Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

14.04.2011
czwartek

Autocenzura

14 kwietnia 2011, czwartek,

Czwartek, 14 kwietnia. A trzeba mi było dwa razy pomyśleć, zanim opublikowałem poprzedni post! Zostałem zmiażdżony. W sumie raczej słusznie. Zwłaszcza to zdanie „nawet jeśli formalnie [kwestorzy] mieli rację”, kompromituje mnie niemal ostatecznie. Okazało się, że i ja jestem skłonnym do anarchizowania wszystkiego Polakiem, który — w tym wypadku — w imię dogmatu wolności słowa gotów jest relatywizować ustalone w jakimś obszarze zasady postępowania. Co gorsza, wypowiedziałem się bez pełnej wiedzy na temat przebiegu sprawy (i reguł kierujących jej przebiegiem). To też jest bardzo „nasze”, polskie. Czyżbym nieświadomie zdał egzamin na patriotę w wersji PiS? Mam nadzieję, że aż tak źle nie jest.

Czy zatem odwołuję zdanie „kwestorzy z Parlamentu Europejskiego się wygłupili”? Nie całkiem. Bo jeśli już chcieli trzymać się — co chwalebne — formalizmów, to do pojawiania się tej wystawy w ogóle nie powinno dojść. Podobnie jak tej o aborcji, przygotowanej swego czasu przez Macieja Giertycha.

Dla przypomnienia cytat z tamtych, nieodległych czasów:

Do przepychanek i wyzwisk doszło w Parlamencie Europejskim w Strasburgu pomiędzy eurodeputowanymi LPR-u i parlamentarzystkami z grupy socjalistycznej z powodu zorganizowanej wystawy przeciwko aborcji.

Po trwającej kilkanaście minut awanturze, która przyciągnęła uwagę kilkudziesięciu osób, służby Parlamentu Europejskiego usunęły z wystawy budzące najwięcej kontrowersji zdjęcie, przedstawiające dzieci w hitlerowskim obozie koncentracyjnym.
„Ja sama dokonałam aborcji i nie zgadzam się, by porównywano mnie z nazistami” — krzyczała portugalska socjalistka Ana Gomez. Jej belgijska koleżanka z frakcji, Mia De Vits, tłumaczyła PAP, że Parlament Europejski nie wydał zgody na prezentowanie tego zdjęcia.
„To skandal. To jest cenzura!” — komentował usunięcie zdjęcia z wystawy Maciej Giertych z LPR. „Porównywanie aborcji do agresji wobec dzieci w obozie jest uzasadnione, bo naszym obowiązkiem jest ochrona najsłabszych” – dodał.
W obronie wystawy stanął niemiecki eurodeputowany Bernd Posselt (CSU). „Myślę, że to zdjęcie jest zbyt ostre. Ale musimy bronić wolności wypowiedzi” — powiedział PAP.
Sprawa trafiła też na forum PE. Podczas sesji niemiecka deputowana Lissy Groener zażądała od Parlamentu usunięcia wystawy, tłumacząc, że czuje się nią obrażona. Z kolei polski poseł Bernard Wojciechowski poskarżył się, że został nazwany przez Gomez „nazistą”.
Na wystawie pt. „Życie i dzieci w Europie”, zorganizowanej przez LPR we współpracy z Polską Federacją Ruchów Obrony Życia, znalazły się m.in. zdjęcia przedstawiające płody ludzkie, a także zdjęcia Jana Pawła II wraz z cytatem „Życie zawsze dobre”.

Formalizmy PE były zapewne te same, może tylko kwestorzy inni.

Tak czy owak, dziękuję internautom za krytycyzm.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 39

Dodaj komentarz »
  1. Po tym wpisie stwierdzam, że nie jest pan prawdziwym patriotą. Gdyby pan nim był, to trwałby ślepo przy swoim nie oglądając się na innych, nawet jeśli używają racjonalnych argumentów.
    Dziś prawdziwi Polacy, patrioci, wyznawcy LK wpadli na genialny pomysł, a mianowicie by budowanemu gazoportowi w Świnoujściu nadać imię prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wspaniały pomysł;)

  2. Co tam popełnić błąd, to każdy potrafi. Przyznać się, zupełne szaleństwo, niespotykane.
    Pozdrawiam

  3. Samorytyka? Niezwykle. Ale dziekuje. W moim domu kazdy moze powiedziec, co chce. Nie zanaczy to, ze moze mi powiesic coklolwiek na scianie. Na to juz musi miec moja zgode. Czy to cenzura? Nie, to co sie wypowiada w moim domu, to sprawa moich gosci. To co wisi na scianie, to moja sprawa i poprzez wystawienie tego na publiczny widok niejako to firmuje. I ta sama zasada odnosi sie do wszystkiego. Cenzura, to calkowity zakaz publikowania pewnych tresci. Brak zgody publikowania czegos na konkretym forum, to – po prostu brak takiej zgody. Jak wysle artykul do „Polityki” i nie zostanie opublikowany, to cenzura? Nie, moze nie byl najlepszy, albo nie pasujacy do profilu pisma, ale dalej moge opublikowac go gdzie indziej. Jak mi wydadza calkowity zakaz publikacji gdziekolwiek – to cenzura.

    A na szowinistow z PiS trzeba miec oko i kontrowac na kazdym kroku.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. PT Autorze!
    Ocena wystaw dokonywana jest z określonego punktu widzenia i nie jest tak, że jest słuszna, czy niesłuszna. Po prostu jest inna percepcja prezentowanych obrazów i treści. Gdyby przyjąć punkt widzenia przywołanej eurodeputowanej to wystawa LPR przypominała jej niechlubny czyn, jakim jest aborcja, choć wszyscy się zgadzają, że jest to zło bez odniesień do metafizyki.

    Wyobraźmy sobie wystawę zorganizowaną przez socjalistów i pokazujących pozytywne treści dotyczące par homoseksualnych, jakieś zdjęcia z walki ruchów gejowskich o równouprawnienia. Byłyby tam podpisy, kóre raziłyby konserwatystów i LPR. Wtedy przywołana pani socjalistka wołałaby, że wystawa to wyraz wolności i praw, a jej krytycy to kołtuneria i ciemnogród.

    Tak więc punkt widzenia zależny od wyznawanych wartości. Uważam, że tzw, kwestorzy są zbędni. Powinna być jedynie reakcja na treści sprzeczne z prawem, a nie na odmienne oceny i wartościowanie. W ogóle coś takiego jest nie do pomyślenia w polskim sejmie.

  6. Ciekawe czy
    invinoveritas i reszta kwestorów zostanie ukarana za złamanie prawa dopuszczając do tej wystawy?

    I czy poseł Legutko poniesie konsekwencje swojego oszustwa ?

    Mam nadzieje ze invinoveritas odpowie na te pytania na pana blogu

  7. Eurodeputowanym z LPR nie dziwimy się ani trochę, z politowaniem kiwamy głowami i sceptycznie, ale że się parlamentarzystki z grupy socjalistycznej aż tak dały wkręcić, w przepychanki i wyzwiska? Cóż, słaba płeć i tyle.

  8. caddicus pisze:
    2011-04-15 o godz. 04:21

    Uderz w stol, a nozyce sie odezwa. Od kiedy to „aborcja jest niechlubnym czynem… i wszyscy sie zgadzaja, ze jest to zlo…” Ja sie nie zgadzam i jeszcze pewnie z polowa Polakow. Gdzie sa Ci wszyscy? Jaka jest defincija zla jesli chodzi o aborcje? Aborcja jest aktem prywatnym, intymnym i decyzja nazlezy do kobiety. Jesli pan caddicus zajdzie w ciaze, to moze sobie urodzic co chce, ale w cudze zycia niech nie wchodzi. Co to ma do rzeczy, ze ponoc pani poslanka miala aborcje? Moze pan caddicus ma ukryte ciagoty homoseksulane? Nic mi do tego, bo to prywatne sprawy i prywatne decyzje. Wstyd wyciagac cos takiego ta na forum. Gdyby pani poslanka byla przestepczynia, to wtedy inna sprawa. Ale wyciagac prywatne rzeczy na widok publiczny, to naprawde podle.

    Nie moge osobiscie, ale wirtualnie spluwam na pana widok.

    P.S. Pisalem, ze trzeba na te bande uwazac.

  9. Ci ktorzy nami rzadza dziela sie na tych, ktorzy chca nam dac W SPRAWACH OSOBISTYCH pelnie wolnosci osobistej, lacznie z prawem do przerywania ciazy, stosowania prezerwatyw itd.; i takich ktorzy chca zachowac te prawa takimi, jakie one sa.

    Co w tym jest charakterystycznego, to ci HODOWCY (ci od hodowania tych drugich), to sa … (tutaj nastepuje charakterystyka srodowisk bogatych i konserwatywnych?).

  10. Szanowni Blogowicze!
    Z uporem maniaka twierdzę, iż całe zakłamanie i nieposzanowanie prawa to prosta konsekwencja wychowania i życia w duchu polsko-katolickim. Przecież nie kto inny tylko hierarchowie krk pokazują ,dają przykład i nie potępiają wszelkich możliwych ekscesów i przekrętów moralnych i finansowych. Popierają działalność RM i ojdyra, tuszują matactwa komisji majątkowej, zamiatają pod dywan afery, że przytoczę tylko: elbląską, stellamaris, salezjańską, księży pedofilów i tysiące innych. Jak w tej sytuacji można wymagać od awangardy prawdziwych patriotów przywoitego postępowania? Z pozdrowieniami!

  11. Janekp!
    Dołączam do klubu maniaków.
    Sedeczności, mag.

  12. No i całe szczęście, że WOLNOŚĆ SŁOWA (WYPOWIEDZI) i JEJ PRZEDMIOT muszą być z a k a ż d y m razem interpretowana w kontekście. Wyobrażacie sobie, Szanowny Ateisto i P.T. Blogowicze, sytuację, gdy tzw. wolność słowa i jej przedmiot są raz na zawsze określone i niezmienne??? Brrrr…… Tego nawet Orwell nie wymyślił…

  13. Mw
    Jest kolejny projekt ograniczenie wolności słowa za pomocą sankcji karnej. Poprawnośc polityka ze sfery obyczaju przenosi się powoli do kodeksów
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9442061,Stop_mowie_nienawisci__Projekt_ustawy_w_przyszlym.html
    Pozdrawiam

  14. Kartka 17:48

    Dopóki jest niezawisła instancja oceniająca, CZY w danym wypadku nastąpiło wykroczenie/przestępstwo (tzn. działanie niezgodne z obowiązującym prawem) – jestem ZA ustalanymi demokratycznie (tzn. w systemie demokracji parlamentarnej) zasadami prawnymi i sankcjami, gwarantującymi poniesienie odpowiedzialności za łamanie prawa.

    Oczywiście, gwarantem mojego poparcia jest demokratyczny system polityczny, który zawiera:
    1. niezawisłe instancje oceniające, czy w danym wypadku nastąpiło działanie sprzeczne z ustanowionym prawem
    2. parlamentarny system demokratyczny, jedyny władny stanowić to prawo.
    A to dlatego, że:
    1. W systemie demokratycznym, zasady prawa tworzone są z wolą większości zastosowaną przy poszanowaniu praw mniejszości
    2. Istnienie zasad prawnych i sankcji za ich nieprzestrzeganie uniemożliwia lub utrudnia „woluntaryzm”, anarchię i destrukcję państwa i społeczeństwa (bo wiemy, że idealnie oświecone społeczeństwo, które praw i sankcji nie wymaga, to utopia)
    3. Niezawisłe instancje oceniające (sądy i trybunały) uniemożliwiają (lub bardzo utrudniają) dowolne przypisywanie działaniu charakteru łamania prawa i stosowanie sankcji w przypadkach gdy najprawdopodobniej naruszenie prawa nie miało miejsca.

    „Wolność słowa”, jakiej (jak mi się wydaje) Ty się domagasz, (brak ograniczeń prawnych, albo Twoje poparcie dla każdego komentarza na blogu, bez względu na jego treść) to po prostu wolność słowa dla silniejszego (najczęściej fizycznie lub finansowo). To jest nie tylko sprzeczne z demokratycznym rozumieniem państwa i społeczności, ale i każe się zastanowić, czy Ty świadomie, dla jakiejś zasady (autodestrukcyjnej?) chcesz się pozbawić wolności (dając ją tym, którzy wykorzystają ją bezwzględnie przeciw Tobie), czy też dzieje się tak w naiwnej wierze, że wszyscy są tak rozumni jak Ty, więc prawo stanowione nie jest potrzebne.

  15. Mw, miłośniku panstwa, regulacji, kodeksów, procesów, wyroków i sankcji – coz ja Ci mogę na ten wykład odpowiedzieć. Może Orwellem
    „Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć.”
    Pozdrawiam

  16. Kartka 20:37

    Prawo, tak, ale w ramach prawa.
    Orwell, początkowo komunista, w czasach wojny domowej w Hiszpanii początkowo nawet „stalinowiec”, powoli „przejrzał na oczy”. Podobną drogę przebyła Doris Lessing. Właściwie wszyscy, którzy zetknęli się z komunizmem, zrozumieli, że ten system (bo nie ustrój przecież) cynicznie używał pojęcia „wolności słowa” dla deprecjacji demokracji parlamentarnej i dla podsycania anarchii utopistów i innych młodych naiwnych idealistów.

    Wolność (jakakolwiek, także wolność słowa) nie może być używana do bezprawnego ograniczania wolności innych. Wtedy staje się zniewoleniem.

    Przypomnę Ci jeszcze raz słowa Vaclava Havla: „Z demokracji najbardziej cieszą się jej wrogowie”.
    Nie bądź naiwny, Kartko….

  17. Mw
    Ty chcesz ograniczać wolnośc słowa dla ochrony demokracji? Komuniści tym uzasadniali cenzurę. Jak wolność słowa może ograniczać wolności demokratyczne? Wytłumacz mi to.
    Pozdrawiam

  18. Mw
    Pamiętam, że ta demokracja z cenzurą nazywała się „demokracją socjalistyczną”. I wszystko tam się odbywało oczywiście w ramach prawa. Może ty też masz na myśli jakąś specyficzną demokrację w której wolnośc słowa rownież jest prawnie regulowana – czy raczej koncesjonowana przez panstwo. Jasne, że zgodnie z wolą większości i w trosce mniejszość. Ale ładnie, na okrągło mi się napisało!
    Pozdrawiam

  19. Kartka 21:11

    Bezprawnie stosowana wolność słowa – to wiadomo jak.

    Ale znacznie ciekawsze jest (chyba i dla Ciebie) jak demokrację może ograniczać wolność słowa stosowana w ramach prawa?

    Otóż tak, jak w Niemczech przed 1933 rokiem. Tak, jak w Rosji między lutym a listopadem 1917 roku. Tak, jak w Polsce po 1935 roku (do wybuchu wojny) i tak, jak dziś. Wolność słowa, stosowana w ramach obowiązującego prawa, przez wrogów demokracji dla jej zniszczenia (pamiętasz te słowa Lenina o „pożytecznych idiotach”? Właśnie to miał na myśli).

  20. Kartka 21:21

    W PRL nie było wolności słowa (używam teraz tego pojęcia w znaczeniu, jakie nadała mu nowoczesna demokracja parlamentarna, obywatelska. Oczywiście, podobnie jak w przypadku pojęcia ludobójstwa, funkcjonuje wiele potocznych i innych, uprawnionych znaczeń, ale ja nie o tym).

  21. Ty naprawdę uważasz, że to talenty oratorskie Hitlera wywołały faszyzm? Albo nudne artykuły Lenina komunizm? A może to wolność słowa dzięki ktorej Marks napisał „Kapitał” ściągnęły na ludzi te plagi? To dość naiwne twierdzenie. Myślę, że źródła komunizmu i faszyzmu były głębsze. Wolne słowa musiały trafić na podatny grunt. To może zamiast walczyć z wolnością słowa lepiej nad tą podatnością gruntu się zastanowić? Nawet gdy ograniczysz wolność słowa to przecież myśleć ludziom nie zabronisz.
    A nie wpadło Ci do głowy, że koncesjonując, ograniczając wolność słowa stajesz się podobny do tych, których wypowiedzi się boisz?
    Pozdrawiam

  22. No a jaka jest różnica z wyłączenie za pomocą sankcji karnej albo administracyjnej pewnej tematyki z dyskursu publicznego w PRL i np RP?
    Pozdrawiam

  23. Kartka

    Kiedy mówisz o wolności słowa nie powinieneś ograniczać tego do swobody przemówienia czy napisania artykułu. Wolność słowa to wolność ekspresji przekonań, wolność działania, zgromadzeń, manifestacji, organizowania się itd., itp. I to szeroko rozumiana. Właśnie wykorzystanie tego prawa (w sytuacji braku reakcji na jego nadużywanie, braku reguł prawnych ustalających granice używania, braku sankcji za wykraczanie przeciw tym regułom prawnym przez szermujących hasłem wolności słowa) – pozwoliło Hitlerowi (używam tu nazwisk jako symboli tylko, chodzi mi o cały system sub-społeczny czy sub-polityczny), bolszewikom, ONR-owi, PiS-owi zdobywać, poszerzać, utrzymywać władzę lub pewne jej mechanizmy, którymi następnie tę „wolność słowa” (czyli wolność demokratyczną!!!) likwidowały, ograniczały lub zagrażają jej (jak w przypadku PiS).

    Różnica między PRL a RP jest taka, jak opisałem powyżej (21:46). Sankcja w PRL nie była ustanowiona i stosowana w systemie demokracji parlamentarnej. Ta w RP – jest.

  24. Kartka

    Oglądasz może mecz Real-Barcelona? Co za faul właśnie! Co za czerwona kartka! Co za karny (Messi)!!!

  25. Mw
    Tematem naszych rozważań jest wolnośc słowa a nie zgromadzeń. Nie ma sensu rozszerzać tej tematyki choć jest bliska. No ale dodam, że z tym jest podobnie jak z wolnością słowa. Ludzie się gromadzą gdy mają taką potrzebę – gdy jest społeczna podatność na wystąpienia uliczne. Praktyka dowodzi, że ograniczanie wolności zgromadzeń tej podatności na uliczne wystąpienia też nie pacyfikuje. Po prostu ciśnienie się kisi i nie ma ujścia. To grozi wybuchem.
    Nie ma najmniejszych podstaw do ograniczania wolności obywatelskich z uwagi na działalność pis. Z tą partią należy walczyć metodami politycznymi. Tyle, że trzeba to robić umiejętnie. Rząd ma takie możliwości tyle, że z nich nie korzysta. Po prostu nie chce – wybrał strategię straszenia społeczeństwa pis-em przed wyborami.
    Komuniści mieli mandat społeczny do stanowienia prawa. Nikt nie uznał PRL za organizację bezprawną. Fasadę demokracji parlamentarnej również zachowywali. Więc nie ma sensu odwoływać się do bezprawności PRL-owskich sankcji. Ważna jest istota sankcji – pała milicjanta tak samo boli jak pała współczesnego policjanta. Nie róbmy postulatami ograniczania wolności słowa ze wspołczesnej polskiej demokracji jakiejś lipnej fasady.
    Pozdrawiam

  26. Mw
    Od kilku lat nie oglądam telewizji.

  27. Ja prawie też. Ale to jest w internecie. Jak kto lubi piłkę.

    Jeśli chodzi o „ograniczanie wolności obywatelskich” – to właśnie, w systemie demokratycznym, zależy od woli większości, uwzględniającej prawa mniejszości. Może być tak, albo inaczej. Demokracja cały czas ogranicza wiele wolności obywatelskich, zasadnie.

    Wolności słowa, jak i żadnych wolności obywatelskich, nie można uzależniać od społecznej podatności (np. na „wystąpienia uliczne”). To jest czysta anarchia, a nie demokracja. Nie można też traktować wolności obywatelskich utylitarnie czy oportunistycznie tylko: bo jest ciśnienie i trzeba mu dać ujście. Jest np. duże ciśnienie na uwłaczanie Żydom, homoseksualistom, feministkom, czarnym, w ramach wolności słowa oczywiście…I co? Dać mu ujście?

    Mandat społeczny (jak piszesz o komunistach, którzy wg Ciebie mieli go na stanowienie prawa): zależy co rozumiesz przez „mandat społeczny”. Jeśli zgodę mniejszości, albo zgodę nawet większości, nieuznającą praw mniejszości, albo zgodę wymuszoną – to tak. Ale ja za „mandat społeczny” uważam WYŁĄCZNIE zgodę większości, udzieloną z poszanowaniem praw mniejszości w systemie demokracji parlamentarnej.

  28. Dziwne Mw, że u Ciebie zawsze ograniczanie przez panstwo wolności jest „zasadne”. Nigdy nie napisałeś o tym krytycznego zdania. Jakiekolwiek ograniczenie zawsze wiążesz z przymiotnikiem „zasadne”. To niepokojące.
    O sprawach dotyczących znieważania czy obrażania wyrokują sądy powszechne. Po co cenzura?
    Wystąpienia uliczne nie są anarchią. Prawo do demonstrowania czy wyrażania ekspresji politycznej jest obywatelską wolnością. Zobacz jak obywatele skwapliwie korzystają z tego prawa w rozwinietych, cywilizowanych demokracjach. Dziesiątki tysięcy ludzi w pochodach na ulicach miast są tam normą. To duma demokracji.
    Charakter mandatu społecznego władz PRL-owskich zapewniał legalnośc działania tych wladz. To jest niepodważalne.
    Pozdrawiam

  29. Ależ to nieprawda. Piszę tylko o takich ograniczeniach, co do których mamy spór: Ty uważasz je za bezzasadne, a ja za zasadne. Przecież nie będziemy dyskutować o tym ogromie (?) spraw, w których się zgadzamy (na pewno wiesz, co powiedział o takich dyskusjach Oscar Wilde….). Ale zapewne więcej ograniczeń uważam za zasadne w społeczeństwie demokratycznym niż Ty. Kto wie, może nie widzisz żadnej zasadności żadnych ograniczeń?

    Oczywiście nie wszystkie wystąpienia uliczne są anarchia, ale ponieważ niektóre są, więc twoje twierdzenie: „Wystąpienia uliczne nie są anarchią” – jest … bezzasadne. Twój przykład o masowych demonstracjach na Zachodzie, będących wyrazem korzystania z prawa w rozwiniętych itd, … pachnie nieładnie manipulacją i brzydkim chwytem, szczególnie z tą „dumą demokracji”. Chyba wiesz, o co mi chodzi.

    Z tą „legalnością działania władz PRL” to też nie jest takie oczywiste w całym zakresie. Np. dekret o stanie wojennym. Czy zasady wymiaru emerytur. Lub wymiar sprawiedliwości. I inne, szczegółowe. No a „mandat społeczny” dla tych działań – to już wyjaśniłem powyżej. Najwidoczniej inaczej ten mandat rozumiemy. Brak protestu w sytuacji istotnego ograniczenia jego możliwości nie jest jeszcze zgodą. Ograniczanie praw obywatelskich, stosowane przez demokrację, zauważ, nie ogranicza w istotny sposób możliwości bezpiecznego i skutecznego protestu. Dlatego dopiero w demokracji brak sprzeciwu można uznać za akceptację.

  30. Szanowni Adwersarze! Wolność słowa (szlachty polskiej) doprowadziła do unicestwienia I RP. Rzeczą zasadniczą, a nie „pospolitą” są granice wolności i rygorystyczne przestrzeganie i egzekwowanie prawa, a do tego niezbędne jest silne państwo. W tych przydługich i mętnych wywodach warto brać pod uwagę specyfikę polskiego społeczeństwa, którego większość bezzasadnie przyswoiła sobie najgorsze cech braci szlacheckiej epoki saskiej.I to by było na tyle!

  31. Mw
    Jak wiesz sieć się uparcie nie poddaje „zasadnym” ograniczeniom rozmitych wolności narzucanym ludziom przez państwo. Dziś rano, dzieki tej anarchicznej internetowej wspólnocie, przesłano mi piosenkę, którą chciałbym Ci zadedykować.
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=vZrMwpbZQGI#at=271
    Pozdrawiam

  32. Kartka 11:42:

    I o to właśnie chodzi: żeby zawsze była akcja i reakcja, teza i antyteza (z których wyłania się synteza). Przecież to demokracja jest prawdziwym wcieleniem dialektyki (od tej ze starożytności, przez heglowską po marksistowską). Wolność to właśnie istnienie poglądów „sprzecznych”, nie tylko w skrytości ducha, ale w przestrzeni publicznej. Gdybyśmy wszyscy myśleli jak jeden (jak Ty lub jak ja) to już byłby koniec… Dla mnie to jest właśnie esencja wolności: że to pojęcie kształtuje się na zasadzie samoregulacji, jakby homeostazy, wahadła wędrującego z lewa na prawo i z powrotem i znowu, i tak ciągle. To bezpiecznie żyje. To nie jest pojęcie martwe.

  33. Szanowni Blogowicze! podaje dokładniie zestawienie dwóch tytułów(jeden pod drugim)na stronie „Dziennika polskiego”:
    „Już gotowy relikwiarz z kroplą krwi papieskiej na beatyfikację Jana PawłaII”. a pod spodem:
    „Kolejny Przegląd Kabaretów dobiegł końca. Mierzyli się mistrzowie z nowymi odkryciami humoru”
    Nic dodać, nic ująć. To jest Polska właśnie!!!!

  34. Pan Kowalczyk
    Ten/ta, kto nigdy nie miał gorszego dnia niech rzuca w Pana kamieniem. Moje wielkie uznanie dla Pana.
    Natomiast, co do wystawy LPR myli się Pan. Giertych przedstawiał swoje, choć bezsensowne i bardziej niż wątpliwe, poglądy i nikogo nie atakował osobiście. Takie postępowanie objęte jest zasadą wolności wypowiedzi.
    Natomiast PiS umieścił napisy z insynuacjami, wulgarnymi atakami i kłamstwami podjudzającymi przeciw Rosji. Nie można w żaden sposób porównywać tych dwu wystaw i tolerować takiego postępowania.
    To tylko w Polsce nikogo nie dziwi jeśli rano zarzuca się komuś zdradę a wieczorem przechodzi w knajpie na Ty.

  35. W państwie totalitarnym przestrzeganie prawa jest wymuszane. W demokracji prawo jest w miarę możliwości „ludzkie” i zakłada się, iż będzie przestrzegane, a ponieważ błąd jest rzeczą ludzką, zatem konieczna jest pewna tolerancja. Tą właśnie tolerancję wykorzystują różni Kaczyńscy, nawołując do nieprzestrzegania prawa (sami starają się przy tym jak najmniej ryzykować). Ponieważ nie mają zamiaru bawić się, w razie wygranej, w demokraję, więc łamanie prawa przez poddanych nie jest im straszne.
    A wszystkiemu winien jest kościół katolicki, który przoduje w łamaniu prawa, wymuszaniu haraczy i mnóstwie innych nieprawnych działań, jednocześnie uzurpując sobie prawo decydowania o „moralności”.
    Zadaniem państwa jest stosowanie ustanowionego prawa do wszystkich jednakowo. Ponieważ wszyscy nasi rządzący od 1990 roku hołubią kk i stawiają go ponad prawem, zatem nawołują tym samym do powszechnego nieprzestrzegania tegoż. I jest coraz gorzej. Dlatego twierdzę, że nie ma kogo wybrać. A poniewż Wałęsa ustanowił, iż jeden ważny głos w wyborach powszechnych wystarczy, to polskie społeczeństwo ma przechlapane. To na pewno nie jest demokracja!
    Według mnie, konieczna jest rewolucja, bo w ewolucję już nie wierzę.

    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  36. Qba 16:21

    Tak sensownie pisałeś, tak mi się dobrze czytało…..aż nagle:

    „A wszystkiemu winien jest kościół katolicki”.

    Qba, czyś Ty… WSZYSTKIEMU? No chyba sam nie wierzysz w to, co napisałeś… Taką jedną, w nieuprawniony sposób uogólniającą bzdurą niweczysz sens Twych, poza tym racjonalnych, rozważań na temat demokracji.

  37. Autor zaimponował mi . Szanowny Kartko państwo jest aparatem przemocy i nic tego nie zmieni . Alternatywą jest zupełna anarchia- ona też jest niemożliwa ,każda grupa w jakiś sposób reguluje stosunki między jej członkami . Realnie można mówić jedynie o tym , w jaki sposób państwo nas nie ogranicza .Zapewniam Cię , obszar wolności będzie systematycznie zmniejszany . Demokracja coraz bardziej staje się fasadą .
    Do psucia praworządności znakomicie przysłużył się KK swoją grzmiącą retoryką iż prawo tak , ale ważniejsze jest prawo kościelne bezsensownie ,ale z pompą zwane NATURALNYM . jeden z większych przekrętów semantycznych . Naturalnie to zachowują się tylko zwierzęta . Nie jest to chyba ideał zachowań kapłanów katolickich ( no ,może niektórych ) .

  38. Tenno
    Jestem tego samego zdania. Ograniczenia praw formulowane przez rozmaitych szalenców – w tym religijnych – podchwytywane są błyskawicznie przez biurokratów bo ów ordnung nadaje ich egzystencji sens i podkreśla ich znaczenie. Ogłupiali ludzie się dla świętego spokoju na to godzą i demokracja gnije. Nie sądziłem, że dożyję tak idiotycznych czasów. Dobrze, że mam już z gorki. Mlodych tylko szkoda. Ale to ich sprawa.
    Pozdrawiam

  39. @mw:
    2011-04-20 o godz. 18:31

    Przepraszam. Poniosło mnie. Nawet te (bardzo) liczne przykłady działalności kk, których byłem świadkiem, nie usprawiedliwiają takiego stwierdzenia.
    Jako zdecydowany ateista uznaję prawo każdego do wiary w cokolwiek. Jestem natomiast przeciwny instytucjonalizacji wiary i komercyjnego wykorzystania jej „po trupach” (vide inkwizycja).
    Interesujace, że PiS nie żąda uznania inkwizycji jako ludoójstwa, choć definicja tegoż jest wystarczająco jednoznaczna.

    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  40. Też mam z górki i jak się tak rozglądam – paradoksalnie – zaczyna mnie to cieszyć .