Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

26.01.2012
czwartek

Korporacje i różne inne racje

26 stycznia 2012, czwartek,

Czwartek, 26 stycznia

Korporacje są złe — każdy to wie! Zwłaszcza ci, którzy w nich i dla nich pracują. Ale zaraz, zaraz, czy ci wszyscy zatrudnieni w korporacjach i przez korporacje nie zarabiają w ten sposób na życie swoje i swojej rodziny (czasem całkiem sporo)? Czyli pracują dla — można by powiedzieć — dzisiejszego wcielenia zła, może nawet Szatana. Co gorsza, jest mnóstwo ludzi, którzy zupełnie poważnie w takich właśnie religijno-moralnych kategoriach o tym mówią. Mnie to śmieszy.

Korporacje to ludzie je tworzący, i to oni potrafią robić te wszystkie złe (i dobre) rzeczy, które przynoszą im korzyść, choć korzyść ta bywa dość niesprawiedliwie dystrybuowana w ramach tejże korporacji. Banał? No jasne. Czasem jednak warto zadać samemu sobie pytanie, czy to, co robię, rzeczywiście jest pozbawione owego korporacyjnego zła tylko dlatego, że mam szczęście pracować poza korporacją. Nie oszukujmy się choć przez chwilę… Tyle mamy do powiedzenia o hipokryzji religianctwa, a przecież niewiele mniej dałoby się powiedzieć o hipokryzji tych powszechnych ataków na „chciwych kapitalistów”. W końcu ilu z nas wybrało życie pustelnika? Ilu z nas gotowych by było zrezygnować z dobrodziejstw cywilizacji (np. dentysty)? I ilu z nas uważa, że zarabia za dużo?

A co tam! Strzelę sobie jeszcze w drugie kolano:

śmieszą mnie też wykrzykiwane na ulicach hasła w obronie tzw. wolności Internetu i swobód internautów. Zapewne nie można ich sprowadzać (i nie chcę tego robić) do obrony swobody kradzieży (NB znacie kogoś, kto nigdy nie korzystał z lewego oprogramowania?), ale jednak coś tu nie gra. Wolność działania to jednak nie to samo, co działanie w dowolny sposób. Wyobraźmy sobie taką sytuację:

ogrodnik pielęgnuje sad, w którym produkuje jabłka na sprzedaż. Musi oczywiście zapłacić pomocnikom i wszystkim, którzy umożliwiają mu hodowlę (chemia, narzędzia, skrzynki…). Część sprzeda sam, ale większość odda pośrednikom i hurtowni i w ten sposób zarobi. Prawdopodobnie. Może się bowiem zdarzyć, że ktoś całkiem sporą część jabłek już przejął w ramach swobody dostępu do sadu (był nieogrodzony i niespecjalnie pilnowany) i teraz rozdaje owoce każdemu kto się zgłosi — czasem za darmo, a czasem nie. Oczywiście, ty do sadu nie wlazłeś, jabłek nie podbierałeś, ty tylko wziąłeś je od pośrednika, nie pytając, skąd je ma, i jeszcze podzieliłeś się kilkoma kęsami z przyjacielem…

Że dziurawa analogia, bo np. jabłek nie da się w nieskończoność kopiować? Analogia jak to analogia, można się czepiać, ale czy jest całkiem bezzasadna?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 93

Dodaj komentarz »
  1. atak z pomocą wirtualnych terrorystów jest dla mnie oznaką, że należy się temu uczciwie przyjrzeć. Skoro nie chcę by Sieć opanowały korporacje, rządy i internetowe służby specjalne to także nie chcę by ów Sieć była opanowana przez złodziei i internetowych terrorystów.

    http://nocri.blox.pl/2012/01/Anty-ACTA-i-git-majonez.html

  2. Szanowny redaktorze Polityki

    Ja zarabiam za duzo i nigdy nie korzystalem z lewego oprogramowania. Zastanawia mnie dlaczego smieszy pana idea wolnosci internetowego slowa. Kod gloszenia prawdy jest nalatwiejszym kodem do porozumiewania sie.

    Slawomirski

  3. LEWY
    26 stycznia o godz. 10:48

    Szanowny Panie LEWY

    Pisze pan tak jakby wierzyl pan w odpuszczanie grzechow. Czyz nie jest to smieszne na blogu ateistycznym. Kazdy z nas ciagnie swoja przeszlosc za do grobu. I nie jest mi tez wiadomo aby moj wujek ktory byl w Workucie przez 17 lat cos przebaczal komunistycznym oprawcom.

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. staruszek
    26 stycznia o godz. 10:08

    Szanowny Panie staruszek

    O czy mamy dyskutowc skoro pan uczeszcza do konfesjonalu. Afrodyta odnowila swoje dziewictwo w wodach Morza Srodziemnego. Tez dobra bajka. Zycie jest inne. W zyciu zawsze ponosimy odpowiedzielnosc. Gruba kreska to iluzja. Przedawnienie nie istnieje bo ludzka pamiec na to nie pozwala.

    Slawomirski

  6. wiesiek59
    26 stycznia o godz. 16:28

    Szanowny Panie wiesiek59

    Mija sie pan z prawda. Roznorodnosc opinii i pogladow jest naturalnym stanem czlowieka. Nienaturalne jest posiadanie przez wszystkich tego samego pogladu na osobe np zbrodniarza komunistycznego. Wychowanie w totalitaryzmie niszczy zrozumienie dla innego czlowieka co pan demostruje swoimi wpisami.

    Slawomirski

  7. Nie sledzę całego zamieszania zbyt dokładnie, ale z tego co pobieznie się zorientowałem chodzi w skrócie i dużym uproszczeniu o swobody i wolności dostępu do Internetu.
    Jedni mowią, ze można ,inni z kolei że nie można swobodnie dysponować zasobem.
    Można do problemu podchodzić na różne sposoby, ale na razie spróbuję podejść od strony ulubionej przez wielu. Na przykład Sławomirskiego. Otóż Sławomirski twierdzi ,ze idee wolności jest najważniejsza.
    Być moze Sławomirski nie zdaje sobie z tego sprawy, ale w pierwszej kolejności to on po prostu jest niezłym komunistycznym agitatorem, a komuna miał również okresy niezłej odwilży nawet w zimie, czyli można było co nieco od czasu do czasu pogadać.
    A dlaczego agitator komuny?

    Otóż z tego co wiem w najwyższym stadium rozwoju ,czyli w komunizmie wszystko maiło być wspólne. Dosłownie wszystko. Nie było indywidualnej własności tylko wszystko szlo do wspólnego wora i każdy sobie brał skolko ugodno. Miał ochotę na 2 kg kiełbasy zwyczajniej . Brał za darmo. Nawet nie ważył. Miał ochotę na tonę węgla to miał sobie brac według uznania. Nawet dowóz miał być gratis. Miał ochotę na wczasy pracownicze. W komunizmie miał to byc bez żadnego pieniężnego ekwiwalentu. Nawet krem do opalania miał być gratis od rady . To nic ,że ktoś cos zrobił ,może nawet po godzinach, ale to się zupełnie nie liczyło. Dostęp mieli mieć wszyscy .I to wcale nie po znajomości.

    I wydawało się ,ze problem mamy z głowy. A tu okazuje się, ze znowu komuna podnosi głowę w postaci różnych aktywistów i propagandzistów. Znowu wszystko wszystkim się należy i to za zupełne friko. Czyli prawie tak jak Marks pisał. Co prawda on to tłumaczył determinizmem dziejowym i rewolucyjna sytuacją, a dzisiejsi popularyzatorzy jego idei tłumaczą to chwalebną ideą wolności słowa.

  8. W sumie ma Pan rację, ale jest pewne „ale”.
    Trudno polemizować z prawem do ochrony dóbr, np. intelektualnych, czy tych owocowych jak w Pana przykładzie. nie ma wątpliwości, że należy je szanować, respektować i co ważne zabezpieczać.
    Problem z tym, że ACTA jest wylewaniem dziecka z kąpielą. Zapisy w tej umowie na wszelki wypadek dają pole do nadużyć władzy wobec obywatela. Jak wiemy z historii, władza deprawuje. Naprawdę trzeba mieć silny charakter, by temu nie ulec. U nas w kraju, jest z tym ostatnim dość kiepsko. Sprawa ACTA obnażyła jacy osłowie i euroosłowie zasiadają w poselskich ławach i jak traktują swoją pracę. Poza tym, rząd miał gdzieś społeczne konsultacje. Po prostu uznał, że wie lepiej. A wątpliwości, czy ACTA to dobre narzędzie do ochrony przed kradzieżą, widać na przykładzie wypowiedzi specjalistów: prof. Ewy Łętowskiej, czy dzisiejszego orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. ACTA jest sprzeczne z prawem Unii Europejskiej. Trzymając się Pana analogii. Dobrze jest wspierać ochronę sadu przed złodziejami jabłek. Ale prewencyjne szczucie psem każdego kto może być potencjalnym złodziejem według widzimi się właściciela sadu, to już gruba przesada.

  9. Tak wiec mam rozumiec ze usmiech zadowolenia i peany poparcia dla nasze wszyskomgacej i wiedzacej wladzy bylyby juz od dzis glownym nurtem publicystycznym, a tu masz babo placek, Trybunal Konstytycyjny UE ktory to trudno ,szanowny Panie mikesz uwazac za przedluzenie komunistycznego prawa, uznal iz ACTA w zadnym razie nie przejdzie, jako ze narusza podstawowe wolnosci Karty Praw UE.
    Tyle i az tyle i mysle ze dyskusja zakonczona.

  10. to co jest dobre dla korporacji nigdy nie będzie dobre dla pana, czy dla mnie -chociaż korporacyjna propaganda będzie na chama udowadniać z pomocą mediów i politykierów ,że jest inaczej.
    Po za tym idea internetu od samego początku była i jest skierowana na darmowe i swobodne przekraczanie myśli, spostrzeżeń, pomysłów, twórczości oraz dzielenie się wiedzą. Co w świecie realnym jest nagminnie hamowane przez autorytaryzm korporacji, ośmieszane i wynaturzane tworami typu ACTA. Dlaczego?, bo przy chorobliwej chciwości wiecznie nienasyconego człowieka, nie jeden chciałby posiąść na własność -diamentową planetę, którą jest internet. Na całe szczęście chodzą jeszcze po tym świecie zdrowi na umyśle, normalni ludzie. A dzieckiem kultywującym dziewicze i ponadnarodowe idee internetu, jest doskonały program operacyjny LINUKS.

  11. @Mikesz
    Nic dodac nic ujac. Ale z tym za darmo w komunizmie to bylo takie marzenie. Przeciez nawet za zwykla zupe ogorkowa w barze mlecznym trzeba bylo placic(o tej zupie pisze u Passenta). Natomiast szanowny Mikeszu, jak to sie mowi , nie odrazu Krakow zbudowano. Byl taki ktos, kto nic nie mial, a dostep mial do wszystkiego, np taki Jozef Stalin. Przeciez on byl biedny jak mysz koscielna, nic do niego nie nalezalo, bo wszystko bylo wlasnoscia ludu pracujacego. On tylko ten Kreml, limuzyny, francuskie koniaki, radzieckie diewoczki uzywal, ale przeciez nie posiadal . I gdyby komunizm sie dalej rozwijal , to coraz wieksza rzesa narodu mialaby dostep do tych dobr i na koniec wszyscy zamieszkaliby na Kremlu i wszyscy mieliby te diewoczki i pili te francuskie koniaki A narazie mial do tego wszystkiego dostep tylko wielki jezykoznawca i i oto chodzi komuniscie Slawomirskiemu i wszystkim oburzonym internauta, zeby wszyscy mieli dostep do wszystkiego. A kto to wyprodukowal, kto sie mozolil ,to co tych zwolennikow wolnosci bez granic obchodzi

  12. proszę o zauważenie, że przeciwnicy ACTA nie są zwolennikami piractwa.
    Samo ACTA jest ustawą napisaną przez lobbystów ze Stanów Zjednoczonych
    nie po to aby walczyć z podróbkami (piractwem itp…) – ale po to aby
    mieć WIĘKSZĄ kontrolę nad Internetem.

    W Polsce obowiązuje prawo anypirackie, pozwalające twórcom dochodzić
    swoich praw. Ponadto Polska podpisała umowę międzynarodową TRIPS –
    problem w tym, że nie jest to w należyty sposób egzekwowane. W ramach
    umów handlowych EU – Chiny – polski rynek zalewają tony podróbek – to
    powoduje zubożenie polskiej gospodarki. ACTA nie zmieni w tym zakresie nic
    więcej – ale da USA bata i kontrolę nad najpotężniejszym medium na
    świecie.

    Jest pan osobą starszą, mało kompetentną w tym (Internet) temacie. Więc powinien Pan zasięgnąć jakichś opinii u młodszych. Chyba, że jako osoba wykształcona robi Pan to celowo (out of mainstream).

    Pozdrawiam

  13. Analogia z jabłkami efektowna i po części celna aczkolwiek trzymając się jej w obecnej sytuacji zw. z ACTA wygląda to tak że ów ogrodnik żąda aby:

    – każdy kupujący od niego miał rewizję osobistą i został spisany (bo a nuż jest złodziejem).
    – każdy kupujący który zechce podzielić się kupionym jabłkiem dostaje zarzuty prokuratorskie za paserstwo.
    – ogrodnik ma wyłączne prawa do danego gatunku jabłek przez następne 70 lat.

    Tak to niestety wygląda z grubsza wg. korporacji zajmujących się muzyką, filmami i oprogramowaniem (przejaskrawiając oczywiście nieco).

  14. W calej tej sprawie chodzi tez o cos innego. Dlaczego niektore dziela kultury wciaz objete sa klauzula „intelectual property”? Wezmy np taka muzyke klasyczna: Beethoven nie zyje od 200 lat, Bernstein tez dosc dawno, ale za sciagniecie pliku „Bernstein Conducts Beethoven” trzeba placic jak za przyslowiowego „psa”. Dlaczego nadal trzeba placic za ogladanie filmow starszych niz 15 lat. W przemysle, prawa patentowe wygasaja po 15-tu latach, dlaczego tak nie jest z dobrami kultury? Duzo w tym jest zwiazane z lobby Hollywood w Kongresie USA. Inna wazna sprawa jest stopniowe przechodzenie z zakupu przedmiotu na zakup prawa do jego uzytku, a to nie jest to samo. Obecnie kupuje sie plik zawierajacy ksiazke do czytania na „Kindle”, ale ten material znika po kilku miesiacach. Pliki mp3 kupowane w sklepie ITunes nie zawsze sa transferowalne z jednego gadgetu na inny. Wkrotce moze sie okazac, ze dom ktory kupilismy zawiera w sobie „intelectual property” architekta, murarza i elektryka, i my kupilismy jedynie tylko prawo do jego uzytkowania. To wszystko wymaga bardzo gruntownego zastanowienia sie gdzie lezy rozsadna granica do ktorej prawo bedzie bronilo tworce. Podobnie jak korporacje, tworcy zrobili sie bardzo chciwi, a prawo nie traktuje wszystkich tworcow jednakowo.

  15. Sławomirski!
    Nie miewam kontaktu z konfesjonałem. Umówmy się, że ja piszę niezrozumiale, a Ty nie musisz mnie czytać.

    Władza chciała mi zrobić dobrze. W tajemnicy. Mnie to obraża.
    A korporacjom współczuć nie zamierzam. Nie będę się ośmieszał.

  16. Były już próby patentowania genomu człowieka i poszczególnych genów…….
    Za badania nad lekami i ewentualne leki na konkretne choroby również trzeba by płacić?
    Zbliżamy się do granicy absurdu.
    Własnością może być wszystko. A gdy już tę własność rozdzielimy, co pozostanie przyszłym pokoleniom? Płacenie jedynie?

    Przypomina to nieco feudalizm. Raz urodzony w odpowiedniej rodzinie, czerpał z zasług przodków on i jego wnuki.
    Nazywało się to renta ziemska, czy z tytułu urodzenia.
    Powielamy ten właśnie model.
    Feudalizm był długą epoką.
    Za pomocą praw autorskich możemy zafundować sobie jako cywilizacja długą stagnację- nowy feudalizm.
    Rozumiem że trzeba zabezpieczyć byt rodziny, czy rodu.
    Ale co z cywilizacją, społeczeństwem, postępem?

    Swobodny dostęp do informacji wzmaga dynamikę przemian, rodzi nowe technologie, rynki zbytu, potrzeby.
    Stagnacja wymusi masowe bezrobocie…..

  17. Gospodarzu.
    Analogia z jabłkami jest ciekawa…..
    Nabywcy mogą zrobić z nich wino, przecier, sok, ciasto.
    I nic właścicielowi sadu do tego co z nimi zrobią.
    On jest TYLKO właścicielem sadu.
    Wpływ na obieg wtórny jest chyba obecnie zbyt wielki.

  18. „Że dziurawa analogia, bo np. jabłek nie da się w nieskończoność kopiować? Analogia jak to analogia, można się czepiać, ale czy jest całkiem bezzasadna?”

    Doskonala analogia, Panie Redaktorze.

  19. Drogi Panie Jacku Kowalczyku.
    W ACTA wcale nie chodzi o ochronę osobistych praw autorskich, lecz o ochronę majątkowych praw autorskich nabywanych masowo przez korporacje. Korporacje te, w imię mnożenia nieograniczonych w czasie zysków, chcą koniecznie poprzez prawne regulacje upowszechnić w Internecie wszelkie dostępne techniki inwigilacji, a swoje prawa egzekwować z pominięciem mojego osobistego prawa do obrony i z pominięciem zasady domniemania niewinności, póki sąd nie orzeknie mojej winy. Jak Pan przeczyta art. 6 kodeksu cywilnego, to Pan zrozumie, czym jest ACTA – międzynarodowy akt prawny sprzeczny z polskim prawem ale po jego ratyfikowaniu stojący ponad polskim prawem. To nie korporacja będzie zobowiązana udowodnić mi winę, stawiając zarzuty, ale ja. A to rozwiązanie nijak się ma właśnie do art. 6 k.c., który nas obowiązuje tak jak Konstytucja RP. Dlatego nie życzę sobie, żeby jakiś amerykański czy japoński korporacyjny burak bez udowodnienia mi winy nasyłał na mnie o 6:00 policję, by ta aresztowała moje dyski, a prawo pozbawiało mnie możliwości jakiejkolwiek prawnej obrony. Amen.

    PS. Orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, o którym teraz stało się głośno, też powinno Panu przemówić do rozsądku.

  20. pan sadzi ze ACTA jest stworzone w celu ochrony prawa ogrodnika i jego zyskow..
    ogrodnik dostanie grosze, jesli cokolwiek
    pan nie czytal ACTA

    panie Kowalczyk, nie chce byc sadysta, niech pan nie strzela w swoje kolana
    niech pan lepiej strzeli sobie w LEB

  21. @ Stary Polak z PRL-u i inni
    Proszę zauważyć, że nie wypowiadam się na temat ACTA. To zbyt skomplikowany jak na ten blog temat.
    Piszę o stereotypach myślenia, łatwiznach i płyciznach krytykanctwa, nadużywaniu pojęć i niedostrzeganiu (lub bagatelizowaniu) własnego uczestnictwa niemal każdego z nas we współczesnej cywilizacji. Cywilizacji, która z jednej strony bez wątpienia nas zniewala, lecz z drugiej całkiem sporo jednocześnie oferuje.
    Pozdrawiam
    JK

  22. Jacek Kowalczyk
    26 stycznia o godz. 20:34
    Trywializując nieco, to proste jak budowa cepa.
    1-qui bono
    2-vox populi vox dei

    W czyim interesie wiadomo. Co do głosu ludu, niebezpiecznie się mu przeciwstawiać………
    Korporacje będą musiały zaakceptować spadek dochodów i ograniczenie swej władzy. Nie bez walki, ale to oczywiste……..
    Internet jest „prawem nabytym” młodego pokolenia. I nikt mu go nie odbierze.

    Co dwadzieścia lat w Europie następuje zmiana. I jak na razie reguła rządząca falami Franków, Gotów, Germanów, się sprawdza.
    Zmiana pokoleniowa nastąpiła…..
    Jak na razie, po jednym dniu, petycję o przeciwstawieniu się ACTA podpisało w EUROPIE 40 000 internautów. Poczekamy do miliona.
    To jedynie kilka dni.

  23. Jeszcze w sprawie jabłek.

    Co ma robić facet któremu podbierają jabłka a są one jedynym jego xródłem jedynym jego źródłem utrzymania?

    Może zlikwidować sad i straci środki do życia.Ten który mu podkradał jabłka ,przerzuci się na kasztany,albo znajdzie innego jelenia który nie grodzi sadu.

    Może jeszcze prbować bawić się w jabłczany interes,ale zacznie jechać po kosztach (żadnych nawozów,środków ochrony roślin,zero nowych i lepszych odmian). Niestety znów przyjdzie jesień i sytuacja się powtórzy.Ponownie znajdzie się taki który wcześniej wstanie i zerwie jabłka.

    Ale tym razem nie tylko on będzie stratny,ale również Ci którzy będą jako konsumenci „delektować się” się robaczywymi, drobnymi,niesmacznymi owocami.

    Niestety taka prawidłowość będzie miała miejsce nie tylko w przypadku tego właściciela ,ale w przypadku innych sadowników również.

    Finał.
    Wszyscy rezygnują z uprawy jabłek,bo jest to nieopłacalne i przerzucają się na hodowle świnek morskich,a społeczenstwo jak nie ma jabłek,będzie żołędzie wpier…W pierwszej kolejności konsumować

  24. @mikesz
    Z twojego wywodu logicznie wynika, że Bill Gates już dawno zbankrutował razem za swoim Microsoftem. Sony poszło z torbami. O przemyśle filmowym nie wspomnę. Gwiazdy filmu i muzyki to nędzarze. Fakt, trzeba wreszcie z tym zrobić porządek!

  25. Do „chemiciana”…
    Pytasz: dlaczego trzeba płacić za oglądanie starszych filmów niż 15 lat.
    A ja pytam: kto i za co ma wprowadzić do sieci archiwalne filmy, żebyś mógł je za darmo oglądać? A może jeszcze je za kilkaset tysięcy cyfrowo poprawić?
    Gdybyś uważnie śledził co się dzieje w internecie w ramach upowszechniania kultury filmowej wiele filmów zarówno polskich jak i zagranicznych jest upowszechniana ta drogą. Poza tym nie wiem dlaczego masz jakieś problemy z posłuchaniem w internecie za darmo utworów Beethovena pod dyrekcją Karajana? Na YouTubie masz to za darmo i w dodatku z wideo. I tam zobaczysz, ilu ludzi trzeba było zatrudnić (orkiestra, chór), żeby ten utwór wykonać (mimo, że Beethoven nie żąda praw autorskich). A przecież ktoś musiał to nagrać, ktoś musiał nakręcić film.
    I popatrz masz to za friko, siedzisz w domu… Czy umowa ACTA zmieni sytuację w tym zakresie? Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że taka możliwość istnieje.
    Czytasz dziś na bieżąco gazety w internecie – za darmo. Oburzysz się gdy redakcje zaczną pobierać opłaty. A co może zrobić redakcja, gdy ludzie przestaną kupować gazety w wersji papierowej, bo po prostu im się to nie opłaci. Zniknie i gazeta papierowa i bezpłatna internetowa.
    A czy uważasz, że w porządku jest gdy film, którego wyprodukowanie kosztowało parę milionów euro, dolarów, czy choćby złotych powinien być natychmiast po premierze wrzucony do internetu. Bezpłatnie?

  26. Taki nieco inny aspekt…….
    Pozwolisz mi zebrać jabłka, a w zamian dostaniesz kilka flaszek jabłecznika?
    Ja będę pasł kozy w sadzie, a w zamian pomogę ci przy zbiorach?
    Sprzedam twoje jabłka, a w zamian będę chwalił ich smak?
    Wymiana niepieniężna, nie skutkująca vat, ale dająca obopólne korzyści…

    Martwa natura z owocami też rodzi skutki- zapotrzebowanie na owoce…..
    Kreowanie mody rodzi potrzeby i popyt……
    Czy wszystko musi być materialne, przeliczalne i opodatkowane?

    Czy Pawlikowska pisała dla kasy, czy również z wewnętrznej potrzeby?

  27. Jacek Kowalczyk
    26 stycznia o godz. 20:34

    Szanowny redaktorze Polityki

    Mysle za naturalnym stanem dla czlowieka jest jego funkcjonowanie w grupie ludzi. Niestety totalitaryzm na ziemiach polskich doprowadzil do patologicznych form ludzkich zaleznosci. Ksenofobia i antysemityzm sa znamienne. Czy ludzie wychowani na zasadach totalitaryzmu(komunizm, nazizm i katolicyzm) moga zrozumiec osoby wychowane w wolnym swiecie? Pod wzgledem antysemityzmu Polacy razem z Wegrami zajmuja pierwsze miejsce w Europie. Tak donosi dzisiaj BBC. Brak szacunku dla osob o odmiennych pogladach powinien byc krytykowany. Na tym polega pluralizm zaprzeczenie totalitaryzmu.

    Slawomirski

  28. Szanowny redaktorze Polityki

    Polacy najwiekszymi antysemitami w Europie. Co prawda artykul jest o Niemcach. Niemniej… Jakie widzi pan z tego wyjscie?

    http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-16708340

    Slawomirski

  29. wiesiek59

    Nie przeczę ta wizja społecznych interakcji jest naprawdę kusząca i… I w tym momencie zasadnicze zastrzeżenie.Warunkiem jej faktycznej realizacji jest solidarne,znające wagę praw i obowiązków,odpowiedzialne, świadome wartości jaką stanowi wspólne dobro – społeczeństwo.Takie społeczeństwo.

    Ale nie społeczeństwo które przypomina zapyziały Służewiec gdzie zamiast pełnokrwistych arabów ściga się stado szczurów.Owszem szczury są inteligentne,ale nikt mi nie powie że kieruje ich życiem zasada wzajemności.

  30. Zły to jest tzw. świat zachodni, wytwarzający cały „syf” tego świata. Wszyscy producenci komputerów, iPadów, iPodów, notebooków i wszystkich tych dobrodziejstw cywilizacyjnych to hipokryci. Są nimi również użytkownicy, którzy nie zastanawiają się, co po wyrzuceniu stanie się z ich zużytym sprzętem. A całe to „gówno” jedzie gdzieś do Afryki czy do Azji i zatruwa ludzi, którzy w przeróżny sposób próbują coś z tego odzyskać, aby mieć za co przeżyć.

    Świat bez żadnych wartości, w tym miejscu właśnie teraz jesteśmy. Zamiast walczyć z rzekomym ograniczaniem wolności w Internecie, lepiej walczyć o szacunek do drugiego człowieka, którego w Internecie na pewno nie ma.

  31. Panie Slawomirski! Jak Pana czytam, coraz bardziej umacniam się w przekonaniu, że życie jest bez sensu. Wprawdzie ludzcy reproduktorzy przekazują swoje geny następnym pokoleniom, ale póki co, sensu to nie wyjaśnia. I nawet „zdrowy rozsądek” pozostaje tu bezradnym. Jakaś nadzieja może tkwi w nauce, kosmologii… Ale pewności nie ma.
    Mam nadzieję, że żyję tylko raz!

  32. Sianin
    27 stycznia o godz. 0:06

    Szanowny Panie Sianin

    Nie jest to takie proste jak sie to panu wydaje. Przeciez nihilizm nie moze byc odpowiedzia dla wrazliwego i aktywnego czlowieka. Neurony potrzebuja pokarmu.
    Abdykacja tego obowiazku nie jest godnym postepowaniem. Z drugiej strony nie mozna panu nie przyznac racji przynajmniej teoretycznie. Jest dylemat i zwiazane z nim zycie.

    Specjalnie dla pana:

    http://www.youtube.com/patcondell

    Slawomirski

  33. staruszek
    26 stycznia o godz. 19:56
    Sławomirski!
    Nie miewam kontaktu z konfesjonałem. Umówmy się, że ja piszę niezrozumiale, a Ty nie musisz mnie czytać.

    Dlaczego grzeszysz staruszku?

    Slawomirski

  34. A mnie smieszy caly ten wesoly artykul redaktora. Bo przeciez tu nie chodzi tylko o internet ale o to, ze kazde male przedsiebiorstwo teraz bedzie musialo sprawdzic jak bedzie chcialo wyprodukowac np. wieszak czy ktos gdzies tego wczesniej juz nie zastrzegl, albo pojsc do urzedu patentowego w sprawie swego produktu. jesli tego nie zrobi to ktos inny np. w Stanachi i bedzie to podstawa by mozna juz kogos legalnie zaskarzyc. Inna sprawa to rolnictwo tylko te produkty, ktore bede opatentowane mozna bedzie uzywac np. nasiona modyfikowane czyli opatentowane bedzie mozna zasiewac, a nieopatentowane beda musialy byc zniszczone, innaczej beda kary. Rolnicy beda musieli kupowac nasiona od korporacji amerykanskich bo tamte beda opatentowane, nie mowiac o tym, ze sa nic nie warte i szkodliwe dla zdrowia. To tylko niewielka liczba niebezpiecznstw, ktore niesie podpisanie tego dokumentu. Nie wspominajac juz prostego faktu, ze zostalo to zrobione chichcem, w kunktatorski sposob, bez konsultacji spolecznych. Mlodych ludzi potraktowano jak gowniarzy a przedstawiciele wladzy zaczeli zachowywac sie jak wladcy feudalni. Premier z laski powiedzial, ze zwroci sie do ministrow by nie byli zbyt rygorystyczni w ekzekwowaniu tego prawa jesli pozniej po podpisanu beda jego naruszenia. Czyli nie prawo, a dobry humor wladcy sprawi, ze zamiast 100, zetnie tylko 10 swych poddanych. Tak sie nie uchwala prawa. Ten rzad wiadomo od teraz bedzie juz tylko dryfowal by jakos dotrwac do nowych wyborow, ktorych po tym co sie stalo juz napewno nie wygra, a towarzystwo bedzie probowalo od teraz zalapac sie na posady za granica.

  35. Czy bedzie jakis komentarz dot. najlepszego dziennikarza Polityki red. Andrzeja K. Wroblewskiego? A moze cos przeoczylem ?

  36. Pełna zgoda z autorem w obu kwestiach.

  37. Witam,
    analogia dosyć kiepska, bo mam tylko jedno pytanie czy za każdym razem jak kupuje Pan jabłka to pyta Pan czy one nie były kradzione? Czepianie się ludzi którzy postępują zgodnie z prawem i regulaminem, że są złodziejami jest niedobrą praktyką – ja wolę budować zaufanie a nie podejrzliwie patrzyć na każdego kto mi coś udostępnia.
    A ACTA jest właśnie kolejną drogą do zwiększenia kontroli (nie chce żeby mój provider miał prawo i obowiązek sprawdzania co robię w sieci) co prowadzi tylko do zmniejszenia zaufania.
    Dodatkowo dla mnie proces podpisywania ACTA w Polsc jest niestety złym przykładem, że już niedaleko nam do USA. Tam też lobbing koncernów tego pragnie, u nas Ministerstwo Kultury też bardziej faworyzuje Związki itp a nie twórców i obywateli
    A przecież w tym dyskursie o tworzenie prawa jest więcej niż jedna strona.

  38. @Rafal
    Przeoczył Pan – Polityka nr 3. s. 92-94.

  39. Podoba mi się analogia, jaką zastosował Mikesz – do komunizmu.
    Miał być równy dotęp wszystkich do wszystkiego, z czasem nawet za darmo.
    Zdaję sobie sprawę, że to analogia trochę kulawa, jak z tymi jabłkami w sadzie.
    Internet stał się rodzajem utopii w dążeniu do „mojej” wolności absolutnej, która – paradoksalnie – może ograniczać „twoją” wolność, a nawet ją odbierać.
    Wolność to przede wszystkim straszliwa odpowiedzialność, według Sartra, który nawiązywał do tezy spinozjańskiej, że to „uświadomiona konieczność”

  40. Stereotyp artysty – niepokorny idealista tworzący w oparach opium, improwizator, outsider; l’ art pour l’ art… . Artysta XXI w. – twardy obrońca praw autorskich (czyt. wielkiej kasy).

  41. Interesuje mnie taki problem. Czy kupując np. gazetę w kiosku i dam ją przeczytać komuś innemu popełniam przestępstwo?
    A czy ktoś, kto skorzysta i przeczyta jakiś artykuł z tej gazety, jest przestępcą?

  42. „..Korporacja to ludzie ją tworzący..”

    Nic bardziej błędnego. Korporacja jest osobą prawną, bytem niezaleznym od ludzi, którzy dla niej pracują i którzy są na ogół całkowicie wymienni. Sama korporacja może społeczności szkodzic lub pomagać, kluczowe jest zrozumienie, że jest bytem autonomicznym. Mądrzy ojcowie załozyciele USA podchodzili do korporacji ze zdrową nieufnością, czego wyrazem był nakaz (rozmontowany później) tworzenia korporacji na czas określony i do określonych celów.

    Obecnie wahadło siły i wpływów jest po stronie korporacji, które skoncentrowały w swoich rękach niebywały majątek i przez odpowiednią lokalizację wymknęły sie spod kontroli społeczności, koncentrując kapitał w rękach stojących za nimi oligarchów. Stąd protesty ludzi, którzy czują, że cos jest nie w porządku ale są wobec własnego wywłaszenia bezradni.

  43. „..Korporacja to ludzie ją tworzący..”

    Nic bardziej błędnego. Korporacja jest osobą prawną, bytem niezaleznym od ludzi, którzy dla niej pracują i którzy są na ogół całkowicie wymienni. Sama korporacja może społeczności szkodzic lub pomagać, kluczowe jest zrozumienie, że jest bytem autonomicznym i w interesie społeczności leży kontrola nad tym bytem.
    Mądrzy ojcowie załozyciele USA podchodzili do korporacji ze zdrową nieufnością, czego wyrazem był nakaz (rozmontowany później) tworzenia korporacji na czas określony i do określonych celów.

    Obecnie wahadło siły i wpływów jest po stronie korporacji, które skoncentrowały w swoich rękach niebywały majątek i przez odpowiednią lokalizację wymknęły sie spod kontroli społeczności, koncentrując kapitał w rękach stojących za nimi oligarchów. Stąd protesty ludzi, którzy czują, że cos jest nie w porządku ale są wobec własnego wywłaszenia bezradni.

  44. mikesz
    26 stycznia o godz. 22:48

    Wymiana przysług sąsiedzkich nie tworzy PKB, ani nie poddaje się opodatkowaniu przez Państwo. Tworzy natomiast więzi społeczne.
    I to jest ta różnica.

    Piosenki przy ognisku i gitarze tworzą klimat. Opodatkować amatora śpiewającego cudze teksty? Dochodzimy do absurdu.
    Zerwać relacje interpersonalne jest łatwo, budować trudniej.

  45. Wracając do sadu……
    Czy ogrodnik kupując sadzonkę jabłoni i szczepiąc dziczki popełnia przestępstwo? Przecież wykupił jedno drzewko, a ma sad, od którego nie płaci haraczu korporacji?
    A kobieta gotująca według przepisów Ćwierciakiewiczowej?
    Powinna spadkobiercom płacić tantiemy?
    Niebezpiecznie zbliżamy się do absurdu…..

  46. wiesław59

    Ta analogia z sadzonkami i dziczkami średnio udana.
    Akurat ja naprawdę jestem z tej sadowniczej branży .Nie jabłonie, ale truskawki ,maliny ,czyli w tej chwili zupełny hamak.
    Kilka lat temu nabywałem nowe odmiany sadzonek (konkretnie truskawek) .W tym celu przejechałem pół Polski, aby mieć pewny odmianowo materiał. Wziałem towar (sadzonki) i chciałem płacić. A facet (sprzedający) mówi że, jeszcze muszę coś podpisać. Oczywiście przeczytałem papier na którym miałem łożyć parafkę i okazało się ,ze jest to…zobowiązanie do nie rozmnażania( czyli nie kopiowania) sadzonek w celu wprowadzenia ich do publicznego obrotu pod groźba kary. Rodzaju sankcji nie pamiętam, ale chodziło raczej karę pieniężną.
    Co więcej okazalo się ,że rozmnażanie na własne potrzeby ( zwiększanie areału upraw) również niezgodne było z prawem.

    Oczywiście na swoje potrzeby materiał „kopiowalem”, ale puszczać do publicznego obiegu mimo tego ,że mnie korciło (odmiana była zupełną nowością) nie odważyłem się.

    Trochę krew mnie zalewała, ale facet który sprzedawał sadzonki miał wyłączność na rozmnażanie tej odmiany i prawdopodobnie z tego tytułu jakieś koszty poniósł i teraz chcial to sobie po prostu zrekompensować

  47. Piractwo to jednak nie to samo co kradziez. Kradnac ubywa wlascicielowi towaru. Kopiujac – towaru mu nie ubywa. Czesto nikt nie kupilby tego towaru, bo szkoda pieniedzy na cos nieznane, marne chocby z pozoru. Czasem towar naprawde jest byle jaki, a czasem tylko niedoceniony. Dlatego piractwo jest dla wielu tworcow, wykonawcow jedynym sposobem zaistnienia.
    Zapewne gazetom potrzebni sa czytelnicy. Ale to nie oni glownie placa gazetowe rachunki. Za nie placa reklamodawcy. Bez czytelnikow zasadniczej tresci gazety moga tez istniec, jak istnieja ulotki reklamowe.
    Wszystko o czym swiat teraz dyskutuje to jest nowa jakosc w trakcie tworzenia. Jednak jakos mniej wierze w dobre intencje tworzacych tajnie prawo niz w prawa jednostki. Przytocze tez kulawe porownanie: Nie tak dawno korporacje ustami swoich ekonomicznych guru i naiwnych uczniow guru wmowily swiatu, ze jego zbawieniem jest nieskrepowany rynek finansow. A dregulacja rynku wartosci intelektualnych juz na starcie jest be?
    Wiadomo, ze w korporacjach pracuja ludzie. Nie tylko Ci w Warszawie ubrani jak stroz….., co to zajeci, wazni itp. , ale pracuje tez np. 170tys. pracownikow Wal-Martu. Czy sa zachwyceni swoja firma mimo cotygoniowych mityngow majacych poglebic milosc do chlebodawcy? . Doceniaja stale, aczkolwiek marne zarobki, jakie takie poczucie bezpieczenstwa i ich naprawde glowa nie boli, ze podwykonawcy w dalekich krajach wyzyskuja swoich rodakow. Maja na ta okolicznosc rewolucje robic, porzucic prace? Wiec jednak korporacja to nie zwyczajny czlowiek.

  48. Szanowny Autorze.

    Proponuję pociągnąć tę analogię.

    Jabłka na targu kupuje dziewczynka. Starannie dzieli je i sadzi w ogrodzie. Po kilku latach wyrastają z nich piękne drzewka. Wtedy przychodzi policja z właścicielem punktu skupu jabłek, z którym sadownik jest związany stałym kontraktem. Właściciel punktu skupu oświadcza, że ma wyłączne prawa do dysponowania jabłkami we wszelki sposób, a na dziewczynkę przeniósł tylko i wyłącznie prawo do jedzenia egzemplarzy jabłek. Prosi o okazanie pisemnej umowy licencyjnej uprawniającej do sadzenia nasion, hodowania jabłoni oraz rozpowszechniania jabłek.

    Ponieważ umowy nie ma, dziewczynka zostaje skazana na dwa i pół roku pozbawienia wolności za rozpowszechnainie bez zezwolenia osoby uprawnionej (tj. posiadacza praw do oryginalnych owoców) jabłek. Wobec dziewczynki zostaje też orzeczony obowiązek naprawienia szkody, poprzez zapłatę na rzecz punktu skupu jabłek kwoty 35 000 zł za utratę potencjalnych zysków, które punkt skupu mógłby notować, gdyby dziewczynka nie piraciła jabłek. Sąd orzeka także zniszczenie przedmiotów służących do popełnienia przestępstwa, poprzez wycięcie drzewek i komisyjne zaoranie a następnie spalenie ogrodu. Wobec dziewczynki zostaje także orzeczony zakaz wykonywania prac ogrodowych (tzw. odcięcie od ogródka, wprowadzone na wzór francuskiej ustawy HADOPI).

  49. Pani Łepkowska – ten Szekspir seriali telewizyjnych- broni własności autorskiej jaką podobno jest wątpliwy artystycznie scenariusz tych telewizyjnych gniotów.
    Jak ktoś bardzo sensownie zauważył pionierzy zawłaszczający Amerykę ukradli cała kulturę i zdobycze cywilizacji z Europy . Czy zapłacono za ten cywilizacyjny wysiłek setek pokoleń ?
    ACTA to jest twór prawników wielkich korporacji ponadnarodowych , którzy tym aktem prawnym zmuszą świat do ścigania tych którzy naruszają ich interesy .
    Gdy zwykły obywatel czuje sie ograbiony z własności , to może oddać sprawę do sądu i dochodzić swych praw w procesie cywilnym.
    Korporacje ponadnarodwe żądają aby to za nich robiła policja i prokuratura krajów przez te korporacje kolonizowanych. Czy podpisanie ACTA nie jest dowodem wasalizmu urzędników . którzy decydują za naród , nie pytając o opinię ludzi rozsądnych.

  50. zyta 2003

    Rozumiem ,ze jesteś miłośniczką i zwolenniczka kopiowania. Parę stuknięć w klawisze i po robocie.

    A teraz ćwiczenie z cyklu ” pracuj nad swoją wyobraźnią”

    Żyjesz …w XIII wieku i masz przemożną ochotę skopiować na przykład…Biblię…Powiedzmy tylko Stary Testament. Dysponujesz 5 litrami inkaustu,3 dorodnymi gąskami. Każda gąska ma około 3546 piór.

    Aha …Do egzemplarza Biblii dołączany był zestaw ćwiczeń relaksacyjnych w 4 egzemplarzach.

    Życzę przyjemnego …kopiowania.

  51. Autor
    Jeśli Pan i pańscy znajomi nie znają nikogo, „kto nigdy korzystał z lewego oprogramowania” to jeszcze długo nie znaczy, że takich nie ma. Ja np. nie korzystałem nigdy. Pochopność sądu w jednej sprawie powoduje podejrzenie, że w innych też Pan może być pochopny…

  52. @ emes5756
    A gdzie ja napisałem, że nikogo takiego nie znam? Czy nie nazbyt pochopnie przypisuje mi Pan sąd, którego nie wygłosiłem?
    Pozdrawiam
    JK

  53. Walka o wolność słowa czy kradzieży dóbr za które trzeba zapłacić.Albo też próba uzyskania należności za dobra które tradycyjnie uznajemy za bezpłatne.Osobiście nie rozumię tego sporu i traktuję jako kolejny przykład malejącego zaufania pomiędzy rządzącymi a rządzonymi.Dlaczego w państwie gdzie zdecydowana wiekszość deklaruje wyznanie chrześcijańskie, uczciwość zaczyna być postrzegana jako niechciany garb na plecach.Przykłady,chociażby płacenie abonamentu.Na szczęście swoich wypocin na Pana blogu nie traktuję jako wartości intelektualnej.

  54. emes5756

    Jest nas dwóch,a z autorem to nawet trzech.

    Trójka zawsze kojarzy się w Polsce z trójcą.

    W sumie to trochę obciach „trójca” na ateistycznym blogu,ale cała nadzieja ,ze będzie nas trochę więcej.

    Nie będzie wtedy niestosownych skojarzeń.

  55. Panie Redaktorze! Analogia z ogrodnikiem zupełnie nietrafiona. Sama zaś dyskusja jaka rozpętała się w Polsce wokół ACTA ujawnia, że wielu Polaków zupełnie intuicyjnie, albo w pełni świadomie uważa, że to co dobre dla Ameryki nie musi być dobre dla Polski. Tymczasem klasa polityczna nie bierze takiej mozliwości w ogóle pod uwagę. Nasze interesy w dziedzinie ochrony wlasności intelektualnej są bliższe interesom Brazylijczyków, Chińczyków i Hindusów niż Amerykanów. Jednak istniejące sojusze i stan świadomości polskiej klasy politycznej nakazuje jej z wielkim entuzjazmem popierać coś co nie jest zgodne z naszym interesem narodowym. Nie chodzi mi o ściąganie mp3 z internetu tylko o wszelkie prawa autorskie i pokrewne. Nie tak dawno amerykańskie prawo patentowe przewidywało 20 lat ochronty patentowej, ale zostało zmienione tak, żeby wydłuzyć tę ochronę do 25 lat. Z punktu widzenia postępu techniczmnego w ogóle i naszych interesów w szczególe powinnismy być zainteresowani, żeby ten okres skrócić na przykład do 18 lat. W końcu decyzja o wydłużeniu do 25 lat jest równie arbitralna jak ewentualna decyzja o skrócenie okresu ochrony wynalazku do 18 lat. Jednak jak przypuszczam raczej będziemy starali się „zharmonizować” nasze prawo patentowe tak aby ten okres wydłużyć na wzór prawa amerykańskiego. Jako kraj nadal zachowujemy się jak ubogi i nieco przygłupi krewny z prowincji zgadzajacy się na wszystko w zamian za protekcjonalne poklepanie po plecach przez bogatego wujka z metropolii.

  56. Danka g.17:45
    Super! – „pani Łepkowska, ten Szekspir seriali telewizyjnych, broni własności autorskiej” …
    Popieram cały cd. Twojego komentarza, bo nie popieram ubezwłasnowolnienia ciebie, siebie, ich przez żadne korporacje miedzynarodowe, policje globalne itd.
    pozdrawiam

  57. Gospodarz znęca się nad językiem młodych demonstrantów i zbuntowanych internautów a przecież jakimś językiem ci ludzie muszą się posługiwać. Jakoś muszą opisywać rzeczywistość – krótko, jasno i dobitnie. Przecież to polityczna walka w której ważny jest dobitne hasło! Mnie po 20 latach prawicowego bełkotu cieszy renesans lewicowego czy lewackiego – jak mawiają prawacy – slangu. Cieszy mnie, że w końcu dociera do zapyziałej krainy głos buntując ej się Europy i świata. Jeszcze nie tak dawno musiałem znosić belkot jakiś Joann od Krzyża, patrzeć na parafaszystowskie marsze smolenskich histeryków i co gorsza słuchać tego obrzydliwego żargonu opisującego ich beznadziejny, ponury, czarny świat. Albo nowomowy rządzących – jak z „Roku 1984”. Nie ukrywam, że ulgę czuję patrząc na antykorporacyjne, antypaństwowe a przede wszystkim antysystemowe hasła i slogany. To głęboki oddech świeżego powietrza w tej zatęchłej prawicowej norze w której przyszło mi żyć.
    Pozdrawiam

  58. Była kiedyś mowa o „nowym średniowieczu”…….
    Czy przypadkowo nie jesteśmy świadkiem jego realizacji?
    Rycerzem było się z urodzenia, za zasługi, lub kupując tytuł- zrabowawszy jak Drake, na przykład.
    A co mamy teraz?
    Nowych rycerzy, kapitalizmu, dokładnie z tych samych przyczyn.
    Smaczku dodaje fakt, że w Polsce i kilku innych krajach, zlikwidowano podatek spadkowy, lub go ograniczono.
    Będziemy mieli nowych „szlachetnie urodzonych”…?

    Temu samemu służy przedłużenie praw patentowych na trzy pokolenia.
    Za zasługi przodków……..

  59. Kartka z podróży
    27 stycznia o godz. 20:01

    Szanowny Panie Kartka z podróży

    Z przykroscia czytam pana uwagi na temat zatechlej prawicowej nory. Czy ostatni ma zgasic tam swiatlo, wyemigrowac i zaczac nowe zycie w Ameryce? Nie wiem sam co panu doradzic. Moze nalezy oswoic sie z tym ze w zyciu nikt z nas nie jest wygranym.
    Moze nalezy zaakceptowac to ze nas wszystkich laczy przegrana. Tez tych co twierdza ze wygrali los na loterii. Natomiast rozchasane hasla anarchii przyprawiaja mnie o bol zebow.

    Slawomirski

  60. Art63
    27 stycznia o godz. 13:29

    Korporacja to ja.

    Slawomirski

  61. Szanowny Panie Sławomirski
    A mnie rozchasane hasla anarchii w tych ponurych czasach poprawiają nastrój. Budzą we mnie witalność
    Pozdrawiam

  62. mikesz
    27 stycznia o godz. 18:31
    Jest nas już czterech.

  63. Jako Kot, ktory od dwoch miesiecy ma na sumieniu nabywanie papierosow z kontrabandy (absolutnie lewe benson-hedgesy) placac za nie zaledwie £4.00 zamiast zlodziejskiej sumy £7.35 narzuconej przez zachlanne panstwo brytyjskie, nie zamierzam rzecz jasna wchodzic na barykady i potepiac jedna czy druga strone. Wiem, ze postepuje amoralnie, ale jestem emerytowanym kotem z nalogami i musze w pierwszym rzedzi zadbac o Numero Uno, a dopiero pozniej o wlasnosc inteletualna korporacji Benson and Hedges i o Skarb Jej Krolewskiej Mosci..
    Teraz kiedy Pan juz wie, ze przeczytalem wpis, pragne zwrocic sie do Pana z prosba o zlinkowanie tutaj absolutnie legalnej petycji do Komisji Etyki Poselskiej w sprawie ukarania Posla Suskieg za jego najnowszy wystep w Parlamencie:
    http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=8375

    W jakims momencie wkurzylismy sie na tyle na Blogu Bobika (www.blog-bobika.eu) ze uznalismy, ze zanduzo tym lapiduchom uchodzi na sucho, ze musimy zaprotestowac i byc moze w ten sposob przyczynic sie do wypleniania jawnego, aroganckiego i glosnego chamstwa, ktore sie rozplenilo w Sejmie, choc przeciez nie tylko.
    Mam nadzieje, ze Goscie zjawiajacy sie w tym miejscu – porzadne, liberalne towarzystwo – zechca sie do nas przzylaczyc i tez podpisac nasz apel.
    Bo naprawde juz sie dusimy w tym zaduchu. I musimy zacac dzialac jak obywatele.

  64. @ kartka z podróży.

    No tego się nie spodziewałem.Być może siedząc na niezłym zadupiu nie znam najnowszych trendów,ale iskierka nadziei,że daje się zauważyć wśród młodzieży zmianę metaforyki i środków ekspresji jest miłym dla oczu zjawiskiem.
    Mam przy okazji pytanie ,czy prawdą jest jakoby nad Polską krążyło jakieś widmo.

    Swego czasu Marks dostrzegał jakieś widmo krążące nad Europą, ale będzie chyba dużym nadużyciem twierdzenie,że to identyczne zjawisko.

  65. Kot Mordechaj (28-01-g.0:43)
    Petycję podpisałam. Gotowa jestem nawet wyjść w tej sprawie na ulicę, jak mróz zelżeje. Bo tu nie chodzi tylko o posła Suskiego, ale i wielu innych posłów osłów, i nie tylko o wypowiedzi rasistowskie. Poziom chamstwa, kłamstwa i bezczelności przekroczył „górne stany górne”, a tzw. komisja etyki to jeden wielki pic. Najbardziej wścieka mnie to, że owe osły (którym nie chce sie nawet czytać ustaw, na które głosują lub nie) uczyliły z posłowania sposób na wygodne życie (niektórzy w walucie euro) bez najmniejszej odpowiedzialności, bo i tak załapują się na kolejne kadencje.
    Za czasów komuny bojkotowałam wybory, w III RP – nie, ale chyba wrócę do starych praktyk, bo nie mam żadnego wpływu na to, kto i dlaczego trafia na listy wyborcze. Dopóki będzie trwał układ postsolidarnościowy (od lewa do prawa) z tymi samymi „gwiazdorami” nie ma szans na ZMIANĘ.
    Kocie M!
    Podzielam Twoje frustracje jako palaczka, która czuje się obywatelm(ką) dyskryminowanym (ą), drugiej kategorii. Pisałam o tym chyba wczoraj na którymś z blogów.
    Pozdrawiam ciepłym miau!

  66. No pewnie, ze chodzi nie tylko o Suskiego, tylko o caloksztalt tego co sie dzieje i jakim jezykiem posluguja sie te lapiduchy.
    A jeski Komisja Etyki Poselskiej postanowi zignorowac nasz apel, to wyprobujemy innych form nacisku. Oni jeszcze nie wiedza w lapy JAKIEGO Kota wpadli 😈

  67. Mikesz, moim zdaniem krąży jakieś widmo. Nawet się obvjawia ku mej radości.
    http://www.youtube.com/watch?v=Fbw-8hEmF90
    Pozdrawiam

  68. Kartka z podroży

    Chciałoby sie powiedzieć „Twoja radość jest moją radością”, i chociaż sytuacja jest rzeczywiście sprzyjająca zmianom w określonym kierunku myślę, ze skończy się jak zawsze, czyli obejdziemy się smakiem.
    Bo chyba jest tak, że wszyscy ci demonstrujący widzą winnego w jakimś Plusku, Kurczyńskim, Wróbelskim, Pokojowskim …Można jeszcze w tym ciągu parę nazwisk wymienić, ale problem jest oczywiście dużo, dużo głębszy. Nie będę silił się na stawianie diagnozy (nie jestem od tego ),ale ta oferta rozwiązań bolączek dzisiejszego świata jest średnio intelektualnie udana.

    Zresztą obawiam się ,ze taka recepta demonstrującym przy wiadomej okazji wcale nie jest potrzebna. Wydaje się, że zachowanie status quo (czyli możliwość ściągania meczów piłkarskich ligi Hondurasu, kopiowania filmów z Harrym Potterem, czy słuchania muzyki różnych Czerwonych Gitar, czy bogatej repertuarowo oferty zespołu pieśni i tańca Mazowsze) plus zgrzewka piwa i 3 paczki ”czipsów” w zupełności wystarczy.

    Internet w obecnej postaci po prostu pełni rolę marksowskiej używki którą wcześniej była religia.

    Teraz to już będzie trochę po bandzie:

    Marks rozróżniał 2 rodzaje świadomości klasowej ( ja użyję określenia stadnej).

    Niestety ci młodzi to takie „stado w sobie”, a chodzi o to żeby posiedli świadomość ,że mogą być samodzielnym podmiotem procesu społecznego który wcześniej potrafią z sensem odczytać i zinterpretować.

  69. Piractwo uprawia każdy, kto wchodzi do cudzego lasu, aby zbierać borówki i grzybki.

  70. Mikesz, chodzi Ci o to, by byli „stadem dla siebie”. W tym może pomóc tylko praktyka czyli walka polityczna. Trzymając się tematu, to dokonują w jej trakcie prob odczytania swej sytuacji. Na filmie widać i słychać było takie proby. Ta fotka w sosób lapidarny, prawdziwy i mocny wyraża owo polityczne dojrzewanie „stada w sobie” ku „stadu dla siebie”
    http://wyborcza.pl/duzy_kadr/56,97904,11025398,Protest_przeciwko_ACTA_w_Warszawie.html
    Myslę, że panstwo ratyfikuje ACTA mimo sprzeciwow i to przyspieszy dojrzewanie polityczne młodego pokolenia. Jestem więc dobrej myśli.
    Pozdrawiam

  71. Każdy pogląd znajdzie swoje przeciwieństwo,moneta ma awers i rewers (rant pomijam).A punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.Bzdurne banały lecz na miejscu w komentowaniu korporacjowstrętu.
    Jako żołdak i oficer korporacji,w latach 1989/2003 byłem szczęśliwy,mogąc realizowac moje pasje zawodowe w racjonalnym środowisku,z ustalonymi kryteriami powodzenia,mierzalnymi efektami i ustalonymi gratyfikacjami.Wymagana była inwencja i profesjonalizm.To był balsam leczący wieloletnie tłuczenie głową w mur.
    Np usiłowanie zapobieżenia kwaśnym deszczom poprzez system mierzący parametry zanieczyszczenia atmosfery z prognozowanym sygnałem wyprzedzającym do przejścia na węgiel mniej zanieczyszczony.
    Poszło z dymem bo elektrownia nie zgodziła się na separowane składowisko lepszego węgla.Itp itd.Wiele przykładów.
    Bezsensowne jest traktowanie korporacji jako zła samego w sobie z tworzeniem atmosfery udupiającej własną przedsiębiorczośc.
    Trzeba przeciwstawiac się agresji korporacji obcych wszędzie tam gdzie możemy stracic.
    Trzeba umiec to rozpoznac. Lecz wspierac własnych przedsiębiorców zdolnych do wyzwolenia inicjatyw i inwencji ludzi .Dla tworzenia rodzimych korporacji a może innych form przedsiębiorczości bo przecież świat się zmienia nieustannie.
    Mrzonki o „widmie” nowym ogarniającym pospólstwo internetowe to tylko mrzonki.
    Ci ludzie potrzebują pracy a mrzonki nie są od tego.Kolejnych złudzeń mogą tylko dostarczyc.
    Proszę o wybaczenie Mikesza,że powołam się na jego przykład.Mikesz ma rozwijac rewelacyjne odmiany truskawek.Całkowicie ignorując licencje.A po uzyskaniu odpowiedniej pozycji rynkowej i zdolności kontrolowania rynku,bezwzględnie egzekwowac swoje prawa licencyjne od baranów,którzy nie potrafią się przed tym obronic.Dostarczając dobrodziejstwa pracy swoim ziomkom.
    Howgh
    PS
    Od końca 2003 jestem na regularnej emeryturze i ten błogi stan pozwala mi na ignorowanie wszelkich licencji,odmiennych poglądów i widm krążących.

  72. Micjur, tu nie chodzi o ocenę korporacji tylko język polityczny, którym młodzi zaczynają opisywać świat – o to co czytamy na plakatach, co slyszymy skandowane na demonstracjach.
    Piszesz – „Ci ludzie potrzebują pracy”. Ale przecież wiesz, że oni pracy nie będą mieli, że oni są zbędni. Właśnie ten stan „zbędności” powoduje, że jak pisze Mikesz, internet stał się ich religią. To lepszy świat niż podły real – swiat w zasięgu ręki, z ktorego obfitych dóbr można korzystać za darmo. No i świat którym oni rządzą. To ciekawe, że walkę o ten internet zaczynają pojmowac jak robotnicy 100 lat temu. Walczą przeciez z kapitałem (korpooracje) i służącym kapitałowi panstwem. Przeciwstawiają się kolonizacji. O tym mó9wią ich hasła.
    Pozdrawiam

  73. @Kocie M
    Tez podpisalem. Ciekawe co to da.

  74. No, dzieki, dzieki Gosciom i Gospodarzowi za podpisywacatwo 🙂 🙂 🙂

  75. Kartko,
    darwinizmem pojechałem nie dlatego,że to lubię lecz dlatego,że takie jest środowisko.
    Ci ludzie mogą pracę wytworzyc.
    Spółdzielczośc leży odłogiem.Gdyby manifestowali masowo,że udupia się ich projekty spółdzielcze to bym się włączył ze swoją laską.To nie jest sprawa języka.To jest sprawa racjonalnego rozumowania.
    Internet stał się dla nich surogatem rzeczywistości (jak piszesz).
    Mrzonką,ułudą,odmiennym stanem świadomości.Nie pójdę na nich z moją laską bo wnuk maturalny jest zarażony.Obawiam się,że wpadli w cierpiętnictwo.Bez sensu i bez przyszłości.Pozdro.(tak kończy swoje maile wnuczek)

  76. Jedna podstawowa kwestia:

    Tzw „wlasnosc intelektualna” nie ma nic wspolnego z rzeczywista wlasnoscia.
    Jesli zastanowic sie logicznie to „wlasnosc” jest relacja miedzy przedmiotem a posiadaczem ktora

    – jest okreslona jest pelnia wladzy posiadacza nad przedmiotem

    – dotyczy dobr rzadkich i kwantyfikowalnych tj takich wobec ktorych mozna powiedziec
    ze jesli A ma jednostke dobra to nie moze jej miec B

    Stad mozna byc wlascicielem jablek, samochodow, nieruchomosci a nie mozna byc wlascicielem ludzi (z uwagi na pierwszy przypadek), swiatla slonecznego (z uwagi na drugi przypadek), powietrza na otwartej przestrzeni (z uwagi na drugi przypadek).

    Informacja jest niezgodna z regulami obowiazujacymi w relacji okreslanej jako „wlasnosc” w obu przypadkach. Stad „wlasnosc intelektualna” nie moze zaistniec na wolnym rynku – i faktycznie nie istnieje. Jest wytworem prawnikow i urzednikow ktorzy uzywaja przymusu panstwowego do ograniczania wolnosci ludzi

    Nie ma zadnego wolnorynkowego i prawonaturalnego uzasadnienia dla A korzystajacego z profitow za kazda kopie jakiegos utworu takze ta ktorej sam nie sprzedal. To jest nic innego jak WYZYSK w najbardziej porpawnym rozumieniu tego slowa – a nie marksistowskim tworze pseudoekonomicznym. Dysponenci tzw „wlanosci intelektualnej” po prostu bronia wszelkimi sposobami swoich zyskow ktore traca przez naturalny rozwoj rynku i postep technologiczny.

    Jesli uznajemy ze nastepuje w tym wypadku kradziez to rownie dobrze wlascicielom niewolnikow nalezy sie odszkodowanie – wszak pozbawiono ich wlasnosci!

  77. I żeby nie było wątpliwości ,ze chcę przenosić XIX- wieczne diagnozy i recepty w rzeczywistość XXI wieku.
    Cały czas uważam, ze korzystanie bez zgody z cudzej własności intelektualnej jaką w węższym znaczeniu jest również prawo autorskie jest nadużyciem i jest niemoralne.

    Własności intelektualnej przysługują te same prawa co w przypadku własności materialnej.

    Problem tkwi raczej w tym, że szanse zgodnego z prawem korzystania z czyjejś własności ( w tym przypadku własności intelektualnej) są w Polsce (na świecie nie jest inaczej ) udziałem nielicznych.
    Dobrze byłoby gdyby takie prawo mieli ci najlepsi, najbardziej utalentowani, najbardziej pracowici. Niestety jest inaczej. Jest co najmniej dziwne, że osoba pracująca przez cały miesiąc nie może sobie pozwolić na kupno kilku płyt, wykupienie odpowiedniego dekodera z którego będzie mogła obejrzeć ulubione transmisje piłkarskie, seriale telewizyjne, czy pójść do kina raz w tygodniu. Może i są przypadki internetowych kleptomanów, którzy chociaż ich stać ,to i tak wezmą co nie ich, ale generalnie młodych ludzi po prostu nie stać na cywilizowane korzystanie z owoców czyjejś intelektualnej pracy

    I wcale nie chcę korzystać z marksistowskiego panaceum. Nie ,nie chcę zabierać tym których stać. Chce jedynie wyrównania szans życiowych wszystkim obywatelom którzy takich szans oczekują. Chcę aby niezależnie, czy ktoś jest dzieckiem pana ministra, dziennikarki telewizyjnej z Warszawy, niezaradnych życiowo rodziców, czy też dzieckiem z zapyziałej podkarpackiej wioski miał takie same( a przynajmniej podobne) szanse rywalizacji o” konfitury” w dorosłym życiu. A to co w tej chwili dzieje się naprawdę wola o pomstę do Boga. Oczywiście ateistycznego.

    Wiem, wiem „ateistyczny Bóg”…,ale w naszej pszennoburaczanej krainie i to jest możliwe,

  78. Pani Rowlings pomimo nielegalnego kopiowania, dorobiła się majątku w wysokości miliarda funtów. Poczytni pisarze mają majątki wielomilionowe- co najmniej.
    Muzycy, poeci, pisarze, wytwarzają kod kulturowy, wartości, wzorce, o niewymiernej wartości. Jak wpływa Sieć na poglądy, postawy, zachowania?
    To wszystko trudno oszacować.
    Ile lat ma trwać ochrona?
    70 to chyba trochę za dużo……

    Dla młodych to składnik otoczenia tak oczywisty jak powietrze. Chcą twórcy ich tego pozbawić a rządy kontrolować. Zawracanie rzeki kijem.
    Nie da się rocznikom 1990 tego wymazać ze świadomości……
    Trzeba jakiegoś sposobu na pogodzenie interesów.
    Podatek w nośnikach? abonamencie? prądzie?
    Skoro gazety, kanały telewizyjne, radio, są w stanie dzielić się zyskami z reklam, to i twórcy muszą wypracować sobie jakąś koncepcję podziału wpływów.
    Na przykład liczbę ściągnięć przełożyć na kwotę tantiem…..

  79. Narzucana przez USA „ACTA” to tylko wstep do cenzury i pelnej kontroli wszelkich mediow elektronicznych na calym swiecie… Tylko tyle i az tyle!

  80. „Stad mozna byc wlascicielem jablek, samochodow, nieruchomosci a nie mozna byc wlascicielem ludzi (z uwagi na pierwszy przypadek), swiatla slonecznego (z uwagi na drugi przypadek), powietrza na otwartej przestrzeni (z uwagi na drugi przypadek).”

    Przecie kiedys niewolnictwo (posiadanie ludzi na wlasnosc) bylo prawnie sankcjonowane i uznawane (np. w USA) za „swiete prawo wlasnosci”!

  81. jer-1
    28 stycznia o godz. 19:58

    Któryś z faraonów opodatkował powietrze……
    Opodatkowanie CO2 jakoś dziwnie to przypomina……

  82. jer-1
    28 stycznia o godz. 19:55

    Ma pan racje Internet powinien byc wolnym medium.

    Slawomirski

  83. To co wyrabia obecny rząd, jasno zdefiniowała i nazwała Barbara W.Tuchman w swej książce „Szaleństwo władzy” z 1984 r.” Godnym uwagi, a dostrzeganym w toku całej historii fenomenem, niezależnym ani od epoki, ani od miejsca, jest uprawianie przez rządy polityki sprzecznej z korzyścią własna. Sprawia to wrażenie, że ludzie znacznie gorzej wykonują funkcje rządzenia niż wszelką inną działalność. W tej dziedzinie mądrość postępowania–którą należałoby zdefiniować jako realizowanie koncepcji powziętej na podstawie doświadczenia, zdrowego rozsądku i dostępnych informacji–objawia się rzadziej i częściej zawodzi niż powinna. Dlaczego ci, co dzierżą władzę tak częsta działają wbrew temu, co nakazuje rozum, a oczywisty interes własny im sugeruje. Dlaczego tak często wydaje się, że nie potrafią się zdobyć na inteligentny sposób rozumowania ?”. ( Wydawnictwo „Książnica” 1992r.) Świeże przykład?. 6 latki do szkół! .Praca do 67 roku życia!. Refundacja leków!. Cena paliw!. ACTA!. Uprawnienia NIK!. Tyle starczy. Szaleństwo władzy w pełni. O smoleńskiej katastrofie nie wspominał.

  84. Kartka z podróży
    27 stycznia o godz. 21:09

    Szanowny Panie Kartka z podróży

    Zycze panu witalnosci. Wolnosc internetu jest wazna. Czuje jej brak na blogu redaktora Passenta. Dziekuje za klip z Poznania. Popieram protest w sprawie restrykcji internetu.
    To nie jest anarchia. To ruch spoleczny. Teraz udaje sie na zaplanowane wakacje do krainy kaktusow. Pozdrawiam.

    Slawomirski

  85. xxx
    28 stycznia o godz. 18:01

    Wlasnosc intelektuala

    Kopernik jest wlascicielem heliocentrycznej koncepcji swiata. Polska po nim odziedziczyla prawo do tej wlasnosci. Wszytkie kraje swiata powinny Polsce placic podatek od tej wlasnosci intelektualnej.

    Slawomirski

  86. Szanowny Panie Sławomirski
    Życzę udanych wakacji.
    Miło mi, że podobnie oceniamy sytuację polityczną w kraju.
    Ubolewam, nad przejawami cenzury, ktore Pana dotknęły
    Pozdrawiam

  87. Micjur
    Do spółdzielczości trzeba dojrzeć. A najpierw trzeba ludzi wychować do kooperacji a nie dzieląc i rządząc pielęgnowac w nich chciwy, samolubny egoizm.
    Tak więc moim zdaniem należy się tylko cieszyć, że wolnościowy impuls skłonił młodzież do dzialań kolektywnych, kooperacyjnych bo przecież w tym wyraża się ich bunt – bunt ryzykowny, bo jego uczestnicy mogą na nim stracić. Nawet jeśli ten bunt dotyczy internetu czyli – jak piszesz – surogatu rzeczywistości. Zapalinik buntu jest w sumie nieistotny,
    Na marginesie – wizja spółdzielczości skrywa się przecież pod hasłem „j …bać korporacje” z ktorym wyszli na ulice.
    Pozdrawiam

  88. Mikesz
    W pelni się zgadzam z Twoim komentarzem – w duchu socjalistycznym. W tym dobrym rozumieniu pojecia socjalizm. Takim jak sugeruje Micjur. Nie załganym i obrzydzonym przez dyktatury komunistyczne.
    Ekspresja polityczna wyrażana przez internet czy demonstrujących sprowadza się w gruncie rzeczy do tego co piszesz. To tylko charakter ostrej walki politycznej nadaje jej taki rewolucyjny – dla niektorych niepokojacy – charakter. Po prostu tak to zwykle na ulicy wyglada, bez wzgledu czy dzieje się to w Polsce, Hiszpanii, Niemczech, Francji czy USA.
    Pozdrawiam

  89. Do autora blogu:

    Przyznaje bez bicia, ze czytając Pański tekst o
    „Szatanie i jabłkach”, oczekiwałem rzeczowej polemiki
    o bezrefleksyjnym kopiowaniu stereotypów myślowych
    na temat „Złego Kapitalizmu”, o nadużywaniu kategorii
    moralnych odnośnie relacji czysto ekonomicznych,
    oraz uwypuklenia pustoty członków neoliberalnego
    społeczeństwa które rywalizuje w bezrefleksyjnej konsumpcji
    dóbr, krzycząc o braku równości i wchodząc wprost w
    pułapkę zafundowana im przez owe wielkie korporacje,
    gdzie sens nadaje życiu grubość portfela.

    Zamiast tego otrzymałem od Pana mafijno-szatańską
    przypowieść o występkach (hipokryzjach?) grzesznych
    Edeńczyków łakomych na darmowe biblijne jabłka.
    (Przepraszam za porównanie, lecz język Pańskiego
    artykułu jest bardzo zaraźliwy, a ja wychowany w
    katolickiej tradycji daję się łatwo wmanipulować
    w taką nomenklaturę języka rodem z ambony.)

    Zgadzam się, ze problem korporacji, to nie problemem
    CHCIWOŚCI. Nie jest to też problem NIESPRAWIEDLIWOŚCI, ZŁA
    czy SZATANA.
    Czy jednak powinien Pan o tym pisać używając kategorii i
    słownictwa rodem z moralitetu: …korporacyjne zło;
    niesprawiedliwa dystrybucja; hipokryzja; życie pustelnika; chciwość;
    dobrodziejstwo; … ze nie wspomnę o tych jabłkach – biblijnych?

    Zysk to kategoria ekonomiczna, a nie moralna
    i taki zarzut owszem mógłby Pan postawić swoim bliźnim
    (tfu przepraszam: współczesnemu społeczeństwu konsumpcyjnemu)
    tj., że:
    – utożsamia niesprawiedliwość moralną z niesprawiedliwością społeczna,
    – że nie wystarcza już równość w konsumpcyjnych prawach,
    oczekujemy też równości w konsumpcyjnych przywilejach.
    (Korporacjo gdzie jest MOJE 100 MILIONÓW ?)

    Prawdziwym problemem z korporacjami jest to, że z podmiotu
    prawa staja się jego cichym twórca i to PRAWO zamiast odzwierciedlać
    demokratyczny, akceptowalny (kulawy i niedoskonały przyznaje) kompromis
    uciułany przez społeczeństwo, zaczyna odzwierciedlać
    i bronić interesów wielkich korporacji. Nie zawsze co
    dobre dla korporacji – dobre dla obywatela i demokracji.

    Prawo – określając przywileje i obowiązki w demokratycznym społeczeństwie,
    musi bronić przed kradzieżą (I BRONI!), ale też musi gwarantować wszystkim
    równy dostęp do podstawowych dóbr, w tym dóbr kultury.
    Bez tego nie ma postępu, bez tego nie ma demokracji.
    .Jakość rzeczywistości w której żyjemy mniej zależy od tego
    czy kanapka jest z szynką czy z serem, a bardziej od tego
    czy mamy obywateli i aktywnych uczestników kultury, czy
    też wytresowanych przez korporacje konsumentów.
    Niebezpieczeństwa jakie płyną z neoliberalnej ekonomii
    i rozwarstwienia społecznego opisał m.in. p.Edwin Benedyk
    w artykule „Widmo krąży po świecie”. Gorąco polecam lekturę.

    http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1521426,1,rozwarstwienie-ekonomiczne-czyli-tykajaca-bomba.read

    P.S:

    Dostęp do dentysty, jak i tzw. stomatologia jako nauka,
    nie została wynaleziona ani utrzymywana przez korporacje!
    Dlatego też proszę czytelników nienawidzących owe złe
    satanistyczne twory, aby nie rezygnowali z wizyt u dentysty.
    Pocieszam też tych co nie maja dostępu do pustelni, że wbrew
    sugestiom autora blogu, przebywanie w owej nie gwarantuje braku
    hipokryzji (a jedynie brak reklam).
    Sytuacja sadowników jest bardzo często kiepska (jak i czasem jakość
    jabłek) przez monopole wielkich korporacji które wymuszają złodziejskie ceny i takież umowy, a nie przez złodziei jabłek.
    Co pisze jako rolnik.
    Bądźmy równi i solidarni, i walczmy o post-neoliberalna demokracje
    z której owoców wszyscy będziemy mogli aktywnie i tanio korzystać.
    Aby nikt nie musiał zostać piratem chcąc aktywnie uczestniczyć w kulturze.

    Pozdrawiam,

    Jonas – ateista.

  90. Jonas pisze:

    „Prawdziwym problemem z korporacjami jest to, że z podmiotu
    prawa staja się jego cichym twórca i to PRAWO zamiast odzwierciedlać
    demokratyczny, akceptowalny (kulawy i niedoskonały przyznaje) kompromis
    uciułany przez społeczeństwo, zaczyna odzwierciedlać
    i bronić interesów wielkich korporacji. Nie zawsze co
    dobre dla korporacji – dobre dla obywatela i demokracji.”

    I nie zgodzę się że biznes to kategoria wyłącznie ekonomiczna.

    Jeszcze jeden cytat:

    „Dobry reprezentant firmy musi mieć mentalność drapieżnika. Jeśli widzi ofiarę, musi ją bezszelestnie podejść i zniszczyć. Skrupuły i powolność eliminują kogoś takiego z rynku. Interesów nie można prowadzić w sposób przyjazny i bezkrwawy. Pieniądze zarabia się rozpychaniem się i ubieganiem konkurentów ,gdy tylko nadarza się okazja. Do gry powinien przystąpić tylko ten kto chce wygrać.”

    I być może dzisiejsza władza nie ma ochoty walczyc i poddaje pojedynek walkowerem.

    Być może premier ma w pamięci jak skończył swego czasu jeden z jego poprzedników.

    Chodziło wówczas o pokrewną branżę, czyli jedną z gałęzi z medialnego rynku. Procedowano nad nowym zapisem ustawy który porządkował zasady funkcjonowania tego rynku. Działała wówczas komisja w której z jednej strony zasiadali przedstawiciele rządu, z drugiej zaś przedstawiciele korporacji medialnych. Na czele tego środowiska stała szefowa korporacji medialnych. Obywatelka obcego państwa. Ci którzy wiedzą o czym pisze, wiedzą jak się to skończyło. Innym przypomnę.

    W trakcie prac nad zmianą PRAWA przedstawiciele korporacji że rozmowy idą w kierunku nie uwzględniającym ich interesów , że skierowany do wspólnych prac przedstawiciel rządu nie ma prawa wprowadzać żadnych poprawek w dyskutowanym projekcie. Może i nieporadnie, ale cały czas rząd miał na uwadze interes spółki z udziałem skarbu państwa. Oczywiście w tym momencie rozpętała się medialna nagonka ktorej uwieńczeniem był bełkot napierd… faceta świadczący o tym że korporacje bronią polskiej racji stanu przed demokratycznie wybranym rządem.

    Efekt

    Nie bezpośrednim ,ale ewidentnym następstwem zdarzenie było raczej usunięcie ze sceny politycznej premiera średniej wielkości państwa europejskiego .I co najdziwniejsze spoleczeństwo tego kraju przyjęło ten werdykt to z wielką radością.

    I dlatego może dzisiejszy walkower.

    PS Cytat o moralności biznesu zaczerpnąłem z „Etyki w działaniu” Jacka Hołowki

    A wspomnienia dotyczyły afery Rywina i udziału w nie obywatelki amerykańskiej Wandy Rapaczyński szefowej korporacji medialnej Agora.

  91. „Korporacje tworzą ludzie” – nie zgadzam się, ponieważ są one tworzone na bazie jasno określonych procedur i w ten sposób uniezależniły się od człowieka. To pieniądze tworzą korporacje.

  92. Istnieje chyba poważna różnica celów istnienia korporacji- zysk
    i Państwa- powodzenie obywateli……
    Przynależność do korporacji jest dobrowolna, do państwa- przymusowa.
    No i państwo ma znacznie więcej celów do realizacji. Korporacja ten wachlarz ma ograniczony.

  93. ojciec ojcow, wielki prawodawca, wspial sie na najwyzsze schody budynku na nowogrodzkiej i o oglosil swej pokornej trzodce przykazanie 11-te, najwazniejsze:”Thou shalt not speak to the Devil”

  94. @Gospodarz
    Spóźnione baaardzo (przepraszam) wyjaśnienie/uściślenie: Napisał Pan:”(NB znacie kogoś, kto nigdy nie korzystał z lewego oprogramowania?)” co sugeruje (mi), że Pan takich nie zna. Czyli wszyscy korzystają. Pewnie wniosek z czytania zbyt pochopny. Przepraszam. Ale jak się okazało (dalsze wpisy): SĄ TACY!!! Pozdrawiam.