Etyczne wytyczne, bardzo liczne

Wreszcie. Wreszcie każdy członek PiS będzie wiedział, jak być porządnym człowiekiem, członkiem organizacji, a nawet posłem. Prasa donosi, że kończą się prace nad kodeksem etycznym partii. Jeszcze tylko konsultacje z etykami, parafka prezesa i można zacząć nowe życie. Uporządkowane, klarowne, uczciwe. Oparte na wartościach chrześcijańskich (i wyłącznie na tychże, podkreśla projekt) oraz polskiej kulturze. Życie z jasnym i prostym przesłaniem (bo i to obejmuje kodeks): dokształcaj się i podnoś swoje kwalifikacje, a zwłaszcza bądź na bieżąco z ciągle zmieniającym się prawem; gdy zaś dostrzeżesz, że partyjny kolega (a nawet koleżanka) podejmuje działania niezgodne z prawem, musisz zareagować (szczegółów co do form reakcji jeszcze nie podano). No i najważniejsza wytyczna kodeksu: członek partii jest zobowiązany do całkowitej lojalności wobec władz partii i kolegów.

Na szczęście każdy, w myśl kodeksu, będzie miał możliwość (nie obowiązek, zauważmy, można było przecież nakazać) zwrócenia się do partyjnej komisji etyki z prośbą o wykładnię, jak postąpić w budzącej wątpliwość sytuacji.

Zważywszy, że kodeks — jak podkreśla posłanka Elżbieta Witek odpowiedzialna za projekt — będzie obowiązywał członków PiS także w ich życiu prywatnym, szykuje się niesamowity przełom duchowo-etyczno-społeczny w życiu Polski. Prasa nie podała, niestety, czy kodeks będzie zawierał jakieś definicje pojęć, którymi się posługuje. Obawiam się, że nie wszyscy członkowie partii zdołają określić, gdzie są granice „wartości chrześcijańskich” i co jeszcze jest, a co już nie jest „polską kulturą”. Może się zatem okazać, że komisja etyki będzie najliczniej obsadzonym i najbardziej zapracowanym ciałem partyjnym, jeśli będzie chciała sporządzić wykładnię wszelkich wątpliwości.

Na przykład każdy z członków partii powinien dla własnego dobra zapytać komisję, jak ma zareagować, gdy usłyszy, że prezes Kaczyński mija się z prawdą lub przekręca fakty (nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu — to, zdaje się, mieści się w wartościach chrześcijańskich), bo kodeks mówi jasno (albo i niejasno, jeszcze tego nie wiemy), że powinien obowiązkowo zareagować, ale kodeks zarazem mówi, że nadrzędna jednak jest całkowita lojalność wobec władz partyjnych. Podpowiadam zatem wszystkim przyszłym użytkownikom kodeksu: najpierw zawsze zapytajcie o wykładnię słowa lojalność. Potem pójdzie już łatwo.

Teraz już wiemy, dlaczego Platforma Obywatelska tak długo pisze swój kodeks etyczny. Od roku szlifują definicję pojęć. Prezes Jarosław Kaczyński ma tę przewagę nad Donaldem Tuskiem, że to on sam ustala znaczenie słów. Z dnia na dzień.