Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

13.06.2010
niedziela

O Jolancie Szczypińskiej z emocją, czyli „Blog, Humor i ojtografia”

13 czerwca 2010, niedziela,

Drogi P.!

Doniesiono mi, że uważasz moje listy za: a) przydługie, b) przynudzające, c) pozbawione emocji; że jak tak dalej będę pisał, to nawet okiem na nie więcej nie rzucisz. Natychmiast wziąłem to sobie do serca (choć, jak wiesz, nie mam serca, przynajmniej do nadmiernego emocjonowania się – przecież w Internecie głównie emocje kipią, a przydałoby się trochę więcej rozumu). Postanowiłem napisać więc o czymś, co mnie naprawdę potrafi wkurzyć.

Taka na przykład posłanka Jolanta Szczypińska. Osobiście jej nie znam (i poznać nie chcę), a jej sylwetka, jaką możemy zobaczyć w mediach, też nie zachęca do bliższej znajomości – ale to wina antypisowskich mediów, of course. Mnie jednak w ogóle nie chodzi o jej poglądy polityczne. Chodzi mi o to, jak ona samą siebie prezentuje.

Od kiedy zaistniała publicznie, mniej lub bardziej szczęśliwie brylując w świetle wyraźnie ubóstwianego przez siebie Jarosława Kaczyńskiego (na ogół zresztą mniej szczęśliwie), zainteresowałem się jej osobistą, choć nie prywatną, stroną internetową: www.szczypinska.pl. Na łamach „Przekroju” wielokrotnie złośliwie komentowałem treści, jakie się tam ukazywały, naigrywając się z ich niestosowności (te zdjęcia!) i nieporadności. Znowu jednak – nie o te ogólne treści mi chodzi. Do szału natomiast doprowadza mnie kompromitująca dla posła RP nonszalancja, z jaką traktuje język polski, jego gramatykę i ortografię.

Jesteś rozczarowany? Myślałeś, że będzie coś pikantnego? Mój drogi, to jest bardzo pikantne!

Zajrzyj na jej stronę. Albo nie, nie trać czasu. Cytuję, jak napisano (najwyraźniej zgrabną rączką pani wiceprzewodniczącej Klubu Parlamentarnego PiS):

Byłam Posłem na Sejm RP IV i V kadencji a  dzięki Państwa ogromnemu zaufaniu, blisko 48 tysięcy głosów, nadal mogę kontynuować swoją pracę w Sejmie RP  również w tej, VI kadencji pracując w Komisji Zdrowia i Komisji Łącznści z Polakami za Granicą. (…) W wolnych chwilach, jeżeli  się takie zdarzają ,słucham dobrej muzyki , szczególnie klasycznej ale także bluesa, jazzu, rocka czy ballad. Najchętniej czytam powieści biograficzne , historyczne oraz  oczywiście ukochaną poezję. Relaksuję się również poprzez aktywny wypoczynek, czyli spacery, biegi, wyprawy piesze i rowerowe w otoczeniu przyrody ale także spotykając się z przyjaciółmi. Uwielbiam lato i słonce a więc gdy nadchodzą wakacje najchętniej przebywam na wybrzeżu Bałtyku oraz wśrod jezior i lasów pięknych Kaszub. Szczególnym sentymentem i uczuciem darzę także Bieszczady, do których zawsze powracam. Mam duszę wiecznego  trapera  i pielgrzyma, dlatego stale jestem w drodze. Marzę o poznawaniu świata i ludzi z wielu narodów kultur.

Cały tekst „O mnie” roi się od błędów wszelkiego rodzaju i jest wzorcowym przykładem językowego kiczu, niechlujstwa, ortograficznej ignorancji, bezmyślności, nadętości i pretensjonalności. GŁÓWNY tytuł całej strony wygląda następująco: „Jolanta Szczypińska – Posłanka Ziemii Słupskiej” (powinno być: „posłanka ziemi słupskiej”). Kto tej pani dał maturę? I po co?

Chcesz mi powiedzieć, że to powszechne, i zapytać, dlaczego akurat na nią zwracam uwagę, skoro kalectwo językowe naszych posłów i urzędników jest nagminne (bez urazy dla gmin)? Że wystarczy posłuchać, jak „one mówio, te posły”, żeby wiedzieć, że nic już z tym nie „zrobiom”? I tym razem odpowiem – nadal nie całkiem o to chodzi. Nie w tym rzecz, że ktoś nie miał szczęścia zdobyć wykształcenia albo nie dość na nim skorzystał. Pani posłanka od siedmiu boleści (w końcu pracuje w komisji zdrowia) ma czelność napisać w swojej autoprezentacji:

“Bóg , Honor i Ojczyzna- zawsze były i pozostana  dla mnie największymi wartościami w życiu, dlatego też swoją pracę w Sejmie RP  traktuję jako odpowiedzialną służbę Rzeczpospolitej i drugiemu człowiekowi.

Bądź wierny. Idź” – te trzy słowa Zbigniewa Herberta są dla mnie życiowym drogowskazem…wiec idę ciągle dalej …

WIEC IDĘ CIĄGLE DALEJ… pewnie na jakiś wiec. I tylko do słownika ortograficznego wciąż tak samo daleko.

Uważam – tak wreszcie będą emocje – że to niewiarygodna arogancja, wręcz bezczelność powoływać się na Herberta, a do tego jeszcze wyświechtaną trójcę: Boga, Honor i Ojczyznę (dużymi literami, a jakże by inaczej?), a zarazem nie poprosić jakiejś znajomej, albo i nieznajomej, nauczycielki polskiego, żeby sprawdziła ten żenujący tekst. Tak, chodzi mi właśnie o to – nie musisz wszystkiego umieć, ale jeśli masz choć odrobinę szacunku do ludzi, których reprezentujesz, okaż to choćby w taki sposób – przez dbałość o formę. Po co sobie wycierać gębę ojczyzną, kiedy się nie ma dość honoru, żeby szanować ojczysty język? Chyba że Zbigniew Herbert też się pomylił, a tak naprawdę chciał napisać: Bądź mierny. Idź, nikt tego nie zauważy…

Pozdrawiam JK

Niedziela, 13 czerwca

Panda. Panda. Panda. A pan Włoch nie da. W Tychach po pandzie, będzie po bandzie.

Sobota, 12 czerwca

Radiowym dziennikarzom zebrało się na protesty. Tym razem ci z Trójki napisali do prezesa Hasińskiego, że nie chcą redaktora Stanisława Janeckiego u siebie, bo zbyt jawnie głosi chwałę Jarosława Wielkiego. Pytanie za grosz: Kto chce Janeckiego? Odpowiedź za grosz: Jarosław. A kto chce Jarosława? Przyboczny Adam Bielan twierdzi, że Jarosław Kaczyński jest kandydatem narodu. Wniosek? Dziennikarze Trójki nie należą do narodu. CBDU.

Piątek, 11 czerwca

Prezes Polskiego Radia, niejaki Jarosław Hasiński, w krótkich żołnierskich słowach ujawnił swoją misję: Dwójka osiągnie założone cele, kiedy jej pracownicy za obniżone honoraria i niewielkie etaty, po prostu z samej miłości do radia, zaczną puszczać najlepszą muzykę z płyt, zamiast – jak dotąd – bez sensu próbować produkować oryginalne programy. Misja Dwójki: tak naśladować RMF Classic, żeby radio rosło w siłę, a prezesom się żyło dostatniej.

Sejm uchwalił właśnie, że można już deptać trawniki, więc może by tak posłać prezesa Hasińskiego na zieloną trawkę, niech odpocznie, bo myślenie wyraźnie go męczy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Moja opinia – natrętne powołania na wciąż jeden i ten sam wiersz Herberta świadczą o intelektualnej mierności cytującego. Granice dobrego smaku przekracza samo cytowanie wyświechtanej przez wielokrotne przywoływanie formułki, a publiczne utożsamianie z tak mocnym wierszem Herberta świadczy o zwyczajnym braku przyzwoitości. Gdybym to ja myślał o sobie w tych kategoriach, wstydziłbym się zwierzyć z tego najbliższym. Tu mamy publiczną deklarację, która wystawia nieszczególne świadectwo p. Szczypińskiej. W najlepszym razie oznacza, że niewiele z tego wiersza („z ukochanej poezji”) zrozumiała. Według mnie prawda o pochodzeniu motta p. Szczypińskiej jest dużo bardziej prozaiczna – to nie przeżycia w czasie lektury skłoniły ją do utożsamienia własnej drogi z wezwaniem Herberta – to po prostu pseudointelektualna potrzeba posiadania „własnego wieszcza” w osobie Herberta, dość charakterystyczna dla pewnego środowiska. Mniejsza o poezję, ważne że nasz. I wybitny, bo w encyklopedii napisali.

  2. Szczypińska bez róży w zębach to ascetka. W całej okazałości z klerykałem piękniej się prezentuje. Podziwiało ją całe Dygowo i okolice.