Paranoi nam nie zabraknie

Poniedziałek, 5 lipca

Dlaczego Jarosław Kaczyński był taki spokojny, a nawet pogodny, gdy okazało się, że raczej przegrał? Skąd OD RAZU wiedział, że powinien pogratulować zwycięstwa Komorowskiemu, choć znane były jedynie istotnie różniące się między sobą wyniki sondażowe? Czyżby to było ukartowane? Czyżby Kaczyński OD RAZU WIEDZIAŁ, że nie wygra? Czyżby ZAWARTO KOLEJNĄ TAJNĄ UMOWĘ między elitami? Czyżby znów SPRZEDANO naszą Polskę?! NAS, którześmy na nią głosowali?!

Pozwoliłem sobie na taką mikropróbkę politycznej paranoi. Kto nie wierzy, że można posunąć się tak daleko, niech się uważniej rozejrzy. Czy portal, który podaje wyniki wyborów, pisząc nazwisko Komorowskiego cyrylicą jest daleko od tego? Czy mówienie o „poległych w Smoleńsku”, o „męczeńskiej śmierci”, jak to był uprzejmy zrobić w wieczór wyborczy prezes PiS, jest dużo dalej?

Ponieważ samo zadawanie pytań jest formą ucieczki, więc odpowiem sobie (i ewentualnym czytelnikom) na to pytanie: nie, nie jest dużo dalej, to tylko subtelniejszy sposób mówienia tego, co potem już bez żadnych zahamowań wykrzykują ludzie na ulicach.