Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

27.06.2012
środa

Rezygnuję z was!

27 czerwca 2012, środa,

Teraz to już ostatecznie i nieodwołalnie przestaję czytać POLITYKĘ! Chociaż kupowałem ją od 150 lat, a może i dłużej, to po ostatnim waszym wybryku, rezygnuję! Straciliście czytelnika!

Tej mniej więcej (raczej mniej niż więcej) treści listy/maile/telefony raz na jakiś czas docierają do redakcji POLITYKI (i wielu innych redakcji), gdy pismo nagle naruszy czyjeś głębokie przekonanie czy przyzwyczajenie, urazi czyiś smak, zadrwi z gustu lub po prostu — to się zdarza — popełni gafę/karygodny błąd lub coś przeoczy, co — oczywiście! — czytelnikowi od razu rzuci się w oczy.

O ile jednak rozumiem oburzenie, doceniam spostrzegawczość, akceptuję, że coś, co mnie się wydaje dość obojętne, kogoś innego może maksymalnie wkurzyć, o tyle nie potrafię całkiem zrozumieć tej formy zemsty na piśmie, którego jeden z wielu elementów stał się źródłem całej reakcji. Rzecz jasna mogła to być tylko kropla przepełniająca czarę goryczy, mogło być tak, że w gruncie rzeczy ów czytelnik już od dawna nie akceptował pisma, choć wciąż je kupował (przyzwyczajenie drugą naturą człowieka). Ale tak naprawdę nie wiadomo, która ze stron tej transakcji bardziej się zmieniła i z jakich przyczyn, a w naturalny sposób jesteśmy skłonni sobie przypisywać stałość, zmienność zaś (zwłaszcza na gorsze) — innym.

Jeśli jednak „zerwanie stosunków” podyktowane jest jednym konkretnym elementem (okładka, jakiś tekst, tytuł, błąd merytoryczny, autor, którego „nie powinno być”), to takie zachowanie wydaje mi się cokolwiek dziecinne, a w każdym razie niedomyślane. Czy jeden niemądry tekst wpływa na zawartość innego, mądrzejszego tekstu? Czy obecność jednego („beznadziejnego”) autora, wyklucza możliwość docenienia warsztatu innego autora? Wiadomo, że w sklepach nie kładzie się obok siebie niektórych towarów (sprzedaż pieczywa leżącego obok papieru toaletowego spadłaby pewnie niemal do zera), ale jednak sklep oferuje i jedne, i drugie. Podobnie, poniekąd, jest z pismem.Ważne, by było wiadomo, da jakiego sklepu/pisma się wchodzi.

Dla redakcji tego typu enuncjacje czytelników zawsze są przykre (a i o aspekcie ekonomicznym nie da się zapomnieć), dlatego staramy się, gdy to tylko możliwe, przekonać ich do swych racji lub przeprosić, jeśli popełniliśmy błąd. I wielu daje się przekonać. Wydaje się, że nadrzędną wartością jest tu z jednej strony istnienie czytającej publiczności, z drugiej zaś medium dostarczającego intelektualnej (i emocjonalnej, o ile w ogóle daje się to rozdzielić) strawy. Nie łudźmy się, że fora internetowe zastąpią tworzenie i wymianę opinii przez ludzi, którzy w tym się specjalizują. Nie tak łatwo zrobić profesjonalne pismo opiniotwórcze, podobnie jak niełatwo nakręcić dobry film tylko dlatego, że ma się do dyspozycji kamerę.

Dyskusja, jaka rozgorzała na forum polityka.pl, pokazuje, że mamy bardzo krytycznych (także względem siebie nawzajem) odbiorców. I doskonale widać, że nie da się wszystkich zadowolić, już choćby z racji skrajnej oceny konkretnych autorów (jedni chcą ich więcej, inni nie chcą ich wcale). Spór będzie trwał, dopóki będzie istniała czytająca publiczność. A ta będzie istniała, dopóki będzie miała co czytać. Rezygnacja jest najgorszym z rozwiązań.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 79

Dodaj komentarz »
  1. Pan Redaktor Jacek Kowalczyk

    Swieta prawda ! Byl czas, ze Polacy nie mogli sprzedac niczego. co zrobili. Kupilem chyba 5,000 budzikow mechanicznych w Poltiku. Przyslali. Dzwoni do mnie dystrybutor i wyje, zeby przyjechac. Jade. A u niego na polkach i podlodze stoja rozpakowane budziki. Kazdy w innym kolorze i odcieniu!

    Jak pani Jadzia mieszala farbe, pytali ja ktora godzina. Przekrecala raczke, sprawdzala na zegarku , a farba sie lala i lala. I tak zrobili 5,000 sztuk.

    Ma Pan racje, ze rozne. Ale – 5,000 kolorow teczy ? Przesadzili, te lodzkie chlopaki.

  2. Szanowny redaktorze Polityki

    Polityka powinna zostac rozwiazana tak samo jak PZPR. Nie dobrego nie wynika z podtrzymywania „tradycji” PRL.

    Slawomirski

  3. dobre;
    precz z balastem i dawaj.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @tober:
    dziekuje za link!

  6. Sławomirski
    W sadomasochiźmie osiągnął pan już chyba rekord Guinessa.
    A co gorsza podtrzymuje pan „tradycje” PRL, niestrudzenie „zadając” się z pismem, którym pan gardzi.
    Ładnie to tak?

  7. Nie ma chyba zadnej uniwersalnej recepty na robienie dobrego pisma.
    Ale isttnieje recepta na robienie zlego pisma: bedzie to takie pismo, ktore bedzie usilowalo zadowoloc WSZYSTKICH Czytelnikow.

  8. Slawomirski
    27 czerwca o godz. 17:27
    To z kim wtedy bedziemy sie nie zgadzac?
    Moze racje mial Pawlak (ten z filmu), ze po co szukac nowego wroga
    jak jest stary?
    Poza tym nie nalezy zapominac o wymiarze humanitarnym blogow „Polityki”
    pelniacych role hospicjum dla dogorywajacego lewactwa.

  9. Szanowna Pani mag

    W tej konkurencji (sadomasochizm) zaden tygodnik nie pobije Polityki. Slawomirskiego radze zostawic w spokoju bo to malo interesujacy osobnik. Polityka przeszkadza mi tu Pani ma racje wypominajac upodlenie ktorego zaznalem w totaliktaryzmie. Niektorzy byli wtedy jak paczki w masle. Wypominam i przypominam im to.

    Slawomirski

  10. Levar
    27 czerwca o godz. 18:45

    Szanowny Panie Levar

    Ma Pan racje. Hospicjum nie jest forma na progres. Zainfekowani totalitaryzmem redaktorzy Polityki juz dawno temu powinni przestac pisac. Niestety robia to nadal szkodzac Polakom i sprawie polskiej.

    Slawomirski

  11. Poprosze o definicje „sprawy polskiej” abym wiedzial jak ja uszkodzic.
    😯 Bo dawno cos nie szkodzillem.

  12. Proponuję więcej polityki w „Polityce” czyli powrót do korzeni.
    Działki rozrywkowe typu Mizerski czy Wojewódzki, mają do dyspozycji tabloidy. No i oczywiście iść drogą środka……
    Szukanie poklasku tłumu kończy się plajtą- przygody „Wprost” z wyrazistością linii politycznej.
    W sumie, więcej WIEDZY o świecie, mniej kreowania tegoż.
    Relacjonować, nie angażować się.

  13. Nie ma takich korzeni Polityka, Wiesku. Nawet w najbardziej siermieznych czasach Gnoma byly w niej felietony i rozne zabawne kawalki (Cos z zycia) i rysunki (Koblyinski, nieco pozniejszy Krauze – wowcas autentycznie smieszny i drapiezny , zanim sPiSial czy Czeczot).
    Mysle, ze Politykaa nigdy nie byla tak dobra jak za Baczynskiego.

  14. Kot Mordechaj
    27 czerwca o godz. 19:59

    Szkodzenie sprawie polskiej jest widoczne miedzy innymi w formie nepotyzmu np redaktor Passent i jego corka.

    Slawomirski

  15. Ty mi, Slawomirski, najpierw wytlumacz co to jest „sprawa polska”, a ja juz sam potem zdecyduje jak mam jej zaszkodzic. 😈

  16. Sławomirski
    Jak się naczytasz, to jeszcze bardziej nienawidzisz?
    Zatrzymałeś się na etapie „Samych swoich”?

    Kocie,
    Czytam ją już ze 40 lat.
    Ale Mizerskiego, Wojewódzkiego, Afisz, kartkuję…..
    Pismo nabrało objętości, wymaga sponsorów i reklamodawców, ale głupoty to do „Faktu”…..
    Ma być poważne, nie rozrywkowe.

  17. Kot Mordechaj
    27 czerwca o godz. 21:10

    Mysle ze sprawa polska to znaczy byc dumnym ze swojego kraju i miec ku temu obiektywne powody(panstwo prawa,tolerancja,wolnosc slowa itp).

    Ty mi , Kot Mordechaj wytlumacz teraz czy nepotyzm(Passent i jego corka) pomaga czy szkodzi Polakom?

    Slawomirski

  18. Ten ton wyższości, pouczania jest równie irytujący u Autora blogu, co wcześniej u „przepraszającego” Wojewódzkiego. Poza tym taki apel nie brzmi przekonująco na portalu „Polityki” i u Autora, który przed chwilą nie widział żadnego problemu z chamstwem WF. A czytelników tylko rozzłości (jak mnie).

  19. Zawsze można się pocieszyć, że nie tylko Polityce zdarzają się wpadki 😉
    http://deser.pl/deser/1,111857,12023327,Znalazla_zuzyta_prezerwatywe_w_puszce_Knorra__I_wygrala.html
    Rzecz w tym czy potrafi się z nich wybrnąć. Jak dla mnie tekst KW w najnowszej Polityce stawia autora w kiepskim świetle 🙁

  20. Zgadzam się:
    Kot Mordechaj
    27 czerwca o godz. 18:45
    …..isttnieje recepta na robienie zlego pisma: bedzie to takie pismo, ktore bedzie usilowalo zadowoloc WSZYSTKICH Czytelnikow.

  21. Wiesiek 59
    Kot M. ma rację co do korzeni „Polityki”. Były w niej zabawne kawałki. Obecne zabawne (np. świetny Mizerski, Mleczko, Tym) są przecież także i „o polityce”, jej okolicach, i o naszym dziwacznym społeczeńswie.
    Nie nazwałym tego głupotami nadającymi sie do Faktu. Nawet Mea pulpa ma swój sens. Dla mnie, która nie czytam różnych kolorówek o celebrytach, jest osobliwą „wiedzą” w pigułce na temat subkultury popkultury. Na dodatek smacznie zazwyczaj przyprawioną, bo Kuba W. robi sobie z niej żarty.
    Powagi ci u nas dostatek, a nabzyczenia i zadęcia na powagę jeszcze więcej.
    Powaga w nadmiarze (wyłącznie analizy polityczne, ekonomiczne, newsy z różnych dziedzin nauk) – na każdej stronie w tygodniku społeczno-politycznym adresowanym jednak do szerokiego kręgu czytelników (chyba inteligentnych) w różnym wieku (a nie tylko dinozaurów pamiętających czarno-białe płachty) byłaby chyba nie do strawienia.
    Nie oznacza to przecież, że tygodnik jest adresowany do WSZYSTKICH. Raczej do ludzi myślących i otwartych na różne formy przekazu treści pod warunkiem, ze trzymają poziom. A na ogół trzymają.
    Natomiast nigdy nie udało mi się nabrać przekonania ani do Wprost, ani do Newsweeka, choć niektórych autorów i autorki lubię czytać, a tym bardziej do Uwazam rze.

  22. Jeszcze a propos „trzymania poziomu”. Wielu blogowiczów(ek) uważa, że „Polityka” zaliczyła wpadkę w sprawie Kuby W. i jego kolegi. Niech i tak będzie.
    Ale jak długo jeszcze można rozstrząsać problem Kuba W. a „sprawa polska”?

  23. Szanowny redaktorze Polityki

    Nigdy nie bylem czytelnikiem Polityki bo wolalem sluchac Radio Wolna Europa z Monachium. Do tej pory mam wiecej sympati dla stolicy Bawari niz dla stolicy Polski. Dziennikarstwo polskie do mojego wyjazdu z kraju w 1981 roku staralo sie mnie karmic klamstwem. Przechodzac obok kiosku Ruch distawalem mdlosci na widok Polityki i Trybuny Ludu. Historia pisma Polityka prosze sie nie chwalic bo jest ona totalitarna a propaganda totalitaryzmu jest w Polsce prawnie zakazana. A nawet jakby nie byla to tyko tuman i glupiec moze zachwalac systemy ktore zdziesiatkowaly ludnosc Europy.

    Slawomirski

  24. Ludzie!!!
    Wojewódzki to nie Polityka. Przestańcie dyskutować w kontekście Wojewódzkiego. Milczenie dla tego celebryty największym policzkiem. A jak komuś Polityka nie pasi, niech nie czyta. Zaniechanie czytania nie wymaga publicznej deklaracji. Ament.

  25. Panie Slawomirski,
    Mamy czytanie ze zrozumieniem,
    czytanie bez zrozumienia
    i Slawomirskiego,
    nigdy nie czytal a jednak wie co bylo napisane.

  26. mag
    27 czerwca o godz. 23:34
    Jeszcze a propos „trzymania poziomu”. Wielu blogowiczów(ek) uważa, że „Polityka” zaliczyła wpadkę w sprawie Kuby W. i jego kolegi. Niech i tak będzie.
    Ale jak długo jeszcze można rozstrząsać problem Kuba W. a „sprawa polska”?

    Sporym nadużyciem byłoby opieczętowanie Magdaleny Środy znakiem „polskiego chama” czy „polskiego kołtuna”. A jednak jej opinia, w tej sprawie, sytuuje się zdecydowanie po stronie tychże:
    http://wyborcza.pl/1,75968,12018693,__Z_krainy_patosu_i_przesady__.html
    Może warto zadać sobie jednak pytanie: dlaczego?
    Nie wydaje mi się pytaniem zbyt trafnym pytanie „jak długo jeszcze można roztrząsać problem Kuba W. a >sprawa polska?<" Bo tu odpowiedź jest z góry znana. Tak długo, dopóki dyskutantom się nie znudzi, dopóki ich uwagi nie zajmie inna sprawa itd.. Toteż dużo ważniejszym wydaje się pytanie: czy, jak i po co o tym rozmawiać?
    Ale żeby odpowiedzieć sensownie na to pytanie, warto najpierw zdefiniować pojęcie "sprawa polska". Jeżeli jest to sprawa polska z porzekadła "słoń a ….", to lepiej dać sobie spokój. Nie wyjdzie się poza poziom przepychanek. Jeżeli jednak będzie to sprawa polska, rozumiana jako sposób prowadzenia dialogu społecznego, sposób zachowania w przestrzeni publicznej, itp., czyli nasze wspólne dobro, to wtedy jest o czym i warto rozmawiać.
    Oczywiście, jeżeli znajdą się chętni do rozmowy a nie tylko do przekonywania do własnych racji

  27. Pan S. nigdy nie czytał „Polityki”, nie zna, jak się mogę domyślać, jej aktualnego zespołu redakcyjnego (no, może poza red. Passentem), a jednak pisma nienawidzi. Jak można nie lubić czegoś, czego się nie zna?
    I jeszcze jedno: a czy pan S. zastanowil się nad tym, co Agata Passent ma do powiedzenia samodzielnie bez pomocy ojca? Gdzie tu nepotyzm, bo, o ile mi wiadomo, Agata Passent w „Polityce” nie publikuje? Rozumiem, że pan S., jak rasowy bolszewik, wykluczałby z życia publicznego potomków starego reżimu do co najmniej trzech pokoleń. Lenin i Hitler ze swoich grobów kłaniają się panu S.

  28. @Slawomirski
    28 czerwca o godz. 3:57
    Ciekawe rzeczy piszesz 😯 najwyraźniej żyliśmy w dwóch różnych Polskach. Ja żyłam w takiej, w której trzeba było mieć dobre układy, odpowiednio zasilane, z Panią z Kiosku, żeby „załapać się ” na Politykę. Potem szczęliwcy przekazywali sobie ją z rąk do rąk, pilnując kolejności czytania. Tybuna Ludu zalegała kioski. Obligatoryjnie kupowana była przez wszystkie państwowe instytucje. A innych praktycznie nie było. Zalegała wszędzie, ale chetnych do czytania, jak na lekarstwo.

  29. Tak się składa, że i ja po dziesiątakach lat przestanę kupować ‚Politykę’ /oraz ‚Forum’ i ‚Nie’/, to konieczne cięcia finansowe.

  30. Politykę czytuję w miarę regularnie, czytują moi rodzice, czytywał dziadek (pradziadek raczej nie czytał). Jednak miałem chwilę zwątpienia. Mam wrażenie, że momentami redakcja Polityki (muszę generalizować) zbyt mocno uczepiła się zasady wyboru „mniejszego zła”, przez co stała się mniej obiektywna. W usilnym tępieniu retoryki pisowskiej stała się poniekąd tubą propagandową, choć inteligencką, dla retoryki PO. Teraz mam wrażenie, że to się zmienia. Przede wszystkim Politykę cenię za poziom merytoryczny artykułów o charakterze ekonomicznym oraz socjologicznym. Do tego Niezbędnik Inteligenta… Chciałoby się postulować „mniej polityki w Polityce”, lecz brzmi to absurdalnie 🙂

    Slowikozofia.pl – Rozważania o wolności i ateizmie

  31. @Slawomirski
    Skoro wszystko co pochodzi z PRL jest złe i szkodliwe i nie ma prawa kontynuacji, to może pójść radykalnie i wyciąć w pień wszystkich urodzonych przed 1989 r. ???? Żenująca argumentacja.

  32. Blog o ateizmie i anarchizmie
    28 czerwca o godz. 10:10

    Sławomirski też pochodzi z PRL….
    Relikt totalitaryzmu w myślach i pisaniu.

    ON WIE LEPIEJ i uszczęśliwia kolejne blogi swymi przemyśleniami.
    Nieodrodne dziecko epoki….

  33. Widać, że częściowo element zakłócający blog Passenta, postanowił dać upust swoim frustracjom u Jacka Kowalczyka. Proponuję wiecznie niezadowolonym z zawartości tygodnika POLITYKA, ażeby przerzucili się na UWAŻAM Rze, bo tylko tam znajdą najczystszą krynicę w jednym kolorze budzika. Poza tym podejrzewam wiecznych malkontentów o niekupowanie tygodnika, bo szkoda im 5 zeta, skoro mogą za darmo się naczytać (to jednak robią) ze strony internetowej, a potem ględzić na blogach o swoich krzywdach i ludziach, którzy zajęli im należne miejsce. Niektórzy poświęcają na przywalenie Passentowi cały wolny czas (co drugi wpis jest produktem tego samego autora) i nie zdążyli się zorientować, że pociąg już odjechał. A może traktują te „igraszki” jako formę rozrywki, za którą nikt nie da w mordę, bo plują tylko na ekran komputera? W realu mieliby pełne pory i milczeli jak grób?
    Pozdro

  34. Rezygnacja z czytania „Polityki” może przynieść pismu tylko korzyści.
    Wzrasta społeczny udział w rynku targetu, niezdolnego do czytania, a w wielu przypadkach ukrytego w (równie progresywnym) segmencie literujących, bez syntezy leksykalnej.
    Pozostaje kwestia, jak pozyskać portfel klienta nie zaliczającego się do czytelników. Na to też jest prosty sposób, zawiera się w fiskalizacji imperatywu kategorycznego. Nie czytających bowiem cechuje wspomniany przymus wewnętrzny manifestacji swej kondycji intelektualnej wynikającej z nieczytania na blogu „Polityki”.
    Pozostaje wprowadzić płatność zamieszczania komentarzy (obok gratisowego tych, wykazujących znajomość znaczenia tekstu wydrukowanego).
    Sądzę, z jakości i ilości komentarzy, że już obecnie, sam segment radiomaryjny, kruchciany, narodowy i wszelki, ubogacony inaczej, mogłyby spokojnie utrzymać tym sposobem pismo drukowane.
    A przecież jest jeszcze systematycznie i heroicznie sławiący swój mir (imaginuj go sobie Waćpan…) czytelnik dewizowy!
    Dopraszam się więc wprowadzenia opłat za komentarze dla postaci nieczytelnych.
    Chętnie dam przykład modelowo lojalnego czytelnika (od 50 lat, ale z przymusu, bo nic poziomu „Polityki” w tym kraju nie sięga).
    Jako pierwszy oferuję sponsoring moim ulubionym komentatorom, ponieważ u mnie w domu kupuje się zwykle 2-3 egzemplarze pisma i jego pochodnych.
    Pomożecie?
    🙂

  35. Pomożemy!

  36. sztubak
    28 czerwca o godz. 8:17

    Szanowny Panie sztubak

    W prasie PRL napisane bylo to samo wiec jej czytanie nie mialo sensu. Pomimo tego redaktor Passent jest z niej dumny. Mam tylko nadzieje ze jest to zjawisko odizolowane.

    Slawomirski

  37. Matylda
    28 czerwca o godz. 8:44

    Szanowna Pani Matyldo

    Ma Pani racje. Polska byla bialo-czerwona. Kolory narodowe podzielily Polakow. Aparat ucisku mial sie dobrze. Redaktor Passent studiowal w Leningradzie gdy moj wujek byl na zeslaniu w Workucie. Biale niedzwiedzia dla jednych czerwone krawaty dla drugich. Taka byla Polska. Taka ja pamietam. Teraz to jest oczywiscie inny kraj.

    Slawomirski

  38. Blog o ateizmie i anarchizmie
    28 czerwca o godz. 10:10

    Nie wiem co jest zenujacego w domaganiu sie sprawiedliwosci. Nie zgadzam sie na to aby ludzie tacy jak Urban i Passent byli w wolnej Polsce osobami publicznymi.

    Slawomirski

  39. @ Sławomirski

    „nie wiem co jest zenującego w domaganiu sie sprawiedliwości.”

    to, że jest to „zoologiczny antysemityzm wyssany z mlekiem matki” – tej która miała nieszczęszcie przeżyć „wyzwolenie” przez komisaży potylicznych na kresach wschodnich, czy w piwnicach ubecji lat 50-tych.

    Na to nie można pozwolić. Po to między innymi powstała Potylika i G Wyborcze.

  40. Wydaje mnie się (mi się ),że Gekkon nie wyczuwa swoimi przylgami rzeczywistości bieżącej.Sfiskalizowanie imperatywu kategorycznego ma długą tradycję.Nie jest odkryciem.Nawet drugiej świeżości.Imperatywem kategorycznym jest wola przeżycia zakładająca konsumpcję .Obłożoną tzw VAT.Może Gekko słyszał ?

    Gekko trzepie kapucyna posługując się terminologią filozoficzną w cele wywyższenia.
    Czy Gekko zna sposób obliczania wytrzymałości belki na skręcanie ?

    Odpowiedz,dla każdego człowieka ,który zna ten sposób obliczeń,a nawet obliczeń na ścinanie ,może byc tylko jedna.
    Nie popieram !

  41. Szanowny Panie wiesiek59

    Tak. Pochodze z PRL-u. Miejsca i daty urodzenia nie wybieralem sobie. Ale wydobylem sie z tego moralnego bagna i nie dyskryminuje ludzi tak jak pan to robi.

    Slawomirski

  42. Jurganovy
    28 czerwca o godz. 20:48
    „Gekko trzepie kapucyna posługując się terminologią filozoficzną w cele wywyższenia.”
    – – –
    Oj, chyba trzepnęło Cię, drogi Inżynierze, za mocno, bo kaptur na oczy Ci opadł i komentarz jakby o belce skręconej we własnym oku 🙂
    Swoją drogą, gratuluję imperatywnie kategorycznych skojarzeń i metafor…ścinających poziom poniżej parteru…hihi 😉
    Z ukłonami, życząc odbarczenia naprężeń!

  43. @gekko: uwazaj, bo tak ich zdenerwujesz, ze zrobia z ciebie trola 🙂

  44. PRL a co to, kogo, teraz?

  45. Tak naprawdę na rynku jest niewiele gazet do poczytania.
    W „Polityce” jest sporo różnych rzeczy i każdy może znaleźć coś dla siebie. Do ręki nie biorę dzienników typu „Fakt” czy „SE”. Kolorowe gazety, jak zauważyłam, mają często te same idiotyczne artykuliki. A ideałów to chyba nie ma, w każdej dziedzinie.

  46. Slawomirski
    29 czerwca o godz. 1:57

    Pozostało nas jeszcze jakieś 38 milionów……
    Bez syndromu uciemiężenia i egzemplifikacji winowajcy.
    Zaleganie emocji to ciężka choroba.

    Próba zwolnienia Passenta może się natomiast powieść.
    Warunkiem jest wykupienie „Polityki”
    Szanowny Pan może przymierzyć się do wrogiego przejęcia i określenia nowej linii programowej tygodnika.
    Na pewno będzie rozchwytywane przez „Patriotów”……

  47. Gekko
    29 czerwca o godz. 7:54

    Uwielbiam to Twoje pętlące się świergolenie i nie odparty impuls recenzenta poziomu..
    Musisz miec wielu przyjaciół w realu….

  48. Jurganovy
    29 czerwca o godz. 15:56
    – – –
    Wcale nie muszę.
    Sam wybieram 😉
    Widzących na jawie „trzepanie” i „świergolenie” z kolei – traktuję zawodowo.
    Miałeś, Jurganovy, n i e o d p a r t ą szansę, ale zmarnowałeś, została odparta.
    Pozostaje umówiona wizyta.
    Do zobaczenia 😉

  49. Rasistowski fotomontaz w polskiej prasie:

    http://www.tvn24.pl/euro-2012,61,m/strefa-kibica-na-zywo-super-mario-w-mortal-kombat-niemcy-pobici,261643.html

    Taki obrazek nawiazuje do najgorszych wzorow w Ameryce, z przeszlosci. Ciekawe kto i jak sie do tego odniesie.
    To jest DNO DEN !

  50. wiesiek59
    29 czerwca o godz. 15:02

    Szanowny Panie wiesiek59

    Przemawianie w imieniu 38 milionow Polakow jest dowodem ze zachorowal pan na liczbe mnoga. Jak dolegliwosc ustapi porozmawiamy.

    Slawomirski

  51. Kleofas
    29 czerwca o godz. 16:04

    Szanowny Panie Kleofas

    Rasizm wsrod Polakow powinien byc wytykany i pietnowany. Jest on dowodem zacofania cywilizacyjnego.

    Slawomirski

  52. Zamiast liści
    28 czerwca o godz. 19:36

    O to chodzi aby otworzyc usta i powiedziec nie ludziom pokroju Urbana czy Passenta ktorzy publicznie dresuja sie per kolega komuch.

    Slawomirski

  53. Demokratyczna Australia

    http://www.liveleak.com/view?i=f03_1330829653&p=1

    Slawomirski

  54. Slawomirski
    29 czerwca o godz. 16:39

    Eskapizm nie jest najlepszą formą terapii……
    W przeciwieństwie do naszych emigrantów, rozwiązujemy nasze problemy TU, a emigracja jest jakąś formą dezercji.
    Nieobecni nie mają racji.

    Za zniewolenie Polski proszę dziękować Wielkiej Trójcy, nie Passentowi….

  55. Ps.
    Chłopcy po Zaleszczykach też naprawiali świat.
    Niektórym zajęło to czas do lat osiemdziesiątych.
    Czy coś osiągnęli?
    Gadać zamiast pracować dla kraju, każdy potrafi.

  56. Moj wpis o rasizmie – wszystkie blogi Polityki zdjely natychmiast przedmiotowy fotomontaz, ale zostawili tekst.
    Rozumiem, ale wypada choc powiedziec „przepraszam”. Kolejne doswiadczenie w pracy z Polakami.

  57. Slawomirski
    Czy moze Pan przypomniec co bylo na materiale, ktory zdjeto ? Redakcja wypaczyla moj komentarz. Teraz jest foto, do ktorego nie mam zastrzezen.

  58. @Kleofas
    „Wszystkie blogi Polityki” niczego nie zdjęły, przecież odsyłał Pan na strony TVN24 – i tylko oni sami mogli to sobie zdjąć! Proszę nie siać poruty.
    JK

  59. Pan Jacek Kowalczyk,
    „Siac porute” to nie moj jezyk. Prawdopodobnie TVN24 zdjela. Wyjasnil Pan sensownie, choc niezbyt uprzejmie. Kleofas.

  60. Szanowni Panstwo

    Skad jest „siac pority” i co to znaczy?

    Slawomirski

  61. Szanowny Panie Kleofasie

    Zdjecie faktycznie zostalo zmienione. Niesmak pozostal.

    Slawomirski

  62. Korekta spellingu

    „siac porute”

    Slawomirski

  63. @kleo:
    niezbyt uprzejmie?
    ja tam podziwiam swiety spokoj @gospodarza.

  64. Gekko
    29 czerwca o godz. 16:04

    Oszczędż proszę.Przede mną tylko jedno wiadome spotkanie.O innych nie mam zielonego pojęcia.

    Dodatkowo :
    The adjustment is needed to reflect a slowing in the Earth’s rotation which gradually prolongs the solar day. The day has not been exactly 24 hours long since 1820. When dinosaurs roamed the planet, the day was only 23 hours long.

    Jedną sekundę dodają.

    I jak tu planowac spotkania ?

  65. Korekta. Nie Australia ale Libia.

    http://www.youtube.com/watch?v=oQ5Pqh6A9F4

    Slawomirski

  66. Szanowny Panie Redaktorze,
    odnoszę wrażenie, że popełnia Pan ten sam błąd, który zarzuca Pan zdegustowanym odbiorcom „satyry” W&F. Błąd literalnego odczytywania. Brak próby wczytania się w przesłanie.
    Deklaracje o kategorycznym rozwodzie z Polityką odczytuję, jako komunikat, że czytelnicy poczuli się zlekceważeni.
    Proszę nie zapominać, że spora grupa komentatorów na blogach Polityki, to wieloletni wierni czutelnicy. Wierni nawet w latach mało chlubnych dla pisma. Między nimi a pismem wytworzyła się szczególna więź. Polityka powinna być z niej dumna. Powinna tę więź pielęgnować. Szczególnie w czasach odchodzenia od papierowej, profesjonalnej prasy.To jest kapitał nie do pokardzenia. Pomiędzy Polityką a jej czytelnikami istniała niepisana umowa co do standardów prezentowanych przez pismo.
    Wieloletni czytelnicy poczuli się zaskoczeni, zmiesmaczeni i zawiedzeni, kiedy na łamach ich ulubionego pisma pojawił się felietonista rodem z tabloidów.
    Tłumaczenie i redaktora Pietrasika i KW, w ostatnim numerze Polityki, miało prawo ich dodatkowo rozsierdzić. Bo oto red. Pietrasik tłumaczy czytelnikom, że dzięki KW będą się mogli dowiedzieć czym żyją tabloidy i rózmaite pudelki. Jakoś mu nie przyszło do głowy, że czytelnicy, jeżeli zechcą, to sami sobie tych informacji poszukają. Przecież wyraźnie chodzi o poszerzenie targetu. Tyle, że dla mnie to wygląda tak, jak umieszczenie na zapleczu kościoła sexshopu. Dla poszerzenia wiedzy wiernych.
    Wykład KW na temat konwencji, etc., należy też zaliczyć do zachowań obrażających inteligencje czytelników Polityki.
    Oczywiście, redakcja Polityki może obśmiać deklaracje rozwodowe. Ale, czy aby na pewno leży to w jej, również finansowym, interesie? Rezygnacja z dyskusji z czytelnikami w dobie mediów interaktywnych? No, nie wiem! Może należałoby o to zapytać redaktora Bendyka? 😉
    Pozdrawiam
    Matylda

  67. Matylda
    1 lipca o godz. 12:32
    „Tyle, że dla mnie to wygląda tak, jak umieszczenie na zapleczu kościoła sexshopu. Dla poszerzenia wiedzy wiernych.”
    – – –
    Cna, wzmożona „molarnie” Matyldo…
    Chyba pora byś wyszła z wiadomego zaplecza na świat otaczający i zauważyła, że katolik ma już swoje sex shopy pod jedynie słusznym wezwaniem:
    ***
    http://www.alkowamalzenska.pl/content/11-CMS-teologiaciala
    ***
    „Polityki” taki wyznawca nie ma potrzeby czytać ani nawiedzać, co pewnie i Tobie i „Polityce” by na dobre wyszło…
    Miłych wrażeń.

  68. Matylda
    1 lipca o godz. 12:32

    Szanowna Pani Matyldo

    Redaktorom Polityki chodzi o pieniadze. On chca zarobic na Pani i innych wiernych. Wierni wiadomo jak to wierni daja na utrzymanie. Wiez jest tylko fiskalna. Prosze sie przyjrzec postawie zyciowej redaktora Passenta czy redaktora Urbana.

    Slawomirski

  69. @ Gekko,
    proszę pisać na co ma Pani/Pan ochotę. Mam tylko jedną prośbę: proszę się nie spoufalać.

    @Sławomirski,
    nie mam nic przeciwko temu żeby Polityka zarabiała. Zawdzięczam Polityce bardzo dużo. Więcej niż wydałam na jej kupowanie. Jeżeli możliwe jest przeliczenie moich „zysków” na pieniądze. Raczej nie. Nie jestem niczyim sędzią i nikomu w życiorysy nie zamierzam zaglądać. To co wiem o redaktorze Passencie, pozwala mi żywić dla niego szacunek. Trochę trudniej jest mi to powiedzieć o redaktorze Urbanie. Niemniej nie zamierzam szukać źdźbła w niczyim oku.

  70. Matylda
    1 lipca o godz. 16:02
    „proszę pisać na co ma Pani/Pan ochotę. Mam tylko jedną prośbę: proszę się nie spoufalać.”
    – – –
    Za uprzejme i łaskawe zezwolenie dziękuję.

    Prośba zaś za prośbę: proszę wskazać objawy spoufalania i ich przedmiot, a wystąpię do właściwych organów o zgodę.
    Mam nadzieję, że nie będzie to parafia, bo ja z innej… i wojna lokalnych miłosierdzi pomiędzy proboszczami – gotowa!

  71. Gekko,
    „tykasz” Panią Matyldę nawet tego nie zauważywszy 🙄
    Jak to nie jest spoufalanie…
    W tej sytuacji musisz poczekać, aż łaskawie zezwoli: You can say you to me 😎
    Powinno się obejść bez proboszcza.

  72. Tobermory
    2 lipca o godz. 7:20
    – – –
    Tobermory, tykasz mnie, nie zauważając, że jest to powszechny standard i obyczaj blogowy…
    Jeśli to jest spoufalanie, to za mało się znamy… 🙂
    Mnie to nie przeszkadza, ale jak Ci dowalę miłosiernie, to Ci się bliźni nawet nie zabliźni…
    😉
    Pozdrawiam
    Pan Gekko.

  73. Gekko,
    ja wiem, Ty wiesz, inni też wiedzą, jaki jest powszechny obyczaj blogowy, ale może jednak nie wszyscy 🙁
    Relacje międzyludzkie bywają niejasne, a już w w sieci to dopiero… 🙄
    Są w przyrodzie wyraźniejsze sygnały nie tykaj!
    Anyway,
    You can say you to me 😉

  74. Tobermory
    2 lipca o godz. 18:39
    – – –
    Albo relacje s ą niejasne, albo przeciwnie, jasne dla każdego.
    Nie można czynić zarzutu z postępowania standardowego i jednocześnie bronić się przez zarzutem niejednoznacznością standardu.
    Albo można, jeśli ma to być manipulacja.
    Consider, if you can. 😉

  75. dłuższy czas mnie nie było, nagle wchodzę, bo mam interes i patrzę – a tu piszą o mnie.

    miałem nie pisać, bo to niby dowód, ze czytam, ale ni mogłem się opanować, więc mówie i podkreślam

    to o mnie !!

    to ja !!!!

    ja nie czytam !!!!

    od miesięcy – bo jestem lekarzem.

    nie czytam.

    nie oglądam tych, co tu pracują.

    nie słucham – tych co tu pracują.

    nie piszę – do tych, co tu pracują.

    nie interesuje mnie juz opinia polityki.

    nie musi – zaprzestałem głosowania.

    kiedyś przejeżdżałem koło siedziby Polityki (piękna… mój zakład pracy wgląda nieco inaczej…) i wspominałem rozżalony moją dawna miłość do Was

    ale ostatnio jak jechałem (będzie z dobry miesiąc temu) – już mi minęło, jestem free.

    dyskutujcie sobie więc, ale beze mnie, bo oto wyzdrowiałem.

    na koniec ulga – zapomniałem nawet nicka……

  76. Matylda
    1 lipca o godz. 16:02

    Specjalnie dla Pani
    zdzblo w oku Urbana

    http://www.youtube.com/watch?v=Q-365LtHCrM

    Slawomirski

  77. Rzadko rezygnuję, z czytania danego tekstu. Zwykle tylko wtedy gdy przekracza on granice chamstwa, względnie głupoty. Oczywiście obie granice są wzynzaczane w aoutokratyczny sposób przeze mnie. A wracając do gazet i pism to z muszę przyznać, że lubię media, z którymi mogę wejśc w spór i nie zgodzić się z poglądami w nich prezentowanymi. Czytanie /tylko!!!/ tekstów, z którymi się zgadzamy nic nam, oprócz samozadowolenia nie daje. Nie roziwjamy się i nie szukamy argumentów na potwierdzenie własnych poglądów. I choć w przydomowym sklepiku dziwią się moim zakupom i wrzucaniu do tego smaego koszyka: Polityki, Wprost, Uważam Rze, Newsweek, Rzaczpospoliteji itp. to i tak tego nie zmienię!

  78. zapomniałem nicka
    Nie wiedziałam, ze pisma mogą być „od kochania”. Wydaje mi się, że raczej „od czytania i myślenia”. Oczywiście te opiniotwórcze. Dlatego jest mi bliższa postawa JSD.
    A swoją drogą ciekawe, na jaki tytuł „przerzuciłeś’ swoją miłość, a jeśli tak, to dlaczego?