Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

9.10.2017
poniedziałek

Za wolność tylko swoją?

9 października 2017, poniedziałek,

Oczywiście, że poszłam na Czarny Protest, który miał odbyć się o godzinie 12.00 w określonym punkcie w mieście. Pracę przestawiłam sobie na popołudnie, męża poprosiłam, by umówił się ze swoimi klientami tak, by nie blokować mi samochodu. Przyjechałam na miejsce, wysiadłam, a tam nie ma żywej duszy. „Hm – pomyślałam – może to nie tu, nie znam dobrze miasta, może wszystko odbywa się gdzie indziej. Niemożliwe, żeby nikt nie przyszedł z organizatorkami włącznie”.

Zadzwoniłam do znajomej, która też miała przyjść, a ona powiedziała, że owszem, trafiłam dobrze, tylko nie o tej porze. Protest ma odbyć się o 17.00, a nie o 12.00.

– Jak to możliwe? – zapytałam. – Przecież w wydarzeniu na Facebooku było napisane, że o 12.00?
– Nie wiem – odparła znajoma – ja teraz sprawdzałam i jest o 17.00.

No to koniec. Tyle z tego mojego protestowania, bo o 17.00 zwyczajnie nie będę miała czym przyjechać. Ale zaraz. Przypomniałam sobie, że dwie z moich koleżanek, które mieszkają w tej samej miejscowości, zadeklarowały kiedyś chęć udziału w protestach, o ile nie będą miały nic pilnego do zrobienia. Wydawało mi się, że problem rozwiązany. Żadna nie ma małych dzieci, dawno są po pracy, jedziemy. Zadzwoniłam do pierwszej z nich:
– Nie, nie, nie mogę. Umówiłam się z Piotrkiem*, że pojedziemy oglądać meble.
– Oglądać meble?
– No tak. A poza tym, wiesz, dziecko mi pokasłuje, chyba coś go bierze i pewnie będę szła z nim do lekarza.

Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Pożegnałam się, postałam chwilę z telefonem w ręku i skontaktowałam się z drugą koleżanką. Druga też nie mogła, bo właśnie skądś wróciła i miała mnóstwo pracy, więc na pewno nie tym razem.

Nie pojechałam na Czarny Protest, ale to nie ten fakt najbardziej mi doskwiera. Jestem zła, a właściwie bardzo zła na swoje znajome, choć z drugiej strony tłumaczę sobie, że nie wolno mi się wściekać, bo przecież jeśli ktoś ma do wyboru walczyć o swoje prawa lub oglądać meble i wybiera oglądanie mebli, to ma do tego prawo. Przecież o to właśnie chodzi. O prawo wyboru.

Tylko że rozum mówi, co mówi, a uczucia trzymają za gardło. Jestem zła i zawiedziona nie tylko tym, że moje koleżanki uznały protest za mało ważny, ale też faktem, że 43 proc. rodaków popiera tę śmiertelnie niebezpieczną partię. Słyszałam opinie, że to wina fatalnej opozycji, ale przecież w sondażu można powiedzieć, że nie popiera się nikogo. Wyborcy PiS robią to świadomie i nie przeszkadza im, że ich ukochana partia chce z nas wszystkich zrobić pokorną zwierzynę hodowlaną. Co prawda, część z nich na wybory nie pójdzie, w końcu 50 porc. społeczeństwa nie obchodzi, kto sprawuje władzę, ale to akurat nie jest powód do radości. Krótko mówiąc, obraziłam się na ten swój naród na śmierć i wcale nie chce mi przejść, a osoby, które naprawdę lubię, dolały wczoraj oliwy do ognia.

A dziś rano pomyślałam, że może to mój błąd. Może nie powinnam protestować dla kraju, który mógłby być krajem wolnym od widzimisię jednego człowieka, ani dla tych wszystkich dziewczyn, które uważają, że stosunek przerywany to świetny środek antykoncepcyjny. Może nie powinnam w ogóle o nich myśleć, tylko wyjść i protestować jedynie dla siebie i swojej rodziny. Jeśli zawężę pole, którego bronię, do minimum, to czy nie zmniejszy się też pole rażenia? Tak mam czuć i myśleć? Bardzo to kuszące.

Jiba

PS
Wyjaśniło się, skąd wzięłam tę godzinę 12.00. Na początku organizatorki utworzyły wydarzenie na Facebooku dla sondażu. Chciały sprawdzić, jaki będzie odzew, i faktycznie podały tam pierwszą z brzegu godzinę, czyli 12.00. Gdy okazało się, że odzew jest i będą organizować protest, zmieniły dane, a ja zapłaciłam gapowe. Nie sprawdziłam aktualności.

* Imię zmienione.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 544

Dodaj komentarz »
  1. Jibo, jestem wyznawcą Twoich wstępniaków. Boli gdy się czyta i boli, gdy się myśli. co jest zastanawiającym zjawiskiem w sytuacji, gdy żadna pani psycholog nie zdiagnozowała u mnie masochizmu.

    Czytając Twój tekst, przypomniałem sobie jeden z pierwszych moich wstępniaków, o kobietach wstających z kościelnej posadzki. Wyraziłem w nim entuzjam i mocne poparcie dla kobiet emancypujacych się i wyrywających z polskiej,katolickiej, nędzy, ale i nutę niepokoju o to, na ile to zdarzenia powszechne, poważne i konsekwentne, a na ile tylko jeden ruch, podniesienie jednego kolana z posadzki, bo może zupełnie kobietom wystarczy, że raz krzykną i następnie znowu wrócą do nabożnego klęczenia, a jeden okrzyk da już poczucie, że są ludźmi.
    Twój tekst zdaje się potwierdzać to, że niepokój jest uzasadniony, kobieta, poza wyjątkami, nie jest gotowa, by stać się człowiekiem. A jeszcze bardziej niepokoić może to, że nadwiślanin nie ma zapotrzebowania na stanie się człowiekiem.

  2. Ja też samotny czarny żagiel. W zeszłym roku były tłumy, dobre kilkaset osób maszerowało w centrum Bxl. A teraz na fb nic, przynajmniej w grupach do których należę. To się ubrałam na czarno i tak cały dzień spędziłam w pracy. Potem się okazało że coś tam było w centrum, o 12.00 w czasie lunchu.

    Też jestem obrażona, przede wszystkim na ten różaniec, zaścianek i ciemnota psiakrew, wstyd na cały świat. Ten różaniec dolał mi oliwy do ognia, teraz mam pewność że nic z nas nie będzie.

  3. @Jiba

    Smutne i przygnębiające, ale symptomatyczne dla polskiego społeczeństwa. Słomiany ogień, brak wytrwałości, marazm. Husaria jest zdolna do jednego ataku, a potem skrzydła po sobie 🙁
    Emancypuj się sama i myśl o sobie. Jak każdy o sobie pomyśli, to będzie o wszystkich pomyślane. Koleżanki, widać, nie chcą myśleć, bo jakoś to będzie.
    Sprawdzenie aktualności też się przydaje 😎

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No właśnie.co robić,skoro one nie chcą chcieć,bo meble?
    Czasem nachodzi mnie straszna myśl:a niech szlag trafi ten kraj i ten durny naród!
    Ten naród,który potrafi myśleć tylko pod obcym butem.Przy czym nie przeszkadza mu but watykański.
    A może my już tak mamy,że nie potrafimy być prawdziwie wolni,że wystarcza nam tej wolności pozór?
    Browarek,rolnik szukający żony,Kiepscy,tacy nasi i taniec z albo na czymś…I msze,dużo mszy!
    Bardzo trudno być Polakiem patriotą,cokolwiek to w Polsce znaczy.

  6. @Jiba, to jest wstrząsające – ale chyba symptomatyczne? Niedoszła demonstrantka jedzie kupować meble… Samo życie, świetny tekst.

  7. @Tobermory 9 października o godz. 12:22

    Jeszcze o uzbrojonym nauczycielu, w kwestii „zginęłoby najwyżej jedno dziecko”
    Pewnie znasz ten eksperyment:
    „Żeby uratować pięciu ludzi stojących na torach, możesz wcisnąć guzik, który skieruje pociąg na boczny tor, ale zabije wtedy jedną osobę znajdującą się na tym torze. Wcisnąłbyś guzik? Otóż większość ludzi jest skłonna to zrobić. W badaniu Costy aż 81 procent zdecydowało się na ten ruch. Kiedy tych samych ludzi zapytano o drugą wersję, w której trzeba było zrzucić z mostu mężczyznę pod nadjeżdżający pociąg, żeby uratować ludzi na torach, jedynie 18 procent było skłonnych to zrobić. To całkiem naturalne, nie chcemy mieć krwi na rękach.”
    Aby zginęło tylko jedno dziecko (plus, ewentualnie, zamachowiec), nauczyciel musiałby zacząć strzelać pierwszy. Do napastnika zasłaniającego się dzieckiem. Jak myślisz, ilu nauczycieli (i nauczycielek) byłoby na to gotowych? I jak sobie technicznie wyobrażasz strzelanie „poniżej lub powyżej” zakładnika?

    Eksperyment znam doskonale i sama pisałam o nim kilkakrotnie. Nie podzielam oceny tych 81 procent i nie wcisnęłabym guzika (w wersji, którą znam to była wajcha) żeby skierować pociąg na inny tor, z prostej przyczyny: jeśli zginie pięciu ludzi, to będzie nieszczęśliwy wypadek na torach. Jeśli po mojej interwencji zginie jeden człowiek (zamiast pięciu) to morderczynią tego jednego będę ja. Czysty egoizm, no can do.

    Kontynuujesz rozumowanie Kostki, gdybając bez ograniczeń i wymyślając coraz bardziej fantastyczne scenariusze. Teraz mamy biednego uzbrojonego nauczyciela (powtarzam po raz trzydziesty pierwszy, że nie musi to koniecznie być nauczyciel) i napastnika zasłaniającego się dzieckiem. A kto powiedział, że terrorysta rzeczywiście zasłoni się dzieckiem? Tylko ty. Kto powiedział, że „nauczyciel musi zacząć strzelać pierwszy?” Tylko ty. To jest najczystsza demagogia. A jak sobie wyobrażam „strzelanie powyżej czy poniżej zakładnika?” Demagogicznie zmieniłeś „dziecko” na „zakładnika”.

    Dziecko na ogół bywa krótsze niż dorosły terrorysta, dlatego trudno byłoby się nim zasłonić, więc strzelanie powyżej lub poniżej ma oczywisty sens. A może teraz zapytasz, co należałoby zrobić, gdyby napastnik wyhodował trzecią rękę (bo w jednej chyba trzyma broń?) i pojmał troje albo czworo dzieci, zasłaniając jednym dzieckiem każdą część ciała? Co wtedy, ach co wtedy?

    Ja już rozumiem, że spora liczba dyskutantów na tym forum zrobi wszystko, żeby zapobiec (hipotetycznej) obecności broni w szkołach i zamiast tego będzie zachwycać się „bohaterskim” nauczycielem, który upychał dzieci w schowku, podczas gdy szaleniec strzelał do nich jak do kaczek. I będzie walczyć do upadłego o to, żeby ludziom odebrać broń. Przyjęłam rolę adwokata diabła, od której się nie odżegnuję.

    Ale poważnie? Jakie są szanse, że dojdzie do terrorystycznej strzelanki na plaży, której strzeże izraelskie dziewczątko w bikini z karabinem przewieszonym przez ramię? Moim zdaniem raczej niewielkie. I o to chodzi.

  8. @Na marginesie
    9 października o godz. 15:40

    Nie kombinuję i nie gdybam, tylko próbuję sobie wyobrazić realną sytuację, w której za bezpieczeństwo w klasie szkolnej miałby odpowiadać nauczyciel z bronią za pasem (pazuchą?).
    To ty napisałaś, że sprawę załatwi jeden uzbrojony nauczyciel, a potem z pewną dezynwolturą rzuciłaś: Zginie najwyżej jedno dziecko.
    A to przecież implikuje, że pierwszy musi strzelić nauczyciel, prawda? A jeśli zamachowiec zasłoni się dzieckiem/zakładnikiem, to przecież nie będzie nim chronił swoich wrażliwych kolan. Dziecko może być niewiele mniejsze niż napastnik.
    Wiem, że w Stanach zdarza się strzelanie „w obronie własnej” do domokrążcy sprzedającego biblie lub człowieka pytającego o drogę, ale nauczycielowi chybaby jednak zadrżała ręka…

  9. BROKOZ
    9 października o godz. 15:30

    No właśnie.co robić,skoro one nie chcą chcieć,bo meble?
    Czasem nachodzi mnie straszna myśl:a niech szlag trafi ten kraj i ten durny naród!

    Ale czemu to taka straszna myśl?
    zresztą, można być leniwym jak ta demonstrantka w salonie meblowym, ponieważ bozia, nieustająco, Polskę karze. On tak ma: najpierw Polskę zrobił, a następnie to co zrobił karze. Jak to mówią? – jak bozia chce kogoś ukarać, tomu rozum odbiera. No proszę, i jest !

  10. Trzeba aktualizować, trzeba aktualizować, trzeba… 🙄
    Zapłaciłem rachunki, wyczyściłem cookies i zabrałem się za odpowiedź na blogu nie patrząc, co się po tej „czystce” porobiło w rubrykach…
    Panie Jacku, proszę wyrzucić duplikat z moderacji. Dziękuję.

  11. Wydawanie pochopnych, nie podpartych wiedza, informacji o polskiej husarii ujawnia bezmier ignoranctwa pewnego siebie. Calkowiecie pisowskiego ignoranctwa. Ignoranctwa rownego San Escobar i innych PiSowskich rewelacji.

    Otoz polska husaria niemal nigdy, pisze niemal nigdy, bo na niemal 250 lat istnienia tej jazdy, bodajze tylko dwa razy ruszyla i bezposrednio starla sie z przeciwnikiem. Sztuka wojenna husarii polegala na tym, ze nim sie starla faktycznie, wykonywala kilkukrotne pozorowane ataki, zawracajac kilkanascie metrow przed szykami przeciwnika. Na przyklad pod Kircholmem w 1605r, dowodzona przez Hetmana Chodkiewicza husaria wykonala az 7 zmylkowych atakow, nim w 8mym ostatecznym strala sie i rozbila szyki Karola Sudermanskiego.

    „ekspert” sie naczytal za duzo Sienkiewicza najwyrazniej…

  12. No, faktycznie, jak u Sienkiewicza.
    Strzał z kolubryny, wyraźnie zaczopowanej 😎
    Cel: metafora. Trafiona, zatopiona.

  13. @Jiba

    Przykro mi, ale ten naród chyba tak ma. Dokładnie takie jest moje doświadczenie z czasów, kiedy usiłowałem w tym kraju coś zdzałać.

  14. @Na marginesie
    9 października o godz. 15:40

    A może tak: W USA w dalszym ciągu wykonywana jest kara śmierci. Czy liczba przestępstw podlegających tej karze maleje? Raczej mało.
    Wniosek – odstraszanie możliwymi konsekwencjami działa głównie na tych, którzy i tak by nie ryzykowali. Zatem broń u nauczyciela nie przyniesie efektu prewencyjnego. A każdy terrorysta i tak będzie bardziej zdeterminowany, niż najbardziej sumienny (i odpowiednio przeszkolony) nauczyciel, bo ten pierwszy już wie, że będzie zabijać, a ten drugi już myśli wycieczce z dziećmi.
    Jedyna rada – broń palna tylko dla policji, a z czarnym rynkiem trzeba się pogodzić tak, jak z bezrobociem – wspomaga gospodarkę.

  15. @Tobermory 9 października o godz. 16:04

    Nie kombinuję i nie gdybam, tylko próbuję sobie wyobrazić realną sytuację, w której za bezpieczeństwo w klasie szkolnej miałby odpowiadać nauczyciel z bronią za pasem (pazuchą?).

    Nie kombinujesz i nie gdybasz? Ależ tak, ależ tak. „Za bezpieczeństwo w klasie szkolnej miałby odpowiadać nauczyciel z bronią za pasem”. Kto powiedział, że uzbrojony nauczyciel „miałby odpowiadać” za bezpieczeństwo? Przecież nie ja. „Usiłujesz sobie wyobrazić realną sytuację” – ale zabierasz się do tego dość karkołomnie. Nie odpowiada ci moja „dezynoltura” – no wybacz, ale z mojej strony to jest przecież czysty realizm. W realnej sytuacji zginie najwyżej jedno dziecko – zakładając, że terrorysta strzeli pierwszy (a ty zakładasz, nie wiem dlaczego, że pierwszy musi strzelić nauczyciel).

    A strzelanie do „domokrążcy sprzedającego biblię” to znów twoje gigantyczne przegięcie, bo nie mówimy o takiej sytuacji.

    Ja po prostu zwróciłam uwagę, że do unieszkodliwienia terrorysty wystarczy jeden pocisk z broni palnej. I nie wiem dlaczego ta oczywista konstatacja budzi na forum taki zmasowany opór. Tabu?

  16. @Qba 9 października o godz. 17:24
    Skąd wiesz, o czym akurat myśli nauczyciel? Podczas strzelaniny – o wycieczce z dziećmi? Serio? Skąd wiesz, że broń u nauczyciela nie przyniesie efektu prewencyjnego? Ślepa wiara?

    „Jedyna rada – broń palna tylko dla policji” – a skąd wiadomo, że policjant nie zacznie strzelać do niewinnych ludzi? Tysiące przypadków, zajrzyj na youtube. Sugerujesz, że cała populacja powinna być zupełnie bezbronna za wyjątkiem gangsterów i policjantów? Moim zdaniem taki scenariusz byłby nad wyraz niebezpieczny.

  17. P.S. Ta ślepa wiara w magiczną moc policji… Hi hi hi !!!
    Czy zgłosiliście kiedyś kradzież lub zniszczenie mienia, a nie daj Boże zagrożenie własnej osoby? I co zrobiła policja? Pomogła? Please….

  18. Na marginesie
    9 października o godz. 17:32
    Ja po prostu zwróciłam uwagę, że do unieszkodliwienia terrorysty wystarczy jeden pocisk z broni palnej. I nie wiem dlaczego ta oczywista konstatacja budzi na forum taki zmasowany opór. Tabu?

    Mój komentarz
    Oceniam tę koncepcję jako czysto fabularną, powzięta w logice scenariuszy filmowych, w których dobro ma mieć szanse większe niż zło, w logice ząb za ząb (że niby zwykły obywatel mając gun w zasięgu jest w stanie obronić się skuteczniej, zastrzelić – trach, trach – napastnika) wykorzystywanej przez stowarzyszenie w USA dla mamienia obywateli bezpieczeństwem jakim daje noszenie broni przy sobie (kto nosi broń gotową do użycia przy sobie, jak w pierwszym rzędzie,po policjantach, nie szaleńcy?), w logice uproszczonej do kilku pozytywnych aspektów, przewidującej zachowania naturalne (likwidowanie napastnika strzałem z biodra, bo jak inaczej?), normalne w sytuacji ekstremalnej.

    Ta sytuacja, to nie jest sygnalizowany, okazały pochód szaleńca z bronią pod grupę dzieci z ochroniarzem stale czujnym i wyszkolonym, tylko jest to podchód człowieka w skrajnych przymusach psychicznych do strzelanki w ludzi i jako taki nie odbywa się jak w westernie – kto pierwszy wyciągnie colta i strzeli, tylko jest zaplanowany z wykorzystaniem potencjału intelektualnego szaleńca pracującego na najwyższych obrotach, zdeterminowanego by się odegrać, odreagować, wyzwolić poprzez czyn, postawić kropkę nad i, czy jakkolwiek to byśmy nazwali.

    W takich sytuacjach szanse skutecznej obrony, to ochroniarze, środki antyoblężeniowe, oddelegowani ludzie do czuwania, perfekcyjne przeszkolenie, nieustająca czujność, oczekiwanie na ten jeden jedyny moment, gdy szaleniec wchodzi, albo i nie wchodzi i seriami lub automatycznie pojedynczymi strzałami wali do wszystkiego, co się rusza, itd.

    Mimo tych wszystkich obostrzeń, ekip strażniczych, trenowanych zachowań dzieci, środków bezpieczeństwa, w klubach, zgromadzeniach, szkołach zdarzają się udane dla szaleńców strzelanki. Bowiem elementu zaskoczenia nikt nie jest w stanie przewidzieć i nań skutecznie zareagować. Typowy przypadek, to Las Vegas. Jak i kto miał zareagować, gdy gość spokojny, sympatyczny sobie wynajął apartament i krząta się tam by poustawiać sprzęty – karabiny, magazynki (legalnie nabyte, legalnie posiadane), wybrać odpowiedni moment i z okna rozpocząć rozstrzeliwanie tłumu jak popadnie. Jak?
    Pzdr, TJ

  19. Trzeba zacząć od zamętu. W głowach suwerena. Uderzenie pis-propagandy, skupia się na wytworzeniu chaosu informacyjnego, by jak największą część Polaków zmęczyć i zniechęcić do aktywności. Wkrótce zaczną też solidniej straszyć. I szczuć. Tych lepszych, na zdrajców i zaprzańców, sypiących piasek w szprychy i wkładających patyki w tryby. Liczbą 43, nie ma się co, na razie, zbytnio przejmować. To jeszcze nie czterdzieści i cztery. Socjologowie, po cichu, do takich sondaży dodają, że już 60% respondentów odmawia odpowiedzi na pytania o preferencje polityczne (od 89′ liczba ta nie przekraczała 40%). Może to coś znaczy, a może nie. Zobaczymy po wyborach. Poza tym, jako najprawdziwsi Polacy, zawsze możemy liczyć na cud. Czego państwu (tego cudu, nie liczenia), Polsce i sobie życzę!

  20. Jiba, NeferNefer
    Dziewczyny kochane, jesteście świetne i całym sercem jestem z Wami- Czarnymi Parasolkami, a jednocześnie bardzo mi Was żal, by wygląda na to, że Polski jakby sobie odpuściły.
    Może jeszcze za mało dostały w d… albo jakoś im się kalkuluje żyć z 500+ i z facetem, który nieraz da z liścia, ale ogólnie chyba kocha, bo jednak jeszcze nie poszedł w cholerę. Może zwątpiły w to, że rozmowa z panem, wójtem i plebanem, o ile w ogóle zostaną wysłuchane, cokolwiek zmieni w ich życiu.
    Może, może, może. Zmęczenie materiału? Brak sprzyjającego klimatu w kraju i na świecie, gdzie faceci rządzą zasobem koralików i innych błyskotek, a kobiety sprzątają, gdy oni za bardzo nabałaganią?
    No i – rzecz jasna – rodzą dzieci „na pożytek nas i całego kościoła świętego”. Te zaś, co się migają, albo – nie daj bóg – nie urodzą życia poczętego z gwałtu lub nieszczęsnego potworka (nie chodzi o downa, bo to często lekkie upośledzenie, stwarzające szanse na prawie normalne życie), to na stos z nimi (jużprawieże), na życia stos.
    P.S. Fajnych facetów, dobrych, mądrych mężów i ojców przepraszam za niewątpliwie krzywdzące ich uogólnienia.

  21. @Na marginesie
    9 października o godz. 17:38

    To już z mojej strony ostatnia próba, bo więcej argumentów nie posiadam.
    Za czasów „komuny” był sobie milicjant dzielnicowy, co to nie tylko broni palnej, ale nawet pałki nie miał. Ale pomagał w życiu codziennym dzielnicy, bo w niej mieszkał i ją znał (zwłaszcza światek przestępczy). Można było prosić o pomoc i pomagał, jeśli mógł. I ten milicjant miał autorytet. Dzielnicowy autorytet. I o taki chodziło. Mój „samochód” (126p) parkował co noc przez dwa lata na ulicy. I nikt nie próbował go ukraść. Raz tylko, ktoś porysował czymś ostrym lakier. Być może można tamte czasy nazwać terrorem, ale dotyczy to wyłącznie stref politycznych. O strzelaninach pisano, bo były rzadkie, jak Wielkanoc.
    Po zmianie ustroju zaczęły się kradzieże i rozboje. I – o dziwo – strzelaniny. Argumentu, że teraz było co kraść nie przyjmuję, bo durny. To była – być może – naturalna realizacja wolności. Jeden raz zostawiłem samochód na noc na ulicy. Rano już go nie było. Komisariat był pełen takich klientów, jak ja. Szybko okazało się, że ze wszystkich obecnych jestem najsprawniejszy w maszynopisaniu, więc robiłem za protokolanta wszystkich zgłoszeń. Dużo się wtedy dowiedziałem o pracy policji. Potwierdziło się moje przypuszczenie, że zdobyczami Solidarności są przede wszystkim prawa pracowników do niepracowania.
    Widać tu nieudolne naśladownictwo USA – państwo sobie, a obywatele sobie, czyli wszelkie służby służą państwu, a nie obywatelom. Niech się obywatele sami bronią – przed państwem, przed urzędnikami, przed bandytami.
    Podsumowując – uzbrojenie i wyszkolenie nauczycieli jest rozwiązaniem doraźnym. Wprowadzone, będzie w sposób naturalny rozszerzane, aż będzie jak w USA – broń w domu i w zagrodzie. Tak będzie, jeśli nie zdobędziemy się na wysiłek zmiany podejścia obywateli do urzędników państwowych, by wymusić na nich działanie proobywatelskie. Ale tego chyba nie da się zrobić na maszy czy na pielgrzymce, w kraju otoczonym „różańcem kolczastym”.

  22. Witajcie! 🙂

    Jakiś czas temu usiłowałam sobie przypomnieć, co mi, u licha, do głowy strzeliło, by wracać do Polski. Cypr nic więcej nie miał do zaproponowania, mogłam jechać gdziekolwiek, a ja dobrowolnie wróciłam na te peryferia zachodniego świata, żeby nie powiedzieć, zadupie.
    I przypomniałam sobie.
    Przypomniałam sobie, że prawie 10 lat temu Polska była innym krajem. PiS właśnie dostał spektakularnego kopa w wyborach i nikt poza twardym elektoratem nie myślał o tej partii poważnie. Byliśmy otwarci, entuzjastycznie podchodziliśmy do zjednoczenia Europy, kraj wystrzelił jeśli chodzi o rozwój infrastruktury, inwestycje. Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, byśmy stali się i byli postrzegani jako jeden z równorzędnych krajów europejskich, a nie egzotyczna i trochę straszna postkomuna z Europy Wschodniej.
    Cóż, okazało się, że nic się nie zmieniło.
    Jedno mnie tylko zastanawia. Połowa mojego miasta żyje z pracy w Niemczech. Nikt z nas z Unii wyrzucać nie musi. Wystarczy, by ludzie się do nas uprzedzili. Kto chętnie zatrudni nabzdyczonego, faszyzującego buca, jeśli może pracować z kimś bliższym mentalnie? Za co ta wstająca z kolan tania siła robocza będzie budowała te swoje pseudodworki, jeśli nikt nie będzie chciał mieć z nią do czynienia?
    To tak a’propos, co ja sobie ostatnio myślę na temat własnego narodu.
    cdn. tylko ogarnę wieczorny dom.

  23. Jiba
    9 października o godz. 19:27
    „Ludzie, są tylko, ludźmi”. To Woland do Korowiowa, w Teatrze Varietes.

  24. gotkowal

    Hej oddaj mi trochę przecinków bo ja prawie nie stawiam a Ty za dużo 😉

  25. NeferNefer
    9 października o godz. 20:08
    Od przybytku… Przy tej rzeźni, którą nam szykują, przecinki są ostatnim problemem. Chociaż, rzeczywiście, wypadałoby może, odrobinkę odświeżyć interpunkcję.

  26. @tejot 9 października o godz. 18:49

    Koncepcja czysto fabularna? Skądże znowu! Nie chodzi o „logikę scenariuszy filmowych”, tylko o zwykłą logikę cyfr. Zanim szaleniec zastrzeli setkę dzieci, sam może zostać zastrzelony. Nie twierdzę, że powszechny dostęp do broni to panaceum na masakry dokonywane przez uzbrojonych szaleńców, po prostu zwróciłam uwagę, że masowe odbieranie ludziom broni jest co najmniej tak samo bezsensowne, jak nielimitowany dostęp do broni (który jest oczywistym problemem w USA).
    Z kolei przykład, który przytaczasz – śmiertelne żniwo bandyty z Las Vegas – moim zdaniem świadczy przede wszystkim o nieudolności policji, która potrzebowała żenująco długiego czasu, żeby dotrzeć do snajpera i go zastrzelić. Jeszcze jeden argument za tym, że broń włożona wyłącznie w ręce policji i gangsterów – to scenariusz całkiem po prostu przerażający.

  27. Qba
    9 października o godz. 19:24

    Z każdym argumentem jaki przedstawiasz, zgadzam się, prócz jednego z którym zgadzam się co najwyżej hipotetycznie.
    Żeby nie kończyć tak szybko, bo ktoś może się zdziwić dodam, że sprawy między ludźmi, którymi zajmował się milicjant, rzeczywiście nie wymagały noszenia przy sobie broni, a nawet często pałki. Milicjanci pewnie mieli podstawowy rynsztunek do wymuszania podsłuchu gdzieś niedaleko, ale nawet i kajdanki trudno było dostrzec, choć są jeszcze mniej bojowe od pałki. Może mieli schowane w skórzanej raportówce?

    Mundury milicyjno-policyjne projektuje się zgodnie z zasadą, by u obywatela wytwarzały poczucie respektu przed państwem i siłą prawa. A w razie gdyby obywatel miał jakąś niegrzeczną myśl, mundur i jego detale miały tą myśl gasić w zarodku. Niekonieczna była wyrazista demonstracja ludowej myśli zbrojnej u milicjanta, by zapewnić pożądaną reakcję obywatela. Socjolog powiedziałby, że działała umowa społeczna i każdy (prawie) rozumiał jaka jest jego rola wobec milicjanta.
    Jest film, który bardzo lubię, „Wiosna panie sierżancie”, który okazje, w sposób upoetyczniony, jak to działało. Ktoś mógłby nazwać ten film propagandą, co byłoby nietrafne, albo w bardzo małym stopniu trafne. Był taki, poniekąd szczęśliwy, okres w polskiej historii, gdy coś w tym rodzaju, mogło ze sporym powodzeniem, działać.

    Pomysł z uzbrajaniem nauczycieli uważam za mniej niż doraźny. Właściwie, wątpliwy w całej istocie. Doraźność nie przestanie być doraźna,to pewne jak cała Polska. Wprowadzanie do głowy nauczyciela (który powinien być osobą jak najdalszą od jakiejkolwiek myśli o przemocy ze względu na istotę swojego zawodu) koniecznego przekonania (jeśli ma być skuteczny, bo inaczej pierwszy stanie się ofiarą gangstera), że może i ma być pogromcą zbója i terrorysty, a więc musi się przestawić z szukania „dobra w człowieku” na szukanie w nim zła, które uśmierzy włącznie z zabiciem, zanim ten złuy coś złego zrobi, zniszczy nauczyciela. Zniszczy też nauczycielstwo, środowisko szkolne jako miejsce zaufane, zniszczy stosunki dzecko-rodzice-szkoła-społeczność-samorząd-państwo. A z takiego kręgu zła (sic) nie ma już wyjścia. A jeśli, to z wielkim trudem, co i tak jest wątpliwie.
    Z pozycji dzieci PRL-u, co mamy w pamięci, iść do szkoły pełnej uzbrojonych nauczycieli, wykrywaczy metalu, śluz bezpieczeństwa, stref ochrony, kamer wszystko śledzących – to iść do jakiegoś koszmaru, a nie tam, gdzie nauczyciel otwiera elementarz Falskiego, czym otwiera piękny świat.

  28. Potwierdzam i pieczętuję swoim nickiem – książka „Homo Deus” jest mądra, odważna i naprawdę godna polecenia. A przede wszystkim ciekawa. Howgh!

  29. @Qba 9 października o godz. 19:24

    Oczywiście – rozmawiamy o broni abstrahując od polskich realiów. Bo uzbrojenie ONR-owców w polskich realiach jest prostą drogą do sPiSionego zamordyzmu. A że upadek totalitarnego systemu rodzi bezprawie – to też przecież oczywista oczywistość. Powszechne uzbrojenie obywateli ma sens wtedy, gdy stoi za nim – jak w Szwajcarii – wielowiekowa tradycja permanentnego szkolenia i obrony własnego podwórka – bo nawet niekoniecznie kraju czy kantonu. A rolę naczelnika policji w PRL-u, którą opisałeś – pełni w wielu miejscach capo lokalnej mafii – który również zapewnia mieszkańcom warunkowe bezpieczeństwo (a nawet ochronę – w zamian za haracz). Jednak twój model bezbronnego społeczeństwa z uzbrojonymi gangsterami i policją nadal wydaje mi się przerażający.

  30. Dwunastoletni syn internauty w USA dziarsko zastrzelił kojota, który wdarł się na podwórko i przeraził jego dwie młodsze siostry. Powinien czy nie powinien? Kanadyjczyk wypraszał niedźwiedzicę z podwórka przemawiając do niej uprzejmie („you need to leave now… have a nice day”). Który sposób jest lepszy? Trudno powiedzieć. Moim zdaniem – w każdym przypadku ten skuteczny. Ale to widać, niestety, dopiero po fakcie.

  31. @Jiba 9 października o godz. 19:27

    Ogarniaj, ogarniaj – bo ja tu czekam na ciąg dalszy! Na temat optymizmu – miałam bardzo podobne przemyślenia. Tylko że ja do większości spraw podchodzę sceptycznie i ogólny optymizm w kwestii perspektyw mnie nie przekonał.

  32. gotkowal
    9 października o godz. 19:39

    gotkowalku, w pierwszych słowach mego listu kłaniam się i zamiatam czapką liście przed Tobą. W drugich słowach pytam, skąd w Twoim cytacie tyle niepotrzebnych przecinków wytrzasnąłeś. Z przecinkami w ogóle na blogu jest ten. Ale licho z nim. Przytoczyłeś słuszną myśl Wolanda. Też dodam od siebie nie swoją myśl: „Czemu jest jak jest?”. To oczywiście Mateusz z „Żywota Mateusza”. Od wieków obserwuję zdumiewanie się tym, że ludzie nie są tacy, jakimi chciałby widzieć ich zdumiewający. Się. W PRL żartowało się, że jak naród jest do dupy, to go trza wymienić. Nie mówię tego przeciwko Jibie czy komukolwiek, kto chciałby widzieć naród jako zdyscyplinowaną drużynę druhen i druhów, lecz przeciwko myślowym stereotypom. Człowiek ma do przeżycia przede wszystkim własne, prywatne, niepowtarzalne życie, a nie życie obywatelskie. Jeśli z jakichś powodów życie obywatelskie ma jakąś mikrą wartość, to dla tej wartości trzeba ludzi cierpliwie, przez pokolenia, edukować, a nie wybrzydzać, że naród woli piwo, podczas gdy mnie pasuje herbata. Zrozumiała to zwykła, fałszywa jak prawy but na lewej nodze, kaczka.

    gotkowalku, przedkładam Ci kawałek dzisiejszego dnia, za który od bosmana przystani dostałem fest opieprz tuż po zjechaniu na brzeg. Chodzi o to, że na morzu było do ósemki, a na jeziorze co do fali – mniej, rzecz jasna, ale nie co do wiatru. Powiedział, że taki stary, a taki głupi: chodzi po jeziorze, kiedy inni siedzą w chacie. A jak fajtnie i się utopi, to on będzie odpowiadał, że mnie wypuścił. I jeszcze powiedział, że i najlepsi pływacy potrafią się utopić. Takie propagandowe ogólniki to też jest durnowaty stereotyp: Nikt nie sprawdzi, jak tam z tym topieniem się dobrych pływaków, więc co szkodzi się pomądrzyć. A ja mówię po staremu: trzeba dzieci od maleńkości nie straszyć durnymi ostrzeżeniami – „nie wolno skakać na główkę”, „nie wolno cudzołożyć”, nie wolno wchodzić do nieznanej wody” (a jest jakaś znana woda, skoro się nie da wejść dwa razy do tej samej rzeki?) – lecz ćwiczyć w zdobywaniu różnych umiejętności, uczyć pewnego chodzenia po ziemi, zamiast straszenia.

    Filmik skleciłem z paru filmików, a wszystko do kitu, bo zmartwion pracuje na daszku czapki, więc nie widzę ekranu i nigdy nie wiem jak trzymać łeb, żeby i okręt było widać – a nie sam nos – i wodę, i trochę nieba. Tak czy owak, to jest dokument, a nie sztuka. Sztuka mnie już nie interesuje.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6474970885209855394?icm=false&iso=true

  33. Artykuł Ewy Siedleckiej obok – skarga do Trybunału Praw Człowieka z pominięciem TK. I skarga przyjęta bo… PiSlandia nie zapewnia odpowiednich procedur. Ciekawe!

  34. @wbocek 9 października o godz. 20:46

    A ja mówię po staremu: trzeba dzieci od maleńkości nie straszyć durnymi ostrzeżeniami – „nie wolno skakać na główkę”, „nie wolno cudzołożyć”, nie wolno wchodzić do nieznanej wody” (a jest jakaś znana woda, skoro się nie da wejść dwa razy do tej samej rzeki?) – lecz ćwiczyć w zdobywaniu różnych umiejętności, uczyć pewnego chodzenia po ziemi, zamiast straszenia.

    Pombocku, amen alleluja! O coś takiego mi właśnie chodzi. Tyle tylko, że również w kwestii broni.

  35. @Tanaka 9 października o godz. 20:25

    A teraz w ramach szczęśliwego dzieciństwa małolaty się uczą o Jezusku, któremu wbili gwoździe w coś tam źli ludzie – Żydzi i lewacy. Przy czym niechodzenie na religię wcale nie uwalnia od tego horroru – bo horror jest serwowany przy każdej okazji.

  36. @Jiba
    Jak trza pójść na graniczny rożaniec, albo na smoleńską miesięcznice, to zadne meble nie powstrzymają nawiedzonych tumanów. Oni są stymulowani nienawiścią, nienawiść to bardzo wydajne paliwo w Wolsce. A co tam czarne parasolki, które nie chca pluć na nikogo, wyzywać, tylk zachciewa im się jakichś praw, żeby ani pis ani kościol nie dobieral sie do macic. Ech co tam, fajny tapczan mógłby ktoś podkupić. Brak paliwa, owych zdradzieckich mord, a tapczan to rzecz realna.
    Jibo, chyba wyjedziesz.Jesteś młoda, madra i masz syna ,którego trzeba chronic przed indoktrynacją kościelnego ciemnogrodu.

  37. wbocek
    9 października o godz. 20:46
    Uff! Oglądając twój filmik, złapałem się na tym, że zapomniałem oddychać. Mam nadzieję, że nadziewasz na siebie jakąś piankę (w razie W) i masz solidną ratowniczą bojkę na pływającej lince. Bez takiej nie ruszam się dalej od brzegu, szczególnie w płetwach czy na łódce . A bosman – ma rację, ale po cichu, zazdrości Ci zabawy.

  38. Jibo,

    Wstepniak ze paluszki calowac. Naprawde. Muzyka to dla mnie. Choc ani za lekka ani za latwa. Ale jak przyjemna!

    Popaczmy na czym oparte sa wszystkie religie. One oparte na podstawowej zasadzie etycznej ludzkosci;

    NIE JEST KLAMSTWEM JESLI W TO WIERZYSZ

    https://www.youtube.com/watch?v=3sldbKYyTU4

    Proba zalozenia najnowszej religii w Pomrocznej, kodolicyzmu, nie powiodla sie z tego powodu, ze nikt nie uwierzyl w klamstwo antydemokratyczne. Demokracja bowiem dala PiS-owi waadze na 4 lata. Protesty namawiajace do jej obalenia przed uplywem tego terminu oparte sa na klamstwie. Ze to niby da sie sie zrobic. A nie da sie. O czym rozsadni ludzie wiedza od setek lat istnienia systemow demokratycznych.

    Wiec klamstwo pozostalo klamstwem, nie stajac sie zadna dla nikogo religia. A jak nie ma religii to jak dlugo mozna na msze chodzic i czekac, ze moze jeszcze kto przyjdzie?

    Tam nastapilo zmeczenie materialu, Jibo. Czego Genialny Strateg oczekiwal, bedac czlowiekiem wyksztalconym w naukach przeroznych. I stalo sie po jego mysli.

    Nie dopraszam sie, bron ciem panie ateistystyczny boziu, o drastyczne posuniecia. Czy o jakiekolwiek posuniecia inne. Ja tylko mowie, ze czarne, czerwone czy nawet biale protest, w srodku trwania demokratycznej kadencji, to pryskanie pod wiatr

    Ja mowie jak jest. Chociaz zaden ze mnie Max K.

    PS. Chodzenie na miesiecznice to DOJRZALA religia, Lewusku. Tam jest nastojaszczoje uczestniczenie we mszach. Tam uwierzono w klamstwo. Chodzenie na czarne protesty zas jest bez WIARY. Nie ma religii, znaczy

  39. @Tanaka
    9 października o godz. 20:25

    Sporo lat temu, moje technikum (kiedyś jedyne takie w PRL) święciło 50-lecie i zaprosiło absolwentów. Przyjechałem. Moje zniesmaczenie zaczęło się od ochroniarzy przy wejściu do budynku. Okazało się, że to nie z okazji zjazdu, tylko na codzień. Taka wicie konieczność demokratyczna. Potem było już tylko gorzej – kk, kk i kk. Zabraliśmy sie z przyjaciółmi z klasy do knajpy. Już więcej tam nie pojechałem. Szkoda, bo szkoła była naprawdę dobra. Przynajmniej do 1968 roku.
    Moja filozofia życiowa przewiduje budowę, a nie niszczenie. Zwłaszcza narzędziem, zwanym ironicznie „bronią”. Przez szkolenie wojskowe studentów (niestety kategoria A) przeszedłem z najniższym możliwym stopniem, nigdy nie strzelając i nie biorąc udziału w tzw. manewrach. Na zakończenie szef studium publicznie mnie sklął, ale co mi tam.

  40. @Jiba

    Swietny wstepniak jak zawsze choć przykro się czyta. Brakowało mi twoich wpisów! PIS wziął baby na przeczekanie, to i wreszcie się znudziły. Krok po kroczku, żądnych gwałtownych ruchów i pisoidalni dojdą podstępnie tam gdzie zdążali w zeszłym roku. Nauczyli się że próby szybkich zmian mogą spotkać sie z gwałtowna reakcja ale powolutku aż do skutku. Żaba wyskoczyc może z kąpieli jak się ją wrzuci do wrzątku ale podgrzewać powoli da się bez problemu. Aż będzie za późno.

    Skojarzył mi się zreszta od razu fragment z „Opowieści podręcznej” kiedy bohaterka zastanawia się w jaki sposób kobiety (i otaczający je świat ) wylądowaly w nowej, opresyjnej sytuacji – jak ta żaba właśnie.

    „Nothing changes instantaneously: in a gradually heating bathtub you’d be boiled to death before you knew it.
    That was when they suspended the Constitution. They said it would be temporary. There wasn’t even any rioting in the streets. People stayed home at night, watching television, looking for some direction. There wasn’t even an enemy you could put your finger on.”

    Smutne. Musimy znowu poczekać az PIS przykreci śrube.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

  41. @Na marginesie
    9 października o godz. 20:35

    „Słuchaj dzieweczko! Ona nie słucha. Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha.”
    Przecież piszę cały czas o państwie prawa i sprawiedliwości, a nie PiSu. Dlaczego w kraju obecnego mego pobytu, mogę zwrócić sie do policjanta z absolutnym przekonaniem, że mi pomoże? Bo państwo dba o to, by policjant cieszył sie szacunkiem. Pomimo licznych wpadek, które wszystkim się zdarzają.
    Mnie chodzi – oj urwał nać! – o fachowość! Po to opłacam szkolenie policjanta, by mnie bronił! Jeżeli mam uzbroić nauczyciela, to może od razu premier ma doić krowy? A prezes paść gęsi?

  42. @Na marginesie
    9 października o godz. 20:35
    A skąd gwarancja, że nauczyciel nie zechce, porachować się z bachorami? Bang, Bang! To może korcić!

  43. Qba
    9 października o godz. 22:08

    Jest w tm coś właściwie fascynującego: zobaczyć na własne oczy i usłyszeć na własne uszy jak ludzie, znajomi z klasy, szkoły, dawni koledzy, nawet nieraz przyjaciele, z młodziaków otwartych, ciekawych, pełnych fantazji i pasji i mało co się zajmujących paciorkami i proboszczami za młodu, po latach okazują się ksenofobami, wsobniakami, drętwymi pustakami niewiele więcej mającymi do powiedzenia niż przykościelności, oraz łatwość zgody na zawłaszczenie przez proboszcza nawet drobnej publicznej uroczystości jaką jest spotkanie absolwentów.

  44. Qba
    9 października o godz. 22:08

    I to miałem dodać, że chrześcijaństwo nie jest w stanie wyzbyć się przemocy. Nieustająco gada o pokoju i równie nieustająco żyje w agresji wewnętrznej i zewnętrznej. Stąd też wzniesienie się człowieka na poziom wyższy niż żyjący w warunkach przemocy jest niezwykle trudne i zapewne wymaga czasu mierzonego ewolucyjnie.

  45. gotkowal
    9 października o godz. 21:48

    gotkowalku, jakiś czas nawet kamizelki ze sobą nie woziłem, a Ty mówisz o piankach, bojkach. Teraz wożę kamizelkę i płetwy. Czasem gliniarze podjeżdżają i pytają o kamizelkę, bo nie zakładam – sobie leży. To im pokazuję. Sam se zrobiłem z twardego styropianu, który obszyłem pomarańczową materią – kosztowało to kilkanaście złotych, czyli ze cztery, jak nie pięć, razy taniej niż gotowa kamizelka . Nie jest to kamizelka, lecz pas.

    Pytałem serfingowców o te pianki. Być może nazbieram aluminiowych puszek i w następnym stuleciu sobie kupię, ale na razie szczęśliwie nie zrobiłem ani jednego zwrotu przez but.

    Bosman mi na pewno nie zazdrości – nie tylko dlatego, że młodszy. Ktoś, kto jedzie tak prawowiernym i akuratnym stereotypem, że toną najlepsi pływacy, jest wystarczająco niezazdrosny, by nie zazdrościć mi łażenia teraz po wodzie po pas (kiedy tracę wiarę, od razu spadam z powierzchni jak kamień pod wodę lub po szyję) i pływania, kiedy mi się chce, na przykład w grudniu po południu.

  46. Na marginesie
    9 października o godz. 21:04

    Tak właśnie jest. Ci co nie chodzą na katechezę i tak są zanurzeni w skatolałej atmosferze szkoły.

  47. Tak sie zastanawiam. Czy Costanza wiedzial, ze odkrywa PODSTAWOWA ZASADE? Zasade nie tylko religijnosci ale i ETYKI?

    ‚Nie jest klamstwem jesli w to wierzysz.’

    Zapamietaj to sobie. I zasuwaj na msze. Na czarny protest rowniez, zreszta. Jesli w to klamstwo tez wierzysz.

    PS. Po wyborach 1933 w Niemczech nikt nie myslal ze moze dojsc do tego do czego doszlo. Demokracja, you know

  48. @Jiba

    Sorki, za to ze sie husaria zajalem w pierwszym rzedzie, ale bedac koniarzem, nie zdolalem nad swoim „konikiem” zapanowac.

    Mialem napisany post, ale net connection jakies diably mi wciely i odpowiedz gotowa do opublikowania w czelusiciach netu sie wziela i zagubila. Musze od nowa ja napisac i napisze.

    W miedzyczasie sie pojawilo to:

    https://www.space.com/38399-watch-star-wars-the-last-jedi-trailer.html?utm_source=notification

    To, czyli trailer najnowszej czesci Star Wars, The Lat Jedi…

    Sam nie jestem fanem Star Wars i byc moze jakas czesc blogowiczow rowniez nie jest, ale wydalo mi sie interesujacym i wartym upublicznienia.

    A przekaz Twojego @Jiba postu, ma w/g mnie wielkie znaczenie i czas mijajacy od przeczytania pierwszego, do ponownego pisania postu, juz mi samemu ujawnia, ze mysli moje sa klarowniejsze i glebiej siegajace niz emocjonalna wstepna reakcja.

  49. @Tobermory

    Przesyłam Ci Tobermory wyrazy uszanowania za wpis z 9 października o godz. 12:22. Wprawdzie są wpisy na które lepiej spuścic zasłone milczenia (i to ciężkiego!) niż z nimi polemizować, ale dziękuje i tak za głos rozsądku. Także Tanace, tejotowi i Qbie za to samo.

  50. @Toby

    Za Gromy i gromnice też dzięki! 😉 Mała rzecz a cieszy, zwlaszcza jak się ziewa w pracy popatrujac z utęsknieniem na zegar

  51. wbocek
    9 października o godz. 22:27
    Takie opływowe bojki, jak na „Słonecznym patrolu”, każdy pływak powinien za sobą holować (z pływającą linką, by nogi się nie zaplątały), wydatek do przełknięcia, a życie może uratować. A serfingowców, o szpanerskie pianki nie pytaj. Moją (osobno gacie do kolan i góra) wypatrzyła mi lumpeksie kumpela. Dała za komplet równowartość flaszki.

  52. Płynna Rzeczywistość
    9 października o godz. 21:22

    Nie lubię normalnie nadużywania tego obrazka ale…smutne i prawdziwe. Mocna rzecz

  53. Jiba
    Gorzka historyjka. Może nie trzeba było tej rocznicy urządzać. Oficjalnie nic złego się nie dzieje, a nękanie demonstrantek zrobiło swoje. Mężowie, matki, ojcowie pytają „Po co ci to? Chcesz być w gazetach? Na policji?”. I jeszcze deszcz padał. Znowu trzeba by parasolki rozkładać. A bez noża na gardle się nie chce.

  54. @Jiba
    Przejmujący tekst. Aż podskoczyłam i zesmętniałam.
    Nie tego życzyłabym dla moich siostrzyc w Polsce, nie takich priorytetów.
    I przyszło mi do łba, że to zwyczajnie życie wpycha sie na plan pierwszy i wypiera te wielkie myśli, bo jakże się zajmować zbawieniem świata kiedy dzieciak płacze?
    Może dlatego jest w polityce tylu starych chłopów, bo już nie mają życia i nic do zrobienia.
    A życie proponuje różne ścieżki – zobacz, nawet tu na blogu zakręciło w strzelaninę hipotetyczną i zameandrowało a to mundurami a to autorytetem. I wspomnieniami.
    Jibo, pisałam kiedyś i powtórzę – nie da się nic zmienić w ramach starego systemu politycznego, trzeba zmienić sam system.
    A system zmienia się wygrywając wybory. Do wygrania wyborów trzeba partii. Ani nieszczęsny KOD ani protesty kobiet nic nie zmienią jeżeli nie przełoży się to na silę polityczną. Takie są realia polityki i nic na to nie poradzimy. Dlatego tak zjechałam ów sławny Kongres Kobiet, bo to pic na wodę fotomontaż nic więcej.
    Ja rozumiem, że założenie partii wymaga determinacji, czasu i człowieka będącego lokomotywą a i to wtedy będzie ciężko, bo każdy ma własne wyobrażenie o kształcie takiej partii. Poza tym czas też jest ważny. Trzeba skorzystać z tego co jest i zdecydować się na wybór, nie mniejszego zła bo to zło już było, ale na nową siłę, która może coś zmienić. Innej drogi nie ma.
    Protesty wypaliły się dla obu stron – ludzie się zniechęcili nie widząc rezultatów, rząd przeczeka bo już się przestał protestów bać.

  55. @Jibo sympatyczna i pozytywistyczna. Wiem, ze czujesz sie rozczarowana ale uwierz, tak jest omal zawsze, wszedzie. Cud dlugotrwalych manifestacji, ktore nierzadko przeradzaja sie w rozboj zwany rewolucja zdarza sie bardzo rzadko. Cudem byla Solidarnosc – dlugotrwaly zapal i bez krwawej rewolucji.
    Nie mozesz machnac reka i juz nie uczestniczyc w kolejnejnym przedsiewzieciu – jakie by nie bylo. Mowie ci jako doswiadczona ( od 10 miesiecy) uczestniczka protestow ( sporo ponad 10), a na dodatek donatorka. Spadek zainteresowania i frekwencji jest zawsze znaczny, dlatego za kazdym razem sobie mowie: jesli ja nie pojde, to kto pojdzie? Do tego trzeba miec „bigla”, zeby chcialo sie chodzic. 90% ludzi nie bedzie uczestniczylo w zadnych rewolucjach. Amen.
    Zeszloroczny marsz Polek zostal tez zauwazony w NY, skrzyknely sie na FB, przyszla spora grupa urodziwych na czarno ubranych mlodych kobiet. Potem w komentarzach kilkadziesiat wzajemnie pochlebnych komentarzy, jak swietnie wygladaja . Tylko ja jedna stara megiera wpisalam sie, ze moze w tym przypadku nie o urode w czarnym chodzi. Tak gleboka jest swiadomosc spoleczna, nawet tych co popieraja czarny protest.
    Podobnie jak Ty zastanawialam sie „co ja tu robie”,? Znaczy sie w Ameryce, tym razem na okolicznosc zniesienia przez bialych troglodytow z Kongresu obowiazku pokrywania antykoncepcji przez ubezpieczenia, ktore wprowadzil Obama. (Powod: pierwsza poprawka – prawo do wlasnych pogladow zwana ogolnie „freedom of speech” – tym razem firm ubezpieczeniowych) Czy aby moje „miasto- wyspa” jest wystarczajacym powodem, zeby lubiec mieszkac w USA.
    Znalazlam jednak wytlumaczenie: Sukces prania od kilkudzidesieciu lat mozgow troglodytom plci meskiej wszelakiej masci w Ameryce , zwany pogardliwie w Polsce „poprawnoscia polityczna” doprowadzil do tego, ze nikt tu sie nie wypowie nie tylko jesli nie chce byc spalony publicznie jak jakis ekspert pan Kupiecki, czy w innych przypadkach slusznie zaangazowany Owsiak w stosunku do idiotki Pawlowicz, czy uwielbiany W. Bartoszewski, co tak obrazowo opisal Polske jako brzydka panne bez posagu, ktora nie powinna byc za bardzo wybredna. Nie wspominajac o gawedziarzu K. Kutzu, ktorego nie mozna traktowac powaznie. Tu gdzie mieszkam nie musze sie obawiac takich kwiatkow. Marna pociecha, ale zawsze.
    Jednak nie zalamujmy sie, znam kilka ( w ilosci palcow mniej niz u jednej reki) kobiet, ktore mysla tak jak ja. I one wierza, ze to jest tylko chwilowa zalomka. W Polsce, czy w Ameryce. Sto lat temu nie mialysmy prawa wyborczego ( w jednym z kantonow Szwajcarii to prawo wprowadzono administracyjnie, bo nibdy nie udalo sie przeglosowac, dopiero w latach 90-tych, he he), M.C- Sklodowska wyjechala na Zachod, gdzie caly czas musiala walczyc o swoja pozycje jako kobiety – naukowca, a w Polsce wogole by nie istniala i zilion innych przykladow na to, ze wsrod tych meandrow posuwamy sie do przodu.
    Szkoda tylko, ze na wszelkich restryjkcjach w sprawie decydowania o sobie najbardziej straca kobiety niezamozne, niewyksztalcone. Twoje kolezanki Jibo znaja antykoncepcje, maja na nia pieniadze, tak naprawde nie sluchaja glosu z ambony i w razie czego jakos sie ogarna.

  56. wbocek
    9 października o godz. 20:46

    Człowiek ma do przeżycia przede wszystkim własne, prywatne, niepowtarzalne życie, a nie życie obywatelskie. Jeśli z jakichś powodów życie obywatelskie ma jakąś mikrą wartość, to dla tej wartości trzeba ludzi cierpliwie, przez pokolenia, edukować, a nie wybrzydzać, że naród woli piwo, podczas gdy mnie pasuje herbata.

    Wbocku, ale to już było. Ta edukacja przez pokolenia. Moi dziadkowie i rodzice męża urodzili się jako chłopi. Skończyli po wojnie kilka klas, może nawet pełną szkołę podstawową, ale ich dzieci miały zupełnie inne możliwości i z nich skorzystały.
    Pamiętam zdarzenie z dzieciństwa. Miałam może ze 12 lat i rozmawiałam z dziadkiem o kontynentach. Dziadek był człowiekiem bagien. Urodził się w pasie Pradoliny Warszawsko-Berlińskiej i czytał w niej jak w książce. Kaczuszki, ryby, piżmowce – łapał, co chciał złapać. Staliśmy na zamarzniętym stawie. Wybijał przerębel w ciemnozielonym lodzie, ja mówiłam o tym, co wtedy wiedziałam o świecie, czyli że są kontynety, Afryka, Ameryka itd., co na nich się dzieje, a on podnosił głowę i patrzył się na mnie tak, jakbym głosiła jakieś objawienia. Nie mogłam tego zrozumieć. Autorytet, który słucha mnie, dziecka, jak nauczycielki. Pogoda się pogorszyła, zaczął tłuc ciężki śnieg, wzmógł się wiatr, a on słuchał. Niesamowite wspomnienie. Wszystko wiruje, zimno przenika od stóp do głowy, a ja opowiadam dziadkowi o Afryce, choć sama na ten temat niewiele wiedziałam.
    Studia skończyłam w 2000 r. Było nas 25 na roku, gdy zaczynaliśmy. Gdy kończyliśmy, 80 osób zostało przyjętych na studia dzienne i 80 na wieczorowe. Za odpowiednie wpisowe oczywiście, no i działkę za semestr na wieczorowych studiach. Kilka lat temu spotkałam się z kolezanką, która ma kontakt z uczelnią i powiedziała, że w tej chwili przyjmują na studia ze średnią 3 na świadectwie maturalnym. Czy tak jest dziś – nie wiem.
    To całe spisienie jest dzieckiem pazerności.

  57. @Kostka
    9 października o godz. 23:06
    Znienawidzony gender się kłania 🙂

  58. @zyta2003

    Odpowiedziałem ci pod poprzednim tematem.

    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/10/05/zapach-napalmu-o-poranku-w-kraju-wybranym-przez-boga/#comment-505682

    Cieszę się wraz z tobą, że w Nowym Jorku od broni palnej ginie dziennie tylko jedna osoba (w Szwajcarii 0,05) czyli w weekend tyle, co w CH w ciągu sześciu tygodni.
    Masz rację, że trochę poniosła mnie wyobraźnia, bo macie jednak tylko 20 razy gorzej z tą strzelającą przestępczością.

    A z przyznaniem praw wyborczych (kantonalnych, bo federalne miały od 1971 roku) kobietom w kantonie Appenzell Innerhoden był taki problem, że w tym celu konieczna była zmiana w konstytucji tego kantonu, a o zmianach decydują tylko osoby uprawnione do głosowania, w tym wypadku sami mężczyźni.
    Na dodatek głosowanie odbywa się tam publicznie, pod gołym niebem, przez podniesienie ręki. Gdyby było tajne, to kto wie, ilu górali już by się wcześniej ugięło 😉
    Dopiero skarga kobiet z Appenzell do Sądu Federalnego spowodowała, że uznano wyższość prawa federalnego i zniesiono sprzeczność w kantonalnej konstytucji. Ale to kobiety wywalczyły sobie swoje prawo, podobnie jak w ogóle prawo wyborcze w całej Konfederacji. Trzeba jednak wiedzieć, że i tu wiele kobiet wówczas wcale się nie rwało do zajmowania polityką i przejmowania odpowiedzialności.

  59. @Tanaka
    9 października o godz. 22:23

    Kilkaset osób z całego świata, to nie jest „drobna” uroczystość.
    Ale satysfakcję miałem niewątpliwą, gdy po oficjalnym powitaniu kleru, następnie oficjeli państwowych (za każdym razem z enigmatycznymi oklaskami), aktualnych i byłych oficjeli szkolnych, na samym końcu wymieniono dyrektora szkoły z czasów przed 1968 rokiem, który przyjechał z zagranicy. I wtedy było 5 minut standing ovation.
    Spontaniczne i szczere. Ot, taka mała prywatna satysfakcja. Bo on nie katolik.
    No cóż, katolik, to typowy biorca. Bo żeby dać, trzeba by pomyśleć.
    Tak powiedział kiedyś Wolfgang Neuss o Niemcach. Zmieniłem na katolików. Świetnie pasuje.

  60. Kanton Appenzell Innerhoden liczy sobie 16 tys. mieszkańców 😎
    I głosuje tak:

    http://likemag.com/images/2017/04/csm_Kanton__Landsgemeinde_Bilderbuch_Marc_15559be498.jpg

  61. @Tobermory
    10 października o godz. 0:04

    To dopiero terror. Spróbój w takiej sytuacji zagłosować inaczej! Nic dziwnego, że Konfederacja Helwetycka trwa niezmiennie od XIII wieku. I to w środku Europy, gdzie np. Rzczpospolita rozbierana była swobodnie na kawałki. Ale widocznie bóg tak chciał.

  62. @Qba
    10 października o godz. 0:11

    Oczywiście -uje się nigdy nie kreskuje. Czyli spróbuj!

  63. E-J

    „rząd przeczeka bo już się przestał protestów bać”

    A czy Kacz kiedykolwiek sie bal jakichs protestow?

    Gdyby tam byl jakis rzad, bojacy sie czegos, to moze mialabys jakiegos slusznego. W przypadku gnoma, bedacego jednoosobowym rzadem – no bo chyba nie wierzysz, ze na Nowogrodzkiej pisiaki nad czyms kiedykolwiek glosuja – nie ma zadnych strachow na lachow.

    Czekamy na podpalenie Reichst.. err, Sejmu.

  64. Qba
    10 października o godz. 0:21
    Ach, te wredne „uje”. Aż korci, by kilku, wskazać paluchem.

  65. Zaloze sie, ze Genialny juz ma gotowego Marinusa van der Lubbego. Gotowego do przyznania sie do czynu „Polskie Zbawa”. Tym razem, niekoniecznie bedzie to musial byc murarz z Lejdy. Wystarczy mocher z Mocherowki Dojnej.

    To tak tytulem tytulu wpisu Jiby. Za wolnosc tylko swoja. Pisuarowa, znaczy

  66. @tobermory, dzieki za szczegolowe opisanie sytuacji w tym malutkim kantonie, ktore nie chcialo kobietom przyznac praw wyborczych jeszcze w ostatniej dekadzie XXwieku. Nie wnikajac w szczegoly legislacyjne, mozna za toba odpowiedziec jednym zdaniem. Bo o tym decydowali mezczyzni. Amen.
    Zreszta to oni na calym swiecie decyduja o wszelakich prawach, w tym reprodukcyjnych kobiet. Czasem sa swiatlejsi, jak w niektorych krajach europejskich, czy Australii lub N. Zelandii, ale w reszcie swiata swiata, w tym w USA decyduja biale konserwatywne buce ( w sam raz slowo) z Kongresu i tylko szalona praca „nawiedzionych” kobiet powoduje, ze Ameryka nie jest bardziej cofnieta niz Polska. Dlatego @Jibo, jak odpuscimy – nic nam nie zostanie. Kobietom nic nie zostalo dane raz na zawsze. Pisze to juz n-ty raz.
    Szkoda, ze tak latwo sie nabieraja na mile slowka panow tego swiata o wznioslosci macierzynstwa, czy urodzie, albo o tym, ze jakas zostala CEO polskie kobiety. A jak sie nie nabieraja to wyzywa sie je od feministek, co w polskich realiach jest gorsze niz…. O, to tez jest argument dla mnie, zeby mieszkac w NY – tu moge glosno mowic, ze jestem feministka.
    W Polsce „postepowe” panie zaczynaja na wszelki wypadek: „wprawdzie feministka nie jestem, ale…..”
    Gdyby nie te osmieszone sufrazystki, wariatki feministki to moglabym tym polskim celebrytka „co to feministka nie jestem” wyliczyc dluga liste gdzie by sie dzisiaj znajdowaly. Oportunizm, oportunizm, czy sa takie glupie?

  67. @Jibo,

    Ten post sie rozni od tego, ktory napisalem 12 godzin temu, rozni sie sformulowaniami, ale mysl przewodnia pozostala.

    Jestes zaangazowana, myslaca i odpowiedzialna, mloda kobieta, i wlasnie na wlasnej duszy doswiadczylas starej prawdy, ze bez jednego zolnierza, wojna tez sie bedzie toczyc.

    Z jednej strony trauma, ze tak glupio sie porobilo, za to z drugiej strony dowiedzialas sie czegos bardzo waznego, czyli tego ze walka trwa i sa inni/inne, ktorzy ta walke kontynuuja, czy jestes z nimi, czy nie.

    Ja w „czarny wtorek”, mialem tak samo. Z jednej strony niedosyt, cos jakby pustke, ze nie bylismy z mlodym pod ambasada umeczonej, z drugiej zadowolenie, ze nni byli i protestowali. Nie bylismy, bo do ambasady mamy cos okolo 2 godzin, wiec protest, ktory zakonczyc sie mial okolo 20:30 spowodowalby, ze bylibysmy z powrotem w domu jakos kolo 23:30. Nie mam prawa. Po prostu nie mam prawa narazac mlodego na takie cos. Wiec nie pojechalem i nie protestowalem, tylko wsparlem protestujacych znajomych i przyjaciol paroma smsami. Oni wiedza i mam nadzieje, ze to ich wzmacnialo, ze duchem bylem z nimi. Mam nadzieje, ze i Ty wsparlas protestujacych, chocby tak jak ja to zrobilem.

    Nie wyszlo tym razem, za to wyjdzie nastepnym, bo walka o wolnosc nigdy sie nie konczy. Zwlaszcza teraz, w obliczu totalnego zagrozenia wolnosci, zagrozenia jakim jest Jaroslaw Kaczynski ze swoja zbrodnicza PiSowska banda.

    Pisze na wyrost, bo jeszcze zadne zbrodnie, jesli juz sie pojawily, to nie zostaly wykazane, upublicznione i udowodnione. Na razie tylko przestepstwa sa w miare powszechnie znane i pewne. Ale zbrodnie tez beda, bo rozzuchwalona powodzeniem PiSowska tluszcza rowniez zbrodni sie dopusci, gdy bedzie upewniona w bezkarnosci po przejeciu kontroli nad wymiarem sprawiedliwosci…

    @Jibo,
    Mnie najbardziej poruszyl fragment Twojego wstepniaka, fragment w ktorym odnioslas sie do „zwierzyny hodowlanej”…

    Cytat:

    …ukochana partia chce z nas wszystkich zrobić pokorną zwierzynę hodowlaną

    hmmmm……

    Wlasciwe jest, ze z nas wszystkich, ale to okreslenie alienuje wyborcow PiS, ktorzy juz sa ta pokorna „zwierzyna hodowlana”.

    Samo spostrzezenie jest w moim mniemaniu jak najbardziej adekwatne do tego co chce zaprowadzic Jaroslaw Kaczynski, czyli systemu zniewalania, ktory w rezultacie ma miec pokorna i nie smiaca sie buntowac kaste co tu ukrywac, pokornych niewolnikow tyrajacych na „panow” z PiS i na „panow” z kosciola katolickiego.

    Jesli Ty, czy ktokolwiek z czytajacych watpi, to doradzam przypomnienie sobie slow Jaroslawa Kaczynskiego, tych slow o „dobrych Panach…” i uswiadomienie sobie, co sie za tym ostatecznie kryje. Jak sobie uswiadomicie, to zrozumiecie, ze mam racje piszac, co przeczytaliscie.

    Choc sie wydaje, ze jest beznadziejnie, ze Jaroslaw Kaczynski tryumfuje i juz jest niemal „pozamiatane”, ze „nie ma opozycji”, jak gadaja i pisza wszystkie dziennikarzyny, i jak pisze wszystkie, to mam na mysli doslownie wszystkich dziennikarzy bez wyjatku, bo nie widzialem, nie sluchalem, nie czytalem ani jednego dziennikarza, ktory by nie gadal, czy nie pisal o tym, ze „nie ma opozycji” !

    Otoz, @Jibo i wszyscy czytajacy, dziennikarzyny sie myla !

    Myla sie, bo myla opozycje wobec wladzy PiS i tego co PiS robi, z partiami, czy przywodcami partii opozycyjnych.

    Wyborcy PiS robią to świadomie i nie przeszkadza im, że ich . I to z powodu tego mylenia sie, mam prawo nazywac ich „dziennikarzynami”…

    Bo opozycja jest @Jibo !

    To Ty @Jibo jestes opozycja !
    Ja jestem opozycja !
    @Tanaka jest opozycja !
    @Kostka jest opozycja !
    @Nefer Nefer jest opozycja !
    @Quba jest opozycja !
    I tysiace, jesli nie setki tysiecy Polek i POlakow sa opozycja !

    Tak wiec jest opozycja, a te wszystkie dziennikarzyny, ktore tego nie pojmuja, sa wlasnie tym, czyli dziennikarzynami od siedmiu bolesci, a nie DIENNIKARZAMI !

    Jest opozycja !
    Rozproszona, niezrganizowana, bez przywodcy, czy przywodczyni, ale jest !

    I dlatego te wszystkie dziennikarzyny od siedmiu bolesci, sa swiadomymi, lub nieswiadomymi kolaborantami Jaroslawa Kaczynskiego i swiadomie, czy nieswiadomie wspieraja PiS, oskabiajac ducha oporu, nieustannie powtarzajac nieprawde o tym, ze nie ma opozycji…

    Opozycja jest rozproszona i niezorganizowana.
    Opozycja nie ma programu.
    Opozycja nie ma jednego przywodcy.
    Opozycja nie ma w tej chwili sily, ani mozliwosci stawienia oporu.

    To wszystko prawda ! Ale opozycja jest! Bo jestes Ty, ja i tysiace, tysiace innych, ktorzy z roznych powodow widza i nie zgadzaja sie na to co robi Jaroslaw Kaczynski przy pomocy swojego PiSu.

    Zle Tobie radza „zyczliwi”, ktorzy doradzaja „zajecie sie soba” i olanie reszty. To tchurze, ktorzy namawiaja Ciebie do popelnienia ucieczki i wycofania sie, zeby sie pocieszyc i nie pozostac samotnymi tchurzami. Mieszkam w UK, ale ja nie wywialem nigdy i nigdy nie stchurzylem. Wyjechalem w szczycie sukcesow wolnosciowych, w 2002 roku…

    Nie wiem jak postapisz, ale mysle ze Ciebie rozumiem, czyli jestem przekonany, ze bedziesz walczyc. Chocby swoim biernym oporem i tym, ze beda musieli Ciebie z Polski wywalic, a sama dobrowolnie nie wyjedziesz.

    Serdecznie pozdrawiam

    l.

  68. Z podrecznika historii 2057

    „Na czele partii stał wódz Jardolf Kaczler. Sprawował niepodzielną władzę, a jego decyzje były ostateczne i niepodważalne. Wszystkie instancje partyjne były jemu podporządkowane i musiały postępować według jego poleceń. Od 2015 roku miał własną kancelarię, Kaczlej des Güanhrers. W rzadzie nie pelnil zadnych oficjalnych funkcji. Kaczler miał zastępcę, którym nie był Adrian* Dudeß.”

    —————–
    *) „Andrzej jestem, nie Adrian… Prezydent Duda tupnął nogą „

  69. I jeszcze jedno.

    Prosze nic nie mowic o „skrocie myslowym” w odniesieniu do tego klamliwego twierdzenia, ze nie ma opozycji. Nie ma mowy o tym, ze to jest „skrot myslowy”, bo jesli sie tak skraca, to sie skraca Jaroslawowi Kaczynskiemu droge do pelnej i niczym, w tym jakimikolwiek „skrotami myslowymi”, dyktatury.

  70. lonek – 1:19

    „Mieszkam w UK, ale ja nie wywialem nigdy i nigdy nie stchurzylem. Wyjechalem w szczycie sukcesow wolnosciowych, w 2002 roku…”

    Wiec trwaj w sukcesach, lonek. I bron cie panie bozia ateistyczna, nie tchurz.

    Albowiem, tchurzyc jest nie lzia. Najlepszy Prezydent nigdy nie tchurzyl. A nawet i nie tchórzyl. Oraz nigdy sie kulom nie klanial. Jak to Tanaka pomiescil we wczesniejszym wstepniaku

    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/08/13/prezydent-lech-karol-swierczewski/

  71. Orteq

    Wyjechalem, bo sam wywracalem „up side down” swoje zycie. Wyjazd byl i jest nadal sprawa osobista. Moglem zawsze wyjechac, bo malo kto ma/mial takie mozliwosci jak ja. Ja moglem bez problemu wyjechac do Bundesrepublik, gdy w 1984 roku dali mozliwosc kazdemu, kto mial dziadka/babcie o niemieckim rodowodzie. Nie wyjechalem, bo swoje bycie widzialem jako opor komunie. Nadal mam polskie obywatelstwo i jestem zywotnie zainteresowany, bo moje dzieci zyja w Polsce. Wspieram opor i robie to na niejednej plaszczyznie.

  72. lonek – 1:55

    Widac, ze to twoje bycie, kiedys w PRL, widziane jako ‚opor komunie’, ciagnie sie za toba i w UK. Jak smrod jaki. Ale dlaczego wciaz na Pomroczna kierowany ten fetor jest? Szczegolnie gdy tam do waadzy doszli niby anty-komunisci?

    A tak w ogole to serdecznosci. I do spanka zachecam

  73. 0rteq

    A Ty kiedy wyjechales?

    W jakich okolicznosciach wyjechales?

    Ze sie osmielasz mnie poddawac w watpliwosci. Mjie i moje osobiste motywacje?

  74. @lonefather. To o take wolnosc walczylim, ze trzeba sie tlumaczyc dlaczego sie wyjechalo i kiedy? Ty masz dobre papiery kombatanckie, a nawet stosownych dziadkow, A ja nie mam ani jednego ani drugiego i jeszcze kolejnego i czy wolisz zgubic ze mna i Ortegiem, czy znalezc z tymi co nie wyjechali ( wiec patrioci) i mysla przeciwnie niz ty?

  75. zyto,

    lonek chyba padl. Nosem prosto w stakanczyk

    A tymczasem, co Dobra Zmiana, to dobra nowina

    Jest, i bedzie, Rozani(e)c Do Granic. Czyli zorganizowana akcja odmawiania rozanca naokolo granic Polski. Wszystko w intencji pokoju w Polsce i na swiecie. Pierwsza zorganizowana odbyla sie w sobote. Uczestnikow ponad milion. Chyba nie KODowcy oni.. Jibo, wiesz cos na ten temat?

    Pokoj w Polsce, co prawda, wciaz jest. Od trzech pokolen juz. Ale co szkodzi porozancowac sobie trochu w tak zboznej intencji? Pomoc nie pomoze bo nie moze. A ze zaszkodzic moze? Moj boze.

    Zas odmawianie zdrowasiek, scisle wokol granic Polski dokonywane, to rzeczywiscie doskonala recepta na pokoj swiatowy. Dzieki ci panboziu za to, ze DZ na to w koncu wpadla. Od tego momentu te rozne Putiny, czy inne Czupryny, moga swiatowemu pokojowi naskoczyc.

    Jest jeszcze i przytup

    Dzien Papieski, juz 17-ty z kolei, odbyl w niedziele. Najbardziej widoczna oznaka DP: zbiorka na stypendia dla zdolnych niezamoznych Fundacji Dzielo Nowego Tysiaclecia. Jest tam pare tysiecy stypendystow rocznie. Wszystko w ramach budowania pokoju swiatowego. Scisle wewnatrz granic Pomrocznej. Bez przyjecia, przez pisiana Polske, ani jednego uciekiniera z terenow objetych wojnami. Co jest najlepszym gwarantem zapewniania pokoju wszystkim ludziom dobrej woli na swiecie. Jesli i nie we wszechswiecie

  76. Tez dobra wiadomosc. Z Dobrej Zmiany wynikajaca:

    Po ustawie dezubekizacyjnej, o obnizaniu emerytur ubeckich, nawet 50 tysiecy spraw o odwolanie moze trafic do tylko 300 sedziow warszawskich. Warszawskie sady! Czuj duch.

    Jak oni chca przeskoczyc fakt odprowadzania skladek emerytalnych jako procent od zarobkow? Te wysokie emerytury ubeckie byly naliczne wedlug odprowadzanych skladek. Potracanych z pensji przez okres ich wiernej sluzby PRL-owi.

    Sady eurounijne beda mialy z tym ucieche. Zas zakonczy sie toto jak zawsze: Pomroczna wybuli kare. Pewnie wiele kar.

    Nie tam zadnym ubekom ona wybuli te kary. Ona zaplaci KARY nalozone przez Strasburg na pisowski rzad polski. Do kasy unijnej wplacajac te kary. Ubeckie zas emerytury pozostana takimi jak je pisiory ustawily.

    No i prawilno. Dlaczego niby stare ubeki mialyby zrec lepiej niz inne peerelowskie czynowniki? Tylko dlatego, ze zarabialy wtedy wiecej niz inne komusze nieroby?

  77. kontynuujac, przez moment, 6:53

    Sprawa odprowadzania skladek emerytalnych. Jako procent od zarobkow. Tego sady unijne moga nie przemachnac, egzaminujac naliczanie polskich emerytur ubeckich.

    Inne KDLy uporaly sie z tym problemem dawno temu. Choc kto ich tam wie. Tych bylych komuchoidow.

  78. Jiba
    9 października o godz. 23:11

    Powiadasz, Jibo, że edukacja przez pokolenia już była. Złudzenie. Do edukacji obywatelskiej takiej jak w Niemczech mamy dalej niż do księżyca – inaczej biegła polska historia. A i Kościół katolicki potężnie ją hamował i hamuje, tworząc pozory, że on właśnie edukuje. Kto ma zapał i chęć, niech zmienia, jeśli potrafi i jeśli to jego spełnianie się. Niech każdy robi swoje – bez głośnego wydziwiania, że inni są inni, bo to tylko pogłębia i tak głębokie podziały (mnie samego człowiekowate małpy brzydzą, tyle że to mówię do siebie, a nie małpie w twarz). Podziwiałem pana Bartoszewskiego z jego byciem obywatelem do ostatniej sekundy życia, ale siebie samego człowiek nie przeskoczy. Zrozumiałem to dość szybko, kiedy wybrano mnie na przewodniczącego zakładowej komisji „Solidarności”. To był spontaniczny zryw ludzi wrażliwych, ale szybko się okazało, jak wiele na tej fali wypłynęło koniunkturalistów, którzy odkryli nowy popłatny zawód: związkowiec. To też LUDZIE. Dlatego pan Bartoszewski w polskim tłumie się wyróżniał. Uwzględnij też, Jibo, że Polacy w Polsce są STARZY. Co to znaczy, może się dowiesz, jak się zestarzejesz. Chyba że nigdy się nie zestarzejesz – jak pan Bartoszewski – to się nie dowiesz. Czego bym Ci z serca życzył, gdybym uczestniczył w religianckich rytuałach życzeń. Zamiast życzeń daję Ci kawałek wiosny życia i kawałek jesieni. W przyrodzie nie skażonej świadomością jest to harmonia.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6475148938338681409/6475148941328438050?authkey=COnYxOzKp-6U4gE

  79. Niema co narzekać na naród.Tak jak i wszędzie idzie o kasę.Jesteś Jiba rozidealizowana.W niektórych nacjach ta chęć dawania d–py nawet za marną kasę jest bardziej pazerna.300 lat temu za kasę KK i magnateria sprzedała I Rzeczpospolitą a niewolniczy naród miał to gdzieś i widocznie do dzisiaj niebardzo się zmienił.W 1989 r. też myśleliśmy,że szybko będziemy mieli kasę?No,nie?

  80. @@Na marginesie
    9 października o godz. 17:38

    Złamałem się i jeszcze coś dodam.
    Łatwość użycia broni palnej wynika m.in. z jej działania na odległość. Nie musimy patrzeć w oczy temu, do którego strzelamy ani oglądać z bliska jego ran, w tm śmiertelnych. Jest trochę jak w kinie – niby realistycznie ale to tylko film, wystarczy się odwrócić i już świat jest normalny.
    Ale ten normalny świat idzie naprzód i zaczyna sobie radzić z resztką dylematów moralnych posiadaczy broni. Tworzymy roboty bojowe mogące działać autonomicznie. Oznacza to, że taka maszyna decydować będzie o życiu i śmierci. O ile kogoś pociągającego za spust ze skutkiem śmiertelnym można postawić przed sądem i ew. udowodnić mu celowość działania, o tyle robota można co najwyżej zezłomować. Ale w gospodarce rynkowej najwyższą rację bytu ma masowa produkcja decydująca o niskiej cenie, a tym samym o masowej sprzedaży czyli wielkich zyskach. Więc roboty będą szybciej produkowane, niż zdołamy je złomować. Podobnie jest z bronią palną. Ot, prawo rynku.
    Nasi najlepsi przyjaciele, krzewiciele demokracji za wszelką cenę, czyli USA, testują autonomiczne roboty (nie tylko latające) już od lat. Z bardzo różnym skutkiem, ale tak jest zawsze z nowymi wynalazkami. Na szczęście USA mają tyle poligonów (Irak, Afganistan, Syria, itd.), że mogą to czynić w masowo i w „optymalnych” warunkach.
    Mój wniosek jest ciągle ten sam: Jeżeli uważamy, że musimy się bronić, to róbmy to profesjonalnie, czyli utwórzmy zawodową, najlepiej wyposażoną i wyszkoloną armię/policję i przestańmy sami udawać, że z jakimś pistoletem czy karabinem damy radę desperatowi czy wręcz profesjonalnemu zabójcy. Najnowsza historia świata pełna jest przykładów profesjonalnego unieszkodliwienia terrorystów z minimalizacją strat. Oczywiście mamy też liczne przykłady indolencji z tragicznymi skutkami. Ale uczmy sie na nich, zamiast je powielać!

  81. Jiba

    Jeszcze drobiazg, Jibo, widziany ze środka Jamna. Twój psychiczny dyskomfort z powodu, że koleżanka wybiera oglądanie mebli zamiast uczestniczenia w proteście, jest, mimo Twoich własnych zastrzeżeń i przyznawania koleżance praw, OCENĄ, POTĘPIENIEM. Kto więc tworzy podział – ona ważną dla niej życiową sprawą, czy Ty swoim oczekiwaniem czegoś od niej? Przecież to Ty masz jej za złe, że czegoś z Tobą nie podziela lub że ma inne hierarchie. Czyli: jak on może chlać to piwo, jak ja wolę herbatę?!

    Dla jasności, Jibo: sami z żoną oplotkowujemy naszych starych znajomych, którzy się zrobili pisowaci (żona się z nimi spotyka, ja – nie). Ale kiedy leżę i pluję w sufit, zda mi się, że Polacy są raptusami, którzy bez konfliktu żyć nie potrafią lub taka jest ich (nasza) zwierzęca racja stanu. Nie staranie się o rozumienie inaczej myślących, nie bycie z nimi i opowiadanie się za nimi, kiedy jest za czym, lecz gorliwe wyszukiwanie tego, do czego można się przyczepić (ważne to je, co je moje, a nie, kuna, dziadu, twoje). Zamiast powiedzieć starej sąsiadce z poprzedniego mieszkania: „Pani Danusiu, rozumiem, że była krzywda wielu ludzi, że na ich garbach wielu cwaniaków jedzie do dziś”, zacząłem ją przekonywać o oszustwach PiS. Jakbym, dureń skończony, wmawiał mocno wierzącemu, że Boga niet. A jej córka dostała od PiS 1500 zł na dzieci.

    Nie mam, Jibo, jasnego obrazu mentalnej sytuacji Polski, ale widzę, że odwetowy gnom Kaczyński podziału Polaków na lepszy i gorszy sort nie wymyślił – on go tylko nazwał. I seksualnie, że tak powiem, wykorzystał.

  82. @wbocek
    10 października o godz. 8:58
    @Jiba

    To może taki przyczynek z życia nieudolnego bojownika o …
    Połowa lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, czyli głęboka komuna. Jestem jednym z prawie 50 „mężów zaufania” w pewnej naukawej instytucji. Dowiaduję się, że władza planuje „dobrowolne” obcięcie przywilejów matek i dzieci. Prowadzę rozmowy z kolegami „mężami”. Prawie wszystkich nowe zarządzenie dotknie osobiście. Wszyscy jak jeden chcą protestować i deklarują absolutne poparcie mojej akcji. Odbywa się zebranie „mężów” z dyrekcją instytucji. Przedstawiam postulaty załogi. Dyrekcja pyta o zdanie pzostałych „mężów”. NIKT mnie nie popiera. Opuszczam zebranie odprowadzany litościwymi uśmieszkami władzy.
    Taka jest – wicie – kondycja psychiczna/moralna tego ludu. 500+ jest dla nich dobrą ceną, bo lepszy wróbel … Cała nadzieja w tym, że w każdym pokoleniu znajdą się naiwni, którzy zaryzykują dla innych.

  83. @wbocek
    10 października o godz. 8:58

    Ten „psychiczny dyskomfort” ma nazwę: rozczarowanie. To jest poczucie zdrady, lekceważenia wartości, o którą toczy się wspólna walka. Okazuje się, że coś, co wydawało się ważne i istotne dla życia wielu osób, nie jest warte rezygnacji z oglądania mebli. Że może poszłoby się demonstrować z braku ciekawszego zajęcia.
    To jest stwierdzenie bardziej frustrujące, niż konstatacja, że jest się jedynym pijącym piwo wśród amatorów herbaty.
    Solidarność, poczucie słuszności wspólnego zaangażowania zostało podważone. Skoro jego cel jest tak mało ważny dla innych, to może nie warto poświęcać dla niego czasu, nerwów, innych prywatnych spraw?

  84. lonefather
    10 października o godz. 1:19

    Wziąłeś i mnie zawstydziłeś. Bo napisałeś do @Jiby z taką serdeczną emocjonalnością, że mi głupio, bo jakoś tak krótko się wyraziłem, chociaż coś podobnego miałem na myśli.

    Myślę, że trafnie mówisz w sprawie tej opozycji. Mam wątpliwość co do jej aktualnej mocy sprawczej, ale niewiele wiemy o tym, co się dzieje poza pierwszoplanowym obiegiem medialnym. Sieć, a sieć wedle różnych orzeczeń jest przyszłością relacji społecznych, być może działa tak, że jest znacznie więcej opozycyjnych głów, niż się po wierzchu zdaje. Może to być mniemanie mało trafne, ale równie dobrze mocno niedoszacowane.
    Miarą, oraz barometrem sprawy jest chyba to, jak wielu ludzi gotowych jest się godzić a bycie tym bydłem hodowlanym u Kaczyńskiego.

  85. Jiba
    9 października o godz. 23:11

    Jibo, sądzę, że bardzo ciekawie odpisał Ci powyżej/poniżej @lonek.
    Przypominał mi się właśnie pewien symbol: „Samotny biały żagiel”. Pomyślałem też o następnym tytule książki, nie powieści, ale traktacie psychologicznym, na poziomie głębi: „Istotnego nie widać”.

    Tych proroków, rewolucjonistów, aktywnych działaczy, w dowolnej sprawie, z reguły właściwie, nie ma wielu. Ale oni wyrażają pragnienia wielu, zarażają wielu, dają im podstawę do myślenia, budzenia w sobie emocji i działania, gdy rzecz dojrzeje. Tego istotnego właśnie nie widać, bo widzimy na horyzoncie owe samotne żagle, a nie znamy głębin.

    Wkurzaja się ci, co na swoje barki biorą te prace burłackie, płyną przez morza narażając życie, bo tłum nie jest wyrywny i zdaje się leniwy. Jest to prawidłowość psychologiczna, wkurzenie jest zrozumiałe, ale tak to jakoś z ludźmi jest. Wreszcie nadchodzi moment graniczny i fala rusza.

  86. Czy też masz takie wrażenie Jibo, że oni cię pouczają, czy to tylko ja jestem taka podejrzliwa?

  87. Qba
    10 października o godz. 8:12

    Tak jest: używając broni palnej, nie musimy się męczyć i mieć przykrość estetyczną oraz psychiczną, że musimy sami komuś wbijać nóż w brzuch. Używając broni palnej mniej się też pocimy.
    W krajach, w których niezawodowcy mają dostęp do broni, pozostaje ona mało używana tylko wtedy, gdy działa nienazwana, ale wyczuwana umowa społeczna:broni nie używamy, jej obecność jest tylko symboliczna i jej symboliczność czytana jest specyficznie: symbolizuje obywatelskość, coś jak laska marszałkowska.
    W krajach w których symbolika nie jest potrzebna, bo broń traktowana jest dosłownie, czyli użytkowo, używa się jej swobodnie. Umowa społeczna albo nie działa, albo działa odwrotnie niż w pierwszej grupie krajów: niby broni nie powinieneś używać (jest nawet na to jakaś ustawa), ale wszyscy wiemy, że to tylko taki pozór i dupokrytka, a broń nie może rdzewieć.

  88. Tobermory
    10 października o godz. 9:42

    Tobermorku, kto kogo zdradził? Zdradzić można wtedy, kiedy się ktoś nie wywiąże z OBIETNICY. Jaka „wspólna walka”, kto jest tą wspólnotą? „Wydawało się ważne i istotne”? Komu się wydawało? „To jest stwierdzenie bardziej frustrujące”. Kogo frustrujące? Czemu mówisz bezosobowo? Wytykając innym, nie sobie, małpujesz pisowatych. „Czemu jest jak jest?” mówił Mateusz. Ale przecież nie oczekiwał odpowiedzi. Uczniowsko lub skautowsko przeciwstawiasz prywatne sprawy nieprywatnym. Zwariowałeś?! A co jest ważniejszego od prywatnych spraw – od rodziny, pieniędzy na życie, mieszkania, własnego świata? Twoje i innych wzdychania, frustracje, jęki biorą się z głupawego romantycznego przeciwstawiania tego, co prywatne, egoistyczne, niskie – temu, co niby wysokie: niezidentyfikowanym oczekiwaniom stada. Ale stado to skompromitowana komuna. Jak dotąd, nie słyszałem mądrych słów o życiu bez przeciwstawiania. Może aż tak mądrze się po prostu nie da.

  89. wbocek
    10 października o godz. 10:39

    Pombocku, chętnie bym się zgodził na takie wyjaśnienie jakie dajesz, ale nie mogę. Skoro Mateusz pyta „czemu jest jak jest”, to powinien się był nad odpowiedzią zastanowić, bo sprawa ważna.
    Mówisz: rodzina, pieniądze,, mieszkanie, własny świat – to rzeczy prywatne? To pozór, gdy się nie żyje w pojedynkę, na środku pustyni. Gdy się żyje wśród ludzi, nieunikniony jest wpływ spraw nieprywatnych na prywatne. Pieniądze nie są aby wynikiem interakcji nieprywatnego z prywatnym? Mieszkanie jest czystą prywatnością? Da się mieć i kształtować własną rodzinę, która, sama przez się, już jest nieprywatnością, bo życiem też innych ludzi – a traktowanie jej jako wyłączną prywatność jest po prostu dyktaturą – w oderwaniu od spraw nieprywatnych, wspólnotowych, publicznych, państwowych?
    To od wspólnoty, samorządu państwa i jego praw nie zależą ważne aspekty działania rodziny? Pieniędzy dochodów podatków, ulg, preferencji wydatków publicznych dających na to, a zabierających z tamtego?
    Zaiste, Mateusz to był luksusowy facet. Rzucił pytanie, a wy go łapcie. Sam zamknął się w chatce.

  90. @wbocek
    10 października o godz. 10:39

    Argumentujesz właśnie jak człowiek separujący się od wspólnoty.
    Jeżeli Jiba wspomina, że dwie koleżanki zadeklarowały chęć udziału w demonstracji, a potem się rozmyśliły, to ja rozumiem, że poczuła się osamotniona i zawiedziona, bo miała prawo spodziewać się wsparcia w swoim działaniu, skoro cel był wspólny. Nie umawiała się z koleżankami na oglądanie robota kuchennego do jej kuchni albo na piwo w pubie, lecz na demonstrację w sprawie praw kobiet. Nie jest to zapewne pierwsze ani ostatnie rozczarowanie w jej życiu, ale każde takie zdarzenie osłabia.

  91. @wbocek
    Jureczku.Tobermory ma rację. W sytuacjach ndzwyczajnych, np.w warunkach wojennych, albo kiedy jakis gnom dobiera ci się do skóry, zaciera się róznica między tym co prywatne, a tym co ironicznie nazywasz „wyższym”. Bo tylko wtedy kiedy polityka jest normalna, kiedy jest rozsądnym,skutecznym administrowaniem, zapewniającym spokój rodzinie, prywatności, to można sie nie przejmować ową „wyższą”. Ale kiedy gnom i jego szajka niszczą podstawy demokracji, niszczą wszystko co popadnie na drodze do „dobrej zmiany”; konie, lasy, sądownictwo, wojsko, policje,szkolnictwo,dobiera się do mediów, to owe „wyzsze” sprawy staja sie jak najbardziej niższe,bo niedługo dotkną rodzinę, własność prywatną, służbę zdrowia,
    Nasza chata z kraja ? – Można tak, szczegolnie w naszym wieku,kiedy wiele juz od życia nie oczekujemy.Ale ja myslę o moim dopiero co narodzonym wnuku,na ktorego juz czają sie macki kościelnej mafii. Nie jest i nie będzie ochrzczony, ale kiedy pójdzie do szkoły zaczną sie hocki klocki z katecheza, ćwiczenia z krzyżowaniem Chrystusa. Jak tak dalej pójdzie to te naciski środowiskowe, to wyzywanie od bezbozniów, bolszewikow przez katolskich tumanów sie zwiększy.To wszystko mu i wielu młodym grozi, jesli nie przeciwstawimy się, jesli ludzie tacy jak @Jiba nie będą protestować. Bo przecież za tymi działaniami pisu stoi murem kler, jak ta ciemna materia.
    Oczywiście jest wyjście: emigracja. Polskę opuszczą wszyscc Polacy i zostana homogeniczni Wolacy.

  92. PS
    Pombocku, prawdopodobnie będziesz teraz usilnie mi udowadniał moje „romantyczne jęki i frustracje”, bo najlepiej jest stosować się do zasady „Umiesz liczyć? Licz na siebie”, ale w pojedynkę naprawdę trudno jest uzyskać w życiu zmiany, których się pragnie. Chyba że się jest zadowolonym ze status quo a ewentualne zmiany na gorsze (rzadziej na lepsze) przyjmuje się jako zrządzenie losu.

  93. @Lewy
    10 października o godz. 11:59

    Gratulacje! I najlepsze życzenia dla następcy tronu, jego rodziców i DZIADKA 😀

  94. Dzięki Toby. Jest najpiękniejszym dzidziusiem na świecie

  95. Tanaka
    10 października o godz. 11:34

    No cóż, Tanako, mówisz oczywistości, jak chodzi o przynależność człowieka do zwierząt stadnych. Pytanie, na ile współczesny Jan Kowalski jest stadny z takim rozumem, jaki ma w sytuacji nadmiernego zagęszczenia gatunku – czy czasem rozum i stado to nie konflikt. I na ile konflikt, na ile konieczność – również dla psychiki. A poza tym nie za bardzo jestem przeciw postawom romantycznym i harcerskim, raczej jestem zdania, że niech każdy robi swoje: harcerzyk niech harcerzy, outsider niech outsiderzy. Tam, gdzie są poglądy, a nie naukowe prawa, niech one sobie będą, jeśli nikomu nie wadzą. Jeśli ktoś na okrzyki „Chodźcie z nami”, idzie w swoją stronę – niech se idzie. Przeciwieństwo takiej postawy jest bolszewizmem – żeby nas/was/ich było bolsze.

  96. Tobermory
    10 października o godz. 12:00

    Niczego, Tobermorku, nie będę Ci udowadniał, bo idę piec placek. Lubię to słodkie cholerstwo, a żona – specjalistka od tych rzeczy – na dłużej wyjechana. Jak widzisz, niekoniecznie trudno uzyskać w życiu zmiany w pojedynkę.

  97. A mnie gryzie, gryzie i gryzie. I co z tego że za granicą, jak człowiek i tak bije łbem o ścianę, patrząc z daleka i nic nie mogąc. Jak to z siebie wyrugować, zapomnieć się nie da, za bardzo mi ta polskość za skórę zalazła, przecie to moje. Oglądam tutejsze wiadomosci, myślę se dlaczego u nas nie może być normalnie, dlaczego dlaczego dlaczego, co nas pokarało, durnie, ciemnota, różańce, parafiańszczyzna, samolubstwo, z takiej to ja ziemi. Tfu, ale boli. Ta różnica między tym co się myślało a tym co jest.

  98. Lewy
    10 października o godz. 11:59

    Lewusku, dziękuję za wykład o tym, co wiem i nie raz, nie dwa dawałem temu wyraz. Ja tylko mówię, że każdy ma swoją najmojszą rację, bez względu na to, co kto powie. Popieram bunty przeciw PiS, lecz tylko podpisuję, bo mam wstręt do tłumów i bliżej jak sto kilometrów do tłumu nie podejdę. Oceniam ludzi nie tyle z racji ich polityczności, idei i domniemań, ile z racji codziennych zachowań, na przykład – czy uprawia w blokowym mieszkaniu muzykę dum-dum i trzyma szczekające psy. Lecę wkładać placek do piekarnika. Jezu, gruby sernik! Siądzie, czy nie siądzie?

  99. wbocek
    10 października o godz. 10:39
    A co jest ważniejszego od prywatnych spraw – od rodziny, pieniędzy na życie, mieszkania, własnego świata? Twoje i innych wzdychania, frustracje, jęki biorą się z głupawego romantycznego przeciwstawiania tego, co prywatne, egoistyczne, niskie – temu, co niby wysokie: niezidentyfikowanym oczekiwaniom stada. Ale stado to skompromitowana komuna. 

    Mój komentarz
    Pombocku, demagogizujesz pisząc, że nie ma nic ważniejszego niż sprawy prywatne. Oznajmiając to w kontekście dyskusji o obywatelstwie krajan zacieśniasz temat poprzez pominięcie ważności związku prywatności ze wspólnotowością.

    Problemem zapodanym przez jibę jest kwestia – które sprawy są ważne, jak pogodzić sprawy bardzo ważne z ważnymi, a te z mniej ważnym i czy to jest realne w Umęczonej.

    Prywatność idealna całkowita, bez związków, to twór idealny Nie istnieje nigdzie, a tym bardziej w stadzie. Istnieje rzeczywistość, a w niej prywatność w nierozłącznym chociaż nieuświadamianym związku ze stadem, wspólnotą, społecznością, państwem, itd.

    Krajanie wykazują się oscylacjami zachodzącymi w tych relacjach rekordowymi – od totalnego wzburzenia, wzniecenia, odporu, do totalnej obojętności, wygody, usprawiedliwiania, olewania. Krajanie są raczej doraźni, reaktywni niż systematyczni, przewidujący. Ich rekcję natychmiastową i gromadną wzbudza osobiste ich dotknięcie, nadepniecie na odcisk. Działania zawoalowane, ubrane w stroje dobrej zmiany, czy naprawiania państwa nie wzbudzają w nich obronnej reakcji, ponieważ wydają im się łagodne, nieszkodliwe, nie dające dolegliwych skutków w przyszłości.

    Krajanie nie myślą o państwie w kategoriach całości i przyszłościowych skutków funkcjonowania tej całości, tylko biorą pod uwagę ostrość, głośność bodźca jaki do nich przychodzi, kierują się prywatnym, osobistym interesem (korzyścią lub stratą) pozostawiając na uboczu analizę motywacji władz oraz przyszłych skutków działań władzy.

    Dla krajan państwo, to jest coś takiego jak koń, który każdy widzi. Skoro dają coś nie coś, nie odbierają za dużo, nie pałują, nie strzelają, nie karzą więzieniem, itd., to oznacza, że można wytrzymać i nie ma sensu wdawać się w stanie na ulicach w proteście głośnym lub bezgłośnym.

    Na razie tyle w temacie prywatność, a wspólnota.
    Pzdr, TJ

  100. Tobermory – 12:00

    „Umiesz liczyć? Licz na siebie”

    Kiedy latwiej jest liczyc czyjes

    Mechanik samochodowy do kardiochirurga:

    – Popatrz pan na ten silnik, „serce” tego wozu. Rozebrałem go do ostatniej śrubki, wymieniłem olej i wszystkie zużyte części, poskładałem i teraz jest jak nowy. Powiedz mi pan, jak to możliwe, że za taką samą robotę pan bierzesz wielki szmal, a mnie ledwo starcza na podatki?

    Kardiochirurg:
    – Niech pan spróbuje to zrobić na pracującym silniku

  101. NeferNefer
    10 października o godz. 12:40

    Jesteś w Brukseli, czyli na wysuniętej placówce, w centrum cywilizacji Europy. Doznajesz zatem, na żywo, zderzenia rzeczywistości z nierzeczywistością polskości. Ci co nosa nie wychylą znad Wisły mają ciszę i spokój – żyją, z dziada-pradziada i z powrotem do dziada w polskim fantazmacie, więc i żadnego zderzenia nie mają.
    Taką cenę płaci każdy podróżnik posiadający głowę.
    Może to słaba pociecha, ale ze zderzenia biorą się ciekawe nowości. Pod Genewą – też miejscem rzeczywistym – zderzali i zderzali, aż im z tego bozon Higgsa wyskoczył. Niby go nie ma, a jest. 🙂

  102. anumlikow tu dawno nie bylo. Dajmy wiec co jest pod reka

    Biega, krzyczy pan Hilary:
    – Gdzie podziały się dolary?
    Bowiem z racji stanowiska,
    Musi dbać, by koncern zyskał.
    A tymczasem forsy rzeka,
    Gdzieś na boki mu wycieka.
    Szuka zatem oszczędności,
    W Dystrybucji, w Księgowości.
    Budżet obciął już Ha-eR-om,
    Normy zwiększa Presellerom.
    Skraca produkcyjne linie,
    Zwęża ściany w magazynie.
    Likwiduje Dział Vendingu,
    Tnie etaty w Marketingu.
    Co się da centralizuje
    Albo też outsoursinguje.
    Już zamykać chce depoty,
    Już sprzedawać chce pół floty,
    Nagle – spojrzał do lusterka,
    Nie chce wierzyć, znowu zerka.
    I już wie co zyski zżera:
    Jego pensja menadżera.

  103. @Orteq
    10 października o godz. 13:46

    Jest jeszcze wersja ze spróbowaniem wymiany uszczelki przez rurę wydechową 😉

  104. Jak sie zwalnia czlowieka z pracy. Po ludzku to czyniac

    – Naszej firmie ciezko by bylo bez pana, oj ciezko. Ale od poniedzialku bedziemy probowac

  105. @ewa- joanna „good point” w sprawie pouczania @Jiby, he, he.
    Gazeta , ktora uzycza gosciny temu blogowi niedawno szeroko omowila ksiazke amerykanskiej specjalistki – kryminalistki czyli kryminolog „Trzy typy matek, ktore moga wychowac morderce” , inne strony internetowe juz nie byly tak laskawe i tytulowaly problem jasno np; „Te trzy typy matek wychowuja morderce”. Na pewno pani se cos zbadala i jest cos na rzeczy, ale zawsze czytam o wplywie wychowania w rodzinie na to kim zostanie dziecko. Np. morderca? Moze mi ktos podsunie dla rownowagi ksiazke o typach ojcow, ktorzy moga wychowac mordercow. Bo tak to czuje sie winna i sfrustrowana, ze nawet dzieci nie umiemy porzadnie wychowac, nie mowiac o wniesieniu lodowki na stosowne pietro.
    Jak na razie najgorsza cecha ojcow ( nie mezow) jest to, ze nie chca placic alimentow.

  106. Toby

    Jak rura wydechowa to musi byc o ginekologu

    Pewien ginekolog postanowił rzucić pracę. Zastanowił się, co innego potrafi robić. Uznał, iż posiada kwalifikacje mechanika samochodowego. Poszedł do znajomego warsztatu, do Szefa z prośbą o przyjęcie do pracy. Szef mu mówi:
    – Jak zda Pan egzamin i poprawnie rozbierze i zmontuje silnik to dostanie Pan pracę.
    Szef wezwał Pana Kazia (swego pracownika) i rzecze:
    – Kaziu, weź Pana Doktora na warsztat, niech rozmontuje silnik od tego Fiata i potem go zmontuje. Za poprawne rozłożenie silnika dasz Panu Doktorowi 50 pkt., a za złożenie drugie 50 pkt. Po egzaminie zdecydujemy, czy Pan Doktor się nada.
    I tak zrobili. Po godzince, do biura szefa wraca pan Kazio i melduje:
    – Szefie, Pan Doktor na egzaminie uzyskał 150 pkt.
    – Jak to? – wykrzyknął Szef, przecież mogłeś przyznać 50 pkt. za rozłożenie i 50 pkt. za złożenie – razem 100 pkt.?
    – Tak, Szefie, dałem mu 50 za rozłożenie, 50 za złożenie i dodatkowe 50 pkt. za to, że Pan Doktor wszystko to zrobił przez rurę wydechową.

  107. tejot
    10 października o godz. 13:22

    Rozpędziłeś się, tejotku. To, co powiedziałeś, to twórczość wyłącznie słowna, stereotypy bez przełożenia na osobnicze realia, które są milion razy bardziej skomplikowane niż słowa. Dołączasz do chóru potępiającego ludzi, że są tacy, jacy są. A ja nie mówiłem o żadnej prywatności IDEALNEJ (TY o niej nadajesz), lecz o prywatności mojej i tych ludzi, którzy nie żyją na co dzień przynależnością do stada i mówią prozą. Przepraszam, że nie powiedziałem wyraźnie, że jestem jedynym we wszechświecie egzemplarzem samego siebie, a nie śrubką w narodowej maszynie. Emeryt jest w dodatku pasożytem i ma ten jeden grzech, że żyje.

  108. A propos Genewy, to dwa dni temu moja znajoma mieszkająca na drugim końcu Lemanu wybrała się pociągiem na genewskie lotnisko, z którego udawała się w dalszą podróż. Pociąg dojechał tylko do Vevey, wysadził pasażerów i pojechał z powrotem. Okazało się, że dworzec w Lozannie (ważny węzeł kolejowy) został właśnie ewakuowany z powodu podejrzanej walizki na środku dworcowej hali.
    Po dwóch godzinach ustalono, że walizka zawierała rzeczy osobiste, właściciela jednak nie znaleziono. Znajoma tymczasem pojechała na lotnisko taksówką. Wraz z dwoma innymi pasażerami zapłacili za kurs (88 km) 390 CHF. Zadzwoniła do mnie z lotniska wzburzona, bo przez całą drogę obaj współpasażerowie nie otworzyli gęby, a dzwonić nie mogła, bo się bała, że jej się komórka rozładuje, a ma w niej boarding pass 🙄 Dopiero na lotnisku, kiedy podłączyła się do prądu, mogła upuścić pary i sobie trochę ulżyć w tym stresie.

  109. @orteg obilo mi sie „o uszy”, ze mieszkasz na Vancouver Island. Jesli to prawda, to ja calkowicie usprawiedliwiam twoja ucieczke z Polski. Chyba zaden patriotyzm nie wstrzymalby mnie przed ucieczka do miejsca tak ladnego, przyjaznego.

  110. @Orteq
    10 października o godz. 14:15

    Znam.
    Nie wszystkie operacje wykonuje się na otwartym sercu. A uszczelki (zastawki) wymienia się właśnie przez rurę (żyłę).

  111. Jedynym grzechem emeryta jest to, ze grzebie w smietnikach. Zamiast wydawac emeryture w Biedronce. Wysylanie tej emerytury do Torunia jest przyczyna marazmu gospodarczego. Jesli taki jest

  112. Tobermory – 14:27

    Tez o tym wiem. Sam jestem przykladem operacji przez rure wydechowa. Zyle. Tyle ze nie ginekologicznych operacji. Jak dotychpor

  113. zyta – 14:25

    Dobrze ci sie obilo o uszy. Ale!

    To nie byla ucieczka z Polski. To byl patriotyczny akt. Jak obalic komune? – pytalem siebie. Az dotarlo do mnie. Przez wyjechanie.

    Po 68 bylo takie zawolanie, wsrod wyjezdzajacych po-Marcowcow:

    DO ZOBACZENIA W VANCOUVER

    A ze ja nie wiedzialem, iz Vancouverow jest kilka, to wyladowalem na WYSPIE Vancouver. A nie w miescie Vancouver. Oddalonym od wyspy o 27 km.

    Taki los. Akurat bedacy dodatnim plusem

  114. wbocek
    10 października o godz. 14:22

    Pombocku, nie wiadomo o jakiej prywatności mówisz. Tobermorek się rozpędził, jak powiadasz i ktoś jeszcze, ale tak tą prywatność przedstawiasz, teraz NIEIDEALNĄ, że już całkiem nie jest jasne co przedstawiasz. Tych nieidealnych prywatności jest milion rodzajów i są milion razy bardziej skomplikowane niż słowa, że pożyczę frazę od Ciebie, więc cóż przedstawiasz?

  115. Ja sie podszywalem troche, pod po-Marcowcow, w 72-im. Przyznaje sie po biciu samego siebie przed lustrem

  116. @wbocek
    10 października o godz. 14:22

    Czy wyrażenie osobistego rozczarowania postawą innych osób jest automatycznie tych osób potępieniem?
    Moim zdaniem, nie. I tak też odbieram wpis @Jiby.

  117. @Qba 10 października o godz. 8:12

    No skoro już zdecydowałeś się ciągnąć temat…

    W sumie w niczym nie odbiegasz od przedmówców, przytaczając po prostu jeszcze jeden dziwaczny argument na rzecz powszechnego odebrania ludziom broni – z wyjątkiem zawodowych zabijaczy (czyli policji, wojska i gangsterów?)

    Argument dziwaczny, bo zdalne zabijanie nieznanych sobie ludzi w majestacie prawa (w stylu komputerowej strzelanki) do odbierania ludziom broni ma się nijak. W istocie przecież problem nielegalnych masowych zabijaczy (jak ten z Las Vegas) nie polega na tym, że facet miał dostęp do broni tylko na tym, że jej użył w celu zastrzelenia kilkudziesięciu osób. Kompleksowe rozwiązywanie takich problemów za pomocą masowego odbierania broni i rozbrajania całej populacji (z wyjątkiem policji i gangsterów) jest absurdem.

    Tymczasem Tobermory, człowiek skądinąd inteligentny, całkiem poważnie przytacza eksperyment Costy, który dotyczy zabijania przypadkowych, niewinnych osób i uznaje to za dowód, że przeciętny człowiek nie zabije strzelającego do dzieci terrorysty. I wymyśla jakieś karkołomne sytuacje, gdzie terrorysta w szkole mógłby zasłonić się dzieckiem, pytając „co wtedy”?

    A Kostka publikuje pienia na cześć upychania dzieci w schowkach przez „bohaterskich” nauczycieli i jakiejś rzekomo skutecznej pierwiosnkowej akcji, której celem było – no pewnie! – zakazanie posiadania broni. Tejot im sekunduje, ubolewając, że strzelacz z Las Vegas mógł legalnie kupić broń, a nie dostrzega problemu indolencji policji – czyli tych „zawodowców”, którym ty chcesz zapewnić wyłączność posiadania broni.

    Konkludując: zakładam, że rozmawiam z ludźmi inteligentnymi. Jeśli ludzie inteligentni angażują się w dyskusję przytaczając idiotyczne argumenty, to wnioskuję, że jest coś na rzeczy, co z trzeźwym myśleniem nie ma nic wspólnego. Dostrzegam tutaj działanie emocjonalne, skierowane przeciwko posiadaniu broni.

    Nie twierdzę, że jest to coś złego – być może jest to zdrowy odruch, najwyraźniej rozpowszechniony wśród pewnego typu osób. Być może jest to trend, który zmieni oblicze świata. Mnie chodzi tylko o to, że usiłując dążyć do tego celu entuzjaści odbierania broni używają bezsensownych argumentów. zupełnie przy tym tej bezsensowności nie dostrzegając. Oni po prostu bardzo chcą – i z tego chcenia robią fetysz. I na tym polega mój wniosek z tej całej dyskusji.

  118. @Tobermory 10 października o godz. 9:42

    Pożeram – z niekłamaną przyjemnością – książkę „Homo Deus” Yuvala Harari. Autor m.in. zwraca uwagę, że poziom satysfakcji mierzy się poziomem aspiracji. Inaczej mówiąc, „psychiczny komfort” to nie jest kwestia zaspokojenia potrzeb. Zaspokojenie potrzeb rodzi ambicje, bo zawsze chcemy czegoś więcej. Rzecz niby oczywista, ale…

  119. Moj nieodzalowanej pamieci prezydent Obama na odchodnym powiedzial, musimy wyjsc z bubble bag. Od czasu do czasu sobie to przypominam. Tzn. przypominam, ale nie wychodze. Identycznie jest ze wszystkimi przeciwnikami DZ w Polsce, np. tutaj uwiliscie sobie gniazdko , macie stosownych znajomych, nie zadajecie sie z trefnymi osobami i myslicie, ze tak wyglada Polska. A Polska ma juz 43stopni goraczki.

    „Przelatujac smieci na FB” ukazal mi sie link zalaczony przez pania, z ktora spotkalam sie w realu dwa razy i jestesmy friend. Zamieszcza zdjecia rodzinne, pieknego ogrodu, dekoracyjnych wypiekow, a ja ja lajkuje. Dlaczego nie, zreszta wszelakie jej komentarze sa mile. Jak mowi I. Lepkowska ( tak jestem do tylu, ze musialam wyguglowac co to za pisarka) „te ludzie” z dobrej zmiany to nie potwory, wiec i ta pani jest w zyciu codziennym przyzwoitym czlowiekiem. Przeczytalam zalinkowany przez nia entuzjastyczny opis wydarzenia, ktore zgromadzilo ok. miliona ludzi, a nastepnie przerolowalam ponad 200 wpisow pod nim ludzi z innego bubble bag. Doslownie kilka bylo nasmiewajacych sie, a reszta wrecz odwrotnie.
    Zapewne nie bylo miliona w kole rozancowym, ani pol, ale jesli bylo sto tysiecy, czy mniej, to jak wyglada w tym momencie porownanie z manifestacja na rzecz praw kobiet?
    Nie ironizuje, wielce sie smuce i jak zwykle wroce do swojej tezy, ze Dobra Zmiane nie zapoczatkowal ulubiony naczelnik z ekipa, ale ci co w juz od latach 80-tych krok po kroku oddawali rzad dusz i wszelkie dobra materialne kosciolowi katolickiemu, a potem zaraz zapomnieli, ze nie wszyscy odnalezli sie w nowym ustroju.
    Nie sledze reakcji zachodu na okolicznosc tego rozanca,, ale mysle, ze traktuja to jako folklor. W innych krajach, lacznie z podobno wielce niereligijna Hiszpania, nie mowiac o Wloszech maja rozne obrzadki i tradycje religijne, przy ktorych nasze to szczyt racjonalizmu. I co, nasmiewamy sie z tamtych? Wisi nam to.

  120. P.S. Bo tak naprawdę rozczarowanie Polaków Euro-wizją polega na tym, że nie jest w Polsce tak dobrze, jak np. w Niemczech. I że np. holenderski nastolatek wybuli bez bólu 200 euro na koncert, a dla polskiego nastolatka taki wydatek to jest duży wydatek. I w tym kontekście kupno mebli wydaje się logicznym krokiem w dążeniu do zaspokojenia aspiracji. Z kolei walka o jakieś tam „prawa” jest mniej ważna? O to chodzi?

  121. @zyta2003 10 października o godz. 15:53

    Ale np. wielkotygodniowe procesje i namiotowa fiesta w Sewilli to raczej taki lokalny folklor (z którego lokalsi są jednak bardzo dumni) a nie słabo zakamuflowana deklaracja polityczna. Taką deklaracją był jednak „rżaniec do graniec”

  122. A co sadziecie o tegorocznym tegorocznym laureacie literackiej nagrody Nobla – Kazuo Ishiguro. W zeszlym roku dostalo sie Dylanowi ( nagroda i oburzenie) jak by to on sam sie nominowal i sam se przyznal. A teraz cisza, bo nie ma kontrowersji czy zasluzyl? Bardzo lubie ksiazki tegorocznego noblisty, zwyczajne. Jego ksiazka „Nie opuszczaj mnie”, a potem na jej podstawie film ( nie wiem, czy byl grany w Polsce) jest niesamowito-przerazajaca. Choc bez zadnych efektow co to maja wzbudzac przerazenie.

  123. @zyta2003 10 października o godz. 16:09
    Ouć! Tu właśnie mnie odstraszyłaś od czytania. Tego noblisty znaczy.

  124. Tanaka
    9 października o godz. 22:23

    Moja mama, od niedawna sześćdziesięciolatka, powiedziała, że nie przypuszczała, że ich pokolenie będzie, jakie jest. Sądziła, że będa inni niż rodzice. Przecież mieli długie włosy, nosili dzwony, czas hipisów. Sądziła, że będą otwarci, nowocześni, tolerancyjni, a przede wszystkim mało kościółkowi. A tymczasem jest, jak jest. I dodała, że moje pokolenie jest jeszcze gorsze.
    *******************************
    Przewijam od góry i czytam zaległości. Jestem jeszcze wczoraj.

  125. Saldo
    N o r m a l n y Ż y d, czyli taki, który nie nawija 24h o antysemityźmie, holokauście itd. lecz żyje swoim życiem i daje żyć innym.

  126. niebieskie na lewo czerwone na prawo 😉

  127. @namarginesie. Odstraszylam Cie od tego noblisty dlatego ze pisze zwyczajnie, czy ze okreslilam jego ksiazke „Nie opuszczaj mnie” jako niesamowito- przerazajaca? Piszac o zwyczajnosci jego stylu odzegnywalam sie od niezwyczajnego pisarstwa niemieckojezycznych noblistek z ostatniego 10-lecia. Moge ich nie lubiec? Moge. Mnie np. n ie podoba zwyczajnosc pisania kanadyjskiej Noblistki Alice Munro. Jest nudna jak flaki z olejem i wlasciwie ciagle pisze jedno opowiadanie w jednej scenerii. Przebrnelam przez kilka jej opowiadan, ale dalej nie zdzierzylam
    Naogol nie namawiam, ale moze jednak sprobuj tegorocznego noblisty. Moze ten film na wieczor, nie zdradzam fabuly.
    Masz racje, zapomnialam, ze kolo rozancowe to byla deklaracja polityczna. No i w takim razie zle to widze, zle to widze…

  128. @ mag ulituj sie nie „zapraszaj” tutaj @saldo mortale. On tylko czeka na zalapanie sie, a skoro u red Passenta jakos nie daja mu rady, to kto powiedzial, ze tu sie go szybko pozbeda. Zacznie sie dyskusja i ocena ludzi na wiadomy temat, po kilku miesiacach sie go moze zawiesi, potem odwiesi , a moze tez zawiesi sie kogos z drugiej strony, co to raczej nie wykazywal na razie zlych instynktow. Na wszelki wypadek, zeby bylo po rowno.
    O, chyba pomylkowo umiescilas tu ten wpis.

  129. @Na marginesie
    10 października o godz. 15:32

    Nie wiem skąd się to określenie wzięło, ale pasuje do Ciebie tu i teraz – jesteś zacietrzewiona.
    Skoro uważasz, że moje argumenty – ograniczenie posiadania broni do fachowców – są idiotyczne i że każdy powinien móc ją posiadać, to może idźmy za ciosem i niech każdy kupi sobie skalpel i będzie sobie chirurgiem. Po cholerę komu fachowiec.
    Czy wyobrażasz sobie dzisiejsze społeczeństwo bez kodeksu drogowego, czyli każdy jeździ po uważaniu? A broń – w przeciwieństwie do samochodu – służy tylko do zabijania, bez względu na powód.
    Może to rzeczywiście idiotyczne ale ja chcę żyć w kraju, w którym mogę przejść przez ulicę przy zielonym świetle bez oglądania się na ew. jadące, mimo czerwonego dla nich światła, samochody. A już tym bardziej nie chcę oglądać każdego i każdej pod kątem posiadanej i ew. używanej właśnie broni.
    To przecież taka stara i prosta zasada – płacę i wymagam. W tym wypadku płacę podatki i wymagam, by policja mnie chroniła. Jeżeli uważam, że pomimo mych podatków, policja nie wywiązuje się ze swego zadania, to głosuję na opozycję. Jeżeli i to nie pomaga, zmieniam kraj. A jeżeli uważam, że tylko sam mogę sie obronić, to kupuję broń i jadę w głuszę. Bo – jak twierdzą fachowcy – każda broń kiedyś wystrzeli sama.

  130. @Na marginesie
    10 października o godz. 15:32

    Jeszcze jedna uwaga. Kanalizację uliczna projektuje się na przeciętne opady deszczu, dlatego czasem ulice bywają zalane. Owszem, można ją zbudować tak, by nawet największa ulewa nie zalała ulic. Koszt byłby oczywiście tak duży, że nie starczyłoby podatków, nie mówiąc o innych wydatkach.
    To samo dotyczy policji. Ona jest do typowych, najczęstszych działań. Możemy sobie oczywiście wyobrazić specjalne oddziały antyterrorystyczne, pilnujące każdego obywatela 24h/7d. Tak pewnie mają szejkowie, czy inne prezydenty. Ale i tak ich zabijają. A Ty chcesz, by przypadkowy cywil z pistoletem pokonał terrorystę?
    Gdy szalony Antoni M. pieprzy o wspaniałej wartości bojowej WOT po dwutygodniowym szkoleniu, to wzruszam ramionami, bo on katolicki oszołom. Ale my tu przecież niewierzący!

  131. Tanaka
    10 października o godz. 14:46

    Sernik się upiekł, jak zwykle się spłaszczył czyli siadł, więc mogę i ja siąć – dosłownie na dwa słowa.
    Nie przedstawiałem, Tanako, żadnej prywatności, tylko ją wymieniłem. Teraz mogę przedstawić.

    Wszystko, co od lat każdego dnia robię – np. sernik – i będę robił w grobie, jest prywatnością. Po prostu mój czas jako członka społeczeństwa się DLA MNIE skończył na całą wieczność. Nawet „obłomowszczyzną” nie idzie tego nazwać, bo w przeciwnym razie najbardziej byłby Obłomowem nieboszczyk. To, co myślę i mówię – również na blogu – NIE JEST ROBIENIEM, lecz, jak powiedziałem tejotkowi, konstruowaniem słów, które w postaci głosowej brzękną i przepadną, i śladu po nich nie będzie. Z robienia podpisałem parę razy protest, a raz pochwaliłem drogowców, że piękną ścieżkę rowerową zrobili od Bielkowa do Darłowa (jadę od Koszalina do Darłowa tylko trzy malutenieczkie odcinki szosą – do kupy niecałe 2 km). Raj rowerzysty. Ale takie robienie to też puste słowa. Z niepustego: dokarmiam dwa psy miejscowych moczypał – ale to w końcu też prywatność.

  132. zyta2003
    10 października o godz. 3:05

    @Zyto,
    Tak sie sklada, ze nie mam „papierow kombatanckich”…

    Nie tlumacze sie, tylko opowiem dlaczego.
    W domu moich rodzicow, na strychu, byl wielokrotnie drukowany Tygodnik Mazowsze. Zeby zapewnic bezpieczenstwo zostalem poproszony o dwie rzeczy:
    1) nie angazowac sie w „podziemie”
    2) mozliwie jak najzadziej zagladac do domu, a przed kazdym przyjazdem upewniac sie w umowiony sposob, czy moge…

    Tak wiec nie mam „papierow kombatanckich”, za to mam opinie „pomylonego na punkcie koni birbanta i babiarza”.

    Tygodnik Mazowsze przez ponad 6 lat byl bezpiecznie (sukces) drukowany na strychu domu moich rodzicow.

  133. Na marginesie
    10 października o godz. 15:32
    Kompleksowe rozwiązywanie takich problemów za pomocą masowego odbierania broni i rozbrajania całejpopulacji (z wyjątkiem policji i gangsterów) jest absurdem.
    Tymczasem Tobermory, człowiek skądinąd inteligentny, całkiem poważnie przytacza eksperyment Costy, który dotyczy zabijania przypadkowych, niewinnych osób i uznaje to za dowód, że przeciętny człowiek nie zabije strzelającego do dzieci terrorysty. I wymyśla jakieś karkołomne sytuacje, gdzie terrorysta w szkole mógłby zasłonić się dzieckiem, pytając „co wtedy”?
    A Kostka publikuje pienia na cześć upychania dzieci w schowkach przez „bohaterskich” nauczycieli i jakiejś rzekomo skutecznej pierwiosnkowej akcji, której celem było – no pewnie! – zakazanie posiadania broni. Tejot im sekunduje, ubolewając, że strzelacz z Las Vegas mógł legalnie kupić broń, a nie dostrzega problemu indolencji policji – czyli tych „zawodowców”, którym ty chcesz zapewnić wyłączność posiadania broni.

    Mój komentarz
    Namarginesko, ustawisz sobie dyskutantów pisząc, że:

    1) Absurdem jest rozwiązywanie przez rozbrajanie populacji takich problemów – mnożących się strzelanek do kogo popadnie przez zamachowców przypadkowych, zmęczonych życiem, rozsierdzonych bólem egzystencji, pogniewanych na świat i ludzi, przegranych sami ze sobą, itd. i nieszaleńców, którzy dla zabawy i satysfakcji ze spełnienia pomysłu chwytają się szalonych rozwiązań

    2) Twoi interlokutorzy wymyślają karkołomne sytuacje by uzasadnić swoje stanowisko

    3) Sugerujesz, że strzelanka w Las Vegas była wynikiem indolencji policji i że legalne, masowe nabywanie i posiadanie broni w USA nie ma tu nic dorzeczy.

    Ad (1) Termin „rozbrajanie populacji” zawiera w sobie domyślnie cieniutką supozycję o nieprawości takiego postępowania, jako że dotyczy całej populacji, a więc implikuje zbiorową odpowiedzialność. Termin ten zawiera także konotację negatywną ponieważ jest rozbrajaniem, czyli czymś, co pozbawia populację prawa przysługującego i potrzebnego, pożytecznego – prawa ludzi obrony.
    Stosowanie tego rodzaju frazeologii ubezwłasnwolnia mnie jako dyskutanta, bowiem nie wiem co miałbym tutaj wnieść za, czy przeciwko.

    Ad (2) Dyskutujemy o sytuacjach karkołomnych, niezwyczajnych i dlatego obie strony starają się wnieść do dyskusji adekwatne do tych sytuacji przykłady. Z tym zastrzeżeniem, że Twój przykład o uzbrojeniu nauczycieli i ich takim ukierunkowaniu w użyciu broni, by mogli unieszkodliwić szaleńca, terrorystę, nie owijając w bawełnę – zastrzelić, jest tak ekstremalny, że niemożliwy do wyczerpującej analizy, bowiem ile jest strzelanek, tyle jest szczególnych przypadków reakcji zarówno strzelca-zabójcy jak i ludzi podległych rozstrzelaniu.

    W każdym razie przeważa jeden element, na który mogą liczyć zamachowcy, element zaskoczenia. Elementu zaskoczenia w obliczu tego rodzaju wydarzeń nie możemy oczekiwać w strzeżonych budynkach wojskowych, w ekipie ochroniarskiej polityków, w owartowanych obozach wojskowych, itd.
    Szkoła, to nie Pentagon ani siedziba CIA, ani nawet obóz harcerski z druhami wartownikami. Jak sobie można wyobrazić interwencję policji uprzedzającą atak lub likwidującą go w zarodku, jeśli policja nie wie, kto z bronią przyjechać może do szkoły, bo tego nikt nie wie. Wszyscy mogą, bo wszyscy mają prawo mieć broń.
    Wpadam tu w absurd. Lecz jak inaczej? Sytuacje zawsze, w każdym przypadku zamachu będą karkołomne.

    Ad (3) Co policja mogła w Las Vegas zrobić? Prześwietlić, przeskanować w drzwiach zamachowca? A skąd policja miałaby wiedzieć, który to jest zamachowiec? Pytać każdego gościa – a po co idzie na górę z tymi walizkami? Śledzić każdego podjeżdżającego i odjeżdżającego z pod hotelu – a po co, a dokąd? Przeglądać kartoteki, w których nazwisko zamachowca (jako gościa hotelu) nie było notowane? Analizować miliony kart informacyjnych (gdzie, w jakiej instytucji?) by dojść do tego, że ten gość z futerałami był źle wychowany?

    Czekać na placu koncertowym przed hotelem z lornetkami aż rozlegną się strzały, zidentyfikować okno, z którego zamachowiec strzelał i zlikwidować go seriami z przygotowanych na tę okoliczność karabinów maszynowych?
    Pzdr, TJ

  134. @zyta2003 10 października o godz. 16:39
    Też nie lubię Alice Munro. A myślałam, że tylko ja 😉

  135. Jiba
    10 października o godz. 16:17

    Jakis czas temu, cos jakby z poltora roku temu z ciekawosci „zrobilem” test na to ile jest we mnie hippisa. Wyszlo, ze w wieku 62 lat wciaz jestem w okolo 70% hippisem.

    Moze mi latwiej, bo jestem od urodzenia ateista?

    A Twoja mama ma i nie ma racji, zarowno w odniesieniu do naszego, jak i Twojego pokolenia. To jest o wiele bardziej skomplikowane i chyba nie dajace sie opisac w paru zdaniach. Ja przynajmniej tego nie umiem opisac, zeby ujac chcoby to co najwazniejsze, o niuansach juz nawet nie wspominam.

  136. @Qba 10 października o godz. 17:06

    Nie wiem skąd się to określenie wzięło, ale pasuje do Ciebie tu i teraz – jesteś zacietrzewiona
    Ajajaj!
    Skoro uważasz, że moje argumenty – ograniczenie posiadania broni do fachowców – są idiotyczne i że każdy powinien móc ją posiadać, to może idźmy za ciosem i niech każdy kupi sobie skalpel i będzie sobie chirurgiem. Po cholerę komu fachowiec.
    Pięęękne! Nigdy nie twierdziłam, że każdy powinien posiadać broń. Chociaż w zasadzie każdy jest w stanie się nauczyć nią posługiwać. Analogia ze skalpelem nie ma sensu, bo dostęp do skalpeli (oraz noży kuchennych) wcale nie jest tak specjalnie ograniczony. Nie każdy, kto posiada skalpel musi od razu być chirurgiem. Przeginasz ewidentnie. Ograniczenie do „fachowców”? Please… Czy gangster, twoim zdaniem, jest fachowcem? Bo wcześniej twierdziłeś, że posiadanie broni przez gangsterów to coś w rodzaju zła koniecznego i musi istnieć, bo nawet policja pozwala tym gangsterom istnieć. A czy uważasz, że bezpieczny jest scenariusz, w którym ty jesteś całkiem bezbronny, a policja – uzbrojona po zęby? Bezgranicznie ufasz policji? W jakim kraju?
    No i kto tu jest „zacietrzewiony”?

  137. @Qba 10 października o godz. 17:16
    Fakt, że „Antoni pieprzy” niczego nie dowodzi – w Polsce determinantą sytuacji nie jest posiadanie broni przez zwykłych ludzi, tylko uzbrajania para-faszystkowskich bojówek. Oni zresztą – według twojej definicji – będą przecież „fachowcami”, n’est-ce pas? Czyli w sumie rozmawiamy o zupełnie różnych sprawach, a ty nadal trafiasz z argumentami kulą w płot 🙂

  138. Tanaka
    10 października o godz. 11:34

    Ogolnie to masz racje, ale co do pustyni to sie niestety mylisz. I to mylisz sie grubo. We wrzesniu spedzilem na Pustyni Sonora i Sonorita niemal dwa tygodnie, na rajdzie konnym organizowanym przez Pania, ktora z mezem i swoimi kilkunastoma konmi zyje wlasnie na pustyni niemal calkowicie „off the grid”.

    Fakt jest, ze do najblizszego sasiada ma cos z poltorej mili, ale za to zna go lepiej niz Ty sasiada zza sciany. Zna osobiscie wszystkie kilkanascie rodzin zyjace w promieniu okolo 20 mil od jej domu. Oni wszyscy sie znaja i wlasnie to, ze mieszkaja na pustyni wymusza znanie sie. Ciezkie warunki w jakich mieszkaja, wymuszaja na nich znanie sie i wspolpracowanie i wzajemne pomaganie sobie.

    Widzialem jak to dziala w praktyce, wiec odwolywanie sie do „pustyni” nie ma sensu, bo jest dokladnie odwrotnie.

  139. @tejot 10 października o godz. 17:27

    Nigdy nie twierdziłam, że „masowe posiadanie broni nie ma tu nic do rzeczy”. Twierdziłam natomiast wielokrotnie, że powinno być obwarowane przepisami, przede wszystkim uwarunkowane ukończeniem kursu prawidłowego obchodzenia się z bronią. Twierdzę również, że „ograniczenie posiadania broni do fachowców” jak postuluje Qba („fachowcami” są według niego policjanci i bandyci!) nie ma sensu. Inaczej mówiąc, odrzucam oba skrajne rozwiązania.

    Oczywiście, że trudno przewidzieć co się stanie w sytuacji nieprzewidywalnej. Ja stwierdziłam tylko, że wystarczy jedna kula, obojętnie przez kogo wystrzelona, żeby przerwać masakrę – poprzez zabicie sprawcy masakry. Poza tym nikt nigdy się nie pokusił o strzelankę podczas konwencji NFA – gdzie „każdy gupi” jest ex definitione uzbrojony. Nawet szaleniec nie jest koniecznie samobójcą!

    W kwestii Las Vegas – wystarczyło zlokalizować okno (lornetka?) i wyważyć drzwi do jednego pokoju hotelowego. Rzecz powinna być banalnie prosta – dla fachowców. Oni to w końcu nawet zrobili, ale podobno po 70 minutach. Fachowcy? Fujary!

    Gdzieś czytałam („Mistakes Were Made but not by Me”?) o blankietowych rozwiązaniach np. brutalności policji. Stwierdzono, że skłonności do brutalnych zachowań miał niewielki procent policjantów, przy czym łatwo było ich zidentyfikować. Czy podjęto jakieś działania wobec brutali? A gdzież tam! Urządzono szkolenia dla wszystkich policjantów na temat unikania brutalności. Czy skłonność do takich rozwiązań coś ci przypadkiem przypomina? Bo mnie owszem.

  140. @Na marginesie
    10 października o godz. 18:03

    Przypadek 1
    Atakuje nas fachowiec. Fachowcem jest dla mnie każdy, kto odpowiednio dobrze potrafi. W jaki sposób do tego doszedł, jest sprawą nieistotną. Dlatego traktuję gangstera jako fachowca w używaniu broni. To jest jego główny fach i dlatego żaden amator po kursie strzeleckim nie może sie z nim równać. Próba zastrzelenia fachowca jest samobójstwem. Jedyne co nam pozostaje to uciekać lub negocjować. I czekać na nadejście fachowej pomocy.
    Przypadek 2
    Atakuje nas szaleniec-amator. Jak wykazują liczne przypadki, nie wdaje się on w jakiekolwiek dywagacje. Po prostu strzela. W Las Vegas wiele osób miało broń. Czy mieli jakiekolwiek szanse? Żadnych.

    Wniosek – uzbrojenie amatora po przeszkoleniu odstraszy co najwyżej same dzieci. Jeżeli szkolić nauczycieli/ochroniarzy w szkołach, to przede wszystkim w negocjacjach. To jedyna realna szansa. Bo jak zacznie się strzelanina jest już za późno.

  141. lonefather
    10 października o godz. 17:57

    Lonek, mówisz o pustyni mniemanej. Jak są na niej ludzie i stosunki społeczne, to nie żadna pustynia, choćby dookoła pełno było piachu albo gołych skał. Nawet Szymon Słupnik nie mieszkał na pustyni.

  142. @Qba 10 października o godz. 18:25

    Qba, to są wydumane scenariusze. Szaleniec – amator „nie wdaje się w żadne dywagacje”, a z szaleńcem – zawodowcem byłbyś skłonny negocjować? Bo fachowiec się wdaje w dywagacje, ale broń Boże nie da się zastrzelić? Serio? A skąd wiesz, czy osobnik, który ni stąd ni zowąd zaczyna strzelać to fachowiec czy amator?

    W Las Vegas bandyta strzelał z okna, więc dla amatorów nie było szans. Ale fachowcy dali plamę, to fakt. Dlaczego uzbrojenie miałoby odstraszać dzieci? Dzieci chodzą z tatusiami na polowania. W Australii polują z psami na dzikie świnie. A potem zjawia się na talerzu smaczny dzik.

  143. zyta2003
    Sorry, pomyliłam blogi. Czasem zabłądzam na Passenta, podobnie jak ty i zauważyłam, że ostatnio ewidentny trollizm zyskuje tam jednak odpór.
    Zresztą tutaj red. Kowalczyk czuwa, więc dysponuje szlabanem jakby co.
    A Munro bardzo mnie rozczarowała, gdy przeczytałam jej opowiadania już gdy została laureatką. Taka sobie niezła pisarka – przynudziarka i tyle.
    Zapodałam to pod poprzednim wpisem, gdy była rozmowa o tegorocznych laureatach literackiego Nobla.

  144. @lonefather
    No to „piątka”, bo jestem od ciebie trochę starsza i czuję się w ponad 50 procentach hippiską.
    Loniu, pod koniec tygodnia będzie u mnie Lewy, który jest akurat w Polsce, bo został dziadkiem.
    Może byś do nas doleciał?

  145. Przeczytałam Wasze komentarze i ogólnie wrażenie z lektury jest przygnębiające.
    Nie da rady odnieść się do wszystkich, tak na świeżo mam parę uwag i przemyśleń.

    Wiem, że kobiety jako tako sytuowane myślą, że „w razie czego jakoś sobie poradzą” i dlatego lekceważą protest. Moim zdaniem, nie jest to zbyt mądre, bo przecież konieczność „jakoś sobie poradzenia” już jest przemocą państwa wobec nas. Nie rozumiem tej tolerancji stanu faktycznego, choć pewnie wynika ona z przekonania, że to „w razie czego” po prostu się nie zdarzy.
    Tabletka „po” była dostępna w Polsce bez recepty może 2-3 lata. Wcześniej też trzeba była mieć receptę, ale teraz nie jest to tylko powrót do przeszłości. Byłam niedawno u ginekologa i nie mogłam uwierzyć w to, że ja, 40-letnia kobieta, muszę zapytac lekarza, czy w razie czego właśnie wystawi mi receptę na pigułkę „po”. Rozumiecie? „Czy…” Jak tak można upokarzać ludzi?
    Nie potrafię zaakceptować tej zgody na adaptację do zmieniających się, coraz gorszych warunków. Do tego jeszcze dla wielu ludzi fakt adaptacji jest niezauważalny. Większość kobiet nie zauważa, że zaczynają myśleć, jak żyć w drugim obiegu. Czyli państwo państwem, oficjalne oficjalnym, a żyć trzeba. Na podorędziu trzeba mieć jakiś numer, załatwić coś przez przyjaciółkę przyjaciółki i tak to się kręci.
    Nie uświadamiają sobie tego, że taka konieczność nie powinna zaistnieć.
    Może dlatego, że przede wszystkim są uczone, jakie funkcje maja obowiązek spełniać w społeczeństwie, a jeśli czują, że naruszane jest poczucie ich godności, to nawet nie potrafią tego nazwać.

    Jestem tego zdania, co Lewy, że beztroskie, prywatne zycia można sobie prowadzić, gdy sytuacja polityczna w kraju jest normalna i stabilna. Wydaje mi się, że to kwestia zwykłego przetrwania, własnego bezpieczeństwa. Mojego, Waszego i moich koleżanek.
    I dlatego nie mogę pogodzić się z tym, że w sytuacji, gdy ktoś dostawia nam nóż do gardła, dziewczyny wybierają jakieś trywialne czynności, które można wykonac każdego innego dnia. Wizyta w sklepie to raczej nie jest kwestia życia i śmierci, prawda?
    Wcześniej czy później sytuacja w kraju je dopadnie. No tak, tylko że wtedy skorzystają z drugiego obiegu. A poczucie godności? Jakie poczucie godności?

    Cdn mam jeszcze parę uwag, ale muszę odetchnąć.

  146. Na ostatnim szczycie G-20 w Hamburgu doszło do masywnych i nadzwyczaj brutalnych starć policji z protestującymi antyglobalistami. Dokumentacje filmowe pokazują, że reakcja sił porządkowych miejscami została rozszerzona o pałowanie ludzi siedzących na trawnikach, pobito też na przykład dziewczynę przejeżdżającą opodal rowerem. Są filmy, widać, jak ją ściągają z roweru i turbują, ale nie sposób zidentyfikować poszczególnych policjantów, od tyłu i w hełmach wyglądają wszyscy jednakowo.
    Kogo teraz pouczać i karać? Kogo wysłać na szkolenie o unikaniu brutalności? Może każdy powinien mieć jakiś numer na plecach?
    A może chodzi o dodatkowy thrill? Wiedz, protestancie, że mogą cię anonimowo pobić, a ty im nic nie będziesz mógł zrobić 😎

  147. @Lewy
    10 października o godz. 11:59

    Wrócilam z roboty i nadrabiam zaległości – w pierwszym rzędzie gratulacje i serdeczne pozdrowienia dla świeżo upieczonego dziadka najpiękniejszego na świecie wnuka! 🙂 Niech się chowa zdrowo i oby nie doczekał szkoł z uzbrojonymi w giwery gotowe do użycia belframi ale takich w których zamiast katechezy uczy się o etyce i religiach świata… I w których nie ma grafomanow na liście lektur szkolnych!

  148. @Jiba 10 października o godz. 19:02
    10/10. Drugi obieg. Żeby tylko się nie wychylić, to jest to.

  149. @Tobermory 10 października o godz. 19:06
    Właśnie między innymi dlatego wizja uzbrojonych „fachowców” i biernego, bezbronnego społeczeństwa tak mnie mierzi.

  150. @Na marginesie
    10 października o godz. 18:47

    Napisałem „…odstraszy co najwyżej same dzieci.” A może odstraszyć, bo jednak absolutna większość nie chodzi na polowania. Z nikim.
    Piszesz, że w Las Vegas fachowcy dali plamę. A co mieli Twoim zdaniem zrobić? Przed imprezą przeczesać wszystkie hotele w promieniu 2 km (zasięg karabinu)? Na to trzeba armii i tygodnia. Do hotelu go wpuścili, bo przecież broń może mieć każdy.

  151. lonefather
    10 października o godz. 1:19

    Ładnie napisałeś o opozycji, lonek! Zbyt często mówiąc „opozycja” myśli się tylko o tej politycznej zapominajac o prawdziwej opozycji w narodzie. Czy to przekuje się w realną siłę polityczną przed następnymi wyborami tylko? Ewa-J ma rację pod tym względem, same demonstracje nie wystarcza.

  152. @ Jiba
    10 października o godz. 19:02

    Jestem tego zdania, co Lewy, że beztroskie, prywatne zycia można sobie prowadzić, gdy sytuacja polityczna w kraju jest normalna i stabilna.
    To jest niestety powszechny błąd. Gdy sytuacja polityczna w kraju jest normalna i stabilna pojawiają się oszołomy. Właśnie wtedy trzeba pilnie pracować nad utrzymaniem stanu, a że sytuacja jest stabilna, to i pracować można spokojnie. Gdy tylko zwolnisz, natychmiast władzę przejmuje jakiś Kaczyński.

  153. @Qba 10 października o godz. 19:24

    Dzieci z zasady małpują dorosłych – jeśli rodzice i nauczyciele boją się broni (seksu, mięsa, wody, ludzi o odmiennym kolorze skóry) to dziecko wchłania i przejmuje te awersje. Awersja do noszenia broni dotyczy przede wszystkim dorosłych – co widać, słychać i czuć!

    Co mieli zrobić fachowcy w Las Vegas? Reagować. Profilaktyczne przeczesywanie jest niekoniecznie wskazane, ale gdy sprawca już zaczął strzelać, to ustalenie skąd strzela i dotarcie do źródła strzelanki powinno być kwestią kilku minut. Dla fachowców.

  154. Jiba
    10 października o godz. 19:02

    Myślę, że z niezwykłą celnością o przedstawiasz mechanizm psychologicznego zachowania tak wielu kobiet, który jest po prostu ucieczką. Najpierw jest sądzenie, że już kobieta ma pełnię praw. Następnie, gdy ta pełnia okazuje się coraz bardziej mniemana, zaczyna się wybieranie złudzenia i pociechy: eeee,,, może nie jest tak dobrze, ale nie jest tak źle, a w razie czego zawsze się można zbuntować. Gdy to nie działa, zaczyna się destrukcja psychiczna: nienazwane przed sobą przyznawanie się do bycia człowiekiem podlejszego gatunku („trudno, nie należy mi się, tak było i będzie, nie należy mi sie więcej..”) i szukanie szans na przetrwanie w szarej oraz czarnej strefie: jak będę musiała przerwać ciążę, wyjadę z kraju To „wyjadę z kraju oznacza dokładnie ucieczkę spod rygoru polskiego prawa i polskiej mentalności. To jest STRICTE ucieczka z państwa polskiego po to, żeby móc zrealizować swoje ludzkie prawa, oczywiste i normalne w sąsiednich państwach, ale nie w Polsce.

    Mnie to też i dziwi i wkurza, gdy jakaś urządzona życiowo kobieta mówi: mnie to nie dotyczy! Bo już swoje dzieci urodziła, bo ma własną firmę, bo coś tam jeszcze i jej się zdaje, że państwo pisoidalno-kościelne jej nie dopadnie.
    Myślę wtedy: durna babo! Twoją córkę dopadnie! Siostrę dopadnie, chrześniaczkę dopadnie. Każdego dopadnie, bo to państwo dopada nie tylko właścicielki jajników.

  155. @mag

    Przykro mi i zal, ale nie bede mogl. Chcialbym wpasc i sie spotkac, ale we Wrzesniu, wyjazdem wakacyjnym zesmy z mlodym wyczerpali, niemal wyczerpali, limit dni wolnych nieusprawiedliwonych w szkole. Zostalo nam doslownie 3 dni i musze je dawkowac jak lekarstwo. Pare dni temu napisalem, kiedy bedziemy w Warszawie i wtedy jak sie uda dograc czas to sie spotkamy i pogadamy.

  156. NeferNefer
    10 października o godz. 12:40

    Gryzie, co ma nie gryźć. Nie tylko ciebie. Na pocieszenie (choć jest to kiepskie pocieszenie ) powiem ci tylko że nie jesteśmy jedynym emigracyjnym narodem, który w tej chwili skręca się z frustracji na wiadomości z kraju. Moja wesoła (normalnie) hiszpańska gromadka od tygodnia deklaruje że nie wraca do kraju…Jak jeden maz. Takie tam gadanie w rozzaleniu na rząd i na tych którzy rozpoczęli schizme. Kiedyś im przejdzie ale teraz boli tak jak i nas bolą różne sprawy.

  157. Jiba
    10 października o godz. 19:02

    Napisalas:

    … I dlatego nie mogę pogodzić się z tym, że w sytuacji, gdy ktoś dostawia nam nóż do gardła, dziewczyny wybierają jakieś trywialne czynności, które można wykonac każdego innego dnia. Wizyta w sklepie to raczej nie jest kwestia życia i śmierci, prawda?
    Wcześniej czy później sytuacja w kraju je dopadnie. No tak, tylko że wtedy skorzystają z drugiego obiegu. A poczucie godności? Jakie poczucie godności?…

    Polece moze ostrzej niz wypada, ale wstrzasnelo mna co napisalas. Tak wstrzasnelo, ze troche „nakrzykam” na Ciebie @Jibo.

    Ty sobie nie stroisz z nas zartow? Ty tak na serio? Czy tez to jest tylko zabieg retoryczny, zeby wieksze wrazenie zrobic?

    Sie pytam, bo nie wierze w to, ze sama nie wiesz, czy nie rozumiesz jak jest to mozliwe?

    Przeciez kazdy myslacy czlowiek, a zwlaszcza ateista, powinien wiedziec, ze opisana przez Ciebie postawa zyciowa zostala wytrenowana przez profesjonalistow w dwojmysleniu, czyli specow z kosciolka katolickiego.

    To oni od malego trenuja mieszkancow umeczonej w tej zyciowej postawie. Milczaco przyjmujemy do wiadomosci, jednoczesnie w myslach, a pozniej w gronach znajomych, wynajdujemy obejscia, ktore pozwola nam spokojnie zyc i dostac co chcemy, jako rozwiazanie praktycznie szybsze i w rezultacie tansze, niz walka o zmiany. Ta mechanika jest tak gleboko wryta w nadwislanski czerep, ze jest stosowana automatycznie, czyli bezmyslnie.

    Przeciez wiesz to. Prawda?

  158. Na marginesie
    10 października o godz. 18:03
    W kwestii Las Vegas – wystarczyło zlokalizować okno (lornetka?) i wyważyć drzwi do jednego pokoju hotelowego. Rzecz powinna być banalnie prosta – dla fachowców. Oni to w końcu nawet zrobili, ale podobno po 70 minutach. Fachowcy? Fujary!

    Mój komentarz
    Namarginesko, opisujesz zdarzenie w Las Vegas, a w nim interwencję policji ogólnikowo, wymijająco, selektywnie, nie zważając na kolejność wypadków. Komentujesz ten szczególny przypadek zabójczej strzelaniny w zgromadzonych ludzi jako rzecz banalnie prostą do ugaszenia, co jest trochę fantazjującym podejściem do problemu szaleńczych zamachów – strzelanek do kogo popadnie.

    Otóż szaleniec zaczął strzelać seriami do tłumu na koncercie festiwalowym o godz 22:08. Po kilku minutach policja wiedziała, że strzela z hotelu z 32 piętra.
    Lecz przez ten czas (zamachowiec strzelał długimi seriami) pozabijał i ranił mnóstwo ludzi.

    Sekwencja wypadków wyglądała następująco:
    Na 6 minut przed otworzeniem ognia do tłumu zamachowiec wystrzelił serię pocisków przez drzwi swojego apartamentu do ochroniarza hotelowego, który przyszedł sprawdzić, czy są zamknięte drzwi.
    Po 6 minutach od unieszkodliwienia ochroniarza zamachowiec przez około 10 minut prowadził intensywny ogień do tłumu festiwalowego zgromadzonego przed hotelem w odległości około 300 – 320 m.
    Policjanci wzywają oddział antyterrorystyczny SWAT.

    Namarginesko, jak można zidentyfikować szybko, natychmiast okno, z którego strzelał zamachowiec, jeśli tam była noc, mnóstwo oślepiających świateł, spanikowany tłum, a zamachowiec nie był taki głupi, żeby wystawiać lufę przez okno i dać w ten sposób rozpoznać skąd strzela. Poza tym wlepianie gał w ścianę hotelu, liczenie pięter budynku, z którego sypie się grad kul z częstotliwością powyżej 10 na sekundę skutecznie demobilizuje każdego obserwatora, sprawia, by szukał sobie innego miejsca.

    Policjanci na podstawie incydentu z postrzeleniem hotelowego ochroniarza wiedzieli od samego początku skąd najprawdopodobniej był prowadzony ogień do tłumu, lecz nie mogli być pewni na 100 %, nie mogli być pewni ilu zamachowców było i jak byli rozlokowani. Mieli na analizę tylko 10 minut czasu. Po 10 minutach zamachowiec się zastrzelił. Ale skąd mogli wiedzieć, że się zastrzelił, a np. nie zrobił sobie przerwy i czai się (czają się) nie wiadomo w którym oknie?

    Policjanci na placu festiwalowym już po pierwszych seriach strzałów wiedzieli, ze ktoś strzela z hotelu. Tylko to było w tłumie, który trzeba było ratować, instruować, co mają ludzie robić, tłumie uciekających w panice ludzi, rannych, krzyczących, itd.

    Zamachowiec został zlokalizowany przypadkowo przez incydent z postrzelonym ochroniarzem wewnątrz hotelu, który dostał polecenie, by sprawdzić, czy są zamknięte jakieś drzwi na 32 piętrze (chyba drzwi do apartamentu zamachowca). Niestety, zamachowiec był na takie proste działanie przygotowany, miał zamontowane kamery w korytarzu by widzieć, kto podchodzi do drzwi.
    Zamachowiec po zobaczeniu na monitorze ochroniarza wystrzelił do niego na ślepo przez drzwi mnóstwo pocisków, ciężko go ranił. Strzały usłyszał policjant i zawiadomił innych. Sytuacja się komplikowała, a czas płynął. Za chwile zamachowiec otworzył śmiercionośny ogień do tłumu na koncercie festiwalowym.

    Jak sobie wyobrażasz proste wywalenie łomem drzwi w takiej sytuacji, jeśli przed tymi drzwiami leży ciężko ranny ochroniarz oraz nie wiadomo ilu szaleńców jest w środku?

    Trzeba było organizować antyterrorystów, lecz to chwilę trwało, zanim przyjechali, rozpoznali sytuację i zajęli stanowiska. Lecz wtedy już było po ptakach, zamachowiec strzelał przez około 10 minut, wystrzelił w ludzi na placu przed hotelem wszystko co miał do wystrzelania i sam się zastrzelił.

    Skąd policjanci mogli wiedzieć ilu jest zamachowców i jak są rozlokowani, jak obserwują korytarze, skoro ochroniarz został ciężko ranny przez postrzelenie i żadnych innych informacji nie było?
    Każdy zamach jest inny. Jeden jest taki, drugi siaki. Element zaskoczenia jest w każdym zamachu. Dlatego zamach jest zamachem.
    Pzdr, TJ

  159. @tejot 10 października o godz. 20:33

    No to rzeczywiście, masz słusznego. Nie wiedziałam, że bandyta zastrzelił się po 10 minutach. Czytałam gdzieś w przelocie, że policja wyważyła drzwi i zastrzeliła strzelacza po 70 minutach – co jest najwyraźniej nieprawdziwe?

    Ale pomijając skuteczność działań policji, czy można wyciągnąć jakieś wnioski z tego wypadku? Oczywiście, uzbierał sobie spory arsenał. Czy gdyby legalne posiadanie broni było całkowicie wykluczone, nie mógłby tego zrobić? Byłoby mu trudniej, ale dla chcącego… Poza tym z braku broni mógłby użyć np. ciężarówki. Inaczej mówiąc, podobnym masakrom nie sposób zapobiec stosując zakazy. I o to chodzi.

  160. Właśnie oglądam (to oznaka masochizmu chyba) transmisję z kolejnej miesięcznicy. Od lat jk ciągle bredzi to samo no nie idzie tego słuchać! Jibo doskonale rozumiem Twoje rozczarowanie. Nie mieszkam w Polsce ale jestem tam często próbuję dowiadywać się, jak znajomi i krewni odnajdują się w tej rzeczywistości. I niestety jest jak jest ( za chwilę, tak jak Twoja mama , będę 60-ł latką): nieliczne koleżanki (2 przyjaciółki, tak jak ja , wyjechały) już na emeryturze (nikt nie donosił? nikt nie był ubekiem bo wszystkie nauczycieliki historii)i w sumie zadowolone, szwagierka stwierdziła, że czarny protest jej nie interesuje, bo dzieci ma bardzo dorosłe a na pytanie : a co z wnukiem? nie udzieliła konkretnej odpowiedzi. Ręce opadają. Dzieci szkoda, kolejna deforma znowu wywróci wszystko do góry nogami, ilość katechezy w szkołach jest „porażająca”. W sumie za duży sukces uważam, że zdecydowaliśmy się przeszło 30 lat temu na wyjazd i dzięki temu moje dzieci chodziły do świeckiej szkoły. KK nie odpuści. A „normalnym” ludziom jakoś tak egal. I tak jak NeferNefer mimo że mnie to „nie dotyczy” to jednak siedzi głęboko w duszy ta jakaś polskość chociaż ja Ślązaczką z dziada pradziada jestem, czyli jednak zakumuflowana opcja niemiecka. A Frele są genialne. No i oczywiście serdeczne życzenia dla świeżo upieczonego dziadka!

  161. Qba – 19:30

    „Gdy sytuacja polityczna w kraju jest normalna i stabilna pojawiają się oszołomy. Właśnie wtedy trzeba pilnie pracować nad utrzymaniem stanu, a że sytuacja jest stabilna, to i pracować można spokojnie. Gdy tylko zwolnisz, natychmiast władzę przejmuje jakiś Kaczyński.”

    A wszystko przez ciepla wode w kranie. Ile wiecej szkod Kaszub narobil, dowiemy sie z dopiero z historii. Jak do niej dozyjemy spokojnie.

  162. W tOmacie spokojnego zycia. Bez burz

    Żagiel
    (samotny i bialy)

    Bieli się żagiel samotny w dali
    Pośród błękitnej morskiej mgły!..
    Czego on szuka śród cudzych krain?
    Co on zostawił w kraju swym?..

    Słychać świst wichru — burzą się fale,
    Maszt ciągle skrzypi, reja się gnie…
    Ach! Szczęścia on nie szuka wcale,
    I nie od szczęścia uciec on chce!

    Pod nim wytryska lazuru wzgórze,
    Nad nim słonecznych promieni pył…
    A on, zuchwały, przyzywa burzę,
    Tak jakby w burzach pokój był!

    (tytuł oryginału – ros. „Парус”)

  163. @ Tanaka
    10 października o godz. 19:38

    Mnie to też i dziwi i wkurza, gdy jakaś urządzona życiowo kobieta mówi: mnie to nie dotyczy! Bo już swoje dzieci urodziła, bo ma własną firmę, bo coś tam jeszcze i jej się zdaje, że państwo pisoidalno-kościelne jej nie dopadnie.
    Myślę wtedy: durna babo! Twoją córkę dopadnie! Siostrę dopadnie, chrześniaczkę dopadnie. Każdego dopadnie, bo to państwo dopada nie tylko właścicielki jajników.

    A mnie nie. Bo ja jestem kobietą. I przez całe życie walcząc o każdy skrawek godności chciałabym odpocząć nawet w „drugim obiegu”.
    To nie wyciągaj durnowatych wniosków i nie pouczaj kobiet, ale weź się za pouczanie panów. W pierwszym rzędzie, niech przestaną pouczać i oceniać kobiety, ale zaczną z nimi rozmawiać jak równy z równym. Może wtedy kobiety powiedzą co myślą, może wyjdą z drugiego obiegu i przestaną być drugim sortem.

  164. Dzieki wszystkim za gratulacje. To robota mojego syna, który w 40tym roku zycia razem ze swoja wspaniałą żoną Magdą sfabrykował najpiekniejszego dzidziusia na świecie. Zrobili to dzięki in vitro, czyli bez pomocy boga,który wg klechów akceptuje tylko klasyczny sposób poczecia. Mój wnusio ma śliczmą głowkę bez żadnych bruzd.

  165. lonefather
    10 października o godz. 19:55

    Ale co ja mam wiedzieć?
    Piszesz tak, jakby kościół katolicki wypalił swoje piętno na tyłku każdego Polaka.
    Na moim tyłku nie wypalił. Na pośladkach mojej matki, ojca, brata, partnera, sąsiada, przyjaciół i licznych znajomych też nie.
    Myślę, że takich ludzi jest więcej niż sądzimy, tylko żyją wg swojej własnej książki kucharskiej. Wiesz, stary zeszyt zabazgrany przepisami na różne rzeczy. W każdym domu inny.
    Nieustająco spieram się ze swoją mamą, która uważa, że polityki nie należy dopuszczać do swojego życia.
    Jest prawie że idealnie bierna.
    Pamiętasz z pierwszych klas sp lekcje o częściach wspólnych zbiorów?
    Linia jej zbioru życia ledwie styka się ze zbiorem polityka.
    Chodzi na wybory, ma swoje opinie, ale to wszystko.
    W tamtym roku ubrała się do pracy na czarno, bo żyje obok mnie i zadziałało przez osmozę. Podpisała się pod projektem ‚Ratujmy Kobiety”, bo podstawiłam go jej pod nos. Sama z siebie nie podjęłaby inicjatywy. Uważa, że działanie nic nie daje, bo władza i tak robi, co chce. Taki pomysł.

    Poza tym kościól w symbiozie z PiS-em, czyli teoretyczne Eldorado, na dłuższą metę nie działa na korzyść.
    W tamtym tygodniu miałam maraton wizyt hydraulika, bardzo wierzącego człowieka.
    Jedyną rodziną hydraulika był wuj, któremu się zeszło.
    I hydraulik przyznał, że do kościoła przestał chodzić, bo proboszcz zarządzał 300 zł.
    Za co? – zapytasz i ja też zapytałam i nigdy w życiu nie wymyśliłabym odpowiedzi.
    Otóż wuj z jakiegoś powodu chciał być pochowany w innej parafii, a trzy stówki to koszt zgody proboszcza na pochowanie jego parafianina w innym okręgu cmentarnym 🙂
    Welcome in Poland:)

  166. Tanaka – 19:38

    ” ‚wyjadę z kraju’ oznacza dokładnie ucieczkę spod rygoru polskiego prawa i polskiej mentalności. To jest STRICTE ucieczka z państwa polskiego po to, żeby móc zrealizować swoje ludzkie prawa, oczywiste i normalne w sąsiednich państwach, ale nie w Polsce. Mnie to też i dziwi i wkurza…durna babo! Twoją córkę dopadnie! Siostrę dopadnie, chrześniaczkę dopadnie. Każdego dopadnie, bo to państwo dopada nie tylko właścicielki jajników. ”

    A mnie po prostu jest na to wszystko fuk. Tak mawial Czech Honza. Bo on myslal ze mowi po polsku. W Kanadzie mowiac. Bedac ozenionym z Polka. Fuk jest fuk, on mawial.

    Wystarczy popatrzec na prawa kobiet w ok. 3/4 naszego globu. O takowych tam nikt nigdy nie slyszal.

    https://www.oxfam.ca/emergencies/hunger-and-famine-crises?gclid=EAIaIQobChMIsYGy7O_m1gIVxV5-Ch3tCgtTEAAYAiAAEgKZQ_D_BwE

    Ta tabletka „Po”. Ona mnie dobija. Kiedy oni ja wymyslili? Bedac w stanie zamroczenia glodowego? Z powodu global starvation? Czy z innego powodu oni te tabletke wymyslili? Np. z checi osiagniecia profitow?

  167. @tejot
    10 października o godz. 20:33

    Krótkie uzupełnienie. W hotelach jest pełna klimatyzacja i okna nie są otwierane. Zamachowiec musiał okno wybić i zainstalować kamuflarz, osłaniający jego i karabin. Dlatego też stosunkowo łatwo było zlokalizować z zewnątrz okno, z którego strzelano. A hałas wybijanego okna musiał sprowadzić ochroniarza i dlatego te kamery.

  168. Przepraszam, E-J (21:52). Znowu wtranzolilem sie pomiedzy pomiedzy wypic i zakasic Sandera

  169. Gratulacje Lewy bom widzę spóźniona, serdeczności

  170. mag(us)

    Sander. Czy bylas na diapazonie az takiego wtajemniczenia ze Stasiem M.? Tez z Lublina?

    On nazywal siebie Sanderem. Tym z noblowskiej literatury wyprowadzonym. To tak tytulem

  171. Ewa-Joanna
    10 października o godz. 21:52

    Nie, nie, nie.
    Jakie „może wtedy”?
    Co mnie obchodzi opinia kogokolwiek?
    Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś i złap się na tym, na czym i ja się łapię.

  172. Tanaka
    Przebóg, ale niestety będzie huzia na Tanakę.
    @Ewa-Joanna (g.21:52) ma rację.
    A odczepcież wy się panowie z waszymi dobrymi radami pt. walcz kobieto (bez względu na swój status, wiek) o swoje prawa, godność itp, nie wymiguj się, że ciebie to nie dotyczy.
    Ewentualnie może sobie pozwolić na takie uwagi kobieta po tzw. przejściach, która zagrzewa młodsze koleżanki do boju, by ją zastąpiły, ale nie facet!
    Ten facet niech sam pójdzie z czarną parasolką na taką lub inną manifę , niekoniecznie nawet ze swoją, czy cudzą kobitą, a jeśli cokolwiek od niego zależy np. jako szefa, wyborcy itp., niech konkretnym działaniem potwierdzi swoją wobec kobiet empatię, lojalność i gotowość do wymiernej pomocy.

  173. Orteq
    Nie wiem co rozumiesz przez „diapazon aż takiego wtajemniczenia” z Sanderem (tak, tym z Lublina). Po prostu byliśmy mocno zakumplowani (a była nas paczka) i potem, jak już Sander ostro odjechał, czuliśmy się idiotycznie.

  174. Lewy – 22:16

    „To robota mojego syna, który w 40tym roku zycia razem ze swoja wspaniałą żoną Magdą sfabrykował najpiekniejszego dzidziusia na świecie. Zrobili to dzięki in vitro, czyli bez pomocy boga,który wg klechów akceptuje tylko klasyczny sposób poczecia. Mój wnusio ma śliczmą głowkę bez żadnych bruzd.”

    Do mnie pijesz? Bom ja zrodzon na bruzdzi. Bulwianej. mag(us) mowi, ze ja zadnej bruzdzi nie posiadam, po naturalnym porodzie na bruzdzi bulwianej. Wiec ja moge byc twoim wnukiem! Choc in vitro nie bylo znane natenczas

    Moja odleglosc od Lyonu jest prawie zblizona do odleglosci twojego wnuka od ciebie

  175. Kontynuuje nadrabianie:

    Na marginesie
    10 października o godz. 15:32
    Napisała:

    „A Kostka publikuje pienia na cześć upychania dzieci w schowkach przez „bohaterskich” nauczycieli i jakiejś rzekomo  skutecznej pierwiosnkowej akcji, której celem było – no pewnie! – zakazanie posiadania broni”

    No i znowu wywołuja do tablicy to odpowiem -głównie dlatego że nie lubie jak się wypacza nie tylko moje własne słowa ale i fakty.

    W oryginalnym wpisie napisałam:
    „Jedynie dzięki przytomności umysłu nauczycieli, krzyczacych do uczniów w klasach żeby padli na ziemie oraz upychajacych dzieciaki na sali w schowku na piłki zabitych nie było jeszcze więcej”.

    W jaki sposób uznałas ze kwalifikuje się to jako „publikowanie pień ” nie wiem. Ot, takie tam wsadzenie szpili rozmowcy beztrosko wypaczajac wypowiedz, a co tam. Stwierdziłam fakt – gdyby nie szybka reakcja nauczycieli ofiar byłoby więcej. Mimo że wszystko rozpetalo się w ciagu 5 minut. Jest to fakt powszechnie znany, tego samego zdania byli rowniez rodzice i dziadkowie z którymi rozmawiałam przed rokiem – bo dla mnie, moja droga, to coś ciut więcej niż teoretyczne ględzenie o hipotecznej szkole, z hipotecznym uzbrojonym nauczycielem, który nie zawaha się strzelić przez żywą  tarcze jeśli będzie trzeba i „w najgorszym wypadku zginie jedno dziecko” (to twoje stwierdzenie pozostawiam bez komentarza).  Dunblane to konkretne miejsce na ziemi, ze szkołą do której chodziły w czasie opisanych wydarzeń dzieciaki ludzi, których znam i w którym po latach ludzie wciąż zmagają się z tą niewyobrażalna tragedia. Żadnemu z nich z tego co wiem nie przyszedł do głowy kretynski pomysł zbrojenia nauczycieli jako odpowiedź na to co się stało. Naturalna odpowiedzia na tragedie, która wydarzyła się z udziałem 4 legalnie posiadanych spluw była zmiana prawa, które najwyraźniej miało poważna lukę.

    Co do twojego komentarza na temat „jakiejs rzekomo skutecznej pierwiosnkowej akcji „. Dlaczego „rzekomo”? „Snowdrop campaign ” w 1996 roku SKUTECZNIE zmieniła w roku 1997 istniejacy Firearms Act (który był już i tak częściowo  zaostrzony w kwestii dostepu do broni po poprzedniej Hungerford massacre ). Zmiana prawa nie wyeliminowala kompletnie wypadków z bronią  (legalnie posiadana broń, przeróbki, czarny rynek, lepsze i gorsze lata, dodatkowe czynniki) porównujac jednak dane sprzed zmiany prawa i 20 lat później widac wyrazny spadek liczby i strzelanin i śmiertelnych ofiar takowych. W przeciwieństwie do Stanów druga masakra w szkole już się nie wydarzyła a Wielka Brytania pozostaje krajem z jedną z najniższych na świecie statystyk jeśli chodzi o shooting homicides. Dwa ciekawe artykuły poniżej:

    http://www.heraldscotland.com/news/14340378.Twenty_years_on__the_truth_about_Dunblane_and_gun_laws/
    https://www.theguardian.com/us-news/2016/mar/15/so-america-this-is-how-you-do-gun-control

    Nie wiem kiedy niezbywalne prawo obywatela do odstrzeliwania się nagabujacym jego mir domowy (dodajmy ze w cywilizowanym kraju, państwie prawa  i w czasach pokoju) weszło do kanonu podstawych swobód obywatelskich ale przeraża mnie trochę kiedy zaczynają go bronić nie red necks ale ludzie wykształceni i ogólnie (wydawałoby się ) nieglupi.

  176. Ewamarysia
    10 października o godz. 21:19

    Witaj ponownie, co tak rzadko pisujesz tutaj? 😉 Mówisz zawsze sensownie to co się ukrywasz?

  177. Lewy
    10 października o godz. 22:16

    Hip hip in vitro! I na pohybel idiotom od bruzdy dotykowej…

  178. Qba
    10 października o godz. 22:26
    Zamachowiec musiał okno wybić i zainstalować kamuflarz, osłaniający jego i karabin. Dlatego też stosunkowo łatwo było zlokalizować z zewnątrz okno, z którego strzelano. A hałas wybijanego okna musiał sprowadzić ochroniarza i dlatego te kamery.

    Mój komentarz
    Najnowsze doniesienia medialne mówią o tym, że ochroniarz hotelowy udał się na polecenie aby sprawdzić, czy są zamknięte któreś z drzwi obok apartamentu zajętego przez zamachowca.
    Zamachowiec zobaczył go na monitorze swojej kamery i wygarnął do niego przez drzwi na ślepo długą serię strzałów. Od tego momentu było wiadomo, że na 32 piętrze jest zabójca. Ale czy to jest zabójca, który będzie strzelał do dalekiego tłumu, czy inny maniak, trudno było przewidzieć.

    Szyby okienne można wybić z bardzo małym hałasem dysponując odpowiednim młotkiem i odpowiednio, w odpowiednim miejscu uderzając w szybę. Wie o tym każdy dobry włamywacz. Być może zamachowiec posłużył się bardziej bezgłośnymi narzędziami. Ochroniarz hotelowy powiedział, że słyszał dochodzące z apartamentu zamachowca „wiercenie – drilling” Co to może oznaczać – trudno powiedzieć.

    Dopiero po 6 minutach zamachowiec uruchomił ogień z okna apartamentu na ludzi na placu przed hotelem. Nie było łatwo z ostrzeliwanego w nocy placu wypatrzyć z którego okna strzelano i z ilu okien, bowiem plac ten leży w odległości około 300 m od hotelu, a była noc, a zamachowiec sypał pociskami w tłum jak popadło. Identyfikatorzy mieli mało czasu, musieliby mieć jakąś pewną osłonę przed pociskami oraz dobrą widoczność oraz zimną krew oraz pewność, ze to z hotelu ktoś strzela, z wysokich pięter. W nocy, z dużej odległości nie widać, czy szyby są wybite, czy nie, bo nie ma odblasków od światła z nieba na szybach, a jeszcze trzeba mieć lornetkę na ten przypadek przygotowaną, itd.
    Co by zmieniło w strzelaninie zamachowca zidentyfikowanie z którego okna strzela, jeśli on strzelał tylko przez około 10, czy 15 minut? Zbyt mało czasu by przeprowadzić dobre rozpoznanie i natychmiast rzucić na 32 piętro oddział policji, który bez pudła trafia i wywala drzwi apartamentu zajmowanego przez zamachowca.
    Pzdr, TJ

  179. mag – 23:06

    Jego wlasna ksywa ‚Sander’ to bylo cos troche prywatnego u Stasia M., w tamtych latach. Podobnie jak ‚wypic i zakasic’ nieco pozniej . No ale potem wszystko sie upublicznilo, jak wnosze. Z pozytkiem dla zyskownosci dzialalnosci tForczej rzeczonego Sandera.

    PS. On do Ewusi Z., z tego samego roku co ona, sie nie podwalal, z tego co wiem. Ten ze Szkielka natomiast mogl to czynic. Do Malgosi (Nie)zabitowskiej to czynil. Tez bez skutku. Bo tam juz byl narychtowany fotografic TT. Do dzisiaj pewnie slubny maz

  180. Jiba
    10 października o godz. 22:18

    Zobacz, Jiba, jak to działa nawet na przykładzie twojej mamy – mówisz że jest bierna politycznie (moja to samo, choc pomstuje na pisoidalnych i kościół, który w małomiasteczkowe życie wpycha się wszedzie z buciorami) ale pod Twoim wpływem zrobiła jakiś malutki.kroczek jeden i drugi. Dlatego potrzebni są tacy ludzie jak ty! Nie poddawaj się aby!

  181. Ewusia Z. to sp. Ewa Z-W. Zeszla z tego padolu w sierpniu. O czym dowiedzialem sie od mag.

    Moj rocznik ona byla. Kto nastepny?

  182. @Kostka 10 października o godz. 23:08

    Nie wiem kiedy niezbywalne prawo obywatela do odstrzeliwania się nagabujacym jego mir domowy (dodajmy ze w cywilizowanym kraju, państwie prawa i w czasach pokoju) weszło do kanonu podstawych swobód obywatelskich ale przeraża mnie trochę kiedy zaczynają go bronić nie red necks ale ludzie wykształceni i ogólnie (wydawałoby się ) nieglupi.

    Tego prawa „ludzie wykształceni i niegłupi” bronią od dość dawna. W USA. Weszło „do kanonu podstawowych swobód obywatelskich” razem z ichnią konstytucją. W Kanadzie, jeśli wedrze mi się do mieszkania włamywacz z bronią i porwie mi dziecko, to ja nie mam prawa bronić dziecka ani zrobić włamywaczowi żadnej krzywdy. Dwie całkiem różne koncepcje rzeczywistości – która jest twoim zdaniem rozsądniejsza? Kanadyjsko-brytyjska? Naprawdę?

    Nie wiem, skąd czerpiesz swoje wyobrażenie o świecie, ale ta cała filipika wydaje mi się dość emocjonalna. Co potwierdza mój wcześniejszy wniosek, że dostęp do broni palnej tak uwiera niektórych, że aż hej. A już wizja uzbrojonego nauczyciela wywołuje palpitacje u osób „(wydawałoby się) wykształconych i niegłupich”.

  183. lonefather
    10 października o godz. 19:39

    Tak się zastanawiałam czy już Cię council nie ściga… 😉

  184. Na marginesie
    10 października o godz. 23:36

    Sprawdź sobie proszę statystyki z Japonii, Australii i UK zamiast oskarżac mnie o emocjonalne reakcje. Szwajcaria na tym tle mimo dostępu do broni palnej jest chlubnyn wyjątkiem ale nie Stany raczej. Sprawa poglądów indywidualnych – mi broń do niczego nie jest potrzebna (nawet w Glasgow które kiepsko się plasuje statystycznie jeśli chodzi o poziom ogólej przestępczosci). Nie dlatego że taki ze mnie pacyfista ale dlatego że naprawdę wierzę w to że żyje się tutaj bezpieczniej niż w Stanach.

  185. Kostka
    10 października o godz. 23:40

    Napisalem podanie do szkoly o zwolnienie mlodego z podaniem okolicznosci. Dyrektorka podpisala i poparla, ale zobowiazala mnie i mlodego do opowiedzenia w szkole gdzie bylismy,co widzielismy, co poznalismy … W czwartek robimy prezentacje na 35/40 minut. Mamy co pokazywac poza fotkami, bo przywiezlismy troche roznosci wszelakich. Ja od tygodnia zajety ta prezentacja jestem, zeby splacic dlug zyczliwosci. Niemniej nieobecnosc, to sama wiesz, ale poniewaz ze szkola zostalo zalatwone jak nalezy, to szkola nie podniosla rabanu i Council nas/mnie nie sciga.

  186. @Kostka 10 października o godz. 23:53
    Podobno wiara czyni cuda… dotyczy to również wiary w statystyki.

  187. Jiba
    10 października o godz. 22:18

    Oj @Jiba, @Jiba …
    Odwiedzasz blog, czytasz …
    Ale jak Ty czytasz?
    Bez zrozumienia czytasz…
    Nie jestem w stane, nikt nie jest, policzyc ile razy na tym blogu pisalem, pisali, pisalismy o tym, ze krk to mafia zajeta wylacznie wyciskaniem kasy.
    A Ty sie dziwisz, ze ksiadz zarzadal odstepnego, bo mu profity z pogrzebu i od mogily uciekaja do innego okregu cmentarnego, czyli oblowi sie nie on, ale inny katabas.

    A i tej opisywanej postawie Twojej mamy i postawie innych, tez wielokrotnie bylo pisane i omawiane. Wiem, ze ciezko to sobie uswiadomic, ale warto wykonac wysilek i rozumiec, zeby nie przezywac rozczarowan. Otoz postawa taka jest czescia skladowa osobowosci niewolniczej. A dokladniej mentalnosci niewolniczej, czy precyzyjniej ujmujac, postniewolniczej.

    Bierne, „otepiale” posluszenstwo poleceniu, czy nakazowi.

    Jest taka ksiazka, autora niepamietam, „Przesniona rewolucja” sie nazywa, zatytulowana jest. Sprawa jest wrecz fundamentalna dla zrozumienia stanu i zachowan dominujacych w polskim spoleczenstwie. Szkicowo, chodzi o to, ze do dzis nie zostalo zamkniete w polskiej swiadomosci niewolnictwo, jakim byla panszczyzna. Co prawda juz zaborcy prawnie zniesli panszczyznetylko ze wymuszana wiezami materialnymi, a nie prawnymi. Byla szansa mentalnego wyzwolenia sie po ’45 roku, ale zostala zmarnowana (przesniona), bo „komuna” dalej utrzymywala zniewolenie. Po 1990 nastapilo czesciowe materialne wyzwolenie, ale nie do konca, bo mentalne zniewolenie jak bylo, tak pozostalo, wlasnie dzieki kosciolkowi w wielkiej mierze.

    Jak sie rozgladasz to widzisz, ze nie tylko Twoja mama jest ofiara, widzisz ze sie przenosi dzieki kosciolkowi na Twoje kolezanki. No i teraz Jaroslaw Kaczynski dzielnie pracuje nad utrwalaniem i dalszym rozprzestrzenianiem sie tego mentalnego postniewolnictwa, ktore i Ty sobie uswiadamiasz, gdy piszesz o zamienianiu Polakow w „zwierzyne hodowlana”. Termin co prawda nie precyzyjny zootechnicznie, ale wlasciwie oddaje istote rzeczy.

    Pozdrawiam

    l.

  188. Czyzby Genialny znal jezyk angielski? Bo czytam:

    „The best way to predict the future is to create it”

    Bo on przewiduje przyszlosc poprzez jej tworzenie z przeszlosci. Terazniejszoscia zajmuja sie naiwni. Ci od czarnych protestow.

    No i badz tu madry i pisz wierszyki. A o pisaniu anumlikow to juz dawno wszyscy zapomnieli

  189. Czołem rodacy!‎

    Jest tak jak pisał Wiertow- bezładny pośpiech ludzi aktywnych i demoralizująca ospałość biernych. ‎

  190. Jest rowniez tak jak napisal porucznik Rzewski:

    – żeby nie wyjść na kompletnego chama, zdradzę chociaż jeden sekret jak poderwac dame. Otóż należy podejść do damy, powiedzieć jej coś ostrego, potem coś miłego, potem coś bardzo nieprzyzwoitego i na koniec tak mimochodem przedstawić się. Podaje praktyczny przykład: „SZYDŁO, MYDŁO, CH..J, a propos pani pozwoli, że się przedstawię: porucznik Rżewski jestem.

    https://www.tygodnikprzeglad.pl/wp-content/uploads/2017/10/bakowski-41.jpg

  191. Na marginesie – 0:01

    „Podobno wiara czyni cuda… dotyczy to również wiary w statystyki.”

    Mowisz o lies, damn lies and statistics? A gdzie wiara tam? O cudach nawet nie wspominam. A powinienem. Bo prawdziwa wiara czyni cuda, mowia

    https://teksciory.interia.pl/popek-matheo-wiara-czyni-cuda-feat-borixon-tekst-piosenki,t,655112.html

    Możesz być skończonym ćpunem
    I wyjść na prostą
    Odnaleźć życia sens i urodzić się na nowo
    Możesz być skończoną dziwką
    I wyjść na prostą
    Ja życzę powodzenia
    Stawaj na nogi siostro

    Możesz być świrem jak ja
    I rozjebać Polskę
    (Tak jak ja!)
    Muzyką od serca, przez Skypa grać koncert
    Możesz wierzyć tak jak ja
    Wierzyć że się uda
    (Tak jak ja!)
    Świat należy do odważnych
    A wiara czyni cuda

  192. Jak mi moj wlasny robot – moj pecet – mojego fotografika na fotografica przemienia to mnie nerwy wpychajo wbocek. Jest tez wiele innych poprawek nieproszonych.

    Ze to lonek nie posiada jakiego robota. Zeby mu przemienial jego tchurzyc na cos bardziej gramatycznego

  193. Credo dyslektyka: I believe in Dog.

  194. Na marginesie
    11 października o godz. 0:01

    „Podobno wiara czyni cuda”

    No pewnie!
    Hahaha, bo ja zawoalowana religantka jestem tak naprawde, moja droga na marginesie! 😉 Dziwię się że jeszcze tego stwierdzilas jak w przypadku większości osób które się z tobą nie zgadzały w przeszłości.

    Ale masz słusznego – człowiek pisze szybko przed spaniem to mu się omsknie czasem. Więc raz jeszcze: porównaj sobie sama DANE liczbowe użyte do sporządzenia owych niewiarygodnych statystyk – z UK i Australii biorac 20 lecie przed i po sztrzelaninach w ’96 roku (to tam też była ) albo z tych krajów (i innych w których są ograniczenia) i ze Stanami. Albo innymi krajami.

    W dane też nie wierzysz? No trudno. Niektórzy wierzą, inni nie wierzą, wiesiek też ma różne paranoje

    PS. Nie możemy po prostu różnic się poglądami bez kopania się po kostkach? (No pun etc). Uważasz że ludzie powinni mieć nieograniczony (albo prawie) dostęp do broni na wypadek gdyby przydała się do samoobrony – fajno, nie kłóce się z tym, każdy ma prawo do własnych poglądów. Nie krytykuje choć moja tolerancja nie rozciągaja się już na pomysł nauczycieli z bronią – już pisałam kilka dni temu czemu smieszny. Ale czemu u licha ty dogryzasz ludziom którzy mają poglądy inne niż ty? (I nie przedstawiaj.mi proszę naszych cytatów z całego tygodnia kto powiedział co i o której godzinie… ;-))

  195. Żorż Ponimirski
    11 października o godz. 2:39

    Słusznie napisał

  196. lonefather
    11 października o godz. 0:31
    Andrzej Leder „Prześniona rewolucja”. Niegłupie. Tym mocniej, trzeba docenić wielkość poświęcenia jk , chce nam załatwić hurtowe katharsis (w roli tego kozła, co to gnano w pustynię) . Za rozbiory, pańszczyznę, okupację, powstania, komunę i niezdany egzamin aplikancki magistra Ziobro.

  197. Kostka
    11 października o godz. 7:44
    Kosteczko, przyszla mi do glowy taka myśl. Jest nas na świecie już 7 miliardów. Ziemia zaczyna juz się uginać pod ciężarem ludzkości. I sprytna przyroda (dla wierzących bozia) chce jakoś na to zaradzić.Kiedyś zsyłała na nas zarazy;dzumy, czarne ospy, malarie, krwawe wojny itp. Ale sprytny człowiek dał sobie z tym radę, wymyslil szczepionki. Potem przyszły aids, ebola i pewnie niedługo znowu coś nam sprokuruje i ponownie trzeba bedzie wymyslić jakąś tarczę na ten kolejny atak. Globalne wojny też się skończyły (to już ponad 70 lat). Więc natura postanowiła uderzyć perfidniej; wymyslila antyszczepionkowców, czyli ludzików, którzy walczą o to abysmy się sami rozbroili, podsuwając im różne pseudonaukowe argumenty o wywoływaniu autyzmu przez szczepionki. Tak samo jest z tymi zwolenikami masowego posiadania broni według których im jej więcej, im łatwiejszy jej dostęp dla świrów, porzuconych przez kobiety kochanków, niesłusznie wypierdolonych przez szefa pracowników, fanatyków tym będzie bezpieczniej, bo uzbrojony nauczyciel trachnie, tratata, takiego świra albo porzuconego kochanka.
    I zauważ, że w ten sposób bedzie nas mniej na świecie, możę znow ludzka populacja skurczy się do 1,5 miliarda, jak to było za mojego dzieciństwa. A zagrożone wyginięciem wieloryby, goryle, tygrysy syberyjskie, słonie, nosorożce odetchną z ulgą.
    Ta moja myśl wygląda na kolejną spiskową teorię insynuując,że stoi za tym przyroda (vel bozia), ale coś w tym jest. Jeśli dołaczymy do tego dzialania pisowskiej menazerii, ogłupiajacego naród kleru, to, że na szczęscie Jarosław K nie rozmnaża się i nie przekazuje swoich genów , to wszystko razem składa się na dość przekonujący obraz, take puzzle, które coraz lepiej do siebie pasują.
    Myślę więc , że tacy obrońcy powszechnego dostępu do broni, jak np. namargineska służyą temu zbożemu celowi; ,b>Żeby Ziemia nie uginała się pod ciężarem 7 miliardow ludzi

  198. Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje – powiedział w 2014 roku – http://www.newsweek.pl/polska/czy-prawo-obowiazuje-katolikow-niekoniecznie-twierdzi-ojciec-rydzyk,artykuly,350375,1.html – Tadeusz Rydzyk. No i nie obowiązuje go do dziś.

  199. gotkowal
    11 października o godz. 7:49

    thx za Ladera

    A jk mowiac o rewolucji i zmianie systemu, w wywiadzie z Teresa Toranska powiedzial, ze zmiana systemu, rewolucyjna zmiana systemu zachodzi przy, czy poprzez oczyszczenie w rozlanej krwi. Czy jakos podobnie z tym sensem wlasnie. Choc mogl to, znajac jk powiedziec przez pytanie o to czy skuteczna zmiana moze sie obyc bez przelania krwi? Tak to zrozumialem i mam wrazenie, ze inni tez, bo po tym wywiadzie malo kto z powaznych ludzi chcal sie z jk zadawac.

  200. Lewy
    11 października o godz. 9:15

    A wiesz Lewusku, że też przyszło mi to do głowy – jedno dziecko mniej, jedno dziecko wiecej (z tego przykladu „najwyżej zginie tylko jedno dziecko”) co to za różnica (zwłaszcza dla tych którzy mają tylko jedno dziecko) . W sytuacji globalnego przeludnienia to pikuś więc może tak właśnie przyroda zaczyna regulować wielkość populacji. Nie wiem czemu głupie rządy w niektórych krajach jeszcze na to nie wpadły. Może powinniśmy się cieszyć że to właśnie Stany już się od lat regulują swoją populację w taki naturalny sposób…Ale kończe z sarkazmem bo są rzeczy z których trudno się nasmiewac. Poza tym przerwa na kawę mi się kończy 😉

  201. lonefather
    10 października o godz. 23:59

    U mnie to samo – za każdym razem (były ich może ze dwa) wielka aplikacja z tłumaczeniem czemu potrzebuje zabrać młodego ze szkoły na 2-3 dni, szkoła grzecznie się zgadza i mówi że wszystko rozumie ale nieobecność i tak jest oficjalnie zarejstrowana jako nieusprawiedliwiona. Reszta zależy od tego jak bardzo „strict” jest dany council w egzekwowaniu. Ponoć mój nie tak bardzo ale i tak wolę nie sprawdzać! Mam teorie spiskowa! (a co tam). To pewnie lobby firm turystycznych i samolotowych…. 😉

  202. anumlik
    11 października o godz. 9:47

    „Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje – powiedział w 2014 roku” Rydzyk

    I jego i wielu innych braci w wierze. Fajnie być katolikiem. A artykul świadczy głównie o nieudolności państwa w egzekwowaniu istniejącego prawa

  203. Ewa-Joanna
    10 października o godz. 21:52

    Łomatkoboskogładelupsko! Jako czytata posiadasz wiadomości, że panów połuczam od pierwszej komunii świętej. To siądźmy razem na przyzbie abo gdzie i połuczajmy, bo mnie już ręce bolo.
    Bo z drugiej strony wiesz pewnie bez przypominania: jeszcze tak w historii cywilizacji chrześcijańskiej nie było, żeby tak było, że patriarchaci sami, po dobroci, zauważyli, że kobieta to człowiek.
    U mnie w domu, oraz w piwnicy panuje pełne człowieczeństwo wszystkich ze wszystkimi, włącznie z psem, z którym często dyskutujemy o filozofii i to on zwykle ma rację.

  204. mag
    10 października o godz. 22:59

    Melduję, że w konkretnym działaniu potwierdzam.

  205. Żorż Ponimirski
    11 października o godz. 2:39

    Czołem Żorżyku!
    Tak jest, a oprócz tego trzeba wierzyć w człowieka, koleś 😀

  206. @Lewy
    11 października o godz. 9:15

    Można sie wszędzie dopatrzeć ujemnego (stabilizującego) sprzężenia zwrotnego, np. w zmianach klimatycznych.
    U tzw. absolutnej większości populacji występuje indywidualne pragnienie wolności. Na ogół jest ono mocno przytłumione i manifestuje się lokalnie np. biciem żony. Za to powszechnie manifestuje się chęcią posiadania i permanentnego używania własnego samochodu. Z każdego innego punktu widzenia – poza indywidualnym, posiadacza i używacza – jest to absolutnie nieracjonalne, bo za drogie (zużycie paliwa na osobo-kilometr jest znacznie wyższe, niż w jakiejkolwiek komunikacji masowej), bo niszczy przyrodę (setki kilometrów kwadratowych zabetonowe pod drogi), bo zatruwa powietrze, bo niebezpieczne (liczba ofiar śmiertelnych na drogach jest imponująca), bo nie przyspiesza podróży (przez gigantyczne korki wręcz opóźnia), itd., itp. Dlaczego więc ludzkość nie rezygnuje z prywatnych aut? Bo one dają namiastkę wolności (wybieram drogę i sposób jazdy) oraz panowania nad maszyną i okolicą. Jest to szczególnie ważne dla tzw. niedzielnych kierowców.
    Drugim takim samym popędem jest chęć posiadania broni. Dokładnie z tego samego powodu – namiastka wolności i „dam radę”. O ile w przypadku samochodu możemy liczyć na poduszki powietrzne łagodzące skutki naszych „umiejętności”, o tyle trudno sobie wyobrazić permanentne używanie kamizelek kuloodpornych.

  207. Kostka
    11 października o godz. 10:38
    anumlik
    11 października o godz. 9:47
    „Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje – powiedział w 2014 roku” Rydzyk
    I jego i wielu innych braci w wierze. Fajnie być katolikiem. A artykul świadczy głównie o nieudolności państwa w egzekwowaniu istniejącego prawa

    Mój komentarz
    Artykuł świadczy o czymś bardziej zasadniczym – o stosunku obywateli do prawa i państwa, o poszanowaniu dla prawa, o rozumieniu prawa i uznaniu dla jego funkcji w państwie.

    Wypowiedź tego rodzaju – ja jako katolik nie uznaję prawa (z powodów wydumanych, jak np. wyższość prawa naturalnego nad pisanym, prawa bożego nad prawem świeckim, itp.) w państwie prawa powinna natychmiast wzbudzić zdecydowaną reakcję obywateli oraz instytucji kościelnych i państwowych. Ale nie w Umęczonej, w której pojęcia takie jak prawda, prawo, sprawiedliwość są tak zwijalne i rozwijalne jak peleryna z ortalionu – można nią przykryć całego człowieka, ale równie łatwo można ją złożyć i schować do kieszeni.
    Pzdr, TJ

  208. Qba
    11 października o godz. 11:04
    A ja mam poczucie wolności kiedy sobie jade na rowerze,korki mnie nie dotyczą. Rozwścieczeni kierowcy stoją, trąbią posuwając się kilka metrow na godzinie w czasie od 16tej do 19tej. Ja mam rower, ewentualnie metro, tramwaj, autobus, a te wolne duchy w swych gablotach, zasmradzjący powietrze, każdy z wlasnym ciałem transportuje tonę żelastwa, plastiku..ale czuje sie jak król w karecie.

  209. Tanaka
    Tanaczku, akurat Ciebie nie posądzałabym o niewspieranie kobiet. W życiu. Tylko jakoś źle wybrzmiało twoje zaangażowanie poprzez ochrzanianie tych, co trzymają się jakby z boku.
    Skoro już mowa o takiej czy innej aktywności kobiet na rzecz ich samych, do szalu doprowadzają mnie panowie, którzy wstawiają gadki w stylu – oczywiście macie rację, ale te szurnięte feministki jak Szczuka czy Gretkowska to coś nie teges.
    Kurde, skąd ten „zły” dzwonek w tyle głowy na dźwięk słowa feministka i kretyńskie skojarzenia na temat ich wyglądu czy rzekomej, wdrukowanej wręcz niechęci do mężczyzn.

  210. Tanaka
    „Nie wspieranie” chyba być powinno.
    Ech ta pisownia „nie” z częściami mowy.

  211. Niech będzie pochwalony Jerzy Urban!

    A tak poza tym @Tanaka, człowiek- to brzmi durnie.  😉
    Istotnego nie widać– dobre, już to czuje. ;)‎

    Fajnie Kosteczko, że się ze mną zgadzasz i nie kopiesz po kostkach. 😉 
    Namargineska jest w porządku, tyle że narwana trochę, bo to babeczka temperamentna.

    Ukłony po sam pas @Namarginesko. 😉

    I pozdrówki dla gangu emerytów i ateistycznej spółki. 

    Oddzielne pozdrówki dla młodzieżowej mag-encji, królowej bloga. 🙂

    @Tobermorciu, gdzieś tam mi się obiło, że Ci się nowy Przekrój nie przyjął, a ja znalazłem w nim wiele ciekawych tekstów i tekścików. ;)‎

    Musiała być masa uśmieszków, to z czystej sympatyi. :)‎

  212. Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje – powiedział w 2014 roku‎– Tadeusz Rydzyk.

    Jak wprowadzą prawo boskie, to mnie jako bezbożnika wnicniewierzącego obowiązywać nie będzie, tyle że gdzie tu się odwołać wtedy. 

    Czy wyrocznia delficka wciąż działa, hę?  Potrzebuję informacji. :)‎

  213. @Żorż Ponimirski
    Salute Żorzyku!
    Mieliśmy pospacerować z panną Zosieńką i jej mamą po Żoliborzu, a tu wiosna i lato przeminęły, jesień w coraz późniejszej odsłonie…
    Przyszedł mi właśnie do głowy szatański pomysł. A gdyby tak spotkać się z dziadkiem Lewym, który będzie u mnie z piątku na sobotę?
    Niczego z nim nie uzgadniałam, ale chyba nie miałby nic naprzeciwko.

  214. @mag
    Oczywiście, że z Żorżykiem chętnie się spotkam. On jako doświadczony bezbożnik pewnie mi dostarczy informacji, jak postępować z nachalnym kaka, co by mi nie ochrzscili wnuka. A żorżykowa Zosieńka to doświadczona osoba w zakresie niepokropku. Czy aby jej nie nie wyrastają małe rożki ? Ale dla mojego wnuka już za stara. Zresztą zaręczyłem go z Julką, starszą tylko o pół roku, córką Sycylijczyka. Świetny facet i chyba nie z mafii, bo jest lekarzem, mieszka w Brukseli i gra na pianinie. Ale z ta mafią to nigdy nie wiadomo

  215. mag
    11 października o godz. 12:11

    Mag, przenaj, czasem mi się coś przypomina, to mi się przypomniało, że jeden z pierwszych wstępniaków jaki się na blogu pojawił, mojej roboty, był o kobietach ciskających szmatę i wstających z kościelnej posadzki. Były też inne, o podobnym wydźwięku, a ile natrzaskałem komentarzy w tj sprawie, to i święty Onufry nie zliczy, chociaż podobno do trzech tysięcy umie.
    Jakoś mi się zdaje, że taki malutki kawałek właściwej roboty odwalam.

    W komentarzu do @Jiby napisałem rzeczy jak najpozytywniejsze, bardziej autorka niż ja miała wątpliwość co do kobiet wolących iść do salonu meblowego niż myśleć, czy działać w sprawie kobiecej, jak, zapewne,powiedziałby Boy, wielki kobiet przyjaciel, a przez to wielki wróg biskupów oraz polskiej mentalnej i kulturowej pleśni.
    Odniosłem moją krytykę do kobiet, które w nosie mają inne kobiety, ale i same siebie także. Choć im się zdaje, że ich sprawy kobiet nie dotyczą, bo dzieciaki już urodziły i coś tam jeszcze, to ponieważ są kobietami, ich także dotyczy sprawa kobieca Dyskryminacja działa bowiem gatunkowo, a nie osobowo. Dziwi mnie i oburza nielojalność która – w tej sprawie – jest bez dwóch zdań, dobra. na to zresztą narzekają te kobiety, które się angażują: jak mamy osiągnąć cel, skoro tak wiele kobiet olewa tak fundamentalne sprawy kobiece? A kobieta, jako taka, to w Polsce podczłowiek. Co mnie wk….ia, bo dla mnie jest człowiekiem takim jak ja sam, a nawet czasem mi się zdaje, że cokolwiek lepszym.
    @Ewa-Joanna trzasnęła więc o podłogę uniósłszy się niecelnym wkurzeniem. Jak się wkurzać, to na tych co należy. To podstawowa zasada ekonomii wydatkowania energii oraz logiki.
    A Kazimierę Szczukę bardzo lubię oraz mam dla niej jednoznaczne uznanie za działalność oraz się wkurzam na wybrzydzaczy wobec feministek.
    Sam jestem wobec siebie zdumiony, że w ogóle to przypominam, bo mnóstwo razy stanowisko przedstawiałem. Ale, żeby nie było, że nie ma odpowiedzi na @Ewy i Twój wpis, to jest.

  216. @mag, qrde blaszka, no nie wyszło ze spacerem, za dużo na głowie, a poza tym byłaś długo nieobecna na blogu. No i Zośka odkąd poszła do żłoba dużo choruje. Ach, nie ważne… Napijmy się! ‎
    https://m.youtube.com/watch?v=h9soSYLCLFE

    Lubię sztańskie pomysły i z przyjemnością zobaczę się z Wami ponownie. Dyabeł czuwa! Zadzwonię w czwartek. ;)‎

  217. Żorż Ponimirski
    11 października o godz. 12:17

    Pochwalony i przewielbiony !

  218. @Żorż Ponimirski
    11 października o godz. 12:17

    Zaraz tam – nie przyjął się 🙄 Przecie napisałem, że da się czytać. Mam jednak w pamięci (i pod ręką) stare numery…
    Format jednakowoż słabo mi konweniuje 🙄

  219. @Lewy, jasne, że bym nie skrzywdził miłości mojego życia pokropkiem, ale póki co rogi od tego nie wyrastają. Ludzie bez bozi są zdrowsi psychicznie od tych z bozią, co zresztą dobrze wiesz, a więc warto chronić przed KaKą. 

    W każdym razie mniej w pogotowiu na KaKę- o ile masz odpowiedni piec- oślepiające skręty rozżarzonych do białości wytopów. ;)‎

  220. Tobermory
    11 października o godz. 13:34

    To coś mi się pogmerało w takim razie. Ja uwielbiam ten format, choć w niektórych pozycjach jest niewygodny. Każdy numer to świetna przygoda na wiele wieczorów. Mojej córci pokazuje ilustracje, mamy wtedy ciekawe zajęcie na godzinę przynajmniej. ‎

  221. Na marginesie
    10 października o godz. 23:36

    1) Oskarżasz innych o demagogiczne chwyty, Twój przykład z włamywaczem porywającym dziecko to również czysta demagogia. Następnym razem porywacz dziecka przyjdzie uzbrojony, a jeszcze kolejnym przyjdzie trzech uzbrojonych osiłków. Uzbrojona matka nie rozwiązuje konfliktu, ona go eskaluje.

    2) Inna „demagogiczna” historyjka ode mnie, ale za to autentyczna. Cytuję z pamięci świadka strzelaniny na premierze Batmana w Aurorze, „ciemność, serie strzałów, rozpaczliwe krzyki ludzi. Chowają się między rzędami krzeseł, on też leży na podłodze. W przerwie między siedzeniami widzi napastnika, miałby teraz czystą linię strzału. Gdyby tylko miał broń, ale pistolet został w domu. Błąd, prawda?
    Tylko że to nie był napastnik, a ktoś kto go chciał powstrzymać.
    W tej właśnie chwili zastrzeliłby niewinnego człowieka. I rozpętałby jeszcze większą jatkę. ”

    3) Pomyśl, że przyjeżdża policja, i pierwsze co widzi to strzelający „obywatel”. Jestem niemal pewna że go zabijają na miejscu, skoro zdarzyło im się zastrzelić małego chłopca (prawda że czarnego), z zabawkowym pistolecikiem.

    4) Piszesz „W USA. Weszło „do kanonu podstawowych swobód obywatelskich” razem z ichnią konstytucją.”
    No to porozmawiajmy o tej naszej konstytucji. Przytoczę jej drugą poprawkę, verbatim i w tłumaczeniu.
    A well regulated Militia, being necessary to the security of a free state, the right of the people to keep and bear Arms, shall not be infringed
    Dobrze uregulowana Milicja, która jest konieczna dla bezpieczeństwa wolnego państwa, prawa ludzi do przechowywania i noszenia broni, nie będzie naruszona

    Tylko Sąd Najwyższy jeden wie jak ta poprawka pozwala by nieuregulowana nie-milicja miała swobodny dostęp do dowolnego rodzaju i dowolnej ilości broni.

    Jak widać nasi ojcowie założyciele byli też całkiem niegłupi. Jakiś inny sąd najwyższy kiedyś tam powie że ograniczony dostęp do broni jest jak najbardziej konstytucyjny. Trzeba mieć nadzieję.

    5) Policja w Stanach jest dość sprawna, ale popatrz co robią tam gdzie spodziewają się uzbrojonych ludzi, strzelają bez ostrzeżenia. Bo ktoś sięgnął po portfel w kieszeni. W czarnych dzielnicach jest regularna wojna z policją. To nie jest powód do dumy, ani wzór do naśladowania.

    6) Tak do końca to nie mogę się połapać o co Ci dokładnie chodzi w tej debacie. Mówisz o „demonizowaniu” i o „tabu”. No dobra, jestem za. Nie demonizujmy, i niech nie będzie tabu. Ale co dalej? Jaki problem chcemy rozwiązać? Zmilitaryzowana szkoła to nie jest więcej wolności, tylko mniej. Pewnie, na rzecz bezpieczeństwa ograniczmy sami sobie wolność, na przykład na lotniskach. Szkoły z uzbrojonym strażnikiem, bramką, automatycznym rozpoznawaniem twarzy już u nas są. Na szczęście nie wszędzie. Ale może to jest nasza przyszłość. Może uważasz że to byłaby „właściwsza” odpowiedź również w Szkocji.
    Dla mnie jest to przerażająca perspektywa. Czego by nie wybrać, jednym się wolność rozszerza, innym ogranicza. Nie ma tu win-win.

  222. Tanaka
    No już dobrze, dobrze.

  223. @act – 7:41

    „Credo dyslektyka: I believe in Dog.”

    A ten dyslektyk na tym blogu mieszka? Jesli tak to read on

    http://static.lakana.com/media.fox2detroit.com/photo/2016/07/12/church-sign_1468382812174_1614639_ver1.0_640_360.jpg

  224. mag
    11 października o godz. 14:14

    „zjedz cukierek” 😀
    ale:
    „alkohol to największa trucizna!”

  225. @Orteq 11 października o godz. 6:48

    „Podobno wiara czyni cuda… dotyczy to również wiary w statystyki.”
    Mowisz o lies, damn lies and statistics? A gdzie wiara tam? O cudach nawet nie wspominam. A powinienem. Bo prawdziwa wiara czyni cuda, mowia

    Mówię o takim scenariuszu: w pewnej szkole odbyła się masakra i zastrzelono ileś tam dzieci. Straumatyzowane matki, media i oburzona opinia publiczna – wszyscy zażądali ograniczenia dostępu do broni palnej dla wszystkich obateli jak leci. Nowe przepisy wprowadzono, a po kilku latach okazało się, że nie było następnej masakry. Albo była, ale jakby nieco mniejsza.

    Cud prawdziwy, krakowiacy i górale! Nowe prawo było słuszne !!! Wspólnymi siłami daliśmy odpór uzbrojonym terrorystom! Logiczne, prawda? Tylko niestety nie sposób ustalić, co by było, gdyby dostępu do broni nie ograniczono. A całkiem możliwe, że masakra i tak by się nie powtórzyła. Statystyki można dowolnie interpretować. A wiara czyni cuda – bo skojarzenie nowych przepisów z niewystąpieniem następnej masakry to kwestia wiary.

    P.S. Nadal czytam „Homo Deus” Yavala Harari. Bardzo ciekawie interpretuje wiarę i religię. Jego zdaniem homo sapiens opanował świat dzięki wierze – w mity, boskiego krokodyla, pana Bozię, Microsoft i Google. Oraz inne jednoczące ludzi przekonania. Na przykład w pieniądze.

  226. @Kostka 11 października o godz. 7:43
    Tu nie ma o czym dyskutować. Nie w tym stylu.

  227. @Lewy 11 października o godz. 9:15

    Naprawdę nie umiesz przymilać się do Kostki bez kopania po kostkach namargineski?
    Bronię dostępu do broni dla zasady – bo nikt go nie broni. I byłam ciekawa, co wyniknie, gdy zamieszam. A co wynikło – to widać, słychać i czuć. Czuć przede wszystkim.

    Co do ograniczenia liczby homo sapiens – natura wcale nie potrzebuje giwery. Ma na to prostsze i bardziej skuteczne sposoby. Na przykład ślepe naboje – jakość spermy jest globalnie coraz gorsza.

    Ostatnia książka Dana Browna była właśnie o tym – tyle że Brown wymyślił wirus. Powieść niezbyt mądra, ale symptomatyczna – Brown całkiem dobrze wyczuwa, czym przejmie się tzw. opinia publiczna.

    P.S. Wnuk z in vitro świetna rzecz – gratulacje!

  228. @Kostka 11 października o godz. 10:25

    A wiesz Lewusku, że też przyszło mi to do głowy – jedno dziecko mniej, jedno dziecko wiecej (z tego przykladu „najwyżej zginie tylko jedno dziecko”) co to za różnica (zwłaszcza dla tych którzy mają tylko jedno dziecko) .

    @Kostka 11 października o godz. 7:43
    (I nie przedstawiaj.mi proszę naszych cytatów z całego tygodnia kto powiedział co i o której godzinie… ;-))

    „Najwyżej zginie jedno dziecko” będzie kosteczce odbijać się czkawką? A najważniejsze, żeby namargineska nie „przedstawiła cytatów z całego tygodnia” i nie przypomniała, o co naprawdę chodziło…

    Ale namargineska jednak przypomni. Demagogiczne pytanie do mnie brzmiało „co się stanie, jeśli sprawca masakry zasłoni się dzieckiem” – ach, ach! Jak można wtedy do niego strzelić? Oczywiście, należy nie strzelać (bo można omyłkowo trafić dziecko) i pozwolić mu zastrzelić setkę dzieci. Setka dzieci to dla Kostki mięta z bubrem, byle tylko nie uszkodzić jednego dziecka. A ta bezduszna namargineska zapodała, że „zginie najwyżej jedno dziecko”, co należy jej wytykać ad nauseam.

  229. @Żorż Ponimirski 11 października o godz. 12:17

    Witaj Żorż! Namargineska nie jest wcale „temperamentna”, po prostu jest od Kostki całkowicie różna. Przy czym nie chodzi nawet o człowieka, chodzi o awatar, czyli osobowość internetową.

    Kłaniam się wzajemnie, miło że wróciłeś 🙂

  230. Tanaka
    A ja, mimo wszystko, polecam za Żorżykiem
    https://m.youtube.com/watch?v=h9soSYLCLFE

  231. @namarginesko
    Wybacz,ale ja się nie przymilam do Kostki, tylko ja ją lubie jak wielu a tym blogu. Coś się z Tobą dzieje niedobrego. Jesteś agresywna, a zarzucasz innym agresje. Po co ciągniesz ten temat broni palnej wywoląc niepotrzebną dyskusję. Może brak Ci dezertera, przed którym tak uporczywie ostrzegalaś i teraz szamoczesz się. Szkoda .
    Dzieki za gratulacje.

  232. mag
    11 października o godz. 16:07

    Ja tam nie widzę mimowszystkiego, ale widzę, co dajesz/dajecie z Żorżykiem: cud – Wojciecha Pokorę.
    Dzięki, albo diki, jak mówią Czesi 🙂

  233. Instytut Ks. Piotra Skargi, ul. Augustiańska 28, 31-064 Kraków, tel. (12)423 44 23
    http://www.piotrskarga.pl

    Ten naciągacz, podpisany jako „Sławomir Olejniczak Prezes Instytutu”, przysłał na dane osobowe mojej żony naciągacko-religiancki bełkot wzmocniony paciorkami dla dzikusów, zwanymi „różańcem” oraz gotowiutkim, wypełnionym przekazem pocztowym, w którym należy wpisać tylko sumę. Powiada on tak:

    „Proszę, aby Pani sama zdecydowała, jaką kwotą może Pani wesprzeć tę naszą akcję. 20 złotych? 30 złotych? a może 50 albo sto złotych?

    Niech to będzie akt Pani dobrej woli!

    Powiem tylko, że dzięki Pani wielu naszych bliźnich zacznie rozwiązywać swe problemy z pomocą Różańca. To – zgodnie ze słowami Matki Bożej – najlepszy i najskuteczniejszy sposób”.

    Zastanawiałem się, skąd te nienapasione szczury wytrzasnęły dane mojej żony. Ktoś na blogu podpowiedział, że od proboszcza. Ale my w żadnym probostwie się nie meldowaliśmy, choć fakt, że żona trzydzieści parę lat temu przyjęła parę razy katabasa zbierającego podłą mamonę, jak się to mówi, po kolędzie. Nic nie mówiłem, ale kto z kim poprzestaje, takim się staje, więc w końcu nauczyła się nie patrzeć na to, co ludzie powiedzą i mamy spokój.
    Nie zauważyłem, że pod bełkotami jest podane żródło, skąd naciągacze ściągnęli dane. Oto ono:

    „Państwa dane pochodzą z bazy administrowanej przez Call4You Sp.j. z siedzibą w Poznaniu (61-028), przy ul. Warszawskiej 39/41i zostały udostępnione do jednorazowego wykorzystania w celach marketingowych”.

    Bardzo ciekawe, jaką drogą dane mojej żony znalazły się w Poznaniu w jakiejś cholernej niezidentyfikowanej bazie i na jakiej podstawie baza te dane bez wiedzy i woli mojej żony je komuś udostępnia

    Więc mówię teraz do wszystkich wzdychających na blogu i poza nim z powodu bierności ludu bożego i kobiet jego. A czego oczekujecie od tych, którzy z nabożeństwem czytują podobne bzdety, obcałowują plastykowe paciorki i krzyżyk, wieszają w chałupie na honorowym miejscu i w te pędy lecą na pocztę wysyłać 100 zł? Takieśta uczone, a nie wieta, że nienauczony w młodych latach aktywności nigdy nie będzie aktywny i żadne wzdychania, wymówki ani nawet joby nie pomogą. Tym bardziej nie pomoże milionkrotne apelowanie „Trzeba myśleć” do człowieka nie umiejącego myśleć albo „Płyń!” do człowieka nieumiejącego pływać. Mojej mamie, u której znalazłem furę tych łajdackich, naciągackich świństw z Krakowa (starsze miały wycięte druki przekazów, najmłodsze już były nieruszone i niewypełnione) pomogła dopiero demencja.

  234. P.S. A tak w ogóle prawo do posiadania broni to jeszcze jedno z „niezbywalnych” (czy naprawdę niezbywalnych?) praw obywatelskich, z których chętnie rezygnujemy w imię iluzji bezpieczeństwa, jaką (podobno) nam zapewnia współczesne państwo opiekuńcze.

    W Wlk. Brytanii są kamery na każdym kroku. Naturalnie, dla bezpieczeństwa obywateli! Bo człowiek uczciwy nie ma się czego bać? No jasne. Zakładając, że służby publiczne są doskonałe, nieprzekupne i nieomylne. Ditto algorytm internetowy, który „powinien” wyławiać podejrzane treści. Algorytm tworzą ludzie – ale nikt go tak naprawdę nie kontroluje. Sprawdźcie na youtube – działanie algorytmu nikt nie wyjaśni.

    Ile naprawdę może państwo? Niestety, ale coraz mniej. Bardziej się liczą korporacje. Państwo to za mały gracz na globalnym rynku. A tak w ogóle rola silnych państw raczej powoli odchodzi w przeszłość.

    Mimo wszystko lubię oglądać brytyjskie seriale, bo są odbiciem pewnej mentalności. Mentalności – ni miej ni więcej – tylko byłomocarstwowej. Byłe mocarstwo, od II wojny zbankrutowane, ale jednak w dalszym ciągu z pretensjami. Tez z iluzją uporządkowanego świata. I kiedy widzę w „Midsomer Murders” jak flegmatyczny inspektor Barnaby czule przemawia do uzbrojonego bandyty (bo brytyjscy policjanci nie noszą broni) i w efekcie tej przemowy odbiera mu pistolet i zakłada kajdanki, to stają mi w oczach łzy – śmiechu. Mit w działaniu.

    Terry Pratchett, skądinąd Brit, ale raczej pozbawiony iluzji, pisał gdzieś o tym, że policja realnie nie jest w stanie utrzymać porządku – działa raczej jako straszak psychologiczny. Coś podobnego sugeruje Yaval Harari – że na straży porządku społecznego stoją mity. Takiej, jak mit o „bezpieczeństwie” jakie zapewni (hi hi !!!) powszechne rozbrojenie obateli. Bo szara masa wcale broni nie potrzebuje… To jest artykuł wiary. Oczywiście!

  235. Na marginesie
    11 października o godz. 15:08

    Mój komentarz
    Twoja intetrpretacja wymowy danych statystycznych jest sprowadzana do rozpatrzenia przykładu, w którym występuje jeden przypadek (strzelanki) i zadania retorycznego pytania – a skąd wiemy, że to zaszło za przyczyną poprawek w prawie utrudniających dostęp obywatelom do broni?

    Chodzi mi o Twoją niewzruszoność w rozpatrywaniu wpływu korekcji prawa w kierunku utrudnienia posiadania broni obywatelom na częstość strzelanek, niewzruszoność powziętą na podstawie jednego przypadku strzelanki, który, jak powiadasz mógł się zdarzyć, ale i mógł się nie zdarzyć.

    To jest podejście do statystki niepoprawne.
    Aby oszacować skutki statystycznie jakiegoś działania należy wziąć pod uwagę ilość zdarzeń w jakimś okresie przed korektą prawa oraz ilość zdarzeń w okresie po korekcie prawa i porównać te ilości.

    Jeśli przed poprawką w prawie było np. w ciągu 10 lat 10 strzelanek, a po poprawce w ciągu np. 5, czy 6 lat jedna strzelanka, to coś w tym jest statystycznie istotnego.

    Statystyka, to jest takie zwierzę, które się żywi ilością zdarzeń i nigdy nie powie prawdy w 100 % , jak to niekiedy się zakłada, tylko powie „prawdę” bardziej lub mniej prawdopodobną. Statystyka nie daje pewności, daje oszacowanie.

    Wszystkimi zdarzeniami rządzi statystyka, przy czym te zdarzenia, które zachodzą z prawdopodobieństwem np. 80 %, są traktowane jako ryzykowne w przewidywaniu, a zdarzenia zachodzące z prawdopodobieństwem np. 99, 99 % w większości zastosowań są traktowane jako pewne.
    Niemniej jeśli strzelanek przedtem było 10 na 10 lat, a potem ta ilość wyniosła np. 5 przez 10 lat, to średnia ilość zdarzeń się zmniejszyła. To mówi nam statystyka. Nie mówi nam kiedy następne zdarzenie wystąpi, nie mówi nam z jakiego powodu wystąpiło zmniejszenie, lecz mówi nam, że strzelanki występują rzadziej.
    Pzdr, TJ

  236. @Lewy 11 października o godz. 16:14
    A w którym miejscu jestem agresywna? Po prostu odpowiadam za zaczepki i krzywdzące zarzuty. Ty lubisz kobiety konwencjonalnie milusie, a ja ci nie pasuję do tego modelu. Dlatego stale się do mnie o coś przyczepiasz. Nie pierwszy raz. Zastanow sie, co robisz.

  237. @ Izabella, dzieki. Nie umiem tak precyzyjnie napisac i odpuscilam dyskusje forumowych specjalistow, co to wiedza na pewno ze bron moze nie jest taka zla. Oczywiscie w stosownymch rekach, ale za kazdym razem nie dodaja, ze musi to byc na strzelnicy z nieruchomym celem, a moze nawet ruchomym celem. Np. przebiega zajaczek, lub stado zajaczkow.
    Rozmawialam niedawno z bliskimi powtarzajac moja niewiare w cokolwiek w tym zakresie a oni mowia tak jak ty, ze nic nie jest wieczne podajac mnostwo przykladow jak wiele sie jednak zmienilo w roznych sprawach chociazby w ostatnich 50 latach.
    „Nowy dzien, nowy dolar”, zglupiec mozna!! W Kalifornii w Dolinie Napa, ale nie tylko straszliwe pozary, zginelo 17 osob, prawie 200 zaginionych, co mozna zrozumiec jako….. W sumie kilkadziesiat pozarow wzdluz omal calej Kaliforni, a polscy dziennikarze zwracaja uwage, ze cena win kalifornijskich moze wzrosnac, na to komentatorzy pisza, ze im nie zalezy, bo takiego wina to oni patykiem by nie dotkneli, a pozostale komentarze to teorie polityczno-spiskowe. Empatia, empatia… moze jednak w Ameryce nie jest tak zle, bo tu komentatorzy zaczeliby od wpisow: tragedia, modlimy sie za was, posylamy nasze dobre mysli…nawet jak by to byli ludzie z nieznanego im kraju.
    A Trynidad@Tobago wyelilminowal USA z Mistrzostw Swiata. Mozna sobie wyobrazic radosc i dume przeciwnika. Nie, to nie jest juz tylko ciekawostka rozrywkowa USA. Wobec wzrastajacej populacji ludzi interesujacych sie pilka nozna (Latynosi, mlodzi Amerykanie) jest to kwestia polityczna. Czy beda chetni do inwestowanie w tak niepewny biznes. Zwlaszcza, ze nie mozna dyskutowac na okolicznosc tego sportu, czy zawodnicy moga kleczec czy tez im nie wolno.
    Z bardziej nosnych tematow to skandal o sexual harassment w wykonaniu najwiekszego mogula Hollywood -oddanego przyjaciela i donatora demokratow. Meskie ego, tu powinnam napisac cos wulgarnego, orientacji politycznej nie wybiera. Na okolicznosc ewentualnych sprawa sadowych klania sie 7-ma poprawka, pozwalajaca odmowic zeznawania). Ameryka nie musi ciagle zmieniac Konstytucji, na wszystko ma 22 poprawki ( nie wiem dokladnie ile) i tez Sad Najwyzszy, ktorego sklad jest taki jak se zwycieski prezydent zamianuje na wolne miejsce. To wszystko mimo mojej ironii nie jest tak calkiem zle na przestrzeni histori tego kraju. Wiem, wiem smiesznie krotkiej w porownaniu z tysiacletnia i wiecej tradycja Polski.
    O takim drobiazdzku jak wczorajscy pomysl nr 45, ze zwiekszy 10-krotnie arsenal nuklearny nie warto nawet wspominac, przeciez nikt nie bierze juz powaznie jego pomyslow i nie ma watpliwosci, ze predzej go zawiaza w kaftan bezpieczenstwa niz pozwola mu zrealizowac jego pogrozki godne dzieci w piaskownicy.
    Uff, jak zwykle dodam, ze moja „korespondencja” nie musi byc czytana, a papieru i atramentu starczy i dla innych.

  238. @namarginesko
    Rozstanmy sie w pokoju. Nie będę się więcej do ciebie przyczepiać,co ponoć robiłem wielokrotnie. Na paranoje nie ma lekarstwa.

  239. Rozstajesz się w pokoju słowami „na paranoje nie ma lekarstwa”?
    Oj, chyba przegiąłeś, Lewusie

  240. Na marginesie
    11 października o godz. 16:23

    Mój komentarz
    Ależ oczywiście, każda władza uzyskuje porządek za pośrednictwem świadomości obywateli, że tego nie wolno, tamtego nie wolno, a to mi wolno.

    Nie jest to żaden mit, a normalne zachowanie stadne, społeczne wytworzone w trakcie ewolucji przez podstawione w tym celu w każdym osobniku ludzkim zespoły genów przekładające się na działanie mózgu, funkcjonowanie świadomości, geny, których ekspresja jest zależna w dużym stopniu od wychowania i które tworzą w mózgu struktury zawierające (czy nie zawierające, a preferujące) określone reguły myślenia (reguły analizy bieżącej sytuacji) oraz określone modele postępowania w społeczności (w stadzie).

    W uproszczeniu – geny tworzą gotowy formularz-protokół myślenia i postępowania. Każdy gen to jakaś rubryka w nie wypełnionym do końca formularzu. Wychowanie, kształcenie, wpływ otoczenia wypełnia puste rubryki tego protokołu konkretna treścią, przy czym są rubryki, które wymagają jednoznacznego wypełnienia, a są takie, które dopuszczają wypełnienie mniej ścisłe. Są rubryki, które są zdolne przyjąć zapis tylko do pewnego wieku osobnika, a są takie, które można przez całe życie modyfikować.

    Mity są takim rodzajem modyfikacji naszego protokołu myślenia i postępowania, która u jednych daje jednoznaczny wynik, sztywno, ściśle modyfikuje myślenie i zachowanie, usposabia do określonych postępowań, a u drugich modyfikuje elastycznie, szeroko, wariacyjnie.

    Jeden osobnik jest podatny na mity, sekciarstwo i dowodzenie przez silną jednostkę, a drugi będzie preferował niezależność w myśleniu, ale jedność w działaniu, jeszcze inny będzie preferował niezależność w myśleniu i niezależność w działaniu. nic go nie zmieni radykalnie, co najwyżej uprzykrzy mu egzystencję (lub przeciwnie – ozdobi go).
    Pzdr, TJ

  241. @mag
    A bo nie ma ! Stwierdzam to ze smutkiem

  242. wiki

    Sea lioning (also spelled sealioning and sea-lioning) is a type of Internet trolling which consists of bad-faith requests for evidence, or repeated questions, the purpose of which is not clarification or elucidation, but rather an attempt to derail a discussion or to wear down the patience of one’s opponent. The troll who uses this tactic also uses fake civility and feigns offense so as to discredit their target. The term arises from a 2014 edition of the webcomic Wondermark.

  243. Najprymitywniejszą próbą wyjaśnienia różnic w sposobie myślenia różnych typów ludzi jest pochodzenie od prehistorycznego gada – stegozaura, który jak wiadomo miał dwa mózgi na dwóch końcach kręgosłupa. W toku ewolucji cześć ludzi pozostawiła sobie mózg w czaszce, a inna część zadowoliła się tym drugim mózgiem. Stąd zasadnicze różnice w myśleniu tych dwóch typów ludzkich. Przytoczę może wierszyk o stegozaurze aby być lepiej zrozumiałym:
    Stegozaur
    Patrzcie, oto stegozaur,
    co prehistoryczny laur
    zdobył nie za wzrost wspaniały,
    lecz intelekt doskonały.
    Jak to widać z jego kości,
    miał dwa źródła swej mądrości:
    jedno z nich — zwyczajnie w głowie,
    drugie — tam gdzie nie wysłowię.
    Zatem, każde swe marzenie mógł snuć głową lub siedzeniem
    i bez żadnej wątpliwości
    abstrakcyjne zawiłości
    rozstrzygała głowy strona,
    lub też strona — od ogona.
    Był więc mądry i dostojny
    i w dwa swe mózgi zbrojny.
    Gdy mózg przedni był zmęczony,
    to poprzez rdzeń przedłużony
    parę myśli słał tylnemu,
    by się włączył do problemu.
    Gdy jednemu błąd wytknięto
    — gad stał z miną uśmiechniętą,
    bo mózg sąsiad z oponentem
    nowym walczył argumentem.
    Wszystko dwakroć przemyśliwał,
    więc swych zdań nie odwoływał
    i mógł myśleć bez zmęczenia
    o „aspektach zagadnienia”.
    Szkoda, że ten mądry gad
    zgasł przed milionami lat.
    I powiedzcie teraz czy możliwe są mechanizmy demokratyczne z tak różnymi ludźmi? Przecież mamy całkowicie odmienne priorytety i wartości!

  244. „facts don’t matter when opinion is involved”

  245. @izabella 11 października o godz. 14:14

    To jest zupełnie oczywiste – dla jednych „wolność” oznacza swobodny dostęp do broni palnej, dla innych wręcz przeciwnie – bo się tej wizji broni boją. Jedni i drudzy mogą przytaczać liczne przykłady świadczące o tym, że broń mieć warto lub nie warto. Rozumiem, że wpisujesz się w narrację zwolenników całkowitego rozbrojenia ludności, że tak powiem, cywilnej. Broń „powinna” posiadać policja – i tak czy inaczej będą ją mieć gangsterzy. Fajnie będzie? Czy może lepiej żeby, jak w Anglii, zwykły „bobby” był uzbrojony wyłącznie w pałkę i bazował tylko na autorytecie? Tylko co wtedy zrobią „czarni” w tzw. niebezpiecznych dzielnicach?

  246. @Kissa
    Dobry wierszyk. Wynika z niego, ze nad Wisłą zdolność do dyskusji zanika przed milionem lat.

  247. @Lewy 11 października o godz. 16:36
    Trzymam cię za słowo. „Na paranoję nie ma lekarstwa”, to fakt. Dlatego następnym razem gdy chcesz zakrzyknąć „namarginesko, to nie wypada! A to fe!” ugryź się w język.

  248. @NeferNefer 11 października o godz. 17:30
    Najlepiej zgodnie pić sobie z dziobków i we wszystkim się ze sobą zgadzać.
    Wtedy naprawdę będzie cudnie, no nie?

  249. @tejot 11 października o godz. 17:00

    Ładne i mądre. Kwestia negocjowania wolności – do czego lub od czego?
    To jest to.

  250. @Kissa 11 października o godz. 17:31

    I powiedzcie teraz czy możliwe są mechanizmy demokratyczne z tak różnymi ludźmi? Przecież mamy całkowicie odmienne priorytety i wartości!

    Priorytety – tak. Wartości – niekoniecznie. Bo przecież wszystkie odłamy humanizmu (nawet religie udają, że chodzi im o humanizm) dążą w istocie do tego samego celu – szczęścia ludzkości. Różne są tylko metody (porównaj liberalizm, faszyzm i komunizm).

  251. Na marginesie
    11 października o godz. 18:17
    @tejot 11 października o godz. 17:00
    Ładne i mądre. Kwestia negocjowania wolności – do czego lub od czego?
    To jest to.

    Mój komentarz
    Namarginesko, nic nie pisałem o negocjowaniu wolności.
    Pzdr, TJ

  252. Na marginesie
    11 października o godz. 18:06
    Ja nie mam wizji broni, ja mam rzeczywistość broni.

    Nie wiem co rozumiesz przez „całkowite rozbrojenie ludzkości”. Nie mam nic naprzeciwko aby w Stanach ludzie mogli kupić broń, pod pewnymi warunkami, jak „background check”, badania psychiatryczne, wywiad z rodziną, regularne ćwiczenia z bezpieczeństwa. I żeby ilość broni była ograniczona i nie były to karabiny maszynowe. Oraz żeby pewne miejsca były wolne od broni: szkoły, uniwersytety, kina, parki narodowe, sklepy. Bary mogą decydować. Rodzice powinni decydować czy chcą strażnika przed szkołą. To chyba nie jest „całkowite”?

    Co do Europy, nie mieszkam, więc nie mogę za tych ludzi decydować. Natomiast wydaje mi się że posiadają one, te kraje, zdolność cywilizowanej debaty, i jeśli znaczna ilość obywateli uzna że ograniczenia poszły za daleko, to one sobie to rozwiążą. Na pewno nie wprowadzając „wolną amerykankę”.

    Co do Polski jestem przeciw. Żadnych cywilizowanych tradycji tu nie ma. Całkowite rozbrojenie przez następne 50 lat.

    Tylko co wtedy zrobią „czarni” w tzw. niebezpiecznych dzielnicach?
    To jest konflikt którego łatwiej było nie zacząć niż go skończyć. Większość policyjnych zabójstw jest ze strachu. Trochę z nienawiści. Rozbrojenia tych dzielnic oczywiście nie będzie. Nie ma takiej możliwości. Za daleko tam wszystko zaszło. Obama próbował deeskalacji, z różnym skutkiem. Za Trumpa idzie w drugą stronę. Być może czarne społeczności potrzebują swojego Mandeli albo Gandhiego. To znaczy będą musiały nastawić drugi policzek. Bo policja pierwsza nie przestanie strzelać. Ale to się nie odbędzie w najbliższej przyszłości.

    Broń „powinna” posiadać policja – i tak czy inaczej będą ją mieć gangsterzy. Fajnie będzie?
    Dla jasności, ja tu nie jestem po stronie policji.
    Która zresztą się militaryzuje na całym świecie. Gdyby tylko w Stanach, to owszem, można by winić powszechny dostęp do broni, ale widzieliśmy to u Niemców, w Hiszpanii, a nawet chyba w Australii. U nas policja dostaje zrzuty militarnych zabawek od armii. A jak są zabawki to chce się czasem pobawić.

    MIlitaryzacja policji to niestety jest nasz wspólny problem. Uzbrojeniem się tego nie załatwimy, bo podziurawią nas jak sito. Naprawdę chcesz się strzelać z policją?
    Wolna niezależna prasa, na którą musimy płacić. Tani prawnicy dla ludzi w konflikcie z władzą. Domaganie się kamer przy aresztowaniach i na posterunkach. Obywatelskie zaangażowanie po prostu. Jak zwykle łatwych odpowiedzi nie ma.

  253. @Tobermory
    Toby, właśnie przeczytalem powieść Michela Folco „Dieu et nous seuls pouvons” Znając Twoje poczucie humoru, taki czarny humor, bardzo Cię namawiam , będziesz zachwycony. Przecież czytasz po francusku. To historia rodu katów.

  254. zyta2003
    11 października o godz. 16:30

    To że Stany nie zakwalifikowały się do World Cup, to mnie trochę, kurza dupa, boli. Mimo że cieszę się też że zakwalifikowała się Polska. I gdyby grały przeciw sobie to musiałabym wybrać. Ironią losu jest że Ameryka gra lepiej niż w całej swojej historii, ma jakąś nową gwiazdę światowego formatu, i mimo to odpadła. Po raz pierwszy od niepamiętnych dla mnie czasów.

    Śledztwo w sprawie Trumpa się toczy i zatacza coraz szersze kręgi. Tu jeszcze cała masa brudów wylezie zanim się to skończy. Czytałam, że przesłuchali Christophera Steele’a, brytyjskiego szpiega, który, jeśli pamiętasz, sporządził sławetny raport jeszcze przed wyborami. Tylko wtedy nikt nie chciał pisać o niesprawdzonych plotkach.
    Może Trump straszy wojną z Koreą, bo mu się ziemia pali pod nogami? Pamiętasz „Wag the dog”, z Dustinem Hoffmanem i de Niro? To był film o Clintonie i jego wojnie na Bałkanach. Oglądaliśmy go w grupie już parę lat po wybuchu wojny w Iraku. Po filmie siedzieliśmy w ciszy przez parę minut, zanim ktoś wybąknął, „cholera, to jest o wojnie w Iraku”. I pewnie o każdej następnej.

  255. Lewy
    11 października o godz. 19:12
    Jest i po polsku: „Z woli boskiej i katowskiej”. Mój francuski, nie pozwala mi ocenić jakości przekładu, ale książkę można polecać z czystym sumieniem.
    A jako bonus, Kryl po polsku, nieco seriozniej i kto wie, czy znowu nie aktualnie.
    https://www.youtube.com/watch?v=Vmqv1b_0CxU

  256. @Kissa
    Wierszyk fajny, szkoda, że nie podałaś autora, w czym Cię wyręczam. Wierszyk o stegozaurze jest autorstwa Berta Taylora, felietonisty z „Chicago Tribune”, zacytowany przez Hannę Dobrowolską w tłumaczeniu Z. Jaworowskiego, w jej książce „Gady”. Oryginalny tekst mówi o dinozaurze, ale co tam…

  257. izabella
    11 października o godz. 19:13

    Kurza dupa? Bardzo ładnie powiedziane 😀

  258. izabella
    11 października o godz. 19:08
    „Być może czarne społeczności potrzebują swojego Mandeli albo Gandhiego. To znaczy będą musiały nastawić drugi policzek. Bo policja pierwsza nie przestanie strzelać.”

    Źle napisałam. Bo to by sugerowało że nie ma tradycji pokojowego protestu. A ona jest i rośnie w siłę. Ostatnio czarni zawodnicy futbolu amerykańskiego klęczą w czasie hymnu (zamiast stać z ręką na sercu i śpiewać). Działa to na ludzi trumpo-podobnych jak płachta na byka. Nie wiedzieć czemu.

    Chodziło mi bardziej o jakąś oficjalną deklarację, że wyrzekają się przemocy, na pewien czas przynajmniej, i oczekują tego samego.

  259. Kostków, nie ukrywam się tylko odwagi mi nie starcza. A w związku z kk to przeżyliśmy co następuje: parę lat temu zmarła w wieku 64 lat średnia siostra mojego męża. Ponieważ miała być pochowana w innej parafii w grobie rodziców, starsza siostra zapisała karteczkę A5 z informacjami, kim była zmarła . W kościele klecha zaczyna nawijać: zmarła była osobą niezwykłą, pracowała ciężko całe życie i ze wszystkich sił wspierała rodzinę bla , bla, bla… Wszyscy zdębieli, bo: zmarła chorowała od 18-tego roku życia na schizofrenię i nie przepracowała w życiu ani jednego dnia i to rodzina cały czas ją wspierała na różne sposoby. Potem na cmentarzu nikt nie odważył zwrócić klesze uwagi, ja też nie ale może ie mi wierzyć, że do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć.

  260. @gotkowal
    Jak już Shankin’ Dudi, to koniecznie
    https://www.youtube.com/watch?v=1tRJNcDA1GI

  261. @ tejot 11 października o godz. 18:53

    Jeden osobnik jest podatny na mity, sekciarstwo i dowodzenie przez silną jednostkę, a drugi będzie preferował niezależność w myśleniu, ale jedność w działaniu, jeszcze inny będzie preferował niezależność w myśleniu i niezależność w działaniu. nic go nie zmieni radykalnie, co najwyżej uprzykrzy mu egzystencję

    Wolność nazywasz niezależnością. Bliskie znaczenia.

  262. mag
    11 października o godz. 19:39
    Nie wiadomo, co lepsze? Dudek, czy Duda-Gracz w tle?

  263. @gotkowal, z godz. 19:58
    Duda-Gracz, bez tej muzyczki 😉

  264. Na marginesie
    11 października o godz. 19:55
    @ tejot 11 października o godz. 18:53
    Jeden osobnik jest podatny na mity, sekciarstwo i dowodzenie przez silną jednostkę, a drugi będzie preferował niezależność w myśleniu, ale jedność w działaniu, jeszcze inny będzie preferował niezależność w myśleniu i niezależność w działaniu. nic go nie zmieni radykalnie, co najwyżej uprzykrzy mu egzystencję
    Wolność nazywasz niezależnością. Bliskie znaczenia.

    Mój komentarz
    Namarginesko, nie nazwałem wolności niezależnością. Napisałem kilka słów o różnej podatności ludzi względem mitów.
    Czytając Twój krótki komentarz poczułem się przez moment zaimputowany kulturowo.
    Pzdr, TJ

  265. anumlik – 19:29

    „@Kissa – Wierszyk fajny, szkoda, że nie podałaś autora, w czym Cię wyręczam.”

    A juz sie balem, ze wena z ciebie wyszla i sobie poszla. Ona jednak sie jeszcze troche trzyma twojego chalata. Bos Ty wciaz na posterunku tropienia plagiarystow jest! Co mnie cieszy niepomiernie.

    Keep up czujnosc klaso.. err upierdliwowa, anumliku. Te niedomyte zwyczaje internetowe przytaczania roznosci, bez podawania zrodel, to plaga egipska. Czy moze z innej polkuli pochodzaca plaga

    http://www.blog.toker.com.pl/funkcje-prawej-polkuli-mozgu-i-skutki-jej-uszkodzenia/

    „Prawa półkula bierze także udział w rozumieniu żartów, dzięki czemu potrafimy nie tylko śmiać się z dowcipów i je opowiadać, ale także rozpoznajemy kiedy ktoś mówi poważnie, a kiedy z przymrużeniem oka.”

    PS. Czy nie moglbys poprosic weny o przywrocenie Ci PRAWDZIWEGO talentu? anumlikow nam tu brak, ot co. Wtedy problem przytaczania rymowanek byle kogo byle jak by ustapil jak reka zabil

  266. anumlik
    11 października o godz. 19:29
    Zbyt duży pospiech w sprawdzaniu. W oryginale mowa jest o stegozaurze, to tylko przepisywacz ( wskutek pomyli) zmienil go w jednym miejscu na dinozaura, a w drugim pozostawił oryginał.

  267. Tobermory – 18:03

    „facts don’t matter when opinion is involved”

    Twainem tu sobie moze pozwalasz? No to popaczmy na Marka

    „Never let the truth stand in the way of a good story, unless you can’t think of anything better.”

    Prawie to samo. Prawie

  268. Kostka
    11 października o godz. 10:33

    Zeby nie zawracac blogowiczom glowy detalami, na privie zapodam detale. Tu i teraz niech wystarczy, ze mlody ma nieobecnosc usprawiedliwona/wytlumaczona. Nie wyczuwam niuansow, ale Dyrektorka nie widzi problemow, bo ja jej podalem powod, ona je zaakceptowala i zameldowala do Council’u, ze uczen zostal zwolniony z zajec i usprawiedliwiony. Ja przyjalem do wiadomosci, ale …, ale nie chce miecklopotow, wiec podchodze do tematu obecnosci tak jakby mlody byl nieobecny i nieusprawiedliwiony. Jak to sie mowi? Aaaa … poparzony na zimne dmucha … Jak do teraz Council mnie o nic, nigdy, nie scigal i niech tak pozostanie na wieki, wiekow, ament.

  269. @Orteq, z godz. 20:22
    Nie miałem czego tropić. Wierszyk Berta Taylora znałem, a jego zacytowanie przez Kissa nie miało charakteru „podszycia się pod autorstwo”. Plagiatów nie tropię, ale brak standardów przy cytowaniu – tak!

    Nad większym anumlikiem teraz siedzę, czyli nad „Teatrzykiem. Jak napiszę – prześlę Gospodarzowi.

    Krótkie rymowanki pisane ad hoc czasem powstają pod wpływem chwili, albo innego seczego. Większe rodzą się na kamieniu 🙂

  270. Na marginesie
    11 października o godz. 18:24
    Wartości chyba bardziej różnią ludzi, niż religie. To dlatego powszechnym jest uznawanie za wariatów ludzi posiadających inne niż uznane skale wartości, czy poglądy. Choć pierwszym w historii pisanej znanym zabójstwem jest morderstwo z pobudek religijnych, gdy Kain zabił Abla z miłości do Boga.

  271. Na marginesie – 18:12

    „następnym razem gdy chcesz zakrzyknąć „namarginesko, to nie wypada! A to fe!” ugryź się w język”

    Ugryz sie w klawiature, mowila Nefer(ka). Bedac poprawna technicznie

  272. anumlik
    Po mojemu Dudi i Duda fajnie się uzupełniają.

  273. Ja bym jeszcze dodał Dodę i mielibyśmy trójcę!

  274. anumlik – 20:42

    ‚Krótkie rymowanki pisane ad hoc czasem powstają pod wpływem chwili, albo innego seczego. Większe rodzą się na kamieniu”

    Wyczuwam, ze najlepsze sa te z seczego wyplywajace.. Te zrodzone z kamienia moga, ewentualnie, powrocic lotem bumeranga. Oby kamien byl nie za duzy

  275. mag
    9 października o godz. 12:50
    @izabella
    Czy ty mieszkasz za Wielką Wodą, bo raczej nie w Europie? Chyba w USA, jak domniemywam? Nie mogę się doczekać, kiedy na blogu pojawi się rodak/czka, ktoś z całkowitych (względem nas tutaj) antypodów, a mniej wśród polskiej diaspory w świecie znanych, np. z Nowej Zelandii.

    Nadrabiam. Ano za wielką wodą, słusznie domniemywałaś. Nową Zelandię znam wyłącznie z „Władcy Pierścieni”. I jeszcze z filmu „Top of the lake”. I myślę że jest bajkowo piękna. Ale mieszkać bym tam nie chciała, bo chyba mieszkam już wystarczająco daleko. Nawet nie wiem czemu ludzie z Polski emigrują do Australii. Taka EJotka na ten przykład. Abo córka anumlika. Ale czasami ludzie chcą wyjechać jak najdalej. Przed czymś pewnie uciekają. A akurat z Polski jest przed czym uciekać.

    Orteqowe Vancouver, nawet jeśli tylko Vancouver Island, jest chyba tak samo piękne a trochę bliżej. Nie sztuka zresztą mieszkać w ładnym miejscu, sztuka się tam zakorzenić.

  276. Tanaka
    11 października o godz. 18:06
    Dzięki. Właściwie zdolność do dyskusji nie zanikła, bo tak naprawdę przeważająca większość Polaków pragnie powrotu do stosunków staropolskich. Po warunkiem oczywiście, że to oni będą szlachtą i będą rządzić resztą niewolnego bydła. Taki jest (staro)polski sprawdzony model demokracji. Tylko jakoś jeszcze do łbów nie dotarło, że władza nierozerwalnie łączy się z odpowiedzialnością za rządy i dlatego mamy tyle immunitetów, przywilejów i łaskawego traktowania łobuzów w ramach demokratycznej równości.

  277. Dziś w TV Historia był film o Goralenvolku i jego przywódcy – Krzeptowskim. Został uznany za zdrajcę i powieszony. Nie wiem dlaczego skojarzyl mi się z Wałęsa i Solidarenfolkiem…

  278. Orteq
    11 października o godz. 20:35

    To samo czy nie ale owszem ładne!

  279. Kissa
    11 października o godz. 20:52

    Albo tercet egzotyczny!

  280. „Otóż jeden z uczestników makabrycznej biesiady (dziadek Dezyderka, który sam zjadł cztery faszerowane pomidory) wypowiedział coś, na co nikt jeszcze się nie zdobył: jaką przybrać postawę, gdy nieubłaganie da o sobie znać natura? Aczkolwiek strawione, kąski bobasa zostały wszak ochrzczone.

    – Doprawdy, zapytuję was, co mam zrobić ze stolcem, gdy mnie przyprze?”

    @Lewy, @gotkowal

    Dzięki za polecenie, zładowałem sobie na początek pierwszą część. Chyba mi się przyśni 🙄

  281. @Orteq
    11 października o godz. 20:35

    Prawie to samo?
    Zupełnie co innego.

  282. Kostka
    11 października o godz. 21:14
    To wtedy cały sejm nazwać by trzeba Chórcze Janda!

  283. Jiba
    10 października o godz. 19:02
    Byłam niedawno u ginekologa i nie mogłam uwierzyć w to, że ja, 40-letnia kobieta, muszę zapytac lekarza, czy w razie czego właśnie wystawi mi receptę na pigułkę „po”. Rozumiecie? „Czy…” Jak tak można upokarzać ludzi?

    He, he, wizyta u ginekologa, lata 50te. Nie mogłam się powstrzymać. Trochę się zmieniło, choć może nie na zawsze:
    https://www.youtube.com/watch?v=U1bPoSEii2M
    Ale po angielsku tylko niestety.

  284. Ewamarysia
    11 października o godz. 19:37

    Oj tam, oj tam – jak się odwazysz to gadasz z nami tylko zawsze potem znikasz. 😉

    Ładny przykład pogrzebowy podrzucilas – mi w pamięci utkwił z kolei pogrzeb mamy mojego oczyma, która za życia była nauczycielka i to z kombatancka przeszłościa (tajne korepetycje w czasie wojny). Jakos mało z tego trafiło do pogrzebowego kazania za to ksiądz ni z gruszki ni z pietruszki wyskoczył z analizą przyczyn wojny na Bałkanach. Rodzina była wściekła ale nikt nie skomentował, tak to już działa. Wierni sarkaja na pasterzy ale nic z tym nie robią. Może rzeczywiście nie da rady. Pogrzeb który wspominam najlepiej to świecki pogrzeb mojego teścia – było ładnie i z godnością, tak jak powinno być. W Polsce czasem trudno sobie wyobrazić alternatywe dopóki się jej nie zobaczy na własne oczy.

  285. Tobermory
    11 października o godz. 21:18
    A jaki wierzący przejmowałby się szczątkami ochrzczonego bobasa? Katolicy walą bez zastanawiania się kupę po spożyciu swego Boga! I to ŻYWCEM!

  286. NeferNefer
    11 października o godz. 17:30

    Jak mogłam zapomnieć 😉

  287. @Kissa
    11 października o godz. 21:35

    Tyż prawda 😉 Lektura zapowiada się smakowicie.

    @Kostka
    11 października o godz. 21:29

    Nie ma jak pogrzeb z muzyką

    https://www.youtube.com/watch?v=24BoRVTJjDs

    „ten mrtvý se musel vzbudit….”

  288. Na marginesie
    11 października o godz. 18:06

    Lecisz stereotypami z tymi „bobbies” albo policjantami z seriali. Owszem większość dzielnicowych w Anglii, Szkocji i Walii nie nosi broni, za to w Irlandii Północnej wszyscy. Poza tym to że większość policji nie nosi broni nie oznacza:
    A) ze nie noszą zamiast tego innych instrumentów do obezwladniania napasnika (i nie mówię o pałach)
    B) ze w UK nie ma uzbrojonej policji bo takie można odnieść wrażenie czytając twoje komentarze

    Owszem – policjant w pierwszym ataku terrorystycznym tego roku (Westminster) nie miał broni i został zadzgany przez zamachowca (do dziś frustruje mnie krótkowzrocznosc policji w tym konkretnym przypadku, policjant stojący przy wejściu do parlamentu! ). Zamachowiec zas został wkrótce potem zastrzelony przez policjanta z bronią. W przypadku ataku na London Brigde zastrzelenie trójki nozownikow przyodzianych w lipne kamizelki wybuchowe zajęło dokładnie 8 minut od pierwszego telefonu. I tak to się ma do rzeczywistości z seriali. Policja zresztą ostatnimi czasy coraz częściej upomina się o broń, poza tym widok firearms officers z długą bronią nie jest dzisiaj niczym rzadkim, smutny znak czasów. Ale niektórzy wolą stereotypy , łagodny bobby etc. Jeśli pasuje do tezy.

  289. A teraz, pozwolmy sobie „Mesjaszem”* Bruno Schulza . Strawestowawszy Wielkiego Przechrzta najsampierw:

    ” Wiesz – powiedziała mi rano matka. – Przyszedł Mesjasz. Jest już w Zolimborze”
    [„Mesjasz”, nieopublikowana, zaginiona powieść Bruno Schultza, mająca opowiadać o przybyciu mesjasza do Drohobycza.]

    Ten Schulz. Gdyby Go hitlerowiec nie zastrzelil na ulicy Drohobycza, to miasto, przeciez odwiecznie nasze, wciaz byloby nasze. A tak to mamy co mamy. Jedno wielkie PORUCHAMY. Mesjasza nigdzie ani sladu!

    Petro sie panoszy w odwiecznie naszym miescie Drohobycz. I w innych miastach niby samoisntnoj Ukrainy. Jaka ona samoistna…Sambor, Lwi.. err, Lwow. I takie tam.

    No ale bylo, minelo. I dobrze. Oby nie doszlo do nastepnej rzezi. Wolynskiej czy innej

  290. Kostka
    11 października o godz. 21:35

    Powiedzmy że też przez to przeszłam, i nie tylko ja, szkoda mi czasu i zdrowia więc się nie wdaję, pomyślałam że Ci się przyda.

  291. @Lewy (godzine mi wcielo)

    „jak postępować z nachalnym kaka, co by mi nie ochrzscili wnuka”

    Proste! Trzymac wnuka z daleka od kaka… 😉

    Moje lata prawie 8 lat już nie chrzczone i świetnie się chowa. Kilka tygodni temu zadeklarował ze z bozie „ani takie tam” nie wierzy. Alleluja!

  292. A dlaczego to przedstawiciele najbardziej postępowych „elit” polskich uważają, że wszyscy ( a zwłaszcza kobiety ) powinni mieć takie same poglądy i tak samo postępować jak wy? Czy to nie jest zapowiedź jakiejś dyktatury? Czy wszyscy powinni uważać, że aborcja to szczytowe osiągnięcie ludzkości? Nie wyobrażam sobie życia w kraju rządzonym przez takie „elity”. To będzie odpowiednik „ciemnego i zacofanego” średniowiecza.

  293. Ewamarysia
    11 października o godz. 19:37

    nie ukrywam się tylko odwagi mi nie starcza.

    Ale na co ta odwaga potrzebna? Normalnie gadasz i sprawa załatwiona. Aż się zdziwi ta odwaga, że nie taka potrzebna. A temu księdzu to dobrze przygadać. Żeby przygadać, dobrze jest gadać. 🙂

  294. roman17
    11 października o godz. 22:49

    Czy możesz uprzystępnić pojęcie „elity”?
    Aborcja jest szczytowym osiągnięciem ludzkości a właściwie to samego Wszechmogącego: żeby się jeden człowiek poczęty urodził, 4 poczęte abortuje bozia.
    Czy jakaś elita oświadcza, że aborcja będzie obowiązkowa? Może te swoje oświadczenia jakoś zbierzesz do sensownej kupy?

  295. @Tanaka
    11 października o godz. 22:55

    Mów romanowi17 szczerze, jak będzie. Będzie dyktatura i glazura, aborcja i proporcja, wazektomia i gastronomia, prezerwatywa i lewatywa… Niech się trochę poboi 😎

  296. Nie obiecuj za wiele, Tobciu. Przy waadzy wciaz Dobra Zmiana. A ona to nie elity zadne

  297. @Tobermory, z godz. 23:16
    Lewatywa i kolonoskopia u wszystkich osobników płci męskiej, aby znaleźć odpowiednie miejsca w okolicach krezki, gdzie mogłaby się zagnieździć blastocysta wyhodowana na szkiełku w procesie in vitro. Niech wie, jakie wredne są te ateisty, co za Boga chcą robić pokątnie.

  298. Panowie,

    Elity, aborcja. Toz to tylko slowa. Nawet nie zadne hasla. Rozchodzi zawsze o to samo: jak utrzymac przy wladzy prykow w czarnych sukienkach.

    Czarni sa jedynym lacznikiem sredniowiecza z RP III/IV. Odnosnik do „ciemnego i zacofanego” jest dla zmylki. Roman17 ma swoje metody. Zupelnie jak Cyryl

  299. anumlik
    11 października o godz. 23:28

    Piekny pomysl…., ale @anumliku,
    pozwol ze przypomne Tobie, ze tortury sa w umeczonej, jak na razie zakazane !

  300. Tobermory
    11 października o godz. 23:16

    Bedzie??????

    Juz jest !!!!

    Jeszcze nie jest w pelni uruchomiona, ale juz jest !

  301. Tanaka
    11 października o godz. 22:55

    A FE!!!!!

    Namawiac do zasmradzania bloga, czy Ciebie cos nawiedzilo? Opetalo? Ze tego tam, rowokujesz, zeby sie „zesral” swoimi rewelkami na przyzwoitym ateistycznym blogu?

  302. roman17
    11 października o godz. 22:49

    Zawsze mialem wrazliwosc na wszelkie uposledzenia. Dlatego i Tobie bardzo, bardzo wspolczuje.

  303. Izabella
    No to masz średnio daleko do faterlandu, ale odległość nie musi oznaczać ucieczki „oby jak najdalej”.
    Moi przyjaciele w połowie lat 80. , zmęczeni czekaniem w obozie przejściowym we Włoszech (z dwoma maluszkami), tylko dlatego zdecydowali się na Australię. Nie żałują, ale trochę żałują, że wszędzie daleko.
    Zresztą czy tzw. pierwsze pokolenie migracji może się zakorzenić? Pewnie tak, gdy są dzieci, potem wnuki itd.
    Ale np. znajome singielki mojej siostry, mieszkającej w Szwecji albo wdowy , gdy tylko przeszły na emeryturę, wróciły do kraju, choć to tylko rzut beretem.

  304. https://youtu.be/F1YZ2vwFqU8
    Na dobranoc, ćuś optymistycznego.

  305. lonek,

    no dobrze. Niech bedzie ze juz jest. Ta Tobciowa dyktatura i glazura, aborcja i proporcja, wazektomia i gastronomia, prezerwatywa i lewatywa. Najwazniejsze jednak jest: my juz za nie placimy?

    Bo nawet jako emigranty, my za to tez placimy. Chyba ze zony placa a my udajemy ze tego nie widzimy

  306. @mag &Tanaka, moi mili, gdzie był Pokora jak Has kręcił „Rękopis…”. Wyglądał wtedy mnie więcej tak- https://s.tvp.pl/images/6/8/9/uid_689ee9dcaafcd47c794c901ee538a1821304934870724_width_1200_play_0_pos_1200_gs_0.jpg  i zastanawiam się, kogo mógłby zagrać. W hasowym Rękopisie postaci są tak świetnie dobrane, że sam nie wiem, ale w potockim Rękopisie widzę go w roli hrabiego Rovellasa z historii o Marii De Torres.
    😉

    Wyrwane fragmenty.
    ‎Tymczasem dowiedzieliśmy się o przybyciu do Segowii nowej osoby, która mocno zajęła wszystkich. Był to hrabia Rovellas, wypędzony z dworu i, jako taki, nader ważny w oczach mieszkańców prowincji. Rovellas urodził się w Veracruz; matka jego, rodem Meksykanka, wniosła w dom jego ojca ogromny majątek, ponieważ zaś wówczas Amerykanie dobrze byli widziani u dworu, młody zatem Kreol przebył morze w nadziei otrzymania tytułu granda. Możesz sobie wyobrazić, senora, że urodziwszy się w Nowym Świecie, niewiele miał pojęcia o zwyczajach Starego. Za to jednak olśniewał zbytkiem i sam nawet król raczył bawić się jego prostodusznością. Ponieważ wszakże wszystkie jego postępki pochodziły z wygórowanej miłości własnej, skończył na tym, że powszechnie się z niego śmiano.


    Rzeczywiście, Rovellas posiadał wszystkie rodzaje miłości własnej. Był przekonany, że umie wszystko i że każdy zamiar potrafi przyprowadzić do skutku, szczególnie zaś chełpił się ze sztuki zwalczania byków, śpiewania i tańca. Nikt nie był dość niegrzeczny, aby się z nim sprzeczać o dwa ostatnie talenty, byki tylko nie okazywały tak wykwintnego wykształcenia. Wszelako hrabia, przy pomocy swoich dojeżdżaczów, uważał się za niezwyciężonego.

    Rovellas mówił wiele i z łatwością. Pośród rozmowy moja siostra weszła i usiadła przy mnie. Hrabia tak był zachwycony pięknością Elwiry, że stanął jak skamieniały. Wyjąkał kilka wyrazów bez żadnego związku, a następnie zapytał, jaka jest jej ulubiona barwa. Elwira odpowiedziała, że dotąd żadnej nie dała pierwszeństwa.

    – Pani – przerwał hrabia – ponieważ oznajmiasz mi taką obojętność, wypada mi więc objawić smutek, i kolor ciemny będzie odtąd jedyną moją barwą.


  307. roman17
    Jedno jest pewne. Ty nigdy nie będziesz elitą.
    Więc nie masz się co turbować, jak mawiała moja babcia od ę, ą.

  308. Kostka
    11 października o godz. 21:56
    @Lewy

    Jak?

    Qurde, az sie wzdragam, ale OK…

    Nie chrzcij !!!

    Wyznam, ze bedac wytraconym z rownowagi psychicznej, z uwagi na niedoszlych tesciow, popelnilem tn niewybaczalny blad i pozwolilem ochrzcic mlodego. (mam nadzieje, ze mi kiedys wybaczy…)

    Ja ateista z urodzenia, kierowalem sie uluda, ze to zyska mlodemu wieksza przychylnosc jego dziadkow, moich niedoszlych tesciow…

    Z tego jak sie rozwinela sytuacja, juz wiem, ze gdybym nie chrzcil, byloby identycznie.

    Jak na razie jest smiesznie. Bo gdy gadalem o chrzcie z ksiedzem co mial chrzcic,ten wymogl na mnie deklaracje, ze „wychowam mlodego w duchu katolickim…”

    ale debil ! mnie ateiste molestowal o to, zebym wychowywal w „duchu katolickim”…

    Jaja jak berety ! Wiec ochoczo potwierdzilem, ze jak najbardziej bede tak syna wychowywal !

    Mozesz sobie zrobic jaja, jak i ja zrobilem, ale doradzam zwyczajnie olac i rownie zwyczajnie nie chrzcic. Po co robic ten klopot potomkowi?

  309. roman17
    11 października o godz. 22:49

    „A dlaczego to przedstawiciele najbardziej postępowych „elit” polskich uważają, że wszyscy ( a zwłaszcza kobiety ) powinni mieć takie same poglądy i tak samo postępować jak wy?”.

    Grzeczny chłopczyku, od razu mówię Ci „chłopczyku”, bo odtwarzasz jedną z najgłupszych reakcji polemicznych, używanych przez niepełnogłowe dzieci. Dzieci, choćby zjadły naraz tysiąc kotletów, dorównać elitom w jakiejkolwiek merytorycznej polemice nie mogą, więc sięgają bojowo po wolność, równość poglądów – bez oglądania się na to, że równości w życiu nie ma: ktoś ma bardziej rację, ktoś – mniej, ktoś ma całkiem rację, ktoś – wcale, a ktoś pomylił drzwi..

    Jeśli przytoczysz parę nie z powietrza wziętych przykładów takiego głupiego uważania przez „elity”, że WSZYSCY powinni mieć takie same poglądy jak one, chętnie przyznam, że nie jesteś katarynka.

    A na dobranoc zdradzę Ci: Nie musisz podzielać nie tylko niczyich poglądów, ale nawet praw – fizyki, matematyki, logiki, np. że dwa razy dwa jest cztery.

  310. ortesiu

    masz slusznego ! Nerwami placimy !

    jakby co, to moi prawnicy juz dostali piemna instrukcje, zeby kosztami obciazyc, gdyby mnie szlag jasnisty trafil. Miedzy innymi wpisy na tym blogu moga sie stac dowodami, jesli nie liczyc innych „evidences”.

  311. Żorż Ponimirski
    g.23:53
    Coś nie mogę otworzyć tego Pokory, ale poszukam (kurde, nie wiem gdzie stoi, od czasu malowania mieszkania) „Pamiętnika znalezionego”… do poduszki.

  312. @tejot 11 października o godz. 20:20

    Zaimputowany? Nigdy w życiu! Natychmiast przestań, bardzo proszę, się tak czuć.
    Mnie po prostu opcja zgody/niezgody na „prawidłowe” opinie nieodparcie kojarzy się z wolnością. A podważanie takich opinii „narzucanych przez silną jednostkę” lub grupę – daje czasem ciekawe wyniki. I tylko tyle.

  313. @Namarginesko

    z zainteresowaniem sledzilem…

    Uwazam, ze lepszym rozwiazaniem jest mozliwie daleko posuniete ograniczenie. Liczne dowody najzwyklejszej glupoty bliznich w polaczeniu z akceptacja lamania, czy naginania prawa, sa wystarczajacym punktem wyjscia.

    Aaaa i z ograniczaniem „praw jednostki” nie ma to nic, a nic wspolnego. Choc z pozoru tak wyglada.

  314. lonek

    Nie tylko nerwami placimy. Podczas pobytu w PiSPOlszy kilka miesiecy temu ja czulem dutki wyciekajace z mojego karmana i wsaczajace sie w przepastne czarne sakwy. Takie uczucie odnioslem. Potwierdzone pozniej statementem z banku visy

  315. @Kostka 11 października o godz. 21:50
    Obszerny wywód – tylko co to ma do rzeczy? Zgłoś pretensję do autorów seriali, bo ja tu jestem naprawdę „ni pri cziom”.

  316. @lonefather 12 października o godz. 0:23
    Dać małpie brzytwę? Czy lepiej nie?
    Dać prawo głosu nastolatkom, co głosują na Kukiza „bo

  317. Ponocnych markow zaprszam na kolejny start rakiety SpaceX..

    Na zywo, za kilka minut mozna ogladac tu:

    https://www.space.com/17933-nasa-television-webcasts-live-space-tv.html?utm_source=notification

  318. Orteq
    11 października o godz. 14:49

    Nietzschego, Nietzschego.

    The Dog is dead.

  319. No i po wszystkim.

    Szczesliwe 18 ladaowanie rakiety nosnej Falcon-9, po wyniesieniu na orbite okoloziemska kolejnego satelity komunikacyjnego.

    I pomyslec, ze pamietam namaszczenie z jakim sie odbywaly pierwsze transmisje. Coraz szybciej, to co bylo „epokowe” czterdziesci pare lat temu, dzis staje sie codziennoscia i zwyczajnoscia. Kilkanascie minut, satelita na orbicie, a rakieta, ktora go wyniosla wraca na ziemie i bedzie kolejny raz uzyta…

    Codziennosc lotow kosmicznych, a w umeczonej codziennosc dziewietnastowiecznosci pogladowej…

    A gadaja, ze podroze w czasie sa niemozliwe… Niejaki JK i jego banda zaprzeczaja prawom fizyki. Politycznie zaprzeczaja zaznaczam, gdyby sie ktos chcial czepiac.

  320. Na marginesie
    12 października o godz. 0:40

    Masz mnie za przyglupa, czy co?

    Wyluzuj i nie udawaj, ze nie rozumiesz o czym pisalem.

    No chyba, ze zalezy Tobie na tym, zebym zmienil zdanie jakie mam o Tobie, na przeciwne. Jesli tak, to lec dalej, a ja sie dostosuje i zmienie, jesli nie pozostawisz mi wyboru.

  321. @lonefather 12 października o godz. 1:34

    Raczej nie miałam cię „za przygłupa” – ale zawsze mogę zmienić zdanie.
    A że trudno zrozumieć o co ci chodzi w komentarzu z
    12 października o godz. 0:23 – to też fakt.

  322. No bo jeśli nie damy małpie brzytwy – i odmówimy zwykłym ludziom prawa do posiadania broni – to dlaczego nie odmówić prawa głosu nastolatkom, które głosowały na Kukiza „bo a co tam”? Przecież wielu wyborców zachowuje się jak idioci. Następnie dojdziemy do wniosku, że aborcja powinna być zabroniona, bo nie można powierzać „głupiej kobiecie” sprawy tak ważnej jak zachowanie gatunku.

    Naturalnie istnieje gradacja praw (czy swobód) ale demokracja zakłada równość i nie dyskryminuje pod względem inteligencji. A to feler…

  323. @Namarginesko

    A przypadkiem jakims szczesliwym, nie przemknela sie Tobie przez mysli rozbiegane, i tak amysl, ze to Ty sie zachowujesz jak ta „malpa z brzytwa”?

    Tak sie pytam… Tylko…

    A jesli wkurzy Ciebie, co napisalem/zapytalem … to swoje posty do mnie adresuj:

    @przyglup

    A bede wiedzial, ze to do mnie, od Ciebie…

    A tak poza wszystkim, to zycze powodzenia w zyciu zawodowym i osobistym.

    Kresle sie z szacunkiem

    l.

  324. Lewy, namargineska et al.

    Global population set to hit 9.7 billion people by 2050 despite fall in fertility. Despite a continuing slowdown in the rate of population growth, it is “almost inevitable” that the number of people on the planet will rise from 7.3 billion today to 9.7 billion in 2050, according to the latest UN projections. Most of the projected increase in the world’s population can be attributed to a short list of high-fertility countries, mainly in Africa, or countries with already large populations. During 2015-2050, half of the world’s population growth is expected to be concentrated in nine countries: India, Nigeria, Pakistan, Democratic Republic of the Congo, Ethiopia, United Republic of Tanzania, United States of America (USA), Indonesia and Uganda, listed according to the size of their contribution to the total growth.

    Przepraszam, w tej chwili nie mam czasu, by przetlumaczyc dla nieznajacych angielskiego.
    Chodzi o to, ze mimo spadku plodnosci globalnie, wzrost populacji jest ciagle gwaltowny (‚exponential’)! W 1900 roku bylo nas ‚tylko’ okolo 1.6 miliarda.

  325. Ishiguro nie czytalem ale film ‚The Remains of the Day’ na podstawie jego ksiazki z m.in Anthony Hopkinsem, Emma Thompson i Jamesem Foxem to (bezoskarowe) arcydzielo.
    Sam Harold Pinter maczal palce przy scenariuszu – wspolpracowal a nie chcial ‚credit’u’.

  326. @act

    To ze w 1900 roku bylo nas tylko okolo 1.6 miliarda jest calym klu.

    Rzecz w tym, iz swiat zaczal toczyc swoje wojny swiatowe, pierwsze SWIATOWE w historii ludzkosci, przy populacji bedacej ponad cztery razy mniejszej niz obecna. Kiedy zas, po zakonczeniu dwoch swiatowek, ludnosci zaczelo przybywac gwaltownie, podczas gdy wojny pomiedzy mocarstwami – ustaly! I taki stan trwa ponad 60 juz lat.

    Dopiero w ostatnich paru latach cos sie zaczelo zmieniac. Nie wybuchla wojna swiatowa tam zadna, jeszcze nie.. Nasily sie jednakze ruchy ludnosci. Raptem mamy 60 mln uciekinierow. Niekoniecznie z krajow najgesciej zaludnionych zreszta. I to jest potezny problem. Ale wciaz to nie to co globalna wojna.

    Mam nadzieje ze nie zmierzasz, @accie, to wyciagniecia argumentu, przeciwko wzrastajacej populacji swiata, o nadciagajacym nieuniknionym braku zywnosci dla nas wszystkich. Szczegolnie w Australii czy Kanadzie. Bo ten argument sie zrypal do cna przez ostatnie kilkadziesiat lat. Wiec walnieto nim o kant juz dosc dawno temu

  327. Chodzilo mi o to, ze dochodzi gwaltowne starzenie sie populacji, malejaca smiertelnosc dzieci etc a sam ‚spadek plodnosci globalnie’ jest zbyt maly, by powstrzymac wykladniczy wzrost populacji.
    Oczywiscie wzrost populacji o 30% w ciagu 35 lat to zaden problem…dla Ciebie ani dla mnie ale dla moich dzieci juz tak.
    Imputujesz mi jakies brzydke rzeczy?

  328. No such thing jak imputowanie, daragoj @accie. Co to to nie

  329. izabella – 21:02

    „Orteqowe Vancouver, nawet jeśli tylko Vancouver Island, jest chyba tak samo piękne a trochę bliżej. Nie sztuka zresztą mieszkać w ładnym miejscu, sztuka się tam zakorzenić.”

    Pierwsza sztuka, w moim parciu na Vancouver, bylo uwierzenie w pozegnanie po-Marcowe w Warszawie w 1972 roku:

    DO ZOBACZENIA W VANCOUVER

    Druga bylo odnalezienie takowego na mapie.

    Trzecia nie pomylenie kilku Vancouverow. Bo jest jeszcze i trzeci, w stanie Washington, USA.

    ‚Vancouver is a city on the north bank of the Columbia River in the U.S. State of Washington, and the largest suburb of Portland, Oregon.’

    Mnie sie udalo nie pomylic z tym waszyngtonsko-oregonskim suburbem. Trafilem, szczesliwie, na wyspe Vancouver. Zamiast do miasta Vancouver. Wszystkie trzy Vancouvery oddalone od siebie rzutem szapkaba. Ok 2,5 mln mieszkancow w Greater Vancouver sie znajduje

    Ale jesli chodzi o zakorzenienie sie, no probs. Wystarczylo sie wzenic. Dziecka przyszly naturalna koleja. Bez invitro. Choc Babciusia mnie wiekiem szybko doganiala. Bo kto o takich herezjach jak jakies incostam slyszal ponad trzy dziesiatkow lat temu?

  330. „… time remains the same because the past is a former future and a recent present, the present an impending past and a recent future, …” – ‚Phenomenology of Perception’, Maurice Merleau-Ponty.

    A jednak „time wounds all heels” 🙂
    Troche martwie sie Qrtequ o przyszla przyszlosc.

  331. POparcie dla lewuskowego dziadkowstwa chce zaprezentowac

    Ja tez zostalem dziadkiem invitro. Ok. poltora roku temu. Corka ma miala podwiazane te i tamte gdy sie rozwiodla. Posiadajac dwojke dzieci.

    Az nadeszlo nowe stadlo. Z nowa JAKOSCIA menska zwiazane. Wierzaca w prosta zasade schematu posiadania dzieci po rozwodach obojga nowych wspolmalzonkow:

    jesli dziecka, to

    JEJ – JEGO – NASZE.

    Tylko tak mozna to pogodzic. Wiec bylo invitro bec. I nastepny wnuk. Jakze przesliczny.

    Gratulacje ci skladam, Lewusku. Dziadku invitrowcu. Jak ja.

  332. A wnukow ja mam teraz mase. Bo nowa JAKOSC przeciez wniosla swoja dole. Same nastolatki wniesione w nowe stadlo.

    Bedzie sie dzialo.

  333. Dziadku, drogi dziadku nie chcemy jeszcze spac….

  334. No dobra pojdziem po calosci:

    „Dziadku, drogi dziadku nie chcemy jeszcze spać,
    chodź (przyjdź) tu zabawić nas,
    przecież wiesz,
    na dobranoc bajka musi być,
    właśnie na nią czas, wielki czas.

    Dziadku, drogi dziadku,
    ty wiele bajek znasz,
    chodź (przyjdź) tutaj, z nami siądź,
    miejsce jest, telewizor razem z nami włącz,
    Naszym gościem bądź, gościem bądź.”

    (Dobranocka z lat 70)

    Lewemu i Orteqowi dedykuje i innym dziadkom.
    Sobie nie, bo ja jeszcze nie…

  335. Wiem @accie – 0:57

    „The dog is dead”

    – I owe God a death, and the earth a pound or so of chemicals – Wallace Stegner

    Co z tym dogiem? Ucieka on przez prerie czy co?

    Definicja prerii:

    Prerie to miejsce, z ktorego mozesz ogladac swojego psa, uciekajacego z domu, przez trzy dni.

    Psy nie maja latwego zycia na kanadskich preriach. I one o tym wiedza

  336. Wiecie. Tak bylo

    Wiele lat temu, ok pol wieku temu, (nie)dokladnie liczac, rozpoczalem swoja podroz kanadska o nazwie: go West young man. Z Ontario do Alberty ta podroz miala trwac. A potem dalej, do BC. Wiek byk MLODY.

    Wiec my, Ona i ja – Ona nie zyje od wielu lat – pedzimy naszym ramblerem65 przez te prerie. Na motele/hotele brak srodkow platniczych. Wiec przesypiamy w naszym ramblerze. Jedna noc za druga. Nawet romantycznosc jakas uskuteczniamy od czasu do czasu. Na tylnym siedzeniu..

    Az dojezdzamy do Calgary. Gdzie mamy goscine u przyjaciol. W normalnej poscieli. A nie na tylnym siedzeniu grata amerykan Motors. Od dawna nieistniejacej firmy

    Co sie okazuje, na drugi dzien. Nasz rambler65 mial przednie siedzenia calkowicie ROZKLADANE. Tworzace normalne lozko. Razem z siedzeniami tylnymi. A mysmy na to nie wpadli.

    I tak oto nasz proces prokreacyjny rozpoczal sie dopiero po rozszyfrowaniu tajemnic ramblera65. Ktory poszedl na zlom zaraz potem.

    Dziecko sie urodzilo nevertheless

  337. lonefather
    11 października o godz. 23:46

    Ale ja jestem grzeczny do ludzi. W zasadzie. Człowiekowi należy powiedzieć „dzień dobry”, jak pouczał ewangelista z tej ewangelii co to ją abortowali, a dopiero później ten, no, nie powiem co, że ta grzeczność. I pytanie trzeba zadać proste, takie proste, że aż delikwent ma poważne trudności.

  338. @act
    12 października o godz. 3:50

    Tak ze 3 lata temu byłam na konferencji Veterinary Public Health Association pod tytułem „How to feed the world in 2050”. Omawiane były wtedy te dane ale cos mi tez chodzi po głowie, ze prognozy były takie ze w pewnym momencie po okresie gwałtownego wzrostu nastąpi plateau. Musze dokopać się do materiałów i nazwiska pani antropolog bo od kiedy zaczęliśmy rozmawiac na ten temat chodzi mi to po głowie i chciałam się podzielić. Utkwiło mi też w pamięci że Polska w tym wykladzie akurat złapała się jako jeden z krajów o najniższym przyroscie.

  339. anumlilk – 20:42

    Czyzbym przegapil cus?

  340. Coś dla anglojęzycznych Toby, Orteqa no i zwłaszcza Kosteczki. Chodzi o trudność przekladania gry slów. Słomczyński tłumacząc Ulissesa mial taką (jedną z wielu ) zagwozdkę. Joyce bawiąc się w Dantego pozwala panu Bloomowi czyli Ulissesowi zawędrować do piekieł, a tam zbawieni radośnie wykrzykują BÓG, a potepieni GÓB. I pies został pogrzebany

  341. Tobermory
    11 października o godz. 21:48

    Oj musel!! 😉

    A tak mi się przypomniało – siedzimy w kawiarni w San Cristobal w Meksyku i nagle słyszymy odgłosy fiesty z ulicy. To zrywamy się znad śniadania, chwytając aparaty i…zamarlismy w pół kroku bo to co wzięlismy za fieste to był pogrzeb! Mariachi na czarno ubrani, trąbki i cała pompa…Send them off in style!

    Świetny artykuł z NewYorkera

  342. Na marginesie
    12 października o godz. 3:36
    No bo jeśli nie damy małpie brzytwy – i odmówimy zwykłym ludziom prawa do posiadania broni – to dlaczego nie odmówić prawa głosu nastolatkom, które głosowały na Kukiza „bo a co tam”?

    Mój komentarz
    Namarginesko, logiką skrajnych (uskrajnianych) analogii można naciągać każdy argument w dowolną stronę. Podobne rozumowanie przedstawiał swojego czasu Janusz K-M, który oświadczał, że nakaz zapinania pasów w aucie na czas jazdy ogranicza wolność jednostki, bowiem co to obchodzić może państwo, co ja robię w swoim aucie.

    Druga sprawa, to język, styl. Nie piszesz o przyznawaniu obywatelom prawa posiadania broni, a jak posiadania, to i noszenia, a jak noszenia, to i posługiwania się nią (logika analogii), tylko mówisz o pozbawianiu obywateli prawa do posiadania broni, co sugeruje, że prawo posiadania broni jest prawem naturalnym, przyrodzonym.
    Pzdr, TJ

  343. tejot
    12 października o godz. 9:27

    Mozliwe, ze Ciebie zaskocze.

    Prawo do bronienia sie jest prawem naturalnym. Naturalna konsekwencja jest posiadanie narzedzi obrony, czyli broni. Tu @Namargineska ma 200% slusznego.

    Problem w tym, ze naturalna konsekwencja broni w rekach amatorow okazala sie lawina nieszczesc.

    Chcac zapobiec roznacej ilosci nieszczesc zdecydowano sie przekazac obrone w rece profesjonalistow. Co prawda im tez sie zdaza zawodzic, ale cel w postaci powstrzymania lawiny nieszczesc zostal osiagniety.

    Dlatego wlasnie uwazam, ze tej metody nalezy sie trzymac i nie popelnic bledu powrotu do naturalnego prawa do posiadania broni. Bo nie wszystko co „naturalne” jest dobre, o czym wiemy z licznych faktow.

  344. Toby, coś dla Ciebie. Jak leczyć kota w depresji
    https://www.youtube.com/watch?v=B2Je1CEPkUM

  345. tejot
    12 października o godz. 9:27

    Tejotku, skoro już napomknąłeś o języku, to zauważę,, że, owszem, można w stadach człowiekowatych małp przyznawać PRAWO do posiadania broni, ale nie można mówić o przyrodzonym PRAWIE do posiadania broni, jako że obrona to odruch, instynktowna reakcja, a nie PRAWO, , więc nikt tu nie ma nic do przyznawania. Użycie wyrazu PRAWO (nawet kiedy ma się na myśli prawa biologiczne) poszło trochę za daleko i za bardzo się stało pojemne i wszechobecne, obejmując obszary, w których nie prawa – które automatycznie się kojarzą z ich nadawaniem – rządzą, lecz zupełnie inne regulacje, np. w akcie pożerania przez stado hien młodzutkiej antylopki i jej wydalania. Najsłuszniej, moim zdaniem, ujął to lonek.

  346. wbocek
    12 października o godz. 10:59

    Mój komentarz
    Pombocku, masz słuszność. Prawo naturalne, to subtelna pojęcie, którego znaczenie mocno modyfikuje dopełniacz – prawo do czegoś. I tak prawo do obrony i prawo do noszenia broni, to zachodzące na siebie, lecz mocno różniące się terminy, tożsame tylko w miejscach zachodzenia, w innych rozdzielne. Tak jest zresztą z większością pojęć, z całym językiem, z czego korzystają garściami politycy, magicy, oszuści, kandydaci na, handlarze obnośni i stacjonarni, reklamiarze i mnóstwo innych ludzi na urzędach i godnościach zaprawionych w posługiwaniu się językiem giętkim.
    Pzdr, TJ

  347. @Orteq, z godz. 8:51
    Nie wiem co miałeś przegapiać, skoro na mój post z 20:42 odpowiedziałeś postem z 20:54. Tego seczego musi za dużo było 😉

  348. lonefather
    12 października o godz. 9:49 Prawo do obrony jest czymś naturalnym, ale prawo do obrony napastnika jest czymś nienaturalnym, niesprawiedliwym i niesłusznym! Przypomina zdalne rozgrzeszanie winnych przez klechów bez współczucia dla ich ofiar i bez konieczności naprawy krzywdy.

  349. tejot
    12 października o godz. 11:13
    W zupełności się z Tobą zgadzam, PRAWO istniało wcześniej niż ludzkie prawa, które mają za zadanie trzymać stado za mordę i zapewniać utrzymanie prawnikom. Nic poza tym.

  350. Nie wiem czy zwróciliście uwagę na zmiany w psychice społeczeństwa jakie zaszły w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Jeszcze 60 – 70 lat temu wystarczyło, ze policjant złapał przestępcę i zakuł go w kajdanki. Dziś musi PODEJRZANEGO skopać do nieprzytomności, bo widzowie się tego domagają! Jeśli jakiś zbir, czy kilku zbirów znęca się na ulicy nad leżącą ofiarą, to budzi to wśród ludzi współczucie. Ale jeśli znęcają się POLICJANCI, to ludność wrzeszczy z zachwytu i woła aby więcej mu dołożyć! Jeśli na „Stawce większej niż Życie” żandarm niemiecki zabija uciekającego Polaka, to budzi to współczucie. Ale jeśli robi to polski policjant DZISIAJ, to ma pełne poparcie społeczne! CO SIĘ Z NAMI STAŁO?!

  351. PS. Z wrodzonego gapiostwa zapomniałem wspomnieć, ze chodzi mi o filmy kryminalne wzbudzające coraz większe okrucieństwo wśród ludzi.

  352. Kissa
    12 października o godz. 12:15

    Co ty p…owiesz.

  353. Wbocek
    Tak sobie czasem myślę, Pombocku, że my to coraz mniej liczni lokalsi na blogu.
    Wieje światowością, rozgwarem dalekich wielkich miast, ale i sielską urodą odległych prowincji. No i świeżością spojrzenia na Świat widziany np. z pozycji do góry nogami i nasz luby, choć męczący Zaścianek.
    Nie wychyliłam nosa poza Europę (w sporej części mam zaliczoną), czyli międzykontynentalne podróże są mi obce. Wystarczał mi więc dowód osobisty.
    Chyba jednak wyrobię sobie paszport, bo właśnie skończyła się jego ważność, nawet nie po to, by nawiedzić np. Orteqa w Vancouver, ale tak na wsiakij pażarnyj sluczaj. A nuż dzięki pisiorom skończy się dla nas epoka Schengen.
    Uściskowuję tylko lokalnie lecz z przytupem mazowieckim.

  354. NeferNefer
    12 października o godz. 12:42

    Kissa
    12 października o godz. 12:15

    Co ty p…owiesz.
    Odpowiedź: Przeczytaj powoli to się dowiesz!

  355. Kissa
    z g.12:15
    Weź się zastanów, co ty za herezje opowiadasz.
    A skąd się wzięły „ścieżki zdrowia” w 1976, niecałą dekadę później „sprawa” Przemyka pobitego na śmierć na komisariacie.
    Jednym z filmowych hitów lat 70 była komedia (?) Marka Piwowskiego pod znamiennym tytułem „Przepraszam czy tu biją”. To był niby taki żarcik jednego z bohaterów, gdy został zatrzymany i doprowadzony na komendę. Skądciś takie skojarzenia się brały.

  356. mag
    12 października o godz. 13:09
    To,że milicja biła wiedzieli wszyscy nawet w czasach przedgomółkowskich, gdy nie było pałek na uzbrojeniu. Mnie chodzi o coś innego: O odbiór społeczny bicia i zabijania przez stróżów prawa. Społeczeństwo (a może swołoczeństwo?) inną miarę przykłada do bicia ludzi niewinnych (bo tylko sąd może uznać wine) przez policje, a inną miarę przykłada do zbirów amatorów. Policjantom nie tylko wybacza się okrucieństwa i zabójstwa „przez omyłkę”, ale domaga się większych okrucieństw i KARANIA BICIEM! co jest sprzeczne z konstytucją i prawem. Tak się dzieje na całym świecie filmowym i cały świat z przyjemnością patrzy, jak jakiś Kojak, czy Chuck Norris torturuje czy kopie do nieprzytomności zatrzymanych. LUDZIE CHCĄ TEGO!

  357. Kissa
    12 października o godz. 12:52

    Och, och.

    Chciałabym zobaczyć tych widzów którzy „się domagają” i tę ludność „wrzeszczącą z zachwytu i wołającą”. Doprawdy. Filmy kryminalne wzbudzają coraz większe okrucieństwo wśród ludzi? Badania społeczne jakieś przegapiłam.
    Co ty p…owiesz.

  358. Kissa
    12 października o godz. 13:20

    Ze co?
    Ze jak?
    Ze sie domagaja?

    A tak konkretnie, to kto sie domaga?

    Tylko konkretnie, kto sie niby domaga, zeby bicie pokazywac?

  359. Nie da sie do konca udowodnic katastrofy, stwierdzil posel Kaczynski…

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2017-10-12/pis-nie-udowodni-zamachu-w-smolensku/

    Ale za to mozna przeglosowac w Sejmie. Czego nie dodal.

  360. Komentarz do bicia – w obronie własnej , przez policję, przez bohatera negatywnego czy pozytywnego.
    Na wielu filmach ludzie się tłuką, biją się i końca nie widać, w powietrzu są meble , narzędzia- – wydaje się ,że nasz bohater został już ostatecznie pokonany , a on wstaje jeszcze kilka razy i ostatecznie zwycięża i jeśli nawet podrapany, to jest świeżutki. Sugeruje to ,że bicie jest nieszkodliwe i nie wywołuje żadnych szkód trwałych. Stąd może to poparcie dla bicia.
    Tak samo ze strzelaniem, bandyci strzelają a naszemu bohaterowi nic. Natomiast on zawsze trafia, nawet robiąc fikołka. Może jak ja będę miał (a), broń do obrony własnej , przecież mam takie prawo ,napastnik mnie nie trafi (on też ma prawo) ale ja jego unieszkodliwię nawet z lewej ręki w podskoku.

  361. NeferNefer
    12 października o godz. 13:34 Jeśli chodzi o filmy, to gdyby widzowie nie chcieli epatować się okrucieństwem to by takich filmów nie było. A jeśli mowa o życiu realnym, to poczytaj sobie komentarze pod artykułami o akcji policji, czy o strzelaniu do uciekających osób. „Skasować chwasta!”, „Spałować tak, żeby przez miesiąc nie mógł siedzieć!” to najłagodniejsze słowa. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że nie dostrzegacie tego zdziczenia!

  362. lonefather
    12 października o godz. 13:58
    Miedzy innymi TY się domagasz! Chyba nie powiesz, że zamykasz oczy podczas scen okrucieństwa w czasie filmu Albo że nie oglądałeś „Milczenia owiec”, który okazał się inspiracją dla polskiego spokojnego poczciwca?

  363. Stachu39
    12 października o godz. 14:04
    To też potwierdza moją tezę, że ludność uwielbia oglądać zabijanie i tortury. Wszystkie chyba filmy akcji mają nie ma nic poza jedyną akcją: bezmyślny łomot, zabijanie, łamanie kończyn czy tp.

  364. @Kissa. Lud jest spragniony krwi, po to były areny w Rzymie, publiczne egzekucje itd. Może część tych zadań przejął obecnie film. Ale real to real.

  365. lonefather
    12 października o godz. 14:03

    Nie da sie do konca udowodnic katastrofy, stwierdzil posel Kaczynski…

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2017-10-12/pis-nie-udowodni-zamachu-w-smolensku/

    Ale za to mozna przeglosowac w Sejmie. Czego nie dodal.
    Zawsze można udowodnić, że była to katastrofa POZOROWANA po mistrzowsku!

  366. Stachu39
    12 października o godz. 14:18
    Dowodzi to, ze nie zmieniliśmy się od czasów jaskiniowych i tylko okresowo okrucieństwa się wstydzimy, ale ono zawsze zwycięży. Ciekawy jestem, czy ktoś zastanawiał się DLACZEGO OD TYSIĘCY LAT LUDZKA PSYCHIKA POZOSTAŁA NIEZMIENIONA niezależnie od aktualnej cywilizacji?

  367. lonefather
    12 października o godz. 14:03

    No jak się nie da, jak się da..?
    Kaczyński stwierdził, że nie zna jeszcze prawdy, czyli stwierdził, że zna prawdę, że tamta prawda (katastrofa) to nie prawda. Ponieważ w grę wchodzą tylko dwie możliwości: katastrofa lub zamach, Kaczyński zna prawdę: był zamach.
    Jego wesołe gadanie, że nie zna jeszcze prawdy, dotyczy tylko drobiazgów: czy Tusk instalował bombę w lewym skrzydle, a Putin pod siedzeniem Lecha Karola Kaczyńskiego, czy odwrotnie.

  368. Kissa
    12 października o godz. 14:09

    A nie przyszlo szanownemu do glowy, ze to jest inaczej?

    Ze zaczelo sie od slapstikowych komedii z bijatykami na niby. A jak one zostaly zakceptowane, to rozwinela sie spirala z coraz mocniejszymi scenami i z rosnaca ich akceptacja/tolerancja. I ta rosnaca akceptacja widzow zostala wytworzona, ze to rosnaca brutalnosc scen filmowych stopniowo znieczulala widownie, co zwrotnie powodowalo, ze zeby sie „przebic” z przekazem, trzeba bylo dac jeszcze mocniejsze widowisko. Od strony psychologicznej jest to dokladnie ten sam proces, jaki zostal zbadany w licznych eksperymentach „wieziennych”. Nic nowego, tylko nieco inna odslona juz dawno poznanej wlasciwosci psychologicznej naszego gatunku, a nie jakies narastajace zdziczenie.

  369. Kissa
    12 października o godz. 14:21

    Nie wdając się w dyskusje na temat filmów kryminalnych i walenia przez policję, odpowiadam na pytanie, co do którego jesteś ciekaw: jesteśmy psychicznie niezmienni, bo nas bozia tak ulepił – na obraz i podobieństwo. Jest to wersja państwowa.
    Wersja naukowa jest taka, że jesteśmy małpiszony i niewiele więcej: gołodupce i resztodupce społeczne, genetycznie i społecznie prawie się nie różnimy od naszych przodków i kuzynów i dlatego te skutki.

  370. Tanaka
    12 października o godz. 14:22

    Mozliwe, calkiem mozliwe. Co zreszta widac na filmiku ze spotkania obu panow po katastrofie. Niby sie pocieszaja, a tak naprawde ustalaja zeznania, znaczy sie prawde ustalaja.

  371. lonefather
    12 października o godz. 14:24

    I tyle w tym temacie, plus zarabianie kasy na epatowaniu. Plus niewiele zmieniona psychika od świtu cywilizacji, lekko polakierowana tzw. kulturą.

    Pomruczę do siebie że dlatego Szekspir nigdy się nie zestarzeje.

  372. Gdyby użytkownicy nie chcieli tabletów to by tabletów nie było. Najpierw się kreuje sztuczną potrzebę / modę na coś co w ogóle jest niepotrzebne, potem się to podkręca… potem się robi kasę itd, nie chce mi się gadać.

  373. @Kissa.
    Ewolucja nie pędzi tak szybko. Ile mamy lat cywilizacji rolniczej, takiej w założeniu bardziej pokojowej, 10 – 12 tys. lat? A powstanie pierwszych ludzi to jednak miliony lat, a ci przodkowie też odziedziczyli po swoich przodkach te bardziej pierwotne części mózgu, które odpowiadają za nasze bezpieczeństwo i również emocje. Człowiek jest dobry , jak mu pozwolą.

  374. lonek widzisz, nie domagaj się.

  375. lonefather
    12 października o godz. 14:24
    Oburącz podpisuję się pod Twoja opinią i też uważam, że okrucieństwo w filmach narastało od kilkudziesięciu lat. Moim zdaniem jest to przygotowanie do przyszłej wojny, ale daj Boże abym się mylił.

  376. @tejot 12 października o godz. 9:27
    Druga sprawa, to język, styl. Nie piszesz o przyznawaniu obywatelom prawa posiadania broni, a jak posiadania, to i noszenia, a jak noszenia, to i posługiwania się nią (logika analogii), tylko mówisz o pozbawianiu obywateli prawa do posiadania broni, co sugeruje, że prawo posiadania broni jest prawem naturalnym, przyrodzonym.

    Łoł! Użyłeś magicznego słowa, więc się nie oprę pytaniu. Co według ciebie może być uznane za „prawo naturalne, przyrodzone”? I z czego owa „naturalność” miałaby wynikać? Puszka Pandory, ale w sumie dlaczego nie?

  377. Tanaka
    12 października o godz. 14:26
    Otóż mylisz się Tanako! Zwierzęta tylko dlatego spokojnie współżyją od milionów,, czy setek tysięcy lat, że nie posiadły ludzkich cech: Wiary w Boga, Honor i Ojczyznę, Prawo, Sprawiedliwość i Życie Wieczne najkrócej mówiąc.

  378. @lonefather 12 października o godz. 3:45
    Nie, nie przemknęło, ale od czego niezawodny lonefather z brzytwą?
    Twoja opinia, twój problem. Mnie to nie „wkurza”.

  379. PS. Zapomniałem o najważniejszym: O zmyśle odróżniania Dobra od Zła!

  380. Nefciu, widzisz jak mam dobrze? Sie nie domagam i dostaja, domagam sie i nie dostaje. Na odwyrtke tez.

    Ja to mam dobrze.

  381. lonek, tak ci dobrze że dobrze ci tak 😉

  382. Kissa
    12 października, g.13:20
    Odbiór społeczny pałowania czy gazowania ludzi przez jakakolwiek policję i kiedykolwiek NIE jest aprobujący. Przypomnij sobie choćby protesty przeradzające się w regularne zamieszki, gdy policja zabija kogoś przez „pomyłkę” (w przypadku ofiar czarnoskórych agresja tłumu rośnie, bo od razu pojawia się zarzut rasizmu) albo gdy bije się dotkliwie separatystów, jak ostatnio w Katalonii.
    Ale ocena staje się inna, kiedy siły porządkowe muszą sobie radzić z nawalonymi, agresywnymi kibolami, którzy walą na oślep kto im podleci i demolują stadion czy miasto.
    Poza tym nie mieszaj wątków, czyli fikcji („przyjemności” -niektórzy tak mają – oglądania brutalnych filmów akcji) z realem, gdy gwałt musi się nieraz gwałtem odciskać, również… dla twojego bezpieczeństwa.
    Policja amerykańska czy francuska potrafi być bardzo „ostra”, o co zwykli obatele raczej nie maja pretensji, skoro im chroni d…
    A że zdarzają się tzw. wypadki przy pracy. Trudno, takie życie, taki los.

  383. Nefciu, zgadza sie i sie zgadzam i tylko jakos musze sie jeszcze uporac z drobiazgiem, ze tak dobrze to jest tylko czasami. Czesciej jest jak u wszystkich, obojetnie, czyli spokojnie.

  384. @@act 12 października o godz. 3:50

    To jest prawda, wzrost ludności jest „exponential”, bo to wynika z samej matematyki. Im więcej osobników się rozmnaża, tym szybszy wzrost. Spadek płodności też nie rozkłada się równomiernie, np. czytałam, że jakość spermy mężczyzn w Finlandii jest o niebo wyższa niż w Polsce. Dlaczego?

    Co do tego błyskawicznego wzrostu liczby ludności – myślę, że należy brać go pod uwagę przy ustalaniu np. liczby wierzących w coś. Bo jeśli liczba katolików (lub mormonów) rośnie wolniej niż ogólna liczba ludności – to ich liczba maleje pomimo wzrostu? Ciekawa myśl.

  385. @Kissa 12 października o godz. 14:53

    Czyjego dobra i jak pojętego „zła”?
    Muszę teraz coś gdzieś – ale nie tu. Doczytam później.

  386. Na marginesie
    12 października o godz. 15:10
    I w tym sęk Na marginesie! Ten sam uczynek raz może być czymś chwalebnym, a innym razem nagannym. To władca przy pomocy religii ustala co dziś jest dobrem, a co złem. Może się to zmieniać diametralnie z dnia na dzień. Najogólniej mówiąc steruje się ludźmi wierzącymi hasłem „Bóg tak chce”, a niewierzącym stawia się jako pretekst dobro Ojczyzny, choć nikt tak naprawdę nie wie co to jest. Zwierzęta tego nie znają i dlatego mniej jest zwierząt psychicznie chorych

  387. jezusicku

  388. P.S. W przelocie: zwierzęta nie współżyją „spokojnie”. Zwierzęta pożerają się nawzajem. Jeśli myśliwy zabija sarnę, to z reguły zabija ją jednym strzałem, humanitarnie i skutecznie. Jeśli tę samą sarnę zabija stado kojotów, to one wcale nie troszczą się o to, żeby sarna była nieżywa. Wystarczy, żeby była bezbronna – wtedy już można ją spokojnie jeść. Podczas każdej zimy w Kanadzie ginie ok. 30 procent zwierzyny płowej. Wilki i kojoty też muszą żyć.

    Człowiek z reguły odczuwa ostry dyskomfort widząc cierpienie zwierzęcia. Zwierzę być może odczuwa cierpienie współ-członka stada. Ale ofiara dla drapieżnika – to jest po prostu chodzący obiad. Człowiek ma ostrą świadomość faktu, że nie ma życia bez pożerania czegoś żywego (i nie czarujmy się, że rośliny nie czują. Czują.) „Prymitywni” myśliwi mają poczucie winy i wymyślają sobie bajki o „dobrowolnym poświęceniu” zwierząt, na które polują. To jest chyba ten „grzech pierworodny” – czyli wiedza i współczucie właśnie.

    P.S. I dlatego „mniej zwierząt psychicznie chorych”? Ano tak.

  389. Kissa
    12 października o godz. 14:49
    Tanaka
    12 października o godz. 14:26
    Otóż mylisz się Tanako! Zwierzęta tylko dlatego spokojnie współżyją od milionów,, czy setek tysięcy lat,

    Mój komentarz
    Opowiadanie o zwierzętach, które zgodnie współżyją (jakie zwierzęta?) jest wyrazem tęsknot do świata sprzed grzechu pierworodnego, gdzie materia nie była oddzielona od ducha, wszystko było jednością, przyjazne, ujmujące, sprzyjające, nikt nie zabijał, nie zjadał, nie ganiał innych, nie napadał na niewinnych. To jest mrzonka, kompensata dla zawiedzionych poglądów o ludziach. Mit, który ma być ratunkiem dla rozumu.

    Zwierzęta żyją zgodnie dopóty, dopóki coś się nie zdarzy, któreś któremuś się nie narazi, głód nie zajrzy w oczy, popęd na samice nie zmusi do walki z drugim. Lub wroga trzeba wygonić ze swego terytorium.

    Zwierzęta, żyją tak jak im nakazują cechy gatunkowe, instynkty, co oznacza, że wszystkie, prawie wszystkie nie stronią od przemocy, gdy jest korzystna. Nie liczą się wtedy pokrewieństwa, przyjaźnie ani wywdzięczanie się.

    Na przykład gdy wilki na północy mają ostrą zimę i jakiś pobratymiec cherleje, to go zabijają i zjadają.
    Lew zabija potomstwo samicy, do której przystąpił przed chwilą.
    Ptaki się zadziobują w walce o pozycje w hierarchii. Nawet tak łagodne jak łabędzie, potrafią w dwójkę gonić i okrutnie dziobać nie przestrzegającego (według nich) reguł innego łabędzia.
    Kraby zabijają osobniki swojego gatunku bez większych ceregieli.
    Rekiny atakują w celu konsumpcji wszystkie inne słabsze rekiny, którzy nawiną się w pobliżu, łącznie ze swoimi krewnymi 1-go stopnia.
    Słonie morskie w walce o samice potrafią ciężko zranić konkurenta.

    Nie ma w przyrodzie czegoś takiego jak zamierzone, czy nie zamierzone okrucieństwo, zbrodniczość, czy niemoralne postępki. Te wszystkie pojęcia wymyślił, wypracował człowiek.

    Człowieka również można doprowadzić do zwierzęcego, pierwotnego okrucieństwa stosując odpowiednio zaaranżowane sytuacje, patrz eksperyment więzienny i eksperyment z rażeniem prądem innych ludzi.

    Człowiek niby nie jest wyjątkiem tutaj, lecz jednak jest wyjątkiem, bo chyba jako jedyny gatunek (może oprócz niektórych osobników małp człekokształtnych) nabył wraz z językiem i funkcjonowaniem gromadnym (społecznym) cechy poznawcze,które mu pozwalają nazwać okrucieństwo okrucieństwem, morderstwo morderstwem, itd.

    Nie da się nawet najbardziej wychowanemu psu swojemu wyjaśnić, żeby nie miał ochoty ugryźć w rękę weterynarza, gdy ten mu daje bolesny zastrzyk. Nie da się umoralnić psa, choć da się do pewnych granic wychować wykorzystując jego instynkt stadny i wysoką inteligencję.
    Pzdr, TJ

  390. Namarginesko, mogłabyś wyjaśnić mi, co rośliny czują?
    Pzdr, TJ

  391. Kissa
    12 października o godz. 14:53

    „Zapomniałem o najważniejszym: O zmyśle odróżniania Dobra od Zła!”.

    Uomamuniu! Nawet ksiądz, jak nas wyposażał pod koniec siódmej klasy w naukową wiedzę na nową drogę życia i zalecał byśmy sprytnie pytali, czemu teraz człek z małpy nie powstaje, nie mówił o ZMYŚLE odróżniania dobra od zła (przepraszam z jakiej to uroczystej racji u Ciebie duże litery?). Słyszałem o pięciu zmysłach, w porywach – o siedmiu, ale takiego zmysłu nie pamiętam. W dodatku nie wiadomo, szto takoje „charaszo”, szto takoje „płocho” – to jak by zmysł miał niewiadomym zawiadować?

  392. tejot
    12 października o godz. 15:54
    Pisząc o zgodnym współżyciu zwierząt miałem na myśli sytuację, gdy są one najedzone i czują się bezpieczne nie zdając sobie prawdopodobnie sprawy, że za kilkanaście godzin śpiący spokojnie najedzony drapieżnik obudzi się i zacznie polowanie, które prawdopodobnie jest dla zwierząt czymś naturalnym. Bezmyślnego okrucieństwa dla zabawy zwierzęta nie znają, bo nawet kot bawiący się upolowaną żywą myszą nie zdaje sobie sprawy z bólu jaki jej zadaje.

  393. tejot
    12 października o godz. 15:54

    Ten biedaczek, tejotku, mówiąc o spokojnym współżyciu zwierząt, nie słyszał widać o instynkcie agresji przyrodzonym każdemu bez wyjątku zwierzęciu, więc i człowiekowatym. Któren to instynkt, owszem służy zachowaniu gatunku, ale sam trudno, żeby się kojarzył ze spokojem.

  394. wbocek
    12 października o godz. 16:05 Księżulo walił głupa, bo nikt nie powiedział że człowiek pochodzi od małpy. Darwin stwierdził, że człowiek i małpa mieli wspólnych przodków. Katabasowi odpowiedziałbym, że kler pochodzi od karalucha i też miałbym rację, bo człowiek i karaluch mają również wspólnych przodków. A jeśli nie słyszałeś o zmyśle odróżniania dobra od zła, to cieszę się że się dowiedziałeś.

  395. wbocek
    12 października o godz. 16:11
    Gdybyś kiedy wbocku miał okazję obejrzeć kilka filmów z życia afrykańskiej sawanny jak „ten biedaczek” (niewątpliwie stać Cię na to) to zobaczyłbyś lwy spokojnie spacerujące wśród spokojnie pasących się antylop. Ale może to te psychicznie chore…

  396. Żoooorż! Poooopcoooorn! 😀

  397. Kissa.

    A pamietasz manualne tlumaczenie w Misiu, ze sie chce kupic brzeszczot do pily do metalu?

    Mysle, ze pamietasz. No to Twoje dywagacje n.t. zwierzat maja identyczna wartosc.

    Wszystkim zas mowie przepraszam, ze psuje zabawe. Ale jakos patrzec nie moge, bo mam wrodzone poczucie odrozniania dobra od zla, jak czlowiek wszedl i brnie w smiesznosc.

  398. Kissa

    Pomyliłeś klasy albo i szkoły z tymi śmiesznymi wykładami dla zwichniętych przedszkolaków. Pierw w sobie wszystko uporządkuj, niech się ze 30 lat utrzęsie, to nie będziesz plótł bzdur o zmyśle dobra i zła i o spokojnie spacerujących lwach pod rękę z antylopami – co zresztą pokazuje, że nie wiesz, czym jest instynkt agresji i jak się objawia. Niczego, chłopcze, się od Ciebie nie dowiedziałem, jeśli nie liczyć tego, że dużo nauki przed Tobą.

  399. lonefather
    12 października o godz. 16:43

    Prawdę mówiąc nie pamiętam tego fragmentu „Misia”. Ale i tak Cię podziwiam. Najpierw nie rozumiejąc (albo nie chcąc zrozumieć moich postów) wypisujesz długie i znane wszystkim truizmy, a potem przerywasz dyskusję nie chcąc mnie rzekomo ośmieszać. To właśnie dowodzi, że jesteś wyjątkiem. Przeciętny Polak uwielbia spotkać kogoś głupszego od siebie, albo wmówić sobie że jest on głupszy i to daje mu największą radość. To dlatego takim powodzeniem cieszą się seriale typu Jaś Fasola, Kiepscy, czy Benny Hill. Każdy lubi pośmiać się z głupszych od siebie. Dlatego bardzo się ciesze, ze uznałeś mnie za śmiesznego i może dzięki temu poprawi Ci się humor i trawienie. mała rzecz, a cieszy! Nieprawdaż?

  400. wbocek
    12 października o godz. 16:45
    Z wdzięcznością przyjmuję twoją rade, choć już dawno wiedziałem ze człowiek uczy się całe życie. Więcej nie ma zamiaru niczego Ci tłumaczyć.

  401. lonefather
    12 października o godz. 14:27

    Możliwe, a nawet pewne. Jak już, znając prawdę, przyjdzie Kaczyńskiemu orzec, że „niecałą prawdę udało się odkryć” (do czego już szykuje Suwerena), to stwierdzi właśnie coś takiego, że nie udało się odkryć, który – Tusk czy Putin – gdzie w samolocie bombę podłożył. Bo „Tusk tak zamazał ślady zbrodni, że mimo wykonania wszelkich najnaukowszych badań przez najznakomitszą komisję smoleńską i najsuperniejsze laboratoria najlepszych naukowo placówek świata (są badania w takich placówkach światowych, ale Macierewicz nie zdradził w jakich, „ze względów bezpieczeństwa”, czyli tego, że – oczywiście – Tusk z Putinem podłożą następną bombę pod takie laboratoria) nie dało się dojść do tej prawdy który w którym miejscu samolotu bombę podłożył.
    Natomiast Prawdziwa Prawda Założycielska: Tusk z Putinem zrobili zamach, już została ustalona, w dniu 10 kwietnia 2010 roku.

  402. Kissa
    12 października o godz. 16:54

    Chłopczyku, weź Ty przejdź do innej sali, skoro nie rozumiesz tak elementarnych rzeczy jak ta, że nie ma w przyrodzie dobra ani zła, a Ty nawet zmysł do rozróżniania nieistniejącego wynalazłeś.

  403. @tejot 12 października o godz. 15:58
    Mogłabym spróbować – ale to już poniekąd wyjaśniła Nefer Nefer, podając link.

  404. @Kissa 12 października o godz. 16:56

    Nie przejmuj się pombockiem, którego zresztą bardzo lubię. On mi też na początku ostro przywalił. Ale w sumie to dusza człowiek.

  405. tejot
    12 października o godz. 15:54

    Tejocie, nie bardzo masz rację.
    Dajesz przykłady walki i agresji, które – to oczywistość – są masowo obecne w świecie żywym. To jednak nie jest dostateczne wyjaśnienie. gatunki zwierząt, zwłaszcza żyjących społecznie, ale w żadnym razie nie jest to krąg zamknięty i te żyjące w pojedynkę także potrafią wykazywać podobne zachowania (tym bardziej, że matka z potomstwem to już społeczność), zwykle wybierają zgodę nad nieustanną walkę. Zgoda ta kształtuje się często poprzez złożone mechanizmy społeczne (częścią tych mechanizmów jest także konkurencja i walka). Są hierarchie, są różne zakresy swobody, indywidualne i grupowe, są zawierane sojusze, są frakcje, wybory, są napięcia i walki i wreszcie znowu powrót do zgody.
    Walka, agresja, zabijanie w ramach społeczności są bardzo kosztowne i ryzykowne. Ewolucyjnie rzecz biorąc korzystniejsza jest współpraca w grupie niż ciągła rywalizacja. Współpraca jest bardziej twórcza, mniej wyczerpująca i zapewnia bardziej elastyczne możliwości rekonfiguracji zachowań w trudnych czasach, co bardzo sprzyja zachowaniom o charakterze moralnym empatycznym, przyjacielskim.

  406. wbocek
    12 października o godz. 17:01

    Nie ma dobra ani zła o charakterze apriorycznym, czyli boskim. Natomiast istoty żywe kształtują tego rodzaju pojęcia (rzecz jasna w zróżnicowanym stopniu). Nasi kuzyni – naczelne; walenie i podobne ssaki mają definiują dobro i zło wyraźnie podobnie jak ludzie. A ściślej – to ludzie, wziąwszy od swoich kuzynów i przodków takie umiejętności, nieco tylko, je rozwinęli.

  407. Na marginesie
    12 października o godz. 17:15

    Jeśli o mnie chodzi, czułem pismo nosem.

  408. Kissa
    12 października o godz. 16:54

    Nie z Ciebie sie nasmiewam.
    Z nikogo sie nie nasmiewam.

    Patrzec tylko nei moge, jak sie sam osmieszasz, piszac co piszesz. Jak widzisz nawet z tego co piszesz sie nie nasmiewam.

    Co do seriali, ktore przywolales, to wiem o co chodzi, ale nie ogladalem, nie ogladam i ogladac nie bede. Z Foresta Gumpa wyszedlem po kilkunastu minutach, bo i ten rodzaj „humoru”, mnie nie bawi. Mnie nieustajaco bawia Pytonsi, Jeremi Przybora i temu podobne.

    Taka mam wrodzona wade, ze glupawka dla mas mnie odstrecza, a nie bawi.

    Polemizowac mozna z blednymi twierdzeniami, z pogladami nie ma co dyskutowac, bo mialbym wrazenie, ze osmieszam, czego unikam. Polemik nie unikam, z czego jestem raczej znany na tym blogu i poza nim.

    Pozdrowka

  409. Na marginesie
    12 października o godz. 17:07 wbocek to typowo śmieszny człowiek! Wykrzykuje mi prawdy o których dużo wcześniej pisałem i każe mi zmienić klasę. Najwidoczniej mu to pomaga, bo o nic złego Go nie posądzam poza zwykłym niezrozumieniem prostych tekstów.

  410. lonefather
    12 października o godz. 17:17 Może jakoś po znajomości dasz mi przykład moich poglądów z którymi się nie zgadzasz? Wyniósłbym chociaż jakąś naukę z tej pisaniny. Z góry dziękuję.

  411. Przypominam jedynemu w swej klasie wbockowi moje wcześniejsze teksty:
    Kissa
    12 października o godz. 14:49

    Tanaka
    12 października o godz. 14:26
    Otóż mylisz się Tanako! Zwierzęta tylko dlatego spokojnie współżyją od milionów,, czy setek tysięcy lat, że nie posiadły ludzkich cech: Wiary w Boga, Honor i Ojczyznę, Prawo, Sprawiedliwość i Życie Wieczne najkrócej mówiąc.
    i następny:
    Kissa
    12 października o godz. 14:53

    PS. Zapomniałem o najważniejszym: O zmyśle odróżniania Dobra od Zła!
    Widzisz więc że wywalasz otwarte przeze mnie kilka godzin wcześniej drzwi i piejesz z zachwytu nad swa mądrością. Zacznij myśleć, bo żadna zmiana klasy czy sali nic nie pomoże, A jeśli nie podoba Ci się nazwa ZMYSŁ, to wpisz SMYKAŁKA!

  412. Na marginesie
    12 października o godz. 15:08
    To jest prawda, wzrost ludności jest „exponential”, bo to wynika z samej matematyki. Im więcej osobników się rozmnaża, tym szybszy wzrost.

    Tempo wzrostu ludzkości (czy szybkość) nie ma nic wspólnego z liczbą rozmnażających się osobników. Ilość potomstwa, sure. Oczywiście Chiny i Norwegia, na ten przykład, mogą mieć to samo tempo wzrostu, a w rezultacie w Chinach przybędzie w absolutnych wielkościach więcej osobników. A nawet Norwegia może mieć większe tempo wzrostu ludności niż Chiny. Nic nie stoi na przeszkodzie.

  413. Na marginesie
    12 października o godz. 17:15

    Watpie.
    Jedyny sensowny plan, to przegrane przedterminowe wybory, zwyciezca odkreca co Torysi nakrecili…

    Niestety jedyny potencjalny obecnie zwyciezca, to Jeremy Corbyn, a ten tez gledzi o wychodzeniu. Wiec Theresa i z nia Brytania musza jeszcze poczekac troche, zeby sie Corbyn zorientowal, ze wiekszosc Brytyjczykow chce zostac w UE i zdolal zmienic zdanie…

    Rzecz w „keeping apperance”, ktory jak wszystkie niemal tytuly, w Polsce byl idiotycznie tlumaczony na „co sasiedzi powiedza?”. Bo rzecz w „utracie twarzy”, co na brytyjskiej scenie politycznej, jest rownoznaczne z polityczna smiercia. Mozna przegrac bez wstydu wybory, ale wizerunek trzeba zachowac. Tym bardziej, ze gdyby May „utracila twarz”, to wraz z nia twarz by utracili Torysi.

    Kiedys ten niuans rozniacy brytyjczykow od Polakow tlumaczylem dokladniej na przykladzie Jeffrey’a Archera. Jest czytany, popularny, ale do polityki nie ma po utracie twarzy powrotu.

  414. Kissa
    12 października o godz. 17:26

    Prosze.
    Poczucie dobra i zla.
    Kazde zwierze ma to poczucie, tyle tylko, ze w odniesieniu do siebie samego. Nie rozciaga tego na inne zwierzeta nawet swojego wlasnego gatunku, ale bezcienia watpliwosci ma.

    Ocenianie zwierzat w kategoriach ludzkich wartsciowan jest bez sensu i tlumaczyc tego nawet nie warto. Choc my sami jestesmy jednym ze zwierzat zyjacych na tej planecie, to zwierzeta nie sa ludzmi i to wylacza je spod naszych systemow wartosci.

  415. Tanaka
    12 października o godz. 17:16

    Tanako, jeśli powiesz, że u wyżej stojących zwierząt można zauważyć pierwociny a nawet trwale ukształtowane zachowania, które mieszczą się w naszych pojęciach dobra i zła, to nie ma o co włosów z głowy wzajem rwać, zwłaszcza że ja już prawie nie mam. Ale jak piszesz coś takiego:

    „Nie ma dobra ani zła o charakterze apriorycznym, czyli boskim. Natomiast istoty żywe kształtują tego rodzaju pojęcia”, to jest o co.

    Mało się nie przewróciłem na rozgrzany pistolet do lasek PCV. Chyba że „istoty żywe” to u Ciebie tylko ludzie, bo o pojęciach u szympansów nic nie wiem. Pojęcia to twory funkcjonujące w mocno rozbudowanym systemie, definiujące się przez ten system, zrozumiałe tylko w systemie i poza nim NIE ISTNIEJĄCE.

    Fakt, że zakończyłem edukację na tym poziomie, że zwierzęta wytwarzają ZNAKI. Ale znaki rozumieją nawet ryby. Jeśli coś wiesz o POJĘCIACH w języku zwierząt, to, oczywiście, wysiadam jako mocno opóźniony tuman.

  416. No to ja jeszcze o prawie do posiadania broni, bo tyle różnych opinii było, że postanowiłam sprawdzić, jak to działa w Niemczech. Nie będę się wdawała w szczsgóły, bo sporo tego ale ogólnie mamy tu Waffenschein, coś jak Fuererschein czyli prawo jazdy, z tym, że Waffenschein się nie „robi” tak jak prawa jazdy, tylko trzeba w odpowiednim urzędzie odpowiedni wniosek złożyć. Po złożeniu wniosku wnioskodawca jest dokładnie sprawdzany przez (chyba) 3 inne instytucje i jeśli ma „papiery” w porządku, pozwolenie otrzymuje, ale jest ono weryfikowane co 3 lata. Oprócz tego jest jeszcze Waffenbesitzkarte, inne są też przepisy dla myśliwych, strzelców sportowych i kolekcjonerów broni. Bardzo szczegółowe są przepisy dot. transportu i przechowywania broni.

  417. lonefather
    12 października o godz. 17:45 Ależ ja pisałem o cechach ludzi, a nie zwierząt, których użyłem tylko jako tła do porównań. Naprawdę nie wiem jak mam pisać abym był zrozumiały. Czy może celowo zabawiacie się ze mną jako błaznem?

  418. wbocek
    12 października o godz. 17:54

    Pojecia, pombocku, pojecia. Cale kompleksy zachowan, zwyczajow, indywidualnych stosunkow do wspolbraci w gatunku i innych gatunkow. Wspolczucie, empatie, przyjaznie, wbrew prostym interesom, a dla wyzszych racji. nieraz duzym kosztem,nawet zycia.
    ZNAKI tego nie wyjasniaja i nie mieszcza w sobie.

  419. Kissa
    12 października o godz. 18:03

    Juz Tobie pisalem, ze na tym blogu nikt, tylko ty sam…

    Wiesz kazdy pisze inaczej. Jak ja mam Tobie powiedziec jak Ty masz pisac? Musisz znalezc swoj wlasny sposob. Jak na razie otrzymujesz informacje zwrotna, ze tak jak piszesz, bywasz nierozumiany. Gdybym tylko ja, ale sa inni, ktorzy tez nie zrozumieli. A to oznacza, ze zmiana sposobu pisania powinna u Ciebie zajsc, jesli ze stanu bywania nierozumianym, chcesz sie przeniesc w stan bycia rozumianym.

    Sam musisz zdecydowac, czy zostaje jak jest, czy zmieniasz i patrzysz czy sie poprawia.

  420. Żeby odróżnić Dobro o Zła i o tym mówić, trzeba posługiwać się językiem .Trzeba posiadać MOWĘ. Wtedy można tworzyć pojęcia również z zakresu moralności. Zwierzęta języka w takim rozumieniu nie wykształciły, jeśli nawet porozumiewają się. Dlatego nie można mówić o jakiejś moralności wśród zwierząt, a to zawiera w sobie przypuszczenie , że odróżniają dobro od zła.

  421. Oczywiście nie wchodzę tutaj w zagadnienia, co jest dobre a co złe, w jakich okolicznościach itd. Chodzi mi tylko o same pojęcia.

  422. Tanaka
    12 października o godz. 18:26

    Czyli jestem do tyłu. Niespecjalnie mnie to martwi, bo mam co robić, ale jeśli daję głos publicznie, nie mogę mówić jak jakiś mieszaniec szczawika z mirabelką. Dlatego spróbuję na chwilę odświeżyć umiejętność czytania. Skończyłem z oczopląsaniem po literkach albo na Desmondzie Morrisie, albo Dawk…srouk…na świadkowojehowowej „Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy?”…Nieee! Skończyłem na rozmowie Oriany Fallaci z samą sobą. Houk!

  423. wbocek
    Jak twoje gołębie na balkonie? Co one czują?
    I co w ogóle słychać, bo słałam do ciebie wpis-list z g.12:25 (dzisiaj) i NIC.

  424. Stachu39
    12 października o godz. 18:35

    Pisalem wyzej, ze choc najpewniej nie jest zwierzetom znana moralnosc, to odrozniaja dobro od zla na osobistym poziomie co najmniej.

    Ale i to ostatnie nie jest takie pewne bo znane fakty kaza dopuscic mysl, ze mozemy sie mylic…

    MORDERSTWO W HAMBURSKIM ZOO

    Zdazylo sie to morderstwo w Hamburskim ZOO wiele lat temu. W stadzie szympansow zaszedl przewrot palacowy i pretendent, nazwijmy go A, obalil starego szefa S. Po drodze do objecia pelni wladzy, co sie u szympansow wiaze ze zmonopolizowaniem seksualnym wszystkich samic, pokonal jeszcze pretendenta B.

    Po objeciu szefowstwa, dominujacy obecnie dorodny samiec A, cieszyl sie wladza i jej slodkosciami seksualnymi niezbyt dlugo. Dawno o tym czytalem, a nieublagany czas zatarl ta w koncu drugorzedna informacje.

    Miesiac, moze dwa po zmianie wladzy, przerazona obsluga malpiarni, pewnego poranka odkryla zmasakrowane zwloki A. Zmasakrowane jest jak najbardziej wlasciwym okresleniem, bo poza odgryzionymi genitaliami, na jego ciele odkryto ponad 80 ran, z ktorych 7, czy 8 i to kazda z osobna, zostala uznana za smiertelna. Moznaby powiedziec, ze zostal zabity co najmniej 7, czy 8 razy.

    Makabra, co nie?

    Po zamordowaniu przywodcy, szefowstwo objal B, ale w odroznieniu od poprzednika A, nie calkiem zmonopolizowal samiczki, bo dopuszczal do nich starego S…

    Powyzsze wyjasnia motywy zbrodni i ujawnia sprawcow, nawet gdyby o siebie zadbali i sie starannie domyli, a nie dali sie rano zlapac z lapami i mordami unurznymi we krwi.

    Tyle fakty.
    Behawioralisci z calego swiata zabrali sie za wyjasnienie tego co wyzej opisalem. Przewazyla jedna opinia, ale zupelnie jak tu na blogu, byly i pozostaly opinie inne.

    Opinia przewazajaca:
    Samce B i S zdolaly sie wzniesc ponad prawo naturalne, co pozwolilo im zawrzec sojusz, do ktorego samiec A okazal sie niezdolny. Reszta to detale.

    Poza opinia naukowcow bechawiorystow, mozna postawic sporo pytan, wsrod nich tez pytanie o to, jak u diabla sie B z S dogadali, skoro zaden z nich nie umie mowic?

    lub

    Jesli zalozyc, ze zwierzeta nie maja morlanosci, to w jaki sposob, znow u diabla, B dotrzymuje niepisanej umowy i dopuszcza S do samiczek, a S nie czyni zakusow na odzyskanie wladzy w stadzie?

    No to jak jest? Maja zwierzeta moralnosc, czy nie maja? Skoro moga zaplanowac i zrealizowac morderstwo, a jednoczesnie trzymac sztame i dotrzymywac zawartych umow?

  425. @Tanaka 12 października o godz. 17:17
    🙂 Czyli burza w szklance wody.

  426. @izabella 12 października o godz. 17:35

    Chodziło mi o to, że liczba ludności na świecie rośnie w postępie geometrycznym, czyli podwaja się teraz co kilkadziesiąt lat, a wcześniej, gdy było nas mniej, podwajała się co tysiąc. Nie jest to zgodne z intuicją homo sapiens, o czym świadczy też historia z ziarnami zboża na szachownicy: połóż na pierwsze pole jedno ziarno, na drugie dwa, na trzecie cztery, na czwarte szesnaście… na 64 nie starczyło zboża w całym królestwie.

  427. wbocek
    Pardą, pombocku, chodziło mi o mewy.
    Wyobraź sobie, że u mnie pokazują się czasem rybitwy znad Wisły (we Warszawie, nie nad Narwią) a na codzień mam po kokardę gołębi-obsrywaczy.
    Myślę że w ramach remontu elewacji domu zainstalują nam na parapetach takie zabezpieczenia metalowe, co by siadały, owszem, ale bardziej na okolicznych drzewach, których w okolicy nie brakuje.

  428. Jakie są kryteria by ocenić , że ktoś jest zły albo dobry ? Ja np. uważam że Gnom jest człowiekiem podłym, złym, a moja koleżanka z klasy maturalnej zawiadomiła mnie wyniośle, że gnom jest człowiekiem kryształowym.
    No i kto ma rację ? Po czym ja poznaję, że ktoś jest zły ? No może po tym, że miałem w dzieciństwie okropne przezycia, że przeżyłem wtedy zło, że potem sam ppełniłem parę złych czynów, których teraz się wstydzę.Czyli jestem ekspertem od zła. Znam się na żle.
    80-letni ksiądz , przesympatyczny staruszek, skory do pomocy, wykształcony był nagabywany przez Cyganki o datek. Wyjął portmonetkę i zaczął grzebac by dać Cygankom pare euro. Te mu portmonetkę wyrwały i uciekły. Zbulwersowany ksiądz spotyka mnie po tym zdarzeniu , opowiada i pyta mnie : Jak tak można ?
    Ten staruszek nigdy nie dostrzegł niemoralności kościoła, pracował jako nauczyciel matematyki, nie rozumiał zła. I w dalszym ciągu nie rozumie, dlaczego Cyganki postąpiły w ten sposób.
    Może więc owi poczciwi zwolennicy pisu,zauroczeni Gnomem nie odróżniają zła, bo go nigdy nie zaznali w dzieciństwie i sami nigdy zła nie popełnili ? Mam na myśli tych szarych ludzi, nie czerpiących żadnych profitów z rządów Gnoma, jak ta moja koleżanka, a nie szajki cyników, szubrawców ,którzy Gnoma otaczają.
    Zla trzeba się uczyć od dzieciństwa, tak jak nabywania muzykalności, myślenia logicznego, zdolności do języków.
    Ps
    Rüdiger Szafranski napisał książkę pod tytułem „Zło” (Das Böse). Polecam

  429. @lonefather 12 października o godz. 17:37

    Hm. To ciekawe. Coś podobnego (o strasznej wizji „utraty twarzy”) czytałam kiedyś o Chinach i w sumie też o większości Azji. Nie tylko w polityce. To chyba imperia narzucają takie zasady? Zresztą np. w Skandynawii skompromitowany polityk rezygnuje. A w Polsce? Odbija się czkawką. Jak Schetyna.

  430. @Ewamarysia 12 października o godz. 18:02
    I to ma sens, jako coś w rodzaju kompromisu.

  431. P.S. Albo jak nieusuwalny kacz, ktory przedtem szesc razy przegral wybory.

  432. P.S. Kacz to znaczy jak Schetyna. Musze szybko.

  433. Na marginesie
    12 października o godz. 19:16

    To sie nazywa poziom. Albo jest sie powyzej i sie „ma poziom”, albo nie ma sie.

    Liczy sie poziom indywidualny, a w polityce liczy sie poziom, ktory wyborcy wymagaja od politykow, nawet jesli sami go nie maja.

  434. Na marginesie
    12 października o godz. 19:22

    Osiem. Przegral osiem kolejnych wyborow.

  435. @wbocek 12 października o godz. 17:54

    Język i sposób myślenia zwierząt dopiero teraz powoli odkrywamy. Dla człowieka pokrzykiwanie małp czy śpiew ptaka nie zawiera żadnych znaczeń. Dopiero za pomocą komputera i programów analizy dźwięku można wykryć, że poszczególne sekwencje się powtarzają i tworzą swego rodzaju język, którego ludzkie ucho nawet nie słyszy, bo nie odroznia. To tak w telegraficznym skrócie.

    W kwestii poznawania psychologii zwierząt – wszystko przed nami. Jeśli ich wcześniej całkowicie nie wytrzebimy. Jeśli już czytasz, to Temple Grandin, kobieta autystyczna i solidnie wykształcona pisała sporo o sposobie myślenia zwierząt – na własnym przykładzie. Fascynujące.

    P.S. Co w ćcinach dzisiaj? Nie wrzuciłeś żadnych zdjęć.

  436. Oto mam na bierzaco przyklad moralnosci na poziomie przekupy z Brzeszcz,obsadzonej wmarionetkowej rolce Premierki rzadu Jaroslawa Kaczysnkiego:

    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/protest-rezydentow-beata-szydlo-o-lekarzach,artykuly,417278,1.html?utm_source=insider&utm_medium=webpush&utm_content=newsweekpl&utm_campaign=redakcja#webPushId=MjI2Mg==

    I jescze dla uzupelnienie Jarosław Biliński z Porozumienia Rezydentów OZZL:

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2017-10-12/lekarze-rezydenci-ruszyla-propagandowa-machina-rzadu-przeciwko-nam/

    Ach co za poziom wyrafinowany, jaka kultura, jaka moralnosc … Naprawde mamy powody wywyzszac sie ponad zwierzeta.

  437. @Lonefather.
    ,
    Mam 4 koty . Między nimi są sojusze i hierarchie. Ogólnie stare są gorzej traktowane, jedne się bardziej lubią, drugie mniej, tak samo różne są ich relacje z domownikami. Tzn one jakoś tam myślą po kociemu. Napewno mięsko to jest Das Gute, a jego brak to jest das Böse ( oder einfach nicht gut. ).Myślę, że taki jest ich Weltanschauung,

  438. mag
    12 października o godz. 18:57

    Najmagiczniejsza i nanarwiańszczejsza mag, powiem tak: żona wyjechana, to jestem trochę rozproszony wśród różnych zaległych powinności. A teraz jestem głowowo zajęty wszechobecną manierą pouczania i ostrzegania, która się rozpleniła chyba dzięki internetowi. Pouczają jak chodzić, jak stać, jak siedzieć, jak spać, jak wodę gotować. I ostrzegają: przed nieistniejącymi „wstecznymi prądami”, przed grzybami, przed niemytymi jagodami, przed jedzeniem między jedzeniami, a mnie bosman ostrzegł przed chodzeniem nad falami. Nawymyślał od takich starych a takich głupich aż dziś poszedłem do prezesa WOPR, na której to przystani goszczę i przyznałem się do tego, że jestem stary i głupi, ale nie chcę nikomu stawać w poprzek, więc co mam robić. Prezes – życiowy widać gość – doradził, żeby jak w gorszych warunkach jadę, informować bosmana – gdzie, mieć ze sobą komórkę i różaniec. W to mi graj, o patataj, o patataj. Ale bulwersujące dla mnie było pouczanie mnie przez sekretarkę. Zapytałem, czy dobrze się czuje, skoro poucza starego zawodowca, że woda jest groźna, a sama wsiada niefrasobliwie do samochodu, który jest wielokrotnie groźniejszy w tym sensie, że ofiar samochodów jest wielokrotnie więcej niż ofiar wody. Poza tym prezes się ze mną zgodził, że w razie draki, człowiek nie kieruje się żadnymi cudzymi pouczeniami ni ostrzeżeniami, lecz tym, co zgromadził we własnej głowie i rękach, więc pouczanie doświadczonych matrosów jest nie tylko śmieszne, ale i równo warte. Jest czymś w rodzaju „Trzeba uważać” skierowanego przez troskliwą i głupią mamusię do dziecka, które upadło. Wsadź sobie w zupę swoje „Trzeba uważać”, siuśmajtko poświęcająca dziecku na spacerze pięć sekund między paplaniami przez komórkę.

    No to tyle. W tym roku nie było gołębi, ale gdyby były, bym nie dopuścił do założenia gniazda – przeciągnął ze trzy żyłki i starczy. Mój stosunek do zwierząt polega na niewchodzeniu sobie w paradę i na nieuczłowieczaniu ich. Zauważyłem, że na dwóch balkonach w sąsiednim bloku siedzą dwie kawki. Dopiero po paru miesiącach zorientowałem się, że siedzą i ani drgną. Nie wiem, czy mają odstraszać, czy zapraszać. Gdybym chciał odstraszać, pewnie bym zamontował coś na kształt krogulca.

    Zerknij, mag, na ten filmik i powiedz, czy te pieski, które dokarmiam, jadąc na przystań, są bliżej mowy pojęciowej, czy dalej. Bo ja też już umiem szczekać. Ale bliżej mi w tym do Stacha39 niż do Tanaki. Tanaka mówi o pojęciach w mowie zwierząt, a dla mnie jednak to je bajka. Raczej bym mówił, że słabo rozumiemy psychikę zwierząt, więc przykładami do nich pojęcia z języka ludzi, stwarzając tym samym samym sobie złudzenie lepszego rozumienia zwierząt.

    https://drive.google.com/file/d/0B82_bciMYHJPR1JVNC1LRFRDNUE/view?usp=sharing

  439. Lonefather przykładem z hamburskiego ZOO (o godz. 19:06) pokazał, jak zwierzęta w sposób niewerbalny (dla nas – obserwatorów behawiorystów) za pomocą znaków zrozumiałych przez nie jeno potrafią utrzymać porządek. Znaczy doprowadzić do przestrzegania norm, które stado utrzymuje w ryzach. Czy możemy to rozpatrywać w kategorii „moralności”? Wątpię. Mechanizmy komunikacyjne tworzą u zwierząt (u ludzi też) swoisty niewerbalny język gestów.

    Jolanta Antas, profesorka Uniwersytetu Jagielońskiego, językoznawczyni, jako pierwsza w Polsce rozpoczęła badania językoznawcze nad komunikacją niewerbalną, w szczególności nad gestami i ich rolą w procesie komunikowania się ludzi – co możemy wyczytać choćby w Wikipedii. Zainicjowała nowatorski program badawczy „Mapa gestów polskich”. Jest także autorką znakomitych monografii – „O mechanizmach negowania. Wybrane semantyczne i pragmatyczne aspekty negacji” oraz „O kłamstwie i kłamaniu. Studium semantyczno-pragmatyczne”.

    Pozwolę sobie zwrócić uwagę Szanownych Interlokutorów na to, co Jolanta Antas pisze w rozdziale „Kłamstwo niewerbalne” w książce „O kłamstwie i kłamaniu” (podaję to za Beatą Anną Polak, która na potrzeby swoich poznańskich studentów opracowała stosowny „bryk” z książki Antas).

    „U człowieka (u zwierząt też) sygnały komunikacji przekształcają się w sygnały znaczące. Gest przekształca się w sygnał znaczący, gdy wywołuje implicite u jednostki wykonującej go taką samą reakcję, jaką wywołuje explicite – lub przypuszcza się, że wywołuje – u jednostek, do których jest adresowany. Tylko człowiek wyprodukowuje z nich trwałe symbole znaczące, które rozumie na poziomie rozumienia ich istnienia (nie tylko wykonywania) i rozumienia ich funkcji. Tym samym człowiek nabył nie tylko świadomości ich istnienia i działania, ale także manipulacji nimi. To właśnie zdolność rozumienia sytuacji innego człowieka i własnej, doprowadziła do zaistnienia języka jako znaczącego i funkcjonowania tegoż. I może go używać albo jako gestu, albo jako symbolu znaczącego. Może zatem kłamać za ich pomocą” (podkreślenie moje – anumlik).

    Szympans „B”, z zoologicznej opowiastki Lonka, w porozumieniu z szympansem „S” musieli zatem w sposób niewerbalny podzielić się samiczkami usuwając (wesół w zespół) tyrana „A”. Podejrzewam, że w warunkach sawannowych do takiego porozumienia by nie doszło. Szympans „S” po odgryzieniu jąder satrapy, w obawie o własne, spieprzałby na najbliższy baobab, zostawiając stado szympansowi „B”. Aż się prosi o refleksję, że takie „niewerbalne porozumienia” mogą mieć miejsce w niewoli. Nie podzielę się jednak z Państwem taką refleksją znając złośliwość niektórych bywalców ateistycznej kawiarenki. Że, niby, nienaukowa ta refleksja. Jak kto chce, niech se refleksjonuje.

    Aha. Najlepsze kawałki Starego Testamentu powstawały w warunkach niewoli Narodu Wybranego. Cóś w tym musi jest 😉

  440. @Na marginesie.
    Mnie fascynują kałamarnice. Czytałem kiedyś jakąś książkę o spotkaniu z obcą cywilizacją i Oni byli kałamarnicopodobni i chodziło o to jak się z nimi porozumieć, bo mieli mózgi na nogach.

  441. wbocek
    12 października o godz. 18:50

    Może niespecjalnie jesteś z tyłu, bo przecież twierdzisz, że jesteśmy małpowate. I to się zgadza, z niewielkim tylko, u nas naddatkiem.
    Może większa różnica jest w tym, że małpa ma ma tylko goły tyłek, a my całość, nieraz włącznie z glacą.

  442. wbocek
    12 października o godz. 18:50

    Ośmiornice żyjące w morzu Karaibskim mają wielką inteligencję. Większą niż George W. Bush.

  443. Stachu39
    12 października o godz. 19:59

    Mnie fascynują kałamarnice

    Powtórzę, com napisał do @Pombocka, bo to słuszne i zbawienne:

    Ośmiornice żyjące w morzu Karaibskim mają wielką inteligencję. Większą niż George W. Bush.

  444. mag
    12 października o godz. 19:10

    Wisła w Warszawie zrobiła się bardzo ekosystemową rzeką od czasu, jak zanikła na niej żegluga towarowa i prace regulacyjne. Mieszka w niej i wokół niej kilkadziesiąt gatunków ptaków, mnóstwo owadów też, oraz rożne ssaki.
    Nigdy nie była rzeką poważnie uregulowaną, właściwie zawsze półdziką, teraz już prawie całkiem.
    Teraz sobie wyobraź, że do Wisły warszawskiej wlazi PiS i …tonie. To by było słuszne i zbawienne. Ale PiS oświadczył, że z rzek zrobi autostrady, za 80 miliardów. Niechybnie więc w Warszawie wbije w rzekę z 8-10 miliardów. Będzie dobrze. To znaczy, będzie dobrze, ale z odwrotgo powodu: PiS nie zbuduje autostrad. Chociaż, w pewnym zakresie, by się przydały. Ale to już passee…

  445. mag

    Przepraszam, mag, roztrajkotałem się i zapomniałem, że chodziło Ci o mewy. No więc, jak się to mówi: po staremu. Jak wyłożę coś na parapet, spadają czort wie skąd. Identycznie było na morzu. Dopóki zbieramy siatki, nic nie widać, nic nie słychać w promieniu ze z dziesięciu mil. Tylko ruszamy do chaty i zaczyna się patroszenie wyciągniętych dorszy, spadają z nieba te piękne szybowce i chwytają dorszowe flaki w locie, znaczy – i flaki w locie, i mewy.

  446. Na marginesie
    12 października o godz. 19:09

    Jedna rzecz to sobie dać upust w ramach wolności obywatelskich i głosować fantazmatycznie, a druga rzecz, to mieć do czynienia z rzeczywistością, która na za fantazmaty wyznacza cenę.

  447. Tanaka
    12 października o godz. 17:00
    Możliwe, a nawet pewne. Jak już, znając prawdę, przyjdzie Kaczyńskiemu orzec, że „niecałą prawdę udało się odkryć” (do czego już szykuje Suwerena),

    Mój komentarz
    Jak można nazwać to wewnętrznie sprzeczne oświadczenie Jarosława Ka, że na wiosnę pokażemy prawdę, każda prawdę, być może taką, której nie można ustalić.
    Mówiąc wprost, bez wdawania się w zawijasy logiczne. Jeśli coś (jakieś zdanie) jest prawdą, to oznacza, ze jest to coś ustalone, bo nieustalonych prawd nie ma. Skoro prezesowej prawdy nie można ustalić, to nie jest ta „prawda” prawdą, tylko założeniem, hipotezą do udowodnienia.

    Bije po oczach krętactwo logiczne oraz cwaniacka biegłość w motaniu tego, co jest proste jak świński ogon. Jeśli jakieś oznajmienie nazwiemy prawdą, to tylko dzięki temu, że jest ono wyprowadzone z prawidłowych przesłanek, oparte na dowodach faktycznych, a nie zmyślonych, pośrednich, pośrednio-zapośredniczonych.
    Definicja prawdy jest taka, że takie oznajmienie musi być od A do Z zgodne z ciągiem dowodzeniowym oraz z faktami bezpośrednio je potwierdzającymi. Jeśli nie jest zgodne, to tym samym nie jest prawdziwe.

    Jak poważny człowiek na poważnym stanowisku posła rozgrywającego państwo może pleść na oficjalnej i w dodatku modlitewnej miesięcznicy takie oksymorony, czy jak to nazwać. Wstyd i skaranie boskie.

    Coś takiego jak chwyt retoryczny Prezesa z prawdą jeszcze nie ustaloną, ale nie przestającą być prawdą, prędzej czy później się rozniesie i sprawi, że z szeregowego posła pozostanie szeregowy pacan, któremu nic nie wychodzi, który myśleć potrafi tylko insynuacjami, wbrew komuś lub czemuś, a niepowodzenia swoje (ukierunkowanie brata na wycieczkę do Smoleńska i Katynia zorganizowaną na wariata, z przygotowaniami i wykonaniem jak wyjazd autobusem zakładowym na grzyby) przypisuje innym szatanom, obcym siłom, spiskom możnych tego świata na swojego brata wsadzonego bezmyślnie do samolotu z kompletnym dowództwem wojska i z ubezwłasnowolnionym dowódcą samolotu.
    Pzdr, TJ

  448. @Anumlik.
    No właśnie. Nie antropomorfizujmy myślenia zwierząt. Chociaż moje ulubione książki z dzieciństwa to była Szara Wilczy i Kazań Syn Sz.W.

  449. @@mag, wbocek
    Cóś o mewach:

    Cholerna mewa nad fiordem
    wszystko obsrywa, o w mordę!

    Obsrała okna i ściany
    Świeżo pomalowane.

    Wózek Hedwisi, but Lusi,
    Wypraną pościel mamusi.

    Nawet w Akershus festning
    Spuściła dość duży naleśnik.

    Chciała Kongelige slottet,
    Lecz był zamknięty w sobotę.

  450. @Stachu39
    Dorzuciłbym do tego zacnego grona: „Księgę dżunglii”.

  451. @Stachu39 12 października o godz. 19:59

    Konrad Lorenz „On Aggression”, znakomite i wcale nie fantazja. Jest też po polsku za darmo w internecie. Ale nie mam pod ręką linka, może pombocek, bo on też czyta Lorenza.

  452. Na marginesie
    12 października o godz. 19:31

    Z tym się właśnie najbardziej zgadzam, Namarginesko, że w dziedzinie poznawania psychologii zwierząt wszystko przed nami. Moje pytanie jest takie: Czy jest ostra granica między zauważalną gołym okiem inteligencją zwierząt a językiem pojęciowym człowieka?

  453. Na marginesie
    12 października o godz. 19:10
    Chodziło mi o to, że liczba ludności na świecie rośnie w postępie geometrycznym, czyli podwaja się teraz co kilkadziesiąt lat, a wcześniej, gdy było nas mniej, podwajała się co tysiąc.

    Będę nalegać, to jak szybko się podwajamy, ma tylko związek ze średnią liczbą potomków (i pośrednio też na przykład śmiertelnością), a nie z tym ilu nas jest w ogóle.
    Dla przykładu, mam sumę x, jeśli zainwestuję ją na 7%, to podwoi mi się po 11 latach, jeśli zainwestuję na 3%, to po 24 latach. Wartość x nie ma tu żadnego znaczenia.

  454. Tanaka
    12 października o godz. 17:12

    Mój komentarz
    Tak jest. Każda grupa zwierząt-stado, aby utrzymać dostawy energii i materii do organizmów członków stada (odżywianie) oraz reprodukować się (zawsze z nadmiarem, by ewolucja miała z czego wybierać) musi posiadać spójność, która jest warunkiem skutecznego funkcjonowania stada, przeżywalności i efektywnej reproduktywności osobników wewnątrz niego.

    Natura preferuje zgodę nad niezgodą lecz ta „zgoda” w stadzie jest dynamiczna, wymuszona przez hierarchię podległości. Dynamiczna dlatego, że co jakiś czas w miarę starzenia się członków stada lub chorób lub wypadków osobnicy zajmujący jakieś miejsce w hierarchii muszą być zastąpieni przez innych. To zastępowanie nie odbywa się przez głosowanie, tylko często poprzez walkę czy to pojedynczych osobników, czy to frakcji utworzonych do tego celu. W walce tej nie istnieje coś takiego jak niebiańska wspólnota, bezwarunkowa zgoda. Niezgoda jest motorem walki, środkiem do odtworzenia hierarchii, a tym samym utrzymani stada w porządku, w stabilności. Co jakiś czas odbywają się walki, rzadko otwarte, częściej na groźby, zaczepki i lekkie rany.

    Drugą przyczyną walk, nagłych i sporadycznych jest ruja. Wtedy emocje przyćmiewają hierarchię i jeśli znajdzie się odważny, to próbuje z drugim bardziej uprawnionym zawalczyć o upatrzoną samicę. Walki są częściej bezkrwawe jak krwawe, ale są.
    Są jeszcze inne przyczyny, które generują sytuacje konfliktowe prowadzące do walk, np. głód.

    Niemniej współpraca w stadzie musi przeważać nad walką, inaczej stado się rozpada. Porządek polega na tym w stadzie, ze „każdy zna swoje miejsce” w hierarchii.
    Pzdr, TJ

  455. Na marginesie
    12 października o godz. 20:37

    Namarginesko, z przykrością, że zawodzę: książki czytałem wyłącznie papierowe. Internetowe czytanie – nie moje ślipia ni upodobania. „DAS SOGENANNTE BOESE ZUR NATURGESCHICHTE DER AGGRESSION” czyli w polskim wydaniu „Tak zwane zło” Lorenza stoi na półce, czasem jeszcze ruszane.

  456. @anumlik 12 października o godz. 19:55

    Zwierzęta całkiem dobrze umieją kłamać i oszukiwać, naturalnie na własny sposób. Na przykład małpie dziecko widzi, jak inna małpa je banana. Wydaje krzyk rozpaczy, przybiega matka i atakuje „winną” krzywdy dziecka, która aktualnie delektuje się bananem. Małpa rzuca banana i ucieka, ścigana przez matkę małpiego dzidziusia. A małpi dzidziuś spokojniutko zjada banana.

    Takie i podobne zachowania zaobserwowano u zwierząt. Jeśli sprawdzianem rozwoju umysłowego jest „teoria umysłu” (TOM, czyli theory of mind), która pojawia się u ludzkich dzieci dopiero ok. 4go roku życia, to małpy jak widać całkiem dobrze sobie z nią radzą. Chodzi o to, że bardzo młode dziecko nie odróżnia tego, co samo wie od tego, co wie ktoś inny, dlatego nie umie wykorzystać cudzej niewiedzy.

  457. @izabella 12 października o godz. 20:38

    Daniel Kahnemann „Myślenie szybkie i wolne”. Chyba że coś pokręciłam. Ale teza o wzroście liczby ludności w postępie geometrycznym nie jest nowa i widziałam ją w kilku miejscach.

  458. @wbocek 12 października o godz. 20:37

    Temple Grandin twierdzi, że zwierzęta (i ona sama, osoba autystyczna) myślą obrazami, które są zawsze konkretne – czyli upośledzony człowiek lub zwierzę nie są zdolni do osiągnięcia wyższego stopnia abstrakcji, tylko do „wyświetlenia” kolekcji zachowanych w pamięci obrazów na dany temat. Tyle Grandin. Yuval Harari w „Homo Deus” deklaruje, że jedynie człowiek tworzy sobie „rzeczywistości” typu mit (religia, papierowy lub wirtualny pieniądz, Microsoft, Google – byty wyimaginowane, ale współdzielone).

    A jaki poziom abstrakcji jest w stanie osiągnąć zwierzę? Trudno sprawdzić. Ale np. pies, który zna nazwy sześciu zabawek, poproszony o przyniesienie siódmej, której nazwy nie zna, prawidłowo wnioskuje, że gdy zabawek jest siedem, a on zna nazwy sześciu (i to nie jest to) to żądaną zabawką musi być ta siódma – i bezbłędnie ją przynosi.

  459. Na marginesie
    12 października o godz. 20:52
    Ależ to właśnie jest postęp geometryczny. Liczba ludzi w danym pokoleniu jest równa liczbie ludzi w poprzednim przemnożonej przez jakiś współczynnik. To przemnożenie decyduje o „geometryczności”. Wartość tego współczynnika decyduje jak szybko się podwajamy.

  460. tejot
    12 października o godz. 20:42

    Z grubsza, tak. Przy czym wśród wielu społeczności, w ramach porządku społecznego czyli hierarchii, obserwuje się różne zakresy, nieraz bardzo znaczne, swobody przechodzenia od grupy do grupy, zarówno w „poziomie” jak i w „pionie” . A przywództwo w społeczności nieraz bywa nie bezwzględne i siłowe, ale społeczne i negocjowane. Tak się zwykle dzieje u bonobo.
    Więcej, osobniki stare, bywają nie odrzucane, a uwzględniane i słuchane. Tu bowiem decyduje nie bezwzględna racja przeżycia za pomocą kłów i pazurów, ale ważne są racje wyższego rzędu i bardziej decydujące, bo polegające na posiadanym doświadczeniu i mądrości. tak się z kolei dzieje nie tylko u człekokształtnych, ale u słoni, waleni i pewnie innych. Bywa np, u ptaków.

  461. tejot
    12 października o godz. 20:42

    Ruja jest bardzo konkretną i zasadniczą przyczyną walk i herarchizowania, ale też i tu zawsze ewolucja decyduje. Jedne gatunki walczą do upadłego i do śmierci, inne walczą do momentu w którym jeden uzna wyższość przeciwnika i ustępuje. Istnieje związek pomiędzy typem walk: „na śmierć” oraz „do ustąpienia” (ew. „do pierwszej krwi”) a przeżywalnością osobników walczących i stada. Gdy ewolucyjny stan gatunku może sobie pozwolić na większe marnotrawstwo osobnicze, więcej jest walk „na śmierć”, a gdy liczy się bardziej każdy osobnik, więcej jest walk na ustępstwo lub do „pierwszej krwi”

  462. Tanaka
    Coś mi się obiło o uszy, że pisy chcą jakąś totalną żeglugę śródlądową handlową, rzecz jasna, w Polsce ustanowić i nasze rzeki, jak już wszystkie będą mega spławne na dodatek połączyć w jeden system z Bałtykiem i Morzem Czarnym ( wreszcie Polska od morza do morza!) i jeszcze cuś, ale już zapomniałam.
    A i Mierzeję Wiślaną przekopią, a może się nawet do Skandynawii podkopią i nareszcie weźmiemy odwet na Szwedach, tych co nam nie chcą reparacji za Potop wypłacić.

  463. @Na marginesie
    Tak czytałem o gęsiach gęgawych. W swoim czasie była to lektura obowiązkowa. Może trzeba wrócić. Teraz są modne małpy bonobo. ( Frans B.M.de Waal)

  464. Wbocek
    12 października, g.19:55

    Powiem ci tak, przyjacielu, nie wiem czemu, ale coraz lepiej dogaduję się z kotami i psami.
    P.S. Zwierzaki na focie bardzo fotogeniczne.

  465. mag
    12 października o godz. 21:26

    Napisałem o tym wstępniaka 🙂

  466. Dawno nie mowilismy o Smolensku

    Na kolejnej miesiecznicy na Krakowskim Przedmiesciu 10 pazdziernika Jaroslaw Kaczynski powiedzial, ze poznamy prawde w sprawie katastrofy smolenskiej. Moze to byc stwierdzenie, ze prawdy ustalic sie nie da. A ma to nastapic niedlugo.
    – Zbliza sie moment, ze cele tych marszow zostana zrealizowane, upamietnienie tych ktorzy zgineli, prezydenta Lecha Kaczynskiego, prawda o katastrofie smolenskiej – orzekl Kaczy Starszy.

    Wiec zanosi sie na jakas okrojona prawde. No bo tam nie przewiduje sie prawdy number one:

    do katastrofy doprowadzili Tacy Dwaj.

    To oni, Blizniacy jacy tacy, probowali zdublowac uroczystosc obchodow 70-tej rocznicy zbrodni katynskiej. Nakazując pilotowi, w swoim parciu na Smolensk, lądowanie w gestej mgle.

    Naturalny* brak wspolpracy rosyjskich kontrolerow lotow mozemy sobie odpuscic. Kacz, jak widac, tez to sobie odpuska. On ma jednak, czasem, pewne przeblyski trzezwosci

    *) Naturalnosc braku wspolpracy rosyjskich kontrolerow lotow wynika z prostego faktu, iz oni wiedzieli o kaczystowskim zamiarze SKASOWANIA pokatynskiego „pojednania” Tusk-Putin. Trzy dni wczesniej dokonanego. Wiec kto by tam na rzesach stawal zeby wspolracowac w tak antyrosyjskiej sprawie? Moze polyanna jakas? Bo nikt inny raczej

  467. mag
    12 października o godz. 21:36

    Mag, jak, kuna, na focie, jak to nie fota, ino film!!!

  468. Brak wspolpracy nie figuruje w zadnym kokeksie karnym. Podobnie jak grzech zaniechania

  469. mag

    Mag, te pieski się witają! Rozmawiają! Przeskoczyły nawet Tanakę…ten…ośmiornicę.

  470. W tym miejscu czas na stosownosc (nie)stosowna

    Przychodzi baba do lekarza z wielką dupą a lekarz na to:
    – Ale wielka dupa!

    Baba obraża się i wychodzi. Idzie do następnego a lekarz na to:
    – Ale wielka dupa!

    Znow, baba obraża się i wychodzi. Dzwoni drugi lekarz do trzeciego lekarza i mówi:
    – Zaraz na pewno przyjdzie do Ciebie baba z wielką dupą, ale nic nie mów, bo obraża się i wychodzi.

    Faktycznie, po kilku minutach przychodzi do trzeciego lekarza baba z wielką dupą, a lekarz myśli sobie: faktycznie, dupa wielka. Ale zachowuje sie jakby nie zauważył niczego
    – Dzień dobry pani. W czym moge pomóc?
    – Mam za małe piersi, a chciałabym aby były większe

    Lekarz, po chwili namysłu, mówi poważnym tonem:
    – Niech weźmie pani papier toaletowy i pociera dookoła piersi.
    – Czy to pomoże?
    – Na dupę pomogło, nie?

  471. Wbocek
    Pardą stokrotne!
    Matolica ze mnie, że nie kliknęłam w środek, ale ciut byłam rozkojarzona, bo właśnie zadzwoniła moja przyjaciółka czegoś zasmucona.

  472. Tanaka
    Wiesz jak to jest, jednym okiem wlata, a drugim wylata.

  473. Orteq
    12 października o godz. 21:44

    o, pardą, Rosjanie mieli tak daleko posuniętą wolę współpracy z polską pielgrzymką do Katynia (taki był dyplomatyczny status wycieczki inaugurującej kampanię polityczną Kaczyńskiego), że proponowali swojego, rosyjskiego, fachowca, „prowadzącego”, który pomoże polskiej załodze bezpiecznie wylądować na nieczynnym od lat lotnisku, ożywionym wyłącznie na małą chwilę, bo Kaczyński koniecznie chciał przez Smoleńsk.
    Polska strona (konkretnie tzw.pałac prezydencki) odmówiła. Jak usłyszeliśmy: nie będzie się nam Ruski plątał po pokładzie polskiego samolotu”. Jak nie, to nie, i zlądowali, bez pół skrzydła i plecami do dołu. bardzo możliwe, że nawet gdyby rosyjski pomocnik był na pokładzie, skutek byłby ten sam: Ruskiego nie słuchamy! Rosjanin zaś zginałby przez samobójcza durnotę Polaków.

    W ramach reparacji byłoby to do rozliczenia.

  474. Orteq(siu)
    Lubię cię, ale czy ty musisz… takie durne dowcipy?

  475. No nie musze, mag(siu). Tak jakos mi sie skojarzylo. Sam nie wiem dlaczego. Izwiniajus

  476. @mag

    ament

  477. Jiba,

    Ty się do polityki nie nadajesz.

    Szkoda Twojej czystej duszy.

    Pozdrawiam

    Tanaka,

    żeby nie wyć od kilku dni negocjuję przejęcie psa ze schroniska.

    Amen

  478. Jak mnie frustruje kiedy siedzę w pracy jak kolek a tutaj takie ciekawe dyskusje mnie omijają!

    To nadrabiam troszku…

    mag
    11 października o godz. 23:49

    O emigrantach…

    Najgorzej jest utkwic jedną nogą tu, druga tam. Nigdy w pełni nie zasymilowany tu ale za późno żeby wracać do kraju. Mój syn ma tutaj babcie „honoris causa”- po trzydziestu kilku latach w UK wciąż tęskni za „polskim morzem” ale wrócić już nie jest w stanie. „Między -pomiędzy ” jak Piotruś Pan. Czasami lepiej nie oglądac się za siebie bo potem trudniej żyje się tutaj.

    PS. A tak poza tym to żeby wpaść w odwiedziny do Szkocji nie potrzebujesz paszportu… 😉 (jakby co )

    lonefather
    12 października o godz. 0:02

    O chrzczeniu…

    Lonek, ty się nie łam – ja większa głupote strzeliłam ale się wstydzę przyznać! 😉
    Na szczęście naprawiłam swoje błędy  w przypadku młodego. W instytucji chrztu pociągala mnie idea „namaszczenia ” zastępczych rodziców dla młodego najbardziej (wiem, głupi powod!!). Za to za każdym razem jak myślalam sobie że w tym celu musiałabym obiecywać coś czego nie mam zamiaru spełnic to mnie ciarki oblatywaly. I tak jakoś rozeszło się po kościach…

    O prawie do głosowania w wyborach dla nastolatków – pamiętasz debate w UK? Kto wie czy mieliśmy Brexit i Torysow gdyby głosować w wyborach i referendach można było od lat 16 tak jak w Szkocji  (wybory lokalne, do parlamentu szkockiego i indyref). Też na początku była panika a okazało się że nie taki diabeł straszny. Pod warunkiem że w szkole jest WoS i to na dobrym poziomie. 

    Orteq
    12 października o godz. 8:19

    Podoba mi się ta historia nostalgiczna bardzo!

    Lewy
    12 października o godz. 9:17

    Lubię bardzo angielskie zabawy z językiem,  mam wrażenie że jest ich więcej niż w przypadku polskiego, nie wiem z czego to wynika

    Stachu39
    12 października o godz. 14:04

    Lubię Twoje komentarze! A co do strzelajacych w podskoku – pamiętacie sprawę policjanta który w biegu chciał strzelić do tygrysa który uciekł z cyrku w Wwie? A trafił w głowę weterynarza. I tak się czasem zdarza kiedy ktoś się filmów naoglada. Weterynarza szkoda.

    PS. Uwielbialam wspomniene przez ciebie powieści Curwooda!

    @anumlik

    Księgę Dżungli też!

    Na marginesie
    12 października o godz. 17:15

    Ja na to jak na lato tylko szkoda że małoprawdopodobne w tej chwili  (niestety, niestety! ). Chociaż – never say never. Wiem że to wishful thinkig ale czasem jeszcze się łudze

  479. @mag 19.10

    Tupot białych mew? 😉

    https://youtu.be/kusEq-FzXxQ

  480. @Lewy
    12 października o godz. 9:49

    Confuse-a-Cat (Amaze-a-Vole, Distract-a-Bee etc.) to jeden z moich ulubionych skeczy. Dzięki za przypomnienie! 😀

    @Orteq
    12 października o godz. 22:07

    „Przychodzi baba do lekarza z wielką dupą”
    Jak lekarz ma wielką d… i chce zaimponować pacjentce, to powinien być mniej wulgarny, nie sądzisz?

    Jechałem dziś pociągiem do Gryzonii. Pogoda była piękna, trasa jest popularna i pociąg był pełen pasażerów. W Zurichu wsiadła trzyosobowa rodzina – starsze wiejskie (chłopskie) małżeństwo z dorosłą córką, która, jak wynikało z rozmowy, wiozła ich do kurortu. Ojciec i córka znaleźli miejsce po drugiej stronie wagonu, zażywna jejmość rozsiadła się koło mnie zajmując prawie 2/3 dwuosobowego siedzenia. Jechaliśmy tak półtorej godziny, aż na następnej stacji zwolniło się całe siedzenie vis a vis męża i córki, którzy zaraz spróbowali nakłonić matkę, aby się do nich przesiadła.
    – Ale mnie tu dobrze – odpowiedziała dama i przygniatała mnie do końca podróży 🙁 Ja bym sie nie obraził na trochę luzu i przez resztę drogi (40 minut) zastanawiałem się, jak by tu dyskretnie dać jej znać, że nie poczuję się urażony „porzuceniem” czy brakiem lojalności.
    Zastanawiałem się, jak by zareagowała, gdybym to ja się przesiadł na drugą stronę, ale zabrakło mi odwagi, żeby wypróbować.

  481. Tanaka
    12 października o godz. 21:07
    tejot
    12 października o godz. 20:42
    Z grubsza, tak. Przy czym wśród wielu społeczności, w ramach porządku społecznego czyli hierarchii, obserwuje się różne zakresy, nieraz bardzo znaczne, swobody przechodzenia od grupy do grupy, zarówno w „poziomie” jak i w „pionie” . A przywództwo w społeczności nieraz bywa nie bezwzględne i siłowe, ale społeczne i negocjowane. Tak się zwykle dzieje u bonobo.
    Więcej, osobniki stare, bywają nie odrzucane, a uwzględniane i słuchane. Tu bowiem decyduje nie bezwzględna racja przeżycia za pomocą kłów i pazurów, ale ważne są racje wyższego rzędu i bardziej decydujące, bo polegające na posiadanym doświadczeniu i mądrości. tak się z kolei dzieje nie tylko u człekokształtnych, ale u słoni, waleni i pewnie innych. Bywa np, u ptaków.

    Mój komentarz
    Tak jest.
    Generalnie, to jest trudność z tym pozycjonowaniem inteligencji na linii rozwoju człekokształtnych i dawniejszych. Nie można ustalić precyzyjnie, kiedy inteligencja się zrodziła. Stan badań na dzisiaj wskazuje, ze coś takiego jak inteligencja występuje nie tylko u ludzi, lecz u małp oraz innych ssaków, a jeśli uściśli się kryteria, to i u ptaków, waleni, psowatych, jeleniowatych, świń, itd.
    W linii małp inteligencja poszła najdalej w rozwoju, a gdy czaszka małp-naszych protoplastów uzyskała swobodę zwiększania objętości (jest tak teoria – chodzi o miejsce przyczepu mięśni do czaszki ograniczające rozrost czaszki), to została wypełniona większym mózgiem, a większy mózg, to więcej operacji bodźcowo myślowych, szybszych, dokładniejszych i znajdujących coraz szersze zastosowanie w rozwiązywaniu problemów przetrwania, konkurencji międzygatunkowej, hierarchii w stadzie oraz problemów atrakcji samiec-samica.

    BTW człowiek pochodzi od małp, tylko nie od tych współczesnych, bo one są odgałęzieniami rodu człekokształtnych, tylko od małp, które były wspólnymi dla człowieka i szympansa np.

    W każdym razie początkiem kształtowania się myślenia była współpraca instynktu z uczeniem w najwcześniejszych stadiach rozwoju ewolucyjnego i osobniczego. Uczenie się głównie przez naśladownictwo. Naśladownictwo wymaga pewnej inteligencji, naśladować trzeba było się uczyć, a każda nauka musi być wspomagana jakąś szczyptą inteligencji.

    Rozwojowi układu nerwowego w kierunku wytworzenia inteligencji sprzyjało komunikowanie się miedzyosobnicze gestami, głosowe, mimiką, zachowaniem, itd., co z kolei wymuszało zapamiętywanie znaków, obrazów, którymi była prowadzona komunikacja oraz jakąś analizę, intepretację tych znaków, obrazów.

    Rozwój inteligencji zachodził od najwcześniejszych etapów ewolucji naczelnych aż do wytworzenia jakiegoś prymitywnego mechanizmu myślenia abstrakcyjnego, który zapewne powstał z myślenia konkretnymi obrazami. Obrazy stopniowo w miarę komplikowania się mózgu i vice versa – mózg w miarę komplikowania się pobieranych obrazów i analizy ich relacji zarówno przestrzennych jak i czasowych był zmuszony dla zaoszczędzenia „mocy obliczeniowej” do wytworzenia uogólnień w miejsce tych obrazów, czyli wyobrażenia sobie klasy obrazów, która zastępowała, gromadziła w jeden zbiór obrazy o wspólnych własnościach, co z kolei doprowadziło do wytworzenia pojęć i dalej do myślenia abstrakcyjnego.
    Pzdr, TJ

  482. Tanaka – 22:12

    „proponowali swojego, rosyjskiego, fachowca, „prowadzącego”, który pomoże polskiej załodze bezpiecznie wylądować na nieczynnym od lat lotnisku, ożywionym wyłącznie na małą chwilę, bo Kaczyński koniecznie chciał przez Smoleńsk. Polska strona (konkretnie tzw.pałac prezydencki) odmówiła. Jak usłyszeliśmy: nie będzie się nam Ruski plątał po pokładzie polskiego samolotu… W ramach reparacji byłoby to do rozliczenia.” ”

    Thanks, Tanako. Ale! To wszytko sa detale. Co jest jednak wazniejsze od takich detali to fakt, ze rzeczywiscie niekoniecznie znane wszem i wobec sa ISTOTNE detale.

    Bo fakt pozostaje faktem. Polski samolot wpakowal sie we mgle smolenska. Moze zaplanowana przez Putina, moze nie. I 96 osob przeszlo w stan wieczny. Wszystko z powodu kaczystowskiego parcia na Smolensk.

    Sukces kaczystowskiej akcji parcia katynsko-smolenskiego 2010 – dzisiaj tego parcia juz nie ma – jest polowiczny, wedle moich wyliczen. A moze tylko czyczwarte ten sukces jest.

    Pojednanie rusko-polskie pokatynskie zostalo zlikwidowane – na wieki – przez kaczystow 10 kwietnia 2010. Dosyc duzo procentow sukcesu to jest. Moze az 100.

    Ale jest jeszcze sprawa REPARACJI. Posmolenskich czy innych. W ramach naliczen tych reparacji byłoby do rozliczenia kto zawinil katastrofie. Tam wine mozna przypisac, w ok. 25%, Ruskim. Tym ‚nie wspolpracujacym’ w ladowaniu we mgle.

    Gnom zoliborski moze wciaz mysli o jednej czwartej rosyjskiej odpowiedzialnosci za Smolensk. Ale chyba niekoniecznie

  483. Jesli ktos mysli, ze odpowiedzialniosc za katastrofe smolenska Macierewicz potrafi zwalic na Ruskich, to niech sie przeniesie jak najdalej od Estonii. Tez czlonka NATO

  484. @Stachu39 12 października o godz. 21:29
    Gęsi gęgawy i wdrukowanie to jedna kwestia. Z kolei w książce „On Aggression” Lorenz wnioskuje, że zdolność rozpoznania innego osobnika tego samego gatunku jako indywiduum jest powiązana z agresją właśnie. Zatem gatunek czy osobnik pozbawiony agresji nie jest zdolny do miłości. Tak mu wychodzi 😉

  485. tejocie,
    chce sie Tobie popolemizowac o o rozwoju inteligencji?

    Mi sie specjalnie nie chce, ale jesli wyrazisz zyczenie to moge napisac co wiem i co mysle i pobronic to co przedstawie.

    pozdrowka (to na pamiec o Cynamonie, pisze „pozdrowka”)
    l.

  486. Kostka
    12 października, g.22:14
    Uwielbiam!
    Wiesław Gołas jest już chyba ostatnim żyjącym Starszym Panem. No a spośród Starszych Pań, o ile się nie mylę, Krafftówna.
    W razie czego @Tanaka mnie poprawi, bo on jest w tym temacie absolutnie au courant.

  487. Lonefather
    No właśnie, czy coś wie o @Cynamonie?

  488. Lonefather
    Czy ktoś coś wie…

  489. @Tanaka
    Jesteśmy ssakami i dopuszczamy, że inteligencja międzyosobnicza u innych ssaków a szczególnie u małp człekokształtnych rozwija się podobnie, że są pewne analogie, widzimy ( w telewizji ) jak drapieżniki uczą polować młode. A pszczoły? Też się uczą i komunikują, ale ćzy to jest to samo? .Mój telefon też się uczy.

  490. Mysle, ze odszedl, albo wciaz odchodzi. Gdyby byl, by pisal. Nie pisze…

    Na pamiatke przywlaszczylem sobie pozdrowka

  491. Na marginesie
    12 października o godz. 23:21

    O!
    I przy okazji ujawniaja sie prawda skrywana o „tradycyjnych polskich wartosciach”:

    Pierwsza to to, ze „wartosci tradycyjne” sa na sprzedaz.
    Druga to to, ze jesli sa na sprzedarz to to nie sa „wartosci”, bo prawdziwe wartosci sa bezcenne.
    Skoro juz wiemy, ze to nie sa tak naprawde zadne „wartosci”, to oznacza, ze zawolanie o tych zekomych wartosciach jest tylko zagrywka negocjacyjna w procesie sprzedazy.

  492. Dzieci spia juz. Nawet u mnie juz po 22giej, wiec na dobranoc bedzie dziki seks.

    A wlasciwie to to co o dzikim zwierzecym seksie napisala dr Carin Bodnar:

    http://wyborcza.pl/osiemdziewiec/7,159012,22493868,dziki-seks-carin-bodnar-prawda-jest-taka-ze-w-naturze-nie.html#TRNajCzytSST

  493. Dziki seks – OK. Ale najpierw striptiz, a właściwie – štriptejz, bo Czesi mniej pruderyjni.
    https://www.youtube.com/watch?v=dhhl3BN3G40

  494. tejot
    12 października o godz. 22:53

    Tak jest 😀

  495. Rosa91b
    12 października o godz. 22:27

    dawno nie miałem do czynienia z psem ze schroniska, stąd się nieco zdziwiłem, że to dłuższa procedura.

  496. Orteq
    12 października o godz. 22:54

    O tyle sprawa rosyjskiego „prowadzącego” nie jest detalem, że gdyby Polacy nie byli pełni pychy i pogardy dla „ruskiego w polskim samolocie” i – tak jak to wskazują przepisy w tego rodzaju sytuacjach – wzięli go do pomocy w bezpiecznym sprowadzeniu samolotu na lotnisko ( czyli dowódca załogi też by go słuchał, a on ma ostatnie słowo), do wypadku by nie doszło. I to „Putin” zaproponował rosyjskiego pilota do pomocy.

    Mgła nie została „zaplanowana przez Putina”. Skoro mowa o planowaniu, to raczej można powiedzieć tak, że strona polska zaplanowała mgłę, a ściślej – kancelaria prezydenta.

    Oczywiście: dogadywanie się stron polskiej i rosyjskiej, przed tym katastrofalnym zdarzeniem, wyglądało – jak na stan spraw między stronami w ogóle – całkiem znośnie, a może i lepiej. I to nie sama katastrofa pogrzebała znośność relacji, ale to, co zrobił z tym Kaczyński Jarosław.

    Strona rosyjska ponosi pewną odpowiedzialność za wypadek, ale uważam, że nie ponosi żadnej winy. Wizyta, a zwłaszcza lot do Smoleńska, mimo odradzania tego lotniska przez samych Rosjan, a jeszcze bardziej decyzja o lądowaniu (czy jak ktoś tam gada „rozejrzeniu się w sytuacji”) była wymuszona na Rosjanach przez Polaków. Kontrola naziemna jednoznacznie powtarzała załodze samolotu, że nie ma warunków do lądowania, ale nie ma żadnej możliwości fizycznego wymuszenia rezygnacji z lądowania. Musieliby samolot zestrzelić, to by była jedyna możliwość. Wyłączna teoretyczna.

    Odpowiedzialność strony rosyjskiej jest taka, że kontrolerzy uznali, że polska załoga, pomimo komunikatów o braku możliwości lądowania zdecydowała lądować. O tym zawsze decyduje ostatecznie kapitan statku powietrznego, oczywiście w sytuacji lotniczej, a nie psychiatrycznej. Skoro postanowili lądować, to kontrola, nie mając najnowocześniejszego radaru podawała komunikat: „na kursie, na ścieżce”, mając przybliżone tylko granice tej ścieżki.
    Jest to odpowiedzialność, ale nie uważam tego za winę. Wina jest polska, o stężeniu spirytusu.

    Myślę,że szczegółowsze przedstawianie sprawy nie jest tu konieczne, bo jest ona dobrze znana.

  497. O rety!

    Słuchajcie, przyszło mi coś do głowy odnośnie prawie trzydziestolecia demokracji (oby nie tylko trzydziestolecia)
    Kaczorów sprzed 2005r nie pamiętam, ale pamiętam inne formacje, np. AWS i pana z wysoko uniesionym podbródkiem z dziurką, którego nazywano „Pięknym Marianem” – tak mi się kojarzy. Pamiętam też trzech posłów z ZCHN, którzy budzili mniej więcej takie emocje jak Ziobro, Hofman i Jaki, z tym że ta trójca jest rozłożona w czasie, a tamci działali równolegle. Zdaje się, że to byli Niesiołowski, Zawisza i ktoś trzeci, ale nie pamiętam kto, a sprawdzać mi się nie chce.
    Pamiętam ministra Handkego – z jakiegoś powodu serdecznie go nie znosiłam. I minister Łapiński, chyba z SLD, który coś tam sobie załatwiał w jakiejś knajpie. Mylę się?
    Na ile to, co dzieje się dziś, odstaje od tego, co działo się wcześniej?
    Co z 93r i tzw. kompromisem aborcyjnym?
    Krótko mówiąc, czy rzeczywiście teraźniejszość aż tak bardzo różni się od przeszłości?
    Oczywiście pytam, bo mam nadzieję, że nie, w związku z tym może nie warto aż tak się spalać, bo czas zrobi swoje.

  498. Jiba
    13 października o godz. 0:12
    Marek Jurek, Jan Łopuszański, Stefan Niesiołowski. Ostatnie takie trio.

  499. Na marginesie
    12 października o godz. 19:10

    ‚Mala’ poprawka:
    „na czwarte szesnaście” – raczej na czwarte osiem,
    bo Twoj algorytm podnoszenia do kwadratu ilosci ziaren, zaczynajac od dwoch ziaren scisle mowiac, (nie podwajanie jak w oryginalnej przypowiesci) dalby
    liczbe wieksza wielokrotnie niz liczba atomow w w obserwowalnym Kosmosie.

    Tylko podwajanie daje, za Wiki:
    On the entire chessboard there would be 2^64 − 1 = 18,446,744,073,709,551,615 grains of wheat, weighing about 1,199,000,000,000 metric tons. This is about 1,645 times the global production of wheat in 2014 (729,000,000 metric tons)

  500. @Jiba

    Różni się niestety bo nikt nie deptał konstytucji, nie niszczył wolnych sądów, armii, edukacji i przyrody. Śmiejąc się obywatelom w twarz.

  501. gotkowal
    13 października o godz. 0:17

    A tak. Jurek. Dzięki:)
    Tyle lat kariery zawodowej. Zapewne nie na umowie o dzieło.

  502. Edited to add, ja nie znosiłam Konia Który Mówi.

  503. NeferNefer
    13 października o godz. 0:20

    No nie wiem. Jakiej konstytucji? 97r. to dość późno. Edukacji nie wspominam najgorzej. Trzeba było się wykazać, by dostać się na studia. A o przyrodzie nikt wtedy nie myślał. Pagórki zużytych pieluch zalegały między sosnami wejmutkami i wszyscy mieli to gdzieś.
    Dziś jest zdecydowanie czyściej. Od dawna nie natrafiłam w lesie na wrak samochodu, komplet zużytych opon albo bezwartościowe materialnie wnętrzności domu po zmarłych.

  504. @act

    – Doctor, doctor I keep thinking I’m a dog
    – Sit on the couch and we will talk about it.
    – But I’m not allowed on the couch

    Czy to tez przypadek dysleksji? Czy zupelnie innego talentu? You’ll know, @accie daragoj

  505. – Doktorze, doktorze. Trace pamiec
    – Kiedy to sie zaczelo?
    – Co kiedy sie zaczelo?

    To tak tytulem wytlumaczenia dlaczego ten sam temat jest walkowany. I walkowany

  506. Orteq
    13 października o godz. 5:36

    „You’ll know, @accie daragoj”

    Nic juz nie wiem Qrtequ.

    @act daragoj bylby gieroj no u niewo giemoroid.

  507. Tanaka – 0:11

    „Mgła nie została „zaplanowana przez Putina”. Skoro mowa o planowaniu, to raczej można powiedzieć tak, że strona polska zaplanowała mgłę, a ściślej – kancelaria prezydenta .”

    Gleboka to mysl, Tanako. Tak gleboka, ze nie mnie siegac do jej glebi

    „dogadywanie się stron polskiej i rosyjskiej, przed tym katastrofalnym zdarzeniem, wyglądało – jak na stan spraw między stronami w ogóle – całkiem znośnie, a może i lepiej. I to nie sama katastrofa pogrzebała znośność relacji, ale to, co zrobił z tym Kaczyński Jarosław”

    Z tego co wiadomo, z tamtych czasow, ambasador RP w Moskwie, Jerzy Bahr, nie mial zbyt wysokiej opinii o dogadywaniu sie stron przed katastrofa. Choc to on byl przenosnikiem, a moze i sprawca, tego niby dogadywania sie dwoch stron

    http://gpcodziennie.pl/23886-ambasadorbahrzmieniazeznaniawssmolenska.html

    „Rosja partnera widziała w Platformie i premierze Tusku, a nie w PiS i w Kaczyńskim. PiS i prezydent Kaczyński w oczach Rosjan nie dawali Rosji szansy na poprawę stosunków. Nie wyłożyli na stół czegoś, co mogłoby być przez Rosję potraktowane poważnie.”

    Kropka nad i

    „ambasador przyznaje otwarcie, że Rosjanie inaczej traktowali wizytę Donalda Tuska, a inaczej Lecha Kaczyńskiego.
    – Człowiek, który kontaktował się z Radosławem Sikorskim, mówi, że w tym środowisku mówiło się o podejrzeniach i nieufności, że Rosjanie zrobią coś takiego, iż nie będzie można wylądować. To wstrząsająca informacja, którą Jerzy Bahr dotąd nie dzielił się nie tylko z opinią publiczną, ale i z prokuratorami. Krótko mówiąc, MSZ cały czas podejrzewało, że coś może się stać.”

    A oni mysla, ze to tylko mgla. Ktorej nie da sie zaprzeczyc!

  508. @act – 6:04

    A u mienia – ch.jnia. Adin ciul

  509. Dziala pewnie za 3

  510. A nawet i za czetire. Jak jest poczeba

  511. Jak ja czytam o czystej przypadkowosci katastrofy smolenskiej, to mi szarawary opadajo. I tam POzostajo. Babciusine barchany pozostajo w stanie nie naruszonym

  512. „Rosjanie zrobią coś takiego, iż nie będzie można wylądować.”

    ONi dali przytup do „nie będzie można wylądować”. Pol godziny wczesniej, ONI wyladowali polski samolot Wosztyla. Odgoniwszy, pol godziny wczesniej, z braku mozliwosci wyladowania, z powrotem do Moskwy, ich wlasny transportowiec. Ktory tylko skosil drzewa.

    Tam byl prawdziwy majstersztyk. Jakbys na to nie paczal. A Maciora mysli, ze on ICH rozpracowal

  513. Wspolczuje Maciorze.

    On wie ze pryska pod wiatr. Ale jednoczesnie wszyscy wiedza, ze to tylko on pozostal na posterunku obrony POLSKOSCI. Tej anty-smolenskiej polskosci. Jak zyc z taka odpowiedzialnoscia za Narod? Ja nie znaju

  514. Tanaka,
    „Odpowiedzialność strony rosyjskiej jest taka,” – dopowiadam: jak Tuska. Gdyby pod rękę nie nawinęli się ruscy kontrolerzy i ruski agent Komoruski, to kto byłby odpowiedzialny za śmierć ukochanego przy-wódcy?

  515. Płynna Rzeczywistość – 7:36

    Z tym ‚ukochaniem przywodcy’ nie przesadzajmy zbytnio. Ludzie pamietajo ile ON byl kochany przed wyborami, i przed smiercia, w 2010. Ok. 30 % kochany moze ? Jesli nie mniej? Chyba mniej

  516. no ale, chociaz zem wybudzon zesnu, oddaje pole wybudzajacym zesnu sie rodakom. Piatek juz nastapil, tu i tam. Choc nie u mnie

  517. No toja z rana pojadę Orteqiem. Nie wiem czy wulgarnie..
    Wyczerpany turysta wchodzi do goralskiej chaty. Jest zmarznięty, głodny, ledwie trzyma sie na nogach. Przy stole siedzą góral i młoda góralka , nic nie mowią.
    Turysta niesmialo pyta górala, czy może się trochę pogrzać przy kominku. Ponieważ góral nie odpowiada, ten podchodzi do kominka.Kiedy troche się rozgrzał, widzi na stole smacznie przygotowane jedzenie. Pyta górala, czy moglby coś przekąsić. Góral milczy jak lady Ann, wiec siada do stołu i zabiera się do jedzenia.Kiedy pojadł, zauważa gąsiorek z okowitą. Znów pyta górala, ale nie czeka na odpwiedź górala, który milczy jak zaklęty i obsluguje się wielkodusznie. Podochocony zerka na młodą góralkę i już całkiem śmiało pyta , czy mógłby skorzystać z wdzięków małżonki. Góral milczy, więc turysta bierze na ręce kobietę, przechodzi do sąsiedniej izby i po jakimś czasie wracają. Góralka się ogarnia, wygładza spódnicę, a turysta idzie sobie. Wtedy wzburzony góral mówi:
    -Tego ci nie daruję !
    – Pierwszy przemówiłeś. Zmywasz naczynia

  518. Płynna Rzeczywistość
    13 października o godz. 7:36

    No tak. na pokładzie były koniaczki.

  519. Orteq
    13 października o godz. 6:38

    Myśl jest taka:
    36 specpułk lotniczy zaproponował wylot o godzinie odpowiedniej do zadania i wynikającej z ostrożności, oraz – chyba – standardowych zasad planowania takich lotów. Kancelaria prezydenta odrzuciła propozycję, przesuwając termin wylotu o godzinę do przodu. A Kaczyński, wobec tej przesuniętej godziny, spóźnił się jeszcze o 28 minut. Razem, wobec pierwotnie i rozsądnie planowanego czasu startu, spóźnienie wyniosło 88 minut.
    Tych minut zabrakło na lot na lotnisko zapasowe, gdy okazało się, że nad Smoleńskiem mgła. Presja czasu i godności osobistej prezydenta, lekceważenie, głupota i pycha (czas i przyroda ma się dostosować do Kaczyńskiego i pisoidów a nie odwrotnie) dały taki skutek: uczestnicy lotu dowiedzieli się jak działa czas i jak działa klimat oraz grawitacja.

    Lotnisko w Smoleńsku było znane z tego, że ma specyficzną konfogurację pogodową, bo tak jest położone. Mgły, zwłaszcza w takiej porze roku zjawiają się często, są gęste, ale też nie trwają długo. O tym mogła wiedzieć – i powinna – załoga samolotu. Od tego są załogi samolotów.
    To strona polska skonstruowała pułapkę na siebie i wzorowo w nią wpadła.

    Ambasador Bahr udzielił, bodaj rok po katastrofie, bardzo obszernego wywiadu dla GW. Pomimo tego, że używał języka dyplomatycznego, sens tego co mówił o sposobie organizacji tej wizyty przez stronę polską, a właściwie dezorganizacji, miał wydźwięk horroru. A stosunki polsko-rosyjskie, przypomnę określenie – jak na stan spraw bilatralnych – nie były najgorsze, a nawet w miarę znośne. A to, że powinny być znacznie lepsze, to już inna sprawa. Co z tego, że powinny, skoro nie mogą, gdy rządzi psychiatria?

  520. @Tanaka
    Chociaż temat samobójczej smoleńskiej wycieczki dokładnie i wielokrotnie omawiali, wyjaśniali św.pamięci Antonius, Czesław i wciąż na szczęście żyjący Tjot, to konieczne jest nieustanne wracanie do tematu, tak długa, jak religia smoleńska będzie żywiła się tą katastrofą, jak długo Gnom będzie używał jej jako politycznego paliwa, a jej główny kapłan świr Maciora wymyślał kolejne puszkowo-parówkowo-trotylowo-wybuchowe wersje zdarzeń, opisywane przez takich ewangelistów jak Binienda, Nowaczyk czy inny sraczyk.
    No i prezydenta tysiąclecia trzeba będzie usunąć z Wawelu, bo jak długo to zero leży między Piastami,to lud wierzy w boskość tego pomazańca, a Gnomowi z brzuszkiem przewraca się w głowie; dlatego on taki ordynarny,nieprzystępny,

  521. Lewy
    13 października o godz. 9:04

    Właśnie tak.
    Katastrofa i jej okoliczności, oraz głębokie uwarunkowania które do niej doprowadziły, oraz SKUTKI są weryfikatorem stanu cywilizacyjnego Polski
    Miliony dały się oszukać Kaczyńskiemu i jego pisoidom, bo są umysłowo nieprzytomni, miliony uwierzyły bo są wyznawcami bozi, co jest wiarą tej samej jakości , miliony uznały, że naukawcy smoleńscy to są najwybitniejsi naukowcy, miliony, wskutek tego głosowały na pisoidów i teraz mamy to, o czym tak namiętnie dyskutujemy.
    Już nie miliony pisoidalnych suwernów, ale całe państwo zostało przez Kaczyńskiego zakażone skrajnym cynizmem, niemoralnością o aberracyjnym, spotworniałym rozmiarze oraz porzuceniem rzeczywistości (która nigdy nie zakorzeniła się nad Wisłą porządnie, ale od czasu końca II wojny światowej jakiś kontakt z nią Polak nawiązywał), by powrócić do tych fantazmatyczości będącej przez minione stulecia, źródłem polskich klęsk.
    Razem wziąwszy, jest to zbrodnia przeciw narodowi polskiemu. I tak też powinna zostać potraktowana przez przyszłe, niepisoidalne rządy, opinię publiczną i kulturę w tym szkolną edukację.

  522. Lewy
    13 października o godz. 8:21

    W „Przekroju” był humor ze szkolnych zeszytów, a to jest też humor szkolny. I dobrze. 🙂

  523. NeferNefer
    13 października o godz. 0:29

    Łomatko! jakieś głupkowate to było. Znacznie lepszy był „Thierry śmiałek” 😀

  524. gotkowal
    13 października o godz. 0:17

    To było mocne trijo. Po hiszpańsku: triho.
    Ale z tej trójki to by się dało złożyć oktet, albo całą orkiestrę dosyć podobnych typów.

  525. Tanaka
    13 października o godz. 9:36

    Miałam na myśli Giertycha juniora w tamtym czasie;)

  526. @NeferNefer, z godz. 9:40
    Załapałem od razu. A teraz znosisz? Gęba końska – jak była, tak jest 😉

  527. @NeferNefer, z godz. 9:40
    Koń się zmienił, wysubtelniał. Ostatnio przeprowadził taki wywód, prawie sylogizm.
    – Mój ojciec powiedział, że nie pochodzi od małpy. Ja pochodzę od mojego ojca. Ergo ja nie pochodzę od małpy.
    Żartuje sobie ze swojego taty smokologa wawelskiego. No chyba, że uważa, że pierwsza przesłanka sylogizmu jest prawdziwa.No to nie żartuje.

  528. NeferNefer
    13 października o godz. 9:40

    Aaaa.., fakt – koń. Ale Thierry i tak lepszy.

  529. Lewy
    13 października o godz. 10:04

    Prawników, zdaje się, uczą logiki. Tata powiedział… no i tu się zjawia logika: faktem jest, że tata powiedział. I faktem jest, że to co powiedział nie jest faktem.

  530. anumlik
    13 października o godz. 9:47

    Przez pewien czas obserwowałam z pozytywnym nastawieniem ale już mi przeszło. I nie chodziło mi specjalnie o wygląd.

    @Lewy

    Gra pod publiczkę/karierę, i dla Sprawy. I jak to nagle zmądrzał, fiu fiu. Szkoda że wcześniej mu PiS nie przeszkadzał, dopiero jak z niego zakąskę wydudkawszy zrobili.

  531. Kostka
    12 października o godz. 22:34
    O prawie do głosowania w wyborach dla nastolatków – pamiętasz debate w UK? Kto wie czy mieliśmy Brexit i Torysow gdyby głosować w wyborach i referendach można było od lat 16 tak jak w Szkocji

    Czytałam niedawno artykuł o brexitowym referendum w bardzo mądrym czasopiśmie naukowym, i wniosek był taki że obniżenie do 16 nic by nie dało, musiało by być do 5.
    Natomiast akademicy lubią sobie porozważać różne teoretycznie ciekawe, praktycznie niewykonalne pomysły o ważeniu głosów w zależności od ile średnio człowiekowi zostało lat życia. Bo na przykład 20-latek powinien mieć więcej do powiedzenia niż 70-latek. Jako że dłużej w unii lub poza nią pożyje. I prawie wszystkie metody ważenia dają odwrotny wynik referendum. Aczkolwiek takie ważenie w normalnych wyborach nie miałoby większego sensu (ani poparcia).

    Zastanawiam się nad polexitowym referendum. Ważenie głosów mogłoby być gwoździem do trumny.

  532. Tanaka
    13 października o godz. 8:37

    Rzadzi psychiatria?

    Na karb pospiechu, czy innej nieuwagi klade.

    Bo gdyby „rzadzila psychiatria” faktycznie, to pacjenci nie biegali by luzem po ulicach, tylko byliby jak nalezy zaopiekowani, a swiat chroniony przed wytworami ich chorych umyslow.

  533. lonefather
    13 października o godz. 11:46

    Byłoby tak, gdyby rządziło psychiatryczne lecznictwo zamknięte. Radzi otwarta psychiatria i w ogóle nieleczona, ponieważ psychiatria jest wzorem zdrowia państwowego. Zatem normalność jest podejrzana, niezdrowa, niepolska i należy do najgorszego sortu. I ją należy zamknąć.

  534. Tanaka
    13 października o godz. 12:15

    Znaczy sie, zamkna nas. Mnie, Ciebie i sporo innych. Bedziemy siedziec w dobrym towarzystwie, co juz jest pocieszajace samo w sobie.

    Ciekawe, czy jakby tak zalatwic sobie „zolte papiery”, to bylyby wystarczajacym zabezpieczeniem? (retoryczne)

  535. Szanowni!
    Duchowość? Co to jest ta duchowość, trochę żartem, a trochę nie, pyta Tanaka.
    Zapraszam!
    JK

  536. lonefather
    12 października o godz. 18:28

    Bardzo dziękuję za udzielone mi rady polegające na ewentualnym skłonieniu mnie abym pisał swoje posty tak, aby podobały się uczestnikom tego forum. Czyli powinienem ukrywać swoje prawdziwe poglądy i pisać pod cenzurę. Po co? Zresztą, jak zdążyłem sprawdzić, wcale nie chodzi o treść moich postów. Wystarczyło Waszym zdaniem użyć niewłaściwego słowa (zmysł zamiast zdolności), aby rozpętać radosną nagonkę i zmienić temat. Albo imputować mi pogląd odwrotny do opisanego w moim poście i wyśmiewać Wasze własne pomysły. Na temat treści moich postów nikt nie zająknął się słowem. Żadnej próby wyjaśnienie czy zrozumienia, a nawet śladów elementarnej życzliwości. Jak w spelunie, gdzie wszyscy się znają, a obcego trzeba się pozbyć bo to może kapuś… Przyznaję, że gdy przeczytałem trzy czy cztery wstępniaki, byłem zachwycony tym blogiem, ale forum nie rożni się niczym od innych. Pozostaje mi więc tylko się pożegnać i przeprosić za wtargnięcie. Jednak wciąż okazuję się naiwniakiem wierząc w ludzi…