Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

7.11.2010
niedziela

Zbysiu mówi o Joasi

7 listopada 2010, niedziela,

Niedziela, 7 listopda

Zbigniew Ziobro, odpierając zarzut, że to on spowodował wywalenie dwóch pań z PiS, mówi: „Joasia opowiada bajki dla małych dzieci” oraz „Joasia wie, że to, co mówi, delikatnie mówiąc, jest dalekie od prawdy, jeśli chodzi o moje wpływy w partii”. W kwestii meritum nie dyskutuję — poseł Ziobro wie lepiej, jakie ma wpływy (mam nadzieję, ze jeszcze mniejsze), a zważywszy na osobowość prezesa, o której wspomina, rzeczywiście jest mało prawdopodobne, by pomysłodawcą i wykonawcą wyroku mógł być ktoś inny. Ale nie o tym chciałem napisać, lecz o sposobie mówienia posła wypowiadającego się dla TVP Info (czyli publicznie).

Poseł Ziobro zapewne uważa, że używając zdrobnienia imienia jest ciepły i miły wobec byłej koleżanki partyjnej, w rzeczywistości to wzorcowy przykład szowinizmu płciowego, jakże charakterystycznego dla światka naszych polityków. Niby składają kobietom hołdy, w rękę cmokają, przodem puszczają, ale to są dla nich tylko Joasie i Elżunie. Nie zauważyłem, by pani Kluzik mówiła publicznie o Zbysiu czy Jarku.

Nieistotne? Może, ale wątpię. Proponuję, by nie bagatelizować tego zjawiska. Jest okropnie powszechne nie tylko w życiu publicznym. Konkretna partia i sytuacja nie ma tu nic do rzeczy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Ależ tak Jacku, ja słyszałem w tvn24, jak któraś z pań nazwała ZZ Zbyszkiem. Też można by wnosić, że Ela lub Joasia chciały dopiec malutkiemu krętaczowi, o którym zwykle mówi się per minister.
    Zwykły zjadacz kromek chleba, jak słucha tych wszystkich per, to mu się w łepetynie nie może pomieścić tak długa lista ministrów i premierów. Taki człowiek nie wie, kto rzeczywiści jest u władzy, skoro co drugiemu w TV mówią per ministrze. Czy to przypadkiem nie jest większa patologia?

  2. Fakt, widziałem p. Jakubiak mówiącą o Zbyszku. No cóż, jedno warte drugiego. Akurat p. Jakubiak wielokrotnie dała pokaz tego, że nie wie, czym się różni występowanie publiczne od wypowiedzi prywatnej. Co i tak nie usprawiedliwia pana europosła, który ani języka angielskiego, ani kultury politycznej specjalnie w Brukseli nie posiadł.
    JK

  3. Szanowny panie Monteskiuszu – ja zauważyłem, że to zjawisko kultywują, właśnie aktualnie urzędujący ministrowie. Dziennikarze, to tylko bezmyślnie naśladują. A może, cholera się mylę? Propopnowałem kiedyś, żeby tytułować tych eks, ale tylko tych, którym ustawowo przysługuje ochrona, tylko, że ostatnio mało kto z tego nie korzysta. Wiadomo w Polsce pełno talibów!!!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czytam to wszystko bezpośrednio po przeczytaniu dzisiejszego wpisu pana Palikota i poczułem się tak dziwnie, że nie bardzo wiem jak taki stan nazwać.
    Panowie macie całkowitą rację, że te pieszczotliwe zwroty ( Zbysiu, Joasiu, Elu ) są jednak nie na miejscu w polityce a znaczą teraz swoje przeciwieństwo.
    Ale pan Palikot to już rzeczywiście żenada i megalomania. Usuwam go z mojego spisu zakładek.

  6. To jest bardzo popularne – ta maniera zdrabniania wszystkich słów;
    infantylizm jakiś. Do tego dochodzą te wszystkie eufemizmy typu: oj, jak tu brzydko pachnie! o czymś co zwyczajnie śmierdzi. Czasami to niektórych słuchać się nie da – porzygać się można! o pardą zwymiotować.

  7. Gdzieś w „rozumie” (moim) natrętnie umacnia się myśli. ze już nie pan Kaczyński rządzi PiS lecz pan Ziobro. Uczeń naprawi błąd mistrza i Kaczyńskiego z partii niebawem wywali, a głosami stałego, lub nawet nieco powiększonego tą akcją elektoratu PiS do sejmu wejdzie (choć na rządzenie samodzielne szansy mieć nie będzie). Dzięki temu PO wybory pewniej wygra, choć nie tak aby rządzić całkowicie samodzielnie.
    Taki scenariusz umożliwia kontynuację bytu PO w luksusie przestrzeni politycznej pozbawionej silnej opozycji i czynić będzie jego następną kadencję równie gnuśną i marnotrawczą, jak obecną.
    Silna opozycja potrzebna od zaraz!
    Pozdrawiam, jpet

  8. Proponuję państwu oglądać programy, w których możemy posłuchać dyskusji o sprawach ważnych z punktu widzenia Polski (choć rzeczywiście jest takich mało), a nie z punktu widzenia polityków i dziennikarzy. Dla tych pierwszych liczą się tylko słupki sondażowe i próbują wciskać nam „kit”, że czasem naprawdę trudno tego słuchać, dla drugich zaś słupki oglądalności.
    Dziennikarze eksperci w każdej dziedzinie, czasem nie rozumiem po co zapraszają gości skoro nie dają dojść im do głosu. Najlepsi są ci, którzy najpierw sami prowadzą program, rozmawiają z gościem, a później idą na rozmowę do programu innego dziennikarza i występują w roli eksperta.

    Najlepszym wyjściem jest odbieranie tylko suchej informacji, bez komentarza i całej tej odmóżdżającej papki. Bo w zasadzie do czego nam to potrzebne?

  9. Ja tam zadnych szowinistycznych skrupolow w nazewnictwie i opisie Pieknego Zbysia nigdy nie mialem.
    Piekny Zbysio zblizajacy do mikrofonu sie w lekkim rozkroku, kolyszacym sie krokiem, zarzucajacy rownoczesnie grzywka jak „kon ktory mowi”, byl dla mnie zawsze zaprzeczeniem wszelkich sil grawitacji w polskiej polityce.
    Dlaczego taki pajac nie spada ?
    Bo wisi ?
    „Jarek o tym wie”.

  10. Mysle, z Gospodarzowi chodzilo o cos troche innego. Nie o to bynajmniej, ze towarzysze partyjni czy politycy w rzadzie mowia o sobie po mieniu, ale ze w wypowidziach o Eli i Joasi pobrzmniewa czesto ton wsoce protekcjonalny wobec kolezane, ton, ktory nie pojawia sie symetrycznie wobec kolegow. Mnie to tez razi i to bardzo, choc nie mam absolutnie nic przecowjo temu by mowili o sobie nawzajem po imieniu . To przeciez ton, ktory czyni szanson.

  11. A ktoś spodziewałby się innego tonu wobec kobiety od glizdowatego Zbyszka Z.? Także odbieram to nie jako „jesteśmy po imieniu”, ale jako „co też ta Joaśka gada”.

  12. A mnie zastanawia jedno niezależnie od słuszności uwagi w sprawie zdrobnień: jak to jest, że wszyscy, którzy odchodzą od Kaczora nagle stają się cacy i nagle i mają i intelekt i wiedzę i kompetencje?
    Obrzydliwość jest w sposobie relacjonowania tego i widać gołym okiem zaangażowanie mediów po jednej stronie.

  13. Jak uslyszalam nasza Lalunie, ktora wypowiada sie o swoich bylych partyjnych kolezankach, nie dosc ze mam wstret do jego zniewiescialosc, ale to jest gora hipokryzji, bezszczelnosc i perwersji.

    fakt, uzywanie w jezyku polskim zdrobnien, to zeby bola jak to sie slyszy.

  14. ziobro ziobrze nierowne…
    a co tam u jana anny boruty?
    lufthansa o muerte?