Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.07.2012
poniedziałek

Fakty pani Pezdy

9 lipca 2012, poniedziałek,

Aleksandra Pezda, dziennikarka „Gazety Wyborczej” zajmująca się sprawami szkolnictwa, opublikowała „Listę płac nauczycieli”, która musiała się cieszyć dzisiaj dużym zainteresowaniem internautów, skoro przez wiele godzin zajmowała pierwsze miejsce na liście „Najczęściej czytanych”. Zapewne miał na to wpływ niebanalnie długi i sensacyjny tytuł (co może być przejawem aktywności redaktora, a nie twórcy artykułu, ale i tak zawsze obciąża tego ostatniego):

„Lista płac nauczycieli: rekordzista wyciąga 8,5 tys. netto miesięcznie, ale to wyjątek” (najbardziej podoba mi się ta końcówka: „ale to wyjątek”). Z leadu tekstu dowiadujemy się, że: „Ponad 8,5 tys. zł miesięcznie zarabia obrotny nauczyciel matematyki i fizyki w Warszawie. Ale bez wypłaty musi przetrwać wakacje matematyczka ze sprywatyzowanej szkoły w Radomiu”. Naszą rozpaloną do czerwoności ciekawość — przecież ogólnie wiadomo, że nauczyciele kroci raczej nie zarabiają — prawie całkowicie zaspokaja już drugi akapit materiału:

„Rekordzista zarabia 8,5 tys. zł. To matematyk i fizyk z 11-letnim doświadczeniem w zawodzie. Zatrudnia się na cały etat w szkole publicznej, na kilka godzin w tygodniu idzie do szkoły prywatnej (godziny lepiej płatne), ale ponad połowę swojej pensji wyrabia korepetycjami”.

Zaraz, zaraz, drapiemy się w głowę — to przecież miała być lista płac, a nie informacja, ile ktoś potrafi dorobić! Dopiero jednak, kiedy zajrzymy na konkretną już listę (przygotowaną przez przepytanie nauczycieli z różnych stron kraju) wyjaśnia się, jak to jest z tym tytułowym rekordzistą:

„8500 zł – matematyk, fizyk, chemik, szkoła publiczna – gimnazjum, szkoła prywatna – gimnazjum oraz korepetycje, Warszawa. W publicznym gimnazjum uczy 27 godz. w tygodniu (2500 zł), w prywatnym gimnazjum 4 godz. w tygodniu (1000 zł), na korepetycjach zarabia do 5000 zł, 11 lat pracy”.

Czyli płaca tego „obrotnego nauczyciela” (z dwóch miejsc pracy) to 3500 zł netto. Resztę — więcej niż zarabia w szkole — po prostu dorabia (ciekawe, swoją drogą, czy to opodatkowuje?). Dobrze, że korepetycjami, a nie np. jako sprzedawca jaj. Czy Aleksandra Pezda też dorabia? — tego nie wiemy. Miejmy nadzieję, że nie musi. Ale w agencji reklamowej dałaby radę — widać, że wie, jak coś sprzedać.

Kiedy na stronach tabloidu „Fakt” widzę zapowiedzi materiałów zaczynające się od wyrazów: szok! masakra! sensacja!, nie budzi to mojego zdziwienia, co najwyżej lekkie obrzydzenie. Kiedy jednak poważna (a może już nie tak poważna?) gazeta posługuje się takimi tanimi chwytami, myślę sobie: szkoda, że przyszły takie czasy i sam zaczynam myśleć, jaki by tu dać zaciekawiający tytuł?

WAŻNE UZUPEŁNIENIE (10.07):

Autorka tekstu wyjaśnia internautom i czytelnikom, co napisała i po co:

To żadna nagonka. To tylko lista płac nauczycieli

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Starania o sensacyjny tytulek – pelny sukces ! I – jak dyskretnie….A Tatus uczyl, ze to nieladnie „zagladac drugiemu do kieszeni…” Nieladnie takze donosic do urzedu podatkowego. Poza korepetycjami mozna bylo myc okna hal w Ursusie (zwlaszcza na deszcz), zwalac kartofle (kladac szlaban bocznicy w poprzek wagonu), malowac przedszkola (wikt i opierunek friko) tudziez kilka innych atrakcyjnych fuch. Z tym, ze „wsza” donoszaca o tym, dostalaby lomot straszliwy. Mozna tez bylo wiorkowac, sprzatac, sekretarzowe emablowac, ale owczesni dziennikarze za glupi byli, zeby robic z tego wielkie „hallo !”.

    I tytulik i donosik, i recenzja – dech zatyka !

  2. Pamietam „Gazete Wyborcza” sprzed 20 lat… A teraz (m.in. dzieki pseudodziennikarzom w rodzaju pani Pezdy) stoczyla sie az tak nisko!

  3. Szanowny redaktorze Polityki

    Domyslam sie ze upaly zaszkodzily. Juz lepiej pisac o braku skarpet u Zygmunta Kaluzynskiego niz o pani redaktor z GW. Chyba ze ona to taka walczaca ateistka…

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wyborcza ściga się z tabloidami już od dawna.

  6. Taki trynd w GW, że teraz trzeba iść za przeproszeniem z „duchem” czasu i zarabiać na pazernych do bólu nauczycielach. Co się stało z wyborczą, to pewnie i „duch św” nie kuma, żenada.

  7. „Kiedy na stronach tabloidu „Fakt” widzę zapowiedzi materiałów zaczynające się od wyrazów: szok! masakra! sensacja!, nie budzi to mojego zdziwienia, co najwyżej lekkie obrzydzenie….”
    – – –
    Ja proponuję Gospodarzowi zacząć od własnego bloga i ocenić przykładowe tytuły:

    „Fakty pani Pezdy”
    co niby NIE jest tu faktem, a jakie to fakty są własnością twórczą Pani Pezdy, a nie danymi rynkowymi, ‚Panie Kowalczyk’?

    „Ateiści mniej obrzydliwi…”
    Bez komentarza, to insynuacja obrażająca mnie osobiście.

    „Rezygnuję z was!”
    Deklaracja autorska? Sensacja, Kowalczyk rezygnuje z czytelników…

    „Wojna z Wojewódzkim”
    Mamy na świecie sporo wojen, są krwawe i przynoszą ogrom nieszczęść. Czy godzi się taką metaforą obrażać ofiary prawdziwych wojen, czy też w istocie Gospodarz odnotowuje fakt/zamiar zbrojnego ataku na Pana Wojewódzkiego?

    „Doda – recycling”
    Intrygujące… Wpadła do niszczarki? Będą fotki z krwawych jatek?

    I tak można by dalej i dłużej.
    Personalny i bezzasadny atak na dziennikarkę „GW” za podanie faktów, rzekomo w sensacyjnej i nieprawdziwej otoczce, w świetle własnych praktyk Pana Kowalczyka, budzi głęboki niesmak i „obrzydzenie” nad upadkiem etyki tego zawodu.
    Następny tytuł wpisu proponuję:
    „Akty obnażonej rzetelności Pana Kowalczyka”
    Co Pan Na to?

  8. @ Gekko
    Czyżby nie dostrzegał Pan różnicy między blogiem a gazetą? Między wypowiadaniem prywatnych opinii a informowaniem społeczeństwa? Oczywiście, że staram się, by tytuły moich komentarzy były prowokacyjne i przyciągały uwagę – nawet to napisałem. Czasem się udaje, a czasem nie. Tytuł o ateistach był ironiczny. Myślę, że potrafi Pan to dostrzec, tylko nie chce…

    Pani Pezda podała fakty? Tekst zapowiada listę PŁAC, a wyciągnięta na początek informacja mówi o DORABIANIU. Obrotny nauczyciel zarabiający krocie okazuje się kimś, kto po prostu tyra, żeby nie biedować. Jeśli to nie jest manipulacja, to czym to jest? Sama lista, w której podaje się, ile godzin w tygodniu przepracowuje nauczyciel na daną pensję, przemilcza wszystkie te godziny, które nauczyciele (nie obiboki, a są i tacy) poświęcają na przygotowanie się do lekcji, sprawdzanie klasówek, spotkania z rodzicami, na posiedzenia rad pedagogicznych i zespołów przedmiotowych oraz realizowanie — obecnie nieprawdopodobnie rozbudowanej — sprawozdawczości. Dodajmy, tekst p. Pezdy zawiera wiele istotnych informacji o warunkach prawnych pracy nauczycieli. Niestety, w świadomości przeciętnego odbiorcy pozostanie wiadomość: nauczyciel potrafi zarobić 8,5 tys. zł netto!

    @ Kleofas
    Sugeruje Pan, że napisałem donos. Może mi Pan łaskawie wskazać, na kogo i do kogo? Komu zaglądam do kieszeni?

    @ Sławomirski
    Czytanie ze zrozumieniem wymaga skupienia. W Kanadzie też gorąco?

  9. Red.Kowalczyk

    „Resztę — więcej niż zarabia w szkole — po prostu dorabia (ciekawe, swoją drogą, czy to opodatkowuje?).”

    Jesli nie, to nie zglasza i nie placi podatku. Taka sugestia to przeciez donos.

  10. @ Kleofas
    Donos ma adresata i konkretną osobę, na którą chce się donieść – proszę ich wskazać w moim tekście.

  11. @ Jacek Kowalczyk
    10 lipca o godz. 11:24
    – – –
    Niestety, odpowiedzialność za słowo dotyczy każdego, zwłaszcza dziennikarza pisującego czy na blogu czy też w prasie. To kwestia etyki zawodowej i osobistej.
    Pan kwestionuje fakty, manipulując własną definicją „płacy”, czyli – jak rozumiem, wynagrodzenia za etat.
    Tymczasem płaca dotyczy każdej wykonanej pracy, niezależnie w jakich godzinach.
    Nie ma najmniejszego powodu, poza polemiczną nieuczciwością, aby narzucać pojęcie „listy płac” jako wynagrodzenia za etat.
    Niewielu Polaków utrzymuje się wyłącznie z etatów, więc w artykule podano zupełnie powszechny w użyciu standard płacy uzyskiwanej z podejmowanej pracy. Dotyczy on także nauczycieli, w tym licznej grupy NIE pracującej ‚na etacie’ w ogóle (np. szkoły językowe czy niepubliczne).

    Czyżby Pan akurat, dziennikarz, nie widział wokół siebie Polski pozaetatowej?
    Dziwi mnie ten Pana wpis i jego intencje deprecjonowania rzetelności i osoby koleżanki po fachu – bez najmniejszego związku z faktami i poprzez cudaczne, manipulatywne interpretacje.
    A przecież artykuł obrazuje realną rzeczywistość – wszyscy pracujemy, osiągając różne dochody i najczęściej nie związane wyłącznie z przypisanym etatowo i zawodowo stawkom czy godzinom.
    Jakieś przykłady z branży dziennikarskiej?
    Jak chodzi o nauczycieli, wykonujących taki zawód, to akurat można łatwo podać przykłady, w których indywidualny lektorat językowy przynosi znacznie wyższe płace niż ta, podana w artykule jako ekstremalna.
    Mam wrażenie, że świadomie, czy nie przyczynia się Pan swym wpisem i pokrętną polemiką do mody na nagonki rzesz „wzmożonych”, „oburzonych” i „obrażonych” na przeróżne postaci i fakty z życia społecznego, wzbudzające popłatne, społeczne antypatie, wypierające racjonalny dialog.
    Uważam że to przykre, niegodne postawy ateisty i w dodatku zupełnie zaciemniające rzeczywiste wyzwania jakie stwarza nasz kulawy system publicznej edukacji a przez to – zakłamujący rzeczywisty status i pozycję zawodu nauczyciela, wynikający z jakości i popłatności pracy w tym zawodzie.
    Zupełnie w przeciwieństwie niestety, do artykułu Pani Pezdy.
    Z uszanowaniami.

  12. Panowie, przeginacie 🙁
    Ten blog prowadzony jest w wyjątkowo kulturalny sposób. W przeciwieństwie do takich, na których wymyśla się gościom od kretynów, idiotów, debili. A tych, którzy, być może, nie będą podzielać opinii gospodarza, z góry określa się mianem chamów i kołtunów.
    Nie zauważyłam żeby ktokolwiek tutaj był niegrzecznie potraktowany przez Gospodarza z racji swoich poglądów. Nawet wtedy, kiedy są to poglądy w kontrze do Gospodarza. Jeżeli ktoś tu jest wobec kogoś niegrzeczny, to Goście nawzajem wobec siebie. A tym razem i wobec Gospodarza. Nie podzielam żadnego z zarzutów, które tu padły dzisiaj i wczoraj pod Jego adresem. A odpowiedzi, jakich udzielił Gościom, uważam za wyczerpujące i przekonywujące.
    Proponuję skoczyć na siłownię, Panowie 😉

  13. Gdyby nie Gazeta Wyborcza, wobec której Pan czyni uwagę okazałoby się, że Polacy czytają jedynie gazety „Fakt” i „SuperEkspres”

    Gdyby pensum nauczyciela wynosiło 40 godz tygodniowo to uzasadnione byłoby porównywanie płacy na jednym etacie.
    W jaki bowiem inny sposób mierzyć pensje lekarzy, nauczycieli, osób pracujących na zlecenie niż z całości ich dochodów?

    To, że w świadomości przeciętnego odbiorcy pozostanie, że nauczyciel może maksymalnie zarobić 8500 zł netto jest pozytywne.
    Taki jest przecież rekord zarobków w Polsce.
    O mizerii zarobków pedagogów traktowały przecież już setki artykułów

  14. To zwykła manipulacja – płynne przejście od niby newsa, do pensum, KN i wolnych wakacji..
    Przestałem czytać GW.

  15. Pan Jacek Kowalczyk,

    Naiwne. Radom czy inne miasteczko moglyby dac nakaz swoim Podatkom infiltrowac srodowisko nauczycieli. Wszystkich nauczycieli, bo nie placa podatku. Juz pewno dzialaja. Ponadto – „fama glosi”, ze nie placa. To jest donos na nauczycieli-korepetytorow.

    Donosy w etyce angielskiej sa cenione, w Polsce – nie. Poki co nie przynosi to zaszczytu, ale przyklad szkoly anglo-amerykanskiej przeniknie, za reszta kultury.

    Dlatego dziwi powszechne wywlekanie zarobkow wszystkich i publiczne dywagacje. Nawet, jesli to jawna informacja, zdecydowanie nie wypada. Doniesc, ze sasiad bije zone to jedno a pisac, ze pod numerem piatym lokatorzy leja zony w kazdy piatek, to roznica.

    Ciekawi mnie czy ankieta/badania pani Pezdy byly anonimowe i do jakiego stopnia.

  16. ”Pamietam „Gazete Wyborcza” sprzed 20 lat… A teraz (m.in. dzieki pseudodziennikarzom w rodzaju pani Pezdy) stoczyla sie az tak nisko!”

    Według mnie oni się nie zmienili. Raczej Tobie oczy się otworzyły.

  17. Szanowny Panie redaktorze

    Gdy goraczka nas wszystkich opadnie zauwazy Pan ze to co nas laczy na blogu to ateizm. Stal sie on obecnie towarem deficytowym. Zajmujemy sie idiotycznymi sprawami a ateizm to wazna i odwazna koncepcja na zycie. Ateizm zasluguje na wiecej. Czytelnicy oczekuja wiecej.

    Slawomirski

  18. Oj niedobrze ! niedobrze !
    Jak zwykł mawiac stary Luśnia do Wołodyjowskiego .W interpretacji Waligórskiego.

    Nie dajmy się napuszczac drug na druga.Ledwo przemknęły przez media doniesienia (he he) o pasożytniczej grupie emeryckiej (mają zdziebko gorzej niż biznesmenie lecz znacznie lepiej niż reszta) a teraz okazuje się ,że przyczyną „zła” są nauczyciele oraz złogi medycyny ,które ,wierne przysiędze Hipokratesa,bronią się przed ubrankiem funkcjonariusza NFZ. Itp,itd. Oszczędzę dalszej wyliczanki.Było by o czym ,zwłaszcza w dziedzinie tzw „kultury i dziedzictwa narodowego”.(Sekretarz powiadał: bo wam ,qrwa ,trochę kultury potrzeba)

    Co do mediów,tych „szlachetnych”, żerujących na minionej świetności i ubabranych całkowicie ,obecnie,w wyścig serwilistyczny o łaski „obecnych” i „przyszłych” ,to najlepiej charakteryzuje ich położenie i „skur..nie” ociekajacy wazeliną panegiryk na cześc „Grzecha” .W ostatniej POLITYCE.

  19. @ Gekko

    Placa jest za etat 😉 a Ty piszesz elaboraty… moze tak slowo „dochod” sie kolacze w Twoim rozumienia? ale to przeciez nieistotne trzeba dowalic prawda?

  20. Wojciech Kłosowski pisze:O energii leipej pisać precyzyjnie. Waty i kilowaty są jednostkami MOCY a nie energii. Co do meritum: zasada zachowania energii obowiązuje nadal i nie może jej odwołać ani Towarzystwo Sceptykf3w, ani Towarzystwo Bezkrytycznych Entuzjastf3w: NIE JEST i NIE BĘDZIE możliwe wyprodukowanie większej porcji energii z mniejszej (lub jej rf3wnoważnika w postaci masy). Zimna fuzja jest od lat obiecywanym cudownym źrf3dłem energii. Pamiętamy przynajmniej kilkanaście głośnych pokazf3w, ktf3re kończyły się na ogf3ł przeprosinami, a w trzech przypadkach procesami o zaplanowane oszustwo. Tak więc poczekajmy spokojnie, z ktf3rym przypadkiem zimnej fuzji mamy do czynienia tym razem. Osobiście myślę, że z zimną fuzją sponsorowaną ;)))