Fetysz jedności

Środa, 25 sierpnia

Dziennikarze postanowili się zatroszczyć o domniemany problem Jarosława Kaczyńskiego — jedność wewnątrzpartyjną PiS. Analizują podziały, szukają rozbieżności i punktów wspólnych, tropią koalicje i kto z kim je kolacje. Martwią się strasznie, że frakcja Ziobro-Kurski-Brodziński nie dogada się ze skrzydłem Kluzik-Poncyljusz-Migalski (ten ostatni to bezpartyjny fragment skrzydła) i nawet człowiek środka Paweł Kowal (który potrafi wyjaśnić i usprawiedliwić wszystko) nie da rady posklejać tego w całość, a wtedy, wtedy… o zgrozo!, partia się rozpadnie.

I ja rozumiem tę troskę. Bo gdyby zabrakło PiS, to o czym będą pisać na metry i mówić godzinami? Ale, niestety, będzie jak w puencie piosenki Młynarskiego: nie, nie zabraknie. Jarosław czuwa.