Autocenzura

Czwartek, 14 kwietnia. A trzeba mi było dwa razy pomyśleć, zanim opublikowałem poprzedni post! Zostałem zmiażdżony. W sumie raczej słusznie. Zwłaszcza to zdanie „nawet jeśli formalnie [kwestorzy] mieli rację”, kompromituje mnie niemal ostatecznie. Okazało się, że i ja jestem skłonnym do anarchizowania wszystkiego Polakiem, który — w tym wypadku — w imię dogmatu wolności słowa gotów jest relatywizować ustalone w jakimś obszarze zasady postępowania. Co gorsza, wypowiedziałem się bez pełnej wiedzy na temat przebiegu sprawy (i reguł kierujących jej przebiegiem). To też jest bardzo „nasze”, polskie. Czyżbym nieświadomie zdał egzamin na patriotę w wersji PiS? Mam nadzieję, że aż tak źle nie jest.

Czy zatem odwołuję zdanie „kwestorzy z Parlamentu Europejskiego się wygłupili”? Nie całkiem. Bo jeśli już chcieli trzymać się — co chwalebne — formalizmów, to do pojawiania się tej wystawy w ogóle nie powinno dojść. Podobnie jak tej o aborcji, przygotowanej swego czasu przez Macieja Giertycha.

Dla przypomnienia cytat z tamtych, nieodległych czasów:

Do przepychanek i wyzwisk doszło w Parlamencie Europejskim w Strasburgu pomiędzy eurodeputowanymi LPR-u i parlamentarzystkami z grupy socjalistycznej z powodu zorganizowanej wystawy przeciwko aborcji.

Po trwającej kilkanaście minut awanturze, która przyciągnęła uwagę kilkudziesięciu osób, służby Parlamentu Europejskiego usunęły z wystawy budzące najwięcej kontrowersji zdjęcie, przedstawiające dzieci w hitlerowskim obozie koncentracyjnym.
„Ja sama dokonałam aborcji i nie zgadzam się, by porównywano mnie z nazistami” — krzyczała portugalska socjalistka Ana Gomez. Jej belgijska koleżanka z frakcji, Mia De Vits, tłumaczyła PAP, że Parlament Europejski nie wydał zgody na prezentowanie tego zdjęcia.
„To skandal. To jest cenzura!” — komentował usunięcie zdjęcia z wystawy Maciej Giertych z LPR. „Porównywanie aborcji do agresji wobec dzieci w obozie jest uzasadnione, bo naszym obowiązkiem jest ochrona najsłabszych” – dodał.
W obronie wystawy stanął niemiecki eurodeputowany Bernd Posselt (CSU). „Myślę, że to zdjęcie jest zbyt ostre. Ale musimy bronić wolności wypowiedzi” — powiedział PAP.
Sprawa trafiła też na forum PE. Podczas sesji niemiecka deputowana Lissy Groener zażądała od Parlamentu usunięcia wystawy, tłumacząc, że czuje się nią obrażona. Z kolei polski poseł Bernard Wojciechowski poskarżył się, że został nazwany przez Gomez „nazistą”.
Na wystawie pt. „Życie i dzieci w Europie”, zorganizowanej przez LPR we współpracy z Polską Federacją Ruchów Obrony Życia, znalazły się m.in. zdjęcia przedstawiające płody ludzkie, a także zdjęcia Jana Pawła II wraz z cytatem „Życie zawsze dobre”.

Formalizmy PE były zapewne te same, może tylko kwestorzy inni.

Tak czy owak, dziękuję internautom za krytycyzm.