Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

20.10.2010
środa

Wyrzuty po mordzie

20 października 2010, środa,

Środa, 20 października

W zalewie wzajemnych oskarżeń, kto bardziej jest winny podgrzewaniu atmosfery nienawiści między stronnikami PiS i PO, powiela się schemat „my może trochę też, ale oni bardziej” — widać to także w wymianie ciosów między dyskutantami na niniejszym blogu (niejaki the mentor lubuje się w słowach takich, jak „motłoch” czy „solidarnościowy miot”, ale za chwilę pan Andrzej krytykując the mentora, nazywa go „gnojkiem” itd., itp.).

Kiedy o „przemyśle pogardy” piszą Bronisław Wildstein czy Rafał Ziemkiewicz (wspierani rysunkami Andrzeja Krauzego publikowanymi w „Rzepie” obok ich komentarzy), można by wybuchnąć śmiechem, gdyby nie to, że nie na piśmie, lecz w realu mamy do czynienia z morderstwem. To samo można odnieść do wystąpień senatora Niesiołowskiego, posła Palikota i — niewątpliwie — wielu tekstów w „Gazecie Wyborczej”. Dywagacje, kto pierwszy i jakimi słowami zaczął, nie mają teraz większego sensu, bo można tak się cofać niemal w nieskończoność. Warto zapytać, kto pierwszy zdoła skończyć? I czy zdoła?

Niestety (i tu — zważywszy że PO mnie często zniesmacza, ale PiS uważam za partię szkodliwą — nieuchronnie wpadam we wspomniany wyżej schemat), reakcje widzimy jak na dłoni: to jednak prezes Kaczyński od razu wydał wyrok, a premier Tusk zaapelował o powstrzymanie emocji. Redaktor Wildstein zaproponował czytelnikom, by wyobrazili sobie, jak wyglądałaby reakcje medialne i polityków, gdyby jakiś szaleniec zaatakował biuro PO z podobnym skutkiem. Redaktor sugeruje, że taki wyrok jak prezesa w stosunku do Tuska i jego partii natychmiast by się pojawił w stosunku do Kaczyńskiego (tyle że wzmocniony siłą antypisowskich mediów). Być może ma rację. W końcu, zachowując wszelkie proporcje, wystarczy sobie przypomnieć, kogo obwinialiśmy za zachowanie starszego pana, gdy ten narobił do słoika tylko po to, by rzucić tym słoikiem w tablicę poświęconą ludziom, którzy oddawali cześć poległym w katastrofie smoleńskiej (a więc — o paradoksie! — prawdopodobnie i temuż starszemu panu).

To była okrutna loteria. Jej ofiarą jako pierwszy padł akurat członek PiS, ale równie dobrze mogło (i wciąż może) się to zdarzyć komuś z PO. Czy prezesowi Kaczyńskiemu byłoby naprawdę wtedy lżej? Co by powiedział? Podejrzewam, że mniej więcej to samo. Czy nie dostrzega, że mówiąc to, co mówi, bierze na swoje sumienie spory bagaż?

Skądinąd ciekawi mnie, jak się czuje człowiek, który dowiedział się, że ktoś tak go znienawidził, że gotów byłby go zabić, gdyby tylko miał po temu okazję (a przynajmniej tak zadeklarował). Nasuwa mi się filozoficzne pytanie: czy odpowiadamy za to, że ktoś nas nienawidzi? W jakim stopniu? A jeśli tak, to co możemy z tym zrobić? Kaczyński deklaruje, że jest katolikiem. Czy jako katolik ma do powiedzenia tylko tyle, że to „oni” są winni? Jak mu idzie wypowiadanie mea culpa podczas coniedzielnej mszy? Skąd to przekonanie prezesa, że Ryszarda C. do takiego stanu umysłu doprowadziło postępowanie PO, premiera i mediów, a nie po prostu słowa, które on sam wypowiadał (za pośrednictwem mediów i bez, ale wypowiadał)? Czyżby to nie on współorganizował manifestację pod Belwederem z paleniem kukły Lecha Wałęsy — to wielkie założycielskie doświadczenie Porozumienia Centrum?

Czy Donaldowi Tuskowi przyszło już do głowy pytanie: za co mnie może ktoś aż tak nienawidzić? A pozostałym politykom? Strach jest kiepskim doradcą, ale jeśli tragiczna i bezsensowna śmierć pana Marka Rosiaka może nabrać sensu, to tylko wtedy, gdy uczestnicy życia politycznego choć trochę się przestraszą; choć zbliżą się do zrozumienia, że igrają nie tylko z cudzym, ale i własnym życiem. BOR i ABW tu nie pomogą.

PS Nie nawołuję do zastraszania polityków. Brzydzę się takimi metodami „dyskusji”. To chyba jasne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 49

Dodaj komentarz »
  1. Witam!
    Pierwszy raz się na tym akurat blogu wypowiadam chociaż czytam praktycznie od początku (pozdrowienia dla autora!). Jest Panie Jacku rozwiązanie problemu rosnącej eskalacji i polaryzacji zachowań w obrębie naszego, rodzimego życia politycznego. A mianowicie, już w niedługim czasie odbywają się wybory samorządowe. Doskonała okazja do zmiecenia (w sensie przenośnym oczywiście!!!) obydwu partii i środowisk je reprezentujących z życia publicznego. I to tego najbliższego i dotykającego nas bezpośrednio. Porozglądajmy się dookoła nas czy właśnie nie zarejestrował się w naszym mieście czy mieścinie jakiś ciekawy komitet lokalny, przyjrzyjmy się organizacjom i stowarzyszeniom, może akurat są w stanie stworzyć ciekawy program dla życia publicznego. To jest świetna okazja, nastepna w niedługim czasie w wyborach parlamentarnych. Pamięta ktoś komedię z lat 80-tych „Miliony Brewstera”?Głosujcie na żadnego z powyższych!
    Pozdrawiam!

  2. Ateisto:

    Widać u Ciebie wykształcenie na rozmyślaniach Tomasza z Akwinu (!?) Zresztą, takie bardzo „racjonalne” ciągi przyczynowo-skutkowe (Kościół bardzo walczył o ich uznanie z „irracjonalnymi” jansenistami, a już całkiem niedawno Brentano na tej podstawie skonstruował całą „realistyczno-racjonalną” psychologię, którą w całości zaakceptował Kościół, m.in. w swych procesach kanonicznych, np. o unieważnienie małżeństwa albo przy beatyfikacji i kanonizacji).

    To jak to jest z Tobą, Ateisto? Albo może – jak to jest z tym Kościołem?

    Ale wracając do rzeczy: naprawdę uważasz, Ateisto, że w cywilizacji i kulturze Homo sapiens każda ofiara jest odpowiedzialna za to, co jej się przytrafia? Bo mnie się wydaje, że o wiele więcej niż tych ciągów przyczynowo-skutkowych od zachowania ofiary do zachowania przesladowcy jest czystych przypadków i ciągów przebiegających niezależnie.

    (Oczywiście, powyższe nie dotyczy zabójstwa w Łodzi; tutaj ciąg przyczynowo-skutkowy jest oczywisty i niepodlegający kwestii. Ale Twoja, Ateisto, krytyka polityków „en bloc” wskazuje na takie politycznie poprawne usiłowanie bycia „obiektywnym” za wszelka cenę, wbrew … Ależ sie odsłoniłem…to znaczy moje sympatie polityczne… Zresztą Ty też, Ateisto.

    P.S. A propos Grzesiuka: to on nie śpiewał o Żoliborzu?).

  3. Dziś już wyraźnie widać, że ochlodzenia nastroju nie będzie. Logika tego konfliktu jest nieublagana i jak widać nie ma woli by ją powstrzymać. Tak więc brniemy dalej … .Apele o przerwanie tej spirali nienawiści pozbawione są sensu. Jedyne co można zrobić to się z tego wyłączyć – jeszcze jest czas na to.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zgadzam się z redaktorem, że pozbawione sensu są poszukiwania kto i jakimi słowami zaczął tą polityczną wojnę, ale poszukiwanie kogoś kto jest w stanie ją zakończyć już tego sensu pozbawione nie jest.
    Być może to my, wyborcy musimy to uczynić, okazja ku temu nadarzy się już niedługo w wyborach samorządowych. Następna taka okazja już w przyszłym roku.
    Czekam na to, kiedy nie będziemy musieli wstydzić się za naszą klasę polityczną, nie tylko rządzącą, ale całą, włącznie z opozycją, która dziś, jak widać w przemówieniach JK i nie tylko, nie ma sobie nic do zarzucenia.
    Rządy PO i PiS zaczęły się ich kłótnią, i niech się nią skończą, podziękujmy im. Zagłosujmy na nowe twarze, które wierne są jeszcze jakimś ideałom, a nie politycznym przywódcom.

  6. Wyrzuty po mordzie.
    Mord się u nas pojawił nagle, nie wiadomo skąd.
    Do tej pory mieliśmy okrutne zbrodnie,zabójstwa z różnymi przymiotnikami,śmierci bezsensowne ale dziś ze wszystkich czołówek gazet wali w oczy mord.
    Mord polityczny.
    Polityczny mord na Prezesie który co prawda mordu uniknął, bo go akurat nie było w biurze.
    Ale nie łudźmy się.
    Mieliśmy do czynienia z nieudaną próbą zamachu na Prezesa.
    Zginął co prawda niewinny człowiek, ale jak to ujął Prezes, zginął „niejako w zastępstwie”.
    Wszyscy w tym PiSie są „niejako w zastępstwie”.

  7. Większość komentarzy po wypadu w Łodzi( po innych wypadkach także) ma w sobie, bardziej lub mniej, ukryte pytanie i święte oburzenie jaka ta klas polityczna, rządząca i walcząca o władzę, jest niemoralna, nieetyczna. A ona jest taka jacy my jesteśmy w swej, może nie przeważającej, ale słyszalnej masie. To my, a nie jacyś oni tolerujemy takie zachowanie przez ich kolejne wybory do sejmu, kierując się mniejszym złem. To mniejsze zło dla różnych ludzi jest różne. Bardzo szybko czerpiemy naukę z takich dziwnych zachowań ludzi, którzy się nie szanują. A nie szanują się ponieważ wolno im to robić – my im pozwalamy na to. Kolejne granice zostają przekroczone, bez wysiłku i całkowicie bezkarnie, a nawet przy aplauzie ludzi, którzy uważają się za dobrych, porządnych, etycznych. Okłamujemy się kolejny rok i coraz łatwiej nam to przychodzi. Coraz rzadziej słyszę, że czegoś nie wypada, a coraz częściej – przecież nie złamałem prawa. Tak jakby prawo mogło wszystko załatwić. Nasze Państwo jest i będzie takie jak my jesteśmy!

  8. Andrzej56
    Przepraszam, piszesz „my” a ja się do tego nie poczuwam. Wiele napisalem krytycznych komentarzy o schyłkowości, zacementowaniu, alienacji, niewydolności, stagnacji tego systemu. Oni nie mają nic ze mnie. Na ostatnie wybory poszedłem z zaciśnietymi z wściekłosci zebami i poczuciem poniżenia. Więc jeśli piszesz „my” dodaj proszę „bez Kartki”, bo oni nie są moją emanacją.
    Tu pisuja ludzie, ktorzy się z nimi identyfikują. Naczytałem się już do bólu masochistycznych teorii, że jacy „my” tacy „oni”. Ale to nie prawda. W Polsce mieszka sporo porządnych ludzi, ktorzy nie chcą za nich ponosic odpowiedzialności – którzy mają ich po prostu dość i którzy się ich wstydzą.
    Uczciwe w stosunku do tych ludzi jest unikanie określenia „jacy my tacy oni”.
    Pozdrawiam

  9. Andrzej56 pisze:
    2010-10-20 o godz. 18:41

    Chlopie zejdz z oblokow. „my” nie mamy nic do powiedzenia co oni robia i jacy sa. „my” nikogo nie wybieramy, wladza sama sie wybiera. Poziom skundlenia decyduje o pozycji na liscie wyborczej i partyjni dyktatorzy o tym decyduja. „my” nie jestesmy w stanie o niczym decydowac ani na cokolwiek im pozwolic. „my” nie jestesmy w stanie nikogo nie wybrac.
    JK jako dyktator PIS-u sam siebie wybiera stawiajac sie na pozycji Nr 1 na PiS-owskiej liscie wyborczej. Wystarczy zladwie 5% glosow i JK jest w Sejmie. Dyktator Donek Tusk operuje identycznie jak i inni partyjni dyktatorzy. To juz 21 lat tej orgii poniewierania wyborcy. Czas najwyzszy to zauwazyc. Nigdy nie glosowalem bo system wyborczy jest zniewaga dla ludzkiej godnosci. To obelga dla cywilizacji.

  10. Niebranie udziału w życiu politycznym społeczeństwa (m.in. przez niebranie udziału w wyborach) powoduje, że rządzą tacy, jacy rządzą.
    Tutaj związek przyczynowo-skutkowy jest jasny.
    Oczywiście, nikt nie ma obowiązku brać udział w tym życiu. Ale jego/jej potem jeremiady nad stanem polityki, państwa, polityków itd, itp. – są diabła warte. A nawet mniej. Szkoda nawet czasu, żeby wyrazy tej dziecinady czytać. (Już raz pisałem, że wiele set lat temu Anglicy doszli do wniosku, że kto nie płaci podatku – nie ma prawa decydować o państwie. A przedtem wiedzieli to Rzymianie. No, ale to Zachód. Tu niektórzy myślą, że „się samo zrobi”, a póki co – obrażają się. Ha, ha, ha … Jak ten, co na złość mamie odmroził sobie ucho).

  11. Zdaje mi się, że lwia większość piszących krytycznie o establishmencie i tworzonym przez niego panstwie na blogach Polityki chadza na wybory i płaci nieliche podatki. Wystarczy sięgnąć do archiwum po dyskusje przedwyborcze – warto zerknąć szczególnie na dyskusje przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi. To ciekawa lektura – szczególnie w kontekście dzisiejszej sytuacji politycznej.

  12. Tak, to jest dość rozpaczliwe jak establishment obciąza swą nieudolnością wyborców. Ba, nie tylko swych wyborcow ale i tych nie chadzają na wybory. To jest dopiero dziecinada – jestem zły bo mnie źli ludzie wybrali. Albo i nie wybrali.

  13. Chciałoby się powiedzieć ; kto sieje wiatr,ten zbiera burzę….. ale.. Do osób publicznych i mniej publicznych strzela się na całym świecie. Nie lamentujcie Państwo nad tym trupem,musimy zapłacić daninę zanim osiągniemy taki stan demokracji, który da satysfakcję wiekszości społeczeństwa. Mówienie o mordzie politycznym jest daleko idącą przesadą.Jeden szaleniec zareagował na szaleństwo drugiego używając środka ostatecznego.Czyż i my nie ulegamy szaleństwu..?! Może jesteśmy mniej szaleni i nie strzelamy, tylko plujemy.

  14. A jeszcze mnie taka refleksja naszła.
    Pisze autor do pewnego momentu symetrycznie.
    Można powiedzieć, statystycznie obiektywny.
    Nie będzie rozstrzygał kto bardziej się przyczynił do napięcia politycznego, kto mniej.
    Czyli PO i PiS po równo a reszta dziewice.
    Potem jednak poczucie rzeczywistości bierze górę nad założona linią oceny sceny politycznej.
    Pojawia się jednak winny zaostrzenia konfliktu.
    To może w takim razie ta symetria początkowa była zafałszowaniem rzeczywistości Panie Gospodarzu?
    Ja to bardzo lubię ten stereotyp, że ludzie maja dość sporu miedzy rządem a PiS.
    A sporu o co że spytam?
    Nie ma sporu.
    Bo jeśli jest spór to po której stronie sporu jest SLD?
    Bo mnie z obliczeń wychodzi że po stronie PiS.
    A Pan po której stronie sporu, tak symetrycznie narysowanego się opowiada?

  15. Parker
    Uważam, że za atmosferę w kraju odpowiada państwo w całości czyli politycy, kościół i media. Jak napisalem wyżej bzdurą jest twierdzenie, że aktualne napięcie polityczne jest wyrazem napięć społecznych. Jak narazie żadne problemy socjalne nie są artykulowane. Ludzie z zaciśniętymi zębami, jak dopust Boży przyjmują ograniczenia przez nich dyktowane. Symptomy tych napięć zostały jak mawiają te woskowe figury „przykryte” szaleństwem posmolenskim – tam skierowano frustrację. A tworcami tej posmoleńskiej infekcji zarażającej społeczenstwo jest właśnie establishment – kler, politycy i dziennikarze mediów masowego rażenia. Przecież to oni doprowadzili do tej sytuacji. Doszukiwanie się kto jest bardziej winien z nich nie ma sensu – oni za tę sytuację odpowiadają w takiej samej mierze. W tej chwili PO, pis, SLD, PSL i cholera wie kto jeszcze reprezentują tylko państwo – tam mają wspólne interesy. To jest kłótnia w rodzinie. Bzdurą jest mówienie, że to jest emanacja nastrojow spolecznych – ani Ty ani ja nie dawaliśmy im do robienia takich cyrków mandatu.
    Problem polega tylko na tym, że te emocje wymknęły się spod kontroli i wylały na ulice. No i ten facet z Łodzi potraktował zdaje mi się poważnie to co oni mowią. I w ten sposób wymknęło się to spod kontroli. To jest kolejna sprawa, ktora tym nieudacznikom się wymknęła z rąk. I niestety tak będzie dalej.
    Pozdrawiam

  16. No tak, JarKacz skonstatował, że niejako w zastępstwie zginął działacz partii, którą on kieruje. Wydawać by się mogło, że po takim zdarzeniu nastąpi jakaś refleksja i chwila zadumy nad sobą. Ale gdzie tam, jeszcze lufa giwery nie wystygła, a prezio z całą świadomością gra tą śmiercią z właściwym sobie cynizmem, wskazując winnych w obozie przeciwników politycznych. Ten gość ma temperaturę uczuć w pobliżu zera bezwzględnego, nic nie jest w stanie go poruszyć zwyczajnie i po ludzku. Niektórzy mówią, że taką skalę uczuć mają psychopaci i choć ja do tej pory nazywałem JarKacz tylko zwykłym wariatem, to zaczynam tą ocenę przewartościowywać.
    Druga strona – nazwijmy ją cwaniacką – nie jest wiele lepsza, potrafi jednak stosować przebieranki i zwodzi nimi wyborców, którzy są przerażenia wizją powrotu rządów PiS-u. No i jesteśmy w matni, ponieważ tzw.lewica z jej liderem (myślałem że po wyborach prezydenckich zaszła w nim jakaś zmiana), nie jest w stanie przełamać monopolu POPiS -u.
    Napieralski przypomina coraz bardziej Pawlaka, który przez 20 lat w polityce, ani razu nie odpowiedział na zadanie pytanie wprost i w ludzkim języku.
    Nie ma się co spierać dyskutanci o robienie frekwencji wyborczej, ponieważ przeprowadzone badania jasno pokazują, że w milczącej większości rozkład sympatii politycznych jest identyczny, jak w grupie chodzącej na wybory.
    Osobiście chodzę na wybory, ale nikt mnie nie zmusi do oddania głosu na mniejsze zło (np. Bronka), głosuję na ludzi przyzwoitych, nawet jak ich nie ma na liście wyborczej.
    Wybory samorządowe rzeczywiście mogą pokazać gest Kozakiewicza, tarzającym się w błocie partią politycznym. W niektórych większych miastach już rządzą niezależni i ich stowarzyszenia, co zaczyna powoli wyglądać na secesję niektórych regionów. Może się okazać, że za kilkanaście lat będziemy mieli zupełnie inne państwo, w którym zmiany będą zależeć od centrum tylko w sprawach polityki zagranicznej, a reszta będzie konsultowana z regionami. Ta wizja, przyznam szerze, bardzo mi się podoba.

  17. http://wiadomosci.onet.pl/raporty/napad-na-biuro-pis/ryszard-c-mam-raka-zostalo-mi-siedem-miesiecy-zyci,1,3739378,wiadomosc.html
    Mężczyzna opowiadał im, że czyn swój planował od roku i niekoniecznie chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego, ale „jakiegokolwiek polityka, obojętnie jakiej partii, żeby nie czuli się tacy pewni siebie”.

    A więc Kaczyński nie miał racji – nie chodziło ani specjalnie oniego, ani nawet o PiS, to mógł być ktokolwiek. Facet miał po prostu dość, dokładnie jak ten z „Taksówkarza”. Kto wie czy tamten film go nie inspirował.
    Co ciekawe to że żył tyle czasu w Kanadzie. Widać nie mógł się odnaleźć w polskiej rzeczywistości. Emigranci tracą wyczucie, nie rozumieją Polski i Polaków.

  18. Pickard
    O tej scenie piszesz. Też miałem wczoraj gdy usłyszałem tę historię podobne skojarzenie
    http://www.youtube.com/watch?v=_CImWc7og28&feature=related

  19. Miałem wcześniej na myśli scenę na wiecu. Ale w sumie to cała historia jest charakterystyczna – człowieka który się pogubił i chce „coś zrobić”. Na przykład „dorwać jakiegoś polityka, żeby nie czuli się tacy pewni”.
    Ten były taksówkarz z Częstochowy i Kanady jest w gruncie rzeczy taki sam jak ci obrońcy krzyża. I wielu innych, zagubionych, nie rozumiejących co się dzieje, ale znajdujących prostą odpowiedź – to „ich” wina. PiSu, PO, komuchów czy katabasów. Ważne że źródło frustracji jest uosobowione. I że można marzyć: dopieprzę im to wszystko będzie już dobrze.

    Nawiasem mówiąc, może ta tragedia przypomni politykom, że są takimi samymi ludźmi jak my. Może o wiele bardziej niż Smoleńsk.
    Przy okazji, politykom (i komentatorom polityki) polecam ten oto obrazek:
    http://demotywatory.pl/2185903/Polska

  20. cinkciarz, MO miała te środowiska zinfiltrowane, ale pewnie po ścieżce kryminalnej.
    Chciał zabić Millera? Chciał zabić kogokolwiek żeby wylać swoją frustrację. Szkoda mi go.

  21. To przykre co powiem, ale wypowiedzi Prezesa PiS od dwóch miesięcy są ciągłym powtarzaniem mantry: „Wszystkiemu jest winien Tusk i PO”… Kiedyś był taki polityk, który każde swoje wystapienie, zaczynał lub kończył słowami” „Balcerowicz musi odejść”… I zniknął wraz z odejściem Balcerowicza z NBP….
    Więc nawet, gdyby zamach był na Tuska (nie daj Bóg, bo nikomu tego nie życzę), to i tak Prezes PiS będzie wciąż powtarzał, że za tym zamachem na pewno stoi sam Tusk i PO…. Już nic innego mówić nie będzie

  22. Pickard,
    To zestawienie udzielonej pomocy rodzinom ofiar obydwu wypadków robi wrażenie.
    Jedna nogą w feudalizmie tkwimy.
    Po zamachu było słychać, że zginęli najlepsi z najlepszych.
    Z ust tych najlepszych co przy życiu zostali.
    Teraz zginęli trochę gorsi.
    I z biedy ci gorsi zginęli, uważają ci najlepsi.
    Nie z głupoty,nie na dyskotekę jechali tylko do pracy.
    Jakby rząd dał im pracę na miejscu, żeby piechotą było, albo zasiłek jaki, żeby w ogóle do roboty nie musieli jechać, toby się w osiemnastu do busa nie pchali.

  23. Prezes dostał ochronę.
    Mały pistolecik już nie wystarcza.
    Mężczyzna z małym pistolecikiem nie potrafi się sam obronić.

  24. Muszę sprostować.
    Mały pistolecik wystarczy.
    Prezes nie przyjął ochrony.

  25. „Jakby rząd dał im pracę na miejscu, żeby piechotą było, albo zasiłek jaki, żeby w ogóle do roboty nie musieli jechać, toby się w osiemnastu do busa nie pchali”
    Ja od lat jeżdzę do pracy 50 km, nikt mi jej na miejscu nie dawał, ani zasiłku tym bardziej (jestem zdolny do pracy) i jeżdżę te 50 km, przepisowo, nie wyprzedzam we mgle i póki co, nie zapeszać, wszystko w porządku. Gdybym wyprzedzał we mgle i natknął się na ciężarówkę, to przypuszczam, że nie miałoby znaczenia czy jest mnie piętnastu w moim niedużym samochodzie, czy jestem sam, czy mam Mercedesa terenówkę, czy Fiata Punto, i tak bym zginął. Oprócz mniej lub bardziej ciężkich warunków życia są jeszcze prawa fizyki i inne „zasady rzeczywistości” które człowiek dojrzały musi sobie przyswoić, by nie pozostać wiecznym dzieckiem rządzącym się „zasadą przyjemności” (w kwestii tych terminów odsyłam do Freuda). My Polacy mamy pewne problemy z respektowaniem „zasady rzeczywistości”, niezależnie czy mamy do tego prawicowe, czy lewicowe usprawiedliwionko. Liczy się sam mechanizm, trzeba znaleźć winnych na zewnątrz, „co złego to nie my”…

  26. Jeżeli nie pójdzie Kaczyński na rozmowy to trudno. Nie może faktycznie pan Prezydent chodzić ciągle z wyciągniętą ręką. Przecież na Kaczyńskim i kilku pretorianach Polska się nie kończy! A szkoda Polski marnować z powodu ludzi takich jak ten morderca żądny sławy lub Kaczyński żądny władzy i przeprosin. A propos – przeprosiny jak rozumiem na kredowym papierze, z pieczęcią lakową, obrzeżem w stokrotki…

  27. ivo pisze:

    2010-10-21 o godz. 08:53

    zgadzam się w 100%

  28. I doszło do tego, że można nie zauważyć ironii w tym co piszę.
    To najlepiej świadczy jaką nam wodę z mózgu robią politycy.

  29. @ parker,
    wiele osób mówi to całkiem serio. Kiedy brakuje pozawerbalnych komunikatów i odbiera się jedynie warstwę werbalną, to łatwo o pomyłkę.
    Miło wiedzieć, że nie wszyscy stracili rozsądek.

  30. Dostrzegłem ale później, mam olej w głowie, ale wolniej się podgrzewa 🙂 I nie kształtują go politycy a książki. A ironia nie była wcale taka oczywista, tym bardziej że zdażają się na forach Polityki ludzie którzy mówią takie rzeczy śmiertelnie (nomen omen) poważnie. Więc sprostowanie, zdrówka.

  31. Pisząc o wodzie z mózgu nie miałem na myśli was Panowie.
    Wam rozsądku nie brakuje.
    Ale, że bez emotikona można ironii nie dostrzec, świadczy jak powszechne jest absurdalne myślenie.
    I bez różnicy czy po lewej czy prawej stronie.
    Szkoda, że środek sceny politycznej też zawodzi bo nie wiadomo gdzie się obrócić.
    A czasy niebezpieczne.
    A opozycja populistyczna.
    I zainteresowana porażką rządu.

  32. Ateisto i Szanowni Blogowicze

    Dostrzegam Wasze starania.
    Jednak z karczochami sobie kiepsko radzicie. Karczoch wymaga sporo zabiegów.

    Skupiacie się głównie na szaleństwie Jarosława Kaczyńskiego i szaleństwie mordercy. Tylko w jednym z wpisów przeczytałem, że emigranci sobie nie radzą po powrocie do kraju. Wątek taksówkowy poprzez swój dobry filmowy pierwowzór ma większe wzięcie.

    Na blogu redaktora Passenta zamieściłem sugestię emigrancką. Przemilczałem! (ach ta ramotka mowa! wzdycha klawiatura) motyw taksowkowy.

    Ale do rzeczy. Obie główne postaci tragedii nie są osobami o głębokim niedorozwoju umysłowym! Nie protestujcie! Poprawiam się: bardzo głębokim.
    Spotkani (osobno!) w barze kanapkowym zrobiliby wrażenie normalnych.
    Posłuchajcie taksówkarzy, posłuchajcie ich pasażerów, posłuchajcie Polaków!
    Gadają jak zagłodzone kundle. Dlaczego nikt z Was nie napisze: jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Morderca zamożny szukał ofiary pragnącej mu odebrać.

    Liczę na Wasz odzew w kwestii kasy.

  33. Ja to widze tak, Ryszard C odwolal posla. Jako wyborca i obywatel Ryszard C jak kazdy z nas nie posiada alternatywnych metod odwolania rzekomego przedstawiciela nas wszystkich w Sejmie (ani wybrania). Sad powinien widziec to jako okolicznosc lagodzaca.

  34. Witam,

    pisząc „zginął niewinny człowiek” sugerujemy, iż jesteśmy za karą śmierci dla ludzi, których uznamy za winnych. Nie różnimy się zatem od naszych antagonistów.
    Jako ateista nie uznaję katolickiej żądzy mordu, zemsty, palenia na stosach, itd. Im kto głośniej głosi „ewangelię”, tym więcej chce ukryć brudu – z nielicznymi (wielce chwalebnymi) wyjątkami. Tak wygląda otaczająca nas (coraz bardziej) rzeczywistość. Człowiek jest w stanie zepsuć każdy system, tak komunistyczny, jak i katolicki, bo jest tylko i aż człowiekiem.
    Kaczyńscy należą do zapatrzonych w siebie absolutnych nieudaczników. Ponieważ znają tylko siebie, zarzucają swoje wady innym, przy okazji wytrącając broń przeciwnikom – jak można publicznie powiedzieć politycznemu przeciwnikowi „sam jesteś nieudacznikiem”? Cechuje ich ślepa nienawiść do wszystkiego i wszystkich, charakterystyczna dla ludzi, którzy „niczego nie osiągnęli”. Wymagają więc hołdów dla tytułów, które wysiedzieli – tu przykład dał im Wałęsa, który z chwilą zostania prezydentem przyznał sobie nieomylość jak papież.
    Człowiek, który w pierwszą oficjalną podróż, jako wybrany w demokratycznych wyborach prezydent, jedzie do innego kraju, publicznie pada na kolana przed jego szefem i całuje go w rękę, daje absolutną swobodę i bezkarność, również finansową, jego agentom we własnym kraju, zarzuca jednocześnie opozycji, iż ta chce uzależnić kraj od innego sąsiada! A naród wierzy w to tak samo, jak w to, że jakieś truchło i modły do niego uchronią kraj przed powodzią! w XXI wieku w Europie!
    Jako jedyny „demokratyczny” kraj, nie mamy szans na demokratyczne wybory – próg uznania wyborów powszechnych za ważne wynosi u nas 1 (jeden) ważny głos! Zawdzięczamy to Wałęsie (a konkretnie Falandyszowi) ale nikt z jego następców nie ma zamiaru tego zmieniać. W tym aspekcie nawoływanie do „spełnienia obywatelskiego obowiązku” zakrawa na kpinę. Takich numerów nawet komuna nie wykręcała. Polacy nie mają ostatniej szansy demokracji, polegającej na zignorowaniu wyborów i tym samym dania do zrozumienia kolesiom TKM, że nie są godni reprezentowania narodu. W tworzeniu tej sytuacji brała udział – niestety – również nasza solidarnościowa, KOR-owska, itd. inteligencja. I tak jest od kilkuset lat – rozbiory, niewole, wspaniałe klęski i mity, bożki itd.
    A jednocześnie jesteśmy jedynym narodem na świecie, który wydał laureata dwóch naukowych nagród Nobla. Ale to była kobieta więc w katolickim kraju nie jest to powodem do dumy.
    Nasz barak za komuny był przynajmniej wesoły i inteligentny. Ten jest żałosny i beznadziejnie głupi.
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  35. Nie jesteśmy w stanie uchronić się przed takimi sytuacjami ani wprowadzając politykę miłości, ani unikając awantur w polityce, ani nawet wówczas, gdy wszyscy politycy będą aniołami wcielonymi.
    To jest zjawisko psychiatryczne, szaleńcy są wszędzie i jedyne, co możemy zrobić, to obserwować naszych najbliższych, sąsiadów i interweniować, jeśli dziwactwo wymyka się spod kontroli.
    To nie jest ani wina PO, ani PiS, ani dziennikarzy.
    A nagłaśnianie takich wydarzeń może spowodować, że „obudzą” się kolejni szaleńcy.

    A na marginesie: fakt, że ktoś jest wciągany w awanturę, nie oznacza, że jest współwinny. I proszę, nie wrzucajmy wszystkich polityków do jednego worka z awanturnikami, ale pokazujmy wyraźnie, kto przesadza, a kto nie.

  36. Polak nigdy winy nie ponosi za nic. Winnego zawsze się znajdzie. Może to być np trudne dzieciństwo, pod górkę do szkoły itp, ale też, mogą to być rozbiory, PRL, komunizm, kapitalizm, bieda, PIS czy PO. Byleby za nic nie odpowiadać.

  37. Niegdyś na blogu red. Daniela Passenta zamieściłem wypowiedź, której fragment pozwalam sobie zacytować:
    „Katecheza tj. chrześcijańska indoktrynacja w katolickim wydaniu działa od dwóch tysięcy lat, i czyni cuda! Cudem jest bowiem to, że głoszenie przez księży katechetów dobrej nowiny o potrzebie miłości między ludźmi, powoduje skutecznie rozkwit nienawiści między ludźmi poddawanymi tej indoktrynacji i nienawiści do inaczej wierzących lub inaczej myślących, a miłości ani trochę. Ten rozkwit nienawiści może być powstrzymany jedynie uwolnieniem ludzkich umysłów od zakłamanych treści owej katolickiej katechezy.”
    Czy Szanowny Gospodarzu i Drodzy Blogowicze nie zauważacie, że owym językiem nienawistnym posługują się właściwie dwie partie polityczne, wywodzące się z solidarnościowego rodowodu: PiS i PO. Obie mają w swej ideologii wierność instytucjonalnemu, watykańskiemu Kościołowi Katolickiemu i jego delegaturze w Polsce, a ich czołowi działacze w swych wypowiedziach deklarują poddańczą wierność temuż kościołowi i jego autorytetom, wykazując daleko idącą troskę o jego – kościoła – interesy, zapominając, że jako polscy politycy i działacze Państwa Polskiego mają obowiązek kierowania się interesami polskich obywateli i Rzeczypospolitej Polskiej. Ich spór, prowadzony w tak agresywny i nienawistny sposób, to spór o władzę dającą przywileje a nie spór o interesy polskie. Tak jak w historii swego istnienia instytucjonalny kk kierował się zasadą „cel uświęca środki”, tak obie te partie również w środkach swej propagandy nie przebierają. Ich przywódcy doskonale wiedzą, że w katolickiej części społeczeństwa polskiego „chrześcijańska” nienawiść i agresja spotyka się z większą aprobatą niż rzeczowa spokojna i rozważna dyskusja na ważne tematy.
    Jest symptomatyczne to, że ugrupowania lewicowe, także największe z nich – SLD, nie odwołujące się do tzw. wartości chrześcijańskich wystrzegają się języka agresji i nienawiści. Podobnie postępuje PSL, deklarujące im wierność. Ale PSL w III RP ma charakter partii „przystawkowej”, okazującej i stosującej zdolności negocjacyjne, jako podstawę udziału we władzy, więc nie może posługiwać się językiem nienawiści.
    Obecnie najwięcej nienawiści sieje PiS i jego czołowi działacze. PO stara się powstrzymywać swe języki na wodzy ale niektóre nienawistne albo agresywne sformułowania wobec PiS a także SLD już dawniej zostały wypowiedziane.
    Obecny stan narastania nienawiści między oba polskimi „chrześcijańskimi demokracjami” budzi poważny niepokój a wobec stanowiska PiS nadzieje na uzdrowienie polskiego dialogu politycznego mogą okazać się płonne.

  38. Pamiętam z dawnych czasów, z humoru z zeszytów szkolnych, że „Jacek Soplica miał wyrzuty po mordzie”.Na wyrzuty po mordzie – wizyta u dermatologa.Czy do poważnego w końcu tekstu nie można było dać zręczniejszego tytułu?

  39. Myslę że dopóki sejm nie zdelegalizuje pisu będziemy mile do czynienia z eskalacją napiecia politycznego O NIC

  40. @ivo, zakładając, że twój samochód pali 6l/100km, to wydajesz na dojazd do pracy około 26 zł dziennie. Nie wiem ile może zarobić robotnik niewykwalifikowany, przypuszczam jednak, że nie więcej niż 10 zł na godzinę, czyli z 10 godzinnej dniówki musi wydać 26% na dojazd. Nie piszę tego, żeby ci dokuczyć, a jedynie uświadomić pewne schematy myślenia zbliżone do doktrynalnego liberalizmu. Przedsiębiorca może sobie wliczyć w koszty biznesu zakup samochodu, benzyny i serwisu, a z zeznania podatkowego wynika, że z trudem wiąże koniec z końcem. Wygląda więc na to, że liberalizm dotyczy tylko pracobiorcy, który musi zapłacić za swoje dojazdy do pracy, natomiast przedsiębiorcy należy się socjalna refundacja samochodu i benzyny.
    Czy ludzie mogą w tej przykładowej sytuacji czuć się wystrychnięci na dutków i w przypływie frustracji przywalić komuś za te porządki? Oczywiście że mogą, a przecież zatrzymaliśmy się tylko przy dojeździe do pracy.

  41. Ależ nie dokuczasz mi, tyle, że mijasz się (oby nie we mgle) z tematem. Ja nic nie pisałem o wysokościach zarobków, finansowych problemach robotników sezonowych, odliczaniu kosztów paliwa itd. Pisałem o wyprzedzaniu we mgle i związanych z tym zagrożeniami. I napisałem coś jakby, że są one takie same dla wszystkich, niezależnie ile osób jedzie w samochodzie, jak duży i bezpieczny on jest (przy czołowym z TIRem nie ma praktycznie szans nikt, co najwyżej jak będziemy mieli Hummera, to być może uda nam się jeszcze zabić kierowcę). Nie wspomnę już, że nawet gdyby wszyscy pasażerowie umówili się, że stawiają swoje życie na szali dla zarobku, bo tak są biedni, to i tak nie mają moralnego prawa jeździć niebezpiecznie, bo na drodze są też inni, być może równie biedni jak oni, jeśli już potrzebujesz biedy jako wsparcia. Poza wszystkim, bus jadący spokojnie spala chyba mniej paliwa niż pędzący na złamanie karku, więc finansowo też się chyba opłaca, a z tego co wiem pędzenie nic w naszych warunkach nie daje, dałoby może coś jakbyśmy jechali 300km autostradą bez zwalniania, skrzyżowań, w przeciwnym razie to są zyski rzędu 5 – 10 minut na 100km

  42. Kropkozjad pisze:
    2010-10-21 o godz. 11:46

    Poza nienawistnym jezykiem propagowanym przez obydwie partie z solidarnego miotu, PO-PIS, istnieja rowniez nienawistne stwory. Takim stworem jest IPN, instytut hanby. To odpowiednik ‚ministerstwa rasy’ z Trzeciej Rzeszy.
    Czmu to sluzy poza sklocaniem i terroryzowaniem spoleczenstwa. Obydwie PO-PiS partie glosowaly na IPN.

  43. staruszek 10:31

    Z tą kasą to chyba tak. Ona gra rolę. Pierwszoplanową. Dla (prawie) wszystkich. Nawet jeśli wydaje im się, że nie. Wspomnij tylko tytuł jednego z Listów Czytelników do „GW”: „Wywloką was z waszych fur”.
    Ci, co nie mają, tych co mają. Ci, co mają, tych, co mogą mieć (ich kosztem).

    Co nie znaczy, że w Łodzi akurat ten mechanizm zadziałał. Tam chyba psychopatologia „czynna była” nieco bardziej niż socjopatologia.

    No i „szatani”.

  44. Dlaczego znowu w miejscu publicznym pozwala się na cyrki ze zniczami ?

    Za co władze miasta i służby porządkowe biorą pensje ?
    Jak ktoś tak bardzo chce przezywać to niech zrobi sobie kaplice ze swojego mieszkania.

    Dziwna sprawa, ze ani politykom czy posłom nie przeszkadza duża ilość samobójstw (pewnie z dobrobytu) czy wykluczenie ~30% społeczeństwa bez szans na poprawę swojej sytuacji życiowej.
    A my, społeczeństwo mamy rozpaczać ze 96 Geniuszy Narodu zaliczyło glebę na własną prośbę a teraz następny został powołany przed oblicze Pana.

  45. Wiesz Kartko, a ja jednak podzielam zdanieAndrzeja56, ivo i mw.

    I nie akceptuje wylacznej winy ONYCH. Jak mawiala moja babcia:”porzadki nalezy zaczynac od wlasnego podworka”. Ograniczanie sie do wypowiedzi” jacy oni wszyscy sa be”( a sa) nie zwalnia nas jednak z poczucia wspolodpowiedzialnosci za to jakim jestesmy spoleczenstwem. A ta wyrazana jest reagowniem zawsze i wszedzie na przejawy chamstwa, cwaniactwa i lamania zasad wspolzycia przez sasiadow, rodzine, kumpli czy przechodniow. Kazdy z nas ma obowiazek mowienia:halo, kolego , zle czynisz. I niezaleznie od tego czy dotyczy to dziecka czy doroslego.
    Czy zwracasz uwage komus, kto rzuca papierki na ulice, uzywa wulgaryzmow, idzie na L4 mimo ze jest zdrowy(uswiadamiasz mu, ze tym samym okrada innych naprawde chorych i potrzebujacych?), czy na pytanie przy zakupach – na fakture czy bez? prosisz zawsze o fakture( a tym samym placisz VAT i ograniczasz szara strefe? Podobne przyklady mozna by mnozyc. Jesli tego nie czynisz, to przykladasz reke do ogolnej degrengolady.

    Co do stwierdzenia Pickarda „Emigranci tracą wyczucie, nie rozumieją Polski i Polaków” – zgadzam sie z nim, zwlaszcza reemigranci, ktorzy zyli jakis czas w miare normalnym kraju nie tylko nie rozumieja, ale rowniez nie akceptuja postaw Polakow i przezywaja to bardzo bolesnie. I nie potrafia sie identyfikowac z ogolnie pojetym spoleczenstwem polskim. Jezeli przez 10 czy 20 lat zylo sie za granica, teskniac do kraju, to naprawde trudno jest zakceptowac wzajemne relacje i to, co sie dzieje.
    Po pierwszej euforii – nowe domy, centra zakupowe, samochody (zniknely lady, moskwicze, trabanty, duze fiaty i polonezy, nie mowiac o wolgach;) nastepuje zderzenie z chamstwem, bylejakoscia, brakiem odpowiedzialnosci, brakiem szacunku dla innego czlowieka, bumelanctwem i zlodziejstwem, kumoterstwem itp. I to naprawde duzo wiekszym niz gdzie indziej. I pozal sie Boze reprezentanci narodu w Sejmie, Senacie i Rzadzie.
    I nikt nie moze ode mnie wymagac, abym to ROZUMIALA. Bo nie rozumiem i nie bede. I dlatego popieram czynnie wszystkie inicjatywy, ktore maja cien szansy na zmiane sposobu myslenia jak protest przeciwko mszom w szkolez inicjatywy wyrazonej przez Wojciecha Baranowskiego na lamach tutejszych blogow, a takze Palikota.
    I nie rozumiem, dlaczego od lat toleruje sie Radio Maryja, czy PiS i prezesa, bo przeciez naruszaja Konstytucje judzac i jetrzac i powinni zostac zdelegalizowani. I nie rozumiem, jak na zapytanie korespondenta, dlaczego rozglosnia Rydzyka nie zostala zamknieta, owczesny Prezydent Kwasniewski moze odpowiedziec” przeciez mozna ich nie sluchac” – i to sa slowa i stanowisko tego, ktory ma stac na strazy Konstytucji?

    I dlatego moge zrozumiec( co nie znaczy akceptowac), co kierowalo tym nieszczesnikiem, ktory wybral sie do Lodzi – chcial cos zmienic. Oczywiscie mozna bylo inaczej np. samospalenie, ale przekaz bylby mniej jasny.
    I mozecie mnie ukamieniowac, ale uwazam, ze za to co zrobil my tez jestesmy poniekad wspolodpowiedzialni. Kazdy z nas, swiadom tego, co sie dzieje, a ktory nic nie uczynil poza wylewaniem lez na blogach.

  46. Słusznie powiedział pan Niesiołowski, że rzecz wcale nie leży w słowach o czym tak wiele rozpisują się dziennikarze. To nie sposób prowadzenia sporu a sedno sporu jest ważne. Nie to jak ale co ma do powiedzenia pan Kaczyński. Strategia polityczna pana Kaczyńskiego opiera sie na ciągłej walce z jakimkolwiek przeciwnikiem. Tak było gdy pan Wałęsa wyrzucił go z kancelarii i stał sie przez to agentem SB. I tak poleciało. Wrogami byli twórcy ZCHN, komuchy, Unia Wolności i środowisko Gazety Wyborczej a w końcu PO. Wróg być musi i to zwalczany środkami ogromnymi. Słowami z najwyższej póki pogardy. Pan Tusk jest zdrajcą i mordercą. Pan Komorowski walczy z kościołem a pan Niesiołowski się stoczył.
    Z poważaniem W.

  47. @jsg, a propos tytułu, parker wytknął mi, że nie mam wyczucia ironii, ale to była wpadka z mojej strony, bo zazwyczaj je mam, i zastanawiam się czy aby tytuł nie jest w pewnym sensie ironiczny. Bo zauważmy, że chodzi tu najczęściej nie o wyrzuty skierowane do własnego sumienia, tylko do cudzego, politycy raczej biją się w cudze piersi, choć zgadzam się z autorem, że PO wykazuje tu wrażliwość (przynajmniej na to wygląda) o 3 klasy wyższą od PiSu, starają się przynajmniej o jakieś rudymentarne elementy autorefleksji. Z drugiej zaś strony, mamy głównie zmasowany atak (to nie znaczy że ze strony PO go nie ma), mimo, że jeszcze na dobrą sprawę nic nie wiadomo, co to za człowiek i o co mu chodziło, więc jest walenie się po mordzie. Za pomocą wyrzutów. Stąd „wyrzuty po mordzie”, a gdyby chcieć być ściślejszym, można by dać „wyrzutami po mordzie” ale wtedy tytuł utraciłby swą dodającą mu uroku niejednoznaczność. To jest oczywiście moje wrażenie i moja propozycja odczytania tych słów.

  48. Temperatura zera bezwzglednego -Monteskiusz.
    Wydaje mi sié ze wlasnie to okreslenie jest najblizsze prawdy.
    Jest to stan w ktorym znajduje sie prezes JK.
    Stad tez wyszukiwanie chocby odrobiny chrustu ktory mozna by podpalic by choc na chwile ogrzac sié przy plonacej pochodni ,zniczu grobowym czy chocby cudzym nieszczesciu.
    Gdyby mogl rozpalil by stosy dla swych przeciwnikow a jego przeciwnikiem /zle pisze / WROGIEM jest kazdy majacy wlasne zdanie na dowolny temat.
    Marlenie -ja zwracam uwage lamiacym drzewka i smiecacym -wiec nie do mnie z obarczaniem wina wszystkich.W szkole to nauczyciel pokazuje co jest standartem chocby matematycznym a co nie.
    U nas tych AUTORYTETOW I PROROKOW OD SIEDMIU BOLESCI szczegolnie koscielnych namnozylo sie ale w sprawach oczywistych to kazdy udaje ze to nie jego sprawa wiec i Rydzykowi i Paetzowi i Dziwiszowi i Kaczynskiemu nikt jakos nie spieszy sié by to wlasnie IM PRZYPOMNIEC DEKALOG.
    I te slowa niech prawo zawsze prawo znaczy a sprawiedliwosc -sprawiedliwosc.

  49. zezowaty – gdziez bym smiala do Ciebie.

    Ja tez nie probuje obarczac wina wszystkich. Tylko twierdze, ze jednakowoz wspolodpowiedzialnosc ponosimy wszyscy, a chociazby przez grzech zaniechania wynikajacy np. z rozczarownia, lenistwa i wielu innych powodow.

    I podpisuje „obiema recamy” pod Twoim zakonczeniem. I uwazam, ze gdybysmy wszyscy zyli zgodnie z Dekalogiem ( a chocby ze zwyczajnym”nie czyn drugiemu, co tobie niemile”) to zbedne bylyby wszystkie Kodeksy Karne, Cywilne i inne;)