Apel do dziennikarzy naszpikowanych składnikami tablicy Mendelejewa

Wtorek, 15 marca

Nie róbmy idiotów z ekspertów, do których zwracamy się o pomoc w wyjaśnieniu różnych spraw. Nawet gdy taki ekspert chce się zniżyć do domniemanego poziomu odbiorcy, nie pozwalajmy na to.

Najświeższy przykład to tytuł wiadomości z portalu Gazeta.pl — „Ekspert: po awarii reaktora część tablicy Mendelejewa w powietrzu”. Ja rozumiem, że prof. Ludwik Dobrzyński z Uniwersytetu w Białymstoku i Instytutu Problemów Jądrowych w Świerku chciał jakoś czytelnikom przypomnieć o tym, czego uczyli się w szkole, więc powiedział: „W wyniku awarii reaktora w powietrze leci spora część tablicy Mendelejewa”, ale po co zamieniać to w tytuł, który robi z tegoż profesora głupka? Czyżby to, co nazywamy powietrzem, zawierało PRZED wybuchem jakieś elementy SPOZA tablicy Mendelejewa?

Oczywiście profesor niczego takiego na myśli nie miał, raczej chciał podkreślić, że w powietrzu pojawiły się te pierwiastki, które zwykle w takiej ilości i w stanie wolnym nie występują i pochodzą ze szczególnej części tablicy Mendelejewa — tej z pierwiastkami promieniotwórczymi. Równie dobrze można było dać tytuł: Po wybuchu wszyscy Japończycy (i Polacy) naszpikowani połową tablicy Mendelejewa!

Nie róbmy z siebie idiotów w pogoni za chwytliwym tytułem.

PS Dla uspokojenia nerwów polecam lekturę pięknego tekstu Stefana Kisielewskiego „Kodeks człowieka pobłażliwego”.