Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

27.06.2010
niedziela

Sztabowcy są zadowoleni, gorzej z wyborcami

27 czerwca 2010, niedziela,

Niedziela, 27 czerwca

Pierwsza debata telewizyjna. Czy Jarosław Kaczyński przekonał jakiegoś zwolennika Bronisława Komorowskiego? Albo ten drugi zwolennika tego pierwszego? Wątpię. To kwestia wiarygodności, jaką automatycznie przypisujemy słowom wygłaszanym przez kogoś, do kogo mamy już określony stosunek.

A czy przekonali kogokolwiek dotąd nieprzekonanego? To już chyba zależy tylko od wychwycenia jakiegoś konkretnego poglądu, na którym wyborcy zależy. W ten sposób dla jednego może się okazać ważniejsze, co myśli Komorowski o wojskowych emeryturach (w sumie niewiele znaczące: „Będę ich bronił”), a dla drugiego, co myśli Kaczyński o in vitro (ucieczkowe: „Jestem katolikiem”).

Siłą prezesa jest pewien chwyt retoryczny, wciąż powtarzana przez niego (także w wiecowych wystąpieniach) fraza: „Ja, kiedy będę prezydentem…”, „Ja jako prezydent zadbam…” To brzmi bardzo mocno, odbiorca (nawet niechętny) ulega wrażeniu, że ten człowiek wie, kim jest i kim chce być.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 26

Dodaj komentarz »
  1. Jeden i drugi mniej lub bardziej zgrabnie wymigiwał się od odpowiedzi na trudne pytania (in vitro, emerytury). Debata przekonała przekonanych. Pewnie inna jej forma pozwoliłaby porządnie przepytac obu panów i dowiedziec się co sądzą o tym czy tamtym. Może w środę będzie lepiej, a tak rzeczywiście sztabowcy są zadowoleni, ale wyborcy już niekoniecznie.

  2. Najsmutniejsze jest to, że obaj są bardzo, bardzo prokościelni i nie widać żadnych szans na unormowanie stosunków państwo – kościół. Klerykalizacja panoszy się coraz bezczelniej.

  3. O formie debaty jaką zobaczyliśmy w tv mam zdecydowanie negatywne zdanie, nie było w niej nic zaskakującego, czyli z góry ustalone pytania, zadawane przez dziennikarzy przypisanych do danej partii. Brak było „strony”, która swoimi pytaniami obnażyłaby beznadziejność K&K.
    Ciekaw jestem jak wyglądają statystyki dotyczące wyboru pomiędzy meczem piłkarskim i debatą kandydatów. Ja wybrałem mecz, ponieważ z góry założyłem, że nie dowiem sie od nich czegoś, czego nie wiedziałem wcześniej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pisze Pan: „odbiorca (nawet niechętny) ulega wrażeniu, że ten człowiek wie, kim jest i kim chce być”. Ja wiem, kim chce być lub co chce robić pan Kaczyński – rządzić do dziewięćdziesiątki.

  6. po tych wyborach na pewno zmieni się jedno: definicja słowa „debata”….

  7. I think I quit my subscription to Polityka after having read this.

  8. Po pierwsze : nie była to debata, tylko szereg oświadczeń na zadane pytania;
    po drugie: obydwaj adwersarze robili wszystko, żeby nie zająć wyrazistego stanowiska w żadnej kwestii drażliwej;
    po trzecie : wpychanie nam pod nos swego patriotyzmu mija się z celem – każdy normalny obywatel jest patriotą w jakimś zakresie, nawet jeżeli źle mu się kojarzy hasło „Bóg – Honor – Ojczyzna”.
    Przyjemniej patrzy się na pana B.K., ponadto człowiek ma pewność, że nie będzie się musiał wstydzić za niechlujstwo swojego prezydenta.
    Proszę zauważyć, jak niewiele już wymagamy od człowieka na tym stanowisku.

  9. Without the Catholic church the communist dictature would never have left Poland, seems me.

  10. Jan, your English is truly appalling. 👿

  11. Jan,popisując się swoją angielszczyzną,ma rację zapowiadając przerwanie subskrypcji POLITYKI po lekturze tego bloga.Młócenie słomy !

  12. Od tygodni nie mogę się pozbyć wrażenia, że wyborcy nie wybierają prezydenta dla kraju, ale męża czy żone dla siebie osobiście. Ten zaś ma być idealny, sądząc z uwag i oczekiwań czytelników. A jak nie, to nie idą do wyborów.

    To jest logika. To jest myślenie o przyszłości państwa. Ciekawe po co Polakom są wolne wybory? Czy to jakaś chimera. czy wybór jednego z kilku kandydatów?

  13. Drogi Janie, radze bys jednak pisal po polsku. Twoje posty w jezyku angielskim zdradzaja slabiutka znajomosc tego jezyka. W pierwszym poscie napisales: „I think I quit my…” Sadze, ze chciales napisac, ze masz zamiar zrezygnowac z prenumeraty Polityki. Niestety, uzyles czasu przeszlego i wyszlo Ci – „Mysle, ze zrezygnowalem z prenumeraty”. Drugi post jest jeszcze slabszy jezykowo. Po pierwsze, w jezyku angielskim dyktatura to „dictatorship”. Wyraz „dictature” oznacza siedzibe dyktatora (office of a dictator). Wiekszosc slownikow uzycie wyrazu „dictature” w znaczeniu dyktatury uzaje za blad jezykowy, a chyba w Twej wypowiedzi chodzilo o dyktature. Poza tym zdanie powinno bylo zaczac sie od wyrazenia „It seems to me that…” Umieszczenie wyrazenie „seems me” na koncu jest niepoprawne. Samo wyraznie „seems me” jest tez niepoprawne. Oprocz tego wyrazenie „would never have left” rowniez zawiera blad. Powinno byc „would have never left”.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Daria

  14. I have to take my dictionaries in order to understand these comments.

  15. „I would never have” tends to place emphasis on the word „never.” Actually, in most cases, the word have is unnecessary. The infinitive verb is typically acceptable, and more concise. Your other phrase would be more naturally said „I never would have,” which does not emphasize any part of that phrase.
    http://forum.wordreference.com/showthread.php?t=68885

  16. You are correct that it is dictatorship in English. In Dutch it is dictatuur.

  17. Jan.You Sir are a moron,so please stop posting and get a life.

  18. 1. Telewizja wmawia na siłę obywatelom, że mamy do czynienia z „debatami” prezydenckimi. Przyznam, że jako obywatel czuję się jak baran z tego powodu. Albo raczej jak ktoś z IQ 70, nie uwłaczając baranom znowóż. Nie oglądałem „debaty” tej na żywo, gdyż zostałem zniechęcony wcześniejszymi „debatami”, ale z ciekawości wczoraj zajrzałem na YouTube i obejrzałem ją w całości, niestety. Myślę, że bardzo trudno zorganizować prawdziwa debatę kandydatów w naszych warunkach. Przecież nawet tak ustrukturalizowana forma spotkań kandydatów czasami ledwie powstrzymuje wybuch emocji. Nad przebiegiem przedwyborczych pytań i odpowiedzi jedynie można zapanować wymachując pozostałymi lub straconymi sekundami… Poza tym, zastanawiam się jakiej to rzeczywiście DEBATY potrzebowalibyśmy od naszych kandydatów? Żeby się pokłócili na żywo przed wielomilionową publicznością? Może my jako obywatele za dużo oczekujemy od polityków młodej demokracji. Większość kandydatów to nie filozofowie, naukowcy czy intelektualiści by mogli prowadzić górnolotne dyskusje ideologiczne i gospodarcze. Wreszcie, nawet osoby wykształcone (o, ironio!) jak Pan Korwin-Mikke, są jaskrawie żenującym przykładem tego, jak może wyglądać poziom takiej debaty. Obawiam się, że spora część rodaków domagających się rzetelnej debaty gdzieś w sobie utrzymuje przeświadczenie o nieuniknionej pyskówki w takiej sytuacji. Wtedy potwierdzilibyśmy dobre zdanie o sobie i jednocześnie złe o politykach i wyszlibyśmy z tej sytuacji z poczuciem samozadowolenia.

    2. W warunakach panowania histerycznego oraz intelektualnie jaskiniowego (wyraz „przedrenesansowy” brzmiałby prawie jak komplement) katolicyzmu nad Wisłą, Pan Komorowski rzeczywiście musiał uważać w jaki sposób wypowiada się o metodzie in vitro. Sam jestem agnostykiem i bardzo irytuje mnie wiele spraw, które Kościół rozgrywa manipulując lwą częścią słabiej poinformowanego czy też niedostatecznie pod pewnymi względami wyemancypowanego społeczeństwa. Spodobało mi się jednak, że, w odróżnieniu od nieco cynicznej odpowiedzi Pana Kaczyńskiego Monice Olejnik „Jestem katolikiem”, Pan Komorowski jasno podkreślił potrzebę odseparowania państwa i Kościoła jeśli chodzi o decyzje polityczne wspomagające rozrodczość i reprodukcję obywateli. Wypowiedział się zdecydowanie, w moim odczuciu, za umożliwieniem in vitro ludziom potrzebującym, aczkolwiek nie brzmiało to spektakularnie. I dobrze, bo po co zrażać do siebie Kościół, do którego się w końcu samemu należy? Użył natomiast tonu dyplomatycznego.
    3. Moje ostanie zdanie niech będzie gorącym apelem do wszystkich zwolenników Pana Komorowskiego. Zostalo jeszcze tylko 5 dni. Namawiajcie wszystkich możliwych znajomych i członków rodziny by na niego w niedzielę głosowali! Nie chcemy awanturnictwa ponownie w kraju, nie chcemy polowań na postkomunistyczne czarownice, nie chcemy prezydenta pyszącego się swoją kłótliwą, przedemerytalną osobowością w ramach rekompensaty braku władzy wykonawczej. Co prawda, wybór jest nie wielki, między umiarkowanym, ale pragmatycznym i nieco nawet progresywnym konserwatystą dającym nadzieję na respekt kraju na arenie międzynarodowej, a kompletnie nie inspirującym przyszłościowo i anachronicznym światopoglądowo politykiem, którego już raz pożegnaliśmy z roli premiera, bo czuliśmy po prostu wstyd i zażenowanie tym co działo się w kraju w latach 2005-2007. Panowie Lepper i Giertych kłaniają mi się w brzydkich wspomnieniach…
    Ja mobilizuję wszystkich wokół siebie. A ty?

  19. @imazuma – nie chce byc namolnym kotem, ale „get a life” oznacza „get a life sentence” – dozywocie.
    Natomiast mozna powiedzioec -get life! get real!
    Podstepny jezyk. kurde!

  20. Therese i Lutijen maja racje w ocenie Polakow. Po co Polakom Panstwo? Maja racje ci, ktorzy twierdza, ze cywilizacja w Europie siega tam, dokad dotarly rzymskie legie.

  21. Don’t make a village Jan he he 🙂

  22. It’s time to transfer my subscription fee to Polityka again 😉

  23. Kocie Mordechaju,
    Nie chce byc namolna Daria, ale „get a life” wcale nie oznacza dozywocia. „Get a life” to idiom amerykanski i imazuma uzyl(a) go w jak najbardziej poprawny sposob. Idiom pojawia sie w angielskim slowniku oksfordzkim. Poza tym, wyrazenie to posluzylo juz jako tytul serialu amerykanskiego, albumu, piosenki, co najmniej dwoch ksiazek (w tym jednej poludniowoafrykanskiej) oraz brytyjskiego reality show.

    Daria

    PS. Swoja droga niezly troll z tego Jana.

  24. ile mozna?

    proponuje na kilka ladnych miesiecy wyjechac z kraju, odciac sie od telewizji i gazet, pozyc troche wsrod innych ludzi, aby pozniej, dzieki archiwom internetu, zanurzyc sie ponownie w wyborczym szambie i zrozumiec co to za parodia.

    zero odpowiedzialnosci za wlasne slowa, ciagle robienie ludziom wody z mozgu, a zarabiaja na tym tylko media poszerzajac sobie powierzchnie reklamowe. Janie – napisz: easy money.  

    do dzis nie moge zrozumiec, jak to jest mozliwe, ze projektant mostu idzie siedziec gdy jego konstrukcja rozsypuje sie na wietrze, a dowolnemu politykowi, architektom na skale milionow, wystarczy wzruszyc ramionami, aby oczyscic sie z popelnionych bledow. 
    jednak co mnie najbardziej szokuje, to to, ze wciaz czytam analizy autorsta madrych glow pt: co-autor-mial-na-mysli i jak-to-wszczesniej-mowili-co-innego, a jakos brakuje prostego, oczywistego: g. prawda, z pustego i Salomon nie naleje.

    Jacku, kiedy znow bedziesz komentowal wypowiedz ze 3 + 5 = 2, to racz zwrocic uwage na bledny wynik, a rozwazania o liczbach pierwszych zostaw na pozniej: trudno o wiarygodnosc, gdy podstawy leza.           

  25. Wszyscy są zadowoleni – i ci którzy wierzą w prawdomówność Komorowskiego i ci (głównie ze starej gwardii PiS) którzy wiedzą, że Kaczyński łże na potęgę!
    Najzabawniej będzie jednak po wyborach prezydenckich, gdy PiS rzeczywiście skręci na lewo, żeby utrzymać elektorat przed kolejnymi wyborami a PO usztywni kurs na prawo i zacznie realizować swoja wersję IV RP! To będzie dopiero zabawa!

  26. Na kłopoty David Villa! Jego bramka w 83. minucie zapewniła Hiszpanom zwycięstwo nad Paragwajem i awans do półfinału, gdzie już czekają na nich Niemcy.

    To co tutaj powyzej jest w temacie „Listy ateisty”. bo tematem pilki noznej interesuje sie obecnie na swiecie wiecej ludzi, niz tematem „zbawienia duszy” (chcialbym znac te liczby, czy ktos natknal sie na jakies wiarygodne?).

    Co jest pewne, niektorzy gracze, np. z krajow latynoskich, jeszcze kresla na sobie znak krzyza gdy wbiegaja ja boisko. Chca zauroczyc zle duchy. Wszyscy o tym wiedza, nie znaki krzyza decyduja. ale umiejetnosci pilkarskie, bo „jakos z natury” tak sie sklada, ze dobrym pilkarzom szczescie sprzyja.