Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

20.03.2017
poniedziałek

Czy da się latać z połamanymi skrzydłami?

20 marca 2017, poniedziałek,

Miotamy się w Polsce pomiędzy prawdziwkowym samozachwytem a gombrowiczowskim samobiczowaniem. Między wyjątkowością a nikczemnością. Sprzeczając się ostro o to, czyja słuszność słuszniejsza. Na tę chwilę, która może się baaardzo przedłużyć, rządzą ci pierwsi. I tym bardziej się samozachwycają. Ci drudzy pocieszają się czarnym humorem, humorem beznadziei. I tym ostrzej biczują siebie i bliźnich swoich. Recytując mantrę: Polacy zawsze byli nieżyczliwi, zawistni, zarozumiali i świętojebliwi.

Tymczasem świat dookolny chwieje się w posadach, Unijny pociąg gwiżdże na odjazd. Prawdzików to ani ziębi, ani grzeje. Ich chata skraja. A może nawet grzeje, nie będą obcy nam germanić. W szeregach biczowników popłoch. No bo, trzeba by się jakoś poderwać do lotu. Tylko jak? Przecież z nas tacy nikczemnicy.

I tak tkwimy w okopach, budując coraz wyższe mury obronne.

*

Gregory Bateson (1904–80), brytyjski antropolog kulturowy, badając schizofrenię dziecięcą stworzył koncepcję podwójnego wiązania jako czynnika schizofrenogennego. Podwójne wiązanie (także blokada) to termin opisujący sytuację otrzymywania sprzecznych komunikatów od ważnej osoby. Na przykład matka daje synowi koszulę białą i czarną. Gdy ten zakłada czarną jest niezadowolona, że nie założył białej, gdy zakłada białą jest niezadowolona, że nie założył czarnej. Często podwójne wiązanie pojawia się w odniesieniu do zbliżania/separacji dziecka – matka nie potrafi znieść zarówno indywiduacji dziecka, jak i jego symbiotycznych skłonności. Mamy wtedy do czynienia z klasycznym przyciąganiem i odpychaniem. Brakiem spójności przekazu.

Bateson zakładał, że podwójne wiązanie jest częstym rodzajem komunikacji w rodzinach, w których obecna jest schizofrenia. W umyśle dziecka powstaje chaos wywołany przez sprzeczność komunikatów. Badania nie potwierdziły tej hipotezy. Na razie nie potwierdziły. Należy pamiętać, że wiele hipotez czekało całe dziesięciolecia na ich potwierdzenie. Ciemna materia czekała blisko sto lat.

*

Zanim uczeni dogadają się co do słuszności teorii blokady jako czynnika schizofrenogennego, warto zastanowić się nad rolą sprzecznych komunikatów w życiu codziennym. Stawiają nas one w niekomfortowej sytuacji osiołka, któremu w żłoby dano. Jak wiemy z wierszyka, osiołek padł. Mimo że w obu żłobach miał pożywne, pewnie ekologiczne, przysmaki. O ile trudniej wybierać pomiędzy miodem a dziegciem! Zwłaszcza biczownikom. Prawdziwki nie mają z tym problemów.

Biczownicy chcieliby ulecieć wysoko, niczym orły, co to nie polezą w gówna. Chcieliby. Ale walą po skrzydłach biczami narodowych przewin i wad. Tych, co to zawsze i najbardziej. Nie dadzą sobie wytrącić bicza pierdołami w stylu, że nie zawsze i nie wszystko. Że coś się jednak udawało, że w czymś, czasem bywaliśmy dobrzy. Im to nie wystarcza, że trochę. Oni mierzą w całą pulę doskonałości. Wszystko albo nic. Jak neurony. Kreują binarny obraz rzeczywistości. Wirtualnej rzeczywistości.

Waląc nieustannie po skrzydłach można je co najwyżej połamać. Czy da się latać z połamanymi skrzydłami? Czy naprawdę nie potrafimy sobie odpuścić wyjątkowości. Jak nie we wspaniałości, to chociażby w nikczemności?

*

Różne kraje, jako że się składają z ludzi, a nie z aniołów, mają na swoim kącie swój własny rachunek porażek, win i zaniechań. A jednak potrafią oderwać się od ich nieustannej kontemplacji i skorzystać z zasobów. Z tego, co potrafią robić dobrze. Choćby to tylko była mrówka.

Czeka was, czeka was,
Historyjka taka czeka was, jak trzeba,
No a morał ma, że ajajaj,
Jak to raz, jak to raz,
Jak to dwaj artyści szli do nieba,
Jak to do nieba artyści szli dwaj.

Jeden – as-, jeden – as-,
Jeden – ascetyczny koryfeusz,
Jeden – szekspirowski wielki tuz,
Jeden – as i koryfeusz,
No a drugi – szarak i chudeusz,
Co w „Makbecie” halabardę niósł.
Jeden – as i koryfeusz,
No a drugi – szarak i chudeusz,
Co w „Makbecie” halabardę niósł.

Dodajmy tu, że szarak ów,
Co w życiu swym na scenie wyrzekł siedem słów,
Jedną konkretną umiejętność miał:
Potrafił zrobić mrówkę – i…
Kolegom w krąg płynęły łzy,
Za kulisami z mrówki każdy w głos się śmiał,
Każdy, każdy z mrówki w głos się śmiał!

Dobry Bóg, dobry Bóg,
Gdy naszego tuza ujrzy, tak zawoła:
„Ach, szanowny pan, nie może być!
Czekaj pan, czekaj pan,
Erudytę mam ja tu Anioła,
Ty sobie, złotko, na spacer z nim idź!

No a ty, no a ty,
Ty mi zaraz, bracie, mrówkę zrobisz!” –
Wołał Pan i śmiał się ile sił.
„Ach, nie będę już markotny,
Mój artysto, dzięki stokrotne!” –
Wołał Pan i głośno brawo bił.
„Ach, nie będę już markotny,
Mój artysto, dzięki stokrotne!” –
Wołał Pan i głośno brawo bił.

Artysto, oto morał jest:
Artysto, nad swym losem nigdy nie roń łez.
Głowa do góry, smutki odgoń precz!
I zapamiętaj sobie, że:
Gdy umiesz coś – docenią cię,
A kto i kiedy – to już całkiem inna rzecz…
To już jest zupełnie inna rzecz!

(Wojciech Młynarski)

https://www.youtube.com/watch?v=_uDXrkay9y0

Mohikanin przedostatni

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 252

Dodaj komentarz »
  1. Mohikanin, nie wiem jak inni, ale ja nie załapałem o co chodzi w hipotezie podwójnego wiązania i dlaczego jak dotychczas nie została potwierdzona.

    Jak się ma hipoteza podwójnego wiązania do wad narodowych? Nazywam je tak, chociaż te wady, to bardziej kod społeczno-kulturowy, geny kulturowe niż geny biologiczne.
    Pzdr, TJ

  2. O rany, wykrakałem bezwiednie!

    Po przeczytaniu, wydaje mi się, że tekst oryginalny.
    Pozdrawiam Autora.
    PS
    Większość nas na tym blogu, uważa KaKa za korporację biznesową, która w walce o kasę w całej historii mordowała tysiące przeciwników, często nie biznesowych a tylko/zaledwie ideowych.
    Ja, używając skrótu KaKa, unikam pisania „kościół”.

  3. „Mamy do czynienia z brakiem… spójności przekazu”?
    To cytat z tego felietonu. Ale pasuje jak ulał.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wojciech Młynarski nie żyje i teraz można nim jak szablą. Najpierw kukułka wrzuciła wiersz o wronach, teraz indianin o mrówkach. Wiersze dobre, jak to u Młynarskiego, ale w jakim celu i jaki to ma związek z podwójnym wiązaniem.
    Jak mnie najdzie wena i zaproponuję panu Jackowi jakiegoś wstępniaka, to też go sobie ubogacę Herbertem, Osiecką albo, a co tam będę sobie odmawiał, samym Szekspirem. Skropiłbym nawet wodą Chanel 5, jakby się dało.

  6. @Lewy 20 marca o godz. 16:48
    🙂 🙂 🙂

  7. @tejot, (20 marca o godz. 16:17)
    w hipotezie podwójnego wiązania chodzi o podwójny sprzeczny, schizofreniczny przekaz. Na przykład, matka mówi do dziecka: kocham cię, odpychając je równocześnie od siebie z wyrazem obrzydzenia na twarzy.
    Dziecko nie ma pojęcia co robić. Jest zagubione, rozdarte. Im więcej takich przekazów, tym większe prawdopodobieństwo poważnych zaburzeń.
    Jak to się ma do wad narodowych?
    Tak, jak w życiu jednostek, tak w życiu narodów nie jest możliwe przetrwanie bez tak zwanych zasobów. Czyli tego, w czym jesteśmy dobrzy.
    W tej chwili znajdujemy się w poważnej cywilizacyjnej zapaści. Powinniśmy, chcemy z niej wyjść. Żeby to było możliwe potrzebujemy zasobów, punktu oparcia. Odwołania się do tego, co robimy dobrze, co się nam udaje.
    Nie oznacza to udawania, że nie mamy wad. Że jesteśmy doskonali.
    Podwójne wiązanie, jakie sobie sami fundujemy, polega na tym, że z jednej strony narzekamy na to, co mamy, z drugiej strony uważamy się za nic nie wartych.
    Wmawiając sobie, że nie jesteśmy nic warci, odmawiamy sobie prawa do zmiany sytuacji. Schizofrenia, która jest na rękę rządzącym.

  8. Nawiązujac do połamanych skrzydeł.
    Zapytano kiedyś Wyspiańskiego, co sądzi o Asnyku.Ten się chwile zamyślił i powiedział: Wygląda jak orzeł, ma dziób, ogon, skrzydła,ale nie poleci.

  9. @Lewy
    Cześć.
    Ale tak poklepujesz ‘mohikanina’ po ramieniu, może po ojcowsku poklepujesz, ale przecież tego nie lubisz i tępiłeś takie postawy na blogu latami.

    ‘anumlik’ napisał króciutko z pozycji redaktora, ostrzeżenie dla ‘mohikanina’.
    Dodam, że w Listach, każda technika c&p zostanie szybko zauważona.

    Nie mówiąc o trollowatych technikach, polegających na zmianie nicku.

  10. Ale co wynika z tej piosenki Młynarskiego?
    Jakiś morał? Bo moim zdaniem Mlynarski robi sobie yaya. Z morału również.
    A przedostatni, cytując, traktuje ten „morał” poważnie.

  11. Po co tak pokrętnie. Jeśli już bierzesz Młynarskiego na warsztat to wystarczy „Róbmy swoje” z „połamanymi” czy też całymi skrzydłami. Wsio rawno.

  12. @stasieku, (20 marca o godz. 16:40)

    Większość nas na tym blogu, uważa KaKa za korporację biznesową, która w walce o kasę w całej historii mordowała tysiące przeciwników, często nie biznesowych a tylko/zaledwie ideowych.

    Bo to jest korporacja biznesowa o strukturze mafijnej.
    Manipuluje poczuciem winy i poczuciem mniejszej wartości. Wmawiając sobie, że nic nie jesteśmy warci, tańczymy tak, jak nam zagrają.

  13. @Na marginesie, (20 marca o godz. 16:57)

    Ale co wynika z tej piosenki Młynarskiego?

    To, że najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego, małego kroku. I żeby zbudować wielką budowlę, trzeba najpierw postawić jedną, małą cegłę. Ważne, żeby to robić dobrze.

  14. @Witold, (20 marca o godz. 16:58)

    Jeśli już bierzesz Młynarskiego na warsztat to wystarczy „Róbmy swoje”

    Skoro masz taki pomysł, to po prostu go zrealizuj. Zrób swoje 😉

  15. @mohikanin przedostatni 20 marca o godz. 17:07

    „Postaw cegłę”? A może „kup pan cegłę”?
    Szkopuł w tym, że nadal nie widzę związku.
    Zwłaszcza z piosenką Młynarskiego.

  16. @Lewy

    Ja w kwestii formalnej. Chanel 19 jest o wiele lepsze.

  17. @anumlik, (20 marca o godz. 14:47)

    Przykro mi, ale różnimy w sposobie odbioru. Ty najwyraźniej utożsamiasz „bełkot” z językiem hermetycznym. Tymczasem według słownika PWN bełkot to:

    1. pot. «niezrozumiała, niewyraźna mowa; też: nieartykułowane dźwięki»
    2. pot. «pozbawiony sensu, niezrozumiały tekst lub zawiła wypowiedź»
    3. zob. bulgot w zn. 2.

    Językiem hermetycznym posługują się muzycy, chemicy, informatycy, etc.. Można przy jego użyciu wypowiadać się sensownie i bezsensownie. W tym drugim przypadku mamy do czynienia z bełkotem. To, że nie rozumiem jakiegoś tekstu z zakresu genetyki, napisanego językiem hermetycznym, nie oznacza wcale, że jest on pozbawiony sensu. To mnie brakuje kompetencji merytorycznych do jego zrozumienia.
    O użyciu języka hermetycznego czy popularnego decyduje adresat tekstu. Jeżeli adresujemy go do profesjonalistów, wtedy hermetyczny. Do szerokiej publiczności, potoczny.

  18. @konstancjap, (20 marca o godz. 15:26)

    chcialam zaznczyc, ze mowimy o TU i TERAZ, nie o przeszlosci.

    Wobec tego zaszła pomyłka. Moje wpisy były kontynuacją odpowiedzi na zawsze byliśmy…

    Uważam, że nie mamy moralnego prawa unieważniać zasług tych, którzy byli przed nami.
    Marzec ’68 mam wygarbowany na plecach.

  19. @Na marginesie, (20 marca o godz. 17:14)

    „zawsze są dwa wyjścia” 😉

  20. Leon Pasternak „Albo – albo”

    W mojej ojczyźnie
    Nigdy normalnie
    Albo wstydliwie,
    Albo nachalnie,
    Albo jest zdrajca,
    albo jest bożek,
    albo jest odwilż
    albo przymrozek,
    albo jest klęska,
    albo powstanie,
    albo do piwnic,
    albo na szaniec,
    albo entuzjazm,
    albo nie wierzym
    albo niech żyje,
    albo precz reżim…..
    albo milczenie,
    albo gadulstwo,
    albo anarchia,
    albo ni stąd, ni zowąd wmordekujstwo.
    W ostatnim „albie” z rytmem fatalnie, w mojej ojczyźnie nigdy normalnie.

    Czy coś się zmieniło od 1958 roku?, aczkolwiek wiersz stanowi o wcześniejszych wydarzeniach w naszej historii. I wszystko wskazuje na to ,że niebezpiecznie zbliżamy się do „ni stąd ,ni zowąd wmordekujstw(a)”.

  21. @mohikanin przedostatni 20 marca o godz. 17:37
    Krzyżyk na drogę.

  22. @NeferNefer, 17:33
    Ja tak żeby kuku do Ciebie, Neferku, dawno się nie czepiałem, więc się przyczepię.
    W Twojej ocenie Chanel 19, zabrakło mi zwrotu „dla mnie”.

    Bo widzisz, ‘Neferku’, ‘stasieku’ stracił węch (zatoki, polipy) i woli Chanel 5.

    Już nie bądź taka ‘rozdwojona’, raz skromna, raz ‘szanelowa’…
    Ukłony

  23. @stasieku
    Napisałem o mohikaninie pod koniec poprzedniego wpisu

  24. Ciotunia Makowiecka – też wrzuciła nowy komentarz TAM.

  25. @mochikanin przedostatni
    Przeczytałem twój wpis drugi raz, po obiedzie własnoręcznie przyrządzonym, więc kiepskim, samotnym i zostawiającym schizofreniczne myśli: „umarłem, czy jeszcze żyję?”

    Z całą sympatią zadaję pytanie retoryczne: czy przypadkiem nie przynudzasz?
    Drugie pytanie, z ciekawości: co znaczy „Marzec ’68 mam wygarbowany na plecach”?
    Nara

  26. @Nefciu
    My tu poważnie o problemach domknięcia,podwójnego wiązania, a Ty wyskakujesz Chanel 19. Kiedy Mademoiselle Coco Chanel wylansowała perfume Chanel, to to była Chanel 5 i wiele razy taką piątkę widziałem w telewizorze.Jeśli masz w swoim buduarze jakąś Chanel 19, to na pewno jest chińska podróbka.
    Przykro mi.

  27. Prosze o wyrozumialosc dla ordynarnosci, ale inaczej sie nie da w przypadku „wiazania podwojnego”, ktore zacytuje.

    Cytat: „Wypierdalaj kochanie !„.

    I po co o koszulach rozprawiac? Moze ta „czarna”, to tez biala, tylko nigdy nie prana?

    Przeczytalem. Moze i nie jestem zbyt bystry, ale podobaja mi sie cytowania. „Mlynarski” to sam smak.
    „Bateson” to chyba nieporozumienie jest, zeby sie powolywac na niepotwierdzona hipoteze, w nadzieji ze za sto lat sie potwierdzi.
    „Mantra”…

    Ale, za cholere nie moge dojsc o co sie rozchodzi. A czy autor umie choc „zrobic mrowke”? Jesli umie, to juz bije brawo, bo jak rozumiem to sie rozchodzi o to, zeby cos umiec zrobic. Noto musze powiedziec wprost, ze w tej chwili doswiadczamy w pelni niewatpliwego talentu jednego gnoma, w rozwalania, niszczeniu, zochydzaniu, ponizaniu, i.t.d.

    Umie?
    Umie!
    I nie tylko umie!
    W dodatku realizuje!
    I to jak realizuje! Az niemilo popatrzec…

    Tak wiec sie zastanawiam, czy dzisiejszy tekst wstepny, to jest pochwala tego gnoma, ze umie, czy nagana dla tych co nie umieja?

  28. @Na marginesie, 16:21
    Przyjmuję Twoją ocenę ‘mochikanina’, sam napisałem w swojej bazie, przy jego nicku: (w paz 2016!) „upierdliwy weryfikator” (wybacz ‘mochikaninie’ serdeczną szczerość).

    Jednak Redaktor ‘mochikanina’ dostrzegł, więc go w jakimś sensie uszlachetnił.
    Boję się, że to ‘szlachectwo’ nie pozwoli mochikaninowi zachować proporcji, rozgada się i zanudzi nas, jak mówi Tanaka, „do imentu”.

    Do zobaczenia 10 kwietnia pod pałacem!

  29. Zeby nie wyszlo, ze tylko marudze, ja tez zacytuje napis na jednym z posiadanych T-shirtow:

    The Universe is made of protons, neutrons, electrons & morons.

  30. @mohikanin przedostatni
    ważne też, żeby nie skończyć jak Ikar na obrazie Bruegla Starszego pośród „ciemnego ludu” 🙂

    Młynarski, Osiecka, Kofta, Przybora. Jakie szczęście, że oni byli jednak za komuny. W tamtym okresie wydawało to się normalne. Dopiero teraz, kiedy człowiek ciś w życiu widział i przeczytał wie, że to byli geniusze.

  31. @Lewy, 18:02
    Oczywiście przeczytałem! Zawsze czytam przez jakiś czas posty pod poprzednim wpisem.
    Muszę Cię protekcjonalnie pochwalić, ale Twoje teksty są tak zgrabne, dowcipne, że poprawiają mi zmasakrowany przednówkiem i prezesem humor.

    Kiedy oddajesz się ‘rozdwojeniu” z p. sędzią w stanie spoczynku zawodowego, potem długo odpoczywasz i nie mogę Cię odszukać na blogu, cierpię.

    Już wiosna, więc aby do 1 listopada!

  32. @stasieku 20 marca o godz. 18:23

    Będę obecna duchem, bo niestety na innym kontynencie.
    A po której stronie barierki – wiadomo. Raczej nie tam, gdzie pojawi się… drabinka.

    P.S. Niczego nie przyjmuj na wiarę. Zwłaszcza ode mnie 😉

  33. @stasieku, (20 marca o godz. 18:10)

    o marzec ’68 pytała mnie @Konstancja.
    Kreślę się z szacunkiem
    mohikanin przedostatni, „c” zastawiłem w lombardzie 😉

  34. @mohikaninie
    Myślę, że anumlik zna pierwotne znaczenie słowa „bełkot”, więc nie musisz mu tłumaczyc ze bełkot to np. jak ktoś wypije za dużo bimbru i kiedy chce potem mowić, to mu wychodzi bełkot. Tu masz absolutna rację. Ale jak wiesz istnieją w języku derywaty, słowa które nabierają innego niz pierwotne znaczenie.Np.słowo „palant”pierwotnie oznacza już taką trochę zapomnianą dyscypline sportową, ale od tej dyscypliny wywodzi sie słowo na okreslenie osobnika nierozgarnietego, gamonia itp.
    Podobnie stało sie ze slowem „bełkot”, oderwalo sie ono od smakosza bimbru i przeniosło sie do pewnych środowisk akademickich,gdzie oznacza ono niezrozumiały sposób mówienia, który podobnie jak sposób mówienia po wypiciu bimbru, staje sie niezrozumiały, czyli jak to Ty nazywasz z niebywałym podziwem, językiem hermetycznym.
    Są dwa rodzaje naukowców:1. Tacy co o rzeczach trudnych potrafią mówić jasno(Takim byl np. Leszek Kołakowski.) 2. Tacy co o rzeczach łatwych „potrafią” mówić w sposób trudny, hermetyczny. I takich uczonych mamy na kopy.Miedzy innymi ta trójka uczonych piszących o domknięciu poznawczym, ta przez Ciebie podziwiana za hermetyczność.
    I nie odwołuj sie to trudnego języka, rzeczywiście hermetycznego fizyków, matematykow, topologów,genetykow, czu teminów inżynierskich.Tam rzeczywiście trzeba znać specyficzne slownictwo.
    Dam ci przykład z autopsji.Poproszono mnie, abym przetłumaczyl z francuskiego na polski instrukcję maszyny do produkcji palet.Nieopatrzniepodjąłem sie tego zadania. Musiałem z fuchy zrezygnować, bo nie rozumiejąc funkcjonowania maszyny, nie znają specyficzego technicznego słownictwa ani po francusku ani po polsku, byłem w kompletnej mgle. To byl dla mnie język hermetyczny ale nie bełkot.

  35. stasieku
    20 marca o godz. 17:58

    Rozdwojona, rozdwojona:) jak w dowcipie o żabie
    – piękne na lewo, mądre na prawo!
    – no przecież się nie rozdzielę 😉

    Lewy
    20 marca o godz. 18:22

    „W życiu, jedyny” ja wiem że Ty wiesz i się ze mną nie dżaźnij (piszę z uśmiechem rzecz jasna)

    I pozdrowienie szlachetnemu Optymatykowi który sympatycznie i ciekawie pisze

    ***
    kum

  36. @mochikanin przedostatni napisał wieloznacznie i nicnieznacznie o 17:37:
    „zawsze są dwa wyjścia”
    w związku z „cegłą”

    Wtrącę się, że Hitler też widział dwa wyjścia w 1945 roku
    „Jeśli niemiecki naród nie potrafi zwyciężyć, to powinien zginąć.”

    I co znaczy, ten wtręt?
    JAJCO!

  37. @mohikanin przedostatni.
    Przepraszam za „ch”, ale chyba edytor zaprotestował…
    Dawno czytałem Karola Maya.
    Nara, idę wsie katować w TVN. Ciekawe następne sondaże.

  38. Jestem jak stół z powylamywani skrzydłami (po kolejnym sanatoryjnym dniu) i pachne Paloma Picasso.
    Biedny ten Ostatni
    Tak się stara i nic.

  39. mohikanin przedostatni
    20 marca o godz. 16:54
    @tejot, (20 marca o godz. 16:17)
    w hipotezie podwójnego wiązania chodzi o podwójny sprzeczny, schizofreniczny przekaz. Na przykład, matka mówi do dziecka: kocham cię, odpychając je równocześnie od siebie z wyrazem obrzydzenia na twarzy.
    Dziecko nie ma pojęcia co robić. Jest zagubione, rozdarte. Im więcej takich przekazów, tym większe prawdopodobieństwo poważnych zaburzeń.
    Jak to się ma do wad narodowych?
    Tak, jak w życiu jednostek, tak w życiu narodów nie jest możliwe przetrwanie bez tak zwanych zasobów. Czyli tego, w czym jesteśmy dobrzy.
    W tej chwili znajdujemy się w poważnej cywilizacyjnej zapaści.

    Mój komentarz,
    Mohikanin, pierwsze dwa akapity jakoś ogarniam.
    Podwójny schizofreniczny przekaz, ambiwalencja, pułapka sprzeczności, dziecko nie jest w stanie czytać prawidłowo komunikatów typu kocham/nienawidzę, nie wie jak się zachować, staje się podatne na zaburzenia emocjonalne.
    Nie rozumiem natomiast, jaki to ma związek dla przetrwania bez zasobów. Jakich zasobów?

    W pierwszych dwóch akapitach opisujesz przypadek szczególny podwójnego związania występujący w rodzinie, podwójnej komunikacji, podwójnie znaczącej – raz w te, drugi raz we wte? Jest to według Ciebie przypadek typowy, norma, która nie służy wywarzaniu zasobów, czy powód ubytku zasobów? Czy tak jakoś?
    Czy podwójne wiązanie, jest powszechnym zjawiskiem w Umęczonej, które niszczy zasoby? Jakie zasoby?

    Jeśli chodzi o cywilizacyjna zapaść, to:
    Czy ten proces dotyczy tylko Umęczonej, czy świata całego? Jeżeli Umęczonej, to na czym ten proces polega? Co ulega zapaści? Wszystko? Cywilizacja?
    Co było przed zapaścią? Były zasoby i były wykorzystane, czy nie było zasobów?
    Pzdr, TJ

  40. @Lewy
    Ostatni post przed TVN

    Przetłumaczyłem setki stron b. trudnych tekstów technicznych, poprawiałem liczne tłumaczenia, zrobione przez anglistów i nie mam wątpliwości, że znajomość języka z którego tłumaczymy, jest na trzecim miejscu.
    1. Znajomość języka polskiego
    2. Znajomość dziedziny/przedmiotu tłumaczenia
    3. Znajomość języka obcego.
    Cześć, nara

  41. Z POWYLAMYWANYMI itd.

  42. @mag 20 marca o godz. 18:59

    Poniali w lot, chociaż skrzydła powy… ten tego.
    Zdrowia! Bo humor Ci dopisuje.

  43. „Różne kraje (…) mają na swoim kącie swój własny rachunek…”

    Może raczej trzymają go (rachunek) w kącie? 😉

    @stasieku
    20 marca o godz. 18:57

    W kwestii tłumaczeń (na polski) absolutnie popieram tę kolejność. Bez fachowego słownictwa (słownika technicznego) wychodzą komiczne dziwolągi, wystarczy poczytać różne instrukcje obsługi 😉

  44. mag
    20 marca o godz. 18:59
    „a w czasie szusy sosza socha” – nie wiem takie podswiadome skojarzenie do tych powyłanynałymanych skrzydeł

  45. Lewy napisał:
    Poproszono mnie, abym przetłumaczyl z francuskiego na polski instrukcję maszyny do produkcji palet. Nieopatrzniepodjąłem sie tego zadania. Musiałem z fuchy zrezygnować, bo nie rozumiejąc funkcjonowania maszyny, nie znają specyficznego technicznego słownictwa ani po francusku ani po polsku,

    Mój komentarz
    Lewy, miałem dokładnie taki sam przypadek. Techniczny tekst po angielsku dotyczący tej dziedziny, która się przypadkowo zajmowałem, ktoś oddał do tłumaczenia na polski, czyli w łatwiejszą dla miejscowego stronę, osobie bardzo dobrze znającej język, piszącej w nim artykuły, itp.

    Gdy ten tekst dotarł do mnie, zamknąłem się w pokoju i to nie po to, by odepchnąć od siebie przegraną, tylko po to by wyłapać wszelkie aspekty językowe, w tym aspekt podstawowy – jak osoba znająca bardzo dobrze język oryginału, a nie mająca doświadczenia w języku (dość hermetycznym) techniki stosowanej podeszła do problemu. Po prostu zastosowała łomy i młotki językowe, czego efektem był normalny, nieunikniony w takim przypadku bełkot (nie podważam ogólnych kompetencji językowych tej osoby).
    Pzdr, TJ

  46. Tobermory
    20 marca o godz. 19:12
    Ils cachent un cadavre dans le placard. Trzymaja trupa w szafie.
    Toby, czy dobrze przetlumaczylem, bo ja sie Ciebie boję.

  47. Przeczytałem raz. Następnie drugi raz, po pewnej przerwie. Nie zajrzę do lodówki, ale zapytam Autora który ma teraz obowiązek: o co w tekście chodzi? Jaka jest teza i jakie uzasadnienie? Czy może jest to swobodna obrzutka, kolaż słowny, arabeska albo pas de deux?

  48. mag
    20 marca o godz. 18:55

    Ostatni będą pierwszymi, jak wiemy z niebieskiej książeczki. Ale tu mamy Przedostatniego. Może w jakimś apokryfie jest napisane, że przedostatni będą zapierwszymi?

  49. Na marginesie
    20 marca o godz. 16:41

    😀

  50. @Tobermory 20 marca o godz. 19:12

    Paczę ci ja, paczę… No fakt! Wyłuskałeś.
    Cały ten akapit jest stylistycznie smakowity.
    A ortografia – wisienka na torcie.

  51. Lewy
    20 marca o godz. 16:48

    No wiesz co! A czemu nie miałbyś ubogacić Glempem, Hoserem, Dydyczem, Wątrobą, Głodziem? To postaci prawdziwie godne, słuszne i zbawienne. Osiecka miałaby być słuszna i zbawienna ???
    No dajta spokój !

  52. Lewy
    20 marca o godz. 19:22

    Bój się, bój 😎

    Ja bym wybrał – Ukrywają…

  53. @mohikanin przedostatni, z godz. 17:34
    Przykro mi, ale różnimy w sposobie odbioru. Ty najwyraźniej utożsamiasz „bełkot” z językiem hermetycznym.

    Nie wklejaj mi słownikowego rozróżnienia „bełkotu” i „języka hermetycznego”, bo to, co zaserwowała trójka autorów z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagielońskiego (Kossakowska, Hanusz, Trejtowicz) w pracy „Skrócona wersja Skali Potrzeby Poznawczego Domknięcia. Dobór pozycji i walidacja skali” jest bełkotem naukowym. Oto próbka:

    O ile przyjmuje się więc powszechnie, że struktura skali potrzeby poznawczego domknięcia jest dwuwymiarowa, o tyle nie ma zgody co do interpretacji procesów leżących u podłoża tych dwóch wymiarów. Neuberg i współpracownicy (1997) sugerują, że te dwa czynniki reprezentują tendencje do „chwytania” (decyzyjność) i „zamrażania” (pozostałe wymiary skali) informacji w strukturach wiedzy. Z tą propozycją nie zgadzają się inni badacze (Kruglanski i in., 1997; Roets i Van Hiel, 2007), twierdzący, że oba procesy konstytuują zarówno wymiar decyzyjności, jak i pozostałe wymiary i nie daje się ich od siebie oddzielić. Ostatnio jednak Roets, Van Hiel i Cornelis (2006) zasugerowali alternatywną interpretację tej dwuczynnikowej struktury, twierdząc, że odrębność wymiaru decyzyjności od reszty podskal jest wynikiem nietrafnej operacjonalizacji tego wymiaru. Wskazują oni, że podskala decyzyjności obejmuje zarówno treści odnoszące się do motywacji, jak i zdolności. Zaproponowali także, by zastąpić oryginalne pozycje z tej podskali nowymi, odnoszącymi się tylko do motywacyjnego aspektu domykania. W ten sposób powstała 41-itemowa skala służąca do pomiaru tylko motywacyjnego aspektu domykania poznawczego.

    Chcesz te językowe dziwolągi rozczytywać – Twój czas i Twoje ryzyko. Jednak – jak sam piszesz – O użyciu języka hermetycznego czy popularnego decyduje adresat tekstu. Jeżeli adresujemy go do profesjonalistów, wtedy hermetyczny. Do szerokiej publiczności, potoczny. Czy my tu, na tym blogu, jesteśmy profesjonalistami w dziedzinie Psychologia Społeczna, czy szeroka publiczność? Sam se odpowiedz, skoro to nam, a nie studentom Wydziału Filozoficznego UJ zafundowałeś ten tekst.

  54. Tobermory
    20 marca o godz. 19:32
    Tak myślałem, że dostanę po łapach. Rozróżniam tenir od cacher, ale wybrałem to pierwsze,bo tak chyba po polsku sie preferuje.Czy w szafie Leśniaka były ukrywane czy trzymane kwity na kogoś tam ? Chyba pisano „trzymano”, ale może to dziennikarze tak piszą, a ja za nimi jak za panią matką.

  55. NeferNefer
    20 marca o godz. 17:33

    Tak jest, albo nie wiem.
    Ale wiem, że za PRL-u, to Chanel No 5 było jak Jezusek: „przedmiot naszego dążenia” – jak to muzycznie wykonał Jan Sebastian. Bach.
    I bach !

  56. mohikanin przedostatni
    20 marca o godz. 16:54

    Wybacz, mohikaninie, odruch chodzącego po ziemi okrętowego mechanika (w teorii) i pasjonata jęzorowatości (w praktyce). Prawisz:

    „w hipotezie podwójnego wiązania chodzi o podwójny sprzeczny, schizofreniczny przekaz. Na przykład, matka mówi do dziecka: kocham cię, odpychając je równocześnie od siebie z wyrazem obrzydzenia na twarzy”.

    Gdyby nie matczyne kochanie dziecka z obrzydzeniem na twarzy, czytałbym dalej, a tak – nie mogę. Może i przekaz jest schizofreniczny, ale przykład jest sześćdziesiąt sześć razy schizofreniczny i osiemdziesiąt razy papierowy, czyli z dudy wzięty. Jeśli autor nie stara się być z tej ziemi, tylko – zmyśla za biurkiem durnowate przykłady, z automatu jada na woda nawet w środku nocy. Winowat.

  57. anumlik
    20 marca o godz. 19:33

    Ja jestem specjalista Psychologia Społeczna. Dlatego pytam, dlaczego „zamrażanie” to „pozostałe wymiary skali”, „chwytanie” to „decyzyjność”, a „zamrażanie” – nie?
    Jesteśmy starannie o tym poinformowani przez biskupów i ks. prof. de Berrier Franciszka, że „zamrażanie” to bardzo grzeszna decyzja.

    Bełkot jest w nauce obecny po to, żeby na nim robić karierę. Zajmowanie się cytowaniem tego, co kto powiedział albo nie powiedział – bez istoty pojmowania tego, w czym rzecz – daje naukowe profity. Trzeba tylko dać odpowiedni spis bibliografii.
    Nie da się nawet przeczytać, ale da się wpaść w podziw lub stupor.
    Nad Wisłą, brak bełkotu w nauce musi być mniejszością narodową. Gdzie indziej niby też, ale przynajmniej zdarzają się tam Einsteiny.

  58. @Lewy
    20 marca o godz. 19:40

    Wszystko zależy od kontekstu, ale kwity (na kogoś) na ogół się trzyma (w pogotowiu), natomiast trupy (lub szkielety) ukrywa, chowa, żeby się nie wydało.

  59. Tanaka
    Skoro ostatni będzie pierwszy, to przedostatni będzie drugi.To logiczne, a ja z logiki miałem 5 minus(ale ten minus to było niesprawiedliwie, ale nie będę się rozwodzil na temat tego,ale powiem ci, a zresztą , chociaż to mnie,no dobra było nie było, ale jednak wyczułem stronniczość, nawet pewne uprzedzenie chociaż nie zawsze o tym myślę, ale czasami to wraca , myślę Tanako, że muszimy sie spotkać, to Ci powiem dokładnie i zobaczysz, że przyznasz mi rację, ze ……..)

  60. @Tobermory
    Jestem przekonany,tzn nie to że jestem do czegoś przekonany, tylko jestem przekonany przez Ciebie.Fakt, trupy się nie trzyma tylko chowa.

  61. Trupów się nie trzyma?
    Można trzymać, ale w ukryciu 😉
    Chowanie na cmentarzu też niewiele daje, bo jak się jeden minister zaweźmie, to i tak znajdzie i wygrzebie 🙄
    Niektóre trupy zatem trzyma się na cmentarzu lub w sarkofagu w sensie przechowywania

  62. @lonefather, (20 marca o godz. 18:23)

    Tak wiec sie zastanawiam, czy dzisiejszy tekst wstepny, to jest pochwala tego gnoma, ze umie, czy nagana dla tych co nie umieja?

    Krótko i zwięźle: nie można równocześnie nie szanować siebie samego i oczekiwać szacunku od innych. Na przykład od rządzących. To jest wewnętrznie sprzeczne.

  63. @Tobermory
    A na Wawelu to go trzymają czy chowają między królami. Chyba trzymają, bo wszyscy wiedzą , że on tam jest, więc nie jest schowany. Ciekawe jak długo jeszcze go tam będą trzymać, jak jakiegoś kwita Leśniaka.

  64. Lewy
    20 marca o godz. 19:55

    Skoro ostatni będą pierwszymi, to przedostatni będą zapierwszymi. Nie ma innej, logicznej, możlwości. „Zapierwszość” może oznaczać „drugość”.
    W tej sytuacji, oraz w dowolnej innej, zachodzi konieczność spotkania i obgadania tego minusa przy piątce oraz dowolnej innej sprawy, z uwzględnieniem, albo i nie, potencjalnej stronniczości, lub przyznania racji. Podaj szczegóły, metodą jak zawsze: wciskaniem karteczki w odpowiednią ścianę.

  65. @mohikanin przedostatni
    No to zapędziłeś mnie w kozi róg, bo ja równocześnie szanuję samego siebie i nie oczekuje szacunku od Kuchcińskiego , Błaszczaka albo samego prezesa. Więc myślisz, ze to jest wewnętrznie sprzeczne ? No i co teraz będzie ?

  66. @Lewy, (20 marca o godz. 20:33)
    skoro szanujesz siebie, to spokojnie możesz się obejść bez szacunku palantów 😉

  67. Witold
    20 marca o godz. 18:27
    Popieram.
    a teraz jak raz przydaliby sie.Wszyscy

  68. Niestety znaczna część sukcesów Polski w najnowszej historii przypada na niesłuszny okres PRL. Jest się czym chwalić bo pomijając już powszechnie znane „byliśmy najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym” Polska pod „okupacją sowiecką” dokonała wielkiego awansu cywilizacyjnego, co więcej nasza dyplomacja potrafiła jej zapewnić liczącą się pozycję w świecie. Nawet te sukcesy gospodarki, które odnieśliśmy po 1989 roku mają źródła w niesłusznym ustroju. To „ustawa Wilczka” zniosła biurokratyczne bariery rozwoju indywidualnej przedsiębiorczości (niektóre jeszcze z czasów przedwojennych). Późniejsze regulacje , już z czasów „wolnościowych” tą wolność często ograniczały. Niestety, po roku 1989 nastąpił „historyczny consensus” wszystkich sił politycznych, zakazujący dobrze mówić o czasach PRL. I jak tu się nie bić po skrzydłach?

  69. @mohikanin
    Ale napisales tak : Krótko i zwięźle: nie można równocześnie nie szanować siebie samego i oczekiwać szacunku od innych. Na przykład od rządzących
    A przecież ci przeze mnie wymienieni to są rządzący. Wiec jak ja tak mogę równocześnie ? No jak ? Tego sie nie da zrobić !!!

  70. @anumlik, (20 marca o godz. 19:33)

    Nie wklejaj mi słownikowego rozróżnienia „bełkotu” i „języka hermetycznego”,

    Taaaaa jest, panie wadzo!

  71. @Lewy, (20 marca o godz. 20:59)

    minus przy piątce wcale nie był dany tendencyjnie 😉

  72. @mohikanin przedostatni
    Spocznij! I żeby mi to było ostatni raz!

  73. Tanaka
    Przedostatni to plaszcz w szatni trzeba odebrac. Czego Indianinowi życzę.
    Ide juz spać z kurami bo falszujacy akordeonista wyploszyl mnie z wieczorku dla kuracjuszy.

  74. mag
    20 marca o godz. 21:36
    To był przedostatni walc

  75. Też ide spać…oeeehh.doobranoc

  76. mohikanin przedostatni
    20 marca o godz. 20:24

    Wiem, mohikaninie, z doświarczenia (tak mawiał znajomy łopaciarz), że jak się człowiek wpatrzy w punkt na własnym czółku, to z czasem z tego punktu się zrobi w wyobraźni wpatrywacza cały wszechświat, tak że ten rzeczywisty będzie niepotrzebny. Użyłeś pojęcia z takiego chyba punktu na czółku: „szacunek do siebie”. Szybko przejrzałem wszystko, co mam do siebie i ge znalazłem. Okazało się, że nic do siebie nie mam: jestem – to wszystko co mogę o sobie powiedzieć. Kapnąłem się, że mieć coś do siebie mógłbym wtedy, gdybym wyszedł z siebie i stanął z boku – wtedy do tego dupka, który został, może bym mógł coś mieć, ale musiałbym z nim beczkę soli zjeść. Chętnie bym posłuchał, co to za zwierz – „mieć szacunek do siebie”. Może to coś z narcyza?

  77. @tejot, (20 marca o godz. 18:56)

    Nie rozumiem natomiast, jaki to ma związek dla przetrwania bez zasobów. Jakich zasobów?

    Chodzi o uruchamianie zasobów. Każdy ma swoje niepowtarzalne zasoby i powinien postarać się sam, lub przy pomocy innych, rozpoznać je u siebie. Może to być umiejętność „robienia mrówki”, dzięki czemu halabardnik został ostatecznie doceniony.

    W pierwszych dwóch akapitach opisujesz przypadek szczególny podwójnego związania występujący w rodzinie, podwójnej komunikacji, podwójnie znaczącej – raz w te, drugi raz we wte? Jest to według Ciebie przypadek typowy, norma, która nie służy wywarzaniu zasobów, czy powód ubytku zasobów? Czy tak jakoś?

    Następuje rodzaj zamrożenia, zahipnotyzowania. Jak u osiołka, który nie jest w stanie podjąć decyzji, co ma zjeść. Nie robi nic, co ostatecznie kończy się dla niego tragicznie. A przecież życie jest sztuką dokonywania wyborów.

    Czy podwójne wiązanie, jest powszechnym zjawiskiem w Umęczonej, które niszczy zasoby? Jakie zasoby?

    Myślę, że tak. Dzieje się to za sprawą fatalnego wpływu, jaki na myślenie o sobie wywiera Krk. Z jednej strony dostajemy przekaz o własnej grzeszności, winie i konieczności posłuszeństwa. Czyli na dzień dobry podcina się nam skrzydła.
    A z drugiej stawiany jest wymóg bycia superdoskonałym, wedle cudzych, narzuconych wzorców. Czyli nakaz latania i to wysoko.
    Najbardziej niszczona jest zdolność do bycia osobą wewnątrzsterowną.

    Jeśli chodzi o cywilizacyjna zapaść, to:
    Czy ten proces dotyczy tylko Umęczonej, czy świata całego? Jeżeli Umęczonej, to na czym ten proces polega? Co ulega zapaści? Wszystko? Cywilizacja?
    Co było przed zapaścią? Były zasoby i były wykorzystane, czy nie było zasobów?

    Cały świat jest w kryzysie. Co oznacza dokładnie tyle, że dotychczasowe wzorce przystosowania przestały wystarczać. Potrzebne są nowe. Przy tempie zmian trudno nadążyć z wynegocjowaniem nowych, społecznie podzielanych. Największy problem polega w Polsce na tym, że przy tak ogromnym podziale społeczeństwa konsensus jest bardzo trudny do wypracowania.
    Zasoby są zawsze. Nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy ich świadomi. Nie da się budować z niczego. Ważne jest uświadomienie sobie tego, że każda nasza cecha ma swoje aspekty pozytywne i negatywne. Polacy maja skłonność do anarchii. W czasach tak zwanej komuny pomagało to w przeciwstawianiu się reżimowi. Potem przeszkadzało w budowaniu i funkcjonowaniu sprawnych mechanizmów państwowych. Być może przed nami czas, kiedy znowu będzie to zasobem.
    Również pozdrawiam.
    Doceniam fakt, że zadajesz mi merytoryczne pytania. Nie bawisz się w podszczypywanie i wbijanie szpil.
    Dziękuję 🙂 

  78. @anumlik, (20 marca o godz. 21:24)

    🙂 🙂 🙂

  79. @pombocek, (20 marca o godz. 21:59)

    jestem – to wszystko co mogę o sobie powiedzieć.

    Jeżeli jeszcze do tego czujesz się dobrze sam z sobą, to znaczy, że jesteś człowiekiem szczęśliwym i całą resztę możesz sobie spokojnie odpuścić 😉

  80. Mnie by tam zabolało pudełko szpilek od tejota

  81. Mad Marx
    20 marca o godz. 20:58

    Otóż to

  82. mohikanin przedostatni
    20 marca o godz. 22:00

    „Chodzi o uruchamianie zasobów. Każdy ma swoje niepowtarzalne zasoby i powinien postarać się sam, lub przy pomocy innych, rozpoznać je u siebie. Może to być umiejętność „robienia mrówki”, dzięki czemu halabardnik został ostatecznie doceniony.”

    Mój komentarz
    Nadal nie pojmuję o jakie zasoby chodzi i o jakie ich uruchomienie.
    Przez państwo, czy każdy sam?

    „Następuje rodzaj zamrożenia, zahipnotyzowania. Jak u osiołka, który nie jest w stanie podjąć decyzji, co ma zjeść. Nie robi nic, co ostatecznie kończy się dla niego tragicznie. A przecież życie jest sztuką dokonywania wyborów. ”
    Mój komentarz
    Nie rozumiem jaki związek ma dokonywanie wyborów z zasobami.

    „Dzieje się to za sprawą fatalnego wpływu, jaki na myślenie o sobie wywiera Krk. Z jednej strony dostajemy przekaz o własnej grzeszności, winie i konieczności posłuszeństwa. Czyli na dzień dobry podcina się nam skrzydła.
    A z drugiej stawiany jest wymóg bycia superdoskonałym, wedle cudzych, narzuconych wzorców. Czyli nakaz latania i to wysoko.
    Najbardziej niszczona jest zdolność do bycia osobą wewnątrzsterowną. ”

    Mój komentarz
    Czy powyższe myśli o przekazie o własnej grzeszności oraz wymogu bycia doskonałym według narzuconych wzorców (jakich wzorców konkretnie?), to jest analogia do podwójnego wiązania?

    Co oznacza zdolność do bycia „osobą wewnątrzsterowną”? Czy to oznacza samosterowność, czy sterowność z zewnątrz poprzez wbudowane szablony interpretacji otrzymywanych poleceń, komunikatów?

    „Cały świat jest w kryzysie. Co oznacza dokładnie tyle, że dotychczasowe wzorce przystosowania przestały wystarczać. Potrzebne są nowe. Przy tempie zmian trudno nadążyć z wynegocjowaniem nowych, społecznie podzielanych. Największy problem polega w Polsce na tym, że przy tak ogromnym podziale społeczeństwa konsensus jest bardzo trudny do wypracowania.”

    A więc cały świat jest w kryzysie. Mesjanistyczna teza.
    Czym są wzorce przystosowania? Przystosowania do czego? Czy to nie są aby wzorce postępowania?

    Jak się tworzą wzorce? Są negocjowane? Można wynegocjować nowe wzorce? Kto z kim miałby negocjować? O jakie wzorce chodzi? Czy konsensus w Polsce miałby dotyczyć negocjowania wzorców? Co ma wspólnego z tym podwójne wiązanie i zasoby?

    „Zasoby są zawsze. Nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy ich świadomi. Nie da się budować z niczego. Ważne jest uświadomienie sobie tego, że każda nasza cecha ma swoje aspekty pozytywne i negatywne. Polacy maja skłonność do anarchii. W czasach tak zwanej komuny pomagało to w przeciwstawianiu się reżimowi. Potem przeszkadzało w budowaniu i funkcjonowaniu sprawnych mechanizmów państwowych. Być może przed nami czas, kiedy znowu będzie to zasobem. ”

    Jeśli nie ustalimy czym są zasoby, to dyskusja o nich jest bezprzedmiotowa. Powiedzenie, że zasoby są, nie definiuje zasobów.

    Być może chodzi tu o kapitał ludzki i kapitał społeczny. Te kapitały można nazwać zasobami.
    Skłonność do anarchii, to antyzasób. Skłonność do współpracy, umiejętność współpracy w grupie, umiejętność porozumiewania się, poziom zaufania (w tym do państwa i prawa), to by były zasoby.
    Pzdr, TJ

  83. Uoj tam, tam…
    Kiedys w srodowisku milosnikow piwa krazylo powiedzenie, ze „kto pije Lecha, niech ma pretensje do siebie”. Bylo to w czasach zaraz po zainstalowaniu nowej linii rozlewniczej, niedokladnie oczyszczonej przed rozlewaniem.

    Per analogiam” mozna to samo powiedziec o @mohikaninie naszym, w sytuacji obecnej. Blog rozochocony grilowaniem „kulczego podrzutka”, a nieco zirytowany indianinem, na niego sie przerzucil. Musze powiedziec, ze jestem pelen uznania dla stoicyzmu, z jakim odpowiada na wszystkie posty.

    @mohikanin przedostatni

    Szacunek masz u mnie wielki i z rownie wielkim zrozumieniem, chcialbym rozumiec co piszesz. Wina nierozumienia, siebie obarczam, bo choc tak wiele z tego co czytam jest mi bliskie, czy blisko mojego rozumienia, to wnioski wyciagam inne. Ale o tym ostatnim, to wielokrotnie mialem sie okazje juz przekonac, przy okazji wczesniejszych dyskusji z Toba.

  84. Autorytet pod tyłkiem, giezłeczko białawe udrapowane stosownie, na łbie wieniec z liści bobkowych – Muza jestem. Ha!

  85. @Tobermory

    Jedna trzecia czy dwie trzecie?
    Poza tym bez zmian 🙂

  86. Ewa-Joanna
    20 marca o godz. 23:01

    To koło pombocka proszę bo on jest moim Muzem.

  87. @Nefer
    Mogę koło, rzędem jak to Muzy siedzom, alem ja Muza przedostatnia.

  88. Nefer
    20 marca o godz. 23:22

    Neferko, dla pewności: Nie chciałaś powiedzieć „Moim muzeum”, tylko Ci się samo skróciło?

  89. pombocek
    20 marca o godz. 23:34

    Nie chciałam 🙂

  90. Do @lonefather 20 marca o godz. 18:27

    „The Universe is made of protons, neutrons, electrons & morons”.

    Już wisi.
    Skopiowałam.
    Wydrukowłam.
    Na wewnętrznej stronie drzwi wejściowo – wyjściowych.

    ***
    W ubiegłym roku przyklejona do telewizorni oglądałam historię muzyki rock&rollowej (Sky Art) – chyba siedem godzinnych odcinków. Niesamowite… mnóstwo unikalnych dokumentalnych nagrań.

    Spróbuj obejrzeć to nagranie wyciszając dźwięk…. I tak usłyszysz muzykę.
    To ci artyści są muzyką…. Wielu, naprawdę wielu jest takich….

    Tina Turner & Chuck Berry – Rock n roll music
    ,https://youtu.be/F1LZuQ9E4JQ

    W tej chwili dodam pierwsze skojarzenie Buena Vista Social Club… Jest mi dość trudno oddzielić artystę od instrumentu…. są doskonałym wzajemnym uzupełnieniem….

    Teraz słucham jeszcze innej czekoladowej muzyki – Nancy Wilson…

    Magia…

    Dobranoc.

  91. Nefer
    20 marca o godz. 23:38

    Żal. Byś odwiedzała. Ale trudno, niech bedom ściny. Jak uodrosnom, bo pościnali.

  92. ” Ich chata skraja. A może nawet grzeje, nie będą obcy nam germanić.”

    Moja chata jest z kraja.
    Jednak mnie to obchodzi gdzie ona.
    ?

  93. pombocek
    20 marca o godz. 23:50

    Tak źle i tak niedobrze 🙂
    Idę się zagrzebać w ściółkę bo na oczy nie widzę, dobranocka

  94. Nefer
    20 marca o godz. 22:20

    „Mnie by tam zabolało pudełko szpilek od tejota”

    Ale za to byś doznała nieskończoną ilość tchnień i westchnień anielskich na każdej szpilce. A czas pokuty nadchodzi 🙂

  95. Człowiek o otwartym umyśle nie boi się ani się nie wstydzi własnych błędów, bowiem błędy są składnikiem i bogactwem życia ważącym tyle samo, co czyny słuszne. Człek otwarty uczy się na błędach, człek
    zamknięty – błędów się wypiera. Dzień dobry.

  96. @Mad Marx, (20 marca o godz. 20:58)

    po roku 1989 nastąpił „historyczny consensus” wszystkich sił politycznych, zakazujący dobrze mówić o czasach PRL. I jak tu się nie bić po skrzydłach?

    I w związku z tym należy się puknąć w głowę. Skrzydła szanować!

  97. @pombocek, (21 marca o godz. 5:43)

    Człowiek o otwartym umyśle nie boi się ani się nie wstydzi własnych błędów, bowiem błędy są składnikiem i bogactwem życia ważącym tyle samo, co czyny słuszne. Człek otwarty uczy się na błędach, człek
    zamknięty – błędów się wypiera. Dzień dobry.

    Mądre słowa. Zgadzam się z nimi całkowicie.

    Należy przy tym pamiętać, że błąd jest czynem. A nie cechą człowieka. Błędy mogą popełniać ludzie szlachetni i nikczemni. Szlachetny ma szanse, zasoby na rozpoznanie i naprawienie błędu. Nikczemny, zawłaszcza taki, co to od zawsze składa się z samych wad praktycznie nie ma takich szans.

    I tu @@pombocku dotknąłeś samej istoty konsekwencji podwójnego wiązania.

  98. @pombocek, z godz. 5:43
    Dobrze, że razem z tą pokrzepiajacą serce i złocącą rady na nowy dzień ramotą nie każesz nam ćwiczyć w Qi Gong, albo inny Tai Chi 😉 Witaj w ćcinach 🙂

  99. O rany! Drugi mędrzec wschodu się odezwał. @Mohikaninie, czy Wy obaj jakichś oparów z kadzidełek nie ponawdychaliście? 😀

  100. @Nefer, (20 marca o godz. 22:20)

    Mnie by tam zabolało pudełko szpilek od tejota

    Moja fajka i ja doznaliśmy nie takich despektów ze strony bladych twarzy. W miłosierdziu swoim pogrzebaliśmy to w mrokach niepamięci. Każdego dnia dziękujemy Wielkiemu Manitou za to, że prawdziwi ateiści nie mają różańców do okładania adwersarzy. To by dopiero było groźne!

  101. @anumlik, (21 marca o godz. 8:27)
    cholera wie, @anumliku, co nam te paskudne Niemce do smogu dorzucają!

  102. @mohikanin przedostatni, z godz. 8:50
    😉 🙂 😀

  103. @lonefather, (20 marca o godz. 22:44)

    Blog rozochocony grilowaniem „kulczego podrzutka”, a nieco zirytowany indianinem, na niego sie przerzucil. Musze powiedziec, ze jestem pelen uznania dla stoicyzmu, z jakim odpowiada na wszystkie posty.

    Grilowanie wkalkulowałem w koszta własne 😉
    Liczył się z tym najwyraźniej Gospodarz, tak zapowiadając mój felieton:

    Jacek Kowalczyk
    20 marca o godz. 16:08
    Szanowni czytelnicy!
    Nowa propozycja, nowy piszący, nowe emocje i racje. Na czym innym ma polegać wolność wypowiedzi?
    Pozdrawiam (z lekko prowokacyjnym uśmiechem)
    JK

    Dziękuję za uznanie dla mojego stoicyzmu. My czerwonoskórzy grabarze tak mamy. Niemniej cieszę się, że lejesz miód na moje stare serce.

    Szacunek masz u mnie wielki i z rownie wielkim zrozumieniem, chcialbym rozumiec co piszesz.

    Brak zrozumienia wcale nie musi być czymś złym. Serio. Czasem to bardziej prowokuje do myślenia. Szukania nowych argumentów. I nawet wtedy, kiedy dochodzimy do konkluzji, że się nie zgadzamy, lepiej wiemy dlaczego i skąd bierze się zdanie przeciwne.
    Nie ma nic bardziej zabójczego dla myślenia od zawsze zgodnego chóru potakiwaczy. Tak mają sekty i totalitarne systemy.

    Wina nierozumienia, siebie obarczam,

    Niepotrzebnie. Nie roszczę sobie pretensji do bycia mistrzem klawiatury 😉

  104. @lonefather, (20 marca o godz. 22:44)

    PS. Najważniejsze, że mrówka nie jest grillowana 😉

  105. @NikodemD
    20 marca o godz. 23:58

    Co do pisowni, to i sąsiedzi nie są zgodni, a to od nich przysłowie:

    Моя хата скраю, нічого не знаю
    Моя хата з краю-нічого не знаю

    W wersji uwspółcześnionej:

    Моя хата скраю, я перший стріляю

    Inne, jakże nam, Polakom, bliskie:

    У сусіда коза здохла, мало але приємно

  106. Póki się mrówka nie miota między Pollyanną a Kasandrą…

  107. Mohikanin,
    Dziękuję za wyjaśnienie odnośnie kryzysu cywilizacyjnego – obejmuje cały świat. Chiny też? Tajlandię i Malezję?
    Dopraszam się o wyjaśnienie, jeśli to możliwe, dotyczące zasobów, które w sobie mamy.
    Podałeś pośrednie objaśnienie:

    „Zasoby są zawsze. Nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy ich świadomi. Nie da się budować z niczego. Ważne jest uświadomienie sobie tego, że każda nasza cecha ma swoje aspekty pozytywne i negatywne. Polacy maja skłonność do anarchii.”

    Stwierdzenie, że zasoby są zawsze, to oczywistość, aksjomat. Coś zawsze jest. Tak jak Ziemia jest zawsze, powietrze jest zawsze, itd. Takie stwierdzenie nie definiuje pojęcia „zasoby”.
    Dalej piszesz, że zasoby są nawet wtedy „gdy nie jesteśmy świadomi”. Hmmm. Jeśli nie jesteśmy świadomi, to co?
    To dlatego nie da się budować z niczego? Czyżby zasoby, to budulec?

    Co oznacza w tym kontekście, że „każda cecha ma swoje aspekty pozytywne i negatywne”? Cecha czyja? Nasza, ludzi? W Polsce, na świecie? Czy ta „każda cecha”, to wzorzec przystosowania, czy zbiorczo – wzorzec przystosowania, to zbiór cech?

    Zaplątałem się. Czekam by ktoś mnie odkręcił.
    Pzdr, TJ

  108. tejot
    21 marca o godz. 9:38

    Bardzo ładnie sobie gawędzisz z Przedostatnim.

  109. tejot
    21 marca o godz. 9:38
    Ależ Ty jesteś upierdliwy. Zamiast napawać sę głębiami, ktore emanują z dymu fajki czerwonoskórego, czepiasz się, żądasz wyjasnień, uściśleń. Indianin nie potrafi Ci to wytlumaczyć, bo sam nie wie,jest jak ta Pytia, która pod wplywem ziól mówi jezykiem hermetycznym rzeczy tak glębokie,ze nie do ogarnięcia zwykłym ludzkim rozumem. Lepiej sobie sobie poczytaj wiersz Młynarskiego, z którym nasz indianin kochany zakolegowal się. Napisali prace zbiorową, a Ty się czepiasz tylko jednego autora. Postaraj się ująć caloksztalt, ocenic obie częsci pracy zbiorowej dodać oceny i podzielić przez dwa, żeby była średnia.

  110. @tejot, (20 marca o godz. 22:39)

    Nadal nie pojmuję o jakie zasoby chodzi
    Pojęcie zasobów zostało zdefiniowane w słownikach i encyklopediach. Niestety, @anumlik zabronił mi cytowania definicji.
    o jakie ich uruchomienie.
    Odpowiedzi należy szukać w psychologii motywacji, prakseologii. Tu mam szlaban na cytowania od @Lewego & Co
    Przez państwo, czy każdy sam?
    Przez siebie samych, grupy towarzyskie, hobbistyczne, blogowe, stowarzyszenia, organizacje, państwo.
    Nie rozumiem jaki związek ma dokonywanie wyborów z zasobami.
    Jeżeli w ramach zasobów nie ma wiary we własne możliwości, to upośledza to umiejętność dokonywania wyborów i ponoszenia za nie odpowiedzialności. Rodzi się pokusa „ucieczki od wolności”.
    Czy powyższe myśli o przekazie o własnej grzeszności oraz wymogu bycia doskonałym według narzuconych wzorców (jakich wzorców konkretnie?), to jest analogia do podwójnego wiązania?
    Nie, nie analogia. Konkretny przykład funkcjonowania podwójnego wiązania. Grzeszny, czytaj wybrakowany człowiek, jest zobowiązany do bycia doskonałym wedle wzorców Krk.
    Co oznacza zdolność do bycia „osobą wewnątrzsterowną”?
    To definiuje psychologia osobowości. I jak wyżej: @Lewy nie pozwala.

    A więc cały świat jest w kryzysie. Mesjanistyczna teza.
    Uzasadnij to.

    Czym są wzorce przystosowania? Przystosowania do czego? Czy to nie są aby wzorce postępowania?
    Tak, wzorce postępowania. Tyle, że takiego, które jest konstruktywne a nie destruktywne.
    Jak się tworzą wzorce? Są negocjowane? Można wynegocjować nowe wzorce? Kto z kim miałby negocjować? O jakie wzorce chodzi?
    Psychologia rozwojowa, ale ….
    Czy konsensus w Polsce miałby dotyczyć negocjowania wzorców?
    Tak!
    Co ma wspólnego z tym podwójne wiązanie i zasoby?
    Jak wyżej
    Jeśli nie ustalimy czym są zasoby, to dyskusja o nich jest bezprzedmiotowa. Powiedzenie, że zasoby są, nie definiuje zasobów.
    Jak wyżej, słowniki, encyklopedie …
    Być może chodzi tu o kapitał ludzki i kapitał społeczny. Te kapitały można nazwać zasobami.
    To część zasobów.

    Skłonność do anarchii, to antyzasób.
    Jak coś masz, to masz. To może pomagać albo szkodzić. Zależy od sytuacji. Pomaganie Żydom w czasie WWII było łamaniem prawa. Czyli przejawem anarchii. Czy z moralnego punktu widzenia był to „antyzasób”, czy wręcz przeciwnie.
    Do not hesitate to ask if you have more question, jak piszą do mnie zagraniczni kontrahenci.
    Odpozdrawiam
    mp 

    @tejot, (20 marca o godz. 22:39)

    Nadal nie pojmuję o jakie zasoby chodzi

    Pojęcie zasobów zostało zdefiniowane w słownikach i encyklopediach. Niestety, @anumlik zabronił mi cytowania definicji.

    o jakie ich uruchomienie.

    Odpowiedzi należy szukać w psychologii motywacji, prakseologii. Tu mam szlaban na cytowania od @Lewego & Co

    Przez państwo, czy każdy sam?

    Przez siebie samych, grupy towarzyskie, hobbistyczne, blogowe, stowarzyszenia, organizacje, państwo.

    Nie rozumiem jaki związek ma dokonywanie wyborów z zasobami.

    Jeżeli w ramach zasobów nie ma wiary we własne możliwości, to upośledza to umiejętność dokonywania wyborów i ponoszenia za nie odpowiedzialności. Rodzi się pokusa „ucieczki od wolności”.

    Czy powyższe myśli o przekazie o własnej grzeszności oraz wymogu bycia doskonałym według narzuconych wzorców (jakich wzorców konkretnie?), to jest analogia do podwójnego wiązania?

    Nie, nie analogia. Konkretny przykład funkcjonowania podwójnego wiązania. Grzeszny, czytaj wybrakowany człowiek, jest zobowiązany do bycia doskonałym wedle wzorców Krk.

    Co oznacza zdolność do bycia „osobą wewnątrzsterowną”?

    To definiuje psychologia osobowości. I jak wyżej: @Lewy nie pozwala.

    A więc cały świat jest w kryzysie. Mesjanistyczna teza.

    Uzasadnij to!

    Czym są wzorce przystosowania? Przystosowania do czego? Czy to nie są aby wzorce postępowania?

    Tak, wzorce postępowania. Tyle, że takiego, które jest konstruktywne a nie destruktywne.

    Jak się tworzą wzorce? Są negocjowane? Można wynegocjować nowe wzorce? Kto z kim miałby negocjować? O jakie wzorce chodzi?

    Psychologia rozwojowa, ale ….

    Czy konsensus w Polsce miałby dotyczyć negocjowania wzorców?

    Tak!

    Co ma wspólnego z tym podwójne wiązanie i zasoby?

    Jak wyżej

    Jeśli nie ustalimy czym są zasoby, to dyskusja o nich jest bezprzedmiotowa. Powiedzenie, że zasoby są, nie definiuje zasobów.

    Jak wyżej, słowniki, encyklopedie …

    Być może chodzi tu o kapitał ludzki i kapitał społeczny. Te kapitały można nazwać zasobami.

    To część zasobów.

    Skłonność do anarchii, to antyzasób.

    Jak coś masz, to masz. To może pomagać albo szkodzić. Zależy od sytuacji. Pomaganie Żydom w czasie WWII było łamaniem prawa. Czyli przejawem anarchii. Czy z moralnego punktu widzenia był to „antyzasób”, czy wręcz przeciwnie.

    Do not hesitate to ask if you have more question, jak piszą do mnie zagraniczni kontrahenci.
    Odpozdrawiam
    mp :)

  111. @Lewy, (21 marca o godz. 10:01)

    @tejot 21 marca o godz. 9:38
    Ależ Ty jesteś upierdliwy. Zamiast napawać sę głębiami, ktore emanują z dymu fajki czerwonoskórego, czepiasz się, żądasz wyjasnień, uściśleń

    I tak trzymać! Za to Cię właśnie lubię @Lewy 😉

  112. @tejot
    21 marca o godz. 9:38

    Tylko Bozia wie, jakie ma zasoby i potrafi budować z niczego 😎
    A ty, mrówko, kombinuj, kombinuj, jak się załapać choćby na halabardnika.
    Zawsze niech będzie słońce!

    Poezja pleców wygarbowanych rokiem 1968 dla mnie też nieco hermetyczna, wolałbym coś w stylu pokornie wypiętej dyni dupy na płask

  113. @tejot, (21 marca o godz. 9:38)
    i jak tu nie wierzyć w empatię rzeczy martwych? Mój komputer najwyraźniej odebrał sygnał ze strony Twojej obolałe, zakręconej niecierpliwości. Bez moje wiedzy i woli powielił komentarz z
    10:04.
    Niech będzie pozdrowiona dusza komputera! 😉

  114. @Tejot, z godz. 9:39
    Oj tam, oj tam. A jak nasz czerwonoskóry przyjaciel napisze, że zęby trzeba myć po posiłkach, a sikać tylko do sedesu, to będziesz oczekiwał dodatkowych wyjaśnień? Sam się odkręć z zaplątania, już wiosna. Uderzyła do głowy pombockowi, który skoro świt uraczył nas mądrościami godnymi Sathya Sai Baby, potem mohikaninowi wmieszała do fajki smogu z sandałowca. Tobermoremu kazała cyrylicą parę rosyjskich banałów przypomnieć. Czy w ten radosny dzień nie można trochę pobanałować? Ę?

    Jak to śpiewał Szczepkowski?

    Już wiosna kalendarzowa
    Niebawem przyjdzie prawdziwa
    I tylko patrzeć, i tylko patrzeć
    Jak chłopcy zaczną podrywać
    I tylko patrzeć, i tylko patrzeć
    Jak chłopcy zaczną podrywać

  115. @tejot, (21 marca o godz. 9:38)

    Zaplątałem się.

    Jak się zaplątałeś, to się odplącz. Jesteś dużym chłopczykiem @tejot. Nie marudź i nie maż się na publicznym forumnie!

    Czekam by ktoś mnie odkręcił.

    Może Caritas?

  116. @anumlik
    21 marca o godz. 10:14

    Szanowny anumliku, to były banały ukraińskie 🙄
    Indianin szwadronuje, ciekawe, co ma w tej fajce…

  117. Mam propozycje dla dwóch mistrzów słowa anumlika i Toby.
    Pewnie słyszeliście o grand marechal de France,Monsieur de la Palisse, który namówił zapalczywego Franciszka I do stoczenia bitwy pod Pawią z wojskami Karola V. Francuzi przegrali, Franciszek dostał się do niewoli, a marszałek zginął.
    Śmierć la Palisse zainspirowała anonimowych poetów do komponowania wierszy, taki troche jakby limerików, gdzie dwa ostatnie wersy ujawniają taką troche w stylu naszego indianina kochanego, oczywistą oczywistość, takie pleonazmy do kwadratu.
    Podam przyklady w oryginale i moje koślawe tłumaczenia

    Messieurs, vous plaît-il ouïr Zechciejcie usłyszeć Panowie
    L’air du fameux La Palisse Pieśń o słynnym La Palisse
    Il pourra vous réjouir Może was troche rozbawi
    Pourvu qu’il vous divertisse Jesli was tylko rozerwie.

    Hélas, LaPalisse est mort Szkoda, że umarł La Palisse
    Est mort devant Pavie Pod Pawią umarł był
    Hélas, s’il n’était pas mort Gdyby nie umarł La Palisse
    Il serait encore en vie To by wciąż jeszcze żył

    ll est mort le vendredi Szkoda, że on w piątek zmarł
    Passée la fleure de son age W pięknym rozkwicie wieku swego
    S’il fut mort le smedi Gdyby w sobotę La Palisse zmarł
    Il eût vécu davantage Dożyłby jeszcze piękniejszego

    To są palisady, jest ich mnóstwo (ponad 100). Można je znaleźć tu; wikipedia.org/wiki/Lapalisade

    Nie zwracajcie uwagi na jakość moich tłumaczeń, sprobujcie, o mistrzowie. Przeciez znacie francuski. A na blogu pod połamanymi skrzydłami szczególnie by topasowało

  118. @Tobermory, z godz. 10:27
    Też to zauważyłem, Szanowny Tobermorku, ale rosyjskie banały są identyczne. Swoją drogą ten sowietyzm z językiem rosyjskim do nas wlazł. Via katolicyzm. O tak:

    Oto wznoszę swoje modły
    Do Boga, Marii i Syna:
    „Zniszczcie tego skurwysyna
    Mego brata, sąsiada,
    Tego wroga, tego gada.”

    „Żeby mu okradli garaż,
    Żeby go zdradzała stara,
    Żeby mu spalili sklep,
    Żeby dostał cegłą w łeb,
    Żeby mu się córka z czarnym
    I w ogóle by miał marnie,
    Żeby miał AIDS-a i raka.”
    Oto modlitwa Polaka.

  119. Sorrry posklejały mi si wersy, niedopatrzyłem przy kopiowaniu.

  120. @Lewy, z godz. 10:40

    W stylu Słownika komunałów Gustave Flauberta:

    Une lapalissade – to zawsze jest prawda, nieprawda oraz – co prawda – święta prawda.

  121. mohikanin przedostatni
    21 marca o godz. 10:04
    Pojęcie zasobów zostało zdefiniowane w słownikach i encyklopediach. Niestety, @anumlik zabronił mi cytowania definicji.”

    Mój komentarz
    Mohikanin, a swoimi słowami nie możesz wyjaśnić czym są zasoby? Tak jakoś przystępnie, byśmy nie wpadli w pułapkę podwójnego wiązania, przepraszam za ironię.

    Mohikanin napisał:
    „Nie rozumiem jaki związek ma dokonywanie wyborów z zasobami” [napisał tejot]
    Jeżeli w ramach zasobów nie ma wiary we własne możliwości, to upośledza to umiejętność dokonywania wyborów i ponoszenia za nie odpowiedzialności. Rodzi się pokusa „ucieczki od wolności ”

    Mój komentarz
    Mohikanin, górnolotna jest ta ucieczka od wolności. Ale co z zasobami? Nadal nie wiem, nie zaglądałem do słowników, oczekuję od Ciebie wyjaśnienia, czym są zasoby. Wzmiankowanie, że czegoś nie ma w ramach zasobów, nie wyjaśnia, nie sugeruje, nie prowadzi do domysłów, czym są zasoby.

    Mohikanin napisał:
    „Czy powyższe myśli o przekazie o własnej grzeszności oraz wymogu bycia doskonałym według narzuconych wzorców (jakich wzorców konkretnie?), to jest analogia do podwójnego wiązania?” [napisał tejot]
    Nie, nie analogia. Konkretny przykład funkcjonowania podwójnego wiązania. Grzeszny, czytaj wybrakowany człowiek, jest zobowiązany do bycia doskonałym wedle wzorców Krk. ”

    Mój komentarz
    Rozumiem, że religia, wyznawanie religii według Ciebie, to podwójne wiązanie. Nie można być jednocześnie doskonałym i grzesznym. Na tym ma polegać ta podwójność, dwoistość.

    Nie widzę tu podwójnego wiązania. Widzę tu zwykłą sprzeczność dialektyczną, lecz i ta sprzeczność nie jest mocna, bowiem KK głosi, że wszyscyśmy grzeszni. A skoro grzeszni, to niedoskonali. Gdzie tu jest podwójne wiązanie?

    Przestrzeganie reguł, zasad i nieprzestrzeganie reguł i zasad, to podwójne wiązanie? Jeśli ktoś notorycznie przejeżdża skrzyżowania na czerwonym świetle, to jest podwójnie związany? Bo na zielonym też przejeżdża? Z czym, z kim jest podwójnie związany? Z przepisami, z policją drogową, sam ze sobą, bo coś go kusi przejechać, bo jeszcze zdążę?

    Mohikanin napisał:
    „A więc cały świat jest w kryzysie. Mesjanistyczna teza. [tejot napisał]
    Uzasadnij to. ” [do tejota wezwanie]

    Mój komentarz
    Mohikanin, uzasadnij to, że cały świat jest w kryzysie cywilizacyjnym.
    A że to jest teza mesjanistyczna, to mi co rusz przypominają Świadkowie Jehowy, którzy dzwonią do drzwi i pytają, czy możemy porozmawiać o świecie, który jest w kryzysie, trzęsienia ziemi, krachy bankowe, huragany, oszustwa, dzień ostatni blisko i że to wszystko jest zapisane w księdze, którą trzymają w rękach, itd.

    Mohikanin napisał:
    „Czym są wzorce przystosowania? Przystosowania do czego? Czy to nie są aby wzorce postępowania? [tejot napisał]
    Tak, wzorce postępowania. Tyle, że takiego, które jest konstruktywne a nie destruktywne.
    Jak się tworzą wzorce? Są negocjowane? Można wynegocjować nowe wzorce? Kto z kim miałby negocjować? O jakie wzorce chodzi? [tejot napisał]
    Psychologia rozwojowa, ale ….
    Czy konsensus w Polsce miałby dotyczyć negocjowania wzorców? [tejot napisał]
    Tak!
    Co ma wspólnego z tym podwójne wiązanie i zasoby? [tejot napisał]
    Jak wyżej ”

    Mój komentarz
    Mohikanin, przepraszam, odpowiadasz tak skrótowo, że tych skrótów myślowych nie jestem w stanie rozszyfrować. Poważę się na stwierdzenie, że Twoje wyjaśnienia, to luki myślowe, takie rzucane na wiatr słowa, zdawkowe, płone i wciąż od nowa.

    Mohikanin napisał:
    Skłonność do anarchii, to antyzasób. [slowa tejota]
    Jak coś masz, to masz. To może pomagać albo szkodzić. Zależy od sytuacji. Pomaganie Żydom w czasie WWII było łamaniem prawa. Czyli przejawem anarchii. Czy z moralnego punktu widzenia był to „antyzasób”, czy wręcz przeciwnie.

    Mój komentarz
    Mohikanin. Pomaganie Żydom w czasie WWII podciągasz pod anarchię? Osobliwe.

    Mohikanin, Twoje urywki, wyrywki, zwroty, doprowadzają do zgryzoty, nijak na prostą prowadzić nie mogą. W podwójne wiązanie słowem zwabiony ległem jak inni – pozbawiony.
    Pzdr, TJ

  122. @Lewy
    21 marca o godz. 10:40

    Myślisz o czymś w tym stylu?

    Czcił Jamno w każdą pogodę
    Kajakiem z wielką ochotą
    Żeglował zawsze przez wodę
    Chyba że poszedł piechotą

  123. Zainspirowała mnie ta zwrotka

    Il se plaisait en bateau ;
    Et soit en paix, soit en guerre,
    Il allait toujours par eau,
    À moins qu’il n’allât par terre.

    Mój czterowiersz Jamneńskiemu Żeglarzowi Chodzącemu po Wodzie dedykuję.

  124. @Tobermory

    To dobry początek.

    Czasami welocypedział
    cedząc lapalisady podróżne,
    czasem się ćcinach zasiedział
    i myśli słał wtedy przeróżne.

  125. Na więcej chwilowo nie mam czasu, do wieczora.

  126. anumlik
    21 marca o godz. 8:24

    Powiem Ci, anumliku, kandydatu na trolliku, skąd ramota (sam tego szyderczego słowa nie używam z racji, że niemal wszystko jest ramotą, nie licząc tego, co nie jest, więc słowo nie niesie żadnej treści, prócz widocznej wyższości mówiącego).

    Przykład umysłów zamkniętych (sprzed dwóch lat).

    Najpierw pani dentystka, potem pan dentysta wyrwali mi po jednym zębie. Dni mijały, zapalenie trwało. Prześwietlili – nic nie pokazało. Uznali, że zwyczajne zapalenia, dali antybiotyk, porowerowałem za każdym razem po dwa tygodnie i w trakcie jazdy dwa razy wydłubałem językiem kosteczki. Zapalenie prawie z miejsce ustąpiło.

    Przykład umysłu mniej zamkniętego.

    Dwa tygodnie temu wyrwałem przedostatniego zęba i wszystko się powtórzyło: też zapalenie, też prześwietlenie i nic. Dziś pani doktor dentystka chirurg porozmawiała ze mną szczegółowo o grzybach, o rybach, o rowerach, pooglądała, podotykała, ponaciskała, wzięła widelec czy cóś i wygrzebała z jamy kosteczkę. Ta pani doktor jest sporo starsza od poprzedników, można powiedzieć – ramota. Coś jak Ty, anumliku

  127. Jeszcze nigdy aż tyle nie musiałem tu przewijać.

  128. @pombocek

    Entrez, Moussier Lapalissade!
    Ramota na to: czemu nie?

  129. @tejot, (21 marca o godz. 11:08)
    spróbuj tutaj:
    „http://www.telefonzaufania.org.pl/”
    może Ci pomogą. Nie jestem specjalistą od „zaplątań”

  130. Do @lonefather

    Puk, puk….

    Dzień dobry i miłego dnia!
    Zerknij proszę na 20 marca o godz. 23:40 – po moderacji jezdem.
    Inni też mogą jeśli mają chętkę. Dziękuję.

    ***

    „Jeszcze w polu pełno śniegu,
    jeszcze strumyk lodem ścięty
    a pierwiosnek już na brzegu
    wyrósł śliczny, uśmiechnięty… ”

    Szkocja w białej szacie i żonkile też.
    Słońce też w robocie.
    Znaczy do pracy przyszło i sobie świeci dla wszystkich również dla tych siedmiu syryjskich rodzin. Moi nowi sąsiedzi mają dwie córki, syna już nie.

    W sobotę szłam trzymając za rączkę małą Szached.
    To znaczy ja szłam a ona co dziesięć kroków podskakiwała bo małe dziewczynki tak mają. Wiem, bo ciągle o tym pamiętam, że „… wszyscy kiedyś byliśmy dziećmi”…. Janusz Korczak – nie ja.

    A tam kiedyś też świeciło słońce. (Homs, Syria)

  131. @paradox57, z godz. 11:32
    I dlatego w głupawki lecimy 😉

  132. Ech, wychodzi, że Muza ze mnie do du.y! A może to miszcz do du.y jest?

  133. @Ciotunia
    pamiętaj o tym cholernym apostrofie na początku, to nie będziesz siedzieć w poczekalni.

  134. @Ciotunia Mazowiecka

    zazdraszczam Ci wiosennej Szkocji. Cztery lata temu byliśmy, niestety tylko tydzień, w ostatnich dniach kwietnia. Zakochałam się w Szkocji.
    Mieszkaliśmy w Edynburgu. Do Glassgow wpadliśmy na jeden dzień i objechaliśmy go kurzgalopkiem autobusem widokowym. Cudnie, choć zimno.
    Najśmieszniejsze było to, że jagnięcinę znaleźliśmy tylko w restauracji greckiej. Innej nie umiano nam polecić.
    Bardzo bym chciała wrócić jeszcze do Doliny Glencoe. Mało prawdopodobne, ale pomarzyć można.

  135. Ciotunia Makowiecka
    21 marca o godz. 11:50
    Dziewczynki nie tylko podskakują, ale również wchodzą na wszystkie murki,wystające z ziemi kamienie, pnie. Moja niegdyś 5-letnia córeczka (dziś dojrzała pani,mama dwóch synów) zawsze szła tak ulicą, że jedną nogą na chodniku, druga na jezdni, po krawężniku,inny sposób chodzenia po ulicy ją nudził. Zdarzało jej sie, że przegapiła jakiś murek, wtedy jej zwracałem uwagę i ona biegła z powrotem i ten murek zaliczała. Podobnie bylo z zamarzniętymi kałużami, musiała sie poślizgać.
    Zdarzalo mi sie widzieć matki, które wydzierały sie na swoje dzieci, kiedy te chciały wskoczyć na murek albo poślizgać się. Ciekawe na którą partię głosują dzisiaj te pozbawione przyjemności wskakiwania na murki dzieci, które juz dorosły.

  136. Lewy
    21 marca o godz. 12:29
    &
    Ciotunia Makowiecka
    21 marca o godz. 11:50

    Dziecinstwo. Najpiekniejszy okres zycia.

    Zyby tylko „starzy” nie przeszkadzali…

    {Staram sie jak moge, wiec sie czesto w jezyk gryze…}

  137. A propos wysiłków mohikanina, przypomniały mi się studia. Koniec wykładu – nikt nie zrozumiał tabelki 🙂

    @Lewy
    Moja próba w klimacie lapalissade:

    Prawdę Wam rzucam przed oczy
    Mądrości wiecznej okruchy:
    Kiedy się człowiek pomoczy
    Zaraz przestaje być suchy.

    Podobnie, gdy zje do syta
    Aż dziurek zbraknie mu w pasie
    Głód doń ponownie zawita
    Dopiero po jakimś czasie

    A kiedy uda się żwawo
    Tam, gdzie i król chce piechotą
    Podetrze się ręką prawą
    lub lewą – zgodnie z ochotą

  138. @Maciej2
    Bardzo fajne. Właśnie o to chodzi w lapalissadach
    Mam nadzieje, ze producja lapalissad sie rozkręci, jak Toby i anumlik wrocą.

  139. https://vod.pl/programy-onetu/newsweek-opinie-jacek-santorski-tomasz-piatek-online/027b8hy
    Konsekwentna budowa katolickiego państwa socjalistycznego. Polska Rzeczpospolita Katolicka. Pańskie pany ,wójty i plebany. Folwark zwierzęcy przy tym to mały pikuś.

  140. @E-J

    Dzieki!

    O apostrofie?
    A dyć postawiłam… a i tak jak pralka się zatrzymała to na niebiesko wylazło… :'(

    @Jagoda

    Welcome to the club i welcome.

    Przewrotnie nieco plotę o pogodzie bo dla mnie z kontynentu pierwsze pięć lat to było ciągle zaskoczenie. Nie dość, że nigdy człowiek (kobieta znaczy się) nie ma w co się ubrać to jak już się zestroiłam do wyjścia po dwóch godzinach od początku musiałam zmieniać koncepcję.
    Skazana na z góry przegraną walkę ze zmienną aurą obecnie nie wyłażę z gawry bez parasolki, okularów słonecznych, dwóch apaszek i rękawiczek, że o czterech haleczkach jedwabiście szeleszczących nie wspomnę.
    Parasolkę posiadam dużą z solidnym trzonkiem jak się rozczapirzy to latam….
    Mietłe posiadam też z tym że używam po północy i w weekendy.

    @Jagoda – przyjeżdżaj!
    Po cichutku powiem, że jestem zakochana w Szkocji po uszy.

    Chciałbym udostępnić blogowiczom trochę moich zdjęć tylko czekać muszę jak młody mi pokaże…. Tak się teraz wszystko odwróciło na świecie, że stary od młodego uczyć się musi. „Stachu, jak to się robi?” Zgroza! :-\

    Mam obiecane, że tak. Na razie usłyszałam tylko, że musi skończyć co zaczął a ponieważ ja p…. łami się zajmuje to mogę poczekać. To czekam.

    Normalnie przyjeżdzaj do mnie. Kota mam wypożyczonego na stałe i Martini i nienapoczętą Sake.

    Mnie zachwyca tutejsze unoszące się światło i zapach skoszonej trawy i ziół i uroda skał… (bo to wulkaniczna wyspa jest) i…. za każdym zakrętem wzgórz doliny gdzie w porozrzucanych domostwach mieszkają ludzie otuleni wrzosami i mchem.

    Szkoty podświetlili wzgórze z zamkami w Edynburgu i w Stirling… Inne też ale nie wszystkie widzieliśmy. Z dala wyglądają jak zjawy z kosmosu…. Zjawiskowo!

    Co do potraw tutejszych to ruletka….. Trzeba wiedzieć gdzie i co zamówić.
    Z oryginalnych dań najbardziej smakuje mi Black Pudding i szkocki łosoś. Łosoś to wszyscy wiedzą a Czarny pudding w centralnej Polsce nazywane było „Czarne” zaś w Wielkopolsce „Oficery”.

    @Jagoda – moje zaproszenie jest na serio. Pomyśl o tym. Pozdrawiam.

  141. Komunikowac sie…

    Czasem nici z komunikacji wychodza, gdy uwage zajmie forma, a uawaga zajeta forma, juz nie bedzie miala sily na zajecie sie trescia. Czego przyklad mielismy w mojej z @pombockiem wymianie mysli, wlasnie o formie, z kompletnym „olaniem tresci”.

    Mozna i tak, ze forma tresc przesloni i tresc sie „ulotni”, czyli zniknie, a skutkiem bedzie dyskusja o tym mniej wiecej, czy samochody czerwone, sa lepsze of pomalowanych na niebiesko, a nie o tym, ktory producent, w ktorym modelu, sie postaral lepiej niz konkurencja. {pyk, pyk, z indianskiej fajeczki…}

    W marcowym wydaniu National Geographic jest niezwykle ciekawy wywiad Neila deGrasse Tyson z Herbie Hancock i Wayne Shorter’em. Serdecznie polecam, bo watkiem przewodnim jest wlasnie, komunikowanie sie i jezyk komunikowania sie. Dwuch muzykow i fizyk. Tak dalekie of siebie obszary pozwalaja odzszukac to co wspolne.

    Wiecej nie zdradzam, coby nie psuc przyjemnosci czytania, tym co sie skusza.

    Wspomnialem, zeby bylo jasne, skad i dlaczego cytat:

    Wayne Shorter wspomina wspolna prace z perkusista Tony Williamsem w qwintecie Milesa Davisa:
    And when Tony Williams was asked, „What do you think about when you’re playing the drums?” he said, „If I could tell you what I was thinking about, I wouldn’t have to play the drums.”

    Tlumaczenie moje:
    Gdy Tony Williams zostal zapytany, „O czym mysli, gdy gra na perkusji?”, odpowiedzial, „Gdybym potrafil powiedziec o czym mysle, to nie musialbym grac na bebnach.”

    I tam mniej wiecej wlasnie postrzegam, to co widac na blogu. Jedni „bebnia”, inni „gwizdza”, jeszcze inni „maluja”, a jeszcze paru „pisze wiersze”, czy „proze”. Slowem rozne jezyki wyrazania mysli, niedokladnie te same pojecia za tymi samymi terminami. Slowem, taka jakby Wieza Babel z pomieszanymi jezykami, jakimi mysli wyrazamy.

    Jestem niezwykle ciakawy, czy cos z tego wyjdzie w koncu, czy jedynie okazemy sie tylko tolerancyjni i sie nie pozagryzamy nawzajem, czy tez choc odrobina wzajemnego rozumienia sie jednak powstanie. Czy sie skonczy na dyskutowaniu przewagi „czerwonych samochodow” nad „niebieskimi”, czy tez znajdziemy sposob, by jednak „poleciec z polamanymi skrzydlami”? czyli sie doporozumiemy, choc gwizdzemy, bebnimy, malujemy, wierszoklecimy, lub prozaicznie prozujemy proze zycia, czyli staramy sie pomimo roznic skomunikowac nawzajem i zrozumiec co kto ma na mysli i o co sie rozchodzi.

  142. @anumlik
    Słownik komunałow oraz Bouvard i Pecuchet Flauberta bardzo mnie inspirowaly. Na studiach bawiłem sie z przyjaciółmi w tworzenie takich mądrości, leszych od tych indianina.
    Oto mała próbka:
    Żebys nie wiem jak chciał, to człowieka nie zgłębisz.
    Rób zawsze tak, żeby było dobrze.
    Człowiek co chce to może (To podkradłem Stefanowi Żeromskiemu)
    Róża pięknie pachnie, tulipan w ogóle.
    Kobieta raz jest aniołem a raz demonem.
    No ale najlepsza sentencja, jaką mi sie udalło wymyslić i koledzy przyznali mi pierwszą nagrodę, brzmi nastepująco:
    Człowiek rodzi się, żyje i umiera.
    Na blogach często pojawiają sie takie złote myśli, ja je bardzo lubie wypatrywać, cieszą mnie tak samo jak Flauberta.
    Lubię, jak np. Wiesio56 powtarza w kółko taką przez siebie odkrytą myśl
    Akcja wywołuje reakcję. Często ją redukuje do prostego równoważnika zdania : Akcja – reakcja.

  143. Bo lato to jest lato, a zima to jest zima

    Rzekła kiedyś w zadumie moja 90-letnia babcia.

    Przyznałem jej rację, zadumałem się i doszedłem do wniosku, że w życiu nic nie jest pewne, ale
    Jak po lutym marzec, to po maju czerwiec
    😎

  144. @Lewy

    Zycie jest, jakie jest.

    { nie moje… Znalazlem u Elizabeth Heyden.}

  145. @Ciotunia i @Jagoda

    Wlasnie podziwiam przez okno kolejny opad sniegu na Glasgow…. 😉

    Ktos na chmurce zapomnial ze od dzis miala byc w Szkocji wiosna… Choc z drugiej strony w niedziele widzialam juz pierwsze jagnięta brykające na polu.

    Mi ostatnio tez wpis moderacja zeżarła pod poprzednim wpisem i przepadł wraz ze smakowitym fragmentem z Tima Minchina… 😉 (moze zreszta wlasnie dlatego tak długo sie moderował…)

    Przeczytałam indianskie dywagacje wczoraj myslac, ze moze czegos nie zrozumiałam bo cały dzien pracy przed komputerem mnie odmożdżyl trochę… Wrócilam rano próbujac to jeszcze raz moim malym rozumkiem ogarnąc ale… chyba się poddaję. Z orłami przetrąconymi a próbujacymi latać skojarzył mi sie tylko Eddie the Eagle… ale Brytyjczycy lubią kibicowac underdogs, zas owym underdogs schizofrenia wlasnej marnej pozycji vs aspiracje najwyrazniej nie przeszkadza…

  146. Jeśli na świętego Prota jest pogoda albo słota
    to na świętego Hieronima jest pogoda albo jej ni ma

    Ale i tak Maciej2 wygrał dzisiaj internety 🙁

    @Nikodem D

    a to nie były diabły na tej szpilce?

  147. @Lewy
    21 marca o godz. 12:29
    &Lonefather

    Bo to kałużyści są. Osobiście uwielbiam kałużystów i w rzeczy samej kałuże – zawsze widać w nich niebo… a nawet tęczę.

    Droga z domu do miasteczka prowadziła także przez las. Gdy one się pojawiały słyszałam entuzjastyczne okrzyki z tylnego siedzenia samochodu – ” Po kałużach mamo, po kałużach!”
    „Gadające sanki” też chyba większość zaliczyła.
    „No szybciej, szybciej! Wio! (też się zdarzało). Na „wio” stawałam w miejscu. Skręcaj!”

    Perlisty śmiech mojego dziecka brzmieć będzie zawsze w mej pamięci na wspomnienie sierpniowej, wieczornej przejażdżki drabiniastym wozem.
    Niezapomniany czas.

  148. Ciotunia Makowiecka
    21 marca o godz. 13:10

    Ciotuniu, ja to samo. Parasolka, okulary słoneczne w torebce cały rok, latem dodatkowo wachlarz.

  149. Jak w listopadzie słońce nie grzeje
    To w grudniu Boże Narodzenie

  150. Ciotunia Makowiecka
    21 marca o godz. 13:10

    zaniemówiłam z wrażenia!
    Ciotuniu kochana, przecież Ty nic o mnie nie wiesz. Mogę być …., no nie mogę, bo jednak ktoś mnie tu zna osobiście i może poświadczyć, że nie jestem facetem w trakcie odsiadki 😉
    Twoje zaproszenie naprawdę miłe. Zastanowię się. Jak możemy się skontaktować na priv.?
    W Szkocji mówiono nam tak: „nie podoba ci się pogoda? Poczekaj 15 minut, zmieni się”.
    Nie musisz mnie przekonywać do magii Szkocji. Mnie natychmiast, jak mawiała w dzieciństwie nasza córka, przyszła do serca.
    Black pudding jadłam i smakował mi. Choć mieszkam w Wielkopolsce od ho, ho i jeszcze dłużej, to nigdy nie słyszałam o jadalnych Oficerach.
    Obok komputera, na biurku leży teraz jeden z naszych kotów i błogo mruczy w promieniach słońca zza szyby. Takiemu to dobrze.

    @Kostko

    do Ciebie też macham serdecznie 🙂

  151. @Kostka
    21 marca o godz. 13:48

    Nie przejmuj się ja nawet tytułu.
    W ubiegłym roku pojechałam do Edynburga gapić się na zamek stojący na żonkilach i skale. Zeszło mi ze trzy godziny.

    A życie płynęło obok mnie.

    Czy można udać się na emigrację wewnętrzną na emigracji będąc?

  152. Czy ktoś z Szanownych czytał może tę książkę?
    „http://lubimyczytac.pl/ksiazka/299037/male-zycie”
    Cegła formatu A5, ponad 800 stron. Bestseller w USA z roku 2015 (chyba).
    Przeczytałam, nawet z zainteresowaniem. I przyznam się bez bicia, że nie potrafię sobie wyrobić zdania na jej temat.
    Ciekawa jestem opinii innych czytelników.

  153. Anumlik wrócił, Lewusku. Te lapallissadki niezłe są w absurdalnych rymowankach. O:

    Splótł był dziewannę z dzięcieliną
    Delikatniutko – pajęczyną;
    Gdy wieniec nie trzymał się głowy,
    Głowę rozsypał wśród dąbrowy.

    Zacna Narcysia z Narcysiem – gburem
    Wiją przez sznurek, myśli ponure.
    Narcyś Narcysię lekce sobie waży,
    Narcysia gbura stawia na ołtarzyk.

  154. @Jagoda

    Loty obejrzyj.
    Pana Jacka Gospodarza zapytaj.
    Twój kot powiedział mojemu kotu, że otwierasz dla niego lodówkę co trzynaście minut.

    Najlepsze co może człowieka w życiu spotkać to pierogi z jagodami śmietaną, cukrem i cynamonem. 😉

    Jak nie znam to poznam. Ty też.

    Do domu nie wpuściłam dotychczas dwóch takich. Z Ameryki przyjechali a jakże!

    Pukają, dzwonią.
    Otwieram a te, że mają wiadomość dla mnie od Jezusa.
    Pacze a tu list w skrzynce na listy bo to pocztowa skrzynka na listy była.
    Otwieram tę skrzynkę a tu list…. JA TEŻ! Zawołałam rozradowana.
    Poszli sobie widząc, że z gupiom się nie dogadają.
    Więcej nie przyszli.

  155. Mogę solennie zapewnić, że Jagoda nie jest facetem w trakcie odsiadki. A nawet nie jest facetem.

    A propos konia, czyli w ramach prawd najprawdziwszych mógłbym dorzucić: odkarm dziada, to cię torbą zabije

  156. Trzy tezy pendoptyczne dziadka Stopki:
    Teza I: „- hy, gmy idom dołu, pijom wode… Bedzie loć!”
    Teza II: „- hy, gmy idom hore, napiły sie… Bedzie loć!”
    Teza III: „- hy, gmy ni ma … Bedzie loć!”

    („Wstęp do imagineskopii”, Podgrobelskiego Śledzia Otrembusa)

  157. @NeferNefer

    NEFRETETE sądziłam, że w Benelux Cię rzuciło.
    Dzisiaj dodatkowo jeszcze w pampersie.
    Wyjeżdżałam po świeżym, napadanym śniegu pod górkę.
    Odśnieżyłam pojazd czterokołowy szmatą, a że drobna kobitka jezdem to został na środku irokez wzdłużny.
    Młody zamiast pomóc to przez otwarte okno w kuchni darł się, że jak skuns wygląda to biedne auteczko.

  158. @paradox57, z godz. 14:33
    Wal!

  159. Ciotunia Makowiecka
    21 marca o godz. 14:31

    Twój kot bierze Cię pod włos. Po pierwsze primo, ojcem karmiącym w naszym domu jest Jagodowy. Po drugie primo, przy komputerze leżał Sokrates (rudy), a on nie jest łakomczuchem. Obżartuchem jest Szaman (czarny). Przez jakiś czas, zanim do nas nie przyszedł, był bezdomny. Pewnie dlatego ciągle jeszcze najada się na zapas.
    Ostatnio kręci się po naszym ogrodzie biały kot. Jeżeli chłopaki go zaakceptują, to rodzina się powiększy. Nawet mam już imię dla niego.
    Ze ŚJ nie próbuję rozmawiać. Oni monologują. Mam wrażenie, że podobnie, ale z większą dozą agresji, mówią pisowcy.

    U nas w ogrodzie żonkile mają dopiero pąkówki. Za to szaleją krokusy, przebiśniegi, przylaszczki, ciemierniki.

  160. paradox57
    21 marca o godz. 14:33

    😆 😆 😆

  161. Nie wolno nam zapomnieć o Paulo Coelho 🙂 Niektóre z jego banałów to prawdziwe perełki, czyli głęboty!

    Miłość to tylko słowo, dopóki nie zjawi się ktoś, kto nada mu sens.
    Człowiek żyje dla swojej przyszłości.
    Bo wszystkie ludzkie uczucia stają się malutkie, gdy się na nie patrzy z dystansu.
    Czasem zło przychodzi pod maską dobra.
    Historia jednego człowieka jest historią całej ludzkości.
    Jedynie człowiek szczęśliwy może promieniować szczęściem wokół.
    Człowiek często zapomina, skąd przybył. Przyroda nigdy.

    i tak dalej 😀

  162. @anumlik
    A toś mi przypomniał „Wstęp do imaginoskopi”. Czuje się jak Proust po zjedzeniu magdalenki. To bedzie ze czterdzieści lat jak to czytałem na zmiane z „Moskwą -Pietuszki”. Do dziś mam w oczach opis rączki imaginoskopu, delikatnie cyzelowanej w roślinne ornamenty i ten otwór w drzwiach góralskiej wygódki,od czego zaczął sie cały początek imaginoskopii jako nauki.Jak bede w Polsce , to rozejrze się za Podgrobelskim Śledziem Otrębusem.

  163. Maciej2
    21 marca o godz. 14:49

    Historia jednego człowieka jest historią całej ludzkości.

    Kto jednego czlowieka ratuje, caly Swiat ratuje. Motto Instytutu Yad Vashem

    I kto of kogo „sciagal”?

  164. Jeszcze tylko Coelho brakowało

    *facepalm*

  165. Co u diabla ciezkiego? No co sie pytam, potentegowalo? Tam wyzej…

  166. @Jagoda

    Przypuszczam, że obie możemy napisać do redakcji Polityki do Pana Redaktora Jacka Kowalczyka gospodarza blogu na którym się dzisiaj rozkokosiłyśmy. Kropka.

    @Anumilku

    Ty to jak napiszesz to jakby puszkiem
    młotka opuszkiem
    Kaszkietem machnął z wykuszkiem.

  167. @Maciej2
    Świetne. Raz wziąłem coś do ręki autorstwa Coelho i wyniośle odrzuciłem jako czyste grafomaństwo. A gdybym się przyjrzał lepiej ! Muszę go znowu wziąć do ręki. Chyba jest lepszy ode mnie.

  168. NeferNefer
    21 marca o godz. 14:58

    Bylo tylko kwestia czasu, ze jak sie za „proste” objawienia wezmiemy, to sie i Coelho objawi. Nie ma sie co dziwic, taki „lajf” jest.

  169. Maciej2
    21 marca o godz. 14:49

    Auć! Aż w zębach zabolało

    Bardzo pikna kolekcja

  170. @Lewy

    Nie daj sie omamic. To, ze sukces wydawniczy wielokrotnie wiekszy, nie jest dowodem glebokosci. Proste „mondrosci” daja prostaczkom poczucie, ze z glebokoscia obcuja. Proust swego czasu furore robil, ale kudy mu do sukcesu Coelho.

    Ze tez Ty sie dajesz lapac na blyskotki.

  171. Lewy
    21 marca o godz. 15:01

    Zdecydowanie nie jest! 😉

  172. Anumlik 14:42

    Drobne sprostowanie
    „tezy pendologiczne”. Jak ma być naukowo, to naukowo.

  173. @lonefather
    21 marca o godz. 14:57

    Na poziomie logiki, motto Yad Vashem słabo się broni, jasna sprawa. Z tym, że za nimi stoi jeszcze kontekst, w którym funkcjonują Zagłada, poświęcenie, ryzykowanie własnym życiem dla ratowania drugiego człowieka. Więc oczywista pompatyczność i fałszywość tego ich hasła nie razi aż tak, jak „głęboty” Coelho, wytwarzane z grafomaństwa lub w celu sprzedaży większej ilości książek.

  174. @Ciotunia Makowiecka
    ten mój gwoździk… przeleciał, psia mać.
    Też to lubię:
    https://www.youtube.com/watch?v=cFv1EMJsCco

  175. Zainspirowal mnie ten Coehlo! Ale po co cytować obcych grafomanow kiedy ma się swojskich…

    Proszę bardzo:

    „Życie przeważnie jest smutne. A zaraz potem się umiera”
    „Ze wszystkich rzeczy wiecznych, miłość trwa najkrócej..”
    „Nie można się spóźnić, gdy nikt nie czeka.”
    „Najważniejsze, żeby pokochać siebie. I wybaczyć sobie. Wszystko, nawet największe błędy. I nie wspominać swojej historii, tylko ją tworzyć.
    „Kobiety żyją wspomnieniami. Mężczyźni tym, co zapomnieli.”
    „można płakać ze smutku, że róża ma kolce, ale można również płakać z radości, że kolce mają róże.”

    and so on…

  176. @paradox57, z godz. 15:21
    Ale one, te tezy, u Śledzia Otrembusa Podgrobelskiego są pendoptyczne, nie pendologiczne. Wiem co piszę, bo powstawały w mojej przytomności, piętnastolatka co prawda, który w owym czasie, baaaarrrrdzo dawno temu, na Hali Gąsienicowej, w „Betlejemce”, razem z gronem młodych naukowców (głównie z Wrocławia) słuchał dziadka Stopki, zakopiańskiego bacy, gdy za oknami „Betlejemki” deszcz lał przez całe wakacje.

  177. @Kostka
    21 marca o godz. 15:31

    Dziękuję 🙂 Zwłaszcza za tekst o spóźnianiu 🙂

  178. Anumlik

    Widać zasugerowałem się pokutującą na kartach książki nazwą „pendologiczny” w różnych odmianach łącznie z nazwą Instytutu Pendologicznego. Albo redaktor coś pokorygował.

  179. PS
    Zweryfikowałem: tezy w istocie są pendoptyczne.

  180. @Jagoda. Ksiazke przeczytalam, to nawet bylo „zadanie wakacyjne” w naszym klubie czytelniczym. Zdania byly podzielone. Specjalistki ze stosownym wyksztalceniem nazwaly to powrotem do wielkiej powiesci i byly zachwycone warsztatem i nie przerazala je dlugosc ksiazki, a nawet zalowaly, ze juz sie skonczyla. Poniewaz ja czytam dla przyjemnosci moja opinia nie jest tak entuzjastyczna. Wierze w istnienie takich przyjazni nawet we wspolczesnym swiecie i sam pomysl bardzo dobry a wielowarstwowosc watkow, w ktorych sie nie gubimy wskazuja na talent autorki. Ale jednak ksiazka jest dla mnie za dluga i mimo, ze cierpienia glownego bohatera sa straszne to w koncu przychodzila mi mysl „a wez zesz sie chlopie ogarnij, bo oprocz tego los zeslal ci tylu wspanialych ludzi wokol siebie, spelnienie zawodowe…” Ale to jest powiesc, a nie realne zycie, zapominalam.
    Mysle, ze bedzie z tego film i tyle bedzie opinii ile widzow i czytelnikow.
    Interesujaca jest tez sama autorka. Urodzona na Hawajach z rodzicow koreansko-polinezyjskich. Wyjechala wiele lat temu do Nowego Jorku i napisala najbardziej z mozliwych nowojorska wspolczesna powiesc. To oczywiscie moj przyczynek na temat integracji.

  181. Jeremiasz Apollon Hytz (1841-1919)

  182. @Maciej2, 12:58
    Macieju, dotarłem do Twojego postu, a tam prosty, głupi i bardzo śmieszny wierszyk, który mi poprawił humor, po tym przedzieraniu się przez polemiki ‘mohikanina’ i ‘tejota’.

    Moja wdzięczność, Macieju, nie ma granic, ściskam w pasie.
    Idę dalej.

  183. @zyta2003 21 marca o godz. 16:19

    Po Twojej recenzji na pewno nie przeczytam :)))
    Sądząc z opisu, coś podobnego napisał Jonathan Franzen („Corrections”).
    Ulubiony pisarz Obamy. Franzena czytałam. Chwilami zabawne.

  184. P.S. To był prekursor imagineskopii.

  185. @paradox57
    Na kartach „Wstępu do imaginoskopii” Instytut Pendologiczny” wraz z jego zacnym profesorskim gronem występuje, ale dziadek Stopka, to insza inszość. Dziadek Stopka Otrembusa Pogrobelskiego Śledzia do napisania „Wstępu…” zainspirował. Oraz jego Trzy tezy pendoptyczne, o gmach. Początki tej zabawy miały miejsce w czasie lata tak ulewnego, że sam baca Stopka nie pamiętał kiedy takie było przedtem. A roku to było… o, ho, ho… jak dawno. Jakoś tak ze dwa, albo trzy lata po „październiku 1956”. Miałem wtedy 14, może 15 lat i z kolegami starszego o jakieś 10 lat kuzyna (matematyka) spędzałem wakacje w „Betlejemce”, na Hali Gąsienicowej. Lewy przypomniał rączkę imaginoskopu, delikatnie cyzelowaną w roślinne ornamenty i ten otwór w drzwiach góralskiej wygódki, od czego zaczął sie cały początek imaginoskopii jako nauki. Góralską wygódkę z otworem na odsłaniającym widok na góry oraz tabliczki z różnymi śmiesznymi napisami pamiętam jak dziś. Gadki młodych taterników z całej Polski, głównie naukowców – matematyków i fizyków, też. To był dla czas słuchania jazzu i fascynacji surrealizmem. Wtedy też narodziła się imaginoskopia.

  186. To znaczy Hytz. Apollon Hytz 😉

  187. @Namargineska
    Fakt. Jeremiasz Apollon Hytz był prekursorem imaginoskopii oraz spiritus(em) movens(em) całej zabawy.

  188. @anumlik 21 marca o godz. 16:31
    No przecie. Teologia się kojarzy…

  189. A ten spirytus podobno fiat ubi vult 😉

  190. @mohikanin przedostatni
    Poznałem prawdę nt swojego dupodajstwa z tym „ch” w Twoim nicku.

    Edytor Worda podkreślił na czerwono Twój nick przez samo „h”, a ja, jak automat pomyślałem, że błądzę ortograficznie właśnie w tym „h”, poprawiłem na „ch” i „wstawiłem do słownika Worda”.

    A przyczyna podkreślenia była inna, mianowicie edytor poprosił o dużą literę „M”!
    Ale mamy tak z nickami, że często piszemy je z małej litery, nawet, jak przypominają „imiona własne”.

    Mój nick ‘stasieku’ jest tego przykładem. Czasami zauważam w moim adresie dużą literę „S”.
    Kiedyś na innym blogu nawet prosiłem o pisanie z małej litery, teraz mi to zwisa.

    I na koniec, choć od 12,58 do 16:35 czeka mnie jeszcze dużo czytania, proszę Cię ‘mohikaninie’, odpuść tematy powikłane, bo ja zacznę opowiadać o „automatyzacji procesów wieloparametrowych”.
    OK?

  191. anumlik
    21 marca o godz. 15:41

    Na stryszku! Znaczy sie w „Belejemce”, ale na stryszku, byly najlepsze imprezki. Do dzis sie lza w oku kreci, jakie to byly imprezki. Bywalo, ze „dol” swiecil pustkami, ale co tam przeszle zbytki wspominac, lepiej o nowych pomyslec.

  192. Anumlik ratuj, bo coraz bardziej mi się kojarzy… Tam prekursorzy byli nabuzowani, bo spożyli jakieś zioła o poranku. Podchmieleni młodym winem być nie mogli, bo to było musowo przed południem. Tak przynajmniej prawi niebieska książeczka. Więc oni na trzeźwo widzieli ten spiritus… co świętuje rokrocznie kaka Matka Nasza. Nigdy zresztą bez alkoholu. Też spirytus…

  193. @lonefather 21 marca o godz. 16:41
    Najpierw spirytus, potem wniebowstąpienie. Na stryszek znaczy.

  194. Na marginesie
    21 marca o godz. 16:48

    Najzabawniejsze bylo ranne poszukiwanie czesci garderoby zakopanych w sianie i rozproszonych tajemniczo po calosci stryszka… Rano bylo niemniej radochy w komentach towarzyszacych kolejnym rewelacyjnym odkryciom.

  195. @Namargineska
    Każdy prekursor ma poza sobą zioło-buzy. Tak na trzeźwo nie da się żadnej teologii, ani innej imaginologii stworzyć. Tylko wtedy może sobie pozwolić na fiat ubi vult ten wszechobecny spirytus, co bywa movensem.

  196. @lonefather 21 marca o godz. 16:53
    „Rano otworzyly im się oczy i poznali, że są nadzy.”
    Wszystko się zgadza 😀

  197. PS
    – Duchu, duchu – nie dmij kędy chcesz!
    – Prekursorze – całuj ducha w dupę. Wiesz!

  198. Na marginesie
    21 marca o godz. 17:00

    Najlepszy test, to nagosc, co sama prawda jest. Jak to lecialo u Mai Berezowskiej? Aaaa juz pamietam: „Wiecej wazy prawda naga, nizeli ubrana.”

  199. No to ja jeszcze na chwilę o banałach. Znajdująca się na Czarodziejskiej Górze czyli w Wysowej @mag dobrała sobie kompatybilną lekturę na czas kuracji, właśnie „Czarodziejską Góre” i nie zdzierżyła. Jak przez mgłę przypominam sobie rozwlekłe ględzenie staruszka Manna, w tym jedna głębinowa myśl, która w tej powieści się przewija. Zainspirowany prawdopodobnie przez odkrycie Einsteina, że czas jet względny, Mann to przeniósł z fizyki do psychologii. Zauważył on , że czas psychologiczny nie toczy się liniowo, regularnie, lecz raz zwalnia , raz przyśpiesza. Bo zważcie, że kiedy jesteśmy szczęśliwi, to czas nam szybko biegnie, a jak nieszczęśliwi, albo sie nudzimy, to ten czas się wlecze. Fakt ! Mann mi otworzyl oczy, tak jak nauczyciel filozofii (niezapomniany Kazimierz Rudzki) otworzył oczy panu Jourdain (niezapomniany Kobiela).

  200. @anumlik 21 marca o godz. 17:00
    Nie wiem, czy znasz dokonania Stanislava Grofa. To psychiatra, który aplikował pacjentom odlot za pośrednictwem LSD. Sam też stosował, w ramach (no właśnie!) rozszerzania mentalnych horyzontów. A te przeżycia, które opisuje po spożyciu – wypisz wymaluj objawienia fatimskie. Trochę w stylu New Age, ale podobno imaginarium zależy od zasobów podczaszkowych imaginatora. W sumie to co pisze jest bardzo ciekawe.

    Na przykład „opętanie” to wg Grofa nic niezwykłego, zjawisko znane psychiatrii. Tyle, że zamiast przywoływać egzorcystę i podtykać pod no krucyfiks, wystarczy przeczekać, naturalnie przytrzymując „opętanego”, żeby nie zrobił krzywdy sobie i innym. Gdy kryzys mija, delikwent nie tylko czuje się lepiej, ale jest bardziej opanowany, uporządkowany, a nawet uszczęśliwiony. Może na tym polega „skuteczność” egzorcystów – abrakadabra po łacinie nic nie szkodzi, a pozytywny skutek przypisuje się sutannicie. To by, rzecz jasna, wiele tłumaczyło. Tak sobie główkuję na chłopski (pardon babski) rozum.

  201. W Superstacji sonda z pytaniem:

    „Czy Jarosław Kaczyński ośmiesza Beatę Szydło na stanowisku premiera? ”

    Na glupie pytania nie odpowiadam. Tu przywloklem, zeby skomentowac:

    Nie! Jaroslaw Kaczynski nie osmiesza Broszki Belaty! Ona sama sie osmiesza i stanowisko Premiera przy okazji!

  202. @Namargineska, z godz. 17:15
    Znam. Nie on pierwszy eksperymentował z LSD czy innymi psychotropami. Witkacy swoje przeżycia z payotlem, czyli z Jazgrzą Williamsa opisał w „Niemytych duszach”. Mechanizm wchodzenia w wizje religijne pod wpływem środków halucynogennych znane jest od starożytności. Opary z olejków tamaryszku (niektórzy przypisują je nie tamaryszkowi, a gązewnikowi akacjowemu) , które samo się zapaliły na górze Horeb, spowodowały u Mojżesza widzenie i przeświadczenie, że rozmawia z Jahwe.

    Mnie bardziej niż eksperymenty z LSD interesują eksperymenty Grofa z oddychaniem holotropowym. Tu też wiele nowego w jego technice oddychania nie znalazłem. Mnisi buddyjscy, zanim zaczną wchodzić w transcendentny trans, wentylują organizm serią głębokich wdechów i wydechów, sprawiających wrażenie rytuału.

  203. @Namargineska
    Ciekawe rozważania na temat Grofa, prof. Vetulaniego:
    https://vetulani.wordpress.com/2014/09/10/wizjoner-czy-szarlatan-grof-w-krakowie/

  204. @anumlik 21 marca o godz. 17:43
    I to jest właśnie interesujące. Dopiero współczesne techniki badania mózgu pozwalają zobaczyć, że mózgi mnichów buddyjskich funkcjonują inaczej niż przeciętny ludzki mózg. Dopiero od ok. 30 lat przebiło się do świadomości, że mózg rozwija się przez całe życie (a nie tylko w okresie dzieciństwa), a czynności, jakie wykonuje kształtują jego anatomię. Inaczej mówiąc człowiek jest w stanie kształtować sam siebie jako jednostkę, nie mówiąc o tym, że sam siebie coraz lepiej poznaje – jako gatunek.

    Ewolucja nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Jeśli homo sapiens nie uskuteczni globalnego samounicestwienia, to… sky is the limit. I nie jest to wcale żadna wiedza tajemna ani tym bardziej (hi hi hi !!!) nadprzyrodzona, tylko po prostu wiedza, nic innego.

    Egzystencjalne obawy w stylu „daj małpie brzytwę” są jak najbardziej uzasadnione, ale ta „małpa” jednak trochę mądrzeje z czasem. No i powiększa się zasób wiedzy, chociaż wiele jest w niej śmieci (weź wsobne naukawe elukubracje religiantów). Fakt, że dla różnych forumowiczów wczorajsze literackie fascynacje dziś trącą myszką to chyba nie przypadek. Psychologiczne „odkrycia” tamtych pisarzy dziś są banałem. I na wiele rzeczy patrzymy inaczej, poza tym chyba myślimy inaczej.
    Zaraz zobaczę tego Twojego Vetulaniego.

  205. @lonefather 21 marca o godz. 17:22
    Pisopaci już podbili Unię i ogłosili wielkie zwycięstwo 1:27. Teraz Bełata deklaruje, że Polska pragnie zostać stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Wszystko przed nami…

  206. Vetulani aktualnie w szpitalu (potrącony przez samochód) 🙁
    Rodzina apeluje o wsparcie energetyczne.

  207. Good day to die?

    „https://www.youtube.com/watch?v=NiV75x6Znjs

    Well, sometimes the magic works, sometimes it doesn’t

  208. NeferNefer
    20 marca o godz. 17:33
    Ja w kwestii formalnej. Chanel 19 jest o wiele lepsze.
    …………………………………………………………………………….
    Przy okazji proszę „przyjrzeć się” czyli powąchać „Aromatics Elixir” – nie szarżują z odmianami, opakowanie też raczej skromne za to zapach ciekawy.
    Inny jest „Bvlgari” – tu jest cała plejada, trzeba się nieco nawąchać* (czas!) i mieć co nieco w sakiewce.
    * najlepiej rozetrzeć na nadgarstku , wyjść ze sklepu i ocenić nosem po ok. 20-30 min. :–).

  209. Na marginesie
    21 marca o godz. 18:13
    Swego czasu , a było to już ho,ho red. Ziemkiewicz pisywał czy publikował w piśmie „Fantastyka”. Wydaje się, że jest ponownie materiał…

  210. anumlik
    21 marca o godz. 17:43
    Nie on pierwszy eksperymentował z LSD czy innymi psychotropami
    ………………………………………………………………………..
    Skoro już o prochach to tutaj podkład muzyczny i pewna deklaracja (nie z moja!) :–)
    *https://www.youtube.com/watch?v=JRMEpw0rRiQ

  211. @zezem
    21 marca o godz. 19:17

    „Aromatics elixir”? Ulubione perfumy mojej ciotki. Od 40 lat chyba.
    Za dużo szałwii. Zalatuje spoconym Sycylijczykiem.
    Just too much 🙁

  212. Tobermory
    21 marca o godz. 19:35
    Znam ludzi , którzy konsumują z przyjemnością lakrycję (liquorice). Dla mnie nie do zniesienia.
    Hmmm z tą ciotką… Przyznam,że nie obwąchiwałem spoconych Sycyliczyków ;–)

  213. @zezem
    21 marca o godz. 19:46

    Lukrecja jest bardzo popularna na Sycylii 😉
    Nie przepadam, ale kawałek mogę zjeść, jeśli nie za bardzo zalatuje salmiakiem. Podobno jest dobra na żołądek.

  214. @Tobermory
    Dokładna receptura czy kompozycja perfumów jest strzeżona,ale być może w „Eliksirze” wykorzystywane jest tzw. piżmo/musk/moschus stąd te skojarzenia…
    Na temat szczególnych receptur w perfumerii opowiada niezły film
    „Pachnidło” / Perfume – The Story of a Murderer.

  215. @zezem
    21 marca o godz. 20:23

    W „Eliksirze” jest szałwia. Producent podaje skład z grubsza, a część samemu można rozpoznać. Te aldehydy i piżmo można dość łatwo wychwycić.
    „Pachnidło” czytałem swego czasu z zapartym (te paryskie smrody) tchem, film był też niezły, ale zbyt późno (w stosunku do lektury) powstał. Z „Angielskim pacjentem” i „Imieniem róży” było znacznie lepiej.
    Byłem nawet w Grasse w jednej z fabryk produkujących wyciągi ze świeżych kwiatów. Te kosze kwiatów jaśminu…

  216. Ciotunia Makowiecka
    21 marca o godz. 14:59

    napisałam, czekam na odpowiedź.
    Pozdrawiam.

  217. zyta2003
    21 marca o godz. 16:19

    czyli mamy podobne wrażenia. Nie rozumiałam samej siebie. Z jednej strony, nie potrafiłam zrezygnować z czytania. Z drugiej, wkurzałam się tak, jak Ty. I cały czas miałam wątpliwości co do wiarygodności głównego bohatera.

  218. stasieku
    21 marca o godz. 16:37

    pozdrawiam 🙂

  219. W AE jest też sporo paczuli (Patchuli), które pasuje lepiej do męskich np. Dior – Sauvage i Homme.
    Homme zawiera też szałwię 😉

  220. Radosna wiadomość od dobrej zmiany na wiosnę: dostałem dziś z ZUS zawiadomienie o podwyżce emerytury. Koło siedmiu złotych na rękę. Groszy nie liczyłem, bo wpadłem w termiczny i tlenowy szok. Jednak dobra zmiana musi trochę jeszcze popracować, żeby prześcignąć zdrajcę, konfidenta SB, komucha, obrzydliwego lewaka Millera, który jednego roku, premierem będąc, podwyższył emeryturę mnie podobnym o dwa złote pięćdziesiąt groszy. W każdym razie mówię, nie chwaląc się: hura!

  221. NeferNefer
    21 marca o godz. 13:59

    Na tej mojej akurat anioły. Trochę z kontekstu mi wynika, a trochę…
    Diabeł, to raczej męski pomazaniec. A któż zna płeć anioła? 🙂
    Ostatnio ustawiono mnie w jednym rzędzie z Peryklesem w ostracyzmie, udało się nam(!) obu uniknąć banicji. Obydwaj(!) tylko nierozumiani. Niestety.
    Za to przepiszę 4 grosze (zdania) o dyplomatołku.

    „Kiedy minister Waszczykowski powiedział, że z całej Unii Europejskiej będziemy najbardziej współpracowali z Wielką Brytanią, ta w popłochu opuściła Unię. Teraz, kiedy nam już nic nie pozostało do wyboru, Waszczykowski zapowiedział, że będziemy współpracować z Białorusią. Od razu rozpoczęły się tam rozruchy. Należy liczyć się z tym, że pozostałe kraje zrobią wszystko, aby Polska nie chciała z nimi współpracować.”
    Michał Ogórek

  222. @NikodemD
    21 marca o godz. 22:50
    Oj! Zawsze zostaje jeszcze San Escobar!

  223. NikodemD
    21 marca o godz. 22:50

    Anioly sa z definicji bezplciowe. Konsekwencje tego sa dla kazdego myslacego oczywiste. Wyjatkiem jest sytuacja, gdy „wielebny” zegna sie z odwidzajaca go kobieta, kelpie ja po pupie i mowi: ” no to do jutra „aniolku”…”

  224. Beata Szydło bierze na klatę kolejne przestępstwo urzędnicze: nie powołując przewodniczącego Centralnej Komisji ds Stopni i Tytułów, do czego zobowiązuje ja PSW (Ustawa – Prawo o Szkolnictwie Wyższym), sparaliżowała działalność jej prezydium: http://www.ck.gov.pl/news/id/8.html
    Oznacza to m.in. paraliż wszelkich funkcji kontrolnych, zawieszania i odwieszania uprawnień, a przede wszystkim wstawienie wszystkich kandydatów na profesora do zamrażarki.

    Podobno nie pierwszy już raz Pis wykręca taki numer: za pierwszego PiS-u też była – bezprawna – zamrażarka profesorska.

  225. mohikanin przedostatni
    21 marca o godz. 11:50
    @tejot, (21 marca o godz. 11:08)
    spróbuj tutaj:
    http://www.telefonzaufania.org.pl/”
    może Ci pomogą. Nie jestem specjalistą od „zaplątań”

    Mój komentarz z przekąsem
    Mohikanin, to Ty napisałeś wstępniak na niniejszym blogu, to Ty masz zasób (pozytywny), by pełnić rolę blogowego telefonu zaufania – odpowiadać na pytania, analizować, wyjaśniać, przedkładać rozwiązania, itd.

    Mniej lub bardziej udatnie unikasz dialogu. Nie mówiąc o poszanowaniu słowa swojego, co wedle Twoich wywodów, powinno być wartością, zasobem pozytywnym. Na razie skryłeś się w ćcinach.
    Pzdr, TJ

  226. tejot
    21 marca o godz. 23:23

    Czepiasz sie bezzasadnie indianina. Niby formalnie masz racje, ale merytorycznie jej nie posiadasz. Mohikanin pisal o czyms zupelnie innym, niz to o co masz pretensje.

    Pozdrawiam
    l.

  227. Do @Jagoda
    21 marca o godz. 20:50

    „napisałam, czekam na odpowiedź.
    Pozdrawiam”

    Bardzo się cieszę.
    Ja też.
    Wstawiam wodę na kawę 😉
    Pozdrawiam serdecznie.

  228. Ewa-Joanna
    21 marca o godz. 23:14

    O. Święty Escobar x St. Vincent to nie byle Elba bez San. Choć Święta bardzo Helena też niezła:)

  229. Ale gledza! Ale sami posluchajcie:

    http://www.superstacja.tv/program/exkatedra-prof-andrzej-rychard-gen-stanislaw-koziej-prof-bogdan-goralczyk,6457223/

    Niby tacy oblatani i niby tacy „mondrzy”, a nawijaja o przeszlosci. Gladza o przeszlosci nawet wtedy, gdy mowia o przyszlosci

    Nie rozumieja jakby ich co opetalo, ze to co sie stalo to juz jest i bedzie sie dalej konsekwentnie rozwijac, az do przewidywalnego konca… Chyba nadszedl czas na kolejny odcinek KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ…

    Biere sie w garsc i pisze…

  230. lonefather
    21 marca o godz. 23:35
    tejot
    21 marca o godz. 23:23
    Czepiasz sie bezzasadnie indianina. Niby formalnie masz racje, ale merytorycznie jej nie posiadasz. Mohikanin pisal o czyms zupelnie innym, niz to o co masz pretensje.

    Mój komentarz
    Lonefather, to mohikanin napisał wstępniak i to on ja obowiązek wyjaśniać szerzej o czym pisał.
    Twoje wyjaśnienie, że mohikanin „pisał o czymś zupełnie innym”, traktuję jako wymówkę.
    Pzdr, TJ

  231. Ja też bym się chętnie dowiedział, o czym tak właściwie jest ten wstępniak, poza nieudowodnioną hipotezą na temat schizofrenii.
    Czy Polska odznacza się jakoś szczególnie pod względem liczby schizofreników?
    „Różne kraje (…)potrafią oderwać się od (…) kontemplacji i skorzystać z zasobów. Z tego, co potrafią robić dobrze. Choćby to tylko była mrówka.”

    Może przykład dla ilustracji?
    Jakę mrówkę robią Czechy albo Niemcy i czym różni się ona od polskiej?

  232. @tejot

    Czy mozna leciec z polamanymi skrzydlami?

    To jest moj drogi @tejocie, to o czym napisal @mohikanin. Mozesz sie z dokladniem kazdym zdaniem, kazdym slowem @mohikanina nie zgadzac, ale do „kuzwy nedzy” nie mieszaj swojej czepliwosci, z tym o czym napisal @mohikanin.

    pozdrowka
    l.

  233. Jak to o czym? O mnie, bo powstał na kanwie moich słów do Lewego na zupełnie inny temat – Polacy zawsze byli nieżyczliwi, zawistni, zarozumiali i świętojebliwi.
    I cały ten zagmatwany wywód, to tylko po to żeby dowalić jednej babie.
    Jak znajdziecie inną przyczynę, chętnie zrezygnuje z pierwszeństwa.

  234. Patrzy mrówka zza palisady
    I nie ukrywa zdumienia
    Dziwią się też mrówkojady
    Że w słońcu jest znacznie mniej cienia

  235. @Ewa-Joanna
    22 marca o godz. 0:56

    Ach, to tak?

    Przez ciebie już nie polecę
    Przez cię awiacja mi zbrzydła
    Mądrego nic już nie sklecę
    Boś połamała mi skrzydła 👿

  236. @Tobermory
    22 marca o godz. 1:05
    🙂

  237. @Ewa-Joanna
    22 marca o godz. 0:56

    Masz rację, to za „certyfikaty podłości od zawsze”, które wystawiłaś milionom ludzi.
    Jak mi ktoś recytuje, że tylko w Polsce groziła kara śmierci za pomoc Żydom, to ja mu przypominam, że za nielegalny handel rąbanką – też.

  238. tejot, (21 marca o godz. 23:23)

    Mniej lub bardziej udatnie unikasz dialogu.

    Szanowny @tejocie, wybacz jeżeli Cię uraziłem odmową kontynuowania słownego ping ponga.
    Zrobiłem to z dwóch zasadniczych powodów:
    1. Nie jesteśmy wyłącznymi użytkownikami przestrzeni blogowej i nie mamy prawa jej zawłaszczać. Współbywalcy blogowi byli już serdecznie zmęczeni i znudzeni naszą słowną przepychanką. Co bezwzględnie należało uszanować.
    2. Mam podejrzenie, graniczące z pewnością, że Twoją intencją wcale nie był dialog. Że chodziło Ci raczej o prowadzenie gry pod tytułem „kto kogo przetrzyma”, „kto komu udowodni”. Wyrosłem już z takich gier. Nie interesuje mnie ich prowadzenie. Uważam, że są nudne i szkoda mi na nie czasu.

    Na wypadek, gdyby jednak interesował Cię dialog.
    Przeprowadzono następujący eksperyment na szczurach. W pierwszej fazie eksperymentu umieszczono szczury w beczce z wodą. Ścianki beczki były na tyle gładkie, że szczury nie miały żadnej szansy wydostania się z niej. Kiedy szczury już wyraźnie opadały z sił, wrzucono im deseczki, na których mogły się oprzeć i bezpiecznie pływać. Po upływie pewnego czasu, przystąpiono do fazy drugiej. Powtórzono eksperyment z dwoma grupami szczurów. W jednej beczce umieszczono szczury, które miały za sobą doświadczenie z deseczką – grupa eksperymentalna. W drugiej bez tego doświadczenie – grupa kontrolna. Szczury z pierwszej beczki potrafiły znacznie dłużej, wynik istotny statystycznie, czekać na pomoc w postaci deseczki. Te z drugiej dużo szybciej rezygnowały z walki o przeżycie.
    Zasobem grupy eksperymentalnej, w drugiej fazie eksperymentu, była pamięć o możliwości uzyskania pomocy. Co więcej zasób/zasobu można było wypracować/wyuczyć.

    I to tyle z mojej strony. „Mądrej głowie dość po słowie”.
    Jeżeli rzeczywiście będziesz zainteresowany dialogiem, chętnie, na miarę moich możliwości, wezmę w nim udział.
    Wszelkie próby wciągania mnie w słowno ambicjonalne gierki pozostawię bez odpowiedzi. „Nie widzę, nie słyszę, nie mówię”.

    Na razie skryłeś się w ćcinach.

    No niestety, nie w ćcinach. Przewiało mnie wczoraj w ogrodzie. Mam paskudny katar i głowa mi napie…. Nie mogę spać, stąd obecność na blogu o nieludzkiej porze.
    Do wszystkich moich wad w postaci upierdliwości, kompleksu wyższości, mętniactwa wypowiedzi, doszedł jeszcze paskudny wygląd. Nos czerwony i spuchnięty, oczka wąskie i kaprawe. Masakra. Ale może Wielki Manitou wie, za co mnie tak karze, ma w typ jakiś plan, cel i zamysł. Niemniej, chory facet to podobno dopust boży gorszy od plag egipskich. Tak mi mówią w wigwamie. Wierzyć, nie wierzyć złośliwym językom?
    Pozdrawiam 🙂
    mp

  239. @lonefather, (21 marca o godz. 23:35)
    Dzięki Druchu! Nawet starzy Indianie potrzebują czasem wsparcia i odrobiny życzliwości. Jeżeli nie boisz się kataru, wpadnij, wypalimy fajeczkę 🙂

  240. @Tobermory, (22 marca o godz. 0:10)

    Ja też bym się chętnie dowiedział, o czym tak właściwie jest ten wstępniak,

    Ten wstępniak jest o konsekwencjach odbierania nadziei. A nadziei można nauczyć nawet szczury. Nadzieja jest fundamentem zdrowej tożsamości (Erikson). Bez niej dochodzi do zaburzeń osobowości, zachowania. Ze schizofrenią włącznie. Odebrać człowiekowi nadzieję, przez nieustanne wmawianie mu, że jest do niczego (nieważne którą koszulę wybierze, d.. z tyłu, do bicia), to tak, jak połamać ptakowi skrzydła.

    Jakę mrówkę robią Czechy albo Niemcy i czym różni się ona od polskiej?

    Problem w tym, że Polacy złote ptacy nie chcą robić mrówki. Kręcą nosem na Wokulskich. Nudzi ich praca u podstaw. Nie zadawala ich to, że bywają dobrzy. Muszą być „naj”. Jak nie w dobrym, to w złym. Powoli zaczęło się to zmieniać. Ale niestety, znowu wracamy do romantycznych wzorców. Wstajemy z kolan. Nie będziemy mozolnie ciągnąć do mrowiska byle słomki tuż przy ziemi.

  241. @Ewa-Joanna, (22 marca o godz. 0:56)

    Jak to o czym? O mnie,

    Niestety, muszę Cię rozczarować. Nie o Tobie. Przykro mi. Może następnym razem 😉
    Ten wstępniak jest dokładnie o tym: mohikanin przedostatni, 22 marca o godz. 6:31.
    Istotnie, Twoje słowa były przysłowiową kroplą w dzbanie. Ale to nie Ty pierwsza i z pewnością nie ostatnia i nie jedyna wygłaszasz tezy, które uważam za równie nieprawdziwe, co szkodliwe.

  242. Oniemiałem. Popłakałem się ze śmiechu. Opadły mi ręce, nogi i guma od gaci, kiedy zobaczyłem to:

    http://rzeszow-news.pl/pogoda-tvp-rzeszow-tv-trwam-internauci-maja-ubaw/

    Poczem zacząłem się zastanawiać, czy było to wynikiem konformizmu. Czyli pod wpływem wyraźnego nacisku z zewnątrz. Czy zadziałała spirala milczenia, o której pisze niemiecka badaczka mediów Elisabeth Noelle – Neumann.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Spirala_milczenia

    Jeżeli mamy do czynienia z tym drugim, to jest jeszcze gorzej niż myślałem

  243. Przyłączmy się do miesięcznicy 🙂

    https://zrzutka.pl/betfn6

  244. @NeferNefer
    22 marca o godz. 9:01

    Firefox mówi, że właściciel nieprawidłowo skonfigurował stronę i jej mi nie otworzy 🙁

  245. Tobermory
    22 marca o godz. 9:17

    Szkoda. Nie masz innej przeglądarki? Na Chrome działa bez problemu.

  246. W celu uniknięcia rozczarowań, to zbiórka na sprzęt nagłaśniający dla Obywateli RP. Cel osiągnięty ale zbierają jeszcze na pozostałe potrzeby. Wpłaciłam z satysfakcją i przyjemnością.

  247. @Tobermory, (22 marca o godz. 1:25)

    …w Polsce groziła kara śmierci za pomoc Żydom, … za nielegalny handel rąbanką – też.

    Czy ma to nas prowadzić do wniosku, że nie ma różnicy pomiędzy Sprawiedliwymi a handlarzami rąbanką?

  248. „Spirala milczenia”?
    I dlatego kretynka-pogodynka z TV mówi o najświętszej panience?
    Ktoś tu wygrzebuje stareńkie i kontrowersyjne teorie, pewnie z czasów studiów w latach 70. Ta teoria powstała po przepytaniu 100 dziennikarzy gazetowych 🙄
    Ja tu raczej typuję Erwartungserwartung albo Vorauseilender Gehorsam

  249. Tobermory
    22 marca o godz. 0:10

    To pewnie chodzi o „napój na mrówkach”.

  250. Szanowni czytelnicy!
    Byle nie było spirali milczenia pod kolejnym wpisem, tym razem autotematycznym, ale czy w istocie nie mówimy cały czas głównie o sobie?
    Tanaka zachęca, ja pozdrawiam
    JK

  251. Mohikanin zakańcza dyskusję z powodu, że zakańcza. Niemniej szeroko się rozwiódł o eksperymencie ze szczurami czekającymi na deseczkę ratunkową w beczce z wodą, co miało być nawiązaniem do jego wstępniaka o podwójnym wiązaniu, zasobach w tym robieniu mrówki.

    W następnym komentarzu mohikanin już po swoim oficjalnym zakończeniu dyskusji podjął nową interpretację zasobów. Zasobem jest wg niego nadzieja, a jego wstępniak był o konsekwencjach odbierania nadziei. Nowość! We wstępniaku nie było ani słowa o tym.
    Mohikanin skacze po tematach, tworzy nowe wątki, całą sieć utkał z pojęć ni przypiął ni przyłatał, żadnym się nie zajął na poważnie, ot taki brat łata.
    Pzdr, TJ

  252. @tejot
    22 marca o godz. 10:21

    Jak to, nie było?
    Szczur z połamanymi skrzydłami traci nadzieję na lot, a reszta jest (spiralnym) milczeniem.