Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

3.05.2017
środa

Wiara nasza codzienna

3 maja 2017, środa,

Wiara jest nieodłącznie związana z wiedzą. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić wszystkich zasłyszanych/przeczytanych informacji, zatem mamy do wyboru albo je odrzucić, albo w nie uwierzyć. Rozwiązanie pierwsze prowadzi do znacznego spowolnienia postępu, rozwiązanie drugie do wszelkich możliwych wypaczeń. Potrzebny był kompromis, najlepiej z mechanizmem kontrolnym. Tak powstały hierarchie zawodowe z własnymi stopniami umiejętności, a tym samym wiarygodności. Funkcjonują do dziś i dbają – z różnym skutkiem – o wysoką pozycję przydzielanych wewnętrznie tytułów. Dla podkreślenia ich wagi, przekazano wręczanie ich wyższym władzom państwowym. I podziwiamy uroczystości, podczas których tytuł profesora wręcza magister. I coraz częściej władza uzurpuje sobie prawo do decydowania, kto jest godzien tego tytułu.

Naturalnym dążeniem człowieka jest uzyskanie bezpiecznej pozycji dla siebie i najbliższych. Większość z nas szuka jej w grupach zawodowych. Ponieważ większe szanse ma kandydat z wyższym stopniem naukowym, nastąpił rozwój masowego szkolnictwa wyższego i – związane z tym – obniżenie jakości nauczania, a tym samym wartości tytułu.

Dzięki rozwojowi technologii i techniki nastąpił ogromny wzrost efektywności produkcji. Z jednej strony spowodowało to zmniejszenie zapotrzebowania na siłę roboczą, a z drugiej powstanie znacznych nadwyżek finansowych. I tak się jakoś stało, że zaczęliśmy wymyślać stanowiska pracy, a nawet całkiem duże obszary działalności całkowicie niepotrzebnej i nieprodukcyjnej. Charakteryzują się one m.in. niemożliwością dokonania rozsądnego opisu stanowiska pracy czy też zakresu obowiązków służbowych. I nie jest to specjalnie dziwne, stanowiska te służą bowiem tylko i wyłącznie zaspokojeniu potrzeb fizycznych (wysokie uposażenie) i psychicznych (stanowisko kierownicze) przy zerowych wymaganiach i takiejż odpowiedzialności.

Sytuacja taka jest powszechna również w koncernach prywatnych. Osoby piastujące takie stanowiska wykazują na ogół wyjątkową ignorancję i – niestety nie rzadko – arogancję. A ponieważ stoją dość wysoko w hierarchii, wyrządzane szkody są odpowiednio duże. Niestety, obfitość informacji, usług, praw, nakazów, zakazów itd., powoduje, że coraz mniejsze szanse mamy, by zastanowić się nad celowością funkcjonowania poszczególnych działów czy całych instytucji. A przecież nie można wierzyć bezkrytycznie w systemy stworzone przez ludzi – one zawsze wyrodnieją. Nawet w obszarze tak oczywistym jak regulacja ruchu drogowego pojawia się coraz więcej różnych pojazdów uprzywilejowanych.

Wiara jako remedium na strach powoduje, że przypisujemy tytułom i stanowiskom „cudowne” właściwości: człowiek z tytułem czy na stanowisku jest od nas lepszy/mądrzejszy.

Nawet ten, którego znamy od urodzenia, z chwilą utytułowania czy ustanowiskowienia staje się godniejszy szacunku. Mało kto dopuszcza do siebie myśl, że najczęściej to tylko „wysiedziana” czy „wychodzona” kariera wewnątrz jakiejś hierarchii. Okazywany stanowisku czy tytułowi respekt wzmacnia oczywiście ego nosiciela. I tak to się samonapędza, aż o rządzie w demokratycznym państwie nikt nie mówi inaczej niż „władza”, choć to tylko najemni zarządcy. W zasadzie nie istnieje żaden powód, by publicznie tytułować kogokolwiek wewnętrznym tytułem (profesor, biskup, major), chyba że ten ktoś wstydzi się swego nazwiska i chowa się za tytuł. Ewentualnym wyjątkiem mogłoby być najwyższe stanowisko państwowe, czyli prezydent. Bo już premier czy minister, to tylko pomniejsi urzędnicy.

Tytułomania ma wiele wspólnego z nieudacznictwem społecznym, czyli trudnością znalezienia się w hierarchicznym wyścigu szczurów. Ci nieudacznicy mogliby być wspaniałymi fachowcami w jakiejś praktycznej dziedzinie, ale presja społecznej kariery nie daje im szansy. Grupa szczególnych nieudaczników zdegenerowała politykę, rozwalając przy okazji systemy społeczne z demokracją na czele. Cóż można poradzić? Moje doświadczenia pokazują, że precyzyjne opisanie stanowiska daje korzyść wszystkim zainteresowanym i dlatego funkcjonuje. I nikt nie może mieć prawa zmiany opisu bez zgody wszystkich zainteresowanych. Nawet jeżeli wybrany został w demokratycznych wyborach. Zwłaszcza gdy kilkakrotnie zmienił partię.

 

Na koniec refleksja aktualna mową wiązaną:

Raz myśl mnie naszła raczej mało patriotyczna:
Czy dyktatura może być demokratyczna?
Bo gdy w wyborach ktoś wystawia wariata,
To już nie jest kampania. To już jest krucjata.
Tu się nasuwa wniosek dosyć nienachalny,
Że dziś każdy kandydat jest niewybieralny.
Zatem twierdzę, choć wiem, że nie uniknę sporu,
Że wybory będą, gdy nie będzie wyboru.
Więc czekam, wiedząc, co nas łączy, a co dzieli,
Aż wspólnota celu będzie wspólnotą celi.
A póki co, moja prośba bardzo gorąca:
Skoro nie umie pomóc, to niech się nie wtrąca.A
także: niech nie burzy, skoro nie buduje,
Bowiem nie zrozumie, dopóki nie spróbuje.
Śmieszny jest bowiem władca, który na to liczy,
Że jego wielkość wzrośnie ze wzrostem stolicy.

Qba

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 382

Dodaj komentarz »
  1. @Gospodarz

    Kto prosi, otrzymuje (choć niekoniecznie to, o co prosi)

    Yep. Indeed 😉

  2. Nie ma zmiluj na blogu ostatnio – co krok to prorok a kazdy wieszczy doom and gloom. No nic, ide sobie popracowac (o, pardon – mialam na mysli powyrzadzac szkody). Musze sobie jakos zaspokoic wewnetrzna potrzebe psychiczna na wyjatkowa arogancje i ignorancje… 😉

  3. Pare uwag o „Boskim” Youval’a Noah Harari, wkleilem pod poprzednim watkiem. Sadze, ze dla wygody blogowiczow i z uwagi na w/g mnie waznosc „Boskiego”, powtorze ten wpis tutaj.

    **********

    Youval Noah Harari Homo Deus, kilka uwag po wieczorno nocnym przegladnieciu.

    Uwag, bo nie przeczytalem, tylko poskakalem sobie, troszke poczytawszy tu i tam…

    W sposob oczywisty jest to kontynuacja Sapiens, gdzie „Homo” w tytule byl domyslny. Sequel jest naturalna kontynuacja mysli, ktore juz poznalismy, tyle, ze analizy przeszlosci, sa zastapione analizami terazniejszosci, z wnioskami wyciaganymi „na przyszlosc najblizsza”.

    Tak jak podtutul „Myslacego”, Krotka historia Ludzkosci, informowal o zawartosci, tak podtytul „Boskiego” tez oddaje, Krotka historia Jutra…

    Nie wiem, bo jeszcze nie przeczytalem calosci, ale mam przeczucie, ze „Boski” stanie sie obiektem wscieklych atakow wszystkich religii i religiantow wszelkich wyznan. Stanie sie tym obiektem, bo nawet pobiezne przegladanie pozwala zauwazyc, ze glowna mysla przewodnia jest wlasnie to, ze Ludzkosc (Humankind) juz osiagnela to wszystko, co wszelkie religie przypisuja swoim „bostwom”, „boziom” i innym „aniolkom”. To wszystko co im przypisywano, my ludzie juz sami , bez nich potrafimy robic i osiagac, a na dodatek robimy to lepiej i skuteczniej.

    Pomylki, bledy, czy „wtopy” zaliczamy, ale ogolnie rzecz ujmujac, to posiadamy juz wiedze i umiejetnosci, ktore bogom byly przypisywane. A skoro posiadamy ta wiedze i te umiejetnosci… No to jestesmy po prostu BOSCY…

    I o tym wlasnie pisze Youval Noah Harari. I mysle, ze kazdy MYSLACY, powinien ta ksiazke co najmniej przeczytac, zeby sobie to i owo lepiej i dokladniej przemyslec.

    Czytanie ulatwia potoczysty styl narracji, choc jak zawsze malkontenci beda uwazac, ze to nie jest praca „naukowa”, wiec nie ma co do niej przywiazywac wiekszej wagi. Ale malkontetntami sie nie turbujmy i czytajmy z radoscia i przyjemnoscia.

    Polecam po wstepnym przegladnieciu.
    lonefather

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Qba, piszesz o zjawisku starym jak świat, maglowanym na różnych forach i nazywasz tę pospolitość degeneracją demokracji. Słowo „degeneracja” sugeruje, że przedtem demokracja była niezdegenerowana. Była znośna, a może i zdrowa, tylko znaleźli się jacyś psuje i ja zdegenerowali.

    To jest myślenie idealistyczne, postulatywne, dosłowne przekładanie idei, punkt po punkcie na obraz świata, który po złożeniu okazuje się być ułomny, nieadekwatny, źle zapowiadający się, samodestruktywny, itd.
    Jakiś taki millenaryzm prześwituje z tego myślenia.
    Pzdr, TJ

  6. Anumlik, 3 maja, 11.03
    „Wchodzić na blog hadko. Jak nie pouczenia[*]… …to pouczenia[*]… Pień tego mózgu oblepiła jakaś grząskość[*]…”

    [*] – kosmogonia konca swiata. Ateicka, katolicka, jechowicka, ekonomicka, -icka, -icka, costamicka.

    Lonefather, 3 maja, 11.44
    Od dawna wiedzialem, o mojej Boskosci. Ty pierwszy zwrociles na to uwage Lonefather, troche przedtem (do Anumlika). Ksiazke nabede, potwierdze naukowo moja Boskosc, Mojej potwierdze.

    Qba, 3 maja
    „Wiara jest nieodłącznie związana z wiedzą”.

    Nieprawda. Wiara i wiedza zaprzeczaja wzajemnie. Wiara ma wszystkie odpowiedzi, „jest tak bo…”, dowolny temat. Wiedza zadnej, „nie wiem, sprobuje dowiedziec, interesuje mnie…”. Hierarchie, konformism, tytulomanie etc. z wiedza nic nie maja. To wiara. Prac tzw „nieprodukcyjnych” nie ma. Kazda wymiane/stan opisac ilosciowo/wartosciowo mozna, czasem z bledem. To nie zmienia zasady, najwyzej metodyke. W swiecie racjonalnym.

    pzdr Seleuk(os)

  7. Qba,
    bardzo dobrze wypunktowałeś tę tytułomanię w Polsce. Tytułuje się pewnie jeszcze z dygiem albo pokłonem.
    Jakby tak udało się zmienić nazewnictwo to może i udało by się zmienić podejście do wielu problemów.
    Czy policjant nadal jest „panie władzo”?

  8. Quba

    To nie tak!
    To nie tak „riebiata”!
    „Wsio nie tak!”

    – jak spiewal Wolodia Wysocki.

    Wszelkie dzielenia na okresy, takie, czy owakie. Wszelkie wyroznienia takich, czy innych zachowan, czy idei, to tylko umowne granice, ktore pozwalaja na opis, czy na analize. Historia, jak ewolucja, jest procesem ciaglym, a nie skokowym. Gdzie po dokonaniu „skoku” wszystko zastyga i trwa niezmienione, az do nastepnego „skoku”.

    Historia i ewolucja trwaja caly czas i caly czas nastepuja i pojawiaja sie zmiany. Drobne, czesto tak drobne, ze zwyczajnie uznawane za nieistotne i pomijane z uwagi na przejzystosc opisu. Ale te drobniutenkie zmiany sa i sa nieustanne.

    I, uwazaj Quba, zmiany zachodzace moga byc „progresywne”, lub rownie dobrze moga byc „regresywne”. Zwlszcza w historii moga byc, bo w ewolucji zmiany „regresywne”, sa szybciutenko eliminowane i znikaja.

    To co opisales i co wkurza niezmiernie, jest z „historycznego” punktu widzenia krociutenkim spazmem historii. Jego koszt dla kwalka Ludzkosci zamieszkujacego dorzecze Wisly i Odry, bedzie prawdopodobnie wysoki, zarowno materialnie, jak i cywilizacyjnie. Ale jest tez zupelnie prawdopodobne, ze ten chwilowy regres moze sie okazac „napedem” do autentycznego skoku cywilizacyjnego, ktory zostanie niejako wymuszony wskutek obecnego cofania.

    Jak sie potoczy, zobaczymy.

  9. @Qba
    Podobnie jak Ty widzę śmieszność puszenia sIę tytułami. Polacy, w przeciwieństwie do pragmatycznych Czechów, mają tak od wieków. Tytuły dodawane do nazwiska przyslanialy samo nazwisko. W „Panu Tadeuszu” okompletnie zapominamy o nazwiskach bohaterow, ktorzy kryją się za jakimiś tajemniczymi tytułami; podkomorzy, wojski, stolnik,podczaszy. Kiedy doszlo do rozbiorów, to do tych starych tytułów, które zaczynały przymierać, dodawano sobie kupując u papieża, ceszarza austriackiego bardziej „nowoczesne”, bo zachodnie tytuły hrabiów, margrabiów,”odświeżano” prawo do bycia księciem.
    Komicznie to wyglądało w małym snobistycznym, krakowskim światku, gdzie pan radca z pania radczynią był zapraszany na bal do profesorstwa. A zazdrościli tego zaproszenia wulgarni kamienicznicy w rodzaju Dulskich.
    Ale dotarło do Polski oświecenie, z nim kult dla nowych arystokratów, arystokratów nauki. I podobnie jak kiedyś stolnik bardziej sie liczyl od podkomorzego, a hrabia od margrabiego (a moze odwrotnie) tak powstała drabinka tytułów od magistra,przez doktora, potem habilitowanego, docenta, prof,nadzw. i prof.zwyk. czyli belwederski.
    Ta przeniesiona do nauki feudalna hierarchia trzyma się mocno , zwłaszcza w naukach humnistycznych.
    Ani we Francji ani w krajach anglosaskich naukowcy nie puszą się swymi tytułami, bo ich po prostu nie ma. Owszem ma się stopień doktor, ale to nie tytuł tylko stopień. Pod artykułami w naukowej prasie widnieje tylko nazwiskio, kiedy w Polsce to nazwisko musi być poprzedzone jakimś ‚profesor zwyczajny doktor’ etc. W rozmowie między sobą wielcy uczoni jak np.Bohr, Einstein itp zwracaja się do siebie per doktor. Bo tylko ten stopień jest trwałym tytułem, a wszystkie inne są ulotne; można z dnia na dzień przestać pełnić funkcję profesora, rektora, dziekana itp.
    No a jak się pomyśli, że taki Steve Jobb czy Bill Gates nawet nie są magistrami, to w polskim swiecie zupełnie by się nie liczyli.
    Qba dotknąłeś bardzo istotnej sprawy odnoszącej się do przyczyny słabości naszej nauki i tych 500setnych miejsc w rankingu śwaitowym naszych dwóch flagowych.
    uczelni .
    Dobry wstępniak do rozpetania ciekawej dyskusji

  10. @seleuk(os)
    Prac tzw „nieprodukcyjnych” nie ma.
    No nie wiem, czy z tym bym się zgodziła – muszę pomyśleć 🙂 Ale bez strachu – nie rozpocznę dyskusji o ekonomii.

  11. seleuk(os)
    3 maja o godz. 12:22

    ISBN 978-1-784-70393-6

    Penguin Random House

  12. @Lewy,
    Ty bywasz w Polsce. A hrabiów tam nie ma? Bo mi się tak o uszy obijały różne tytuły książęco – hrabiowskie w newsach. I poszukiwanie herbów 🙂

  13. @Ewuniu-J
    Są ,są.Nawet urządzaja sobie bale dumni potomkowie Branickich, Potockich Czartoryskich, tych co to pędzili na skargę do carycy Katarzyny na króla Stasia, że on tu coś reformuje. A potem składali hołdy w stylu „przy Tobie pragniemy stać wiernie, Najjasniejszy Panie”, skierowane albo do cara, albo do Habsburga, w zależności od tego, gdzie ich mąjątki były położone.

  14. Kiedyś jakiś noble français,posiadający tytuł może fracuskiego cześnika zapytał pogardliwie Woltera : A kim właściwie pan jest, panie Arouet ? Co to za nazwisko ? – Pyskaty Wolter mu odpalił : Panie, pan się na swoim nazwisku kończy, a ja od mojego nazwiska się zaczynam.

  15. @Lewy,
    Ty poważnie czy sobie jaja z biednej kangurzycy robisz? 🙂
    Bale, hm…

  16. Ewa-Joanna
    3 maja o godz. 12:29

    @seleuk(os) „Prac tzw „nieprodukcyjnych” nie ma.”
    E-J „No nie wiem, czy z tym bym się zgodziła – muszę pomyśleć Ale bez strachu – nie rozpocznę dyskusji o ekonomii.”

    Jest zagadnieniem wtornym (drugorzedowym). Pierwszorzedowe, moja Boskosc. Uznajac moja uznajesz Twoja Boskosc, E-J. Politeizm. Okreslilbym ilosc bogow ~2miliardy. Nie policzylem wszystkich, lunch jadlem. Teraz bloguje chwilke. Kvanitifiering(?) daje „miszczom” rachunkowosci.

    pzdr Seleuk

  17. @Ewa-Joanna, z godz. 13:06
    To zależy czy biedna kangurzyca zaczyna, czy kończy. Oczywiście podawać tran maleństwu, który to tran Lewek w zastępstwie Tygryska chce chapsnąć swą chciwą paszczęką 😉

  18. @E-J
    O tych balach to nie tylko w pudelku ale nawet GW pisała; jakie to te księżniczki i ksiązątka kreacje przygotowują. Tam byle chama, którego przodek nie donosił Katarzynie, nie wpuszczą, bo oni są z tych przodkow dumni.

  19. @anumlik
    Może ja znowu taki ładny nie jestem, ale wypraszam sobie paszczękę.

  20. @anumlik
    Biedna kangurzyca chyba skończy, bo okropnie śpiąca jest.

    @Lewy,
    No popatrz jak im dobrze, tym hrabiom.
    Tran ewentualnie dostaniesz jutro 🙂

  21. @Qba
    Kilka uwag do sprawy zasadniczej. Znaczy do tego, co to jest „wiem”, co to jest „rozumiem” i co to jest „wierzę”.

    Wiem, że wszechświat (wszechświaty):
    1. Istniał wiecznie.
    2. Powstał sam z siebie.
    3. Został stworzony.

    Boga, nieskończoność, byt i niebyt oraz teorie wynikające z fizyki najmniejszych cząstek – pozostawiam na boku.

    Nie rozumiem (nie znam mechanizmu wedle jakiego funkcjonuje) żadnego z tych aksjomatów.

    Wierzę zatem, że wszechświat (wszechświaty):
    1. Istniał wiecznie.
    2. Powstał sam z siebie.
    3. Został stworzony.

    Póki nie rozumiem mogę tylko wierzyć. Albo wątpić. Jeśli ktoś mi mówi wiem, to natychmiast zaczynam go omijać, bo w ślad za wiem postępuje ideologia.

    Oczywiście, zanim powstanie ideologia musi powstać religia. Albo w Boga Jedynego, Stworzyciela Nieba i Ziemi, albo w Wyższe Byty Kosmiczne, które tysiące lat temu zstąpiły na Ziemię i stworzyły ludzi oraz ludzkie cywilizacje (mechanizm powstania religii Cargo się kłania), albo w przewagę dobrych, jedynie słusznych i jedynie sprawiedliwych genów różniących Übermenscha od Untermenscha, albo w Latającego Potwora Spaghetti. Religie te albo ludzi ogłupiają, albo cywilizują. Gdy stają się ideologiami są niebezpieczne, gdyż żandarmi ideologii (księża, imamowie, uczeni w Piśmie rabini) gotowi są posyłać na rzeź swych wyznawców, aby ci walczyli o Prawdę. Znaczy się o – WIEM.
    Aha. Uczeni w Piśmie rabini już nie posyłają na rzeź wyznawców Yahwe, ba nawet nie nawracają na judaizm, ale kiedyś – co zaświadcza książka napisana w czasach króla Salomina – posyłali. Tora pełna jest opisów takich „posyłań”.

  22. O „nadwislanskich” ksiezniczkach nie wiem. Daje link do jednej tut (på ang)
    https://en.wikipedia.org/wiki/Princess_Sofia,_Duchess_of_V%C3%A4rmland
    a tu link jak „baletowala”, uwaga, malo kreacji, czasem b malo
    https://www.bing.com/videos/search?q=sofia+hellqvist+paradise+hotel+video&qpvt=sofia+hellqvist+paradise+hotel+video&FORM=VDRE

    Linki do „nadwislanskich” ksiezniczek, jak baletuja, z podziekowaniem obejrze

    pzdr seleuk

  23. Rany anumlik nie przywołuj tu de.. no wiesz.

  24. @Lewy,
    paszczęka nie jest negatywna, to zabużańskie.

  25. anumlik
    3 maja o godz. 14:20
    Słowo „wiara” jest wieloznaczne, stąd biora się nieporozumienia.
    Ponieważ nie możemy wszystkiego sami sprawdzić, węc przyjmujemy „na wiarę” relacje, zeznania swiadków. Jednym wierzymy bardziej inym nie. Historycy bardziej np. wierzą Długoszowi niz Kadłubkowi. Podejście krytyczne do świadctwa, dokumentu jest podstawą pracy historyka. I tym bardziej krytycznym wierzymy.
    Ale „przyjmowanie na wiarę” nie tylko odnosi się do przeszłości. Ogrom dzisiejszej wiedzy nie jest w stanie samemu zweryfikować pojedynczy człowiek. Więc wierzy jakimś autorytetom, jakiemuś Planckowi czy Einsteinowi, nawet kiedy nie rozumie. Zaglądając do encyklopedi ufa danym zawartym w niej i „na wiarę” przyjmuje te informacje.
    Problem z „wiara” pojawia sie wtedy, kiedy mamy do czynienia z fałszywymi autorytetami, którzy albo są niespełna rozumu, albo ograniczeni, lub po prostu najzwyczajniej zmyślają,kłamią, manipulują. I to właśnie dotyczy tej religijnej wiary, opartej na fałszu. Po prostu religijna wiara jest niewiarygodna. Nie ma nic wspólnego z uczciwą, czyli krytyczną wiarą w autorytety lub pewne źródła.

  26. „Uczeni w Piśmie rabini już nie posyłają na rzeź wyznawców Yahwe, ale kiedyś posyłali. Tora pełna jest opisów takich „posyłań”.

    Tak zwani „uczeni w Piśmie”, czyli ludzie, którzy zgłębiali Prawo i posiedli o nim dużą wiedzę, utworzyli odrębną warstwę, dopiero około II wieku p.n.e. Nie ma zatem o nich żadnej wzmianki w Torze.
    W Biblii określenia „uczeni w Piśmie” oraz „Rabbi”, występują tylko w NT.

  27. Wykrakała mama Kangurzyca. Ups… @dezerter jeśli Ty ironię bierzesz za rzeczywistość, to Jehowa z Tobą i z całą Twoją sektą czcicieli wykastrowanej przez was Biblii. Podmień se „uczonych w Piśmie” oraz „rabinów” na proroków, królów, wodzów i innych przywódców „narodu wybranego” i będzie gites. Ci posłali, w imieniu Yahwe, a często z jego podpuszczenia, które prorocy słyszeli.

  28. Lewy
    3 maja o godz. 14:53
    Problem „religijnej wiary” nie wiarygodnosc/niewiartgodnosc. Problem jest, zbiorka pieniedzy metodami szantazu/wymuszania (pierwotny, zalozycielski). Za pomoca tych srodkow/pieniedzy dalsza korupcja decydentow. Efekt. Dalsze wymuszenia, wykluczanie innych, upadek myslenia/ksztalcenia, etc. Problem „wiarygodnosci”, nalezy zostawic teologom, specialistom cytatow.

    pzdr seleuk

  29. Lewy
    3 maja o godz. 14:53
    cd.
    Co przy malej populacji (np. polskiej), daje katastrofalny „wynik” cywilizacyjny.
    pzdr seleuk

  30. @Lewy, z godz. 14:53
    Po prostu religijna wiara jest niewiarygodna. Nie ma nic wspólnego z uczciwą, czyli krytyczną wiarą w autorytety lub pewne źródła.
    Powiedz to wyznawcy kreacjonizmu, który nie wierzy w teorię ewolucji. Pojadę dalej. Powiedz to wyznawcy (no, odkrywcy) teorii strun, który nie wierzy w powstanie wszechświata z osobliwości zwanej punktem w wyniku fluktuacji kwantowych. No… różnica jest, fakt. Uczony od fizyki cząstek elementarnych nie robi ze swojej teorii ideologii, kreacjonista – ideologizuje.

  31. anumlik
    3 maja o godz. 15:07
    „jeśli Ty ironię bierzesz za rzeczywistość”.

    Powinieneś już przywyknąć do tego, że każdą Twoją „ironię” odwołującą się do Biblii – wziętą z sufitu – jako wnikliwy badacz Pisma, będę demaskował.

  32. @dezerter, z godz. 15:18
    Różni nas jedno. Ty traktujesz Biblię jako dzieło natchnione, dane od boga Yahwe. Ja Biblię traktuję jako powieść historyczno-łotrzykowsko-dynastyczną, z kawałkami wziętymi z sufitu. Podobnie jak Koran, Ramajanę, Mahabharatę, księgi Wedy oraz Pańczatantrę. Niektóre fragmenty tych ksiąg są (bywają) arcydziełami literackimi, ale niczym więcej.

  33. anumlik
    3 maja o godz. 15:27
    Przepraszam Anumlik. Zapomniales o waznej europejskiej. Moze najwazniejszej. Edda (poetycka i proza).
    pzdr Seleuk

  34. @dezerter83 3 maja o godz. 15:18
    anumlik
    3 maja o godz. 15:07
    „jeśli Ty ironię bierzesz za rzeczywistość”.
    Powinieneś już przywyknąć do tego, że każdą Twoją „ironię” odwołującą się do Biblii – wziętą z sufitu – jako wnikliwy badacz Pisma, będę demaskował.

    Komentarz: to już przekracza wszelkie rozsądne granice. Bo błazenada błazenadą, heca hecą, ale dezerter robi się jednak up.erdliwy. I taki błazen przestaje być zabawny, nawet w roli worka bokserskiego.

  35. Na marginesie
    3 maja o godz. 15:38
    I zasmieca blog „uzywanym” papierem toaletowym
    pzdr seleuk

  36. anumlik
    3 maja o godz. 15:27

    Poooooleeeeciales z tym, ze tylko „jedno” rozni. No po prostu poleciles i dajesz njemu nieuzasadnione nadzieje, czyli oszukujesz. No bo on se teraz kombinuje, ze jak toto jedno pokona, to bedzie mial sprawe zalatwiona.

    Ale na boczku zostawiajac plonne nadzieje „badacza”, ktory od dawien dawna sie styka z tym, ze z jego „badan”, nic na tym blogu nie wynika poza beka, to blizsze prawdy byloby stwierdzenie, ze rozni was wszystko…

  37. Ostatni post zdezerterowanego od rozumu jest, ze tak powiem powalajacy, bo sie „dziwi”, ze @anumlik powinien juz „przywyknac”…

    A @anumlik, dran jeden, nie tylko, ze nie „przywykl”, to z pozycji nieprzywykniecia wciaz zdezerterowanemu doklada.

    Doprawdy, rozczulilo mnie to: „… powinienes juz przywyknac … „ …, tak rozczulilo, ze sie ze smiechu, nieomal ze poplakalem.

  38. @seleuk(os)
    Fakt, o Eddzie nie tyle zapomniałem, ile nie wziąłem pod uwagę z jednego powodu. Nie ma takiego globalnego zasięgu, jak te przeze mnie wymienione. Do Eddy to i Kalewalę musiałbym dodać i Słowo o wyprawie Igora i Pieśń o Nibelungach.

  39. @Qba

    Wracam (bo wczesniej tylko prychnelam niezbyt grzecznie i polazlam bez slowa wyjasnienia a co mi chodzi).

    Nie mialabym problemow z twoim wstepniakiem jako zaproszeniem do ciekawej dyskusji ale za duzo rzeczy sie do niego wmieszalo, ktore mi zgrzytaja

    1. Wiara jest nieodłącznie związana z wiedzą – no chyba nie, wrecz odwrotnie

    2. Coraz częściej władza uzurpuje sobie prawo do decydowania, kto jest godzien tego tytułu – owszem, zgodze sie ale nie powiedzialabym, ze takie uroczystosci „podziwiamy”. Wrecz przeciwnie, musimy znosic – jakkolwiek z ta czescia wywodu trudno sie nie zgodzic

    3. Ale zaraz potem zgrzyt – nie wiem czy „Naturalnym dążeniem człowieka jest uzyskanie bezpiecznej pozycji dla siebie i najbliższych” przez uzyskanie „wyzszego stopnia naukowego „. Byc moze niektorzy moga myslec tak o uzyskaniu wyzszego wyksztalcenia (a i tu nie jestem wcale taka pewna czy jest to gwarantem uzyskania bezpiecznej pozycji dla osoby i jej rodziny) ale nie sadze, ze jest to az tak powszechne jesli chodzi o wyzsze stopnie naukowe bo wymaga to troche wiecej pracy.

    4. Od stopni naukowych jako recepty na bezpieczna pozycje przeskakujemy nastepnie do wydumanych stanowisk. Zgodze sie ze wspolczesne czasy namnozyly popyt na dziwne profesje czy pozycje trudne do opisania – czy niepotrzebne – mozna sie spierac. We wspolczesnym swiecie duzo dziwnych rzeczy jest ludziom do czegos potrzebne – czy sie z tym zgadzamy czy nie, coz – takie mamy czasy. Na pewno trudno jest mi sie zgodzic ze stwierdzeniem ze stanowiska te (jakie konkretnie?) służą bowiem tylko i wyłącznie zaspokojeniu potrzeb fizycznych (wysokie uposażenie) i psychicznych (stanowisko kierownicze) przy zerowych wymaganiach i takiejż odpowiedzialności. Wybacz, ale chcialabym spotkac pracodawce ktory tak szczodrze kreuje stanowiska tylko po to zeby ktos (przy zerowej odpowiedzialnosci) mogl zebrac wysokie uposazenie. Chyba wracam do kraju natychmiast, jesli takie warunki tam teraz panuja! Zyc nie umierac.

    5. Sytuacja taka jest powszechna również w koncernach prywatnych. Osoby piastujące takie stanowiska wykazują na ogół wyjątkową ignorancję i – niestety nie rzadko – arogancję. A ponieważ stoją dość wysoko w hierarchii, wyrządzane szkody są odpowiednio duże.

    Powiem szczerze, ze nie rozumiem tego podejscia kiedy wszystko wrzuca sie do jednego wora i generalizuje – rozumiem ze wedlug ciebie kazda osoba na wyzszym stanowisku charakteryzuje sie ignorancja, arogancja i dzialaniem na szkode (pytanie tylko czyja? –Firmy? Pracownikow? Spoleczenstwa? I jak to sie dzieje ze skoro dziala na szkode to jeszcze nikt tego indiwiduum nie wywalil na leb – strasznie cierpliwe sa te prywatne koncerny w Polsce).

    6. Wiara jako remedium na strach powoduje, że przypisujemy tytułom i stanowiskom „cudowne” właściwości: człowiek z tytułem czy na stanowisku jest od nas lepszy/mądrzejszy – ja tak nie uwazam, wiec nie wiem w czyim imieniu mowisz – calego spoleczenstwa, szaraczkow ktorzy sie boja albo nie wiedza lepiej? Swoim? Podjezdza mi to troche jakims kompleksem. Autorytet albo sie ma albo nie ma – nie sadze ze spoleczenstwo wielbi balwochwalczo kogokolwiek, tylko dlatego ze ktos ma tytul albo stanowisko (oprocz wyznawcow prezesa ale to inna para kaloszy)

    Podsumowujac, nie obraz sie Qba – mogl to byc dobry artykul o napuszeniu tytulowym w Polsce, co jest faktem, czy wlasnie o dewaluacji niektorych tytulow czy pozycji (co tez jest faktem). Ale po prostu nie potrafie zrozumiec obsesji, ze wszystkie pozycje w czambul sa zalatwione, wychodzone, wysiedziane a wszyscy posiadacze tytulow czy pozycji nie sa tych tytulow/pozycji warci. Mialam w zyciu roznych szefow a na uczelni roznych profesorow, niektorych niestety idiotow (i tu i tu). Mimo to nie przeszloby mi przez gardlo tak gladko generalizowanie i upraszczanie, ktorego bardzo duzo w twoim wstepniaku – ze niemal wszyscy ludzie na wyzszych stanowiskach sa ich nie warci. Az tak zadufana nie jestem – poza tym spoktalam tez wartosciowych szefow i swietnych profesorow. Jak juz pisalam, podjezdza mi to jakims kompleksem – no bo typowo po polsku -skoro ktos ma pieniadze to skads je ma, wiec pewnie rowniez – skoro ktos ma jakas pozycje czy tytul – to pewnie po znajomosci albo z wyscigu szczurow. Pewnie, ze jest duzo wypaczen ale stad jeszcze daleka droga do wieszczenia totalnej degeneracji demokracji. Poza tym – czym innym sa problemy z degrengolada sceny politycznej i pojawieniem sie rozmaitych Misiewiczow a czym innym to co dorzuciles do tematu na temat stopni naukowych, wyzszego wyksztalcenia czy blizej niesprecyzowanych „pozycji” w firmach.

  40. seleuk(os)
    3 maja o godz. 13:54

    Juz ustalilismy twoja boskosc, nikt jej przeciez w watpliwosc nie poddaje 😉

    Jeszcze zapomnialo mi sie wczoraj – The Big Short dobry film – ta scena otwierajaca…mmm .. Christian Bale naprawde w swietnej formie. A Margin Call widziales?

  41. @@@lonefather, Namargineska, Seleukos
    Mnie dezerter nie jest w stanie już więcej (raz wystarczył i chwatit) zdenerwować. Ot, poironizuję, czasem sarkazmem walnę, ale aż tak bardzo mi nie wadzi. Chce za strażnika ze „Strażnicy z Brooklynu” biegać i każdy cytat z Biblii obracać na nice? Niech biega.

  42. @Kostka
    Po Twojej analizie wstepniaka, przeczytałem jeszcze raz i całkiem się zgadzam z Twoimi obiekcjami. Po pierwszym czytaniu byłem zbyt skoncentrowany na aspekcie polskiego snobizmu, który mi bardzo uwiera. Ale rzeczywiście Qba nie potrafi precyzować swoich mysli, zbyt generalizuje i gdzieś tam pod jego przemysleniami tkwi jakiś kompleks ni to wyższości ni to niższości. Wyraźniej widać to było wtedy, gdy z lekceważeniem odnosił się do literatury popularno-naukowej, stosując dość osobliwy argument, że na szewstwie niech się zna szewc, a laikowi nic do tego jak się podzelowuje buty.
    Ps
    Dzieki za wyjaśnienie Loch Lomond (Ty albo namargineska), bo ja to sobie w mojej romantycznej głowie wyobraziłem jako smutny romans między chłopcem i dziewczyną, że aż mnie Tanaka wyśmiał.

  43. Profesor czy major to nie są wewnętrzne tytuły. Dziwi mnie łatwość, z jakoą autor deprecjonuje innych

  44. Lewy
    3 maja o godz. 16:41

    😉

    No jest smutny romans (a nawet jeszcze smutniejszy) bo z nieboszczykiem za sprawe (w domysle: ktory musial poswiecic bycie z ukochana dla sprawy)

  45. Rezydent notarialny, niejaki Andrzej D., wreszcie zaliczyl jakis sukces. Sam co prawda tego nie zauwazyl, ale jednak …

    Udalo sie temu niejakiemu Andrzejowi D., notorycznemu przestepcy konstytucyjnemu, choc na chwile „zjednoczyc” kibicow i kiboli Legii Warszawa, z kibicami i kibolami Lecha Paznan, we wspolnym wygwizdaniu go:

    http://natemat.pl/178785,chwila-zgody-miedzy-kibicami-legii-i-lecha-wspolnie-wygwizdali-prezydenta-andrzeja-dude

    Sukces! Niewatpliwy sukces!

  46. Zgadzam się z Kostką w punktach 3,4,5. Takie przypadki na pewno istnieją, ale wpis sugeruje że są normą. Szkoda czasu na piętnowanie błahostek.

    Chciałam natomiast więcej o kwestii wiara czy wiedza, bo jest to ciekawe rozróżnienie. Często w mowie potocznej używamy „wierzę w to i to”, chociaż nie ma to nic wspólnego z wiarą religijną, a raczej z pewną wiedzą na temat. Wiedza nie sugeruje że sami przeprowadziliśmy badania i obliczenia, ale wiemy że istnieje pewna sprawdzalna hipoteza, i dane tę hipotezę potwierdzają. Jakiekolwiek dowody przeciw hipotezie dotarłyby do naszych uszu. Skoro nie dotarły, to hipoteza jest obowiązująca.
    Bazą tej wiedzy jest pewna wiara, nie w słowa jednego naukowca (nawet Einsteina), ale w proces naukowy którego esencją jest „peer-review”. No i artykuł w Science magazine na pewne ma większą renomę niż w Magazynie naukawym.
    Ewolucja jest hipotezą ale popiera ją tak ogromna ilość dowodów, tak że uznajemy ją za fakt. Podobnie ze zmianami klimatycznymi. Ale wielki wybuch – hipoteza. Ciemna materia – hipoteza. Nawet istnienie bozonu Higgsa jest hipotezą. Obowiązują dopóki ich coś nie obali. Czyli ani wiara ani wiedza tak do końca.

  47. Lewy
    3 maja o godz. 16:41

    A co do wstepniaka, jako takiego – zgadzam sie z toba i Qba co do napuszenia tytulami. Z wlasnych obserwacji mam wrazenie, ze czasami maja z tym problem ludzi niezbyt pewni siebie (jesli uzywanie tytulu jest opcjonalne). Na wlasnym podworku obserwuje smieszne z tym perypetie – dwa lata temu Royal College of Veterinary Surgeons wywalczyl prawo do tego, zeby weterynarze mogli uzywac przed nazwiskiem grzecznosciowego tytulu „Doctor” skrot Dr (uzywanego wczesniej przez lekarzy i dentystow jako ze w znaczeniu uniwersyteckim np doktor prawa raczej sie tego nie stosuje – mozna zastosowac skrot PhD w znaczeniu naukowym ale po nazwisku). Moi koledzy podzielili sie od razu na tych, ktorzy skwapliwie pozmieniali sobie podpisy w mailach i na oficjalnych papierach (coz, doktor to brzmi dumnie) i na tych, ktorzy to olali (nizej podpisana w tej grupie) 😉 . Rozumu ani autorytetu od zmiany literek przed nazwiskiem raczej nie przybywa niestety… ale skoro kogos to cieszy, czemu nie.

  48. Jeszcze do tytulow. Kiedy dostalam list ze szpitala zapraszajacy mnie na operacje osoba ktora miala ja przeprowadzac zostala opisana jako (powiedzmy) – Mr Smith. Wpadlam w panike (na wszelki wypadek) i dalej szukac po interecie po nazwiskach – jak to mozliwe, ze „Mr” a nie doctor – w tutejszym systemie zdrowotnym wszystko jest mozliwe wiec kto wie – a co jesli operacje jacys znachorzy przyuczeni przeprowadzaja a nie lekarze? Szukam i szukam coraz bardziej zaniepokojona – no jest na liscie i wyglada, ze lekarz, wykwalifikowany chirurg i z calkiem dobrym dorobkiem. Uff! Ale ki diabel. Kolega Szkot potem mnie oswiecil ze tytulu Mr (albo Miss/Mrs) uzywa sie tradycyjnie w stosunku do chirurgow. Tradycja, jak i inne brytyjskie dziwne tradycje pochodzi z czasow zamieszchlych (niemal sredniowiecza) kiedy lekarzy ksztalcono osobno, na uniwersytecie (i uzyskiwali stopien naukowy i tytul Doctor) a chirurdzy po prostu terminowali jako czeladnicy u innych chirurgow (ktorzy wcale niekoniecznie byli lekarzami), potem zdawali egzamin i przyznawano im dyplom ale nie stopien doktora – stad mimo, iz wspolczesnie kazdy chirurg to doktor (i to o wiele bardziej wyspecjalizowany niz lekarz domowy z lokalnej przychodni), chirurdzy wciaz tytuluja sie po prostu pan albo pani Smith a nie doktor Smith.

  49. zamierzchłych czasow znaczy – ja przez ten brak polskich znakow to naprawde dziwne rzeczy tworze czasem

  50. Kostka
    3 maja o godz. 17:45

    Nie jestes odosobniona. Nas tu jest wiecej. (lol)

  51. Kostka, Lewy
    Z tymi tytułami to chyba trudno generalizować. W każdym kraju są ludzie głodni zaszczytów, ale chyba kraje anglosaskie są bardziej egalitarne. Liczy się wiedza i kompetencja, a ludzi są raczej na „ty”, choć zresztą po angielsku „ty” i „wy” to to samo. Więc to „you” jest trochę mniej tykające niż „ty” w języku polskim. W rozmowach, czy w mailach, nikt swoich tytułów nie podkreśla. Raczej są one domniemane w pewnych sytuacjach (profesor ma doktorat), więc tytułowanie siebie wyglądałoby pretensjonalnie. Ale już w korporacjach doktorat jest rzadkością, więc ludzie lubią podkreślać, że go mają. Czy to tylko próżność czy raczej sygnalizowanie „włożyłem/am kupę pracy w coś i na czymś się znam, więc należy mi się szacunek”.
    A szacunek do nauki i ludzi z tytułami jest spory. Poglądy jak Qby, że to wszystko oszukane, a ludzie z tytułami to w większości wydmuszki, są rzadkością. Ale powiedziałabym zazwyczaj powodowane są pewną goryczą. Ktoś komuś dokopał, nie poznał się na nim, jakieś zero dostało niezasłużoną promocję, itp.
    Co mnie natomiast irytuje jest wypowiadanie się profesorów na tematy spoza ich domeny ale w charakterze autorytetów. Zdarza się mówić głupoty, ale mówi się je nie w swoim prywatnym imieniu, ale z majestatem swojego profesorstwa. Co chyba można było zauważyć w tzw. komisji smoleńskiej. Ja znam paru profesorów którzy są „climate-change deniers”, ale nigdy nie popatrzyli na dane, nie przeprowadzili żadnej analizy. Tak sobie wątpią na swoje konto, ale dodają wagi swojemu wątpieniu tytułami profesorskimi.

  52. Kostka
    3 maja o godz. 16:08

    Kostko, Qba użył pojęcia „wiara” w znaczeniu szerszym, powszednim – jako ufanie. Oczywiste, że nie mogę sprawdzić, by wiedzieć na bank, czy Ewa-Joanna chodzi do góry nogami – muszę wierzyć ludziom bywałym, że nie. Poza tym jak by ona piękne fotki nogami robiła.

  53. izabella
    3 maja o godz. 17:52

    Zgadzam sie z twoim komentarzem 🙂 A zwlaszcza z ostatnim akapitem!

  54. wbocek
    3 maja o godz. 17:56

    OK, to nabiera troche wiecej sensu 😉 Powiedzmy, ze nie czepiam sie o punkt pierwszy (mimo, ze dalej troszke mi zgrzyta).

  55. @izabella 3 maja o godz. 17:25

    Piszesz, że „bazą tej wiedzy jest pewna wiara”.

    Ja mam wrażenie, że raczej pewna wiedza jest podstawą wiary.
    Bo to wiedza (w zasadzie) decyduje o tym, komu wierzymy i w jakim zakresie.
    Jeśli np. sutannita Longchamps de Berier wypowiada się na temat prawa rzymskiego, to jestem skłonna mu wierzyć, oczywiście z pewnymi zastrzeżeniami, bo to jednak sutannita, a sutanna nakłada na niego „świnty” obowiązek naginania rzeczywistości.

    Ale jeśli ten sam Longchamps de Berier zaczyna się wypowiadać na temat in vitro, powołując się przy tym na badania „naukawe” i bredzi coś o bruździe dotykowej, to ośmiesza i siebie i przy okazji swoje kaka. Wiedza o tym, kim jest Mr. Longchamps de Berier podpowiada mi, że plecie od rzeczy w dziedzinie dla niego obcej, w dodatku wciskając mi ideologię swojej instytucji religijnej.

    Podobnie wiedza o tym, kim jest np. Bart Ehrman powoduje, że traktuję poważnie to, co on pisze na temat niebieskiej książeczki. A wiedza o tym, kim jest dezerter… dalej wiadomo. Oczywiście krytycyzm (znów warunkowany pewną wiedzą o świecie i mechanizmach nim rządzących) w tym pomaga – bo gdyby Ehrman pisał bzdury, to nie traciłabym czasu na czytanie.

    I nie tracę tu wcale z oczu roli odgrywanej przez uprzedzenia, ale w sumie uprzedzenia też są efektem pewnej nabytej wiedzy. Takim, powiedzmy, skrótem myślowym.
    Z kolei wiara religijna – to już zupełnie inna sfera i nie należy jej mylić z ograniczonym zaufaniem do sprawdzonych autorytetów w danej dziedzinie.

  56. Na marginesie
    3 maja o godz. 18:52

    Masz rację, wierzę w proces naukowy (czyli wg pombocka mam do niego zaufanie), bo wiem jak działa i że się sprawdza w praktyce. Czyli wiem –> mam zaufanie –> wiem
    Bo skoro mam do niego zaufanie, to mogę powiedzieć że daje mi on wiedzę z dziedzin w których nie jestem ekspertem.

  57. @Lewy 3 maja o godz. 16:41

    Bo rzecz w tym, że to liryczne wykonanie piosenki w połączeniu ze znanym Ci motywem („ty pójdziesz górą, a ja doliną, ty będziesz chłopcem, a jak dziewczyną”) sugeruje motyw męsko-damski. A szkockie słowa są niezupełnie zrozumiałe. Dlatego wyciągnąłeś całkiem logiczny wniosek, równocześnie odrzucając jak aberrację wykonanie „stadionowe” typu ryk tysięcy męskich gardeł.

    Dla mnie to był bardzo ciekawy przykład powstawania opinii przez sugestię. Niekompletna wiedza – i wynikająca z tego wiara. Ale powtarzam, Twój wniosek nie był bezzasadny i wynikał częściowo z tego, co ja Ci sama podsunęłam, chociaż zrobiłam to zupełnie spontanicznie i bez żadnego planowania efektu.

  58. @izabella 3 maja o godz. 19:02
    Bo to jest chyba sprzężenie zwrotne 🙂

  59. izabella
    3 maja o godz. 19:02
    Na marginesie

    Ktos mi kiedys, kilka wstepniakow temu (nie pamietam kto) zmyl uszy za zdanie, mniej wiecej takie: „nie wierze w bozie ale wierze w ewolucje”. 😉

    No to mam teraz gotowa odpowiedz bo dokladnie o to mi chodzilo! 🙂

  60. Na marginesie 3 maja o godz. 19:05
    Kostka 3 maja o godz. 19:11

    Tak jest, co trzy głowy nie jedna. Sprzężenie zwrotne (feedback loop). Rozwiązałyśmy problem wiary i nauki

  61. @izabella 3 maja o godz. 19:24
    🙂 🙂 🙂

  62. Na marginesie
    3 maja o godz. 19:04

    Z tekstu utworu to mozna dokladnie taka jak Lewy wysnuc interpretacje bo bynajmniej wersy nie sugeruja tego co maja (jakoby) sugerowac. Tlumaczenia szkockich historykow musze zatem przyjac „na wiare” 😉 . Sa tutejsi wiec (mam nadzieje) wiedza co pisza… Gdyby jednak jakis historyk z IPN nagle wynalazl najnowsza interpretacje „Ty pojdziesz gora, a ja dolina” jako obraz walki niepodleglosciowej na terenie zaboru austriackiego (dajmy na to) to hmmm… moge miec z tym problem 😉

  63. Zjadło mi emotikon, miało być 😉 na końcu.

  64. izabella
    3 maja o godz. 19:24

    🙂 🙂 🙂

  65. @Kostka 3 maja o godz. 19:11

    Tę wieloznaczność słowa „wiara” chętnie wykorzystują dyżurni katecheci. Któryś próbował mi tłumaczyć, że nie jest prawdą, że nie wierzę, bo przecież przyjmuję na wiarę mnóstwo rzeczy, więc dlaczego miałabym nie wierzyć w bozię, w dodatku podawaną mi tak apetycznie na talerzyku? Przy czym oczywiście na pierwszy rzut oka taki argument wydaje się logiczny.

    @Kostka 3 maja o godz. 19:26
    No więc właśnie! Widzę, że Ty też drążysz temat 😀

  66. A jeśli chodzi o tytułomanię – Qba chyba ma sporo racji, zwłaszcza w odniesieniu do polskiego podwórka. Tytułomania zalatuje feudalizmem – i oczywiście kaka, bo tam jest uświęconym zwyczajem. To „proszę księdza”, w dodatku jeszcze „prałata”, „dziekana” czy jak mu tam. W dodatku jeszcze „ekscelencjo” mówi się (chyba) do biskupa. A do papieża („ojca świętego!”) to już w ogóle! Nieodzownym warunkiem funkcjonowania w takich środowiskach jest czołobitna uniżoność (ludzi skądinąd wyjątkowo bezczelnych).

    Kaka nadaje ton, a ta maniera rozszerza się na inne sfery. Przykład tu:
    https://www.youtube.com/watch?v=abXCj_qJSGw

    Magia tytułu ma na celu wywarcie wrażenia na maluczkich i jest narzędziem propagandy. Z reportażu na temat pracy w Radiu Maryja zapamiętałam instrukcje dla adeptów dziennikarstwa, żeby koniecznie mówić „doktor Kaczyński” i „magister Tusk”.

    Śmieszne? No pewnie. Po pierwsze w tym kontekście stopnie naukowe są ni pri cziom, w dodatku wszyscy wiedzą, kiedy i z czego doktoryzował się Kaczyński. A teraz w Polsce masowo doktoryzuje się Natanków, a każdy Głódź czy Michalik musi koniecznie być doktorem. Dewaluacja przez nad-użycie?

  67. Przepraszam, o czym wlasciwie jest ten teks Qba? O tym, ze tytulomania to zjawisko negatywne? To banal. Kazdy to wie. Ze hierarchia to zlo? Ze nikt nikomu nie powinien ufac? Ze profesor nie moze byc dumny z tego, ze jest profesorem? Hierarchie byly i beda wszedzie tam gdzie ludzie organizuja sie w grupy. Problem zaczyna sie wtedy, gdy hierarchia staje sie perwersja. Tak jak to ma miesce wnp. polskim kosciele. I za ta perwersja kryja sie bardzo skomplikowane mechanizmy–tytulomania to tylko jeden z nich i nie najwazniejszy. Jesli ktos czuje sie „gorszy” czy „glupszy” niz inni, to zyje w zludzeniach i powinien sie tym powaznie zajac. Np. przez doksztalcanie albo terapie. A mote ten tekst to swoisty „manifest komunistyczny”? Wszyscy „rowni”? Jak sie skonczyl eksperyment „rownego” spoleczenstwa to wszyscy wiemy. Byc moze to zabrzmi prymitywnie i brutalnie, ale kazdy z nas jest odpowiedzialny za swoj los i za to, co zrobi ze swoim zyciem. Nie wszystko zalezy od „zewnetrznego ukladu”. Czy kapitalistycznego, panstwowego, czy koscielnego.

  68. @Szymonowicz 3 maja o godz. 20:02

    Jedna z pierwszych uwag porównawczych, jakie usłyszałam w Kanadzie (z ust Polaka) brzmiała: „Bo w Polce sprzątaczka w szpitalu kłania się lekarzowi i pyta go o zdrowie i samopoczucie. A w Kanadzie to lekarz uprzejmie zagaduje sprzątaczkę.” Do dziś trudno mi ustalić, czy to do końca prawda, ale coś w tym jest. Rzeczywistej równości nie będzie nigdy, ale te jej iluzje bywają różne. To znaczy różnie się te nierówności negocjuje. To jest po prostu kwestia konwencji? Chyba tak, chociaż oczywiście nie tylko.

    Inna uwaga, którą słyszałam z ust Polaków: „Bo w Polsce jak mam brudną pracę, to ona wyznacza mój status społeczny. A tu po pracy nie różnię się niczym od kogoś, kto wykonuje czysty zawód. Bywam w tych samych miejscach, za te same pieniądze.” I tu znów chodzi nie tyle równość, ile o jakieś pojęcie tej równości.

  69. @dezerter, z godz. 14:58
    Jednak Twoich kłamstw nie mogę zostawić bez odpowiedzi. Piszesz – Tak zwani „uczeni w Piśmie”, czyli ludzie, którzy zgłębiali Prawo i posiedli o nim dużą wiedzę, utworzyli odrębną warstwę, dopiero około II wieku p.n.e. Nie ma zatem o nich żadnej wzmianki w Torze. W Biblii określenia „uczeni w Piśmie” oraz „Rabbi”, występują tylko w NT.

    W 586 r. p.n.e. na Królestwo Judy spadło nieszczęście babilońskie. Świątynia została zburzona, kult zniesiony, a najlepsza część narodu uprowadzona w niewolę do Babilonii. Wtedy to na judejskiej scenie pojawiają się soferim „ludzie pisma”. Niektórzy z nich znaleźli się na liście mężów zwanych przez Ezdrasza „nauczycielami” (Ezd. 8, 16), a przez Nehemiasza tymi, którzy „objaśniali Torę ludowi” (Ne. 8, 7). Pierwsze miejsce wśród nauczycieli zajmował Ezdrasz, którego poznajemy jako pisarza biegłego w Torze Mojżeszowej (Ezd. 7, 6), czyli kompetentnego sofera.

    To wtedy pojawiają się pierwsi „uczeni w Piśmie” tworząc odrębną warstwę, a nie – jak piszesz – „około II wieku p.n.e. Kilka cytatów ze świętej księgi, silwuple:

    Księga Ezdrasza:
    Ezdrasz bowiem mocno postanowił badać i wykonywać Prawo Pańskie oraz uczyć w Izraelu ustawy i ładu (Ezd. 7, 10)

    Księga Nehemiasza:
    Czytano więc z tej księgi, księgi Prawa Bożego, dobitnie, z dodaniem objaśnienia, tak że lud rozumiał czytanie (Ne. 8, 8)
    Wtedy Nehemiasz, to jest namiestnik, oraz kapłan-pisarz Ezdrasz, jak i lewici, którzy pouczali lud, rzekli do całego ludu (Ne. 8,9)
    Następnego dnia naczelnicy rodów całego ludu, kapłani i lewici zebrali się u pisarza Ezdrasza, aby zgłębić słowa Prawa (Ne. 8, 13)
    I czytano z księgi Prawa Bożego dzień w dzień, od dnia pierwszego aż do dnia ostatniego (Ne. 8, 18)
    W owym czasie czytano z Księgi Mojżesza przed ludem i natrafiono w niej na taki przepis: «Ammonita ani Moabita nigdy nie wejdzie do społeczności Bożej, albowiem oni nie powitali Izraelitów chlebem i wodą, lecz przekupili przeciw nim Balaama, aby ich przeklął; lecz Bóg nasz zmienił tę klątwę na błogosławieństwo». Gdy usłyszeli to prawo, odłączyli od Izraela wszelką cudzoziemszczyznę (Ne. 13, 1-3)

    1 Księga Machabejska:
    Księgi Prawa, które znaleziono, darto w strzępy i palono ogniem. Wyrok królewski pozbawiał życia tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa. (1. Mch. 1, 56-57)
    Synowie! Bądźcie mężni i mocni w [zachowaniu] Prawa. [Tory – przyp. anumlik] (1. Mch. 2, 64)

    A oto, co na temat sporu „uczonych z Piśmie”, w latach 135-105 p.n.e.) pisze Flawiusz: Faryzeusze przekazali ludowi pewne przepisy zaczerpnięte z tradycji przodków, które nie zostały zapisane w Prawach Mojżeszowych i z tego powodu odrzucają je saduceusze; ci bowiem uważają, że prawomocne są tylko te ustawy, które zostały zapisane, natomiast nie trzeba przestrzegać ustaw pochodzących z tradycji poprzednich pokoleń. Na tym tle doszło między dwoma stronnictwami do dysput i poważnych sporów
    (Józef Flawiusz „Dawne Dzieje Izraela”. Warszawa 1993, tłum. Z. Kubiak i J. Radożycki.)

    To, że saduceusze odłączyli się od faryzeuszy, a tych Jezus nazywał „uczonymi w Piśmie” oraz „plemieniem żmijowym” nie jest żadnym dowodem na to, że wtedy – jako „odrębna warstwa” powstali. Oni biegali za tę warstwę od dwustu co najmniej lat.

  70. @anumlik 3 maja o godz. 20:19

    Dorzucę tylko, że istnieje prawdopodobieństwo, że ta wrogość Jezusa do „uczonych w Piśmie” odzwierciedla nie tyle konflikt współczesny Jezusowi, ile rozdźwięk, który zaistniał w łonie judaizmu między wyznawcami Jezusa spod znaku Pawła z Tarsu a ortodoksyjnymi żydami. Żydzi (oczywiście) nie przyjmowali do wiadomości, że Jezus mógłby być oczekiwanym mesjaszem – a taki pogląd forsował Paweł.

    „Uczeni w Piśmie” i „faryzeusze” są w NT swego rodzaju chłopcem do bicia, uosabiającym sprzeciw żydów wobec katechezy głoszonej wcale nie przez Jezusa, tylko przez Pawła. Mówię „oczywiście”, bo kościołowe „dowody” wzięte z biblii na to, że Jezus jest mesjaszem są raczej śmiechu warte, na zasadzie rzekomej szpilki wydłubanej ze stogu siana.

  71. Właśnie zaczęła się debata Le Pen – Macron.
    Początek jak u Hitchcocka; Marine powiedziala, że ona kocha naród francuski, prostych ludzi, którym została odebrana godność…Jaki ten świat wszędzie podobny…
    Idę słuchać, bo debata ma trwać dwie godziny
    Dobranoc

  72. izabella
    3 maja o godz. 19:24

    Zla wiadomosc!

    Nie rozwiazalyscie … !!!

    Lizne,yscie jedynie jeden z pobocznych aspektow relacji nauka/wiara. I kluczowym jest wlasnie slowo „liznelyscie”…

    Bunczuczne „rozwiazalysmy!”, jest tylko bunczuczne i nie niesie ze saba niczego powaznego w powyzszym zakresie.

    Ale zachecam do dalszych przemyslen, bo gryzienie zaczyna sie zawsze od polizania…

    Powodzenia, ktoremu wiernie sekunduje, zycze… Bo jesli wielokrotne pisanie o tym, zwlaszcza przy okazjach niejakiego, naukawego przekreta Hellera, z naukawym tytulem profesora, nie przynioslo efektow, to moze wreszcie Wy baby, dacie im, czyli religianckim przekretasom do wivatu, to ja Wam tylko przyklasne i do wsparcia sie dolacze…

  73. Lewy
    3 maja o godz. 21:08

    Cie „porbalo”?

    Jaki Hickock?

    U Hickocka to mialo sie zaczynac od trzesieniaziemi i dalej tylko narastac… Te biadolenia Marie, Ty nazywasz „trzesieniem ziemi”? Jsli tak, to ja bardzo Ciebie zaluje, bo Ty chyba juz jestes na nie tylko na emeryturze, ale jestes zwyczajnie na oucie, alcie, aoutcie… nizaleznie jak pisane to i tak wychodzi, ze sie sam na margines wpakowales..

  74. @Na marginesie, z godz. 20:38
    Paweł z Tarsu, jeszcze jako Szaweł był uczniem Gamaliela, który z kolei był uczniem najsłynniejszego faryzeusza – Hillela. Hillel zakładając szkołę interpretacji Biblii, nadał „badaczom Pisma” rangę uczonych. To wtedy Talmud stał się równy (z czasem stał się ważniejszy) od Tory. Talmudyści zyskali miano Tannaim (nauczycieli). Tak nazywano rabinów – po kodyfikacji Miszny i zamiany jej w Gemarę. Ogromny wpływ na to miał zarówno Hillel, jak i jego uczeń Gamaliel. Szaweł był ich bardzo zdolnym uczniem – prawdziwym faryzeuszem. Jak każdy neofita, zwalczał faryzeuszy. Jezus tylko ich wyśmiewał.

  75. Anumlik, 3 maja, 16:08
    Ja o Edda, bo jest centralna, dlaczego chrzescijanstwo (wersja niewolnicza religijnosci) nie przyjely sie w plnEuropie. Protestantyzm tylko potwierdzil. Tut träl byl personalny. Niesprzedawalny. Dlatego Tryggvason nagrodzil niewolnika przysluge, chwile potem zabil. Za zlamanie. Tu do dzis wszystkie swieta sa niechrzescijanskie.

    Kostka, 3 maja, 16:12
    Jestem przekonany, boskosc moja znana jest powszechnie Kostka. Tylko Moja czasem buntuje. Prawdopodobny powod, nieznajomosc jezyka nadwislanskiego. Ksiazka co jej podetkne, musi opor zlamac. Margin Call widzialem. Niestety nie nalezy do moich „exlibrisowych”. Ja jestem b osobisty na odbiorze wszystkiego. Gdyby „ofiara” byla np Irons. Czemu nie. Nie Demi M. Nie wiem.

    Poza tym do mojego pierwszego wpisu, lekko nieprecyzyjnego. Wiedza jest doswiadczalna. Teoria, pomysl, idea jak zwal tak zwal, podlega testowaniu (doswiadczeniu). Brak tech mozliwosci nie wyklucza testu (przyszlosc). Spojnosci z pozostalymi tezami (wczesniej). Experymentu na bozi (np waga, BMI index, IQindex) przeprowadzic nie mozna, nawet teoretycznie. Jedynie unicellular organism np pantofelek, ma zdolnosc tego experymentu

    A Brief History of Time autor boski (boski expert, tytulomania), jest ponizej amatorszczyzny na temat clitoris. Boskosc tej dziedziny jest doswiadczalna, ale nie dla niego. Pojec codziennych platac nie nalezy. Krotka historie podac moge, BigBang do BigMac czytelniku (za E.Schulman). A i bozia pojawi sie Tobie. A jak, pojawi. Szczegolnie Tobie czytelniku, z wypiekami siedzisz nie ujawniajac zmyslnym nickiem. Jak Materia Czarna (blogowa).

    Tyle prosto a nieprecyzyjnie
    pzdr Seleukos

  76. Ale sie porobilo… @Quba niezgorszy kij wrazil w mrowisko blogowe (dzieki) !

  77. Między debatą – Macron vs Le Pen, a wątkiem faryzejsko-tytułowo-maniaczym (z domieszką wiary w naukę i nauką wiary – hi,hi) proponuję zejść na chwilę na nasze gumno. Na temat roli i kondycji lewicy w Polsce dyskutują (niezależnie od siebie) Michał Sutowski w „Krytyce Politycznej”:
    http://krytykapolityczna.pl/kraj/lewica-nie-da-rady-wygrac-bez-lewicy-po-musi-przegrac/

    oraz Rafał Woś w „Gazecie Prawnej pl.” :
    http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/1038046,wos-o-lewicy-w-czasach-pis.html

    Warto przeczytać.

  78. Lewy
    3 maja o godz. 21:08

    Hitchcock to jest u nas raczej – pczółka Maja nasza kochana dzisiaj oglosila ze ci zli politycy europejscy z Brukseli probuja „grozic” Wielkiej Brytanii po to zeby wplynac na przebieg przyspieszonych czerwcowych wyborow (ktore oglosila niedawno). Buuuu… powialo groza, silami obcymi i retoryka Jarkacza. Wiec jeszcze dorzucila zlowieszczo ze ostrzega narod przed powaznymi konsekwencjami jesli Brexitowe negocjacje zawioda bo „zwyczajni, ciezko pracujacy ludzie w calym kraju” je odczuja. Wielkie mi mecyje – ciekawe czemu Torysi nie krzyczeli tego przed referendum rok temu. A teraz dalej straszyc tylko nie do konca rozumiem logike wywodow. Zapalily sie stolki pod tylkami po tym jak Europa zwarla szeregi i nie daje sobie wciskac kitu? A teraz „ ryzykujemy nasze stabilne i dobrze platne pozycje i nasze dzieci i dzieci naszych dzieci to odczuja” No po prostu suspens jak u Hitchcocka, nie ma co… 😉 Z tymi dziecmi to poza tym tylko retoryka bo Maja swoich nie ma wiec akurat nie jej wnuki beda sie meczyc z tym co zostanie

  79. Artykulu M.Sutowskiego refleksja powinna z czystej rachunkowosci wynikac (wyborcze rachunki). Wos daje dobry opis „dochodu obywatelskiego” potrzeby. Punkt najwazniejszy (wg mnie powszechnosc). W wypadku 500+ powinno byc np 400+ (nawet najbogatszym). Bylby przelom z „nadwislanskosci” do europejskosci. Jeden z potrzebnych przelomow. Wszystkie strony sporu (lewica, prawica, liberalowie, kto tam) jezyka uzywaja niedzisiejszego. Zablokowani w „swojej” wierze wczorajszej.

    Wieczorny prysznic i dobranoc, seleuk

  80. Na marginesie
    3 maja o godz. 19:49
    słabo sie robi od tej wazeliny w wykonaniu Kempy, Beaty zresztą.
    Przewielebny, przewielebni…język się jeży i skręca…

  81. @ konstancja
    3 maja o godz. 22:28

    Na marginesie
    3 maja o godz. 19:49

    Wytrzymałam 30 sek. Coś obrzydliwego.

  82. Cosik mi sie widzi, ze z „niezgorszym kijem w mrowisko”, to przesadzilem…

    Ani kij, ani mrowisko, oceniajac po ilosci postow…

    Jest w/g zegara w moim kompie 22:54 czasu polskiego, a tu ani jednego postuw temacie 3-go Maja i kolejnej rocznicy Konstytucji majowej…

    Jak to „czytac”, jak rozumiec?

    Czy piszacy na tym akurat blogu, sa, czy nie s obywatelami RP

  83. lonefather
    3 maja o godz. 22:56
    wracamy z majówki…tu jest przyczyna.
    Trzy dni odcięcia od polityki to miód na duszę i nerwy.
    Wracam do domu, włączam tv i słyszę krzyczącego o konstytucji Dudę….

  84. Lonek,
    Mnie 3Maja i rocznice niewiele ruszają, bo to wydmuszki.
    1Maja w Brisbane zgromadził 30 tys osób, w Warszawie odbyło się kilka kilkusetnych marszów w różnych punktach miasta. To mnie rusza, bo to źle świadczy o kondycji polskiej lewicy i polskiej świadomości.

  85. anumlik
    3 maja o godz. 20:19
    „To wtedy pojawiają się pierwsi „uczeni w Piśmie” tworząc odrębną warstwę, a nie – jak piszesz – „około II wieku p.n.e”.

    Na wstępie moja rada: Nie nazywaj kłamcą osoby, która zna zagadnienie lepiej od Ciebie. Może się okazać, że zamiast zdyskredytować „oszusta” – ośmieszysz siebie.

    A teraz do rzeczy. Przez kilkanaście wieków, Jehowa pouczał swój lud za pośrednictwem KAPŁANÓW, LEWITÓW oraz PROROKÓW. Mojżesz w swym końcowym błogosławieństwie dla plemienia Lewiego oświadczył: „Niech uczą Jakuba praw twoich, a Izraela zakonu twojego” (Powtórzonego Prawa 33:8, 10).

    Po niewoli babilońskiej, o której wspominasz, nic się nie zmieniło. Szeroko zakrojoną kampanię kształcenia przeprowadził KAPŁAN Ezdrasz, który „przygotował serce swoje, aby badać prawo Boże, aby wypełniać je i uczyć w Izraelu ustaw i przykazań” (Ezdrasza 7:10). Pomagali mu w tym wierni LEWICI, którzy „objaśniali ludowi Prawo” (Nehemiasza 8:7). Ezdrasz był „pisarzem biegłym w prawie”, uczonym znawcą Pisma.

    Tak zwani „soferim”, czyli „przepisywacze”, to nie nauczyciele Prawa ale kopiści, których podstawowym obowiązkiem było sporządzanie na użytek publiczny i prywatny kopii Pism.

    Natomiast tak zwani „uczeni w Piśmie” – jako odrębna warstwa społeczna – tak jak napisałem, pojawili się na arenie dziejów Izraela w II wieku p.n.e. Najczęściej nie mieli oni nic wspólnego ze stanem kapłańskim, ale byli absolwentami szkół rabinicznych.

    Systematyczne studiowanie i objaśnianie Prawa stało się ich zawodem. Chociaż nie mogli pobierać opłaty za nauczanie Prawa, to jednak jej oczekiwali i rzeczywiście ją otrzymywali. Jezus wiele razy ostrzegał ludzi przed chciwością uczonych w piśmie, ale ich największą zbrodnią było włączenie do Prawa licznych uciążliwych przepisów, wskutek czego stało się ono dla ludzi przytłaczającym brzemieniem.

  86. @konstancja
    U nas jest to zawsze 3 dni wolnego, bo 1Maja jest świętem ruchomym, przypada ZAWSZE w pierwszy poniedziałek maja. Rząd liberalny przeniósł 1Maja na październik, rząd lejberzystowski przywrócił porządek 🙂

  87. O rany, co ja napisałam – ma być: kilka kilkusetosobowych marszów

  88. Duda rozpoczął kampanię wyborczą PiS. Maja bodajże 2 lata na ponowne pranie mózgów, bo 500+ się zdezaktualizuje.

  89. Albo jeszcze posępniej – szykują przewrót i całkowite przejęcie władzy.

  90. To jest groźniejsze niż sama kampania wyborcza.

  91. No właśnie, nie zdążyłam.

  92. NeferNefer
    3 maja o godz. 23:26
    znamienne jest, ze o konstytucji najgłośniej krzyczy ten, który najpierwszy ją złamał i łamie nieustannie.
    Dla mnie ważne jest przestrzeganie obecnej, a nie mrzonki o nowej, jeszcze z „podrzucaniem” narodu do roli „dojrzałego” suwerena.
    Sam Czarnecki powiedział, że nasza konstytucja ma już 20 lat! jakby mu sie zestarzała. Co ma powiedzieć na to Ameryka…a oni przez 227 lat niewiele zmian wprowadzili do swojej.
    Uważam, ze o zmianie konstytucji można rozmawiać za lat 30…ta jest zbyt młoda, żeby ją modyfikować, szczególnie przez nieustannych jej łamaczy

    Ewa-Joanna
    3 maja o godz. 23:10
    zaskoczona jestem tymi trzema dniami wolnymi od pracy, a to z jakiej okazji? czyżby i do Was dotarło święto pracy? z jakiej okazji ta trzydniówka?

  93. Referendum szkolne zostanie zagadane, a jak zrobią wybory do samorządów razem z referendum nt konstytucji to frekwencja będzie – słów mi brakuje
    Coś ty Polsko zawiniła że cię Kaczyńskim pokarało

    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/41/33/5d/41335d729053be6602e076640c300282.jpg

  94. @konstancja
    Święto pracy jest obchodzone w Australii od dawna i tradycyjnie w maju. 3 dni są dlatego, że jest połączone z weekendem i jest zawsze w poniedziałek. W tym roku wypadło to akurat 1 maja, w przyszłym wypadnie bodajże 7 maja.
    3 dni mamy też na urodziny królowej, która rodzi się też zawsze w poniedziałek – bardzo to wygodne. 🙂
    Poza tym Dzień Matki jest ZAWSZE w drugą niedzielę maja. Też wygodne, szczególnie dla matek.

  95. dezerter83
    3 maja o godz. 23:09

    Ja @lonefather pisze na zimno i z rozwaga – WYPIERDALAJ Z TEGO BLOGA !!!!

    @Gospodarzu

    Przepraszam Pana, Panie Jacku, za niestosowne slowo „wypierdalaj”, jakiego uzylem.

    Niemniej, pomimo niestosownosci mojej odzywki, prosze publicznie o calkowite, znaczy dozywotnie zbanowanie blogowicza piszacego pod nickname @dezerter, z tego obywatelskiego bloga.

    Sa granice, ktorych sie nie przekracza.

    Owszem, ja piszac „wypierdalaj”, przekroczylem 2 granice. Pierwsza jest granica przyzwoitosci, druga jest granica dobrego smaku. Przekroczylem, bo uwazam, ze nalezalo. Poczucie przyzwoitosci nie tylko pozwolilo mi, ale wrecz nakazalo napisac, co napisalem.

    Z uwagi na rozum i na przyzwoitosc wobec rozumu i blogowiczow, prosze o wspomniane dozywotnie i calkowite zbanowanie uzytkownika @dezerter.

    Z powazaniem
    lonefather

  96. @lonefather 4 maja o godz. 0:25
    Wy.ierdalaj wcale nie jest niestosowne! Po prostu cytujesz biskupa Glodzia.
    Popieram wniosek.

  97. Lonek
    I jeszcze potup nóżkami…

  98. @Ewa-Joanna 4 maja o godz. 2:58
    Wyzłośliwiasz się nad Lonefatherem – niepotrzebnie. On ma rację.

  99. @Na marginesie
    Rację może ma choć i to problematyczne, ale prawa nie ma.

  100. Ewa-Joanna
    4 maja o godz. 0:03

    @konstancja
    „Święto pracy jest obchodzone w Australii od dawna i tradycyjnie w maju.”

    Mow za siebie (Queensland) kochana E-J. U mnie, w SA i NSW ciagle w pazdzierniku.

  101. Lubie Lonka, ale on jakis, cholera, choleryk. Czesto najpierw pisze, potem dopiero mysli. I lubi przyganiac, poprawiac, pouczac czesto na granicy afrontu.

    Lonku, bez dezertera nie byloby na tym bloku swietnych ripost anumlika, pombocka i innych. Intelektualna strata bylaby to. Twoj apel dziecinnym jest.

  102. Tanaka
    3 maja o godz. 9:27
    @act
    3 maja o godz. 9:16
    „Priest says: ‚very well then, young man – so you are the substance of this mysterious Christ’s body and Christ’s blood, eh?’
    Indeed. In person. – replies boson.”

    F*ck, says the priest, if you really exist, my priestly days are over and done with. I have been giving masses only to those stupid and ignorant masses and you are supposed to give mass to everything, stupid or not! You are indeed the high priest of the Universe…

  103. Lonek:
    „Przepraszam Pana, Panie Jacku, za niestosowne slowo „wypierdalaj”, jakiego uzylem.”

    Ta wiara nasza codzienna! Wypierdalaj jest niestosownym slowem? Nie wiedzialem

    dezerter83 – 23:09

    „Tak zwani „soferim”, czyli „przepisywacze”, to nie nauczyciele Prawa ale kopiści, których podstawowym obowiązkiem było sporządzanie na użytek publiczny i prywatny kopii Pism.”

    I oni ten obowiazek olali dokumentnie.

    http://wiadomosci.onet.pl/tablica/bedziesz-zyl-w-celibacie-a-powinno-byc-bedziesz-zy,1666,270154,41035185,watek.html

    „Będziesz żył w celibacie. A powinno być: będziesz żył w celi, bracie !! Pomyłka przy przepisywaniu Bilii..”

    Czy napewno aby pomylka? My tu mowimy o przepisywaczach ST. Tego Starego Testamentu z okresu p.n.e. A wiec nie NT. O chrzescijanstwie jeszcze nikomu sie nie snilo wtedy.

    Talmudyczni kopisci Starego Testamentu wpedzili pozniejszych katolskich chrzescijan w cos, czego nikt od nikogo nie oczekiwal: celibat. I ta sodomia, polaczona z gomoria, trwa do dzis!. Shame!

    „Jezus wiele razy ostrzegał ludzi przed chciwością uczonych w piśmie, ale ich największą zbrodnią było włączenie do Prawa licznych uciążliwych przepisów, wskutek czego stało się ono dla ludzi przytłaczającym brzemieniem.”

    Jednym z najuciążliwych przepisów Prawa – ha? Prawa? Jakiego niby „prawa”? – jest przepis o celibacie. Jest to przepis sprzeczny z nakazem Najwyzszego. Wydanym w dniu wygnania Ewy i Adama z Edenu: IDZCIE I ROZMNAZAJCIE SIE.

    To zaplatywanie sie we wlasne sznurowki wczesnych chrzescijan jest dzisiaj powielane przez polskich PiSdzijan. Na kazdym kroku poczynionym w kaczym guanie. Ta rozcapierzona lapa kacza.

    PS. Jakby ktos jeszcze nie zalapal. Jestem zwolennikiem obiadow przygotowywanych z Canada geese

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f0/Branta_canadensis_-near_Oceanville,_New_Jersey,_USA_-flying-8.jpg

    Poland’s kaczki ani jak nie przystaja do porownania z Canada geese. Z kanadskiej gesi mozna uzyskac kilka obiadow. Z polskiej kaczki zas samo sranie jest. Bez najmniejszego posilku wczesniej

  104. lonefather – 0:25

    „dezerter83, 23:09 – Ja @lonefather pisze na zimno i z rozwaga – WYPIERDALAJ Z TEGO BLOGA !!!!.@Gospodarzu, Przepraszam Pana, Panie Jacku, za niestosowne slowo „wypierdalaj”, jakiego uzylem… Z uwagi na rozum i na przyzwoitosc wobec rozumu i blogowiczow, prosze o wspomniane dozywotnie i calkowite zbanowanie uzytkownika @dezerter. Z powazaniem lonefather”

    Odlot calkowity, lonku? Czy tylko na skale tego smolenskiego?

    POjebek chyba z tego lonka sie jest. No przeciez nie PiSdzielec

  105. Orteq, Ty klaunie 🙂

  106. Nu da, accie..

    Wiara nasza stara

    A tymczasem koncern Orlen protestuje przeciwko projektom ograniczenia handlu w niedziele. No bo Orlen ma swoje sklepy przy stacjach benzynowych. Siec zwiazkow OPZZ mowi, ze zamiast ograniczac handel w niedziele, lepiej placic w niedziele … trzy razy wiecej za godzine!

    Ten OPZZ. Czy to nie ten sam gigant, ktory byl instrumentalny w rozlozeniu, do pozycji rozkrok, naszej umilowanej „S”?

    Lata byli wtedy jakie byli. Walesa, i jego molojcy, adin szag wpierod, „S” dwa szaga nazad. I to byl ten postep procesu obalania komuny. Wszyscy bylismy za!

  107. lonefather
    4 maja o godz. 0:25

    Lonek, na bozię nieistniejącego, tożeś się nadmiernie uniósł. @dezerter to sama nędza, fakt, ale niech – jeszcze – sobie tu pożyje.

  108. @@ Lonefather, Na marginesie, Ewa-Joanna, inni podobnego zdania. (1)
    @@ Act, Anumlik, Pombocek, inni podobnego zdania. (2)
    Nie moze byc ateistow blog wolny od religijnego belkotu? Niewiele miejsc w „nadwislanskich” portalach. Szukalem, widzialem. W kazdej redakcji, Polityki tez, paru religijnych. Kompromis proponuja zawziecie. Z groteska. Co innego mozna wpisywac, jak przyczynki do groteski? Jest tak groteskowe, co robicie/robiliscie poza blogowaniem? O mnie nie uwazam. Ja sam do grupy (1) przyznaje. Kazdy temat ad absurdum redukowac? Blaznem w pelnym czasie 24/24? Nie moze byc ateistow blog wolny od religijnego belkotu?

    rano pzdr Seleuk(os)

  109. @seleuk(os)
    Zwyczajnie – jak z trollem – nie należy odpowiadać, nie karmić i sam sie zniechęci.

  110. @@act
    4 maja o godz. 4:44
    No rzeczywiście 🙂
    Ale za to również w poniedziałek!

  111. @lonefather
    Nie denerwuj się. Choćbyś nie wiem jak obelżywie potraktował dezertera, on wróci, po czym – gdy już napisze, że jesteś niekulturalny cham (cham – to rzadko) – dalej będzie swoje wklejki ze Strażnicy wklejał. On tak ma.

  112. Ewa-Joanna
    4 maja o godz. 7:55

    No widzisz, wolny poniedzialek 1 majowy w tym roku jeszcze przede mna…2 pazdziernika.
    Ty bedziesz miala w tym dniu urodziny krolowej.
    I jak tu zrozumiec Australie postronnym.
    Znasz to: ‘Don’t worry about the world coming to an end today.
    It’s already tomorrow in Australia’ ?

  113. dezerter wyznaje zasade: Lepiej aby mowili o mnie zle niz wcale.
    Pombocek go przejrzal na wylot: on tu jest z przerazliwej nuuuuuuuudy. Biblia to tylko kamuflaz i pretekst dla ‚swoich’. Moze sie da jeszcze nawrocic.
    Po ludzku mi go szkoda. Szanowne kolegium jednak zdecyduje…

  114. Bez uzytku brzydkich wyrazow. Kiedys napisalem jak otoczenia jechowici, religjanci, znikneli z domu mojego. Co nawiedzali regularnie wczesniej. Oni niedaleko osrodek szkolen jechowickich maja. Czlowiek uprzejmy, poilem jechowitow kawa, karmilem jechowitow pierniczkami. Intelektualne rozmowy nicanic pomagaly. Kawa z pierniczkami magnes. Chyba raz powtorze. Ilustracje dodam.

    Zima. Rano, nie za rano, ale rano. Ja w kimonie, snuje, zastanawiam. Czyby druga kawa, prysznic? Gazeta albo..? Jakby wyjazd do pracy opoznic. Lepiej zadzwonic, ciezka chorobe obwiescic. Wspolpracownicy uciesza, kierownictwo. Pien i kore rozruszac albo zachorowac. Oto jest pytanie. Zima. Sniegu masy. Za tarasem.

    Kolatke slysze w drzwiach. Podchodze. Puszczam kimono. W jednej rece kawa, druga otwieram. Starszy jechowita, mlodsza jechowitka. Tak mnie zobaczyli, w drzwiach otwartych. Na osciez Wrota Boskie otwarte spragnionym. I Kimono Panskie. I kimono. Po obydwu stronach kimona kutasy zlocone fredzlami. Obi po japonsku. Miedzy zloconymi jeden, niezlocony ale fredzlowany. Japonski ペニス (komp hiragana/katakana). Tak mnie zobaczyli, w Trojcy boskiej, jechowitka z jechowita. Para. Juz witac ich mialem, rece (kawa w kubku) w gore wznioslem, ale nie zdazylem. Na skrot, sniegiem, do ulicy grzeznac, jechowita jechowitke ciagnal. Wertepami, zaspami. Ona potykajac. Tak „krzak gorejacy” Mojzesza ich pogonil. Pisma w drodze gubili. Papierowe. Kamienne zachowali by pewnie.

    Tyle ich widzialem. Nigdy wiecej. Zeby wkrecic za powrot do srodowiska, zaplacilem (przelewem) dwudniowe rekolekcje. A teraz „nadwislanski” prezyde(n)t religijnym belkotem nowa konstytucje Wam promuje. Nie lepszy temat? Nie lepszy temat, Qba, religijna tytulomania?

    Dodatkowo psychologiczny experyment proponuje. Kazdy z Was moze ilustracje podac (link) na odpowiedz religijnemu wpisowi, cytatom „moge wyjasnic tobie”. Link krotki. Zapobiegnie link, potrzebie przewijania rolek „uzywanego” papieru toaletowego. Nie moze byc ateistow blog wolny od religijnego belkotu? Glebia psychologiczna experymentu polegalaby na odpowiedzi na pytanie. Ile obrazkow, religijne zboczenie moze wytrzymac? Link obrazkowy krotszy od kontraargumentow textowanych, daje.
    https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Priapos_gem_drawing.jpg
    pzdr seleuk

  115. @dezerer, z godz. 23:09 – wczoraj.
    To, że wkleiłeś po mnie te same kawałki ze Starego Testamentu, chcąc mi zapewne dowieść, że Ezdrasz jest kapłanem, a nie żadnym tam nauczycielem, jest Twoją interpretacją, wolno Ci interpretować ST jak chcesz. Moja jest taka, że prócz tego, że Ezdrasz był kapłanem oraz administratorem Świątyni, był także nauczycielem i interpretatorem (to znaczy dbającym, aby Prawo Księgi było dobrze rozumiane i przekazywane w kopiach Tory). Sam piszesz, że Ezdrasz był „pisarzem biegłym w prawie”, uczonym znawcą Pisma. Był – jak napisałem – kompetentnym soferem.

    Teraz najważniejsze. Sofer. Twierdzisz, że to tylko „przepisywacz”. Nie nauczyciel Prawa, a kopista. Wedle Wikipedii „kopista”, ale Wiki nie oddaje innego znaczenia słowu „sofer”. Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Władysława Kopalińskiego, tak oto wyjaśnia znaczenie słowa „soferim”:
    soferim żyd. interpretatorzy i nauczyciele biblijnego prawa i etyki od ok. V w. p.n.e. do ok. 200 p.n.e., inicjatorzy studiów rabinackich, autorzy kanonu pism St. Testamentu, kopiści i wydawcy biblijni; później nazywano tak mełamedów, notariuszy, kopistów, kaligrafów uprawnionych do pisania Tory na pergaminowych zwojach oraz in. dokumentów relig.

    W zgodzie ze znaczeniem nadanym „soferstwu” przez Kopalińskiego, pozostaje Encyclopædia Britannica:

    Sofer, also spelled Sopher (Hebrew: “scribe”), plural Soferim, or Sopherim, any of a group of Jewish scholars who interpreted and taught biblical law and ethics from about the 5th century bc to about 200 bc. Understood in this sense, the first of the soferim was the biblical prophet Ezra, even though the word previously designated an important administrator connected with the Temple but without religious status. Ezra and his disciples initiated a tradition of rabbinic scholarship that remains to this day a fundamental feature of Judaism.

    „Żydowski uczony interpretujący żydowskie prawo biblijne i etykę, nauczający od około piątego wieku do lat dwusetnych przed naszą erą” to nie to samo, co „przepisywacz”. I bliższe jest to znaczeniu określenia „uczony w Piśmie”.

    To tyle w temacie – nie nazywaj kłamcą osoby, która zna zagadnienie lepiej od Ciebie. Może się okazać, że zamiast zdyskredytować „oszusta” – ośmieszysz siebie. Dotychczas uważałem, że Twoja znajomość Biblii opiera się tylko na naukach wyniesionych ze „Strażnicy”. Okazuje się jednak, że Ty opierasz się też na Wikipedii. Bezkrytycznie zresztą.

  116. Popaczmy jak to wyglada?

    @dezerterze, prosze Cie, zebys przestal pisywac na tym blogu i wiecej sie nie pojawial.

    Sadzicie, ze zadzala? I przestanie tu smiecic? A moze po slasku mu trzeba?

    @dezerter nie maraś tukej.

    Napiasalem tradycyjnie jak to sie mowi, czy pisze w naszym jezyku. I sie nie „unosilem” tylko twardo na krzesle siedzialem. Napisalem nie dlatego, ze „stracilem cierpliwosc”, ale dlatego ze uznalem szkodliwosc jego obecnosci. Sama jego obecnosc jest szkodliwa.

    Nie mam mocy wywalenia go, ale sprobowalem.

  117. Powodow jest wiele i ich wspolnym mianwnikiem jest wlasnie szkodliwosc. Tolerujac obecnosc smieciarza, zasmiecajacego blog strzepami z jednej kisazeczki, jest jak zgoda na zycie na smietniku.

    A do Was co uwazacie, zeby robic z tym NIC, to mam pytanie:

    Czy u siebie w domach wlasnych przyjmujecie SJ ?

    No wlasnie! Nie przyjmujecie ich… No to czym sie rozni wasze podejscie we wlasnych domach, od tego tutaj? W domu „smieciarzy intelektualnych” nie tolerujecie, a tu tak, bo to miejsce jest publiczne?

    Ok jest ten blog obywatelski, publiczny, ale czy to ma oznaczac zgode na zamienianie go w „dom publiczny” i smietnk zarazem?

  118. Nadrabiam nad poranna kawa…

    anumlik
    3 maja o godz. 21:33

    Dobre artykuly, dzieki – przeczytalam z zainteresowaniem. Ten Wosia to akurat mi sie wstrzelil dobrze w ostatnie przemyslenia po filmie Loacha; duzo jest w nim racji. Czasem dobrze jest zmienic optyke patrzenia na pewne sprawy. Czy budzet to udzwignie to inna sprawa ale ciekawie bedzie sprawdzic wyniki tego eksperymentu za kilka lat

  119. @seleuk(os), z godz. 8:44
    Ty jesteś wcieleniem Priapa, fallicytą, czy chorujesz na priapizm?

  120. Seleukosie,

    Pewnie nie wiesz, ze przypadkowo zastosowales jedna z praktycznych metod deesjotyzacji, ktora polega na tym, ze jak sie ich zobaczy po otwarciu drzwi, to sie mowi:

    „Fajnie, ze juz jestescie, rozbierajcie sie, sexparty wlasnie sie zaczyna… ”

    Ponoc znikaja na zawsze. Ty tego nie powiedziales, ale jak wygladales wystarczylo, zeby tak Twoj stroj zrozumieli.

  121. Ciekawostka taka.. w czasie kiedy ja leniwie doczytuje co sie ciekawego od wczoraj napisalo tu czy tam moj potomek oglada sobie smacznie CBBC newsround – wiadomosci z kraju i ze swiata przystosowane dla mlodszej publicznosci. Potomek (7.5) lubi bardzo (jak zapewne duzo dzieciakow), w szkole tez sie biezace wydarzenia omawia regularnie i tak sie zaczyna ksztaltowac zaciekawienie swiatem otaczajacym i jego sprawami. Szkola ma misje, telewizja publiczna tez – mozna rozne rzeczy obydwu instytucjom zarzucic ale robia duzo dobrego.

  122. lonefather
    3 maja o godz. 22:56

    Trzeba bylo ladny wstepniak okolicznosciowy nam podrzucic! 😉

  123. @Orteq
    2 maja o godz. 23:52

    Dziękuję za wyjaśnienie. Nie rozumiałam w jakim znaczeniu użyłeś słowa „zdewastowana”. Przestraszyłam się czy to nie znaczy „prześladowana”. Rozumiem, że masz na myśli przygnębienie i zagubienie.
    Współczuję.
    Nigdy nie jesteśmy przygotowani na śmierć tych, których kochamy 🙁

  124. @Kostka

    Ja też bardzo lubię i szanuję Marię Peszek. Jako ciekawą artystkę i jako odważnego człowieka 🙂

  125. @anumlik
    3 maja o godz. 21:33

    dziękuje za sznureczki 🙂

  126. konstancja
    3 maja o godz. 23:46

    Welcome back! 🙂

    U nas tez tak samo, (na tych antypodach to po prostu od nas sciagaja) – pierwszy poniedzialek maja wolny zawsze zeby pracodawca nie musial sie meczyc z oddawaniem 1 maja jesli wypadloby w weekend. A zamiast bozego ciala bedziemy mieli potem wolny ostatni poniedzialek maja tez. W ten sposob wszystko jest z gory ustalone i nie ma problemu.

    A ja rozleniwiona poniedzialkiem wzielam wolne tez dzis jako, ze szkola (i przyszkolna swietlica) zostaly dzis oddany na lokal wyborczy (wybory lokalne). Normalnie probowalabym pracowac z domu ale… jak juz powiedzialam rozleniwilo mnie. Slonce swieci wiec trzeba korzystac! Czekamy tylko az temperatura raczy sie podniesc powyzej 10 stopni zanim wychyniemy z domu…. 😉

  127. NeferNefer
    3 maja o godz. 23:26

    Ano. Nie wiadomo smiac sie czy plakac czasami. Ale czego tu po Dudzie oczekiwac, przeciez nie tego ze sie bedzie wlasnym brakiem logiki zawstydzal….

  128. Ewa-Joanna
    4 maja o godz. 7:48

    Zgadzam sie w 100% ale zawsze ktos podkarmia i tak… 😉

  129. @act
    4 maja o godz. 8:21

    ‘Don’t worry about the world coming to an end today.
    It’s already tomorrow in Australia’ ?

    🙂 🙂 🙂

  130. seleuk(os)
    4 maja o godz. 8:44

    Zakrztusilam sie kawa ze smiechu…

  131. Lewy

    A na BBC pisza ze Macron wygral debate? No i pieknie. Nasza pczolka juz zapowiedziala ze w zadnych debatach nie bedzie brala udzialu a juz sie tak cieszylam na dobre widowisko…

  132. seleuk(os)
    4 maja o godz. 8:44

    🙂 bardzo fajne z tym kimonem

    Przy okazji, ja mam 2 furisode, 2 houmongi, 3 Fukuro obi, 1 Nagoya i 1 hanhaba, 4 yukaty i 1 karinui którego nigdy nie zeszyję ale piękny materiał, może na poduszki przerobię, kiedyś…

  133. A ja Peszek czegójś tak nie lubiem…

    Kostka
    4 maja o godz. 9:37

    Jak to wczoraj przeczytałam to porzucałam sobie mięsem na osobności, te (…) niczego nie zostawią w spokoju i nie uszanują – nie mogę dalej bo znowu mnie krew zaleje

  134. Mnie się już nie chce wygłupiać, zwyczajnie mówię: dziękuję, jestem ateistką. I sobie idą, bo chyba u nas nie wolno natarczywie nachodzić kogoś w domu. Ale głowy nie dam. W każdym razie nie wracają.

  135. @NeferNefer
    4 maja o godz. 10:04

    A ja Peszek czegójś tak nie lubiem…

    Serce nie sługa 😉

  136. NeferNefer
    4 maja o godz. 10:04

    Maryski nie da sie sluchac ciurkiem ot tak sobie bo to inny rodzaj muzycznego doznania – do posmakowania w mniejszych porcjach. Ja calych jej plyt na raz rzadko slucham ale czesto po kawalku. Ten utwor z linku Jagody („Pan nie jest moim pasterzem”) same miodzio:

    Pan nie jest moim pasterzem
    A niczego mi nie brak
    Pozwalam sobie i leżę
    Jak zwierzę
    I chociaż idę ciemną doliną
    Zła się nie ulęknę
    I nie klęknę

    Pan nie jest moim pasterzem
    A niczego mi nie brak
    Nie przynależę i nie wierzę
    I chociaż idę ciemną doliną
    Zła się nie ulęknę i nie klęknę
    Nie klęknę

    Pan nie prowadzi mnie
    Sama prowadzę się
    Jak chcę, gdzie chcę
    Pan nie prowadzi mnie
    Sama prowadzę się własną drogą
    Zawsze obok

    Odłączam się od stada
    Obok siadam
    W owczym pędzie giną owce
    A ja schodzę na manowce
    Pan nie prowadzi mnie
    Sama prowadzę się
    Jak chcę, gdzie chcę”

  137. @act
    4 maja o godz. 8:39

    Actku, kiedy słowo okrzepło w funkcji oszukiwania, pojawiło się Słowo Boże jako tej funkcji apogeum. Było jednym z tysięcy cudaczności, jakie wymyśliła małpa. Nie wiem jak długo małpy wspólnie z szamanami szczerze się przed Słowem trzęsły, zanim dla szamanów stało się pretekstem. Pretekstem do zdobywania władzy i kasy. Ale i jeszcze czegoś: przyjemności bycia nie z tej ziemi, bycia ponad. Bycia wyższym, piękniejszym, mądrzejszym, lepszym, mającym rację, będącym szafarzem prawdy. Internet dał możliwość nieograniczonego rozkoszowania się tą najbliższą ciału – narcystyczną – przypadłością. Dlatego sądzę, że i dla dezertera Słowo jest przede wszystkim pretekstem do pokazywania się jako inny, lepszy, do zachwycania się samym sobą. Mam prawo tak go widzieć i publicznie mówić, bo na moje pytania o motywy wchodzenia oknem tam, skąd go wyrzucają drzwiami, nigdy nie odpowiedział, a nawet olał nakaz swojego Boga w sprawie traktowania niechętnych.

    Jest natrętem, ale nie przeszkadza mi więcej niż inne nie interesujące mnie motywy. Mam coś do powiedzenia – dam głos, nie mam – jada na woda. A w sobota – na świętą górę Rowokół w Smołdzinie i do Kluk.

  138. lonefather
    4 maja o godz. 9:18

    Może nie zauważyłeś, ale ten blog od czasu do czasu zamienia się w śmietnik z różnych powodów, na przykład z powodu niekończącego się wychwalania, co kto przeczytał. Mój prywatny dom nie jest domem politycznym – nikt nie ma takich pasji. Czy z tego powodu mam wybrzydzać na często tu goszczące tematy polityczne? Po prostu nie biorę udziału. Lub dwa słowa bąknę i spadam na szczaw.

  139. lonefart – 8:56, 9.18

    „@dezerterze, prosze Cie, zebys przestal pisywac na tym blogu i wiecej sie nie pojawial. Sadzicie, ze zadzala? I przestanie tu smiecic? … uznalem szkodliwosc jego obecnosci. Sama jego obecnosc jest szkodliwa. Nie mam mocy wywalenia go, ale sprobowalem… Ok jest ten blog obywatelski, publiczny, ale czy to ma oznaczac zgode na zamienianie go w „dom publiczny” i smietnk zarazem? ”

    Cieszy twoj brak mocy. Twoje proby wywalania innych ciesza mniej. Bo to zwyczajne hunwejbinstwo. Polaczone z gazrurkowaniem. Shame on you, stary farcie.

    Pana Jacka zacheca sie do olewania hunwejbinstwa. Oraz z gory za to olewanie pochwala.

    PS. Co dla jednych wydaje sie byc zasmiecaniem blogu, dla drugich moze byc urozmaiceniem monotonnosci TWA. Warto i o tym pomyslec czasem

  140. Jak Ci panie lonefather, czyżby żona cię zostawiła z dzieckiem, dezerter szkodzi to go nie zażywaj.

    Mnie bawi.

    Martwi mnie Twoje dyktatorsko donosicielskie podejście, czyżby czym za młodu skorupka nasiąkła …?

  141. @Wbocek

    Owszem czytam. Czytam tak srednio 7 do 10 ksiazek miesiecznie i nimi wszystkimi blog zasmiecam?

    Jezdze. Sporo jezdze. I zasmiecam informacjami o wojazach swoich blog?

    Moglbym zasmiecac, ale wystarczy, ze Ty to robisz i jeszcze taki tam jeden chwalipieta. Uwazam, ze wystarczy was dwuch, wiec sie nie dorzucam do „turystycznego” zasmiecania.

    I tylko, czy jest to zasmiecanie?

    Nie ja rozciagnalem „zasmiecanie” na cos innego niz ewidentne zasmiecanie strzepami cytacikow z jednej tylko ksiazeczki. Wlasnie dlatego, ze sa to wyrywki z gotowcami odpowiedzi na wszystko, nazywam je smieciami, a tego ktory je na blogu rozrzuca, smieciarzem.

    Przy tym smieciarzu, to Ty i Twoje wojaze to sa perly, a nie smiecie. Ale mam dwa rodzaje odczuc, gdy czytam i ogladam. Pierwszym jest nieladne uczucie zazdrosci. Takiej zwyklej zazdrosci, bo ja tez bym tak chcial. Drugim odczuciem jest wdziecznosc, bo choc sam teraz nie mam szansy, to sie z Toba „zabieram” i ogladajac i czytajac, tez sobie choc w myslach powojazuje.

    Zadnego, choc ciut podobnego odczucia, w odniesieniu do smieciarza nie mam. Nie interesuja mnie wyrywki, choc calosc mnie kiedys zainteresowala. Ale jak zaczalem sie przygladac calosci, czyli nie jego smiecacym cytacikami postom, tylko temu jak to sie ma do calosci bloga, to jedyne co zobaczylem, to zasmiecanie.

    Nic, doslownie nic nie wnosi on ze swoimi cytacikami do dyskusji blogowych.

    Moze Tobie jego obecnosc daje okazje do zablysniecia wiedza, logika, elokwencja. Ale poza Toba, to nikomu innemu nie daje jego obecnosc okazji do czegokolwiek pozytywnego. Poza Toba on i jego „dlubanina” stwarzaja glownie okazje do mniej, czy wiecej, uszczypliwych uwag, lub zwyklych zlosliwosci…

    I nie jego zasmiecona cytatami obecnosc, ale te powszechne reakcje na niego, zwrocily moja uwage. Wlasnie dlatego, ze te reakcje zlosliwe wywoluje, spowodowalo, ze go bezposrednio wyprosilem, a @Gospodarza poprosilem o bana.

    Nie on sam, @Wbocku, ale to co wywoluje wsrod blogowiczow.

    Milego i udanego wojazowania zycze i zazdraszczam.

  142. @lonefather,

    Czy pan, panie „hyperaktywny” zna pojecie GRANICE? Kto daje panu prawo by ZADAC by ktos zniknal(sorry, wyp…) z forum? Co pan chce od @dezerter83? Szuka swojej prawdy w Biblii i Tora. Co w tym zlego? Inni szukaja jej u Dostojewskiego, Freuda, Heideggera czy innych, ktorzy maja cos do powiedzenia o swiecie czy czlowieku. W czym problem? Chce przekonac do swoich racji. I co z tego. Pan robi dokladnie to samo, w swoich juz chyba dwudziestu wpisach. Zyjemy w liberalnym, postmodernistycznym swiecie, w ktorym kazdy ma prawo do swojej „prawdy” czy nie? Nie sprowadzaj pan blogu do banal i…do fynytyzmu.

  143. Orteq
    4 maja o godz. 11:58

    Tylko na to stac?
    Zeby powyzywac?
    Nick sprosnie przekrecac?
    Zdziecinniales juz kompletnie?

  144. Jagoda – 9:29

    „Ja też bardzo lubię i szanuję Marię Peszek. Jako ciekawą artystkę i jako odważnego człowieka”

    TE JEZUS Marie Peszek?

    http://wyborcza.pl/1,75410,12603698,_Jezus_Maria_Peszek__to_swietna_plyta__Czy_nie_zaszkodza.html

    Pytanie mam:

    skad ten JEZUS w jej imieniu?

    Nie zebym mial jakies uprzedzenia w tOmacie Jezus albo co. Mnie nawet jej dżender slabo obchodzi. Imie Jezus natomiast jakos mnie bulwersuje, poniekad. Nie za bardzo wiem dlaczego

  145. @sztubak 4 maja o godz. 12:06
    Żarty żartami, ale ten Twój post jest obrzydliwy.
    Twoja odzywka do Lonefathera – poniżej pasa.

  146. Szymonowicz
    4 maja o godz. 12:31

    Sadze, ze wyjasnilem dostatecznie jasno we wczesniejszych postach i w ostatnim do @Wbocka.

    Prosze przeczytac, a zaspokoi Pan swoja ciekawosc moich motywow.

  147. @Szymonowicz 4 maja o godz. 12:31
    Od jak dawna obserwujesz dezertera? Na jakiej podstawie twierdzisz, że „szuka prawdy”? On nie szuka żadnej prawdy, on bez skrupułów wciska ciemnotę. Nie myl fanatyka z człowiekiem, bo w dezerterze nie ma nic ludzkiego. To religiancki cyborg, nic poza tym.

  148. Namarginesko – 12:34

    Kiepska noga wstalas? Gdzie tam jest jakas obrzydliwosc, u tego sztubaka?

    Nie moze byc zadnej obrzydliwosci w zwalczaniu gazrurkowstwa. Po prostu nie moze byc. Zasady demokracji domagaja sie tego zwalczania

  149. @Orteq 4 maja o godz. 12:40
    Gazrurkowanie uprawia dezerter, nie Lonefather. A Twój komentarz o wstawaniu lewą nogą jest ad personam i głupawy, więc olewam. Dlaczego odzywka sztubaka jest obrzydliwa? Sparafrazuję: Ortequ, czy babciusia Ci wczoraj nie dała, oklapło Ci i dlatego teraz świrujesz? To jest komentarz na poziomie komentarza sztubaka. Ładny?

  150. Jesli ktos sie upiera, jak osiol, w temacie BANOWANIA dezertera z tego blogu, to ja sie poddaje

  151. Masz poswirowane, Namarginesko. Ja natomiast mam nadzieje, ze to sprawa kiepskiego wstania kiepska noga z kiepskiego lozka.

    Bo ja sympatie do ciebie wciaz jakas tam posiadam. Moze umniejszajaca sie z kazdym nastepnym slowem.. Twoim czy moim

  152. @Orteq 4 maja o godz. 12:50
    Jedynym który się upiera jak osioł jest dezerter. Propozycja Lonefathera jest propozycją – którą ja akurat popieram, inni nie – bo lubią sobie czasem poigrać z dezerterem 🙂 Dezerter w roli worka treningowego bywa owszem, zabawny. Ale już zdołał przekonać kilka osób, że jest uprzejmy, nieszkodliwy i komentuje tylko wtedy, gdy ktoś powie coś „niewłaściwego” (czytaj: niezgodnego z jehowicką bajką). Otumanił ich do tego stopnia, że powtarzają za nim ten bzdet o „nieszkodliwości” osobnika.

  153. Ewa-Joanna wczoraj 13:06

    Specjalnie dla Ciebie odszukałem sprawozdanie.

  154. @Orteq 4 maja o godz. 12:55
    Dlatego właśnie dyskusje z Tobą na dłuższą metę nie mają sensu. Bez odbioru.

  155. I nie zgadzam się z twierdzeniem, że demokracja polega na dopuszczeniu do głosu wszystkich, wszędzie, bez żadnych ograniczeń. Dezerter nie jest normalnym człowiekiem, jest tylko tubą propagandową swojej sekty. Jego sekta ma własne kanały przekazu i nie ma powodu, żeby zawłaszczała cudze. A efektem dopuszczania „wszystkich” do głosu jest w Polsce zalew pisiej propagandy, a w Europie zalew populizmu. Coś tu nie gra.

  156. Jesli zas chodzi o gazrurkowstwo. Niby to uprawiane przez Swiadkowitow Jehowianych.

    Owszem, SJ nie sa wolni od gazrurkowania. Zdarzylo im sie, w 1933 roku, zablysnac ta przypadloscia.

    http://wiadomosci.onet.pl/tablica/list-swiadkow-jehowy-do-adolfa-hitlera-list-jaki-s,1666,270154,42953961,watek.html

    Oni polizali rzyc Adolfowa w dosyc paskudny sposob. Nie zeby cos przez to osiagneli. Oni osiagneli tylko POGARDE od Hitlera! I zwiekszone przesladowania.

    Tak naprawde, to byl jeden wielki wstyd. Te Jehowiane umizgi do Hitlera 80 lat temu.

    Takie czasy byli

  157. Namargineska – 12.59

    Nie zarzekaj sie z tym bezodbiorem tak za bardzo..

    PS. Upre sie . A co bys powiedziala na powrot, na chwile, do poscieli? I na ponowne wstanie z tej poscieli inna niz kiepska noga? POdobno fenomen taki istnieje w pewnych kulturach. Noo, tak. Kulturach. Nam niedostepnych zjawiskach. Niestety

  158. Przepomnialem dlaczego ja odbieram nick „Na marginesie” jako female. To wcale nie musi byc kobieta! I pewnie nie jest.

    Wyjeb sie, Na marginesie. Lewa reka, dla rownowagi

  159. @lonefather, 12.31

    Juz panu napisalem, co mysle o pana skandalicznm zadani wykluczenia z forum ludzi, ktorzy nie pasuja do pana wizji swiata. Jest pan takim samym FANATYKIEM jak polskie katolicke biskupstwo. Tyle, ze po innej stronie barykady
    @Na marginesie, 12.31

    Nie interesuje mnie @dezerter 83. jestesmy na blogu „Listy ateistow”. Znakomita wiekszosc z nas to a-teisci. Choc nad tym pojeciem mozna dlugo dyskutowac. Dla mnie ma zupelnie inny sens niz ten, ktory wymyslil kosciol katolicki. Skad lek przed @dezerter 83? Niech pisze. Czy aby ci, ktorzy sie go boja i chca wypieprzyc z forum sa pewni swoich przekonan? A moze jest tak, ze wszyscy jestesmy wychowani w wierze i i nie umiemy sie od tego uwolnic? Slowo „Bog” jest zakodowane w naszym jezyku. Setki zwrotow, ktorych uzywamy codziennie, w ktorych pojawia sie ow „Bog”. To jest fakt. Ateizm ma jeszcze duzo roboty przed soba. @dezerter83 nie ma w tym zadnego znaczenia.

  160. I jeszcze pytanie natury ogólnej: czym różnią się gościnne występy religiantów na tym forum od postów typu „kupuj baterie łazienkowe w banku Globtrottex”? Niczym istotnym. To jest po prostu reklamowa agitacja, różniąca się tylko przedmiotem transakcji.

  161. Na marginesie
    4 maja o godz. 12:58

    Otumanił ich do tego stopnia, że powtarzają za nim ten bzdet o „nieszkodliwości” osobnika.

    Nie tylko… otumanil. Wczoraj w poscie do @anumlika sie dodatkowo odslonil, piszac do niego:

    „… mogles sie juz przyzwyczaic !”

    To wczorajsze do @anumlika, w polaczeniu z tym co dokladniej opisalem w poscie do @pombocka, czyli w tym co powodoju wsrod czesci blogowiczow, a co nazwalas „otumanieniem”, zlozylo sie na moja decyzje wyrazona „w***dalaj!” i prosbe do @Gospodarza o zbanowanie.

    W mojej ocenie bilans „dokonan” rzeczonego, juz na tyle wyraznie zjechal w dol, ze powinno wystarczyc do decyzji o zbanowaniu. Bo choc rzeczony nie naruszyl ani razu netykiety i zasad blogowych, to bez ich naruszania wyrzadza szkody na blogu. Taki przypadek. Zupelnie jak Kaczynski, ktory niby prawnie (glosowania), ale lamie prawo jakie juz tylko niby obowiazuje, bo to co obowiazuje, to jest juz „Lex Kaczynski„.

    Wplywu na to co rzeczony glosi nie mamy, bo co do niego piszemy, olewa. Jedyne co mamy na obrone przed szkodliwoscia, to jest odwolanie sie do @Gospodarza z prosba o zbanowanie.

    Samo przewijanie, to za malo, w tym wypadku sie nie sprawdzi, bo co i rusz ktos na niego reaguje.

  162. Szymonowicz
    4 maja o godz. 14:05

    Jesli mial Pan na mysli : „zadanie wykluczania z bloga”…

    To ja nie mam zadnego zadania. Natomiast moim zdaniem Pan nie zadal sobie wysilku przeczytania argumentow jakie podalem i nie z moimi argumentami Pan dyskutuje, tylko poucza .

    Prosze dalej pouczac. Mi to nie wadzi. I tylko to, ze z pouczaniem szkoda dyskutowac.

  163. @Szymonowicz 4 maja o godz. 14:05

    Jesteś tu chyba od niedawna? W eliminacji trolli nie ma nic skandalicznego. Nie tak dawno zbanowany został Orteq, bo (tak jak teraz) zalewał forum wulgaryzmami. Jeśli chcesz poznać zasady banowania, zajrzyj na jakieś forum kościołowe lub prawicowe, zamieść komentarz niepasujący do tonu chóru i zobaczysz jak szybko znikniesz.

    Całkiem niesłusznie zakładasz, że dezertera ktoś się boi. Nie ma to również nic wspólnego z zakodowaniem słowa „Bóg” w języku ani z „setkami zwrotów”. Nie o to chodzi. Chodzi o to, że dezerter trolluje i wciska bez mydła propagandę swojej sekty. O to chodzi.

  164. @lonefather 4 maja o godz. 14:09
    Zgadzam się z Tobą. Dezerter liczy na przyzwyczajenie i dobrą wolę blogowiczow. Nie jest pierwszym, który wykorzystuje zasady społeczeństwa otwartego przeciwko temu właśnie społeczeństwu. Ale nie jest prawdą, że nie łamie zasad blogowych – bo jego działalność sprowadza się do lokowania produktu.

    Poza tym masz słusznego. Pozdrówka 🙂

  165. lonefather
    4 maja o godz. 12:27

    O „zaśmiecaniu” powiedziałem, wchodząc w Twą poetykę. Wściekam się na wyrzucane przez chamidła śmieci przy drogach, na łąkach, w lasach, ale szybko pedałuję, gdzie ich nie ma – jeszcze jest parę takich miejsc. Poza tym żegnam się powoli z życiem bywaniem w przyrodzie, nie na blogu, więc ani mi w głowie, jako gościowi, robienie na nim porządków. Dezerter mnie bardziej ciekawił jako psychologiczny problem niż jako magazyn biblijnych treści do podyskutowania. Choć i w to się wciągałem, bo bywam taki homo paplans, że mi potem wstyd. Dezerter jest natrętny, nudny, w dużym stopniu – gadający manekin i dlatego na tym blogu – ludzi krytycznych i myślowo samodzielnych – beznadziejnie jałowy, ale tym samym, moim zdaniem, nieszkodliwy. Precyzyjniej: dla mnie nieszkodliwy. Nie żyję myślami dezertera na morzu ani na jeziorze, a myślami Tanaki – zdarza się, że żyję. Mogę o dezerterze powiedzieć jak mój ojciec mawiał raz na pięć lat o Kościele, nic o nim nie wiedząc: „Do złego nie namawia”. Ani nie sieje nienawiści przy pozorach grzeczności jak wstrętnej pamięci kaktusowszczyk. No i nie nachodzi w domu ani nie zaczepia na ulicy – spokojnie, bez wypraszania i słownej gimnastyki można go nie zauważać.

  166. Na marginesie z 4 maja o godz. 14:30

    „Wciskanie” swojego, nie jest mi obce. Sam tez czasem to popelniam. Niemniej nie „wciskam” swojego do upierdu.

    Na pierwszych zajeciach z ukladu nerwowego, uczy sie studentow o receptorach, bodzcach i reakcjach na bodzce. Jednym z „dziwniejszych odkryc” jest uswiadomienie sobie, ze „nie czujemy” ubran, choc one caly czas oddzialowywuja na receptory. Nie „czujemy” bo system akceptuje bodzce dzialajace w sposob ciagly i przestaje je „widziec”.

    Dokladnie na to samo liczy @dezerter. Na to, ze jego ciagla obecnosc stanie sie „nieodczuwalana”, a przekaz saczony bedzie dalej i bedzie sie utrwalal wskutek ciaglego powtarzania.

    Obserwacja reakcji blogowych potwierdza, ze ma racje.

    Wczorajszy post do @anumlika, „zapalil” u mnie czerwona lampke i zareagowalem wnioskiem o zbanowanie. W/g mnie juz w tej chwili sa wystarczajace dowody na jego szkodliwosc, co pozwala wypracowac wspolna decyzje, ktora staram sie uzyskac, wlasnie tu na forum, z pelna otwartoscia dla wszystkich blog odwiedzajacych. (taki eksperyment z demokracji)

  167. @ Orteg Imie Jezus jest popularne w kulturze Srodkowej i Poludniowej Ameryki. Naogol jako pierwsze imie, a czasam jako zbitka z drugim imieniem. Podobnie jak z imieniem Mahommed w islamie, ktore jest jak wiemy niezwykle popularne i doczekalo sie najrozniejszej pisowni i odmian. Cos mi sie wydaje, ze dosyc popularne w Ameryce Joshua jest zangielszczonym Jezus
    @Anumlik, czytam wszystko co jest mi mozliwe napisane przez redaktora Rafala Wosia. „Lubimy te piosenki, ktore znamy”, wiec wlasnie redaktor Wos tworzy piosenki, ktore sa mi bliskie ideowo. Jesli nawet odgrzewa stare pomysly to w nowej wersji i jest ozywczy a nie jak skamielina rzadzacych czy opozycji. Szkoda, ze pod jego blogiem w polityce dyskutuje bardzo szeroko, dlugo i maniakalnie ze cztery te same osoby. Po kilku probach nawet nie roluje na ta dyskusje.
    @lonefather Dla mnie czytanie ksiazek, z bardzo rzadka tzw. popularno-naukowych, naogol z polki sredniej klasy to wielka przyjemnosc. Po latach odkrylam tez film z troszeczke lepszej polki, przeciez kultura obrazkowa w natarciu, a niestety w stosownym czasie nie pomyslalam, zeby nauczyc sie komiksow. No to zostaly mi ruchome obrazki.
    A co do wiary, czy niewiary w slowo gloszone, to od zawsze wiem, ze tekst wydrukowany i opublikowany nabiera wiarygodnosci. Podobnie jak slowo z telewizora – „w telewizji mowili”. Zapewne na tym blogu forumowicze nie nabieraja sie na takie sztuczki…

  168. @@@
    Z dezerterem trzeba cierpliwie i merytorycznie rozmawiać, co nie jest trudne, bo jego znajomość Biblii jest na poziomie pilnego ucznia amerykańskiej szkółki niedzielnej, jego argumenty są odbiciem „prawd” zawartych w pismach „Strażnicy”, nie zna w ogóle ani książek ani rozpraw uniwersyteckich zachodnich biblistów i językoznawców, a o interpretujących Biblię wykładowcach Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, to pewnie słyszał, że są.

    Jeśli się nie chce merytorycznie (ja nie mam ochoty, ale skoro mnie zaczepia, to odpowiadam), to należy go omijać, a jego „wklejki” ze „Strażnicy” przewijać. Do jego banowania – gospodarza namawiał nie będę. Całą zaś dyskusję o tym, żeby – używając słownika Lonka – wypierdalał, uważam za nieporozumienie.

  169. @lonefather 4 maja o godz. 14:45
    Oczywiście! Mnie się czerwona lampka zapaliła dokładnie w tym samym momencie. Post dezertera do anumlika brzmiał tak:
    „Powinieneś już przywyknąć do tego, że każdą Twoją „ironię” odwołującą się do Biblii – wziętą z sufitu – jako wnikliwy badacz Pisma, będę demaskował.”

  170. @pombocku

    Bardzo chetnie sie z Toba zgadzalem i przewijalem. Czynilem tak do wczoraj i powody zlozone, przez co trudno zauwazalne w powierzchownym ogladzie, zmienilem.

    Nie bede „zasmiecal” bloga kolejnym ich wyluszczaniem, wyzej znajdziesz w postach glownie do @Na Marginesie, co i dlaczego uwazam i dlaczego uwazam, ze nadszedl moment, w ktorym jest juz dosc wiedzy o szkodliwosci, co przelozylo sie na wniosek o zbanowanie.

    „Nieszkodliwosc” jego jest tylko pozorna, identycznie zreszta jak tylko pozorna jest „nieszkodliwosc kosciola”.

    Troche glupio jest mi to pisac, ale Twoj tata sie myslil, powierzchownie oceniajac: „… ze do zlego nie namawia…”. Fakt, ze nie namawia, ale pomimo „nienamawiania”, to sam wiesz jak niezwykle szkodliwy jest „nie namawiajacy do zlego” kosciol.

    „Kropla”, ktora u mnie przewazyla, to nie byl sam rzeczony, ale reakcja @anumlika. Wlasnie ta reakcja otworzyla mi oczy na to co zaszlo, wskutek tolerowania na blogu tego „nieszkodliwca”.

  171. @anumlik
    3 maja o godz. 14:20
    Przez pierwszą „wiarę” już nie przejdę. Mogę przyjąć założenie i iść aż je potwierdzę lub obalę. Ale bazować na tak abstrakcyjnej wierze? Tym bardziej, że rozwiązanie sprawy początku/kontynuacji wszystkiego jest raczej mało pilne.

  172. @anumlik
    3 maja o godz. 14:20
    Przepraszam – miało być pierwsze „wiem”.

  173. Ewa-Joanna, trolla nie karmilem, nigdy nie nakarmie.
    Kostka, mam nadzieje, duzo kaw porannych jeszcze wypijesz.
    NeferNefer, tylko zazdroszcze. Moje zbiory jap ubranek, treningowe. W automat pralce do prania. Po treningu w dojo przepocone. Nieelegancko jest przyjsc w poprzednich. Czasem bywalem 5dni/tydzien. Wiem jak wygladaja Twoje stroje. Nie rob poduszek NeferNefer. Zrob aranzacje, obraz. Kije szczotki (1 na kazde), drewniane, zawieszone pod sufit na cienkim sznurku. Zachodzace na siebie. Na nich cale malarstwo, rozlozone. Duza sciana, pusta, biala. Tak bym zrobil.
    Anumlik, nikim z wymienionych nie jestem. Inaczej dezaprobate pokazac jak?
    Lonefather, pod wszystkim co Ty w temacie podpisuje. Dodajac.

    W zeszlym roku, koniec, bylem w Florencji. Duza czesc pobytu spedzilem w kosciolach. Funkcjonujacych. Byloby prawdziwym chamstwem, wejsc w czasie mszy i zaczac fotografowac. W poprzek chodzic. Oltarz zaslaniac. Krzesla wspinac dla lepszego czytania. Sa godziny dla tych co sie modla, wierzacych. Dla tych co fotografuja tez. Osobne. Zderzanie grup, tylko konfliktem byloby. Kazdy, odrobina myslenia, rozumie. Bedac dwa dni u SJ na poczatku roku, rekolekcje (tut andakt), ateizmu, agnostycyzmu nie propagowalem. Byloby to rowniez chamstwem. Uprzejmym chamstwem, bo brzydkich slow bym nie uzywal? Jak uprzejmym chamem byc mozna?

    Ten blog, jakikolwiek temat opisuje, blogiem myslacych jest. Ma zamiar? Bezmyslni maja swoje blogi. Czy zabrania tam bezmyslnosc uprawiac kto? „Poprawnosc polityczna” miejsca, pojec, sposobu rozmowy etc. jest pojeciem w Polsce wysmiewanym. Skutki wysmiewania, na blogach rowniez wystepujace, czasem w tutejszej tv moge widziec. Komunal. Jezeli Ty sam, nie szanujesz miejsca, nikt inny tego nie zrobi. W lasach smieci, bramy zasikane, blogi nieczytane.

    Jezeli komus z Was, obecnosc sutenera w dyskusji nie przeszkadza, moge to zaakceptowac. Rozumiec nie potrzebuje, akceptuje. Zaakceptuj Ty, bez rozumienia, dlaczego mnie przeszkadza.

    pzdr Seleuk(os)

  174. @Kostka
    3 maja o godz. 16:08
    Zakładam, że pracując zawodowo wiesz co robisz. Jesteś zatem w stanie ocenić działania innych w branży. Jeżeli kierownik zataja przed pracownikami sprawy dotyczące ich pracy, to należy go szybko wyrzucić, bo szkodnik i przeszkadza.

  175. @Lewy
    3 maja o godz. 16:41
    Wydawało mi się, że akurat Tobie wystarczy hasło, a resztę dopowiesz/domyślisz sobie sam. Ale pewnie bywają takie dni, kiedy…

  176. @Na marginesie
    3 maja o godz. 18:52
    Dokładnie tak.

  177. anumlik z 4 maja o godz. 14:51

    Piszesz dokladnie to na co wskazalem.

    Sam nie zauwazyles, jakdales sie wciagnac…

    Nie!
    Nie zezerterowanemu dales sie wciagnac! Na to jestes zwyczajnie za madry i za inteligentny.

    Dales sie wciagnac wlasnej wiedzy i swojej wlasnej erudycji.

    „Macnal” Ciebie i znalazl Twoj slaby punkt. Od kiedy go „wymacal” to ilekroc chce, to wlasnie Ciebie wciaga w „dskutowanie”. I to on, a nie Ty decydujesz, bo to wlasnie @dezerter kiedy chce podrzuca Tobie „kawalki”, ktore prowokuja Ciebie do odpowiadania. Jednym slowem technika SJotowska w calej krasie.

    Z boku, to co opisalem jest wyraznie widoczne. Jak na dloni to wlasnie widac, jak Toba manipuluje prowokujac twoja wiedze i Twoja erudycje, do odpowiadania mu.

  178. @Szymonowicz
    3 maja o godz. 20:02

    Każda hierarchia jest perwersją. Nie byłaby nią przykładowo, gdyby wszystkie jej szczeble były jednakowo wynagradzane. Bo niby w czym praca kierownika jest lepsza/ważniejsza od pracy podwładnego? Jeżeli podwładny czyni mniej, to winien jest kierownik! Jeżeli kierownik – zamiast to zmienić – dostaje wyższą pensję, to jest to czysta perwersja.

  179. anumlik
    4 maja o godz. 8:54

    Pisząc : „soferim”, czyli „przepisywacze”, to nie nauczyciele Prawa ale kopiści, których podstawowym obowiązkiem było sporządzanie na użytek publiczny i prywatny kopii Pism” – wyraziłem się nieprecyzyjnie.

    Powinienem był napisać: „soferim” to sumienni kopiści ST, którzy przez jakieś 1000 lat od czasów Ezdrasza, skrupulatnie przepisywali księgi zaliczone do kanonu hebrajskiego. Ich nazwa, to określenie wywodzące się z hebrajskiego czasownika „liczyć”. Według Talmudu „pierwszych uczonych nazywano sof’rim, ponieważ zliczali wszystkie litery Prawa”.

    Hebrajskie słowo sofér, które wiąże się z liczeniem i zapiskami, ma jednak dość szeroki zakres znaczeniowy . A zatem soferem, był zarówno publiczny pisarz jak i sekretarz, kopista, ale też nauczyciel Prawa. Jednym z pierwszych był Ezdrasz, którego Biblia nazywa „biegłym przepisywaczem” .

    Po powrocie z Babilonu i odbudowaniu świątyni, Ezdrasz, sporządził odpisy Pism ST i przyczynił się do uporządkowania ich kanonu. Zainicjował też akcję upowszechniania w narodzie znajomości prawa. Leżało to w zakresie jego powinności jako kapłana z rodu Lewiego. Pomagali mu w tym pozostali kapłani i inni Lewici. Jednak z czasem, ważną rolę w przekazywaniu ludowi pouczeń zaczęli odgrywać soferowie, którzy dobrze znali Prawo, choć nie należeli do plemienia Lewiego.

    W II wieku p.n.e. doszło w judaizmie do radykalnych zmian. Zanim na ziemi pojawił się Jezus, soferowie, zdążyli stać się elitarną grupą nauczycieli. W książce A History of Judaism Daniel Jeremy Silver napisał: „W [tamtym] okresie klasa skrybów i uczonych nie będących kapłanami zaczęła kwestionować wyłączne prawo kapłanów do interpretowania Tory. Zgadzano się z tym, że kapłani są potrzebni do pełnienia różnych funkcji świątynnych, ale dlaczego to do nich ma należeć ostatnie słowo w sprawach dotyczących Tory?” Kto zaszczepił te wątpliwości co do autorytetu klasy kapłańskiej? Członkowie nowego ugrupowania judaistycznego, zwani faryzeuszami. Silver pisze dalej: „Faryzeusze przyjmowali nowych adeptów do swych szkół na podstawie ich kwalifikacji, a nie urodzenia [pochodzenia kapłańskiego], i utworzyli nową klasę żydowskich przywódców religijnych”.

    Od tego czasu zatem, mamy do czynienia z ugrupowaniem nazywanym „uczonymi w Piśmie”, którzy uzurpowali sobie prawo do bycia nauczycielami ludu. Dlatego też dopiero w NT, szereg razy występują wyrażenia „uczeni w piśmie spośród faryzeuszy” (Marka 2:16; Łukasza 5:30; Dzieje 23:9).

    I te właśnie fakty miałem na myśli, pisząc: „W Biblii określenia „uczeni w Piśmie” oraz „Rabbi”, występują tylko w NT”.

    Za niedomówienia w poprzednich wpisach – przepraszam.

  180. @seleuk(os)
    4 maja o godz. 8:44

    Na tytułomanii kk nie znam się nic a nic. I znać się nie chcę.

  181. Wtrącę swoje trzy eurocenty. Mnie dezerter nie przeszkadza, o ile nie zacznie mnie nawracać, ani on mnie nie komentuje ani ja jego. Tak jak pombocek, nie żyję jego myślami, przewijam, nic mnie to nie obchodzi. Ale. Ponieważ jakoś ciągle kieruję się staromodnym „wypada, nie wypada” to wydaje mi się że nie wypada promować zapatrywań jehowickich na blogu ateistów w tak dużej ilości. Bywa że konwersacje cięgiem krążą wokół dysput ze świadkiem jehowy co a) jest nudne b) niczemu (mi) nie służy ale pozostawia ślad nie do usunięcia na blogu a do poczytania przez nieodpornych na zaloty. To mi się nie podoba, to drugie dno mi się całkiem nie widzi.

    Tak cóż ty zrobisz, choćby siadłszy płacz.

  182. @anumlik

    I sam popatrz jaki „pasztet” dostales. Az sie prosi, by odpowiedziec, co nie?

    Oprzesz sie?
    Zdolasz sie oprzec sobie samemu i swojej potrzebie powiedzenia w czym sie „myli” niedouczony SJota?

    Nie z nim sie musisz @anumliku uporac, tylko ze soba samym. Ja za Ciebie trzymam kciuki i Twoja silna wole. I przy okazji zwroc uwage na to o co sie „rozchodzi”. Przeciez wlasnie o to, zeby wciagnac w jakakolwiek „dyskusje”… Dla nich jest wszystko jedno o czym, byleby wciagnac i tak zapetlic, zeby sie ofiara nie zdolala wyplatac.

  183. seleuk(os)
    4 maja o godz. 15:21

    Tego mojego się do pralki nie da bo czysty jedwab a jedno z nich ręcznie malowane. To nie chcę na ścianie wieszać żeby mi się kurzyło. Ale 2 Fukuro obi są na ścianie. 1 do założenia ale sama nie daję rady, hanhaba zawiążę na yukatę, resztę tych śmiesznych poduszek i sznurków, skarpetki, kołnierze itd też mam. I stroik do włosów. Hobby takie;)

  184. Watpie w to, ze „wszyscy” z rownie zapartym tchem obserwuja i czekaja na to co sie stanie. Ale wszystkim, ktorzy wiedza i juz rozumieja, zachecam do trzymania kciukow za @anumlika, ktory musi sie oprzec kolejnej wciagajacej w „dyskusje” prowokacji.

    Mamy tu na blogu cos jakby „laboratorium” metod stosowanych przez SJ, do wciagania kolejnych ofiar. Warto uwaznie obserwowac, zeby zrozumiec i sie uodpornic.

    „Wychaczyl” @zdezerterowany, zdecydowanie „za gruba rybe” jak na swoje mozliwosci i sie najpewniej zawiedzie. Ale czy wszyscy inni co blog odwiedzaja, sa rownie mocni co @anumlik?

    Poza tym warto zwrocic uwage na fakt dla kazdego widoczny, ze nawet takiego tuza blogowego, daje sie podejsc.

  185. lonefather
    4 maja o godz. 15:18

    Nie zauważyłeś, że słowa mojego ojca przytoczyłem kpiąco? A szkodliwość dezertera? Na tym blogu nie ma żadnej prócz nudzenia. Niepoważne jest Twoje porównanie ze szkodliwością Kościoła. Blog ateistów to Kościół powszechny. Gdyby dezerter miał tutejszym ateistom jakoś szkodzić, gówniani by z nich byli ateiści.

  186. wbocek
    4 maja o godz. 16:07

    Ojej, głupiego „nie” zabrakło! Ma być: „Blog ateistów to NIE Kościół powszechny”

  187. Qba
    4 maja o godz. 15:31
    Po przeczytaniu tego Każda hierarchia jest perwersją. Nie byłaby nią przykładowo, gdyby wszystkie jej szczeble były jednakowo wynagradzane. Bo niby w czym praca kierownika jest lepsza/ważniejsza od pracy podwładnego? Jeżeli podwładny czyni mniej, to winien jest kierownik! Jeżeli kierownik – zamiast to zmienić – dostaje wyższą pensję, to jest to czysta perwersja.
    Zadumałem się. Wygląda na to,że jesteś anarchistą i to tak skrajnym,ze nawet małpom można by przypisać perwersję, bo wśród małp też są hierarchie. A ludzkość od zarania przejęła te „perwersję” od małp i stosuje je powszechnie.Bez tych hierarchii nie byłoby piramid, miast, i wielu wielu innych rzeczy, które tylko dlatego zostały skonstruowane, bo ktoś tym kierował, a inni wykonywali jego polecenia.Oczywiście można by zakwestionować te „wybryki”ludzkiej cywilizacji, ale skoro jednak przyjmujemy, że posiadają jakąś wartość, no to trzeba zaakceptować hierarchię. Lenin też atakując hierarchie i autorytety uważał , że kucharka może kierować państwem.
    Dalej uważasz, że nie byłoby perwersji, gdyby wszystkim płacono jednakowo. No i znowu wychodzi z Ciebie prymitywna bolszewia. Przede wszystkim praca pracy nie równa. Umiejętność organizowania pracy, kierowanie pracą ludźmi nie jest dana wszystkim.Można być dobrym szewcem, ale kiepskim zarządcą fabryki obuwia. Aby zostac menadżerem trzeba jednak dużej wiedzy, studiów, posiadać pewną charyzme, żeby móc wpływać na innych ludzi. Więc Twoje rozbrajające pytanie Bo niby w czym praca kierownika jest lepsza/ważniejsza od pracy podwładnego? świadczy o tym, że nie rozumiesz istoty funkcjonowania społecznych działań.
    Oczywiście jeśli podwładny pracuje źle, i jeśli kierownik go nie zmieni, to jest zły kierownik. Kierownik powinien dobierać sobie dobrych podwładnych(szewców) i na tym polega jego umiejętność. Jak jej nie posiada to powinien wrócić do szewstwa i zarabiać mnie niż kierownik. A nie powinien dostawać podwyżki za nieumięjetność „tego zmienić”.
    Nie wiem czy Cię przekonałem, bo z anarchistami to bywa trudno, ale kto wie ?

  188. lonefather
    4 maja o godz. 12:27
    i pombocek wcześniej

    Co wy z tym zaśmiecaniem? Dezerter owszem zaśmieca(bo ciągle o jednej i tej samej książce) ale jeśli chodzi o mnie to lubię jak ktoś się chwali co tam ostatnio przeczytał ciekawego (czy obejrzał), zawsze jakaś inspiracja może się znajdzie. Relacje z podróży i z tego jak się żyje w innym krajach też lubię – zawsze czegoś ciekawego można się dowiedzieć, zerknąć jak inni żyja. Suche fakty to mam do czytania w Polityce (i innych) , blog daje mi coś innego – kontakt z żywymi ludźmi. A ludzie jak to ludzie – mają wady i zalety ;-). Piszą co im w duszy gra

  189. Na marginesie
    4 maja o godz. 12:34

    Zgadzam się w 100% . Poniżej pasa. Sztubak już wcześniej jakimś drętwym żartem na temat równouprawnienia tu zasłynął o ile dobrze pamiętam. Równie subtelnym

  190. lonefather
    4 maja o godz. 14:45

    „Dokladnie na to samo liczy @dezerter. Na to, ze jego ciagla obecnosc stanie sie „nieodczuwalana”, a przekaz saczony bedzie dalej i bedzie sie utrwalal wskutek ciaglego powtarzania.
    Obserwacja reakcji blogowych potwierdza, ze ma racje”.

    Możesz zilustrować UTRWALANIE przekazu dezertera w kimkolwiek na tym blogu? No bo jak „obserwacja potwierdza”, to chyba masz moc takich ilustracji.

  191. Orteq
    4 maja o godz. 13:26

    Żalosne to było. Można się zgadzać lub nie zgadzać z tym co mówi druga strona (a nawet stylem tej wypowiedzi ) ale sprowadzać dysku sje do takiego poziomu? Well done you

  192. Kostka
    4 maja o godz. 16:14

    Przepraszam, Kostko, ale lecisz po łebkach, dlatego „słona-to nie zamietili”. Powiedziałem o zaśmiecaniu wchodząc w styl lonka i dając przykłady, że dla mnie mogłoby być zaśmiecaniem co innego niż dla niego. Każdy ma swoje śmieci. Generalnie ani mi w głowie stawianie szlabanu jakimkolwiek tematom poza niesmacznymi, nieobyczajnym itd. Główna moja myśl była ta, że jak mi coś nie pasuje, to się ulatniam lub nie biorę udziału. Choć nie zawsze byłem konsekwentny jako papla.

  193. wbocek
    4 maja o godz. 16:33

    pombocku kwiatka byś dał 🙂 albo coś do rysowania, albo oba

  194. Pombocek (i lonek)

    Bo polecieliscie na początku takimi przykładami ;-). Też robię tak jak ty jeśli coś mi nie podchodzi, dezerter mnie nudzi niemozebnie choć bardziej przeszkadza mi agresja czy chamstwo w wypowiedziach.

    Poza tym pozdrawiam cie serdecznie znad jeziora! Fala za dużo żeby kaczki puszczać ale za to jakie tło dźwiękowe… I słońce świeci 🙂

  195. @dezerter, z godz. 15:35
    O tym wszystkim co zapodałeś, pisałem w dwóch postach, podając cytaty z trzech ksiąg ST (Ezdrasza, Nehemiasza i Pierwszej Księgi Machabejskiej). Dodałem do tego fragment z „Dawnych dziejów Izraela” Flawiusza, który jest dla cytowanego przez Ciebie Daniela Jeremiego Silvera materiałem źródłowym. Przypomnę Flawiusza:
    Faryzeusze przekazali ludowi pewne przepisy zaczerpnięte z tradycji przodków, które nie zostały zapisane w Prawach Mojżeszowych i z tego powodu odrzucają je saduceusze; ci bowiem uważają, że prawomocne są tylko te ustawy, które zostały zapisane, natomiast nie trzeba przestrzegać ustaw pochodzących z tradycji poprzednich pokoleń. Na tym tle doszło między dwoma stronnictwami do dysput i poważnych sporów.

    Wtedy to właśnie pojawił się Hillel – najsłynniejszy w dziejach Izraela faryzeusz, o którym wspomniałem w poście do Na Marginesie, a który to Hillel – zakładając szkołę interpretacji Biblii – nadał „badaczom Pisma” rangę uczonych. To wtedy Talmud stał się równy (z czasem stał się ważniejszy) od Tory. Talmudyści zyskali miano Tannaim (nauczycieli). Tak nazywano rabinów – po kodyfikacji Miszny i zamiany jej w Gemarę. To wszystko bowiem, co dotąd ustnie przekazywane było w szkołach założonych jeszcze przez Ezdrasza, nosiło miano Miszny. O samym Talmudzie nie wspominałem, nie chcąc rozmywać wątku. Nauki Żydów określanych mianem tannaitów były przeznaczone dla Żydów nie wedle urodzenia, a zdolności. Tak jest do dziś.

    O samym Silverze wypowiadał się nie będę, sprawa kapłani (Lewici) vs świeccy interpretatorzy Tory ma jeszcze jeden aspekt. Członkostwa w Sanhedrynie, mianowicie. Najnowsze badania historyczne pokazują, że pomiędzy kapłanami a ludźmi świeckimi panował kompromis. Zgniły – jak byśmy dziś powiedzieli – ale kompromis. Sanhedryn był organem złożonym z kapłanów i ludzi świeckich, któremu przewodniczył arcykapłan. Już na pierwszych posiedzeniach świeżo utworzonego Sanhedrynu zarysował się rozdźwięk co do interpretacji Tory. Zwolennikami poglądu, że możliwy jest kompromis z myślą hellenistyczną, choćby za cenę częściowej nielojalności w stosunku do Tory byli kapłani. Ostro sprzeciwiali się temu świeccy członkowie Sanhedrynu, reprezentujący spadkobierców myśli Ezdrasza, którzy w sposób nieprzejednany trwali na stanowisku bezkompromisowej wierności Torze. Jedni w przyszłości nazwani zostali faryzeuszami, drudzy saduceuszami. To o tym podziale pisze Flawiusz.

    Cieszę się, że przeprosiłeś za niedomówienia w poprzednich wpisach.

  196. NeferNefer
    4 maja o godz. 15:44

    Popieram. I to co seleukos napisał też. A poza tym to podeślij zdjęcia tych japońskich cudownosci! 😉

  197. Lewy
    4 maja o godz. 16:13

    Nic dodać, nic ująć. Ale wątpię czy przekonasz!

  198. @lonefather
    Lonek, ja nie uciekam od rozmów z kimkolwiek, jeśli ten ktoś – jak dezerter przed chwilą – operuje argumentami, z którymi można polemizować. A już najdalszy jestem do namawiania pana Jacka do banowania kogokolwiek. Co do „spierdalaj”. Sam czasem tak się wyrażam, więc z tego aż tak wielkiego „halo” jak niektórzy, nie robię 😉

  199. Lewy, tak jest. Nawet wśród małp są hierarchie. Wśród psów, wilków, kur, itd. Hierarchie mamy we krwi. Co nie oznacza, że mamy być tego nieświadomi i przyjmować każdą hierarchię jako dopust, bo to jest w nas.

    Zwierzęce stada są zhierarchizowane i działają automatycznie, w zależności od bodźców wzrokowych, słuchowych, fizjologicznych i mentalnych (strach, nakaz podporządkowania się silniejszemu).
    Homo sapiens, to istota świadoma, hierarchie przestały w tym gatunku ewoluować biologicznie, wsiadły na geny kulturowe. Odtąd, można powiedzieć, wraz z kulturą zakiełkowała cywilizacja.

    Od przybrania przez każdego homo świadomości, że porządek musi być, ale możemy spróbować inaczej, zobaczymy, czy to zadziała, itd.
    Rozwój inteligencji, narzędzi i hierarchii od tego momentu (pewnie rozciągniętego na więcej jak tysiąclecia) szły ręka w rękę razem.

    A tu przychodzi dezerter i obwieszcza – wszelką hierarchię, ewolucję, rekiny, hipopotamy, DNA, chromosomy, komórkowce jedno- i wielo- zostały stworzone przez najwyższego hierarchę i to wszystko jest zapisane w Piśmie , a kto jest wnikliwy, to niech posłucha i przeanalizuje wypowiedzi dezertera (wskazane przez niego cytaty z Pisma), wtedy pozna, czym jest hierarchia, co jest najważniejsze i gdzie jest prawda.
    Jak to napisał jeden z blogowiczów – każdy ma swoją prawdę.
    Pzdr, TJ

  200. wbocek
    4 maja o godz. 16:24

    U siebie nie zaobserwowalem, ale ja na to jestem za mocny…

    Czy wszyscy inni sa rownie „mocni” to nie wiem. Nie wiedzac wole nie poddawac ich ryzyku. A od kiedy @anumlik zaczal uwiarygadniac dezertera, dyskutujac z nim, ryzyko wzroslo. Wzroslo, no bo skoro sam @anumlik z nim „dyskutuje …

    Podejmujac dyskusje uwiarygadnia sie, czy chcemy, czy nie. I nie ma znaczenia co sie pisze, bo malo kto uwaznie czyta, wazny jest sam fakt dyskutowania.

    *****

    Sam popatrz. Opisalem dokladnie, ale Ciebie nie przekonalem. Dlaczego? Ano dlatego, ze uwazasz go za tak mialkiego intelektualnie, ze kompletnie niegroznego. Jak jest niegrozny to niech sobie bedzie. DLatego nie przekonalem Ciebie.

    Nie wiem, czy ta analogia trafi do Twojego przekonania. Ale jak pamietasz w 2010 moze z 10% wierzylo w „zamach smolenski”. Dzis wierzy kolo 30%, a dalsze kolo 20% ma watpliwosci. Zmiany zaszly, bo dosc powszechnie panowalo przekonanie, ze w bzdury o „zamachu” to nikt nie uwierzy, wiec niech sobie gadaja…

    To samo ryzyko, znaczy sie inne, ale o tym samym mechanizmie, mamy z dezerterem. Jak sie mu pozwala byc, to sie pozwala na gloszenie „mondrosci”. A jak sie z nim o „mondrosciach dyskutuje”, to sie faktem dyskusji dopuszcza chocby mysl, ze „moze cos w tym jest” u slabszych w rozpoznawaniu.

    Dlatego postuluje co postuluje. Dokladniej powody tego opisalem wyzej. Teraz juz w dyskusji z Toba dopowiedzialem co mysle.

  201. anumlik
    4 maja o godz. 16:52

    Tu sie nie rozchodzi o „uciekanie”. Ja tez nie uciekam, a wrecz przeciwnie nawet, sam do zwarcia daze i je lubie.

    Problem jest w tym co wyzej napisalem, ze wdajac sie z nim w dystputy, uwiarygadniasz chwasta…

    Nie ma kompletnie znaczenia, ze go „prostujesz” i jego balamutne twierdzenia obalasz. Dl aniego i tego co robi jest wazne tylko to, ze jak akurat Ty, blogowa szycha, z nim dyskutujesz, to dla pochopnych, czy niestarannych, lub mniej uwaznych czytelnikow bloga, moze powstac wrazenie, ze „skoro sam @anumlik” z nim dyskutuje, to moze warto …

    O to mi chodzi, ze sie mu udalo Ciebie wciagnac i „wywijac Toba” jak sztandarem, a skutkiem moze byc wystawienie mniej od Ciebie odpornych na ryzyko zlapania sie na jego propagande.

  202. wbocek
    4 maja o godz. 16:24

    Prosiles i masz:

    anumlik
    4 maja o godz. 16:46

    Jednak „przegralem”.

    @dezerter zdolal taka przynete na @anumlika zastosowac, ze sie „zlapal” i wdal w dalsze dyskutowanie i uwiarygodnianie chwasta intelektualnego. Zalamka…

  203. Szymonowicz
    4 maja o godz. 14:05

    Ateizm (raczej ateiści, bo sam ogólnik nic nie robi) nie ma nic do roboty ani z wyrazem „Bóg”, ani z jakimkolwiek wyrazem religijnego chowu w języku. Setek ich na pewno nie ma, jeśli naliczysz kilkadziesiąt, to ukłony dla żony. Funkcjonują jako frazeologizmy lub emocjonalne wykrzyknienia, więc ich współczesne znaczenia z całą pewnością nie budzą skojarzeń z religią. „O Boże!” i „O kurwa!” mogą mieć w realnych sytuacjach identyczną wymowę. Podobne wyobrażenia do Twoich ma PiS i wszystkie solidarnościowe szajki, które zmieniają jak w transie nazwy, jakby w nich były inne treści niż nazwa rzeczy. Mieszkałem w Słupsku przy ulicy Gen. Pankowa i ani ja, ani nikt z moich kolegów nie wiedział i nie chciał wiedzieć, kim był Pankow. Teraz ulica się nazywa Paderewskiego i kiedy wymawiam tę nazwę jako nazwę ulicy, z niczym prócz ulicy jej sobie nie kojarzę. A właściwie dalej mówię: „Gen. Pankowa”. Nazwy nie mają żadnych innych właściwości prócz nazywania, bycia znakiem rzeczy. Kiedy więc egzaltowani lub cwani ludzie niewolnej myśli dorabiają do nazw jakieś idee i wpływy dydaktyczne i wychowawcze, są albo głupi, albo interesowni. Albo jedno drugie.

    Wracając do Twego „Boga” (ten wyraz nie jest „zakodowany” w języku – on w nim po prostu jest): przejrzyj jakiś słownik etymologiczny – np. A. Bruecknera – i wśród tysięcy zaskoczeń, znajdź choć jedno, znaczy – jeden wyraz, który jako obca polskiej kulturze językowa konstrukcja miał szkodliwy wpływ na dzieje naszego mesjańskiego ludu i kraiku.

  204. @lonefather
    Nie płacz, Loneczku. Nie załamuj rączków, z buzi podkówki nie rób. I buuuu nie rób! Z Tobą też podyskutuję, jak temat zapodasz. A od „tuzów blogowych” to Ty mi nie wymyślaj! Dobrze!

  205. lonefather
    4 maja o godz. 17:12

    Dobrze by było, gdybyś cytaty opatrywał cudzysłowem – po to jest – bo nie widać za dobrze, cyje co je.

    A co miałoby z Twego wpisu wynikać? Dla mnie – nic. Prócz tego, że jesteś fantastą-demagogiem, skoro nie widzisz tego, co ślepy widzi – że w nikim tu dezerter nie zasiał wątpliwości, a zainteresował swoją mantryczną paplaniną ledwie paru NIEREFORMOWALNYCH ateistów. Zainteresował i odinteresował, kropka. Twoje pozostałe wywody na ten temat są z innego świata, są nieuprawnioną projekcją. Skończyłem.

  206. anumlik
    4 maja o godz. 16:46

    No prosze!
    Jaki erudyta jestes. Jak ladnie i madrze odpowiedziales zdezerterowaanemu. Mozesz byc bardzo dumny z siebie i swojej wiedzy.

    I tylko jedno @anumliku. Jak dla mnie to nie musiales tego robic, bo ja i tak znam i doceniam Twoja wiedze.

    A moze myslisz, ze jakiekolwiek zwatpienie w swoje przekonania zasiales i rzeczonego?

    Jesli tak myslisz, to jestes w totalnym bledzie. Nikt, w tym i Ty tez, nie zdola w niczym zachwiac dezerterem.

    Niczego poza „pawim” zaprezentowaniem swojej wiedzy, nie uzyskales.

    Oups! Pardon. Osiagnales!
    Wiesz co osiagnales?
    Nakarmiles trolla! Krmiac go swoja uwaga i swoja wiedza tylko go uwiarygadniasz. Oto co w rezultacie swojego blyskotliwego postu z godziny 16:46 „osiagnales”…

    Gratulacje! (ironia)

  207. wbocek
    4 maja o godz. 17:30

    No to sie wydluza lista epitetow i epitecikow, ktorymi mnie obdarzyles. Ostatnie do kolekcji dolaczylem. Dumny nie jestem, ale „podarunki” od Ciebie przyjmuje.

    Dobre, dobre… fantasta/demagog.

  208. wbocek
    4 maja o godz. 17:30

    Źle powiedziałem. Dezerter mnie nie zainteresował swoją paplaniną, raczej – sprowokował. Ma człowiek taki tikowy odruch, że kiedy ktoś powie coś, co mu nie pasi, zaraz się chce odwinąć. To dość odległe od zainteresowania.

  209. anumlik z 17:26

    Cos sie Tobie pomylilo. Tamta „zalamka” to nie moja, tylko Twoja zalamka. Bo sie dales na lep na ciebie przez dezertera upichcony, dales zlapac. Nad soba sie uzal, a nie nade mna.

  210. wbocek
    4 maja o godz. 17:37

    O!
    Oczy przecieram ze zdumienia, ze zauwazyles.

    A jak pisalem, to nie „widziales”, czy nie widziales, zeby sie „odwinac”?

    Zreszta niewazne! Wazne, ze zauwazyles to o czym od wczoraj pisze. Nie musisz mnie od razu poprzec.

    Wystarcza mi Twoje „zauwazenie”.

  211. A co mi tam.

    @dezerter83

    Wziąłbyś i popcornem poczęstował 😉

  212. @lonefather. 14.05,
    To moja ostatnia odpowiedz. W odroznieniu od pana nie zasmiecam internetu trzydziestoma wpisami, jak pan to robi. Przy tym rekordzista pan nie jest. Chyba niejaka pani @Kostka…ta informuje o wszystkim, co wlasnie robi—kawa, toaleta, deszcz za oknem… ten @dezerter, ktorego pan chce „wyciac” napisal raptem 4(cztery!) komentarze na chyba 170. Rozumiem, ze ma go pan za przyglupa. On pana pewnie tez. Kim manipuluje @dezerter 83? Tragedia jest nie @dezerter 83, tylko to , ze powazny blog zostal zawlaszczony przez 5-7 osob, ktore w nieskonczonych pseudodyskusjach upewniaja sie sie o tym, ze maja „racje”. Katastrofa.

  213. @NeferNefer

    A nie wystarczy Tobie, ze mnie @anumlik z @pombockiemdos spolki „grilluja”? Czy to nie lepsze od popcornu? (lol)

  214. Ad personam, @Szymonowicz piszesz, zamiast do rzeczy, czyli argumentow, ktore olales. Ale dobre i to, ze ma to byc ostatni raz. Chyba wypadaloby podziekowac, ale jakos sie wzdragam. Bo jakos nie wierze w ten „ostatni raz”, czy podobnie.

  215. NeferNefer
    4 maja o godz. 17:58
    „Wziąłbyś i popcornem poczęstował”

    Mogą być lody Magnum Classic ? Moje ulubione. S’il vous plaît:
    https://ezakupy.tesco.pl/groceries/pl-PL/products/2003000096446?gclid=Cj0KEQjwoqvIBRD6ls6og8qB77YB

  216. NeferNefer
    4 maja o godz. 17:58
    Nefciu, jesteś zdrajcą,taką Mataharą. Nie boisz sie kierownika Lonka ?!

  217. Qba
    4 maja o godz. 15:31

    Powinieneś zerknąć do podstaw psychologii…..
    Grypy rówieśnicze mają hierarchię, wyłaniają przywódców nieformalnych, istnieje podział ról i ważności.
    Dzieje się to AUTOMATYCZNIE niejako, jest zakodowane niejako w genach homo sapiens.
    Nie ma równych, jest stratyfikacja pozycji.

    W grupach formalnych, gdzie przywódca jest narzucony przez strukturę, pozycja członka grupy zależy ściśle od tego. Tak jak i zakres kompetencji, obowiązków, odpowiedzialności.

    podobnie jest w pozornie dobrowolnych strukturach- sektach religijnych, spółdzielniach, zrzeszeniach, stowarzyszeniach.
    Nawet anarchiści, czy rewolucjoniści, budują struktury podporządkowane hierarchii, przywódcom wyznaczającym cele.

    Zgadzam się ze stwierdzeniem że istnieje współzależność religii od wiedzy.
    Im więcej zajmuje wiedza, tym mniej miejsca na religię.
    I odwrotnie.
    Najwięcej religii, magii, istot niematerialnych, duchów, istnieje w niepiśmiennych społecznościach wiejskich, mających ograniczony kontakt z przybyszami, wytworami techniki, nauką.
    Im bliżej centrów cywilizacyjnych, czy naukowych, tym mniej wiary….

  218. lonefather

    Dzięki twoim dość agresywnym wpisom, blog zaczyna przejawiać objawy „syndromu przedziału kolejowego”….

    Nie trawisz „obcych” mających inne zdanie?
    Demokrata pełną gębą….

  219. lonefather
    4 maja o godz. 18:01

    Ale położyłeś się chociaż koło papryki? 🙂

    dezerter83
    4 maja o godz. 18:13

    O, też lubię. Wielkie dzięki.

    Lewy
    4 maja o godz. 18:19

    Ha ha 😀 nic się nie boję braci Rojek, rym cym cym

    Mataharą ha ha ha ha (kwiczę)

  220. @Lewy
    4 maja o godz. 16:13

    Hierarchia wzorowana na małpach lub innych stadnych ma na celu zachowanie status quo, czyli znanej, ustabilizowanej sytuacji, w której ustalone są kryteria dziobania oraz sposób na osiągnięcie wyższego szczebla. Człowiek jednak wyróżnia się łamaniem zasad, co jest również przyczyną postępu. Jaskrawym przykładem wprowadzania pierwotnej hierarchii stadnej jest działanie PiS-u: Blokowanie wszelkiej możliwości „anarchii”, bo to zaszkodzi władzy prezesa. Czy taka hierarchia nie jest perwersją?

    Przede wszystkim praca pracy nie równa. Umiejętność organizowania pracy, kierowanie pracą ludźmi nie jest dana wszystkim.Można być dobrym szewcem, ale kiepskim zarządcą fabryki obuwia. Aby zostac menadżerem trzeba jednak dużej wiedzy, studiów, posiadać pewną charyzme, żeby móc wpływać na innych ludzi. Więc Twoje rozbrajające pytanie Bo niby w czym praca kierownika jest lepsza/ważniejsza od pracy podwładnego? świadczy o tym, że nie rozumiesz istoty funkcjonowania społecznych działań.
    Czy ja kiedykolwiek twierdziłem, że dobry szewc ma być kierownikiem? Ja twierdzę jedynie, że jeśli dobry szewc nie zrobi dobrych butów, to dobry kierownik będzie chodzić boso. Dobry kierownik jest równie rzadki, jak dobry szewc. Dawne społeczeństwa stosowały hierarchię strachu, dzisiejsze stosują hierarchię pogardy: Poniżanie jednych przez wywyższanie innych. Sam sugerujesz wyższość kierownika nad szewcem, zatem prawdopodobnie odnosisz się do obydwu odpowiednio różnie i być może wolisz ględzenie kierownika od ciekawostek szewca.
    Cała teoria zarządzania sprowadza się do kierowania „zasobami ludzkimi”. Praca jako zadanie produkcyjne jest zjawiskiem ubocznym i właściwie szkodliwym – zakłóca bowiem płynność zarządzania. Sama podstawa tej dziedziny nauki jest kuriozalna: Zakłada konieczność kierowania ludźmi – to brzmi bardzo katolicko. Oni też twierdzą, że każdym trzeba pokierować, bo…
    Obowiązuje ciągle schemat społeczeństwa, w którym „o komunikacji publicznej decydują ludzie, którzy nigdy z niej nie korzystają”. Kierownikowania uczą uczeni, którzy nigdy, niczym nie kierowali (zespół młodych adeptów nauki na uczelni nie jest adekwatny).
    Jeżeli dobierzesz zespół odpowiedni do wykonywanego zadania i właściwie przekażesz im to zadanie, to powinieneś się zwolnić. Jeżeli nie możesz tego zrobić, to jesteś kiepskim kierownikiem. Nie przyjmuję wyjaśnień typu „nie mogłem, bo…”. Albo znasz się na robieniu butów/kierowaniu i robisz to albo daj sobie spokój.

    Oczywiście, to wszystko teoria. Ale ona działa też w praktyce. Trzeba tylko chcieć. Przez wyznawców kierownikowania społeczeństwa tracą tysiące wspaniałych fachowców. Już sama biurokracja związana z utrzymaniem hierarchii jest zabójcza dla 99% kreatywnych.

    Co do powiedzenia Lenina, iż nawet kucharka potrafi kierować państwem, to masz przecież w RP najjaskrawszy przykład. Czyli tu przynajmniej miał rację.
    Twierdząc, że znowu wychodzi ze mnie prymitywna bolszewia użyłeś metody prezesa. On jednak zarzuca innym swoje własne czyny i wady, natomiast w Twoim przypadku chodzi chyba o …? Czy wiesz, że to Mussolini wprowadził urlopy macierzyńskie? Może powinniśmy je odrzucić?

  221. Grupa szczególnych nieudaczników zdegenerowała politykę, rozwalając przy okazji systemy społeczne z demokracją na czele. Cóż można poradzić?
    ============

    Szczególnie smaczne zdanie….

    Według mnie, grupa tychże nieudaczników, wykazała wielką skuteczność, żelazną konsekwencję działania, spójność.
    I osiągnęła cel.
    Opanowała dochodową niszę rynkową, zapewniła sobie przyszłość na lata.
    Ze względu na kwalifikacje i predyspozycje, nigdzie indziej nie osiągnęłaby takiego statusu materialnego i prestiżu.

    Koszty INNYCH, na pewno nie zaprzątają im głowy.
    Skutki dla kraju w długiej perspektywie, również.
    Ich jedynym priorytetem jest utrzymanie się za wszelką cenę u władzy.

    Tego typu osobowości sa dość rozpowszechnione w swiecie polityki, czy religii.
    Swoisty darwinizm, preferujący psycho i socjopatów na ścieżce kariery.
    O czym zresztą pisał Łobaczewski, w „Ponerologii politycznej”.
    Pozycji na ogół nieznanej, a szkoda…..
    Doskonale opisuje MECHANIZMY zdobywania władzy.

  222. Ponerologia polityczna: Nauka o złu wykorzystywanym w celach politycznych powstała jako próba przedstawienia badanego tematu. Naukowcy żyjący w reżimie ucisku, decydują się przeprowadzić badania kliniczne, zbadać założycieli i sympatyków złego systemu, by określić jakiś wspólny element odgrywający rolę we wzroście i propagowaniu nieludzkiego traktowania jednego człowieka przez drugiego.

    „Wielu wierzy, że rozwija się człowiek, rozwija się społeczeństwo, oraz że teraz mamy kontrolę nad bezwzględnym złem występującym w naszym otoczeniu, czy przynajmniej będziemy ją mieć kiedy za około 25 lat George Bush wraz ze swoimi neokonami skończy niekończącą się wojnę z terrorem” – Laura Knight-Jadczyk w przedmowie redakcyjnej do tej książki Andrzeja Łobaczewskiego.
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/ponerologia-polityczna-nauka-zlu-wykorzystywanym-celach-politycznych-2014-02
    =========

    Do poczytania……

  223. Wiesiek – rzuciłam okiem. Łobaczewski wywodzi pojęcie „ponerologii” z teologii. Chodzi o gałąź teologii zajmującą się badaniem zła. Sęk w tym, że pojęcie „zła” i „dobra” nie jest pojęciem naukowym, tylko – no właśnie, teologicznym. Inaczej mówiąc, Łobaczewski opiera się na bzdurnych przesłankach, zatem nic sensownego raczej z jego wywodów nie wyniknie.

  224. @Qba
    Na Twoje dictum
    Twierdząc, że znowu wychodzi ze mnie prymitywna bolszewia użyłeś metody prezesa. On jednak zarzuca innym swoje własne czyny i wady, natomiast w Twoim przypadku chodzi chyba o …? Czy wiesz, że to Mussolini wprowadził urlopy macierzyńskie? Może powinniśmy je odrzucić?
    No własnie na czym polega moje użycie metody prezesa ? Że urawniłowka, która proponujesz to jest to, co ma cos wspolnego z metodą prezesa?. Qba nie uzywaj tego łomu prezesem, bo poczuje sie zawstydzony.No i o co chodzi z tym tajemniczym „w Twoim przypadku chodzi chyba o..” i tu zawiesiłeś głos, właśnie niczym prezes insynuując coś tam. Argument z Mussolinim jest też jakiś dziwaczmy , z tymi urlopami macierzyńskmi. Bardziej popularne jest, że Hitler budowal autostrady, to co to mamy zlikwidować autostrady. Ty chyba nie nardzo panujesz nad własnymi myślami, bo te porównania, te drobne insynuacje są tak pokraczne,..o niestety, przykro mi..

  225. NeferNefer,
    Jak Twoje jap zbiory, takie jak „widze” opisem, to ceremonialne stroje. Nie codziennego uzytku. Niecodziennego 😉 Ceremonialne stroje trudno zakladac. We wszystkich kulturach pomocnicy/ka trzeba. Umiejetnej/ego

    Kostka, Dziekuje

    Pan Szymonowicz, moze po czasie 😥
    Moglby Pan, o swojej „racji” wpisem poinformowac. Maloprzymiotnikowym, prosilbym Pana. 5-7 erudytow blogowych sprzymiotnikuja sami Panska wypowiedz „racji”. Gdyby potrzeba wieloprzymiotnikowosci wystapila. Mysl bezprzymiotnikowana „racje” Panskie najlepiej odda. Przymiotnikujac fantazja.

    pzdr Seleuk(os)

  226. @Wiesiek, znów – po latach – wprowadzasz na forum „Polityki”, postać Laury Knight-Jadczyk. I to w kontekście „ponerologii”, która – jak zapodała Namargineska – nie ma nic wspólnego z nauką, a z teologią. I to z teologią podlaną okultystycznym sosem. Laura Knight-Jadczyk to taka współczesna Madame Blawtski, jeno w „wyższych rejestrach” robi. Jej regularne kontakty mentalne z Kasjopejczykami, którzy – jako byty eteryczne – nawiedzają żonę poczciwego polskiego fizyka kwantowego, prof. Arkadiusz Jadczyka, sytuują Laurę w gronie nie byle jakich świrów.
    https://ripsonar.wordpress.com/2015/01/24/laura-knight-jadczyk-kasjopea/
    Mąż – profesor Arkadiusz Jadczyk – ześwirował także opatrując naukowym wstępem ezoteryczne bzdury nawiedzonej żony. Oto próbka:
    https://www.nautilus.org.pl/artykuly,343,po-publikacji-artykulu-skontaktowal-sie-z-nami-profesor-arkadiusz.html

    Wiesiu, też czasem czytam ezoteryczne kawałki. Ale mam do nich taki sam dystans, jak do powieści SF i fantasy. Tam bowiem ich miejsce.

  227. wiesiek59
    4 maja o godz. 18:24

    Trawie @Wiesku. Jak najbardziej trawie. Zjadliwe absorbuje, a co z reszta, to sie sam domyslasz, robie.

  228. wiesiek59
    4 maja o godz. 18:24

    A beze mnie to moze nie przejawia tego „syndromu kolejowego”?

  229. wiesiek59
    4 maja o godz. 18:24

    Wpis „agresywny” mialem 1, slownie jeden, wczorajszej nocy. Wszystkie pozostale sa nieagresywne, jak mniemam.

  230. Na marginesie
    4 maja o godz. 19:04

    Teologia, to początek filozofii- moim zdaniem.
    Potem, rozwinięciem tychże była psycho i socjologia.

    Moim prywatnym zdaniem, dość ciekawa koncepcja.
    Kilka tekstów na ten temat przeczytałem z różnych źródeł.
    Inspirujące, dość oczywiste, porządkujące nasze odczucia na temat lkasy politycznej.

    Ale, każde z nas ma własne preferencje, zestaw lektur które nas kształtują i nasz prywatny ogląd świata.
    Nie ma przymusu…..

    Zło i dobro, to pojęcia fundamentalne, przewijające się przez całą historię ludzkości w różnych kontekstach.
    Cała nasza i nie tylko- cywilizacja ludzka- jest na tym fundamencie oparta.
    Można by poprzestać w sumie na starym cui bono…..
    Ale, ono nie da odpowiedzi, ani nie nakreśli MECHANIZMÓW.

  231. @ anumlik
    W tym kontekście SJ to bardzo racjonalni ludzie (choć kierują się dość obrzydliwą, jak już pisałem, etyką). Powoływanie się na p. Laurę Knight-Jadczyk to megaautokompromitacja. Ale bardzo mnie nie dziwi, w końcu powołuje się na nią bardzo oczytany i krytyczny czytelnik (tak się przedstawia). Jeden wniosek jest jasny: ONI zawsze gdzieś są – jak nie Żydzi, to Reptalianie. 🙂

  232. @anumlik

    Jeszcze jeden głos w dyskusji do linków podesłanych wcześniej choć przykład Corbyna podany przez autorkę nieco chybiony

    „http://czarnacka.blog.polityka.pl/2017/05/03/milczenie-owiec-czyli-chybiony-spor-o-lewice/?nocheck=1

  233. wiesiek59
    4 maja o godz. 18:24

    W swoim poscie z dzis z godziny 18:19, dosc ciekawie o hierarchiach w grupach sie wypowiedziales. Ciekawe tylko jest, ze w swojej uczonosci pominales tak wazny aspekt, jak role grupowe

    Bo poza hierarchia, czlonkowie grupy, jakiejkolwiek grupy przyjmuja na siebie role grupowe. Wsrod nich jest rowniez ta, ktora na mnie przypada. Ja Tobie o rolach wspomnialem, a Ty jak sobie wiedze rozszerzysz, to bez trudu ta moja role zidentyfikujesz. Takie tam drobne studia we wlasnym zakresie, o ile Ciebie zaciekawilo co podpowiedzialem.

  234. @Lewy
    4 maja o godz. 19:15

    Na wszelki wypadek przepraszam. Zrozumiałem jednakowoż, że „prymitywny bolszewizm” jest według Ciebie czymś bardzo negatywnym. A że, według Ciebie, powoływałem się nań, zadałem pytanie o Mussoliniego. Bo może bolszewizm, zwłaszcza prymitywny, też miał jednak coś pozytywnego, skoro Lenin miał rację z kucharką?
    Jeśli uważasz, że można płacę dopasować do pracy, to może można i na odwrót? A może z tym dopasowaniem jest jak z definicją „dobra” i „zła”, czyli każdy widzi to inaczej?
    Moja aluzja do prezesa dotyczyła Twego sposobu dyskusji – epitet jako argument. A nad moimi myślami rzeczywiście czasem nie panuję. I bardzo się z tego cieszę.

  235. Nie moge sie powstrzymac mimo,że długo się powstrzymywałem.Uważam,że dezerter jest tak odległy w swych „naukach” od zwykłego inteligentnego człowieka, że nie ma potrzeby ani sensu, by dyskutować znim, wchodzić w bezsensowne polemiki z tym nawiedzonym człowieczkiem.
    Mnie bardziej irytują nieinteligentni ateiści, no bo mnie jako ateistę to dotyka. Brak logiki, bełkot, trzymanie się jakiegoś antydemokratycznego słupa dwóch tancerek.Co z tego jak oni nie wierzą w boga. Przydałoby sie, gdyby nasi towarzysze w ateizmie byli trochę mądrzejsi, bo oni nas po prostu kompromitują.
    No nie wytrzymałem…..

  236. NeferNefer
    4 maja o godz. 18:28

    Jakiej papryki?
    Ze tak sie zapytam? Bo nie sklada mi sie ta Twoja „papryka” z tym o czym piszemy.

  237. Lewy
    4 maja o godz. 18:14
    Bystrzaki od Waszczykowskiego opierdalają Macrona łamaną angielszczyzną

    Mój komentarz
    Tekst ten jest tak ułożony – znienacka i na odp…dol, jak było przeprowadzone lądowanie samolotu z prezydentem w Smoleńsku.
    Czysty Polnische Wirtschaft. Na łapu capu, byle jak, byle szybciej mieć z głowy problem.
    Polnische Wirtschaft jest najważniejszą cechą, skłonnością PiSu, a szczególnie Prezesa i w tym będzie zguba tej partii. Rozmemłanej, krzykliwej, kłótliwej, obrażalskie,j oskarżycielskiej, pretensjonalnej partii, bogoojczyźnianej również byle jak i ad hoc.
    Pzdr, TJ

  238. wiesiek59
    4 maja o godz. 19:54

    Chyba wezme i „wymietkne”…

    „… w/g mnie Teologia, to poczatek filozofii …”

    Czy Ty @Wiesiu, sie dzis z rozumem rozstales?

  239. @Jacek Kowalczyk
    Wyjął mi Pan to zdanie – W tym kontekście SJ to bardzo racjonalni ludzie – z klawiatury. Też się dziwię „oczytanemu i krytycznemu czytelnikowi”, choć aż tak bardzo nie. Jeśli ktoś wszystko w kategoriach międzynarodowych spisków postrzega, to i Laurę Knight-Jadczyk-Blavatski przełknie jak gęś kluski. Myślałem dotąd, że to Sorose i inne Bilderbergi rządzą światem, a tu – popatrz Pan, popatrz – Reptalianie.

    Pozdrawiam 😀

  240. tejot
    4 maja o godz. 20:11

    Tego co piszesz, to i owszem, ale ponadto dowodzi kompletnej ignorancji i to nie tylko jezykowej, ale i dyplomatycznej. Co skad innad i tak juz od „zawsze” wiemy.

  241. Pani Jadczyk jest mi bliżej nieznana, więc nie mam uprzedzeń.
    Mnie interesuje TREŚĆ, nie autor.
    Poglądy a nie kto je wygłasza.

    Można oczywiście dyskredytować źródła, nie polemizując z tresciami.
    Jakoś mi to nie pasuje….

    Co do Repilionów, czy Bilderbergu, czy kiedykolwiek, gdziekolwiek, wspominałem o tym?
    To kwestia WIARY, nie wiedzy.
    Wierzycie, wolno wam.
    Z wiarą się nie dyskutuje.

    Równie dobrze można podyskutować o Masonach.
    Tu mamy trochę faktów, wiedzy na temat ich działań, struktur organizacyjnych, poglądów i zamierzeń.
    To samo można by zrobić w przypadku Opus Dei, czy innych ponadnarodowych organizacji.

    Co do pana Sorosa i jego działań, można sobie z wielu źródeł poczytać o ich efektach, kwotach przeznaczanych, celach deklarowanych i osiąganych. Cudowna w demokracji JAWNOŚĆ działania.
    Szczytne moim zdaniem cele, tragiczne skutki.
    Ale, biznes się kręci, wielokrotnie przekraczają zyski poniesione koszty.

  242. lonefather
    4 maja o godz. 20:14

    A co ci nie pasuje?
    Że do greckich źródeł się nie odnoszę?
    Nauką na prawie 1000 lat zawładnął Watykan- w Europie.
    Chomikując teksty źródłowe, paląc niewygodne teksty dawnych filozofów, wpływając na interpretację dopuszczonych do czytania i studiowania.

    Za duży skrót myslowy dla ciebie?

  243. Lewy
    4 maja o godz. 20:06

    Lewusku, co znaczy „kompromitują nas” i kto to taki „my”? Owszem, bandycki PiS wprowadził potępianą przez cały cywilizowany świat odpowiedzialność zbiorową, ale żebyś i Ty?! Jajakobyły…tfu!… jak jako ja jestem niekompromitowalny i niekompromitujący, bo nie jestem „my”. Czyżbyś przez lata zamieszkiwania w socjalistycznej Polsce tak zdurniał, że nie wyobrażasz sobie życia bez „”my”, czyli bez należenia do czegokolwiek? Oczywiście przynależność rodzi rygory, którym każdy z „my” musi się podporządkować („Wy, towarzyszko, wstydźcie się, że rozmawiacie z dezerterem”, będzie nagana), tyle że nie widzę na blogu żadnych „my”. Więc może powiedz jasno, co za zbiorowisko Cię oddelegowało do powiedzenia publicznie, że jest kompromitowane. Bo mnie, pojedynczego strzelca, nikt nigdy nie kompromitował ani sobie nawet nie wyobrażam, że by mógł. Jedyne, co mogę sobie wyobrazić w dziedzinie kompromitacji, to to, że każdy kompromituje tylko siebie. No nie, przeholowałem: dziecko może kompromitować rodzica jako wychowawcę.

  244. Lewy, 4 maja, 20:06
    Trzymanie sie „religijnego” slupa, przyczyna nieumiejetnosci szkicowania przyszlosci. To jest katastrofa. Ja „ateizmem katolickim” nazywam przypadlosc. Proby definicji jezykiem religii, definicji jutra. Wczorajszego slupa pojeciami. Jezyk, pojecia nieoczyszczone z religii/wiary zadnych na jutro textow nie potrafia. Roznice zdan zawsze sa/beda. Wtedy najprosciej odwolac do autorytetow. Kto „autorytet” na religijnym slupie? Kto arbiter „nadwislanskosci”? Kto do Canossy pojdzie, jak nie religijni ateisci? Tak laza 1000lat. Dokad zalezli? Ostatnie 400? Dokad zalezli? Ostatnie 30? Dokad zalezli? Dokad zajda w „nowej religijnej” k(K)onstytucji referendum? Tu erudycja nie pomoze. Referendarzami analfabeci beda nie erudyci. Co z tego, nawet ateisci katoliccy, praktykujacy arbitra pomoc.

    Od poczatku dziejow (moich blogowych) pisze to. Nie jezykoznawca. Uzytkownik. Czy tego nikt nie chce widziec/widzi poza mna? Jakbym sieci, nieistniejacy abstrakt budowal na cytatach jednego pisma, co bym zbudowal? Wszystkie korporacje, fundament, na odrzuceniu dotychczas obowiazujacych pojec maja. Wszystkie musza odrzucic monopol dotychczasowego arbitra. Wlasny jezyk pojec tworzyc. Tego nikt nie widzi/wie?

    pzdr Seleuk

  245. Lewy
    4 maja o godz. 20:06
    „dezerter jest tak odległy w swych „naukach” od zwykłego inteligentnego człowieka”.

    Spróbujesz to uzasadnić ? Czy podobnie jak jeden nerwowy gościu – zatrzymasz się na tej wydmuszce ?

  246. @Lewy, na Ciebie padło 🙂 Dasz radę zignorować?
    Bo to jest wtyczka kuta na cztery nogi – jak wykazał Lonefather zanim go zakrzyczano.

  247. @wbocek
    Mam na mysli dwoch na tym blogu. To jest wiekszy problem,, niz sziurniety dezerter. A jesli ktos sie deklaruje jako ateista , a z drugiej strony opowiada glupoty, to dezawuuje ateizm, na przyklad w oczach wahajacych sie. No nie wiem, czy Cie przekonalem.
    Daruj bo tluke na moim francuskim gracie, bo cos mi laptop fiksuje.
    Ale dziwi mnie, ze wy sie tak uzeracie z dezerterem. Ile razy mozna tlumaczyc kulawemu, ze jest kulawy, garbatemu, ze garbaty, a dezerterowi, ze jest dezerterem. Doprawdy wy go dokarmiacie (jak to sie mowi o trollach). Zamiast zostawic go w spokoju, zeby sobie gledzil w swoim kaciku , wrzucal co chce ze szojej ksiazeczki

  248. @namarginesko
    E tam !Co mialo pasc na mnie. Ja z dezerterem nie wchodze w zadne polemiki, nawet jak on mnie grzecznie prosi, zebym cos uzasadnil.

  249. anumlik
    4 maja o godz. 19:44

    Mój komentarz
    Anumlik, jeśli mnie pamięć nie myli, to bardzo podobny impuls ezoteryki stosowanej kiedyś pewien dyskutant wysłał (pewnie zadaniowo, by zabełtać błękit w głowach blogowczów) na jakiś blog Polityki i taką samą odpowiedź otrzymał o wyznawcach zorientowanych na Kasjpeę i ich towarzyszach zaindukowanych kosmicznymi ideami.

    Od czasu do czasu wchodzę na różnego rodzaju blogi pomyleńców by dowiedzieć się czegoś o homo sapiens. Takie blogi, to laboratoryjne przykłady obiektów do badań węzłowych skąd się bierze zło, dlaczego szerzą się choroby, dlaczego ludzie się kłócą, itd. Globalna odpowiedź na takie pytania jest prosta – zbliża się koniec świata, próbujmy się ratować, może 144 000 z nas się przetrwa, może tylko tyle ile pomieści statek kosmiczny kursujący do układu Kasjopei.

    Ten Łobaczewski – uczony psycholog, twórca ponerologii – nauki opartej o wyniki ściśle tajnych badań, jest dokładnie takim samym przypadkiem jak dr Kwaśniewski, który wymyślił dietę optymalną (słowo „optymalna” oznacza u niego – idealna, a dlaczego idealna, bo dr Kwaśniewski odkrył tajemnicę dobroczynnego wpływu diety mięsno-tłuszczowej na zdrowie człowieka w starych pismach, uczonych księgach, aż do Biblii dotarł, po czym wrócił i metodami naukowymi udowodnił, że to działa, o czym informuje bezustannie grono jego wyznawców.

    Wiesiek pewnie zamierza zdobyć jakąś pozycję w dziale ponerologia, dlatego tak niedbale, lecz wysoce zachęcająco określił linkowane przez siebie bzdury jako „do poczytania”.
    Pzdr, TJ

  250. Jak podkreślił amerykański sekretarz stanu – W pewnych okolicznościach, jeśli oprzemy nasze wysiłki dotyczące bezpieczeństwa narodowego na tym, czy ktoś przyjmie nasze wartości, najprawdopodobniej nie osiągniemy naszych celów. Taki nacisk, według Tillersona, może stworzyć poważne problemy dla interesów narodowych.
    ”http://kresy.pl/wydarzenia/tillerson-america-first-oznacza-interesy-a-nie-wartosci/
    ===========

    Cenię pragmatyków, nazywających rzeczy po imieniu.
    INTERESY się liczą, nie wartości.
    Jeżeli interesy są dochodowe, przeciwników można kupić, zamiast przelewać swoją krew.

  251. wiesiek59
    4 maja o godz. 20:43

    O!
    A teraz to juz najwyrazniej rzniesz glupa Wiesiu!

    Co bylo wczesniej? Jajko filozofii, czy kura Teologii?

    Z uprzejmosci dla rozumu, przypomne, ze filozofia rozwinela sie w czasach, gdy wszystkie religie, poza buddyzmem, byly religiami materialistycznymi i zadnej, za przeproszeniem „teologii”, to sie najtezszym filozofom, w najczarniejszych filozoficznych koszmarach, nie snilo…

    A pseudofilozofia, strojaca sie w piorka naukawe pod nazwa Teologia, to jest mamidlo wyprodukowane, zeby wytworzyc produkt rynkowy dla modnych w sredniowieczu kaznodzieji. Jesli nic Tobie nie wiadomo o tym rynkowym produkcie , to sie kopnij do archiwum Radia TOK FM, gdzie u Cezarego Lasiczki znajdziesz niezwykle ciekawy i rownie niezwykle pouczajaca rozmowe ze znawca tematu „Kaznodziejstwo”.

    Tak wiec, Ty mi @Wiesiu, nie dowalaj z laski swojej, „skrutami myslowymi”. Bo na to zwyczajnie nie zasluguje.

  252. lonefather
    4 maja o godz. 20:28
    tejot
    4 maja o godz. 20:11
    Tego co piszesz, to i owszem, ale ponadto dowodzi kompletnej ignorancji i to nie tylko jezykowej, ale i dyplomatycznej. C

    Mój komentarz
    Lonefather, masz rację, to nie tylko P. Wirtschaft, ale i ignorancja, nieświadomość własnej głupoty, protekcjonalizm, nieporadność językowa, arogancja i bezczelność – właściwości, które w dyplomacji nie mają prawa zaistnieć. W przyspieszonym tempie niszczą ci politycy trzeciego rzutu wizerunek Polski.
    Pzdr, TJ

  253. Na marginesie z 4 maja o godz. 21:11

    Mnie zakrzyczano?

    Nie mnie zakrzyczano, tylko usiluje sie milczeniem pogrzebac niewygodna prawde, ktora jak wiesz, bo sie na nia powolujesz, wykazalem.

    Zwroc uwage, ze nikt, doslownie NIKT, nie osmielil sie podjac dyskusji z tym co wykazalem. Jedynie co bylo na blogu widac, to popiskiwania o „nieszkodliwosci”, czy wytykanie mi zamordyzmu, czy jakos podobnie. Tak wiec nikt mnie nie zakrzyczal, nikt nie podjal rekawicy wdania sie w dyskusje, zeby wykazac, ze sie myle w swojej ocenie, a tylko milczeniem i oczekiwaniem, ze „produkcja” blogowa odsunie w cien przeszlosci temat. Jak wiesz , to sie niczym dobrym nie skonczy i temat teraz milczeniem olany, niestety powroci gorsza „czkawka”.

  254. @Lewy 4 maja o godz. 21:17
    Attaguy! 🙂

  255. @lonefather 4 maja o godz. 21:31
    Też uważam, że wróci i odbije się czkawką. Ale spox, nic na siłę. Życie przed nami 🙂

  256. lonefather
    4 maja o godz. 21:31
    Tu jestes nieobjektywny, albo nieuwazny. Obydwa? Wszystkie moje wpisy dzisiejsze, dokladaly ziarnko do Twoich. Polemizowac z Toba nie moglem bo 100% zgadzam. To jak polemizowac 🙂
    pzdr Seleuk

  257. „A jesli ktos sie deklaruje jako ateista , a z drugiej strony opowiada glupoty, to dezawuuje ateizm.

    Masz właśnie okazję wykazać, że nie pisałeś tego o sobie. Bo na to, że potrafisz działać w myśl zasady: rzucę g….em a na pewno trochę się przyklei – dostarczyłeś już liczne dowody.

  258. lonefather
    4 maja o godz. 20:08

    Że tak powiem „nie bierz wszystkiego do siebie bo dla innych zabraknie”
    To żart był o grillu, never mind.

  259. Lewy
    4 maja o godz. 21:13

    Lewusku, był czas, kiedy nie kto inny, tylko ja się najwięcej z dezerterem użerałem. Najbardziej chciałem się dowiedzieć, czemu się tak czepił tego blogu, że aż zlekceważył i notorycznie lekceważy zalecenie Jezusa skierowane do apostołów. Odpowiedzi nie dostałem. Ale już mi ona niepotrzebna. Dezerter, jako psychologiczna ciekawostka przestał dla mnie istnieć. Czy on będzie na blogu, czy nie będzie – nie ma dla mnie znaczenia. Twierdzę natomiast, że wszyscy, co go atakują, jakby oślepli. Jest natrętny i nudny, ale pokażcie mi jego szkodliwość. Nie Świadków Jehowy, ale tego konkretnego dezertera na blogu ateistów. Przecież niczego tu jako religiancki kaznodzieja nie osiągnął i nie osiągnie. Trafił ze swoimi sprostowaniami i kazaniami najgłupiej jak można, bo chyba nikt tu nie jest nimi zainteresowany, a ich wyjaśnianie lub niewyjaśnianie psu na budę jest potrzebne. Chciałbym jednak, by atakujący dezertera przełożyli swoje irytacje na blogowe konkrety ilustrujące szkodliwość człowieka, którego nikt tu jako religianckiego kaznodziei poważnie nie traktuje, bo na razie widzę tylko tych konkretów brak. Ot burczy mucha – taką ma dla mnie wartość jego kaznodziejstwo. Ale armaty przeciw musze nie wyciągam.

  260. lonefather
    4 maja o godz. 21:22

    Przypuszczam, że nie zwróciłeś uwagi na Wielką PAuzę, kiedy to KK zawłaszczył całość szkolnictwa w Europie.
    To co najmniej 500 lat historii, gdzie nie mogło rozwijać się nic bez imprimatur KK.
    Filozofia przedchrześcijańska również.

    Piszesz, że źle myślę?
    Niejeden wolnomyśliciel został w tym czasie spalony, czy skazany na milczenie.
    Kontrola myśli to kontrola władzy nad ludźmi.

    Dokładnie to samo usiłują obecnie wprowadzić w życie różne gremia.
    Zakazać myślenia.
    Badania naukowe muszą mieć placet KK?
    Przecież to już było….

  261. wbocek
    4 maja o godz. 21:54
    Blog czytaja rowniez. Tylko czytaja bez wypowiedzi. Dyskusja, jakakolwiek legitymuje.
    pzdr seleuk

  262. seleuk(os)
    4 maja o godz. 22:01

    Otóż to, arigato gozaimasu.

  263. NeferNefer
    4 maja o godz. 22:10

  264. Kostka
    4 maja o godz. 16:47

    Muszę komputra przeszukać… coś Ci jeszcze chciałam odpisać ale mi umkło. A zdjęcia piękne 🙂

    seleuk(os)
    4 maja o godz. 22:14

    Kurczę, że jak tak nie umiem :/ ale przynajmniej wiem gdzie szukać

    img draggable=”false” class=”emoji” alt=”❤” src= https://s.w.org/images/core/emoji/2/svg/2764.svg

    bez nawiasów specjalnie, ciekawe co wordpress z tego zrobi

  265. seleuk(os)
    4 maja o godz. 22:01

    Jeszcze nie zrewidowałeś swoich aforyzmów, seleukosku? Kogo legitymuje dyskusja z Ziobrą, Macierewiczem, Waszczykowskim, Dudą – tych panów? Sądzisz, że czytający są ślepi na jakość wypowiedzi stron? Jeszcze nie wiesz, że Świadkowie Jehowy mają marną opinię w katolickiej Polsce, więc samo bycie Świadkiem Jehowy ich deprecjonuje? Nie rozumiem takiego hipotetycznego zakładania czyjejś szkodliwości tam, gdzie jej nie widać i nawet nie ma dla niej miejsca. Wyobrażasz sobie wbrew oczywistym faktom, że religie mogą się rozwijać, a nie zwijać? Uroili sobie ateiści jakiegoś demona zła i pieprzą trzy po trzy.

  266. Jest krotsza metoda NeferNefer. Jezeli w Twojej sie pomylisz jednym „znaczkiem” caly efekt zniknie 😉 Popatrz NeferNefer na liste „kodow” UNICODE. To jest dzis ~120tys znakow. Wszystkie kompy je rozumieja. Czasem „supervisor” wylaczy czes mozliwych. To sa rowniez znaki sterujace maszyny. Wylaczy dla bezpieczenstwa, webservera i databaseservera (T-SQL). Dwie osobne maszyny. Prawdopodobnie webserver (Apache??) zdublowany. Ten do ktorego piszemy (okienko) na zewnatrz sciany.
    Bravo NeferNefer
    pzdr seleuk

  267. Kostka – 16:26

    „Well done you”

    Tez tak mysle. Ja, samotrzec, dokonalem welldoneu. Me, myself and I dokonalismy tego wyczynu

    Natomiast zadnego ‚well done you’ nie moze byc przyznanego dla gazrurkowcow. Domagajacych sie zbanowania z blogu ateistow zdezerterowanego misjonarza. I dla popierajacych takie domagania sie.

    Zero tolerancji dla hunwejbinow blogowych!

    PS. Nie czuj sie zmuszony do podziekowan, dezerterze. Ja, przynajmniej, ich nie oczekuje. Jesli inni wspierajacy ciebie demokraci ich oczekuja, to jak najbardziej je skladaj. Te podziekowania.

  268. seleuk(os)
    4 maja o godz. 21:42

    Nie dalo sie „nie zauwazyc”, wiec oczywiscie zauwazylem. Ale do dyskusji nie mieszalem, bo problem jakgo widze nie jest w „uznaniu” dla mnie, tylko w „wyrwaniu chwasta”. Problem jest w tym, ze poza paroma blogowiczami, w tym i Toba, eszta nie „widzi”, ze chwast to chwast. Zauwazyc i zgodzic, sie zgodziles, ale w przekonaniu „niewidzacych”, zostalismy praktycznie sami z @NaMargineska i nie udalo sie nam nikogo wiecej przekonac. Szkoda, ale jak wiesz, tylko do czasu, bo problem niestety wroci, wiec moze wtedy uda sie lepiej.

  269. wbocek
    4 maja o godz. 22:28
    Bez aforyzmow. Legitymuje  Ziobre, Macierewicza, Waszczykowskiego i d…e Dody (Dude)
    pzdr seleuk

  270. seleuk(os)
    4 maja o godz. 22:35

    Dzięki 🙂 jedyna różnica to ostre nawiasy dookoła które mi wszystko „zniknęły”
    Ale nie chcę tu zanudzać bo mnie zaraz ktoś skrzyczy

  271. lonefather
    4 maja o godz. 22:40
    Ignorowanie jest najlepsze. Zadnej wody, azotanow, sladow potasu. Zaden chwast nie wytrzymuje. „Schizofryczanie” na odleglosc. Daleko. Bez zapachu.
    pzdr seleuk

  272. seleuk(os)
    4 maja o godz. 22:40

    Czyli nie masz pojęcia, o czym mówisz, selekosku.
    Dobranocka.

  273. Uff, przeczytałam to wszystko.
    I co z tego wynika? Nic.
    Mój komentarz ( na wzór tejota):
    – Dezerter nie odzywa się „nie wywołany”, ale jak pleciecie coś o Biblii czyje się w obowiązku przyjść i sprostować. Proszę zauważyć, że sam z siebie nie wali tu żadnej propagandy.
    – każda „dyskusja” polegająca na grupowym szczekaniu na jednego osobnika jest niepoważna.
    – zauważyłam, że tego typu ‚dyskusja” jak ta powyżej w tym wątku, służy głownie do podkreślenia własnej osobniczej ważności i mądrości a nie dyskutowanemu tematowi.
    – zauważyłam ku mojemu żalowi, że „demokracja” wam się kończy tam, gdzie trzeba coś ze swego ustąpić. Na przykład trochę miejsca na opinie inne niż „moja”. Te wołania o ban są czkawką Mysią niestety. A szczególnie wygłaszane językiem mało kulturalnym.
    I wniosek:
    Jeżeli coś szkodzi blogowi to nie Dezerter, ale niekończące się udowadnianie kto ma w tej piaskownicy większe wiaderko.

  274. @Paradox57
    Wlazłam, dziwne to jakieś, znalazłam kilka pielgrzymek i jeden bal, ale zdjęć nie znalazłam. Ale dzięki za linek.

  275. wbocek
    4 maja o godz. 22:49
    Dobranoc, jutro biore moje nowe zagle, musze isc spac tez
    pzdr seleuk

  276. @@Na Marginesie, seleuk(os)

    No i popatrzcie sami. Chodzi nam o to, zeby nasze wiaderko bylo wieksze…

  277. Ewa-Joanna
    4 maja o godz. 22:50

    Ufff… Przeczytalem co Tobie pozostalo z poczytania.

    Ja tez, z wzajemnosci Ciebie poczytalem i wyszlo na to, ze skoro dezerter nieszkodliwy i nie sieje propagandy, to ktoregos z jego australijskich kumpli, czy kumpelek, do domu zaprosisz, zeby sobie powyjasniali co tak chetnie i usluznie wyjasniaja?

    Tak sie pytam, choc juz wiem, ze to tylko Mysia czkawka.

    Serdecznie pozdrawiam

  278. Hunwejbinstwo to nie zadne tam siu bzdziu.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Hunwejbini

    TO podstawa rewolucji kulturalnej w Chinach. A my dzisiaj, znajdujac sie w sporej odleglosci na zachod od Chin, mamy do czynienia z PRAWICOWYM hunwejbinstwem Orbana, Kaczystego, Trumpa. Filipin nie chce wspominac. Francja Marine Le Pen moze sie rozejdzie po kosciach bez wiekszych bUli, za tydzien. Moze..

    Prawicowe hunwejbinstwo wynioslo Adolfa do wladzy. Rok byl 1933. Czyli, uplynelo 84 lat. Czyli dokladnie tyle ile przewidzial George Orwell na czas potrzebny do utworzenia ustroju pn. Gilead. Atwood to rozwinela po mistrzowsku w 1985 roku w swojej powiesci „Opowiesc podrecznej”.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Opowie%C5%9B%C4%87_podr%C4%99cznej

    Film tez powstal. W 1990 roku

    https://www.youtube.com/watch?v=SWQ4xnyLy1U

    Ludzie! Wy zacznijcie myslec. Kaczystego podchody pod konstytucje RP to sa nie niewinne roraty epidioskaty

  279. @Lonefather
    I łopatka…

  280. wiesiek59
    4 maja o godz. 22:00

    @Wiesiu,
    Masz slusznego. sam widze, wiem i rozumiem skutki reglamentacji myslenia.

    Ale wiesz co?

    To nie ta reglamentacja jest tym o czym rozmawiamy. Tylko Twoje osobiste twierdzenie to na blogu zaprezentowane, ze…, az sie boje je przypomniec, ale trudno:

    „… ze filozofia pochodzi od Teologii …”

    Ani to ja, ani zdezerterowany od rozumu to twierdzenie na blog wrzucil… To Ty osobiscie napisales te slowa. I o nich dyskutujemy, a nie o reglamentacji nauki przez kk, ze sie osmiele Tobie przypomniec.

    Tobie tez brak kregoslupa i wolisz sie platac i kluczyc, zamiast zwyczajnie, wprost, przyznac, ze nie pomyslales, chlapnales i jest Tobie glupio. KAzdemu by bylo glupio, nie tylko Tobie. Kazdy Ciebie zrozumie i sie nie tylkoz Toba zgodzi, ale bedzie podziwial Twoja odwage przyznania sie do bledu…

    No to jak bedzie? Dalej kluczysz i mataczysz? czy tez dasz mi szanse wyrazenia uznania dla Twojej odwagi?

  281. Ewa-Joanna
    4 maja o godz. 23:20

    A grabki i konewka gdzie?

  282. Jesli w kraju demokratycznym rzad sprawujacy wladze zapowiada zmiany w konstytucji, ludzie sie budza. I zaczynaja myslec. Czy w PiSiej Polsce ktos sie zaczyna budzic?

  283. A u mnie Majowa Teresa juz oglosila, ze manipulanci z EU chca wplynac na wynik wyborow parlamentarnych … I ajk sie tu nie cieszyc?

  284. @Orteq
    Muszą obudzić się masy, te niewielkie grupki obudzonych nie maja znaczenia.

  285. @Lonefather
    A nie ruscy hakerzy? Oni ostatnio tacy omnipotężni.

  286. Jutro PIATEK, a nie piateczek, wiec rozumem kierowany ide spac. Zupelnie sie nie przejmujac tym, ze kto tam „na internecie” sie myli … Jak sie myli to jego problem nie moj. Ja mam swoje… (lol)

  287. Podobno pierwsza wizyta nowego szefa państwa sygnalizuje jego przyszłą politykę.
    Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump odwiedzi w ramach swojej pierwszej podróży zagranicznej Arabię Saudyjską, Izrael i Watykan – informują w czwartek amerykańskie media. (http://www.tvn24.pl)

  288. @Ewa-Joanna

    Ze @Wiesiek ucieka w „dystrybucje”, to trudno. Mozna sie bylo spodziewac. Ale ze TY @Ewa-Joanna, bedziesz uciekala w „ruskich hackerow”… No, no, no, to sie udalo Tobie mnie na sam koniec dnia zaskoczyc.

    Bym mial szpke, bym buchnal nia o ziemie. Nie mam, nie posiadam, ale bym „buchnal” jak bum cyk cyk, tak bym buchnal!

  289. Dobranoc, nocna zmiano …

  290. @Lonek
    To nie ma ruskich hakerów? Taka przykrość?

  291. Ewa-Joanna – 23:31

    „Muszą obudzić się masy, te niewielkie grupki obudzonych nie maja znaczenia.”

    Najpierw musi sie obudzic pies

  292. Taka wczesniejsza rozmowe z moim chrzesniakiem na nowo przezywam

    – Chrzesny, Kaczynski naprawde byl najlepszym prezydentem.
    – No a co On takiego najlepszego zrobil?
    – Wszystko, co udalo Mu sie zrobic przez 4 i pol roku, bylo lepsze i wazniejsze niz dokonanania jego poprzednikow. Absolutnie wszystko!
    – A konkretnie, co?
    – Konkretnie, to nie wpuscil na palace zadnych niedomytych Wachowskich. Nie obalal zadnych rzadow bezdajracji. Nie podpieral sie lewa noga, niby dla utrzymania rownowagi. Nie miewal chorob filipinskich. Te Jego niby malpki i naduzywanie alkoholu to zwyczajne klamstwo. Nie tworzyl fortuny pod nazwiskiem zony. Nie…
    – Czekaj, czekaj. Ja nie kazalem ci wymieniac czego On NIE zrobil. Ja prosilem o konretne przyklady Jego dokonan. Tych, ktore uczynily Go najlepszym prezydentem RP.
    – Toz ja wlasnie je wymieniam. Dopiero prezydent Kaczynski pokazal, ze prezydentowi pewnych rzeczy nie przystoi robic. Jego poprzednicy swoim postepowaniem i zachowaniem tylko osmieszali kraj.
    – Przeciez mowi sie, ze to dopiero Kaczory zaczely na calego osmieszac kraj. The Terrible Twins i tak dalej.
    http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/1567113/The-end-of-Polands-terrible-Kaczynski-twins.html
    Rozmawialismy o tym. Wszystko co bylo nas osmieszajacego za czasow jego dwoch poprzednikow to maly pikus w porownaniu do wyczynow blizniakow. Nie bylo tak?
    – Chrzesny, to wroga propaganda pelowska. Jesli chrzesny takie bzdury czyta to o czym my rozmawiamy.
    – Myslalem, ze rozmawiamy o dokonaniach prezydenta Kaczynskiego.
    – Niech Chrzesny wymieni wielkie dokonania Jego poprzednikow.

    No i tak doszlismy do punktu zwrotnego: a u was Murzynow bija.

    Wielkosc prezydentow odrodzonej, wolnej Polski dalej pozostala niezglebiona. Dalsze rozmowy z chrzesniakiem tylko dzieki Bierdonce beda mogly byc prowadzone. Biedronkowe wina nie sa takie zle

  293. Kropka nad „i” bylejakosci naszej nowoczesnej:

    1. Byle jaki byl „Okragly Stol”. Tam „na sarmater” gorowalo nad „jak my to zrobimy”. Wygralo „jakos to bedzie”.

    2. Byle jakie byly wybory 4 czerwca 89. Urban przegral a mial wygrac!

    3. „Solidarnosc” wziela wladze byle jak. Bo nawet jej nie chciala jej brac. Co by nastapilo w swiecie, gdyby tej wladzy Mazowiecki odmowil, strach sie bac. Tam moglo nie byc Roku Cudow! Na szczescie, Mazowiecki nie odmowil. And the rest is history.

    4. Dalsze rozwazania historyczne zostana byle jak dokonane przez ekspertow IPN pana Macierowicza Antoniego.

    5. To dopiero wtedy sie dowiemy pelnej PRAWDY. A moze nawet i IZWIESTII jakichs bylejakich sie dowiemy, przy tak wielkiej okazji

  294. wbocek, 4 maja 22:49
    „Czyli nie masz pojęcia, o czym mówisz, selekosku. Dobranocka.”

    Pombocku, odpowiedziales mnie ulubionym/ukochanym/wypieszczonym argumentem moim. Polskim. Ten argumeny „…a bo ty nie wiesz…” spotkalem u wszystkich moich rozmowcow. Przy polskich wizytach (2). Zamykajacy, jakikolwiek dialog. Blogowanie jest rodzajem rozmowy, miedzy chetnymi do rozmowy. Problem „…ty nic nie wiesz [o Polsce, religii, warunkach /moj dopis]” kontra „[ja/moj dopis] nie wiem”. Implikacje tych pytan probowalem rozwinac ~2tyg temu, z paroma osobami, tu w blogu. Blogowanie jest rozmowa miedzy chetnymi. Jezeli masz chec Pombocku wytlumacz.

    Czego ja nie wiem? Co wyklucza, moje formule, poglad? Co zaprzecza mojemu pogladowi? Gdzie blad stabilnosci (wysokosci metacentrycznej) mojego pogladu?

    Nie musisz odpowiadac odrazu. Zainteresuj mnie, to sie dowiem, zrewiduje poglad, zmienie model(test) etc. Do blogu nie wroce prawdopodobnie wczesniej 18.00. Z gory na odpowiedz zobowiazany. 🙂

    pzdr seleuk(os)

  295. Orteq
    5 maja o godz. 6:23

    Dokonania, czy „spuścizna” LK, to kolejna wielka tajemnica wiary.
    Okiem nie ujrzysz, w pamięci nie znajdziesz.
    Racjonalnym rozumowaniem nie da się dowieść.
    Ale, wielkim Prezydentem był, dlatego na Wawelu spoczywa.
    W przedsionku…..
    Metafizyka…..

  296. Aż tak się pisiory boją Macrona?!

    Ten cały E. MACRON, kandydat na kolejnego prezydenta Islamskiej Republiki Francuskiej, gestykuluje i wrzeszczy w czasie swych przemówień – wypisz wymaluj – jak niezapomniani ADOLF i BENITO.
    To urocze, energiczne wymachiwanie rączkami, mimika i końcowa ekstaza po wykrzyczeniu słów „reżim” i „Kaczyński”. I, że w trzy miesiące ten mydlany kandydat, nieuk „zrobi z Polską porządek”. (…) No, biorąc pod uwagę nazistowski styl wypowiedzi, to chyba w Europie znów wyrasta nowe pokolenie zamordystów. „Edukowanych” m.in. przez polską targowicę nieustannie skarżącą się tamże lewacy przegrali w Polsce wybory
    – napisała na Facebooku Krystyna Pawłowicz.

  297. lonefather
    4 maja o godz. 23:37

    Nowoczesna filozofia zapoczątkowana była według ciebie przez kogo i kiedy?

    Według mnie, przez Rogera Bacona.
    Tyle że był to wiek XIII, a on jedynie prekursorem, wyjątkiem w morzu zdominowanych przez KK katedr naukowych na uniwersytetach.

    Do poczytania:
    Pomimo tego, że Roger Bacon żył w wieku trzynastym, filozofia nauki jaką głosił, wprowadziła jego myśl w czasy, jakie zwykliśmy luźno określać mianem „okresu nowożytnego”. Pomimo również tego, że z wprowadzeniem tego okresu nowożytnego w filozofii jest zwykle związane nazwisko Francisa Bacona, który kładł nacisk na eksperyment, to jednak idea ta miała poprzednika w postaci empiryzmu kuzyna Francisa. Poglądy Rogera Bacona, żyjącego trzysta lat wcześniej od swego słynnego potomka, dotyczące metody naukowej mogą być traktowane z grubsza rzecz biorąc jako zwiastun tradycji empirycznej. Wyprzedzając renesansowe i oświeceniowe dążenie w kierunku poprawienia kondycji człowieka, Bacon przyznaje centralne miejsce w wiedzy i filozofii nauki użyteczności i „doświadczeniu”. Reagując na większość scholastycznych nacisków na stosowanie metody dedukcyjnej, porzuca poszukiwania dedukcyjnej pewności w nauce. Czyniąc to unika dylematu kartezjańskiego: ma pewność co do relacji idei, jak to ma miejsce w matematyce, natomiast jest sceptyczny w wiedzy empirycznej. Częściowe, aczkolwiek pouczające analizy procedury naukowej i teorii dokonane przez Rogera Bacona, zapoczątkowały tak zwany okres nowożytny w filozoficznych i naukowych dociekaniach. To dzięki niemu, a nie Francisowi dwudziesty wiek wyprowadza „stanowisko krytycyzmu naukowego”.
    http://filozofia.wyklady.org/wyklad/595_roger-bacon-i-empiryzm-sredniowieczny.html

  298. Jak Pawłowicz nie je śledziowych sałatek, to otwiera paszcze w celu mówienia i wtedy mi jest jej żal. I taki wierszyk mi się przypomina, trochę zmodyfikowany
    Nic mnie już nie bawi
    Nic mnie już nie nęci
    Odkąd Krysi P
    Biust się w magiel wkręcił

  299. @Lewy
    Elegancki jesteś jak sama Francja-Elegancja. Wierszyk (niezmodyfikowany) brzmi tak:

    Nic mnie już nie bawi
    Nic mnie już nie nęci
    Odkąd Krysi P
    Cyc się w magiel wkręcił

  300. Dzien dobry, dzienna zmiano…. (lol)

  301. Ewa-Joanna
    4 maja o godz. 23:51

    @Lonek
    „To nie ma ruskich hakerów? Taka przykrość?”

    Sa „ruscy hakerzy”. Jak najbardziej sa i wyglada tak, jakby na Ciebie sie zawzieli. Taka przykrosc!

  302. @lonefather, z godz. 10:14
    Cześć! Czyścicielu 😀

  303. @ Qba

    Przeczytałem wstepniaka raz, jak się pokazał, teraz – drugi raz.
    Po pierwszym czytaniu miałem jak w Sejmie: trzeba skierować do następnego czytania, bo nie całkiem jest jasne, w czym rzecz. Po drugim czytaniu też mam wątpliwości, zatem chyba pora, żebym je przedstawił.

    Nie całkiem jasny wydaje mi się związek tytułu z tekstem. Wiara a codzienność? Nie bardzo wiem, co to ma wspólnego z nadwyżkami finansowymi i problematyką opisu stanowiska pracy, zatrudnianiu w firmach i instytycjach publicznych oraz prywatnych ludzi niekompetentnych.
    Z konstatancji, że nieraz trudno jest opisać stanowisko pracy nie wynika wniosek, że o ile się to wreszcie uda, to pracować będą wyłącznie ludzie kompetentni.
    Owszem, zgoda, w firmach prywatnych także są ludzie niekompetentni, podobie jak w istytucjach publicznych, ale to żadna nowość. I znowu pojawia się pytanie: co to ma wspólnego z wiarą?

    Zgaduję jakąś domniemana myśl: że ponieważ nie mozemy osobiście zweryfikoawać prawdziwości każdej informacji która do nas dociera, dokonujemy aktu zawierzenia innym, że jest tak jak mówią, bo oni się na tym znają. Ale tu też jest stały kłopot i stała niejasność: nic to nowego, człowiek od zarania nie umiał/nie chciał sprawdzać wszelkich informacji do niego docierających.

    Z samego faktu, że ktoś jest „magister”, albo nawet „profesor” też niewiele wynika dla zmian wiarygodności takich osób w miarę rozwoju cywilizacji: tendencje do udawania, mianowania się autorytetem mniemanym, dodawania sobie napuszonych tutułow były od zawsze, są i będą dalej. Kobieta malująca sobie usta oszukuje, bo czyni się kimś innym niż jest – czerwone usta są sexy, a nieumalowana baba jest nieatrakcyjną Marychą. Kupowanie tytułu szlacheckiego – to oszustwo bardziej eksluzywne, ale tego samego rodzaju. Zresztą – co to w ogóle jest „szlachectwo” – jak nie uzurpacja zamieniona w jakąś regułę i „tradycję”, czyli w końcu „świętość”?
    Przykładów z biskupami nie ma chyba co tu dawać, to ten sam gatunek co „szlachectwo”, a jakościowo bodaj jeszcze gorszy.

    Jeśli sprawę zawierzenia odnosisz do mętnego autorytetu naukowca z tytułu, a niekoniecznie z realnej wiarygodności naukowej, to w najwyższym uogólnieniu można stwierdzić: owszem, świat jest tak skomplikowany, że mamy wiarę w „naukowca”. Ale jak się przyjrzeć bliżej, widać coś innego: jeśli składający wiarę nie jest durniem, to nie wierzy w naukowca, czyli nie wierzy w to co gada docent Kowalski, ale wierzy nauce. Nauka zaś weryfikuje docenta Kowalskiego. Na tym polega jej brutalne piękno, wiarygodność, czyli na końcu – pewność faktu i wniosku z faktu. A to z kolei, jest przeciwieństwem wiary w rozumieniu religijnym. Nie ma tam faktów, nie ma dowodow, nie ma wiedzy – jest wiara, zawierzenie, bez dowodów i jest zawzięte trwanie przy wierze wbrew dowodom ją dezawuującym. A mimo to, idioci cynicy i ludzie słabego rozumu lub kręgosłupa życiowego nieustannie składaja swoje zawierzenie w biskupa i jego wszelkich Lolków.

  304. anumlik
    5 maja o godz. 9:58

    Nic mnie już nie bawi
    Nic mnie już nie nęci
    Odkąd Krysi P
    Cyc się w magiel wkręcił

    To cyc niewkręcony
    jest bardziej wymarzony?
    Od tej Krysi P
    co jest cała be?

  305. @Tanaka, z godz. 10:31

    Kiedy w maglu hyca
    pozbawiona cyca,
    bardziej ci jest be
    niż bez, ta Krysia Pe?

  306. anumlik
    5 maja o godz. 10:46

    Kiedy Krysia hyca
    kroczy, się toczy
    albo nawet kica
    z cycem lub bez cyca
    i tak nie zachwyca
    ta pusta donica
    U niej pe ciągle be
    niewyznawca cyca
    wie

  307. Tanaka
    5 maja o godz. 10:55

    Buchnales mi rym! Z cycem czy bez cyca, hahahaha

    A tak w ogole to mogloby jej jezyk wkrecic raczej w co!

  308. wiesiek59
    5 maja o godz. 9:09

    @Wiesiu,
    Jak zawszemasz slusznego w tym co uwazasz i piszesz o Baconie. Lepiej bym tego nie zdolal wyrazic, co najwyzej innymi slowami, ale z tym samym sensie.

    I tylko problem trwa dalej bo, tutaj przypomne Tobie, jaki problem dyskutujemy.

    Cytatem z Ciebie samego przypomne:

    wiesiek59
    4 maja o godz. 19:54

    Teologia, to początek filozofii- moim zdaniem.

    Od powyzszego Twojego zdania zaczela sie nasza wspolna rozmowa. Rozmowa o tym, co oglosiles, a ja zakwestionowalem, czyli o tym co od czego sie zaczelo…

    Mnie, wychowanego „klasycznie”, ubodlo, do zywego ubodlo, prostackie zlekcewazenie dorobku klasycznej filozofii. Ubodlo, jak powiedzialem do zywego, ale delikatnie zwrocilem Tobie uwage na blad, ktory kazdy widzi.

    Ty tez widzisz, w co nie watpie.

    Dlaczego, skoro wiesz ze blad popelniles, brniesz dalej, udajac ze nie wiesz? (retorycznie sie pytam)

  309. Ewa-Joanna
    3 maja o godz. 12:36

    W Polsce, czyli kraju postkolonialnym, każdy niedawny niewolnik pańszczyźniany to obecnie co najmniej półhrabia.
    Największe wzięcie u półhrabiów i hrabiów po równo maja domecki jednorodzinne z katalogu w kształcie dworku Sędziego z „Pana Tadeusza”.

  310. Dzien dobry, dzienna zmiano tak poza tym a dla sympatycznego pana Szymonowicza serdeczne pozdrowienia znad drugiej kawy!

  311. Kostka
    5 maja o godz. 10:59

    Tanaka
    5 maja o godz. 10:55

    Buchnales mi rym! Z cycem czy bez cyca, hahahaha

    To bezrym:

    Z cycem, czy bez cyca – Polska ma być Polską, a Polak – Polakiem.
    Z tym, że bez cyca trudniej. Ale jak Polak jest Polak, to da radę.

  312. anumlik z godz. 10:24

    Czesc! Karmicielu smieciarza (lol)

  313. Tanaka
    5 maja o godz. 11:03

    To dorzuce jeszcze w temacie polskosci stary artykul nieodzalowanego redaktora Pietrasika, ktory przypomniala ostatnio Polityka – wciaz szokujaco aktualny mimo iz pisany w 2011 (bo tak za mna chodzi od kiedy przeczytalam:

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1518712,1,podobno-wszyscy-jestesmy-zmeczeni-polska-a-moze-to-polska-zmeczona-jest-nami.read

  314. Tanaka
    5 maja o godz. 11:03

    Mi sie widzi, ze bez cyca, to nie da rady Polak byc dalej Polakiem, bo wraz z usunieciem cyca znika Matka Polka. A jak sobie Polak bez Mamusi poradzi?

  315. Tanaka
    5 maja o godz. 10:25
    Mój komentarz
    Zgadzam się z Twoją analiza wstępniaka. Rozrzut znaczeń, splot wątków, trudno nadążyć oraz pretensje do nauki, że jest jakoby powszechnie postrzegana poprzez wiarę, itd.
    Pzdr, TJ

  316. lonefather
    5 maja o godz. 11:16

    Blogoslawionego cyca w przypadku niektorych…

  317. Kostka
    5 maja o godz. 11:18

    A dojnego cyca tez znikamy? Znaczy sie blogoslawine dojne cyce tez maja zniknac?

    Jak one znikna, to juz sobie Polak nijak nie poradzi.

  318. lonefather
    5 maja o godz. 11:21

    I tak juz przeciez niektorzy wieszcza totalna zaglade wywolana przez: *chciwe korporacje, wrednych bankierow (z szemrana przynaleznoscia etniczna), niekompetentnych szefow, masonow, zalew niechrzescijanskich wartosci, gender, imigrantow (z szemrana przynaleznoscia etniczna), niemieckie czasopisma i ogolna sromote i gomore (niepotrzebne skresllic albo dodac ulubione dodatkowe pozycje). 😉

    Wiec co tam odstawienie od cyca. Nie czas o cycach kiedy las plonie

  319. Gdy katolik w Polskie kica
    nie w głowie mu Kryci cyc.
    Jeno święta mu dziewica
    świeci licem wśród oślic.

  320. Ależ wy jesteście wulgarni. Jakie cyce ?! To błogoslawione łono wydało d.pę Dody, a błogosławione piersi (a nie cyce) tę d.pe Dody wykarmiły.
    Marszalek Kuchciński wpatrywał się zbyt dugo w biust(podkreślam biust) Krysi Pawłowicz. Ta się w koncu wkurzyla i tak ja to w jej zwyczaju walnęła:Chcesz w mordę ? Zdezorientowny marszałek wyjąkał : Tak, pani poseł, jeden w mordę a drugi do ręki

  321. Kostka
    5 maja o godz. 11:15
    Tanaka
    5 maja o godz. 11:03
    To dorzuce jeszcze w temacie polskosci stary artykul nieodzalowanego redaktora Pietrasika, ktory przypomniala ostatnio Polityka – wciaz szokujaco aktualny mimo iz pisany w 2011 (bo tak za mna chodzi od kiedy przeczytalam:

    Mój komentarz
    Bardzo dobra analiza polskości i jej odbić w wyobraźni twórców.
    Artykuły takie będą aktualne jeszcze przez lata, bowiem mit polskości niepodważalnej, niewinnej, ofiarnej, itd., jest częścią naszego kodu społeczno-kulturowego, a kod ten nie zmienia się na zawołanie, pod wpływem apelu, czy zarządzenia, chyba, że nosiciel mitu wyjedzie i będzie funkcjonował w innym otoczeniu.
    Mit (składnik kodu społeczno-kulturowego) w społeczeństwie ewoluuje bardzo wolno, zbyt wolno jak na nasze oczekiwania. Na to są potrzebna lata. Najważniejsza jest edukacja, lata działania dobrej edukacji oraz lata dobrych przykładów w polityce.
    Pzdr, TJ

  322. anumlik
    5 maja o godz. 11:34
    Dobry wierszyk,tylko trzeba akcentowć z francuska na ostatnią sylabę oślic

  323. W dyskusji, czy z cycem, czy bez cyca, nie powinno zabraknac glosu eksperckiego z Francji, przybranej ojczyzny Lewego. Choc zalinkowany material to ponad 10 minut, wystarczy 10 pierwszych sekund, zeby docenic wage problemu.

    10 pierwszych sekund:

    https://www.youtube.com/watch?v=drk7eggboJw

  324. Powyzszego linka wrzucilem z obawy, ze jak na temat wskoczylismy, to sie z uwagi na temat, mozemy tak zapetlic, jak na zalinkowanym filmiku sie stalo…

  325. @Lewy

    Pieśń o błogosławionym cycu

    Wstawili ją do kaplicy
    (za błogosławiony cyc),
    a ta, wzorem anielicy,
    zrobiła pod sufit – hyc.
    Gdy, oczęta przecierając,
    szukać chcesz ją śród orlic,
    uważaj, ona maj mając,
    szydłem zacznie cię szydlić.
    CHÓR:
    Podskoczyła do pułapu
    i cyckami – chlapu, chlapu
    !

    Dobra jest ta trzecia kawa 😀

  326. @Tanaka
    5 maja o godz. 10:25

    Napisałeś: Nauka zaś weryfikuje docenta Kowalskiego.
    Nauka to przecież właśnie docent Kowalski, a nie jakieś byt wyższy. Im więcej w nauce docentów K., tym mniejsza szansa na sensowne weryfikacje, tym więcej „obrazy uczuć religijnych” bez definiowania tychże. Powszechne wejście tytułów m.in. naukowych do przestrzeni publicznej spowodowało łatwość autorytetyzowania dowolnych „prawd”. Wychowanie w cieniu autorytetów, to budowanie hierarchii na bazie poniżania – ja jestem docent/prałat/kierownik, więc mam rację. Rydzykowi dano tytuł doktora i „nauka” nie zaprotestowała. Akurat w Polsce wiara religijna wkracza szeroko do nauki (np. Heller, Chazan) i dowolnie zmienia powszechnie uznane twierdzenia. To też jest popularyzowanie nauki, czyli prezentowanie „prawd” do uwierzenia.
    Czyli: Chodzi mi o trend tytułomanii bez pokrycia. Oczywiście był on zawsze ale jakoś tak marzyłem, że w miarę zdobywania wiedzy ludzkość stanie się bardziej racjonalna. Ale cóż, instynkty są ciągle jeszcze znacznie silniejsze.
    Poza tym, wiedza (jak i wiara) hamuje kreatywność. Im dłużej uczymy kogoś, tym mniejsza szansa na samodzielnego pracownika. Ci bardziej kreatywni przerywają naukę i robią swoje, zaś błyskotliwe kariery uczelniane rzadko owocują czymś istotnym.

  327. Qba, 5 maja o godz. 11:56

    „Im dłużej uczymy kogoś, tym mniejsza szansa na samodzielnego pracownika. Ci bardziej kreatywni przerywają naukę i robią swoje, zaś błyskotliwe kariery uczelniane rzadko owocują czymś istotnym.”

    Na szczescie, jest to tylko twoje uogolnienie.

  328. @Qba, z godz. 11:56
    Im dłużej uczymy kogoś, tym mniejsza szansa na samodzielnego pracownika. Ci bardziej kreatywni przerywają naukę i robią swoje, zaś błyskotliwe kariery uczelniane rzadko owocują czymś istotnym.
    Czyżby kompleks niespełnionego naukowca przez Ciebie przemówił? Znam naukowców, którzy osiągnąwszy wiele w nauce (publikacje książkowe, artykuły, cytowania w liczących się wydawnictwach) zostawali rektorami, a niektórzy to i poza uczelniami również kariery (polityczne i biznesowe) porobili. Jednego takiego kilka dni temu nawet odprowadziłem na cmentarz. Jako dobrze zapowiadający się doktor inżynier „wszedł do samorządu” w roku 1990, został burmistrzem miasteczka, gdzie mieszkał i rządził z dobrym skutkiem dla gminy trzy kadencje. Wrócił na uczelnię (Politechnika Warszawska to niezła polska uczelnia jest) i po kolejnych szczeblach (i publikacjach) doszedł do profesury i szefowania własnym zakładem naukowym. W końcu serducho nie wytrzymało i … 🙁

  329. Gdzie jest Toby? Zaczyna mi brakować tego zgryźliwego kota.

  330. 10, 9, 8 …., 3, 2, 1… Pojechali!

    Oto cytat z kilku paragrafow….

    Art. 1 Udowodniona w postępowaniu sądowym zdrada małżeńska pociąga za sobą postawienie parlamentarzysty przed Trybunałem Stanu i dożywotnie wykluczenie go z Izb Parlamentu.

    Art. 2 Przed zaprzysiężeniem na posła/senatora osoba zobowiązana jest do upublicznienia pisemnej zgody współmałżonka do pełnienia mandatu.

    Art. 3 Prawo zaprzysiężenia na posła/senatora przysługuje jedynie osobom pozostającym w związku małżeńskim. Osoby stanu wolnego są tego prawa pozbawione.

    Art. 4 Poseł/senator kandydując do Sejmu/Senatu podpisuje deklarację, w której zobowiązuje się do zrzeczenia się mandatu w przypadku transgresji zasad wierności małżeńskiej.

    Art. 5 Posłowie i senatorowie RP są w swojej postawie moralnej nieskazitelni, dbając w szczególności o swój wizerunek jako mężów i ojców, i dopiero potem jako posłów i senatorów. Taka nieskazitelność zapewni wzór do naśladowania dla całego Narodu.

    Co to takiego?

    To jest odlot…

    Odleciana, to poslanka PiS, rozwodka… A cytat, to jest z jej projektu ustawki o moralnosci poselskiej….

    Wiecej tutaj:

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1703562,1,rzeczywistosc-jest-zawsze-smieszniejsza-niz-wyobraznia.read

    Tragikomedia tej nieszczesnej, ktorej sie na um rozwod rzucil jest smieszna i cytowana wypocina to komedia. Tragedia jest, ze ta Pani jest w Sejmie i jest czlonkinia? czlonkiem? czlonem? bandy komediantow, co sie do wladzy dorwala i nam wszystkim zycie urzadza.

    Niby smieszne, ale straszne. Po prostu straszne!

  331. Qba
    5 maja o godz. 11:56

    Tego faceta, sprzed jakichś 250 lat, na pewno znasz – Davida Hume’a.
    Mniej więcej wtedy rzekł: rozum jest niewolnikiem uczuć.
    Współczesne nauki badające zarówno człowieka jak i zwierzęta, zwłaszcza te bliskie genelealogicznie, a więc człowiekowate, ale i psy, wieloryby oraz białe myszki i ptaki, a nawet ośmiornice – to stanowisko Hume’a coraz ściślej potwierdzają.

    Owsem, postęp rozumu zachodzi, ale nierówno i bardzo powoli. Samo istnienie nauki tego dowodzi. Jest to postęp – pi razy drzwi – podobnej prędkości jak postęp ewolucyjny, choć może nieco szybszy. Ale też tylko chwilami i nie wszędzie po równo.
    Gdyby człowiek miał rozum, nie byłoby żadnej wojny światowej. Tymczasem człowiek rozumny bardzo rozumnie zaprojektował ciągi technologoczne służące przemysłowej eksterminacji tzw. bliźniego swego. Z punktu widzenia techniki i nauki – są to niewątpliwie poważne osiągnięcia rozumu.

    Frans de Waal, którego też możesz znać, mówi tak: owszem, mamy komputery i samoloty, ale nasza psychologiczna natura pozostaje naturą żyjącego w stadzie ssaka naczelnego.
    Czyli zgadza się z Davidem Humem.

    Do zagadnień psycholoicznych dodajmy ich najgłębszą warstwę – psychologię głębi – i mamy człowieka nieusuwalnie inaczej niż w tempie ewoucyjnym, o czym mówiłem wyżej, ssaka z rodziny naczelnych. Ale też może guźca, kangura albo co sobie kto wybierze.

    Znaczy to też, nieuchronnie, że każdy prawidłowy wyznawca dowolnego bozi, bozię wyznaje i ją miłuje nad życie, bo jest kangurem, a nie rozumnym człowiekiem.
    @ Ewa-Joanna może zrobić badania terenowe i niezawodnie rzecz potwierdzi.

    W sprawie docenta Kowalskiego jednak jest tak, że to właśnie nauka weryfkuje docenta Kowalskiego, a nie odwrotnie. Nauka bowien nie należy do nikogo i największy głupek może udowodnić, że Einstein to idiota Sam się stanie Einsteinem, a Einstein głupolem.
    Podkreślę mówię o nauce. Twój przykład to bardziej przykład na religię: docent Kowalski = docent Karol Wojtyła.
    I mówisz bardziej o stosunkach nadwiślańskich niż uniwersalnych.

  332. Lewy
    5 maja o godz. 12:50

    Toby odjechał. Na kocie.

  333. @lonefather 12:51

    gdyby tak wejść głębiej w to co ta odleciana proponuje (chyba się zagalopowałem z tych wchodzeniem, ale niech już tak zostanie, ryzykując, że zostanę odebrany jak desperat). Popatrz, ilu porąbańców z sejmu i senatu by natychmiast wyleciało. Z naczelnym kurduplem na czele. Gdyby jeszcze ten kodeks etyczny ograniczyła do swojej partii, byłbym za.

  334. Tanaka mnie ubiegł. Ale co mi tam. Docent Kowalski vs. nauka. Docent Kowalski może sobie być akceptowany przez środowisko. Może nawet przez jakiś czas uchodzić z autorytet. Tyle że to będzie stan przejściowy. Jeśli nawet ktoś publikuje głupoty jego autorstwa, to w końcu i tak wylądują na śmietniku. Tak jak to już się zdarzało w historii. I zdarzać się będzie. Bo co by nie powiedzieć, nauka nie wiara, ulega ciągłemu sprawdzaniu, weryfikacji, falsyfikacji. Nawet szkody, wyrządzone przez Kowalskiego, są odwracalne. Natomiast w kwestii tytułomanii. Trochę to sprawa indywidualnego odbioru utytułowanych. I odporności.

  335. Co do tytułomanii…..

    Mieliśmy ciąg plagiatów prac doktorskich, dokonywanych przez niemieckich polityków.
    Kończyło się dymisją.
    Tytuły w cenie kariery?

    Kilka lat temu, któraś z brytyjskich partii, hurtowo sprzedawała tytuły szlacheckie po kilkadziesiąt tysięcy funtów, na fundusz partyjny.

    Jest popyt, jest i podaż…..
    Polska tytułomania nie jest odosobniona.

  336. @wiesiek59

    Czasem jedno zdanie może być kluczowe: „Kończyło się dymisją”. Dosyć symptomatyczne w odniesieniu do polskich realiów. Mam nadzieję, że i u nas będzie.

  337. paradox57 z godz. 13:04

    Slusznie, to znaczy sie zgadzam, ze w pierwszym rzedzie do nich samych trzeba by to zastosowac. Co zreszta jest najwyrazniej ukryta sugestia autorki odlotu. Tyle, ze problem, ktory une tworza, to jest „prawo” z zalozenia projektowane jako przeciwko komus, czy czemus, wymierzone…

    Pominmy bezprawie prawa tak stanowionego, za to skupmy uwage na otoczce propagandowej, ktora nie tylko „kupuja” poparcie ciemnego ludu zemsta na ciemiezycielach dyszacego, ale rowniez dodaja temu co robia, rodzaj maski. I na cokolwiek z PiSowskiej w prawie grzebaniny popatrzymy, to wszystko jest prezentowane i przedstawiane w otoczce nedetej, napuszonej moralnosci i moralizatorstwa, ktore maja uzasadniac i tlumaczyc zmieny w prawie robione…

    I choc robia to wszystko na chama, czy na „rympal”, to z przyczyn wielokrotnie na tym blogu omawianych, wiekszosc ma to w przyslowiowym zadku. Lub „wisi” to wiekszosci, rownie przyslowiowa nacia warzywna.

    Mam w tym miejscu refleksje smutna, ze te olewanie, czy wiszenie nacia, to wynika z powszechnego stosunku do prawa, gdzie pierwsza czynnoscia jakiej dokonuje obywatel, to nie jest rewizja swojego postepowania, ale poszukiwanie furtek, luk, czy innych obejsc, ktore pozwalaja sie od skutkow prawa wymigac.

    Wracajac zas do meritum, to od tak zwanego zawsze otwarcie pisalem, ze choc to co PiS z prawem wyprawia, to bezprawie, to jak juz od wladzy odpadna, to ich i tylko ich trzeba bedzie osadzic i skazywac tym prawem, ktore sami uchwalili !!!

    Choc uwazam te ichnie prawa za bezprawie, to powinnismy zrobic wyjatek wlasnie dla PiS bandy, po to zeby wraz z calym spoleczenstwem przerobic lekcje wychowawcza…

    Jesli tego nie zrobimy, jesli nie przeprowadzimy tej „lekcji wychowawczej”, to sami na siebie, jako spoleczenstwo ukrecimy bat, w postaci tego, ze jak sie PiSowcom upiecze i nie poniosa en mass kary za to co wspolnie robia, to bedzie to jak sygnal dla wszelkiej masci kombinatorow, ze mozna, ze spoleczenstwo nie karze… I natychmiast znajda sie nasladowcy, ktorzy pojda sladem PiSu i prezesa jego.

  338. Jak słysze takie mądrości jak „jest popyt, jest podaż”, to zawsze mnie pociesza to, że ja wymysliłem lepszą myśl nie do obalenia”Człowiek rodzi się zyje i umiera”. Tej głębokiej myli, żadne Wiesiowe głębie nie przeskoczą.

  339. @lonefather

    Z pewnością będę ostatnim, który sprzeciwi się, jeśli ktoś tak zechce zrobić. Powinni sami odczuć na własnej skórze dobrodziejstwo bezprawia, które produkują.

  340. @Lewy 14:10

    Z wyjątkiem tych, którzy nie umierają. Ale to na szczęście tak rzadkie, że pomijalne.

  341. paradox57

    O nie! Co to, to NIE!!!
    To nie o zemste chodzi, zeby sami „doswiadczyli dobrodziejstwa” tego co sprokurowali, tylko o lekcje wychowawcza.

    Wyobrazmy sobie PiSowca sadzonego, ktory na przyklad protestuje przeciwko „rozszerzonej konfiskacie majatku”, tu przypomne, ze wspomniana rozszerzona konfiskata obejmuje nie tylko jego, czy jej majatek, ale rowniez te skladniki majatku, ktore zostaly przekazane blizszej, czy dlaszej rodzinie, lub komus trzeciemu, za cene nie odzwierciedlajaca wartosci rynkowej… No wiec wspomniany PiSowiec, czy PiSowka, protestuja, a na to Sad wyciaga liste glosowan sejmowych, odszukuje jak podsadny/a glosowali i upomina o niestosownosci protestu, bo przeciez Pan/Pani glosowal ZA ta konfiskata rozszerzona !, co odbiera Panu/PAni prawo do protestowania…

    Pewnie sie nie zisci, ale jesli choc w przyblizeniu by sie spelnilo, to wlasnie byloby ta „lekcja wychowawcza” dla spoleczenstwa.

  342. @lonefather

    Dotykasz problemu ogólniejszego. Odpowiedzialności tych, którzy przepychają jakąkolwiek ustawę, za to co przepchnęli. W dodatku, w całej tej masie, jeśli 50 głosuje świadomie, ze znajomością rzeczy, na którą głosuje, moim zdaniem, byłby to niezły wynik.

  343. @Orteq
    5 maja o godz. 12:11
    Oczywiście jest to moje uogólnienie.

    @anumlik
    5 maja o godz. 12:32
    Dziękuję za wyczerpujące poparcie mego stwierdzenia. Twoje przykłady pokazują jedynie prywatne kariery w ramach hierarchii, a ja pisałem o istotnych dokonaniach. Są uczelnie (nie w Polsce), gdzie np. dziekanem musi być rotacyjnie każdy profesor.

    @Tanaka
    5 maja o godz. 13:01
    Z początkiem nie mam problemów, bo są to sprawy dosyć oczywiste – przynajmniej dla mnie. Końcówki natomiast nie pojmuję – wydaje mi się, że przeczysz sobie; twierdzisz, że nauka weryfikuje, a jednocześnie, że każdy głupek może udowodnić…
    Czy mógłbyś napisać, co to jest, według Ciebie, „nauka”? Z góry dziękuję.

  344. paradox57
    5 maja o godz. 15:03

    Ano dotykam. Dlaczego mialbym „nie dotykac”? Wrecz trzeba dotykac, zeby nie trwalo jak jest. Jesli sie chce, zeby sie zaczelo zmieniac, to nie ma „pomyluj, dotykanie sie nalezy.

    Bez dotykania sie nie zacznie zmieniac…

  345. Lewy
    5 maja o godz. 14:10

    Ja też znam coś mądrego, więc się w tym światłym towarzystwie pochwalę żeby nie odstawać, uwaga:
    Słońce, panie, wschodzi na wschodzie i – panie – zachodzi na zachodzie.
    Taka prawda.

    Nasz ulubiony Wiesiek chyba jeszcze nie słyszał o marketingu. Który wmawia ludziom, że potrzebują tego, czego nie potrzebują. A jak zapotrzebują czego nie potrzebują, to na cenę wreszcie wkracza wiesiowa maksyma. I jest dobrze.

  346. Qba
    5 maja o godz. 15:12

    Nie ma żadnej sprzeczności, a jest, właśnie, istota nauki: każdy może: głupek wioskowy, stróż nocny, dziecię przedszkolne a nawet ledwo poczęte – jeśli umie – wykazać autorytetowi i oklaskiwanemu gwiazdorowi nauki, że sam jest głupek wioskowy, a głupek mniemany jest autentycznym Einsteinem.
    Na tym polega siła nauki: każdy może sprawdzać każdego w każdej sprawie i w dowolnym momencie. Nauka nie zna Prawdy, jak prawda okazuje sie nieprawdą, natychmiast ją porzuca i z niej szydzi, by szukać prawdzwej prawdy. I tak dalej, bez końca.

  347. @Kostka 5 maja o godz. 11:15, tejot 5 maja o godz. 11:38

    Rzeczywiście to będzie aktualne jeszcze przez wiele lat. Pietrasik: „Nasz kłopot z oceną przeszłości jest jednak taki, że wciąż jesteśmy niewolnikami odziedziczonego po XIX w. idiomu polskości, opartego na przekonaniu o absolutnej niewinności”
    No a poza tym „ładnie strzelali”, więc jak tu się nie wzruszyć 🙂 Emocje dziecka.

  348. Kamyczek do ogródka – chodzi o dyskusję nad obiektywnością nauki i karierami, które budują autorytet. Przebijanie się nowych faktów do zbiorowej świadomości jest często utrudnione właśnie dlatego, że kariery buduje się na starych. Gdy po raz pierwszy próbowano wykazać, że mózg pozostaje plastyczny przez całe życie, tezę tę wyśmiewali ludzkie, którzy całą karierę zawodową zainwestowali w przekonanie, że mózg człowieka dorosłego się nie zmienia. Tak było kilkadziesiąt lat temu. Całkiem niedawno podobnie było z wykazaniem, że Amerykę zasiedlono 24 tys. lat temu, a nie 10 tys. lat temu, bo na przesłance o 10 tys. lat wiele osób zbudowało dorobek naukowy całego życia.

    Autorytety w nauce nie są wieczne, bo nowe fakty i upór badaczy prędzej czy później podważają autorytet. Z kolei religia oferuje iluzję wieczności i „prawo moralne” rzekomo oparte na „naturze człowieka”, do którego mityczny „stwórca” dostarczył instrukcję obsługi w postaci (a jakże!) niebieskiej książeczki. Ta iluzoryczna niezmienność bywa atrakcyjna dla niektórych, bo w sumie wszyscy lubimy pewny grunt pod nogami. Jednak ani moralność, ani psychika homo sapiens, ani prawo nie są niezmienne. A religie oferują wyznawcom marchewkę w postaci gruszek na wierzbie 😉

  349. @Lewy – cyc to być musi! Eufemizm nie ma tego smaku.

  350. @Tanaka
    5 maja o godz. 15:29

    Rozumiem, że postrzegasz naukę jako rodzaj społecznej gry: Z podiami, medalami, igrzyskami i popularyzacją. I ograniczeniem brzegiem talerza.
    Tłumaczysz to zapewne naturą człowieka i pewnie masz rację. Człowiek, to brzmi tłumnie. A w tłumie trudno o indywidualizm.

  351. @Na marginesie
    5 maja o godz. 15:33

    Ja postrzegam panią profesor Krystynę P. nieco inaczej:
    Smutek samotnych sutek.

  352. @Na marginesie

    Kiedyś, w latach młodości (mojej), powiedział mi mój nauczyciel, że teorie naukowe „odchodzą” nie dlatego, że ktoś opracował nową, lepszą, tylko dlatego, że wymierają zwolennicy tej starej. Co sprawdza czasem się sprawdza. Aczkolwiek to też jest rodzaj mitu. Z drugiej strony, nie ma się co specjalnie dziwić. Prawo zachowania konserwatyzmu obowiązuje. Na szczęście nowe pokolenia zajmujących się nauką nie drepczą w miejscu, tylko popychają. Wbrew „mistrzom” i „autorytetom”.

  353. Qba

    Jak to samotnych? Przecież występują w parze. Chyba.

  354. @Qba 5 maja o godz. 15:50
    Ależ to jest okropnie seksistowskie!!! Podoba mi się 😀

  355. @paradox57 5 maja o godz. 15:54
    😀 😀 😀

  356. @paradox57 5 maja o godz. 15:53
    Cyt! Bo zaraz przyjdzie Wiesiek i napisze coś o banksterach. Wiadomo, granty…

  357. paradox57
    5 maja o godz. 15:54

    A może cztery pary

    yyyy na samą myśl

  358. Z wydarzeń bieżących

    Telewizor doniósł, że Magierowski próbuje odzyskać dziewictwo. Zrezygnował z posady u d.y.

  359. NeferNefer 15:58

    Nawet mi nie pisz o takich. Człowiek niby nawykły do badania różnych. Ale w tym przypadku pewnie nie doszedłbym nawet do etapu wywiadu, nie mówiąc już o dalszych.

  360. @namarginesko
    Zarzucano mi wielokrotnie, że jestem niekulturalny, więc wole dmuchać na zimne i zamiast cycków mówic o biuście pani Krysi.
    Aha, a co do prawdziwej nauki, nie tej co to udaje: kryterium jest jak w sporcie, np. w boksie; oberwiesz w szczekę, leżysz i żadne protesty ci nie pomogą, bo leżysz. Nawet w szachach to obowiązuje, chyba że jeden szachista zrzuci szachownice na podłogę i zaproponuje boks. Ale własnie w tych niby naukowych kręgach panuje wyższa kultura, gdzie oni nie leja się po pyskach argumentami, tylko jeden docent delikatnie piórkiem „uderzy” drugiego szanownego kolegę docenta w jakimś regionalnym czasopismie naukawym, a ten drugi mu również adekwatnie, kulturalnie odda cios. Zresztą nawet na naszym blogu, gdyby argumenty słowne miały przełożenie na argumenty siłowe to paru by tu leżało na deskach. A ponieważ oni leżą tylko wirtualnie, to oni nie maja pojęcie o tym, że leżą, ponieważ w przestrzeni wirtualnej nie jest jasne gdzie jest pion, a gdzie poziom. Więc im sie wydaje, że dalej stoją. Nasz poczciwy dezerter to w ogóle wisi w jakiejś przedziwnej przestrzeni, jak duch. Ale są i inni mniej spektakularni, ale nie będę wskazywał palcem np. Wiesia, bo to nieładnie pokazywać palcem.

  361. BREAKING NEWS BREAKING NEWS BREAKING NEWS BREAKING NEWS

    „Okret PiS” tonie !!! Znaczy zaczal tonac …

    Oto zaobserwowano ucieczke pierwszego szczura… Wiecej w zalaczonym linku:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21768717,wpolityce-pl-marek-magierowski-odszedl-ze-stanowiska-rzecznika.html#MT2

  362. paradox57
    5 maja o godz. 16:05

    Ale prawda jak adekwatnie :/ tylko ten mental image…

    A Magierowski, matka przełożona…wielokrotnie. Trochę szkoda gościa, kiwam z politowaniem głową nad łapczywością prestiżu stanowiska vs finalnie utratą twarzy.

  363. @paradox57
    5 maja o godz. 15:54

    Przecom użył liczby mnogiej!

  364. Qba 16:34

    A czy ja mówię, że nie? Taka samotna para w tłumie? Czego? Już wiem, nie tyle w tłumie, co w zalewie.

  365. NeferNefer
    5 maja o godz. 16:19

    O matko przerażona…wielokrotnie !!!!

    Przepiekne ! Cudne ! Wspaniale !

  366. Lewy
    5 maja o godz. 16:06

    Kulturalny nie mówi nawet o biuście, ale o przewagach umysłu panny Krysi nad wagą gęby boksera pod nazwą Anna Grodzka.

  367. lonefather
    5 maja o godz. 16:12

    Tak jest; w związku ze zwianiem z rooty tego co mówił za Dudę Andrzeja, żeby on w ogóle co mówił, nastąpiło pogłębienie chaosu, co skutkuje dalszym wypłyceniem tego co w ogóle powie Duda.
    Wypłycenie u onego ma taki przebieg jak Wisła w suche lato w mieście stołecznym: wody trzeba dolewać, żeby było chociaż błotko.
    Ale ma to zaletę: można wydłubać lufę armatnią z XVII wieku.
    Z tzw. urzędu też coś tam można wydłubać.

  368. Qba
    5 maja o godz. 15:49

    Mówię o zasadzie nauki.
    A gry i harce zuchów naukowych i paranaukowych owszem, nieustannie się odbywają.

  369. @Qba, 4.5, 15.31,
    Zartuje pan? Mielismy juz system, w ktorym profesor zarabial mniej niz taksowkarz i lekarz tyle samo co pielegniarka. znakomita wiekszosc Polakow(w tym i taksowkarze, pielegniarki, lekarze etc.) ten system wyslali tam gdzie jego miejsce–to jest na smietnik historii. Natura ludzka jest taka, ze (poza masochistami) wolimy byc na „gorze” a nie na „dole”. Zostala tak uksztaltowana przez ewolucje, a dla wierzacych „bo Bog tak chcial”. Hierarchia nie jest perwersja. jej patologiczne odmiany sa perwesja! Komunizm moze jeszcze powrocic, jesli ludzie pozwola na to, by dalej rzadzil PiS. I pan jako redaktor bedzie zarabial mniej niz niz czlowiek, ktory nie umie ani ani pisac ani czyttac. Jestesmy wszyscy ludzmi, i tylko w tym sensie jestesmy rowni. A przede wszystkim, jestesmy rowni wobec prawa! Reszta jest normalnym zyciem. Nie-komunistycznym.

  370. @NeferNefer, z godz. 15:58

    Cycki Krychy
    jak u mychy:
    Nie do wiary,
    cztery pary.
    Maglownica
    jak mównica:
    wkręcisz jeden,
    jeszcze siedem
    pozostaje;
    wszystko łaje!

  371. Szanowni!
    To może coś o kobietach bardziej na serio? Serwuje Jagoda. Smacznego!
    JK

  372. @Szymonowicz 5 maja o godz. 17:19

    „Bo każdy Polak ma pod zlewem śmietnik, a w ubikacji szczotkę ma
    Tutaj magister poleruje kwietnik, a bezrobotny Mercedesem gna.”
    Bardzo dobry tekst „Łydki grubasa”. Nagranie – straszny łomot, więc nie wrzucam.

  373. @Orteq 5 maja o godz. 6:23

    Ta rozmowa jest tak świetna i prawdziwa, że aż podejrzewam że ją częściowo wymyśliłeś.
    A że bez Biedronki nie rozbieriosz… Prawo natury 🙂

  374. @Na marginesie,17.34,

    Niestety nie zrozumialem pana wpisu. Czy na pewno odnosi sie do mojego? Jesli tak, to niech pan napisze. Ale bez lomotow, sprzataczek i szczotek. Sprawy Polsce maja sie zle! Na zabawy semantyczno-ironiczne nie ma juz czasu. Teraz decyduje sie to czy Polska bedzie demokracja, czy katolicko-narodowa dyktatura. I to takze, zalezy od nas–na tym blogu. Zalezy nam na tym?

  375. @Szymonowicz 5 maja o godz. 20:15

    Ja jestem pani, jeśli już. Chodzi o „system w którym profesor zarabiał mniej niż taksówkarz”; do tego dorzuciłam muzyczną ilustrację o magistrze i bezrobotnym. Bo absurdy systemu zapewne istnieją nadal. Naturalnie koronnym absurdem katolandu są rządy spisionych, ale w ramach tego forum ich raczej nie obalimy. Blog jest od gadania, taka uroda bloga. A zabawy semantyczno-ironiczne są w porządku.

  376. @Na marginesie 5.5, 20.15,

    Przepraszam za pomylenie plci. Jestem przeciwnikiem tak samo katolandu, jak i ateolandu. Teksty, ktore uwazam za glupie, albo krytykuje albo „olewam”. „Banicje” kogokolwiek z blogu uwazam za idiotyzm i ostry totalitaryzm. on jest neistety nie tylko w kosciele i w PiS. Tu tez.