Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

5.01.2011
środa

Premier — ukąszony bokser

5 stycznia 2011, środa,

Środa, 5 stycznia

Zadziwiające jest dobre samopoczucie premiera Tuska — wygląda na to, że tak jak wielu poprzednich premierów dotarł do tego szczególnego miejsca, w którym sprawy kraju widzi tak, jakby na stałe miał przytwierdzoną do oczu odwróconą lornetkę. Wtedy, nawet gdy patrzysz pod swoje nogi, wydaje ci się, że jesteś niesamowicie wielki, a otoczenie takie tycie, tyciuteńkie…

To bystry gość, więc ma już niemal doskonale opanowaną technikę rozmowy z dziennikarzami, zarówno sprzyjającymi mu, jak i tymi bardziej krytycznie go oceniającymi. Ogólnie rzecz biorąc, słusznie prawi, sprytnie wymiguje się od odpowiedzi na co trudniejsze pytania. Raz zbywa coś żartem, innym razem oburzy się pokazowo. (Prawdę mówiąc, mało który wywiad z mało którym politykiem przebiega inaczej — na ogół to dosyć jałowe międlenie znanych pytań i niezaskakujących odpowiedzi; może dlatego, że prawdziwa rozmowa i sensowna wymiana zdań wymaga czasu, którym nie dysponują ani polityk, ani dziennikarz, i miejsca w gazecie lub na antenie, którego nikt na poważną, a więc i długą rozmowę nie poświęci).

Tak czy owak, lornetka na oczach nie ułatwia widzenia właściwych proporcji rzeczy. Tusk uwierzył, że świat wygląda właśnie tak, jak on go widzi, i podobnie jak jego poprzednicy na tym stanowisku jest już ofiarą „ukąszenia premierowskiego”: on już WIE i nikt go już od tego WGLĄDU w naturę rzeczy nie odwiedzie. Jak zaczadzony powtarza: takiego rządu chcą Polacy, jest nie najgorzej, a już niedługo będzie lepiej, jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy.

Jednak to, co w jego wykonaniu raczej irytuje, niż skłania ludzi do działania, w wykonaniu partyjnych dołów przybiera kształty wałbrzyskiej afery. Wciąż jeszcze Polacy ze strachu przed pisowską alternatywą wolą platformersów, ale premier łudzi się, że to mu wystarczy, by zostać u władzy. Trochę to dziwna sytuacja, gdy minister Boni ujawnia w publicznym liście, że jego koledzy z rządu nie tylko rozgrywają między sobą jakieś gierki, ale podkładają sobie spreparowane pod własne (?) interesy opracowania, na podstawie których mają być (i są) podejmowane fundamentalne decyzje dotyczące całego społeczeństwa (OFE). Jeszcze dziwniejsza staje się sytuacja, w której minister infrastruktury ma w premierze obrońcę, choć na obronę nie zasługuje i sam przychodzi z dymisją.

W takim kontekście pojęcie „odpowiedzialność polityczna” przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Ale któż wie lepiej niż ukąszony premier, że w Polsce politycy praktycznie nie ponoszą odpowiedzialności — przecież on sam na początku swej kadencji zrobił sporo, by uchronić premiera Kaczyńskiego i jego otoczenie od jakiejkolwiek odpowiedzialności, licząc zapewne, że sam zostanie potraktowany podobnie, nawet gdyby noga mu się gdzieś powinęła. Inna rzecz, na czym taka odpowiedzialność miałaby polegać? Któż chciałby być premierem czy nawet mniejszej rangi politykiem, gdyby odpowiedzialność za własne czyny była choć w przybliżeniu taka jak w, powiedzmy, biznesie. Drobniejszym biznesie, dodajmy.

Nadal daleko mi do postrzegania Tuska tak, jak go widzą prawicowi komentatorzy (leniwy mistrz PR, prowadzący Polskę ku zagładzie), ale gdy czytam (Przekrój nr 1/2011) kolejny jego wywiad, w którym prezentuje siebie jako boksera mocno stojącego na obu nogach, bo go jeszcze nikt właściwie nie trafił, zaczynam się obawiać, że się łudzi: nie przewraca się jeszcze, bo choć dostał od prezesa wiele silnych ciosów, wciąż stoi z nim w klinczu. Wystarczy, żeby prezes odskoczył poza ring i Tusk runie jak długi pod ciężarem własnych złudzeń. Gdyby odkleił sobie od oczu te lornetkę, byłoby mu łatwiej zachować równowagę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 50

Dodaj komentarz »
  1. Niestety, ma Pan, Panie Redaktorze, stuprocentową racją, choć bardzo bym chciał, żeby tak nie było. Według mnie degrengolada postępowania premiera zaczęła się w chwili zdymisjonowania min. Ćwiąkalskiego, bardzo kompetentnego ministra sprawiedliwości. Dla przykładu ministrowie Klich i Grabarczyk, gdyby ich porównywać z Ćwiąkalskim, powinni być już zwalniani wielokrotnie.

  2. Pycha dotyka każdego, gdy zbyt pewnie sprawuje władzę. Miller wydawał się kanclerzem na kilka kadencji, dziś jest komentatorem politycznym i to nie najwyższych lotów. Tuska czeka to samo.

  3. Spokój jest wiele wart, ale coś konkretnego robić trzeba, bo stojąc cofamy się – tak mówił klasyk.
    Gdzie są konkretne uwagi tzw. opozycji, a właściwie gdzie jest sama opozycja? Infantylny Napieralski, nienawistny Kaczyński -jako wodzowie skutecznie tłumią jakieś konkrety wystarczy im być zywic sie z naszej kasy i śnić o rzadzeniu. A kabaretowe wystąpienia tylko ich osmieszają, a nie taki chyba jest ich cel.
    To sprawia że premier Tusk czuje sie silny i „odwrócił lornetkę”.
    Kiedy bedziemy głosować za, a nie przeciw, to się może zmieni, ale kto to będzie zdolny nakłonić wyborców do zaufania i wybrania ?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Ryba 25,

    a dlaczego Klich? bardzo byłbym ciekaw. jeśli ktokolwiek w tym rządzie przeprowadza szeroko zakrojone reformy, to właśnie on.

  6. Nie zawsze można robić spektakularne reformy. W obliczu fatalnej sytuacji europejskiej gospodarki dotkniętej kryzysem, to wybieranie mniejszego zła.To co można bylo zrobić 2-3 lata temu, teraz trzeba okroić.Marzy mi się dokończenie chociaż jednej reformy-zdrowia. Resztę małymi krokami.Nie zapomnę skarżenia sie rodziny na Litwie, że obcięto im płace, emerytury o 30% .O rodzimym przemyśle i pywatnej inicjatywie nie ma co mowić, bo prawie nie istnieje.Za to z zazdrością mówili o naszym radzeniu sobie z kryzysem.

  7. W pełni zgadzam się z gospodarzem, jeśli zabraknie klinczu z Kaczyńskim, Tusk, a może i cała PO upadnie. Niestety prezes nie daje najmniejszych znaków ani ustąpienia, ani znormalnienia, w powtórkę dobroci z kampanii prezydenckiej będzie jeszcze trudniej uwierzyć niż wtedy, więc musimy czekać na urośnięcie w siłę innych partii.

  8. Pan Premier, niczym chłop babie, tłumaczy nam małym ludzikom,że miękki jest lepszy od twardego bo mniej gniecie. Szkoda mi gościa, ale już w głowie mu się porąbało. Czas na zmiany. Jednak strach człowieka ogarnia na myśl, że JK może wrócić.

  9. Ma pan, jak to się mowi ,”słuszną rację”, ale co z tego? Morderczy klincz między panami premierem i prezesem trwa. Napieralski to bufoniasty dupek a nie polityk, „kluziki” nigdy nie uwolnią się od zaczadzenia pisem (obojętnie w jakiej wersji – light czy soft), a Palikot wciąż tylko palikotuje (choć życzę mu jak najlepiej). No i jeszcze niezatapialny PSL, po chłopsku ostrożny i rozważny, czyli „obrotowy” w razie czego, ale prochu nie wymyśli. Trudno więc się dziwić, że Polacy z oporami, a nawet pewnym niesmakiem, będą popierać Tuska. Mimo wszystko on jest jednak „obliczalny” w przeciwieństwie do całkiem już „odlecianego” prezesa, który jest totalnie niemerytoryczny i totalnie destrukcyjny. Jego jedynym niezaprzeczalnym sukcesem jest podział Polski na dwa zwalczające się plemiona.

  10. Mam wrażenie,że na premiera i jego przybocznych należy spoglądac z innej perspektywy.Są oni,bowiem,przede wszystkim wodzami korporacji politycznej.Celem permanentnym korporacji jest zdobycie i utrzymanie władzy. Władza ma,zaś, służyc wykarmieniu i wzmacnianiu korporacji .Aby w cyklu następnym władzę odnowic. Rekurencja.Wehikułem jest państwo.Łup polityczny i materialny.Sztuka rządzenia polega na uzyskaniu właściwego balansu między intensywnością karmienia korporacji i przekonaniem tzw opinii publicznej,że dzieje się tak z pobudek propaństwowych.I że nigdy rządzący nie sprawią przykrości rządzonym.Od ust sobie odejmą i dadzą ukochanym poddanym.Nie jest to nic nadzwyczajnego w tzw demokracji.Cwiczono to b.wiele razy.Obecna ekipa ma pecha ,bo wehikuł zdycha w tempie przyspieszonym kryzysem i nawet sztuki księgowe i PR najwyższej klasy przykryc tego nie mogą.Są w kleszczach imperatywu „robienia dobrze” poddanym by odnowic władzę i tempa degrengolady wehikułu.Dramatyczny wyścig z czasem .Nawet wspomaganie narastającą dewiacją konkurentów może okazac się niewystarczające.Nie ma się z czego cieszyc.Zwycięstwo konkurentów połączone z upadkiem ekonomicznym wprowadzi nas do nowej politycznej krainy z prawem wyznaniowym, gospodarką przykościelną i permanentną weryfikacją prawomyślności.PO to tandeta.To co nastanie aż strach nazywac.

  11. Ryba 25
    Zgadzam się, że degrengolada Donalda Tuska rozpoczęła się od zdymisjonowania ministra Ćwiąkalskiego starającego się uzywilizować to panstwo. Wtedy to zastępując go szeryfem Czumą pierwszy raz puścił perskie oko do pis-owskiego elektoratu tęskniącego do IVRP pokazując zarazem gest Kozakiewicza tym , którzy go wybierali i wiązali z nim nadzieje. Więc nikt nie będzie płakał gdy będzie leżał na deskach ringu.
    Ja w każdym razie nie będe
    Pozdrawiam

  12. @asasello, godz. 13;13. Odpowiadam: ukazała sie ostatnio książka nie oszołomów zapatrzonych w swojego idola A. Macierewicza, lecz trzech poważnych autorów Jana Osieckiego, Tomasza Białoszewskiego i Roberta Latkowskiego. Tytuł: „Ostatni lot. Przyczyny katastrofy smoleńskiej. Śledztwo dziennikarskie”. Z niej dowiadujemy się m.in. o totalnym bałaganie w 36 Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego. To ten pułk jest odpowiedzialny za wożenia tzw. Vipów. Gdyby nie bałagan w Pułku, być może dowódca samolotu Tu – 154M zostałby tak wyszkolony, że odważnie powiedziałby „Nie!” jakimkolwiek próbom nacisku, aby owego feralnego 10 kwietnia wyladować w Smoleńsku. Tym bardziej powinien tak postąpić, bo przecież pamiętał, że dwa lata wcześniej w równie złych warunkach pogodowych rozbił się samolot Casa z całym dowództwem polskiego lotnictwa wojskowego. Minister Klich przynajmniej po katastrofie Casy miał dość czasu, aby w 36 Pułku zrobić porządek. Nie zrobił tego. I choćby za to jedno zaniechanie (a jest ich więcej) powinien ponieść konsekwencje. Pozdrawiam

  13. Najbardziej przeraża to, że jeżeli nie pójdzie się do wyborów i nie zagłosuje na PO, to władzę w Polsce przejmie PiS ze swoją Janosikowo-Smoleńską misją.
    Tam mają twardy elektorat.

    Ktoś ma pomysł jak dać żółtą kartkę aby nas nie zabolało?

  14. Też wiele posunięć a zwłaszcza braki działań w usuwaniu nonsensownych przepisów utrudniających prowadzenie działalności gospodarczej mnie się nie podoba . Tu się mocno zawiodłem .

    I ta nierówność w traktowaniu grup społecznych ( przywileje)

    Ale dałbym ekipie jeszcze jedną szansę poprawy w kolejnej kadencji .

  15. Nastepny, ktory przy okazji przypina latke za OFE.
    Prawda z OFE jest taka, ze cala ta pseudoreforma powinna byc dawno zdemontowana, zastapiona dobrowolnymi oszczednosciami emerytalnymi.
    Wiem, wiem, cala rzesza fachowcow zacznie udowadniac, ze spoleczenstwo jest tak glupie, ze nie bedzie odkladac i tylko ” madrale” wiedza co dobre dla innych.
    Z OFE zprawa sie ma tak, ze jest jedynie zrodlem pokaznych zyskow funduszy i pokaznych dochodow calej rzeszy agentow, mamiacych ludzi gownami.
    A wiec skoro ktos zarabia , ktos tracic musi. Ciekawe kto traci?
    A wiec niech pan sie nie wypowiada chociazby w temacie o ktorym pojecia pan nie ma.
    Kolejna sprawa, oczekiwanie od Premiera nieustannych „fajerwerkow” w postraci reform, zmian itd jest co najmniej glupie. Sporo sie dzieje, sa spore zmiany, wolne ale przemyslane i idace w dobrym kierunku. Juz jeden pospiech amatorszczyzny zakonczyl sie 10 kwietnia jakze widowiskowa klapa.

  16. Premier tak gra, jak mu opozycja pozwala. A że opozycja kiepska, to premier nie musi się wysilać. Balonik samouwielbienia sam się pompuje.
    Realna perspektywa zmian układu politycznego w parlamencie znowu się oddala. PJN sflaczałe i nijakie. Palikot prochu nie wymyślił. Media ględzą od roku o tym samym i w tym samym tonie. Dzienniki oglądam raz w miesiącu. Publicystyka TVN i TVP w niczym się nie różni od Klanu, M jak Miłość, Mody na sukces, Niewolnicy Isaury. Na ich tle Polsat-informacje jawi się perłą intelektu. Po pół roku człowiek ma wrażenie, jakby wchodził do tej samej krążącej w kółko zatęchłej rzeczki. Tylko z tyłu głowy kołacze myśl, że realny świat nam uciekł. W takim tygielku premier nie musi się wysilać, a odwrócona lornetka nie ma nic do rzeczy. To stabloidyzowane do absurdu media odwróciły proporcje rzeczy i wagę spraw. Głos Polityki głosem wołającego na puszczy jeno. Amen.

  17. Po przeczytaniu wywiadu redaktor Paradowskiej doszedłem do wniosku, że Polityka jest zauroczona Premierem. Straszak Prezesa to jak kosa kostuchy. Dzisiaj jedyną siłą PO jest PiS. Obrona kiepskich ministrów może jednak kosztować słabą frekwencją na wyborach i efekty mogą być nieprzewidywalne. Ponadto podniesienie VAT przy dużym wzroście urzędników, moze być sygnałem dla wyborców. Ponadto Rząd nie dotrzymuje obietnic, a te są zobowiązaniami, np. niepłatne obwodnice dużych miast, ich mieszkańcy mogą już nie głosować na PO. Rząd SLD poległ na aferze Rywina, ale to nie znaczy,że PO zarbi na aferze Hazardowej.

  18. „Nadal daleko mi do postrzegania Tuska tak, jak go widzą prawicowi komentatorzy.” – przecież tenże skarjny prawicowiec jest przez większość prawicowych komentatorów oceniany bardzo dobrze. Coś się redaktorowi pomyliło.

  19. To może odwróćmy tą lornetkę premierowi?

  20. Ja również podpisuję się pod platformersami, ale teraz widzę, że ten wybór to jednak „klops”. Wszystko leży, na jaką sferę życia nie spojrzeć to wszystko jest w rozsypce i na nic nie ma pieniędzy. O przepraszam w polityce i u polityków jest wszystko ok. Tak więc niech się podzielą swoimi pensjami z innymi pracownikami budżetówki, bo jak domagający się podwyżek wylegną na ulicę to Tusk kryzysem się już nie wykpi.
    Tylko co tu innego zrobić, a może jednak Palikot wróci do gry. Bez wątpienia to będzie ciekawy rok, rok pełen emocjonujących rozgrywek. A co do OFE i emerytur to wyznaję zasadę „umiesz liczyć, to licz na siebie”, i już dziś zbieram na starość.

  21. MMM
    Tylko nie zbieraj złotówek w bankach – różnie może byc
    Pozdrawiam

  22. Bardzo latwo się wymądrzać. Media, politycy opozycji i część blogerów mają jedyne wyrazy na ustach: REFORMOWAĆ FINANSE!!! BUDOWAĆ AUTOSTRADY!!! OBWODNICA W KAŻDEJ WSI!! RODZINA JEST NAJWAŻNIEJSZA!!! itp.
    Jak to wszystko wykonać, nikt nie daje logicznej recepty. Dzialanie Premiera wydaje się być rozsądne. Stawia alternatywne pytanie. Co wolicie? Zadlużyć państwo by uratować OFE, rozdać resztki, które pozostaly po katastrofie, pochówkach, podwójnej powodzi i wylądować na pozycji Grecji? Czy częściowo ograniczyć szaleństwo inwestycyjne,utrzymać przez najbliższe lata wzrost gospodarczy i jako taki poziom gospodarczy spoleczeństwa.
    Wyborcy myślący wiedzą, że żyje się tylko jeden raz i na obietnicę raju za 30 lat nie warto liczyć.

  23. Myśle, ze premier i rząd, które przeprowadziły kraj przez kryzys tak małym kosztem zasługują na szacunek. Ten rząd nie był rowniez oszczedzany na innych frontach; ostatecznie trzy fale powodziowe, Smolensk nie ułatwiło im życia. Biorąc pod uwagę realia polityczne przed 10.04, a także kompletnie zmienione przez kryzys warunki wewnętrzne i zewnętrzne żaden rząd w Europie nie był w stanie realizować swych obietnic sprzed 3 lat. Jedyny żal jaki mam do PO, to to, ze nie zdołali zderegulowac gospodarki i ulżyć nam w naszym biurokracyjnym zapetleniu. Nawlywania ekonomistów, by rząd skoczył na główkę do pustego basenu na 10 miesięcy przed wyborami są obludna. Co ciekawe, sytuacje rzadu swietnie rozumieją zagraniczni eksperci i agencje ratingowe. Poza tym co oferuje opozycja? Opętany nienawiścią PiS chciałby walczyć z długiem zwiększając wydatki, o SLD nie chce mi się pisać – partia, która zafundowała sobie Napieralskiego z jego „zapateryzmem” to kwntesencja całkowitej jalowosci. PSL? Partia skrajnie egoistyczna, blokujaca reformę KRUS. PJW? PiS light bez żadnego wyraźnego przesłania nt gospodarki. Palikot? Co oferuje oprócz, jak się okazuje, średnio nosnego

  24. @ SWIEKRA pisze:SWIEKRA pisze:2011-01-06 o godz. 01:00

    A może zażyczyć sobie by premie zrobił dodatni budżet ?
    Dlaczego od 21 lat Geniusze Narodu w rodzaju Balcerowicza nie potrafią tego zrobić ?

    Mamy 430 000 urzędasów, za komuny bez komputerów było ich ~43 000. Tusk pozwolił na zatrudnienie ~80 000 nowych.
    W porównaniu do liczy ludności mamy za dużo generałów, pułkowników, posłów na Sejm, Spec Służb z 10 000 etatowymi Tomkami.
    Mamy zbędnych sporo urzędów, w tym prezydenta, który pilnuje żyrandoli, Senat, darmozjady Watykańskie, wojna w Afganistanie, Samorządy, IPN, PIP, rożnej maści niedorzeczni rzecznicy.

    Jak się oczyści te „winogrona” to widać będzie kto i co rozpieprza albo kradnie.

  25. Jak zawaliła się w gruzy doktryna neoliberalna opisał w szczegółach Paul Manson w nowej książce pt „Finansowy kataklizm” http://www.konflikty.pl/forum/viewtopic.php?t=3182. Angielski ekspert od bankowości i finansów szacuje wielkość strat spowodowanych kryzysem na 60 bilionów dolarów. W jego ocenie jest to ostatni kryzys tej formy kapitalizmu, gdyż drugiego takiego już nie przeżyje. W konkluzji dochodzi do uspołecznionej formy kapitalizmu i państwowej własności banków co bez hałasu już się praktycznie dokonało. Wielu książkę tę powinno przestudiować obowiązkowo, a wielu jak tutejszy „telegraphic” lub inny Balcerowicz ją zjeść. Obawiam się, że jak zwykle niewielu po nią sięgnie, pozostanie jak zwykle puste gardłowanie. Książkę wydał Uniwersytet Jagielloński.

  26. Na partię p.Tuska i niego samego głosuję wyłącznie dlatego, aby zablokować PiS i Kaczyńskiego. Jest to moim zdaniem towarzystwo miałkie intelektualnie, rozgadane – ale niewydolne „wykonawczo”, powiązane wątpliwymi interesami z tkzw.biznesem, wreszcie kompletnie bezideowe oraz populistyczne i sklerykalizowane. Słowem – towarzystwo kolesi. Koniec PiSu i Kaczynskiego będzie początkiem ich końca. Czekam na to z utęsknieniem.

  27. Jak widze modne stalo sie slowo ” neoliberalizm”, nagle jest do dupy a wrecz grozny. Do tego wora ” liberalizm” wrzucono wszystkie negatywne czynniki, pozytywne natomiast wkladajac do ” opiekunczej i stabilizacyjnej roli panstwa”.
    Zapomniano przy okazji , ze dzieki wolnosci gospodarczej mamy to co mamy. Skrajnym przykladem ” opiekunczosci panstwa” jest Polnocna Korea, dawny ZSRR i wiele innych .
    Motorem rozwoju jest chciwosc, taka jest natura ludzka i pewnie sie nie zmieni w przewidywalnym czasie. Chciwosc do kasy, luksusu, posiadania pieknych kobiet czy przystojnych mezszczyzn, Chciwosc wladzy itp.
    A wiec krzyki o wprowadzenie wiekszej kontroli panstwa jest troche smieszne.
    Przyklady Chin sa nie na miejscu, owszem spora grupa ludzi dorobila sie tam sporej kasy, ale kosztem robotnikow, ktorzy pracuja za centy.
    A to wszystko dzieki liberalizmowi, ktory szukajac taniej sily roboczej zlecil produkcje tamtejszym niewolnikom. Poniewaz historia ludzi na calym swiecie uklada sie podobnie, wkrotce tamtejsze spoleczenstwo tak sie wzbogaci, a reszta biednego swiata idac w slady za nimi, ze te zyjace w niedostatku 4 miliardy ludzi, zezre cala planete z soba wlacznie.
    Osiagniemy wowczas stan idealny, zostana zatrute wody oceanow i pustynia na ladzie.
    jedyna szansa w liberalizmie i naturze czlowieka. Ta natura ma zdolnosc w swojej chciwosci do wzajemnego eliminowania sie czego oczekuje w nadchodzacym czasie.
    Wbrew naukom kosciola ” rozmnazajcie sie” oczekuje ” eliminujcie sie”, z korzyscia dla przyszlych pokolen. A to wszystko dzieki ” neoliberalizmowi”.

  28. Podziękowania dla Gospodarza. Można jednak i o Tusku . Nawet ciekawe . Nie jest tak , że uważam Go za złego premiera . Jest nijaki , a przydałby się ktoś z REALNĄ wizją zmian w Polsce .

  29. Nareszcie! Pierwszy raz od sporego czasu mogę się z Gospodarzem zasadniczo (w stopniu zasad niczym) nie zgodzić.
    1. Jak na tak obszerny tekst bardzo mało w nim konkretów. Poetyka przypomina utyskiwania niektórych esemesujących do „Szkła kontaktowego”: „Kiedy politycy zrobią wreszcie coś dla ludzi, zamiast wciąż się kłócić”.
    2. Konkret dotyczący ministra infrastruktury chybiony zupełnie. Jedna wpadka (potężna, to prawda) z rozkładem jazdy nie może zrównoważyć przełomu w prawnym usytuowaniu budowy dróg, także autostrad. No i się buduje. Wystarczy porównać kilometraż dróg oddanych i w budowie (właśnie w budowie, a nie w planach, jak chce opozycja!). Jak kto nie wierzy statystykom, niech się przejedzie po kraju. Ja jeżdżę.
    No i przy okazji; to już nie do Gospodarza, ale do wielu komentatorów – tutejszych i „ogólnych”: Dlaczego używa się wyłącznie pojęcia „Strach przed PiS-em (czy jego powrotem)”. A może po prostu chodzi o to, że ani to ugrupowanie, ani żadne inne nie przedstawia przekonującej alternatywy. Przykład, co się stało z reformami Buzka-Balcerowicza po utracie władzy AWS, powinien chyba dać do myślenia.

  30. @Slupecki – popieram w 100%
    A poza tym, kiedy wreszcie dziennikarze zdadza sobie sprawe, ze to wlsanie oni ksztaltuja oblicze rzadu a nie sam rzad. I to w dwoch znaczeniach.
    Po pierwsze wybierajac z konferencji prasowych rzadu i konferencji premiera „smakowite kaski”, pomijajac kompletnie merytoryczne wypowiedzi. Rzad moze robic 5 konferencji dziennie, proponowac 100 rozwiazan na minute, do spoleczenstwa praktycznie dotrze to co pokazuje telewizja i pisza gazety.
    Po drugie tworzac atmosfere na podstawie wypowiedzi opozycji. Jest oczywiste ze w demokracji rzad musi dbac o poparcie spoleczne. Uwazam zwolnienie ministra Ćwiąkalskiego za blad, ale moze przypomnijmy sobie, ze w owym czasie telewizja praktycznie non-stop pokazywala apele opozycji o jego zwolnienie i wszystkie media domagaly sie wilnej reakcji rzadu. Oczywiscie rzad moze ignorowac takie postepowanie, ale … to swietna droga do przegrania nastepnych wyborow i w przeciwienstwie do autora uwazam, ze to odpowiedzialnosc premiera, ze minimalizuje szanse wygranej PiS.
    Sadze ze jesli TVN24, TVP czy Polsat nie pokazywalyby co chwile Brudzinskiego, Girzynskiego, Kaczynskiego, Kurskiego itd., to pan Tusk nie musialby podejmowac przeciwdzialan (czesto pod publiczke)

  31. Zbychuk
    Nie bardzo rozumiem. A kto ma robić politykę informacyjną rządu jak nie rząd. To chyba sam premier, jego ministrowie i prominenci jego partii palą się do tej bezladnej paplaniny w mediach i dezinformacji. Już szczytem była dyskusja o OFE gdzie każdy truł co innego – łacznie z premierem zmieniającym co tydzien zdanie.
    Nie bardzo wiem po co premier ma proponowac setki setki rozwiązań na rozmaitych konferencjach prasowych – po prostu niech robi swoje i sprawozdaje to na jednej a solidnej konferencji prasowej w tygodniu. Gdy na niego patrze mam wrażenie, że nad niczym już nie panuje.
    Pozdrawiam

  32. @ SWIEKRA – przecież nikt tego pana nie zmuszał do bycia premierem. Jak na razie nie jest to żaden obowiązek, a może się mylę? Widać wyraźnie że Tusk nie ma żadnej wizji, a do stawiania „alternatywnych pytań” nie potrzeba premiera. Tym bardziej że ma kupę, wysokiej klasy jak sam twierdzi, doradców. Skoro tak, to moje „alternatywne” pytanie brzmi: za co oni wszyscy biorą kasę?
    A moja Ś.P. babcia mawiała „Jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz”.
    Wygląda na to, że żaden z polskich pożal się Boże polityków nie miał takiej mądrej babci. A szkoda 🙂

  33. Premier Tusk lawiruje pomiędzy scyllą nienawistnej mu, toksycznej opozycji, której powrót do władzy byłby katastrofą, nie dla PO, a dla kraju, a charybdą światowego kryzysu. Odwrócona lornetka premiera ma sens; pozwala patrzeć na rzeczy syntetycznie a nie analitycznie, widzieć i ogarniać (jako tako) całość, a nie szczegóły, formułować strategię a nie taktykę. A ta całość jest taka, że mimo kryzysu, który doprowadza państwa do upadłości, co już samo w sobie jest historycznym ewenementem, ludzie pirwszy raz od kilkudziesięciu lat żyją znośnie i żadnych gwałtownych przełomów sobie nie życzą. Malkontenci! Jeśli swoim narzekaniem i truciem doprowadzicie do upadku Tuska, szybko wróci w legendzie rządów spokojnych i bezpiecznych, i będzie was prześladować, bo dłuuugo nie znajdziecie lepszego…

  34. Podoba mi się określenie „ukąszenie” 🙂
    W sumie ten rząd i premier nie są najgorsi, ale daleko im do bardzo dobrego rządu. Nie ma nikogo lepszego obecnie, ale czy to znaczy, że mamy akceptować przeciętność?
    Najbardziej chyba denerwuje mnie to, że im dalej od wyborów, tym mniej konkretów. Premier Tusk nic już konkretnego nie ma do powiedzenia. A jak ma, np. w sprawie OFE, to w takim momencie, żeby nikt na pewno nie zdążył dobrze przeanalizować propozycji i żeby merytoryczna dyskusja nie mogła się odbyć. Natomiast w najbliższych miesiącach czeka nas gwałtowna konkretyzacja pomysłów na rządzenie Polską, w miarę zbliżania się wyborów… Z podtekstem – zagłosujcie na nas, to to wszystko wdrożymy…. najchętniej wyjechałam w przyszłym roku, żeby nie słyszeć jednych szemrzących o zielonej wyspie i krainie szczęśliwości, drugich opętanych obsesjami i niepoczytalnych, trzecich trąbiących o zgubnym wpływie Kościoła (i skrzętnie ukrywających jakikolwiek brak programu poza hasłami o kościele) i czwartych nic nie mówiących. Ci przynajmniej są szczerzy. Nic nie obiecują, nic nie robią. Dają gwarancje, że nic nie zrobią. I z kogo tu wybierać? Lepiej już tego w ogóle nie słuchać!

  35. Gdy premier Tusk się przez jakiś czas nie pojawiał na konferencjach, media spekulowały: dlaczego. Tuzy politologii wypowiadały opinię: „nic nie robi”. Z kolei gdy „premier, ministrowie i prominenci jego partii” występują z konkretnym rozwiązaniem i się szeroko wypowiadają na konkretny temat, też jest źle. To „bezładna paplanina”. Jak rozumiem, lepiej by było gdyby wszyscy w rządzie i partii mieli jeden pogląd na sprawy. Łatwiej by było zrozumieć?
    Odnoszę wrażenie, że panuje pewne niezrozumienie: projekty rządu, poddane pod dyskusję, także publiczną, są brane za postanowienia. W ich wypadku może łatwiej powiedzieć „nie”, niż brać udział w dyskusji i zdanie wypracować.
    Osobiście wolę dyskusję o projekcie niż wypływające z namaszczonych ust decyzje, które mam przyjmować bez gadania do wiadomości.
    Kartkę z podróży poproszę też o konkrety: ile tygodni opowiadał premier o OFE i jakie to różne zdania wypowiadał? No bo skoro Kartka wypowiada sąd, ze premier „nad niczym nie panuje”, nie ma co prosić o konkrety. Wszystko się wali. Nie ma pozytywów. Totalna zapaść.

  36. Cenię Politykę za umiar i rozsądek w ocenie sytuacji, ale widać czasy rozsądku nawet w Polityce się kończą i nadciąga pora domagania się rewolucyjnych reform finansów państwa pod warunkiem, że nie odbiorą one domagającym się ani złotówki. Histeria się nakręca, o czym świadczy dzisiejsza strona Polityki, na której prof. Rybiński marzy, aby Polskę niezreformowaną spotkał los Grecji i to jak najszybciej. Rozumiem, że duma pierś mu rozerwałaby, gdyby jego proroctwo się spełniło. Proroctwa mają to do siebie, że niekiedy się spełniają, a wtedy wróżbici uważani są za naukowców. Pozostaje jednak dla mnie zagadką, jak to jest możliwe, że osoba, która jeszcze niedawno pełniła ważną funkcję polityczną nie zdaje sobie sprawy, że w rozchwianym świecie wróżby też bywają mylone z prognozami. Dwa lata temu prasa i opozycja histerycznie domagały się zwiększonych wydatków budżetowych, aby „nakręcać” popyt, gdyż cały świat drukuje pieniądze. Dziś w Europie wahadło ekonomiczne wychyliło się w przeciwną stronę, więc opozycja zmieniła repertuar i domaga się reform i zaciskania pasa. Opozycja wiadomo na co liczy: radykalne reformy na kilka miesięcy przed wyborami otwierają nadzieję na objęcie władzy. Mam jednak pytanie, na co liczą dziennikarze domagający się radykalnych reform przed wyborami pod warunkiem, że reformy nie dotkną dziennikarzy (w szczególności nie zlikwidują 50% kosztów uzyskania przychodu)?
    Gospodarz raczył zauważyć, że w kolejnych wywiadach Premier „powiela” swe wypowiedzi. Wyciąga stąd wniosek, że jego wizja Polski rozmija się z rzeczywistością. Ten wniosek jest jednak wątpliwy. Nie wiem, jaką wizję świata i Polski ma faktycznie Premier, ale znam poziom dziennikarzy, który znajduje wyraz w pytaniach, jakie stawiają i sposobie, w jaki przeprowadzają wywiad. Pod tym względem znamienny jest ostatni wywiad Premiera z wydawałoby się doświadczoną dziennikarką, jaką jest M. Olejnik. Zaproszenie Premiera na kilkuminutowy wywiad, w trakcie którego nie pozwala mu się sformułować racji, przerywanie i zakrzykiwanie Premiera. Mówiąc wprost, „powielanie się” Premiera w wypowiedziach może być następstwem tego, że dziennikarze „z lenistwa myślowego” nie potrafią postawić pytań ciekawych. Swoją drogą, na ciekawe i istotne pytania red. Żakowskiego, czy p. Paradowskiej Premier udziela rzeczowych odpowiedzi. Myślę, że nikt, kto śledzi politykę nie przeczy, że zmiany w wydatkach budżetowych są niezbędne. Jednak kwestia zasadniczą jest, czy zmiany te powinny być wprowadzone na kilka miesięcy przed wyborami. W sytuacji, gdy największa partia opozycyjna stała się partią antysystemową kwestionującą podstawowe zasady demokracji, a druga co do wielkości partia opozycyjna zamiast programu zaprasza zwolenników na grzybobranie i rozdaje jabłka pod zakładami pracy.

  37. Alka_Ka
    Bardzo proszę
    Tusk o OFE –
    28 stycznia 2010 „nie będziemy rozmawiali o przesunięciu istotnej części składki do ZUS. Ten temat jest zamknięty”
    28 sierpnia 2010 „chciałbym, żeby najdalej w połowie września OFE przedstawiły podstawowe założenia do pakietu ustaw reformującego system emerytalny. Projekt ustawy na poziomie rządu można by było przyjąć jeszcze w październiku.”
    17 listopada 2010 „W funduszach emerytalnych rewolucji nie będzie”
    23 listopada 2010 „Wspólnie z instytucjami odpowiedzialnymi za przyszłe emerytury będziemy szukali rozwiązań, wśród których zawieszenie przekazywania składek do OFE wydaje się mało prawdopodobne ”
    24 listopada 2011 ” w sprawie OFE nie będzie rewolucji, tylko doskonalenie systemu.”
    4 stycznia 2011 „Albo wprowadzimy zmiany w finansowaniu otwartych funduszy emerytalnych (OFE), albo trzeba będzie np. obniżyć pensje nauczycieli”
    5 stycznia 2011 „Jeśli system emerytalny z OFE nie zostanie zmieniony lub skorygowany, to nie ma takich cięć, które zrównoważyłyby narastanie długu ”
    5 stycznia 2011 „Zmiany w OFE wymusiły idiotyczne przepisy UE”

    Boni do OFE -3 stycznia 2011 – „Drodzy Przyjaciele, piszę ten list do was, twórców reformy emerytalnej z 1999 r…….. ”
    Pozdrawiam

  38. Sawek
    Ale ty chyba w jakiejś nierzeczywistości. Jeśli nie będzie reform polegających na drastycznej redukcji wydatków budżetu to państwo po prostu zbankrutuje. W tym kontekście ma mnie interesować czy będzie rządził pis czy PO? To jest moim zdaniem ostatni moment na zmiany.
    Pozdrawiam

  39. Szanowny Robercie – w mojej rodzinie mówiło się: jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził i jedno i drugie powiedzenie to sama prawda. Problem w tym,że tewszystkie prawdy i cała mądrość narodu gdzieś się zapodziały. Pan Tusk, jako senator RP powiedział publicznie, że politycy to klasa próżniacza i to też jest prawda! w tej sytacji nie powinno się próżniakom dawać władzy- do rządzenia nająć na dobrą umowę i za dobre pieniądze technokratów – tak jak to robią właściciele wielkich kancernów. Zmniejszyć ilość „wybrańców narodu”- stawiając im na odpowiednim pozimie poprzeczkę specjalistycznego wykształcenia i odpowiedniego stażu ( zaczynać od radnego gminy, czy miasta,potem radnego sejmiku wojewwódzkiego i jak się wszędzie sprawdziłeś możesz kandydować do Sejmu). I na koniec takiej armi urzędników, tylu generałów i tylu parlamentarzystów proporcjonalnie do liczby twórców dochodu narodowego nie jest w stanie udżwignąć żaden kraj na świecie. Z życzeniami pomyślności na 2011 dla Redaktora i Blogowiczów.

  40. Droga Kartko z podróży
    Jeśli żyłaś dostatecznie długo, to wiesz, że najgorsze decyzje podejmowane są pod wpływem emocji. Zaparz herbaty, weź kilka głębokich oddechów i pójdź po rozum do własnej głowy.
    To, co mnie zastanawia, to zjawisko dewaluacji wszelkich autorytetów. W tej dewaluacji ochoczo biorą udział dziennikarze, komentując niemądre, czy agresywne wypowiedzi. Wałęsa – kapuś, Tusk – dziadowski premier, minister finansów – oszust, itd., itp. Nieważne, że minister przeciwstawił się histerii nakręcania deficytu, nieważne, że rządzi finansami tak, iż jest 4% wzrost PKB (zapraszam do Irlandii i Grecji), nie ma żadnego znaczenia jego twierdzenie o powolnym spadku deficytu już w tym roku. Fakty te kompletnie nie mają znaczenia. To, co mnie uderza, to pragnienie, aby władza miała WIZJE i charyzmę. Tego rodzaju pragnienia budzą we mnie niepokój, gdyż na ogół wizje okazują się obietnicami bez pokrycia, a charyzma bywa na ogół objawem jakiejś dewiacji osobowości. Pisząc to zakładam, że Twoim marzeniem nie jest „drastyczna redukcja” przychodów Twojej „sąsiadki”. A czy jest możliwe drastyczna redukcja własnych przychodów poprzez przekazanie pieniędzy na ratowanie budżetu państwa? Tego nie wiem. Sprawdź. Mogłabyś się w ten sposób przyczynić do zmniejszenia deficytu! Mówiąc poważnie, to podejrzewam, że osoby, które domagają się „drastycznych redukcji wydatków budżetowych” chcą redukować wyłącznie cudze pensje i emerytury.

  41. Sawek
    A co mnie cudze pensje? Jeśli runie system finasow tego panstwa to i Ty i ja stracimy finasowo. Stracą ci na budżecie i ci ktorzy płacą na budżet. Chyba, że jesteś taki zaradny i przewidujący, że się z tego na czas wyślizgasz. Tylko w takim razie po diabła mi moralizujesz? Podaruj też sobie argument o Irlandii, bo nasłuchałem się przez ostatnie trzy lata do woli sloganów Donalda Tuska o „drugiej Irlandii” i „zielonej wyspie”. Nawet nie chce tego komentować jak również głupot o charyzmatykach i wizjonerach.
    Przez ostatni rok mialem się okazję napatrzec jak premier i jego ekipa bezradnie kapituluje pod finasowym ciężarem wynikającym z braku reform panstwa. Symboliczną historię tej kapitulacji wkleiłem wyżej w formie zlotych myśli Donalda Tuska o OFE blogowiczce Alka_Ka.
    To, że minister Rostkowski wzmacniając sztucznie pod koniec grudnia złotowkę i stosując sztuczki księgowe wywinął się z 55% procent dlugu nie ma znaczenia. Te 55% przekroczyliśmy wg metodologii UE. Tak więc przykre cięcia wydatków powinny być już teraz wprowadzane. To, że reformy odwlekają z powodow politycznych oznacza tylko to, że wprowadzone później będą bardziej bolały. Po prostu więcej stracisz – bardziej Cię to przeczołga. O ile oczywiście się z tego na czas nie wywiniesz. Czego Ci zresztą życzę – podobnie jak i sobie
    Pozdrawiam

  42. Piosenka : reminiscencje po polskiej zimie 2011

    Nie ziewaj patrząc w telewizor
    tylko łopatę w garście złap
    i śnieg sprzed domu rano usuń
    poczujesz jak krew w żyłach gra
    potem idź pieszo do roboty
    bo śnieg wciąż leży na ulicy
    a urzędnicy mają święto
    oni na ciebie chcą wciąż liczyć
    gdy Etos w tobie się obudzi
    z domu burmistrza śnieg odrzucisz
    to się poczujesz jeszcze zdrowszy
    i tę piosenkę znów zanucisz

    Ref : Sto lat przed Polską jest radości
    które nam dała transformacja
    sto zim lodówką przyjemności
    w pociągach które stoją w zaspach
    sto wiosen jest jak sto powodzi
    pełne na wałach polityków
    a sto jesieni z rentą, z ZUS-u
    czasem refleksji bojowników

    Nie ziewaj patrząc w telewizor
    idź pozamiataj na peronach
    dworce to Polski wizytówka
    tam bezrobotny z nudów kona
    burmistrz się wstydzi za graffiti
    więc się otrząśnij przestań ziewać
    i szoruj domy w twej dzielnicy
    by twój polityk mógł je sprzedać
    oni sprzedali to co mieli
    lecz długi rosną na potęgę
    więc się sam bracie opodatkuj
    i śpiewaj z nami tę piosenkę

    Ref: Sto lat przed Polską jest radości
    które nam dała transformacja
    sto zim lodówką przyjemności
    w pociągach które stoją w zaspach
    sto wiosen jest jak sto powodzi
    pełne na wałach polityków
    a sto jesieni z rentą, z ZUS-u
    czasem refleksji bojowników

    http://www.wojciechborkowski.com

  43. @Kartka z podróży
    Dziękuję za wypisy z premiera. Cytatów można znaleźć więcej. Żeby zmieniał zdanie „co tydzień” nadal jednak nie widzę. Jest dyskusja. Premier bierze w niej udział. Ponadto między styczniem ub. roku a sierpniem (słynne spotkanie premiera Tuska, w duchu zwanym putinowskim, z OFE) i wreszcie listopadem coś się działo. Jak byś nazwał(a) szefa państwa, który by na to nie reagował? (Zresztą można znaleźć jeszcze wypowiedzi z roku 2009, gdy już o OFE się mówiło i były sygnały, że ówczesny prezydent podpisałby ustawę o charakterze proponowanym obecnie). To jest, powtarzam, dyskusja. Mnie nie przeszkadza.
    Szkoda, że w najbardziej popularnych mediach nie są szerzej znane wywiady jakie na temat OFE prowadzi red. Paradowska w Superstacji, rozeznając temat. M.in. z p. Wiktorow, byłą szefową ZUS.
    pozdrawiam
    Al_Ka (nie Alka_Ka)

  44. Al_Ka
    Przepraszam za niezamierzoną zmianę nicku
    Pozdrawiam serdecznie

  45. @Kartka z podróży, jeszcze do polemiki z Al_Ka
    A ponadto konia z rzędem temu, kto na podstawie tych wypisów od 28 sierpnia 2010 do 5 stycznia 2011 wykaże, że mamy do czynienia z „premierem zmieniającym co tydzien zdanie”. To już nawet drobiazg, że tych „tygodni” byłoby w owym roku bardzo mało. Konkretnie – cztery od stycznia do listopada. Ale przede wszystkim: z tej wyliczanki wynika co najwyżej stopniowa ewolucja – mniej nawet poglądów, a bardziej wyrazistości wypowiedzi.

  46. Stupecki
    Przepraszam, ale nie mam czasu na robienie kwerendy w internecie i dokumentowanie nieoczekiwanych zmian poglądów premiera na temat systemu emerytalnego. Nie upieram się – można to nazwać ewolucją. Dla mnie ważne jest tylko, że w przeciągu roku sytuacja finansowa państwa nad którą nie panował zmusiła go do całkowitej zmiany poglądów. I działo się to w okresie gdy sytuację ekonomiczną panstwa określano w rządowej propagandzie jako kwitnącą. Właśnie ten dysonans między deklaracjami a realnym życiem wpłynął na mój głęboko nieufny stosunek do tego gabinetu.
    Dodam, że z przekonaniem głosowałem na jego partię trzy lata temu licząc na zmiany a głównie przebudowę panstwa po koszmarze pis-owskim. Zdawałem sobie sprawę, że społeczeństwo – w tym mnie – będzie to sporo kosztowało i byłem gotowy ten ciężar ponieśc. Z tej perspektywy uznaję te trzy lata za zmarnowane. Jesteśmy w gorszej sytuacji niż trzy lata temu i nie dotyczy to tylko tragicznej sytuacji finansowej kraju ale i fatalnych perspektyw politycznych. Naprawdę mam już dość przysłowiowych wyborów między cholerą a dżumą. Nie jestem zresztą w tych poglądach odosobniony.
    Pozdr4awiam

  47. to nieuczciwe walic w premiera jak w beben ! moze pamietacie wszystkie bardzo kosztowne katastrofy :traby powietrzne ,zwalone domy ,katastrofy gornicze ,powodzie ,kryzys i nieprzyzwoicie drogie pogrzeby ,zwlaszcza tenkecha k.,na ktory ten szkodliwy dla kraju prezydenT z powodu swoich wet nie zasluzyl .to kosztowalo majatek -wszyscy opozycjonisci krzyczeli ,ze daliby wiecej .a premier wlasnego majatku nie ma ,zeby dolozyc ,nie mial SKOKOW ,ani RSW PRASA.JAK MOZNA TERAZ SIE MADRZYC ,ZE NIE TRZEBA OSZCZEDZAC .POLAK TO JEDNAK MARNY OBYWATEL .

  48. Kartko z podróży, próżny Twój trud. Ludziom, którzy włożyli sobie różowe okulary, aby świat był piękniejszy, prawda o rzeczywistości nie jest potrzebna. Ta prawda psuje ich komfortową egzystencję, w obronie której gotowi są Cię zadziobać. Podobnie jak to zrobili na blogu w GW z człowiekiem, który się przyznał, że jest od lat bezrobotny, mimo intensywnych poszukiwań pracy, i nie widzi dla siebie i swojej rodziny żadnej przyszłości w Polsce. Ten człowiek wzbudził takie złoża nienawiści wśród innych blogowiczów, że obawiam się, czy nie doprowadzili go do samobójstwa. Ten przypadek powinni przeanalizować socjologowie i psychiatrzy.

  49. Grace
    Nie odbieram tego jak zadziobywanie. To jest po prostu rozmowa.
    Zdaję sobie sprawę, że ludzie wolą widzieć świat przyjemnym i bezpiecznym. Sam też to lubię – ale w sferze marzen. A marzenia dostosowuję do rzeczywistości. Wiem też, że gdy ktoś ludziom narusza to poczucie psychicznego bezpieczeństwa nawet bardzo konkretnymi argumentami to bywają agresywni. Ale na szczęście nie ścina się już zwiastunow złych wieści. Warto wiedzieć jak jest, warto o tym pogadać ale jeśli ktoś nie chce to już jego sprawa. Ja co najwyżej w góry bym z takim człowiekiem nie poszedl.
    Pozdrawiam serdecznie

  50. Wypowiadanie innej opinii to złoża nienawiści, zadziobywanie? Nieco koresponduje to z wyżej opisanym przez mnie podziałem na tych, którzy dyskusję cenią i tych, którzy wolą nakazy (oczywiście po to, aby przeciw nim protestować).
    Jeżeli zaś idzie o spacerek w góry z człowiekiem bezskutecznie od lat poszukującym pracy – współczuję. Grace nie ceniąca „różowych okularów” i myląca je z klapkami na oczy, a mająca monopol na ocenę „rzeczywistości”, też będzie szczególnym towarzyszem podróży. O ile oczywiście posiadanie własnego zdania uważa się za… egoizm i znieczulenie na społeczne problemy. Tylko jedno: czy rozmowa na tym poziomie ma sens? No, na mnie działa dołująco.