Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

7.12.2010
wtorek

Dorn autonomicznie uzależniony

7 grudnia 2010, wtorek,

Wtorek, 7 grudnia

Ludwik Dorn, poseł w zasadzie niezależny, zapewnia: „Nie ma mowy o powrocie do PiS, nie jestem i nie będę członkiem PiS — jestem sprzymierzeńcem i przyjacielem ludu pisowskiego”. Pięknie powiedziane. Od razu widać, że to bajkopisarz.

Choć formalnie pozostaje, jak mówi, autonomiczny, widać gołym okiem, że jest całkowicie uzależniony — to prawdziwy narkoman polityki. Bez niej nie potrafi żyć. Nie wytrzymał odstawienia, dawki politycznej obecności były za małe, za rzadko już o cokolwiek go pytano, więc się poddał. Pewnie zrozumiał, że start w następnych wyborach bez całej tej wspierającej machiny może się dla niego źle skończyć, że pójdzie na prawdziwy odwyk. Nie dziwi zatem, że od razu sięgnął po piorunującą dawkę: stanąć u boku pana Błaszczaka — o którym przecież nie może mieć dobrego zdania — to nie byle co. Ale gdy ktoś jest na głodzie…

Ciekawe, kiedy spotka się z prezesem? Oby to nie był dla Ludwika Dorna „złoty strzał”. W końcu to niezły tłumacz z angielskiego. I bajki umie pisać.


Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. Lutek, jak mawia o nim pieszczotliwie Jadzia ma rzeczywiście talent, który marnuje na jałowe zainteresowania polityką. Przypuszczam, że gdyby poświęcił tyle energii i pracy, jaką włożył w karierę polityka, a nie w doskonalenie warsztatu bajkopisarza, to dzisiaj mógłby się wygrzewać w hamaku, tak jak robi to Janosch.
    Co do jego powrotu w objęcia PiS-u, mam jakieś przeczucie, że to nie była jego inicjatywa, ponieważ pokazujące się w mediach głowy tej partii, sprawiają wrażenie, że za chwilę wysypią się z nich trociny. Żeby temu jakoś zaradzić, prezes postanowił obiecać Lutkowi przyzwoite miejsce na liście wyborczej, a on w zamian użyje swoich niezaprzeczalnych talentów.

  2. Tak tak, bardzo uzależniony. Także od tych xx tysięcy miesięcznie jako poseł. Dziwne, że ta nagła zgodliwość i miłość do ludu pisowskiego przychodzi i jemu i paru podobnym akurat w czasie, kiedy trzeba się gdzieś przykleić do listy wyborczej. A może to być już w marcu.
    Skoro „elektorat” wybierze nawet goryla byle był na liście wyborczej. To go będzie miał. Właśnie.

  3. Monteskiusz
    Może pisać bajki albo tłumaczyć w Sejmie. Przecież placą mu za wygrzewanie ławy.
    Co do powrotu Lutka na pis-u łono zgadzam się z Tobą. To inicjatywa Prezesa. Prezes wraca do źródeł – zaczyna kolejne, dwudziestoletnie przyśpieszenie. Czekam na powrót innych starych bojowcow -Parysa, Włodarczyka, Glapińskiego, Eysymontta, Zalewskiego …. .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Problemem Dorna może być jego młoda (zdaje się, że kolejna już) żona, z zawodu kosmetyczka bodajże. Problemem finansowym. Wymagającym.
    Na rozpoczęcie nowej drogi życia (zarobkowej) może już brak czasu, a bajki dla dzieci najlepiej się teraz sprzedają te z disneyowskie z McDonald’s. Taki, niestety, poziom. Cierpi na tym także polska polityka – jak widać (bo Dorn jest inteligentny).

  6. Dorn dla mnie, to zwykły bufon. I ten cały cyrk ze zmianą wiary – dla żony, a nie z jakiejś wewnętrznej potrzeby – szczyt absurdu, że też ktoś kupuje taki bullshit !

  7. Jak to leciało?
    „władza jest największym afrodyzjakiem”
    albo- „kasa misiu, kasa……”

    Tyle można napisać na temat większości naszych przedstawicieli……
    Po co dorabiać ideologię do poczynań większości ludzi?

  8. Dzieci z piaskownicy wyrzuciły spin-doktorów,więc musiał zostać znaleziony nowy przedszkolanek do opowiadania bajek.

  9. Przypis etnograficzny:
    ‚Lud pisowski’ inaczej Wolacy lub Prawdziwi Polacy. Społeczność tworząca osobne państwo (Wolskie) z własnymi władzami i religią, z konieczności jedynie zamieszkująca teren kondominium rosyjsko-niemieckiego. Społeczność ta składa się z ludzi, którzy mimo ogromnych zdolności i zasług nie osiągnęli należnej im pozycji i uznania za sprawą nieustających spisków i knowań ich wrogów.

  10. Cóż – nie sądze by chodziło o narkotyk zwany polityką tylko zwyczajnie o diety itp. Z samego bajkopisarstwa ciężko sie utrzymac o ile nie jest się premierem RP. Znów tworzenie horrorów jest domeną innego pana.A król może byc jeden.Dlatego pytam kim byłby p. Dorn gdyby nie polityka? Uczciwa praca na etaciku? A gdzie większość z nich by była gdyby nie polityka – np. D.Tusk malarzem kominów? archiwstą,nauczycielem?Napewno jego pobory byłyby zupełnie inne(niższe) i należałby do tej części społeczeństwa o której L. Balcerowicz maniakalnie mówi ,że żyje ponad stan,zarabia za dużo.Dlatego należy najbogatszym dać maksymalne ulgi (lub zwolnić z podatków) a dziurę budżetową łatać solidarnie.

  11. Śmieszny gość ten Ludwiczek. Każdą granicę śmieszności przeskoczy, żeby być w mediach.

  12. Stabilizacja ław parlamentarnych.Przynajmniej tych dolnych.Lata lecą.Nazwy partii się zmieniają lecz kadry te same.Trwają w ławach.Trwanie w ławach to wymarzony pomysł na sztukę Pana Mrożka.Wyjechał.Nie skorzystał.Szkoda.No tak.On the other hand,jak pisze kwiat blogokomentatorów,jaką sztukę i kto chciałby napisac widząc w ławach dolnych ich następców.Przyczajonych,na razie,w ławach górnych.

  13. Bajkopisarz eunuchów powrócił do pisowskiego seraju. Zawszeć to bezpieczniej. Nawet „autonomista” może tam uzyskać błogosławieństwo, czyli miejsce na stosownej liście, które zapewni mu dostatni żywot sejmowy pozwalający na bezpiecznie pisanie kolejnych bajek

  14. Może faktycznie trzeba patrzeć na Dorna jak na artystę. Wówczas jego poslowanie staje się czymś w rodzaju stypendium twórczego.

  15. Bufon, kabotyn, miedziane czoło. Oduczył się korzystać z talerza – tylko koryto go urządza (sejmowe). I przyznaje to otwarcie. I jaka tam polityka (narkotyk) – zupełnie nikt nie bierze go poważnie i on nie reprezentuje nikogo. A Kaczyński robi to z desperacji: żeby pokazać, że ktoś (choćby i Dorn) do niego idzie. I nie płaci dużo za ten nowy nabytek: kto może wiedzieć, co będzie warte za rok drugie miejsce na jego liście gdzieś pod Warszawą. I jest tu pełna wzajemność: Dorn robi to także z desperacji.

    „Kartka z podróży” przewiduje gremialny powrót starej gwardii do PiS – niezbyt to logiczne, bo sprzeczne jest z naturą, aby szczury wracały masowo na tonący okręt.

  16. Myślę, że i Zysk i Kartka nieco sie mylą. Skoro PIS jest poniekąd sprzeczny z naturą (ta kieruje się raczej naturalną logiką), to czemu szczury nie maiałyby wracać na okręt, który jeszcze tak całkiem nie tonie. Zawsze znajdzie się tam trochę stanowisk dla przeróżnych majtków. A Dornowi faktycznie, lepiej opłaci sie przyznać stypendium artsyczne, bo – jak znam zycie – nie są to wielkie pieniądze w porównianiu z dietą poselską.

  17. @ karktka – pomysł z takim potraktowaniem diety muszę uznać za pyszny ale czyż ,,artysta głodny nie jest bardziej wiarygodny”? Obciąłbym ją do poziomu zasiłu dla bezrobotnych.W sumie roboty chłop ma niewiele więc płaca(stypendium) byłoby adekwatne

  18. slawczan pisze:2010-12-08 o godz. 16:09
    To nieprawda, że pisarz bajek dla dzieci musi klepać biedę. Jak masz ochotę i czas, to zapoznaj się z treścią załączonego linku.
    http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35055,2493909.html

  19. Slawczan
    Ale jest jeszcze wątek mlodej żony – mlodą żonę trudno z zasiłku utrzymać. To nie te czasy gdy kobiety poświęcały się dla sztuki.
    Ale oczywiście zgadzam się, że głód i niedostatek dobrze wpływa na twórczość.
    Pozdrawiam

  20. Ludwik Dorn to prawdziwy cierń, jak samo nazwisko wskazuje. Wraca do PiS, bo kasa, alimenty, nowa rodzina itd. Najbardziej u p. Ludwika raził mnie zawsze brak szacunku dla rozmówców, pewien rodzaj chamstwa (kłamią jak bure suki, wykształciuchy itp), pewność siebie, z jaką wysyłał borowców ze swoim psem na spacerek wokół sejmu. Poczucie „lepszości” od innych.

  21. Napisałem o trwaniu w ławach bowiem jest to zjawisko.Dorn to tylko jeden z przypadków ilustrujących.
    Przypadki ilustrujące występowały wcześniej i będą występowac pózniej.Nie warto ich wymieniac.Zasiadający w Wysokiej Izbie nie reprezentują bowiem wyborców a jedynie partie ,które decyzją swoich organów naczelnych umieściły ich na odpowiednich miejscach swoich list wyborczych.Poseł z Wałbrzycha został wybrany w Pcimiu (przykład).Bo tam było miejsce.Pcim go zupełnie nie obchodzi.Odnowienie mandatu zupełnie nie zależy od Pcimian a wyłącznie od oceny jego spolegliwości partyjnej.Pcimianie mogą (kolokwializm) nagwizdac.Oczywiście kocha Pcim i może nawet zbudowac tam most ,a jak sie okaże ,że nie ma rzeki do tego mostu ,to i rzekę dołoży.Marne te facecje ale co tu jeszcze można wymyslec.I tak trwają.W ławach.Mieniąc się wybrańcami narodu.Też niezła facecja.

  22. Pan L.Dorn, choć chciał być inny, jest sobą.Czy istnieje w polityce coś takiego, jak honor i ambicja…?

  23. @ Monteskiusz – Czy L. Dorn to kolejny geniusz zmarnowany przez polską politykę? czy po prostu poświęca się szmacąc sie dla ojczyzny? Bo chyba tylko tak można określić podkulenie ogona i powrót do pana ,który uznał za stosowne kopniakami wywalić go ze dworu. Tak czy owak w kraju wielkości Polski jest tylko miejsce tylko dla jednego bajkopisarza w polityce czyli premiera RP. dla szefa opozycji jest rola twórcy horrorów

  24. @sławczan, nigdzie nie napisałem o Lutku jako genialnym polityku, a jedynie stwierdziłem przypuszczająco, że mógłby zrobić karierę jako bajkopisarz. Nie można także wykluczyć, że jako pisarz miałby większy wpływ na politykę, niż ma za przyzwoleniem prezesa.
    Jak się zachowywał pełniąc ważne funkcje w państwie, nie będę przypominał bo wszyscy pamiętają, ale mnie najbardziej utkwiła w pamięci jego wypowiedź, w której dał wyraz swemu zdziwieniu, że w działaniach administracji panuje duża bezwładność we wcielaniu jego decyzji. Jako bajkopisarz (tu bez złośliwości) myślał pewnie, że te struktury działają za sprawą czarodziejskiej różdżki. Ta wypowiedź w moich oczach zdyskwalifikowała go całkowicie, tacy ludzie nie powinni zajmować się sprawami innych ludzi i mam nadzieję, że tak się będzie działo w przyszłości z Ludwikiem Dornem.

  25. Zadziwia mnie ze nikt tego nie dostrzega ! Ale rozumie w balaganie jakim jest polski system polityczny to normalka do ktorej wiekszosc sie przyzwyczaila.

    Przeciez kazdy posel ma obowiazek reprezentowac wyborcow – prawda ?
    A tu Dorn bez konsultacji z wyborcami wchodzi w uklad z pisiorami.

    W Polsce wyborca sie nie liczy i nawet nie ma znaczenia czy glosuje w wyborach. Jak w kazdej tyranii glosowanie nie ma sensu.

  26. Swego czasu niejaki Kern- ten od „uprowadzenia Agaty” wypowiedział się:
    „my, jedna z najlepszych rodzin w kraju”…..

    Ten sam rodzaj pychy reprezentuje sporo zawodowych polityków.
    ONI wiedzą lepiej….
    I niestety, są w większości uplasowani po podobno „prawej” stronie sceny politycznej.
    Prawica kojarzyła się dotąd z legalizmem, myśleniem państwowym, niekoniunkturalnym, wartościami ponadczasowymi. Obecnie niestety jedynie z hucpą….

  27. Zastanawiałem się kto mógłby opisac tych przyczajonych w ławach górnych.Nie personalnie.Całościowo.Jako masę oczekującą.
    Ich zachowania.Stonowane świadomie.Czujne jednako.Na sygnały z ław dolnych.Podświadome przyruchy.Stopniowaną rutynę posługiwania się kartą i czytnikiem do głosowania.Nieśmiałe,początkowo,używanie komórki na sali obrad.Kuluary.Korytarze sejmowe.Etykieta praktyczna na tych korytarzach.Komu się usunąc ,komu skłonic.Gdzie stoją kamery…
    I wreszcie.Które miejsce dolne będzie moje.
    Kantor by to potrafił.Z właściwą muzyką i ruchem opętańczym.Kantora nie ma.Czas na Słobodzianka.

  28. Nie zdziwię się, jeśli „przyjaciel ludu pisowskiego” znajdzie się na liście kandydatów PiS do Sejmu lub Senatu. Ten ciężko elokwentny kameleon cieszy się przecież sympatią bardzo wielu wyborców o podobnych talentach. Poza tym świetnie się przecież komponuje z wielkim prezesem i błyskotliwymi: Błaszczakiem, Kurskim, Hofmanem … Jakiż kabaret dostarcza tylu uciech, co PiS i jego odpryski pod jakimikolwiek nazwami. Natomiast co do nowej żony antywykształciucha, to bym się nie naigrywał – każdy ma prawo do szczęścia w niekoniecznie standardowym kształcie.

  29. Adamjer
    Nikt się nie naigrywał z młodej żony. Dyskusja dotyczyła współzależności między twórczością, polityką i młodą żona. Jasne jest, że młoda żona niekoniecznie musi być muzą oddaną tworczości męża i klepiącą wraz z nim biedę. Najczęściej jest inaczej – tworca musi rezygnować ze swych artystycznych ambicji, by oplacać kosztowne kokoszenie się w nowym rodzinnym gnieździe z młodą żoną. Aby na to zarobić oddaje się wyjaławiającej intelektualnie i absorbującej czas polityce. Myślę, że właśnie z takimi dylematami zmaga się Ludwik Dorn i to tłumaczy jego kolejny mariaż z Prezesem.
    Pozdrawiam

  30. Zagadka nr 16/2008

    Doroty Luteckiej piers faluje wzburzona
    Czy to nie mnie opuscila wiarolomna zona?
    Kiedy przestalem byc wreszcie hippisem,
    Z KPP wystapilem, stalem szczwanym lisem,
    Przebralem sie w kornat, na msze zadzwonilem
    I wszystko,DLA KACZYZMU,zycie poswiecilem!

    Lzy rzesiste plyna po baczkach Doroty…
    Jehowo powiedz, za co te klopoty