Monidło smoleńskie. Mamidło

Niedziela, 9 stycznia

Bezczelność pacykarza, który robi furorę w Internecie swoim dziełem ‚Hołd smoleński”, zdaje się nie mieć granic. Ale nie mam zamiaru się oburzać, bo wygląda to wszystko na piętrową prowokację, szkoda tylko, że w tak nieudolnym stylu. Autor ukrywający się za pseudonimem Stanisław Koziełło-Wolski sam wskazuje ten trop, zamieszczając niby-wywiad ze sobą:

Jak szła robota?

Nie było łatwo, płakałem przy tym obrazie, a męki twórcze były takie, że robiło mi się przed oczyma ciemno. Można powiedzieć, że namalowałem ten obraz łzami. Albo raczej farbami zmieszanymi z łzami.

Nie bał się pan, że popełnia świętokradztwo.

Na początku tak, ale potem powiedziałem sobie: a gdzie tu świętokradztwo, skoro to jest namalowane na kolanach, z szacunkiem.

Końcówka wyraźnie nawiązuje do słynnej anegdoty malarskiej z puentą: „Ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze!”.

Swoją drogą, ciekawe, czy znajdzie się tylu nabywców dzieła (lub jego fragmentów), by chociaż pokryć prowokatorowi koszty założenia strony internetowej.