Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

10.03.2017
piątek

Polska krajem najgorszego sortu. Czyli roponośnym

10 marca 2017, piątek,

Donald Tusk został właśnie, po raz drugi, przewodniczącym Rady Europejskiej. Za odnowieniem mandatu Polaka na dwuipółletni okres głosowały wszystkie państwa Unii poza jednym – Polską. Nie jest to przegrana 27:1, ale więcej – przegrana do zera. I bardziej: przegrana z gatunku „mniej niż zero”. Jest to przegrana nędzna i w pełni zasłużona. Draństwo, obrzydliwość, bezczelne chamstwo doznało należnej klęski.

Mamy się czego wstydzić jako obywatele: dopuściliśmy do tego, jako zbiorowość, nacja niedojrzała jeszcze do podmiotowości i wolności – nawet jeśli nie było w naszej indywidualnej mocy, by temu zapobiec – by wścieklica, podłość i osobista, kompulsywnie nienawistna potrzeba zemsty na Donaldzie Tusku, zżerająca głęboko skrzywionego, skłamanego człowieka i głównego emanatora nędzy, utwierdzanego w tym przez mrocznych akolitów, stała się zasadą państwa polskiego i została oficjalną, polska mordą. W miejsce orła białego.

„Kocham Cię, Polsko!” – jak słychać – to produkcja pisoidalnej telewizji państwowej, dawniej Telewizji Polskiej, która realnie wywaliła Jurka Owsiaka i wszystkich darczyńców Orkiestry, mianując tym samym ich – nas, Polakami najgorszego sortu. Kochająca Polskę pisotelewizja przemilczała wieść o rekordowym wyniku zbiórki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która – odrzucona – skorzystała z medialnego wsparcia TVN. Przymuszona wielkością sukcesu jasnej strony mocy, partyjna telewizja wydaliła z siebie komunikat, w którym chamstwo walczy o palmę pierwszeństwa z moralną podłością: telewizja polska nie ma obowiązku relacjonować tego, co podają prywatne media.

Polacy najlepszego sortu, który to sort właśnie zademonstrowali przed Unią w związku z wyborem Donalda Tuska na jedno z najważniejszych stanowisk w Europie, wzywają oficjalnie: kochajmy Polskę. Kłamią. Nie chodzi o żadną Polskę. Oni wzywają: kochajcie naszą mściwość, nasze skrzywienia, naszą podłość, kłamliwość i niemoralność katolicką. A każdy z nich to katolik wzorowy, każdy ma na to liczne patenty od najwyższych patentodawców. Oni wzywają, by zło uczynić fundamentem życia i wbudować go w Polskę. Co Polskę spotworni i zeżre jak tumor. Mielibyśmy wszyscy dać się zarazić ich chorobą i razem z nimi sczeznąć. Na to nie można pozwolić.

Europa nie tylko dalej żyje, ale i wykazuje jak najzdrowsze odruchy. Włącznie z Węgrami, mniemanym sojusznikiem pisoidów w rozbijaniu Unii. Odcina się od usiłującego sobą kazić Europę i wydawać ją na pandemię żrącego bakcyla. To oczywisty, prosty, jasny i konieczny ruch Europy: lojalność, wspólnota, odpowiedzialność przeciw mściwości, małości, skrzywieniu i kultowi rozbijactwa prowadzącego do śmierci – ulubionemu dążeniu wyznawców mroku. To było starcie: Europy żyjącej w kulturze śmierci, która okazuje się jasną stroną mocy, przeciw kulturze miłości najlepszego sortu Polaków upaństwowionych, będących emanacją ciemnej strony mocy.

Sprawy wspólne, europejskie, należy prowadzić, należy się nimi zajmować, a problemy rozwiązywać. Tak było i tak będzie. Atak polskiej choroby na Europę nie powiódł się, a jego skutkiem będzie wzmocnienie Wspólnoty, ale i – już się to dzieje – stworzenie kordonu sanitarnego wokół Polski i zepchnięcie wrzodziejącego tworu na margines. Najlepszy sort Polaków skazał Polskę na najgorszą pozycję w Unii, minimalizując ochotę kontynentu na współpracę, w tym współpracę w najważniejszych, transgranicznych projektach cywilizacyjnych Wspólnoty, na lojalność, gdy Polska jest nielojalna, pomoc, wsparcie w bezpieczeństwie. PiS skazał nas na najmarniejsze szanse rozwoju, na niechęć i wzgardę. Jest to coś takiego, czego długo nie da się odwrócić. Mściwość, nielojalność i małość wyrządzają szkody na dziesięciolecia i trzeba wielkiego, długotrwałego oraz konsekwentnego wysiłku, by przywrócić zaufanie i odzyskać status wartościowego i ważnego partnera w europejskiej wspólnocie, godnego zaufania i godnego powierzenia projektów od których zależą wszyscy Europejczycy. To oczywistość: taka Polska jest Europie, dla jej powodzenia potrzebna, tego się po nas Europa spodziewa, sama dla siebie Polska może – i powinna – być właśnie taka: zdrowa, obywatelska, dynamiczna, promieniująca twórczą mocą i będąca jednym z głównych filarów Europy. Takie zadania i takie cele budują i dają każdemu możność rozwoju oraz osobistego powodzenia i satysfakcji. Ale też taka Polska jest znienawidzona przez frustratów, oszustów i nienawistników, którym do rządów, powodzenia i chorego szczęścia trzeba ludzi niewykształconych, zalęknionych, biernych, oddających swoje prawa i siebie w całości w pacht uzurpatorom i tyranom.

To co się właśnie stało, to dla człowieka rozumnego, jasnego, dla obywatela Polski i Europy zarazem rzecz zawstydzająca, w istocie – bolesna. Ale i pozytywna. Dla wielu też, zapewne, otrzeźwiająca. My, obywatele, niebędący częścią glejowatego, pozbawionego właściwości, ale mającego jeden obowiązek „suwerena”: głosować na PiS – czego spodziewa się prosty poseł z ławy i jego różne broszki i maski, mamy oparcie w „kulturze śmierci”. Czyli w wybierającej życie Europie nad polską chorobę miłości. Potwierdzając, bez wątpliwości i w ciągu 20 minut mandat Donalda Tuska, Europa mówi do nas, do Polaków-obywateli, wprost, omijając odsuwanych na margines pisowców: wy jesteście Europą, my jesteśmy wami.

Pisoidalna Polska okazała się krajem najgorszego sortu. I krajem roponośnym. Lecz nie bogatym w podziemne złoża bogactw, ale w ropę rozpierającą chorobliwe wrzody. Wrzody te należy przeciąć i spuścić ropę, jaką w Polsce wzbudził PiS tam, gdzie jej miejsce wskazuje medycyna.

Donald Tusk ponosi, niemałą, część winy za to, co z Polską może dziś robić PiS. Teraz, służąc sprawie wspólnej, odpracowuje własne błędy, a Europa to ceni. Wyciągnijmy z tego nauczkę. Róbmy i zróbmy wszystko, co uwalnia z choroby i dostarcza nam, Polsce i Europie zdrowia. Czas na wiosnę.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 667

Dodaj komentarz »
  1. Kamyczek do ogródka „europejskich wartości i europejskiej tożsamość”. Malta przewodniczyła szczytowi UE, gdy Donald Tusk został ponownie przewodniczącym Rady Europejskiej. Od Malty bardzo wiele zależało. Także przeciąganie wyboru przewodniczącego. Malta to obecnie najbardziej katolicki kraj w Europie. Artykuł 2 Konstytucji Malty stanowi, że religią Malty jest „rzymskokatolicka religia apostolska” (paragraf 1), że władze Kościoła Rzymskokatolickiego mają prawo i obowiązek nauczania, które zasady są dobre, a które złe (paragraf 2), i że należy zapewnić religijne nauczanie rzymskokatolickiej wiary apostolskiej we wszystkich szkołach państwowych w ramach nauczania obowiązkowego (paragraf 3).

    Jednak Malta, na szczęście, nigdy nie znajdowała się w orbicie wpływów Kremla ani katolickiej rozgłośni nadającej zza Uralu.

  2. Wspólnota zachowała się jak dobrze funkcjonujący organizm. Jeśli z jakiegoś powodu nie da się uwierającego obcego ciała czy dysfunkcyjnej tkanki usunąć, należy go otorbić. Może się zresorbuje.

  3. Człowiek wolności, namaszczony przez sprytnych businesmenów człowiek roku nazwał Szydło najwiekszym premierem, który nie ugiąl się szantażowi niejakiej Merkel. Teraz Orbanowi musi być głupio i tym innym przewodzącym przez Wielkiego Polaka wyszehradzkim. Tak się zeszmacić , a te pozostałe 26 wszystkie pod butem Merkel i Malty. A miał Orban szansę, mógł zostać w Miedzymorzu zastępcą Człowieka Wolności, albo być wystawionym na stanowisko Sekretarza ONZ.
    A ten nieszczęśliwy patriota Sariusz Wolski, co to wysiadł na przystanku Polska płacze i kwiczy. Ta 27 osobowa klika gadała coś między sobą po angielsku i patrząc na siedzących w kącie reprezentantów Polski uśmiechała się. No ale Szydło nie pdpisała, Kempa nie wydrukowała,więc ta grupa kolesi może się uśmiechać z siedzących w kącie Panów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wszystko się Tanaka zgadza.
    Z wyjątkiem jednego.
    Izolowanie Polski nie będzie miało miejsca.
    Izolowanie WOLSKI i jej przedstawicieli, jak najbardziej.

    Interesy pana Kaczyńskiego i PiS niekoniecznie zbieżne sa z interesami Polaków. Nawet fanatyczni wyznawcy dostrzegaja że coś jest nie tak z naszą polityką- sądząc po komentarzach zamieszczanych pod różnymi tekstami odnoszącymi się do tej problematyki.

    To głosowanie dowiodło jednego.
    Nie ma poza kotem i akolitami pan z Żoliborza przyjaciół w Europie.
    Nie jest w stanie zawiązywać sojuszy, koalicji, ucierać kompromisów.
    Obłędna wizja dyktatu Europie polityki, grożenie jakims vetem, sa dobre może w krajowej piaskownicy….

  6. anumliku – Maltę już pokarało. Zawaliło się azure window. Co winą Tuska jest oczywistą.

  7. @Sir Jarek
    Rzeczywiście, smutny dzień dla Josepha Muscat‏a i Maltańczyków. A wina Tuska bezsporną jest. Czekam na oświadczenie wielebnego ojca dyrektora i naczelnika państwa, które wstało z kolan.

  8. PIS ZROBIŁ TO CO ZROBIŁ KIEDYŚ i strzelił sobie w stopy jak w 2007 roku.Już w tej chwili widać,że jakby wybory odbyły się teraz to PiS by popłyn
    ął i to mimo 500+ .Teraz trzeba zdecydowanego buntu gorszego sortu polaków żeby przeciąć ten wrzód i będzie szansa na kontynuację dobrej współpracy.Jeszcze nie jest za późno.

  9. A czegóż to mamy się wstydzić jako obywatele, społeczeństwo. Tego, że w systemie demokratycznym w którym funkcjonujemy zostaliśmy zupełnie pozbawieni podmiotowości i ubezwłasnowolnieni przez polityków, którzy sprowadzili naszą rolę jako obywateli do biernych obserwatorów i kibiców walk między bulterierami partyjnymi o ich a nie nasze obywateli interesy. A jakież to mamy skuteczne narzędzia w obecnym systemie demokratycznym do dyscyplinowania polityków na każdym etapie sprawowanej przez nich władzy. Możemy wyjść z demonstracją na ulice a czy widział pan kiedyś polityków którzy demonstrują na ulicach bo walczą o swoje prawa, które ogranicza im społeczeństwo. Należy zmienić obecny system demokracji partyjnej, który podporządkowany jest realizacji wyłącznie partyjnych a nie obywatelskich interesów na system demokracji obywatelskiej, w którym obywatele uzyskają podmiotowość i będą mieli skuteczne narzędzia do dyscyplinowania polityków na każdym etapie sprawowanej przez nich władzy. Jeżeli tego nie zmienimy to nie mamy absolutnie żadnych gwarancji, że ci Nowi którzy kiedyś przyjdą po odsunięciu od władzy obecnej hołoty będą od nich lepsi. A co lub kto ich do tego zmusi?

  10. @Tanaka
    Mamy się czego wstydzić jako obywatele: dopuściliśmy do tego, jako zbiorowość, nacja niedojrzała jeszcze do podmiotowości i wolności …
    Mocne ale celne.
    prospector
    10 marca o godz. 13:11
    Teraz trzeba zdecydowanego buntu gorszego sortu polaków żeby przeciąć ten wrzód
    Chciałbym się mylić,ale widzę to raczej „szaro”.

  11. Dodam kilka uwag do przewodniego tekstu Tanaki (dobrze się go czyta)

    1) Dotychczasowe działania ekipy PiSu łącznie z kulminacją jednogłosowego protestu rządowego polskiego (1:27) przeciwko przedłużeniu kadencji Tuska na stanowisku szefa PE, wskazują na to, że jedyną koncepcją, która w polityce unijnej potrafi zarządzać PiS, to wrogość, nieufność, strach przed uwikłaniem, przed współpracą z innymi, różnymi, obcymi, co pociąga za sobą odpychanie od siebie problemów, odwoływanie się do kłamstw i pomówień, zamykanie się w swojej niechęci i nielubieniu Europy unijnej, gęste usprawiedliwianie się wobec siebie samych i narodu, że ta niechęć, ten odpór, który dajemy unijnym kolonizatorom, to wszystko robimy dla dobra Polski, bronimy honoru narodu, nie damy się, nie ustąpimy, obronimy naszą suwerenność, nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, itd. Retoryka patriotyczna ni przypiął ni przyłatał.

    2) Polityczny stosunek ekipy PiSu do Unii wynika w dużej mierze z ignorancji Prezesa w sprawach międzynarodowych i jego bardzo ubogiej znajomości historii. Ten stosunek, to bierność, narzekanie, wyszukiwanie dziur w całym i głoszenie pretensji o wszystko – o uchodźców, o kolonializm, o pozbawianie suwerenności, o wtrącanie się w wewnętrzne sprawy i wiele innych chwytów propagandowych w stosunkach politycznych nie działających, w tym pretensje o to, że głosowanie na forum unijnym, które rząd polski przegrywa, nie uwzględniło polskich interesów i w związku z tym polski rząd nie uznaje wyników głosowania.

    3) Z PiSowskiej bierności, pasywności, niemocy, ignorancji, niedołęstwa, nieufności biorą się te wszystkie pokrętne tłumaczenia, dziwaczne interpretacje woli ludu, suwerena, unieważnienia aktów prawnych poprzez nie przyjęcie ich do druku.
    Analogiczny chwyt z niedrukowaniem orzeczeń TK jako aktem unieważniającym te orzeczenia, zastosowała niekłamiąca o milionie uchodźców ukraińskich w Polsce pani premier Beata Szydło w stosunku do wyniku głosowania na Tuska na Malcie.
    Polska ekipa rządowa oświadczyła, że Polska nie podpisze konkluzji szczytu UE na Malcie, co tym samym ma unieważnić wybór Tuska na druga połowę kadencji, i od tej chwili Tusk nie jest przedstawicielem Polski w RE. Nie mówiąc już o tym, że stanowisko szefa RE, to nie jest przedstawicielstwo Polski, czy jakiekolwiek innego kraju członkowskiego, jest to przedstawicielstwo Unijne.
    Rząd polski ogłosił, że dla niego głosowanie jest nieważne. I co mu pan zrobisz?

    4) Działania ekipy rządowej PiSu niszczą wizerunek Polski, spychają Polskę w UE na margines drugiej (lub trzeciej) szybkości, niszczą normy i zasady współpracy międzynarodowej, demoralizują poddaństwem i ślepym posłuszeństwem samą partię PiS, izolują coraz bardziej Polskę w UE jako państwo nieprzewidywalne, rządzone przez ludzi niekompetentnych, staroświeckich, butnych, zajadłych, chciwych i nieokrzesanych.
    Pzdr, TJ

  12. @Tanaka, wpis
    Znowu czuję pasję w Twoim znakomitym wpisie.
    Nie piszesz nic nowego, ale układasz myśli wzorowo, wyraziście, zrozumiale. (poleciałem ‘tejotem’ troszkę).

    Tanako, kiedy nastał PIS, próbowałem moich przyjaciół blogowych uspokajać, bredząc:
    – słuchajcie chłopy, Kaczor po przejęciu władzy będzie szukał kompromisów, nic nam nie grozi, ble ble itp.
    A oni mi na to (m. innymi Lewy):
    – ‘stasieku’, co ty pi…lisz, przecież to gangster, ten pokurcz. On wszystko spaskudzi, co ważne dla Polski. Będzie się mścił, będzie (…) itp.

    Teraz ‘stasieku’ pozbawiony złudzeń chce upowszechnić (przynajmniej na blogu i wśród najbliższych) opinię, że prezes i biskupi chcą wyprowadzić Polskę z Unii.
    Cokolwiek powie ten kłamca, to możemy sobie o kant potłuc. Jemu się marzy taka Korea Półn., taki grajdoł rydzykowy.

    Jeszcze teraz jest kasa, ale kiedy kasy unijnej nie stanie, to się niby obrazi, w kurwizji zapłacze, że ta organizacja rowerzystów, oparta na Sorosie i innych masonach, zdradziła Polskę, którą tak Niemcy zniszczyli podczas wojen.

    Ściskam

  13. @tejot
    Już po wklejeniu postu do ‘Tanaki’ zauważyłem Twój kawałek, a w nim ździebko osobliwych tautologii.
    ‘tejocie’ najmilszy, ja je lubię u Ciebie, tak sobie zażartowałem właściwie z siebie, że wpadam bezwiednie w Twój styl.
    Zdróweńko, 3msie

  14. Jeśli nie drgną sondaże, to moja opinia o ‘suwenerze’ jeszcze bardziej się pogorszy.

    W blogowej dyskusji o „tożsamości europejskiej”, często czytałem odniesienia do tożsamości narodowej.
    Nie zabierałem głosu, bo coraz mniej się utożsamiam z krajanami.

    Jakieś 20 lat temu, za granicą, nieznajomi, pierwszy raz spotkani, brali mnie za Niemca (wygląd, okulary), a kiedy mówiłem żem Polak, zauważałem jakiś smutek w oczach rozmówcy.
    Pod koniec mojej pracy, poczułem od kolegów z Europy coś w rodzaju zmiany nastawienia do Polski.

    Wyobrażam sobie teraz moje dzieci, zatrudnione w zachodnich korporacjach, odwiedzające (szkolenia) różne kraje, wyjeżdżające ze świadomością pochodzenia z kraju, w którym do rządzenia wybrano gang, z szefem szefów w ornacie.

    A może to czarno-widzenie…
    Oby.

    Zmieniam wątek, bo wg mnie sprawą nr 1 dla Polski jest odnalezienie charyzmatycznego/ej lidera opozycji. PP Schetyna i Petru nie rokują dobrze.
    Sukces Regana i Trumpa podpowiada mi, że może jakiś wybitny/a aktor/ka mógłby się w tej roli spełnić. Albo jakiś profesor? Prof. Rzepliński nie jest niestety „wymowny”.
    A może Owsiak? Ten to ma output! I słuchają go wszyscy.
    Tak, tak – Owsiaka szkoda, bo jego dzieło jeszcze trwa.

  15. Szanowny Tanako,
    kiedy patriotycznym uniesieniem (nastrój pogrzebu na Wawelu) już podbudował Pan morale i tak już przekonanych o wielkiej klęsce PiS czyli Polski. Tak tak. Kto na świecie jest w stanie to rozróżnić, szczególnie, że wkład w nieszczęścia jest wspólny. Choćby Brexit: Zasługa Lesia Millera, zainicjował rozwiązywanie problemów metodą pozbywania się niepotrzebnych obywateli i Donka Tuska, który stanął murkiem w obronie pobierających zasiłki na nieistniejące dzieci w kraju. Wkład Kaczego jest tu raczej żaden, ale chwała za Brexit wspólna.
    Teraz, kiedy ważne rzeczy typu kto co o kim powiedział (itp) zostały wyjaśnione, proponuję zastanowienie się na błahostkami czyli przygotowaniami PiS do czystki powszechnej. Nawet GW to wreszcie zauważyła i pisze dziś, że na jesień PiS przygotowuje totalną rozprawę z wrogami tak wielką, że media nie nadążą o tym pisać. I nie radzę odkładać zastanowienia bo nie wiemy, czy Sylwestra będziemy obchodzić z tej czy z tamtej strony krat w celi. Mnie też, czy ostatnia rozróba nie jest przypadkiem metodą kompletowania listy wrogów z których trzeba kraj oczyścić.
    Proszę pomyśleć o tym, jak to kolejne służby, nie tylko sądy i nauczyciele, są oczyszczane z wrogów. Ostatnio wielka czystka w urzędach skarbowych, celnych, straży pożarnej itp. Ich celem nie jest przecież usprawnienie tylko umieszczenie na stanowiskach ludzi swoich, zawsze wiernych i gotowych na wszystko. Choć głupich i nieudolnych ale broniących pazurami stanowisk do których się dorwali za wierność a nie za umiejętności. Wyobraźmy sobie, że Tusk wygrywa wybory w wszystkie posady państwowe i prywatne w rękach PiS. Jajo?
    No i dla mnie najważniejszy powód tego tekstu: Minister Macierewicz. Niedawno publicznie zobowiązany do rozliczenia Misiewicza wypchał się na Kaczego. Albo była to inscenizacja albo początek końca Kaczyńskiego. Kto wie? Wszystko jedno gdyby nie szybka przebudowa polskiej armii w struktury służebne wobec ministra. No i te 50 tys zielonych ludzików. Czy to polskie SA? Formacja od maszerowania i bicia przeciwników aż do skutku. Już maszerują a pucz Röhma będzie zorganizowany przez albo wbrew nowemu wodzowi. Tacy jak ja i tak przegrają.

    Fajnie by było gdyby ktoś pomyślał o tych drobnostkach a nie tylko o sprawach ważniejszych, czyli kto kogo zdradza i o kim źle mówi. Albo co będzie w Unii o której wiadomo, że nie wiadomo co będzie.
    I proszę się nie obrażać za złośliwości. Pogadamy w celi.

  16. Vera
    10 marca o godz. 14:53
    Ta ponura „opcja” jest możliwa. Ale chyba jednak trudno będzie tej szajce zamknąć trzy czwarte narodu. Myślę, że tak dlugo będą przeginac, tak zmęczą materiał ludzki, bo przecież oni na technologii materiału nie znaja się, że aż to pęknie. Może trochę krwi się rozleje. Ale chyba nie ma innego wyjścia. Po dobroci z tymi szaleńcami nie da rady. Zobaczymy kiedy to nastąpi. Prorokuję do jesieni.Chociaz prorok ze mnie żaden.

  17. @Vera, 14:53
    Właśnie skończyłem czytać GW, w niej ten felieton o czystkach w służbach.
    To wszystko wygląda tak ordynarnie, że aż nieprawdopodobnie.
    Powiesz – pocieszasz się ‘stasieku’, szukasz nadziei w międzynarodowej opinii publicznej, w egzekutywie UE?

    Pamiętam z historii tyranii, że dwa potworki, Hitler i Stalin, w pewnym okresie swoich rządów „dbały” o opinię. Stalin zapraszał prasę na procesy pokazowe, Hitler „walczył o pokój” zajmując Czechosłowację.

    A więc JAJCO! Nie ma się co pocieszać, zakłamywać, tylko… no powiedz co, Vero, powiedz co ma robić blogowicz/ka Listów?

    Można powiedzieć, że jedyna nadzieja w rękach bozi, albo…, albo w tej zgrai wezmą się za łby, kiedy zacznie brakować kasy.
    I tu mój strach po ostatnim raporcie dot rezerw skarbu państwa. Spadły nieco ostatnio.
    Boję się, że zaczną wydawać rezerwy.
    I kto im coś zrobi?

    Pozdr

  18. @Vera
    Przepraszasz za złośliwości, a ja mam komentarz przy Twoim nicku, żeś pisówka, że ho, ho.
    To jak to jest z Tobą, Vero?

  19. stasieku
    10 marca o godz. 14:17
    PP Schetyna i Petru nie rokują dobrze.
    ……………………………………………………………………………..
    Niestety,ale nie ma (i nie było) wśród dzisiejszej polskiej opozycji osoby z tzw. charyzmą, umiejącą dobrze mówić i przede wszystkim na szerokim forum uwypuklać błędy i matactwa obecnej ekipy rządzącej.
    Pokrzykiwania i chichy nie wystarczą aby zmienić stan rzeczy.

  20. @stasieku
    Cenniejszy jest jeden nawrócny(a) grzesznik niż dziesięciu takich, co to od lat wiedzieli. Popatrz jaka ta Staniszkis ,Marcinkiewicz,odchudzony Kamiński, Dorn, jacy oni stali się przenikliwi, jak walą w Jarkacza jak w bęben. Cieszę się że Vera przejrzała
    Co do upadku pisu,należy obserwować zachowanie Ryszarda Czarneckiego.Dopóki on jest w pisie, to znaczy, żepisowi nic nie grozi. A jak łajba zacznie przeciekac, to ten szczur pierwszy ją opuści i dołączy do Kukiza.Bo ne sadzeżeby go jakaś normalna partia przytuliła

  21. Zachowanie Kaczyńskiego świadczy o kompletnym zagubieniu. Nie jest w stanie sam niczego nowego czy choćby konstruktywnego wymyślić, a ponieważ bardzo chce (za)istnieć, więc cała jego inwencja skierowana jest na deprecjonowanie czy wręcz niszczenie osiągnięć innych. Postawa typowa dla bardzo młodego wieku. Niestety, nie wszyscy z tego wyrastają. Podejrzewam, że w domu stawiano mu za wzór brata, dlatego starał się go zwalczać. A po zwycięstwie może już budować jego mit.

    Jak jest w Polsce i nie tylko, widać i słychać. A nawet czuć. Ale dlaczego jest tak, jak jest? Mam wiele lat za sobą, pracowałem i bywałem w bardzo wielu miejscach na świecie i z bardzo różnymi ludźmi. Wyciągnąłem wnioski:
    1. Wartość człowieka (fachowa, społeczna, towarzyska) zależy prawie wyłącznie od wychowania. Wykształcenie ma bardzo nikły wpływ na charakter. Charakterystyczna jest rosnąca liczba „kiepskich” chowających się za tytułami. W przypadku stanowisk jest jeszcze gorzej.
    2. Jednym z najgorszych elementów wychowania jest wciskanie autorytetów, odnoszonych oczywiście do tytułów i stanowisk. Dzieci w to wierzą (bo niby dlaczego nie) i zostaje im na całe życie. Potem słuchamy jakiegoś prezydenta czy innego prezesa wypowiadających się na kompletnie nieznane im tematy. W najlepszym przypadku smutne. Przymus autorytetów zabija samodzielność, wolność czy choćby swobodę myślenia – o czynach nie wspominając. W skali społeczeństwa blokuje postęp i umożliwia kariery Kaczyńskich, Millerów i im podobnych. Szczególnym absurdem jest wciskanie dorosłym „autorytetu moralnego”. Oczywiście może nim być tylko guru jakiejś sekty.
    3. Innym strasznym elementem wychowania jest wciskanie konieczności konkurencji. Ponieważ tylko jedna osoba może być najlepsza, toczy się walka bez reguł, najczęściej w formie poniżania czy wręcz zwalczania potencjalnego konkurenta zamiast bycia coraz lepszym. Poza tym tworzymy coraz to nowe konkurencje (nie tylko sportowe), byleby trwały igrzyska. A przecież „uczciwa walka” nie istnieje. Jedynym konkurentem dla każdego jest on sam. Taka powinna być w tym zakresie podstawa wychowania.
    4. Indoktrynacja polityczna jest zła ale można się przed nią bronić. Wystarczy pomyśleć. Indoktrynacja religijna jest tragiczna, bo opiera się na wierze czyli na wiedzy. Myślenie niewiele pomaga. Indoktrynacja polityczna w kościele, to klęska absolutna (Polska, Turcja).
    5. Istotnym skutkiem postępu jest coraz więcej czasu wolnego. Ludzie myślący samodzielnie nie mają problemu z jego kreatywnym wykorzystaniem. Cała reszta, czyli przerażająca większość, po prostu jest i czeka. Niektórzy zaczynają tworzyć dodatkowe byty, mające usprawiedliwić ich istnienie i podkreślić ich wielkość. Tak rosną biurokracje i rządy. No i przede wszystkim polityka – dziedzina życia społecznego, która usiłuje zwalczać problemy, które sama stwarza. Trafiają do niej głównie ci, którym nic się nie udało ale mają jeszcze trochę instynktu samozachowawczego, więc sprzedają się każdemu chętnemu.
    6. Główną przyczyną wojen i rewolucji są nierówności społeczne. Cała historia ludzkości jest tego pełna. I nic nie pomaga. Może dlatego, że najważniejszym słowem w naszej mowie jest „mieć” tu i teraz, o dziwo, szczególnie ważne dla wierzących w jakieś życie po życiu. Twierdzenie, iż na wyższym stanowisku powinna być wyższa pensja, bo odpowiedzialność jest większa, jest w gruncie rzeczy kuriozalne. Sugeruje bowiem, że więcej płacimy za większe błędy. Oczywiście w praktyce, im wyżej w jakiejkolwiek hierarchii, tym większa bezkarność, co przy większych apanażach jest warte zachodu.
    7. Twierdzę, że absolutna większość populacji jest średnia. Oznacza to, że można ją prawie dowolnie kształtować. Dlatego tak ważny jest system wychowania i tak ważna jest szkoła. Kraj, który oddał te dziedziny jakiemuś kościołowi, jest w marnej sytuacji, bo trzeba pokoleń, by to odrobić. Polska miała taką szansę w 1989 roku ale wyrwawszy się spod jednej kurateli natychmiast oddała się radośnie całkowicie we władanie sekcie, mającej swoje własne, niezależne państwo.

    Sprawa następcy Kaczyńskiego po jego przegranej. Dlaczego szukacie wśród znanych twarzy? Już nawet prezes wykombinował, że twarz można wykreować i mamy Dudę. Może już czas, „bo dobry Bóg, już zrobił co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca”. Czyż mało jest rzetelnych fachowców od np. konstytucji?

  22. @Lewy
    Uśmiecham się nawet zewnętrznie, kiedy czytam Twoje teksty zabarwione Testamentami.
    Masz rację z tymi nawróconymi. Oni najpierw się krygują, ale z czasem zaczynają walić w swój poprzedni obóz.

    To samo z tymi nawróconymi komuchami. Taki pierwszy właściciel Wprost, sekretarz KC, który się chwalił, że zamawiał dywany tam, gdzie Elżbieta II. Przecież to żałosne. Ten Wolski, ta poezja w piśmidłach prawicowych. Ty tego nie czytasz, ja też nie, ale słucham audycji Najsztuba w TOKFM, w której ten cytuje raz w tygodniu perełki prawicowych komisarzy.

    Ta arcy-menda Rysio vel Richard, król kurwizji, nie odmawiający także wizyt w TVN, swoją karierę albo lepiej, przydatność kolejnym szefom, zawdzięcza wygadaniu i brakowi honoru. To wzór pisowskiego patrioty.

    Zauważ, że kłamstwa w przekazach dnia, są ciągle odwraceniem kota ogonem, doprowadzonym do granic bezczelności. Ostatni popis p. Szydło, która wykrzykiwała na forum RE, że rząd PIS działa zgodnie z zasadami, a Unia to (…). Jakiż to niedościgły wzór podłości. Im zwisa to, co o nich pomyśli świat, oni gadają do swojego ludu.

    Albo, że Tusk się wtrącał w spór polityczny we Wrocławiu.

    A ten termin „pucz”, to ciągle straszenie konsekwencjami na wzór czystek po puczu w Turcji.

    To są takie ‘bzyki’, wicie-rozumicie, wy komucho-złodzieje, dorwiemy was i udupimy.
    Nara

  23. @Qba, 17:20
    Napisałeś m. innymi

    Indoktrynacja religijna jest tragiczna, bo opiera się na wierze czyli na wiedzy.

    Czy to jakaś literówka?. Nie chwytam sensu.
    Pozdr

  24. A jak oni wszyscy tyją obrzydliwie!
    Te podwójne podbródki, brzuszyska wywalone.

    Wożą ich, tłuste żarcie pod nos podstawiają, wymyślanie kłamstw im zajmuje dużo czasu, zatem sport znają tylko z „haratania gały” u szczupłego Tuska.
    Brrr

  25. @Lewy
    My oba, chłopaki „z drugiej ręki”, to pryszcz w porównaniu z Andrzejem Sewerynem, który się ożenił 5 razy, ostatnio ze znacznie młodszą damą.
    Lewy, do roboty, jesteś wolny i uroczy, – tak samemu popijać Chablis…
    Przyjadę na ślub nawet w gipsie.
    Nawet za świadka stanę…
    Powiem więcej, jak się nawrócisz, albo narzeczona wymusi, w kościele się postawię.
    Na zdrowie!

  26. Poczekajmy jeszcze kilka dni az opadnie kurz po tym zenujacum wystepie Prawych i Sprawiedliwych.
    Do dziela przystapia wybitni intelektualisci i mysliciele partyjni i w sposob oczywisty wykaza, ze byl to sukces i triumf genialnego Pierwszego Sekretarza KC PiS.

  27. Orban oświadczył, że należy przyjąć do wiadomości, iż polityka unijna opiera się na polityce partyjnej, a węgierskie partie rządzące – Fidesz i Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa – należą do Europejskiej Partii Ludowej (podobnie jak PO i PSL) i dlatego Węgry poparły jej jedynego kandydata, czyli Tuska.

    Orban powiedział, że nie mógł dotrzymać obietnicy złożonej szefowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdyż wysunięty przez Warszawę kontrkandydat, europoseł Jacek Saryusz-Wolski jeszcze przed posiedzeniem przestał być członkiem EPL i Tusk był jedynym kandydatem tego ugrupowania.
    http://www.rp.pl/Wybor-przewodniczacego-RE/170319887-Orban-reelekcja-Tuska-dotyczyla-zdolnosci-UE-do-dzialania.html#ap-1
    ===========

    Polityk powinien być SKUTECZNY.
    Czego o Kaczyńskim powiedzieć nie można….
    Orban jest sensowny, może doczekamy się kiedyś również takiego?

  28. @stasieku
    10 marca o godz. 18:30

    Nie, to nie jest literówka. Gdy uczono Cię w szkole, że Ziemia jest okrągła, to uwierzyłeś, bo przecież nie mogłeś sprawdzić, a nauczyciel przecież nie może kłamać. I to była Twoja wiedza. 99% naszej wiedzy oparte jest na wierze. Po prostu nie jesteśmy w stanie wszystkiego sprawdzić, a żyć trzeba. To przyzwyczajenie niesiemy całe życie: wierzymy rodzicom, nauczycielowi, księdzu, profesorowi, prezesowi…
    Im jesteśmy starsi, tym więcej spotykamy takich, którzy nas jednak okłamują. Im bliżej polityki, tym mniej przywiązania do prawdy. Wybory, to m.in. decyzja komu uwierzymy, choć wiemy, że kłamie.

  29. stasieku
    10 marca o godz. 18:47
    Co Ty opowiadasz ? Ani ja ani moja Luba nie jesteśmy skłonni do brania slubu. Dobrze nam tak jak jest. Ale juz sugerowanie, że slub w kościele. Stasieku, to insynuacja obraźliwa. Jak pare lat temu bylem na ślubie mojego syna to dlateo, że tam żadnego kościelnego nie było. Wkrotce będę dziadkiem. Mój syn coś sie nie śpieszył i już myślałem, że sie nie doczekam, ale w 40tym roku życia zabrał się za przedłużenie rodu. Żadnego chrztu też nie przewiduję, z tą mafią żadnych kontaktów.Prędzej bym sie zgodził, żeby został muzułmaninem, chociaz bardzo niechetnie.

  30. Polityczne wykształciuchy
    Jest to – szukam określenia – powiedzmy, kasta niedouków, którzy mimo, że ich „narzędziem pracy” powinien być „mózg i dobra polszczyzna”, psują ojczysty język.
    To ich słychać najczęściej w różnych mediach, to od nich wielu ludzi bierze przykład.

    Jestem po Faktach w TVN. Tam p. Szydło użyła słowa „spolegliwy” w znaczeniu dla kasty „posłuszny”, mimo, że p. Kotarbiński wyraźnie powołał się na pochodzenie tego wówczas neologizmu od „ten, na którym można polegać” (ang. reliable).

    Pani Szydło zarzuciła politykom UE, że ci „liczą na spolegliwość rządu polskiego”, a rząd polski ma swoja godność i nie będzie spolegliwy, wstanie z kolan. Boki zrywać, albo płakać.

    To są ci ludzie, ta kasta, która mówi „wziąść”, (kiedy piszę, edytor się burzy), „w cudzysłowiu”, „proszę panią”, itp.

    Czy oni coś czytają?
    Czy nikt im nie zwraca uwagi?
    Czy to już nie jest ważne?
    Czy ja się czepiam, że wymagam od rządzących, aby czytali, znali języki obce?

    W jakiś szał wpadłem dzisiaj, już miałem zamilknąć na jakiś czas, ale Fakty mnie pobudziły.
    Znudzonych przepraszam.

  31. Qba, 19:40
    Dla mnie wiara i wiedza są w sprzeczności, oczywiście znajomość Testamentów, to pewna wiedza, ale…
    A zresztą, zostawmy to.

    Już chyba skończył ten zadowolony z siebie twórca wpadki SLD i p. Ogórek Miller Leszek.
    Nie wychodzi z telewizora, nie ma wstydu, a lewicy brak w sejmie jak powietrza w zasmrodzonej dzisiaj Warszawie.
    W „Piaskiem po oczach” (20:00) ma być szef klubu PO Neumann i napastliwy Piasecki.
    Pozdr.

  32. @Lewy
    Ale na kocią łapę to grzech!
    Bój się bozi, bo nigdy nie wiadomo co tam – no wiesz, tam, tam za Styksem, czy Wołgą jakąś.
    Nara

  33. @stasieku
    10 marca o godz. 19:45

    Ja wiem ale chciałbym zrozumieć. Dlaczego „proszę pani” skoro „proszę pana”?

  34. „Mózg” – powiadasz? – A skąd go „wziąść”?
    „Dobra polszczyzna” – A skąd ją „wziąść”, skoro o tym co nią jest, a co nie jest, decyduje oświatowa Zalewska?

    – PaCz Kościuszko na naSZ z Nieba…
    Z niOM siEM zawsze zgadzać CZeba…
    Tak krzywousty ZbawPolskIE NadPrezes Wszystkich Prawdziwych Narodowych Polskich Polaków to wokalizuje, choć – jak zwykle – poza jadem i samozadowoleniem „naszego” Naczelnego NadBełkotka na ogół niczego sensownego tam nie ma.
    Nie moja maxima wszakże to culpa…

  35. stasieku
    10 marca o godz. 19:54

    Za chwilę, masz w Polsat news2 Millera, Pawlaka, i Komorowskiego.
    Przed chwilą, był Olechowski.
    Ich sposób mówienia, artykulacji, stylu, dalece odbiega od obecnych mordek medialnych.
    I czasem, mają coś do powiedzenia.
    Niestety- „polityk gorszy wypiera lepszego”….

  36. Qba
    10 marca o godz. 19:40
    To jedno z najważniejszych pytan filozofii; Co to jest prawda ? Definicja i kryterium oceny. I do tego odnosi sie wiedza.
    Inne są prawdy matematyczne, nauk scisłych, gdzie warunkiem przyjecia prawdy jest możliwość weryfikacji albo falsyfikacji, czyli powtórzenie eksperymentu.
    Inne zaś prawdy w tzw.naukach humanistycznych, gdzie trudno jest o eksperyment. I tutaj opieramy się na swiadectwie jakichś autorytetów. Np. istnienie Cezara, bitwy pod Akcjum, czy pod Grunwaldem znamy z opisu swiadków i historycy krytycznie analizując źrodła potwierdzają pewną wiedzę, wierzymy im bez sprawdzenia.
    Zresztą cała wiedza,która się odnosi do istnienia różnych bytów polega na zaufaniu do autorytetow. Wierzę, że w Afryce żyją słonie, mimo, że nigdy w Afryce nie byłem. Takie prawdy egzystencjalne opierają się na świadectwie,które znajduję w encyklopediach, albo w filmach przyrodniczych.
    Natomiast nie ma wiarygodnych swiadectw o życiu i smierci na krzyżu Chrystusa. Są późniejsze świdectwa mało wiarygodne. Tzn ja wierzę, że jakis Chrystus był, że jakoś podpadł władzom rzymskim i zydowskim i został skazany. Że mial wpływ na jakichś nierozgarnietych rybaków z Galilei i że później niejaki Paweł niczym Macierewicz tworzył własna wersję zdarzeń w ktora on i lud uwieryl.
    Podobnie wierze w istnienie Macierewicza,wierzę w katastrofę, ale nie w narację o zamachu, w która uwierzyl lud smoleński.
    Więc w sumie , to kazdy wlasnym umysłem powinien przyjmować pewną wiedze, pewne autorytety, mieć w głowie taki filtr i niestety wiekszość ludzi takiego filtru nie posiada

  37. @Lewy
    10 marca o godz. 20:04

    Fachowcom (w dowolnej dziedzinie) „wierzę” o tyle, o ile mogę ich fachowość weryfikować. Ale to nie znaczy, że są dla mnie autorytetami. Po prostu uznaję ich fachowość i na niej polegam. Jest oczywiście masa wiedzy, której nie jestem w stanie weryfikować. Przyjmuję ją do wiadomości warunkowo i tak ja stosuję. Ani mi to nie przeszkadza, ani mnie nie spowalnia. Daje za to wolność od wszelkich dogmatów czy autorytetów.
    Od historii trzymam się z daleka. Wielokrotnie przeżyłem jej zmiany i szkoda mi czasu i życia, by się nią zajmować. Znacznie ciekawsza jest przyszłość. Jestem zafascynowany naszym mizernym poziomem wiedzy o nas samych; interesuje mnie w zasadzie jedynie jej powiększanie.

  38. Qba
    10 marca o godz. 17:20
    Zachowanie Kaczyńskiego świadczy o kompletnym zagubieniu.

    Mój komentarz ostry
    To jest komplement. Kaczyński nie jest zagubiony. On jest po prostu niewydolny.
    To jest facet, który opiera się w swoim poznawaniu świata na memach, okruchach prawd obiegowych, strzępach historycznych stereotypów. On gra rolę analityka w wypowiedziach, a faktycznie nasłuchuje co tyka w gawiedziach, przyswaja to i powtarza, wiadomości zaczerpnięte z czołobitnych rozmów, przytakiwań i bon motów usłużnych mędrców.

    Taką sobie wyrobił w ludzie pozycje, został mędrcem z mianowania. Na nic petycje, zostanie nim do zwykłego żałosnego końca. Za mało dla Jarka pełnego słońca. Zaplącze się w cwaniactwie, utonie w bałaganie, w końcu na pytanie – która godzina – będzie odpowiadał – to Tuska wina.
    Pzdr, TJ

  39. Bez odsunięcia KK nic się nie zmieni, jak wszyscy wiemy, wszystkie rządy wchodziły w odbyt tej organizacji.
    Bez konfederacji anty-kleszej nic się nie zmieni, kosy na sztorc, panowie bracia, kosy na sztorc!

  40. stasieku
    10 marca o godz. 19:45
    Polityczne wykształciuchy
    Jest to – szukam określenia – powiedzmy, kasta niedouków, którzy mimo, że ich „narzędziem pracy” powinien być „mózg i dobra polszczyzna”, psują ojczysty język.
    To ich słychać najczęściej w różnych mediach, to od nich wielu ludzi bierze przykład.
    Jestem po Faktach w TVN. Tam p. Szydło użyła słowa „spolegliwy”

    Mój komentarz
    Stasieku, trafnie zauważyłeś. PiSowska inteligencja jest kształtowana przez zasłyszane pojęcia, opowiastki, czołobitne relacje i usłużne analizy.
    Prezes Polski lubuje się w używaniu magicznie brzmiących terminów, jak suweren, anihilacja, dekonstrukcja, więc dlaczegóż pani premier miałaby odstawać od tego trendu?
    Pzdr, TJ

  41. Przyjechaliśmy z kwiatami, jesteśmy dumni z naszej premier – powiedział Jarosław Kaczyński witając na lotnisku w Warszawie Beatę Szydło, która wróciła ze szczytu w Brukseli. Jesteśmy dumni z naszej premier. Naprawdę dumni. To, co pokazała w Brukseli w ciągu przedwczorajszego, wczorajszego i dzisiejszego dnia, napawa dumą (…) Była w bardzo trudnej sytuacji, była pod ogromnym naciskiem i broniła polskiej sprawy. Broniła dzielnie, broniła w sposób, który pozostanie w naszej pamięci, w naszej historii (…) Ktoś może powiedzieć – ponieśliśmy porażkę. Nie, szanowni państwo. Pokazaliśmy, że Polska jest krajem podmiotowym, że czasy państwa dużego europejskiego, które na wszystko się zgadza, że załatwia tylko małe interesy, bardzo często tylko o charakterze osobistym, w gruncie rzeczy, że te czasy się skończyły, skończył się czas tego rodzaju polityków.

    Akt pierwszy wyprowadzania Polski z UE się zakończył. Pani premier dobrze wypadła w swej roli, należą się więc jej kwiaty i oklaski przy otwartej kurtynie. Kolejne akty to: Udowodnianie, że Polska to kondominium niemieckie oraz, że wartości jakie niesie Unia są zagrożeniem dla zdrowej tkanki narodu oraz dla polskich dzieci, którym do łebków wkłada się idee masońskie, ideologię gender i zgniliznę kosmopolityzmu. Czeka nas jeszcze kilka odsłon tego spektaklu, którego scenariusz został – jeśli nie nienapisany, to zainspirowany przez kremlowskich ideologów.

  42. @sztubak, z godz. 20:38
    Bez odsunięcia polskiego Krk nic się nie zmieni. To mieszanina feudalnego zaścianka i obskurantyzmu z przed Vaticanum II. Przeczytaj mój wpis tuż pod „wstępniakiem” Tanaki, jaką rolę Krk odgrywa na Malcie, najbardziej katolickim kraju europejskim.

  43. @tejot
    10 marca o godz. 20:35

    Chyba przesadzasz. On sobie ubzdurał, że może kierować krajem bez zaplecza fachowców. I od razu się pogubił. Trudno powiedzieć czym (kim) się aktualnie kieruje. To raczej zmienna bardzo przypadkowa. Jedyne co jest u niego stałe, to przypisywanie własnych wad i błędów innym oraz próby poniżania innych, skoro sam nie może się wywyższyć (jak np. Wałęsa). A ponieważ otacza się potakiwaczami, to oprócz wzmacniania wiary w siebie, nie ma z nich żadnej pomocy. I nie ma praktycznie żadnej władzy nad nimi, a nawet się ich boi. Ich wierność jest bowiem bardzo wymierna. Wystarczy być nieco bezczelnym (Maciarewicz), i już można prowadzić własną (równie nieobliczalną) politykę. Z kolei pani Broszydło wytrzymuje z Kaczyńskim na wyraźne życzenie kk. Bo, choć tak bardzo tego nie widać, to procedury Komisji Majątkowej funkcjonują w dalszym ciągu, choć Komisji już oficjalnie nie ma.

  44. anumlik
    10 marca o godz. 20:51
    @sztubak, z godz. 20:38
    Bez odsunięcia polskiego Krk nic się nie zmieni. To mieszanina feudalnego zaścianka i obskurantyzmu z przed Vaticanum II.

    Mój komentarz
    Tak jest anumlik. Vaticanum II, jego reformatorska (jak na stan KK w owym czasie) istota spłynęła po polskim klerze, jak woda po gęsi.
    Pzdr, TJ

  45. Qba
    10 marca o godz. 20:54
    @tejot
    10 marca o godz. 20:35
    Chyba przesadzasz. On sobie ubzdurał, że może kierować krajem bez zaplecza fachowców.

    Mój komentarz
    Qba, tak jest. nawet najmądrzejszy, najsprawniejszy intelektualnie zarządzający czymkolwiek musi mieć zaplecze doradcze, eksperckie, planistyczne, itd.
    Jarosław Ka ma tak wysokie mniemanie o sobie, uważa się za tak wielkiego stratega, że niepotrzebne są mu zaplecza, potrzebuje tylko dobrych wykonawców.
    Jest to niesamowicie zarozumiały facet, ma wybujałe mniemanie o sobie, w czym można się dopatrzeć symptomów bardzo nietypowych.
    Pzdr, TJ

  46. Qba
    10 marca o godz. 19:57

    „Dlaczego „proszę pani” skoro „proszę pana”?”.

    Nie zabieram głosu w sprawach wagi ciężkiej, w których się wypowiadają wiedzący ode mnie sto razy więcej – z ciekawością czytam (również Twoje mądre wywody) i przeżywam, choć się niespecjalnie interesuję polityką – teraz jest, niestety, specjalny czas . Ale do zacytowanego drobiazgu mogę się, niedouk, odnieść.

    „Pani” w zwrocie „Proszę pani” jest w dopełniaczu. „Pana” w zwrocie „Proszę pana” również jest w dopełniaczu. I tak ma być. Błędne „Proszę panią” wzięło się z niepoprawnego przypisania czasownika „proszę” do miejscownika. W dosłownym rozumieniu czasownika „prosić” dopełnienie ma być, oczywiście, w miejscowniku – „proszę kogo, co – proszę panią, proszę mojego pieska, proszę moją miotłę”. W zwrotach grzecznościowych „proszę pani, pana” wyraz „proszę” nie jest dosłownym proszeniem. Inna rzecz, że historii tej konstrukcji nie znam.

  47. Prosto z Niemiec donosi
    nemilek
    Dzisiaj wyczyny Partii Kościelnej na szczycie unijnym maglowane są na wszystkie sposoby przez wszystkie możliwe stacje telewizyjne i radiowe w Niemczech. Są dyskusje, analizy, jest dużo śmiechu, jest także dużo szydery. W tym wszystkim powtarzane jest ciągle nazwisko Kaczyński, nazwisko Szydło pada przeważnie w newsach, bo to Szydło zapowiedziała veto dla ustaleń unijnych, natomiast w komentarzach i analizach nazwisko premierki pada rzadko, bo wszyscy uważają wiadomego pana z coraz większym brzuchem za fuhrera. Rano była oczywiście na WDR5 ciekawa dyskusja słuchaczy. Powtarza się tu od lewa do prawa, że partia rządząca zachowuje się jak nieznośne dziecko w piaskowinicy, a najczęściej pada tu stwierdzenie, że partia Kaczyńskiego przenosi wewnątrzpolityczne spory na arenę szczytu unijnego, co jest dla Niemców zupełnie niepojęte, niepoważne i absurdalne. Opisywana jest szeroko rewolta Szydłowej jak to chciała naburmuszona opuścić ten 2-dniowy szczyt, ale Merkel ją zatrzymała i przywiodła z powrotem do stołu rokowań, co wszyscy odczytali jako kolejny pojednawczy sukces kanclerki. Video, które pijarowcy pisdzielscy nakręcili przeciwko Taskowi w Niemczech jest uznawane za czystą propagande. Argumenty o służalczej roli Tuska wobec Merkelowej są tu odrzucane jako nieprawdziwe, np. powtarzane są krytyczne słowa ryżawego niegdyś Kaszuba o błędnej polityce migracyjnej kanclerki. Poza tym najczęściej powtarzane słowa o roli polskiej delegacji na szczycie unijnym to : Eklat (skandal), Politposse (polityczna burleska), politische Erpressung (szantaż polityczny). Najciekwsze zdanie jakie ciągle tu jest przez media powtarzane to ” Stosunek do Turcji, polityka migracyjna, brexit, reforma unii to są wielkie tematy, które trzeba koniecznie omawiać na szczycie unijnym, zamiast tego na szczycie unijnym wszyscy przywódcy unijni ze śmiechem na ustach mówią na temat polskiej politycznej burleski (polnische Politposse) o ponownym wybraniu Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Brzmi to absurdalnie, ale to rzeczywistość”.

  48. anumlik
    10 marca o godz. 10:56

    Katolicyzm maltański to mieszanka brytyjsko-sycylijsko-włosko-watykańsko-śródziemnomorsko-afrykańsko-mauryjsko-piracko-handlowo-kosmopolityczna i jeszcze coś tam- coś tam. Krótko mówiąc: mnogość źródeł, z których wynika niekostyczność zawartości.

  49. Donald Tusk był biernym szefem Rady Europejskiej, a kształt wspólnotowej polityki wschodniej – w tym nałożenie sankcji na Rosję – to zasługa Berlina. Gdyby na miejscu Tuska był na przykład włoski socjalista, sankcji w ogóle nie udałoby się utrzymać – podsumował minioną kadencję Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow. Znajomo brzmi – nie?

  50. sztubak
    10 marca o godz. 20:38

    Sztubaku, kosynierzy to kompletni analfabeci – do obrzydzenia bezrefleksyjni i religijni.

  51. Lewy
    10 marca o godz. 12:05

    Saryusz-Wolski, jako znawca ruchu tramwajowego wysiadł tam, gdzie skierowała do rodowa historia: na przystanku Wolska.
    Unia nie zna takiego kraju – Wolska, choć my się o nim, czas już jakiś, dowiedzieliśmy.

  52. @pombocek
    10 marca o godz. 21:04

    Rozumiem konstrukcję z dopełniaczem, jeno pojąć nie mogę, jak można „prosić” ten przypadek. Pasuje (kogo? czego?) „nie prosić”.
    Zakładam, że z „prosić” miał być biernik, ale wyszło jak zwykle.

  53. wiesiek59
    10 marca o godz. 12:30

    Ale czemu co się ma nie zgadzać, jak o tym właśnie napisałem ? – Unia, jednogłośnie – poza nie biorącą udziału w głosowaniu Wolską – potwierdziła na stanowisku przewodniczącego European Council Polaka, nie wnuczka Wehrmachtowca – czyli zwróciła się bezpośrednio do nas, polskich obywateli – jesteśmy jedną i tą samą Europą. A co robią Wolacy, to odrębna sprawa.

  54. krzych1405
    10 marca o godz. 13:29

    A czegóż to mamy się wstydzić jako obywatele, społeczeństwo. Tego, że w systemie demokratycznym w którym funkcjonujemy zostaliśmy zupełnie pozbawieni podmiotowości i ubezwłasnowolnieni przez polityków…

    Nie „zostaliśmy pozbawieni”, ale sami „pozwoliliśmy im pozbawić się…”

  55. Qba
    10 marca o godz. 20:31

    Nie zmiany historii przeżywałeś a co najwyżej zmiany jej interpretacji. Historia to wydarzenie + uczestnicy + umieszczenie w czasie [data]. Określenie przyczyn i ocena skutków to interpretacja [manipulacja, indoktrynacja odbiorcy, celowe użycie/ wykorzystanie etc.].
    Bitwa pod Grunwaldem to przegrana Zakonu Krzyżackiego. Czy to jednak zwycięstwo [gdy jesteś Polakiem, Litwinem, Białorusinem] czy klęska [gdy jesteś Niemcem]? A gdy jesteś Czechem?

  56. Juz to pisałem, ale lubie sie powtarzać, jak to juz ktos zauważył,kiedy rzecz jest warta powtórzenia.
    Otóż ze dwa lata temu prezes Kaczyński wybrał sie tuż przed Wielkanoca na Podlasie.Tam go solą i chlebem przyjęły ubrane na ludowo gosposie.
    Zaczęło sie malowanie pisanek.Śmiechu byl kupa, bo pan prezes sobie umazał brodę i chyba nos. No ale do roboty.Panie pakazaly jak się te pisanki maluje, więc prezes wziął jedno jajko do reki i zaczął je pokrywać farbką. Ale skądś nie wiadomo skąd, znalazł się tuż za prezesem europosel Ryszard Czarnecki,który w drodze z Brukseli do Warszawy zahaczył o Podlasie. I chwała bogu, bo prezesowi zaczynał z tej pisanki wychodzic bohomaz, więc znajdujący sie tam przypadkowo europosel Czarnecki nachylił się nad mozolącym sie nad pisanką panem Jarosławem i szepnął mu do ucha, ale tak szepnął , żeby media ten szept wychwycily: Panie Prezesie, tutaj jeszcze troche zielonej farbki!
    Prezes sie odwrócil do stojącego za nim z jak zwykle kamienną twarzą europosła i wydał z siebie taki szczery smiech: he, he ,he..
    I nie wiem jak to ocenic, czy prezes byl wdzieczny za udzieloną mu przez europosła radę odnośnie nakładania farbek na pisanki, czy też czuł się trochę skrepowany, no że on taki wielki mąż, a tu z pisankami ma kłopoty, a może jednak był dumny, no bo wielki mąż może byc troche taką niezdarą w kwestii pisanek, przecież Napoleon też przy tych podlaski specjalistkach i europośle okazałby się niedołęgą.
    Ale co sobie europosel nabił punktów u tego wytrawnego psychologa prezesa, to nabił.Takiemu w pupcie to trzeba umieć wchodzić sprytnie.
    Ja tu nie potępiam europosla Czarneckiego; lis jaki jest taki jest i nie może byc inny, ale żeby ten gamoń , u którego tak łatwo można zaskarbić sobie przychylność dyrygowal 40 milionowym narodem !

  57. @Tanaka, z godz. 21:16
    Mnogość źródeł vs dwa strumyczki – narodowo-katolicki podłączony do prawosławnego feudalizmu i lefebryzmu sprzed Vaticanum II ukazuje, że mamy do czynienia z dwoma odrębnymi od siebie religiami. Czym gra Kreml pociągając za sznurki dwóch marionetek: ojca dyrektora i naczelnika Polski.

  58. tejot
    10 marca o godz. 13:39

    Kaczyński zapewne zna się na mętnych konstruktach socjopolitycznych, które sobie w głowie układa od dziesięcioleci, żągluje nimi, spekuluje, podmienia i wymienia klocki w tej swojej zabawce.
    I niech mu, i komu trzeba będzie, że on w tych gierkach jest inteligenty i dobry (w sensie nie dobra jako cnoty, ale dobra jako sprawności manipulacyjnej).
    Natomiast o świecie, o jego różnorodoności kulturowej, o żywości ludzi, ich poglądów, życiowych potrzeb, realnych problemów, dążeń, marzeń wie tyle co niemal nic.
    Poza rysyjskim, którego się jednak już brzydzi, nie zna żadnych języków obcych. Nie włóczył się jako student, z plecakiem, autostopem po Europie. Nie pracował ani na plantacji truskawek czy pomarańczy w Hiszpanii, pomidorów czy kwiatów w Holandii, szparagów w Niemczech czy przy zbiorze jagód i borówek w lasach północnej Szwecji.
    Nie zasuwał na zmywaku w Londynie, by zarobić na młodą żonę, kwilące dziecko, pierwsze auto i mieszkanie, by wreszcie nie mieszkać u teściów, a na swoim. Słowem, nie zna ani żywych ludzi, ani z nimi nie umie rozmawiać, a jedynie wygłaszać, nie zna stosunków, niei zna miast Europy, ani miejskich kultur, nie zna kultur mieszczańskich, nie zna uniwersytetów, ani prądów myślowych, nigdy nie uczestniczył w dyskusjach nad wielkimii małymi kwestiami religii, społeczeństwa, nauki, gospodarki, polityki na wielkich europejskich uczelniach,ani nie zetkął się z zasadą debaty publicznej, która angażuje mnóstwo środowisk i krajów, prowadzona w warunkach swobodnych i demokratycznych.

    Nie ma Kaczyński żadnego pojęcia o gospodarce. Żadnego. Żeby cokolwiek miał powiedzieć o gospodarce,, co nie będzie trizmem albo idiotyzmem, ktoś musi mu podać kartkę na której będzie napisane, co ma powiedzić.

    Nie ma żadnego pojęcia o życiu rodzinnym, o małżeństwie, o związku z kobietą, o dzieciach, o odpowiedzalności, o trudach, klęskach i szczęściach wychowania i życia.
    To człowiek o bardzo wąskim zakresie pojęcia i własnego doświadczenia o czymkolwiek poza wąskimi fragmentami rzeczy politologicznych i okolicznych.

  59. anumlik
    10 marca o godz. 21:35

    Lefebryzm słabo się ma do polskiego katolicyzmu, bo przed V. II nie był w ogóle potrzebny, jako że wszysto w Kościele kat było „lefebryzmem”, a „lefebryzm” – jądrem katolicyzmu rzymskiego.
    A jak się V. II zdarzył, i sam się ze sobą strasznie męczył, to się znalazł Święty Ojciec Święty Narciarski, który się bardzo postarał, żeby V.II wziąć i rozpuścić w alkoholu mszalnym krwi tego, co to wiemy, że jest synkiem mniemanym wzrostu 36 metrów, swojej mamusi, co jest rodowitą częstochowianką i nie należy jej się 500+ jako rodzicielki tylko Jedynego swego.

  60. @Sir Absurd z K`Lechistanu
    10 marca o godz. 21:32

    Przepraszam, jednak udało mi się szybciej myśleć niż pisać. Oczywiście miałem na umyśle interpretacyjne zmiany historii dokonywane przez opcje polityczne. Ale w mojej szkole średniej uczono nas w latach sześćdzisiątych ubiegłego wieku historii Katynia w wersji dzisiejszej.

  61. @pombocek
    Nareszcie ktoś mi wyjasnił to „proszę panią” Moja Pani,osoba wykształcona uzywa tej formy i nie moglem ją przekonać, bo nie potrafiłem wyjaśnić. Faktycznie we zwrocie „proszę pana”, „prosze pani” o nic się nie prosi, tylko usiłuje się zwrócić uwagę na siebie albo na coś. Jeżeli jakąś panią o coś proszę to mówię : Prosze panią o uśmiech, ale jesli zwracam sie do niej bez proszenia o cokolwiek, to mówie :Prosze pani, takie mamy czasy i już.W takiej luźnej pogawędce.
    Ja na poczatku mojej bytności we Francji tak sie rozpedzalem, ze do każdego pana zaczynalem ” je vous prie monsieur” I taki pan sie dziwił, że ja go o coś prosze, a potem okazuje sie, że ja go nic nie poprosiłem.
    A najśmieśniejsze jak przenioslem polską kalkę i powiedzialem „je vous prie pretre” czyli proszę księdza.
    To polskie wydaje mi sie takim skrótem, hiperbolom. Takie cos jak „prosze niech mi pani wybaczy, ale czy mógłbym cos powiedzieć ”
    Dzieki pombocku.Zrobie wykład mojej Lubej

  62. Qba
    10 marca o godz. 21:21

    Można w języku szukać logiki, ale nie na siłę, bo nierzadko nie logika decyduje, lecz zasiedzenie konstrukcji, zwyczaj. Znajdź logikę w „pracującej sobocie” lub w „siedzącym miejscu”.

  63. stasieku
    10 marca o godz. 13:46

    Stasieku, mów jak na ateistycznej spowiedzi: jak Ty to zrobiłeś, że tak miałeś, że Ci musiał @Lewy w tak grzecznych słowach wyjaśnić, z czego składa się rzeczony, ktory wysłał Broszkę w delegację z Szydło, żeby oświadczyła przed Europą, że polski honor jest taki, że to niemiecki kandydat i że nie podpisze?

  64. stasieku
    10 marca o godz. 19:54
    „Dla mnie wiara i wiedza są w sprzeczności”.

    Pragnę uprzejmie napomknąć, że dzięki wnikliwej lekturze Biblii można się dowiedzieć, iż w przypadku człowieka, który w coś wierzy – pomimo braku przekonujących dowodów czyli rzetelnej wiedzy – mamy do czynienia z łatwowiernością a nie z wiarą.

    Pismo zachęca naśladowców Jezusa, słowami: „Trwaj w tym, czego się nauczyłeś i w co po przekonaniu się uwierzyłeś”.

  65. Lewy
    10 marca o godz. 21:53

    Niewykluczone, Lewusku, że błędne „proszę panią” kiedyś się przyjmie i przestanie być błędne, bo kupa ludu męskiego i niemęskiego używa „panią”, a nie „pani”.

  66. stasieku
    10 marca o godz. 14:17

    Zostawmy Jurka Owsiaka przy jego, i naszej – Orkiestrze. To jego rola życia, najlepsza jaką mógłby obdarzyć nas, my – jego, a wszyscy sympatycy, darczyńcy i grajkowie Orkiestry – siebie nawzajem.
    Niech Orkiestra gra zgodnie ze swoim zawołaniem: i jeden dzień dłużej !

    Trzeba szukać gdzie indziej. „Jak się szuka, to się w końcu znajduje” – powiedział magnes do szpilki ze stogu siana. A Koziołek Matołek usłyszał: „tuś mi, bratku, capie młody..!”
    No, znajdzie się.

  67. Czytając polskie newsy zawsze się zastanawiam dlaczego dziennikarze niby niezależnych od kk mediow używają zwrotów „msza święta„, „komunia święta” itp. W końcu msza to msza. Może mi to ktoś wyjaśnić?

  68. @pombocek
    10 marca o godz. 21:54

    Twoje przykłady są dla mnie akurat całkowicie logiczne. Jak np. zakurzony odkurzacz. Albo wieczne pióro z dwuletnią gwarancją. W przypadku „proszę pani” nie zgadza mi się przypadek. I to mi zgrzyta. Podobnie jak np. w niemieckim „eines Nachts” choć to przecież „die Nacht”.

  69. dezerter83
    10 marca o godz. 21:58

    Wieczór dobry, dezerterze. Jak Ty uprzejmie napomykasz, to i ja równie uprzejmie napomknę, że czy mamy do czynienia z łatwowiernością czy z trudnowiernością, jesteśmy przy „wierności” czyli wyrazie pochodnym od „wiary”. Natomiast „uwierzyć po przekonaniu się” to dziwoląg. Bo o jakim przekonaniu się mówisz w wypadku wiary religijnej – że istnieje na przykład Bóg, bogowie? Na czym by to przekonanie się polegało – że ktoś Boga zobaczy, usłyszy, że przyleci od niego gołąbek lub sroka i powie ludzkim głosem: „Cześć. Bóg mnie przysłał, żebyś uwierzył, bo sam jest zajęty”? Uocywiśsie, po takim przekonaniu się wiara nie byłaby już potrzebna – byłaby w jej miejscu wiedza.

  70. albo wino mszalne święte, albo święta komunia udzielana przez swietą spermę świętego kapłana świętemu klerykowi. Jak wszystko jest świete to nic nie jest nie święte. No to ja też

  71. @pombocek
    Powiedz dezerterowi, ze w żadnej encyklopedi nie ma zdjęcia pana boga, nawet odcisków palców. Więc o dowód trudno. Ale jak sie wierzy.
    Ale faktycznie dezerter jest bardzo grzeczny ale chyba troche nachalny.
    Pytanie, czy on musi jak Szydło, czy tez tak z siebie bez zadnego prezesa

  72. Ewa-Joanna
    10 marca o godz. 22:11

    Ja się, Ewo-J nie tyle z tego powodu zastanawiam, ile szlag mnie trafia. Ale na pewno u dziennikarzy wierzących jest to efekt kościelnej musztry, zaś u niewierzących z odzysku – identycznie. Przeflancowali się, ale język został w tyle. U ateistów z rodzinnego wychowania, którzy nigdy nie wierzyli też może się zdarzyć papugomałpowatość – z osłuchania się. W każdym razie kupa okołoateistycznego luda nie rozumie, że dodatek „święty” nie jest składnikiem neutralnej nazwy pochodzącej z „missa”, lecz dodatkiem kościelnym mającym wbijać w pokorę. Podobnie jest z „śp.” wymawianym jako dwa wyrazy: „świętej pamięci”. Śmiesznie się prezentuje ateista mówiący: „świętej pamięci moja mama”. Taki z niego ateista jak z koziej tego ten.

  73. Lewy
    10 marca o godz. 20:04
    „Nie ma wiarygodnych swiadectw o życiu i smierci Chrystusa”.

    Słabo szukałeś. Zapewniam Cię, że Jezus z Nazaretu mówił prawdę, kiedy rzekł: ” Bo każdy, kto szuka, znajduje”.

  74. Vera
    10 marca o godz. 14:53

    Ładnie do mnie mówisz: szanowny, ale nie bardzo mogę z Twojego tekstu wyczytać, co do mnie mówisz, poza samym „szanowny”. Nie mam więc z czego wyprodukować odpowiedzi.
    Ale ponieważ piszesz dużo, to wnoszę, że możesz też napisać tekst prowadzący na jakimś blogu, a wtedy będzie się do czego odnieść i co skomentować.

  75. Mój komentarz ekstremalny
    Zastanawiające jest, jak łatwo można przewidzieć zachowania Jarosława Ka. Są w sensie objawowym bardzo powtarzalne, schematyczne a ich różnorodność zamyka się w liczbie jeden.

    Blogowicze przewidywali, że Kaczyński po powrocie premiery Szydło z Brukseli ogłosi zwycięstwo moralne Polski i tak dokładnie się stało. Prezes Polski pogratulował PBS zwycięstwa i między innymi powiedział:

    „Premier pokazała że jest osobą na miarę tego czasu, czasu kiedy Polska odbudowuje się wewnętrznie i na arenie międzynarodowej”.

    W tej pochwale dla PBS jest zwarta charakterystyczna dla Prezesa nieudolność stylistyczna – Polska odbudowuje się wewnętrznie i na arenie międzynarodowej.
    Z nieudolności tej wynika, ze Polska nie tylko odbudowuje się wewnętrznie, lecz odbudowa ta ogarnia arenę międzynarodową – Polska odbudowuje się w Niemczech, Francji Włoszech, w ogóle w Europie i pani premier jest jedną z budowniczych, która odbudowała Polskę w Brukseli.

    Ta bełkotliwa mowa Prezesa wynika wprost z jego poczucia misji, z postrzegania siebie jako guru, nauczyciela, wychowawcę i nadzorcę, pocieszyciela i karciciela, przywódcę duchowego, organizatora sumień, wszechobejmujący umysł, żelazna wola, niezłomne zasady, głowa nie od parady, mentalność kibola.
    Pzdr, TJ

  76. @Lewy

    Dla mnie dezerter jest spoko, trzyma poziom, chyba nigdy nie zdarzyła mu się chamska odzywka, ani też nie jest napastliwy czy agresywny w stosunku do adwersarzy. Absolutnie ginący gatunek w polskim internecie i z tego powodu już dawno chciałem napisać dla niego jakąś laurkę, więc oto i ona 🙂

    Oczywiście, sama działalność religijna na blogu ateistów jest pewnego rodzaju faux pas 😉

  77. @pombocek
    10 marca o godz. 22:36
    Znaczy się słusznie i mnie też trafia szlag jak takie coś czytam.

  78. Qba
    10 marca o godz. 22:12

    Tobie przypadek może się nie zgadzać, bo kojarzysz wyraz „prosić” ze znaczeniem pierwotnym: prosić kogo, co. Ale ten wyraz ma też znaczenie inne – jako element zwrotu grzecznościowego, w którym nie występuje znaczenie proszenia. W takim zwrocie „proszę” wiąże się obowiązkowo z dopełniaczem: „proszę pana”, „proszę Ekscelencji”, „proszę pana sędziego”, ale i „proszę pana sędzi” itd.

  79. dezerter83
    10 marca o godz. 22:41
    Myslisz, ze jak bedę szukal to cos znajde ? Ale co ? Jak zgubie klucze, albo okulary ?Ok Ale skąd ty wiesz, że ja cos zgubiłem ?
    No, jak mówiłem, grzeczny jestes, ale troche nachalnym.
    Ja sie np.interesuje układem slonecznym.Byłbym bardzo nachalny, gdybym cie namawiał, zebys sie tym tez zajął. Skąd u ciebie taki brak szacunku do drugiego człowieka ?

  80. dezerter83
    10 marca o godz. 22:41

    ” Bo każdy, kto szuka, znajduje”.

    Chyba nie grałeś, dezerterze, w totka ani na grzyby nie chodziłeś.

  81. Qba
    10 marca o godz. 17:20

    W generaliach – zgoda. tak jest – w głównej mierze kształtuje nas wychowanie, a w nim, wdrukowane nawyki i automatyzmy (a @Ewa-Joanna pyta, czemu mówimy: „komunia święta”, skoro święta to może i ona jest, ale tylko dla jej ścisłych wyznawców, a nie ogółu, który za świętość może mieć cokolwiek innego choćby „świętą naiwność”). Ale najbardziej kształtuje nas to, co przeżyjemy w dzieciństwie, głównie wczesnym,mniej nieco – siedemnastoletnim.

    Racja – najwięcej jest przeciętności, ale to odkryła już dawno temu statystyka.

  82. @tjot
    A w Bułgarii tez nas odbudował ? Nie przeoczył przypadkiem Bułgarii ?

  83. tejot
    10 marca o godz. 22:46

    Tejotku, z ust mi wyjąłeś. Dawno już skończyłem z domyślaniem się, co z tym Kaczyńskim, bo wszystko jasne jest dla mnie gdzieś od połowy 70-tych latach, kiedy wynalazłem „kurdupla z kompleksem kurdupla”. A miałem również pogodnych przyjaciół kurdupli bez tego kompleksu.

  84. @anumlik
    10 marca o godz. 20:45

    Kaczyński nie miałby nic przeciwko – tylko co z budżetem. Bez dotacji z Unii, bez współpracy gospodarczej, zabraknie na 500+. No, chyba że wice-Mateusz zacznie zarabiać kokosy na elektrycznych samochodach, państwowym monopolu węglowo-energetycznym i toruńskiej geotermii.

  85. @pombocek
    10 marca o godz. 22:47

    Zrozumiałem. Niewyjaśnialny (chwilowo) wyjątek. W tym wypadku pasuje, bowiem wyje we mnie, gdy to widzę lub słyszę. Sprawę uznaję za załatwioną, choć powinno chyba być „proszę pana sędziego” lub „proszę sędzi”.

  86. tejot
    10 marca o godz. 22:46

    Krótko mówiąc, tejotku, cała życiowa motywacja nieszczęsnego prezesa (prywatnie mógłbym mu współczuć) sprowadza się do „Ja wam pokażę!”.

  87. @pombocek
    10 marca o godz. 22:56

    Dawno temu moja Mamuśka mawiała – mając na umyśle ratlerki – iż w małym psie to tylko gówno i złość.

  88. stasieku
    10 marca o godz. 18:23

    Pisoidalna Szydło Beata oświadczyła się w Europie kościelnie, że Polska zgodnie z zasadami coś tam, czyli kopnęła Niemca Tuska chcąc wepchać tego co wysiadł na przystanku Wolski.
    Otóż główną zasadą Polski, albo nawet Wolski jest całować w rączkę pierścienną tego Świętego wielu imion co to wiemy i machać z nim wiosłem wsuwając kremówkę. Co się, w zasadzie tłumaczy na taką zasadę: kochaj bliźniego swego jak siebie samego, oraz nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, a nawet:nie posuwaj żony kolegi.
    Wystąpienie Szydło Baaty w Europie było przciwwystąpieniem wobec powyższych wartości kremówkowych.
    Jest jeszcze taka polska wartość, co się żartobliwie nazywa „solidarność”. Jak solidarność, to Polska Wolska jest solidarna wobec Europy i wobec 27 krajów które mają dobre powody zgadzać się, że najlepszą osobą do sprawowania funkcji przewodniczącego EC jest Donald Tusk.
    Jak coś jest solidarnością, to w Wolsce musi być odwrotnością. latego Szydło Beata wróciła do Warszawy w celu pozyskania na rączce swej małżeńskiej buziaczka od jej właściciela (rączki wraz z całością), który nawet przyniósł kwiatka, by oznajmić tryumf Wolski nad Polską, Europą, oraz najnowszym układem planetarnym, na którym jak nic mieszkają nasi przyjaciele w ateizmie – niesporczaki (tardigrada)

  89. Qba
    10 marca o godz. 23:01

    I „proszę pana sędziego”, i „proszę pana sędzi” są równie poprawne, choć niewykluczone, że „proszę pana sędziego” jest popularniejsze w związku z trudniejszą jednak deklinacyjnie – i chyba starszą – konstrukcją „pana sędzi”.

  90. pombocek
    10 marca o godz. 22:22
    „uwierzyć po przekonaniu się” to dziwoląg”.

    Nawet osoby, które szydzą z wiary, zazwyczaj wierzą zaufanym i wypróbowanym przyjaciołom. Dlaczego im wierzą ? Czy nie dlatego, że wcześniej wielokrotnie przekonały się o ich rzetelności ?

    Występujące w Biblii słowo „wiara” jest tłumaczeniem greckiego terminu pístis, który przede wszystkim kryje w sobie myśl o zaufaniu, pewności i głębokim przekonaniu. Nie ma ona nic wspólnego z łatwowiernością.

    Pismo oznajmia: „Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych”.

  91. Lewy
    10 marca o godz. 22:48

    Dezerter nie ma w sobie nic z grzeczności, poza tym, że napisze „grzecznie informuję…”, albo „serdecznie zachęcam…”.
    Grzecznym jest się wtedy, gdy na zadane pytanie odpowiada się szczerze, z dogłębnością i autentyzmem poważnego badania, by dać wyraz szacunku dla osoby, która pyta. U dezertera to w żadnej mierze nie zachodzi. Albo w ogóle nie odpowiada, albo na pytanie wali gotowcem z instrukcji indoktrynacyjnej właścicieli jego głowy.
    Jest to zwykła bezczelność, a w wersji szpitalnej jest to nieszczęście osoby trafionej szrapnelem religianctwa w mózg.

  92. Pozwólcie, ze wam wrzuce troche niesamowitego staruszka, który obecnie wystepuje u Passenta jaka @szczeżuja
    Oto mala próbka
    Od czasu do czasu dociera do pisowatych i do tuskowatych, że brytyjscy klawisze muszą się uczyć polskiej mowy. By odróżnić kopsnij szluga od ty cwelu. Socjologowi języka (jakim jest @Bar Norte) jest łatwiej, bo według niego obrońca ludu musi być trywialny.

    Polskie łże-elity muszą nauczyć się rozumienia stwierdzeń takich jak Szydło zmasakrowała Unię Europejską.

    Można oczywiście etykietować to jako język pytyjsko kasandryczny, ale chyba higieniczniej traktować to, jako przejaw używania innego narzecza niż to w jakim Zygmuś Miłoszewski pisze kolejne księgi pitawalu oraz innego od narzecza użytego przez Dorotę Masłowską do geograficznego przewodnika po nizinach społecznych

    Nie wiem na czym to polega, ale ja tego wariata(matematyka) od lat uwielbiam

  93. Lewy
    10 marca o godz. 21:32

    Zieleń nie jest kolorem przypadkowym, o czym poucza nas biologia i nauka o ewolucji. Czarnecki Ryszard też jest produktem biologicznym, a nawet – co może wydawać się dziwne – jest produktem jakiejś ewolucji. Ewolucja może mieć charakter wstczny, czego skutkiem są ssaki morskie, które zlazły z lądu z powrote do morza.
    Czarnecki Ryszard ma tak samo: wie, kiedy i skąd trzeba wrócić, żeby na Podlasiu spotkać przypadkowo swojego właściciela i szepnąć mu na czułe pieszczot uszko, żeby dodać zielonej farbki.

  94. @Tanaka
    10 marca o godz. 23:06

    Bo to jest trochę podobna sytuacja, jak w filmie „Truman Show”, w którym główny bohater nie wiedział, że występuje w reality show. W jednej ze scen, bohater próbował porozmawiać z żoną na bardzo ważny i poważny temat, bodaj kryzysu ich małżeństwa. Niestety, żona akurat reklamowała jakiś produkt typu płyn do zmywania – i zachowywała się zupełnie nieadekwatnie.

    Unijni partnerzy znaleźli się trochę w sytuacji Trumana (oczywiście, bardziej rozdrażnieni niż nieświadomi zasad show), zaś nasza premier Beata była zupełnie jak jego żona: nie przyjechała przecież do Brukseli, żeby zawierać jakieś porozumienia czy wybierać przewodniczącego RE – przyjechała, żeby przemówić do swojego prezesa i swoich wyborców. Żeby zareklamować swoją dyspozycyjność wobec prezesa oraz zareklamować prezesową partię wyborcom.

  95. dezerter83
    10 marca o godz. 23:10

    Dezerterze, trzymajmy się funkcjonujących w społecznej praktyce znaczeń słów, a nie przysposobionych do religijnej indoktrynacji. „Przekonanie” to jednak nie dysponowanie dowodami, lecz to samo, co „wiara”.

    Moja mama była bardzo mocno przekonana, że jednego razu zapukał do jej drzwi duch, dał jej okulary i powiedział:
    – Przyniosłem pani okulary.
    I nie odwrócił się i odszedł, lecz odpłynął tyłem, cały czas się pięknie uśmiechając – blondynek był, a jakże – i nie otworzył drzwi, lecz przez nie przeniknął.

  96. Lewy
    10 marca o godz. 22:48
    „Myslisz, ze jak bedę szukal to cos znajde ? Ale co ?”

    Mógłbyś znaleźć wiarygodne swiadectwa o życiu i smierci Chrystusa.

  97. Maciej2
    10 marca o godz. 22:57
    Nie bądź naiwny. A po co drukarnia. Mozna w niej nie drukować, jak Kempa, a mozna drukowac.Pięćsetki wydrukuje sie i każdy otrzyma taka pięćsetkę i bedzie sie nia cieszył do wieczora. no na drugi dzień, jak pojdzie do sklepu i zobaczy, że za te pięćsetke to sobie kupi lizaka albo jedno piwo, to najpierw sie zdziwi a potem sie wkurwi. Ale juz bedzie za późno, bo plan Morawieckiego jest już w toku i nie można go zatrzymać.
    I to jest ten przebiegły plan ekonomiczny naszego geniusza z Żoliborza.
    Ps
    Ze te to padlo na Żoliborz.Przecież tam mieszka nasz kochana @mag

  98. Stasieku
    Profesor Kotarbiński rzeczywiście wprowadził przymiotnik „spolegliwy”, który teraz jest powszechnie używany w przeciwnym znaczeniu. Nie był to jednak neologizm, ale odkurzenie archaizmu. W języku czeskim, który dzięki „zamrożeniu” zachował wiele archaizmów ( jak „pry” – po polsku aż u Kochanowskiego: „jam, pry, jest Kozieł” ) słowo to w znaczeniu „ten na którym można polegać” jest w codziennym obiegu.

  99. @dezerter
    Musisz marudzić. Czy wiesz ilu ludzi zmarło przed i po Jezusie i dlaczego ja mam szukac swiadectwa tylko tego jednego, a nie tych innych milionów.
    Znów sie pchasz z ta swoją nachalnoscią , taką falszywie grzecznością

  100. dezerter83
    10 marca o godz. 23:10

    Jeszcze drobiazg, dezerterze. Przekonanie o rzetelności opowiadacza to nie to samo, co dowód prawdziwości jego opowiadań. Z całą pewnością było wielu rzetelnych opowiadaczy, którzy opowiadali, że słońce się kręci wokół ziemi.

  101. @pombocek, 21:04
    Obejrzałem Wiktorię, potem serial skandynawski w C+ (tym razem kolorowy, choć jak zwykle posępny) i dobrze, że przed tłumaczeniem Qbie kulis (nie kulisów do k.. nędzy!), przeczytałem Twój śliczny post.
    Wielkie dzięks, pombocku, wierny druhu blogowy.

    A przy okazji.
    Tomasz Lis używa dla zjawiska „powtórzeń czegoś” słowy „kalka” i w dopełniaczu liczby mnogiej, notorycznie używa formy „kalek”, która odpowiada słowu „kaleka”.
    Prawidłowo jest „kalk”, choć staje to w gardle.

    Tak samo połowa Polski krzyczy do dzieciaka „nie jeździj tam, bo coś tam”, a trzeba wrzasnąć „nie jeźdź tam, bo coś tam”. Brzmi to jak „jeść”, ale jest poprawnie.

    Język polski, to tak, jak PIS i polnische wirtschaft.

    Połowa specjalistów od piłki nożnej, trenerzy i nawet Boniek mówią „meczy” i ja się nie dziwię, bo ta końcówka „ów” brzmi jakoś plebejsko.

    I znowu inżynier się rozgadał o polszczyźnie.
    Był kiedyś taki jeden blogowicz, co pisał o języku na blogu, ale umarł.

    Dobranoc

  102. @Qba do ciężkiej (…), Ty kpisz, jaja sobie robisz?

    ‘pombocek’ zrobił Ci wykład, a Ty udajesz, że nie rozumiesz.

    Czy zwracając się do pana mówisz „proszę panem”?
    To jest odpowiednik „proszę panią”.
    W tym zwrocie rządzi narzędnik!
    Roger.

  103. @Lewy, Ty nie śpisz?
    Musiałeś tęgo tego ten… No i do tego.
    Jutro rano dramat.

    @Tanaka
    Widzisz ‘Tanako’, jaką Twój wpis wywołał mozaikę tematów ?
    Jak radośnie obrabiamy d… temu nieudacznikowi, szkodnikowi 27 lecia.
    Na dobranoc powtórzę to, co ‘Quba’ napisał do ‘pombocka’.

    Dawno temu moja Mamuśka mawiała – mając na umyśle ratlerki – iż w małym psie to tylko gówno i złość.

    Qubo, ucałuj paluszki Mamuśce!

    DOBRANOC (rączki na kołderce, proszę)

  104. stasieku, 23.43:
    te wyjaśnienia dla Qby coraz bardziej zakręcone, w końcu gość zwątpi. Najpierw pombocek pisze o jakimś miejscowniku, teraz Ty wytrzasnąłeś skądś narzędnik. Tu pracują tylko dopełniacz i biernik. Poprawne jest użycie dopełniacza:
    (proszę) kogo?, czego? – pani, pana, słońca.
    Używa się natomiast biernika:
    (proszę) kogo?, co? – panią, pana, słońce.
    I ta forma (jeszcze) nie jest poprawna.

  105. guziec
    11 marca o godz. 0:48

    Gdzie to pombocek pisze o MIEJSCOWNIKU?

  106. guziec,
    11 marca o godz. 0:48

    Przepraszam, aż mi się ostatnie zęby ze wstydu zachwiały – rzeczywiście napisałem „miejscownik”. Starcze rozkojarzenie – o biernik, rzecz jasna, chodziło.

  107. dezerter83
    10 marca o godz. 23:24

    Jeszcze jeden drobiazg, dezerterze. Piszesz do Lewego: „Mógłbyś znaleźć wiarygodne swiadectwa o życiu i smierci Chrystusa”.

    To klasyczna propaganda i indoktrynacja już w samej propozycji. W niepropagandowej rozmowie wypadałoby zostawić Lewemu uznanie, czy coś jest dla niego wiarygodne. Nazwanie czegokolwiek „wiarygodnym” nie dodaje temu czemuś nawet jednej miliardowej hektopaskala wiarygodności. Podobnie jak do zmęczenia materiału eksploatowana w Starym Testamencie we wszystkich przypadkach nazwa „prawdziwy Bóg” nie uprawdopodabnia w najmniejszym stopniu istnienia onego Boga.

  108. Maciej2
    10 marca o godz. 23:24

    Oczywiście. Większość polityków mówi nie do tych do których mówi, ale do zupełnie innych, i podobnie ma z zachowaniem. Ja podaje rączkę, to znaczy, że podaje nogę, albo, że rączka ma uśpić przed zadaniem ciosu siekierą.
    Kaczyński zresztą powiedział Tuskowi, żeby sobie nie myślał, że go nienawidzi, co Tusk uznał za Cud Boży. Jak Kaczyński powiedział, to ma całkiem odwrotnie.

  109. @stasieku
    Daruję sobie komentarz o rzekomej „pisówie”. To fake news, jakie rozpuszczają ci, który nie rozumieją tekstów. Albo tak: Kiedyś udało mi się przypomnieć Krzemińskiemu, specowi od pouczania Niemców, jak to w latach 80-tych bronił Jaruzelskiego w niemieckiej TV. Do dziś mam ban.
    Piszesz, że nie wiesz co robić. Ja wiem i dam ci przykład: W marcu 1943 hitlerowcy zbierali się do deportacji resztek Żydów z Berlina. Zebrali ponad 1000 osób w budynku przy ulicy Różanej. Kiedy zaczęli ich wywozić, Niemcy mieli dość. Milczący tłum zablokował dojazd. Po dwóch dniach i nocach Hitler się poddał i ludzie zostali zwolnieni. Wielu przeżyło wojnę. To było po Stalingradzie, kiedy zarzut „zdrajca” i „obcy pachołek” miał inne skutki.
    Drugi przykład : Istnieje (prawicowa) organizacja „PAX Europe”. Ludzie sami się organizują i demonstrują ZA Unią Europejską jako wielkim dziełem, które przyniosło Europie niesłychaną wolność i dobrobyt. Dzisiaj zagrożone i trzeba ich bronić. To są obywatele odpowiedzialni. Kto w Polsce pójdzie bronić Unii?
    A mnie nogi opadają kiedy PO zgłasza wniosek o votum nieufności w sejmie.

  110. @guziec
    11 marca o godz. 0:48

    Dzięki za uporządkowanie przypadków. Słowo „prosić” w oryginalnym znaczeniu (o uwagę, do stołu) łaczyć się powinno z biernikiem. Jeżeli używamy z dopełniaczem, to przykład „sędzi” nie jest chyba adekwatny, bo to słowo może być różnie odmieniane. Szukam od lat wyjaśnienia dla formy „proszę pani” jako zwrotu w rozmowie i wychodzi na to, że to po prostu wyjatek.

  111. Limeryk na zębów rozchwianie

    Pan Pombocek Jamneński, zwany Miejscownikiem
    budzi ludzi. Śród nocy przeraża ich krzykiem.
    Choć Stasieka obciachem
    napełniają. On strachem
    jest dla ciotek. I ciachem. I kochanym królikiem.

  112. Qba
    10 marca o godz. 21:51

    Mnie w latach pięćdziesiątych o Katyniu „uczono dwutorowo” :
    a. podręcznik – to „hitlerowcy”…
    b. nauczyciel – to „ruskie”…
    W latach sześćdziesiątych na studiach przekonywano mnie: – to Niemcy”…
    W latach dwutysięcznych moich wnuków [jak i dzieci w latach osiemdziesiąto-dziewięćdziesiątych]: – to to bolszewicy

    Moich prawnuków w XXI wieku [o ile dadzą się zrobić] będzie się uczyć: – to chciał zrobić dziadek z Wehrmachtu takiego jednego na polecenie takiej jednej z Niemieckiej Unii , ale nie dopuścili do zbrodni taki jeden z takim drugim, co „obadwaj” kradli dla księży.
    I to będzie prawda w trzecim znaczeniu tischnerowskim.

  113. @Qba
    10 marca o godz. 23:01

    Jak już, , to proszę Wysokiego Sądu a nie „proszę sędzi”, proszę ja ciebie 😉
    Proszę panią do walca.
    Proszę pani = dopraszam się pani uwagi

  114. @Vera
    11 marca o godz. 1:47

    Dobrze byłoby dodać, że w tych protestach na Rosenstrasse główny udział wzięły niemieckie (aryjskie) żony owych Żydów, a z 10 tys. uwięzionych od 27 lutego 1943 (Fabrikaktion) ostatnich Żydów berlińskich wywieziono do Auschwitz i Theresienstadt, i zamordowano, ponad 8 tysięcy.

  115. @Qba
    11 marca o godz. 7:07

    Proszę łaskawej pani, proszę cioci, proszę babci, proszę mamy, proszę taty…
    Proszę pani, moja pani prosi panią, żeby pani mojej pani pożyczyła rondla.

  116. @Tobermory
    A potem to szło chyba tak:
    Bo ta pani, proszę pani, moja pani, to jest taka flądra, co nie ma własnego rondla 😉

  117. Dober dan przed włóczykijową podróżą.

    Umiłowani w panu dezrerteruzparteru i panuurbanu z Hawajów, czy gdzie tam straszne tsunami go zalało po kostki, mam interes. Oto on:

    „W sytuacji, w której świat traktujemy w kategoriach zero-jedynkowych, w której nie potrafimy dostrzec własnych błędów, a wroga politycznego traktujemy jako absolutne zło, państwo za każdym razem budować będziemy od nowa”.

    Wprost okropnie nie cierpię wysokomatematycznych konstrukcji w mowie gazetowej, a poza tym od urodzenia słabo mnie interesuje rzeżącz…tfu!…bieżączka z jej zafajdanymi nowościami. Mógłby mi ktoś jak krowie na rowie wyjaśnić znaczenie szkarady „zero-jedynkowy”?

  118. Dlaczego z PiS-u nie odchodzą przyzwoici – wydawało by się – ludzie:
    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21482740,dobrodziejstwa-hipokryzji-dlaczego-przyzwoici-ludzie-nie.html
    Dla tych, co to im się tylko początek otworzy – fragmenciki:

    John Tooby, antropolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego, pionier psychologii ewolucyjnej, zaproponował swoją teorię tzw. instynktów koalicyjnych. Głosi ona, że w ciągu setek tysięcy lat ewolucji w mózgu człowieka wykształciły się „neuronowe programy” wyspecjalizowane w nawigowaniu w świecie koalicji, zespołów współdziałających ze sobą ludzi.
    (…)
    Programy te wytworzyły w nas potrzebę formowania, utrzymywania, wykorzystywania koalicji, przyłączania się do nich i podporządkowywania im, a także przeciwstawiania się i atakowania koalicji obcych – pisze Tooby. – Koalicje są zestawami jednostek rozumianymi przez ich członków i innych jako dzielące wspólną abstrakcyjną tożsamość (włączając w to skłonność do działania w imię obrony ich wspólnych interesów, a także posiadania oraz dzielenia między sobą wspólnych stanów mentalnych i innych właściwości pojedynczego człowieka, jak status i przywileje).
    (…)
    Od początku naszego istnienia samotność, wyłączenie z grupy oznaczały zagrożenie. Jeśli nie należałeś do koalicji z przedstawicielami gatunku, byłeś na łasce innych. To dlatego instynkt przynależności do koalicji jest w nas tak silny. Wykształcenie go dało nam przewagę w walce o dostęp do zasobów, których odnawialność jest w środowisku ograniczona. A w konsekwencji – panowanie nad pozostałymi gatunkami.
    (…)
    Dziś wszyscy jesteśmy potomkami osobników wytrenowanych we wspólnym działaniu, a nie samotnych wilków, niezależnych outsiderów.
    (…)
    Według Amerykanina wszyscy „powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że nasza rzeczywistość jest zbudowana i opiera się na naszych koalicyjnych programach. I że nie ma w niej niezależnej egzystencji”. Budujemy koalicje we wszystkich dziedzinach życia, bo wręcz oszaleliśmy na punkcie przynależności i identyfikacji z teamem. „A członkiem koalicji jesteś tylko wówczas, gdy inni jako takiego cię postrzegają”.
    (…)
    Dlatego krzyczymy, gdy potknie się członek wrogiej koalicji – bez względu na to, czy jest człowiekiem przyzwoitym, czy szują – a tolerujemy najgorsze ekscesy „swoich”, nawet gdybyśmy osobiście nimi gardzili. To nie kwestia przyzwoitości, ale własność, która pozwoliła nam przetrwać.
    (…)
    W obrębie koalicji twoje szanse na przetrwanie gwałtownie rosną, więc twoja tolerancja wobec różnych ekscesów i nadużyć, na które pozwalają sobie współkoalicjanci, też jest znacznie większa, niż byłaby wtedy, gdybyś funkcjonował sam. Koalicja wspiera głównie interesy jej członków, wynosząc ich status, prawo dostępu do dóbr czy moralność ponad status, moralność i dostęp do dóbr uczestników innych koalicji.
    (…)
    Jednak cena, jaką za to płacimy, bywa wysoka. Myślenie w kategoriach koalicyjności czyni nas głupszymi, niż jesteśmy jako indywidualne osoby. „Paradoksalnie – dowodzi Tooby – partia polityczna zjednoczona przez jakieś nadnaturalne wierzenia może zrewidować swoje przekonania na temat ekonomii czy klimatu, nie zdając się w tym na krytyków we własnych szeregach. Tacy krytycy są bowiem niepożądanymi członkami każdej koalicji”

  119. Qba, 11.03, 7.07:
    Służę piorunem 😉
    pombocek, 11.03, 0.55:
    Byłem właściwie pewien, że ten miejscownik całkowicie przypadkowo wyskoczył z jakiegoś dziwnego miejsca (spod pokładu na Jamnie?) 😉 Teraz potraktowaliśmy go tak, jak na to zasługuje – BIERNIE.
    Pozdrawiam wszystkich.

  120. Mała ciekawostka: połowa niemieckiej żeglugi śródlądowej to Polacy. Dużą część tej grupy stanowią absolwenci mojego wrocławskiego technikum, które dwanaście lat temu zlikwidowano, a teraz PiS je wskrzesza (zarobi trochę punktów u łodziarzy). Znalazł się wśród nich sporo młodszy ode mnie Wiesiek Marcinkowski, który szybko zdobył sławę wśród niemieckich łodziarzy nie tylko swoją wiedzą, umiejętnościami i solidnością, ale i tym, że zbudował parę lat temu najnowocześniejszy wówczas na Renie chemikaliowiec, który może być również zbiornikowcem. Zaczął budowę w Polsce, ale skończyć musiał w Holandii, bo polski bank (bodaj PKO) ze strachu przed tak ogromną inwestycją narobił w gacie. Kiedy statek ruszył do roboty tuż po chrzcie, jeden z kolegów skwitował to: „Wiesiek mógł mieć na rufie polską banderę, przez polskich pierdzistołków musi nosić niemiecką”. Właśnie na stronie „Żegluga Śródlądowa” zobaczyłem statek Wieśka imieniem „PAKO” jak wygląda zza krzaka.

    http://www.zegluga.wroclaw.pl/images/news/dsc00537.jpg

  121. Prezes powiedział, że każdy, kto choć trochę naprawdę rozumie politykę, wie, że w Brukseli doszło do wielkiego zwycięstwa.
    I jak tu się teraz przyznać do innego zdania ?:))))

  122. @guziec, 0:48
    Napisałem:

    To jest odpowiednik „proszę panią”.
    W tym zwrocie rządzi narzędnik!

    Bo „kim, czym” – „panią”. Czyż nie tak?

    Może późna pora, może trzeba było napisać „a w tym zwrocie, jak wyżej (…)”

    Ale OK ‘guziecu’, dziękuję za czujność

  123. @pombocek
    11 marca o godz. 10:31

    Pojęcie zero-jedynkowa/e/y/ używane jest w matematyce, a konkretnie w systemach binarnych, gdzie każde miejsce znaczące może przyjąć tylko jedną z dwóch wartości (np. 0 lub 1, High lub Low, etc.). W systemie dziesiętnym tych wartości jest dziesięć (od 0 do 9). Systemy binarne są podstawą działania komputerów. Taka logika okazała się nieefektywna w systemach regulacji więc w latach siedemdziesiątych wprowadzono fuzzy logic czyli logikę nieostrą, pozwalającą na stany pośrednie.
    Przenosząc powyższe do życia naszego codziennego, „zerojedynkowość” oznacza tylko dwie możliwości (a nie trzy, jak twierdził Jakobowsky), czyli np.: Kto nie z nami, ten przeciw nam.

  124. Jiba
    11 marca o godz. 11:17

    Jibo, a wiesz może na czym polega to „trochę naprawdę” (rozumie się to czy tamto) ?
    Jak bym miał co prostemu posłowi z ławy wytłumaczyć, to bym mu rzekł, że jak się co „naprawdę rozumie”, to nie „trochę”, a jak się co „trochę rozumie”, to się całej, znacznie większej, reszty nie rozumie, a w sumie mało co się rozumie, czyli bodaj nic: groch z kapustą. Nie ma wtedy „rozumienia naprawdę”.
    Ale prostemu posłowi nie wytumaczę. Nie do tłumaczenia on jest, a do kopnięcia w tyłek. Po to właśnie ma tyłek. Tak go bozia stworzył, a on wie co stwarza i po co naprawdę stwarza.

    Jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby prosty poseł z ławy powiedział kilka zdań z rzędu zbornie. Ale on nie po to mówi, żeby zaraz – zbornie.

  125. @Vera, 1:47
    A nie wyczułaś, ‘Vero’, w moim post’cie nutki sympatii?

    Kiedy napiszesz o mnie „antypisowiec”, nie odczuję dyskomfortu.
    Mnie na ‘en pass’. nazywano złodziejem, bolszewikiem, łobuzem, platfusem, itp.
    Na ‘en pass’., w centrolewicowej rodzinie ePolityki!
    Czy jest ktoś w stanie to zrozumieć?

    ‘Lewego’ tam zbanowano, bo kiedyś nie wytrzymał i po żołniersku odszczeknął jakiemuś komisarzowi politycznemu prezesa.
    Bryluje tam ciągle „inteligentny kłamczuszek” o nicku włoskim, który broni kłamstwa zamachu smoleńskiego, jak g. Jaruzelski socjalizmu.
    A wie ten typek, że to była katastrofa…

    Prezes też wiele wie, a udaje, że nie wie.
    Nawet wie, że bozia to wymysł zagubionego człowieka, a nie byt nadprzyrodzony.
    Ale do Rydzyka bezwstydnie jeździ, bo biznes mają wspólny, kasę koszą, że hej.

    ‘Vero’, przyjmij o poranku z czystym powietrzem w Warszawie, że ‘stasieku’ nie będzie się Ciebie czepiał. Jeśli Cię czymś, kiedyś uraziłem – przepraszam.

  126. pombocek
    11 marca o godz. 10:55

    To będzie całkiem miłe: jak PIS otworzy technikum, to jego absolwenci będą wkrótce stanowić nie 50% załóg w Niemczech, czy Holandii, ale z 70%.

  127. stasieku
    11 marca o godz. 11:32

    Że „bolszewik” – to rozumiem, bardzo ładny tytuł. Ale „platfus”?

  128. @Qba
    Widzę, ‘Qbo’, żeś obudzony.
    Wczoraj, nieco zmęczony, pisałem do Ciebie przez „Quba”, za co przepraszam.

    Jakiś ugrzeczniony się obudziłem, ciągle przepraszam, ale mój wnuk, Jasio, (w maju będzie 3 letni) zaczął mówić „prosię”, czy coś na kształt.
    Moja T. żyjąc 35 lat obok mruka ‘stasieku’, nareszcie ma z kim pogadać i nadaje, nadaje – pewnie niedługo zacznie Jaśka ćwiczyć w angielskim. Podobno łatwiejszy dla maluchów.

    Nara, Qbusiu

  129. anumlik
    11 marca o godz. 10:34

    Dlatego krzyczymy, gdy potknie się członek wrogiej koalicji – bez względu na to, czy jest człowiekiem przyzwoitym, czy szują – a tolerujemy najgorsze ekscesy „swoich”, nawet gdybyśmy osobiście nimi gardzili. To nie kwestia przyzwoitości, ale własność, która pozwoliła nam przetrwać.

    Dla behawiorysty to, rzecz jasna, nie jest kwestia „przyzwoitości”. Dla tego który przyznaje, że jest coś takiego jak „przyzwoitość”, a sam zysk z bycia w grupie niedostatecznie opisuje człowieczość człowieka, sprawa „przyzwoitości” ma podstawowe znaczenie.

    Jezusek różne rzeczy gadał, więc na pewno mówił: Ździchu, bądź przyzwoitym Ździchem, niezależnie od tego, że odnosisz korzyść z bycia nieprzyzwoitym członkiem klanu pt. „Naród Wybrany”, który inne narody rozwala o ściany – co się bardzo podoba mojemu tatusiowi.

  130. @Tanaka
    „platfus” to ksywka od „platformers”.
    Chyba to wiesz, ale chciałeś powiedzieć kuku, he?
    Ściskam serdecznie, dzięki za pożyteczną aktywność

  131. @anumlik, 10:34
    Myślałem, że to z papierowej, weekendowej, leży obok, przeglądam, a tu jajco.

    Dobrze, że dałeś, ‘anumliku, link, bo tekst świetny, a sam początek nie oddaje wielu smaczków.

    Jest bezcenne na inteligenckim blogu przekazywanie niszowych wiadomości, opieka mądrego Gospodarza, trollizm (if any) krótkotrwały, coraz większy udział „nowych”.

    Zespołowa inicjatywa mądrych ludzi, to precedens w ePolityce,
    Moja wdzięczność nie ma granic.
    Ściskam serdecznie,

  132. Dzieje chrześcijaństwa w „Poczcie cesarzy rzymskich”, Aleksandra Krawczuka.

    Już kiedyś o tym bąknąłem na blogu, ale powtórzyć warto, szczególnie w Listach Ateistów.

    To jest rozszerzone wydanie tematu, cegła, bez kalendarium 905 stron.
    Typowa lektura do poduszki, można czytać przed snem ‘cesarzami’, a było ich, że hej.

    Wspominam o tym dziele p. Krawczuka w Listach, bo jest tam dużo o formowaniu się chrześcijaństwa.
    Uderza w opisie dziejów, wyjątkowa kłótliwość i krwawość w porachunkach, zaciętość w walkach frakcyjnych, właśnie między odmianami chrześcijańskimi.

    Rządzili cesarze, którzy zachowywali tolerancję religijną, namawiali do ekumenizmu, sami czcili np. słońce, a biskupów ustanawiali.

    Ale biskupia posada, to były pałace, stały jadła i napitków, żyło się po bożemu.
    Więc podburzali ciemny, zagubiony lud, walczyli o swoje w imię Boga Jedynego.

  133. @anumlik
    11 marca o godz. 7:23
    Cha, cha dobre, uśmiałem się. To jest to, czego niektórym z nas w polemicznej zapalczywości brakuje: luzu i odrobiny humoru.
    Tanaka jak zwykle w mistrzowskiej formie.
    Dziękuję i pozdrawiam wszystkich.

  134. anumlik
    11 marca o godz. 7:23

    Onże Królikiem jest
    Jeziora
    łapie raki, leszcze i chrześcijany
    do wora
    tłucze nimi o Jemneński Kamień
    będzie z nich zupa.
    I amen.

  135. stasieku
    11 marca o godz. 11:48

    A nawet kukuryku ! I ani be, ani me – jak powiedział aktualny agent „Bolek” aerodynamiczny.

  136. Panie i Panowie – jeśli pozwolicie – mały cytat z obszernego tekstu……”Taki przeto ustrój społeczny, w którym dominują ludzie normalni i ich świat pojęć, osobnikom z różnymi dewiacjami psychicznymi może się łatwo wydawać „systemem przemocy i ucisku”. Psychopaci odczuwają to z reguły w taki właśnie sposób. Jeżeli w danym społeczeństwie istnieje rzeczywiście wiele niesprawiedliwości, to patologicznie uwarunkowane poczucie krzywdy i inspirowane nim wypowiedzi znajdują żywy oddźwięk wśród ludzi autentycznie pokrzywdzonych. Wtedy rewolucyjna doktryna może stać się bliska jednym i drugim. Ci pierwsi widzą w niej środek do realizacji swojego marzenia. Ci drudzy wierzą niestety, że przyniesie im poprawę losu……….
    żródło: https://pracownia4.wordpress.com/2009/11/28/strukturalna-teoria-narcyzmu-i-psychopatii/
    Tekst długi – ale wart uwagi – biorąc pod uwagę nasze usiłowanie zrozumienia tego co się w Polsce dzieje.

    Jeszcze jeden wyimek z tekstu: ……..dzięki przynależności do grupy uprzywilejowanej lub organizacji, osiągają stanowiska, gdzie ich obowiązki, a szczególnie trudniejsze problemy, nie znajdują odpowiedzi w ich uzdolnieniach i umiejętnościach, ulegają objawom zawyżonej adaptacji społeczno-zawodowej. Unikając spraw trudniejszych a istotnych, demonstratywnie zajmują się sprawami mniejszej wagi. W ich zachowaniu pojawia się stopniowo komponenta aktorstwa. Już po kilku latach wykonywania takiej roli, można wykazać odpowiednim badaniem testowym, jak spada poprawność ich rozumowania. Aby utrzymać swoją pozycję, zaczynają zwalczać tych, którzy przewyższają ich uzdolnieniami lub ich krytykują. Spychając ich z odpowiadających im stanowisk, przyczyniają się do zaniżenia ich adaptacji. To prowadzi do znanej nam już krzywdy i do marnotrawienia społecznego kapitału uzdolnień.

    Najgorsze jest to, że lekarstwo i jego aplikacja raczej nie wchodzi w zakres działań medycznych, a masę tabletki raczej podaje się w granach.
    Pozdrawiam serdecznie

  137. pombocku
    Każde zdanie ma dokładnie określoną wartość.o-zdanie fałszywe,1-zdanie jest prawdziwe. (jeżeli nie można określić wartości wyrażenia-nie jest ono zdaniem w sensie logicznym).Czyli zerojedynowe- to po prostu p lub ~p.Tertium non datur.

  138. Cytat z pierwszego felietonu Magazynu Świątecznego.

    „Religia jest, była i będzie przede wszystkim narzędziem kontroli: silnych nad słabymi, bogatych nad biednymi, mężczyzn nad kobietami”

    Naprawdę warto przeczytać.

  139. @Tanaka, z godz. 12:59

    A gdy już skontrolował
    raki, leszcze i chrześcijany,
    Jamno do wora schował
    i rzekł: Jam pan nad pany.

    Dwa ameny, brzdęk 😉

  140. Trudno coś nowego na temat gnoma napisać, więc wrzucę jeszcze raz, to co pisałem rok temu.

    Mam nadzieję, że ten mały, mściwy szaleniec wyląduje w końcu w domu dla obłąkanych, gdzie będzie mógł sobie rozdawać różnym innym „napoleonom”, „papieżom”, czy samym „jezusom” certfikaty polskości .
    Jak ten bohater Mrożka, bedzie wtedy wysyłał podanie o następującej treści
    „Proszę o przyznanie mi władzy nad światem. Prośbę swą motywuje tym, że jestem najlepszy człowiekiem na świecie.”
    Bo jak na razie, zadowala sie absolutną władza w Polsce.
    Ale co się wtedy stanie z tymi padalcami: Czarneckim, Brudzińskim, Dudą, Szydło, Błaszcakiem, Kurskim,Ziobro…?
    Bo Macierewicz z pewnością będzie towarzyszył wielkiemu strategowi w tym samym miejscu, w stopniu marszałka koronnego.
    Ludzie ! Jak mogło dojść do tego, żeby szaleńcy i kanalie opanowali naszą Ojczyznę. A może to koszmar ? Może to mi się śni ?

  141. Skoro osioł może być ministrem spraw zagranicznych [w Republice San Escobar oczywiście] , jeśli głupia gęś może premierować [tamże], gdy glista bez kręgosłupa może być Panem Prezydentem [w owym państwie – jak wieść niesie], gdy niepłodna jałowica z zapadłego kąta odwiecznej puszczy może porykiwać na temat macierzyństwa, gdy sado-macho-zoofiliczny eunuch bez uprawnień do prowadzenia choćby hulajnogi usiłuje kierować losami tego państwa, to może trzeba coś wreszcie z tym zrobić?

    Escobarze! Wygoń k`czortu
    bladzie najgorszego sortu!

  142. Paranoja i Socjopatia rządzi przez przypadek przecież…..
    Pamiętacie wyniki wyborów- 2% różnica raptem, i wyeliminowanie o włos lewicowej koalicji.

    Czy taki zbieg okoliczności przydarzy się za trzy lata, raczej wątpię.

    Może dlatego tak bezczelnie, na grandę, chłopcy chcą się nachapać w jak najkrótszym czasie jak najwięcej.
    Okazja czyniąca złodzieja może sie nie powtórzyć.

    Kaczyński nie jest Piłsudskim, Waszczykowski Beckiem…
    Ale, pewne analogie mogą zaistnieć.
    Przy tak katastrofalnej polityce zagranicznej, osamotnieniu Polski, zablokowaniu kanałów dyplomatycznych, błędnych wyborach sojuszników, skazani jesteśmy na siebie.
    Na szczęście, nie mamy sporów terytorialnych z sąsiadami, ani nie obfitujemy w jakies zasoby.
    Jedyny zasób- wykształceni ludzie- i tak głosują nogami…

  143. Dobrzy ludzie, wroccie na ziemie i przestancie wodzic sie za lby z powodow jezykowych.
    Tematem Listu Ateisty jest Europa, Polska i wielki „sukces dyplomatyczny” Pana Pierwszego Sekrtarza KC PiS i jego swity.

  144. @Stasieku,

    W tej wspaniałej książce A. Krawczuk bardzo często mówi również o chrześcijańskim „miłosierdziu” 😉 i warto na to zwrócić uwagę.
    To moja ulubiona lektura.

  145. q602
    11 marca o godz. 15:19
    Czasem trzeba odpocząć od roboty, zapalić fajkę, napić się piwa i pogadać o polskim języku. Że Kaczor świnia i kanalia, to zostało już omówione, poobracane na wszystkie strony.Jakbyś zauważył jakiś nowy aspekt tej świni, daj znać na blogu

  146. @Lewy, z godz. 15:27

    Świnia ma aspektów wiele!
    W podpisie:
    Ośmiorniczki, Sowa, Przyjaciele

  147. stasieku, 11.03, 11.18:
    ,,To jest odpowiednik „proszę panią”.
    W tym zwrocie rządzi narzędnik!

    Bo „kim, czym” – „panią”. Czyż nie tak?

    Może późna pora, może trzeba było napisać „a w tym zwrocie, jak wyżej (…)”
    Przykro mi do tego wracać, ale jednak nie tak 🙁
    kim, czym – ,,panią” jest ok, ale wtedy musi być ,,panem”, a to traci sens, bo nie powiesz ,,proszę panem, słońcem”
    ,,Kim, czym” to też miejscownik (pozdrawiam Jamno), ale odpowiedzi będą ,,panu, pani, słońcu”. Sytuacja opisana dotyczy, jak już wspomniałem wyłącznie dopełniacza i biernika. Dopełniacz jest stosowany prawidłowo, biernik nie. Proszę zostawić resztę przypadków w spokoju, to nie jest polskie prawo, żeby je sobie każdy na swój sposób interpretował 😉
    Pozdrawiam

  148. q602
    11 marca o godz. 15:19

    O losach Polski, Europy, czy Świata, w dalszym ciągu decyduje się w zaciszu kilku gabinetów.
    Tych samych zresztą, co 150 lat temu.
    Uczestnicy Kongresu Wiedeńskiego zmienili co prawda swój skład w sposób znaczący, ale nie metody działania…..

  149. @Jiba
    11 marca o godz. 11:17

    To „zaklepywanie” rzeczywistości i wznoszenie słownych barykad, na poziomie kłótni starszaków, świadczy o przerażającej niedojrzałości prezesa Polski. To chyba wtedy dzieci mówią rzeczy w rodzaju „a mój tata jest milion razy silniejszy od twojego”, żeby poczuć się pewnie i symbolicznie zająć jak najwięcej przestrzeni.

    Dramat, zwłaszcza jak się włączy sprawy, o których pisze anumlik (umiejętności manipulacyjne i wpływy Rosji) oraz wiesiek (inne państwa mają strategie, realizują interesy; my – mamy to).

  150. hortensja
    11 marca o godz. 15:20

    „Pierwsi chrześcijanie” to byli bardzo weseli ludzie. Głównie dlatego, że bardzo im się spieszyło zobaczyć się z nieistniejącym Jezuskiem „w domu Pana” – czyli w tym samym miejscu, gdzie obecnie bardzo się nudzi nasz Święty Ojciec Święty.
    Z tego pośpiechu byli trochę nieuważni, więc do raz wpadli do paszczy jakiegoś lwa cyrkowego.
    Tak w każdym razie mówią o sobie dobrzy chrześcijanie. Bo jak się ten i ów porządny badacz wziął do badania stomatologicznego tych lwów, co to im chrześcijanie wpadali, to się okazało, że znacznie mniej ich wpadało, niż się samym pierwszym, drugim i każdym kolejnym chrześcijanom zdawało.

    Całkiem już przestali lwom wpadać w odpowiednie miejsce, zanim jeszcze w Rzymie zostali członkami religii panującej. A jak zostali, to zaraz im sie miłosierdzie bardzo poprawiło, więc od razu sobie miecze przypasali do boków i zaczęli nimi ten-tego-ten robić pozostałym przedstawicielom ludzkości, którzy jednak okazali się nagle niesłuszni, skoro chrześcijanie okazali się słuszni i w rączki swoje paciorkowe miecze, włócznie, noże i topory wzięli.

    Ech, i jaka ciekawa się od tego zrobiła historia chrześcijaństwa! Czyta się z wypiekami na policzkach i srilerem w głowie.

  151. Takiego komentarza po Rzeczpospolitej nigdy bym się nie spodziewał:

    http://www.rp.pl/Wybor-przewodniczacego-RE/170319822-Bartkiewicz-Jak-ponieslismy-sukces-w-Brukseli.html

    Po tak spektakularnym zwycięstwie polska prawica się sypie?

  152. Jak mówiliśmy na początku, wszystko zaczęło się od fizycznej islamizacji nachodźcami z odległych krajów a teraz widocznie przyszedł czas na prawne zaprowadzenie szariatu. Temat ten został opisany na stronie internetowej Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości, lecz w nieco innym tonie. Zwrócono tam uwagę na to, że niektórzy członkowie Rady Europy stosują się jednocześnie do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (ECHR) i prawa szariatu, które z kolei stoi w sprzeczności z ECHR i Powszechną Deklaracją Praw Człowieka – są to Albania, Azerbejdżan i Turcja. Ponadto, Grecja, Rosja, Turcja i Wielka Brytania, w mniejszym lub większym stopniu stosuje już zasady szariatu w prawie prywatnym. Rada Europy chce więc dyskutować nad kompatybilnością szariatu z przyjętymi w Europie prawami człowieka, zaś Tarczyński zwraca uwagę, że już za trzy miesiące odbędzie się głosowanie w sprawie przyjęcia prawa islamskiego.

    ============

    Czy przypadkiem, nie popełniamy dzięki przywódcom samobójstwa?…

    Powinna obowiązywac zasada wzajemności.
    Meczet za kościół….
    Mułła za księdza…..

  153. @guziec, 15:48
    Już jesteśmy upominani, ze za dużo o języku, a tu lasy płoną.

    Ale zacytuję Ciebie
    Przykro mi do tego wracać, ale jednak nie tak
    i wrócę, bo spór ma walor komunikacyjny.

    Nie wiem, o czym piszesz, że „nie tak”.

    Czy jak tłumaczę, że ktoś, kto używa formy „proszę panią”, powinien używać, w tym samym kontekście zwrotu „proszę panem” i w ten sposób daję adwersarzowi do zrozumienia, że błądzi?

    Czego, ‘guziecu’ nie rozumiesz w moim uzasadnieniu, następującym po wykładzie ‘pombocka’?

    Mruczysz o dopełniaczu, a ja tego nie kwestionuję, że zwrocie „proszę pani”, rządzi dopełniacz.
    Ja tylko powtarzam, że gdyby weszło do języka polskiego, narzędnikowe „proszę panią”, to p. Bralczyk nakazałby użycie „proszę panem”.

    I to jest problem czytania uważnego tekstu, a nie fiksowania się na swoich wyobrażeniach.
    Mamy z tym do czynienia przy rozumieniu „skrótów myślowych” i innych ograniczeniach postu blogowego.
    Nieporozumienia zanikają, kiedy się lepiej poznajemy. Np. Lewy napisze „tego ten”, ‘Tanaka’ „kukuryku”, ‘mag’ walnie jakimś slangiem pokolenia – rozumiemy się i do głowy nam nie przychodzi, aby czepiać się zwrotu „dzięks”.

    Jestem trochę zirytowany, ale mi przejdzie, bo do obiadu otworzyłem podłe Carmenere z Biedronki za 15 zł.

    3msie ‘guziecu’ i jeszcze raz przeczytaj pierwsze teksty ‘ponbocka’ i ‘stasieku’.

  154. @hortensja, 15:20
    Dziękuję, za podtrzymanie mojej, wcześniejszej, w pewnym sensie pokrętnej zachęty do przeczytania tego dzieła.

    Podkreśliłem propagandowo wątek właściwy dla ateistów, ale wiem, że po przeczytaniu tej cegły, wielu czytelników zrozumie wagę biegu Dunaju i Renu.

    A może ktoś mi wytłumaczy dlaczego Afryka Północna, też pod władaniem imperium, nie osiągnęła poziomu „starej Europy” (że użyję ostatnio modnego zwrotu).

    To, że nie chciało się cesarzom i ich legionom gwałcić i rabować w dorzeczu Wisły, rozumiem.
    I zimno, i daleko…

    Ucałowania ślę niewinne, tego mnie nauczyli w pracy w starej Europie.
    U nas prezes nie potrafi się schylić, gdy całuje rękę p. Szydło.
    Taki on dobry pan.

  155. @hortensja
    Przeczytałem swój post po wklejeniu i przestraszony, że będzie nieporozumienie, wyjaśniam, że w „prośbie o wytłumaczenie” chodziło mi o poziom gospodarczy Afryki z końca XX wieku.
    Ach te skróty myślowe…

  156. stasieku
    11 marca o godz. 16:45

    Przecież odpowiedź jest banalna.
    KTO kontroluje zasoby Afryki, kształci jej elity?
    Nikt nie jest zainteresowany rozwojem kondominium, ale jego eksploatacją…..

    Ostatnio ostro do gry weszły Chiny.
    Więc może coś się zmieni.
    Kraje afrykańskie dostaną możliwość wyboru, przestaną być skazane na monopol współpracy z dawnymi kolonizatorami- na ich warunkach.
    Choc przypadek Kadafiego zapewne im unaocznił, że fikać za bardzo nie można…..
    Bo jeszcze ktoś się zdenerwuje na tym Zachodzie, i bombę spuści…..

  157. @wiesiek59
    11 marca o godz. 16:26

    Religie to mega kłopot. Europa faktycznie zachowuje się, moim zdaniem, bardzo lekkomyślnie: do kłopotów, jakie ma z kościołami chrześcijańskimi, dokłada potencjalnie znacznie poważniejsze kłopoty, które wniesie islam.

    Trzeba pamiętać, że ograniczenie wpływów kościelnych było warunkiem koniecznym, aby mógł w Europie zachodzić proces upodmiotowienia obywateli. Społeczeństwo, w którym ludzie mają indywidualne prawa, stojące ponad „boską władzą” księdza – jest podobnie nieznośne dla Teheranu, co dla Watykanu.

    Tyle, że Watykan to pasożyt i rak miejscowy, znany, jakoś tam otorbiony i często skutecznie neutralizowany (akurat w Polsce to się najsłabiej udaje – ale mówię generalnie o Europie). Czy jesteśmy daleko czy blisko pojawienia się w Europie zagrożenia w postaci „islamskich Rydzyków”? Nie wiem, ale mam nadzieję, że przywódcy o tym myślą, a nie tylko o zdobyciu poparcia islamskiej mniejszości w następnych wyborach :/

  158. @@Panowie: guziec i stasieku
    Obaj sprawiacie wrażenie, jakbyście stali się narzędziem miejscownika. Aby Panów pogodzić wklejam anumlika z jednego z moich pierwszych teatrzyków:

    Można Panią, proszę Pani
    Do magicznej wrzucić bani,
    Gdzie wirują obok siebie:
    Piekło z niebem w siódmym niebie,
    Zeschnięty szkielecik wróbla,
    Połówka srebrnego rubla
    Oraz kilka hec, ukradkiem
    Wyrwanych od robra z dziadkiem
    (dziadek chyłkiem uszedł z robra,
    gdyż znudziła go już ta gra).
    Można Pani, proszę Pani,
    Do magicznej wrzucić bani
    Trochę poPiSowej cnoty.
    O! Skrzydełkiem trzepnął motyl
    I już z cnoty wyskoczyła
    PoPiSowa Pani Kiła
    W siódme niebo uwikłana
    Nadgryziona i pijana.
    Siódme niebo, rubla kawał
    I hec roberkowych nawał,
    Nie zniweczą jednak, Pani,
    Tego, żeś już jest do bani.

    Panowie jeszcze się do bani nie nadają, ale jakaś kąpiel może by się przydała. Zimna 😉

  159. Co do prognoz na przyszłość dla tego sektora – można stwierdzić, że są świetne: aktualny światowy dochód, jaki dają macice do wynajęcia wynosi 3 miliardy dolarów i przewiduje się, że będzie jeszcze wiekszy. Jedynie w USA proceder macierzyństwa zastępczego notuje wzrost o wysokości 200 % rocznie.

    Jak chodzi o Włochów nie mogących pozwolić sobie na kliniki amerykańskie, to najczęstszym punktem docelowym nie są Indie, ale Europa Wschodnia, a dokładniej Ukraina.

    Najbardziej znanym adresem w Kijowie jest ten należący do BioTexCom – kliniki, która definiuje się jako renomowane „Centrum Reprodukcji Ludzkiej”. W niej proponuje się klientowi katalog zawierający informacje dotyczące 240 kobiet, wśród których można wybrać wylęgarkę dziecka dla siebie.
    ”http://ram.neon24.pl/post/137434,postep-na-ukrainie-tania-wylegarnia-dzieci-w-kijowie
    ============

    Kapitalizm, cie choroba…..

  160. Maciej2
    11 marca o godz. 17:26

    Być może Europa zachowuje sie do pewnego stopnia lekkomyślnie przyjmując wielu imigrantów wyznających islam, ale nie jest to wcale pewne.
    Niezależnie od tego, Europa zachowuje sie – mniej więcej – po ludzku.Skoro zrzuca jarzmo chrześcijaństwa i staje się bardziej ludzka, wykazuje taki prosty odruch: uciekiniera przyjąć, dać mu dach nad głową i podstawowe środki przeżycia.
    Czy to głupie, czy nie, nie jest pewne. Po części to niegłupie, zwyczajnie ludzkie, co też rodzi podobny odruch ludzki u przyjętych, którzy nie szykują się do ataków terrorystycznych, a do w miarę znośnego, bezpiecznego i spokojnego życia w Europie, a po części – być może – ryzykowne.
    Jak dotąd, a minęło już lat kilkanaście od chwili ‚September 11’, poza pojedyńczymi, izolowanymi i w sumie skutkującymi minimalnymi ilościami ofiar zamachami, nie dzieją się jakieś graniczne rzeczy. Więcej w tym stresu, niż realnego zagrożenia Stres i lęk to ważne czynniki, ale nie są one tożsame z fizycznymi ofiarami wojny.
    W istocie – to głównie obawy, a nie rzeczywistość. W sumie ilość ofiar zamachów w Europie jest mniejsza niż ilość ofiar tzw. normalnego ruchu droowego w Polsce w ciągu 2-3 weekendów. A jakoś nie ma z tego powodu wielkiej taumy, że sie u nas – i gdzie indziej – ludzie na drogach zabijają.
    Spojrzenie na sprawę z tego puktu widzenia ma szansę pomóc w obu sprawach: obniżenia poziomu lęku opartego o nadmiar wyobraźni i zmnejszenia ilości ofiar na drogach.

  161. Oprócz szariatu w Europie niedługo będziemy mieli nową regulację prawno- religijna – kaczariat, może zresztą nazywać się inaczej ,a wyznanie wiary zacznie się mniej więcej w ten sposób: jam jest Pan Prezes Twój, który Cię wywiódł z ziemi unijnej, ziemi niewoli, potem coś będzie o Lechu, który się poświęcił dla nas w Smoleńsku ale zmartwychwstał w milionach pomników, o Hamanie Tusku, którym się będzie straszyć dzieci obowiązkowo w każdy 10 dzień miesiąca. Głównym kapłanem będzie Rydzyk , radio będzie się nazywać Radio Maryja Kaczyńska. Od zepsutej Europy będziemy odgrodzeni najwyższym na świecie murem, a zezwolenie na wyjazd będą otrzymywać tylko najbardziej zaufani po kontrolnym badaniu prawowierności przy pomocy rezonansu magnetycznego. Zmiany obyczajowe oczywiste, proszę sobie dopowiedzieć ,ja tylko wspomnę o obowiązkowym rytualnym całowaniu każdej białogłowy w rękę ,odkąd ukończy 5 rok życia.Na dalekim horyzoncie rysuje mi się spór i rozpad na dwa lub więcej odłamów – kto będzie prawowitym następcą Pana Prezesa – czy progenitura Lecha, czy któregoś z emirów.

  162. Maciej2
    11 marca o godz. 17:26

    Religia w pełni kontrolowana przez władze, może być niezłym sposobem na konsolidację i kontrolę poddanych.
    Dwuwładza w postaci niezaleznego kościoła, rodzi na 100% nieuniknione konflikty- walke o prymat władzy.
    Kapłani muszą być trzymani na krótkiej smyczy, bo nie brak wśród nich ludzi z ambicjami i charyzmą.

    Wpuszczenie w europejski obszar kulturowy sponsorowanych z zewnątrz duchownych islamskich, dyskutowanie w ramach praw człowieka przyjęcia ich totalitarnego w swej istocie prawa, sposobu życia, regulacji stosunków międzyludzkich, to idiotyzm nie spotykany nigdy wcześniej.
    W jednym kraju nie może być dwóch systemów wartosci, systemów prawnych, podwójnej lojalności.

    My swoje wojny religijne przeżywaliśmy raz.
    I chyba wystarczy…..
    Kosztowało to Europę w zaleznosci od miejsca, od 25- 80% populacji.
    Politycy chcą powtórki z rozrywki?

  163. @guziec
    11 marca o godz. 15:48

    Jeśli narzędnik, to proszę głosem, ustami, wzrokiem błagalnym…
    Jak można prosić kimś, panią?
    Kaczyński próbował robić to panią premier, ale on nie prosił lecz żądał, odgrażał się i straszył swoją marionetką, jakoś mało skutecznie 🙄

    Może znajdzie się konsensus w postaci wołacza?

    O pani! Proszę pani! Madame!

  164. Tanaka
    11 marca o godz. 17:47

    Nie ma najmniejszych szans na przyjęcie wszystkich potrzebujących do Europy.
    Chocby z powodu barier infrastrukturalnych.
    Gdzie umieścisz kolejne 100- 200 milionów ludzi?
    W namiotach, w naszym klimacie?

  165. wiesiek59
    11 marca o godz. 17:40

    Pisoidalno-kościelna polityka kontroli rozrodczości polskich macic katolickich i niekatolickich jest taka, że klinika w Kijowie będzie miała coraz więcej klientów z Polski.
    Będzie to sojusz katolicko-prawosławny, do którego dążył nasz Lolek Kajakarski, oczywiście pod silnym przewodem wlasnym, na co Cerkiew nie miała ochoty.
    Teraz sojusz będzie:
    * koniec z in vitro, witaj naprotechnologio, czyli podglądnie macicy od środka
    * koniec z EllaOne, czyli środkiem „dzień po”
    * maksymalizacja utrudnień w adopcjach zagranicznych dzieci z polskich domów dziecka, co oznacza, że te wszystkie chore i nie dość ładne dzieci, które chętnie adoptowały rodziny z zachodu, mają być wciskane rodzinom katolicko-nadwiślańskim.One jednak nie chciały, nie chcą i nie będą chcieć brać wybrakowanych dzieci, nie po to są przecież katolickie, żeby brać byle co.
    * Polki rodzące już mieszkają w Anglii, Irlandii, Niemczech, Holandii, Danii, Norwegii i temu podobnych krajach,gdzie rządzi cywiizacja śmierci.
    * Polki nierodzące, albo za mało rodzące, znajdują się (jeszcze) nad Wisłą. Polaków ubywa, przybywa więc potrzeba rodzenia dzieci w komforcie i ilościach luksusowo niewielkich,o ile w ogóle jakaś Polska sensacyjnie postanowi mieć dziecko w kraju ściśle katolickim, w którym dziećmi jak ziemniakami, obdarza swoich wyznawców osobiście bozia.
    * Kobieta katolicka ma rodzić w bólach, bo tak powiedział bozia w swojej niebieskiej książeczce przygód indiańskich. Czego biskupi i lekarze mający sumienia ściśle pilnują Teraz – pod przewodem inż. Chazana, lekarza – jak mówi.
    W zaistniałych okolicznościach bożej przyrody, ewentualne dostawy dzieci na grunt nadwiślański najtaniej, najbezpieczniej, nieboleśniej, – od razu w postaci gotowego do użycia produktu o określonych cechach – najszybciej będzie sprowadzić z Kijowa. Ale może i z Kalkuty, albo Filipin. Port kontenerowy w Gdańsku nieustannie ulega rozbudowie, a połączenia morskie dają coraz więcej możliwości.

  166. wiesiek59
    11 marca o godz. 17:57

    Przecież nie mówimy „o wszystkich”. Nawet jak mówimy o 10 milionach, to dalece nie wszyscy. Z wszystkich zresztą, połowa, tonie w morzu, a z pozostałej połowy kojejne połowy z innych powodów nie docierają w bezpieczne miejsce.
    Zresztą, o czym my, nad Wisłą, mówimy? Z polskich danych imigracyjnych wynika, że w od czasu Mazowieckiego do dziś oficjalnie przyjęliśmy jakieś czterdzieści kilka osób.
    Ten „milion uchodźców” o których razy kilka gadała Szydło Beata, to czysta ściema. To głównie przybysze z Ukrainy, którzy nie są żadnymi „uchodźcami” ale, co najwyżej, emigrantami zarobkowym. U nas, po prostu, żyją na wyższym poziomie, mimo wszelkich trudności, niż u siebie. A reszta to studenci, pracownicy kontraktowi itp.

    Nie masz wrażenia, że na czrerdzieści kilka dodatkowych osób w Polsce, przyjętych przez ostatnie 27 lat, „infrastruktury” całkiem wystarczy?
    PIS już odbudował Polskę z ruiny. Można przyjąć z milion. A nawet ze sto osób.

  167. Ciekawe, że Malta, najbardziej katolicki kraj Europy, do którego pod tym względem Polsce, a tym bardziej Wolsce, jest bardzo daleko, bez żadnych wątpliwości poparł kandydaturę Tuska, a nawet nie wyraził zgody na zorganizowanie spotkania z wyciągniętym sroce spod ogona Saryusz-Wolskim.

  168. Stachu39
    11 marca o godz. 17:49

    Już to mamy. Tylko wersja – na razie – beta.

  169. @Tanaka
    11 marca o godz. 17:47

    Nie obawiam się zamachów, tylko sytuacji, kiedy ilość wyznawców allaha przekroczy masę krytyczną, która pozwoli myśleć o przejęciu władzy dzięki ich poparciu. Zestaw postulatów będzie wówczas stosowny do tradycji tej religii. Chodzi mi dokładnie o powtórzenie się w którymś z krajów polskiego scenariusza Rydzyk -> Kaczyński -> władza, tylko w wykonaniu aktorów islamskich.

    Dostrzegam oczywiście, że w Europie jest wiele mechanizmów zabezpieczających przed takim scenariuszem, najbardziej znaczącym jest szeroko pojęta europejska kultura. Bardzo też bym sobie życzył, aby polityczne wpływy katolicyzmu nie rosły, tylko malały. Bo to, co dziś wywalczy dla siebie katolicyzm, jutro może wykorzystać islam. Tego dość oczywistego faktu zwolennicy „nowego średniowiecza” wolą nie dostrzegać. Jedynie kompleksowe obniżanie religijnej gorączki zwiększy bezpieczeństwo społeczeństw.

  170. @Stachu39
    11 marca o godz. 17:49

    Haha, zgadzam się z Tanaką, że to się dzieje na naszych oczach! Polska to kraj specjalnej troski 🙂

  171. Teza: Członkowie obecnego rządu RP z Kaczyńskim na czele są ekspertami absolutnymi.
    Dowód: Ekspert to człowiek specjalizujący się w stosunkowo wąskiej dziedzinie. Jest zobowiązany do permanentnego dokształcania się, co skutkuje coraz większą wiedza z coraz węższego zakresu. Ekspertem absolutnym staje się, gdy wie wszystko o niczym.
    cbdo

  172. Drogi Gospodarzu Bloga, czy nie widzisz, że 90% wpisów to brednie bredzących zupełnie nie na temat? I tak od dawna, i zawsze ci sami, i w koło panie Macieju…

  173. Ja &!^**, jaki *(&^^!!!

    http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/witold-waszczykowski-w-kazdej-chwili-unia-moze-nas-oszukac_964199.html

    Chciałem zacytować coś szczególnie smakowitego, ale nie da się, całość po prostu kosmiczna! Skąd Kaczyński wziął takich &*^%@?

  174. Tanaka
    11 marca o godz. 18:09

    Wraz z imigrantami, importuje się stosunki społeczne krajów pochodzenia, systemy wartości, hierarchie, sposoby radzenia sobie z problemami, stressem, itp.
    Stosunek do kobiet, również……

    Polska na szczęście nie jest atrakcyjna ekonomicznie.
    O zaburzeniach w funkcjonowaniu Szwecji, Norwegii, Francji, Niemiec, czytam czasami.
    Po przekroczeniu progu umownego 8% populacji, powstają standardowe, opisane już dość dobrze problemy.

    Lepiej jest zapobiegać problemom, niż je rozwiązywać- to tak na marginesie.
    Obecnie wielki apel ONZ.
    20 milionów w Afryce umrze bez pomocy żywnościowej.
    Uratujemy ich.
    I co potem?
    Zlikwidujemy PRZYCZYNY ich głodu?
    Zapewne, aby zlikwidować przyczynę nieszczęścia, trzeba by zlikwidować niejedną europejską firmę, wraz z jej szefami.
    A to nierealne, bo to oni decydują kto wygra wybory…..

  175. Jacek Kowalczyk

    w kwestii linka, podanego przez Wiesiek59
    11 marca o godz. 16:26

    Z komentarza Wieśka59 wnoszę, że ma do zalinkowanego źródła zaufanie. Fakt, może tam sobie poczytać przedruki z Novosti, naziolskich portali niemieckich i węgierskich oraz, przede wszystkim, rodzimą twórczość skrajnej prawicy. Wieśka prawo.

    Informuję jednak przy tej okazji, że polska redakcja Wikipedii usuwa wszelkie linkowania do Wieśkowego z źródła, tj. do wolnemedia.net.

    Gdy redaktor parszywego portalu prostestował przeciwko tej „cenzurze”, redakcja Wikipedii poinformowała go, że może w odwecie cenzurować u siebie linki do Wikipedii.

    Popieram redakcję Wikipedii w próbach – moim zdaniem nadal zbyt nieśmiałych – dbania o higienę.

    Proszę o usunięcie linku podanego przez Wieśka59.

  176. mirado,
    Popieram.

  177. Coś dla Pań na 8 marca, autor: (były już) radny PiS:

    Radny przyznaje, że ustalał z żoną pewne zasady. – Pochodzę z tradycyjnej rodziny, gdzie mężczyzna zarabia, a żona sprząta, gotuje, prasuje. Moja tego nie lubiła robić. Na pierwszym miejscu stawiała pracę, na drugim fittnes. Oczekiwałem, że przynajmniej raz dziennie poda mi ciepły posiłek, a skoro zwykle jest zmęczona i chce szybciej iść spać, to wcześniej położy dzieci do łóżek i godzinę od 21. do 22. spędzi ze mną – tłumaczy radny.

    W ostatnią Wigilię podarowałem żonie zegarek za 2700 zł i kolię za 1500, ale gdy wyszli goście ona to wyrzuciła i doszło do kłótni – wspomina. Zapewnia, że nigdy żony nie zdradził. – Poznaliśmy się w kościele. Ja kierowałem chórem i grałem na gitarze, ona śpiewała altem. Uważałem ją za bogobojną kobietę i pokochałem. Dla mnie rodzina to rzecz święta

    Źródło:
    http://www.expressbydgoski.pl/aktualnosci/a/bydgoski-radny-znecal-sie-nad-rodzina,11824109/3/

  178. midaro
    11 marca o godz. 18:37

    Wolne Media to przedruki z mniej, lub bardziej niszowych portali.
    Supersam, w którym każdy wybiera to, co uważa za stosowne i odpowiadające jego zainteresowaniom.
    Czasem koszyk jest pusty, czasem pełny, bo dostawy ciekawostek są niepewne i koniunkturalne.

    Pewnych wiadomości, aspektów, tematów, w mediach głównych nie uświadczysz, z powodu cenzury, poprawności politycznej, czy blokowania przez reklamodawców.
    Umiejętność filtrowania informacji należy do podstawowych w zasobach umiejętności człowieka.
    Bezkrytyczność, to lemingoza…..

  179. Równoległe społeczeństwo
    foto-056

    Wydaje się, że nic bardziej niż szariackie sądy nie prowadzi do budowania wypaczonej wizji wielokulturowości, czyli społeczeństwa równoległego. Od długiego czasu Stowarzyszenie Prawników Muzułmańskich (AML), czy Muzułmańska Rada Wielkiej Brytanii (MCB) starały się o wprowadzenie tego prawa. Powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka, która nakazuje respektowanie prawa do praktykowania religii, twierdziły, że zawiera to także obowiązek zabezpieczenia tych praw przez włączenie muzułmańskiego prawa cywilnego do krajowego prawa Zjednoczonego Królestwa, włączając to prawne uznanie muzułmańskich małżeństw, rozwodów i dziedziczenia.
    ”https://euroislam.pl/sady-szariackie-w-wielkiej-brytanii-bezprawne/
    ========

    Z ciekawostek……

  180. wiesiek59,
    Zdarzało mi się tu nie raz „wrzucać” linki do moim zdaniem ciekawych tekstów, ale jeśli natknąłem się na nie w miejscach „dziwnych”, to zawsze szukałem źródła mającego minimalną reputację i odpowiedzialność za słowo, a ten minimalny poziom daje moim zdaniem trwały adres pocztowy (hardware ponad software!).

  181. Płynna Rzeczywistość
    11 marca o godz. 19:13

    „Dziwność” jest pojęciem względnym……

    Treści spoza głównych mediów mogą powodować dysonans poznawczy, burzyć ogląd świata, pewniki niewzruszone, światopogląd.
    Dla wielu ludzi poglądy sprzeczne z ich dotychczasową wizją świata sa nie do przyjęcia.
    I tak ginęli heretycy…..

    Wiarygodność informacji w necie jest bardzo różna.
    Ale, to samo tyczy nawet BBC- jadącej na dawnej marce….
    Od kiedy informacja stała się bronią, a propaganda warunkuje zwycięstwo, możemy polegać jedynie na sobie i własnych odczuciach.

    Kwestionowany artykuł o rozważaniu włączenia szariatu do prawodawstwa europejskiego nie jest ani pierwszym, ani ostatnim jaki czytałem.
    Z bardzo różnych źródeł.
    Umiesciłem go, bo jest ilustracją pewnego trendu panującego na Zachodzie.

    MY akceptujemy was i wasze prawa.
    Pytanie, czy ONI będą robić to samo?
    Gwarantowane jest, że na pewno nie.

    Człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z niego nigdy.
    Kto się urodził w Kazbie, Kairze, Mogadiszu, mentalnie nie opusci krainy dzieciństwa i praw tam rządzących.
    Przeniesie je do Londynu, czy Paryża.
    Podobne są China Town na całym swiecie…..
    Nie da się przeskoczyć uwarunkowań kulturowych.

  182. stasieku, 11.03, 16.30:
    Panie stasieku kochany! 😉 Czytuję regularnie ten blog i Twoje wpisy należą do tych najbardziej przeze mnie cenionych. Wtrąciłem się (może niepotrzebnie) do dyskusji, gdy zobaczyłem, że wrzuciłeś tam narzędnik (10.03, 23.43): ,,‘pombocek’ zrobił Ci wykład, a Ty udajesz, że nie rozumiesz.
    Czy zwracając się do pana mówisz „proszę panem”?
    To jest odpowiednik „proszę panią”.
    W tym zwrocie rządzi narzędnik!”
    Nie, stasieku. W tym zwrocie rządzi biernik. Dlatego zareagowałem. Później do tego nie wracałem, ale wróciłeś Ty.
    (11.03, 11.18): ,,Bo „kim, czym” – „panią”. Czyż nie tak?
    Może późna pora, może trzeba było napisać „a w tym zwrocie, jak wyżej (…)”.
    ,,Kogo, co” – panią. Biernik. Czyż nie tak? Forma narzędnikowa w tym zwrocie nie istnieje. Nie rozumiem, po co piszesz o czymś, czego nie ma. Bralczyk nie musi tu nic nakazywać, bo czegoś takiego NIKT nie stosuje. Uznałem, że dobrze będzie dla Qby, jeśli wyjaśni się to w możliwie przejrzysty sposób, co mniemam w jakiś sposób się udało biorąc pod uwagę Jego podziękowanie. Twoja irytacja jest nie na miejscu, po prostu nie wziąłem wprowadzenia do dyskusji nie związanego z nią przypadku deklinacji jako skrótu myślowego. Może faktycznie powinniśmy się lepiej poznać? Mam nadzieję, że Carmenere zrobiło swoje i wszystko już jest w porządku 🙂
    Jeszcze krótko do Qby mimo, że właściwie pombocek już coś w tym sensie napisał. Czasownik ,,proszę” przy stosowaniu w zwrotach grzecznościowych jest czasownikiem posiłkowym, co zmienia jego pierwotne znaczenie. Normalnie występuje tylko w połączeniu z biernikiem (nigdy z narzędnikiem), ale zwrot grzecznościowy wymaga użycia dopełniacza i powstaje tu właściwie… jakby… wołacz. Taki grzecznościowy wołacz. Tyle ode mnie na ten temat.
    Pozdrawiam wszystkich

  183. Fascynujące. Wiesiek59 linkuje (11 marca o 17:40) do kolejnej krynicy polskich narodowców. Z aktualiów: chwalą PiS za brukselską akcję, ale uważają, że ogólnie jest za miękki.

    Autor artykułu o kijowskiej klinice zamieszcza tam dużo tekstów, zwłaszcza o Żydach. Urzekł mnie tytuł jednego z nich: „Oto jak flotylla „ratownikow” Sorosa gnoi Europę migrantami!”.

    Może, zamiast prowadzić z Wieśkiem uczone rozhowory, warto gonić przynajmniej równie stanowczo jego propagandę jak tę zderterowaną.

    Wolnemedia to, faktycznie, przedruki z niszowych portali, tak się jednak składa, że wyłącznie narodowych.

    Wiesiek59 pisze, że „pewnych wiadomości /…/ w mediach głównych nie uświadczysz”. Tak, tak, naziole wiedzą więcej, tylko się nie mogą z tą ich wiedzą przebić z powodu cenzury, poprawności politycznej, itd. Żałosny typek.

  184. Drogi Tanako,

    prywatnie ci powiem, że podczas oglądania brukselskiego maratonu w Parlamencie Europejskim doznawałem nawet większego zniesmaczenia estetycznego niż wówczas, gdy oglądałem tryumfujący seksapil pani premier przemierzającej w jakimś szarym dresie (wydobytym z magazynu MSW) po korytarzu kliniki należącej do tej groźnej firmy -;).

    P.S.

    Z tobą mam problem intelektualny/światopoglądowy (czytaj jak chcesz) polegający na tym, że ze zdecydowaną większością twoich poglądów artykułowanych na blogu się zgadzam.
    W związku z tym trudno znaleźć pretekst do kłótni.

    Jeśli idzie o ostatni akapit twojego wpisu dotyczący historycznej oceny Tuska, to kilka tygodni temu podobnie (chyba w wyważony sposób) oceniłem Tuska, za co świetny blogowicz, tejot czknął śliną w moje prawe oko.

    Muszę przyznać, że po głowie Tuska jeździłem prawie nieustannie na blogu Passenta w okresie jego premierowania, bo podobnie jak ty uważałem, że przygotowuje on grunt pod rządy czarnej sotni.
    Chyba jedyne ciepłe słowa pod adresem b. premiera padły za pomysł boisk dla młodzieży.
    Jednak byłbym hipokrytą gdybym nie stwierdził, że ten polityk zrobił niesłychany postęp i demonstruje wielką klasę na parkiecie w Brukseli.
    Być może nieco na wyrost przyznaję, że cechy jego osobowości rozwinęły się dopiero w Brukseli.
    Pozwalają mu one górować nad tabunami polityków dla których Bruksela jest polityczną Mekką cywilizowanego świata.

    P.S 2.

    Wszyscy piszą krytycznie o PIS-e, ale w ferworze tej gorączki publicystycznej zapomina się, że za ostatnimi dwoma kryzysami (wcześniejszym marcowym zarządzała formacja ancien regim’u) stał koścół, który inspirował je i w efekcie, gdy naród tracił hierarchowie (czytaj państwo watykańskie) zyskiwało.

    Czytam teraz Dzienniki polityczne Rakowskiego (20 tomów, wybieram jedynie okresy kryzysowe). Utwierdzam się w przekonaniu, że bez zgody Kościoła żaden rząd w Polsce nie jest w stanie się dłużej utrzyma przy władzy.
    Nawet spod wpływu Rosji potrafiliśmy się uwolnić, a spod nadzoru kościelnego od tysiąca lat gorset systematycznie się zaciska.

  185. midaro
    11 marca o godz. 19:44

    Podobne rozważania masz w GW, Wprost, WP, czy Onecie.
    Przydało by to wiarygodności?

    Mnie chodzi o problem napięć międzykulturowych, bezwzględnie występujących ZAWSZE i w każdym kraju składającym się z mozaiki kultur i religii.

    Jest to fakt nie podlegający raczej dyskusji?

    Tezy pani Fallacci, czy Huntingtona, zdają się potwierdzać.
    Ale, to moje zdanie.

    Zawsze możemy wymienić poglądy, pospierać się, argumentować.
    I pozostać w ostateczności przy własnym stanowisku.
    Jaka prawda i czyja stanie się rzeczywistością, i tak pokaże czas.

    Jak duża obca mniejszość zmienia sytuację polityczną, radziłbym rozpatrzyć na przykładzie Palestyńczyków- dość świeckiej populacji do niedawna.
    Z ilu krajów zostali wygnani, w ilu zmasakrowani, gdzie zdobyli liczącą się pozycję polityczną.

  186. @Tanaka
    Jesteś tak zafascynowany szambem , które wypływa z kaka, katolicką dżumą. że nie pozwala Ci to dostrzec grożącej nam islamskiej cholery.
    Houellebecq w „Uległości” bardzo proroczo pokazuje, jak Francja powoli staje się krajem islamskim. Zagubieni wyborcy, mający dość swoich politykow, wybierają na prezydenta dobrodusznego muzułmanina. Powolutku obraz Francji ulega zmianie, obficie dotowane przez Saudów i innych emirów uniwersytety przeprowadzaja czystkę pośród pracowników,kobiety znikają z przestrzeni publicznej. Nie ma ich już na naukowych zjazdach, konferencjach. Przechodzący na islam naukowcy wchodza na szybka ścieżkę kariery. W prawdzie niedogodnością jest, że wino piją w ukryciu, ale za to mogą mieć kilka żon.
    Oczywiście jest to fikcja. Ale czy jeszcze 3-4 lata temu nie byłoby fikcją opowiadanie, że w Polsce zacznie rzadzić paranoik, niszcząc wszystkie demokratyczne instytucje ?
    Już to kiedyś opowiadałem na blogu, za co dostałem od politycznych poprawnościowców po łbie, wyzwany od rasistow.
    Mieszkałem w w przyjemnym bloku, czystym, z domofonem, wśród Francuzów, było parę rodzin Azjatów i ze dwie rodziny arabskie. Ale potem tych arabskich było coraz więcej.Zaczęło się robic niemiło. Domofon został zniszczony, skrzynka na listy rozbita,do piwnicy włamano się. Na schodach siadali młodzi wyznawcy islamu i aby dostać się do mieszkania muisałem slalomować między nimi, pod ich wyzywającym spojrzeniem.Poszedlem na policję. Tam funkcjonariusz wzruszył ramionami, powiedzial, że oni nic nie mogą zrobić, no bo jak na razie nie ma ewidentnej agresji. Potem pobili mi syna (miał wtedy 14 lat).
    Pierwsi zorientowali się Azjaci i wyprowadzili się, potem znikały kolejne rodziny francuskie i na końcu my opuściliśmy ten niegdyś sympatyczny blog.
    Inna opowieść. Przeczytałem w Le Mond; w autobusie chłopak gryzł kanapke, naprzeciwko było dwóch młodych muzułmanów.Zapytali chłopaka z czym jest kanapka. Z szynką – odpowiedział. Kazali mu ja wyrzucić. Kiedy nie chciał, wyrwali mu ja i go pobili.
    No moglbym opowiedzieć jeszcze kilka takich rasistowskich historyjek, które w przeciwieństwie do „Uległości”Huelebecqa nie są fikcją

  187. Pardon nie blog tylko blok

  188. Lewy
    11 marca o godz. 20:12Houellebecq w „Uległości” bardzo proroczo pokazuje, jak Francja powoli staje się krajem islamskim…
    …………………………………………………………………..
    Dzieje się to nie tylko we Francji.
    Holendrzy mają też już po dziurkiw nosie. W Brukseli w centrum stoi już olbrzymi meczet. W Essen dzisiaj alarm, ewakuacja olbrzymiego centrum handlowego. Powód – zamach bombowy w przygotowaniu. Parę dni temu w Dusseldorfie „szaleniec” zaaatkaował na dworcu siekierą wysiadających pasażerów – paręnaście osób z ciężkimi ranami. Dzień później rencista zaatakowany maczetą na parkingu…
    Wszystko to dzieje się w imię, moim zdaniem , źle pojmowanej demokracji i tolerancji.

  189. Ostatnie zdanie na ten temat.

    „Jackowo” było faktem bezdyskusyjnym.
    Powiela się w niezliczonych mutacjach na całym swiecie.
    Czasem, w bardzo groźnej postaci wobec kultury dominującej.

    Nie mają z tym problemu managerowie którzy wpadli na ten genialny pomysł- importu taniej siły roboczej z różnych zadupi swiata.
    Oni żyją w strzeżonych enklawach.
    Tylko ci, którzy muszą współżyć na jednym terenie z masą przybyszów.
    Teoria nie pokrywa się z praktyką dnia codziennego.

    Specjaliści zapewne nie stanowią problemu.
    Są wysokopłatnymi pracownikami, wtapiają się w kulturę korporacyjną bez problemu.
    Gorzej z tymi bez kwalifikacji, często analfabetami, pochodzącymi z kultur rolników, wojowników, czy nomadów.
    Ich kodeks moralny, honorowy, czy religijny, ma całkowicie inny skład niż standardowy europejski.
    Jednostki się dostosują.
    Liczna populacja narzuci własne reguły gry.

    Kaczyński usiłował własne reguły narzucić europie.
    Nie udało się.
    Ale, Polsce narzucił bez problemu.
    Pomimo bycia w mniejszości…..

  190. @guziec
    11 marca o godz. 19:31

    Jeżeli „proszę” jest czasownikiem posiłkowym, to znaczy, że drugi czasownik jest tu domyślny, np. „proszę posłuchaj pani”. Jeżeli powyższe rozumowanie ma sens, to pójdę dziś zadowolony spać. Mam nadzieję, że nie zapomnę zapamiętać tego uzasadnienia.

  191. Ruchy fundamentalistyczne stanowią zwłaszcza „sposób na uporanie się z chaosem, utratą tożsamości, poczucia sensu oraz bezpiecznych struktur społecznych, spowodowanymi przez pospieszne wprowadzenie nowoczesnych wzorców społecznych i politycznych, sekularyzację, kult nauk ścisłych i rozwój ekonomiczny”.

    William H. McNeill uważa, że „nie jest kwestią przypadku, że ruchy te działają w krajach, gdzie przeludnienie uniemożliwia większości populacji kontynuowanie tradycyjnego wiejskiego stylu życia, a oddziałujące z miast środki masowego przekazu, przenikając na wieś, zaczęły kwestionować odwieczny model życia chłopskiego” 14.

    Ujmując rzecz bardziej ogólnie, odrodzenie religijne, jakiego widownią stał się cały świat, stanowi reakcję na sekularyzm, relatywizm moralny, egoistyczne pobłażanie sobie. Potwierdza takie wartości, jak porządek, dyscyplina, praca, pomoc wzajemna i ludzka solidarność. Grupy religijne zaspokajają społeczne potrzeby zaniedbane przez państwową biurokrację. Chodzi tu między innymi o opiekę zdrowotną, szpitale, przedszkola i szkoły, opiekę nad ludźmi starszymi, szybką pomoc w wypadku naturalnych i innych katastrof, pomoc i wsparcie społeczne w razie pogorszenia warunków materialnych. Załamanie się porządku i niepowodzenie społeczeństwa obywatelskiego tworzą próżnię, w którą wkraczają ugrupowania religijne, często o charakterze fundamentalistycznym 15.

    Jeśli tradycyjnie dominujące wyznania nie zaspokajają emocjonalnych i społecznych potrzeb oderwanych od korzeni ludzi, czynią to inne religie, znacznie zwiększając liczbę swoich wyznawców oraz znaczenie religii w życiu społecznym i politycznym. Korea Południowa była zawsze krajem buddyjskim, w 1950 roku chrześcijanie stanowili może 1-3% populacji. Gdy kraj wkroczył w fazę przyspieszonego rozwoju gospodarczego, czemu towarzyszyła urbanizacja na szeroką skalę oraz zróżnicowanie zawodowe, okazało się, że buddyzm już nie wystarcza.

    „Dla milionów ludzi, którzy napłynęli do miast oraz wielu, którzy pozostali na wsi, lecz w zmienionym krajobrazie, kontemplacyjny buddyzm z okresu, gdy Korea była krajem rolniczym, stracił swój urok. Chrześcijaństwo, z przesłaniem osobistego zbawienia i indywidualnego przeznaczenia, dawało w okresie zamieszania i zmian pewniejszą otuchę” 16.
    ”https://newtimesnews.pl/wojna-kultur-powrot-chrzescijanstwa-i-odrodzenie-islamu/
    ===========

    Jak trwoga, to do boga?
    Coś dla Dezertera…..

  192. Zuzanna51, Qba

    Wróciłem spluty i szczęśliwy z rowerowania. Poziom Jamna jest taki, że się przeszmyrgnę moim okrętem przez wrota sztormowe i pojadę w świat. Ae na razie ledwo żyję.

    Dziękuję Wam za wyjaśnienie zerojedynkowości, z którego nic nie rozumiem. A zwłaszcza nie rozumiem, po jaką cholerę ktoś wprowadza do powszechnej semantyki pojęcia matematyczne. Mam jak najgorsze mniemanie o kmputerowych programistach, którzy świetnie znają się na technice i nie mają bladego pojęcia o psychologii i komunikacji. Niewykluczone więc, że jedynka i zero w języku powszechnym to ich robota. Jeśli ta zerojedynkowść coś znaczy, to da się to znaczenie przekazać znanymi słowami z języka wspólnego, więc po cholerę ona jest? Znaczenia będziemy wyliczać. Z całą pewnością ponad trzydzieści milionów Polaków tego nie rozumie, nie zrozumie, bo nie ma potrzeby rozumienia, a więc i użycia tego dziwoląga. Ktoś wprowadził niepotrzebny bzdet po to, by zadziwiać.

  193. wiesiek59
    11 marca o godz. 21:28
    Wiesiu, Ty czasami na prawde potrafisz madrze. Gdybys Ty jeszcze nie byl takim doktrynerem

  194. Qba, 11.03, 21.07
    W tym przypadku drugiego czasownika nie ma. Jest tylko rzeczownik pan, pani, państwa, lub inny rzeczownik w dopełniaczu, np. kiedyś była kreskówka dla dzieci pt. ,,Proszę słonia”. Z tego połączenia powstaje coś w rodzaju ,,grzecznościowego wołacza”, o którym pisałem.
    Proszę Qby, proszę zasypiać zadowolony 🙂
    Pozdrawiam

  195. Żeby zanadto nie wyluzować się przed snem, pozwolę sobie zwrócić uwagę na pewne fakty i konkluzje, które nie wchodzą w narrację dyskusyjną w polskiej przestrzeni medialnej.

    Otóż mała partia, ale o wielkim doświadczeniu politycznym, jaką jest PSL, zgłosiła do Marszałka Sejmu projekt ustawy, który nakłada obowiązek na polityka zamierzającego objąć znaczące stanowisko (nie znam projektu) polityczne do przedstawienia zaświadczeniu o swoim stanie zdrowia kandydata.

    Były premier (Marcinkiewicz) w wywiadzie dla Moniki Olejnik rozgorączkowany mówił o partii, która szokuje Polaków i cały cywilizowany świat, że przedstawiciele partii rządzącej występując publicznie kłamią w żywe oczy.
    Wiedzą, że ich interlekutorzy wiedzą, że oni kłamią, a mimo to kłamią.
    Więcej, wiedzą, że znaczna część słuchaczy/widzów także wie, że kłamią, mimo to kłamią.
    Mimo tak szokującej wiedzy o fałszywej informacji przekazywanej ponadto w niewyszukany sposób tak prymitywny przekaz zdecydowanie dominuje w świadomości odbiorców (patrz poziom niewiedzy, i chyba i przekłamań w konferencjach prasowych w Brukseli w „wydaniu” premier B. Szydło).

    Już coś takiego odkrył i stosował pewien geniusz propagandy naszego zachodniego sąsiada.
    Od kilkudziesięciu lat nikt nie znalazł na tego wirusa antidotum.

  196. @pombocek
    11 marca o godz. 21:32

    Generalnie: Jedynka to nic. Dopiero zera robią z niej miliony!

  197. Przed snem rzuciłem okiem na swoje wpisy.
    Proszę o wybaczenie za niedoróbki w tekstach za które przepraszam.

  198. Lewy
    11 marca o godz. 20:12

    Islamską cholerę mam za islamską cholerę i tak się o niej wyrażam, choć znacznie częściej się wyrażam o katolickiej cholerze. Z oczywistych względów.

    Doświadczenie związane z islamem w Europie jest świeżej natury, i ciekawi mnie w tym obserwacja o charakterze kulturowym, o spotkaniu/konfrontacji różnych kultur, postaw, o przechodzeniu jednego w drugie, o wzajemnym czerpaniu od siebie skrzywień, o następstwie rzeczy.
    Francuzi, katoliccy, niedawno jeszcze siedzieli w Algierii, na głowach muzułmanów. Mają liczne doświadczenia z wielu krajów obszaru Morza Śródziemnego w których silnie obecny jest islam. Afryka, Pacyfik, Karaiby – to z kolei jeszcze inne światy.

    Nie mam co do siebie złudzeń, że mogę nie doceniać dzisiejszej intensywności buzującej pod pokrywą uładzenia islamskiej cholery, w krajach zachodu Europy. Też z oczywisych powodów – trzeba w środku tego być, by mieć pojęcie, ale i zarazem bycie w środku może łatwo zakłócić ogląd, na rzecz bieżących doświadczeń. Patrząc na to z zewnątrz, jak ja, w warunkach gdy miałem z tym trochę do czynienia, w paru krajach, ale były to doświadczenia tylko czasowe, i drobne, bez konieczności tkwienia w nich na codzień czy bezalternatywnie, mam możliwość z kolei obserwacji w miarę spokojnej która – może, choć nie mam pewności – sprzyja jakiejś jasności obserwacji.

    Słyszę, raz po raz, od znajomych Holendrów, Duńczyków, Szwedów, Finów, Anglików i tak dalej, coś takiego: jak się przyjeżdża w gości, to się szanuje gospodarza i jego zwyczaje. Czyli: gościu, pozbądź się swojej religii, swoich obyczajów, poglądow, nawyków, kultury i dostosuj do nas – bo tu rządzi kultura biała, europejska, chrześcijańska, bo tu się lubi i ceni to, a nie lubi, nie znosi, nie ceni tego i tamtego.
    Niełatwo z takim poglądem polemizować, tym bardziej, że brzmi on rozsądnie i opiera się na dorobku, historii, wartościach, oraz wygodzie, nawyku i czymś jeszcze: poczuciu bezpieczeństwa. Znam swoją mapę:kto jest im, gdzie, jak, znam zagrożenia – kogo unikać, z kim trzymać, czego nie robić, by nie nadepnąć komuś na odcisk, itd.

    Kłopot w tym, że przybysze, niezależnie od tego, że są wyznawcami islamu, i zarazem jak najściślej zależnie od tego właśnie, mają tak samo jak my: też siedzą zanurzeni w swoje kody kulturowe, uprzedzenia, fobie, nadzieje, że jak będą robić to, a nie tamto, to będzie dobrze, będą mieli spokój i szacunek otoczenia, oraz zrobią nawet jakąś karierę.
    Kody do siebie nie pasują, bo nie bardzo mogą: Europejczyk przyzwyczajony do praw człowieka, z grubsza wolny od wścieklicy chrześcijańskiej, która gnębiła jeszcze jego dziadków, ale dla niego już niewiele znaczy, ma przed sobą przybysza ze świata islamu, który jest więźniem swojej religii, ale nie ma nic innego. Przyjechał do innego świata i jest goły fizycznie, a jeszcze bardziej na umyśle. Nie umie myśleć, nie umie oceniać w sposób wolny, nie umie siebie wyrazić jako wolny człowiek, bo poza kulturą religii nie ma nic innego w głowie.
    W naturalny więc sposob będzie się w Europie odwoływał do jedynej rzeczywistości jaką zna – swojej kultury religijnej, tej mrocznej, opresynej, która go zabija Im bardziej bowiem się do niej odwołuje, tym bardziej ona go odgradza od Europejczyków i wolnego życia.

    Ale czy symetryczny proces nie zachodzi czasem u Europejczyków? Czy, kiedy spodziewają się, że przybysz ze świata islamu dostosuje się do ich wartości, a da sobie spokój z własną mrocznością, nie przymuszają przybysza do zamykania sie w jedynym świecie jaki zna i który daje mu względny spokój i obniża poziom lęku przed zupełnie inną kultura, z której my aurat jesteśmy dumni, ale nie oni, bo oni nie są w stanie, w takiej konfiguraci rzeczy, jej zobaczyć w pełni i docenić? tym bardziej, że nawet jeśli sie będą próbować „przystosowywać” nie otrzymają spodziwanej nagrody – równych praw, ale będą dalej na boku, na dole?

    Europa, pomimo wielu dekad bogatych doświadczeń,jeszcze się tegochyba nie nauczyła -jak sobie z tym radzić. Czy chce sobie radzić, be odwoływania sie do najprostszych odruchów:zamknąć ich w gettach, zmusić, wyrzucić, nie wpuścić?
    Czy toczy sie w poszczegolnych krajach Europy poważna dyskusja na te temat, a w Europie jako całości – także? Tu i tam, na poziomie uniwersyteckim – tak, ale czy w gminach, miastach, dzielnicach, szkołach, posterunkach policji urzędach imigrantów i zatrudnienia? Też, tu i tam – tak. Ale, co widać, wyniki są raczej mętne.
    Faktem też jest, że dysusja i działania z niej wynikające, powinny toczyć się po obu stronach, wszystkich stronach, ale po „tamtych” stronach chyba słabo się toczą. Mówię „chyba”, ale nie wiem.

    Niezależnie od tego, wiele krajów Europy robi realnie bardzo wiele, by zbliżyć do siebie tak różne nacje i kultury. By dać ludziom pracę, podstawowe poczucie bezpieczeństwa i godności, oraz opiekę prawa – co szczególnie ważne dlakobiet i młodych. To im pomaga stopniowo sie wyzwalać od okowów kulrury i mrocznej religii.
    Obserowałem kiedyś z bliska jak robią to Brytyjczycy w odniesieniu do społeczności pochodzących z Afryki, z Somalii. Zaczyynało się od gett, w których panowała przemoc kryminalna i religijna oraz niezwykle wysokie bezrobocie. Jednk wraz z realizacją programów pomocowych, wraz z coraz skuteczniejszym ich adresowaniem, na podstawie niezliczonych rozmów, dyskusji, błędów i ich naprawania, sytuacja zaczęła się poprawiać, obserwowano coraz lepsze rezutaty, wzajemne zbliżanie się i integrowanie nacji. Somalijczycy zaczęli się stawać nawet lepszymi obywatelami Brytanii niż Brytyczycy od dziada pradziada, i nieśli ze sobą jakąś świeżość, entuzjazm, koloryt i żywotność. Pojawił sie element naturalnego włączania ludzi do społeczności. Celowały w tym kobiety, nosicielki jakiegoś poczucia wyzwolenia. Skojarzyłem to z procesami emacypacji Arykańczyków w Ameryce, stawania się w pełni ludźmi, dopiero jednak po iluś pokoleniach, w czasach przełomu, gdy duma czarnych kazała się im zebrać, policzyć i ruszyć w sławnym marszu na Waszyngton. Co zmieniło Amerykę na zawsze. Po tylu latach, wręcz wiekach.
    Mnie to zjawisko bardzo zastanowiło.
    Oczywiście, nie ma tak dobrze, żeby było (całkiem) dobrze: byli i będą tacy, co nie chcą, co na tym tracą. to głownie ci, co świetnie żyli z manipulowania innymi, z szantażowania ich i ciągnięcia z nich korzyści, prestiżu własnego i sprawowania nad nimi władzy: ciał i umysłów. To właśnie – i głownie – męty religijne, ci imamowie i inni „uczeni w piśmie”. Jak u nas biskupi.

    Ta integracja, to, oczywiście, obrazek fragmentu całości. Droga daleka i bardzo wyboista,niepewna, bez jednoznacznej definicji. Czy jednak uznanie, że lepiej „ich” trzymać pod ciągłą kontrolą, co zawsze jest konfrontacyjne i nie budujące porozumienia – jest lepszym sposobem widzenia rzeczy i dającym większe szanse powodzenia w rozwiązywaniu konfliktów? Czy przedkładanie wagi doświadczenia: muszę ich omijać na schodach idąc do mieszkania, urwali mi lustrko w aucie, a nawet – pobili kogoś z „naszych” (co jest jakimś substytutem czegoś bardziej jeszcze osobistego, ale może ułatwiającego namysł nad sprawą) , nad wagę rozważań ogólniejszych, daje większe szanse na wyjście z tego zapętlenia?
    Oraz: czy może mieć przyszłość kontynent, kraj, kóry się dzieli wedle ras/religii/pochodzenia we współczesnym świecie?

    Polska to zupełnie osobny, ale i soczewkowy kraj. Nie ma tu żadnych realnych „obcych”, ale jesgt mnóstwo nienawiści do obcych. Jak wiemy, w oczach katolików w Polsce mieszkają miliony obrzydliwych, parchatych Żydów czyhających na polskie dobra narodowe: Jezuska i Maryję. I jest wścieklica, czyli chory, katolicki lęk przed „obcym”, co roznosi zarazki, pasożyty i ładunki wybuchowe.
    Co by zaś było, gdyby Polska miała przedwojenną strukturę narodowościowo-religijną? Ile wojen domowych i rzezi mielibyśmy już za sobą?
    To jest dopiero chore !

  199. Przegrali 27 do jajca i….. „Rozpoczynamy ostrą grę” (!?!)

    W piątek w pracusi udawałam, że jestem zatopiona w ekranie komputera nad projektem….. W poniedziałek pewnie już się nie wymigam…. Jak TO wytłumaczyć normalnym ludziom….

    Co za wstyd na całą Europę!!!
    To nie dyplomatoły. To po prostu matoły. I jeszcze ten naziol też z Polski.

    Przepraszam za emocje. Zamiast odpoczynku lektura i bloga i GW.

  200. @Wiesiek59
    Problem imigrantów , obecnie muzułmańskich, jest jednym z tych problemów, które nie mają dobrego rozwiązania, zawsze muszą być jakieś straty. Trzeba się starać, żeby były najmniejsze ,i żebyśmy nie musieli się potem wstydzić. Trzeba przyjąć do wiadomości, że świat się zmienia i będzie się zmieniać. Można wpływać na przebieg zmian – zakres, kierunek tempo itd. Nie można liczyć na to ,że będzie „jak zawsze”.
    Problem imigrancki, to również problem zmian klimatycznych, poprawy opieki medycznej, skutecznej walki z głodem itd. Jest co robić na wielu frontach.

  201. @ Tanaka
    Dokładnie tak bym napisał, gdybym potrafił.

  202. @Tanaka
    Wybacz, bo znow pisze na moim francuskim gracie, wiec pewnie beda bledy i brak polskich liter. Ale chcialem Ci odpowiedziec przed udaniem sie do lozka. Jutro moze sklece cos lepszego.
    Dla mnie ewidentnym zagrozeniem ze stronu islamu jest pozycja kobiet w tej kulturze czy religii. Kobieta tam jest wlasnoscia ojca, brata, meza, szwagra i cholera wie co jeescze, byle to byl chlop. Slyszales o honorowych zabojstwach ? I Europa i jej przybudowki (np Ameryka – sorry dude) doszla do tego ,ze kobieta jest juz prawie czlowiekiem rownym mezczyznie. Muzulmanie tego nie przyjmuja, uwazaja to za jakas fanaberie zniewiescialego Zachodu.
    To mnie najbardziej szokuje i Twoje dywagacje, ze my im narzucamy europejskie wartosci, nie wnikajac w ich wartosci, nie ma sensu.
    Wybacz Tanako, musze isc spac, takie prawa wieku, ale jutro poszukam Ciebie i zastanowie sie lepiej
    Dobra noc

  203. Kurcze cos mi nie wyszlo

  204. Chyba wypilem za duzo burgunda

  205. Panie Jacku
    Niech pan zamieni ten adres email na Lewego

  206. Ciotunia Makowiecka
    11 marca o godz. 22:55

    Ta „ostra gra” jest bardzo fajowa: nie obchodzi mnie, czy ktokolwiek popiera naszego kandydata. To nasz kandytat i już! – jak gadał niejaki Waszczykowski Witold.
    Jak ktoś chce „ostro grać” to powinien mieć ostrą wiedzę o tym, z kim chce tak ostro grać. Już w głębokiej starożytności wiedziano, że trzeba mieć wywiad, rozpoznanie, analityków, oraz różne, niezależne od siebie, kanały informacyjne i ratunkowe, oraz ludzi od „dobrych usług”.

    Dlatego bardzo mnie cieszy, że będzie „ostra gra” Prawdziwej Polski Co Wstała z Kolan, z Europą. To będzie osobliwy widok, akuratny na focie do fejsa: faceci walą mordami w ścianę, a im ostrzej walą, im więcej zębów z mord im się sypie, tym głośniej wrzeszczą: ostre chłopaki jesteśmy !

  207. Lewy
    11 marca o godz. 23:23

    😀

  208. Stachu39
    11 marca o godz. 23:11

    Czasem się trzeba bardzo narobić, żeby tak napisać, żeby ktoś napisał, że napisałby tak samo, gdyby wiedział co i jak napisać.
    😀

  209. @wiesiek59
    od 11 marca o godz. 17:57 i dalsze wpisy oraz Marek2
    Wiesiu, daj ty sobie spokój z tą histerią! Nawet jak oni wszyscy zostawią swoje kraje i do Europy przyjadą to będzie ich 280 mln a ludzi w Europie – 743 mln – znaczy będziecie w większości i nie ma się czego bać. Kyrie Elejson! ( czy jakoś tak… )
    Bardzo sobie cenię twoje linki i wypowiedzi, ale z tym islamem to masz takie samo zawirowanie umysłowe jak anumlik z ruskimi.
    To że uciekają, i uciekają tam gdzie uważają jest bezpiecznie, to przecież normalny ludzki odruch, sam byś spierniczał w podskokach gdyby ci na łeb bomby leciały a zza węgła jacyś obcy strzelali. Jak już do nich wleźliśmy z naszą wojenką, to niestety trzeba ponieść konsekwencje i zaakceptować to, co jest jej następstwem.
    Tanaka dobrze pisze – oni zwyczajnie chcą spokojnie żyć i wychować dzieci. Jakoś Polacy „wyjechani” do innych krajów nie zrobili tam rewolucji kulturalnej, chociaż przenieśli z sobą swoje wierzenia i zwyczaje. I oni też nie zrobią, odwrotnie – przyjmą nasze zwyczaje, bo nie chcą być oznakowani jako „inni”. China Towns obecnie to głownie biznes, tak jak Stare Miasto czy Pompeje. Wyluzuj, to też ludzie.

  210. @Tanaka
    11 marca o godz. 22:53
    Jak zwykle bardzo dobry i przemyślany wpis. Dziękuję.

  211. @Ewa-Joanna
    11 marca o godz. 23:56

    Mogę być i Marek2 🙂 Odkąd dotarło do mnie, że nie otrzymałem od rodziców ulubionego imienia Grzybowuj, ta sprawa straciła dla mnie znaczenie!

    Dzięki za „zawirowanie umysłowe” – to jest jeden z tych tekstów, które pozwalają mi się szczerze roześmiać i rozluźnić 🙂 Wiesz, tymi muzułmanami, to my się straszymy trochę na wyrost. Tym niemniej, straszenie PISem i Rydzykiem też się wydawało na wyrost, a teraz nagle siedzimy w alternatywnej rzeczywistości po uszy. Więc uznajmy, że jesteśmy jak te sparzone wrzątkiem psy, co od teraz będą uciekały nawet przed zimną wodą.

  212. Kazimierz Przerwa-Tetmajer: „Patryota” wiersz z 1898 roku

    W zdrowym ciele zdrowa dusza!
    Hoc! Hoc! Hopsa! tylko śmiało!
    Jeszcze Polska nie zginęła!
    Co się stało, to się stało!
    Jak Bóg da, to odbierzewa!
    Hulaj dusza bez kontusza!
    Huha! Vivat „patryota”!

    Rozum, wiedza, talent, praca
    U nas, bratku, nie popłaca!
    Postęp i cywilizacja
    W kąt, gdy wchodzi do gry nacya!
    I „guanem” wnet dostanie
    Kto nie z nami, mocium panie,
    Bo jest jedna tylko cnota,
    Byś był, wasze, „patryota”!
    Możesz kpem być i cymbałem,
    Możesz dureń być siarczysty,
    Byleś z mocą i zapałem
    Kraj miłował macierzysty!
    Co się stało, odstać może!
    Jedno, drugie, trzecie morze…

    Huha! Hopsa! Każdą nową
    Myśl witamy krzyżem pańskim
    Precz z geniuszem Europy
    Farmazońskim i szatańskim!
    My o jedno tylko szlemy
    Modły k niebu z naszej chaty:
    By nam buty mogły śmierdzieć,
    Jak śmierdziały przed stu laty!

    Gdzieś tam jakiś Francuz wściekł się –
    Bęc! Już sterczy na indeksie!
    Ojciec święty siedzi w Rzymie,
    Na plebanii ksiądz Walenty –
    Wara, chłystku, mi tu wnosić
    Swoje „ludzkie dokumenty”!
    Londyn, Berlin i Warszawa
    Niech Ci krzyczy: Sława! Sława!
    Chociaż wiem, jak ci zależy,
    Abyś u mnie był przyjęty,
    Ja ci domu nie otworzę
    Nie dla takiej on hołoty!
    U mnie w duszy cnota leży –
    Vivat skromność „patrioty”!

    Hoc ha! Hopsa! Byle zdrowo,
    Zdrowa dusza – zdrowe ciało!
    Niechaj śmierdzi, jak śmierdziało,
    Byle tylko narodowo!
    Wolę polskie g… w polu
    Niż fiołki w Neapolu!
    Swojsko, polsko, po naszemu,
    Hoc! Hoc! Hopsa! Tak jak wtedy,
    Gdy nas naprzód tłukły Szwedy,
    Potem Niemcy i Moskale –
    Hoc! Hoc! Hopsa! Doskonale!
    Po swojemu! Po staremu!
    Lepiej dostać w łeb w kontuszu,
    Niż we fraku natrzeć uszu!
    Niechaj żyje stara cnota!
    Daj nam dalej kisnąć Boże!
    Jedno, drugie, trzecie morze –
    Vivat „prawy patryota”!…

    *****

    Dobranoc Państwu.

  213. @Maciej2
    12 marca o godz. 1:31
    Oj, wstydzę się okropnie! Lubię oba imiona i pewnie dlatego mi się mieszają, a moja kulpa – nie sprawdziłam.

  214. @Maciej2
    12 marca o godz. 1:31
    A tak wracając do tego strachu.
    Zwróć uwagę, że bardziej otwarci, bardziej „światli” powiedziałabym staroświecko, bardziej europejscy w znaczeniu pozytywnym są mieszkańcy Ziem Odzyskanych, gdzie mieliśmy mieszaninę ludzi z różnych regionów i ras.

  215. No tak, po długiej nieobecności a obecności w ćcinach, przyszła Neferka, napaskudziła pesymistycznie i poszła spać. A ładnie to tak? 🙂

  216. Jeszcze nie poszła, kto mówi że poszła 😛

  217. Do @Tanaka 11 marca o godz. 23:44

    Stety – co wstępniak to racja, że o wpisach nie wspomnę. Rzecz w tym, że mnie to widowisko nie bawi.
    Świeżo po „Dniu Kobiet” powiem nie chcąca brać udział w poprzednich pogawędkach o mamutach i wahadełkach…. W moim ludzkim, matczynym i kobiecym sercu już mi brak miejsca na następne cierpienia moje i innych ludzi. Troska i strach o życie dziecka towarzyszy każdemu rodzicowi bezustannie.

    Inkwizycja już była, rewolucje też, dwie wojny światowe…. może już wystarczy tych rzezi

    @Ewa – Joanna 11marca o godz. 23:56 napisała – „Wyluzujcie, to też ludzie”.

    Dziesięć lat temu do Szkocji „przywiozłam” ze sobą polską wigilię.

    Najbliższy przyjaciel mojego syna był gościem na tej pierwszej poza ojczyzną świątecznej kolacji. Był wieczór i noc a ten magiczny czas dla nas zakończył się nad ranem. Gość pożegnał się serdecznie obdarowany skromnymi prezentami i „wziątkiem” – czyli piernikiem i makowcem.
    To była moja najpiękniejsza Wigilia w życiu.
    Mohammed z ogromnym zainteresowaniem wypytywał o wszystkie polskie wigilijne potrawy a my wspominając i gawędząc przy świecach i przywołując anegdoty z naszych poprzednich świąt opowiedzieliśmy o Polsce.

    W ten cichy poranek Świąt Bożego Narodzenia 2007 uświadomiłam sobie, że przy moim stole podzieliliśmy się życzeniami zdrowia, pomyślności, prezentami i opłatkiem z muzułmaninem. Następnego dnia Mohammed przyszedł z pysznościami zrobionymi dłońmi jego mamy, która dwadzieścia sześć lat wcześniej przyjechała do Szkocji z Pakistanu.
    Wystarczy być.

  218. Do @NeferNefer 12 marca o godz bardzo po dobranocce…

    To ten Boy z przerwą Tadeusz musi wieszczem był…? Czy cuś?
    Dzięki za przypomnienie…. Aż się podzespoły we łbie przepalają od takiej bajki na dzień „Dobranoc państwu! ”
    😉

  219. @Tanaka
    Wybacz, bo znow pisze na moim francuskim gracie, wiec pewnie beda bledy i brak polskich liter. Ale chcialem Ci odpowiedziec przed udaniem sie do lozka. Jutro moze sklece cos lepszego.
    Dla mnie ewidentnym zagrozeniem ze stronu islamu jest pozycja kobiet w tej kulturze czy religii. Kobieta tam jest wlasnoscia ojca, brata, meza, szwagra i cholera wie co jeescze, byle to byl chlop. Slyszales o honorowych zabojstwach ? I Europa i jej przybudowki (np Ameryka – sorry dude) doszla do tego ,ze kobieta jest juz prawie czlowiekiem rownym mezczyznie. Muzulmanie tego nie przyjmuja, uwazaja to za jakas fanaberie zniewiescialego Zachodu.
    To mnie najbardziej szokuje i Twoje dywagacje, ze my im narzucamy europejskie wartosci, nie wnikajac w ich wartosci, nie ma sensu.
    Wybacz Tanako, musze isc spac, takie prawa wieku, ale jutro poszukam Ciebie i zastanowie sie lepiej
    Dobra noc

  220. Tanaka
    To tekst ,który napisłem do Ciebie ,źle zaadresowałem i wciąż czeka na moderacje. Mam nadzieję, że pan Jacek tamten usunie.

  221. @Tanaka 11.03. g. 16.05

    Zgadza się jak najbardziej. Historia chrześcijaństwa jest bezcenna, przecież dlatego nasz „ukochany” kk, „matka nasza”, tak walczy z wiedzą na ten temat i nie tylko.

  222. @Ewa-Joanna, z 11 marca o godz. 23:56
    Anumlik nie ma zawirowania umysłowego z ruskimi. Jeśli jakieś ma, to z Putinem i przydupasami Putina, takimi jak Dugin. Anumlik lubi Rosjan, ich kulturę, mentalność i prostolinijność.

  223. @Stasieku, 11.03; 16,45; 1654′

    Zawsze bardzo ceniłam książki Aleksandra Krawczuka i bardzo chętnie do nich wracam.

    Sama zastanawiałam się nie raz nad tym, ale wydaje mi się, że przyczyną tego stanu rzeczy jest to, iż płn. Afryka została opanowana przez wyznawców Mahometa stosunkowo wcześnie. Zresztą ciekawe jest i to jak sytuacja wyglądałaby, gdyby zwyciężyli krzyżowcy – moim zdaniem chyba nie lepiej – patrz byłe kolonie w Azji i Afryce.
    Pozdrowienia.

  224. Słucham radia Zet i nagabywania prowadzących o ujawnienie nazwiska kandydata na premiera opozycji w związku z planowanym złożeniem w sejmie wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu. Przedstawiciele PO i Nowoczesnej zgodnie twierdzą, że wniosek poprą. Sądzę, że w tym momencie najlepszym kandydatem opozycji powinien być Jarosław Kaczyński. Ciekaw jestem, co o tym sądzicie.

  225. @Ciotunia Makowiecka
    Ja też znam paru sympatycznych muzulmanów. W mojej szkole pracowało takich dwóch Selim i Kaleb. Personel szkoły, tzn.sprzataczki, kucharki to były przeważnie muzułmanki, cudowne kobiety, które bardzo lubiłem i z wzajemnością. Wszędzie są dobrzy ludzie. Ja współczuję tym, którzy uciekają spod bomb, ratują głowy.
    Ale wskazuję na bardzo istotny problem, który dotyczy zasiedziałych we Francji od pokolen mzułmanów.
    Poprzedni świetny wstepniak napisany przez cztery panie wypunktował wszystkie najważniejsze elementy dyskryminacji kobiet.
    Dobrze by było, gdyby taki wstepniak napisały kobiety arabskie. Bo jak to jest, że młody Arab może uwodzić Francuzkę, pójść z nią do łóżka, traktując ją trochę jako łatwą dziwkę, co to chodzi bez chusty na głowie, nie ubiera się w burkę, a pilnie strzeżona arabska dorosła dziewczyna za przespacerowanie się z Francuzem moze być spoliczkowana przez czternastoletniego brata.
    Władze francuskie działają dość chaaotycznie w sprawie islamskich foularów(chust). to zakazuja to pozwalają, dużo dyskutują. Przeciwnicy zakazu powołują się na Sikhów, którzy bez turbana na głowie też nie pojawią sie w przestrzeni publicznej. Jest to argument demagogiczny, jak taki, że księża chodzą w koloratkach..Chusty na głowach, albo kryjące od stóp do głów burki mają charakter dyskryminacyjny. Arab może chodzić ubrany po zachodniemu; w dźinsach, teeshirtach, ale jego własność, czyli kobieta ma kryć swoje ciało przed pożądliwym wzrokiem innego samca, właszcza niewiernego..
    Młode muzułmanki starają się wyrwać z tej zatęchłej upokarzającej atmosfery. Uczą się pilnie, kończą sudia w przeciwieństwie do swych wojowniczych braci. Czasami kończy się to tragicznie, kiedy to dotknięta na honorze rodzina zamorduje dziewczynę za to, że związała się z jakimś niewiernym.
    Nie wypowiadam się na temat sytuacji kobiet w Arabii Saudyjskiej, Emiratach, bo tam nie byłem.Ale tam chyba też kobieta jest człowiekiem drugiej kategorii.
    Ja kobiety bardzo lubię,i chyba jestem przez nie lubiany (he,he, już się czai czujny czajnik, żeby mi zarzucić casanowate chwalipięctwo) je szanuje. Dlatego ten problem tzn pozycję kobiety w kulturze islamskiej uważam za bardzo istotny i groźny dla naszej „rozwiązłej” cywilizacji.

  226. @anumlik
    12 marca o godz. 9:12
    Sorry, poleciałam skrótem , bo to nie ten temat był. Nawet kiedyś chciałam zapytać, czym ci Putin zagraża, ale jakoś tak zeszło…

  227. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 2:30

    Wybacz, ale nie będę Cię nazywał „Ciotunią”, skoro sama innym taką nazewniczą intymność narzucasz. Do tego, by ktoś był dla mnie „ciotunią”, trzeba trochę więcej niż pięć sekund powierzchniowej znajomości.

    Chciałbym Ci uzmysłowić, że swoją kremówkową wzruszającą opowieścią wigilijną opowiedziałaś tylko jedną epizodyczną opowieść wigilijną, w której występują konkretne, niepowtarzalne egzemplarze osobników z gatunku człowiekowatych – nic więcej. Nie występuje tu jako bohater opowieści religia, nie występuje konkretna kultura ani narodowy, przepraszam niewierzących w narodowe charaktery, charakter. To tak na pierwszy rzut oka. Bo na drugi rzut

  228. @wiesiek59 11 marca o godz. 21:02
    „Kaczyński usiłował własne reguły narzucić europie.
    Nie udało się.
    Ale, Polsce narzucił bez problemu.
    Pomimo bycia w mniejszości…..”

    Akurat tutaj wypowiadasz zdanie nieprawdziwe.
    W polityce czy sprawach społecznych liczyć można – i należy – różnie.
    W wielu punktach mogę się z kimś nie zgadzać, ale mimo to w wielu innych mogę się zgadzać i tym samym go popierać.

    Najogólniej poglądy i zachowania Kaczyńskiego podczas wyborów okazały się co najmniej obojętne dla 2/3 dorosłych Polaków.
    Z niekórymi jego poglądami i zachowaniami zgadza się znacznie większa ilość.
    On nic im nie musiał narzucać.

  229. @Lewy
    12 marca o godz. 9:43
    A ja się z tobą nie zgodzę w paru punktach. Muzułmanie francuscy podlegają przede wszystkim prawu francuskiemu. Jeżeli to prawo nie działa, to wina rządu a nie muzułmanów.
    Hidżab, czyli chusta, jest wymagana prawie we wszystkich religiach pochodnych z middle east – bogobojne Żydówki chodzą zakryte i w chustach albo perukach, do kościołów w Rzymie nie wejdziesz z goła głową ( tak czytałam, nie byłam) a już na spotkanie z papieżem łeb nakryty obowiązkowo. Nie jest to wyrazem opresji, ale zwyczaju.
    W Europie się zmieniło, ale ja pamiętam, że w Polsce do kościoła kobiety chodziły z zakrytą głową.
    Owszem, wiem, że Francja ma problem z obywatelami byłych kolonii, ale … trzeba się było nie pchać na podboje. Anglia jakoś swoich adaptuje, a ma ich więcej.
    Kobieta jest człowiekiem drugiej kategorii nie tylko w krajach muzułmańskich, ale wszędzie, w tych strasznie postępowych krajach demokratycznych też. A głownie wszędzie tam, gdzie religia ( obojętnie jaka, no może pastafarianie nie) ma coś do powiedzenia głośno lub po cichu. A ma praktycznie w każdym kraju.
    W ramach anegdoty: mój znajomy na widok kobiety muzułmańskiej całkowicie zakrytej i w towarzystwie mężczyzny, powiedział ze zgrozą – ‚Ale ona musi być brzydka!’ No nie była, spotkałam ich potem, już ubranych normalnie 🙂
    To nie islam tworzy getta etniczne, ale niechęć tubylców do nowych obywateli.

  230. @@hortensja,stasiek
    Miałem przyjemność uczęszczać w 1963 roku na wykłady Krawczuka, wowczas jeszcze docenta. Równie zdałem pomyślnie u niego egzamin z historii Rzymu. Chwale się, ale taki już ze mnie, jak to ktoś tu zauważył , chwalipieta.
    Przesympatyczny człowiek i pies na ładne dziewczyny. Nigdy żaden mniej lub bardziej przystojny chłopak nie byl zapraszany na konsultacje w cztery oczy do gabinetu pana docenta, a każdej ładniejszej dziewczynie pan Aleksander użyczał wolnych chwil,by tylko podnieść poziom jej wiedzy na temat podbojów Cezara czy Messaliny. Dziewczyny wychodziły z gabinetu z pokrasniałymi policzkami i nigdy nie chcialy sie z nami podzielić nabytą w trakcie konsultacji wiedzą.
    Oj, pan profesor Krawczuk nie spodobałby się świętym mlodziankom,oj nie !

  231. @Ewa-Joanna, z godz. 9:44
    Mnie osobiście – jak na razie – Putin nie przeszkadza, ale obecnemu ładowi europejskiemu już tak. Pisałem o tym we wstępniaku „Jubileusz w stepach Eurazji”. Sprowadzę to do jednego zdania: Heartland kontra Outremer. To dwa różne światy, które wyznaczają wpływ na Europę. A mówiąc jeszcze inaczej: Conveniencia vs konfrontacja.

  232. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 2:30

    Przepraszam, uciekło. Cholera jaśnista, mam laptopa kurdupla, który szarogęsi się i rządzi mną, nie pytając ani o zgodę, ani o zdanie.

    To, co opowiedziałaś, nadaje się na rozrywkowy przerywnik, ale na pewno nie na głos w sprawie multikulti i islamskiego tsunami. Podobnie nie nadaje się na poważny głos, to co powiedziała Ewa-J: „Wyluzujcie, to też ludzie” (jak słyszę głupiutkie „wyluzuj”, czym prędzej wieję na jezioro). Torquemada, Pinochet, nigeryjscy barbarzyńcy islamscy palący żywcem ludzi w XXI wieku, Hitler, Stalin, Polacy zabijający ukraińskie dzieci, Ukraińcy zabijający polskie dzieci, myśliwi zabijający zwierzęta dla przyjemności zabijania, kibole, z kijami, maczetami i nożami, islamska szarańcza w wieku lat 25., która zwaliła się do wybranych krajów Europy po lekkie życie na wysokim socjalu, młodsi koledzy po mojej szkole, który 35 lat pracują na niemieckich rzekach jako obywatele niemieccy i nigdy nie chcieli wracać do Polski na stałe, przez islamską szarańczę już myślą o powrocie, a z nimi chcą uciekać ze swojego kraju ich znajomi Niemcy – to też ludzie. Nawet największe ludzkie bydlę – to też człowiek. Z chrześcijańskich życzeń i marzeń o człowieku jako o zwierzęciu dobrym wzięły się w języku idiotyzmy „Człowiek to brzmi dumnie”, „Człowiek przez duże C”, „Bądź człowiekiem” (czyli kim, jakim?), „Zachowuj się po ludzku” (czyli jak?), „Traktować po ludzku”, „Płacić po ludzku” i wielka masa innych życzeniowych bzdur odwołujących się do człowieka, jako organizmu wyrastającego ponad naturę i obdarzonego jakoby dobrocią, która w naturze jako abstrakcja, rzecz jasna, nie istnieje. Nie będzie pochwalona kapusta.

  233. Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 10:06
    Ty masz rację i ja mam racje, jak powiedział Tewie Mleczarz.
    Ja problem dyskryminacji kobiet dostrzegam u muzułmanów. A może ten problem wystepuje u wielu innych śródziemnomorskich nacji: np. Greków (film Grek Zorba), na Sycylii, na Korsyce ? A nawet na naszych polskich wsiach,gdzie kawaler udający sie do sąsiedniej wioski w konkury do pięknej Maryśki, mógł być ciężko pobity przez miejscową kawalerkę,która uważała Maryśkę za swoją prywatną własność

  234. @Nefer Nefer 11.03 0,35
    Jak to strasznie brzmi znajomo.

  235. Najbardziej mnie irytują – choć powinny śmieszyć – papierowe, wygładzające rzeczywistość gadki o islamistach. Słyszę na co dzień od moich znajomych z Niemiec już nie westchnienia, niechęć, wstręt do islamskiego tsunami, ale przerażenie. Czy Wy, anioły jedne polskie, nie rozumiecie, że swoimi słodkimi, subiektywnymi opowiastkami w bardzo humanitarnym, czyli z papieru wziętym duchu upoważniacie doświadczających czegoś odwrotnego niż Wy – do opowiastek równie prawdziwych, choć niesłodkich, a nawet dramatycznych? A Wy jak w maglu:

    – Pani Krysiu, źle się dzieje w państwie duńskim.
    – Nie zgodzę się z panią, bo ja mam dobrze.

  236. A propos Francji i tamtejszym usytuowaniu religii (niekoniecznie chrześcijańskiej, ale również i tej) w przestrzeni publicznej.
    Aby zrozumieć jej problem należy odwołać się do dwóch podobnie brzmiących , ale nie tożsamych pojęć.
    Pierwsze z nich to
    laicyzm – pogląd, który nie zapewnia pełnej wolności religijnej (bo na przykład twierdzi, że ateizm jest „lepszy” od np. katolicyzmu).
    Drugi z kolei
    laickość- która zapewnia wolność religijną, bo nie zabiera głosu na temat wartości poszczególnych poglądów (jest neutralny światopoglądowo),

    Czyli według tej specyfikacji terminów istnieją ustroje gdzie panuje religia państwowa
    laickość jako gwarant neutralności światopoglądowej
    i laicyzm, czyli chyba ten model który funkcjonuje obecnie we Francji

  237. Ciekawe, że najbardziej na temat islamskiego zagrożenia histeryzują Polacy we własnym kraju albo będący imigrantami w „zagrożonych islamem” krajach. Albo byli NRD-owcy, gdzie udział imigrantów w całej populacji jest 3-5 razy niższy niż w „starych” landach.

  238. Jeśli macie czas (i cierpliwość) polecam wysłuchanie tej rozmowy. O tożsamości Polaków dyskutujemy na blogu przy każdej niemal okazji.
    https://vimeo.com/207950143

  239. https://de.statista.com/statistik/daten/studie/254889/umfrage/auslaenderanteil-in-deutschland-nach-bundeslaendern/

    Ludzie o ugruntowanej pozycji materialnej i niezagrożeni w swoich zawodach przez napływ tańszej siły roboczej czują się zdecydowanie bezpieczniej niż beneficjenci Hartz IV.

  240. @Pombocek
    Może człowiek nie zawsze brzmi dumnie i nie zawsze jest dobry, ale zawsze można pomarzyć i się starać. Nie wszystkie idee chrześcijaństwa są złe. My tutaj chrześcijańscy ateiści też wyznajemy , w większości jak mniemam, chrześcijański kodeks etyczny pochodzenia śródziemnomorskiego , jeśli nie jest identyczny jak chrześcijański, to duch 10 przykazań w nim tkwi. Różnimy się miedzy innymi tym od zwierząt, że mamy zinternalizowany pogląd na to co jest dobre i co jest złe. W różnych kulturach te poglądy mogą być różne. Kodeks etyczny buddyjskiego ateisty może mieć inaczej rozłożone akcenty.Może człowiek nie jest zwierzęciem dobrym, no pobrobowat’ możno.

  241. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 2:30

    Lewusku, musisz uwzględnić, że Ewa-J mówi do góry nogami i z tej australijskiej perspektywy recenzuje rzeczywistość ostatnich lat w europejskiej strefie umiarkowanej, która ma szanse się przerodzić w strefę gorącą. Nie rozumie, że kiedy się mówi o upokarzającym traktowaniu kobiet w islamie – na przykład o obdarzaniu czterech żon czterdziestoma bachorami (i ta banda wpada do Niemiec po socjal, który dla samych imigrantów wynosi już ponad 20 miliardów euro), to wypadałoby dokończyć temat traktowania kobiet w islamie, potem ewentualnie zacząć temat traktowania kobiet w Polsce, a nie odgryzać się jakby traktowanie kobiet w Polsce było niemal identyczne jak w krajach islamu (choć i tam są różnice).

    Wszystkim humanistom, którzy chcą przyjmować gości za nieswoje pieniądze, proponowałbym przyjmowanie wyłącznie za swoje. Jasne iproste jak promień słońca: Ile dasz rocznie na utrzymanie gości, bo tylko z takich dobrowolnych składek mamy prawo ich utrzymywać? A najlepiej by było, gdyby każdy humanista brał gości pod swój dach na pełne utrzymanie. Tylko że nie miałby ani jednego gościa, bo oni mają w dupie wasze kuroniówki, chodzi o najmniej 1600 euro na rękę, a na 40-osobową rodzinę – 300 tysięcy euro.

  242. pombocek
    12 marca o godz. 10:26
    Brawo Jureczku w samo sedno. Balansowanie milusimi wyjątkami zasłania istotę problemu. No wkońcu ten Rudolf Hoess nie wysłał od razu do gazu niektórych Żydów, bo byl melomanem a ci grali na skrzypcach.
    Przepraszam, za ta horrendalną demagogię. Ale ten Rudolf naprawdę miał coś ludzkiego w sobie.

  243. Wiesiek59 usprawiedliwiał linkowanie do naziolskiego portalu, bo „pewnych wiadomości, aspektów, tematów /…/ w mediach głównych nie uświadczysz…”. (Przy okazji bujał o jego różnorodności, chyba że za różnorodność uznać całą paletę narodowych ekstremistów. Fakt, różnią się opiniami o Putinie – większość wielbi).

    Chwilę później Wiesiek59 ripostuje: „podobne rozważania masz w GW”. To Wyborcza już skreślona z listy skrępowanych poprawnością polityczną „mediów głównych”?

    I nie, rozważania w Wyborczej nie są „podobne”. Nie są pisane językiem pogardy i nienawiści.

    Ten sam temat nie znaczy „podobne rozważania” (na przykład na ten sam temat wypowiadają się Tanaka i Rydzyk, Biedroń i ksiądz Oko).

    Napisałam tylko o stosunku Wikipedii (i moim) do linkowanych akurat na tym blogu źródeł.

    Na temat islamu w Europie i napięć międzykulturowych w ogóle się nie wypowiedziałam. To ważne tematy, warto o nich dyskutować. Choć niekoniecznie z każdym. Mnie akurat nie po drodze z „Żołnierzami Wolności”.

  244. Osobiste doświadczenia są cenne, ale na ich podstawie – czy to negatywnych, czy pozytywnych – trudno czasem wyciągać ogólne wnioski. Każda opowieść rozgrywa się w jakimś kontekście, który w ogromnym stopniu wpływa na przebieg wydarzeń.

    Grzeczny, dobrze wychowany muzułmanin, przyjaciel syna, odwiedza dom w czasie Wigilii. Umie i chce się zachować uprzejmie – chwała mu za to, chwała każdemu kulturalnemu człowiekowi. Natomiast nie mamy pojęcia, ani jakie są granice jego uprzejmości wobec europejskich gospodarzy, co naprawdę myśli o ich kulturze, ani jak się zachowuje w swoim środowisku.

    Lewy miał problem z muzułmańskimi blokersami. Podobny problem mógłby mieć ze „zwykłymi”, białymi dresami narodowości francuskiej czy polskiej.

    Dlatego, w tym wypadku, bardziej dla mnie cenne jest podejście wieśkowe czy anumlikowe, które polega na analizie sytuacji w szerokim kontekście społecznym albo politycznym. Próba zdefiniowania problemów strukturalnych oraz ich konsekwencji. Kierowanie się sercem jest piękną cechą, ale – jak mawiają realiści – kto ma miękkie serce, powinien mieć twardą dupę.

    Piękne idee muszą mieć oparcie przede wszystkim w ekonomii (o tym przekonałem się jeżdżąc po świecie – ekonomia jest jak płyta tektoniczna, na której zbudowane są stosunki społeczne, gros obyczajów, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać; jak chce się zrozumieć jakieś miejsce, warto zacząć od zrozumienia kto i na czym tu zarabia).

  245. Stachu39
    12 marca o godz. 11:06

    Dawno temu były dwie straszne światowe wojny? Mało krwi się leje każdego dnia? Czy ja żyję tym, jak było w raju lub jaka ludzkość będzie za tysiąc pięćset lat. Żyję WYŁĄCZNIE dziś! Ględzenie o cywilizacyjnym postępie ludzkości mnie nie interesuje, chyba ze na tej samej zasadzie jak potwór z Loch Ness. Cywilizacja na ciele ludzkiego gatunku to cieniutka błonka, którą w każdej chwili zdmuchnie byle zefirek. Ludzie ludziom wyrywają żywcem serca, przecinają brzuchy i wyrywają z wnętrza płody, rozbijają główki dzieci o mur, gwałcą, zdzierają żywcem skórę, palą żywcem, w Polsce cywlizowani ludzie oblewają cywilizowane kobiety kwasem, i…co za cywilizacyjna delikatność i wrażliwość w tym świecie barbarzyństwa…islamska hołota maca w specjalnie utworzonym tłumie niemieckie dziewczyny. Cóż za delikatność! To jest cywilizacja! Herzlich willkommen!

  246. Stachu39
    12 marca o godz. 11:06

    Stachu jest dokładnie odwrotnie: to chrześcijanie wyznają – jeśli w ogóle mają pojęcie, co wyznają – etyczny kodeks ateistyczny, pogański oraz owsiakowski i niesporczakowski (tardigrada) Brzmi on tak: kochaj i rób co chcesz, albo: ciesz się życiem, brachu i nie rób krzywdy innemu, a nawet sobie samemu, albo: trzeba wierzyć w człowieka, koleś!

    Jest to najprostsze i najstarsze przesłanie etyczne człowieka, czyli zatwardziałego poganina i ateisty.
    Natomiast kodeks etyczny bozi pt Jahwe to kodeks wsobny: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną, albo czcij ojca swego i matkę swoją { nie ma: matkę i ojca, albo neutralniej: rodziców, ale jest patriarchalne: ojca najpierw, nie ma też absolutnej konieczności: ojciec – czcij dziecko swoje ! (bo czcząc, czcisz życie, jego czystość i niewinność, stary dziadu!)}, albo: nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy, która jego jest kobieta obok, albo w środku kategorii „rzeczy”, zaś pożądanie i żon i rzeczy jest motorem współczesnego świata, który się i z biskupem i Świętym Ojcem Świętym i jego bozią całkiem zgadza, i tak dalej – to są rzeczy dziwaczne, głupie, bzdetne, niemoralne, przeciwludzkie.

    Ja nie jestem ateista chrzecijański, ale czasem jaki chrześcijanin walnie głową w słup i jest z niego chrześcijanin ateistyczny.
    A kto Ty jesteś, to albo masz na to słuszny wierszyk: Polak mały, albo sam sobie odpowiedz.

  247. @pombocek 12 marca o godz. 11:07
    A to ciekawe. Ja wezmę. Za własne pieniądze.

    „Tylko że nie miałby ani jednego gościa, bo oni mają.. (niewymawialne) …”
    Tu jest pies pogrzebany, że aby nie okazało się, że nie mają racji, ONI robią wszytko co w ich mocy, bym ja tego co deklaruję zrobić nie mógł.

  248. Tobermory
    12 marca o godz. 10:57

    Tobermorku, Niemcy mają ogromny problem, a to wiem akurat nie od Ciebie. Jeśli Ty nie masz, to się ciesz, ale Polska, mając tak doświadczonego sąsiada może i POWINNA się zawczasu wobec problemu ustawić. Standardowe ironizowanie na temat postawy Polaków jest ciut głupawe wobec istnienia problemu rzeczywistego. Znajomi Niemcy moich znajomych mówią z uznaniem o postawie Polaków. Ich głos jest dla mnie ważniejszy od Twojego. Jedziesz stereotypem, mówiąc o NRD. Połowa moich znajomych jest z okolic Bremen.

  249. pombocek
    12 marca o godz. 11:21

    Pombocku, tak jest, ale w jednym się zapędziłeś: skoro żyjesz (żyjemy) wyłącznie dziś, to ważne jest, żeby to wyłącznie dziś miało taką strukturę uwarunkowań, w które bozia, bez pytania nas o zdanie, wsadza, żebśmy mieli niejaką możność w tej dzisiejszej wyłączności życia żyć znośnie, a może i całkiem nieźle.
    Stąd niemyślenie, brak ochoty na to, by wpływać na uwarunkowania życia w kierunku takim, by były one coraz znośniejsze dla naszych bliskich, albo i niebliskich, ale ludzi, po prostu, jak my sami, chcący największej znośności, co jest naszym interesem, naszą sprawą etyczną, nasza sprawą urody jeziora Jamno oraz całej reszty, którą zastajemy w takim akurat stanie, a więc i obowiązkiem – to działanie przeciw temu, czegosię spodziewamy i czego pragniemy, a o co mamy pretensję, gdy tego nie ma. I jest to sprawa człowieka przeciw bozi, który tak nam urządza te warunki wejścia i bycia, że ja pier…ę! I bozię chromolę.

  250. @pombocek
    12 marca o godz. 11:21

    Polska hołota w specjalnie utworzonym tłumie patroszy torebki, plecaki, kieszenie z portfeli i komórek…
    Polski cham w zatłoczonym tramwaju obmacuje polską dziewczynę…
    Z braku cudzoziemców Polacy we własnym kraju sami muszą popełniać gwałty, kradzieże, zabójstwa, zarażać chorobami i wszami swoich współplemieńców, ale jak jest okazja spotkać „kolorowego”, to trza mu sprawić profilaktyczny łomot i odreagować nagromadzoną agresję.
    To też jest cywilizacja.

    @anumlik
    12 marca o godz. 11:01

    Dzięki za ten link. Odsłuchałem kawałek, wieczorem posłucham reszty.
    Prof. Skarżyńska potwierdza moje przemyślenia, że Polacy nie lubią obcych, bo sami czują się nielubiani. A przecież wycierpieli od losu i sąsiadów tak wiele, tak bardzo zasłużyli się jako Przedmurze, Dywizjon 303 i obalacze Muru Berlińskiego, że należy im się zadośćuczynienie, a już co najmniej specjalne traktowanie.
    Ofiary krzywd wszelakich (rzeczywistych i domniemanych) są bardziej bezduszne i ślepe na los innych, zwłaszcza zupełnie obcych.

  251. midaro
    12 marca o godz. 11:18

    Mała uwaga: Wikipedia, zwłaszcza polska, nie jest dość dobrym i bezstronnym źrodłem informacji. Polska ma skrzywienie prawicopoprawności i boziopoprawności.
    O ile więc sięga się do Wiki, trzeba ją czytać z dużą dozą krytycyzmu, oraz sięgać do dalszych źródeł.
    A poza skrzywieniami, jest/bywa standardowo mętna, skrótowa i niekompetentna, w czym łączy się w bólu (?) z niepolskimi wersjami Wikipedii.

  252. @pombocek
    12 marca o godz. 11:35

    „Jedziesz stereotypem, mówiąc o NRD”
    Obejrzałeś sobie statystyki dotyczące liczby cudzoziemców w poszczególnych landach?
    Wiesz, gdzie Pegida i AfD mają najwięcej zwolenników?
    Gdzie najgłośniej krzyczą neonazi?

  253. Jak koniuszek nosa to świat cały, to trudno się dziwić bzdurom wygadywanym. Opowieść ciotuni M, to przecież nieprawda, bo nie wiadomo co ten muzułmanin myślał, może już szykował nóż do obcięcia jej łba, tylko się zatkał śledzikiem, ja żyjąc do góry nogami to w ogóle nie wiem co mówię, bo i niby skąd mam wiedzę jak nie jestem z Bremen i nie muzykuję.
    To przykre, kiedy człowiek wydawało by się mądry, głupoty wygaduje i usiłuje terroryzować wszystkich mających inne zdanie.
    Ilu muzułmanów w życiu spotkał?

  254. Tobermory
    Piękny wpis, dzięki.

  255. Tanaka
    12 marca o godz. 11:47

    Non sequitur. Czyli nie na temat.

    Nie pisałam o jakości polskiej Wikipedii. Owszem, jest i prawoskrętna, i katoskrętna. W porównaniu z angielską – do d. I właśnie nawet taka, jaka jest, słabiutka polska Wiki uznała, że panawieśkowe źródełko to jednak too much.

    A może byś do niego sam zajrzał i wyrobił sobie opinię?

    Ps. Dziękuję za cenną radę, żeby „czytać z dużą dozą krytycyzmu oraz sięgać do dalszych źródeł”.

  256. @Ewa-Joanna
    Przede wszystkim, moim zdaniem, trzeba się wystrzegać sądów motywowanych światopoglądem. Zdziwisz się, ale jestem światopoglądowym sympatykiem wielokulturowości i integracji, uwielbiam różnorodność, a w Twoim wielokulturowym Sydney czułem się chyba najlepiej ze wszystkich miejsc na świecie.

    Oburzyłaś się, a wypowiedziałem tylko dość oczywisty banał: że jednostkowe doświadczenia (pozytywne albo negatywne) są marnym źródłem wiedzy o problemach strukturalnych.

  257. @Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 12:01

    Mam nadzieję, że chodząc do góry nogami czynisz to w spodniach (szortach), bo jeśli w sukience, to niedobrze. Mogłaby ci zupełnie zasłonić widok na świat i jego prawdziwe oblicze 😎 😉

  258. @Tanaka
    Myślę, że na wyznawany {wyznawany – jest w tym element wiary} przez na kodeks etyczny ma wpływ religia, w której się wychowaliśmy, szkoła, rodzice, koledzy, doświadczenia życiowe Można zmieniać poglądy, walczyć z poprzednimi, ale pozostaną one jako punkt odniesienia. O 10 przykazaniach mówiłem w sposób symboliczny, powstały one w określonym czasie i miejscu w przebiegu długiego procesu kształtowania się moralności. W innych miejscach powstawały inne kodeksy etyczne i moralne
    Żyjemy w Europie i ten kodeks chrześcijański przez wieki jako pewna idea obowiązywał, jeśli tworzy się tutaj, w Europie kodeksy etyczne laickie, to też bazują one ideach starych 10 przykazań: nie zabijaj, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa itd. Co innego wykonanie.
    Piszę w tej chwili nie o roli kościoła w szerzeniu moralności a o źródłach etycznych naszej cywilizacji. Opuściłem świadomie Greków, Rzymian, późniejszych filozofów czy etyków, bo chodziło mi o wpływ religii na nasze spostrzeganie świata, nawet jeśli jesteśmy ateistami w drugim pokoleniu ale żyjemy tu i teraz.

  259. W Europie pojawiają się zalążki i symptomy mniej lub bardziej poważnych problemów, wywołanych migracją i trzeba o tych problemach mówić i je dyskutować. Jeśli takie sprawy są przemilczane, to nie tylko nie znikają, ale też powstaje fatalne wrażenie, które dodaje paliwa prawicowym ekstremistom.

    Przywołam negatywny przykład angielski, gdzie – o ile dobrze zapamiętałem – nastolatki z biednych rodzin były masowo wykorzystywane do prostytucji przez islamskie gangi, zaś policja przez długie miesiące ignorowała zgłoszenia, aby nie zostać posądzoną o działania antymuzułmańskie. „Polityka” chyba też o tym pisała.

  260. @Maciej2
    Bo wydawało mi się, że źle zinterpretowałeś opowieść Cioteczki M. Ale sie nie oburzyłam, użyłam jako przykładu tylko, żeby dokuczyć pombockowi. 🙂
    Jak byłeś w Sydney, to wiesz o co ja się tu kłócę z zatwardziałymi tubylcami polskimi. Właśnie o tę atmosferę wzajemnej życzliwości, która pozwala zwyczajnie żyć bez napięć.

  261. @Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 12:37

    Sydney jest boskie, nigdy i nigdzie tak nie wypocząłem, jak tam. Najzabawniejsze były dla mnie rozmowy z miejscowymi niespokojnymi duchami (no bo tacy są wszędzie, nawet tam 😉 ), którzy wyrażali się niechętnie o swoim bezpiecznym, spokojnym życiu bez zmartwień, „no worries mate” i gorąco tęsknili do Europy, z jej zawiłą historią, wojnami, napięciami. Pukałem się w głowę 🙂

  262. @Maciej2
    12 marca o godz. 12:36
    Spać się wybieram ale jeszcze napiszę. Też o tym czytałam i też uważam to za oburzające i uważam, że winę za to ponosi rząd, bo nie potrafi wyegzekwować własnego prawa ze strachu przed posądzeniem o rasizm.
    U nas czasem łamiący prawo usiłują wykorzystywać argument rasizmu do obrony, ale nie ma zmiłuj, prawo zostaje egzekwowane.
    Kilka lat temu mieliśmy awanturę o plażę koło Sydney na której bywało wielu muzułmanów i na której doszło do awantury między muzułmanami a ratownikami. Do awantury dołączyli się inni stając w obronie ratowników, bitwy były potężne, policja wkroczyła, połapała krewkich, doszła przyczyn i zaproponowano muzułmanom kursy ratowników, aby zrozumieli że za uwagami ratowników stała tylko troska o bezpieczeństwo. I jest spokój.
    Ech, co ja tu gadam … I tak po próżnicy.

  263. Maciej2,
    no bo trochę nudno… 🙂
    Spać idę, dobranoc.

  264. @Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 12:54

    Nie gadasz po próżnicy. Sydney to mocny, pozytywny przykład. Solidny argument w dyskusji, źródło rozwiązań, które najwyraźniej się sprawdzają.

    Dobrej nocy!

  265. @Tobermory
    12 marca o godz. 11:52

    Sytuacja byłego NRD jest ciągle specyficzna. Po aneksji (trudno to inaczej nazwać, skoro chciał jej właściwie tylko Kohl) tych Landów przed 20 laty ciągle traktowane są one co najmniej po macoszemu: Zarobki i emerytury są niższe, ceny są wyższe i wyższe bezrobocie. Nic dziwnego zatem, że – głównie młodzi – garną się do dziwnych partii.
    Zresztą sytuacja na całym świecie zdaje się potwierdzać, że nasza wspaniała (oczywiście, niewątpliwie) „cywilizacja” zbliża się do punktu nasycenia i jeżeli nie otworzy się jakiś solidny zawór bezpieczeństwa, to coś może wybuchnąć. Powodów jest oczywiście mnóstwo: Koszmarne niesprawiedliwości społeczne, geograficzne, polityczne, religijne, itd., a także coraz mniej interesującej pracy i coraz mniejsze możliwości własnej interesującej firmy. Absolutnie przeważają oferty i możliwości stosunkowo prymitywnych usług. A inteligentnych ludzi jest jednak znacznie więcej. Tworzą więc coraz sprawniejsze gangi albo partie albo religie … i dobrze im tak. A cała reszta „grzecznych” cierpi, choć przecież uczciwie popiera …
    Oczywiście zdajemy sobie sprawę z faktu, iż nasi rodzice podobnie narzekali. Straszne jest to, że – jak pamiętamy – mieli rację.
    Może to i nie dziwne skoro tym, co wyróżnia nas spośród wszystkich żyjątek jest permanentne łamanie reguł. Tych naturalnych. Czyli zabijanie i niszczenie bez potrzeby (w sensie przeżycia i zachowania gatunku).

  266. NeferNefer
    12 marca o godz. 1:35
    Daj nam dalej kisnąć Boże!
    Jedno, drugie, trzecie morze –
    Vivat „prawy patryota”

    Mój komentarz
    NeferNefer, wiersz Tetmajera daje do myślenia. Minęło 100 lat z okładem i mało co się zmieniło (w głowach Wolaków).

    Wiersz ten jest dowodem na dwie tezy:
    1) Trwałość kodu społeczno kulturowego (zestaw poglądów, przyzwyczajeń, wzorców analizy rzeczywistości, wzorców postępowania, stosunek do świata) ewoluuje bardzo wolno. Minęły 3 z okładem pokolenia, a wiersz Tetmajera bardzo mało stracił na aktualności, co oznacza, że nie obejmuje on jak dawniej niemal 100 % ludności, dziś jest to dużo mniej, lecz pewne elementy tego kodu (bylejakizm, paranoja w stosunku do świata zewnętrznego, winni wszystkiego są oni, musimy uważać, bo oni nas chcą oszukać, zerojedynkowe myślenie – dobry/zły, wróg/przyjaciel, mądry/głupi, my ufni w sobie/oni podejrzani, itd.) nadal tkwią w nas.

    2) Poeta miał prorocze wyczucie, jeśli chodzi o doktrynę Trójmorza (ABC) – Adriatyk, Bałtyk, Morze Czarne. Doktryna ta jest dziś w Umęczonej równie żywa jak za Tetmajera.

    Tetmajer tak pisał – powiedzieliby PiSowcy – bo miał ciężki życiorys, jak orzekł Waszczykowski o Tusku oraz miał problemy z polskością, jak powiedziała co wiedziała o Tusku prof. Krystyna Pawłowicz.
    Pzdr, TJ

  267. Fajny dowcip przeczytałem, trochę seksistowski ale uśmiałem się. Otóz pewien człowiek mieszkający w Europie tak napisał do pewnej damy w Astralii;
    Mam nadzieję, że chodząc do góry nogami czynisz to w spodniach (szortach), bo jeśli w sukience, to niedobrze
    Jak on to robi, że taki dowcipny

  268. Ręce opadają i już nie wiem sama, czy nie przejmować się aż tak bardzo, mając świadomość, że rządy PiS-u potrwają jeszcze długo, czy jednak przejmować się ryzykując, że być może to ja pierwsza się wykończe.

    Ludzie plotą takie androny, że nie chce się w nie wierzyć. To, co stało sie w Brukseli, to dowód na geniusz Kaczyńskiego, który w ten sposób pozbył sie Tuska z Polski. Na oczywisty argument, ze uzyskałby ten sam efekt głosując jak wszyscy i nie robiąc z siebie idioty, usłyszałam, że chodziło o to, by pokazać, jak niezłomnym graczem jest polski rząd, a Tusk i tak został wybrany i Kaczor o tym b. dobrze wiedział.

    Nie wiem, co musi się stać, by do ludzi dotarło, że oszalały prezio jest goły jak niemowlak. Przyznam szczerze, że obserwując Kaczora po klęsce w Brukseli, zobaczyłam chorego psychicznie człowieka.

    Całkiem prawdopodobne, ze dopiero brak kiełbasy w brzuchu podziała trzeźwiąco, ale akurat za powszechną biedę to ja dziękuję bardzo. Aż takiej ceny płacić nie chcę.

  269. Lewy
    12 marca o godz. 13:35

    Dowcip „trochę seksistowski”? Ależ Tobermory pisał o prawie grawitacji, któremu podlegają (również) sukienki.

    Gdyby pisał o księdzu, chodzącym w sukience do góry nogami, wziąłbyś to za dowcip „trochę antyklerykalny?

  270. @Qba
    12 marca o godz. 13:02

    Myślisz, że tylko Kohl?
    A te dziesiątki tysięcy, które głosowały nogami uciekając przez Węgry?
    A kto tam skandował na tłumnych demonstracjach „Wir sind das Volk” i ze łzami w oczach przyjmował banany od rodaków spoza „zony”?

    Wśród zwolenników AfD nie ma prawie osób ponad 60-letnich, mało jest też kobiet. Dominują 30-latkowie i młodsi, reprezentujący głównie środowiska robotnicze. To są ci niezadowoleni, bez lepszych perspektyw, podobni do polskich blokersów i z podobnych blokowisk pochodzący.

  271. @midaro
    12 marca o godz. 14:02

    🙂

    Jeszcze całkiem niedawno pewien tutejszy amant-gawędziarz używał terminu „ironia stosowana”, tyle że nigdy nie odniósł jej do siebie.

    A ja sobie zażartowałem, że w sytuacji, kiedy
    „Lewusku, musisz uwzględnić, że Ewa-J mówi do góry nogami i z tej australijskiej perspektywy recenzuje rzeczywistość ostatnich lat w europejskiej strefie umiarkowanej”
    lepiej, żeby rzeczona sukienka nie psuła tej australijskiej perspektywy jeszcze bardziej.
    Jeśli w tej Australii już E-J mówi do góry nogami, to któż wie, czy jej jej sukienki są w stanie oprzeć się prawu przyciągania 🙄

  272. W kontekst naszej dyskusji trzeba by wstawić gdzieś, wczorajsze wypadki w Holandii….
    Zewnętrzne rozgrywanie mniejszości narodowych powstałych w wyniku ściągania pracowników z różnych krajów świata.
    Turcy graja ostro…..

  273. Zgodnie z raportem „Women in Work Index 2017” przygotowanym przez Price Waterhouse Coopers, Polska będzie prawdopodobnie pierwszym krajem wśród państw skupionych w OECD (rozwinięte gospodarki świata), gdzie zarobki kobiet zrównają się z zarobkami mężczyzn. Jeśli nasz kraj utrzyma dotychczasowe tempo równania zarobków obu płci wykonujących taką samą pracę, to stan ten zostanie osiągnięty już ok. 2021 r. Najgorzej pod tym względem wypadają Niemcy. Tam niwelowanie dyskryminacji kobiet w zakresie osiąganych zarobków będzie trwało jeszcze 300 lat…

    Zdumiewające…….

  274. Tobermory
    12 marca o godz. 11:02
    Ludzie o ugruntowanej pozycji materialnej i niezagrożeni w swoich zawodach przez napływ tańszej siły roboczej czują się zdecydowanie bezpieczniej niż beneficjenci Hartz IV.
    Czują się bezpieczniej bo mieszkają na obszarach np. osiedla, gdzie nie uszczkniesz owej taniej siły roboczej , co najwyżej pojedyncze przypadki taniej siły porządkującej ogródek tego z grubszym portfelem…
    Znane mi są przypadki ,że autochtoni o ugruntowanej pozycji materialnej niejako decydują o tym kto ma mieszkać tuż za miedzą.

  275. @Tobermory
    12 marca o godz. 14:19

    Wybacz, ale w moich stwierdzeniach opieram się nie na doniesieniach medialnych ale na tzw. coraz bardziej otaczającej nas rzeczywistości. Ankiet dowodzących umiarkowany (delikatnie rzecz biorąc) zachwyt aneksją po prostu w głównych mediach nie publikowano. RFN-owcy wiedzieli ile to będzie ich kosztować, a NRD-owcy wiedzieli, co ich czeka.
    Aneksja NRD była pretekstem do wyasygnowania miliardów z budżetu na odbudowę tych Landów. Faktem jest, iż drogi były tam gorsze niż w PRL, a telekomunikacjia nie istniała. Powstało mnóstwo firm budujących, organizujących, zmieniających, itd. 99% z nich już dawno nie istnieje, a wiele pozostawiło po sobie co najmniej niesmak. Ot, kapitalizm.
    Co do AfD i Pegidy, to oczywiście masz rację. Tak też poprzednio pisałem. Aliści jest to reguła działająca powszechnie: 60+ oznacza statystycznie istotnie, że albo masz stabilną sytuację i nie masz zamiaru jej zmieniać albo jest tak beznadziejnie (finansowo, zdrowotnie, społecznie,…), że żadne demonstracje, partie, itp. w ogóle nie rajcują.

  276. midaro
    12 marca o godz. 14:02
    Fajnie,żeś mi to wytlumaczył, że to grawitacja. Bo widzisz z Toby to jest taki problem, że mu się wszystko wydaje podejrzanie seksistowskie, więc chcialem go ostrzec, bo i na niego może paść podejrzenie o seksizm. No ale jak to tylko chodzi o grawitację, to przestałem sie o Tobiego niepokoić.
    Fajny kawał wam opowiem.
    Przychodzi juhas do bacy.
    – Czego chcesz ?-zapytał baca
    – Niczego – odpowiedział juhas
    – to po coś tu przyszedł ?
    – Zeby Toby mógł opowiadac, że przyszedłem do ciebie i żeby wszyscy się śmiali

  277. Lewy
    Mylisz się. To nie jest tak, jak piszesz.
    Że z Toby jest problem.
    Problem to masz ty.

  278. Jiba
    12 marca o godz. 13:52
    To się przewali, myślę, że jakoś ci obłąkańcy trafią tam, gdzie ich miejsce albo do psychuszki albo do więzienia.Ja dla higieny psychicznej dawkuję sobie oszczędnie obrazki z kraju. Chociaż wraz z Trzaskowskim śmiałem się jak ten cymbał bredził. Ale oglądam sobie filmy przyrdnicze, np.o kosmsie i wtedy wrzaskliwy, mały pokurcz wobec tych słońc, galaktyk przestaje mi uwierać, przynajmniej na chwilę zapominam o nim.
    Zastosuj podobną terapię. Bo inaczej wykończysz się.

  279. midaro
    12 marca o godz. 15:39
    Ok.A możesz to jaśniej ? Jaki to ja mam problem ?

  280. Dla zainteresowanych (znających niemiecki) co sądzi o imigrantach ostatniej daty Libańczyk żyjący od lat w Berlinie. Interesujące są też wpisy czytelników, bynajmniej nie mieszkających na terenach byłej NRD.
    *http://cicero.de/berliner-republik/massenmigration-islamische-werte-frei-haus#comments

  281. @Qba
    12 marca o godz. 15:25

    Mam znajomych w obu „strefach”. Po obu stronach się nie cieszyli, bo jedni poczuli się zaanektowani, drudzy ponosili koszty, a dodatek „solidarnościowy” będą płacić do 2030 roku. Rzecz jasna, że byli też beneficjenci. Gdzieś te miliardy poszły i wsiąkły.
    Kiedy 3. października 1990 roku po raz pierwszy obchodzono święto zjednoczenia Niemiec, byłem akurat na Sycylii. Właściciel campingu krążył z butlą domowego wina między swymi gośćmi i nie mógł pojąć, że nikt z tym przemiłym człowiekiem nie miał ochoty świętować – ani Niemcy zachodni, ani wschodni, ani Polacy, ani Szwajcarzy, ani nawet Duńczycy. Ci z krajów graniczących z Niemcami myśleli z niechęcią i obawą o potężnym sąsiedzie, a sami Niemcy… Już o tym napisaliśmy obaj. Zjednoczenie jednak stało się faktem i nie sądzę, aby ktoś o zdrowych zmysłach dążył do ponownej separacji.
    Zwolennicy AfD marzą po prostu o władzy, która przyda im znaczenia.

  282. Szanowny Panie!

    Ja również przepraszam, że nie będę zwracała się per „pombocek”  bo istotnie „powierzchowna pięciominutowa znajomość mnie do takiej formy nie upoważnia” – jak to Pan zauważył.

    Mój pierwszy wpis na blogu,  podobnie jak pierwsze blogowe wpisy innych, wiernych od lat czytelników, został opublikowany po moderacji po Pana bardzo osobistych, by wręcz nie powiedzieć intymnych zwierzeniach dotyczących charakteru tej damsko – męskiej znajomości z Panią Marią. Długoletnia Państwa znajomość została przez Pana opisana i udokumentowana obszernymi cytatami z Państwa prywatnej korespondecji mailowej i wzbudziła gorącą i konstruktywną dyskusję o kondycji całego polskiego społeczeństwa.

    W mojej „kremówkowej wigilijnej opowieści” jak Pan podkreślił występują jedynie człowiekowate a religie i kultury i narodowe nie.

    Tak więc „na pierwszy rzut oka” Panie Jerzy każde z nas trojga biorących udział w tym spotkaniu, nie przy ogniu w jaskini a przy stole (bo to już kilka tysiącleci upłynęło) to ludzie o konkretnym imieniu, nazwisku, wieku, urodzie i kolorze skóry, doświadczeniu i wykształceniu, narodowości oraz wrażliwości w kulturze osobistej, że o różnicy płci nie wspomnę.

    Jeśli zaś chodzi o „na drugi rzut oka” i ” jak słyszę głupiutkie („wyluzuj”) czym prędzej wieję na jezioro” to pragnę zapewnić Pana, że posiadam wiedzę nabytą zarówno poprzez studiowanie opasłych dzieł literatury pięknej i historycznej jak i tę, którą przyswoiłam od świadków historii najnowszej, pokolenia które przeżyło obłęd II Wojny Światowej. I jak się wydawało mi dotychczas posiadam zdolność komunikowania się na piśmie.
    Listę ludzkiego barbarzyństwa, którą Pan wymienił niestety można uzupełniać w nieskończoność, że choćby nadmienię krucjaty, których inną wdzięczną nazwą jest – wyprawy krzyżowe….
    Ludobójstwo Ormian, w Rwandzie, w Kambodży…..

    Od makro aż do mikro skali podłość ludzka nie zna granic… I o tym są wypełnione po brzegi regały bibliotek mieszczące akademickie rozprawy…

    Wiedząc o tym i wiedząc, że inni też to wiedzą…..

    Pozwoliłam sobie na osobiste refleksje na blogu obywatelskim pod nazwą Listy Ateistów, którego mottem jest myśl następująca – „Nie bądź bezstronnym obserwatorem niegodziwości i głupoty. W grobie będziesz miał dość czasu na milczenie.” I do dziś, a minął zaledwie miesiąc sądziłam, że piszę tu z sensem, dowcipem lekkim piórem i na temat o czym zapewniali mnie inni użytkownicy bloga zachęcając do aktywnego udziału. Nie otrzymawszy też krytycznych uwag odnośnie moich opinii i refleksji od gospodarza tejże blogosfery Pana Jacka Kowalczyka zamieściłam również wczoraj mały obrazek o TYM JAK ROZMAWIALI ZE SOBĄ dwaj młodzi mężczyźni z odmiennych geograficznie stron świata w szkockiej krainie przy stole zastawionym tradycyjnymi polskimi potrawami w towarzystwie kobiety nie licząc psa….

    Jestem zdeklarowaną ateistką co nie znaczy, że w ten jedyny wieczór gdy moi brytyjscy sąsiedzi gorączkowo przygotowują się na Christmas Dinner, nie mogę zgodnie z tradycją w której zostałam wychowana i wzrastałam nie zasiąść z bliskimi i przyjaciółmi domu do bardziej odświętnego posiłku wspominając najważniejszych ludzi, którzy odeszli już z mojego życia zabrawszy ze sobą swoje bezcenne towarzystwo, swoją błyskotliwość intelektualną, osobisty urok i cudowne talenty. A o których to bliskich i nieznajomych przypomina owe dodatkowe nakrycie na stole …. ten talerz teraz dokłada co roku w Wigilię Mohammed i czyni z tego celebrę, ponieważ wie, że będzie mógł do woli wspominać swoją szkocką sąsiadkę, która opiekowała się nim i jego siostrą podczas nieobecności rodziców a którą nazywa ukochaną babcią – bo innej te dzieci nie znały. Pozostały wspomnienia i ból rozstania – człowiek już odszedł.

    Nie wywieszam w tych dniach moich upranych gaci na sznurze ani nie grzebię pod maską samochodu zaparkowanego pod oknem sąsiada w tym jedynym dniu gdy On, mój sąsiad rozpakowuje swoje pod choinką znalezione prezenty….
    Lokalne sklepy prowadzone tu w Szkocji przeważnie przez właścicieli innych wyznań a niżeli chrześcijanie są w Boże Narodzenie zamknięte. W Boxing Day czyli dzień w którym w tradycji brytyjskiej służący otrzymywali prezenty odbywa się pandemonium zakupowe. Kto chce uczestniczy…

    Szanowny Panie!

    Do magla chodziłam pomagać mojej mamie odkąd pamiętam. Była to jednak tak strasznie ciężka praca, że o żadnej rozmowie nawet nie można było pomarzyć. Ponadto magiel ów był miejscem raczej elitarnym, ponieważ nie każdą zaharowaną Panią Krysię było na taki luksus stać.

    Nie oglądałam „Kiepskich” ani nie oglądam „Big Brothera” z tych samych powodów dla których nie ma mojej zgody na przetwarzanie chamskich, głupich zachowań, że o przekraczaniu barier zwyczajnego kulturalnego zachowania nie wspomnę.

    Jestem istotą ludzką której „palce obciążają summeryjskie pierścienie” jak to genialnie ujął Czesław Miłosz. Czuję na swoim sercu zarówno ciężar zbrodni, które ludzie ludziom zgotowali ale czy to ma znaczyć, że mam hodować nienawiść???

    Rozwagę, ostrożność i zrozumienie a kiedy trzeba dystans i granicę – tak.
    Ale nie mur – zza niego nie widać niczego i to po obydwu stronach.

    „… masa innych życzeniowych bzdur odwołujących się do człowieka, jako organizmu wyrastającego ponad naturę i obdarzonego jakoby dobrocią, która w naturze jako abstrakcja, rzecz jasna, nie istnieje. Nie będzie pochwalona kapusta”…

    Jeśli Pan pozwoli na tym blogu na odmienny od pańskiego pogląd i stylistykę w wyrażeniu opinii to z powyższą wypowiedzią nie podobna się zgodzić.
    Jeśli znalazł by Pan chwilę na obejrzenie jakiegokolwiek odcinka z serialu przyrodniczego tv BBC z którą współpracuje Sir David Attenborugh to wówczas przekona się Pan, że niezliczone przykłady z życia zwierząt przeczą pańskiej wiedzy o nieistniejącej dobroci w naturze.

    Wraz z dobrodziejstwem internetu przyszła też i niezliczona ilość zagrożeń wcześniej nie znanych.
    Sądzę, że powinnam powrócić do innych form aktywności a niżeli dzielenie się dobrocią w wirualnej sferze co z pewnością zaowocuje poprawą samopoczucia właścicieli poprawności cudzych poglądów.

    Powoli Pan, że ośmielę się raz jeszcze powtórzyć to co już raz napisałam a być może umknęło pańskiej uwadze otóż „….. Każde odbicie świata jest i pozostanie podwójnie ograniczone. Po pierwsze przez twórcę odbicia tego świata po drugie przez rzeczywistość i historię”….

    Makowiecka (jest to mój pseudonim) w sprawie Ciotuni już się wypowiadałam i Pan też nawet dwukrotnie, raz wychwalając, raz kpiąc. Być może dwa razy kpiąc ale tego starałam się nie zauważyć.

    Proszę wybaczyć, że tak długo pozwoliłam sobie na to aby Pan czekał na moją odpowiedź ale po jej napisaniu w notatniku sprawdziłam pod względem merytorycznym no i oczywiście errata. Tak zwykle czynię w wypowiedziach prywatnych i publikowanych. Po naszemu zaś powiedziawszy – zanim coś napiszę lub wygęgam to najsampierw pomyślę…..

    Zamiast tego wszystkiego „kremówkowego” mogłam napisać o tym jak ciężko fizycznie pracowałam w pierwszym roku, aż do pobytu w szpitalu i anemii, jak źle byłam traktowana przez kierownika. Ile razy byłam oszukana na nadgodzinach oraz….. o polactwie i różnych chamach idiotach i tak w kółko. Ile razy byłam bez pracy i bez grosza jeszcze w Polsce i ile w tym było mojej winy….

    Dziękuję Panu za poświęcony czas i uwagę moim dotychczsowym wypowiedziom a jednocześnie pragnę poinformować Pana, że był to mój ostatni list na blogu, na który nie oczekuję odpowiedzi Pana.

    Dzięki pięknej polszczyźnie blogowiczów mam okazję na chwilę relaksu pośród niezliczonych obowiązków. Los zadecydował, że na co dzień muszę naginać moje myśli do innych konstrukcji językowych co nie jest łatwe dla kogoś kto język ojczysty szanuje i lubi jego wszystkie odcienie.

    Blogowiczom dziękuję za czas, który oddają dla podtrzymywania na duchu również tych, których głos jest słabiej słyszany… bo z daleka.
    Tak miło jest pogawędzić i myśleć w języku, który nazwał otaczający bezbrzeżny świat.

    Nie ma nic gorszego od obojętności….
    „… żywe Maćku cielę? Żywe, ino nie dycha…. ”

    Miłej niedzieli!

  283. Dziekuje @tanaka za tekst z 11 marca i przylaczam sie do slow @E-J – bardzo dobry i przemyslany wpis.
    @E-J, tez uwazam, ze trzeba widziec dalej niz koniec wlasnego nosa, bo inaczej wyrokowanie na temat 1,5 biliona ( czy ile tam) wyznawcow islamu nie moze byc wiarygodne. Ciagle zapominamy, ze ogromna wiekszosc dalekiej Azji to zwyczajni ludzie, chociaz muzulmanie. Skoro ta religia jest w swoich ekstremalnych odlamach tak represyjna dla kobiet, to dlaczego chcemy sie od tego odciac, a nie pomagac tym kobietom. Jakos nie razi nas chowanie wlosow pod chustkami, turbanami, perukami ortodoksyjnych Zydowek i im tego z glowy rzad francuski nie chce zdzierac. (Czy mozna sobiem wyobrazic krzyk jaki by sie podniosl na taka okolicznosc?) Zwyczajne chustki, jakie np. nosza w wiekszosci muzulmanki, wlasciwie wszystkie na Dalekim Wschodzie, nie stanowia dla nich poczucia opresji i nie marwtwmy sie o to. Zreszta w wielu tamtejszych krajach, gdzie nie ma wiekszosci muzulmanskiej byli i sa oni dyskryminowani a nawet przesladowani.
    @ Ciotuniu, przykro mi, ale twoja powiastka o muzulmaninie przy stole wigilijnym to z serii: „znalem jednego przyzwoitego Zyda”, „czy chicken soup for soul”.
    Moj wnuk studiujacy w Londynie wynajmuje juz drugi raz mieszkanie u wyznawcow islamu. Pierwszy byl adwokatem z Koranem na biurku i 5-krotna modlitwa, ktory jakos nie mial zaufania do wiedzy cywilizacyjnej chlopakow z Polski i uczyl ich jak obslugiwac urzadzenia domowe, a takze proszac o zachowanie regul wspolzycia. Zylo sie dobrze, ale zmienila sie grupa to w dwojke znalezli drugie. Tym razem u muzulmanina- kamienicznika. Tez zupelnie dobre miejsce, a mieszkanko odpicowane – jak polski kontraktor dla siebie. Ogladalam filmik z tego mieszkania. Dlugo zejdzie Polakom az osiagna taki status, przynajmniej w Londynie.
    W 6-rodzinnym budynku, gdzie mieszkam nie ma zadnego Polaka, za to jest jedna muzulmanka – Albanka. Nie chodzi w chuscie, nie zapiera sie swoich korzeni religijnych i ma karnet do Metropolitan Opery, ktory wykupuja jej dzieci, bo to szaleniem droga impreza. Moje uprzedzenia ida tak daleko, ze zastanawiam sie: a gdzie ona pokochala tak opere, za tego Hodzy w Albani?

  284. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 15:54
    Błagam, nie rób tego. Mamy różne doświadczenia życiowe, różne psychiki. Twój list do pombocka jest smutny, przejmujący. Pombocek bywa nieobliczalny (zreszta ja tez troche), ale to wspaniały człowiek z niewyparzonym językiem. Jesteś tu bezcenna, bije od Ciebie ciepło, wzbudzasz ufność. Co bedzie jak kobiety zaczną się obrażac i znikną z tego blogu i zostaniemy my sami, te owłosione, przemądrzałe małpy.
    Proszę. Tego, jak pisała Szymborska, małpom się nie robi. Ona wprawdzie o kotach, ale małpom tez nie należy.

  285. Ciotuniu droga

    Ani się waż stąd uciekać. Piszesz właśnie ciekawie i lekko i czytać Ciebie to sama przyjemność. Bardzo miło mieć nowe osoby na blogu bo inaczej kisimy się we własnym sosie w którym obgadaliśmy wszystko dziesięć razy nicując a znamy się jak łyse konie.

    Zachęcałabym Cię do pisania wstępniaków bo mnie Twojego talentu brak, czasem coś wymodzę w sytuacji absolutnie awaryjnej.

    Opowieść wigiljina była ciekawa i do bloga pasująca, niech pierwszy rzuci komputerem co tu swojej prywaty nie urządzał.

    Na pombocka się nie chmurz, pombocek ma tak że fuczy, zdarza mu się fuczeć na nowe osoby, ale serce złote.

    No.

    WRACAJ MI TU ZARAZ, ALE JUŻ.

    ****
    (w całych internetach było że to Tetmajera a nie Boya ale co ja tam wim, tyle że jak tejot wspomniał, nihil novi) Zawsze „Dobranoc państwu” mówię głosem Kobuszewskiego, jakby się kto pytał. Dobranocki dla dorosłych pamiętam jak przez mgłę)

  286. (jakby się kto drugi raz pytał to jestem w pokoju obok i oglądam skoki narciarskie z puszki)

  287. Wiadomość z ostatniej chwili. Amerykańscy etolodzy,badający zachowania zwierząt odkryli co nastepuje:
    Pisowcy mają swój świat, a wraz z nimi grupa niedorozwiniętych społecznie i emocjonalnie wyborców, którzy żyją w świecie pseudopatriotycznych symboli, mesjanistycznych mitów i religijnych fantazmatów o Polsce wstającej z kolan, dumnej, niezłomnej… A tak naprawdę odstawionej na bok, gdzie jest miejsce wariata z którym reszta europejskiej rodziny nie chce mieć nic wspólnego.
    Bedą to zwierze dalej obserwować, żeby znaleźć przyczynę powstania tak osobliwego, nieprzystosowanego do życia ssaka, który jednak żyje !

  288. Są już pierwsze wyniki badań amerykańskich etologów

    PISOWIEC POSPOLITY

    (łac. pisoviate commune) – podgatunek ssaka trzeciej kategorii zamieszkujący obszary Europy Środkowo-Wschodniej – w szczątkowych ilościach spotykany także w innych krajach Starego Kontynentu (np. Irlandia, Szkocja, Anglia, Holandia) oraz w Ameryce Północnej. Zamieszkuje tereny bagienne i leśne. Jako drapieżnik żywi się głównie mięsem i krwią. Rozmnaża się szybko przenosząc groźne dla zdrowia i życia choroby. W przeciwieństwie do ludzi, PISowce pospolite nie są indywidualistami i czują potrzebę jednoczenia stada, najczęściej w szykach bojowych. W okresie zimowym niewielka głowa pokrywana jest futrem lub moherem, dla zatrzymania ciepła oraz zachowania pełnej tożsamości stada. Trzeba pamiętać, że PISowce nie tolerują ludzi w swoim otoczeniu. Agresją wykazują się także w stosunku do Lisów. Czując zagrożenie atakują. Wzmożona aktywność PISowców przypada na wiosnę. Większe stada można zaobserwować w pierwszej połowie kwietnia (okolice 10.04), kiedy to PISowce wychodzą ze swoich nor, w których spędziły zimę i udają się na poszukiwania mięsa i krwi. Ten okres nazywany jest przez naukowców i badaczy „tragoedia smolensciae” (łac.), Niestety ofiarami coraz częściej padają ludzie. Obserwatorzy, od lat badający życie PISowców, powtarzają, że trzeba być bardzo ostrożnym w kontakcie z tymi zwierzętami, bo charakteryzują się niezwykłą krwiożerczością oraz agresją. Należy pamiętać, że ich mózgi nie zostały do końca wykształcone, a wiele funkcji życiowych po prostu zanika. Bardzo źle funkcjonują o świcie i we mgle. Czasami odznaczają się także pewną deformacją umysłową (łac. mentis deformatio ridzicovo) i potrafią atakować bez powodu. Wzburzone stado może być niebezpieczne dla ludzkiego życia i zdrowia. Charakteryzują się formowaniem stadnej hierarchii, w której najważniejszą rolę odgrywa przewodnik stada (łac. praeses pisoviate), będący najczęściej niewielkim samcem o krótkich łapkach, wykazujący się najgłośniejszym szczekiem wśród innych osobników.

  289. Lewy
    12 marca o godz. 16:56

    Partia może być jednocześnie sektą.
    Szef- prorokiem…
    I z tym mamy do czynienia.
    Wyznawcy nie dyskutują, tylko wykonują.
    A ci którzy nie wierzą, czy są ateistami, będą tępieni…

    Ileż razy w historii powtarzała się taka sytuacja?

  290. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 15:54

    Jak widzisz, już jesteś proszona, szczerze, bez pudła, przez brać blogową, o pozostanie i się na nim aktywne udzielanie.
    Nie powiem, że się „przyłączam do głosu” tych, co już głos dali, ale powiem bezpośrednio, we własnym imieniu: bądź z nami i dawaj bycia dowody w postaci wpisów. Proszę.
    Kobieta potrafi poprosić tak ładnie że aż, czyli jak Neferka. Ja może i umiem coś zbliżonego, a w każdym razie kiedy mi się zdarza całować pani dłoń, madame.., to się ku dłoni schylam, a nie ciągam ją ku górze, ku swoim siorbiącym ustkom bezżennym, jak robi to patriota narodowokatolicki. Kaczyński, znaczy. Ale nawet jeśli umiem jakoś, z grubsza, podobnie, co można sprawdzić – na przyklad – idąc w tango, w sensie dosłownie tanecznym, to nie jestem kobieta i ten no.., szlus. Zatem proszę Cie o pozostanie z nami, jako facet.

    Piszesz i przejrzyście, i zgrabnie i ciekawie, i po prostu fajnie. Ten Twój wpis, do którego piszę odpowiedź dowodzi, że mogłabyś pisać wstępniaki, co proponuje Ci Neferka. Bo – zaiste – motto blogu jest bardzo trafne: nie bądź postronnym obserwatorem, a na milczenie w nicości czasu jest aż nadto.

    Ponieważ sam produkuję wstępniaki na kilogramy, albo na wywrotki, czuję się bezczelnie upoważniony, by Cię zachęcić do Blogowstąpienia, czyli dołączenia do grona tekściarzy. Jak mówiła pewna bardzo mi bliska osoba umiejąca myśleć, mówić i pisać: będę się cieszył jak zajączek. A że idzie zając, to i tym lepszy powód, byś dołączyła.

    A sprawa z @pombockiem, to – jak sądzę – kłopocik niewielki, jak się wyrażał Jeremi Przybora, bo ówże to strasznie porządna i wrażliwa postać. Po prostu autentyczny i cenny w kształcie swojego umysłu, człowiek. Nieporozumienia, czy też spięcia się tu – i tam jeszcze bardziej – zdarzają. Chyba każdy z każdym miał coś takiego.

    Madame…

  291. @Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 15:54

    Ledwie człowiek wyjdzie trochę na słońce, to już się na blogu mgła melancholii i rozczarowania rozpościera i smętek dusi 🙁
    Rozumiem twoje rozżalenie, bo każdy co wrażliwszy to już tutaj przeżywał, ale i pombocek swoją metamorfozę przeszedł (z pewnymi nawrotami) i w lepsze dni po przyłożeniu go do rany nie dostaje się gangreny, a zdarza się nawet uśmiechnąć i przytaknąć 🙂
    Pamiętaj, że ja już się do twojego wyprostowanego polsko-szkockiego płotu przywiązałem 😎

  292. NeferNefer
    12 marca o godz. 16:42

    Jak by się kto pytał, to ja się pytam, czy jak mówiłem do @Ciotuni Makowieckiej, to na pewno miałem czyste buty? Bo bym nie chciał wyjść na chama, ćwoka i przepraszam – Kaczyńskiego.

  293. Lewy
    12 marca o godz. 16:56

    Coś mi się zdaje, że jak oglądałem „Park Jurajski” to mi takie źwierzę przez moment na ekranie migło. Migło, strzykło i znikło.
    Teraz wróciło. Znaczy: spełnił sie koszmar zwiedzaczy świata, zdawałoby się, już minionego.

  294. Lewy
    12 marca o godz. 15:45

    Proszę bardzo, mogę jaśniej.

    Napisałeś: „Bo widzisz z Toby to jest taki problem…”.

    1. Nie spodobała mi się forma bezosobowa, bo sugeruje, że ogólnie wiadomo, iż …

    Ta forma usuwa w cień z autora słów. Podobną retoryczną rolę kamuflażu spełnia wstęp do plotek „całe miasto mówi, że…”.

    Jestem zwolenniczką brania odpowiedzialności za słowa, a już zwłaszcza w kwestiach wzbudzających kontrowersje, dokonałam więc przekładu i wyszło mi tak: „(ja, Lewy) mam problem z Toby”.

    Bo, widzisz, co do Tobermory’ego, to nie całe miasto mówi i nie całe miasto ma problem. To tylko twoje zdanie. Ja na przykład go nie podzielam i mam wrażenie, że nie tylko ja. Czy teraz jest jaśniej?

    2. Niestety, nie mogę przyjść ci z pomocą w zrozumieniu, na czym właściwie polega TWÓJ problem z Tobermory’m, bo tylko ty możesz to wiedzieć.

    Oglądany z zewnątrz wygląda mi na natręctwo.

    Napisałbyś zwyczajnie „cóś go, k., nie lubię”, to bym zrozumiała. Wszytkim (chyba) zdarza się kogoś nie lubić ot tak, w sumie za nic specjalnego.

  295. @Ciotunia Makowiecka
    Moja znajomość blogowa z pombockiem też się od fochów, fumów i obraźliwych gestów zaczęła. Ten typ tak ma. Jak naobraża to potrafi przeprosić, co niewielu potrafi. Dołączę się do chóru. Pisz! Fajnie się Ciebie czyta. Przez malkontenctwo chyba każdy (każda) z nas przeszedł (przeszła). Jak to w życiu 😀

  296. @@ ewa-Joanna, Zyta2003

    Dziękuję za dobre słowo. Akurat tak wyszło, że na niedzielę. 😉

  297. @Tanaka, z godz. 17:29
    W butach pytałeś? Nie pamiętasz? Przeca w papuciach wybiegłeś, dopinając w pośpiechu bonżurkę i mnąc w garści szlafmycę 😀

  298. @anumlik
    12 marca o godz. 17:47

    Ale już ogolony 😎

  299. @Lewy, 12.03, g. 10,16

    Marzyłam o tym, żeby studiować historię, szczególnie starożytną. Zazdroszczę tych wspomnień o Krawczuku.

  300. Stachu39
    12 marca o godz. 12:30

    Oczywiście, że przez wieki „kodeks chrześcijański’ obowiązywał, a i dziś się też pałęta. Ale, na co zwracałem uwagę, ten „kodeks” nie jest ani pierwotnym źródłem moralności, czy też zasad etycznych, bo sam ma swoje przedźródła, ani nie jest czysty, ani w całości do wzięcia A same „wartości chrześcijańskie” to banialuki: każdy wyznawca tego lub owego „chrześcijaństwa” wydłubuje sobie z „wartości” co mu pasuje, odrzucając resztę, albo udając, że reszty nigdy nie było.

  301. @Ciotunia Makowiecka

    Nie odchódź żesz.
    Cieplutko piszesz, a to potrzebne w chłodzie epoki.

  302. anumlik
    12 marca o godz. 17:47

    A o tupeciku nie zapomniałem, i o pokrowcu na wąs?
    Bo w papuciach to nigdy nie biegam. Boso, owszem. Papuć dla mnie niemęski. Ale w butach z klamrą w stylu niderlandzkim – owszem.

    A poważnie: mam kolegę. To się zdarza, a kolega ze szkoły jeszcze. Jest zjazd abolwentów. Kolega, wśród szanownych pań koleżanek i adekwatnych panów, pochyla się nad gorącą zupą o aromacie bardzo wkusnym i chlap – tupecik w zupę wpadł.
    Kolega, z niedużą dozą godności, tupecik z zupy wydobył. A po chwili zniknął. I już nikt go na zjeździe nie zobaczył.
    Tak bywa. I bywają jeszcze tupeciki.

  303. wiesiek59
    12 marca o godz. 15:11

    raportu nie czytałem, ale chętnie, znalazłszy czas, przeczytam.
    Nie wiem więc, jak PWC badał postęp w równości, ale przypuszczam, że wątpię, by się nad Wisłą rówość miała stać za lat 5 albo jakoś podobnie.
    A niezależnie od tego, równa płaca za równą pracę? – nie widziałem jeszcze żadnego faceta zmywającego kościelne posadzki.
    Kobiety wykonują większość słabo płatnych zawodów i zajęć, kórych nie wykonują mężczyźni.
    I kolejny punkt sprawy: tzw. gospodynie domowe, zasuwające na poł etatu co najmniej, nie dostają za to nic. NUL. PWC też to policzył ?

  304. midaro
    12 marca o godz. 12:23

    Nie pisałaś o jakości polskiej Wiki, wzróciłem uwagę na słabowitość tejże dla porządku, bo gdy się ją przywołuje, a przywołuje standardowo, to się nieraz problem pogłębia, zamiast wyjaśniać.
    To byla właśnie uwaga na boku, w związku, ale nie wprost pod Twoim adresem ani jako interwencja w dyskusji, w której uczestniczyłaś.

  305. Do @NeferNefer – dziękuję.
    ********
    Oczywiście, że Tetmajer tylko ja tak bardzo lubię bawić się skojarzeniami wtedy czujność rozmowy wystawiana na próbę jest gorętsza i bardziej dynamiczna.

    Do@Lewy – merci beaucoup…

    Do@Tanaki – dziękuję bardzo.
    A tak z ciekawości… Całujesz w kapeluszu? Tylko Tylko się spytowywuje…..

    Do@Tombermory – Thank you.

    Tera się znowu obsunął ten płot miotany na wichrowych wzgorzach. Idzie wiosna więc pora na wiosenne PORZĄDKI.

    DO@anumlika – dziękuję, spróbuję zrozumieć.

    Będę jeśli sobie życzycie.
    Do wielu wypowiedzi dołączane są bardzo ciekawe linki, które w żaden inny sposób nie byłyby odkryte a ile w odkrywczch informacji aż chce się żyć.
    Każdy ma coś do zaoferowania i to jest najwspanialsze.
    Bo każdy z nas jest inny! Aż taka mądra jestem……

    W środę do hrabstwa North Lanarkshire przyjeżdża siedemdziesiąt osób z obozu przejściowego w Bejrucie.
    Napiszę jak wyglądało nasze pierwsze spotkanie. Na moim identyfikatorze nabazgrałam moje imię, i że z Polski jezdem, bo że ze Szkocji to i tak wiedzą przecież.

    Napiszę Wam o wszystkim tylko nie o tym co Ci ludzie przeżyli…. Bo wiem.
    Po pierwsze nie chcę i tak nie dałabym rady a po drugie żadna moderacja tego by nie puściła…

    Ja.

  306. midaro
    12 marca o godz. 17:38
    Prawda midaro. Przepraszam,pomyliłem Twoja płeć. Ze my się wzajemnie nie znosimy. Nie będę sie teraz przed Toba wypłakiwać i mozolnie opowiadać dzieje naszych relacji. W każdym razie, to on mnie bez przerwy atakował, zaczepiał, czepial sie literówek,stosował mnóstwo złośliwośc no i tak dalej. Dużo się od niego w tym zakresie nauczyłem. Jest to na blogu jedyny człowiek którego nie znoszę..
    Jeśli zastosowalem taką bezozobową formę, „Z Tobym jest taki problem..to faktycznie brzmi to w tej rzekomej obiektywności złośliwie.
    Powiem Ci Midaro, że ja nie jestem idealny. Powinienem był olewać tego człowieka zamiast reagować.Teraz sama jego obecność, to wymądrzanie się, abo takie milusińskie przypochlebianie się, zgrywanie sie na dandysa, wywołuje u mnie alergię. A nie powinno. I sam staję się niepotrzebnie agresywny. Jestem ułomnym grzesznikiem.
    No chyba wyjaśniłem trochę ?

  307. Do@Quba – dziękuję bardzo Ty też.

  308. Ciotuniu wracaj. Nikt tu nie będzie miał za złe tego „mój ostatni post” bo jak się tu raz wdepnie to się już nie wyjdzie, wielu bezskutecznie się odgrażało 😉

    Tanaka
    12 marca o godz. 17:29

    Kurde, kiszka z tymi skokami dzisiaj. Papucie na glanc skoro nieużywane, nie nerwujsja.

  309. O gapa. Zaraz poczytam.

  310. Poszłam do fryzjera i nie wiem czy może być?

  311. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 18:20
    Wielka radość zapanowała na blogu. Ja tak troche bezosobowo i Midaro znów mi coś zarzuci, że ja tak w imieniu wszystkich.Ale co tam zaryzykuje: zapanowała !!!

  312. wiesiek59
    11 marca o godz. 21:28

    Nie jest dla mnie całkiem jasne, czy omawiasz poglądy Neill’a, czy już przedstawiasz swoje, ale z większością tez, jakie podajesz słabo się zgodzę, albo nawet wcale.
    Nie wejdę w szczegółowe rozważania wszystich, ale twierdzenie, że „odrodzenie religijne jest reakcją na sekularyzm” jest co najmniej dyskusyjne, jeślni nie fantazyjne. „Odradzacze religijni”, wśród których ścisłą czołówkę stanowią odradzacze islamscy, mało się troskają, że w dalekiej Norwegii ktoś się sekularyzuje, albo prawie wszyscy. I wcale nie wydaje mi się pewne, że są to „odradzacze” czy bardziej zamordyści, którzy żadnego „odrodzenia” nie realizują.

    Podobnie fantazyjna wydaje mi się teza, że w Korei Pd „buddyzm przestał wystarczać”. A po sąsiedzku, w Chinach co nie wystarcza: buddyzm z konfucjanizmem i kapitalistycznym maoizmem? Chińczycy są, podobnie jak wiele nacji na Wschodzie, przede wszystkim praktyczni, nawet – ultrapraktyczni. Trzeba było mieć wyłącznie jedno dziecko w rodzinie – to było jedno dziecko. Owszem, operacja była/jest nieprzyjemna, albo i bolesna. Gdyby nie było tej polityki przez jakieś 30 lat, byłoby dziś nie 1350 milionów Chińczyków w Chinach, ale pewnie 1650 milionów. Ze wszelkimi konsekwencjami. W tym i dla nas.
    Rozwiązując jednek problem, wpadli w drugi: niedomiar kobiet, więc usiłują, metodami praktcznymi, go rozwiązać. Nie posiłkując się ani buddyzmem, ani wiarą w Jahwe, ani nawet w bozię: organizują import kobiet do Chin. A ponieważ – jak słychać – podobają im się kobiety indoeuropejskie – całkiem możliwe że Gwiżdż Janina zrobiłaby tam niezłą karierę. Może już robi.

  313. NeferNefer
    12 marca o godz. 18:26

    Jedni się odgrażali, ale bezskutecznie, a inni, też się odgrażający, musieli być w końcu wystawieni za próg przez pana Jacka. Jak właściciel czworga nicków i ani jednej głowy.

  314. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 18:20

    Kapelusz w takiej sytuacji przytrzymuję lewym ramieniem. Schylanie się ku dłoni z kapeluszem mającym odpwiednie rondo oraz pióro, wywołuje zderzenie ronda z ręką madame…
    Tego się nie robi, a mówi o tym etykieta księcia Oranje.Oraz różne inne.
    Ale są sytuacje, kiedy w kapeluszu. Dla przykładu – tango argentino w chwili odpowiednio namiętnej i figuralnie stosownej.

  315. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 18:20

    Bo każdy z nas jest inny!

    Tak jest! Zauważyłem to mając lat 4, gdy się spotkałem z koleżanką z przedszkola. Od tej pory zauważam różnice.

  316. NeferNefer
    12 marca o godz. 18:26

    Ale ja w lakierkach. Też nie nerwujsja?

  317. @Tanaka
    12 marca o godz. 17:58
    Ożeszty!
    To było na pogrzebie….
    Te śpiewają, znaczy chór śpiewa o aniołach co z tą duszą do nieba. Z nieba deszcz się leje…. Atmosfera jak to na pogrzebie podniosła i nie do śmichu, bo to pogrzeb był a tu wuj wyciągnął był parasol ale nie że tam zwykły, a u t o m a t y c z n y i do tego z prosto z komisu (wuj lubił zadawać szyku)… Nadusił na dusik a ten parasol fuuu…. rt!!! …… i…. ominąwszy trumnę z nieboszczykiem prosto do wykopanego grobu….
    „Ani oko ludzkie nie widziało ani ucho ludzkie nie słyszało” tego co się działo potem….
    Jaja były…… To był najweselszy pogrzeb na jakim byłam.
    Jest co wspominać!
    Aż łza się w oku kręci…!

  318. Lewy
    12 marca o godz. 10:16

    Przez dorych kilka lat, prof.Krawczuk prowadził niezwykle frapujące programy telewizyjne poświęcone starożytności. Wspominał tam, nie raz, o pokręconych i niechwalebych dziejach naszych milusińckich: pierwszych chrześcijan. I także deklarował swoją niewiarę w te jezuskobajędy. W którejś z jego książek także to czytałem, może więcej niż w jednej.

    Trudno być wyznawcą tych fantazmatów, gdy się zna historię tamtych czasów i miejsc tak dogłębnie jak prof.Krawczuk. W sprawie wyznawców ciągle trafiamy na to samo: nieznajomość faktów, rzeczy, zjawisk i procesów, przebywanie w krainie ułudy, niemyśli, strachów i szantaży.

  319. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 18:46

    Ożeszty!

    Tak jest ! Orzeszek! A nawet ożeszja
    Historia pogrzebowa widowiskowa. Bywają tacy główni bohaterowie pogrzebów, którzy patrzą na siebie w pudełku z dystansem i potrafą zapewnić rodzinie i przyjaciołom zebranym z własnej okazji rozrywkę.

    Wśród wielu różnych pogrzebów pamiętam też taki, który ujawnił pustkę wewnętrzną tatusia-wzorowego wyznawcy, który chował swoją córkę. rzecz sama w sobie dodatkowo tragicza, bo odwracająca standardową kolej rzeczy, gdy to dzieci chowają rodziców. Zachowanie, słowa ojca nad grobem córki – katolika ponad stuprocentowego, były tak puste, żadne, pozbawione czegoś człowieczego i prawdziwego, że byłem głęboko wstrząśnięty. Katolickie zabicie w nim człowieka, ojca córki, najbliższej osoby, a zastąpienie boziowością, to coś koszmarnego.

  320. Tanaka
    12 marca o godz. 18:32

    Ten tekst odebrałem jako jedną z licznych prób wyjasnienia fenomenu wzrostu religijności na świecie.

    Sekularyzm jest fajny- w którymś pokoleniu zindustrializowanego społeczeństwa.
    Natomiast w społeczeństwach które w ciągu jednego pokolenia przeniesione zostały ze wsi do miejskich aglomeracji, z powolnego tempa życia regulowanego porami roku, do tempa życia wielkiego miasta, dla olbrzymiej większości religia może byc oazą stabilności czy przewidywalnosci pustych rytuałów.
    Nie sama wiara, ale przynalezność do znanych sobie struktur.

    Czy sa to rytuały religijne, ideologiczne, czy wynikające z tradycji lokalnych- o to mniejsza.
    Potrzeba przynalezności jest jedną z najistotniejszych potrzeb człowieka.

    Azja jest fascynująca z wielu względów.
    Choćby z twórczego adaptowania różnych wzorców bez szkody dla własnej kultury.
    Nawet zewnętrzną agresję WCHŁANIA i wykorzystuje dla własnego rozwoju.

    Generalnie, tekst jest niezłym punktem do dyskusji…..

    Co do Islamu jako koncepcji politycznej, społecznej i religijnej.
    Moim zdaniem, będzie problem.
    Azjaci wsiąkają w każdą kulturę bez specjalnego sladu.
    Patrz- polscy Vietnamczycy czy Chińczycy.
    Polscy Tatarzy zostali oswojeni już dawno.
    Nowi ewentualni przybysze, to kwestia asymilacji w ciagu kilkunastu pokoleń.
    Jest tyle czasu, w dobie pędzącego donikąd świata?

  321. Orzeszek. Dałam się złapać i znowu mnie wysypało anumliku.

    @Tanaka

    W lakierkach do bonżurki i szlafmycy?

  322. @Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 18:25

    Hmmm… Trochę nie wiem, jak zareagować. Staram się być bardzo mężczyźniany, a tu taka pochwała…
    Na wszelki wypadek dziękuję.

  323. @Ciotunia Makowiecka,

    Dobrze, że jesteś. Historyjka z pogrzebu przednia.

  324. Taka mała dygresja…..

    KTO jest rzeczywistym spadkobiercą kultury rzymskiej i greckiej?
    Czy na pewno Rzym, z dominacja od pewnego momentu plemion germańskich?
    Przypuszczam, że te plemiona odcisnęły swoje wielusetletnie piętno i na Papiestwie.

    Jedynym bezpośrednim spadkobiercą dawnych tradycji było Bizancjum.
    Czyli, Prawosławie?
    BARDZO niepoprawne politycznie…..

  325. A dandy that met Mr. Lewy
    Said: do not chase any bevy
    You are on loose end
    be better my friend
    You’ll see, it is not very heavy

  326. @Hortensja
    12 marca o godz. 19:47

    Bardzo dziękuję.

  327. Tobermory
    12 marca o godz. 20:10
    Toby, ja tak nie lubię nie lubić kogoś. Ale jak tak, to machnijmy kielicha za tego angielskiego limeryka.
    Właściwie to kamień mi spadł z serca. Bo ja jestem w sumie pogodnym i życzliwym człowiekiem, więc kiedy się zapieklę,to wtedy nie bardzo sie lubię.
    Dzięki. Tu okazałeś sie mądrzejszy ode mnie

  328. Szanowne Damy i Damowie, dam znać, w związku z niepotrzebnie pożegnalnym listem dobrej i umiłowanej Ciotuni, ale chwilowo jestem pieruńsko umordowany. Chodziłem po wodzie, a wiater był północno-wschodni. Niby nie za mocny – może czwórka – ale przy bezchmurnej pogodzie buszują po Jamnie takie szkwaliki, że przewróciłyby mnie dziś 34 razy, gdyby nie to, że nie przewróciły. I dziś umocniłem się w przekonaniu, że muszę mieć, jeśli nie ze skrzydełkami, to chociaż z bocznymi pływakami, żebym się przestał w końcu wychylać za burtę dla balastowania jak jaki regatowiec, bo wypadnę. Wypaść nie sztuka, ale sztuka przy tej temperaturze dojść do brzegu tych, powiedzmy, półtora kilometra. Bo do kajaka wypełnionego wodą (mój jest niezatapialny, ale pełen wody – okropnie wywracalny) za chińskiego boga się nie wdrapie – sprawdzałem wczesną jesienią. A jak ktoś jest małej wiary i wpadnie do wody po uszy jak apostoł, z mety przestaje umieć chodzić po wierzchu.

    Przepraszam, rozgadałem się dla odreagowania fanaberii laptopa-kurdupla, który jest o wiele złośliwszy od wywrotnego kajaka.

    Ciotuniu, wracajęcy z chodzenia po wodzie nierzadko zaglądam na ewangelicki cmentarz w Jamnie. Jak widać, nawet po śmierci równości nie ma i nie będzie – wystarczy porównać cmentarze polskie w Polsce i niemieckie w Polsce, choć niektórzy Polacy okropnie lubią porównywać cmentarz lwowski lub wileński. Owszem, widziałem symblicznie cmentarzyki niemieckie w Polsce, które wspólnie urządzili i utrzymują Niemcy i Polacy. A pokazuję Ci ten cmentarzyk, bo lubię na nim pobyć, popatrzeć na groby sprzed 70., 80. lat, Więc Ci teraz ofiarowuję moje dumanie w miejscu wielkiej, niezmiennej, niereformowalnej zgody, gdzie śpi, ale i budzi się już życie – przebiśniegowe.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6396706995276220626?icm=false&authkey=CNLtparQzNS5Nw

  329. @Tanaka
    12 marca o godz. 17:58
    Kiedyś w Lądku wiatr zwiał mi perukę, którą nosiłam zamiast czapki. Usłużny facet podbiegł, podniósł i z uprzejmym : „włosy pani spadły” oddał, powstrzymując śmiech. Zanim podziękowałam, musiałam odkwiczyć, odpiać czy jak to tam nazwać ten nagły napad śmiechu. No w duecie, bo facet też nie wytrzymał w grzeczności.

  330. @Ciotunia Makowiecka
    No jak ciotka ciotce powiem: dobrze zrobiłaś, że nie odeszłaś. Potrzeba nam Ciebie tu, pięknie piszesz, aż sama bym chciała, ale nie wychodzi.
    Wow! jaki przyjemny poranek 🙂

  331. wiesiek59
    12 marca o godz. 19:02

    Fenomen „wzrostu religijności na świecie” jest dalece niepewnym fenomenem. Gdzie mocne dowody na tą wzrastającą religijność?
    Klepanie paciorka, gdy uciekinier z dowolnego kraju wsiada na niepewną łódź,która ma go zawieźć do jakiejś lepszej przyszłości – to jest „wzrost religijności”? A może „wzrost religijności” następuje wtedy, gdy jakiś terrorysta strzela do cywilów/kobiet/dzieci i wrzeszczy podniecony do granic mordem jaki czyni: „Allah akbar”?
    Jeśli się zgadamy, że tak, to owszem: wzrost religijności i mordercze zapędy to to samo. Bo i w istocie – w dużej mierze tak jest. Religia zawsze szła pod rękę z mordem, mord zlecała i wykonywała (wzorem bozi z niebieskiej książeczki), oraz z mordu czerpała zyski i korzyści.

    Sam zresztą religijność rozcieńczasz rytualnością innych rodzajów. Więc, co to za fenomen?
    I kto definiuje ową religijność? Bo jak wiemy, Watykan nie uważa za poważną religiijność religijności niekatolickiej, a niechrześcijańską w ogóle nie uważa za religijność, może ze specjalną łaską ćwierćwyłączającą na okoliczość Żydów i i muzułmanów właśnie, ale oni są krzywo religijni.. Zresztą wyznają nieprawidowego bozię, co samo w sobie jest powodem do przekleństwa. Zresztą sam Jezusek mówił jak jest: kto wyznaje fałszywego bozię, tego bozia załatwi na cacy -vide bozia chwalący się jak na cacy ręka, noga, mózg na skale załatwia tych co się go nie słuchają. O tym pisałem przy okazji wyglądu Jezuska.

    Ameryka Południowa to podobno bastion katolicyzmu na świecie. tere-fere, owszem, było, ale się zmyło. katolicyzm utracił połowę swoich katolików, albo już więcej,na recz różnych denominacji pochodzenia protestanckiego, w tym zwłaszcza zielonoświątkowców. To dosyć luzacka religia, zresztą odpowiadająca luzackim mieszkańcom amtejszych okolic. Dla Watykanu to licha, marna religia, szmondactwo takie. Przyrost zielonoświątkowców jest „fenomenem wzrostu religijności” czy nie jest?
    A poza tym, Watykan za katolika uważa ochrzczonego, więc dalej 98% mieszkańców Am Pd to katolicy, chociaż ci katolicy to zielnonoświątkowcy, ewangelicy, baptyści, prawosławni, buddyści, szintoiści, animiści i Marsjanie. I każdy Marsjanin z Ameryki też liczy po swojemu. to jak ze „zwrotem ziemi zagranionej przez (tzw.) komunę” Kościołowi kat. Tak Polska zwracała, że po parę razy zwracała to samo. Oszuści katoliccy po 8 i więcej razy „upominali się” o zwrot i ekwiwalenty za ten sam element rzekomo posiadanego wcześniej majątku.

    A że Azjaci są bardzo elastyczni i łykają taką czy inną religię, która im się przyda do tego i owego – to racja. To też „fenomen..” itd?

  332. Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 21:33

    Miałem takie podejrzenie, że panie nieraz noszą perukę jako czapkę. Fachowo, to chyba czapkę-uszankę? Chyba, że to tupecik. Ale tupecik to „męska rzecz”,, jak śpiewała chyba diva Alicja Majewska – „być daleko”, a „kobieca wiernie czekać’, znaczy: w peruce-uszance.

    Dżentemen dobrze zrobił, że się z Tobą śmiał. Jakby się nie śmiał, to by zaczyło, że nie rozpozał wymiaru sytuacji, a dżentemen zawsze pozna.

  333. @Tanaka
    Azjaci z zapałem uprawiają chrześcijaństwo, dla nich to takie egzotyczne. A ponieważ lubią hasełka, to przed kościołami zawsze stoi tablica z aktualnym hasłem – dobry powód do pośmiania się, bo jakos mi to przypomina te „partia z nami i z duchem twoim” czy jakoś tak.

  334. pombocek
    12 marca o godz. 21:29

    Pombocku, Ci przyp, przyp-przypomnę dyskusję o bocznej płetwie stabilizacyjnej i właśnie pływaku – jednym, albo dwóch.
    A jeszcze jakbyś trimaran wyprodukował, to by Ci się Jezusek w ogóle 34 razy nie wywracał. Ani wody nabierał. Od tego są kobiety przy studni.Wiem, bo sam czytałem w niebieskiej książeczce.

  335. Te przebiśniegi to tym razem co prawda nie dla mnie, ale i tak pooglądałam i powspominałam niegdysiejsze śniegi.

  336. Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 21:46

    Otóż to właśnie, otóż to!
    Hasło dnia przed katolickim kościołem w Chinach wierzę w Jezuska i telefon HuaweiP9
    I jest dobrze. ten,no, „fenomen wzrostu…” tego i owego.

    A przy tym: co ty mówisz, że byś pisała, ale nie wychodzi, więc niech pisze koleżanka Makowiecka? Nie jesteś aby kształcona polonistka, albo coś w tym rodzaju? – zdaje się, że tak mówiłaś.

  337. @pombocek
    Pełen majestatu ten cmentarz ewangelicki. Aż się chce w nim rozmyślać o przemijaniu tego i owego. Limeryk, który dopiero co popełniłem byłem, może nie w a’proposie, ale „łamie nastrój” i jest – w zamyśle anumlika – równie ponadczasowy.

    Patera z dynastii Qin
    w niezły popadła spleen
    gdy Li Si – literat –
    jej szczątki pozbierał
    tworząc na kaca z nich klin.

  338. Tanaka
    12 marca o godz. 21:48

    Już spałem snem zabitego, al mi się zdało, że ktoś puka. No i jest – Tanaka. Powiem krótko: Jestem za kobietami. Czy one przy studni, czy nie przy studni. Ty pewnie też – bo czytałeś po niebiesku.

    Co do płetw, masz chyba większą rację niż ja. Kupiłem już dwie rury z pcv, ale jak mi przypomniałeś o płetwach, to widzę, one, odwrotnie niż rury, wcale nie zajmują miejsca. Ale też zobaczyłem oczami wyobraźni, że jest jeden plus rurowości: łatwiej po nich wejść na okręt i zejść. A dziś miałem ten kłopot, bo zapomniałem włożyć dłuższe buty. Po prostu, Tanako, wypróbuję te dwa sposoby. W samym okręcie – przebudowa niewielka, ale dopiero jak będą wyższe temperatury do laminowania.

  339. @Tanaka,
    Nie, nie polonistka. Ja tylko bywałam na obozach naukowych polonistów jako małpa.

  340. Tanaka
    12 marca o godz. 21:40
    Jednak z tym wzrostem religijności jest coś na rzeczy. Tu chodzi o coś szerszego niż katolicyzm, islam, czy jakies zielone światki.Chodzi o odchodzenie od racjonalizmu, o rozrastanie sie ciemnego ludu w masie i pewności siebie. Toz oni są gotowi zakwestionować teorię Darwina, nastepuje jakaś mieszanka kreacjonizmu, new age, wirujących stolików, przybyszów z kosmosu, którzy dają nam znać, bo na Marsie zauważono skałę, która przypomina ludzką twarz, w zbożu pojawiły się jakieś koła, arabeski, kolejna pastuszka z pastuszkiem zobaczyła najświetszą panienkę, a jehowita ogłasza juz po raz setny zbliżanie sie końca świata.
    Jak w tym przasnym PRLu chodziłem do szkoły, to otrzymywałem racjonalną wiedzę przyrodniczą bez tych lądowisk dla kosmitów w Peru i tej całej wiedzy opartej na przesłance „coś w tym musi być”.
    Nasz poczciwy kaka to jest gang złodziejski,oni tam w nic nie wierzą, ale już sobie ostrza zęby na przygarnięcie tego ciemnego ludu tak podatnego na argument „coś w tym musi być. Właśnie Hoser,który sie tak odznaczył w Rwandzie, został wysłany do Medjugore,żeby sie zorientować, czy da się tam zrealizować businesplan w oparciu o wykryte pokłady czarnego złota, jaki tkwi w mozgach ciemnego ludu.
    Kiedyś myślałem, że jak już raz weszliśmy na ścieżkę racjonalizmu, to już tak sie potoczy dalej. A tu okazuje sie, że mimo wszystkich kataklizmów , wojen, wiek XX był bardziej racjonalny niz ten obecny.
    Jest wzrost religijności i tu Wiesio ma sporo racji

  341. Ewa-Joanna
    12 marca o godz. 22:02

    Ewo-J, oczy mi opadają na brodę, ale nie mogę Cię tak zostawić z gołymi rękami w tym cudnym obcym kraju, więc Ci posyłam jamneński wieczór. Tam, gdzie widoczna Góra Chełmska z sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej, to pół metra w prawo jest Koszalin, a w lewo – Gdańsk, Mińsk i Australia. Nie mogę teraz mówić poważnych rzeczy, więc do jutra.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6396723912433125330?icm=false&authkey=CM_ek5yVueuKQg

  342. Ludzie potrzebują bajek. Dlatego też takim wielkim powodzeniem cieszą się wszelkiego rodzaju fantasy, życie całkowicie racjonalne jest trochę smutne 🙂

  343. Dziękuję pombocku. Ustawiłam się odpowiednio, pomachałam łapami i już wiem w którą stronę mam patrzeć żeby Jamno dojrzeć.

  344. Całkiem nie na temat – do siebie: A nie było to ślepa komendo najpierw popatrzeć na radar a potem robić pranie?
    http://www.bom.gov.au/products/IDR663.loop.shtml#skip

  345. Lewy
    12 marca o godz. 22:14

    Religijność, a niedostatek racjonalizmu, to dalece nie to samo. racjonalizmu byle Ździchu ma sporo w sobie, bo na ogół gołej łapy w ogień nie wsadza, a jak jest zima, to bez majtek po mieście nie lata. I więcej: patrzy gdzie trzeba i do stacji zatankować zajeżdża, żeby było na czym jeździć.
    Będzie ze 12-14 lat temu, jak spotkałem kobietę bardzo religijną. Wyglądało to tak: spaceruję sobie z pewną Piękną osobą płci odmiennej, aż tu pod same nogi podjeżdża nam jakaś wypasiona bryka, marki zagranicznej. Chyba Merc. pani wysiada i kierując do mnie wzrok rozmarzony (mężczyzna, uważasz, przystojn i od razu widać, że fachowiec: racjonalista) powiada: czy może mi pan powiedzieć, co się stało? – auto mi nagle zgasło i nie chce jechać. Używszy swojego niereligijnego umysłu, rzekłem: proszę sprawdzić, czy ma pani dość paliwa w baku, może w tym problem. Pani na to: a jak się sprawdza? Ja: przed kierownicą musi być wskaźnik. Albo taka nieduża strzałka, albo cyfrowy czytnik. Pani: nie wiem, co to takiego.
    Podchodzę: poproszę o kluczyki, sprawdzę. Uruchamiam instalację, widzę: nul, strzalka na zerze, lamka świeci wściekle (wieczór był).
    Nie ma paliwa, proszę pani. Ale jak to się stało, że pani jechała i nie zauważyła, że paliwa coraz mniej?
    Nie wiem, zawsze od męża brałam auto i nic się nie działo.
    Ale, proszę pani, nie wie pani, że auto jak jedzie, spala paliwo i trzeba uzupełniać, bo inaczej zgaśnie?
    Nie, mąż nic nie mówił.

    Tak było.Moja Piękna towarzyszka świadkiem. Z tej przygody płynie wniosek: pani musiała być bardzo religijna. Mimo pozorów: laska nebeska i pefrumy po tysiąc za flakonik.

    I przez to dalej nie wiem, jak to jest z tymm fenomenem. A że czasy zawikłane, to i ludzie robią i mówią rożne rzeczy, które ten i ów bierze za fenomen. Zreszta, idą czasy Ostateczne. Wie o tym „Fronda” bez Terlikowskiego i Terlkowski bez Frondy, ale za to z małżonką sakramentalnie poślubioną Terlikowską, oraz uprawiający z nią komunię ciał. Że szał ! (Podkowińskiego)
    A jak jest dwoje, tam zawsze bozia między nimi. Przez co seks tylko za pośrednictwem odpowiedniej Osoby.
    W PR-u mówiło się:korespondencyjnie.

  346. Do @Ewa – Joanna
    12 marca o godz. 22:27

    Dziękuję za miłe słowa. Czasem jakiś ptaszek zgubi piórko w moim ogrodzie więc gdy je znajdę to se siedne na przyzbie i coś mi się letkiego samo napisze dla równowagi ciężarów codziennych w tym prania co schnąć nie chce….
    Dopiero tej zimy u nas się z deszczem trochę uspokoiło przez pierwsze dziesięć lat wydawało mi się, że to się nigdy nie skończy aż w desperacji zrobiłam nieprzemakalną markizę a pod nią wiszą gacie na szpagacie i oddychają świeżym powietrzem…. Wilgotne zbieram i dosuszam na kaloryferach, skarpety też ze względu na gumki. Potem to już tylko ładnie poskładać i…. tak od początku. To tyle jeśli idzie o poezję dnia codziennego. Sama więc widzisz, że nie ma się co dziwić, że ludzie szczególnie płci żeńskiej szukają bajek.

    Dla mnie fenomenem jest sukces André Léon Marie Nicolas Rieu – holenderski skrzypek, kompozytor i dyrygent, założyciel Orkiestry Johanna Straussa (za Wiki).
    Te ckliwe landrynkowe kawałki muzyki łatwej, miłej i przyjemnej trafiają do odbiorców pod każdą szerokością geograficzną. Czyż to nie budzi refleksji?

    Tak się cieszę, że mamy przyjemność wymienić kilka zdań o wszystkim i o niczym dzięki koleżaństwu na blogu i wirtualnym możliwościom. A jak się fajnie wyobraźnia geograficznie gimnastykuje…. Takie trochę Latarniki z nas…. Ty na dalekich obrzeżach Australii a ja bliżej polarnej zorzy…. Po prostu piękne!

    A teraz mówię – Dobranoc…. Bo u mnie „idzie niebo ciemną nocą, ma w fartuszku pełno gwiazd…” Księżyc w pełni wyjątkowym jasnym blaskiem świeci…. Może się gdzieś przelecę…. 😉

  347. @Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 23:53
    Andre Rieu to genialny strateg rozrywki. Jego koncerty budzą w ludziach, no nie, może nie patriotyzm, ale silne poczucie wspólnoty i jednocześnie uczą, że muzyka nie musi byc nudna. Zobacz jak się zachowuje publika na koncercie w Australii.
    https://www.youtube.com/watch?v=1yBmJbC3woo
    Dobranoc.

  348. No pacz!!! (Zamierzone) @E-J pisze o Andre Rieu i na trzech kontynentach wiemy nie tylko o co chodzi, ale to samo mozemy sluchac, widziec i z kazdym na calym swiecie rozmawiac w kazdej chwili.
    Czasy sa okrutne, ale pamietajmy i o jasniejszych stronach wspolczesnosci.
    To pocieszenie przede wszystkim dla mnie.

  349. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 15:54

    Jak Ciotunia na mnie „pan”, to i ja do Ciotuni na „Ciotunia” w staromodnej trzeciej osobie spod wileńskich lasów. Wprawę mam, bo gdzieś do 20. roku życia nie mówiłem do rodziców inaczej niż „Mamusia da mi na kino” (poranki za 1,35 zł), „Życzę tatusiu w dniu imienin wszystkiego dobrego, a najwięcej zdrowia”, „Tatuś da, ja zrobię?”.

    Jeśli więc Ciotunia poczuła się urażona, to może słusznie, bo chyba chciałem z samego rana dać szpica. Z powodu, że od jakiegoś czasu szlag mnie trafia z powodu czysto inteligenckiej-i papierowej wyrozumiałości wobec inności i obowiązku wobec cudzego nieszczęścia. Ten sentymentalnie, pięknoduchowo rozumiany obowiązek, zwłaszcza słowny, czyli obowiązek troskliwego mówiernia o nieszczęściu innych, niczego dotąd nie zmienił – ale twardo JEST. W początkach islamskiego tsunami nie miałem własnego zdania (mimo wcześniejszego zapoznania się z książkami pani Fallaci), bo nigdy w mojej rodzinie nie istniało deprecjonowanie wyznaniowej, narodowościowej lub jakiejkolwiek innej prócz złodziejskiej, chamskiej i bandyckiej (choć bandyta – też człowiek) inności. Po wielu opowieściach kolegów z Niemiec (również Marii, która też jest z Niemiec) zrozumiałem, że ogromna część islamskich młodych nierobów nie tyle od wojny w Syrii wiała, ile zwaliła się do bogatych państw po wysoki socjal i nieróbstwo (jeśli nie liczyć róbstwa wciąż nowych i nowych dzieci). Do nas choćby z tego tylko jednego powodu – socjalu – dzięki Bogu roszczeniowe nieróbstwo się nie zwali. A w przyjmowaniu tych ludzi przez gościnne demokratyczne rządy zastanawiał mnie brak pytania suwerena o zgodę, który tych bardzo licznych gości o nieprzystawalnej do europejskiej – zwłaszcza w tak ogromnej masie – kulturze będzie gościł, utrzymywał. To kiedy właściwie działa demokracja – w czasie wyborów, a potem już jak tam pani Merkel sobie chce? Podobnie z naszymi posłami i innymi wysokimi spieprzajdziadami na drabince. Poza tym od samego rana myślałem o własnym interesie: swoich małp mam dość, a tu jeszcze obcy gość. Martwienie się licznych Polaków o własny interes było na zapas, ale ironiczne głosy, że nikt do nas oknami nie wali, a my się trzęsiemy, uważam za godne ironii odwrotną pocztą. Bo kiedy się trząść – jak już nad moją głową w pieruńsko akustycznym bloku zamieszka piętnastoosobowa rodzina z muzykami, wrzaskami, łomotami?

    Przyznaję, że ani przez sekundę nie pomyślałem o Ciotuni sytuacji – że Ciotunia potrzebuje pobyć w polskiej mowie. Pomyślałem wyłącznie o tym, że Ciotunia wyjeżdża z zasadą: „Wy tu psy wieszacie na muzułmanach, a ja miałam – proszę, jakie miłe doświadczenie”. Ja też, proszę Ciotuni sobie kiedyś miło pogadałem z muzułmańskim doktorantem, a inny muzułmanin, kiedy rozmawiałem z dziewczyną i żeśmy się zaśmiali, zamierzył się na nas karafką, bo myślał, że z niego się śmiejemy. Czy z tych epizodów coś wynika? Nic. Czy ludzie mają prawo się bać, kiedy oglądają filmy z palenia żywcem muzułmanów przez muzułmanów, urzynania głów, zrzucania żywych ludzi z wysokości i z traktowania kobiet jako sług do wszystkiego? Oczywiście, że mają. Czy z półtora miliona epizodów w Niemczech coś wynika? Moi zaufani mówią, że bardzo, a mnie tam nie ma – tylko więc powtarzam za nimi i sam jeszcze się trochę boję, choć mam trzy ćwierci do śmierci.

    Mówi Ciotunia po polsku bardzo pięknie i należy do nielicznych, którzy skrupulatnie adiustują swoje teksty przed wysłaniem. A ja – mimo że też staram się być skrupulatny w słowie – przegapiłem możliwość niewłaściwego zrozumienia moich niegodnych wypocin w tym oto fragmencie:

    „… masa innych życzeniowych bzdur odwołujących się do człowieka, jako organizmu wyrastającego ponad naturę i obdarzonego jakoby dobrocią, która w naturze jako abstrakcja, rzecz jasna, nie istnieje. Nie będzie pochwalona kapusta”…

    Miało być „Niech będzie pochwalona…”, ale najważniejsze, że miałem na myśli oczywistość: „dobroć” to słowo bardzo oderwane od rzeczy i przez to – abstrakcja. W naturze abstrakcji nie ma – są konkrety. Więc są konkretne empatyczne, nawet altruistyczne zachowania zwierząt, ale tylko człowiek z głupio pofałdowanym mózgiem nazwał je „dobrem”, „dobrocią”, „złem”. Stąd tylko ćwierć kroku do przypisywania zwierzętom cech w ludzkim ich rozumieniu, a nawet, można powiedzieć, cech ludzkich. Oczywiście, u zwierząt są pierwociny tego, co ludzkie, ale jeśli się chce być w zgodzie z logiką i chronologią ewolucji, nie można projektować wstecz cech ludzkich i przypisywać ich zwierzakom. Zwierzaki mają swoje ewolucyjne wykształcone – bez nazw. O to tylko mi chodziło.

    Ośmielę się jeszcze prztyknąć Ciotunię w nos:

    „Jeśli Pan pozwoli na tym blogu na odmienny od pańskiego pogląd i stylistykę w wyrażeniu opinii to z powyższą wypowiedzią nie podobna się zgodzić”.

    Sądzi Ciotunia, że tych słów nie można odczytać jako bardzo uwłaczających? Przecież mogą one być wyrazem bardzo chińskiej grzeczności, ale też aż się prosi, by je odczytać jako imputowanie. Gdyby właśnie tak odczytać, to może Ciotunia wskazać, z czego Ciotunia wywnioskowała, że ja na tym blogu mam coś do pozwalania/niepozwalania? Czemu Ciotunia nie powiedziała najprościej i najjaśniściej jak można: „Z powyższą wypowiedzią niepodobna się zgodzić”, lecz obudowała prostą niezgodę czymś, co można łatwo odczytać jako przytyk?
    Ale ja nic nie mówię, jak tylko mówię, że człowiek – nawet zimny Eskimos – jest emocjonalny, a ja może nawet więcej od Ciotuni. Więc Ciotuni, jako całości od stóp do głów, nie recenzuję – odniosłem się tylko do opowiedzianego przez Ciotunię epizodu, bo sądziłem, że miał on być ilustracją popularnego rozumowania polegającego na dawaniu pojedynczego przykładu REGUŁY, że muzułmanin – też człowiek. Nazwa „człowiek” w nazewnictwie życzeniowym to ucieleśnienie dobra – dałem trochę przykladów – tyle mające wspólnego z realnym życiem, ile moje dwa zęby mają wspólnego z zębami młodego geparda. Jeśli natomiast Ciotunia nie miała na celu zilustrowania nieistniejącej zasady, że muzułmanin – też człowiek (w znaczeniu: życzeniowy synonim dobra), tylko po prostu opowiedziała zdarzenie ze swojego życia bez intencji jego uogólniania, to jeszcze tylko dla upewnienia się mój epizod z życia.

    Mówię w pustej aptece do rozmownej aptekarki, że niektórzy ludzie są tak beznadziejnie uzależnieni od palenia trawy w gębie, że rzucenie nałogu przekracza ich możliwości.
    – Nie zgodzę się z panem – powiedziała – bo mój sąsiad rzucił.
    Na użytek tej konkretnej rozmowy nie było jej przydatne przekonanie, oparte na wielu jej własnych obserwacjach, że miliony, jak już raz zaczęły, skończą dopiero w grobie. Ale że niektóry człowiek lubi się nie zgadazać – to się nie zgodziła.
    Jeśli u Ciotuni było inaczej, to winowat, pardą i szapką przed Ciotunią ze wstydu bacham jako zupa wołowa. Ciotunia nobliwa jest, a nie maglowa, jak mi się zdawało.

    Też byłem w maglu i kręciłem korbą, Rzeczywiście takich prehistorycznych magli nie ma, ale wyraz „magiel” stał się frazeologizmem – podobnie jak na przykład „rynsztok”, którego nikt z obecnie żyjących na oczy nie widział – i jako taki nas przeżyje na bank.
    Na podstawie dramatycznego tekstu (nie umiem się połapać, o czym szczególnie, jako że jest o wszystkim) z powodu głupstwa, podejrzewam w Ciotuni nie byle jaką choleryczność, co mnie z Ciotunią łączy aż do naturalnego rozłączenia. A kochać się nie musimy, ale nie cierpieć, nienawidzić czy robić z igły wideł – też. Zwłaszcza wiosną. Niech będzie pochwalony groch z kapustą i bogini Amaterasu.

  350. @pombocek
    13 marca o godz. 6:35
    Czepiasz się zawsze o nieprecyzyjność i ogólnikowość wypowiedzi. To jak zakwalifikować twoje „ Czy z półtora miliona epizodów w Niemczech coś wynika? „? Masz jakieś dane na ten temat, czy tylko pieprzysz głodne kawałki aby wyszło na twoje?

  351. @pombocek
    13 marca o godz. 6:35

    Torszkę się obawiam, iż Twoje poglądy sa nieco specyficzne. Podam na wstępie przykład: Statystycznie w katastrofach lotniczych ginie rocznie ułamek promila, tak w porównaniu z liczbą pasażerów, jak i z liczbą ofiar wypadków drogowych. O ofiarach alkoholu czy tytoniu nie wspominając. Aliści mówimy i piszemy o samolotach. Dlaczego? Ano bo one rzadszym widokiem są.
    Tak też rzecz się ma z każdym ludzkim odstępstwem (np. etnicznym) czy przestępstwem. 100%-wych Europejczyków, w tym Polaków, jest na socjalu w Niemczech, GB czy Francji znacznie więcej, niż obywateli spoza Europy. W tych krajach, widok grupek zapitych obywateli (i -telek) już dawno nie należy do rzadkości. A gdyby były wątpliwości, już z daleka słychać. I czuć. Zresztą, muzułmanie nie piją.
    Kapitalizm osiągnął stan, w którym, w bogatych Niemczech, 2 miliony osób zatrudnionych na pełnym etacie pobiera zasiłek socjalny, bo z pensji wyżyć się nie da. I to pomimo ustalonej stawki minimalnej. Ale ten zasiłek jest wypłacany. A że w innych krajach jest gorzej, to i nie dziwota, że co sprawniejsi emigrują. I nie są to ci najinteligentniejsi ale ci, których świat zamknięty jest brzegiem talerza. To nie jest wartościowanie, lecz stwierdzenie faktu. Wymienione wyżej kraje potrafią ich wykorzystać w sposób, który jest i dla nich atrakcyjny. A z RP masowo uciekali i uciekają najlepiej wykształceni. Średnia obniża się tu od pokoleń, co potwierdza choćby poparcie dla kk i Kaczyńskiego. Zresztą Kaczyńskiego wykreowały także media typu Polityka czy Gazeta Wyborcza, pisząc o nim permanentnie. Nie jest przy tym ważna ocena, ale sam fakt. Podobnie jest z narkotykami. Jak stale i wszędzie o nich piszą, to w końcu większość spróbuje.

    Konstruktywne i destruktywne podejście do bliźnich można wyjaśnić następująco:
    1. Dlaczego ja mam mniej niż mój sąsiad?
    2. Dlaczego mój sąsiad ma więcej niż ja?

    A na koniec cudowna definicja „narodu” sformułowana w XIX wieku przez niejakiego Ernesta Renana:
    Naród jest to społeczność złączona wspólnym błędnym przekonaniem na temat własnych początków oraz wspólną awersją do sąsiadów.

    Czyli wszystko już było, bowiem świat jest tak duży, że nie ma czegoś takiego, czego by nie było.

  352. Ciotunia Makowiecka
    12 marca o godz. 23:53
    Ciotuniu mam z Tobą na boku pare spraw do omówienia.
    Po pierwsze. jak Ty ten wilgotny szkocki klimat wytrzymujesz ? Pare lat temu koledzy nauczyciele urządzili z uczniami rowerową wyprawę do Szkocji. Ja wtedy rozchorowałem się i nie moglem wybrać się z nimi . Na początku bardzo żałowałem,ale kiedy po dwóch tygodniach wrócili do słonecznego Lyonu, przestałem żalować. Przez całe dwa tygodnie lało, namioty zaczęły im gnić, rowery rdzewieć, sami obrośli jakąś pleśnią czy grzybami. Przysięgli, że juz nigdy nie wybiorą się na Wyspy.
    Ja mam wieki szacunek dla Szkotów; mój syn matematyk powiedzial mi, że proporcjonalnie do ludności, to Szkoci wydali najwięcej wybitnych naukowców, z Maxwellem na czele. Czy to z powodu klimatu tak sie nudzą, że aż zabieraj się do nauki popijając szkocką whiski ?
    Andre Rieu – to jak słusznie zauważyła @E-J, to genialny strateg, ale muzyk kiczmen. To taki muzyczny Tadeusz Rydzyk, zaspokajając potrzeby dostępu na skróty do „głębszych” wrażeń artystycznych, duchowych masie ludzi lubiących takie karmelki jak „Dla Elizy” Beethovena. W przeciwieństwie do opasłego Rydzyka jest to przystojniak, ale łeb do interesu taki sam, ale w rankingu wśród skrzypków mieści się jak te nasze najlepsze uczelnie, gdzieś na 500-nym miejscu.
    Wreszcie pytanie. Może to już wyjaśniałaś a ja przegapiłem.Skąd się bierze Twój nick; ciotunia Makowiecka ? Coś mi sie w głowie kołacze. Czy to nie z Sienkiewicza ? Może to była ciotunia Oleńki ?

  353. – Tato, czy to prawda, że ludzie pochodzą od małpy?
    – Tak, synku.
    -Tato, kto pierwszy zauważył, że już nie jest małpą?

  354. Stolnikowa Makowiecka = siostra Wołodyjowskiego. Opiekunka sierot – Basi (Hajduczka) i panny Krzysi, co się za Szkota wydała

  355. Andre Rieu – kicz nad kicze, ale ma swoją publikę, która taki rodzaj muzyki rozrywkowej lubi i szaleje ze szczęścia, kiedy z urywków popularnej klasyki wychwyci uchem znajome kawałki.
    Panienki do orkiestry dobiera chyba bardziej wedle urody.
    Sam z wyglądu przypomina trochę naszego Wodeckiego, podobnie niestrawny, ale się więcej uśmiecha.

  356. Przyczynek do dyskusji. Jak to Holendrzy skandalicznie postepują z pkjowo nastawonymi Turkami
    ,http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,21489310,o-co-chodzi-w-bezprecedensowym-konflikcie-na-linii-holandia-turcja.html#MT2

  357. @Tobermory 9:25
    Ładna oprawa, przyjemna muzyka, to ludzi łączy, budzi pozytywne emocje – a nie każdy jest zdolny do wysłuchiwania Warszawskiej Jesieni.

  358. Tobermory
    13 marca o godz. 9:11
    Dzięki.Dawno czytałem Trylogię

  359. W miniony czwartek PiS „poniósł zwycięstwo” w Brukseli. Beata Szydło witana była w Warszawie jak Sobieski po wiedeńskiej wiktorii.
    „Moralne zwycięstwo” jednego przeciw wszystkim. Doprowadziły do niego: myślenie tunelowe, nieprzyjmowanie do wiadomości twardych realiów, bazowanie na negatywnych emocjach, niezdolność do kompromisu.
    PiS chce zmieniać UE szarżując samotnie przeciw większości. Nie umiejąc, nie chcąc znajdować sojuszników.
    Jakby powiedział Charles-Maurice de Talleyrand: to gorzej niż zbrodnia – to błąd
    Niestety, syndrom pisowskiego myślenia i zachowania święci tryumfy na Blogu Ateistów.
    Istotę tego syndromu stanowi całkowite dezawuowanie odmiennych poglądów i postaw. Generujące bardzo poważne błędy.

    Błąd pierwszy – nie liczenie się z rzeczywistością.
    Przejawia się dokładnie taką samą „dumną” szarżą znikomej mniejszości na przytłaczającą większość. A większością są w Polsce rzymscy katolicy:
    http://www.pope2016.com/polska/o-kraju/news,452566,kosciol-w-polsce-w-liczbach.html
    I nie ma szans na zmianę sytuacji bez dogadania się z nimi. Nec Hercules contra plures.

    Błąd drugi – brak umiejętności stosowania skutecznych narzędzi.
    Badania naukowców z UJ, jak podało dzisiaj radio TOK FM, pokazują :
    Jak trwoga to do Boga? Naukowcy, badając reakcje mózgowe katolików – wykazali, że taka strategia naprawdę przynosi korzyści. Dogmatyczne przekonania religijne stanowią bufor zabezpieczający przed lękiem i przynoszą ulgę w trudnych chwilach.
    Kto przytomny uwierzy w to, że ludzie dobrowolnie, masowo, w szybkim tempie pozbędą się strategii radzenia sobie z problemami pod wpływem obelg serwowanych im przez „światłych” ateistów?
    Walczyć trzeba z <instytucją Krk a nie z ludźmi przez nią otumanionymi.

    Błąd trzeci – kontrskuteczność
    Ośmieszanie, wyszydzanie rzymskich katolików en masse może jedynie doprowadzić do masowego ich oporu. Vide PiS contra UE – 1 : 27. Ze wszystkimi tego skutkami.
    Wchodzeniem w nakręcanie spirali negatywnych emocji. Budowaniem „efektu Lucyfera”.
    Efekt Lucyfera – termin wprowadzony przez Philipa Zimbardo. Określa on przemianę charakteru człowieka z dobrego na zły, jedynie z powodu środowiska, w jakim się znajduje. Termin określa się też mianem przemiany z anioła w diabła:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Lucyfera
    A to szkodzi równie mocno nosicielom negatywnych emocji, jak i ich adresatom:
    http://motywatordietetyczny.pl/2016/10/wyluzuj-jak-negatywne-emocje-wplywaja-na-ogolny-stan-zdrowia/

    Nie wystarczy deklarowanie „racjonalności”. Trzeba się jeszcze racjonalnie zachowywać.
    Motywację Kaczyńskiego znamy. Jaka jest motywacja blogowych nosicieli pisowskiego syndromu? Kaczyński każdego, kto się z nim nie zgadza nazywa „niemiecką opcją”. Na blogu etykieta ta jest zastępowana równie wdzięczną: „religiant”.
    „Sukces” ten sam.

  360. Mohikanin,
    W załączonym materiale dostrzegłem jaskółkę nadziei:
    „Maleje też liczba pierwszych komunii. W 1990 r. było ich 610 tys., w 2014 – ok. 210 tys.” – tego spadku nie da się wytłumaczyć wyłącznie demografią.
    Druga jaskółka: skoro u nas jest tak wielu katolików, to jakim cudem w swoim czasie SLD odebrało władzę ZChN-owi przebranemu w szaty AWS?

  361. Ewa-Joanna
    13 marca o godz. 7:30

    Ewo-J, w pierwszych słowach nie będę pieprzył przez próg. Dzień doberek. A co do liczby 1,5 miliona część faktycznie chyba jest z powietrza. Ta matematyka wygląda tak: o 1,2 miliona wyczytałem, pardą, już nie pamiętam gdzie, a 300 tysięcy dodałem z sufitu, bo czytałem też, że 1,2 miliona to liczba podana oficjalnie, a jest jeszcze nieznana liczba nieoficjalna. Poza tym moi znajomi niemieccy parę razy mówili w rozmowach o „grubo więcej niż oficjalna statystyka mówi”.

    A co do Twego „pieprzysz głodne kawałki aby wyszło na twoje?” – no to właśnie o to „wyszło na Twoje” się nie znamy (ale i o wiele, wiele więcej). Gdzieś w połowie lat 70-tych zrozumiałem, jak głupia i pusta jest ambicjonalna postawa „żeby wyszło na moje”. Moja postawa jest poznawcza, nie – ambicjonalna. W tym skromnym zakresie, w jakim mogę ze swoim małym mózgiem i słabą pamięcią poznawać (wielokrotnie mówiłem na blogu, że nie jestem erudytą i być nie chciałem, bo nie mogłem). Ta postawa wygląda w tłumaczeniu tak, że chce coś wiedzieć, nie – mieć rację, zwyciężać.

  362. pombocek
    13 marca o godz. 10:36

    Pombocku, poza dyskusją na linii Ty -Ewa-Joanna, ale korzystając z motywu, co jest poznawcze, a co ambicjonalne – otóż człowiek ma jakoś tak, że bywa poznawczy, ale częściej ambicjonalny. Poznanie większości z nas wystarcza na zupełnie prostym poziomie, drożdż też poznaje to i owo i mu do życia starcza, ale nam trzeba więcej tego z szuflady: ambicja. Czyli mieć rację. Trzeba poczuć „mam rację” i zaraz się z tą racją do kogoś przytulić. Najlepiej „do człowieka, do księdza”.
    Emocjonalne zaspokojenie posiadania racji jest naszą podstawową potrzebą. Bez emocji tego rodzaju nie dajemy rady i bach, zamieniamy się w ten,no.., w każdym razie nawet nie w drożdża. On też ciągnie do swego ze swoją racją.

  363. Ewa-Joanna
    13 marca o godz. 9:52

    Tak jest – piekne! Ale nie „nieprawdopodobnie”, tylko jak najbardziej prawdopodobnie.o ja gadam – pewnie!
    To wszystko stworzył bozia, żebyśmy się bozią pozachwycali że wszystko tak ładnie dla nas stworzył. Jak biały kuper zająca i łani, żeby myśliwy – Szyszko z kolegami – miał pewniejszy strzał. A ściślej – rozstrzeliwanie.
    Ech, łezka w oku się kręci, a belka w oku bliźniego, oczywiście, jak teb bozia wszysko tak ładnie dla nas postwarzał.

    Dzień dobry. Ale dla Ciebie już dobranoc? Wtedy te fungi przy żarówie.

  364. mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 9:58

    „syndrom pisowskiego myślenia i zachowania święci tryumfy na Blogu Ateistów.
    Istotę tego syndromu stanowi całkowite dezawuowanie odmiennych poglądów i postaw”.

    Może krótka, nietrwała przykrość, mohikaninie: nieuważnie chyba czytasz okołoreligijne wpisy albo się nieprecyzyjnie wyraziłeś. Jeśli ktoś twierdzi, że dwa razy dwa jest osiemnaście, a ja po żmudnych obliczeniach dochodzę, że jednak cztery i otwarcie mówię, nazywasz to „dezawuowaniem”? To czym jest w takim razie odmienny pogląd? I czyżby nauka się rozwijała przez dezawuowanie, a nie przez m.in. zwyczajną krytykę i dyskusję? Choć przyznaję, że i dezawuowanie, czyli nie tylko niegodzenie się z poglądem, ale i jego mieszanie z błotem może się w emocjach przytrafić. Ale poza tym nie bardzo tu jest kogo dezawuować poza dezerterem, któremu się wytyka sufitowe interpretowanie Biblii. „Dezawuować” to i „kwestionować”, i „dyskredytować” – są tu jednak dość subtelne semantyczne różnice.

  365. Tanaka
    13 marca o godz. 10:50

    Tanako, oczywiście, że akceptacja jest potrzebna, ale u niektórych osobników niekoniecznie za cenę wykrzykiwania z drabinki racji, której nie mają. „Moja racja” i „moja zwycięska racja, której faktycznie nie mam” to dwie różne racje.

  366. mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 9:58

    Masz całkowitą rację. Wszysko się zgadza, poza istotą sprawy.

    1. Racjonalista liczy się z rzeczywistością, dlatego jest racjonalistą. Ten blog zaś nie jest od tego, żeby z katolika robić niekatolika. Jak się jakiś chce przeflancować, czemu nie. Nie ma jednak żadnego zadania, ani licznika przeflancowanych na racjonalistów katolików.

    2. Brak skutecznego stosowania narzędzi dotyczy tego, co ma stosować narzędzia. Jak spawacz stosuje narzędzia ogrodnika, jest problem. Blog ateistów nie jest blogiem spawalniczym. Nie jest to blog z cyklu „przypominamy, radzimy” z wykładami dla katolików, jak się przeflancować.

    3. w związku z tym, nie zachodzi „kontrskuteczność”. A blog nie jest partią polityczną. Hipotetycznie – gdyby któryś z blogowiczów zamierzał przeflancowywać katolików w niekatolikow i do tego używających rozumu, musiałby dobrać narzędzia: spawalnicze dla spawacza. To właśnie powinien umieć polityk.

    Poza tym, nietrafnie łączysz katolika w jedno z pisoidyzmem. To podobieństwo, chwilami żelazne, ale nie tożsamość. Gdyby zachodziła pełna tożsamość (95% Polaków to katolicy), nic niekatolickiego w Polsce nie miałoby prawa zaistnieć Ani kiedyś, ani dziś, ani nigdy. Wtedy jedyne dobrze dobrane narzędzie jst takie: spieprzać z Polski.
    Co do liczb i liczenia się z rzczywistością: katolik nie wie o tym, że jest protestant, zielonoświątkowiec, mormon, prawosławny, buddysta, animista i ateista. Katolików katolickich jest w Polsce zupełna mniejszość. Może z 6%, góra 5.
    Z niekatolickim katolikiem da się to i owo załatwić. A nawet więcej. Przypomnę: 95% osób uczestniczących w „czarnym marszu” kobiet, to katolicy. Jak liczby, to liczby.

  367. pombocek
    13 marca o godz. 11:11

    Pombocu ależ tu nie chodzi o rację w swojej esencji, czyli jakąś zobiektywizowaną. Tu chodzi o przytulenie, bizuaczek, poczucie jak bije serce mamusi i jej cycucia. Kaczyński tego najbardziej potrzebuje, rycząc prze megafon z drabinki o swojej racji ! Widać to w całej jego fizjonomii, mowie ciała, ruchu oczek, usteczek przenajświętszych i ruszaniu rączkami ! A popatrz na te drgawki tłumu dookoła jego drabinki – identico!

  368. Tanaka
    13 marca o godz. 11:16

    Przepraszam, pombocku – @Pombocku. Zeżarłem literę. Może z powodu nieposiadania cycusia.

  369. @mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 9:58

    Nieco polemiki:

    Błąd pierwszy – rzeczywistość jest zmienna; głównie za sprawą ludzi. Dlaczego mają to czynić tylko oni? kk podaje własne dane, a liczy dożywotnio wszystkich ochrzczonych. Są to zatem marne dane (Kapuściński dał w jednym z Lapidariów piękny przykład). A poza tym większa armia nie jest automatycznie armią lepszą.

    Błąd drugi – stosunek UJ do kk jest znany, a przytoczone badania są co najmniej trywialne. Toż ta podstawa wszelkich religii jest znana od ponad 5k lat.

    Błąd trzeci – Efekt Lucyfera działa rzadko i tylko w pojedynczych przypadkach (izolowana grupka nie jest miarodajna). Zachowania dużych grup i społeczeństw są na razie niesterowalne. Kto odkryje adekwatną metodę, zawojuje świat.

    Błąd czwarty – na zdrowie wpływają wszelkie emocje, również pozytywne, jak np. strach, z którym wiąże się nieprzyjemne rozwolnienie. Jest to cudowny atawizm, bowiem strach oznaczał walkę lub ucieczkę. Obie te czynności wymagają gwałtownego ruchu/wysiłku, a pełne jelita przeszkadzają, zwłaszcza w znacznie efektywniejszym oddychaniu przeponą.

    Obecna sytuacja w Polsce jest podobna do wszelkich innych na całym świecie: jakaś grupka wrzeszczy coś niesprawdzalnego. Racjonalność w takim przypadku, to natychmiastowe odwrócenie się plecami. Powrzeszczą, powrzeszczą i pójdą do momu. Ale jeżeli wszystkie gazety, stacje radiowe i telewizyjne młócą bez przerwy ten temat i nawet prywatne, jak TVN nie podają innych informacji, jakby poza Polską i PiS-em świat nie istniał, to w końcu grupka ta zdobywa władzę. Jak śpiewał Kofta: „Ludzie to kupią, ludzie to kupią. Byle na chama, byle głośno, byle głupio”.

    Jeden z poważnych błędów Tuska (jak i poprzednich rządów) był brak organu rządowego; gazety, która na bieżąco podaje wszelkie działania i zamierzenia rządu i jego agend. Buduje to zaufanie obywateli, bowiem dane są natychmast sprawdzalne.
    Jednym z bardzo efektywnych zabiegów w USA budujących lokalny patriotyzm jest podawanie liczby mieszkańców na tablicach z nazwą miejscowości. Mała rzecz, a działa.

  370. mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 9:58
    Szanowny Indianinie. Ty też chyba przybierasz ton protekcjonalny, twierdząc ,że na bogu ateisty my się wywyższamy, nie staramy się dogadywać z katolikami. Stosujesz taką sztuczkę „Wiemy jaki jest Kaczyński”, ale wy też upodabniacie sie do niego.
    Zniekształcasz nasze wywody, twierdząc, że trzeba rozprawiać się z kosciołem,a przeciągac lud wierzący,przekonywać. Że my to tez taka wsobna sekta, niezdolna do dialogu, komunikacji. Przede wszystkim główny atak ze strony np. Tanaki jest skierowany na kościół i dogmaty, które ten kościół z zyskiem sprzedaje.
    Fakt, że myśmy sie tu znaleźli ze względu na podzielane poglądy. Jak narazie nie grozi nam wyjscie na ulicę i przeprowadzenie Rewolucji Francuskiej. Przekazujemy sobie refleksje, dzielimy się różnymi punktami widzenia. I jakoś nie po drodze nam ani z pisem ani z ludem katolickim.
    Ty ustawiasz nas na tej samej płaszczyźnie; oni tam w kościołch potepiają bezbożników, traktują jako nie-Polaków, a my taka mała sekta, opowiadamy o nich, że są niewykształconymi, agresywnymi Wolakami.
    Wiesz, stracilem dobrego przyjaciela, całkiem rozsądnego czlowieka, który też nie cierpi pisu,Rydzyka, Michalika i cała te swołocz. Prosilem go, żeby nie zaglądał na ten blog, bo zna mój nick, że my tu piszemy ostro. Nie posłuchał, dwa razy się obraził a trzeci raz na amen, bo ja podważałe dogmaty niepokalanego poczęcia, wiare w Jezusa chodzącego na bosaka po wodzie itp. Wlaściwie to on też w te rzeczy nie wierzy, ale wierzyła w nie jego matka i on poczuł sie obrażony, tzn. że ja obraziłem jego matkę. Starałem się mu wytłumaczyć, że ja nie chcę nikogo obrażac, ale dlaczego mnie nie wolno i to w tak wąskim gronie, na blogu wyrażać moich poglądów. Dlaczego uważa, że jakies ich uczucia religijne zostały obrażone, a ja nie mam prawa głosić, że mój ludzki rozum jest obrażany.
    Mohikaninie próbuj sie nie wynosić ponada „zaciekłych” ateistów ze swoim pragmatyzmem,obiektywizmem, lepszym zrozumieniem. Pycha to podstepny grzech,który może dotknąć również tego, który pycha dostrzega u innych. Wiesz ta słmka i belka w oku.

  371. @pombocek
    13 marca o godz. 10:36
    Piszesz: Gdzieś w połowie lat 70-tych zrozumiałem, jak głupia i pusta jest ambicjonalna postawa „żeby wyszło na moje”. Moja postawa jest poznawcza, nie – ambicjonalna.
    I mnie jest to trudno pogodzić z tym co piszesz o tych 1.5 mln „epizodów”, bo – sprawdziłam! – do Niemiec przybyło w ubiegłych latach około miliona uciekinierów. To na każdego, wliczając w to dzieci, przypada ponad 1.5 incydentu. Naprawdę uważasz to za prawdopodobne?

  372. Tanaka
    13 marca o godz. 11:17

    Syćko gro, Pon Tanaka – Pom boc, a jo sie jesce zdzymne.

  373. Ewa-Joanna
    13 marca o godz. 11:37

    Nie morduj się, Ewo-J, takie liczby, kiedy Niemcy wpuszczali przez granicę hurtem bez kontroli, są orientacyjne. Czy one są więcej, czy mniej orientacyjne – a gdzie by mnie tam interesowało. Interesuje mnie to, co zapodał Lewy: przyjadą w gości, a zachowują się jak gospodarze.

  374. O moralnym zwycięstwie 1:27 i pośrednio o geniuszu strategicznym Kaczyńskiego:
    Piotr Krasko: http://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/nikt-nie-bedzie-sie-na-nas-mscil-bedzie-gorzej,86,1726
    Piotr Kowal: http://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/wariant-atomowy-mial-wysadzic-tuska-wysadzil-rzad,86,1715

    Na tle tych wypowiedzi niedawny wywiad dla GW z trzecim bliźniakiem – żałosny, Dorn wciąż jest ukąszony PiS-em, więc szkoda go to linkować.

  375. @pombocek
    13 marca o godz. 11:44
    Zapominasz o jednym – do Lewego oni nie przyjechali w gości, przyjechali do siebie bo to obywatele francuscy. Z francuskich kolonii.

  376. Lewy
    13 marca o godz. 11:20

    Lewusku, ta łatwość obrażania się to oznaka małej wiary. Człowiek krzykiem obrazy zagłusza własne wątpliwości, niby się utwierdzając w mocy swojej wiary: jak głośniej krzyknę, to bardziej wierzę.

    Moja mama miała wiarę z jednej strony typowo katolicką i typowo polską – rytualną i klepalną (paciorki), z drugiej – była bardzo pomocną dla ludzi chrześcijanką czynu, nie słowa. „Niech sobie ludzie gadają, co chcą” mówiła i robiła swoje. Wprost wprowadzała w czyn słowa Jezusa, których cóś nie mogę znaleźć – że wiara ma być bardziej w czynie niż w słowie – więcej może on ich nie powiedział? Bo gadał dużo, ale akurat nie o tym.

  377. pombocek
    13 marca o godz. 12:06

    Miało być: „więc może on ich nie powiedział?”.

  378. Ewa-Joanna
    13 marca o godz. 12:04

    Odniosłem się do tego, co Lewusek zapodał o Holandii, nie o Francji. Lecę wilki na jabłoniach ciąć. Trzym się, jako i ja się gałązek będę trzymał.

  379. @Qba
    Słusznie zwróciłeś, ‘Qbo’, dwa razy uwagę na ten obłęd w TVN i GW, polegający na ich zapatrzeniu na prezesa i jego ludzi.
    Oba te media nazywają to zjawisko „narzucaniem narracji”, niby rozumieją, a niby antypisowskie, przynoszą korzyści propagandowe tej bandzie, a przeciwników PIS irytują.
    Np. ja audycji p. Rymanowskiego nie oglądam, nie oglądam też „dyskusji”, w których występują politycy.

    Wielokrotnie o tym na blogach pisaliśmy, ale widocznie bezbarwność kiedyś partii rządzącej PO, a teraz opozycji, nie daje chleba mediom „poprawnym politycznie”. W szczycie kampanii 2015, miałem wrażenie, że w walce o podniesienie oglądalności, władze TVN modlą się o zwycięstwo PIS.
    I wymodlili, bo TVNowi „wzrosło”, a kurwizji opadło.

    Cholera mnie bierze kiedy otwieram Fakty, a tam prezes to, prezes tamto, „pisoid zwraca uwagę na (…)”, biskup xy potępił, itp.

    Przed wyborami, wielokrotnie postulowałem na blogu (boldowałem apele), aby PO kupiła Rzepę i tam nadawała rządowe komunikaty. Nie chamską propagandę, a prawdziwe informacje, w tym gospodarcze.
    Tuskowi to zwisało, tak jak zwisała mu reforma telewizji publicznej.

    Pozdrowienia

  380. @Qba, (13 marca o godz. 11:20)

    rzeczywistość jest zmienna
    Zmianą trzeba umieć zarządzać. Miotanie obelg, plucie, poniżanie dowodzi braku kompetencji z zakresu zarządzania zmianą.

    stosunek UJ do kk jest znany, a przytoczone badania są co najmniej trywialne
    Znajdują potwierdzenie w literaturze światowej:
    „http://lubimyczytac.pl/ksiazka/101629/psychologia-religii”

    Efekt Lucyfera działa rzadko i tylko w pojedynczych przypadkach
    Wręcz przeciwnie. Jest to prawo psychologiczne sformułowane w oparciu o wyniki badań empirycznych.

    na zdrowie wpływają wszelkie emocje, również pozytywne
    Życiowy sukces człowieka zależny jest od tak zwanej inteligencji emocjonalnej. A ta nie ma nic wspólnego z erupcją emocji negatywnych.

  381. @Lewy, (13 marca o godz. 11:20

    Szanowny Indianinie. Ty też chyba przybierasz ton protekcjonalny …
    próbuj sie nie wynosić ponada „zaciekłych” ateistów ze swoim pragmatyzmem,obiektywizmem, lepszym zrozumieniem. Pycha to podstepny grzech,który może dotknąć również tego, który pycha dostrzega u innych. Wiesz ta słmka i belka w oku.

    Coś mi się wydaje, Szanowny Lewy, że pomyliłeś adresata swojego apelu. To nie ja jestem autorem tych wpisów:

    Tanaka
    17 lutego o godz. 11:13
    mohikanin przedostatni
    17 lutego o godz. 9:36
    ładnie opowiadasz, co się działo na spotkaniu prokuratora PRL-u Piotrwicza, aktualnie PISoida, na spotkaniu z ludnością w ośrodku należycie katolickim.
    Radziwiłowicz mówi po polsku, to się tego języka naucz. Jak się nauczysz, podłącz głowę do prądu – nauczysz się myśleć. Jak się nauczysz, użyj tyłka w celu niepłynięcia , ale przeczytania co i o czym napisałem. Może wtedy pogadamy. Albo i nie.
    Wtedy coś zyskasz. Będziesz zadowolony.
    Tanaka
    17 lutego o godz. 11:30
    mohikanin przedostatni
    17 lutego o godz. 9:36
    errata:
    Dziecię pisoformatowane: załóż majtki i idź do pisoidalnej szkoły uczyć się polskiego; może pojmiesz co gada Radziwiłowicz. Lekcja promocyjna w cenie 500 PLN,masz wpłacić na Okiestrę Świątcznej Pomocy: „errata” oznacza wykaz błędów. Gadasz co bądź, następnie to pierniczenie uznajesz za pomocą erraty za bredzenie.
    Mnie to pasuje, sam siebie opisałes.

    Niestety, Ty wtedy milczałeś.
    O protekcjonalnym zwracaniu się do mnie per „chłopcze” nie warto nawet wspominać.

  382. @Tanaka, (13 marca o godz. 11:13)
    Po Twoich wpisach z 17 lutego o godz. 11:13 i 11:30 nie jesteś dla mnie partnerem do rozmowy.

  383. @pombocek, (13 marca o godz. 11:02)
    Jakiś czas temu, nie tak dawno, odpowiadałem Ci szczegółowo na praktycznie takie samo pytanie. Zadałem sobie sporo trudu żeby odpowiedzieć rzetelnie i wyczerpująco. Ty nie raczyłeś dać znaku, że w ogóle odnotowałeś moją odpowiedź. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
    Nie chce mi się powtarzać tego samego. Jeżeli jesteś ciekaw mojego zdania, w co szczerze wątpię, to poszukaj je sobie w archiwum bloga.

  384. @Płynna Rzeczywistość, (13 marca o godz. 10:35)

    W załączonym materiale dostrzegłem jaskółkę nadziei:

    Ja to widzę wokół siebie. Coraz więcej moich znajomych przestaje chodzić do kościoła, dawać na tacę, przyjmować księdza po kolędzie. Ci ludzie czują się bardzo źle. Muszą dokonywać naprawdę trudnych wyborów. Wyrzekać się dotychczasowego stylu życia.
    Uważam, że moim obowiązkiem, i dobrze pojętym interesem, jest wspieranie ich. Najgorsze co można zrobić, to wylewanie na nich swoich, słusznych skądinąd, frustracji wywołanych postepowaniem betonu katobolszewickiego.

  385. mohikanin przedostatni,
    Wyczytałem, że Polska jest ewenementem w Europie, bo wciąż ponad 70% obywateli choć raz w roku idzie do spowiedzi. Cholerna kontreformacja! Cholerni zaborcy, którzy wryli nam w podświadomość Polaka-katolika.

    Spowiedź w konfesjonale była pierwszym punktem, który odrzucił mnie od Kościoła i to w wieku bardzo pacholęcym.

  386. Lewy, symptomatyczne jest to, że demonstranci w Ankarze protestujący przeciwko poniżaniu Turcji w Holandii krzyczeli – Allahu Akbar. Uniwersalne hasło, które pomieści w sobie wszystko w krajach islamskich, także groźby, zaczepki, przemoc i polityczne rozgrywki.
    Pzdr, TJ

  387. mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 12:44
    Przykro mi Mohikaninie. W tych przypadkach masz rację. Tanaka czasami sie rozpedza i staje sie arogancki.
    Nie mniej jednak, tez staraj sie być mniej wyniosły i powinieneś zrozumiec,że mając do czyniena z perfidnym, zakłamanym, podtstępnym, bezczelnym przeciwnikiem,człowieka ponoszą nerwy i czasem z rozpędu zamachnie się tracąc panowanie nad językiem.
    Kiedy księżulo słodkim głosem przekonywał Kalinę Jedrusik, żeby ona młowała swoich wrogów, ta mu odpaliła.A co ja mam ich miłować,jak ja ich tak, qrwa, nienawidzę !
    Przezywam to samo widząc skrzeczącego gnoma,ale również opoja GŁodzia, czy pozornie łagodnego, namawiającego to zgody Nycza, dla którego okupacja przez opozycję Sejmu była atakiem na Świeta Bożego Narodzenia. Tam praktycznie nie ma porzadnych ludzi. Mafia to mafia i jakoś nie mogę sie przekonać do skutecznego dialogu z bossami tej mafii i małą jej przybudowką jaką jest pis.

  388. Tanaka do mohikanina:
    „Poza tym, nietrafnie łączysz katolika w jedno z pisoidyzmem.”

    Komentarz: mohikanin nie łączy katolika z pisoidyzmem.
    On kojarzy pisoidyzm z ateistami. A konkretnie – z ateistami na tym blogu.
    Jest to – rzecz jasna – czysta demagogia, obliczona na oplucie uczestników.
    Z kolei „argumenty”, które wytacza mohikanin jak ciężkie działa – to buble ze standardowego arsenału kaka. W dodatku jeszcze mohikanin cytuje… KAI, w dodatku jako… wierygodne źródło. Czy można niże upaść? Ja nie sądzę.

  389. @Lewy 13 marca o godz. 13:49
    Nie chodzi o emocje, chociaż są modne na Waszym blogu („on jest raptus, ale przecież człowiek dusza!!!” – to szalenie typowy tu „argument”). Tekst Mohikanina – to kwintesencja skatolonej demagogii. Wszystkie użyte przez niego „argumenty” już widziałam – w retoryce kuriewnej i pokrewnej.

  390. @mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 13:06
    „Ja to widzę wokół siebie. Coraz więcej moich znajomych przestaje chodzić do kościoła, dawać na tacę, przyjmować księdza po kolędzie. Ci ludzie czują się bardzo źle. Muszą dokonywać naprawdę trudnych wyborów. Wyrzekać się dotychczasowego stylu życia.
    Uważam, że moim obowiązkiem, i dobrze pojętym interesem, jest wspieranie ich. Najgorsze co można zrobić, to wylewanie na nich swoich, słusznych skądinąd, frustracji wywołanych postepowaniem betonu katobolszewickiego.”

    Jeśli tak pojmujesz swoje „obowiązki” to udaj się na forum Frondy i tam przekonuj uczestników, żeby takich „wątpiących” zrozumieli i wsparli. Twoje wycieczki – i insynuacje – pod adresem ateistów raczej mijają się z celem.

  391. @mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 12:42

    Jesteś wyznawcą sloganów i prawd, a to język, którym nie władam. Ja prawie nic nie wiem ale usiłuję zrozumieć, zatem poddaję się i (proszę bez obrazy, to życzliwe) życzę dobrobytu od gardła do odbytu.

  392. @Na marginesie
    Dlaczego piszez na „waszym” blogu. Ja myślałem, że to też Twój. Dlaczego zamilkłaś i prawie Cię nie ma ?

  393. mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 12:45

    Mnie to nie przeszkadza. To miłe, że po obu stronach mamy tak przyjemną sytuację.

  394. mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 12:44

    Nieustająco miłe jest i to, że się pokazuje nie koniec, ale początek i przebieg wymiany uwag,myśli i czego tam jeszcze trzeba, ktory prowadzi do końca.
    Demonstrując sam koniec robisz pierwszomajową demonstrację z flagami.

  395. Na marginesie
    13 marca o godz. 14:01

    Komentarz: mohikanin nie łączy katolika z pisoidyzmem.

    Ależ łączy. We wszystkich trzech punktach przedstawia to wyraźnie.W każdym wystepuje katolik, jako źródło, uzasadnienie i (zła) moc pisoidyzmu, z którym rzekomo walczy i rzekomo źle walczy straszny blog ateistów.

  396. @Lewy 13 marca o godz. 14:58

    Bo uczestniczę tu od niedawna i sporadycznie (chociaż zaglądam od lat), a przede wszystkim nie chcę epatować przynależnością z gatunku „instant”. Przebywanie „na marginesie” jest wygodniejsze : )))) Nie zawsze chce mi się pisać i nie zawsze mam coś do powiedzenia. W gruncie rzeczy nie lubię prowadzenia dłuższych dyskusji – a to forum wymaga często follow-up. Nie każdy temat mnie interesuje.

    Poza tym bywam dość ostra w wyrażaniu opinii – a do tego forum taka bezpośredniość nie pasuje. Niekiedy bardziej pasuje gdzie indziej – ale też raczej w niewielkich dawkach. A przede wszystkim – w przeciwieństwie do m. nie widzę uczestnictwa tutaj w kategoriach obowiązku – zaglądanie na Wasze – no niech będzie, nasze – forum to przyjemność, bo zwykle znajduję dla siebie coś ciekawego.

    I jeszcze jedno – już niekoniecznie o mnie. Widziałam gdzieniegdzie – również na innych forach – powtarzające się zjawisko: pojawia się nowa osoba, żaląc się strasznie na niezrozumienie w środowiskach katolickich typu Fronda. Bardzo szybko ujawnia, że czuje się „tu” doskonale, po czym rozsiada się i rozkosznie mruczy. Po niedługim czasie zaczyna się obrażać o pewne treści niezbyt pochlebne dla religiantów. „Jak możecie coś takiego w mojej obecności?” – woła. Prześladujecie osoby wierzące! Jak tak można? Czy nie rozumiecie, że MNIE to sprawia PRZYKROŚĆ???

    No właśnie. Skrajnym przypadkiem takiego działania jest kupienie biletów na koncert Nergala (lub obecnie na „Klątwę”) a następnie wielki krzyk, że widowisko MNIE obraża. To jest postawa aktywnie promowana przez kaka – który wpaja „wiernym”, że szacunek dla ich fantazji należy im się od świata jak psu buda. Cenzura jest wymuszana na zasadzie szantażu emocjonalnego, również jako pochodna deklarowanej przynależności do grupy.

    Pozdrawiam wszystkich. Rozpisałam się nieco.
    Doskonale wiesz, Lewy, że mam do Ciebie słabość 😉

  397. Lewy
    13 marca o godz. 13:49

    Jasne, czasem mija mi grzeczność i jestem niegrzeczny. wyżej rzecz przedstawiłem: kto i jak był grzeczny lub niegrzeczny wynika z całości sytuacji pomiędzy osobami i w kontekście. Przedostatni zrobił taki – niegrzeczny – myk, cytując tylko końcówke wymiany zdań pomiędzy nami, żeby wykonać demonstrację: oto człowiek niegrzeczny, więc z nim nie gadam.
    Poza niegrzecznością takich ściem, nie przeszkadza mi niegadanie do mnie przez rzeczonego. Będzie zadowolony.

  398. Do @Lewy
    13 marca o godz 8:51

    Kończę zaczynać…. A potem muszę skończyć co zaczęłam… Odpowiem wieczorem.
    Miłego dnia!

    Do @Stasieku
    13 marca o godz. 12:28

    Czterema rencami się podpisuję.
    Słowo, obraz, przekaz…. odbiorca… obraz, słowo, definicja.

  399. @Tanaka 13 marca o godz. 15:35
    No dobrze, wierzę Ci na słowo – ale takie łączenie to nic nadzwyczajnego. Wszystkim wiadomo, z czyim poparciem wygrał PiS i na czym żeruje. Natomiast kojarzenie pisoidyzmu z ateizmem na tym forum (mohikanin 13 marca o godz. 9:58) jest megaprzegięciem – i dlatego zwróciło moją uwagę.

  400. Skoro już wdepnęłam to się podzielę czymś co mnie szalenie zainteresowało – wywiad z Olgą Tokarczuk w lutowym Newsweeku. Tokarczuk mówi tak: „Nasza prawdziwa tożsamość to także tożsamość mniejszości, w tym przede wszystkim Żydów, od których zapożyczyliśmy tak wiele, że Polacy bez Żydów w swojej historii byliby zupełnie kimś innym. Bez ogromnego wpływu duchowości żydowskiej nie powstałby nasz ukochany, romantyczny mesjanizm.”

    Dalej też mówi bardzo mądrze, ale ten polski mesjanizm jako pochodna… to niby oczywistość, ale nie widziałam, żeby ktoś to tak jasno wyartykułował. Zawsze myślałam, że „martyrologia” polska jest szalenie podobna do żydowskiej – może dlatego tak się wzajemnie nienawidzą – bo przeważnie patrząc z boku taka żywiołowa niechęć występuje między grupami, które z większej odległości są trudne do odróżnienia… oczywiste? Ale na razie nie będę kontynuować tego wątku.

  401. Na marginesie
    13 marca o godz. 16:01

    Maria Janion z kolei uważa polski mesjanizm na największe nieszczęście. Działające do dziś: wejrzyj w oczy Kaczyńskiemu, a zobaczysz w nich płonący mesjanizm. O którym on sam nie wie. Wejrzyj w oczy biskupowi, zobaczysz ten sam ogień. I u obu dojrzysz bezbrzeżne zagubienie, co zagłuszają w sobie równie bezbrzeżnym cynizmem.

    Tokarczuk, wyznawczyni kultury Żydów polskich, zdaje się, przykłada nadmierną ufność w to, że kultura Żydów tak wiele znaczy dla kultury polskiej Ona, owszem, znaczy bardzo wiele, ale bodaj osobno. NIe jako część, zmieszana i zintegrowana, kultury polskiej, ale jako samoistna wartość, niejako równoległa. Mieszanie się i integrcja była słaba,a nawet może słabsza niż słaba.
    Z dzisiejszej perspektywy,dla kogoś, kto silnie się identyfiuje,albo przypisuje kulturze polskich Żydów bardzo wysoką wartość, można to widzieć w większej łączności i zlewaniu się w jakąś jedność. Ale to perspektywa świeża, dzisiejsza i poniekąd albo i bardziej – ahistoryczna.

    Gdyby była głęboka wzajemna spójność, intgralność międzykulturowa, nie byłoby antysemityzmu, albo byłby śladowy i ściśle ograniczony w przestrzeni i w czasie. A był on – i jest ciągle – nieustannie buzującym.., czym? – znakiem, niemal herbem polskiej, katolickiej kultury własnie.

  402. @Na marginesie, 16:01
    Ależ tak!
    Przecież hasło o „wybraniu narodu” nie wzięło się znikąd.
    Przed chwilą odsłuchałem w Onecie wywiadu Lisa z prof. Środą. Pada tam często termin „zawiść”, jako wiodącej cechy tej pisowskiej (uogólnienie) połowy narodu.

    KaKa judził, judzi i będzie judził, to prawda. KaKa jest konsekwentny od stuleci, tak jak szyizm i sunnizm w Islamie walczy, często krwawo, o wpływy.
    Jednak na poziomie ludu, który nie zna historii własnej religii to zawiść jest głównym paliwem nienawiści.

    Prezes dziś się zaklina, że nie chce wyprowadzić Polski z UE. Cos do niego dotarło. Ale to oświadczenie ma taką samą wartość, jak bąkanie przez zęby z puszczaniem oka do pisowskiego ludu: „my antysemitami? Skąd!”

    To śliczne MY, jak u Ludwika XIV…
    Jak żył Lech, to jeszcze rozumiałem, teraz ten plural brzmi obłudnie.
    Pozdr

  403. Na marginesie
    13 marca o godz. 15:45

    Namarginesko, proszę: nie wierz mi na słowo. Człowiek sam sobie nie może wierzyć, zwłaszcza w takich czasach, które zawsze są takie: każdy kłamie. Po prostu przeczytaj i złap myśli, jakie produkuje Przedostatni.

    Natomiast w tym, w czym Indianiec Przedostatni łączy pisoidyzm z działalością bloga i blogowiczów- ateistów, robi megaprzegięcie, jak się wyraziłaś.
    Z tego rodzaju powodów rzeczony Indianiec oświadcza, że ze mną nie będzie gadał. Jak mu oświadczyłem w podziękowaniu: mnie to nie przeszkadza. Że ze mną nie chce gadać. Bo że robi przekręty to mi – nieco, albo nieco więcej – przeszkadza. A jak coś mi mocno przeszkadza, bywam mało grzeczny.
    Oto wielka tajemnica wiary.

  404. pombocek
    13 marca o godz. 12:06
    „Wprost wprowadzała w czyn słowa Jezusa, których cóś nie mogę znaleźć – że wiara ma być bardziej w czynie niż w słowie – więc może on ich nie powiedział?”

    Gołosłownej wierze podobnie jak zwłokom brakuje życia. „Wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” — napisał brat Jezusa z Nazaretu (Jakuba 2:14-26; Galatów 1:18,19).

  405. stasieku
    13 marca o godz. 17:08

    Jak to powiedział poeta? – „patrz w serce” !

    Kluczem do rozumienia zachowania polityka, zresztą jak i innego, standardowego cymbała, nie jest warstwa werbalna tego co gada, ale psychologia, a ściślej: głębia osobowa.
    Ta zawiść, ta nienawiść, tak pieniście widoczna w Kaczyńskim, stamtąd się bierze. A kto tylko slucha tego co gada o jakiejś miłej Polsce, o której sam zresztą nic nie wie, daje się robić w bambuko.

  406. @Tanaka, 17:04
    CYNIZM był drugim zachowaniem wśród polityków, wymienianym przez p. Środę.
    Pani prof. nawet ćwiczenia swoim studentom zadaje z cynizmu.

    Kiedy zaglądam w oczy temu małemu człowieczkowi, to żadnego żaru nie dostrzegam.
    Wczoraj widziałem strach.

    On się nakręca jak mały bobas. To taki oderwany od piersi, zakompleksiony zawistnik.
    Odnalazł te cechę w ludzie i zamiast, jako patriota z nią walczyć, wprowadzać swój lud do Europy, skumał się z Rydzykiem i wygrywa swoje wojenki.

    P. Środa podkreśliła tę bezdzietność prezesa i jego wyjątkowo szkodliwe „a po mnie choćby potop”.

    Lis rozmawia też z p. Sikorskim – warto posłuchać choć nic nowego, o czym byśmy nie pisali w Listach.
    Nara

  407. dezerter83
    13 marca o godz. 17:11

    Dziękuję, dezerterze. Potwierdziłeś, że Jezus takiej myśli jednak nie wygłosił. Cóż, był tylko gadułą, jeśli nie liczyć szemranych uzdrowień i popijaw. To ja jednak coś robię: skacząc po gałęziach, zabiłem dziś ze sto wilków na jabłoniach i śliwach ku chwale mojej żony.

  408. @Tanaka
    Choć nie można porównać szkodliwości prezesa i Tuska, pozwolę sobie przypomnieć, że wszystkie decyzje kadrowe Tuska, były podporządkowane jego własnej karierze.
    „Ciepła woda w kranie” w drugiej kadencji uważam za hasło obłudne, nie przystające przywódcy kraju na dorobku, opanowanego przez KaKa.

    Tusk miał cel zgoła przyziemny. Posada zagraniczna i związana z nią kasa była na ‘dynamicznym horyzoncie’.
    Desygnowanie pp Komorowskiego i Kopacz, to dowód, że zasada ‘don’t burn the bridges’ Tuskowi przyświecała, a także nie chciał, kiedy rządził, wychowywać konkurenta.
    Myślę o kimś charyzmatycznym, kimś, kto miałby jego wartość wyborczą.

    Dygresja osobista.
    Koniec kariery dyrektorskiej w dobrze zorganizowanej korporacji, to odpowiedzialność za dwuletnie wyłanianie najlepszego następcy. Jeśli właściciel zauważy, że odchodzący chce zostawić kogoś gorszego, aby wszyscy wspominali zasługi tego odchodzącego, przysyła faceta z centrali (dyrektor tymczasowy) i ten zatrudnia firmy łowiące głowy z rynku lokalnego, wyłania the best from the best.

    Polska to swojego rodzaju korporacja, tylko brak u nas grubej księgi obowiązujących zasad moralnych/uczciwości, (w korporacji to gruby skoroszyt) a jedynie zasady prawne, NB spisane w konstytucji pod „Wałęsę”. (Podobno nie warto tego zmieniać?!).

    Prezes już dawno wprowadziłby rządy prezydenckie, gdyby nie Smoleńsk.
    Nawet po śmierci Lecha się przymierzał, ale przegrał z lotniejszym Tuskiem.
    I to go gryzie, wg mnie, bardziej niż Smoleńsk…
    Nara

  409. Oczywiście nie mam możliwości sprawdzenia ale pewnie było tak jak zwykle, że po wynalazku monoteizmu ponad 5k lat temu i jego powodzeniu organizacyjno-ekonomicznym, wśród grup, które usiłowały wykorzystać pomysł znalazła się taka wyjatkowo drapieżna i kłamliwa. I udało jej się. I stosuje szkalowanie, opluwanie i zabór co ciekwszych pomysłów z powodzeniem do dzisiaj. Powyższe przyszło mi do głowy, gdy kilka lat temu kk wdarł się bez wiedzy i zgody na imprezę Owsiaka i zrobił sobie Przystanek Jezus. Od tego zdarzenia tak sobie określam działania kk i nie tylko.

  410. A propos mesjanizmu i szerzej romantyzmu o ktorym namargineska rozmawia z Tanaką. Już się zdradziłem na blogu, że nie znoszę Mickiewicza, tej pychy utalentowanego wierszoklety .Te „nieszczęsny kto dla ludzi głos i język trudzi” ile tu wybujałej pychy. Byłem przed laty na „Dziadach” w Starym Teatrze w Krakowie. Świetny aktor Trela grał Gustawa. W przerwie wyszedłem z teatru, bo albo wpadałem w irytacje, albo jak ostatnio Trzaskowski, dostawałem histerycznego ataku śmiechu. Jak ten nieszczęśnik na koniec ciężko obraża Boga, bo nazwał go carem i pada jakby rażony piorunem,to żadna sztuka Mrożka tak mnie nie rozśmieszyła.
    Wcześnie w liceum byłem jeszcze za mało dojrzały, żeby dostrzec te wszystkie komiczne nadętości, tę emocjonalną pustkę i pychę wieszcza.
    Pracując we francuskiej szkole dość dobrze rozeznałem się w doborze lektur dla młodzieży. Francuzi też mają takie ramoty jak Mickiewicz, np, Wiktor Hugo i jego słowotok jedenastozgłoskowy (nasz rozwlekły język musi sie posiłkować trzynastozgłoskowcem), ale w szkole go prawie nie ma. Są tacy pisarze jak Balzac, Maupassant, Flaubert, Zolla, z tych lżejszych Pagnol. To wszystko to wielcy pisarze, mówią głosem stonowanym, bez tego romantycznego wrzasku. Te lektury zupełnie inaczej formatują głowy młodych Francuzów. Nie ma u nich pretensji do świata, że ich świat nie docenia, że oni to jakies przedmurze, ukrzyżowany Chrystus narodów, zdradzeni o swicie albo po południu.Że im sie należy za te wszystkie krzywdy.
    Ciekawe jak by Polska i Polacy wyglądali, gdyby im podsuwano w młodości mądre lektury.Bo same prześmiewcze w stylu Gombrowicza czy Mrożka nie formatuje. W prawdzie mamy Prusa i Żeromskiego, którzy mimo pewnej prowincjonalności, jednak są najbliżsi tym wielkim Francuzom. Ale to nie oni kształtują mózgi młodych Polaków, tylko Wielcy Wieszcze, przed którymi szkolni poloniści głoszą peany na klęczka. Jak Bladaczka z Ferdydurke.
    Ciekawy były temat pracy magisterskiej a może nawet doktorskiej pt.
    „Wpływ Dziadów Adama Mickiewicza na młodego Jarosława Kaczyńskiego”

  411. stasieku
    13 marca o godz. 17:49

    Stasieku przenajwiślański – toż napisałem w wiszącym nad nami wstępniaku, że Tusk w niemałym stopniu przyczynił się do tego, co dziś wyrabia z Polakami Kaczyński.
    Chętnie bym nawet powiedział, że w większym niż niemały stopniu, ale nie jestem tego całkiem pewien, więc Tuska oszczędzę. Także dlatego, że Tusk zrobił różne rzeczy znośnie, nieźle, choć też nie powiem, że rządził dobrze, bo zaprzeczyłbym pierwszej tezie.
    Zrobił za wiele poważnych błędów – otworzył drzwi Kaczyńskiemu,
    Zrobił za mało, zdecydowanie za mało rzeczy dobrych, z gatunku tych, co służą obywatelom i ich się umacniania oraz w ogóle pojawiania, w Polsce. Fundując tą zasadniczą słabość Polsce szerzej otworzył drzwi Kaczyńskiemu, i uczynił Polskę bardziej bezbronną przed Kaczyńskim.

    Nie będę w tym miejscu robił rozbioru szczegółowego, podam tylko kilka przykładów:
    * rzekł, wydawało się (nie mnie), że nie będzie klękał przed klechami. No i klękał.
    * pozostawił Państwową Komisję ds. Badania Wypadków Lotniczych samą sobie. Wszyscy byliśmy świadkami, jak Kaczyński z Macierewiczem zamieniają wypadek w narzędzie politycznego mordowania demokracji i okłamywania milionów, a przede wszystkim mordowania wiedzy, faktów, prawdy materialnej tego wypadku. Od tej pory fakt nie oznacza już faktu, prawda materialna prawy mateialnej, a uczciwość – uczciwości, rzetelności etycznej i zawodowej. Teraz każde łgarstwo jest nie tylko dozwolone, ale ma pieczęć świętości katolickiej i patriotycznej, co i tak jest jednym.
    Dr. Maciej Lasek sam, właściwie bez mała całkiem prywatnie, stawał przeciw kłamcom, podłym ludziom, posiłkując się tylko faktami, dowodami i prawdą. Tusk go porzucił, porzucił Komisję. Najdosłowniej.
    * Wybrawszy się do Brukseli, wydał na ciosy nieprzygotowaną zarówno do bycia premierem rządu jak i walczenia z Kaczyńskim Ewę Kopacz. A wydał ją i odsłonił dlatego, że przedtem wszyskich konkurentów w PO wyciął, wykastrował – masz przykład: Schetyna. Żyje co prawda, ale jest politycznym kastratem.

    Za to wszysto, i wiele innych spraw, nie lubiłem i nie polubię, jak sądzę, Tuska. Nigdy też na niego nie głosowałem. Ale i nie muszę go lubić, by jasno widzieć kolosalną, cywilizacyjną róznicę między nim, a Kaczyńskim: Tusk nigdy nie był zawzięty dewastatorem życia w Polsce Nigdy nie dyszał żądzą co najmniej politycznego, ale i cywilnego mordu na rywalu politycznym,co miałoby angażować i przewracać do gory nogami cały kraj i dzielić go na obozy drastycznie wobec siebie przegrodzonych ludzi, nieraz w poprzek rodzin. Nigdy nie byl łajdackim kłamcą po sam fundament życia w przestrzei publicznej i nigdy nie zlewał swojej nienawiści z katolicyzmem, czyniąc z tego stopu narzędzia władzy i mordu politycznego oraz cywilnego na inaczej myślących.

  412. Qba
    13 marca o godz. 18:08
    Pierwsze kościoły były budowane na miejscach poganskich chramów, wszelkie daty z kalendarza czczone przez ludzkośc od tysięcy lat, jak przesilenie wiosenne, najduższa noc itp oni jak pasozyty przywłaszczyli sobie, przetworzyli w urodziny Jezuska, a wiosenne w chwalebne ukrzyżowanie. Sporo rytów podkradli Żydom, np.baranka który gładzi grzechy świata,wystrój kapłanów. Jak wyjeżdżają na misje do egzotycznych krajów, to też jak kameleony przebierają się za kapłanów buddyjskich.W Afryce wchodzą w bisnesowe układy z miejscowymi czarownikami. Jednego to nawet Hoser w ramach owej umowy bisnesowej przywlókł jako uzdrowiciela do Warszawy(Jak on sie zwał ? Burabura czy jakoś tak)
    To jest niebywale elastyczny stwór, ale nie samą elastycznościa osiaga powodzemie, ale równiez wstrzykując truciznę, zarażając na rożne sposoby nieprzygotowane na nic ofiary.
    No ta @Qba, my tu gadu gadu, a trzeba by raczej, jak proponuje Mohikanin,pójśc do nich i powiedzieć im: Chłopak, nie róbcie tak ! To nie ładnie !

  413. Dzisiaj remanent?

    mohikanin przedostatni
    13 marca o godz. 12:44

    Mam nadzieję, że zauważyłeś wówczas moją reakcję.
    Jednakowoż pretensje do tego blogu, że kpiąc, a nawet szydząc z katolicyzmu, przyczynia się do jego umacniania, uważam za przesadzone. Naprawdę sądzisz, że bywają tu katolicy poszukujący utwierdzenia się w wierze?
    To my, racjonaliści, kultywujemy swoją niewiarę i szukamy sprzymierzeńców w otaczającym nas morzu religijnej kołtunerii, obskurantyzmu, ignorancji i ciemnoty.

    Zadałem podówczas zagadkę:

    „Dziecko gości boryka się z lekturą obowiązkową z dziedziny „klasyka epiki chrześcijańskiej”. Kto wie, o jaką pozycję chodzi?”

    I też nikogo nie zainteresowało, a dziecko było polskie.

    Teraz widzę, że E-J zapytała, czy to „Pieśń o Rolandzie”?
    Nie.

  414. @@Tanaka,stasieku
    Świetna ta Wasza rozmowa . Słuchałem z rozdziawiona gębą

  415. @Tanaka, 18:19
    Tusk powiedział, że „nie będzie klękał przed księdzem” ( w domyśle – Rydzykiem)
    PIS w swojej propagandzie od razu przekłamał wypowiedź, Olejnik powieliła i… – jak zwykle wyszła opinia dla katolickiego ludu, że Tusk, to wróg kościoła, JPII i Bóg wie kogo, słowem wrog wszystkiego co najcenniejsze. Itp., itd.

    To taki niby mały myk, a nawet Tobie został w głowie przekręt.
    UNY to umiały robić, te Ziemkiewicze, Karnowskie.

    Z całą Twoja wypowiedzią, czasami ocenną, zgadzam się w 100%.
    Podobnie odbieramy i oceniamy wydarzenia polityczne w Polsce.

    Przyznam się, że u mnie, jak u dziecka, odgrywa pewną, może nieuzasadnioną rolę w polityce, widok zewnętrzny i mowa ciała liderów.
    O tym pokurczu nie ma co mówić, ale u Tuska brak mi uśmiechu, a nie grymasu, jakiejś swobody, luzu – klasy.
    Schetyna wstawił sobie zęby, ale mądry szczerzy oszczędnie, zaskakuje bielą widza/rozmówcę.
    Nasza wybitna biegaczka, Justyna Kowalczyk, ma piękne zęby, świetnie pisze, ma klasę, ale szczerzenie wychodzi jej sztucznie. Dostrzegałem sztuczność u Obamy. Widać to jest trudne.

    Co ja gadam!? Idę do TVN.
    Pozdr

  416. pombocek
    13 marca o godz. 17:46
    „Potwierdziłeś, że Jezus takiej myśli jednak nie wygłosił”.

    „„Wszystko więc, co byście chcieli, aby ludzie dla was czynili, i wy dla nich czyńcie”, nauczał Jezus (Mateusza 7:12 ; Biblia poznańska).

    Zachętę tę podał wtedy, gdy mówił o sposobie, w jaki chrześcijanin powinien traktować ogół ludzi, w tym nawet nieprzyjaciół.

  417. @Tobermory
    No tak. W podstawówce „Pieśn o Rolandzie” Z czym można by ją porównac w Polsce ? Chyba nie ma takiego odpowiednika. Może Gal Anonim. Ale to tez Francuz i po łacinie. Chyba jednak zaczyna sie od Reya, potem już na prawdę coś na miare europejską czyli Kochanowski.
    Gdzie jest żródło Nilu;we Francji w „Pieśni o Rolandzie”,w Polsce nie ma takiego źródła. Ten język długo się tli i dopiero w XVI wieku zapala sie płomyk języka pisanego

  418. Lewy
    13 marca o godz. 18:17

    A wiesz, że mnie też Mickiewicz jakoś do głębi nie poruszał? Owszem, cenię, więcej może nawet, piękno mowy i malarstwa Mickiewicza w „Panu Tadeuszu”, ale już ksiądz Robak i jego patriotyczne knowania, cała ta wybujałość i fantazmatyczność zakochania w Napoleonie (odbita pastiszowym echem w postaci biednego, choć poczciwego Rzeckiego w „Lalce” Prusa), te marzenia o tryumfie nie dostrzegające brau podstaw do rozsądnych, realizowalnych marzeń – to mnie do Mickiewicza nie zachęcało. Raczej odwrotnie, choć może nie tak wyraźnie, jak Ciebie.

    Ale Mickiewicz tak „wielkim poetą był”, a raczej – mesjanizm tak nam na mózgi usiadł, przy pomocy wielkiego bez dyskusji Mickiewicza, który z tym mesjanizmem przecież pofrunął w Paryżu szaleńczo, omotany psychiatrią Towiańskiego, że nie dało się nie zidioceć. Każdy kochać musiał. To czysty mesjanizm, a zarazem to czysta bozia. Musisz kochać i słuchać, a jak nie – to w ryj!
    Nie pomógł na to i Gombrowicz, ze swoim sławnym: „no jak zachwyca, jak nie zachwyca”. Ale nie mógł pomóc, bo Gombrowicz to inteliget. Inteligent przy wyznawcy to kudupel.

    Pamiętamy to ze szkoły: najpierw podstawówka – Mickiewicz co najmniej pół roku, na okrągło (VII klasa, a może ósma), a następnie, a piat’ od nowa, w liceum, chyba jeszcze więcej i dogłębniej: „dlaczego Mickiewicz wielkim poetą był”. I Słowacki, w pakiecie.
    Nawet genialny Prus z „Lalką” – mimo, że o niej też było sporo, nie mógł się przebić przez mesjanizm. A Żeromski – też piękny – to już po prostu III liga szkolnoliteracka, zdublowana jeszcze na I okrążeniu przez mesjanizm.
    A to „Lalka” właśnie, w towarzystwie „Ludzi bezdomnych” Żeromskiego i jego „szklanych domów”, mogła była zbudować innego Polaka.
    Ta „Lalka” w której jest zawarta cała Polska. I która przejmuje dreszczem.
    Gadam, że „Lalka” mogła, ale przecież nie mogła. Gdy Prus ją pisał, 85% mieszkańców Polski (nie „Polaków”, bo nie byli Polakami – ten tutuł i to prawo przysługiwało tylko „panom”) dopiero zaczęło zrzucać kajdany niewolnictwa u tych panów, u Polaków. Jak więc mogli nagle przeskoczyć do czytania, do rozumienia, do pojmowania i działania zgodnie z głębokim pojmowaniem?
    dopiero w czasach powojennych można było – stopniowo – zacząć to widzieć. Ale to późno, za późno, bo mesjanizm już w główki został wbity. A Mickiewicz przecież „za wolnością był”, więc i Miciewicz, i mesjanizm i kler i bozia – wszyscy się w jedno narzędzie skrzywienia głów zlali.
    I jest ciągle zlane.

  419. stasieku
    13 marca o godz. 18:49

    W takim razie zbadajmy sprawę klękania Tuska przed takim, czy owakim księdzem i przekonamy się, czy ja łynkąłem przekręt, czy kto inny, a kto – nie powiem, bo nie wiem – jak mówi Kaczyński.

    Skoro Tusk to powiedział co do Rydzyka, czy znaczy to, że przed pozostałymi członkami kleru będzie klękał? Jeśli tak, to klękał przed tymi, co w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu po 8 i więcej razy występowali w sprawie jednej i tej samej nieruchomości, by otrzymać za „utratę” odpiwiedniej wielkości rekompensatę. Czyli z ośmiu wystąpien -siedem razy ukradli. O ile w ogóle pierwsze wystapienie było zasadne, a że często nie było, to wiemy z wielu, ale cząstkowych źródeł, bo pełnego obrazu kradzieży nigdy nie zobaczyliśmy.
    Miał więc Tusk przed innymi członkami kleru klękać, wyjąwszy Rydzyka? Nie znał więc Tusk polskiej konstytucji? Nie kapował jakiej partii jest szefem i co oznacza „Obywatelska”? Zdaniem premiera rządu polskiego i jego ministrów byłoby więc łożenie, na lewo i prawo – na Kościół kat i dbanie – na kolanach – o interes Kościoła?
    A wszystko to – na kolanach – robił. Co więc niby ma znaczyć pozytywnego, że Tusk miał się wyrazić, że nieklękanie obejmuje tylko Rydzyka Któremu i tak szedł na rękę, a dokladniej – na kolana właśnie. Rydzyk za Tuska bezproblemowo rozwijał swoje biznesy i opluwał Polaków mających inne niż on zdanie. Robił to – bez żadnego skrępowana (ksiądz nie od tego, żeby się krępował, on jest w „Prawdzie”) za Tuska właśnie.
    Tusk przed nim nie klęczał? Czym się to nieklęczenie objawiało ?
    A zatem?

  420. Lewy
    13 marca o godz. 18:42

    W rozdziawionom gembe muchi wpadajom.
    Ale może być i korzyść: można dostać buziaka od jakiej ładnej panienki. A że rozdziawiona gęba,to nawet z języczkiem.

  421. Co czytają polskie 12-latki w ramach lektury obowiązkowej?
    Podpowiem, że owa „klasyka epiki chrześcijańskiej”, to powieść z hmm… traktorem? 😉

  422. @Lewy
    13 marca o godz. 18:31

    Cóś nie wyszło. Podane przez Ciebie przykłady są mi znane, aliści chodziło mi o mit założycielski, czyli kradzież pierwotnej idei monoteizmu. Potem to już poszło.
    Jedna jeszcze uwaga: Budowa kościołów na miejscu innych ma również troszkę inny aspekt. W owych czasach technika i technologia stały nieco niżej niż dzisiaj, zwłaszcza jeżeli chodzi o badanie nośności gruntu. Pamiętajmy też o tym, iż nośność ta zależy od pory roku, ilości opadów (wody gruntowe) itp. A to są zmienne w cyklu wieloletnim. Prób budowy wielkich kościołów, kateder, zamków, itp. było w historii multum albo i więcej. Absolutna większość padła, bo zabrakło funduszy, bo fundator zszedł (budowa trwała czasem kilka pokoleń) i (bardzo często) bo budowniczy albo grunt był marny. Dlatego też budowano tam, gdzie coś się już utrzymało. Zresztą było to dużo tańsze, bo podziemia można było wykorzystać, a były one zawsze istotne ze względów obronnych. Przykładem powyższych wywodów jest szereg krzywych budowli z wieżą w Pizie i moją ulubioną w Lucce na czele. A najdłużej ubijaną i przez to najstabilniejszą drogą jest via Apia.
    Tak to jest z wyciąganiem wniosków. Pamiętam pewien program jeszcze w czaro-białej telewizji czyli za PRL, w którym krytycy (m.in. Kałużyński) obmawiali kolejny film Wajdy. Była w nim scena z białym koniem i na ten temat snuli niewyobrażalne wizje o tym, co też twórca miał na umyśle. Na koniec zapytano go o to. A on spokojnie odpowiedział, iż scena dzieje się w nocy i innego konia niż biały nie byłoby widać.

  423. @Qba
    13 marca o godz. 19:52

    Tu mi się przypomina poszukiwanie początku tradycji obcinania obu końców szynki wielkanocnej przed jej gotowaniem 😉

  424. @Tobermory
    Polskie 12-latki w ramach lektury obowiązkowej czytają Biblię (powstanie świata i człowieka oraz wybrane przypowieści ewangeliczne), ale też wybrane mity greckie, z mitem o powstaniu świata. „Opowieści z Narnii” Lewisa (bardzo katolicka literatura „z kluczem”) uzupełniają „Chłopcy z Placu Broni” Molnara, „Katarynka” Prusa oraz „Czarne stopy” Szmaglewskiej. Od nauczycieli zależy jak te treści są wsączane w główki 12-latków.

  425. @Tobermory
    13 marca o godz. 19:20

    „Quo vadis” brrr moja chyba najbardziej znienawidzona lektura. Najciekawsza postać ginie, nudne mydłki żyją dalej.

    Ps. Nie mówi się traktor, tylko ciągnik 😉

  426. Tanaka
    13 marca o godz. 18:19
    Tusk nigdy nie był zawzięty dewastatorem życia w Polsce Nigdy nie dyszał żądzą co najmniej politycznego, ale i cywilnego mordu na rywalu politycznym,co miałoby angażować i przewracać do gory nogami cały kraj i dzielić go na obozy drastycznie wobec siebie przegrodzonych ludzi, nieraz w poprzek rodzin. Nigdy nie byl łajdackim kłamcą po sam fundament życia w przestrzei publicznej i nigdy nie zlewał swojej nienawiści z katolicyzmem, czyniąc z tego stopu narzędzia władzy i mordu politycznego oraz cywilnego na inaczej myślących.
    podzielam Twoja opinie, ze Tusk nigdy nie byl zawziety, nie dyszal zadza niszczenia narodu, jak Kaczynski
    Ale Tusk wycial w pien wspolzalozycieli platformy i wielu, ktorzy jego zdaniem mogliby mu zagrozic.
    Mam przeswiadczenie, ze w drugiej kadencji on juz szykowal sie na objecie stanowiska w Unii, zaprzeczal temu kilkakrotnie, ale wiele jego dzialan wskazywalo na to, ze chce byc bardzo dobrze postrzegany w UE; tam bowiem chcial wyladowac, porzuciwszy swoj kraj i stanowisko prime minister.Z tych dzialan wymienie tylko likwidacje czesci OFE, (pomyslodawczynia byla Jolanta Fedak z PSL), a glownie chodzilo o stworzenie obrazu TUSKA samego, dobrze zarzadzajacego naszym krajem i niedopuszczenie do przekroczenia magicznej wartosci 3% PKB jako dlugu publicznego. Tusk najbardziej wykorzystal Fundusz Rezerwy Demograficznej
    Jemu nie zagrazala mniej niz polowa narodu (mniej wiecej 30 %) popierajaca Kaczynskiego; Kaczynski czuje, ze ci, ktorzy nie popieraja jego, zagrazaja jego wyobrazeniu kraju rzadzonego przez niego samego, a na KK on bardzo liczy, bo ktoz na wieksza skale przysporzy mu glosow w niedzielnym glosowaniu wyborczym. Na samym kosciele niewiele mu zalezy, ale ma tyle pod czaszka, ze jesli sam sie kosciolowi nie podlize (czytaj-sypnie groszem, ale nie tylko- KK ma w kraju bardzo duze fory), to wybory przegra z kretesem.
    A Kaczynski marzy przecie o byciu emerytowanym zbawca narodu; brat juz z Wawelu nawet niewiele mu pomoze, ale piecset tysiecy pomnikow i ulic, niczym w przeszlosci pomniki i ulice tego Gruzina- tworzy legende

  427. . Nie ma znaczenia, ze kraj bedzie po jego rzadach zrujnowany, on, Kaczynski ma pewnie chorobe zblizona do anoreksji- dziewczyny widza swoja otylosc, mimo, ze zebra stercza, Kczynski wszedzie widi wrogow,pomimo otaczajacej go sfory pochlebcow slawiacych jego szaty

  428. Ewa-Joanna

    uod kangurów.

    Ślę Ci, Ewo-J na niesamowitą dogórynogową stronę świata parę szczypt normalnej polskiej wiosny.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6397087125797715585/6397087125824687794?authkey=CIqD24O26b_sWA

  429. Panowie i Panie – łoł! Wasza dyskusja skrzy się… czytam ciurkiem, pomrukując sobie z zachwytu.

    Kilka drobiazgów: w kwestii, że tak powiem, atmosfery intelektualnej epoki Romantyzmu w Europie – „Święte szaleństwo” Adama Zamoyskiego naprawdę otwiera oczy i sytuuje Polskę na tle owczesnej Europy. Fascynująca epoka, a z kolei obłąkana mentalność… Zamoyski maluje ją z nerwem i wręcz drobiazgowo. Dramat Polski polega na tym, że to „szaleństwo” zostało zmumifikowane i nadal wybija jak… no właśnie, wybija, roztaczając zapaszek dość nieprzyjemny.

    Co do lektur szkolnych – nabyłam sobie z czystej ciekawości „Ciężkie Norwidy” Falkowskiego i Stępnia, dzieło powszechnie chwalone za rzekomy brak zadęcia i niekonwencjonalne podejście do tematów. Ta analiza wybranych lektur – miała podobno być ciekawa. Zajrzałam i zdębiałam – jest tam, owszem, sporo erudycji i kilka znakomitych wierszy, których nie znałam. Ale widzę przede wszystkim – nachalne moralizatorstwo i ciągnięte za uszy religianckie skojarzenia. Pominę już „Legendę o św. Aleksym” – chociaż wybór owej lektury też mówi sam za siebie. Tysiąc razy powtórzone zdanko o „nieuporządkowanej miłości” i gloryfikacja obłąkania Aleksego mieści się poniekąd w klimacie odległej epoki, który to klimat odzwierciedla ten tekst.

    Ale analiza poezji Tuwima z wpieraniem mu nihilizmu i zestawianiem go na siłę z jakimś –podobno bardziej kumatym w temacie bozi- poetą polskojęzycznym, który wychwala bozię jako cel wszystkiego… Please! Czy tak wygląda obecnie polska szkoła? Religia szmuglowana w ramach każdego przedmiotu i pod każdą postacią i serwowana w charakterze frytki do wszystkich dań?

    Jestem dogłębnie zniesmaczona tą lekturą, a cegła chyba wyląduje w makulaturze – bo nie tylko szkoda mi dla niej miejsca na półce, ale nawet nie chcę oddawać tego dzieła do przeczytania komu innemu – chociaż polskie publikacje za oceanem podawane są zwykle z rąk do rąk.

    Kamyczek do ogródka Tuska – jemu wyskoki pisopatów były nawet poniekąd na rękę – bo PO budowała kapitał popularności również na tym, że nie była PiS-em. Straszenie PiS-em już nie działa – to slogan z ostatniej kampanii wyborczej, powielany ad nauseam w internecie. Tusk, niestety, nic nie musiał – i w obecnej sytuacji chyba nadal nic nie musi. Szkoda!

  430. @Maciej2
    13 marca o godz. 20:46

    Yes, sir, ciągnik 😎
    Biedne dziecko musiało to czytać i jeszcze „W pustyni i w puszczy” na dokładkę.

    @anumlik
    13 marca o godz. 20:46

    To były lektury obowiązkowe. Gościłem dwie panienki, jedna w ostatniej klasie podstawowej i już nie pójdzie do gimnazjum, druga, o rok starsza – w pierwszej gimnazjalnej. Obie musiały to przeczytać.

  431. @Tanaka, 19:10
    Nie odpisywałem, bo po niepełnym Balcerowiczu, o 20:10 zaczęły się, w HBO, premiery dwóch odcinków moich ulubionych seriali.

    Cały post poświęcasz ‘Tanako’ oportunizmowi Tuska, który jako kolejny rządzący Polską niepodległą, wchodził od tyłu KaKa.
    Zgadzam się i jeszcze przypomnę, że ślub kościelny wziął spóźniony, co mnie napełniło wstrętem.
    To potwierdza siłę i bogactwo tego koncernu, który ma setki ambon do agitacji politycznej, nie mówiąc o Radiu M. i telewizji Trwam.

    I to jest nasz, ateistów, ból głowy. Wszystkie analizy polityczne, kończymy na KaKa.

    @konstancja 21:03
    Mam to samo przeświadczenie, co do zamiarów Tuska po wywalczeniu II kadencji.
    Potem wszystko robił, aby z nikim ważnym dla jego kariery nie zadrzeć, żeby o Polsce było cicho, żeby go w Europie poznali, jako spolegliwego gościa.

    ‘konstancjo’, zauważam następną osobę w Listach, której posty oddają moje myśli/poglądy na różne sprawy. To utrudnia tzw przyjazne polemiki.
    Ale nie tracę nadziei, że się w końcu troszeczkę pokłócimy.

    Dobranoc Wam, słodkich snów życzę.

  432. @pombocek
    Dziekuję! Nostalgia to chyba właśnie takie drobiazgi mieszkajace w pamięci – nieśmiałe przebiśniegi, szafirki, krokusy i kaczeńce. Tego ty brak, roślinność tropikalne jest agresywna, kolorowa i … piękna. 🙂
    https://photos.google.com/album/AF1QipPe5h9pCjGTsGRdc7yo9PIBaYaauGpEk9n6HTB_/photo/AF1QipNiOMgv9yzkoMBM7QMYPLQlWaqCER3pw4DPLHoD
    https://photos.google.com/photo/AF1QipP33gt-PbPrxo3MwL8bQT2amVGpv1d7hT4lMWQI

  433. Tak sobie właśnie nadrabialam 2 dni bez sprawdzania „co w blogowisku piszczy” i napotkałam najpierw fajny no-nonsense wpis Ewy-Joanny a zaraz potem ciepły obrazek wigilijny pióra Ciotuni Makowieckiej. Czytam sobie dalej myślac „Jak dojadę do końca to skrobne dziękujac dziewczynom za powiew świeżości „…plus Ciotunie zawsze czytam z przyjemnością… choc od niedawna tu gosci. Plus w pełni to do mnie trafiło bo mam podobne choć nie wigilijne doświadczenia – ze względu na pracę muzułmanów spotykam wielu, w przeciwieństwie do Lewego jakoś zawsze miałam szczęscie i więcej pozytywnych niz negatywnych doświadczen ( i w Glasgow i w Leeds gdzie mieszkałam kiedys zawsze bardziej bałam się określonych „białych” a nie kolorowych dzielnic). Z pewnoscia są pomiedzy ludźmi których poznałam bardziej i mniej otwarci na nowa ojczyznę i integrację, i zapewne z różnymi poglądami na równouprawnienie kobiet – nigdy mi swoich uprzedzen nie dali za specjalnie odczuć (w przeciwieństwie do polskich panów w pewnych sytuacjach ) wiec nie wiem „co sobie naprawde myśleli ” kiedy byli uprzejmi. Tak więc czytam sobie, dumam, obserwując wymianę poglądów aż tu nagle trafiam na ataki na owe wpisy ujmujące te same sprawy z ludzkiej, lokalnej i indiwidualnej perspektywy. Nie w formie wymiany poglądów ale wręcz krytyki że ktoś może mieć nieco inną perspektywę. Umniejszając ową perspektywę w jakiś sposób… Jakoś tak dziwnie mi się zrobiło powiem szczerze. Ale i przestałam się dziwić że więcej tu czasem „czytaczy” ukrytych niż „pisaczy”. Nic dziwnego, strach się wychylac czasem 😉

    Ciotunia Makowiecka – dzięki za Twoje wpisy. Czasem dobrze jest popatrzeć na problem przez pryzmat takich małych localnych historii. Bynajmniej to wcale nie znaczy że ktoś problem umniejsza ani go trywializuje. Ani że problemu nie widzi. Za to kto wie czy właśnie takie drobne gesty nie pomagają komuś w integracji i zrozumieniu innej kultury. I oby było ich więcej! Świat byłby zdecydowanie lepszy.

    Ciotuniu – pisz dalej! Nie znikaj stąd. Będę sobie czytać ze smakiem, jak do tej pory choć pewnie nie wyrwać zanadto z pisaniem ; -)

    Pozdrawiam wszystkich

  434. Ale ale – bo zapomniałam

    Nefer – dzięki za Patryota……! Piękny bardzo choć nie wiedziałam że Przerwa-Tetmajer wieszczem był…. 😉

    Aż mi ciarki po grzbiecie przeszły…brrr

  435. @Kostka
    14 marca o godz. 0:02
    No ja cię proszę, krytyki się nie bój i walcz o swoje! To przecież nie jest tak, że każdy wie wszystko, ale wszyscy sie uczymy od siebie nawzajem. Pewnie, że te „stare capy” są uparte, ale kto ich ma nawrócić na prostą drogę? 🙂
    Ja tu robię za dziwoląga i już mi czasem bez wsparcia cycki opadają! Ciężko się walczy ze stereotypami, tym bardziej, że łatwo znaleźć dla nich potwierdzenie, nawet zmyślone. Ale nie można rezygnować, bo nigdy z tej jaskini nie wyjdziemy.

  436. Ewa-Joanna
    14 marca o godz. 0:21

    już mi czasem bez wsparcia cycki opadają!

    Cytam i się śmieję, jak zajączek !

  437. @Tanaka
    to i dobrze, o to przecież chodziło 🙂

  438. @Kostka

    Ewa-Joanna
    14 marca o godz. 0:21
    @Kostka
    14 marca o godz. 0:02
    No ja cię proszę, krytyki się nie bój i walcz o swoje!

    Ta pani ma rację! Jak tu kto pisze durnowato albo kozłowato, nie przejmuj się ani trochę, a w ramach subtelności kobiecej walnij nawet łokciem pod żebro. Możesz też w ramach tej samej subtelności pogłaskać durnia: no już, dzidzia, założymy pieluszkę, damy smoczka, i lulu. Ale bez paciorka.
    Blog być może jest lepszy niż suma podedyńczych durniów miejscowych. Albo nie wiem. Ale może jednak lepszy.
    Miło, że się pojawiasz. I się pojawiaj dalej. O to temu misiu-blogu chodzi.

  439. Ewa-Joanna
    14 marca o godz. 0:47

    Ping ! 😀

  440. stasieku
    13 marca o godz. 23:18

    Wyjaśniłem, jak sądzę, że oświadczenie Tuska, że nie będzie klękał przed Rydzykiem tylko, jest lipne. Bo klękał przed całą czarnością. Czy Olejnik to rozdęła z jednego na wszystkich siewców mroku, nie ma znaczenia.

    Właśnie, miałem takie samo poczucie obrzydzenia, gdy Tusk, po bodaj 26 latach konsumpcji niesakramentalnej małżonki swej postanowił usakrametalnić ową konsumpcję i zamienić ją w komunię ciał.

    Nie wspomniałem wprost, ale wspomniałem w rozumieniu zbiorowym, że Tusk wyciął też Olechowskiego i Płażyńskiego, dwójkę z trójki „tenorów” zakładających PO.
    Każdy ruch tego rodzaju zbliżał nas do rządów PISu.

  441. stasieku i Tanaka,

    fajna dyskusja. Użyliście tyle mocnych argumentów, że po ich wysłuchaniu człowiek honoru palnął by sobie w łeb (mam na myśli genialnego stratega).

    Jednak to nie działa (czy zwróciliście na to uwagę?).
    Mimo, że korzyści, które daje Unia takiemu safadule jak JK są bezsporne i pozwalają mu na przedłużenie żywota, to jednak on (jeśli dotrwa) wyjdzie z Unii, bo to jest linia Kościoła, który jest jego jedyną kroplówką.
    A poza tym on (czyli JK) nienawidzi wszystkich (nie tylko Tuska) i wszystkiego.
    Bo on uważa, że ma przes…..ne życie.
    JK zależy już tylko żeby jak najwięcej podpalić i wysadzić w powietrze.
    Dlatego dobiera sobie takich słabych współpracowników, bo są gotowi wykonać wszystko co im zleci guru, który po wydarzeniach w Brukseli wydaje się już tylko śmiesznym starcem o mentalności niezrównoważonego chłopca/młodzieńca podstawiającego w swoim zastępstwie brata żeby zdał za niego egzaminy na uczelni.

    Stan ten u JK się pogłębia, co trafnie przewidzieli psychologowie wypowiadający się o jego kondycji psychicznej po katastrofie smoleńskiej.

    Ten dramat kraju i człowieka może przerwać jedynie KK (psychologowie apelowali żeby to zrobiło w sposób taktowny najbliższe otoczenie, ale KK oczekuje na jeszcze większe wzmocnienie, co dało już pierwsze owoce w postaci nagięcia przez Schetynę programu partyjnego PO pod kątem zbieżności z doktryną katolicką.

    Ponieważ JK bardzo się obawia wszystkiego, więc robi czystki w wojsku i służbach specjalnych, a w wypowiedziach jego pojawia się słowo pucz, co w sposób ewidentny wskazuje iż w każdej chwili może on zachować się w sposób niekontrolowany.

  442. ,, https://youtu.be/gGaKSDGgtEs

    „Andrea Bocelli – Love In Portofino: Making Of – Live From Italy / 2013” on YouTube

    Dla dziewczyn z blo(g)kowiska
    oraz
    dla sympatycznej panny Krysi… z magla
    – „Pucio, pucio!”
    Na Dzień Kobiet (Tygodnica) w dniu jutrzejszym, zamiast rajtek….
    …. Landrynki posypane cukrem…

    Jeśli o mnie idzie to najwięcej… ten przy fortepianie…. z kanadyjskim akcentem…

    Ewo – Joanno Droga, koleżanko blogowa!
    Obejrzawszy.
    Dzięki!
    Z powrotem i w zamian przesyłam obrazki z Europy choć ludziska nie skaczą jak kangury to też się cieszą, że śpiewają. Mnie tak zachwyca ta międzynarodowa współpraca muzyków (bo nuty międzynarodowe wymysliły się) i kogo tam nie ma?..proszę państwa.!
    Od Włocha począwszy poprzez Kanadę, Brazylię, Niemcy i na widowni to samo. A co jeden z drugim wyjdzie na scenę to furt globusem na patyku musisz kręcić, żeby być na bieżąco.

    A pamiętacie drogie dzieci jacy głodni byliśmy dźwięków zza żelaznej kurtyny? Łeb przy radiu Luxemburg i człowiek myślał że jest szczęśliwy, gdy wyłowił parę nutek. Bo to również i ta muzyka zburzyła mur i diabli wzięli kurtynę. A może nie?

    Wstajesz rano, jutro jest dzisiaj i trzeba definiować się na nowo w takim tempie się to słońce wokół ziemi kręci teraz kręci…..

    PS. Gdyby koledzy też ewentualnie – to zapraszamy…
    Panie proszą panów!
    Białe tango proszę państwa!
    Chciałam na boku odpowiedzieć @Lewemu, bo się pytał ale zamiast pisać o deszczu przykleiłam się na cały wieczór do telewizora – a tu proszę kobitki brytyjskie rządzą – Nicola Sturgeon i Theresa May.
    Teraz polska licznie reprezentowana w Szkocji emigracja stać się może języczkiem u wagi.

    Drogi @Lewy.

    Dziś pytanie – dziś odpowiedź.
    Tutejsza Chmurka z Wicherkiem tak się wstydzą zapowiedzi pogody, że pierwsze pięć minut mówią jak było wynajdując jakieś skrawki na mapie szkockiej, że niby tam tak nie padało jak gdzie indziej.
    Często nagrywam interesujące mnie programy (przeważnie szydełkowanie) to też misie nagra z przodu i z tyłu, bywa, że prognoza pogody. I sprawdza się co do joty, chociaż nagranie sprzed dwóch miesięcy jest….
    Pogoda jest podstawowym i zasadniczym tematem konwersacji u tubylców.

    Jeśli idzie o podlinkowane ckliwe kawałki to może ten” cytacik niewielki taki” zainteresuje, jak to poetycko określileś „Małpy owłosione”.

    Oto on.
    „Your perfume fills my head
    The stars get red
    And oh the night’s so blue
    And then I go and spoil it all
    By saying something stupid like… ”

    A teraz papugując @NeferNefer, która spapugowała Kobuszewskiego Jana – Dobranoc Państwu!

  443. dezerter83
    13 marca o godz. 18:52

    Potwierdziłeś tylko, dezerterze, że religia Jezusa jest religią słowa, nie czynu – zbiorem życzeń, rebusów do odgadnięcia i alegorii. Nauka moralności i obyczajów, by była przyswajalna przez prostego rybaka pombocka na przykład i społecznie skuteczna, ma być konkretna jak w Starym Testamencie:

    „Nie wolno ci czynić sobie lanych bożków”
    „Masz się trzymać z dala od fałszywej wiadomości”
    „Nie masz przyjmować łapówki”
    „Każdy, kto dotknie góry (Synaj-JP), ma być uśmiercony”
    „Kto złorzeczy swemu ojcu i matce, ma być uśmiercony”

    Nauczanie, że masz czynić drugiemu człowiekowi tak, jak chciałbyś, żeby on ci czynił, jest właśnie rebusem. Żaden religiant nie rozwiązuje religijnych rebusów. Ma mieć powiedziane wyraźnie i konkretnie:

    „Wolnoć, Tomku, w swoim domku tylko wtedy, kiedy masz swój domek; wielomieszkaniowy blok to nie twój domek”
    „Chodź skrajem chodnika, a nie środkiem”
    „Nie gawędź ze znajomym na środku chodnika – stań skromnie z boku
    „Nie zabijaj pieszych na pasach”
    „Najpierw zapłać w sklepie, potem pakuj zakupiony towar” itd.

    Rozczulałem się kiedyś nad słowami Jezusa o kobiecie cudzołożnej, bo wydawały mi się mądre i ładne: „Kto z was jest bez grzechu, niech w nią pierwszy kamień rzuci”. Sądziłem, że to znak lepszego traktowania kobiet. Bogać tam! Znajdź w Nowym Testamencie choć ćwierć słówka o cudzołożnym mężczyźnie. Można filozoficzne słowa Jezusa przyjąć jako nowość, ale przecież w tym samym Nowym Testamencie czytamy:

    „Głową kobiety jest mężczyzna”.

    „Kobieta niech się uczy w milczeniu, z pełną uległością. Nie pozwalam kobiecie nauczać ani sprawować władzy nad mężczyzną, lecz ma zachować milczenie”.

    Może dlatego m.in. alegoryczne chrześcijaństwo jest rasistowskie i nieskuteczne jako nauczanie moralności i obyczajów, że głównie pieprzy od rzeczy: „Królestwo niebieskie jest jak ziarnko gorczycy”, „Królestwo niebieskie jest jak sieć” itd.

    Moja mama nosiła niewidomemu obiady na drugi koniec miasta, podcierała tyłek chorej sasiadce i szyła pościel dla zakonnego domku opieki, a nie tam, panie, tego…

    A wy Świadki Jehowy ino chodzita i gadata jak nierób Jezus.

  444. „Moja mama nosiła niewidomemu obiady na drugi koniec miasta..”

    To godne najwyższego szacunku. Powinieneś być dumny ze swojej dzielnej mamy, która zdobywała się na taką wyjątkową ofiarność.

    Możesz o tym nie wiedzieć więc króciutko napomknę, że ŚJ nie tylko głoszą dobrą nowinę, dzieląc się nadzieją na lepszą przyszłość pod panowaniem Królestwa Bożego.
    Udzielają też praktycznej pomocy osobom potrzebującym. Robią nawet więcej. Oprócz „ryby”, dają też „wędkę” – ucząc każdego radzenia sobie z problemami, jakich nastręcza codzienne życie.

    PS Na temat traktowania kobiet zalecanego w NT, napisałem tutaj już wiele. Jeżeli zechcesz zrozumieć czego naprawdę w tej kwestii uczy Biblia – chętnie przypomnę.

  445. W kontekście obecnej sytuacji w Polsce i zwarcia dwóch wrogich obozów, których credo symbolizują : z jednej strony Donald Tusk, z drugiej Jarosław Kaczyński, czyli jeden – ten pierwszy – prawy syn Europy, bohater być może w przyszłości niezliczonej liczby eposów; i ten drugi – jego marna popłuczyna (druga, może nawet trzecia woda) warto chyba przywołać wiersz znanego poety Zbigniewa Herberta – „Tren Fortynbrasa”.
    Fortynbras to postać z Hamleta Szekspira
    Fortynbras to następca Hamleta. W samym dramacie Szekspira jego postać dosłownie miga w ostatnich scenach, kiedy wiadomym jest, że to on zostanie następcą Hamleta i to on będzie musiał zrobić porządek w Danii.
    Nie będę przytaczać całej treści wiersza. Ograniczę się do jego strof ostatnich:

    „…Teraz masz spokój Hamlecie zrobiłeś co do ciebie należało
    i masz spokój Reszta nie jest milczeniem ale należy do mnie
    wybrałeś część łatwiejszą efektywny sztych
    lecz czymże jest śmierć bohaterska wobec wiecznego czuwania
    z zimnym jabłkiem w dłoni na wysokim krześle
    z widokiem na mrowisko i tarczę zegara
    Żegnaj książę czeka na mnie projekt kanalizacji
    i dekret w sprawie prostytutek i żebraków
    muszę także obmyślić lepszy system więzień
    gdyż jak zauważyłeś słusznie Dania jest więzieniem
    Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się
    Gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy
    To co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii

    Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
    A ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę…”

    I na koniec jeszcze jedno zdanie, tym razem moje:

    Błysk na salonach to efekt działania wielu szmat.

  446. stasieku
    13 marca o godz. 23:18
    spokojnie, na pewno sie w pewnych kwestiach poroznimy.

    Ale teraz trudno mi sie pisze, bo to obca klawiatura jest i co napisze, to musze poprawic. Do tego brak polskich czcionek…nie chce zieciowi grzebac w klawiaturze.
    Wazne, ze jest radio internetowe i slychac, co w kraju piszczy.

  447. Kostka
    14 marca o godz. 0:02
    oraz Ciotunia Makowiecka

    Ciesze sie z Waszej czynnej obecnosci na blogu; bardzo dobrze sie czyta.

    Przez kilka dni bylam pozbawiona mocy wpisania czegokolwiek na blogu. Czytac sie da, ale dziubac na ekranie wielkosci pudelka od zapalek raczej trudno ( w nowoczesnej polszczyznie okresla sie ciezko i przyznam, ze te ciezkosc slowa odczuwam).

  448. Obejrzałem film o kosmonautach. Przede wszystkim o tym jak NASA dobiera owych kosmonautów (astronautów po amerykańsku). Oprócz kompetencji naukowo-inżynierski, selekcje przeprowadzają psycholodzy. Chodzi o to, aby w tej ograniczonej przestrzeni, gdzie ludzie mijają się fruwając sobie ponad głowami przez kilka miesięcy, nie dochodziło do konfliktów. Mają to być ludzie, którzy łatwo się nie irytują, potrafią współpracować, nie są powodowani jakimiś ambicjami.
    Początkowo, szczególnie po spektakularnym wystrzeleniu w kosmos Tiereszkowej, Rosjanie wyeliminowali kobiety, jako możliwe źródło konfliktów, ale zmienili zdanie i obecnie w przestrzeni wokółziemskiej lata sporo kobiet, chociaż wciąż przewaga jest po stronie mężczyzn. Okazało się, że kosmonauci w stanie nieważkości nie mają ochoty na żadne romanse i między kobietami i mężczyznami decydują relacje rzeczowe, wykluczające wszelki mobbing. Zresztą kosmonauci są bez przerwy obserwowani z Ziemi z centrali NASA.
    Ale wyobraziłem sobie, ze Amerykanie albo Rosjanie decydują sie wysłać na Stacje naszych pisiorków. Co by to było ? Przecież szczekający Gnom bardzo szybko pokłóciłby sie z centralą NASA. Jakże to tak, on ma przestrzegać jakichś dyrektyw niepolskiej agencji. Kazałby kosmonaucie Błaszczakowi ubrać sie w kombinezon, wyjść na zewnątrz , odkręcić antenę , zrywając kontakt z Ziemią wstać z kolan i dumnie, samotnie ruszyć na podbój kosmosu.
    Po ciasnej przestrzeni latałby oszalały Macierewicz, trzymając za rączkę Misiewicza, Szydło fruwała by wokół Wodza z bukietem zwiędłych róż, a jej synaczek w sutannie kropiłby wszystkie skomplikowane urządzenie Orbitalnej Stacji.
    I tak oderwana od Ziemi Stacja ruszyłaby w kierunku Andromedy,by za miliard lat wylądować na planecie któregoś ze słońc tej galaktyki.
    Cel misji: ochrzcić tubylców, którzy z rozdziawionymi gębami będą słuchać opowieści o facecie, który na boska chodził po wodzie i wodę zamieniał w wino. Sam wódz mianuje się cesarzem Międzymorza.
    Pewnie też się w końcu pokłóci z tubylcami. Ale przecież w Kosmosie jest tyle innych galaktyk..

  449. @Płynna Rzeczywistość, (13 marca o godz. 13:19)

    Spowiedź w konfesjonale była pierwszym punktem, który odrzucił mnie od Kościoła i to w wieku bardzo pacholęcym.

    Spowiedź „uszna” jest aberracją z punktu widzenia zdrowia psychicznego. Osobnicy nie przygotowani metodologicznie, i często osobowościowo, przeprowadzają operacje na cudzej psychice. Jest to szczególnie niebezpieczne w przypadku dzieci.
    Ci, którzy są odpowiedzialni za zdrowie psychiczne społeczeństwa, powinni postawić tę kwestię na wokandzie. Będzie to oczywiście trzęsienie ziemi. Ale kiedyś trzeba będzie powiedzieć to publicznie i głośno.

  450. @Lewy, (13 marca o godz. 13:49)

    Nie mniej jednak, tez staraj sie być mniej wyniosły

    Chętnie rozważę Twój zarzut dotyczący wyniosłości, jeżeli naprowadzisz mnie na jej trop w moich wpisach. Ja sam, może błędnie, jej nie widzę.
    Kieruję się przede wszystkim troską i odpowiedzialnością w duchu nikt nie jest samotną wyspą…

    powinieneś zrozumiec,że mając do czyniena z perfidnym, zakłamanym, podtstępnym, bezczelnym przeciwnikiem,człowieka ponoszą nerwy i czasem z rozpędu zamachnie się tracąc panowanie nad językiem.

    Doskonale rozumiem. Problem widzę nie w „pojedynczym traceniu panowania nad językiem”, ale w konsekwentnym budowaniu narracji pogardy do „innych”, w tym przypadku do rzymskich katolików traktowanych en masse.
    I wcale nie rzymscy katolicy są dla mnie przedmiotem największej troski. Najważniejszy jest dla mnie klimat społeczny kraju, w którym żyję.
    Z pewnością widziałeś na filmach takie sceny, w których ofiary usiłują rozszarpać swoich oprawców, ale wkraczają w to osoby postronne. Wkraczają nie tylko po to żeby bronić prawa oprawców do sprawiedliwego sądu.
    Bronią też ofiary przed sprowadzeniem się do poziomu oprawców.
    To oczywiste, że mamy negatywne emocje. Problem w tym kto rządzi? One nami czy my nimi? Mnie zależy na tym, żeby władza nie należała do negatywnych emocji. I ich nosicieli. Uważam, że jest to nasz wspólny interes i wspólna odpowiedzialność.
    Nie wyklucza to momentów wqrwu. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi. Chodzi o sposób widzenia celów i metod.

    Tam praktycznie nie ma porzadnych ludzi.

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Awansować mogą tylko „swoi”.

    Mafia to mafia i jakoś nie mogę sie przekonać do skutecznego dialogu z bossami tej mafii i małą jej przybudowką jaką jest pis.

    Mafią jest hierarchiczny instytucjonalny Krk. Wielu, jeżeli nie większość, rzymskich katolików to jego ofiary. Ponieważ prano im mózgi od urodzenia, często nie potrafią się wyplatać z tej sieci. To z nimi trzeba rozmawiać. A przynajmniej nie okazywać im pogardy i oskarżać o wszelkie zło.
    „Dialog z bossami” będzie skuteczny tylko wtedy, kiedy stracą oparcie w „ludzie”. Trzeba pokazać „ludowi”, że wyzwolenie się z pod wpływu Krk nie będzie ich prywatną katastrofą.
    A to wymaga cierpliwej, żmudnej, konsekwentnej pracy step by step.

  451. dezerter83
    14 marca o godz. 8:49

    Dezerterze, powienieneś rozumieć, że nieodwracalny ateista jedną nogą w nocni…tfu!…w trumnie nie potrzebuje Biblii, by wiedzieć jak żyć, ale dziękuję za gotowość do wyjaśnienia mi, co mówi Biblia o traktowaniu kobiet. Ona mówi wystarczająco jasno ustami, że tak powiem, samego Jahwe do Ewy: „On będzie nad Tobą panował” i ustami Pawła do Kolosan: „Głową kobiety jest mężczyzna”. Zachęciłbym Cię natomiast do wyobrażenia sobie, czy głową naszych blogowych pań – Ewy-Joanny, Jiby, konstancji, mag, Namargineski, Neferki i innych, które znam mniej – śmiałby być jakikolwiek mencizna.

  452. @Tobermory, (13 marca o godz. 18:36)

    Mam nadzieję, że zauważyłeś wówczas moją reakcję.

    Tak, zauważyłem, że Ty i @amunlik zaprotestowaliście. Wydaje mi się, że podziękowałem za to. Ale nic nie szkodzi zrobić to jeszcze raz. Dziękuję :)

    Jednakowoż pretensje do tego blogu, że kpiąc, a nawet szydząc z katolicyzmu, przyczynia się do jego umacniania, uważam za przesadzone.

    Jestem przekonany, że doskonale potrafisz rozróżnić pomiędzy kpiną a pogardą.

    Naprawdę sądzisz, że bywają tu katolicy poszukujący utwierdzenia się w wierze?

    Nie sądzę.
    Tu chodzi o nas samych. O to, jakie nastawienie w sobie budujemy. Nastawienie, czyli stan umysłu, filozofię życia. Nie da się „od do” być napastliwym a potem zrobić pstryk i zachowywać się tolerancyjnie. Być życzliwym i otwartym dla „innych”. To tak nie działa. Zbyt silna jest potrzeba spójności.
    Być może dla Ciebie to, o czym piszę, nie jest aż tak ważne. Nie żyjesz na co dzień w polskim piekiełku. Dla nie kwestia atmosfery społecznej ma wymiar codziennego konkretu.
    Uważam, że nie powinniśmy budować w sobie, za pośrednictwem tego blogu, pogardliwego nastawienia do „innych”.

    To my, racjonaliści, kultywujemy swoją niewiarę i szukamy sprzymierzeńców w otaczającym nas morzu religijnej kołtunerii, obskurantyzmu, ignorancji i ciemnoty.

    To prawda. Doceniam ten aspekt blogu. Sam korzystam z jego dobrodziejstwa. To, co mnie martwi, to niebezpieczne i częste ocieranie się o granicę zachowań, jakie tu potępiamy. A nawet sporadyczne jej przekraczanie.
    Nie chcę żebyśmy się upodobnili do tych, przeciwko którym słusznie protestujemy.

  453. @Tanaka, (13 marca o godz. 15:30)
    w krótkich żołnierskich słowach: człowiek dojrzały potrafi wyjść z każdej sytuacji prosto i z twarzą. Nie musi bełtać po biskupiemu 😉

  454. @Ewa-Joanna i @Tanaka

    No ja cię proszę, uchachalam sie po pachy! Dzieki!

    Ewa-Joanna – no opadają czasami, opadają… 😉 Krytyki sie nie bojam bo z racji obecnie wykonywanej pracy co i juz musze cos powiedzieć co sie temu czy innemu nie podoba 😉 Wiec skora mi sie wyrobila gruba jak na nosorozcu….However… Jako weterynarz wyznaje równiez zawodową zasade, ze nie nalezy sie kopać z koniem (broń Spaghetti Monster, nie probujac nikogo urazić! Takie ogolne stwierdzenie)

    @Ciotunia
    14 marca o godz. 2:13

    W samo sedno trafiony opis brytyjskiego wrozenia z fusow na temat pogody – nie wiem czemu ktos w ogole jeszcze probuje cokolwiek przepowiadac. Chyba ze kolejny sztorm idzie na zachodnie wybrzeze co to od niedawna zaczęto je indywidualnymi imionami nazywac (nie wiem po co bo czasami nie nadazaja z wymyslaniem tych imion…). To juz lepiej pokibicowac politycznym kobitkom 😉 Po tym jak Nicola wsadzila wczoraj kij w polityczne mrowisko niezle sie zakotlowalo… W ciekawych czasach zyjemy na Wyspach…

  455. Lewy
    14 marca o godz. 9:32

    Z rozdziawioną buzią zapatrzylam się w twoją wizję „Pis in space”…..

    Dzięki!

    PS. Muppet show mi się skojarzyl i nawet podobnie się ten segment nazywal…. 😉

  456. konstancja
    14 marca o godz. 9:17

    Dziekuje! I rozumiem ból dziubania wpisów na malutkim ekranie bo tez to czasem uskuteczniam.

    A teraz z powrotem do pracy wracam!

  457. Do @Lewy 14 marca o godz. 9:32
    Podobno plan synusia od tatusia na cztery ręce przewiduje budowę rodzimego przylądka Canaveral pod wezwaniem Prezydenta Wszytkich Galaktyk.
    Aha! Bo bym o mało co zapomniała, rakiety mają być napędzane na węgiel.

    Na ochotnika już zaczęłam odliczanie. …..

    …adin….
    …dwa…
    …tri…
    …czietyrie…
    …piat…
    …wyszoł zajczik paguliat…..

    Słowo się rzekło kobyłka u płota od 2:13. Tyle tylko, że w moderacji przedtem się wylegiwała.
    Miłego dnia i oglądania od Lyonu do Portofino to tylko rzut beretem.

  458. @Ciotunia Makowiecka
    Nie tak prędko ,Ciotunio. Najpierw musi sie przekopać przez tę mierzeję, zeby se dostać do Bałtyku. Jak już sie upora z tym przekopem i dostanie się do morza, to zajmie sie tym Canaveralem. To dalekosiężny bisnesplan.

  459. Ech, znowu nie wygrałam w Lotto… 🙁
    I na dodatek to przypuszczalnie miłosierne, katolickie działanie
    ‚http://natemat.pl/203367,ktos-pocial-im-kurtki-zyletka-osoby-ktore-protestowaly-pod-palacem-przeciwko-kaczynskiemu-pokazuja-zdjecia
    No bo mogli nożem pod te siódme żebro, czy jakoś tak, a oni tylko kurtki pocięli.

  460. Ewa-Joanna
    14 marca o godz. 11:33

    Ano pchaja sie te niewierne w tych goretexach i kurteczkach puchowych gdzie ich nikt nie prosi a potem rozpacz…. Niech sie ciesza ze tylko kurtki!

    No ale „nie czyn blizniemu co tobie nie mile” niestety nie trafilo do dekalogu

  461. @anumlik
    11 marca o godz. 10:34

    Chciałbym jeszcze wrócić do Twojego wpisu, na temat skutków działania „instynktu koalicyjnego”. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego miałoby być tak, że rozwiązania „wewnętrznych” problemów przychodzą raczej „z zewnątrz”. Odniosłem to do kwestii wspólnych poglądów, podzielanych przez grupę oraz sytuacji, gdy należałoby poruszyć sprawy jakoś niekompatybilne z tymi poglądami. Zacząłem sobie przypominać liczne rozmowy, które czytałem, prowadzone na różnych „forach”: lewicowych, prawicowych, religijnych, itd. – i wydaje mi się, że autor tej tezy może mieć dużo racji.

    Otóż, będąc wśród ludzi, którzy mają zbieżne z naszymi poglądy, spodziewamy się pozytywnych komunikatów (wyrazów poparcia, przykładów potwierdzających nasze mniemania, itp.) i sami pragniemy takie przekazy wysyłać. Jest to całkowicie naturalne, jesteśmy „wśród swoich”, oczekujemy bezpieczeństwa i wsparcia, a nie ataków.

    Schody zaczynają się, kiedy przychodzi dyskutować o sprawach, gdzie światopogląd podzielany przez grupę nie daje się łatwo zastosować, pojawiają się nieprzewidziane problemy, iskrzenie na styku światopoglądu z rzeczywistością. Po pierwsze, sama rozmowa o rzeczach, które zakłócają przyjęty obraz świata, jest zawsze trudna. Po drugie, w „przyjaznym” środowisku, gdzie nie chcemy robić innym przykrości oraz zależy nam na akceptacji, dyskusja może być mało efektywna. Ludzie będą stale przywoływać rzeczy, co do których się zgadzają albo fakty, które są znane i wywołują pozytywną reakcję. Łyżki dziegciu będziemy podawać w beczkach miodu, co musi niestety powodować grzęźnięcie dyskusji.

    No i wreszcie, ten mechanizm trafi rykoszetem w ludzi, którzy nie wykonają takich gestów w stronę grupy, bo będą uważać, że problem jest ważniejszy niż czyjeś dobre samopoczucie. Grupa wówczas niechybnie przywoła taką osobę do porządku, będzie domagać się koncesji.

    To są, jak sądzę, obiektywnie istniejące mechanizmy (w sensie: ani dobre, ani złe). I nie piszę o tym w kontekście aktualnych dyskusji na naszym blogu. Uważam, że bycie świadomym istnienia tych mechanizmów może pomóc w prowadzeniu dyskusji. W spokojniejszym przyjmowaniu co bardziej dosadnych wypowiedzi, które możemy odbierać jako nieprzyjemne bądź godzące w nas samych.

  462. Ewa-Joanna
    14 marca o godz. 11:33
    Też kiedyś grałem w totolotka w taki jak Ty konwencjonalny sposób. Długo myślałem jak rozgryżć ten system i w końcu udało się. Więc Ci zdradzę.
    A zaczęło sie na zasadzie prób i błedów. Gram jeden tydzień, drugi a tu nic. Ponieważ byłem wierny tym samym cyfrom, więc raz mi sie zdarzyło, że nie zagrałem, ale sprawdziłem i okazało się, że nie grając zaoszczędziłem 10 euro. No to spróbowałem następny raz i znów wpadło mi kolejne 10 euro. Zacząłem sobie notowac te wygrane. Mija tydzień, miesiąc a ja mam coraz wiecej pieniędzy w moim notesie. Ponieważ stosuje ten system już od 15 lat, to sobie zaoszczędziłem 20.000 euro, bo dodałem również moje wygrane z euromiliona. W tym czasie zdarzyło mi się pare razy nie wytrzymaći zagrałem. Oczywiście nic mi nie przybyło w moim notatniku.Ale od czasu do czasu trzeba zagrać, bo inaczej mój system przestałby mieć sens.
    Ja wiem, że strasznie ryzykuję, bo a nuż nastepnym razem moje cyfry padną na 5 milionów.Ale powiedziałem sobie, trudno, będę smutny, ale jak na razie udaje mi się wygrywać z totolotkiem.
    Kiedys moja siostra mnie ostrzegła, że wygrana padnie i co wtedy. Ja jej, ze taka sama szansa jest, że padnie w przyszłym tygodniu, co i za 500 lat. Moja złosliwa siostra zapytała mnie wtedy, czy mam zamiar zabrac notesik z wygranymi do grobu.
    Zastanawiałem sie, czy nie dopisywać do mojego konta w notesiku pieniędzy zaoszczędzonych na papierosach, których nie palę od 50 lat, na nieposiadaniu samochodu, który też by mi zeżarł sporo pieniedzy z mojego prywatnego konta. A przy mojej skromnej emeryturze to pewnie bym poszedł z torbami.

  463. @Lewy,
    bardzo dobry system, ale nie dla mnie – nie mam takiego samozaparcia, a żeby jeszcze na dodatek wyrzec się samochodu, to już zupełnie nie do pojęcia.

  464. Ewa-Joanna
    14 marca o godz. 12:47
    Jakbym mieszkał w olbrzymiej Australii, to tez pewnie mialbym samochód, a w malutkim Lyonie, z metrem, tramwajami i rowerem samochód jest bezsensowny.

  465. @mohikanin przedostatni

    Ciekawe spostrzeżenia przy okazji wymiany zdań z @Tobermorym.

    W podobnej tonacji, ale zwrócę uwagę na inną kwestię.
    Właściwie to nie ja, ale autorka tekstu z ostatniej Gazety Świątecznej.
    Bohater artykułu to patron ateistycznego blogu Christopher Hitchens, a dokładniej książka jego autorstwa, czyli ‚Listy do młodego kontestatora”.
    W artykule przytoczone jest chyba również blogowe motto.
    Autorka z uznaniem, atencją, a może i zazdrością pochyla się nad zawartością książki, ( Ci którzy czytali wcześniejsze jego książki wiedzą zapewne za co)jednakże w części podsumowującej swój tekst zamieszcza taką oto frazę:

    „Hitchens niechętnie daje bliźnim prawo do złudzeń – w rodzaju wiary w grzechów odpuszczenie i żywot wieczny – ale nie prawo narzucania ich innym. Na poparcie swojej tezy używa Marksa, który religię definiował tak:
    „Jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu. Wymagać od kogoś porzucenia złudzeń co do jego sytuacji, która bez złudzeń obejść się nie może. Krytyka religii jest więc w zarodku krytyką tego padołu płaczu, gdyż religia jest nimbem świętości tego padołu płaczu. Krytyka zniszczyła urojone kwiaty, upiększające kajdany, nie po to, by człowiek dźwigał kajdany bez ułud i bez pociechy, ale po to by zrzucił kajdany i rwał kwiaty żywe”
    Tyle, że Marks chciał pomóc ludowi zerwać kajdany. Hitchens zadowalał się niszczeniem urojonych kwiatów – i nie przejmował się tym, że bywał okrutny. Znów paradoks kontestatora: ironia świetnie burzy, ale budować nic nie potrafi.”

    Nieco gorzki ten fragment , ale czasami niestety również na ten aspekt problemu należy zwrócić uwagę.

    Ateizm i tym samym ateiści mają w sobie duszę (???)sapera. No, dobrze niech mają. Saperzy tez są potrzebni. Ale zaraz za nimi, w bojowym rynsztunku powinny kroczyć dwie firmy budowlane które coś w miejsce zburzonej konstrukcji postawią i będzie ta budowla co najmniej tak długowieczna jak ta którą zburzono.
    A niestety bardzo rzadko takie podejście do problemu przyświeca blogowym postom.
    Ale taka już chyba natura ateizmu.

  466. @Lewy 14 marca o godz. 9:32
    Chris Hadfield – Astronaut’s Guide do Life on Earth – książka znakomita – I niesamowita. Nie wyobrażam sobie ciągłego rozważania „jaka jest następna rzecz, która może mnie teraz zabić” ale gdybym była austronautą – to kto wie : ) A przygotowanie sobie życiowych scenariuszy na wszelkie ewentualności – to cenna umiejętność i czasem nawet się przydaje.

    Kiedyś nawet rozważałam napisanie wstępniaka na ten temat – właśnie o ludziach przebywających w stacji kosmicznej – co to za ludzie i dlaczego. I o zderzeniu wyborażeń z realiami. Ale to temat z kosmosu – a przecież ciągle są bardziej palące.

    Chris Hadfield rozprawił się z mitem o samotności w kosmosie – nigdy nie czuł się samotny, bo codziennie rozmawiał z rodziną. Kontakt z ziemią jest nieprzerwany, poza tym nie ma czasu tęsknić, bo każda minuta jest zaprogramowana.

    Ale jednak mimo wszystko nagrał to:
    https://www.youtube.com/watch?v=KaOC9danxNo

  467. @Lewy
    Czasem nie da się inaczej – trzeba samochodem, bo dotarcie do pracy transportem publicznym zabiera zbyt wiele czasu.
    Kiedyś mieszkałam w niedużej miejscowości koło Sydney i kiedy mój synek leżał w szpitalu po wypadku, a ja miałam więcej czasu – to jechałam autobusem, jak miałam mało czasu to leciałam na piechotę, bo wtedy jeszcze nie miałam prawa jazdy, szybciej było. Za to autobus podwoził mnie pod sam dom, wystarczyło powiedzieć : tutaj proszę. On tak sobie jeździł pokrętnie po wszystkich uliczkach i zbierał pasażerów.

  468. @samba kukuleczka
    14 marca o godz. 13:07
    Nie opieram się na żadnych autorytetach, bo chyba żadnych nie uznaję. Jedno mogę powiedzieć – stając się ateistka odzyskałam swoje życie. A to dużo.

  469. @Maciej2 14 marca o godz. 12:25
    „Iskrzenie styku światopoglądu z rzeczywistością” – otóż to.
    Nie wiem, czym można wytłumaczyć nieustanną obecność na tym blogu osób z „misją” – takich jak dezerter, mohikanin, czy niesławnej pamięci wielonickowiec aaaa. Te osoby są programowo – i chciałoby się powiedzieć zawodowo – milusie, a ta milusiość ma wyłącznie jeden cel – obrzydzanie ateistom ateizmu i nachalne wciskanie im jakiejś zbożnej tezy.
    Naturalnie, dobry ateista to taki, który baaaardzo szanuje religiantów i głoszone przez nich bzdety. I nigdy, przenigdy nie wypowiada słowa „religiant”. Powiedzmy sobie otwarcie: najlepszy ateista to taki, który w ogóle się nie przyznaje do swojego światopoglądu a już brońciepanieboże nie ośmiesza religianckich bajań. Rozczarowani religianci muszą wiedzieć, że ateiści czule ich przygarną. A wszystko w imię „świntego spokoju” w Umęczonej. Tego samego „świntego spokoju” w imię którego Tusk podreptał do ołtarza.

  470. mohikanin przedostatni
    14 marca o godz. 10:25

    „Nie da się „od do” być napastliwym a potem zrobić pstryk i zachowywać się tolerancyjnie”.

    Da się, u niektórych nawet bardzo da się, mohikaninie. Tworzysz pojęciową klatkę, w której zamykasz człowieka jako ogólnik, pomijając oczywistość, że nie ma realnie ani jednego ludzkiego – i nie tylko ludzkiego – ogólnika. Tymczasem konkretne zachowania to zachowania osobników, nie ogólników. To, co się nie da u jednego, da się u drugiego. Efekt temperamentu, a nie jakichś klatek. Miałem w młodości przyjaciela – krąży w nieistniejącym pociągu po niebycie – z którym rozmawialiśmy z taką z obu stron pasją, że nierzadko łapaliśmy się za klapy i potrząsaliśmy jeden drugim, dokąd bardziej opanowany nie powiedział mądrego słowa, które natychmiast sprowadzało na ziemię. Życie jest bogatsze od twojej i mojej wiedzy i wyobraźni.

  471. @samba kukuleczka 14 marca o godz. 13:07

    Hitchens nie rozumiał psychologii religii i dlatego jego krytycyzm wydaje mi się nieco prymitywny, Poza tym Hitchens nie rozumiał mechanizmów rządzących obłąkaną mafią pod nazwą kaka. Gdy został zaproszony jako świadek w procesie kanonizacyjnym mateczki Teresy z Kalkuty, zeznawał, że postępowała w myśl zasad kaka, czym niewątpliwie przyczynił się do uświęcenia skatolonej wiedźmy. Fakt, że zasady kaka są nieludzkie i prowadzą do zbrodni (naturalnie) nie wchodził w zakres owych zeznań, I tym sposobem ateista Hitchens pozwolił się zmanipulować.

  472. samba kukuleczka
    14 marca o godz. 13:07

    Krytyka religii jest zarazem krytyką padołu płaczu. Padół płaczu tworzą – i współtworzą ci, co zawodowo uśmierzają płacz – kler.
    Marks proponował, jak przerobić padół płaczu na padół niepłaczu. Jednak stawianie przed ateistą jako takim, czyli gołym zadania, żeby robił z padołem to co Marks to nierozumienie rzeczy. Ateista nie jest od tego. Już nieraz ten wątek tu poruszaliśmy. Ateista nie zajmuje sie (na swój użytek) wyzwawaniem, żadną religią, ponieważ ma głęboką wiedzę (tego rodzaju co wiedza o ewolucji), że nie fuwa nad nami, ani nigdzie indziej ani żaden bozia, ani żadna Maryja przerażająca tych, których nie lubi, ani też fruwaniem nie zabawiająca tych, których lubi.
    Zajmuje się religią i jej wyznawcami głównie o tyle o ile ci włażą na głowę ateście, zabierają mu jego prawa do wesołego niewyznawania żadnej bozi i pełnego cieszenia się życiem.

    Może jednak istnieć także ktoś, kto chce działać. Chce, na przykład chronić małe dzieci i równie małych dorosłych (dorośli są jak dzieci, a nawet bardziej, co widać w dowolnym miejscu i czasie) przed kłamstwem, przed manipulacją, przed sprowadzaniem ich a złą drogę i zamieniania w przedmiot. Albo chce chronić je przed święty gwałtem:moralnym lub/i fizycznym. I ten ktoś robi to mając przekonannie, że jego ateistyczne pojmowanie świata pozwala mu rozpoznać, że oto człowiek przed nim jest gwałcony. Musi więc – mając poczucie etyczne – działać, zapobiec gwałtowi Wyznawca nie ma takiego poczucia, bowiem jego moralność jest pochodzenia zewnętrznego, nie wytworzona we własnym umyśle nie mającym żadnego nadzorcy. Nie mając – nie widzi, nie rozumie i nie chce widzieć i wiedzieć, że odbywa się gwałt. Uczestniczy w nim i bywa jego głównym egzekutorem.

    Człowiek mający umysł wolny od religii i pelen wysokiego poczucia etycznego, już oczyszcza świat z płaczu: o jednego zdrowego i jasnego człowieka więcej. Człowiek który podejmuje działania sprzeciwiające się mrokowi religii już jest jak Marks: osusza łzy na padole.

    Tenże człowiek, posiadający w sobie pryncypia ateityczne może też być samorządowcem, działaczem jakiejś znośnej partii (albo nieznośnej) i robić coś jeszcze więcej, i na szerszą skalę.

    Nie ma to jednak wiele wspólnego z byciem ateistą jako takim.Ateista nie zajmuje się „ewangelizacją”, ani zbrojnnie i niezbrojnie wciąga innych w świat ateistycznych wartości tak jak robią to z obowiązku i kompulsji chrześcijanie. To zupełnie odrębne światy.

  473. Na marginesie
    14 marca o godz. 13:53

    Htchens nienajgorzej rozumiał. To, że zeznawał w sprawie TzK tak, że ona działała w myśl Kościoła kat, w jego oczach mogło być i pewnie było – czymś właśnie jak najbrdziej obciążającym, ponieważ nicował przez tyle lat nędzę i zbrodnie Kościoła kat i w ogóle – religii. A to, że jak papież z biskupami swemi usłyszał, że TzK robiła jak kościół każe i dostali frenetycznych drgawek radości – tylko potwierdza nędzę Kościoła kat w nędzy TzK.

    Z rozmieniem psychologii kleru w ogóle jest zasadniczy problem. Zauważ; niemal nikt kto komentuje zachowania kleru, kto jest zdumiony zszokowany podłością słów i czynów tych czarnych ludzi, nie sięga w wyjasnieniach tych obrzydliwości do psychologii, ale co najwyżej do teologii – czyli powierzchniowego bełkotu pogiętych konstrukcji mentalnych i wymyków intelektualnych. To zasadniczy błąd! Nie pozwala to poznać istoty psyche członków kleru.
    należy sięgać do psychologicznej głębi członków kleru: indywidulnej podświadomości i nieświadomości zbiorowej.

    Bez psychologii głębi niczego istotnego się nie dowiadujemy o klerze i jego maszynie represji – Kościele kat. I kręcimy się w kółko, wyrażając coraz banalniejsze zdziwienie czy szok, że -ponoć-biskup taki czy owaki lub papież lada jaki rypnął coś tak, że nas zamurowało, a ro rypnięcie rzekomo niekatolickie jest. Jest katolickie – do imentu. Bo taki jest iment papieża i jego biskupa wraz z proboszczem.

  474. pombocek
    14 marca o godz. 10:23
    Ona mówi wystarczająco jasno: „On będzie nad Tobą panował” i „Głową kobiety jest mężczyzna”.

    1. To oświadczenie, złożone już po grzechu Adama i Ewy, nie wskazywało, co mężczyźni powinni robić, tylko jak według przewidywań Boga będą postępować, ponieważ nieodłącznym składnikiem życia ludzkiego miało być samolubstwo. Biblia wielokrotnie informuje o bardzo przykrych sytuacjach, do których później doszło z powodu takiej samolubnej dominacji mężczyzn. Nie mówi jednak, że Bóg pochwalał takie postępowanie lub że jest to przykład godny naśladowania.

    2. „Chcę, byście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, a głową kobiety jest mężczyzna, a głową Chrystusa jest Bóg” (1 Koryntian 11:3)
    Jak łatwo zauważyć, apostoł Paweł pisze tutaj na temat pozycji wyznaczonej przez Boga mężczyźnie i kobiecie. Podleganie czyjemuś zwierzchnictwu samo w sobie nie jest poniżające. Sprawowanie zwierzchnictwa służy zachowaniu porządku. Jezus podlega zwierzchnictwu Boga i jest to dla niego źródłem wielkiej satysfakcji. Mężczyzna – w przeciwieństwie do kobiety – został stworzony z cechami, dzięki którym potrafi się należycie wywiązywać z roli głowy rodziny.

    3. Warto zauważyć, że Paweł po udzieleniu powyższej rady, zaleca mężom (w kolejnym liście), by tak kochali swe towarzyszki życia, jak Jezus umiłował zbór, a on przecież oddał za niego nawet życie. Dalej powiada Paweł, że mężczyźni mający żony powinni je kochać jak siebie samych, to znaczy żywić je i pielęgnować, jak to czynią z własnymi ciałami (Efezjan 5:25-33). Nie ulega wątpliwości, że gdy mąż darzy żonę taką życzliwą troską, wtedy podleganie jego zwierzchnictwu stanowi dla niej przyjemność. Gdy mąż jest delikatny, wyrozumiały, troskliwy i niesamolubny, żonie znacznie łatwiej jest uznawać w małżeństwie zasadę zwierzchnictwa.

    Także Piotr udzielił rad żonatym chrześcijanom: „Wy, mężowie, podobnie mieszkajcie z nimi [swymi żonami] stosownie do wiedzy, darząc je szacunkiem jako naczynie słabsze, żeńskie” (1 Piotra 3:7). Kto szanuje drugą osobę, ten ma dla niej wielkie uznanie. I przy podejmowaniu decyzji, uwzględnia jej opinie, potrzeby i pragnienia. Właśnie w taki sposób ma postępować chrześcijański mąż.

    Napisawszy o darzeniu żon szacunkiem, Piotr dodał przestrogę: „Aby wasze modlitwy nie napotykały przeszkód”. Słowa te podkreślają, jak wielkie znaczenie ma dla Boga postawa męża wobec żony — gdyby nie okazywał jej szacunku, jego modlitwy ‛napotykałyby przeszkody’. Rzecz jasna, żony otaczane przez mężów szacunkiem zazwyczaj chętniej z nimi współpracują.

  475. Dezerter

    A któreż to cechy tak predystynują mężczyznę do roli głowy rodziny? Tylko tak konkretnie, jak krowie na rowie, bez cytatów z opasłego tomiszcza. A gdyby Paweł był kobietą, to też taką hierarchię by przyjęła?

  476. samba kukuleczka
    14 marca o godz. 13:07
    Kukułeczko, ja,jeden z saperów tak Ci odpowiem: budowanie światopoglądu racjonalnego w miejsce zburzonych przez sapera religijnych urojeń to trudne zadanie. Trzeba poczytać trochę książek.Niekoniecznie naukowych, nie kazdy jest w stanie zrozumieć jakąś geometrię analityczna, topologię węzłów (Dumnie się pochwalę, że mój syn jest od tego specjalistą) czy mechaniki kwantowej. Ale są książki przybliżające chcącego do tego cudownego świata nauki, wiedzy. Teorię Darwina nie jest tak trudno zrozumieć, ale na to zrozumienie nie pozwala ludzka pycha i głupota „Jak to ja, od małpy pochodzę? Niedoczekanie. ”
    Nie zawsze studia wyższe formułują ów światopogląd. Zresztą iluż to teraz widzimy troglodytów z profesorskimi tytułami (Pawłowicz,Legutko) Ja po skończeniu najpierw historii a potem filozofii, wciąż błąkałem się z moim światopoglądem, zaglądałem do niebieskiej książeczki, doszukiwałem sie tam jakichś głębi, krótko byłem zafascynowany Punktem Omega Teillarda de Chardin, nim się zorientowalem, że to są brednie. Zrozumiałem, ze wszelkie próby godzenia nauki z religią to oszustwo. Dlatego astrofizyk Heller , przyjaciel grafomana Zanussiego, jest oszustem, albo naukowym grafomanem.
    Mnie mój światopogląd uformował Hoimar von Ditfurth , jego Trylogia: „Na poczatku był wodór”, „Duch nie spadł znieba” i „Dzieci wszechświata”
    Choć od napisania i wydania tych książek minęło już prawie 50 lat, to mimo pewnych nieistotnych ocen, wynikających z tego, że nauka zrobiła w tym czasie olbrzymi postęp, całośc tworzy jasny, klarowny obraz dającego się pojąć świata.
    Więc co my saperzy mamy począć, jak budować, stawiać nowe konstrukcje, jak w polskiej szkole jest coraz mniej wiedzy przyrodniczej, a coraz więcej katechezy. Wydaje mi się, że dopóki nie wysadzi się tych bastionów, które przywłaszczyły sobie miejsca, gdzie powinna się szerzyć wiedza a nie opary produkowane przez klechów, to mamy małe szanse by coś skonstruować, bo przecież te konstrukcje buduje się w głowach młodych ludzi, a właśnie kościół robi wszystko, aby ta wiedza do uszów i głów nie docierała. Na razie wciąż jest czas wysadzania.
    Z saperskim pozdrowieniem
    Lewy

  477. @Tanaka 14 marca o godz. 14:04

    Hitchens znakomicie punktuje religianctwo i wydobywa jego świństwa i absurdy – ale robi to zawsze z czysto zdroworozsądkowych pozycji. Szkopuł w tym, że religianctwo nie ma z rozsądkiem nic wspólnego. Dlatego, moim zdaniem, bardzo słusznie ujmujesz je w terminach psychologii głębi, podświadomości i irracjonalizmu. Każda religia to coś w rodzaju pojęciowej klatki – czego znakomitą ilustracją jest na tym blogu jehowita dezerter. On się obraca w jakimś obłąkanym zamkniętym kręgu, z którego nie ma drogi wyjścia i każdym wpisem ten stan potwierdza.

    Bardzo podobnie wygląda świat pojęć kaka – absurdalne założenia i klapki na oczach. Nawet nawoływania mohikanina, żeby nie nazywać rzeczy po imieniu i nie tykać „wrażliwości” hipotetycznych religiantów – którzy jeśli czytają ten blog to czytają go na własne ryzyko – w gruncie rzeczy ujawnia fakt, że według samego mohikanina należy tych ludzi traktować jak psychopatów i nie podważać tej chorej wiary, że psychopata czuje się Napoleonem.

    Nie wiem, skąd się bierze dziwaczne przekonanie, że ateiści coś „powinni” w stosunku do swoich religianckich rodaków, którzy swoją przynależnością postawą podtrzymują i legitymizują łajdactwa kaka.

    Z kolei jeśli chodzi o opis religii w kategoriach religii – ale bez wiary w religianckie urojenia – to znakomicie robi to np. Terry Eagleton. Eagleton zajmuje się krytyką literatury i jest zdeklarowanym marksistą. Jego inteligencja jest… imponująca. A o religii pisze mimochodem, w książce w której opowiada o swoim dzieciństwie w Irlandii.

  478. @paradox57 14 marca o godz. 14:19
    Punctum. Religia sakralizuje status quo.

  479. Ale co do jednego musicie przyznac, że dezerter to nie cyniczny manipulant w stylu kaka, lecz głęboko wierzący czubek.Przecież on z tej gadaniny nie wyciaga żadnych profitów. On by tylko chciał, żebyśmy byli tacy jak on. Wtedy nie czułby się tak samotny.Czy on nie ma kontaktu ze swoim środwiskiem, z takimi samymi jak on świrami ?

  480. samba kukuleczka
    14 marca o godz. 13:07

    „Znów paradoks kontestatora: ironia świetnie burzy, ale budować nic nie potrafi.”

    Przepraszam, ale to bardzo stara mantra o tym niebudowaniu. Nie mówię o ateizmie, bo zgubne jest mówienie ogólnikami, lecz o sobie ateiście. Zmysły i rozum, którymi się posługuję ponad 50 lat w wykazywaniu samemu sobie na podstawie krytycznej analizy Biblii, że jest ona zapisem wyobrażeń kontaktów z nieistniejącym, a nie opowieścią o realnych kontaktach. Patrzę na Biblię jak na nieprawidłowo skonstruowanie równanie dające, oczywiście, nieprawidłowy wynik. To stosunek do źródła religijnej wiary, nie do ludzi religijnych, stosunek do oszustwa, niezależny od tego, ile miliardów czy kwintylionów oszukanych tą religią żyje. Oczywiście, rozmawiam z podobnymi mnie lub z tymi wierzącymi w nieistniejących bogów, którzy o tym chcą rozmawiać. Ale poza tym nie jestem na co dzień żadnym ateistą, lecz takim samym człowiekiem jak wszyscy wokół, którzy w Biedronce nie tęsknią za bogami, lecz grzebią w tym, co dotykalne, wąchalne, smakowalne, kupowalne. Nikomu niczego nie odbieram, więc nie ma u mnie pytania, co w miejsce odebranego budować.

    Twoja teza o tym, że ten, co odebrał, nie potrafi zbudować niczego w miejsce odebranego jest, przepraszam, religijnego chowu. Niczego jako ateista nie odbieram, lecz wykazuję czarno na białym, że człowiek wymyślił bogów, a nie odwrotnie. Pokazuję przede wszystkim sobie samemu i mam uciechę. Kiedyś mówiłem o tym do ściany, potem pisałem króciutkie literackie kawałki na kanwie Biblii – rozbierałem na czynniki pierwsze fałsze Starego i Nowego Testamentów – i to wszystko. Skąd pomysł, że mam w miejsce religii coś budować? Co – nową religię? Życie samo się buduje – bez moich pomysłów i beze mnie. Religie powstawały przez tysiące lat, bo inaczej niż z udziałem nadprzyrodzonych sił człek świata nie umiał sobie wytłumaczyć. Jeśli teraz ktoś umie, to do czego mu jakieś nowe budowle? Ja nie nie mam pustego miejsca po oszustwie zwanym „religią”, więc i potrzeby budowania nowego nie mam. Owszem, mam potrzebę udoskonalania mojego okrętu, a moje rowery własnoręcznej przeróbki są już doskonałe. Dokąd się nie rozlecą. Żyję życiem, bo jak teraz nie pożyję, to już nigdy: jeżdżę, chodzę po wodzie, patrzę, słucham, pstrykam fotki i 68 innych rzeczy. A kto nie umie bez religii? Kurde, a co mnie obchodzi czyjaś religia, dokąd się nie wpiernicza w moje życie?!

  481. Lewy
    14 marca o godz. 14:32

    Między bozią a człowiekiem zachodzi, bo musi, stosunek osobowy. Bozia tak wszystko może – Olmajty jest – że nie może nie tkwić w osobowej relacji z człowiekiem.

    Że jest to szajba – my – wiemy. Osobowość stosunku polega na tym, że bozia nas kocha. A my – bozię. Bozia nam dał swojego synka, żeby synek powisiał trochę na krzyżu, a zanim powisi, żeby to i owo nam gadał i sztuczki pokazywał: naocznie, nausznie, naręcznie i jak kto tam chce. I tak było: Jezusek robił, co tatuś chciał, i tatusia przed nami poważnie reklamował. I Jezusek też nas kocha, a my jego. Każdy prawidłowy wyznawca nosi sobie nieżywego Jezuska na tzw. piersi, a biskup nosi półmetrowego Jezuska, więc się garbi, a za chorobę zawodową należą mu się wysokie apanaże. Co dowodzi, że Jezusek żyje.
    Krótko mówiąc – stosunki osobowe do potęgi entej.

    Nasza wiedza o tym, że ta osobowość jest całkiem figlarna i skrzywiona w „en wymiarów przestrzeń” – jak śpiewał Grechuta, bierze się z oczywistej esencji, którą się codziennie każdy prawidłowy wyznawca chwali: „boże choć cię ni pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”. Nie pojmuję, ale miłuję. Dodajmy – w niczym nie pojmuję. Wszechmogącego i Absolutnego, absolutnie lichy człowiek w ogóle nie jest w stanie pojąć. Pojąć pojmowaniem nie da się tego, że bozia – Absolutnie miłujący Człowieka – samodzielne rozkwasza ludzi na miazgę,włacznie z dziećmi, czym się nam strasznie chwali i dumny jest z siebie jak Absolutny Paw.
    Psychiatryczość niepojmowalności ze szczytową miłością, najszczytowszą jaka w ogóle być może w ludzim zasięgu, pozostaje w doskonale przeciwnym kierunku niż to co gada Heller. On gada, że bozia się schował w matematyce, w fizyce, może w falach grawiacji i bozonie Higgsa. Znaczy to, że zachodzą najściślej osobowe stosunki pomiędzy pierwiastkowaniem a człowiekiem: Kmieciem Marianem i Gwiżdż Janiną. I pomiędzy tymi dwojgiem a bozonem Higgsa.
    Dlatego, prawidłowy wyznawca Świętego Ojca Świętego składa ładnie rączki, ale nie klęka (bo własnie wstał z kolan), i oświadcza: Falo grawitacyjna i en potęgo przestrzeni, choć was nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”.
    Za winklem już czeka karetka pogotowia i zespół szykiego reagowania psychiatrycznego.

    A dla dekoracji tej potrawki z Hellera można i to dodać, że Heller ma Księgę Rodzaju niebieskiej książeczki za bajędy, alegorie i fantazje kolorowych jarmarków. Tak jest, przy czym odróżnienie, co w niebieskiej książeczce jest fantazją, bajędą i pitu-pitu to kolejny, bardzo płodny, rozdział psychiatrii i kryminologii: historii oszustwa.

    Oczywiście – oszuści katoliccy mają swoja wersję tego, co w książeczce jest bujdą, a co niebujdą, przy czym nigdy tego nie powiedzą wprost: każde słowo jest przecież święte, wraz z każdym przecinkiem i każdym niepostawionym znakiem.
    A prawosławni mają swoją wersję, mormoni swoja, zielonoświątkowcy swoją, wreszcie jest 41 tysięcy oficjalnych wersji budj-niebujd.

    Katolicka jest jedynie słuszna, bo tak orzekł Lolek. Patriarcha Rusi ma odwrotne zdanie, więc się z Lolkiem nigdy nie spotkał.

    W sumie, znowu sięgamy do psychologii głębi – w sprawie Hellera tak samo, jak Lolka i każdego innego prawidłowego wyznawcy bujdy.

  482. Pombocku, dorzucę drobiażdżek: skąd pomysł, że ujawnianie bezsensowności religianckich mrzonek mogłoby kogoś obrażać ? Bo na tym właśnie opierają się protesty przeciwko rzekomemu poniżaniu religiantów. Przecież kaka bez żenady opluwa ateizm – i to również w szkolnym programie katechezy. I wpaja zindoktrynowanym przekonanie, że są „lepsi” bo przez poddanie się instytucjonalnemu ogłupieniu „dostąpili łaski wiary”.

    Ateizm jest rutynowo kojarzony z Hitlerem, Stalinem i Mao i oskarżany o najgorsze zbrodnie. Przy czym kakaludek zarzeka się kłamliwie, że nie ma nic przeciwko człowiekowi, tylko potępia tzw. „grzech” ateizmu. Jednak wszelka krytyka bredni kaka niezawodnie wywołuje reakcje jak najbardziej osobiste. „Obrażacie człowieka wierzącego ” – pokrzykuje każdy dyżurny kontestator. A przecież wystarczy przywołać prostą zasadę wzajemności – oczywiście kazuistycznie jezuicką, ale jednak.

  483. samba kukuleczka
    14 marca o godz. 13:07

    Zapomniałem dodać, kukułeczko, że odchodzenie od religii to proces, a nie jednorazowy akt. I oto w tym procesie żegnania się z mitami niezauważalnie sama się rodzi nowa wartość: poznanie. To wartość, która nie wymaga uzasadnień – jest wartością, że tak powiem, samą w sobie – jest i zaspokajaniem przyrodzonej wszystkim żywym organizmom ciekawości świata, jest silną życiową motywacją – raczej silniejszą niż religia – jest niekończącym się byciem w ruchu, żródłem porażek, ale i wielkich satysfakcji, jest celem. Poznawanie, które nie ma końca, które jest drogą życia – to właśnie ta budowla, o której mówisz, że saper, który zburzył, niczego w jej miejsce nie zbuduje. Saper Ci na pewno niczego zbuduje, ale ty sobie – możesz.

  484. @Na marginesie
    Chris Hadfield rozprawił się z mitem o samotności w kosmosie – nigdy nie czuł się samotny, bo codziennie rozmawiał z rodziną.
    …………………………………………………………………………
    No dobrze. Jaby się czuł, gdyby nie miał rodziny?

  485. Lewy
    14 marca o godz. 15:01

    Dezerter wyciąga z tego olbrzymie profity! Bez nich byłby jak piesek, co wypadł z sań. To profit absolutnie podstawowy u takiej osoby. Natomiast co do profitów komercyjnych, nie wiem. Może rzeczony handluje swoimi fantazmatami i to spienięża, ale mało mnie to interesuje.

    Obserwacja rzezonego wskazuje na inny stan rzeczy: nie „głęboką wiarę”, ale głęboką – z tym się zgodzę – wiarę w wiarę. Tak strasznie tłucze tymi swoimi durnotami z książeczki wedle instrukcji szefostwa, że nawet jak się napnie po pęknięcie ruptury, nie przejdzie od wiary w wiarę w wiarę.
    Z tej ścieżki nie ma innego odrotu jak zaparcie się – całkowite – siebie niewłasnego, by stać się własnym człowiekiem. To za wiele dla niemal każdego, z niewielkimi wyjątkami, bardzo bolesnymi.

  486. pombocek
    14 marca o godz. 15:30

    Pombocku, intymnie: pięknie pomyślałeś i myśl w słowo pisane przelałeś.
    A teraz intymnie na użytek publiczości światowej: u mnie jest – znowu – prośba. Tak piszesz, że wstępniak już by Ci się sam napisał. Tylko się podpisz i wyślij.

  487. pombocek
    14 marca o godz. 15:30

    Wyszła niejasność, poprawiam: „saper który zburzył RELIGIĘ, niczego w jej miejsce nie zbuduje”.

  488. Na marginesie
    14 marca o godz. 15:30

    Pombocku, dorzucę drobiażdżek: skąd pomysł, że ujawnianie bezsensowności religianckich mrzonek mogłoby kogoś obrażać ?

    Z lęku.

  489. Tanaka
    14 marca o godz. 15:35

    Tanaczku, są okoliczności, akurat przypadkiem – przyrody. Skaczę po gałązkach i wycinam żonie wilki. Dziś mam malutką przerwę, bo byłem u dentysty. Nic nie rozumiem: nowe zęby mi rosną. Chyba jestem z krokodyli. Pomyślę dokładnie wtedy, kiedy pomyślę. Ojej, a jeszcze szykuję chodzenie po morzu do Rowów. Może poćwiczę gdzieś bliżej – chodzi tylko o wiatry, które na razie same zachodnie i ciut za ostre się szykują jak na moją łatwowywracalną pirogę.

  490. Na marginesie
    14 marca o godz. 15:30

    Hitler był katolikiem, 30% żołnierzy Wehrmachtu było katolikami, 69% protestantami, 1% to niechrześcijanie i Żydzi.
    Einsatz Gruppen, załogi obozów itd – to samo.
    Papież uwielbiał Hitlera,otworzył przed nim drzwi na salony polityki światowej, wielbił go w listach pasterskich, wychwalał przez radio watykańskie na cały świat, słał gratulacje, modlił się za powodzenie kolejnych fal mordów wykonywanych przez Hitlera i jego chrześcijańskich pobratymców. A biskupi wielbili go po grób i poza grobem także.

  491. @zezem 14 marca o godz. 15:31
    Nie mam pojęcia – nie byłam w kosmosie 🙂
    Ale podejrzewam, że bardzo podobnie – bo chodzi nie tyle o rodzinę, co łączność z Ziemią.
    Poza tym stale przebywa w tej stacji razem kilka osób, od rana do wieczora bardzo zajętych. Nie mają czasu na melancholię. A o codziennych realiach stacji jest mnóstwo filmów na YT. Nagrywał je Chris Hadfield i kilka innych osób – między innymi młoda dziewczyna z USA, praktykująca hinduistka. Z burzą włosów w stanie nieważkości.

  492. Na marginesie
    14 marca o godz. 13:07

    Ateizm nie wymusza zachować stadnych, nie nadaje się do kontroli populacji.
    Religia, dokładnie odwrotnie.

    Stąd też ateiści są tępieni we wszelkich religiach- o ile kraj nie przekroczył pewnego progu tolerancji.
    Takim wrogiem dla kleru jest komunizm, czy socjalizm.
    Więc największe mordy są usprawiedliwione, i najdziwniejsze sojusze zawierane.
    Ateizm to wspólny wróg, który łączy ponad podziałami.

    W naszym zaścianku swiata, papieże mieli sporo roboty z wolnomyslicielami, heretykami, odszczepieńcami, innowiercami.
    Z niektórymi, rozprawiono się definitywnie.

    Bez religii, wyznawców, nie ma kasy, wpływów politycznych, prestiżu.
    No i pałaców, czołobitności, bezkarności osobistej, dostepu do dzieci i młódek….

  493. Tanaka
    14 marca o godz. 15:42
    Dodam, że wielu zbrodniarzy hitlerowskich takich jak Eichman, Borman czy Mengele zostało przemyconych do Ameryki Południowej na przedziwnych watykańskich paszportach. Kaka jednak potrafi okazać wdzięczność wobec umilowanych w bogu bliźnich

  494. @Na marginesie
    14 marca o godz. 16:06

    Chris Hadfield to jest gość! 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=KaOC9danxNo

  495. Nie przypuszczałam, że moich kilka zdań w kontekście przywołania artykułu z Hitchensem i jego książką w roli głównej spotka się z takim odzewem. Co prawda ich sens nie płynął głównym nurtem blogowej poetyki, ale od czasu do czasu nie takie rzeczy ludzie tutaj pisują.
    Kilka więc zdań odpowiedzi.
    Przede wszystkim, nie mam zamiaru z nikim polemizować z okazji jego osobistych wrażeń i odczuć z Bogiem i światem religii.
    Tak jak Bóg dla każdej osoby w Niego wierzącej oprócz dogmatów kościelnych jest zupełnie czymś innym, niepowtarzalnym, tylko jego Bogiem, tak i dla ateistów ich niewiara lub niewiedza jest podyktowana zupełnie innymi przesłankami.
    Można opisać, nazwać, zawrzeć w jakiejś formie komunikacji opis całego materialnego świata, ale Bóg katolicki, prawosławny, Allah wyznawców islamu to nie ta kategoria poznawcza, to nie to pole działania.
    I nie chcę w tym aspekcie odnosić się do polemizujących ze mną wypowiedzi.
    Bóg każdego wyznawcy to za każdym inny Bóg i nie mam nikomu zamiaru narzucać swojej, być może mało oryginalnej perspektywy.
    To rozumienie religii które przyświecało mi przy pisaniu kilku zdań komentarza to ujęcie religii jako sensownej propozycji urządzenia świata.
    Propozycji nie zawsze zapisanej, czasami ujmowanej szerzej jako tradycja, ale zawsze u jej fundamentów stała i stoi religia.
    Religia niekoniecznie zresztą katolicka. To, że są wyznawcy islamu, prawosławni, katolicy, protestanci, buddyści wyznawcy hinduizmu jest tylko być może efektem zawiłości dziejów historii i rożnych momentów „dorastania” do przyjęcia religii przez mieszkańców konkretnych rejonów świata.
    Są oczywiście niepodważalne różnice które pozwalają nazwać chrześcijanina, hinduistę, buddystę, ale to co je różni to kwestia jakichś kulturowych akcydensów które nieuniknione były w chwili tworzenia, rozwoju tych poszczególnych religii.
    Ale jest też też trzon , istota które łaczy te wszystkie religie.
    Mniej więcej tej treści.

    Istnieje Bóg stwórca.
    Wszystko ma cel.
    Jako ludzie mamy pewne zobowiązania których źródło i treść zawarta jest w świętych księgach tych religii.

    I jeżeli ateiści podważają źródło prawdy ponad 90% mieszkańców Ziemi to muszą w miejsce ich prawdy zaoferować coś w zamian.

    A osobiste pertraktacje i targi z Panem Bogiem, dobre lub złe czyjeś samopoczucie, uczucie ulgi to nie ta perspektywa która przyświecała mi przy pisaniu tamtych kilku slow.

    I jeszcze jedno.
    Ktoś przywoływał Darwina, teorię kwantów, może coś jeszcze.
    Chcę przy tej okazji wyjaśnić, że nauka odpowiada na pytania dotyczące faktów, religię interesuje odpowiedź na pytania dotyczące moralności i wartości.
    Tak więc kolizji między religią i prawdami nauki nie dostrzegam.

  496. Na marginesie
    14 marca o godz. 13:07

    Ksiazka Hadfielda jest znakomita (jak i jego interpretacja Space Oddity). Bardzo charyzmatyczna postac! Mam wrazenie ze Anglicy probowali wypromowac w podobny sposob Tima Peake ale Chris w jakis sposob bardziej przebil sie do masowej wyobrazni – moj syn (wtedy szescioletni) ogladajac krotkie programy nagrane przez Hadfielda na ISS zakrzyknal od razu ze chce zostac astronauta… I podejrzewam, ze nie on jeden. Niektore szkoly w UK puszczaly dzieciakom Tima Peake na zywo bo latwiej bylo potem zachecic do nauki fizyki

    To jak bedzie z tym kosmicznym wstepniakiem? 😉

  497. @samba kukuleczka 14 marca o godz. 16:41

    Kpisz czy o drogę pytasz?

    Przecież te wszystkie „wspólne religijne treści” które cytujesz – podważa właśnie nauka.
    Rozdział religii i nauki, na który się powołujesz, jest całkowitą fikcją.
    Naprawdę nie widzisz, w którym miejscu Twoje wywody są bezsensowne?
    Po prostu nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością

    Religia to ideologia, która zawsze przepycha – i przepycha kolanem – wydumaną wizję świata i czlowieka.

  498. Lewy
    14 marca o godz. 16:32

    Tak jest, Watykan to było biuro podróży dla hitlerowców, spragnionych egzotyki.
    Bardzo fajny wśród tej ferajny był niejaki Tsurkus. Łotysz, świetny pilot i ktoś w rodzaju bohatera narodowego na Łotwie, gorliwy hitlerowiec, który uwielbiał osobiście mordować Żydów.
    Wyjechał, z biurem podróży Watykan, do Brazylii. Tam go namierzyli żydowscy poszukiwacze zbrodniarzy. Chcieli go przywieźć do Izraela, ale nie udało się. Załatwili go w Urugwaju.

    Ale, poza nielicznymi, choć spektakularnymi wypadkami, wyjazdy przez Watykan, miały szczęśliwy, malowniczy i korzystny dla zdrowia zainteresowanych przebieg.
    Bozia nad każdym czuwa. A hitlerowski katolik umie się bardzo ładnie pomodlić i zaśpiewać. Wierzy – i my się z nim nie kłóćmy. Jak wierzy, to wierzy. Bozia jest kształtem wiary. A wyznawca – kształtem bozi.

  499. @Kostka 14 marca o godz. 16:51
    Syn Hadfielda jest specjalistą – i entuzjastą – mediów i komunikacji internetowej, co zapewne miało coś wspólnego z popularnością tatusia 😉 A że Hadfield jest ciekawym człowiekiem – to fakt. W książce najciekawszy jest nie tyle kosmos (chociaż realia bycia w kosmosie i przygotowań – to siusianie na oponę „na szczęście” w Rosji – bo wszystkie misje startują z Bajkonuru – hi hi hi !!! – też są ciekawe) ale właśnie podejście do życia. Na kosmiczny wstępniak straciłam ochotę – egoistycznie wolę czytać innych. Naprawdę!

  500. Na marginesie
    14 marca o godz. 16:58

    Dołączę do Twojego komentarza, bo tak będzie zgrabniej.
    Religia (chrześcijaństwo, islam, judaizm) się najpierw zajmuje materialnością świata, faktami co do niego. Dopiero osadziwszy się w faktach, bierze się za tzw. wartości. Z faktami radzi sobie tak, że produkuje fakty mniemane, a fakty materialne, fakty udowadnialne etodami naukowymi nagina, lekceważy, albo udaje, że nie istnieją.

    Jak się z odniesień i osadzeń w rzeczywistości faktów wyczyści bajania o bozi, nic nie zostaje. Wyznwca musi mieć te bajania o faktach w główce, musi mieć to namalowane, narysowane w książeczce, na obrazku, napisane ozdobnym pismem, musi mieć materialną figurkę bozi i jego świętych,muszą być góry, woda z gumy, żeby po niej chodzić, tygrysy, palmy, gwiazdy, słoneczko, ryba, kosz, kamienie, ścieżki, deszcz, produkcja włókiennicza i szewska i tak dalej. Bozia musi posiadać rączki i nóżki, nosić sandały, giezłeczko, mieć mocarne ramiona, żeby móc wielkimi głazami ciskać w ludzi i robić z nich mielonkę. Musi mieć buźkę do gadania i zdrowe ząbki, żeby nie seplenić i gadać donośnie.

    Natomiast nie musi, ani nie może (bozia nie może, uważasz) robić siku, ani mieć problemów z niesfornością części niesfornych na widok panienek. Czy ktokolwiek słyszał o takich czynnościach Jezuska?

  501. pombocek
    14 marca o godz. 15:30

    Pięknie powiedziane i w samo sedno…

    Jest to proces – dla niektórych dlugi i dla niektorych na pewno nie latwy, tak jak odcięcie każdej pępowiny i staniecie na wlasne nogi, zeby zaczac myslec samodzielnie. Niektorzy tak mają z rodzicami a niektorzy z religią. Mam wrazenie, ze lęk przed odcieciem sie od tego co znane i oswojone (i wyobrażoną kosmiczną samotnoscią) stanowi dla niektórych niedoszlych ateistow powazną barierę przed ostatecznym krokiem. Zgodzę się z Tanaką, ze to w sam raz temat na kolejny wstępniak…

    Jak to Tim Minchin powiedzial w komicznym rant-utworze „Storm”:

    „Life is full of mysteries, yeah
    But there are answers out there
    And they won’t be found by people sitting around looking serious and saying
    ‚Isn’t life mysterious? ‚
    Does the idea that there might be knowledge frighten you?
    Does the idea that one afternoon on Wiki-fucking-pedia might enlighten you frighten you?
    Does the notion that there may not be a supernatural so blow your hippy noodle that you’d rather just stand in the fog of your inability to Google?

    Isn’t this enough?

    Just this world?

    Just this beautiful, complex, wonderfully unfathomable, natural world?

    How does it so fail to hold our attention that we have to diminish it with the invention of cheap, man-made myths and monsters?

    Pelna wersja tutaj i z gory przepraszam – some find the content offensive…
    https://www.youtube.com/watch?v=KtYkyB35zkk

  502. Na marginesie
    14 marca o godz. 17:04

    Syn Hadfielda jest specjalistą – i entuzjastą – mediów i komunikacji internetowej, co zapewne miało coś wspólnego z popularnością tatusia

    To fakt choc Tim Peake mial za sobą potezną machinę medialną w postaci BBC i nie tylko a mimo to nie osiągnąl tego samego effectu. Moze dlatego ze nie spiewal.. 😉

    Mnie w Hadfildzie ujela jego determinacja w dążeniu do celu. Prawdziwa motywacyjna historia. Wiele (bo nie chcę mowic „wszystko”) jest mozliwe jesli ma się wizję czego się od zycia chce i konsekwentnie sie do tego dazy zamiast czekac az cos sie samo wydarzy…

  503. @Lewy
    że wielu zbrodniarzy hitlerowskich takich jak Eichman, Borman czy Mengele zostało przemyconych do Ameryki Południowej
    ……………………………………………………………………………….
    Bormann (Martin)-szara eminencja III Rzeszy wg. jednego ze świadków strzelił sobie w głowę w okrążonym przez Armię Czerwoną Berlinie. Dowodem była analiza DNA resztek , bodaj czaszki znalezionej w latach 70 tych przy pracach budowlanych (sama analiza przeprowadzona pod koniec 90-tych).

  504. Tanaka
    14 marca o godz. 17:12

    Tanako, jeśli uważasz, że bozia nie może „mieć problemów z niesfornością części niesfornych na widok panienek” i pytasz, czy „ktokolwiek słyszał o takich czynnościach Jezuska?”, to odpowiadam, że nie słyszałem. Ale słyszałem o innych. Zamienił wodę w wino i szydził z tych, którzy szydzili z niego, że pijak. Pijak z niego musiał być faktycznie bez hamulców, skoro na ostrym kacu gadał do drzewa figowego i opierniczył za to, że nie miało fig wtedy, kiedy ich nie mogło mieć. Mało tego: ukarał Bogu ducha winne drzewo. Wyobrażasz sobie, że gość, który ma problemy z własnym rozumem, nie miałby problemów z niesfornością innych części? Zwłaszcza że niektóre niesforności najczęściej idą w parze.

  505. Być może przesadziłam z tymi 90% w skali globalnej, ale źródła na których bazuję tego nie wykluczają, a jeżeli się uwzględni trend wzrostowy religijności w swiecie w ostatnim czasie to dane są raczej wiarygodne.
    A nawet gdyby, to raczej nie 2 czy 5 % procent stanowi tutaj problemu.
    Oczywiście jest też – i on jest chyba ciekawszy -indywidualny wymiar religijności ,a już bardzo intrygujące wydają się być przypadki indywidualnej konwersji w tę lub drugą stronę.
    I tak, jak na blogu większość sobie ceni swoją ateistyczną orientację, tak zdarzają się również Ci – już nie na blogu – którym dotychczasowe ateistyczne wcielenie wydaje się w końcu tylko etapem w ich życiu, bo w którymś momencie uznają, że dopiero metafizyka, Bóg, wiara udziela im odpowiedzi na zagadkę egzystencji.
    W tym momencie przytoczę dwa jednostkowe świadectwa takich właśnie prób.
    Od razu zaznaczam , że te przykłady nie ilustrują żadnego szerszego zjawiska. Nie chcę udowadniać jakiejś głębszej tezy. Po prostu są to dwie ilustracje tego jak można oglądać świat i do jakich dochodzić wniosków.
    Pierwszy przykład to fragment wywiadu ze szwedzką powieściopisarką, poetką , tłumaczką Agnet Pleijel.
    Cały wywiad zamieszczony w najnowszym TP

    „- Wróćmy do kwestii wiary. Szukanie sensu życia i stawianie pytań egzystencjalnych chyba nie było łatwe w racjonalnej , świeckiej Szwecji lat 50. i 60., kiedy Pani była dzieckiem?
    – Szwecja tradycyjnie zawsze była pragmatycznym, racjonalnym państwem, bardzo nowoczesnym. W dodatku po wojnie miała się lepiej niż inne kraje. Przemysł działał, ciągle inwestowano, wiec to był szczęśliwy powojenny czas. Ale z punktu widzenia idei był to też okres, kiedy na wszystko patrzyło się pod kątem naukowym. Studiowałam filozofię , literaturę i antropologię, ale zwłaszcza filozofia i antropologia miały bardzo naukowy wydźwięk. Nie było miejsca na metafizykę, czyli Heideggera czy Husserla. Szwecja była wówczas pod wpływem empiryzmu anglosaskiego, więc dla dziewczyny pytającej o znaczenie i sens życia studia ujmujące rzeczy jedynie logicznie, a nie metafizycznie, były rozczarowujące. A świat nie może być taki prosty.”

    I przypadek drugi.
    Książka niepozorna Tytuł jak z Hitchcocka , czyli „Pokonaj swoje demony”. Autor Ojciec Łazarz. Na okładce brodaty, w jakimś wschodnim nakryciu głowy starszy facet. Lubię tego typu klimaty.
    Ale rzuciłam okiem do środka i okazało się ,że Ojciec Łazarz jest pustelnikiem, żyjącym w Egipcie na Górze Colzim. Znajduje się tam grota św. Antoniego. A sw. Łazarz jest …Australijczykiem. Zanim został mnichem pracował ma uniwersytecie jako wykładowca literatury i filozofii. Przez 40 lat był ateistą i marksistą. Po smierci swojej matki porzucił wygodne życie w Australii i został z własnej nie przymuszonej
    woli Ojcem Łazarzem.

    Szwecja i Australia.

    Zawarłem bliższa znajomość z ojcem Łazarzem i nie żałuję. I chyba go też rozumiem, chociaż on Austarlijczyk.

  506. Szacowni globtroterzy……

    Na podstawie budowli, najlepiej widać, co się na przestrzeni wieków najlepiej sprzedaje.
    I kto ma RZECZYWISTĄ władzę w danej krainie…..

    Im okazalsze kompleksy budowli, tym większy prestiż, władza, kasa.
    Odmianą współczesnych świątyń, są luksusowe siedziby banków, apartamentowce bijące rekordy wysokości i siedziby firm wszelkiej maści.

    Przedtem, były to świątynie tysięcy bogów i królewskie pałace.
    Tu nieubłaganie zachodzi zmiana w hierarchii dziobania.
    Obecnie pan Bóg został zdetronizowany, pozbawiony zajęcia.
    Jak pan Madoff stwierdził- „robimy robotę boga”…..ale, było to przed odsiadką….

  507. Podobno była taka ewangelia (zreszta było ich mnóstwo) odrzucona w Nicei jako apokryf, gdzie było napisana tak:
    I rzekł pan Jezus do swych uczniów: azali powiadam wam, ten który nie bedzie czuwał nie dostanie się przez ucho igielne do mojego Ojca?
    Po czym pan Jezus udał się w ustronne miejsce, by oddać to co wcześniej bylo wodą, a co później przemienił w wino, by teraz przemienione wino w mocz, wydalić pod oliwkowym drzewkiem.
    Gdy wrócił, zobaczył,że uczniowie spali.
    Ach czemu nie nie czuwacie, powiadam wam, wkrótce mnie nie zobaczycie. Któryś mnie zdradzi – zapłakał gorzko.
    Czy to ja, panie ?-zapytał na chwilę nieprzytomny Juda Iskariota i znow zapad w glęboki sen.-Rzekłeś – odpowiedział pan Jezus i zaczął chrapać.

  508. samba kukuleczka
    14 marca o godz. 16:41
    Chcę przy tej okazji wyjaśnić, że nauka odpowiada na pytania dotyczące faktów, religię interesuje odpowiedź na pytania dotyczące moralności i wartości.
    Tak więc kolizji między religią i prawdami nauki nie dostrzegam.

    Mój komentarz
    Sambo kukułeczko, tak nie jest.
    Religia odpowiada na wszystkie pytania.
    Nauka tylko na niektóre.
    Nauka im więcej bada, tym więcej pytań stawia. Religia nie stawia w ogóle pytań, tylko oferuje (poprzez cytowanie) gotowe odpowiedzi ze świętych ksiąg lub kompiluje wypowiedzi na podstawie kilku cytatów zaczerpniętych z tych ksiąg.

    Nie ma sprzeczności między religią i nauką – twierdzenie oparte na pozorach, ideogramach myślowych (mitach) i potrzebie zadośćuczynienia logice własnego pojmowania świata.

    Różnica między religią, a nauką jest taka, jak między Ziemią płaską podtrzymywaną na krańcach przez cztery żółwie, a Ziemia okrągłą wirującą, biegającą w kółko wokół Słońca, wraz ze Słońcem biegającą w kółko wokół centrum Galaktyki, itd.

    Religia, to metafory. Nauka, to fakty, doświadczenia, hipotezy, teorie i wciąż nowe eksperymenty poświadczające te teorie.
    Religia, to fakty metaforyczne potwierdzone raz na zawsze w księgach, interpretowane jako symboliczne, kategoryczne, niezmienne (choć się zmieniają z biegiem lat) i obowiązujące.

    Religia w miejsce doświadczenia, którego najważniejszą cechą jest sprawdzalność, oferuje cuda. Cuda są niesprawdzalne. Są poświadczalne przez ochotników, lecz te poświadczenia mają taką wartość, jak spotkania świadków z latającymi spodkami i kosmitami z nich wysiadającymi.

    Różnic między religią i nauką jest multum. Nauka, to real. Religia, to zapis myśli i poglądów w formie metaforycznej.
    Pzdr, TJ

  509. Lewy
    14 marca o godz. 19:04

    Najbardziej mnie intrygowało, Lewusku, że Jezus wcześniej wskazał na Judasza, że go zdradzi, a mimo to Judasz dalej był z nimi. Rozumiesz coś z tego? Oczywiście, zapytany ewangelista lub dezerter powiedzieliby: „Był z nimi po to, by się wypełniło Pismo”. gdyby go wykopali, wówczas by nie zdradził i Pismo by się nie wypełniło. Czyli nie Bóg Ojciec zarządzał światem i losem Jezusa, lecz Pismo. Pismo było nad Bogiem. Czwarta osoba Trójcy.

  510. samba kukuleczka 14 marca o godz. 18:42

    Takich fabrykowanych “świadectw” jest na pęczki. Religie z tego żyją, powielają je ad nauseam i wciąż poszukują wyznawców. Tylko po co serwować te pasztety ateistom? Ja nie odczuwam żadnej chęci, żeby się produkować na forum, chociażby „Tygodnika Powszechnego” na który się – na ateistycznym forum – powołujesz.

    Co do znikomej (rzekomo) liczby ateistów – też ma to swoje ewolucyjne uzasadnienie. Przecież jeszcze stosunkowo niedawno ateizm w ogóle nie istniał jako opcja. Każdy musiał przynależeć do jakiejś religii, bo jeśli nie należał był poza palony na stosie albo w najlepszym razie wyrzucany poza nawias społeczeństwa lub traktowany jak trędowaty.

    Tzw. „prymitywne” ludy do dziś zabijają – podczas inicjacji – chłopców, którzy przy tej okazji nie wykażą ślepego posłuszeństwa. To są znane sprawy. Z historii wynika, że samodzielne myślenie przebijało się z wielkim trudem i osobniki myślące miały niewielkie szanse przeżycia. W każdym społeczeństwie.

    Dane statystyczne w kwestii religianctwa są niemiarodajne, choćby dlatego, że liczbę „wiernych” ustalają kościoły. Według kaka każdy ochrzczony jest katolikiem – stąd absurdalna liczba 95% skatolonych w Polsce. Warto pamiętać, że istnieją instytucje, w których żywotnym interesie leży szerzenie takich skrzywionych informacji – jakie nam tu serwujesz z uporem godnym lepszej sprawy.

  511. samba kukuleczka
    14 marca o godz. 18:42
    Jest wielu ludzi,ktorzy nagle odczuwają pustkę,nie widza sensu grania dalej w szachy, uprawianiu nauki, sportu, muzyka ich nie bawi,ludzie drażnią. Coś się w mózgach tych ludzi dziwnego dzieje i aby wypelnić tę pusykę, jedni idą w narkotyki, alkohol, albo w mistycyzm. Kiedyś takich mistyków było mnóstwo, eremitów, Szymonów Słupników, w Polsce swiety z Dukli. Jest taki jeden, któremu tak sie po śmierci bliźniaka oddbiło, że ten każdego 10-tego wyłazi na Krakowskie Przedmieście i gada od rzeczy.
    W Szwajcarii natknąłem się na miejsce kultu swietego (Zapomniałem jak sie nazywa, pewnie Tobermory wie), który porzucil żonę z pięciorgiem dzieci, zaszył się w krzakach, zbudował sobie szałas i dlatego, że to zrobil został swietym.Pewnie porzucona zona nie miala o tym świetym najlepszego zdania.
    Ale, kukułeczko, nie krepuj się, mozesz podać więcej przykładow ludzi,ktorych dotykają różne obłędy, schizofremie, natręctwa,omamy itp lub po prostu nagły napad braku sensu życia. W sensie psychologicznym można sie nad tym pochylić.Ale doszukiwanie sie tu jakiejś metafizyki, wplątywanie Husserla i Heideggera to chyba trochę taka intelektualna egzaltacja.

  512. pombocek
    14 marca o godz. 19:20
    Aleś mnie rozśmieszył. Fakt, nie dało się tego pijanego Judę spacyfikowac, bo Trybunał Konstytucyjny, pardon Pismo wiązalo ręce Ojcu. Ech gdyby tam był Kaczor, to on by wiedział co z tym Pismem zrobić .

  513. tejot
    14 marca o godz. 19:08

    Tejocie, co Ty tu opowiadasz – religia nie stawia pytań??
    Jasne, że stawia, wiem, bo i przede mną stawiała:
    „dzieci, no powiedzcie – kogo najbardziej kochacie? kolegę Maciusia! – siadaj idioto; bozię najbardziej kochacie !”

  514. @Tanaka
    A kto to Macius ?

  515. @samba kukuleczka
    Potrzebę mistyki zastępuje z powodzeniem medytacja zakończona jakimś aktem twórczym – obrazem, kompozycją, wierszem, animacją komputerową. Znaczy twórczość. Co jest zresztą w zgodzie z Frommową receptą na zachowania integracji pozytywnej. Jak ktoś chce dotknąć transcendentu, to może go dotykać dotykając drzewa, kwiatu, ptaka w locie, nieba gwiaździstego nad sobą i ładu moralnego w sobie. Wcale nie musi do tego wielbić Boga w rytuałach inicjowanych przez szamanów i kapłanów. Jak ktoś chce poznawać świat w jego złożoności tu i teraz oraz w ramach czasowych, to musi uwierzyć, że: ów świat istnieje od zawsze i zawsze będzie istniał; został zapoczątkowany przez jakieś – nazwane mądrze przez Heisenberga – fluktuacje kwantowe, które z osobliwości zwanej punkt i przekraczając stałą przestrzeń Plancka rozciągnęły tę przestrzeń do wymiarów naszego wszechświata, z osobliwości zwanej nic w osobliwość zwaną coś (ale cholera wie co to nic i co to coś; albo, że ten świat został stworzony przez Boga, o którym nie wiemy nic, a szczególnie nie wiemy czy istniał wiecznie, czy został (być może) stworzony przez jakiegoś innego Boga. Ot, matrioszka rosyjska, naprimier. Ponieważ zaś nie znamy mechanizmów któregośkolwiek z wymienionych Genesis, to możemy jedynie wierzyć w którąkolwiek z teorii. Każda z nich jest swoistą bajędą. Jak ktoś już uwierzył, to się wiarą podzielił, a gdy zrozumiał, że nie jest sam ze swoją wiarą, to otoczył swe wierzenia religijną osłonką i zideologizował swe wierzenia. Na straży dogmatów postawił żandarmów, którzy nazywają się księżmi, pastorami, popami, rabinami, imamami i co byś tam jeszcze sobie nie wymyśliła sambo kukuleczko. Za pombockiem powiem – niech będzie pochwalona kapusta oraz kwantowe fluktuacje.

    PS
    Coś tam ćwierknęłaś o 13:07, że ironia świetnie burzy, ale budować nic nie potrafi. Daję Ci słowo harcerza, że potrafi budować: dystans do siebie i do interlokutora. Często także do wiary w co tam wierzymy, a wierzymy w dwie tylko kotwiczki, że jesteśmy mianowicie albo chwilowym porozumieniem atomów, albo figurami stworzonymi na wzór i podobieństwo bogów. Powołanymi do sprawowania rządów na innym stworzeniem bożym. Na rany główek bogini Kali, bez tego dystansu, to albo w łeb se strzelić, albo seczego se zadawać bez końca.

    Ament oraz Allejuja i Mazel Tov 🙂

  516. @Kostka 14 marca o godz. 17:24

    Hadfield konsekwentnie dążył do tego, żeby zrealizować swoje marzenie – ale zawsze miał plan B. Chłopak wychowany na kanadyjskiej farmie, rozsądnie rzecz biorąc, na zostanie astronautą nie miał szans, choćby dlatego, że był Kanadyjczykiem, a Kanada nie miała żadnego programu badań kosmosu. On po prostu, małymi krokami, wybierał to, co przybliżało go do celu. Najpierw został lotnikiem, potem pilotem oblatywaczem, potem wybierał jeszcze to i owo – zawsze ze wsparciem rodziny. I zawsze wiedział, że to marzenie nie musi się ziścić, ale jednak w razie co – chciał być odpowiednio ustawiony.

    Miał wiele przy tym wiele szczęścia, ale przy tym gigantyczną inteligencję – również emocjonalną. Na przykład opisuje, jak starał się zawsze odnaleźć w sytuacjach, gdy był „nowy” w jakimś zespole – wtapiał się w tło i obserwował, żeby w razie potrzeby móc się przydać. Kiedyś zupełnie niezauważony przyglądał się wyższemu rangą koledze i – dyskretnie – powstrzymał go w ostatniej chwili przed zrobieniem czegoś bardzo głupiego. A potem ten kolega poparł jego kandydaturę do załogi stacji kosmicznej. Nie z wdzięczności – po prostu dostrzegł u niego cechy, które są bezcenne w pracy zespołowej. Hadfield właśnie pisze o takich drobnych rzeczach. Skromny jest : )

  517. Lewy
    14 marca o godz. 19:04

    W innych ewangeliach niekanonicznych, czyli apokryficznych dowiadujemy się nieco o realny życiu Jezuska,a nie tym kulawo odpicowanym na użytek biskupów i ich wyznawców. Jezusek się bawi na podwórku z ptaszkami (uważasz, św. Franciszek uważał ptaszki, jak mówią ci co strasznie dużo mówią z ambony), po czym ukręca im łebki. Albo bawi się z chłopakami, a jeden sobie łeb rozkwasza, z czego jest przednia zabawa. Coś było też o panienkach, ale szczegłów w tej chwili nie pamiętam. Zresztą, tych Jezusków w apokryfach tyle, że te kanoniczne ewangelie niech się schowają.

    pombocek
    14 marca o godz. 18:38

    Przeciwżyciowość i przeciwludzkość Jezuska, a zwlaszcza jego tatusia, to model do badania. Spojrz na przeciwprzyrodniczą ,a w głębokiej psychologicznej treści – przeciwludzką i zawziętą działalność niejakiego Szyszki – minustra od rżnięcia drzew, zabijania Puszczy Białowieskiej i taśmowego rozstrzeliwania ptaków. Jak na niego spojrzysz, widzisz głęboko somatycznie i duchowo chorego człowieka, który żyje przeciwludzką, ale wzrowo katolicką zawziętością

    http://progressforpoland.com/wp-content/uploads/2017/02/Szyszko.jpg
    http://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/VCjktkpTURBXy9mMGMyZTE2MmExZDk5YWY4MDM4YzQyYWQzOTY3ZTg4Yy5qcGeTlQMAzKnNE0DNCtSTBc0DFM0BvJUH2TIvcHVsc2Ntcy9NREFfLzE0MGIxY2ZlN2YwYWM1MmVkYzAxMGQ3MDk3OGU4NGJlLnBuZwDCAA

    Jezusek też zemścił się na świniach – wpędził w nie demony i je potopił. Nawet w tym Jezusek był nieudacznikiem – demonom żadna krzywda się nie stała, a dzisiaj każda diecezja posiada po kilku egzorcystów, zawodowo wypędzających demony z wyznawców. Ale świnie zginęły.

    Chrześcijaństwo położyło mur między sobą, a przyrodą.Odcinając głębię psyche wyznawców od tego, co w każdym człowieku najgłębsze, najautentyczniejsze i najlepsze. Jest to nic innego jak samobójstwo, zbiorowe i rozłożone w czasie.

  518. samba kukuleczka
    14 marca o godz. 18:42

    jeszcze jestem lekko zdziwiony na to, że dajesz takie przykłady. One są takie uproszczone, powierzchwone, pozbawione istotnej treści, że nie nadają się do żadnej poważnej dyskusji. Natomiast nadają się na pogadankę siostry Klary z dziećmi przeszkolnymi.

  519. Przypomniał mi sie jeszcze jeden eremita,który zdegustowany nauką i naukowcami, porzucil kariere akademicką, zaszył się w lesie w drewnianej budzie, gdzie zaczął konstruować bomby, ktore wysyłal do naukowców w calych Stanach. Ten unabomber, nota bene nazywał sie Teodor Kaczyński, też poszukiwał sensu zycia, ale chyba nie u Heideggera.

  520. wiesiek59
    14 marca o godz. 18:54
    Wiesio, a Ty wciąż musisz jak ten kapral co to mu sie wszystko kojarzy. Ok bankierzy to łotry, ale my tu mówimy o panu bogu. To chyba powazniejszy temat. Jest on, czy go nie ma,oto jest pytanie ! A Ty tu z jakims Madoffem

  521. pombocek
    14 marca o godz. 19:20

    Świętsza od Trójcy była w historii religii Czwórca. Mówi o tym Fromm, a Maria Janion też bodaj rzecz omawia. Trójca to lichość przy Czwórcy.

    Ani Święty Ojciec Święty, ani jego teolog w liczbie 44 milionów, ani dwojga świętości Lolek, spec od „bożej antropologii człowieka”, ani Panzerkardinal – co się w ogóle na wszystkim zna, że hej, ani się zająkną myślą, mową, uczynkiem, nad człowiekiem. Człowiek ich nie ineresje wcale. Tylko fantom. Fantomas Jezus.
    Cóż się bowiem dzieje z Judaszem, człowiekiem od A do Z, a nie żadnym zlepionym w jedno bozioczłowiekiem Jezuskiem, gdy się dowiaduje, że zostanie zdrajcą? Jakie wewnętrzne, ludzkie udręki, szok, chęć walki, ucieczki, może depresję, rozpacz, cała gamę potworności wewnętrzntch stanów. Nie ma o tym mowy, jezuskowyznawcy za nic mają człowieka, lobotomicznie zachwycają się Fantomasem.
    A Judasz wie, że to nieodwołalne: cokolwiek zrobi czy nie zrobi – i tak zdradzi. Nie ma żadnej możności być w tej sytuacji podmiotem, jest pozbawiony woli niezgodzenia się na zdradę i jej niezrealizowania. I w tym stanie musi żyć, pośród ludzi, pośród uczniów Jezuska, z Jezuskiem twarzą w twarz – miesiące albo i lata – już będąc nieodwołalnym zdrajcą i współsprawcą jego zabicia.
    Wedle definicji chrześcijańskich cymbałów i cyników przeciwczłowieczości – nie posiadając wolnej woli i działania – nie jest człowiekiem.
    Wydanie człowieka na taką tragiczność to horrendalna tortura i pogarda da człowieka, coś skrajnie przeciwludzkiego. I to robi Jezusek, ten co go tak kochamy. Pod egidą tatuśka – największego mordercy w dziejach.

  522. Lewy
    14 marca o godz. 19:58

    Kaczyński, mówię teraz o Tedzie, nie tyle był zbrzydzony naukowcami, co amerykańską cywilizacją, jej brakiem szacunku dla wartości, pośpiechem, komercją, bylejakością, kłamliwością.
    Co jest niemal symetryczne z tym, co głosi Kaczyński Jarosław, co do Europy i najgorszego sortu Polaków.

  523. Pojęcie ateizmu wymyślili teologowie, usiłując w ten sposób udowodnić, iż bóg jest niezależnie od wiary.
    Pozwolę sobie zacytować Strugackich:
    „Hipoteza o bogu daje z niczym nieporównywalną możliwość zrozumienia absolutnie wszystkiego, absolutnie niczego się nie dowiadując.”
    I jeszcze jeden cytat, niestety nie pamiętam skąd on:
    „Nie dziw się tym, którzy potrafią być dobrzy bez Boga, użalaj się raczej nad tymi, którzy potrzebują Boga, by być dobrymi.”

  524. Mikołaj z Flüe (Bruder Klaus, Nicolas de la Roche) – mistrz medytacji i mistyk średniowiecza, symbol pokojowego rozwiązywania konfliktów, patron Szwajcarii, która właśnie obchodzi 600. rocznicę jego urodzin.
    Gazeta Neue Zürcher Zeitung poświęciła mu w ostatni weekend cały gruby dodatek.
    W młodym wieku (23 lata) wziął udział w zwycięskiej wojnie przeciw Austriakom, dorobił się nawet stopnia rotmistrza, później „dorobił się” żony i dziesięciorga dziatek (po 5 każdej płci).
    W wieku 50 lat rozstał się (za jej zgodą) z żoną Doroteą i został postelnikiem.
    W roku 1473 u progu kolejnej wojny z Austrią, Mikołaj podjął się mediacji i załagodzenia sporu. W roku 1481, gdy wybuchła wojna domowa między stanami Szwajcarii, znów wystąpił w roli mediatora i uratował jedność Szwajcarii. Od tego wydarzenia nadano mu tytuł „Ojca Ojczyzny”.
    Gdyby prezes Kaczyński po Smoleńsku wybrał taką drogę życia, wdzięczność narodu byłaby mu pewna i może nawet ateiści zapaliliby mu świeczkę.

  525. Rosa91b
    14 marca o godz. 1:10

    Ostatni raz to honor był za sanacji. W kodeksie księdza Boziewicza, śmiech jego pamięci.
    Jednak nie, pardon. Jeszcze generał Jaruzelski. I może jeszcze ktoś, ale Michnik zapomniał.

  526. Tanaka
    14 marca o godz. 19:56

    Chciałem zapytać standardowo ten jednoosobowy, kukułeczkowy desant katolicki na blog Listy Ateistów, co tu zgubił i co by chciał znaleźć, ale się wstrzymałem. Bo przecież, żeby na takie pytanie odpowiedzieć, trzeba mieć tak wysoki poziom wiedzy i samowiedzy, który umożliwia wyjście z siebie i stanięcie z boku, by siebie obserwować. Być w sobie i zarazem poza sobą. Nie tylko wierzący w krasnoludki aż takim mistrzostwem popisać się nie mogą. Więc niech se kukułeczka kuka.

  527. @mohikanin przedostatni
    14 marca o godz. 10:25

    „Być może dla Ciebie to, o czym piszę, nie jest aż tak ważne. Nie żyjesz na co dzień w polskim piekiełku. Dla nie kwestia atmosfery społecznej ma wymiar codziennego konkretu.
    Uważam, że nie powinniśmy budować w sobie, za pośrednictwem tego blogu, pogardliwego nastawienia do „innych”.

    Mohikaninie,
    ty się po prostu domagasz kultury stosunków międzyludzkich, bez względu na wyznawane poglądy.
    I masz rację, nie żyję na co dzień w polskim piekiełku i za nim nie tęsknię, bo od czasu do czasu jest mi przypominane na tym blogu, kiedy staję się (nie tylko ja) obiektem wycieczek osobistych, gdy nie dyskutuje się z argumentami, za to usiłuje się zdeprecjonować i zdezawuować osobę, która je tu zamieszcza.
    Problemem jest nadmiar emocji oraz okazywania personalnej wrażliwości, a także tradycyjnie staropolskiej kontradykcyjności, która często każe pana brata obdarzyć epitetem, inwektywą, afrontem na znak niezgody z jego zdaniem.

    Uważam, że Polacy tak często kiepsko sobie radzą w dyskusjach, bo nie są nauczeni debatowania.
    Jeśli mają do wyboru dyskusję wyważoną w postaci argumentów za i przeciw, to raczej preferują przeciw.
    Jeśli są krytyczni, to wysoce stronniczo i emocjonalnie.
    Jeśli szukają dziury w całym, a jej nie ma, to ją konstruują.
    Jeśli maja się intensywnie odnieść do argumentacji, której nie uznają, to wybierają najłatwiejsze wyjście – emocje i obrazę.
    Oczywiście nie wszyscy, ale dostatecznie wielu, a najgorsze jest to, że dotyczy to też polskiej polityki w ogóle, a zagranicznej w szczególe 🙁

  528. Neferko,

    Korwin-Mikke dostał wypłatę tego, co mu się należało i w czym się bardzo stara. Na głowę mu to zapewne nie pomoże, a nawet go wzmoże w cierpieniu od głupoli, ale jego głową europarlament się nie zajmuje, od czasu pierwszej produkcji KM w parlamencie Europy. Ma przestrzegać europejskich wartości i zasad.
    Nasza pani z broszką, co to się chwaliła, że Polska ma jakieś wartości, też się wypłaty doprasza, i ją już zaczyna dostawać. Co się należy to się dostaje. Taka wartość.

  529. @Tobermory
    Dzieki Toby.Wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć

  530. pombocek
    14 marca o godz. 20:27

    Mnie się trochę zdaje, że rzeczony zgubił tu czworga imion aaronowatego ramiączko.

  531. Lewy
    14 marca o godz. 20:08

    Marudzisz…..
    Panowie czczący Złotego Cielca w domach ze stali, szkła i marmuru, potrafią robić to co Bóg.
    -tworzyc gotówke z niczego
    -kupować realne dobra za obietnicę
    -doić cały świat, manipulując cenami i kursami

    To sa REALNI władcy świata, potrafiący swoim wyznawców doprowadzić do bram raju i wszelkich słodyczy życia doczesnego.
    I całkiem nieźle IM to wychodzi.
    Podobne cuda wyprawiał biskup Marcinkus dla JP II.
    Ale, jemu za to włos z głowy nie spadł.
    ===========

    Religia jest fajnym wynalazkiem.
    Taki- egzoszkielet.
    Potrafi biednych , kalekich, zagubionych, podtrzymywać.
    I ani się nie obejrzą, nie dostrzegą momentu, kiedy przejmuje nad nimi kontrolę.
    Zaczyna sterować ruchami, uniemozliwiając niektóre, wymuszając inne.

    Nawiasem mówiąc, zabawne jest istnienie kapelanów wojskowych, czy kapelanów mafii włoskiej.
    WSZYSTKO da się pogodzić w ramach KK.

  532. Tanaka
    14 marca o godz. 20:13

    To by było chyba za piękne – taka zdolność mimikry, a konkretnie – zmiany stylu na znacznie bardziej refleksyjny i trzymający się kupy. Ale pożyjemy – zobaczymy.

  533. Z ujawnionych afer wynika, że finansowym wsparciem Fillona, człowiekiem, który dawał mu łapówki m.in. w formie fikcyjnego etatu jego żony, jak też podrzucał gotówkę, kiedy trzeba, jest jeden ze znaczniejszych oligarchów Marc Ladreit de Lacharrière, miliarder-arystokrata, bankier i finansista, do 2014 r. właściciel agencji ratingowej Fitch, należącej, obok Moody’s i Standard & Poor’s, do „trójcy” najważniejszych graczy globalnych finansów, którzy mogą stanowić o losie całych narodów. Ladreit de Lacharrière finansował kampanię Sarkozy’ego, potem Hollande’a i „socjalistów”, zgodnie z zasadą działania na dwa (pozorne) fronty. Jest członkiem Grupy Bilderberga, podobnie jak jej przewodniczący, były szef trzeciego największego na świecie koncernu ubezpieczeniowego Axa, inny arystokrata-miliarder Henri de La Croix de Castries, który też popiera Fillona.
    ”http://strajk.eu/francja-uderzenie-oligarchow/
    ===========

    Co to ma wspólnego z demokracją- tą teoretyczną?

    coś specjalnie dla Lewego……

  534. wiesiek59
    14 marca o godz. 21:02
    Kapelani mafii. Tego nie znałem. Czego to kaka nie wymyśli, żeby sie dopasowac !

  535. @Tanaka 14 marca o godz. 20:31
    Kukułcze jajo spod znaku aaaa?

  536. Tanaka
    14 marca o godz. 19:34
    tejot
    14 marca o godz. 19:08
    Tejocie, co Ty tu opowiadasz – religia nie stawia pytań??

    Mój komentarz
    Tanaka, masz 100 % racji. Cały katechizm, to zestaw pytań i gotowych odpowiedzi.
    Pzdr, TJ

  537. pombocek
    14 marca o godz. 19:20
    „Najbardziej mnie intrygowało, że Jezus wcześniej wskazał na Judasza, że go zdradzi, a mimo to Judasz dalej był z nimi. Rozumiesz coś z tego?”

    Nikt nie odpowiedział na Twoje pytanie. Może ja spróbuję ?

    Na krótko przed Paschą 32 r. Jezus wysłał Judasza i innych apostołów, żeby głosili. Wkrótce po ich powrocie, a niecały rok po wyznaczeniu Judasza na apostoła, Chrystus publicznie go zdemaskował, choć nie wymienił przy tym jego imienia. Niektórzy uczniowie opuścili wówczas Mistrza, zaszokowani jego naukami, lecz Piotr oznajmił, że dwunastu na pewno przy nim zostanie. Odpowiadając, Jezus przyznał, że wybrał dwunastu, ale dodał: „Jeden z was jest oszczercą. Sprawozdanie ewangeliczne wyjaśnia, że owym oszczercą był już wtedy Judasz, „ten bowiem miał go zdradzić, chociaż był jednym z dwunastu”.

    Znając proroctwa ze ST, Jezus miał świadomość, że zostanie zdradzony przez bliskiego współpracownika. Bóg, który potrafi przewidywać przyszłość, przepowiedział, iż ktoś taki dopuści się zdrady, lecz ani Jego przymioty, ani metody postępowania nie pozwalają zakładać, że Judasz wręcz musiał popełnić ten grzech, że takie było jego przeznaczenie. Kiedy Judasz został apostołem, niewątpliwie był wierny wobec Boga i Jezusa. Musiał być też godny zaufania, skoro powierzono mu pieczę nad wspólną kasą Jezusa i 12 apostołów

    Jezus rozpoznał więc grzeszne skłonności Judasza, dopiero wtedy, gdy ten zaczął je przejawiać i zbaczać na złą drogę. Judasz zaś musiał zdawać sobie sprawę, że to jego Jezus nazwał „oszczercą”, niemniej dalej towarzyszył mu razem z wiernymi apostołami. Dlaczego ?

    Biblia nie wyjaśnia bliżej motywów nikczemnego postępowania Judasza, choć można się ich domyślić z wydarzenia, które się rozegrało na pięć dni przed śmiercią Jezusa. Jezus przebywał wtedy w Betanii, w domu Szymona trędowatego, a Maria, siostra Łazarza, namaściła go wonnym olejkiem o wartości 300 denarów, stanowiących w przybliżeniu równowartość rocznego zarobku robotnika. Judasz się oburzył i powiedział, że olejek ten można było sprzedać, a pieniądze ‛dać biednym’. Inni apostołowie zapewne tylko się przychylili do tej na pozór trafnej opinii, ale Jezus ich zganił. W rzeczywistości Judasz obruszył się dlatego, że „był złodziejem, a miał szkatułkę i podbierał pieniądze, które do niej wkładano”. Okazał się więc chciwym, notorycznym złodziejem.

  538. Dezerter jak zwykle daje gotowe odpowiedzi.
    Pzdr, TJ

  539. @samba kukuleczka, (14 marca o godz. 13:07)

    Hitchens niechętnie daje bliźnim prawo do złudzeń

    Psychologowie doskonale wiedzą, że złudzenia są nieodzowne:
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3863286/zludzenia-ktore-pozwalaja-zyc
    dobrze jeżeli potrafimy bez nich żyć, choć może już to przekonanie jest złudzeniem. Okrucieństwem jest odbieranie czy poniżanie tych, którym są one potrzebne do przetrwania.
    Widzę tu analogię do narzucania zachodniej demokracji, do której jestem szczerze przywiązany, społeczeństwom, które jej sobie nie życzą. Konsekwencji tego właśnie doświadczamy.

  540. @dezerter83 14 marca o godz. 21:41
    Znów dostarczasz znakomity przykład “logicznego myślenia” w wykonaniu religiantów.
    Pączuś, czyli cacuszko. Sam smaczek.

  541. @ pombocek, (14 marca o godz. 13:42)

    Tworzysz pojęciową klatkę, w której zamykasz człowieka jako ogólnik, pomijając oczywistość, że nie ma realnie ani jednego ludzkiego – i nie tylko ludzkiego – ogólnika.

    To, co nazywasz „ogólnikami”, to po prostu prawa psychologii. W ramach tych praw, jak w ramach każdych innych są wyjątki. Co nie tylko ich nie unieważnia, ale wręcz potwierdza.
    Ich odkrywaniem zajmowali się naukowcy przez kilkaset lat. Ja je jedynie przytaczam.

  542. Lewy
    14 marca o godz. 21:34

    Teologii Wyzwolenia nasz Wojtyła nie zniósł, kapłani ją głoszący mogli ginąć. Kasy z tego nie było….
    Włoska mafia szczodrze płaciła za zbawienie, dlatego tolerowano związki kapłanów z mafią.
    Po morderstwie opornego, koniecznie SPOWIEDŹ….
    Spowiedź panienek z burdelu, przetrzymywanych siła- też OBOWIĄZKOWA….
    Bezpłatny numerek po zakończeniu czynnosci kapłańskich, zapewne był tradycją…

    Opowieści dziennikarskich, pamietnikarskich, jest multum.
    I tak, od 1500 lat.
    Natura człowieka się nie zmienia.
    Kapłanów, będących również ludźmi, również.
    Za opowiadanie bajek, dostają za darmo dostatnie życie,
    Co przyciąga określone typy osobowości jak magnes.

  543. @mohikanin przedostatni 14 marca o godz. 22:05
    Opowiedz sobie bajeczkę do podusi.
    Świntymi złudzeniami szczujne piekiełko wybrukowane.

  544. @Tobermory, (14 marca o godz. 20:29)

    Mohikaninie,
    ty się po prostu domagasz kultury stosunków międzyludzkich, bez względu na wyznawane poglądy.

    Dokładnie tak!

    Uważam, że Polacy tak często kiepsko sobie radzą w dyskusjach, bo nie są nauczeni debatowania.

    Dokładnie tak, raz jeszcze. I odnosi się to, moim zdaniem, w takim samym stopniu do uczestników tego blogu, jak do całej populacji Polaków.

  545. @Lewy, (14 marca o godz. 15:01)

    Ale co do jednego musicie przyznac, że dezerter to nie cyniczny manipulant w stylu kaka, lecz głęboko wierzący czubek.Przecież on z tej gadaniny nie wyciaga żadnych profitów. On by tylko chciał, żebyśmy byli tacy jak on. Wtedy nie czułby się tak samotny.Czy on nie ma kontaktu ze swoim środwiskiem, z takimi samymi jak on świrami ?

    czubek, świr

    jak Ty to godzisz chociażby z takim apelem kierowanym do mnie:

    @Lewy, (13 marca o godz. 13:49)

    Nie mniej jednak, tez staraj sie być mniej wyniosły

    To nie wyniosłość, którą mi zarzucasz, to jawna pogarda. I pycha. Jaki świat można budować na takim fundamencie? Gdzie odpowiedzialność za nasz wspólny los? Gdzie solidarność wobec tych co przed nami i tych co po nas?

  546. @mohikanin przedostatni 14 marca o godz. 22:09

    A ktoś tu przed chwilą marudził o rzekomym rozgraniczeniu nauki i religii…
    Religia chce podpierać się nauką jak szczudłem. W razie czego przyda się nawet psychologia.

  547. @Na marginesie, (14 marca o godz. 22:11)
    mam nadzieję, że nie zatrujesz się własnym jadem. Śpij spokojnie. Dobranoc.

  548. @mohikanin przedostatni 14 marca o godz. 22:20
    Prezentujesz prześliczny przykład skatolonej “miłości bliźniego”
    A o mój sen się nie kłopocz. Nie twoja sprawa, przyjacielu.

  549. Jeszcze się trochę pośmieję przed snem…

    „To nie wyniosłość, którą mi zarzucasz, to jawna pogarda. I pycha. Jaki świat można budować na takim fundamencie? Gdzie odpowiedzialność za nasz wspólny los? Gdzie solidarność wobec tych co przed nami i tych co po nas?”

    Ach, Lewy, Lewy, dostało Ci się. Za chwilę usłyszysz, że jesteś wcielonym Lucyferem i ktoś odprawi nad Tobą egzorcyzmy. Będzie to przejaw głębokiej pokory i (naturalnie !!!) solidarności. W ramach owej „solidarności” zostaniesz strącony w ogień wieczny, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów (a jak nie masz, mohikanin chętnie dostarczy Ci protezy). Bo on się czuje, panietentego, odpowiedzialny za Wasz (wspólny ???) los. I wcale nie chce śmierci „grzesznika”, tylko jego usunięcia z powierzchni blogu.

    No to już mamy „zabezpieczoną jasność”

  550. @Lewy
    14 marca o godz. 19:44
    Aluzju poniał. 🙂
    Ale powiedz czym się różnią – http://bi.gazeta.pl/im/7b/c0/cf/z13615227V,Zebranie-Plenarne-Konferencji-Episkopatu-Polski.jpg
    ci faceci od tych z twojego linku? Ubrankiem? Bo chyba nie poglądami.
    Problem jest w tym, że ci z mojego linku opatrzyli się i w jakiś sposób już tak nie rażą, a tamci bardziej egzotyczni to i bardziej widoczni. A w sumie to samo – strach przed kobietami, strach przed tym, ze zabiorą im ulubione zabawki, że odbiorą część władzy i tepe i tede. Bzdura w sumie, ale ważna dla męskiego ego.

  551. Widzę, że wszyscy okopani na swoich stanowiskach, dyskusja się toczy wielowątkowo, tzn. każdy wątek sobie a muzom poparty autorytetami i odpowiednimi niebieskimi książeczkami, pasującymi pod głoszone tezy.
    No i pięknie.
    Dla @samby kokuleczka – Inny Australijczyk i nawet polskiego pochodzenia. Nie wiem czy święty, ale możliwe bardzo, że ojciec.
    http://cdn.newsapi.com.au/image/v1/a6c882eec6281adcec4c83c4bdaa4aba?width=1024
    https://en.wikipedia.org/wiki/Ziggy_the_bagman

  552. Religia i polityka to BIZNES.
    Przy takim założeniu, świat wydaje się znacznie prostszy.
    Doszukiwanie sie w tym jakichkolwiek niematerialnych wartości jest błedem logicznym.
    Istnieją jedynie materialne, policzalne.
    Te ORGANIZACJE nastawione są jedynie na zysk swoich członków, żerują na podstawowych potrzebach człowieka.

  553. Ewa-Joanna
    14 marca o godz. 22:52

    To jak u Kieslowskiego, w którymś kolorze.
    Panienka zrobiła mu dobrze.
    I to wszystko?
    To miłość…..

  554. Ewa-Joanna
    14 marca o godz. 22:52

    Wszędzie mamy swoich ludzi Nawet w Brisbane. Ale czemu on taki arogancki? nasi są przecież grzeczni i ładnie całują panie w rączki. Co się poznaje po Kaczyńskim. Całuje panie, a nawet panów. Jego też w rączkę całują. Zwłaszcza jego kancelista.

    http://media.wplm.pl/pictures/pictures/2014/10/05/830/490/kaczynski2.jpg
    http://www.newsweek.pl/g/i.aspx/680/0/newsweek/634138751229430000.jpg
    http://memy.pl/show/big/uploads/Post/13080/14425046853929.jpg

  555. wiesiek59
    14 marca o godz. 22:58

    Teoria naukowa powinna mieć dwie cnoty:
    * wyjasniać rzecz prosto
    * oraz elegancko

    Wyjaśnienie rzeczy na najniższym poziomie zawiłości, czyli na najwyższym prostoty, załawia sprawę. Okazuje się wtedy, że wyjaśnienie jest eleganckie. Co mętne, zapętlone nie ma w sobie ani dość elegancji ani dość dobrego wyjaśnienia.

    Waham się co do użycia wprost tej naukowej zasady do religii, ale mam słabe powody do obrony tejże. Religia, jak wszystko, podlega wyjaśnianiu. Teoretycznie, może by bozia nie podlegał wyjaśnianiu, aleo nie jest potrzebne: ponieważ rzeczy można wyjaśniać prosto i skutecznie, a przy tym elegancko. Co, bodaj pierwszy zauważył Laplace, mówiąc do Napoleona, gdy go pytał o wyjaśnienie zasady działania Wszechświata: Sire, to założenie nie było mi potrzebne.

    Teologowie, religianci i wszyscy święci kajakarscy są okropni: wyjaśnianie bozi ich roboty jest strasznie mętne i zawiłe. I wymaga nieskończonej ilości założeń, które są sprzeczne z dowodami nauki. Żeby wyjaśniać bozię trzeba co raz zawieszać działanie praw przyrody i spluwać na znane wszytkim fakty. Co tym bardziej nic nie wyjaśnia. Bozia robi się od tego strasznie nieelegancki i pomarszczony, co z kolei kłóci się z jego doskonałą urodą i elegancją co najmniej tak wyszukaną i subtelną jak Don Diega de la Vega.

  556. mohikanin przedostatni
    14 marca o godz. 22:09

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica. Ty się, mohikaninie podpieraj ambitnie niezidentyfikowanymi prawami psychologii, a ja będę mówił o tym, co widzę gołym okiem. Niezgodność słów z czynami to nie wyjątki, lecz powszechność, jako że człowiek jest bardziej emocjonalnym i umysłowym chaosem niż logicznie i konsekwentnie skonstruowaną maszyną (wytykam mówienie ogólnikami, a sam co teraz robię?). Na przykład sporo się nasłuchałem pisowatych deklaracji na temat tolerancji, natomiast w praktyce i cała formacja, i jej zwolennicy są tolerancji zaprzeczeniem. Tak im dopomóż najdoskonalsza skarbnica sprzeczności Jahwe Bóg.

  557. dezerter83
    14 marca o godz. 21:41

    Dziękuję za wysiłek, ale niczego , dezerterze, nie wyjaśniłeś. Apologeta robi niespotykane cyrkowe sztuczki z treścią Bibli, by dowodzić jej i Boga Jahwe nieomylności, nie zaś by cokolwiek wyjaśniać.

    Przy wieczerzy Jezus powiedział:

    „Zaprawdę powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi”.
    (…)
    „Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”.
    Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: „Czy nie ja, Rabbi?”. Odpowiedział mu: „Tak jest, ty”.

    A w ogrodzie Getsemani, kiedy Judasz przyszedł ze zgrają, przystąpił do Jezusa i powiedział: „Witaj, Rabbi” i go pocałował. A Jezus rzekł do niego: „Przyjacielu, po coś przyszedł?”.

    Wszystkie te psychologicznie absurdalne i bezensowne zachowania są wymyślone przez słabego w rozumie, za to mocnego w wierze, by nieporadnie zilustrować, jak spełniło się to, co o nim JEST NAPISANE.

    Na początku było Słowo-Biblia, potem sam z siebie, czyli z niczego, powstał Bóg. Tak mu dopomóż jarmuż.

  558. @dezerter83, @mohikanin przedostatni

    Wasze dywagacje odbieram następująco:
    W każdym społeczeństwie jest grupa niezadowolonych średnich, m.in. z powodu ograniczonej liczby posad przywódczych. Ci konstruktywni (jak już tu pisałem) pracują dalej nad sobą. Ci destruktywni opracowują mechanizmy hamujące rozwój społeczeństwa, wdrażają je, a następnie przewodzą ekipom napraczym. Istotne jest przy tym, iż (udają, że) naprawiają skutki, absolutnie przemilczając ich przyczyny. Trochę tak, jak łatanie dziur w jezdni każdej wiosny. A konkretnie w tym przypadku – cała ta strategia spowiedzi i pomocy duchowej kościoła jest właśnie kretyńską „pomocą” w łagodzeniu szkód wywołanych chamską indoktrynacją religijną, stosowaną szeroko już w przedszkolach.

    @Lewy, @pombocek, @Tanaka i inni
    Dajecie cudowny przykład tezy, iż to właśnie opozycja podtrzymuje istnienie głównego nurtu. Tak, jak GW, Polityka i TVN pomogły i pomagają Kaczyńskiemu.
    Ale cóż, mądrość polega również na tym, że wbrew logice, próbujemy być trochę w ciąży, usiłując przekonać nieprzekonywalnych.

  559. „Na początku było Słowo-Biblia, potem sam z siebie, czyli z niczego, powstał Bóg”.

    Coś nigdy nie powstaje z niczego.

    Więcej tutaj:
    ‚https://www.jw.org/pl/publikacje/filmy/#mediaitems/AllVideos/pub-pcr_P_3_VIDEO

  560. @pombocek, ( 15 marca o godz. 4:18 )

    Ty się, mohikaninie podpieraj ambitnie niezidentyfikowanymi prawami psychologii, a ja będę mówił o tym, co widzę gołym okiem.

    Strasznie trudno za Tobą nadążyć @pombocku, bo zmienny jesteś jak marcowa pogoda.
    Pomijając już fakt, że prawa psychologiczne dlatego są prawami, że są „zidentyfikowane”. A jeżeli ja ich nie przywołuję, to na wyraźne życzenie, nie tylko Twoje, unikania nadmiaru naukowości na blogu.

    Mnie zarzucasz „ogólniki”:

    @ pombocek, (14 marca o godz. 13:42)
    Tworzysz pojęciową klatkę, w której zamykasz człowieka jako ogólnik, pomijając oczywistość, że nie ma realnie ani jednego ludzkiego – i nie tylko ludzkiego – ogólnika.

    A @Ciotuni Makowieckiej „epizodziki”

    @pombocek, 12 marca o godz. 9:58
    Chciałbym Ci uzmysłowić, że swoją kremówkową wzruszającą opowieścią wigilijną opowiedziałaś tylko jedną epizodyczną opowieść wigilijną, w której występują konkretne, niepowtarzalne egzemplarze osobników z gatunku człowiekowatych – nic więcej.

    Żeby znowu zrobić woltę i zadeklarować przywiązanie do tego, co widzisz „gołym okiem”. A „gołym okiem” to można widzieć jedynie „epizodziki”. No, chyba, że jesteś bytem Nadczłowieczym.

    Być może wytłumaczeniem braku konsekwencji Twoich wypowiedzi jest zwyczajna chęć „dawania szpica” blogowiczom pod wpływem „trafiającego” Cię „szlaga” :

    pombocek
    13 marca o godz. 6:35
    Jeśli więc Ciotunia poczuła się urażona, to może słusznie, bo chyba chciałem z samego rana dać szpica. Z powodu, że od jakiegoś czasu szlag mnie trafia…

    Jeżeli tak, i jeżeli teraz padło na mnie, to byłoby to brzydką manierą odreagowywania swoich nastrojów na blogowiczach godną smerfa marudy.

  561. Qba
    15 marca o godz. 6:59
    Rozumiem. Proponujesz stosowanie osobliwego ekumenizmu. Bo kiedy przy ekumenicznym stole spotyka sie katolik, prawoslawny, luteranin itp. To oni starają się jakoś dogadać, chociaż kazdy z nich uważa, że to on ma rację, a ten drugi to nie tylko błądzi, ale zajmuje terytorium,na ktore on ma ochotę. Kiedy kaka wymysil greko-katolicyzm, żeby wygryźć z pewnego obszaru prawosławie, to pop prawosławny się wkurzył i nie ma ochoty uczestniczyć w tych ekumenicznych posiedzeniach sterowanych przez kaka, ktorych głównym celem jest stawienie oporu fali ateizmu.
    No i teraz ateista ma siąść do ekumenicznego stołu z przedstawicielem kaka. Będą na siebie łypać oczami, jeden bedzie miał swoje zdanie o drugim, że np. tamten to ciemniak ,a ten to bezbożnik. W ten sposób obaj bedą trochę w ciąży, jak to metaforycznie przedstawiasz, wbrew logice, jak przyznajesz, ale cóż „mądrość polega również na tym”.
    Szanowny Qba. Dopóki kaka siedzial w swoich kościołach, gdzie głosił swoje niedorzeczne bajeczki, a lud uczęszczał w tych spektaklach, to mnie to ani ziebiło ani grzało.Miał lud swój teatr. Ale kiedy kaka wyszło w przestrzeń publiczną, zaczęło wymuszć na tych, którzy w ich spektaklach nie brali udział, by podporządkowywali się ich woli, gdy grabi pod siebie, wpycha się ze swymi kropidłami wszedzie by kropić komisariaty, czołgi, samoloty, mosty i co się da, jak te koty które obsikując zaznaczają swoje terytorium, to o tym trzeba mówić jasno, przeciwstawiać się. A Ty proponujesz półciążowy ekumenizm.
    Ja jestem prosty chłopak i nie chwytam twojej wyrafinowanej argumentacji. Może ten półciążowy chwyt zastosowałbyś do mnie ?

  562. W domach wariatow tez jest „status”. Sa zwykli „wariaci” i wariaci, ktorych trzeba przywiazywac do lozek, zeby sobie i innym krzywdy nie zrobili. U nas ci ostatni biegaja na swobodzie i nie tylko biegaja, ale rzadza. Wlasnie „podniesli swoj status” i sa na czele stawki europejskich pomylencow stosunkiem 27:1.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,21498438,kaczynski-przegralismy-ale-podnieslismy-swoj-status-opozycja.html#MT2

    Zeby sukces przypieczetowac, kosztem poczatkowych 24 miliardow zlotych, ma sie rozpoczac budowa centralnej piramidy im. Jaroslawa Kaczynskiego, czyli Centralnego Portu Lotniczego:

    https://www.pb.pl/rzad-zbuduje-centralny-port-lotniczy-856521

    Te 24 miliardy, maja ponoc wystarczyc na lotnisko i port, ale nie wiadomo ile bedzie kosztowac infrastruktura na dowiezienie 50 milionow pasazerow rocznie…

    Tak sobie o tym poczytalem i pierwsza mysl jaka mi przyszla do glowy, to bylo to, ze ma Walesa swoj airport, to Kaczynski tez miec musi! I to nie taki byle jaki, maluktki airport jak ten w Gdansku, ale najwiekszy narodowy i w dodatku Centralny airport dla calej Polski.

  563. Ewa-Joanna
    14 marca o godz. 22:45
    Ewo, nie bądź demagogiem.Mieszasz napoje, od czego głowa boli, co kazdy doświadczony pijak wie dobrze.
    Jaki jest epidiaskop to nie musisz tu nikogo przekonywać. Że w kaka rzadzą samce w sukienkach i że te samce usiłują narzucić swoją władzę na całe społeczeństwa.
    Ja Ci chciałem tylko pokazać, że tenTwój idyliczny obrazek Araba, szanującego kobiety jest nieprawdziwy, a ty mi że w Ameryce biją Murzynów.

  564. Qba
    15 marca o godz. 6:59

    Każdy, kto cokolwiek mówi nie do ściany, coś podtrzymuje i niekoniecznie są to opadające gacie. Ledwie się bachor nauczy mówić „mama”, „baba”, „da”, a już gaworzy cały dzień dla samej przyjemności gaworzenia. Kiedy jednak wmawiasz staremu ateiście przekonywanie przekonanych, to muszę zapytać: Czy kiedy małpa się nauczy jeździć na nartach i jeździ, to ona GDZIEŚ jeździ, ma cel, czy tylko zażywa przyjemności? Mówienie to myślenie – i narzędzie poznania, i wyrażania emocji, i zażywania przyjemności, ale też cywilizowania przyrodzonej każdemu gatunkowi agresji (choć również jej budzenia, podobnie jak np. sport). Jeśli sprowadzasz rozmowy tu obecnych ateistów z bogomilcami do przekonywania przekonanych, zubażasz ich motywacje. Takie rozmowy bywają myślowym ćwiczeniem (ma się narzędzie, to się go używa) dla samego siebie: w procesie komunikacji dostrzega mówiący nowe zależności, nowe absurdy, możliwości innego akcentowania, widzi chrome myślenie rozmówcy, ale też pewną satysfakcję sprawia spotykanie podobnie myślących. Jak więc z nimi komunikować się na blogu, jeśli nie słowem? Mowa ludzka jest w dużym stopniu opowiadaniem o sobie.

  565. @Lewy
    15 marca o godz. 9:13

    Wybacz, ale ekumenia to dla mnie demagogia teologiczna. Pisząc com napisał, miałem na umyśle moje poprzednie stwierdzenie, iż Kaczyński z PiS-em istnieją m.in. dzięki popraciu GW, Polityki i TVN. Tak i tu na blogu @dezerter83 i @mohikanin przedostatni trwają dzięki reakcjom blogowiczów, według zasady „spojrzał na mnie, dodał mi urody”. A półciąża to próba „uczciwej walki” na argumenty, gdy strona przeciwna uparcie oferuje wirtualne ciastko za realnymi kratkami.

    A teraz wysiadam na jakiś czas i udaję się do kraju opuszczającego Unię celem obejrzenia ilu się da wystaw według zasady „zwiedzajcie Europę, dopóki jeszcze jest”.

  566. @pombocek
    15 marca o godz. 9:34

    Wybacz, aliści wyraźnie napisałem przekonywanie nieprzekonywalnych.

    Chyba będę musiał popracować nad moim językiem, bom mało rozumieny.

  567. Qba
    15 marca o godz. 9:47

    Qubo, świnia jestem, nie doczytałem. Może przez to, że też jestem na wylocie. Przeprzaszam i szapką bacham.

  568. @lewy,
    jak ktoś tu miesza, to ty nie ja. Nigdzie nie pisałam, że Arabowie szanują kobiety, natomiast pisałam, że wielu Polaków i nie tylko, tak samo kobiety dyskryminuje.
    Dla kobiet to często niewielka różnica.

  569. Polecam wczorajszą godzinę filozofów w radiu TOK FM:
    Dlaczego ludzki umysł jest odporny na fakty?
    Dyskutują prof. Jacek Hołówka i Tomasz Stawiszyński
    „http://audycje.tokfm.pl/audycja/Godzina-Filozofow/178”

  570. @Ewa-Joanna
    Jak zwykle wchodzisz ostro w stylu przeszkolaka, to ty a nie ja.
    Cóz z Twoich wypowiedzi daję się zrozumieć jedno, że islam w niczym nie grozi pozycji kobiety w zachodniej cywilizacji.
    Wielu Polaków i nie tylko, tak samo kobiety dyskryminuje.
    Czemu Ty piszesz takie banały.Oczywiście , że nawet wielu innych np.zdarzają się nawet tacy Szwedzi ,Kanadyjczycy czy Australijczycy. Tu chodzi o zasade, która w tamtej cywilizacji rzadzi, tak samo jak w kaka, ze kobieta jest człowiekiem drugiej kategorii, a nie o to że wszędzie trafiaja sie mizogini.

  571. pombocek
    15 marca o godz. 5:04

    Pombocku, jak czytam Twoją wymianę zdań z @dezerterem, bo nie myśli – z tej pary tylko Ty myślisz – to mam sporo zabawy, która jest głównie wynikiem demonstracji kontrastu i sprzeczności: Ty przedstawiasz dokładne i konsekwentne cytaty z niebiskiej książeczki, ilustrujesz bajeczność Jezuska i bozi, sztuczność tej książeczki i jej Jezuska w wykładach, wtórność lepinia luzackich bajęd krążących po krajach pustynnych w dziwactwa apsychologiczne, faktograficzne, mające wydźwięk raz kabaretowy a raz preciwludzki, demonstujesz i dekonstruujesz te bajędy wykładając ich lipność, zaś @dezerter odpowiada Ci nagraniem z taśmy magnetofonowej , z cyklu „co bozia miał na myśli” gadając takie brednie.

    W istocie nie jest to dyskusja między wami, a jedynie wymiana znaków graficznych, nadmiernie nazywana „słowami”. Na Twój refleksyjny wyład, który jest adresowany do głowy zdezerterowanego, wykład który zawiera szereg uzasadniomych tez, kwesti domagających się odpowiedzi, reakcji, dowodów rzeciwjezuskowych i przeciwreligijnych – co zwrotnie otrzymujesz? – ano to:

    dezerter83
    15 marca o godz. 8:13
    Na początku było Słowo-Biblia, potem sam z siebie, czyli z niczego, powstał Bóg
    Coś nigdy nie powstaje z niczego.

    Do całego Twojego wykład myśli @dezerter nic nie ma do powiedzenia, mógłby jedynie brnąć w zwojach odtwarzanej taśmy, więc wali jednozdaniowo: coś nigdy nie powstaje z niczego Co do czego także durnowato wali, bo po pierwsze nie mamy pojęcia o tym, to takie gadanie wzięte z małej, ludzkiej potoczności: że jak kto pierdnie to musi się to wziąć z czegoś, a po drugie nauka już ma powody sądzić, że coś może się brać z niczego. Nauka nie szanuje naszych wąskich mniemań co do pierdzenia i podobnych, wspólnych ludzkości doświadczeń i dlatego jest nauką i dlatego jej wartość jest nieocenona.

    Druga uwaga: @dezerter, gdy wpada w pułapkę zastawioną na niego – niekoniecznie intencjonalnie – przez człowieka znającego fakty niebieskiej książeczki oraz myślącego – zwyczajnie ucieka. Nie odpowiada,pomija, nie ma go. Panicznie ucieka w bozioniebyt: „o tym nie rozmawiamy”.

    Rozmowa, dyskusja polega na tym – co jest oczywtością dla tych, co są ciekawi wzjemnych myśli, poznania i ciekawi siebie – że jak kto ptzedstawia temat, tezę, to się na to odpowiada: trafniejszymi argumentami, mocnymi dowodami, jasnym wykładem. Jeśli rozmówca nie ma lepszych argumentów, to przyjmuje argumentację drugiej strony. Jeśli trzeba mu czasu na obróbkę sprawy we własnej głowie, to odpowiada: dajesz mi do myślenia, tak tego nie widziałem, to intrygujące, muszę to sobie porządnie przemyśleć. Albo szczerze: nie wiem, nie rozumiem tego, to nie na mogą głowę.
    Na tym polega zarówno rozmowa/dyskusja, jak i grzeczność oraz szacunek dla rozmówcy.
    Zdezerterowny nic takiego nie mówi. Tego u niego w ogóle nie ma. Nie czytamy, że „muszę to rozważyć”, „dało mi to do myślenia”, albo z nieśmiałością „możesz mieć rację”. On nie jest w stanie myśleć.

    Zdezertrrowany albo znika, nie odpowiadając na niewygodne dla niego kwestie i wraca po parunastu dniach udając, że tematu w ogóle nie było i maskując się jakąś bezgłową wrzutką na zupełnie inny temat z intencją, że jemu teraz ktoś odpowie, to on wtedy odpali swój magnetofon (co jest standardową bezczelnością), albo wybiera sobie z kilku spraw jedną, uproszczoną przez siebie do stanu pozbawienia jej treści i włącza swoją taśmę: „coś nigdy nie powstaje z niczego”.
    Nie ma w tym ani dyskusji, ani szacunku, ani nawet banalnej grzeczności. @dezerter nie jest grzeczny, szacunek przerasta go do niemożliwości. Natomiast obficie o własnej grzeczności i szacunku gada.

    Jest to ludziom myślącym tak dobrze znane: oszustwo, przedstawianie spraw i pojęć w sposób odwrócony wobec ich słownikowych definicji, gwałcących te definicje, by w nie wepchnąć te przeciwieństwa. W tn sposób oszukują słabego na umyśle, pozbawionego siebie słuchacza, który jest bezbronny wobec takich oszust. Gwałcą go swoimi oszustwami, utrwalają w nim stan bezbronności i dosłownego wydania – jak u Jezuska: Judaszu wydasz mnie! – na draństwo własne – religijnych szantażystów i złodziei: pojęć, pieniędzy, emocji, ale przede wszystkim – życia. Oni są gwałcicielami zabójcami życia w człowieku.
    Tak robią wszyscy tego rodzaju oszuści. Nie tylko w biznesie religijnym. Dokładnie to samo i tak samo robi dziś PIS.

    Dlatego @dezertera mam za tego, kim jest: postać nie mającą szacunku dla innych, co zastępuje posłuchem dla swoich szefów w gwałcie, oraz pozbawioną grzeczności. Szacunek płynie z refleksji i wolnego uznania. Postać pozbawiona wolności wewnęgtrznej nie pojmuje co to takiego szacunek. Może zaś przejawiać posłuch – i to właśnie robi.
    Jest on istotą zabiedzoną i smutną – nie włada sobą, nie jest podmiotem i człowiekiem autentycznym. Jest truposzem, zombie, z umysłem ukradzionym przez chrześcijańskich i jedynie słusznych posiadaczy Prawdy, czyli w języku, na które są słowniki: złodziei i oszustów.

  572. lonefather
    15 marca o godz. 9:13

    Lonek, to nie była przegrana „do jednego”. Ale do zera: zero innych krajów głosowało na piso-Wolskiego. Głosowanie na siebie samego jest głosem desperackiego fałszowania. To przegrana do zera, a nawet poniżej zera. Bo strasznie nędzna.

  573. Do @Lewy 15 marca o godz. 9:13

    O ile mnie pamięć nie myli kilka lat temu uwagę moją przykuły gminne wiadomości z Wielkopolski (z litości pominę nazwę gminy).

    Otóż na zdjęciu z tejże niebylejakiej uroczystości poza rozmodlonymi mieszkańcami nad wielką dziurą w ziemi stał z kropidłem oraz wielkim brzuchem pod firanką podtrzymywany pod obydwa łokcie przez czerwonolicych przedstawicieli waaadzy jegomość „dobrodziej”.
    Zostało poświęcone…..SZAMBO……

    Taka gmina!

  574. Do @Lonefather
    15 marca o godz. 9:13

    Zero do jajca bądź zero leżące…..Jak był uprzejmy mówić mój ulubiony matematyk…
    Pozdrawiam:-)

  575. Tak sobie czytam co PiS wyprawia na wszystkich frontach i krew jaśnista mnie zalewa czyli nic nowego. Siedzę w domu z katarem.

    A wogle to poszłam do fryzjera, może być czy nie?

  576. Do @Nefer
    15 marca o godz. 11:40

    Bardzo twarzowa wiosenna fryzura.
    😉

  577. @Nefciu
    Dobrze robisz, z ładna fryzurą łatwiej wytrzymasz te zalewy krwi jaśnistej.
    A na katar, jak powiadała pewna pani doktor w radio ma ryja, najlepsza jest modlitwa

  578. @Ciotunia Makowiecka
    Tego nie widziałem. A czy ten dobrodziej podjechał do tej dziury karetą ?

  579. Nefer

    Zdecydowanie tak.
    Co to jest z tym fryzjerem dla poprawienia nastroju?

  580. „dezerter, gdy wpada w pułapkę zastawioną na niego (…) przez człowieka znającego fakty niebieskiej książeczki oraz myślącego – zwyczajnie ucieka”.

    Nawet dzieci ŚJ wiedzą, że znać fakty z niebieskiej książeczki może każdy, nawet niewierzący. Te same dzieciaki wiedzą jednak coś jeszcze: zrozumienie tych faktów jest udziałem tylko nielicznych. Dlaczego ?
    Biblia to nie podręcznik do geografii. Zrozumienia udziela jej Autor – widząc odpowiednie nastawienie czytającego.

  581. Jak ten Autor udziela zrozumienia. Czy coś wstrzykuje do mózgu ? Przeprowadził na tobie taki zabieg ?

  582. @Lewy,
    Dokładnie tak – że islam w niczym nie grozi pozycji kobiety w zachodniej cywilizacji.
    Większym zagrożeniem są religianci własnego chowu – Rydzyki, Chazany i insze tego typu pobożne ścierwo, które usiłuje zarządzać babska macicą.
    W Australii, gdzie coraz więcej osób deklaruje się jako niewierzący, problem aborcji co i raz gdzieś tam cichcem się po poszczególnych parlamentach plącze, bo kościoły naciskają. Wszyscy oni tacy sami.

  583. Makowiecka
    15 marca o godz. 11:10
    szkoda, ze masz litosc dla tej gminy; ja wlasnie z Wielkopolski…

    Nefer
    15 marca o godz. 11:40
    fryzura robi na mnie wrazenie, ale gdy czytam, co PIS z Ziobra wyprawiaja w kraju, to zaden fryzjer, nawet z „kliniki wlosa” (zapewniam Cie, sa w Polsce takie i nawet klinika paznokcia- podobnie jak jednego wlosa) mi nie pomoze.
    A tym bardziej teraz, z dala od domu…

  584. Lewy
    15 marca o godz. 12:11
    „Jak ten Autor udziela zrozumienia”.

    Wyjaśnia to relacja z Dziejów Apostolskich 8:26-35. Kluczowe są wersety 30 i 31.

  585. Makowiecka
    15 marca o godz. 11:10

    Szambo rzecz boża. Trzeba święcić. Proboszczowie poświęcili już wszystko. Włącznie ze sprzętem wojskowym, bardzo fachowo zrobionym w celu zabijania. Zabijanie – w imię boże, albo i bez niego z góry, co sie później dorobi z dołu – to wybitnie chrześcijańskie zajęcie. Niechrześcijanie tu i tam też się staraja być wybitni, ale są mało utalentowani, albo zbyt leniwi.

    Nefer
    15 marca o godz. 11:40

    W mnie wieje. Możność bycia fryzury zależy od skali Beauforta.

    dezerter83
    15 marca o godz. 12:03

    Gadasz tak, jak jedynie umiesz:pusto. „Dziękuję za wysiłek, ale niczego , dezerterze, nie wyjaśniłeś” – czyli, uważasz, zrobiłem jak Ty – wklejkę z innego mózgu. Ja zrobiłem kopiuj-wklej z wypowiedzi człowieka myślącego. To nas różni we wklejaniu.

    Miałeś okazję, drugą, odpowiedzieć coś przytomnie @pombockowi, co pochodzi od człowieka. Zmarnowałeś, bo marnujesz zawodowo.

    Autor niebieskiej książeczki może się i zna na odpwiednim nastawieniu czytającego. Ale czytający nie ma pojęcia o tym, czy jego nastawienie jest odpwiednie i nigdy się tego nie dowie, chyba, że u nieistniejącego autora książeczki w nieistniejącym niebie.
    Jeśli nstawienie musi być odpowiednie to znaczy, że niebieska książeczka nie jest do czytania dla wszyskich, tylko dla „odpowiednich”. ŚJ-ty twierdzą, że oni są odpowiedni. Inni są nieodpowiedni.Katolicy są pewni, że są odpowiedni i pewni, że ŚJ-tyy są nieodpowiedni.

    Ty jesteś nieodpowiedni, jak i prawie 100% ŚJ-tów, bo bozia nie znosi ludzi nieludzkich, zamiast z siebie gadajacych z taśmy. Bozia zbawia człowieka, nie taśmę magnetofonową, ani MP3-kę. Ale bozia zbawia tylko tyh co są „odpowiedni”, a odpowiedni to ci, co odtwarzają taśmę. I dlatego bozia taki jest: zapętlony.

  586. Dzięki wszem i wobec.

    Uświadomiłam sobie że mogę nigdy nie zobaczyć puszczy bo te drzewa za mojego życia nie zdążą odrosnąć. Gnoje niszczą wszystko czego się dotkną, rozwalają wszystko co było dobre. Niebieska linia, konwencja przeciw przemocy, ochrona zwierząt, budowa dróg, opieka nad sierotami, adopcje zagraniczne, edukacja, sądy, wojsko a jeszcze może wysiudają nas z Unii. I w imię czego? No czego?!

    …i tak dalej i tak dalej, aż mnie frybra trzęsie (tu wielopiętrowa ozdobna wiązanka)

    Tanaka
    15 marca o godz. 12:54

    Widziałam ostatnio zdjęcie jak ksiądz poświęcił basen wlewając miskę czegoś do tegoż.

  587. I czego nas tak PiSem pokarało, zdrajcy, sprzedawczyki, karierowicze psiakrew

    Idę się wysapać coby tu nie truć :/

  588. @Nefer

    …ksiądz poświęcił basen wlewając miskę czegoś do tegoż.

    Ksiądz dobrodziej lał za pośrednictwem. Miski. Taka u nich zasada: pośrednictwo.

  589. Makowiecka
    15 marca o godz. 11:10

    Uruchomienie szamba mogło być jedyny ważnym wydarzeniem w tej miejscowości, które tam zaszło na przestrzeni lat. Każdy, kto się tam liczy, musiał przy tym być 🙂

    Znajoma pracuje w dużej firmie, która m.in. handluje ziemią i budynkami na potrzeby sieci sklepów. Opowiadała, jak przydzielono jest zadanie sprzedaży „Biedronki” w jakiejś niedużej miejscowości. Żeby zachęcić inwestorów i zaprezentować miasteczko jako miejsce odpowiednie dla dynamicznego biznesu – zaczęła szukać w internecie ciekawych wydarzeń z przeszłości miasteczka.

    Jakież było jej rozczarowanie, gdy okazało się, że jedyna wzmianka o miasteczku dotyczy otwarcia w nim rzeczonej „Biedronki”. Ilustracją było zdjęcie sklepu, na którym ksiądz dziarsko macha kropidłem 🙂

  590. Ksiądz dobrodziej tak przy ludziach?
    Nie mógł wcześniej wziąć korepetycji?

    http://joemonster.org/filmy/54531

  591. Znacie tych chłopaków?
    https://www.youtube.com/watch?v=Cs6OTdU59GE

    Robią tzw. „bekę”, ale fajnie uchwycili największe dziwactwa naszej ulubionej religii. Wszystko można wybaczyć, ale nie masturbację w niedzielę! 🙂

  592. Tanaka
    15 marca o godz. 13:09
    gdy patrze na to poswiecanie wody woda, ale odpowiednio poswiecona, to nie wiem, czy mam sie smiac, czy raczej plakac, bo to tak puste gesty, jak caly ten teatrzyk co niedziela i co dnia.
    Ustalilam zatem, ze ksiadz zamiast zrobic pokropek scian i posadzek, poswiecil wode z basenu.
    Tyz pieknie

  593. @lewy: „Ja po skończeniu najpierw historii a potem filozofii, wciąż błąkałem się z moim światopoglądem, zaglądałem do niebieskiej książeczki, doszukiwałem sie tam jakichś głębi, krótko byłem zafascynowany Punktem Omega Teillarda de Chardin, nim się zorientowalem, że to są brednie. Zrozumiałem, ze wszelkie próby godzenia nauki z religią to oszustwo. Dlatego astrofizyk Heller , przyjaciel grafomana Zanussiego, jest oszustem, albo naukowym grafomanem.
    Mnie mój światopogląd uformował Hoimar von Ditfurth , jego Trylogia: „Na poczatku był wodór”, „Duch nie spadł znieba” i „Dzieci wszechświata”uSambo kukułeczko, tak nie jest.”
    I to jest piekne, takie dochodzenie do slusznego swiatopogladu. Jak na tym tle wygladaja mozliwosci innych na dotarcie do tego. To jakas bardzo elitarna galaz ten ateizm. A ja co ja tu robie? Hm.. Umiem czytac (bez zrozumienia?) mialam zaspokojone podstawowe potrzeby z piramidy Maslowa to i jakos doszlam do swojego widzenia swiata. Nie musze go na okraglo umacniac, ani na okraglo sie chwalic, ze to osiagnelam.. po prostu tak jest…
    Jak by moja synowa, wielce religijna osoba ( zreszta ogromnie wartosciowy, uczciwy czlowiek, zaangazowany w zycie potrzebujacych) ) tak mi ciagle pitolila skad ta jej wiara, to bym przestala jezdzic do nich rozwozic im dzieci na zajecia pozalekcyjne. A gdybym ja jej pitolila skad moja niewiara, to chyba ona tez by mnie nie zdzierzyla. Tak wielkie slowa przekladaja sie zycie.
    Niestety @ kukuleczko, chociaz tak zgrabnie piszesz, ze religia zajmuje sie wylacznie pytaniami dot. moralnosci i wartosci, racje maja ci co tu pisza, ze zajmuje sie wszystkim, w tym bardzo wieloma brzydkimi rzeczami. Zreszta kazda religia.
    Dlatego na tym tle @dezerter jawi mi sie jako nieszkodliwy maniak, ktoremu na szczescie ciagle wolno nauczac na tym blogu.