Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

17.09.2017
niedziela

(М)ученики

17 września 2017, niedziela,

Uczenik to po rosyjsku uczeń, muczenik męczennik. Oryginalny tytuł filmu Kiryłła Sierebriennikowa to „(M)uczenik”. Uczeń-męczennik. W Polsce film pokazywany był w niszowych kinach kilku miast jako „Uczeń”, co odarło go z semantycznej wieloznaczności. A ta jest ważna – zarówno dla zrozumienia przesłania tego obrazu, jak i dla istoty wydarzeń, które tu i teraz – in statu nascendi – dzieją się w Rosji. Tej moskiewskiej i petersburskiej oraz tej prowincjonalnej – omskiej, jekaterynburskiej czy tulskiej.

Recenzował filmu nie będę. Uważam go za dzieło ważne, głównie z powodu przesłania, jakie niesie. A przesłaniem tym (także dla nas – Polaków) jest siła indoktrynacji religią sączona w głowy małolatów, po to aby stali się oni męczennikami za wiarę, albo – co ważniejsze – żołnierzami, by nie powiedzieć – żandarmami tej wiary, gotowymi, gdy zajdzie taka potrzeba, opasać się pasami szahida i wysadzić w tłumie jak najwięcej niewiernych.

Wieniaminowi, bohaterowi filmu Sierebriennikowa, żaden pop za prawosławną wiarę wysadzać się w powietrze, w tłumie przypadkowych ludzi, nie każe, Wieniamin jednak – gdyby taka potrzeba zaistniała, za wiarę życie pewnie by oddał. Na razie jednak odmawia uczęszczania na zajęcia pływania, gdyż uważa, że stroje jego koleżanek z klasy są gorszące i uwłaczają godności kobiety. On sam zaś nie chce publicznie się obnażać. Ot, głupie tłumaczenie nastolatka, można by powiedzieć. Nic bardziej mylnego. Z zajęć na pływalni zostaje zwolniony, natomiast jego nauczycielka biologii z rozmów o kreacjonizmie i darwinizmie – jako ateistka – w swoim rozumieniu nauczania, zwolniona nie zostaje. Zmaga się zatem z udowadnianiem Wieniczce, że prawa ewolucji jeszcze – na razie także w Rosji – obowiązują. Dyrekcja szkoły i reszta pedagogicznej kadry zarzuca jednak „pani psorce od biologii” wygłaszanie do uczniów antyreligijnych manifestów. Nauczycielka biologii bowiem, w obecnym systemie rosyjskiego nauczania, gdzie prawosławna cerkiew ustanowiła dla siebie najważniejsze – obok Putina – miejsce w kształtowaniu rosyjskich obywateli, gdy z „z rozmowy na rozmowę” próbuje dowieść uczniowi, że świat nie został stworzony tak, jak to opisuje Biblia (z którą notabene Wieniamin się nie rozstaje), staje w jednym szeregu z zamachowcami na wiarę chrześcijańską. Z ateistami, a to w Rosji jest bardziej niewybaczalne, niż bycie muzułmaninem.

Sierebriennikow religii nie atakuje, Sierebriennikow atakuje fanatyzm oraz rosyjski prowincjonalny zaścianek, który dla fanatyzmu religijnego stanowi pożywkę. Za to też jest w Rosji przez żandarmów wiary (nie tylko w popiej sukni chodzących) znienawidzony. Odżegnywany jest od czci i wiary, a jego artystyczne działania, głównie jako reżysera, nazywane są – w donosach słanych przez prawowiernych prawosławnych chrześcijan – niemoralnymi i obrażającymi uczucia religijne oraz patriotyczne Rosjan.

 

* * *

Sierebriennikow od aresztowania go 22 sierpnia br. w Petersburgu i przewiezienia pod strażą do Moskwy, przebywa od 23 sierpnia w areszcie domowym oskarżony o defraudację państwowych pieniędzy w wysokości 68 mln rubli oraz o udział (wraz z grupą „przestępczych” współpracowników) w defraudacji 200 mln rubli. Pozbawiony paszportu, coraz mocniej „obszczekiwany” jest przez pisma poddane Kremlowi i Cerkwi Prawosławnej Rosji. Na portalach internetowych „Komsomolskiej Prawdy” publikowane są artykuły o Sieriebriennikowie, który – ponoć – za granty na działalność artystyczną kupił sobie mieszkanie w Berlinie. Czytelników mami się obrazami artystów-dyletantów szkalujących rosyjskie wartości i defraudujących środki publiczne.

Nie tylko w filmie „(M)uczenik” Sieriebriennikow szkaluje prawosławne, on je szkaluje także poprzez takie spektakle, jak – o zgrozo! – „Metamorfozy” Owidiusza, „Martwe Dusze” Gogola czy „Sen nocy letniej” Szekspira. Szkaluje obnażając rosyjską hipokryzję, religijny fanatyzm, który wykształcił się w przeciągu 30 lat oraz korupcję (głównie polityczną) władz, głównie tych zarządzających kulturą. O ministrze kultury Władimirze Medińskim Sieriebriennikow mówił w wywiadzie dla niemieckiego weekendowego dodatku „Berliner Zeitung Magazin” (6/7.09.2014 r.): Mediński – „jest absolutnym propagandystą partyjnym. Mianowano go najwyraźniej, żeby poskracał dotacje i wprowadził kontrolę w kulturze. Poprzednio zajmowali to stanowisko inteligentni ludzie, którzy umieli znaleźć z nami, artystami, wspólny język. Ale obecnie Ministerstwo Kultury jest bardziej prawicowe niż rząd, czegoś takiego nigdy jeszcze nie było! To okropne, jak Mediński w każdym swoim publicznym występie wyzywa Centrum Gogola. Każda jego wypowiedź to denuncjacja. Ostatnim razem była skierowana pod adresem mojego przedstawienia Martwe dusze według powieści Gogola, za które otrzymałem wiele różnych nagród. Ale podobno jego zdaniem ten spektakl zniekształca klasykę i oczernia Rosję”.

W obronie aresztowanego Sieriebriennikowa murem stanęły najwybitniejsze postaci rosyjskiej kultury. Reżyserzy, aktorzy, pisarze, kompozytorzy, muzycy, publicyści prasowi, prezenterzy telewizyjni. Gdy – jeszcze w maju – pojawiły się pierwsze głosy o ewentualnym oskarżeniu Sieriebriennikowa o korupcję, aktor Jewgienij Mironow – znany odtwórca roli „Idioty” Dostojewskiego czy „Kręgu pierwszego” Sołżenicyna – po ceremonii wręczenia nagród państwowych na Kremlu – podszedł do Putina, aby mu wręczyć list podpisany przez oburzonych szykanami wobec Sieriebrennikowa reżyserów oraz aktorów scen moskiewskich i zapytał prezydenta Rosji dlaczego oni tak robią? – mając na myśli śledczych „zabezpieczających” dowody rzekomej korupcji w Centrum Gogola, kierowanym przez Sieriebriannikowa i usłyszał: Dlaczego? Dlaczego to robią? Pan do Francji w poniedziałek leci! Panu co do tego? (Wam-to eto za cziom?). Po czym Putin dodał: Głupcy! Czy miał na myśli śledczych, czy protestujących, autor tego doniesienia – Andriej Kolesnikow z „Komiersanta” – nie wyjaśnił.

Jak dęte są zarzuty wobec Sieriebriannikowa niech zaświadczy sprawa rzekomej defraudacji pieniędzy przeznaczonych na realizację „Snu nocy letniej”. Premiera spektaklu miała miejsce w 2012 r., odbyło się wiele przedstawień „Snu…”, przedstawienie nagrano, obejrzeć je można na YouTube. Jednak prokurator prowadzący śledztwo w sprawie finansowych malwersacji popełnianych rzekomo przez Sieriebriannikowa w ogóle tych dowodów (także z nagrań przedstawienia) nie przyjął, twierdząc, że spektakl nie powstał, a pieniądze na jego realizację zostały przez ekipę Centrum Gogola ukradzione. Recenzje prasowe i nagranie na YouTube prokurator uznał za dowód niewystarczający.

Sofia Apfelbaum, w latach 2012–14 pracownica Ministerstwa Kultury, napisała na łamach „Nowej Gazety”: „Po raz pierwszy w Rosji państwo tak konsekwentnie i na szeroką skalę wsparło sztukę współczesną. (…) Właśnie o to wsparcie Kiriłł Sieriebriennikow prosił W.W. Putina, wtedy premiera, na spotkaniu w 2011 r. Pomoc otrzymał. A teraz państwo mówi poprzez organy bezpieczeństwa, że nic takiego nie miało miejsca. Dziesiątków projektów, które zrealizowano przez ponad trzy lata dzięki tym grantom, rzekomo nie było? A może pod znakiem zapytania stawia się samą sprawę wsparcia dla sztuki współczesnej”.

 

* * *

W ostatnich daniach audyt finansowy został przeprowadzony również w biurze Aleksieja Uczytiela, którego ostatni film, „Matylda”, jeszcze nie wszedł na ekrany rosyjskich kin, a już został uznany za skandal. Traktuje on bowiem o romansie przyszłego cara Mikołaja II z polską tancerką Matyldą Krzesińską. Ponieważ ostatni car Rosji jest świętym prawosławnym, środowiska skupione wokół organizacji Państwo Chrześcijańskie – Święta Ruś okrzyknęły film obrazoburczym i oskarżyły Uczytiela o obrazę uczuć religijnych. 12 września br. portal Meduza poinformowała, że w dużych miastach Rosji, w dniach 11–12 września, centra handlowe, szkoły, uniwersytety i budynki administracji publicznej były masowo ewakuowane z powodu anonimowych wezwań do ładunków bombowych oraz do porzuconych przedmiotów.

Niepełna lista miast i budynków, w których przeprowadzono ewakuację w ciągu tych dwóch dni, według Meduzy przedstawia się następująco:

– Perm: dziewięć szkół, dworzec kolejowy, dworzec autobusowy, dwa centra handlowe, administracja miasta i miejska duma
– Krasnojarsk: siedem sklepów i centrów handlowych
– Władywostok: pięć centrów handlowych, dworzec autobusowy i schronisko
– Czelabińsk: 10 centrów handlowych i rozrywkowych
– Magadan: dwa kina, rynek, cztery szkoły i dwa uniwersytety
– Jekaterynburg: dworzec autobusowy, centrum handlowe i centrum biznesowe
– Stawropol: administracja miejska, rada regionalna, centra handlowe, szkoły, uniwersytety i akademiki
– Ufa: siedem centrów handlowych
– Omsk: administracja miasta, oddział Funduszu Emerytalnego, kina, szkoły, centra handlowe, hotele
– Briańsk: ponad 10 centrów handlowych
– Nowosybirsk: dworzec autobusowy, hotel i kluby
– Riazań: 11 centrów handlowych.

W miejscowości Surgut mieszkańcy potwierdzili zakrojoną na dużą skalę akcję kontroli samochodów na drogach. Jak doniósł portal Ura.ru, kierowcy byli sprawdzani przez uzbrojonych ludzi w cywilu.

W Jekaterynburgu niewymieniony z nazwiska mężczyzna kilka dni wcześniej uderzył samochodem w budynek kina, a później podpalił „koktajlem Mołotowa” dwa inne samochody. W pobliżu biura Konstantina Dobrynina, adwokata Aleksieja Uczitiela, podpalono kilka samochodów oraz rozrzucono ulotki „Spalić Matyldę”. O ten akt terroru oskarżona została wspomniana organizacja Państwo Chrześcijańskie – Święta Ruś.

W ubiegłym tygodniu adwokat Aleksieja Uczitiela poinformował, że ponad sto kin w Rosji otrzymało groźby w związku z pokazami „Matyldy”, a sam Uczitiel stwierdził, że wycofanie z kin filmu przez Cinema Park i Formuły Kina – dystrybutora „Matyldy” na Rosję – grozi twórcom filmu stratami finansowymi rzędu 200–300 mln rubli. Szefowa służb prasowych sieci kin Cinema Park i Formuły Kina Aleksandra Artamonowa ogłosiła 13 września na konferencji prasowej, że do kin należących do sieci nadchodziły groźby ze strony organizacji o nazwie Państwo Chrześcijańskie – Święta Ruś. „W liście mowa była o możliwych podpaleniach, potencjalnym zagrożeniu dla życia naszych widzów” – powiedziała Artamonowa. Sieć Cinema Park wycofała film „Matylda” z dystrybucji.
Szef organizacji Państwo Chrześcijańskie – Święta Ruś Aleksander Kalinin na portalu VKontakte ogłosił 13 września, że „terroryzm telefonów”, jak określił anonimowe zgłoszenia o podłożonych ładunkach bombowych w kinach i centrach handlowych na terenie całej Rosji, to część kampanii publicznej przeciwko emisji filmu „Matylda” Aleksieja Uczitiela. Z Aleksandrem Kalininem, korespondent portalu Meduza rozmowę przeprowadził Daniel Turowski. Pokazuje ona, jak silnie w Rosji rozwinął się prawosławny ekstremizm religijny. Oto fragmenty tej rozmowy:

„– Co to jest Państwo Chrześcijańskie? Kiedy się pojawiło i dlaczego?
– Pojawiło się w 2010 roku. Naszym zadaniem było konsolidacja społeczeństwa prawosławnego po to, aby móc komunikować się i rozwiązywać problemy duchowe. Byłem wspierany przez klasztory i kościoły Cerkwi Prawosławnej. Udało mi się zjednoczyć dużą liczbę wierzących. Zjednoczyliśmy się nie w celu walki z kimś, ale po to, aby wzajemnie wspierać się w regionach. Stworzyliśmy braterską sieć. Nie powstaliśmy, aby walczyć z matyldasami. Jednak kiedy film Matylda się pojawił, okazało się, że musimy połączyć siły w walce z tym złem. Do tego czasu mieliśmy zarejestrowanych około 350 aktywnych osób z rodzinami. Obecnie nasza strona zarejestrowała już ponad cztery tysiące osób. (…)
– Nazwa Państwo Chrześcijańskie jest bezpośrednim odniesieniem do terrorystycznego państwa islamskiego. Kiedy ją wymyśliłeś?
– W 2013 roku. Spojrzeliśmy wtedy na krwawy islamski świat. Chcieliśmy pokazać, że u nas jest świat rosyjski, chrześcijański i że należy stworzyć dla chrześcijan równie wyrazistą alternatywę. Chcecie walczyć z chrześcijaństwem, to chodźcie do państwa prawdziwie chrześcijańskiego, a będziecie na terenie przygotowanym do jeszcze trudniejszej walki. Nasz ortodoksyjny świat nie będzie siedzieć bezczynnie.(…)
– Wczoraj udostępniłeś post, w którym piszesz, że wiesz, iż terror telefonów w Rosji jest związany z Matyldą.
– 10 września otrzymaliśmy anonimowy list. Napisano w nim, że są faceci, którzy są gotowi pokazać wszystkim dystrybutorom filmów, iż istnieją metody walki dużo skuteczniejsze niż podpalania. Ostrzeżenia telefoniczne o bombach. W liście stwierdzono, że możliwe jest destabilizowanie całej infrastruktury Rosji. Potem było bardzo interesująco. Pierwsze ostrzeżenia dotyczyły kin. Wydaje się, że stworzony został plan. I według tego planu informacje telefoniczne o bombach dotarły także do szkół i centrów handlowych. Ale my nie mamy nic wspólnego z tym. [Alexander Kalinin – jak podaje Meduza na swojej stronie w VKontakte – codziennie rozpowszechnia informacje na temat ewakuacji osób z kin i centrów handlowych – przyp. anumlik.) (…)
– Kim są ci faceci gotowi pokazać dystrybutorom filmowym, że istnieją inne metody?
– Są zwolennikami walki z niemoralnością. Mogą podjąć najbardziej skrajne środki. A problemy będą jeszcze większe. Powinno zostać cofnięte pozwolenie na rozpowszechnianie Matyldy, ponieważ ludzie są przeciwko niej. Czy to takie trudne? Teraz, gdy wiemy, że jakieś kino zdecyduje się na pokaz filmu, jeden z braci dzwoni do innego brata. Jako ludzie wierzący”.

 

* * *

Jak podał 13 września, polski portal RFM 24 – „Przeciwnicy Matyldy jednoczą się wokół deputowanej parlamentu Natalii Pokłonskiej. Uważa ona, że Matylda – opowiadająca o romansie przyszłego cara Mikołaja II z tancerką i gwiazdą baletu Matyldą Krzesińską – obraża uczucia religijne osób wierzących. Zamordowany przez bolszewików Mikołaj II został w 2000 roku kanonizowany przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną. Film opowiada o tym okresie życia Mikołaja II, gdy był on młodym następcą tronu. Po stronie Pokłonskiej opowiedział się m.in. przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow, który zaapelował o to, by oficjalne dopuszczenie Matyldy do dystrybucji nie obejmowało Czeczenii.

Organizacja Państwo Chrześcijańskie – ŚwiętaRuś nie jest oficjalnie zarejestrowana. Niezależna Nowaja Gazieta nazywa ją półanonimową. Przy okazji sporu wokół Matyldy pismo ocenia, że rosyjskie organy ochrony prawa nie zauważają jawnych wezwań do przemocy rozsyłanych przez tę grupę.

Ze strony Cerkwi zastępca rzecznika Patriarchatu Moskiewskiego Wachtang Kipszydze podkreślał publicznie, że wierni prawosławni nie mają prawa grozić innym ludziom utratą życia czy zdrowia. Najwyżsi hierarchowie Cerkwi, w tym jej zwierzchnik patriarcha Cyryl, nie zabrali dotąd głosu”.

 

* * *

Na koniec rozmowy Danił Turowski zadał Aleksandrowi Kalininowi kilka pytań natury – by tak rzec – ogólnej:

„– Jak w marzeniach postrzegasz idealne społeczeństwo w Rosji?
– Nie może istnieć społeczeństwo bez czegoś, co jest obce sercu człowieka. Jeśli żarty są obce, należy ich zabronić. Trudno żyć z niemoralnym żartem. Należy karać za brak kultury i niemoralną kulturę.
– Odpowiedzialność karna za brak kultury i niemoralność? To niemożliwe.
– Możliwe. W Iranie jest to możliwe. Nikt nie przeklina, nikt nie pije piwa na ulicy. Ponieważ karzą przez ucinanie im rąk.
– Iran jest totalitarnym państwem religijnym. Czy chcesz totalitarnego państwa prawosławnego?
– Kraj prawosławny powinien być taki właśnie. Będziemy mieli Iwana Groźnego.
– Czy jesteś pewien, że osiągniesz to, iż film nie będzie rozpowszechniany?
– Oczywiście. Zapewniam cię, każdego dnia będzie tak: pokażą film w kinie, jutro kino będzie się paliło; pokażą film w innym kinie – i ono spłonie.
– Kto je spali? Kim będą ci ludzie? Jak ich scharakteryzować?
– To wierzący prawosławni”.
* * *

Dla Boga jestem gotowy na wszystko. Nawet na śmierć. A ty? To jedna z ostatnich kwestii, które wygłasza Wieniczka w filmie Sieriebriannikowa „(M)uczenik”. Po ostatnich wydarzeniach w co najmniej 12 dużych miastach Rosji, gotowych – może jeszcze nie na śmierć – jest wielu prawosławnych Rosjan. Jak powiedział w rozmowie z Maduzą Aleksander Kalinin: „Osoba, która ma w sercu Nauczyciela pójdzie za niego do więzienia, ale będzie szczęśliwa, że uratowała Rosję przed bluźnierstwem”.

anumlik

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 493

Dodaj komentarz »
  1. Czyli wojna religijna. Na początek prawosławie i islam przeciw katlikom i protestantom. A potem jak bóg da.

    J. Tuwim
    Do prostego człowieka
    „…
    I przyjdzie ksiądz, czy pop, czy rabin
    Pobłogosławić twój karabin,
    Bo mu sam pan bóg szepnął z nieba,
    Że za ojczyznę bić się trzeba.
    …”

    Czy przyszłość ma jeszcze przyszłość?

  2. Tak jak prawosławni ekstremiści powołujący się na cerkiew bronią agresywnie moralności narodu, tożsamości Rosjan i godności matuszki Rosji, tak samo w Umęczonej powołujący się na chrześcijaństwo (i żołnierze wyklętych przy okazji) bronią moralności, najwyższych wartości, tożsamości narodu i wiary ojców oraz niepodległości Umęczonej od obcych wpływów, patrz reakcje ekipy PiSowskiej, która tuż po dojściu do władzy w 2015 usiłowała zniechęcić brzydkimi słowami i obelgami ludność do „żydowskiego” filmu „Ida”. Przed wyświetleniem go w TV widzowie musieli wysłuchać pogadanek obrońców ojczyzny, ostrzeżeń przed wrogą penetracją w sferze kultury, sama PBS zabrała głos w sprawie filmu (???), wypowiedziała się jako kompetentny kulturoznawca, socjolog, że film jest szkodliwy, uderza w wartości (nasze wartości), w Polskę, itd.

    PiSowcy chętnie by widzieli dla siebie te same kompetencje narzucania innym jedynej racji, przymuszania obywateli do prawidłowego postępowania, mówienia i myślenia. To samo co w Rosji w sprawie Seriebriannikowa czynią władze w Rosji na spółkę z prawosławnymi aktywistami, tylko może w Umęczonej bardziej miękko, niby wstrzemięźliwie, ale niechby i paszoł won (zdradziecka mordo), byleby skutecznie.
    Pzdr, TJ

  3. Religie monoteistyczne,a także ich odłamy,mają charakter totaltarny.My i nasza prawda!A przy tym są
    niesamowicie wrażliwe uczuciowo.U nas wykładnikiem tego jest paragraf 196.Trzyma się mocno.
    Ciekawe kto i kiedy go wykopie?Nie wiadomo,bo u nas nie ma dobrej pory na światopoglądowe sprawy.Zawsze przeszkadzają jakieś wybory.Nikt w kampanii wyborczej nie odważy się na taką deklarację.A poza tym Gliński czuwa.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Film Serebrennikova jest na HBO GO. We wrześniu będzie również emitowany na Cinemax2.

  6. Swietny artykuł. Chciałem tylko dodać, że prześladowanie inaczej myślących nie jest specjalnością fanatyków religijnych ale także totalitarnych ideologów, chyba że komunizm w wydaniu stalinowskim, czy faszyzm w wydaniu hitlerowskim uznamy za religię.

  7. No, to moża „Matylda” dostanie chociaż Oskara?

  8. A tytuł „Uczeń” też ma swój smaczek. W końcu Mikołaj stracił cnotę z baletnicą i kto wie, czego się od niej nauczył.

  9. Po angielsku film nosi tytuł „The Student” i pokazuje same paskudztwa:
    „bare breasts | kiss | male rear nudity | female full frontal nudity | female nudity”

  10. Niemiecki dramaturg Marius von Mayenburg (rocznik 1972) napisał sztukę „Märtyrer” (Męczennicy) już w 2012 roku. To jego najlepsze dotąd dzieło. Było wystawiane w teatrach europejskich, aż w końcu znalazło adaptację filmową w Rosji.
    W Polsce sztuka była wystawiana w Szczecinie na międzynarodowym przeglądzie teatralnym, ale polscy krytycy napiętnowali
    „efekciarski naturalizm i publicystyczność” utworu, a także „katastrofę tragiczną z rażąco publicystycznym morałem”

  11. @Tobermory 17 września o godz. 19:46
    „Katastrofa tragiczna” – czy to nie jest przypadkiem masło maślane?

  12. @anumlik – masz konkurencję. Ale to wskazuje, że temat jest na czasie?
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1719416,1,oblicza-rosyjskiego-terroru-kto-jest-najgrozniejszy.read

    Wyimek:
    Na islam licznie przechodzą mieszkańcy Rosji północnej – prawosławni Słowianie, często w niewielkich miejscowościach. Spotykałem się z nimi i nie dziwię się im. W otaczającej rzeczywistości nie widzą perspektyw: wokół pijaństwo, bezrobocie, ponuro. W muzułmanach dostrzegają zaś ludzi niepijących, odpowiedzialnych, dbających o swoje rodziny i higienę. Islam staje się promykiem nadziei, że coś może się zmienić

  13. Świetny artukuł/informacja @anumlika.

    Mój rosyjski zardzewiał od nieużywania i za każdym razem długo trwa, zanim oczy przyzwyczają się do rosyjskich liter a głowa odzyskuje zdolność odgadywania znaczenia wyrazów. Także dzięki @anumlikowi za takie obszerne tłumaczenie/sprawozdanie oraz za selekcję materiału.

    Kiedy wreszcie jakiś automat zacznie na żywo, czyli szybko oraz dobrze tłumaczyć między różnymi językami? Włączamy sobie internetowe radio (rosyjskie, niemieckie, chińskie, francuskie, jakiekolwiek), obcojęzyczną telewizję, strone gazety i pstryk! mamy tłumaczenie na nasz preferowany język. Ja wiem, że w tłumacza google można wpisać adres internetowy jakiejś strony, ale wierność tłumaczenia nie zawsze jest dobra. No a tłumaczenia – mowy – chyba jeszcze nie ma, w każdym razie poza niektórymi specjalistycznymi zastosowaniami ja o takim nie wiem.

    *******************

    Co do meritum to od dawna wykpiwając pisrydzykowe „wstawanie z kolan” przestrzegałem przed podobnym budzeniem się szowinizmów narodowych i religijnych w Niemczech i w Rosji.
    Niestety polski przyrost liczby urodzeń chyba jeszcze ciągle smutno wróży wynikom przyszłych starć prawdziwie polskich i prawdziwie katolickich kiboli z ich odpowiednikami w Rosji.
    Ale oba kibolstwa juz pewnie zacierają ręce na przyszłe ustawki.

    Chciałbym być muchą na ścianie w pokojach, w których liderzy państw zachodnich, oczywiście każdy z osobna, dowiaduja się od swojego wywiadu, że kaczyńskie i macierewicze uczylili próby skontaktowania się z Kimami (irańskimi, pakistańskimi czy północnokoreańskimi) w celu pozyskania know-how koniecznego do zbudowania polskiej bomby atomowej.
    Albo że próbuja podkupić jakiegoś ukraińskiego inżyniera czy fizyka, który od dawna figuruje w spisach tychże wywiadów jako „osoba, której miejsca pracy i kontakty należy stale monitorować ze względu na posiadaną wiedzę i doświadczenie”.

  14. @Na marginesie
    17 września o godz. 19:48

    Katastrofy bywają niespodziewane i spodziewane, oczywiste i zaskakujące, nie wszystkie są też tragiczne, bo nie w każdej padają trupy albo w ogóle biorą udział ludzie. Niektóre bywają nawet zabawne.
    A masło bywa też roślinne 😉

  15. @Tobermory
    Napisałem wyraźnie: recenzował filmu nie będę. Mam na jego temat własne zdanie i wielu „artystycznych mielizn” nie zamierzałem i nie zamierzam w tej dyskusji odsłaniać. O tym, że scenariusz jest oparty o „Märtyrer”, von Mayenburga nie wspominałem; nie wydawało mi się to ważne. Dzięki za uzupełnienie (cóż by ten blog bez Ciebie zrobił?). Sam Kiryłł Sierebriennikow „Męczenników” Mayenburga w swoim Centrum Gogola wystawił, a związków z berlińczykiem (notabene swoim niemieckim przyjacielem) się nie wypiera. Film „(M)uczenik” jednak to co innego niż sztuka „Märtyrer”.

    Czy „Matylda” dostanie Oskara? Nie wiem, nie oglądałem, choć chętnie obejrzę zanim Państwo Chrześcijańskie – Święta Ruś spali wszystkie kopie.

  16. @Na marginesie, z godz. 20:04
    Uzupełnienie tego, co ujawniłem, nie konkurencję. Śledzę to, co się dzieje w Rosji nie mniej uważnie niż to, co się dzieje w Polsce. Rosja boryka się z wieloma wewnętrznymi problemami, a ekstremizm religijny (islamski i chrześcijańsko-prawosłany, dopiero co ujawniony z niespotykaną siłą) należy do najważniejszych. Dzięki za linka do rozmowy Rokity z Radziwonowiczem – zajęty pisaniem „wstępniaka” nie śledziłem tego co w „Polityce”.

  17. @Na marginesie 17 września o godz. 19:48
    „Katastrofa tragiczna” – czy to nie jest przypadkiem masło maślane?

    Absolutnie i w żadnym wypaku nie jest!

    Hey boss, did you ever see a more splendiferous crash?

    Do języka polskiego to chyba weszło jako „piękna katastrofa”.

    W każdym razie widać z tego przykładu, że katastrofa też może być przymiotnikowa!

    https://www.youtube.com/watch?v=1cJfIbMbw_4

  18. @zza kałuży
    17 września o godz. 20:23

    „Knoff-hoff” zna chyba każdy dobrze wykształcony fizyk. Trzeba mieć jednak porządny reaktor jądrowy, materiał wyjściowy i stosowną aparaturę do separacji wzbogaconego uranu/plutonu i jeszcze różne takie imponderabilia jak dobrych techników i inżynierów (kiedyś mieliśmy). No i jeszcze jakiś w miarę bezludny teren do testów. Polska nie ma niczego i nikt jej nie sprzeda, a ukraść trudno 🙄
    Chyba że Amerykanie nie będą pilnowali gdzieś na bocznicy w Suwałkach czy innym Żaganiu. Ale jak taką bombę odpalić bez stosownych rakiet? O bombowcach można zapomnieć.
    Pozostaje posłanie przez kuriera.

  19. @zza kałuży
    17 września o godz. 20:36

    O, właśnie! Dzięki za przypomnienie pięknej katastrofy 😀

  20. @@Tobermory, zza kałuży
    Nie „pięknej” – wspaniałej!

  21. anumlik
    17 września o godz. 20:48

    Nie „pięknej” – wspaniałej!

    Zapytałem google.

    „Piękna katastrofa” dała mi 43k wyników a „wspaniała katastrofa” tylko 1.9k
    Wynik (23 : 1) jest (prawie) jak popularność Wolski w UE. 😉

    P.S.
    Ja się nie kłócę, które tłumaczenie jest wierniejsze, ja tylko wskazuję, które weszło do języka polskiego.

  22. @zza kałuży, z godz. 21:17
    Wierność tłumaczenia poeta rozbija o warstat pana Janka. Co Ci bardziej leży – wspaniała w swym pięknie, czy piękna w swojej wspaniałości? Ta katastrofa, rzecz oczywista 😉

  23. Co to jest Państwo Chrześcijańskie?
    Z tego co się dowiedzieliśmy , czytając powyższe „Listy ateistów” , to jest to problem medialny. Nikt oficjalnie nie zabiera w tej sprawie głosu , tylko rosyjscy odpowiednicy polskiej „smoleńskiej miesięcznicy” udzielają wywiadów na prawo i na lewo.
    W Bogu nadzieja, że liczba ich przedstawicieli nie będzie rosła w elitach politycznych krajów europejskich.
    Fenomenem początku XXI wieku jest wzrost analfabetyzmu i nihilizmu. Dzięki internetowi i innym nowoczesnym środkom komunikowania się między sobą anonimowych przygłupów, jesteśmy skazani na wysłuchiwanie opinii i pogróżek osobników niezrównoważonych emocjonalnie. Kilkanaście lat temu nikt by ich nie cytował, ani nie nadawał im rangi powszechnie obowiązującego protestu.
    Jeżeli nie wymyśli się filtra oddzielającego ziarna od plew , to zostaniemy ofiarami zbiorowego szaleństwa sterowanego przez idiot box, czyli telewizję poddaną kontroli politycznej lub religijnej.

  24. @Tobermory 17 września o godz. 20:38
    „Knoff-hoff” zna chyba każdy dobrze wykształcony fizyk. Trzeba mieć jednak porządny reaktor jądrowy, materiał wyjściowy i stosowną aparaturę do separacji wzbogaconego uranu/plutonu i jeszcze różne takie imponderabilia jak dobrych techników i inżynierów (kiedyś mieliśmy). No i jeszcze jakiś w miarę bezludny teren do testów. Polska nie ma niczego i nikt jej nie sprzeda, a ukraść trudno.

    Zawsze powatrzam, że zanim człowiek rzuci się do ponownego wymyslania koła powinien odgapić od starszych. 😉

    „Knoff-hoff” zna chyba każdy dobrze wykształcony fizyk.
    A więc ten punkt mamy odfajkowany.

    „Trzeba mieć jednak porządny reaktor jądrowy, materiał wyjściowy i stosowną aparaturę do separacji wzbogaconego uranu/plutonu”
    Od dostarczania w/w rzeczy jest Francja. Francuskim celnikom się powie, że Wolska kupuje urządzenia do odsalania wody, nie pamiętasz?
    Piszesz, że „ukraść trudno jakbyś zapomniał, że po co zaraz kraść, wystarczy kradzież sfingować (operacja Plumbat).

    „dobrych techników i inżynierów” mogą nam podszkolić Niemcy, może jak im spuścić z wyceny reparacji? 😉

    Dalej już nie chce mi się żartować, materiałów w sieci jest masa, np. https://www.theguardian.com/world/2014/jan/15/truth-israels-secret-nuclear-arsenal

  25. @zza kałuży
    17 września o godz. 21:49

    Niemcy mają sporo wzbogaconego uranu i plutonu nadającego się na bomby i nie wiedzą, gdzie to bezpiecznie upchnąć. Może w ramach reparacji odpalą? Powie się, że przyjmiemy radioaktywne odpady na składowisko (były plany, żeby do lochów w Międzyrzeczu, pamięta ktoś?) to jeszcze dopłacą.
    Eh…

    A katastrofę z Zorby pamiętam jako piękną.
    Splendiferous crash (5 sylab)
    Piękna katastrofa (6)
    Wspaniała katastrofa (7) – nie harmonizuje

    Po niemiecku idzie to tak:
    „Heh, Boss! Hast du jemals erlebt, dass etwas so bildschön zusammen kracht?”

  26. anumliku,

    Dla umiedzynarodowienia tOmatu przesladowania kultury postepowej przez wsteczniactwo ciemniactwa, taki link zapodam

    https://bialystok.onet.pl/protest-przed-teatrem-trzyrzecze-setki-bialostoczan-przeciw-golgota-picnic/llh6y#forum

    „Aby ostudzić emocje ks. Grzegorz Śniadoch zaproponował odmówienie Różańca, a następnie tłumaczył, dlaczego Polacy powinni przeciwstawiać się tego rodzaju spektaklom. – Przyszliśmy tutaj bo sam Bóg jest obrażany, a nie wolno nikogo publicznie zniesławiać ani obrażać. Każdy ma prawo do dobrego imienia. Nie pozwolimy obrażać naszego Ojca.”

    A jak przesladowano tworce teatru Trzyrzecze? Oto jak

    http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1643257,Cztery-lata-wiezienia-Dyrektor-Teatru-TrzyRzecze-Rafal-Gawel-z-wyrokiem

    „”To śledztwo to zemsta”
    Rafał Gaweł znany jest z walki z propagowaniem faszyzmu i nietolerancji. Teatr TrzyRzecze składał m.in. do prokuratur zawiadomienia o faszystowskich symbolach malowanych w Białymstoku. Obecnie teatr działa w Warszawie.”

    Pogoniony z Bialegostoku przez protest spoleczne. Az wkroczyly WAADZE

    „Zarówno na etapie stawiania mu zarzutów, jak również potem w sądzie, Gaweł twierdził, że śledztwo to zemsta Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ za sprawę swastyki uznanej – w jednym z uzasadnień tej prokuratury z 2013 roku – za niekoniecznie symbol faszyzmu. Prokuratura uznała wówczas, że swastyka nie musi być kojarzona wyłącznie z faszyzmem, bo „w Azji jest powszechnie stosowanym symbolem szczęścia i pomyślności”. Nagłośniona przez Gawła w mediach argumentacja prokuratury była przedmiotem ożywionej dyskusji i krytyki. Była też badana w postępowaniu wyjaśniającym przez prokuraturę nadrzędną.
    Ostatecznie ówczesny szef tej prokuratury odszedł ze stanowiska, a autor uzasadnienia miał postępowanie dyscyplinarne (zakończone ostatecznie uniewinnieniem).”

    Polski Rafal Gawel to niezupelnie ta sama waga co rosyjski Kiryłł Sierebriennikow. Jednakze podobienstwo „sprawy” jest uderzajace. To tak ma moj gust biorac

    PS. Od kwietnia br. Rafal Gawel zniknal z lam. Czyzby go zamkli w psychiatriuszczce?

  27. „Sam Bóg jest obrażany”

    Nu a eto nie lzia tak czynic. Na przyklad:

    za obrazanie Allacha ajatolla Chomeini wydal wyrok smierci, oraz mienynarodowy nakaz wykonania tego wyroku, na autorze Salmonie Rushdie. Autorze ksiazki „Szatanskie wersety”

    http://news.bbc.co.uk/onthisday/hi/dates/stories/february/14/newsid_2541000/2541149.stm

    Mam nadzieje, ze Sierebriennikow wciaz zyje. Jak dlugo pozwola zyc ateistom polsko-rosyjskim, ja nie znaju. Bo trynd w swiecie jest, dla takich nieszczesliwcow, dosyc nieciekawy. Rosja, Iran, USA, Polska. O poludnowo-wschodniej Azji strach wspominac

  28. Czy my czasem nie wszczelismy rozmow o dupie Maryni?

    Owszem, mozemy zacząć od tego, że sytuacja jest do dupy. Może to być dupa Maryni, może być dupa kogoś innego. Byleby byla duża, bo musi co nieco zmieścić. Małe rozmiary nas nie interesują. Byle krzesło bylo duże i zrobione z solidnego surowca. Tyle słowem wstępu.

    Tu miałoby nastąpić rozwinięcie. Ale go nie będzie. Co bedzie to zakonczenie

    „NAWET NIE CZUJĘ KIEDY RYMUJE”

    A to, wypisz wybazgraj, anumlik!

  29. „Przykład kartkówki w jednej z podpoznańskich szkół również napawa strachem. Pytanie brzmiało: „Na co zasługuje człowiek niewierzący?”. „Na śmierć” – odpowiedziało polskie katolickie dziecko. I dostało za to dobrą ocenę.”

  30. Marynia? Bo chyba nie Margineska

    http://eris.rpg.pl/img/pawian.jpg

    Czy sobie na to zasluzyla ta nasza Marynia ?

  31. @Na marginesie
    18 września o godz. 1:12
    No to mnie dobiłaś. Rzeczywiście trzeba się bać. Nie dziwota, że coraz trudniej się z ludźmi dogadać na rozsądnym poziomie. Przecież to inny świat.

  32. Marynia na tle Wielkiej Polityki

    https://i.imgflip.com/1d3mt5.jpg

  33. Ewa Błachnio – Witajcie w Nowej Bajce

    https://www.youtube.com/watch?v=TiP66qjsAQM

    Witajcie w Nowej Bajce, gdzie zakazane harce
    Gdzie wszystkich co są z brzegu się zrówna do szeregu
    Gdzie wszyscy mają ściśle poglądy jednomyślne
    Niegrzecznych zaś dogoni szalony Pan Antoni

    Bez zgrzytu bez limitu sięgamy do zeszytu
    Gdzie wprost do odśpiewania bajkowe rozwiązania

    Da wszystko o czym marzysz nasz Klub Bajko-PiS-arzy
    Co chcecie dostaniecie pięć stów na każde dziecię
    Od wielkich miast po gminy wzniesiemy kraj z ruiny
    Choć to bajkowa ściema bo żadnych ruin nie ma

    Miodem rzeki popłyną przyspieszy Pendolino
    I zamiast się stresować będziemy szydełkować

    Witajcie w Nowej Bajce zły dżender padnie w walce
    W dąbrowach oraz w kniejach będziemy chłostać geja
    Pomodlisz się sumiennie czternaście razy dziennie
    A potem katoliku nie wpuścisz Syryjczyków

    Ech zacznie się zabawa prezesa Jarosława
    A wtedy daję słowo oj będzie kolorowo

    Cóż tkwi mi solą w oku ten tekst równo sprzed roku
    W przekładach nazbyt licznych był zbyt optymistyczny
    Przypuszczać się nie dało zniszczenia Trybunału
    Krystyny która krzyczy, inwazji Misiewiczy

    Najgorsze zaś kochani, że ledwie rok za nami
    Jak cud nam nie pomoże to będzie jeszcze gorzej

    Ale Dźwigniem !!!

    „Słowa napisał T.Rydzyk a muzykę też diabeł… ”

    Naprawde? Anyway, komu się co nie podoba, niech włączy sobie TVP 1 lub 2. Albo TO radio. Lub TO TV. TAMTE radia, czy TV – nie ma ich juz za wiele, na dzien dzisiejszy biorac – niedlugo zostana zbanowane. Na ament zbanowane. No i tak trzymac cugle. I nie popuskac

  34. anumlik sugeruje we wpisie swym:

    „Nauczycielka … staje w jednym szeregu z zamachowcami na wiarę chrześcijańską. Z ateistami, a to w Rosji jest bardziej niewybaczalne, niż bycie muzułmaninem.”

    No i pomyslec, ze to Rosja wlasnie, dokladnie sto lat temu, jako pierwsze panstwo w historii bozego swiata, odwazyla sie pokazac srodkowy palec panu bozi. Temu chrzescijanskiemu. Antyrewolucyjnemu ze swojego zalozenia. Ateizm to bylo wowczas TO! A dzis co? wyglada na to, ze gaw-no

    Niepojete som drogi po ktorych kroczy pan bozia. Szczegolnie prawoslawny pan bozia. Nad rosyjskimi rzekami przechadzajacy sie w wolnym czasie. Sto lat temu w te, sto lat pozniej, w druge? Zaiste, niepojete drogi to som

    KaKalski pan bozia przechadzajacy sie nad Wisla – nad Odra on chyba nie za czesto sie przechadza, biorac pod uwage uwarunkowania POjaltanskie – chodzi po drogach podobnych do tych, po ktorych sie przechadza prawoslawny pan bozia. Ci dwaj pokrewni boziowie majo przed sobom ogromnom przyszlosc. To tak na moj rozum brawszy

  35. Ten zas blog ma byc na cenzurowanym. Wiem to ze zrodel. Tak bedzie przez dwa lata. Potem bedzie ban. Bo POLITYKA przejdzie w odpowiednie rece.

    R.I.P. ? Czy cos innego ciekawszego?

  36. @Orteq
    18 września o godz. 7:09

    Według Wikipedii 30 proc. Szwajcarów odrzuca teorię ewolucji (nawet się domyślam w których kantonach). To jest jeden z najwyższych udziałów w Europie. I co? I nic. Są nawet kantony, gdzie legalnie praktykują znachorzy (Heilpraktiker) i też pomór na ludzi nie pada.

    Dostałem „Przekrój”. Da się czytać to i owo, ale bez porównania z dawnym „Przekrojem”, nawet format jest dużo mniej poręczny 🙁
    A propos „To i owo”, jest tam rubryka pod takim tytułem. Wyczytałem w niej:
    „Niedźwiedzie polarne są w stanie zjeść 86 pingwinów na jeden obiad” 😯
    Nareszcie wiem, dlaczego w całej Arktyce nie ma ani jednego pingwina. Miśki wyżarły wszystko, co się nie zdążyło w porę ewakuować do Antarktyki 🙄
    Dzięki ociepleniu klimatu ewentualni śmiałkowie ścigający na krach swoje ulubione smakołyki zatoną w drodze na południe albo zostaną zadziobani przez krwiożercze pingwiny na granicach ich państwa 😎

  37. PiSkupi jeszcze mają nadzieję, że coś ugrają…
    Śmieszne to. Ale świadczy o słabości.
    Mane, tekel, fares, sutannito!

    http://natemat.pl/217845,prosze-przebaczcie-mi-niespodziewane-slowa-polskiego-biskupa-hierarchowie-mogliby-sie-uczyc

  38. JAKO NARÓD MY SĄ DOBRE

    Jako naród my są dobre,
    jako społeczeństwo – nie,
    Stwierdził brakarz Zdzicho Waciak
    i zamówił jeszcze dwie.
    Bo w Zaciszu już od rana
    jest na czysto gulasz z serc.
    Pod rogale pana Kazia
    Ktoś zamówił jeszcze ćwierć

    Jadą sobie małe Fiaty,
    w kierownicach pełny luz
    Gdyby Legia z resztą świata,
    to ze światem byłby szlus.

    Przestał Zbychu kochać Kaśkę
    Smutno się zrobiło Kasi
    Zbychu zerwał się i pobiegł
    Boguś krzyknął jadą nasi
    Albo znowu innym razem
    Do jeziora końmi z furą
    Wjechał chłop a z tranzystora
    Spiker krzyknął nasi górą

    Jako naród my są dobre,
    jako społeczeństwo – nie!
    Stwierdził brakarz Zdzicho Waciak
    i zamówił jeszcze dwie.
    Jadą sobie małe Fiaty,
    w kierownicach pełny luz
    Gdyby Legia z resztą świata,
    to ze światem byłby szlus
    .

    https://www.youtube.com/watch?v=vgBYNxx-_QE

  39. @anumlik 18 września o godz. 14:34
    Polać Zdzichowi! I dać mu pińcet – niech się rozmnaża.

  40. Każda religia +fanatycy=wojna. Tak , na marginesie , po Społeczeństwie Rosjan , nigdy bym się nie spodziewał że „powróci” do ciemnych czasów. Straszne i śmieszne. Amen.

  41. A tu Zdzichu na gościnnych występach. Najciekawsze, moim zdaniem, są komentarze.
    http://40ton.net/oto-doszlo-wypadku-m1-kierowana-polaka-ciezarowka-12-minut-stala-pasie-ruchu/

  42. Przypomijmy, ze smutkiem

    Wczoraj, 17 wrzesnia, obchodzono rocznice wkroczenia Zwiazku Radzieckiego do Polski. Zgodnie z Paktem Ribbentrop-Molotow i takie tam. Co przewazalo na okolicznosciowych mszach? „Trzeba przebaczac. I trzeba pamietac.”

    Ale trzeba przebaczac rowniez sobie. Historyczne „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” biskupow polskich z 1966 roku na umysl sie tu wciska

    Pamietac zas trzeba przede wszystkim historie. I to co w niej wazne.

    Ot chocby brunatny marsz europejskich buciorow lat trzydziestych. Nie tak calkowicie rozny od podskakiwan dzisiejszych neo-trampkarzy w niektorych krajach UE. Dwa bratanki prym w tym wiodacy..

    „Druga wojna swiatowa nie wziela sie z niczego”

    O tym zas trzeba pamietac w dzien i w nocy. Przy, rzecz jasna, boskiej pomocy. Pomodliwszy sie o te pomoc najsampierw. Tu stosowna modlitwa abpa Gadeckiego

    MODLITWA O ZGODĘ NA BRAK RACJI

    O Boże, jak ciężko jest nie mieć racji… I zgodzić się na to po prostu, nie szukając dla siebie usprawiedliwienia. Nie próbując uciec przed ciężarem czegoś, co się stało. Nie próbując obciążyć nim dwóch lub trzech innych osób. Czy też Społeczeństwa, Przypadku albo pecha. Nie szukać stu ważnych powodów, stu tłumaczeń…, aby dowieść innym — a przede wszystkim sobie — że to rzeczy nie mają racji, że świat jest źle urządzony.

    Jak trudno zgodzić się, że nie ma się racji…

    Nie wpadać we wściekłość, że się pogrążamy, używając absurdalnych argumentów. Nie chcieć za wszelką cenę być nieomylnym, nieskazitelnym, jakim jeszcze? Panie, uwolnij mnie od strachu przed błędem, jaki popełniłem. Czy będzie to pomyłka w pracy, błąd w obliczeniach, ciężki upadek moralny czy też rozbita u sąsiada fliza.

    „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie (Mt 5, 37).”

    Aby tak żyć, Panie, trzeba być mężczyzną. Mężczyzną, a nie smarkaczem o stężałej twarzy, którego trzyma w kleszczach zły strach.

    Gdy byłem dzieckiem,
    mówiłem jak dziecko,
    czułem jak dziecko,
    myślałem jak dziecko.
    Kiedy zaś stałem się mężem,
    wyzbyłem się tego, co dziecięce (1 Kor 13, 11).

    Panie, abym umiał zgodzić się na dobroczynną ranę zadaną mi przez to, co Prawdziwe, wybaw mnie ode mnie samego.

    D83 moglby dac jakies swiadectwo w tej sprawie. Czy da? Czy tez ban na niego wciaz w nie-boskiej mocy jest?

  43. „wybaw mnie ode mnie samego”

    Odczytajmy przeslanie abpa. Stanisława Gądeckiego z uwzglednieniem Jego, osobistego, Swieta

    „18 września obchodzone jest święto św. Stanisława Kostki. Jesto to święto patronalne abpa. Stanisława Gądeckiego”

    Jak abp Gadecki zostanie uwolniony ode siebie samego, jeszcze nie wiadomo. Czekamy na odpowiednie doniesienia prasowe w tej tak ISTOTNEJ sprawie. Istotnej dla nas wszystkich, znaczy

  44. Przesłanie Głąbeckich – to zapewne ciąg dalszy rozważań o d. Maryni?

  45. A tymczasem, Jaroslaw Gowin w dzisiejszym duzym wywiadzie dla Rz mowi, ze `trzeba zbudowac Polske na nowo.’ I bardzo ostroznie opiniuje biezace sprawy typu Nord Stream, kampania medialna o reformie sadow, czy decyduje Jaroslaw Kaczynski czy Beata szydlo, co z Puszcza Bialowieska itp.

    Wyjasnienie:

    „Minister Gowin pojawil sie w rekordowo popularnym programie satyrycznym `Ucho Prezesa’. Gral go Andrzej Seweryn. Minister Gowin pogratulowal mu roli na Twitterze i poslal butelke wina.”

    W cywilizowanym swiecie, posyla sie case wina. Dwanascie butelek. Gowin to centus. Wiadomo. Z Krakowka

  46. Wybaw G. panie od Niego samego
    A w szczególności od pie.dołów Jego…

  47. Zgadza sie, Namarginesko. My tu promujem d. Maryni nie na zarty

  48. A wino było mszalne?
    Minister Gowin to funkcjonariusz Opus Dei.

  49. Orteq
    18 września o godz. 20:29

    Myśl wiodącą mam za słuszną, tyle że nie wiem, czyja ona jest, bo cudzysłów jest po to, by był, a nie po to, by go nie było.

    Wstawka natomiast z pierwszego Listu do Koryntian w zdaniu „Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce” jest naiwna, co, oczywiście, zrozumiałe u człowieka sprzed 1900. lat. Mniej zrozumiałe u współczesnych, jeśli poważnie sądzą, że się wyzbywają tego, co dziecięce. To bardzo powierzchowne rozumienie tego, jak się staje człowiek. Mąż może się wyzbyć zabawek, ale nie tego, co mu wbito w główkę w dzieciństwie. Takich mężów z dziecinnością w głowie – mrowie. Wiele zachowań ludzi niby dorosłych jest powtórzeniem smarkatych, silnie emocjonalnych zachowań z podwórka (np. opryskliwe odpowiadanie na grzeczne pytanie). Oczywiście, są wyjątki, które się dzięki wysiłkowi rozumu wyzbywają CZĘŚCI smarkatych reakcji i motywacji (w tym – wiary w bogów), ale z całą pewnością autor „Listu do Koryntian” do nich nie należał. Wiara w bogów to niekończące się dzieciństwo. Najlepszym dowodem jest „Panie, wybaw mnie od”. To to samo, co „Mamusiu, a on się przezywa!”. Sam się wybaw, panie biskup, jakżeś taki mąż.

  50. Mozna zapytac co ta Rosja i pozniej Zwiazek Sowiecki(tez Rosjanie) dal swoim obywatelom, Europie i swiatu? Do rewolucji pazdziernikowej 80-90% ludnosci zylo w nedzy. Nie w biedzie, tylko w nedzy. Pozbawieni jakichkolwiek praw–co gorsza nawet nie wiedzieli, ze w ogole jakiekolwiek prawa moglyby istniec. Pozniej przyszla leninowsko-stalinowska dyktatura. Zamordowala 50 milionow ludzi! Kilka milionow Ukraincow umarlo z glodu. Bieda, choc nie nedza(w sensie, ze ludzie mieszkali w jednym pomieszczeniu z krowami i kurami) trwala nadal. Po rozpadzie komunizmu mieli szanse. Jelcyn byl beznadziejnym alkoholikiem, ale wydaje sie jednak ze byl ostatnim, ktory chcial demokracji. Ale jak to z alkoholikami–nie panowal ani nad soba, ani nad sytuacja. Logiczna konsekwencja rosyjskiej historii byl Putin. Ten rzadzi do dzis. On i jego mafia sluzb specjalnych i oligarchow. Historia wrocila tam, gdzie jej miejsce. Kto powiedzial, ze histotria idzie do przodu?
    Dzis Rosja ma 147 milionow mieszkancow. W tym 20 milionow alkoholikow i 4 miliony narkomanow. polowa rencistow zyje w biedzie.
    Co Rosja dala swiatu, poza zniewalaniem panstw osciennych?
    Kilkunastu genialnych pisarzy, poetow, kompozytorow, artystow. To wszystko. I pomyslec–to moglby byc kraj „mlekiem i miodem” plynacy. Fantastyczne krajobrazy(widzialem to na wlasne oczy)—miliony Europejczykow spedzaliby tam urlopy i placili miliardy do kasy panstwa. Ropa, gaz—wszystko rozkradzione.
    Pytanie: czy zal mi Rosjan? Nie. To Rosjanie musza zapytac siebie samych czy im ich samych jest zal. Zmienia cos? Moze tak, ale to nie bedzie w zyciu mojego pokolenia.

  51. wbocek – 21:26

    „Myśl wiodącą mam za słuszną, tyle że nie wiem, czyja ona jest, bo cudzysłów jest po to, by był, a nie po to, by go nie było. ”

    Ulegamy paranoi plagiatowej? Kogos juz wywalono z blogu na tej fali

    Bylo zapodane, pod 20:29:

    „Tu stosowna modlitwa abpa Gadeckiego MODLITWA O ZGODĘ NA BRAK RACJI ”

    Cudzyslow do MODLITWY bylby niepotrzebnym natrectwem. Tak methinks

    PS. Dzieki, w imieniu apba, za uwazanie mysli za sluszna. My, ateisci, to takie klony arcybiskupie. Nawet niekoniecznie na odwyrtke

  52. Szymonowicz: 21:52

    „Pytanie: czy zal mi Rosjan? Nie.”

    I slusznie. Bo jak mozna zalowac narod w ponad 80-u procentach zadowolony z rzadu swojego prezydenta?

    http://news.xinhuanet.com/english/2017-08/04/c_136497784.htm

  53. W mrocznych latach 30-tych w Europie nie publikowano, co drugi dzien, wynikow pomiarow opinii publicznej o ich rzadach. Co bylo czescia skladowa procesu dochodzenia faszystow do wladzy.

    Dzisiaj multimedia swiatowe wlaza do wszystkich krajow. I badaja. I publikuja. Na miedzynarodowym internecie. Czy to diametralnie zmienia sytuacje? Podejrzewam ze watpie

  54. wbocek
    18 września o godz. 21:26

    Tak jest. Ten Paweł od listu do Koryntian, to zupełny fantasta. Musiał, w czasach przedtelewizyjnych, bo teraz to telewizja daje lepsze fantazje, choć niektórych i tak nie dogania.
    Zdawało mu się, że życie to taka linijka: przesuwamy się od początku do końca, w dodatku ruchem jednostajnym i po linii prostej. Paweł był niezorientowany, jak bozia ulepił człowieka, ale nic dziwnego: bozia też – i do dzisiaj – nie ma pojęcia, co i jak ulepił.
    A przecież, gdyby Paweł miał oczy do patrzenia a głowę do tego, co trzeba, to by widział, jak dziecinni są staruszkowie. I jak dojrzałe niektóre dzieci oraz durnowata większość dorosłych. Nie gadałby jak Kaczor Donald.
    Może by też zauważył, gdyby nie miał błota jezuskowego na oczach, że aby być porządnym człowiekiem i sobą samym czyli istotą rozwiniętą, należy ciągle być dzieckiem, z jego ciekawością, otwartością, pasjami, wewnętrzną prostotą i radością.
    Freud wyjasnił jaki jest związek dziecka z dorosłym i to, że dorosłego dziecko nigdy nie opuszcza, a w złym szczegolnie. Paweł nie znał się na Freudzie, co zostalo jego następcom: klerowi. Pierwsza Światowa Sensacja jest taka,że papież Franciszek pół roku chodził na psychoterapię i, jak oświadczył, bardzo mu pomogła. gdzie bozia nie może, tam terapeutę pośle, a przecież jak Franciszek zmówił paciorek, to mu bozia miał pomóc.
    To też jest ciekawe, a własciwie ciekawe do kwadratu: Paweł oraz reszta jego współbraci w wierze w fantazmat pod nazwą bozia w ogóle nie miała i nie ma do dziś pojęcia, jak działa człowiek. Pomimo tego, że zawodowo dłubią człowiekowi w środku.

  55. Związek Radziecki, Sowiecki, Rosja.
    Różnica pomiędzy Rosją, a USA (mocarstwa) polega przede wszystkim na tym, że w USA religie są rozproszone, a w Rosji narodowe. Utrzymanie Wielkiej Rusi nie jest łatwe. Czy jest konieczne? To zupełnie inna dyskoteka. Jugosławię rozpuszczono i było krwawo. Rosja jako mocarstwo jest konieczna jako przeciwwaga USA. USA jako jedyne mocarstwo jest kiepskim pomysłem.
    Naród rosyjski jest zadowolony z Putina, bo ten trzyma Wielka Ruś.
    A cóż innego czyni kurduplowaty prezes z Polską? Dokładnie to samo tyle, że w kraju jednorodnym narodowościowo i religijnie. Co jest samo w sobie kabaretem. Ale obywatele to kupują.
    https://www.youtube.com/watch?v=i7LWXZqeWYA

  56. Tanaka – 23:06

    „ciekawe do kwadratu: Paweł oraz reszta jego współbraci w wierze w fantazmat pod nazwą bozia w ogóle nie miała i nie ma do dziś pojęcia, jak działa człowiek.”

    Noo, nie nadymajmy, zbyt zbytnio, z dumy. Ze to niby my wiemy jak dziala czlowiek a ONI nie wiedza.

    Jak dziala czlowiek, doskonale wiedzieli Chinczycy. O czasach mitologicznych nie wspominam. Bom za slaby w tematyce filozofow greckich. Czy innych z okresu mitologii

    Jak zas dziala czlowiek religijny, tforcy chrzescijanstwa wiedzieli na wylot. I dlatego od dwoch tysiecy lat nie popuszczaja ani o cal. Czy o centymetr.

    Pokonanie panbozi chrzescijanskiego to pomysl raczej poroniony. Ale nie mozna sie poddawac! Nawet przy 23456789 podejsciu

  57. Putin

    http://www.newsweek.pl/swiat/sondaz-w-rosji-spada-popularnosc-wladimira-putina,artykuly,60193,1,1,1.html

    On ma starannie wypielegnowane zeby. A to chwatit na odzyskanie tej niby utraconej ostatnio popularnosci.

  58. Zywo zerzniete z Sophico blog

    „W Polsce ludzie, a zwłaszcza politycy i media, kompletnie nie orientują się w tym, co się w Rosji dzieje. I jaka ta Rosja jest w rzeczywistości. Są totalnie „zieloni” i generalnie operują stereotypami.. Kilka retorycznych pytań:
    – na jakie problemy natrafiają żyjący w Rosji
    – starożytni Asyryjczycy i czy Jezus mówił ich językiem, z jakiego powodu może w południowym Dagestanie grozić katastrofa ekologiczna i co ma do tego reliktowy las w dorzeczu pewnej rzeki
    – jakie zarzuty kierują mieszkańcy Krymu wobec rosyjskich organizacji pozarządowych, zajmujących się prawami człowieka.
    – iloma językami i dialektami mówią mieszkańcy Jakucji (Republiki Sacha)? Dla ułatwienia podam, że ponad setką! Właśnie o tym mówiono między innymi, na spotkaniu Rady ds. narodowościowych przy prezydencie Federacji Rosyjskiej trzy tygodnie temu.

    I dalej, z Sophico blog

    „Jeden z Internautów na Facebook’u napisał: „Podziwiam za podwójną odwagę. 1. Dot. dalekiej podróży. 2 Gotowość zmierzenia się z tamtejszą rzeczywistością. Groznyj brzmi groźnie”, rzekłam mu w odpowiedzi: Zmierzenie się z rzeczywistością jest mi nie straszne, a Grozny nie taki groźny, jak się wydaje, chociaż krewcy górale załatwiają swoje porachunki brutalnie. Wczoraj czy przedwczoraj zabili jakiegoś parlamentarzystę czy radnego, już nie pamiętam. Ale to są albo rozliczenia rodzinne (taka tradycja, nb. bardzo silnie zakorzeniona) albo było to morderstwo polityczne, ale te, jak ostatnio – zdarzają się już naprawdę sporadycznie. Znacznie mniej niż ostatnio w Europie. ”

    Good luck, Sophico! Jesli cie ziobrysci nie odstrzela w drodze powrotnej

  59. Orteq
    18 września o godz. 22:32

    Jak ktoś jest od dzieciństwa uparty cap – do czego ma święte prawo, tyle że jest żywą ilustracją tego, co w rzeczonej modlitwie: „Jak trudno zgodzić się, że nie ma się racji…” – to głównie dlatego, że nie rozumie, że różne graficzne znaki zostały wymyślone nie w interesie nadawcy, który przecież wie, co mówi, lecz DLA ODBIORCY tych znaków, by na pierwszy rzut oka wiedział, cyje co je, a nadawca ma tylko obowiązek stosować, nie zaś buntować się jak małe dziecko, że po co chodzić w majtkach, jak można bez. Może przed sądem zrozumiałbyś wagę cudzysłowu DLA INNYCH, choć raczej wątpię. Dorośli STOSUJĄ elementarz w życiu – np. chodzą twarzą do przodu, a nie zadem i spodnie mają na spodzie, nie na głowie – nie zaś robią w piaskownicy rewolucje.

    Paranoją jest raczej powszechne w internecie lekceważenie LEPSZYCH (od dawnego pisania ciurkiem bez jakichkolwiek przerw i znaków poza literami) zasad pisanej komunikacji i nazywanie ich (widać nic Ci nie mówi nazwa „cudzysłów”) „plagiatową paranoją”.

  60. Orteq
    18 września o godz. 23:26

    „Tanaka – 23:06
    „ciekawe do kwadratu: Paweł oraz reszta jego współbraci w wierze w  fantazmat pod nazwą bozia w ogóle nie miała i nie ma do dziś pojęcia, jak działa człowiek.”
    Noo, nie nadymajmy, zbyt zbytnio, z dumy. Ze to niby my wiemy jak dziala czlowiek a ONI nie wiedza”.

    Chodzi o drobiazg: Co i na jakim poziomie poznania wiedzą, skoro biskup prosi Boga, by oświecił, a papież na psychoterapię chodzi.

    Kościół wiedział i wie, jak DZIAŁA człowiek jako udomowione zwierzę – to wystarczało do trzymania za twarz. Psychologia rozwojowa, czyli wiedza o szczegółach i szczególiczeczkach stawania się człowiekiem (prócz typowych szczególików, są szczególiczeczki stawania się jedynym we wszechświecie, niepowtarzalnym egzemplarzem człowieka), to najnowsza zdobycz cywilizacji. Kościołowi nie tylko niepotrzebna, ale i szkodliwa, bo człowieka ze wszystkimi szczegółami stworzył i bez przerwy stwarza Bóg! Oczywiście, po łebkach Kościół to i owo wie, ale nietrudno się domyślić, że tylko to, co mu potrzebne do trwania interesu, na przykład – rozpoczynanie religijnej indoktrynacji od najmłodszych lat.

    Zwykłe mówienie o faktach i oczywistościach nie tylko Orteg na tym blogu potrafi nazwać „nadymaniem się”. Wpadają czasem inni fachowi kulturyści: bluzgną o nadymaniu się bliźniego swego i wypadają, i ślad po nich ginie. A Orteg twardo trwa. I dyma.

  61. wbocek – 6:16

    „Zwykłe mówienie o faktach i oczywistościach nie tylko Orteg na tym blogu potrafi nazwać „nadymaniem się”. Wpadają czasem inni fachowi kulturyści: bluzgną o nadymaniu się bliźniego swego i wypadają, i ślad po nich ginie. A Orteg twardo trwa. I dyma.”

    A k jebieni matieri z tymi kulturystami. Tylko z kim wtedy bedziemy wymieniali nasze uczone uwagi?

    Hunwejbinizm to dosyc kosztowna propozycja. Nie tylko dla kitajcow

  62. Dużo było – a teraz jeszcze więcej – publicznej gadki o nieskuteczności komuny we wszystkich sferach państwowego życia. W ogóle nie było i nie ma publicznej gadki o nieskuteczności Kościoła w głównej materii jego nauk – w moralności.

    A przecież ślepy widzi, ze nic się nie zmieniło od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła. Widzi i plecie, że Kościół do złego nie namawia. Po pierwsze: jak najbardziej namawia, np: Matko, ty możesz sobie ślepnąć, ale kijanka w tobie ma żyć, bo życie po to jest, być żyć, a ty se zdychaj. Poza tym już Stary Testament nakazuje wychowywać dzieci rózgą (tyle Ortegowy Kościół wie o wychowaniu i stawaniu się człowiekiem). Po drugie: namawia również do dobrego. I na mówieniu, w którym Kościół jest niezmordowany, się kończy.

    Przyplątały się do mnie na przystani dwa pieski. Mają tzw. właścicieli, ale to okropne moczypały, więc pieski bywają głodne. Żywego nie cierpię, za to rozumiem głodnego – zacząłem im przywozić różne psie chrupki, podgardle, coś pieskiego puszkowego. Potem pomyślałem, żeby suche chrupki zmieszać z sosem z puszki. Potrzebne się stały dwie miseczki. Przywiozłem. Dlatego mogłem również, zamiast wylewać, przywozić pieskom tłusty wywar z podgardla, czy z czego innego i ewentualnie robić pieską zupę z chrupkami, którą polubiły. Tak robiłem 5 dni. Wczoraj przyjeżdżam: miseczki w bogobojnym kraju znikły.

    „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: ojczyznę bezbożną racz na wrócić, Panie”.

  63. Podczas gdy, tymczasem i powoli, Komisja Europejska przeslala do Trybunalu Sprawiedliwosci Unii wniosek o nalozenie kary na Polske za niewykonanie nakazu natychmiastowego zatrzymania wycinki w Puszczy Bialowieskiej. Komisja nie precyzuje typu ani wysokosci kary, ale precyzuje, ze powinna miec ‚skutek perswadujacy’.

    Czy my teraz czekamy teraz na ‚wyperswadowanie’ ministra Szyszki z gabinetu premiera Kaczystego? Czy na cos zupelnie innego?

  64. wbocek
    19 września o godz. 7:05

    Stary alzheimer. Ma być: „Ojczyznę bezbożną racz NAM wrócić, Panie”. Bo wyszło odwrotnie: ojczyznę bezbożną racz nawrócić, Panie.

  65. „tyle Ortegowy Kościół wie o wychowaniu i stawaniu się człowiekiem”

    Omal zem nie przewinal tej blyskotliwosci umyslowej..

    Czyzby zanosilo sie na to, ze mnie znowu zmuszajo do chodzenia do Orteqowego kosciola?

    Uprasza sie o uprzejme przypomnienie ktory to kosciol jest Orteqowy

  66. Zwrot „rozmowy o dupie Maryni” odnosza się do błahych rozmów w męskim gronie. Co by tlumaczylo uporczywa nieobecnosc alternatywnej plci

  67. „Każdy chce być kryty, a nikt nie chce dupy dać”

    Cudzyslow jak najbardziej. Bo autor bzdury w nim pomieszczonej tez nieznany

  68. Pojdzmy do Zrodla

    „Słowo DUPA wywodzi się prawdopodobnie od starosłowiańskiego słowa dupło, oznaczającego dziurę, rysę, zagłębienie (porównaj dziupla). Jak podaje Aleksander Bruckner, w XIII wieku określenie dupna mogła oznaczało pusty grób. Z czasem słowa tego zaczęto używać w znaczeniu podanym wyżej: DUPA”

    Nie mylic z prezydentem RP IV-VI. Skromnie liczac

  69. @wbocek, z godz. 7:05
    Nie pomyślałeś, Jamnejczyku, że może dwóch spragnionych usiadło sobie w pobliżu tych dwóch miseczek, aby pół ela na dobre trawienie w ćcinach spełnić? Zagrychę przynieśli – kaszanki pół kilo i ogórki. Miseczki były jak znalazł; opłukało się w Jamnie i piknik w ćcinach od razu ich do cywilizacji przybliżył.

    Bo nieważne, czyje co je, / Ważne to je, co je moje! – śpiewał Grześkowiak. A takiego psa to nic nie jest jego. Ma, skurwiel, z miski żreć, a my – ludzie kulturalne – z papieru? Wała.

  70. anumlik

    „Bo nieważne, czyje co je, / Ważne to je, co je moje! – śpiewał Grześkowiak.”

    Czekalem na te poprawke z ‚cyjego’ wbocka na ‚czyjego’ Grześkowiaka. Bo prawdem jenzykowom trzeba oddac prawdzie jenzykowej. I szlus

    „Uradziła gminna rada
    Wodociągi pozakładać.
    Zaraz mowa jest o wkładach –
    Chcą z człowieka zrobić dziada!

    Mysleć, wiecie, trza na opak!
    Dren ma iść przez mój ogródek!
    Nie postanie obca stopa
    Na tym, com se zdobył z trudem!

    Mnie tam żurawrycht wystarczy,
    Na co mi publiczne zdroje?
    Bo nieważne, czyje co je,
    Ważne to je, co je moje!

    Mój stryjeczny szwagier Władek
    Taką dziwną ma zasadę:
    Cięgiem chciałby łączyć spadek,
    Co nam zostawili dziadek.

    Ja zaś, że przeciwny byłem,
    To żem wziął się i ośmielił,
    Wyklepałem ostrą piłę
    I stodołę my przerżneli!

    Ja żem swoją część poskładał;
    Tak się zakończyły boje,
    Bo nieważne, czyje co je,
    Ważne to je, co je moje!

    Mój synalek, mówia zasię,
    Że najgorszy z wszystkich w klasie!
    Do nauczycielam zaszedł –
    Co od niego chcesz, głuptasie?

    Dziecku nudno tak za ławą,
    Chłopak – mówię – jest z mołojców,
    W głowie wprawdzie nietęgawo,
    Ale wszystko ma – po ojcu!

    W szkole może takich więcej,
    Ale ja za swoim stoję,
    Bo nieważne czyje co je,
    Ważne to je, co je moje!

    Wieś w powiecie nie jest spodem
    I do czynów dzielnie rusza.
    Nie inaczej, kiej w nagrodę,
    Przydzielili nam ursusa.

    Choć to nie jest góra srebra,
    Pismom skrobnął: „Droga władzo!
    Traktor warto by rozebrać,
    Niech mi chociaż dyferencjał dadzą!”

    Jak trza bedzie, to – jak w raju –
    Babie ziobro też wykroję,
    Bo nieważne, czyje co je,
    Ważne to je, co je moje!”

  71. Orteq
    18 września o godz. 23:26

    „Wiem, że nic nie wiem”, czyli wiemy – coś – i wiedzę pogłębiamy, nie mając szans na dowiedzenie się w pełni. Nie jesteśmy uprzedzeni odgórną tezą „jak jest” oraz żądaniem „jak ma być”.
    Kościół kat w ogóle nie chce wiedzieć jak działa człowiek, ta wiedza go przeraża, nie zgadza się bowiem z niebieską książeczką i przeciwludzką w skutku postawą wobec człowieka. Jedyny kontakt z realnością człowieka ma taki, że wiedza pochodząca spoza Kościoła kat, ze świeckiego świata, zamieniona w postawy społeczne lub związana z postawami społecznymi, zdobyczami cywilizacyjnymi i prawami, w pewnym momencie daje tak silny napór na antyczłowieczość Kościoła kat, że – po cichu – ustępuje pola, a następnie kulawo, byle jak, bez przekonania, adaptuje skutki tej wiedzy do swojego działania a następnie – jak złodziej – usiłuje głosić, że sam tą wiedzę osiągnął i to on światu ją przekazuje.
    Do dzisiaj Kościół kat nie przyznaje, że gej to nie zboczeniec, nie człowiek chory, którego należy w nieludzki sposób przymuszać do „zdrowia”. A sam jest, co najmniej w połowie, pedrylski. Ponieważ jest przeciwludzki, ulegnie i za jakiś czas, z grubsza, pogodzi się z ludzką normalnością i za jakiś czas nawet będzie tak, że papież będzie jawnym gejem, a jego wyznawcy w znacznej części nie będą widzieć w tym problemu, a nawet może uznają, że to świetne, bo całkiem normalne.

    Freuda, psychologię i zwłaszcza -psychologię głębi Kościół kat zawzięcie zwalczał od zarania rozwoju tej wiedzy o człowieku, a teraz Franciszek przyznaje, że pół roku chodził na psychoterapię, bo mu bozia nie pomógł.

  72. „Babie ziobro też wykroję”

    To tak tytulem. Jakby ktos przegapil aktualnosc ziobrowa

  73. wbocek
    19 września o godz. 7:05

    Ale może te miseczki prawidłowi wyznawcy zanieśli do kościoła, żeby poświęcić?

  74. Tanaka – 8:28

    „papież będzie jawnym gejem, a jego wyznawcy w znacznej części nie będą widzieć w tym problemu, a nawet może uznają, że to świetne, bo całkiem normalne.”

    Zeby tylko przestali leczyc te chorobe o nazwie gejowstwo. Bo to leczenie gejowstwa zarzyna Obamacare

  75. „Isabella Kowalewski – nowe zasady obywatelstwa Kanady”

    Nikt nikogo nie zmusza do zmiany imienia czy nazwiska podczas ubiegania sie o obywatelstwo. Wiec dlaczego mamy takie kwiatki jak, np., Isabella Kowalewski? I imie i nazwisko przeinaczone z oryginalnego polskiego, jak mozna sie domyslac, Izabela Kowalewska.

    Isabella jeszcze jeszcze. Ale to ‚KowalewskI” miem wku.wia

  76. @ Tanaka
    19 września o godz. 8:28

    Kościół kat w ogóle nie chce wiedzieć jak działa człowiek, ta wiedza go przeraża, nie zgadza się bowiem z niebieską książeczką i przeciwludzką w skutku postawą wobec człowieka.

    Nie mam pojęcia, jak działa kk wewnątrz. Wydaje mi się jednak, że kk „chroni” swych wiernych przed jakąkolwiek inną – niż katolicka – wiedzą. Słusznie zakłada, że wiedza może osłabić autorytet. Każdy autorytet. Jednocześnie ekskluzywna wiedza (w sensie – nie upowszechniona) może wzmocnić władzę. Każdą władzę. Sądzę zatem, że Watykan finansuje liczne świeckie instytucje naukowe. Interesująca byłaby informacja, czy zajmują się one głównie naukami społecznymi i astronomią, czy też również całkiem przyziemnymi, jak farmakologia.

  77. Inna rzecz, ze ze mna bylo jak po masle, w 1972.
    – Orteq? Tak pisane jak widac?
    – Jak widac

    I do dzisiaj to samo widac. Choc teraz zupelnie inny Zyd. Jesli w ogole

  78. Orteq
    19 września o godz. 7:22

    „Ortegowy Kościół” to w potocznej mowie nie tylko ten Kościół, który Orteg założył albo do którego Orteg chodzi, przynależy, ale i dla skrótu: Kościół, o którym Orteg przed chwilą powiedział, bąknął, miauknął, szczeknął, zapiał itd. Choć częściej pieje kur, ale Orteg też może.

  79. Nie pieprz, wbocku. Orteq nie posiada zadnego kosciola. Wiec odpieprz siem

  80. @Orteq
    19 września o godz. 9:17

    Chyba niepotrzebnie się podniecasz. Może pani Isabella wyszła za Kowalewskiego i przyjęła jego nazwisko? W angielskim nie rozróżnia się płci w nazwisku, więc gdyby chciała przyjąć formę „Kowalewska”, to byłoby to zupełnie inne nazwisko, czyli zachodziłaby zupełnie inna procedura administracyjna.
    Twoja reakcja może świadczyć o uprzedzeniu do kobiet, a także o pokręconej polskości.

  81. Isabella Kowalewski. Skupcie sie na tym tOmacie

  82. @wbocek, z godz. 9:29
    Niech pieje z bólu ranny kur, zwierz zdrów przebiega knieje, Ortequś nie śpi, by spać mógł ktoś, to są kościelne dzieje – że sobie Albiońskiego Willusia sparafrazuję.

  83. anumlik
    19 września o godz. 8:13

    Niewykluczone, że ciepło, ciepło, anumliku. Choć nie śmiem ich podejrzewać, że miewają zagrychę. To znaczy – nie podejrzewam, że mają równocześnie nalewkę (tak się teraz elegancko mówi na berbeluchę, która chyba jest prostsza w produkcji niż onegdajszy „Szum Bałtyku”), i zagrychę. Podejrzewam natomiast, że jak raz dałem jednemu z nich pieską kiełbasę (900 gramów za 3 zł) pod nieobecność piesków, żeby je poczęstował, jak przylecą, to mógł nie poczęstować. Dlatego chyba psiaki zostaną bez misek, bo jak podam obiad w trawie, może panowie nie padną na cztery. Choć grom ich wie.

  84. @Qba, z godz. 9:34
    Orteq to jest zakamuflowana opcja mizoandryczna. Czyżbyś nie wiedział? 😉

  85. A po skupieniu, odkupcie.

    Musimy wzniesc ten blog na wyzsze wyzyny

  86. „zakamuflowana opcja mizoandryczna” zmierza w odpowiednim kierunku. Az do przeje.ania

  87. Siedzac w fotelu pan red Kowalczyka, ja bym zbanowal takich wesolkow jak Orteq

  88. Ale tylko po przywroceniu blogowiczow d83 i wiesiek56. Bez nich ten blog nie ma racji bytu

  89. Taka prawda. Niekoniecznie ogolna ona, ta prawda. Reszte odpuskamy. Pust’ wsiegda budiet Putin

  90. Orteg mnie uprasza:

    „Uprasza sie o uprzejme przypomnienie ktory to kosciol jest Orteqowy”

    Ja daję się uprosić:

    >„Ortegowy Kościół” to w potocznej mowie nie tylko ten Kościół, który Orteg założył albo do którego Orteg chodzi, przynależy, ale i dla skrótu: Kościół, o którym Orteg przed chwilą powiedział<

    No ale Orteg uprzejmie się odprasza, choć pierw prosił:

    "Nie pieprz, wbocku. Orteq nie posiada zadnego kosciola. Wiec odpieprz siem".

    W ogóle jest odpraszający się z niekończącym się wsiowym dowcipkowaniem w stylu raz "siem", "miem", "w tOmacie". Pietrzak wysiada.

    I ja wysiadam. Pieski karmić i po wodzie chodzić. Wczoraj po powrocie z jeziora zająłem się na brzegu dumaniem nad nową wersją ożaglowania, a zapomniałem, że włączyłem kamerkę, żeby sama mi zrobiła kaczki, które już dorosły, ale nie opuszczają przystani: kręcą się przy ludziach. Zamiast kaczek nagrała się akcja gonienia za okrętem, którego nie wyciągam na brzeg, bo garażuję w ścinach. Wiatru od tej strony nie było, więc i strachu nie było, że ucieknie. No i, kurde, się przeliczyłem. Dobrze, że nie wyjechał za ściny, bo wtedy bym za nim nie nadążył. Film, oczywiście, skrócony do samej akcji ratowniczej na dowód, że jeszcze chodzę po wodzie. Bo Jezus raz się przespacerował w środku lata i szlus.

    'https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6467402074471140930?icm=false&iso=true&authkey=CO7x4LO0kpee5AE

  91. @anumlik
    19 września o godz. 9:47

    Przepraszam. Zapomniałem zapamiętać, że mam go nie komentować.

  92. Kurde, przed wylotem zejrzałem, że działa link, ale tekst czeka na moderację, Ajajaja, nie mam czasu, spadam.

  93. Stek bzdur w nowych podręcznikach szkolnych

    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/edukacja-wg-pis-o-czym-ucza-sie-dzieci-w-szkole-po-reformie-,artykuly,416211,1.html?src=HP_Thematic_1-3poc

    Wybrane perełki:
    „Poczęcie dokonuje się pod sercem”.
    „Antykoncepcja zmienia łono kobiety w śmietnik”
    „Przez ponad wiek z heretykami, których działalność prowadziła do anarchii, walczyli władcy świeccy, dopuszczając się przy tym okrucieństw i niesprawiedliwości. Inkwizycja kościelna miała na celu ograniczenie tych nadużyć przez ocenianie, czy ktoś rzeczywiście jest winny herezji”.

  94. He, he, no pewnie, że pod sercem, a nie nad 😆
    Trobriandczycy podobno wierzyli, że w głowie…

    A Newsweek w filmiku o dysleksji pisze „Dyslektycy często przestawiają litery w pisanych sowach

  95. @Tobermory 19 września o godz. 15:03
    Literówki są częste, ale nie wszystkie tak zabawne jak te “sowy”.
    No i trudno będzie dziennikarzom przebić „hatakumbę” 🙂

  96. P.S. A jak „poczęcie dokonuje się pod nosem”?
    Anatomicznie bezbledne przeciez.

  97. Pod nosem jest NAD sercem, a więc nieprawidłowo 😎
    „Hatakumba” też mi się podoba 😉

  98. Przypominają mi się te plemniki w drodze do jajeczka.
    – Daleko jeszcze, daleko jeszcze? – pokrzykuje jeden z ekscytacją.
    Na to drugi:
    – Spokojnie, dopiero minęliśmy migdałki 😎

  99. Byłem wczoraj u doktora (zerwane włókna mięśniowe, podejrzenie zakrzepu w łydce), a ten, jeżdżąc sondą USG po mojej nodze, mruczał coś o milionach lat na wykształcenie takiego, a nie innego systemu (jedna arteria, ale trzy systemy żylne), aż nagle zwrócił się do mnie bezpośrednio:
    – A może wierzysz, że ON to w siedem dni? Wierzysz w to?
    Doktor był krewki Chorwat, ale nie ze strachu przyznałem, że nie wierzę. Potem zajęliśmy się znikaniem lodowców (wina człowieka), kąpielą w maju (dawniej bywało cieplej i w ogóle normalne pory roku), Trumpem (idiota), Kimem (idiota do kwadratu), kościołem coraz bardziej dochodzącym do władzy w Chorwacji…

  100. No właśnie. A żołądek jest POD sercem 😀

  101. Lekarzom (i Chorwatom) lepiej się nie narażać…

  102. Chorwatowi ze skalpelem w ręku przyznałbym rację, nawet gdyby okazał się kreacjonistą 🙄 😉

  103. Orteq
    19 września o godz. 8:38

    Kościół kat upowszechnia gejostwo. Gej początkujący, nieraz jeszcze niewykluty, wiedziony instynktem, lgnie do człowieka, do księdza, do biskupa czyli do Kościoła kat. Kościół kat, przeklinając pedryla, wyciąga ku niemu ciepłe rączki, bo nie ma to jak schować się pod latarnią.
    Wśród kleru strasznie ciężko uświadczyć członka nieskrzywionego.
    Taka prawda: albo pedryl, albo pedofil, albo dziwkarz do spóły z użytkownikiem parafianek własnych lub sąsiednich. I trochę mniemanych heteryków, którzy sami siebie psychicznie wykastrowali, bo tylko taka postawa jest prawidłowa. Nieprawidłowość, skrzywienie, choroba, załganie, niemoralność, zbrodnia są więc prawidłowe i zbawienne – i dlatego te nieustające lgnięcia.

  104. @Konstancja

    😉

    https://www.e-kwiaty.pl/ekwiaty/images/bo164-xl.jpg

    Dzwoniłam(-śmy) 4 razy ale nikogo nie ma w domu

  105. Qba
    19 września o godz. 9:25

    Właśnie tak Kościół kat działa. Inaczej nie może. Organiczny, bo założycielski brak możności nazywa wolnością.

    Z nauką i wiedzą jest całkiem tak jak z Jezuskiem: bolesna męka.
    Trzeba się strasznie namęczyć, żeby się czegoś dowiedzieć, nauczy, a jeszcze bardziej boli, zanim się zostanie mądrym, którym się i tak nie zostaje. Jak się już trzymamy jakiejś naukowej teorii i już jest dobrze, to się okazuje, że że nie jest dobrze, bo kolejne odkrycia pokazują, gdzie jest lepiej.
    Dla ludzi wolnych i otwartych to fantastyczne: to wspaniale jest niewiedzieć, bo jak się nie wie to się chce dowiedzieć. jak coś się wie, to się wiedzę weryfikuje, bo się można więcej dowiedzieć.
    Dla części naukowców nauka też jest bolesną męką, bo im się zdaje, że już wszystko wiedzą, więc gdy im kto wykarze, że tak nie jest, strasznie się męczą i nieraz popadają w widzenia oraz zamachy smoleńskie.

    Wyznawcy bozi mają bolesną mękę, takiego rodzaju, że cokolwiek im przyjdzie do głowy, musi to być to, co się z bozią zgadza.

  106. Pozdrowienia z Sieny. Czytam Was, ale pisac na moim ubozuchnym ipadzie nie moge Teraz dopadlem hotelowego komputera, wiec troche moge . Pozdrawiam ferajne Tanake. anumlika, Kostke, mag, Konstancje,tjota,Qbe,orteqa i wszystkich ateistycznych madrali z panem Jackiemna czele.
    Zaraz udajemy sie na zwiedzanie przepieknej Sieny i degustacje znakomitego toskanskiego wina.
    Ps
    Tanako w muzeum watykanskim widzialem tyle boz, maryji i swietych, ze zaczalem watpic w swoj ateizm. No bo jesli taki Michal Aniol albo Rafael maluja jakiegos swietego Ambrozego, albo Sebastiana, a nie Galileusza albo Einsteina, to musi cos w tym byc. Czy wyczyn swietego Szymona Slupnika, ktory latami przebywal na slupie i dlatego zostal swiety daje sie porownac z piecioma bamkami strzelonymi przez Lewandowskiego w 10 minut ?

  107. Lewy
    19 września o godz. 19:05

    hm :/

  108. Wieczór dobry. Dziś wałęsałem się między niebem a wodą. Chciałoby się tym podzielić, ale nie ma jak. Fotki to tylko aluzja, namiastka. Wprawdzie bycie na wodzie i w wodzie jest początkiem życia aż do urodzenia – każdy przecież pamięta, jak było przyjemnie – ale jak dziecko wysłane przez Pana Boga z pomocą bociana źle trafi, mogą w nim wyrobić lęk przed wodą, a nawet wstręt. Taki potem nawet na fotki z wodą nie może patrzeć. Ja go rozumiem, bo dawno temu w czasie godzinnego spaceru po morzu stateczkiem z lekkim bujaniem, żona z kibelka nie wyszła, dlatego ślę fotki dla tych, co mogą. Z całą smutną świadomością, że uniesień wodnych i niebiańskich nie przekażę, choćbym z chęci pękł.

    Na filmiku jest jeden z piesków, które podkarmiam i obserwuję, jak bardzo się rwą do mówienia, obszczekując mnie ze wszystkich stron na „dzień dobry”. Przecież to mówienie! Wprawdzie wyłącznie emocjonalne, ale gdybyśmy żyli 900 lat jak Adam, ekspresowo by się nauczyły mówić do rzeczy – może nawet bardziej niż Orteg.

    Więc sądziłem wczoraj, że Krawacik (ten piesek) mnie odprowadza. Tak odprowadzał, że deszcz mi ciurkał z nosa od pedałowania, a on tylko za mną się oglądał, przyspieszał, suszył kły i kiwał ogonkiem. Filmik bardzo skróciłem, a uciechy miałem na sześć filmików. Odprowadzał mnie gdzieś ponad półtora kilometra w tempie długodystansowca. Na koniec nagle skręcił w prawo w uliczkę przed Jamnem i tyle go widzieli. Nawet nie szczeknął „do widzenia”.

    Wcześniej jego, jak się to mówi, właściciel opowiadał mi, że Krawacik jest tak niezmordowanym kawalerem, że obskakuje panienki w promieniu pięciu kilometrów od Łabusza. Przekonałem się na własne oczy, że – faktycznie sportowiec. No kurde, nie miałbym z nim szans, nawet gdybym był czterdzieści i cztery lata młodszy.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6467536106923904209/6467536105431539026?authkey=CMrz0fWK855w

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6467540012003580274?icm=false&iso=true&authkey=CMewodHIxP2LpwE

  109. Lewy
    Też tak mam, że jak oglądam/łam rozliczne bozie, a zwłaszcza matki boskie z Jezuskiem, które wyszły spod ręki największych mistrzów, to nawiedza mnie rozterka: wierzyć, nie wierzyć – oto jest pytanie.
    A potem sobie uprzytamniam – dostali zamówienie, mecenasi kaka zapłacili, to i namalowali. Pięknie, bo inaczej nie umieli.

  110. Nefciu
    Jak moglem ? Wiec gryze sie caly, bo przeciez Cie lubie. Ale jak sie codziennie pokonuje 20 km (co na 72 latka jest wyczynem) to w glowie pustka. Ale po mag jestes obok Kostki moja blogowa muza.
    Ps
    Ide spac bo wypilismy sporo tego Chianti toskanskiego i trzeba to jakos w nocy przemyslec
    Bounanocce (robie sie coraz wiekszym poliglota) A wiesz co znaczy viatato di cocci ? Bo jha wiem: Zakaz polowania (Google mi pomogl) Po prostu zabraniaja i koniec, a my i tak slyszelismy takie paf, paf, albo pif paqf. Czyli, ze makaroniarze olewaja to viatato
    mag
    uklony, ale juz musze isc schlafen deutch. Auf wiedersehen

  111. W Moskwie odslonieto pomnik Michaila Kalasznikowa (1919-2013) – ceremonii przewodniczyl min.kultury Wladimir Miedinskij, ktory nazwal tworce slynnego karabinu autoamatycznego AK : Kulibinem wieku 20 (Iwan Pietrowicz Kulibin, mechanik, wynalazca konstruktor ros. z XVIII w.

    „Автомат Калашникова-культурный бренд России”-министр культурного бреда

    В Москве открыли памятник Михаилу Калашникову.А когда установят памятник Хуго Шмайссеру?

  112. Qba, do @anumlika, o godz. 11:00

    „Przepraszam. Zapomniałem zapamiętać, że mam go nie komentować.”

    A ja zapomnialem nie zapamietac, ze jedna z form banowania, tych w bialych rekawiczkach praktykowanych, jest ODGORNE zalecenie ignorowania pewnych GO.

    Kak priekrasno

  113. Tanaka – 17:14

    „Kościół kat upowszechnia gejostwo.”

    Ee tam, zaraz upowszechnia. A nie ladniej jest powiedziec: akceptuje ZYCIE?

    ‚https://en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_sexual_orientation

    „from 0 for completely heterosexual to 6 for completely homosexual”. Od zera do 6 procent siega gejowstwo wsrod calych spoleczenstw. Wsrod tylko ksiezy, jest pewnie inaczej..

    Jesli ksieza potrafia potrykac sie jakos z NATURALNYM gejowstwem, na plus im to zapisac trza. A nie na minus jakiegos „upowszechniania”.

    PS. Zarzut „upowszechniania” homoseksualizmu lezy – he he – u progu filozofii leczenia gejow. Leczenia gejow! He he. To tak jak leczyc zdrowego zeby byl chorym

  114. Lewy – 21:32

    „wypilismy sporo tego Chianti toskanskiego i trzeba to jakos w nocy przemyslec”

    A czy dotarles/dotarliscie do Brunello?

    https://en.wikipedia.org/wiki/Tuscan_wine#Brunello_di_Montalcino

    „Brunello is the name of the local Sangiovese variety that is grown around the village of Montalcino. Located south of the Chianti Classico zone, the Montalcino range is drier and warmer than Chianti… Brunello di Montalcino wines are required to be aged for at least four years prior to being released, with riserva wines needing five years. ”

    PS. Wciaz posiadam butelke brunello wino. Po nastepnych 5-latach dojrzewania go w mojej piwnicy. Oryginalna flaszka, po pierwszych 5-latach dojrzewania, byla nie do przebicia. Tam nawet moglo dojsc do orgazmu! Nie zebym ja co z tego pamietal

  115. Moja butelka brunello kosztowala wtedy 15 euro

  116. anumlik do wbocka – 9:45

    „Niech pieje z bólu ranny kur, zwierz zdrów przebiega knieje, Ortequś nie śpi, by spać mógł ktoś, to są kościelne dzieje – że sobie Albiońskiego Willusia sparafrazuję.”

    A sparafrazuj tu go sobie. My zas zapodajmy original

    „Niech ryczy z bólu ranny łoś,
    Zwierz zdrów przebiega knieje.
    Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś,
    To są zwyczajne dzieje.”

    W oryginale brzmi to tak (Hamlet, Akt III, scena 2):

    Why, let the stricken deer go weep,
    The hart ungalled play;
    For some must watch, while some must sleep:
    So runs the world away”

    Zobaczmy co z tego oryginału zrobił współczesny i niezwykle popularny wujek Google Translator:

    Dlaczego, niech dotkniętych jelenia go płakać,
    Hart ungalled grać;
    Dla niektórych może oglądać, a niektóre muszą spać:
    Tak wygląda świat z dala”

    Tlumaczenia Mistrzow to zadania nie dla wujkow

  117. Ludzie, nie wchodźta, uciekajta: Orteg przyleciał się wypróżnić! Do rana zafajda cały blog.

  118. Dzieki, wbocku.

    Bez twojego hunwejbinstwa, inni blogowicze by nie wiedzieli ze to ichnie zafajdanie dzieli ich na ament od swietlanej przyszlosci.

    Od przeszlosci zreszta tez. Figure that out, gnojku. Chodzenie po wodzie bowiem to g.no. Gnoj, znaczy

  119. @anumlik

    Z opóźnieniem bo dopiero nadrabiam zaległości – super ciekawy artykuł! Mimo że o niewesołych sprawach. Tak sobie dumam – jak to jest ze im bardziej świat idzie naprzód, im więcej wiemy o tym co mózg sobie roi i dlaczego , jak działa ludzkie ciało i jak je coraz skuteczniej naprawiać, im więcej latamy w kosmos (nawet jeśli tylko zerkajac przez sondę ), im piekniej rozwija się fizyka, chemia i wszelkie inne nauki – tym więcej oszołomionych narodow które garną się z powrotem do ciemnoty zapewnianej przez religijne zabobony… Taki ot paradoks. Przy obecnym tempie postępu zdawałoby się że wszelkie duby smalone , w dodatku wymagające „oddawania za nie żywota”, odejdą dawno do lamusa, a tu proszę. Niektórych postęp przytłacza i wolą bezpieczne ciepelko?

  120. Lewy
    19 września o godz. 19:05

    Witaj, Lewy wędrowny!! Nareszcie, bo już się zastanawiałam czy cię jaka klątwa nie dopadła, tfu tfu, na psa urok! (ale nie tego dokarmianego przez pombocka). No to się cieszę że wszystko gra i wędrówka idzie dobrze. Ipadem się nie wymawiaj, tylko podsyłaj obserwacje z trasy – ja wciąż się męczę dziobiac wpisy na smartfonie… 😉

  121. Tanaka
    18 września o godz. 23:06

    „aby być porządnym człowiekiem i sobą samym czyli istotą rozwiniętą, należy ciągle być dzieckiem, z jego ciekawością, otwartością, pasjami, wewnętrzną prostotą i radością”

    Szapka bach! Pięknie to ująłes!

    A pombocek, który wcześniej napisał: ” Sam się wybaw, panie biskup, jakżeś taki mąż” też mnie uradowal wielce swoim wywodem!

  122. Na marginesie
    18 września o godz. 1:14

    „Przykład kartkówki w jednej z podpoznańskich szkół również napawa strachem. Pytanie brzmiało: „Na co zasługuje człowiek niewierzący?”. „Na śmierć” – odpowiedziało polskie katolickie dziecko. I dostało za to dobrą ocenę.”

    Myślę sobie… Dlaczego nikt takich rzeczy nie zgłasza do prokuratury? Mam na myśli nauczyciela wystawiajacego ocenę a nie koszmarnego bachorka z morderczymi tendencjami. Nie podpada to (i podobne kwiatki) pod artykuł 257 kodeksu karnego? Albo pod którys z podobnych przepisów zabraniajacych szerzenia nienawiści?

    „Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę
    z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo
    z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cie-
    lesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”

  123. Kostka
    20 września o godz. 0:01

    „Niektórych postęp przytłacza i wolą bezpieczne ciepelko?”.

    Kosteczko, niech dobry buk ma Cię w swej opiece, wieczór dobry. Obudziło mnie powyższe Twoje zdanko i od razu się znalazłem jako 24-latek na najwyższym piętrze akademika w poniemieckim budynku z widokiem na gomułkowski betonowy kurnik. W tym budynku mieszkało młode małżeństwo. Widziałem z okna, jak zgodnie oboje zasuwają w kuchni na wszystkie cztery ręce. To małżeństwo i ta kuchnia stały się dla mnie na parę ładnych głównym memento właśnie przed „bezpiecznym ciepełkiem”, krzątaniem się wokół własnej dupy, wizją świata ograniczonego brzegami rondla czy w ogóle domowego koryta, mieszczaństwem, kołtuństwem i tym podobnymi strasznościami, od których aż się roiło w literaturze beletrystycznej, którą chcąc nie chcąc musiałem przyswajać kwintalami. Aż odfrunęła z wiatrem chmurna i durna młodość i coraz mocniej zacząłem odczuwać jedyność danego mi życia i nieuchronne jego przemijanie. I przestałem kpić z „bezpiecznego ciepełka”, i inaczej zacząłem widzieć tę młodą rodzinę z przeszłości: nie jestem przecież nimi, a oni nie są mną, ani oni nie wchodzą z butami w moje życie, ani ja – w ich życie. Więc o co kaman? Niech każdy uprawia swój ogródek i nie wtyka nosa w płot sąsiada. Naturalną, w pewnym sensie, koleją rzeczy jest tylko najszerzej rozumiany postęp techniczny (choć i tu prawo zysku, czyli odwieczna pazerność, może być, że tak powiem, postępem wstecz, na przykład wymienne modemy, które się wyrzuca jako całość po zepsuciu się jednego elementu). Wszystkie inne – obyczajowe, moralne, polityczne, estetyczne – postępy, są, owszem, postępami, ale tylko dlatego, że postępują, idą, maszerują, następują jedne po drugich, a nie dlatego, że lepsze wypiera gorsze. Z pojęciem „postęp” tradycyjnie się kojarzy „lepszość”, choć jeśli patrzeć z wysoka lub z daleka, widać, że to nie żadna lepszość, tylko – inność. Drepczemy więc w miejscu na komendę: „W miejscu – marsz!”. Młodości, ty nad poziomy wylatuj? A se wylatuj, jak potrafisz – od tego młodość jest. Ale czas na „bezpieczne ciepełko” bez ironii też nieuchronnie przyjdzie. więc co są warte ironie?

    Tylko głośno pomyślałem, Kosteczko – również przeciw sobie. Bo ironizowałem i jeszcze ciut ironizuję – jak jaki non-fon-iron.

  124. Ktokolwiek będziesz w italiańskiej stronie, uważaj!
    Chianti rzuca się na słuch i wzrok 🙄

    „A wiesz co znaczy viatato di cocci ? Bo jha wiem: Zakaz polowania (Google mi pomogl)”

    Jeśli stało „cocci” (l.mn. od coccus) to był tam zakaz (w hotelu?) przekazywania sobie ziarniaków np. rzeżączki, paciorkowców, gronkowców itd. 😎
    Gdzie ten człowiek się szwęda? 😯
    Lewy,
    na wszelki wypadek myj tam dobrze ręce i wszystko, czym kontaktujesz się z otoczeniem 😎

    Zakaz polowania = divieto di caccia

    http://www.digitalstampa.it/image/cache/catalog/prodotti/cartello-divieto-di-caccia-370×370.jpg

    Zakaz polowania. Jeśli naprawdę musisz strzelać do ptaków, strzelaj do siebie (swojego)

  125. Tobermory
    19 września o godz. 15:28

    „Przypominają mi się te plemniki w drodze do jajeczka.
    – Daleko jeszcze, daleko jeszcze? – pokrzykuje jeden z ekscytacją.
    Na to drugi:
    – Spokojnie, dopiero minęliśmy migdałki”

    No jak Ty tak, to ja klasykiem:

    Płynie stado (jakies pol miliarda) plemników jajowodem.
    Nagle jeden słabiutki, który płynie ostatni, krzyczy:
    – Panowie, zdrada, jesteśmy w dupie – wracajmy!
    Całe stado w tył zwrot, a ten płynąc dalej mruczy pod nosem:
    – I tak rodzą się geniusze.

  126. Naga prawda o plemnikach-nieudacznikach:

    „Plemniki w organizmie kobiety, najpierw przez 6h (od wytrysku) odpoczywają, potem dopiero zmierzają do celu. Jak szybko do niego dotrą, ciężko określić. Generalnie mają dwie granice czasowe – śmierć jajeczka, lub własną.”

    http://metro.co.uk/2017/07/25/man-with-25-wives-and-145-children-is-found-guilty-of-polygamy-6803445/

    To chyba cud jakis, ze Mr. Blackmore pozapladnial tyle jajeczek. 145 dzieckow on ma? A to ponoc leniwiec zwyczajny jest. Choc wciaz plodzacy. W wieku ponad 70 lat

    Niezbadane sa losy

  127. wbocek

    20 września o godz. 1:51

    Masz słusznego w pewnym sensie i ładnie napisałes. A ja powinnam była się precyzyjniej wyrazić  (ale tak to jest jak się późnym wieczorem próbuje przelewać myśli na smyrfonona, kaczka niech kopnie taki postęp.. 😉 choc pewnie nie zmartwiona powinnam winić ale własna mózgownice nieco już zmęczona o tej godzinie). 

    Aczkolwiek miałam na myśli raczej bezpieczne ciepelko wiary w boga jedynego prawdziwego, milosiernego ale wymagającego od wyznawcy :*znieważania bliźniego  (niewierzącego albo wierzącego w równie wydumany choć nie ten sam zabobon) na różne sposoby, *podpalania budynków  (kin, teatrów, światyn konkurencyjnych zabobonow, *wysadzania w powietrze siebie i otoczenia w imię milosiernego boga i walki z tymi, którym on nie podszedł , *wysadzania otoczenia bez siebie, *”oddawania życia za wiarę ” (niepotrzebne skreślić choć w sumie po co skoro wszystkie powyższe wcale nie muszą się nawzajem wykluczac).

    Kiedyś głosiłam poglądy, iż  kompletnie mi nie przeszkadza to że ktoś jest wierzący. I w sumie nie przeszkadza mi na poziomie osoby. Nie rozumiem tego ale w sumie trochę rozumiem. Każdemu jest potrzebne do szczęścia co innego i  buk a nawet sosna z nimi. Ale kiedy patrzę  na to co dzieje się w Rosji, Polsce czy Turcji (bardziej radykalnych krajów muzułmanskich w ogóle nie wspominam) gdzie państwo powraca nie tylko do promowania ale i wymuszania na niepokornych życia w ciemnocie i zbiorowego odurzania się opium dla mas, w dodatku w niektórych przypadkach nawołując do walki z „niewiernymi’ – to sympatia i tolerancja kończy mi się w tym miejscu. Bo zaczyna być strasznie. Postęp niepokoi i taka już jego natura ale powinien też trochę rozjaśnić mrok. Wygląda na to jednak że mrok w niektórych miejscach w odpowiedzi na postęp raczej się zagęszcza.

    Miłego dnia wszystkim życzę i zmykam do obowiązków. 

  128. Niektórych postęp przytłacza i wolą bezpieczne ciepełko? – pyta z dozą goryczy, lekko podbarwionej ironią @Kostka, o godz. 0:01, przeciwstawiając (stąd nutka ironii) bezpiecznemu ciepełku „ucieczkę od postępu”. Czy jednak „ciepełka” nie da się pogodzić z „postępem”? Czy opcja „oddawanie żywota” za „duby smalone” jest ciepełka uzupełnieniem, czy ośmieszeniem? Nie podejmuję się odpowiedzieć na te pytania.

    Do sedna – bezpieczne ciepełko vs ucieczka od postępu – odniósł się @ponbocek (o godz. 1:51) ukazując w na swój – ponbockowy uroczy sposób – jak rozumienie „bezpiecznego ciepełka” 25-latka, oglądanego z okien wrocławskiego akademika w latach Gomułkowskiej „małej stabilizacji” połowy lat sześćdziesiątych, uległo u niego zmianie w latach, gdy sam dojrzał do tego, że krzątania się wokół własnej dupy, wizją świata ograniczonego brzegami rondla czy w ogóle domowego koryta, to normalność, a nie mieszczaństwo, kołtuństwo i tym podobne straszności. Nihil novi, można by rzec. Młodość chmurna i durna, co to „nad poziomy”, jest – jak się nam wydaje – immanentną cechą człowiekowatych małp, a czas na bezpieczne ciepełko też bez ironii przyjdzie – jak to skonkludował ponbocek. Rezerwując ten czas na okres późniejszy w życiu człowiekowatej małpy.

    Badania przeprowadzone przez biuro Rzecznika Praw Obywatelskich nad Polakami u progu dorosłości, przewracają ten obraz pokazując, że młodzież licealna (młodsza od 25-latka z połowy lat sześćdziesiątych) „bezpieczne ciepełko” stawia na miejscu pierwszym:
    https://opinie.wp.pl/wojciech-engelking-najlepsza-mlodziez-w-historii-czyli-kto-ma-zagwarantowana-wladze-w-polsce-6167528964761217a
    Naprzód jest to niechęć do wyjeżdżania z kraju i miasta, w którym się urodzili, co więcej: ochota, by swoje dojrzałe życie związać z Polską. Po drugie: skupienie się na bezpieczeństwie własnym, definiowanym przez brak ochoty na przyjmowanie uchodźców. Po trzecie: brak chętki, by obywatelsko się angażować. Po czwarte: brak zaufania do liderów politycznych i mediów. Po piąte: niechęć do umieszczania spraw związanych z życiem intymnym – przykładowo kwestii orientacji seksualnej – w centrum debaty publicznej – podsumował badania biura Adama Bodnara w artykule dla Wirtualnej Polski Wojciech Engelking.

    Czyżby najmłodsze pokolenie świadomych Polaków wchodziło w etap „małej stabilizacji”? Gdzie tu miejsce na postęp – Kosteczko?

    PS
    Dzięki, Kostko, za miłe słowa o moim „wstępniaku”.

  129. @Kostka, z godz. 8:22
    Cieszę się, że uzupełniłaś swój wpis z samego środka nocy. Bezpieczne ciepełko wiary w boga jedynego prawdziwego to nie to samo co „ciepełko naszej małej stabilizacji”. Niechęć do umieszczania spraw związanych z życiem intymnym, które biuro RPO ukazało w badaniach nad „Polakami u progu dorosłości”, to także niechęć do włażenia religii do szkół. A to mnie cieszy.

  130. Kostka
    20 września o godz. 8:22

    Dzień doberek, jesteś berek. Kosteczko, niech będą pochwalone Twoje kości i refleksyjności.
    Skoro zmykłaś, to mówię do ducha. Do duchów bardzo się dużo w Polsce mówi, a nawet klepie, ba – rozkazuje: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi”. Co pan powi! A jak nie zstąpię, to co?
    Nico – siła ducha nie jest w tym, czy zstąpi, czy nie zstąpi, spieprzy czy odnowi, lecz – w uroczystym słowie. Wystarczy mówić, by była siła. Na słowie się zaczyna („Na początku było Słowo”) i na słowie kończy, pośrodku nie ma nic. Znaczy – jest, ale słowo tyle ma z tym wspólnego, że jest pretekstem do istnienia strzelistej monarchii. Ta monarchia jest widzialnym świadectwem obecności Ducha na ziemi. Przemawia do wyobraźni: skoro jest piękny kościół, to jest i Duch, bo gdyby Ducha nie było, to po co byłby kościół? Słowo to Duch, Duch to Słowo. Słowo nie musi się spełniać – wystarczy, że jest. Jego istnienie jest wystarczającym spełnieniem. Jak pierwszy raz usłyszałem o damsko-męskich przyjemnościach przez telefon, od razu pomyślałem o mocy bożego Słowa, które lubi się stawać ciałem. A nawet tego potrzebuje. Może szkoda, że nie ma takiego cielesnego Boga na telefon. Słowo nie byłoby pretekstem, lecz równocześnie marzeniem i spełnieniem. No i świat byłby o ileż prostszy, bardziej przyjazny bez odwiecznej jedności Słowa z tronem. Słowo byłoby na wyciągnięcie ręki w telefonie, tron byłby na tronie i musiałby rządzić, a nie kombinować. Bo jak nie, zadzwonię do Słowa i wszystko powiem.

  131. Lewy
    19 września o godz. 19:05

    Lewy: nie miałem jak z wieczornej nocy, więc teraz, z pierwszych słowach mego listu donoszę, że za sjenańskość golnąłem pół kielicha.
    Z ateistami tak to jest, że nie wierzą. A w co nie wierzą, to sprawa następna. Może więc być ateista, co nie wierzy w siebie. Pomimo tego, że jest powiedziane: trzeba wierzyć w człowieka, koleś! Tu mają jak wyznawcy bozi, którzy też mają powiedziane, w dodatku różne rzeczy, a nie wierzą.
    Z artystami, co malowali albo rzeźbili Maryję z Jezuskiem, albo Szymona Słupnika to w ogóle sprawa ciekawa, na wstępniaka, albo trzydzieści. Oprócz tego, że było zamówienie, robotę wykonali i zainkasowali albo i nie, bo oprócz niezainkasowania zwykłego mogli też zostać skasowani za nieprawidłowości przy robocie, robili też z tzw. potrzeby serca. Artysta może być wierzący, przy czym trudno ustalić w co on jest wierzący, a im bardziej on artysta, tym trudniej to ustalić, albo wreszcie już się da ustalić, że w człowieka jest wierzący taki koleś. A w każdym razie nie w bozię, co chodzi po raju w sandałach i woła: a kuku, Adamie, gdzie jesteś..?
    Chociaż niejeden artysta to rozumie: czasem też tak chodzi, z rana, gdy głowa pęka i nawołuje: a kuku!

  132. @Kostak, @anumlik, @wbocek

    Umiejętność odczuwania wstydu, jak wiele innych cech, nie jest wrodzona, a nabyta. W naszej kulturze łączona jest automatycznie, na poziomie fizjologii, z seksem oraz wydalaniem. O ile ta druga czynność wspomagana jest (w sensie wstydu) przez nieprzyjemną woń, o tyle seks jest wstydliwy wyłącznie kulturowo. Jako naturalna czynność fizjologiczna powinien być traktowany podobnie, jak np. przyswajanie pokarmów, które obrosło w wiele warstw kulturowych i jest na ogół celebrowane grupowo. I nikogo tu nie razi odmienność obyczajów czy wręcz radykalne odstępstwo, jak np. wegetarianizm.
    Wypędzenie seksu z obszaru publicznego powoduje powstawanie szkodliwych mitów i zwyczajów, bazujących na zwykłej niewiedzy. W okresie dojrzewania, gdy hormony zaczynają kierować poczynaniami młodzieży, brak wiedzy jest przyczyną, często tragicznych, wypaczeń, mających wpływ na całe życie – „czym skorupka za młodu…”.
    Propagowane przez kk podejście do seksu jest podyktowane wielowiekowym doświadczeniem w zdobywaniu akolitów. Praktycznie oferuje kk młodym mężczyznom dowolne wyżycie seksualne bez żadnych konsekwencji. Pewnie młodym kobietom też.
    Owszem, opinia publiczna zaczyna powoli reagować. Dlatego też, kk przypuszcza zmasowany atak m.in. na Polskę, bo nawet kraje Ameryki Łacińskiej zaczynają się buntować.
    Kretynizm ludzkości jest tym większy, że akurat seks jest na ogół znacznie intensywniej przeżywany niż najlepsze nawet jedzenie i mógłby się przyczynić do złagodzenia, a wręcz uniknięcia, większości konfliktów międzyludzkich. Tak, jak próbujemy kuchni np. katalońskiej, moglibyśmy próbować seksu somalijskiego. Brzmi strasznie? Na pewno? Sextourismus istniał zawsze.

  133. Kostka
    20 września o godz. 0:50

    Tak jest, przy czym na Twoje dictum: Szapka bach!, to ja pamiętam coś adekwatnego z dawnego „Przekroju”:
    Jakie zdolne muzycznie dziecko – ile razu coś mu spadnie na podłogę, woła: bach!

  134. @@act
    20 września o godz. 4:44

    Dobre 😀 Nie znałem.

    @Qba
    20 września o godz. 10:09

    Widzę, że chętnie postawiłbyś człowieka w jednym rzędzie z bonobo, ale kultura ludzka wytworzyła pewne hamulce niezależnie od wyznania. Nawet „dzikie” plemiona nie kopulują publicznie, chyba że jest to rytualna orgia, ale i te odbywają się raczej w ciemnościach i krzakach albo pod wpływem środków zmieniających świadomość.
    „Sextourismus istniał zawsze.”
    Poważnie?
    I zawsze odbywał się za porozumieniem stron, prawda? Z jednakową przyjemnością dla obu 😎
    Wiesz aby na pewno, jak funkcjonuje turystyka seksualna np. w Tajlandii?
    Jakiej satysfakcji doznają chłopcy i dziewczynki sprzedawane do tamtejszych burdeli?
    „Turystyce seksualnej” zawdzięczamy syfilis i rzeżączkę, chlamydiozy i mykoplazmę genitalum, rzęsistka i wszawicę łonową, AIDS i WZW, wrzód weneryczny i kłykciny kończyste, że wymienię tylko kilka apetyczniejszych 😉

    Podsuwanie nieletniej córeczki konkubentowi lub „niezauważanie” przez matkę molestowania dzieci przez ojca przeważnie też ma miejsce w celu „złagodzenia konfliktów międzyludzkich” 🙄

  135. Kostka
    20 września o godz. 8:22

    Kiedyś głosiłam poglądy, iż kompletnie mi nie przeszkadza to że ktoś jest wierzący. I w sumie nie przeszkadza mi na poziomie osoby.

    Dopracowaliśmy się, z czasem i w wyniku męki, że się nie wtrącamy w prywatność osoby. Takie zdobycze cywilizacyjne. Kiedyś pojęcie „prywatności” nie istniało, nie w dzisiejszym sensie związanym z „osobą”, a więc też jej „podmiotowością”. Prywatności nie mogło być, gdy się było katolickim niewolnikiem pańszczyźnianym i „mieszkało” w jednej dziupli z całą „rodziną”, czyli kupą ludzi oraz owieczkami i świniami w kupie (jesli kto już miał własną świnię), a później, w czasach luksusu – na kupie z krową.
    Z poglądami prywatnymi, zwłaszcza katolickimi, jest tak, że katolik ma obowiązek „głoszenia swoich poglądów”, „ewangelizowania”, demonstrowania ich w przestrzeni publicznej, czyli włażenia z „prywatnymi” poglądami do cudzych, też prywatnych, głów. Nie wszyscy chrześcijanie tak mają, część z nich trzyma swoją chrześcijańskość głownie we własnej głowie i nie gwałci tym innych, a katolik gwałcić musi.
    Właził tu, na blog, zdezerterowany wyznawca jehowicki, zgwałcony wiarą w bozię, demonstrować swoje zgwałcenia, swoje cierpienia z którymi musi żyć i nie umie się z nich wyzwolić, więc, szukając ulgi w cierpieniu, usiłował tu lat kilka, gwałcić innych, albo dawać sobie nieco wytchnienia w cierpieniu.
    Wyznawcy bozi należy się symetryczność: skoro nie trzyma własnej wiary w bozię, ale usiłuje gwałcić nią innych, daje tym samym innym uprawnienia, by włazili jemu do głowy i gwałcili Ponieważ niewyznawcy są zdrowsi na umyśle, bardziej moralni z powody bycia niewyznawcami i mający słabsze skłonności do gwałcenia, zwykle wybierają stawianie tamy przeciw gwałtom katolickim: nie gwałćcie innych! Skoro sami lubicie żyć w stanie pogwałcenia – w zasadzie wasza sprawa. Do innych się nie wpieprzajcie!
    To jest, właściwie, teoria. Ponieważ zgwałcony katolik musi – taka wewnętrzna kompulsja psyche wynikająca ze zgwałcenia – kazić swoją katolickością innych. Zaczyna – standardowo – od gwałcenia własnych dzieci bozią, zniewalania ich fruwającą Maryją i Jezuskiem oraz biskupami i obrotem pieniądza. Gwałci się rodzinę, sąsiadów, społeczność, sferę publiczną, czyli gwałci się sobą wszystkich dookoła, żądając dla siebie gwałconego specjalnych przywilejów, niedostępnych innym. W sumie więc niejasna jest i wątpliwa zasada niewtrącania się w „prywatność”, bo ta prywatność, właśnie wskutek istoty gwałtu, musi nieustannie wywoływać złe publiczne skutki.

  136. @Tobermory
    20 września o godz. 10:43

    Czyli test potwierdził absolutne zakorzenienie sposobu myślenia, niezależnie od warunków. Przecież proponowałem kompletną zmianę warunków, która musi prowadzić do zmiany nastawienia – przykładów w historii mamy milion z różnych dziedzin. Chociażby – minispódniczki dziś nikogo nie rażą, a jeszcze niedawno pewnie by za to na stosie palili.
    Poza tym, nie proponowałem seksu grupowego ani innych orgii, a jedynie otwarte podejście. Tak, jak nikt nikogo nie zmusza do jedzenia ślimaków czy innych oślizłości, tak może być i z seksem. To jest tylko kwestia kulturowego podejścia.
    A cytowana przez ciebie prostytucja wszelkiego rodzaju istnieje właśnie dlatego, że mamy takie, a nie inne podejście do seksu. Czy wyobrażasz sobie prostytucję kulinarną?

  137. Tobermory
    20 września o godz. 10:43

    Ta „ludzka kultura”, co to „niezaleznie od wyznania” wytworzyła hamulce, to nie jest żadna „ludzka kultura” , bo takowej nie ma, w rozumieniu uniwersalistycznym, ale mnogość kultur pod przemożnym i często dewastatorskim wpływem „kultury chrześcijańskiej”, pochodzącej z Europy i wzmocnionej przez globalne oddziaływania przez Stany Zjednoczone Ameryki. Kobiety, mężczyźni i kultury nie mające pojęcia, że mają się wstydzić tego, że kobiety chodzą z nagimi piersiami i jest to oczywista oczywistość, dowiedziały się że jest to oczywista wstydliwość.

    Poza małymi wyjątkami, niszami, nie ma już kultur nieskażonych kulturą chrześcijańską, która też mieści w sobie całe pakiety podkultur, tworzące bigos, wywiedzione jeszcze z głębokiej starożytności Bliskiego Wschodu i okolic.

    Co do seksturystki masz zupełną rację @Qbie coś się pokićkało.

  138. @Tanaka
    20 września o godz. 11:09

    Mam nadzieję, że zrozumiałeś, iż nie chodziło mi o wystawianie gołych piersi czy innych części ciała na widok publiczny. W określonych warunkach klimatycznych chodzenie bez odzieży jest przyjemniejsze i higieniczniejsze, niż w brudnym i stale wilgotnym ubraniu. Chronienie wrażliwych części ciała przed zranieniem też nie jest oznaką wstydliwości

    http://backpackingman.com/wp-content/uploads/2014/07/IMG_2120.jpg

    Jednakowoż w naszej, europejskiej kulturze zauważalny jest znowu trend ku większej pruderii, a nawet purytanizmowi. I nie jest on wymuszony przez religię.
    Po fali wyzwolenia seksualnego (zapoczątkowanej wraz z rozruchami społecznymi 1968, wynalezieniem pigułki, wojną w Wietnamie i ruchem hipisowskim) i plażach pełnych kobiet w toplessie, zmienił się stosunek do publicznej nagości, zwłaszcza w reklamie, gdzie skąpo ubrana kobieta przestała być przedmiotem używanym do podniesienia atrakcyjności towaru.
    Kobiety (przynajmniej te zachodnie) nie odczuwają już potrzeby demonstrowania swojej niezależności i odwagi przez ściąganie biustonosza. Jeśli na śródziemnomorskiej plaży zobaczycie kobietę w toplessie, będzie to najpewniej Ukrainka, Rosjanka lub Polka.
    Plaże FKK (dla nudystów) w Niemczech roją się od golasów w wieku 70+ i ich… wnucząt. Ich dzieci (znam takie osobiście) ciągane w dzieciństwie na wakacje FKK, nie mają potrzeby biegania na golasa w stadzie o podobnych zapatrywaniach.
    Zdjęcia z lat 70. zachowali na pamiątkę 😎
    Z owego okresu pamiętam gorące dyskusje, czy zezwolić na gołe biusty na kąpielisku miejskim pod oknami siedziby szwajcarskiego parlamentu. Że niby deputowani będą się rozpraszać, zamiast debatować. W 1979 władze wydają zgodę. Już 20 lat później trudno natrafić na goły biust. Podglądaczy też już nie ma. Swoją ciekawość zaspokajają w internecie.

  139. @Tobermory
    20 września o godz. 12:05

    Trend ku większej pruderii jest wymuszony przez religię. Chyba, że aktualna eksplozja religianctwa ma miejsce na księżycu, a nie na ziemi. Tej ziemi.
    Publiczna swoboda obnażania się (coraz krótsze spódniczki, biust na wierzchu), to tylko czasowe objawy tokowania, właściwego każdemu gatunkowi. Z seksem ma tylko tyle wspólnego, że może będzie później…
    Seks, w przeciwieństwie do spożywania pokarmów, nie jest absolutnie konieczny do przeżycia jednostki. Można więc było go łatwo skanalizować, tworząc jednocześnie mity o niepokalanym poczęciu, grzechu pierworodnym, zabójczym onaniźmie, itd. W indywidualnym odczuciu, niezaspokojony popęd ma tak samo destrukcyjny wpływ na np. koncentrację, jak głód. Tak, jak głodnych jest łatwo skanalizować dając np. 500+, tak i „napalonym” można obiecać np. wybawienie przez modlitwę. Sam na sam z księdzem. Im osobnik młodszy i mniej doświadczony, tym łatwiej mu sprzedać dowolny idiotyzm. Dlatego mamy nową podstawę programową, w której ksiądz jest „drzewem wiadomości” seksualnych, bo z ojca na syna żył w celibacie.

  140. Orteq
    20 września o godz. 6:02
    „Naga prawda o plemnikach-nieudacznikach” jest taka jak każdy widzi:
    https://youtu.be/7uA5brMuXWs

  141. Przykład odsłoniętych piersi jest przykładem kulturowym. Ma też – pewien, ale niepełny – związek z klimatem. Ze względu na klimat, ćwierć Europy (wliczając w to, rzecz jasna, geograficzną i klimatyczną Rosję) mogłoby chodzić półnago co najmniej, przez 2-3 miesiące w roku, albo roku pół. Nawet nad Wisłą, dałoby się ze 2-3 tygodnie. Islandczycy też by dali radę, chociaż powinni się wtedy trzymać okolic gorących źródeł. Ale nikt nie chodzi. Klimat a znaczenie, ale niedecydujące. Kultura rządzi.
    Właśnie wyrazem sprzeciwu kulturowego był rok ’68, dzieci-kwiaty i reszta tego, o czym wspominasz, a czego częścią był publiczny nudyzm, co w wersji nadwiślańskiej objawiło się gdzieś w latach 80-tych, w wersji wstydliwie skromnej i nieokreślonego co do istotnych powodów.
    Tymczasem na Zachodzie był to silny wyraz sprzeciwu kulturowo-politycznego; przeciw skostnieniu i dryfie kultury jeszcze przedwojennego pochodzenia. Młodzi czuli obcość, obrzydzenie wobec dotyczasowych kanonów i przymusów, chcieli to zmienić i chcieli też, zwyczajnej wolności, bez dyktatów.
    Politolodzy przyjmują te właśnie lata jako swoisty limes, od którego przyjmuje się tzw.pełną demokrację. Dziś prawa człowieka, pełną wolność, równość i demokrację – ograniczane jedynie prawem stanowionym, które też jest negocjowane, a więc wyraźnie będące pod wpływem kulturowym, a nie narzucane przez „mądrzejszych” i „wazniejszych” oraz „odwieczne”, traktuje się w centrum cywilizacyjnym Europy jako organiczna oczywistość, o którą nie trzeba walczyć, bo jest jak powietrze: jest, stale, dla każdego.
    Oczywiście, to co powyżej stwierdziłem, należy traktować nie z absolutną dosłownością spełnienia się wszelkich zasad równości, praw człowieka i demokracji, ale stan na tyle bliski, że powszechnie uznawany za prawie całkiem dobry i wystarczający, a drobne działania doskonalące robi się stale.
    Taka demokracja i taki stan są świetne, mają jednak wadę: jak się ma coś za oczywiste, nie widzi się, jak oczywistość zaczyna się psuć, jak się zaczyna kruszeć, bo uważamy oczywistość za tak oczywistą i nienaruszalną, że ani nie wierzymy, ani nie chcemy zobaczyć, że te pęknięcia mogą już nie być do naprawienia metodami kosmetycznymi, lecz że zaczynają naruszać strukturę budowli w której szczęśliwi i pełni satysfakcji z oczywistości, mieszkamy. Nie mamy dość ochoty na to, by walczyć dalej o to co dawno zdobyte.

  142. @Qba
    Że się wtrąca w taką piękną naukową dyskusję 🙂
    Seks nie jest może konieczny do przeżycia jednostki ale na pewno konieczny do przeżycia gatunku i właśnie dlatego, że pełni tak ważną rolę, jest zawłaszczany przez wszystkie religie.
    Jednym obiecują dziewice w niebie , innym szczęśliwość wszelką, jeszcze inni kopulują w świątyniach – wszystko co człowiek jest w stanie wymyślić – jest.

  143. „Kościół kat upowszechnia gejostwo.”

    Tu odpowiedz na taki zarzut:

    Od zera do 6 procent siega gejowstwo wsrod calych spoleczenstw. Wsrod tylko ksiezy, moze byc wiecej. Jesli ksieza potrafia sie jakos zmierzacz NATURALNYM gejowstwem, na plus im to zapisac trza. A nie na minus jakiegos „upowszechniania”.

    Zarzut „upowszechniania” homoseksualizmu przez ksiezy lezy u progu nauk leczenia gejow.

    http://wyborcza.pl/1,75398,18441165,prof-lew-starowicz-przeprasza-gejow-za-leczenie-elektrowstrzasami.html

    „mogła powstać wiara, że taka terapia przynosi efekty. Ale orientacja seksualna jest w sercu i mózgu, a nie w genitaliach. ”

    Leczenie zdrowego zeby chorym byl. Kak czudziesno

  144. @Qba
    20 września o godz. 12:26

    Obracam się w kręgu ludzi niereligijnych, wykształconych, tpwarzyskich, obytych światowo w sensie licznych podróży zawodowych i prywatnych. Są wśród nich osoby o wielkim poczuciu humoru, ale nie słyszę nigdy opowiadania kawałów, zwłaszcza seksistowskich ani w stylu „Polak, Rusek i Niemiec”, nie ma aluzji na temat seksu, tak typowych w towarzystwie Polaków. Może moi znajomi nie mają potrzeby werbalnego kompensowania opresyjnego wychowania religijnego, bo go nie zaznali w dzieciństwie?
    Nie widać też po nich niezaspokojonego popędu, ani też żadnemu nie usechł rdzeń kręgowy 😉
    Jeśli dostaję „dowcipne” filmiki z ładnymi gołymi panienkami (klik- ubrane, klik – gołe) to nadawcą jest nad wyraz pobożny Ślązak mieszkający w Niemczech, obecnie dobiegający siedemdziesiątki. Nie wiem, czy kiedy zdradził swoją grubaśną żonę, może sublimuje swoje marzenia internetowo?

  145. gotkowal – 12:38

    „Naga prawda o plemnikach-nieudacznikach” jest taka jak każdy widzi:
    ‚https://youtu.be/7uA5brMuXWs”

    A no widzi

    https://www.youtube.com/watch?v=TerS3EBjTok

    Ten kot. Zoliborski. Jak on sie tera zwie? Nie ten po ostatnim gul gul. Podobno sam Ziobrysty go musial zagulgowac. Do tego poziomu doszla dewiacja waadzy zoliborskiej

  146. indoor gul gul

  147. Chodzenie po wodzie jest dewiacja. Taka sama jak kazda inna. A oni z niego zrobili boga. Ludzie!

  148. @Ewa-Joanna
    20 września o godz. 12:49

    Dokładnie tak. Dla maluczkich tabu i be, a jak do nas przystaniesz, to trochę dostaniesz. Taki cudowny sposób dawania nie swojego.

    @Tobermory
    20 września o godz. 13:05

    Gratuluję normalnych znajomych. Też sobie takich cenię. Zapewne w dzieciństwie i w młodości otrzymali odpowiednią wiedzę i traktują seks normalnie – nie muszą się wyżywać w np. durnych dowcipach.
    Pewnien mój daleki znajomy (ślązak) autentycznie zwariował, gdy żona odstawiła go od łoża po urodzeniu 18-tego dziecka (przeżyło 5).

  149. Tobermory – 13:05

    „Obracam się w kręgu ludzi niereligijnych, wykształconych, tpwarzyskich, obytych światowo w sensie licznych podróży zawodowych i prywatnych. Są wśród nich osoby o wielkim poczuciu humoru, ale nie słyszę nigdy opowiadania kawałów, zwłaszcza seksistowskich ani w stylu „Polak, Rusek i Niemiec”, nie ma aluzji na temat seksu, tak typowych w towarzystwie Polaków.”

    Przywrocmy zatem, dla rownowagi, towarzystwo Polakow

    http://kuku.pl/komiks-dowcip-zart-rysunkowy/Myslenie-o-seksie-kuku-pl.jpg

    Od razu jak w domu. A nie w zadnym kregu

  150. „Pewnien mój daleki znajomy (ślązak) autentycznie zwariował, gdy żona odstawiła go od łoża po urodzeniu 18-tego dziecka (przeżyło 5).”

    Czy on do dzisiaj trwa w tym swoim zwariowaniu? Bo ED – erectile disfunction – polega, glownie, na niemozliwosci podtrzymywania funkcji erekcji. A nie na niemozliwosci wytworzenia momentu samej erekcji. To tak tytulem nauk dostepnych tu i tam

  151. Mam pytanie, dlaczego jedne linki sie zaniebieszczaja i mozna do nich zajrzec, a inne sa martwe?

  152. Fakt slazactwa w tym 18 urodzeniu bdziecka. Pewnie to wazne bardzo. Czego ja nie zalapuje

  153. @zyta2003
    20 września o godz. 14:19

    Zajrzeć można do wszystkich. Niebieskie wystarczy nakliknąć. Inne należy zaznaczyć kursorem na niebiesko (bez tego znaczka na początku) i otworzyć myszką.
    Linki zniebieszcza szef 😎

  154. Natomiast ponizsze slazactwo, ja zalapuje bez probls

    Truda rozwiązuje krzyżówka, w pewnym momencie pyto chopa:
    – Alojz ty mi powiesz jedno hasło?
    – Pewnie że powiem . A jakie?
    – Szpara u kobiety na cztery litery .
    – Pionowo czy poziomo?
    – Poziomo
    – A to już wiem, to będzie PYSK.

  155. @Orteq
    20 września o godz. 14:33
    Uwaga bo „cipa” po slazku to kura czy kurcze 😉

  156. @ Orteq 14:33
    Próbuje Pan osiągnąć dno?
    Już blisko.

  157. Przerwę na chwilę Szanownemu Rozbrykanemu Towarzystwu. Jak poinformował portal Meduza – nie ma (oficjalnie) „Państwa Chrześcijańskiego – Święta Ruś”, a Aleksander Kalinin oraz jego przyjaciele są powiązani z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Artykuł ich tych związkach (a także niektórych hierarchów cerkwi prawosławnej w Rosji) z FSB, który Meduza opublikowała, wart jest przeczytania. Kto chce – niech czyta. Meduza publikuje swoje artykuły także w wersji angielskojęzycznej. Czy ten – nie wiem. Wklejam linka:
    https://meduza.io/feature/2017/09/20/hristianskogo-gosudarstva-ne-suschestvuet-no-za-nim-vozmozhno-stoit-fsb

  158. Tobermory – 14:24

    „Linki zniebieszcza szef ”

    Albo nie zniebieszcza.

  159. Uznanie dla osiagniec odnotowane

  160. mang – 16:42

    „Uwaga bo „cipa” po slazku to kura czy kurcze”

    Rzeczywiscie jest czteroliterowe slowo oznaczaczajace szpare. Mnie wszystko sie kojarzylo ze slowem na p. A tam – piec liter!

  161. @Qba
    20 września o godz. 10:09

    Marzy ci się spróbowanie seksu somalijskiego?
    To najpierw dowiedz się, jak tam wygląda kobieta obrzezana w wieku kilku lat przy pomocy żyletki lub kawałka szkła i jak bardzo ona marzy o spróbowaniu seksu z jakimkolwiek facetem 🙄

  162. Można? Można. Stowarzyszenia zawodowe mogą dyscyplinować swoich członków.

    „Skargi dotyczą aż 11 posłów: Waldemara Budy, Jerzego Polaczka, Bartosza Kownackiego, Andrzeja Matusiewicza, Arkadiusza Mularczyka, Wojciecha Szaramy, Małgorzaty Wassermann, Kazimierza Smolińskiego, Małgorzaty Wypych, Haliny Szydełko oraz Marka Asta.”

    http://natemat.pl/218049,czarne-chmury-nad-poslami-pis-ktorzy-sa-adwokatami-koledzy-po-fachu-chca-sie-za-nich-wziac

  163. Toby – 18:59

    Ty pewnie o tym

    „Poznałam w samolocie pewnego Somalijczyka, który udawał się do Polski na studia medyczne. Nasza znajomość przerodziła się w miłość, ale nie sypiamy ze sobą. On jest praktykującym muzułmaninem i nie chce uprawiać ze mną seksu przed ślubem, chociaż wiem, że ma za sobą jakieś doświadczenia seksualne. Kiedy oboje wyznaliśmy sobie miłość, był wstrząśnięty tym, że nie jestem dziewicą. Zapytał, czy kiedy uprawiałam seks, dawało mi to przyjemność, na co ja nieśmiało odpowiedziałam twierdząco. Oburzyło go to, że kobieta może lubić seks. Powiedział, że jego rodzina nigdy nie zaakceptuje synowej-niedziewicy. Słyszałam, że muzułmanki przeprowadzają na sobie operacje odtwarzania błony dziewiczej, żeby krwawić w noc poślubną, więc pomyślałam, że i on chce mnie na to namówić, żeby mieć spokój z rodzicami. On jednak zażądał czegoś poważniejszego. Opowiedział mi, że w jego ojczyźnie kobiety się obrzezuje, żeby nie miały pociągu seksualnego ani orgazmu, i że w tym kraju tylko prostytutki nie przechodzą tego rytuału. Żeby kobieta była tam szanowana i mogła wyjść za mąż, musi mieć obciętą łechtaczkę i wargi sromowe. Powiedział, że jego znajomy z kliniki w Belgii wykonuje takie operacje w sterylnych warunkach, znacznie bezpieczniejszych dla zdrowia niż w Somalii. Pokazał mi po kilku dniach zdjęcia pooperacyjne, które przysłał mu jego kolega. Nie wiem, co o nich mysleć. Moi rodzice są dosyć zamożni, zwiedziłam już wiele krajów, zaznałam już wielu rozrywek – fakt, ale czy mam praktycznie zrezygnować chyba z największej z nich – seksu – dla tego mężczyzny? Kocham go, to pewne. Nie wiem dlaczego, ale wstępnie zgodziłam się na obrzezanie i mam umówiony termin. Mamy być w Belgii na 1 grudnia, kiedy to moja łechtaczka, która przez 5 lat unosiła mnie pod niebiosa, ma zostać mi na zawsze amputowana i wyrzucona, a wtedy nie zaznam już seksu. Ale ja naprawdę go kocham.”

    http://f.kafeteria.pl/temat/f8/somalijski-narzeczony-chce-mnie-obrzezac-p_4269809#

    I bedzie go kochala po obrzezaniu. Przez niego wymuszonym na niej.

    Po.ebac sie mozna

  164. „Żeby kobieta była tam szanowana i mogła wyjść za mąż, musi mieć obciętą łechtaczkę i wargi sromowe.”

    Noo. Moja Babciusia do dzisiaj by byla rozwodka. No ale to inny przedzial kulturowy all together

  165. @Orteq
    20 września o godz. 19:20

    Jakoś mną nie wstrząsa dorosła idiotka, jeśli to rzeczywiście nie jest zmyślona historia. Każdy ma prawo być nieszczęśliwy na swój własny sposób. Tragedią jest los małych dziewczynek, nie mających nic do powiedzenia w tak istotnej kwestii.
    Ochoty na „seks somalijski” nie da się jednak zestawić z chęcią spróbowania kuchni katalońskiej 🙄

  166. @Orteq 20 września o godz. 19:20

    Religiancki zakaz aborcji, sterylizacji i antykoncepcji – to zjawiska dokładnie z tej samej półki.

    W dodatku mają dokładnie ten sam cel. Dlatego wybiórcze oburzenie rodaków na punkcie obcego kulturowo fizycznego okaleczenia jest – mówię z punktu widzenia kobiety – dość zabawne. A komentarze pod tekstem który cytujesz nie posiadają się z oburzenia i w dużym procencie pochodzą od mężczyzn.

  167. P.S. W różnych kulturach zasada jest ta sama, tylko sposoby realizacji nieco inne.

  168. mag

    Mag, jeśli jesteś w pobliżu, mam dla Ciebie dzisiejszy dzień, znaczy kawałek, bo zdarzeń było moc – nawet pieski próbowałem uczyć mówić, a one mnie w rewanżu – szczekać.
    Mamy tu w przymorskim pasie mikroklimat, w którym bardzo często się nie sprawdzają prognozy meteo. Od trzech dni miał być deszcz, a było całkiem słonecznie – również dziś. Dziś był prognozowany na południe, a sypnął wieczorem – stąd na jednej fotce tęcza. Okropnie mnie cieszy wszystko, co może cieszyć: i wiosenne zielenie, i jesienne czerwienie, złocienie. Może zauważyłaś, że nie studiuję fotek, żeby był album, pstrykam na gorąco z uciechy i dla uciechy, jak już nie dam rady pstrykać.

    Żona wyhodowała i przyniosła dziś cukinię długą (nazywają ją również sycylijską). Ma 87 cm. A jej brat wyhodował półtorametrową.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6467920224874135265/6467920226269655346?authkey=CLSVr8DG86_qwgE

  169. Tanaka

    Tanaczku, z łaski Pana Boga pochodziłem dziś po wodzie – jak co dzień. Nic na tym filmiku nie ma, prócz jednego cuda. Otóż wiatr, kiedy chodziłem był pi razy dźwi zachodni, w porywach może dwa i ćwierć, a między rzadkimi porywami – nawet nie dwa. A weź popatrz na prędkość. Fakt, że byłem trzyżaglowy, ale co z tego, skoro taki wiatr najwyżej mucha robi koło nosa. Skąd więc prędkość? Nic, tylko mama przysłała aniołki, żeby mnie ciągnęły albo pchały i żebym miał radochę. Te same, które jej dziewięćdziesięcioletniej koszyk z jagodami z lasu niosły. Szutisz? Dziewięćdziesiąt lat, dwa kilometry z lasu do przystanku w Rowach i dwanaście litrów borówek. Nie wiem jak na Twoim podwórku się mówi, bo wilniuki mówią „jagody” na czarne i „borówki” na czerwone.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6467925217089820562?icm=false&iso=true&authkey=CLOO0MvE752bBg

  170. @zyta2003 20 września o godz. 14:19
    „Mam pytanie, dlaczego jedne linki sie zaniebieszczaja i mozna do nich zajrzec, a inne sa martwe?”
    Czuję się winny. Ja mam zwyczaj (przejęty od kogoś wcześniejszego ode mnie) wstawiania dwóch gwiazdek

    **

    na początku każdego wklejanego w komentarzu linku.
    Takie „cóś” robi z aktywnego linka zwykły tekst. Pozostając w ostatnio modnym tu seksualnym skrzywieniu – kastruje go. 😉

    Podobnie eunucha z aktywnego linku robią inne znaki, np. przecinek

    ,

    chociaż ja nie lubie wstawiać przecinka, gdyż słabo go widać i łatwo można go nie zauważyć.

    Po co cały ten biznes kastrowania linków?
    Niektóre blogi mają politykę monitorowania / moderowania aktywnych linków. Znaczy się twój komentarz zawierający aktywny link z automatu ląduje w poczekalni, gdzie czeka na ocenę przez moderatora / gospodarza takiego blogu. Łeeee…

    Aby uniknąć związanego z tym opóźnienia, wielu komentatorów woli „oszukać” system i przemycić link pod przebraniem zwykłego tekstu.

    No i te znaczki wstawiane przed właściwym linkiem służą właśnie za takie przebranie.

    Tak jak napisał @Tobermory, każdy może sobie otworzyć taki wykastrowany link za pomocą „copy” – wyróżniasz myszką tekst linku – BEZ TYCH POCZĄTKOWYCH ZNACZKÓW – i „paste”, wklejasz go w okienko przeglądarki.

    O ile pamietam to blog red. Kowalczyka dopuszcza 2 aktywne linki w jednym komentarzu, ale ponieważ jak pisałem, ciagle mi się myla zwyczaje na róznych blogach – ja wolę kastrować moje linki.

  171. Orteq
    20 września o godz. 19:20
    Miłość (ta bezłechtaczkowa) minie najdalej po drugim praniu.

  172. @wbocek
    Twoje zdjęcia mi mówią, że drzemie w tobie dusza Ajwazowskiego… 😉

    Wrocławski rynek, południowa strona, róg przy samym Placu Solnym, Księgarnia Wydawnictw Radzieckich. Albumy z malarstwem, w tym (ACH!) z obrazami Ajwazowskiego.

  173. zza kałuży
    20 września o godz. 20:47

    Oż kurde, zzakałużku! Ta księgarnia była niemal zaprzyjaźniona! Ale nie albumów szukałem, ino językoznawczych rzeczy oraz tego, czego nigdy nie mogłem znaleźć: Dzieł zebranych ulubionego w onym czasie mego autora Aleksandra Griniewskiego (Grina) – Ruska polskiego pochodzenia. Z językowych (nie językoznawczych) rzeczy znalazłem pierwszy raz, mimo łażenia po wielu księgarniach, podręcznik do nauki hiszpańskiego. Do dziś pamiętam parę jakże przydatnych w codziennych kontaktach z hiszpańskojęzycznymi kawałków do wykucia, np.: „Las estrellas rojas en el Kremlin senialan el camino del comunismo, de la paz y de la felicidad”. Kto nie zna: „Czerwone gwiazdy na Kremlu wskazują drogę do komunizmu, pokoju i szczęścia”.

  174. Ci ludzie z tego artykułu to bohaterowie – narażają życie w służbie prawdy, rozumu i ludzkości (rozumianej jako wartość a nie zbiorowisko homosapiensów).
    Dla mnie podobnej miary bohaterami są Chelsea Manning i Edward Snowden.
    Artykuł brzmi jak ponure proroctwo. Przecież Trumpa do władzy wynieśli do władzy podobni plemienni dewoci jak Kaczyńskiego. Rosja to trochę odmienny przykład bo najpierw był ,,car” potem plemienna dewocja suflowana z góry. Ale jako metoda ogłupiania (realnie) poszkodowanych przez system ludzi metoda ta świetnie się sprawdza. Furda finalny skutek – totalitaryzm i wojna…
    Tak przecież było przed wojną.
    Ciekawe – ,,to” zawsze się czai. Czy jest to film A. Bird ,,Ksiądz” czy koncert zespołu czy sztuka teatralna. To były ,,niewinne” lata dziewięćdziesiąte gdy za jointa nie wsadzali do więzienia a piwo można było wypić na ławce w parku a pokucja żeby założyć podsłuch musiała mieć zgodę prokuratora. ,,Oni” cały czas napierali. Skubią nas metodą na cebulę. Mówimy za każdym głośne ,,uff” – gdy pół kroku się cofną po 5 krokach naprzód.

  175. zezem – 20:40

    „Miłość (ta bezłechtaczkowa) minie najdalej po drugim praniu.”

    W tOmacie prania

    Para sie umowila, ze gdy najdzie ich ochota to beda mowili: robimy pranie. Wiec on juz zaraz potem pyta: robimy pranie? A ona: nie, nie dzisiaj. I tak przez tydzien. Az w koncu ona pyta: robimy pranie? On na to: nie dzisiaj. Upralem w reku.

    Chyba minelismy wlasnie dno. Po przejsciu lechtaczki

  176. @wbocek 20 września o godz. 20:09

    Fotki jak zawsze śliczne – ale ta sycylijska cukinia jest za chuda! Powinna mieć mniej więcej tę samą grubość na obu końcach i raczej chyba powinna nie mieć plam. Nie żebym zaraz chciała krytykować – bigos z cukinii na pewno będzie smaczny!

  177. Napływa coraz więcej relacji o trzesieniu ziemi w Meksyku.

    Meksyk?
    Gangi, narkomafia, korupcja, przegniłe społeczeństwo, przegniła władza.
    Czyli: „a co mnie to obchodzi”.

    A jednak znowu sobie myślę co by było, gdyby całą tę forsę, jaką ludzkość przeznacza na zbrojenia wpompować w próbę dopomożenia sobie w zmaganiu się z tymi problemami, które niesie sama natura. Także ta „natura”, która jest już dziełem człowieka, czyli nieistniejąca albo niedostateczna infrastruktura wiejska i miejska.

    Po trzęsieniu ziemi w miescie Meksyk ulatnia sie gaz. Przecież to jest czysto finansowo-techniczny problem. Wykopać stare przewody gazowe i zastąpić je nowymi, odpornymi na trzęsienia ziemi, przynajmniej do jakieś tam siły/mocy.
    Ile km gazowych rur mozna zmodernizować za koszt jednego wojskowego samolotu?

    Zawalona szkoła, w gruzach przysypane dzieci.

    Kilka czołgów mniej i można by postawić budynek odporniejszy na wstrząsy. Kupić 10 dźwigów, które teraz szybciej potrafiłyby odkoapać dzieciaki. A jak dzisiejsze dźwigi nie potrafią bo bardziej zasypią niż odkopią to zaprojektować takie, które będą to porafiły. Małe zadanie dla inżynierów? Mało ambitne? Przecież nie.

    Sam Meksyk nie jest najbiedniejszym krajem. Nawet bez Ameryki mogliby więcej zrobić. Ale wolą handel narkotykami, czyli przemyt do USA, bo zyski wieksze, niż z projektowania i z budowy nowych, bardziej wytrzymałych szkół.

    W innych krajach na świecie tez czemus wolą wydawac na broń i na (legalne czy nielegalne) używki. Człowiek to jednak jest mało piękne stworzenie.

  178. I, na dodatek, waniajet paskudnie

  179. @zza kałuży
    Człowiek to jednak jest mało piękne stworzenie.
    Gdybyś zobaczył Zuzannę B. z ósmej be, Ósmego LO we Wrocławiu oraz Edytę L. z wrocławskiego „Monopolu” (stale dla niej zarezerwowany stolik od 20-tej każdego dnia), to byś zmienił zdanie. Cuda nie człowieczyce!!!

  180. Przeczytałam produkcje z ostatnich kilku godzin i smutno mi się zrobiło. Nie wiem jak inne dziewczyny, ale ja się nie zgadzam, mnie to nie bawi, przeciwnie czuję się poniżana.
    Orteq wali seksistowskie, wulgarne dowcipy i opowiastki. Już nie pierwszy raz. I cisza. jedynie pan Jacek zareagował a reszta panów taktownie milczy – popiera i nie chce się przyznać, czy nieśmiała taka, bo jakże to tak , swojego opierniczyć?

  181. Akurat dziś zrobiłem zdjęcie ekspozycji w kiosku Ruchu, które po prostu stanowi ilustrację implementacji tez artykułu na polski grunt.

  182. @Ewa-Joanna 20 września o godz. 22:16
    Pan Jacek nawet usunął wyjątkowo wstrętny komentarz Ortequa – i chwała mu za to. Ale seks w charakterze frytki do wszystkich dań jest chyba w polskich środowiskach nieunikniony. Szkopuł w tym, że ten Orteq tak jakoś ciurkiem…

  183. @zza kałuży 20 września o godz. 21:53

    Bo homo sapiens chyba globalnie nie chodzi o to, żeby wszystkim dookoła było dobrze. Chodzi o to, żeby mnie było lepiej (a najlepiej o wiele lepiej) niż Kowalskiemu. W skali narodowej i międzynarodowej – to samo. Ochrona zdrowia nie jest sexy, ale wojskowy samolot – jest. Bo w razie czego dokopiemy, komu trzeba! W działalności gospodarczej – nie wystarczy zysk, tylko musi być zupełnie nieprzyzwoity margines zysku. Porównaj rzeczywiste koszty produkcji (w Chinach, Indiach czy Meksyku) i ceny zbytu. Różnice są astronomiczne Cały system jest tak skonstruowany, żeby bogacili się najbogatsi, a do władzy (w państwach, korporacjach itp.) dobijali się narcystyczni psychopaci. Ograniczanie własnych potrzeb dla dobra ogółu nie jest w cenie. Gloryfikowana jest ostentacyjna konsumpcja. Jak to zmienić? Chyba trudno będzie. A „prześliczna katastrofa” w mediach jest ciekawsza niż rozsądny, szary dobrobyt.

  184. Ewa-Joanna
    20 września o godz. 22:16

    Może nie zauważyłaś, że dawno temu wyczułem w Ortegu strażaka-prostaka spod wiejskiej remizy remi, włazi na blog się wypróżniać, i dałem temu wyraz, zwracając się do niego kilka razy wprost. Gdyby miał choć jedną tysięczną grama wstydu, to by się zwyczajnie zawstydził, ale nie po to jest prostakiem, by znał wstyd – zna wyłącznie odszczekiwanie się. Osobnik kiedyś fest skrzywdzony, przez to – wielostronne kalectwo, również – językowe. Od dawna go nie zauważałem, ale widzę, że po kwarantannie, mimo początkowej mimikry wrócił taki sam cham, jaki na nią poszedł. Któż dorosły zresztą liczy na obyczajowe zmiany w starym kapciu. Uwagi pod jego adresem są jałowe. Mogą być demonstracją wrażliwości zbulwersowanego blogowicza, ale skutku nie odniosą żadnego. Tylko zwyczajny kopniak może ten smród nieodwracalnie rozwiać.

  185. @Sławczan
    Sojusz ołtarza z tronem wiecznie żywy. O godz. 17:07 wkleiłem linka do najnowszego artykułu <i<Meduzy o bardo prawdopodobnych związkach „Państwa Chrześcijańskiego – Święta Ruś”, z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Niestety Szanowne Towarzystwo woli rechotać (nie wszyscy oczywiście) z kloacznych, wulgarnych dowcipów Orteqa.

    @Ewa-Joanna
    Masz rację. Orteq przekracza z postu na post granice.

    @Orteq
    Mimo żeś „swój”, jak zapodała E-J, hamuj swoje prymitywne odzywki. „Kulturalne” uwagi – jak widać – nie pomagają; alboś się zapił/zaćpał, albo prowokujesz ostre reakcje. Czym by to nie było spowodowane – zmień narrację. Wiem, że potrafisz.

  186. Na marginesie
    20 września o godz. 21:43

    Może nie wiesz, ale od lat w Polsce jest nieprzytomny wysyp ślimaków – i muszlowych, i bezmuszlowych. To normalnie plaga. Plamki na cukinii – to dzieło ich ząbków. Nie wiem, jak jest z grubością cukinii, bo wyżyłem się rolniczo przez dziesięć lat i starczy. Żona jest z pochodzenia i zamiłowania rolniczką, ja umrę jako włóczykij i udoskonalacz rowerów i jednego okrętu. Ostatnio kombinuję z rowerem żaglowym.

  187. @Ewa-Joanna 20 września o godz. 22:16
    „reszta panów taktownie milczy”

    To są skutki świadomości obecności cenzora.
    Skoro jest cenzor, który gdy uzna za stosowne, to wypieprzy kogoś z bloga, to z jakiej racji ja mam brać na siebie odpowiedzialność za poziom bloga? Niby dlaczego mam brać na siebie zadania policji, skoro policjant tu jest i, jak doswiadczenie uczy, nie waha się działać?

    Skoro seksistowskie dowciapy @Orteqa (i innych) nie są kontrowane przez policjanta to znaczy, że nie ma problemu.

    Nie mój cyrk, nie moje małpy.

    Gdybyśmy rządzili się tu jak dorośli, to znaczy gdyby każdy czuł, że od niego zależy wygląd tego bloga, to co innego.

    No ale jest policjant. To niech macha pałką i gwiżdże gwizdkiem.

    *********************************

    @Orteq nie pisz ginekologicznych żartów bo napiszę że

    @Orteq JEZD GUPI

    Chyba, że już zdziecinniałeś, wtedy nic nie napiszę, tylko sobie pomyślę, że mnie to samo czeka ale dopiero za kilka lat.

  188. @wbocek 20 września o godz. 23:01
    „Ostatnio kombinuję z rowerem żaglowym.”
    Na youtube: windkart.

  189. zza kałuży
    20 września o godz. 23:05

    Słabawo widzisz, zzakałużku, jeśli sądzisz, że stary kapeć jest w stanie zmienić na życzenie sali osobowość. Już pokazał jak zmienił. Dowcipy z wesela w remizie strażackiej są tylko malutką częścią tego kwaśnego gościa. To człowiek wiecznej, smarkatej konfrontacji zrodzonej z kompleksów – identycznie jak jeden Jarek.

  190. @Ewa-Joanna
    20 września o godz. 22:16

    Masz rację, ale to już chyba zmęczenie materiału 🙁 Ile razy można dawać do zrozumienia normalnie inteligentnemu gościowi, że nie jest ani zabawne, ani przyjemne bycie świadkiem jego obsesji na tle zmierzchającej potencji i lęków z tym związanych.
    Na swoje usprawiedliwienie dodam, że kuruję moją nogę i przy każdym kaszlnięciu myślami jestem bardziej przy ewentualnym zatorze wędrującym w stronę płuc, niż przy dyskusji na blogu. Choruję nadzwyczaj rzadko, ale jak już coś mam, to jak Woody Allen – najczarniejsze scenariusze 🙄
    Może kiedyś napiszę coś o hipochondrii, jak dożyję 😎

  191. Dzieki za podpowiedz o linkach, na przyszlosc. W tej chwili mam wszystkie zaniebieszczone bez mojej interwencji.

  192. Juz napisales. Razem z kim innym

    ‚http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/09/17/%d0%bc%d1%83%d1%87%d0%b5%d0%bd%d0%b8%d0%ba%d0%b8/#comment-503768

    ‚http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/09/17/%d0%bc%d1%83%d1%87%d0%b5%d0%bd%d0%b8%d0%ba%d0%b8/#comment-503769

  193. @zza kaluzy, tez przezywam kolejna przegrana czlowieka z przyroda. Drugie, tym razem gorsze trzesienie ziemi w Meksyku. Kolejny huragan, tym razem Maria, ktory z sily 5 na szczescie zelzal ale spowodowal kolejna kleske w Porto Rico, ktore dwa tygodnie temu zaznalo huraganu Irma.
    Jednym kleska zywiolowym da sie zaradzic, innym nie. Na pewno pieniadze spozytkowane nie tylko na zbrojenie, wojenki, ale i przerost administracji krajow i swiata i luksusowe zarobki i styl zycia tych setek tysiecy urzednikow moznaby spozytkowac lepiej.
    Np. Omal polowa pieniedzy UNICEF spozytkowane sa na podroze, konferencje itd pracujacych w tym „biznesie”.
    Wracajac do klesk zywiolowych w Ameryce, co sadzisz @zzakaluzy w drazliwym temacie : sposob budowania tutaj. Moze jednak jest jakis powod, ze buduje sie tu tak jak buduje, a nie np. jak w Polsce.

  194. @Tobermory
    20 września o godz. 18:59

    Mało to przyjemne, by nie napisać durne.
    Nie przeszkadza Tobie w obżeraniu się, że miliony dzieci na świecie głodują?
    Spróbuj może założyć, że myślę pozytywnie w nieco dłuższym (niż nasze dożywanie) horyzoncie czasowym. Twoja reakcja wywołuje we mnie myśł o ewentalnym problemie z seksem, który wleczesz ze sobą, zamiast się go dawno pozbyć.

    Mam nadzieję, że nie jest to związane z hipochondrią. W każdym razie życzę rychłego ozdrowienia.

  195. anumlik

    Zgodnie w WYMAGANYM zyczeniem, zmienilem narracje. OK?

  196. @Qba
    21 września o godz. 0:39

    A może to tobie po prostu jest trochę łyso, że tak bez zastanowienia wypaliłeś z tym „seksem somalijskim”, który ci się marzy bez znajomości tamtej kultury? No to szybko trzeba odwrócić uwagę od siebie. A jak? Najlepiej drobną insynuacyjką, nieprawdaż?
    Zajmij się swoimi seks-turystycznymi wizjami na własny rachunek.

  197. Podstawowa zasada: nie zmieniajmy innych – zmieniajmy siebie. A nalepiej to – nie zmieniajmy nic!

    „Jest tak
    Że on nie słucha nigdy mnie
    I myślami biegnie gdzieś
    A ja
    Nie mogę go dogonić
    On
    Może przespać cały dzień (Zbyt poważna jest)
    Często denerwuje mnie (Ciągle śpieszy się)
    A ja (I wpada w słowo)
    Chyba nie obchodzę go (Chyba nie obchodzę jej)

    Ja
    (Ty)

    Jak niebo z ziemią
    My nie spotkamy się (My nie spotkamy się)

    Jak ogień i deszcz
    Nie dobraliśmy się
    Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
    Jak Venus i Mars
    Jesteśmy z innych gwiazd
    Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
    Proszę, nie zmieniajmy nic

    (Zawsze najmądrzejsza jest
    Co odpowiedzieć wie
    Ja znam jej wady
    One nie odstraszą mnie)

    On czytać w moich myślach chce (Jej myśli czytać chcę)
    Tyle zastanawiać się (Kłóci ze mną się)
    Jest źle (Bym ją dostrzegł)
    Tak mówią wszyscy mi (Tak mówią wszyscy mi)

    Ja
    (Ty)
    Jak niebo z ziemią
    My nie spotkamy się (My nie spotkamy się)
    Jak ogień i deszcz
    Nie dobraliśmy się
    Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
    Jak Venus i Mars
    Jesteśmy z innych gwiazd (Jesteśmy z innych gwiazd)
    Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
    Proszę, nie zmieniajmy nic

    (Na moje ”tak”- jej ”nie”)
    Nie możemy zgodzić się

    Doskonale różni
    Ale nie zmieniajmy nic
    Nie!

    Jak ogień i deszcz
    Nie dobraliśmy się
    Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
    Jak Venus i Mars
    Jesteśmy z innych gwiazd
    Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
    Proszę, nie zmieniajmy nic

    (Ale nie potrafię zły na Ciebie być)

    Jak Wenus i Mars
    Jesteśmy z innych gwiazd
    Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
    Proszę, nie zmieniajmy
    Nie zmieniajmy nic „

  198. Orteq jest gupi tak samo jak zza kaluz jest. Oni imigranci.

  199. Qba – 0:39

    Do @Tobermory -18:59

    „Mało to przyjemne, by nie napisać durne. Nie przeszkadza Tobie w obżeraniu się, że miliony dzieci na świecie głodują? Spróbuj może założyć, że myślę pozytywnie w nieco dłuższym (niż nasze dożywanie) horyzoncie czasowym. Twoja reakcja wywołuje we mnie myśł o ewentalnym problemie z seksem, który wleczesz ze sobą, zamiast się go dawno pozbyć. Mam nadzieję, że nie jest to związane z hipochondrią. W każdym razie życzę rychłego”

    Tez zycze. Na rychlosc nie licze za bardzo

    „myśł o ewentalnym problemie z seksem, który wleczesz ze sobą, zamiast się go dawno pozbyć”

    Jest to bardzo gleboka mysl. Seksu zas nie daje sie pozbyc. No matter what. Od rajskiego jablka sie zaczelo

  200. @Orteq
    No, cóż (?!) Cićny i idylliczny bywasz jak chcesz. Jak Farna i Molęda 😉 I nawet cudzysłowu używasz. Można?

    Dosyć tego dydaktyzmu między siedemdziesiąt latek (z dobrym plusem) liczącymi sobie prykami. Dobranoc 🙂

  201. anumlik

    No niech ci bedzie dobranoc. A ja rzeczywiscie pojechalem sobie Farna i Molęda. Z cudzyslowem, no less. Dzieki za odszukanie oryginalu

  202. Najostatniejsze wqwianie Orteqa takie zas jest :

    „Ostatnio kombinuję z rowerem żaglowym.”

  203. @zyta2003 21 września o godz. 0:27
    „co sadzisz @zzakaluzy w drazliwym temacie : sposob budowania tutaj. Moze jednak jest jakis powod, ze buduje sie tu tak jak buduje, a nie np. jak w Polsce.”

    Nie mam zielonego zawodowego pojęcia, ale „zmarnowałaś mi” 2.5 godziny na bardzo ciekawą lekturę różnych odpowiedzi na twoje pytanie po zadaniu go wujkowi Google. To jest fascynujący temat!
    Dowiedziałem się z grubsza o bogatej historii pożarów miast zarówno w Europie jak i w USA, o historii standaryzacji wymiarów i innych cech materiałów budowlanych, o historii cen tych materiałów, o stanie prawnym własności lasów i dostępnosci drewna na przestrzeni dziejów w różnych krajach, o cenach transportu drewna w USA w porównaniu do cen samego drewna, o gęstości zaludnienia w różnych krajach i w różnych miastach, o geografii uszkodzeń domów powodowanyh przez owady, o odporności fundamentów na powodzie, o sensowności budowania betonowych schronów przeciw tornadom, o różnych termicznych współczynnikach ścian wykonanych z różnych materiałów i o różnych sposobach ich izolacji, o różnicach w mobilności różnych społęczeństw, o sposobach konstruowania domów tak, aby były bardziej odporne na trzęsienia ziemi, itd., itp.

    Teraz mi się to wszystko gruntownie pomieszało i mogę tylko przyznać się ze wstydem, że cała ta wiedza wyparła z mojej łepetyny nawet te wiadomości, które lata temu nabyłem chcąc odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego w USA 120V a w Europie 220 czy 230V? 😉
    Dlaczego tutaj mierzą w systemie standardowym (hi, hi, hi) a reszta świata w metrycznym?
    Dlaczego tu te farenhajty a gdzie indziej celsjusze? 😉

    Mój przyszły dom będzie jak samochodzik Pana Samochodzika.
    Na zewnątrz drewno, winyl i papa. I oberwana, aluminiowa rynna.

    A w środku bunkier 3 razy grubszy od tych z Wilczego Szańca. I gniazda zrobotyzowanych karabinów maszynowych. I armaty ppanc. I wyrzutnie rakiet. Plot i tych drugich, no, jak im tam, aha, balistycznych.

    Czy jak mówi Pani Kosmetyczka z polonijnego radyjka „batalistycznych”. 😉

    A na podjeździe, na granicy posesji, z trawnika będą się niespodziewanie wysuwały małe wieżyczki-bunkry z rakietami przeciwczołgowymi i 6-lufowe działka.

    Pół trawnika to będą zamaskowane zapadnie do zbiorników z kwasem.

    Coby zaskakiwać tych, którzy przyjdą po mnie.

    Dom Pacyfisty.

    A ty mi tu o amerykańskich domach z zapałek i tektury…, ech…

  204. „na co wydam przysługujące mojej rodzinie reparacje wojenne. Na szczęście u nas przeżyła holocaust tylko jedna osoba, więc będziemy teraz panami, że hej!”

    Nie byłoby autorki tych słów na świecie, gdyby „w jej rodzinie” nie przeżył co najmniej 1 osobnik płci męskiej oraz 1 płci żeńskiej.

    Inna możliwość jest taka, że szanowna pani redaktor do tego stopnia pożarła się z tą częścią rodziny, która dostarczyła brakującą płeć, iż teraz nie uważa ich za „rodzinę”.

    Bywa, ale żeby tak publicznie prać swoje brudy?

    Czy ja myślę za logicznie? 😉

  205. Ewa-Joanna –

    „czuję się poniżana.”

    Ja sie czuje tez nienajlepiej. Ponizanym ja sie czuje, ot co

    „Orteq wali seksistowskie, wulgarne dowcipy i opowiastki. Już nie pierwszy raz.” I cisza. jedynie pan Jacek zareagował a reszta panów taktownie milczy – popiera i nie chce się przyznać, czy nieśmiała taka, bo jakże to tak , swojego opierniczyć?”

    Wnioskujac z podobnych do Twojego postow, zbyt wielkiej niesmialosci nie widno tu. Ani zadnej swojskosci

    Kochajmy sie!

  206. „u nas przeżyła holocaust tylko jedna osoba”

    A.O., matka autorki rzeczonych slow, przezyla Holokaust jako gojka. D.P. zas, ojciec autorki rzeczonych slow, to rzeczywiscie zaden tam goj z niego. On przezyl, jako dziecko niewielkie, dzieki wujowi Prawinowi. Sowieckiemu oficerowi.

    Znaj historie swa mocpanie

  207. W ramach poznawania historii swej, poznaj jeszcze i to

    http://www.fakt.pl/kobieta/plotki/agnieszka-osiecka-byla-biseksualna/dl59jrf

    „Osiecka była biseksualna….
    – Tu istotnym kluczem są jej lesbijskie skłonności, których ona nigdy nie wyrażała. Była zakompleksiona. (…) kochała się w Barbarze Kwiatkowskiej-Lass (pierwszej żonie Romana Polańskiego), to była dla niej miłość idealna. Znały się. Agnieszka czuła do niej platoniczną miłość o charakterze homoseksualnym”

  208. A jakby tego bylo malo, poznaj jeszcze i to

    „Osieccy pobrali się w 1935 roku. Po urodzeniu się Agnieszki (jesień 1936) mieszkali w Zakopanem, gdzie pracowali w kawiarni „Watra”. Wrócili do mieszkania na Saskiej Kępie tuż przed wybuchem wojny. W czasie okupacji niemieckiej prowadzili lokal „Watra” w lewobrzeżnej Warszawie (córką opiekowała się niania Nina). Po upadku powstania warszawskiego, które przetrwali w warszawskich piwnicach, rodzina znalazła się w obozie przejściowym w Pruszkowie, a następnie została wywieziona na roboty do St. Pölten w Dolnej Austrii. Wojenny pobyt w obozie w St. Pölten Agnieszka Osiecka wspominała jak piękne wakacje – tam beztrosko bawiła się z rówieśnikami (z różnych krajów), zaczęła obserwować ptaki na niebie, które przestały być groźne (nie nadlatywały stamtąd groźne samoloty)”

    To nie-zagrozenie pn. nie-nadlatywanie nie-groznych samolotow nieznane jest naszym nastepcom. I to od kilku pokolen juz nieznane jest

  209. I przytup:

    „Matka poetki, Maria Osiecka z domu Sztechman, była córką Wołoszki i Serba. Ojciec, Wiktor Osiecki[2], urodzony w Belgradzie w 1905 roku, uważał się za obywatela Monarchii Austro-Węgierskiej (córka nazwała go w swoich pamiętnikach „zwęgrzonym Polakiem”).”

    Nic z zydowskosci. Ci nazisci momentalnie potwierdzili naukowo

  210. „Nie-zagrozenie nie-nadlatywania nie-groznych samolotow nie-znane jest naszym nastepcom. I to od kilku pokolen juz ono nie-znane juz jest”. A kiedy bedzie znane?

  211. @Orteq 21 września o godz. 5:19
    „Znaj historie swa mocpanie”

    Ja się psychoanalityka pytałem a nie ciebie… ty to tylko guglać umiesz a niczego te twoje gulanie mi nie wytłumaczyło.

    Ja wiem, że nawet jak z czworga moich dziadków ten, no holokaust czy jak mu tam, przeżyła tylko żeńska dziadków polowa, to ja miałem 2 rodziców i każde z moich rodziców też miało po 2 rodziców, czyli tych, no, moich dziadków, co to 50% z nich nie poznałem.

    Jednego dziadka udalo się zaciukać panom hitlerowcom a drugiego panom sowietom. Ot, podzielili się, zgodnie z paktem.

    W każdym razie jakoś pomiędzy przedszkolem a teraz dowiedziałem się, że do spłodzenia ludzia gatunku ludź potrzeba 2 osobników. Przed czy po holokauście, to zabrzmi jak bluźnierstwo, ale to nie ma znaczenia.

    A pani redaktor tego nie wie. Ona urodzona tylko z jednego holokaustowego przetrwalnika. Dzieworództwo? Niepokalane poczęcie? Paprotka? Ki pies?

  212. Zza kaluzy – 7:05

    O A.O. mowisz. Wiec dodajmy

    W 2015 roku opublikowano w Wydawnictwie Literackim biografię Agnieszki Osieckiej , napisaną przez Ulę Ryciak, zatytułowaną wymownie: „Potargana w miłości”

    „Lubiła opuszczać salony i znikać na peryferiach rzeczywistości, miała talent do wyławiania ludzi na tak zwanych życiowych zakrętach… Kochała i porzucała, choć często i ją porzucano. Pełna nieodwzajemnionej miłości rozdawała czułość w zwrotkach i refrenach. Osiecką epoka ma same kłopoty. Nie dość, że każdemu serwowała inną wersję siebie, to jeszcze wszystko robiła na odwrót. Tam gdzie w życiu jest miejsce na constans, urządzała dzikie crescendo. A tam gdzie się mówi o sprawach wzniosłych, wdawała się w żarty. Upływ czasu zaciera pamięć o miernych. Indywidualności wybitne ocala od zapomnienia. Dziś bardziej niż dekady temu widać, że ta nie całkiem poważnie traktowana poetka dość poważnie wyprzedzała swoją epokę. Chociażby tym, jak pragmatycznie i konsekwentnie zarządzała swoją twórczością. Jak korzystała z wolności, jak kosmopolitycznie postrzegała rzeczywistość i wreszcie – jak przecierała szlaki dla kobiecej niezależności. (…) Sama o sobie powiedziała, że jej życie to powieść z przygodami, ale nie zawsze w dobrym guście.”

    A tak w ogole to cierpiała na chorobę alkoholową. Co bylo widac. Nie tylko w tworczosci

  213. Ja tebia liubliu , E-J. Choc nie znaju why

  214. @Tobermory
    21 września o godz. 0:57

    Szkoda. Reagujesz czarno-biało na słowa-hasła wyrwane z kontekstu. Przy czym Twoje jest oczywiście białe. Zostawmy to tak, jeżeli może to pomóc Tobie w powrocie do zdrowia.

  215. Od czasu do czasu nadaję o językowych manieryzmach, czyli bezwiednych, psu na budę się zdających podpórkach-klepankach obecnych w gadkach publicznych i niepublicznych. Kiedyś wymieniłem wśród innych epidemiczny wręcz manieryzm „często”. Dziś przeczytałem w gazecie.pl i szczęka mi opadła do samej ziemi:

    „Chciałam uświadomić, że na tych transparentach często nie mamy do czynienia z płodami ludzkimi tylko zwierzęcymi – często co chciałam uświadomić zakłamanymi transparentami – na których nie ma często do czynienia z płodami ludzkimi tylko często zwierzęcymi”.

    Jeśli dodać do tego redakcyjne niechlujstwo lub nieznajomość interpunkcji, którego skutkiem jest odwrócenie o 180 stopni znaczenia komunikatu, że jakże słuszna akcja „Ratujmy Kobiety” coś chce uświadomić zakłamanymi transparentami, to gdzie ty w końcu ,Panie Boże ze Słowa powstały i niczym więcej niż Słowem będący, do cholery jesteś, że nie grzmisz?

  216. @@Orteq, zza kałuży
    Pani redaktor wypowiadając się w pierwszej osobie liczby pojedynczej nie o sobie pisze z felietonu na felieton. Tzw. podmiot liryczny (może nawet porte-parole) pani redaktor, to młoda osóbka płci kobiecej, mężata i dzieciata, z pokolenia millenialsów, która jest taką polską podróbą Bridget Jones. Doszukiwanie się w biografii Agnieszki Osieckiej podobieństw do wirtualnej matki polskiej podróby Bridget Jones jest czystej wody polską parafiańszczyzną zza Wielkiej Wody 😉

  217. Jeśli szanujecie życie narodzone, przestańcie żreć mięso! A swoje pieski, kotki karmcie Wyłącznie sianem, jagodami, żołędziami. Mogą być ciastka.
    To mówię ja zbocek – TEN, KTÓRY JEST na podobieństwo Boga z drobnymi wyjątkami.

  218. @wbocek
    Do ciastków trzeba jajków, a une to przeca życie nienarodzone. A trawa na siano płacze, jak się ją kosi. Sam słyszałem.

    Z poważaniem
    Twój wyjątek

  219. @Qba
    21 września o godz. 8:08

    Chętnie dowiem się, co wyrwałem i z jakiego kontekstu.
    Z twoich marzeń o „seksie somalijskim” nie wynikało, że ekstrapolujesz je w daleką przyszłość. A teraźniejszość jest jaka jest. Zakładam, że jako turysta seksualny chciałbyś, aby partnerka miała taką samą chęć na ciebie, jak ty na nią i takie same oczekiwania co do satysfakcji. Poznasz to być może po tym, że będzie trzeźwa i nie będzie chciała pieniędzy, ani wyjść za ciebie za mąż. Szanse na to w obcych kulturach mniej więcej wynoszą ZERO.
    Szanse na konflikt międzyludzki (z jej mężem, bratem, ojcem, całym plemieniem) natomiast wzrosną bardzo i natychmiast 😎

    Kuchnia katalońska jest do spróbowania już teraz. Próbowałem. Jest OK. Polecam szczególnie crema catalana na deser 🙂

    Od dwóch dni oglądam na arte 9-godzinną dokumentację na temat Wietnamu, wczoraj historia dotarła do roku 1969. Właśnie wybrano łgarza Nixona, który obiecuje zakończenie wojny.
    Tymczasem w Sajgonie pracują już dziesiątki tysięcy młodocianych prostytutek z prowincji. „Seks-turyści” z USA mają dolary, a w domu bieda aż piszczy 🙁

  220. @Tobermory
    21 września o godz. 12:00

    20 września o godz. 10:09 napisałem:
    Umiejętność odczuwania wstydu, jak wiele innych cech, nie jest wrodzona, a nabyta. W naszej kulturze łączona jest automatycznie, na poziomie fizjologii, z seksem oraz wydalaniem. O ile ta druga czynność wspomagana jest (w sensie wstydu) przez nieprzyjemną woń, o tyle seks jest wstydliwy wyłącznie kulturowo. Jako naturalna czynność fizjologiczna powinien być traktowany podobnie, jak np. przyswajanie pokarmów, które obrosło w wiele warstw kulturowych i jest na ogół celebrowane grupowo. I nikogo tu nie razi odmienność obyczajów czy wręcz radykalne odstępstwo, jak np. wegetarianizm.

    Wytłuszczone słowo sugeruje – według mnie – wystarczająco, że tekst późniejszy odnosi się do tego, co być może, a (niestety) nie jest. Odnoszenie go do teraźniejszości jest złośliwością, bo o niezrozumienie Cię nie posądzam. Na tym kończę, bo szkoda mi głowy na przebijanie muru.

    Dokumentację wietnamską na Arte próbowałem oglądać ale szybko przestałem. Zbyt długie i zbyt częste ogladanie okropieństw i kretynizmów powoduje, że się do nich przyzwyczajamy i – w otaczającej nas rzeczywistości – przestajemy postrzegać jako nienormalne. Podobnie jak nasz kretyński stosunek do seksu.

  221. @@Tobermory
    21 września o godz. 12:00

    Przepraszam, krursywa miała się skończyć wcześniej.

  222. @Qba
    21 września o godz. 13:55

    Wersja tej dokumentacji pokazywana w USA ma 18 godzin.
    Osobliwy masz stosunek do dokumentacji. Ja mam taki do amerykańskich fabuł (action, Rambo itp) ale nie do dokumentów pokazujących prawdę wojny. Do tego nie da się „przywyknąć”.

  223. anumlik
    21 września o godz. 11:45

    Lecę psom dać siana i na grzyby. Możliwe, że też płaczą – posłucham przy wyrywaniu.

  224. @Tobermory
    21 września o godz. 14:05

    Może masz rację ale wyczyny USA w Wietnamie, Iraku itd. omawiają, opisują, pokazują wszyscy od lat. I co? USA są dalej wzorcową demokracją, gwarantem wolności i w ogóle kochamy je. Przyzwyczajenie ułatwia życie. W tym wypadku rzeczywistość dawno się zmieniła, a przyzwyczajenie pozostało. No to jeszcze raz to pokażmy, by kolejne pokolenie przyzwyczaić.

  225. Pokażmy protesty, konflikty rasowe, morderstwa na politykach („wczoraj” zabili M.L. Kinga i Roberta Kennedy’ego) etc. aby przyzwyczaić kolejne pokolenie? 😯
    Zaiste, nie potrafię pojąć kolein twojego rozumowania. Stąd pewnie ta dyskusja bez sensu 🙁

  226. Czy jest sens pokazywania historii wykluwania się faszyzmu w Europie, powstania III Rzeszy i okrucieństw II wojny św. skoro to tylko przyzwyczaja kolejne pokolenia?
    Sądząc po ochoczych rekonstrukcjach Powstania Warszawskiego, ostatnio na Dolnym Śląsku (sic!), to już naprawdę nie wiem, co myśleć 🙄

  227. @Tobermory

    Okrucieństw ludzkości humanoidalnej na przesterzeni wieków powinno się uczyć w szkole. Z odpowiednim komentarzem.
    Powszechnie dostępna telewizja, nawet tak szacowna i wiarygodna, jak Arte, jest popularyzatorem i – z konieczności – pokazuje wszystko w sfaburaryzowanej formie. Wierz mi, czystego dokumentu nikt by nie ogladał dłużej, niż 15 minut, bo jego wymowa byłaby autentycznie szokująca. A dla przeciętnego widza film to film, a serial to serial. I dalej możemy wszystko oglądać, co dla każdej stacji TV – nawet dla Arte – jest podstawą bytu.
    Innym takim ciekawym poletkiem socjologicznym są gry komputerowe. To one napędzają rozwój coraz wydajniejszych procesorów. I coraz więcej gier polega na zabijaniu. Bezwzględnym i okrutnym. Praktyczne symulatory dla kiboli, skinhead’ów, itd. Może nawet dla terrorystów.
    Jak długo zysk będzie nadrzędną wartością narodów/państw/społeczeństw, tak długo wszystko będzie mu podporządkowane, czyli będziemy oszukiwać, mordować, eksterminować i oczywiście prowadzić wojny. Jak trzeba, to i światowe. Z jakimś bogiem albo i bez.

  228. Batalia w sądzie o ujawnienie autorów nowej podstawy programowej
    Minister Zalewska nadal odmawia podania nazwisk.

    http://natemat.pl/218115,zmusila-minister-zalewska-z-men-do-ujawnienia-tajemnicy-chodzi-o-podstawy-programowe

    Trafny komentarz:
    „O szczegółowe dane odnośnie autorów reformy proszę się zwracać do Kurii warszawskiej.”

  229. @Qba
    21 września o godz. 15:08

    Ja bym ci radził wypowiadać się na temat tej dokumentacji dopiero po jej obejrzeniu.
    To nie jest dokudrama. I nikt tam nie zabija Wietnamczyka strzałem w skroń na niby. Materiały są historyczne, po raz pierwszy także autorzy mieli dostęp do archiwów wietnamskich. Aktualnie wypowiadają się żyjący uczestnicy (i uczestniczki) oraz świadkowie tamtych bitew i wydarzeń, dokumentacja filmowa z tamtych lat nie musi być kręcona na nowo.
    Ale z kim ja tu dyskutuję? Nie widziałem, ale wiem lepiej 🙄

  230. @Na marginesie
    21 września o godz. 15:38

    „Rodzice i nauczyciele chcą poznać autorów tych podstaw choćby po to, aby się z nimi spotkać, zaprosić ich do siebie do szkoły lub poprosić o jakieś wsparcie merytoryczne.”

    Chłe, chłe… A nie łaska strzelić obcasami, ruki po szwam i zgodnie krzyknąć: Tajest! Wykonamy ku chwale Ojczyzny!
    Jak są pytania (tylko nierozgarnięci mają wątpliwości) to proszę pisemnie do ministerstwa. Odpowiedź nadejdzie po uważaniu. Amen.

  231. Tobermory
    21 września o godz. 14:05
    „Od dwóch dni oglądam na arte 9-godzinną dokumentację na temat Wietnamu, wczoraj historia dotarła do roku 1969. Właśnie wybrano łgarza Nixona, który obiecuje zakończenie wojny.”

    Czyżby u was pokazywano już najnowszy film Kena Burnsa „The Vietnam War”? Też oglądam po odcinku. Mocne to, zwłaszcza że cała nauka poszła w las i wraca ten sam debilizm. Burns jest chyba najlepszym amerykańskim dokumentalistą, inne jego dzieła to „The Civil War” (o amerykańskiej wojnie domowej) i „The War” (o drugiej wojnie światowej z punktu widzenia Ameryki). Ten drugi może ciekawszy dla polskiego widza. Na mnie zrobił ogromne wrażenie. Niezły też był „The Roosvelt’s” o dwóch prezydentach Roosveltach (dalekie pokrewieństwo, ale polityczne przeciwieństwa). To nie jest propaganda, to jest solidna historyczna robota.

    Nie znaczy to oczywiście że Ameryka potrafi się tak wspaniale rozliczyć ze swoją historią. Jest jak wszędzie, jedni potrafią, inni nie. Filmy pokazywane są na PBS (szczątkowa już telewizja publiczna, której republikański kongres co trochę próbuje obciąć finansowanie). Oglądana wyłącznie przez „lewaków”. Wyjątkiem było „Downton Abbey”, które zrobiło się jakimś narodowym przebojem. Jak w Polsce „Dynastia”.

    To tak celem zmiany tematu. Lepiej o historii niż seks-turystyce.

  232. @Na marginesie, z godz. 15:38
    Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł dziś, że nazwiska autorów podstaw programowych muszą zostać ujawnione. Zalewska musi zatem te nazwiska ujawnić. Czy ujawni? PiS-owscy urzędnicy co i raz pokazują, że orzeczenia sądów mają w sempiternie, a ta jest u pani minister wyjątkowo pojemna.

  233. @Tobermory
    21 września o godz. 16:30

    Nie twierdzę, że materiały pokazywane w Arte są nierzetelne. I pewnie w wielu innych stacjach. Mnie chodzi tylko o to, że po kilkukrotnym obejrzeniu w większej części tych samych materiałów robi się z tego martyrologia rozrywkowa. I do tego nudnawa, bo – zapewne czytałeś wspomnienia żołnierzy – nawet zabijanie staje po jakimś czasie nudną rutyną. A to jednak zbyt poważny temat.
    Czy naprawdę nikogo nie dziwi, że zabijanie w dowolnie wymyślny i okrutny sposób pokazujemy wszystkim (nawet dzieciom) codziennie, na wielu kanałach i wydajemy rocznie kilkadziesiąt książek kryminalnych (o grach komputerowych nie wspominając), a o seksie, który przecież tworzy człowieka, milczymy uśmiechając się kretyńsko?

  234. @izabella
    21 września o godz. 16:47

    Ten ci. „The War” i ten o wojnie secesyjnej też widziałem.
    Wietnam pokazują u nas po trzy odcinki na wieczór, od przedwczoraj.

  235. Głąbecki chce zakazu reklamy alkoholu bo Polacy, jego zdaniem, za dużo piją!

    Wybrany komentarz:
    „A Głódź to się nie wypowiedział?”

    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/stanislaw-gadecki-chce-zakazania-reklam-alkoholu-w-polsce,artykuly,416333,1.html?src=HP_Thematic_1-3poc

  236. Na marginesie
    21 września o godz. 15:38

    Fajne i optymistyczne kawałki znajdujesz. Ten i o izbach adwokackich. Bo świadczą o tym, że są jednak normalni ludzie którym chce się walczyć z systemem. W wakacje spędziłam trochę czasu w polskim grajdołku i trochę mnie to przybiło (żeby nie powiedzieć załamało). Chcesz z ludźmi podyskutować, a oni skaczą ci do oczu z wyzwiskami i taką nienawiścią, że chyba ledwie się powstrzymali żeby mi nie przywalić.
    „Hillary to oszustka, na starą babę chciałaś głosować?” – krzyczały dwie stare baby. „Na szczęście macie prezydenta na poziomie”. Na ich poziomie niestety.

  237. @anumlik 21 września o godz. 10:19
    @@Orteq, zza kałuży
    „Doszukiwanie się w biografii Agnieszki Osieckiej podobieństw do wirtualnej matki polskiej podróby Bridget Jones jest czystej wody polską parafiańszczyzną zza Wielkiej Wody „

    Disclosure.
    Za kałużą nie jestem członkiem żadnej parafii. Chyba że tej, której parafianie nie lubią i to nie wyraźnie nie lubią obatela Passenta Daniela, nawet mimo jakże swojskiego pseudo „John”.
    Dlatego jest mi też dużo łatwiej nie lubić córki lansowanej w miejscu pracy tatusia.
    Tyle tytułem wyjaśnienia moich antypatii.

    Zwróć proszę uwagę że to, czy ktoś jest wirtualną matką polskiej podróby Bridget Jones (o ile dobrze zrozumiałem) czy nie jest, dalej nie wyjaśnia nam jakim cudem osoba urodzona po wojnie mogła się urodzić tylko z jednego przodka.

    „u nas przeżyła holocaust tylko jedna osoba”

    Powtórzę; nie byłoby autorki tych słów na świecie, gdyby „w jej rodzinie” nie przeżył co najmniej 1 osobnik płci męskiej oraz 1 płci żeńskiej. Chyba, że ten brakujacy osobnik to „nie rodzina”.
    Innych mozliwości nie ma.

    Kpię, bo sprawia mi przyjemność przyłapanie lansowanej córeczki na
    takich freudowskich lapsusach.

  238. @izabella 21 września o godz. 18:31
    Dzięki! Zawsze mnie cieszą przejawy zdrowego obywatelskiego rozsądku. Ale że jest ich stosunkowo niewiele – to też fakt. Gombrowicz by się uśmiał.

  239. @zza kałuży 21 września o godz. 18:36
    Bo holocaust dotyczył tylko Żydów, zatem przodkowie nieżydowscy się nie liczą?

  240. @zza kałuży
    21 września o godz. 18:36

    A dlaczego nie napawasz się tym „przyłapaniem” pod właściwym adresem czyli u „lansowanej córeczki”?
    Jeśli holokaust przeżyła tylko jedna osoba, to nie trzeba się dzielić z ewentualnymi dalszymi spadkobiercami. „Brakujacy osobnik” nie musiał być ofiarą holokaustu. Mógł też urodzić się dopiero po wojnie.
    „Matuli kupię mercedesa, ojcu ceramiczne patelnie…”
    Może z tego ci się coś wysnuje? Inny freudowski lapsus?
    Ja dostrzegłem co innego:
    „teściom (…) starego kopciucha wymienię na Junckersa”
    I teraz nie wiem, czy teściowie mają w domu notorycznego palacza i dostaną w zamian niepalącego przewodniczącego KE czy może jednak będzie to kocioł Junkersa w miejsce starego pieca co 🙄

  241. @zza kałuży, godz. 18:36
    Pogoniłeś mnie do zapoznania się tekstem felietonu rzeczonej autorki, lansowanej – według Ciebie – w miejscu pracy tatusia. I cóż takiego wyczytałem w tym felietonie? Otóż – cytuję – bohaterka liryczna felietonu Agaty Passent tak oto opisuje „holokaust swojej wirtualnej rodziny”: Na szczęście u nas przeżyła holocaust tylko jedna osoba, więc będziemy teraz panami, że hej! Mam nadzieję, że reparacje wypłacą nam w euro. Matuli kupię mercedesa, ojcu ceramiczne patelnie, żeby wursty mu się nie paliły, mężowi fortepian Bechsteina i pióro Pelikan, teściom z Chorzowa starego kopciucha wymienię na Junckersa, małemu synkowi dam rowerek Kettler, a córce na bat micwę bilety do Pergamonu i na Simona Rattle’a na koncert do filharmonii berlińskiej, którą zupełnie bez sensu zbudowano po wojnie na nowo.

    Mamy zatem i tatula i matulę, czyli osobnika płci męskiej i osobnicę płci żeńskiej. Wystarczy, aby rodzinnie i po bożemu (choć nie po chrześcijańsku) spłodzić polską wersję Bridget Jones. A o dziadkach i babciach „polskiej wersji na bat micwie polskiej córki się pojawiającej” ani słowa. Nie zadziwiło Cię to, Zzakałużniku? Któreś z nich mogło w czasie wojny, tej drugiej światowej – jako Żyd (bardziej Żydówka, bo żydostwo po matce się dziedziczy) przeżyć holokaust jako jedna osoba i wydać na świat córkę, która jest obecnie matką naszej polskiej Bridget Jones. I to jej, jako najbardziej uprawnionej otrzymania reparacji wojennych od wrażych (do dziś, według pisiorów) Niemców, nasza milutka milleniaska kupi mercedesa. Reszta rodziny zadowoli się: patelnią ceramiczną, piórem Pelikan i jakimiś tam innymi gadżetami, łącznie z biletem na bat micwę (czy za bat micwę – jeden czort).

    Szukając freudowskich lapsusów sam wpadłeś we freudowskie sidła. Wolne skojarzenia bowiem, które z freudowskiej psychoanalizy się wywodzą, są uwolnioną od powinności myślenia, swobodną wizją pacjenta, ups… badacza genów żydowska w rodzinie lirycznej bohaterki felietonów Agaty Passent.

    Zdrowia życzę 😉 Przyda się do dalszych poszukiwań niesłusznych (bo nie rodzinnych) genów w felietonach córki Daniela Passenta.

  242. PS
    @Tobermory mnie uprzedził, co prawda o trzy minuty, ale uprzedził. On już tak ma, ten Tobermory, zawsze pierwszy w klasie 😉 Nie bij, Tobciu, jak tak żartuję jeno 🙂

  243. @anumlik
    21 września o godz. 19:42

    O całe trzy minuty 😎
    Też musiałem najpierw znaleźć inkryminowany tekst, przeczytać, przemyśleć… Za to pisałem krócej 😉

  244. Pierwsza była namargineska, z tego co ja widzę. I to aż o siedem minut.

  245. A nawet 17 jak dobrze policzyć 🙂

  246. Notabene, felieton „córeczki” podobał mi się.
    Pożyczać niemieckie książki i przez nieoddawanie walczyć z germanizacją reszty społeczeństwa – pomysł byłby dobry, gdyby społeczeństwo rwało się do czytania 🙄

  247. @izabella
    21 września o godz. 19:48

    No widzisz, ile nam (anumlikowi i mnie) zajęło znalezienie i „przestudiowanie” źródła zzakałużnej inspiracji 🙁

  248. @Na marginesie 21 września o godz. 19:18
    „Bo holocaust dotyczył tylko Żydów, zatem przodkowie nieżydowscy się nie liczą?”
    Właśnie zdefiniowałaś beznzynę, jaką od lat dolewają do antysemickiego ognia Prawdziwi Polacy. Na chicagowskiej emigracji pełno jest takich, którzy sprzedali reklam za miliony dolarów jadąc na wózku „walki o prawde historyczną i o odkłamywanie zakłamanej przez wrogie Polsce środowiska historii”.
    Twierdzący, że Żydzi zawłaszczyli tylko dla siebie całą II wojne światową i że zrobili to w biznesowym porozumieniu z Niemcami.
    Takie treści słyszalne są w polonijnym radyjku nie od zwycięstwa PiSu tylko od 25+ lat.

    Właśnie dlatego tak alergicznie reaguję.

    W idealnym świecie Prawdziwi Polacy przyznaliby sie katolickiego antysemityzmu, włącznie i na czele z ich Kolbe i Rydzykami. Ze wszystkimi efektami, od pogromów, inkwizycji, szmalcownictwa i powojennego wyganiania z mieszkań.
    A Żydzi do komunistycznych i prosowieckich sympatii, współpracy, donosicielstwa, antypolskich działań, nadreprezentacji w bezpiece itd.

    Obie strony do bezpardonowej walki o swoją niepodległość, o swoje interesy, o swoje pieniądze, na tym samym terenie, w tych samych czasach.

    Kuźwa, czy tego ropnia nie można przeciąć?

  249. anumlik
    21 września o godz. 19:38

    „u nas przeżyła holocaust tylko jedna osoba”

    +

    „Matuli kupię mercedesa, ojcu ceramiczne patelnie”

    =

    sprzeczność.

    Skąd by się wzięli „matula i ojciec” skoro „przeżyła tylko jedna osoba”?
    Chyba, że „ojciec” albo „matula” to „nierodzina”.

    Znam takie przypadki, kiedy ktoś dla innych członków rodziny staje się nierodziną.
    Córka pisze bez sensu c.b.d.o.

  250. Albo @na marginesie ma rację. Na co odpowiedziałem w poprzednim komentarzu. Tak czy tak – głupota pod deklem aż huczy.

  251. Ale o czym wy tu tak właściwie :eyeroll:

  252. Duda w West Point znowu majaczy o inwazji Rosji na Gruzję po uprzednich przygotowawczych manewrach insynuując, że teraz też Rosja manewruje w przygotowaniu inwazji.

    O tej agresji Rosji na Gruzję (a nie odwrotnie) to musi być jakiś obowiązkowy talking point pisrydzykowych szczujni.

    Bez którego świety Lech święty Kaczyński święty nie zostanie świętym męczennikiem. Świętym.

  253. zza kałuży
    21 września o godz. 20:25

    Rany Julek, zza kałuży, Ty chyba widzisz tam coś czego nie ma. Niechęć do AP Cię trochę zaślepia, tam nie ma żadnego zawłaszczania historii. Reparacje byłyby dla wszystkich, a w wiadomym miejscu się tylko ginęło i zostawiało reparacje potomkom. Jako techniczny i ścisły, proszę nie powielaj stereotypu że my tylko wzory czytamy ze zrozumieniem. Albo instrukcje obsługi. 😳

  254. @zza kałuży, z godz. 20:22
    Skąd by się wzięli „matula i ojciec” skoro „przeżyła tylko jedna osoba”?
    Z dziadka, albo babki uratowanych z holokaustu. Babcia polskiej Bidget Jones, po wojnie, mogła z dziadkiem (może nawet i polskim Polakiem) począć (znaczy – spłodzić) matulę, albo tatula. Był on (albo ona) dzieckiem holokaustu. Takich dzieci było tysiące. Należał do nich Daniel Passent i Roman Polański. Ich dzieci – dwójka Polańskiego i francuskiej (bez żydowskich korzeni katoliczki, hy, hy!) aktorki, Emmanuelle Seigner oraz córka Passenta i Agnieszki Osieckiej (wbrew sugestiom Orteqa jej żydowskie korzenie nie są potwierdzone), Agata Passent – są wnukami holokaustu. I żadne freudowskie łamańce tego nie zmienią. Także rozwody (cywilne) dające przepustkę do tworzenia „nowych rodzin” tego nie zmienią.

    Strzelasz w płot, Zzakałużniku. W tym poście ślepymi nabojami.

  255. Aby tylko nie o de eM :deroll:

  256. @izabella, @anumlik
    O.K. moja wina. @izabella ma rację, nie jestem obiektywny przez te antypatie. Zbyt mi sie w liceum podobał red. Passent i zbyt sie na nim zawiodłem w stanie wojennym. A potem jeszcze ważne dla mnie osoby naśmiewały się z mojej ignorancji i naiwności na temat uwikłań Passenta w aparat bezpieki. Na emigracji nie miałem pojęcia o tym, czym żyła Polska w temacie rozliczeniowym.

    Passent to była dla mnie pesonifikacja lewicowego, polskiego, peerelowskiego inteligenta, do którego oglądu świata i poczucia humoru chciałem przez całe liceum i kawałek studiów aspirować.
    Gdyby mi ktoś wtedy spróbował go obrzydzić to bym oczy wydrapał.
    Ale potem wszystko się zmieniło…

    Troche podobni ejak z moim ulubionym księdzem, u którego na oazach i kręgach biblijnych spędziłem setki godzin. Który mi pisał usprawiedliwienia do domu, że z kościoła rzeczywiście wyszedłem o północy. Z pieczatka parafii i z podpisem.
    Bo w domu miałem awantury, że od dziewczyny i będzie dziecko i studiów nie skończę…

    Nowe archiwum/indeks na stronie IPN, po wpisaniu nazwiska księdza, podaje jego numer teczki i pseudonim TW.

    A ja taki byłem dumny, odprowadzając go po nocy spod kościoła do budynku parafii obok szemranych gości, pasażerów nieoznakowanej „nyski” o zakratowanych oknach. Całymi godzinami czekających na niewiadomo co pod kościołem.

    Okazuje się, że przed kumplami z roboty go „broniłem”.

  257. NeferNefer
    21 września o godz. 20:37

    Jak to o czym, Neferko – o grzybach. Dobry wieczór.

    W Twoje ręce. Gdzieś nieprzytomne wysypy, a u mnie dziś w bukowym lesie ledwie na zupę uzbierałem. Ciut chłodno. Sromotnika Ci posyłam nie na spróbowanie, lecz ku pamięci. Reszta – jadalna, tylko dwie doby przed spożyciem czernidłaka pospolitego i dwie doby po spożyciu nie wolno alkoholu pić – nawet w lekarstwach. Aj, zapomniałem zrobić fotkę kołpaka (niemka, turek-ogórek kiełbasa i sznurek). Dobranocka, jutro – do szpilkowego lasu w podskockach.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6468313624262484945/6468313625769027826?authkey=COu7gPnV0seLhAE

  258. anumlik – 20:59

    „córka Passenta i Agnieszki Osieckiej (wbrew sugestiom Orteqa jej żydowskie korzenie nie są potwierdzone), Agata Passent – są wnukami holokaustu. I żadne freudowskie łamańce tego nie zmienią. Także rozwody (cywilne) dające przepustkę do tworzenia „nowych rodzin” tego nie zmienią. ”

    No to juz prawie tak jakby skrobac korzenia do siodmego pokolenia..

    To ze sama AP z żydowskim pochodzeniem utożsamia się wyłącznie „w sensie historycznym” nie ma za wiele wspolnego z jakims potwierdzaniem, czy zaprzeczaniem jej żydowskich korzeni PRZEZ INNYCH.

    Czasy potwierdzania, czy zaprzecznia tzw. żydowskich korzeni, minely, w normalnym swiecie. No ale nie da pominac faktu, ze Umeczonej nie da sie nazywac normalnym swiatem.

    I tak to popychamy nasze odwieczne meki wpierod. Adin szag wpierod, dwa nazad

    PS. Dopoki DP „John” zyje, i dopoki nikt inny procz niego nie rosci praw ojcowskich do blogerki AP, szkoda czasu i halasu onuc. Thanks, Balsamie

  259. Ech, pombocku. Magielek się nam tu zrobił. Nie podobuje mi się wcale obgadywanie sąsiednich autorów.

    Piękne dzięki za grzyby, zaraz będę zobaczać. U mnie w ogrodzie znowu są, chyba ze siedem.

  260. Sasiedni autorzy sa w najwyzszym powazaniu

    Pociagnijmy te kontynuacje jeszcze kapke

    Daniel Passent o sobie:

    http://www.polityka.pl/opolityce/1523279,1,ksiazka-passa–opowiesc-biograficzna-daniela-passenta-rozmawia-jan-ordynski-wydawnictwo-czerwone-i-czarne.read

    – Mój Ojciec nazywał się Bernard Passenstein, mówiono na niego „Berek”, a matka Izabela („Bela”, „Bajla”) z domu Mitz, pisane też Mic. Passenstein to rzadkie wśród Żydów nazwisko, występowało tylko w Warszawie. Ojciec był najmłodszy z rodzeństwa.
    – Z nikim z tego rodzeństwa się nie zetknąłeś?
    – Tylko z Anną Prawin, siostrą mojego Ojca. Ciotka Anna (i jej mąż, Jakub Prawin) wychowywali mnie po wojnie. Opowiadali mi, że kiedy najstarszy brat Ojca, Marek (Prawinowie nie powiedzieliby „Mojżesz”), stanął na nogi i zaczął zarabiać – wsparł mojego ojca, najmłodszego w rodzinie, który wyjechał na studia do Francji. Tym samym rozpoczął w mojej rodzinie tradycję studiów zagranicznych, którą kontynuował mój wuj, Jakub Prawin, a w następnych pokoleniach ja i Agata.

    Z taka kartoteka, Daniel Passent nie mial prawa – hitlerowskiego prawa – przezycia Holokaustu. Urodziwszy sie w 1938 roku. Ale jakos przezyl. Jakub Prawin, wuj, maz ciotki Anny, pozniejszy sowiecki general, mial cos z tym wspolnego. Co jego corka AP wyprawia ze swoim pochodzeniem – jej matka, Agnieszka Osiecka, rzeczywiscie nic nie miala wspolnego z zydowskim pochodzeniem – to jej sprawa.

    Mozna wierzyc w to, ze RELIGIE – judaizm, powiedzmy – mozna tylko oddziedziczyc po matce. Ale dlaczego Adolf w to nie uwierzyl? Odpowiedz nasuwa sie sama:
    jemu szlo o POCHODZENIE.

    Konkluzja zatem oczywista jest: ten tzw. sens historyczny AP, w jej utożsamiu się z zydowskim pochodzeniem „wyłącznie w sensie historycznym”, o kant swastyki by zostal potrzaskany osiem dekad do tylu. I Agatka P. nigdy by nie zostala poczeta. W prawym czy nie prawym lozu jej rodzicow. Niewazne czy przed czy po slubie. Ktorego to w ogole przeciez nie musialo byc

    PS. Ludzie maja swoje upodobywania. Szczegolnie do ziewania

  261. anumlik
    20 września o godz. 9:00
    A takze pombocek nocny, sprzed 2 nocy

    Nadrabiam zaległości po dwóch dniach ciężkiej pracy  (trzeba jakoś na tą mała stabilizacje zarobić! ) i wieczorze z Edynburgu (Edynburg – donoszę – w jesienny wieczór jest magiczny, mistrz Ildefons by się zakochał).

    Ad rem!

    Anumlik napisał :
    Czy jednak „ciepełka” nie da się pogodzić z „postępem”? Czy opcja „oddawanie żywota” za „duby smalone” jest ciepełka uzupełnieniem, czy ośmieszeniem? 

    Jak już się grubo tłumaczyłam – gdzieżbym tam śmiała wygadywac na „mała stabilizacje „! W znaczeniu takim jakie miał na myśli pombocek. Piszę to bez cienia ironii bo mam swoje własne bezpieczne ciepelko na zielonym przedmieściu, z widokiem na wzgórza za miastem, cieszy mnie ono bardzo, nawet jeśli wzgórza są częściej za chmurami niż na widoku. Mi osobiście z postępem się ono nie kłóci! 😉 choc z bozią już tak.

    Poza tym xx wiosen na tym padole radości nauczyło mnie, że „mała stabilizacja” krucha i delikatna jest jak porcelana z wiadomego wiersza poety chyba już wyrzuconego z listy lektur. Taka jej natura więc trzeba ją docenić należycie. Bo pewnego dnia można na ten przyklad znaleźć się w szpitalu (patrząc na swojego słodko śpiącego potomka) nos w nos z medykiem, który powie: „Hmmm, wygląda na to że to nowotwór kości…” Albo w poczekalni pogotowia innego szpitala gdzie wlasnie dostarczono helikopterem najmłodszą osobę z mojego zespołu – tę, która żartobliwie zwracała się do mnie per „my Scottish mummy” albo „Teacher”. I znów nos w nos z innym dyżurnym lekarzem, który nie chce potwierdzić czy osoba w pokoju za ścianą żyje czy nie żyje : „Hmm, czy tę osobę można zidentyfikować po jakichś znakach szczegolnych? A czy mają państwo kontakt do rodziny w jej kraju. Bo trzeba by powiadomić póki zostało trochę czasu…”…

    Ech, co tu będę udramatyczniac! 😉 Kto stal kiedys oszolomiony jak po naglym wybuchu nasluchujac  jak porcelanowe kawałeczki naszej małej bezpieczej rzeczywistości cicho podzwaniajac opadają dookoła, wie o czym mówię. Więc ciesza mnie rzeczy małe i iluzja bezpieczeństwa i nigdy na tych którzy je cenią wygadywac nie będę! Tak sumiennie przyrzekam! I tak mi dopomóz buk. I wszystkie grzyby pod nim. Tym samym cenię też sobie własne życie i zdrowie i nie przyszłoby mi nigdy do głowy zostac męczennikiem za wiarę a tych którzy mają inaczej mam za niewdziecznych idiotów, niestety w dodatku  niebezpiecznych. Ale może mi  jest łatwiej bo jestem zatwardzialy ateusz więc nie czeka na mnie ani niebo z chórami anielskimi, ani 74 prawiczkow (no bo nie dziewic, zresztą to byłby kiepski deal chyba?). Muszę się więc cieszyć tym co mam i póki to mam!  Niech żyje zatem mała ateistyczna stabilizacja w której osoby ze wstawki dodanej dla dramatycznego efektu powyżej nadal żyją i mają się świetnie. Po napędzeniu otoczeniu stracha, który z czasem przerodzil się w refleksje że należy się cieszyć bezpiecznym ciepelkiem poki jest. Męczennicy widocznie cieszyć się nie potrafią i ciągnie ich do rzeczy dramatycznych.

  262. A resztę to już skomentuje jutro. Piękny borowik ceglastopory,pombocku! My mowimy na nie pieszczotliwie scarletina.

  263. Wracając do pierwotnego tematu bloga, czyli do wpisu @anumlika.
    Naści drogi @anumliku emigracyjnych Rosjan, tym razem na przykładzie ich chicagowskiego radia. Takich i podobnych rozgłośni mają tu kilka, ale o ile mi wiadomo, tylko to, które linkuje oferuje swoje archiwum (u góry strony, po prawej) on line.

    http://radio1240am.com/

  264. anumlik – 19:38

    „bohaterka liryczna felietonu Agaty Passent tak oto opisuje „holokaust swojej wirtualnej rodziny”

    anumliku

    Skad ta niby „lirycznosc” bohaterki felietonow AP? I skad ta wirtualnosc jej niby rodziny? Bylo to gdzies zapowiedziane kiedys na jej blogu?

    Wiem troche o przeklamaniach blogowych. Tych pelno wszedzie. O lirycznosci nie wiem nic, jesli o blog AP chodzi. Domyslam sie tylko troche, w wirtualnym swiecie egzystujac

    Wiec oswiec ty mnie please

    PS. Stwierdzenie: „Na szczęście u nas przeżyła holocaust tylko jedna osoba, więc będziemy teraz panami, że hej! Mam nadzieję, że reparacje wypłacą nam w euro” moze sie faktycznie odnosic do Autorki bloga, pani AP. Ciotka Daniela Anna, ktora tez holocaust przezyla, razem z siostrzencem, chyba nie zalapuje sie na niemieckie reparacje. Wiec ojciec AP, Daniel P., moze byc ta jedna jedyna osoba, ktora przezyla. I sie zalapuje, jako jedyny z rodziny, na reperacje pisuarowskie. Choc to nie ma zadnego potwierdzenia w niczym co dotyczy pisuaru. „Kurski: pisuar to urzadzenie do oddawania moczu”

  265. Corka DP, pani AP, blogerka, bedzie spadkobierczynia reparacji Holokaustowych wyplacanych jej ojcu. Jedynemu z rodziny ktory przezyl Shoa. Bo DP swoje latka posiada. 80-tka go dogania truchtem

    A tak w ogole to zmienmy temat

  266. A mowiac o Kurskim

    „Prezes TVP Jacek Kurski uczestniczyl w niegroznym wpadku drogowym – wg policji jego kierowca zawracajac zajechal droge innemu pojazdowi. Media donosza, ze Kurski uciekl do lasu, skad zabral go inny pojazd. Telewizja oficjalnie dementuje, ze nie uciekl, tylko czekal na poboczu.”

    Te zagrozenia zwiazane z zawodem polityka

  267. @Tabermory i Izabella. Ja tez ogladam ten wstrzasajacy dokument o Wietnamie. Na normalnym kanale PBS, czyli tv publicznej.
    Takich dokumentow na rozne mozliwe tematy, kompromitujacych Ameryke jest wiele. I co ciekawe, tworza je zaangazowani ludzie, ktorzy i tak kochaja ten kraj, czy sa dumni z Ameryki. Tymi dokumentami chca ja naprawic, a nie zniszczyc przeciwnika. Trudno to pojac, ale chyba tak jest.

  268. zyto

    naprawa, czegokolwiek, mozliwa jest tylko przez korygowanie popelnianych bledow. I dopoki nie bedzie ona zabroniona, ta naprawa, jest nadzieja. Wiec zyjmy nia!

  269. Moj wujek Stefan Galantowicz , mlody inzynier gornik, ktory wlasnie przed wojna rozpoczal prace na kopalni Brzeszcze (znajdujacej sie w odleglosci 5 km od Oswiecimia) zginal w Auschwitz. Czy on jest ofiara holokaustu? Chyba nie, bo to jest eksterminacja narodu. Wiec pod co mogla sie podciagac jego zona i zyjaca corka splodzona na kilka dni przed pojsciem do Auschwitz? Jedyne „profity” jakie otrzymaly, to fakt, ze nie wyrzucono je z malego domku kopalnianego, ktory otrzymal mlody inzynier. Ale to byla kopalni decyzja.

  270. Donosza mi z Kraju:

    Rzad chce wydac pieniadze zgromadzone przez Fundusz Gwarantowanych Swiadczen Pracowniczych na zasilki i swiadczenia przedemerytalne. Fundusz ten placi swiadczenia pracownikom w razie upadku firm. Dotad te zasilki placono z Funduszu Pracy, ale tam kasa jest pusta. Komentatorzy twierdza, ze teraz FGSP zbankrutuje w ciagu 3 lat.

    Serce rosnie. I ludzie zyja coraz dostaniej. Jak za Gierka. Wtedy zbankrutowano w Wielkim Sierpniu. 37 lat temu. A teraz kiedy bankrutujemy?

  271. @zyta2003 22 września o godz. 2:26

    „I co ciekawe, tworza je zaangazowani ludzie, ktorzy i tak kochaja ten kraj, czy sa dumni z Ameryki.”

    Nie lubię mówić i pisac „Ameryka” mając na myśli „USA” odkąd parę osób z korzeniami w Ameryce Południowej prychnęło mi w oczy co oni myślą o Amerykanach z USA zawłaszczających dla siebie pojęcie „Ameryki”.

    USA to nie jest kraj ludzi planujących ani zastanawiających się.

    You are not thinkers, you are doers. Name one famous American philosopher.

    To była moja odpowiedź na pierwsze, zwyczajowe zagajenie na lunchu, który był moim interview do przedostatniego pracodawcy. Mój przyszły szef zagaił pytaniem, jak ja jako Europejczyk znajduję Amerykę?

    Nie ma żadnego znaczenia, ale to absolutnie żadnego, ile cudownie przemyślanych i wielostronnie zbalansowanych dokumentów w postaci książek czy filmów albo słuchowisk powstanie w USA.
    I tak i tak dotrą one tylko do lewackich jajogłowych i do ich ogłupiałych, zbyt młodych aby „znać życie” uczniów i studentów.
    Oraz do emerytów z europejskimi korzeniami.

    Politycy są przegniłą, mało wartościową klasą.
    Media podobnie.
    Wystarczy przypomnieć sobie, jak cudownie udało sie administracji Busha Młodszego zunifikować cały kraj w żądzy zemsty.
    Postudiujcie sobie wysokość wyroków jakie zapadły w przypadkach zbrodni wojennych, których dopuścili się amerykańscy żołnierze. A następnie jakie były faktyczne okresy czasu, które spędzili w więzieniu.

    Wojna, o której opowiada wzmiankowany film nie była żadną wojną „wietnamską”. To była wojna amerykańska toczona w Wietnamie.

    Zapytajcie się Wietnamczyka, on wam powie.

    To jest moje standardowe pytanie dla Amerykanina, który puszy się swoimi militarnymi przewagami; powiedz, jak Wietnamczyk nazywa wojnę, którą ty nazywasz wojna wietnamską?

  272. A wiec mlody polski Macron!

    To, co powiem, będzie niesubordynacją, bo myśmy się na to nie umawiali i pewnie będzie nieprzyjemne, ale nie mogę tego nie powiedzieć – uprzedził. Prowadzący dał mu dwie minuty.
    – MIANOWICIE, ŻYJEMY W SYTUACJI, W KTÓREJ WŁADZE NASZEGO KRAJU NIE CENIĄ NAUKI I NIE SZANUJĄ NAUKOWCÓW –
    -kontynuował Łukasz Niesiołowski-Spanò. Po czym przedstawił kilka przykładów – od wycinki Puszczy Białowieskiej, poprzez niszczenie sądów, na lekach kończąc.
    DR HAB. ŁUKASZ NIESIOŁOWSKI-SPANÒ
    Pierwszym jest karczunek Puszczy Białowieskiej. Wbrew opiniom kompetentnych badaczy.

    Punkt drugi. Ignorujące polskich naukowców zmiany podstawy programowej w szkole.

    Dążenie do dewastacji opartego na trójpodziale władzy systemu sądownictwa w Polsce wbrew jednomyślnym opiniom środowiska prawniczego i akademickiego.

    Limitowanie dostępu do leków oraz technologii medycznych, wynikające ze światopoglądu ludzi władzy, a nie samych zainteresowanych.
    – Ja nie chcę rywalizować z Emanuelem – rzucił w pewnym momencie. To naukowiec, o którym chwilę wcześniej prowadzący dyskusję mówił, że prowadzi w liczbie braw. – Zachęcam Łukaszu do działalności politycznej. Można zmieniać Polskę także z drugiej strony – rzucił w jego stronę prowadzący.

  273. Ugh, nie ma jak się obudzić do rozczarowania! Właśnie przeczytałam , że Antoni Libera , którego wprawdzie nie znam od strony teatralnej ale lubiłam jego powieść „Madame” wziął czynny udział w hucpie zorganizowanej przez pajac prezydencki i przodownika kultury :

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1720790,1,w-belwederze-o-polskim-teatrze-ma-byc-narodowo-po-chrzescijansku-i-seksi.read

    Jak ktoś , kto tak zgrabnie obsmiewal swego czasu paranoję PRLu z jego zadeciami i nadeciami nie dostrzega kolosalnego psikusa , którego płata nam historia i dokłada własną cegiełkę do zbożnego dzieła w głowie mi się nie mieści ale pewnie dlatego że tak rano.

  274. Piekne i inteligentne kobiety ja bardzo uwazam.

    Dorothy Parker pytana, czemu sie spoznia z recenzja odpowiedziala:
    – I was too fu*king busy or vice versa

    Kostko, czy to Ty ‚namowilas’ mnie do ogladania ‚Handmaid’s Tale’?
    Przetrzymalem 4 odcinki (z trudem) i odpuszczam – przeczytam ksiazke zamiast, bom ciekaw.
    Nie wiem dlaczego – ja zaprawiony w bojach ogladacz wszelkiego rodzaju, horrorow, dystopii, okropienstw fikcyjnych i prawdziwych wysiadlem, kiedy ten gosc zaczynal znowu kopulowac z ta brzydka na lonie lezaca tej pieknej. Pierwszy raz w zyciu wylaczylem telewizor z niesmakiem.
    Wolalbym ‚Czarownice z Salem’ przeczytac 3 razy z rzedu.
    Antoni Libera to chyba ten ekspert od S. Becketta, bardzo go szanowalem w kraju opetany Beckettem bedac. Wyobraz sobie moje zdumienie, kiedy w malym hoteliku nad Pacyfikiem znalazlem jego ‚Madame” (czy pisana po angielsku w oryginale?) Niezle napisana ta ‚Pani’.

  275. @zza kałuży
    22 września o godz. 3:07
    @Tobermory

    Tak też odbierałem i odbieram USA. Wystarczy popatrzeć na historię tego kraju – zasiedlali go głównie awanturnicy wszelkiego autoramentu oraz biedota z całego świata. Pomimo wielu pokoleń, to ciagle jest kraj zlepiony z małych społeczeństw, które łatwo połączyć w „obronie” całości, bo są na permanentnym dorobku. Obojętnie ile mają, muszą mieć więcej. Ten pęd skutkuje licznymi wojnami (zwanymi demokratyzacją, walką z komunizmem, itp.) ale również osiągnięciami techniki wojskowej, która czasem znajduje zastosowanie powszechne, jak np. Internet.
    Spróbowałem jeszcze raz obejrzeć dokument o Wietnamie i wyczynach dzielnych GIs. Całe tło tego dokumentu z muzyką na czele jest zrozumiałe dla pokolenia, które w tym czasie było już nieco dorosłe. Dla młodych jest kolejną historyjką o jakiejś wojence, mało różniącą się od filmów fabularnych czy gier komputerowych. Wychowawczy czy objaśniający efekt tego typu produkcji jest minimalny. Nie została tu bowiem uwzględniona podstawowa zasada, iż: „Przynęta powinna smakować rybie, a nie rybakowi.” Czyli produkcja ta jest dla tych, co już wiedzą i popierają. Wydźwięk całości jest przy tym pozytywny dla USA – przecież dzięki protestom obywateli tego kraju, działania wojenne zakończono. Do dudy z taką propagandą.
    Zupełnie tak samo PiS walczy dziś o zagrożoną wolność katolików w Polsce. Nikt oficjalnie nie skoryguje, że chodzi tylko i wyłącznie o kasę, bo każdej władzy o to chodzi. Przynajmniej prawicowej.

  276. @karo131g
    22 września o godz. 5:33

    Oh, władze tego kraju cenią i szanują naukowców. A, że nie wszystkich?
    Jeżeli do PiS zgłosi się naukowiec proponując natychmiastowe zyski i umocnienie władzy na lata, natychmiast dostanie dowolne dotacje. Natomiast badania prowadzące do osłabienia władzy są oczywiście fanaberiami, na które społeczeństwo nie stać. Czy to tak trudno pojąć?

  277. Film „Raw” (po francusku: „Grave”, film DeCulte) jest 2016 francusko-belgijskim horror dramatem napisanym i wyrezyserowanym przez Juliae Ducournau. Jaki to jest film? Jest to cofniecie sie, o jeden stopien wtajemniczenia, z kanadyjskiego filmu „Kissed”, z przed ponad 20 lat.

    http://www.rogerebert.com/reviews/kissed-1997

    Od nekrofilii do kanibalizmu.

    Pewnie mozna i tak. Albowiem czlowiekami my som. I takie tam cywilizacyjne dyrdymaly

  278. @Kostka, godz. 6:24
    Szczególnie ujęło mnie następujące sformułowanie Antoniego Libery: koncepcja człowieka, oparta na absolutnej, nieodpowiedzialnej i dowolnej idei wolności, wolności nieograniczonej, która stawia sobie za cel przezwyciężenie myślenia o człowieku w kategoriach sakralnych, religijnych.

    Myślenie w kategoriach sakralnych i religijnych daje bowiem człowiekowi silę, która prowadzi do zwycięstwa tegoż człowieka (Polaka-katolika-patrioty) nad europejskimi miazmatami genderyzmu i brukselskiej bolszewii. Takie wnioski wyciągnąć by mógł z wystąpienia Liberty taki jak ja złośliwiec, nie akceptujący dobrej/dojnej zmiany.

    Czytając sprawozdanie z hucpy – jak to określiłaś, Kostko – w prezydenckim pałacu, przypomniały mi się słowa Stefana Żółkiewskiego wygłoszone na szczecińskim zjeździe literatów w styczniu 1949 roku, kiedy to w Polsce zadekretowano socrealizm: Niech wartość dzieła sprawdza się odpowiedzią na pytanie, co zdziałało dla budowy socjalizmu w Polsce (to dzieło – przyp. anumlik), jak wzbogaciło duchowo jego budowniczych, jako ludzi współczesnych, walczących o pełnię duchowego i materialnego wyzwolenia od ucisku złej, ciemnej (…) egoistycznej przeszłości. Tej „egoistycznej, ciemnej przeszłości” należy przeciwstawiać się – jak to określił Żółkiewski – przełamywaniem drobnomieszczańskich przesądów agnostycznych.

    Musi co Libera przesiąkł, mimo KOR-owskiej przeszłości, ideą jaka przyświecała uczestnikom PZPR-owskiego szczecińskiego konwentyklu pisarzy polskich z okresu najgorszego stalinizmu.

  279. Pedofilstwo – do 6% populacji
    Kanibalizm – 1% max
    Nekrofilia – nie istnieje w rejestrze.

    Wiec o czym, i dla kogo, oni robia te niszowe filmy?

  280. zza kałuży
    22 września o godz. 3:07
    „Wystarczy przypomnieć sobie, jak cudownie udało sie administracji Busha Młodszego zunifikować cały kraj w żądzy zemsty.”

    No patrz, a ja żadnej unifikacji nie widziałam. Widziałam podział prawie taki jak teraz (w Polsce czy USA). Zamordyzm mediów, które nie pozwalały na żadną krytykę czy kwestionowanie wojny. Te prywatne media, niby niezależne, z konserwatywnym przeważnie właścicielem, nie chciały narazić się władzy.
    Na Ferenheit 911 staliśmy w długiej kolejce. Aż się wierzyć nie chce. Dopiero po tym filmie tu i ówdzie można było powiedzieć że król jest nagi. A jak już broni nuklearnej nie było i nie było (czym więcej patrzyli tym bardziej jej nie było) to nagle wybuchł harmider. Okazało się że pół kraju było przeciw a nawet więcej.

    Tak w ogóle to nie mam złudzeń że żyjemy w innych krajach, wschód i zachód to inne kraje. A co do użycia słowa „Ameryka” na USA to pełna zgoda.

  281. „Those who cannot remember the past are condemned to repeat it.”
    (George Santayana)
    Tą sentencją kończy się dokumentacyjny serial o Wietnamie.
    Kto niczego nie uczy się z historii, będzie zmuszony ją powtarzać – to jedna z jej wersji.
    W serialu jest mowa o milczącej większości (robotników i doły społeczne), która długo popierała amerykańską „interwencję” w Wietnamie, aż się zorientowała, że to jej dzieci giną w cudzej wojnie, a nie dzieci polityków i generałów.
    Nawet po zastrzeleniu przez policję czworga studentów na uniwersytecie Kent w Ohio (demonstracja po inwazji USA w Kambodży w 1970 roku) i ciężkim zranieniu dziewięciorga, ponad połowa opinii publicznej uznała, że dobrze im tak, bo to komuniści byli 🙄 Notabene, do dziś nikt nie poniósł odpowiedzialności za oddanie prawie setki strzałów do bezbronnego tłumu. Ofiary były oddalone od strzelców ponad 100 metrów.
    W Polsce też milcząca większość akceptuje, o ile dociera do jej świadomości, demolkę demokracji, i myśli, że zmiany dotyczą tylko „komunistów i złodziei”, lewaków, zielonych i feministek 🙄

  282. A głęboki podział w społeczeństwie USA zapoczątkowany przez wojnę wietnamską trwa w najlepsze do dziś i nie widać szansy na jego niwelację.

  283. @izabella
    22 września o godz. 9:10

    Jeden mój długoletni znajomy, polski „dysydent” i dziennikarz pracujący m.in. dla Deutsche Welle był gorącym zwolennikiem wojny w Iraku, bo święcie wierzył w sadamowską broń masowego rażenia. Toczyliśmy zażarte dyskusje, w których on powoływał się na szwajcarskie służby, które na zlecenie ONZ szukały broni chemicznej, pobierały próbki ziemi etc. Jemu wystarczył sam fakt, że te służby tam pojechały, rezultatów (negatywnych) nie przyjmował do wiadomości. Nie przekonywało go, że znałem paru uczestników tych badań osobiście, a on tylko czytał komunikaty prasowe. Chyba do dziś jest przekonany o słuszności tej wojny.

  284. @Tobermory
    22 września o godz. 11:53

    Historia obejmuje wszystko, co się działo. Zatem każdy może się z niej naczyć, czego tylko chce. Dlatego też, większość rządów uprawia politykę historyczną. PiS nie jest tu jakimś specjalnym wyjątkiem.
    Nie wiem, jak z tego wyjść, ale powtarzanie filmów wojennych żadnej wojny nie powstrzymało.
    Jest jednak jeden aspekt działań wojennych, który daje szansę na pokój. Mianowicie, każda wojna potrzebuje żołnierzy, bo przecież to nie generałowie walczą i giną. A więc: „Stell dir vor es ist krieg und keiner geht hin”, czyli tak wychować młodych, by na wojnę nie szli. Jak Macierewicz chce wojny, to niech da przykład i napadnie Rosję. Sam.
    Polityka powinna być po to, by wojen nie było. Ale jak widać na przykładzie dzisiejszej Polski, kk bardzo lubi konflikty zbrojne (izolacjonizm i nienawiść do obcych są nawoływaniem do wojny). Nie zdziwiłbym się, gdyby wyszło na jaw, że Watykan jest poważnym producentem/dystrybutorem broni.

  285. „Watykan jest poważnym producentem/dystrybutorem broni.”
    Nie trzeba aż tak ewidentnie, wystarczy inwestować w fundusze, które inwestują w firmy zbrojeniowe. Podobnie – w wytwórnie prezerwatyw.

  286. Tobermory
    22 września o godz. 12:09

    Co tu dużo mówić, nawet nasz ateistycznej pamięci Christopher Hitchens był zwolennikiem wojny i wielkim przyjacielem Dubya. Do czasu zdaje się. Chyba nie trzeba już nikogo przekonywać co do siły rządowej propagandy. Mimo tzw. wolności słowa. Wielu u nas do tej pory wierzy że SH stał za 911, albo kupował „uranium cake” w Nigerii, a jak już ani to ani to, to przynajmniej że zły człowiek był, a ludziom należała się demokracja.

    Te podziały w USA mogą być starsze nawet niż wojna w Wietnamie, wiele map wyborczych pokrywa się z liniami w wojnie secesyjnej. Tyle że ludzie się trochę wymieszali, więc każdy stan ma teraz swoje bitwy.

  287. @izabella
    22 września o godz. 13:49

    Pisząc o tych podziałach też pomyślałem, że są starsze i jeszcze secesyjne. Wojny światowe, zwłaszcza ta druga, je trochę przysypały, sprawiły, że Amerykanie w swojej masie poczuli się solidarni z „naszymi chłopcami” walczącymi po dobrej stronie.
    Wojna wietnamska i śmierć tysięcy „po nic” przeorała na nowo świadomość i sprawiła, że podziały się pogłębiły i utrwaliły.

  288. Polski naród ufa swojemu prezydentowi w 74 proc. Tylko 15 proc. zdecydowanie mu nie ufa. 11 proc. się waha?
    No to na zdrowie!

  289. Tobermory

    Szanowny Tobermorku, widzę, że jesteś, to i jam jest, który jest. A skończyło się lato obfitujące, jak co roku, w publiczne ostrzeżenia przed „prądem wstecznym” porywającym ludzi w morze i topiącym. Dziś przeczytałem takie straszenie w bibliotece w sierpniowej „Angorze”. Nie to ważne, co ważne, lecz co kogo bierze. Więc mnie wzięło i udałem się na gdański uniwerek na wydział oceanografii, choć swoje, niepodważalne (najlepszy dowód niepodważalności: żyję) dla mnie wieloletnie doświadczenie też mam. Może Ci uzmysłowię, Tobermorku, że mówię tylko o tym, o czym mówię, czyli o medialnym „prądzie wstecznym”, który ma powstawać na każdym centymetrze polskiego wybrzeża z powracającej z brzegu fali (z brzegu nie powraca żadna fala, która na brzegu gaśnie do zera, lecz spływa pod wpływem siły bezwładności cienka tafla WODY). Tak mnie roznosiło po przeczytaniu, że chciałem znaleźć kontakt z fachowcem i go dostałem. Przed chwilą wysłałem do profesora mejla z obrazkami i będę czekał. Nie jest to mejl ściśle prywatny, lecz problemowy, więc go przedkładam
    publicznie, jako i sporki były publiczne. Profesor Witold Cieślikiewicz z Pracowni Dynamiki Morza to chyba właściwy adres, choć nie mam pewności, że obił mu się o uszy taki medialny bzdet jak „prąd wsteczny”. Przedkładam ten list już teraz, nie znając ewentualnej reakcji profesora, byś wiedział, że nic nie mam do ukrycia, nawet jeśli odpowiedź nie będzie mi w smak.

    „Szanowny Panie Profesorze, zwracam się do Pana w celu skonfrontowania z fachowcem medialnego mitu (za taki go uważam) o nazwie „prąd wsteczny”. Wiem, że takie pojęcie funkcjonuje w oceanografii, ale odnosi się do prądów oceanicznych w okolicy równika. Tymczasem polski dziwoląg, którym media niezmiennie – jako 73-latek już nie pamiętam odkąd – straszą latem wczasowiczów, to ma być prąd będący „falą” powracającą z brzegu i porywającą ludzi w morze. Kiedy jakieś 7 lat temu zacząłem przygodę z internetem i znalazłem sporo materiałów o tym domniemanym prądzie (najczęściej wypowiadającymi się publicznie „ekspertami” byli ratownicy i instruktorzy ratownictwa), który porywa żywe dusze w morze, popukałem się w czoło. Mieszkałem od 1949 roku w Słupsku – teraz w Koszalinie – i baraszkowałem w morzu gdzieś od 6 – 7. roku życia, a coraz śmielej pływać – nawet za falochrony – zacząłem może od 10. roku. Później wypływałem nawet kilkaset metrów od brzegu i lubiłem pomocować się z morzem w czasie sztormów. Zatem pływam w morzu ponad 60 lat i nic mnie nigdy nie porwało, ba – nawet nie próbowało porwać, nawet przy zachodnich lub północno-zachodnich sztormach, powiedzmy, do ósemki. A z medialnych materiałów wynika, że ten „prąd wsteczny” obowiązuje na każdym centymetrze polskiego wybrzeża przy większym falowaniu. Więc gdzie on był, kiedy ja robiłem wszystko to, co jest przez gorliwych ostrzegaczy zakazane? Przecież powinienem go był chociaż poczuć, gdyby chciał mnie porwać. Nigdy nie poczułem. Owszem, różne rzeczy mogą z człowiekiem wyprawiać większe fale, ale wynoszenia w morze nie zaznałem, odwrotnie – od dziecka wiem, że Bałtyk wyrzuca na południowy, płaski brzeg, a nie wynosi w morze. Mnie też wyrzucał, jak parę lat temu zrobiłem ekspderyment i poddałem się działaniu fal. Jedyne prądy przy brzegu, o jakich dobrze wiem z doświadczenia, jako przez 9 lat morski rybak łodziowy na Wybrzeżu Środkowym, to prądy zachodnie lub wschodnie. Być może u wystraszonych ludzi, poddanych ich działaniu, one właśnie sprawiają wrażenie wynoszenia w morze, zwłaszcza przy sprzyjającej konfiguracji linii brzegowej.

    Natomiast sam pomysł jakiejś „powracającej z brzegu fali” – a tym ma być właśnie medialny „prąd wsteczny” – uważam za szczyt ślepoty i bezrefleksyjności. Przecież na płaskim piaszczystym brzegu fala gaśnie do zera, a do morza wraca cienka tafla wody – nie fali! – która może mieszać co najwyżej drobne kamyki, a nie porywać ludzi. Oczywiście, mówię o takim stanie morza, kiedy się kąpią wczasowicze, a nie o takim, kiedy są podmywane klify. Zresztą nie fala przecież, która jest pionowym ruchem wody, porywa, lecz miałby porywać prąd. A z czego by on miał przede wszystkim powstać, jaka siła miałaby go wywołać – ta cienka tafla powracającej siłą bezwładności wody, której impet gaśnie półtora metra od brzegu na głębości nawet nie do połowy łydek?

    Jest, oczywiście, coś takiego jak powracająca fala, ale nie z płaskiego brzegu, lecz fala odbita od przeszkody: od nabrzeża, od falochronu, od kamienistego brzegu. Obserwowałem wielokrotnie taką falę odbitą od niedawno zbudowanego nie wiadomo po co falochronu mającego chronić ujście kanału Jamneńskiego przed zakorkowywaniem piaskiem w czasie sztormów (nie chroni – ujście jest zasypywane tak samo jak wtedy, kiedy nie było falochronu). W zależności od siły falowania odbite fale powracają w stronę morza jakieś 30 – 50 metrów i są gaszone falami idącymi z morza. Przy mniejszym falowaniu – powiedzmy, przy stanie morza do 2. – obserwowałem odbite fale z kajaka po stronie nawietrznej falochronu, a również sam poddawałem się ich działaniu – nawet nie kombinowały, zeby mnie w morze wynieść. Powstaje tylko kotłowanina, a przy spotkaniu fali z morza z falą odbitą wybuchają piękne, przesuwające się szybko po szczytach zderzających się fal pióropusze. Z racji wieku nie mam już takiej śmiałości, żeby eksperymentować w tej kotłowaninie za falochronem w sztormie, powiedzmy, do siódemki, by udowodnić, że nawet duża odbita fala rzeczywiście kawalątek powracająca w stronę morza ani myśli mnie porwać – działa jak każda fala: góra – dół, to wszystko.

    Jest jeszcze (to jeden z elementów treści w załączonych skanach) w publicznym straszeniu coś takiego jak „prąd rozrywający”. Nigdy się z takim przy brzegach Bałtyku ani jako pływak, ani jako rybak nie spotkałem, więc mam chęć też uznać to za mit wykoncypowany u nas przez naukowych małolatów lub bezpodstawnie przeniesione za pośrednictwem magla zjawisko oceaniczne – może z rejonów, gdzie są pływy.

    Byłbym niezmiernie wdzięczny, Panie Profesorze, gdyby Pan zechchciał łaskawie poświęcić parę sekund uwagi moim roztrząsaniom i zaliczyć mi semestr bądź odrzucić w dwóch słowach tę amatorszczyzną. Bo może, walcząc z mitem, sam tworzę inny mit. W gronie moich znajomych ten „prąd wsteczny” stał się czymś na kształt niemal religijnych sporów. Chwilami to, wprawdzie pokojowa, ale wojna domowa.

    Przesyłam dwa skany z „Angory” oraz dwa moje filmiki z obserwacji martwej fali odbitej od falochronu. Stoję po pas w wodzie i nic mnie w morze nie porywa.

    Z poważaniem

    Jerzy Pieczul”

  290. Tobermory

    Trzymam się tego prądu, bo pokazał coś, co mnie bardziej interesuje: ile jest religijności, czyli bezrefleksyjnej wiary w cuda, mity, niewidzialne widy, niewidy w ateistach stojących twardo na czterech i nawet się podpierających nosem i ogonem.

  291. @wbocek
    22 września o godz. 15:56

    Poczekam z tobą, żeby ci się nie ckniło 😉
    Przypomnę jednak, że chodziło właśnie o ten „prąd rozrywający” (rip current), który niektórzy nazywają wstecznym. Nikt też nie twierdził, że spotykany jest na każdym centymetrze polskiej plaży.

  292. Tobermory
    22 września o godz. 16:11

    Tobermorku, mnie nie chodziło o żaden prąd rozrywający – pierwszy raz usłyszałem o nim od kogoś z zabierających na blogu głos, a jest to coś kompletnie odmiennego (jeśli w ogóle na Bałtyku coś takiego jest) od fantastycznych wyobrażeń pod tytułem „prąd wsteczny”, którego medialną definicję przytoczyłem – o nic więcej. Po prostu odbyła się typowo polska rozmowa: ja – słupie, oni – o dupie. „Prąd wsteczny”, wedle medialnej definicji, ma być na każdym przybrzeżnym centymetrze przy większym falowaniu, a nie występować lokalnie nie wiadomo z jakiego powodu i nie wiadomo gdzie. Jeśli każdy gada nie na zadany temat, lecz o tym, co mu w czubku gra, możemy zgadnąć z zamkniętymi oczami, że to Polak rozmawia z Polakiem.

  293. … i w każdych warunkach pogodowych. Wiatr powinien np. wiać prostopadle do plaży.
    Niemcy nazywają go Brandungsrückstrom (prąd zwrotny w strefie przyboju) i uważają za przyczynę 80 proc. utonięć.
    Podobne zjawisko zdarza się, gdy prąd równoległy do brzegu zmienia kierunek pod wpływem mielizn i nagle wynosi wodorosty (i pływaków) w stronę otwartego morza.

  294. @wbocek
    22 września o godz. 16:34

    Nie wiem, z czym w rzeczywistości dyskutujesz i co było w „Angorze”. Ja zawsze pisałem o tym, co powyżej.

  295. Tobermory

    „Prąd wsteczny” ma być na każdym centymetrze, bo jakoby powstaje z powracającej z plaży fali (co jest idiotyzmem, a tylko takie definicje czytałem w mediach) – to był mój temat. Nie był moim tematem prąd rozrywający i wcale się o nim nie wypowiadałem. Jeśli ktoś te prądy miesza, to jego własność, nie moja.

  296. Prąd rozrywający zmienia dno (robi rynnę odpływową) stąd jego nazwa. W miejscach, gdzie się znajduje, woda wygląda na spokojniejszą, bo prąd ten niweluje fale przyboju.

  297. Errata

    Nie 80 proc. utonięć lecz wypadków przy kąpieli, tzn. zdarzeń wymagających interwencji ratowników.

  298. Tobermory
    22 września o godz. 16:37

    Tobermorku, pleć sobie do woli, ale na swój rachunek i nie przy moim temacie, który nazwałem jasno. Ja podniosłem kiedyś temat „prądu wstecznego” w powszechnej medialnej wersji. Z tego się zrobiły uboczne gadki takie jak teraz Twoja. Jeśli nie odnosisz się do tego, co ja podniosłem, to mówisz na swój zupełnie inny temat. Jeśli od początku właśnie o nim mówiłeś, to tylko potwierdzasz, że przy okazji mojego tematu zechciało Ci się powiedzieć o czym innym. Taka wygląda dyscyplina rozmowy u ludzi po studiach.

  299. Tobermory
    22 września o godz. 16:42

    Tobermorku, nie tłumacz mi za wiki-miki, co to prąd rozrywający, bo już się dawno temu dowiedziałem, tyle że go nigdy w Bałtyku nie zaznałem, podobnie jak „wstecznego”, Ale się na jego temat nie wypowiadam (choć pewnie to coś bardzo rzadkiego i lokalnego, więc nie ma o czym gadać; i pytanie, czy w ogóle on w naszej części Bałtyku jest). Wiem tylko z całą pewnością, że „prąd wsteczny” na Bałtyku – tak jak go przedstawiają media – jest mitem. Odwrotnie niż znany w oceanografii prąd wsteczny w okolicy równika. Kiedy ktoś mówi o prądzie porywającym ludzi w morze, pierwsze pytanie jest, z czego powstaje, jaka duża siła go tworzy, skoro następnego dnia po najcięższym – północnym – sztormie zbieraliśmy bursztyny, powiedzmy, wielkości pięści, czyli chyba lżejsze od człowieka, w zwykłym obuwiu przy samym brzegu – żadna siła ich w morze nie poniosła.

    Tym się różnimy, Tobermorku, że Ty mówisz papierowo, ja – z praktyki.

  300. anumlik
    22 września o godz. 8:42

    Od rana zachodze w głowę i gryze się wielce: czy to ja będac naiwna studentką czegoś się w książce Libery nie dopatrzylam (ale przeciez czytalam jeszcze raz potem – teraz boję się sprawdzić!) czy też Liberę z późnych lat dziewięćdziesiątych porwano i podmieniono na to nowe dziwo? Gdzie podział się autor który w swojej powiesci sławil wolność myslenia, nonkonformizm i tak pięknie osmieszal życie w jedynej slusznej (w owym czasie) rzeczywistości? Gdzie się podzialy te opisy PRLowskich akademii szkolnych jakże smakowite? Osmieszanie patosu i przasnych realiów? Buuuu….Czuję się oszukana że ta sama (wygląda na to) osoba włączyla się w reaktywacje sterowania ręcznego kulturą (przez bieżąca politykę ).

  301. @act
    22 września o godz. 7:55

    Biję się w piersi! (Za Handmaid’s tale ). Mea culpa, niechcący to było ;-). Wytrzymałam do końca ale z rosnąca irytacja od 4 odcinka. Moje czarne podejrzenia że rozwleczenie tresci na 10 odcinków odbije się na jakości niestety się sprawdziły. Zwlaszcza epatowanie watkiem kopulacyjnym i zameczanie widza flashbackami. Szkoda bo zmarnowana szansa. Na pocieszenie zamówilam już książke żeby przeczytać tym razem w oryginale. Rzuciłam okiem na PDF i powieść wciąż wydaje mi się o wiele lepsza niż serial. Choć po wybryku Libery już nie jestem pewna własnych osądów…

  302. wbocek
    22 września o godz. 15:49

    Dobry wieczór Pombocku. Jak widzę ripy-karenty, nie dają Ci spokojnie cieszyć się wodą i ćciną. Ponieważ wiem, że za linkami nie przepadasz (chyba, że w postaci fałów), kopiuję kąsek artykułu z Dziennika Bałtyckiego, gdzie o onych wszetecznościach, występujących pono w Zatoce Gdańskiej, wypowiada się wielce uczona dama z IOUG. Istnieje prawdopodobieństwo, że może się na tym znać.

    „Naukowcy odkrywają nowe niebezpieczeństwa, czyhające na kąpiących się w Bałtyku. Wilcze doły, czyli powstające z dnia na dzień zagłębienia tuż przy brzegu Bałtyku, nie są wcale największym niebezpieczeństwem. O wiele groźniejsze są szybko płynące „rzeczki” w morzu, zwane przez naukowców prądami rozrywającymi albo strugowymi. MATERIAŁY PODOBNE Tragiczny tydzień nad Bałtykiem. Turyści toną, bo nie słuchają ratowników? Utonięcie w Ustce. Ratownicy znaleźli ciało mężczyzny, który zaginął w morzu Gmina Darłowo: 10-letniego chłopca porwała morska fala. Do tragedii doszło na niestrzeżonej plaży – Ten prąd wody, biegnący od brzegu w głąb morza, jest prawdopodobnie przyczyną wielu utonięć – dr Aleksandra Dudkowska, pracownik naukowy Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego. – Woda przemieszcza się z prędkością około 1 – 2 metrów na sekundę. Człowiek nie daje rady pokonać takiego wartkiego nurtu. Wynoszony jest coraz dalej od brzegu. Prądy rozrywające mają bardzo dobre warunki do powstawania w rejonach plaż Wyspy Sobieszewskiej i Gdańska Stogów, które nie są osłonięte przez naturalny falochron, jakim jest Półwysep Helski – wynika z informacji, które przekazały nam dr Aleksandra Dudkowska i dr Gabriela Gic-Grusza z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego. Poza tym, plaże te znajdują się naprzeciwko Głębi Gdańskiej, z której podczas silnego wiatru napływają do brzegu z dużą prędkością i energią fale. – Miejmy to na uwadze, zwłaszcza teraz, gdy przed nami kolejna fala upałów – apeluje Leszek Paszkowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gdańsku. Ratownicy zapewniają bezpieczeństwo przede wszystkim na kąpieliskach strzeżonych. Robią to bardzo skutecznie. Nikt na tych akwenach nie utonął. Do tragedii dochodziło daleko od stanowisk ratowników – właśnie na Wyspie Sobieszewskiej i w Gdańsku Stogach.”

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiJveyul7nWAhUDYJoKHR3gBYgQFggmMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.dziennikbaltycki.pl%2Fartykul%2F954610%2Cniebezpiecznie-nad-morzem-w-baltyku-tworza-sie-prady-rozrywajace%2Cid%2Ct.html&usg=AFQjCNHd4SQHpDMsTRrFMx7CJBuayfsFzA

  303. @Tobermory
    W przedostatnim odcinku „Vietnam” jest niezła sekwencja z John’em Kerry’m* wypowiadającego się przed komisją senacką. Przyznam ,nie znałem tego szczegółu… Po latach J.K. zostaje m.in. ministrem spraw zagranicznych USA. Czy myślał podobnie jak przed laty np. jeśli chodzi o Bliski Wschód?
    *- patrzyłem i pytałem się :”skądś znam tą twarz”…

  304. gotkowal
    22 września o godz. 18:30
    no pasaran

  305. @wbocek
    Ogryzam paznokcie w podnieceniu oczekując odpowiedzi profesora Cieślikiewicza. Myślę, że reszta naszego gangu emerytów też spać z podniecenia nie może.

  306. No to i ja zajmę stanowisko w sprawie medialnych raportów na temat porywających prądów:

    http://phdcomics.com/comics/archive.php?comicid=1174

  307. @gotkowal 22 września o godz. 18:30 i inni

    Czyli „rip tides” owszem występują na Bałtyku, ale raczej po stronie otwartego morza, czyli wschodniego polskiego wybrzeża? A Pombocek ich nie nigdy widział od strony Koszalina, czyli zachodniej? O to chodzi?

  308. P.S. Pardon, pomylił mi się wschód i zachód. Ale to detal 😀

  309. zezem
    22 września o godz. 18:31

    Senator Kerry myślał bardzo podobnie w 2004, kiedy ubiegał się u prezydenturę jako kandydat demokratów. Chciał zakończyć ledwo rozpoczętą wojnę w Iraku. Mimo że kraj był w stanie wojny (nie zmienia się koni … itp), Kerry z przystojnego i elokwentnego młodzieńca zdążył zmienić się w zadufanego nudziarza, prawica zrobiła z niego wroga Ameryki i nie-patriotę (za tę krytykę wojny wietnamskiej, która leciała w tv na okrągło), to i tak przegrał te wybory o włos. Poszło o jakieś 100 tysięcy głosów w Ohio.

    Za drugiej kadencji Obamy został ministrem spraw zagranicznych (na miejsce pani Clinton), ale chyba już dużo nie mógł ani naprawić ani zepsuć. Obama trzymał się z daleka od interwencji, co i tak miano mu za złe. Jak również ekstensywne użycie dronów. Nie sądzę żeby Kerry został zwolennikiem interwencji, na Bliskim Wschodzie, czy gdzie indziej. Uważa się go też za głównego architekta porozumienia z Iranem. A to chyba jest coś.

  310. A tutaj miejscowe newsy o tych prądach:

    http://abc7chicago.com/news/life-threatening-waves-rip-currents-lead-to-swim-warnings-bans/2257326/

    „Friday, July 28, 2017 CHICAGO (WLS) Swimmers and beachgoers are being advised to stay out of Lake Michigan Friday and Saturday because rip currents are creating dangerous swimming conditions.

    Thursday night, three teenagers were rescued in the lake near Ogden Dunes in Indiana. The current pulled them away from shore as they yelled for help. Good Samaritans heard them and pulled them out before first responders arrived.

    Rip currents are strong channels of water around sand bars or low spots that can drag swimmers into deeper water, National Weather Service says. Structural currents occur near piers or other structures and also sweep swimmers out into deeper waters.”

  311. @anumlik
    22 września o godz. 18:33

    Jako niespotykanie spokojny człowiek zagryzłem tylko wargi do krwi i wstrzymałem oddech na półtorej minuty (!) po czym udałem się na spacer zdrowotny (nie wolno mi za długo siedzieć przy biurku).
    A teraz niespodziewanie zapowiedzieli się na weekend goście (pojawią się dziś o 22) więc jakoś przetrzymam do poniedziałku.
    A potem się zobaczy 😉

    @zezem
    22 września o godz. 18:31

    Ten Kerry miał wtedy świetną, bardzo emocjonalną mowę. A potem go perfidnie zapytano, na jakiej podstawie oskarża armię amerykańską o zbrodnie wojenne i musiał przyznać, że znał je z drugiej ręki, sam nie był świadkiem. I takie zbrodnie jak My Lai i wiele podobnych, nigdy nie zostało ukaranych, a jeśli już (za My Lai tylko jeden został oskarżony) – to symbolicznie.

  312. Czyli pombocek nie widział tych riptajdów, ale nie widział ich gdzie indziej, niż one są?

  313. Kostka
    22 września o godz. 18:18
    He he, mi nie starczyło odwagi na film, nawet jeden odcineczek, a książkę to musiałam odchorować. Ja w ogóle mam małą tolerancję na takie rzeczy. Nawet „Mad Men” nie zniosłam, może ze dwa odcinki, a to przecież najrzeczywistniejsza rzeczywistość, tyle że z lat 50tych.
    Spieszmy się kochać wolność, tak szybko odchodzi.

  314. Filmy czy ksiązki czy inne wojenne relacje.
    Czy i kogo one nauczyły?

    Otóż nauczyły, nauczyły. Głównie polityków;

    1. Aby pobór zastąpić armią ochotniczą a jeszcze lepiej „cywilnymi” najemnikami.
    Armia z poboru ma wady. Istnieje p-o, wprawdzie niewielkie, ale jednak, że dziecko/wnuczek polityka może dostać powołanie do woja i może wylądować tam, gdzie latają kule.
    Podobnie jak dzieci/wnuki wyborców.
    Którym to wyborcom nie można tak jak w przypadku armii ochotniczej zamknąć buzi stwierdzeniem „widziały gały co brały” i „było nie zaciągać się do woja”.

    Najemnicy są jeszcze lepsi, bo jeszcze mniej pyskują oni i ich rodziny. Wysoka dzienna stawka skutecznie ucisza.

    A już zupełnie cudowne są drony. Zero strat ludzkich! Zero odpowiedzialności!

    2. Aby ocenzurować informacje na temat toczonych wojen. Embedded journalism. Zakaz fotografowania wracających trumien. Zakaz przebywania i dostępu do obszaru działań wojennych dla nieswoich i niesprawdzonych mediów. Nagonka i szczucie i wyzywanie od zdrajców i obcych agentów wszystkich dziennikarzy, którzy ośmielili się przekazywać cokolwiek poza cenzurą.

  315. Na marginesie
    22 września o godz. 18:49
    Jedyna metoda, to przyłapać drania-tidesa na gorącym uczynku. Na plaży w Gąskach, Unieściu czy Łajzach. Ale to już w przyszłym roku. O ile będzie pogoda na currenty, przy morzu płaskim jak stół – nie chadzają.

  316. @Na marginesie
    22 września o godz. 19:06

    Pombocek już parę razy powiedził, że my się tu wymądrzamy na zupełnie inny temat, a on chce obalić mit „powracającej fali” (prądu zwrotnego), która rzekomo porywa ludzi z plaż bałtyckich i unosi w nieznane.
    Ja już się poddałem kilka razy, a gryźć się za bardzo nie powinienem, bo dali mi środek na zmniejszenie krzepliwości krwi 🙁

  317. @isabella,@Tobermory
    Inny „szczegół” niezwiązany bezpośrednio z „Vietnam” to wypowiedzi polityków będących niegdyś b. wysoko na świecznku na temat aktualnej polityki, jej prowadzenia. Wypowiedzi te są bardzo krytyczne np. Henry Kissinger o…

  318. @zza kałuży
    22 września o godz. 19:13

    Tak, to był wielki błąd – pokazywać trumny i worki ze zwłokami wracające z Wietnamu i pozwolić na bezpośrednie relacje niezależnych dziennikarzy.

  319. Na tej samej zasadzie jak najemnicy pojechali polscy żołnierze na „misje”. Na ochotnika, za pieniądze, a potem niech się sami o swoje traumy martwią.

  320. @Tobermory 22 września o godz. 19:02

    Szermowanie emocjonalnym stosunkiem do „naszych chłopców” w kontekście zbrodni wojennych i międzynarodowych zbrojnych awantur jest wypróbowaną taktyką, nie tylko w USA. Na początku inwazji na Irak kraj zaroił się od billboardów „We support our troops”. Były wszędzie. Wystawiali je na swoich posesjach prywatni właściciele budynków. A nasz samochód z kanadyjską rejestracją wywoływał uwagi w rodzaju „nie boicie się tutaj pokazać?” Jean Chretien, ówczesny premier Kanady, odmówił wysłania wojska do Iraku – stąd nienawiść i zarzuty tchórzostwa.

    Wzmożenie wśród „ludu” było niebywałe, przy czym stopień wzmożenia był chyba proporcjonalny do poziomu prymitywizmu czerstwych matołków. Pamiętam wywiad ze średnio młodym osobnikiem, który oświadczył, że natychmiast zaciągnie się do wojska, bo chce przywalić „wrogom ojczyzny”. A jakim wrogom? – zapytano. A wrogom! – zaperzył się pytany. Taki był wtedy ogólny nastrój; prosty lud poczuł się spostponowany i koniecznie pragnął kozła ofiarnego. Brzmi znajomo?

  321. Na marginesie
    22 września o godz. 19:26
    „prosty lud poczuł się spostponowany i koniecznie pragnął kozła ofiarnego. Brzmi znajomo?”

    To nie jest do końca porównywalne z obecną Polską, jeśli to masz na myśli, bo jednak 911 był ogromną traumą. Wielu młodych mężczyzn zaciągnęło się na ochotnika do armii, żeby bronić ojczyznę (tudzież zemścić się, jak kto woli). A potem cynicznie wysłano ich do Iraku, kłamiąc po drodze.

    Ja nie czuję niechęci do tych młodych ludzi. Ojczyznę zaatakowano, więc oni stawili się do obrony (Niektórzy rezygnując z dostatniego, bezpiecznego życia). Czy nie czym innym było powstanie warszawskie? Pretensje mam raczej do tych, którzy ich podle wykorzystali. I tak naprawdę wysłali na śmierć lub kalectwo. Zupełnie po nic.

  322. W tej wczorajszej dokumentacji wspomniano też o młodych ludziach z USA szukających schronienia przed poborem przede wszystkim w Kanadzie. Z 30 tysięcy uciekinierów tylko 1/3 znalazła tam zajęcie i mogła zostać dłużej. Jeden z nich, uchodzący w oczach rodziny i kolegów ogólnie za tchórza, uznał tę ucieczkę za najodważniejszy czyn swego życia.
    Jednocześnie 30 tysięcy młodych Kanadyjczyków zgłosiło się na ochotnika walczyć w Wietnamie z Vietcongiem.

  323. @izabella
    22 września o godz. 19:48

    A nie było to tak, że wielu młodych, słabo wykształconych Amerykanów z biedniejszych rodzin wybierało armię jako szansę na zdobycie zawodu i w miarę spokojne życie, a tu się okazało, że jest wojna i swoje trzeba odsłużyć nie w jakichś amerykańskich koszarach w USA lub w Niemczech, lecz w Iraku lub Afganistanie 🙁

  324. izabella
    22 września o godz. 19:10

    😉

    „Freedom, like everything else, is relative.” Tyz z Margaret Atwood.

  325. Tobermory
    22 września o godz. 19:57

    Ano było i tak jak mówisz. I armia płaci też za studia, jak kogoś nie stać. A nielegalnym emigrantom obiecano obywatelstwo za służbę. Ale wielu też się zaciągnęło po 911. Znamienna była historia Pata Tillman’a, zawodowego futbolisty, z szansą na karierę, sławę i pieniądze. Zaciągnął się w 2002, wysłano go do Iraku, zginął w 2004 w Afganistanie, zabity przez swoich (friendly fire). Rodzina dowiedziała się prawdy po wielu latach.

    Co do tych co uciekali do Kanady przed poborem, młody Bush W. nie musiał uciekać, bo po znajomości dostał się do Gwardii Narodowej w Teksasie. Cheney też uniknął wojny. Na wojnę chyba powinni prowadzić kraj tylko tacy politycy, którzy ją widzieli na własne oczy. Wtedy na pewno byłoby mniej wojen.

  326. Niestety, rozmawiacie, Towarzysze, jak Polak z Niemcem. Z tym że ja – Niemiec, bo wiem dokładnie, o czym mówię, Wy – nie. Powtarzam po raz 1860.: Moim tematem był medialny „prąd wsteczny” u brzegów Bałtyku, a nie żadne rozrywające serca kuranty. Jeśli media uważają, że to to samo, to ich rzecz, nie moja. Spróbowałem pstryknąć najważniejszy kawałek w materiale z „Angory”. Początek, który się nie z mieścił na fotce jest taki:

    „Prąd rozrywający (ang. rip current) (A po co wyjaśnienie, jak jest po angielsku, a nie na przykład po japońsku? – JP), nazywany też strugowym i wciągającym, skierowany jest prostopadle od brzegu. Występuje najczęściej przy…”

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6468675467655102770?icm=false&iso=true&authkey=CNT6rZK-38vFPA

    Ów kurant w „Angorze” (to przedruk) jest traktowany tak samo jak „prąd wsteczny” i tak samo niby-powstaje:

    „W normalnym trybie fale docierają do brzegu górą i po załamaniu na brzegu wracają przy dnie w głąb morza”. Jezuuu! Fale wracają przy dnie! Coś jak Jezus chodzący po powierzchni.

    Nic się na brzegu nie załamuje. Tyciusieńka faleczka rozpływa się po plaży i jako cienka tafla wody – a nie żadna fala! – wraca siłą grawitacji do wody i 5 cm od brzegu przestaje wracać: miesza się z resztą wody i przestaje istnieć jako odrębne zjawisko. Tymczasem media robią z tego prąd prujący 1-2 metry na sekundę! Z czego to prucie? Jaka siła je wytwarza? Jeśli ktoś z tafelki wody tworzy w swej egzaltowanej wyobraźni PRĄD, to nie ma pojęcia, co to prąd.

    Pieprzysz, anumliku, jak stara fujara Tarahumara. Nie żyję na codzień żadnymi prądami, bo prócz kanału Jamneńskiego mój okręt nigdzie prądów nie doświadcza, a zwróciłem tylko uważną uwagę na typowy medialny bełkot ludzi, którzy nie wiedzą, o czym plotą. Przykładem takiego bełkotu jest właśnie sfotkowany fragment. Skończyłem z prądami i z głupim paplaniem wciąż nie na temat. Ja wiem, czego nie doswiadczałem w morzu przez 60 lat od Gdańska Stogów, przez Hel, Władysławowo, Łebę, Rowy, Ustkę, Darłówko, Łazy, Unieście, Mielno, Sarbinowo, Gąski, Ustronie Morskie, Kolobrzeg i tylko dla porządku zwróciłem się do profesora, towarzysze natomiast wyłącznie czytają, żeby mi dowalić. Z bożą pomocą kończymy temat.

    Gotkowalku, pani Ogórek to też doktor, a pani Pawłowicz – jeszcze wyżej.

  327. @izabella
    22 września o godz. 20:09

    Podobno były takie czasy w historii ludzkości, że wódz biegł/jechał na czele wojska w bitwach i jako pierwszy się potyczkował. I jeżeli przeżył, to wiadomo było, dlaczego jest wodzem.
    A J. Kaczyński jest wodzem, bo przeczekał pod pierzyną wprowadzenie stanu wojennego, czym wykazał swą wyższość strategiczną. Taka wicie przewrotna logika katolicka w Tym kraju.
    Kiedyś czytałem – niechcący, bo omijam książki historyczne szerokim łukiem – dokument, o niezwykłej aktywności ucieczkowej rządu II RP w 1939 roku. Dzielni chłopcy, udało im się.
    No to, „Czerwone wino pod Monte Cassino!”.

  328. @izabella, Tobermory
    Mnie chodziło głównie o cynizm polityków, którzy parli za wszelką cenę do wojny w Iraku – podczas gdy Irak nie miał nic wspólnego z 9/11. Bush junior i „born-again Christian” wierzył, że Saddam jest wcielonym złem, przy czym (ach, ach!) dybał wczesniej na tatusia-Busha. To była osobista chimera B. juniora, z elementami oblakanego religianctwa. Terrorystów tak naprawdę sponsorowali przyjaciele rodziny z Arabii Saudyjskiej, ale Saudyjczyków nie wolno było tknąć – bo łączyły ich z Bushami wspólne interesy – naftowe.

    A beznadziejnie durni „patrioci” z tzw. dołów społecznych po prostu chcieli komuś przywalić – wszystko jedno, komu. Całkiem podobnie, jak wielu polskich pat-RYJ-otów obecnie chce dokopać Niemcom i Brukseli. Traumy nie kwestionuję, chodzi mi o to, że subiektywne poczucie krzywdy wywołuje emocjonalne reakcje niemające nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.

    Przy okazji, widząc tego odmóżdżonego osiłka, który rwał się do woja – i do odwetu – pomyślałam, że danie mu do ręki broni będzie równoznaczne z wręczeniem małpie brzytwy. Wyczyny wojsk USA tu i ówdzie raczej potwierdzają tę diagnozę. Macie rację, że wojsko daje ubogiej młodzieży szanse zdobycia wykształcenia – widziałam wywiad z matką, która sama zachęcała dzieci do skorzystania z tej szansy. Po czym syn zginął w Iraku. A matka trafiła na ekran TV, bo brała udział w jakiejś manifestacji – przeciwko wojnie.

  329. @wbocek
    22 września o godz. 21:33

    Nie jestem tak zwodowany, jak Ty, ale wody się specjalnie nie obawiam i dokonałem – niezależnie od obecnych dywagacji – nieco prób w różnych akwenach (Bałtyk, m. Północne, m. Śródziemnomorskie, Atlantyk i Pacyfik), a to pływackich, a to na materacu nadmuchanym, a to na łódkach różnych ręcznie napychanych. Jestem mało obyty z wodą, więc wiele nie ryzykowałem, ale żaden prąd wszeteczny mnie nigdy nie porwał. Ani porwać nie próbował.
    Co oczywiście o niczym nie świadczy, bo może jako próbek nie byłem reprezentatywny – być może trzeba wierzyć.
    Chcę w ten sposób wyrazić poparcie dla szanownego wodniaka i zaproponować, by nie wszystko brał całkiem poważnie, a zwłaszcza życie.

  330. @wbocek 22 września o godz. 21:33
    Prądy wsteczne, czyli prądy przybojowe?
    „Prądy wodne są niebezpiecznie nie tylko w rzekach, ale i na Bałtyku. Szczególnie te wsteczne czyli tzw. fale przybojowe. Pojawią się już przy silniejszych wiatrach. Płyną w kierunku lądu i załamują się na głębokości ponad metra. Wówczas masa wody zostaje wyrzucona na plażę i wraca z siłą w głąb morza. Kiedy się załamuje, potrafi przewrócić stojąca w wodzie osobę i zabrać ją ze sobą nawet na kilkadziesiąt metrów. Jeśli chcemy się przed nią ustrzec, najlepiej nie wchodzić do wody. Kiedy taki prąd pojawia się nad wybrzeżem, kąpiel jest zakazana.”

    Czytaj więcej: http://www.gp24.pl/pomorze/art/4812507,na-plazy-uwazaj-na-prady-moga-wciagnac-do-morza-wideo,id,t.html
    Czyli w pigułce chodzi o to, że riptides i prąd wsteczny to dwie różne rzeczy?

  331. Nie wytrzymałem. Jeszcze na dobranockę ciekawostka. Stoję po pas w wodzie jakieś 40 metrów od brzegu blisko głupiego falochronu. Brzeg w okolicy falochronu zmienia się po każdym sztormie lub większym wietrze: raz jest 10 metrów od falochronu, innym razem – 50 metrów. Stoję na wysokości falochronu lub się przesuwam dalej w stronę morza. Ręce mam zajęte trzymaniem zmartwiona, więc nie mogę sobie nimi pomagać w utrzymywaniu równowagi, a mimo to nic mnie nie porywa. Tylko nogi zajęte są podskakiwaniem, żeby mi zmartwiona nie zalało. Filmik pokazuje realną falę powracającą odbitą od falochronu. Przy sztormach ta fala idzie WIERZCHEM, a nie przy dnie w stronę morza i po jakich 50. metrach jest gaszona przez falę z morza. Nie tylko ja tu sobie baraszkowałem, są też inni – ale nikogo nie porwało. Prędzej Cyganka porwie. Ale to też bajka.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6468695778257566098?icm=false&iso=true

  332. @Na marginesie
    22 września o godz. 21:46

    Po pierwsze, nie oczekuj od żołnierza delikatniości. On jest od tego, by niszczyć i zabijać, bo inaczej to jego zabiją. A chyba nie chcesz, by „nasi chłopcy” ginęli?!
    Po drugie, jakoś nikt oficjalnie nie pyta, dlaczego nastąpił 9/11? Może jednak USA kogoś odpowiednio wqrwiły?
    Po trzecie, rola żandarma światowego przejęta dobrowolnie przez USA po II WŚ kosztuje. I ktoś musi te koszta ponieść.
    Po czwarte, jak za długo jest spokojnie, to spadają zyski, a to nie jest dobre dla demokracji a’la USA. Więc musi być wojna.

  333. Na marginesie
    22 września o godz. 21:58

    Namarginesko umiłowana w Panu, mówiłem, że nie wiem, co to prąd rozrywający. Wiem tylko, że pleciugi z mediów używają pojęć „prąd rozrywający” i „prąd wsteczny” zamiennie, jakby to było to samo. „Prąd wsteczny” jest wymyślonym idiotyzmem powtarzanym bezmyślnie przez bezmyślnych powtarzaczy. Ja powiedziałem tylko, że taki prąd jak go przedstawiają media, nie istnieje, bo nie ma z czego zaistnieć. To strach i kotłowanina wody przy większych falach go stworzyła. A fala powracająca przy dnie to durnowatość do osiemnastej potęgi. W dodatku przy kanale Jamneńskim bywa fest prąd z samego kanału i też mnie, skórkowany, jak jestem tych 50 m od brzegu nie porywa.

  334. Qba
    22 września o godz. 21:55

    Widzę, że nic Cię porwało, ale bądź uprzejmy nie chrzanić o niebraniu życia na poważnie. To tylko takie zagadanie nic nie znaczące. Jak mogę niepoważnie rozwiązywać jakikolwiek problem? Czy w ogóle ktokolwiek to potrafi? Niepowaga to zjawisko społeczne, trochę dla popisu. Byleś kiedy niepoważny sam ze sobą? Żartowałeś do siebie, śmiałeś się jak głupi do sera? Bo jak tak, ale to zawsze krótkie nastroje.

  335. @Qba 22 września o godz. 22:19
    Słyszałam zapewnienia, że np. w lotnictwie nadal stosuje się rozwiązania z czasów II wojny – i wynalezione na potrzeby tej wojny właśnie. Inaczej mówiąc, wojna napędza gospodarkę i zbiorowo bardzo dużo tej wojnie zawdzięczamy. Podobnie I wojna światowa przyczyniła się do równouprawnienia kobiet – bo musiały być czynne zawodowo, skoro brakło mężczyzn. Inaczej musiałyby jak zwykle siedzieć w domu. To w sumie prawda, że nie ma tego złego, co by nie miało jakichś dobrych stron. Zwłaszcza, jeżeli wojna toczy się w za górami, za lasami i giną tylko jakieś ciemnoskóre cudzoziemce. 9/11 w USA był takim szokiem m.in. właśnie dlatego, że ktoś podłożył im świnię na ich własnym terytorium, które zawsze uznawali za bezpieczne.

  336. @wbocek
    22 września o godz. 22:22

    Wyobraźmy sobie brzeg morza, który nie jest całkiem plackaty, a ma po 5 metrach lekką zapaść, np. 1 metr. Czyli idąc w wodzie od lądu po 5 metrach zapadasz się sporo. Takie głębie lokalne występują – spotkałem, na szczęście przeżyłem.
    Teraz zrywa sie większy wiatr, który po jakimś czasie powoduje powstanie większych fal. Takowa, napotkawszy próg, przelewa się przezeń. I pociągą za sobą nieco wody (fizyka). Czyli wyciąga ją spod progu. Powstaje ubytek, który jest zapełniany zarówno od strony morza, jak i lądu przez powracającą z plaży falę. Jeżeli akurat fala morska ma dołek, to cały ubytek zapełniany jest przez powracającą wodę z plaży. Może powstać całkiem pokaźny prąd. Teoretycznie może się zdarzyć. Czy trzeba z tego robić religię? To już inna dyskoteka.

  337. @wbocek 22 września o godz. 22:22
    Czyli po prostu ten „prąd wsteczny” to taki strach, który stał się ciałem?

  338. @wbocek
    Nie pieprzę, Jamnejski Falochronie jak stara fujara Tarahumara, a przeżywam (to zwieńczenie pieprzenia, jakbyś nie kumał) Twoje wzmożenie falami morskimi, którego szczyt amplitudy akurat mamy okazję zaobserwować. A że objawia się to przeżywanie nieeleganckim ogryzaniem pazurów? Nic na to nie poradzę. Anumlik czasem jest też mało elegancki. Ale pamiętaj, Jamnejczyku rip currentem poprzez ćciny napędzany: Jestem Tobą! Howk! oraz Ament!

  339. @wbocek
    22 września o godz. 22:30

    Przepraszam, znowu nieprecyzyjnie napisałem. Chodzi mi o to, że jednak każdy człowiek jest nieco inny (pomijamy tu katolików i innych fanatyków), zatem trudno wymagać, by każdy traktował wszystko tak, jak Ty. Zatem trochę więcej luzu, bo Twoje problemy nie muszą być naszymi problemami, choć oczywiście kibicujemy Tobie wiernie.

  340. Na marginesie
    22 września o godz. 22:36

    Namarginesko, padam na twarz przed Tobą, wierząc, żeś jest TĄ osobą. Ujęłaś to najwłaściwiej ze wszystkich. Teraz mogę spokojnie, a nawet z radością umrzeć. Przynajmniej do rana.

  341. @Na marginesie
    22 września o godz. 22:35

    Wojna napędza gospodarkę, ponieważ ma odpowiednie fundusze (np. projekt Manhattan). W czasie pokoju równie szybki postęp też jest możliwy (pisałem o Japonii), ale trzeba dać mądrym ludziom szansę. Podobno niejaki Napoleon, w przypadku ataku, rozkazywał – osły i uczeni do środka. Polska tego nie chwyta i wyrzuca co lepszych – w 1968 żegnałem wielu naprawdę świetnych, m. in. współtwórcę polskiego lasera. I tak jest cały czas.
    Moje doświadczenie z PRL jest negatywne – lepszych promowano dyplomami z wyróżnieniem, ale nic poza tym. Co nam zatem pozostało? Założyć rodzinę i kombinować, albo uciekać. „Co należy robić, gdy wieje wiatr ze wschodu? Wiać razem z nim.”
    Religianctwo zwalcza egoizm, który może być niebezpieczny dla parafii. Ale właśnie egoizm pozwala istnieć rodzinom. Aliści, nezależnie od kk, czy innych sekt.

  342. Qba
    22 września o godz. 22:36

    Chodzi o to, Qbku, żeby sobie nie wyobrażać, co być może, lecz doświadczać tego co jest. Z dnem w morzu przy brzegu bywa różnie, ale bez powodu dołki się nie robią – one się robią przy przeszkodach, np. przy falochronach, ale o tym łatwo można się dowiedzieć. Zresztą co tam dowiedzieć. Trzeba się nauczyć pewnie pływać i chrzanić wszystkie górki i dołki razem wzięte.

    Mogę powiedzieć, jak wykorzystywaliśmy łodzią dołki przy falochronach. Zdarzało się po fest sztormie, że przestrzeń między falochronami była tak zamulona, że nie szło łodzią wyjść. Dupa siedziała na piasku i tylko się człowiek dookoła kręcił. Wstecznym biegiem by się wyszło, bo śrubą ciągnie rufę do góry, ale przy dużej fali, idąc tyłem w morze można się było jaką grzywą zalać, Więc się zdarzało, że z trudem podchodziliśmy do samych falochronów i bardzo uważnie obserwując fale, żeby nas jaka większa nie pieprznęła o falochron, dawaliśmy rurę i wyskakiwaliśmy w morze właśnie rowem pięć centymetrów burtą od falochronu.

  343. @wbockowi na sen i niech Cię kołyszą ćciny:

    Hej, bujnął ci mnie bujnął
    Przyjamnejski current.
    Hej, piach spod nóg mi szurnął
    Wpadłem w wielką dziurę.

    Ale sam se z niej wylezę. O!

  344. @anumlik
    22 września o godz. 23:03

    Szła fala za falą
    Brzeg się dzielnie bronił
    Przed Richtera skalą
    Nisko się pokłonił
    I rzekł, że wbockowe
    Wodne dywagacje
    Mają niepaństwowe,
    A prywatne racje,
    Bo państwo nie po to
    Łoży na naukę,
    By wbocek w ćcinach
    Wynajdował lukę.

  345. @wbocek
    22 września o godz. 23:02

    No właśnie. Ten pieprzony bóg, czy kto to stworzył ten świat, bardzo niejednorodnie pracował – wiadać jak różnie wietrzeją formacje skalne. Sam byś tego nie wymyślił. Bo niby po co? I tak jest też z brzegiem morza. Czasem łagodna plaża, a czasem mniej.

  346. anumlik, Qba

    Towarzysze Poeci, nisko się kłaniam z tej racji, że już leżę, bo obiecałem Namruginesce, że umrę dla niej i przez nią do rana i zmartwychwstanę. Bywajta zdrowe, w dziury nie wpadajta, luk nie szukajta, bo bydzie plajta. Dobranocka. Jutro u nas ciut mniej deszczu niż dziś, a w niedzielę – wcale, i ciepełko 20 stopni. Odmeldowuję się.

  347. @wbocek
    22 września o godz. 23:27

    Śpiji i śnij, bo podobno wszyscy śnią, że jest lepiej. Że psy są syte i bezpchłowe, że prognoza pogody jest związana z rzeczywistością, że ludzie zmądrzeli i w ogóle warto żyć. Czego wszystkim życzę.

  348. @Qba, z godz. 23:16

    Szumi sobie szumi
    Ćcina niewzmożona
    Czasem coś przytłumi
    Czasem przy kimś skona
    Luki kryje w juki
    Welocepedysty
    Który z ćcin nauki
    Motyw ciągnie czysty
    Currentem pędzony
    Przewala on racje
    Grzebie nieboskłony
    Pora na kolację

  349. Dobranoc, ćciny na noc. Niech Was kołyszą ćcinową ciszą 😀

  350. @anumlik
    22 września o godz. 23:39

    Waćpan jakoś z czasem
    Na bakier niestety.
    Myśmy na kolację
    Strawili kotlety.
    A było to, bogać,
    Trzy godziny temu.
    Cóż więc mogę dodać?
    Co komu do jemu?

  351. @Qba 22 września o godz. 23:00
    Religianctwo nie zwalcza egoizmu. Ono po prostu promuje egoizm grupowy – nic dla siebie, a wszystko w interesie religianckiej organizacji. Prymitywne!

  352. Qba – 22:19, Na marginesie – 22:35

    Gdy sie postaracie
    To slusznego macie

  353. To stanie w wodzie. Po co ten staruch w wodzie stoi? Moczy kija? Kijka? Patyczka? Knypka?

    Zadnych osiagniec zyciowych. Co do tego to nie ma nic do owego. Ani dobrego ani zlego

  354. Polsza ma przyjaciela w Jewropie. Jedynego

    „Premier Wegier, Victor Orban, przyjechal do Polski. Rozmawial z premier Beata Szydlo, prezydentem Andrzejem Duda, marszalkiem Sejmu Markiem Kuchcinskim i poslem Jaroslawem Kaczynskim. Tylko po pierwszym spotkaniu byla konferencja prasowa, niewiele z niej sie dowiedzielismy, oboje poklepywali sie po plecach i mowili jacy jestesmy fajni i jaka niedobra jest dla nas Unia. ”

    Ze to oni nie poklepywali sie po plecach, jako dwaj prezydenci, to szok. Cos nie poszlo w krok?

  355. Nie moglo pojsc w krok. Orban ma piecioro dzieci. Piecioro dzieci vs kot?

  356. Czy miedzygenderowe poklepywanie sie po plecach – pan prezydent innego panstwa i pani premier innego panstwa wala sobie po lopatkach – uchodzi w dzisiejszym swiecie?

    Warto sie zastanowic nad ta ogromnie wazna kwestia

  357. Na youtubie jest wszystko:

    https://www.youtube.com/watch?v=RJ4hcaJ91TY

    ale ten wykład mi się bardziej podoba

    https://www.youtube.com/watch?v=M9OMIKsTuqY

  358. Orban to jest dzieciowy cienias. Każdy głupi umie sobie poradzić zaledwie z piątką dzieci.

    Duduś z Dudusiową takie prawdziwe katoliki, że ósemkę mają.

    Żadnych gumek ani spiralek ani pastylek ani implantów ani żadych żelów czy innych przestępstw przeciwko katolickiej nauce o planowaniu rodziny Dudusiowa nigdy-przenigdy nie stosowała ani Dudusiowi nie kazała.

    Dudusie tylko tak dokładnie temperaturę sobie mierzyły i przezroczystość oraz lepkość tego, no jak mu tam monitorowały.
    I na wykresie zanaczały. I te dni liczyły, w przód i w tył a pomiędzy to nic, ani mru mru nawet.

    Teraz po parafiach mogłyby jeździć i na kursach przedmałżeńskich uczyć, takie są wyedukowane.

    Jednego tylko nie rozumiem… dlaczego takie patentowane katoliki miałyby mieć tylko na jednego katolickiego dzidziusia ochotę?
    Mnie ksiądz wiele razy z ambony mówił, żeby płodnym być i Polaków płodzić bo Polaków w Polsce mało. Nie w jednym kościele i nie z jednej ambony tak mówili, tak więc uwierzyłem i się rozmnożyłem.

    A Dudusie się jakoś tak zdechle rozmożyły. Nawet nie reprodukcja prosta. Może biedne były bo bo niewykształcone? Może ich rodzice, czyli dziadkowie, biedni byli jak te kościelne mysze bo także niewykształcone? Nie mieli jak pomóc, rozumiem. Z tym wychowaniem katolickiego potomstwa. Acha.

    Kaczyński bezdzietny, do tego żadna baba go nigdy nie chciała, czyli psychopata i to taki oczywisty. Bez wątpliwości.

    Jego braciszek tylko jedną katoliczkę spłodził ale za to jaką patentowaną katoliczkę! Pierwszą Puszczalską Polski! Co za wzór katolickiej moralności i wierności małżeńskiej!

    Dudusie – jedna zgiła córeczka. Klasyczny przypadniaczek? Rubryczki w tabelkach w Excelu sie Dudusiom pomyliły? A może to było starannie zaplanowane dziecko-zabaweczka?

    Szydło – nieco lepiej, dwóch synów, czyli standardowy katolicki komplet; wcześniaczek i przypadniaczek.

    A Orban nie dość że ma piatkę to jeszcze atomową mu Ruskie wybudują. No kurcze flak, co to za sojusznik?! I jeszcze kalwinista, tfu, na psa urok!

  359. @zza kałuży 23 września o godz. 2:50

    Za to na katolicką tresurę do prokreacji nigdy nie jest za wcześnie, co to to to nie!
    http://natemat.pl/218227,sensacyjne-doniesienia-tok-fm-rzad-pis-chce-wprowadzic-do-szkol-lekcje-prokreacji

  360. @zza kałuży
    23 września o godz. 2:25
    Myśmy już to przerabiali niejednokrotnie. Żadne rip currents, co to to nie. Prąd wsteczny jako niepoprawne językowo nazwanie zjawiska, które nie występuje na Jamnie ani w okolicach i którego nie doświadczył nasz doświadczony pływak. Reszta się nie liczy.

  361. Ze to wam sie jeszcze chce o rip current marudzic. Zeby chociaz bylo z kim

  362. Nowa wiesc o nowym lotnisku w Baranowie. Tym co ma powstac za 10 lat

    http://www.centralnyportlotniczy.org/

    Najsampierw podano, ze ma ono byc w Baranowie. Zaraz potem ktos sie chyba zorientowal, ze „Lotnisko Baranow” dosyc slabo brzmi. Przerobiono wiec na: „Stanislawow w gminie Baranow”. I wtedy ktos zapytal: to owieczek w tej gminie wogole nie ma?

    Lokalni mieszkancy i samorzadowcy kompletnie zaskoczeni. Nikt ich nie pytal ani nie uprzedzil o niczym. Pewnie zwyczajowo juz. Baranow sie bowiem raczej nie uprzedza o zarznieciu

  363. zza kałuży – 2:50

    „Kaczyński bezdzietny, do tego żadna baba go nigdy nie chciała, czyli psychopata i to taki oczywisty. Bez wątpliwości.”

    A jesli by jakies watpliwosci byly to lekturze tego blogu by dawno temu ustapily

  364. Ewa-Joanna
    23 września o godz. 3:41

    Żebyś Ty choć, Szanowna Chodząca Do Góry Nogami rozumiała, co jest tematem – jest nim otumanianie całej Polski nieistniejącym zjawiskiem, zwalanie na nie przyczyn tonięcia, których jest tyle, ile jest topielców w sezonie letnim, a najważniejsza – odwracanie uwagi od tego, że Polacy to fizyczne ofermy, pływają jak siekiery i zamiast się uczyć pływać, debatują o prądach wstecznych i innych wymyślonych straszydłach. Od lat drę się, by budować – choćby skromne, choćby tylko otwarte letnie baseny, gdzie nawet najbiedniejsze wiejskie dziecko nauczy się dobrze, pewnie i śmiało pływać. Postuluję też, by świadectwo ukończenia szkoły podstawowej oznaczało automatycznie, że absolwent jest dobrym pływakiem. Postuluję też, by wszystkie dzieci umiały PRAKTYCZNIE udzielać pierwszej pomocy. Na dużą skalę robi to Owsiak, ale to powinno robić państwo! W PRL było mnóstwo kursów BHP, które były tylko odfajkowywaniem pozycji i niczego nie uczyły, nie wyrabiały nawet prostych umiejętności wykonywania sztucznego oddychania i masażu serca. Ukończyłem morski kurs indywidualnych technik ratunkowych, który niczego nie uczył, bo były to wyłącznie wykłady!

    Tłum gapiących się dorosłych i dziesięcioletnie dziecko udzielające pierwszej pomocy nieprzytomnemu człowiekowi na ulicy może jest zapowiedzią lepszego. Dorośli nie są winni, bo nikt ich nie uczył, a dziecko widać było już nieźle przeszkolone. Zadaniem edukacji – również medialnej – nie ma być niekończące się straszenie ludzi cudami, duchami, lecz dawanie wiedzy i umiejętności dających orientację w świecie i pewność siebie. Pewność, a nie trzęsienie się przed jakimś zafajdanym „prądem wstecznym”. W swoim filmiku tego prądu nie znalazłem, ale powiedziałem, że będę szukał dalej i że nie ma siły, że znajdę w Polsce coś wstecznego. No i znalazłem. Na blogu ateistów.

    Prócz Tanaki, nikt nawet nie próbował analizować tej durnoty – „prądu wstecznego” – o której mówiłem. Ale wykpić – a jakże, wsiegda gotowy. Dlaczego? Bo nikt nie miał pojęcia, o czym mowa i mieć nie chciał, zero własnych doświadczeń – sami papierowa gadka i wierzący w bzdury oraz cuda ateiści. Ot, tacy jak choćby Ty czy młodszy sikawkowy z zadupia Dolnego Orteg, główny blogowy specjalista od grzebania w okolicy rozporka i krocza i takiegoż żartowania.

    Polskie publiczne nauczanie nastawione jest na straszenie, niekończące się, jałowe, bo słowne – ostrzeganie, budzenie nieśmiałości, niby-ostrożności. Polega na uczeniu lękania się, a nie – śmiałości, trzeźwego analizowania, pewności siebie, odwagi.

  365. @wbocek
    23 września o godz. 9:07

    Popieram w całej całości! Szkoła powinna uczyć – jak się uczyć. Oraz wielu podstawowych umiejętności, które wymieniłeś, a także np. jak korzystać z informacji wszelakiej. Czyli przygotować do życia codzienno-praktycznego. Ale chyba się nie uda, bo teraz bozia wszystko załatwi. Nie darmo mu przecie katoliki Polskę oddały.

  366. @Na marginesie
    23 września o godz. 0:15

    Wybacz, aliści egoizm jest rodzajem indywidualizmu, bo „ego” znaczy „ja”, zatem nie może być egoizmu grupowego. Może być grupa egoistów, ewentualnie grupoizm. Dlatego twierdzę, że kk zwalcza egoizm, który jest m.in. istotną przyczyną postępu.

  367. Qba
    23 września o godz. 9:48

    Proszę, Qba, wiadomość z msn:

    >10-latka reanimowała noworodka i wezwała pogotowie. Policjanci okrzyknęli ją „bohaterką”<

    Tak właśnie, psia jego mać, ma być, a nie jakieś "Uważajcie na prąd wsteczny", "Nie wchodźcie", "Nie skaczcie", "Nie pijcie", "Nie kwaczcie", "Nie kraczcie", a Bozia wam błogosławi i będziecie mieli nagrodę w niebie. Tylko trzeba trzy razy oglądnąć się za siebie, splunąć przez lewe ramię, zamknąć oczy i posmarować kocim gó…

  368. wbocek
    23 września o godz. 9:07

    Popieram postulaty nauki pływania w każdej szkole (choć być może problem jest z kosztem bo w UK też nie jest to standard). Ale gdyby tak zamienić lekcje religii na naukę pierwszej pomocy zamiast zostawiać reanimacje w rękach bozi? Mój młody (7.5) czyli tutejsza klasa czwarta już w zeszłym roku zaczął kursy pierwszej pomocy. Na ile byłby w stanie komukolwiek pomóc jest kwestia mocno dyskusyjna ale przynajmniej krok po kroku wbija się w małe lepetyny jak rozpoznać oznaki zawału, jak pomóc tamowac krwotok albo ułożyć delikwenta w bezpiecznej pozycji. A przede wszystkim jak zadzwonić na pogotowie i opisać co się dzieje ( dzwonienie ćwiczą już od pierwszej klasy).

    W czasach mojego dzieciństwa nad Narwia utoniecia przyjmowało się niemal jak coś naturalnego. Latem zwalalo się przyczyny na „prąd ” ktory porwał, „przykose” albo „wiry”. Albo „bo un po pijaku poszedł pływać ” albo bo „skoczyl na główkę a tam było za plytko”. Zimą zaś „bo lód był za cienki w tym miejscu” albo „bo nie zauważył ze ten tego przerebel tam byl”. I to pomimo tego w PRLowskiej szkole straszono nas wszystki powyższymi zagrożeniami (za wyjątkiem plywania po pijaku)

  369. Dzwonić mi zabroniono
    Odrzekł kurant wsteczny
    W ciszy. Nad Jamna tonią
    (jak miecz obosieczny
    stał on: siekł ale nie ginął).
    Czekając na Sąd Ostateczny
    Wbocek racje niósł nad ćciną
    Bając baj swój bajeczny.
    Zginął przygnieciony kpiną
    Kurantowych dzwoneczków.
    Poprzez Jamna tonie
    Bacz ty (śpiewający nad kałużą),
    Bez miłosierdzia tonie,
    Ten, którego baje innych nużą.

  370. @wbocek
    23 września o godz. 9:07
    A żebyś ty chodzący po wodzie chciał zrozumieć, że od gadania nikt się pływać nie nauczył, ani od czekania, że ktoś to zrobi też nie. Więc czasem może lepiej straszyć prądem wstecznym, niż zachęcać do włażenia do wody bez umiejętności pływania czy tylko zachowania się w wodzie.
    Kto ci broni poprowadzić społeczną szkółkę nauki pływania?
    Australijskie dzieci maja obowiązkowe zajęcia na basenie, wiele z nich ma własne baseny przydomowe a mimo to się topią. Bo zawsze może się zdarzyć coś czego nie przewidzisz.

  371. Prady wsteczne i baseny? Ludzie!

    Po wizycie Orbana w Polsce

    „Polska pożytecznym idiotą Budapesztu.”

    Dlaczego tak jest?

    „Orbán jest dużo zdolniejszym dyplomatą niż politycy PiS. Dyplomatą nieuznającym sympatii i antypatii na arenie międzynarodowej… Po dzisiejszym spotkaniu polski rząd prawdopodobnie ogłosi, że idea Międzymorza staje się faktem.”

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1721008,1,polska-pozytecznym-idiota-budapesztu-dlaczego-pis-tego-nie-widzi.read?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rss&utm_term=www.polityka.pl

    PiS zapomni o pojednawczym tonie Orbána wobec Angeli Merkel, kiedy mówił, że „Europa może powieść się tylko z silnymi Niemcami”. O zbliżających się wyborach w Czechach, które najpewniej wygra Andrej Babis i jego ruch ANO 2011, z którym stosunki dyplomatyczne trzeba będzie wymyślić na nowo, czy o gigantycznych rosyjskich interesach w Europie Południowo-Wschodniej.”

    I przytup:

    „Żeby zrozumieć to, jak Viktor Orbán myśli o polityce, trzeba zrozumieć futbol. 54-letni premier Węgier podporządkował całe swoje życie dwóm namiętnościom: zdobyciu władzy i piłce nożnej. Łączy je nie tylko potrzeba rywalizacji i strzelenia przeciwnikowi „jednej bramki więcej”. Obie wymagają strategicznego myślenia, a tego Orbánowi nie można odmówić. Doskonale wiedząc, że jest jedynie europejskim średniakiem, punkty musi „zdobywać” w spotkaniach z takimi państwami jak Polska.

    One posłużą w negocjacjach z Brukselą i znacznie bliższą Orbánowi Moskwą.”

  372. anumlik
    23 września o godz. 10:48

    🙂

  373. A co z pradami wstecznymi? Pewnie to co zawsze. One beda w morzach i oceanach. W basenach, i innych Jamnach, ignoranci beda chodzili po wodzie. Czy we wodzie.

    Oraz nad slynna ćciną. Ktorej juz chyba ciut przyduzo odrobiną

  374. anumliku

    Dobrys wciaz. Szczegolnie w przypominaniu o nie zanużaniu bajami

  375. Do siebie to odnosze. Nie koniecznie zawsze z powodzeniem

  376. „Popieram w całej całości!”

    Popierasz co? Ze rip current w ogole nie istnieja? Czy ze nie istnieja w bajorze pn. Jamno? Czy jak mu tam.

    Ignoracja i arogancja. Czy to aby nie synonimy jakie?

  377. @Orteq, z godz. 11:36
    😉

  378. Ewa-Joanna
    23 września o godz. 10:58

    Jeśli się nie ma nic do powiedzenia, najlepsze jest czepiactwo. Pouczaj mnie, że od gadania nikt się pływać nie nauczył, a ja z wdzięczności Cię pouczę, że od paplania o Trumpty-Dumpty w blogowej kawiarence nic nie tylko na świecie, ale i w polskim najzadupniejszym gminnym urzędzie się nie zmieni. I tak sobie można na poziomie młodszego sikawkowego bez końca pleść. Staram się nie wytykać (nie zawsze wychodzi), o czym kto gada, jeśli już, to raczej – JAK . Jak nie mam nic do powiedzenia – jada na woda.

  379. Kurant i current. Z ripem czy bez rip. Ten anumlik. Co poeta to glowa zawsze nie ta!

  380. Poniewaz plywa, nie utonie. Na woda!

  381. Kostka
    23 września o godz. 10:47

    Kosteczko, od bardzo dawna miałem na myśli coś w rodzaju masowego skrzyknięcia się w słusznej sprawie – jak z orlikami. Albo jeszcze lepiej – jak z budową nowego kościoła na wsi, w czym wszyscy biorą jakiś udział. Można tanim kosztem zbudować otwarty basen z różnymi zabezpieczeniami? Oczywiście. Z kumplem w dwa dni wykopaliśmy ŁOPATAMI duże szambo o głębokości 2 m i rozmiarach 5×8 m dla pana leśniczego. Niestety potrzebny bardzo osobowy wzór i entuzjazm (pieniądze są dopiero na drugim miejscu), żeby ludzie ruszyli dupy. W siódmej klasie miałem nowego nauczyciela WF, który z mety założył sekcję łuczniczą i parę innych. Słomianki do chwytania strzał zrobiliśmy sami pod jego kierownictwem: wypożyczył nam rowery i przywieźliśmy z PGR-u parę snopków słomy. Zdobyliśmy mistrzostwo woj., koszalińskiego, dostaliśmy w nagrodę jako szkoła ze sześć czy siedem par łyżew (trochę innego sprzętu), więc zaraz założył drużynę hokejową, potem sekcję kajakową, szczypiorniakową, siatkową – byłem we wszystkich. Nauczyciel dany od jakiegoś mądrego boga. Albo sam się taki dał.

    Oczywiście, że tylko sobie tu gadamy, bo co na blogu można robić – z łuku strzelać, na łyżwach jeździć, większe emerytury przydzielać?

  382. anumlik – 11:44

    Odnotowane. Przypominam jednakze hunwejbinism effect.

    Albowiem metoda „huzia ja Jozia” wciaz uzywana jest, tu i tam. Szczegolnie jak sie da wysublimowac – he he – chlopca do bicia. Blogowego bicia

  383. Kostka
    23 września o godz. 10:47

    W wielu wioskach są glinianki, w których się dzieci i tak kąpią (i toną) – to gotowe baseny, które tylko trza spłycić i stosownie obudować. Ale w tym miejscu można zacząć gadać o tumiwisizmie, bierności lub wiecznej kwaśności – jak ten sikawkowy, co na publicznym blogu przy rozporku grzebie lub pod spódnice zagląda.

  384. Ten dalej o plywaniu w basenie. Zdziadzial do cna czy jak?

    Ludzie!

  385. Takiego dolu blogowego jak ten wywolany przez przestarzalego nieroba przyglupa to trzeba poszukac. Choc my wszyscy nie zadne tam spring chicken tez sa

  386. @Orteq, godz. 12:18
    Czego?! Ja też jestem za budową basenu obok każdego Orlika. Piszę to jako wyczynowy (he, he) pływak w młodości i jako dyplomowany ratownik.

  387. To wy czym innym chyba . Rip tide i nauka plywania w basenie?

  388. @wbocek
    23 września o godz. 11:45
    a dlaczego nie odniesiesz tego do siebie? Takiś sam maruda i takiś sam ględzący jak i reszta mistrzów przelewania z pustego w próżne.

  389. A tak w ogole to, you know. Blow

  390. 12:50

    Ze to ktos chce odejmowac jakies rozmowy z przyglupem

  391. Doświadczeni pływacy też toną i nikt tego chyba nie kwestionuje tutaj. Zawsze można niechcący przeliczyć siły na zamiary albo natrafić na coś nieprzewidzianego. Mimo to chyba nieco większe szanse na przeżycie w takich sytuacjach ma pływak dobry niż kiepski albo wcale? Chodziażby przez to że nauka pływania powinna też uczyć szacunku do otwartej wody i różnych związanych z nią zagrożeń. Ludzie (dzieciaki) którzy topili się w moim miasteczku i okolicznych wioskach ginęli najczęściej bo pchali się do pływania w dosyć zdradliwych wodach nie mając zielonego pojęcia jak reagować kiedy np złapie ich skurcz. Mając przy tym bardzo skromniutkie plywackie umiejętności in the first place. Będąc 15-letnia głupią smarkulą też miałam niesamowite wyobrażenie na temat moich umiejętności, tendencję do szarzowania (na szczęscie na żwirowisku nie na rzece, ale to akurat kiepska pociecha) i ewidentnie więcej szczęścia niż rozumu. Z perspektywy czasu dziwię się że więcej nas nie tonelo, bo należaly się nam baty i to tęgie za niektóre wyczyny. Dziś dzikie plaże i „kacze dołki ” w moich dawnych okolicach nad Narwia poznikały, ale głównie chyba przez większy pęd narodu do siedzenia przed telewizorem albo grami komputerowymi, nie zaś przez dobroczynny wpływ edukacji. Kiedy temperatury idą w górę ludziska toną na żwirowisku jak w czasach kiedy miałam lat 5, 10, 15… Prądow wstecznych, porywajacych ani rozrywkowych raczej tam chyba nie ma ale co ja tam wiem.

  392. Tym przyglupem pewnie jestem ja

  393. Napewno ja

  394. Poranne gazety pełne przemówienia Tereski „buszujacej w zbożu ” Maj wygłoszonej we Florencji typowym dla niej głosem cyborga z elementami fałszywej egzaltacji, całkiem jakby rzeczona była nielubiana prymuska, próbujaca zabłysnąć a nie premierem sporego kraju, który zafundował prawie połowie swoich obywateli niezly bajzel. Och, jak nam wszystkim będzie dobrze w przyszłości, a my wcale nie będziemy ci Europo stawać na drodze. Kochajmy się!

  395. Kostka
    23 września o godz. 12:57

    Kosteczko, mówisz słusznie i statecznie, bo analizujesz – to postawa rzadka, częstsze jest żonglowanie stereotypami – a nie wchodzisz, by przysolić. Powszechniejsza i skrajnie głupia jest inna: „Najczęściej toną dobrzy pływacy, bo kto nie umie pływać, nie wchodzi do wody”, „Najczęściej zatruwają się grzybami doświadczeni grzybiarze, bo kto się nie zna, nie zbiera”. Oczywiście, nikt nie zna statystyk – takich zresztą chyba nie ma i być nie może – ale co szkodzi pleść byle co, robić zyg-zyg marcheweczka, pouczać, kpić, ostrzegać, przeczyć i być na „nie”. Ten blog – i chyba każdy z wyjątkiem ściśle wyspecjalizowanych – to rodzinna fotografia Polaków.

  396. Teatrzyk Zielony Korespondent Polityczny z Wysp przedstawia :

    Reakcje funta na mowę pani premier we Florencji

    Występuja: pani premier, funt szterling

    Pani premier: wygłasza mowę , która ma uspokoić funta i Europe

    Funt: (jest pod tak silnym wrażeniem mowy że zapomina że miało mu zacząć rosnąc i spada na łeb i szyję) Zatchnelo mnie z wrażenia! Wcale nie czuje się uspokojony. Spadam!

    Pani premier: pójdźmy przez zboże, we wsi Euro stoi. Za wysoko.

  397. @Kostka
    Jak już pisałam wyżej, w australijskich szkołach nauka pływania jest obowiązkowa. Ale małe dzieci się topią. Często w przydomowych basenach, ale również w oceanie czy innych zbiornikach wodnych. Z tego też powodu administracyjnie nakazano ogrodzenie basenów +plus cały szereg zabezpieczeń, kosztownych i upierdliwych. A małe dzieci nadal się topią. Bo takie administracyjne działanie zdejmuje z rodziców odpowiedzialność i daje im fałszywe poczucie bezpieczeństwa – mam basen ogrodzony, to moje dziecko będzie bezpieczne. a to przecież bzdura.
    Ostatnio całkiem rozsądnie propaguje się naukę pływania dla niemowlaków, akcje rozkręciło paru byłych sportowców, prowadza oni lekcje za darmo, bo nie każdego rodzica stać na opłaty. Ale to kropla w morzu.
    Istnieją w Australii, w pewnych regionach dzieci, które w ciągu swojego 3-4 letniego życia nie widziały deszczu. Kiedy ten deszcz wreszcie spadnie, to napełniają się różne zbiorniki i służą do kąpieli. A wyschnięci dzieci i dorośli głupieją… najwięcej utonięć jest właśnie w takich zbiornikach.
    W porównaniu z Polską, mamy o niebo lepiej, ale jednak ludzie się topią. To moim zdaniem trochę strachu i trochę z tego wynikłej ostrożności oraz wiedzy im nie zaszkodzi.
    Niech się to nazywa prąd wsteczny jeżeli uratuje choć jednego człowieka, to spełni swoje zadanie. 🙂
    Najtrudniej jest ludzi przekonać do tego, że nie są najlepsi, najmądrzejsi i niezatapialni.

  398. @@Ewa-Joanna, Kostka
    Topią się ci, którzy nie wiedzą jak się zachować w sytuacji nietypowej, nawet czasem nie ekstremalnej. Wpłynięcie w obręb wiru, słynnego już „prądu wstecznego” czy skurcz łydki powoduje, że pływak głupieje. Tego, aby nie głupieć powinno się uczyć od dziecka. Przepłynąłem w (poprzednim, bo młodym hy, hy) życiu setki, jeśli nie tysiące kilometrów. Głównie na basenie, ale też w rzekach (także górskich), w gliniankach, w zalanych wodą kamieniołomach (jak płetwonurek – też mam za sobą te doświadczenia) oraz w morzach i w jednym oceanie. Sytuacji ekstremalnych (które sam prowokowałem, co było głupotą), z których wylazłem, też kilka zaliczyłem. Dziś statecznie pływam albo na basenie, albo wzdłuż brzegu, w miejscu, gdzie mogę gruntować. Ale prądów, wirów i skurczów się nie boję i dziś.

  399. W mojej okolicy trwały dyskusje na temat, w jaki sposób przekonać islamskich rodziców-uchodźców, aby zgodzili się na naukę pływania ich córek na koedukacyjnym basenie. Tu wszystko jest koedukacyjne i nie było zgody na rozdzielenie klas według płci, gdy chodzi o 7-10-letnie, a nawet i starsze dzieci. Dyskusja trwała w najlepsze, aż ktoś krzyknął: – Po co im ta nauka? Popłyną z powrotem? 🙄

  400. Budowanie i utrzymywanie otwartych basenów w warunkach klimatycznych Polski to jest kosztowna sprawa, bo nie wystarczy wykopać dołek, okafelkować i napełnić wodą. Wodę trzeba oczyszczać, dezynfekować, filtrować i podgrzewać, zatrudnić do tego właściwego fachowca i ratowników, ponadto zapewnić szatnie, toalety, prysznice, ogrodzić i pilnować przed rozkradzeniem… Widziałem już tyle pustych basenów, bo nie ma pieniędzy na to wszystko 🙄

  401. Tobermory
    23 września o godz. 14:19

    Tobermorku, co ja bym wiedział o basenach i o życiu, gdyby Ciebie nie było. Ale niektóry Polak, jak nie zacznie od krakania, to nie Polak. Tylko jeśli się od tego zacznie, nie warto nie tylko z łóżka wstawać, ale i krakać nie ma po co. Gdybym zaczął od liczenia kosztów przerabiania wciąż nowych rowerów (sam koszt roweru z komisu był malutenieczki) na niskopodwoziówki, do dziś bym liczył i nie mógł się doliczyć. A przerobiłem chyba dwanaście, z czego połowę rozdarowałem i dalej nie wiem, ile kosztowało.

  402. @Kostka
    23 września o godz. 12:57
    @Pombocek

    W zasadzie, to jest zupełna racja: każdy dzieciak przedkomunijny powinien być skutecznie nauczony pływania oraz respektu dla wody. Ale Polska leży nad Wisłą, czyli nie wiadomo gdzie, bo wiadomo, że to kraj nienadmorski, suchy, piaszczysty, pastewny, klimatycznie mętny więc i potrzeba pływania, a może i ochota – mała.
    Nie wiem, czy tą cywilizacyjną suchość da się zmienić – wobec okoliczności, oraz czy na pewno warto. Sam sobie odpowiem, że warto, ale czy krajowa ekonomia to wytrzyma i głowy puste nie pękną – to nie całkiem pewne. Wszystkiego naraz nie da sie zrobić, może ważniejsze, by dzieciątka boże szkolić w bezpiecznym chodzeniu po mieście, po ulicach, jeżdżeniu na rowerze, podstawowych umiejętnościach ratowniczych i w pomocy wzajemnej – bo z tym tak marnie, że trudno by było gorzej.
    Chyba, żeby się dało wszystko.

    Z basenami otwartymi może być inaczej, niż sądzi@Tobermory. Poprzedniego lata peregrynowałem urlopowo po Polsce powiatowo-południowej, włażąc w różne kąty, co znacznie więcej mówi o rzeczywistości niż wizyty gospodarskie w terenie, i z pewnym zaskoczeniem zauważyłem,w paru miejscach, otwarte i działające baseny. Zwykle gminne, lub jakiejś organizacji turystycznej (MOSiR-y czy coś podobnego. Bywają sprzężone w jedno z kempingami, boiskami do siatkówki i siatkówki plażowej, siłownią na otwartym powietrzu, zjeżdżalniami, salkami do wynajęcia kawałkiem trawnika albo klepiska na lokalne spotkania i imprezy oraz czymś tam pewnie jeszcze – co tworzy dosyć zborną ofertę dla miejscowych i nawet gości z zewnątrz. Przez jakieś 3 miesiące baseny działaja. Fakt – w środku wakacje, ale dzieciaków (i dorosłych) spędzających czas na miejscu nie brakuje. Dałoby się zbudować programy szkolenia w pływaniu.
    Co ciekawe, niejeden z takich basenów jest częścią kompleksu wypoczynkowo-rekreacyjnego finansowanego przez UE.
    Basen nie musi być sztuczną, betonową niecką, może być dobrze urządzonym, wyprofilowanym i zabezpieczonym fragmentem jeziora, zakola rzeki, stawu.

  403. @Qba, powiadasz, ze wydzwiek filmu o Wietnamie, ze dzieki protestom ludzi zakonczono wojne jest niesluszny i do d…y z taka propaganda?
    Po prostu nie lubisz Ameryki. A to kraj z zilionem bardzo roznych aspektow nie tylko zbrodni wojennych w Wietnamie. Nie watpie, ze znajdziesz wiele argumentow na poparcie swojej tezy. Sluszniejszy bylby wydzwiek, ktory zmusilby obywateli do nieustalacej nienawisci do wszystkich i do wszystkiego co nie po naszej mysli ( jak w Polsce), do nieustajacego rozdrapywania ran w stylu zydowskiego holokaustu ( co innego jest pamiec i czujnosc) , do potepiania tych zolnierzy, ktorzy zgineli i tych weteranow ktorzy zyja, bo walczyli w nieslusznej sprawie. Tak, do dupy z taka propaganda. Lepiej „zabijac sie” w nieskonczonosc, ktory zolnierz byl sluszny, a ktory wyklety.
    To na tym polega m.in. innosc Ameryki, ze nie zatrzymuje sie, wie, ze robi w swojej historii straszliwe , czy mniejsze bledy… nie zapomina o nich i idzie dalej.
    Historie swiata to wlasciwie jeden wielki blad, z ktorych po zawirowaniach, czasem wykluwa sie jakis postep, a czasem na dlugi czas regres…W Ameryce do tych bledow doszla nieogranczona inwencja ludzi o niekoniecznie krysztalowych charakterach, ale zawsze bardzo dzielnych, zdolnych i z inicjatywa. Nie musisz mi przyznawac racji, od tego USA sie nie zawali, a ty masz przyjemnosc.
    Poszukaj sobie statystyk, jaka przeogromna ilosc uciekinierow z Wietnamu osiedlilo sie w USA i Kanadzie ( tez troche w Australii) i ile tym krajom zawdzieczaja ( jak duzo z nich sie poksztalcilo, a potem ich dzieci i naleza do elity). Jakie peany pisza o tym kraju i ile jest dokumentow o szukaniu korzeni obywateli amerykanskich wietnamskiego pochodzenia w tamtym kraju. Opisuja fakty, pokazuja chwytajace za serce spotkania. Dziala cenzura? Bo oni przeciez nie opluwaja Ameryki. Rowniez za przeszlosc. Boja sie, ze im odbiora obywatelstwo, czy nie zaawansuja, albo nie daj boze wsadza do wiezienia? Albo sa tacy nieetyczni co to za cene normalnego zycia zra z reki pana?
    @zzakaluzy Co do USA v. Ameryka. Jest to od lat walkowane przez purystow jezykowych i nie tylko ich. Zawsze tak sie mowilo, wlasnie weszla na scene na Broadwayu adaptacja klasyki „Amerykanin w Paryzu”. Sprzed II Wojny.
    Kiedys napisalam ze bede uzywac „USA”, wydrwiono mnie za pretensjonalnosc. Zreszta jak mam pisac o obywatelach, tak pogardliwie jak wielu Polakow Juesejcy, Yankesi? Jest z tego wiele smiesznych nieporozumien. Jeszcze Kanade ludziska w Europie gotowi sa uznac za Ameryke Pln., ale taki Meksyk? Toz to latynoska poludniowa holota.
    PS @Qba, z dwojga zlego wole, zebys zajmowal sie nieslusznym wydzwiekiem filmu o Wietnamie, niz pisal o zrownaniu naturalnych potrzeb czlowieka seksu z jedzeniem czy jak to tam rozwinales.

  404. anumlik
    23 września o godz. 13:52

    Otóż właśnie, anumliku! Oto chodzi, by moje ciało nie było mi obce, bym znał swoje możliwości i stąpał po ziemi jak te alpejskie kozy na pionowych ścianach. Uczenie pływania w najróżniejszych warunkach (nieźle się nauczyć pływać – z instruktorem pasjonatem – można w czasie jednych wakacji) to również wychowywanie, uczenie myślenia, kalkulowania – z całą pewnością rzecz warta zachodu.

    Trochę się nasłuchałem durnowatych opowieści porywanych w morze przez morze, jak to ich morze w morze porywało. Szedł taki na przykład do falochronów, a wody miał do pół uda. Nagle przy falochronach brzdęk – wpadł po pas. Przy okazji wpadł w taką panikę, że ledwo się wygrzebał, a przecież miał grunt! Było to lat temu ze czterdzieści, ale do dziś pamięta szczególiki i dramatycznie opowiada, jak to go morze w morze porywało. Chyba jasne, że jest, że tak powiem, fanem nieistniejącego „prądu wstecznego”, który tak go ciągnął w morze, że mu majtki spadły. „Prąd wsteczny” – i wszystko jasne, ja nie winowat.

    Wspomniałeś o skurczu. To może być przyczyna zakończenia życia przez spanikowanie. W technikum wywoływałem sobie kurcze podudzia, nadgarstków, palców rąk i nóg, by wiedzieć jak przebiegają i jak je opanować. Również dziś, kiedy przejadę z 80 km, zaczynają mnie chwytać kurcze ud, które na rowerze najwięcej pracują. Dzięki temu, że wiem, co jest grane i co robić – parę minut na trawie na poboczu i już mam parę kleszczy. Ale kurcze przeszły.

  405. Tanaka
    23 września o godz. 15:29

    Niech Ci buk kaszubski dużo zdrowia da, Tanako, za takie gadkie. Oto koszalińskie morze jako ilustracja, że masz rację. Przy okazji budowy odgrodzili trochę wody, sypnęli plażowego piasku i frekwencja nawet w pochmurnawy dzień pokazuje, że rzecz była trafiona. Mimo że Koszalin ma parę basenów, a niedaleko mnie nawet jakieś spa czy no spa z paroma basenami, kilka nawet na powietrzu.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6468975047998307458?icm=false&iso=true&authkey=CO3d7Iyzq-frxAE

  406. @zyta2003
    23 września o godz. 15:36

    Przykro mi, że sugerujesz, jakobym był uprzedzony do USA. Nie jestem i być nie mogę, podobnie jak do jakiegokolwiek innego kraju. Z tej prostej przyczyny, że kraj to jego obywatele, a nie chwilowy rząd. I o to mi chodziło – to nie obywatele USA wleźli nieproszeni do Wietnamu czy Iraku. To pieprzony rząd USA zmusił/namówił/przekupił do tego swych obywateli. A zakończył napad na Wietnam masowy opór tychże.
    Moje uwagi dotyczące wartości filmu jako propagandy antywojennej bazują na kilkuletniej działalności w tej braży – robiłem (we własnej firmie) filmy wyborcze, szkoleniowe, reklamowe, itp. Widziałem efekty ich działania i dlatego mogę (próbować) oceniać wartość propagandową oglądanego materiału. Oczywiście taka próba jest jak prognoza pogody, jednak już nie roczna, a trzydniowa – ogólnie pasuje.
    Twoje gloryfikowanie USA jest oczywiście Twoją sprawą, aliści brzmi tak, jakby ten kraj bez przerwy walczyć musiał z jakimiś strasznymi wrogami. Zupełnie jak PiS i kk.
    Wydaje mi się, że kawałek niedawnej historii USA pokazuje w miarę prawdziwie (sądząc po oporze władz) film „Heaven’s gate”, M. Cimino. Mam wrażenie, że nastawienie US-Amerykanów do bliższego i dalszego otoczenia niewiele się zmieniło.
    Z moich dotychczasowych (prywatnych) pobytów w USA wyniosłem wrażenie zupełnej normalności/przeciętności obywateli. A że krajobrazowo jest pięknie, więc o uprzedzeniu tym bardziej nie może być mowy.

    Co do roli seksu w życiu człowieka – jest to sprawa co prawda indywidualna, jednak wynika całkowicie z wychowania i aktualnych obyczajów. Uzasadnienia fizjologicznego nie znam. Jeżeli moje propozycje Cię rażą, to przepraszam i jest mi przykro, ale pozostanę przy nich, bo – według mnie – nie wszystkie zwyczaje i normy społeczne są sensowne. Zwłaszcza katolickie. Czy zauważyłaś, że wszystkie ciężkie przekleństwa w języku polskim są związane z seksem?

  407. Co prawda Blog Ateistow interesuje mnie coraz mniej, to jednak z sentymentalnych wspomnien o dawnych czasach informuje(ewntualnych zainteresowanych, jesli jeszcze nie wiedza), ze zbanowany dezerter83 pisze na blogu profesora Hartmana. Jednego z najciekawszych polskich ateistow…
    No i patrz–nie przeszkadza mu to…
    na szczescie sa na swiecie(i w Polsce) rozni ateisci.

  408. Szymonowicz
    23 września o godz. 16:45

    Elegant z Ciebie. Prawie jak ten od Schillera. Tylko że on odpowiedział na propozycję –
    „Pani, twych wdzięków nie trzeba mi wcale” – Ty zaś mówisz nieproszony.
    No i on „To rzekł i poszedł, i więcej nie wrócił”.

  409. @Szymonowicz
    23 września o godz. 16:45

    Hartmanowi nie przeszkadzają różni, bo on ich po prostu nie czyta.
    Jak d83 powtórzy jeszcze kilka razy swoją mantrę
    „Oczywiście każdy dom jest przez kogoś zbudowany”. Chociaż argument ten jest prosty, to trafia do przekonania wielu gruntownie wykształconym ludziom.”
    to innym komentatorom też się zbierze na mdłości.

  410. Tobermory
    23 września o godz. 17:29

    Argumentację typu „każdy dom jest przez kogoś zbudowany” przedstawia również Roman G. w wywiadzie w najnowszej wyborczej. A dokładnie jest coś o zegarkach na drzewie. Plus homofobia i kreacjonizm. I tacy ludzie są teraz po naszej stronie. Czy już jesteśmy w domu wariatów? 😍

  411. Qba
    23 września o godz. 16:41

    „Przykro mi, że sugerujesz, jakobym był uprzedzony do USA. Nie jestem i być nie mogę, podobnie jak do jakiegokolwiek innego kraju. Z tej prostej przyczyny, że kraj to jego obywatele, a nie chwilowy rząd. I o to mi chodziło – to nie obywatele USA wleźli nieproszeni do Wietnamu czy Iraku. To pieprzony rząd USA zmusił/namówił/przekupił do tego swych obywateli. A zakończył napad na Wietnam masowy opór tychże…”

    Nie bardzo. Nie ma przypadkowego rządu, ani przypadkowego elektoratu.
    Ten rząd ktoś narzucił USA?
    Ten kraj ma elity. Ma interesy.
    Czy rajd Japonii w 1941r. na Hawaje to była jakaś animozja?
    To były najzwyklejsze interesy.
    Tylko przeciętny Amerykanin jest wodzony za nos. Ma elity i ma być mu dobrze

    Nasz kraj nie ma elit. Ma panów w powłóczystych szatach, złoconych bogato. Sam składa się w większości z wyznawców tychże. Taka pozostałość po obcym, narzuconym chrzcie 1000 lat temu. I po pańszczyźnie trzymającej kmieci pod kropidłem 200 lat za długo.
    Niech będzie pochylony. Polski kołtun.

  412. Tobermory
    23 września o godz. 17:29

    Powiedziałem dezerterowi w oczy, że jest obłudny lub słabo siebie rozumie, bo nie o żadne jego „wnikliwe analizy” mu chodzi, lecz dopadło go coś, co jest zaprzeczeniem jego domniemanego posłannictwa i nauczań Jeszui: parcie na szkło, czyli – żeby się ludziom pokazać. Odgrywanie zdartej płyty u mocnego ateisty Hartmana, gdzie tak jak i tu niczego nie zyska, to potwierdza.

  413. wbocek
    23 września o godz. 17:27

    „Nikt tu nikogo pod pistoletem nie zatrzymuje „…. 😉

  414. Zdezerterowany pod Hartmanem też już dostał odpór.

    A poturlał się pod Hartmana, bo Hartman napisał tak:
    Hipoteza „Boga osobowego” jest tak zwyczajnie niemądra, naiwna i egoistyczna. Przypomina wiarę, że ziemia jest centrum wszechświata, albo kult cargo na wyspie Fidżi.”
    „Wiara w życie pozagrobowe czy wędrówkę dusz przypomina wiarę w posiadanie zjedzonego ciastka. Ciastko strawione, ciało rozłożone. Zgniło, to nie ma – czy tak trudno to zrozumieć i się z tym pogodzić? Pewnie trudno…”

    Takie twierdzenia to przecież magnes na religiantów

  415. NikodemD
    23 września o godz. 18:10

    A czy ja w którymkolwiek miejscu twierdziłem coś innego? Ale rządy mogą być różne. Wtedy w USA były akurat takie, które lubiły, gdy GI’s zdobywały nowe tereny wpływów.
    Co do elit, to chyba wszędzie tam, gdzie funkcjonuje gospodarka rynkowa, jest tak samo. Rządzący są kupowani. I nie ważne ile sami posiadają – to tylko kwestia ceny.
    A teraz w Polsce rządzi mały, który chce być wielki za cenę, która jest mu obojętna, bo ma nadzieję, że nie będzie musiał jej płacić.

  416. I jeszcze o Romanie G. Przy jego rodzinnych koneksjach, to on i tak zrobił kolosalny osobisty postęp. Bardziej fascynuje mnie jego ojciec. Skąd biorą się takie przemiany? Tu Roman G. o swoim ojcu:

    „On jest profesorem biologii. Nie jestem w stanie podjąć dyskusji na temat biologii molekularnej i genetyki.
    „czy sam pochodzę od małpy, musiałaby pani zapytać mojego ojca. Jeżeli on twierdzi, że nie pochodzi od małpy, a ja przecież pochodzę od niego, to ja też nie pochodzę od małpy. To proste.”
    „Tata napisał kilkaset publikacji. Ma olbrzymią liczbę cytowań w swojej dziedzinie w periodykach naukowych na całym świecie. Skończył Oksford, robił doktorat w Toronto, jest profesorem zwyczajnym. Niech kłócą się z nim inni profesorowie, nie ja. Gdy byłem mały, nauczał mnie o teorii ewolucji. Dopiero później zmienił stanowisko, prowadząc badania z zakresu genetyki. Mogę coś pokręcić, ale kiedy uznano, że ewolucja następuje nie liniowo, lecz skokowo, w wyniku pozytywnych mutacji, to on jako genetyk doszedł do wniosku, że nie ma pozytywnych mutacji.”

    Nawiązując do tej potrzeby (religijnego) ciepełka, o której pisała Kostka, proszę, taki profesor, wszystko wie o tej genetyce, a mówi że ewolucja to nieprawda. I jak takiemu nie wierzyć.

  417. A ja tylko uprzejmie przypominam, że Roman Giertych jest funkcjonariuszem (supernumerariuszem) Opus Dei.
    W tym kontekście jego wypowiedzi wcale nie dziwią.

  418. Maciej Giertych jest (hi hi hi !!!) dendrologiem.

    A jego książka o (d)ewolucji to „pseudonaukowy sabotaż.”
    http://wyborcza.pl/1,75400,19704330,biolog-o-ksiazce-prof-macieja-giertycha-to-pseudo-naukowy.html

    Z kolei tekścik wiernego syna o „pochodzeniu od małpy” świadczy przede wszystkim o żenującej ignorancji. Teoria ewolucji wcale nie twierdzi, że człowiek pochodzi od małpy. Człowiek i małpa mają wspólnego przodka, a to zupełnie co innego.

  419. Na marginesie
    23 września o godz. 19:11

    Lecę Lecem:

    „To był człowiek postępowo-religijny, zgadzał się, że człowiek pochodzi od małp, ale tych z arki Noego.”

  420. W uzupelnieniu do 19:11

    Maciej Giertych, ojciec swojego syna, to nie byle jaka malpa

    „W latach 1986–1989 był członkiem i wiceprzewodniczącym Rady Prymasowskiej. W 1987 na zaproszenie papieża uczestniczył jako świecki audytor w pracach Synodu Biskupów na temat roli laikatu w Kościele i świecie. Współuczestniczył w przygotowaniu materiałów na tym Synodzie do adhortacji apostolskiej Christifideles laici ogłoszonej 30 grudnia 1988 przez Jana Pawła II.”

    Ale tego bylo mu malo. Jego działalność publiczna w poznym PRL-u jeszcze ma takie kwiatki:

    „W latach 1986–1989 był członkiem Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, Wojciechu Jaruzelskim, która była bojkotowana przez opozycję związaną m.in. ze środowiskami NSZZ „Solidarność” i Znaku. Przestrzegał w niej przed rozluźnieniem polskich więzów z ZSRR, a konkretniej ze wschodem i zagrożeniem zachodnioniemieckim. Krytykował wówczas KOR-owski odłam opozycji solidarnościowej (z Jackiem Kuroniem i Adamem Michnikiem) jako „służący niepolskim interesom”.

    No i oczywiscie, w 1981 poparł wprowadzenie stanu wojennego, tłumacząc, że „jest to jedyny sposób na uniknięcie inwazji radzieckiej.” W związku z tym rozsyłał listy nakłaniające do poparcia decyzji generała Wojciecha Jaruzelskiego. Poparcie to ponawiał wielokrotnie aż do 1989.

    Po tym „Roku Cudow” owo poparcie stalo sie juz niepotrzebne. Choc syn Roman probuje wciaz cos popierac.. Po przejsciu w odstawke panaprezesowa

  421. Polskie zawirowania anty- lub pro-rosyjskie to czyste huragany karaibskie. Dachy z domow leca a my Lecem..

  422. Na marginesie
    23 września o godz. 19:11

    No, no, bardzo ciekawe. Może też się znajdzie w nowej podstawie programowej 🙂 . Mnie tylko zastanawia, jak taki człowiek zrobił doktorat i został profesorem. Dendrolog też w końcu nie byle co. Czy może mu się dopiero później w głowie pomieszało? Ale niezrozumienie drugiej zasady termodynamiki (na przykład), to duża rzecz. Albo upieranie się, że nowe gatunki nie powstają. Anty-rosyjskość i pro-rosyjskość pominę, bo to przynajmniej można debatować. Reszty nie.

  423. annus mirabilis

  424. @wbocek 23.9, 17.27
    Zwylkle nie ma dla mnie znaczenia, czy ktos zwraca sie do mnie per pan czy ty. W pana przypadku wolalbym zostac „na pan”. To jedyne, co pana moze nauczyc dystansu do ludzi i spraw…Produkuje tu pan dziesiatki banalnych wpisow: zbieranie grzybow, pierdniecie ciotki, ryby, woda w Narwii etc. Zasypujesz pan powazny blog IDIOTYZMEM! I jeszcze: wymyslasz pan inaczej myslacym od swin i bicia po mordzie…
    Idz pan na grzyby towarzyszu. Twoje czasy minely! Nie czujesz tego?
    Ten blog niszcza tacy jak ty. Szkoda. Bo byl interesujacy. Dzis jest tylko wymiana kilkunast osob, ktore tworza owe 400 wpisow….
    Niech bedzie. Nie moja sprawa.

  425. http://www.gmfus.org/blog/2014/11/05/annus-mirabilis-road-1989-and-its-legacy

    „The appearance of Mikhail Gorbachev at the helm of the Soviet Union in 1985 led to the modest political openings of glasnost (openness) and perestroika (reform movement). Gorbachev came up with a “My Way” doctrine of letting the Soviet satellite countries follow their own paths, relinquishing Moscow’s iron grip over Central and East Europe. This led to cascading openings ”

    A my wciaz ze to Walesa i Walesa wsztstkiemu winien. Jesli nie Giertych

  426. Podczas gdy winien byl Giennadij Gierasimow

    http://zbadane.pl/nauki-spoleczne/stosunki-miedzynarodowe/doktryna-sinatry

    I jego tzw. Doktryna Sinatry. Wszystkiemu winni sa Amerykanie!

  427. Szymonowicz
    23 września o godz. 20:13

    Szanowny Panie, gdyby Pan powiedział na początku to, co był Pan uprzejmy jakże słusznie powiedzieć na końcu – „Nie moja sprawa” – i zniknął, byłoby ładnie, logicznie i nie smarkato. A tak wrócił Pan do tego, od czego Pan na tym blogu zaczął – od przykrochmalania się, czemu się na blogu gada nie o tym, co by Panu pasowało. Nie raz tu Pan usłyszał, że możesz Pan pleść do woli o tym, co Panu w duszy gra, ale na to chyba wygląda, że nie ma Pan o czym. Przykrochmalać się łatwiej. I śmieszniej. Bo co – ma Pan za złe, że ktoś plecie o tym, co siedzi w jego głowie, a nie w Pańskiej?! Chłopie, daj się podkuć, jeśli mniemasz, że w paplarni sprawy siędzielą na ważne i nieważne, poważnie i niepoważne. Kombinujesz z blogu sterować światem czy jak? Idź Pan i nie grzesz Pan, Panie, więcej.

  428. Szymonowicz – 20:13

    „Produkuje tu pan dziesiatki banalnych wpisow: zbieranie grzybow, pierdniecie ciotki, ryby, woda w Narwii etc. Zasypujesz pan powazny blog IDIOTYZMEM! I jeszcze: wymyslasz pan inaczej myslacym od swin i bicia po mordzie… Idz pan na grzyby towarzyszu. Twoje czasy minely! Nie czujesz tego? Ten blog niszcza tacy jak ty.” Szkoda. Bo byl interesujacy. Dzis jest tylko wymiana kilkunast osob, ktore tworza owe 400 wpisow….”

    Noo

  429. Rzecz w tym, ze jeden lubi gre na fortepianie a drugi smierdzace skarpetki. I skarpetki czasem biora gore. Jak to w zyciu.

    ps. Kiedys onuce to byly. Thanks, Balsamie

  430. @wbocek

    No i ładnie tak towarzyszu od grzybów niszczyc bloga? A fe, popraw się!

    A figę! Żartowałam. Chyba się podłącze to poniszczymy sobie razem. Podsyłam ci ciekawostke z dzisiejszego spaceru – po angielsku nazywa się wdzięcznie „paluszki umarlaka”(dead man’s fingers)

    ,https://photos.app.goo.gl/YStGmulcbt0nvwFA3

  431. Szymonowicz
    23 września o godz. 20:13

    Szanowny Panie Szymonowicz, Dzieciaku, miałem okres, ale już się kończy. Jutro robię 108 kilometrów, pojutrze – 120, a popojutrze – 84, więc już od teraz możesz się Pan mną nie zajmować i pokazywać własne kunszty i cudowności. Niech dobry, nieistniejący Bóg ma na Pana oko, a blog – w swej opiece. Bynka ciawa.

  432. Ewa-Joanna
    23 września o godz. 13:27
    Topienie się (w Australii) to jedno.
    Ciekawi mnie inny problem. Insekty czy pajęczaki tudzież gady na kontynencie australijskim. Czy pani miała jakieś „spotkania III-go stopnia” z przedstawicielami j.w.? Swego czasu oglądałem film o mini-meduzie (Irukandji)występującej u wybrzeży płn.Australii. Dotknięcie jej powoduje ciężkie porażenia niekiedy prowadzące do zgonu. O ile dobrze pamiętam swego rodzaju antidotum jest ocet/kwas octowy.
    PS. Dawno temu miałem możność oglądania bogatą i żywą kolekcję śmiertelnie jadowitych węży m.in z Australii.

  433. Zeby czlowiek cos wiedzial o ZYCIU, musi w tym ZYCIU uczestniczyc. A nie tylko chodzic niby po wodzie. Z braku celu w ZYCIU to czyniac.

    Kosinski wlazl do wanny..

  434. Kostka
    23 września o godz. 20:52

    Kosteczko, już miałem lecieć spać, bo koło czwartej muszę wstać, ale grzybami zapachniało. Grzyby jak grzyby, ale co człowiek, to inne widzenie niby takiego samego świata. Bardzo mi Twoje niewystudiowane ujęcia pasują. Z wielką przyjemnością chadzam Twoimi tropami. Dziękuję.

    A grzyb to pewnie jest próchnilec maczugowaty. Niejadalny, ale i nie trujący. Zresztą po co jeść, jak lepiej – i ładniej, i dłużej, i nic nie trzeba robić.

    Moje windows 10 nie otwiera nie zniebieszczonych linków, dlatego muszę okrężną drogą: kopiuję link i wysyłam sam do siebie drugą pocztą. Po wysłaniu link jest niebieski. Trochę to trwa. Dobranocka, Kosteczko.

  435. Kostka
    23 września o godz. 20:52

    Kosteczko, wystraszyłem się, że może krzywo przyjmiesz „niewystudiowane ujęcia”. Może one i są wystudiowane, ale nawet cienia tego nie widzę – takie naturalne i niealbumowe, że chciałoby się tam rychtyk wskoczyć.

  436. Kostka
    23 września o godz. 20:52

    Kurde, miało być: ” Zresztą po co jeść, jak lepiej popatrzeć – i ładniej, i dłużej, i nic nie trzeba robić.

  437. @wbocek
    23 września o godz. 21:11

    Moje windows 10 nie otwiera nie zniebieszczonych linków…

    Zaznacz link bez przecinków, gwiazdek itp. przed nim. Kliknij go prawym klawiszem myszy. Powinno pojawić się okienko z m.in. otwarcia linku. Tym razem lewym kliknij te propozycję.
    U mnie działa.

  438. Qba
    23 września o godz. 22:13

    Spałem i mnie jasność obudziła. Qbo dziękuję za podpowiedź, ale u mnie nie działa. Po zaznaczeniu obojętne, czy ze znaczkiem z przodu, czy bez i kliknięciu prawym pojawia się nieodmiennie tabelka z treścią „Zaznacz wszystko” i „Kopiuj”. Czyli nie to.

  439. Kostka
    23 września o godz. 20:52

    Kostko, Kostusio…nieee, wróć!…Kosteczko, przysnąłem deczko i, jak wzmiankowałem wyżej – obudziła mnie jasność. Wcześniej palnąłem głupotę – ten grzybek się nazywa „maczużnik nasięźrzałowy” – śliczna nazwa, co nie? A jeszcze sliczniejsza: „maczużnik nasięźrzałowaty”. Branocka.

  440. @wbocek, z godz. 22:29
    Do przeniesienia szczególnie dużych osobników maczużnika nasięźrzałowatego potrzebna jest duża maszyna przedsiębierna zasięrzutna. O taka:
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=19&v=azEvfD4C6ow
    @Kostka, z godz. 20:51
    Niektóre osobniki dead man’s fingers osiągają (przy sprzyjających warunkach) takie rozmiary, że i Bagger 288 nie wystarczy, aby je wyrwać z podłoża

  441. @zezem 20:57

    Masz na myśli osę morską? Cóż, mam wrażenie, że gdyby @Ewa-Joanna Kostka miała z nią spotkanie, jak to określiłeś, III. stopnia, nie byłaby już uczestniczyła (błąd zamierzony, gdyby ktoś chciał się czepnąć) w tym blogu, ku, zapewne, radości nielicznych i żalowi liczniejszych.

  442. Nie mam pojęcia skąd w moim tekście @Kostka wyskoczyła.

  443. @wbocek

    Co bym miałam krzywo patrzac, jak nie patrzam! ;-).

    @anumlik

    Takich dużych nie widziałam! 😉

  444. @zezem
    23 września o godz. 20:57
    Więcej w tym sensacji niż to warte. Sama się na to nacięłam napompowana tymi straszliwościami, aż mi przeszło pod wpływem doświadczeń własnych.
    Pająki. Jedynym zagrażającym jest Sydney Funnel Web, bo jest duży i się szwenda nocami w poszukiwaniu żony czy tez męża ( nie wnikałam) i zdarza mu się schować w bucie wystawionym na zewnątrz. Zwyczajem jest wytrząchnąć buty przed ubraniem. Poza tym oczywiście nie szturchać palcem. Ma dość spore fangi ( pojęcia nie mam jak to po polsku) i rzeczywiście jest w stanie „ugryżć”. Inny, śmiertelnie paskudny, to Red Back, typu czarnej wdowy, ale mały i niewiele może. Zagraża głownie dzieciom, ale dzieci są uprzedzane i pouczane o konsekwencjach. Na wszystkie pająki działa jedna metoda – kapciem. Ja co prawda łapie i wynoszę z domu na wolność, bo mam problemy z niepotrzebnym zabijaniem, ale kapeć najlepszy.
    Węże. Najczęściej zajmują się swoimi sprawami przy spotkaniu uciekają pierwsze, chyba że nadepniesz. Osobiście miałam w ogrodzie i w domu pytona, a w skrzynce na listy pomieszkiwał czasem Tree Snake, oba niegroźne a pożyteczne.
    Z tych groźnych, spotkałam raz Brown Snake ( ‚https://en.wikipedia.org/wiki/Eastern_brown_snake ) dość blisko, bo podpłynął do mnie jak siedziałam na brzegu i łapałam rybę. Wylazł na brzeg przepełznął pomiędzy moimi stopami i zniknął w trawie. Nie ruszałam się udając element krajobrazu, bo on potrafi się zdenerwować i użreć, a daleko do cywilizacji było.
    Meduzy różne. Najczęściej spotykana paskudą jest Box Jelly Fish, ma dość długie wici i paraliżującą truciznę. Irukandji też jest dużym zagrożeniem, bo chociaż sama mała to ma bardzo długą wić i bardzo parzącą. W wodzie zwyczajnie można się utopić, bo ból jest tak wielki, że paraliżuje. Inne meduzy też są paskudne, ale nie tak bardzo jak te dwie. Plaże są patrolowane i monitorowane – jak się paskudy pojawiają ( bo nie ma ich zawsze) to po prostu są ostrzeżenia i zakaz kąpieli. Na plaży w Port Douglas było ogrodzenie z drobnej siatki i dodatkowo facet co pól godziny sprawdzał wodę. 🙂 Ocet owszem jest bardzo pomocny i baniaczki z octem stoją na wszystkich „zaludnionych” tropikalnych plażach, ale jak się trafi na te dwie piękne, to lepiej wezwać pogotowie.
    Dodatkowo mamy jeszcze krokodyle i rekiny. Czasem kogoś zjedzą, ale więcej przy tym hałasu niż efektu.
    Ogólnie Australia jest bardzo łagodna i miła. Za łagodna i za miła, wielu się na to nabiera i przyjeżdżając na piękne i wymarzone wakacje dają się zjeść krokodylowi albo ugryźć wężowi, a najlepiej utopić na pięknej i sielskiej plaży, bo ostrzeżeń nie traktują poważnie.

  445. @Tobermory

    Toby, dzięki wielkie za zarekomendowanie filmu Pride! Właśnie obejrzałam z przyjemnością – zabawny i wzruszający , za to bez zadecia czy martyrologii. Niesamowita historia. Dyskretny, poboczny wątek Walijczyka wracającego do domu pięknie zagrany. Cacko! I tylko smutno trochę, że w Polsce taka historia nigdy nie mogłaby się wydarzyć – ani 30 lat temu, ani pewnie i za lat 30…

  446. @paradox57
    23 września o godz. 23:47
    Podświadomość? 🙂

  447. Złota rybka australijska
    http://www.abc.net.au/cm/rimage/7747788-3×2-large.jpg?v=2
    A ten facet się martwi zamiast życzenia wypowiadać! 🙂
    A rybce się urosło po wypuszczeniu z akwarium… I rozmnożyło…

  448. @Ewa-Joanna 0:15

    Podświadomość? Nie mam pojęcia. Próbuję się przekonać do walorów „rudej wódki”, które to walory @Kostka od czasu do czasu zachwala. Chyba ciężko mi to idzie, bo nijak się doszukać nie mogę. Może to za przyczyną tego, że akurat tę, którą wywlokłem, z kukurydzy napędzili, a nie z żyta. W każdym razie paskudztwo.

  449. @paradox57
    24 września o godz. 0:23
    Dla mnie to wszystko czarna magia i paskudztwo. Mam niechęć od czasów wczesnej młodości kiedy to mnie poczęstowano życzliwie ciepłą wódką w aluminiowym kubku a ja durna się tego napiłam.
    I ten wstręt mi został.

  450. A za zagryche posluzyl pewnie mlecz. Podwojne paskudztwo

  451. A Orban wskaze nam droge

    https://www.onet.pl/?utm_source=plista_viasg&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_plista_n_desktop_wiadomomsci&srcc=ucs&pid=585896fa-6887-47d8-9095-2a18fd66cb2c&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807&utm_v=2

    „Na Węgrzech nie tylko publiczna telewizja, ale i główne prywatne media są podporządkowane partii Viktora Orbana. O odpowiedni przekaz dba specjalny organ, który na redakcje może nakładać drakońskie kary. A ostatnie niezależne media są niemal całkowicie odcięte od przepływu informacji. Propaganda Orbana to produkt niemal doskonały.”

    Jak może/bedzie wyglądać „dekoncentracja” po Polsku, wskazuje droga, którą wybrał Orban

  452. „Podreczna”. Zapomniany film. Podoba mi sie to przetlumaczenie „Handmade” .

    https://www.theatlantic.com/entertainment/archive/2015/03/the-forgotten-handmaids-tale/388514/

    Jesli serial komu szkodzi, wybierz se film, o co chodzi.

  453. Qba – 16:41

    „wszystkie ciężkie przekleństwa w języku polskim są związane z seksem”

    Nie tylko w jezyku polskim. Choc ich ciezkosc roznie sie uklada w roznych jezykach.

    Ta grawitacja. Ona pewnie z seksem tez ma sporo wspolnego

  454. A oto jak nauczylismy sie przeklinac

    https://pics.me.me/you-know-if-i-were-to-hit-that-rock-with-18785048.png

    „Hole-in-one! I znowu musze wszystkim stawiac”

    There is one sacred tradition for any golfer who makes a hole-in-one. Proper etiquette requires the lucky golfer to buy drinks in the clubhouse after the round for anyone playing in the same group and anyone else who witnessed the hole-in-one. One round of drinks is required, and anything beyond that is up to the player. Some more generous golfers will buy several rounds of drinks, or even a round for everyone in the clubhouse after making a hole-in-one.

  455. Niezyjacy dzis dziennikarz amerykanski Charles T. Powers napisal ksiazke o Polsce pt.
    „In the Memory of the Forest”. Po angielsku napisal. Choc jezyka polskiego troche liznal, mieszkajac w Polsce w latach 1986-91. Opublikowano te ksiazke dopiero po Jego smierci w 1997 roku.

    Jest to ksiazka o trudnej historii Zydow polskich w czasie Holokaustu. I po Holokauscie. Nie bedziemy wchodzili w zawilosci tego tematu.

    W co natomiast wejdziemy to w powersowe przekladanie jezyka polskiego na angielski. Ktory to jezyk on troche poznal, przez 5 lat mieszkania w Warszawie. Np. na ile poznal On przeklenstwa polskie?

    Wezmy taki przyklad: jak on przetlumaczyl najczestsze polskie przeklenstwo na literke k? A bez zadnych niepodzianek, bo wedlug slownika: whore. Wiec polski charakter w jego ksiazce klnie: k..wa, a Powers tlumaczy, za wujkiem googlem: whore. Wcale nie zawracajac sobie glowy 4-literowym, naturalnym angielskim tlumaczeniem na literke f. F.ck, znaczy. Bo tylko takie tlumaczenie oddaje sens tego przeklenstwa

    W polskim wydaniu ksiazki „I the memory of the forest” zaczeto od okropnego przetlumaczenia tytulu: „Na pamiątkę lasu „. Ze slowem ‚whore’ pewnie poszlo im latwiej. No bo wujek przetlumaczyl na k-rwa i bylo ladnie

  456. „I the memory of the forest” przetlumaczono na: „Na pamiątkę lasu”.

    Ta bylejakosc. We wszystkim przeciez. Dokad ona nas doprowadzi?

  457. Do literowek doprowadzi, najsampierw. „In the memory” mialo byc

  458. A teraz, ateisci – ma sume marsz!

  459. @Orteq,
    No to jak on taki rzetelny w innych rzeczach ten Powers, jak w tłumaczeniu, to może nie warto go czytać?
    A jakbyś przetłumaczył to In the Memory of the Forest? Bo zakładam, że książkę znasz.

  460. @Orteq
    I na jaką sumę? Na piwo się chodzi w taki upał.

  461. paradox57
    24 września o godz. 0:23

    😉

    Bo to ma być na słodzie jęczmiennym, dojrzewane w beczce! 😉 i najlepiej fermentowane w jednej destylernii! Wtedy jest prawdziwą Scotch single malt (choc niektóre blended też są przyzwoite). Najlepiej smakuje w Szkocji, zwłaszcza zimą albo jak leje deszcz…
    To rude na kukurydzy to bourbon chyba, raz tylko spróbowalam i nie weszło. Za to mam na koncie następnego nawróconego na Scotch po tym jak dostał butelkę naszej lokalnej produkcji…

  462. Ewa-Joanna
    24 września o godz. 9:59

    Kto ma upał, to ma upał, buuuu! Leje jak gupie a na whisky za wcześnie 😉

  463. Ewa-Joanna
    24 września o godz. 9:58

    „Na pamiątkę” czy „ku pamięci” to po tutejszemu „in memory of …”, bez the.
    Dla mnie tytuł dosłownie brzmi „W pamięci lasu”. A poetycko to pewnie można by jeszcze lepiej.

  464. Ewa-Joanna
    24 września o godz. 0:02

    Niezły macie wybór stworzeń gryzących! U nas najgroźniejsza jest Żmija „gzygzakowata” (rzadko spotykana) a zaraz potem meszki…Które są w zasadzie groźniejsze niż zmija. 😉

  465. Ewa-Joanna
    24 września o godz. 0:02
    „Jedynym zagrażającym jest Sydney Funnel Web, bo jest duży i się szwenda nocami w poszukiwaniu żony czy tez męża ( nie wnikałam) i zdarza mu się schować w bucie wystawionym na zewnątrz. Zwyczajem jest wytrząchnąć buty przed ubraniem. ”

    Fajnie, jak bywałam w Arizonie, to to samo mówiono o skorpionach. Trzeba było zajrzeć do buta przed włożeniem. I jak ktoś po nocy się szwędał po toaletach, to też musiał uważać na czym siada.
    Poza tym rejonem to raczej bezpiecznie. Chyba że doliczyć komary i tiki.

    I jeszcze bywają grzechotniki. Sama raz prawie na jednego weszłam na ścieżce. Raczej nie należy bujać w obłokach na wycieczkach górskich.

  466. @Kostka
    meszki tez mam! 🙁 I to jest gorsze niż te wszystkie okrzyczane rekiny i pająki, bo gryzą i nawet przez siatkę ochronną przełażą.
    @Izabella
    U nas toalety, szczególnie te w buszu, to ulubił sobie red back spider, to z siadaniem też trzeba uważać – najpierw popatrzeć, a potem siadać.

  467. @izabella
    24 września o godz. 10:08
    No właśnie, samo się narzuca „W pamięci lasu”. Orteq ma rację, że tłumaczenie toporne i on już nie pierwszy raz takie kwiatki znajduje.

  468. @Kostka
    24 września o godz. 10:02
    No bez przesady, ale walić 34 bez uprzedzenia, to już świństwo panabukowe jest! na dodatek po 3 miesięcznej suszy. Sezon pożarów w tym roku chyba zaczniemy wcześniej niż zwykle.

  469. @Ewa-J
    @izabella

    Może stworzenie to nie jest niebezpieczne ale za to endemiczne dla Szkocji :

    https://clan.com/magazine/the-wild-haggis.html

  470. Ewa-Joanna
    24 września o godz. 10:54

    W dniu dzisiejszym chętnie bym się zamieniła! Od kiedy mieszkam na Wyspach poprzysieglam sobie nigdy nie narzekać na wysokie temperatury (jak już gdzieś je dorwe). Byliśmy w tym roku na Korfu w tym samym czasie co Lucyfer (czy jak tam nazwano ten atak upału ). Chyba nigdy w życiu nie doświadczylam takich temperatur (zresztą widzieliśmy nocą pożary po albanskiej stronie) a i tak mało się nie popłakałam z rozpaczy kiedy po tygodniu wylądowałam z powrotem na lotnisku w Glasgow pod nisko zawieszona chmurą

  471. @Kostka
    On przepiękny jest ten higgis! 🙂
    Upał na dłuższą metę jest okropny. Jak pewnie wszystko co w nadmiarze. Inaczej zresztą znosi się upał nad wodą a inaczej w mieście. Ale tak po 4 miesiącach ma się dosyć. Już tylko męczy. No i dostaje się rachunek za elektryczność 🙂

  472. @Kostka, a godz. 10:59
    Dziki Haggis z brukwią smakuje najlepiej, gdy się go przed przyrządzeniem trzyma od 20-go do 25-go stycznia w sporranie.

    O Dzikim Haggisie tak pisał stary Burns:

    Is there that ower his French ragout,
    Or olio that wad staw a sow,
    Or fricassee wad mak her spew
    Wi perfect scunner,
    Looks down wi’ sneering, scornfu view
    On sic a dinner?

  473. anumlik
    24 września o godz. 11:30

    Tak zwane haggis, neeps and tatties! 😉 Z whisky sauce… Obecnie robi się też wersje wegetariańskie.

    Filmik piękny, słyszałam o turystach ze Stanów i Azji , którzy zawzięcie próbuja zobaczyć haggisa w naturze. A poza tym – jak tu nie kochać szkockiego akcentu?!

  474. Ewa-Joanna
    24 września o godz. 11:22

    U was za elektryczność, u nas za gaz… 😉 I whisky.

    Pewnie że wszystko w nadmiarze może się uprzykrzyc ciężko. W naszym przypadku chmura i deszcz, u was upał.

  475. @Kostka
    24 września o godz. 11:44
    jak tu nie kochać szkockiego akcentu?!
    No właśnie, choć czasem trudno zrozumieć 🙂

  476. Jak się w Kanadzie wyprasza niedźwiedzie z podwórka? O tak:
    https://www.theweathernetwork.com/ca/videos/gallery/how-a-canadian-responds-to-bears-in-his-yard-i-need-you-to-go-thank-you/sharevideo/5586287162001

    P.S. W Kanadzie krąży dowcip: jak wyciągnąć z basenu trzydziestu pijanych Kanadyjczyków? Odpowiedź brzmi: poprosić, żeby wyszli 😉

  477. @Namargineska
    Ten, który do mojego ogródka przychodzi, mruczy wała!, zżera haggisowe podroby i odchodzi. Czasem pokazuje łapami gest Kozakiewicza 😉

  478. Na marginesie
    24 września o godz. 14:01

    Kapitalne! „I need you to go…Bye now”. Nie: „Łozesz ty wurwa i taki nie taki, a poszoł ty won!”

  479. @kostka, anumlik
    „The offal truth about American haggis”
    „http://www.bbc.com/news/magazine-21128089

    W Hameryce – owcze płucka są nielzia! Ale za to GMO całkiem w porządku 😉
    Przy okazji: kwaśniego mleka nie uświadczysz – bo sprzedaż niepasteryzowanego jest nielegalna. Ludziska obchodzą przepis w lewo, nabywając np. cowshare, czyli udział w żywej mlecznej krowie. Łącznie z prawem użytkowania wymion

  480. Szanowni!
    Jest wprawdzie niedziela, ale niektóre sprawy są poważne nawet w niedzielę. Tanaka omawia jedną z nich.
    Zapraszam!
    JK

  481. Na marginesie
    24 września o godz. 15:31

    Dzieki za artykuł, nie wiedziałam tego! Kupa śmiechu. Nie wiem jaki problem mają jankesi z płucami, strasznie to zabawne zważywszy inne sztuczne paskudztwa które spożywa sie za oceanem, a które maja potencjalnie większa moc rażenia konsumenta. Fakt, że haggis opisany w szczególach brzmi niejadalnie a smakuje o wiele lepiej niż by się wydawało. 😉

  482. Żaden haggis nie przebije peerelowskich płucek na kwaśno. Mniam. I do tego pół litra. Może być z aluminiowego kubka 😉