Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

25.04.2012
środa

Czy wierność może być modna?

25 kwietnia 2012, środa,

Akcja „Wierność jest sexy”, czyli pomysł promowania wśród studentów (i ludzi dojrzałych) „mody na bycie wiernym” wygląda w sumie niewinnie i pozytywnie. Inicjator kampanii na rzecz wierności (chodzi, rzecz jasna, o wierność w związku dwóch osób) zainteresował swoim pomysłem parę osób o znanych (z telewizji) twarzach, co z definicji gwarantuje nagłośnienie akcji. Stąd w ogóle o niej wiem. Dodatek „Życie Warszawy” do dzisiejszej „Rzeczpospolitej” (25.04) zamieścił na ten temat tekst ze zdjęciem – najwyraźniej szczęśliwego – małżeństwa Danuty i Krzysztofa Ziemców.

Jeden z organizatorów akcji jest studentem czwartego roku prawa i działaczem Akademickiego Stowarzyszenia Katolickiego Soli Deo. Raczej nie ma więc wątpliwości, do jakiego systemu wartości się odwołuje i jaki ideał wierności mu przyświeca: ten streszczający się w formule „co Bóg złączył, niech człowiek nie waży się rozłączać”. Wolno mu, podobnie jak wolno przyłączać się do tej akcji każdemu, komu się ona podoba.

Dlaczego zatem ten pomysł zwrócił moją uwagę? Wiem, że to rodzaj społecznej zabawy, niemniej to zabawa, która ujawnia obcy mi sposób myślenia o ludziach i ich współżyciu. Można w nieskończoność dyskutować o kondycji człowieka (choć jestem zdeklarowanym przeciwnikiem mówienia o „człowieku w ogóle”, bo to co najwyżej
— czasem użyteczna, a czasem niebezpieczna w zastosowaniach — hipostaza), ale czy można nie brać pod uwagę realiów i ewolucyjnych uwarunkowań ludzkiego organizmu, co zdaje się robić wyidealizowana katolicka koncepcja małżeństwa?

Ludzi jako gatunek niewątpliwie charakteryzuje skłonność do dobierania się w monogamiczne pary (czyli zawiązywania „wiernych” związków), ale w praktyce ludzkich społeczeństw jest to zazwyczaj monogamia seryjna (czyli następujące po sobie w czasie związki, w ramach których partnerzy przez jakiś czas się nie zdradzają). W zależności od genetycznych predyspozycji i społecznych nacisków ten „jakiś czas” może być bardzo różny. Moim zdaniem pary (niekoniecznie dwupłciowe), które dobrały się tak, że ich „jakiś czas” zamienia się w „całe dorosłe życie”, to wyjątkowi szczęściarze. I że niekoniecznie mogą sobie to poczytywać za jakąś szczególną zasługę, bo nie wynika to tylko i wyłącznie z ich „chcenia”, by tak było. (Pozostawmy na boku cały wątek wolnej woli, bo to wciągnęłoby nas w otchłań rozważań). Stąd apelowanie: „bądźcie sobie wierni, bo to jest sexy” jest dla mnie pomysłem skrajnie naiwnym. (Jak zresztą wiele innych apeli płynących ze strony ludzi Kościoła. Ostatnio papież apelował o ograniczanie seks turystyki – bardzo to chwalebny apel, ale całkowicie daremny, skoro nie zawiera żadnych sugestii, jak to zrobić).

Ponadto, odwoływanie się do pojęcia mody (także poprzez angażowanie celebrytów) to właściwie sposób na autokompromitację idei. Skoro wierność jest wartością samą w sobie, musi być ponad modami (które z definicji mijają); a jeśli po prostu jest sexy, to czy to znaczy, że gdy przestaje być dla kogoś sexy, przestaje być wartością? Życie celebryckie na bieżąco relacjonowane w mediach dostarcza głównie dowodów na tę drugą interpretację. W ten sposób inicjatorzy kampanii sami się ośmieszają.

Prawdę mówiąc, dużo ciekawsze byłoby rozważenie, kiedy postawa wierności wobec drugiej osoby staje się antywartością, czymś szkodliwym raczej niż pozytywnym? Zauważmy, jak dwuznacznie brzmi, że ktoś jest „bezwzględnie wierny szefowi partii”. Wystarczy się rozejrzeć po naszej scenie politycznej, by dostrzec, że taka wierność jest bardzo niesexy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 181

Dodaj komentarz »
  1. Nareszcie długo oczekiwany nowy wpis i ciekawy temat.

  2. Nic dodać, nic ująć. To jest naprawdę sexy.

  3. Chyba Rabelais napisał, że na starość najbardziej żałuje się tych grzechów, których się nigdy nie popełniło.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A to chyba Sęp – Szarzyński:

    „Zechciej ten wierszyk w pamięci zachować,
    Przeczytasz i będzie ci miło:
    Lepiej jest grzeszyć, a potem żałować,
    Niż żałować, że się nie grzeszyło.”

    http://www.mmwroclaw.pl/335006/2011/2/3/och-karol–czyli-wiernosc-jest-sexy-felieton?category=magazyn

  6. Szanowny redaktorze Polityki

    Poniewaz absolut nie istnieje kazde malzenstwo skazane jest na dezintegracje. Tylko smierc malzonla czy malzonki zezwala kosciolowo katolickiemu na sprzedawanie wiernym iluzji lub mitu trwalego zwiazku malzenskiego. Kiedys juz pisalem tutaj o zachowaniach szympansow, gibbonow i goryli. Wszystkie warianty zachowania sa normalne poza tym jednym ktory oferuje kosciol katolicki. Nasze dazenie do stabilnosci i bezpieczenstwa w malzenstwie zawsza skonczy sie porazka bo absolut nie istnieje. Jak dlugo jeszcze katolickie bzdury beda wypwlniac zycie Polakow?

    Slawomirski

  7. Szanowne Panie pisza o grzeszeniu a powinny o zdrowym rozsadku.

    Slawomirski

  8. Szanowny redaktorze Polityki

    Zycie boli i to jest normalne. Nienormalne sa manipulacje kosciola katolickiego.

    Slawomirski

  9. Felieton wiodacy to pocisk kumulacyjny. Albo przepali obojetnosc w dwie sekundy, albo sie skoci. Dzisiaj sie skocil. Gustowne zdanko:

    „Można w nieskończoność dyskutować o kondycji człowieka (choć jestem zdeklarowanym przeciwnikiem mówienia o „człowieku w ogóle”, bo to co najwyżej
    – czasem użyteczna, a czasem niebezpieczna w zastosowaniach – hipostaza), ale czy można nie brać pod uwagę realiów i ewolucyjnych uwarunkowań ludzkiego organizmu, co zdaje się robić wyidealizowana katolicka koncepcja małżeństwa?”

    Po czyms takim wiernosc jest „gancegal”. Kogo obchodzi ?!

    Tylko „juicy” opisy niewiernosci beda nadzieja autora. Paniusie sie wyzyja.

    Moze by dac w prawym gornym rogu ? A moze czekac az moderator wypieprzy ? Dylemat PT Autora

  10. @Sławomirski

    Ależ to nie my piszemy, lecz poeci i pisarze, niektórzy zresztą duchowni (Rabelais).

  11. A czy wiecie Państwo, czym jest ‚białe małżeństwo’ proponowane przez kk „zamiast’ ?

    W skrócie – kobiety po przejściach, mężczyźni z przeszłością mogą razem żyć, ale nie współżyć. Mogą przystępować do sakramentów, ale najlepiej nie w swojej parafii, żeby nie siać zgorszenia…

    Artykuł arcyciekawy. Nóż się w kieszeni otwiera:

    http://www.parafia.siedlce.pl/?cat=16&id=63

  12. Ewa

    Kiedy bialoglowie „noz sie w kieszeni otwiera”, pamiec przywodzi szlagier spod Bazaru Rozyckiego:

    Raz Manana szla pijana

    Prowadzil ja stroz

    Morde miala obrzygana

    A w kieszeni noz.

    I w ten klimat z takim kompostem ?

  13. Wierność jest OK.
    Niewierność jest niehigieniczna. Co prawda istnieją jeszcze prezerwatywy…

  14. Szanowny Panie Kleofas

    Skoro wybral pan juz sobie swieta krowe Passenta a takich nie spotkalem na Sonoran Desert to moze i czas na wybranie sobie bozka. Sadze ze Jerzy Urban nadaje sie do panskiego panteonu. Bogini „wiernosc malzenska” tez sie gdzies wyrwala z puszki Pandory i sieje spustoszenie w umyslach dzieci leninowskich. Domowe ciepelko zaklamania w swoim zaduchu produkuje takie dziwne mysli. Czas sie przewietrzyc panie Kleofas.

    Slawomirski

  15. Marit
    25 kwietnia o godz. 18:51

    Szanowna Pani Marit

    Czlowiek nie jest sam wierny sobie. Domaganie sie wiernosci od innej osoby jest herezja.

    Slawomirski

  16. Ewa 1958
    25 kwietnia o godz. 17:13

    Szanowna Pani Ewa 1958

    Poeci i pisarze pisza to co im slina na jezyk przyniesie. Wiecej prawdy o zyciu znajdzie pani w podreczniku biologi niz w calej literaturze polskiej.

    Slawomirski

  17. Szanowny redaktorze Polityki

    Komu i czemu wierni sa ludzie ktorzy sluzyli poprzedniemu systemowi politycznemu? Mam tu na mysli Passenta, Urbana i im podobnych. Czy byla to wiernosc dobrowolna czy wymuszona? Czy byla to wiernosc swiadomego wyboru czy wyniklal ona z braku wychowania w normalnym spoleczenstwie?

    Slawomirski

  18. Na sasiednim blogu gdzie moje wpisy sa cenzurowane redaktor Passent pisze „Wodzu, prowadź nas na Moskwę!”

    Szanowny pan redaktor Passent zbyt dlugo siedzial pod czerwonym sztandarem, uwil tam sobie gniazdko, kupke spuszczal na inne ptaszki i teraz nie moze sie nadziwic ze one o nim cwierkaja.

    Slawomirski

  19. Ze wszelkimi działaniami motywowanymi religijnie jest jeden kłopot – są one zwyczajnie głupie, z definicji. I krytykowanie ich jest przez to równie zwyczajnie nudne…

  20. rs_
    25 kwietnia o godz. 22:37

    Logika wpisu jest zwyciestwo glupoty a to mija sie z prawda.

    Slawomirski

  21. Komentarz o propagowaniu wiernosci mozna skomentowac jedna uwaga: „Meine Ehre heißt Treue!”, czyli dewiza jednej z najbardziej zbrodniczych organizacji na swiecie – SS. A wierni byli rzeczywiscie.

    Pozdrawiam.

  22. Nie rozumiem co tak złego jest w wierności, ze trzeba ją tak zajadle atakować? Jest trudniejsza, wymaga pracy, skupienia się na potrzebach innego a nie swoich własnych. Myślenia w kategoriach innych niż dawanie upustu zachciankom szacownych czterech liter. To, że jest trudna nie znaczy, że nie warto do niej dążyć i nad nią pracować. Mam wrażenie, że wpisy udzielane są tu przez klub starych satyrów.
    PS. Po co to ciągłe czepianie się etyki katolickiej. Nikt nikogo nie zmusza do katolickiego ślubu, można związek zawrzeć również w USC lub nie formalizować go w ogóle. Jeżeli jednak ktoś decyduje się na ślub kościelny to niech nie będzie hipokrytą i żyje zgodnie z tym co świadomie zadeklarował, przysiągł. Czy w dzisiejszych czasach nie istnieje coś takiego jak ważkość przysięgi, danego słowa? Nie twierdzę tu też, że ślub kościelny jest lepszy czy gorszy. Ma on swoistą wartość, dla kogoś kto wierzy i żadnej wartości dla niewierzącego.
    Wplatanie tutaj teorii ewolucyjnych też jest śmieszne. Może mamy biologiczną skłonność ku czemu, ale czy jako ludzie nie mamy obowiązku pracować nad sobą, swoją kondycją i próbować stawać się lepszymi. Genetyczną skłonność do agresji też mamy, więc idąc tym rozumowaniem zamiast dyskutować możemy nadaj tłuc się maczugami. Tylko, że to się nie opłaca.

  23. Malo smieszne. I – glupawe. Wiadomo – Lewica, Prawica, leja sie po mordzie, ale „Na Moskwe” ? Wyladowac sie, zrelaksowac na swiezym powietrzu, bachory przegonic, a najwazniejsze – moze bedzie draka ?! Po to ida na te marsze. Narodek uwielbia drake:

    http://www.youtube.com/watch?v=4Jzq0AtB2RI

    Kiedys trzeba bylo Kraftowny i kabaretu. Teraz wystarczy szmata, farba i morda do darcia.

    I to „zalatwi” Kosciol. O jedenastej Suma versus Draka ! Nawet Moherowy wybieraja Drake. Chleba i Draki ! Tusk pierdzieli sie z Chinczykami a tu – Koziol Macierewicz funduje drake. Nie bedzie nudno. Prezio wzywa do boju. Idziemy ! Na Moskwe, Na Kowno, na kupe…..wszystko jedno, idziemy !

    Stara tradycja polskiej kawalerii. Leciem ! Trabka do boju, szabla w dlon i „Bolszewika gon, gon, gon !” Gdzie Bolszewik i gdzie Kon ? Kogokolwiek gon ! gon ! gon !

    A „Na Kurwy !” – nie laska ?

  24. Coś w tym jest. Zawsze etyka Katolicka wydawała mi się mocno oderwana od rzeczywistości, stworzona przez mnichów, żyjących w zamkniętych komunach i uważających własne umartwianie się za podstawowy model do naśladowania. Do tego powstała na długo przed wszelkimi odkryciami nauk biologicznych, które niestety zadają kłam wielu zasadom tej etyki (tak kochani kaznodzieje – u zwierząt monogamia i wierność do śmierci są raczej wyjątkiem, a nie regułą, występuje też u nich – tfu! – ten tak przez was pogardzany i lżony homoseksualizm).

  25. Wierność nie jest sexy. Zdrada jest sexy
    Pozdrawiam

  26. „Jeżeli zdradza cię żona, ciesz się, że zdradza ciebie, a nie ojczyznę.”

    A. Czechow

  27. Wierność nie jest wynalazkiem KK a patriarchatu. Była środkiem porządkującym sprawy sukcesji. Wymóg wierności seksualnej dotyczył przede wszystkim kobiet, bo to one rodziły. Jak było, tak było i dopokąd się w to wszystko nauka nie wdała, jakoś to funkcjonowało. Nawet kodeks rodzinny zakłada, że dziecko urodzone w małżeństwie, jest dzieckiem tejże pary. Potem genetycy ogłaszają tryumfalnie, że co dziesiąty potomek ma innego ojca – i – „sprawa się rypła” Natomiast jest prawdą, że skutki tej wierności kadencyjnej są inne dla mężczyzn i inne dla kobiet. Kobiety żyją pod piekielną presją czasu; ich swoboda wyboru z latami zostaje bardzo ograniczona. Panowie jeszcze 20 lat po szczycie sprawności fizycznej mogą podpierać się pozycją, majątkiem, prestiżem, czy choćby przyzwoleniem społecznym. Kobiety nie i to przy nich z reguły zostaje potomstwo. Bo sprawy wierności tylko w pewnym zakresie dotyczą seksualności i fizyczności; w innych aspektach to czynnik ekonomiczny, społeczny i psychologiczny. I tu jest pies pogrzebany.

  28. Etyka katolicka pomyślana jest tak, aby człowiek szedł, potykał się, upadał, podnosił, spowiadał, szedł dalej… aż do następnego upadku. I tak zmagał się przez całe życie z własną naturą. I oczywiście żył ciągle w poczuciu winy.
    Z drugiej strony człowiek musi sobie narzucać jakieś ograniczenia. Jakie? Takie, by nie krzywdzić innych? Ale co to znaczy? Jak zdradzę męża, to poczuje się skrzywdzony, ale inny mąż poczuje się skrzywdzony już wtedy, gdy żona będzie tańczyć lub rozmawiać z innym mężczyzną, więc ta granica jest płynna.
    Trzeba by poobserwować, jak to robi młode pokolenie, bo oni tzw. etykę katolicką mają już kompletnie w tyle.

  29. Kalina Jędrusik śpiewała przed laty:

    „Więc rzuć, rzuć chuć i miast żyć chucią
    ku uczuciom ty się zwróć !”

    http://www.youtube.com/watch?v=5SZk1YNBlHw

  30. @Marit
    Najbardziej higieniczny jest autoseks. Chociaz przed wielu laty zadrzyl sie w akademiku przypadek, ze kolega zlapal france robiac sobie dobrze pod prysznicem. Przypadek godny sledztwa Antoniego Macierewicza

  31. Mija moda na swobodę obyczajów, przychodzi moda na wierność i czystość (?) przedmałżeńską.

    Bezwzględna wierność kojarzy mi się z psim oddaniem. Właściciel głodzi, kopie, trzyma na łańcuchu, a pies i tak liże tę brudną łapę, trzęsąc się ze strachu.

    Są ważniejsze rzeczy, niż wierność. To uczciwość, odpowiedzialność, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, tolerancja.

  32. „Wierność jest sexy”, a na dodatek miałaby być modna?
    Wolne żarty! Taką przedziwną figurę stylistyczno-etyczną mogł wymyślić tylko zakłamany przedstawiciel kk w Polsce wraz z gronem zatroskanych o postępujący ubytek młodych dusz.
    Ślubowanie wierności absolutnej wobec „dozgonnie” zaklepanego poprzez kontrakt kościelny współmałżonka zakłada, że wszyscy mamy jednakową fizyczność, nad którą trzeba panować.
    Jednym z racji predyspozycji monogamicznych przychodzi to bez większego trudu. Inni, których natura obdarzyła bardziej wybujałym temperamentem, łatwiej ulegają erotycznym pokusom.
    Tak zwane skoki w bok (zwłaszcza jeśli są tolerowane przez jedną, albo obie strony) wcale nie muszą oznaczać rozbicia związku, które jest udany i akceptowany na innych płaszczyznach.
    Zresztą, jak ktoś ma odpowiednie dojścia i kasę, to „unieważni” ślub kościelny, jesli mu na tym zależy, albo ograniczy sie do rozwodu cywilnego.

    Wierność fizyczna jest bardziej krucha i zawodna niż jakakolwiek inna (np. wierność ideałom, światopoglądowi, czy korporacji, ktorej jest się pracownikiem).

    Na koniec pozwolę sobie na odrobinę cynizmu. Bywa dość często, że znani politycy wierni swojemu ugrupowaniu, bo ich ustawiło w życiu, nie dochowują wierności dozgonnym małzonkom. Wymieniaja je na nowsze modele, pozostając prawdziwymi katolikami.

  33. @mag

    „Na koniec pozwolę sobie na odrobinę cynizmu. Bywa dość często, że znani politycy wierni swojemu ugrupowaniu, bo ich ustawiło w życiu, nie dochowują wierności dozgonnym małzonkom. Wymieniaja je na nowsze modele, pozostając prawdziwymi katolikami.”

    Żebyż to tylko politycy…

    Pozdrawiam.

  34. Wiernosc jest sexy – o co chodzi? Po prostu konserwatywni katolicy, ktorych nauki powoduja ziewanie mlodziezy, staraja sie zainteresowac te mlodziez przez uzywanie takiego niby nowoczesnego, mlodziezowego jezyka. Chca w takim nowym opakowaniu sprzedac swoje zatechle idee, wiec uzywaja slow: sexy, spoko, cool, ok, narasz itp
    Tak samo smieszne sa te wszystkie *nowoczesne* nabozenstwa, msze w ktorych usiluje sie nasladowac spontanicznowsc negro spirutual, owe brzdek, brzdek na gitarze do slow *Chwalmy pana*, sa to antypody *Mszy h-mol* Jana Sebastiana Bacha
    Mowiac mlodziezowo :zenada i poruta

  35. Kzrysztof Ziemiec- ach, to ten sympatyczny pan z telewizji !

    Ten sam, który ostatnio (wraz z resztą szacownego aeropagu) przyznał Feniksa – nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich nie komu innemu jak Grzegorzowi Braunowi, reżyserowi – najbardziej znanemu z powodu skandalu, jaki rok temu wywołał na KUL-u prezentując swój swój film „Eugenika-w imię postępu”.
    Na tym pokazie Braun nazwał zmarłego abp. Józefa Życińskiego „łajdakiem i kłamcą”, który „podawał się za biskupa „. http://www.polskatimes.pl/artykul/403377,braun-na-kul-podajacy-sie-za-biskupa-zycinski-to-lajdak-i,id,t.html

    I własnie za ten film Braun dostał Feniksa- tę „prestiżową nagrodę”.
    Piszę w cudzysłowie – bo jasnym jest, ze ta nagroda w tym momencie cały swój prostiż straciła .

  36. uzupełniam :
    W kapitule „Feniksa” oprócz Krzysztofa Ziemca z TVP zasiadają m.in. dr hab. Tomasz Chachulski z Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, prof. Jan Malicki, dyrektor Biblioteki Śląskiej, dr Iwona Maruszewska, była dyrektor Wydawnictwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przewodniczącym jest ks. prof. Jan Sochoń z UKSW.
    Nie bronił on decyzji kapituły. („nie pomyślał, że to może wywołać kontrowersje”). Lecz podał się do dymisji . On i dr Chachulski, który oświadczył :„W pełni podzielam przekonanie, iż nie powinno było dojść do przyznania oficynie Dom Wydawniczy „Rafael'” nagrody Feniks za film o eugenice w reżyserii Grzegorza Brauna”.

    Sęk w tym, że to nie wydawnictwo Rafael, które film wydało, ale sam Braun został nagrodzony.
    Taką taktykę obrało teraz SWK, będą starali się tłumaczyć, że nagrodzili nie Brauna, ale wydawnictwo – mówił anonimowo jeden z księży.

    Braun, odbierając nagrodę w warszawskiej bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa, wygłosił przemówienie. W bazylice było kilku hierarchów, m.in. prymas senior kard. Józef Glemp, bp Józef Zawitkowski, abp Henryk Hoser.
    Dziwią i budzą niesmak oklaski, jakimi nagrodzono Grzegorza Brauna po jego wypowiedzi w trakcie odbierania „Feniksa” – skomentował w imieniu kurii lubelskiej ks. Wierzbicki

  37. @ aqa
    Dziękuję za dorzucenie ciekawych szczegółów!
    JK

  38. …a proszę bardzo. 🙂

    no to jeszcze jeden szczegół:
    Dlaczego ten film tak się spodobał szacownemu aeropagowi (i sympatycznemu panu Ziemcowi) ?
    – otóż p. Braun zrównał w nim eugeniczne eksperymenty hitlerowców z eutanazją oraz in vitro .
    W maju 2011 film ten pokazała TVP.

    PS. przy okazji pozdrawiam znajomych.

  39. ech, rozzuchwaliłam się , pogłaskana , ale cóż …
    …kiedy nie mogę sobie darować przytoczenia paru cytatów z dzieła tak wybitnego, które zdaniem kapituły zasłużyło na „uhonorowanie tak prestiżową nagrodą jak „Feniks” – laur Stowarzyszenia Wydawców Katolickich :
    – Boya-Żeleńskiego temat eugeniki fascynował
    – po wojnie i piarowym liftingu eugenika- dzieło szatana- stała się GENETYKĄ

  40. o tym dziele („Eugenika – w imię postępu”) więcej i ciekawiej tu:
    http://wyborcza.pl/1,76842,9598168,TV_Eugenika.html
    – napisał Sławomir Zagórski
    a także Aleksandra Klich, tu:
    http://wyborcza.pl/1,76842,9599854,Ciemnota_w_publicznej_TV.html
    Krótko mówiąc zapłodnienie in vitro to nic innego jak wyrafinowana forma współczesnej eugeniki , kontynuatorki tej hitlerowskiej.

    w krajach katolickich nie zalegalizowano eugeniki, w protestanckich – tak, co pokazuje, że można rozpoznać zło, tylko trzeba spojrzeć na to z WŁAŚCIWEJ strony
    – skoro darwinizm zakłada postęp, to znaczy, że wszystko, co zrobi się dla postępu jest dobre, również selekcja ludzi

    … a to jeszcze nic ! Na koniec naukowcy grożą nam jeszcze wyhodowaniem świecącej na zielono małpy !

    panie Krzysztofie Ziemiec , łączę się w bólu ! I strachu !

    ps. korzystając z miłej okazji nadal macham wesoło moim blogowym znajomym – tudzież wszystkim innym przytomnym :
    aloha !

  41. p.Krzysztof Ziemiec z małzonką :

    -jak można własne zycie intymne – sprawę swojego wspólzycia fizycznego czyli coś najbardziej prywatnego z prywatnych spraw – wystawiać na widok i osąd publiczny… ?

    …nie rozumiem, ni w ząb

    PS. I co teraz , jak będzie wyglądało dawanie zbożnego przykładu ? Prowadzenie jakichś dzienniczków ? Z publikacją czy bez ?

  42. miki81
    26 kwietnia o godz. 7:34

    Wiernosc nie jest atakowana przez starych satyrow atakuja oni wiare w wiernosc ktora pozbawia ludzi zdrowego biologicznego w tym momencie ewolucja sie klania rozsadku.

    Slawomirski

  43. Idąc śladem rozumowania Autora.

    Kościół mówi „nie zabijaj” oraz „nie kradnij”, ale w praktyce głoszenie tych wartości jest skrajnie naiwne i nie uwzględnia uwarunkowań biologicznych człowieka oraz wiedzy historycznej. W końcu agresja leży w naturze nie tylko ludzkiej, jest naturalną cechą wielu ssaków, zwłaszcza naczelnych, zaś postulowanie, że nie jest pożądana i kategoryzowanie jej jako zła czy grzechu (które to pojecie w wielu kulturach wręcz nie istnieje) jest skrajnie uproszczonym opisem rzeczywistości. Również z perspektywy historycznej, pokoleń, które nie zabijały lub w których większość ludzi w jakiś sposób nie naruszała cudzej własności było niewiele, a te którym się to udało, nie dokonały tego ze względu na własne zasługi, ale raczej z powodu uwarunkowań historycznych, np. rodząc się po dużym konflikcie, gdy świat na tyle znudzony był już zabijaniem czy grabieżą, że w powszechnej świadomości zostały one uznane za nieprzynoszące zysku i niepożądane. Przez większość ludzkiej historii, zarówno wojny jak i kradzieże (rozumiano szeroko, także jako czerpanie zysków z łupów wojennych) stanowiły podstawowy mechanizm bogacenia się społeczeństw, zaś okresy pokoju, do których ludzie przynajmniej w swoich deklaracjach dążą (co wyrażają nader licznie np. w utworach literackich), stanowiły zaledwie drobne interludia między kolejnymi konfliktami. Nawoływanie do rezygnacji z zabijania i rezygnacji z przywłaszczania cudzego mienia jest naiwne, zarówno w wydaniu papieża, jak i ONZ, którym nie udało się jak dotąd przedstawić sposobu, jak te zjawiska skutecznie ograniczyć. O ileż ciekawsza i bardziej produktywna intelektualnie, byłaby dyskusja czy rezygnacja z przemocy nie jest przypadkiem antywartością, jak to może mieć miejsce np. gdy osoby, z którymi jednostka wchodzi w interakcje, z tejże przemocy nie rezygnują. Należałoby też rozważyć jaką funkcję użyteczności wybrać, starając się przeanalizować efekt różnych strategii o zróżnicowanym stopniu odrzucenia przemocy i grabieży na jakość życia społeczeństw. Wszak to od wyboru funkcji użyteczności zależy jaka strategia będzie optymalna.

    Głupie, prawda? A wystarczy tylko nadmiernie nie komplikować, by takich głupot uniknąć…

  44. Francę złapał? Uprawiając seks sam ze sobą?
    Wiadomo, że autoerotyzm jest najbezpieczniejszy (a ponadto uprawia się seks z osobą, którą się kocha najbardziej), ale widocznie i tu trzeba uważać…

  45. … bo od tego zanika rdzeń kręgowy 😎

  46. Różnica pomiędzy seksem i śmiercią polega na tym, że kiedy będziesz umierał, nikt nie będzie się śmiać z ciebie, że robisz to sam.

    Nie ma nic bardziej sexy niż zdeprawowana katoliczka.
    (Woody Allen)

  47. @ hlmi
    Wszystko pięknie wywiedzione z wyjątkiem jednego — to nie idzie śladem mojego rozumowania. W żadnym miejscu tekstu nie kwestionuję wartości bycia wiernym w związkach, zwracam co najwyżej uwagę na to, że jest to bardzo trudny do osiągnięcia ideał, a akcja ma w gruncie rzecz charakter hucpiarski.
    Przy okazji — to, że Kościół mówi „nie zabijaj” czy „nie kradnij” nie jest szczególną zasługą tego Kościoła, to postulaty etyczne obecne w historii człowieka znacznie dłużej niż kształtowanie się religii żydowskiej czy chrześcijańskiej.
    Pozdrawiam
    JK

  48. Ale nuda bijąca od wiernych katolików aż się prosi by ich zdradzać. By zdradą tę nudę zabić.
    Pzdro

  49. Pan Redaktor Jacek Kowalczyk 19.53

    Ostroznie z arogancja ! Pisze Pan:”….zwracam co najwyżej uwagę na to, że jest to bardzo trudny do osiągnięcia ideał, a akcja ma w gruncie rzecz charakter hucpiarski.”

    Nie nasza to wina, ze obraca sie Pan w takim p……..m towarzystwie.

    Z wyraznym szacunkiem, Kleofas.

  50. hlmi
    26 kwietnia o godz. 16:54

    Czy zwierzeta obojetnie jakie (kregowce, bezkregowce) ktore nie zabijaja korzystaja z nauki kosciola katolickiego?

    Slawomirski

  51. Samo zycie

    Kuzyn zdradzil swoja zgrabna i ladna zone. Zdradzona skonfrontowala meza ktory jej wyznal ze nigdy w zyciu nie mial przedtem tak udanego seksu jak z ta mlodsza od niego o 15 lat kochanka. Do tej pory sa razem.

    Slawomirski

  52. dlaczego organizatorzy akcji
    w tym ten student czwartego roku prawa i działacz Akademickiego Stowarzyszenia Katolickiego Soli Deo, nie przekona do tego pomysłu biskupów katolickich w III RP i samego B 16 ?.
    Biskupi za ~ 25 000 zł, co Bóg złączył, ważą się rozłączać, udzielając rozwodów kościelnych.

    „Od 1983 roku, od kiedy obowiązuje nowy kodeks kanoniczny, powodów, dla których można uznać małżeństwo za nieważne, jest więcej niż Mercedesów przed gmachem Episkopatu podczas zjazdu czerwonych beretów.
    Następna furtka kościelna, to brak wystarczającego używania rozumu. I brak ów wykazują nie tylko głupole czy schizole, ale także gówniarze niedoświadczeni, co to nie pomyśleli, że jak się ożenią, to potem będą mieć żonę i dzieci. Albo tacy z rodzin liberalnych, którym mamusia i tatuś nie powiedzieli, że małżeństwo jest święte i do śmierci. Ksiądz Czenczek z sądu metropolitalnego w Przemyślu wyjaśnia nawet, iż wystarczającym argumentem do uznania ślubu za nieważny jest to, że wyszłam za faceta, o którym mówili „duże dziecko” i potem odkryłam, że jest niedojrzały do małżeństwa”

    http://nie.com.pl/art184.htm

  53. Wierność jako atrybut katolickości? A co z islamem? Tam można niewiernej żonie przynajmniej przyłożyć kamieniem. I to cudzej.
    Mnie się zdaje, że wierność, choćby seksualna, ma swoje niezaprzeczalne walory i dobrze jest, gdy przychodzi lekko, bo miało się szczęście znaleźć partnera/partnerkę, którego zwyczajnie nie ma się ochoty zdradzać.
    Swego czasu środowiska homoseksualne zaczęły propagować stałe związki między partnerami czyli wierność jako jeden z najskuteczniejszych sposobów uniknięcia zarażenia HIV. Wśród młodzieży pewne panowanie nad liczebnością kontaktów fizycznych miało zmniejszyć liczbę przenoszonych płciowo chorób, opryszczek etc. Bardzo sensowne akcje.
    Lansowanie w Polsce „mody na wierność” pod auspicjami KK to kolejny przejaw traktowania dorosłych ludzi jak smarkaczy. Zamiast solidnej edukacji w odpowiednim wieku (wychowanie seksualne w szkole) promuje się infantylnie „modę” na wierność w związkach wymuszonych często sytuacją (nieplanowana ciąża) i nie rokujących dobrze od samego początku.
    Fasadowość to taka nasza specjalność.
    Tylko statystyki rozwodowe skrzeczą 🙄

  54. @ Tobermory 27 kwietnia o godz. 0:33
    @ Jacek Kowalczyk 26 kwietnia o godz. 19:53

    Oczywiscie, ze hucpa, ale myslalem, ze dla wszystkich jest to tak oczywiste, ze nawet nie warto o tym pisac.

    A tak naprawde, to hucpa i fasadowosc to nie jest tylko specjalnosc polska, czy nawet katolicka. Pare prezydentow temu, pierwsza dama – Nancy Reagan prowadzila wielka kampanie pod haslem: Just say no to drugs (Po prostu powiedz NIE narkotykom). Piekne haslo, szlachetna idea, ale nie krylo sie za nia nic wiecej, niz tylko kampania reklamowa. Zadnych konkretnych rozwiazan, ani przeznaczonych na to srodkow. Slowem – hucpa, fasada.

    To, ze kosciol katolicki sklada sie wylacznie z hucpy Szanowny Autor nie musi podkreslac w Listach Ateisty. My tu wszyscy (moze prawie wszyscy) tak myslimy i nie ma zadnych wyjatkow, jesli chodzi o katolickie akcje – wszystko obliczone jest na hucpe, poczynajac od kostiumow, w jakie sie przebieraja.

    Pozdrawiam.

  55. @Adam 2222

    „Warszawska kancelaria prawna specjalizująca się w rozwodach kościelnych bierze pięć tysięcy złotych za pierwszy rok prowadzenia sprawy. Kancelaria jest – jak wyjaśniono mi uprzejmie – cywilna, ale z racji specjalizacji współpracuje blisko z osobami duchownymi, a konsultantem jest prawnik kanoniczny, osoba duchowna od ponad 20 lat zajmująca się tymi sprawami.”

    Podtytuł artykułu sugeruje, iż rozwód po katolicku ( broń Boże, nie rozwód, tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa) jest łatwy.
    Nic bardziej mylnego. Ta upokarzająca procedura może trwać nawet kilka lat. I jest w zasięgu gorliwych katolików wyłącznie z grubym portfelem.

  56. @Jacek Kowalczyk

    „Wszystko pięknie wywiedzione z wyjątkiem jednego — to nie idzie
    śladem mojego rozumowania. W żadnym miejscu tekstu nie kwestionuję wartości bycia wiernym w związkach, zwracam co najwyżej uwagę na to, że jest to bardzo trudny do osiągnięcia ideał, a akcja ma w gruncie rzecz charakter hucpiarski.”

    Ja w swojej parodii również nie kwestionowałem wartości „nie zabijaj” czy „nie kradnij”, zwróciłem co najwyżej uwagę, że jest to globalnie trudny do osiągnięcia ideał, a akcje ku niemu zmierzające są naiwne i często (patrz Irak, Afganistan) dają wręcz odwrotny skutek.

    „to, że Kościół mówi „nie zabijaj” czy „nie kradnij” nie jest szczególną zasługą tego Kościoła, to postulaty etyczne obecne w historii człowieka znacznie dłużej niż kształtowanie się religii żydowskiej czy chrześcijańskiej”

    Ależ oczywiście, myślę, że wartość bycia wiernym również została dostrzeżona przed ukształtowaniem się tych religii.

    Prawdę mówiąc z wieloma poglądami Autora się zgadzam, postrzeganie świata przez Kościół jest dość wyidealizowane (jak zresztą w każdej religii, ideologii czy nawet modelu matematycznym), a jego działania często naiwne. Bardzo często działania Kościoła, zwłaszcza w Polsce, irytują mnie, podobnie jak dużą część społeczeństwa. Tym razem jednak Autor wziął na celownik akcję, która nawet przy swojej naiwności, nie ma podłoża politycznego, odwołuje się do jednak dość zakorzenionych w kulturze europejskiej (i nie tylko) wartości i chyba nikomu nie szkodzi. Mam wrażenie, że jest to niepotrzebne, a na pewno nieproduktywne. Zaś same argumenty przeciwko tej akcji, sprowadzają się jednak do banałów, co próbowałem wykazać w swojej parodii. Że akcja naiwna, zgoda, że nie będzie skuteczna – też, jeśli za jej cel przyjmiemy zaprowadzenie określonego ładu moralnego na świecie czy choćby w jednej parafii. Z drugiej strony Autor ją zauważył, być może ileś innych osób też. Być może kilku osobom da do myślenia, a o to chyba chodzi w akcjach społecznych. Dlatego nie rozumiem po co się z niej naigrywać, to moim zdaniem dużo poniżej możliwości Autora.

    A propos naiwnych akcji, mi dużo bardziej rozbraja miesiąc modlitw o trzeźwość narodu, które zawsze w kościele wywołują uśmieszki na twarzach młodych osób. Jest to akcja dużo bardziej tradycyjna niż opisywana przez Autora, można się też zastanawiać na ile ona jest skuteczna. Ale chyba nikomu nie szkodzi (choć mnie razi odwołanie do narodu, nawet będąc katolikiem, nie lubię, gdy w kościele nadmiernie używa się słów naród, Polska, sugeruje to pewien monopol na polskość i zaburza uniwersalny, ponadnarodowy, charakter wiary).

    @Sławomirski

    „Czy zwierzeta obojetnie jakie (kregowce, bezkregowce) ktore nie zabijaja korzystaja z nauki kosciola katolickiego?”

    Raczej nie, mi przynajmniej nic o tym nie wiadomo ;). Nie przypominam sobie, żebym tak gdzieś napisał.

    Znam jednak przypadki, ba sam jestem jednym z nich, gdy ludzie pod wpływem nauki kościoła katolickiego zmieniają zdanie na temat kary śmierci. Jest to moim zdaniem ciekawy przykład, gdyż z reguły partie polityczne odwołujące się do wartości chrześcijańskich są (paradoksalnie) za karą śmierci, mimo że kościoły (nie tylko katolicki) są jej przeciwne (wiem, wiem, że w sumie od niedawna, ale mimo wszystko sprzeciwiają się jej obecnie w dość jednoznaczny sposób). Niemniej w moim przypadku, właśnie stanowisko chrześcijańskie, jest odpowiedzialne za zmianę poglądów (gdybym nie brał tego aspektu pod uwagę, byłbym zwolennikiem, cóż taka natura). Być może więc jest coś w nauczaniu kościoła, co zmienia niektórych ludzi na lepsze (co nie wyklucza możliwości, że jest też coś, co zmienia niektórych, może nawet tych samych, na gorsze).

  57. @Sławomirski

    >Do tej pory sa razem.

    Naiwne pytanie, ale gwoli ścisłości, kuzyn jest do tej pory z żoną czy z kochanką?

  58. Przyczynek do rozmow o moralnosci (m.in. w Polsce):
    „Różnica polega na tym, że Polska, Węgry, Rumunia i inne kraje wschodniej Europy są eksporterami kobiet do prostytucji, a Hiszpania, Włochy, Francja – importerami. Mnóstwo Polek pracuje w hiszpańskich burdelach, mają wielkie powodzenie wśród klientów.”
    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1525975,1,wywiad-z-dziennikarzem-ktory-wcielal-sie-w-mafiosa.read#ixzz1tDsewJQc

  59. W lawach poselskich widze rozwalonego, dlugowlosego byczka. Twarz bez reakcji. Widzialem placz i sluchalem szczegolowych relacji pani Sawickiej. Pamietam Cioccioline we wloskim parlamencie.

    Czy ta grupa zawodowa ma juz oficjalna reprezentacje w Sejmie PR ? Ciao, Lowelasso !

  60. Zezem 4-27 8.20

    Zapominasz o liderach w tej konkurencji. Ukraina i Bialorus ! Juz polowa bywalcow w Mustang Ranch w Newadzie tanczy lezginke i wrzeszczy: omar, omar, omar !

  61. Ewa 1958 (27-04-g.7:15)
    Ta upokarzająca procedura trwała w przypadku moich bliskich znajomych cztery lata z okładem.
    Ona wdowa, on po rozwodzie cywilnym (nota bene z inicjatywy ex małżonki). Gościu się uparł, że chce ową wdowę po katolicku pojąć za żonę.
    Oczywiście, w rezultacie – dupa zimna. Albo kasy było za mało, albo on nie trafił na dobre dojście, choć wiem, że bardzo się starał.
    Żyją więc sobie na „kocią łapę”, jak Bóg przykazał, czyli kochają się, świata poza sobą nie widzą, więc pewnie się nie zdradzają.
    On tylko ma pewien dyskomfort, bo jego sexy wierność nie przekłada się na wymogi kk. Ponieważ nie żyje w „białym” związku, nie przysługują mu sakramenty święte. A tak chciałby przyjąć komunie św!

  62. Tobermory za Woody Allenem
    „Nie ma nic bardziej sexy niż zdeprawowana katoliczka.” To prawda
    Pzdro

  63. Kartko!
    Cytat z Woody Allena jest zgrabny, ale chyba nie końca kumam.
    Prosiłabym o jakiś przykład. Czy np. zdeprawowaną katoliczką sexy ( na polskim gruncie) jest pani poseł Kempa lub Sobecka albo pani senator z PIS (nie pamietam nazwiska), ktora udziela się nieraz jako sztandarowa katoliczka i matka Polka w „Babilonie”?
    Wśród tzw. celebrytek nie kojarzę sobie jakoś pań łączących te cechy w jednym. Być może da się je odnaleźć (te cechy) u tzw. zwykłych, niemedialnych kobiet. Nie szukałam, nie wiem.

  64. Piękna, cnotliwa i bogobojna mężatka Madame de Tourvel + cyniczny i uwodzicielski hrabia de Valmont = niebezpieczny związek

  65. hlmi
    27 kwietnia o godz. 7:51

    z zona

    Slawomirski

  66. Mag, nie miałem na mysli tych prawicowych żołnierek w garsonkach a la mundur, które znamy trnasmisji TVN24.
    Myslałem o szarych myszkach, katoliczkach, których stęzale, ściśnięte jak gorsetem emocje czasem się udaje wyzwolić diabelskim sposobem. To miewa wymiar eksplozji, detonacji erotycznej. Piekne doświadczenie. Bo co może bardziej satysfakcjonować mężczyznę niż wyzwolenie kobiety.No i osobiste – dlatego nie będę się nad nim rozwodził.
    Pzdro

  67. Szanowny redaktorze Polityki

    Dowodem na stosunek kobiety z diablem byla obecnosc w jej ciele cysty jajnika zawierajacej wlosy i zeby.
    Obecnie cysta dermoidalna jajnika stracila na satanicznosci. Natomiast wiara trzyma sie krzepko.

    Slawomirski

  68. zezem
    27 kwietnia o godz. 8:20

    Czytanie bzdur nie prowadzi do zrozumienia.

    Slawomirski

  69. Kleofas
    27 kwietnia o godz. 9:02

    Nie spal.
    Wiekszosc ludzi jest teraz dobrze odzywionych.

    Slawomirski

  70. aqa
    26 kwietnia o godz. 15:28
    „Dlaczego ten film p. Braua tak się spodobał …sympatycznemu panu Ziemcowi ?
    Braun zrównał w nim eugeniczne eksperymenty hitlerowców z eutanazją oraz in vitro.”

    A Jarosław Polskezbaw Kaczyński powiedział dziś w Sejmie, że PiS nie akceptuje in vitro , bo „jest to taka jakby „wielokrotną aborcja”

    A nawet gdyby opracowano taką metodę, która nie jest związana w istocie z aborcją, i to wielokrotną aborcją, to i tak Kościół naucza, że dzieci powinny być poczynane w sposób naturalny ” – powiada ten znawca tych metod naturalnych

  71. Sławomirski
    Czy te zeby z włosami, zawartość cysty o której Pan pisze, za sprawą zabobonu nie miały pożreć czlonka gdy on już do tego sanktuarium cysty trafi? Czy nie miały schrupać go?
    To jest właśnie najbardziej podniecające w obcowaniub z katoliczkami.
    Lubię to ryzyko … .
    To lepsze niż owoc papai.
    Pzdro

  72. Kartka z podróży
    27 kwietnia o godz. 21:20

    owoc opuncji

    kaktusy teraz kwitna

    Slawomirski

  73. Nierozerwalność małżeństwa w kk wg Boya – „Dziewice konsystorskie”

    http://antykler.frix.pl/portal-podglad-plikow/boy-zelenski-tadeusz-dziewice-konsystorskie-pdf/mM

    Prof. Janusz Tazbir w rozmowie z red. P. Szubartowiczem:

    „Opowiem panu anegdotę, której jeszcze nigdy nie ogłaszałem publicznie, choć przecież kilkakrotnie o Boyu pisałem. Otóż opowiadałem kiedyś ks. Józefowi Tischnerowi, że moje rozejście z Kościołem katolickim zaczęło się w 1945 r., kiedy to na jednej z pierwszych lekcji religii nasz katecheta, ks. Witold Pietkun, autor podręczników do teologii dogmatycznej, powiedział rzecz, która mną wstrząsnęła. Stwierdził mianowicie, że jedyną dobrą rzeczą, jaką zrobili Niemcy, było rozstrzelanie Boya-Żeleńskiego.”

  74. Mag ( 4-27, 12.38), ktora cenie za „lwie serce” i szczerosc wypslo sie bylo pociesznie zdanko:

    „Gościu się uparł, że chce ową wdowę po katolicku pojąć za żonę.
    Oczywiście, w rezultacie – dupa zimna.”

    „Gosciu” – co to jest ? W jakim to jezyku ? Temperatura dupy opadla. bo chcial „po katolicku” ! Niezle. A jak to jest „po katolicku” ? Staruszek – specjalista bedzie pewno wiedzial….

    Mag brnie dalej: „Albo kasy było za mało, albo on nie trafił na dobre dojście”. Odplatnie to zalatwiali ? Ktore „dojscie” bylo dobre, znow wyjasnilby Staruszek – specjalista, bo ja na takie swinstwa nie ide.

    „Żyją więc sobie na „kocią łapę”, jak Bóg przykazał.” – A ktore to Przykazanie, ktore ?

    Przykazal byl ? Pewno to samo jak dla „na prawo jazdy”.

    I ten swintuch, Pan Mlody jeszcze sie wyrywal do Swietej Komunii !

    Grzech i obraza boska. Boga chwalic, ze Szanowna Mag to wychwycila i nam tu opisala.

  75. Czy od rzeczy bylaby tu fraszka wieszcza Sztaudyngera ?

    Oddaje mi sie

    Oddaje ci sie

    Oddaje nam sie

    Oddaje wam sie

    Oddaje im sie

    A zeni z nim sie..

  76. Kleofasie,
    Nie widzę nic dziwnego (czy nagannego) w tym, że posługuje się raz tzw. poprawną polszczyzną, a kiedy indziej kolokwializmami.
    Ty robisz dokaładnie to samo.
    Na tym wlaśnie polega uroda posługiwania się każdym językiem, który jest żywy, odwołuje się wprawdzie do uzusu, ale i akceptuje zmiany.
    Wyobraź sobie np. dzisiejszych Greków posługujących się starozytną greką. Podobnie jest z łaciną, dziś językiem martwym, który wszak pełnił kiedyś rolę międzynarodowej angielszczyzny.

  77. Mag,

    Sraty taty dupa w kraty, nie widzisz, ze konstrukcja zdan w tym kawalku narzuca dwuznacznosc ?! Co to ma do rzeczy z kolokwializmami ? Koslawa stylistyka – tu dupa a obok swieta komunia ? Zgrzyta. Nie czujesz ? I dlaczego „sw” zamiast „Swieta „?

    Ale i tak Cie lubie „od pierwszego wejrzenia”, kiedy bez wahania strzelilas mi odpowiedz. Mala ale ostra !

    Czy jestes anglistka ? A moze tu mieszkasz ? Bo obok napisalas, ze Kwasniewski „zna angielski niezle” ?

    Jesli moge Cie prosic – „zaostrz pioro” do polemik, bedziesz bardziej wyrazista.

  78. Kleo!
    Jestem polonistką mieszkającą w Polsce, która wprawdzie nie specjalizowała się w językoznawstwie , a raczej w historii i teorii litaratury, ale jakies pojęcie o polszczyźnie mam. Znacznie słabsze, gdy chodzi o jęz. angielski, ale na tyle duże, by odróżnić czyjś angielski na poziomie parteru od tego bardziej zaawansowanego.

    Do mojego wpisu nie odniosłeś się merytorycznie, tylko raczej w konwencji żartu, jak to masz zresztą w zwyczaju (jeśli dobrze „zakumałam” – no i co – wytkniesz mi niestosowność mieszania stylów?)

  79. Mag !

    No, i nareszcie mowisz jak czlowiek ! Dziekuje. Widzisz, wszystko na blogu, dla mnie, jest raczej w konwencji zartu. Uczyli Cie na fortepianie ? Gralas wprawki ? Taki blog to wprawki. Troche sie oswoisz, odswiezysz i bedziemy sobie mogli plotkowac.

    Obejrzalem Kwasniewski-Olejnik. Zostala w nim, zrozumiale, prezydencka maniera. Prezydent nie musi umiec ani rzadzic, ma byc. Komorowski robi to doskonale. Walesa bylby dobry ale wzial sie do roboty. Teraz dopiero jest dobry i swietny bylby jako prezydent. A Kwasniewski robi tu serie wykladow, musial sie nauczyc.

    Pogadac, calkiem na luzie, mozemy na kleofas.blogspot.com, zadnych rygorow, ograniczen, ale – wolna wola. Irytuja mnie tepaki w pretensjach. Hamuje sie, zeby nie przeswiecic z gory na dol, kogo popadnie. Bardzo bym chcial, zebys Ty, Polonistka, byla mi partnerem do rozmowy. Ten polski, literaturka itp to hobby.

    Handlowalem zelazem i calkiem niedawno wzialem sie do zabawy polskim. Nie bylo mnie tam juz prawie 40 lat. Pisz do mnie, kiedy chcesz i co chcesz. Jak mi nawtykasz ( bardzo kolokwialnie !), bede szczesliwy. Raczki Dobrodziejce caluje, Kleofas.

  80. Kleofas
    No i diabeł ogonem zamieszał.
    Głowę bym dała, że moja odpowiedź na Twój post „poszła” za przyzwoleniem moderatora kilka godzin temu.
    Widziałam na własne oczy!
    Wejdę na Twój blog, skoro mnie zapraszasz, ale już nie dziś, bo prawie pólnoc (u mnie w Wawie).
    Dobranoc z panem, jak mawiali Polacy jeszcze ok. 100 lat temu.

  81. Szanowny redaktorze Polityki

    Na sasiednim blogu redaktor Passent pisze bez zajakniecia o potknieciach Kwasniewskiego. Jest do dowod na to ze „wielkie zamazywanie” faktycznie odbywa sie w Polsce. Co stwierdzam ze smutkiem.

    Slawomirski

  82. W ramach majówkowego relaksu urządziłam sobie duchową ucztę, oglądając znakomity spektakl teatru TV „Wizyta starszej pani” z Jandą, Stuhrem, Opanią i wieloma innymi świetnymi artystami polskiej sceny.
    Kołtuństwo, hipokryzja, chciwość, relatywizm, manipulacja…
    Polecam.

    http://www.youtube.com/watch?v=uKs9hR2Vy1A

  83. Kartka z podróży pisze o obcowaniu z katoliczkami:
    „Lubię to ryzyko …
    To lepsze niż owoc papai.”

    Papaja chłodniejsza w pierwszym kontakcie?

  84. Slawomirski
    Co ma red. Passent do sexy wierności?
    Chyba, że i tej sprawie dokonuje „wielkiego zamazywania”. To już lepiej było przywołać Urbana – starego świntucha.

  85. Ewa 1958
    28 kwietnia o godz. 6:45
    …………………………………………………………………………………….
    Skoro o Boy’u-Zeleńskim, moralności, hipokryzji itp…. Swego czasu ukazały się „Chwasty polskie – klasyki polskiej erotyki” w wyborze i układzie zaproponowanym przez Daniela Olbrychskiego. Jest tam między innymi Aleksander Fredro , Boy-Zeleński i inni poczynając od Kochanowskiego. Sądzę ,że książeczka już nie zdobycia. A lektura pyszna.

  86. @zezem

    A ja mam. Wydanie z 1991 r. Starowieyski ilustrował. Ale nie czytam, bo się rumienię.

  87. mag
    29 kwietnia o godz. 9:51

    Szanowna Pani mag

    Skoro nie moge krytykowac Passenta na jego wlasnym blogu to nic innego mi nie pozostaje jak uzywanie do tego celu sasiednich blogow. A gdy nie bede mogl tego robic na blogach Polityki to bedzie znaczyc ze wolnosc slowa nie istnieje. Jakie rozwiazanie ma Pani do zaoferowania w tej sprawie? Czy slowa Herlina-Grudzienskiego o „wielkim zamazywaniu” nie pasuja do obecnej sytuacji Urbana, Passenta i im podobnych? Czy akceptacka tej anomali jest do usprawiedliwienia? Moim zdaniem nie.

    Slawomirski

  88. Słwomirski (20-04 -g.18:09)
    Szanowny Panie!
    Wszystko można powiedzieć. I nikt tego Panu nie zabrania. Tylko po co powtarzać wciąż te same mantry na tych samych blogach, czytanych przez tych samych ludzi.
    Blogowiczom znane są już na pamięć: TPPR oraz inne obrzydliwości, które kojarzą się Panu z Passentem, wujek z Workuty (bez urazy, ale niejeden takiego wujka miał i niekoniecznie się tym chwali) ,” wielkie zamazywanie” itd.
    Nie lepiej byłoby zmienić repertuar na bardziej przystający do realu?

  89. Ewa 1958
    29 kwietnia o godz. 14:25
    Ale nie czytam, bo się rumienię.
    ………………………………………………………………………………………..
    Fredro by w to nie uwierzył.

  90. Tobermory z 29 kwietnia o godz. 9:19
    Z katoliczkami chodziło o oponcję. O owoc opuncji.
    Pzdro

  91. mag
    29 kwietnia o godz. 19:19

    Szanowna Pani mag

    Wlasnie chodzi o realnosc naszego otoczenia. Ja o tym pisze. Polska Passentow to kraj absurdu gdzie nikt za nic nie odpowiada. Wiekszosci osob tu piszacych nie przeszkadza Urban, Passent ani reszta PRL-owskiej menazeri bezwstydnie prezentujacej swoje oblicza w mediach. A swiat zachodni jest diametralnie inny. Tam nie spadaja samoloty z nieba w regularnych odstepach czasu jak to ma miejsce w Polsce i w Rosji. Musi pani dokonac wyboru w jaki swiecie chce pani zyc w realnym czy w chocholim. Dlatego Workuta jest wazna, TPPR jest wazny i „wielkie zamazywanie” jest wazne. Chyba ze chce sie pani zagubic sie w chocholim tancu… Pozostaje jednak pytanie co zrobic z mlodymi pokoleniami Polakow?

    Slawomirski

  92. @ Ewa 1958 27 kwietnia o godz. 7:15

    dzięki za list.
    poniżenia można uniknąć ignorując „sąd” kościelny

    Procedura zaś jest dość szybka jeżeli obie strony zgadzają się i oczywiście płaca bez ociągania i okazują służalczą uległość wobec „tatuśków”.

    Poza tematem, jak się nie mylę, to były +50 letni poseł na Sejm, żonaty po kościelnym rozwodzie, został księdzem.

    Czyli nic nowego w zachowaniu ludzi, chęć szczera i „skrucha” (kasa) się liczy

  93. Sz.P. Slawomirski 29 kwietnia o godz. 22:58

    zastanawia mnie, jak pan, człowiek nie głupi wciąż powtarza trele morele o Passencie i Urbanie. I nie widzi ze III RP to kraj/raj dla sponsorów KOR, S i dla krk.

    Passent niedawno, łaskawie został przyjęty oficjalnie przez styropianowy salon. Chcąc utrzymać się w obiegu i w POLITYCE musi pisać podobnie do Szostakiewicza czy Wilczek.
    Ale jest inteligentny i nie zniża się do poziomu ich propagandy.

    Urban to błyskotliwy człowiek, wierny, jak mało kto, swoim młodzieńczym ideałom.
    Dodatkowo jest w III RP niekwestionowanym źródłem o przekrętach obecnych „geniuszy” Narodu Polskiego.
    Co nawet w pańskich oczach powinno zmyć jego „grzechy”.
    Moze pan sobie sam sprawdzić za darmochę w jego archiwum np. łamanie prawa przez prok. Wełnę, prok. Dyko, sędzia Jedlińskim itp.

    Misie o Małym Rozumku, z każdej politycznej opcji nienawidzą go za błyskotliwość, za to ze w III RP dał sobie sam świetnie rade, jest niezależny od rządzących i reklamodawców.
    I na tyle silny ze katole z przekrętaczami z KOR i krk nie mogą go nawet cmoknąć.

  94. @mag

    Wróć cała i usmiechnięta.

    Niezwykła jest wiara ludzi w cuda!
    Miałem kolegę zbierającego przyczynki do zwycięstwa tezy o wyższości formy nad treścią. Zapewne ucieszyłby się z Twojej relacji z podróży.

  95. staruszku (30-04-g.11:43)
    Tym razem zbaraniałam, czyli po prostu nie rozumiem Twojego postu.
    Czy mógłyś myśli o podróży rozwinąć?
    Pozdrawiam

  96. Adam 2222
    30 kwietnia o godz. 2:27

    Szanowny Panie Adam 2222

    Ja i Pan patrzymy na Polske z innej perspekrywy. Ja wiecej zycia spedzilem poza krajem niz w Polsce. Dla pana jest to prawdopodobnie kontynuacja zmagan z dziwna rzeczywistoscia. Moje spogladanie z dystansu zachodniej demokracji nie moze zaakceptowac tego co panu wydaje sie naturalne i normalne w Polsce. Nie wazne jak bardzo inteligentby jest Jerzy Urban czy inny byly aparatczyk systemu totalitarnego. Bylo wielu zlych inteligentnych ludzi systemu totalitarnego. Czas zaczac zycie w innych wartosciach. Gruba kreska Mazowieckiego nie moze byc brana doslownie. Ludzie splamieni totalitaryzmem nie moga byc wychowawcami mlodych pokolen Polakow. Prosze tylko zerknac za zachodnia granice aby uswiadomic sobie znaczenie moralnosci w zyciu spoleczenstwa.

    Slawomirski

  97. Szanowny redaktorze Polityki

    Wiernosc idealom oswiecenia chyba nie moze byc wysmiewana. Nawet wiernosc malzenska gdy jest odwzajemniona jest zachowaniem jak najbardziej godnym szacunku. Natomiast wiernosci idealom leninizmu i marksizmu wskazuja na zaburzony proces myslowy.

    Slawomirski

  98. Panie Slawomirski,

    Staruszku,

    Mag !

    Zidiocieli wszyscy ?

    1.Dwa dni temu Slawomirski zaczyna od:

    „Co czwarty Hiszpan jest bezrobotny a chinski eksport nadal rosnie.” ?! – Oszolom. Piernik i Wiatrak….

    2. Staruszek wtraca MAG w baranine:

    „staruszku (30-04-g.11:43)
    Tym razem zbaraniałam, czyli po prostu nie rozumiem Twojego postu.

    Czy mógłyś myśli o podróży rozwinąć?” –

    A kto rozumie ? A Staruszka-Swintucha zamurowalo.

    3. Moze Ewa1958 mysli skladniej, bo jeszcze sie rumieni….

    Ewa 1958
    29 kwietnia o godz. 14:25

    @zezem

    A ja mam. Wydanie z 1991 r. Starowieyski ilustrował. Ale nie czytam, bo się rumienię.

    Taka z Niej „Dziecielina, co pala…” Panienskim rumiencem, zeby nie bylo watpliwosci !

    Trzy wybrane osobniki do badan klinicznych. MAG zaprosilem na swoj blog, dalej od oszolomow. Nie przyszla.

    To sie robi blog „jebnietych sklerotykow” ! Ratunkuuuuu!!!!

  99. Droga @mag!

    Po kolei.

    Jest lato około 1782. Alloway w Ayrshire w Szkocji. Robert Burns pisze
    w rodzimym dialekcie Ayrshire wiersz „Comin’ Thro the Rye”

    Poczytaj sobie o nim. Kleofasowi by pasował chyba …

    http://en.wikipedia.org/wiki/Comin'_Thro'_the_Rye

    Pamięć Burnsa jest czczona na całym świecie poprzez kluby jego miłośników. Data jego urodzin to nieoficjalne narodowe święto Szkotów i osób o szkockich korzeniach, obchodzone poprzez tzw. Burns suppers – wieczorki burnsowskie.

    Od tytułu tej Jerome David Salinger wywodzi około 1950-go tytuł swojej powieści „Buszujący w zbożu”.

    Mija około 8 lat. Renata Radłowska opisuje 27.06.2006 na witrynie //krakow.gazeta.pl/krakow/ opisuje wydarzenia czasu gdy mnie kiełkował wąs.

    Ta piosenka działała na ludzi miłośnie – zakochani tulili się do siebie, przyszli zakochani zerkali w swoją stronę, małżeństwa z długim stażem przypominały sobie pierwsze uniesienie. A Mieczysław Święcicki śpiewał im wszystkim o doznaniach w „Jęczmiennym łanie”. Dzięki tej piosence były prezydent Krakowa zdobył swoją żonę.
    Joanna Olczak-Ronikier wspomina w swojej książce „Piwnica pod Baranami”: „A tymczasem, jesienią 1958 roku, przybył nowy artysta, Mietek Święcicki, przyszły Książe Nastroju. Zjechał do Krakowa, by zrobić karierę na miarę Maurice’a Chevaliera. Chodził do Plantach w słomkowym kapeluszu i popielatym garniturze w niebieskie paseczki, któregoś dnia zaczepił Piotra i zaproponował mu swój występ w Piwnicy. Piotr przyprowadził go do mnie, na Krupniczą, na przesłuchanie. Mietek odśpiewał z wdziękiem stary szlagier »Gdy się ma szesnaście lat… « oraz pieśń Schuberta (…), której nauczył się w szkole, i został zaakceptowany jako artysta, pod warunkiem, że rozszerzy i odświeży swój repertuar składający się na razie z tych dwóch piosenek”.

    Święcicki przyprowadził do Piwnicy własnego kompozytora, Zygmunta Koniecznego, który miał zająć się jego karierą. Janina Garycka wyszukała w swoich książkowych zbiorach wiersze Roberta Burnsa, osiemnastowiecznego poety szkockiego, a artysta „ze skromnym repertuarem” zachwycił się jednym z nich – „Jęczmiennym łanem”.
    – Ach, coż to była za piękna poezja… – rozmarza się Święcicki. – Żadne tam mocne erotyczne wątki, raczej piękna opowieść o niewinnej miłości. On ją prowadzi poprzez jęczmienny łan, a ona podaje mu siebie; wszystko pełne urokliwości, cudownych słów. Jest tam i księżyc, czyste niebo, pachnące zielone zboże. To ludzi uwodziło.

    „Jęczmienny łan” stała się znakiem rozpoznawczym Święcickiego. Artysta potrafił żonglować nastrojem, rozkołysać publiczność, wzruszyć ją. Ile połączył par? Stuprocentową pewność ma w jednym wypadku. Po którymś z koncertów podeszła do niego kobieta, która zdradziła swoją tajemnicę: „Wie pan, jak zostałam żoną prezydenta Krakowa? Otóż pewien chłopak zaprosił mnie kiedyś do swojego akademika mówiąc, że będzie u nich śpiewał Mieczysław Święcicki i na pewno będzie »Jęczmienny łan «. Dałam się namówić. No a potem w tym akademiku okazało się, że był «Jęczmienny łan «, ale z płyty. I do tego jeszcze trochę wina…”. Przyszły prezydent Krakowa (w latach 1998-2002) nazywał się Andrzej Gołaś.

    A ile pań zdobył Święcicki „Jęczmiennym łanem”? Mówi, że ani jednej. To znaczy nie w erotycznym sensie. – Prawdą jest za to, że ten kawałek uwodzi wszystkie kobiety – mówi artysta. – Przygotowuje grunt, a grunt to znaczy, że pani pozwala podejść do siebie na odległość ręki. A dalej… Żadna piosenka w skróceniu tej odległości już nie pomoże.

    Jęczmienne łany

    Było to nocą w porze żniw,
    gdy śliczny jest łan pszenny –
    w księżyca jasny blask wśród niw,
    wybrałem się do Annie.
    Niepostrzeżenie mijał czas,
    aż się zgodziła wdzięcznie,
    gdy poprosiłem tylko raz:
    Odprowadź mnie przez jęczmień!

    Błękitne niebo, ucichł wiatr
    i księżyc opromieniał,
    a jam ją zgodną, chętną kładł
    wśród łanów, wśród jęczmienia.
    Wiedziałem, miłość łączy nas
    z pierwszego już wejrzenia
    więc całowałem raz po raz
    wśród łanów, wśród jęczmienia.

    Pszenicy łan i łan jęczmienia
    prześlicznie się zieleni;
    noc szczęsna, nie do zapomnienia
    wśród łanów z moją Annie.

    Zamknąłem ją w uścisku splot,
    jej serce biło w drżeniach.
    Szczęsne to miejsce było, ot,
    wśród łanów, wśród jęczmienia.
    Lecz na ten księżyc i gwiazd moc,
    co noc tę opromieniał –
    i ona wciąż tę pomni noc
    wśród łanów, wśród jęczmienia.

    http://www.youtube.com/watch?v=yn-CpqZLkPM

    Minęło niewiele czasu i na fali uznania dla Faraona w piwnicy warszawskiego ośrodka studenckiego przy Uniwersytecie Warszawskim Jerzy Zelnik śpiewa swoją wersję także dla mnie.

    mag obiecuje 28 kwietnia o godz. 22:48 Kleofasowi

    Wejdę na Twój blog, skoro mnie zapraszasz, ale już nie dziś, bo prawie pólnoc (u mnie w Wawie).
    Dobranoc z panem, jak mawiali Polacy jeszcze ok. 100 lat temu.

    Nie wiem czy wybrałaś się do Kleofasa. Jeszcze Zofia kłosów nie zawinęła ale jeśli już kogoś chciałabyś odwiedzić to radzę ci wyłuskać z cudzysłowów daleką do drogę do dobrej słowiańskiej urody życia, a nie do popisującego popłuczynami po opowieściach honornych warsiawiaków.

    „http://video.mail.ru/mail/tiffany3/4667/5900.html”

    Otworzyły się w naszej dojrzałości wrota światowej kultury zapisane w sieci. Rusz z Rodroża. Idąc odświerzoną Koszykową odwiedź Aleję Przyjaciół i poczuj się jak „Cudna mieszczka” Wiktora Gomulickiego (1989, ISBN 83-10-09143-5). Spotkawszy tam cień tego, który się w Tobie podkochiwał usłyszysz „Ach Ty niecnoto!”

    „http://video.mail.ru/mail/irina-novikova-60/87/10.html”

    Gdybyś nie zrozumiała, to Kleofas przetłumaczy Ci to na gminne.

    A ja Ci podpowiadam: „Nie chodź tą ulicą Miłą …!”

    tekst:Tadeusz ¦liwiak

    Gdzie szkla podnosza przy gwarnych stolikach…
    Gdzie dymem dlawi sie nocna muzyka…
    Gdzie pija zdrowie,bo chorzy na nicosc,
    tam nie chodz!…nie chodz ta ulica…

    Gdzie wszystko jedno,kto dzisiaj postawi…
    Gdy jest ow ogien co wnetrza im trawi…
    bo tu przychodza i glody swe syca.
    Tam nie chodz!…nie chodz ta ulica…

    Jeszcze bawi Cie swiat…jaki jest…pelen swiezej zieleni.
    Jeszcze nie liczysz strat…jeszcze lez nie potrafisz docenic.
    Jeszcze wszystko dla Ciebie takie proste… jak milosc,
    ktora jeszcze nie przyszla… ktorej jeszcze nie bylo.
    Jeszcze wszystko przed Toba …wielkie szczescie i bol,
    musisz przyjac na siebie kazda z tych rol…

    Jeszcze bawi Cie wiatr…cieply wiatr,
    co galezie ugina…jeszcze w dlon chwytasz kwiat,
    bialy kwiat… i we wlosy go wpinasz.
    Jeszcze bawi cie swiat jaki jest…
    Find More lyrics at http://www.sweetslyrics.com

    W szkle miast odbija sie Twoja uroda,
    co czas jej ujmie,to miasto jej doda…
    Tu targ na wszystko, co rece uchwyca…
    Tam nie chodz! Nie chodz ta ulica ….

    Gdzie mysl ze slowem nie chodzi blizniaczo…
    Gdzie smiech nie cieszy lecz zmusza do placzu…
    Czys wart cos dla nich…wnet w zloto przelicza…
    Tam nie chodz! Nie chodz!…nie chodz ta ulica…

    Jeszcze bawi Cie swiat…jaki jest…pelen swiezej zieleni.
    Jeszcze nie liczysz strat…jeszcze lez nie potrafisz docenic.
    Jeszcze wszystko dla Ciebie takie proste… jak milosc,
    ktora jeszcze nie przyszla… ktorej jeszcze nie bylo.
    Jeszcze wszystko dla Ciebie …wielkie szczescie i bol,
    musisz przyjac na siebie kazda z tych rol…

    Jeszcze bawi Cie wiatr…cieply wiatr,
    co galezie ugina…jeszcze w dlon chwytasz kwiat,
    bialy kwiat… i we wlosy go wpinasz.
    Jeszcze bawi cie swiat jaki jest…jaki jest!

    Ale nie będę Cię kurczowo trzymał za rąbek sukni, gdy chcesz iśc w trudne ulice …

  100. Kleofasie!
    U nas silny gorąc, jak na przełom kwietnia i maja (ok. + 30 w cieniu), co powoduje pewne zakłócenia w percepcji.
    Z tego powodu jeszcze nie przyszłam na Twój blog.
    Odpoczywałam w cieniu.
    Jutro mają przyjść burze, więc pewnie się ochłodzi i głowa lepiej zacznie pracować.
    Do zobaczenia, do jutra.

  101. MAG

    Aha, odezwalas sie, stara cholero ! Bog Ci zaplac ! Bardzo mi milo. Mialem do Ciebie pytanie, ale wsadzilem je „Jurganowy” u Szostkiewicza. Tu tez kurewsko goraco, newet rypy sie poca w jeziorze. Tak trzyma od marca do pazdziernika.

    Pamietasz, jak sie chlodzili u Czechowa ?

    Ziemianinowi zanosili stolik, samowar i krzeselko do rzeczki. Siedzial w gaciach, po kolana w wodzie i siorbal ze spodeczka goraca herbate, z samowara. Bez cukru. Na lbie mial biala chustke od upalu. W lapie mial klapke na muchi. Od czasu do czasu klapnal po dupie prislugu, co mu tego czaju nalewala. Ci to mieli zycie !

    Jak sie odezwiesz u mnie to dalej pogadamy. Ci caluje, co wypada, Kleofas

  102. Kleofas
    30 kwietnia o godz. 21:30

    Szanowny Panie Kleofas

    Ten wpis to wybryk natury. Widac w nim tesknoty adernaline junkie. Moze czas ograniczyc ilosci wypijanej kawy szanowny panie Kleofasie. Wracajac do hiszpanskiego bezrobocia to zatroskanie w tej sprawie wyrazil moj syn natomiast chinski eksport nadal wypelnia moje zycie. Jedno i drugie zmusza do zastanowienia nad przyszloscia.

    Slawomirski

  103. Panie Slawomirski,

    Synka szanuje, a o chinskim eksporcie pogadamy, jak zaimportuje Pan od nich 1000 (jeden tysiac) 40 ft containers. I pojedzie Pan tam sto razy. Poki co – nie zawracaj Pan glowy…

  104. Kleofas
    1 maja o godz. 0:59

    Panie Kleofasie

    Ja nie importuje ja konsumuje.

    Slawomirski

  105. Slawomirski

    „Konsumuje” – pieknie. To strzel Pan sobie jakas zupke i general Tsao chicken, u siebie w kuchni. I napisz Pan jak, panu poszlo.

  106. Muszę Cię przeprosić Mag!

    Nie dopilnowałem i w moim komentarzu znalazł sie o jeden adres internetowy za dużo (dla nowobogackich bystrzakow: link) i automatycznie komentarz został odstawiony ma bocznicę. Teraz czeka aż po drzewkiem moderator skończy lekturę „Homo ludensa”. Tam to Johan Huizinga krótko zdefiniował święto: „To czas zawieszenia praw codzienności.” Dojdzie do ostatniej strony i po drzemce przejrzy listę komentarzy u ateisty. Świętch tu nie znajdzie, ale nie za to moderatorowi płacą.

    Przy okazji: moja kiepska znajomość angielskiego podpowiada, że pisownia comin’ zamiast coming może być zódłem trudności w komunikacji sieciowej. Ma wrażenie, że WordPress jeszcze nie przeszedł inicjacji, nie czytał Buszującego w zbożu”, jeszcze nie potrafi radzić sobie z lubieżnymi znakami i znak ‚ traktuje jako ogranicznik ciągu znaków tworzących adres internetowy (dla … : link). Nie ma to nic ze środkowym palcem wyprostowanym do góry, gdy reszta palćów zwinięta.

    Nie zrozumiałaś mego przesłana. więc odpowiedziałem długim mętnym komentarzem – teraz o 11:50 w prawym donym rogu ekranu – oczekującym na zatwierdzenie lub odrzucenie.

    Abstract: trzy razy zastanów się komu pokażesz kciuk skierowany ku górze.

    Milcząca młoda bohaterka filmu „Na los szczęscia Baltazarze” chyba by się na fejsie. Świat nie jest trudny. To my jesteśmy pochopni.

    Czas na mnie …

    DOWCIP – KTÓRA GODZINA??

    http://www.youtube.com/watch?v=SeZASHaOgCo

    Milego nicnierobienia w chłodzie życzę.

  107. Zjadłem orzeczenie.

    Marie ne odnalazłaby się na fejsie.

    Au hasard Balthazar – opening sequence

    http://www.youtube.com/watch?v=Pt4zCZh__6Y

  108. JurekS 13.14

    Kto to jest JurekS ? – zero.

    Dr Bochniarz, koncern Boening International w jego opinii – tez „zero”. Pisze ten Jurek:

    „Henryka Bochniarz jest udającą przedsiębiorcę średniego szczebla menedżerem wielkiej korporacji (Boeing), która swoją posadkę de facto lobbysty zdobyła powiązaniami politycznymi. Czyta sobie różne artykuły i potem podaje wyrwane z kontekstu banały jako własne przemyślenia.” – Tyle nasz Jurek.

    Wikipedia o Dr Bochiarz:

    „W czerwcu 2006 została wiceprezesem zarządu Boeing International na Europę Środkową i Wschodnią.”

    Wyksztalcenie i kariera:

    Po maturze w Liceum Ogólnokształcącym nr 7 w Zielonej Górze ukończyła studia na Wydziale Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Uzyskała następnie stopień doktora nauk ekonomicznych, została także certyfikowanym doradcą ds. zarządzania (Certified Management Consultant)[4]. Pracowała jako nauczyciel akademicki, w latach 1971–1990 pozostawała zatrudniona w Instytucie Koniunktur i Cen. Była stypendystką Fundacji Fulbrighta, a w latach 1985–1987 wykładała na University of Minnesota.
    Działalność polityczna i zawodowa

    W latach 1978–1990 należała do PZPR. Była m.in. I sekretarzem POP w Instytucie Koniunktur i Cen[5].

    W 1991 sprawowała urząd ministra przemysłu i handlu w gabinecie Jana Krzysztofa Bieleckiego.

    Po odejściu z rządu zajęła się działalnością gospodarczą. Założyła i została prezesem zarządu jednej z pierwszych w Polsce firm doradczych „Nicom Consulting”. Współtworzyła Stowarzyszenie Doradców Gospodarczych w Polsce, w okresie od czerwca 1996 do października 1999 pełniła funkcję prezesa Polskiej Rady Biznesu. W styczniu 1999 została prezydentem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Działa w Trójstronnej Komisji ds. społeczno-gospodarczych oraz Komitecie Dobrych Praktyk.

    Zasiada lub zasiadała w szeregu rad nadzorczych spółek prawa handlowego (tj. Commercial Union, Lukas Bank, Agora).

    4 czerwca 2005 ogłosiła swój start w wyborach prezydenckich jako bezpartyjna kandydatka z poparciem Partii Demokratycznej. Poparcia udzieliły jej także m.in. Młode Centrum oraz PKPP „Lewiatan”. Jej sztab wyborczy został zarejestrowany 14 lipca. W I turze wyborów uzyskała 188 598 głosów (1,26%), zajmując siódme miejsce[6]. Przed II turą ogłosiła swoje poparcie dla kandydatury Donalda Tuska[7].

    W czerwcu 2006 została wiceprezesem zarządu Boeing International na Europę Środkową i Wschodnią.

    Wie Jurek czemu jest „kurek” ?

  109. Kleofas
    1 maja o godz. 17:07

    Szanowny Panie Kleofas

    Co Polacy potrzebuja najbardziej?

    Narodowe lub koscielne swieto drugiego maja.

    P.S.
    Zycie bez konsumpcji chinskich towarow nie istnieje na planecie Ziemi. Jesli mi pan nie wierzy to prosze sie skonsultowac z kolegami z TPPR.

    Slawomirski

  110. Po okresie oczekiwania mój długi komentarz czekający na modrację znikł mi sprzed oczu.
    Może nie wrócić, więc krótko: pokrętnie wyjasniałem Ci @mag abyś nie szła do Kleofasa bo wyjdziesz stamtąd bardzo ubrudzona.

  111. Łyknąłem trochę kawy i odnalazłem mój komentarz czekający na moderację …

  112. staruszku
    Po ostatnim poście K. do mnie nie poszłam.

  113. oczywiscie: nie;
    ale to tylko kolejna promocja kk, po wkadaniu pilek tenisowych za stanik radwanskiej;
    szczerze mowiac: bardziej mnie niepokoi ostatnia ofensywa reklamowa baylei´sa i hondy;
    w niemczech horror: schiessera kupili izraelczycy(„es geht uns an die eier!)

  114. Szanowny redaktorze Polityki

    Wybor miedzy pochodem pierwszomajowym a trzeciomajowym nie powinien byc trudny. Trudnym jest zrozumienie jak mozna uczestniczyc w jednym i drugim.
    Chyba tylko wierni glupocie rodacy moga znalezc satysfakcje w takim zachowaniu.

    Slawomirski

  115. Czy wiernosc moze byc modna ? Moze, ale po co ? A co to jest „wiernosc” ? Wiernosc komu, wiernosc czemu, jak i po co, dniem wylacznie czy tez noca ? Jaka wiernosc i za ile ? Wiernosc przodem, wiernosc tylem, wiernosc z boku, czy w podskoku ?

    Kazdy mial mniej wiecej pojecie, az tu dwa Ziemce, Pani Danuta i Pan Krzysztof, wszczeli sprawe. Juz widze tych glupkow, co sie na temat rzuca. A jeszcze – sexy ! Czyli – „suczy swad” wokol sprawy.

    Po „seks” polecialem na Youtube. Matko Przenajswietsza, ile nagran ! Panowie Przybora i Wasowski zrobili „Bo we mnie jest seks” i wszystkie wydarzone i niewydarzone osobniki rzucily sie to spiewac. I spiewaja do dzis. Czyli seks – to jest to !

    To co z ta wiernoscia, jak by chcial Pan Redaktor ? Ogien z woda. Kazdy wie, nie ma co tlomaczyc…Rownie dobrze mozna dyskutowac bigos z lodami. Albo inne atrakcyjne zestawienia….

    Ale – temacik zadano w Polsce, w tygodniku Polityka (rownie dobrze mozna bylo w Radio Maryja) i co ? I nic. Guzik z petelka. Nie ma chetnych. Czyli „marycha”, pornografia i Palikot nie zepsili jeszcze kraju do cna. Szlachetne dewotki i nobliwe staruszki nie rwa sie do rozwazan i zwierzen. A taka mialem nadzieje !

    Wywod oczywisty. Czy moze ? Moze. Wylacznie odplatnie.

  116. Gdy już wrócisz @mag – jak przypuszczam – z nadnarwiańskich wywczasów – na blog, to przyjmij zaproszenie na dwie wycieczki na zachód on Niżu Europejskiego. Nie będę oprowadzał Cię po moich posiadlościach, natomiast posłuże się dwoma filmikami relacjonującymi śpiewnie podróże.

    Spotkaliśmy się w przestrzeni pisma. A wybuch ciepłego lata wysunął na plan pierwszy nie czytanie i słowny dyskurs, lecz stworzył klimat radosnego odpoczynku od powodujących chłodny dreszczyk na plecach zawieruch politycznych.

    Jutro wieczorem wrócimy spod gałęzi pod dach. Dowiemy ile i ilu nie wrócimy, powoli opadać będzie z nas złość spowodowana zatłoczonymi drogami. Ale tu i teraz pod adresami internetowymi masz dwie radosne wyprawy. I nikt Cię na tych drogach nie będzie traktował jak szmatę do nadania blichtru swojej furze.

    Za późno na kwiecień w Portugali ale …

    PARIS PORTO RETOUR AU PORTUGAL

    http://www.youtube.com/watch?v=XVCD-KwpoLk

    Przelatujemy nad zatapioną Atlantydą i z Elvisem jedziemy przez pólnocno amerykański płaskowyż ….

    Hey – Elvis Perkins in Dearland

    http://www.youtube.com/watch?v=jjBt3nrfNKs&feature=BFa

  117. Jeśli już @mag zapragniesz wyjśc poza salon i pełną piersią odetchnąć od pretensjonalnej salonowej zabawy, to – dla nas nowe media – a dla mlodzieży zastane, dadzą nam możliwość zbawienia się dzięki klikaniu i sieciowemu wsparciu …

    …niech ci outdoor kojarzy się z ludźmi radosnymi pomimo wszystko …

    Ten chłoptaś w białej koszuli banalnie ubrany i nie silący się na kicz estradowy jest dowodem, że warto zlekceważyć stare lukrowane pierniki!

    Elvis Perkins with What Cheer Brigade at Newport Folk 2010

    http://www.youtube.com/watch?v=HiZMMhe2UnI&feature=player_embedded

  118. A gdybyś @mag za Czarną Mańką jednak zatęskniła, to wsiądź w bus i już całkiem niedaleko znajdziesz jej wnuczkę dmiącą w przysiadzie.

    „Green Eyes” by the What Cheer? Brigade – 2010 summer tour

    http://www.youtube.com/watch?v=Znx154utPWc&feature=related

    Dziś wyobraźnią tych, którzy nami jutro będą rządzili zawładnęła Gaba a nie Konstanty!

    Gaba Kulka „Niejasności”

    http://www.youtube.com/watch?v=vRwNkrUCcvo

    Czas na spacer …

  119. drugie podejscie:
    a ja twierdze, ze epikur ma wiele racji;
    bo lepiej piknik na trawie, nawet samemu, ale lepiej z paroma przyjaciolmi,
    niz taniec gwiazdami i gwizdkiem…
    ukraina dopiero sie budzi po mongolskiej niewoli,po polskim i rosyjskim dyktacie
    (przypominam, ze kijow byl wczesniej niz krakow, nie mowiac o moskwie…);
    w kazdym kraju na swiecie gnije w wiezieniach kupa ludzi albo niewinnych,
    albo wsadzonych z durnych przyczyn, ale siedziec w charkowie tylko najwiekszym wrogom zycze…
    pani joanno:
    wyciagniemy ja!
    100 pro

  120. krzyz zamiast gwiazdy
    orkiestra przed kosciolem
    ten, ktory zastrzelil mojego wujka otrzymal absolucje i awans
    teraz bierze slub
    na glowie – gustowny cylinder
    obok
    kolejna panna mloda

    blyskaja szable

    rozum zasypia
    budza sie potwory

    cr@byk

  121. Szanowny Gospodarzu! Sądząc po schodzącej na manowce dyskusji, czas na nowy wpis na blogu. Z majowym pozdrowieniem-janekp

  122. Szanowny redaktorze Polityki

    Wiernosc trwa chwile a czasami dluzej. Wierni politycznym idealom PRL byli redaktorzy Polityki. Moze oni beda w stanie przylozyc sie do dyskusji.

    P.S.
    Passent nadal cenzuruje.

    Slawomirski

  123. Oczywiście że wierność jest sexy!

  124. staruszek
    Drogi przyjacielu!
    Wyczułeś mnie. Dopiero dzisiaj wróciłam znad Narwii.
    Ech, te słowiki, dzięcioły, kukułki, bociany, zające i inne badziewie!
    Istne cudo! Z dala od Warszawki, Smoleńska itp.
    Dzięki za wspaniałe linki.
    Co do Portugalii, to wciąż moje niespełnione marzenie (zobaczenia na wlasne oczy). Zwłaszcza Lizbona. Znam tylko słynny film pod tym tytułem i czuję te klimaty. No i uwielbiam pado.

    Obawiam się, że Gospodarz wkrótce zmieni temat, więc szukaj ew. mojej rozszerzonej odpowiedzi na blogu Passenta.
    Idę spać, bo zmordował mnie powrót do Warszawy, nie na trasie, tylko ostatnie głupie kilkanaście kilometrów, prawie jak się zaczyna trasa Grota Roweckiego. Robią jakieś zajebiste estakady itp. w ramach super dojazdu do miasta (i wyjazdu) na północny wschód. Robota wrze, co widac i słychać, ale na razie są korki.
    Dobranoc

  125. Magdalena 5-7 20.36

    Dzien Dobry, Magdalenko ! Twoj zdecydowany osad podsuwa pytanie: co to znaczy „sexy” ?

    Czytalem Twoj blog, jest sensowny i dlatego prosze wlasnie Ciebie o sprecyzowanie pojecia. Bede wdzieczny za pomoc. Pozdrawiam

  126. Szanowny redaktorze Polityki

    Bedac wiernym przeciwnikiem „wielkiego zamazywania” pragne zauwazuc dzisiejsza obecnosc Passenta na pierwszej stronie internetowego wydania GW.

    Slawomirski

  127. „…Bedac wiernym przeciwnikiem „wielkiego zamazywania” pragne zauwazuc dzisiejsza obecnosc Passenta na pierwszej stronie internetowego wydania GW….”
    – – –
    Kiedy, przy którym wpisie, wierność sobie zamienia się w obsesję ksobną z komponentami prześladowczymi?
    Czy jest na pokładzie fachowiec, bo te granice jakże niezamazane!

  128. Gekko
    8 maja o godz. 21:49

    adaptacja do miernoty owocuje

    Slawomirski

  129. Od rana tlumek z piorami rzuca sie do Blogu. Aby sie popisac. Pisanie rzecz tu elementarna i jesli widzimy panienke, ktora przedstawia sie jako Polonistka, traktujemy ja ze szczegolna estyma i uwaga.

    Ta ze Polonistka ze swada mloci na lewo i na prawo, a zwlaszcza – mloci swoje kwalifikacje.

    Nie rozumie co znaczy „badziewie”. Chrzci tym „badziewiem” ptaszyny boze, ktore pewno lubi:

    „Ech, te słowiki, dzięcioły, kukułki, bociany, zające i inne badziewie!”

    Miast uzywac tysiaca innych przymiotnikow w jezyku polskim, nasza panieneczka komplementuje slowem „zajebiste”. Jesli by kontekst wymagal dywersyfikacji, zargonu, mlodziezowej gwary daloby sie to przelknac, ale na tle jej ukladnosci i ciaglego odwolywania sie do bon ton – zgrzyt ! Wyjawienie pochodzenia wyrazu zostawmy naszemu Ekspertowi od swinienia.

    Ponadto Panieneczka nie wie,ze nie ma slowa „gorac” („ten gorac”). Po polsku – bywa goraco. Zwlaszcza ze wstydu, za miejetnosci PT Polonistki.

  130. 7 maja (przeniesione z blogu red. Szostkiewicza, bo tam być może nie dotarło do Adresata)

    7 maja o godz. 16:11 @Kleofas pisze:

    „Im wiecej za krowim ogonem, tym wieksza „obrzydliwosc” do wszystkiego, co ze wsi. Kompleks prowicjonalnej paniusi kaze jej pisac: „Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby ?hymn? wykonywał zespół Śląsk, nie te żałośnie podrygujące kobieciny. Tylko te rymy częstochowskie należałoby trochę ogarnąć.” Gorsze jest „zalosne podrygiwanie” na Blogu, bez wiedzy, wyksztalcenia i poczucia przyzwoitosci. Kobitki z Jarzebiny maja dosc stylu i uroku, zeby przetrwac napady stylistki z pastwiska.”

    ***************************************************

    Ewa 1958
    7 maja o godz. 21:31

    @Kleofas

    Lepiej się Pan poczuł?

    Skoro bluzgoterapia Panu pomaga, to proszę to czynić dalej. A może cierpi Pan na koprolalię – jedną z odmian zespołu Tourette’a?

    „KOPROLALIA – patologiczna, nie dająca się opanować potrzeba wypowiadania nieprzyzwoitych słów lub zdań, przekleństw lub obelg kierowanych do obcych. Mogą być to pojedyncze przekleństwa lub złożone zdania.” (wikipedia)

  131. Wpis:

    9 maja o godz. 3:33

    „Ponadto Panieneczka nie wie,ze nie ma slowa „gorac” („ten gorac”). Po polsku – bywa goraco. Zwlaszcza ze wstydu, za miejetnosci PT Polonistki”

    *****************************************************

    GORĄC – rzeczownik, rodzaj męski

    potocznie – skwar, upał

    http://pl.wiktionary.org/wiki/gor%C4%85c

  132. „pragne zauwazuc dzisiejsza obecnosc Passenta na pierwszej stronie internetowego wydania GW….
    …adaptacja do miernoty owocuje”
    – – –
    A wystarczy prosta farmakoterapia i świat nabiera właściwych proporcji, prostsze i skuteczniejsze niż zaśmiecanie blogów autosanacyjnymi robótkami adaptacyjnymi.
    __________________
    @ Ewa 1958
    9 maja o godz. 6:30
    Lepsze suchary (http://tinyurl.com/manzfm) niż gorąc można znaleźć w necie, co niekoniecznie mówią o sobie w języku zwanym polskim.
    🙂

  133. @Gekko

    „A wiater był całkiem ustał i gorąc podnosił się już nie do wytrzymania…”

    CHŁOPI, cz. IV – Lato

  134. Szanowny redaktorze Polityki

    Passent powinien sie zajmowac tylko pisaniem niekrologow.
    W ten sposob nie bedzie szkodzil zywym.

    To tak na marginesie dzisiejszego wpisu Passenta.

    Slawomirski

  135. Ewa1958 5-9 9.53
    „A wiater był całkiem ustał i gorąc podnosił się już nie do wytrzymania…” – piekny przyklad swiadomej stylizacji jezyka przez Wladyslawa Reymonta.

  136. Moim skrytym marzeniem jest, zeby Jan Kobuszewski wyrecytowal ten cytat z Jana Tomaszewskiego:

    http://www.tvn24.pl/-1,1744020,0,1,tomaszewskiemu-wstyd-po-niech-odda-pieniadze,wiadomosc.html

    Niestety, oba Jasie daleko..

  137. Kleofas
    9 maja o godz. 21:10

    Slusznie umieszcza pan Tomaszewskiego w druzynie aktorow komediowych. Po co tesknic za Jasiam. Robin Williams dla pana:

    http://www.youtube.com/watch?v=DiCxqbT2Ru8

    Slawomirski

  138. Ewa 1958
    9 maja o godz. 9:23
    – – –
    No przecież pismówie Ci , że chłopi to suchar, co sie sapiesz.
    😉 🙂

  139. Dla niedouczonych zapisalem prof.Rotfelda. Trzeba posluchac jak buduje zdania, jak rozklada akcenty logiczne, jak pieknie wymawia czysto polskie „h” i „ł”. Nie ma pretensjonalnego „ę” na koncu (prosze, mowie itd.). Naprawde, bardzo to rekomenduje.

    http://www.tvn24.pl/0,1744038,0,1,goscmi-byli-adam-d-rotfeld–a-person-i-m-pol,faktypofaktach.html

    Red.Pochanke jest przykladem, jak nie bierze sie wywiadu. Przerazajace egzemplum niekompetencji.

  140. Pan Slawomirski,

    Pieknie dziekuje za Williamsa, tylko odrobine przechodzony juz cuskolwieczek…Atrakcja to byl kiedys, w Moscow on Hudson, a teraz powiela pisane mu teksty.

    Zapomnial o pytaniu:

    – Ile trwa prawdziwy orgazm ?

    -Prawdziwy ? Trzy do pieciu sekund a reszta to.. to.. glupie p…….e !

    Przyjemnie widziec, kiedy zmienia Pan temat, Dziekuje.

  141. @Gekko

    No, przecież zrozumiałam. A ten cytat to dla satysfakcji. Baaardzo lubię „Chłopów”.

  142. wierne sa tylko psy
    penelopa
    i smierc

  143. p.s.
    no i oczywiscie soroka, bez ktorego by kmicic, ani wolomatowicz nie obronil,
    ani jasnej gory nie spalil…tfu, chyba jest na odwrot?
    przepraszam, ale mam poprawke z polskiego.

  144. czeczot!
    uratowales mi pietnascie razy zycie!
    co teraz?

  145. lepiej umrzec, niz zostac ovolactowegetarianinem…

  146. Szanowny Panie Kleofas

    Czy pamieta pan Passenta pisanie o zwyciestwie demokracji w Rosji? A tak wyglada rosyjska rzeczywistosc:

    http://www.bbc.co.uk/news/magazine-17730959

    Slawomirski

  147. Po „Euro Koko Spoko” może warto sobie przypomnieć:

    „Pieśń „Hej sokoły” (znana także pod nazwą „Ukraina”) napisał Tomasz Padurra (Томаш Падура) (1801-1871) – polsko-ukraiński poeta i kompozytor, „śpiewak kozaczyzny”, popularyzujący ukraiński folklor poprzez muzykę. Ta polska, kresowa ballada, czasem interpretowana jest jako utwór biesiadny.”

    http://www.youtube.com/watch?v=w3OpylRX53A

  148. Szanowny redaktorze Polityki

    Wierny pozostaje cenzurze redaktor Passent. Jego proby kontroli swiata za pomoca olowka i gumki myszki skazane sa na niepowodzenie. Jaki jest tego efekt na mlodsze pokolenia?

    Slawomirski

  149. Szanowny redaktorze Polityki

    Wiernosc wartosciom etycznym zawsze jest modna. Widze ze redaktor Passent stara sie byc modny. Co Pan o tym sadzi?

    Slawomirski

  150. Ewa Bem – Wyszłam za mąż zaraz wracam

    http://www.youtube.com/watch?v=8XW0aZQZSUU

    Z powrotów to tylko Slawomirski.
    Wpłątał się drzwi obrotowe, więc pojawia się na chwię, coś krzyknie i bez obiecanek będzie pluciu wierny do śmierci. Taka stara musza moda.

  151. Wyszlam za mąż… Słowa napisala Maria Czubaszek, której jestem gorącą fanką.
    Tak sobie właśnie pomyślałam o kobietach w ogóle, że nawet na blogach mało jest tych, co wplątują się w drzwi obrotowe.

  152. Drzwi obrotowe i kobieta.
    „Wzion diobel babe, wyobracal…Maacius !” – Tetmajer by sie przydal. I diabel. Od razu by pomoglo/

  153. @mag:
    jest wyjatek, ktory potwierdza regule:
    blog pana adamczewskiego.
    @kleofas:
    po raz ostatni przypöminam, ze dno to nie piaskownica, tylko po to, aby sie od niego odbic
    @strauszek:
    wole te piosenke o ksiezniczce annie, co spadla z konia….

  154. staruszek
    12 maja o godz. 9:51

    Szanowny Panie staruszek

    Relatywizowanie przeszlosci bedzie krytykowane a z nim cale TPPR(Towarzystwo Przyjaciol Pana Rakowskiego). Nie da sie zyc w klamstwie. Wielkie zamazywanie sie panu Passentowi nie uda. Natomiast panski paskudny wpis zostal zarejestrowany.

    Slawomirski

  155. @Sławomirski

    Jest Pan politycznym i mentalnym próchnem, z którego kapie trupi jad.
    Pańskie straszenie nie działa nawet na dzisiejsze dzieci.
    Dla specjalistów od socjopatii jest Pan przypadkiem zbyt banalnym.

    W Polsce sprawy idą w kierunku zwycięstwa magii słowa nad semantyką.
    Na fali sanacji z rejestrów będą usunięte pańskie wpisy. Tuż po moich.
    Moje z rozpędu. Pańskie usunie automatycznie program antywirusowy.

  156. staruszek
    12 maja o godz. 19:20

    Szanowny Panie staruszek

    Nie cieszy mnie ton panskiej wypowiedzi. Tolerancja osob o odmiennych pogladach politycznych starszym przychodzi trudno. Szczegolnie osobom wychowanym w totalitaryzmie. Nie uczestnicze w zyciu politycznym Polski bo tam nie mieszkam od przeszlo 30 lat. Gruba kreska Mazowieckiego jest pana listkiem figowym. Pan jest sloniem w skladzie porcelany starajacym sie tym listkiem zakryc. Prosze ruszyc wyobraznia i zastanowic sie nad upodleniem czlowieka ktoremu sluzyli Urban i Passent.
    P.S.
    Jak Pan mysli kiedy odzyskam kamienice dziadka ktora do tej pory stoi w Brzesciu Litewskim?

    Slawomirski

  157. Slawomirski
    A mnie dworek dziadków pod Baranowiczami spalili i bacię przy okazji usmażyli.
    I co? Mam się pochlastać? Zgłaszać pretensje do panów Passenta i Urbana?

  158. Sławomirski
    oczywiście – BABCIĘ usmażyli. Niestety, to nie żart.
    Niech się pan cieszy, że od dawna nie mieszka w Polsce i nie troska się tak o ojczyznę. Jakoś sobie bez pana radzimy.

  159. staruszek
    Hasło: Barbakan Warszawa. Mówi ci to coś?

  160. Ostatnio używam klawiatury milczącej – ona mi nic nie mówi.
    Ostatnio walczę ze sklerozą i wspomagam się Wikipedią.
    Pamiętam bar mleczny odporny na historię gdzieś w okolicy:

    „W średniowiecznej łacinie jej nazwa oznaczała błotniste bezdroże (Fretha Novae Civitatis – ugór nowomiejski). Inne źródło stwierdza, że nazwa wywodzi się ze średniowiecznej formy niemieckiego terminu Freiheit (wolna przestrzeń przed bramą, miejsce targów).”

    Ale nie wiem co z tym ma wspólnego Barbara. Dużo nauki przede mną …

  161. Wolne media i społeczeństwo powinny zrzucić się na odszkodowanie za utracone mienie blogowiczów, których nie stać na terapię inną, niż sianie nienawiści w przestrzeni publicznej i molestowanie swoją przypadłością.
    Ja deklaruję PLN 3,15/ USD 1,0. I drugie tyle za Passenta.
    Kto uważa, że warto więcej, niech przebije ofertę, w imię odzyskania przez nas przestrzeni zdrowia publicznego.

  162. mag
    13 maja o godz. 9:38

    Szanowna Pani mag

    Zlapala sie Pani na haczyk utraconych nieruchomosci. Staje Pani w obronie Passenta i Urbana. Wszyscy wiemy ze oni nie sa za to odpowiedzialni. Ich wina i odpowiedzialnosc sprowadza sie do wychowywania Polakow w klamstwie i do swiecenia amoralnym przykladem. Osoby podatne na cynicznosc zostaly przez nich permanentnie uszkodzone. Jest to dla Polski strata o wiele wieksza niz mienie pozostawione za Bugiem. Jest to tez strata dla Unii Europejskiej ktora teraz musi inwestowac w nauke moralnego zachowania swoich obywateli. Ciesze sie ze Polska radzi sobie jako tako. Jestem pewien ze radzilaby sobie lepiej gdyby ludzi tacy jak Urban czy Passent zapadli sie pod ziemie.

    Slawomirski

  163. Gekko (15-05-g.15:45)
    Bardzo dobry pomysł!
    Deklaruję nawet 1% z moich podatków (zamiast na kościól).

  164. Czy taka ogłoszona, proklamowana wręcz oficjalnie wierność, to jeszcze wierność drugiej osobie, czy samej idei?
    Wypełnianie z góry podjętych zobowiązań nie kojarzy mi się ze zmysłowością, która jest bardziej instynktowna i emocjonalna niż wyrachowana.
    Jak rozumieć zdanie, że wierność jest sexy? „kobieto, obiecuję ci, że zawsze będziesz dla mnie sexy, bo mój pomysł jest sexy”? Nie rozumiem założenia, że sama idea jest tak seksowna i tak kręci, że jaka kobieta jest, to jest to już bez znaczenia.

  165. Alla
    Od miesiecy czekam, zeby mi ktos przetlumaczyl, co to znaczy „sexy”, nie ma chetnych. Autor Bloga tez sie nie kwapi wyjasnic. To o czym ma byc ten dyskurs ?!

  166. @ mag, 14 maja o godz. 9:53
    Cieszy mnie pierwszy sojusznik, chociaż stawkę kwotową chyba podniosłaś ponad poziom wartości sprawy.
    Na prostą (do bólu…) przypadłość tego gościa wystarczy terapia za parę zielonych dutków 🙂
    – – –
    @ Alla, 14 maja o godz. 14:04
    „Nie rozumiem założenia, że sama idea jest tak seksowna i tak kręci, że jaka kobieta jest, to jest to już bez znaczenia.”
    Bo to nie jest do rozumienia, ale do odczucia, chociaż czasem potrzebny jest inicjujący wkład ciekły z odpowiedniej ilości „spirytusa movensa”. 😉

  167. Gekko,
    Zeby Cie rozpogodzic, daje stary tekst o dwoch paniach.Jak pod Sejmem….
    -Och zesz ty szantrapo niedomyta, ty gnido w DDT moczona, ty zarazo rozancowa, ty mie bedziesz o mojem wlasnem chlopie pouczac ?!

    Pani Rozalia Ogorek wystapila sie w obronie malzonka, ktoren w kacie cicho siedzial i w chusteczkie siapal, a wazne sprawy tego swiata zostawil kierownictwu. Jego kierowniczka do spraw pieleszy domowych przelozyla siate z pomaranczamy z jedny renki do drugiej i to wolno reko wyraznie zamiarowala odwaznik z lady zgarnac i lomot nieludzki blondynie spuscic, co wlasnie uregulowala i zamierzala sklep opuszczac, ale na „do widzenia” nie omieszkala o panu Ogorku sie wyrazic.

    – Pani Rozalia lepiej by swojego schabowemy karmila anizeli mu te pomaranczki i inne kapuste wtykac, bo chlop jak sie nie nazre, to ani na fabryce, ani na swojej slubnej sie nie wyrobi….

    Zdazyla zauwazyc opuszczajac WSS przy Krolikowej 11, tyz po zakupach, jak pani Ogorkowa. Nie pisane jednakowoz jej bylo prog przestapic, wieczna ondulacja ja apiac zawrocila , a wczepila sie w te koafiure pani Rozalia Ogorek. Raban sie zrobil na cztery fajery – pol kolejki obstawalo za malzenstwem Ogorkow a pol – za blondyna.

    Przyjechala melicja i posterunkowy metodycznie wzial sie do inwentaryzacji zajscia.

    -Pomaranczow ile szanowna obywatelka nabyla ?

    Rozpoczal przesluchanie. Przesluchiwal ich jeszcze na okolicznosc wagi odwaznika, gdzie i za ile blondyna sprawila se te uszkodzona ondulacje i zanim skonczyl, kolejka sie rozeszla a sklep trza bylo zamykac. Obie damy wyszli na ulice, ogarneli sie po wzmiankowanych rekoczynach, podmalowali i staneli zgodnie pod latarnia, zeby swoje malzenskie pozycie podsumowac.

    -Ja go bronie, ja, ja ?

    Zarzekala sie pani Ogorek.

    -Toz to popapraniec bez czci i sumienia, co kazdego wieczora udaje ze spi, poki mu cos z delikatesow pod dziob nie podstawie….

    -Mie pani idziesz mowic ?

    Wychrypiala blondyna.

    -Pani se nawet nie przedstawiasz, co mie ten moj w Wielkie Sobote wykrecil ! Znik w czwartek rano, zadzwonil wieczorem, ze na delegacje go wysylaja a juz w piatek od szostej rano stal na biurze przepustek i prosil sie u chlopakow dwie dychy pozyczyc, bo ma cykorie do domu wracac. Jedno co mie, malzonce, z delegacji przywiozl, to smierdzacy kurczak, jeszcze w czwartek nabyty, ktoren w rece mu wisial za lape, koszula do prania i wezwanie na 1265 zlotych za koszt polamanych mebli w restauracji Poziomka na Zabkowskiej.

    Przescigali sie obie w zalach nad swojemy chlopamy, wyciagli szminki, pudry i lusterka, zeby sie doprowadzic, az tu – niebieska Nyska staje, dwa mundurowe wyskakuja i:

    -Jazda, obie do wozu, tylko bez gadania !

    Na obyczajowkie jech odwiezli, protokol spisali, ze w nocy pindrzyli sie pod latarnia na Karolkowej a wczesniej pobili sie w WSS – proceder niewatpliwy. Ale – niekaralny. Za zasmiecanie ulicy skorkamy pomarancza mandaty wypisali i zamkli obie damy do rana.

    Pan Ogorek, po nieprzespanej nocy, zwolnienie wzial i malzonki poszukiwal. W komisariacie na Wilczej spotkal sie z mezem blondyny, niejakiem Teofilem Pajaczkowskiem, ktoren tyz po odbior prawowitej malzonki sie zglosil. Pozniej, obaj panowie, statecznem krokiem udali sie do domow a za niemi, we lzach nieposkromnionych, podciagajac porwane nylony i ratujac wlasne reputacje mowom – trawom, wlekli sie polowice.

    Nastepnego dnia, obie pary grzechi se odpuscili, a ze byla sobota, zamiast do kina zdecydowali sie isc na nieszpory, zeby z rachunkiem sumienia wyjsc na glanc. Lysy Jasiu podgrywal „U drzwi Twoich…”, dewotki spiewali a na chorze, za Jasiem, stala organistowa z walkiem w torbie zakupowej, zeby mu sie znowu droga, z kosciola do domu, komitet i bugi wugi nie pomieszali. W trzeciej lawce, pod filarkiem, siedzial Lolek ze swojom krolewnom; proboszcz udawal ze modlitewnik czyta. ale w rzeczy samej kompinowal jak z Lolka szmal wyciagnac za te nie odbyte procedure. A szmal byl juz juz, bo Lolek ze stolowki zakladowej, od tech klopsow, ja wytaszczyl i do Krokodyla, na Starowkie, za artystkie wokalystkie zatrudnil.

    -Wzgledem artystki i wokalystki nie wiem, ale mam co zem chcial: blondyna przy kosci, z niebieskiemi oczami i zadartem nosem – wszystko moje ! A ze glos ma nie mniejszy niz oddychanie – tylko plus !

    Zeby sobote po nieszporach z fasonem zakonczyc, udalim sie wszystkie do Krokodyla, krolewne – teraz juz Pania Cecylie Jarzabek – obstawiac i bezpiecznie do domu odstawic. Pare razy pol lytra peklo, owszem nie powiem, ale bawilim sie kulturalnie i nad ranem – do domu.

    Derozki nie bralim, zeby noca na Warszawe popatrzec. I Poniatoszczak stal jak nalezy, i Slasko – Dabroski sie swiecil, i po gruzach juz nie bylo sladu. A pod Sereno, pani Cecylia – na bis – odspiewala swoj szlagier z Krokodyla:

    http://www.youtube.com/watch?v=Eougp6lqaQI

  168. Szanowny redaktorze Polityki

    Zauwazyle ze redakor Passent manipuluje swoim blogiem. Komponuje panegiryk.

    Slawomirski

  169. Szanowny redaktorze Polityki

    Czy ksiazka „Leaving Alexandria..” autor Richard Holloway jest warta przeczytania?

    Slawomirski

  170. Kleofas
    14 maja o godz. 15:55
    – – –
    Bardzo dziękuję, Bóg zapłać za dobre intencje 🙂
    Jednak i ta lektura skłania mnie do wniosku, że pewnych tekstów (jak i obiektów) nie da się rozebrać na trzeźwo.
    Mam nadzieję, że Twój dowodzi, że chociaż można takie napisać 😉
    Czego życzę na przyszłość, z uprzejmościami.

  171. Gekko

    Czy da sie „obiekt rozebrac na trzezwo” ? Najlepiej jak sie sam rozbierze…

    Chcialbys powagi w polityce ? Samobojca ! Przecie to malpi gaj i tylko tak mozna ja traktowac. Nie znalazlem dotad nikogo na Blogach, kto by rozumial. Czy chociaz sie pochichrales przy tym kawalku ? Jesli tak, to juz mam zysk ! Cenie twoja reakcje i pozdrawiam !

  172. Kleofas
    14 maja o godz. 15:09

    Drogi Kleofasie,
    skromnie i nieśmiało spróbuję napisać, jak ja ten termin rozumiem.
    „Sexy” to strywializowane nadmiernym używaniem określenie cech takich jak zmysłowość, urok, umiejętność wywołania baaardzo emocjonalnych i erotycznych reakcji u innych. Jest to zatem dość ogólne i bardzo szerokie określenie zespołu elementów występujących u danej osoby, które to elementy potrafią nam skutecznie zrobić wodę z mózgu i dość mocno ogłupić. Bo słowo to właśnie wywolywany efekt oznacza. Sexy można być dla kogoś, nie dla wszystkich i z bardzo różnych powodów.
    I tu widzę cień, nić, niteczkę cieniuchną sensu w omawianym na blogu haśle.
    – Może więc dla twórcy hasła urok ma sama wierność, a kobieta jest jedynie pretekstem, by tą wiernością się wykazać?
    Tak jak niegdyś „miś byl na miarę naszych możliwości”, tak i seksowność jest szyta na miarę? Swoją drogą brzydko tak instrumentalnie traktować kobiety…

  173. Gekko
    14 maja o godz. 15:11 oraz 14 maja o godz. 20:29

    Gekko, sugerujesz, że ta sexy-wierność umacnia się i nabiera sensu dopiero po spirytusie?
    Bardzo niestereotypowe podejście.
    🙂

  174. Alla,

    Bardzo ladnie. A slyszalas, ze o aucie mowi sie „sexy” ? Albo o projekcie budowlanym ? Czyli, ze ma to szerszy zakres,

    metaforyczny.

    Niezbyt pieknie, ale obiekt Twojego wyjasnienia nazywa sie rowniez „suczy swad”. Albo – „ma lozko w oczach”.

    Nie zawezalbym pojecia do seksu. Moze sprobowac czegos jak: atrakcyjny, pociagajacy, frapujacy, intrygujacy, pobudzajacy itp ? Wtedy nazwa Akcji moglaby byc bardziej zrozumiala.

    To, od biedy, przepchneloby teze Autora „Czy wiernosc moze byc modna”? Po takim ugodnieniu moznaby przejsc do „wiernosci”.

    Z, kolei „wiernosc” ma tyle odmian, zastosowan i kontekstow, ze przerastaja nie tylko moj rozumek ale i koncepcje wielkich filozofow. Takiej wlasnie dyskusji mogl spodziewac sie Autor.

    Alla, bardzo sobie cenie delikatnosc i rzetelnosc w Twojej opinii. Dla mnie – bardzo sexy

  175. Kleofas
    15 maja o godz. 10:15

    Kleofasie,
    No nie wiem.
    Sexy o aucie w drodze wyjątku. Jako licentia poetica w jakimś reklamowym folderze. Chociaż auto tylko seksowne nie wzbudziłoby mojego zaufania (chociaż wiele reklam kusi kupujących urodą modelek – np. cudna reklama Abartha – ależ ta kobieta ma piękną sukienkę…, ale to raczej poprzez porównanie auta do kobiety – Giulietta, czy właśnie Abarth)

    O projekcie budowlanym… iii tam – ..seksowna kanalizacja sanitarna ogólnospławna, seksowna kotłownia wysokoprężna, seksowne przyłącze gazowe. Nie. Nie podoba mi się. Seksowny to może być Clooney, albo Statham.
    Projekt architektoniczny – może wywołujący dreszcz zachwytu, ale na pewno nie seksowny.

    Co do innych określeń, tych dosadniejszych, z jakich można korzystać – nie ma sprawy. Można. Każdy sam odpowiada za jakość i urodę języka, jakim się posługuje, a patrząc na polityków na przykład, wiemy, że zohydzić można absolutnie wszystko.

    Nie zawężałbyć pojęcia do seksu? Zadaj swoim koleżankom pytanie, co im przychodzi do głowy, gdy słyszą słowo seksowny. Zapytaj kumpli. I tylko nie wmawiaj mi potem, że nikt nie miał skojarzeń związanych z etymologią tego słowa.

    Co do Twojej propozycji by dla słowo sexy zamiennić określeniami takimi jak „atrakcyjny, pociagajacy, frapujacy, intrygujacy, pobudzajacy itp” . No pewnie 🙂 użycie każdego z tych słów w haśle miałoby sporo sensu, ale pozbawiłoby je temperatury. Te przymiotniki mają słaby wydźwięk erotyczy, a o erotyzm autorowi hasła chodziło. Zestawienie wierności i bycia sexy ma zaskakiwać, bo zestawia się dwie cechy, które raczej pojawiają się w opozycji.

    Gdyby chodziło jedynie o atrakcyjność, modę, możnaby napisać, że „wierność jest trendy” – wtedy mamy też pożądany przez autora hasła anglicyzm sugerujący nowoczesność.

  176. Alla

    Lexus 600 jest sexy. A poza tym – temat wyczerpany. O wiernosci sie nie mowi – zwykla przyzwoitosc. Podobnie nie do przyjecia byloby pytac kobiete o „sexy” albo chlopa, co mu przychodzi do glowy. Nie mam kogo zapytac. Sa tylko znajomi z zonami, „kumpli” i „kolegowien” brak.

    Pan Kowalczyk zadal glupie pytanie, o tym sie nie mowi, to nie krawacik w groszki. Dlatego od razu odpowiedzialem, ze moze ale po co ? Dla niego mam stare opowiadanko i wiernosci i jej wymaganiach:

    Prawdziwa artyzda zadny pracy nie peka i krecilim sie jak moglim, zeby dozarobic. Artyzde mielim wlasne, do ASP chodzil na Krakowskiem, a ze z domu bylo blisko i zeby sobie nerkow nie przeziebil, starzy wepchli go do tej Akademii – blisko ma i chocby rano, do domu wroci.

    I, jak raz, jeden ministrant, tyz gazomierz, byl nam zapodal, ze jego proboszcz artyzde by wynajal, bo Swiete Rodzine nalezy w kosciele domalowac. Leciem do Maufrycego (tfu, nie imie…)

    -Penzle szykuj, i pruj natychmiastowo do kosciola sw. Lepolda, malowanie sie kroi !

    Troche targowania przyszlo sie wykonac, bo proboszcz sknera, puste tace nam pokazywal i dziurawe sutanne, ale przybilim, dogadalim a Maufrycy mie za podrecznego naznaczyl.

    Proboszcz nasz pouczyl, co i jak, trzezwe mamy byc, klekac jak tam wchodziem i robic wieczorem, bo dewotki przez caly dzien spiewajom.

    Od pierwszego malowania seki pojawili sie z Jozkiem, bo juz od obiadu w kosciele sterczal. Zakapowal takie jedne dewote przy kosci, co jom malzonek wczesnie odumarl, za wdowe byla i potrzebujaca – nie ma sprawy. Wzielim Jozka za zakrystie, lomot jak Pan Bog przykazal otrzymal, leb – w kubel z zielono farba na jasnosc myslenia i – zeby tu wiecej twoja noga nie powstala, antychryscie skubany, wont do domu !

    Maufrycy, w szapoklaku, jak na powazne artyzde przystalo, ze swietem Jozefem sie juz obrobil i osla do stajenki przymierzal – zeby na Swieta bylo. Obchodzil kosciol, kargulowal, farbe wachal i, co i raz do zakrystii latal, zeby pewnosc miec niezbite, ktoren swiety i w jakiem wymiarze, do Swiety Rodziny podchodzi. Ide i mowie mu:

    -Sztuka fantazji wymaga, masz tu karafkie z Egri Bikawer, co ja koscielny za swietem obrazem trzyma, zebys se szpanu dodal.

    Az tu – telefon w zakrystii – malzonka slubna organisty, z Glownego dzwoni i o Lysego sie zapytuje. Wrocila z dzieciami od ciotki i nie ma jej kto do chaty podrzucic. Polecielim na Towarowe, zagruzilim rodzinkie na Zuka i gazu – na Powisle ! Po drodze, organistowa nawija:

    -A moze moj Jasiu w Komitecie jest, bo tam se do swietlicy nowego fortepiana nabyli i go, z tesknoty za rodzina, na koscielne muzykie pociaglo ?

    -Nie boj bidy, pani organistowa, juz skrecam !

    Podjechalim grzecznie, dzieciakom paltociki zapielem, walim do ty swietlicy, jednakowoz, juz na korytarzu, fortepian slysze ale – jakby to nie Jasiu, jakis bazant na caly gaz bugi – wugi odstawia.

    Jezusie przedwojenny, co ja zem ze sie z to organistowo naszarpal ! Baba sie drze do swietlicy, ja jej drogie zastawiam, bachory morde dro jak potepience, najmlodszy mie po kostkach gryzie; piec popaprancow i wkurwione babsko na mie jednego – nie wyrobilem. Wleciala tam razem z framugo. Ja – na podlodze, paltot zem se na leb naciagnal i zdrowaski do Swiety Panienki odmawiam. A tam – Jasia slysze jak litosci prosi.

    -To ty tu takie nieszpory odprawiasz ?! A tech kurwow to zes se z kosciola wygrzebal ?! Ach zesz ty Sodomo i Gomoro, ty gnido koscielna na mszalnem wypasiona, ty Raspucinie w drobny desen robiony, jak ci wlasne rodzine przypomne, to o Swietej zapomnisz !

    Dopadla tech dewotkow, co razem z Jasiem balowali, kazde za kudly i – poszli wont, wycieruchi !

    -Pod latarnie na Glowny wybzdryngalac a nie mnie tu malzonka prawowitego na holiwudy naciagac !

    Przyszlim nazajutrz, na malowanie, mocno wyczerpane. Lysy o sete sie prosil, zeby kinola z kalafiora leczyc i ostatnie dwie dychy ode mie wyciagnal na perfume i kwiaty dla malzonki. Ja tylko kostki mialem podgryzione przez tech jego padalcow i zle spalem, bo do rana slyszalem jak lysy podgrywal:

    http://www.youtube.com/watch?v=uHmmid1pLi8

  177. @ Alla / 15 maja o godz. 9:16
    „Gekko, sugerujesz, że ta sexy-wierność umacnia się i nabiera sensu dopiero po spirytusie?
    Bardzo niestereotypowe podejście. 🙂 ”
    – – –
    Za to właśnie, nie chwaląc się, wiernie mnie poją 🙂

  178. Alla 5-15 10.15

    Tak sie smialem z wlasnych (!) wyglupow, ze zapomnialem o klamrze dla Ciebie. Przepraszam. Skladna jestes do obrzydzenia i logiczna, sama wyczerpalas temat. Zeby to spiac: zjawisko na blogach. Jezyk, kompozycja, wykladnia – egzemplum dobrej roboty.

    Teraz wreszcie mamy rozrobe, jak nalezy. Suskiemu listwa, pania redaktor po kamerze, Niesiolowski opluty, az sciekalo….a do pani Stankiewicz – won ! Leja sie przed Sejmem. Nie moge sie doczekac kiedy pani/pan Marszalek dostanie „fange” podczas obrad. A ojciec mi mowil, ze „przed wojna w Sejmie sie krzeslami leli” – czekam na te krzesla.

    Dwa blazny przykuly sie lancuchem do plotu a pani Ewa, na blogu, oblicza ile centymetrow ma strefa osobista. Minister Gowin zeznaje w TOKFM, jak by monete mial na jezyku. Poprzedni od sprawiedliwosci terkotal bez opamietania, jak uczen prymus teraz kolejny- z wada wymowy. Specjalnie ich tak dobieraja ? U pana Wrobla (znowu TOKFM) posel Pekalski kaja sie za to, ze dostal od Solidarnosci na plocie pod Sejmem i chwali sie oficjalnym zaproszeniem „na Komende”.

    Cala te drake zalatwilby jeden dobry dzielnicowy – temu po lbie, temu mandat, temu ojciec by zlal skore, ilez to pieniedzy na sady i prokuratury mogliby zaoszczedzic ! Ale – nie ! Suna posly, senatory, sam Wajda, Premier (!) i co lepsze piora smaruja na wierszowke. Ze jednej powiedzieli „Won !”, drugiemu opluli koszule a trzeci oberwal po lapie listwa od plakatu. Kraj sie bawi. Za czyje pieniadze ? Za wlasne. Maja prawo. I tak beda brykac ad mortem usrandam…

    Zapraszam Cie, Alla, do tej zabawy. Tylko poducz sie epitetow i chamskiej retoryki – bez tego „ne razbieriosz”. W raczke, w nosek, w……..- Twoj wybor !

  179. Kleofas
    16 maja o godz. 10:12

    Kleofasie, co do zaproszenia do zabawy
    Dziękuję, ale obawiam się, że niektóre atrakcje nie przynoszą spodziewanej radości.
    Wystarczy mi, że czasem spojrzę, co sie dzieje u Lisa – ostatni skład gości w pierwszej części skojarzył mi się z Konfrontacją Sztuk Walki. Ciekawe, kto po programie krew z podłogi wyciera.

    Niech ci państwo, o których piszesz, bawią się beze mnie.

    Pozdrawiam

  180. A r m a g e d d o n