Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

10.11.2011
czwartek

Zamulanie

10 listopada 2011, czwartek,

Drogi P.! Nie sposób szanować poglądów, które wyrażane są w taki sposób, żeby od razu zmanipulować odbiorcę, narzucić fałszywy, nacechowany ocennie opis rzeczywistości, sparaliżować ewentualną dyskusję — bo żeby ją w ogóle móc sensownie zacząć, najpierw trzeba ustalić, o czym i jakim językiem mamy mówić.  Prym wiodą tu nasi politycy, a najświeższym  przykładem jest wystąpienie posła Arkadiusza Mularczyka, szefa nowo powstałego klubu parlamentarnego Solidarna Polska (skądinąd nazwa klubu absolutnie jego klubowiczów do niczego nie zobowiązuje; sadząc właśnie po ich enuncjacjach, pojęcie solidarności jest im dość obce, podobnie jak i postawa solidarności przekraczającej granicę doraźnie powstałej podpartii).

Już nawet nie mam na myśli tak zgranych wyrażeń, jak „chcemy bronić tradycyjnych wartości, wartości rodzinnych”, które brzmią jak zaklęcia, mające zamykać wszelką dyskusję, bo kto poważy się zakwestionować konieczność obrony tychże  tradycyjnych i rodzinnych wartości? W tym charakterystycznym (nie tylko dla posłów prawicy) stylu, słówko „tradycyjny” ma z założenia pozytywny wydźwięk, co przecież wcale nie jest uprawnione. Prawdopodobnie dla nich nawet włamanie dokonane tradycyjnymi metodami jest jakoś lepsze od włamania nowoczesnego.

Zacytujmy pana posła:

Pani Wanda Nowicka współpracowała z fundacją firm [sic!], które produkują narzędzia do aborcji, do niszczenia małych dzieci czy noworodków.

Potrzeba kilkunastu zdań, by odkręcić tę zakręconą wypowiedź (zauważmy, wypowiedź prawnika, zatem kogoś, kto powinien umieć ważyć słowa, ale przecież wyraźnie ani nie ma takiego zamiaru, ani jest mu to na rękę).  Zacznijmy od przejęzyczenia (podyktowanego, jak rozumiem, emocjonalnym uniesieniem) dotyczącego samego meritum, chodzi przecież o to, że kierowana przez Wandę Nowicka fundacja otrzymywała wsparcie finansowe od firm farmaceutycznych, a nie że „współpracowała z fundacją firm”, co oczywiście sugeruje, że była bezpośrednim beneficjentem tej współpracy.

Dalej mowa o firmach, „które produkują narzędzia do aborcji” — od razu wieje grozą! Niemniej wystarczy się chwilę zastanowić — przecież absolutnie każda procedura medyczna wymaga dziś narzędzi i lepiej, żeby były to narzędzia dobre. Ktoś musi je zatem produkować i ten ktoś zapewne produkuje też jakieś inne narzędzia medyczne.  Produkowanie narzędzi medycznych nie dyskwalifikuje moralnie ani firmy, ani pracujących w niej ludzi, ani tym bardziej fundacji korzystającej z pomocy finansowej od takiej firmy. Nie podejrzewam, by poseł Mularczyk był tak nierozgarnięty, by tego nie wiedzieć, i nawet jeśli jest zdeklarowanym przeciwnikiem aborcji, w sytuacji gdyby jakaś bardzo bliska mu kobieta zaszła np. w ciąże pozamaciczną (a to zdarza się niezależnie od przekonań religijnych; pozostawię na boku inne, jeszcze groźniejsze scenariusze), wolałby chyba, by taką ciążę usunięto sprawnymi narzędziami.

Idźmy dalej. A dalej następuje nadużycie w czystej postaci: aborcja dotyczy przecież działania na embrion lub płód w trakcie ciąży (w absolutnej większości wypadków we wczesnej jej fazie), a więc nie dokonuje się jej ani na „małych dzieciach”, ani na „noworodkach” (czyli, z definicji, nowo narodzonych dzieciach). Żadna firma nie produkuje też narzędzi medycznych przeznaczonych do niszczenia dzieci. Prawnik, który sugeruje takie rzeczy, po prostu się publicznie kompromituje (o ile poseł Mularczyk ma jeszcze, że tak powiem, zdolność do dalszej samokompromitacji).

Na koniec na podstawie tak sformułowanego zarzutu pan poseł podaje w wątpliwość moralne prawo Wandy Nowickiej do piastowania urzędu wicemarszałka Sejmu, a nawet moralne prawo, by reprezentować „wszystkich Polaków” w Sejmie. Poseł najwyraźniej zapomniał, że została ona wybrana do Sejmu przez Polaków, a nie przez koncerny farmaceutyczne. W sumie już nie chce  mi się tego dalej rozwijać.

Ale muszę. Bo jeszcze gorszy niż poseł Mularczyk jest autor noty w gazecie.pl, który niefrasobliwie, nie stosując żadnych cudzysłowów pisze (powtarzając zapewne za źródłem, do którego się odwołuje), że (podkreślenie moje):

kierowana przez Nowicką Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny otrzymywała pieniądze od koncernu farmaceutycznego produkującego środki antykoncepcyjne oraz od międzynarodowej organizacji, promującej aborcję i produkującej przyrządy do przerywania ciąży.

A jakim promowaniu może być tu mowa? Jeśli pominiemy przypadki patologii, na czym miałaby polegać atrakcyjność wypromowanej aborcji dla jakiejkolwiek kobiety? To kolejny chwyt językowy stosowany przez tzw. ruch pro-life, by uczynić z ludzi dopuszczających aborcję (nie: promujących, nie: zachęcających do aborcji dla niej samej, nie: widzących aborcję jako środek antykoncepcyjny itd., itp.) osoby po prostu niemoralne. Więcej, przeciwne „tradycyjnym wartościom”, wartościom rodzinnym i czym tam jeszcze wycierają sobie gęby politycy pokroju posła  Mularczyka i posłanki Kempy. Ta ostatnia dwa dni wcześniej krzyczała, że jest „za krzyżem” i „tradycyjnym modelem rodziny”, potwierdzając w ten sposób, że nie zaprząta sobie głowy oglądaniem świata, w jakim żyje, a w którym tradycyjny model rodziny jest już tylko jednym z wielu jej współistniejących modeli, wyznawcy Chrystusa zaś nie mają żadnego monopolu na wyznaczanie granic moralności. Na szczęście.

Pozdrawiam

JK

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. Uwagi dotyczące fałszu słów Mularczyka słuszne, natomiast zastosowana metoda obrony Nowickiej na tym samym poziomie manipulacji i ‚obrzydzania’:

    1. „Prawdopodobnie dla nich nawet włamanie dokonane tradycyjnymi metodami jest jakoś lepsze od włamania nowoczesnego.”
    2. ” Nie podejrzewam, by poseł Mularczyk był tak nierozgarnięty…”
    3. „sadząc właśnie po ich enuncjacjach, pojęcie solidarności jest im dość obce”

  2. Mając rację co do zasadniczej kwestii, czyli głupoty kempo- czy mularczykopodobnych kołtunów, jednak ciut (może przez nieuwagę) niejako sam się Pan wpisuje w ich retorykę stwierdzając: „…wyznawcy Chrystusa … nie mają żadnego monopolu na wyznaczanie granic moralności”. Otóż, kompromituje Pan siebie i obraża myślących chrześcijan, czyli tych, którzy wiedzą, że WIERZĄ w Boga (nie: wierzą że wiedzą!) i dla których podstawowym kryterium moralności jest przykazanie MIŁOWANIA BLIŹNIEGO. W tym przykazaniu oczywiście nie mieści się jakikolwiek monopol, natomiast odwrotnie: tolerancja dla innych wierzeń, ateizmu, odmienności seksualnych etc. Ja np. wierzę w Boga, ale bez ludzkiego pośrednictwa, bo ono nie może być doskonałe i na ogół przeszkadza w kontakcie z Bogiem – funkcjonariusze KOŚCIOŁÓW z natury rzeczy bardziej dbają o interes swoich INSTYTUCJI, aniżeli pogłębianie WIARY. Ale szanuję twórczość mądrych duchownych, jak ks.A.Bonieckiego, ks.prof.J.Tischnera, ks.prof.K.Wojtyły…, z którymi nie we wszystkich detalach muszę się zgadzać (ot. np. w kwestii mieszania Boga do problemów reprodukcyjnych naszego gatunku), co nie znaczy, że mam rację; ot, tak uważam i podzielam pogląd na seks jako przyjemny instynkt niekoniecznie mający na celu dawanie nowego życia. Jezus Chrystus jest dla mnie przede wszystkim twórczym i pozytywnym (choć nie we wszystkich – moim zdaniem – detalach) reformatorem judaizmu i za to Go szanuję. Wychowano mnie wg zasad religii katolickiej, pozostawiając wszak swobodę własnych refleksji co do m.in. funkcjonowania kościoła powszechnego. Jestem za to wdzięczny swoim rodzicom, boleję natomiast nad tępotą tych bliźnich (jest ich niestety bardzo wielu, m.in. w polskim parlamencie), którzy nie mając pojęcia o istocie wiary w ogóle, a chrześcijańskiej w szczególności, wypowiadają autorytatywnie zdania kompromitujące ich, a nie ludzi mądrze i prawdziwie wierzących. To, co wyprawiają rydzykopodobni idioci jest warte Pańskiego zdania: „W sumie już nie chce mi się tego dalej rozwijać” lub krócej: szkoda gadać. Serdecznie Pana pozdrawiam.

  3. Nie cierpię chamstwa, a za takie uważam choćby takie wpisy:”To, co wyprawiają rydzykopodobni idioci jest warte Pańskiego zdania…”
    Zawsze uważalęm, że brak głębszej wiedzy o Kościele i mądrości stoi za używaniem tego typu epitetów. Istotą „mądrości” powinna być refleksja o nie zabierania głosu w sprawach, o których się nie ma „bladego” pojęcia – bo co może wiedzieć o Kościele ateista, lub „wierzący niepraktykujący”? – Oni mają swoją „religię” – i nic więcej. A przecież nie twierdzę, że jest idiotą? choć byłby to uzasadniony „rewanż”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @adamjer,
    podpisuję się pod Twoim postem.

    „Czy Mularczyk ma jeszcze zdolność do autokompromitacji?”
    W moim przekonaniu, NIE MA!!!

  6. Ale, szanowny @adamjerze, słowa, do których się przyczepiłeś, nie obrażają chrześcijan, wierzących w Boga, ani też Ciebie osobiście.
    „…wyznawcy Chrystusa … nie mają żadnego monopolu na wyznaczanie granic moralności”.

    Oczywiście że nie mają. Nie jestem wyznawczynią Chrystusa i granice moralności wyznaczam sobie samodzielnie. Nie kieruję się nauką KK ani przykazaniem miłości bliźniego, ale dobrem własnym i innych, zakładając, że granice mojej wolności są tam, gdzie zaczyna się krzywda innych.

    Zupełnie, szczerze mówiąc, nie rozumiem, co Cię w tym zdaniu ubodło?

  7. Uważam, że wypowiedź posła Mularczyka, pokrętna i niejasna, jest przez niego uformowana celowo: po to, aby dezorientować słuchaczy. Zamiast więc uzyskać racjonalne przesłanki do oceny rzeczywistości, słuchacze (posłowie) zostają oszukani i tym samym nakłaniani do podjęcia błędnych decyzji. Takie działanie posła Mularczyka jest więc istotnie szkodliwe dla interesu społecznego. Sam Mularczyk, jako oszust i szkodnik, powinien być co najmniej napiętnowany.

  8. bo co może wiedzieć o Kościele ateista, lub „wierzący niepraktykujący”?

    Co moze wiedziec lekarz o fizyce? Co moze wiedziec kobieta o mezczyznie? Co meze wiedziec biskup o wychowaniu dzieci? Co moze wiedziec ksiadz o malzenstwie? I dlaczego biskup wraz z ksiedzem sie wypowiadaja na te tematy? Dlaczego to ostatnie jest w porzadku, zas niewierzacy nie moze sie wypowiedziec o Kosciele? Dlaczego Stan uwaza, ze ksieza moga mowic o seksie, o ktorym nie maja zielonego pojecia? (A jesli maja, to jeszcze gorzej.)

    Oni [ateisci] mają swoją „religię” – i nic więcej.

    Podstawa wypowiedzi jest wiedza, rozum, i doswiadczenie, a nie wiara. Niektorzy ateisci wiedza o Kosciele sporo i dlatego moga sie wypowiadac. Pomimo, ze nie wierza w doktryne gloszona przez Kosciol.

  9. Biskup Ryczan wypowiedzial sie na temat wegetarian. Biskup byl zdania, ze syn marnotrawny stworzy imperium zła. – A w takim razie, na kim oprzemy wartości? Na feministkach, Greenpeace, ekologach, a może stowarzyszeniu wegetarian? Tak prawil biskup.

    Podobnie jak Stan, zawsze uważalęm, że brak głębszej wiedzy o temacie i mądrości stoi za używaniem tego typu epitetów. Biskup Ryczan zabiera głos w sprawach, o których nie ma „bladego” pojęcia – bo co może wiedzieć o warzywach miesozerca, lub „wierzący w warzywa ale niepraktykujący ich spozywania”? Dlaczego biskup uwaza, ze nie mozna sie opierac na kims, kto nie jada schabowego? Jak sie okazuje, biskupi mają swoją „religię” – i nic więcej. A w szczegolnosci ani wiedzy, ani oleju w glowie.

    Zawsze uwazalem, ze najskuteczniejszą metodą walki z Kosciolem jest zacytowanie ktoregos biskupa.

  10. Mylą się ci, którzy sądzą, że A. Mularczyk nie ma już zdolności do autokompromitacji. Ma ją, jak wąż ogon – wyłącznie. Tyle, że ani on, ani inni rydzykopodobni nie uważają swoich działań za kompromitujące. Wprost przeciwnie – uważają je za słuszne i sprawiedliwe, godne i zbawienne. To oni ścierają się z oceanem złej woli i głupoty, nie chcącej uznać oczywistej oczywistości, że istnieje nadprzyrodzony monopol na prawdę, sprawowany właśnie przez nich w trudzie i znoju. I znoszą upokorzenia ze strony ateistów, odszczepieńców i innej swołoczy, którą w zasadzie należałoby – dla jej własnego dobra – spalić na stosie. Ad maiorem Dei gloriam.

  11. bo co może wiedzieć o Kościele ateista, lub „wierzący niepraktykujący”?
    Otóż jak się okazuje to właśnie ateista dochodząc do ateizmu dokonuje wszechstronnej analizy przekazów religijnych, mechanizmów działania wszelkich religii ( pasożytów na wierze) i ich instytucji, analizie tekstów biblijnych. Wiedza religijna u ateistów jest z pewnością o wiele większa niż u ślepo wierzących. Dlatego uważam że to właśnie ateiści są tymi, którzy są najbardziej uprawnieni do wypowiadania sie w kwestiach religii, kościołów i wiary

  12. @Marit, nie zacytowałem końcówki myśli red.J.Kowalczyka: „Na szczęście”, co wespół z owym „monopolem wyznawców Chrystusa” było złośliwym wytknięciem tymże brzydkiej cechy; ale też specjalnie się nie „przyczepiłem” tylko skorzystałem z okazji do „wyjścia z wora”, do którego wrzuca się wszystkich wierzących chrześcijan.
    @Stan mi zarzuca, że zabieram głos o Kościele, o którym „nie mam bladego pojęcia” jako „wierzący niepraktykujący”. Otóż mam pojęcie, i jako wiele lat praktykujący katolik, i jako zwykły obserwator życia publicznego – choćby ostatnio głośny casus ks.Adama Bonieckiego jest wielce wymowny. A co do mojego rzekomego chamstwa – nie zgadzam się! Szczerze i delikatnie określiłem rydzykopodobnych idiotami. Proszę zaproponować lepsze określenie na adeptów toruńskiej szkoły o.Rydzyka, która zaszczepia wśród wyznawców Chrystusa uczucia przeciwstawne Jego przykazaniom. No więc tylko idioci „miłosiernie wbijają w puste głowy nienawiść w imię miłości”.

    Dopiero teraz zauważyłem, że mój komentarz został opublikowany pod datą 2011-11-11 o godz. 11:11. 5×11, fajny przypadek.

  13. Przechodziłem przez stadium ewolucji światopoglądu który przechodzi @adamjer.
    Też uznałem na początku, że towar u źródła świeższy i tańszy. Że w dobie internetu, gdzie wszystko jest online, chodzenie do kościoła to zacofanie.
    Ale trzeba przyznać, że to co tradycyjne w warstwie społecznej, jest skazane na wyginięcie dzięki bogu, nawet jak następuje krok w tył, to zaraz potem dwa w przód, jeszcze większe.
    Tradycyjne to są dobre sery i wędliny, bo potrawy na przykład, to już niekoniecznie.
    Nie wypiłbyś dziewiętnastowiecznego wina na przykład, mam na myśli wino dla mas, codzienne, bo wielkie wina to z epoki Napoleona pochodzą akurat.
    Ja bym się do tradycyjnej rodziny dziewiętnastowiecznej nie zapisał.
    I to w żadnej z warstw społecznych, nawet jako cesarz.

  14. Dyskusje światopoglądowe w kontekście uwalenia ,w pierwszym podejściu,kandydatury W.Nowickiej,
    nie mają ,moim zdaniem,najmniejszego sensu.

    70 sprawiedliwych z PO uwalało nie z powodu światopoglądowych „WC” lecz w wyścigu po łaski,bez których ich „życie polityczne” i profity stąd płynące nie znajdą przedłużenia.
    Tak jak przy głosowaniu o całkowitym zakazie aborcji.Głosowali za drugim razem inaczej rozgrzeszeni poleceniem D.Tuska.Wiernośc podwójna.Z priorytetem.

    Nie ma też sensu zarzucac cokolwiek pt Mularczykowi i Kępie. Nowy klub walczy o wszystko.
    O przejęcie PiS a także,zaraz po tym,tych 70 wiernych.Kryzys przyciśnie.Bieda rozjuszy.Winnych łatwo wskazac.Wreszcie zapanuje wiekszośc prawdziwa.Zakrzykną „zgoda ! zgoda i ..poda”.

    W tym „projekcie politycznym” nie ma miejsca na
    rozważania światopoglądowe.To zbyt poważna sprawa.Wszystkie chwyty dozwolone.Nie czas by zajmowac się imponderabiliami.”WC” to rytualna serwetka do wycierania gębusi.

  15. Wiedza o Kościele nie jest potrzebna, bo nie istnieje.
    Wystarczy wiedza o psychologii, socjologii……
    Człowiek jako istota społeczna zachowuje się PRZEWIDYWALNIE!!
    Histologia Kościoła tak jak i Kremlinologia, jest zbędna.
    Koncentracja władzy zawsze odbywa się typowo- poprzez dominację ekonomiczną i stworzenie rytuałów. Religię można stworzyć z niczego.
    A i tak będzie miała wyznawców, pod warunkiem że dostarczy gratyfikacji psychicznych wiernym.
    O władzy dla kapłanów nie zapominając.

  16. Moim zdaniem, stworzenia typu A. Mularczyk powinniśmy czujnie ignorować jak niegrzeczne dziecko. Uwaga poświęcana kreaturom tylko je dowartościowuje i bardziej nakręca.
    Będąc przy boku tego Kurskiego, Ziobry, Mularczyk raczej cynicznie, z wyrachowaniem tworzy dyrdymały, a nie przejęzycza się, szkoła politruka J. K. Jednak zawsze się zastanawiam, czy naprawdę inteligentny człowiek jest w stanie ogłaszać podłości i bzdury jakie produkują m.i. czołowi PiSowcy i eksPiSowcy, ciągle wierzę, że człowiek z natury jest dobry. Może to nie ludzie, lecz człowiekokształtne mutanty?

  17. @parker 2011-11-12 o godz. 13:34, w tonie mądrzejszego starszeństwa, poucza mnie:
    „[też] przechodziłem przez stadium ewolucji światopoglądu który przechodzi; też uznałem na początku, że towar u źródła świeższy i tańszy; że w dobie internetu, gdzie wszystko jest online, chodzenie do kościoła to zacofanie.”
    Wyjaśniam czcigodny starcze (ja mam dopiero 70), że dawno – jeszcze w dobie przedinternetowej – zakończyłem swoją „ewolucję światopoglądową” (w której było i chodzenie do kościoła, i ateizm, i – przede wszystkim – czytanie mądrych książek). Między innymi dlatego wolę być sam na sam z Bogiem, by nie wysłuchiwać pewnych siebie „mentorów”. Zaznaczam, że nie jestem agitatorem swojej filozofii, mam ją dla siebie. I to nas różni. Pozdrawiam 🙂

  18. @adamjer

    Nie chciałem urazić, tak wyszło. Oświeceniowa publicystyka mnie porwała a tematyka delikatna. Czasem się człowiek zapędzi:)

  19. @Caddicus Caddi, pisze i nie myśli ( podobnie jak Mularczyk i Kempa), bo przecież jest jakaś różnica pomiędzy nazwaniu kogoś mordercą, a głupcem.
    To co wygadywali przeciwnicy pani Wandy jest łgarstwem w najgorszym stylu (o ile można łgać w dobrym), natomiast obrońcy ( w tym pan Kowalczyk) starają się tylko wykazać brak logiki w rozumowaniu agresywnych kłamców.
    Wszystko to powielają przychylne antyaborcjonistom media, a potem dziennikarze się dziwią, że dostają po głowie nawet na pielgrzymce w Częstochowie.
    A jeśli chodzi o kompromitację, to wydaje mi się, że coś takiego już dawno nie istnieje i to nie tylko w polityce.

  20. @adamjer:

    „Dopiero teraz zauważyłem, że mój komentarz został opublikowany pod datą 2011-11-11 o godz. 11:11. 5×11, fajny przypadek.”

    Czyżby rzeczywiście przypadek ?
    Ja tu czuję zapach siarki i widzę ślady kopyt…

  21. firmy farmaceutyczne istnieja jako biznes ktory sluzy czlowiekowi gdy tego potrzebuje nie jest obraza korzystac z ich pieniedzy na sluszne cele tak samo jak rola P. Nowickiej w tej sytuacji jest rola konieczna w naszych czasach wypowiedz Posla Mularczyka swiadczy o raczej dalekiej krotkowzrocznosci i ignoranctwie niz potrzebie kompromitacji. Zgadzam sie z admajerem ze do wiary jak i do pojecia religijnnego kazdy powinien dojsc sam bylo przecierz powiedziane kto grzechu nie ma niech kamien zuci

  22. @Marit – popieram 🙂
    Ja to zrozumiałam szerzej, to znaczy, ze wyznawcy Chrystusa nie są jedyni na świecie, a nawet nie są w absolutnej wiekszości, gorzej: w stosunku do innych religii o żadnym monopolu nie może być mowy

  23. Jestesmy wszyscy -zarowno ateisci jak i wierzacy mieszkancami tej ojczyzny. Roznimy sie miedzy soba tylko tym ze jedni wierza ze po smierci juz koniec, a drudzy ze nie.
    I o co tu sie klocic? Listy ateisty wprowadzaja sztuczny podzial ktorego tak na prawde w spoleczenstwie nie ma. Jestes wierzacy czy ateista to twoja osobista sprawa ktorej nie musisz nigdzie afiszowac. Byl czas w Polsce gdy chodzenie do kosciola traktowano jako cos nagannego. To juz przeszlosc. Kazdy czlowiek w swoim zyciu przechodzi ewolucje pogladow. Jak to mowia „tylko swinia nie zmienia swoich pogladow bo wie ze nie zostanie oborowym”. Czas najwyzszy aby dac spokoj moherowym beretom, rydzom, i innym ludziom ktorzy zyja w kraju dla wszystkich Polakow. Agresywne teksty z epitetami nie swiadcza najlepiej o autorach. Zagladam czasem do listow ateisty zastanawiajac sie nad ewolucja tych listow. Nic nie stoi na przszkodzie aby przed smiercia sie nawrocic.
    Bog jest ojcem milosiernym i z radoscia przyjmuje nawrocenie synow marnotrawnych.

  24. @Marcin
    „Bóg jest ojcem milosiernym i z radoscia przyjmuje nawrocenie synow marnotrawnych”.

    Pod warunkiem, że istnieje.
    Apel o tolerancję zawsze słuszny — proszę się zwrócić w tej sprawie także do księży.
    Pozdrawiam
    JK

  25. Marcin,
    piszesz: ,,Listy ateisty wprowadzaja sztuczny podzial ktorego tak na prawde w spoleczenstwie nie ma. Jestes wierzacy czy ateista to twoja osobista sprawa ktorej nie musisz nigdzie afiszowac. ”
    Mieszkam w małej wsi, jutro wypada wizyta duszpasterska. Nie życzę jej sobie. Dojrzewałam do tego kilka lat, znosząc wizyty ,,duszpasterza”(w imię tradycji) z coraz większą przykrością. Na wsi panuje taki zwyczaj, że wychodzi się po księdza na drogę i prowadzi do swojej posesji. Nie wyjdę jutro, nie będę też udawać, że nikogo nie ma w domu. Uprzedziłam sąsiadów, więc poprowadzą proboszcza, omijając mój dom. Natomiast ja muszę liczyć się z tym, że okoliczność odmowy przyjęcia księdza będzie szeroko komentowana w małej wiosce. Myślę, że pleban nie daruje sobie komentarzy z ambony, bo czynił to już w bardziej błahej sprawie- odmowy sprzątania kościoła. Nie jest więc tak, jak piszesz, że to sztuczny podział. Bo niechodzenie do kościoła, nieprzyjmowanie księdza podczas tzw. kolędy jest naznaczone piętnem odmieńca wśród wiejskiej społeczności. Anonimowość mieszkańców miast to jedno z nielicznych ,,dóbr”, których zazdroszczę miastowym 🙂 w najbliższych dniach.

  26. @niesielanka
    „Mieszkam w małej wsi, jutro wypada wizyta duszpasterska. Nie życzę jej sobie. Dojrzewałam do tego kilka lat, znosząc wizyty ,,duszpasterza”(w imię tradycji) z coraz większą przykrością.”
    Jak rozumiem jestes osoba niewierzaca bo dojrzewales (as) do tego jak wynika z powyzszego tekstu skoro piszesz ze wczesniej koleda odwiedzala twoj dom.
    Czego oczekujesz ode mnie? Chcesz zebym wlaczyl sie w ciagle walkowany problem
    tego czy Bog istnieje czy nie? Przeciez nawet jak ksiadz oglosi z ambony ze nie byl na koledzie u ciebie to i tak to nie ma dla ciebie znaczenia skoro juz jestes osoba niewierzaca prawda? Chyba ze jestes osoba wahajaca sie i potrzebujesz wsparcia od tych ktorzy cie utwierdza w ateizmie lub tez w wierze? Ode mnie tego nie otrzymasz. Czlowiek musi w zyciu sam decydowac o tym czy wierzyc czy nie. Rozumiem ze nie chodzisz w niedziele do kosciola, czyli udawanie iz sie jest wierzacym raz w roku w czasie koledy to zwyczajna hipokryzja. Konczac moge powiedziec ze tworzenie sztucznych problemow, hipotetycznych systuacji sprzyja rozwojowi ekstremalnych pogladow. Zycie zawsze weryfikuje ekstremalne poglady, bo ono sklada sie z calego spektrum kolorow. Jest 21 wiek i dlatego wies dzisiaj jest inna niz byla kiedys.
    Wyolbrzymianie presji spolecznej w srodowisku wiejskim w kierunku nawracania religijnego jest zwyczajnym przegieciem. Kosciol wie o tym ze potrzebuje wiernych aby istniec, ale zdaje sobie sprawe z tego ze stosujac przymus bedzie na przegranej pozycji.
    Zatem rada moja (chociaz mialem jej nie udzielac) jest taka ze jak sie chce byc osoba anonimowa to TRZEBA SIE WYNIESC ZE WSI. Nie mozna ciastka zjesc i je miec.
    Gdy chce sie mieszkac z dala od zgielku miejskiego trzeba sie liczyc z faktem utraty anonimowosci.

  27. @Jacek Kowalczyk
    „”„Bóg jest ojcem milosiernym i z radoscia przyjmuje nawrocenie synow marnotrawnych”.

    Pod warunkiem, że istnieje.
    Apel o tolerancję zawsze słuszny — proszę się zwrócić w tej sprawie także do księży.”

    Znowu przypominam kto faktycznie wprowadza podzial, ksieza? Nie widze tu ani jednego ktory by naganial do kosciola. Fobie towarzysza ludziom ktorzy sadza iz wierzacym zalezy na tym aby ich nawracac – i to „ogniem i mieczem”, administratorom kosciola tym
    bardziej. Tu jest tez pomylenie pojec w twierdzeniu ze chodzi o tolerancje. O jaka tolerancje chodzi? Przypominam o tym co napisalem wczesniej ze ja nie pisze nikomu tutaj o tym czy wierze czy nie, bo to moja osobista sprawa co bedzie ze mna po smierci.
    Czy aby trzymac te wiedze dla siebie potrzeba tolerancji? Odpowiadam, nie, nie potrzeba tolerancji, potrzeba zwyczajnej kultury ktorej niestety mimo rozwijajacej sie demokracji spoleczenstwo jakos nie moze sie nauczyc.

  28. Marcin,
    Nie oczekiwałam ani wałkowania problemu Czy Bóg istnieje, ani wykładu, w którym popadłeś w nieznośnie mentorski, (kaznodziejski?) ton. Nieopatrznie – na swym przykładzie-podałam w wątpliwość Twe stwierdzenie o jakoby sztucznym podziale czynionym przez Listy ateisty. Sprowokowałam ripostę niewspółmierną wobec rozterek zagubionej owieczki ze wsi.
    Pozwól tylko, że zapytam:
    Skąd wiesz, że proboszcz z wiejskiej parafii, miłośnik gorący ojca Rydzyka, propagator niezmordowany jego mediów, grzmiący z ambony, iż Gazeta Wyborcza i TVN to narzędzia szatana, iż ten proboszcz wie, że (cytuję Ciebie):
    ,,Kosciol wie o tym ze potrzebuje wiernych aby istniec, ale zdaje sobie sprawe z tego ze stosujac przymus bedzie na przegranej pozycji.” ?
    Przymus? Ależ jest stosowany.
    No, nie bezpośredni. Ma bardziej wyrafinowaną, raczej po chłopsko-plebańsku cwaną formę. Ale o tym można przekonać się, żyjąc na wsi (jak ja) albo czytając ,,Fakty i Mity”, które plebejskiemu folwarkowi poświęcają uwagę, obnażając prawdziwe oblicze kk.
    Jestem dzieckiem wsi. Nie skorzystam więc z rady, by dla anonimowości (za którą na chwilę zatęskniłam) przenieść się do miasta. Tu próbuję być wierna sobie, a to niełatwe, dlatego wypsnął mi się wpis na tym blogu.
    Marcinie, dziękuję za trud oświecenia. Skieruj swój polemiczny zapał do godnych Twego intelektu rozmówców. Ja muszę zrobić przepierkę:-)
    Pozdrawiam!

  29. @niesielanka
    „Przymus? Ależ jest stosowany.
    No, nie bezpośredni. Ma bardziej wyrafinowaną, raczej po chłopsko-plebańsku cwaną formę. Ale o tym można przekonać się, żyjąc na wsi (jak ja) albo czytając ,,Fakty i Mity”, które plebejskiemu folwarkowi poświęcają uwagę, obnażając prawdziwe oblicze kk.”

    Nie mam zamiaru polemizowac z toba na temat tego czy KK stosuje przymus w twojej wsi. Piszac anonimowo nie wiemy kto jest po drugiej stronie, wiec nie wiemy czy mamy do czynienia z sytuacja prawdziwa, czy tez z problemem hipotetycznym. Dyskusja ma na celu wymiane pogladow. Jezeli nie chodzi o dyskutowanie problemu lecz indoktrynacje ateistyczna to wtedy oczywiscie hipotetycznych problemow mozna wyciagnac cala mase.
    Jest takie powiedzenie ze u kogos sie widzi w oku igle a u siebie sie belki nie widzi.
    Ksiadz mowi na ambonie to czy tamto, a my dyskutujemy miedzy soba, a nie z ksiedzem z ambony. Wydaje sie ze ten twoj tekst nie jest napisany ze szczerymi intencjami. To jest kolejny przyklad wojujacego ateizmu na tym portalu. Uczciwa dyskusja nie polega na rzucaniu inwektyw.

  30. Marcinie,
    Jesteś sam czy jest was dwóch?
    Oto twoje zdania:

    ” Listy ateisty wprowadzaja sztuczny podzial ktorego tak na prawde w spoleczenstwie nie ma. Jestes wierzacy czy ateista to twoja osobista sprawa ktorej nie musisz nigdzie afiszowac. Nic nie stoi na przszkodzie aby przed smiercia sie nawrocic.
    Bog jest ojcem milosiernym i z radoscia przyjmuje nawrocenie synow marnotrawnych

    To jest kolejny przyklad wojujacego ateizmu na tym portalu. Uczciwa dyskusja nie polega na rzucaniu inwektyw.”

    Mogę ci tylko zacytowac ciebie samego:
    To jest kolejny przyklad wojujacego religizmu na tym portalu. Uczciwa dyskusja nie polega na rzucaniu inwektyw.