Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

4.03.2017
sobota

Dziś o dżender (ale bardzo jednostronnie)

4 marca 2017, sobota,

Samo słowo bardzo drażni naszych posłów, posłanki i wiele innych prawicowych, konserwatywnych społeczności w kraju naszym nadwiślańskim. Mało która z tych „podrażnionych” nieprzyzwoitym słowem GENDER* osób ma pojęcie, czym jest to zjawisko, jakie jest znaczenie tego pojęcia w naszej kulturze, w naszym kraju. Wiemy, że jest źle odbierane, oskarżane o rozpad rodziny, pedofilię, upadek wartości moralnych i wszelkie zło tego świata. Chcę zaapelować do czytających i komentujących o przeczytanie do końca, zastanowienie się i… skomentowanie w oparciu o swoje doświadczenia z przeszłości i dziś.

Bo rzecz dotyczyć będzie nie tylko kobiet, ale, jak to w gender, obu płci. Rzecz o wychowaniu naszych synów. Głównie zajmują się tym matki; rzadko ojcowie, bo oni zajęci najczęściej zdobywaniem środków na utrzymanie rodziny pozostałe sprawy domowe zostawiają żonom, partnerkom życiowym, matkom swoich dzieci.

Kobiety wychowując synów ponoszą skutki swoich błędów w kształtowaniu ich postaw i stosunku do kobiet bliskich i nieznanych. Wiele w tym „winy” naszych matek, a teraz i my same nie zostajemy bez tej winy. Czy to tylko tradycja i wyniesione z domu wzorce powodują, że mamy wciąż tradycyjne społeczeństwo?

Wychowani przez swoje matki synowie, potem młodzi mężczyźni, nasi narzeczeni i mężowie przywykli do pracy swoich matek w domu; widzieli ojca po pracy na kanapie, zatopionego w gazecie, gdy w tym samym czasie matka po swojej pracy zawodowej gotowała, podawała obiad, zmywała naczynia, prała, prasowała, zajmowała się dziećmi… i nie narzekała na swój los. To był tzw. tradycyjny podział ról, przenikający w XX wiek z czasów, gdy kobiety nie pracowały zawodowo.

Okres powojenny pokolenia naszych babć i matek, pomimo ich pracy zawodowej niewiele zmienił w sytuacji kobiet. Nadal były obecne w kuchni, przy dzieciach, zapomniano o ich pracy zawodowej, zmęczeniu, zapędzono ją do zajęć domowych siłą tej tradycji.

Tę sytuację kobiety domowej zilustrowano nawet w „Elementarzu” Falskiego – kilkadziesiąt roczników pierwszoklasistów od lat 50. do 80. uczyło się z tego podręcznika, w którym mama krzątała się po domu, córka jej pomagała w przygotowaniu posiłków, sprzątaniu i innych pracach domowych, a tatusiowie, jeśli akurat nie czytali gazety, bawili się z synami kolejką, rozkręcali zabawki, studiowali budowę technicznych urządzeń. Córki wychowywano na gospodynie domowe, dostawały małe fartuszki, miotełki i inne utensylia dziecięce do prawdziwego sprzątania. Na gwiazdkę dostawały małe kuchenki, garnuszki i inne naczynia, żeby wprawiały się w przyszłe role, synowie otrzymywali blaszane samochody, lornetki, podręczne narzędzia domowe.

W takiej rodzinie sama wyrosłam i choć moja mama pracowała, w domu babcia dzierżyła stery gospodyni domowej, była księgową, zaopatrzeniowcem; pełniła wiele różnych ról. Nigdy jej nie zapytałam, czy była ze swojego życia zadowolona, do dziś nie wiem, jaka byłaby jej odpowiedź.

Gdy już nieco podrosłam, dostałam swoje zadania do wykonania – sprzątanie po obiedzie, mycie naczyń, sprzątanie, z czasem doszło jeszcze przygotowanie do obiadu i inne prace. Bardzo się buntowałam przeciw tej tradycji, bo w tym czasie moi starsi bracia szli do kolegów, „odrabiali lekcje” i załatwiali swoje ważne chłopięce sprawy. Chłopcy w znanych mi rodzinach byli na ogół wychowywani inaczej niż dziewczynki – w zamyśle swoich rodziców mieli prawo do marzeń o zdobywaniu kosmosu i realizacji ambicji zawodowych i niespełnionych marzeń swoich matek. Walentyna Tiereszkowa z czasem zaburzyła to postrzeganie ról kobiecych i męskich, ale jedna jaskółka wiosny specjalnej nie uczyniła, przynajmniej u mnie w domu.

I tak wychowywani przez dom mężczyźni trafiali się nam jako mężowie. Jeśli miałyśmy szczęście, a oni nie pochodzili z tzw. tradycyjnych domów, umieli nam pomóc w wypełnianiu obowiązków domowych, w wychowaniu dzieci, zajmowali się niemowlęciem i starszym dzieckiem jednocześnie, nie bez problemów czasem, a często z podziwem dla naszych umiejętności łapania pięciu srok za ogon. Mój niestety pochodził z tradycyjnego domu i w naszym domu chciał powielić wzorzec wyniesiony ze swojego. Przyrzekłam sobie, że w moim domu podziału nie będzie. Akurat!

Mąż pracował, wprowadzono właśnie płatne urlopy wychowawcze, miejsce dla dziecka w przedszkolu, gdy chciałam wrócić do pracy, okazało się to nieosiągalne – utknęłam w domu na kilka lat. Nie udało się „wychować” męża, ale udało się z synem. Z córką także, ale bardziej zadbałam o jej asertywność, o umiejętność powiedzenia NIE w stosownych sytuacjach. Można powiedzieć, że tarcia między rodzeństwem to dwa razy stłuczone szyby w drzwiach ich pokojów.

Dziś widzę całe rodziny na spacerach, na zakupach, tatuś z dzieckiem w wózku na spacerze nie jest niecodziennym widokiem, panowie odprowadzający swoje pociechy do żłobka czy przedszkola to już codzienność, coraz popularniejsze są wśród panów urlopy ojcowskie, tatusiowie są dumni, gdy zajmują się swoimi pociechami, jednym słowem – gender ma się w młodym pokoleniu coraz lepiej.

 

Miłe Panie (i Panowie bardzo mili)!

Wychowujmy swoich synów tak, aby byli naszymi sprzymierzeńcami w domu, zapoznajmy ich z działaniem odkurzacza, żelazka i pralki; pokażmy, gdzie są niezbędne do wykonania tych czynności środki i co mają zrobić z brudnym talerzem i szklanką. A przede wszystkim, żeby byli z tych umiejętności dumni!

Synowie nam podziękują, synowe będą wdzięczne, a naszym córkom trafi się młody mężczyzna potrafiący być jej partnerem.

Konstancja

 

PS
W nowym podręczniku do klas I szkół podstawowych znów zapędzono kobietę do kuchni. I jej odnowioną, ale zgodną z tradycją rolę w życiu rodziny podparto stosowna literaturą obowiązkową.

 

* Gender (ang. gender, czyt. dżender; płeć kulturowa, płeć społeczna, płeć kulturowo-społeczna, płeć/rodzaj, czasami także jako płeć psychologiczna lub psychiczna) – jest to suma cech osobowości, zachowań, stereotypów i ról płciowych, rozumianych w danym społeczeństwie jako kobiece lub męskie, przyjmowanych przez kobiety…

Gender – Wikipedia, wolna encyklopedia

https://pl.wikipedia.org/wiki/Gender

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 195

Dodaj komentarz »
  1. Padam na kolana i posypuje łeb popiołem.
    Nie ganiałam mojego syna do prac domowych. Ale córki też nie. Sama za bardzo nabożeństwa to tych zajęć też nie mam. Ale niestety mąż jest do wyższych celów bo teściówka z gatunku tych co to posprzątane, poprane i podane. Na moje szczęście mało wymagający i bałaganu nie zauważa, je co znajdzie i też mu dobrze. Całe jego szczęście.

  2. @Konstancjo miła
    Lubie oglądać filmy przyrodnicze. Jak ten gender wygląda u lwów ?
    Otóż lew leży sobie w cieniu baobabu, a lwice rozgladają się za jakąś antylopą albo bawołem. Kiedy już takiego osobnika wypatrzą i oddzielą od stada, atakują ze wszystkich stron, jedna lwica chwyta za szyje, zaciska szczęki na gardle tego gnu i kiedy ten przestanie się wiercić, pan lew odkłada gazete i dostojnym krokiem podchodzi do złowinego przez panie zwierzaka. Wszystkie wycofuj się, male lwiątka też przygladają się z respektem tacie, który ze smakiem pochłania co najmniej 1/4 antylopy. Dopiero jak lew sie naje, wolno pozostałym zacząć ucztować. Jeden film pokazywał, jak niewychowane małe lwiątko chciało zacząć jeść razem z tatą. Tato trzepnął lwiątko swoją ciężką łapą i pozbawił go życia.
    No ale lwy żyją zgodnie, po bożemu, jak prawidłowa katolicka rodzina.
    Ale np.takie niedźwiedzie. Spotka pani niedźwiedzica jakiegoś lesnego Casanowe, poromansuje sobie z nim. A Casanowa pojdzie sobie w siną dal, a niedźwiedzica sama musi się zająć małymi misiami, owocem owego romansu. Żadnej odpowiedzialność ze strony niedźwiedzia. Ba, kiedy taki Casanowa znów nabierze ochoty na romansowanie, a zajętej wychowaniem misiów niedźwiedzicy ani w głowi romansowanie, to ten będzie probowal zgładzić misie, by tylko skłonić niedźwiedzicę to wyprodukowania następnych misiów. Uważam, że misie postepują niemorlnie i nleży takie postepowanie potępić.

  3. @Konstancjo
    Troche poważniej.Myślę, że za ten stan współodpowiedzialne sa kobiety. Wiem, że często trudno jest słabszej fizycznie kobiecie przeciwstawic się chamskiemu osiłkowi, ale jednak są kraje (Skandynawia, Kanada) gdzie jednak to sie udało.
    Dla mnie niepojete jest, że Amerykanki głosowały na tego troglodytę Trumpa, który je poniża, który szczyci sie tym, że je poniża.
    Niezrozumiałejest równiez, że kobiety czesto bywają niesolidarne, zamiast głosować na kobiety, głosują na mężczyzn. To jakis masochizm, syndrom sztokholmski, czy jak to inaczej określić.
    I obawiam się, że kobiety które począwszy od tych angielskich , sufrażystek powoli zyskiwały coraz większe prawa, teraz jakby są w odwrocie. Przeciwko rowności praw dla kobiet stoi zwarty mur mizoginistycznych muzułmanów, katolików, prawosławnych i takich mizoginów jak Trump, Korwin Mikke, Putin..i cała masa naszych Januszów, wspieranych przez polskie Dżesiki i Dżenifery

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Brawo, Konstancjo!
    Chwytasz byka za rogi, albo za …
    Moje doświadczenie życiowe jest bardzo nietypowe, jak na polskie warunki .
    Moja mama wszystko robiła najlepiej i nie dopuszczała mnie do zajęć domowych. Dom praktycznie opuściłam mając 14 lat. Internat, wyjazd na studia do odległego miasta. Prace domowe mnie kompletnie nie interesowały. I nikt nie oczekiwał ode mnie żebym się nimi zajmowała.
    Mój mąż wyszedł z domu, w którym nie myliło się żony z gosposią. Teściowie przez całe życie zatrudniali pomoc domową.
    Toteż Jagodowemu nigdy nie przyszło do głowy traktowanie mnie jak gosposię.
    Wszyscy znajomi wiedzą, że protestuję, kiedy w czasie spotkań towarzyskich ktoś chwali mnie jako „gospodynię”. Głośno i dobitnie mówię, że nie jestem gospodynią, jestem panią domu. Że mogę, nawet dożywotnio być p.o. gospodyni, ale nigdy nie będę się tak definiować.
    Różnie jest to przyjmowane, ale to mnie nie peszy. Nie jestem gospodynią i już!
    Nauczyłam się wszystkich zajęć domowych sama. W trudnych czasach komuny, mając dzieci, byłam niczym koło gospodyń wiejskich. Był czas, kiedy robiłam zaprawy w ilościach ogromnych. Uprawiałam ogród. Robiłam na drutach, szyłam, szydełkowałam. Gotowałam, wypiekałam.
    Jagodowy wstawał do dzieci w nocy, prał pieluchy, chodził do piaskownicy z dziećmi. Stał w kolejkach. Jako złota rączka i człowiek ogromnej pracowitości potrafił zrobić praktycznie wszystko z tak zwanych prac domowych.
    Zawsze dzieliliśmy się obowiązkami domowymi. I tego nauczyliśmy nasze dzieci.
    Dzisiaj mieszkamy we dwoje z dwoma kotami. Kiedy się zaczytam, a zbliża się pora obiadowa, Jagodowy pyta, co mi zrobić do jedzenia. Prawda jest taka, że jego zdolności kulinarne są mizerne, ale liczy się to, że nie tylko nie domaga się, żebym ja przygotowała obiad, ale sam robi go dla mnie.
    Jest też ojcem karmiącym dla naszych kotów.
    Nasz wnuk też nie ma problemów z „babskimi” pracami.

  6. Nie są w odwrocie. Po prostu bardziej się widzi pewne rzeczy. Coś co nie raziło jeszcze 10 lat temu – teraz razi i jest to pozytywny objaw.

  7. Wszystko zaczęło się w czasie I Światowej…..

    Mięso armatnie poszło na front, kobiety musiały zacząć pracować z przymusu, nie dobrej woli i chęci.
    Po powrocie, panowie zastali daleko idące zmiany w „hierarchii dziobania”.
    Baby im się usamodzielniły, zajęły część miejsc pracy, zaczęły stanowić konkurencję…

    To samo stało się zresztą w całej Europie powojennej.
    Nie tknęło krajów latynoskich, Włoch, Grecji, Hiszpanii.
    Tam samiec tradycyjnie pełnił rolę jedynego żywiciela rodziny i korony stworzenia.

    Skąd wziął się tradycyjny podział ról, funkcjonujący dalej w przeważającej części populacji Ziemi?
    Przypuszczam, że jest to wynik podziału pracy społeczeństw rolniczych, czy pasterskich.
    Anachroniczny w krajach zindustrializowanych, zurbanizowanych, o przewadze ludności miejskiej.
    Zmiany idące w tym kierunku wymuszą rewizję stosunku do kobiet nawet u wyznawców Hinduizmu, czy Islamu.
    Tyle że nieco to potrwa…..pokoleń…..

    Tak więc miłe panie, wszystko zawdzięczacie przypadkowi.
    Wielkiej wojnie która przeorała struktury społeczne.
    Bez tego, i oderwania od pługa, pełniłybyście w dalszym ciągu role przeznaczone waszym prababkom…..

  8. Bzudury wygadywane o gender, gdy sie pare lat temu objawily w postaci objawienia ks Oko, poruszyly mnie do tego stopnia, ze w pierwszym odruchu, to spadlem z krzesla doslownie, bo tak sie zasmiewalem. Bredzi gosciu co nie ma pojecia, pomyslalem i sie dalej zasmiewalem.

    A bredni bylo coraz wiecej i wiecej i sobie uswiadomilem, ze trwa wsciekly atak dziewietnastowiecznych zacofancow, na zmiany zachodzace.

    Wzruszylem, w myslach i doslownie, ramionami i zylem dalej. Zylem dalej, jak zylem, do momentu, gdy do ataku na gender dolaczony zostal atak na pary homoseksualne chcace adoptowac dzieci. Poruszyla mnie bezgraniczna glupota argumentu, ze dzieci wychowywane w takich rodzinach zastana skazone homoseksualizmem, czy narazone na jakies straszne deprawacje.

    Oczywiscie, ze juz wczesniej stawialem opor bzdurom gadanym, czy pisanym o gender, ale dopiero dolaczenie do tego, watku homoseksualnego, poruszylo mnie do szpiku kosci.

    Czesc blogowiczow wie i wybaczy, ze jeszcze raz wyjasnie, czynie to, bo na blogu pojawilo sie wiele nowych osob i zeby zrozumialy co i dlaczego przedstawiam, to powinny sie dowiedziec o mnie ciut wiecej. Otoz pisze sie „lonefather”, bo jestem ojcem, ktory samotnie wychowuje synka. Niemal od urodzenia, go wychowuje, bo jego mama odeszla, gdy mial 3 tygodnie.

    Tak wiec moj syn wychowuje sie w rodzinie homoseksualnej, bo obaj jestesmy plci meskiej.

    Urodzilem sie w absolutnie nietypowej rodzinie. Moja matka byla corka sufrazystki i to takiej „wojujacej sufrazystki”, dzis pewnie bylaby kwalifikowana jako wojujaca feministka. Tak wiec moja matka, jako dziecko byla ciagana na zebrania i spotkania kolka sufrazystek wojujacych, ktorego czescia byla babka, w zwiazku z czym nie nabyla cech i wdrozen „kobiety domowej” w sposob, ze tak powiem naturalny, bo nigdy nie zostala do ich wykonywania, ani nauczona, ani tym bardziej wdrozona. Babka musiala zwalczac ideologicznie swoje wdrozenia, matce przychodzilo to bez wysilku, wysilek musiala wkladac w wykonywanie prac domowych. Bylo to mozliwe, bo dziadek dobrze zarabial i stac go bylo na pomoc domowa. Tak to sie wyksztalcil skladnik kobiecy po kadzieli mojej rodziny.

    Po mieczu bylo ciut tradycyjniej, w tym znaczeniu, ze dziadka tez bylo stac na pomoc domowa, w zwiazku z czym ojciec tez nie wychowal sie w domu, w ktorym jego matka sie po domu krzatala i scierala, zamiatala, gotowala… Za to jego ojciec, a moj dziadek, gotowal odswietnie. To znaczy gdy przychodzily okazje specjalne, to kucharka byla pomocnica kuchenna dziadka, ktory z pieczeniami cuda wyczarowywal. Niestety, jak sie teraz nad tym zastanawiam, to mam powazne watpliwosci co do przyczyn, bo obawiam sie, ze to bylo z powodu „gender”. Obawiam sie ze takie byly przyczyny glebokie, bo pare lat temu ojciec powiedzial w jakiejs rozmowie, ze dziadek uwazal, ze zadna kobieta nie potrafi tak dobrac przypraw i sposobu pieczenia, jak on. Dziadek byl profesorem chemii organicznej i jak malo kto wiedzial i rozumial procesy chemiczne i uwazal, ze gotowanie i to co zachodzi w czasie gotowania, to wlasnie jest chemia. Niewazne czy mial, czy nie mial racji, wazne jest to, ze uwazal w tym zakresie kobiety za gorsze od mezczyzn i jak mu zalezalo na odswietnosci, to sam sie kuchnia zajmowal i nie tylko sie zajmowal, ale syna przyuczal.

    Z takich to dwuch dziwnych i niepowszednich zrodel, pochodzili moi rodzice. Pracami domowymi sie dzielili i nas dzieci do tych prac wciagali, wyznaczajac nam zadania. W „tygodniu” gotowala mama, w weekendy ojciec. Gdy trzeba bylo szybciej cos zrobic, to wolali nas dzieci, do pomocy. Wcale nieregularnie, tylko sporadycznie, ale wystarczylo na to, zebym umial jako nastolatek ugotowac pare zup, czy upiec to czy tamto, czy przygotowac sosy do saletek, czy inne. Nie byla to wtedy moja pasja, ale zwyczajnie umialem gotowac, tak jak umialem zrobic pranie, prasowanie, czy inne prace domowe. Taki dom mialem, wiec pewnym zdziwieniem bylo dla mnie odkrycie, ze moze byc inaczej, ze w domach moich kolegow kobiety robia wszystko dookola facetow.

    Przyjalem to do wiadomosci z pewnym zdziwieniem, ale tak jak sa bruneci i blondyni, tak i w domach moze byc roznie. Dla mnie naturalnym bylo jest i bedzie, ze kazdy moze robic wszystko w domu. Nie tylko moze, ale powinien umiec zrobic wszystko i ze ludzie mieszkajacy pod jednym dachem powinni sie dzielic obowiazkami.

    Wyszedlem z takiego backgroundu, a ozenilem sie z tradycyjna panienka, ktora jak juz zostala zona, to pierwsze o co zawalczyla, to byla kuchnia, bo ona jako „pani domu” ma obowiazek gotowac. Bylo tyle innych obszarow do dogadania sie i do dotarcia, ze niechetnie, ale ustapilem, nie chcac otwierac jeszcze jednego pola sporow. Tym latwiej ustapilem, ze zupelnie niezle gotowala. Spory na innych obszarach w koncu rozbily zwiazek i po osiemnastu latach rozwiedlismy sie. Po orzeczeniu rozwodu, juz na korytarzu sadowym, zapytala sie mnie o to, „kto teraz bedzie dla mnie gotowal?”. Tylko sie rozesmialem w odpowiedzi, bo zwyczajnie zapomniala ile razy jadla to co ugotowalem, zanim sie pobralismy.

    Sporo lat uplynelo i teraz mysle, ze to byl blad, ze trzeba bylo wywalczyc swoj udzial w gotowaniu i nie ustapic, nawet jesli kosztowaloby to iles tam wiekszych, czy mniejszych starc i sporow. Bo jest gdzies w glebiach podswiadomosci chyba wyryte, to co sie wiaze z „ogniskiem domowym”. Ognisko nie tylko jako zrodlo ciepla, ale miejsce przyzadzania posilkow i jedzenia wspolnego. Kto gotuje i dzieli jedzenie, ten „rzadzi”…

    Majac takie doswiadczenia za soba i wyciagajac z nich wnioski, musze nie zgodzic sie z @Konstancja.

    Ulatwia zycie, umiec cos zrobic w domu, ale samo umienie nie jest zadnym gwarantem sukcesu.

    Bardziej od nabytych umiejetnosci i o wiele wazniejszym, jak mysle, jest zdolnosc i chec do dzielenia sie soba, swoim czasem, do „wkladnia siebie” w zwiazek, do wspolnego „robienia w domu”, by miec wiecej czasu na wspolne bawienie sie.

    Wyroslem w domu, chyba „genderowym” jak cholera, bo nie bylo w nim podzialow na meskie/zenskie. Znam oczywiscie te podzialy, ale sa mi one zwyczajnie obojetne i nie maja najmniejszego wplywu na to co i jak w zyciu robie. Tym bardziej nie maja, ze przekonalem sie o tym, jak bardzo potrafia zaszkodzic.

    Moj syn urodzil sie niecaly rok po aferze „baby P” i sluzby socjalne dostaly kota na punkcie bezpieczenstwa malych dzieci, a noworodkow w szczegolnosci. Normalnie to w UK po urodzeniu dziecka sluzby odwiedzaja „noworodka” 2, czasem 3 razy, w pierwszym miesiacu zycia. Mnie odwiedzali 18 (osiemnascie) razy, co miesiac. Tylko glupiec moglby sadzic, ze sie tak o nas troszczyli. Odwiedzali nas, bo szukali przez te poltora roku pretekstu, zeby odebrac mi syna i oddac do adopcji. Szukali, bo odmowilem oddania go do adopcji samej Szefowej i koordynatorce wszystkich 6 roznych sluzb od spraw dzieci, gdy ta osobiscie sie pofatygowala, zeby mi zaproponowac rodzine adopcyjna niecale 3 godziny po tym, gdy mama Jasia zostala oficjalnie ogloszona niezywa. Nie 3 dni, nie 3 tygodnie, tylko niecale 3 godziny … do dzis jestem w szoku, gdy tylko o tym pomysle. Gdy teraz, po 6 latach pisze te slowa, to nadal wydaje mi sie to nieprawdopodobna bezdusznoscia. Niewyobrazalna wrecz bezdusznoscia.

    Ale tez mialem dosc czasu, zeby pomyslec o tym, dlaczego i skad sie taka bezdusznosc bierze i jedyne sensowne wytlumaczenie jakie znajduje, to jest to, ze to stereotypy w mysleniu i przyzwyczajenia kulturowe, tak glebokie, ze sie staly nieodlaczna czescia natury, spowodowaly, ze tamta kobieta, sie tak bezdusznie, bezwzglednie i w sumie tak glupio zachowala.

    Wachalem sie, czy sie z powyzszym doswiadczeniem podzielic. Zdecydowalem sie na to, zeby dac przeciwwage doswiadczeniom z wychowywania sie w rodzinie funkcjonujacej bez wplywu stereotypow. A poza pokazaniem dobra jakie przynosi brak stereotypow, dobrze jest tez pokazac zlo jakie stereotypy powoduja.

    O zrodle wspominanych stereotypow, to mi sie tu na blogu ateistow, nawet nie chce wspominac, ale dla porzadku trzeba. Bo zrodlo sprytnie ukrywane pod enigmatyczna „tradycja” jest tak naprawde jedno. Jest nim religia i zapisy w niebieskich, zoltych, czarnych i czerwonych ksiazeczkach. Zapisy, ktore manipulatorzy od tych religii, uzywaja do opanowywania i panowania nad ludzmi. To wlasnie ci zli i bezwzgledni szalbiercy podtrzymuja stereotypy i je nieustannie podsycaja i wciskaja. I to oni doprowadzili do tego, ze w elementarzu jest „tradycja”, a nie rownosc i wspolpraca.

    Koncze juz, wiec wypada domknac temat wspomnianych na poczatku rodzin homoseksualnych. Otoz moj najwiekszy sprzeciw, zarowno na gruncie rozumu, jak i emocji wywolala ta odmowa zgody na adopcje w rodzinach homoseksualnych, bo jej zapisy moga byc rozciagniete i na mnie z moim synem. Jestesmy w calej rozciaglosci wlasnie rodzina homoseksualna, choc niepelna, wiec gdyby sie ktos zaparl, to na gruncie wspomnianej ustwy moglby odebrac mi syna. Nie twierdze, ze to by sie stalo, ale mowie, ze mogloby sie stac, gdyby sie ktos uparl. I ta wlasnie mozliwosc, tak mna wstrzasnela.

    Jest tez jeszcze drugi aspekt tej sprawy. Mianowicie pelne homoseksualne rodziny i ich prawo do posiadania i wychowywania dzieci. Te kilka lat temu musialem dlugo pisac tlumaczenie, dlaczego uwazam, ze powinny miec prawo do wychowywania dzieci. Dzis wystarczy mi odwolac sie do przykladu Roberta Biedronia i jego partnera. Czy ktokolwiek o zdrowych zmyslach nie zgodzi sie z twierdzeniem, ze oni obaj stworzyli by znakomita rodzine i warunki do wychowania sie?

    Otoz to! Plec rodzicow nie ma znaczenia. Znaczenie ma postawa i osobowosc rodzicow i ich wzajemne relacje maja podstawowe znaczenie w wychowywaniu dziec.

  9. Konstancja, droga imienniczko!

    Swietny artykuł choć zgodze się również z lonkiem że przyuczanie to jedno a chęć angażowania się to drugie.

    Nazbyt wielu panów po prostu wygodnie używa sakramentalnej wymówki że tak ich wychowano (i to nie tylko Polaków bo moi znajomi Włosi i Hiszpanie mówia dokładnie to samo): ” Bo u mnie w domu zawsze tak było…Tata pracował a mama nikogo nie wpuszczala do kuchni…zwłaszcza facetów ”

    Moim zdaniem to tylko kwestia chęci partnera – moja świetej pamieci teściowa nie zachecala do pomocy przy pracach domowych mojego męża i jego siostry (mimo że w tym samym czasie narzekała ze wszystko musi robić sama). Wręcz goniła z kuchni kiedy syn chciał się w gotowaniu udzielac. Mimo to kiedy zaczęliśmy mieszkac razem w ogóle nie było problemu – ani z gotowaniem ani ze sprzątaniem, ani ze zmienianiem pieluch (choć obecnie mój mąż chętnie zrzuca na mnie zajmowanie się wszystkim co ma związek ze szkołą potomka). Może pomaga to że oboje lubimy gotować i oboje pracujemy więc nie mama wymówki i najczęściej odbywa się to na zasadzie – kto pierwszy jest w domu ten gotuje. Jako że ostatnio to ja częściej pracuję z domu gotowanie przypada mi a sprzątanie po obiedzie „panu domu”… Mimo ze często potem muszę dokończyć moją pracę wieczorem…

    Czasami wygodne postawy panów po prostu są tolerowane czy wręcz zachęcame przez dziewczyny ( i niestety jest to najczęściej wprost proporcjonalne do stopnia religijności tych ostatnich). ” On nigdy nic w kuchni nie umiał zrobić…no więc tak to już jest. Wolę zrobić sama bo tylko bałaganu narobi „. Panu lwu tylko w to graj, po co się wysilać skoro „tak to jest”. Ona do innego i tak nie pojdzie sobie bo ten tego przysiega malzenska i dzieci, wiadomo…. A to że ona ma identyczne wykształcenie, pracuje w tym samym zawodzie i podobnym wymiarze godzin a dodatkowo zajmuje się twójka dzieci to taki nieistotny szczegół….Ale nie należy ludzi na siłę uszczęśliwiac…. jeśli im to pasuje. Bo i owszem jeśli słyszę taką argumentację a zaraz potem narzekanie, jak jej ciężko to zmieniam temat.

    Lonefather – poruszajacy i niezmiernie ciekawy jest twoj wpis – thanks for sharing!

  10. Elementarz Falskiego a sprawa gender…

    Wiesz, Konstancjo – też mnie to ostatnio uderzyło…Mam ogromny sentyment do „Falskiego „. Uczyłam sie czytac na początku lat ’80 z oryginalnego egzemplarza z którego uczyła się moja mama i jej siostra a po mnie moja siostra w końcówce lat ’80. Wciąż jest w domu rodziców ten historyczny elemenarz. Plus w moim domu w Szkocji reprint z 2003 – od mojej siostry dla siostrzenca.

    Otworzyłam go ostatnio z synkiem….i ciarki mnie przeszły. Piękne ilustracje ale od przekazu zęby bolą! ;-). Tłumacze mojemu synowi…widzisz, tak kiedyś ludzie żyli…

    A mój syn wrócił ostatnio ze szkoły trajkoczac „Did you know that a boy can marry a boy or a girl can marry a girl! How interesting! ” Upominam żeby przejść na polski. „A ty co myślisz ?” „Fajnie! Chociaż ja się chyba ożenię z Sophie „…

  11. Kostka
    4 marca o godz. 14:11

    Ideal, to by wychodzilo nauczenie jednego i drugiego.

    Poszedlem na latwizne. Latwiej na przykladzie cos pokazac. Poza tym ogranicza to spekulacje, lub insynuacje, jak to sie czesto przytrafia.

  12. Konstancja

    Bardzo dobry wstępniak, i na czasie. Tematyka dżenderu i feminizmu też mi chodzi po głowie, ale to temat rzeka. Jednostronnie, czy nie, ale od czegoś trzeba zacząć. Najbardziej to zazdroszczę lonkowi jego domu rodzinnego. Człowiek po takim domu rodzinnym jest ustawiony emocjonalnie na całe życie. U mnie było na odwrót, czyli normalnie, po polsku. A może i jescze bardziej. W domu same córki, ojciec lubił powtarzać że nie od tego ma same baby, żeby miał coś w kuchni robić. Moja mama pracowała zawodowo, ale po pracy normalna harówka, tyle że z czasem z pomocą córek. Ja jako najmłodsza, byłam tą zbuntowaną. Z domu wyniosłam tyle, że gotowanie i prace domowe uwłaczają godności.
    Co nie wróżyło dobrze moim związkom. I te z tradycyjnymi Polakami kończyły się szybko i burzliwie. Dopiero wśród amerykańskich tubylców poznałam takich którzy gotują, lubią to, i nie robią z tego żadnego problemu. Z moim obecnym gotujemy razem, i cud nad cudy, jest to całkiem przyjemne.

    To co mnie uderza w niektórych wypowiedziach jest, i cytuję z pamięci, że po ślubie okazało się to i to. Tak jakby nie powinno było to wszystko wyjść przed ślubem. Ludzie coraz częściej mieszkają razem, żeby się przetestować i dotrzeć, i ja osobiście popieram, chociaź pewnie kk w Polsce jest bardzo przeciw (oj, życie w grzechu). Ale chyba nie ma lepszego sposobu wyplenienia seksistów, niż ewolucyjny.

    Jest jeszcze jeden aspekt życia w bardziej zamożnym społeczeństwie. Ludzie mają czas na dorosłość w pojedynkę. Już bez rodziców na głowie, ale i jeszcze bez małżonka, jest czas poznać samego siebie. A jak człowiek sam siebie nie zna, to jak ma poznać kogoś innego. Albo i dać się poznać. A taka właśnie samodzielność i niezależność kole w oko różnych polskich tradycjonalistów.

    Gdzie by to nie było, tradycjonaliści chcą kobiety wziąć za twarz. Od tego się zaczyna, i na tym się kończy. Czasami myślę, że lepiej już było. Ale też za Ewą-Joanną powtórzę, że wierzę w kobiety. Jak już raz się zasmakowało w wolności, to się jej tak łatwo nie odda. Konstancjo, mam nadzieję że transparenty gotowe :).

  13. Konstancjo, jak co napiszesz, to zaraz zrobisz jakiś dżender! Od ręki, co polega a tym, że jak napiszesz, to ja zaraz mniam-mniam, przeczytam.
    Tak jest.

    To tak niby żatem powiedziane, ale wcale nie.
    Falski to było marzenie, fantazja, a pod spodem wdrukowywanie dziecku w główkę modelu – jak ma być: Ala taka, Jaś (?) – bo nie pamiętam jak młodemu było na imię, no i As. As – wiadomo, pies prawidłowy i niedżenderowy, co @Lewy zilustrował jak się należy, za pomocą lwa. Albo As – Superman nadwiślański, grzeczny bohater „Hydrozagadki”, do którego maślane oczka robiła i westchnienia kobiece wydawała Ewa Szykulska, od czego zaraz chciałem tą Ewę mieć tylko dla siebie.
    Tak było, i dżender nie istniał.

    A teraz o tym, co trzeba – o biskupie. Otóż, jak wiemy, Kościół kat zasadzony jest na niebieskiej książeczce, która jest dosyć święta, a nawet jeszcze bardziej, i tzw. Tradycji, która jest tak święta, że o boże! – co potwierdza każdy biskup i jego ks dr hab.Oko Dariusz, oraz Święy Ojciec Święty. Krótko mówiąc, to właśnie „święta Tradycja” religijna – formułująca kanony i musy kultury wzięte od bozi i tego czego ten bozia żąda (a wiemy, że jak żąda to od razu jakaś katastrofa i mózgi na ścianie) – jest najgłębszym fundamentem ludzkiej nędzy, która nie znika (a w sprawie dżenderu dopiero zaczyna się z lekka kruszyć, bynajmniej nie pekając jeszcze), i nie pozwala ludziom być wobec siebie ludzkimi w równości, z delikatnym uwzględnieniem specyficzności (mężczyzna nie rodzi – na razie, i może – w zasadzie – niech tak zostanie, choć może być i tak, że doczekamy się – także? – dzieci rodzonych z nieklasycznej ciąży, lub może w ogóle nie z ciąży w dotychczasowym rozumieniu).

    Biskupi, a szerzej – wszyscy członkowie kleru, to dżender wzorowy. Każdy z nich, prawidłowo sformatowany niczym dysk w kompie (jest taki przedmiot i przede wszystkim taka naczelna zasada w trakcie tresury na księdza w seminarum – „formacja”, a jej esencja to „Chrystoformizacja” , co wszysko wyjaśnia: wyrób klerykalny wychodzący z linii produkcyjnej seminarium ma być pozbawiony płci, nadludzki, święy z zasady, mający specjalną przez to łączność z bozią i spec-uprawnienia wobec ludzi. Co po ludziach widać: zaraz przed księdzem klękają, w rączkę albo w pierścień całują i co mają, a i czego nie mają, to zaraz księdzu oddają.
    Siedzimy, zanurzeni w tej „Tradycji” powyżej głów, więc nawet tego nie widzimy. Właśnie gdzieś po sąsiedzku, na którymś z portali, mignęła mi taka informacja jak sprawy dalej będą iść takim tempem co obecnie, to kobiety doczekają się równej z mężczyzną płacy za taką samą pracę za jakieś 166 lat. Znaczy – za jakieś 7 pokoleń. Coś mi się zdaje, że kobiety niespecjalnie są zadowolone z takiej perspektywy, ale czy ją realnie skracają ? Moja robocza odpowiedź jest taka, że poniekąd skracają, ale tak powoli, że głowa boli. Powinni skracać także faceci, przecież kobiety szanują, kochają w niej „bliźniego swego” – jak mówią tam gdzie trzeba, itepe. Ale jakoś tak słabo skracają, że można mieć silne wrażenie, że skracanie nieraz odbywa się w odwrotnym kierunku.

    Niejaki Korwin-Mikke powiedział właśnie – znowu – co w tej sprawie wiedział: kbiety są tak głupie, że słuszne jest, że zarabiają mniej niż mężczyźni. Wyraził się Tradycją. katolicką, czyli jedyną. Bo Walentina Tiereszkowa oraz traktorzystki to niesłuszna nietradycja. Co nie przeszkadza temu, żeby kobiety wykonywały także, a może i zwłaszcza – ciężkie, fizyczne, obciążające zawody. Ale bez honoru i bez dochodu jaki przynależy mężczyźnie. Kobieta, która w robocie klnie waląc w coś młotkiem, to – wedle Tradycji – na pewno kurwa. Albo jakaś popaprana, więc żaden mężczyzna jej nie chciał. Co na jedno wychodzi.

    Doły społeczne i ekonomiczne zaludniają, bardzo nadproporcjonalnie, kobiety. I dlugo tak jeszcze będzie. Niestety.

    sięgając myślą wstecz, moje pierwsze skojarzenie dżenderowe, w wieku może lat 4-5 było takie: co lepsze- być mężczyzną, czy kobietą? Mężczyzna co prawda musi iść do wojska (tak było!), ale kobieta musi rodzić! Więc jednak lepiej być mężczyzną. I tak zostałem mężczyzną. Może ciut niestandardowym, bo robię, od dawna, sporo rzeczy, które zwykle robiła i robi kobieta: pranie, sprzątanie domu, zakupy, co jakiś czas „pucowanie” z zapewnianiem prawidłowej schludości jak z żurnala dla dobrych, amerykańskich, gospodyń (ja tą schludność robię wzorowo, ale na sposób naukowo-artystyczny: w domu piętrzą się wszędzie książki). Niespecjalnie to moja zasługa, bo w tym wymagalem pewnego przekonywania przez moje domowe panie: stałem się kucharzem. Jak się stałem, to teraz niełatwo mi się odstać, i ponoć jestem kucharz z zawołania. Co się poznaje głównie po tym, że wołam: obiad gotowy! A następnie słyszę wołania (uważasz, jak z niebieskiej książeczki – niebieskie wołania): fantastyczne !

    Jest to słuszne i święte, czyli wbrew Tradycji i jej niebieskiej książeczki: ksiądz ma to kuchni swoją gospodynię, ona zmywa, sprząta, czyści, oraz czyni inne posługi, nieraz przy zgaszonym świetle, od czego ma zasługę w niebie, a Polska – niemało ludności.

    Wziąłem się z domu z grubsza tradycyjnego, choć może bez ortodoksji, ale od początku własnej działalności pomiędzy nami płciami, miałem jakieś zboczenia, ku raczej zrównoważonej gospodarce przyrodniczej pomiędzy płciami. Tak mi się zdaje, że się to bierze stąd, że się coś bierze na serio, czyli z tzw. miłości bliźniego swego: nie mogłbym patrzeć, jak moja Piękna zasuwa, a ja miałbym czytać gazetę i żądać: dolej mi zupy, bo w nerwach jadłem i smaku nie czułem.

  14. izabella
    4 marca o godz. 16:39

    No pacz sama!
    Ty zadroscisz, a ja sobie nie zazdroszcze. Nie to, zebym mial zalowac, bo zalowac mozna za cos co sie samemu popelnilo. No sama wiesz jak jest. Wyboru zadnego nie mialem, w kwestii domu, w ktorym sie urodzilem. Wiec dorastalem, gdzie sie urodzilem i tam sie nauczylem duzo z tego co umiem. Sporo z tego co wynioslem, musialem pokonac i sie pozbyc, zeby spokojnie zyc i nie krzywdzic otoczenia.

    Bo wiesz co, o tym moim domu to moznaby powiedziec nieco trawestujac chinskie porzekadlo o zyciu w ciekawych czasach. Obys zyl w ciekawym domu. I tak to mniej wiecej wygladalo. Pamietaj, jak sie bedziesz zastanawiac, bo ja tego nie napisze, ze moja babka byla wojujaca sufrazystka. Jesli temat w wyobrazni rozwiniesz, to sie mniejwiecej zblizysz do blaskow i cieni jakie taka osoba odciskuje na rodzinie, nawet wtedy, gdy jej juz od dawna nie ma wsrod nas.

    Jest jednak cos, o czym wyzej nie pisalem, napisze za chwile nizej, a czego, jak mniemam mozna mi faktycznie zazdroscic. Tym czyms jest, wychowac sie w domu autentycznie ateistycznym… I tego faktycznie mozna mi zazdroscic jak i tym wszystkim, ktorzy w takich autentycznie ateistycznych domach sie wychowywali.

  15. Tanaka
    4 marca o godz. 17:45

    Od razu przypomina mi się scenka z jakiegoś filmu- Kutza, czy Wajdy?
    Chłop wraca z szychty, żona myje mu nogi…..
    TRADYCJA!!!

    Ten tradycyjny model bardzo pasuje wielu siłom.
    Z prostego względu.
    Stawiał je w pozycji uprzywilejowanej, pozwalał kontrolować plebs.
    Zmiana układu sił spowodowała dyskomfort.

    Nie zapominajmy, że Polska była jednym z pierwszych krajów świata dającym kobietom prawa- w tym i wyborcze.
    Ale, zrobili to apostaci, bezbożnicy, bluźniercy- socjaliści i komuniści w roku 1918…..
    Za rok okrągła rocznica tego faktu.
    Czy będzie świętowana?

    Nie sądzę.
    Było by to wbrew obecnym sojuszom i linii programowej.

  16. @Konstancjo

    Cofnalem sie do wstepniaka i go jeszcze raz poczytalem i znalazlem „robaka” co mi spokoju nie dawal.

    „Robak” tkwi w apelu konczacym. „Robakiem” sa slowa „Wychowujmy swoich synów tak, aby byli naszymi sprzymierzeńcami w domu…

    A corki sie spytam? Corek to nie dotyczy?

    I toto „swoich synów tak, aby byli naszymi

    Domyslam sie co mialas na mysli, bo wynika to z calosci tekstu. Ale taki zamykajacy apel nie powinien zawierac ani cienia sugestii co do stanu posiadania jednego czlowieka, przez innego, nawet jesli ten drugi czlowiek jest matka tego pierwszego.

    Nasze dziecko to nasz obowiazaek, a nie posiadanie. I uczymy go nie tego, zeby byl naszym, tylko tego zeby byl swoim, a bedac „swoim” umial zyc z innymi ludzmi, a nie na nic zerowac…

    Jak wspomnialem, domyslam sie co chcialas powiedziec i jaki sens promowac, ale wkradly sie wypaczenia i dla nieuwaznego czytelnika beda niewidoczne Twoje postulaty. Sadze, ze wciaz jest czas na doszlifowanie tego koncowego apelu .

  17. Marian Falski, pseudonim Rafał Praski (ur. 7 grudnia 1881 w miejscowości Nacz koło Nowogródka, zm. 8 października 1974 w Warszawie)
    ==========

    Urodził się w KONKRETNYM czasie i miejscu.
    Jakie miał mieć poglądy?
    Człowiek światły, postepowy, zapewne wyprzedzający swoją epokę.
    Tyle że jesteśmy o dwa pokolenia od jego śmierci do przodu….
    Kulturowo, technicznie, mentalnie.

    O ile można wyprzedzić swój czas?

  18. wiesiek59
    4 marca o godz. 18:13

    Sol Ziemi Czarnej w rezyserii Kazimierza Kutza.

    Jest tez anegdota o zblizonej tematyce, ale jako wybitnie „genderowej” nie przypomne.

  19. A co sadzicie o tym, że Duda jadl kielbasę w wielki Piatek ? Tym razem to chyba przesadził i pójdzie do piekła.

  20. lonefather
    4 marca o godz. 18:38
    Lonek, fajny z Ciebie facet, ale bywasz czasem, za przeproszeniem, upierdliwy

  21. Lewy
    4 marca o godz. 19:21

    Mnie zainteresowalo jaka kielbase jadl, czyli wyrob i masarz i jakiej musztardy uzywal…

    Reszta, z tym „pieklem”, to sam wiesz, ze to wymysly.

    Natomiast na pytanie, gzie Duda pojdzie? To odpowiem tak: Wczesniej czy pozniej pojdzie do kibla. Wczesniej, jesli wyrob byl nieswierzy, pozniej gdy byl swerzy i go dobrze strawi. Tak czy siak, kibel go czeka zarowno doslownie, jak i w przenosni, mam nadzieje ze tam trafi.

  22. Poprawna wersja rasistowskiego wiersza Tuwima
    Carnoskory Afrykańczyk Bambo w Afryce mieszka
    Czarną ma skórę ten nasz koleżka

  23. Lewy,

    Moze i sie „czepiam” jesli tak chcesz nazywac uwage i wniosek o doprecyzowanie. Ale dla mnie nie ma tu czepiania sie, tylko wspolpraca w zmierzaniu o doskonalosci przekazu.

    Zechciej zauwazyc, ze dwukrotnie zaznaczylem, ze sie domyslam przekazu, bo czytalem uwaznie calosc i rozumiem jaki sens powinie miec koncowy apel, we wlasnej intencji Konstancji.

    Problem w tym, ze to niby jest, ale nie ma, na dodatek jest obarczone wskazaniem mamy jako tej, na ktore ma byc ta chlopieca wspolpraca ustawiona. Nie sadze, zeby nawet podswiadomie to wlasnie Konstancja miala na mysli. Daltego jej podpowiedzialem, co nazywasz upierdliwstwem.

    Wiem, rozumiem i pamietam, ze masz uraz na tym tle. Ja tez mam, ze sie osmiele Tobie przypomniec. Majac uraz, nikomu nie robilbym tego, co mnie samego boli. Slowo.

  24. Według Tomasza z Akwinu płód żeński dostaje od Boga duszę kilka tygodni, a nawet miesięcy poźniej, niż płód męski. Może to tłumaczy naszą wyższość nad kobietami ? Chyba pan Bóg wie co robi ?

  25. Na wspominki się wam zebrało.
    A gender?
    Proszę bardzo. Wejdźcie do jakiegokolwiek centrum handlowego. Tam gdzie różowo, barbiowo, kitty coś tam – to dziewczynki. Tam gdzie kolorowo – chłopcy. To tutaj się zaczyna dyskryminacja.
    Bo dlaczego ja mam kurde jeździć na różowym rowerku, jak mi się podoba zielony?

  26. wiesiek59
    4 marca o godz. 18:13

    Lonek uważa, że to u Kutza, mnie się to – też – kojarzy z filmem „W ciemności”, gdy Kinga Preis – filmowa zona, obsługuje w tg rodzaju sposób Więckiewicza – filmowego męża. A Żydzi siedzą w kanalizacji. Co wzbogaca obraz czasów.

    To pewne – państwowych obchodów stulecia praw dla kobiet w Polsce nie będzie. Nie po to katoisoidyzm zwyciężył, by kobieta była człowiekiem tak jak chce.

  27. Lewy
    4 marca o godz. 20:21

    Bozia zawsze wie co robi, poza sytuacjami kiedy nie wie.
    Za Tomasza wiedział, że płód dostaje duszę dziewczątka po 80dniach od prawidłowego wykonania komunii ciał przez małżonków sakramentalnych, oraz różnych innych, a teraz się dowiedział, że od razu.
    Ktoś mu to musiał wytłumaczyć.
    Codziennie słyszymy jak abepe Hoser Henryk to tłumaczy. Oraz cała reszta biskupów. Dobrze, że się bozia ich słucha. Od tego słuchania wie, jak jest.

  28. @Tanaka

    Jak bedziesz z Kinga Preiss wyjezadzal, to sie poczuje zwolniony z „genderowej” uwiezi i opowiem anegdotke o zonie gornika. I to nie jest ani szantaz, ani grozba, tylko zwykle stwierdzenie faktu, ze za nisko, bo do kanalow, sprawe wekslujesz.

  29. Tanaka
    4 marca o godz. 21:28
    To film Kutza.”Sólziemiczarnej” Tam górnika, który jak lew zjada kawałek mięsa, a dzieciaki patrzą łakomie na to mięso, gra Olgierd Łukaszewicz.

  30. W sprawie dżenderu ogólnoświatowego, a dżender zawsze jest światowy, właśnie w Finllandii wprowadzono pełne prawo do zawierania małżeńskich związków jednopłciowych.
    Nie pamiętam dokładnie, ale jest to bodaj trzydziesty któryś kraj na świecie, który tak zdobił. Żeby ludziom mogło być ze sobą dobrze i rosła suma szczęścia.
    Żeby suma nie rosła tak szybko, w Polsce musi być niedobrze. Dlatego jesteśmy znani jako Chrystus Narodów.

  31. Tytuł mi się skleił.Coś mi spacja kiepsko działa na moim laptopie

  32. lonefather
    4 marca o godz. 21:38

    A co mam z Kingą nie wyjeżdżać, jak ją bardzo lubię ? Nawet jako odpowiednią żonę kanalarza, albo wbitną siłę animalną w filmie „Dom zły”

  33. Lewy
    4 marca o godz. 21:38

    Toż się nie upieram, jeno mówię, że Kinga ten tego, w tego rodzaju sposób. Albo jakoś podobnie. A Kutz to Kutz, widział jak jest.I co widział, pokazał.

  34. Prowokacyjnie oświadczam, że ten cały gender, to jest burzenie tradycji setek tysięcy lat w egzystencji gatunku, tradycji nie narzuconej przez jakieś siły zewnętrzne, kosmiczne, (chociaż kosmiczne, to one są, te siły, bo przecież wszyscyśmy w Kosmosie), tylko ukształtowanej pod wpływem genów (podział na płcie i zachowania od nich zależne) oraz środowiska, które skierowało ewolucję zachowań w tę stronę, by jak najwięcej przeżyć reperodukcyjnych było w układzie dwóch płci w stadzie.

    A więc kobieta rodzi dzieci i piastuje (nieustannie, ile jest w stanie), a mężczyzna zajmuje się planowaniem, cięższymi pracami, jak budowa domu, konstrukcja narzędzi, polowanie, poganianie zwierząt, liczenie, rachunki, itd. To nie jest podział pracy narzucony przez religię, to jest naturalne zachowanie osobników gatunku o różnej płci podtrzymujące przeżycie gatunku. Szczególnie takiego gatunku jako homo sapiens, gdzie dzieciństwo jest najdłuższe i wiąże się z intensywnym rozwojem intelektualnym, a co za tym idzie z przyswajaniem licznych reguł postępowania w przeróżnych sytuacjach.

    Reguły te na przestrzeni setek tysięcy lat ulegały podziałowi płciowemu. Każda płeć ze względu na specyfikę wykonywanych zadań wypracowuje w czasie wychowania różne reguły i różne ich zastosowania. Fakt, ze reguły te są „wypracowywane” w rozwoju osobniczym w trakcie kształtowania się osobowości, czyli są nabyte, czyni je regułami w pewnym stopniu swobodnymi, otwartymi, co oznacza, że większość ich elementów składowych (wykonawczych) jest do przejęcia przez drugą płeć w miarę rozwoju cywilizacji, techniki, opieki zdrowotnej, zasobów żywieniowych, itd., z zastrzeżeniem i zapytaniem – czy wystąpi sprzeczność na ogólnym dwupłciowym planie, podziale zachowań w społeczeństwie, co do uznania takiego swobodnego przepływu reguł pomiędzy płciami.
    I tak i nie. Dzisiaj jest dużo tego tak i mało na nie. To jest problem zwany dzisiaj „genderem”.

    Tak nas ukształtowała ewolucja biologiczna, a na to równolegle nałożyła się ewolucja kultury. Ewolucja kultury trwająca setki tysięcy lat nie przypadkowo dała taki stan, pozycję kobiet w społeczeństwie, stadzie, grupie rodzinnej, jaki do niedawna był uważany za obowiązujący, funkcjonujący słusznie i sprawiedliwie, mający placet obyczajowy i religijny gdziekolwiek do jakiegokolwiek społeczeństwa badacz zachowań nie wsadziłby nosa. Wyjątkiem były społeczeństwa matriarchalne, lecz one wyewoluowały nie w celu wyzwolenia kobiet (ewolucja nie ma obranego celu), tylko wskutek splotu warunków środowiskowych i tradycji wyjściowych.

    Płciowością implikowany, niezmienny plan zachowań zaakceptowany w niektórych religiach (wzięty w swoim czasie z życia) jest tak silnie zakorzeniony w przekazie wychowawczym, teologii, piśmiennictwie, że tylko przy długotrwałym wysiłku teoretycznym, dobrej woli i otwartości można będzie mówić o zrównoważonej dyskusji, czyli dyskusji na argumenty na temat gender z przedstawicielami niektórych religii.
    Pzdr, TJ

  35. @Lewy

    A sprawa „kielbasiana” trwa dalej:

    „Teraz głos w całej sprawie zabrał też jezuita Krzysztof Mądel. „Daję panu dyspensę na jedzenie kiełbasy w Wielki Piątek, byle pan tylko nie łamał Konstytucji” – napisał na Twitterze.”

    Czaisz baze?
    Jak nie bedzie rezydent notarialny (wsio z malych lieterek) niejaki Duda Andrzej, lamal Konstytucji, to ks Krzysztof Mądel (jezuita), da mu rozgrzeszenie.

    Wiecej:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21453233,daje-panu-dyspense-na-jedzenie-kielbasy-w-wielki-piatek-ale.html#Czolka3Img

    Bym sie obsmial z tego, ale po co, to i tak beznadzieja…

  36. tejot
    4 marca o godz. 22:47

    Znakomity tekst!

    Nic, a nic nie rozumiem. Cudo, w Twoim wykonaniu niesamowite.

    Ale umieram z ciekawosci. Powiedz mi co to sa „przeżycia reperodukcyjne„????

    Fascynujaca nazwa! Co za niesamowita ilosc mozliwosci interpretacyjnych! Prosze Cie bardzo, zebys odtworzyl proces myslowo emocjonalny, ktory doprowadzil Ciebie do wyewoluowania tego polaczenia uczuciowosci i przezywania doswiadczania uczuc, ze zwykla kopulacja reprodukcyjna?

    Jestem pod nieslabnacym wrazeniem.

  37. Baby są jakieś inne. no bo chyba są, zmiany kulturowe , równouprawnienie nie zlikwidują różnic biologicznych np. różnicy siły fizycznej, dlatego ja pomimo moich 75 + nadal wykonuję wszystkie cięższe prace fizyczne i cieszę się,że mogę to jeszcze robić.
    Znam dziewczyny, które od maleńkości miały pociąg do śrubokręta i wiertarki, ale większość wolała lalki.Jak zdarzy się chłopiec który też woli lalki ,szybko zostanie pouczony, że to nie wypada, . Miś może być neutralny genderowo .
    Dlaczego o tym piszę, bo do końca nie wiadomo na pewno, co jest uwarunkowane biologicznie, a co wychowaniem, kulturą. Świat się zmienia a w nim rola kobiet, to ciągle jeszcze eksperyment.

    Jaki wpływ na opisane wyżej naganne zachowanie pana lwa miał kościół katolicki? Można powiedzieć, że popiera prymitywne zwierzęce wzory zachowań spychając kobiety (lwice) roli posłusznych i ciężko pracujących niewolnic, chociaż powinien czerpać wzorce z zachowań lęgowych ptaków( poza kukułką)

    PS. Nie cierpię sprzątania i prasowania koszul. Ale czasem to robię
    PS. Żeby było jasne – jestem za wyzwoleniem kobiet. a w domu jestem całkowicie przez nie zdominowany, jak również moje koty płci męskiej (po kastracji)

  38. Jeśli Prezydent nie przestrzegał rzeczywiście postu w Środę Popielcową to znaczy, że stać go na niewielką wprawdzie ale zawsze niezależność.A może to tylko łakomstwo, o ile pamiętam grzech ciężki. Więc nie wiem, co powiedzieć – tak trzymać! Czy po prostu a fe!

  39. Podobno jadł ale nie połykał (z fb)

  40. Dobre. Jadl i nie polykal … Ale Clintona to mi on nie przypomina. Ani ani ciut ciut nawet.

  41. @ lonefather 4.03, 23:09
    Chyba zle zrozumiales sens, jaki tejot nadaje slowu „przezycie”. Moim zdaniem chodzi mu przezycie w sensie angielskiego survival. Po polsku mozna przezyc cos (uniesienie mistyczne np.) albo tylko nie umrzec (np. z powodu choroby). Tejot zawsze pisze do rzeczy.

  42. Jak sie rozejrzec wsrod asow kulinarnych kroloja panowie, co mnie zastanawia ale nie do konca. Bo jak wiemy przed era komputerow maszynopisaniem zajmowaly sie panie, a teraz panowie bija rekordy. Juz dawno doszlam do wniosku, ze panowie w naszej komuszej Polsce, instyktownie wybierali zawody dochodowe. I juz tak im zostalo. Lubie gotowac, nawet bardzo. Gdy zjechalam do Kanady z mala walizeczka, bo w Polsce czulam ze moja klatka jest ciasna i niewygodna, nie mialam pomyslu na zycie. Wiec w ciagu dwoch tygodni wyladowalam jako „liv in” gosposia (pokoj z lazienka) u b.vice-minister ochrony srodowiska (przychodzila raz w tygodniu sprzataczka). Pani minister byla dosc chytra i za 100$/tydzien tyralam w 4 pietrowym „palacyku”. Okazalo sie ze to jest to jednak sposob na sponsorowane przez panstwo „landed immigrant”, dziala do tej pory.
    Teraz na emeryturze wrocilam do gotowania, mam conajmniej 500 ksiazek o roznych kuchniach, nie mowiac o internecie. Ale ulubiona moja ksiazka, to jak gotowac ryby. Kazdy przepis w 100% gwarantowany i rowniez jest miejsce na ispiracje.
    W naturalny sposob nastapil w naszym malzenstwie podzial rol. Gdy wysiada komputer, zajmuje sie nim maz. Sklada i rozklada ich 5. Mimo ze tej branzy nie bylam glupiutka, ale interesowalo mnie przedewszystkim programowanie. Rowniez gdy wysiada moj samochod, nawet sie nie zastanawiam i wzywam meza. Kuchnia to ja, ale zmywanie to rola meska. Teraz zbieram informacje gdzie mozna
    zamawiac gotowe dania. Wiadomo Kanada sposobi sie nie tylko na inwazje staruszkow, ale i jak ich zabezpieczac finansowo. Emerytura od 65 lat, ale przybywa emigrantow w ilosci ok. 300 000 rocznie.
    Tak wlasnie wyglada kraj gdzie mniej lub wiecej istnieje moj wymarzony socjazlizm w lekko zmodyfikowanej formie.Nawet o tym nie myslalam gdy przyszlo mi sie tu osiedlic.
    Donosze ze premier Kanady oglosil ze jest feminista.

  43. Tak czytam i czytam i sobie myślę, że ten gender to nie tylko „zmywanie naczyń” ale zwyczajny szacunek dla kobiety jako człowieka. Równość oceny i wymagań. Dlaczego na przykład ocenę kobiety zaczyna się od ubrania a mężczyzny od osiągnięć. Milion drobiazgów, gestów, słów które ustawiają nas w różnych pozycjach. Dlaczego w miejscu pracy za naturalne uważa się, że kawę dla wszystkich zrobi kobieta? Że kobiety posprzątają po biurowym party?
    Mam nadzieję, że młode kobiety są bardziej świadome swojej wartości niż nasze pokolenie i nie dadzą się zamknąć w tych trzech K.

  44. Nie było większego genderowca niż Jezus z Nazaretu.
    Rozmowa z ojcem Krzysztofem Mądelem
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,14380041,Kto_sie_boi_Franciszka_.html

  45. Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 5:34
    Prorokuję Ewuniu, że za jakis czas, moze za sto lat w kościołach(jeżeli beda jeszcze istniec) kobiety będą kapłankami, a męzczyźni na kolanach będą szorować szmatami posadzkę. Wtedy wnuczka albo prawnuczka Tanaki napisze na blogu o mężczyźnie, który wstaje z kolan i odklada szmatę. Ciekawe, jak się wtedy bedzie miewal problem pedofilii.

  46. Ja znowu coś z przyrody. Ślimaki są obojnakami. Jak się spotykają dwa ślimaki to ich romans ma oryginalny przebieg. Każdy z nich odgrywa rolę męską i jednoczesnie żeńską. Zapładnia drugiego i przez drugiego jest zapłodniony. Wygląda więc na to , że wsród ślimaków nie ma problemu gender (przecież gender to po francusku sex, a po polsku płeć) ani pod względem biologicznym ani kulturowym. Więc dwa ślimaki nie będą się kłócić ze sobą, który ma zająć się kuchnią, a który naprawić samochód. Również w przypadku dzieworództwa problem gender przestaje mieć sens.Niebieska książeczka nic nie mówi o jakichś niesnaskach na tle, co należy do obowiąkow wiecznej dziewicy Maryi częstochowskiej, a co do Ducha Świętego. A święty Józef ? ktoś by zapytał. Świety Józef nie ma tu nic do czynienia, pełni rolę poczciwego wuja i za to , że zgodził się na tę rolę został świętym,patronem wszystkich jeleni, danieli i łosi.

  47. Moimi ulubionymi genderystami są kazuary.
    Podczas okresu godowego to samice przejmują kontrolę nad sytuacją, natomiast samce są biernymi uczestnikami. W tym okresie samica może mieć nawet trzech partnerów. Samica znosi jaja i zostawia je do wysiadywania samcowi. Do niego również należy obowiązek opieki nad młodymi.
    https://www.google.pl/search?q=kazuar+obraz&biw=1067&bih=537&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwi5msXl577SAhUHM8AKHbFoD70QsAQIGQ

  48. @Jagoda
    Mam nadzieje,że nigdy nie dojdzie do tego, żebym ja wysiadywał jaja. Pewnie modliszki też Ci sie podobają ? Jak ten modliszek pieści swoją ukochana, to ona mu zjada głowę ?Tez to Ci sie podoba ?

  49. @Lewy
    no nie, modliszka mi się nie podoba. Dramatycznie zmniejsza podaż samców 😉

  50. @jagoda
    A australijski indyk? Facet buduje gniazdo a napracuje się jak dziki, przychodzi pani poogląda i jak jej przypasi ta wielka kupa ziemi i kompostu to składa tam jajka ( a mogą być zapłodnione przez innego samca!) a następnie sobie idzie w siną dal. A samiec pilnuje gniazda, walczy jak ten lew, sprawdza temperaturę i w ogóle bardzo się stara przepędzając wszystkich. Jak się małe wylęgną to też je przepędzi. 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=U-B2gcvFWyc

  51. lonefather
    4 marca o godz. 23:02

    Lonek, czajenie bazy trzeb zrobić fachowo. Ksiądz Mądel, jezuita, to – co się czasem, zaskakująco, zdarza – taki zawodnik, co wierzy w człowieka (koleś). Czyli w języku nieukradzionym przez pisoidów jest to frajer-pompka – jak to prawidłowo nazwał inny nasz prezydent, obecnie agent Bolek.
    Zauważ: jezuita już Dudzie Andrzejowi odpuścił żarcie kiełbasy w piątek (post factum, a więc i tak jest to bez znaczenia, bo dyspensa musi być udzielona ante factum), czyli odpuszczenie zostało wprodukowane, natomiast co do przystawania Dudy Andrzeja do polskiej konstytucji wyraził się w trybie życzenia, a więc w sprawie przyszłej: „byle pan nie łamał” (tego co Duda łamie).
    Gdyby było tak: Dudo od tyłka Dody – nie złamiesz już konstytucji? – złóż przysięgę – wtedy ci dam dyspensę na żarcie kiełbasy w piątki, byłyby to zdarzenia ściśle powiązane. Taki handel katolicki- co jest podstawą istnienia katolicyzmu: machniom, ty mi to, ja ci tamto.
    A tu nic. Tylko jezuskowo pobożne życzenie.

    W sumie jdnak i tak jest gorzej: jezuita odpuścił to, czego odpuścić nie mógł, więc odpuszczenie jest lipne i ściemniające, a Duda sobie splunął ta no, żeby miał nie łamać więcej polskiej konstytucji.
    I to jest najbardziej katolickie.
    Ech,pięknie,pięknie być Polakiem.

  52. Dziś jezuita Krzysztof Mądel zdradził, co musi zrobić prezydent, żeby dostać od niego dyspensę na jedzenie mięsa w Wielki Piątek.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21453233,daje-panu-dyspense-na-jedzenie-kielbasy-w-wielki-piatek-ale.html

    W tym roku Wielki Piątek, zgodnie z kalendarzem Krk i kościołów protestanckich, wypada 14 kwietnia.
    3 marca, Krk celebrował pierwszy piątek miesiąca i pierwszy piątek Wielkiego Postu. Dzień modlitw za ofiary pedofilii w kościele.

  53. @Ewa-Joanna, z godz. 5:34
    Piszesz – ten gender to nie tylko „zmywanie naczyń” ale zwyczajny szacunek dla kobiety jako człowieka. Równość oceny i wymagań. Że tak jest rozumieją zachodnie demokracje. W takiej Austrii każdy nauczyciel ma obowiązek przejść „kurs gender” i zdać egzamin ze znajomości tego, co nazwałaś „równością oceny i wymagań”. Bez tej wiedzy wypada z zawodu. Przed przystąpieniem do budowy osiedla, parku, czy wielkopowierzchniowego sklepu, na etapie projektowania włącza się specjalista od gender. Po gender study. Wspólnie z projektantami ustalają przebieg tras dla samochodów, bieg chodników, usytuowanie zieleni, ilość miejsc parkingowych z uwzględnieniem szerokości miejsca „pod samochód” tak, aby zaparkować mogła kobieta, bo wiadomo, że większość ma trudności z parkowaniem nie dlatego, że są głupsze, a dlatego, że inaczej postrzegają i oceniają przestrzeń. To właśnie te różnice (także w postrzeganiu kolorów – kobiety inaczej postrzegają kolor niż mężczyźni, czy we wrażliwości na smak – mężczyźni wyposażeni zostali w większy zestaw kubków smakowych) powodują, że gender to nie tylko płeć w znaczeniu najbardziej prymitywnym – seksualnym mianowicie. I w tym austriackim programie zrozumieć gender upatrywałbym to, co w znaczeniu „równość oceny i wymagań się kryje”. Bo tu nie o prostacką „równość płci” idzie. A u nas:

    Dwa dżenedery,
    trzy Butlery,
    strach w liczbie
    czterdzieści cztery
    oraz zapach
    L’Air du Temps
    usiadły
    na polskiej przyzbie.
    Która z person
    głośniej gwizdnie
    „poszedł won
    z piastowskich ziem”?
    Na złość
    umiłowanej ojczyźnie.

  54. Jagoda
    5 marca o godz. 8:35

    Moimi ulubionymi genderystami są kazuary.

    Kazuar to fajny dżenderysta, czyli stworzenie boże. Bozia tak wziął i zrobił, że kazuar ten-tego. I to jest słuszne i sprawiedliwe i zbawienne. W takiej sutuacji, skoro jesteś wyznawczynią dżenderysty, padnie na Ciebie głębokie spojrzenie księdza Oko Dariusza.

    Ja z kolei uwielbiam pingwiny, dźenderystów na potęgę. Też stworzenia boże. A jaby na mnie chciał Ok padnąć swoim wejrzeniem, to mu coś odpadnie.
    I będzie ładnie.
    Czyli słusznie, sprawiedliwie i zbawiennie.

  55. Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 9:09

    Indyk chyba sie nie liczy: indyka jako dźenderystę zżeramy na okrągło. Po co ? Ano po to, żeby zrobić sanksgiwing, znaczy, dla zadowolenia bozi.

  56. Lewy
    5 marca o godz. 8:01

    Józef święty to był święty człowiek: krył to, co małżonka jego z Duchem Świętym. tak się godzi i należy, bierzmy z tego przykład i będziemy święci. Co sie po naszemu nazywa być figurantem, albo robić za słupa.

  57. karo131
    5 marca o godz. 5:11

    Mężczyźni w komuszej Polsce wybierali instynkownie zawody dochodowe, Ty -instynktownie – wybrałaś socjalizującą Kanadę, czyli doczekasz się i tego, że facet-feminista i premier Kanady ogłosi, że jest facetką.

  58. NeferNefer
    4 marca o godz. 23:47

    Duda Andrzej nie połykał, ponieważ chce być wybitnym prezydentem. Clinton też nie połykał, ale nie pamiętam, czy w piątek. Ale ponieważ nie raz nie połykał, to się w trakcie piątek pewnie też zdarzył.

  59. Wychowałam się w tradycyjnej rodzinie w katolickiej, Tata zajmował się pracą i nie umiał nic kompletnie w domu zrobić, ale rodzina była o tyle nietradycyjna, że nie miałam matki – wychowywała nas Babcia nb bardzo wierząca. Od najmłodszych lat nie cierpiałam obowiązków kobiecych i żadna siła nie potrafiła zagonić mnie do sprzątania czy garów, co Babci ani mojemu Ojcu mogło nie przeszkadzać, jako że w domu bardzo długo była pomoc domowa; buntowałam się też przeciw religii.
    No ale ostatecznie wyszłam za mąż a ponieważ mój szanowny mąż pochodził też z tradycyjnej rodziny, więc gotowanie przypadło w udziale mnie, sprzątać jednak pomagał. Do tego stopnia, że gdy kiedyś złamałam nogę, moje szczęście po kilku dniach samodzielnego gotowania poprosił mnie, abym jednak raczyła wstać z łóżka i gotować oraz zmywać, bo on nie daje rady. No i ja, wariatka niezależna posłuchałam go, czego poniewczasie bardzo żałowałam. 😉

  60. lonefather
    4 marca o godz. 23:09

    Powiedz mi co to sa „przeżycia reperodukcyjne„????

    W trakcie reprodukcji może czasem dojść do jakichś przeżyć. Z tym, że w trakcie komunii ciał przeżycia takie są bardzo niezalecane, poza jednym: dziękujemy bogu.

  61. Lewy
    5 marca o godz. 8:01
    „Niebieska książeczka nic nie mówi co należy do obowiąkow wiecznej dziewicy Maryi (…) Świety Józef pełni rolę poczciwego wuja”

    Kiedy piszesz o „wiecznym dziewictwie Maryi” oraz „Józefie, patronie jeleni”, od razu widać, że nie czytałeś uważnie niebieskiej książeczki. Każdy kto studiuje ją z otwartym umysłem, może się przekonać, że nie zawiera ona żadnych informacji, potwierdzających zmyślone opowieści, na których oparta jest tradycja katolicka.

  62. @Tanaka, z godz. 10:11
    Dżendery Ci poszły w las. Clinton niczego nie połykał, a co do panny Lewinsky, to nie wyznała czy połykała.

  63. Nie tylko dżendery poszły w las.
    Ale biskupi tak już mają. Nieważne czy formalni czy tylko mentalni.

  64. Do aktywistów podpisywania listów:
    list do ministra Szyszki TUTAJ

  65. @Gospodarz
    Podpisałem i FB zaniosłem.

  66. na naszej Ziemi istnieją dziesiątki tysięcy społeczności, które metodą prób i błędów, wypracowały sobie podział ról społecznych.
    Umożliwiły te różnorodne strategie przetrwanie.
    Jedna metoda stosowana wszędzie, część z nich skazała by na klęskę.
    Adaptacyjny dobór, ewolucja, plastyczność…

    Eskimos, Tybetańczyk, Indianin, Egipcjanin, Arab, nie mogą mieć jednakowych, zestandaryzowanych zachowań.
    Ani stosunku do kobiet.

    Moim prywatnym zdaniem zresztą, kobiety sa bardziej elastyczne niż mężczyźni.
    Dostosowują sie do partnerów z różnych kultur błyskawicznie.
    A róznice kulturowe bywają wprost diametralne……
    Czyli, są inteligentniejsze?

  67. @Tanaka
    5 marca o godz. 10:02
    Tego indyka nie da się zjeść. Kiedyś próbowali i stąd wzięło się powiedzenie, że jak włożysz do garnka kamień i australijskiego indyka to kamień ugotuje się szybciej. A jak wszystkie australijskie żywioły są pod ochrona i potrawka z indyka to tak około 10 tys dolców.

  68. Gdzieś czytałem, o zachowaniu się tabunu dzikich koni.

    Ogier prowadzi.
    Ale klacz wskazuje mu najpierw kierunek w którym ma podążać…..
    Może dlatego Polacy tak lubią konie?

    Czyli:
    „Zdrowie pięknych pań, pięknych koni, i tych którzy ich dosiadają”….

  69. @Wiesiu
    To nie tak.Wieniawa-Długoszewski zawsze wznosił toast za zdrowie pieknych koni i szybkich pań

  70. lonefather
    4 marca o godz. 23:09
    tejot
    4 marca o godz. 22:47
    Znakomity tekst!
    Nic, a nic nie rozumiem. Cudo, w Twoim wykonaniu niesamowite.
    Ale umieram z ciekawosci. Powiedz mi co to sa „przeżycia reperodukcyjne„????

    Mój komentarz
    Lonefather, przyznaję, że po napisaniu komentarza miałem wątpliwości, co do dostatecznej jasności terminu przeze mnie użytego – przeżycie reprodukcyjne.

    Przeżycie reprodukcyjne osobnika danego gatunku, to osiągnięcie wieku rozrodczego, co umożliwia reprodukcję, czyli przedłużenie gatunku.
    Przez powiedzmy 99% trwania gatunku homo sapiens przeciętny wiek życia osobnika był bardzo krótki, ponieważ śmiertelność na wszystkich etapach życia od okołoporodowej poczynając była bardzo wysoka, więc kobiety rodziły od najmłodszego wieku (kilkanaście lat) do najstarszego – przeciętnie dwadzieścia kilka lat. Na tym upływało całe życie samicy i taki układ kształtował mentalność ludzi wewnątrz grupy, hordy.

    Do przeżycia reprodukcyjnego zaliczyć wypada także przeżycie osobników męskich i nie chodzi o warunek zapłodnienia, bo ten mógłby spełniać np. jeden zapładniacz, tylko o podział ról i współpracę w przeżyciu obu płci.
    Pzdr, TJ

  71. Lewy
    5 marca o godz. 8:01

    Jesli sie rozchodzi o Jozefa, to chodza plotki, ze on sie po prostu wzenil w warsztat stolarski i dlatego przymknal oko na pewne, ze tak powiem niedogodnosci. Wlasciwie to przyjecie tego pogladu niczego nie zmienia w praktyce, za to tlumaczy jego zadziwiajaca wszystkich postawe. No sam wiesz jak jest, ze jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze. W tym wypadku to jest warsztat stolarski.

  72. Interes życia zrobił Mahomet, wżeniając się w dom kupiecki.
    Minusem był wiek małżonki- 14 lat starszej wdowy.
    Ale, powetował to sobie nieco później….

    Jak to Balzac gdzieś zgrabnie ujął:
    „Małżeństwo jest rzeczą zbyt poważną, by mieszać do niego miłość”……

  73. tejot
    5 marca o godz. 11:56

    Pomny slusznych uwag @Lewego, nie chcac wyjsc na czepialskiego nudziciela, powiem tak.

    Nie bede zakladal blogowego uniwersytetu. Ale wypada, zebys wiedzial, ze zbijasz ze soba co najmniej dwa pojecia z zakresu biologii. Jesli „googlniesz” zestawienie jakie zrobiles, to w pare minut sam sie zorientujesz co uczyniles.

    Co do reszty, to w swietle posiadanej wiedzy, to co piszesz jest dla mnie w cudny sposob niezrozumiale. Bo uzywasz pojec, ktore nauka tlumaczy znaczaco inaczej, niz Ty. Wlasnie te roznice w rozumieniu, sa przyczyna tego, ze kompletnie nie rozumiem.

    Niemniej, to znaczy pomimo nierozumienia, z nieslabnacym zafascynowaniem czytam.

    Tak na marginesie, to bym podrzucil Tobie ksiazeczke do przeczytania. Naklad polskiego wydania jest juz wyczerpany, ale na Allegro sie czasem pojawia i mozna upolowac…

    „Od zwierzat do bogow” – napisal Youval Noah Harari
    Spiens. A brief History of Humankind – by Youval Noah Harari

    Angielskie wydanie jest od reki dostepne w Amazonie.

    ps Wiem, ze to literowka przypadkowa, ale zbitka „reperowania” z lacinskimi „drogami” i do tego „przezywanie” otwiera taka liczbe mozliwosci, ze milcze w oszolomieniu.

    pss Prosze nie bierz do serca i lekko podejdz jako i ja czynie. Nie wyzlosliwiam sie, tylko sie bawie, bez intencji dokuczenia.

    psss W pewnym zakresie domyslam sie mysli, ktore starasz sie przekazac. Tyle, ze wiem, ze sa one bledne. To tak nie dziala, jak probojesz opisywac. Zanudzac bloga pelnym i dokladnym opisem tego, nie bede. Malo komu bedzie sie chcialo przeczytac, jeszcze mniej zada sobie trud zrozumienia. Szkoda czasu mojego i miejsca na blogu. Dlatego o tym pisze, zebys wiedzial, z jakiego powodu nie podejmuje dyskusji w poruszonym przez Ciebie temacie. Zbys wiedzial, ze to nie dlatego, ze Ciebie lekcewaze.

    Pozdrawiam serdecznie

  74. @Lewy

    Ale on wznosil ten toast nie wczesniej, niz jako 5, czy pozniejsze…

  75. wiesiek59
    5 marca o godz. 12:38

    A ile lat mial wtedy Mahomet?

    Tak sie pytam teoretycznie, bo jesli mial, dajmy na to 26, to 40tki sa fantastyczne, zwlaszcza jesli posiadaja „dom kupiecki”…

    A poza tym, to wez se luknij na to co tu wypisujemy i wyobraz sobie, co mam nadzieje uczynisz, ze Mahomet poszedl za rada Balzacka. Wybral kobitke troche starsza, ale nie strasznie starsza, majetna, a na dodatek „spragniona” wskutek wdowienstwa. Masz wszystkie atrybuty szczesliwego zwiazku spelnione. Masz zabezpieczenia materialne i wogole cala reszte tez. Jak sie nad tym zastanowic, to byl nieglupi facet, ten Mahomet.

  76. @Lewy
    4 marca o godz. 10:51

    Na filmach przyrodniczych można też czasem zobaczyć ryby, które rozmnażają się w ten sposób, że samiczka składa jajeczka i wieje, a samiec, jeśli chce zapewnić przyszłość swoim genom, musi sobie te jajeczka samodzielnie zapłodnić, a następnie zadbać o wyklute z nich potomstwo. W tym przypadku to samiec wykazuje opiekuńczość typową dla matek. Rzecz w tym, że przy takim sposobie rozmnażania to on, nie matka ma pewność, że potomstwo jest jego. U żyworodnych, z człowiekiem włącznie, jest odwrotnie – matka zawsze jest pewna, że to jej dziecko, bo je urodziła. Ojciec nigdy takiej pewności nie miał. Przez całe długie dzieje gatunku ludzkiego. Aż do początków XXI wieku, gdy powszechnie dostępne stały się testy zgodności DNA. Myślę, że to nie przypadek, iż właśnie wtedy zaczęła się moda na „tatusiowanie”, tj. większe angażowanie się ojców w opiekę nad dzieckiem.

  77. wiesiek59
    5 marca o godz. 11:21

    Stau dzikich, czy zdziczalych koni zawsze przewodzi klacz i tylko klacz. Starsza doswiadczona klacz jest bezapelacyjna i bezdyskusyjna szefowa konskiego stada. Mozna powiedziec, z eu koni panuje matriarchat. W stadzie sa klacze ze zrebakami, mlode klacze, mlode niedorosle w pelni ogierki. Ogier stadny kreci sie kolo stada. Kryje grzejace sie klacze i broni stado przed niebezpieczenstwem. Niebezpieczenstwa sa dwa. Ogier konkurent, ktory chce mu odebrac stado, lub drapiezniki. Zwykle jak pojawiaja sie drapiezniki, to sie konie salwuja ucieczka. Ale znane sa przypadki, ze ogier staje do walki. Zawsze, podkresle zawsze, ma to miejsce, gdy nie ma mozliwosci ucieczki. Gdy jest mozliwosci ucieczki, to konie wybiora uciekanie, a nie walke. Konei sa zwierzetami uciekajacymi. Ogier majacy instynkt obrony stanu posiadania, staje do walki… , ale to nie ogier przewodzi konskiemu stadu. Konskiemu stadu zawsze przewodzi doswiadczona klacz, w kazdym aspekcie zycia to ona decyduje o tym co sie w stadzie dzieje i zaden z koni jej „nie podskoczy”. Ani doslownie, ani w przenosni. Zaden, nawet ten stadny ogier tez.

  78. wiesiek59
    5 marca o godz. 11:21

    Z dedykacja dla @wieska, Jaromir Nohavica JÁ VIDĚL DIVOKÉ KONĚ

    https://www.youtube.com/watch?v=fr9u5mjiing

  79. @Pan Jacek Kowalczyk
    Podpisane, podane dalej międzynarodowo.
    Pozdrawiam serdecznie!

  80. Do@Tanaka 5 marca o godz. 10:04

    A właśnie, że wcale nieprawda…..

    Sama widziałam na własne oczy.
    W Betlejem to było.

    Śniętemu Józefowi z laski, którą w żywocie swoim się był podpierał, zielona gałązka wyrosła z kija suchego….
    A tak się zdziwił okropnie, że aż zakrzyknął – „Jezus, Mayja, Józefie święty….!!!”
    …. a wtedy pół widowni pospadało z krzeseł ze śmiechu….

    „Betlejem polskie” – Teatr Powszechny w Łodzi. Premiera1981-11-14.

  81. Ciotunia Makowiecka
    5 marca o godz. 14:02

    No wlasnie ! Teatr ! To nigdy nie bylo nic innego, jak teatr, przedstawienie .

  82. Clinton palił ale się nie zaciągał, tak było.

  83. Panie Gospodarzu

    Podpisałam. Pozdrowienia

  84. Ja też podpisałem, ale nie lubię się chwalić

  85. @Ciotunia Makowiecka
    Poważnie ? Śniętemu Józefowi z laski, którą w żywocie swoim się był podpierał, zielona gałązka wyrosła z kija suchego…
    Co to za laska ? Ale panbucek nie takie cuda potrafi wyczyniać. Niebieska książeczka opowiada, że otworzył on 90letniej Sarze łono i ta poczęła.
    Ale dlaczego Józef był śnięty, jak jakiś karp przed wigilią, a może popił ?

  86. Do @Lonefather o godz. 14:18

    Mnie z teatru o którym piszesz pozostało zamiłowanie do muzyki organowej i architektury gotyckiej.
    Twoje cierpienie, sądzę, że rozumiem (04.03.o godz. 13:17).
    Dopiero po przyjeździe do Szkocji NAPRAWDĘ zobaczyłam i NAPRAWDĘ zrozumiałam, że różnimy się między sobą my ludzie. Przesiedziałam na ławeczce na Sauchiehall street – Glasgow kilka godzin i w tym czasie patrząc na tę ludzką mozaikę twarzy, kolorów skóry, wieku, etc. etc… udało mi się uciszyć moją zranioną duszę.

    Piosenka, którą prześlę nie dotyczy bezpośrednio tematu naszej rozmowy ale jej refren ciągle sobie powtarzam, gdy jest mi przykro stanąwszy twarzą w twarz z bezganiczną głupotą i podłością. Oczywiście nigdy to nie dotyczyło kotów, psów, koni i innych przyjaciół z królestwa zwierząt w mojej wędrówce po świecie. Ludzi tak.

    „Don’t judge me
    You could be me in another life
    In another set of circumstances… ”

    Sting – Tomorrow We’ll See z abumu Brand New Day

    https://youtu.be/ujV12qcOSqQ

    Nie muszę chyba dodawać, że najserdeczniej Cię pozdrawiam.

  87. Do@Lewy 5 marca o godz. 14:42

    Być może pamięć mnie zawodzi 😉 może całkiem śnięty nie był jeśli tak czy owak warstat… stolarski mu się trafił….. :-*

    To dodam tylko, że to był Ludwik Benoit. Na kreacje tego aktora czekało się jak pies na gnata… To zawsze był koncert… Że o Kazimierzu Dejmku nie wspomnę.

  88. anumlik
    5 marca o godz. 10:25

    Dżendery Ci poszły w las. Clinton niczego nie połykał, a co do panny Lewinsky, to nie wyznała czy połykała.

    No jak nie połykał, jak połykał, no jak?

    Raz, że Clinton nie mówił, że nie połykał. Dwa, że jak się nie połyka to i tak się połyka. Oprócz tego, że indyka, na sanksgiwing.
    Trzy, że skoro Monika, która nie powiedziała, że połykała, to nie znaczy, że nie połykała.
    Cztery, że wyjaśnię, jak jest: jak pan z panią ten-tego-ten, to ten może być w obie strony.
    A pięć, że – jak wyjaśniła Neferka – Clinton się nie zaciągał. Ale wciągał. Wiem po sobie: żeby zrobić kółko z dymu z cygara, trzeba wciągnąć.
    I to też wiemy: jak Bill mówi, że się nie zaciągał, to my wiemy jak było.

  89. Ciotunia Makowiecka
    5 marca o godz. 14:02

    A właśnie, że wcale nieprawda…..
    Sama widziałam na własne oczy.
    W Betlejem to było.
    Śniętemu Józefowi z laski, którą w żywocie swoim się był podpierał, zielona gałązka wyrosła z kija suchego….

    Aaaaaa.., to ja się zaraz zgadzam. W niebieskiej książeczce o tym nie było, ale jak było w Łodzi w 1981-ym, to musiało tak być. Bozia nie zdążył się nagadać w niebieskiej książeczce, kiedy mu biskupi buzię zamknęli na kłódkę na soborze w Nicei i w IV wieku, kiedy ustalili ostatecznie, co bozia ma do powiedzenia, a czego nie ma.

    Od tej pory bozia już nic nie gada, ale biskupi gadają, że on ciągle coś gada i oświadczają nam coddziennie, co on takiego znowu gada.
    To się nazywa gadu-gadu.

  90. lonefather
    5 marca o godz. 12:39
    Mój komentarz
    Lonefather, przypominam, że pisałem w nawiązaniu do „genderu” o podziale ról między płcie, który wykształcił się przez milion lat historii gatunku homo sapiens i który został włączony jako porządek rzeczy do wielu religii, a nie został wymyślony przez twórców religii (wymyślony został w tym sensie, że nazwano go prawem naturalnym, czyli zamysłem Bożym).

    Religia, to twór ludzkości bardzo późny. Podział ról płciowych, to bardzo wczesny wynalazek ewolucji. Mam na myśli taki podział ról, jaki występuje u gatunku homo sapiens, a nie przykłady wzięte z rozmaitych innych gatunków np. nogala australijskiego, kukułki, czy ryb akwariowych.
    Pzdr, TJ

  91. dezerter83
    5 marca o godz. 10:18

    @Lewy
    … od razu widać, że nie czytałeś uważnie niebieskiej książeczki.

    Dezerter tak dojrzewał, że wreszcie dojrzał – do niebieskiej książeczki
    Może się zakocham w @dezerterze, miłością bliźnieg swego, albo czegoś innego. Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, dżender jest dżender, a Polak – Polakiem.
    I już by było miło, ale jest trudność: @dezerter nie wychodzi ze swojej niebieskiej książeczki.

  92. Ciotunia Makowiecka
    5 marca o godz. 15:28

    Polak ciągle gada: NAPRAWDĘ, i ZAPRAWDĘ!
    Dlatego nie może zobaczyć tego, co widać w Szkocji.

  93. tejot
    5 marca o godz. 16:51

    Bylbym nieslychanie ostrozny zarowno z tymi „milionami lat”, jak i samym podzialem.

    Wezme doslownie pierwszy z brzegu przyklad. Najblizszym przykladem jestem ja sam.

    Gdyby ten mityczny podzil rol mial faktycznie miejsce, to nie zdolalbym odchowac swojego synka bez udzialu kobiety. Przeciez to jest kobieca rola wychowywac dzieci!

    Moge bez trudu podawac przyklady zdolnosci obu plci do tego samego, wiec prosze zanim zabrniesz w miejsce, z ktorego bedzie sie trudno wycofac, zastanow sie ile wiedzy przez Ciebie przemawia, a ile zwyklego ulegania mitom i wyobrazeniom, lub wrecz wmowieniom, ktore jedni ludzie od zawsze wciskaja innym, zeby im w glowach namieszac.

  94. Tanaka
    5 marca o godz. 16:44
    A może ci biskupi trzymają bozię w komórce, dają mu jakąs zupę z kartoflami,znęcają się nad biedakiem. Czasem mu obiecują, że go wypuszczą, jak im obieca, że nic nie powie, co mu robili. Ale potem jednak nie wypuszczają, bo wyjdzie, nagada jakichs głupot. Np. po tej głodówce coś mu się w głowie pomieszało i zacznie opowiadac, że go nie ma. Przecie ci biskupi spaliliby się ze wstydu.Oni w czerwonych sutannach, z ozdobnymi łańcuchami ze złotym krzyżem, na głowach czapeczki, w reku pastorały, wielkie biurka, biblioteki pełne naukowych książek na jego temat, a tu taki wychudzony wariat twierdzi , że go nie ma.Tego to nawet dezerter by nie wytrzymał.

  95. Zaprawdę powiadam wam, panowie, cieszmy się, że nie jesteśmy pławikonikami 😎

  96. Ciotunia Makowiecka
    5 marca o godz. 15:41

    Z tym warsztatem stolarskim, to Ludwik Benoit?

    Serio?

    Kurde, no dowcipne i sluszne tak, ze do ksiazeczki niebieskiej pasi tak, jakby z niej bylo wyjete.

    Pozdrawiam

  97. Lewy
    5 marca o godz. 17:12

    Jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby biskupi spalili się ze wstydu.
    Jakk pamiętasz, nasz druh serdeczny, Święty Ojciec Święty Jan Paweł II Narciarski, ładnie powiedział przepraszam, mniej więcej za to, że Kościół kat wymordował miliony ludzi, a setki milionów i więcej prześladował, pomawiał, obrażał, pozbawiał godności, domu i czci. Zaś wszystkich – przerażał, szantażował, wtrącał w otchłań durnoty, pozbawienia siebie, niemożności swobodnego kształowania siebie jako człowieka w jak najpełniejszej podmiotowości i ludzkim autentyzmie.

    Na te zbrodnie i na to zło nie ma dość wielkiej miary. I na to wszystko nasz milusiński powiedział: „przepraszam”. I cześć pieśni. W dodatku Kościół kat dalej robi co robił, a jeśli czegoś nie robi to wyłącznie z jednego powodu: inni już mu na to nie pozwalają, co się tu i ówdzie przekładana to, że ten i ów w Kościele kat zaczyna – po 2000 lat – kapować, że i bez nacisku ze strony niekościelnego świata też należy, to i owo, grzeczniej mówić albo robić.

    Z jednej strony bozia pewnie i siedzi w tej komórce pod kłódką, a z drugiej bozia sam się chwali w nibieskiej książeczce, że rączką przywali w tego, co mu się nie podoba i walnięty od razu odwala kitę, na ogół widowiskowo i w wielu kawałkach.
    Co by znaczyło, że bozia – jakby chciał – to by się spod kłódki łatwo wydostał. I przywalił biskupom. A nie przywala.

  98. Tobermory
    5 marca o godz. 17:14

    Zaprawdę. I naprawdę, chyba taka marchewka ma więcej genów niż człowiek. Uwstecznieni jesteśmy.

  99. lonefather
    5 marca o godz. 17:10
    tejot
    5 marca o godz. 16:51
    Bylbym nieslychanie ostrozny zarowno z tymi „milionami lat”, jak i samym podzialem.
    Wezme doslownie pierwszy z brzegu przyklad. Najblizszym przykladem jestem ja sam.
    Gdyby ten mityczny podzil rol mial faktycznie miejsce, to nie zdolalbym odchowac swojego synka bez udzialu kobiety. Przeciez to jest kobieca rola wychowywac dzieci!

    Mój komentarz
    Lonefather, popełniasz niedopatrzenie metodologiczne podając siebie za przykład pokazujący, że podziału ról płciowych nie było.
    Otóż Lonefather, był ten podział i jeszcze do bardzo niedawna większość ludzkości uznawała go za naturalny i jedyny.
    Ten podział powstała sam (przepraszam za trywializm), w sposób naturalny, tak jak w innych gatunkach też powstawały podziały ról, zupełnie inne od ludzkiego.
    Ten podział dzisiaj wśród większości społeczeństw ulega zacieraniu, bowiem umożliwił to rozwój sił wytwórczych, techniki, nauki, produktywność społeczeństw, itd.
    Dzisiaj są inne warunki i taki podział nie może być traktowany jako jedyny, niezbędny, słuszny, itd., a wprost przeciwnie staje się archaiczny wobec „wydajności bytowania” (rozwój techniki ułatwiający egzystencję, rozwój komunikacji, rozwój opieki zdrowotnej, świadomość zdrowotna, rekreacyjna, profilaktyczna), jaką przyniósł ludziom rozwój cywilizacji.

    Ten podział był i jeszcze jest realny w wielu miejscach świata i jest praktykowany w różnych formach.
    Pzdr, TJ

  100. wiesiek59,
    Nie po I WŚ, a po Rewolucji Francuskiej. Do rewolucji przeciętna Francuzka rodziła, jak inna Europejka, średnio ok. 10 dzieci (z których większość oczywiście szybko umierała, a jak nie, to się robiło jakąś wojenkę). Żeby ona mogła pójść do roboty do fabryki zamiast męża, musiało minąć jeszcze 100 lat.

  101. lonefather, 4 marca o godz. 13:17
    Ja pie…, lonek, ale dżender, tyś jest baba w spodniach!
    (Przyjmij to jako komplement, faceci zwykle rozwijają się do 3. roku życia, a potem już tylko rosną).

  102. tejot
    5 marca o godz. 17:53

    Napisal:

    …Ten podział był i jeszcze jest realny w wielu miejscach świata i jest praktykowany w różnych formach…

    I to jest jedyne zdanie, z ktorym bez zastrzezen sie moge zgodzic. Z cala reszta Twojego wywodu, sie nie zgadzam, bo bardziej mnie przekonuje to co o podzialach i rolach napisal Noah Harari, w polecanej wyzej ksiazce.

    Pozdrawiam
    l.

  103. Płynna Rzeczywistość
    5 marca o godz. 18:44

    Przyjmuje.

    Ale neistety nie jestem ani „baba w spodniach”, ani „zyd”, ani „gender”… choc potrafie wypelniac wspomniane role i czasem je gram.

  104. Płynna Rzeczywistość
    5 marca o godz. 18:44

    Mozemy przyjac tez, ze jakos tak nie przestalem sie rozwijac i rozwijam sie nieustannie. Moze to przez zapomnienie? A moze nie uwierzylem, ze mam sie przestac rozwijac? Jak bylo, to nie mam pewnosci, ale jakkoleik bylo, to nie zaluje.

  105. Dodam, że inwazja dżender trwa, tj. sytuacja w wojnie domowej zmienia się dynamicznie: coraz więcej kobiet zdobywa wyższe wykształcenie niż ich mężowie. DRRRRRAAAAMAAAAT! Czyli r-ewolucja rozciągnięta w czasie około 250 lat. Do czego to doprowadzi? Czyżby czekała nas, samców Seksmisja? Bo nawet w Seksjmisji do czego byli potrzebni faceci? No w sumie do niczego, ot taka biologiczna tabliczka czekolady! Skonsumować i wyrzucić, albo co najwyżej zamienić na nowszy model.

  106. @@lonefather, tejot
    Rzadko się ‘wpiepszam’, ale drogi ‘samotniku’, czy naprawdę nie uznajesz ustalonego przez wieki, dość naturalnego podziału ról?
    Cóż to za argument, że wychowałeś sam syna?
    Co to ma do rzeczy?

    Moja żona w dni robocze opiekuje się wnukiem, ja sprzątam, piorę, ‘zakupuję’, gotuję/odgrzewam SIAM!
    I co z tego?

    A może Ty prowokujesz, może czegoś nie zrozumiałem…

    Wqrw mnie męczy po lekturze weekendowej GW. Depresyjne felietony, wywiady, grozą wieje.
    Na blogu o kotach, o żurku, a w Polsce płoną lasy.

    PS
    Moja Najukochańsza Matka po dobrym liceum Żmichowskiej (francuski), skończyła w 1937 roku (z wyróżnieniem) w prawo na UW i po wojnie, pewnie ze względu na podział naturalnych umiejętności rodziców, zajmowała się domem do swojej śmierci. Ojciec często podkreślał wagę i ‘niewdzięczność’ pracy domowej. Ale obaj synowie mieli dobrze w domu.

    Pozdr

  107. @Tanaka, z godz. 16:37
    O cygarze w gabinecie owalnym rozpisywały się brukowce, ale żeby panna Lewinsky jak jaka cyrkówka zaciągała się cygarem Billa drugą swoją stroną i żeby potem wypuszczała tą drugą stroną kółeczka z dymu, to nie czytałem. Prokurator specjalny Kenneth Starr też chyba od panny stażystki też o tym nie słyszał. Neferka pisała, że Clinton się nie zaciągał. Musi co Monisia się zaciągała. Ale żeby kółeczkami wypuszczać to co zaciągnęła… 😉

  108. A jak ma wyglądać dżendżer w sporcie?
    Gdy sportowiec X uświadomi sobie ,że w zasadzie mentalnie i tak w ogóle czuje się kobietą, to czy będzie mógł brać udział w biegu
    pań na 800m?
    Jak nie, to co z jego prawami jako człowieka?

  109. Tanaka
    5 marca o godz. 16:37
    https://www.youtube.com/watch?v=luLpdr4n8m4
    Je to chutné a nevrátit!

  110. @anumlik
    5 marca o godz. 19:23

    Clinton się onegdaj nie zaciągał, ale maryśką (z małej litery). I nawet nie lubił

    https://www.youtube.com/watch?v=Bktd_Pi4YJw

    U mnie w domu to wygląda mniej więcej tak:

    http://www.newyorker.com/images/2013/11/04/cartoons/131104_cartoon_096_a17799_p465.jpg

  111. @Konstancja „Rzecz o wychowaniu naszych synów. Głównie zajmują się tym matki; rzadko ojcowie, bo oni zajęci najczęściej zdobywaniem środków na utrzymanie rodziny pozostałe sprawy domowe zostawiają żonom, partnerkom życiowym, matkom swoich dzieci.”
    Rzeczywiscie kobiety w Polsce tak masowo siedza w domu i zajmuja sie tradycyjnie pojetymi obowiazkami kobiecymi?
    Cale zycie zawodowe mieszkalam w Polsce w „bloku” zakladowym, wiec znam tez zycie z srednich nizin. Przez lata nikt sie tu nie zastanawial nad rola matki i zony. Wiekszosc kobiet pracowala z powodow ekonomicznych po wykorzystaniu chyba 16 tygodniowego urlopu macierzynskiego. Samo zycie zmuszalo do wspolpracy malzonkow. Chociazby w rozwozeniu dzieci rankiem, robieniu uciazliwych zakupow, o robotach majsterskich nie wspominajac, nie bylo tez wyjatkiem, ze maz cos tam krecil sie w kuchni.
    Moj maz pochodzil z rodziny kolejarskiej, wiec matka musiala byc w domu, a na dodatek miala samych synow. Nigdy nie przeszla mi mysl, ze jej syn nabral zlych nawykow w domu. Po prostu razem ciagnelismy wozek. Nie my jedni.
    W tamtych czasach prace konczylo sie o 3-ciej, gora o 4-tej. Ja bylam dzieki dojazdom rowerkiem 3.15 w domu. Ile to dnia bylo jeszcze przede mna!! Niedawno sprzeczalam sie z moja corka, ktora pamietala, ze to ojciec robil bitki w warzywach w szybkowarze, a ja uwazalam, ze to wylacznie ja. No i zeszlo na inne sprawy i dopiero po 100 latach uswiadomilam sobie, ze wszystko ukladalo sie samorzutnie, bez dzenderu, panstwa i kosciola. Moje dzieci cos tam sprzataly, od czasu do czasu robilam im kipisz w pokoiczkach, to posprzatali lepiej. W stosownym juz wieku mialy zlecane, niezaleznie od plci, po szkole obrac ziemniaki, nastawic cos, czy upiec nalesniki, stanac w kolejce, poskladac pranie…, na aktywnosci pozaszkolne chodzily same. Zapewne u was tez tak bylo.
    Zawsze odstawalam – bo Polki lubia byc perfekcjonistkami – to moze i dlatego niezaleznie od zaslug meza nie wspominam roli przynaleznej mi z malzenstwa jako nadmiernie uciazliwej. Ale dopiero w Ameryce przestalam miec wyrzuty sumienia, ze np. opuscilam wyciaganie szkla z szafek do umycia z okazji duzych swiat koscielnych.
    Potem przyszly w Polsce udogodnienia wychowawcze dla kobiet. Pod blokiem kiedy wracalam do domu siedzialy mlodziutkie matki, finansowo zabezpieczone, bo maz na kontrakcie, albo juz na saksach. Wiem, ze to n ie byla regula. Jakie staly sie ich dzieci w zyciu doroslym, w porownaniu z moimi dziecmi i ich rowiesnikami wychowywanymi w zlobkach, wyciaganych z lozek na mroz i ciemnosc, wiecznie zaziebionych, z matka od 4tej do 7mej? (Po dobranocce zaczynal sie rytual do spania) Czy te dzieci od matek przez 24 godziny sa przyzwoitsze, lepsze, madrzejsze, zdrowsze, wyzsze? Nie wiem, bo wyjechalam, a blokowych znajomosci nie zawarlam.
    Moj syn okazal sie w zyciu doroslym wielbicielem skladania, porzadkowania w domu i na zagrodzie, czyli na yardzie, w garazu. Nie slyszalam o podziale rol w ich domu, ale kto ma wyprawiac dzieci do szkoly, chodzic z nimi do lekarza na jakies wydarzenia szkolne do poludnia, zapisywac na aktywnosci, nierzadko podgotowac kiedy ich matka jest 12 godzin poza domem i wraca o 6-tej odbierajac je ze swietlicy. Syn pracuje dosyc elastycznie popoludniu do godzin nocnych, ale i tak nierzadko ja musze latac dziury.
    Maz corki ( Amerykanin), jest najlepszym, troskliwym mezem i ojcem, solidnym , przyzwoitym, dobrym czlowiekiem dla innych. W domu sciele rano lozko, ( raczej tylko w weekendy, bo w ciagu tygodnia wychodzi wczesniej), wsadza do zmywarki i robia wspolnie duze zakupy, on tez kupuje prezenty, kwiaty, kartki okazyjne, gotowe seefoody, slodycze… co robi sie kilka razy do roku. (O.. chcialby cos robic domowego, ale kiedy oznajmia, ze robi pranie, to corka jest przerazona.) Jednak nie mam watpliwosci, ze traktuje kobiety na rowni ( nawet nie musze uzyc slowa – z szacunkiem). Nie uslysze od niego tekstu mizogenistycznego, ani takiego dowcipu. Nie z poprawnosci politycznej, tak juz ma. Wielu Amerykanow, nie z grupy trumperow, tak ma.
    No to jak sobie daje rade corka z tak nieuzytecznym mezem? Nie sa wielce zamozni, ale on zarobi na pania do sprzatania co i czesc prania zrobi i na pana ( panow), ktorzy zrobia reperacje domowe. Nie ma wymagan, ze musi byc podane do stolu, zreszta jest to zawsze jedno danie, czasem deser. Odkad coraz mniej pomieszkuja dzieci w domu nierzadko chodza zjesc do knajpki, co z kolei bardzo scala ich malzenstwo. Wszak corka tez wraca do domu ok. 6-tej i chyba to mile uczucie nie gnac, bo trzeba nastawic.
    Tak sobie mysle, ze w duzym stopniu to Polki na wlasne zyczenie niezaleznie od trendow politycznych zrobily z siebie podnozek dla panow. W czasach socjalizmu nie zdazyly wyrobic sobie pozycji zawodowych, ale przynajmniej nie byly traktowane jako inkubator
    Amerykanki, ktore pracuja zawodowo na pewno nie sa podnozkami swoich mezow, a niepracujace czesto lubia swoje zycie, ktore jest jednak duzo latwiejsze niz w Polsce. Moze to n ie chodzi o konkretne nauczenie syna tego, czy tamtego, tylko o nauczenie ze kobieta to tez czlowiek. Nawet jesli lubi rozowe.
    Oczywiscie zapomnialam o ogromnej ilosci kobiet, ktore sa samotnymi matkami i te nie maja problemu co powinien zrobic maz.
    Z nowym ustrojem wyrzucono z drwina i niesmakiem na smietnik historii Swieto Kobiet. A dlaczegoz to?
    No to z okazji zblizajacego sie Swieta Kobiet zycze wszystkim paniom wytrwalosci w walce o rownouprawnienie, duzo radosci w zyciu codziennym i zeby nie zapominaly tez o sobie.

  112. NeferNefer

    Dobrywieczoruję Ci, Neferko, i jak ten, to wiesz…a jak nie, to tego, no bo co. A tak to fifka. Ale co się będziemy aaaaaaaa, co nie? Bo gdyby, proszę Ciebie eeeeeeeee, no ten, co yyyyyyyy, to jak najbardziej, nawet mniaaaaaaaa, yyyyyyyy to znaczy nie wiem jak Ty, ale ja pierniczę.

    A teraz po tym przydługim wstępie konfirmuję…ten…informuję Cię, że, jak widzisz, s ćcinami cza poczekać, aż urosną, bo w tych się schować nie da. Chodzić po nich też nie idzie, bo można zniknąć, więc już niech będzie jak jest. Wprawdzie wczoraj chodziłem pierwszy raz w tym sezonie po wodzie, ale po wodzie, nie po ćcinach. Po ćcinach tylko, jak widać, spróbowałem i uciekłem. Stare są niebezpieczne. Chyba że na dachu. Tam są bezpieczne. Właśnie ich mnóstwo poszło na dach, może nawet do Holandii, bo taka moda. Jak Polska długa i wysoka, wszystko tną. Ale się nie martw, nowe urosną. Jeszcze sobie pochodzimy do zimy. A ostatnia fotka to wiosna na ewangelickim cmentarzu w Jamnie. Jak widzisz, tak pięknie zadbany, że nawet nie widać, że cmentarz. Z rzadka tylko można zobaczyć wystającą nogę albo cóś.
    Pamiętasz piosenkę „Daj mi nogi, daj mi nogi, daj mi no-gi-gi”? To na razie, Neferko. Lubię umierać na wiosnę – coś pięknego.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6394118074692108881/6394118073085477682?authkey=COqk1rGeqqPeSg

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6394118074692108881/6394118073231912354?authkey=COqk1rGeqqPeSg

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6394118074692108881/6394118074094086738?authkey=COqk1rGeqqPeSg

  113. Pombocek,
    ta wiosna polska, to jest to czego mi tu najbardziej brakuje, te pierwsze nieśmiałe a jakże wyczekane przejawy budzącego się życia. Tutaj zawsze jest mniej lub bardziej zielono i mniej lub bardziej kolorowo, ale to nie to.

  114. W WO puszczono wywiad o „pominiętych”:

    wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,21445389,pominiete.html

  115. pombocek
    5 marca o godz. 22:21

    Dobry wieczór pombocku kochany 🙂 ale

    ja ci nogi ja ci nogi dać nie mogę
    bo bez nogi bo bez nogi ja nie mogę

    pewnie że pamiętam:)

    wielkie dzięki za zdjęcia, nie rozpiszę się bo mi się oczy same zamykają, wróciłam dziś z Wolski, jeszcze mi brzmi w uszach piła mechaniczna tu i tam. Spałam ze dwie godziny bo jak zwykle reise fever a o 5.45 pobudka.

    A kto pamięta że „poza tym nic na działkach się nie dzieje” i że „zamiast marchwi znaleziono cztery palce” bo mię pombocek natchnął tym wystawaniem cegóś.

    Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 22:36

    W Belgii wiosna też nie pachnie jak w Polsce, jeszcze wczoraj…

    stasieku
    5 marca o godz. 19:10

    Ja tu sobie świergolę ale mam ochotę rzucać kamieniami, naprawdę. Tylko co my tu na blogu ozorami zwojujemy…

  116. stasieku
    5 marca o godz. 19:10

    „Pa pierwam”, to bolszoje spasiba, za post rozumny i jak mam nadzieje wspomagajacy wymiane pogladow z @Tj.otem.

    Rozumnosc Twojego postu sklonila mnie do ponownego rozwazenia problemow (l. mnoga), bo jest ich wiecej niz jeden, poruszonych przez Ciebie.

    Zaczne od najlatwiejszego, czyli od „wqu…wu”.

    Jesli by sie zechcialo Tobie siegnac pamiecia, do poczatkowych odcinkow KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ, to bez trudu moj osobisty „wqurw” zauwazysz. Sledze i czytam doniesienia i to co czytam jest dokladnie tym co wiedzialem juz rok z okladem temu. Poniewaz od ponad roku to wiedzialem, to czytanie o tym co wiedzialem, juz we mnie najmniejszego „wqurwu” nie wywoluje. Do tego stopnia nie wywoluje, ze sie mi nie spieszy z pisaniem kolenych odcinkow. Pisze poglebione analizy i rownie poglebione scenariusze rozwoju wypadkow. Zreszta nie sa one niczym nowym, bo zasadnicze rysy juz przedstawialem wczesniej, sa tylko poglebione. Jesli „widzisz i rozumiesz” co sie dzieje i do czego zmierza, to sie nie wqurwiasz, bo tylko widzisz potwierdzenie, tego co juz wiesz, dzieki rozumowi zdolnemu analizowac i rozumiec determinizm rozwoju sytuacji.

    Mam w CV dwa lata w Zmichowskiej, tyle ze sa to lata 75/77.

    Twoja zona moze zwyklym nozem kuchennym zabic Ciebie, czy kogokolwiek kto bedzie jej zagrazal, jej lub komus jej bliskiemu. Jest zwyczajnie zdolna do tego samego co i Ty jestes. I odwrotnie Ty jestes zdolny do wykonania wszystkiego, poza zajsciem w ciaze i porodem, do czego jest zdolna Twoja zona. Ale jesli juz chodzi o sama ciaze i jej donoszenia to Ty, ja i kazdy jeden facet jest do tego zdolny. Dzieje sie tak dlatego, ze macica, gdzie sie ciaza zagniezdza, wyksztalcila sie z krezki jelita grubego. Ja,Ty, @Tjot i kazdy jeden mezczyzna posiada krezka jelita grubego, ktora jesli sie na niej umiesci zaplodniona komorke jajowa wytworzy blony plodowe, ktore obsluza rozwijajacy sie plod…

    Jedyne czego nie mamy, my faceci, to jajniki wytwarzajace jajeczka, macicy i drog rodnych, do urodzenia dziecka… Ale zdolnosc do ciazy i jej donoszenia i rozwiniecia pieknego dziewieciomiesiecznego plodu, to jak najbardziej posiadamy. O ile sie cos ostatnio nie zmienilo, to juz 19 mezczyzn odbylo ciaze ze swoimi wlasnymi dziecmi. Tyle ze stali sie to dzieki pomocy chirurgow, w procesie umiejscowienia zaplodnionego jajeczka na kresce jelita grubego i pozniejszej cesarce.

    Jesli odwiedzisz najblizszy supermaket i zajdziesz do alejki z produktami dla niemowlat i dzieci, to znajdziesz cala game mlek w proszku, dla dzieci i niemowlat w roznym wieku. Wybierasz i kupujesz co jest potrzebne, rozrabiasz i karmisz… i nie potrzebna jest Tobie kobieta do tego, zeby wykarmic wlasne dziecko…

    ….

    No, juz dalej nie przynudzam. Dalej bedzie bardziej serio, wiec sie skup na rozumieniu rozumowania.

    …….

    My „homo” zaistnielismy okolo 3,5 miliona lat temu. My „homo sapiens” pojawilismy sie na tej ziemi jakies 180/200 tysiecy lat temu. Gdyby ktorakolwiek z wlasciwosci chrzczonych nazwa „rol natruralnych”, byla faktycznie naturalna, to bylo dosc czasu na to, zeby w procesie selekcji tak sie utrwalila, ze byloby niemozliwe, zeby odwrotona plec ja byla zdolna wykonac.

    A tymczasem niespodziewajka jest taka, za kazda z plci jest w stanie wykonywac to co jest w stanie wykonac druga…

    Wiec pieprzenie o „rolach naturalnych” przypisanych plciom jest, prosze o wybacznie ostrosci, zwyczajnym pieprzeniem ignorantow. I niczym innym, niz pieprzeniem nie jest.

    Powtorze jeszcze raz, ze kazdemu zainteresowanemu tematem doradze zapoznanie sie z ksiazka napisana przez Noah’a Harari, ta ktora wyzej polecalem @Tjowi.

    Ksiazka po angielsku jest dostepna tutaj:

    „https://www.amazon.co.uk/Sapiens-Humankind-Yuval-Noah-Harari/dp/0099590085/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1488751868&sr=8-1&keywords=Noah+Harari+Sapiens

    Jest tez polskie wydanie, pod tytulem „Od zwierzat do bogow”… [ech te Polskie tytuly]

    @stasieku,

    Jeszcze raz dzieki, za „wtracenie sie”. I mam nadzieje, ze jesli nie wyczerpujaco Tobie odpowiedzialem, to przynajmniej na tyle, ze masz o czym pomyslec. I wierz, jesli zdolasz, ze myli sie @Tjot kompletnie w tym co pisze, choc kawalki z tego co pisze sa warte zaglebienia sie, jak chocby to co sie jakos tm „omsknelo” blogowym tuzom, czyli eksploracja mozliwosci jakie daje „przezycie repero dukcyjne”… {swiadomie wstawilem spacje pomiedzy repero, a dukcyjne}… alez mozliwosci sie tu kryja… choc z nauka nie majace niemal nic wspolnego, za to dajace mozliwosc spuszczenia wyobrazni z uwiezi.

    Pozdrawiam l.

  117. Podział ról- wszystko zależy od tego , jak się umówimy. W parze, czy to heteryków, czy monopłciowej. Tam też są podziały ról.
    Jak wychowywać synów nie wiem ?, bo nie miałem.
    Wychowałem się bez ojca, bo wojna , oflag , potem zaraz umarł.Prawie go nie znałem. Coś próbowałem się dowiedzieć, ze zdjęć, zostawił pamiętnik, który pisał jako nastolatek, od matki .
    .Było dużo takich dzieci po wojnie, pogrobowców.Matka z trudem dawała sobie rade w nowej rzeczywistości, przedtem w domu była służąca. Matka pracowała jako księgowa i jak Ignacy miała ciągle jakieś zebranie.Szukałem świadomie lub nie męskich wzorów osobowych, w końcu znalazłem, był to partner mojej ciotki – filozof, ale on za bardzo nie wczuwał się w rolę. Dlatego nie umiem naprawić samochodu, chociaż się staram itp. Moja żona mając takiego niedorajdę wychowała córki na feministki. Nie wiem , czy znajdą mężów, bo mają duże wymagania.
    Ja na razie staram sie zapewnić byt rodzinie , bo w mojej pracy niepotrzebny jest śróbokręt -na szczęście.

    t

  118. @Stasieku

    Wez sie cofnij do mojego pierwszego postu w watku i zwroc uwage na to co pisalem o swojej rodzinie. CVhoc ani slowa nie napisalem o tym, to dla myslacego („Sapiens”) czytelnika, powinno byc oczywiste, ze wyjscie z aury kosciolka katolickiego i wyzwolenie sie z narzucanego przemoca przekazu, powoduje ze wyzwoleni wyzwalaja sie z przekazu o pieprzonych „naturalnych rolach”…

    Te „naturalne role” to wymysl kulturalny, czyli cos wyksztalconego i wymyslonego, na usprawiedliwienie dominacji jednej plci nad druga.

    Z biologia i natura nie ma to nic, a nic wspolnego.

  119. PS Dzisiaj cały dzień byłem w ogrodzie. Jest wiosna. A praca w ogrodzie , to praca u podstaw.

  120. @Stasieku @Tj @cala reszta (czytajaca ze zrozumieniem)

    Abstrachujac od przekazu, to racz zwrocic uwage na to co sam zapodajesz, czyli na swoje zdominowanie przez Twoje „domowe kobiety”…

    Az ciezko w to uwierzyc, prawda?

    Ale Ty i wielu, wielu innych mezczyzn jest identycznie jak Ty zdominowanych przez „swoje” kobiety…

    Jeli jeszcze sie ludziles, ze jest i istnieja „naturalne role”, to doradzalbym udanie sie do najblizszego dostepnego psychologa z prosba o pomoc.

    Jedyne z czym sie nie sposob nie zgodzic, to sa predyspozycje… Te predyspozycje do wypelniania rol spolecznych, sa naturalnie rozlozone pomiedzy obie plcie. Czyli sa rozlozone fifty/fifty , znaczy sie po polowie…

    Ideologiczne manipulowanie biologicznymi faktami prowadzi do kleski manipulatorow.

  121. Ewa-Joanna
    5 marca o godz. 22:36

    Otóż właśnie, Ewo-J. Radykalna zmienność stanów przyrody w strefie umiarkowanej to i cud życia, przeżywania wciąż takich samych, a jednak za każdym razem nowych radości, i cud oczekiwania na życie, i cud żegnania się z nim w jesiennym złocie i czerwieni, i zarazem memento mori, czyli za bardzo bzdetami się nie przejmuj.

    Cmentarz to miejsce umarłego życia, a przebiśniegi pokazują, że przecież trwa.

    ‚https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6394241184989855346?icm=false&authkey=CLiets3o4LWKQw

  122. Stachu39
    5 marca o godz. 23:52

    Kto mówi o pracy w ogrodzie od razu przyciąga moją uwagę. Co sadzisz?

  123. pombocek
    5 marca o godz. 22:21

    Pmbocku, cuda – nie na kiju, a na wiośle. I na wiosnę.

  124. Do Ogrodników SOS!
    przez kilkanaście lat w naszym oczku wodnym w ogrodzie rybki spokojnie zimowały.
    W tym roku, choć nic się nie zmieniło z naszej strony, zima też nie była sroga, wszystkie pomarły. Bardzo nam smutno z tego powodu.
    Woda w oczku wygląda w tej chwili okropnie.
    Czy ktoś może poradzić, jak ją zrewitalizować?

  125. @zyta2003
    5 marca o godz. 20:11

    Bardzo ciekawe to, co piszesz.
    Sytuacja kobiet w Europie i Stanach kształtowała się w inny sposób.
    Trzy K to niemiecki patent.
    Ciekawie wyglądała demografia. W Europie mężczyźni ginęli w ciągłych wojnach. Wydawać by się mogło, że będzie za dużo kobiet. Ale tak nie było. Kobiety umierały w czasie porodu i połogu. Jak napisał pewien „elegancki historyk”. W Średniowieczu przeciętny mężczyzna „zużywał” w przeciągu swojego życia 2 – 3 kobiety. Jednym słowem, kobiety nie były w cenie.
    W Stanach wyglądało to inaczej. Wyjeżdżali tam przede wszystkim mężczyźni. Kobiet było za mało.
    Ciekawie pisze o tym V. Moberg w książce „Emigranci”. Kobiety, które w Szwecji byłyby wyrzucone na margines społeczny, w Stanach spostrzegane były jako bardzo cenne. Przez sam fakt, że były kobietami. Bo kobiet było zbyt mało w stosunku do mężczyzn.
    „http://lubimyczytac.pl/ksiazka/106445/emigranci”
    Myślę, że w USA przetrwało coś z historycznie uprzywilejowanej sytuacji kobiet.

  126. Tanaka
    6 marca o godz. 8:59

    Tanako, nie dla chwalenia się, lecz dla też chodzącego po wodzie Ci powiem, o czym już napomkłem, że kombinuję przejść po wodzie od kanału Jamneńskiego do Rowów i z powrotem – będzie z 80 km w jedną stronę. To się nazywa „radość życia”, póki jeszcze skrzydła noszą, nie jakieś smarkate chwalenie się. Wypatrzyłem w dłuższej prognozie 18. i 19. marca wiatr w sam raz do Rowów (WSW i SW), a 20. 21. – w sam raz z Rowów do Koszalina (SO, OSO). Poputnyj wietier – jak z tego nie skorzystać. Wielkich szykowanek nie będzie, bo przecież jazda będzie plażowa, najwyżej tych 500 metrów od brzegu, tak że nawet nikomu nie będę zgłaszał. Co – kajakiem nie mogę sobie tego? To byłoby przygotowanie do odwiedzenia wydm łebskich w miejscu, gdzie największa pustynia, bo teraz przez kolana bym nie dal rady jak kiedyś – zwyczajnie dojść. Więc wymyśliłem, że podjadę okrętem i parę metrów się przejdę. Nawiasem mówiąc, dwa tygodnie temu odkryłem, że mógłbym też pod pustynię podjechać plażą rowerem. Warunek: musi być przez jakiś czas mróz, żeby piasek głęboko zamarzł – jedziesz jak po asfalcie. Przejechałem się tak z Sarbinowa do Chłopów. Świetna sprawa! Zimowa turystyka plażowa ma u mnie przyszłość. Ruch pedałowy będzie przez okrągły rok. Właściwie zawsze był, ale nie po plaży. Jak Bałtyk zamarznie, to może i do Szwecji skoczę…nie, kurde, przesadziłem. Ale nie za bardzo, bo gdzieś na pewno skoczę.

  127. lonefather
    5 marca o godz. 23:19
    stasieku

    Mój komentarz
    Lonefather, większość czynności przypisywanych tylko kobietom w podziale zadań na płcie da się wykonać przez mężczyzn. Wyjątkami są czynności wysokosiłowe, których na ogół większość kobiet się nie podejmie, ze względu na tzw. dymorfizm płciowy (słabsza budowę ciała).
    I co z tego? Czy to oznacza, ze kobiety są „słabsze, mniejsze i mniej inteligentne”, jak twierdzi ten idiota J K-M?

    Lonefather, tu wchodzi w grę prawdopodobieństwo wykształcenia się podziału ról społecznych w trakcie rozwoju gatunku homo-sapiens, a prawdopodobieństwo, to reguła, która spycha, a nie całkowicie wyklucza, co oznacza, ze mężczyzna jednak jest w stanie cerować skarpetki.

    Pewne zadania na przestrzeni rozwoju gatunku nie były wykonywane przez kobiety i niektóre z nich stały się niewykonalne, np. polowanie z długim biegiem za ofiarą. Ewolucja porzuciła u kobiet tę formę zdobywania pokarmu i dlatego kobiety mają przeciętną pojemność płuc dużo niższą niż mężczyźni.

    Ten i inne wyjątki sprawiły, że podział ról stał się wyraźniejszy w trakcie rozwoju gatunku. Ewolucja porzuciła te formę zachowań u kobiet nie dlatego, że taki był kaprys ewolucji i dała kobietom mniej pojemne płuca, lecz dlatego, że kobieta nie miała po co biegać za większymi ssakami, bowiem kobieta przez większość życia chodziła w ciąży, by utrzymać ciągłość gatunku.
    U lwów taki podział nie zaniknął. Samice polują. Być może różnica ta powstała wskutek odmienności warunków, środowisk. Lwy stale się trzymają przy stadach ssaków trawożernych i polowanie dla nich, to wypatrzenie, podejście i bardzo krótki bieg. Polowanie w sawannie np. dla człowieka, to długa, męcząca wyprawa z użyciem narzędzi.

    Moim zdaniem przyrównywanie zachowań społecznych innych ssaków do zachowań człowieka (zachowań też stadnych) jest bardzo często twórcze i na miejscu lecz często jest nadużywane dla wykazania, słuszności założonej tezy.

    Przykład z krezką przystosowaną do noszenia ciąży jest całkowicie oderwany od tematu podziału ról płciowych, sztuczny. Ponieważ w naturze prawdopodobieństwo takiej ciąży było zerowe, więc nie ma o czym dyskutować.

    Swoją droga, to Twój przykład z wszczepieniem zapłodnionego jajeczka do krezki i zapoczątkowanie w ten sposób ciąży u mężczyzny (nie u transseksualisty!) bardzo mnie zaskoczył. Tak ekstremalnym mi się widzi, że aż nieprawdziwym. 19 mężczyzn urodziło (tzn. przez cesarskie cięcie) tym sposobem dzieci?
    Pzdr, TJ

  128. @tejot, z godz. 11:58
    Bardziej niż wszczepianie w krezki mężczyzn zapłodnionych embrionów, z których „tausiowie” urodzą dziecko, interesuje mnie wykreślenie granicy tego co męskie-męskie i tego co kobiece-kobiece. Aby nie było sztucznych argumentów, że kobiety mogą zastąpić mężczyzn we wszystkim oraz, że mężczyźni nadają się także do urodzenia dziecka, więc i w innych rolach (to ewolucja kulturalna, nie gatunkowa – ta rola) kobiecych się sprawdzą. Ostatnio argumentem przemawiającym za „wyższością” chłopów nad babami, stało się przekonywanie, że kobiety są gorszymi szachistkami (gra ze wszech miar intelektualna, nie siłowa i nie zręcznościowa), ponieważ w pierwszej setce najlepszych szachistów świata znalazła się tylko jedna kobieta i to na dalekim miejscu. Fakt. Statystyka przekonuje, że kobiety z mężczyznami w szachy przegrywają. Poczciwi jednak mizogini z męskim genderem w herbie zapominają o innej – bardziej intelektualnie wyrafinowanej – grze. O Go. Strategiczno-planszowej grze, gdzie w podobnym rankingu panie zdecydowanie wyprzedzają panów. Podobnie zresztą jak i w innych grach – niekoniecznie planszowych. Ot, zagwozdka. Lepsze te baby w strategiach czy nie?

  129. @lonefather, 23:19, wczoraj
    Przeczytałem starannie Twój długi post.
    Odpowiadam ‘akapitowo’, a może lepiej ‘wątkowo’

    1. OK, zgadzam się, że to (prawie wszystko) było do przewidzenia, bo prezes o tym mówił i pisał.
    Mój wqrw wszelako pochodzi od ‘liberalnych’ reakcji w mediach (też w GW), takich obrzydliwie poprawnych, próbujących zdefiniować bezeceństwa tego szkodnika.
    Twoje „Odcinki rewolucji K. K.” czytałem i chwaliłem ze względu chociażby na ich wartość archiwalną.

    2, 3, 4. Wykład darwinowski pomijam grzecznym milczeniem.

    5. Napisałeś w ramach „polemiki” (c&p)

    Wiec pieprzenie o „rolach naturalnych” przypisanych plciom jest, prosze o wybacznie ostrosci, zwyczajnym pieprzeniem ignorantow. I niczym innym, niz pieprzeniem nie jest.

    co u mnie wywołało niechęć do dalszej dyskusji na temat natury.
    Mógłbym Ci polecić nie jeden, a dziesięć tytułów, gdzie znalazłbyś ‘szeroką paletę’ opinii na temat „ról naturalnych” różnych stworzeń, opisanych przez światowe sławy.

    6. Nie rób z Twoich adwersarzy ignorantów, bo to niedobry uczynek w Listach.
    ‘tejot’ od lat udowadnia swój profil guru blogowego, a swoje polemiki ogranicza do argumentów.
    Nie mogłem u ‘tejota’ ścierpieć dyskusji z pewnym komisarzem politycznym prezesa (o włoskim nicku) w sprawie katastrofy smoleńskiej.
    Moją pisemną prośbę „tejocie, nie dawaj chleba trollowi pisowskiemu” olał i nie mam mu tego za złe.

    Teraz pojadę dalej przez Listy, uzupełnię zaległości.
    Usprawiedliwia mnie reklamowana powieść o Świętosławie, siostrze Chrobrego, matce kilku królów epoki – to, w ramach poprawy samopoczucia patriotycznego. (skoki oglądałem)

    Pozdr

  130. @lonefather, 23:49, wczoraj
    No comment
    Przypominam, że Świętosława zdominowała kilku silnych guys.
    PS
    W weekend, kiedy moja T. wraca do domu, będę w strachu przed nożem zamykał swoja sypialnię.

  131. tejot
    6 marca o godz. 11:58

    Mi sie rzucila w oczy notka z New Scientist sprzed paru tygodni. Krotka informacja, ze z uwagi na stan zdrowia zony, kolejny facet podjal taka decyzje i jest to juz 19 mezczyzna, ktory bedzie w ciazy. Problem byl nie z tym ze to juz 19, tylko z tym, ze regulacje prawne zwiazane z ciaza odnosza sie tylko do kobiet…

    Tak a’propos, to gosciu, ktory oferowal $1000000 (milion zielonych) mezczyznie ktory zajdzie w ciaze i urodzi dziecko, wyslizgal sie pod pretekstem, ze na obu koncach jest interwencja chirurgiczna. Proces ponoc trwa dalej, bo adwokaci sie odwolali, argumentujac ze u kobiet tez sa czesto konieczne intrwencje medyczne na obu koncach. Proces trwa i juz nie wiadomo, czy sad bedzie podchodzil „medycznie” czy „lingwistycznie” do problemu. Ale to tylko ciekawostka.

    Zacny @TJ
    Przedstawilem jak widze i oceniam ten problem „naturalnych rol”. Jak widzisz, ja widze inaczej niz Ty. Widze inaczej zarowno od strony bologicznej, ewolucyjnej i od strony osobistych obserwacji i doswiadczen.

    Argumentujesz, ze obserwacje zwierzat moge byc przydatnym odniesieniem. Czasem moga, ale jak sie im dokladniej przyjzec, to sprawy zaczynaja wygladac zupelnie inaczej, niz na pierwszy, niestaranny rzut oka.

    Byl przyklad lwow, gdzie zespol lwic wspolnie poluje, a pan i wladca przychodzi pierwszy sie najesc. Fajny przyklad, tyle ze niezbyt udany, bo pomijajacy fakt, ze samce lwow tez poluja i to z duzymi sukcesami. To ze lwice robia to czesciej niz lwy, wynika z koniecznosci wykarmienia potomstwa. Bo silny samiec przychodzi na gotowe, nikt mu nie podskoczy, bo wszyscy w stadzie sa od niego slabsi, wiec zeby i dla lwiatek starczylo, to lwice ida dalej polowac…

    Powierzchowna obserwacja, niestarannemu obserwatorowi daje obraz lwic robiacych za zaopatrzniowcow dla wladcy… A prawda wyglada inaczej. Lew samiec zeby zajac miejsce „szefa” najpewniej zabil poprzednika, lub co najmniej go przepedzil. Nastepnie pozabijal wszystkie lwiatka, potomstwo poprzednika, zeby splodzic swoje. Lwice nie maja wyboru i poddaja sie losowi. Los jest prosty, jesli nowy wladca zabil, lub przepedzil poprzednika, to znaczy, ze jest lepszy i silniejszy i dostarczy ich potomstwu lepsze geny i potomstwo bedzie mialo wieksze szanse …

    @Lewy zrobil „wrzutke” z tych lwow, bo mu pasowala jako ciekawostka. Ze wladca sie wyleguje, a lwice na niego „robia”. A tu „g…no” prawda, lwice jak wszystkie matki robia na swoje potomstwo, a brutalny tyran dzieki swojej sile odbiera swoim dziecom to co mamusie dla nich zdobyly. Tak wyglada ta bajeczka o lwach, gdy sie jej uwaznie przypatrzyc. Polecam filmy przyrodnicze Sir Davida… i otwarcie oczu, zamiast pozostawania na etapie „Krola Lwa”.

    Wrocmy do tych nieszczesnych „naturalnych rol”. Uwazasz, ze jest uzasadnione dopatrywanie sie potwierdzen, ze roznice w budowie ciala „maczaja paluchy” w podziale rol.

    Jest to atrakcyjny poglad, ktoremu wielu z Toba na czele przyklaskuje. Tymczasem od dawna wiadomo, ze ludzki dymorfizm plciowy wiaze sie z doborem seksualnym i nie ma nic wspolnego z „naturalnymi rolami” spolecznymi.

    To dobor seksualny, a dokladniej to to, ze kobiety preferuja wiekszych facetow, popchnelo ludzki gatunek w strone dymorfizmu plciowego, a nie mityczne „naturalne role spoleczne”…

    W tym miejscu polece Tobie i innym zainteresowanym problemem kolejna ksiazke Davida M. Buss, w ktorej znajdziesz sporo o tym co decyduje o doborze i strategiach zdobywania tego:

    „https://merlin.pl/ewolucja-pozadania-strategie-doboru-seksualnego-ludzi-david-m-buss/1298932/

    Fakt, ze roznice w sile daja sie przelozyc na efektywniejsze wykonywanie czegos wymagajacego sily, w najmniejszym stopniu nie powoduje, ze kobiety staja sie niezdolne do wykonywania tego czegos. Zrobia to samo, troche dluzej im to zajmie, albo zawolaja kolezanke do pomocy, ale wykonaja.

    Gdyby te mityczne „role naturalne” faktycznie istnialy i mialy jakiekolwiek znaczenie, to po 3,5 miliona lat odcisnelyby pietno na ludzkiej genetyce i bylyby obserwowalne w postaci niezdolnosci obu plci do wykonywania tego co umie zrobic druga plec.

    A tymczasem guzik z petelka. Jak kiedys, tak i teraz obie plcie sa zdolne do pelnienia wszystkich rol spolecznych. Co ja rozumiem, tak jak przedstawiam, czyli ze „role naturalne” to mit i wymysl kulturowy, a nie fakt biologiczny.

    Pozdrawiam l.

  132. @lonefather, 1:35
    Kindersztuba nakazuje mi odpisywać, ale wybacz, tracę siły.
    Byłem dwa razy żonaty i w obu małżeństwach nikt nie miał wątpliwości, kto dominuje.
    Kryterium było dość pospolite: „kasa misiu, kasa”, a nie biceps.

  133. @tejot, 11:58
    Twoje, ‘tejocie’, oddanie blogowe, jest imponujące, a rola dydaktyczna nie do przecenienia.

    Pozdr

  134. tejot
    6 marca o godz. 11:58

    Ty naprawde myslisz, ze na polowaniu sie biega?

    Kazdy z duzych zwierzat, na ktore ludzie polowali, poza zolwiami, biega szybciej.

    A w polowaniu przez zagonienie, wystraczy isc, nie trzeba biegac.

  135. stasieku
    6 marca o godz. 15:30

    To co powiesz na rosnaca ilosc pan lepiej zarabiajacych od wiekszosci mezczyzn?

  136. stasieku
    6 marca o godz. 15:21

    ad 6. To uwazasz, ze trolluje „biologicznie” @TJ?

    Moze sie „przechylilem” z tym „pieprzeniem” i moglbym bardziej eleganckie slowo zastosowac. No moglbym, ale chcialem wyrazic nie tylko ocene, ale skale tej oceny. Nie musialem, ale zastosowalem zeby dobitniej wyrazic co sadze o argumentacji.

    Czasem, lepiej sie nie wdawac w dyskusje i poprzestac na wyrazeniu pogladow. Swoje przedstawilem, inne od wlasnych poznalem i wystarczy.

    Co do noza, to nie przesadzaj, wystarczy, ze nie bedziesz draznil i bedziesz bezpieczny.

  137. @ Tanaka
    Wczoraj bób , cebulę irysy,serduszka okazałe i jeszcze coś, co w tej chwili zapomniałem. Poza tym grabiłem i rozrzucałem kompost. ale głównie to mam kwiaty, krzewy ozdobne i drzewa kwitnące.

  138. @ lonefather.
    podział ról dotyczy nie tylko płci. W społeczeństwach pierwotnych odrębne zadania, prawa i obowiązki mają dzieci, starcy, młodzi nieżonaci mężczyźni, wdowy, kapłani czy szamani itd. Jest ścisła hierarchia i każdy zna swoje miejsce i zadania.

  139. @lonek
    Twoja superpoprawność genderowa jest męcząca. Wyglląda jakbyś chciał się przypodobać paniom. „Naturalne role” istnieją jak najbardziej. I nie ma tu żadnej oceny, wyższości czy niższości. Wynikają one z innej budowy ciała i różnic psychicznych. Kobiety są z natury bardziej odpowiedzialne, co jest powodowane naturalnym u nich macierzyństwem. Są większymi realistkami, bo jako matki za główny cel mają dbanie o potomstwo.A facet czesto ma to gdzieś i zajmują go bardziej takie rzeczy jak szachy, piłka nożna, nauka. Wielki Einstein porzucił żonę i dziecko, bo tak był zafascynowany problemem czasu, ze nie znalazł już tego czasu dla swoich bliskich.
    Oczywiście, że są wyjatki od reguł, być może Ty takim wyjatkiem jesteś. Poza tym te „naturalne role, ulegają zmianom, cywilizacja naklada się na dawną nature i tworzą się nowe „naturalne role”, kobiety się emancypują.
    Ale w daszym ciągu tylko kobieta może naturalnie urodzic, a te Twoje 19 przykładów z męskimi ciążami, to takie eksperymenty.Kto wie czy samica szympansa albo goryla nie moglaby donieść ludzkiego płodu. Podobno Rosjanie chcą odtworzyć mamuta wkładająć sztucznie stworzony z uzyskanych genów embrion do łona słonicy.
    I tak możemy sobie dywagować bez końca. Ale chyba naturalnym jest, że kobieta urodziła dziecko a nie mężczyzna, że mamucica mamuciątko, a słonica słoniątko.

  140. Lewy
    6 marca o godz. 16:39

    Pytanie, czy wielki Einstein byłby rzeczywiście aż tak wielki bez swojej żony.
    http://www.crazynauka.pl/czy-zona-einsteina-jest-wspolautorka-teorii-wzglednosci/

  141. Ale ja ogólnie nie o tym.

    Może jestem jakas opóźniona w tej swojej wiedzy, ale usłyszałam dziś, że minister Szyszko posiada ponad 1,5 mln ha ziemi.
    Zrobiło to na mnie wrażenie, a na Was?

  142. „kolejny facet podjal taka decyzje i jest to juz 19 mezczyzna, ktory bedzie w ciazy”

    Rocznie na świecie rodzi się 130 mln dzieci.
    W ciągu 5 lat (2008-2013) stwierdzono na całym świecie 38 przypadków donoszonej ciąży pozamacicznej. Przyczyną było najczęściej pęknięcie jajowodu, w którym rozwijał się zarodek lub pęknięcie macicy.
    Wszystkie te przypadki dotyczyły kobiet i są ekstremalnie rzadkie, bo ciąża pozamaciczna grozi powikłaniami, krwotokami i śmiercią.
    Przypadki mężczyzn w ciąży (bardzo nieliczne) dotyczą facetów transgenderowych, którzy urodzili się jako biologiczne kobiety i zachowali wewnętrzne narządy rodne. Po prawnej zmianie płci są więc mężczyznami, niekiedy zewnętrznie już nawet tak wyglądającymi (operacje chirurgiczne i terapia hormonalna) ale „w środku” mającymi jeszcze stosowną „aparaturę”.

  143. Podział ról zaczął się w momencie, kiedy kobieta pierwotna oznajmiła pierwotnemu facetowi:
    – Na polowanie?! Nie mam się w co ubrać 🙄

  144. @Stasieku

    I jeszcze drobiazdzek. To co Ciebie najwyrazniej oburzylo, czyli to nieszczesne „pieprzenie ignorantow” to nie odnosilo sie do @TJota, tylko do tego co slyszymy od prawicowcow i z kkat. To o nich pisze, ze sa „pieprzacymi ignorantami”, a nie o @TJocie. Gdybym uwazal, ze „pieprzy” to bym wogle z nim nie gadal i nie tracil czasu.

    Z @TJotem dyskutuje, bo on szuka wytlumaczen, czyli mysli i szuka argumentow na poparcie, gdyby nie szukal tylko z uporem twierdzil, to bym nie dyskutowal. Szuka, co dla mnie oznacza, ze czyta, ocenia i albo akceptuje, albo pozostaje przy swoim. DLatego podpowiadam @TJowi, inne punkty widzenia i argumenty za tymi innymi pogladami. Moze je uwzglednic, moze pozostac przy tym co uwaza.

    Przypomne moja babke, wojujaca sufrazystke, przywolam jescze bunt @hortensja (5 marca o godz. 10:13) przeciwko „naturalnym rolom spolecznym” i w srode ide w Warszawie na Manife, na Pl Konstytucji, wesprzec kobiety w ich walce z tym wszystkim co jest wyprowadzane z mitu o „naturalnych rolach”.

    I mam nieklamana nadzieje, ze Ty i wszyscy inni, sklonni do „dawania ucha” bajkom o „rolach naturalnych”, wezmiecie pod uwage i ten aspekt zgodzenia sie na te role naturalne i to co kkat pod reke z prawica z tego wyprowadzaja i co nam wszystkim funduja.

    Powtorze wiec jeszcze raz, ze role spoleczne przypisywane plciom sa wytworem pomieszania predyspozycji fizycznych plci z kultura wyksztalcona przez ludzkie spolecznosci, a nie naturalnym efektem ewolucji.

  145. @Lewy, 16:39
    I jak tu Cię nie kochać, Żabojadzie!
    Tak po prostu, ślicznym językiem, bez nadęcia, wyjaśniasz swoje stanowiska w SPAWACH.

    @lonefather, 17:21
    Manifa była w niedzielę na Pl. Defilad. Moja T. poszła z małymi flagami, śladem po KOD w naszym domu.
    Znowu próbujesz mnie wmówić, że mnie KaKa zindoktrynował. Shame…

    @Tobermory, 17:21
    To piękne, jeszcze rechoczę jak stary satyr.

  146. lonefather
    6 marca o godz. 15:29

    „Jest to atrakcyjny poglad, ktoremu wielu z Toba na czele przyklaskuje. Tymczasem od dawna wiadomo, ze ludzki dymorfizm plciowy wiaze sie z doborem seksualnym i nie ma nic wspolnego z „naturalnymi rolami” spolecznymi.
    To dobor seksualny, a dokladniej to to, ze kobiety preferuja wiekszych facetow, popchnelo ludzki gatunek w strone dymorfizmu plciowego, a nie mityczne „naturalne role spoleczne”…

    Mój komentarz
    Dobór seksualny jest czynnikiem wpływającym na ewolucję płci przeciwnej, lecz nie jest to wydzielony, oderwany od innych czynnik. Traktowanie wybiórczo doboru seksualnego, bo tłumaczy on teorię nienaturalnego (traktowanego jako nieistniejący) podziału ról społecznych, nie jest zabiegiem obiektywnie poznawczym, tylko zamazującym.
    Skoro istnieje taki dobór, to istnieją jego skutki.

    Samice wielu ssaków są mniejsze i lżejsze od samców. Proszę łaskawie pominąć argumentację JK-M odnośnie kobiet.

    Czy to oznacza, ze nie samice są mniejsze, tylko samce są większe, bo przez samice w czasie zalotów preferowane są większe? Samice zapłodnione przez większe samce rodzą większe samce. Taka jest reguła. Lecz co ta reguła może oznaczać dla ewolucji? Że dobór seksualny (w tym przypadku upodobania samic) preferuje w reprodukcji osobniki większe, cięższe, silniejsze. Tylko to.

    Dobór seksualny nie jest jedynym czynnikiem. Ważniejszym czynnikiem jest sito środowiskowe. Otóż to sito preferuje przeżywalność, a zatem i rozrodczość osobników silniejszych, masywnych, a jednocześnie sprawnych ruchowo. Dochodzi jeszcze jeden czynnik – najważniejszy. Dobór naturalny preferuje sprawność w ogóle w zdobywaniu pożywienia. W tej sprawności gra role nie tylko siła i sprawność ruchowa, lecz także inteligencja. A ta ostatnia jest związana z przyswajaniem sobie trudnych procedur rozumienia sytuacji, wyboru zachowań i taktyk. Takie przyswajanie musi się odbywać u człowieka stopniowo, długo w czasie rozwoju osobniczego (dorastania). Człowiek potrzebował czasu, by uczyć się od innych. Stąd ewolucja preferowała w rozwoju człowieka bardzo długie dorastanie.

    Dobór seksualny jest jednym, nie jedynym czynnikiem wpływającym na kształtowanie się modelu funkcjonowania hord ludzkich, a w nich podziału na role płciowe.

    Idąc podobnym traktem rozumowania można zacząć argumentowanie od drugiego końca niż dobór płciowy.
    Samiec jest większy, bo to jest korzystne np. przy wszelkich zajęciach podtrzymujących egzystencję grupy, rodziny, hordy, przede wszystkim przy polowaniu i obronie przed agresją np. dzikich zwierząt (nie koniecznie lwów). Skoro to się przydaje, to dobór naturalny preferuje te różnice. Należy zaznaczyć, że dobór naturalny ma swoje ograniczenia, nie czyni wciąż i wciąż ludzi większymi. Ewolucja napotyka jakieś zderzaki. Człowiek nie osiąga wielkości dawnego leniwca na przykład.

    I teraz. Gdyby czynnik doboru płciowego – preferowanie silnego, dużego samca – był jedynym, to by z pewnością samce byłyby dużo większe niż są. Tylko, że dobór nie działa tak prosto, ponieważ ewolucja miała (podczas rozwoju gatunku) jako mechanizm pod sobą nie jedno sito w postaci oczu partnerki gotowej do zapłodnienia przez silniejszego samca, a dziesiątki różnych sit, z których każde musiało być uwzględnione.

    Stąd – z powodu wielości tych sit doborowych homo sapiens jest tak elastycznym stworzeniem dającym się przystosować sprytem, inteligencją, efektywnym wykorzystaniem narzędzi i taktyk, umiejętnością gromadzenia i spożytkowania doświadczeń, kulturą do wielu środowisk i nie tylko przystosować do zastałego, ale aktywnie modyfikować to środowisko (wykorzystanie narzędzi, budowa schronisk, hodowla, itd.).

    To kultura dała człowiekowi taką elastyczność, a tym samym przewagę nad innymi pokrewnymi gatunkami, ale i skomplikowała zależności ewolucyjne.

    Długie dzieciństwo jest cechą genetyczną. Ta cecha genetyczna przyczyniła się do rozwoju intelektualnego gatunku, do wytworzenia większego skomplikowania układu nerwowego, dzięki możliwości jego wzrostu pod stymulującą, kształtującą kontrolą grupy, kształtowania go w trakcie wzrastania w powiązaniu z postrzeganiem czasu, obyczajem i planowaniem.

    To nie jest problem tylko prostych odruchów typu dobór płciowy – ale ta lacha ma nogi, ale facet na bary, a jakie oczy, mówię ci Barbara.
    Pzdr, TJ

  147. Lewy
    6 marca o godz. 16:39

    Co mialem powiedziec, powiedzialem. Jak widac nikogo nie przekonalem, a Ciebie zmeczylem. Nie pisalem tego wyzej, ale skonczylem. Wiem co wiem i rozumiem i zaden z argumentow przeciwnych mnie nie przekonal, ani nawet nie spowodowal potrzeby rewizji pogladow w kwestii „rol naturalnych”.

    Popatrz zreszta sam na to kto najsilniej odwoluje sie do mitow o „naturalnych rolach”. I uswiadom sobie, a moze i przy okazji innym, ze jest to Kosciol Katolicki, a wraz z nim prawica. I to z tych „rol naturalnych” i w ich imieniu, jest wyprowadzane prawo dyskryminujace kobiety.

    Juz samo to powinno wzbudzic najwyzsza nieufnosc co do „naturalnosci” rol spolecznych….

    A jesli pomimo tego, nadal ktos uznaje, ze istnieja role naturalne, naturalnie rozdzielone pomiedzy plcie, to niech sie przylacza do kosciola katolickiego i PiSu w ich zwalczniu kobiet i ich praw, bo te kobiece prawa sa kwestionowane wlasnie na gruncie „rol naturalnych”.

    ****

    Z tym mamutem, to nie „ruscy” chca go wskrzesic, tylko Japonczycy. Rosjanie nie dysponuja dostatecznie zaawansowana technologia inzynierii genetycznej, co zawdzieczaja dzidzictwu niejakiego Lysenki. Rosjanie dostarczyli Japonczykom material genetyczny pobrany od mamuciatka znalezionego w wiecznej zmarzlinie Syberii kilkanascie lat temu.

    Ja na AVAAZ podpisalem petycje protestujaca przeciwko temu wskrzeszeniu. Podpisalem z dwuch powodow. Pierwszym jest to, ze chco ludzie sie przyczynili do szybszego unicestwienia mamutow, to nie oni, tylko zmiany srodowiskowe wykonczyly mamuty. Nie ma juz na Ziemi suchych okololodowcowych stepow, naturalnego srodowiska zycia mamutow. Drugim pwodem mojego sprzciwu jest okrucienstwo przywolywania do zycia pojedynczego osobnika. Nie musze sie zastanawiac, bo na pierwszy rzut oka „sie wie”, ze nawet najlepsza sloniowa rodzina, nie nadaje sie do wychowywania mamuciatka, chcoby z uwagi na preferowane przez slonie temperatury, ktore wykonczylyby doroslego mamuta, o maluszku mamucim nie wspominajac.

  148. stasieku
    6 marca o godz. 17:44

    Prosze nie wmawiaj mi czegos czego nie zrobilem.

    Napisalem tylko, ze ktos kto twierdzi istnienie „rol naturalnych”, swiadomie lub nie, wspiera kosciol katolicki i prawice, w ich dazeniu do ograniczenia praw kobiet, bo wlasnie z tych „rol naturalnych” kkat i prawica wyprowadzaja koniecznosc ograniczania prawnego kobiet wlasnie do tych „rol naturalnych”.

    Chcesz czy nie chcesz to wspierasz.

    I jesli nadal masz watpliwosci, to sie cofnij i przeczytaj jeszcze raz co napisalem, a jak znajdziesz choc jedno slowo o tym, ze Ciebie kkat zindoktrynowal, to mi to pokaz, a odszczekam. Ja napisalem tylko, ze gloszac poglad o „rolach naturalnych” wspierasz, a nie, ze zostales zindoktrynowany.

  149. tejot
    6 marca o godz. 17:51

    No dobra…
    Dyskusja, dotyczyla „rol naturalnych”, a nie doboru naturalnego. Przywolalem tylko ten jeden argument z obszaru „doboru seksualnego”, bo to ta preferencja wyboru wiekszego faceta, a nie wykonywane zadania, spowodowal dymorfizm… A nie co innego.

    To ze sie to pozniej sprawdzilo na innych obszarach i innych czynnosciach niz zapladnianie, to sa juz tylko skutki uboczne, a nie przyczyna.

    To, ze nie tylko wielkosc partnera decyduje, ze wiele roznych innych cech wplywa na dokonywane wybory, to jasne, bo gdyby tylko to decydowalo, to ludzka populacja nie bylaby tak bardzo zroznicowana. Ja przywolalem tylko jeden skladnik i to ten ktory najsilniej wplynal w/g nauki na powstanie dymorfizmu plciowego.

    Co do innych argumentow ” chodzacych” w naszej dyskusji, to nie bede ich powtarzal, bo sa w postach wczesniejszych do Ciebie, do @Stasieku i @Lewego.

    Wybacz, ze na tym koncze. Nie dlatego, ze mnie przekonales, bo nie przekonales. Rowniez znudzenie @Lewego nie konczy mojego zaangazowania w pisanie. Koncze zupelnie prozaicznie, jutro lecimy z mlodym do Polski, wiec sie musze przygotowaniami zajac.

    Pozdrawiam serdecznie l.

  150. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż nasza „Seksmisja” (sprzed lat 30) miała proroczy wymiar…

  151. tejot
    6 marca o godz. 17:51

    Uff jeszcze sprawa Kultury…

    Niestety i tu tez nie zgadzam sie z wyrazonym przez Ciebie pogladem, ze to kultura dala elastycznosc…

    Kultura usztywnia i ogranicza czlowieka do ram tejze kultury. Do czego powinienes sam dojsc. Kultura to jest zestaw regul, przekonan, kanonow ktore wspolnie wyznaczaja co i jak jest robione. JAk sie nad tym pomysli, to choc kultura ulatwia zycie, to jednoczesnie dopuszcza tylko to co ona sama akceptuje. I to wlasnie ograniczenie, jest usztywnieniem. A nie uelastycznieniem.

    Elastycznosc jest funkcja ograniczenia ograniczen. Im mniej ograniczen, tym wieksza elastcznosc. Elastycznosc nasz gatunek nie zawdziecza kulturze, tylko chocby temu, ze nie ma czegos takiego jak „role naturalne”. Ograniczenie mozliwosci dzialania do tego co wyznaczaja „role naturalne”, to usztywnienie jakie wlasnie kultura wprowadza.

  152. @Stasieku

    Mea Culpa. MAsz calkowita racje 8go nie bedzie Manify, tylko Miedzynarodowy Strajk Kobiet i to w nim wespre kobiety w ich walce z ograniczeniami, ktore sie im narzuca w imie „rol naturalnych”.

    Nie wiem, czy po naszej dyskusji nadal bedziesz wspieral kobiety w ich walce z tym zrodlem nieszczescia jakie im kkat z prawica funduja, skoro one walcza wlasnie z tymi nieszczesnymi „rolani naturalnymi”…

    Ale do Srody jeszcze dwa dni, wiec jest szansa na to, ze zmienisz zdanie.

  153. Lonefather
    Podział ról społecznych ukształtował się u gatunku homo sapiens w sposób naturalny. A w jaki inny sposób miał się ukształtować? Podział ten był ukształtowany prze tysiące lat i funkcjonował. A Ty lonefather sugerujesz ogródkami – może i był, lecz był nienaturalny, bo dziś go nie ma. Gdyby był naturalny, to by musiał się zachować w genach i niemożliwe by było jego wyeliminowanie -argumentujesz dalej.

    Lonefather, dymorfizm płciowy jest zakodowany w genach i niemożliwe jest jego wyeliminowanie. Natomiast możliwe jest ominięcie większości jego aspektów przez proste obejście, metodą – będę robił to, co przypisano kobietom i będzie to jak najbardziej normalne, celowe i pożyteczne.

    Co nie likwiduje dymorfizmu płciowego ani na jotę, ale pokazuje, że prawa równości płci są ważniejsze, a nawet fundamentalne dla współczesnej kultury. Co ja w całej rozciągłości popieram.

    Co także oznacza, ze jakikolwiek aspekt dymorfizmu płciowego można i należy wykorzystywac do dowodzenia lepszości, czy gorszości płci.

    Lonegather, nie utożsamiam dymorfizmu płciowego z podziałem ról społecznych, bo sprawa podziału jest bardziej złożona niż proste przyporządkowanie tego dymorfizmowi.

    Aspekt religijny płciowości, to zakonserwowana od tysiącleci teoria dyskryminująca kobietę.
    Według uzasadnień religijnych człowiek nie został stworzony jako gatunek, tylko jako najpierw Adam (mężczyzna), a następnie z substancji męskiej Bóg wyekstrahował i złożył w całość kobietę.

    Jest to podstawa do naiwnych, religijnych interpretacji kondycji kobiety i mężczyzny. O tyle naiwnych z punktu widzenia ludzkości w 20 i 21 wieku, ze człowiek w łonie matki kształtuje się pierwotnie jako kobieta. Tak jest. I dopiero interwencja genów z chromosomu Y przekształca tę potencjalna kobietę w mężczyznę. Czyli jest całkiem w przeciwną stronę niż fundamentalna opowieść o stworzeniu człowieka.

    To, że podział ról społecznych wykształcony przez tysiące lat stracił dziś na aktualności, nie oznacza, że takiego podziału nie było i że nawet jeśli był, to był nienaturalny.
    Podział był. Ty wolisz go nazywać nienaturalnym (lonefather, podział wykształcony w sposób naturalny, co nie oznacza, że nie do zniesienia, nie do przezwyciężenia), a ja nie będę łamać krzeseł o to.
    Pzdr, TJ

  154. Nie przyszło do głowy szanownym dyskutantom, że role społeczne mogą się zmieniać w czasie i przestrzeni- w zalezności od zmian warunków zarówno środowiskowych, jak i ekonomicznych?

    Bejsbolista- z przerostem mięśni nad mózgiem, może na rynku być wart mniej niż pokurcz w okularach- programista……

    Role niegdyś cenne- wojownika, rolnika, czy przedsiębiorcy, uległy deprecjacji. Inne role społeczne, zalezne jedynie od innych predyspozycji niezwiązanych z wydolnością fizyczną, są coraz powszechniejsze.
    I często wykonywane przez kobiety.

    Ps.
    Szefami kuchni najlepszych lokali, na ogół bywaja mężczyźni.
    Ale, i tu jest już sporo wyłomów……

  155. tejot
    6 marca o godz. 19:14

    W/g mnie jest duzo prosciej, niz to opisujesz.

    Mianowicie jak sie rozgladnac dookola, czy popatrzec w przeszlosc, to tym co wszedzie widac jest nieustanne kierowanie sie naszego gatunku poszukiwaniem zyciowych ulatwien. Zeby to samo wykonac szybciej i mniejszym nakladem energii, za to z mozliwie najlepszym, czy najwiekszym efektem.

    Wlasnie ta zasada powoduje, ze jeden facet wykona tyle samo pracy co poltora, czy dwie kobiety w tym samym czasie. Jednoczesnie ten sam facet nie nazbiera tyle samo jagod swoimi duzymi palcami co jedna drobniejsza od niego kobieta. Efektywnosc powoduje, ze bardziej sie „oplaca”, zeby sie podzielic tym co sie robi, a jak sie nie da w pojedynke, to sie zbiera tylu ludzi, ilu potrzeba do zrobienia czegos. I tu sie bezdyskusyjnie zgadzam, ze mozna ta ludzka zdolnosc/umiejetnosc, nazwac naturalna. Ale naturalne jest dobieranie sil niezbednych do zamiarow. Czyli, zeby zamiast dwuch pan, jeden facet cos tam wykonal, a w tym czasie owe dwie panie nazbieraja tyle jagod, co czterech facetow. Ale zarowno panie moga zapolowac, ajk i panowie nazbierac jagod, jesli zajdzie taka potrzeba. Elastycznosc jest cecha naturalna, a nie podzial rol. Dzielenie sie zadaniami, jest efektem posiadanej elastycznosci i to zapewnilo naszemu gatunkowi sukces.

    I dopiero wynalezienie kultury zaczelo w tym co naturalne mieszac.

    Nie pisze dysertacji, tylko dyskutuje na blogu, wiec nie przytaczam zrodel, niemniej ja tego co pisze nie wymyslilem, tylko sie nauczylem od madrzejszych. Czytalem niejeden ciag rozumowan mniej wiecej identyczny z Twoimi i czytalem te, ktore reprezentuje. I to wlasnie te, odwrotne od Twoich mnie przekonaly pelnia stykajacych sie ze soba i wzajemnie sie uzupelniajacych argumentow.

    Zeby bylo barwniej, to dorzuce ciekawostke. Setki lat panowalo przekonanie, ze to polujacy mezczyzni zapewniali byt w spolecznosciach lowiecko zbierackich. To przekonanie walczylo o swoje istnienie niemal 20 lat, nim w glownym nurcie naukowym „padlo”. Sa oczywiscie nadal zaparci jego wyznawcy, ale sa powszechnie uznawani za „oryginalow” w lepszych okolicznosciach, a za zatwardzialych meskich szowinistow w gorszych. Badania skamienialosci, czy innych dajacych sie badac sladow obozowisk i pochowkow przynosza badaczom tylko resztki zwierzace. Ich dokladne badanie jakie sie zaczelo okolo 40 lat temu przynioslo niepokojace dane, ze mieso dostarczalo od 30 do 40% niezbednych kalorii. MAterial roslinny sie nie zachowal, za to zachowaly sie mechaniczne slady spozywania pokarmu roslinnego na zebach i mieneraly ktore dostarczaja rosliny w skladzie chemicznym kosccow. Dkladne badania i analizy odslonily prawde o tym, ze to kobiety dostarczaly 60, do 70% pozywienia niezbednego do przezycia, w czasach kiedy wszyscy bylismy lowcami zbieraczami…

    Moznaby w tym momencie wzruszyc obojetnie ramionami i isc dalej, ale proponuje sie zatrzymac i popatrzec oczyma wyobrazni na taki obrazek:

    Idzie grupa LZ (lowcow zbieraczy) i napotyka kawalek ziemi, na ktorym wlasnie dojzala dzika pszenica, dziasiatki, jesli nie setki ptakow sie uwija i jak szalone wydziobuja co sie im tylko pod dziub nawinie…

    JAk myslisz @TJ, czy faceci zgodnie z „naturalnymi rolami” sie rozloza i beda bezczynnie patrzec jak kobiety sie scigaja z ptactwem kto wiecej i szybciej nazbiera?

    Czy tez zamiast siedziec, patrzec i kibicowac,sami podwina rekawy i wspolnie ze swoimi kobietami beda zbierac?

    Retorycznie sie wyzej zapytalem. Zapytalem sie bo pomyslenie o odpowiedzi, da w odpowiedzi Twoja wlasna reakcje na taka sytuacje. Tak, tak @TJocie, tamci nasi przodkowie reagowali identycznie jak Ty, czyli pomysleli, ze nie ma sie co ogladac na „naturalny podzial rol”, tylko trzeba sie brac do roboty…

    I tak wlasnie wyglada ten mityczny podzial na „naturalne role” … jedyna naturalna rola jest wspolne dzialanie dla wspolnego dobra. Jesli by sie przykladowi LZ nie zabrali za robote, to ptaki w pare godzin by wszystko wyczyscily do ostatniego ziarenka, a oni by zwyczjanie glodowali.

  156. Wybacz @TJocie,

    W pospiechu zapomnialem, choc mialem w myslach dodac, ze my jestesmy potomkami wlasnie tych, ktorzy zakasali rekawy i wspolnie ze swoimi kobietami zebrali ile sia dalo i przezyli …

    Ci ktorzy zgodnie z „naturalnymi rolami” nie wlaczyli sie do zbierania i zwyczajnie umarli najblizszej zimy z glodu i nie przekazali dalej swoich genow zwiazanych z „naturalnymi rolami spolecznymi przypisanymi plciom”.

    NA tym koncze i juz calkiem sie poswiecam pakowaniu.

  157. W starożytnych cywilizacjach, kobiety były NIEZBĘDNE do przeżycia.
    Miałydla niego nie funkcję komplementarną, ale decydującą.
    Nieprzypadkowo przejmowano zasób płodnych kobiet, wyzynając mężczyzn w pień.
    Pozbywano się konkurencji genetycznej…..

    Nieocenionym źródłem takich historycznych praktyk jest Niebieska Książeczka.

    Samce są zastępowalne, niejednokrotnie zbędne w procesie utrzymania plemienia. Starożytni, w pierwszym rzedzie chronili swoje kobiety.
    To była ich PRZYSZŁOŚĆ…..

    Nawet tak nie lubiane przez nas kultury orientalne, wypracowały niesamowitą pozycję matki rodu, teściowej, pierwszej żony.
    Bardzo czesto syn- władca dynastii- bez szemrania wykonywał polecenia matki.
    Niejednoznaczne to…

  158. Lonefather, dyskusja jest trudna, ponieważ skaczesz z tematu na temat.
    Pzdr, TJ

  159. Konstancjo, wychowujemy nie tylko synów ale też i córki , żeby synowe i zięciowie byli zadowoleni. Jako jedynaczka , w domu niepracująca mama i wiecznie nieobecny ojciec, nie miałam żadnych obowiązków, były jeszcze babcie i dziadkowie . I tak do 22-go roku życia, kiedy to wyszłam za mąż i rzucona zostałam na głęboką wodę: wszystkiego uczyłam się sama, bo rodzice wyjechali a mąż pracował na zmiany na kopalni a po roku małżeństwa urodził się nasz pierwszy syn. Czasy były takie, że mąż wolny czas spędzał na stacjach benzynowych coby trochę zatankować ale dzielnie prasował pieluchy , pampersów jeszcze nie było. Potem wyjechaliśmy, urodził się drugi syn już tu, miałam wtedy wsparcie mamy i babci, bo ojciec i mąż całymi dniami zarabiali pieniążki. Moi chłopcy w domu , tak jak i ja, nie mieli żadnych obowiązków . Tak jak pisze Zyta, jak zabierałam się od czasu do czasu za porządki w ich pokojach, to potem jakiś czas jakoś to było. A potem: starszy odrabiał wojsko w szpitalu dla niepełnosprawnych dzieci i przeprowadził się do WG czyli Wohngemeinschaft z 2 kolegami. Często tam nie bywaliśmy, bo mąż nie wtrzymywał panujących tam warunków . Młodszy od razu zamieszkał z dziewczyną, było jak było, ale obaj, jakoś tak mimochodem, są mistrzami gotowania, próbują coraz to nowych potraw, nawet za pierogi się zabrali, chociaż nigdy ich w domu sama nie robiłam. Ja myślę , że jak się ktoś przyzwyczaił do dobrych smaków w kuchni, to potem pizza też, ale nie tylko. A po latach ćwiczeń i kuchnia posprzątana i pranie wyprane. Dziewczyny raczej są specjalistkami od ciast , co bardzo wygodne jest, bo nie muszę piec , ale ogólnie partnerstwo.
    6 miesięcy temu starszy został tatą i całkiem naturalnie zajmuję się dzieckiem, szczęście ma, że pieluch nie musi prasować.
    Ktoś napisał, że my o żurku, kotach i ogólnie o d..ie Marynie a w Polsce katastrofa. A co możemy zrobić , chyba tylko jak Neferka, denerwować się i rzucać mięsem. To jest właśnie to, o czym pisałam: człowiek jest poza Polską ale jednak ciągle tam i to się już do końca życia raczej nie zmieni. I kto wie, czy my, mieszkający poza granicami tego wiecznie męczeńskiego i umęczonego kraju, nie mamy większego kaca niż ta niczym niezainteresowana większość: idzie mi super reszta mnie nie obchodzi
    Nadzieja podobno umiera ostatnia. W Dzień Kobiet wyruszam na Śląsk , wszystkim paniom życzę wszystkiego dobrego, może ktoś podaruje jakiegoś goździka?

  160. Uff! Z trudem dobrnęłam do końca, ale bez zgrzytania zębami się nie obeszło.
    Czy nie zastanowiło was panowie, dlaczego w tej waszej dyskusji nie ma pań?
    Bo wygadujecie bzdury sprowadzając gender do różnic płciowych i operując tu samcami i samicami. No, zastanówcie się nieco…
    Ogólnie to popieram Lonka w tych wywodach, bo jasne jest, że poza tym niewielkim szczegółem płciowym nie ma różnic między kobietami i mężczyznami. Nie każdy bowiem chłop to Conan i nie każda baba sylfida. Najpiękniejsza kobieta jaką widziałam okazała się chłopem – jakie nogi ona miała!
    Nie zrozumiałam wypowiedzi @stasieku „kasa, misiu kasa” a może nie chcę zrozumieć.
    Za to chapeau bas dla @anumlika – jako jedyny chyba naprawdę rozumiesz o co tu chodzi. Moje najwyższe uznanie.

  161. @Jagoda
    Wodę w oczku trzeba wymienić, najlepiej teraz, póki żaby nie złożą skrzeku. Tzn ok. 2/3 zawartości. Robię
    to zwykle 2 X w roku- wczesną wiosną i późną jesienią

  162. tejot
    6 marca o godz. 21:30

    Prosze nie krec. Ja nie skacze z tematu na temat. Ja sie trzymam jednego tematu, czyli „rol naturalnych”. Jedyne co robie, to powoluje kolejne dowody na slusznosc tezy, ktorej bronie.

    Pozdrawiam serdecznie
    l.

  163. Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 22:10

    :))))

  164. Jiba
    6 marca o godz. 22:25
    No właśnie. Ty wiesz 🙂

  165. tejot
    6 marca o godz. 21:30

    ps JAko ostatni argument przywolalem kkat, ktory wraz z prawica, powoluje sie na „prawa naturalne” i na „role naturalne”, jako powod ograniczania praw kobiet …

    Czy naprawde nic to Tobie nie mow,i o tym, czym sa te „prawa naturalne”, jesli one maja byc powodem i przyczyna ograniczenia prawnego praw kobiet, atk zeby byly „zgodne z prawami i rolami naturalnymi”?

    Jesli zaden z moich argumentow i rozumowan, Ciebie nie przekonaly, to moze to ostatnie, choc wzbudzi Twoje zastanowienie, nad tym czy to co myslisz, ze jest „roalmi naturalnymi”, wcale nimi nie jest?

    *************

    Jeszcze raz do rozumu sie wypowiem.

    Elastycznosc naszego gatunku bierze sie z tego, ze kazdy, lepiej gorzej, jest w stanie wykonywac wszystko co niezbedne do zycia i w tym wykonywaniu uzupelniac, lub zastepowac czlonkow spolecznosci.

    Ta elestycznosc, bylaby niemozliwa, albo ograniczona, gdyby faktycznie byly i dzialaly te mityczne „role naturalne”.

    Nie chce wiecej ani Ciebie, ani innych blogowiczow dalej zanudzac. Co mialem do powiedzenia, powiedzialem. Nie wycofuje sie, tylko nie bede dalej kontynuowal, bo od teraz bede juz tylko ponawial argumenty, ktore juz zostaly powiedziane.

    Pozdrawiam serecznie
    l.

  166. Bo wygadujecie bzdury sprowadzając gender do różnic płciowych i operując tu samcami i samicami. No, zastanówcie się nieco…

    Mój komentarz
    Panowie operując samcami i samicami wskazują na prehistorię ludzkości, bo to w niej wykuwały się wzorce zachowań, postępowania, które przetrwały tysiące lat, a nie w książkach o genderze.
    Wzorce, które dziś zmurszały, rozpadły się, stały się nieużywalne, nie ma do czego wracać. Tak więc dyskusja o samicach, czy samcach nie jest podkreślaniem nierówności płci poprzez reklamowanie jakichś tam dymorfizmów płciowych, tylko dotknięciem faktów, które kształtowały naszą naturę przez ileś tysięcy lat.

    Czytałem kiedyś wspomnienia Aborygena australijskiego. Takiego człowieka, który wychował się od maleńkości w grupie (hordzie) i żył, żył, aż dostąpił zmian cywilizacyjnych i to takich, które go wprowadziły całkowicie w świat nowoczesnej cywilizacji. Było dużo w tych wspomnieniach opowieści o samcach i samicach, o niezwykle surowych zasadach, obyczajach plemiennych, okrutnych z dzisiejszego punktu widzenia, o niemożności wyzwolenia się od nich, ponieważ było się częścią tego świata, itd.
    Opisywanie tamtego życia, przecież tak bardzo niedawnego biorąc pod uwagę ewolucję gatunku ludzkiego, z punktu widzenia cywilizacji nazwijmy to białego człowieka, jego moralności, zasad życiowych, pojęć etycznych, itd. ma mało sensu. To są dwa odrębne światy.

    Mimo, że sensu ma mało, to jednak nikt nie zaprzeczy, że tak było w tych społecznościach. Z takich społeczności się wywodzimy. Jakieś dalekie echa od nich są w nas.
    Pzdr, TJ

  167. @Ewa-Joanna
    Dzięki. Mam w rodzinie genderowca po stosownych studiach na niezłym, bo wiedeńskim uniwersytecie. Wiele godzin spędziliśmy z synem na dyskusjach, ale ani godziny nie poświęciliśmy różnicom płciowym samic i samców u człowiekowatych. To nie ten poziom. Nasze blogowe samczyki i stare samce lubią sobie tak ponawijać. Ot, dla paddierżki rozgawora 😉

  168. lonefather
    6 marca o godz. 22:35
    tejot
    6 marca o godz. 21:30
    ps JAko ostatni argument przywolalem kkat, ktory wraz z prawica, powoluje sie na „prawa naturalne” i na „role naturalne”, jako powod ograniczania praw kobiet …
    Czy naprawde nic to Tobie nie mow,i o tym, czym sa te „prawa naturalne”, jesli one maja byc powodem i przyczyna ograniczenia prawnego praw kobiet, atk zeby byly „zgodne z prawami i rolami naturalnymi”?
    Jesli zaden z moich argumentow i rozumowan, Ciebie nie przekonaly, to moze to ostatnie, choc wzbudzi Twoje zastanowienie, nad tym czy to co myslisz, ze jest „roalmi naturalnymi”, wcale nimi nie jest?
    *************
    Jeszcze raz do rozumu sie wypowiem.

    Mój komentarz
    Lonefather, zaczynasz kluczyć, czyli stosować podchody wobec mnie.
    Toż pisałem co rusz, ze równość płci, to podstawa, że dyskusja o genderze z klerem i teologami wymaga dużych przemyśleń z ich strony, by zbliżyła się do normalnej wymiany argumentów. Że historia biblijna stworzenia Adama, a potem Ewy z jego zebra, to podstawowa przypowieść, z której KK wywodzi nierówność płci. Że KK na każdy trudniejszy problem odpowiada tzw. prawem naturalnym, które nie jest żadnym prawem, tylko teologią stosowaną, by wykazać nierówność płci oraz wyższość tego prawa nad prawem stanowionym i nauką. Itd.
    Lonefather, dlaczego sądzisz, że przemawiasz mi do rozumu?
    Pzdr, TJ

  169. A mój komentarz
    Prehistoria to prehistoria, chociaż rozumiem, że sporej części panów odpowiada. Do momentu, kiedy jednak trzeba zapolować na tego mamuta…

  170. @Ewa-Joanna
    Do momentu, kiedy jednak trzeba zapolować na tego mamuta…
    Dadzą babie dudków i niech idzie do mięsnego po kilo mamuciny 😉

  171. „W 2015 roku kobiety zarabiały przeciętnie 3 400 PLN brutto miesięcznie, a więc o 800 PLN mniej niż mężczyźni, którzy otrzymywali 4 200 PLN brutto. Ujmując to inaczej, mediana wynagrodzeń kobiet stanowiła niespełna 81% wartości środkowej zarobków mężczyzn (…)

    Największe dysproporcje wystąpiły w przypadku dyrektorów. Przykładowo: kobiety ze stażem pracy od 6 do 8 lat, które zajmowały stanowiska dyrektorskie, otrzymywały przeciętnie 6 450 PLN. Stanowiło to jedynie 68% mediany wynagrodzeń mężczyzn dyrektorów z identycznym stażem pracy”

    http://wynagrodzenia.pl/artykul/wynagrodzenia-kobiet-i-mezczyzn-w-2015-roku

    A propos licznych kobiet zarabiających więcej niż mężczyźni

    https://www.theguardian.com/money/2016/mar/07/gender-pay-gap-uk-women-earn-300000-less-men-lifetime

    GB na 16. miejscu pod względem równości zarobków

  172. @anumlik
    Yabadaba duuuuu! 🙂

  173. Najświeższe dane z USA

    http://www.aauw.org/research/the-simple-truth-about-the-gender-pay-gap/

    Notabene, usłyszałem dziś, że według Trumpa USA graniczą z USB.

  174. Nie zastanawia Was drogie blogierki i drodzy blogierzy dominujący udział samców w tej dyskusji o gender? Autorka zaczęła od kwestii jak wychowywać synów, panowie zeszli w dyskusji do hordy pierwotnej .Było nawet coś o Adamie i Ewie.Panie poszły na zakupy, zrobiły obiad, posprzątały, wyprasowały koszule, a panowie dyskutowali.W starożytnej Grecji agorę zaludniali głównie mężczyźni. Panie uprawiały poezję.

  175. tejot
    6 marca o godz. 22:46

    Te „do rozumu” to o pomyslenie. Rozum musi pomyslec, zeby zrozumiec. Ot taki skrot myslowy.

    Nie wiem skad sie przyplatal Adam z Ewa, ale trudno, niech se siada na uboczu i posluchaja.

    NAjwyrazniej jestem marnym wykladowaca, skoro nie umialem przekazac tego, ze jak cos wychodzi z kkat to jest to jeszcze jedno klamstwo, ktore sluzy jego celom.

    TJcie, sa i owszem, role tradycyjne, „rol naturalnych” po prostu nie ma, tak jak nie ma „jesiotra drugiej, czy trzeciej zwierzosci” jak to tlumaczyl Woland jednemu bufetowemu. Po prostu nie ma. I tyle…

  176. Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 22:47

    Wspomnialem raz, czy drugi Noaha Harari i mam wrazenie, ze nie mialas okazji przeczytac.Moze zacheci Ciebie to co przytacza z okresu gdy bylismy lowcami zbieraczami. Uwaza on, ze te stokilkadziesiat tysiecy lat, to byl najszczesliwszy okres w dziejach ludzkosci, zanim nie wynaleziono rolnictwa. W okresie lowiecko zbierackim do zapewnienia diety na poziomie od 1500 do 2500 kcal dziennie wystarczal dzienny naklad pracy okolo 3,5 godziny. Reszta czasu byla wolna… przejscie na rolnictwo zapewnilo co prawda wieksza stabilnosc, ale kosztem ilosci kalorii przy prawie czterokrotnym wzroscie nakladu pracy. Ze tak bylo, swiadcza szkielety, mniejsze o okolo 25% i zachowane slady licznych przewleklych schorzen zwiazanych glownie z niedozywieniem. Tak wiec z prechistorii lepiej sie zbyt pochopnie nie nasmiewac, bo mozna sie grubo naciac.

  177. Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 22:47

    Na Morawach jest miejscowosc Dolni Vestonice, znana z funkcjonujacej tam osady lowcow mamutow. Osada funkcjonowala jakies 5000 (tysiecy) lat. Funcjonowala dwa razy do roku, w okresach wiosennej i jesiennej migracji mamutow. Wyobraz sobie, ze jak na tak dlugi okres wykozystywania naturalnych warunkow Bramy Morawskiej do systematycznych polowan, to znaleziono chyba tylko 3 pochowki ofiar polowan. To oznacza, ze stosowana technika polowan byla wyrafinowana i bezpieczna, gdyby byla inna to liczba wypadkow zwiazanych z polowaniami bylaby zdecydowanie wieksza.

    Oczywiscie nie ma pewnosci, czy kazdorocznie odbywaly si etam polowania. Ale nawet gdby byly tylko raz na piec lat, to nadal stosunek ofiar do ilosci polowan wynosi 3 promile. Imponujace.

    Innym przykladem jest przelecz w Pirenejach, gdzie z jednej strony jest kilkudziesieciometrowe urwisko. Przez ta przelecz jak przez Brame Morawska odbywaly sie migracje zwierzat. Nie pamietam nazwy, ale nie jest trudna do odszukania w necie. W kazdym razie nasi mieszkajacy tam przodkowie urzadzili tam funkcjonujaca pare tysiecy lat rzeznie. W najwezszym miejscu usypali zwezajacy sie wal z kamieni … I teraz wyobraz sobie, ze czasc lowcow z tylu za wedrujacym stadem wznieca panike, uciekajace w panice zwierzeta zblizaja sie do wspomnianego walu, a zza niego wyskakuja nowi przesladowcy i z pochodniami w rekach wzniecaja jeszcze wiekszy strach i kieruja je wlasnie w strone wspomnianej na wstepie przepasci. To miejsce to byla „rzeznia”. U stop wspomnianego urwiska znaleziono szczatki kilku tysiecy koni, kilkuset mamutow i wielu innych trawozercow.

    Bylo jak pisalem @TJowi. Kilka godzin pracy dziennie i laba… Owszem bywaly ciezkie okresy, ale ogolnie nie bylo tak zle jak sie wyobraza.

  178. „Ewolucja porzuciła te formę zachowań u kobiet nie dlatego, że taki był kaprys ewolucji i dała kobietom mniej pojemne płuca, lecz dlatego, że kobieta nie miała po co biegać za większymi ssakami, bowiem kobieta przez większość życia chodziła w ciąży, by utrzymać ciągłość gatunku.” – tejot 6 marca o godz. 11:58

    To akurat nie jest prawdą. Według badań, w społecznościch zbieracko-łowieckich (około 90% naszej historii), kobiety rodziły dzieci co ok. 5 lat. Zaczynały mając 18-19, i średnio miały 3-4 dzieci w ciągu całego życia. Daleko temu do „większości życia”. To rolnictwo, stosunkowo nowy wynalazek, nie za bardzo posłużyło kobietom. Konsekwencją większej dostępności jedzenia było wcześniejsze dojrzewanie, wcześniejsze i częstsze ciąże, niższa pozycja kobiety w rodzinie.
    Poza tym, każdy z nas, kobieta czy mężczyzna, dostaje cały komplet genów, i jest wyposażony do pełnienia obu ról. W większości kategorii, większe są różnice w obrębie płci, niż pomiędzy płciami.

    Dziwnym trafem, w debatach o równości płci, czy o preferencjach seksualnych, zawsze w końcu dyskusja zejdzie na oprzyrządowanie. Oprzyrządowanie jest inne, no i co z tego?

  179. @Lewy

    Za kilkanascie godzin lece, wpierw do Polski, pozniej na tydzien do Barcelony. Znikam na ten tydzien z blogui blog sobie odetchnie od mojej nadobecnosciw tym watku. Nim „znikne” dopowiem, co zaniechalem.

    Nie sadze, zebym byl wyjatkiem. Sadze ze wiekszosc majacych poczucie obowiazku mezczyzn bylaby w stanie zrobic to co ja. Niemniej dla porzadku wypada dopowiedziec, ze bardzo mi pomagala w momentach trudnych, wscieklosc na tamta bezduszna babe i jej propozycje oddania synka do adopcji. Wscieklosc jak pewnie wiesz, bywa nieslychanie mobilizujaca. Powiedzialem, ze bylem po rozwodzie, nie powiedzialem, ze z malzenstwa mam 3 corki i doswiadczenie z dziecmi, co wplynelo zarowno na to, ze wiedzialem i umialem sie zajmowac niemowlakiem. Przyznam, ze nie wiem jakbym sie zachowal, bez tego wczesniejszego doswiadczenia i wiedzy o tym, ze wiem jak sie zajmowac. Sadze, ze zwyciezylaby wscieklosc i nawet bez tej wiedzy, tez bym odmowil. Niemniej uczciwosc nakazuje powiedziec, ze mialem 55 lat i okres „ganiania za babami” tez juz mialem dawno za soba. Mozliwe, ze majac 30, oddalbym do tej adopcji, zeby moc dalej „ganiac”. Ale tamta wscieklosc byla tak wielka, ze mysle, ze bym zrobil to samo co majac 55.

    Pozdrawiam

  180. izabella
    7 marca o godz. 1:10

    Historia Homo Sapiens to okolo 200 000 lat. Rolnictwo na dobra sprawe zaczelo sie okolo 12 000 lat. Do Europy dotarlo mniej wiecej 8 000 lat temu na Balkany, a na Wyspy Brytyjskie niecale 5 000 lat temu.

    Przyjmijmy srednia 10 000 lat co stanowi 5% historii naszego gatunku. Reszta, to znaczy 95% naszej historii, to okres lowiecko zbieracki.

    Nie 90%, a 95%.

    TAk tylko oprecyzowalem, dla porzadku. A poza tym fajnie dopowiedzialas.

  181. @Lonek
    nie miałam okazji przeczytać i nie przeczytam, bo mnie to ni cholery nie interesuje. Popieram cię w stwierdzeniu, że poza tym drobnym szczegółem anatomicznym biologicznie nie ma różnicy w możliwościach obu płci a cała reszta to nabyte.
    Bo tak naprawdę to interesuje mnie tu i teraz, czyli współczesne podejście do kobiety i dyskryminacja jakiej doświadcza niby z powodu tych różnic i rzekomych praw naturalnych.

  182. @Ewa-Joanna

    Jesli to Ciebie interesuje, to tym bardziej kup i przeczytaj. Po pierwsze jest Noah pisze wartkim normalnym jezykiem. Pisze zajmujaco i jednoczensie przystepnie. I co z Twojego punktu zainteresowania najwazniejsze, caly rodzial posiweca wylacznie kobietom.

    Lezy ta „Krotka historia ludzkosci” pod reka i w kazdej hwili mglem siegnac do niej i w dyskusji zacytowac, podeprzec sie. JAk wiesz ani razu tego nie zrobilem. Raz to nie chcialem cytatami sie podpierac, dwa to dazylem do zrozumienia tego co pisze, wiec cytaty skierowalyby uwage na to co napisal Noah i odwiodly od meritum, czyli „rol naturalnych”. Ja i bez Noaha widzialem i uwazalem, ze kobiety i meczyzni posiadaja te same zdolnosci. Ta wiedze wynioslem z domu. A z linka, ktorego zapodalem, skozystaj, jak zaczniesz czytac, to bedziesz sie z trudem odrywala, do innych zajec.

    Pozdrawiam.

  183. „the attractive features of the book are overwhelmed by carelessness, exaggeration and sensationalism. Never mind his standard and repeated misuse of the saying „the exception proves the rule” (it means that exceptional or rare cases test and confirm the rule, because the rule turns out to apply even in those cases). There’s a kind of vandalism in Harari’s sweeping judgments, his recklessness about causal connections, his hyper-Procrustean stretchings and loppings of the data.”

    Czyli naciąganie i przykrawanie danych, niedbałość, przesada, zamaszyste uogólnienia, lekceważenie i brawura w podejściu do związków przyczynowych –
    – to zdanie antropologa na temat szeroko reklamowanego tu bestsellera.
    I pasuje jak ulał do reklamującego 😉

  184. Autor jest zamężnym historykiem z fantazją, co może faktycznie dowodzić, iż kobiety i mężczyźni mają te same możliwości, choć na razie tylko w niektórych krajach 😉

  185. @lonefather

    Powodzenia i miłego odpoczynku.

  186. AOlsztynski
    6 marca o godz. 18:49

    Pewną proroczość, owszem, miała. Ale jednocześnie pokazała takie lustrzane odbicie chorego świata patriarchalnego. Czy tak miałoby być w przyszłości? – z lekka wątpię.

  187. Stachu39
    6 marca o godz. 23:12

    Czy jak panie są na zakupach, sprzątają, gotują i prasują to znaczy, że uprawiają poezję?

  188. Ewa-Joanna
    6 marca o godz. 22:10

    Czy nie zastanowiło was panowie, dlaczego w tej waszej dyskusji nie ma pań?

    Mnie też nie ma. Znaczy: przyjemne tchnienie dżenderu mnie otula. Bo oprócz tego, że chciałem być biskupem (dżender!) to nieraz sobie myślę, że fajnie byłoby być fajną panią (dźender!). Ale jak się o tym wygadam, to słyszę od różnych pań, że one nie zagłosują na to, żebym był atrakcyjną brunetką. Byłoby im czegoś szkoda.
    Hm.

  189. Jiba
    6 marca o godz. 17:02

    1,5 milona hektarów to on posiada jako minister. I jeszcze więcej. Minister od kolei też dużo posiada. Zdaje się, z 17% powierzchni Polski.
    Natomiast jako podatnik od PITu to on tyle nie posiada.
    A poza tym, Szyszko bardzo nie posiada.Zwłaszcza w głowie.

  190. Stachu39
    6 marca o godz. 16:15

    Aaaaa…, fajne. Ja jestem bardziej od krzaków i drzew, jak czegoś nie posadzę, to zaraz widzę, jak się planeta kurczy. Ale drobiazgi też sadzę.
    Nasadziłem jesienią mnóstwo tulipanów i ciekawy jestem, czy wyjdą.
    A może- wejdą? Kaczyński na to liczy. A Macierewicz nie może bez tego żyć

  191. @Stachu39
    6 marca o godz. 22:18

    Dziękuję Ci bardzo.
    Wygląda na to, że nie ma wyboru. Trzeba będzie zakasać rękawy.

  192. Tobermory
    7 marca o godz. 5:07
    „the attractive features of the book are overwhelmed by carelessness, exaggeration and sensationalism.

    Mój komentarz
    Tobermory, rozważania na temat kultur zbieracko-łowieckich (gatherers) są oparte na dwóch źródłach:
    a) dane archeologiczne
    b) badania do dzisiaj przetrwałych i funkcjonujących kultur zbieracko-łowieckich

    Niektórzy autorzy podchodzą bardzo entuzjastycznie do tematu, co skłania i ich do naciągania, bezpodstawnego generalizowania oraz mało zasadnego mieszania wybranych faktów ze współczesności z nadmiernie szeroką interpretacją faktów archeologicznych.

    Tak czy inaczej skazani jesteśmy niekiedy na domysły w problematyce analizy socjalnej dawnych społeczności, podziału pracy wewnątrz nich, hierarchii, itd.
    Z biegiem czasu, w miarę dopływu danych badawczych domysły stają się coraz bardziej spójne, coraz więcej danych uzyskuje zgodne z nimi interpretacje, wyjaśnianie przeszłości zbieracko-łowieckiej idzie do przodu.
    Pzdr, TJ

  193. Szanowni czytelnicy!
    Na Dzień Kobiet – głos kobiet. Czyli nowy wpis zbiorowy. Zapraszam!
    JK

  194. Do @Tanaka 7 marca o godz. 7:56 @Stachu39 6 marca o godz. 23:12

    „Czy jak panie są na zakupach, sprzątają, gotują i prasują to znaczy, że uprawiają poezję?”

    Tak, pod warunkiem że są to przepiórki w płatkach róży…

  195. Uff, tyle komentarzy! Nie wiem, czy się nie powtarzam, ale tę wypowiedź katolickiego, polskiego księdza każdy szanujący się ateista lub sympatyk ateizmu, lub nawet sam Dezerter musi przeczytać:
    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21513901,ksiadz-stanislaw-walczak-z-ludzmi-rozmawiaj-jak-z-bogiem.html