Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

18.02.2012
sobota

Mainstreamowa nauka, czyli jak wykryć kit

18 lutego 2012, sobota,

17 lutego

My tu sobie gadu, gadu o istnieniu lub nieistnieniu istot wyższych i ponadczasowych z jednej oraz o tabloidyzacji mediów z drugiej strony, a prawdziwe życie duchowe odbywa się — co właśnie ku swemu zdumieniu odkryłem — nie na jakichś tam portalach katolickich, tylko na onet.pl w specjalnym dziale onet.strefa tajemnic. Czego tam nie ma!

Newsy! Ezoteryka! Apokalipsa! Przepowiednie! Teorie spiskowe! Kosmos! Duchy! I jeszcze coś EXTRA, np. „Beata Pawlikowska ostrzega przed końcem świata”:

Beata Pawlikowska uważa, że zapowiadany w kalendarzu Majów koniec świata nie jest czymś, co musi się zdarzyć bezwarunkowo, ale jest czymś, co jest bardzo prawdopodobne. To od ludzi zależy, czy te okoliczności zaistnieją. W książce dziennikarka zdradza, co każdy z nas może zrobić, aby „uniknąć końca świata”. Po szczegóły autorka odsyła do swojej książki.

Wow! (że się tak z angielska wypowiem) — już pędzę do księgarni.

Muszę przyznać, że zbiór bzdur zgromadzony tam przez Onet jest wręcz imponujący. A już czytanie komentarzy (za nie Onet, oczywiście, nie odpowiada) to czysta przyjemność i dobra zabawa, choć tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Rzecz jasna nie takie rzeczy można znaleźć w największym śmietniku świata, czyli Internecie, niemniej, że są tak wprost skojarzone z portalem, który (zdawało mi się) jest portalem informacyjnym, to jednak nadal mnie dziwi. Bo rzecz w tym, że już na głównej stronie natknąłem się tam na coś, co jest jakąś taką informacjo-recenzjo-sensacjo-nie-wiadomo-czym pt. „2,5 tysiąca dzieci reinkarnacji” (co za finezja językowa, swoją drogą). To w tej właśnie nocie znalazłem jedno z moich ulubionych wyrażeń „mainstreamowa nauka”:

Stevenson [autor książki — JK] nie upierał się jednak, iż znalazł dowody na reinkarnację. Nie odnosił się też nigdy do jej religijnych konotacji. Udało mu się jednak naświetlić istnienie intrygującego zjawiska, którego nie dało się wytłumaczyć prawami genetyki ani wpływem środowiska na rozwijający się płód. Mainstreamowa nauka nie przyjęła jednak do wiadomości, że może stać przed nieznanym dotąd fenomenem i, dla spokojnego snu wielu profesorów, Stevensona uznano za szarlatana forsującego paranormalne koncepcje.

„Mainstreamowa nauka”, „spokojny sen profesorów”. I oczywiście (w innym artykule): „Nie słyszymy o tych odkryciach w dzisiejszych czasach, ponieważ wszystko jest fałszowane i filtrowane przez naukowców, którzy nie chcą dopuścić do odkrycia prawdy”.

To wszystko typowe sygnały newage’owego bullshitu. Dodajmy jeszcze „tajemnice tradycyjnej medycyny chińskiej” i niemal wszystko, w czym pojawia się odwołanie do fizyki kwantowej, która sama w sobie jest tak dziwna z punktu widzenia tzw. zdrowego rozsądku, że z łatwością można ja wykorzystywać do hochsztaplerki w dowolnej dziedzinie. Przykład z recenzja książki z Onetu:

Najnowsza publikacja Bradena, „Efekt Izajasza. Gdy modlitwa i proroctwa łączą się z fizyką kwantową” to bodaj najbardziej niezwykłe spośród jego dzieł. Podobnie jak wszystkie poprzednie, jest nieprawdopodobny mariaż ścisłych nauk, wiary i zjawisk paranormalnych. Jeśli teoria Bradena dotycząca „efektu Izajasza” jest prawdziwa, otwierają się przed nami wręcz nieograniczone możliwości interpretowania znanych nam proroctw, ale i wpływania na losy całego świata.

Jakie są wasze „czujniki bullshitu”?

PS

Przykład bullshitu niemal doskonałego z wykorzystaniem rozmaitych technik marketingowych aż do mdłości (po angielsku):

maszyna do produkcji darmowego prądu. Autorzy strony ostrzegają, że mogą zniknąć w każdej chwili, bo chciwe firmy energetyczne boją się upowszechnienia tego genialnego wynalazku. Na swój sposób piękne!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 88

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny redaktorze Polityki

    Reinkarnacja istnieje. Redaktor Passent pozbawil zycia Slawomirskiego. Teraz baltazarsaldo dopomina sie na blogu Passenta o sprawiedliwosc. A swoja droga czyz nie jest lepiej zajac sie sprawa skarpet Kaluzynskiego? Bo to przegladanie wpisow internetowych zabiera zycie. Wracajac do tematu BS to moim czujnikiem jest bad science lub jak kto woli bs.

    Slawomirski

  2. Mój czujnik rozgrzewa się do czerwoności, gdy słyszę o cudach JP II, innych świętych i kandydatów, o objawieniach w Medjugorie i najnowszych proroctwach pastuszków XXI w. Wczoraj jeden z popularnych portali podał wiadomość (szokującą, jak najbardziej) o potrzebie wyszkolenia sztabu egzorcystów w związku z rosnącą liczbą opętań przez szatana:
    „Problem opętań przez szatana stał się na tyle poważny, że metropolita gdański, abp Sławoj Leszek Głódź zdecydował o zwiększeniu liczby księży egzorcystów na terenie archidiecezji gdańskiej.”

    http://media.wp.pl/kat,1022951,wid,14261175,wiadomosc.html

    Na Białostocczyźnie egzorcyzmy są mało popularne (choć kilkanaście lat temu zdarzył się głośny przypadek). Wierny lud boży uczęszcza raczej do znanej w całym kraju szeptuchy z Orli. Podobno pomaga na kurzajki i jąkanie.

  3. Tak mnie artykuł o egzorcyzmach poruszył, że zapomniałam, iż wkleiłam go wczoraj w innym miejscu. Temat podłapał niejaki Marcin katolik, który najchętniej wysłałby mnie (i jeszcze paru blogowiczów) jeśli nie do diabła, to na pewno do jakiegoś dyplomowanego egzorcysty.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ewa1958
    Przeskocz na blog red. Szostkiewicza. Marcin katolik pisze tam o psychologach, którzy „często wysyłają swoich pacjentów do egzorcystów” a ci ich uleczają. Poprosiłam go o namiar na takiego psychologa. Przepraszam, że poniekąd również w Twoim imieniu.
    Czuj duch!

  6. Na Podlasiu szeptucha, a w racjonalnej Wielkopolsce jeszcze do niedawna lekarze byli od chorób „śmiertelnych” a na co dzień chodziło się do „Mundrej”. Chodziła do takiej pani i moja Teściowa (rocznik 1900). Z usług znachorki była nadzwyczaj zadowolona. Jest w tej ludowej duchowości rys atawizmu – tak musiały kształtować się religie przez tysiąclecia. Potem obrosły w teorie, teologie, filozofie ale prostym ludziom znacznie bardziej okazała się potrzebna hostia z kawałeczkiem „serca”, pastuszkowie, i magiczne krzyże. Wydaje się, że ogromna większość ludzi wychowana w chrześcijaństwie, z łatwością odnalazłaby się w odwiecznych kultach. Oni nie chcą „wiedzieć”, chcą „wierzyć”, chcą tajemnicy i niezbadanego i stąd te postaci świętych ukazujące się na szybach, pniach i obłażących tynkach. Tej atawistycznej duchowości nie zagospodarowuje do końca ani KK ani popkutura. Ze strachem myślę o władzy, jaką może zdobyć ktoś, kto to zagospodaruje.

  7. Nareszcie coś lekkiego na ‚łykend’.
    @mag – znalazłam wpis Marcina. Jest dokuczliwy, jak pryszcz na tyłku. Mam ochotę odpisać mu w stylu mało gazetowym, ale obawiam się bana od moderatora.
    A teraz ad rem.Parę miesięcy temu wydarzył się na moim rodzimym Podlasiu cud prawdziwy – otóż kawałek hostii, który upadł z rąk kapłańskich na ziemię zamienił się w kawałek mięśnia sercowego Jezusa. Eksperci z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku uznali, że był to kawałek serca człowieka w stanie agonalnym. O cudzie w Sokółce rozpisały się media poważne i niepoważne. TVN lub Polsat (a może i obie stacje), nie mówiąc już o regionalnej TVP Białystok wyemitowały pełne powagi i majestatu programy.
    Wystarczy wpisać w wyszukiwarce ‚cud’ w Sokółce, a pojawią się nawet filmiki na YT. Podrzucam jeden link:

    http://bialystok.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1105145,sokolka-cud-w-sokolce-uroczysta-msza-zdjecia,id,t.html

    To się nie dzieje na Filipinach, ale w środku Europy w XXI w. Nie potrzeba tu komentarza, ale nie mogłam się powstrzymać.

  8. przychodzi blondynka do znachora
    i mówi „chyba jestem chora”…
    a znachor na to „nie ma siły,
    to już ostatnie stadium kiły”.

  9. Spragnionym wiedzy tajemnej polecam liczne strony Gregga Braddena i jeszcze bardziej ekscytujace strony Davida Icke (jest już polskie stowarzyszenie) wystarczy wyguglowac.Jest popyt to jest podaż.Milionowy biznes.Nie potrafię powiedziec czy b.intratny niż działalnośc KK.Wszystkie z w/w korporacji nie ujawniają swoich finansów.
    Niestety ,mniej odpornych (bez czerwonego światełka) może spotkac fascynacja.Kolega maturalny ,50 lat po maturze odnaleziony w Toronto,kiedyś inż geodeta,tam został hillerem i czcicielem Braddena.Jest b.szczęśliwy.Ja,na razie się bronię .

  10. Na północy Szwecji uratowano mężczyznę, który przez co najmniej dwa miesiące był uwięziony w samochodzie zasypanym śniegiem. Pojazd był oddalony o ok. półtora kilometra od głównej drogi. Kierowca przeżył, żywiąc się śniegiem – poinformowała policja.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/w-szwecji-uratowano-mezczyzne-ktory-spedzil-dwa-mi,1,5031072,wiadomosc.html
    ————-

    „wierzyć chcecie czy nie chcecie
    cuda jeszcze są na świecie”……….

    Jak wytłumaczyć ten? I to w zlaicyzowanej Skandynawii?
    To chyba nie sezon na kaczki….dziennikarskie?

    A swoją drogą, wychowałem się na publicystyce Ditfurtha, Daenikena…

  11. Ewa1958
    Jestem w stanie zrozumieć, ze niektórym potrzebne jest obcowanie z „tajemnicą” i przemożna chęć jej „doświadczenia”.
    Być może są rzeczy, które nie śniły się filozofom, a na pewno są ludzie mnie czy bardziej na takie rzeczy otwarci lub odporni.
    W prawiekach, a jeszcze kilka wieków temu (mam na myśli choćby mistyków średniowiecznych – jedność kosmosu i te inne sprawy) człowiek żył bliżej natury i byc może – lepiej ja odczytywał.
    Wyznam szczerze, że raz jeden doświadczyłam czegoś niepojętego dla mnie, twardej racjonalistki. Wydarzyło się to jakieś dwa miesiące po nagłej śmierci mojego męża.
    To NIE BYL sen, może jakieś pogranicze jawy i snu.
    Nagle zaczęłam się wybudzać, czując obok siebie ciepło czyjegoś ciała (nie pomyślałam nawet przez chwilę – ciepło JEGO ciała). Dotknęłam skóry, poczułam jak najbardziej cieleśnie włoski na skórze. I wtedy jakby dotarło do mnie w jednym błysku mysli – to ON do mnie przyszedł i leży obok.
    Zapaliłam lamkę nocną i nie tyle zaczęłam sie modlić, co prosić – nie rób mi tego więcej, to boli. Wracaj tam, gdzie jesteś, skoro nie możesz być tu.
    Pomogło. Więcej do mnie nie „przyszedł”.
    Zaprzyjaźniony ksiądz, fajny i mądry facet próbował mi tłumaczyć, że mąż tęskni za mną i usiłował „przejść” ,choc na chwilę, na stronę życia. Może tak, może nie.
    Ale co my o tym wiemy?!

  12. Skoro micjur poleca, to i ja to uczynię. Przed laty, szukając materiałów na temat okultystycznego epizodu w życiu Reymonta, trafiłam na książkę „Tajemnice parapsychologii” autorstwa Krzysztofa Borunia i Stefana Manczarskiego.
    „Przypomnę tezę nowoczesnej fizyki: od wydarzeń możliwych do tzw. wydarzeń nieprawdopodobnych istnieje ciągłe przejście” – stwierdził we wstępie prof. Manczarski. Zatem, kto chce, niech wierzy.

    Dorzucam przyjemny bonusik z dreszczykiem:

    http://www.youtube.com/watch?v=wZXBCZRAPzM

    @mag – a propos ‚drygina’ – niedawno zdrowo podcięty ‚klyent’, zakupiwszy już wcześniej na zeszyt wodę życia, wrócił na chwilę i grzecznie poprosił ekspedientkę: – Da jeszcze te siedem zup. – Jakich? W proszku czy mrożonek? – Co mnie tu będzie p…….. ! No te ! – i tu gościu kulturalnie wskazał palcem na butelkę z napojem reklamowanym podobno jako skuteczny lek na kaca o swojsko brzmiącej nazwie „7 Up”.
    Pozdrawiam.

  13. Ewa, ja chcę do Orli! Wyobrażam sobie szeptuchę, starą i mądrą, jak szepce coś po białorusku (koniecznie).
    Dalej moja wyobraźnia nie sięga, bo nie wiem, co niby miałoby z tego wyniknąć. Uzdrowienie? Przepowiadanie przyszłości? Strasznie lubię pogaństwo, ale tylko do momentu, kiedy nie trzeba naprawdę wierzyć.

    W kwestii cudów – zauważyłam, że niektórzy wierzący zupełne byle co interpretują jako boską interwencję. Koleżanka np. miała ciężki poród i nagle ktoś zadzwonił, żeby przyśpieszyli – nie wiem czemu, ale oczywiście rzucili się z oksytocyną i innymi metodami medycyny nienaturalnej, a ona – cud! Boska interwencja, telefon z nieba! Muszę stwierdzić, że mnie się fajniejsze „cuda” zdarzały, zbiegi okoliczności, od których ta wierząca w cuda koleżanka dostałaby chyba religijnej ekstazy graniczącej z orgazmem! Jak się chce coś zobaczyć, to się to widzi.

  14. Nemerze!
    Przepraszam za całe zmieszanie, ale nie moja wina, że nie mogę u red. Paradowskiej zamieścić komentarza do Twoich komentarzy.
    Po pierwsze – podobnie jak Ty marzę, by objawiła się jakaś grupa ludzi działających pro publico bono,bo w przeciwnym razie po raz pierwzsy w III RP zbojkotuję wybory.
    Po drugie – co to jest małe(y) „p”? Czyżby – uchowaj Boże – penis? Nic innego nie przychodzi mi do głowy w związku z jakimś kompleksem („urojonego poniżenia”).
    Dowiedziałam sie, że masz paskudny charakter, w co jeszcze gotowa jestem uwierzyć, ale nie mogę brać „na wiarę” domniemania w sprawie „p”.
    Zamiast wikłać się w absurdalne polemiki z niektórymi polemistami po prostu, drogi przyjacielu, przewijaj.

  15. nemer
    mała korekta – oczywiście – całe zamieszanie.

  16. wiesiek59
    18 lutego o godz. 15:42

    Łączenie Ditfutha z Denikenem dobrze nie wróży.Obaj na „D” lecz różnej klasy.

  17. @Marit
    Cud poczęcia (ale musi się dokonać po katolicku, bo inaczej to nie cud tylko grzech), cud narodzin (ale broń Boże, z in vitro), cud uzdrowienia (parę skomplikowanych operacji, leki nowej generacji – a mimo wszystko – cud), cud w Zabłudowie… cud miód i orzeszki.
    Jak chcesz do Orli, to musisz naprawdę wierzyć. I supełki rozwiązać na rozstajnych drogach, i popluć przez lewe ramię. Ale ponoć pomaga.
    Specjalnie dla ciebie wygrzebałam z czeluści internetu artykuł o szeptuchach z Podlasia.
    Pozdrawiam.

    http://www.swiatpl.com/home/art.php?id=1662

  18. I tak nawiasem: życzyłbym sobie, aby Sz. Pani Ewa, Pan Autor i wszyscy tu obecni mieli razem wzięci taką wiedzę jak prof. Stefan Manczarski. Ponadto, książka o której w tak pogardliwym kontekście pisze (chociaż wątpię czy przeczytała ją ze zrozumieniem) Szanowna Współforumowiczka, ukazała się za marksistowsko-leninowskiego PRL (Iskry, 1977) i w lwiej części jest bardzo sceptyczna i krytyczna, odrzucając, słusznie zresztą, w całości np. interpretacje spirytystyczne i okultystyczne (podobnie jak opublikowana ponad 100 lat temu praca „Zjawiska mediumiczne” inżyniera dr Juliana Ochorowicza, polskiego pioniera naukowej metodologii w podejściu do tych zagadnień; na świecie zajmowali się nimi wówczas tacy naukowcy jak Wallace, Richet, Jung, Crookes, Gibier i inni).
    A oto parę innych tytułów z kręgu literatury popularyzatorsko – naukowej (wszyscy autorzy to naukowcy – fizycy, psychologowie, itd.), omawiającej te kwestie. Proszę potraktować je wstęp do materiałów stricte specjalistycznych.
    Na pierwszym miejscu perełka: „Parapsychologia i współczesne przyrodoznastwo” – Aleksander Dubrow, Wieniamin Puszkin (KAW, 1989) – obiektywna praca teoretyczna i opisowa z czasów nieświętej pamięci ZSSR, gdzie obowiązywał przecież ateizm i materializm, co nie przeszkadzało jak widać w rzeczowym podejściu do zjawisk psi.
    „Parapsychologia – fakty i opinie” – Milan Ryzl (Astrum, 1994) – pierwszy raz opublikowana w latach 70′ praca omawiająca cały szereg laboratoryjnych badań nad RV, telepatią itp. zarówno z pozytywnymi jak i negatywnymi wynikami.
    „Parapsychologia – nauka kontrowersyjna” – Richard Broughton (Agencja Wyd. Benkowski, 1994) – przegląd większości aspektów psi z badań w warunkach kontrolowanych jak i obserwacji „terenowych”‚
    cdn.

  19. mag
    18 lutego o godz. 16:26

    Szanowna Mag
    Ja tam, wcześniej dużo napisałem coś o wpisach Axioma, o tutaj : , więc to „p” tak naprawdę odnosiło się tylko do „p” i nic więcej. Jako genetyczny złośliwiec, uodporniłem już swoje najbliższe otoczenie na swoje wybryki, moje złośliwości już kwitują zwykle śmiechem i rzadko udaje mi się ich „dotknąć” to sobie czasami pozwalam na blogach i w stosunku do osób, które lubię i nic tak naprawdę przeciwko nim nie mam. Stąd dla osób chociaż nieco inteligentniejszych od średniej axiomatycznej, to „p” miało znaczyć to o czym pomyślałaś, bo wiadomo przecież, że prawie każdy facet to świnia a reszta tylko to sprytnie ukrywa. Chciałem tez nieco rozjuszyć Axioma, co mi się udało, bo po jego reakcji wynika, że z jego poczuciem humoru to chyba nie za tęgo jakoś jest.

    Pozdrawiam i dziękuję za „drogowskaz” do bloga p. Kowalczyka, gdzie mnie jeszcze nie było, Nemer

  20. „szachy to w 90% stosowana psychologia”
    robert james(„bobby”) fischer

  21. micjur
    18 lutego o godz. 16:34

    Czytując te lektury jako nastolatek, nie odczuwałem różnicy.
    To kwestia wiary, nie wiedzy. Z wiekiem robię się coraz bardziej sceptyczny…..
    Daeniken zbił majątek na swych powiastkach….

    Niedawno pisano w Polityce o szamance znad Bajkału?
    Reporterowi opisała jego życie, nie mając z nim nigdy przedtem kontaktu. Wierzyć? nie wierzyć?

    Klimuszkę poznałem osobiście, w ziołolecznictwie był dobry!!!
    Co do aspektów parapsychologicznych, nie wypowiadam się.
    Nie mamy narzędzi by je zmierzyć.

    Messmeryzm, mesjanizm, Towiański, Ossowski, takie okruchy pałętają mi się po pamięci….
    To raczej domena XIX wieku, niż obecny, na wskroś racjonalny i cyniczny świat.

  22. @?
    A na jakiej to podstawie szanowny Pytajnik twierdzi, iż w pogardliwym kontekście piszę o książce Boronia i Manczarskiego? Mocno się zatem Pytajnik pomylił. Dysponuję tym właśnie wydaniem z 1977. Nie orientuję się, czy były wznowienia. Czy przeczytałam ze zrozumieniem? Dokładnie nie pamiętam, bo było to w latach 80 – tych. Ale na pewno z wielką ciekawością i fascynacją zupełnie obcą mi wówczas tematyką. Na potrzeby wpisu przypomniałam sobie wstęp. Stąd tez pochodzi cytat.
    Mimo zdecydowanie napastliwego tonu, pozdrawiam @?.

  23. Nie żeby denerwować ( z reguły swoimi wypowiedziami raczej koję nerwy),czy wzbudzać niezdrowe emocje, ale nieco się zaniepokoiłem zapowiedzią pani Beaty. Perspektywa końca świata to jest naprawdę poważna sprawa. Tyle rzeczy rozgrzebanych , tyle nieuregulowanych rachunków , ile planów ,ile pomysłów które być może zostaną już na zawsze nie zrealizowane.
    Na przykład…

    Była relikwia z krwią papieża Polaka . Były dwa włosy JPII które uratowały pasażerów pamiętnego samolotu – poduszkowca. A ile takich incydentów przed nami. Ile osób do uratowania.

    Ale krwi już nie ma. Włosy również rozdysponowane. Czy coś nam ze spuścizny papieża zostało?

    I chyba znalazłem.

    Wpadłem na dosyć ciekawy pomysł. Pomysł to może złe określenie, powiedzmy ,ze idea. Wielka idea. Ciało Ojca świętego spoczęło w Watykanie i właściwie powinniśmy być zdani na to co nam przekaże Watykan. Ale uważam, ze nie powinniśmy się poddawać . Powinniśmy szukać innych pamiątek po JPII. Na przykład… MLECZNE ZĘBY. Mleczne zęby właściwie nie Jana Pawła II ,ale Karola, raczej Karolka Wojtyły. Myślę, ze to może być fascynujące wyzwanie .Oczywiście zadanie nie jest łatwe, lat parę od czasu kiedy Karolek zrzucał mleczaki minęło, ale jest pewność, że miejscem poszukiwań jest wyłącznie nasz kraj – Polska. Byłby problem gdyby człowiek zrzucał zęby mleczne w latach późniejszych. Wiadomo jak wiele krajów odwiedził polski papież i gdyby górny mleczny siekacz obluzował się i wypadł na terenie na przykład Australii, to właściwie szukaj wiatru w polu. Ale jest pewność, ze wszystkie jednostki uzębienia na pewno znajdują sie na obszarze Polski to i teren poszukiwań się nieco zawęża. Oczywiście dużo łatwiej byłoby odnieść sukces i znaleźć dorodnego siekacza gdyby polska była wielkości San Marino, ale Polacy do ambitny naród i kto wie czy na przykład w dzień beatyfikacji cały cywilizowany świat nie ujrzy wspaniałych MLECZNYCH ZĘBÓW JANA PAWŁA II.

    Na marginesie jeszcze jedna wiadomość Po Wadowicach chodzi fama ,ze gdzieś musi znajdować się szczoteczka do zębów przyszłego mieszkańca Watykanu. . Są już pierwsze głosy ,ze jeżeli się znajdzie to pozostanie na miejscu. Będzie stanowiła inspirację do wspaniałego pomnika który ma stanąć na wierzchołku jednego z Beskidzkich szczytów. Monumentalny pomnik o wymiarach 134metry na 4,84 ma być sponsorowany przez jednego z producentów pasty do zębów .

    Ciekawe czy pani Beata podąży moim tropem? Moja idea powinna być niezłym wyzwaniem, dla tej szukającej ciągle nowych wyzwań dziennikarskiej globtroterki.

  24. Wiesiek1958
    Racjonalny i cyniczny świat wspólczesny jednak mieści w sobie rozmaite irracjonalizmy (ampułka z krwią JPII podarowana przez Dziwisza Hołowczycowi, która miała go uzdrowić, aktualnie żyjące szeptunki z Podlasia itp.).
    Nie wiem, czy jak by je poskładać do kupy, z różnych zakątków dzisiejszego świata, uzbierałoby się ich zdecydowanie mniej niż w XX, czy XIX wieku.
    Zapotrzebowanie, o czym pisałam wcześniej, na dziwności, cudowności niepojęte są przypisane rodzajowi ludzkiemu od zawsze, niezleżnie od postępu nauki. Nie ważne, czy są to tajemnice z Archiwum X (podbudowane niby naukowo), czy właściwości paranormalne jakiejś szamanki znad Bajkału.
    Co do Ossowieckiego, znanego w międzywojniu jasnowidza, przypomniała mi się historia opowiedziana przez mojego wujka. Jako młody urzędnik, niedługo przed wybuchem wojny, jechał kiedys windą ze swoim szefem i Ossowieckim, który miał coś tam do załatwienia w tym gmachu. Szef wysiadł piętro niżej, a dziwnie pobladły Ossowiecki powiedział do mojego wujka – ten człowiek za chwilę umrze. Fakt – szef nie zdążył wejść do swego gabinetu, bo powalił go zawał. Ale swojej śmierci podczas wojny, zresztą chyba naturalnej, jasnowidz nie przewidział.

  25. Mikesz (g.17:52
    Ludzie są porąbani i tylko JPII mi żal w całym tym kontekście.
    Jestem wręcz pewna, że co najmniej „bolą go zęby”, gdy widzi skądś tam te upiorne pomniki na jego cześć, przekazywanie włosów, ampułek itp.
    Co by nie mówić, to naprawdę był GOŚCIU, a robi się z niego jarmarczy gadżet katolicki.

  26. Relikwie to niezły biznes……
    Ktoś wyliczył swego czasu, że gdyby drzazgi z Krzyża poskładać do kupy, to powstałby mały zagajnik…..
    Jak widać, cuda zachodzą i we współczesnych czasach.
    Wymaga to jedynie wiary, a kasa sama przyjdzie.

    Swego czasu jeździłem przez Oławę.
    Cud w ogródku działkowym pozwolił właścicielowi wybudować dom…..
    Ale, wiara jest niezbędna.
    Nie tylko w naszej religii zresztą.

  27. @mag
    Mała poprawka – Kubicy.
    Nie trzeba daleko szukać cudów. Niektórzy blogowicze posiedli dar jasnowidzenia i zapewne inne parapsychologiczne umiejętności. Wiedzą, co kto myśli, czuje, co przeczytał ze zrozumieniem lub bez zrozumienia. Niejaki Marcin sporządził nawet mój portret psychologiczny. Jedyne, co mu nie wyszło, to odnalezienie na mapie wirtualnej dziury (tak się elegancko wyraził), w której mieszkam.
    @wiesiek59
    Teściowa mego brata, sympatyczna pani leśniczyna „robiła” kiedyś za miejscową zielarkę. Sporządzała jakieś nalewki z miodem na kaktusie, zbierała kwiat sosny i robiła z niego lekarstwo od kaszlu. Piołun, kobylak, dziurawiec, mięta, kwiat lipy, czarny bez (kwiat i owoce), dzika róża – wszystko to zbierała i suszyła. Na ranę – liść babki, na kurzajki – jaskółcze ziele. Teraz mieszka w Białymstoku i kupuje zioła w aptece. Narzeka, że to nie to samo i pewnie ma rację. Lekarzy unika, jak ognia. U niej na półce widziałam dwa tomiki ojca Klimuszki „Leki z Bożej apteki”.
    Mam pytanie – co sądzicie o snach? Wydaje mi się, że najbardziej zdeklarowanemu racjonaliście jakiś sen się sprawdził.

  28. Redaktor Kowalczyk powinien interweniowac !

    Pytał o ogólnowojskowy czujnik bullshitu a dyskusja wyraznie zmierza w stronę cosizmu opiewanego przez Skaldów „życie jest formą istnienia białka jednak w kominie czasem coś załka….”
    Ja to rozumiem bowiem wuj mawiał ,że „w duchy nie wierzy ale że są to fakt”.

  29. Ewa, dzięki!
    „Zabiegom tym cały czas towarzyszą szeptane po białorusku modlitwy.”
    Miałam rację!

  30. Ewa 1958
    18 lutego o godz. 19:08

    Sny?
    Probabilistyka…….
    Jeden na n-ty się sprawdza, tak samo jak pasjans…….
    Ale, w ramach luzów czasowych?
    Mamy tendencję do spychania naszych win, niedoróbek, zaszłości, na czynniki zewnętrzne, niezależne od nas.
    Taki psychiczny mechanizm wyparcia, odrealnienia.

    Gdzieś tam leży w biblioteczce „Sennik Egipski” po babci jeszcze.
    Tak samo jak „Przy szabasowych świecach”……
    Teoria kabały jest równie dobra?
    A Numerologia? Astrologia, i inne teorie usiłujące tłumaczyć świat?
    Widocznie teoria homo- a sapie- musi znaleźć jakieś racjonalne, choć metafizyczne czy pozazmysłowe wytłumaczenie wszystkiego……
    Taka psychiczna potrzeba…..

  31. Szanowny redaktorze Polityki

    Nasze realia sa zatopione w kicie. Jestesmy w nim uwiezieni. Niedoszli polscy noblisci kituja co sie da i kogo sie da. Jeden taki z Wroclawia wstrzykiwal paraplegikom stem cells do plynu mozgowo-rdzeniowego celem wyleczenia przerwanego rdzenia. Zachowaniem do kitu popisuje sie tez wiekszosc z nas. Prosze sie rozgladnoc wsrod swoich kolegow z redakcji Polityki. Kto z nich ma „guts” aby sprzeciwiac sie „wielkiemu zamazywaniu”?

    Slawomirski

  32. Ewa 1958
    18 lutego o godz. 19:08

    Właśnie leci coś o prekognicji…..
    Nicolas Cage w „Next”
    Wierzyć? ale ogląda się ciekawie…..

  33. Szanowna Pani Ewo – zwracam zatem pokornie honor i pozdrawiam. Istotnie, książka ta miała tylko jedno wydanie. Przy okazji: „Leki z bożej apteki” to książka autorstwa pary Niemców lub Austriaków o nazwisku Uberhuber lub podobnym, natomiast A. Klimuszko napisał „Wróćmy do ziół leczniczych” z przedmową dr farm. E. Wawrzyniaka.
    Szanowny Mag się pomylił – Ossowiecki przewidział swój tragiczny koniec (zgładzenie przez gestapo), ale poddał się, nazwijmy to, „przeznaczeniu” ( patrz K. i K. Boruń – „Ossowiecki: zagadka jasnowidzenia”)
    Przez pomyłkę nie wysłałem najpierw ogólnej refleksji: dziwi mnie bardzo fakt, iż pewien wycinek rzeczywistości przeszkadza szanownemu Autorowi i PT Komentującym tak bardzo, że aż posuwają się do używania tzw. wyrazów (tylko czemu po „anglikańsku”?) na ich określenie? Czemuż to, ach czemuż? Przecież to nie wasz świat, a nikt zaiste nie każe wam przyjmować do wiadomości istnienia czegoś z czym się nie zgadzacie. W istocie, zaczynam żałować że tu piszę i mącę niepotrzebnie wodę. Państwo i tak wiedzą swoje – i bardzo dobrze, ja wiem swoje – i git majonez, jak mawia Baśka Kwarc. Mozę włączyłem się do dyskusji przez tą swoją cholerną przyzwoitość. Dodam jeszcze i to że „cuda” religijne i podobne osobliwości w ogóle mnie nie interesują – owszem, sam się z nich chętnie pośmieję. Zresztą i parapsychologia zajmuje mnie w sumie drugorzędowo.
    Dla formalności dokończę spis lektur:
    „Świat jasnowidzących” – Lawrence LeShan (Rebis, 1992)
    „Umysł przewidujący przyszłość” – David Loye (Kos, 2010)
    „Wyjaśnianie niewyjaśnionego” – Hans Eysenck, Carl Sargent (Świat Książki, 1994)
    „Tam gdzie nauka spotyka się z magią” – Serena Roney-Dougal (Amber, 2003; rozdziały 1-5)
    „Tajny świat parapsychologii” – Elmar Gruber (Amber, 1999)
    „Telepatia: najwyższa forma komunikacji” – Danielle Fecteau (KDC, 2008)
    „Eksterioryzacja: istnienie poza ciałem” ; „Fenomeny paranormalne: czy poza prawami natury?” – Roman Bugaj (Sigma NOT 1990; Adam 1994)
    To by było póki co na tyle. A tymczasem rzeczywistość skrzeczy, benzyna idzie w górę, Rodzina Radyja demonstruje. Cudnie jest, po prostu. Kłaniam się nisko.
    PS. Szanowny Wieśku – czy „spychanie” na czynniki niezależne od nas, ale jak najbardziej wewnętrzne (geny) jest uzasadnione?
    PS. II. Zaś „szeptunki” czy „babki” to po prostu relikty szamanizmu słowiańskiego i chociażby dlatego należy na nie chuchać i dmuchać 🙂

  34. Errata do samego siebie – w odniesieniu do PT Mag powinienem użyć rodzaju żeńskiego, za co bardzo przepraszam.
    Aha, jeszcze sprawa odnośnie merkantylnego aspektu praktykowania zjawisk psi – czy powiedzmy taki Dick Dawkins rozdaje swoje książki za frico, wygłasza wykłady za kromkę chleba, a na uczelni robi dla czystej nauki, zrzekając się zarobków? Przypuszczam że wątpię. Dixie.

  35. @Mag
    Pomniki JP2 były stawiane również za jego życia i wcale nie protestował.
    Nie on jeden. Np. kardynał Dziwisz sam osobiście poświęcił swój pomnik, co za skromność.

  36. ?
    18 lutego o godz. 20:59

    Mechanizmów i automatyzmów psychicznych jest bez liku……
    Wyparcie
    przeniesienie
    racjonalizacja
    perserweracja
    To najprostsze z nich…….

    Obiektywnie- moim zdaniem- istnieje wśród ludzi potrzeba wiary.
    A skoro istnieje popyt? podaż się zmaterializuje….

  37. @?
    Nie będę się upierać przy autorstwie o. Klimuszki. Pewnie zadziałała siła sugestii – skoro zioła, to Klimuszko.
    P.S. Z przyjemnością przeczytałam pański wpis. Zakopuję wojenny topór i pozdrawiam.

  38. Ewa 1958
    Troche mnie zdziwiło, że mie zareagowałas na mój wpis do Ciebie z g. 14:53.
    Zwierzyłam się (wprawdzie publicznie, ale jako gall anonim) z bardzo dziwnego doświadczenia na pograniczu realu i „niewiadomego”. Ciekawa byłam, co o tym myślisz.

  39. PT P. Ewo – z radością toż czynię (ale to raczej nie topór, jeno miotełka do kurzu 😉 )! Pozdrawiam wzajemnie.
    PT Wojtku – o.k., mechanizmy te istnieją. Ale czy jesteśmy niezależni? Pomińmy „hardware” czyli geny. Psychologowie społeczni od dawna twierdzą, że w sporej części nie posiadamy wolnej woli. Neurobiologowie od paru lat mówią podobnie. Hmmmm…?
    Takie właśnie biologiczno-psychologiczne kwestie to prawdziwy ocean, częściowo opisany, częściowo nie. Przy okazji można posmakować jak szeroko rozumiana nauka w ogóle – tzn. nie tylko o człowieku – czyni postępy. Pod tym względem żyjemy w dobrych czasach, niezwykle inspirujących.
    Dobranoc Wszystkim. Niestety nie mogę zagwarantować regularnej tu obecności. Może to i lepiej.

  40. ?
    Panie pytajniku, masz rację w sprawie Ossowieckiego. Zginął prawdopodobnie podczas powstania warszawskiego, rozstrzelany w masowej egzekucji w Alejach Jerozolimskich 3/5. Nie wiem co oznacza info w Wikipedii, że „częściowo” przepowiedział swoją śmierć i jakoby poinformował przyjaciól, że gdy umrze, jego ciało nie zostanie odnalezione. Fakt, ma grób symboliczny.
    Ale nie trzeba było być aż jasnowidzem, żeby przewidzieć „częściowo” własną śmierć w tak „gorącym” czasie. Nieprawdaż?

  41. nemer (18-02-g.16:57)
    Panie Szanowny
    (no, nie wypada mi inaczej, skoro Ty do mnie per Szanowna)
    Jednak Cię rozgryzłam z tym „p”. A że niektórzy kompletnie nie mają poczucia humoru, to Ty, duży chłopiec z dużym „p” powinieneś wiedizeć.
    Pzdr.

  42. @?
    Niech będzie miotełka, a może młotek, grunt, że zakopany.
    Pozdrawiam.

  43. @mag
    Tak się skupiłam na odpieraniu kolejnego ataku pewnego katolika, że o wszystkim zapomniałam.
    mag, bardzo wzruszyło mnie Twoje doświadczenie ‚niewiadomego’. Trudno racjonaliście przyznawać się do takich wzruszeń. Mnie też ono nie ominęło. Dwadzieścia jeden lat temu w upalnym lipcu zmarł nagle mój ukochany Ojciec i mistrz. Byłam w ciąży (najmłodsza córka urodziła się w październiku). Bliscy nie wiedzieli, jak mi to powiedzieć, bali się, że coś może się stać. Sama się domyśliłam. I nic. Żadnej histerii, rozpaczy, żalu. Nic. Dwaj bracia (nauczyciele) pojechali z młodzieżą na obóz do Augustowa. Nie mieliśmy ich adresu. Nadawane były komunikaty radiowe. Na próżno. Mąż pojechał do Augustowa z nadzieją, że ich tam znajdzie. Zostałam w domu z dwiema córkami (5 i 6 lat). Była już noc. Nie kładłam się spać. Usłyszałam pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć. Nikogo nie było. Myślałam, że może na chwilę zasnęłam i coś mi się przyśniło. Po jakimś czasie znów pukanie. Byłam pewna, ze to mąż wrócił. Otworzyłam drzwi. Pusto. Zeszłam na dół, później na podwórze. Zaczynało świtać. Nikogo nie było. Wtedy pomyślałam, że to Ojciec przyszedł się pożegnać. Widzieliśmy się dzień wcześniej, wybieraliśmy imiona dla dziecka. Zaczynało do mnie docierać, co się stało. Nad ranem wrócił mąż. Braci nie znalazł. Przyjechali dwa dni po pogrzebie. Czasami Ojciec mi się śni. Wtedy zawsze wydarzy się coś dobrego. Chcę wierzyć, że Jego dobra energia jest gdzieś w pobliżu mnie. I tu pojawia się rysa na moim racjonalizmie.
    Pozdrawiam.

  44. Moją ‚ulubioną’ relikwią jest czaszka dwunastoletniego Jana Chrzciciela wspomniana przez Umberto Eco w ‚Imieniu Róży’. Gdyby ktoś wiedział, gdzie ją można współcześnie zobaczyć, bardzo proszę o cynk:)

    A swoją drogą myślę, ze Eco ma wbudowane świetne ‚czujniki bullshitu’. Bertrand Russell tez był w tym niezły. Polecam gorąco jego ‚History of Western Philosophy”.

    Polecam również ponizsze linki (jeśli ktoś ich jeszcze nie zna):

    http://www.racjonalista.pl/

    http://www.skepdic.com/

    http://www.whywontgodhealamputees.com/

  45. Czytam te komentarze – osób bądź co bądź – deklarujących racjonalizm i ze sporą dozą rozbawienia zauważam tęsknotę (wcale nie małą) żeby „coś” za tą zasłoną było…
    A ja jestem osobą wiekową i też mam plany na przyszłość. Otóż to, co ze mnie zostanie po swoistym recyklingu mineralnym, wejdzie w skład struktur roślinnych, czy zwierzęcych wiele, wiele razy; aż po eonach lat z gruzu kosmicznego, pyłów i gazów zapłonie gwiazda. I ja tam będę. Czy to nie piękna perspektywa? Zapłonąć w gwieździe?

  46. @Jaruta
    O swoim życiu po życiu myślę w sposób zbliżony do Twego. Jednak jeśli rzecz dotyczy bliskich mi osób, to chciałabym wierzyć, że to nie definitywny koniec, że się kiedyś spotkamy, może jako księżycowy pył, ale jednak. Zdrowy rozsądek płata mi czasem psikusy. Uczę się w ten sposób pokory. No cóż, nie jest łatwo być racjonalistą wśród tylu cudów i zjawisk nadprzyrodzonych.
    Pozdrawiam.

  47. Jaruta
    19 lutego o godz. 9:51

    Myśl o recyklingu fizycznym jest mi bliska i rzeczywiscie radosna.
    To nie jest „z prochu….w proch” sugerująca jednoznacznie ,ze z łaski…,marnośc i poddanie.
    W tym miejscu stoję i stac bedę na gruncie współczesnej science .Bowiem kazde twierdzenie science winno byc nie tylko udowodnione ale także falsyfikowalne.
    Zbliżanie się do „prawdy” jest procesem.Prawda o naszej duszy,software może także bedzie niedługo lepiej widoczna .Postęp badań nad mózgiem i jego funkcjonowaniem, bardzo przyspieszył.
    Będziemy się zbliżac do „poznania” .Zbliżac bo niejaki Kurt Godel udowodnił „twierdzenie o niezupełnosci” oznaczajace,że matematyka nie jest narzedziem zdolnym do doskonałego i zupełnego opisu „prawdy”.
    Zawsze pozostanie trochę miejsca na „kit”.To jest pocieszające.

  48. Zenon Kosidowski w swych „Opowieściach biblijnych” przytoczył zabawny incydent, który miał miejsce w Kongresie Stanów Zjednoczonych. Jeden z kongresmenów wystąpił z interpelacją dotyczącą wizerunku Adama w rządowej broszurze „Rasy ludzkości”. Rysownik przedstawił tam praojca z pępkiem. Kongresmen napiętnował obrazek, twierdząc, że skoro Adam był ulepiony z gliny, to nie mógł mieć pępka.

    Cytat z dzisiejszej homilii Benedykta 16:

    „Niech Matka Boska przyjmie pod swój płaszcz całe kolegium kardynalskie.”

  49. Ten ostatni wpis PT Ewo, jest zaiste wyborny!
    Swoją drogą – że ewolucja ukształtowała umysły tworzące takie pokręcone idee… to jest dopiero dziwne. Świetnie a w prostych słowach ujmuje to „Korowód” M. Grechuty.

  50. Ewa 1958
    19 lutego o godz. 10:22
    ….to chciałabym wierzyć, że to nie definitywny koniec, że się kiedyś spotkamy, może jako księżycowy pył, ale jednak.
    …………………………………………………………………………………………..
    … do czego będzie potrzebny łut szczęścia, jak pisze na sąsiednim blogu @mag…

  51. Czy facebook to też bullshit? Czy z FB też tak trudno wyjść jak z KK?

    ‚Facebook i Google mówią o misji społecznej, ale zarabiają miliardy na sprzedawaniu swoich użytkowników’

    http://wyborcza.pl/1,75248,11178319,Dzieci_w_sieci__czyli_jak_korporacje_zarabiaja_na.html

  52. zwf
    19 lutego o godz. 13:46
    Czy facebook to też bullshit
    …………………………………………………………………………………………………………
    FB mane, tekel, fares

  53. Przepraszam, że tym razem nie na temat. Ale chcę sie z państwem podzielić, nazwijmy to, newsem. Poniższy tekścik zamieściłam na blogu en passant, ale Gospodarz zdążył zmienic wpis, nim mederator mi odpuścił.
    Otóż obejrzałam w TVP transmisję z uroczystości 90-lecia urodzin Władysława Bartoszewskiego. Moim zdaniem dobrze zrobioną i oddającą niejako poczucie humoru jubilata, jego niezwykłą osobowość i dystans do samego siebie.
    Wiadomo, kim jest ten człowiek – żywa (na szczęście) legenda. Facet, który – obok wszystkich swoich zasług dla kraju przez dziesięciolecia – napisał kilkadziesiąt ważnych książek źródłowych. Praca zaiste benedyktyńska. Przypomne tylko kilka:” Warszawa w pierścieniu śmierci 1939-1944″, „2004 dni walczącej Warszawy”, „Kronika powstania warszawskiego”, 1859 dni Warszawy”, „Ten jest z ojczyzny mojej”, „Moja Jerozolima, mój Izrael”.
    Nie ukończył studiów wyższych, a zwłaszcza historii, więc cała tzw. prawica – której on nie popiera – skowyczy, jak on(?) śmie tytułować się profesorem. Bartoszewski był wykładowcą na uniwersytetach polskich i niemieckich jako tzw. visiting profesor, więc ten tytuł – zwyczajowo – mu przysługuje.
    Ile prac naukowych napisał inny „prawie” profesor, czyli dr hab. Lech Kaczyński? Myślę, że to dobre pytanie.
    I właśnie dzisiaj rozszalały się trolle na różnych portalach w niewybredny sposób deprecjonujące Bartoszewskiego jako żołnierza AK, więźnia stalinowskiego, opozycjonisty przez lata komuny, wreszcie szanowanego w całej Europie dyplomaty III RP.
    Groza, jak nasi rodacy potrafią niszczyć prawdziwe, a nie nadmuchane autorytety!!!

  54. @mag
    Nawet papież złożył życzenia prof. Bartoszewskiemu:

    http://www.idziemy.com.pl/spoleczenstwo/90-lat-prof-bartoszewskiego-papiez-sklada-zyczenia/

    Ciekawe, co na to katolicy ?

  55. Czy redaktor Terlikowski zajął już stanowisko w tej sprawie ?
    Papież nie jest dla mnie autorytetem.

  56. mag
    19 lutego o godz. 17:00

    Czujac Pani wrazliwosc na prawde przypominam ze Passent, Urban i Rakowski tez od niej stronili. Prosze sie wiec nie dziwic nastepcom tych pokreconych ludzi ktorzy wypisuja podobne bzdury. Klasa robotnicza potrafi tworzyc zdania i opowiadania w formie potworkow intelektualnych.

    Slawomirski

  57. Ewa 1958
    19 lutego o godz. 11:29

    „Niech Matka Boska przyjmie pod swój płaszcz całe kolegium kardynalskie.”

    zdanie z podrecznika psychiatrii

    Slawomirski

  58. Polecam ,na stronie tokfm.pl rozmowę prof Obirka i red Łasiczki nt umieszczania ludzi w piekle.Temat niby znany lecz ciągle,jak widac świeżutki.

  59. Z ciekawości otworzyłem zapodanego przez PT Ewę linka do „idziemy”. Znalazłem tam poświęcony felietonik niejakiej p. Gawryluk (tej z Polszmatu 😉 ) oraz, a jakże, wynurzenia jakiegoś klechy, który daje do zrozumienia że pedofilia w KRk to marginalny problem. Idźcie, nikt nie woła!

  60. Sławomirski (g.18:30)
    Dlaczego panu wszystko kojarzy się z trójcą (nieświętą) – Passentem, Urbanem i Rakowskim? Jeśli dobrze zrozumiałam, to ich następcami -wg. pana – są ludzie, których określam pomocniczo prawakami. Coś mi jakby nie gra.
    Proszę wybaczyć, ale nieustanne przywoływanie przez pana tych trzech nazwisk (najczęściej zupełnie mal a propos) zakrawa na jakąś obsesję.

  61. mag
    19 lutego o godz. 18:25

    Szanowna Pani mag

    Osoby publiczne Passent i Urban podlegaja ocenie. Niezyjacy Rakowski tez. Brak ich moralnej oceny tworzy pustke/niedomowienie. Prowadzi to do zaklamania. A mi zaklamanie przeszkadza pomimo faktu ze wiekszosc juz zycia spedzilem poza Polska. Moze to pani nazywac obsesja. Ja to nazywam ocena. Tez na o.

    Slawomirski

  62. mag

    Ja również uważam ,ze w przypadku p. Sławomirskiego mamy do czynienia z jakimś nienaturalnym nasyceniem emocjonalnym dotyczącym wiadomego wątku .W wolnych chwilach zastanawiam się nad przyczynami tego typu zachowań i nic rozsądnego nie przychodzi mi do głowy.
    Oczywiście można by było postawić jakąś roboczą hipotezę ale dobrze byłoby aby przynajmniej w jakimś stopniu trzymała się ziemi…

    Na przykład gdyby pan Sławomirski mieszkał na drugiej półkuli to fakt,ze cały czas stoi na głowie byłby jakimś wytłumaczeniem,ale nawet w tym przypadku profesor Freud miałby temat na niejedną ciekawą naukową dysertację.

  63. dobrze, ze spinoza juz w grobie,
    bo od tej dyskusji to by zaraz wykitował..

  64. @mag
    Przed chwilą popsułam sobie humor. Jak chcesz spać spokojnie, to na noc nie czytaj:
    http://kontrowersje.net/tresc/ach_coz_byl_za_pogrzeb_para_dudi_ratira_dudidam

  65. Ewa 1958
    19 lutego o godz. 21:44

    Od kiedy Matka-Kurka przeprowadził się do Jackowa, przejął poglądy otoczenia w którym żyje. Kameleon taki……
    Czego nie robi się dla chleba….

  66. mikesz
    19 lutego o godz. 21:33

    Szanowny Panie mikesz

    Moim zdaniem ludzie ktorzy tlamsili demokracje Urban, Passent itp powinni za to odpowiadac przed sadem nieboskim. Jesli pan uwaza innaczej to kiepski z pana ateista.
    A z tym Freudem to niezly bs pan powielil.

    Slawomirski

  67. @wiesiek59
    „Zwycięzców nikt nie sądzi. Wróg pokonany jest zdehumanizowany. Nie ma żadnych praw. A w armiach nie służą anioły, tylko nabuzowane adrenaliną, przesiąknięte strachem zestresowane tłumy młodych mężczyzn.”
    Jestem pod wrażeniem. Synteza doskonała.

    A propos Matki Kurka – znalazłam coś z 2008 r, trochę jakby w innym tonie. Wiadomo, kto to jest ?
    Pozdrawiam.

  68. Co do końca świata, to jako nastolatek byłem wciągany w takie dywagacje przez ciotkę mojej mamy. Ciotka był Świadkiem Jehowy, więc przy każdych odwiedzinach (zbyt częstych) próbowała mnie nawracać, strasząc przy okazji końcem świata, mającym nastąpić już w 1980 roku ( a były to lata 60-te). Swoje wykłady podpierała uczonymi cytatami z biblii, oraz wykresami i wyliczeniami jakichś bliżej mi nieznanych mędrców. Za bzdury uważała realne osiągnięcia w nauce i technice, a już szczególnie wyśmiewała wyprawy w kosmos. Twierdziła, że jest to manipulacja komunistów. Widzicie więc moi mili blogowicze, komentujący tekst Pana Jacka, że zmieniła się tylko technika przekazu tych wszystkich „rewelacji”.
    Żeby nie było tylko o dziwacznej ciotce, poczytajcie sobie komentarze dotyczące roślin i zwierząt genetycznie modyfikowanych na blogach POLITYKI. Co tam blogowicze, poważni politycy z koalicyjnego rządu cytują w tej kwestii opinie szarlatanów. A najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że tych szarlatanów w przeciwieństwie do liczby poważnych naukowców istnieje kilku, a mimo to, oni zawładnęli wyobraźnią mas ( ciemnej masy, masy bezkrytycznej, masy czekoladowej, masy perłowej i całej masy mas) .
    A najbardziej podoba mi się koment @byka. Jest byczy masowo.
    Pozdrawiam

  69. Tak, tak, PT Śleperze: „Jedna jest racja i ona jest przy nas!”. Pozdrawiam.

  70. Śleper
    20 lutego o godz. 0:00

    Szanowny Panie Śleper

    Czy wszystkie zabawy genetyczne sa dozwolone? Wiem ze w starych ksiegach nie ma odpowiedzi na mlode pytanie. Zastanawiam sie ilu z nas da przyzwolenie na totalna wolnosc w genetyce? Donacja komorek rozrodczych prowadzi do potencjalnego mieszania materialu genetycznego w rodzinie. Ma to konsekwencje prawne i biologiczne. A to tylko czubek gory lodowej.
    Faktycznie ciekawa mial pan ciotke.

    Slawomirski

  71. Ewa1958
    Całe szczęście przeczytałam Twój link dopiero rano. Koszmar

  72. Slawomirski
    19 lutego o godz. 22:18
    Moim zdaniem ludzie ktorzy tlamsili demokracje Urban, Passent
    ……………………………………………………………………………………….
    Tłamsili? Kiedy? W PRL-u? Była wtedy demokracja? I co to jest ta demokracja? I gdzie ona jest?

  73. Slawomirski

    Kilka zdań w obronie Urbana i Passenta.

    Oczywiście piszę jako ateista, ale wiadomo ,że historia ateizmu to właściwie czasy współczesne.

    Wystarczy spojrzeć kiedy redaktor Kowalczyk blog założył.

    Cały czas właściwie najwięcej do powiedzenia miał ten co holdingiem mleczarnianym zarządzał w 3 osobowym składzie zarządu. Miejsce posiedzeń gdzieś w okolicach słynnej Drogi Mlecznej.

    Wszystko od niego zależało. Nikt się nie wymknął spod jego kontroli.

    I gdzieś tak ze sto lat temu zachciało się panu B. eksperymentu. Trochę z nudów, a trochę rzeczywiście dla polepszenia funkcjonowania prototypu jakim niewątpliwie był najlepszy z możliwych światów, czyli nasza Ziemia.

    Jeżeli się chce wprowadzić coś nowego, to wybiera się ludzi zaufanych. Nie przypadkiem swego czasu jego Syn miał właśnie paszport izraelski…Po prostu najbardziej ufa się swoim.

    I teraz znowu posłużył się narodem który wzbudzał jego największe zaufanie.
    Autor nowych Ewangelii (Marks ) był przecież synem rabina, a jego rodacy również grali pierwsze skrzypce w nowym składzie orkiestry.
    Proszę zwrócić uwagę, że nawet w Polsce (szczególnie w początkowym okresie eksperymentu) właśnie przedstawiciele narodu wybranego mieli sporo do powiedzenia.

    Nie przypadkiem więc Jerzy Urban i redaktor Passent jako znani i nie ukrywający swoich korzeni obywatele państwa polskiego znaleźli się tu ,a nie gdzie indziej. Po prostu Pan B. wyznaczył ich do tego nowatorskiego przedsięwzięcia. Im najbardziej ufał. Wiedział, że oni wstydu mu nie przyniosą. Zresztą niewiele się pomylił. Wszystko można o Stalinie, Dzierżyńskim, czy Mao ,ale jest pewnym ,że w sobotę do synagogo nie chodzili. na pewno.

    Dlatego jeżeli pan Sławomirski wygłasza pod adresem Urbana, czy Passenta jakieś krytyczne uwagi to proszę je kierować pod wiadomym adresem.

    A Rakowski? Przecież jest Polakiem…

    Tutaj to już inspiracja naszej Królowej. Tej co na stałe zameldowana pod adresem:

    Częstochowa Jasna Góra 1

  74. Slawomirski 20 lutego o godz. 4:54
    Dozwolone czy nie, nikt tego nie zatrzyma, ponieważ profity płynące z tych badań i zastosowań zamieniają się w brzęczącą monetę. Kto w tym wyścigu będzie się zastanawiał zbyt długo na etycznymi aspektami, będzie musiał być klientem. W kolejce do kasy w supermarkecie nikt się nie zastanawia nad paszą, którą jego tani kurczak został wykarmiony, tylko o niedzielnym obiedzie. Pacjenci przewlekle i nieuleczalnie chorzy wypatrują nowego skutecznego lekarstwa, które być może zostanie opracowane dzięki eksperymentom spędzającym sen z powiek etykom i filozofom.
    Zagrożenie jednak istnieje, są nimi korporacje wykorzystujące te odkrycia i zastosowania do tworzenia monopoli, wyłączności patentów na wieczność i całkowitego podporządkowania rynku.

  75. Kit pseudonaukowy to jest nic wobec kitu hipokryzji, jaki wstawia nam krk.
    Abp Józef Michalik w liście pasterskim na pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, dając odpór atakom na Kościól (czyli np. komisja rabunkowa, sorki, majątkowa jest super, tzw. nieposłuszeństwo obywatelskie Rydzyka i marsze „o wolność słowa” – też) oświadcza :
    „To jest bolesne (oczywiście te „ataki”- przyp. mój), ale trzeba o tym mówic i zachęcać się wzajemnie do zwyczajnej pokory w duchu posłuszeństwa Kościołowi”.
    Ludzie – trzymajcie mnie! Dłużej tej obłudy i pychy nie zniosę!

  76. mag
    20 lutego o godz. 15:44

    Przecież ta fraza Pasterza to kwintesencja ich stosunku do ludzi……
    Mają pokornie być strzyżeni, jak barany.
    Kościół to ONI, nie wierni.
    Przypisali sobie chłopcy rolę autorytetów, sędziów, punktów odniesienia.
    Niestety, autorytet formalny tracą, a na normalny nie są w stanie sobie zasłużyć…..

  77. Komentarze płyną w różnych kierunkach .Boy mawiał „każdy..o czymś innym jak zwykle…”.
    Wracam do nurtu felietonu.Myślę,że nie doceniamy słów „nie wiem „.Bojąc się posądzenia o ignorancję.Wtedy pojawiają się sformułowania „może” czyli „kit”.
    Znacznie prościej i ze sporym komfortem psychicznym jest posługiwac się „wiem” i „nie wiem”.Bez obaw.

  78. mikesz
    20 lutego o godz. 9:49

    Szanowny Panie mikesz

    Smuci mnie antysemicki ton panskiego wpisu.

    Slawomirski

  79. Śleper
    20 lutego o godz. 13:00

    Szanowny Panie Śleper

    Korporacje to ludzie. Ja tez jestem korporacja. Ludzie sa odpowiedzialni za decyzje korporacji. Dlatego nalezy ludzi rozliczac z decyzji ktore podejmuja. Dotyczy to wszystkich. Rowniez redaktorow Polityki.

    Slawomirski

  80. zezem
    20 lutego o godz. 9:27

    Szanowny Panie zezem

    Demokracja jest roznie definiowana w odroznieniu od totalitaryzmu ktoremu sluzyli Urban i Passent. Naganne zachowania redaktorow Polityki powinnny zredukowac ich do historii. Niestety maja oni w Polsce status celebrytow. Uwazam to za zjawisko patologiczne.

    Slawomirski

  81. mag
    20 lutego o godz. 15:44

    ” Dłużej tej obłudy i pychy nie zniosę!”

    Czy obluda nie sa w demokratycznej Polsce komentarze polityczne Passenta czy Urbana?

    Slawomirski

  82. W ostatniej Polityce ciekawie o odrodzeniu się Husytów, jako kościoła.
    Podoba mi się sposób organizacji ich struktur…..
    Szkoda że to nie u nas, choć od Śląska rzut beretem.

  83. Z ‚kitem’ jest ten problem, że prawie każdy w jakiś wierzy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam Wam, z new age łatwo się śmiać, ale przecież kreacjoniści są wśród nas*, denialiści klimatyczni też**, miłośnicy Daenikena by się zapewne znaleźli, a jak nie Daenikena to Yeti i to bynajmniej nie Skody, a teorie ‚historyczne’ Andrzeja Zielińskiego to co***?? 😀


    *) Przypominam, że Polityka zaliczyła śliczną wpadkę drukując dużą, pozytywną recenzję z „Zakazanej archeologii”.
    **) Wywiady z denialistami też idą w Polityce bez krytycznych pytań.
    ***) A Zieliński to wręcz ulubieniec, choć czasami przeczy mu zwykła arytmetyka (no… może z biologią, bo arytmetyka sama z siebie nie przeczy temu, by powiedzmy dziesięciolatek miał pełnoletniego wnuka 😉 ).

    PS.
    Ale, wytknąłem wpadki Polityki, bo Polityka się szanuje i kitu raczej unika.
    Ale… pół biedy szaleństwa innych. Gorsze jest to, że wnioskuję z wpadek innych, że sam na pewne rodzaje kitu odporny nie jestem. Pytanie: na jakie?

  84. Slawomirski 20 lutego o godz. 17:10
    Doprawdy? A już myślałem, że klonowana trzoda chlewna. Bez urazy, przedszkolaki tu raczej nie piszą.

  85. byk
    19 lutego o godz. 21:34

    Zostaw Barucha w spokoju.Niech cieszy się swoimi osiągnięciami razem z podpierającym Go Kartezjuszem. Było,minęło.Teraz mamy recydywę kwestionowania Kartezjusza a nawet Euklidesa.Dlatego ,że płaszczyzna Euklidesa i płaskie przestrzenie kartezjańskie nie dają wystarczającego wyjaśnienia odkrywanej rzeczywistości.Reszcie populacji i tak wszystko jedno.

  86. Szanowny PAKu, mam nadzieję że poza rzeczoną recenzją (której pewnie nie napisał cymbał, a do druku nie dopuścił drugi cymbał, w „P” to przecież niemożliwe?!), przeczytałeś też książkę M. Cremo, w treść której zresztą nie musisz absolutnie wierzyć. Notabene nie wiem, co ma ona wspólnego z kreacjonizmem, poza tym, że przesuwa dzieje człowieka rozumnego znacznie „do tyłu” w linii czasu. Notabene, był na ten temat polemiczny tekst „Małpie figle”, szkoda tylko że bardzo ubogi w argumenty adwersarzy.
    O klimacie – what a bleep do we know? Po pierwsze, oddzielmy poglądy od faktów, a wyniki badań od ideologii, polityki i ekonomii – wtedy coś zrozumiemy.
    W kwestii kryptohominidów – cóż one ci zawiniły swoimi istnieniem (?) Spokojna głowa, do Warszawy nie przyjdą i nie będą grasować po złotych tarasach ani po klubach z drinkami za 100 zeta 🙂

  87. Sorry za zdublowanie słowa „notabene” w poprz. wpisie 😉
    A propos arcypastucha Michalika i jego wynurzeń: KRK jest „atakowany przez środowiska ateistyczne, libertyńskie i masońskie”. Hmmmm… ateuszem zasadniczo nie jestem, to fakt, masonem raczej też nie, bo fartuszka nie używam (chociaż mam ochotę czasem krzyknąć na ulicy „Do mnie, dzieci wdowy!”), no chyba że abp. M. skojarzyło się coś z Marilyn Mansonem 😀 Pozostają ci libertyni… Jak Państwo myślą, to dobrze czy źle?

  88. Bardzo lubie pana blog panie Jacku;-) Blog niewierzacego w te wszystkie bzdury koscielne zabobony i inne pierdoly astrologiczne;-)