Tusku, musisz! Się wytłumaczyć

Piątek, 24 września

To prawdziwy popis w wykonaniu dwóch polityków. Po jednej stronie minister Radziszewska (PO), po drugiej posłanka Sobecka (PiS) — dwie panie, które powołując się na swój, jak twierdzą, katolicki system wartości, plotą publicznie głupstwa, których wstyd komentować. Niestety, jedna reprezentuje rząd, druga — ustawodawcę, i ktoś je do tych ról wybrał, wierząc, że się nadają. Gołym okiem jednak widać, że się nie nadają. Pani Radziszewska nie rozumie swojej funkcji, a czasem nie rozumie nawet tego, co sama mówi; pani Sobecka nie rozumie tekstów literackich („Książki Czesława Miłosza pełne są różnorakiej pogardy wobec Polaków”), więc jak może rozumieć materię ustaw?

O ile jednak, by Anna Sobecka przestała być posłanką, potrzeba kolejnych wyborów, o tyle koniec rządowej kariery Elżbiety Radziszewskiej zależy od premiera Tuska. Ciekawe, jakiej ekwilibrystyki słownej dopuści się nasz elokwentny niewątpliwie premier, by uniknąć nieuniknionego — przyznać, że ta nominacja okazała się porażką?