Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

5.01.2012
czwartek

Indoktrynacja ateistyczna cz. II

5 stycznia 2012, czwartek,

Czwartek, 5 stycznia

Dyskusja o indoktrynacji takiej czy owakiej żwawo się rozwija, choć co i rusz zahacza o wątki (zbyt) typowe dla rozmów o ateizmie i wierze. Postanowiłem więc podrzucić wątek odrobinę mniej standardowy:

w przeciwieństwie do przekonywania do racji materialistycznych, monistycznych czy ateistycznych — indoktrynacja religijna jest obecna w życiu każdego Polaka od jego narodzin (a nawet poczęcia — wszak już wtedy mówimy o stanie „błogosławionym”) poprzez — najkrócej mówiąc — wszechobecność religijnego i dualistycznego obrazu świata w języku, którym się posługujemy.

Jako polonista odnoszę się do naszego języka z wielką rewerencją, więc proszę od razu, by nie zarzucać mi chęci walki z bogactwem samego języka, który z istoty swej funkcji i sposobu istnienia jest zapisem historii tych, którzy się nim posługiwali i posługują, zatem także ich wierzeń. To, że bardzo lubię poezję na wskroś katolickiego Norwida, nie przeszkadza mi dostrzegać, że słownictwo i frazeologia języka polskiego niejako narzuca pewien „naturalnie” przesycony religijnością sposób mówienia o świecie. Bardzo trudno uniknąć w języku polskim wyrażeń, które konotują istnienie świata pozamaterialnego, duchowego itp.

Na najniższym (w sensie wagi) poziomie mamy do czynienia z wszelkiego rodzaju natręctwami językowymi — sam nie mogę już uwolnić się od westchnień typu „o rany!”, „o rany boskie!” (a źródłem jest tu przecież odwołanie się do ran Jezusa na krzyżu, czyli zdarzenia raczej mitycznego niż faktycznego) czy „o Jezu!” (co w moich ustach śmieszy mnie samego najbardziej). Na innych, ważniejszych poziomach opisu realiów, w których przyszło nam żyć (co samo w sobie można postrzegać jako niesamowicie szczęśliwy zbieg okoliczności, zważywszy, ile form życia nie zdołało przetrwać w historii Ziemi), ramy języka (nie tylko naszego) bywają naprawdę sztywne i ograniczające.

Przecież cały negatywny ładunek emocjonalny zawierający się w słowie „ateizm”, wynika z historii jego uzusu i samej konstrukcji zapisującej odniesienie do teizmu jako czegoś, czemu ateizm się przeciwstawia (czyli niby czegoś bardziej pierwotnego, uprawnionego, wręcz prawdziwego). Wątpię, by w naszych, polskich warunkach słowo „ateista” nabrało wkrótce choćby obojętnego zabarwienia emocjonalnego i, prawdę mówiąc, niespecjalnie się tym przejmuję. Gorzej, że słownictwo, jakim się na co dzień posługujemy, często dość istotnie fałszuje obraz świata, a także wpływa na nasze postawy i zachowania, co już nie jest mi obojętne.

Np. drażni mnie nadużywanie w mediach słowa „cud” w odniesieniu do każdego zdarzenia, które choć niezwykle mało prawdopodobne, jednak się wydarzyło. Więcej przykładów znajdą zapewne moi szanowni czytelnicy, jeśli tylko popatrzą na wszelkie wypowiedzi pod takim właśnie kątem. Podsunę jeszcze tylko jedno słówko (i jego pochodne): „grzech”. Akurat doktryna grzechu wydaje mi się szczególnie fałszywą (o ile fałsz da się stopniować) i szkodliwą (w sensie następstw) podstawą opisu ludzkiej etyki.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 104

Dodaj komentarz »
  1. Zgadzam sie calkowicie z Szanownym Autorem. Istotnie jest tak, ze jestesmy wychowani i indoktrynowani w wierze katolickiej. Dlatego tak trudno pozbyc sie tego balastu i zostac w Polsce ateista. W dodatku, ateista jest na ogol osamotniony w swoich zapatrywaniach i – volens nolens – uczestniczy w przeroznych religijnych ceremoniach, by nie urazic chocby najblizszej rodziny.

    Co do doktryny „grzechu”, to chcialbym dorzucic jeszcze bardziej absurdalne pojecie – „grzech pierworodny”, ktorego podobno pozbywa sie tylko przez chrzest. To dopiero potega kosciola katolickiego. Kazdy, ale to kazdy rodzi sie juz z „grzechem”, ktory moze wymazac tylko pan w czarnej sukience, kropiac glowe woda. Mycie glowy u fryzjera taniej kosztuje.

    Pozdrawiam.

  2. Co do grzechu byłbym łagodniejszy w ocenie, gdyż w swej istocie oznacza zejście że ścieżki, czy drogi wytyczonej, by szybko i sprawnie dotrzeć do celu. A to wydaje się zgodne z każdą etyką bez względu na jej sposób uprawomocnienia.

  3. Moja wnuczka tez naduzywa tego religijnego jezyka. Kiedy weszlismy w Beskidzie na taka sobie srednia gorke, za kazdym razem, kiedy schodzac mijalismy wspinajacych sie turystow, ta chwalipieta wykrzykiwala; Dziadku to cud, ze ja na te gore weszlam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ Caddicus Caddi – a cóż złego w „szybkim i sprawnym dotarciu do celu” by określać je jednoznacznie pejoratywnym określeniem „grzech”? Określenie to jest właśnie dlatego szkodliwe, że stygmatyzuje wolną jednostkę i jej autonomiczny wybór.

  6. Zgadzając się z Autorem, pozwolę sobie zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt sporu teizm-ateizm. Otóż wszelki teizm jest dla mnie nie do przyjęcia jako, w samej istocie, niewolnictwo w sprawach ducha. Pozycja „na kolanach” nie powinna licować z niczyją godnością. Samo pojęcie boga, któremu należy oddawać cześć, błagać o przebaczenie itd. jest odpychające. Odpowiada mi natomiast stosunek do krzyża wielkiego Goethego. Jego „Prometeusz” idealnie odzwierciedla napięcie na linii człowiek – bóstwo:

    Zakryj swe niebo, Zeusie,
    Oparem chmur
    I ćwicz się jak pacholę,
    Co ścina osty,
    Na dębach i gór szczytach!
    Tylko mi nie tknij
    Mojej ziemi,
    Mej chaty, którejś nie zbudował.
    I mego ogniska,
    Którego żaru
    Zawidzisz mi. (…)
    Jak mam cię czcić? Za co?
    Czyś kiedyś uśmierzył cierpienie
    Obarczonego?
    Czyś kiedy ukoił łzy
    Utrapionego?
    Czyż męża ze mnie nie wykuł
    Wszechmocny czas
    I wieczny los,
    Moi władcy i twoi? (…)
    Tu siedzę, kształtuję ludzi
    Na własny obraz.
    Plemię, co będzie mi równe,
    By cierpieć, płakać,
    Używać i radować się,
    I nie dbać o ciebie
    Jak ja!

    Z serdecznymi pozdrowieniami!

  7. Szanowny redaktorze Polityki

    Slusznie uzala sie pan nad polskim jezykiem bo trzeba byc w zyciu samarytaninem. Z drugiej strony na to patrzac to obecnosc zorganizowanej religii w zyciu panstwa powinna byc krytykowana. Czy to znaczy ze mamy wlaczyc z przykladami podanymi przez pana? Na rany Chrystusa nie.

    Slawomirski

  8. Werbalista
    5 stycznia o godz. 17:04

    Szanowny Panie Werbalista

    Slusznie zali sie pan na upodlenie Polaka przez religie.

    Slawomirski

  9. @Werbalista
    „Kazdy, ale to kazdy rodzi sie juz z „grzechem”, ktory moze wymazac tylko pan w czarnej sukience, kropiac glowe woda. Mycie glowy u fryzjera taniej kosztuje.”
    Mysle ze tym tekstem obnazasz swoje tragiczne ego. Szacunek do ludzi nie polega na nazywaniu w Polsce ksiedza panem, sutanny sukienka, a porownywanie obrzedu religijnego jakim jest Chrzest Sw. z myciem glowy przez fryzjera jest obnazaniem prymitywizmu. Z ludzmi nie szanujacymi innych pogladow niz wlasne zwyczajnie sie nie wchodzi w dyskusje. „Nie kladz perel przed wieprze bo je zgnoja i podepcza”.

  10. @ Marcin 5 stycznia o godz. 22:10

    Przykro mi, ale dla mnie „ksiadz”, to tytul bez wartosci. Na pewno nie jest „ojcem”, ani ja „synem”. Nazywanie go „panem”, to elegancki zwrot i tak zwracam sie do wszystkich mezczyzn. To, ze sutanna wyglada jak sukienka, to nie moja wina – tak juz jest. A obrzed „chrztu” moze byc dla niektorych wazny i sakramentalny, ale nie jest taki dla mnie.

    Piszemy w koncu na blogu zatytulowanym „Listy Ateisty”, a nie w „Gosciu Niedzielnym”.

    Pozdrawiam.

  11. @Marcin

    Starasz się zdominować dyskusję przez zawłaszczenie języka. Narzucasz swoje nazewnictwo. Dla Ciebie to może być ksiądz, a dla kogoś innego pan. Domagasz się żeby uznać już na poziomie języka, że ksiądz nie jest zwyczajnym panem, tylko kimś wyjątkowym. Dla Ciebie może takim być dla mnie niekoniecznie. Zerknij do wpisu gospodarza pt. „Zamulanie” robisz dokładnie to samo tylko w mniejszej skali. Jeśli odrzucić wszystkie mistyczne sprawy to chrzest sprowadza się technicznie do zmoczenie człowieka wodą. Zaznaczasz „w Polsce”. Jestem ciekawy czy świadomie i dlaczego Twoim zdaniem w Polsce szczególnie trzeba się trzymać kościelnej terminologii ?

    Ps. Moim skromnym zdaniem nazywanie księdza panem nie jest oznaką prymitywizmu. Tak samo jak sutanny czy kiltu sukienką. Widać jestem wieprz.

  12. Wydaje mi się, że powiedzenia „o Boże” czy „o rany” należy zaliczyć bardziej do przekleństw. Bo natręctwa to pewien stan chorobowy, który w ekstremalnym stadium unieszkodliwia się dzisiaj wszczepianiem elektrod do mózgu.

    W zasadzie to czekam na czasy, kiedy w podobny sposób będzie można unieszkodliwiać natręctwa religijne i im podobne.
    Bo do religijnych natręctw należałoby zaliczyć pojęcia dobra i zła w formie przedstawianej przez Pana Szostkiewicza kilka dni temu. To bardzo smutny i wstydliwy przypadek. Pan jest tu odtrutką. Dlatego bardzo proszę o więcej takich indoktrynacji bo bardzo mi tego brakuje do dla równowagi psychicznej.
    Pozdrowienia

  13. @Marcin
    Czytając twój komentarz odnosi się wrażenie że zatrzymałeś się w rozwoju na poziomie średniowiecza. Czymże bowiem jest ksiądz, biskup, papież. Dla mnie są przebierańcami ubranymi w śmieszne stroje wymyślone przez kler na przestrzeni wieków w celu podkreślenia swojej wyższości na pozostałymi owieczkami. Nie powiesz przecież że prekursor chrześcijańskiej wiary czyli Chrystus używał takich śmiesznych strojów. Nosił się skromnie i nie wywyższał. Poza tym czym się różni od przeciętnego zjadacza chleba. Ma takie same potrzeby życiowe, seksualne, tak samo umiera i gnije jak każdy śmiertelnik.Jedno czym się różni, to głosi zasady wiary, niczym nie udokumentowane. Przez dwa tysiące lat nie potrafiono w tej mierze niczego udowodnić a klepie się bzdury wymyślone przez hierarchów, czyni się różne czary mary, odprawia egzorcyzmy niczym czarownik wśród dzikich ludów. Wartość ich działania jest taka sama. Dla mnie ksiądz to zwykły darmozjad wyłudzający od otumanionych ludzi obietnicą zbawienia środki na luksusowe życie i nieróbstwo.

  14. A no wlasnie, pan Marcin wchodzi na blog Ateisty , gdzie zamierza Ateiste indokrynowac i troche ukulturalnic. Jest to praca misyjna.
    Trudno, trzeba cos zrobic aby perla Marcin nie nazywal nas wieprzami.

  15. Witaj Lewy Nihilisto (to znaczy ślepy na Boga)!
    Co powiesz na sznur opali na jakim nas powieszą gdy się nie poprawimy?
    Ja tam mogę zakceptować kwarcyt przeplatany malachitem i aby Róża mi przed mą śmiercią wyznała jak ma imię. Bo wszystkie boskie to chyba Stanisław Lem oprogramował.

  16. Szanowny Gospodarzu. Mam nadzieje – ale nie wiarę – iż po takim wejściu w rok 2012 będzie Pan bardziej dbał o blog . Ożywiona dyskusja dowodzi o wyjątkowej potrzebie rozmowy o tych problemach ateistów i nie tylko ateistów. A’propos wypowiedzi AKwaśniewskiego: przed półwiekiem na żale mojej bardzo religijnej Matki, że jako młody chłopak przestałem wierzyć – nie chcąc sprawiać Jej przykrości mówiłem wielokrotnie ” Mamo wiara jest wielkim darem, a ja go nie otrzymałem”! Z serdecznymi pozdrowieniami za udany początek roku dla Redaktora i Blogowiczów janekp

  17. Szanowny Panie.
    Już od dłuższego czasu zastanawiałem się po co Pan „zaśmieca” zestaw autorów blogów, jako że jest Pan nieczynny. Nic nowego się nie ukazywało. Ale teraz wiem. Szykował się Pan na mocne wejście. Udało się to Panu. Zarówno tekst, jak i „responsy”, świadczą o tym, że taki odskok od Pana Szostkiewicza jest oczekiwany (szczególnie jest mi miłe odnalezienie „staruszka” w tym responsie).
    Pozdrawiam Pana serdecznie licząc na stała obecność na tym forum.

  18. E tam, staruszku, nikt nas nie powiesi, bo tam nie ma nikogo do tej roboty. Panu Marcinowi, jak sie spotkamy z drugiej strony bedzie glupio, ze to my ateisci mamy racje. Czy nas przeprosi za te wieprze ?

  19. Przed dwoma laty, podczas wizyty duszpasterskiej (kolędowanie), usłyszałem, że skoro nie wierzę w Boga, to nie istnieję. Miałem ochotę lekko „puknąć” księdza, aby wiedział, że jednak istnieję. Przecież „nic” czegoś takiego nie mogłoby zrobić?
    W tym roku szykuję się na dyskusję o potraktowaniu i zakazie wypowiadania się dla ks. Bonieckiego (wizytują nas Marianie). Nie będzie to dysput teologiczny, chyba że usłyszę, że to z polecenia samego Boga zakaz wprowadzono. Gdy widziałem i słyszałem kto ks. Bonieckiemu zakaz wypowiadania się zafundował, to pusty śmiech mnie ogarnia. Kto i komu coś takiego zrobił.

    Chyba dzięki Palikotowi problem szarogęszenia się KK będzie długo aktualny. Myślę, że poznamy trochę więcej faktów na temat niereligijnych korzyści księży.

    Pozdrawiam

  20. Szanowny Caddicus Caddi 5 stycznia o godz. 17:18

    Mieszasz pojecia: zlo czy dobro moralne to kategorie zrozumiale rowniez dla ateisty. przeciez mozna byc porzadnym czlowiekiem bedac ateista, albo lajdakiem ateista. Natomiasta grzech to dla wierzacych zlo, ktore sie uczynilo Bogu. Mozna wiec rowniez byc wierzacym lajdakiem, tyle tylko, ze jak sie pojdzie do spowiedzi i wyzna swe lajdactwa, to pan ksiadz, jako reprezentant, plenipotent pana Boga, moze ten grzech wymazac. Ateista ma gorzej, bo jesli ma sumienie i zdarzylo mu sie popelnic cos zlego, to sam musi sobie z tym poradzic i nikt mu tego ciezaru z niego nie zdejmie
    Pozdrawiam

  21. Szanowny redaktorze Polityki

    Trzezwosc jezyka ludowego kontrastuje z nielogicznoscia jezyka liturgicznego.
    Jedni zyja do usranej smierci a ci drudzy ida sobie do nieba. Wybor jest nasz.

    P.S.
    Panie Marcinie kolejne tragiczne ego.

    Slawomirski

  22. Zabalsamowana nieboszczka mnie wyplula.
    Chyba bede musial sie przeniesc do Goscia Niedzielnego.
    Wroce tutaj gdy sie zrobi mniej duszno.

  23. Wyjaśniam autorowi, że rany Jezusa na krzyżu były jak najbardziej rzeczywiste, nie mityczne. Z tego, że szacowny autor nie wierzy w historyczność Jezusa, nie wynika, że historia Jezusa nie miała swego czasu i miejsca. Z tego, że ktoś w coś nie wierzy, nie wynika, że tego nie ma. Jeśli nie uznaje takich implikacji, to uprawia dosyć prostacki ateizm, poznawczo zupełnie nieciekawy. To takie ateistyczne chciejstwo.

  24. Szanowny redaktorze Polityki

    Granica miedzy ateistami a religijnymi jest relatywna i zalezna od wyksztalcenia. Dobrze znajacym angielski polecam ta debate – Hitchens & Harris vs dwaj rabini:

    http://www.jewishtvnetwork.com/?bcpid=533363107&bctid=802338105001

    Slawomirski

  25. @Slawomirski
    The discussion between two rabbis and two atheists is not relevant regarding life after dead. If you want to know what is going on with Judaism you should answer: why Judaism rejects The New Testament? The answer is: religious Jews are too proud to accept Jesus teachings. Jesus said: “The corner stone that rejected Jews is going to be given Gentiles”. At the time when Jesus was on earth all humble Jews were converted by his teachings. Orthodox Jews are not able to understand such mistake over 2000 years, but currently there is process of conversion and I believe that during this generation Jews will accept Jesus as a Savior, and convert to Christianity.

  26. @ Marcin 7 stycznia o godz. 4:58

    Ale sie dyskusja ladnie rozwija. Domyslam sie, ze Szanowny Pan robi tu odniesienie do „Przypowiesci o przewrotnych rolnikach”, wg. Ewangelii Sw. Mateusza. Cytat nie tyle niedoslowny, ile wrecz przekrecony. Nie ma mowy o Zydach. Mateusz 21, 45 – „Arcykaplani i faryzeusze, sluchajac Jego slow, poznali, ze o nich mowa” (Biblia Tysiaclecia). Ani slowa o Zydach! Zapomina Szanowny Pan takze, ze Zydzi, ani muzulmanie nie przyjeli Jezusa, jako Zbawiciela (Mesjasza), tylko co najwyzej za proroka. Poza tym istnieja fundamentalne roznice teologiczne i filozoficzne tych roznych wiar. Na nawrocenie sie raczej bym nie liczyl.

    Pozdrawiam.

  27. Pokłon Jezusowi oddali prostaczkowie i mędrcy. Próbuję sobie przypomnieć czy w Ewangeliach występują matołkowie aspirujący na mędrców, w każdym razie napisano: obyś był zimny albo gorący. Ciekawe ilu w tej dyskusji jest matołków a ilu tych zimnych?

  28. Kiedyś w Tygodniku Powszechnym przeczytałam zdanie, które brzmiało mniej więcej tak: …” O Boże, który jesteś miłością, dlaczego sprawiłeś, że miłość jest grzechem.” Ten cytat najlepiej moim zdaniem, ukazuje cynizm kleru i kościoła katolickiego.

  29. Przypomina mi się scenka z życia szkoły: nasza wychowawczyni poszła na urlop zdrowotny, więc nie mamy wychowawcy. Przydzielają nam katechetę, miejscowego wikarego, dość popularnego wśród młodzieży. Przed pierwszą lekcją wychowawczą podnieceni koledzy pytają mnie, czy, jako znany wszystkim „heretyczny beton”, będę uczestniczyć w zajęciach. Odpowiadam twierdząco, bo nikt mnie przecież nie zwolnił z lekcji wychowawczej.
    Nowy wychowawca jest świetnie przygotowany. Ma plan zajęć, zestaw tematów do omówienia, zna tajniki dzienników szkolnych, zna już swoich wychowanków, słowem: wszystko idzie jak po maśle. Ja siedzę z tyłu i słucham uważnie. Nie ma żadnych religijnych wstawek, wszystko jest dobrze zorganizowane i rzeczowe. Jestem całkiem zadowolona z takiego obrotu sprawy.
    Na tejże lekcji omawiamy sprawy oragnizacyjne planowanej wycieczki (przecież to dla tych wycieczek warto chodzić do szkoły). Jestem pytana o zdanie w jakieś sprawie i tu popełniam moją pierwszą gafę, bo do nowego wychowawcy zwracam się per „panie profesorze”. W klasie zapada cisza. Wychowawca nic nie mówi, ale przygląda mi się uważnie. Już wiem, że moje wystąpienie zostanie odczytane jako atak, więc spinam się wewnętrznie, bo wiem, że przyjdzie powalczyć o swoje. Ale stoję twardo i jakoś staram się zignorować fakt, że wszyscy się na mnie gapią. I oczywiście brnę dalej. Już przy drugim „panie profesorze” następuje kontratak. Wychowawca pyta mnie karcąco, czy nie zamierzam szanować jego duchowego powołania oraz poglądów religijnych wszystkich tu obecnych katolików. Ja pytam w jaki sposób ma się wyrażać mój brak szacunku, przecież tytułowanie kogoś panem profesorem nie jest chyba obraźliwe, bo wszycy pozostali nauczyciele nie mają nic przeciwko temu. No nie, oczywiście, że taki tytuł nie jest obraźliwy, ale nie oddaje wielkości poświęcenia, wagi powołania i roli księży. No tak, rzeczywiście nie oddaje. Zgadzam się w zupełności. No więc, czy będę się do wychowawcy zwracać tak jak wszyscy? Nie. Dlaczego? Czy już wyrzekłam się polskiej tradycji językowej? Zamiast wyjaśniać, pytam o definicję słowa „ksiądz”. Ponieważ nie pada żadna sensowna odpowiedź, ja sama wyjaśniam, że ksiądz to duchowy przewodnik pewnej powierzonej mu grupy ludzi. No tak, możnaby to tak nazwać. Z grubsza! Cieszę się, że się ze mną zgodzono, i wyjaśniam dalej, że ja się przecież do tej grupy nie zaliczam, więc nasz wychowawca nie jest dla mnie duchowym przewodnikiem ergo księdzem, a właśnie panem profesorem. Nie ma odpowiedzi.
    Polska szkoła i tolerancja! I wolność językowa. A diabeł i tak tkwi w szegółach.
    Pozdrowienia

  30. Przypomniałam sobie, że nasza polonistka powiedziała nam kiedyś na lekcji, że słowo „ksiądz” pochodzi od „ksiecia”. Przepraszam, ale nie moge skonczyc, bo komputer zaczał odmawiac posłuszenstwa, odmawia wstawiania nosowek, przestawia litery wiec musze za bardzo uwazac aby nie pisac z błedami. Pewnie to diabelska sprawka!

  31. Szanowny panie Waldi
    Strasznie pan namotal z tymi chciejstwami, implikacjami i prostackim ateizmem. Ja uwazam jako ateista, ze kazdy ateizm jest prostacki, bo odrzuca wszelkie kretactwo, zmyslactwo, niesmiertelnictwo duszy, pierworodne grzesznictwo i tym podobne wygibasy.
    Co do ran Chrystusa, to oczywiscie ma Pan racje; jesli Chrystus istnial i zostal ukrzyzowany to jego rany nie byly mistyczne, ale rzeczywiste.
    Co do istnienia Chrystusa, to przypuszczam, ze istnial, ale oczywiscie moga sie pojawiac watpliwosci. Czy zdaje sobie Pan sprawe, ze od czasu do czasu pojawiaja sie watpliwosci w kwestii istnienia Szekspira. Niektorzy twierdza, ze wszystkie te dramaty napisal zupelnie inny czlowiek, ktory tez przypadkowo nazywal sie Szekspir

  32. To znaczy, polonistka powiedziała nam, że słowo „ksiądz” i „książę” mają wspólne pochodzenie i wydaje mi się, że to tłumaczyło by dlaczego kler jest tak przywiązany do tego tytułu.

  33. Autor blogu napisał, że”słownictwo, jakim się na co dzień posługujemy, często dość istotnie fałszuje obraz świata, a także wpływa na nasze postawy i zachowania”. Jest to czysta prawda. Nawet nasze posty są usiane takimi fałszywie naładowanymi wyrażeniami.
    Kiedy mówimy o księżach, mówimy o powołaniu kapłańskim zamiast o wyborze zawodu. Duszpasterstwo kojarzy się z czymś znacznie bardziej szlachetnym niż manipulacja uczuciami i sugerowanie sposobu myślenia. Samo słowo „ksiądz” to przecież książę kościoła, a więc ktoś szlachetny. Słowo „doktryna” brzmi znacznie lepiej niż inetrpretacja starych tekstów. Itd, itp, przykłady możnaby mnożyć.

  34. Szanowny Panie Lewy,

    Jezus Chrystus istniał tzn. żył na ziemi w określonym miejscu i czasie na 100%. To jest fakt historyczny, nie objawiony. Objawiona natomiast jest Jego misja zbawcza. Ta ostatnia jest oczywiście kwestią wiary. Nieśmiertelność duszy jest także kwestią wiary, choć w historii wielokrotnie przez wielu myślących ludzi racjonalnie udowadniana (nawet Immanuel Kant musiał ją założył w swoim systemie etyki). Grzech to chrześcijańska nazwa zła moralnego, grzech pierworodny to chrześcijańska nazwa doświadczanej przez bardzo wielu ludzi skłonności do popełniania zła raczej niż dobra (agnostyk Kant mówił tu złu radykalnym). Nie są to krętactwa, choć do swego poznania wymagają solidnego namysłu, lektury (w tym filozoficznej i teologicznej), która głębiej opisuje złożoność ludzkiego doświadczenia i wyjaśniając je (oczywiście nigdy do końca i w pełni zadowalająco). Z nadmiernym sceptycyzmem bym nie przesadzał, bo jego radykalna postać zmusza nas do rezygnacji z rezultatów nawet dobrze ugruntowanego poznania (starożytny radykalny sceptyzm jest nie do utrzymania, bo prowadzi do wewnętrznej sprzeczności), wtedy po prostu pozbawiamy się wartościowej wiedzy. W imię nadmiernej ostrożności poznawczej wszystkie rezultaty poznania można zanegować (nawet autorstwo Szekspira), można, ale ile wóczas wiedzy nam pozostanie? Twierdzenie Pitagorasa? Logiczne tautologie rachunku zdań?
    Podobnie z ateizmem. Ateizm bardzo prosty po prostu nic nie daje, ateizm poszukujący głębszych, choć ukrytych prawd może być wartościowy.

  35. Jezus Chrystus istniał tzn. żył na ziemi w określonym miejscu i czasie na 100%. To jest fakt historyczny, nie objawiony.

    Dowody?

  36. ile wóczas wiedzy nam pozostanie? Twierdzenie Pitagorasa? Logiczne tautologie rachunku zdań?

    Pozostaja jeszcze tranzystory i lasery. Tranzystor mozna właczyc i posłuchac muzyki. Gra, wiec jest. W laser mozna spojrzec, moze oswieci. (Byle nie był zbyt mocny.) Twierdzenie Pitagorasa mozna udowodnic. Natomiast „fakt historyczny” istnieje w sposob dosc znacznie rozniacy sie od sposobu istnienia tranzystora. A juz zwłaszcza „watpliwy fakt historyczny”.

    Nie istnieje „watpliwe twierdzenie Pitagorasa”, ale jak najbardziej istnieje „watpliwy fakt historyczny”. Napisawszy to zdanie jestem ciekaw, jakiego rozbioru dokonałby na nim polonista (kłaniam sie), albo Dziewczynka z Zapałkami (kłaniam sie jeszcze głebiej).

    Wszystkim niezdecydowanym polecam lekture ksiazek pana profesora ksiedza Michała Hellera na tematy zarowno religijne, filozoficzne, jak tez naukowe. Gdyby walczacy katolicy przeczytali ksiazki pana profesora ksiedza, to moze nabraliby troche szacunku i zrozumienia dla swojej wlasnej religii. Gdyby tylko udalo im sie zrozumiec, o co wlasciwie chodzi panu profesorowi.

  37. Marcin
    7 stycznia o godz. 4:58

    „during this generation Jews will accept Jesus as a Savior, and convert to Christianity.”

    This is not true. They are already 90% atheists.
    Did you watch this debate? Probably not.

    Slawomirski

  38. Wnimanije. Nieformatiwnaja leksika! Jest dobrze, żeby nie użyć w tym momencie stopnia wyższego, czyli jest lepiej niż się spodziewałem. A zaczęło się wszystko niepozornie, żeby nie powiedzieć…Ale chwilowo nie będę mówił…Całe zamieszanie zaczęło się od 20 złotych. Wszyscy wiedzą o co chodzi, chociaż być może niektórzy po europejskich wojażach to nic tylko euro i euro i to oczywiście w wyższych nominałach. Wracam do rodzimej waluty .Otóż wspomniane wcześniej 20 złotych wpadło mi…nie, nie do skarbonki, ale do klozetu.,czyli sytuacja zrobiła się niewesoła. Zdaję sobie sprawę, że 20 złotych to nie 100 dolarów, ale zawsze to jednak szkoda, tym bardziej, ze dosyć ciężko zapracowane. Klozet to zawsze jest klozet, zresztą niektórzy znają to słynne powiedzenie którego ponoć sam Platon był pomysłodawcą, .O zasr… szczęściu, a wtedy przecież jeszcze klozetów nie było. Wracam jednak do miłego każdemu Polakowi banknotu, bo w nim umiejscowiła się cala kwintesencja zdarzenia. Czyli wpadł… i w tym momencie wszyscy sobie z pewnością zadają sobie pytanie. Jaka była moja reakcja? Bo przecież w takich właśnie momentach odzywa się prawdziwe ja człowieka, nie ubrane w całe to kulturowe umundurowanie. Od razu pragnę donieść ateistycznej gawiedzi, że wstydu nikomu nie przyniosłem. Żadne tam „Jezus Maria” , „Ola Boga” , „Matko Boska” ,czy ” O bogowie” . To zawołanie to w przypadku licznych w naszym kraju wyznawców greckiego panteonu. Nic z tych rzeczy. Wszyscy wiedza ,że prawdziwy ateista w przypadku kiedy banknot 20 zlotowy wpada do klozetu może wydać z siebie tylko i wyłącznie…”O żesz kurwa popłynęło”.

  39. Cieszę się, że znalazłem blog (a nawet znajomych skądinąd dyskutantów: ukłony dla Szanownego @Werbalisty!) odpowiadający moim preferencjom i zainteresowaniom. Dyskusja rozwija się wokół znaczenia słów, ale także tematyki religijnej, ale zawsze są to SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA, które maja swoją przez nas często nieuświadamianą MOC. Popełniłem kiedyś na ten temat kilka zdań, które pozwalam sobie tu wkleić. Jeśli Szanowny Autor uzna za stosowne je wyciąć (z jakichkolwiek powodów) nie będę miał za złe; i tak tu będę zaglądał! Oto one:
    >Rozpocznę od 3-ch cytatów:
    1. Z ludowej kolędy polskiej (akurat jest czas kolędowania): „…a SŁOWO ciałem się stało i mieszkało między nami…”
    2. „Na początku było SŁOWO…” – to z ewangelii wg Jana
    3. „SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA…” – Szekspir,”Hamlet”
    po to, aby tu podzielić się myślami o tym, jaką potęgą jest słowo, mowa. Potęgą, którą nieustannie się posługujemy, nie zdając sobie sprawy z jej mocy. Można spróbować wyobrazić sobie co by było, gdybyśmy mowy nie znali, nie mieli jej. Odjęcie mowy, słowa oznacza przeciez także odjęcie MYŚLENIA, bo nie umiemy myśleć inaczej jak słowami. Możemy bez słów odczuwać, ale ,zeby to odczuwanie wyrazić, czy podzielić się nim potrzebne jest słowo. Krótko – po odjęciu mowy jesteśmy mniej niż ludźmi, nie przestając być istotami żywymi, odczuwającymi lecz niemymi. Stajemy się na powrót bliżsi zwierzętom, cofamy się, przenosimy się do zupełnie innego, niepojętego dla nas świata bez słów. I w tym sensie Jan ma rację – u początku naszego człowieczeństwa było słowo – ono uczyniło z nas ludzi, którzy próbują pojąć ten świat. Jan twierdzi dalej, że to słowo było u boga, ale też że BOGIEM BYŁO SŁOWO. Ja to rozumiem inaczej niż Jan: tak mianowicie, że bóg zaistniał wtedy, gdy został przez nas, ludzi NAZWANY. Tak jak wszystko co nas otacza – dopóki tego nie nazwiemy nie potrafimy zdefiniować jego istnienia. Nazwaliśmy (a więc STWORZYLI) boga/bogów a ci, już nazwani, określeni przez słowa, mogli między nami zamieszkać. Wszystko, co nie jest nazwane, nie jest określone słowem, istnieje dla nas tylko potencjalnie, jakby w domyśle. Dopiero nazwane staje sie realne. Realne to nie znaczy fizyczne, materialne. Egzystuje jednak w naszym umyśle, w naszej świadomości. Potrafimy TO, jak rzecz materialną, przekazać innym ludziom poprzez komunikowanie się z nimi – a więc także (i wyłącznie) słowami. Obojętne jaki jest system przekazywania informacji i używany w nim język (szyfr) na końcu aby był odczytany i zrozumiany musi być przełożony na zrozumiałą dla nas mowę, bo tylko taki szyfr nasz mózg umie (póki co) odczytać i zrozumieć. A więc rozumienie świata zaczyna się (i kończy) słowem. Słowem, znaczy tu także myślą, myśleniem, opisywaniem świata, rozumieniem świata i ludzi. Jednym słowem wszystkimi tymi skomplikowanym procesami, przy pomocy których człowiek usiłuje pojąć ten świat, jego sens, własną egzystencję, jej sens i wszystkie wzajemne zależności, jakie TYM WSZYSTKIM rządzą. W tym sensie bóg jest słowem, religia jest słowem, nauka jest słowem, rozmyślanie jest słowem…WSZYSTKO jest w końcu słowem. Słowo stwarza świat i nas w nim i wobec niego. I to jest jego potęga, jego moc. Moc stwarzania, (ale i niszczenia).
    Taka by była moja wykładnia starej tezy Feuerbacha o tym, że to nie bogowie stworzyli ludzi na „obraz i podobieństwo swoje” ale ludzie stwarzają sobie od zarania bogów na swój obraz i podobieństwo. Stwarzają, bo maja taką potrzebę. I robią to słowem, nazywaniem. Ale dlaczego to robią? OTO JEST PYTANIE!

  40. @ waldi 7 stycznia o godz. 16:26

    Alez Szanowny Pan wszystko przemieszal. Historyczne istnienie Jezusa nie ma nic do rzeczy. Popularne imie w Judei i pewnie niejeden o tym imieniu zawisl na krzyzu. Istota rzeczy jest Jezus, jako syn Bozy i jako Zbawiciel. Co do syna Bozego nie mozna sie wypowiedziec (bo trzeba najpierw zalozyc istnienie Boga). Jako Zbawiciel, to tez cienko wyglada. Na pewno nie byl Zbawicielem ludzkosci, chocby nawet zalozyc, ze byl Zbawicielem tej garstki ludzi po ktorych ziemiach sie poruszal. Wszystkie Ewangelie zostaly napisane dlugo po jego smierci (sic!), wiec z zalozenia nie mogl zbawic tych, ktorzy nigdy o nim nie slyszeli.

    Niesmiertelnosc duszy jest zakladana przez wiele religii, choc osobiscie najchetniej poszedlbym do Walhali, ale to sie nie uda, bo trzeba zginac w bitwie i byc wybranym przez Walkirie. O Kancie prosze nie kancic. Nawet racjonalni ludzie moga sie trzymac wierzen, ktorych racjonalnie nie da sie wykazac. Najlepszy chyba jest zaklad Pascala, ktory stwierdzil, ze Bog jest, albo go nie ma, jednak dla racjonalnego czlowieka lepiej jest wierzyc, ze jest. Bo jesli go nie ma, to nic sie nie traci, natomiast jesli jest, to wszystko sie zyskuje (zycie wieczne). I ma to bardzo racjonalne podstawy. Tyle tylko, ze ktory Bog? Allah, Sziwa, Buddha, Jehowa, czy jeszcze jakis inny. Kazdy ma swoje wymogi, a niesposob wszystkich spelnic. Wiec, w ktorego wierzyc zeby sie nie narazic?

    Grzech nie jest odzwierciedleniem zla moralnego. Masturbacja, to zlo moralne? „Nie bedziesz mial innych bogow przede mna” – to zlo moralne. Itd., itd.

    Nie – pojecie grzechu jest wyrazeniem etyki poprzez pyzmat konkretnej religii.

    A pojecie „grzechu pierworodnego”, to jeszcze gorszy koncept (ktory, nawiasem mowiac, nie pojawia sie ani w Starym, ani w Nowym Testamencie). Dopiero sw. Augustyn wyszedl z ta koncepcja, aby rozwiazac problem nieskonczonej dobroci Boga z istnieniem zla. Istnienie wolnej woli nie rozwiazuje tu problemu, bo wg. Biblii Bog jest wszystkowiedzacy, wiec z gory wie, co zrobimy i czy trafimy do nieba, czy piekla. A jesli wie, to czemu w ogole pozwala na swiat przychodzic ludziom, ktorzy z gory skazani sa na pieklo?

    W jednym tylko Szanowny Pan Waldi ma racje. Wiele sie trzeba nastudiowac zeby zostac ateista. Natomiast – katolikiem – tylko przez pokropienie woda, zadnego namyslu tu nie trzeba.

    Pozdrawiam.

  41. Narciarzu 2, ja się nie kłaniam. Ja dygam grzecznie, jak na dobrze wychowaną dziewczynkę przystało. 😉
    „Wątpliwy fakt” z całą pewnością tak się zadomowi w języku, jak kolorowa bielizna (bielizna od białego) i plastikowa miednica (miednica od miedzi).
    Pozdrawiam

  42. biskupowi krakowskiemu tytuł księcia siewierskiego
    biskupowi warmińskiemu tytuł księcia warmińskiego.

    Na Śląsku biskupi wrocławscy posiadali tytuł księcia Nysy.

    Tytułem książąt kościoła określa się też zwyczajowo najwyższych hierarchów kościelnych, zwłaszcza kardynałów.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%85%C5%BC%C4%99
    —————-

    To tak gwoli ścisłości……
    Jako agnostyk, nie będę kwestionował ateizmu, ani religii jako takiej.
    Mógłbym się skupic natomiast na ekonomicznych aspektach jej istnienia….

    W każdej istniejącej i nieistniejącej już religii, generuje zyski…….
    Wyznawców Izydy, czy Apisa już nie ma. Ale tłumy zwiedzające dawne nekropolie i świątynie dają żyć okolicznym mieszkańcom.

    Marii już nie ma- i nieistotne jest czy była, czy nie była dziewicą.
    Ale istnieje w wymiarze fizycznym ponad 4 000 sanktuariów Maryjnych, dających pracę milionom ludzi, pracujących na rzecz pielgrzymów.

    Mahomet był postacią historyczną, a wiara w jego idee co roku generuje gigantyczny ruch Mahometan do świętych miejsc Islamu.

    Religie to żywy pieniądz- dla ich kapłanów- gigantyczny generator wymiany mysli, idei, doznań turystycznych.
    Czasami zresztą ta turystyka odbywała się pod znakiem ognia i miecza.
    Nie bez znaczenia w tym aspekcie jest również wymiana genów.
    Miliony niewolników ze Słowiańszczyzny migrowało w kierunku Turcji Osmanów, czy posiadłości hiszpańskich, portugalskich czy brytyjskich.

    Na tym tle dokonania Buddystów, czy Shintoistów są mizerne.
    Ani jakichś wielkich pielgrzymek, ani przemieszczania genów.
    Rasiści tacy…..
    Do postępu ludzkości niewiele wnieśli.

  43. czy posiadłości hiszpańskich, portugalskich czy brytyjskich- typy negroidalne, zaludniające dziś Amerykę Południową, Karaiby, czy USA.
    ——–
    Tak miało być, w poprzednim wpisie.

  44. Nie trzeba sie cofac az o dwa tysiace lat. Przykladem „wątpliwego faktu” jest „wejdą, nie wejdą”. Jedni uwazają za fakt na 100%, ze „wejdą”. Na tej podstawie usprawiedliwiają. Inni uwazaja za dowiedzione na 100%, ze „nie wejdą”. Na tej podstawie potepiają i chcieliby skazywac. Ani jednej, ani drugiej stronie nie przeszkadza, ze jedynym znanym faktem jest to, ze nie weszli. Ten fakt jest tak dobrze znany, ze mozna go pominąc w rozwazaniach.

    Mozna podsumowac, ze gentlemani nie rozwazaja faktow, ktore mialy miejsce. Gentlemani zajmuja sie faktami, ktore powinny miec miejsce, a jesli nie mialy, to tym gorzej zarowno dla faktow.

    Prosze zwrocic uwage, ze chodzi o wydarzenia sprzed lat trzydziestu, na temat ktorych istnieją zarowno dokumenty, jak tez swiadkowie. A mimo to nie mozna nic ustalic. A potem przychodzi ktos i ze stuprocentowa pewnoscia oglasza 100%-owy fakt sprzed dwu tysiecy lat.

    Katolicy byliby smieszni, gdyby nie byli az tak denerwujący.

  45. Werbalista
    7 stycznia o godz. 18:50

    Wzbudzenie poczucia winy, a potem żerowanie na nim, to doskonała koncepcja marketingowa…….
    Sprzedaż odpustów była lukratywna, ale zawsze się jakiś Luter znajdzie, psujący biznes…..

  46. Jesli idzie o grzeczne dziewczynki, to w dawno minionych czasach mojej mlodosci dziewczynki chodzily do kosciola na katecheze. W zasadzie by mnie to nie interesowalo, ale pomiedzy dziewczynkami byla takze „moja” dziewczynka. To mnie bolalo o tyle, ze katecheza zajmowala jej czas, ktory moglaby przeznaczyc na ciekawsze zajecia. Ale nie narzekalem, poniewaz tymi ciekawszymi zajeciami i tak sie zajmowalismy w czasie wolnym od szkoly i od katechezy.

    Na tej podstawie moge sformulowac dwie definicje. Swieckie panstwo to jest takie panstwo, w ktorym obowiazuje rozdzial Kosciola od polityki. Natomiast normalny kraj to taki kraj, w ktorym obowiazuje rozdzial Kosciola od sypialni. Mialem takie niebywale szczescie, ktore dopiero teraz potrafie docenic, ze moja mlodosc uplynela zarowno w swieckim panstwie, jak tez w normalnym kraju.

    Z oslupieniem sie dowiaduje, ze te czasy nazywaja sie „nieslusznie minione”.

  47. Z oslupieniem sie dowiaduje, ze te czasy nazywaja sie „nieslusznie minione”.

    Przepraszam. Nazywaja sie „slusznie minione”, a powinny sie nazywac „nieslusznie”.

  48. Jeszcze jedna drobna uwaga….
    To jaką religię wyznają obecnie nasi współobywatele to kwestia przypadku….politycznego…..
    Przecież równie dobrze mógł Mieszko ożenić się z księżniczką kijowską, nie czeską. I dominujące byłoby prawosławie, jako jedynie słuszna droga zbawienia. Czyja ziemia, tego religia…..
    Chazarowie chyba nie mieli z żydami nic wspólnego, ale ich książę przyjął judaizm, na przykład. I co mieli zrobić dworacy i ich poddani?
    Wybijanie zębów nieprzestrzegającym postów było jedną z metod utrwalania katolicyzmu na ziemiach polskich [obecnie]…..
    Co okazało się metodą skuteczną i niekoniecznie odeszłą do annałów historii. Na razie patrioci wybijają zęby i oczy dziennikarzom nie wierzącym w misję dziejową patriotów. Przy nasileniu się tego zjawiska, nawrócenie na jedynie słuszną wiarę będzie 100%……?

    Taki przyczynek do tezy
    „wiara nie podlega dyskusji”- zęby można stracić……

  49. narciarz2
    7 stycznia o godz. 19:49

    Totalitaryzm panstwowy jest tak samo paskudny jak totalitaryzm religijny. Totalitaryzm jest paskudny. Proby jego relatywizowania w tej czy innej formie sa nielogiczne. Dlatego Passenta nalezy krytykowac.

    Slawomirski

  50. Ateizm też jest kwestią wiary. Wiary w nieistnienie rozumnej istoty nadprzyrodzonej, która ingerowałaby w losy poznanego świata. Jeśli ktoś chciałby się sprzeczać, to powiem, że nie ma dowodów na istnienie Boga, ale nie ma też dowodów na nieistnienie Boga.
    Jeśli w języku polskim słowo „ateista” ma mieć zabarwienie nie tyle pejoratywne co demoniczne, to sami ateiści patrzą z góry na wszystkich tych, którzy dopuszczają istnienie rozumnych bytów nadprzyrodzonych (zreszta „nadprzyrodzony” to bardzo ciekawe słowo 🙂 ). Ateiści wierzą, że wiara w istnienie jakiegokolwiek boga jest w jakimś sensie gorsza od wiary w jego nieistnienie. W takich kręgach samo słowo „wiara” kojarzy się z naiwniactwem, ateiści wierzą bowiem, że ich przekonania opierają się na faktach (i nie ma tu już znaczenia, czy są ta tzw. fakty wątpliwe). Tak więc z językiem jest tak jak z punktem widzenia: wszystko zależy od punktu siedzienia. 😀
    A w temacie grzecznych dziewczynek dopowiem jeszcze, że grzeczność (kolejne słowo do analizy, zwłaszcza, gdy nabiera negatywnego znaczenia) całkiem niesłusznie kojarzona jest z naiwnością, Panie Narciarzu, i nie wszystkie grzeczne dziewczynki w czasach pańskiej młodości chodziły na katechezę. Ja nie chodziłam, chociaż nikt nigdy nie mógł nic zarzucić moim manierom. 😛
    Pozdrawiam

  51. Ciekawe, czy Wiarę można sprowadzić do problemu gratyfikacji…..
    Niewierzący ich nie oczekuje, ze swym losem boryka się sam.
    Wierzący ich oczekuje i otrzymuje wsparcie, za które płaci, często materialnie.
    Kto jest bardziej wolny? Ma większe możliwości wyboru?

  52. Faktycznie Dziewczynko_z_zapalkami w slowie ateizm kryje sie bog, a to *a* to grecka forma zaprzeczenia. Wiec lepiej, jak to pisze Wiesiek ,uwazac sie za agnostyka, bo ten nie wojuje z nieistniejacym bogiem, tylko ignoruje kwestie jego egzystencji jako nieudowadnialna i nieobalalna. On nie wie i juz i nie przejmuje sie swoja niewiedza, bo ma wazniejsze sprawy do zalatwienia
    Pozdrawiam grzeczna dziewczynke

  53. @Slawomirski
    „„during this generation Jews will accept Jesus as a Savior, and convert to Christianity.
    This is not true. They are already 90% atheists.”
    I was talking about religious Jews. What percentage of Jews is religious I don’t know.
    Possibly you are talking about whole population of Jews, not just living in Israel.
    There is big difference between American Jews and Israelites. Israel is the religious state.
    Recently died the National Rabin of Israel announced before his decease that Joshua is the Messiah what was and still is very confusing for other more radical believers.
    You probably know that Jews are also waiting for coming Messiah, but they do not believe that this Messiah has to be Jesus crucified 2000 years ago and resurrected in 3 days by God.

  54. Strzelając z kałasznikowów do uczestników spotkania chrześcijańskiego ludu Igbo napastnicy skandowali „Bóg jest wielki”. Kilkanaście osób zostało rannych. Żadnego z napastników nie zatrzymano.

    W czwartek napastnicy ostrzelali tłum w kościele podczas mszy w Gombe na północy Nigerii, zabijając co najmniej sześć osób, w tym żonę pastora.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/lider-chrzescijan-w-nigerii-bedziemy-sie-bronic-sa,1,4991640,wiadomosc.html
    ——————————

    Jak widać, drogi do zbawienia i nawracania są te same- od tysięcy lat….
    To może bezpieczniej jest- nie wierzyć? A jeżeli już, bez ostentacji?

    Koło Życia jawi się mi jako jedyna warta akceptacji koncepcja.
    Ale jaki procent naszego społeczeństwa o czymś takim słyszał?
    Wolnej Woli za grosz, o wiedzy nie wspominając….

  55. Ludzie popełniają najgorsze zbrodnie w imię religii. Jednak każdy powód jest dobry, nie ten, to znajdzie się inny. Człowiek wszystko potrafi zohydzić i przeinaczyć (tak jak wielu uczestników tej dyskusji), na tym polega grzech, którego doktrynę rozwinął Kościół. Jezus Chrystus mówił aby słuchać tego co mówią faryzeusze ale ich nie naśladować. Jeśli komuś nie podobają się księża, choć zarzuty pod ich adresem są bardzo grubo przesadzone, nikt nie jest doskonały, to niech chociaż zastanowi się nad tymi słowami Zbawiciela. Dodam jeszcze że najwięksi zbrodniarze ubiegłego wieku, Hitler, Stalin, Pol Pot, zdaje się byli ateistami.

  56. najwieksi sojusznicy administracji watykanskiej?
    kozyra i nergal.

  57. zrodlo mojej opinii?
    georges bataille

  58. Powolutku werbalisto, powolutku. Nie spiesz się zanadto. Przede wszystkim nie rozumiesz co czytasz. Człowiek o imieniu Jezus jest postacią historyczną (przeczytaj odpowiednie książki – w dwóch słowach ci tego nie wyłożę), z którą związana została misja zbawienia. Oczywiście jest to kwestia wiary, ale dobrze uzasadniona w Starym Testamencie. Wierzący Żydzi czekali na Mesjasza i wielu z nich złączyło to posłannictwo z Tą właśnie Osobą, a nie z jakimś przypadkowym Żydem (przybranym ojcem Jezusa był Józef z Nazaretu, ten zaś był z rodu Dawida – Żydzi potrafili więc zidentyfikować tego człowieka o imieniu Jezus). Jego śmierć na krzyżu i jej okoliczności także zostały przepowiedziane w Starym Testamencie (znowu trzeba czytać odpowiednich proroków). Jezus Chrystus jest Zbawicielem ludzkości czyli wszystkich ludzi jacy kiedykolwiek żyli, żyją i będą żyli na świecie, ale potencjalnie, to znaczy, każdy otrzymał ofertę zbawienia, ale nie każdy z niej skorzysta. Ci, którzy nie zechcą z niej skorzystać, będą żyli bez Boga (Bóg nikogo na siłę nie zbawi) i tylko z tego powodu już tutaj na ziemi popadają w duchowe cierpienie, które często ukrywają przed sobą (ucieczka od samego siebie). Czy dzięki Jezusowi Chrystusowi zbawi się garstka czy wielkie rzeszenie, to tego oczywiście nie wiemy.
    Nieprawdą jest, że Ewangelie zostały napisane „długo” po Jego śmierci. Po pierwsze zostały napisane przez naocznych świadków (Mateusz, Jan), lub uczniów tych świadków (Marek, Łukasz), po drugie pierwsze trzy zostały napisane w ok. 30 lat po śmierci Jezusa, czwarta Janowa faktycznie później. Wcześniej jednak treści Ewangelii były opowiadane ustnie w pierwszej gminie chrześcijaństkiej w Jerozolimie. Ewangelie spisano głównie dla pogan, którzy nie mieli uprzedniego kontaktu z żydowskim Starym Testamentem.

    „O Kancie prosze nie kancic.” Nie wiem co werbalisto chciałeś przez to powiedzieć. Podejrzewam, że nie wiesz kto to był Kant i na odczepnego palnąłeś byle co. Gdybyś pojął jego stricte racjonalny system etyczny, to wiedziałbyś w jakim celu posłużył się hipotezą duszy nieśmiertelnej (odsyłam cię do „Krytyki praktycznego rozumu” będziesz miał lekturę jak znalazł na długie zimowe wieczory). Otóż Kant, w przeciwieństwie do ciebie, doskonale wiedział, co pisze.

    „Grzech nie jest odzwierciedleniem zla moralnego. Masturbacja, to zlo moralne? „Nie bedziesz mial innych bogow przede mna” – to zlo moralne.” A czego? Masturbacja jest złem moralnym (z tego, że niektórzy nie uważają ją za zło, nie wynika, że złem nie jest). Pierwsze przykazanie Dekalogu jest przede wszystkim złem religijnym, później moralnym. Piszesz, że etyka grzechu jest etyką „poprzez pryzmat” konkretnej religii. To nie żaden pryzmat tylko genetyczna zależność od religii. Owszem, były próby w XX wieku, także w Polsce (Kotarbiński, Czeżowski, Ossowscy), stworzenia etyki niezależnej, przede wszystkim od religii. Próby się jednak nie powiodły, nic z tego wyszło. Wyżej wymienieni to rasowi filozofowie świeccy (nie publicyści czy inni bajkopisarze), którzy wiedzieli jak się do tego zabrać. I nie wyszło.

    Pojęcie grzechu pierworodnego wypracował św. Augustyn. Zgoda, ale jego zasługą była tylko robota filozoficzna, materiał (czyli treść pojęcia) pochodził ze Starego (Księga Rodzaju) i Nowego Testamentu (głównie św. Paweł). Nie wiem czy wiesz, ale poczynając od Justyna Męczennika (II w. n.e.) chrześcijanie coraz śmielej sięgali po narzędzia (czyli formę!! nie treść!!) filozofii greckiej. Niestety w naszym narodzie jest na ogół marna znajomość historii filozofii i historii chrześcijaństwa, stąd wielu ludzi nie może tego pojąć.
    O wolnej woli i Boskiej przedwiedzy poczytaj sobie u Boecjusza w „Pocieszeniu jakie daje filozofia”. Nie będę przepisywał książek.

    I na koniec. Nie sądź w swej głupiej pysze, że katolicy to ciemniacy. Wyzwól się z oświeceniowych przesądów, wszak mamy już XXI wiek. Nie powtarzaj głupot z brukowców i ateistycznych agitek komunistycznych. Nie ośmieszaj się.
    A poza tym zdrowia życzę i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.

  59. @witek;
    ” że najwięksi zbrodniarze ubiegłego wieku, Hitler, Stalin, Pol Pot, zdaje się byli ateistami.”
    nie: idealistami i ideologami.

  60. to przede wszystkim koscioly konca XIX w.(nie tyko katolicki) stworzyly mit o „wojujacym ateizmie”;
    w rzeczewistosci takie ideologie jak n.p. hitleryzm czy stalinizm byly niczym innym jak
    pseudoreligiami(zamiast boga – wodz).

  61. Z mojej fragmentarycznej wiedzy wynika, że pierwsze ideologie powstały dopiero w XIX wieku. Przedtem istniały jedynie religie.
    Pierwsze prześladowania religijne natomiast, to kult Atona.
    Przedtem i potem religie politeistyczne nie prześladowały innowierców.
    Bóg monoteistyczny był/jest krwiożerczy i samolubny?
    Wymagający opowiedzenia się?

    Kto nie z nami, ten przeciw nam- to ideologia jakiejś monopartii.
    Zabić wszystkich, bóg pozna swoich, czy Allach akbar, to hasła monoteistów…….
    Pluralizm Persji, Egiptu, Grecji, Rzymu, nie skutkował takimi podziałami.

  62. „Jeśli ktoś chciałby się sprzeczać, to powiem, że nie ma dowodów na istnienie Boga, ale nie ma też dowodów na nieistnienie Boga.”

    Ja uwazam, ze jesli Bog istnieje, to na pewno nie jest swinią, jak wielu jego wyznawcow. A zwlaszcza tych co bardziej zajadłych, ktorzy wypowiadają sie na prawicowych blogach, głosują w sejmie, itp. Ta wiara mi najzupełniej wystarcza, choc nie potrafie przedstawic dowodu na to, ze Bog nie jest swinią. Jesli istnieje, oczywiscie.

    Mając takie przekonanie, nie odczuwam potrzeby przekonywania zajadlych wyznawcow Boga, ze to oni są swiniami. Jak swiat swiatem zadna swinia nie dala sie przekonac, ze powinna sie zmienic. Zajadli wyznawcy są tylko najswiezszym przykladem tej odwiecznej prawdy.

  63. Zwracam takze uwage, ze Bog jest co prawda wszechmocny, ale dziwnie niemy. Niby mogłby sie sam wypowiedziec na rozmaite tematy, zeby rozwiac rozmaite wątpliwosci. Ale on to zadanie zleca rozmaitym kapłanom, publicystom, itp. A przynajmniej taka metka jest dołaczona do wypowiedzi, podobno na zlecenie Autora.

    Kazdy, kto widzial podrobione towary w rozmaitych szmateksach, powinien przyjmowac metki z odrobiną sceptycyzmu. Ja po wizycie w paru szmateksach zaczalem sobie myslec, ze Kosciol to jest jeden wielki szmateks. Przynajmniej jesli idzie o autentycznosc wypowiedzi, a najczesciej takze o ich jakosc.

    Trudno mi sobie wyobrazic, zeby Bog wypowiadal sie z taką logiką, jak wiekszosc ksiezy, biskupow, i publicystow. Moim zdaniem, spod metki wychodzi ordynarna podroba. Po dojsciu do takiego wniosku najzwyczajniej przestalem zwracac uwage na cokolwiek, co druga strona ma do powiedzenia. Nie wiem, czy istnieje jakies okreslenie na taką postawe? Nie tyle ateizm, bo to oznacza brak wiary w Boga. Ja natomiast nie wierze w wypowiedzi czlowieka, ktory wierzy w Boga. To nie jest to samo, ale nie potrafie podac odpowiedniego okreslenia.

  64. Marcin
    7 stycznia o godz. 21:11

    Did you watch the debate?

    Slawomirski

  65. narciarz2
    7 stycznia o godz. 23:17

    Religijna pepowina przybiera forme sznura wisielczego dla wolnej mysli. Myli pan zycie duchowe z wiara w boga. Ateizm nie zabrania zycia duchowego.

    Slawomirski

  66. @narciarz2
    „Zwracam takze uwage, ze Bog jest co prawda wszechmocny, ale dziwnie niemy.”
    To jest nieprawda ze Bog jest niemy. Od zarania swiata Bog przemawia przez swoich prorokow. Dlaczego to robi przez prorokow a nie bezposrednio tez moge wytlumaczyc.
    Boga nie mozna zobaczyc bo smiertelny czlowiek nie jest w stanie przezyc spotkania z Bogiem. Gdy Mojrzesz rozmawial z Bogiem musial sie schowac za skale bo inaczej by zginal. Bog rozmawia z tymi ktorych sam wybral aby przez nich przekazywal swoje informacje. Zycie na tej ziemii jest poczatkiem drogi czlowieka i od niego samego zalezy czy po smierci przejdzie do nastepnego etapu zycia, czy tez wyladuje w recyklingu dusz zwanym pieklem. Wybierajac ateizm sami rezygnujecie z nastepnego etapu zycia. Co bedzie w tym nastepnym etapie nie mozemy z cala pewnoscia powiedziec dlatego ze nasz sposob postrzegania na obecnym etapie jest ograniczony. My nie mozemy sobie wyobrazic wielu rzeczy dlatego zrozumienie czegos co przekracza ziemskie bytowanie zwyczajnie nie mialoby sensu. Jednak nie jest przypadkiem przekaz biblijny w ktorym mozemy doszukac sie mowy o czasach wspolczesnych. Takim klasycznym tekstem ktory budzi wiele emocji jest mowa w Apokalipsie Sw. Jana o BEAST-ii. czyli komputerze z Brukseli i to mowa sprzed 2000lat. „Nie moze kupowac ani sprzedawac ten kto nie ma znamienia BEAST-ii na czole lub na dloni.” BEAST to nic innego jak: samoprogramujacy sie komputer w ktorym wkrotce beda skatalogowani wszyscy mieszkancy ziemii.
    BEAST:Brussels Eletronical Accounting Surveying Terminal. Przypadek? Jak mozna bylo cos takiego napisac 2000 lat temu?
    Pozdrawiam

  67. Od zarania swiata Bog przemawia przez swoich prorokow.

    Tłumaczac moja mysl na ten jezyk: twierdze, ze nie ma prorokow prawdziwych, a wyłacznie fałszywi.

    Upraszczajac moja mysl: twierdze, ze zdanie mojego sasiada z przeciwka ma taka sama wage wobec Przedwiecznego, jak zdanie pana Ratzingera. Roznica miedzy nimi głownie w ubiorze. Moj sasiad nie ubiera sie na biało.

    To samo nieco filozoficznie: Bog byc moze nie jest wytworem człowieka. Ale kapłani jak najbardziej.

  68. To samo na uzytek katolikow: czlowiek idacy na czele stutysiecznej procesji nie ma racji. Ma popularnosc.

  69. To samo na uzytek bibliofilow: jesli ksiazka ma bardzo duzo wydan, to nie znaczy, ze jest świeta. To znaczy, ze sie dobrze sprzedaje.

    Nie bardzo rozumiem, dlaczego takie proste stwierdzenia nie sa traktowane jako wystarczajace wyjasnienia zjawiska.

  70. Niestety drogi Waldi, zaczelo sie ciekawie, mozna bylo podejrzewac, ze podyskutujemy sobie merytorycznie, a tymczasem rozwscieczony na Werbaliste napsales, co nastepuje: *I na koniec. Nie sądź w swej głupiej pysze, że katolicy to ciemniacy. Wyzwól się z oświeceniowych przesądów, wszak mamy już XXI wiek. Nie powtarzaj głupot z brukowców i ateistycznych agitek komunistycznych. Nie ośmieszaj się.*

    Faktycznie masz racje, z kims kto powtarza glupoty z brukowcow i osmiesza sie, nie ma co dyskutowac.Podziwiam Cie, ze tak dlugo trzymales nerwy na wodzy i wielu(ja tez) uwierzylo, ze da sie z Toba wymienic poglady, a tymczasem nic z tego. Trudno my wrocimy do naszych brukowcow, a Ty do wiarygodnych w prawdzie Ewangelii

  71. A swoją drogą to jest strasznie niesprawiedliwe. Wszystko mogę zrozumieć, ale dlaczego tylko wierzący mogą mieć raj na tamtym świecie? Czy ateista to sroce spod ogona…,a agnostyk to już tylko recycling i nic więcej. Owszem ma człowiek nieraz gorsze dni, a te dni jakoś tak kupy się trzymają, ale nikt nie jest ideałem ,każdy ma prawo do błędu. A zresztą jak mawiał mój znajomy- Errare humanum est…I wcale nie udawał Greka .Przecież mogliby tam na górze wydzielić jakiś nieduży kawałek (niedowiarków przecież nie ma tak strasznie dużo) jakiś bar mleczny otwierany koło południa, niewielki park, parę psów i kotów ,ze 2 świnki morskie…żadnych luksusów. Ale nie pomyślał. Miał inne zajęcia .A zresztą…

  72. @narciarz2
    „Nie bardzo rozumiem, dlaczego takie proste stwierdzenia nie sa traktowane jako wystarczajace wyjasnienia zjawiska.”
    O jakim zjawisku mowisz? Popularnosci Biblii? Tego nie trzeba udowadniac ze nie ma na swiecie ksiazki ktora by przetrwala 2000 lat i mimo wielu odkryc naukowych majacych miejsce w tym czasie w najmniejszym stopniu nie zdeaktualizowala sie. Co dziwniejsze ta ksiazka nie ma autora ktorego moznaby atakowac. Ona dziala na wojujacych ateistow jak czerwona plachta na byka. Mimo to drukowana jest w milionach egzemplarzy, nawet teraz gdy o tym pisze.
    Niemniej dla osob wierzacych ta ksiazka jest elementarzem, gdy wzrastaja we wierze wtedy Bog im przekazuje coraz to nowa wiedze, ktora pozwala przechodzic na wyzszy poziom zycia duchowego. Ja to pisze dla tych ktorzy nie wiedza na czym wiara polega. Dla osob wierzacych i praktykujacych to zwykle ABC.

  73. mikesz, 9:06
    A ja z kolei nie mogę zrozumieć, dlaczego – skoro wszystkich wierzących /zwłaszcza katolików/ czeka raj po śmierci, to duchowni katoliccy organizują sobie raj za życia.
    Na wszelki wypadek ?

  74. http://www.ajurweda.com/content/view/232/131/

    Michałowi trzeba uprzytomnić, że istnieją starsze niż Biblia księgi.
    Wedy powstały 1300 lat przed Chrystusem, wtedy kiedy jeszcze semiccy pasterze kóz nie tworzyli żadnych struktur państwowych…..
    O piśmie nie wspominając.
    Tradycja mówiona, przekaz za pomocą pieśni, to pradzieje ludzkości.
    Nawet gdyby Mojżesz otrzymał od Boga tablice, kto byłby w stanie je przeczytać? Pasterzom umiejętność pisania i czytania nie była do niczego potrzebna.

  75. @wiesiek:
    ideologie istnieja od zarania ludzkosci;
    w XIXw powstaly pierwsze systemowe teorie na ten temat
    (wielka czworka -tracy, hegel, marks, pareto).

  76. byk
    8 stycznia o godz. 12:01

    Idee za które umierali ludzie, początkowo miały związek z religią- tak mi się wydaje.
    Dopiero w wieku XIX zaczęto umierać za kraj, partię, pokój, postęp, itd…
    Ale pewnie na ten temat wiesz więcej.
    Ja przedstawiłem jedynie swój prywatny osąd, czy pogląd.

  77. Dziewczynka z zapałkami chyba cierpi biedę nie przezwyciężoną.

    Od czasu napisania bajeczki o tym biedactwie wymyślono także wzniecanie pożaru laserem. Dopóki paliłem papierosy, dopóty używałem zapalniczek piezoelektrycznych inicjujących palenie się parującego gazu powstałego w procesie rafinacji ropy naftowej. Przy okazji przypomnę, że smoki i ogień piekielny kojarzy nam się z siarką. Teraz prawie całą siarkę otrzymuje się w procesie oczyszczania ropy naftowej. Tragiczne wydarzenia ostatnch godzin w Nigerii są związane z walką muzułmanów z chrześcijanami o podział zysków z wydobycia ropy naftowej. Angola będąca niegdyś jednym z krajów dostarczających niewolników do pracy na plantacjach nad Missisipi jest ostatnio nowym afrykańskim eldorado. A wyjazdy do Brazylii jutro będą kojarzyły się bardziej z platformą wiertniczą na wodach terytorialnych zarządzanych przez panią Dilmę niż z podziwem dla mistrzów i mistrzyń samby. Świat Dickensa i Andersena jest miła moim blogowym oczom dziewczynko historią.

    Tytulatura jest miazgą drewna drzewa wiary. Bułhakow swoje arcydzieło zaczął od przypomnienia goddności Namiestnika Cesarstwa Rzymskiego, co kilka razy na blogach e-Polityki przypominałem.

    Zatem nie jest istotne jak się zwiesz. Istotne jest uroda słowa i myśli jaką prezentujesz. Ach jakby sieć umiała przenosić całusy. O całusie od takiej dziewczynki nie jeden staruszek by marzył!
    Witam na ekranach e-Polityki!
    Pisz!
    A teraz ustępujesz Justynie drapiącej się na start trasy zjazdowej!

  78. narciarz2 (7-01-g.19:49)
    Jestem taką własnie „byłą dziewczynką”, która w czasach słusznie minionych chodziła na religię do salki katechetycznej. Chodziła z wielką ochotą i przekonaniem, choc prawie przestała praktykować w wieku lat 15. Dziewczynka i wielu jej rówiesników należeli do kategorii tych zbuntowanych i poszukujących.
    Z dzisiejszej perspektywy widzę, że mielismy szczęście, bo ówczesna katecheza bez przymusu, z udziałem mądrych księży (od głupiego zawsze mozna było uciec do innej salki katechetycznej, przy innym kosciele) pobudzała nas intelektualnie.
    Dyskutowaliśmy z księdzem nieraz zażarcie, nie omijając tematów tabu, ale właśnie ci niepokorni dostawali z religii ówczesne bdb, czyli 5 za MYŚLENIE. Świadectwa nie miały w sensie szkolnym zadnej wartości, lecz dla nas były ważne.
    Stąd mój banalny wniosek – religia w szkole to gwóźdź do trumny specyficznie polskiego katolicyzmu.

  79. spotykam ja przypadkowo, na ulicach sodomy, mloda polke, studentke kul-u,
    nie dziwota, ze rozwinieta konwersacja dotyka i religii…
    w momencie gdy mowie, ze katolikow jest w polsce 97,5%,
    poprawia mnie, dumnie podnoszac piekne czolko,mowiac: 98!

  80. @wiesiek:
    jestem pewien, ze masz wiele wspanialaych zalet,
    ale na pewno nie jest to znajomosc istoty historii;
    pisze ISTOTY bo wyrazales sie podobnie na temat stanu wojennego,
    chyba u dziadula, czym mnie tak zdenerwowales,
    az dolozylem tobie brzydko na blogu szalonych,
    tak az pospieszyli ci z pomaca i zza oceanu i z redakcji.
    szacun

  81. errata:
    8 stycznia o godz. 14:19
    jest:”az dolozylem tobie brzydko na blogu szalonych,”

    powino byc: „az dolozylem tobie brzydko na blogu szalonych,
    za co przepraszam”

  82. Szanowny Lewy,
    być może moja reakcja na końcowe słowa Werbalisty była zbyt ostra. Jeśli Cię ona osobiście dotknęła, to przepraszam. Oczywiście, w dalszym ciągu nie chcę, by naszymi rozmowami rządziły stereotypy, pochopne uogólnienia i przesądy, gdyż one skutecznie oddalają ludzi od siebie, a przecież nie o to chodzi. Różni są katolicy, podobnie jak różni są ateiści.
    Pozdrawiam Ciebie i wszystkich ateistów na tym forum, którzy w swoim życiu i myśleniu kierują się uczciwością intelektualną i charakteryzują się wewnętrzną postawą prawdy. Prawdziwie poszukujący jest bliżej Boga niż mu się wydaje. Wszystkiego dobrego.

  83. Po prostu ateizm nie ma szczęścia. A może to trochę wina marnego PR. Wiadomo z kim się ( albo z czym) kojarzy ateizm. Francuskie Oświecenie można jeszcze przełknąć, ale sztandarowy wyrób ateizmopodobny to Ojczyzna Stalina. To nic, że sam Józef zapowiadał się jako dziecię na bogobojnego Rosjanina, ale jak skończył doświadczyli tego Polacy i liczni laureaci stalinowskich nagród i orderów. A przecież gdyby na przykład rodacy prezydenta Busha juniora nieśli czerwone sztandary, to kto wie, czy Międzynarodówkę na 2 głosy nie śpiewali by przywódcy największych ugrupowań parlamentarnych…albo gdyby bożonarodzeniowe prezenty wręczał Dziadek Mróz ,a nie tak jak to jest dzisiaj…albo gdyby św. Antoni był ateistą, czy św.Juda Tadeusz patron spraw trudnych i beznadziejnych odmawiał ateistyczny rożaniec.

    A jeżeli chodzi o św. Antoniego to prawdę mówiąc sam jestem pod wielkim wrażeniem jego osoby i są momenty kiedy człowiekowi robi się żal, że katolicy w swoim ludzkim panteonie (trochę idiotycznie zabrzmiało)mają słynnego mieszkańca Padwy.

    Wiele jest fascynujących historii z jego życia, ale jedna przebija wszystkie swoja egzystencjalną głębią . Chodzi oczywiście o nieufnego męża który po narodzeniu pierworodnego syna zadaje podstawowe pytanie swojej żonie : „A czyj on jest?”
    Żona oczywiście zapłakana zaręcza ,że…
    Oczywiście mąż nie daje wiary…
    Żona dalej płacze…

    I wtedy na scenę wkracza Antoni (jeszcze nie święty, ale wszyscy wiedza jaka pisana jest mu przyszłość) i po długim namyśle orzeka:
    „Niech mały zdecyduje kto jest jego ojcem?”

    I staje się cud.Za sprawą św. Antoniego oczywiście.
    Dziecię które jeszcze nie dawno przebywało w łonie matki, rzuca się ojcu na szyję i mowi :
    „Tatusiu to za Twoją sprawą powiła mnie mamusia” …

    Oczywiście można by jeszcze ciągnąć tę i inne historie, ale nie mam ochoty dawać argumentów do ręki moim religijnym adwersarzom.

  84. byk
    8 stycznia o godz. 14:19

    Istota historii, czy interpretacja zjawisk, faktów, zdarzeń historycznych?

    Istotą historii jest co? zmiana?
    Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi…

  85. Dlaczego ateizm jest groźny dla religii?
    Tak samo jak obojętność dla partii politycznych?

    Bo nie pozostawia miejsca na emocje…..
    A brak emocji nie pozwala sterować tłumem, sprawować rządu dusz, czy władzy. Wyobrażacie Państwo sobie społeczeństwo, czy wiernych, bez strachu? Kierujące się własnymi, osobistymi przekonaniami?
    Byłoby kompletnie niesterowalne.
    Anarchia jest piękną koncepcją, ale jej również nigdzie na świecie nie udało się wprowadzić. Tak samo jak miłości bliźniego, moralności, komunizmu, państwa bożego, socjalizmu…….
    Śliczne koncepcje teoretyczne, przegrywające przy próbie realizacji w życiu doczesnym. A istnienie tego wiecznego jest niesprawdzalne….

    Reasumując:
    -im więcej ateistów i agnostyków, tym mniejsze wpływy budżetowe pośredników jakiegoś Boga
    -im więcej niezależnych umysłowo i finansowo obywateli, tym mniejsze wpływy polityków na ich życie

  86. Mozna sformulowac taką ogolną regule, ze im prostszy produkt, tym wiecej w nim emocji. Polecam wyprawe do supermarketu. Tam sprzedają miedzy innymi wode z dodatkiem syropu (albo slodzika), barwnika, substancji zapachowych, i CO2. Syrop szkodzi, a slodzik na pewno nie pomaga. Czy ta substancja jest sprzedawana jako woda z zanieczyszczeniami? Nie, jest sprzedawana jako spelnienie, dopelnienie, i substancja przynosząca szczescie. Pic koniecznie na zimno, bo wtedy orzezwia. Kupując te nieczystą substancje nie kupujemy wody ze szkodliwymi dodatkami. Kupujemy swoje wlasne emocje, i placimy calkiem slono za ten zakup.

    Takich przykladow jest wiecej. Wiekszosc produktow jest tak sprzedawana. Wsrod tej wiekszosci wyroznia sie jeden. Produkt, ktory ma przynosic wieczne szczescie, ale z definicji nie daje sie sprawdzic. Szczesliwy nabywca tego produktu ma odczekac z jego uzyciem az do momentu, gdy nie bedzie mogl poinformowac innych nabywcow o jego skutecznosci. Produkcja tego dziwa nie wymaga wielkich nakladow, poza wycwiczeniem charakterystycznego zaspiewu. Do produkcji nie potrzebna jest ani inteligencja, ani inwestycje. Ta pierwsza raczej przeszkadza, zas te drugie w calosci idą na utrzymanie producentow.

    Mozna zapytac, dlaczego produkcja tej nieczystej substancji pod roznymi postaciami trwa nieprzerwanie nie od 2 tysiecy lat, ale od dziesiatkow tysiecy? I dlaczego nie ustaje pomimo wynalezienia lasera i tranzystora? Odpowiedz jest prosta. Ten produkt sklada sie wylącznie z emocji i z niczego wiecej. Przy czym sa to emocje nie producenta, tylko odbiorcow. Technologia polega na tym, aby poznac emocje kilenta (co nie jest specjalnie trudne), po czym opakowac je w slowa, spiewy, kadzidlo, i podobne utensylia. W tym opakowaniu emocje wracają do klienta. Klient slono placi producentowi za opakowanie, ukrywajace tresc, ktorą sam klient wyprodukowal.

    Koscioly nie sa jedynymi uzytkownikami tej technologii. Wszystkie partie polityczne robią w zasadzie to samo. Odbiorcy chcą uslyszec potwierdzenie tego, w co gorąco wierzą. Ludzie bedą maszerowac, rytmicznie albo nie, z kadzidlem albo z karabinami, pod haslem takim albo innym. Za kazdym razem wyznawcy maszeruja po to, zeby uslyszec potwierdzenie swoich wlasnych przekonan. Ten, kto potrafi dostarczyc takiego potwierdzenia, zostaje wielkim przywodca religijnym albo politycznym. Takim, jak Jan Pawel II. A na mniejsza skale Rydzyk albo Kaczynski.

    Produkcja i sprzedaz emocji trwa nieprzerwanie i na pewno sie nie skonczy. Jednak wsrod potencjalnych odbiorcow wyroznie niewielka grupa. Tych ludzi mozna poznac w kazdym supermarkecie po tym, ze nie kupuja wody z cukrem. Uwaznie patrza na opakowania, szukajac tam slow „margaryna” albo „tluszcze utwardzane”. Widzac takie slowa, odkladaja produkt na polke. Po powrocie do domu nie wlączaja telewizora z powodu nieposiadania takowego. rzadko albo wcale nie odwiedzaja apteki i nie kupuja tak zwanych suplementow.

    Ci wlasnie ludzie sa smietelnymi wrogami zarowno kosciolow, politykow, jak tez innych producentow rozmaitego swinstwa. Na cale szczescie, takich ludzi jest niewielu w kazdym spoleczenstwie. Ekonomia by sie zawalila, gdyby zakupy byly dokonywane w sposob przemyslany. Ustroj polityczny by sie zawalil, gdyby wyborcy analizowali wypowiedzi politykow. Koscioly bylyby puste, gdyby wlaczyc myslenie podczas sluchania kazan i przyspiewek.

    Na cale szczescie racjonalnosc to jest niewielki margines. Swiat kreci sie wokol emocji, a nie rozumu. Biblia, inne swiete ksiegi, oraz ogloszenia biur podrozy beda obiecywac spelnienie marzen na tym i na tamtym swiecie, zas klienci nadal beda te obietnice kupowac.

  87. @Narciarz 2
    Bardzo dobrze to tlumaczysz, ale jednak sa produkty, ktore daja szczescie(przynajmniej chwilowe). Oczywiscie nie zaden slodzik albo nikotyna(choc ta ostania tez niektorych uszczesliwia), ale dobre wino, dobra wodka, dobry koniak. Ale faktycznie sa jacys dziwni ludzie, ktorzy zasiadaja do stolu , pija wode ze slodzikiem, ktory nazywa sie np.fanta, up7 lub oringina i czuja sie szczesliwi, wpadaja nawet w ekstaze, kiedy odkrywaja w apokalipsie Jana brukselska bestie.

  88. „sa produkty, ktore daja szczescie”

    Ja lubie piwo. Ale rzadko uzywam, bo mi przeszkadza w programowaniu. Oczywiscie nigdy nie uzywam przed nartami albo w trakcie. Jeden raz pietnascie lat temu wypilem jedną puszke piwa do lunchu w Snowbird (Utah), po czym pojechalem swoją zwyklą trasą. To doswiadczenie nauczylo mnie raz na zawsze, ze nawet jedna puszka slabego piwa bardzo wplywa na koordynacje.

  89. Przy okazji zwracam uwage, ze w moim eseju (?) ani razu nie uzylem slowa na „B”. Slowo na „B” nie ma nic wspolnego z marketingiem produktu, ktory sklada sie w calosci z emocji, nadziei, oraz strachu klienta.

  90. Nie wiem jak jest w kulturach innych narodów, ale formowanie się ateizmu w narodzie/języku polskim zostało trafnie zdiagnozowane przez Autora.
    Obserwując prawa natury opisujące jak zachowuje się Wszechświat nie znajdujemy tam odpowiedzi dlaczego tak się dzieje. Pozostaje więc pytanie bez odpowiedzi „dlaczego istnieje raczej, coś niż nic?”.
    Pisał poeta Aleksander Pope:

    Przyrodę i przyrody prawa krył nocy cień,
    Rozkazał Bóg: „Niech będzie Newton!”. I stał się dzień.

    A więc pewne rzeczy możemy obserwować, weryfikować, rozumieć, ale zawsze pozostaje coś, co może być objęte tylko naszą wiarą. I nie wiem, może źle odczytałem myśl Autora, ale wydaje się, że tak pojmowany ateizm jest tylko opozycją do teizmu. Jaka jest „wiara” ateisty?. W tak skomplikowanej materii jak powstanie i istnienie wszechświata i jaka jest odpowiedź na wyże cytowane pytanie.

    Pozdrawiam.

  91. Agnostyk czy czy ateista. To nie takie proste. Istnieje juz nowa preznie rozwijajaca sie formacja: Agnostyk-ateista. Podaje za wikipedia:
    Agnostic atheism, also called atheistic agnosticism, is a philosophical position that encompasses both atheism and agnosticism. Agnostic atheists are atheistic because they do not hold a belief in the existence of any deity and agnostic because they claim that the existence of a deity is either unknowable in principle or currently unknown in fact. The agnostic atheist may be contrasted with the agnostic theist, who does believe that one or more deities exist but claims that the existence or nonexistence of such is unknown or cannot be known.[1]

  92. @Lewy
    „Ale faktycznie sa jacys dziwni ludzie, ktorzy zasiadaja do stolu , pija wode ze slodzikiem, ktory nazywa sie np.fanta, up7 lub oringina i czuja sie szczesliwi, wpadaja nawet w ekstaze, kiedy odkrywaja w apokalipsie Jana brukselska bestie.”
    Obok Pana Jezusa na krzyzu konalo dwoch lotrow. Jeden uragal Bogu a drugi sie kajal mowiac ze wiele zla wyrzadzil w zyciu za co bardzo zaluje. Pan Jezus powiedzial temu drugiemu: „Jeszcze dzis bedziesz ze mna w Raju.”

  93. Drogi Staruszku,
    Rzeczywiście cierpię biedę nieprzezwyciężoną, bo pochylona nad balią, której nie udźwignie żadna chmura, rzadko dostrzegam Ikary. Jak dojrzę, to myślę sobie, że sama kiedyś tak latałam, a dziś brakuje mi odwagi. A Andersen i Dickens? Tkliwa dynamika, angelologia i dal! 🙂
    Tytulatura jest echem społecznej hierarchii w świecie, gdzie wszyscy ponoć mają być sobie równi. Drzewo wiary? Uśmiech.
    Powitanie i całusy? Rumieniec. 😉
    Pozdrawiam

  94. @Dziewczynka_z_zapalkami 7 stycznia o godz. 20:35
    @LEWY 7 stycznia o godz. 20:59
    zyta2003 8 stycznia o godz. 22:12

    Problem poruszony w blogu można zilustrować na przykładzie. Moim i tutejszych postów.
    Otóż definicja ateizmu użyta przez Dz_z_z mnie nie obejmuje. Nie jestem „wyznawcą” jakiejkolwiek wiary, w istnienie czy nieistnienie tworów zwanych bogami. Jeśli o to chodzi, najłatwiej będzie zrozumieć to przez analogię – mam do tego taki sam stosunek jak do krasnoludków na Księżycu. Być może ktoś będzie taką deklarację chciał podciągnąć pod ateizm, ale to tylko kłania mu się problem poruszony przez autora bloga, czyli używania nazewnictwa stosowanego przez mających kuku na muniu na punkcie tychże krasnoludków.
    Z tego samego (tego samego!) powodu nie jestem żadnym agnostykiem.
    Zyta2003 dodaje agnostyka-ateistę, ale to tak naprawdę tylko mącenie w tej samej kałuży drugą nogą, bo wprowadza tylko dodatkowy nibypodział wśród ateistów.
    Z tymi określeniami czuję jak zwiedzający zoo, który słyszy, jak zwierzęta zastanawiają się gdzie jest jego klatka.

  95. Szanowny Rs_
    Oprócz ateizmu, agnostycyzmu, gnostycyzmu, teizmu oraz wszelkich innych encyklopedycznych izmów istnieje jeszcze „tumiwisizm”. I niekoniecznie jest to słowo o negatywnym znaczeniu. 🙂
    Pozdrawiam

  96. Pozwolę sobie jeszcze dodać, że:
    1. Ziemia jest globem. Fakt.
    2. Słońce jest gwiazdą. Fakt.
    3. Kosmos jest tak wielki, że muszą w nim istnieć inne istoty rozumne. Wiara.
    4. Nie istnieją żadne inne istoty rozumne poza ludźmi. Wiara.
    5. Nie wiadomo, czy w Kosmosie istnieją inne istoty rozumne, bo nie ma dowodów na ich istnienie lub nieistnienie. Agnostycyzm.
    Wiara to pogląd, którego nie można tak do końca uzasadnić faktami. Wiara w istnienie lub nieistnienie czegoś nie musi oznaczać żadnego emocjonalnego stosunku do tematu.
    Pozdrawiam

  97. 1. Ziemia jest globem. Fakt.

    W zasadzie tak. Ale trzeba zdefiniowac „glob”. Inaczej beda nieporozumienia.

  98. @Marcinie
    Nie zawsze czynilem dobro, zdarzalo mi sie czynic zlo i jest to moj problem, z ktorym od czasu do czasu sie borykam. Jestem zlym lotrem, bo nie wierze, ze ktos, czy to nazywa sie Jezus, czy jakkolwiek, zdejmie ze mnie poczucie winy. Sam musze rozliczyc sie z moim sumieniem, a taka zacheta, ze jak uwierze w Syna Bozego, to zostane z nim zabrany do Nieba, uwazam za ordynarne przekupstwo, taka mafijna propozycje: jak bedziesz ze mna – powiada boss – to nic ci sie zlego nie przytrafi, bo wezme cie pod moje skrzydla.

  99. @Lewy
    Jezeli czlowiek czyniac zlo robi to z powodu swojej slabosci charakteru i wyrzuty sumienia przypominaja mu o tym aby sie poprawil i tego zla zaluje, to wtedy jest to cos takiego co uczynil drugi lotr na krzyzu. Czlowiek z natury niestety jest egoista i gdyby nie wyrzuty sumienia zlo popelnialby w kazdym przypadku gdy uznalby je za wygodne.
    Przed nowym przymierzem ktorym jest Nowy Testament wszyscy ludzie swymi uczynkami zaslugiwali na smierc. Syn Bozy Jezus Chrystus przychodzac na swiat zawarl z ludzmi nowe przymierze w mysl ktorego otworzyl droge do zycia wiecznego wszystkim tym ktorzy beda respektowali zasady tego Nowego Przymierza. Brzmi to dosyc logicznie prawda? Gdy idziesz do sadu bo ktos Cie oskarzyl to masz dwie mozliwosci: bedziesz sie bronil sam, albo wezniesz sobie adwokata. Jezus Chrystus jest naszym adwokatem.
    On byl na tym swiecie i doznal zla od zlych ludzi, dlatego wie ze tym ktorzy nawet chcieliby byc doskonali na tym swiecie czasami sa w sytuacjach gdy nie sa w stanie do konca byc dobrzy. Wiem ze to dla osob niewierzacych brzmi jak piekna bajka, jednak nikt nikogo nie zmusza do uwierzenia w nia. Wybor nalezy do kazdego kto slucha glosu swojego sumienia.

  100. @Lewy
    Bardzo trudno zdjąć z siebie winę, głównie dlatego że sami jej nie znamy. Osądza nas własne sumienie według kryteriów których sobie nie uświadamiamy. Czytałeś „Proces” Kafki?

  101. @Witek Kowalski

    Alez ja doskonale wiem, kiedy popelnilem cos niedobrego. Oczywiscie nie bede sie tu zwierzal z moich zlych czynow, ale na przyklad bywam popedliwy i potem tego zaluje.
    A *Proces* czy *Zamek* Kafki, to co innego, to wlasnie koszmar bycia winnym nie wiadomo za co. Takie rzeczy zdarzaja mi sie we snie. A genialnosc Kafki polega na tym, ze te niedorzeczna logike snu potrafil opisac.
    Inna sprawa, ze przeczul on, ze ta niedorzeczna logika zacznie obowiazywac w realu, kiedy samo bycie Zydem stanie sie wina(zreszta kosciol od wiekow glosil tego typu wine, oskarzajac Zydow o zabicie zbawiciela), a w zwiazku Sowieckim, wina bylo zle pochodzenie.

  102. Marcinie!

    W nocy przychodzi do mnie Kali i mówi: „Namieszali Ci w głowie z tą wolną wolą. I ktoś mnie uporczywie wykreśla z menu. A przecież jeśli chcesz być Prawdziwym Polakiem, to musisz jeść mule, które komuniści przed tobą ukrywali.”

    Matematycy dzielą się na dwie części: jedna mówi, że zawsze jest wybór, a druga że to nie jest pewne. Istnieje więc frakcja niedowiarków wśród matematyków. Jako wstęp do ponownego uruchomienia jednej z procedur Modelu Standardowego proponuję roboczą nazwę: apewnizm.

    Dziewczynko!
    Dobrze jest, że ten rumieniec to nie jest od chłodnego Cię traktowania.
    Mrozu nie dowieźli.

  103. Jak można bawić się wszechświatami?

    Kiedy już położy się przed sobą na stole operacyjnym kilka wszechświatów, przychodzi czas zabawy. Pierwszym instynktem szalonego naukowca jest oczywiście zszycie ze sobą dwóch takich wszechświatów i zbadanie odruchów życiowych tak powstałej chimery. Jako pierwszy wpadł na to sam Einstein w 1930 roku. Procedura jest zwodniczo prosta, a to wszystko dzięki pięknej właściwości matematyki, jaką jest jej klarowność.
    http://fakty.interia.pl/nauka/news/dwadziescia-siedem-wszechswiatow-serio,1743669,14
    ————————

    Pytanie teoretyczne…..
    Czy KAŻDY Wszechświat ma własnego Boga? Kreatora? Stwórcę?
    Teoria może być snuta zgodnie z własnym światopoglądem.
    Jakże wygodne jest w tym wypadku moje agnosis……
    Albo jak ktoś to ładnie określił- tumiwisizm.

  104. @Lewy
    W tym właśnie problem, że ten koszmar winy nie wiadomo za co wkracza do realu jednostki. Chodzi o zew wewnętrznej natury człowieka do tego aby stał się tym kim został stworzony. Każdy jest niepowtarzalny, ktoś powiedział że dusze ludzkie różnią się między sobą o wiele bardziej niż ich twarze. Zwróć uwagę na rozmowę K. z księdzem.

  105. @Dziewczynka_z_zapalkami
    9 stycznia o godz. 0:34
    9 stycznia o godz. 0:50

    „Tumiwisizm” w tym przypadku także nie pasuje.
    To jak dysputowanie, czy zdanie „zielone jest ciężkie” jest prawdziwe czy nieprawdziwe, a w razie niezgody na żadne z tych pojęć szukanie wśród innych, gdy to zdanie zwyczajnie nie ma sensu.
    Spróbuj określić swój stosunek do krasnoludków na Księżycu, a potem wyobraź sobie, że słuchasz ludzi, którzy twierdzą, że te krasnoludki tam są. I teraz spróbuj dopasować którekolwiek z użytych tu określeń do swojego stosunku do całej tej sprawy.

    Co do użycia agnostycyzmu do opisania stanu „nie wiem, czy inne istoty rozumne w kosmosie istnieją”, to jest to też nietrafna próba, gdyż po ‚czy’ mamy stwierdzenie weryfikowalne. Symptomatyczne, że nie zbudowałaś przykładu dla wspomnianych krasnoludków na Księżycu… Stąd też nikt nie użyje pojęcia „agnostycyzm” w przypadku jakichkolwiek stwierdzeń obecnie nieweryfikowalnych, ale mających sens. Tu takie pojęcie jest zwyczajnie niepotrzebne.
    Zdanie 5. w ogóle zresztą sformułowane jest w taki sposób, aby można było przy nim było postawić ten agnostycyzm, a kryje się pod nim treść „Nie jesteśmy w tej chwili w stanie zweryfikować, czy istnieją w kosmosie inne istoty rozumne”. Tu za Boga nie postawisz już tego acośtam. Złośliwie można by podejrzewać znów wpływ tych wspominanych w blogu pojęciomacek ;).
    Sorry :).
    Pozdrawiam bardzo
    rs_