Zbysiu mówi o Joasi

Niedziela, 7 listopda

Zbigniew Ziobro, odpierając zarzut, że to on spowodował wywalenie dwóch pań z PiS, mówi: „Joasia opowiada bajki dla małych dzieci” oraz „Joasia wie, że to, co mówi, delikatnie mówiąc, jest dalekie od prawdy, jeśli chodzi o moje wpływy w partii”. W kwestii meritum nie dyskutuję — poseł Ziobro wie lepiej, jakie ma wpływy (mam nadzieję, ze jeszcze mniejsze), a zważywszy na osobowość prezesa, o której wspomina, rzeczywiście jest mało prawdopodobne, by pomysłodawcą i wykonawcą wyroku mógł być ktoś inny. Ale nie o tym chciałem napisać, lecz o sposobie mówienia posła wypowiadającego się dla TVP Info (czyli publicznie).

Poseł Ziobro zapewne uważa, że używając zdrobnienia imienia jest ciepły i miły wobec byłej koleżanki partyjnej, w rzeczywistości to wzorcowy przykład szowinizmu płciowego, jakże charakterystycznego dla światka naszych polityków. Niby składają kobietom hołdy, w rękę cmokają, przodem puszczają, ale to są dla nich tylko Joasie i Elżunie. Nie zauważyłem, by pani Kluzik mówiła publicznie o Zbysiu czy Jarku.

Nieistotne? Może, ale wątpię. Proponuję, by nie bagatelizować tego zjawiska. Jest okropnie powszechne nie tylko w życiu publicznym. Konkretna partia i sytuacja nie ma tu nic do rzeczy.