Rzetelny jak Pyza. Marek Pyza

Drogi P.!

Sympatie polityczne, a częściej nawet antypatie polityczne skłaniają nas do automatycznego przypisywania ocen ludziom i sytuacjom. Spróbuję zatem przedstawić Ci drobne zdarzenie ze świata mediów maksymalnie obiektywnie, a Ty pomyślisz sobie o tym, co chcesz.

Wieczorne „Wiadomości” z 2 lipca poświęciły mniej więcej 2,5 minuty tematowi pod tytułem: „Prokuratura tropi media”. W materiale oprócz informacji o ślubowaniu nowych senatorów (którzy zastąpili ofiary katastrofy), wątpliwościach rodzin ofiar co do tempa śledztwa (żona Tomasza Merty: „jeżeli w ogóle możemy powiedzieć, że się toczy”) i wdrożeniu śledztwa prokuratury wobec dziennikarzy (że ujawnili sprzeczności między zeznaniami kontrolerów z wieży i naszego pilota), znalazł się passus o uchwale Rady Programowej TVP, która zaapelowała „do wszystkich redakcji programów informacyjnych i publicystycznych telewizji publicznej o systematyczne, rzetelne i kompleksowe informowanie o postępach wyjaśnienia przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej”. Ten cytat (podkreślenie moje) jednak w materiale nie padł, natomiast zaraz po informacji o apelu pojawił się obraz przekonujący widza, że Rada Programowa napisała:

a dziennikarz odczytał treść tej planszy. Następnie wystąpiła szefowa Rady Programowej Janina Jankowska, która poparła apel, zwracając się do wszystkich dziennikarzy, nie tylko mediów publicznych. Słusznie.

Ponieważ bardzo zdziwił mnie styl wypowiedzi (kuriozalne w języku oficjalnym sformułowanie „chore zjawisko, że” i nieznane w języku polskim „zakompleksiałe”), sprawdziłem, co to za tekst. Okazało się, że nie jest to cytat z uchwały, lecz komentarz samej Janiny Jankowskiej z jej bloga (co zaznaczyła):

Ale Marek Pyza, czołowy od pewnego czasu reporter „Wiadomości”, o tak drobne szczegóły już nie dba. Widocznie jego rzetelność dziennikarska aż tak daleko nie sięga. To zresztą wyjątkowo drobna jak na niego wpadka.

Naprawdę trzeba sporo dobrej woli lub całkowitego braku wrażliwości językowej, by nie widzieć, jak TVP w swoich serwisach informacyjnych nie potrafi w znacznej większości materiałów politycznych zachować obiektywizmu. Najzabawniej jednak wychodzi, kiedy chcąc komuś zrobić dobrze, mimowolnie go ośmiesza. W „Teleexpressie” z 29 czerwca do obrazu przedstawiającego Jarosława Kaczyńskiego podczas spotkania ze sportowcami poszedł następujący komentarz: „Kandydat PiS dziś z mistrzami, poparli go olimpijczycy. Taki gest wykonał między innymi Kozakiewicz”. Jeśli to był zamierzony gest piszącego ten materiał, gratuluję przebiegłości!

Nie sądzę, żebym tym listem naruszał ciszę wyborczą. A coś, czekając, trzeba robić. Ludzie listy piszą, a pan Bóg kule nosi. Czy jakoś tak…

Pozdrawiam JK