Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

20.01.2011
czwartek

Towarzystwo oralistów

20 stycznia 2011, czwartek,

Czwartek, 20 stycznia

Wczorajsza sejmowa debata (a raczej, z nielicznymi wyjątkami, „debata”) pokazała, z jaką łatwością można zamienić moralność w oralność. Jak łatwo rozmienić wielkie słowa (które powinny coś znaczyć, jeśli chcemy zachować zdolność do wymiany opinii) na drobniaki popisów oralnych, bo przecież nie oratorskich.

Oponenci premiera Tuska mieli znakomitą okazję, by go na zimno wypunktować (a jest przecież za co), woleli jednak wygłaszać naprawdę marne tyrady (najbardziej wzruszające ich samych; Mariusz Kamiński pewnie do końca życia będzie dumny z tego, co wykrzyczał premierowi, choć zrobił z siebie zupełnego idiotę; o pani Kempie nawet tyle nie napiszę). Te popisy oralne kierowali głównie do swych przyszłych, ewentualnych wyborców i są tacy, do których niestety to trafi.

Chlubnym wyjątkiem był, po tej stronie spektrum politycznego, Ludwik Dorn (zupełnie oddzielną kwestią jest, czy tenże Dorn jako szef MSWiA podołałby zadaniu postawionemu przez kwietniowe wydarzenia, czy na przykład potrafiłby postawić weto samej idei lądowania w Smoleńsku).  Słuchając Dorna, odnosiło się jednak wrażenie, że gotów byłby do poważnej dyskusji, także z „tym premierem”, jak wybrnąć ze zwarcia z Rosją, która pokazała nam swoją znaną od dawna twarz. Kto wie, może i miałby tu jakiś dobry pomysł. W przeciwieństwie do reprezentantki „nowej opozycji”, pani Jakubiak z PJN, która zachowała swój stary styl rozwrzeszczanej przekupki z bazaru prowadzonego przez panią Sobecką (a tej przecież i tak nie przekrzyczy).

Premierowi uzbierało się już naprawdę dużo problemów, nagrabił sobie na własne życzenie, a i tak wciąż wypada jak mąż stanu na tle tego towarzystwa oralistów, którym miłość ojczyzny myli się z ofertą miłości francuskiej skierowanej do męża stanu wyjątkowego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. No cóż, trzeba przyznać, że mówców było niewielu a wśród nich jeszcze mniej takich, którzy wiedzieli co mówią. Mówca musi posiadać warsztat, ale to za mało jeśli chce kogoś przekonać i udowodnić swoje racje, bo do tego potrzebna jest wiedza. Jest jeszcze możliwość oparcia oracji na wiedzy jaką dysponują specjaliści, ale należy sobie zadać trud jej przyswojenia, a z tym było źle wczoraj w sejmie.
    Pani Jakubiak – według mnie niczym egzaltowana nastolatka po zawodzie miłosnym – zadawała pytania, na które już dawno padły odpowiedzi ze strony Tuska i jego urzędników. Owa dziewczynka nie słuchała, bo była zbyt pochłonięta i podekscytowana swoim wystąpieniem.
    Poseł Dorn uczenie rozebrał wystąpienie Tuska na czynniki pierwsze i na tym się w zasadzie zatrzymał, ponieważ ograniczał go posiadany warsztat.
    Na wyróżnienie w tym spektaklu zasługuje niewątpliwie poseł Borowski i Celiński za trzymanie się faktów i ziemi.

  2. Od kilku lat nie oglądam telewizji. Portale informacyjne na szczęście dla swych odbiorców ograniczyły się do kilkuzdaniowych streszczeń. Mam tylko wątpliwość czy można wczorajsze wystąpienia poselskie określić jako praktyki oralne – moim zdaniem to były praktyki flagellacyjne.
    Pozdrawiam

  3. Jeśli już jesteśmy w takich klimatach, to nazwałbym ich z angielska
    „duckfornicatorzy”

  4. Z obejrzanej i wysłuchanej wczorajszej debaty sejmowej utkwiła mi w pamięci twarz p. Jakubiak. Miałem nieodparte wrażenie, że ta kobieta musiała coś zażyc mimo niedawnego zakazu sprzedaży. Amok był aż nadto widoczny.” Dołożyła” premierowi, przyćmiła Kluzikową i spocona z głupawą miną wysłuchał co miał jej ad vocem do powiedzenia permier.Przerażające, ona chce wygryźć Joannę Kluzik.

  5. Ja widziałam tylko urywki tego spektaklu, i nie żałuje bo oglądanie tej żenady to tylko strata czasu. Za wygadywanie tych bzdur, posłowie jak jeden powinni stawić się w miejscach gdzie trzeba układać worki i ratować dobytek wielu podatników, który składają się na ten cyrk, nazywany u nas sejmem. Wtedy przynajmniej mielibyśmy poczucie, że nie są to zmarnowane pieniądze. Postawy poszczególnych posłów to już w ogóle szkoda komentować, wystarczy, że oni wszystko komentują i na wszystkim się znają.