Święty poszukiwany, robota od zaraz

1 sierpnia, niedziela

Zachęcony przez arcybiskupa Józefa Michalika („Trzeba mieć odwagę nazwać po imieniu, co jest dobre, a co złe. To nasz obowiązek wobec naszych dzieci i bliskich”), zwracam uwagę, że jest bardzo złe, gdy przewodniczący konferencji episkopatu wygłasza homilię, w której plecie bzdury.

Podczas XVI Spotkania Małżeństw, które miały wesela bezalkoholowe, arcybiskup biadolił na temat liczby rozwodów i wymierania Polaków: „Wizytuję parafie, to widzę, że już tylko w co dziesiątej parafii jest tak, że jest więcej chrztów niż pogrzebów. Umiera Polska. Umiera miłość w polskich rodzinach. Umiera miłość do ofiary, do męża czy do żony, bo narodziny kolejnego dziecka to zobowiązanie na całe życie”. Oczywiście, jak się ma to biadolenie do mnożących się oficjalnych kościelnych unieważnień małżeństw (często z użyciem bardzo wątpliwych podstaw), jak się to ma do deklarowanej katolickości naszego społeczeństwa, a zwłaszcza jak się to ma do wszechobecności Kościoła katolickiego w życiu publicznym Polski w ciągu ostatnich 20 lat, czyli całego nowego pokolenia Polaków, jak się to, wreszcie, ma do powszechnej, niemal upaństwowionej katechezy szkolnej — o tym wszystkim ksiądz nie wspomina. Łatwiej jest przecież używać (moim zdaniem nadużywać) wielkich słów i rzucać ogólne oskarżenia, właściwie nie wiadomo wobec kogo (państwa? ludzi na tej konkretnej mszy?) niż z bliska przyjrzeć się choćby własnemu podwórku.

Wylano już na ten temat morze atramentu i zapchano gigabajty pamięci, więc nie mam zamiaru rozwijać nadmiernie tematu. Zawsze można powiedzieć, że mnie, jako ateistę, w ogóle nie powinno to obchodzić. Niemniej obchodzi mnie to — jako uczestnika życia społecznego, w którym olbrzymią rolę odgrywa instytucja całkowicie niezdolna do postawienia na swym czele ludzi godnych takich stanowisk, ludzi zdolnych do analizy rzeczywistości i stawiania jej czoła za pomocą czegoś więcej niż zaklęć oraz międlenia w tę i z powrotem słów miłość, naród, ofiara, świętość, godność i wiara.

Szczególnie zabawnym i bzdurnym zarazem akcentem wystąpienia arcybiskupa podczas Wesela Wesel w Miejscu Piastowym jest dla mnie teza: „Jeśli Polska nie będzie miała świętych w najbliższych latach, zginie jako naród”. Proponuję, by episkopat ogłosił ogólnopolski konkurs na świętego, najlepiej z nagrodami (życie wieczne u boku sami wiecie kogo, oczywiście, gratis). Może któryś z biskupów by wystartował? Choć wątpię, nie mają czasu na cuda, muszą pisać kolejną homilię.