Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

12.07.2010
poniedziałek

Wojna o krzyż — o rany, Lisicki ma rację

12 lipca 2010, poniedziałek,

Poniedziałek, 12 lipca

Wrodzone lenistwo każe mi dziś wykonać unik. Zamiast wyjaśniać, dlaczego z mojego punktu widzenia spór o krzyż pod Pałacem Prezydenckim jest tyleż poważny, ile śmieszny, i dlaczego Beata Kempa jest żałosna, gdy mówi, że Bronisław Komorowski nie będzie „prawdziwym katolikiem”, jeśli przeniesie ów krzyż gdziekolwiek, postanowiłem zacytować fragment komentarza Pawła Lisickiego, szefa „Rzeczpospolitej”, z którym światopoglądowo różni mnie właściwie wszystko. Niemniej — ku mojemu zdumieniu — nie akceptując niemal całego jego wstępu, zgadzam się z nim co do głównego przesłania. Sytuacja wydaje mi się tak nietypowa, że postanowiłem zacytować redaktora:

„nie uważam, żeby pozostawienie krzyża w obecnym miejscu było dobrym pomysłem. Czas żałoby się skończył i krzyż, który tak dobrze ją wyrażał, powinien zostać przeniesiony. Zamiast niego można umieścić przed pałacem tablicę, która będzie upamiętniała wszystko to, co stało się w Polsce po 10 kwietnia. Propozycję tę zgłosili niektórzy politycy PO i wydaje się ona rozsądna. (…) Zwolennicy zachowania krzyża twierdzą, że upamiętnia on nie tylko tragiczną śmierć ofiar katastrofy, ale też niezwykły sposób jej uczczenia. Przypomina o solidarności tysięcy ludzi, którzy postanowili oddać Lechowi Kaczyńskiemu hołd. To prawda, tyle że niecała. Bo w tym samym stopniu, w jakim jest symbolem pamięci, jest też, a przynajmniej może się łatwo stać, symbolem politycznym. Znakiem rozpoznawczym dla ludzi, którzy są zwolennikami legendy Lecha Kaczyńskiego. Którzy porównują tragedię smoleńską z Katyniem i uważają, że ofiary katastrofy były poległymi.

Ale w jakiej bitwie poległ Lech Kaczyński? Czy naprawdę wolno jednym tchem wymieniać przypadkową tragedię – katastrofę pod Smoleńskiem – ze świadomą ofiarą z życia, co stało się udziałem oficerów zamordowanych w Katyniu? Nie wolno. To zatracenie miary rzeczy. Obrona krzyża miała sens wtedy, kiedy zagrożona była sama tożsamość narodowej wspólnoty. Nie ma powodu, żeby dziś w demokratycznej walce miał się on stać narzędziem jednej partii. Żeby był bardziej znakiem PiS niż PO. Obecny prezydent ma przeto – mniemam – prawo domagać się przeniesienia krzyża poza pałacowy dziedziniec”.

Beata Kempa i Zbigniew Ziobro (który chce teraz zaistnieć poprzez apel do prezydenta o pozostawienie krzyża) albo tego nie rozumieją, albo udają, że nie rozumieją. To drugie wydaje się dużo bardziej prawdopodobne. Niestety.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Głos Lisickiego jest dziwaczny. Dlaczego on właściwie stosuje tryb przypuszczający – „Bo w tym samym stopniu, w jakim jest symbolem pamięci, jest też, a przynajmniej może się łatwo stać, symbolem politycznym.” Skąd to „a przynajmniej może łatwo stać (się)”
    Już się stał. A Lisicki się do tego dołożył, więc niech nie wylewa krodylich łez. Chciał kryzysu to ma kryzys.

  2. To bez wątpienia słuszna uwaga. Ale trzeba docenić zdolność wypowiedzenia niewygodnych dla wielu ludzi PiS słów.

  3. Jak to? To Prezydent Lech Kaczynski nie polegl smiercia meczenska na polu bitwy smolenskiej idac z odsiecza na Spitfajerze w towarzystwie 95 ciezkozbrojnych mezow, z lancami na bolszewika i kalasznikowami przeciwko wrogom Rzeczpospolitej? A to jestem zawiedziony. Bylem przekonany, ze tak to bylo pod Smolenskiem 10 kwietnia roku pamietnego i ze bitwa owa byla w 100 proc. wygrana (zginal m. in. hetman Gosiewski). Widocznie cos mi sie pomylilo, albo sie przeslyszalem. 🙂 🙂 🙂