Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

14.07.2017
piątek

Czym się zajmuje francuski góral w Alpach?

14 lipca 2017, piątek,

Ulotka, którą mi podsunął góral w swoim chalet: JAK ODNALEŹĆ SENS POLITYKI W ZMIENIAJĄCYM SIĘ ŚWIECIE? Pytanie o sens życia

Od 50 lat kwestia sensu zaczęła powoli znikać z politycznej debaty. Polityka staje się po prostu zwykłym administrowaniem, i w coraz szerszym zakresie raczej gwarantuje interesy jednostkowe, jest bardziej obrońcą indywidualnych i osobistych praw niż inspiracją dla tworzenia wspólnotowych projektów. Wzrastające bogactwo materialne społeczeństwa konsumpcyjnego przyczyniło się do odsunięcia na drugi plan kwestii sensu. Jednak ideał konsumpcji, osiągania zysku, produktywności, otwartych przez cały tydzień marketów, nie zaspokaja najgłębszych aspiracji człowieka, którymi są realizowanie się jako osoby w łonie solidarnej wspólnoty. Do tego dochodzą ważne ewolucyjne czynniki, które określają nasz stosunek do politycznej wspólnoty. Nowoczesność prowadzi do stopniowego wyłaniania się nowego sposobu bycia, takiego, że każdy stwarza sam dla siebie własną wizję sensu, niezależną od tradycyjnych autorytetów, które wcześniej dostarczały wskazówek i pokazywały kierunki.

I co stwierdzamy? Że to społeczeństwo ma coraz większe trudności z wyartykułowaniem ja i my. Nawet jeśli w oficjalnym dyskursie temu się zaprzecza, to wizja stworzenia sensu wspólnoty wydaje się coraz trudniejsza do zrealizowania. Wygląda na to, że tak wyraźnie preferowane, pozbawione prawdziwego projektu i horyzontu ja, ma trudności ze znalezieniem swojego miejsca w my.

Co zrobić, by wyłoniło się takie my, które nie wykluczałoby ja, lecz by wręcz potwierdzało jego wagę i znaczenie? Mówiąc inaczej; nie da się tak zrobić, by poszczególne jednostki żyły razem, stymulowane tylko dyskursem merkantylno-administracyjnym. Widać to wyraźnie w związku z europejskim projektem. Kiedy przed laty powstał, był wtedy i długo później bardzo mobilizujący, nawet jeśli mu się przeciwstawiano i go krytykowano. Wydaje się, że dziś ów polityczny projekt zagubił się w działaniach administracyjnych, marketingowych i normatywnych, które nikogo nie interesują albo wywołują szydercze komentarze typu „krzywizna banana”.

Aby przywrócić owemu europejskiemu projektowi skuteczność mobilizacyjną, wiarę w jego sens, potrzeba nam prawdziwych, odważnych, europejskich wizji, które nie faworyzowałyby narodów, ani nie stawiały ich w opozycji do wspólnoty europejskiej. Jesteśmy przekonani, że nasza przyszłość całkowicie zależy od istnienia silnej Europy, świadomej swej historii i odpowiedzialności wobec reszty świata. W dzisiejszym zmondializowanym świecie, w którym wszelkie ramy, granice i wiele innych wyznaczników wydają się mieć coraz mniejsze znaczenie, a nawet wręcz przestają istnieć, gdzie wszelkie tożsamości są w zaniku, przyszłość przestaje wzbudzać entuzjazm,  trudno jest w ciągu jednego pokolenia na nowo je odtworzyć i zintegrować. Nie dziwi więc fakt, że kwestia sensu wraca do nas z taką siłą. Bo w rzeczy samej, czy nie jest tak, że aby ruszyć do przodu, jedyną kwestią, która zasługuje na poważne rozważenie, jest zadanie sobie pytania: co sprawia, że warto jest dla tego czegoś poświęcić życie? Zaangażowanie się w tę osobistą i wspólnotową przygodę zakłada wyjście poza siebie, co wymaga pewnej odwagi, otwartości, osób, z którymi można porozumiewać się, by razem poszukiwać i odpowiednio budować.

Trzeba czasu, by zmieniły się koncepcje, nawyki, by wypracować projekty, które będą przyjęte i realizowane. Trzeba się z tym pogodzić, że zajmie to dużo czasu.

 

♦ Czy myślicie, że polityka ma coś wspólnego z kwestią sensu życia?

♦ Jak widzicie miejsce jednostki i wspólnoty w życiu społecznym?

♦ Czego brakuje naszemu społeczeństwu?

Lewy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 310

Dodaj komentarz »
  1. Lewy, dzisiaj święto narodowe Francji. Czy Ty aby nie pędzisz teraz z górki w kolejnym etapie Le Tour de France?
    Zadaje się, że bycie góralem francusko-alpejskim sprzyja myśleniu, no i jazda rowerem też. Góral stawia niezwykle ciekawe i substancjalne kwestie.

    Często stawiane są takie tezy, że dawniej było lepiej, tu mamy coś podobnego: dawniej – chyba – więcej się człowiek kierował wartościami, a dzisiaj to już tylko prawie wyłącznie promocjami w hipermarkecie.
    Mam silną wątpliwość. Natura „dawności” raczej była taka, że najpierw trzeba było zarżnąć na podwórku świniaka, żeby żołądek nie burczał dłużej. Państwo zajmowało się przede wszystkim wojnami co też miało – jakąś? – wartość, a ci co wartości produkowali przemysłowo – biskupi – dbali w ścisłym porozumieniu o to, by ludność szybko się mnożyła, wytwarzając więcej mięsa armatniego niż sąsiedzi, by w wojnie odnieść sukces.
    Wartości zaś były pewnie takie, że konkretnie nazwane, ponumerowane i ometkowane: wartość określała religia i jej biskupi i miała treść homogenizowaną: jednolitą w środku i tak samo wypowiadaną, chórem, zbiorowo, narodowo. Kto chciał więcej treści w środku, albo korekty formy, wypadał z kręgu wartości do kręgu piekielnego nihilizmu.

    Tak, trzeba nam, zbiorowo, wartości. Możliwe, że gdy zjełczały jedyne słuszne wartości, te kościelne i te polityczne, możliwe są wartości w różnorodności.

  2. 3 sekundy googlowania i linkuję pierwszy z brzegu artykuł, o bardzo wysokim bezrobociu wśród europejskich młodych:
    http://money.cnn.com/2017/04/13/news/economy/europe-youth-unemployment-france/index.html

    A robię to, pamiętając jak długo moja córa numer dwa, mieszkająca w Polsce, po gospodarce przestrzennej (o ile czegoś nie pokręciłem), na wydziale architektury uważanej za dobrą w polsce politechniki, szukała pracy. Ile miała „praktyk” w miejskim urzędzie zatykając dziury po paniach na urlopach macierzyńskich zanim ja zatrudnili tam na (stałe?) musiałbym się dopytać. A podobno jedną z przeszkód w inwestycjach są braki planów zagospodarowania…

    Inne dzieci troche są same sobie winne, bo studia kończyły albo kończą z przygodami, więc ich nie biorę tu za przykład. A starszaki dały sobie lepiej radę bo co tu ukrywać ale były dużo pilniejsze w nauce i one pewnie zaliczają się do górnego kilku procent najlepszych uczniów w populacji.

    Czy podlinkowany artykuł jest nadmiernie alarmistyczny?
    Czy tak – kiladziesiąt procent? wynosi bezrobocie młodych w krajach EU?

    Bo jeżeli tak, to problemy @Lewego wydaja sie być z księżyca.

  3. Bardzo ciekawe. Zastanawiam się czy w świecie mediów społecznościowych, w których jednostka prezentuje się na tle innych, zorientowana wyłącznie na siebie, w kulturze selfie, jest jeszcze miejsce na jakieś my.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy polityka ma zajmować się sensem życia? Bez żartów. Nie jest od tego!
    Rolą polityki (w liberalnej demokracji) jest właśnie organizowanie życia społeczno-gospodarczo-politycznego. Wspieranie rozwoju społeczeństwa otwartego (w popperowskim znaczeniu), dbanie o tolerancję dla praw mniejszości, zagwarantowanie przestrzegania praw obywatelskich. Ostatnią rzeczą, jaką powinna zajmować się polityka – jest grzebanie obywatelowi w duszy.
    Obserwowany kryzys duchowości, na pozór, ma ścisły związek z gwałtownym upadkiem religii chrześcijańskich. To jednak tylko złudzenie. Chrześcijaństwo jest duchowości protezą, wygodnym, pocieszycielskim autooszustwem. Kiedy z hukiem trzasnęło (no, u nas jeszcze nie), ludzie znaleźli sobie inne protezy. Konsumpcjonizm, różne zbieractwa, sporty ekstremalne, podróże, poliamorię i diabli wiedzą co jeszcze.
    O swoją autentyczną duchowość, każdy musi zadbać sam. Wymaga to poświęcenia i zaangażowania. Wbrew temu, co twierdzą różnej maści kapłani, życie wewnętrzne – nie spada z nieba.
    Jak „dorobić” się duchowości? Główną rolę ogrywa osobisty przykład i wsparcie najbliższych. Może pomóc edukacja. Bez trudu można wyobrazić sobie szkołę, która oprócz kształtowania logosu (sfery racjonalnego myślenia), dba o mythos – rozwój etyczny, emocjonalny, wspiera twórcze poszukiwania.
    Co do UE. Najważniejszą częścią paradygmatu są i muszą pozostać wartości. Nie ma potrzeby by je redefiniować. Ich gwarantem jest liberalno-demokratyczne państwo, współdziałające ze społeczeństwem obywatelskim. Rozwój szowinizmów i nacjonalizmów to koniec współpracy, preludium konfliktu.
    Co do ostatniej kwestii – naszemu społeczeństwu najbardziej brakuje, bycia społeczeństwem.

  6. @Lewy
    Rozumiem, że kanikuła ma swoje prawa, ale czy aż takie, by 73-letni facet zadawał pytania o sens życia. I to podczas święta zdobycia Bastylii oraz Le Tour de France. Lewy, napij się seczego – chętnie Ci potowarzyszę.

  7. Ps.; Polityka, zajmuje się sensem życia obywateli, w totalitaryzmach. I to po całości!

  8. Pogłoski o dzianiu się rzeczy bez sensu są stanowczo przesadzone…

    W dniu świątecznych wspomnień apropo elegancji-Francji, nie sposób, w obliczu rozważań ostatecznych Lewego, posłużyć się erudycją.
    Jak bowiem mruknął kiedyś refleksyjnie Marek Piegus, „wszystko ma swój sens”. I ta młodzieżowa prawda nic a nic nie straciła na sensie prawdy czasu. Czasu w którym stare, jak nigdy przedtem, traci wymienialność na nowe.

    Sens dzisiejszego świata, tożsamości jednostki w nim oraz jej afiliacji, mierzona racjonalną analizą, a wyrażona problematyką zasygnalizowaną pytaniami Lewego, obrazuje jedynie nieprzystawalność narzędzi do przedmiotu manipulacji poznawczej (czyli do świata).

    To po prostu znaczy, mówiąc tak, aby zrozumiał Teofil Bosmann, że w obecny świat składa się z rzeczy o których się uczonym za króla Ćwieczka nie śniło. Stąd mylne starcze wrażenie, że im bardziej pukają w katakumby granic poznania, tym bardziej miodku sensu w nich nie ma.

    A tymczasem, w świecie młodym na nowo i zjednoczonym w świadomości wirtualnej w jedyny dostępny jestestwu uniwers Guupla i Fejkzbuka, podymywania dziadków o wartościach jednoczących narody terytorialnie czy kulturowo albo i interesownie geopolitycznie czy ekonomicznie, to zaprzeszłe bajki o żelaznym wilku w kapturku waginalnym na główce.

    Tu już od dawna nie ma granic i kultur, tu każdy desertalny pasterz, mułła subsaharyjski czy trojga doktoratów sieciowych baca spod szczytów Czatakumby, tak jak PaloAlcki nerd wie – bo wierzy – bo widzi na ekranie, że miliony bitkoitów kulturowych marki Tesla czy Koeniggseg NALEŻĄ IM SIĘ jak psu Baskerville’ów Budda.
    Z tego uniwersu wynika empirycznie, że polityka ma jeden jedyny sens, polegający na zniesieniu granic na padole analogowego placka ziemskiego i odpie..doleniu się sk..wionych psów od zakazów i ceł transferowych bacy w pałace.
    Są zresztą naturalni politycy-mesjasze wirtualnej przyszłości, sami będąc z cudzej przelanej krwi i połamanych wrogom kości, którzy tę politykę ujednolicenia transferu uniwersów realizują z duszoszczypatielną ępatią i za pomocą armii cyfrowych
    haczików udostępniają wyklętym bacom świata, których dręczy głód luksusu.
    Nie ma więc tak, że jakaś jednostka na tej łodzi się nie zmieści, czym poddane zwątpieniu będzie
    miejsce jednostki.
    I to w dniu święta Ojczyzny Kultur Wysokich, Francji, wypada podkreślić, aby żuczym trudem pchnąć naprzód wyschłą bryłkę zrozumienia.
    Tym samym, dzięki temu post-oświeceniu, pytanie o potrzeby (bo przecież nie jakieś braki) społeczeństwa polskiego staje się banalne.
    Oczywiście, jak gremialnie potwierdza nauka polska, brak tylko szybkiego internetu.
    Oraz jeszcze szybszych łodzi, zanim dobiją do naszego brzegu ze wschodu Charoni, oferujący nam naprawdę wiarygodny transfer w przeciwnym do opozycji kierunku..

    Miłego popołudnia góralstwa w PostPolsce, blogowiczu-ateisto 😉

  9. Chyba każdy z moich przedmówców ma sporo racji. Pytania Lewego wydają się nieco anachroniczne. Pytanie o „sens życia” jest zresztą do obłędu powtarzane przez forpoczty kaka, które wciskają to pytanie wszystkim po kolei, ze szczególnym uwzględnieniem osób młodych lub znajdujących się „na rozdrożu”. Nikt nie ma obowiązku poszukiwania w życiu „sensu”, a tym bardziej „celu”, a jeśli pragnie czegoś takiego poszukać, to robi to we własnym zakresie. Polityka nie powinna wkraczać na teren osobistego rozwoju obywateli, bo rzecz niechybnie skończy się totalitaryzmem.

    Dla przypomnienia cytat z wiki:
    Charakterystycznymi cechami państw totalitarnych są autokratyzm (w szczególności zasada wodzostwa), kontrolowanie przez aparat władzy wszystkich dziedzin życia i ingerencja w przekonania, poglądy, zachowania obywateli, a także rozbudowana propaganda (m.in. fałszująca obraz rzeczywistości) i pełna kontrola nad siłami zbrojnymi, policją i wymiarem sprawiedliwości – wykorzystywanymi jako elementy systemu terroru i represji przeciwko społeczeństwu

    Państwo (czyli polityka i administracja) powinno zapewnić obywatelom warunki do życia i środki realizacji podstawowych dążeń – bezpieczeństwo, opiekę zdrowotną, edukację, infrastrukturę, udział w samostanowieniu. Nie musi w zasadzie gwarantować im zatrudnienia, a tym bardziej dbać o ich taką czy inaczej pojętą moralność. Edukacja powinna zapewniać obiektywną wiedzę, a nie wpajać miazmaty skatolonego obrazu świata. Powinna przy tym zapewniać wychowanie potrzebne do życia w zróżnicowanym społeczeństwie – szacunek dla innych, umiejętność negocjacji, podstawy obiektywnej wiedzy o człowieku, podstawowe mechanizmy funkcjonowania państwa.

    Jednak w Polsce oczekuje się, że państwo da, a jeśli zawali się dach w hali sportowej – to wina Tuska. W dodatku jeśli ktoś naciągnął rodaków na wizję szybkiego wzbogacenia się – to rząd „powinien” temu zapobiec. A jeśli bank powie, że kredyt we frankach nigdy nie zdrożeje, to przecież nie ma powodu nie wierzyć, prawda? Państwo legitymizuje bank, a zatem… Rodak czuje się zwolniony z obowiązku myślenia. „Premierze, jak żyć?” – to absurdalne, polskie pytanie.

    Żeby jednak nie przesadzić z krytykanctwem – Francja, którą dziś podziwiamy, ma za sobą drogę długą, krętą i wyboistą. A zaczęło się od rewolucji – rewolucji jak najbardziej totalitarnej.

  10. Pytanie o sens życia jest zastępcze, czyli z gatunku religijnych.
    Przed pytaniem o sens czegoś, wypadałoby dowiedzieć się co to jest to coś, jak funkcjonuje, skąd się wzięlo, itd. Ponieważ nasza wiedza na temat życia w sensie fizyko-chemicznym i funkcjonalnym jest bardzo marna, na temat jego sensu możemy mówić cokolwiek. Albo nie tracić czasu i próbować powiększyć wiedzę j.w.

    Póki co, przykład z życia, a potem wnioski.
    Sklep typu minidelikatesy z obsługą w obecnej Polsce. Kolejka. Również starsza (na oko 80) pani. Nieco zdegustowana czekaniem. Mamrocze komentarze pod adresem guzdrających się klientów. W końcu dochodzi do lady. Grzecznie i bardzo opisowo składa zamówienia. Liczne. Zastanawia się co jeszcze. Sprzedawczyni podpowiada – „może to?” Klientka na to – „nie, to już kupiłam w innym sklepie.” I zaczyna snuć opowieść o swych dotychczasowych zakupach. A kolejka czeka.

    Teraz wnioski.
    1. Sensem życia jest zaistnienie, czyli bycie zauważonym. Im więcej osób nas zauważy, tym bardziej istniejemy i tym większy jest sens życia. Stąd popularność facebook’ów i innych.
    2. Jak już się dorwę/dostanę do lady, to korzystam ile się da. I nie zwracam uwagi na innych. Sama się wyczekałam, to teraz mi się należy.
    3. Powyższe ma powszechne zastosowanie w tzw. polityce. Dlatego w Polsce jest jak jest.
    4. Wyjściem może być uświadomienie każdemu (przez nauczenie i wychowanie) możliwości i konieczności pomnażania wspólnej wiedzy o życiu. Tym życiu. Doczesnym. Ważne jest przy tym, by przestać gloryfikować człowieka – jesteśmy tylko jednym z bardzo wielu (jeszcze) żyjących gatunków i to w fazie eksperymentu, a więc z mnóstwem błędów i niedoróbek. Jak dla mnie – piękny cel i sens życia.

  11. Jeszcze trochę sensu na poważnie.
    Tak przy okazji, by sprostować, ja pytań Lewego nie uważam ani za nonsensowne, ani anachroniczne.
    Wręcz przeciwnie.
    W tekście Lewego, przynoszącym Mu zaszczyt, a nie mniejszy tym z nas, którzy mieli okazję się z nim zapoznać, odczytuję pytanie o SENS POLITYKI, a nie o sens życia.
    Wspieram więc pytania o sens w tym, co napisałem, ponieważ wszystko, co dzieje się ma oczywiście sens.
    Rzecz w tym, czy my mamy zdolność i narzędzia go odczytać.
    I tu zgoda – anachroniczne podejście i aparat poznawczy (wartości, wspólnoty, jednostki, afiliacje) odnoszący się do realiów świata, którego już nie ma, nie tylko pomnażają konieczność ich aktualizacji, ale wręcz zapobiegają mylnemu trwaniu w stetryczałym idiotyźmie, że sensu czegokolwiek nie ma.
    Otóż jest i uczmy się go rozpoznawać, bo inaczej zostaniemy wrzuceni w roli bitkoita do maszynki produkcji człowieka przyszłości – oczywiście tego, co się kulom ziemskim nie kłaniał.
    Na litość, nie odbierajmy sensu temu, co nas otacza, a czego nie umiemy nazwać, bo nie uczymy się rozumieć.
    A do takiej nauki na własnym materiale mentalnym zaprasza nas Lewy.
    Ja dziękuję za tę okazję, obym miał zdolność sprostać choć ułamkowi mądrości Lewego.

  12. @ Qba
    „Sensem życia jest zaistnienie, czyli bycie zauważonym”

    Qba, na poważnie, możesz przybliżyć nam chociaż swój przedział wiekowy?
    Żeby zrozumieć, z czego kpisz, a czego uczysz…
    Pozdrówka.

  13. @Gekko
    14 lipca o godz. 19:25
    „zostaniemy wrzuceni w roli bitkoita do maszynki produkcji człowieka przyszłości”
    Używasz terminu „bitkoit” kolejny raz, więc zakładam, że świadomie.
    Mógłbyś sprecyzować, co to?
    Coś wspólnego z koitusem, skoro do produkcji człowieka?

  14. Tobermory
    14 lipca o godz. 19:35

    Ależ naturalnie, Watsonie – bitkoit to wirtualne prawo uderzeniowego koitu, wymienialne na diengi u św. Pietii, programisty Rosswzwodgazdigitala, głównego udziałowca systemu informatycznego który obsługuje globalnie komitety wyborcze.
    Za wsadkę noska w pułapkę – 500+ gramm miodka od Tanaki się należy. 😉

  15. „co sprawia, że warto jest dla tego czegoś poświęcić życie?”

    Poświęcić życie w sensie „umrzeć”, ryzykować życiem albo co najmniej wolnością, czy zaangażować się do tego stopnia, że to „coś” staje się priorytetem i poświęcamy mu czas i życiową energię przez długie lata w nadziei, że nie będziemy tego poświęcenia żałować?
    Że się na koniec opłaci?

    Powołanie, pasja, namiętność, obsesja, mania, miłość, popęd, upodobanie, żądza… To trzeba odczuwać, aby się poświęcić jakiejś sprawie bez reszty.

    Nie wiem, czy da się na zimno i świadomie planować, na co się jest gotowym poświęcić życie, a przynajmniej jego sporą część.
    Łatwiej jest poświęcać cudze życie, zwłaszcza w polityce. Manipulować, wykorzystywać do własnych celów, dążyć po trupach do władzy, a potem spocząć na laurach w roli zbawcy narodu 😎
    Są tacy, co tresują dzieci z wizją wyhodowania słynnego tenisisty, szachistki, mistrzyni świata w łyżwiarstwie figurowym itp. Oni też „obrabiają” dostępny materiał, który ma niewiele do powiedzenia.

  16. @Qba pisze m.in.
    tym bardziej istniejemy i tym większy jest sens życia. Stąd popularność facebook’ów i innych.
    Nie jestem w „klubie” Facebook’a czy Twitter’a… Wygląda na to ,że nie istnieję. I życie w tym sensie jest bez sensu.

  17. @Gekko
    14 lipca o godz. 19:28

    Specjalnie podałem przykład zachowania i wyciągnąłem wnioski, czyli stwierdziłem stan aktualny. Bez kpiny, raczej ze smutkiem.
    Co do mojego wieku – w marcu 1968 roku strajkowałem jako student.

  18. @Lewy,
    Do twoich pytan.
    1. zalezy co definiujesz jako „polityka”. W liberalnej demokracji to slowo znaczy zupelnie cos innego, niz w dyktaturach. A tez uwazaja, ze uprawiaja polityke…W krajach, gdzie sa zagwarantowane wolnosci czlowieka, mysle, polityka nie ma wiekszego znaczenia na to jakiego sensu szukaja ludzie. Maja po prostu wolny wybor.
    2. miejsce jednostki. „jednostka” jest zabowiazana tylko do jednego:nie wolno jej lamac prawa. Jesli zyje nie lamiac prawa, to wspolnota tez swietnie funkcjonuje. Mowie caly czas o demokracjach, a nie o innych systemach.
    3. czy to „o naszym spoleczenstwie” odnosi sie do Polski, czy do „spoleczenstwa swiatowego”? Jesli tylko do Polski, to troche za krotko. Sa gorsze „spoleczenstwa”…ale i lepsze tez.

  19. Pytania są anachroniczne, bo polityka nie wkracza w TE rejony. Gekko, to nie są pytania o sens życia ani o sens polityki, tylko o to, czy polityka ma coś wspólnego z kwestią sensu życia. Nie ma, bo z założenia zajmuje się zbiorowością, a „sens życia” – o ile w ogóle może być rozpatrywany – to tylko na płaszczyźnie indywidualnej.

  20. Prosta i blyskawiczna niepamiec i jej nadmiar w polityce
    ___________________

    We Francji panuje goraczka Macrona. I z pewnoscia tak bedzie cale lato. Moze nawet i dluzej? Nowego prezydenta imponujace sily witalne, jego szarmancki styl bycia nie sa bez znaczenia. Kazdego dnia moga Francuzi na ekranach telewizji usmiechem
    „mlody boga”, ktory objasnia problemy, lagodzi napiecia i obiecuje wszelkie rozwiazania.
    Dzisiaj minal rok od ataku terrorystycznego w Nicei, w ktorym smierc ponioslo 80 osob. 14 lipca, swieto Republiki jest nieco w cieniu tego tragicznego zdarzenia.
    A tymczasem mlody prezydent Emmanuel Macron swietowal 14 lipca w Paryzu w towarzystwie prez. Trumpa. USA wlasnie 100 lat temu przystapila do I wojny swiatowej.
    Pozostaje pytanie: co ten mlody, prezydent-slonce bedzie w stanie mogl zrobic?
    Wybory o tak niskiej frekwencji i zagrozenie liberalnych reform to rzeczywistosc Republiki. Przedwyborcza atmosfera byla straszna. Olbrzymia czesc Francuzow sklania sie ku skrajnej prawicy, rasizm miewa sie dobrze. Debaty coraz bardziej gwaltowne, w Paryzu ciezko uzbrojona policja, intelektualisci milcza, slowa traca swoje znaczenia.
    Paryz wpada w sen zapomnienia. To jest czas niepamieci. Ludzie sa bardzo zdolni do tego. Zdrowy rozsadek jest na krotka mete. Dramat wczorajszy to juz przeszlosc.
    Mamy ten niesamowity „talent” szybkiego zapominania i udajemy, ze nic sie nie stalo.
    Historia umarla i nie powroci. Najlepsze jest to co nadejdzie a samo zycie jest jak dlugi lancuch zbudowany z powtarzajacych sie ogniw.
    Prezydent Macron niczym Jezus, ktory objawil sie idac po wodzie. Przyjemnie jest go ogladac. Bardzo odwazny w swoim zyciu prywatnym. Nikt temu nie zaprzeczy. On
    odmienia pejzaz. Ukazuje nowa twarz i jest jak lagodny wiatr, ktory ucisza burze.
    I jest jak „je-ne-sais-quoi”, ze Francuzi czuja sie dumni. On jest taki szlachetny i dokladnie jak sam nazywa siebie jest Jupiterem („président jupitérien”)
    Oczywsicie, ze jest lepiej z nim, anizeli by bylo z blondyna Madame Marine. Ale czy na niepamieci da sie cokolwiek zbudowac a obietnice wyborcze to nie lagodny usmiech
    w strone wyborcow.

  21. @zezem
    14 lipca o godz. 19:58

    Popularność portali społecznościowych (like’ów) mówi chyba wyraźnie, co jest dzis dla ludzi ważne. Ale nie wszyscy muszą, nie wszyscy chcą. Moga zaistnieć inaczej. Nie potrzebują do tego świadectwa tłumu.

  22. @zezem
    14 lipca o godz. 19:58

    Istniejesz, bo masz internet 😉
    Kto ma internet, ten istnieje bardziej od tego, kto ma tylko telefon 🙄

  23. @Tobermory
    Są tacy, co tresują dzieci z wizją wyhodowania słynnego tenisisty
    …a potem dają się złapać w idiotyczny sposób z walizką pełną banknotów…

  24. Qba – 19:59

    „Co do mojego wieku – w marcu 1968 roku strajkowałem jako student.”

    A mnie, w 68, tylko spalowano. W okolicach PW. Czy tez jestem w odpowiednim wieku? Sadzac po okazjonalnych zanikach pamieci, pewnie tak

  25. @Qba, @Tobermory
    Dziękuję za słowa pociechy i otuchy.
    Serfuję więc jestem!

  26. @ozzy
    14 lipca o godz. 20:01

    Zanim się zagalopujesz, zorientuj się, gdzie dziś jest prezydent Macron.
    Dzień prezydenta jest długi…

    http://www.france24.com/en/20170714-live-macron-nice-honour-ceremony-victims-bastille-day-truck-attack

  27. @Szymonowicz 14 lipca o godz. 20:00
    miejsce jednostki. „jednostka” jest zabowiazana tylko do jednego:nie wolno jej lamac prawa. Jesli zyje nie lamiac prawa, to wspolnota tez swietnie funkcjonuje. Mowie caly czas o demokracjach, a nie o innych systemach.

    Utopijnie normatywne, bo nie bierzesz pod uwagę ewentualnych zmian prawa ani faktu, że prawo może być nieco inne dziesięć kilometrów dalej. Najprostszy przykład: czy rodzime katolickie dziewoje, które z braku dostępnej antykoncepcji zaszły w ciążę, popełniają przestępstwo usuwając tę ciążę w Niemczech?

  28. Orteq
    14 lipca o godz. 20:04
    A mnie, w 68, tylko spalowano.
    Nie ma się czym chwalić.
    Mnie panowie zatrzymali w bramie. Miałem na sobie flanelową , wytartą koszulę i spodnie 2-giego sortu… Gdy podeszli bliżej zapytałem: „Robotnika chcecie bić?”. Pomogło.

  29. „Prezydent Macron niczym Jezus, ktory objawil sie idac po wodzie”

    Widziałem obrazek, na którym Jezus idzie po wodzie i mówi:
    Cholera, będę miał mokre skarpetki 🙁

  30. Tobermory
    14 lipca o godz. 20:11
    Ten prezydent o którym mowa wygląda mi na niezłego miglanca.

  31. Na marginesie
    14 lipca o godz. 20:00

    Pytania są anachroniczne, bo polityka nie wkracza w TE rejony. Gekko, to nie są pytania o sens życia ani o sens polityki, tylko o to, czy polityka ma coś wspólnego z kwestią sensu życia. Nie ma, bo z założenia zajmuje się zbiorowością, a „sens życia” – o ile w ogóle może być rozpatrywany – to tylko na płaszczyźnie indywidualnej.

    Ok.
    Sposób w jaki piszesz, świadczy, że odpowiadasz intruzowi który próbuje odebrać Ci własność sensu tego, co widzisz w tym, na co patrzysz.
    Ja nie widzę żadnej sprzeczności w kompletnie innym naszym spojrzeniu na sprawy poruszane w tekście Lewego.
    Na tym moim zdaniem polega sens życia człowieka społecznego, którego świadomość obejmuje związki, a nawet te przyczynowo-skutkowe pomiędzy jednostką, społeczeństwem i polityką.
    Czyli, jednak Lewy uczy, skoro teraz już wiesz, o co chodzi. 😉

  32. @Gekko 14 lipca o godz. 20:18
    Imputujesz, nie czytasz.

  33. @ Qba
    Dziękuję za wyjaśnienie i – przy okazji – szacun za ’68.
    Jak widzę, świetnie rozumiesz paradygmat młodości, dziś wręcz suprematywny, że istnieć to być widzianym.
    Jakkolwiek, zapewniam, że starsza (?) pani w kolejce nie tym paradygmatem karmi swą obecność, która Cię rozjuszyła.
    Pozdrowienia, ukłony. 😉

  34. Dzisiaj mija 99 rocznica urodzin szwedzkiego rezysera
    INGMARA BERGMANA (1918-2007)
    Chyba najbardziej znany w kinematografii swiatowej jako rezyser rezyserow (Woody Allen, Martin Scorsese, Lars von Trier). Jednakze warto pamietac, ze tworczosc Bergmana zaczela sie od s l o w a, nie tego mowionego na planie czy tez w teatrze ale w jego tekstach, recznych manuskryptach, zapiskach, szkiacach etc etc.
    Byl „artysta jezyka” w swoim pismiennnictwem w stadium konceptualnym i fikcyjnym ksztalcie. Nazywal te niezliczone zapiski (ponad 5o zeszytow roboczych) „archiwum niezrealizowanych snow i wizji”. Jego zeszty robocze mozna porownac do notatek
    Joyce, Becketta czy Prousta, ktorym sluzyly one jako tworcze narzedzia.
    Ingmar Bergman to gigant dyscypliny pracy, o czym swiadaczy jego archiwum, Prawie kazdy film poprzedzony byl jego prywatna, pisana recznie notatnikiem-ksiazka a takze
    opatrzone ilustracjami, rysunkami, szkicami.

    PS np Federico Fellini spisywal sny a Agnès Varda zbierala fotografie.

  35. Na marginesie
    14 lipca o godz. 20:20

    Piszę co mi wolno, rozumiesz… 😉

  36. @Tobermory 20:11
    Właśnie zarobiłeś dwa lata. Co prawda art. 196 KK ( Kodeksu Karnego, a nie tego co, zwykle masz na myśli), dotyczy znieważenia miejsc i przedmiotów kultu religijnego, ale przecież katolicy – traktują Jezusa – wyłącznie przedmiotowo.

  37. @Tobermory

    Jezus idacy po wodzie do Piotra: po palach, Piotrze, po palach…

  38. ozzy
    14 lipca o godz. 20:01

    Nieprzydatna pamięć przepoczwarza się w racjonalizację.

    Nb Macron nie zachęca, by pamiętać złe czasy.

    Pozdr.

  39. W kolejnym hotelu
    Zwracam uwage kolezeństwu, że ten tekst nie ja napisałem tylko spolszczyłem, więc prosze sie mnie nie czepiać.Tłumacząc te ulotkę, chcialem tylko Wam pokazac, że góral francuski zajmuje sie światem, a nie tylko tym , jak oskubać z dudków cepra z dolin.
    Faktem jest, że Unia Europejska przeżywa kryzys tożsamościowy. Wydaje mi się, że wynika on z nadmiernego rozrostu i włączenia z dobrego serca krajów, ktore najpierw zachłysnęly się carfourami i tym co w nich, ale potem zaczęly kęcic nosem; a że tam brak ducha, że czysty materializm , rozwiązłość i ideologia śmierci. Bez wątpienia glównym potępiaczem Europy jest w Polsce Kaka. Ale również na Zachodzie pojawiły się tendencje krytykowania Unii (Le Pen, Melenchon, Brexit itp) I francuski góral, któremu zalezy na istnieniu UE, szuka przyczyn i ewentualnych remediów na ten kryzys.
    Sens życia. Podam przykład. Eskimosi czy jak to sie mówi Inuici, to lud, który od zamierzchłych czasów zmagal się z surową przyrodą. To byl sens ich życia. Ile się napływał w kruchym kajaku, zanim upolował fokę. Kanada postanowiła zadośćuczynić za wszystkie krzywdy, które biali wyrządzili Eskimosom. Maja oni wlasne sklepy, gdzie za bony otrzymuja wszystko.Mogą sobie strzelac do fok z ratrakow, ale bez konieczności, ponieważ w ich sklepach maja za darmo żywność i..alkohol. Podobno już dziesięcioletnie dzieci staja sie alkoholikami. Ta spoleczność stracila sens zycia, bo ich sensem było uporczywe zdobywanie żywności by przeżyć.
    Więc pytania francuskiego górala odnosi się do naszego sensu życia. Czy takowy istnieje ? Jak go okreslić i czy da się tym określonym sensem zaspokoić Europejczyka ?

  40. Jezus idący po wodzie nagle zatonął. Wydostał się z wody i mówi „od kiedy zrobili mi te dziury w stopach już mi ta sztuczka nie wychodzi”

    Może i z brodą ale lubię.

  41. : ) Macron to taki „Krol-Slonce” w Republice

  42. @NeferNefer

    alez nie, nie slyszalem : )

  43. @Gekko 14 lipca o godz. 20:23
    Likewise 🙂

  44. @Lewy 14 lipca o godz. 20:27
    No to rzeczywiście. Ale że pochwały zebrałeś, to fakt 😉

  45. zezem – 20:10

    „Robotnika chcecie bić?”. Pomogło.”

    Pomoglo bo to byli przyszli wyborcy PiSu. Nie zapominajmy, ze Genialny Strateg zaczal swoje strategiczne planowanie w wieku przedpoborowym. W roku 1968 on byl nastolatkiem. Strategujacym nastolatkiem

  46. @Gekko
    14 lipca o godz. 20:22

    Podając przykład starszej pani i wyciągając wnioski ogólne chcałem dać do zrozumienia, iż sens życia jako koniecznośc zaistnienia obejmuje ludzi niezależnie od wieku, a zależnie od wychowania i nauczenia. Pasuje tu przykład Inuitów @Lewy 14 lipca o godz. 20:27.
    Innymi słowy „to wszystko z nudów, wysoki sądzie”.

  47. Na marginesie, 14 lipca o godz. 20:31, Likewise
    aka: Clockwise 🙁
    – – –
    Lewy
    14 lipca o godz. 20:27

    Jedną z boleśnie ciekawych transgresji rzeczywistości dziadków w stronę uniwersa juvenilian przyszłości, jest dezaptacyjne przeformułowanie influentalnej potencji edukacji – w rozumieniu McAfee et. al.
    Innymi słowy – ulotki i broszury mają na rzeczywistość społeczną socjoenklaw góralskich wpływ komparatywny do d..py golonej owieczki.
    Niemniej, próbować warto… 😉
    Vive Le France a la Vache 😉

  48. A tak w ogole to, you know

  49. czego goral francuski nie wie?

    – ze dlug panstwowy Francji jest prawie jak BNP
    – ze deficyt panstwowy przez ostatnie lata byl wiekszy, anizeli UE na to pozwala i
    – ze w czerwcu br zostalo ujawnione, ze poprzedni rzad „zmajstrowal” liczby deficytu i
    ukryl 8 mld euro.
    Premier Francji Èdouard Philippe ostrzegl, ze publiczne wydatki Francji osiagnely niebotyczna sume: „Nous danson sur en volcan” a ten wulkan coraz bardziej dymiacy.
    Czas na oszczednosci 4-5 mld euro, by deficyt utrzymac ponizej 3%.
    Macron lubi te pompe swietowania i chyba marzy mu sie, by jego urzad prezydencki
    byl zawaloawany mistyka. Czyzby snil mu sie gen Charles De Gaulle?

  50. Qba
    14 lipca o godz. 20:42

    Jak najbardziej – też tak to zrozumiałem, intencję.
    Czepłem się, bo zawodowo badam życie społeczne staruszek i zapewniam, inni szatani są tam czynni… 😉
    Ukłony, anawa. 🙂

  51. NeferNefer
    14 lipca o godz. 20:29

    🙂 🙂 🙂

    Nb dowcipy o Dzizus Ch. to w behawioralnej paralelistyce mindfoolnesowej symptom oswajania lęku.
    …Dziś na gumnie bardziej zrozumiały, niż kiedykolwiek.
    Ewentualnie: seczego.
    🙂

  52. Sens życia znajduja himalaiści i inni sportowcy, artyści, uczeni, modelarze sklejający małe stateczki, filateliści, wędkarze, grzybiarze, myśliwi i inni zboczeńcy..a masowa ludność szuka swego sensu w utożsamieniu się z Lechem Poznan i wymachiwaniu szalikami, w idei wyższości Polski nad wszystkim co nie jest Polską. No i Macierewicz tym ostatnim pokazał sens ; mundur, pistolet, ganianie za Ruskimi po lasach, ewentualnie pgonienie niezadowolonych z rządow gnoma jajogłowych, którym, jak niegdyś aktyw robotniczy, przetrzepie skórę nowoczesnymi pałkami (aktyw robotniczy mial do dyspozycji prymitywne, pociete ergonomicznie kable dostarczane przez fabrykę kabli)
    Aha, na starośc niektórzy znajdują sens w blogowaniu (nie będe się wypierał)

  53. „Po palach…” – znałem od wczesnego dzieciństwa, ten z dziurami – dla mnie nowy. Dzięki, NeferNefer 🙂

  54. @Lewy
    14 lipca o godz. 20:27

    Podany przez Ciebie przykład Inuitów jest smutny ale wymowny. Twierdzisz, że stracili oni sens życia. Dla mnie określenie „sens życia” zawiera możliwość jego kreacji, a przynajmniej wyboru. Ale – niestety – większość populacji jest w tym zakresie pasywna. Dzięki temu, świat jeszcze jakoś funkcjonuje ale z drugiej strony, właśnie dlatego zdarzają się dyktatury. I jest to wystarczający powód, by bardzo ostrożnie podchodzić do wszelkich autorytetów.
    Państwo demokratyczne jest bardzo złożonym stworem i może się wszechstronnie rozwijać tylko wtedy, gdy zarządzanie nim jest maksymalnie zdecentralizowane. Gdy natomiast całością próbuje sterować jeden człowiek, z konieczności wymuszane są ograniczenia na miarę sterującego. I już sam fakt, iż ktoś wpadł na pomysł bycia dyktatorem, wskazuje na bardzo ograniczony umysł.
    W niedawnej historii ludzkości była wojna światowa. Dwa główne mocarstwa zastosowały tę samą metodę choć innym materiałem. Metoda polega na przywaleniu przeciwnika ilością. ZSRR miał tylko ludzi, więc nimi przywalił Niemców. USA miały pieniądze, więc produkowały sprzęt wojenny jednorazowego użytku i przywaliły nim Niemców. Podobnie działały w Iraku. Z ich punktu widzenia jest to optymalne – cały złom zostaje w „demokratyzowanym” kraju, swoich żołnierzy nie trzeba specjalnie szkolić ani wymagać od nich jakiegoś bohaterstwa (tym zajmuje się Hollywood). A teraz Kaczyński stosuję tę metodę – przywala Polskę swoimi ludźmi oraz nowymi prawami. Czyni to tak szybko, by społeczeństwo nie zdążyło się zorganizować. Poza tym, działają wspaniałe mechanizmy zawiści (to też sposób zaistnienia – przystanek Jezus). Czyli jak powstaje jakiś KOD, to muszą powstać Obywatele RP, a Kijowski musi mieć konkurenta. Taka społeczna gospodarka rynkowa, tylko tu konkurencja nie daje wyników pozytywnych dla społeczeństwa, a dla dyktatorka.
    Wniosek jak wyżej – sens życia każdy musi znaleźć sam. Aktywnie.

  55. @gotkowal
    14 lipca o godz. 20:24

    Dwa lata, jak dla brata 😉

    „KK ( Kodeksu Karnego, a nie tego co, zwykle masz na myśli)”

    Naprawdę wiesz, co ja zwykle mam na myśli? Wow 😯
    Nie wiem, czy mi uwierzysz, ale skrót KK jakoś od zawsze mi się kojarzył z kodeksem karnym. KK i „kaka” spotkałem dopiero na tym blogu i tylko z kontekstu wnioskuję, kiedy oznacza on kościół kat. a nie kodeks.

  56. Pewien poeta sowiecki tak napisal w liryku:
    „Pochmurnialo jej nisko czolko”

    a inny podziwial „archeologiczna pieknosc” wybranki

    ***
    „I Stalin miecztajet pri zizni
    Uwidiet ogni kommunizma”

    Cenzor mowil do poety partyjnego: co to znaczY?! W ten sposob mowicie, ze Stalin moze umrzec?!
    Poeta: Rozumiem, Stalin jako teoretyk marksizma, wodz i nayczyciel narodow -niesmiertelny. Ale jako zywy czlowiek i materialista – on smiertelny. Fizycznie moze umrzec ale duchodo: nigdy!

    Poete usunieto z KPSS
    ________
    Facet przychodzi do komitetu rejonowego KPSS i mowi:
    – Chce sie zapisac do KP?
    – Nie KP a KPSS – odpowiada mu instruktor
    – Ale ja juz w SS bylem! – dodaje kandydat

  57. @Tobermory

    moje wczesne dziecinstwo to lata 60. – pamietam w pieknej obwolucie z cieniutkiej skory koloru granatowego Historia WKP (b) a w niej ktos wykaligrafowal:
    „Ze wszystkich nacenniejszych kapitalow na swiecie najcenniejszym kapiatlem sa ludzie”
    (J W Stalin).

  58. @ozzy 14 lipca o godz. 20:47
    „czego goral francuski nie wie?
    – ze dlug panstwowy Francji jest prawie jak (…) itd.”

    Otóż to. Ale owo „otóż to” różne jest dla górali w zaelżności od wieku danego górala. Zdarzaja sie oczywiście starzy górale bez dachu nad głową i bez grosza w kieszeni oraz młodzi górale bardzo zatroskani o los mężygłódki falistoliściastej którzy całą swoją nieistniejącą forsę wydadzą na olejny portret swojej kotki, który zamówią u kumpla-malarza, gesto sie tłumacząc jego dziewczynie – wiolonczelistce, że już im nie starczyło na zamówienie u niej kwintetu na kwartet z oktetem.

    Ale generalnie to ja nie moge sie jakoś przekonać do gadania o takich wysublimowanych potrzebach.
    Wystarczy przecież popatrzec dookoła aby zobaczyć miliony niezaspokojonych i całkiem zdrowo-rozsądkowych potrzeb.
    Niezaspokojonych nawet w najbogatszych (zdawało by się) krajach.

    Samochody nadal zabijają i ranią masę ludzi.
    Lekarstwa i procedury medyczne nadal są bardzo prymitywne.
    Ludzi boja sie jedni drugich i marnują niewyobrażalne kwoty na zbrojenia.

    W biednych krajach nadal jest masa głodu, biedy, brak edukacji, wody, najprostrzych rzeczy.

    Wszystkich, niezależnie od zamożności zdmuchną jak pyłek powodzie, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, pożary, obsunięcia ziemi, czyli klęski naturalne. O których nadal wiemy tak mało. Zanieczyszczenie środowiska też wszystkich dotknie. Co i jak robic ze śmieciami?

    No i wreszcie zostaje prosta ciekawość. Jak można nie widzieć sensu w zadawaniu dziecinnych pytań? Przecież nasza wiedza na kazdy temat jest jeszcze taka mała! Albo przynajmniej, jezeli coś już wiemy, oczywistą jest nasza słabość jako nauczycieli, marne wyniki w przekazywaniu tej wiedzy następnym pokoleniom. Wielki koszt, wielki nakład pracy nauczycielskiej każdemu muis wydawać się niewspółmierny do efektów. Potrzebny jest nowy model edukacji. Ktoś musi go wymyślić…

    Itd., itp. Jest co robić, oj jest.

  59. @Tanaka , bardzo mi spasowal Twoj komentarz
    @gotkowal, mowisz, ze nie znaleziono stosownej protezy duchowosci chrzescijanskiej. Ta wszelaka „duchowosc” to dla mnie slowo, za ktorym niewiele sie kryje, podobnie jak za najbardziej wyswiechtanym obecnie slowem ” integracja’. A moze duchowosc ma wiele imion, w tym i wymienione przez ciebie – protezy duchowosci.
    @Qba, starsza pani w kolejce nie chciala zaistniec, chciala sobie po prostu pogadac. Chec zaistnienia, tez niekoniecznie musi byc czyms negatywnym. Nawet ten straszny konsumpcjonizm od ktorego kazdy wiecej i mniej uduchowiony, w tym i ja, sie odzegnuje. On tez ma druga strone medalu, bo stwarza miejsca pracy…… a nie sama duchowoscia czlowiek zyje.

  60. @ozzy
    Facet w antykwariacie pyta o cenę tandetnej, ebonitowej rzeźby kota.
    Słyszy: -Figurka – stówka, historia figurki – tysiąc.
    Facet kupuje rzeźbę za stówę, antykwariusz zapewnia go, że będzie żałował i wróci dopłacić za historię.
    Wychodzi, a na ulicy osaczają go pojawiające się zewsząd koty. Cały ogromny tłum kotów. Facet ucieka nad rzekę, wbiega na most, wyrzuca rzeźbę do wody. Koty skaczą za nią i toną.
    Facet biegnie do antykwariatu, antykwariusz uśmiecha się – mówiłem, że pan wróci dopłacić za historię.
    – Nie pie…ol, dawaj szybko figurkę PiS-u.
    Rzecz oczywiście spolszczona, w oryginale, chodzi o „Jedną Rosję”.

  61. @zyta2003
    Chodziło o to, że chrześcijaństwo z duchowością nie ma nic wspólnego (może z wyjątkiem mistyków, ale to inna para kaloszy), jest tylko jego protezą – zupełnie jak kolekcjonowanie zegarów z kukułką.

  62. PiS i kot, owszem. Adna Rassija i kot, ani kak. Something pojebalos jenzykowo? Pewnie z racji TGIF

  63. A propos szaletów alpejskich polecam galerię szczególnie interesujących i bliżej nieba:

    http://sz-magazin.sueddeutsche.de/texte/bildergalerie/39961/1/Dem-Himmel-so-nah

    PS. W szwajcarskich jest zazwyczaj papier toaletowy, broszurek niet.

  64. @zyta2003
    14 lipca o godz. 21:43

    Gdyby ta staruszka chciał jeno pogadać, to ona by nas w kolejce zagadała i czas by szybciej płynął. Ale ona chciała zaistnieć – w sklepie w kolejce jesteś nikim i dopiero przy ladzie jesteś panem – płacisz i wymagasz.

  65. NeferNefer – 20:29

    „Jezus idący po wodzie nagle zatonął. Wydostał się z wody i mówi „od kiedy zrobili mi te dziury w stopach już mi ta sztuczka nie wychodzi” Może i z brodą ale lubię.”

    http://screenprism.com/assets/img/article/Capture2.PNG

    Nie calkiem Jezus. Ale tez do polubienia. Ten Kosinski

  66. @Tobermory 14 lipca o godz. 21:59
    Zawrót głowy od samego patrzenia! Ale zapomnieli o serduszkach.

  67. Levy,
    Dla mnie sens polityki powinien rownac sie z gwarancja wolnosci obywatela. Mieszkajac w Kanadzie ciesze sie i mocno odczuwam ta wolnosc, w porownaniu z polityka polska ktora mnie przeraza. Oczywiscie ta wolnosc rowna sie przestrzeganiu prawa i obyczajow kraju w ktorym mieszkam,
    A teraz a propos dostepu, czyli prawa wstepu do US. Kursowalam miedzy USA i Kanada wielokrotnie. Za kazdym razem bedac zatrzymywana na dluga rozmowe (czasem 1 godz. czasem dwie) . Nalezy dodac ze maz pracowal w NASA. Nie zwazajac na wiek emerytalny do znudzenia wypytywano mnie o chec pracy w USA,
    o moj zyciorys itp itd. Raz nawet spoznilam sie na samolot. Dodam ze klasyczny „amerykanski” styl zycia bardzo mnie nudzi, mimo ze sliczny. Kiedy postanowilismy przeniesc sie na stale do Kanady, z satysfakcja rzucilam „zielona Karte” w ambasadzie US. Mysle ze jestem libaralna demokratka na lewym skrzydle.
    Levy , chce podkreslic ze dla mnie idealem mezczyny byl gender meski, inteligentny i dobrze ubrany o ukierunkowaniu „lewackim”. A wogole dodam ze lubie Twoje(Pana) „wstepniaki” bo wyczuwam w Tobie (Panu) pokrewna dusze. Tez jestem lewa, mimo „komuszego” przeszkolenia.

  68. PiS zapowiada, że z ustawą o Sądzie Najwyższym, uwinie się do dwudziestego pierwszego. To oczywiście, oczywiste. 22 lipca, prezes chce już spokojnie świętować.

  69. Jak to zwykle bywa, kiedy cos mnie zaciekawi kliknelam na „Rosswzwodgazdigital” i miedzy innymi pojawila sie ta ikonka
    UFO SIGHTING REPORTS FROM 2013. Ani slowa o głównym udziałowcu systemu informatycznego który obsługuje globalnie komitety wyborcze.
    Prosze podaj mi wlasciwa nazwe tej firmy, czy ona odczytuje tylko „bukwy”?

  70. Tanaka – 14 lipca o godz. 15:04

    „Jak pamiętam z harcerstwa, to w miarę wzrostu dystansu strzelania, celność spada.
    Ale może teraz takie czasy, że odwrotne?”

    A to harcerstwo to jaka role odegralo?

    http://wpolityce.pl/polityka/309311-kaczynski-na-premierze-ksiazki-o-kor-to-ze-mamy-dzis-polske-niepodlegla-nie-moglo-sie-wydarzyc-bez-tej-poczatkowo-niewielkiej-harcerskiej-grupy

    „to, że mamy dziś Polskę niepodległą, to jest coś, co nie mogłoby się wydarzyć bez tej początkowo bardzo niewielkiej, harcerskiej grupy. Czasem się z tej harcerskości podśmiewałem, ale do nich, nie za plecami. ”

    Ta harcerskosc rewolucjonistow. Jej nie idzie wymazac z historii. Strzelanie mozna wymazac. Harcerskosci nie

  71. Przychodzi chlop do ministra. Sprawiedliwosci, pana Ziobry. I pisze mu kreda na tablicy:

    https://pbs.twimg.com/media/C3j8oSLXUAIhHg5.jpg:small

    A co na to minister Ziober? Chyba nic. No bo kto by chlopu odpowiadal? Na tak skomplikowane pytanie?

  72. Az baba przyszla. Do doktora Ka. Choc on doktorem historii jest. A nie medycyny

    – Co pani dolega? – pyta doktor Ka. Jak gdyby nigdy nic, ten historyk ja pyta.
    – Nikt mi nie chce dolegac. I to jest problem.
    – Zaraz, zaraz. Czy pani nie byla u mnie wczoraj?
    – No, bylam. Nie pomoglo.
    – A jaka byla moja diagnoza?
    – Diagnozy nie pamietam. Przepisanego leczenia tez nie pamietam.
    – No bo ja nie jestem lekarzem.
    – A ja nie jestem pacjentka.
    – To po co pani przyszla?
    – A po co te wszystkie moherowki do pana przychodza?
    – Pewnie po to co pani. Po nic

  73. Przedobrzylem z tym po nic.

  74. Dzien dobry : )
    w piekny poranek skandynawski,

    wybieram sie do „szaletu” na poludnie Szwecji (Österlen) i wracam
    za tydzien. Moze nie taki piekny „chalet” jak ten Le Grand CHALET de Rossiniére
    http://www.chateau-doex.ch/en/Z1852/grand-chalet-de-rossiniere
    w ktorym zyl znakomity malarz Balthus (miesci sie tutaj La Fonadation Balthus).
    Zycze Panstwu wszystkiego dobrego na kolejne eight days of week

  75. Dzień dobry dobra zmiano. Zamiast góralskiej metafizyki, trochę łopatologii:
    https://galopujacymajor.wordpress.com/2017/07/14/co-robic/
    Inne felietony Galopującego majora też warte czytania 🙂

  76. PS
    Jak się nie otwiera, to proszę kliknąć na tytuł „co robić”, u góry z prawej strony 😀

  77. anumlik
    15 lipca o godz. 9:55

    Poczytałem.
    Major też Galopuje nas do Moskwy, tyle że okrążając земной шар od tylca 😉
    Kak nie oborotitsia – PoloGogol, a i on też artysta 🙂

  78. @Gekko
    A – Po piąte, nie słuchać Romana Giertycha. W ogóle.

  79. @ anumlik
    On raczej nikogo nie słyszy, poza własnym nakręceniem… to jest typ, co ma pomiędzy uszami pętlę Moebiusa…
    Sam o sobie, bez świadomości, że myśli nie to, co robi:
    „Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony…”
    …który chwali pewną lewacko-kanapową partię za to, KOMU, a nie ŻE chce podnosić podatki…hihi.
    Szkoda czasu na salonowca24 a rebours.

    A Giertycha warto rozumnie czytać, aby wiedzieć czego uniknąć. I on i Kacz mają wspólną cechę – wieszczą o innych to, co sami nam chcą zrobić.

  80. @Na marginesie, 14.7, 20.09,

    Ja wyraznie podkreslilem, ze odnosze sie do demokratycznych panstw prawa. To jest takich, w ktorych prawo jest stanowione DLA ludzi, a nie PRZECIWKO nim. Co ma miejsce od dwoch lat w Polsce.
    Piszac o lamaniu prawa mialem na mysli to, co potocznie z nim kojarzymy:np. zlodziejstwo, rozboj, gwalt, mord etc. Wierze tez, ze ludzie nie lamiacy prawa maja naturalne poczucie wspolnoty. I nikt nie musi ich uczyc patriotyzmu. A juz szczegolnie patologicznej wersji tegoz, jaka „wciska” PiS i kk.
    Katolicka kobieta(wole to okreslenie niz „katolicka dziewoja”) dokonujac aborcji w Niemczech nie lamie zadnego prawa. Jesli „cos” lamie to „bez-prawie”! I do tego ma PRAWO. Podobnie ludzie protestujacy przeciwko Kaczynskiemu i innym oblakanym ideologom.I to jest zupelnie inne „lamanie” prawa niz lamanie prawa przez bandziorow.

  81. Martyna Bunda w felietonie w Polityce napisala, ze co mial powiedziec nr 45 starszej kobiecie (uprzejmie dodala ze sa oni w tym samym) zamiast tych zenujacych komplementow. Podpowiem redaktorce: powinien powiedziec cos neutralnego, np. wielki to dla mnie zaszczyt poznac pania; wolna,, wspaniala, czy jaka tam Francja zyskala w pani osobie wspanialego sprzymierzenca… I zilion podobnych komunalow, ktore mozna znalezc we wszelakich podreczniki dobrego wychowania, nie mowiac o dyplomacji.
    A autorka, postepowa kobitka skoro pisze w Polityce zapewne na codzien doceniajaca potrzebe praw kobiet nie zauwaza, ze ten facet nie moze wyjsc poza swoje przedmiotowe traktowanie kobiet rodem z wyborow miss i tekstow o lapaniu za pussy. Usprawiedliwia go speszeniem i mowi, ze to zaden bid deal. No, pacz!

  82. @zyta2003 15 lipca o godz. 14:32
    big deal. Nie czepiam się, po prostu chodzi o znaczenie.

  83. @Szymonowicz 15 lipca o godz. 13:37

    Ja po prostu sygnalizuję, że kwestia przestrzegania prawa nie wygląda tak czarno-biało jak ją malujesz. Pozostając przy przykładzie aborcji: polskie prawo (na razie) nie karze kobiety, ale przewiduje kary za zachęcanie, pomoc lub współudział.

    Doktor Rudziński, który pracuje w szpitalu w Prenzlau i do którego ciągną stadami polskie kobiety w kłopotach (a on potwierdza, że chodzi w większości o wierzące, praktykujące katoliczki) opowiada w wywiadzie, jak wezwano go do składania zeznań w Polsce przeciwko koleżance jego pacjentki. Koleżanka udzieliła wsparcia i przyjechała do Prenzlau z pacjentką na zabieg. Następnia pacjentka oskarżyła tę koleżankę właśnie o współudział, karany polskim prawem, i wezwano Rudzińskiego jako świadka. Nie rozpoznał osoby… za co należą mu się oklaski.

    Ale mnie chodzi po prostu o to, że „prawo” wcale nie jest takie czarno-białe. I trochę też o to, że skatolona Polska wcale nie jest normalnym krajem. Nie tylko od dwóch lat. Weź na przykład absurdalny polski paragraf przewidujący karę za „obrazę uczuć religijnych”. To jest legislacyjne średniowiecze.

  84. Jak skręcić w prawo, żyjąc na lewo?

    Z cyklu osensie rzycia, warto zauważyć że w cywilizacji prawo polega na tym że obowiązuje takie, jakim jest, będąc dla jego podmiotów achromatycznym.
    O odcieniach prawa w cywilizacji decydują nie poglądy podmiotów prawa, ale instytucje powołane do przestrzegania, wdrażania i egzekwowania skutków prawa.
    Podmiot uczciwy, nie podzielający obowiązujących norm prawnych, ma możliwość wpływać na nie jedynie drogą reprezentancką, ustawodawczą.
    Lub dokonać wyboru obywatelskiego nieposłuszeństwa, łamiąc prawo w imię wartości które wyznaje/im hołduje wraz ze świadomym i posłusznym poddaniu się konsekwencjom.
    Są też opinie i czyny nieuczciwe, łamiące prawo i nazywające tę postawę dostrzeganiem w prawie odcieni czy kolorów.
    Otóż, czarne jest czarne i nie jest białym łamanie prawa, pod żadną egidą ani amoralnym patronatem.
    Świetnie to rozumieją i praktykują obywatele USA, budząc powszechną nienawiść ludów mentalnie mongolskich (z urodzenia na wschodzie, czy na zachodzie z wyboru popłatnej mody ponad moralność).

    Nb piep..enie o prawie w PL w kontekście aborcji bez najmniejszego o tym prawie pojęcia, czyni nie mniejszą obrazę uczuciom praworządności i intelektu, niż relatywizowanie prawa pod czyjąś krótką kołderkę umysłową.

  85. P.S. A żeby nie było, że tylko w czambuł krytykuję przepisy Klechistanu; w każdym kraju prawo ma swoje, no powiedzmy, dziwactwa. Jeśli chwycę za broń i uszkodzę włamywacza we własnym domu, prawo USA uzna to za obronę konieczną. W Kanadzie włamywacz musi udowodnić, że bezpośrednio mi zagraża (czyli na przykład zastrzelić mi dziecko?). Inaczej mówiąc, nie mam prawa zrobić mu krzywdy, bez względu na to, czym realnie zagraża mnie.

    Oczywiście jeden i drugi przepis stwarza warunki do nadużyć – jak każdy przepis. Prawo jest jednak bardzo prymitywnym narzędziem. A przepaść między prawem i rzeczywistym egzekwowaniem tego prawa – to jeszcze jeden temat-rzeka. Przepisy ruchu? Ograniczenie szybkości? Jeden policjant z kamerką czyni cuda. Żadne apele na billboardach takiego cudu nie uczynią.

  86. @Gekko 15 lipca o godz. 15:26
    Obywatele USA??? Przestrzegają prawa??? W USA prawo w wielu miejscach nie istnieje. Weź poligamię wśród mormonów – bo kto tam dotrze? Mają swoje państwo w państwie. I co im zrobisz? Poza tym wiele osób po prostu kontestuje państwo, np. nie płacąc podatków. A farmerzy strzelający do ludzi, którzy nielegalnie przekraczają granicę?

  87. @Gekko 15 lipca o godz. 15:26

    Nb piep..enie o prawie w PL w kontekście aborcji bez najmniejszego o tym prawie pojęcia, czyni nie mniejszą obrazę uczuciom praworządności i intelektu, niż relatywizowanie prawa pod czyjąś krótką kołderkę umysłową.

    Właśnie prawo do aborcji jest doskonałym probierzem praw człowieka. W Polsce prawo chroni „życie ludzkie od poczęcia” zupełnie nie zwracając uwagi na fakt, że owo „poczęte” życie pasożytuje na kimś, kto JEST człowiekiem (a nie dopiero będzie). Zresztą cały porządek prawny w Europie koncentruje się na ochronie zygoty i zarodka. Z kolei w Kanadzie prawo zakłada, że człowiekiem jest kobieta, a nie zarodek. I że kobieta ma prawo do decydowania o zawartości własnej macicy. To są dwa diametralnie różne podejścia do prawa, chociaż w praktyce wynikające z nich przepisy prawne są podobne – aborcja na życzenie w określonych granicach czasowych.

  88. Na marginesie
    15 lipca o godz. 15:46, 15 lipca o godz. 15:35

    Głupstwa piszesz, bo nie myślisz o nauce, gdy patrzysz na cudze litery.
    Na szczęście więc, pomimo że nieproszona piszesz do mnie, nie są to głupstwa tykające tego, co napisałem.
    Niech sobie zostaną na blogu takimi, jakimi jawią się w samej rzeczy, bez mojego komentarza, jam chrześcijanin choć ateista.
    Najlepiej, niech to będzie taka świecka tradycja między nami – jak piszę post ogólny np. o żyjących na lewo, to nie musisz mi ochotniczo i bezzwłocznie odpowiadać, jak przywalona stołem…
    Będzie mądrzej i uczciwiej dla czytelników bloga.

  89. P.S. Gekko, nie wiem, co masz ma myśli pisząc „uczucia praworządności i intelektu”

  90. @Gekko 15 lipca o godz. 16:01

    Ja rozumiem, że moje komentarze mogą być dla Ciebie kłopotliwe. Ale riposta w rodzaju „głupstwa piszesz” nie jest ripostą tylko pie.przeniem o Szopenie. Nie musisz podejmować ze mną żadnej dyskusji. A komentować Twoje komentarze może każdy. Co do ich ewentualnego zrozumienia lub nie – sam usiłujesz być hermetyczny, nikt Ci takiej maniery nie narzuca.

  91. Nierodzenie na prawo i na lewo od Odry
    Mimo wszystko, jest pouczająca ciekawostka w głupstwach pisanych o prawie do aborcji.
    Otóż, tak w Niemczech jak i w Polsce obowiązuje dokładnie TO SAMO PRAWO do dokonania aborcji.
    Nie ono jednak w Polsce jest łamane, ani nie ono w Niemczech jest egzekwowane – ot i tajemnica popularności aborcji Polek w Niemczech.
    Na blogu ateistycznym zaznaczę już tylko dla jaj, że wbrew tu szerzonej nowinie, o łamaniu lub nie łamaniu prawa wskutek dokonania aborcji nie decyduje nigdzie to czy łamie je Katoliczka.
    Ot, przyczynek do rozróżnienia sobie wyznania od moralności a nawet praworządności – jak znalazł pod koniec świata XXI w. nad Wisłą.
    Całuję rączki Kato- i Nieliczek.

  92. @Gekko 16:09
    Podobne, nie znaczy – to samo. W Niemczech można dokonać aborcji z przyczyn socjalnych.

  93. @gotkowal 15 lipca o godz. 16:53

    Oczywiście, masz rację. Tak zwany „kompromis aborcyjny” w Polsce to zwyczajna katolubna kpina. Polska, obok Irlandii i Malty (też krajów katolickich) jest ewenementem w cywilizowanej Europie. Gekko zwyczajnie mija się z prawdą (czy mam otwarcie napisać, że kłamie???), twierdząc że te ustawy są takie same.

    Przypomnę: w Polsce aborcja jest dozwolona tylko w trzech przypadkach: zagrożenia życia matki, gwałtu i podejrzenia poważnego uszkodzenia płodu. Gekko ma rację pod jednym względem: w Polsce ustawa nie jest przestrzegana w tym sensie, że prawo do aborcji w tych trzech przypadkach nie jest egzekwowane. Lekarze chazanopodobni np. przeciągają w nieskończoność badania prenatalne, żeby po stwierdzeniu wady płodu było już za późno na legalną aborcję – bo aborcja jest dozwolona tylko do określonego momentu trwania ciąży. W niektórych województwach w ogóle nie wykonuje się badań prenatalnych – bo kaka się na to krzywi, a nikt się przecież nie narazi proboszczowi.

    Dodajmy zagrożenie śledztwem – bo nawet podejrzenie nadużycia jest zagrożeniem kariery lekarza – i mamy cały system zastraszania i szantażu. Niedawno jakiś xiunc, z poduszczenia położnej (która rzekomo słuszała, jak płód płakał), wniósł pozew przeciwko temu samemu szpitalowi, z którego wyrzucono Chazana. Dodajmy agresywne kampanie – pikiety przed szpitalami – i banery typu „Aborcja powoduje raka”. Dodajmy zakłamany „Niemy krzyk” pokazywany dzieciom na katechezie.

    Kampania dezinformacji i zastraszania w połączeniu z wyjątkowo restrykcyjnymi przepisami – to rzeczywistość polskich kobiet. Dorzucę jeszcze drobiażdżek o aptekach, które odmawiają sprzedaży środków antykoncepcyjnych – i mamy prawie komplet. Skatolony ciemnogród w rządzonym przez czarnych kraju.

  94. @Gekkowi:

    Nieliczka chciała do konowała.
    Konował geknął krótko – „wała!”
    i od Nieliczki się odwrócił.
    Zły wał w tulei się obrócił
    i mocą walą przewalcował
    konowałową rzyć. „Tańcował
    pies z nią!” – Nieliczka rzyć obszczekła –
    „Ty łapiduchu won do piekła!”

  95. @Gekko 15 lipca o godz. 16:09

    Na blogu ateistycznym zaznaczę już tylko dla jaj, że wbrew tu szerzonej nowinie, o łamaniu lub nie łamaniu prawa wskutek dokonania aborcji nie decyduje nigdzie to czy łamie je Katoliczka.

    To nieprawda, bo istnieje oczywisty związek między katolicyzmem a zachodzeniem w niechcianą ciążę – skatolonym zabrania się (w konfesjonale!) stosowania środków antykoncepcyjnych. Dodatkowo istniej związek między dennym „wychowaniem seksualnym” w skatolonej szkole i faktem, że młodzież, dojrzewająca i zaczynająca współżycie coraz wcześniej, nie ma bladego pojęcia o realiach antykoncepcji.

    Nie zapominaj, że (podobno) 95 procent ludności Klechistanu to katolicy. Tak przynajmniej twierdzi wszechwładny kaka. A jeśli tak, to kim są tłumy kobiet dobijające się do drzwi kliniki w Prenzlau? Katoliczkami. Doktor Rudziński opowiada, jak kobiety poddające się zabiegom czują się winne ze względu na swoje „katolickie zasady”, a przede wszystkim oczekują potępienia ze strony – personelu niemieckiej kliniki! To nie bajka.

    Dorzucę tylko tytułem rozszerzenia, że zawodowe prostytutki to zwykle dziewczyny ze wsi, bardzo religijne i regularnie uczęszczające do spowiedzi – przy czym xiunce wypytują o szczegóły (informacja zaczerpnięta z książki Ewy Egejskiej „Czarodziejki.com”).

    Nie jest przypadkiem, że gorliwe katoliczki to najgorzej wykształcone, najbardziej niekumate, najbardziej bezradne kobiety w Klechistanie. W każdej wsi i małym miasteczku prawo stanowi proboszcz dobrodziej. A z kolei państwowe prawo antyaborcyjne, przepchnięte przez sejm rękami kaka, to wyraz bezradności instytucji, która nie jest w stanie narzucić swoim „wiernym” swoich „zasad moralnych” i musi w tym celu posługiwać się zniewolonym przez siebie państwem.

  96. Wyglada na to, że Polska jest pod ścianą. W normalnym kraju istniałaby jeszcze jedna demokratyczna możliwość – zbojkotować wybory. Niestety, prezydent Wałesa zadbał o zlikwidowanie tej szansy. Polska jest – prawdopodobnie – jedynym demokratycznym krajem na świecie, w którym do uznania najważniejszych wyborów wystarczy jeden ważny głos. W referendum potrzeba 30%, ale referendum niewiele znaczy.
    Jeszcze jeden dowód na to, że Polacy robią wszystko niechlujnie. Pewnie dlatego, że to często w codziennym życiu pomaga.

  97. @anumlik 15 lipca o godz. 17:19

    Gekko po prostu ciurkiem publikuje tezy przedziwne i bardzo trudne do obrony.
    Można to zignorować, ale po co? Bo przecież w sumie blog jednak żyje pyszczeniem.

  98. @Gekko
    15 lipca o godz. 16:09

    Nieprawdą jest twierdzenie, że w „tak w Niemczech jak i w Polsce obowiązuje dokładnie TO SAMO PRAWO do dokonania aborcji.”

    W Niemczech możliwa jest aborcja na życzenie, jeśli kobieta przedstawi zaświadczenie, że zasięgnęła porady lekarskiej co najmniej na 3 dni przed zabiegiem, a od poczęcia (zapłodnienia) nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.
    Grundgesetz für die Bundesrepublik Deutschland
    § 218 Straflosigkeit des Schwangerschaftsabbruch

  99. …des ….abbruchs.

  100. @Namargineska
    Gekko po prostu ciurkiem publikuje tezy przedziwne i bardzo trudne do obrony.
    Bogać tam. Gekko jest tezą i antytezą jednocześnie. Jak Wałęsa, ale kilka pięterek wyżej.

  101. @anumlik 15 lipca o godz. 18:07

    Że niby za, a nawet przeciw?

  102. Patrzę i czytam co się dzieje w Polsce. Samolotów do Warszawy na jutro nie ma albo bilety za 3200 zł. Boli mnie głowa, nie mogę się uczyć do egzaminu. Nie będzie mnie tam jutro.

    https://thumbs.dreamstime.com/z/unhappy-court-jester-1824376.jpg

  103. @NeferNefer 15 lipca o godz. 18:21
    Pojutrze też jest dzień. Spróbuj seczego.

  104. @Na marginesie 17:17
    Oj tam, zaraz mija się z prawdą! Prowokacyjnie nie pisze wszystkiego. W Niemczech aborcja prawnie dozwolona jest w dwóch przypadkach:
    – gdy ciąża zagraża życiu i zdrowiu kobiety (fizycznemu i psychicznemu – b. szerokie
    pojęcie)
    – gdy ciąża powstała na skutek przestępstwa (gwałt, kazirodztwo, pedofilia)
    Ale, bo zawsze jest jakieś ale, w pierwszym trymestrze, pod pewnymi (prostymi do spełnienia) warunkami – dostępna praktycznie na życzenie, bo nie jest penalizowana.

  105. @Namargineska, z godz. 18:18
    Napisałem, że parę pięterek wyżej. Jak w pilpulach u Majmonidesa. Nie wiem tylko z jakiej jesziwy Gekko się wywodzi 😉

  106. Na życzenie, czyli suweren w erze postprawdy.

    Ciężko pogodzić się z tym, że jakąby internetowo suwerenną społeczność nie narodzić, cały jej światopogląd nie sięga głębiej niż mity, jakie sobie po drucie internetu kolportuje.
    A i tego, co kolportuje ani nie czyta, ani nie rozumie, tylko literuje sobie na ekranie nie to co jest napisane, tylko to co widzi słusznym.
    W PRLu zwolnienie lekarskie z pracy czy recepta bezpłatna na leki były tak samo „na życzenie”, jak kolejne pokolenia nadwiślańskie mit ten wyssały z mlekiem matki (?), co zupełnie zastępuje aparat rozumowy i nieistniejącą na gumnie kulturę praworządności.
    Aby oszczędzić wstydu zacnym kompanom po ateiźmie, wyjaśnię, że żadne z powyższych świadczeń nie było „na życzenie”, tak jak np. nie była i nie jest nią aborcja w Niemczech.
    Na ryczenie suwerena, to w Polszcze nie istnieje ani rozumienie, ani przestrzeganie prawa.
    Napisałem, że w PL i D jest to samo prawo – i rzeczywiście, tu i tam aborcja jest dozwolona (pominę detale terminowe) pod PEWNYMI WARUNKAMI (i nie jest to życzenie). Zwłaszcza chodzi o stwierdzone p/lekarza zagrożenie życia i/lub zdrowia matki.
    W Polsce nie łamie się istniejącego PRAWA do aborcji; łamie się prawo obowiązujące lekarzy (i oczywiście łamią je oni sami) gwarantujące przyszłej matce rzetelne, obiektywne medycznie i terminowe stwierdzenie zagrożeń uprawniających do legalnej aborcji.
    W Niemczech podobnie po to własnie jest wspomniane badanie, aby takie zagrożenia stwierdzić/wykluczyć. Tyle, że w Niemczech, lekarz przerywający ciążę po zbadaniu czy to legalne (bo stwierdza zagrożenie) czy też NIELEGALNIE (bo zbadał i oświadczył że nie ma zagrożenia) w tym drugim przypadku NIE JEST Z MOCY PRAWA KARANY. Stąd usus (zwyczaj) że badanie jest de facto formalnością, ze względu na zagrożenie penalizacją – ale nie pustym blankietem do legalnej aborcji „na żądanie”.
    No i dlatego napisałem, co napisałem, licząc na ciekawość poznawczą pogromców mitów – czyli ateistów.
    Jak na razie – pogromili SIĘ. 😉
    – – –
    I jeszcze ad rem:
    Kwestia moich wypowiedzi nie jest o tym, kto ma rację, a kto głupi, ani nawet nie o aborcji.

    Chodzi o to, że przy takim wyznaniowo/mitologicznym postrzeganiu i podejściu do praworządności w naszym społeczeństwie, jakakolwiek „walka” o zmianę rzeczywistości poprzez ZMIANY W PRAWIE jest czystym, czyli brudnym idiotyzmem.
    Brudnym, bo nie na innym paradygmacie głupkowatości gumna, podpuszczanego na prawo i prawników, kradnie się nam właśnie wolność „dobrą zmianą”.

    Polecam Państwu autorefleksje, quantum satis ad sapientiam, ad calendam Graecam. 😉
    – – –
    Jeszcze raz zapewniam, że głupstw zawartych w opiniach n/t niedowidzianych przez komentatora (m/f) liter komentowanego tekstu (bo w/w opinie świadczą o głupocie podejrzeń nawet, że zdolny jest je sylabizować a co dopiero usiłować zrozumieć sens krzaczków).
    – – –
    PS Neferka, ja jestem niezwykle niehermetyczny po skróceniu dystansu. Jesteś starsza, więc sama wyznacz miejsce, datę i termin, gdzie mogę dać ujście Twym uczuciom osobiście, hihi 😉

  107. @Na marginesie 17:33
    Postęp jednak jest. Dawniej kk ewangelię głosił ogniem i mieczem. Obecnie, jedynie Kodeksem Karnym.

  108. @Gekko 18:36
    Wypraszam sobie. Internet mam bezprzewodowy. LTE. Tutaj miejsce na reklamę:………..

  109. PS Errata…
    Oczywiście w akapicie o komentowaniu głupstw zabrakło deklaracji już znanej: nie zamierzam.
    😉

  110. gotkowal
    15 lipca o godz. 18:36

    Ależ sam głosisz to, co ja piszę.
    Kojarzysz w ocenie tekstu Ewangelię z Kodeksem Karnym, czyli moralność z praworządnoscia.
    I słusznie, bo to wynika z wdrukowanego gumnem nierozróżnienia tych pojęć. W PoloKokcie dla ludu rozumie się, że to to samo, bo oba mogą zagrozić beknięciem. Czemu, po co i wskutek czego – to już niepojęte i bez znaczenia na gumnie.
    Czuj duch – beko, przepadnij nieczysta…;)

  111. @Gekko 18:43
    W kk – moralności nie stwierdzono. Nigdy. Jedynie różne formy relatywizmu, a to zdecydowanie, nie to samo.

  112. anumlik
    15 lipca o godz. 17:19

    Jaki trafny anumlik… idźmy tą drogą, ku objawieniu:

    …Nieliczka, walnięta ‚wałem’
    w polemikę wdać z konowałem,
    próbuje, że wszak enefzetem
    ona, w aborcji z pakietem!
    Konował niezrażon wnioskuje:
    …ach, badań Pańci brakuje,
    co czyni klinika je we dnie,
    wybrane tak, że bezpieczne
    terminy legalne zabiegu,
    ustały, po pierwszym śniegu!
    I ciągnie niezrażon, na piśmie,
    co każdy ulotkarz jej wciśnie:
    Ja rzecz w dni załatwiam powszednie,
    od kosztów Ci mina nie zrzednie,
    ale, jak łakniesz legalu –
    kolegę mam spoza kraju…
    I tak tragifarsa mknie żwawo
    zapewniam: niewinne tu prawo.

  113. Partia „Razem” skrzyknęła niezły tłum ludzi pod pałac prezydenta. Całe Krakowskie Przedmieście zakorkowane. Ludzie (przeważnie młodzi) skandują Chcemy weta!

  114. gotkowal
    15 lipca o godz. 18:51
    W kk – moralności nie stwierdzono. Nigdy.

    Świadectwo przyjmuję na wiarę, jako że kk to wierni.

  115. anumlik
    15 lipca o godz. 18:57

    Chcemy Wety – na żądanie,
    które racz nam zesłać, Panie
    Prezydencie, wtedy Razem
    pomódlmy się przed ołtarzem.

  116. @Gekko 15 lipca o godz. 18:43

    „Kojarzysz w ocenie tekstu Ewangelię z Kodeksem Karnym, czyli moralność z praworządnoscia.”

    Gekko zakłada, że w ewangeliach (liczba mnoga, bo są cztery kanoniczne) zawarto jakąś wizję moralności, która w dodatku jest przekładalna na kodeks karny? To jest kolejna osoba na blogu (po pani kruk), która kojarzy ewangelie z moralnością. Gdzie jest „moralność” zawarta w ewangeliach? Czy to po prostu jeszcze jeden gniot pojęciowy wbijany ludkowi do głów przez kaka i bezmyślnie powtarzany przez różnych (hi hi !!!) ateistów? Na czym polega owa „moralność”, jeśli istnieje? Dezerterów do dyskusji nie zapraszam

  117. @Gekko 18:58
    Widzę, że załapałeś się na jeden z tych orwellowskich wiców. Kościół to wierni (hahaha), pewnie jeszcze wspólnota?

  118. @Gekko 15 lipca o godz. 18:57

    Gekko insynuuje kolejny bzdet – a ponieważ bzdet jest rozpowszechniony, więc punktuję: jeśli kobieta domaga się prawa do aborcji, to jest aborcjonistką („ja ci to, cizia, załatwię”). A w ogóle to jest przecież na pewno q.a albo feministka (co przecież na jedno wychodzi). Odruch Pawłowa – u niektórych samców na gumnie. Kompulsywne odniesienie ad personam, słusznie piętnowane w każdym szanującym się środowisku akademickim. W Polsce nie?

  119. @gotkowal 15 lipca o godz. 19:04
    10/10. Gekko serwuje jeszcze jeden gniot ukuty w kaka.

  120. gotkowal
    15 lipca o godz. 19:04

    Ja nie wiem, bo nie wierzę że głos kk to witze. Ale widzę, że wierni tak widzą, a nawet pisza na blogu, gotkowalu…:)

  121. @Na marginesie 19:07
    Gekko tylko prowokuje. Lubi się bawić, nie tylko słowem.

  122. Ogłaszam konkurs z nagrodą P.Dudy na post
    nie zawierający w tekście słowa Gekko (z dużej literki proszę, by się załapać).
    Oczywiście nagroda w Pałacu – na r(z)yczenie 😉

  123. @Gekko 19:10
    Z tym wiernym, to troszku kulą w płot.

  124. gotkowal
    15 lipca o godz. 19:13

    Spróbuj jeszcze raz..

  125. Cholera, znowu nic nie wygrałem

  126. gotkowal, 15 lipca o godz. 19:16

    Tadam!

    Uczmy się od gotkowala
    jak „Gekkiem” nie zrobić z się wała…

  127. To gdzie i kiedy po odbiór nagrody? Ładny dyplom dobrze wygląda na ścianie. Przydałby się też nowy rower i może rolki?

  128. Na marginesie
    15 lipca o godz. 15:01

    Weź na przykład absurdalny polski paragraf przewidujący karę za „obrazę uczuć religijnych”. To jest legislacyjne średniowiecze.

    niestety, mozliwość obrazy uczuc religijnych przyklepał Trybunał pod praezesem Rzeplińskim, o co mozna mieć pretensje. Nie pamiętam, czy w uzasadnieniu opisano te uczucia…
    Logicznie rzecz ujmując- nikt nie broni praw ateistów.

  129. @Gekko
    I jeszcze bardziej w głąb objawienia:

    Prawo wprawdzie tu niewinne – rzecze krojczy prawa –
    proboszcz jednak je nagminnie do sumień przykrawa

    Cierp, cierp, dusza moja, a bęęędziesz zbawiona,
    a jak nie pocierpisz, będziesz potępiona.

    Baba z chłopem i konował, w jednym konfesyjonale,
    wylewają proboszczowi swoje aborcyjne żale.

    Cierp, cierp, dusza moja, a bęęędziesz zbawiona,
    a jak nie pocierpisz, będziesz potępiona.

    Niech sumienia konowałów ogień powypala święty,
    a kto proboszcza nie słucha, niech będzie przeklęty.

    Cierp, cierp, dusza moja, a bęęędziesz zbawiona,
    a jak nie pocierpisz, będziesz potępiona.

  130. @konstancja 15 lipca o godz. 19:36

    Prezes Rzepliński nie bez racji dostał jakiś papieski medal, zdaje się, że na wniosek Nycza. Za zasługi „w krzewieniu myśli JPII” czyli po prostu za decyzje po myśli kaka. Wtedy była dyskusja, czy powinien przyjąć, tym bardziej podczas sprawowania urzędu. Indagowany, prezes Rzepliński odpowiedział bardzo niegrzecznie. W sumie jest to wcale świetlana postać, po prostu wyrósł na trybuna ludowego w starciu z kaczem.

  131. @konstancja o godz. 19:36

  132. Bardzo ciekawe! Wygląda na to, że polska wersja wiki powtarza to, co pisze Gekko, ale wygląda również na to, że ta polska wersja łże. Albo przynajmniej całkiem inaczej rozkłada akcenty, bo została manipulancko zredagowana w taki sposób, aby prezentowana ustawa przypominała polską.

    Angielska wersja wiki:
    Abortion in Germany is permitted in the first trimester upon condition of mandatory counseling, and later in pregnancy in cases of medical necessity. In both cases a waiting period of 3 days is required. The counseling, called Schwangerschaftskonfliktberatung („pregnancy-conflict counseling”), must take place at a state-approved centre, which afterwards gives the applicant a Beratungsschein („certificate of counseling”).

    Hiszpańska wersja:
    El aborto en Alemania, referido al aborto inducido o interrupción voluntaria del embarazo, está permitido durante el primer trimestre de la gestación.

    Polskia wersja:
    Aborcja w Niemczech – obecnie w Niemczech aborcja prawnie dopuszczalna jest jedynie w dwóch wypadkach:
    • gdy ciąża zagraża życiu bądź zdrowiu fizycznemu i psychicznemu matki,
    • gdy jest wynikiem gwałtu, występku kazirodczego i przestępstwa pedofilskiego.
    Nie karze się jednak za jej wykonanie w pierwszym trymestrze ciąży z innych powodów, jeżeli kobieta skorzystała z odpowiednich konsultacji, zabieg został wykonany przez lekarza i pomiędzy konsultacją a zabiegiem zachowano odstęp co najmniej 3 dni. Oznacza to, że kobiety de facto mogą usuwać ciążę także z przyczyn społecznych, ekonomicznych i osobistych bez jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej. Natomiast lekarz podlega odpowiedzialności karnej za wystawienie błędnego zaświadczenia o występowaniu okoliczności uprawniających do legalnej aborcji, karze się go również za dokonanie aborcji bez sprawdzenia stadium zaawansowania ciąży, poinformowania kobiety o możliwych konsekwencjach zabiegu bądź bez dania jej możliwości wyjawienia motywów swojej decyzji.

  133. anumlik
    15 lipca o godz. 19:37
    anumliku, sięgając dna, wierzę, że piszę nie do Ciebie a kontynuuję merytoryczne Imię Twoje (z wyłączeniem warstwy artystycznej, gdzie mi…)

    Imaginuj Waść, Sampanie,
    co jest prawem, co wyznaniem,
    co jest Sędzia, a co Pleban;
    co Konował (z dużej trzeba)
    a co Baba, ta zza płoty:
    wszystkie PRAWA to podmioty!

    A przedmiotem tamtych Waści
    są profesje, władztwa kasty,
    zupy, coby nie za słone,
    mszalne winy obciągnione,
    czyli wszystko: groch z kapustom;
    jednak wobec prawa: RÓWNO
    leżą one ludzkie byty,
    od Prezesa do Kobity.

    I dlatego każdej jeden
    niech nie waży się dać glebę
    w rozumieniu co jest Prawo,
    świeci czarno gdzie, gdzie biało,
    bo go przeca wyonacom,
    te, co Prawem dziś mataczą
    i brukają Sprawiedliwość.
    Nieodległa to możliwość.

  134. @ konstancja o godz. 19:46
    Na Dzikim Zachodzie mawiano: teraz będziesz miał uczciwy proces, a potem cię powiesimy. To samo, z zachowaniem proporcji, będzie spotykać przeciwników PiS-u i sprzymierzonego z nim kk.

  135. P.S. W szczególności „nie karze się jednak za jej wykonanie” jest absurdem, żywcem wziętym z polskiego żargonu prawniczego. Wyczuwam tutaj robotę Zolli i innych takich. Kaka-lubni „specjaliści” usiłują przemycić tezę, że aborcja jest przestępstwem – za które jednak łaskawie się nie karze. Oczywiście jest to bzdura, zaprawiona religianckim czadem.

  136. @anumlik 18:57
    Adrian siedzi w bagnie po szyję. Jak podpisze to po nim. Jak bryknie, prezes może postawić go przed Trybunałem Stanu i odwołać.

  137. P.S. Chyba że byty Gekkopodobne pomyślały kawałek dalej… i mają swój cel w takim właśnie przedstawieniu polskiej ustawy. Zdrowie kobiety… no właśnie, a co ze zdrowiem psychicznym? Inaczej mówiąc bez zmiany ustawy można zmienić… przepisy wykonawcze? Sprytne, owszem.

  138. @gotkowal 15 lipca o godz. 20:00

    A policja rozgoniła demonstrantów.

  139. @ konstancja
    15 lipca o godz. 19:3

    Gra w Niedasia. (???)
    Jakoś mi się, już dawno skojarzyła metodologia prezesa Rz. w ostatniej fazie działania na stanowisku PTK, za rządów pissu, z tą metodyką, która opisałem we fraszce o Konowale (nie z konowałem).
    Jakoś, w obliczu łamania procedur przez piss, legalizm i wyczerpywanie wszystkich legalnie przeciągających się procedur w wykonie pr.Rz, całkowite pominięcie równie legalnych, a blokujących bezprawie piss orzeczeń i interpretacji wynikających z mocy Jego stanowiska, sprawiły, że zanim spowodowało to rzekomo obronę TK, było przez piss pozamiatane.
    Mnie się też przypomina, że dużo mówimy o obywatelskim nieposłuszeństwie, a nic nie słychać (było) o honorowych dymisjach prawowitych sędziów TK, z jego b. Prezesem na czele. Co jest normą cywilizacyjną – jeśli mając władzę nie masz zdolności sprawczości – odchodzisz, a nie kreujesz się na ofiarę.
    W niektórych krajach cywilizowanych te znane z poprzednich etapów ewolucji taktyki samozachowawcze bywały nazywane, zależnie od wagi, od sabotażu do imposybilizmu indukowanego, aka: rzekomego, aż po grę na zwłokę.
    U nas, ta powszechna praktyka urzędnicza ma nazwę „na Niedasia” (bo „nie da się”).
    A najlepiej gra się w niedasia kartami znaczonymi kodeksami, czyli przewlekając i sabotując pod RZEKOMĄ osłoną prawa, w jego imieniu i na jego, prawa, konto.
    Te powszechne w Polsce i haniebne cywilizacyjnie praktyki to jeden z istotnych mechanizmów demoralizacji paraprawnej, jakie nam ukontynuowała Wolna Polska, wychowując obywateli, co sądzą że ich grzechy wyciera się bez śladów kartkami zmienionego prawa.

  140. Ten galopujacy. Major, podobno. Thanks, anumliku

    „Po piąte, nie słuchać Romana Giertycha. W ogóle.”

    Kacz, w 2007, zapomnial o ‚w ogóle’. Nnie sluchajac swojego wicepremiera owczesnego. No to i przegral.

    Wygrawszy, jednakze, 8 lat pozniej. ‚W ogóle’ wszystko wygrawszy. Wlacznie z SN, jak sie okazuje dzisiaj.

    ‚W ogóle’ to wygrywajaca zasada jest niesluchanie nikogo nigdy. Zasada niesluchania ‚w ogóle’ jest zbyt toporna.

    Natenczas baca sie wtronca. W tOmacie:

    ‚Sluchaj dzieweczko’
    Eee tam, dzieweczko
    Prosciej z owieczko.
    A obie tak majo
    ze gotowania nie znajo.

    Sluchajcie bacy.
    On wam waadze da.
    Na tacy.

    PS. Gorale glosujo jak im proborszcze nakazujo

  141. Ważne Obwieszczenie.
    Yezusmaria!
    Strasznie się pomyliłem w niedawnym poście, kierując ofertę towarzysko-terapeutyczną dla oczyszczenia waporów ku…Neferce! (przepraszam). Może dlatego, że nie odniosło to oczywiście skutku, spróbuję raz jeszcze, tym razem pod właściwym adresem:
    „…PS Namargineska, ja jestem niezwykle niehermetyczny po skróceniu dystansu. Jesteś starsza, więc sama wyznacz miejsce, datę i termin, gdzie mogę dać ujście Twym uczuciom osobiście, hihi „…

    Wszystkich niezainteresowanych waporami na blogu, serdecznie przepraszam za mę omyłkę sabotującą sanację. 😉

  142. @Na marginesie
    15 lipca o godz. 19:50

    Warunkiem legalności jest konsultacja, ale nie żadne badania poza ustaleniem zaawansowania ciąży (usg) A już na pewno nie badanie czy ciąża w tak wczesnym stadium zagraża życiu lub zdrowiu matki. Ta konsultacja to rozmowa z lekarzem najpóźniej na 3 dni przed zabiegiem.
    Zupełnie inna sytuacja niż w Polsce. Gdyby było tak samo, to Polki nie jeździłyby na legalne zabiegi do Niemiec czy do Czech, gdzie również możliwa jest aborcja na żądanie.

  143. To oczywiście odpowiedź na komentarz @Gekko.

    @ Gekko
    15 lipca o godz. 18:36

    Na życzenie, czyli suweren w erze postprawdy.

  144. Nieszczęście, Tobermory poniżej uczy się więc na żądanie – też.

    „Aborcja w Czechach – jest dopuszczalna na żądanie kobiety w trzech pierwszych miesiącach ciąży pod warunkiem uzyskania zgody ginekologa…

    Tak buduje się mity i napędza biznes „na żądanie”.
    Otóż, nigdzie legalny lkarz nie dokona aborcji bez badania pacjentki.
    I jednocześnie, każdy taki zabieg wykonany bez uwzględnienia lekarskiej oceny dopuszczalności medycznej zabiegu, jest NIELEGALNY. Ponieważ nigdzie na świecie cywilizowanym lekarz nie ma prawa (pod rygorem karnym i zawodowym) zaszkodzić pacjentce!
    Proszę i żądam – dość obskuranckich idiotyzmów o lekarzach na żądanie legalnych bezwzględnie.

  145. @Gekko

    Wnioskując z formy Twoich wpisów, jesteś na etapie fascynacji wielosłowem, szczególnie tym mniej popularnym lub wręcz niszowym. Nie wszystkie mają sens ale zabawa zapewne pyszna. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że działanie takie ma charakter odtwórczy, choć w Twoim odczuciu jest z pewnością twórcze, bo dla Ciebie nowe. Aliści świat jest tak duży, że nie ma czegoś takiego, czego by nie było. A w przypadku publikacji w Internecie, prawdopodobieństwo plagiatu jest już wymierne. Życzę wyrwałości i dojścia do etapu twórczego.
    To była interakcja z predykcją.
    Over & Out czyli bez odbioru.

  146. @Gekko
    15 lipca o godz. 21:04

    Wiedziałem, że nie zacytujesz dalej.
    A teraz powiedz, jakie badanie ginekologiczne jest warunkiem wykonania aborcji w Niemczech, poza stwierdzeniem, czy ciąża w ogóle jest i czy nie starsza niż 12 tygodni?

  147. @Na Margínesie.

    Wszystko piekne, co piszesz…Odwagi na blogu, poki co, nie porzeba. Ale to sie moze szybko zmienic. Co zrobisz, jak bedziemy mieli katolicko-narodowa dyktarure? Bedziesz nadal pisala na blogu, ktory juz nie bedzie istnial…. Czy powiesz, ze ostrzegalas? Tysiace, moze setki tysiacy? tez ostrzegali. Jesli ci zalezy na losie Polski, to napisz o tym…, co robic…a nie o tym, ze znika w ciemnosci. To wiemy.

  148. @Na marginesie 20:07
    Nie mogę znaleźć potwierdzenia. To byłoby strasznie głupie. Policja, rozganiająca demonstrantów protestujących przeciw władzy – to początek końca. Tam, gdzie zaczyna się pała, tam kończy się legitymacja władzy.Pojawia się defensywa, w miejsce dotychczasowej ofensywy.

  149. Tobermory
    15 lipca o godz. 21:12

    Tobey, każdy zabieg lekarski jest etycznie i prawnie uwarunkowany takim badaniem, które zapewni lekarzowi (sic! nie mówiąc już o pacjencie) legalność zabiegu.
    I każdy lekarz takie badanie przeprowadzi, a jak uzna że trzeba ze względów legalnych wykonać dalsze – to dojdzie też każde inne.
    Może wstępnie np. wystarczyć badanie obserwacyjne, by wykluczyć legalne dopuszczenie jakiegoś zabiegu, a może się okazać że będzie nim „rutynowe” zbieranie wywiadu (to też badanie) czy krwi lub usg (i wtedy z pewnością pójdą za nim/i inne badania, niekoniecznie wymienione w prawie o aborcji, bo wynikające z prawa medycznego).
    Tak to wygląda prawnie i etyczne.

    Prawo w każdym cywilizowanym kraju zapewnia pacjentowi jakość i bezpieczeństwo oraz skuteczność poddania się dyplomowanemu lekarzowi.
    I oczywiście żadne prawo w żadnym kraju nie uczyniło z ludzi aniołów.
    Lecz prawo pozwala rozróżniać, komu pisane czynami niebo legalizmu a komu piekło przestępstwa.
    I o to chodzi.
    Pozdrawiam.

  150. W czeskiej Wiki nie ma ani słowa o „zgodzie ginekologa”. Jak miałaby wyglądać „niezgoda”? Przymus urodzenia?
    Notabene, w ciągu kilkunastu lat liczba aborcji w Czechach spadła ze 100 tys. rocznie (1990) do 30 tys. a to dzięki temu, że nastała tam
    „široce dostupná antikoncepce a lepší sexuální výchova” czyli szeroko dostępna antykoncepcja i lepsza edukacja seksualna.

  151. Statystyki zawyżają tam jeszcze Polki 🙄

  152. Gekko
    15 lipca o godz. 20:08
    Trybunał pod przewodnictwem Prezesa Rzeplińskiego miał kilka grzechów na sumieniu, m.in. orzekł o klauzuli sumienia dla lekarzy oraz popisał się zapisaniem zgodności z konstytucją ustawy o obrazie uczuć religijnych.
    To było chyba za i tury rządów Tuska…mam żal, pretensje itd. też do byłych sędziów TK w osobie Andrzeja Zolla, który w penym momencie bardzo przyklaskiwał ochronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
    Diabli wiedzą w dzisiejszych czasach, jak wygląda naturalna śmierć, bo niewiele w naszym zdrowiu już zgodne jest z naturą-wiele dzieci nie przeżyłoby trzech lat, gdyby nie szczepienia, antybiotyki i inne leki, chemiczne, a nie naturalne. Śmierć we własnym łóżku też dana jest nielicznym, wielu z nas ma szansę dokończyć zywota podpiętych kablami, rurkami do różnych maszyn oddychających za nas, siusiających za nas i karmiących nas. Niejeden z tych biskupów dawno by umarł z przepicia, gdyby nie dostał nowej wątroby, nowej krwi wolnej od toksyn, a przecieźż jeszcze niedawno kk było przeciw wszelkim przeszczepom.
    Więc gadanie o naturze w powstaniu naszego życia równa jest bajce o naturalnej śmierci.
    Niemniej uważam, że gdy przyszła pora próby, związana z zamachem PISu na Trybunał Konstytucyjny, Prezes Rzepliński stanął na wysokości zadania.
    Nie zapominam o dokonaniach TK z przeszłości, ale trzeba przyznać cesarzowi, co cesarskie.
    Z przyszłością w wykonaniu TK trudno będzie się w ogóle uporać.

  153. @Gekko
    15 lipca o godz. 21:39

    Już nie snuj tych spekulacji na temat obserwacji, krwi badania, w dziury zaglądania 🙄
    Przychodzi do lekarza kobieta, która jest w niepożądanej ciąży i jest zdecydowana ją usunąć. Lekarz rozmawia chwilę o motywach, sprawdza przy pomocy usg stopień zaawansowania ciąży (na ogół 6-8 tydzień albo jeszcze wcześniej) i daje pacjentce trzy dni do namysłu. Następny etap, to wręczenie RU 486, a trzeci – badanie (usg) skuteczności zabiegu.

  154. Kubot z brazylijczykiem Melo – wygrali Wimbledon!

  155. @Tobermory 21:44
    „široce dostupná antikoncepce a lepší sexuální výchova” czyli szeroko dostępna antykoncepcja i lepsza edukacja seksualna – zapisane, a jakże, w naszym „kompromisie”.
    Niestety, wyłącznie jako czarny żart. Kk nie zależy na zmniejszeniu ilości aborcji, tylko na utrzymaniu owieczek w poczuciu grzechu. Głównie dzięki temu, mają nad ludźmi władzę.
    A władza, jest przecież, racją istnienia kk.

  156. @gotkowal
    15 lipca o godz. 22:01

    Brawo! A jutro Roger…?

  157. @Gekko 15 lipca o godz. 20:50
    Dziękuję, postoję.

  158. @Szymonowicz 15 lipca o godz. 21:18

    Blog jest w zasadzie po to, żeby na nim pisać.
    A postulaty pod moim adresem – raczej bez sensu.

  159. konstancja
    15 lipca o godz. 21:52

    Podzielam wszystko co napisałaś, jednak mam inną opinię o końcowej fazie urzędowania Rz. Oczywiście, łatwo oceniać nie będąc w takim położeniu, ale niejeden prawnik mi znany też ma wątpliwości co do postawy Rz.
    Odejść pokonanym ze spiżowym czołem – to też jest rola, której w miarę wiarygodne dla laików odegranie, wymaga większego wysiłku niż postawienie (się) na zwycięstwo.

  160. Tobermory
    15 lipca o godz. 21:52

    Tobermory, w omawianej kwestii, to niestety Ty nie tylko spekulujesz, ale bzdurzysz.
    Nie twoja wina, tylko niestosunku kompetencji w tym układzie dyskursywnym.
    Zapamiętaj(my), że na żądanie to sobie można co najwyżej w cywilizacji prawa przytrzasnąć palec na przystanku albo wezwać taxi.
    Nie wulgaryzujmy i nie sprostaczczajmy tego, że homo to brzmi dumnie.
    Ukłony.

  161. @Gekko
    15 lipca o godz. 22:47

    Jeśli jesteś ginekologiem w Niemczech albo Czechach, to rozumiem, że masz lepsze kompetencje i przybliżysz nam tu prawdziwy obraz tej kwestii. Ja znam tylko kobiety, które w ten sposób przerywały ciążę.

  162. Na marginesie, 15 lipca o godz. 22:23
    @Gekko 15 lipca o godz. 20:50
    Dziękuję, postoję.

    Nie ma za co, bo nie chodziło mi o Twą na mnie baczność, tylko Twoje zdrowotne: spocznij… 😉

  163. @Na marginesie 22:16
    Myślałem o tłumie pod pałacem Adriana.
    Kiedy rozprawiają się z garstką pikietujących, swąd jest minimalny. Zobaczymy jutro pod Sejmem. Mam nadzieję, że opozycja się ogarnie i wspólnie wypracuje jakąś linię działania. Trzeba przejąć inicjatywę, reaktywność – to dożywotnia dyktatura Polskęzbawa Rajmudowicza.

  164. Tobermory
    15 lipca o godz. 22:52
    Ja znam tylko kobiety, które w ten sposób przerywały ciążę…

    Jest gorzej dla Ciebie, po mojej stronie, niż myślisz.
    Po twojej to już tragedia, bo -wybacz- najbardziej nawet dogłębna „znajomość kobiet” nic nie mówi ani Tobie ani nikomu o „sposobie”, który przeszły – a to jest rem dysputy.
    Rozmowa jest z mojej strony o świadomości prawa nadającego granice życzeniom suwerenków/ek, o ile mówimy o cywilizacji.
    Co jest o tyle u nasz aktualne, ze taki woluntaryzm gminnych suwerenów, jak wychynął z dysputy …ateistów(!) to właśnie w tejże chwili zaoruje i posiewa szatańskim nasieniem piss.
    I, do q. n..dzy, proszę nie wpychać mi tej dysputy na fałszywe tory ocen praw do, ani prawa o aborcji.
    Moje wypowiedzi w żadne sposób nie wyrażają tego, co o zjawisku aborcji JA UWAŻAM, to nieistotne.

  165. @Gekko
    Nie masz wrażenia, że się odrobinkę zacietrzewiasz? Bój się Boga, jeszcze jakiś Szyszko – przez pomyłkę – Cię trachnie i będzie tragedia!

  166. @Gekko
    15 lipca o godz. 23:01

    Jakoś mało mnie obchodzi, jak jest dla mnie po twojej stronie.
    Tematem nie jest sofistyka na temat granic życzeń suwerenów, tylko rzeczywistość prawna w poszczególnych krajach, która w porównaniu wypada dla Polski fatalnie. Nawet to minimum praw w kwestii aborcji, które jest legalne, ma niewielkie szanse na wyegzekwowanie, bo nie sposób na przykład znaleźć w dopuszczalnym terminie lekarza, który nie podpisał klauzuli sumienia, choć prywatnie i dyskretnie chętnie „przywraca miesiączkę”…

  167. @Gekko

    Poza tym nie mam ochoty zgadywać na jakie tory chcesz wpychać tę dysputę i dlaczego snujesz te różne przypuszczenia na temat badań, obserwacji i utrudnień w kwestii aborcji na żądanie.
    Może masz zbyt ciasne pojęcie samego terminu „na żądanie”?
    Zarzucono ci tu już grandilokwencję, która, zaiste, nie ułatwia konwersacji, ale ze względu na maluczkich nie musisz się zniżać do poziomu rzeczowej wymiany zdań. Nadymaj się dalej do woli, może ulecisz na lepszą orbitę?

  168. „Zarzucono ci tu już grandilokwencję, która, zaiste, nie ułatwia konwersacji”

    A co ona ulatwia?

  169. @namarginesie , naogol nie prostuje, ale przeciez wiadomo, ze te 50 postow wczesniej omsknelo mi sie na bid zamiast big.
    A co do @Gekko, moze zajalbys sie czyms innym niz porownywaniem praw do aborcji w Polsce i innych krajach zachodnioeuropejskich, ktore sa cywilizowane. Sowiecka ( w moich czasach radziecka) konstytucja gwarantowala tez wszelakie prawa obywatelom, moze nawet szersze niz na zgnilym zachodzie. Mysle, ze i ty pelna piersia spiewales: ” ja drugoj takoj strany nie znaju, gdie tak wolno dyszy czlowiek.”
    Uwazam, ze tobie nie chodzi o porownanie prawa do aborcji, ale o wykazanie, ze glupie kobiety czepiaja sie. Usuwales ciaze w Polsce w obecnej wersji ustawy, albo chociaz znasz kogos, kto przeszedl to n iemozliwe pieklo. I co? Bylo jak po masle? Chociaz jak w Niemczech co maja takie samo prawo?

  170. https://www.fairobserver.com/region/north_america/google-search-data-islamophobia-racism-culture-society-world-news-76512/

    Zacytuję tu wyjątkowo trafny fragment powyższego, nt. reakcji z którymi wielokrotnie się zetknąłem, również na tym blogu:
    „….kwestionowanie czyjegoś światopoglądu działa jak atak na podstawy ich tożsamości. W odpowiedzi będą jeszcze bardziej kurczowo trzymać się tego w co wierzą”.
    Dodam tylko, że uważam to za uogulnienie, bo ludzie o prawdziwie ateistycznym/racjonalnym umyśle mogą przełamać ślepą wiarę we wpojone im mity jeśli przedstawi im się logiczne i racjonalne argumenty oparte na faktach. Zaś reakcja tych co jednak nie mogą bardzo często cechuje się agresją – insynuacjami i wycieczkami osobistymi, zamiast krytyką ww. argumentów. A oficjalnie cenzurą.

  171. zyta2003, 16 lipca o godz. 1:53

    Po uważaniu, czyli na żądnie…
    „Uważam że…” to świetne podsumowanie stanu świadomości Polaków (i to nas charakteryzuje niezależnie od miejsca pobytu na globie) co do cywilizowanych pojęć, norm i standardów…
    Tak, my mamy wdrukowane żądanie woluntaryzmu – fakty, normy prawo, ani nawet rzeczywistość, w tym prawna, która otacza Polaka są mu poznawczo niedostępne, bo niepotrzebne.
    Może żyć pół życia albo i całe w Hameryce i nie rozumieć, dlaczego to co czyni, sprawia, że ziomalom prawo odmawia wiz.
    Można patrzeć na literki dyskusji w ekranie (kłaniam się, Tobermorry) i widzieć tylko to, co się chce.
    I tak jak Kaczyński, polemizować z i straszyć …własnymi upiorami, szykowanymi innym – a to, że w tekście ofiary polemiki nic takiego nie ma (tak jak nigdzie nie ma prawa do świadczenia mu medycyny ‚na żądanie’) jest oczywiście dla upalonego czerepu pod kołtunem bez znaczenia.
    Na tym właśnie polega ‚geniusz’ Kaczyńskiego – on robi na skalę Polski z Polską wszystkim to, co wszyscy Polacy robią na własną rękę i we własnym ogródku sobie samym i …sąsiadom.
    Drwiąc z niej i czyniąc pośmiewiskiem karykaturę z cywilizacji, jakiej mentalnie nigdy nie zinternalizowali.
    Oczywiście, jak każdy tak sformatowany Polak, wrzeszcząc z własną ręką w cudzej kieszeni, że …go biją.
    Polemika z głupstwem i podłością nie ma sensu, kto lubi ludowe jarmarki, wystarczy że tak pokręconemu suwerenowi podstawi się pod nos krzywe lustro – wizerunek, zyto, mówi sam za siebie.
    Rachunek za widowisko, niestety, zapłacą także naiwni, co chcieli widzieć w tym nadiślańskiej polo-kokty konterfekcie – zapowiedź Europy.

    Miłego dnia wolnego, świętą wolą ludu i na jego życzenie już wkrótce ograniczonego do ścieżki spacerniaka na mszę.

  172. Na żądanie … post scriptum
    dla społecznie przyzwolonego, demoralizującego woluntaryzmu, albo szklana kula gumna.

    Erdogan chce przywrócenia kary śmierci. „Bez wahania podpiszę ustawę … bo, podkreślił, że ‚to ze zdaniem obywateli Turcji liczy się najbardziej’…” (za tvn24)

    U nas, to będzie zapewne podstawowa kara za grzechy, polemiki i inne, prowokujące lud do domyślania się, grandilokwencje elit.

  173. @Gekko
    Natchłeś mnie do napisania słów do nowego hymnu. Na nowe czasy. Howk!

    Hymn Wolaków

    Wól się Wolo Narodowa na Jasnej, na Górze.
    Wiernych niech nie boli głowa. Wolą zbudzim burze!
    A kto z nadprezesa woli umu nie wyłączy,
    Niech go diabeł wypierdoli w kociołek gorący.

    Do zwycięstwa nas prowadzi Pani z Częstochowy!
    Wodza wola nam wygładza ład nasz narodowy!
    My za Bugiem i za Odrą ład zaprowadzimy!
    Razem z aniołów eskadrą wrogów zwyciężymy!

    😀 😀 😀

  174. Najnowszy wpis na Facebooku posłanki Pawłowicz Krystyny:

    MEDIALNE – radiowe i telewizyjne, też internetowe ale i niektóre papierowe – macki totalnej opozycji, ich wyrobnicy, manipulacjami lub bezpośrednio, bez skrępowania nawołują do blokowania reform i obalenia demokratyczne wybranych polskich władz. Podkręcają emocje nienawiści, instruują na bieżąco bojówki i chuliganerię zbowidowsko-lewacką.
    CZY jednak zachęcanie, a nawet WZYWANIE DO OBALENIA legalnych władz jest zadaniem dopuszczonym koncesjami na nadawanie programów rtv ?
    Art.18 urtv: „…audycje lub inne przekazy NIE MOGĄ PROPAGOWAĆ działań SPRZECZNYCH z prawem i z polską racją stanu…”
    Art.36 ust.2 urtv zezwala na cofnięcie koncesji rtv gdy działalność nadawcy „stwarza ZAGROŻENIE dla BEZPIECZEŃSTWA i obronności państwa”.
    KRAJOWA RADO RADIOFONII i TELEWIZJI – DO ROBOTY!!! Proszę wykonywać swe konstytucyjne i ustawowe zadania, stosować przyznane Radzie środki prawne!!!
    Czy tam w ogóle ktoś urzęduje???

  175. Hitler wiecznie zywy.

    http://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Adolf-Hitler-zyje-128-latek-z-Argentyny-twierdzi-ze-jest-dyktatorem-III-Rzeszy

    Jak Lenin

    „Byłem przedstawiany jako okropny człowiek tylko dlatego, że przegraliśmy wojnę. Gdy ludzie poznają prawdę, zmienią zdanie na ten temat ”

    Wygrac wojne i wszystko sie odmieni

  176. @ anumlik… ( 🙂 )

    Hymny…
    …słucham radia, gdzie Woś, Sroczyński i Wigura rozbrajają w dyskusji neoliberalne mity o inteligencji Polaków (w zamyśle-na przykładzie Lisa, a w praniu-dając świadectwo samymi sobą)
    I spełniając tą narracją w trójcy świętą wolę Kaczyńskiego udatnie, jak mało kto… 😉
    Przy okazji też „dekonstruując dyskurs” o tym, że Polacy „są podzieleni” (ach ta forma bierna, jakże wygodna).
    No to mnie do hymnu pasowałaby jeszcze taka definicja Polaków Podzielonych, aka Wolaków, oczywiście w wiki:

    „Polacy dzielą się w sobie na dwie nieprzylegające hemisfery: na to, co o sobie myślą oraz na to, czym są…”

  177. @Gekko
    …na to, co o sobie myślą oraz na to, czym są…
    Bo to, co myślą o nich inni mają w rzyci 🙁

  178. Po uważaniu = według uznania, według własnego widzimisię

    Po uważaniu polski policjant wypisuje mandat, ministerstwo rozdaje po uważaniu, zabiera wbrew regulaminowi, po uważaniu Chazan stosuje prawo medyczne, lokalni włodarze stosują prawo po uważaniu, łamiąc je z pełną świadomością itd.
    Po uważaniu Gekko stosuje termin „woluntaryzm” w stosunku do osób żądających (tak, żądających) cywilizowanych procedur i rzeczywistego dostępu do praw deklarowanych na papierze.

  179. Tobermory
    16 lipca o godz. 10:03

    Wszystko racja, wyjąwszy ostatni akapit.
    Jest zasadnicza (!) różnica pomiędzy pojmowaniem terminu „aborcja na żądanie”, nieistniejącego prawnie w żadnym prawie na świecie (tylko w zmanipulowanym gumnie umysłowym), a utożsamianiem tego z oczywiście wspieranym moim wpisem „prawem do aborcji”.
    To własnie mylne i woluntarystyczne pojmowanie prawa do aborcji jako obowiązku świadczenia aborcji na żądanie jest istotą zaplanowanej demoralizacji.
    I dokładnie takim samym woluntaryzmem wobec faktów prawnych, jak Twoje przykłady (trafne), wymienione powyżej akapitu omawianego.
    Cieszę się, ze zgadzamy się co do tego, (o czym cały czas piszę, gdybyś nie zgadywał, a czytał) że to kondycja człowieka czyni prawo prawa do życia w społeczeństwie żywym, lub wyabortowanym ludzkim woluntaryzmem.
    I stąd też moja inicjalna zresztą konkluzja, że walka o prawo do aborcji nie dzieje się na kartach ustaw, ale -czego dowodzi porównanie PL i D- w postawach i kondycji ludzi i społeczeństw, czyniących prawa żywymi, lub gwałcącymi je.

  180. anumlik
    16 lipca o godz. 10:02

    Tak, na gumnie Inni, to niepotrzebni, którzy mogą odejść (póki mogą).

  181. @Gekko
    16 lipca o godz. 10:13

    „To własnie mylne i woluntarystyczne pojmowanie prawa do aborcji jako obowiązku świadczenia aborcji na żądanie jest istotą zaplanowanej demoralizacji.”

    Kto tu według ciebie mylnie pojmuje prawo i planuje demoralizację?
    Jak dotąd w Polsce to świadczący zabiegi mają woluntarystyczne podejście do prawa, a nie „świadczeniobiorcy”.
    Jak nazwiesz lekarza, który wbrew obowiązującemu prawu, odpowiada pacjentce, że on „nie ma obowiązku” albo sumienie mu nie pozwala?

    „Jest zasadnicza (!) różnica pomiędzy pojmowaniem terminu „aborcja na żądanie”, nieistniejącego prawnie w żadnym prawie na świecie…”

    Czyżby ktokolwiek tu cytował dosłownie paragrafy z jakiegoś kodeksu?

  182. Tobermory
    16 lipca o godz. 11:09

    Kto mylnie pojmuje?
    No ten, z kim polemizuję.
    Nie rozumiejąc, że prawo jednych nie stanowi per se obowiązku innych. Prawo pasażera do jazdy autobusem nie oznacza obowiązku kierowcy zatrzymywania autobusu na każde żądanie.
    Napisałem dość o widocznej na blogu dominacji postaw woluntarystycznych. To, co piszesz „jak dotąd w Polsce to…a nie” wyraża właśnie woluntarystyczne podejście do rzeczywistości. Tymczasem, wystarczy przypomnieć bynajmniej nie-anegdotę o „recepcie na żądanie” na imieninach u cioci, aby stwierdzić, że Twoja teza z akapitu -o jednostronności woluntaryzmu- jest nonsensowna w świetle faktów.
    „Nazwa” lekarza, motorniczego czy …blogera, który łamie prawo, pozostaje bez zmian; kwalifikacja ich praworządności natomiast zwie się: łamanie prawa.
    Natomiast opinia, jaką wyrażasz, o „prawnym obowiązku” lekarza do świadczenia albo prawnym zakazie nieświadczenia ze względy „na sumienie” jest po prostu kompletnie ignorancka i stanowi ikoniczny przykład woluntaryzmu percepcji ponad (nieposiadaną ani niepożądaną, jak deklarujesz słowami z poprzedniego postu: „nie obchodzi mnie…”) wiedzę i prawo.
    Jak się nazywa tak jaskrawa ignorancja w służbie woluntaryzmu (i personalnie sfomatowanej polemiki) w wykonaniu skądinąd i bezdyskusyjnie fajnego i inteligentnego Tobermorryego nie trzeba pytać.
    To ten casus, że wiedza byłaby niepożyteczna.
    No i wreszcie, gdybyś zasięgnał wiedzy, czytając uprzednie posty polemiczne różnych osób tu na blogu, bez trudu sam odpowiedziałbyś sobie na nieistotną kwestię „kto tu cytuje…”
    Bo nie o cytowaniu paragrafów mowa, ale o opiniowaniu bez ich znajomości, tak jak nie o znajomości kobiet dysputa ale o przyczynach i objawach mentalnej dysfunkcji cywilizacyjnej, które wpychają wszystkich w wygodną dla niektórych rolę ofiar …rzekomo prawa.
    Serdecznie, naprawdę i szczerze pozdrawiam.

  183. @Gekko
    16 lipca o godz. 11:42

    A darujże sobie wreszcie te pozdrowienia i odpowiedz konkretnie i jasno na moje pytania. Kręcisz się i wirujesz mieniąc kolorami jak zabawka z mojego dzieciństwa, taki bąk 🙄
    W kraju, w którym mieszkam, jest coś takiego, jak przystanki na żądanie. Naciskasz guzik i autobus, a nawet pociąg zatrzymuje się na odpowiednim przystanku. Jak się nie zatrzyma, to są na to odpowiednie paragrafy. Żadnemu pasażerowi jednak nie przyjdzie do głowy, aby żądać zatrzymania pojazdu między przystankami.

  184. Nauka z francuzkiego górala…
    Aby powrócić do -pozornie- odległego tematu wpisu inicjalnego, uczmy się od cywilizowanych Francuzów, że pouczanie bacy ulotką z wiedzą o korzyściach UE jest cywilizacyjną normą, zakładającą wiedzę jako nośnik świadomości, a stąd racjonalnych i korzystnych społecznie zachowań.
    Z wiedzą jednak, że to koncepcja słuszna …jedynie historycznie, bo na niej się cywilizacja rozwinęła, a obecnie racjonalne społecznie zachowania oparte na indywidualnej wiedzy (tzw. edukacja) to już przeszłość, mają kłopot Francuzi, nawet gdy jeszcze jak widać o tym nie wiedzą(?).
    My mamy ten sam kłopot, ale od tylca, czyli do nas jeszcze historia, kształtująca wpływ racjonalny edukacji nie dotarła… I ten pociąg nas już minął, my czekamy na przystanku w przeciwną stronę, nie wiedząc, że jest on na wieki i na własne …żądanie.

  185. Tobermory
    16 lipca o godz. 11:53
    @Gekko…Kręcisz się i wirujesz mieniąc kolorami jak zabawka z mojego dzieciństwa, taki bąk

    -Bąk?!!! Takie adpersonam sadzisz??? 🙂 🙂
    Jeśli tak, to nie ten co kręci się bąkiem szkodzi, ale ten co go puszcza, nie trudząc się rozumieniem cywilizowanych treści…
    🙂

  186. „Tymczasem, wystarczy przypomnieć bynajmniej nie-anegdotę o „recepcie na żądanie” na imieninach u cioci, aby stwierdzić, że Twoja teza z akapitu -o jednostronności woluntaryzmu- jest nonsensowna w świetle faktów.”

    W świetle faktów… Na przykład odmowy wystawienia recepty na środki antykoncepcyjne w gabinecie lekarskim lub odmowy realizacji takiej recepty w aptece.

  187. Cywilizowane treści o żądaniu recepty u cioci na imieninach? C’mon 🙄

  188. Tobermory
    16 lipca o godz. 12:05

    Tak, oczywiście – przecież piszę że woluntaryzm nie zależy od zawodu ani roli, tylko od uniwersalnie wdrukowanej postawy gumnianej wobec prawa i moralności.
    Naturalnie, że wbrew sugestii jednostronności, mój przykład nie przeczy Twojemu. One są spójną gumno-reality show.

    Nb, może warto wiedzieć, że prawo pacjenta do uzyskania legalnie recepty na coś, NIE oznacza zgodnie z prawem obowiązku lekarza do wypisania mu jej. Tak jak bilet pasażera na autobus nie oznacza obowiązku kierowcy zatrzymania się na każde (!) żądanie (tylko, jak piszesz na odpowiednim przystanku).
    Inaczej jest w aptece – prawidłowo wypisana p/lekarza recepta NIE może nie być zrealizowana przez aptekarza.
    Woluntarystyczne taktyki, jak aptekarz może „na niedasia” sabotować (czyli gwałcić) prawo, to oczywiście zupełnie inna, niesmaczna historia.
    Tak jak o nas, gdy chcemy wyłudzić np. jakiekolwiek inne nienależne świadczenie….

    A ment (rulez). 😉

  189. @Gekko
    Sorry, ale nudzisz, ująłbym dosadniej – gdyby nie obecne na blogu: damy, dzieci i osoby duchowne.

  190. Tobermory
    16 lipca o godz. 12:05
    C’mon cheri, per anal-ogiam, spróbuj wyciągnąć z tego lekcję cywilizacji i zaproponuj, jak edukowana na imieninach polo-ciocia, ‚niewypisanie recepty’ łapiącemu cię za łamanie prawa na drodze FR/D/USA gliniarzowi.
    Tm nauczony, będziesz mógł po kilku miesiącach ciupy stać się kontrybutorem cywilizacji głębszej, niż po dwóch głębszych na imieninach w Mławie.
    Bączek słodki z nadzieniem, Twej Chwale Tobermory 😉

  191. gotkowal
    16 lipca o godz. 12:16

    Rozerwij więc nas, nic tak nie bawi, jak stłuczenie lusterka… 😉

  192. gotkowal
    16 lipca o godz. 12:34

    I znowu – nowa tablica przystanku na żądanie…
    🙂

  193. Gekko
    16 lipca o godz. 11:42
    Tobermory
    16 lipca o godz. 11:09

    Kto mylnie pojmuje?
    No ten, z kim polemizuję.
    Nie rozumiejąc, że prawo jednych nie stanowi per se obowiązku innych. Prawo pasażera do jazdy autobusem nie oznacza obowiązku kierowcy zatrzymywania autobusu na każde żądanie.

    Mój komentarz
    Gekko, chyba się zagalopowałeś w gęstwinę logiki w rozpatrywaniu relacji prawa do świadczenia opisanego w ustawie i obowiązku tego świadczenia.
    Przykład z prawem pasażera jest mocno naciągany i to na wiele stron. Jadący autobusem ma wiele praw, lecz nie ma prawa bicia kierowcy, przeszkadzania mu w czasie jazy, awanturowania się w autobusie, wybijania szyb w nim, bo mu duszno, itd.
    Lekarz świadczący aborcję ma wiele obowiązków i praw, lecz nie ma obowiązku bicia pacjentki, prawienia komplementów lub odmawiania świadczenia z powodów najogólniej mówiąc nie opisanych w prawie, itd

    Jeśli kobieta przychodzi da lekarza i powiada, ze ma problem, to oczywiście lekarz w tym momencie nie jest zobowiązany do świadczenia usługi medycznej, bo nie wie w którą stronę rozwinąć swoje umiejętności i do jakiego konkretnego świadczenia być zobowiązanym.

    Jak lekarz może orzec o czymkolwiek, zaaprobować lub odmówić, jeśli pacjentka nie wyrazi swojej prośby, że chodzi o aborcję? – Nijak. Dopiero gdy taka prośba zostanie wyrażona, lekarz jest zobowiązany do wykonania procedury sprawdzającej, kontrolnej, jak by ja nazwać, opisanej w prawie.

    Ta procedura, nie ma związku z prywatnym widzi mi się lekarza, z implementacją wyrzutów sumienia medyka do prawa. Jest całkiem konkretnie określona i prosta do wykonania. Ściśle mówiąc by uniknąć czepiania się problemu językowego, jest to aborcja pod pewnymi warunkami.

    Rozpatrzmy taki problem. By otrzymać paszport lub dowód osobisty, wpierw musimy wyrazić żądanie w postaci wypełnienia obszernego formularza, wyrazić w nim prośbę (żądanie) o wydanie, po czym odczekać aż odpowiednie procedury określone przez prawo zostaną wypełnione przez urząd i stajemy się posiadaczami paszportu lub dowodu osobistego. Mimo, że ten paszport nam się należy, musimy zażądać jego wydania, a urzędnik nie może nam wydrukować go od ręki na naszą prośbę, tylko musi wypełnić procedury.

    Podobnie jest z tzw. aborcją na żądanie w Niemczech. Jest obwarowana pewnymi warunkami nie wynikającymi z woli lekarzy, czy dyrektorów klinik. W takim zakresie, w jakim jest opisana w prawie, kobietom się „należy” i jest „na żądanie”.
    Pzdr, TJ

  194. Określeniem „aborcja na żądanie” kaczyści manipulują opinią społeczną narzucając mniej oświeconym interpretację prawa kobiet do możliwości aborcji. Międlenie i rozpowszechnianie tego określenia służy światopoglądowi kaczystowskiemu. Podobnie manipulują całą pozostałą gamą praw obywatelskich.

    Demonstracje dzisiaj. A jutro, jak się wszyscy rozejdą?

    Nef bez humoru to jak blog bez pombocka.

  195. Z tytulami z Polityki sobie nie podyskutuje, ale sie do nich ustosunkuje. Taka zabawa.

    Blog lekarski Stefana Karczmarewicza

    http://lekarski.blog.polityka.pl/2017/07/16/opozycjo-przestan-deklamowac-zacznij-mowic/?nocheck=1

    Pan Stefan twierdzi, ze „Polacy powinni sie dowiedziec na czym polega trojpodzial wladzy” i slusznie twierdzi. Slusznie twierdzi, ale dalej sie myli, choc twierdzi o sobie, ze jest „starym belfrem”. Stary belfer w/g mnie powinien wiedziec, ze najskuteczniejszym sposobem uczenia opornych uczniow jest odpowiednia ilosc razow w wiadoma czesc ciala…

    Kaczynski, nie jest belfrem i powyzszego nie wie najwyrazniej, wiec szykuje „dyscypline”, ktora bedzie nauczal Polakow. Stosujac ja, osiagnie Kaczynski sukces naukowy, do ktorego teskni Stefan Karczmarewicz i tym samym stanie sie Kaczynski najwiekszym nauczycielem Polakow.

    Ewa Siedlecka

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1712258,1,atak-na-sad-najwyzszy-przekroczylismy-granice-za-ktora-nie-ma-panstwa-prawa.read

    Atak na Sąd Najwyższy. Przekroczyliśmy granicę, za którą nie ma państwa prawa

    W/g mnie Pani Ewa sie myli.
    Myli sie, bo myli przyczyny ze skutkami.
    Panstwo prawa jest wtedy, gdy spoleczenstwo akceptuje i podporzadkowywuje sie przyjetemu prawu. Wtedy prawo dziala, gdy jest akceptowane przez spoleczenstwo…

    Panstwo prawa sie konczy, gdy prawo przestaje byc akceptowane i zamiast byc zmieniane metodami prawnymi, zaczyna byc zmieniane w sposob nieprawny.

    Dlatego twierdze, ze sie Pani Ewa Siedlecka myli, nazywajac atak na Sad Najwyzszy, koncem panstwa prawa. Koniec panstwa prawa nastapil o wiele wczesniej i stalo sie to wtedy, gdy Kaczynski podjal decyzje o zdewastowaniu akceptacji spolecznej dla prawa obowiazujacego i zaczal ja realizowac.

    O taktycznej rozgrywce nie dyskutuje, tylko o samym meritum sprawy panstwa prawa.

    Pan Adam Szostkiewicz

    Kaczyński tym razem jest pewny siebie, nie lęka się ani ulicy, ani zagranicy
    Moment krytyczny
    Czy opozycja tym razem zdoła się zjednoczyć? Jeśli nie teraz, to już chyba nigdy

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1712502,1,kaczynski-tym-razem-jest-pewny-siebie-nie-leka-sie-ani-ulicy-ani-zagranicy.read

    Ufff…
    Ladnie, skladnie i niby z sensem, jak zawsze zreszta, ale jak zawsze …

    Niby dopiero teraz mamy „moment krytyczny”?
    To ze teraz ma niby byc moment krytyczny, to zart z rozumu i trzezwosci widzenia.

    „moment krytyczny” byl w czasie rozprawiania sie z Trybunalem Konstytucyjnym, bo to wtedy sie decydowalo, czy bedziemy zyc w panstwie prawa faktycznego, nawet jesli niezbyt doskonalego, czy w panstwie prawa domniemanego.

    Prawdziwego momentu krytycznego Pan Adam najwyrazniej nie zauwazyl bo byl rozciagniety hybrydowo w czasie, od Grudnia 2015 do Sierpnia 2016.

    Co do „jednoczenia sie opozycji”, to sadze, ze jest jak w matematyce. Mozna dodawac do siebie dowolna ilosc zer, a zawsze na koncu bedziemy mieli ten sam wynik, czyli ZERO.

    Powodem dla ktorego tak uwazam, jest dokladnie to samo, o czym wyzej pisalem w komencie do tekstu Pani Ewy Siedleckiej, czyli obywatelskosc i przestrzeganie prawa, a precyzjniej to ich brak na dostatecznie wysokim poziomie. Ten brak poczucia obywatelskosci na dostatecznym poziomie, polaczony z niezbyt wysokim poziomem stosunku do prawa i jego przestrzegania, sa przyczyna niezdolnosci do wspolpracy tego co funkcjonuje w Polsce pod nazwa umowna „opozycja”.

    Nazwa „opozycja” jest wylacznie etykieta, tak jak na Szydlo jest naklejona etykieta „premier”, a na Dudzie etykieta „prezydent”.

    Wiecej mi sie nie chce komentowac, kazdy sam moze we wlasnym zakresie. I jak zawsze chodzi o nadawanie nazw wlasciwych, zeby nie mylic co jec co, a kto jest kto.

  196. @tejot
    Pełna zgoda, z małym rozszerzeniem.
    Übung macht den Meister – jak mawiał Apacz Winnetou. Demokrację trzeba mozolnie budować od dołu. Poprzez praktyczną, uczestniczącą edukację zdecydowanej większości społeczeństwa. Przykłady? Budżet obywatelski, NGO-sy, wolontariat, działalność integracyjna – tworząca wspólnotę. Potrzeba pomysłów, animatorów, odrobiny pieniędzy i najważniejsze: zmiany paradygmatu rządzenia. Po fikcji komunizmu, z jego „czynami społecznymi” i udawaną jednością – łatwiej budować demokrację i społeczeństwo obywatelskie od góry, z jedynym świętem w dniu wyborów. Łatwiej, nie znaczy skuteczniej. Demokracja i społeczeństwo obywatelskie powinno być codziennością, naturalnym „way of life” obywateli. Czy to w Polsce do osiągnięcia? Będziemy wiedzieli, jak spróbujemy. Howgh!

  197. NeferNefer
    16 lipca o godz. 13:20

    Podpisuję się pod każdym słowem Twojego komentarza.
    🙂
    – – –
    tejot
    16 lipca o godz. 13:00
    Tejot, w gęstwinie Twej, skądinąd najwyższej przecież próby, logiki, zręcznie (?) redukujesz do absurdu istotę sprawy równając pojęcie ‚prośby’ z ‚żądaniem’ (oba zresztą niestosowne w relacji o której mowa).
    Przykład z prawem pasażera do jazdy za biletem, czyli przyjęciem na się tak uprawnień jak i obowiązków regulaminu, jest jak najbardziej trafny w tym, że tego samego oczekujemy od kierowcy – że wykonuje pracę kompatybilnie prawnie regulowaną wzajemną umową.
    Tj. np. zatrzymuje się tam i wtedy, gdzie regulamin pozwala pasażerowi wyrazić chęć wejścia lub wyjścia z autobusu „na żądanie”.
    To „na żądanie” ma kontekst cywilizacyjny dopiero w pełnej otoczce prawnej wzajemnych praw i obowiązków umawiających się stron.
    Głoszenie pojęcia „na żądanie” jako opisującego sytuację kobiety w gabinecie lekarza jest – jak to trafnie nazywa Nefer – kompletnym nadużyciem.
    To zresztą i właśnie, takie stawianie sprawy (jako ‚nażądanie’) dramatycznej/tragicznej tak czy siak decyzji kobiety, jako wciśnięcia guzika w autobusie, a medycyny i humanizmu jako siłownika pneumatycznego otwierającego drzwi (po co więc tu w ogóle kierowca?), tchnie pogardą dla inteligencji i wartości ludzkich, jakiejkolwiek proweniencji by nie były, to więc właśnie, to ‚nażądanie’ to odarcie kobiety z podmiotowości celem skonfrontowania z niekontrowersyjną przecież prawnie sytuacją „motorniczego” w lekarskim fartuchu.
    To wdrukowywanie pogardy dla prawa, cywilizacji i szczucie wzajemne ludzi przeciw sobie.
    Leninowska czy goebbelsowska to intryga, wszystko jedno, bo po jednych piniondzach…

    Ja myślę, że dość już o tym – komu dwie słowie (a padło ich o piekło więcej) rozumieć tego nie pomogło, ten na władztwo takich czy innych lilipucich kacyków zasłużył własnym staraniem, tak, że pozostało teraz bezsilnie sterczeć na ulicy, odgrodzonej od parlamentu brutalną blachą płota ‚nażądaniowego’.

    Niemniej, kto żyw – pod płot! Czas solidarnie spłacać rachunki za pomanipulowanych nażądasi.
    … 🙁

  198. @ Lonefather

    „Wiecej mi sie nie chce komentowac, kazdy sam moze we wlasnym zakresie. I jak zawsze chodzi o nadawanie nazw wlasciwych, zeby nie mylic co jec co, a kto jest kto.”

    Podzielam tak tę cytowaną opinię, jak i lwią większość z Twojego komentarza.
    Jak będzie mniej na blogu (o) „Gekko i (!) aborcji”, to może jeszcze i ja wrócę do wątku hybrydowego samorozbioru, oczywiście „nażądanie” suwerena, a nawet przeciw.
    😉

  199. @NeferNefer 16 lipca o godz. 13:20

    Określeniem „aborcja na żądanie” kaczyści manipulują opinią społeczną narzucając mniej oświeconym interpretację prawa kobiet do możliwości aborcji.

    Nie ma „prawa kobiet do możliwości aborcji”. Jest prawo do aborcji, a mówiąc szerzej – prawo do decydowania o własnej rozrodczości. A jeszcze szerzej – to pacjent, a nie lekarz, podejmuje decyzję w sprawie terapii czy postępowania w danym przypadku. Obowiązkiem lekarza jest przedstawienie opcji przy czym wybór należy do pacjenta. W Polsce pokutuje przekonanie, że decyzja należy do lekarza – bo on „wie lepiej”. Oczywiście, on wie lepiej, ale tę wiedzę ma przekazać pacjentowi. Rzetelnie i nie wybiórczo. To jest oczywiście ideał, czyli teoria, która jest realizowana lepiej lub gorzej. Ale takie są założenia. A w szczególności światopogląd lekarza nie powinien tu odgrywać żadnej roli. Liczy się tylko światopogląd pacjentki.

  200. gotkowal
    16 lipca o godz. 14:15

    Übung macht den Meister – jak mawiał Apacz Winnetou. Demokrację trzeba mozolnie budować od dołu. Poprzez praktyczną, uczestniczącą edukację zdecydowanej większości społeczeństwa. (…) Demokracja i społeczeństwo obywatelskie powinno być codziennością, naturalnym „way of life” obywateli. Czy to w Polsce do osiągnięcia? Będziemy wiedzieli, jak spróbujemy. 

    Mój komentarz
    Übung macht den Meister jak najbardziej.
    Demokracja sama się nie zbuduje na życzenie, chcenie, czy poprzez apele i oświadczenia. Budowa demokracji, to długotrwały proces.
    Proces ten, jak uczy historia, jest kapryśny, wierzgający nieraz w społeczeństwo przemocą, wzbudzający strach i rozczarowanie, zbijający społeczeństwo w kupki, generujący animozje, złudzenia, bezpodstawny lub słuszny optymizm, wyłaniający różnorodne przywództwo, tworzący nurty zgodne i przeciwstawne, pokręcone i proste, poszukujący, błądzący, znajdujący drogę ku lepszemu porządkowi, przygarniający i wybaczający, organizowany przez ideę przekutą w prawo, wyłaniający myślicieli i praktyków z planami i bez planów.

    W Polsce demokracja ma bardzo marne tradycje. Tzw. demokracja szlachecka nie była demokracją, ponieważ nie była państwem prawa w sensie trwałości przepisów, trwałości idei przestrzegania przepisów, tylko państwem prawa ruchomego, doraźnego, sejmikowego i konfederacyjnego, zamieszaniem z poplątaniem.

    To dziedzictwo powinno się liczyć jako przestroga, napomnienie i nauczka, a nie jako nauka o Polsce jako najwcześniejszym kraju demokratycznym w Europie.

    Obecna Polska jest państwem mało prawnym, ponieważ stosunek do prawa obywateli, w tym polityków, w tym ustawodawców jest dziedziczony w postaci bardzo trwałych tradycji ukształtowanych przez wieki. Stosunek ten jest instrumentalny oraz protekcjonalny. Charakteryzuje go uznanie dla silnej władzy, jaka by ona nie była, co wytwarza prymat doraźności nad perspektywą, prymat władzy wykonawczej nad władzą sądowniczą prymat potrzeby nad ograniczeniami prawnymi, co wyjaśnił wszystkim poseł Morawiecki senior w Sejmie mówiąc, że „nad prawem jest dobro Narodu”, za co dostał owację na stojąco od posłów PiSu.

    Ta maksyma charakteryzuje model demokracji, ideę demokracji, która siedzi w głowach popleczników PiSu i dużej części pozostałych krajan. Krajan współtworzących swoim stosunkiem do państwa i prawa państwo słabo prawne, państwo prawa bez stałych reguł, bez hierarchii prawnej (konstytucja niczym więcej jak zbiorem czczych, niezrozumiałych deklaracji), prawa uznaniowego, państwo władzy wykonawczej.
    Pzdr, TJ

  201. @Gekko 16 lipca o godz. 14:31
    Co to znaczy „lwia większość z Twojego komentarza”?
    Ach, te meandry pokrętnej retoryki…

  202. @tejot
    Pełna zgoda. A na marginesie, czy to nie zabawne, że wszelkiej maści führerki, są najczęściej z metra cięte i w dzieciństwie prześladowane przez kolegów? To zapewne psychologia dla ubogich, ale jakąś rozprawkę, o związku kompleksu ofiary-kurdupla z mania grandiosa – ktoś już gdzieś – zapewne pisze.

  203. Na marginesie jakże trafnej analizy @tejota… (16 lipca o godz. 15:03)

    „…to pacjent, a nie lekarz, podejmuje decyzję w sprawie terapii czy postępowania w danym przypadku….”

    „…to pasażer mający bilet na lot, decyduje na pokładzie, czy pilot poleci na Tempelhoff czy do Złotych Piasków…”

    „…to matka wpychająca wózek z dzieckiem na pasy pod nadjeżdżający samochód realizuje swe prawo do wyboru losu dziecka…”

    Doskonała to powyżej ilustracja dowcipu o małpie z brzytwą, w tym wypadku obrazu kołtuństwa obdarzonego dostępem do sieci (ale już nie do rozumu).
    Tylko – po co.
    Po co obdzierać nas na blogu ateistycznym z wiary, że człowiek to brzmi dumnie?

    Jest jeszcze kilka innych toksycznych, woluntarystycznych bzdur, które strategicznie rozpracowuje tejot, a ilustrują je niskie treści marginalnych postów, (jak np. taka jedna z nich, o opcjach…), ale my, ludzie myślący skupmy się na proteście pod Sejmem…

  204. @tejot 16 lipca o godz. 15:03

    „Państwo słabe prawnie” siedzi w głowach obywateli – bo oni czują się pewniej w szarej strefie, gdzie nie ma reguł i w gruncie rzeczy rządzi wygodne kumoterstwo, czyli sieć znajomości lub wzajemnych usług, w tym monetarnych. Dodam, że słabe państwo jest celem również dla Kościoła – który jest oczywistym konkurentem państwa w rywalizacji o rzeczywistą władzę, jaką jest „rząd dusz”.

    Słusznie podkreślasz paradoksalny związek takiego „wolnoć Tomku” z silną władzą, która trzyma lud za twarz – ale jest tak niezborna, że łatwo pozwala na istnienie takiej właśnie szarej strefy. Tak funkcjonował w PRL, który upadł dopiero wtedy, gdy zabrakło podstawowych produktów w sklepach.

    Dodam, że taka właśnie koncepcja „autorytetu” opartego na piastowanym stanowisku lub tupecie jest zgodna z hasłem „tu gospodarza trza”, które to hasło siedzi mocno w głowach ludu. Model powtarza się na każdym poziomie – w szczególności w rodzinach („ja wiem lepiej, co jest dla ciebie dobre”) i – w odniesieniu do aborcji – w założeniu, że to lekarz ma prawo – według własnego „sumienia” – decydować o losie pacjentki. Na blogu – ostatnio – podobna tendencja ujawnia się (no tak!) w retoryce Gekko.

  205. Na marginesie
    16 lipca o godz. 15:02

    Detale. I tak wiadomo o co chodzi.

    ***
    Oglądam demonstracje na żywo.

  206. @Gekko
    16 lipca o godz. 15:23

    Ależ ty namolnie chrzanisz bez trzymanki 🙄
    Tak, to świadomy pacjent podejmuje decyzję, czy chce się poddać jakiejś terapii lub nie. To pacjentka ma prawo wybrać, czy (mając odpowiednią wiedzę) chce urodzić upośledzone dziecko, a nie jakiś Chazan zmusi ją do tego przez zaniechanie i kunktatorstwo. Ale też żaden lekarz nie ma prawa usunąć jej ciąży wbrew jej woli, podwiązać cichcem, przy okazji, jajowodów „dla jej dobra” itd.

  207. @anumlik, 16.7, 9.37.

    Co prawda nie jestem zwolennikiem tego, by media powtarzaly/cytowaly kolejne wymioty(bez ” „) pani Pawlowicz. Ale akurat wazne, ze te wypowiedz przytoczyles.
    To juz jest zapowiedz ostatecznej rozprawy z wszystkimi owego „gorszego sortu”! I to tez wydaje sie logiczne. Co jeszcze pozostalo do likwidacji, poza wolnymi mediami? Mianowicie NIC.
    Mysle, ze Pawlowicz jest dobrze poinformowana o tym, co PiS zamierza i do czego dazy. Jest „tuba” Kaczynskiego? Nie wiem. Ale nie sadze by mowila cos, z czym Kaczynski by sie nie zgadzal. Ten jak wiadomo jest zafascynowany Erdoganem i Putinem. Erdogan wlasnie oglosil, ze bedzie odcinal/ obrywal glowy „zdrajcom”! I zrobi to. Kaczynski tez. Nie mam zadnych zludzen. Chyba, ze ludzie obudza sie z letargu…

  208. Tobermory, 16 lipca o godz. 15:53
    „@Gekko, Ależ ty namolnie chrzanisz bez trzymanki…”

    Ależ ty masz siłę i jakość argumentów suwerennego kmiecenia… 🙂
    Od rzeczy.
    Dalej nie jarzysz na czym polega różnica w ewidentnym i nie podważanym „prawie do poddania się terapii” a rzekomym i insynuowanym tu „przymusie jej świadczenia”.
    Weź se swą polisę i sprawdź w cywilizacji, która Cię łaskawie toleruje, co dostaniesz od lekarza, konduktora czy policjanta na Twe żądanie, którego on nie ma prawa spełnić.
    I niechże chociaż to różni blog ateistyczny od kołtuńskiej młócki, że młócą ci, co zadali sobie trud zapoznania z faktami (albo i tworzą je na gruncie prawa), a ci co żądają, niech najpierw kupią ten bilet.
    Umpa, umpa… 🙂

  209. @Gekko
    16 lipca o godz. 16:18

    Przestań wreszcie insynuować, że żądam (ja czy ktokolwiek inny na tym blogu) czegokolwiek od lekarza, policjanta czy konduktora, czego on nie ma prawa spełnić

  210. … albo przeczytaj chociaż raz swoje teksty po napisaniu 🙄

  211. @Tobermory 16 lipca o godz. 16:24

    Uff. No właśnie.

    P.S. Bo chyba chodzi o sumę wszystkich strachów. Gekko panicznie boi się świata, gdzie „małpa z brzytwą” ma coś do powiedzenia. Chyba dlatego tak zażarcie (i tak pokrętnie) argumentuje przeciw. Granica między prawami jednostki i dobrem ogółu jest zawsze płynna – dlatego warto ją nieustannie negocjować. Właśnie po to, żeby pewnego dnia nie obudzić się matriksie.

  212. @Tobermory
    Miałeś rację co do Rogera. Gładko rozsmarował uczciwego … inaczej. 3:0.

  213. Tobermory
    16 lipca o godz. 16:22

    Grzmi przedmurze przed Sejmem
    Zarzucając mi „insynuacje” i „nie czytanie” kontynuujesz bezradne adpersonam, bo nietrudno w każdym poście z którym polemizuję znaleźć to, czego Ty nie widzisz choć tekstem pisane (np. cytowane przeze mnie w poście z 15:23).
    Albo to, z Ciebie:
    „Jak nazwiesz lekarza, który wbrew obowiązującemu prawu, odpowiada pacjentce, że on „nie ma obowiązku” albo sumienie mu nie pozwala”.
    Otóż, drogi Tobermory, nie wchodząc w szczegóły, niniejszym powyżej żądałeś uznania, że lekarz ma obowiązek prawny… i że nie ma prawa odmówić ze względu na sumienia.
    I, otóż, cny mieszkańcu cywilizacji bez kontaktu z nią – w kwestii kultury i merytoryki polemiki – piszesz to dowodząc ignorancji prawnej a żądając respektu polemicznego, jak jaki ekspert (zmilczę litościwie, czym tę rzekomą ekspertyzę ‚znajomościową’ uzasadniasz).
    Otóż, raz kolejny, lekarz ma prawo (w PL, co porównujemy i omawiamy w kontekście) odmówić świadczenia, a co więcej szczególnie ze względu na klauzulę sumienia w tym wypadku.
    I wyobraź sobie ponad szczyty Alp gumna, że to samo prawo w innym miejscu zabezpiecza niesprzeczne prawo pacjentki do – pomimo powyższego – uzyskania świadczenia, o ile nie wola lekarza, a stan jej zdrowia na to pozwala.
    I właśnie w tym problem omawiany, że nasze prawo całkiem sensownie zabezpiecza prawo kobiety do przerwania ciąży w zakresie, który nie jest sprzeczny z wiedzą medyczną zapewniającą jej bezpieczeństwo (w takim wypadku lekarz legalny musiałby odmówić – na całym świecie), przy JEDNOCZESNYM egzekwowaniu osobistych praw i medycznych obowiązków lekarza.
    Nie prawo więc stoi na przeszkodzie skutecznej realizacji tego jaki mamy modelu uprawnień obywatelskich w tej relacji.
    Naprzeciw temu stoi gumno w mózgu podmiotów w kwestii praworządności, które albo chce dymać prawo „na życzenie” albo, po drugiej stronie umowy, sabotować je „na widzimisie”.
    I to jest model zupełnie wykraczający poza kwestie lekarzy, konduktorów, kobiet czy …KODU (casus Kijowski).
    To syndrom małpy z brzytwą, który niesiemy przez świat i historię jak dumny sztandar zadupia ‚polskości’, sądząc, że to awangarda przedmurza – nowoczesności albo wiary, bez znaczenia.

    PS Polecam trwającą relację spod Sejmu, to o tym samym… 😉

  214. @NeferNefer, @Na marginesie, dzieki, ze odezwalyscie sie w odpowiedzi na retoryke najwyzszej zawilosci @Gekko. Wiekszosc piszacych tu panow tez jest z nami. Nim @Gekko do konca wyluszczy ten wolontaryzm prawny i rozroznienie, czy „sie nalezy”, czy „na zadanie” to….., czas plynie…..
    Za tymi igraszkami logiczno- prawnymi, ktore sprawiaja autorowi widoczna przyjemnosc nie ma wizji czlowieka ( przypominam, ze kobieta to tez czlowieka). Boje sie takich erudytow.
    Czytamy przyklad, ze np. zgodnie z prawem recepta prawidlowo wypisana nie moze byc niezrealizowana. No,…. a jesli juz sie tak zdarzy to jest to …niesmaczna historia. Czy niesmaczna historia podlega osadowi prawnemu, czy mozna zadzwonic do stowarzyszenia aptekarzy , czy gdzie tam i poinformowac i zadac?
    Dwa lata temu ( jeszcze za czasow postepowej ekipy PO) w calej Warszawie zadna apteka nie zrealizowala prawidlowo wypisanej recepty na spirale domaciczna. Mozna sie bez niej obejsc, oczywiscie, to tylko niesmaczna historia. W malych miastach, gdzie jest jedna czy dwie apteki nie sa realizowane prawidlowo wypisane recepty na srodki antykoncepcyjne. Znam takie dwa miasteczka w Polsce. Tak, to tez tylko takie niesmaczne historie.

  215. tejot
    16 lipca o godz. 15:03

    Ta maksyma charakteryzuje model demokracji, ideę demokracji, która siedzi w głowach popleczników PiSu i dużej części pozostałych krajan. Krajan współtworzących swoim stosunkiem do państwa i prawa państwo słabo prawne, państwo prawa bez stałych reguł, bez hierarchii prawnej (konstytucja niczym więcej jak zbiorem czczych, niezrozumiałych deklaracji), prawa uznaniowego, państwo władzy wykonawczej.

    Co dokladnie „siedzi” w glowach i czy jest to jakikolwiek „model demkracji” to nie bede dyskutowal, bo mam graniczace z pewnoscia przekonanie, ze jeslibysmy tammogli zagladnac, to bysmy zobaczyli metlik totalny, czyli doslowny groch z kapusta, wymieszanych pojec wypaczonych, z przeinaczonymi znaczeniami, ktore maskuja zwyczajna niewiedze i jeszcze wieksze niezrozumienie znaczen pojec podstawowych.

    Glowy PiSowskie wiec pozostawmy na boku i zajmijmy sie tym co o „prawie” napisales:

    …prawa państwo słabo prawne, państwo prawa bez stałych reguł, bez hierarchii prawnej (konstytucja niczym więcej jak zbiorem czczych, niezrozumiałych deklaracji), prawa uznaniowego, państwo władzy wykonawczej.

    Nie bardzo sobie wyobrazam, co rozumiesz pod pojeciem panstwa „slabo prawnego”? Niemniej cokolwiek sobie wyobraziles, to sie mylisz, bo to bedzie panstwo „Lex Kaczynski”. Panstwo z obowiazujacym prawem wymyslonym i egzekwowanym przez jednego czlowieka, dzieki temu bedzie to prawo spojne i jednolite. Jego spojnosc i jednolitosc beda wynikac z tego, ze jego zrodlem jest jeden czlowiek.

    I wyobraz sobie, ze jest w tym prawie jak najbardziej stala regula:

    To ja! To my ! Mamy racje !

    Jak to bez hierarchii prawnej?

    Najpierw Jaroslaw Kaczynski
    Potem jego swita najblizsza
    Nastepnie ich oddani pomocnicy
    A dalej kolejno wszyscy wspierajacy
    Pozniej ida ci wszyscy, ktorzy w milczeniu sie godza
    Za nimi zas sa ci wszyscy, co pyszcza przeciwko Kaczynskiemu
    A na samym koncu znajduja sie ci, co sie czynnie sprzeciwiaja…

    I Ty @Tjocie piszesz o braku hierarchii , kiedy hierarchia jest prosta i jasno nakreslona !

    Kolejno zachaczasz o prawo uznaniowe.

    Jesli masz na mysli to, ze nalezy uznac stan rzeczy i nie podskakiwac, to sie z Toba zgodze w 100%. Jesli cokolwiek innego, to protestuje…

    I na koniec rodzynek, rodzyneczek…

    …panstwo wladzy wykonawczej.

    NAjwyrazniej masz slaba pamiec, bo zapomniales co wodzuuuuunio zapowiedzial, a zapowiedzial koniec imposybilizmu panstwa… Panstwo Polskie wlasnie przestaje byc imposybilne, a staje sie panstwem bardzo posybilne wykonujacym rozkazy i polecenia wodzuuuunia, co sie przeklada na sprawne narzedzie do wprowadzania w zycie woli Jaroslawa Kczynskiego…

    To na poziomie,nazwijmy to „warszawskim”, ale identycznie bedzie, gdzy zejdziemy w dol hierarchii wladzy… Dokladnie to samo, a moze jeszcze bardziej, beda wyczyniac rozne lokalne „kaczynskie” i „kawalek” panstwa w ich rekach bedzie robil co sobie zechca. Bedzie to baaaardzo, ale to baaaaardzo wykonawcze panstwo…

  216. P.S. Bo ta emblematyczna głupia baba, co gwałtownie domaga się skrobanki (której być może potem będzie żałować) też ma prawo do decydowania o sobie. A jeśli chodzi o lekarskie dylematy – szybko znikną, bo realnie we wczesnej fazie lekarz nawet nie jest potrzebny. Aborcja na żądanie coraz częściej wygląda tak, że kobieta dostaje (od pielęgniarki) tabletkę, połyka ją w zaciszu domowym, po czym – gdy tabletka zadziała – po prostu spuszcza wodę w toalecie (przepraszam wszystkich, którym popsułam apetyt).

    Zakrwawione człekopodobne „niedorodzone” potworki na billboardach to, oczywiście, kakalubne pranie mózgu. We Francji dezinformacja w kwestiach reprodukcyjnych jest od niedawna ścigana prawem. Nie bez powodu. A z kolei emblematyczna głupota owej baby (co, hehehe, przychodzi do lekarza) nie ma w tej kwestii nic do rzeczy. Głupota, nawet niebotyczna, nie pozbawia nikogo ludzkich praw.

  217. „Granica między prawami jednostki i dobrem ogółu jest zawsze płynna – dlatego warto ją nieustannie negocjować.

    Kolejna brzytwa, odzywająca się ochotniczo do roli negocjatorki-adeptki cywilizacji na autostradzie z udziałem Verkehrspolizei. Oczywiście, z brzytwą praw jednostki i dobra ogółu w kosmatej łapce.
    🙂

  218. @Gekko 16 lipca o godz. 17:00

    Polskie prawo, czyli sławetny „kompromis” to po prostu efekt dymania państwa przez załgane hosery i spolegliwe zolle. Podobnie restrykcyjne prawo w Europie obowiązuje tylko w Irlandii i na Malcie

  219. Kobieta to brzmi dumnie.
    Zwłaszcza ekspertka empiryczna (bo przecież nie plotkara).

    Aborcja na żądanie coraz częściej wygląda tak, że kobieta dostaje (od pielęgniarki) tabletkę, połyka ją w zaciszu domowym, po czym – gdy tabletka zadziała – po prostu spuszcza wodę w toalecie.

    Ciszej nad tym pa-dołem, wodospadem skojarzeń godności i humanizmu… z apetytem.

  220. @Gekko 16 lipca o godz. 17:08

    Gekko, zarzucasz Tobermory odzywki „ad personam”, ale sam nimi szafujesz – bez umiaru.

  221. @Gekko 16 lipca o godz. 17:11
    Tak wyglądają realia, Gekko. Czy może wolisz załgany „Niemy krzyk” pokazywany małolatom na katechezie?

  222. @ zyta
    „Czy niesmaczna historia podlega osadowi prawnemu, czy mozna zadzwonic do stowarzyszenia aptekarzy , czy gdzie tam i poinformowac i zadac?”

    Tu akurat pytanie słuszne a odpowiedź konkretna – PRAWNIE mozna i trzeba (okręgowa izba aptekrska, nfz, inspektorat farmaceutyczny). Należy zdawać sobie sprawę z bezskuteczności – tam bowiem siedzą małpki, golące obywatela tę samą, jedną brzytwą.
    Osobliwie rutynowo tak dzieje się w stolycy małpiego gaju.
    Na żądanie, oczywiście, suwerena-wyborcy.

    Pozostałe część postu to bzdury, ale niewinne bo nieświadome, sorki.

  223. @zyta2003 16 lipca o godz. 17:02
    „Erudytów” typu Gekko spotkałam w necie co najmniej kilku.
    Gekko nie jest żadnym wyjątkiem – przy czym nawet w ściemnianiu nie jest najlepszy 😉

  224. Na marginesie
    16 lipca o godz. 17:16

    Absolutnie nie wolę. Wolę fajne, kumate dziewczyny, co mają rozum (a jak nie mają to nie plotkują), by myśleć o swoich i polemistów prawach i obowiązkach zanim się z nimi zestosunkują, a także po. I żeby mogły liczyć na wsparcie i sympatię społeczeństwa złożonego z podobnych osobników oby i innych płci.
    A moja oferta aktualna – nie stój, nie czekaj …. 🙂

  225. @gotkowal
    16 lipca o godz. 16:56

    Godzina mu wystarczyła 😎 Roger z łezką w oku… On tak się ładnie wzrusza 🙂

  226. Na marginesie
    16 lipca o godz. 15:26
    @tejot 16 lipca o godz. 15:03
    „Państwo słabe prawnie” siedzi w głowach obywateli – bo oni czują się pewniej w szarej strefie, gdzie
    Dodam, że taka właśnie koncepcja „autorytetu” opartego na piastowanym stanowisku lub tupecie jest zgodna z hasłem „tu gospodarza trza”, które to hasło siedzi mocno w głowach ludu.

    Mój komentarz
    „Tu gospodarza trza” to hasło, którego pierwotnym źródłem jest plemienność, a jeszcze dalej sięgając – stadność. Każde stado musi mieć wodza, jakiegokolwiek przewodnika by utrzymało zwartość, zdolność do działania jako całość i przetrwało w otoczeniu, w sąsiedztwie którego każde inne stado ma gospodarza. Biologia stadności wykreowała organizację stada i funkcję przewodnika stada.
    Logika plemienności wykreowała poczucie tożsamości, przynależności plemiennej i funkcję księcia oraz dowódców. Logika tego rodzaju odcisnęła się głęboko w kulturze i towarzyszy nam również w demokracji i mimo że jest zepchnięta głęboko w podświadomość, to w pewnych przypadkach jest zdolna do uruchomienia się.
    Właściwość tę wykorzystywali politycy we wszelkich ustrojach społecznych kreując się różnymi metodami na gospodarzy, dobrych panów, silnych, godnych zaufania decydentów, itd.

    Tę logikę w swojej argumentacji wykorzystuje plejada PiSowców, którzy w ostatecznym rozrachunku w dyskusjach dochodzą do argumentu ostatecznego – musi być porządek, należy wszystko zrobić by był porządek, nie mogą rządzić jakieś korporacje, kliki i prywatni kolesie pod szyldami TK, Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sadownictwa itp.

    Wyrazem tego ostatecznego rozrachunku jest ustawa o Sądzie Najwyższym, w której od jutra wszyscy sędziowie SN kończą kadencję za wyjątkiem tych, których wskaże minister sprawiedliwości.
    To konstytucja określa długość kadencji sędziego SN, a nie ustawa lub minister sprawiedliwości. Przepis w konstytucji o długości kadencji sędziego jest nadrzędny w systemie prawnym państwa i każda ustawa, która go zmienia jest przeciw konstytucji, jest łamaniem konstytucji, jest działaniem przeciwko państwu prawa, przeciwko demokracji.

    PiSowska antykonstytucyjna ustawa o Sądzie Najwyższym staje się w mniemaniu jej twórców konstytucyjna z racji tego, że stawia partię polityczną PiS w roli konstytucjonalisty pilnej potrzeby, konstytucjonalisty emergencyjnego, zezwala PiSowi w szczególnych przypadkach stawiać ustawę ponad konstytucją poprzez postawienie dobra ludu ponad prawem, jeśli o tym prawie PiS orzeknie (lub pomyśli), że jest sprzeczne z dobrem ludu, czytaj z dobrą zmianą. W ten sposób ustawa niekonstytucyjna staje się konstytucyjna.

    Ustawa ta oddaje rolę gospodarza w ręce generalnego prokuratora by ten zaprowadził porządek w Sądzie Najwyższym. Sądownictwo siłą rzeczy po wdrożeniu takiej sprzecznej z konstytucją, z demokracją, z państwem prawa ustawy i innych „sądowniczych” ustaw staje się jego gospodarstwem. On ma gospodarować w sądownictwie. Taka jest logika wynikła z idei gospodarowania.

    Ktoś może zapytać – gdzie jest konstytucja? Odpowiedzi na to pytanie w kręgach PiSowskich jest kilka, nawet więcej niż kilka. Np. taka odpowiedź – wszystko, co uchwala sejm wybrany przez suwerena jest zgodne z wolą suwerena, z wolą ludu, a więc i ta ustawa jest zgodna z wolą ludu.
    Prawo nie może być przeciwne woli ludu.
    W ten sposób konstytucja staje się formalnością, zbiorem formułek, w zasadzie zbędnym, bo okoliczności są nadzwyczajne.
    Można też odpowiedzieć, że konstytucja jest komunistyczna, postkomunistyczna, okrągłostołowa, konstytucja, to zmowa, akt spreparowany, uchwalony przez tych, którzy teraz za wszelką cenę trzymać się chcą żłobu i wypychają ludzi na ulice by bronili ich złodziejstwa, kolesiostwa i antypolskich działań, itd.

    Jaka część społeczeństwa uwierzy w tego rodzaju argumentacje? Nie zrozumie, ale przyjmie ją jako sprawiedliwą, państwowotwórcza i „demokratycznie” umocowaną? Duża część społeczeństwa ma aprobujący stosunek do „wyjaśnień’ polityków PiSu. Jak duża?
    Pzdr, TJ

  227. @Gekko 16 lipca o godz. 17:20

    Tylko widzisz szkopuł w tym, że to co wolisz – nie ma najmniejszego znaczenia.
    Po raz drugi niezdarnie usiłujesz wekslować dyskusję na męsko-damskie tematy osobiste

    – a do jest to (wybacz) dno i wiocha. W gruncie rzeczy powielasz retorykę kaka – fajne dziewczyny muszą marzyć o macierzyństwie, bo do tego je bozia stworzył. A jeśli się nie dostosują do modelu, to Gekko ich nie będzie lubił. Weź się puknij. Nie ta sfera, nie to medium, nie ten świat.

  228. lonefather
    16 lipca o godz. 17:02

    Mój komentarz
    Pisząc o hierarchii prawnej miałem na myśli hierarchię aktów prawnych, a nie hierarchię władzy, hierarchię partyjną, czy klasową.
    Pzdr, TJ

  229. tejot
    16 lipca o godz. 17:38

    To namawiam do spojzenia na rzeczywstosc. A ona jest wlasnie taka, jak ja uszeregowalem i dotyczy wszystkiego w umeczonej. Cokolwiek „wezmiesz na warsztat”, to po analizie dojdziesz do hierarchii, ktora opisalem.

    pzdr
    l.

  230. tejot
    16 lipca o godz. 17:38

    Analizujac nie daj sie zwodzic slowom i trzymaj sie czystych faktow. Zawsze dojdziesz do tej hierarchii, ktora opisalem. We wszystkim dojdziesz.

  231. @tejot 16 lipca o godz. 17:28

    To chyba też powrót do „tradycji” PRL-u? PRL miał zapisane w Konstytucji bardzo szczytne zasady, demokratyczne nawet. Oczywiście te zasady istniały tylko na papierze. Fakt, że władza mataczy (bo władzy wolno), a Konstytucja nic nie znaczy, jest chyba jakoś zakodowany w polskich głowach, a w szczególności w głowach aktualnie rządzącej ekipy.

    Nie tak dawno prowadziliśmy – w kilka osób – ostrą dyskusję z osobnikiem wychowanym w demokracji, powiedzmy z braku lepszego terminu, niefasadowej. Dyskusja – w której nie było porozumienia – polegała na tym, że on nam cytował przepis, a my mu tłumaczyliśmy, jak ten przepis jest pusty, bo odgórnie ignorowany. On utożsamiał literę prawa z jego przestrzeganiem. My – po prostu wytykaliśmy mu naiwność.

    To co opisujesz jest ewidentnym łamaniem konkretnego zapisu Konstytucji. Sprawa jest tak oczywista, że reżim „musi” tę konstytucję zdyskredytować. Innego wyjścia nie ma. Ale oprócz przypadków czarno-białych istnieje w kwestii przepisów szara strefa i mentalność, która milcząco zakłada, że przepisy nie obowiązują tych, którzy zajmują odpowiednio wysokie stanowiska. W niektórych krajach limuzyny rządowe przestrzegają przepisów ruchu, w innych – nie. I to jest tylko pierwszy z brzegu przykład.

  232. P.S. Próbowałam coś wyjaśniać – no i właśnie chyba ten sam dylemat zaistniał właśnie na styku tejot-lonefather.

  233. @Gekko
    – prawo nie służy do pouczania obywateli w sprawach moralności
    – prawo nie może służyć żadnej „nadrzędnej” czy też „lepszej” ideologii/religii
    – prawo musi szanować podmiotowość obywateli
    To fundamenty liberalnej demokracji. No, chyba, że takowa już nas znudziła i mamy ochotę fundnąć sobie demokrację wyznaniową lub suwerenną (jak w Rosji).

  234. Naoglądałam się wszystkich dzisiejszych przemówień.

    To co mamy teraz to wynik braku zabezpieczeń przed łamaniem Konstytucji oraz surowych, natychmiastowych konsekwencji za niszczenie ustroju państwa. Bo ojcom autorom Konstytucji nie przyszło do głowy że znajdą się jednostki które się poważą na nią zamachnąć, nie uszanują i obchodząc prawo będą modyfikować. Generalizuję, rzecz jasna.

    Brak wychowania obywatelskiego to osobna historia, już omawiana.

  235. @NeferNefer 18:08
    Od wiecowania i oglądania jeszcze nic nikomu nie przybyło. Od wtorku trzeba BYĆ przed Sejmem. Pora do wanny, solidnie, na zapas się wymoczyć – a potem namiocik, śpiworek, karimatka, konserwy i do pracy.

  236. gotkowal
    16 lipca o godz. 18:14

    Nie mam 3200 zł na samolot. Sprawdzałam loty i ceny w trzech liniach lotniczych, na ostatnią chwilę koszmarnie drogie.

  237. NeferNefer
    16 lipca o godz. 18:08
    Bo ojcom autorom Konstytucji nie przyszło do głowy że znajdą się jednostki które się poważą na nią zamachnąć, nie uszanują i obchodząc prawo będą modyfikować.

    E tam. Napisali, żeby było ładnie na papierze, jak za PRL-u.
    Słusznie reprezentując lud gumny, co to ‚ludzi wychowanych w demokracji niefasadowej’ uważają za naiwnych, bo tamtym litera prawa daje z automatu imperatyw przestrzegania i wykonalności – albo ciupa czy infamia.
    I rzeczywiście, obywatelskie i demokratyczne mentalność czy postawy to dla np. homosowietki reformowanej – fasada. Dla @gotkowala – odkrycie, przy okazji, że nie rozumie co przy nim niefasadowe gadają (?)….

    …więc tu jak i pod Sejmem.
    Co się w takich okolicznościach ateistycznej, więc w cywilizacji elitarnej przyrody dziwić „przywódcom” obywatelskiej obrony cywilizacji prawa, że plotą jak potłuczeni, plącząc się o kable i wzajemnie – sznurówki, zastawiając na siebie sidła i pułapki miotania bluzgów i inwektywami (na władcę tombakowych suwerenów, chwytających w lot preteksty do za to represji), przy kompletnym braku wiarygodnego przesłania o rzetelności i sprawczości, które dotyczyłoby słuchaczy?
    Co ci ludzie, pod Sejmem, czyli my mają niby teraz zrobić i jak się czuć, jak wpłynąć na rzeczywistość?
    Dostali tylko, jak od Trumpa, puste głaski, bezradne pohukiwania i strumień „przywódczych” frustracji i emocji, które nimi sobie wytarto, jak ręcznikiem?
    Kazano im stać, stać, po to aby, aby, aby…
    I wtedy przywódcy w liczbie nader mnogiej mównice i plac pełen ludzi opuścili w nieznanym celu i kierunku.
    A ludzie stoją.
    Za czym kolejka ta stoi?
    Jak zwykle, z nawyku.

    Ps Gorzkie refleksje powyższe, chętnie zweryfikuję – ale nie mam podstaw racjonalnych do nadziei że tej kolejce pod Sejmem coś mięsnego „rzucą”….

  238. @ tejot,
    Jaka część społeczeństwa uwierzy w tego rodzaju argumentacje? Nie zrozumie, ale przyjmie ją jako sprawiedliwą, państwowotwórcza i „demokratycznie” umocowaną?

    No, zapewniam że całość. Tu niewiernych, czyli rozumnych już dawno przykryto czapkami błaznów czy ‚żydów’ – czyli Innych.
    O których już pisałem, co powinni póki mogą, suwerennym unisono nażądaniem zarastających padół gumniaków.

  239. NeferNefer
    16 lipca o godz. 18:08

    No i ladnie …

    A sie z glupa zapytam… A niby jakie zabezpieczenia maja byc w Konstytucji, ktore zabezpiecza ja przed jej lamaniem?

    Kula w leb lamiacemu?
    Zeby sie bal lamac?

    Jesli tak, to juz masz kilkaset trupow, tych wszystkich, ktorzy glosujac niezgodnie z Konstytucja, ja zlamali?

    *******************

    @NeferNefer

    Nie ma ! Nie istnieje !
    Jakiekolwiek inne zabezpieczenie przed lamaniem Konstytucji, niz wspolna zgoda wszystkich na jej prestrzeganie i stosowanie sie do zapisow w niej umieszczonych…

    Po prostu nie ma…

    Nic innego, jak widac, slychac i czuc. Zwyczajnie nie dziala, bo da sie to tak czy inaczej obejsc.

  240. @NeferNefer 18:22
    Polki i Polacy w Brukseli są na wagę złota. Podobnie w Berlinie, Paryżu, Rzymie, Madrycie. Znacznie ważniejsi niż pod Sejmem. Niech każdy robi swoje.

  241. Zbliza sie 21 Lipca 2017 roku, dzien na ktory Jaroslaw Kaczynski zaplanowal przejecie calkowitej wladzy nad sadami.

    Metaforycznie rzecz ujmujac, Jaroslaw Kaczynski, „podpalil” system prawa dzialajacego niezaleznie od wladzy…

    2373 lata temu niejaki Herostrates podpalil swiatynie Artemidy w Efezie. Swiatynie uznawana przez wspolczesnych za jeden z „cudow swiata”.

    W procesie sadowym, Herostrates przyznal i potwierdzil, ze podpalil swiatynie po to, zeby sie zapisac w historii…

    Wyrok wydany na Herostratesa poza innymi zawieral tez zapis, ze jego imie ma byc na zawsze WYMAZANE i zapomniane…

    Wyrok, wyrokiem, a dzis po 2373 latach nie pamietamy nazwiska atrchitekta, ktory efezka swiatynie zbudowal, za to pomimo wyroku skazujacego na zapomnienie, imie podpalacza, wciaz jest pamietane.

    ****************

    ****************

    Jaroslaw KAczynski juz sie zapisl w annalach.

    Od nas zalezy, czy bedzie pamietany jako „zbawca”, czy tak, jak jest pamietany Herostrates.

  242. @lonefather 19:47
    Jak mu się uda, 22 lipca – będzie miał święto. Może się szarpnie na wedlowski torcik?

  243. Ktoś, kiedyś, podesłał link. Skorzystałem. Dobry. https://galopujacymajor.wordpress.com/2017/07/15/postkomuna-w-sadach/

  244. Lonefather, oczywiście, w konstytucji nie ma żadnych zabezpieczeń przed popadnieciem państwa w niekonstytucyjnośc, czyli przed zamachem.

    Konstytucja nie posiada żandarmerii, gwardii narodowej, ani policji konstytucyjnej. Konstytucja, to akt prawny najwyższego rzędu. Nad jego stosowaniem, przestrzeganiem nie czuwa nikt „ponad”, tylko instytucje powołane do tego, usytuowane „pod” (bardzo skromne, kruche, nieodporne na ciosy wolontariatu dobrej zmiany) oraz sami obywatele od najniższego do najwyżej usytuowanego.

    Konstytucja, to zbiór zasad prawnych i podstawowych praw szczegółowych dla nielicznych przypadków, jak prezydent, sejm senat, TK, KRRiT, itd.

    Konstytucja orzeka bardzo oszczędnie, że Polska jest państwem prawnym (czy państwem prawa – nie pamiętam), z czego wynika, że wszyscy muszą przestrzegać prawa, są równi wobec prawa i są podmiotowi, czyli posiadają swoje prawa. Konstytucja orzeka ogólnie co może obywatel i co może państwo jakie obowiązki ma obywatel, jakie obowiazki ma państwo.

    Dla elektoratu PiSu takie teksty, to niezrozumiałe wymysły nawiedzonych profesorów prawa, mętne definicje, celowe przeszkody postawione przez NICH by nie pozwolić na reformę państwa. PiSowcy nie traktują konstytucji jako aktu prawnego najwyższego, tylko jako zbiór deklaracji dobrej (lub złej woli), które różni macherzy wpisali do niej.
    Spiskowa wizja rzeczywistości, to fundament światopoglądu PiSowskiego. Wśród światlejszych PiSowców fundamentem jest cynizm, żądza władzy i kariery usprawiedliwiająca każde traktowanie konstytucji znoszące ograniczenia dla władzy wykonawczej, która sprawiedliwie została przyznana PiSowi przez suwerena.

    Czy Stalin nie wiedział, że morduje ludzi? Ze jest działanie zbrodnicze? Wiedział, ale tłumaczył to sobie i dla ludu na wiele sposobów, że np. w ten sposób broni rewolucji, że broni osiągnięć rewolucji, broni państwa, a w końcu samego siebie jako wybitnego, niezbędnego przywódcę.

    Czy wierchuszka NSDAP w Niemczech po I Wojnie nie wiedziała, ze łamie prawo, kłamie, morduje, prześladuje, itd? Wiedzieli, tylko tłumaczyli sobie, że to dla dobra Niemiec, nasz cel jest ponad to, musimy tymczasowo zastosować drastyczne metody by spełnić oczekiwania narodu, a przecież lud na nas głosował, to o co chodzi. I tak dalej.

    Czy Putin nie wie, że łamie podstawowe zasady demokracji? Wie. Lecz może sobie różnie usprawiedliwiać swój autorytaryzm. Pierwszym usprawiedliwieniem, jawnie nie wyrażanym, lecz lud zna je dokładnie, to – nasz naród jeszcze nie dorósł do demokracji. Musimy się zorganizować w takie państwo, taki ustrój uprawiać, które jest najbardziej przydatny, pasujący i wydajny w naszych warunkach, nie wywołujący zamętu i zagrożeń. Takim ustrojem jest demokracja illiberalna, która my w Rosji postanowiliśmy doskonalić.

    Dziesiątki podobnych argumentów wygłaszają na stronie, poufnie, w zgodzie ze swoim sumieniem działacze PiSowscy. I mają na ich poparcie w bliskim otoczeniu Polski doskonałe wzorce – Orban, Putin, Łukaszenka (ciepły człowiek przy bliższym poznaniu przez marszałka Karczewskiego).

    Konstytucja dotąd się broni sama, dopóty ma obrońców, a takimi mogą być tylko świadomi, nie zaczadzeni propagandą, kryzysem, czy biedą, nie pogrążeni w nieświadomości obywatele.
    Pzdr, TJ

  245. gotkowal
    16 lipca o godz. 19:20

    Ja tu PiSowi robię taką reklamę że jezusmarianapomoc

    A poza tym demonstracje w Polsce są na wagę złota. Zachodnia prasa musi widzieć że nie idziemy jak barany na rzeź.

    ***

    Ale cokolwiek powiem o zabezpieczeniu prawnym, nie konstytucyjnym przed łamaniem konstytucji i tak wyjdzie że się mylę *wzruszenie ramion*

  246. Oto dzień, w którym ponad prawo nadchodzi wymarzone ‚nażądanie’, czyli dlaczego za późno na niewywoływanie wilka z lasu.

    „Prawicowy publicysta apeluje do premier BSZ aby rząd kontrolował YouTube’a:
    ‚…Przy olbrzymiej widowni (użytkownicy YouTuba to 5,5 miliona osób) przede wszystkim młodzieży i co istotne dzieci, szargali imię śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, katastrofy smoleńskiej, a zwłaszcza świętości wynikającej z tradycji 1000 letniego chrztu Polski…’

    Ostrzegam, więc, że ilość postów na blogu p.red. J.Kowalczyka niebezpiecznie wybija się w kierunku kpiny ze świętości… praw do nażądania ludu, by zarządzić nierządnym gadułom odwrót!
    Innymi słowy – wilki wyją, bez wyjątków, na konstytucję!

  247. PS Podaję o żelaznym wilku za GW/Next/Technologie (sic!) 🙂

  248. @NeferNefer 20:41
    Unia, Europa – musi codziennie widzieć, że Polacy to nie pisoidzi. To nasza racja stanu.

  249. Jakby kto przegapil co

    http://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Adolf-Hitler-zyje-128-latek-z-Argentyny-twierdzi-ze-jest-dyktatorem-III-Rzeszy

    To dlatego kaSzyzm ma sie dobrze w Polsce. Trzy czwarte wieku pozniej

  250. @Ortequsiu, nam obu też sporo do 128 lat brakuje. Masz może jakieś propozycje?

  251. @NeferNefer
    Amerykańskie media oczywiście nas ignorują, ale w BBC – protesty w Polsce to już headline news.
    http://www.bbc.com/news/world-europe-40622896

  252. Tak!
    Zgadza sie!
    Musimy protestowac!

    I musimy protestowac z pelna swiadomoscia tego, ze juz jest za pozno…

    Protestami. Samymi protestami sie Jaroslawa Kaczynskiego nie zatrzyma. On sie przygotowal na protesty i zdusi je sila. Zwlaszcza zdusi protesty, gdy juz jest tak blisko upragnionego celu, czyli pelni niczym nie zagrozonej wladzy w Polsce…

    ps Wreszcie okolicznosci mnie doscignely i zmuszaja do popelnienie kolejnego odcinka KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ… jakos trzeba zaznaczyc ten wazny dzien 16go Lipca i bedzie to kolejny odcinek, pewnie opublikowny juz 17go.. bo troche potrwa pisanie.

  253. gotkowal
    16 lipca o godz. 22:09

    Ale cokolwiek ktokolwek powie, moje miejsce dzisiaj było tam. Czuję się odłączona, wyłączona, nie należę do nich bo nie byłam. Ersatz przez komputer się nie liczy.

    Amerykańska prasa

    https://www.nytimes.com/reuters/2017/07/16/world/europe/16reuters-poland-politics-protests.html

    https://www.washingtonpost.com/world/europe/thousands-in-poland-protest-government-moves-on-judiciary/2017/07/16/f6d18e06-6a3b-11e7-abbc-a53480672286_story.html

  254. anumlik – 21:44

    Jakie propozycje? My operujemy w sferze ROZWIAZAN. A nie zadnych tam jakichs propozycji. Tu jedno z naszych rozwiazan systemowych

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pawel-szefernaker-ws-uchodzcow-potrzebne-rozwiazania-systemowe/vw375st

    „polski rząd nie zgodził się, żeby Sopot przyjął 10 sierot z syryjskiego Aleppo.”

    Nie ma zgody na system dziesietny. Ani na nic innego pod sloncem

  255. NeferNefer
    16 lipca o godz. 23:53
    byłas tam duchem. To ważne. Nie każdy warszawiak tam był, choć ma najbliżej i choć ludzi było, szczególnie pod SN bardzo wielu.
    Mnie też tam nie było, choc może @anumlik tam był.
    Kto jeszcze tam był i protestował także w naszym (blogowiczów pozawarszawskich ) imieniu?

  256. konstancja
    17 lipca o godz. 0:00

    Źle to znoszę, tyle powiem.

  257. Domyślam się, że chciałabys tam być. Gdyby wszyscy sie tam stawili, powtórzyłby sie protest czarnych parasolek.
    Nie wiem, co JK zrobi z tym protestem, bo policja Błaszczaka jak zwykle zaniża liczbę uczestników, ale można przyjść raz jeszcze i raz jeszcze i znów.
    PS.
    myslałaś o tym, żeby dolecieć samolotem do Berlina? potem pociągiem?

  258. konstancja
    17 lipca o godz. 0:11

    Mam niedaleko lotnisko i loty bezpośrednie. W piątek wieczorem sprawdzałam po wszystkich liniach, miejsca nie ma, zostały najdroższe bilety po 400€ w jedną stronę. O Berlinie i pociągu nie myślałam. Były też loty w czasie demonstracji, za późna godzina przylotu i powrotne za wcześnie. Ale gdyby był bilet rano i powrót wieczorem który mogłabym kupić żadne gadanie racjonalne czy nie by mnie nie powstrzymało.

    Wewnętrzna uczciwość wobec tego co klepię na komputerze, co myślę i mówię nakazuje mi być na miejscu i wcielić w czyn, dać temu protestowi również moją twarz.

  259. Twarz, oraz nazwisko, protestowi trzeba dawac w dniu wyborow. Zakladajac, ze tych wyborow kaSzysta nie sprzeniewierzyl. Biorac 52% manadatow poselskich przy 37% glosow zdobytych w wyborach.

    Nikt nic nie rozumie z polskiej tzw. demokracji. Pewnie na amerykanskiej demokracji sie wzorujac.

    Trump wygral wybory. Przegrywajac z Clinton w oddanych glosach. Toz to powtorka z wyborow w Polszy!

  260. Na wyborach byłam, wszystkich. Pod tym względem sumienie mam czyste.

  261. @konstancja, z godz. 0:00
    Było nas (byłem) około 10 tysięcy w sumie, bo ludzie przychodzili, postali i odchodzili. Więcej niż na poprzednich manifestacjach było młodzieży. Ale – jak na Warszawę – to bardzo mało te 10 tysięcy. A jak na połowę lipca i niedzielę – dużo.

  262. Znowu w Lyonie.Wróciłem na tarczy, ale na własnych kołach. Niestety dla starego człowieka świat staje sie coraz trudniejszy do pokonania.Górki Schwarzwaldu wykończyły moje nogi i ręce, a przecież jeszcze 7 lat temu w drodze z Krakowa do Lyonu dałem radę Alpom.
    Jedno mnie pociesza, że ten nieuchronny proces starzenia się przebiega w ciele małego chama vel gnoma i że nadprodukcja żółci w końcu uwolni Polskę od tej zarazy.

  263. Czyste sumienie to jest to. Barchanowe niekoniecznie. Tak bylo u AO

  264. Gratuluje powrotu do Lyonu, Lewusku. Zycze trwania tamze. Noo, chyba ze polskie alternatywy zolciowe ten tego i tak dalej

  265. Lewy,

    „nieuchronny proces starzenia się przebiega w ciele małego chama vel gnoma i że nadprodukcja żółci w końcu uwolni Polskę od tej zarazy.”

    Ja z Polski tez wlasnie wrocilem. Choc nie na rowerze. Uwolnienia Polski od zarazy kaczej nie przewiduje. Ja tiebia very sorry. Pardon, znaczy

  266. @Gekko
    Długo mi się podobały Twoje barokowe, pełne zawijasów, hipostaz, amfibolii, parabol, hiperbol ..teksty. Odbierałem je jako parodię grandilokwencji, napuszoności, intelektualnego bełkotu. Ale coś mi się zdaję,że w pewnym momencie zaplatałeś się we własne sznurówki i zacząłeś owego „baroku” używać na serio. Twoje rozważania na temat „prawa do żądania” przypominają trochę owe jezuickie dystynkcje „łaski wystarczającej i łaski skutecznej”. Kiedy Tobermory, tejot, namargineska próbują Ci tłumaczyć,że to nie jest prawo do woluntarystycznego żądania, lecz prawo do usługi np. naprawienia butów przez szewca za odpowiednią odpłatą bez nazywania tej usługi woluntarystycznym żądaniem, ty robisz myk w jakiś gumniany padół. W końcu jako istoty spoleczne udzielamy sobie w różnym zakresie usług, w zależności od specjalizacji: szewc, lekarz, aptekarz,..wreszcie specjalista od godzenia z panem bogiem ksiądz (no spróbuj coś żądać woluntarystycznie od księdza bez dania na tacę)
    Po prostu zamydlasz problem aborcji, który jest prosty; że to kobieta decyduje, że to jej problem moralny, czy chce czy nie chce urodzić dziecko kalekie, a nawet zdrowe, kiedy nie ma odpowiednich warunkow, aby to dziecko utrzymać, nie chce oddać do okienka życia na pastwę jakichś sióstr Brygid czy Gertrud. A nie jakiś Chazan, czy szajka sprzedajnych podsłow ma za nią decydować.
    Gekko nie idź tą drogą. To juz pisalem, ale przypomnę specjalnie dla Ciebie. Są ludzie, ktorzy o trudnych rzeczach piszą jasno, zrozumiale (np.Leszek Kołakowski) i tacy co o prostych rzeczach piszą tak skomplikowanie, że te proste rzeczy wydaja się niesamowicie trudne, skomplikowane. I nic tu nie pomoże myk w gumno.

  267. A co to chodzi z tym mykiem w gumno?

  268. @Orteq
    To tak jak z grą w pomidora. Gekko, przyciśniety , się wymyka odowłując sie do gumna.Gumno to jego karta atutowa, joker, czyli pomidor, który ma ostatnie słowo.

  269. @Orteq
    A co to chodzi z tym mykiem w gumno?

    Przychodzi chwila w życiu motyla,
    że sam się w kartonik wszpila.
    W gablotce pozostaje w nilpotencji:
    bliźniaczej siostrze grandilokwencji.

  270. Grupy, ciała, pierścienie
    Blogowicz algebry się tyka
    Nilpotentnego Gekko
    Przyszpiliło pióro anumlika

  271. @Lewy 17 lipca o godz. 7:54
    „Gekko nie idź tą drogą.”

    Lewy rozwija sreberko pomadki
    Nie wie, że w środku nie ma czekoladki

  272. @Lewy 17 lipca o godz. 7:16
    „Jedno mnie pociesza, że ten nieuchronny proces starzenia się przebiega w ciele małego chama vel gnoma i że nadprodukcja żółci w końcu uwolni Polskę od tej zarazy.”

    I tak to pod Wieżą Srebrnych Dzwonów
    Będzie leżało dwóch gnomów

  273. Nowy Sarkofag ma otwierane drzwiczki i miejsce dla trojga, a jak za ciasno, to gnomy mogą leżeć w jednej linii, nogami do siebie.

  274. @zza kałuży, z godz. 9:43

    A Srebrna Wieża? Jak to Srebrna Wieża,
    patrzy na głupoli, wcale jej ich nie żal.
    Nie jeden pochówek w Wawelu widziała,
    nie jedne też chyłkiem wynoszone ciała.

  275. Francuski łącznik nie dotarł- stop- demokracja rozmontowana- stop.

  276. Czym się zajmuje szwajcarski góral w Alpach?
    Najpierw obrządza i doi krowy, wypuszcza je na pastwisko, nastawia mleko na ser, a potem robi sobie kawę i otwiera NZZ (Neue Zürcher Zeitung) i czyta nagłówki.

    Neue umstrittene Reform
    Der Rechtsstaat in Polen erodiert weiter
    (Dalsza erozja państwa prawa w Polsce)

    Góral kiwa głową, zagłębia się w lekturę, czyta o „zatroskanych” głosach z Brukseli i Wenecji, przekroczonej czerwonej linii, bla bla bla bla, że kolejna Komisja powinna bla bla, o kolejnym bezzębnym postępowaniu toczącym się wobec Polski…
    Eh…Pora zająć się kotłem z mlekiem, żeby się nie przegrzało 😎

  277. anumlik – 9:57

    „A Srebrna Wieża? Jak to Srebrna Wieża,
    patrzy na głupoli, wcale jej ich nie żal.
    Nie jeden pochówek w Wawelu widziała,
    nie jedne też chyłkiem wynoszone ciała.”

    Tylko Srebrna Wieża mogla widziec te chyłkiem wynoszone ciała z Wawelu . Zaden inny zywotnik tego nie doswiadczyl. I nie doswiadczy.

    Prez Kacz tam bedzie trwal wiecznie. Jesli nie dluzej. No bo przeciez starszy blizniak kiedys don doszlusuje. Z pomoca, czy bez, Putina. Tych dwoch takich nikt nigdy nie wyruguje z Wawelu. Jednego mozna. Dwoch, nie. Czekamy z niecierpliwoscia

  278. @ Lewy
    Tak, sprawa jest tak prosta, jak robota szewca.
    Prawo -warunkowe- kobiety nie jest -bezwarunkowym- obowiązkiem lekarza.
    Tak jest na całym świecie, bo na całym świecie zrozumienie że na żądanie nie klei się cholewy z flekiem u szewca (ten odmówi) tylko, jeśli klyent ma żądanie, u partacza w garażu.
    Szewc ma etykę i udziela gwarancji, lekarz (na całym świecie) od szewca nic siem nie różni, tyle że jeszcze ma prawo zawodowe, co mu pewnych rzeczy zabrania – na przykład na żądanie przyszyć komuś chu..a na czole (np. dlatego, że plaskatość czółka uniemożliwiałaby zdrowe funkcjonowanie tak nażądanego organizmu).
    I masz rację, że prostactwo masowych, dzięki internetowi, żądań, wymaga dopasowania się prostactwa świata, ku czemu, wbrew gradilokwencji elyt i Kołakowskiemu Leszkowi, który z pewnością na proste pytanie o rżnięcie cholewy napisałby – rżnąć.
    Przecież i tak, jak napisała tu adeptka humanizmu hydraulicznego, cała rzecz finalizuje się spustem w toalecie.
    Podobnie jak tłumaczenie hydraulikom ateizmu, cóż jest moralność i etyka wzajemnych wolności tak praw jak i żądań.
    Proszę więc sobie szyć cholewki z własnej amoralnej ignorancji z innych skórek, niż powłoka Gekka.
    No i żądać, żądać – jest sezon na wolę suwerenków.
    Ukłony proste, paragóralskie zasyłam.

  279. A jak bylo z wynoszeniem innych cial(prochow) z innych znamiennych miejsc pochowku?

    http://www.polskieradio.pl/39/1240/Artykul/470848,Grob-Stalina

    „50 lat temu ciało Józefa Stalina zostało usunięte z mauzoleum na Placu Czerwonym”

    Takiej wiadomosci na temat pochowku NASZEGO Najlepszego Prezydenta chyba raczej nie doczekamy

  280. Gekko (17 lipca o godz. 13:52) manipuluje, insynuuje i zwyczajnie łże.

  281. „lekarz (na całym świecie) od szewca nic siem nie różni, tyle że jeszcze ma prawo zawodowe, co mu pewnych rzeczy zabrania”

    Co to jest „prawo zawodowe lekarza” i czym się różni od prawa wykonywania zawodu lekarza?
    Co w „prawie zawodowym lekarza” zabrania mu wykonania zabiegu dopuszczalnego przez prawo?
    Czy czeski lub niemiecki lekarz podlega innemu prawu zawodowemu niż polski?

  282. @Gekko 17 lipca o godz. 13:52

    Przecież i tak, jak napisała tu adeptka humanizmu hydraulicznego, cała rzecz finalizuje się spustem w toalecie.
    Do czego niby mam to dokleić? Gekko pomija kontekst, a cytuje w sposób równoznaczny z paszkwilem. Poza tym wypraszam sobie głupkowate epitety w rodzaju „adeptka humanizmu hydraulicznego”.

    Inny kretynizm: Gekko 16 lipca o godz. 18:40
    I rzeczywiście, obywatelskie i demokratyczne mentalność czy postawy to dla np. homosowietki reformowanej – fasada.
    Ponownie nie wiadomo o co chodzi, bo fasadzie pisałam w zupełnie innym kontekście.
    Gekko snuje jakieś obłąkane fantazje i wczytuje w cudze komentarze własne chimery.

    W dodatku jeszcze rzuca mięsem. Wyzwiska w necie są niemile widziane.

  283. @Tobermory 17 lipca o godz. 14:08

    W Polsce lekarz kpi sobie z prawa – i podpisuje deklaracje Wandy Półtawskiej.

  284. „Długo mi się podobały Twoje barokowe, pełne zawijasów, hipostaz, amfibolii, parabol, hiperbol ..teksty. Odbierałem je jako parodię grandilokwencji, napuszoności, intelektualnego bełkotu.” — pisał Lewy, aż chyba i do niego dotarło, że to nie parodia, a realny stan pomieszania z poplątaniem wyrażony „intelektualnym” (intelektualizm jako przeciwwaga dla woluntaryzmu) bełkotem dla pouczenia gumna i okolic 🙁
    Niezrozumiale, aby gumno nabożnie słuchało z rozdziawioną gębą, wstydliwie mnąc czapkę i drapiąc się w tył głowy 😉

  285. „Na marginesie, 17 lipca o godz. 14:05 Gekko (17 lipca o godz. 13:52) manipuluje, insynuuje i zwyczajnie łże.

    Na marginesie 16 lipca o godz. 17:06
    P.S. Bo ta emblematyczna głupia baba, co gwałtownie domaga się skrobanki (której być może potem będzie żałować) też ma prawo do decydowania o sobie. A jeśli chodzi o lekarskie dylematy – szybko znikną, bo realnie we wczesnej fazie lekarz nawet nie jest potrzebny. Aborcja na żądanie coraz częściej wygląda tak, że kobieta dostaje (od pielęgniarki) tabletkę, połyka ją w zaciszu domowym, po czym – gdy tabletka zadziała – po prostu spuszcza wodę w toalecie (przepraszam wszystkich, którym popsułam apetyt). Zakrwawione człekopodobne „niedorodzone” potworki na billboardach to, oczywiście, kakalubne pranie mózgu. We Francji dezinformacja w kwestiach reprodukcyjnych jest od niedawna ścigana prawem. Nie bez powodu. A z kolei emblematyczna głupota owej baby (co, hehehe, przychodzi do lekarza) nie ma w tej kwestii nic do rzeczy. Głupota, nawet niebotyczna, nie pozbawia nikogo ludzkich praw.

    Bez komentarza.
    Tak żenujące, że nie warte egzekwowania praw.

  286. Proszę, żenująca rzeczywistość skrzeczy do tego stopnia, że Gekko rezygnuje z „egzekwowania praw”.
    Jakich praw?

  287. Na marginesie, 17 lipca o godz. 14:17
    W Polsce lekarz kpi sobie z prawa – i podpisuje deklaracje Wandy Półtawskiej.


    W polskim prawie klauzula sumienia wynika z art. 39 Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty z 5 grudnia 1996[1]

    Deklaracja (Półtawskiej) została uznana za zgodną z polskim prawem przez Naczelny Sąd Lekarski…

    WYROK
    W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
    1. Art. 39 zdanie pierwsze w związku z art. 30 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz. U. z 2015 r. poz. 464) w zakresie, w jakim nakłada na lekarza obowiązek wykonania niezgodnego z jego sumieniem świadczenia zdrowotnego w „innych przypadkach niecierpiących zwłoki”, jest niezgodny z zasadą prawidłowej legislacji wywodzoną z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i art. 53 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.
    Trybunał Konstytucyjny w składzie:
    Andrzej Rzepliński – przewodniczący
    Stanisław Biernat
    Zbigniew Cieślak
    Maria Gintowt-Jankowicz
    Mirosław Granat
    Wojciech Hermeliński
    Leon Kieres
    Marek Kotlinowski
    Teresa Liszcz
    Małgorzata Pyziak-Szafnicka – sprawozdawca
    Stanisław Rymar
    Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz
    Andrzej Wróbel
    Marek Zubik

    Może teraz prosty ateista zrozumie, że bluzg, bełkot i napastliwa pogarda dla prawa, widzianego jako nażądanie, to właśnie gleba, na której wyrósł piss.
    A NIE ATEIZM.
    . . .
    Nb raz jeszcze zaznaczam lilipucim zdemoralizowanym gumnym oszczercom, że nigdzie tu nie wyrażałem i nie wyrażam osobistego stosunku do tak ustanowionych praw.
    Poza tym, że obowiązują, w przeciwieństwie do „nażyczeń”
    Oczywiście na tę godzinę…

  288. @Gekko 17 lipca o godz. 14:44

    Gekko, w moim komentarzu który cytujesz nie ma nic niecenzuralnego. Chodziło mi (objaśniam jak krowie na rowie) po prostu o to, że decyzja o terminacji lub donoszeniu ciąży normalnie należy wyłącznie do kobiety, niezależnie od jej ewentualnej inteligencji czy poziomu moralnego według Gekków. Dodatkowo, lekarz (który w Polsce rzuca się Rejtanem, bo czuje kwik mordowanych zygot) w obecnej dobie i we wczesnej fazie ciąży nie musi nawet brać udziału w realizacji owej kobiecej decyzji. Taki jest (mówiąc najkrócej) sens mojej cytowanej wypowiedzi.

    Jeśli czujesz się zniesmaczony realiami kanalizacji, to zapewniam cię, że poród wygląda jeszcze bardziej turpistycznie. A z kolei w kanalizacji kończy – bez interwencji farmakologicznej – ok. 3/4 zapłodnionych zarodków, czyli „ciąż”. Po prostu nie każdy zarodek zagnieżdża się w macicy, większość ulega naturalnemu poronieniu. To są realia, Gekko. Oczywiście nie twoje, bo ty karmisz się wyłącznie zollowskimi chimerami o malutkim człowieczku, któremu się „należy” wygodny wikt i opierunek w cudzej macicy.

    A przede wszystkim: każdą rzeczywistość można przedstawiać z różnych punktów widzenia. Brednie o „życiu poczętym” i nazywanie płodu „dzieckiem” nie powinny być przemycane do języka jurydycznego. A motylki, cud nowego życia i fajne kumate dziewczyny nie należą do sfery w której się aktualnie obracamy – sfery prawa i realiów biologicznych. Jedno ujęcie nie wyklucza drugiego, ale każde ma swoje miejsce. A dla twoich wysublimowanych moralistycznych ciągot nie ma miejsca w dyskusji nad prawem kobiety do decydowania o własnej rozrodczości. Po prostu.

  289. „po czym – gdy tabletka zadziała – po prostu spuszcza wodę w toalecie…
    A jeśli nie zadziała?…
    …to zapewniam cię, że poród wygląda jeszcze bardziej turpistycznie.…”

    A Wy, drodzy blogowicze?
    Czujecie się ubogaceni świadomością swego wyjścia na świat z takim wianem uczuć i skojarzeń czułej obserwatorki-Matki-Polki? 🙂 🙂 🙂

  290. @Gekko 17 lipca o godz. 15:02

    Bredzisz, bo orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie działa w próżni, a ty demagogicznie pomijasz kontekst. Demokratyczne państwo ma obowiązek zapewnienia kobiecie realizacji prawa do terminacji ciąży. Jak to pogodzi z fanaberiami skatolonego „sumienia” lekarza – to sprawa państwa. Od tego są przepisy wykonawcze.

    W dodatku tak ujęte „prawo lekarza” otwiera puszkę Pandory – bo lekarz może być, na przykład, świadkiem Jehowy i odmówić pacjentowi transfuzji krwi – która jest niezgodna z jehowickim „sumieniem”. A jeśli lekarz w swoim sumieniu uzna, że stosowanie antybiotyków jest szkodliwe dla kondycji planety – to odmówi pacjentowi leczenia antybiotykami. Sama klauzula sumienia to jednak sprawa, a jej interpretacja – to jeszcze insza inszość. W sumie po cichu i tak wiadomo, że chodzi o kwestie okołomaciczne i „sumienie” sformatowane przez czarnych braci.

  291. @Gekko
    17 lipca o godz. 15:22

    Ze wspomnień mojej polskiej przyjaciółki:
    Poród w polskim szpitalu. Potworny ból, wysiłek, skurcze…
    Obok lekarz do dyktafonu: Pacjentka defekuje…

  292. @Gekko 17 lipca o godz. 15:02 Bredzisz, bo orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego…

    „Bredzenie” Trybunału Konstytucyjnego zostało już słusznie przeniesione „na margines”
    I na takie właśnie żądania.
    Dokonania społecznym sumptem spustu eskapistycznego od turpizmu.

    Blog zaczyna już jarzyć, o co biega i who-is-who?
    🙂 🙂 🙂

  293. @Gekko

    Nie czytaj tych potworności. Ciebie przyniósł bocian w czyściutkim białym zawiniątku, w które nie walnąłeś na przywitanie zielonoczarnej wielkiej kupy 😎

  294. @Gekko 17 lipca o godz. 15:22

    Nie chodzi o żadne „ubogacenie” tylko o realia i zasadność argumentacji.
    Argument, którym szermujesz („Ada, to nie wypada”) jest wyświechtany i bezzasadny.
    W dodatku ty, i tylko ty, na tym blogu zachowujesz się nagannie.

  295. @Tobermory 17 lipca o godz. 15:29

    Gekko narodził się nienagannie „jak promień światła przez szkło”, w dodatku nie naruszając hymenu mamuśki. Wizję tę prezentuję gwoli „ubogacenia” blogowiczów 😉

  296. @Gekko 17 lipca o godz. 15:29

    Blog doskonale jarzy, o co biega, a ty –przyparty do muru- uciekasz się teraz do oczywistego łgarstwa, przytaczając niepełny cytat uzupełniony całkiem wredną insynuacją.

    Mój komentarz brzmiał:
    „Bredzisz, bo orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie działa w próżni, a ty demagogicznie pomijasz kontekst.”

    Nie chodzi o „bredzenie Trybunału Konstytucyjnego” jak kłamliwie twierdzisz. Chodzi o bredzenie Gekka, cytującego orzeczenie TK bez kontekstu.

  297. Na marginesie
    17 lipca o godz. 15:15

    A z kolei w kanalizacji kończy – bez interwencji farmakologicznej – ok. 3/4 zapłodnionych zarodków, czyli „ciąż”. Po prostu nie każdy zarodek zagnieżdża się w macicy, większość ulega naturalnemu poronieniu

    Namarginesko, to się prawie zgadza, ale jak już mówisz, to mów jak fachowiec wśród fachowców: Bóg tak chciał

  298. Och, zostawmy trochę przestrzeni refleksji na kontekst, czyli dla lżenia i demontażu TK oraz obrazy inteligencji Polaków:

    ” …Gdyby przyjąć rozumowanie PiS, że art. 197 konstytucji (podstawa wyroku TK) jest wyrwany z kontekstu, to ustawodawca mógłby w zwykłej ustawie – co chciało i zrobiło PiS – sparaliżować działanie TK.”
    Tak piss chciało i zrobiło, w kontekście nażądania.
    Taka jest proweniencja „negocjowania” jednoznacznie określonego w cytacie prawa i wyroku TK z tytułu „kontekstu”.
    Taki też kulturowy i mentalny ateizm zastąpił na blogu patriotyzm Wiesia.
    Smacznego smakoszom z tej wystawionej na blogu rury kątekstualnej – życzy nieskorzystający Gekko.
    🙂 🙂 🙂

  299. Tanaka
    17 lipca o godz. 16:00

    Jeśli wzniesiemy się z kanalizacji, jak niektóre matki-Polki postrzegają swoją biologię, rozrodczość i godność, na poziom źródła paradygmatu boskiej wyższości „nażądania” nad prawem i cywilizacją, to zręcznie sprowadziłeś problemat do właściwego mianownika.
    Cywilizacja zachodnia i UE narzuciła gumnemu przedmurzu chrześcijaństwa jakieś wartości państwa demokratycznego i państwa prawa, całkowicie sprzeczne z wolą suwerena.
    Suweren hołduje wszak wartościom kanalizacyjno-maglarskim, które, jak relatywizacja prawa, prymat mściwych nagonek i dominantę kumoterstwa nad merytokracją, wyklucza internalizację praw własnych tylko, jeśli połączonych z nienaruszalnością praw Innych.
    Z tego dylematu, jak doić brukselkę i hodować za nią lumpa, Państwo Polskie wybrnęło iście kontekstualnie.
    Podjudzając legislatywą ustanawiającą rzekome prawa jednym, za których realizację karze drugich.
    Tak jest w relacji lekarz – pacjent i to nie tylko w kwestii aborcji.
    Tym samym, od lat, lekarze pod groźbą kar i represji, gwałcą „nażądannie” nagłaśniane i stanowione prawa pacjentów, kompensując to wyrzekaniem na rzekomo nieuprawnioną roszczeniowość tychże.
    Nie inaczej pacjenci, podkręcani absolutnym dostępem do nieograniczanych nieistniejącym wszak prawem ubezpieczeniowym (celowo!) świadczeń, tracą zdrowie (a często też godność) w zderzeniu z systemowo uwarunkowanymi cerberami limitów w białych fartuchach (kompensujących to sobie a ich kosztem poza systemem publicznym).
    I taki sam, ale o Niebo, drastyczny, indukowany konflikt interesów, ale także sumień, ustanowiono prawnie, konfrontując mętne i bynajmniej nie nażądaniowe (wbrew perfidnej propagandzie) prawa aborcyjne z ustawowymi restrykcjami dla lekarzy w ich świadczeniu.
    Tak skonfliktowane obie strony tracą rozum i godność – w moherowym amoku żądań wbrew własnemu zdrowiu, (bo nie każde „żądanie” aborcji, pozornie dla niej bezpieczne i pozornie legalne) jest wykonalne bez zagrożenia zdrowia kobiety. Tak samo, ale bez wyjątku, każda aborcja wykonana systemowo jest i może być łatwym pretekstem prawnych represji wobec lekarza.
    Musiałby dokonać nie mniejszego heroizmu oficjalnego świadczenia, dokładnie jak kobieta która chce z niego skorzystać.
    Na „żądania” fałszywie by być legalne uzasadniane, natrafiają więc nie odmowy, ale wykręty, tak samo fałszywie legalizujące nielegalną a niewyrażoną odmowę.
    Tak łamie się systemowo ludzi, charaktery i całe pokolenia – bo nie mniej ten mechanizm (może mniej drastycznie niż w kwestii akurat aborcji) wychowuje nas wszystkich na wszelkich polach gdzie Państwo Polskie sprowadza swego Obywatela do poziomu gleby za pomocą walca drogowego.
    Kwitnie więc wzajemna nienawiść, brak zaufania, pazerność i absurdalna asekuracja vs nie mniej idiotyczna roszczeniowość…
    Divide et impera…
    I na to wszystko przychodzi piss…
    …z ofertą nowego, prostego jak szewska pasja porządku, gwarantowaną lilipucią rączką lepko nadstawioną na „wykupienie się” popleczników z opresji istniejącego systemu.
    Tak, teraz wiadomo, kto komu ile i za co musi wlepić, aby np. system ochrony zdrowia stał się akolicie dostępniejszy, tańszy i nieskończenie przyjazny.
    Tak właśnie na końcu rury kanalizacyjnej urodził się nowy człowiek, dumny, bo w pełni wolny nowym kontekstem od nudnych i hermetycznych okowów cywilizacji zachodu…
    I co z tego, że ta cywilizacja była jej karykaturą, skoro spójnie doprowadziła do uformowania karykatury człowieka?
    Wszystko gra, a chętnych do orkiestry przybywa, wraz z opustoszeniem widowni.
    Nie inaczej działa to na blogu.
    Dobranoc.

  300. Ale osochozi… 🙁

  301. Jak to było z konfliktem sumień przed sławetną klauzulą?
    Może najlepiej opowie dr Chazan i jemu podobni sumieniowi neofici?
    Ach, to roszczeniowe gumno 🙄 Wszystkiemu winne te baby, co bezwzględnie nie chcą być zmuszane do rodzenia 🙁

    Chętnie poznam przypadek, w którym fachowe usunięcie wczesnej ciąży jest większym ryzykiem dla zdrowia kobiety, niż jej donoszenie.

    Chyba że konował szczerze przyzna, że potrafi tylko łyżeczkować, a przy tym zdarza mu się przebicie ścianki macicy, a nawet uszkodzenie jelita i otrzewnej 🙄

  302. @NeferNefer
    17 lipca o godz. 17:02

    Nie wiem, o co chodzi Gekko, o namolne bełtanie błękitu, zapewne 😉

  303. @NeferNefer
    Ale osochozi…
    Otentramwaj, so niechozi…
    Stoi sobie i stoi, nikogo on się nie boi (ten tramwaj) i tylko przeraża człowieka. Człowiek się chce skoncentrować, a ot, Gekka obserwować musi, a czas ucieka. I czy on w ogóle ma szyję, ten Gekko? Ups… Ten tramwaj 😀

  304. Szanowni!
    Oderwijmy się od żądań, pożądań, narządów, krzywdy wyrządzania, prawo- i leworządności.
    Tanaka dowodzi: UFO istnieje. Albo i nie.
    Zapraszam
    JK

  305. anumlik
    17 lipca o godz. 1:33
    pomyslałam, ze =jesli jesteś w Warszawie, to zjawiłeś się na manifestacji
    I dziekuję.

  306. @NeferNefer
    17.07. 0:47
    Proszę się tym nie przejmować. Ja stary „kombatant” też tam nie byłem, chociaż mógłbym dojechać w dwie godziny
    (na pogrzeb Popiełuszki dojechałem, mimo że nie było
    Pendolino) ponieważ jako osiemdziesięcioletni emeryt nie
    widzę powodów aby zastępować tam 30-40latków na barykadach.