Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

11.07.2010
niedziela

Palikot zamawia sondaż, Kowalczyk dostaje łomot

11 lipca 2010, niedziela,

Drogi P.!

Nie mam zamiaru Ci się skarżyć, ale prawda jest taka, że dostałem solidny łomot od gości mojego bloga za kawałek „Janusz Palikot zamawia sondaż” z cyklu Myś* na dziś. No cóż, skoro dostałem, to pewnie mi się należało. Kiedy wypowiadasz się nie dość precyzyjnie, musisz się liczyć z konsekwencjami; kiedy idziesz na skróty – możesz pobłądzić.

Ponieważ oskarżenia padły ciężkie, a moi goście poświęcili całkiem sporo czasu na polemikę (i to na ogół sensowną – zarówno ze mną, jak i z innymi komentatorami), pomyślałem, że głupio będzie tak schować głowę w piasek, wypinając się w oczekiwaniu na kolejne klapsy. Wracam więc do wątku, by spróbować trochę dokładniej wyjaśnić, o co mi chodziło. Ale musisz uzbroić się w cierpliwość, bo tego nie da się zrobić krótko.

Odkładam na bok zarzut, że napisałem o Palikocie głównie po to, żeby „zaistnieć”, nabić „oglądalność”. To jest oskarżenie o tyle bezzasadne, że po pierwsze, z założenia na blogu piszę o rzeczach, które z jakiegoś względu mnie interesują, ciekawią, poruszają, bulwersują, śmieszą, brzydzą, wprawiają w zdumienie itd.; a po drugie, po co miałbym pisać w Sieci dla samego siebie? Z istoty rzeczy piszę, zakładając, że ktoś to będzie czytał i się ze mną zgadzał lub nie (częściej – nie, bo nie; czasem – nie, bo się po prostu mylę).

W tym wypadku myliłem się pisząc, że z takiego sondażu niewiele wynika. Oczywiście, że wynika: dowiadujemy się, jak na zadane pytanie odpowiedzieli ankietowani telefonicznie ludzie, konkretnie 503 ludzi. Rozumiem, że TNS OBOP zadbał, żeby była to jakaś grupa reprezentatywna, ale z informacji podanych przez Janusza Palikota na jego stronie ani z tekstu o tym badaniu na portalu „Gazety Wyborczej”, do którego się krytycznie odniosłem, nie dowiadujemy się, jaka to była próba (reprezentatywna dla jakiej populacji) ani jaką techniką przeprowadzono to konkretne badanie. Nie wiemy też, czy było to badanie jednopytaniowe, czy fragment jakiegoś badania omnibusowego (różne pytania przy okazji jednego badania).

Przypominam, że nie jestem socjologiem i nie twierdziłem, że wiem, jak powinno być przeprowadzone badanie, z którego chcielibyśmy się dowiedzieć, jak „Polacy” odnoszą się do przyczyn katastrofy smoleńskiej. Zwracam natomiast uwagę, że nagłaśnianie tego badania w takiej formie, w jakiej to miało miejsce, jest co najmniej dalekie od rzeczowości.

Skoro już zabrałem się do dzielenia włosa na czworo, pociągnę to dalej. Pytanie, przypominam, brzmiało „Jakie są Pana(i) zdaniem najbardziej prawdopodobne przyczyny katastrofy TU 154 w Smoleńsku?”. Badani mieli do wyboru zestaw odpowiedzi (wielokrotnego wyboru) plus odpowiedź „inne”, a ponieważ w „innych” pojawiała się jeszcze jedna typowa odpowiedź, więc dodatkowo, w ostatecznym opisie, trafiła na listę podstawową.

Jest chyba dość oczywiste, że odpowiedź na to pytanie powiązana jest ze stosunkiem ankietowanego do rozkładu sił politycznych, ale nie wiemy, czy próba uwzględniała choćby ten rozkład, jaki ujawniły wybory prezydenckie. Czyli, rzeczywiście, z pokazanej nam tabeli, czegoś się dowiedzieliśmy (np. że stosunkowo niewielu badanych skłonnych było przypisywać winę uogólnionym „Rosjanom”, a znacznie częściej wskazywano na błędy ludzi), ale tak naprawdę nie dowiedzieliśmy się, czy ten rozkład odpowiedzi jest skolerowany z czymkolwiek (poglądy polityczne, wykształcenie, wiek, miejsce zamieszkania, płeć), poza tym, że tak odpowiedzieli ludzie, którzy w ogóle zgodzili się wziąć udział w telefonicznym wywiadzie.

Tu zresztą pojawia się kolejna moja wątpliwość – być może herezja z punktu widzenia badaczy opinii publicznej: jaką wartość mają takie wywiady? Czy miałeś kiedyś, drogi P., okazję być telefonicznie odpytywany? Czy naprawdę poważnie traktujesz taką rozmowę? Czy Twoja odpowiedź w żaden sposób nie zależy od tego, kto pyta, jak pyta, w jakim momencie ta rozmowa się odbywa, czy interesuje Cię temat ankiety itd., itp. Rozumiem, że od tego wszystkiego po prostu abstrahujemy, skupiając się na ostatecznej odpowiedzi, ale dla mnie świadomość tych wszystkich okoliczności znacznie obniża wartość uzyskanej tą drogą wiedzy.

Dlatego nadal uważam, że taki sposób zaprezentowania tego badania (co nazwałem „hucpą”, może niepotrzebnie „beznadziejną”) miał na celu wywołanie raczej efektu propagandowego (dla jednych „słusznego”, dla drugich „niesłusznego”, czego także dowodzą komentarze gości mojego bloga), niż poszerzenie naszej wiedzy o świecie (w tym wypadku o ludzkich mniemaniach w odniesieniu do trudnej do zracjonalizowania tragedii). A byłoby interesujące naprawdę się o tym czegoś dowiedzieć, bo obie strony sporu politycznego chętnie wygłaszają rozmaite twierdzenia na ten temat.

Co do samego Janusza Palikota. Do wielu jego akcji zniechęca mnie głównie to, że dysponując inteligencją, wiedzą, doświadczeniem, odwagą i last but not least pieniędzmi, mógłby robić to, co robi, dużo lepiej. Nie oszukujmy się, brakuje nam w świecie polityki takich ludzi. O ile niewiele spodziewam się po pani Elżbiecie Jakubiak, o tyle znacznie więcej oczekiwałbym od Palikota. A nawet Jacka Kurskiego, który używa swej niewątpliwej inteligencji w najgorszym stylu.

Ciekawe, drogi P., czy zdołałem Cię przekonać do swoich racji? Jeśli nie, to trudno. Nie zawsze się wygrywa. W RPA przekonali się o tym nie tylko Niemcy i Holendrzy :).

Pozdrawiam JK

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Nic nie stoi na przeszkodzie by ktokolwiek zrobił badania reprezentatywne, na szerszej próbie. Palikot przełamał polityczne i obyczajowe tabu jakim przez kilka miesięcy była smoleńska katastrofa. Państwo, instytucje, partie mają dość pieniędzy by wykazać prezyzyjnie jaki procent dorosłej populacji upatruje przyczyn tragedii w „ruskim spisku” i podzielić tę grupę wg rozmaitych kryteriów. Ja czekam na taką wiwisekcję narodowej obsesji. Chyba polityków i badaczy nie krepuje już żałobna poprawność polityczna?
    Niektóre formy przekazu stosowane przez Palikota również budzą moje mieszane uczucia. Ale zaletą ich jest to, że są skuteczne. Niestety znaleźliśmy się w takiej sytuacji, że nie nie możemy już się bawić w Wersal. Od kilku lat w dyskusjach – też na blogach Polityki – poruszany jest problem metod. Czy możemy stosować wobec pis-owskiej prawicy podobne do nich metody? Moim zdaniem nie ma innego wyjścia dlatego wspieram Palikota gdy obnaża i ośmiesza pisowskie dyrdymały
    Pozdrawiam

  2. Podstawowe pytanie – co nam daje, prawidłowo nawet przeprowadzony sondaż tego typu?

    Po co nam opinie, gdy nie znamy (kompletnego zestawu) faktów?

    Nie mając na celu okazania pogardy dla ‚przeciętnego człowieka’, pragnę zauważyć, że przeciętny człowiek nie ma wiedzy, doświadczenia, a przede wszystkim danych, by dokonać jakiejkolwiek oceny tego typu zdarzenia.

    Sondaż taki pokazuje jedynie nie do końca jasne preferencje polityczne, ew. wybór programu telewizyjnego, czy radiowego.

    W społeczeństwie zawsze znajdą się osobniki rodem z towarzystwa płaskiej ziemi, porwani przez obcych etc. którzy własne przekonania cenią wyżej od faktów i bez względu na argumenty przeciw będą forsować swoją, spiskową wizję świata. Tego rodzaju sondaż może pokazać ile osób poddaje się tej czy innej agitacji, ten czy inny sposób uznając za bardziej atrakcyjny etc.

  3. „Co do samego Janusza Palikota. Do wielu jego akcji zniechęca mnie głównie to, że dysponując inteligencją, wiedzą, doświadczeniem, odwagą i last but not least pieniędzmi, mógłby robić to, co robi, dużo lepiej.”

    *********************************

    Nie jestem pewien, czy Palikotowi chodzi o to, by zdobywać sympatyków. Palikot zaistniał dzięki skandalizującym happeningom. Jeżeli zaistniał właśnie w ten sposób, to oznacza to, że istnieje popyt na taką właśnie formę debaty politycznej. Jest więc konsekwentny.

    Proszę zwrócić uwagę, że Palikot nikogo wprost nie obraża. Robi to, za co mu płacą. Rolą posła jest m.in. zadawanie niewygodnych pytań bez obaw, że zostanie za to ukarany.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Panie Redaktorze,

    uwazam, że lomot, o ktorym Pan pisze trafil się Panu w sposob dalece nieuzasadniony. Nadal – podobnie jak Pan – uwazam, że robienie tego typu badan, jakie zlecil ostatnio Palikot nie ma zadnego sensu, zas proby ‚podczepiania’ odpowiedzi pod orientacje polityczna ankietowanych tez sa watpliwe. Generalnie jest taka zasada, ze ankiety maja sens wtedy, kiedy ankietowani cokolwiek wiedza na temat analizowanego zjawiska. Oczywiscie sa badania ‚z teza’, kiedy chodzi o to, ze jakies zjawisko, ktorego przyczyny czy znaczenie sa oczywiste, tj. dokladnie zbadane, moze byc przez ankietowanych przedstawiane zupelnie inaczej, by nie powiedziec falszywie. W tym przypadku bedzie zastanowanie sie dlaczego tak sie dzieje. Natomiast organizaowanie badan, z ktorych wynika tylko tyle, ze mimo, ze wiedza na temat badanego zjawiska jest co najmniej skromna, czy wrecz zadna, a ankietowani, pewni siebie odpowiadaja, swiadczyc moze jedynie o ich dobrym samopoczuciu, mowiac delikatnie. To zas zbliza nas do kategorii falszywej swiadomosci spolecznej, ktora oczywiscie, przy odpowiednim podejsciu, moze byc wykorzystana zgodnie z wola osob nia manipulujacych.

    Łącząc wyrazy szacunku
    http://www.woron.org

  6. Macieju
    Dlatego badanie pozwoli odpowiedzieć na pytanie ile milionów ludzi obdarzonych prawem głosu i jakich jest „rodem z towarzystwa płaskiej ziemi”. Nie uważasz, że należy nam się taka informacja skoro w pewnej mierze nasze życie uzależnione jest od nich. Skoro państwo ustala zakres analfabetyzmu bądź np zachorowalność na gruźlicę to chyba powinno zająć się również tą sprawą?
    Szczepan, rozbraja mnie Twoja wiara w wiedzę. Naprawdę sądzisz, że pełne wyjaśnienie, wyjasnienie do dna wpłynie na zachowania ludzi sfilmowanych w słynnym dokumencie Pośpieszalskiego? Popatrz zimnym okiem
    http://www.youtube.com/watch?v=vUltbN_BPgA&feature=related
    Pozdrawiam

  7. Szczepan 10:32

    „Fałszywa świadomość społeczna”???

    W odróżnieniu od „prawdziwej”?

    Szczepanie, ten Twój materializm dialektyczno-historyczny… To już wolę badania opinii publicznej.

  8. Cieszę się, że wreszcie mam okazję przeczytać na pańskim blogu nieco więcej niż przedwieczorne wzdychania zmęczonego dniem człowieka zmienione w kilka krótkich zdań oznajmujących.
    Ja nie piszę bloga, bo stwierdziłem, że zazwyczaj po codziennym trudzie na więcej niż wspomniałem przed chwilą fizycznie mnie nie stać, a to za mało, by wywołać zainteresowanie.
    Nie odnoszę się przy tym do dzisiejszej treści, w sensie, czy się z nią zgadzam, czy nie, ale wreszcie miałbym tu się do czego odnieść poza westchnieniem „ach, popieram” albo, „ach, mnie też to …”.
    Skoro pan jednak pisze bloga, jak sam wspomniał, by prezentowane treści zostały zauważone i się do nich ktoś odniósł, to życzę takich treści, by wywoływały polemikę, a nie krytykę czy (jak przynajmniej u mnie do tej pory) przejście obok.
    Pozdrawiam
    rs_

  9. Przyznam, że w pierwszej chwili, widząc tytuł, pomyślałem o… Justynie, ale przecież to nie jej pora roku i chyba nie ścigała się ostatnio z Bjoergen. Drugi typ był, że coś z nowym prymasem, a to Pan po prostu dostał ten łomot… Życzę udanego przebicia się z popularnym nazwiskiem 🙂