Człowiek, który robi w dłoniach

Czwartek, 5 sierpnia

Znawcą rzeźby z pewnością nie jestem, to prawda. Jednak propozycja, by w miejsce krzyża boleściwego postawić „Obelisk wierności ojczyźnie” autorstwa Maksymiliana Biskupskiego, wydaje mi się więcej niż kuriozalny. Obelisk ma przedstawiać 96 dłoni (lub par dłoni) w różnych gestach. Nie brzmiałoby to pomoże tak groźnie (chociaż śmiesznie brzmi od razu, bo gesty dłoni bywają różne), gdyby nie istniejące już dzieło tego samego artysty, które stoi ku chwale JPII w Dukli (fotka skopiowana z portalu Gazeta.pl).

Rozumiem, że rzeźbiarzowi (dodajmy, uznanemu, to twórca warszawskiego pomnika Polakom Poległym i Pomordowanym na Wschodzie), bardzo przypadł do gustu jego własny pomysł. Jak to mówią, sam sobie siebie zazdroszczę. Zarazem nie potrafię się wyzbyć skojarzenia z genialną komedią Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana” — tam artysta Adamiec namalował dłoń i wierząc, że jakiś koneser sztuki ukradł jego bohomaz, marzył o nieskończonym powielaniu „motywu dłoni”, jakoby niezwykle nośnym symbolu tego i owego. Jeśli taki pomnik stanie na Krakowskim Przedmieściu, z pewnością będzie bardzo nośnym symbolem upośledzenia estetycznego Polaków i jedną z największych atrakcji wycieczek po stolicy pod hasłem: „Śmiech to zdrowie”.