Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.03.2011
środa

Sumienie farmaceuty. Prawie czyste

9 marca 2011, środa,

Środa, 9 marca

Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich chciałoby wprowadzenia do prawa polskiego klauzuli sumienia, by farmaceuta, który uważa środki antykoncepcyjne albo wczesnoporonne za niemoralne, mógł odmówić ich sprzedaży, chociaż są dopuszczone do legalnego obrotu w Polsce. Pod zamieszczonym w Internecie apelem podpisało się już blisko 7 tys. osób (niespecjalnie dużo i zapewne nie tylko pracowników aptek).

Bardzo mnie wzrusza ta troska zarówno o sumienia aptekarzy, jak i los dusz tych, którzy sięgają po środki mogące splamić sumienia farmaceutów, ale czy ci sami farmaceuci nie mają żadnych problemów ze swymi sumieniami, gdy wciskają klientom tzw. leki homeopatyczne? Że nie wspomnę o całej gamie innych cudownych specyfików, o których wiadomo, że żadnego pożytku człowiekowi przynieść nie mogą, a za to spożywane bez opamiętania — mogą zaszkodzić (np. rozmaite tzw. suplementy diety, których prozdrowotnego działania właściwie nie ma jak sensownie skontrolować, a gdy już ktoś zrobi badania z podwójna ślepą próbą, wyniki są negatywne).

I tak to bywa z tymi katolickimi (i nie tylko katolickimi) sumieniami. To zdaje się Stanisław Jerzy Lec wymyślił: sumienie miał czyste, nieużywane.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 82

Dodaj komentarz »
  1. Zamiast im powiedzieć, żeby znalezli sobie inną pracę, to to, oczywiście, wejdzie w życie. Wystarczy zdac sobie sprawę, kto za tym stoi. A temu co za tym stoi, jak narazie, nikt nie śmie się sprzeciwić.

  2. Wystarczy przeliczyć dochody za sprzedawanie spod lady…..
    Każda restrykcja, prohibicja, rodzi podziemie.
    Aborcja kosztuje 1500- 2000 zł, po 15.00 sumienie nie obowiązuje……?

  3. W takim razie w każdym mieście niech od razu zrobią listę aptek, w których owych środków nie sprzedają, żeby nie trzeba było latać do kilku.
    Tak, tak bo większych problemów w tym kraju już nie ma.

    My tu w Polsce często mamy jakieś wręcz kafkowskie sytuacje, kiedy jednostka jest już tak ogłupiona istniejącym prawem, że staje się bezsilna. U nas istnieje tyle absurdów, że w pewnym sensie możemy czuć się oryginalni i wyjątkowi, bo chyba mało na świecie jest takich miejsc.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Lista aptek – albo szyld: APTEKA KATOLICKA. I wszystko jasne.

    Ja jednak obawiam się tego przepisu. Gdyby wszedł w życie, to w małych miejscowościach, gdzie jest tylko jedna apteka, właściciel szybko zostałby „przekonany”, że nie powinien sprzedawać tych diabelskich środków. I po gumkę jeździłoby się do metropolii. Wiemy jak jest w naszym, acz nie do końca naszym, kraju.

  6. W sumie nikt nikogo NIE zmusza by zostac farmaceuta… Zawsze mozna zmienic zawod, czy miejsce pracy na takie w 100% „zgodne z rzymsko-katolicka etyka”!

  7. By wszystko było jasne, mam 66 lat, więc to jakby nie mój problem, ale pomimo to, chciałabym,by apteki jasno się określiły , czy są katolickie, tak bym mogła je zbojkotować. Gdyby postąpiło tak więcej pacjentów, to myślę, że wielu farmaceutów pohamowałoby swoje inkwizytorskie, katolickie. sumienia

  8. Marit
    Podoba mi się Twój pomysł z oznaczeniem tych lokali wyraźnym szyldem „Ateka Katolicka”. Natomiast nie mam obaw co do zaopatrzenia nawet małych miejscowości w gumki i inne środki antykoncepcyjne. Jeśli nie aptekarz katolicki to kto inny będzie je sprzedawal. Rynek to zalatwi.
    Pozdrawiam

  9. No to moze slowo od farmaceuty? Do tego farmaceuty-katolika. Zgroza, nie?
    Pracuje od trzech lat w Anglii, gdzie tzw. klauzula sumienia z powodzeniem obowiazuje. Dotyczy wylacznie srodków wczesnoporonnych i daje farmaceucie mozliwosc odmowy ich wydania ze wzgledów religijnych. Nie mam tu na mysli wspomnianych „gumek”, lecz preparatów, które sluza przeprowadzeniu aborcji, do której, po prostu, nie chce przykladac reki.
    Z mozliwosci odmowy wydania tzw. morning-after pill z równa czestotliwoscia jak katolicy, korzystaja muzulmanie, a gdy farmaceuta produktu nie wydaje, zazwyczaj spotyka sie to ze zrozumieniem ze strony klientki. I prosze, system ten moze dzialac w „oswieconej” Wielkiej Bryanii, ale gdy sie pojawiaja próby wprowadzenia go w Polsce, od razu pojawiaja sie okrzyki, ze to ciemnogród, dziki kraj.
    A homeopatie/suplementy zawsze i wszedzie odradzam, sprzedam tylko, gdy pacjent nie da sobie przetlumaczyc, ze to jedno wielkie oszustwo.
    Przyznam, ze post p. Redaktora, jak i wymowa wpisów pod nim kapke mnie dotknely, wyglada to troche, ze, parafrazujac, „wszyszcy farmaceuci to prostytutki”. I hipokryci. A katolicy, to juz w ogóle.
    Ale sie rozpisalem i juz mi lepiej.

  10. Kartko,
    gumka to tylko przykład.
    Inne środki, np hormonalne, nie są dostępne w wolnej sprzedaży. Tego rynek nie załatwi. I jestem dziwnie pewna, że naciski na właścicieli pojawiłyby się bardzo szybko. A napiętnowanie Kościoła w małej miejscowości to w dalszym ciągu nie byle co.

  11. czy to nie prezydent Polski,
    hr. Komorowski jeździ na koszt podatnika do Watykanu i całuje po łapach „głowę obcego państwa” ?

    Czy to nie premierzy III RP od Mazowieckiego do Tuska pozwalają na grabież Polski przez Watykan nie tylko przez Komisje Mieszana ?

    W tym świetle pan się czepia aptekarzy ?

  12. Myślę, że reakcja na tę wiadomość może wydawać się trochę przesadzona, ale kiedy żyjesz w krainie wariatów to zaczynasz się zachowywać tak samo. Kościół ma pewną obsesję na punkcie jednego rodzaju grzechów. Chodzi mi o te około seksowe. Aborcja, seks przedmałżeński, analny, antykoncepcja etc. Łatwiej jest dostać rozgrzeszenie, kiedy się kogoś zamordowało, niż gdy się jest gejem. Ale jak to mówią głodnemu chleb na myśli (mam na myśli księży). Chcę powiedzieć, że wielu katolików znacząco przesadza w tej kwestii, a jak dowodzą badania psychologiczne grupa ludzi zawsze ma swoją grupową opinię gdzieś pośrodku wszystkich wyartykułowanych opinii. Czyli gdy ktoś głosi jakieś ultra katolickie opinie dla przeciwwagi trzeba powiedzieć coś ateistycznego, bo skończymy jako zakon (modlitwy 3 razy dziennie, zero oficjalnego seksu i niemodne ciuchy).
    Trochę nie w temacie, dla znających angielski, o życiu po życiu(świetna dyskusja, ale jak ktoś powiedział Hitchens nigdy nie jest nudny:
    http://www.jewishtvnetwork.com/?bcpid=533363107&bctid=802338105001

  13. Marit
    To może tworzyć tylko utrudnienia, jakieś poczycie dyskomfortu spowodowane przez hipokrytę. Ale nie uniemożliwi dostępu. Wszystko co dostępne jest na terenie Unii jest dostępne i w kraju. Łącznie ze środkami wczesnoporonnymi.
    Pozdrawiam

  14. Niech katolicy nie narzucają wszystkim swoich przekonań.Są ludzie o innych przekonaniach i nie można tworzyć terroru katolickiego wobec wszystkich.

  15. Wyobrazmy sobie sytuacje, gdzie wlasciciel sklepu spozywczego odmawia sprzedarzy miesa i jego przetworow, poniewaz jest wegetrianinem. Wolno mu? Pewnie, ze wolno. Moze nawet prosperowac w duzym miescie. Na wsi i w malym miasteczku raczej wykonczy go konkurencja. Wiec, moim zdaniem, nie ma specjalnie powodow zeby zezwolic na to aby apteki nie prowadzily srodkow antykoncepcyjnych, jesli tak chca ich wlasciciele. Jednoczesnie jednak w zapisie powinien pojawic sie nakaz udzielenia koncesji innej aptece, ktora takie srodki bedzie sprzedawala. I wowczas niech wypowie sie rynek.

  16. „Sprzedazy” – oczywiscie

  17. @pantherion

    To co piszesz, świadczy o niezrozumieniu problemu.
    Twoja moralność zabrania Ci sprzedawania środków wczesnoporonnych.
    Ale na sprzedaż środków antykoncepcyjnych już Ci pozwala.
    Ale skoro tak, to rozumiem, że rozumiesz tych o bardziej radykalnych zasadach którzy i gumki nie mogą sprzedać w zgodzie z własnym sumieniem.
    No to o tym jest blog.
    Ustawa w Polsce nakazuje, aby każda apteka miała w swoim asortymencie pewne leki do których się również niektóre środki antykoncepcyjne zaliczają.
    Gdyby nie to, pewnie nie byłoby tej całej akcji, bo apteki mamy prywatne i jak aptekarz nie chce, to nie musi wszystkiego sprzedawać.
    Oczywiście poza tym, co musi z nakazu nadzoru farmaceutycznego, który ma umocowanie ustawowe, żeby wymagać aby pewien podstawowy asortyment leków w każdej aptece był zapewniony.
    Mam nadzieję, że jako farmaceuta rozumiesz dlaczego taki spis leków obowiązkowych istnieje.
    Gra się toczy o to, żeby z tego wykazu leków wyjąc środki antykoncepcyjne.
    W dużych miastach gdzie mamy konkurencję miedzy aptekami taka zmiana prawa by nikomu nie zaszkodziła.Niech by sobie apteki na szyldzie pisały przymiotnik katolicka i po problemie.Rynek by zadziałał choć apteki są koncesjonowane i limitowana jest ich ilość. Ale w mniejszych miejscowościach, taka zmiana by ograniczyła dostępność nie tylko do antykoncepcji ale i do leków którymi środki antykoncepcyjne też przy okazji są.

  18. Problem jest rzeczywiście chujowy :-;

  19. Jest pewien problem. Jak kupować środki antykoncepcyjne w jedynej funkcjonującej w małym mieście aptece – akurat katolickiej? W miasteczku w ktorym wszyscy się znają. Przecież katolik aptekarz zmuszony do sprzedaży środków, ktorych stosowanie uznaje za grzech cięzki za cięzkiego grzesznika uznaje również kupującego (kupującą) i tamtejszego lekarza, ktory środek przepisal. Czy aptekarzowi wiara nie nakaże pietnować tych ludzi. Nawet nie wiem czy istnieje sznurująca usta tajemnica aptekarska. I czy uchylenie tej tajemnicy nie podlega też klauzuli sumienia.
    Pozdrawiam

  20. @ Monteskiusz

    Zgadzam sie z charakterem problemu. Ale pomysl, jaki maja aptekarze, tez mozna sobie wsadzic… ;- )

    @ Kartka z podrozy

    Nie znam kodeksu postepowania aptekarzy, ale podejrzewam, ze jest podobny do lekarskiego i zabrania ujawniania informacji o pacjentach. Nie wiem, co to jest klauzula sumienia. Istnieja wiary, ktore zabraniaja przetaczania krwi. Czy lekarz wyznajacy taka wiare moze odmowic transfuzji krwi? Albo rybka, albo – jak pisze Monteskiusz. Nikt nie zmusza aptekarza zeby byl aptekarzem, wiec jesli nie chce tego robic to nie musi.

    Jesli chodzi o problem aptek w malych miasteczkach i wsiach, to wydaje mi sie, ze zostanie natychmiast rozwiazany, jesli odpowiednie wladze beda zmuszone do wydania drugiej licencji. Sieci aptek szybko wyeliminuja takich aptekarzy.

    @ pantherion – 2011-03-09 o godz. 20:48

    Pisze: „Pracuje od trzech lat w Anglii, gdzie tzw. klauzula sumienia z powodzeniem obowiazuje. Dotyczy wylacznie srodków wczesnoporonnych i daje farmaceucie mozliwosc odmowy ich wydania ze wzgledów religijnych.”

    Bardzo mnie to zaintrygowalo. Co to znaczy „wydania”? To znaczy jest w aptece, ale aptekarz moze nie sprzedac? Podejmowac decyzje za klienta/pacjenta? Czy to jest jakos oglaszane na szyldzie apteki, czy tez trzeba sie dopytywac o wyznanie aptekarza? Curioser and curioser – jak mawiala Alicja…

  21. @pantherion
    „A homeopatie/suplementy zawsze i wszędzie odradzam, sprzedam tylko, gdy pacjent nie da sobie przetłumaczyć, ze to jedno wielkie oszustwo.” No to ciekawie Pan sobie ustawia tę moralność – trzeba by może było w takiej sytuacji nie trzymać tego świństwa w aptece? Ale kasy by wtedy nie było (a ‚morning after pills’ są, zdaje się, na receptę i bezpłatne?

  22. Nie wiem jak klauzula sumienia funkcjonuje w Anglii, bo tam w zasadzie nigdy nie byłem, ale w nielicznych stanach w US of A to po prostu jest tak, że jak przynosisz receptę na >>trefny<< lek, a dyżurny aptekarz akurat nie chce ci go sprzedać chroniąc się klauzulą sumienia to ma on psi obowiązek wezwać swojego kolegę, który ci ten lek wyda, bądź poinformować w którym z najbliższych sklepów taki lek możesz dostać. (W US of A apteki są w sklepach – takie typowe, europejskie apteki tutaj należą do ogromnych rzadkości).
    W niektórych stanach aptekarz jest prawnie zobligowany zrealizować taką receptę.

    Prezerwatywy można tu kupić w każdym sklepie spożywczym, przemyszłowym, drogerii itp., więc z tym raczej nie ma problemu.

    http://www.ncsl.org/default.aspx?tabid=14380

  23. eee, tylko tak się składa, że w Polsce sprzedawanie środków wczesnoporonnych jest zakazane prawnie. Można sprzedawać tylko środki antykoncepcyjne. http://www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=1044

  24. Adam 2222 pisze:
    2011-03-09 o godz. 22:34

    Tak jest panie Kowalczyk. Zajmuje sie pan byle gownem podczas gdy sa sprawy wazniejsze.

    Np, Komorowski wybiera sie do Watykanu na tzw ‚benefikacje’. Skoro religia jest sfera prywatna dlaczgo wiec Komorowski nie jedzie tam prywatnie ?. Dlaczego on i inni poddancy ktorych on zaprasza do samolotu pojada tam na koszt podatkowicza ?.

    Na jakiej podstawie rzad ma udostepnic samolot na taka prywate ? Czy nie dosc prywaty smolenskiej ? To przeciez skadaliczna samowola ‚wladcy’. Jeszcze jedna z form zlodziejstwa od podatkowicza.

  25. @ parker
    celem mojego postu było uświadomienie wszystkim, że są kraje (bynajmniej nie katolickie!), gdzie klauzula sumienia obowiązuje. Nie wgłębiałem się na czym polega dokładnie problem w Polsce, chciałem jedynie pokazać, że są miejsca, gdzie ten problem można rozwiązać.

    @ bugsy-swires
    pracuję w supermarkecie, nie aptece prywatnej, nie mam wpływu na to, co jest w asortymencie. gdyby to zależało ode mnie, całą homeopatię bym spalił i rozjechał walcem.

    @bugsy-swires, Prezes, Werbalista
    i tu dochodzimy chyba do największej różnicy w modelu wydawania tych preparatów między Polską a UK. Na Wyspach są one BEZ RECEPTY. Przychodzi taka delikwentka i dostaje tabletkę po rozmowie z farmaceutą i wypełnieniu formularza. Preparat jest na stanie, bo przez jedną aptekę przewijają się różni farmaceuci, to też wyjaśnia brak notki o tym, czy dana apteka oferuje usługę.
    A pytanie o wyznanie nie pada. Przykładowa rozmowa: do you do the morning after pill? I’m afraid we don’t. I tyle.

  26. @ Pantherion pisze:
    2011-03-10 o godz. 10:58

    To co, znaczy, ze farmaceuta moze klamac w zywe oczy? Przeciez to oszustwo, jesli preparat jest na stanie, to jak mozna klamac, ze go nie ma? Nieuczciwe!

    Niezaleznie od tego taka apteke mozna oskarzyc o dyskryminacje z roznego punktu widzenia – klientka byla czarna, na przyklad, Azjatka, albo miala akcent, wiadomo emigrantka. W USA nijak by to nie przeszlo. A jesli, to bylaby straszna frajda sadzac siec aptek o dyskryminacje. Aptece moze zabraknac jakiegos leku, albo w ogole nie miec go, ale to sie zalatwia w ciagu 24 godzin. Jesli nie – to aptece zabiora licencje – i tyle.

  27. Ale nikt nie kłamie! „We don’t do” nie znaczy, „we havent got it”! Tylko taki przykład podałem. Mówi się czasem np. że ten farmaceuta tego leku nie wydaje itp. itd. Nigdy nie wprowadza się klienta w błąd.

  28. @ Pantherion pisze:
    2011-03-10 o godz. 11:27

    W takim razie prosze o wyjasnienie. Co to znaczy: „Do you do the morning after pill?”. Czy stanowiloby roznice pytanie: „Do you HAVE the mornig after pill?”.

    Tak, czy inaczej wydaje mi sie, ze jest to wprowadzanie w blad pacjenta. Tak jak zapytalby sie Pan: „Do you have the time?”, a ja odpowiedzialbym: „Yes” – bez zadnego dodatku.

    Moze Pan pamieta, jeszcze dosc niedawno farmaceuta byl niejako zastepca lekarza w niewielkich dolegliwosciach i mogl sluzyc rada, jakiego leku uzyc na kaszel, katar, bole w stawach, itp. To sie skonczylo, bo zbyt wielka odpowiedzialnosc, ale zeby odmawiac sprzedazy legalnych srodkow? To pierwsze slysze.

    Nie chce jednak sie sprzeczac. Po prostu powtarzam, ze w USA taki numer by nie przeszedl. Za duzo mozliwosci zeby zasadzic siec aptek. A aptekarza odmawiajacego sprzedazy takich srodkow po prostu by zwolnili z pracy.

    Dziekuje za komentarz i mam nadzieje, ze jeszcze i na ten Pan mi odpowie, bo naprawde jestem ciekaw jak to dziala w Anglii.

    Pozdrawiam.

  29. Proponuję sprzedawać środki antykoncepcyjne w zakrystiach ze 100% marżą. Część zysku ukoi sumienie sprzedawcy-katolika, a reszta może być wykorzystana na promocję prawdziwej, katolickiej rodziny.

  30. Ja ‚do you do’ rozumiem, jako ‚do you supply’, ale jak już mówiłem, to jest tylko przykładowe pytanie i przykładowa odpowiedź, sam czasem mówię, że nie świadczę tej usług etc. Chodziło mi tylko o to, że nikt nikogo o wyznanie nie pyta.
    W Anglii farmaceuta jest nadal od drobnych dolegliwości, coraz więcej środków można dostać bez recepty, po przejściu odpowiednich badań w aptece/wypełnieniu formularza. Ostatnio np. pojawiła się na półkach viagra. Wydaje mi się zatem, że zakres odpowiedzialności się raczej poszerza.
    Po przyjechaniu do UK nie dopytywałem się o to, czy mam obowiązek wydawać „tabletkę po”, moja szefowa sama wyszła z pytaniem, jak się z tym czuję. I cieszę się, że mi wybór dano.
    Moja bezpośrednia przełożona również tego preparatu nie wydaje – o zwolnieniach nie ma mowy, gdyż prawo odmowy nie jest wymysłem apteki/sieci aptek, a powszechnie stosowaną praktyką (być może nawet zapisaną w ustawie, ale nie wnikałem).
    Mam nadzieję, że rozjaśniłem nieco obraz – co kraj, to obyczaj, mawiają.

  31. Jezier z godz. 08:14
    To że są zakazane wcale nie znaczy iż ich nie ma ma w obrocie. Podobnie jak innych zakazanych specyfików i usług.
    Pozdrawiam

  32. Sprzedaż antykoncepcyjnych farmaceutyków jest dokładną kopią problemu aborcji. Hipokryzja i chęć przypodobania się funkcjonarjuszom kk dla cześci rodaków jest wyłączeniem myślenia i zdrwego rozsądku. Wszyscy dewoci powinni znać powiedzenie: jak Pan Bóg chce człowieka ukarać to mu rozum odbiera!

  33. W latach 70-80 najlepszymi samochodami na parkingu pod szpitalem były pojazdy ginekologów. Czy coś się zmieniło?
    Spójrzmy na parkingi pod szpitalami, sądami, firmami, ministerstwami….
    Każda restrykcja produkuje czarny rynek.
    W ramach UE nasze panie wyjeżdżają do Niemiec, Czech, GB, Holandii, Skandynawii.
    Poza tym, podobno Państwo- jak mówi Konstytucja- jest neutralne światopoglądowo.
    Nikt nie zmusza do wyboru zawodu sprzecznego z zasadami człowieka.

  34. W takim razie w imieniu Stowarzyszenia Klientów Aptek domagam się wydzielenia w KAŻDEJ aptece stoiska samoobsługowego w którym nabędę wszelkie dozwolone prawnie środki antykoncepcyjne brukające katolickie sumienie.

  35. Czytam wpisy „Pantheriona” i oczom nie wierzę. Takie pokrętne jezuickie sofizmaty…. Czy „do” znaczy „prowadzimy” czy „wydajemy”…. I że przecież „coraz więcej środków można dostać bez recepty”, więc jak nie można dostać środka antykoncepcyjnego, to dlaczego nie wziąć, np., tabletki na kaszel? No, no…. I teraz nie wiem, czy to Pantherion tak sobie „sumienie czyści”, czy to w tej Anglii polityczna poprawność przeszła najśmielsze nasze, katolickie, wyobrażenia.
    Tfu…zgiń, przepadnij, maro nieczysta….

  36. @Pantherion:

    no właśnie a ciekawe czy gdybyś był kasjerem w supermarkecie
    a nie aptekarzem to odmawoiałbyś klientowi zakupu kondomów ?
    a zakupu Playboya ?

    w krótkim czasie doszlibyśmy do totalnej anarchii,
    bo wielu osobom może się nie podobać to co inni ludzie
    robią w swojej własnej sypialni, co inni ludzie jedzą,
    co kupują, jak się ubierają ile kolczyków mają i gdzie itp. itd.

  37. Cale te dywagacje nt. „do” to nieporozumienie – próbowalem wytlumaczyc, ze nikt tu mnie o wyznanie nie pyta, a wyscie sie tego nieszczesnego czasownika czepili…
    Czy „do” czy nie „do” znaczenia nie ma. Wazne jest to, ze nikt nikogo w blad nie wprowadza, wszystko jest jasne – lek jest na stanie, a ja mam prawo go nie wydac. Nie ubiegalem sie o nie, ale mi je dano i z niego korzystam. Mam nadzieje, ze wreszcie wszystko wyjasnilem.

  38. Pantherion 17:01

    No, niby wyjaśniłeś, ale jakieś to takie żałosne wszystko. Niby Tobie dano prawo i z niego korzystasz… Hmmm….A jak tam z innymi. Pewnie jakieś prawo tym późnym nastolatkom i zahukanym żonom „construction workerów na unemploymencie” też dano, i, niewykluczone, że z niego – może – korzystają… Kto je tam wie… najważniejsze, że aptekarz ma prawo i z niego korzysta. Niby to sprawa między nim a jego Bogiem, więc dlaczego musi w to wplątywać Bogu (nomen omen) ducha winne cielęta, ale widocznie tak już ten nasz swiat jest urządzony….Każdy ma prawo „dawać świadectwo”. Nawet kosztem innych….

  39. No ale żeby dyskusja nad klauzulą sumienia nie dotyczyła tylko katolickich aptekarzy warto wpomnieć o inicjatywach Platformy Obywatelskiej wzmacniających ową klauzulę. To właśnie parlamentarzyści Platformy – deputowani do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w ubiegłym roku na polecenie biskupów, wraz ze swymi kolegami z pis dali katolickim aptekarzom prawne narzędzie do walki z grzechem czyli np gumkami. Otóż z ich poparciem przyjęto obowiązującą w UE Rezolucję o nazwie – „Prawo do klauzuli sumienia w ramach legalnej opieki medycznej” Sprawa była głośna w październiku ubiegłego roku. Zapamietałem nazwiska owych liberalnych parlamentarzystów z PO. Byli to:
    Dariusz Lipiński – poseł z Poznania
    Piotr Wach – senator z Opolszczyzny
    Jan Kazimierczak – poseł z Gliwic
    Michał Stuligrosz – poseł z Poznania
    Stanisław Huskowski – poseł z Wrocławia
    Portale katolickie, łącznie z Watykanskimi wylewnie dziekowały tym posłom za nową ewangelizację Europy. Jak myślę jesienią ambony pomogą tym starszym panom w uzyskaniu ponownej elekcji.
    Pozdrawiam

  40. @ Pantherion pisze: 2011-03-10 o godz. 12:38

    Dziekuje za wyjasnienie. Teraz troche bardziej to rozumiem. Ma Pan szczescie mieszkajac w Anglii, w USA apteka bylaby natychmiast zaskarzona do sadu z powodu dyskryminacji religijnej (rownosc obywateli bez wzgledu na wyznanie zapewniona konstytucyjnie – pierwsza poprawka do konstytucji) – sprawa cywilna w sadzie federalnym. Ponadto, prokurator zarzucilby aptece nieprawdziwa reklame (false advertising), licencja prawdobnie zostalaby co najmniej zawieszona, a i pracownicy apteki mieliby indywidualne klopoty. Wymarzona sprawa dla kazdego, jako tako kompetentnego adwokata. Fajne panstwo ta Wielka Brytania. Bylem, ale mieszkac tam nie chcialem.

    Nota bene: Czemu zajmuje sie Pan zawodem, ktory stwarza Panu takie rozterki sumienia? NIe lepiej byc np. mechanikiem samochodowym? Czy wtedy tez mialby Pan opory zeby naprawiac czarne Wolgi?

    Pozdrawiam.

  41. Kartka 19:29

    Oczywiście, to jest Ciemnogród. No, ale takie właśnie jest społeczeństwo nasze. PO chce mieć jak najwięcej europarlamentarzystów, więc wystawia sporo takich ludzi (bo polscy europarlamentarzyści wybierani są przez wyborców w Polsce, a nie w Holandii czy w Szwecji). Gdyby Platforma wystawiała na listy ludzi myślących bardziej po „naszemu”, a nie tak jak Naród, to pozostałoby tej partii pisanie po różnych blogach Szostkiewicza i Kowalczyka, a nam „cierpienie” w jarzmie PiS. Już choćby ze względów estetycznych mogłoby to być trudniejsze do zniesienia, niż to, co mamy….
    Cierpliwości, Kartko. Jak odpisałem Nemerowi, wszystko będzie dobrze, tylko „nie od razu Kraków zbudowano”. Zmiany społeczne to zadanie na wiele, wiele pokoleń.

  42. Jasne Mw, wszystko się ułozy. Ale zanim się ułoży to ja będę przypominał Blogowiczom z okregów wyborczych z których pochodzą Ci posłowie i senatorowie o ich aktywności na forum międzynarodowym i tej nieszczęsnej klauzuli sumienia. To będzie mój wkład drobny w to by się szybciej wszystko ułozyło.
    Pozdrawiam

  43. Ja z brygidą w szeregu 🙂

  44. A mnie ciekawi kwestia potencjalnych naduzyc. Przypomniala mi sie scena w aptece, gdy farmaceuta z wyraznia niechecia wydal pacjentowi lek przeciwbolowy, narzekajac „przydaloby ci sie pocierpiec za to pijanstwo i krzyki pod moim blokiem wczoraj”. Jak dla mnie, farmaceuta wyrazil swoja opinie – czy na takiej podstawie moglby nie wydac tabletek? Przeciez to wyraznie niezgodne z jego sumieniem…

  45. Kartka 20:21

    Wcale nie jest takie pewne, czy czasami nie strzelasz sobie w stopę. Biorąc bowiem pod uwagę, że WIĘKSZOŚĆ wyborców jest jednak, wiadomo…., to twoje „przypominanie” może być tylko reklamą tych kandydatów. Na Twoim miejscu raczej robiłbym tym kandydatom „gębę” i rozpowiadał, że są niechrzczeni, sikają do chrzcielnicy i chodzą na czarne msze. Może wtedy Naród, który, jak mówi wieszcz, wszystko kupuje, zagłosowałby niechcący na tych, jakich Ty byś cichcem wprowadził na listy…Co myślisz? Nie dobry pomysł?

  46. Mw
    Ja nikogo nie wprowadzam na listy. Listy PO zatwierdza Donald Tusk i jestem pewien, że starsi panowie od klauzul sumienia ktorych nazwiska podalem wyżej będą za jego poręką lokomotywami wyborczymi w swych okręgach. Jednak bym chciał by lud poznał ich od tej nieznanej strony – jako facetów ktorym się nie podoba sprzedaż prezerwatyw w katolickich aptekach. Ludowi by to wyszło na dobre
    Pozdrawiam

  47. Kartka:

    Na pewno, ale jeszcze nie teraz. Cierpliwości….

  48. Pamiętam wstrząsajacy reportaż w tv o parze nastolatków.Rzecz miała miejsce w małej miejscowości,oboje byli bardzo dobrymi uczniami,z „dobrych domów”,udzielali się nawet w jakiś sposób w życiu „około” kościelnym.Oboje popełnili samobójstwo,(powiesili się w lesie) obok siebie.Jak sie okazało póżniej,dziewczyna była w ciąży.Nikt z ich otoczenia,nauczyciele,pedagog szkolny, katecheta,chyba nawet rodzice, nie mieli pojęcia o ich problemie.Słuchając wszystkich wypowiedzi,wyłaniał się obraz ludzi z zasadami,prawych,moralnych.Nikt nie nie potrafił odpowiedzieć -dlaczego to zrobili.Ci młodzi ludzie nie mieli do kogo się zwrócić o pomoc(sami byli wzorem dla innych),znali poglądy dorosłych,nie widzieli innego wyjścia…

  49. Zdaje mi się, że pantherion nie rozumie angielskiego prawa i żyjąc w nieświadomości, bezczelnie je łamie. Ale do czasu, aż rzeczywiście komuś odmówi, kto się poskarży. Wtedy dowie się, jak błyskawicznie to prawo zadziała i może dotkliwie to odczuć finansowo jak zapłaci takiej osobie odszkodowanie.

  50. Oczywiście może klientowi nie wydać leku, ale musi z uprzejmym uśmiechem przeprosić i spowodować wydanie tego leku przez inną osobę, absolutnie nie dodając żadnych prywatnych komentarzy. Anglicy są zbyt przywiązani do swoich praw obywatelskich, aby jakiś aptekarz mógł im je ograniczać.

  51. @ Grace

    Ja bardzo przepraszam, ale nie rozumiem…

    Gdy klientowi leku nie wydaje, informuje o najblizszej aptece, gdzie jest obecny farmaceuta, ktory to zrobi. Z usmiechem, i owszem. Oczywiscie nie moge „spowodowac”, ze ktos to zrobi, to juz sprawa farmaceuty, do którego odsylam (on/ona juz oceni, czy dana osoba spelnia odpowiednie kryteria).

    Slowem tez nie wspomnialem, ze racze pacjentke jakims komentarzem.
    Nie wiem, skad ten pomysl.

    Tyle z „bezczelnego lamania prawa”. Po co te insynuacje?

  52. Jeżeli jeszcze pan tego nie rozumie, to ma pan wszelkie dane ku temu, żeby podziękowano panu za pracę z referencją, że nie nadaje się pan do pracy z ludźmi.

  53. @ pantherion pisze: 2011-03-11 o godz. 21:01

    Nie odpowiedzial pan na moje pytanie, w jakim celu zostal pan farmaceuta. Jesli ma pan zastrzezenia co do sprzedawania pewnych srodkow ze wzgledu na wiare, to jest pan w niodpowiednim dla pana zawodzie. Sprzedaje pan – na przyklad – „supplements”? Chrzastke rekina? Srodki homepoatyczne? Bez zastrzezen? Bo z tego co wiem, nikomu sie nie udalo sie udowodnic, ze robia cokolwiek dla zdrowia czlowieka. Jesli nie ma pan oporow moralnych by sprzedawac bezwartosciowe badziewie, to czemu ten opor przeciwko srodkom antykoncepcyjnym, czy wczesnoporonnym?

  54. Parker z 9.03 23:37 apteki w Polsce są koncesjonowane ale ilość nie jest ograniczana.Aptekę może otworzyć każdy byle miał kierownika z uprawnieniami.Stąd w kilkutysięcznej miejscowości około 10 aptek jedna obok drugiej.Wracając do tematu konkurencja duża więc zawsze pozostają możliwości zakupu.Większość środków antykoncepcyjnych ma także zastosowanie jako lecznicze i wtedy co odpytam pacjentkę w jakim celu jej to wypisano-chore.

  55. Kropla drązy skałę – ci wszyscy prawi, zasłaniający się sumieniem, to misjonarze, forpoczta ; oni działajac na polecenie chca, żeby wszyscy stali sie im podobni. Ich niemiłosiernie męczy wszelka odmienność i nie spoczną aż osiągną cel – w ich mniemaniu. Potem wezmą się za prawosławnych – ci to dopiero przysparzają im bólu głowy!

  56. Czemu tylko aptekarzom? Wszystkim przyznać prawo sumienia. W ten sposób rzeźnik katolik nie sprzeda nikomu mięsa w piątek i przez cały wielki post – jesli nie zbankrutuje, a sklep alkoholowy ograniczy ilość sprzedawanego trunku katolikom, żeby nie popełnili grzechu pijaństwa, zaś katolicki fryzjer nie ostrzyże muzułmanina. W ten sposób stworzyny pierwszą oficjalną republikę idiotów.

  57. @ Grace
    Przypominam, że nie wydając morning-after pill nie jestem wyjątkiem, czasem musimy się zdrowo nadzwonić zanim znajdziemy chętnego farmaceutę. I co, wymówienia wszystkim jak leci? Ze wspomnianą referencją? Bo chyba wszyscy nie rozumieją systemu i są przestępcami.

    @ Werbalista
    Nie odpowiedziałem, bo odebrałem je jako retoryczne, formę takiego żartu, zwłaszcza fragment o Wołgach:>
    Bycie farmaceutą nie kłóci się z moim sumieniem. O homeopatii i jej podobnych pisałem już wcześniej, przypomnę, że jak ktoś się uprze, to sprzedam, jak ktoś chce przepłacaś za wodę, jego sprawa.
    Kwestia „tabletek po” wygląda inaczej. Otóż traktuję ich stosowanie jako formę aborcji, której jestem przeciwny. I dlatego odmawiam. Gdybym był ginekologiem, robiłbym to samo. I nie wchodźmy teraz w kwestie tego co jest moralne, a co nie. Ja tam nikogo nie chcę nawracać, to ich życie. Nie mówię, że to jest złe, a tamto dobre, po prostu nie chcę podejmować decyzji o wydaniu komuś środka przerywającego ciążę. Jak ktoś inny to chce zrobić, proszę bardzo, nie oceniam, wisi mi to szczerze mówiąc. Ale ja aborcji nie będę przeprowadzał.
    Gwoli jasności – jak pacjentka przyniesie receptę na te środki – bez słowa wydaję. To sprawa między kobietą a lekarzem.
    Mam nadzieję, że moja logika nie jest aż nadto pokrętna. Fajnie jest być farmaceutą, fajnie jest być katolikiem, niefajnie byłoby mi brać odpowiedzialność za przerwanie czyjejś ciąży, ale niech sobie inni robią co chcą, póki działają w granicach prawa. Ja działam.

  58. @ Pantherion pisze: 2011-03-12 o godz. 00:09

    Dziekuje za wyjasnienie. Szkoda, ze nie napisal pan tego od razu. Nie zdawalem sobie sprawy, ze farmaceuta ma prawo sprzedac srodki przerywajace ciaze bez recepty lekarza. O ile wiem, w USA nie daje sie takich mozliwosci. W takim wiec razie zwracam honor i dopiero teraz rozumiem podstawy pana decyzji na ten temat. Szanuje pana poglady, choc dalej tkwi we mnie to przekonanie, ze w wybranym zawodzie trzeba robic wszystko, co jest z tym zawodem zwiazane. Ale to juz bardzo subtelne rozroznienie. Poza tym nie sadze, ze sprzedaz danego specyfiku obciaza sumienie sprzedawcy, tylko osoby, ktora ten specyfik kupuje i stosuje.

    Pozdrawiam.

  59. W sumie mogłem napisć to od razu.
    Ale jaka ciekawa dyskusja się wywiązała:>
    Pozdrawiam również.

  60. Sz. Pan Autor, zwykle pisujący logicznie, dzisiaj miał słabszy dzień. Nie chodzi o meritum sprawy, tylko o to że jak wielu pseudospecjalistów od medycyny, ma potężny kompleks homeopatii (to cecha rozpoznawcza tzw. „racjonalistów” – żeby było śmieszniej, tę metodę zwalczają również fanatyczni katole, natomiast pragmatyczni protestanci czy indyferenci światopoglądowi po prostu stosują kiedy zajdzie potrzeba). Toż samo dotyczy wyszydzanych tzw. suplementów diety – szkoda, że Sz. Pan Autor nie zadał sobie trudu sprawdzenia skuteczności i bezpieczeństwa działania leków syntetycznych i w ogóle tzw. oficjalnych metod terapeutycznych (dla zainteresowanych: wg British Medical Journal tylko 13% tychże metod jest faktycznie skuteczne, a prawie połowa nie ma żadnej skuteczności, co nie przeszkadza powszechnie stosować ich w praktyce klinicznej).
    @Qurt – już nią jesteśmy. A kto niby nami rządzi?

  61. Wydaje mi się, że niektórzy dyskutanci nie zdają sobie sprawy z tego, że ograniczać wolność ludzi może tylko obowiązujące prawo, a nie widzimisię jakiegokolwiek natchnionego zapaleńca, ani jego prywatna interpretacja tego prawa. Nieszczęściem Polski jest nadmiar takich interpretatorów i ich panoszenie się.

  62. PS – @Werbalista
    Rzecz w tym, iż wg obecnych przepisów, rozszerza się i promuje zakres tzw. opieki farmaceutycznej – w uproszczeniu oznacza to że farmaceuta ma obowiązek, o ile takie będzie życzenie pacjenta, nie tylko objaśnić wyczerpująco działanie leków i sposoby jego zażywania ale i prawo wyrazić swoją różnicę zdań co do kuracji, w stosunku do tego co zaordynował lekarz, wypisując receptę (aczkolwiek nie może namawiać do rezygnacji z leków czy zmiany dawkowania, może tylko podać sugestię pacjentowi aby omówił to ponownie z lekarzem). Co więcej może też sugerować leki OTC i suplementy :P, o ile ich działanie nie koliguje z lekami recepturowymi. W pewnym sensie staje się „współprowadzącym” pacjenta.

  63. @ Pantherion pisze: 2011-03-12 o godz. 01:06

    Dziekuje za odpowiedz. Dyskusja moze i ciekawa, ale w sumie problem nie rozwiazany.

    @ Grace pisze: 2011-03-12 o godz. 01:26

    Zgadzam sie calkowicie. Ja tez nie wyrazam sie pogardliwie o „moherowych beretach” – ich sprawa. Dlaczego zatem czuja sie kompetentne aby oceniac innych od siebie? Jest wiele praw, z ktorymi sie nie zgadzam, jednak zycie w konkretnym spoleczenstwie zobowiazuje mnie do tego, aby ich przestrzegac. Natomiast nigdy nie zgodze sie na to, aby przestrzegac praw, ktore sa absurdalne i wyssane z palca. Moze pod tym wzgledem to ja jestem „zapalencem”. Ale mimo wieku, wydaje mi sie, ze zachowalem pewne zasady moralnego postepowania i idee ktorych warto bronic.

    @ ! pisze: 2011-03-12 o godz. 01:27

    Oj lubisz ty rozsmieszac ludzi. Zadne suplementy ani srodki homeopatyczne nigdy w klinicznych badaniach nie wykazaly zadnych skutkow na stan zdrowia. Mozna ich efekt porownac tylko z efektem placebo, czyli wiara gory przenosi. Niestety, tylko na krotko.

    Jesli chodzi o „wspolprowadzenie” pacjenta, to w takim przypadku farmakolog naraza sie bardzo powaznie pod wzgledem odpowiedzialnosci cywilnej, a nawet karnej za wykonywanie zawodu bez licencji lekarskiej. Z tego, co wiem – zaden farmakolog nie jest diagnosta, nie ma dostepu do wynikow specjalistycznych badan, wiec zalecanie jakiegokolwiek leku jest bardzo problematyczne. Bylo tak, ze mogl zalecic syrop na kaszel oraz tabletki „z kogutkiem”, ale od czasow epidemii roznych gryp nawet i to minelo. Zbyt wielka odpowiedzialnosc.

  64. Nie mam nic pzreciwko posiadaniu sumienia przez ludzi. Mam natomiast pytanie, czy ta wolnosc sumienia ma dotyczyc wlascicieli aptek, czy rowniez pracownikow aptek. A jesli pracownikow aptek, to dla czego nie wszystkich sprzedawcow we wszystkich sklepach. Beda oni w zaleznosci od wlasnego sumienia sprzedawac, albo i nie – alkohol – w sklepie alkoholowym. Moga nam nie sprazedac, albo sprzedac papierosy w kiosku, a moga nam w koncu sprzedac, lub zgodnie z wlasnym sumieniem, nie sprzedac nam Polityki, bo uwazaja jej tresci za moralnie szkodliwe. Trzeba bedzie czekac w kolejce, az przyjdzie zmiennik i moze jego sumienie pozwoli mu ja sprzedac. Zaiste w dziwnym kraju zyje wiekszosc Polakow. AB .

  65. Po pierwsze pigułka PO to taka wzmocniona wersja pigułek antykoncepcyjnych i działa TYLKO przed zagnieżdżeniem w macicy zarodka. Żadne znane mi badania naukowe ni uzasadniają twierdzeń producenta, że utrudnia ona zagnieżdżenie nawet nie mówiąc o działaniu poronnym.

    Cóż…tacy farmaceuci jak i studenci… imprezowanie im w głowie to później niestety ich wiedza przypomina wiedzę ogółu ciemnego społeczeństwa.

    Więcej czytać Panowie i Panie farmaceutki…mniej ideologii więcej nauki…oczywiście może to być ciężkie bo trzeba znać języki żeby czytać naukowe opracowania.

  66. Jak to było?
    „wolność, to świadomość własnych ograniczeń”?

    Muzułmanin nie powinien pracować w rzeźni świńskiej
    Wegetarianin, sprzedawać mięsa
    Katolik być ginekologiem
    Ekolog korzystać z komórki, czy środków transportu innych niż naturalne
    Pacyfista policjantem, czy żołnierzem…….

    Światopogląd, czy wyznanie ogranicza działalność człowieka?
    A co z naszymi przekonaniami, ograniczającymi wolność INNYCH?
    Dogmaty, Tabu, ograniczenia…..
    Azjaci mają ich jakby mniej….

  67. Pantherion 00:09

    Oooops, to się dopiero, Pantherionie, zakałapućkałeś! Rozważasz kwestie prawa i moralności na tym samy poziomie! No, no, no.
    Piszesz, że jeśli pacjentka przyniesie receptę od lekarza na „tabletkę po”, to jej wydajesz, choć nie chcesz „przeprowadzać aborcji”. I dlatego takiej tabletki nie wydajesz, jeśli pacjentka nie ma recepty.
    Czyżbyś uważał, że w pierwszym przypadku „nie przeprowadzasz aborcji”, a w drugim ja przeprowadzasz?
    Jaka to przyczyna, że tak inaczej widzisz oba przypadki. A no, dlatego, że w pierwszym przypadku „to sprawa między lekarzem a pacjentka” (umywasz ręce?), a w drugim nie.
    Czy, w związku z tym, żołnierz strzelający do kobiety we wczesnej ciąży na rozkaz dowódcy „nie” zabija, a ten, który strzela bez rozkazu – zabija?
    I dlaczego, według Ciebie, Pantherionie, wydanie „tabletki po” na receptę NIE jest przeprowadzeniem aborcji, a wydanie tej samej tabletki bez recepty – jest przeprowazdeniem aborcji? Chyba, że wydanie tabletki na receptę jednak JEST przeprowadzeniem aborcji. Ale wtedy, wbrew sobie, „przeprowadzasz aborcję”!

    Pantherionie, Pantherione, każdy ma prawo ułatwiać sobie życie, ale nie powinno się mieszać prawa z moralnością, jeśli uważa się je (jak TY) za byty osobne. Ułatwiasz sobie życie, zahaczając lekko o delikatną materię hipokryzji. No, ale czyż nie w tym kierunku rozwija się nasza cywilizacja?

  68. mw pisze:
    2011-03-12 o godz. 17:04
    „Piszesz, że jeśli pacjentka przyniesie receptę od lekarza na “tabletkę po”, to jej wydajesz, choć nie chcesz “przeprowadzać aborcji”. I dlatego takiej tabletki nie wydajesz, jeśli pacjentka nie ma recepty…”
    Zgadzam się z Tobą mw.Podobnie jak Ty,inaczej postrzegam działanie sumienia.Nareszcie,ktoś zauważył „wąską” specjalizację sumienia katolickich farmaceutów.”Dyżurny” aptekarz na forum odrył(kryjące się pod hasłem „klauzula sumienia”) rzeczywiste motywy działania-czysto doktrynalne, propagowanie słusznych prawdziwych wartości płynących z watykańskich żródeł.Nie można całkowicie zakazać antykoncepcji,aborcji,więc wprowadza się tzw. klauzulę sumienia,która zmusza do przestrzegania, nakazów sumienia katolickich aptekarzy(?!),a raczej watykańskich „nauk”.

  69. Nie jest to żadna klauzula sumienia, tylko nieodpowiedzialnosci, a raczej klauzula przerzucania odpowiedzialnsoci.

    Klauzula sumienia miałaby miejsce wtedy, gdyby państwo kogoś zmuszało do zachowań, na które przekonania obywatela nie pozwalają. Tak jest np. w przypadku poboru do wojska.
    Sytuacja lekarzy/farmaceutow jest oczywiscie inna, bo nikt ich do pracy w szpitalu czy aptece nie przymusza. Ba, znaleźli się tam w wyniku całego szeregu wlasnych, zupelnie dobrowolnych decyzji. Nie chcą jednak wykonywać związanych z tym obowiazkow, i wylobbowali sobie prawo ich odmowy – ergo przerzucania konsekwencji swoich poglądów na pacjentów i klientow. (W praktyce: pacjentki i klientki, bowiem jak ktoś słusznie zauwazyl, przekonania te dotyczą w praktyce w 100% spraw okolociazowych). Tak było m.in. w USA i UK.

    Wiadomo jak działałby w Polsce, widać to na przykładzie ustawy aborcyjnej. Kobieta mającą prawo do aborcji spotyka się z odmowa, bez wskazania lekarza, który carze przerwie. Jest to oczywiste sprzeczne z obowiazujaca ustawa, ale w końcu jesteśmy panstwem katolickim, a nie państwem prawa.

    Nb właśnie te środowiska głośno krzyczą o koniecznosci ponoszenia konsekwencji swych decyzji. Konsekwentnie – w sytuacji o ktorej mowa powinno się samemu zmienić miejsce pracy. Jak to było: rob jak mowie, nie jak czynie?

  70. pamietam afere w „moim”kiosku ruchu
    (a pamieta kto to jeszcze,he,he?):
    babcia przekluwala gumy, sprawa sie rypla
    i musiala do kicia…
    moze to nawet lepiej, o potomni!:
    widzisz napis- kiosk katolicki – i wszystko jasne.

  71. @ Szanowny Werbalisto
    Odpowiedź na pierwszy zarzut: wystarczy przestudiować liczne dane przytoczone na witrynie homeopatia.edu.pl, aby przekonać się, że badania kliniczne jednak istnieją
    Odpowiedź na drugi zarzut: jak widzę, nie orientujesz się ani w prawie farmaceutycznym ani w praktycznym aspekcie pracy farmaceutów. Powtarzam – zakres opieki farmaceutycznej został rozszerzony i stanowi obowiązek magistrów farmacji.

  72. „Problem jest rzeczywiście chujowy :-;” pisze Monteskiusz na blogu Jacka Kowalczyka „Sumienie farmaceuty. Prawie czyste”.
    2011-03-10 o godz. 00:00:

    W „Slowniku jezyka polskiego” PWN (Warszawa 2002) czytam:

    chuj (czesto pisane niezgodnie z tradycja: huj) 1. wulg. czlonek meski; 2. -ow, wulg. wyzwisko uzywane w stosunku do mezczyzn.

    Monteskiusza znam, bo jego wypowiedzi czytam zawsze z uwaga. Czesto znajduje u niego z czym sie zgadzam, wiele sie od niego dowiaduje.

    Sadze, ze wulgaryzmy przydaja sie, kiedy czlowieka cos wkurza, bo daja mu szanse szybkiego rozladowania. Nie akceptuje wulgaryzmow w ustach kobiet ani w ustach mezczyzn w stosunku do kobiet, ale w stosunku do mezczyzn z ktorymi jestem zaprzyjazniony bywa ze charakteryzowanie tematow wulgaryzmami pozwala mi na zwiezlosc.

  73. A mnie wydawało sie, ze apteki to miejsca sprzedaży leków a nie określania światopoglądu (katolickie, niekatolickie). Ma to chyba służyc tylko uciszeniu wyrzutów sumienia tych pseudo katolików. Powiesi se szyld „Apteka Katolicka” i będzie łupił biednych emerytów sprzedając różne homeopatyki lub zestawy cudownych mieszanek witaminowo mineralnych. Wstyd

  74. Wysluchalem przemowienie Pani Premier Australii w amerykanskim kongresie(Mar 10, 2011 … Julia Gillard was sworn in as the 27th Prime Minister of Australia on 24 June 2010 and re-sworn in as Prime Minister on 14 September 2010 …

    Przez dlugie minuty moje uszy reagowaly na jej wymowe jezyka angielskiego jako na cos zdecydowanie nie z Waszyngton DC. Kiedy wsluchiwalem sie w tresc, zorientowalem sie, ze uderzyla w nuty ktore Amerykanie uwielbiaja slyszec, chociaz sie nigdy do tego nie przyznaja:
    -ze sa bardzo lubiani;
    -ze u Australijczykow maja od wielu lat niezawodnego przyjaciela;
    -ze w niej osobiscie maja czlowieka, ktory od dziecinstwa ich podziwial.

    Gillard nie waha sie przypisac Stanom role wiodacego partnera w tandemie Stany-Australia. Jak z jej wlasnych slow wynika, zawsze to bylo w interesie Australijczykow.

    Czy taka sama, drugorzedna postawa Polakow do Stanow jest nadal w interesie Polakow? Przypuszczam ze watpie. Raz kiedy porownuje polozenie Polski i polozenie Australii, dwa kiedy widze z jakim lekcewazeniem Amerykanie innego niz polskie pochodzenie odnosza sie do umizgow ze strony Polakow, czy to rzadow, czy pojedynczych obywateli.

  75. @ ! pisze: 2011-03-13 o godz. 20:24

    Rzeczywiscie bardzo ciekawa strona: homeopatia.edu.pl. Ostatni artykul jest sprzed pieciu lat. Jak widac homeopatia robi z kazdym rokiem ogromne postepy. Jesli natomiast ktos chce placic duze pieniadze za wode z kranu, to jego sprawa.

    Jesli chodzi o prace i praktyke farmaceutow, to nie orientuje sie na temat polskiego prawa. Natomiast w USA, jedyne co farmaceuta moze ci poradzic, to zebys poszedl do lekarza. Oprocz tego moze tez zaproponowac ci substytut leku, ktory jest tanszy. Sklad jednak musi byc taki sam. Poza tym, w USA samodzielnych aptek juz nie ma, wszystkie sa wlasnoscia albo sieci supermarketow, albo zespolow klinicznych. W takich zwiazkach obowiazuja zasady firmowe, czyli zakaz udzielania jakichkolwiek porad, bo naraza to firmy na odpowiedzialnosc, ktorej oczywiscie chca uniknac. Slusznie, moim zdaniem, bo farmaceuta nie ma zadnej mozliwosci zdiagnozowania pacjenta.

  76. @abmiros
    Cóż za cudowny przejaw szarmanckich cech polskiego mężczyzny!!

    „Sadze, ze wulgaryzmy przydaja sie, kiedy czlowieka cos wkurza, bo daja mu szanse szybkiego rozladowania. Nie akceptuje wulgaryzmow w ustach kobiet, ani w ustach mezczyzn w stosunku do kobiet (…)”

    Czyli jak to rozumieć? Kobieta nie jest człowiekiem? Kobieta się nie wkurza? Jeśli się wkurza to ma to zrobić w jakiś inny sposób niż mężczyzna? (z powodu jakiego? różnice w budowie mózgu? „naturalny i odwieczny” przywilej mężczyzny?)
    Oczami wyobraźni zobaczyłem ten wulgaryzm, jako taką symboliczną pozostałość szabelki u szlacheckiego boku. Oczywiście kobietom wywijać szabelką nie wolno, mężczyznom w stosunku do kobiet tym bardziej, ale między sobą.. Hajda!

    Przyznam, że mam nieco odmienne podejście, ogólnie w ogóle nie lubię wulgaryzmów u żadnej z płci, jedynym kryterium od którego bym użycie wulgaryzmu uzależnił to kontekst w jakim pada i intencja. Niedopuszczalne jest by miano nim kogokolwiek obrażać, nadużywać, stosować bez wyrażnej potrzeby. Zgadzam się, że relacje muszą być tu w miarę bliskie, prywatne (w sferze publicznej – wykluczone, chyba, że w dużym cudzysłowiu i z zastrzeżeniem, że nie robimy tego w złej wierze) i faktycznie pozwala to zwięzłość, a czasami nawet pozwala wyrazić to co bez wulgaryzmu wyrazić byłoby trudno. Stąd szczególnie uprawniona pozycja wulgaryzmów w sztuce. Niemniej jednak znam sporo kobiet na całkiem wysokim poziomie, które potrafią użyć wulgaryzmu tak by nie odebrać godności ani sobie ani iterlokutorowi.
    Proszę, tematem wpisu w blogu były szeroko pojęte zabobony, a tu takieś Pan ładne kwiatki nam zaserwował….

  77. no ładnie napisałem „ogólnie, w ogóle” a niech to ch… demencja czy co?

  78. To jest jest jeszcze jedna sprawa t.zw.pseudokatolicyzmu graniczacego z idiotyzmem, i tyle.

  79. „Bardzo mnie wzrusza ta troska zarówno o sumienia aptekarzy, jak i los dusz tych, którzy sięgają po środki mogące splamić sumienia farmaceutów”
    A to szanownu autor nie wie, że sumienie, tzn katolickie sumienie oddzywa się zazwyczaj przy przykazaniu 6 i wszystkim co z tym związane? Pamiętam jak po niektórych wsiach chodziły trójki parafialne i sprawdzały czy w kioskach nie ma świerszczyków.Może „oddolna” inicjatywa doprowadzi do tego samego z aptekami.

  80. @ivo 2011-03-13 o godz. 22:53.

    Wez to co piszesz o roznicach pomiedzy mezczyzna a kobieta bez ironii, pozytywnie, i przyznam Ci racje! W kazdym narodzie te roznice sa inne, w Polsce szlacheckiej jednym z malo znaczacych fragmentow tych roznic bylo wywijanie szabelka. Generalnie relacji kobieta-mezczyzna w Polsce szlacheckiej, ale i chlopskiej, nie mamy powodu sie wstydzic.

  81. @abmiros
    ” Generalnie relacji kobieta-mezczyzna w Polsce szlacheckiej, ale i chlopskiej, nie mamy powodu sie wstydzic.”

    Mów za siebie. Ja, właśnie z Polski chłopskiej, mając rodzinę rozsianą po mazowieckich wsiach i sam wtórnie na niej zamieszkawszy, ma krańcowo inne odczucia.

  82. @ivo – niezłe z tą szabelką 🙂
    Dziękuję za obronę praw kobiet. Faktycznie, też się oburzyłam. Niemniej naród nasz przeklina, aż się kurzy, czy trzeba, czy nie trzeba.

  83. Sluchalem wczoraj dyskusji w parlamencie irlandzkim. Przez kilka lat mieszkalem z jednym facetem z Teksasu. Nadal angielszczyzne tych z Irlandii latwiej rozumiem, niz jego. Niektorzy z irlandzkich poslow przeplatali swoj angielski galickim. Wczoraj pierwszy raz slyszalem ten jezyk. Pobrzmiewaly mi w nim podobienstwa do niemieckiego.

    Argumentacja poslow irlandzkich byla taka sama jak u politykow wszedzie na swiecie: bledy popelnila i popelnia tylko opozycja. Opozycja dorwawszy sie do wladzy nie spelnila swoich obietnic przedwyborczych.

    Politycy kiedy mowia, ze opozycja nie spelnila swoich obietnic przedwyborczych, zawsze maja racje i zawsze beda ja mieli. Cudow nie ma, a jak inaczej spelnic obietnice przedwyborcze?