Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

19.09.2010
niedziela

Parodia i satyra, czyli nowa gwiazda kabaretu

19 września 2010, niedziela,

Na scenie politycznego kabaretu obok takich tuzów, jak Wymigalski i Kruchciński, pojawiła się nowa gwiazda – pan Płaszczak. Niestety, i tym razem telewizja prywatna była szybsza od publicznej. Chociaż to TVP2 w ramach misji specjalizuje się w ciągłym przeglądzie scen kabaretowych (żeby ludziom żyło się weselej), to potencjał pana Płaszczaka szybciej dostrzegł TVN i natychmiast zaczął go eksploatować ku uciesze widzów. (Pominęli nawet fazę eliminacji w cyklu „Mam talent”, zakładając, że taki talent i tak trafiłby do finału).

Pan Płaszczak, jak każdy dobry komik, nie śmieje się z własnych dowcipów, za to bawi widza do łez, twórczo parodiując te wątki z historii polskiej satyry, które dotyczą tzw. życia wewnętrznego partii. Gdy mówi o swojej partyjnej koleżance, że „została zawieszona za postawę”, od razu słyszymy aluzję do sytuacji sprzed lat, gdy „członka z ramienia partii wysuwano na czoło”, by realizował zadania na powierzonym odcinku frontu walki ideowej. Gdy tłumaczy, co chciał powiedzieć wódz nic nie mówiąc na jakiś temat (lub co naprawdę chciał powiedzieć mówiąc to, co powiedział), widz najpierw ma okazję się zadumać nad głębią partyjnej myśli, a potem zrozumieć, na czym polega oczyszczająca moc śmiechu, którym nieuchronnie musi wybuchnąć.

Bicz satyry Płaszczaka uderza celnie: tym jednym zdaniem o niewłaściwej partyjnej postawie odwołuje się do sławnej przestrogi Stalina o „zawrocie głowy od sukcesów”, a zarazem przypomina wszystkim członkom partii, że wraz ze zbliżaniem się do zwycięstwa walka klasowa się nasila, więc trzeba zachować jednomyślną jednogłośność i zewrzeć szeregi. My się śmiejemy, a koleżanka Płaszczaka po chwilowym załamaniu (wizyta w TVN u Moniki Olejnik), rozumie, że popełniła błąd i choć należy do osób spoza jakiejkolwiek klasy, od razu dała odpór dziennikarskim inteligencikom, chodzącym na pasku burżuazyjnej telewizji.

Dzięki panu Płaszczakowi teraz już wiemy, jak odpowiedzieć na najtrudniejsze nawet pytanie. Wystarczy powtarzać: „Miłego wieczoru! Miłego wieczoru!”. Parodia i satyra w jednym.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 21

Dodaj komentarz »
  1. Tylko, panie Redaktorze, czy wypada do (słysznej skądinąd) kpiny z durnych zachowań polityków wykorzystywać ich nazwiska do dość prostackiego parafrazowania? Pozdrawiam

  2. Dziękuję za chwilę odprężenia, w tym krzyżowo-PiSowo-Jarkowym, itp wariatkowie to b. orzeżwia.

  3. @Ryba……jeśli parodia celna,to zdecydowanie warto.A w tych „przypadkach” wręcz wyjątkowo trafna parafraza…Autorowi gratuluję.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Podobno nazwisk się nie zniekształca, bo to płaski dowcip (ha, ha! nomen omen!). Ale i tak mi się podobało. Zwłaszcza Płaszczak.

  6. Awans społeczny zawsze miał swoje przywileje… Nie tylko w Polsce. Nowomowa ćwierćinteligenta i „pokorne cwaniactwo” a la Ślimak towarzyszy nieodmiennie wielkim przemianom społecznym. Nic na to nie poradzimy… Świat się zmienia.

  7. nota bene:
    „zawrot glowy od sukcesow”, to lenin.

  8. @Ryba 25
    Bardziej mi się to kojarzy (za wiki) z :
    Płaszczak, chlamida (Chlamydoselachus anguineus) – gatunek prymitywnego rekina, blisko spokrewniony z wymarłymi gatunkami znanymi w zapisie kopalnym z pokładów plioceńskich Antyli i mioceńskich Europy. Wraz z nieopisanym jeszcze naukowo Chlamydoselachus sp. nov. A występującym u wybrzeży Afryki jest zaliczany do podrzędu Chlamydoselachoidei, a nawet proponowane jest wyodrębnienie ich do odrębnego rzędu Chlamydoselachiformes. Zasięg występowania : Spotykany w wodach całego świata na głębokościach od 120 do 1500 m p.p.m., rzadko pojawia się bliżej powierzchni wody. Gatunek rzadki i słabo poznany. Kategorie: Gatunki o podwyższonym ryzyku wyginięcia.

    Tylko, że u nas, często pojawiają się nad powierzchnią wody, za to solidnie ją lejąc.

  9. tad56

    Gdzie tam Płaszczakowi do rekina. Flądra może…

  10. A mnie „prymitywny rekin” się całkiem podoba, jakoś pasuje, może nie do samego Płaszczaka (mędrzec to może nie jest, ale prymitywny to raczej też nie bardzo), ale do ogólnego stanu intelektualo-emocjonalnego formacji politycznej, w której się rzeczony Płaszczak wyżywa. Jakże kojące jest, że jest to „gatunek o podwyższonym ryzyku wyginięcia”. Taką też mam nadzieję, bez złudzeń oczywiście: gatunek ten nie raz jeszcze dotkliwie pokąsa tego i owego, namąci w naszym krajowym bajorku jeszcze nie raz i nie dwa, to może długo trwać (jak to wymieranie gatunków…) ale myślę, że swej potęgi w ekosystemie już nie odbuduje. Tak nam dopomóż Elektorat!

  11. a moze, jako spiritus rektor, funduje tu zwykly
    PASZCZAK(nie mylic z kiszczakiem)
    (patrz: tove jansson,”w dolinie muminkow” etc.)?

  12. @Ryba 25
    Czy wypada? No nie wypada, starsi ode mnie redaktorzy zawsze mi powtarzali, żebym się z nazwisk nie wyśmiewał, bo to prostactwo. Nic nie mam na swoje usprawiedliwienie, po prostu nie zdołałem się powstrzymać. Ale podobno zbyt długie wstrzymywanie się też może być szkodliwe.

  13. Byku, będąc matką dwojga dzieci uważam się poniekąd za znawcę Muminków. Paszczaki jako gatunek charakteryzowały się bardzo ograniczoną wyobraźnią i ścisłym przestrzeganiem przepisów. Często pełniły w związku z tym jakieś funkcje urzędowe, bywały strażakami, policjantami itp. Własne zdanie było u nich rzadko spotykanym ewenementem.m
    Jakoś te cechy pasują…

  14. Piosenka kabaretowa pt: ” Władza po polsku ”
    Ref: Władza po polsku
    Władza po polsku
    …to jest celebra bardzo swojska
    Urzędnik bytem znów samozwańczym
    jak bankier zagra …tak Władza tańczy
    i wszystkich mierzy własną miarą
    kłamstwa się stają… Władzy wiarą
    słabych poniża ,
    a silnym się kłania
    taka jest „Władzy” polska odmiana ?
    ——————————————-
    U zbiegu ulic dwóch męczenników
    elity ćwiczą się w szkole uników
    …jak się unika przykrych podatków
    …jak siebie związać z poselską ławką
    …jak być pielgrzymem… będąc niewiernym
    …jak zgrywać wieszcza… będąc odźwiernym
    to stara szkoła polskiej elity
    Czy paw narodów znów w ciemię bity ?
    ——————————————————–
    U zbiegu ulic dwóch mandarynów
    stał dom handlowy dwóch anonimów
    na półkach stały chińskie towary
    a kredyt dawał przyjaciel stary
    lichwiarski procent do dla nas fraszka
    my się nie boim nawet Niemiaszka
    jak przepuścimy majątek cały
    będziemy mieszkać w wozie Drzymały
    —————————————————–
    U zbiegu ulic dwóch bohaterów
    można dziś wstąpić do szwoleżerów
    nie ma naboru …to zawodówka
    no i na chętnych czeka łapówka
    będzie się można żenić ze sobą
    kapral dziś żoną … sierżanta z brodą
    żołnierz jak zawsze na śmierć gotowy
    a po żołnierzach… nie będzie wdowy
    ——————————————————-
    U zbiegu ulic dwóch działaczy
    mieszkał wódz Nikoś właściciel daczy
    i na polance tuż obok grilla
    głosił wszem wobec : życie to chwila
    głoszenia głupot miał on potrzebę
    kumpli swych zgubił i wpędził w biedę
    na gruzach stoczni , którą zmarnował
    ludzi ze stali on balsamował
    —————————————————
    U zbiegu ulic dwóch poetów
    można oglądać zbieracza petów
    jest nim artysta …unijny piewca
    natchniony bloger …zarodek wieszcza
    spala w tych petach swe wątpliwości
    i choć miał szczęście w wolnej miłości
    to jednak wolność nie poszła w parze
    z kasą ….co wzięły czerwone twarze
    ——————————————————
    epilog : U zbiegu alej Solidarności
    tej starej daty i …tej daty nowej
    mieszka czytelnik tych niedorzeczności
    które nam życie dostarcza z mozołem
    Władza nie zmienia się ani na jotę
    ta sama była przed wojną …po wojnie
    tylko te czasy są …tak jakby nowe
    i nad biednymi nie ma już litości

    2010
    Wojciech K.Borkowski

  15. Jest mi bardzo głupio i przykro, i z gory sie kajam i płaszczakiem leżę przed Moderatorem. Ale nie moge nie przypomniec jednego politycznego nazwiska: Wrzodak. Ja wiem, ze nazwisko nie hanbi. I że każdy sie nazywa, jak sie nazywa, chyba, ze zacznie używac pseudonimu. Ale zachowanie jednak hanbi. I dopiero to połączenie zachowania z nazwiskiem każe się zadumac nad wyborem drogi przez polityka. No, bo tak uczciwie mowiąc, co by temu akurat politykowi przeszkadzało w wybraniu sobie jakże szlachetnego pseudonimu „Narciarz”?

  16. Szanowny Panie Redaktorze,

    przytoczone przez Pana określenie ‚za postawe’ uzasadniajace to, ze kos dostal czerwona, a wlasciwie zółta kartke, jest chyba przez Pana nie docenione; zaklasyfikowanie tego okreslenia w kategorii humoru jest chyba niewystarczjace. Ja bym sadzil, ze autor tego okreslenia ‚idzie na powaznie’, zakladajac, ze to, co mowi jest nosne i zrozumiale dla wszystkich i nie tlumaczy przy okazji jak bardzo uniwersalna jest to kategoria.

    Pozdrowienia
    http://www.woron.org

  17. Jakież to zabawne, co Pan napisał, Panie Srowalczyk (jak widzę (21.08.) daje Pan pełne przyzwolenie każdemu kto ma ochotę, aby tak Pana nazywać). Boki zrywać! I „Polityka” Panu płaci za te wypociny? Niesamowite, jak to czasopismo się zdegradowało. I jeszcze jedno – nie powinien Pan sobie zbyt wiele wyobrażać – Pan nie jest żadnym „redaktorem”, Panie Srowalczyk, Pan jest zwykłym politrukiem i do tego niezbyt lotnym (choć jak widzę, lekcje z podstaw marksizmu-leninizmu odrobione :)) Proponuję zmienić tytuł bloga na „Listy politruka” 🙂

  18. Panie Redaktorze, rozbroił mnie Pan zdaniem: „Ale zbyt długie wstrzymywanie się też może być szkodliwe”. Ukłony

  19. @111
    Przynajmniej piszę pod własnym nazwiskiem.
    Z partyjnym pozdrowieniem
    Politruk Srowalczyk vel Sbekalczyk de domo Ruswalczyk

  20. Taka refleksja mnie naszła; ludzie którzy mają w swoich szeregach różnych „szemranych” prawdziwych komuchów, ba! są właściwie socjalistami (solidarne państwo) z upodobaniem wymyślają innym, właśnie od komuchów czy esbeków. Dodam że partia – wiadomo jaka- działa na wzór i podobieństwo PZPR. Jedyne pytanie w związku z tym to : czy jest to działanie świadome, czy mózgi „onych” zostały kompletnie wyprane.

  21. Panie Jacku,
    Niech Pan się nie wdaje w dysputy. Szkoda czasu. Pamięta Pan jak długo zajęło mi strzepanie z siebie „neosceptyka” w poprzedniej dyskusji ?
    Pozdrawiam

  22. Kris Poland,

    A gdzie taką wazelinę można dostać?
    Kolega chciał kupić.