Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

13.10.2017
piątek

Na górze róże, na dole fiołki, czyli zbawienna myśl na dziś

13 października 2017, piątek,

Himalaista Adam Bielecki mówi: „Wierzę w duchowość, choć jestem ateistą. Góry są dla mnie świecką formą metafizyki”1. Prawidłowym wyznawcom Wszechmogącego zdaje się, że oni posiadają duchowość, a niewyznawcy są jak zwierzęta. Zero duchowości, za to sto procent utylitarności: zwierzęta nadają się na kotleta, a niewyznawcy na mięso armatnie.

Jeśli za duchowość uznamy przestrzeń bez granic, to dowolny człowiek może sobie korzystać z całej tej przestrzeni, żeglując po niej razem z lewiatanami, dokądkolwiek chęci i marzenia poniosą, kształtując w ten sposób siebie, stając się człowiekiem. Wyznawca zaś siedzi w klatce apriorycznych tez, uroszczeń, szantaży i lęków. Klatka może być złota, co nie zmienia faktu, że jest klatką. Zaś wyzwolenie się z jej spętań dla wielu skrytych marzycieli już jest myślą tak straceńczo odważną, że pierwej umrą na udar, niż się żyć podmiotowo i na własny rachunek, odważą. Gdy Jurek Owsiak powiedział: róbta, co chceta, biskupi i prawidłowi wyznawcy wpadli we wściekłość. Wewnętrzna wolność żeglugi przeraża bowiem niewolnika. A istnienie ludzi wolnych dezawuuje poważność istnienia biskupa.

Spotkałem niedawno kolegę ze szkoły, który kupował kaszankę2. Tak mi mówi: stary, jak ja patrzyłem na moją żonę, która trzyma na rękach nasze dziecko i karmi je piersią, to miałem nieskończenie lepszą duchowość niż wtedy, kiedy mi proboszcz gadał o Wiecznie Dziewicy trzymającej na rękach Jezuska.

Himalaista Bielecki trafnie mówi, ale nie całkiem. Metafizyka, duchowość niereligijna nie jest „świecką formą metafizyki”, ponieważ świecka duchowość nie jest duchowością mniejszą czy niższego rzędu od religijnej. Nie jest nawet równoległa. Jest dokładnie odwrotnie: duchowość bez stempla religii to pełnia, świat bez granic, a duchowość wyznawców jest jedynie jego częścią. A ponieważ zasadza się na fantazmacie (w lepszej wersji) lub oszustwie i szantażu (w bardziej prozaicznej) jest marniejszą częścią tej całości. Właściwie, jest „zwierzęca”, będąca lustrzanym odbiciem tego, co się wyznawcom wydaje w sprawie niewyznawców. I o tyle całkiem nietrafna, że liczne zwierzęta, co nauka coraz poważniej podejrzewa na podstawie silnych przesłanek, są istotami mającymi duchowość. Jak się popatrzy i posłucha niejednego biskupa albo papieża, jasne się staje, że to wieloryb jest istotą duchową. O czym informuje nas film „Wielki błękit”.

Tanaka

1 „Polska The Times”.
2 Supermarket o przeważającym kapitale zagranicznym, w wielkim mieście nadmorskim o kosmopolitycznej tradycji od 1050 lat.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 290

Dodaj komentarz »
  1. Tanako

    Dajesz duchowego czadu. Czy ktos cos z tego zalapie? Ale ze ladnie napisane to fakt

    @8:37

    „uczestnicy lotu dowiedzieli się jak działa czas i jak działa klimat oraz grawitacja.”

    I ta wiedza ich zgubila. Na ament zreszta. Jak wielu przed nimi

  2. Nie polemiczne rozszerzenie tematu wstepniaka.

    Agnostyczne widzenie duchowosci konfrontowane z chrzescijanskim pozwole sobie uzupelnic fragmentarycznie, bo nie jestem znawca, kawalkiem duchowosci praktykowanej przez kilkanascie roznych plemion indianskich z Wielkich Rownin. (Crow, Lakota, Oglala, Black Feet, i inni)

    Indianin po dokonaniu zywota, trafial do Krainy Wielkich (Wiecznych) Lowow. Krainy wszelkiej obfitosci stad koni, pelnej zwierzyny lownej i co wazne dla wojownika, krainy obfitujacej w powabne dziewczeta. Wszystkim tym, po smierci godnie wieczacej zycie zasluzonego odwaznego wojownika, mial sie cieszyc.

    To powyzej, to opis raju do ktorego wojownik trafial po smierci. Wszystkie plemiona podzielajace to przekonanie, byly rowniez pewne, ze wojownik trafial tam w stanie w jakim byl zszedl z tego swiata… (duchowosc)

    Pominawszy element zlosliwosci powstajacych na bazie plemiennych nienawisci, przekonanie o tym, ze do Krainy Wiecznych Lowow trafia sie w stanie w jakim sie umiera jest zrodlem z ktorego sie wziely tortury w jakich umierali pojmani wrogowie.

    No bo jak sie obetnie stopy, to nici z wyjscia na polowanie. Albo jak sie obetnie dlonie, to sie nie da naciagnac luku, choc majac stopy, wyszlo sie na prerie popatrzec chocby. A jak sie obetnie genitalia, to na co wojownikowi stada ponetnych panien? Wrog to wrog, jak sie go pozbawi paru waznych czesci, to wieczne zycie w Krainie Szczesliwosci zamienia sie w trwajace wiecznosc tortury, ktore sie slusznie wrogowi naleza.

    Na podstawie:

    https://www.google.co.uk/imgres?imgurl=http://t0.gstatic.com/images%3Fq%3Dtbn:ANd9GcTV0tO28LMELuqn0Yw4I6cYA7NbsMtopX8Ldfrgj49X97s-L9b4&imgrefurl=https://books.google.com/books/about/The_Heart_of_Everything_That_Is.html%3Fid%3DDgC1nZ-ZMuAC%26source%3Dkp_cover&h=1080&w=704&tbnid=bMfrxEl4UPSfjM:&tbnh=160&tbnw=104&usg=__-sq0moYHBws2Sz4iYFz81nHGIPY=&vet=10ahUKEwjwrLrQx-3WAhUBVhoKHTYPAuwQ_B0IeTAK..i&docid=VcbzPDca1C1EzM&itg=1&sa=X&ved=0ahUKEwjwrLrQx-3WAhUBVhoKHTYPAuwQ_B0IeTAK

  3. Nie rozumiem w tym ujęcia pojęcia ” duchowości „. z podanych przykładów wynika, że chodzi o wyższy poziom serotoniny albo coś podobnego.
    Proszę o definicję – tylko nie taką, że duchowość to metafizyka a metafizyka to duchowość.
    Jak mówimy o rzeczach niekonkretnych – błądzimy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tanaka – wpisujesz się idealnie w rozważania Yuvala Harari w „Homo Deus”. Najkrócej mówiąc, chodzi mu o to, że „spirituality” (czyli duchowość) – kojarzona zwykle z religią – ma się do religii jak pięść do nosa. Religia to zhierarchizowany, zmumifikowany „porządek” świata a duchowość nie zna granic ni kordonów. Reakcją religii na duchowość jest niezrozumienie i przerażenie. Schizmy w religii biorą się właśnie z duchowości. Tyle Harari.

    Dodam, że katopropaganda na ogół z czasem wchłania tych odstępców – takich np. jak Franio z Asyżu. Ale że mylenie religii z duchowością jest powszechne – bo religia (obok tysiąca innych niereligijnych pojęć) zawłaszczyła również pojęcie duchowości.

    Wracając do Harari – według niego aktualnie panującą religią jest humanizm (który rozpadł się obecnie -schizma!- na co najmniej trzy różne odłamy), co koresponduje z definicją „religii” jako ustalacza porządku świata i źródła etyki. Monoteizm kaput, Bóg jest dead, na razie trwa pozbywanie się trupa.

    Ale duchowość nie da się ująć w ramki. I jest z zasady przeciwieństwem religii. Co bezbłędnie wydedukowałeś – „przestrzeń bez granic.”

    P.S. A pytanie o definicje jest bezcelowe, bo definicje to inna sfera. Duchowość kojarzyłaby się raczej z poezją, czyli językiem sugestywnym i nie-ścisłym.

  6. @Tanaka

    Zgrabnie i ładnie napisane!

    I ciekawe rozszerzenie od lonka. Zanim dołącze z komentarzem własnym jako uzupełnienie podrzucam link do wcześniejszego wstepniaka Lewego na podobny temat ( mam nadzieje, że Tanaka się nie obrazi na mnie! Nie chodzi o robienie konkurencji tutaj

    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/04/07/duchowosc-ateisty/

    Poza tym zaczyna się weekend. I tydzień wakacji! A ja po raz trzeci w ciągu ostatniej pół godziny odsłuchuje Addio pomidory bo moj syn puszcza w różnych wersjach z Youtuba…. Było puszczac smarkaczowi starszych panów! 😉 Lecimy ogarnąć domostwo póki co . W rytmach Jamiego Calluma jak już pomiory wybrzmia.

  7. @Tanaka

    Przeczytałam twojego wstępniaka jeszcze raz i im bardziej go czytam tym bardziej go lubię!
    Perełka!

    Tylko „Wielki błękit ” nie daje mi spokoju. Który błękit miałes na myśli? Bo jeśli ten kultowy Luca Bessona to czemu mi się kojarzą nurkowie i delfiny a nie wieloryb? Help!

  8. Przyznaję, że gdy przeczytałem trzy czy cztery wstępniaki, byłem zachwycony tym blogiem, ale forum nie rożni się niczym od innych. Pozostaje mi więc tylko się pożegnać i przeprosić za wtargnięcie. Jednak wciąż okazuję się naiwniakiem wierząc w ludzi… – napisał @Kissa pod poprzednim wstępniakiem. W nawiązaniu do tytułu obecnego – znakomitego skądinąd – wstępniaka Tanaki, pozwolę sobie oświadczenie Kissy skomentować.

    Na górze róże, na dole fiołki,
    a my się kochamy, jak… jakieś chamy.

    Na górze róże, na dole kąkole,
    nie uciekaj, Kissa, bo wyleziesz w pole.

    Na górze róże, na dole bez,
    gdy uciekniesz w pole, nich cię trąca pies.

    😉 🙂 😀

  9. To, ze w tym swiecie jest COS wiecej do doswiadczenia/przezycia poza granicami wyznaczanymi przez nasze codzienne piec zmyslow i rozum lub intelekt, to jest oczywiste. Dzielenie takich doswiadczen na religijne lub poza-religine nie ma specjalnego sensu. Z tego prostego powodu, ze te doswiadczenia maja zarowno „religijni”, jak i ci, ktorzy z zadna religia sie nie identyfikuja. Takze uzywanie slow „duchowosc”, „metafizyka”, „bog” etc, jest juz sprowadzeniem doswiadczenia do (z gory) ustalonych regul religijnych, filozoficznych i innych. I tu juz zaczynaja sie manipulacje. I, jak widomo, jest mnostwo chetnych do tego by manipulowac/zawlaszczac ludzkie doswiadczenia. Kk to tylko jeden z tych chetnych…
    Najlepiej, mysle, pozostac przy doswiadczeniu. Kto go przezyl ten nie potrzebuje do tego zadnych pseudoreligijnych interpretacji. Problem w tym, ze religie(w tym przede wszystkim kk) nie moga sobie wyobrazic, ze bez nich mozna cos „duchowego” przezyc. Wielce wielebny JPII nazwal kiedys buddyzm „duchowym onanizmem”. Pozniej sie gesto tlumaczyl. Pomijajac to, czy buddyzm jest w ogole religia(wielu uwaza, ze nie), to dziwi skad Wielebny tak sie swietnie znal na onanii/onanizmie….

  10. anumlik
    13 października o godz. 19:49
    Pies, mógłby się nieco bardziej przyłożyć, i trącać wszystkich bigotów, nawiedzeńców, oszołomidła i tych, co nie usiedzą spokojnie, bo nosi ich, by innym meblować mózgi i układać życie.

  11. Namarginesko – Wiele miesiecy temu promowalem na blogu Homo Deus i o ile mi wiadomo @Tanaka jest w posiadaniu rzeczonego. Ale nawet jesli juz zdazyl przeczytac, to nie sadze, zeby to mialo jakis istotny wplyw na mysli we wstepniaku wyrazone. Oczywiscie, ze zacytowane przez Ciebie zdanie z ksiazki Yuvala Harari, koresponduje ze wstepniakiem @Tanaki, ale to jest tyle i tylko tyle. Na tym sie konczy, bo inna jest intencja @Tanaki, a Yuval zmierza w calkiem innym kierunku.

    O co sie rozchodzi @Tanace, sam napisal. Ja uzupelnilem, pokazujac ze z zupelnie innych okolicznosci wyjsciowych, dochodzi sie do identycznych rozwiazan, choc praktyka dochodzenia, jest tak bardzo rozna.

    Yuval z kolei doprowadza z tego „punktu wyjscia”, do konkluzji ze wskutek akumulacji wiedzy i umiejetnsci osiagnelismy „boska” pozycje, czyli jestesmy zdolni do czynienia wszystkiego tego, co bylo boska domena. Stad tytul „Homo Deus„…

    Tytul, tytulem, ale pozostaje w zawieszeniu niewypowiedziene pytanie o uzasadnienie i podbudowe ideologiczna. Jesli wolisz, mozesz ta podbudowe nazywac duchowa. W kazdym razie my Homo Sapiens przekroczylismy, a przynajmniej ta naukowa czesc naszego gatunku, przekroczyla granice, za ktora do tej pory ukrywala sie „boskosc”. A przynajmniej to co bylo opisywane jako atrybuty boskosci…

    No wiec przekroczylismy ta granice wyposazeni w drogowskazy poddanych sily wyzszej. Mamy moc i mozliwosci boskie i zdolnosc operowania nimi, ale z „nizszego poziomu”.

    Po przeczytaniu „Homo Deus glowna mysla jaka mialem, byla mysl, ze jako calosc, nie jestesmy na posiadanie takiej mocy gotowi. Musialo minac pare miesiecy, zeby domyslic sie konkluzji, ze jak sie cos posiada, to trzeba sie dostosowac, czyli posiadanie mocy, uzupelnic podbudowa adekwatna, ktora pozwoli uniknac pomylek i bledow w uzywaniu i stosowaniu posiadanych mozliwosci.

    Jest i nie jest jednoczesnie @Tanaka podobny do Yuvala. Jest, bo zauwaza zwiazki, ale zauwaza je z innych pozycji, nie jest, bo inny punkt wyjscia prowadzi rozumowanie @Tanaki, do innych konkluzji.

    Tak wiec, choc w pewnym punkcie wnioski wydaja sie zbiezne, to koncowe konkluzje wykluczaja wsplonosc.

  12. Kostka
    13 października o godz. 18:04

    Co prawda Jezusek umarł i pogrzebion, ale ja nie muszę byc obrażon, bo poosiadam duchowość niestemplowaną. Brawo za uważne czytanie wstępniaków, w dodatku przedwiecznego wstępniaka @Lewego.
    Delfin to waleń. Wieloryb też. A w Bałtyku też żyje delfin, pod tytułem morświn. Krótko mówiąc, duchowość niekatolicka rządzi w morzach i oceanach. Znam się na tym, bo jak wlezę do wody słonej, też mam duchową wyporność i daleką pływalność.
    Natomiast wanna mniej sprzyja duchowości, bo duch żąda przestrzeni.

  13. lonefather
    13 października o godz. 20:52

    Tak jest, w posiadaniu, a nawet czytaniu 😀

  14. @gotkowal
    nosi ich, by innym meblować mózgi i układać życie – w duchu ich duchowości, hy, hy 😉

  15. Kostka
    13 października o godz. 19:15

    Ży było powiedziane, to tak jest, film Luca Bessona. Kapitalna jest scena oniryczna z delinami żeglującymi przez wnętrze budynku. W ogóle to jest niesamowitość innego świata, o którym wiemy wciąż tak mało. Jak dziecię pięcioletnie, zanim jeszcze postanowiłem zostać biskupem, zobaczyłem jakiś film przyrodniczy i od razu wiedziałem, kto ze mnie wyrośnie.
    Aha, i muzyka świetna.

  16. Kostka
    13 października o godz. 19:15

    jakiś czas temu miałem w rękach opasłą księgę pt. „Duchowość franciszkańska.” Na tysiącu, albo i więcej stron dokładnie zostało spisane jak ma, w sposób prawidłowy, wytwarzać w sobie duchowość adekwatny franciszkanin. Jest to bardzo pouczające.

    Papieże biskupi i kler katolicki maja taką ciekawą właściwość, że dobrze się znają na nędzy innych religii, a nic-a-nic na nędzy własnej. To także jest pouczające.

  17. anumlik
    13 października o godz. 20:55
    Parafrazując pewną postać literacką (będącą, zresztą parafrazą zupełnie innej postaci) – niech z takiej duchowości, psom buty poszyją.

  18. @lonlefather, z godz 20:52
    Mamy moc i możliwości boskie i zdolność operowania nimi.
    Nie „my”, tylko „ja”. Albo „ty”. Mózg każdego z nas jest indywidualnym kosmosem i wyłącznie jego posiadacz może kusić się o zmierzenie się z otaczającym go wszechświatem/komosem, w tym z domniemanym absolutem. Rozszerzę tę myśl na Tanakową „duchowość”. To indywidualne doświadczenie/doznanie, z nie zbiorowa modlitwa do Ducha Świętego. Mozartowską Lacrimosę „wsiak pa swojemu piereżiwajet”.

  19. A propos duchowości i delfinów, była taka historia o delfinie który popełnił samobójstwo z miłości do kobiety. Historia prawdziwa, dość smętna i trochę dziwna, delikatnie mówiąc.
    O znalazłam, https://thoughtcatalog.com/jim-goad/2014/06/the-dolphin-who-killed-himself-over-a-broken-heart/

    Delfiny popełniają samobójstwo po prostu przestając oddychać. Co podobno zdarza im się dość często na uwięzi. Bo ludzie to jednak potrafią być podłe kanalie.

  20. Duchowość od ducha pochodzi,a on wieje kędy chce.Jak jest uczciwy to omija szerokim łukiem tych dwóch
    co mu doczepili,coby go nie krępowali i wiania nie ograniczali.
    Z tym duchowościami też różnie jest.Jednym wystarczą ” Jasełka” a inni muszą mieć „Hamleta”.Są też takie dziwadła co czytają różne książki a nawet poezje.A jak ktoś duchowości w kościele szuka,to pudło!
    Tam zamiest duchowośći jest duchota,na każdym poziomie.
    Ale my naszego wolnego ducha nie gaśmy!I czuj duch!

  21. Pewnych Indian bardzo uduchawia kaktusik zwany peyote.
    Wielu uduchawia LSD, przestają się bać śmierci zyskując pewność, że śmierć to tylko mały epizod w ich życiu i pozbywają się depresji.
    Polaka uduchawia pół litra na głowę, depresja alkoholowa następnego dnia murowana.
    Wiele kobiet uduchawia jakiś guru i w efekcie tego uduchowienia oddają mu się ciałem i duszą. Jak już się obudzą, czują się sponiewierane.
    A co Was uduchawia drodzy ateiści?

  22. anumliku,

    ‚Lacrimosę’ mozna tez nie piereżiwat’. Nu toze wsiak pa swojemu .

  23. Tanaka
    13 października o godz. 21:01
    Mam dziełko o identycznym tytule, na szczęście jest to tylko skrypt, autorstwa br. Tadeusza Bargiela OFMCap. (Ordo Fratrum Minorum Capuccinorum), który, pomimo skromnych rozmiarów, zawiera imponujący bukiet ubogacającego kwiecia.
    Niewielka próbka: „…dla Franciszka Bóg jest więc dobrem w znaczeniu najbardziej prawdziwym i pełnym. Dobro nieskończone, które łączy się z jakimkolwiek przejawem dobroci w bytach stworzonych, które je wyraża w stopniu najwyższym nieosiągalnym dla stworzeń. Dobro z którego wszystko pochodzi i do którego wszystko zmierza.
    Pomimo niezaprzeczalnej ważności bojaźni Bożej we Franciszku nie można znaleźć śladów kiedy czułby się przygnieciony doświadczeniem boskiego Majestatu, ale doświadczał nieustannie nieprzeparty zachwyt Boskim Rozmówcą i potrzebę wyrażenia mu swojej miłości i wdzięczności…”
    To i owo, jednak mi zgrzyt – jeśli samo i jeno dobro – to z jakiego powodu, ta bojaźń? A co z tą żywiną, która bezustannie, nawzajem morduje się i pożera? Nie wyłączając pierwotniaków i bakterii. No, po prostu: ludzie, coś mi tutaj nie gra! Ale może dlatego, że ja troszku durnowaty i małego ducha.

  24. Tanaka

    Nie wiem, Tanako, co to duchowość, a jeszcze mniej rozumiem himalaistę, który WIERZY w duchowość. Chyba że palnął, nie zastanawiając się specjalnie na znaczeniami słów. Wierzyć w siebie? Że się jest?

    Jestem zwierzęciem mniej więcej kompletnym, odliczając utracone zęby, włosy i wspomnienia z racji zapomnienia, i niepodzielnym. Kiedy przeżywam cud chodzenia po wodzie – to jestem ja. Kiedy zatrzymuję się rowerem i ledwo sięgając czubkiem buta do ziemi, tracę równowagę i nie mogąc się podeprzeć z powodu okropnego bólu kolana, przewracam się na dowolnie wybrany bok – to ja. Kiedy gotuję zupę i piekę placek – to ja. Kiedy siuśmajtka w biurze WOPR poucza mnie, że nie wolno ryzykować, a ja pytam, czy się nie wstydzi pouczać gościa, który urodził się w wodzie i nigdy z niej nie wyszedł, i w ten sposób dorabiam się śmiertelnego wroga – to ja. Kiedy znów sam się wstydzę, wspominając różne niemiłe rzeczy mojego autorstwa – to też ja. Kiedy jadąc z Częstochowy do Koszalina, wysiadłem napruty przed Skierniewicami i pociąg odjechał z moim bagażem na zawsze – to też ja. Tyle było tego „ja”, że na liczydłach nie policzy. Tak więc wiem, Tanako, że mam serce, płuca, wyrostek, przyrostek, zarostek i takie tam, ale nic nie wiem o jakiejś duchowości – nie widziałem, nie słyszałem, nie dotykałem. A przecież, jak dotąd, jestem całość.

  25. wbocek,
    wzruszyłem się, całkiem z Ciebie ludzki facet, i wypić potrafisz.
    Mam litra ohydnej nalewki z aronii, reflektujesz?

  26. @lonefather 13 października o godz. 20:52
    Chętnie wierzę, że przeczytałeś “Homo Deus”. Jest dla mnie przy tym oczywiste, że nie przeczytałeś mojego komentarza. Nie chodziło mi wcale o streszczenie tej książki, tylko o pewien element wizji Harari. No ale skoro tak świetnie wiesz, o co chodziło Harari, Tanace – i w dodatku jeszcze mnie, to o czym my w ogóle rozmawiamy? Pełna rozbieżność.

  27. @gotkowal 13 października o godz. 21:32
    I pomyśleć, że na publikacji takich… tekstów niektórzy „ludzie kaka” robią kariery. Przecież to jest najczystszej wody bełkot!

  28. Na marginesie
    13 października o godz. 22:10
    Oj tam, oj tam. Zaraz bełkot. To metafizyka. Kompetentna, ontologiczno-teologiczna analiza bytu, nazywanego „stwórcą”.

  29. Szymonowicz
    13 października o godz. 20:08

    Mylisz sie CALKOWICIE uwazajac, ze kk „nie umie sobie wyobrazic”, ze niereligijnie mzna przezywac doswiadcenia duchowe…

    Otoz, ja twierdze – ZE JEST DOKLANIE ODWROTNIE, NIZ TY IMPUTUJESZ kk !!!

    kk sobie nie tylko wyobraza, ale zwyczajnie WIE, ze doswiadcenie „duchowego doswiadczania” jest nie tylko mozliwe, ale wrecz jest nierozerwalnie zwiazane…

    I wlasnie dlatego, tak histerycznie reaguje na jakiekolwiek doniesienia o DUCHOWYM PRZEZYWANIU zyciowych doswiadczen, jesli zachodza poza obszarem oddzialywania kk.

  30. Na marginesie
    13 października o godz. 22:03

    Ale fajny koment…

    Gratulacje !

  31. @Tanaka
    Pytałem o definicję duchowości, bo dla mnie nie jest jasna. Czy to wyższa forma przeżywania, nie każdemu dostępna? Trąci mi to mistycyzmem. Ateista powinien być trzeźwy, inaczej łatwo stworzyć jakąś nową religię ateistyczną.

  32. @Orteq, z godz. 21:21
    Ты играешь из хорошею жопy. Po co Ci jakaś „Lacrimosa”, hy, hy.
    https://www.youtube.com/watch?v=K8zbaTT9aCg

  33. anumlik
    13 października o godz. 21:10

    O czym piszesz, to jedno. Wiem, ze mam i niejednokrtnie sie z tym zmagam. Co jak mniemam jest tez i Twoim udzialem.

    Niemniej, w tym co pisalem do @Namargineski, odwolywalem sie nie do siebie, czy Ciebie, ale naukowcow, ktorzy przywolywana „boskosc” czynienia, s w stanie praktycznie realizowac.

    Z boskimi pozdrowkami dla boga @anumlika

    bozia lonefather

  34. sztubak
    13 października o godz. 21:17

    Sie pytasz:

    „A co Was uduchawia drodzy ateiści?”

    Odp:

    Nie TY… Z cala pewnoscia nie Ty!

  35. @lonefather 13 października o godz. 22:22
    Bardzo słusznie. Ale kaka idzie dalej. I zawłaszcza nie tylko wszelkie „duchowe” doświadczenia, ale również wszelkie dobro. Jak bełkotliwie sugeruje cytat zapodany przez gotkowala.
    Ale nie widzę istotnej sprzeczności między komentarzem Szymonowicza i twoim.
    Czy kaka umie sobie wyobrazić czy nie – chodzi o to, że rzecz nie mieści im się w głowie (no i wtryniłam się między zagrychę a musztardę. Czy jakoś tak)

  36. @Stachu39 13 października o godz. 22:27

    Ale co to jest religia? Wynika z tego, że kojarzysz religię z duchowością? Tymczasem według Yavala Harari („Homo Deus”) religia to w istocie całkowite przeciwieństwo duchowości. Religia tylko usiłuje ją zawłaszczyć.

  37. @lonefather 13 października o godz. 22:24
    No boż kurczęż please! Piszesz naprawdę niegłupio, ale stawiasz sprawy na ostrzu noża. To znaczy strasznie pryncypialnie do nich podchodzisz. I to psuje efekt.

  38. Na marginesie
    13 października o godz. 22:03

    Mialem zamiar NIE !!!!

    Alesobie poczytalem blog i sie wzruszylem niepomiernie wpisem @pombocka.

    Reaguje…

    Ty!
    Ty nie musisz wierzyc!
    Ty przyjmij do wiadomosci, ze nabylem droga kupna w Lutym. Przeczytalem pierwszy raz gdzies do polowy Maja (bo zwykle czytam 6 ksiazek)… a od tego Maja wielokrotnie siegalem i wybrane fragmenty doczytywalem, zeby sie upewnic, ze rozumiem…

    I dlatego WYPRASZAM SOBIE insynuacje w rodzaju „chetnie wierze…” !

  39. A jak nie przyjmiesz, to faktycznie zepchne Ciebie na margines mojego zuwazania.

  40. sztubak
    13 października o godz. 21:57

    Nie chciałbym Tobie ani komukolwiek sprawiać zawodu, ale muszę. Mówię z wieloletnią przyjemnością: od 15. lat nie używam żadnych nastrojowych popychadeł ani przywidziadeł. Samo pójście do wyrka mnie wystarczająco nastraja, żeby się chciało jak najszybciej spać i wstać do nowych zadań. Wróciłem do swego naturalnego stanu sprzed 22. roku życia. Amen i dobranocka.

  41. @lonefather 13 października o godz. 22:44
    😀
    No już dobrze, dobrze. Przeczytałeś. I wykazałeś się dogłębną znajomością. Pax vobiscum.

  42. Na marginesie
    13 października o godz. 22:43

    Bo duchowosc, nie mylic z uduchowieniem, to principium jest…

  43. @Lewy

    Zaczęłam czytać „Czerwone i czarne” w tłumaczeniu Boya. Niby historię pamiętam z filmu, cośtam cośtam z Fanfanem Tulipanem (no z tym jak mu tam) ale nie wiem. Powolny ten język, trąci jednak myszą czy nie? Czytać albo nie czytać?

  44. „Duchowość” ma każdy w swoim mózgu, a himalaista może mieć szczególną z racji częstego i długotrwałego niedotlenienia.
    Ja się dziś uduchowiłem forsownym 3,5 h marszem pod górę, po skałach i śniegu, ale w krótkim rękawku. Z przełęczy St. Gottharda wdrapałem się na Passo della Sella i szczyt Giübin (2776 m), a potem zszedłem 😎
    Stosowna ilość endorfin, a na szczycie – serotoniny (tak jest, @Stachu 39 😀 ) i człowiek kocha ten świat 😎

  45. @Tanaka

    Jesteś chyba mocno uzależniony. Od kk. Twój wstępniak jest dla mnie kompletnie niezrozumiały, bo używasz pojęć wprowadzonych przez kk i beztrosko zakładasz, że każdy wie. Będąc szczęśliwym niewiedzącym, mogę jedynie stwierdzić, że polemizujesz w swoim tekście chyba ze sobą, trochę na zasadzie „…przemówił do obrazu…”.
    Nasza fizjologia dopuszcza nagrody. Może to być np. abstrakcyjna radość, ale może być też doznanie czysto fizjologiczne, jak cytowany przez Ciebie onanizm. Ten ostatni może być też abstrakcyjny, czyli np. wymyślamy sobie sytuację, w której to my jesteśmy górą i dokopujemy (konkretnym) innym. I czujemy odpowiednie zadowolenie/spełnienie.
    Tu doczołgałem sie do tematu Twego wpisu, czyli duchowości. Ponieważ – jak wspomniałem – nie mam pojęcia co to, zakładam, że jest to stan samozadowolenia wywołany jakąś przeczytaną/wymyśloną sytuacją wirtualną, w czym kk celuje. Prawdopodobnie chodzi o uczucia, które również może wywołać ładny krajobraz, dzieło sztuki, skomplikowany algorytm czy trudna droga wspinaczkowa. Tylko czy trzeba koniecznie używać języka kk? Przecież to jest tak, jak z Kaczyńskim – on zaistniał powszechnie, bo ciągle o nim pisano.
    Podobnie walczyła – i chyba ciągle walczy – sztuka (głównie w postaci nauczycieli i kuratorów) twierdząc, że jeżeli obraz się komuś nie podoba, to nie zna się on na sztuce. Dokładnie taka sama durnota jak z religią.
    Tyle słów (d)ewangelii na weekend.

  46. Qba

    Nie znize sie i nie „rozjade” Ciebie, choc na bazie Twojego postu, to bylaby latwizna.

    Powiem w zamian tylko – majaczysz i bredzisz, udajac ze nie rozumiesz, choc bez mikroskopu widac, ze doskonale rozumiesz to co @Tanaka powiedzial.

  47. Izabella
    13 października o godz. 21:13

    Był świetny program dokumentalny „The girl who talked to dolphins”. I zgadza się – (pseudo ) naukowcy z tego niesławnego eksperymentu to były trochę kanalie. Najgorzej wyszedł na tym delfin.

    PS. Podrzuć mi proszę link (jak odnajdziesz ) do artykułu o wieku wyborczym vs Brexit który wspomniałas pod poprzednim wstepniakiem bo zaintrygowalo mnie jak autorzy doszli do takich wniosków. Ja z kolei czytałam podsumowanie z którego wynikało, że tak naprawdę do wyniku na „remain” wystarczyloby gdyby grupa 18-24 lata ruszyła tyłki i oddała swoje głosy na „stay”. Za to dyskusja nad 16-17 latkami jest ciekawa sama w sobie – ponoć jeżeli pozwoli się głosowac w tak młodym wieku utrwala się w młodych pozytywne nawyki chodzenia na wybory ( choć nie bardzo wiem na podstawie jakich doswiadczen wysnuto takie wnioski bo poza Szkocja i bodajże Norwegia i Austria – mogę się mylić tutaj – nie ma wielu krajów z tak niska granicą wiekową dla praw wyborczych )

  48. @Kostka

    Nawet jeśli Art.50 byłby wycofany to na ponowne przyjęcie musi się zgodzić 27 krajów a wszystkie poprzednie przywileje i tak już przepadły. Wiem że wiesz, tak rozmyslam tylko że Brits will pay through the nose either way.

  49. Tobermory

    Fiu fiu 🙂

  50. Tobermory
    13 października o godz. 23:10
    A także Tanaka i trochę pombocek

    Bez żadnego trybu a nawet trochę może od czapy (ale mam nadzieje że będzie mi wybaczone)…

    Ale tak mi się jakoś skojarzyło z „duchowościa” himalaisty ateisty a także wszystkich, którzy w otwartej przestrzeni czują że „ja to ja” i jest to piękne i wzniosłe…Bez bozi ani innych takich

    Więc…Jerzy Harasymowicz z wiersza”Czarne jodły „:

    „Po czarne jodły hen podmokle pastwisko 
    Na którym pasą się tylko dzikie kwiaty

    Kiedy idę rozpryskuję buciorami błękit
    Na tysiąc krajobrazów z górą (…)

    Kiedy idę pędząc stado gór przed sobą
    I liście lecąc towarzyszą mi w podróży 
    I pliszka biegnie przodem jak pies

    Nie tęsknię za nikim”

  51. @Tanaka
    Jestem u @mag.Wypilismy sporo wina i piwa, ktore doniósł Żorżyk i nie jestem w stanie podjąć dyskusji na temata duchowości. Ale duchowość jest u ateisty, jak boga kocham, bo jakby jej nie było, to by trzeba pojść do księdza, żeby jej troche sypnął. Toja Ci mówię, Tanaka, ja Lewy, jak boga kocham

  52. NeferNefer
    14 października o godz. 0:05

    And serves the bloody idiots right!

    Tylko czemu mi też się dostanie razem z nimi. Jeśli w ogóle do czasu unijnego rozwodu nie wykończy mnie pogoda w tym kraju i nie dam drapaka. Albo mnie odesla… 😉

  53. @Nefciu
    Skoro masz mnie za eksperta, to sprobuję spełnić Twoje życzenie. Jak najbardziej, Stendhala trzeba czytać, zwłaszcza w tłumaczeniu genialnego Boya

  54. Lonefather
    13 października o godz. 22:44

    Lonek, ja ci wierze bo pamiętam jak reklamowałes przez jakiś czas – mam to zresztą przez ciebie na liście do czytania ale jeszcze się nie zebrałam.

  55. Lewy
    14 października o godz. 0:08

    Do księdza w życiu! Potwór Spaghetti broń!

  56. @Kostka

    Nic nie odeślą, a dwa to mi się też rykoszetem dostaje za kartofla, już o tym marudziłam. What the hell were they thinking :/

    Uwielbiam Harasymowicza, piękne.

  57. NeferNefer
    g.23:09
    Nie jestem wprawdzie @Lewym (który akurat zażywa u mnie popasu w drodze na południe Polski), ale powiem ci od siebie – chyba nie warto.
    Czas płynie, wraz z nimi zmienia się sposób tzw. obrazowania przystający do danej epoki i książki się zwyczajnie starzeją.
    Na pewno nie wszystkie, ale trudno dziś brnąć przez powieści Balzacka czy Stendhala bez uczucia znużenia lekturą, by nie powiedzieć – nudy.
    Taki rytm prozy i realia całkiem passe są trudne do strawienia.
    No, ale – klasyka. Kto musi lub chce, niech czyta.

  58. @Nefer

    Sama się odesle jak w tej chwili nie przestanie lać! !!!! Łaaaaa…. Ja już nie mogę. Planowaliśmy z młodym pojeździć po Highlands kamperem w przyszłym tygodniu, długie spacery, ateistyczna duchowosc, otwarte przestrzenie i takie tam a prognoza jest….heavy rain. Codziennie.

    PS. W sprawie Brexitu – toż to świetne przykład kraju który wstaje z kolan. Strzelając sobie przy tym w stopę…

  59. @Lewy

    Wielkie dzięki za eksperckość. A poza tym zda mi się że gusta mamy podobne. Ale Nędzników nie dałam rady :/ Balzak troszku stęchły…

  60. NeferNefer
    No i popacz, wyslaliśmy z @Lewym dwa sprzeczne komunikaty (każde z innego pokoju) i niczego nie uzgadniając, rzecz jasna.
    @Lewy jest zafascynowany totalnie Boyem i słusznie, który był m.in. genialnym translatorem literatury francuskojęzycznej, co nie znaczy że powieści Stendhala, według mnie dziś ramotkowate, warto czytać.

  61. @Kostka

    Ha, poczkaj, jak do was Ophelia w gości przyjdzie: Nymph in thy orisons be all my sins remembered

    Polska wstała z kolan i huknęła się w głowę.

    @mag

    No właśnie strasznie mi Balzakiem zalatuje. Spróbuję odrobinę.

  62. Czy wy tam wino pijecie każdy przy swoim laptopie? 😉
    Ja to chyba bym się w Boyu kochała w tamtych czasach, hej.

  63. Kostka
    14 października o godz. 0:21

    W stope?

    Chyba w glowe raczej…

    Sama popacz Praca 47% , Konserwa 42%:

    https://uk.yahoo.com/news/people-ever-think-wrong-vote-brexit-112221217.html

    I co Ty na to?

    Bo ja „od zawsze” mowie, glosze, pisze, ze to wszystko nie tak „chlopaki” Nie Tak!

    https://www.youtube.com/watch?v=RGZwOoUy_HE&list=RDRGZwOoUy_HE&index=1

    Paragraf 50 to zgloszenie checi wyjscia… Zgloszenie „checi”nie jest wyjsciem, jest tylko zgloszeniem checi…

    Pod poprzednim postem pisalem, ze sadze, ze May o niczym bardziej nie marzy, niz o przegranych wyborach i oddaniu wladzy komus, kto bedzie mogl odkrecic, co ona wskutek okolicznosci namotala.

    No chyba, ze po 16 latach w UK, niczego wciaz nie rozumiem z niuansow brytyjskosci

  64. NeferNefer
    14 października o godz. 0:34

    Ja uczciwie pije wodke. Popijam, jesli popijam, sokiem z anansa. Wodka jest rosyjska, marki „Bieluga”, nabyta droga kupna na lotnisku Chopina. Sok anansowy prosto z Sainsburye’go. A co do Boya, to niestety nie jestem az tak zaangazowany, zeby sie w nim kochac. Niestety w 62 roku zycia sie juz nie zmienie… wole kobiety.

  65. mag
    14 października o godz. 0:28

    Kiedys, juz sam nie pamietam jak dawno, zmoglem. Drugi raz nie dalbym rady, tyle jest nowego, dobrego… (lol)

  66. Dyskurs o duchowowsci bedzie wadliwy, wada podstawowej niepelnosci, jesli sie pominie Rosjan i tego co oni maja do powiedzenia…

    Dlatego w imieniu Rosjan zamieszczam glos Wolodii Wysockiego w kwestii duchowosci:

    https://www.youtube.com/watch?v=24jpkENzpkI

    A jesli ktos z czytelnikow nie rozumie, niech ma pretensje do siebie samego, ze sie nie nauczyl rosyjskiego, gdy byla do tego okazja i pora.

  67. @Kostka
    U nas weteryniarze maja się świetnie – co ty na to? 🙂 I pogoda dużo lepsza…

  68. Ewa-Joanna
    14 października o godz. 1:58

    Head hunter?

  69. Kostka nie daj sie nabrac…

    Pomysl sama, ze ci wyrosnie na brzuchu taka ogromna torba i bedziesz w niej musiala mlodego nosic …. Taki przeklety los kangurzyc… Niestety…

    zdrowko

  70. anumlik – 22:29

    „Ты играешь из хорошею жопy. Po co Ci jakaś „Lacrimosa”, hy, hy.”

    He he he. Ja igraju NA choroszej żopi. Dlatego ‚Lacrimose’ moge NIE piereżiwat’ po swojemu.

    PS. Tlumaczenie polskiej ‚dupy’, w wieloznacznym znaczeniu, na rosyjska ‚задница’ nie nadaje tu sie raczej. Utrafiles wiec z жопa calkiem prawilno. Z tego co wiem

  71. Co z tym Rzepeckim?

    PiS usunal ze swych szeregow posla Lukasza Rzepeckiego. Ten mlody posel najpierw wylamal sie z dyscypliny klubowej przy glosowaniu nad oplata paliwowa, potem poparl odebranie immunitetu Dominikowi Tarczynskiemu. A jakby tego bylo malo, on jeszcze ostatnio zarzucil Jaroslawowi Kaczynskiemu, ze ten gnom nie realizuje programu wyborczego PiS. Rzepecki zapowiedzial, ze przylaczy sie do klubu Kukiz’15. Co na to szef kukizowcow?

    Pawel Kukiz, przy okazji ogloszenia przejscia Rzepeckiego, oskarzyl PiS o … proby przekupywania poslow jego klubu!

    Nie ma to jak harmonia rodzinna. No dobrze, harmoszka moze. Z klawisza na klawisz i demokrata sie jawisz

  72. lonek – 1:07

    „No chyba, ze po 16 latach w UK, niczego wciaz nie rozumiem z niuansow brytyjskosci”

    Nie nie badz az surowy dla siebie samego. Cos tam chyba rozumiesz, nie? Ze nie do konca? A kto kiedykolwiek rozumial co do konca?

  73. Orteq

    Ja tak mam, ze albo rozumiem, albo nie…

  74. Orteq

    A ten tam Rzepecki, to porzadny gosciu, ale ma jedna wade.

    Jest po prostu idiota!

    Do Kukiz15.. ?

    No idiota, po prostu mowiac wprost IDIOTA !

  75. loniu – 3:04

    Zero jedynkowiec z ciebie zatem. Toz ty dokladnie sie wpisujesz w terazniejszosc cyberprzestrzenna! Brawo, brawo i jeszcze hurra.

    Zebys jeszcze pamietal o skasowaniu plusow ujemnych i dodatnich. Wypierajacych minusy. Tez przeciez i dodatnie i ujemne. Tam nie ma zadnej zero jedynkowosci!

    PS. Kukiz nie zasluguje na termin idiota. On jest zrypany dekiel.

  76. Gdy sie popatrzy na liderow swiatowych dzisiejszych

    Asad w Syrii – dyktator miliarder z trzeciego, chyba, pokolenia
    Kim w Pln. Korei – dyktator z trzeciego pokolenia
    Trump – miliarder z trzeciego pokolenia
    Putin – miliarder z pierwszego pokolenia
    Kaczynski – dyktator z pierwszego pokolenia. O jego miliarderstwie nikt nic nie wie

    Ten nasz dyktator wyraźnie odstaje od czolowki swiatwej. Nie pelniac zadnej funkcji rzadowej. Wiec jak on dobil do 50% popularnosci? Niezbadane sa poziomy kretynizmu niektorych spoleczenstw

  77. Tymczasem, trwaja prace Komisji Sejmowej nad pisiastym zakazem handlu w niedziele. Co druga niedziele. Znaczy, nie doklanie co druga, tylko druga i czwarta w miesiacu. Ale przed Bozym Narodzeniem i Wielkanoca nie. I jeszcze jakies wyjatki. To jest w ogole podstawowy zarzut opozycji i pracodawcow. Ze za skomplikowane i ze za nie przemyslane.

    Poprawki zas sa wrzucane na lapu capu. I szczegolow mnostwo: co z malymi sklepami gdzie wlasciciel sam sprzedaje, co ze stacjami benzynowymi, sklepy na dworcach mozna otwierac, ale co jezeli dworzec jest polaczony z centrum handlowym? Osobny problem z handlem w internecie, ma byc dozwolony jezeli jest „zautomatyzowany”. Nikt nie wie co o oznacza.

    Mimo wielu idiotyzmow w zamierzanej ustawie, PiS precz prze. Zadem do przodu prze. Ustawa bowiem ma wejsc w zycie Pomrocznosci Swietej od poczatku przyszlego roku. A wiec, trza zdazyc. Jesli nie przed przed Panem Bogiem, to przynajmniej przed Trzema Krolami. Czyzby chodzilo o złoto? A moze o kadzidło raczej? Bo chyba nie o mirrę

  78. Az, na koniec, mamy Dobra Nowine

    Bedzie ustanowienie Dnia Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Tak przewiduje ustawa, którą podpisał prezydent Andrzej Duda. Nowe święto państwowe będzie obchodzone 12 lipca. Dzień ten był początkiem pacyfikacji wsi Michniów w woj. świętokrzyskim, której dokonali niemieccy okupanci.

    Nikt nic nie wspomina o mordowaniu prawoslawnych chlopow na Podlasiu przez Zolnierzy Wykletych. Nie ich zatem to bedzie swieto

  79. Kostka
    13 października o godz. 23:57
    Był świetny program dokumentalny „The girl who talked to dolphins”. I zgadza się – (pseudo) naukowcy z tego niesławnego eksperymentu to były trochę kanalie. Najgorzej wyszedł na tym delfin.

    Chyba mówimy o tym samym. Eksperyment polegał właśnie na rozmowie z delfinami, po angielsku. Były nawet efekty. I to był ten delfin który popełnił samobójstwo po zakończeniu eksperymentu.

    A tu jest artykuł, ale dostęp może być płatny albo dla naukowych instutucji.
    http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1740-9713.2017.01055.x/full
    W razie czego, może z pomocą Pana Jacka, wyślę Ci go mailem.

  80. Kostka
    13 października o godz. 23:57
    Kanaliami nazwałam ludzi którzy łapią delfiny do różnych wodnych parków typu Sea World i każą im fikać koziołki dla gawiedzi. I robią to dalej mimo wiedzy o konsekwencjach dla delfinów. Ale ten eksperyment też był raczej wątpliwy etycznie.

  81. lonefather
    13 października o godz. 23:50

    „Qba
    Nie znize sie i nie „rozjade” Ciebie, choc na bazie Twojego postu, to bylaby latwizna.
    Powiem w zamian tylko – majaczysz i bredzisz, udajac ze nie rozumiesz, choc bez mikroskopu widac, ze doskonale rozumiesz to co @Tanaka powiedzial.”.

    A ja się zniżę. Ale nie po to, by Ciebie, demagogicznego kaznodzieję, rozjechać, lecz by powiedzieć, że nazwa „gwiazdy” nie ma żadnej wartości poznawczej, bo gwiazdy widać – i to wszystko, co siedem miliardów człowiekowatych o nich wie (nie licząc pasjonatów i fachowców). A mówią o nich tylko tyle: „Gwiazdy świecą”, „Wzeszła pierwsza gwiazdka”, „Lubię patrzeć na gwiazdy” i tym podobne. Natomiast pytanie „Co to są gwiazdy?” jest tysiąc razy głębsze poznawczo, bo jest pierwszym krokiem do poznania, rozumienia.

    Tak właśnie Qba powiedział o pojęciu „duchowości”: „Nie mam pojęcia, co to”. Również ja tak powiedziałem: „Nie mam pojęcia, Tanako, co to duchowość”.

    Żeby pojęcie miało rację bytu w języku, musi najpierw mniej lub bardziej jasno zaistnieć potrzeba wprowadzenia nazwy dla określonego obszaru ludzkich doznań. A ten obszar ma się jakoś różnić od innych obszarów, ma być swoisty. Co to więc za zwierzę ta duchowość? Da się zobaczyć, dotknąć, powąchać? Nie wiem, bo nie wiem, co to „duchowość” poza tym, że to słowo, wyraz, pojęcie. Nie znam jego desygnatu/desygnatów i nie wiem, z czym się je. Podejrzewam tylko, że to coś na kształt pary nasyconej – czyli coś innego niż para z czajnika, która nie jest żadną parą, lecz wodą – kompletnie niewidocznej. Całe życie chodziłem z tą „duchowością”, nawet używałem i wcale mi nie ciążyło, wydawało się jasne jak słonko na bezchmurnym niebie. Dokąd nie zadałem sobie pytania: „A właściwie co to?”.
    No i wyszło, że nic. No, nie całkiem nic – jest z religijnego ogródka. Bo najpierw były duchy, czyli niewidzialne, ale konkretne, wyspecjalizowane niby-byty. „Duchowość” – to pojęcie grubo później od nich oderwane. Najpierw – przez szamanów, później – może bardziej zagmatwane przez artystów. Po to, by niewolić lud tajemnicą, która wyłącznie dla wtajemniczonych nie jest tajemnicą, czyli dla elity elit (również w sztuce). Do dziś ludzie padają „na twarz przed Tobą, WIERZĄC, żeś jest pod osobą chleba i wina”. „Chleb” i „wino” rozumieją, bo po to im dano, by grubo strugana z materialnych rzeczy wyobraźnia miała się czego czepić. Czy chleb i wino to duchowość? Nie wiem – wiem tylko, że „myślę, więc jestem” i „wątpię, więc jestem”. Więc może „duchowość” to to samo, co „myślenie”? Też nie wiem, ale mnie wystarczy „myślenie”. Jak kasjerka w „Biedronce” pyta: „Znajdzie pan złoty czterdzieści sześć drobnych?”, a ja znajduję – to to jest właśnie myślenie. Myślę głównie językiem. Więc może język to duchowość? Nie wiem – „język” i „myślenie” to precyzyjne i zupełnie mi wystarczające nazwy tego, co się dzieje w „Biedronce” i w kapuście. Inaczej mówiąc, nie wiem, co to duchowość i nie chcę wiedzieć, bo na kij mi to potrzebne.

  82. @Orteq, z godz. 2:21
    Naści! Na melodię „Murki”:

    Жопa, ты мой жупёночек,
    Жопа, ты мой котёночек,
    Жопа, Бабушка звоночек,
    Прости любимого.

  83. izabella
    14 października o godz. 9:07

    O tym samym mówimy. Chodziło o rozpracowanie komunikacji między gatunkami na polecenie NASA (żeby móc się porozumieć z kosmitami…). Tyle ze Lily, szef projektu, oczekiwał że delfin zacznie im odpowiadać po angielsku przez otwór wydechowy na głowie… (tak to jest jak sie przedobrzy z rozszerzeniem sobie percepcji za pomocą narkotykow… 😉 ) . Ten drugi troche bardziej poważny naukowiec – który twierdzil że to ludzie powinni nauczyć się „języka” delfinow a nie odwrotnie – czmychnal kiedy się zorientowal w która stronę to zmierza i przy projekcie została tylko owa Margaret Lovatt Howe (która nie miała chyba żadnego „backround” naukowego ani wcześniejszego doświadczenia z delfinami i Lily, który częściej niż nie leciał na LSD (które serwowano też delfinom). Kiedy NASA , nie widząc znaczacych rezultatów, zamknęlo kosztowny projekt na wyspie St Thomas delfin Peter został przeniesiony z wpółotwartego delfinarium z pieknym widokiem do ciasnego i cuchnacego basenu bez światła dziennego, z dala od obiektu jego uczuć (Margaret pozostała na wyspie, wyszla za mąż za fotografa projektu w dodatku pozostając w domu, w którym wcześniej było delfinarium ). Skończyło się tym że Peter któregos dnia po prostu postanowil przestać żyć i świadomie przestał oddychać. Lily po kilku latach chyba odczul wyrzuty sumienia bo poważnie zaangażowal się w ochrone delfinow przyczyniając się do stworzenia Marine Life Act.

    Tak mi się jakoś rozpisało o delfinach bo chyba nikt (za bardzo) w czasie trwania eksperymentu nie przejmował ich „duchowoscia”, dopiero tragiczne zakończenie otworzyło co niektórym oczy i to bez niepotrzebnej antropomorfizacji.

  84. izabella
    14 października o godz. 9:07

    Dzięki za link – artykuł jest płatny ale spróbuje do niego dotrzeć bo bardzo mi się podoba koncept „ważenia” głosów. I ciekawi mnie wyliczenie dla UK

  85. @Ewa-Joanna
    14 października o godz. 1:58
    @lonek
    @Orteq

    Myślalam o tym! 😉 Chociaz troche daleko and too much hassle (punkty, wizy, nostryfikacja dyplomu). W zasadzie kiedy po raz pierwszy zjechalismy do UK plan oryginalny był taki: popracować i pozwiedzać przez jakieś dwa lata a potem ruszyć do Nowej Zelandii…Potem zdalismy sobie sprawę z tego że w NZ pogoda jest nie aż tak różna od UK….

  86. NeferNefer
    14 października o godz. 0:31

    Hahaha, „Mości książę?”

    Nie wiem skąd ta moda na nadawanie wykręconych imion wszyskim dujankom które tędy przelatuja – w sezonie czasem ledwo z tym nadążają. Słyszałam że test na to czy wiuga jest sztormem to car door test („if you can open the door it ain’t bloody storm”) – jak możesz otworzyć drzwi to nie je żaden sztorm

  87. Lonefather
    14 października o godz. 1:07

    Jak popatrzysz na komentarze pod tym artykułem to sporo jest w klimacie: „piszą to marionetki EU”, poll tracker jest ustawiony i takie tam. Jeszcze za wcześnie na totalną zmianę myślania bez utraty twarzy – jak funt padnie mocniej, ceny owoców i warzyw z Huelvy wzrosną (kto wie, może będziemy śpiewac sobie o tej porze roku „Addio pomidory” za dwa lata a Brytyjczycy wreszcie zrozumieją na czym polega sezonowosc) a żeby polecieć zimą na Kanary trzeba będzie stać w kolejce po wizę – może wtedy ktoś pójdzie po rozum do głowy…

  88. @Kostka
    14 października o godz. 10:08
    Zwyczajnie zasięgnij informacji w ambasadzie będziesz miała jakieś pojecie, co ci szkodzi. 🙂 Skorzystać nie musisz, a jak masz obywatelstwo UK to nie powinno być specjalnych problemów.

  89. Ewa-Joanna
    14 października o godz. 11:17

    Obywatelstwa UK jeszcze nie mam bo do niedawna nie było mi to za bardzo potrzebne – (oprócz prawa do głosowania w wyborach do Westminsteru i możliwości bezwizowej podróży do Stanów ). Ostatnio jednak coraz częściej zastanawiam się nad wyrobieniem. Rząd Jej Królewskiej Mości robi na tym świetny interes systematycznie podnosząc ceny w miarę jak spływa więc aplikacji od Europejczyków mieszkających na Wyspach. W tym samym czasie rośnie liczba Brytyjczykow wyrabiajacych sobie paszporty europejskie… 😉

  90. Zmykam sprawdzic o której będzie lało mniej a na pożegnanie niedoszły laureat nagrody Darwina czyli jak udlawic się żywą flądrą całujac ją w pyszczek :

    http://www.bbc.co.uk/news/uk-england-dorset-41608814

  91. Kostka
    14 października o godz. 11:00

    Znalazłam to kiedyś i sobie zapisałam

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1719736,1,skad-sie-biora-nazwy-huraganow-i-dlaczego-sa-to-imiona-ludzi.read

    Przy okazji, też się zastanawiam nad tutejszym obywatelstwem i lokalnym dowodem osobistym który do tej pory nie był mi potrzebny – ale kto wie co Kaczyński wymyśli :/

    lonefather
    14 października o godz. 1:15

    Chodziło mi o to że mag, Lewy i Żorż siedzą (siedzieli) razem, piją wino ale każdy na blogu pisze ze swojego laptopa 😉

  92. wbocek
    14 października o godz. 9:28

    Pewnosci nie mam, ale …

    Pare lat temu, zaczelo sie pojawiac w roznych ankietach pojecie „spiritual but not religious” co sie tlumaczy na „uduchowiony ale nie religijny”. Co jak widzisz oddziela uduchowienie od religijnosci. Powodow pojawienia sie nie znam.

    Ja rozumiem to rozdzielenie, jako separacje przezyc duchowych zwiazanych z przezywaniem religii, od wszelakich przezyc duchowych o innych zrodlach przezywania niz religijne.

    Pomocny jest termin „spiritual”, ktorego odpowiednika, o ile mi wiadomo, nie ma w jezyku polskim. Tak wiec to co po polsku nazywa sie „dusza”, to jest „soul”, a uduchowienie, czyli glebokie wewnetrzne przezywanie (emocje) to jest wlasnie „spiritual”.

    Czy jeden zloty i czterdziesci szesc groszy samo w sobie jest spiritual, to watpie, natomiast Twoje dalsze rozwazania tego problemu i jego wielokrotne powtarzanie na blogu od wielu lat, sa dowodem glebokeigo przezywania i te wszystkie mysli i uczucia, w tym tez zlosci na goscia, ktory w Biedronce nie mial 1,46, to juz bez watpienia jest spiritual, czyli uduchowione, choc w jezyku polskim to nie tylko Ty, ale kazdy sie wzdrygnie z uwagi na tego „ducha”.

    Niemniej oddzielne slowa w jezyku aqngielskim pozwalaja na dostrzeganie i rozroznianie.

    MAm nadzieje, ze udalo mi sie przyblizyc nieco ten problem.

    I mam niesmiala nadzieje, ze nie odbierzesz tego jako „kazania”.

    pozdrowka
    l.

  93. anumlik – 9:32

    „Naści! Na melodię ‚Murki’:
    Жопa, ты мой жупёночек,
    Жопа, ты мой котёночек,
    Жопа, Бабушка звоночек,
    Прости любимого.”

    Wszystko ladnie pasuje procz Бабушка. Bo mialo byc Babciusia, nie? Бабушка Babciusi do kolan nie siega. O ляжки nie wspominajoncy.

    A tak w ogole to gratuluje zdolnosci rymotforczych w obcych jezykach. Nie kazdemu do zostalo dane podczas rozdawania talentow

  94. lonefather
    14 października o godz. 12:09

    Nie mają dla mnie znaczenia żadne niuanse ani jakiekolwiek wersje – również w innych językach – tego, co powstało od „spiritus”. Ale nie mogę ciągnąć, bo lecę do mojej nieduchowości, czyli na woda – wypróbowywać boczny pływak, który ma zapobiec zamienieniu się mnie na dnie jeziora w to, w co wszystko się zamienia.

  95. Nadajmy, jednakze, lagodniejsze znaczenie terminowi ‚Babciusia’

    Moja kochana, dobra BABCIUSIA,
    co dzień mnie tuli do swego serdusia,
    tuli i szepcze cichutko na uszko:
    kocham Cię mocno moje serduszko
    Ja babciu moja też kocham Ciebie
    przy Tobie się czuję jak w siódmym niebie
    tak dobrze, błogo i bardzo bezpiecznie
    z Tobą BABCIUSIU jest zawsze bajecznie,
    dlatego teraz ja szepnę Tobie na uszko,
    że Ci dziękuję za Twoje serduszko
    i jeszcze za uśmiech i dłoń w potrzebie
    za to, że oddałaś mi całą siebie
    za to, że od pierwszego serca uderzenia
    starałaś się spełniać moje marzenia
    za kołysanki które nuciłaś,
    za to, że zawsze tuż obok byłaś,
    za to, że strzegłaś mych słodkich snów,
    że rozumiałaś mnie zawsze bez słów,
    za troskę, ciepło i ogrom miłości,
    za uśmiech dobroć i wszystkie radości
    i za to, że zawsze byłaś przy mym boku
    i wskazywałaś mi drogę w mroku
    za to, że zawsze we mnie wierzyłaś,
    że najcudowniejszą BABCIĄ mi byłaś …
    i za to wszystko przytulam do serca BABCINE dłonie
    i z miłością całuję szronem okryte skronie
    kocham Cię bardzo BABCIU
    (praca konkursowa)

  96. wbocek
    14 października o godz. 12:23

    Lec, lec… tez bym se polecial „na woda”.
    A jesli nie zauwazyles, to choc sie nieco orientuje, to na tym „nieco” poprzestaje.

  97. NeferNefer
    14 października o godz. 11:46

    I widzisz sama, ze jak sie nie zaadresuje to sie rozni nieproszeni … (lol)

  98. Duszo szczipatielnoje znaczenie. Dla ludzie w pewnym wieku

  99. @Orteq
    Jesteś wspaniały. Twoj wiersz(praca konkursowa) ku chwale Babciusi wzruszyl nas;mnie i mag. Poważnie, bez ironii.

  100. Lewy,

    To niezupelnie MOJA praca konkursowa. Ale ja sie pod nia podpisalem! Choc autor wciaz trudny do zidentyfikowania

  101. Pozdrawiam Was, Lewusku i mag(usiu). Wy tak razem? Na Zoliborze moze? A Mesjasz tez z Wami? No bo on chyba nie w jakims tam puruchankowym ugrzazl Samborze

    Kluczowym slowem jest duszoszczypatielnost’. Chodzi o wpis Tanaki. O duszy. I o czyms tam jeszcze. Zapomnialem juz o czym jeszcze.

    O Babciusi zas to wszystko najprawdziwsza prawda. Dziadzio Jej do piet, nie mowioncy o ляжки, nie dorasta

  102. @Kostka
    14 października o godz. 10:03

    „You are talking about a time in science when everybody’s thinking about a correlation between brain size and what the brain can do”

    „Duchowość” delfina łamie się tak:
    Najpierw separuje się młodego, dojrzewającego seksualnie samca od samic i umieszcza w basenie, nad którym stoi biurko i jest człowiek przebywający w tym samym pomieszczeniu przez 24 h na dobę. Przez sześć dni delfin ma mieszkać z człowiekiem, siódmego – spędzać dzień z samicami piętro niżej. Okazuje się, że transport samca do samic szkodzi „postępom w nauce”czyli nauce wymawiania „M”, a jak się delfinowi zbierze na amory, to może się przecież ocierać najpierw o stopę człowieka, potem człowiek zaspokaja go ręcznie. Delfinowi jest obojętna płeć człowieka, ale na zdjęciach wygląda lepiej, gdy jest to młoda i ładna kobieta

    http://i.imgur.com/51e4CMh.jpg

    Jak się delfin w odpowiednim czasie nie nauczy mówić po angielsku, to zamiast go wypuścić z powrotem do morza, kombinuje się, jak go wykorzystać do tańszych eksperymentów w gorszych warunkach i bez kontaktu z dotychczasowym obiektem uczuć… Człowiek też by się załamał, ale ma trudniej z zaprzestaniem oddychania 🙁
    Amerykanie nadal wykorzystują delfiny dla rozrywki ciemnego ludu, a także militarnie jako np. wykrywacze podwodnych min i bomb.

    Dla nieznających:
    spiritual = duchowy od spirit = duch (także nastawienie, energia, żywość, zapał, determinacja)

  103. PS
    To było a propos
    „termin „spiritual”, ktorego odpowiednika, o ile mi wiadomo, nie ma w jezyku polskim”

    Jak widać – jest.

  104. Duch – kilka znaczeń:
    – właściwości psychiczne i intelektualne człowieka,
    – temperament, skłonności, usposobienie; też: człowiek o określonym temperamencie, skłonnościach, usposobieniu
    – istotna treść, istotny charakter czegoś
    – zapał, odwaga

    Ducha nie gaście!

  105. Odeszla Anna Szałapak, a z nią kawałek legendy „Piwnicy pod baranami”
    https://www.youtube.com/watch?v=8YhWel70ENY

  106. @Orteq
    Jeszcze jedna głupawka po rosyjsku, s’il vous plaît:

    Ляжка как куражка;
    Хватает – но не ждет.
    Вот твоё самолет.

  107. @Orteq
    14 października o godz. 12:58

    Mógłbyś jednak poinformować, że ten łzawo-kiczowaty wierszyk na cześć „babciusi” napisała jakaś mamusia w imieniu swojej „iskierki”.

  108. @mag, z godz. 14:12
    Żal [*]
    Tego też nie zapomnę:
    ,https://www.youtube.com/watch?v=VUE-SOAB_7k

  109. Dzieki, Toby. Poinformowales za mnie. O kiczowatosci nie wypowiadam sie. Lewusek oraz mag(us) trwaja zapewne w nirwanie. Nie przeszkadzajmy wiec

  110. anumlik – 14:14

    No faktycznie głupawka to jest

  111. Pora lyknac spirytu, bo sie duszno robi, od uduchowionych duchowatosci duszy.

    Spirytus 95% z Lublina, nie jest spirytualny, tylko realny.

    A kawal o „spircie” leci tak:

    Dwuch soldatow (nie mam pojecia dlaczego „soldatow”” dostalo zlecenie przetransportowania 5000 litrow spirytusu. Skad i dokad i tak nie ma znaczenia, wiec pomijam…

    Znikneli na pare tygodni. Gdy sie w koncu pojawili przeprowadzono sledztwo. Oto jego fragment:

    – A spiryt gdie?
    – Prodali – padla szczera odpowiedz (szczerosc byla wymuszona brakiem)
    – A diengi gdie? – dalej w sledztwie dociekano
    – Propili !

    Tak mi sie przypomnialo w wzwizku z tematem spirtystycznym, tfu… znaczy sie duchownym… czy podobnie.

    ps. Dowcip sie opowiadalo na imprezkach, wiec ani slownictwo, ani gramatyka nie maily znaczenia, znaczenie mialo 5000 litrow spirytusu … i to co dalej.

  112. Cuś, by słuchać ze zrozumieniem. Jak kto ma dzieci i wnuki.
    http://zespolmi.pl/post/8147/slownik-mowy-wspolczesnej.

  113. anumlik – 14:14

    „Ляжка как куражка;
    Хватает – но не ждет.
    Вот твоё самолет.”

    Nie jestem pewien trafnosci asocjacji

  114. @gotkowal 14 października o godz. 14:47

    A ja myślałam, że „beka” z czegoś to taka lokalna krakowszczyzna z myszką.
    Live and learn.

  115. anumlik
    Magda Umer też to pięknie śpiewa. Chyba nawet wolę.
    https://www.youtube.com/watch?v=axaNXuro6Jw

  116. gotkowal
    Niezła ściąga. Kojarzę może 1/4.

  117. @Orteq, z godz. 14:57
    Asocjuj se jak chcesz. Możesz udziec w papilotach (куражка to gwarowo czapka) asocjować, a możesz udko Babciusine (Twoje propozycja) kamizelką z Moulin Rouge przyodziać; seksowniejsze będzie (куражка to kirgiska ozdobna kamizelka). Ponieważ szybko chwytasz, a rzadko sprawdzasz co schwytałeś, to jesteś самолет (pierw chciałem napisać вертолет, ale Ty nie helikopter)

    Kрутится, вертится шар голубой,
    Крутится, вертится над головой,
    Крутится, вертится, хочет упасть,
    Кавалер барышню хочет украсть.

    Где эта улица, где этот дом,
    Где эта барышня, что я влюблён,
    Вот эта улица, вот этот дом,
    Вот эта барышня, что я влюблён
    .
    https://www.youtube.com/watch?v=fWiOeyc-Cl4
    Może ona i Babciusia, ta барышня 😉

  118. @Lewy

    Ale wiesz co. Ten cały Kazuo Ishiguro. Co to w ogóle jest? Jestem na 30+ stronie „Nie opuszczaj mnie” i ludzie ratunku, tego się nie da czytać :/

  119. Parada niewniątek! Czy z PISiS będzie tak samo?

    http://wyborcza.pl/7,75399,22506738,byli-bojownicy-isis-przekonuja-ze-byli-tylko-kucharzami.html

    Wybrany komentarz:
    „Przypomniało mi się jak chyba Max Kolonko(jak nie on to sorry), pokazywał przykład, gdy po którymś z zamachów dziennikarze przeprowadzają w kuchni wywiad z rodziną zamachowca. „Nikt z nas nie spodziewał się tego, nie przypuszczaliśmy, on był takim spokojnym człowiekiem, pokojowym i religijnym”. Po tym jeden z domowników przypadkiem otwiera pierwszą od góry szufladę, a tam cały arsenał.”

  120. @Jiba
    Skrzyknęliśmy się ze ‘stasieku’ zbyt późno.
    Kiedy powiedziałem stasiekowi, że jesteś piękną kobietą (przed pierwszym kieliszkiem) zaróżowił się jak nastolatka.
    Musimy odłożyć nasze spotkanie do następnego roku, bo wyjeżdżam do Lyonu na zasłużony odpoczynek po licznych podróżach.

    Byłem u @mag, spędziłem tam wieczór i noc upojną ale platoniczną, obgadaliśmy wszystkich bezbożników , komuchów i zdradzieckie mordy.

    Pozdrawiam szefa redaktora Jacka Kowalczyka i życzę Mu długich lat, tak aby ten blog kwitł i dalej promował czarnych z syndykatu kaka.

    Ps
    Jibuniu, zaróżowienie ustąpiło po butelce. Pozdrawiam najcieplej, do siego!

  121. Na marginesie
    14 października o godz. 19:02

    Polacy, nauczcie sie czytac ze zrozumieniem !

    I czytajcie calosc tekstow, a nie tylko naglowki !

    I pomyslcie, pomyslcie starannie, nim napiszecie !

    Po haslach zachecajacych do czytania i rozumienia, wyjasnienie.

    Przeczytalem tekst zalinkowany przez @Namargineske i mialem w pierwszej chwili identyczne jak @Namargineska wrazenie i nawet przemknelo mi ,zeby zrobic to samo co ona zrobila…

    Ale przewinalem nizej poza kolejna reklame i znalazlem tam argumentacje, ktora mnie przekonala, ze Naczelny Sad Administracyjny popelnil blad

    Blad jest tak oczywisty, ze z zarzenowaniem pisze, ze NSA popelnil blad, zamiast nazwac ten wyrok nazwa na jaka zasluguje.

    Tak to fakt, ze wiele miejsc nie ma oznaczen, co by usprawiedliwialo wyrok, ale problem w tym, ze te miejsca mieszcza sie w obszarze okreslonym i oznakowanym na wjazdach do niego „Strefa platnego parkowania”.

    Cala obszar strefy jest oznaczony jako strefa „Platnego parkowania”. cala strefa , wszystkie ulice, zatoki i wszystkie miejsca strefy, podlegaja obowiazkowi oplacenia parkowania.

    Wszystkie, to wszystkie, nawet jesli nie sa specjalnymi malunkami wyrozniane.!

    Argumentacja wyroku mnie nie przekonuje. Przekonuje mnie argumentacja o tym, zeby nie zasmiecac dodatkowymi specjalnymi oznaczeniami.

    Byc moze jest mi latwiej to zrozumiec, bo na co dzien mieszkam w Londynie, gdzie w centrum w godzinach dziennych nie ma zadnych miejsc „wolnego parkowania”, za to jest „Congestion Charge” czyli oplata za sam wjazd. Oznaczenia sa na granicach strefy i informacja uprzedajaca o strefie z odpowiednim wyprzedzeniem, zeby wyeliminowac tlumaczenie sie, ze sie „nie wiedzialo”. W kodeksie jest nakaz obserwacji znakow i informacji drogowej, dzieki czemu „nieuwazny” nie tylko dostaje mandat za wjazd do strefy bez oplaty, ale dodatkowy mandat za nie przestrzeganie Kodeksu Drogowego.

    Kamery i konsekwencja wystarczaja, zeby wyegzekwowac przestrzeganie.

    Tak, zaliczylem mandat za wjazd. Zaplacilem i uwazam.

    To samo moznaby i najpewniej sie osiagnie i w Polsce, ale czas dojscia tym wyrokiem NSA sie wydluzyl.

    Czytac warto, jeszcze bardziej warto czytac ze zrozumieniem i jak najbardziej warto pomyslec nim sie napisze nieprzemyslany post.

  122. Na marginesie
    g.19
    No popacz, nic nie wiedziałam.
    Około g.13:30 @lewy wsiadł w metro i pojechał do @stasieku.
    Żyje, znaczy się @Lewy, bo przed chwilą odezwał się na blogu. A ja nie ruszałam się dziś z Żoliborza.
    Ale już na serio.
    Jasne, że co jakiś czas zdarza się strzelanina (niewielka) w Warszawie albo jakimś innym mieście i są to zazwyczaj porachunki „mafijne” czy inne.
    Jeszcze nie ma tak, że ktoś wali z kałacha do przypadkowych ludzi.
    Chciałam powiedzieć, wszystko przed nami, ale gryzę się w klawiaturę, jak mawia @neferka i odpukuję.
    Obawiam się że większa dostępność do broni (i tak kto chce ją mieć, to ma, ale nie są to tzw. normalni obywatele) mogłaby niejako ośmielić różnych świrusów, którzy na razie wyżywają się w pochodach z pochodniami i bejsbolami, albo na różnych portalach.
    Namarginesko,
    przepraszam za wścibstwo, ale ciekawam, gdzie mieszkałaś, nim wyjechałaś z Polski.

  123. Dobry wieczor sobotni ( z lektura Kazuo Ishiguro „The Buried Giant”)

    nagroda literacka Nobla dla japonsko-brytyjskiego psarza KAZUO ISHIGURO – przypuszczam,ze poza filmami opartymi na jego ksiazkach „The Remaind of the Day”(Anthony Hopkins &Emma Thompson), „The saddest Music in the World” ( z Izabella Rosselini), „Never Let mi Go” (romatyczna dystopia m.in. z Keira Knitghley” – i
    gremium z szwedzkiej akademii doczekalo sie „niezwyklej” krytyki niedawno w Washington Post tekstem pisarza Garrisona Keillora ( moze marzyl o Noblu?).
    Keillor pisal, ze Szwedzi sa pozbawieni humoru, azeby przydzielac literackie Noble.
    Dalej: ” Szwedzka literatura to krotkie czarne opowiadania, w ktorych postacie to same smutasy a kiedy zaczyna sniezyc a pies wyje, to wyciagaja reke po okowite”.
    Nie pierwszy to atak tego pisarza na europejska kulture i jej tworcow. Niegdys nazwal Bernarda – Henri Lévy´ego „pisarzem, ktory spreja proza i imponuje studentom pierwszego roku”.
    Rozumiem, ze Garrison Keillor, wychowany w duchu luteranskim humorysta, chcialby zeby amerykanscy pisarze czesciej byli nagradzani Noblem zwlaszcza tego roku
    trumpowskiego. Wyglada na to, ze nie czytal noblisty Kazuo Ishiguro. Doradza mu
    stala sekratarz akademii szwedzkiej, by zaczal od noweli „Come rain or come shine” z
    zbioru „Nocturnes”.
    Oosbiscie czytalem pare ksiazek noblisty a najbardziej przypadla mi do gustu powiesc
    science fiction „Never Let Me Go” jako swego rodzaju etyczna dyskusja o ludzkich klonach wyhodowanych na organach od donatorow. Kazuo Ishiguro to mistrz melacholii – jakby mixt Jane Austen i Franza Kafki. Relacja miedzy terazniejszoscia a
    przeszloscia to staly temat pisarza a tu uklon w strone Marcela Prousta. Ciekawe, bo Ishiguro jest inny zupelnie. Nie obarcza siebie brzemieniem przeszlosci ani ja ozywia ale bardziej interesuje go sam czlowiek albo jeszcze dokladniej spolecznosc, ktora winna zapomniec o tym grzebaniu sie w przeszlosci, azeby mogla przezyc.
    Pamiec i zapomnienie – sa to dwa najwazniejsze zagadnienia wspoölczesnych nacji.
    Pytanie: kiedy jest lepiej pamietac a kiedy zapomniec? Tyle noblista.

    PS
    Wspomniany wyzej Bernard-Henri Lévy z wizyta u nas 26.10 temat: „The Genius of Judaism” wczesniej byl Timothy Snyder

  124. mag
    14 października o godz. 16:00

    Raz dwa trzy też ma ładną wersje… 😉

    Video nie najlepsze ale to była jedyna wersja z przyzwoitym dźwiękiem
    https://youtu.be/2tc05S7IjrU

  125. @lonefather 14 października o godz. 19:36

    Hy hy. Od razu kojarzą się „Relatos salvajes”. To taki odjechany argentyński film, zbiór historii gdzie kluczową rolę odgrywa chęć zemsty. Jedna z tych historii („Bombita”) dotyczy właśnie parkowania, a raczej gangu biurokratów, który wymusza kary administracyjne za rzekome wykroczenia parkingowe. Nie zdradzę zakończenia ale fabuła, moim zdaniem, znakomita.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzikie_historie

  126. @mag 14 października o godz. 20:38
    To żadna tajemnica: w różnych miejscach, ale w Warszawie trochę też.

  127. @ozzy 14 października o godz. 20:42
    Co do “geniuszu judaizmu” – zaproście sobie Yuvala Harari. Warto.

  128. Kostka
    g. 20:52
    O kurde! Tego nie znałam.
    Świetne i zupełnie inne, bo śpiewa facet.
    Aż mnie dreszcze po plecach…

  129. @Na marginesie

    Yuval Noah Harari, jak najbardziej – mam jego moja „biblie” Homo Deus – by l wiosna
    dwa dni w Instytucie Psychologii i w Miejskim Domu Kultury – tematyka:makrohistoryczne procesy i historia swiata

  130. Na marginesie
    14 października o godz. 21:02

    Film trochę gore ale świetny. Obrazek „bombowy ” był jeden z lepszych

  131. mag
    14 października o godz. 21:08

    🙂 Cieszę sie! To spodoba Ci się i reszta tego koncertu (z Trójki). Spróbuje odkopac i podrzucę link. Min. najlepiejsza na świecie wersja „kołysanki dla okruszka”, zero ckliwosci

  132. Polityka o Ishiguro. Po tym artykule zajrzałam do „Nie opuszczaj mnie”. Niestety lekturę opuszczę, jak mi się zachce Jane Austen to wezmę oryginał.

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1722904,1,czy-kazuo-ishiguro-zasluzyl-na-literackie-wyroznienie.read

  133. Na marginesie
    14 października o godz. 21:02

    He, he …
    Nie uciekaj.
    Rozwiaz dylemat:

    Rownac w „gore”, czy zjezdzac w „dol” ?

    Facet wypatrzyl luke w prawie i nagial, jego prawnik najpewniej, prawo do indywidualnej korzysci kosztem wspolnoty. NSA poszlo na latwizne, moim zdaniem, wyrokujac na jego korzysc.

    Cene prywaty placimy wszyscy. Tylko ze cena ostateczna nie bedzie ubytek w kasie miejskiej oplat mandatowych. Do tych kosztow, jesli wyrok sie utrzyma, dojda koszty dziesiatkow, jesli nie setek, czy tysiecy tablic informacyjnych i koszty malowania na asfalcie „oznaczen poziomych”, zeby sie na przyszlosc zabezpieczyc przed naduzyciami cwaniaczkow. Kosztem zapewne niepoliczalnym, ale intuicyjnie wyczuwanym, na miliardy, czy setki miliardow, sa koszty destrukcji prawa i koszty dalszego poglebiania sie braku zaufania do sadow, prawa i panstwa.

    Jesli cieszy Ciebie wyrok NSA, to OK, masz prawo sie cieszyc, ale cieszac sie, odbierasz sobie samej prawo do krytykowania i do narzekania na to co sie w Polsce dzieje.

    Albo, albo. Nie da sie zjesc ciasteczko (cieszyc sie) i miec ciasteczko (narzekac i krytykowac).

    Jesli sama tego od razu nie dostrzeglas, to przynajmniej teraz masz okazje przemyslec i zrewidowac.

    Mozesz, nie musisz. Mozesz sobie poogladac znakomity argentynski film o mafii parkingowej i propagowac wyklucanie sie o mandaty, jak to zrobilas kilka godzin temu na tym blogu.

    pozdrowka
    lonefather

  134. anumlik – 17:13

    Asocjacja poprawila sie dzieki linkowi. Dzieki

  135. mag
    14 października o godz. 14:12

    Nie potrzebuję w swojej codzienności cudzej muzyki, poezji i paru innych przydatków. Jak dowiedziałem się o śmierci Anny Szałapak, zamknęły mi się oczy, klucha stanęła w gardle i postoi do końca dni – o wiele bardziej niż w wypadku Okudżawy, który jest śpiewem, poezją i mądrością w jednym. Anna Szałapak jest o wiele bardziej, bo jest kobietą. Jest więc zupełnie innym moim przeżywaniem. Właśnie wróciłem z jeziora, gdzie gra moja muzyka i „przemieszcza się tu i tam nad powierzchnią wód” moja poezja. Wróciłem na wspominanie Anny Szałapak – o tym, że przestała żyć, przeczytałem przed wyjazdem – której kompletnie nie znam.

    Była i jest dla mnie kobietą jednej pieśni, najpełniejszej w świecie, tak najpełniejszej jak „Modlitwa” Okudżawy, tak jak „kochanie od wieczności nie jest krótsze” Czesia Kuriaty. Kiedy pierwszy raz usłyszałem „Grajmy Panu” i zobaczyłem w telewizji Annę, znielubiłem obie od samego tytułu. Było to dla mnie pustosłowne, egzaltowane przypodobywanie się nieistniejącemu. Nie wiem, kiedy to słyszałem, ale niewykluczone, że jeszcze w PRL. Długo nosiłem w sobie niechęć. Mówię „nosiłem”, bo pieśń jednak powracała. Aż wróciła na dobre może rok temu. Całkiem przypadkiem natknąłem się w internecie na stronę z Anną Szałapak. Od razu poszukałem „Grajmy Panu” i milczałem, słysząc i widząc głębie i niesamowitości, jakie człowiek może dać człowiekowi. Słuchałem tej przejmującej tęsknoty i radości wielokrotnie, wpatrując się w oczy, usta, ręce wszystkich z nią śpiewających i grających. Nieważny był „Pan”, nieważna nieprawda słów, nieważna teatralność, bo przecież śpiewał, przenikał świat swoją osobowością, swoim pięknem, swoją delikatnością, swoją najsubtelniejszą prawdą żywy człowiek. Kobieta. Nie może człowiek śpiewać pieśni, której w nim nie ma. A skoro śpiewa, to i umrzeć nie może.

  136. @NeferNefer
    Albo wziąć do ręki Kafkę,którego nie da się mieszać z nikim. Francuzi są wstrząśnięci, kiedy Amerykanie zamawiają w restauracji najdroższe Bordeaux, Burgund albo Côtes du Rhone, poczym do napełnionego do połowy kieliszka dolewają cocacoli.
    Czy Kazuo Ishiguro to taki coctail ?

  137. WELCOME TO THE 21st CENTURY OF LANDLESS

    Phones – Wireless
    Cooking – Fireless
    Cars – Keyless
    Food – Fatless
    Tires – Tubeless
    Dress – Sleeveless
    Youth – Jobless
    Leaders – Shameless
    Relationships – Meaningless
    Attitude – Careless
    Wives – Fearless
    Babies – Fatherless
    Feelings – Heartless
    Education – Valueless
    Children – Mannerless
    Everything is becoming LESS but still our hopes are – Endless.
    In fact, because of that, we are – Speechless
    And of course our Elected Politicians are – Clueless
    This is why everybody is scarred – Shitless

    Nearly all men can stand adversity, but if you want to test a man’s character, give him power. [Abraham Lincoln]

    https://www.youtube.com/watch?v=1DMTjxCboXs

    Kacz musi trwac w stanie ‚scared shitless’ 24/7

  138. NeferNefer
    Pójdę chyba w twoje ślady, choć nie przepadam za Jane Austen.
    Uzasadnienie werdyktu wysokiej komisji o przyznaniu tegorocznego Nobla literackiego było dla mnie zdumiewające, o czym chyba napomknęłam pod poprzednim wstępniakiem.
    Recenzja Ozzy’ego jakoś mnie nie przekonuje.
    Bardzo żałuję (podobnie jak Lewy), ze skoro już to Nobel, to dla ziomala laureata, czyli Haruki Murakami

  139. erratka:
    że skoro już Nobel, to dla ziomala laureata

  140. @lonefather 14 października o godz. 21:59

    Miasto zarobi krocie na opłatach parkingowych – a potem sfinansuje najnowszy różańcowy odjazd xiunca proboszcza. I wyrychtuje koszmarny pomnik kremówkowemu. Jak mówisz „cenę głupoty płacimy wszyscy”, ale dokładać to tego interesu? Bez przesady.

  141. wbocek
    Bardzo się cieszę, że „nawróciłeś” się na Annę Szałapak.

  142. @Orteq 14 października o godz. 22:42

    Clueless – bo nikt nie nadąża za postępem technicznym.
    Politykę mamy archaiczną, w najlepszym razie wykoncypowaną w XX wieku.
    Dlatego coraz bardziej przypomina ona farsę – bo nikt nie panuje nad wydarzeniami.
    Tako rzecze Yuval Noah Harari. Sugestywnie!

  143. Lewy – 22:12

    Ja nawet do 5-letniego Barolo piedmonckiego dolewam, po polaniu trzeciej kolejki. Ale nie coki! Mazowszanki tylko. I to nie gazowanej.

    Chirurg tak nakazal. Rzekl on, pozbawiwszy mnie zoladka sporo lat temu:
    – jesli musisz kontynuowac dotychczasowy tryb zycia i konsumpcji, to, for Gods sake, rozcienczaj nawet wino. Tobie nie pozostalo zbyt wiele do wycinania.

    On mowil o tym, ze rak zoladka nie przychodzi z niczego. On przychodzi, podobno, z seczego. W ok. 30 procent przypadkow. Pozostale 100% przypadkow to usrany los Janka Muzykanta. Wrodzone geny, znaczy

  144. Na marginesie
    14 października o godz. 22:47

    Masz wielki talent do odbierania checi do dyskutowania z Toba.

    Nie podziwiam tego Twojego talentu. Zeby nei bylo… dzis sfinansuja xiunca, jutro nie zostana wybrani … jak nie dostana kasy z oplat, czy mandatow, nie wyremontuja drog, lub przedszkola…

    A najlepsze, to to, ze sie cieszysz z sukcesu cwaniaczka i jeszcze cwanszego prawnika, a jednoczesnie wsciekasz sie na powszechne lamanie prawa … schiza to sie nazywa prosze Pani.

  145. Lewy
    14 października o godz. 22:12

    Oni robia jeszcze gosze rzeczy, niz ta cola do wina.

    Oni kupuja najdrozsza, najlepsza na swiecie kawe Kolumbijska, po czym ja dekafeinuja i 3 lyzeczki zalewaja litrem wrzatku. 3 lyzeczki zdekafeinowanej kawy instant na litr wody i toto podaja jako kawe !

    Ta cola w winie, to maly pikus w porownaniu do kawy. Raz sprobowalem i odmawialem, znaczy sie wolalem wode czysta (H2O), lub sok pic.

    Na 3 tygodnie tylko raz jeszcze zamowilem kawe, ale to byla meksykanska La Cafeteria. Straszne doswiadczenie 3 tygodnie bez kawy, cud ze przezylem.

  146. @Kostka 14 października o godz. 21:26

    Tak, eksplozja – w wykonaniu specjalisty – była ładna. Ale najlepsza, moim zdaniem, była reakcja opinii publicznej i rodziny. „Nieudacznik”, któremu żona ciosała notorycznie kołki na głowie, został nagle bohaterem – i to również w oczach nieletniej córki. Fajny zwrot akcji 😉

  147. @lonefather 14 października o godz. 23:09

    Bo z tobą w ogóle nie ma żadnej dyskusji – do wszystkiego podchodzisz z młotkiem i gazrurką :/

    Poza tym zauważ, że przestrzeganie prawa obowiązuje nie tylko obateli, ale również urzędy państwowe. A sądy są od tego, żeby również szary człowiek walczył o swoje.

  148. Natomiast do wina Brunello di Montalcino, toskanskiego, z Sangiovese winogron robionego, nie potrafie dolewac mazowszanki. Bo to bylo tak jak mieszac kawior z kaszanka.

    Po drugiej polewce Brunello przechodze na Barolo. Wtedy Mazowsze moze spiewac

  149. @wbocek
    14 października o godz. 22:12

    Jakom poza Polską, to i dociera do mnie nie wszystko, a to co dociera, to opóźnione czasem. „Grajmy Panu” fascynowało mnie ze względu na wykonanie, natomiast tekst był i jest mi obcy rozumowo. Emocjonalnie mi pasuje, bo cała Piwnica była głównie emocjonalna.
    Tak jak Ty reagujesz negatywnie (by nie napisać cholerycznie) na zmiany w oprogramowaniu różnych przyrządów, tak ja reaguję podobnie na większość nowszych wykonań tzw. poezji śpiewanej. Mam tylko ten komfort, że mogę ich nie słuchać. I z niego korzystam.

  150. @Lewy, mag

    Wrażenia – dotarłam do 52 drugiej strony ale inaczej niż z zaciśniętymi zębami czytać się nie da. Oszczędzę sobie, szkoda mi czasu. Poczytałam recenzje tu i ówdzie, te sprzed Nobla i sporo jest w duchu jak wyżej.

    Np.: (przepraszam, mam tylko po angielsku)
    (z Goodreads, Kevin Ansbro)
    You know those irritating people who talk to children – and old people – as if they were babies, in a puerile, singsong voice?
    Well, those idiots sprang to mind as I endured the narrative voice of this glacially slow yawnfest of a novel.

    This is a book so plodding, so dreary and so pretentious that I gave up on it one third of the way through!

    Trudno, powiem. Zalatuje pretensjonalną szmirą, z Kafką ma tyle wspólnego że może stała obok na półce.

    I żeby nie być całkowicie na nie – swego czasu przeczytałam „Ulicę ciemnych sklepików” Patricka Modiano i do dziś mnie zachwyca. Jakbym przełożyła nogę przez ramę obrazu olejnego i weszła do środka. Kafkę czytałam raz jeden lata temu – Zamek – do dzisiaj pamiętam tę straszliwie duszną atmosferę. Albo Bułhakow – moje ulubione fragmenty o Jeszui. Ja słyszę chrzęst sandałów centuriona po żwirze. Niestety pan Ishiguro wylądował tam gdzie Alice Munro z którą również miałam nieprzyjemność (tylko dłużej wytrzymałam)

  151. Klinika dziecięca „Bambino Gesu” w Watykanie miała otrzymać bardzo wysokie wsparcie. Niestety, okazało się, że 430.000 € poszło na remont mieszkania (400 metrów kwadratowych penthouse) kardynała Tarcisio Bertone. Sprawa się rypła więc sąd znalazł winnego – dyrektora kliniki. Kardynał mógł przecież o niczym nie wiedzieć, stwierdził sąd. To, że remont przeprowadziła firma kolegi kardynała, nie ma oczywiście nic do rzeczy.

  152. Na marginesie – 22:54

    „Clueless – bo nikt nie nadąża za postępem technicznym. Politykę mamy archaiczną”

    No mamy archaiczna polityke. Ale wszyscy inni ja tez maja! Pytanie sie nasuwa:

    skoro wszyscy ludzie na swiecie nie nadazaja za postepem technicznym to dlaczego tylko Pomroczna Istota Swieta zostala dotknieta przypadkiem archaicznosci polityki?

    Moze tak byc, ze gatunek ‚kaczki’ znalazl sie akurat na torze ewolucyjnej ekstynkcji. Nic o tym nie wiedzac z racji wiary w Kreacje. No dobrze, w Stworzenie. To anty darwinowe

  153. Orteq, lonek &Lewy
    Mnie tam nic nie dziwi.
    Kiedyś u mnie w domu w Warszawie Amerykanka, którą akurat gościłam, wzięła filiżankę z herbatą (porządnie zaparzoną, pyszną wonną mieszankę), bez słowa poszła do kuchni, znając już rozkład mieszkania i dolała wody spod kranu.
    Zmartwiałam ze zgrozy, bo były to lata 80. i nikt kranówy nie stosował bezpośrednio do konsumpcji, a tym bardziej nie bezcześcił porządnej herbaty ze „zrzutów” czyli z paczek od krewnych i znajomych.
    Powód jej zachowania okazał się banalnie prosty. Herbata była za gorąca, a jej chciało się pić.

  154. NeferNefer
    A czytałaś Haruko Murakami „Kafka nad morzem”.
    Jeśli nie, to polecam.

  155. NeferNefer – 23:47

    „Kafkę czytałam raz jeden lata temu – Zamek – do dzisiaj pamiętam tę straszliwie duszną atmosferę.”

    Przeczytaj „Metamorfoze” Kafki. No dobrze, niektorzy sie upieraja tlumaczyc „Metamorphosis” na „Przemiane”. Wtedy Twoja dusznosc moze sie przerodzic w dusze. Nie wiem tylko czy w tanakowa czy w jaka inna

    „Gdy martwe ciało Gregora zostaje odkryte następnego ranka przez sprzątaczkę, ciepła fala ulgi przenika owadzi świat jego nikczemnej rodziny. […] Gregor jest człowiekiem w owadzim przebraniu; jego rodzina to owady przebrane za ludzi. Wraz ze śmiercią Gregora ich owadzie dusze doznają wreszcie radości” – stwierdza Vladimir Nabokov.”

  156. Qba
    14 października o godz. 23:36

    Przeżycia takie, jakie daje ludziom Anna Szałapak , nie są dla mnie spektaklem słowa. Wyłączam swoje ateistyczne myślenie, wyłączam rozumienie słów i współprzeżywam z Anną jej bezsłowną opowieść o świecie, o sobie. Przeżywam jej intymność, jej jego „duchowość”, z którym to pojęciem od razu bym się zgodził, gdyby Tanaka nazwał „duchowością” ogromny obszar uczuć, którego nazwać słowami się po prostu nie da. Duchowość jako to, co niewidzialne, niesłyszalne, intymne, więc niepoznawalne. To, co się próbuje nazwać, jest zupełnie inną opowieścią z użyciem gotowych znaków, stereotypów. Wyższe, subtelne emocje, intymności rodziły się w człowieku ze słów, ale słowami nie są – to zupełnie inny świat, którego słowa tylko dotykają, są ledwie aluzją do tego, co w człowieku najgłębsze.

  157. mag
    15 października o godz. 0:04

    Jeszcze nie, dzięki.

    Orteq
    15 października o godz. 0:13

    Znam, znam, czytałam parę razy. Na każdego widzianego słusznego robala mówiło się u nas „Gregor”. A moja ukochana ilustracja ukochanego Daniela Mroza to ta

    http://www.2plus3d.pl/assets/images/872_lightbox_8_Daniel_Mroz.jpg

    do tego stopnia że mam ją (z tego zdjęcia zrobioną) jako wygaszacz na moim czytniku, proszę, nie kłamię

    https://goo.gl/photos/2TuRqGf8skPZyxuZ7

  158. NeferNefer

    No faktycznie. Karaluch wygaszaczem. Kak kafkoesque. Ten Daniel Mroz

  159. Na marginesie
    14 października o godz. 23:27

    Zgadza sie, ze obowiazuje i w dyskusji porzadnej tez obowiazuja pewne reguly.

    Najwazniejsza jest dyskusja z faktami.

    W pierwszym poscie do Ciebie zwrocilem uwage na to, ze zareagowalem identycznie jak Ty radoscia z wyroku. Ale doczytalem do konca i zmienilem zdanie, co dokladnie opisalem, wyjasniajac powody zmiany swojej oceny z entuzjastycznej na negatywna.

    Podjelas dyskusje z argumentami?

    Nie podjelas !

    Ucieklas we wspomnienie argentynskiego filmu o „mafii parkingowej”.

    I jeszcze uwazasz, ze to ja „mloek i gazrurka”.

    Pozdrowionka
    lonefather

  160. wbocek
    15 października o godz. 0:23

    Ale cudnie!
    Gratulacje, ze odnalazles sens „duchowosci”, bo juz sie zaczynalem obawiac, ze jedynymi przezyciami duchowymi, sa opieprzanki za niegramotnosc blogowiczow. Ufff … Jak dobrze sie dowiedziec, ze wspolnie doswiadczamy i przezywamy kontakt ze sztuka Anny Szalapak, co wiecznie, czyli do konca dni bedzie towarzyszyc.

  161. Na marginesie
    14 października o godz. 23:27

    I jeszcze jedno. Oczywiscie ze w sadzie moze obatel, obywatel, mieszkaniec dochodzic swoich praw, o ile ma czego dochodzic.

    Nie wiem, hdzie mieszkasz, nie wiem jakie tam obowiazuja przepisy i regulacje. Ale jesli przy ulicy, ktora jedziesz bedzie informacja, ze wjezdzasz do „Strefy platnego parkowania”, to logicznie myslac, powinnas wiedziec, ze od momentu wjazdu parkowanie bedzie platne… Bo wjechalas do strefy platnego parkowania.

    Tak sie sklada, ze troszke znam Lodz i wiem, ze tamtejsza strefa obejmuje kilkanascie kilometrow ulic wokolo Piotrkowskiej. Ulic ze stara zabudowa, co oznacza za sa to kamienica z bramami wjazdowymi. Kazdy taki wjazd przerywa odcinek „parkingowy”. Gdyby wziac pod uwage polkilometrowy odcinek ulicy z 20 kamienicami, to bedzie na nim od 18, do 21 odcinkow parkingowych, co sie przeklada na 36, do 42 tablic informujacych o poczatku i koncu odcinak parkingowego. W calej strefie to sie przelozy na kilkanasci tysiecy tablic zabezpieczajacych, przed cwaniakami naginajacymi prawo i jakze zdobiacych ulice…

    Wlasnie w celu unikniecia wydatku i uwolnienia ulic od „zdobiacych” je tablic, wprowadzono „Strefe Platnego Parkowania” i tego nie uwzglednil NSA w swoim wyroku.

    Mam nadzieje, z emiasto sie odwola i Sad Najwyzszy uchyli wyrok NSA, jako sprzeczny ze zdrowym rozsadkiem i obowiazujacym prawem. Bo miasto nei wprowadzilo tej strefy samowolnie, tylko zgodnie z obowiazujacym prawem.

  162. Garrisona Keillora nie musi „marzyć o Noblu”
    W opinii milionów Amerykanów, w tym w mojej on dawno ma podziw dużo większy od jakiegokolwiek Nobla.
    Jego da się czytać i jego da sie słuchać. On jest amalgamatem inteligencji, spostrzegawczości i bardzo filtrowanej i delikatnej złośliwości obu Starszych Panów. Na polskim blogu ateistów powinien być co najmniej tolerowany za swój ironiczny dystans do wszelkich religii. Dystans i ironiczne żarty, które obecne są w każdym jego skeczu i sprowadziły już gromy ze strony każdej wspólnoty religijnej. A raczej ze strony najbardziej tępych wiernych każdej z religii.
    Normalni ludzie cenia go za ciepły stosunek do opisywanych postaci, mówię tutaj o fikcyjnych postaciach jego historyjek. Najczęściej zresztą są to luteranie, europejscy imigranci ze Skandynawii. Wysłuchałem setek godzin jego „Prairie Home Companion” a szczególnie „News from Lake Wobegon”.

    Ile razy myślałem sobie, że Polska to jest właśnie takie Lake Wobegon, czyli miejsce na Ziemi, gdzie
    „wszystkie kobiety są silne, wszyscy mężczyźni przystojni a wszystkie dzieci są powyżej średniej”.

    Filar jednej z najlepszych znanych mi stacji radiowych, czyli NPR.

    Jeżeli Garrison Keillor krytykuje jakiegoś pisarza to dla mnie zamyka to sprawę.

    Imputowanie sztandarowemu demokracie amerykańskich mediów jakichkolwiek protrumpowskich sympatii jest podobne do oczekiwania od @ozzye’go wpisu pozbawionego odniesień do Żydów.

  163. Poza tematem. Jutro jest 200-tna rocznica smierci T. Kosciuszki. Wlasnie obejrzalam na kanale NPR ( publicznym) godzinny film o T. Kosciuszce p.t. „The men before his time”. Bylam tez juz na stosownych sympozjach, ale w srodowisku polskim
    Kosciuszko jest w USA postacia znana dla tych Amerykanow, ktorzy pamietaja coskolwiek z lekcji historii o wyzwoleniu sie spod kolonializmu brytyjskiego, czy elegancko mowiac z wojny o niepodleglosc.
    Zapewne znawcy tematu wytkneliby zilion wad filmowi. Ale nie o to chodzi. W amerykanskiej czesci zyciorysu mowi sie o nim z najwyzszym uznaniem, ze
    nadzwyczaj utalentowany mlody inzynier, utalentowany strateg wojskowy, czlowiek o szerpokich hozyzontach, spolecznik. Doceniany przez historykow i militarystow amerykanskich , uzyskal tytul generala i dostal wysoki zold, z ktorego wyplacono mu w tym czasie $142 na podroz do Europy. Jego dzialania w Polsce zajmuja pol filmu. Moze nas razic naiwnosc, czy skrotowosc. No i co z tego, to film nie dla uczniow polskiej szkoly, ale dla Amerykanow.
    Tak se mysle, dlaczego w sejmie nikt nie podsunal mysli ustalenia obecnego roku Rokiem Kosciuszkowskim. Bo nazwa kojarzy sie z trefna Pierwsza Armia? Bo mial za radykalne poglady, ktore trzeba by wyciagnac?
    Mam nadzieje, ze jestem w bledzie i ta rowna rocznica smierci jest w polsce zauwazona i naglosniona.
    Nie omieszkano opowiedziec historii testamentu Kosciuszki, ktory w koncu dostal ten zold i zlecil Jeffersonowi, najlepszemu przyjacielowi, zeby po jego smierci wykupiono pewna ilosc niewolnikow i za reszte pieniedzy zorganizowano im warunki do rozpoczecia samodzielnego zycia. Jefferson, ktory jak sobie przypomniano kilka lat temu sam mial ok. 100 niewolnikow nigdy nie mial odwagi wyjsc z tym pomyslem wsrod planatotorow stanu Virginia i w koncu testament zostal uniewazniony w kilkadziesiat lat po smierci Kosciuszki.
    Nie watpie, ze byl to wielce utalentowany czlowiek i wlasnie z wybiegajaca naprzod mysla spoleczna. Nie musicie ironicznie, czy zgryzliwie o nim wspominac.
    W miescie NY jest nowy most ( wiadukt- dokladnie rzecz biorac) Kosciuszki, stary rownolegly do niego powoli sie rozbiera droga kolejnych dynamitowych „demolek”. Jest to dosc widowiskowe i mozna filmiki z tego,obejrzec na YT.

  164. zyta2003
    15 października o godz. 2:34

    Dlaczego mialbym zgryzliwie o Kosciuszce?

    Obecnie Kosciuszko nie ma wPolsce najmniejszej szansy, z powodu sprzeciwu kosciola katolickiego. A krk choc tego niegdy nie przyzna, skazal Kosciuszke na zapomnienie, by wraz z nim narod zapomnial to wszystko co Kosciuszko powiedzial, napisal o kosciele i panstwie.

    Tak wiec w Polsce ad 2017r, 200 rocznica smierci Tadeusza Kosciuszki zostanie oficjalnie przemilczana. Mozna sie jeszcze nieco pocieszyc, ze i tak dobrze, ze nie rozpetano kampani obsobaczena i oszkalowania.

  165. anumlik – 17:13

    „szybko chwytasz, a rzadko sprawdzasz co schwytałeś… Вот эта барышня, что я влюблён. ‚https://www.youtube.com/watch?v=fWiOeyc-Cl4 Może ona i Babciusia, ta барышня”

    Nie wiem czy ta barisznia to ta Babciusia czy nie. Autor zalinkowanej przez ciebie piosenki, ludowej rosyjskiej, jakos sie nie ujawnil, jak dotychpor. I tam nie bardzo tez wiadomo czy jest ona o krecacej i wiercacej sie pilce czy o szalu. A jak dobrze posluchac to czeba jeszcze zapytac uczciwie:
    – czy ta rosyjska piosenka ludyczna, Крутится, вертится шар(Ф) голубой, to czasem nie ma czegos wspolnego z nasza piesnia wielce patriotyczna?

    https://www.youtube.com/watch?v=4Y3Oqzz8sx8

    „Piesn ‚Piechota, ta szara piechota/Maszerują Strzelcy’ to najważniejsza pieśń piechoty (formacji wojskowej, która zdobyła znaczenie od czasu I wojny światowej), а jednocześnie jest jedną z najpopularniejszych pieśni żołnierskich ХХ wieku. Jej melodię i słowa napisał oficer Legionów Polskich, dowódca 291 Pułku Piechoty, literat i kompozytor Leon Łuskino. (Niektórzy wymieniają jako autora tekstu Bolesława Lubicz-Zahorskiego.) Początkowo zaczynała się słowami: „Nie nosim wyłogów i szary nasz strój”, а powstała około roku 1918. Ро raz pierwszy opublikowano tę pieśń w Ostrowie w Wojskowym śpiewniku żołnierza polskiego (1929).”

    Mamy wiec sytuacje, anumliku.

    Rosyjska ‚Песня для души – Крутится, вертится шар голубой’ powstala na poczatku, czy w polowie 19-go wieku. Polska patriotyczna piesn/marsz wojskowy pt. ”Piechota, ta szara piechota’ powstala ok. wiek pozniej. Wybierajac praktycznie taka sama melodycznosc jak rosyjska ‚Piesn dla duszy’ z przed prawie stulecia.

    Bedac w twoich kaloszach, jak bym zaczal rozpytywac tych i owych: czy tam nie istnieje mozliwosc wytoczenia, przez Putina, zarzutu plagiaryzmu jakiego przeciwko Polsce.

    Bo mamy rok kosciuszkowski. A to doskonaly czas na takie klocki

  166. @Ortequszka, to, że Tobie słoń na ucho nadepnął, nie moja wina. Gdzież Ty podobieństwo melodyczne widzisz? Tu masz sowiecką patriotyczną przeróbkę piosneczki Крутится вертится шар голубой. Przynajmniej melodię trzyma.
    ‚https://www.youtube.com/watch?v=HW0L1rJoEsA

  167. Jak tak dobrze pomyslec

    Chyba dobrze sie stalo, ze kaczkodany, czy inne stypopianowce, nie wybzdyczyly sie na proklamowanie 2017 SWIETYM Rokiem Kosciuszkowskim. Oni tylko skromnie spowodowali, ze Sejm i Senat Rzeczypospolitej uchwaliły rok bieżący zwyczajnym, a nie swietym, Rokiem Kościuszki w Polsce. To pewnie na to narzekaja zyta i lonek. Jesli dobrze rozumiem

    Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda objął rocznicowe obchody swym patronatem honorowym. 15 pazdziernika to dzien 200-lecia smierci Wielkiego Pierwszego Tadeusza. Drugim Wielkim Tadeuszem byl, of kors, Pierwszy Premier Wolnej Polszy89.

    Co patronat Dudy wyprodukuje dzisiaj, w dzien rocznicy smierci Wielkiego Tadeusza Number One, nie wiadomo dokladnie. Wiadomo tylko, ze konferencja Generalna UNESCO (Organizacji Narodów Zjednoczonych dla Wychowania, Nauki i Kultury) zdecydowała się objąć swym patronatem obchody kościuszkowskie, jakie w tym roku będą się odbywać w Polsce i na całym globie.

    ‚http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/rok-2017-rokiem-kosciuszki,11910066/

    Jesli zas chodzi o antyrosyjski aspekt tych obchodow kosciuszkowskich. Taa, jest taka mozliwosc. Kaczin moze pamietac co 10-go kwietnia 2010 uczynil Polsce, oraz osobiscie Kaczinowi, Putin. Wlasnie zapobiegajac dalszej kontynuacji polskich rocznic antyrosyjskich.

    Ten Putin

  168. anumliku – 5:47

    Jesli ty nie slyszysz plagiaryzmu pomiedzy rosyjska ‚Krutitca wiertitca’ i polska ‚Maszereruja strzelcy’, to musi oznaczac, iz mastodont, ktory tobie nastapil na uszy, wcale nie ulegl ekstynkcji. Karolek D. bedzie zdumiony. Dowiadujac sie o tym fenomenie ewolucyjnym.

    Tu moze chodzic o jakosc aparatu sluchowego. Jest taka mozliwosc

  169. Rosyjska ‚Krutitca wiertitca’ i polska ‚Maszereruja strzelcy’ to jedna i ta sama melodia. Czasem troche zmieniana w harmonijnosci. Tak Babciusia rzecze. A ona gra na instrumencie

    Ze to ludzie nie widzo oczywistosci. Naprawde

  170. Ani nie slyszo

  171. Wyglada na to, ze z kaczystowskich planow uczynienia Katynia nastepnym Auschwitzem, tym razem czysto polskim, guano sie porobilo. Stalo sie to ponad siedem lat temu. W Smolensku

    Pewnie znowu Zydzi zawinili

  172. Kiedy Jezus czuwał i modlił się w Ogrójcu jego uczniowie sie pospali. Oburzony Jezus ich opierniczył jakos tak; Ach czemu, czemu spaliście, jak ja nie spalem ? Juz niedługo nie bedziecie mieli mnie, a wy się pospaliście !
    To nie byl, Nefciu, chrzęst sandałów po żwirze Jeszuy.
    Wyście cało noc czuwali, a ja sie pospałem i teraz mnie to gryzie. Musze to jakoś odkupić, ten grzech przespania nocy.
    No co np.no na przykład ? No niech będzie. Znany intelektualista i poliglota z brzuszkiem, mieszkaniec Żoliborza, olśnił lud kolejnym trudnym, zagranicznym słowem „skomprymować”. Zamierza skomprymować Polskę, czyli wycisnąć z niej wszystkie zdradzieckie miazmaty, podgrzewając na małym ogniu, tak żeby nie przypalic, odparować, zagęścić, zamienić Polskę w gwiazdę neutronową, albo nawet w czarna dziurę, z której nawet światło sie nie wydostanie.
    Ja kiedyś też popełniłem komprymację. Pamiętacie serię kawałów,które dzieciaki i pijaki sobie opowiadały o Polaku, Niemcu i Ruskim. Otóż ja ten kawał skomprymowałem i tak wygląda on w tej wersji skomprymowanej
    – Polak Ruski i Niemiec lecieli samolotem. Najpierw wyskoczyl Niemiec, po tem Ruski, a Polak sie śmiał.
    Jest to kanon skomprymowania.Oczywiscie można ten zagęszczony kawał rozrzedzać,każdy może sobie do niego cos dodawac,np.że kiedy Niemiec wyskakiwał, to krzyknął ‚Heil Hitla’, a Ruski ‚Za rodinu’, albo, że się załozyli, kto ostatni wyskoczy, a Polak ich ogral w trzy lusterka jak Franek Dolas. Ubogacanie mojej skomprymowanej wersji ne jest zabronione. Ja nawet bym sie cieszyl, gdyby ta moja wersja zainspirowała polskich patriotow z Oeneru, klubu Jagiellońskiego i Radia Maryja do takiego ubogacania. Bo robienie sobiejaj z Niemców i Ruskich to fajna zabawa a przy tym patriotyczna, co nie ?

  173. Lewy
    15 października o godz. 8:00

    Fajną zabawą jest też plucie na ukraińskich bandytów, za to, że mordowali Polaków, i uświęcanie własnych bandytów zwanych „żołnierzami wyklętymi” (aż dziw, że nie „wyklętymi aniołami”) za to, że też mordowali Polaków.

  174. Co do „o roku uff” to czy aktualny nie jest przypadkiem Matki Boski a miał być Leśmiana?

  175. Kaczyński skomprymował słowo skompromitować. Dykcję jaką ma każdy słyszy :/

  176. @Lewy,Pombocek

    Swietna komprymacja. Prawidłową polityka historyczna musi komprymowac historie i jej zaludniaczy do odpowiedniej postaci, żeby pasowala do zapotrzebowania potrzebujacego. Jest to robienie maseczki na buzke: ogórka się wyciska z nieprawidłowe zawartości, a pozostała zawartość prawidłową nakłada się na okrągła buźke prezesa od czego poprawia mu się cera i widzenie świata, a nawet poczucie humoru. I jest z niego Ludzki Pan

  177. Nie wiedziałem, że mogę przez prawie 13 minut słuchać Michalkiewicza. Posłuchajcie i Wy:
    http://pislamizacja.pl/hit-kto-wsadzil-bombe-do-tupolewa/

  178. Sander daje czadu, anumliku. Przed pol wiekiem, zupelnie inaczej walczyl z komuna. mag(us) moze potwierdzic. Tu masz przyklad jego antykomuszego czadu

    https://www.youtube.com/watch?v=7cOMv2okRQY

    Ni mieszaj ty palitiki z bladztwam. Caly Sander

  179. @anumlik
    To rzeczywiście ciekawe, że są granice oszołomstwa. Ale oprócz Michałkiewicza równiez inny oszołom, niedawno zmarły Bogusław Wolniewicz pokazał te granice z oszołomem bez granic Ewą Stankiewicz.
    https://www.google.pl/search?client=firefox-b&dcr=0&q=youtube+wolniewicz+stankiewicz&oq=youtub+Wolniewicz+&gs_l=psy-ab.1.5.0i13k1l3j0i13i30k1l7.3124.6397.0.12867.12.12.0.0.0.0.233.1957.0j9j2.11.0….0…1.1.64.psy-ab..1.11.1951…0j0i10k1j0i22i10i30k1j0i22i30k1.0.94lgVvMHcj8

  180. @Orteq
    Politykę od kurewstwa odróżniam, choć nie łatwo. Ale to, że Macierewicz zostanie niedługo – być może – sam ze swoimi teoriami, cieszy. Jednak to, że moherowy ludek bożo-rydzykowy „swoje wie” – co widać w rozmowie z Sanderem – już nie cieszy.

  181. anumliku

    Mnie tam wciaz cieszy poczucie humoru. Nawet to Sandera. Na przyklad:

    Rybak schwytał złotą rybkę, która w zamian za wypuszczenie na wolność obiecała spełniać jego życzenia. Kiedy dowiedziała się o tym rybakowa, zażądała najpierw porządnego dworu ze służbą i szykanami, potem – pałacu, aż wreszcie – by rybka została u niej sługą na posyłki. Wtedy czar prysnął, rybka odebrała wszystkie dary, a głupia baba została na progu chałupy przed rozbitym korytem.

  182. On nawet pamietal, zeby rozbite lustro zastapic korytem. Taki z Sandera humorysta

  183. anumlik
    15 października o godz. 10:12

    Mój komentarz
    Michalkiewicz, to chodząca skonkretyzowana szczerość, jasność, oczywistość napędzana logiką paranoidalną.
    Słuchając jego dziwactw i arogancji przypomina mi się postać w bliskim moim kręgu z którą nieraz toczyłem rozrywkowe przekomarzanki w podobnym stylu jak dyskusja z Michalkiewiczem. Jako że było to za czasów najlepszego z ustrojów, to mówiliśmy do siebie logiką mediów typu TL, Prawda, czy Nowe Drogi (kolega czytywał te periodyki dla rozrywki). Wypisz wymaluj wychodził nam taki sam dialog jak na linkowanym przez Ciebie filmiku. Ja grałem rolę postaci takiej jak ta pani na filmiku pytająca Michalkiewicza o katastrofę smoleńską, a kolega odpowiadał mi logiką Prawdy, czy Izwiestii (wtedy nie była znana logika smoleńska). Wychodziło dokładnie to samo, co u Michalkiewicza na filmiku.

    Jak się okazuje wystarczy założyć pewien wzorzec argumentacji, by otrzymać taki sam przebieg dyskusji.
    Argumentacja musi być wbrew, to pierwszy warunek. Argumentacja powinna być oparta na faktach jakichkolwiek, takich by odnaleźć w nich skojarzenie z wątkiem dyskusji.
    Trzeci warunek, to kluczenie po skojarzeniach, ich dowolne rozciąganie lub redukcja, cieniowanie, odwracanie lub przywracanie znaczeń w zależności od bieżących potrzeb (by wyszło na moje) w dyskusji.

    Odpowiadający na pytania, tłumaczący problem prelegent powinien mieć baczeniem na to, czy rozmówca śledzi nasze gesty, mimikę, słowa, czy jest jeszcze w równowadze. Chodzi o to, by złapać moment (nieuchronny w takiej dyskusji), gdy rozmówca zaczyna być chaotyczny, czepia się słów, unosi się, okazuje stronniczość, zaczyna argumentować absurdami, złości się, co okazuje się w końcu namacalnym dowodem przypieczętowującym wynik dyskusji – interlokutor nie ma racji, Taki dowód przemawia lepiej do obserwatorów niż logiczne wnioski i oznajmienia c.b.d.o.

    Taki jest Michalkiewicz. Potrafił w tym filmiku skojarzyć fakt ustawy o raporcie WSI, oraz placówkę tajnych służb w Kiejkutach z katastrofą smoleńską. Wymienienie nazwy tajnego ośrodka rozbraja argumentacyjnie partnera drążącego temat katastrofy smoleńskiej. Wtedy powiedzenie, że prawdy nie znamy (jest utajniona – Kiejkuty, WSI i te rzeczy), staje się wiarygodne, pozostaje tylko jedno zadanie do wykonania – wyjaśnić do końca katastrofę.

    Michalkiewicz wpisuje się w logikę smoleńską, mizdrzy się do PiSowskich sympatyków na swoich spotkaniach najwyraźniej dążąc do uszczknięcia jakiejś cząstki elektoratu od PiSu.
    Pzdr, TJ

  184. Orteq(usiu)
    Sander miał zawsze gadane, często odjechane, choć jeszcze nic nie wskazywało na jego późniejsze fobie. Myśleliśmy, zakumplowana, również imprezowa grupa, że to takie niewinne żarciki, gdy np. o M., swoim przyjacielu, dziennikarzu mieszkającym w Łodzi) mawiał Żyd z Miasta Łodzi.
    No i miał znakomita pamięć. Życzliwie z niego podkpiwając, mówiłam o nim „człowiek, który myśli i mówi cytatami”.

  185. mag
    15 października o godz. 11:48

    Wiedziałam że tradycyjna nagonka na szatańskie Haloween zacznie się lada moment (nawet zaczęłam smarować zaczątki wstępniaka na ten temat) ale Bale Wszystkich Świętych zbily mnie z pantałyku! Podobał mi się komentarz: „Oby nikt nie przebral się za biskupa Wesołowskiego”…. 😉

  186. Kostka
    Mam dla ciebie smaczna „kosteczkę”.
    Z balem skojarzył mi się motyw z „Ballady dla Potęgowej” (do słów Edwarda Stachury) w legendarnym wykonaniu Marka Gałązki.:”niech im zatańczy już niebieska tańcbuda”.
    https://www.youtube.com/watch?v=9WV7igLYygM

  187. Komunikat moglby sie zaczynac tak:

    W trosce o bezpieczenstwo i porzadek publiczny …

    Ale co tam slowa obrazki mowia wiecej. Sami popaczcie:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114944,22515075,przed-siedziba-pis-na-nowogrodzkiej-staje-ogrodzenie-nikt,,1.html#MTstream

    Ja to odczytuje tak:

    Juz widac koncowke przygotowan aparatu represji, stad przygotowania do etapu rozprawienia sie z wrogami. W ramach przygotowan rozpoczeto umacnianie kluczowych pozycji, przed nazwijmy to „gniewem tlumow”.

  188. Jeszcze jeden istotny proces sądowy… TK uchylił skargę Dody i Doda i odwołała się do Strasbourga. A Trybunał Praw Człowieka może spojrzeć na sprawę „obrazy uczuć” całkiem inaczej. Nadal uważam, że Doda niezbyt mądrze rozgrywała sprawę w sądzie – zamiast kokietować sutannowego „eksperta” mogła po prostu zacytować inkryminowany bzdet. Prosto ze źródła owej… mundrości. Z tekstem w garści!

    http://natemat.pl/219547,polski-rzad-moze-miec-problem-z-doda-trybunal-w-strasburgu-pyta-warszawe-o-proces-piosenkarki

  189. @lonefather – przeleciałam rzecz o parkingach w Łodzi i przyznaję ci rację walkowerem. Za trud włożony w ekspozycję. Raz byłam świadkiem, jak pozwany przez policję kierowca wygrał w sądzie, bo… wyrysował bardzo dokładnie na wielkim arkuszu, kto był gdzie i w ogóle przebieg wypadku. I nalegał na przesłuchanie młodego syna, który zeznał pod przysięgą, że tatuś wtedy był podążał do synagogi. Sędzia podrapał się w głowę i powiedział: „tyle pracy… idź w pokoju”. I oddalił pozew. No więc sam widzisz – warto się pomęczyć.

  190. Na marginesie
    15 października o godz. 15:38

    To nie ja mam racje, tylko miasto Lodz. Ja tylko doczytalem i zrozumialem w czym jest problem sporu fatalnie roztrzygnietego wyrokiem NSA. Konsekwencja tej fatalnosci najpewniej bedzie fala pozwow rewindykacyjnych opierajacych sie na wspomnianym wyroku i mozliwy tryumf cwaniactwa.

  191. Na marginesie
    15 października o godz. 15:38

    A tak wogle to szacunek. Malo kto, umie sie przyznac do bledu.

  192. @Qba 14 października o godz. 23:52
    Na tym kardynale poznały się już nawet watykańskie tuzy, ale tu…
    Kowal zawinił, Cygana powiesili. Piękne!

  193. @lonefather 15 października o godz. 16:04
    Się nie przyznaję! Tejot powiedziałby na moim miejscu, że się czuje lekko zaimputowany.
    I miałby rację.

  194. P.S. Przyznanie komuś racji walkowerem z powodu prostego zmęczenia materiału nie jest równoznaczne z „przyznaniem się do błędu”!

  195. @lonefather 15 października o godz. 1:38
    Kazda brama wjazdowa jest w rzeczy samej odcinkiem bez parkowania, podobnie jak cały obszar w pobliżu hydrantu. Przeciwpożarowego znaczy. Ale to wynika po prostu z kodeksu drogowego. Czy w Polsce kodeks nie obowiązuje?

  196. tejot
    15 października o godz. 12:20

    Bardzo trafną wiwisekcję Michalkiewicza zrobiłeś. Ten filmik widziałem już jakiś czas temu, a są i inne podobne. Michalkiewicz prezentuje się tu jako osoba myśląca, posługująca się racjonalnym rozumowaniem (nawet tak to wprost nazwał: zakładając, że ludzie zachowują się racjonalnie to…), przedstawiająca głośno sposób swojego rozumowania słuchaczom, wciąga ich w pułapkę: słuchacze doznają olśnienia i przewiebienia, a rozum, racjonalność i znajomość rzeczy spływa z Michalkiewicza na nich, co widać wyraźnie, gdy sala się śmieje, klaszcze i chce więcej takich objawień.
    Michalkiewicz stosuje tu starą metodę manipulantów: mieszania faktów z przypuszczeniami i mniemaniami, które sprzedaje w cieniu faktów, jako rzeczy tak prawdopodobne i tak w prawdopodobieństwie upewnione dzięki tej formie niespiesznego i pozornie racjonalnego przemawiania, że widownia już czuje, już jest pewna, że mniemanie to fakt.
    Michalkiewicz zastrzega, parę razy, że nie wie jakie są przyczyny katastrofy, ale następnie tak przemawia, że wychodzi, że wie. Nie wie, choć fakty zostały ustalone, w obu raportach z badania wypadku. Ale jego racjonalność mniemana nie pozwala mu powiedzieć jasno: proszę państwa, przyczyny wypadku zostały, w sposób pewny, ustalone w raportach państwowych, znanych od kilku lat. Swoimi mniemaniami,udającymi racjonalność będzie zaspokajał miłość własną i publiczność szukającą sensacji i potwierdzenia jej mniemań i emocjonalnych potrzeb. Charakterystyczne: jakaś pani podkreśliła: mówi się, że…. No jasne, mówi się! Każdy może cokowiek powiedzieć o czymkolwiek, że we wtorek jest niedziela i już jest motyw: mówi się, że we wtorek jest niedziela. I publika chwyta to „mówienie się” jako fakt. Połyka bez zakąszania i ma się nadzwyczaj przez to szczęśliwie. Michalkiewicz nie mniej.

  197. @Orteq 15 października o godz. 5:22
    Tak samo chyba „Praszczanije Slawianki” i „Rozszumiały się wierzby”. Plagiat?

  198. Na marginesie
    15 października o godz. 16:10

    No dobra. Niech bedzie jak chcesz… (zameczylas mnie)

    OK nie mylilas sie, cofam szacunek i przepraszam, ze go nim Ciebie obarczylem.

  199. Na marginesie
    15 października o godz. 16:10

    Cofam, bo rozumiem, ze moj szacunek to za wielkie brzenie dla Ciebie. Nie mam prawa obarczac Ciebie tym co „za ciezkie”…

  200. @Na marginesie, z godz. 16:32
    O tym, że melodia „Rozszumiały się wierzby” (pierwotnie – „Rozszumiały się brzozy”) oparta jest o melodię „Прощание Славянки” nikt nie zaprzecza. Słowa jednej i drugiej patriotycznej pieśniczki zostały napisane do melodii, która powstała – według jednych – podczas wojny rosyjsko-tureckiej w latach 1877 – 1888, a według innych – podczas wojny rosyjsko-japońskiej, w latach 1904 – 1905. Prototyp „słowianek” (zakazanej pieśni w Rosji carskiej) rozpoczynał się ironicznie i wcale nie patriotycznie: Ах, зачем нас забрили в солдаты.

  201. @Namargineska
    PS
    Ładny idiom ten zwrot Ах, зачем нас забрили в солдаты. Забрили to ogolili. U nas powiedzielibyśmy „Wzięli w kamasze”, w Rosji „ogolili na żołnierzy”.

  202. PS do PS
    Cała zwrotka brzmiała w 1905 roku tak:

    Ах, зачем нас забрили в солдаты,
    Угоняют на Дальний Восток?
    Неужели я в том виноватый,
    Что я вырос на лишний вершок?
    Оторвет мне иль ноги, иль руки,
    На носилках меня унесут.
    И за все эти страшные муки
    Крест Георгия мне поднесут

  203. @lonefather 15 października o godz. 16:44
    Szanuj, nie szanuj, mnie to raczej wsio ryba 🙂 Ale nigdy się nie zgodzę, żebyś mnie szanował z wyimaginowanych (imputowanych) przyczyn, bo fałszywe przesłanki… sam rozumiesz.

  204. @anumlik 15 października o godz. 17:17

    To jest prześliczne! I cudownie ironiczne. A potem zobacz, co się z tego porobiło.
    Patriotycznie, entuzjastycznie i supermocarstwowo.
    https://www.youtube.com/watch?v=z1Rs7Yw3vUc

  205. @anumlik – w kwestii „britia” – te intymne szczegóły też mi się bardzo podobają. Podobnie Okudżawa „Sapogi” – „żenszcziny … w zatyłki nasze kruglye gliadiat”. Naturalnie „zatyłki”, czyli w sumie karki, ogolone. Po polsku „w żołnierski podgolony patrzą kark” – też ładne, ale już nie to.

    https://www.youtube.com/watch?v=_9hMdjnNBVQ

    A tu Fetting po polsku:
    https://www.youtube.com/watch?v=jfuiLlU7gCc

  206. Na marginesie
    15 października o godz. 17:31

    Pretensje mniej do siebie samej, bo nikt inny tylko Ty sama dalas przyczyny do rozumienia, ze przyznajesz mi racje piszac:

    … przeleciałam rzecz o parkingach w Łodzi i przyznaję ci rację walkowerem…

  207. Na marginesie
    15 października o godz. 17:31

    Walkower oznacza poddanie sie bez walki, ale zeby bylo mocniej dodalas przyznaje ci racje

    Potem zaczelas sie rakiem wycofywac, zamiast zdyskontowac sukces osobisty, jakim bylo zauwazenie, ze sie blad popelnilo…

    Czy Ty sama wiesz o co Tobie chodzi?

    Czy o to, zeby bylo w Polsce porzdnie i praworzadnie i nieglupio?
    Czy bardziej Tobie zalezy na tym co Twoje osobiste, a Polske, prawde, praworzadnosc, nich diabli biora, byle moje bylo na wierzchu?

    Wez sie w garsc, przemysl i zdecyduj sie na cos, a nie kombinuj … Ech !

  208. „Небритый” ksywa Arafata, jak nazywali go rosyjscy Zydzi w Izraelu

  209. @lonefather 15 października o godz. 18:44

    Nie ma sensu zaśmiecać forum taką „dyskusją”.
    Prowokujesz – ale bez odzewu.

  210. @ozzy 15 października o godz. 18:50

    Arafat – celne!
    Ale prócz brody to miał jeszcze dzikie spojrzenie.
    I nieodłączną Arafatkę.

  211. Русские евреи
    Игорь Губерман

    Для всей планеты мой народ –
    Большое Божье наказанье.
    Не будь меж нас такой разброд –
    Весь мир бы делал обрезанье.

    *****

    В России всегда
    в разговоре сквозит
    идея (хвалебно, по делу),
    что русский еврей –
    не простой паразит,
    а нужный хозяйскому телу.

  212. @Na marginesie

    jeden z moich przyjaciol z Moskwy swirowal, by nie pojsc w kamaszy w polowie lat 70.
    Byl psychuszkie a pozniej wyjechal do Eretz Isroel i pierwsza rzecz, ktora zrobil to
    sluzyl w izraelskiej armii i wyslal fotke do Moskwy w izraelskim uniformie i z amer. karabinem.

  213. Tanaka
    15 października o godz. 16:30

    Mój komentarz
    Tanaka, bardzo akuratnie wszedłeś w buty Michalkiewicza, a także w łapcie smoleńczyków.

    Wystarczy jak piszesz, że każdy może cokolwiek powiedzieć o czymkolwiek, np.”że we wtorek jest niedziela i już jest motyw: mówi się, że we wtorek jest niedziela. I publika chwyta to „mówienie się” jako fakt.”

    Smoleńczycy, podobnie jak dwaj cudacy – Michalkiewcz i J K-M mają na potwierdzenie swoich monstrualnych hipotez cokolwiek, jak np. pierwsze z brzegu powiedzenie:

    to niemożliwe, żeby taki duży ciężki, mocny samolot, jak Tu-134M, mógł się rozbić w Smoleńsku przed lotniskiem lecąc wolno, równolegle do ziemi nad miękkim gruntem ze słabymi drzewami.
    I już jest problem – ktoś wykonał zamach w Smoleńsku?

    Lub inny wariant hipotezy postawionej tak sobie:
    rozrzut szczątków w Smoleńsku był bardzo duży, a zatem odbył się tam wybuch w samolocie, bo tylko wybuch może rozrzucić tak szeroko szczątki. Chociaż rozrzut nie był duży, bo czarno na białym na setkach zdjęć rozrzut jest mały. Lecz ta drobna nieścisłość zupełnie nie przeszkadza smoleńczykom – skoro nazwaliśmy rozrzut dużym, to rozrzut był duży. Liczy się fakt – był rozrzut.

    Albo jeszcze inne powiedzenie tak sobie.
    Przeprowadzono naukowy eksperyment, wysadzono bombą termobaryczną model kadłuba samolotu na poligonie. Samolot się rozpadł na kawałki, a ponieważ w Smoleńsku samolot rozpadł się na kawałki, na dużo kawałków, więc tam był wybuch, wybuch potężny, bo tylko taki daje dużo odłamków.
    Dalej następuje kaskada farbowania faktów, od rzeczywistego – były szczątki samolotu na wrakowisku, aż do wywrócenia znaczeń – było dużo szczątków i rozrzucone były niezwykle szeroko. Szeroki rozrzut szczątków może nastąpić tylko przy wybuchu wewnątrz samolotu. Szczątki samolotu TU-154M w Smoleńsku rozrzucone zostały wybuchem.

    Potężny wybuch, który tak rozrzuca szczątki samolotu można zrealizować tylko przy pomocy bomby termobarycznej zainstalowanej w samolocie. Ta hipoteza najlepiej tłumaczy tak zwaną katastrofę smoleńską. Naukowcy i prokuratorzy smoleńscy mogą przystąpić do weryfikacji hipotezy.

    Bombę taką są w stanie zainstalować niepostrzeżenie i w odpowiednim miejscu samolotu oraz odpalić w odpowiedniej chwili tylko fachowcy, a zatem w Smoleńsku był zamach przeprowadzony przez fachowców z tajnych służb.

    Fachowcy z tajnych służb nie czynią nic samowolnie, działają na rozkaz, a zatem fachowcy ci dostali rozkaz od najwyższych władz, a zatem był to rozkaz pochodzący od polityków na literę P i na literę T. Fakt ten jest zgodny z dowodem, który jest do okazania – zdjęcie polityka P i polityka T na molo w Sopocie, gdzie widać wyraźnie, jak omawiają oni koncepcję zamachu, uzgadniają jego wykonanie.

    Publice słuchającej tego rodzaju wywodów nie pozostaje nic innego jak rozdziawić gęby i trwać w złości, w podziwie dla naukowców i nienawiści do zamachowców.
    Pzdr, TJ

  214. tejot
    15 października o godz. 19:24

    Publice słuchającej tego rodzaju wywodów nie pozostaje nic innego jak rozdziawić gęby i trwać w złości, w podziwie dla naukowców i nienawiści do zamachowców.

    I to, co powyżej, składa się na substancję polskiego Narodu, na jego Pamięć, Tożsamość i Godność. Oraz Ojców naszych. Dzięki temu Polska jest Szczęśliwą Wyspą Wolności i Tolerancji w Europie.

  215. Na marginesie
    15 października o godz. 18:54

    @ozzy 15 października o godz. 18:50

    Arafat – celne!

    Arafat to był w ogóle celny facet.

  216. Na marginesie
    15 października o godz. 18:52

    Sama sie wykonczylas… !

    I pomyslec, ze moglas z twarza i sukcesem osobistym wyjsc…

    Jak dla mnie jesztes uosobieniem polskich losow, ktore w zacietrzewieniusame sie zniszcza, myslac ze cos wygrywaja…

    Tragedia…

    Polska trgaedia…

    A co do mnie, to sie kolejny raz w zyciu pomylilem, mniemajac, ze z kims rozumnym mam do czynienia.

  217. Na marginesie
    15 października o godz. 18:52

    Powyzsze, bo …, a ch***j ! Szkoda casu na Ciebie !

  218. @ozzy 15 października o godz. 19:04

    Dobre! Pozwól, że dopiszę hipotetyczny dalszy ciąg:
    A potem w Rosji gruchnęła wieść, że w izraelskiej armii służą świry…

  219. @Tanaka 15 października o godz. 19:35
    I nawet prawie go trafili… Ale tylko w ścianę nad łóżkiem. Pech.

  220. @lonefather 15 października o godz. 19:43
    Taką przemową możesz wpłynąć na Jasia – ale podejrzewam, że i tak już niedługo :/

  221. Na marginesie
    15 października o godz. 20:01

    Juz mnie tylko smieszysz, odwolujac sie do Jasia.

    Ale nie tracac nadzieji, ze rozum jedna wezmie gore nad egoizmem, zapytam sie:

    CZy Ty faktycznie zbadalas problem „Stref Platnego Parkowania” w miescie Lodzi, czy tylko napisalas, ze sie zapoznalas ?

    Sie zapytowywuje, choc mam coraz mocniejsze wrazenie, ze to jest retoryczne zapytywanie sie? A to co ja i reszta blogowiczow doswiadczamy od Ciebie, to jest juz tylko retoryka skierowana na oslabiebnie skutkow porazki dyskusyjnej?

    No to jak to jest @=Namarginesko?
    Jestes za wyrokiem NSA, czy za tym co stanowi „Strefe Paltnego Parkowania” z konsekwencja, czyli obowiazkiem oplaty parkingowej wewnatrz strefy?

    Czy tez jestes za cwaniactwem, bazujacym na ogolnosci sformulowan?

    Okresl sie, prosze…

  222. Od rzeczy,

    Są główne dwa powody
    Dla których Polska mi zbrzydła
    Za dużo święconej wody
    Za mało mydła
    (Jerzy Paczkowski)

    Pisarz powieści kryminalnych Georges Simenon włożył w usta swojego bohatera komisarza Maigreta (działo się to w salonie w czasie analizy postępowania mordercy) takie oto przemyślenie: na przestępcę chorego psychicznie nie ma szans na zastawienie skuteczne pułapki, bo działa on w innym wymiarze intelektualnym.
    Jest mu obca logika zdrowego człowieka.

    Nieobliczalne pomysły chorego psychicznie przestępcy, których nie są w stanie przewidzieć najbardziej doświadczeni śledczy kończą się zwykle prostą wpadką, co jest zgodne z logiką tej szczególnej gry uprawianej na innej półce.

    Podzielam pogląd komisarza Maigreta, gdyż w moim zawodowym doświadczeniu otarłem się o dwa przypadki przestępców z odchyleniami od normy.
    W jednym przypadku, po naciągnięciu ludzi i instytucji na wydatki finansowe, przestępca wyciągnął tzw. żółte papiery, a sąd umorzył postępowanie.

    W drugim przypadku inna logika przyczyniła się do popełnienia rażącego błędu w momencie, gdy wygrywał spór sądowy.

    Dodam, że delektowałem się niesamowicie pięknym językiem obszernych (35 – 40 str.) pism procesowych i szachowym sposobem prowadzenia sporu.

  223. Rosa91b
    15 października o godz. 20:21

    Oooooo.., widzę, że się z lekką dozą krytki wyrażasz o tym, któremu wokół jego biura postawili blaszane ogrodzenie w środku Warszawy, w typie zakładu resocjalizacyjnego półzamkniętego.

  224. Rosa91b
    15 października o godz. 20:21

    Ta sama metode, choc na o wiele nizszym poziomie, stosuje @Namargineska.

    Ona sama wie, dokladnie tak jak wiedza i rozumieja to, czytajacy nasz dyspurs, ze ona nie ma racji, ale egoizm fatalnie pojmowany nie pozwala jej przyznac sie do bledu popelnionego, utozsamiajac bledu popelnienie z ujma… , podczas gdy jest dkladnie odwrotnie, zauwaenie i przyznanie bledu, jest oznaka rozumu i wyzszosci rozumienia, nad odczuwaniem pochopnym…

  225. Tanaka
    15 października o godz. 20:42

    Upraszam sie precyzji…

    Bo Zaklad Resocjalizacji ma byc wewnatrz, czy na zewnatrz?

    Zwykle kordonem otacza sie to co ma byc izolowane… You know…

    A nie izolowanie sie od tego co ma byc resocjalizowane

  226. Przypominam nieśmiało że jesteśmy w gościnie. U Gospodarza.

  227. NeferNefer
    15 października o godz. 20:49

    A tak konkretnie, to co masz na mysli?
    Pytam sie, bo nie chce ryzykowac i sie domyslac?

  228. lonefather
    15 października o godz. 20:56

    Dobre maniery.

  229. Rosa91b
    15 października o godz. 20:21

    Naisales:
    „… w moim zawodowym doświadczeniu otarłem się o dwa przypadki przestępców z odchyleniami od normy..

    W chwili obecnej Polska i Polacy maja do czynienia z przestepca i zorganizowana przez przestepce, wspierajaca go zorganizowana gruoa przestepcza…, dzialajaca pod przykrywka Partii Politycznej … Co utrudnia zrozumienie zagrozenia kryjacego sie za niby politycznymi dzialaniami, niby… a de facto przestepczymi. Bo wystepujacymi przeciwko Panstwu i porzedkowi prawnemu…

  230. NeferNefer

    Cos nieswiadomie naruszylem?

  231. Tanaka
    15 października o godz. 19:34
    tejot
    15 października o godz. 19:24
    Publice słuchającej tego rodzaju wywodów nie pozostaje nic innego jak rozdziawić gęby i trwać w złości, w podziwie dla naukowców i nienawiści do zamachowców.
    I to, co powyżej, składa się na substancję polskiego Narodu, na jego Pamięć, Tożsamość i Godność. Oraz Ojców naszych. Dzięki temu Polska jest Szczęśliwą Wyspą Wolności i Tolerancji w Europie.

    Mój komentarz
    Bylejakość, bezplanowość, nieufność przeradzająca się co rusz w nienawiść, to stałe wyróżniki „prawdziwej polskości”, którą obrała sama z siebie dla siebie jako dewizę partia PiS. Dewizę niezwykle skomprymowaną, nie poddającą się dekonstrukcji, anihilacji ani innym działaniom innych szatanów, którzy by chcieli być w tym czynni.
    Rosa słusznie zauważył powyżej. Coś w tym jest.
    Pzdr, TJ

  232. @lonek
    Jesteś zawzięty, ciągnieśz temat, a przecież ktoś z Was powinien powiedziec basta. Namargineska już zbastowała, a Ty musisz jeszcze mieć ostatnie słowo.
    Ta sama metode, choc na o wiele nizszym poziomie, stosuje @Namargineska.
    Ja miałem problemy z moim młodszym bratem, Byłem starszy więc większy i kiedy praliśmy się, to obrywał. Ale byl tak zadziorny, zawzięty, że nie odpuszcał, więc ja w końcu zamykałem się przed nim w ubikacji. On walił do drzwi, wtedy ja po chwili otwierałem, on mnie uderzał w ramie,a ja mu wtedy nie oddawałem. Więc brat uznawał się za zwyciężce i tak było do nastepnego konfliktu. Ale pdkreslam, że ja wtedy miałem 8-9 lat, a mój brat 6-7. Bo potem nam przeszło.

  233. Trzeciego blogu nie będzie jak ten na psy zejdzie, tyle w tym temacie.

  234. Harvey Weinstein wyrzucony z Academy of Motion Picture Arts and Sciences
    ______________

    https://www.theguardian.com/film/2017/oct/14/harvey-weinstein-oscars-academy-holds-emergency-meeting

  235. o co tu chodzi?

    jak dobrze, ze ja nie wiem nic ani nic o tych strefach lodzkich ani o Jasiu

  236. @ozzy 15 października o godz. 21:49
    To była z mojej strony taka drobna złośliwość, sugerująca, że lonefather traktuje mnie jak dziecko. W sumie nieważne, nie wiedząc nic nie tracisz.

  237. P.S. Jeszcze jedna znakomita okładka Newsweeka w tym artykule.
    Co jak co, ale grafików to oni mają.

  238. Niech będzie pochwalona Namargineska.

    W związku z odejściem Anny Szałapak pierwszy raz w ateistycznym życiu wolę, by jednak Bóg BYŁ. Nie dla mnie – dla tych, z których odejściem się nie godzę. Koła ratunkowe w rodzaju „Nie wszystek umrzesz”, których i sam w chwilach utraty równowagi używałem, nie są ratunkiem, lecz chwilowym złudzeniem ratowania się przed rozpaczą, bezsensem, beznadzieją, pustką. Każdy umiera WSZYSTEK. Nie zostaje po nim ani jedna żywa komórka, z którą można by być jak ze zmarłym, rozmawiać z nią, nazwać jego imieniem. W obecnym porządku rzeczy rozmawiasz ze wspomnieniem o człowieku, nie z człowiekiem – czyli rozmawiasz sam ze sobą. Tak rozmawiam z moją mamą. Kiedy pracownik firmy pogrzebowej wstawił urnę z nią do grobu, gdzie byli już ojciec i najmłodszy brat, odczułem chwilową ulgę, nie popłynęła ani jedna łezka – dopiero potem, jak się zaczęły zwalać obrazy z przeszłości i stałe pytanie: „To już nigdy?”. Dokąd żyje choć jedno z rodziców, jesteś beztroskie dziecko pod opieką, nie znasz pustki, bo świat jest pełny, ma treść i sens. Jako ateista, mam świadomość przeraźliwej samotności homo sapiens z jego nieszczęsną rozumnością i stałą niezgodę na samotność. Dlatego myślę też o samotności zmarłych i chciałbym im nieba uchylić. Pies trącał mnie, ale jak oni żyli na ziemi z mniej lub bardziej wyraźną nadzieją na życie wieczne, to niech im się spełni. Im – nie mnie. Bo ze swoją śmiercią i niebytem się godzę, z ich – mamy, Anny Szałapak, wielu innych – nie. Nie godzę się na to, że człowiek przestaje istnieć, a z nim – niezmierzone jego bogactwo. Co z tego, że coś zostaje. Czy ślad człowieka sprzed dziesiątków tysięcy lat jest człowiekiem? Więc wolę, by zmarły jednak istniał tam, gdzie sobie wymyślił, że będzie istniał. Wtedy i ja go nie całkiem stracę, i świat będzie pełniejszy, i myśl „Nie wszystek umrzesz” będzie miała przywrócony niemetaforyczny sens.

  239. ozzy
    15 października o godz. 21:49

    Jesli NA PRAWDE chcesz zrozumiec o co chodzi, to niestety musisz sie cofnac sporo…

    Wmieszanie Jasia, mojego 6 cio letniego synka, jakiego sie dopusicila @Namargineska, jest ciosem ponizej pasa, i pozwolila sobie na to w rozpaczy, ze nie ma argumentow merytorycznych… (takie spodlenie sie dykusyjne,,,, namargineski)

    A spodlenie sie @Namargineski zaszlo w ogniu dyskusji o tym, czy akceptujemy cwaniakowanie, czy wolimy „dura lex, sed lex” w sprawie oplat za parkowanie w „Strefie Platnego Parkowania”…

    Cofajac sie, mozesz sobie wyrobic wlasne zdanie.

    Nie posiwecisz czasu i wysilku, pozostaniesz w miejscu, w ktorym jestes, czyli w sytuacjo dokonywania wyboru, nie ze wzgledu na racje, ale z uwagi na sympate…

    Przyznam sie, ze jestem ciekaw Twojego wyboru idecyzji z wyboru wynikajacych.

    Pozdrowka
    lonefather

  240. Pombocku umiłowany, Jamneński i filozoficzny – ale ta pustka, którą stają się zmarli to nic w porównaniu z pustką, którą pozostawiają. I którą żywi odczuwają po kropelce – bo ona tak się sączy i przypomina o sobie ciut po trochu. A „przeraźliwą samotność” człowiek i tak wypełnia sobie narracją – taką czy inną. Bo człowiek jest zwierzęciem, które bez przerwy opowiada sobie bajki.
    P.S. Mnie przeraża raczej wizja nieśmiertelności – pomyśl, nudzić się jak mops przez całą wieczność piejąc hosanny? I to w najlepszym wypadku. Brr.

  241. Krucafux !

    A jednak to prawda, ze na starosc ludzie glupieja…

    Wspolczuje…

    Tym bardziej, ze widze, ze i mnie to samo czeka…

    Shit happens…

  242. Na marginesie
    15 października o godz. 23:05

    Namarginesko najprzedniejsza, inaczej mówiąc: pierwszy sort, ja tylko mówię w zadanym przez Tanakę temacie, czyli „duchowości”. A mówię tak: „Na górze róże (oni), na dole fiołki” (my). Czasem fiołki nazywam fijołkami.
    Nie wyobrażam sobie przerażenia z powodu nieznanej z bliska ni z daleka nieśmiertelności. Tak jak nie mam żadnego stosunku do nieznanych mieszkańców nieznanej planety. Skoro jednak wyobraziłaś sobie wieczne nudzenie się, to ja Cię równie lekko zapraszam – nie teraz, jak się wypełnią dni – do wieczności wyglądającej identycznie jak obecne życie. Zerknij na jesień w wieczności. Gdzie tu „brrr”?

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6477251270147855105/6477251272401028914?authkey=CJ7_1JXQtJK6KQ

  243. wbocek
    15 października o godz. 22:45

    Mówią, że ból po stracie z czasem mija. To wcale nie jest takie pewne czy mija, a jakby miał mijać, to może bardziej z powodu postępujące tępoty wynikłej z wydarzeń życia albo demencji niż z czego innego.
    Pięknie to ująłeś w słowa, niech one zostaną bez mojego komentarza, dodam coś jednak z boku. Otóż ubywanie, owszem, w wymiarze jednostkowym zawsze jest zupełne, lub temu bliskie, nawet po osobach „znanych każdemu” zostaje więcej haseł i mitów, bo znika samo życie niczym niezastępowalne, ale gdy się rozejrzeć dookoła,właściwie w dowolnej chwili i miejscu, jesteśmy zanurzeni w jakiejś sumaryczności śladów ludzi: ktoś położył te płytki chodnikowe, ktoś upuścił na nie płatki róży, ktoś uprawiał to pole, a tamta grobla była wynikiem ciężkiej pracy jakiegoś miłośnika Bacha. Miłośnik nie został muzykiem, ale ślad po nim został: grobla.

  244. wbocek
    15 października o godz. 23:39

    Piękna ta jesień w wieczności, więc i zima, wiosna i tak dalej, też się przydadzą. I przestanie być wieczne. Chwilo, trwaj…

  245. @lonefather
    15 października o godz. 23:12
    Nie czeka, już dopadło i to w stopniu zaawansowanym. Idź lepiej spać.

  246. Tanaka
    15 października o godz. 23:44

    Tanako, masz rację, że zostają ślady. Ale mężczyzna zafascynowany bogactwem nieistniejącej już kobiety traci przyzywające i wskazujące drogę światełko. Pozostawione przez nią ślady prowadzą donikąd.

  247. Ewa-Joanna
    15 października o godz. 23:51

    Za jakies pol godziny. A Ty se zaaplikuj kawe, lub dwie i sie wez obdz !!! Zamiaast doradzac niepowaznie…

  248. E-J,

    lonio o tej porze spac nie chodzi. On ma pelna godzine do nadrobienia z powodu emigracji

  249. Poczatek wpisu @Tanaki: mowi himalaista: „Wierzę w duchowość, choć jestem ateistą. Góry są dla mnie świecką formą metafizyki”.
    Osobiscie nie jest mi dane ani duchowosc, ani uduchowienie. Wiem jednak, ze bardzo duzo ateistow, nie takich zwyczajnych jak ja, albo takich ktorych niewiara polega na nienawisci do kk maja swoja duchowosc i szlachetnosc. Moze dlatego, ze wiedza, ze to juz wszystko.
    Przyklad z Himalai troche mi nie lezy, bo wspinajacy sie i ich podziwiajacy ciagle doszukuja sie metafizycznego powodu dlaczego chodza w gory. Z tym, ze najpierw w sposob mniej uduchowiony szukaja sponsorow, pieniedzy, grupy, kloca sie, sa zawistni, a sytuacje w gorach sa bardzo czesto nie takie uduchowione. O czym coraz wiecej sie pisze.
    Moze lepiej byc mniej uduchowionym, zatopionym w metafizyke , a wiecej byc dobrym , czy chociaz przyzwoitym czlowiekiem?
    Mnie najbardziej „bierze”: po daleki horyzont przestrzen pola kukurydzy, lub pszenicy, w wersji lux pustynia, preria ( zestepowiona) i jak u Kanta – gwiazdziste niebo. Ale czy to metafizyka? Chyba nie.

  250. wbocek
    16 października o godz. 0:04

    Bzdury…

    Slady, zapisy jej talentu prowadza i daja mozliwosc ponownego przezywania Pzezywania do czasu kiedy todo czgosie przekaz odwoluje, sie nie wyczerpie…

    Wyczerpie sie, bedzie koniec przezywania.

    posdrowka
    lonefather

  251. Czyzbym dobrze liczyl, lonek? Zostalo ci pol godziny do nadrobienia? Haru haru ni pieniedzy ni towaru

  252. Moje uduchowienie? Albo why uduchowienie? Oto dlaczego. Pierwszy stopien wtajemniczenia

    https://i2.wp.com/mediumpubliczne.pl/wp-content/uploads/2017/04/spiritualbypassing5.jpg?zoom=1.5625&resize=550%2C550

    ‚Niepokojąco łatwo jest dopuścić, aby duchowe idee i praktyki stały się pułapką dla „ego”. Uwierzyć, że skoro je podejmujemy, to z pewnością jesteśmy o całe niebo lepsi i bardziej oświeceni niż ludzki tłum dookoła. Jednak taki sposób podejścia do „duchowości” nie jest ani trochę lepszy, niż przekonanie o własnej wyższości. Wynikające z posiadania magisterki czy bycia kibolem Legii.’

    Czego ten Tanaka nie wywolal swoim wpisem. Doskonale napisanym wpisem, przyznajmy

  253. @namargineska

    for U:

    https://www.youtube.com/watch?v=XmSdTa9kaiQ

    Z Toba, czy bez … znaczy sie bez znaczenia…

  254. lonefather
    16 października o godz. 0:20

    Słusznie zrobisz, jeśli będziesz odważnie nazywał „bzdurami” własne przemyślenia i odczucia, natomiast wstrzemięźliwie – cudze, jako że na wkus i cwiet towariszczej niet, bo nie jesteśmy spod jednej matrycy. Kiedy więc traktujesz cudzy subiektywizm apodyktycznie – choć nikt drugiego nie jest w stanie w pełni rozumieć – to demonstrujesz dość płytką wiedzę o homo.

  255. Orteq
    16 października o godz. 0:22

    A ze przeproszeniem, to co Ty liczysz?

    Jesli masz liczyc, to licz wylacznie na siebie !!!!

    Tego podstawowego prawa nie znasz?

    Ja jedynie podalem orientacyjnie kiedy mnie zmoze i pojde spac. Tyle i tylo tyle. Reszta to domysly i supozycje…

    Ale jesli mnie tu nie chcesz.
    Jeli chcesz miec blog dla siebie.
    Jesli moja obecnosc przeszkadza.

    To sie nie krepuj i wprost powiedz, zebym sobie poszedl… A ja prosbe wypowiedziana spelnie.

    pozdrowka
    lonefather

  256. wbocek
    16 października o godz. 1:03

    I vice versa sie zaleca !!!

    Bo nie ma jak wzqjemnosc. Co jako starszy ode mnie wiedziec powinienes lepiej niz ja to wiem.

  257. lonefather – 1:08

    „A ze przeproszeniem, to co Ty liczysz? Jesli masz liczyc, to licz wylacznie na siebie !!!!
    Tego podstawowego prawa nie znasz?”

    Znam, znam. Sam zem je na ten blog przywlokl nie tak dawno temu

    A tak w ogole to wroce do zapytania: emigracyjna godzina nie nadrobiona jeszcze, lonek? Aaa, wiem, wiem. Ty sypiesz w overtime

    Emigracyjna godzina do nadrobienia cie trafila gdys sie przemiescil z Warsaw time (GMT+2) do London time (GMT+1). Liczylem na to, ze zalapiesz. Przeliczylem sie, jak zwykle. Ja tiebia sorry. I twoju mat’ sorr…. Uoj, powtarzam sie chyba troche

    Pisz, pisz. Jesli nie spisz. Moze tym naszym nocnym haru haru dorobimy sie jakiego w koncu towaru. Bo ze nie dutkow to ma mur kaszanka to mamy. I tak trzymamy!

  258. I czymamy. Bez czytaty

    Nastepny stopien wtajemniczenia duchownosciowego. Rozpracowanego dzieki uduchuwionemu wpisowi Tanaki bejbi

    https://i1.wp.com/mediumpubliczne.pl/wp-content/uploads/2017/04/weed-girl3-e1492238664701.jpg?zoom=1.5625&resize=747%2C437

    „Łatwo oszukiwać samego siebie, że poprzez duchowość będziesz w stanie płynąć przez życie jak na chmurce, ale w praktyce tak nie jest. Życie wciąż jest pełne cierpienia, i jeśli mamy rzeczywiście rosnąć i uczyć się z własnego doświadczenia, musimy być uczciwi co do naszych uczuć i przeżywać je w pełni… Płynięcie z prądem i prezentowanie sobie oraz innym obrazu wewnętrznego spokoju uniemożliwia dostrzeżenie prawdy różnych sytuacji/przeżyć, jak również wzięcia odpowiedzialności za radzenie sobie z nimi.”

  259. Teraz, prawie ze najwazniejszy stopien wtajemniczenia duchowego. Thanks, Tanako, za te opportunity

    https://i1.wp.com/mediumpubliczne.pl/wp-content/uploads/2017/04/spiritualbypassing11.jpg?zoom=1.5625&resize=551%2C551

    jeśli trafiasz do miasta czy środowiska w którym bieda dominuje, powinieneś stosować podstawowe środki ostrożności takie jak:
    1. Nie wychodzenie na ulicę po zmierzchu.
    2. Omijanie pustych, bezludnych miejsc.
    3. Nie wdawanie się w interesy z natarczywymi przekupniami.
    4. Rozróżnianie ludzi ( zaufaj mechanizmom, które ludzki umysł kształcił przez wieki, ostrzegającym kiedy ktoś zachowuje się jakby był naćpany, niezrównoważony, zdesperowany czy niebezpieczny).

    „Ogromna liczba ludzi na planecie wciąż toczy regularną walkę o przetrwanie. Wielu wyrosło w nędzy i przestępczości, ucząc się, że jedynym sposobem życia jest żerowanie na słabszych.”

  260. Odparlo sie zaparte. Przez 25 minut zaparte w srodku nocy.

    Te dygitalizmy. I dunno

  261. Jak tak dalej pojdzie z tym kapitalzmem sprowadzajacym swiatowa skrajna biede do zera, to co Babciusia bedzie mogla robic dobrego for the man kind?

    Bo teraz to ona rozdaje cenciaki bezdomnym. Na ulicach naszego miasta zebrzacych. Kiedy nas przeniosa, za nie tak wiele lat , w „wyzsze eszelony”, to ona moze juz byc nauczona, ze bezdomnych nigdzie nietu. Wiec jak ona bedzie gonila manietu?

    To sa podstawowe prawa. Jesli nie zycia to smierci for sure

  262. @Orteq

    Jaka tam „emigracyjna” ?

    Turystycznie migracyjna … => Londek (UK) => Dallas (TX) => Tucson (Az) (3 weeks there) => Los Aneles (Ca) =Londek UK) i na to sie dodatkowo nalozyla pelnia ksiezyca, co mnie do reszty na lopatki czasowo rozlozylo… If U know what I mean ?

  263. @wbocek
    15 października o godz. 22:45

    Dawno temu „wymsknęło mi się”


    A my, ludkowie prości,
    Sami tworzymy swe raje,
    Pełne na ogół tego,
    Czego nam w życiu nie staje.

  264. pombocku, panią Szałapak, osobę wrażliwą i delikatną, z pewnością wzruszyłyby Twoje piękne słowa.

  265. wbocek
    16 października o godz. 0:04

    Ślady są może raczej zapisem istnienia, a nie prowadzeniem dokądś. Gdy zapis istnienia dodajemy do przez się robionego zapisu, więcej się robi, bogaciej i może to jakaś podpowiedź przy wyborach własnych ścieżek.

  266. Orteq
    16 października o godz. 1:53

    Ta Maryśka… ewentualnie Ewcia, to ona taką myśl wykoncypowała, po ugryzieniu tej rajskiej śliwki?

  267. Orteq
    16 października o godz. 2:05

    Jakieś miliard ludzi na planecie Ziemia jest, ale ich nie ma. Nigdzie nie są zapisan, odnotowani, dla cywilizacji nie istnieją, choć żyją. Marnie.

  268. zyta2003
    16 października o godz. 0:15

    Himalaista musi sobie najpierw poszukać sponsora i się z drugim himalaistą pokłócić, przy czym jak jedziemy do Zakopanego uduchowić się w tłumie gadaczy, śmieciarzy i smartfoniarzy nad Morskim Okiem to musimy też poszukać sponsora na auto i pokłócić się z żoną. To jest główny nurt duchowości, a kilku niegłównych pcha się w krzaki bez niczego.

  269. lonefather
    15 października o godz. 20:49

    A nie, to co wewnątrz resocjalizacji się już nie poddaje, ale segregacji i utylizacji – owszem.

  270. Tanaka
    16 października o godz. 8:26

    „wbocek
    16 października o godz. 0:04
    Ślady są może raczej zapisem istnienia, a nie prowadzeniem dokądś. Gdy zapis istnienia dodajemy do przez się robionego zapisu, więcej się robi, bogaciej i może to jakaś podpowiedź przy wyborach własnych ścieżek”.

    Tanako, oczywiście, że masz rację, jeśli z boku, z oddali, obiektywnie, może nawet naukowo patrzeć. Ale tam, gdzie są emocje, nie ma obiektywności – jest skrajna subiektywność, jedyność, niepowtarzalność przeżyć. A ja dałem tylko zewnętrzną, nie uczuciową ilustrację tego, że ślady człowieka nie są człowiekiem – są na pewno wzbogacającą, ale zupełnie inną opowieścią. Mówią o życiu, które już nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Coś opowiem.

    Na studiach byłem śmiertelnie, wszystkimi komórkami mego plugawego jestestwa zakochany w Rosjance Nataszce. To była największa, doskonała jak sam Bóg miłość życia. Spotkaliśmy się w ciągu trzech lat trzy razy po 20 dni: ona dwa razy była z grupą studentów we Wrocławiu, ja – jeden raz z grupą studentów w Rostowie nad Donem. Tak więc obopólna miłość była więcej korespondencyjna. Pisywałem do niej po dwa listy dziennie, nie czekając na odpowiedź. Po moich studiach mieliśmy się pobrać i trzeba było decydować, kto do kogo jedzie, żeby razem żyć. „Oczywiście, że ty – do mnie” – powiedziała przez telefon, bo już wiedziała, że mało praktyczny ze mnie gość. I tak zaczął się zawalać jeszcze nie zbudowany, platoniczny raj. Byłem zakochany w Nataszce i w Rosji, ale nie w ZSRR. Może tylko postawieni przed takim wyborem jak ja mogą rozumieć, jak fundamentalna, wręcz drastyczna była różnica między tu a tam (smarkateria nigdy już względnych swobód PRL-u nie zrozumie).

    Ciekawostka między wierszami.

    Kiedy przed ostatnim jej przyjazdem do Wrocławia wysłałem prywatne zaproszenie, załatwione ono zostało w radzieckim biurze paszportowym tak:
    – Kiem on wam prichoditsa? – zapytała Nataszkę pierdzistołkini.
    – Drug.
    – Drug?! A szto on s wami na odnoj maszynie rabotał ili kak?

    Nie puścili. Nataszka przyjechała z grupą studentek, które wpisały ją jako członka
    ich małego chórku, dla którego wyjazd był nagrodą.
    Później, już po studiach, moja wizyta w konsulacie radzieckim w Gdańsku też nie pomogła w przyjechaniu Nataszki do Polski. Owszem, panowie serdecznie zapraszali mnie do ożenienia się z ZSRR. Ale nie byłem zakochany nie tylko w ZSRR, ale i w małżeństwie (do dziś nie jestem gotowy do małżeństwa – to coś dla mnie obcego, bez żadnego związku z miłością) – byłem zakochany w Nataszce. A ona chciała żyć, a nie listy pisać.

    Po telefonicznej rozmowie, w której powiedziała: „Oczywiście, że ty – do mnie” napisałem list-rzekę, w którym wypłakałem, dlaczego nie mogę tam żyć. Po tym listów od niej już nie było. A ja długo jeszcze, co najmniej rok, wypisywałem do niej swoje rozpacze i żałości – jak kochająca matka po utracie kochanego syna – i śniłem, i przeżywałem wciąż na nowo, i wycierałem oczy, i kluchy w gardle stały niemal co wieczór…

    Po dwudziestu pięciu latach słuchałem zimą w ośrodku wypoczynkowym w Rowach, którego pilnowała moja mama, radia „Swoboda”. Szła audycja z Niemiec. Różni Rosjanie wypowiadali się na temat „Rol’ nosa w żyźni cziełowieka i cziełowiecziestwa”. Ja był pod gradusom. Nie w smyślie wypiwszy, no w smyślie prostudiwsziś. Wdrug zagoworiła żenszczina. Ja czut’ nie upał s krowati, a tiempieratura naoborot – pod potołok. Żenszczina goworiła samym żiznieradostnym gołosom o niedowol’stwii swoim nowym nosom pośle płastopieracji i o tom, szto oni wsiej siemjoj peperejechali w Giermaniju. U mienia z pierwowo momenta nie było maliejszewo comnienija: Eto była Natasza.

    Nie mogłem się pozbierać po tym parę lat.

    Tanako, przypadkiem natknąłem się na ślad człowieka. Nie tylko na ślad – to był żywy człowiek. Ten człowiek! Ale jakże daleki. Już nie bliski. Już nie mój. Już nie ten. Nieosiągalny. Nie budzący nadziei. Budzący beznadzieję, rozpacz przemijania, smutek istnienia. Nigdy już nie spotkam Nataszki, choćbym znalazł milion jej śladów, choćbym spotkał ją samą.

    I nigdy już nie spotkam Anny Szałapak, choć zostawiła wiele swoich śladów. Dzięki technice jest wieczna, póki my żyjemy. Ale to tylko ślady, nie człowiek. Bo człowiek – to nadzieja…

    Stąd moja myśl o życiu tych, którzy odeszli. Że skoro ich nie ma, to chociaż niech im będzie dobrze. Wtedy i mnie jest ciut znośniej. To coś na kształt – zgoda, że absurdalnej – malutenieczkiej nadziei.

  271. Tanaka – 8:28

    Ta rajska, no jak jej tam bylo, mogla tak sobie (nie)koncypnac

    https://i2.wp.com/mediumpubliczne.pl/wp-content/uploads/2017/04/spiritualbypassing9.jpg?zoom=1.5625&resize=551%2C551

    Ewentualnie, tak

    https://i2.wp.com/mediumpubliczne.pl/wp-content/uploads/2017/04/spiritualbypassing10.jpg?zoom=1.5625&resize=551%2C551

    ‚duchowa lekcja wybaczania samemu sobie może być specjalnie trudna do przyswojenia dla ludzi zainteresowanych duchowością. Duchowe nauki i mądrości mogą po sobie pozostawić sięgające stratosfery ideały, skutkujące ogromnym poczuciem winy i obrzydzenia do samego siebie w przypadku nie sprostania im. To jest główny powód, dlaczego tak często uduchowieni ludzie odrzucają odpowiedzialność, ponieważ uczciwość wobec samego siebie byłaby zbyt bolesna.’

  272. Tanaka – 8:30

    No marnie jest. A nawet jeszcze marniej

    https://i2.wp.com/mediumpubliczne.pl/wp-content/uploads/2017/04/spiritualbypassing4.jpg?zoom=1.5625&resize=550%2C550

    ‚wiele problemów zarówno własnych jak i świata tylko się skomplikuje i urośnie, kiedy je zignorujemy. Tak jak absurdalne byłoby proponowanie hasła „myśl pozytywnie” jako rozwiązania problemów heroinisty. Podobnie absurdalna jest wiara, że pozytywne myślenie cokolwiek pomoże w takich sprawach, jak zmiana klimatyczna, ubóstwo, przemysłowy ubój zwierząt czy zagrożenie dla przetrwania ludzkości.’

  273. @@wbocek, Tanaka
    Rana się otorbi a blizna rośnie razem z nami.
    Zapominamy o niej pośród dnia, ba – na wiele dni, miesięcy, lat ale czasem, zwłaszcza nocą, wyczuwamy ją pod palcami. Podbiega krwią, pulsuje, odbiera sen.
    Kadr po kadrze, klatka po klatce, tyle że do tyłu, przewijamy film. Aż do punktu 0. Załatane, zatopione, wracamy do przodu.
    To taka moja prywatna autoterapia.

  274. @@wbocek, Tanaka
    Kurde, mogłam z tego zrobić wstępniak jako że lubię krótkie formy!

  275. Ten Robert Augustus Masters. Narodzon w Victoria, British Columbia w 1947 roku.

    http://static.highexistence.com/wp-content/uploads/2016/05/how-to-be-ultra-spiritual-shadow-spiritual-bypassing–e1490215251716-709×564.jpg

    „My vibration is so high, man. My chakras are so aligned. Fuuuckkkk, I’m a spiritual beast, bro.”

    To od niego pochodza przemyslenia o duchowosci. Czy o uduchowi(e)aniu. On z tego zyje, man

  276. W.O. Mitchell, autor kanadskopreryjny, pod koniec swojego przyzwoicie dlugiego zycia zwykl odwiedzac klasy lekcyjne szkol podstawowych. Bedac zapraszanym przez panie uczycielki. Przez panow uczycieli troche rzadziej. Rzecz szla o to jak pisac DOBRE ksiazki.

    W.O. zaczynal swoje pogaduszki dla dzieckow taka sentencja:

    – Dzieci. Tak wam rzeke. Zeby napisac dobra ksiazke, trzeba duzo lgac

    Skad nad Wisla wiedza o tej zasadzie W.O. ? On niezywy jest od prawie dwoch dzisiatkow lat

  277. Sieknij wstapniaka, mag(us). Czas na takowy. Nie zapominajac o zasadzie sp. Mitchella. Tez autora przeroznych wstepniakow

  278. mag
    16 października o godz. 11:57

    Tak jest, maguś: kurde ! 😀

  279. mag
    15 października o godz. 13:47

    Dzięki wielkie za Galazke! Znam i lubię (nawet byłam nawet na koncercie całe wieki temu ) ale dawno nie słuchalam. Ponizej jedna z moich ulubionych :

    https://youtu.be/T5au7sn9tR4

  280. Szanowni!
    Sieknąć wstępniaka? Czemu nie. Lewy znów to zrobił, więc zapraszam do rozmowy i pisania kolejnych wstępniaków.
    JK

  281. W.O. Mitchell powinien – ba, musial! – zaistniec pod uduchowionym Twoim wpisem, Tanako.

    ‚Powieść Mitchella, „Kto widział wiatr” (1947) to opowieść o upływaniu czasu i konsekwencjach z tego powodu wynikających. Jedną z nich jest dążność do znalezienia ostoi w duchowości.’

    Ta duchowosc Tanaki to jest to. Jak wiadomo co – A.O.

    ‚Jest książką napisaną bardzo „delikatnie”. Z jednej strony jest to opowieść o zwykłych losach zwykłych ludzi, z drugiej jednak – dotyka sfery niewidzialnej, po której, w wyniku jej nie do końca zbadanej natury, stąpa się jak po niepewnym gruncie, a zatem, delikatnie.’

    Siedemdziesiąt lat temu W.O. dopiero sie uczyl sztuki klamania, pisząc ksiazki. To stąd ta jego delikatnosc. Dlatego „Kto widzial wiatr” jest powiescią niekwestionowanie dobrą. Pozniej poszlo z gorki..

    W.O. :”You have to lie a lot.” I wszyscy za nim podązyli. Wciąz podązając, zresztą. Rowniez na tym blogu..

    Nie wylaczając tego na O. Choc mu W brakuje

  282. @lone

    moje sympatie zawsze sa po stronie dzieci – niezaleznie od tekstow i podtekstow. Sam mam trojke nastolatkow.

    Pozdrawiam