Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

17.11.2010
środa

Palikoty prawicy? Ani trochę

17 listopada 2010, środa,

Wtorek, 16 listopada

Rozczarowanie to mało. Gdy czytam tekst oświadczenia p. Kluzik-Rostkowskiej, odczuwam zażenowanie, nawet coś w rodzaju wstydu, bo zawsze mi trochę wstyd, gdy ludzie kompromitują się na własne życzenie i robią to publicznie — czy to przed kamerami, czy to w Internecie. Nie spodziewałem się zbyt wiele, w końcu ci wszyscy ludzie stojący obok p. Kluzik podczas jej konferencji, gdy ogłaszała powstanie Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza, wyrośli z PiS — ten styl, ten język, ta specyficzna fraza. Ale po osobie, która ma za sobą epizod w dziennikarstwie (i po osobach, które mają za sobą wykształcenie rozmaite) oczekiwałbym jednak odrobinę więcej — zarówno w warstwie językowej, jak i merytorycznej. Zwłaszcza tej drugiej.

Zostawmy już na boku skandaliczną, kompromitującą wręcz interpunkcję (a właściwie całkowite jej zignorowanie) — to sztuka w języku polskim istotnie dość trudna, choć do opanowania. Stylistyczne wpadki zrzucam na karb pośpiechu (choć pośpiech, jak mówią, wskazany jest przy łapaniu pcheł, przy politykowaniu warto by się trochę namyślić, zanim się coś powie/napisze/opublikuje). Dużo gorzej wypada to oświadczenie od strony oferty ideowej. Zryczałtowana i prostacka krytyka rządu Tuska jako specyficzna forma zachęty do dialogu, odmienianie słów Polska, Polacy, rodzina na wszelkie sposoby, powrót do mitu o Lechu Kaczyńskim jako wielkim mężu stanu, dbającym o obraz i pozycję Polski w świecie… Nawet cienia nowej myśli. W zamian parę banałów i bzdur w rodzaju „Niestety rząd woli ten nasz wspólny dług powiększać płacąc rocznie 38 mln zł na opozycję, która usypia go w błogim nieróbstwie” (to nie rząd płaci na partie, to podatnicy ponoszą koszt przyjętego — inna sprawa, czy słusznie — sposobu finansowania partii, które zdobyły odpowiednie społeczne poparcie w drodze wyborów; czyli ów Kluzikowy rząd nie płaciłby na złą opozycję, a więc PiS, gdyby ludzie na tenże nie głosowali, a wtedy z kolei i sama pani Kluzik nie miałaby problemów, co ze sobą zrobić).

Zresztą, już sam pomysł na nazwę wydaje mi się absurdalny (jakież to zgrabne, zwięzłe i nienadęte zarazem! Nawet pomysłodawcy nie wiedzą, jak to zapisywać, dużymi literami czy w cudzysłowach) — czy to ma znaczyć, że cała prezydencka kampania na rzecz Jarosława Kaczyńskiego była w porządku, tylko sam kandydat się nie sprawdził? Dziwię się tym panom spin doktorom, że nie widzą śmieszności takiej konstrukcji.

To grono (nazwane przez prof. Staniszkis, „przyszłością prawicy”, co jest bzdurą, ale miło usłyszeć, że taka jest przyszłość prawicy) to nie są nawet Palikoty prawicy. To jest wciąż to memłanie słów Polska, naród, historia… powtarzanie komunałów. Najgorsze, że wychodzi na to, iż rację ma pan prezes — wiele hałasu o nic. Bo choć rzeczywiście nieważne są jego buty, za to wciąż liczy się jego buta.

PS

Internauci (i nie tylko) skłonni są lekceważyć znaczenie poprawności językowej. Moim zdaniem, o ile pewna nonszalancja daje się usprawiedliwić w blogosferze, o tyle nie widzę usprawiedliwienia dla takiej postawy tam, gdzie wypowiedzi mają status oficjalny. Tak jest w wypadku oświadczenia p. Kluzik. Skądinąd zabawne jest, gdy widzi się taki tytuł w „Rzeczpospolitej” (środa, pierwsza strona):

PiS light, czyli „Polska jest najważniejsza”

Ten cudzysłów nadaje nazwie wymiar ironiczny, podaje w wątpliwość intencje polityków, którzy postanowili się skupić pod takim szyldem. Poza tym, co to za kultywowanie polskości bez elementarnego szacunku dla języka polskiego?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. Nawet przeczytałem – dziękuje za link do źródła. W tym bredzeniu o rodzinie widzę jakis sens. To odwolanie się do społecznych bytow zbiorowych (rodziny) – niestety część polskiej populacji zyje w klanowym układzie społecznym i tak własnie się traktuje. Jednostka nie ma tam znaczenia – ważna jest rodzina czyli klan. Podobnie jak w Afganistanie.
    Co tu dużo mówić – też wolałbym ich więcej nie widzieć i zapomnieć o nich. No ale niestety będę ich widział, bo podlegać będą ciągłej politycznej reanimacji. Zawsze można z nich będzie sklecić jakiś popis, gdy nadejdą ciężkie czasy dla PO. Chodzi przecież o to by tak zmieniać by nic nie zmieniać.
    Pozdrawiam
    Ps. A najbardziej mnie rozbawiła ta deklaracja Kluzik – Rostowskiej. „Polska rodzina musi się stać centrum myślenia o przyszłości”. paść można…

  2. polen über alles?
    cos mi to przypomina…

  3. Nie odmawiajmy nikomu prawa do bycia w polityce tylko ze względu na interpunkcję, czy inną ideową proweniencję. Wydaje się, że PO zaczyna mieć problem, bo może (nie musi) wyrosnąć konkurencja, którą nie będzie można straszyć Polaków tak, jak Kaczyńskim.

    Proszę zwrócić uwagę, że politycy z wszystkich opcji, jak mantrę powtarzają, że nic z tego nie wyjdzie. Czyżby się obawiali takiej sympatycznej prawicy?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. sympatyczna prawica? ale czym ona się różni od niesympatycznej?
    poza pretensją do Jarka, że woli Zbyszka od Joasi….

  6. To co przeczytała JKL to wyznania miłosne w stronę Jarosława Kaczyńskiego.
    Mamy tu chyba do czynienia z syndromem sztokholmskim.

  7. Caddicus pisze:
    „Czyżby się obawiali takiej sympatycznej prawicy?”

    Ci którzy śledzą wydarzenia raczej wiedzą kim są osoby w tej „sympatycznej prawicy”
    Jak dyspozycyjni byli Bielan i Kamiński.
    Jak Poncyliusz posłusznie przestał pracować w komisji Przyjazne Państwo bo Kaczyński obraził się na Palikota.

    Jak minister Jakubiak przez rok nie kiwnęła palcem w kwestii EURO2012 a stosowna specustawa, w której napisaniu jej resort pomagał okazała się takim bublem, że w 2008 trzeba ją było w trybie awaryjnym pisać od początku aby rozpocząć procedury przygotowań do EURO.

    Ciekawe ilu o tym pamięta?

  8. Gdyby ci ludzie byli tacy jak niektórzy ich przedstawiają – mili, kulturalni, wykształceni, liberalni, tolerancyjni i ŚWIATLI, to co oni robili w PIS-ie przez lata całe?????

  9. Świetna analiza. Ocenę popieram w 100%. Co do stylu tej „czytanki”to nic nowego. Przez jej treść i formę widzę jej autorów Kamińskiego i Bielana.
    Gdyby do tego duetu autorskiego dolączyl jeszcze p. Migalski, to sukces polityczny tego ugrupowania byl by murowany. Rozklad PiS-u ,pewny.Tak trzymać…..

  10. Wszyscy podkreślają ,że p. Kluzik i jej znajomi to ta lepsza twarz PiSu. Zwrot ,,lepsza twarz PiSu” brzmi dla mnie jak oksymoron. Cała ta ekipa w sposób chamski próbowała oszukać wyborców wciskając im ,że owładniety zemstą i swoimi psychozami maniak jest uosobieniem spokojnego konserwatyzmu, chce żyć w zgodzie z sąsiadami,że się zmienił. Sam ów osobnik ujawnił,że pajacował na potrzeby kampanii wyborczej zpoduszczenia owej ,,lepszej twarzy”. Mieliśmy szczęście ,że udąło się wybrać kandydata beznadziejnego(moim zdaniem) a nie załapaliśmy się na męża stanu made in Kluzik.
    Czy bycie kopniętym w tyłek przez pana Kaczyńskiego automatycznie wyszlachetnia? Resetuje świństwa które się czyniło by zasłużyć na jego fawory? Jeżeli tak, to jakże szlachetnie prezentuje się bolszewicka wierchuszka uśmiercona podczas czystek stalinowskich?

  11. Dla kolegów Kluzik-Rostkowskiej i stowarzyszenia PJN sytuacje jest co najmniej dwuznaczna moralnie. Podobnie jak w 1968 r., aparatczycy i funkcjonariusze wyrzuceni ze stanowisk i partii, z dnia na dzień stali się totalnymi krytykami ustroju. Natychmiast zapomnieli, że to oni właśnie ten komunizm wprowadzali, byli jego betonowymi, ideowymi podwalinami . Czyli nihil novi.

  12. Nie jest ważne, czy „Polska jest najważniejsza” ma sensowny pomysł na Polskę. Ważne jest, czy potrafi się ‚sprzedać’ wśród wyborców.

  13. Zauważyłem z jakim zachwytem mówili o tym wystąpieniu tzw „dziennikarze” telewizyjni np. pan Morozowski. No cóż swój swego… Podobny poziom „dziennikarstwa”.
    Z poważaniem W.

  14. W tym ich gronie same kłamczuchy, a najgorsza to Kluzik, niby mądra, kulturalna i porządna, a tu okazuje się szachrowała, jak każdy PiSowiec, Cud, że jej nie wyszło. Pinochet-Kamiński, Bielan /dla obydwaj to kanalie/, Jakubiak /koszmarna/, Pawulon-Poncyliusz, Kowal /zawsze z takim przekonaniem swe dyrydymały wygłasza; nie rozumiem, dlaczego niektórzy go cenią/, Migalski; przy każdym chętnia dałabym wykrzyknik. Ciut lepsze toto niż Macierewicz, ale czy to już zaleta.

  15. Czekam z niecierpliwością na rzetelną krytykę rządu premiera Tuska napisaną przez wielce szanownego Gospodarza . Jest co krytykować .

  16. Ogrom nieszczęść – taki to był rok. Premier z wielką klasą, cierpliwością i mądrością sobie z tym radził.Polacy to chyba docenili, mimo wysiłków wielu ludzi bardzo mu nieprzychylnych.
    Gratuluję Panie Premierze. Podziwiam także Pana erudycję.

  17. Doskonała analiza ! Być może powstanie jakiś doktorat nt. ” Poprawa wizerunku byłych wspólników z powodu „wykopu ” przez nielubianego szefa „

  18. Panowie , tak trochę poza poprawnością . Czyż taka baba jak Jakubiak ( duża , może pracować dużo ) nie jest skarbem ? Można ją sflekować a wróci … pochwali … i jeszcze piwo przyniesie !!!

  19. Bardzo trafna analiza tego co obecnie dzieje się w sferze polityki. Tak kompletnie z innej beczki, ostatnio trafiłem na bardzo interesujący blog grupy The Krasnals. Oprócz krytyki współczesnej sztuki zajmują się także komentowaniem działań politycznych. Robią to w inny sposób niż pan Kowalczyk, ale uważam że i taka działalność ma swoją rację bytu. Gorąco polecam odwiedzenie ich bloga.
    http://thekrasnals-pl.blogspot.com/

  20. Dziwi mnie to, że ktoś spodziewał się czegoś innego, nowego. Przecież ludzie się nie zmieniają, przykładem na to jest nasz „ukochany” prezes. Cała formacja JKR jest tak przesiąknięta pis’em, i przyzwyczajona do kadzenia prezesowi, że nie można było spodziewać się niczego zaskakującego. Dziwić to się może jedynie sam prezes, kiedy widzi w sondażach spadające poparcie na rzecz (jego zdaniem) nieistotnych elementów. Choć dla obserwatorów sceny politycznej to akurat nie powinno być zaskoczeniem, bo jak się nie ma swojego elektoratu to trzeba bazować na innym, najlepiej tym, którym się zna i wiadomo jak do niego dotrzeć/wpłynąć. I tylko patrzeć jak stowarzyszenie przekształci się w partię, do której drzwi zapuka JK z podaniem o przyjęcie.

  21. Gospodarzu Jacku ja znam kilku, a ty z całą pewnością jeszcze więcej ludzi pióra, piszących z wszelkimi możliwymi błędami, co nie ma żadnego wpływu na ich czytelników. Znamy też zapewne sporo ludzi mówiących tak nieskładnie, że trudno nadążyć za ich myślą, tym niemniej uważamy ich za błyskotliwych myślicieli. Założę się, że znamy także ludzi bezbłędnie piszących i wygłaszających gładkie mowy, w których trudno zauważyć treść. Ten ostatni typ ludzi zajmujących się polityką, jest jak sądzę największym polskim problemem.

  22. wchodzę czasami na bloga The Krasnals. W sztuce to bodajże jedyni artyści komentujący bieżące wątki polityczne czy społeczne.

  23. Niestety, Kowalczyk rowniez demonstruje tu swoje prostactwo dziennikarskie. Nowa partia JK-R chyba ma jakis program o czym Kowalczyk nawet nie wspomina. Kowalczyk atakuje nowa partie na platformie ‚polszczyzny’ zakladajac ze jego ‚polszczyzna’ jest jedyna poprawna reprezentacja. Nie rozumiem w jaki sposob nazwisko Palikota zostalo tu powizane z nowa partia. Kowalczyk rowiez krytykuja krytyke rzadu Tuska nie podajac czego ta krytyka dotyczyla. Czytajacy moze dojsc do wniosku ze jakakolwiek krytyka rzadu jest niepoprawna.

    Kowalczyk rowniez nie wie w jaki sposob partie sa finansowane. W 2007 PIS dostal okolo 130 mln zl (PO 160 mkn zl). Nie wiem skad pochodzi te 38 mln zl podane przez Kowalczyka.
    To nie rzad placi partii opozycyjnej. To podatkowicz placi. Partia rzadowa PO rowniez dostaje dotacje od podatkowicza.

    Wystepujac z tak ostra krytyka dzeinnikarz powinien trzymac sie faktow.

    Nie ma w tym nic zlego. Niech osoby wyrzucone z parti politycznych zakladaja swoje wlasne. Prymitywne kulty jedkostek modelowane na stalinowsko-faszystowskich tradycjach w partiach politycznych sa nie do zaakceptowania. Niezadowoleni z takich porzadkow czlonkowie powinni wlasnie tak robic, odchodzic i zakladac wlasne partie. Ten proces eventualnie wyeliminuje kulty jednostek. Przypomne Kowalczykowi ze Kaczynski nie jest wlascicielem PIS-u ani Tusk nie jest wlascicielem PO.

    Bohater Powstania Wilkopolskiego i Powstan Slaskich Wojciech Kornfanty, w swych pamietnikach napisal ze nie o ‚taka Polske walczylismy’. Nawiazywal on do szydzenia z polskosci slazakow i wiekopolanow przez elity warszawskie. Te reprezentujace ‚poprawna polszczyzne’.
    Kowalczyk robi to samo. Dzieli i dyskryminuje polska spolecznosc na podstawie ‚polszczyzny’ co jest dowodem prymitywnego chamstwa.

  24. Wspomina pan o polszczyźnie. Skąd ma brać przykład młodzież, gdy czyta lub słucha w mediach dziwacznych sformułowań, nieporadnej stylistyki i wysławiania się. Rzadko który dziennikarz prowadzący na przykład reportaż czy relacjonujący jakieś wydarzenie mówi bez zająknienia się, „szukania” słów (charakterystyczne :.eee.eee…yyyy..). Podobnie wygląda z kulturą w dyskusjach. Wzajemne przekrzykiwanie się czy przerywanie mówiącemu. I tutaj jako przykład mogą służyć audycje znanych dziennikarzy czy publicystów.

  25. @the mentor
    Miałem już nie komentować Pańskich wypowiedzi i teraz robię naprawdę to po raz ostatni: proszę czytać tekst i jeśli się to Panu kiedykolwiek uda, zrozumieć, co jest napisane. Co mówi autor, co jest cytatem, a co odwołaniem się do tekstu, którego źródło zostało wskazane.
    Prostowanie błędów i uproszczeń, które sugeruje mi the mentor zajęłoby więcej miejsca niż tekst wyjściowy. Tylko jedno: nie dyskryminuję nikogo ze względu na polszczyznę, oczekuję jedynie od ludzi, którzy chcą nami rządzić, umiejętności wypowiadania się we w miarę poprawny, a zwłaszcza treściwy sposób.
    To tyle od prymitywnego chama — więc nie pozdrawiam

  26. Zgadzając się Panem Redaktorem w pełni (czyli także w kwestii języka) pragnę dodać kilka słów w sprawie biednych kaczątek, które okazały się być papugami.
    Ten i ów politolog (zawodowy czy amator) ubolewa nad „sztucznym zabetonowaniem polskiej sceny politycznej”. To bzdura. Scena ta odzwierciedla poziom intelektualny i stan temperamentów wyborców i wybieranych. Volta Kluzik-Rostkowskiej czy twardego faceta z wazeliny i paru ich „towarzyszy niedoli”, jacy dla powołanego przez siebie stowarzyszenia nie potrafią wymyślić oryginalnej nazwy, potwierdzają jałowość politycznej gleby. Powtarzając za swoim do niedawna charyzmatycznym wodzem hasło wyborów prezydenckich zakończonych przegraną zostali nadal kaczątkami, tyle że o papuzich talentach. Potępiając na dzień dobry Tuska za jego rzekomo fatalne 3-letnie rządy nie objawili się z odkrywczą myślą; byłoby dla ich planów lepiej, gdyby choć przekształcili nieco hasło-nazwę z „Polska jest najważniejsza” w np. „Dla Polski i Polaków”, jako że Polska wcale nie musi być najważniejsza – wystarczy aby była mądra. Tyle, że do mądrej roboty trzeba mądrych ludzi.
    Pozdrawiam.

  27. „Zryczałtowana i prostacka krytyka rządu Tuska jako specyficzna forma zachęty do dialogu.”

    No tu się Pan popisał Panie Kowalczyk, jak rozumiem każda krytyka rządu Tuska jest prostacka i nie na miejscu? Pytam, bo nie pokusił się Pan o doprecyzowanie, co wg Pana jest dopuszczalną krytyką. To jest po prostu kpina z demokracji, to co Pan i Pana koledzy redaktorzy wyprawiają – zamiast patrzeć rządzącym mistrzom Public Relations (czyli wciskania kitu) na ręce i twardo rozliczać z każdego olanego zobowiązania (to ok 99% zobowiązań – proszę wrócić do expose D. Tuska, brzmi jak żart), dajecie im totalny parasol medialny, ochronę i nietykalność niemal całkowitą, przy ciągłym atakowaniu opozycji i jej żałosnego oszalałego szefa. Piszę to jako były wyborca PO, dodam. To jest najbardziej indolentna i niezdolna do jakiegokolwiek działania ekipa od 20 lat, i nie przesadzam tutaj. Proszę posłuchać głosu ekonomistów, w tym Balcerowicza, który odkąd zaczął krytykować ten beznadziejny rząd „wyparował” nagle z mediów. Kilka przykładów:

    http://biznes.onet.pl/gwiazdowski-donald-tusk-nie-jest-przywodca-na-czas,20138,3788353,1,prasa-detal

    http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/wywiady/news/rybinski-ten-rzad-potwornie-sie-myli,1558918

    Aż chciałoby się zapytać: „jak tam mija 500 dni spokoju na wdrożenie wielkich reform zmieniających Polskę, Panie Premierze?”. Po prostu kłamstwo, kłamstwem kłamstwo pogania, a u dziennikarzy – cisza jak makiem zasiał. O zamiataniu afer pod dywan już nie wspominam, bo po co (nawet Miller nie miał tyle tupetu z komisją Rywinowską).

    Na koniec jeszcze jeden dowcip Tuska, proszę zwrócić uwagę jak ponury a jak bardzo przemilczany:

    „Ja nie chcę uczestniczyć w wyścigu, którego celem jest pałac i zaszczyt, ja chcę uczestniczyć w wielkiej kampanii na rzecz wygranej Polski w wyścigu cywilizacyjnym, w Europie i na świecie. Jutro będę przedstawiał plan oszczędności i ograniczania deficytu.”

    Pusty śmiech człowieka ogarnia jak czyta te kłamstwa, nieprawdaż? Także Panie Kowalczyk, to nie krytyka rządu jest prostacka, ale Pana wiernopoddańcze oddanie w służbie rządzącym.

  28. Ostra krytyka nie zawsze bywa udokumentowana.Pani Kluzik-Rostowska i grupa działaczy z PIS nie są moimi idolami politycznymi .Jednak muszę zauważyć,że słucham ich argumentacji bez zdenrwowania.Rzeczowe argumenty przekazane spokojnie i bez emocji świadczą o dużym doświadczeniu i wiedzy.Zachęcam w przyszłości do podejmowania polityki w podobnym stylu.Wtedy powiem,że nie tylko politycy ale i dziennikarze
    mogą mieć klasę.

  29. Przeczytałem uważnie dyskusje i nie mam nic dodania poza tym co już napisałem – „…wolałbym ich więcej nie widzieć (Kluzik i jej kompania)i zapomnieć o nich. No ale niestety będę ich widział, bo podlegać będą ciągłej politycznej reanimacji. Zawsze można z nich będzie sklecić jakiś popis, gdy nadejdą ciężkie czasy dla PO. Chodzi przecież o to by tak zmieniać by nic nie zmieniać….”

  30. Dziękuję za link do „PJN”. Ledwie doczytałam do końca. Tekst jest nieprofesjonalny (też nieprofesjonalnie sformatowany). Jak to się ładnie po niemiecku nazywa – hausgestrickt, czyli w domu udziergany. Mimo, że Bielan i Kamiński są fachowcami. Nie wróżę im sukcesu, bo ich intencje są niejasne. Jedynie widoczna jest chęć pozostania na powierzchni, co jest wyraźnie widoczne. A to jednak trochę za mało.

  31. Therese Kosowski
    Ładne określenie – „w domu udziergany”. Podoba mi się
    Pozdrawiam

  32. A tak to widać z Chicago : felieton z Dziennika Związkowego

    „Najważniejsza jest Polska”
    Dla Polaka najważniejsza jest Polska , dla Amerykanina najważniejsza jest Ameryka, dla posiadacza obu paszportów najważniejszy powinien być ten kraj, którego chleb zjada się na śniadanie.
    Truizm zawarty w tym zdaniu „Najważniejsza jest Polska” stał się nazwą i dewizą stowarzyszenia które właśnie powstało w Polsce. Stowarzyszenie utworzono z inicjatywy polityków, którzy źle się poczuli w szeregach PiS. Niektórzy z nich zostali z PiS usunięci, jak dwie panie Kluzik -Rostowska i Jakubiak , ale inni członkowie stowarzyszenia pozostają nadal członkami PiS.
    To zdanie „najważniejsza jest Polska”, deklarujące ważność spraw dla członków tego nowego stowarzyszenia było wcześniej hasłem kampanii wyborczej Prawa Sprawiedliwości. Taką deklarację – „najważniejsza jest Polska”, recytują zresztą wszyscy polscy politycy z każdej partii i przy każdej okazji.
    Czy jest choć jeden polityk polski, którego celem nie byłoby działanie dla dobra Polski?
    Niby wszyscy chcą dobra Polski, ale jakoś im to nie wychodzi? Jeżeli powstaje stowarzyszenie pod taką maksymą – „najważniejsza jest Polska”, to jest w niej zawarta sugestia, że w innych stowarzyszeniach, czy partiach, to „dobro Polski” nie jest sprawą najważniejszą?
    A w Polsce już za parę dni wybory samorządowe, te najważniejsze wybory dla każdego wolnego kraju. Te wybory 2010 zostały medialnie zdominowane przez wewnętrzne nieporozumienia w najważniejszej partii opozycyjnej jaką pozostaje PiS. Listy prezesa PiS do wyborców i do premiera stały się przedmiotem medialnych „dysertacji” dyżurnych felietonistów na stronach internetowych najważniejszych mediów w Polsce. Spektakularny wyjazd do Waszyngtonu byłej minister spraw zagranicznych Anny Fotygi i posła Antoniego Macierewicza jest w tym samym czasie tematem licznych wypowiedzi powielanych przez wszystkie polskie media. Ten wyjazd ma na celu uzyskanie amerykańskiego poparcia do pisowskiego pomysłu utworzenia międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej.
    Tragedia smoleńska jest już przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez wspólną komisję Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego / MAK / i rosyjskiego Ministerstwa Obrony , przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie i przez Komitet Śledczy przy prokuraturze Generalnej Federacji Rosyjskiej . Katastrofę bada również Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego /KBWLLP/. Poseł Antoni Macierewicz informując PAP o waszyngtońskiej wizycie powiedział: ” Wszystko wskazuje na to, że do czasu naszego wyjazdu ukształtuje się tutaj zespół ekspercki, który będzie wspomagał nas zespół parlamentarny”.
    Na temat tej smoleńskiej katastrofy będziemy jeszcze przez wiele lat informowani i dezinformowani przez wielu niezależnych ekspertów. Powstanie wiele publikacji, co jest rzeczą naturalną i pożądaną. W normalnym, wolnym świecie, takie komisje powinny działać, aby wykluczyć udział osób trzecich jako sprawców takich katastrof.
    Można też przyjąć wariant brytyjski i zamknąć dostęp do archiwów, jak to zrobiono w Londynie, przedłużając zakaz dostępu do materiałów związanych ze śmiercią generała Sikorskiego w katastrofie gibraltarskiej. Wszystko zależy od dobrej woli i czystego sumienia podejmujących takie decyzje.
    Miejmy nadzieję, że te liczne komisje wyjaśnią nam przyczyny tej tragicznej katastrofy smoleńskiej.
    Polska pozostaje jednak najważniejsza dla działaczy samorządowych, ale w kampanii poprzedzającej te wybory 2010 jakby o tym zapomniano, skupiając się na teatralnych rozstaniach i żalach wylewanych przed kamerami telewizyjnymi. Po wyborach trzeba policzyć głosy i jeżeli okaże się , że to bezpartyjni kandydaci wygrali te wybory, to trzeba pozamiatać te partyjne krużganki, po których wałęsają się partyjni celebryci.

    18 listopada 2010
    http://www.wojciechborkowski.com

  33. Dziękuje panu za trafna ocenę tych PiS-owców przestraszonych perspektywa całkowitego wyeliminowania z przestrzeni publicznej. Dobrze byloby, żeby ci, którym nie podobał się Jarosław Kaczyński, a wzdychali do „rozsądnej” Kluzik-Rostkowskiej, zdali sobie sprawe, że Kaczyński to przynajmniej inteligentny, zawodowy, bez skrupułów polityk, który sie nieco pogubił, a jego janczarzy – ograniczeni w swych mozliwosciach intelektualnych osobnicy. No bo któż mógłby przez tyle lat firmować szaleństwa braci Kaczyńskich, jak nie ludzie, dla których ten PiS byl jedyna mozliwoscia przebicia sie ze swej zapyziałej prowincji na polityczne salony…

  34. Bezcennym było obejrzenie chociaż przez chwilę wystraszone i smutne miny wygnańców z PIS jak również ukrytą radość i drwinę w ustach Rycha Czarneckiego, największego wazelinę prezesa.

  35. Oczywi cie formalnie PiS jest parti organizacj spo eczn obywateli chc cych przez doj cie do w adzy zrealizowa konkretny program polityczny s u cy obywatelom ale przecie od dawna Jaros aw Kaczy ski nie my li o powrocie do w adzy i ponownym zaj ciu stanowiska premiera realizacji programu lecz o tym aby upami tni poleg ego brata i ukara winnych katastrofy pod Smole skiem. Sp r wewn trz PiS ma charakter wirtualny tak ja wirtualne jest znaczenie cia obieralnych w partii. Sp r pomi dzy stronnikami Zbigniewa Ziobry i Joanny Kluski-Rostkowskiej ma posta medialnych potyczek jest dla partii poza jej wizerunkiem bez znaczenia a znaczenie obojga jest mniejsze ni Jaros awa Gowina w Platformie Obywatelskiej.