Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

10.06.2010
czwartek

O dyktatorach mody i dyktacie państwa

10 czerwca 2010, czwartek,

Drogi P.!

Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem, by napisać Ci o bulwersującej mnie kwestii. Jak wiesz, islamska religia nie ma dla mnie nawet krztyny uroku, a sposób, w jaki traktuje kobiety, jest po prostu oburzający. Niemniej, kiedy przeczytałem, że Francuzi chcą zakazać noszenia na terenie swojego kraju islamskich zasłon twarzy – burki i nikabu, czyli stroju nakazanego przez tradycję ortodoksyjnych społeczności muzułmańskich, uznałem, że to zarazem wyraz głupoty, hipokryzji i słabości zarówno części francuskich obywateli, jak i stanowiących prawo parlamentarzystów.

Francuskie Zgromadzenie Narodowe w formie jednomyślnie przyjętej rezolucji (komuniści zachowali odrobinę rozsądku i opuścili salę przed głosowaniem) potępiło noszenie burki, bo to „sprzeciwia się wartościom narodowym”. Traf chciał, że niemal równocześnie pojawiła się informacja o fatwie wydanej przez największe w Indiach seminarium muzułmańskich uczonych (chciałoby się zapytać, czy nauczonych czegokolwiek poza czytaniem Koranu?), którzy uznali, że to wbrew świętemu prawu, by muzułmanki pracowały w instytucjach rządowych lub prywatnych, jeśli muszą przebywać z mężczyznami lub rozmawiać z nimi bez zasłony na twarzy. (Jednego z „uczonych” ostrzega: „Kobiety, które robią karierę, mogą odnieść sukces w tym życiu, ale po śmierci będą musiały za to odpowiedzieć i wtedy będą żałować swoich życiowych wyborów”. No jasne).

O ile trudno mi się przejąć idiotyzmem takich sądów, wygłaszanych przez brodatych mądrali trzymających się realiów współczesnego świata prawie tak silnie jak profesor Staniszkis, o tyle jestem jednak poruszony, gdy pani minister sprawiedliwości świeckiej Francji poważnie wygłasza takie banialuki (przytaczam za gazeta.pl): „Pełna zasłona stoi w sprzeczności z zasadami, które dzielimy i podstawowymi wartościami, według których żyjemy. Rząd jest zdeterminowany, żeby podjąć wszelkie kroki, by zwalczyć te praktyki, które są sprzeczne z wartościami Republiki”.

Publiczne zasłanianie twarzy przez kobietę, której przyszło żyć w całkowitym uzależnieniu od władzy męża, to „praktyka sprzeczna z wartościami Republiki”? Jakimi – wolnością, równością czy braterstwem? To nawet nie jest śmieszne. Zawsze robi się groźnie, gdy polityk używa słowa „wartości”, bo zazwyczaj chodzi mu raczej o cenę czegoś. W tym wypadku Francja (Belgia już to zrobiła wcześniej), walcząc ze sposobem ubierania się naprawdę nielicznej grupy (w skali tego państwa, a nawet w skali samej społeczności muzułmańskiej), po prostu się ośmiesza. W ten sposób – za cenę ścigania na ulicach konkretnej formy ubioru – nie rozwiąże się żadnego społecznego problemu, a już na pewno nie problemu funkcjonowania muzułmanów w świeckim państwie. Czy znani ze swej gorliwości policjanci będę wyłapywać wychodzące z cmentarzy zawoalowane wdowy? Co zrobi pani minister sprawiedliwości, gdy dyktatorzy mody – prawdziwi władcy dusz i umysłów współczesnej Francji – wpadną na pomysł (jeśli już nie wpadli), że bardzo sexy jest zakładanie nikabu do minispódniczek albo leginsów, i na ulice ruszą modne panny i panie z własnoręcznie uszytymi chustami? Policjanci będą odpytywać z Koranu?

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, które wydaje mi się dziś szczególnie ważne – dokąd ma prawo sięgać państwo demokratyczne? Ile wolno mu zakazywać i nakazywać własnym obywatelom? A zwłaszcza, na jakiej podstawie – i czy rzeczywiście wystarczy głos większości? W Polsce nie mamy kłopotu z muzułmanami (nie dajmy się ogłupić histerii wokół budowy warszawskiego meczetu), ale pytania pozostają. Może trzeba by je zadać kandydatom na prezydenta? A Ty znasz odpowiedź?

Pozdrawiam JK

Czwartek, 10 czerwca

Kiedyś mówiło się: Ale z ciebie palant! Po wczorajszej akcji posła Palikota w Lublinie, która polegała głównie na przekrzykiwaniu się ze zwolennikami PiS, nie zdziwię się, gdy ludzie zaczną mówić: Ależ z ciebie palikot! Zanim Komorowski przerżnie tę kampanię, a ma spore na to szanse, powinien zapytać krnąbrnego posła PO: Janusz, czemu ty mi wciąż rzucasz palikotki pod nogi?

Środa, 9 czerwca

Jarosław Kaczyński jest mistrzem słowa. A właściwie kilku słów. Wszędzie tam, gdzie powinien użyć konkretu, nazwy, nazwiska, zawsze woli powiedzieć: pewne osoby, niektórzy, wiadome kręgi, znane wszystkim fakty, jakiś, mamy to, co mamy, to jest oczywista oczywistość. I to jest oczywista oczywistość, że niektórzy nigdy się nie zmienią.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop