Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

22.02.2012
środa

Na temat się wypowiem

22 lutego 2012, środa,

22 lutego

Bryzgnęło blogami w blogosferze! U nas doszło ich siedem (witamy!). Znacznie więcej naściągał ich Tomasz Lis na swój — właśnie dziś uruchomiony — nowy portal (oczywiście nie wszystkie są nowe, np. Janusz Palikot przeniósł się z Onetu).  Nie śmiem wyrokować, zwłaszcza po pierwszym dniu, kto kogo i do czego przekona. Jak wiadomo, konkurencja na ogół przynosi dobre efekty, przynajmniej z punktu widzenia klienta, czytaj: czytelnika. Ale…

Zawsze jest jakieś „ale”, prawda?

Moje „ale” wcale, ale to wcale nie dotyczy tzw. meritum, czyli wyglądu (bardzo, bardzo  prosty, ale za to bardzo czytelny), układu treści (ku sensacji i chwytliwości) czy zawartości (standardowo, nieodkrywczo). Uderza mnie  jedno: całkowita obojętność na pisownię.

Nie chodzi o jeden czy dwa błędy (to zdarza się każdemu i wszędzie), tu chodzi o to, że autorzy, zwłaszcza blogów, mają poprawność pisania po prostu gdzieś. Maturę mają już za sobą, niektórzy pewnie i magisterkę, a taki Tadeusz Bartoś to nawet jest profesorem, teologiem (czyli humanistą?). Być może ontologia Trójcy Świętej jest tajemnicą wiary, ale nie jest nią z pewnością pisownia „nie” ze stopniem najwyższym przymiotników (oddzielnie). Interpunkcja w języku polskim rzeczywiście nie jest łatwa, ale — stawiam tezę — kto rozumie konstrukcję zdania, które zapisuje, najczęściej poprawnie podzieli je znakami przestankowymi.

A jeśli ktoś jest dyslektykiem? — zapytacie. Albo dysgrafikiem? Albo jednym i drugim, i jeszcze leniem, któremu nie chce się drugi raz przeczytać tego, co napisał, choć chciałby, żeby to ktoś czytał? I na dodatek ma coś do powiedzenia (to się zdarza, choć nie aż tak często)? Na takie dictum moja rada jest prosta: niech sobie znajdzie kogoś, kto mu to sprawdzi.

Temat szacunku dla języka, którym wciąż jeszcze usiłujemy się porozumiewać, jest zresztą znacznie szerszy — bo jeśli w czymś wyraża się dla mnie patriotyzm, to właśnie w stosunku do własnego języka. W tym sensie znaczna część naszych politycznych tuzów nie ma prawa określać się mianem patrioty.

W ten oto sposób musnąłem przy okazji jeszcze dwa tematy: dobrej roboty (do tego jeszcze chyba wrócę) i dziennikarstwa internetowego, które jakoby ma wkrótce zastąpić dziennikarzy, redaktorów i korektorów, którym płaci się nie tylko za napisanie tekstu, ale także za jego przeczytanie przed publikacją.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 49

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny redaktorze Polityki

    A co ma zrobic czlowiek piszacy otoczny tlumem angielskojezycznych ktory od przeszlo 30 lat nie mieszka w kraju. Ci angielskojezyczni przeszkadzaja w pisaniu, wyslawianiu sie i mysleniu po polsku. Bede wiec pisal z bledami i bez korekty bo takie sa moje realia. Pozdrawiam.

    Slawomirski

  2. @ Slawomirski
    Proszę zwrócić uwagę, że odnoszę się do tekstów przygotowywanych przez gotowych poddać się publicznemu osądowi NADAWCÓW na oficjalnych stronach, które mają być/są źródłem wymiany opinii. Posty komentujące traktuję jako inną sferę wypowiadania się i zdaję sobie sprawę, że (również ze względu na specyfikę języka Internetu w ogóle) nie może tu być mowy o kontroli poprawności (i nie ma takiej potrzeby); wystarczy jeśli uczestnicy dyskusji będą pisać zrozumiale dla innych uczestników.
    Pozdrawiam
    JK

  3. Zdarza się nawet najstarszym (Passent) i (o zgrozo) dyplomowanym polonistom.
    Od nagminnego „z pod”, „z tamtąd” i bywania „zagranicą” to już mam wątpliwości, jak się właściwie pisze 🙄
    Iran czy Irak?
    😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny redaktorze Polityki

    Dziejuje za wytlumaczenie. Pragne tez zauwazyc ze wielu panskich kolegow podchwycilo temat biskupii. Czy jest to forma plagiatu? Mniejsza o to. Czasy i ludzie sie zmieniaja. Mezczyzni tez ludzie. W jednym z filmow aktorka ma zal do mezczyzn o to ze zabieraja z soba prezerwatywy aby byc pewnym ze nie beda pozniej zmuszeni do placenia alimentow. Takie czasy. Takie wpisy.

    Slawomirski

    Slawomirski

  6. Nowy portal jest taki właśnie, jak został opisany we wpisie. Szum medialny i blogowy z jego uruchomieniem ogromny, ale jakość marna i odpychająca ze względu na przywołane mankamenty. Nie olśnił, a sprawił wrażenie kolorowych jarmarków. Nie sądzę, bym zaglądał tam regularnie.

  7. Dorzucę, że wczoraj twitter świergolił, jak chmura wróbli… Wszędzie naTemat i Lis. Co charakterystyczne większość wpisów dotyczyła poprawności języka i tego, że dzień wcześniej obchodzono „dzień języka polskiego”.

  8. Skoro mowa o jezyku, to moze i o wyslawianiu sie przez dziennikarzy, reporterow w srodkach masowego przekazu. Rzadko ktory z wymienionych potrafi powiedziec skladnie trzy, cztery zdania bez charakterystycznego „eee…eeee…yyy…” nie mowiac o osobie z ktora jest prowadzony wywiad np. polityk… Wystarczy posluchac TVP i porownac sposob przekazu z zagranicznymi kanalami informacyjnymi.

  9. Ja słów parę na temat języka mówionego. Toleruję językową ‚ekonomię’ wśród młodzieży. Czasami są to dowcipne i inteligentne ‚zapożyczenia’. Niestety, w ustach rodziców a często i dziadków idiotycznie brzmią: siemka, nara, spoko, sorki, wypasiony, itp.
    P.S. Ostatnio w rozmowie z córką usłyszałam – ‚no, to mamy kredki w pudełeczku’. Z kontekstu wynikało, że jest problem.

  10. Nie chce uderzać w zbyt patetyczne tony, ale mimo wszystko udam się w tamte okolice przy okazji kolejnego „blogowego” tematu.
    Napomknął o tym nieco redaktor ,ale ja trochę w innym kontekście spróbuje podrążyć temat.

    Słowo „szacunek” i stosunek do jego semantycznej zawartości jest chyba podstawowy. Redaktor wspomina o szacunku jako miłośnik językowej kultury. Nie po to kiedyś Rej trudził się i pisał w po naszemu, żeby teraz…

    Ja z kolei szacunek rozumiem jako wzajemnie pozytywną postawę wynikającą ze społecznych relacji. Spotkanie dwóch stron okazujących sobie zrozumienie i traktujących siebie po prostu poważnie.

    Bo nie da się ukryć ,ze blogosfera jest współczesną formą spotkania. Spotkania dwóch, albo większej ilości osób

    A jak to bywało wcześniej?

    Otóż dawno, dawno temu nasz praprzodek kiedy wybierał się na spotkanie do sąsiedniej jaskini , że musi trzymać fason. Kończył wysysać szpik z kości mamuta to z tłuszczu obcierał brodę, zakładał nowy skórzany garnitur (krawatów wówczas nie było), brał flaszkę koziego mleka i szedł w gościnę. Wiedział że tak wypada się zachować.

    O Grecji i Rzymie to nie będę pisał, bo to tam to pełna kultura…No może oprócz schwytanych Persów, czy Kartagińczyków ale o tempora o mores.

    A trochę później i trochę bliżej. Czasy rzeczpospolitej szlacheckiej. Szlachta wiadomo, ale nawet chłop pańszczyźniany jak szedł do Kościoła na spotkanie z Panem Bogiem , z kolegami i koleżankami z miejscowej parafii wiedział, że trzeba słomę z butów, niedzielny przyodziewek na plecy zarzucić i może iść „do ludzi”

    Bo to było spotkanie i wymagany był szacunek dla tego Innego.

    A dzisiaj …

    Widocznie stwierdzono ,że szacunek wyrażany poprzez afirmację określonych reguł i norm (nie tylko językowych ) jest reliktem rodem z zamierzchłych czasów i schlebianie najprymitywniejszym gustom gawiedzi jest podstawowym kodem kulturowym naszych czasów.

  11. Ewa1958
    Niezupełnie się z Toba zgadzam, że rodzicom i dziadkom nie uchodzi wtrącić od czasu do czasu (zaznaczam) jakieś słowko z młodzieżowego slangu. To oznacza tylko tyle, że człowiek jeszcze nie zardzewiał i ma wrażliwe ucho na język, który jest przecież „żywy”. Pewne określenia wypadają z obiegu, zmieniają znaczenia, pojawiają się nowe (nie tylko „kalki” z innych języków.) Zresztą niepotrzebnie Cię pouczam, sama wiesz.
    Wydaje mi się, że umiejętność posługiwania się różnymi odmianami mowy ojczystej (łącznie z gwarami, regionalizmami, tzw. argot itp.) jest cenna. Tak samo jak umiejętność wyczucia różnych stylów i dostosowanie się do rozmówcy. Ja np. łapię się na tym, że gdy jestem na Podlasiu zaczynam mówić z zaśpiewem. Podobnie mam na Podhalu, gdy zaczynam akctenować słowa na pierwszej sylabie. Znajomi się ze mnie śmieją, ale musze uważać, bo obcy „tubylec” może uznać, że go przedrzeźniam.
    A w ogóle lubię się bawić językiem, używać np. starannej, nieco staroświeckiej polszczyzny w rozmowie z „przedwojenną” panią lub panem, ale tych – niestety – coraz mniej.
    Pozdrawiam ciepło
    Czy u Was też leje deszcz?

  12. „…przeczytać tego, co napisał, choć chciałby, że to ktoś czytał?”
    Przyganiał kocioł garnkowi? 😉

  13. @mag
    Zgodzę się z Tobą, ale tylko częściowo. Jak ‚starsi państwo’ wtrącą tu czy tam młodzieżowe słówko, to może być nawet sympatycznie. Dziecię będzie lekko zdziwione i zapewne zaskoczone, ale z pewnością doceni nas za próbę zrozumienia jego świata. Gorzej, jeśli ‚młodzi inaczej’ popisują się tym slangiem wśród swoich rówieśników i robią to zupełnie serio. To tak jak ze strojem – można ubierać się młodzieżowo, mając, jak mówią, swoje lata i nie być przy tym śmiesznym, albo zostać żałosną ‚dzidzią piernik’. Przyznaję, że w kwestii języka mam poglądy raczej konserwatywne. „Powiedz całym zdaniem” – to mantra mego dzieciństwa.
    Pozdro. (podkreśliło mi na czerwono)
    P.S. Byłam niegdyś bierną uczestniczką wywiadu, który przeprowadzała zaprzyjaźniona błyskotliwa dziennikarka z panią, która była przed wojną pokojówką na dworze hrabiny Komar. Kobieta pochodziła z Kresów i mówiła pięknym śpiewnym językiem. Przysłuchując się rozmowie, z niemałym zdziwieniem zauważyłam, że dziennikarka mimo woli lekko przestylizowała swą literacką polszczyznę i świetnie dogadywała się ze starszą panią.

  14. Ewa1958
    Wielkie dzięki! Nie znałam tego duetu – super! Ups… chciałam powiedzieć – świetnego.
    Pewnie, że masz rację. Nie można z siebie robić „dzidzi piernik” ani męskiego odpowiednika.
    Po prostu we wszystkim trzeba znać miarę, a to już kwestia wyczucia.
    Mantra – powiedz całym zdaniem – nie jest mi obca, ale jest we mnie również wiele wrodzonej przekory, dlatego uważam, że nieraz jedno umiejętnie „podrzucone” słówko ma swój wdzięk i wystarcza za całe zdanie z podmiotem i orzeczeniem.
    P.S. Co z tym deszczem u Was? Nie odpowiedziałaś

  15. mag

    A w moim przysiółku pada i to nieźle….

    i

    O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni zimowy…

  16. @mag
    Wczesnym rankiem padało, teraz świeci. Najgorsze są roztopy. Wczoraj wody wierzchem w kalosze nabrałam, jak suki wyprowadzałam. Dziś siedzę w kocu z rolką papieru toaletowego przy nosie, bo chusteczek zabrakło i czekam, kiedy mi przejdzie.

  17. Ewa, Mikesz!
    Trzymajcie się zdrowo.
    Tak, czy owak – wiosna nasza.

  18. @mag
    Tak mi się przypomniało od tego kichania – ‚u nasz’ kupuje się ‚bułkę chleba’, topi szmalec, do sąsiadek zwraca się per Ryśkowo, Mietkowo, Ziutkowo; używa się formy grzecznościowej – niech weźmie, niech się częstuje (bez pan, pani).

  19. @mag
    Mam Cię tu, Promyczku blogowy!
    Zrobiło się duszno, tam gdzie wiesz…
    Twoja polszczyzna jest znakomita, wg mnie kolokwializmów aż za mało, nie żałuj luziku, wtrącenia czegoś młodzieżowego.

    Kiedy nie przeklinają, teksty moich dzieci (30 i 20) są czasami znakomite.
    A nawet jak córka kiedyś przeklnie, to brzmi to wdzięcznie, nieordynarnie. Przekleństwo nie wzmacnia siły wypowiedzi, jest ozdobnikiem.

    Pozdrawiam Cię cieplutko, zakatarzony i w szlafroku – wybacz!

  20. Ewa1958
    Wiem, wiem, że formą grzecznościową jest bezosobowe „niech” coś tam. Ale bardzo mi się podoba też forma, w jakiej zwracała się do mnie np. pani z kiosku w Gródku – słyszała, że jutro otwierają ten zalew, no co pieniądze dali z Unii na niego, aaa?

  21. staruszku złoty
    Mnie też czasem „grube” słowa przechodzą przez gardło, bo są sytuacje, że pozostaje tylko powiedzieć no, k…. albo co za s…….
    Skocz na nowe blogi, warto! Trochę świeżego powietrza wpuściły.
    Na blogu albo prof. Hartmana, albo innego pana (kurcze, nie pomnę nazwiska), ale bardziej jakby ateisty zostawiłam prośbę m.in. do Ciebie adresowaną.

  22. stasieku zloty!
    Wybacz, że pomyliłam Cię ze staruszkiem, ale tę prośbe, o której piszę, adresuje również jak najbardziej do Ciebie. Sam się przekonasz.
    Nie wiem , skąd ta zmyłka. Może miałam w głowie w ogóle Rozdroże.

  23. A propos brzydkich i niecenzuralnych…

    Oczywiście kiedy człowiek w realu chce dać upust swojej nadekspresji to wcześniej 3 razy chrząka, 2 razy mrugnie prawym okiem, podrapie się po nosie i jest po sprawie. Słuchający może zatkać sobie wcześniej uszy. Czytający również z ruchu ust mogą zakryć sobie …

    A właśnie że nie, oczu nie trzeba już sobie zakrywać.Wystarczy przymknąć powieki i można nie uczestniczyć aktywnie w brzydko brzmiącym dialogu. Jak odkrył bowiem Darwin dawno,dawno temu człowiek nie był w stanie sam opuszczać powiek. Nie było to po prostu mu potrzebne. Wszyscy używali tylko słownictwa zapisanego w ówczesnych leksykonach. Owszem kiedy zachodziło słońce powieki się kleiły i można było odlatywać w krainę Morfeusza.

    Problem się zrobił poważniejszy kiedy ludzie zaczęli używać niecenzuralnych słów,a już szczególnie kiedy uczeni z Gwinei Równikowej (to wiadomość od samej Beaty Pawlikowskiej) posiedli umiejętność czytania z ruch ust. Darwin stwierdził jednak,że od tamtego czasu drogą stopniowej ewolucji człowiek nabył umiejętność zamykania oczu również w dzień, aby z czystym sumieniem mógł pójść do kościoła na poranne roraty.

    Oczywiście gorzej jest z blogosferą ciężko jest zobaczyć drapiącego się po nosie,czy uchwyci moment kiedy trzeba przymknąć oczy.

    Ja na swój użytek kiedy zamierzam użyć nieładnych określeń używam ostrzeżenia :

    Wnimanije nieformatiwnaja leksika !!!

    … i sobie wtedy używam i używam.

    I tak się dobrze składa, że rosyjski język użyty jako ostrzeżenie pasuje na ateistycznym blogu, bo wszyscy pamiętamy wkład myśli rosyjskiej i radzieckiej w rozwój bezbożnych dziedzin nauki.

  24. @mag
    Po prostu lecisz na staruszka…
    Jestem zazdrosny.
    PS
    Ma razie zgłosiłem się do Piotra S.
    Walka z otaczająca brzydotą – to jest to!

  25. „A jeśli ktoś jest …. leniem, któremu nie chce się drugi raz przeczytać tego, co napisał, choć chciałby, że to ktoś czytał? ”

    Chyba powinno byc „….choc chcialby, ZEBY to ktos czytal” Co byloby oczywiste przy powtornym przeczytaniu zdania…

    No niestety, zdarza sie najlepszym 😉

    P.S.
    A Pana teksy bardzo lubie!

  26. @ Tubermory, delmondo
    Gratuluję spostrzegawczości! Dlatego właśnie napisałem też, ze każdy się myli. Jak powiedział poeta: śpiewam, bom sam pełen winy…

    Pozdrawiam
    JK

  27. @mag
    W zamierzchłych licealnych czasach pan profesor od łaciny delikatnie nam sugerował, że zamiast tytułować kogoś po łacinie, to może spróbować przetłumaczyć na polski. Ale czy ‚krzywa’ miałaby w sobie tyle ekspresji ?

  28. Ewa 1958
    A propos łaciny, przypomniało mi się coś, co może brzmieć jak anegdotka – pychotka.
    Gdzieś w połowie lat 80. wracałam od mojej siostry ze Szwecji. Oprócz rozmaitych dóbr, które wiozłam do kraju, miałam też sporo tzw. reklamówek, których u nas wtedy nie było. Z wielką satysfakcją obnosiłam się potem po mieście z plastikową torbą z wizerunkiem któregoś z dawnych szwedzkich królów, reklamującą jakiś sklep na Kunges kurva-gatan (Zakręcie Królewskim). Co poniektórzy przechodnie oglądali się za mną z dużym zainteresowaniem.

  29. Szanowny redaktorze Polityki

    Jedna z wiekszych bzdur jakie wyczytalem na blogach Polityki byly slowa Passenta w sprawie zdejmowania nakrycia glowy przed kosciolem. Passent przechodzac obok kosciola sciaga nakrycie glowy. Nie tylko to on innych zacheca do takiego samego „kulturalnego” zachowania. To bzdurne zdanie napisal kilka lat temu ale do tej pory je pamietam. Poniewaz nie wiem jakie nakryci glowy nosi pan Passent nazwalem je „czapkoberet”. Prywatnie redaktor moze sciagac swoj czapkoberet nawet przed przystankiem tramwajowym ale na publicznym blogu takie zachowanie nie przejdzie bez krytyki.

    Slawomirski

  30. „Z wielką satysfakcją obnosiłam się potem po mieście z plastikową torbą z wizerunkiem któregoś z dawnych szwedzkich królów, reklamującą jakiś sklep na Kunges kurva-gatan (Zakręcie Królewskim). Co poniektórzy przechodnie oglądali się za mną z dużym zainteresowaniem”

    widze problem

    Slawomirski

  31. Bryzgnęło blogami w blogosferze!
    …………………………………………………………………………………………….Spróbowałem dzisiaj „swoich sił” na jednym z sąsiednich blogów „Polityki”, którego do tej pory nie czytałem. Poruszany temat , nazwałbym, neutralny z kulinarnej półki. Z niewiadomych przyczyn wpis nie został opublikowany. OK. Piszę ponownie z uwagą na temat niemiłej dla mnie niespodzianki. I dalej nic. W sumie nie świadczy to dobrze o tym blogu i jego gospodarzu . Wypadałoby by podać regułę lub przynajmniej odpowiedź na temat obowiązujących zasad jeżeli odbiegają od ogólnie przyjętych.

  32. Jesli naTemat mial byc czyms w rodzaju Huffington Post, to nie wydaje mi sie by wystartowal dobrze. Huffington Post JEST gazeta, tyle, ze w internecie i sporo grubsza niz gdyby byl na papierze. A to oznacza, ze ma jakiegos REDAKTORA/REDAKTOROW, ze materialy podlegaja selekcji, odsiewowi, ze zbyt razace byki i niechlujstwa sa poprawiane przed opublikowaniem. Materialy nie sa pisane na kolanie, jest tam dbalosc o jezyk, forme wypowiedzi i konstrukcje tekstu – czyli to wszystko czego brakuje na wiekszosci portali wypelnionych byle jakim smieciem. Jak nie masz dzis nic do powiedzenia, to nie pisz! My, czytelnicy jakos to przezyjemy. Poczekaj az ci cos wpadnie do glowy czym naprawde chcialbys sie podzielic. Jesli Tomasz Lis nie zabierze sie do redagowania swej dzialki, to nie bedzie sie to roznilo zasadniczo od Psychiatryka24 jesli chodzi o zalew belkotu, nedznych rysunkow i kretynskich sond.

    A co do tego wysypu nowych blogow na polityka.pl. Urzekajacy jest (ale zawsze byl!) prof Hartman, choc zdarzalo mi sie z nim nie zgadzac. Ale jestem troche zniechecony blogiem pana Szlendaka, pod ktortm sie wpisalem, ale moj wpis czeka juz trzy dni na akceptacje. Moze nie podobalo mu sie co napisalem? Ale to nie bylo ani obrazliwe ani kontrowersyjne, ani nie naruszalo dobrych obyczajow. Nie jestem tego rodzaju Kotem. Byl to, w moim przekonaniu, zabawny komentarz. 😯 A moze nie zauwazyl wpisu? To nie zwiastuje dobrze jego blogowi. 👿

  33. Przepraszam najmocnej – chodzilo mi o blog Pana Szendlaka.

  34. Do języka polskiego, dobrze mówionego (i pisanego, to łatwiej) mam tyle atencji, że gdy słyszę jak się ktoś pięknie nim posługuje z góry zakładam, że jest to człowiek wartości najwyższych. I nieraz szybko się na takim pochopnym osądzie „przejechałem”, bo to oczywiście żadne kryterium. Ale (dla mnie) język dobrze mówiony jest miarą kultury osobistej i szacunku do czegoś więcej, niż tylko sama gramatyka. Tematu nie będę rozwijał, choć jest fascynujący.
    Jestem wystarczająco stary aby pamiętać speakerów radiowych mówiących piękną polszczyzną, która różniła się dramatycznie od bełkotu, jaki słyszymy od większości radiowców większości stacji nadających w języku polskim(?). Że o treści juz nie wspomnę. Słysze na ulicy śliczne dziewczyny posługujące się tak plugawym językiem, że włos się jeży na głowie (a uszy więdną). Że też chłopcy mogą się w takich podkochiwać! Ale sami nie lepsi. Oni wszyscy już nawet NIE WIEDZĄ, że język plugawią. I to się zaczyna od języka podwórkowego, czyli od dziecka. A pewnie jeszcze wcześniej.
    Wszyscy też znamy z doświadczenia ingerencje „automatycznego edytora tekstu” w naszych komputerach – nie widzę w nim żadnego większego pożytku a raczej to, że wprowadza nas raczej w niepewność miast upewniać, że piszemy dobrze/źle. I tak można ciągnąć. Na koniec coś z aktualności: bardzo fetowano prof.Bartoszewskiego; czy słyszeliście, aby ktokolwiek się zająknął na temat jego pięknej polszczyzny? Wiele z tego co prof.Bartoszewski powiedział i co słyszałem nie zawsze pokrywało się z moim poglądem w danej sprawie – ale zawsze to było powiedziany polszczyzna wzorową. Także w tej dziedzinie może być autorytetem i przynajmniej w tej warto go naśladować.

  35. Mój wpis z 19:19 i @Kot Mordechaj z 20:03. Czyli „coś w tym jest”.

  36. emes5756
    23 lutego o godz. 20:12
    czy słyszeliście, aby ktokolwiek się zająknął na temat jego pięknej polszczyzny?
    …………………………………………………………………………………
    Przed „100 laty” chodziłem na wyklady z dziedziny ,ktora nie była aż „tak ważna” ,jak mi się wtedy wydawało. Jednak słuchałem ich z innej przyczyny. Z uwagi na piękną polszczyznę prowadzącego.

  37. Stasieku pisze: Walka z otaczająca brzydotą – to jest to!
    Stasieku, przed laty znakomity rosyjski pisarz (Grzybowstapienie) Zinowij Zinik tlumaczyl mi zasadnicza roznice miedzy protestantyzmem a prawoslawiem i katolicyzmem. Protestanci, mowil Zinowij, w odroznieniu od katolikow i prawoslawnych wiedza, ze zlo, brzydota jest immanetna cecha naszego swiata i zwaczanie tego zla czy brzydoty jest troche walka z wiatrakami. Ilustrowal to na przykladzie mody: estetyka na wybiegach np angielskich czerpie natchnienie z kolejek dla bezrobotnych czy przytulkow dla bezdomnych, stad czeste beda na wybiegach z pokazywana moda glany, podkrazone oczy, bladosc jak po narkotykach. Otaczajac zlo i brzydote takim „sanitarnym kordonem”, oswajajac ja jednoczesnie powoduje sie, ze staja sie one mniej straszne. Natomiast katolicy i prawoslawni nieustannie wypowiadaja wojne brzydocie i oczywoscie ponosza kleske. A na wybiegach w Moskwie modelki sa slicznie, kobieco ubrane, wloski maja w porzadku, szpileczki na nogach i poruszaja sie jak baletnice. Ale wyjdz na ulice….
    Kiedy odwiedzam polskie cmentarze w czasie zaduszek i widze wszystkie te plastikowe gromniczki i plastikowe bukiety czy wience , patrze na nie zupelnie innymi oczami niz esteci narzekajacy na zalew kiczu. Mysle sobie: ten kicz jest przeciez wesoly i afirmujacy Zycie! Gdyby wszystkie grobowce byly w zabojczo dobrym guscie, polskie cmentarze nie bylyby takie kolorowe i wesole.
    Brzydka architektura jest czesto przemozna checia odroznienia sie od tapety, wybicia sie z uznanej i dopuszczalnej estetyki, jest wyrazem indywidualizmu i niepokory. Nawet szkaradny Swiebodzianski Gigant z siatkobetonu jest wyrazem jakiejs tesknoty, byc moze za Rio de Janeiro, gdzie karnawal i cycate baby, seks i fajne wina. Fajnie byloby to miec w Swiebodzinie!!! 😈

  38. Platformie WordPress najwyraźniej brakuje sporo do uznania jej za produkt dojrzały.

    Propozycje gości blogów e-Polityki takie jak wspomaganie się przeglądarką Google Chrom(!) są żenujące. Komentator połknął końcową literę „e” nazwy przeglądarki.
    Rozumiem pomyłki takie jak wstawienie niewłaściwego nicku partnera dialogu (stasieku zamiast staruszek lub odwrotnie), bo to można tłumaczyć napięciem uczuciowym i żywiołowością.

    Niedbałość przejawiająca się nieprawidłową pisownią wyrazów w komentarzu niebędącym w zamierzeniu migawką, a będącym komentarzem przedstawiającym jakiś zdecydowany pogląd jest zwykłym niechlujstwem, niemającym usprawiedliwienia w rozedrganiem uczuciowym.

    Komentarze można konstruować w „dojrzałym” edytorze, na przykład w Wordzie Microsoftowym, oraz po wstępnym zestawieniu wyrazów poddać tekst przeczesaniu korektorem pisowni. Jest to trudne dla komentatorów zagranicznych pracujących na przykład z opcją domyślnego języka niemieckiego. Nie znam tego języka, ale wiem, że dopiero czwórka końcowych czterech znaków ” ab.” Ponoć konstytuuje składniowo i znaczeniowo zdanie. Coś w ostatnich latach zmieniło się z występowaniem litery „o” z dwukropkiem nad nią(!).

    Większość z nas spokojnie reaguje na teksty polskie pisane alfabetem łacińskim „bez ogonków”. Jest nawet mały programik zamieniający poprawny polski tekst na bezogonkowy.

    Ostatnio miałem okazję pomyśleć i napisać klika zdań o kompetencji językowej. Moją kompetencję językową oceniam, jako sztywniactwo. Gdy korzystam z Worda, to w trakcie korekty dowiaduję się niekiedy, że użyłem w tekście wyrazu kolokwialnego.

    Dla mnie to jest ważne, bo chropowatość cudzego tekstu rozprasza mnie i utrudnia rozważenie racji.

    Jeśli już nasz tekst nie narusza zasad pisowni i składni, to jeszcze daleko do sukcesu. Z czasów studenckich pamiętam wspólne przygotowywanie się podlewane dobrym winem do kolokwium z teorii szeregów o wyrazach będących liczbami zespolonymi. Jedna ze słodkich i pięknych koleżanek przedstawiła jakiś tok rozumowania.
    Na to kolega: „Nie wierzę rudym!”

    Gdy po 1945-m roku nowa władza ogłosiła plan elektryfikacji kraju niektórzy sceptycy głosili: „Dobrze, że nie będzie tego robiła firma Osram.”

    Gdy rozpowszechniły się emotikony i buźki niektóre komentarze przypominają mi powojenne czasy dzieciństwa i zarzuty takie jak:
    „Ubrała się jak papuga.”

    Pismo jest sztuką trudną. Korektory czepiają się Porfiriona Osiełka.
    Nie ma w słowniku. A najpiękniejszy tekst, jaki spotkałem w życiu narusza zasady ładnego stylu polszczyzny. Jacek Fedorowicz wygłaszał za czasów mej bezzmarszczkowości monolog zatytułowany: „Tak. Ale …”

    Więc współkomentatorzy kojarzący mnie z minioną młodością:
    tak, ale …

    Korektor Wordowy wyraz „papuga” uznał za wulgarny …

  39. @zezem, @Kot Mordechaj
    Mam podobne doświadczenie. Przedwczoraj też coś tam napisałam na blogu p.Szlendaka – i nic. To zapewne znak, że trzeba być wiernym starym i sprawdzonym.
    Pozdrawiam.

  40. Gospodarzowi polecam małą ceremonię mistyczną:

    http://www.youtube.com/watch?v=YpW40rmUsI8&feature=player_embedded

  41. Nowe blogi e-Polityki są niedopracowane.
    Już przeszedłem chrzest cierpliwości.
    Komentatorzy blogów e_Polityki i organy władzy państwa polskiego cierpią na rozgorączkowanie.
    To nie jest czat, bulba Wasza Macierz!
    Idzcie do telewizji! Tam wszyscy mówią natychmiast i razem!

  42. Niestety i TUTAJ „wcięło” ostatnie 2 wpisy. I może ten też…

  43. @ wszyscy goście

    A co Państwo na to, czyli Putin „pisze” na brytyjskim Huffington Post:
    TU

  44. Przed chwilą córka podesłała mi ciekawy link. Grek Petros Vrellis ożywił „Gwiaździstą noc” van Gogha:

    http://www.youtube.com/watch?v=bc4LKYNszSw

  45. Jacek Kowalczyk
    23 lutego o godz. 21:30
    Ciekawy komentarz…..
    http://sophico1.blog.onet.pl/Kwestie-narodowosciowe-wg-Wlad,2,ID453935267,n

    Urządzanie czyjegoś świata według naszej wizji, niekoniecznie będzie słuszne, skuteczne czy możliwe…
    Rosja to Rosja…
    Oni zasłużyli na Putina, my na Tuska.
    Żyrynowski czy Kaczyński , zostali odrzuceni. Nikt normalny nie lubi skrajności.

  46. Szanowny redaktorze Polityki

    Zaskoczyl mnie pan linkiem do Huffington Post. Jesli te slowa sa pisane przez prawdziwego Putina. Jesli to nie jest zart czy prowokacja i na powaznie trzeba odpowiedziec to wyznaje ze rece mi opadaja po przeczytaniu.
    Sterowane sily chaosu zmuszaja Rosje do militaryzacji.
    Zal mi Rosjan.

    Slawomirski

  47. przetlumaczylem ad hoc kawalek przemowienia putina,
    ale mi wcieło, szkoda… bo nie zsejfowałem.

  48. a jak palne jakie glupstwo, to zawsze przechodzi,he,he…