Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

9.02.2017
czwartek

Polak jest z nieba, a Duńczyk z Kopenhagi

9 lutego 2017, czwartek,

Dania to jest taki kraj, do którego Polak tęskni. Kraj mały, ale i wielki – od morza do morza. Polska ma odwrotnie – wielka, ale ukwaszona. Dlatego od razu musi być nie tylko od Bałtyku do samiuśkich Tater że hej, ale i od morza do morza, znaczy – Międzymorza. Ale zanim zacznie sobie robić to Międzymorze, już musi mieć Trójmorze. Już tam właśnie słuszni urzędnicy państwa polskiego wyjaśnili mało słusznej Angeli Merkel, dlaczego tak być musi. Mnie się zdaje, że dlatego, że Polak lubi moczyć nogi w ciepłej wodzie. Jak się zrobi od moczenia Czarno (wiemy z historycznych obrazków: Polak nosi czarnoziem na nogach), wsadzi nogi w morze świeże, bo Adriatyckie. A czarna woda spłynie Bosforem w dół mapy i zaleje ruski lotniskowiec.

Będzie dobrze i Trójmorze.

Duńczyk to dziwak. Każdy to wie, kto zna Duńczyka. Weźmy takiego: minister przemysłu Brian Mikkelsen. Minister wziął i otworzył wielką halę multi-kulti – Royal Arena w Kopenhadze. Kiedy skończył otwieranie, wsiadł do rządowego auta, które nie jest wyposażone w szofera, bo Duńczyk musi oszczędzać. Już się przymierzył, by z parkingu wyjechać, ale koniec pieśni: dopadli go dziennikarze – pytać o halę. I już minister coś zaczął mówić, bo w Danii minister rozmawia z mediami – co się w Polsce przestało udawać – ale sami dziennikarze doznali szoku poznawczego: minister nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. Koniec wywiadu był bardzo szybki – minister sam poprosił policję, żeby wystawiła mu mandat za tę wielką zbrodnię.

Inny duński minister, w czasach strasznie dawnych – będzie ze 20 lat temu – jechał autostradą pod tak zwanym wpływem. Zawadził o betonowy kloc zamykający pas autostrady. Nikomu nic się nie stało, bo nikogo oprócz ministra tam nie było. Mógł, zgodnie z prawem, odjechać, bo szkód nie wyrządził żadnych. Ale Duńczyk nie od tego jest, żeby tak odjechać bez niczego. Wziął i zadzwonił na policję. Policja potwierdziła – tak jest, pod wpływem. Ponieważ Dania nie ma na sztandarze Boga-Honoru-Ojczyzny, a jakieś byle co, to i Duńczyk zachował się jak idiota: zaraz zrzekł się wszelkich oficjalnych funkcji i wszystkich solennie przeprosił.

U Angeli Merkel też się dzieją rzeczy nie do pojęcia. Parę lat temu, pewna pani pastor, głowa Kościoła ewangelickiego, jak duński minister – też jechała pod wpływem. Chyba pierwszy raz w życiu. Od razu się przyznała i z funkcji głowy Kościoła zrezygnowała.

***

Wariatów podobno nie sieją. Co widać po Polsce. U nas we wsi Moskal stoi, teraz pod postacią Bolka Wałęsy, chodźta więc przez zboże.

W Polszcze, tej niesłusznej i rządzonej zbrodniczą ręka premiera, co to się z wrogiem skumał i w Smoleńsku zrobił to, co Misiewicz i jego pryncypał wiedzą, a my się boimy powiedzieć, była taka pani w rządzie, której nazwisko uparcie chce się zapomnieć, która miała wyświetlać korupcję. Tak wyświetlała, że znalazła korupcyjny rachunek z restauracji, bodaj za 29,99 złotego. Taki Duńczyk, za te 29,99 (złotego, nie korony) sam by się zgłosił do pierdla albo popełnił cywilne, co najmniej, seppuku. W Polsce są już trzy morza, dlatego minister na autostradzie robi to, co się w Polsce robi. Tradycja obowiązuje, dlatego co roku ginie na szosie miasteczko wraz z plebanią (ale bez proboszcza – on nigdy nie przepada) – i jest dobrze. Na sztandarze jest „Bóg i Honor” oraz Ojczyzna, która może mieć medal ze swastyką – bo to znak miłości. A Polska to Cywilizacja Miłości, o czym wie odpowiedni papież i każda Polka, z której co trzecia dostaje w mordę od męża. Jak mąż kocha, to bije, dlatego na sztandarze ten „Bóg” i ten „Honor”. Duńczyk nie ma Boga w sercu i nie zna się na Honorze, dlatego zgłasza się na policję, a Polak ma odwrotnie.

Podobno mężczyźni są z Marsa, a kobiety – z Wenus. To być bardzo może. Polak jako Marsjanin za nic nie pasuje do Duńczyka, co mieszka na tej Ziemi. Razem za cholerę się we wspólnej Europie nie pomieszczą, na dodatek z Niemcem. Zwłaszcza że Polska musi już mieć trzy morza. Dlatego ma rację prosty poseł z ławy, że powiedział niejakiej Angeli Merkel, jak ma być. Brukseli – zupełnie nijakiej, a właściwie – wrednej oraz wszystkim jej komisjom też już powiedział – gdzie je ma.

Niejaki Alan H. Guth, w 1979 roku sformułował teorię inflacji Wszechświata. W ciągu 0,1 sekundy do potęgi minus 37 od samego Big Bangu, powstały fale grawitacyjne. To się może zgadzać, ale na taki Wszechświat nie zgadza się Polak. Dla Polaka „Bóg”, wraz z Honorem i Ojczyzną muszą zrobić nowy Wszechświat. Do tego Polak nie pasuje. Za wielki jest i za bardzo miłujący bliźniego swego.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 230

Dodaj komentarz »
  1. Tanako, ze zbioru Twoich impresji na temat polskości wyłowiłem tę najbardziej aktualną, dotyczącą Trójmorza.
    Temat poruszył w swoim expose w Sejmie minister Waszczykowski. Poświęcił mu kilka akapitów, odmienił przez przypadki, okazje oraz okoliczności i wyszło mu, że Trójmorzem należy się interesować, koncentrować uwagę, działać na rzecz łączenia, bezpieczeństwa, ładu i kilku innych wymogów, które przyświecać powinny Umęczonej rzuconej przez Pana Boga między morza ABC.

    Jak wynika z jego oracji temat Międzymorza, Trójmorza, czy tzw. ABC, nie schodzi z agendy ministerstwa. Doktryna weszła do kanonów polityki polskiej, jest naszym dziedzictwem i należy ją uprawiać (na razie w słowach), by niedoinformowani, niewykształceni politycy unijni przejrzeli na oczy i uznali że Umęczona, jej duch, substancja polityczna, rozpościera się od morza do morza i dalej i że nie będzie Niemiec pluł nam w twarz swoim monocentryzmem kondominialnym i dźgał podstępnie zakusami na nasze dziedzictwo oraz szopkami-prowokacjami z serdecznym ściskaniem dłoni Prezesa Polski oraz naszego wesołego Prezydenta.

    Nareszcie mała Angela na miejscu się zorientowała co i jak, poinformowała się dokładnie i zatrwożona wielkością zamierzeń i potencjałem Trójmorza odleciała jak niepyszna do swojego enerdowego Berlina. Nie będzie nam Niemiec przydeptywał palców w butach, żaden inny europejczyk nie będzie kpił z wielkości Umęczonej, jej dziedzictwa, potęgi i chwały.

    Otworzymy Traktaty Lizbońskie ponownie, nie damy wyperswadować sobie jak krowie na rowie, że to niemożliwe. Pokażemy żabojadom, że widelec, to nasza broń kulturowa, nie przestraszymy się żadnych Brexitów ni Schulzów. Napiszemy traktaty na nowo (odtąd będą się zwały Traktatami Warszawskimi), tak by Europa mogła funkcjonować normalnie – z Trójmorską Polską na Wschodzie, z jęczącymi lewakami na Zachodzie i lemingami pracującymi na rzecz dobra Europy, rozwoju i działań adekwatnych do siły i potęgi Unii Trójmorskiej. Wreszcie zrobi się,w Europie porządek. My o to zadbamy. Tak nam dopomóż Prezes.
    Pzdr, TJ

  2. A głosowanie na cztery ręce…

  3. Czepiasz się, @Neferko. Na jakie cztery ręce? Kolega poprosił, bo miał ważne spotkanie, to przedłużyła rączki kolegi. Na dwie ręce, Neferko. Na dwie – ciut tylko przedłużone 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. tejot
    9 lutego o godz. 21:02

    Zwyklacki obywatel ozusowany ma dwa płuca. Jedno w Watykanie, a drugie – też. Natomiast trzy płuca, w tym trzy morza, ma Polak od dawna, chociaż o tym nie wie.
    Polskie „Trójmorz” siało popłoch wśród Churchillów i Rooseveltów tak, że granaty im z kieszeni do morza wpadały i dzięku temu zwyciężyli w końcu U-booty. Tak było: nasi dzielni politycy londyńscy, generałowie takoż londyńscy i takoż nadwiślańscy ciągle nagabywali aliantów, żeby otworzyli front od strony Bałkanów, najlepiej przez Jugosławię. ta jest ! – tą Jugosłaaaaawięęęęęęę.., co tą ją Franek Dolas. A już nasi powstańcy zadbają, żeby we wszystkich krajach po drodze: Polsce, Czechach, Słowacji, na Węgrzech w Rumunii, Jugosławii, Albanii i Grecji takie powstania narodowe wybuchły pod przewodem naszych wybuchowych powstańców Trójmorza, że się zaraz cała III Rzesza ze swoim Adolfem, Guderianem, von Rundstedtem, von Bockiem, Mansteinem, Romlem, Goeringiem, Donitzem, Himmlerem i małym Goebbelsem sama zamknie ze strchu w Dachu, pardon – Dachau, i sfajda tam wzorowo.
    Alianci zachodni sami mieli stracha na takie polskie niestraszne niczego pomysły, że aż się musieli trzymać z daleka i od Normandii zacząć, oraz Sycylii.
    Polskie Trójmorze jest nieśmiertelne, chociaż jak Polak ma trzy, to czemu nie cztery morza, albo szesnaście? Do Madagaskaru by się zebrało.

  6. Odjechała Pani Kanclerz, osoba wielkiej osobistej kultury i bardzo
    taktowna. Takie były też rozmowy. Wszystko zostało powiedziane
    stanowczo, dobitnie, taktownie. Pani Kanclerz zaprosiła Polskę
    do współpracy przy umacnianiu UE, po Brexicie i po wyborze D. Trumpa w USA oraz wobec wzrostu populizmu Europie. Musimy tylko przywrócić wolność mediów i doprowadzić do powrotu państwa prawa w sposób wiarygodny dla Komisji Weneckiej oraz Komisji Europejskiej.
    Rząd RFN nie stara się by UE stosowała wobec Polski sankcje w związku z nieprzestrzeganiem prawa unijnego , ale też nie będzie Polski przed takimi sankcjami bronił.
    Europa będzie się konsolidować i wzmacniać. Polska może i powinna
    w tym uczestniczyć, wybór należy do Polskich władz. Jeśli nie, to nikt na nas nie będzie czekał.
    Nie piszę o niektórych naszych rozmówcach, bo jest mi za nich wstyd.
    A Jarosława chyba zamurowało, widać że nie wie co odpowiedzieć.
    Pozdrawiam.

  7. A ja nie na temat…
    Mam nadzieję, że @act zaopatrzył się w zimne piwo, bo ma być dzisiaj w Canberze 41 stopni, a on niezwyczajny…
    I znowu będziemy mieli pożary, bo zawsze znajdzie się jakiś dureń.

  8. Ewuniu-Joasiu,
    jam bardzo zwyczajny do upalow a szczegolnie do piwa.
    A Twoje 36 gradusow to co, chlodek?
    Pozdrawiam zza rogu.

    Tanaka,
    jestes swietny jak zawsze.
    Dlaczego nie napiszesz jakichs nowych ‚Dziejow glupoty w Polsce’? Od razu wysylam zaliczke.

  9. @act
    36 sporadycznie, na ogól trzyma się w granicach do 32 i nie ma takich skoków, bo ten ocean jednak swoje robi. A jak patrzę na Tasmanie, to brr! U nich takie lato jak u mnie zima. 🙂

  10. Dania to firma Bruel and Kjaer.
    Na polibudzie mieliśmy ich sprzęt.
    W moim pierwszym miejscu pracy w USA ich nieco nowsze, ale też nie super-nowinki, uśmiechnęły się do mnie w laboratorium.
    Teraz jak widzę mają przedstawicielstwo w Polsce.

    Dania to klocki Lego.
    Usiłowałem moje młodsze dzieci nauczyć programowania na pierwszych zestawach Mindstorms.

    Dania to firma Bang and Olufsen.
    Dobre głośniki, (bo kupione tanio, używane 😉 )

    Dania to Syrenka w Kopenhadze.
    Podobno mi się podobała, ale sam ledwo pamiętam, bo mały byłem.

    Z ogólnej wiedzy Dania to ogromna firma transportowa, kontenerowa, Maersk.

    Marzenie: pojeździć po Kopenhadze na rowerze.

  11. E-J
    Przez 8 lat mieszkalem w Adelaide, tam to dopiero smazylo.
    Pierwsza Wigilia w Australii, pijemy wodke strumieniami ze znajomymi u nich a na zewnatrz flat’u lejemy wode strumieniami wezem, czyli szlauchem, by sie nie ugotowac w srodku.
    Katzenjammer na drugi dzien taki, ze trzeba bylo znowu pic caly dzien…I tak szlo przez tydzien do pierwszego ochlodzenia (pogody i naszych biednych lbow).

  12. zza kałuży
    10 lutego o godz. 1:45

    Dania to zoofilia.
    Tak mowi jeden polski biskup a on chyba zna sie.

  13. Nie biskup ale chyba ksiadz Oko, ale ten tez podobno zna sie.

  14. Pozdrowienia dla calego antypodzkiego kontyngentu z Melbourne, gdzie wczoraj tez nieco przypieklo, jedynie 38C.

  15. E-J
    Puff – jak gorąco!
    Uff – jak gorąco!
    Mam nadzieje, ze nie odetna nam pradu jak pare dni temu w SA.

    ” Electrical load reduction measures
    All Canberra Staff
    With the possibility of rolling blackouts occurring across NSW and the ACT today, APS agencies and Local Government have been requested to undertake electrical load reduction measures. The ATO along with many other APS agencies will be increasing the air-conditioning set point in our buildings, to 25 degrees throughout the rest of Friday 10 February 2017, this temperature is within the OHS safe range.

    Workplace Services (formerly Facilities Management) have commenced pulling down blinds for North and West facing windows, to assist in retention of the current core temperature, and turning off architectural lighting in some parts of NSW and ACT buildings along with unused meeting and conference room lighting.

    Staff and Managers should continue to notify ATO Property Workplace Services of any issues.

    We appreciate your understanding on this matter”

  16. @act 10 lutego o godz. 3:51
    A ja myślałem że u was Down Under to już wszystko śmiga na takim czy innym generatorze napedzanym energią słoneczną. Czyli im mocniej słoneczko wam świeci tym prundu macie wiency. Skoro Miemce mogli to kangury chyba też potrafią? 😉

  17. @Wiktor10p, (9 lutego o godz. 22:55)

    Odjechała Pani Kanclerz…

    A razem z nią Europa. A my …

    Nie – nie jesteśmy na kolanach,
    Ryjemy mordą w ziemi !!!

    https://histmag.org/Muzyka-opozycji-Karel-Kryl-6224

    Karel Kryl – Pasážová revolta (przekład)
    W hippisów dzisiaj się bawimy
    bo taka przyszła moda,
    prochu i tak nie wymyślimy
    więc nawet czasu szkoda.
    Najlepiej żyje się nam w tłumie
    -to życie bez kłopotów,
    nosimy dżinsy – się rozumie
    i głowę… dla pozłoty.

    I nasza generacja
    ma svoich prominentów,
    programem rezygnacja
    policzek – argumentem,
    oklaski są wyzwaniem
    a gwizdy na pochwałę
    e zamiast przekonania
    jest picie wina…z żalu.

    Pod tyłkiem stronę z „Panoramy”
    wzywamy Złote Ciełę
    i przed obrazem, tu siadamy
    czekamy Zbawiciela,
    patrzymy chciwie na miedziaki,
    sierotki po Bierucie
    i przeklinając mieszczan strasznych
    tworzymy rewolucję.

    I nasze pokolenie
    ma swoich biczowników,
    tajniaków z wykształceniem
    i skromnych urzędników,
    i stwory bez sumienia
    i płazy bez godności
    i życie bez myślenia
    i miłość…do nicości.

    Już nie jesteśmy tym czym kiedyś
    umiemy być jak lisy
    i zdradzić przyjaciela w biedzie
    i pójść na kompromisy.
    A dzięki tym co „mają rację”
    liżemy cudze stopy,
    zdechniemy kiedyś na frustrację
    tu – w sercu Europy.

    I w naszej generacji
    już mamy bojowników
    i własną emigrację
    i własnych męczenników,
    i z gębą roztrzaskaną
    zostaliśmy dziś niemi,

    Nie – nie jesteśmy na kolanach,
    Ryjemy mordą w ziemi !!!

    Preklad: A.Znamierowski

  18. Fundusz Obywatelski zebrał w przeciągu roku 60 tysięcy złotych, powiedział w TOK FM Jakub Wygnański.
    I to najwięcej i najdobitniej mówi kim jest tak zwany statystyczny Polak.

  19. Tanaka,
    Przepraszam, że się czepiam: ile wynosi „0,1 (sekundy) do potęgi minus 37”?

  20. @Płynna Rzeczywistość

    Dokładnie tyle, ile 1 sekunda do potęgi minus 38. Nie wiem, czy to przybliża Cię do zrozumienia, przepraszając, że zamiast Tanaki

  21. @Tanaka
    Twój sarkazm mi odpowiada, w przeciwieństwie do ironii cymbałów, bo nic mnie tak nie drażni, tak wywołuje alergii, jak prymitywna ironia pisowskiego durnia.
    Dodałbym do Twojego opisu, że Polacy to szwoleżerzy, czyli przekładając na polski, takie lekkie koniki (chevaux legers), które Napoleon najpierw użył w wąwozie Somosierry, a potem wysłał na San Domingo.
    Fryderyk (też wielki) pełen podziwu dla tych lekkich koników, nazwał Polaków Irokezami Europy. Ten pedał był trochę złośliwym człowiekiem, więc ten podziw to też chyba ironiczny. Jemu chyba chodziło o to, że Polacy ciągle na konikach, szabla w dłoń, a prymitywna Europa zaopatrzyła piechotę w szybkostrzelny karabin iglicowy. A my ułany na widecie, ryngraf z matką boską, kosy na sztorc, dubeltówki na kuropatwy, honor, bóg, ojczyzna. Marszałek Antoni na swej kasztance przez lornetkę wypatruje zaprzańców, a jego pierwsza brygada ubrana w moro i khaki przetrząsa krzaki, bo a nuż jakiś rusek ukrył sie w nich ze swym iskanderem.
    Wielki Kombinator (tak, tak, nie bójmy sie tych słów) stawia pod ścianą Niemcy, Francję, Rosję, (Ameryke jeszcze nie, poczeka) Albo oni się zgodzą na nasze warunki, albo będą musieli skiciorkować. Bo międzymorze, Trójkat Wyszehradzki. Mistrz dyplomacji Wielkiego Kombinatora polski Taleyrand Waszczykowski perfekcyjnie rozgrywa Czechów, Słowaków, Gabon i San Escobar. Szykuje się nowy Teheran, nowa Jałta, gdzie dominująco role wśród wielkich tego świata , wielkiej trójki zamiast Roosvelta, Stalina i Churchila, będą Poszpiszil(Morawy), Gonzales(San Escobar) i Canard (Wielki Kombinator). Wśrod tej trójki najbardziej bedzie sie liczył Canard, bo dysponując potężną armią ubraną w khaki, dowodzoną przez marszałka Antoniego Żukowa, zmiażdży wszelaki opór, jaki by był albo nie był.

  22. mohikanin przedostatni
    10 lutego o godz. 9:00

    mało słychać o Funduszu Obywatelskim. W tej audycji dopiero pierwszy raz usłyszałam o jego istnieniu.
    A w szkołach nie ma dziś wychowania obywatelskiego; może to były czasy komuny, ale przynajmniej uczniowie dowiadywali się ( i byli na te okoliczność odpytywani na ocenę) jak działa państwo w swoich strukturach, jakie sa prawa obywatelskie.
    Mam wrażenie, ze dziś nikomu na tym nie zależy, żeby młodego człowieka wyposażyć w podstawy ekonomii, prawa, administracji oraz rozeznanie w innych dziedzinach życia. Zeby na starcie w dorosłość nie był taki bezradny.
    Z jednego procenta najlepiej utrzymują sie fundacje Anny Dymnej, Polsatu i TVN. Też potrzebne, niemniej niż samoświadomość obywateli.
    Myslę, że to jest założenie wychowania obywateli bezradnych,religijnych, którzy w potrzebie pójdą do księdza, a nie rozejrzą się we włąsnych prawach.
    (choć na ogół są dobrze zorientowani, dokąd pójść po zasiłki)

  23. @Lewy
    Jak możesz. Przecież już nie stoimy na aucie i nie obserwujemy boiska. Wtargnęliśmy na nie, awansując do roli podawacza piłek. Nie zauważając przy okazji, że mecz rozgrywa się na innym stadionie.

  24. Tanaka

    Do polityki nie mam głowy, rąk ni nóg, ale zachęciłeś mnie do popatrzenia Danii prosto w oczy. Jak tylko słonko zatrzyma się nad naszą popie.doloną świętą ziemią, siadam na okręt – na pewno obsługiwany przez młodszych kolegów po mojej szkole – i pruję na Bornholm, żeby zobaczyć ichnią naturę. Ale i odpowiedzialną wolność, o której mawiał święty Lolek Kremówka. Nikogo to z zachwyconych nim nie obchodziło – jak wszystko, co, bywało, słusznie mówił – i nie obchodzi. Bardzo dużo mówił, ale może za mało. Albo za dużo.

  25. Angeli Merkel, córce pastora, pewnie dziwnie było słuchać donosów Kaczyńskiego i jego świty na Tuska. A Pan Bóg na to patrzy.

  26. @Tanaka

    Nie będzie Umlaut pluł nam w twarz i dzieci nam niewolił.
    Pluniemy Umaltowi: WON! – i niech się odchromoli.
    A Umlaut – Seine Mutter Hund – na polskiej przysiadł przyzbie
    I śpiewać cudnie zaczął on, w stareńkiej cud niemczyźnie.
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, gdy próżnia nie drwi z ciebie?

    Ostatnie dwie linijki to z „Dziewczyny” Leśmiana są, jakby ktoś nie skumał 😉

  27. Nie istnieje źwirz pod tytułem „Polak” czy „Duńczyk”, który byłby reprezentantem wszystkich, a nawet większości, czy choćby „statystycznego” Polaka czy Duńczyka. Polacy, Duńczycy, Niemcy, Francuzi, Żydzi, Rosjanie są różni. „Polak”, „Duńczyk”, „Niemiec”, etc. Są bohaterami przesądów, stereotypów. Uproszczonej, żeby nie powiedzieć prymitywnej, narracji.

  28. paradox57
    A ile wynosi jeden do potęgi minus 38? Bo google mówi: TROTYL!

  29. Jeżeli chodzi o hasło: Bóg, to w Danii wygląda to tak:

    Spośród wszystkich religii Danii, najbardziej znaczącym jest chrześcijaństwo wyznania ewangelicko-luterańskiego. Religią państwową jest ustanowiony Kościół Danii.
    Według oficjalnych danych w styczniu 2012 roku, 79,1% ludności Danii było członkami Kościoła Danii. Jest to spadek o 0,6% w porównaniu do roku wcześniejszego i spadek o 1,2% w porównaniu sprzed dwóch lat.
    Jako głowa Kościoła Danii, monarcha musi być jego członkiem, co określa art. 6 Konstytucji. Odnosi się to również do całej rodziny królewskiej.
    Artykuł 4 Konstytucji Danii mówi, że „Kościół Ewangelicko-Luterański jest kościołem narodowym i powinien być wspierany przez państwo”. Z drugiej strony, art. 68 mówi, że nikt nie jest zobowiązany do wspierania finansowego innego kościoła, niż jego własny. Osoby niebędące członkami Kościoła Danii nie płacą podatku kościelnego, ale dotacje państwa na rzecz kościoła stanowią 12% jego przychodów. Oznacza to, że kościół wspierany jest z pieniędzy pochodzących od wszystkich obywateli, nie tylko jego członków. Ponadto pensje biskupów są im wypłacane przez państwo. W sondażu przeprowadzonym w 2007 roku, 52% respondentów opowiedziało się za oddzieleniem kościoła od państwa, a 30% było przeciw
    (za Wiki)

    Co nie przeszkadza Duńczykom kierować się własnym rozsądkiem, postępować zgodnie z własną wolą.

    Według najnowszego sondażu Eurobarometru w 2010 roku, 28% duńskich obywateli odpowiedziało: „że wierzą, w istnienie Boga”, 47% odpowiedziało, „że wierzą w istnienie pewnego rodzaju ducha lub siły życiowej”, a 24% odpowiedziało, że „nie wierzą, w istnienie jakiegokolwiek rodzaju ducha, siły Bożej lub życiowej”. Kolejna ankieta, przeprowadzona w 2009 r. stwierdza, że tylko 25% Duńczyków uważa, że Jezus jest Synem Bożym i tylko 18% uważa, że jest Zbawicielem świata. (za Wiki)

  30. @konstancja, (10 lutego o godz. 10:07)
    rządzącej katobolszewii zależy na ulepieniu bezmyślnych czcicieli korporacji PiS & ePiSkopat.

    Skandaliczne są próby zastraszania nauczycielek z Zabrza.

    Dobry przykład dali na Rumuni.

  31. errata: nam

  32. 1) Płynna Rzeczywistość
    10 lutego o godz. 9:31
    Tanaka,
    Przepraszam, że się czepiam: ile wynosi „0,1 (sekundy) do potęgi minus 37”?

    Mój komentarz dla porządku
    0,1^(-37) = 10^37 = 10 do potęgi 37 = jedynka i 37 zer).
    Można wynik takiej operacji sprawdzić na każdym kalkulatorze, także na tym załączonym do systemu Windows w komputerze. Wynik operacji będzie zapisany wykładniczo: 1 e 37 lub 1 exp 37 lub 1 i liczba 37 zapisana jako górny indeks.

    2) paradox57
    10 lutego o godz. 9:49
    @Płynna Rzeczywistość
    Dokładnie tyle, ile 1 sekunda do potęgi minus 38. Nie wiem, czy to przybliża Cię do zrozumienia, przepraszając, że zamiast Tanaki”

    Mój komentarz
    Liczba 1 podniesiona do każdej potęgi daje wynik 1.
    W matematyce (i fizyce) nie podnosimy do potęgi sekund, ani np. metrów, tylko liczby.
    Jeden do potęgi minus 38 daje jeden. Sprawdzałem to na kalkulatorze.

    Być może coś mi się pokićkało. Niech inni to sprawdzą.
    Pzdr, TJ

  33. Trumpiści przelicytowali „dobra zmianę”. U nas celem deformy edukacji, zdaniem pana podającego się za prezydenta RP, jest nauczenie dziatwy kto był a kto nie był prawdziwym bohaterem.
    W USA będzie „umacniane boże królestwo”
    http://koduj24.pl/umacniac-boze-krolestwo/
    Pani sekretarz wie, co robi. W końcu wżeniła się w Amway, który działa w oparciu o reguły sekty. Trump wie, że „nie matura …”.

    USA – ścisły rozdział państwa od kościoła, prezydent przysięga na Biblię, siła „pasa biblijnego”…
    I bądź tu mądry i pisz wiersze.

  34. mohikanin przedostatni
    10 lutego o godz. 10:40

    Mohikaninie, z całym szacunkiem dla człowieka uczonego, właśnie potwierdziłeś, że JEST taki źwirz jak „Polak” czy „Duńczyk”. Czy on jest bohaterem przesądów, stereotypów czy uproszczonej narracji, nie ma znaczenia – JEST i to jest najważniejsze, bo nazywając, nie pytamy o źródło nazywania. Stereotypem jest raczej postawa, jaką demonstrujesz – że niby nie ma czegoś takiego jak narodowy charakter. Ba, to i narodu nie ma, jak już tak precyzyjnie. A jeśli nieprecyzyjnie, to Eskimos z początku XX wieku bardzo się różnił od Duńczyka z początku XX wieku, a nieumiejętność rozmawiania Polaków różni się od umiejętności rozmawiania Niemców.

  35. Ewa-Joanna
    9 lutego o godz. 23:10

    Zimne piwo do zalewania pożarów? To może być wynalazek w takiej kategorii, w której Polsce bardzo potrzeba wynalazków. Bo największym jak dotąd wynalazkiem „dobrej zmiany” jest prosty poseł z ławy. Któren swego czasu oświadczył, że Polak się nie nadaje, bo tylko siedzi z zimnym piwkiem w rączce i ogląda pornole w necie. A drugą rączką nie powiem co robi, bo nie wiem.

  36. @act
    10 lutego o godz. 1:02

    Ewuniu-Joasiu,
    jam bardzo zwyczajny do upalow a szczegolnie do piwa.
    A Twoje 36 gradusow to co, chlodek?
    Pozdrawiam zza rogu.

    Tanaka,
    …Dlaczego nie napiszesz jakichs nowych ‚Dziejow glupoty w Polsce’? Od razu wysylam zaliczke.

    No masz, jak co napiszę, to by z tego zaraz miały być „dzieje głupoty”?
    Ale może co napiszę. Albo inaczej: jak się poskłada te moje produkcje w książeczkę, to może się z tego od razu i samodzielnie zrobi niebieska książeczka. Czyli właśnie dzieje głupoty. Którą Lolek transmitował pasem w lud.

  37. zza kałuży
    10 lutego o godz. 1:45

    Dania to firma Bruel and Kjaer.
    Dania to klocki Lego.
    Usiłowałem moje młodsze dzieci nauczyć programowania na pierwszych zestawach Mindstorms.
    Dania to firma Bang and Olufsen.
    Dania to Syrenka w Kopenhadze.
    Z ogólnej wiedzy Dania to ogromna firma transportowa, kontenerowa, Maersk.
    Marzenie: pojeździć po Kopenhadze na rowerze.

    W sprawie Syrenki: mam ją za symol niewymuszonej, nieskomplikowanej i w dużym stopniu naturalnej urody Danii.
    Kopenhaska Syrenka budzi najlepsze uczucia. Warszawska Syrenka budzi zupełnie inne.

    W sprawie kolocków Lego: to już nie klocki, ale swoista filozofia życia. A przy tym globalny interes i promocja maciupkiego kraju.

    W sprawie Maerska: to wzorowy przykład, jak w minikraiku wybić się na światową potęgę gospodarczą i lidera w innowacyjności i ochornie środowiska robiąc na tym gigantyczne interesy.
    Maersk to ciągle firma rodzinna (tak jest!), a największe z konternerowców Maerska (absolutne giganty!) noszą imiona wnuczek założyciela firmy. Niedawno Maersk był drugą z największych światowych flot kontenerowych, dzisiaj może już jest numerem jeden.
    Można by zapytać, jak się ma Polska w tej, czy podobnych branżach. Ale lepiej nie pytajmy.

    W sprawie marzenia, by jeździć po Kopenhadze rowerem: jeszcze lepiej mieć jeszcze lepsze marzenia: mieć w Polsce tak pomyślane, przemyślane, zorganizowane i ukształtowane miasto jak Kopenhaga. Jak się ją porówna do – weźmy taką Warszawę z tekstu @anumlika – nadwiślańskości, to ten, no, lepiej nie poruwnujmy. Można od tego dostać wrzodów.

  38. Ale rypnąłem ortograficznie: „poruwnujmy”.
    Przepraszam Ojczyznę, Kochanowskiego i moją panią od polskiego.

  39. @act
    10 lutego o godz. 1:57

    Biskup przechodzi w Oko, a Oko w biskupa. Nad nimi zaś czuwa Oko Opaczności odpowiednio bożej, co wiemy jak wygląda i działa.

    Biskup nadwiślański zna się na zoofili duńskiej. W to głęboko wierzymy. Czyli jest to taki blog ateistyczny, co cieszy katolika.

  40. @ mohiikanin przedostatni

    Karel Kryl

    Ladne. Przypomina troche Jana Krzysia Kelusa. Rozan, cichy Rozan troche bzu troche roz. Miasteczko nieduze, Rozan nad Narwia Rozan, ani twoj ani moj… Lza sie w oku kreci.

  41. pombocek
    10 lutego o godz. 10:16

    Pombocku w Jeziorze Umiłowany, Ty wiesz, że jak co mówie, to przeważnie nie wiem co. Jeśli zamiarujesz wsiąść na okręt i na Borholm ten-tego to weź koniecznie rower. Jesteś rowerowo-kajakowy wyznawca Jeziora, to i będziesz – Bornholmu.

  42. @anumlik, 10:28
    Gdybyś, ‘anumliku’, nie skosił dwóch linijek, cmoknąłbym po przeczytaniu z uznaniem, przyjmując, że całość Twoja.
    Pozdr

  43. @mohikanin przedostatni, 9:00
    Dobrze żeś bąknął o Funduszu Obywatelskim, ‘mohikaninie’.

    PP Łętowska, Strzembosz, Zoll – to kilka nazwisk patronów Funduszu.
    Jest sezon PITów, nagłaśniajmy sprawę wśród przyjaciół.

  44. Lewy
    10 lutego o godz. 9:54

    Oj, ten Fryderyk to sobie na Polsce i jej zawartości używał…
    Zsygnalizowałem w uwagach powyżej, bliski związek między dzisiejszymi rojeniami o Trójmorzu z rojeniami o Trójmoru z czasów AK i II wojny światowej. Nie dość, że Boy (ten wielki, zwykły człowiek) po 80 latach nic nie stracił na komentatorskiej aktualności – bo polska nędza trwa w poprzek stuleci i w poprzek światów – ale i nic nie straciło ze swojej fantazmatycznej istoty bredzenie akowsko-pisowskie o Trójmorzu. I nie straci. Im bardziej koń polski podobny do karalucha, a dyrektor stadniny w Janowie Podlaskim trafić musi, kopnięty, do szejkanatu – by tam się za miliony zajmować tym, na czym się najlepiej a świecie może zna, tym bardziej się Trójmorze zamurowuje we łbie polskim konserwowym, czyli też konsekrowanym. Dlatego ogórek, czego wykwitem jest też Ogórek: kandydatka na posadę Dudy.

  45. @stasieku, z godz. 12:43
    Te dwie „skoszone” linijki to crème de la crème Leśmiana. Jedna z najpiękniejszych fraz w poezji w ogóle. U nie takich jak ja poetów pojawiają się cytacje z innych poetów. Ta zbitka – „umlaut” vs Leśmian w kontekście wstępniaka jakoś mi uwypukliła to co ważne u Tanaki.

  46. @Tanaka, 12:26
    Mój zięć pływa (3 miesiące na wodzie, 3 miesiące w domu) kontenerowcami Maerska.
    Wg niego, sprawdziłem teraz w Googlach, to nr 1 w świecie.
    Po ostatnich „zakupach”, Duńczycy ‘podchodzą’ pod 20% światowego rynku.

    Przez tych Duńczyków, co 3 miesiące leżę odłogiem, bo żona 5-6 dni w tygodniu opiekuje się wnukiem.
    Jako ‘gościu’ z technicznym wykształceniem, opanowałem działanie sprzętu AGD…

    W mojej korporacji, partner Duńczyk był najlepszym kumplem.
    Odwiedził mnie z cudowną żoną, spali w hotelu i ciągle byli na haju, kiedy się spotykaliśmy.
    Wielokrotnie słyszałem od nich, że są szczęśliwi. (pomyśl o Polaku, który to powie przy obiedzie).
    Może ta szczęśliwość wynikała z użycia trawki, ale badania potwierdzają miejsce Danii w czołówce szczęśliwych narodów.

    Kiedyś, w wakacje, szefostwo Europy zarządziło w jakiejś pilnej sprawie spotkanie i wybrało Kopenhagę na miejsce. Sezon wakacyjny upoważnił mnie do zabrania żony i syna, z którymi byłem na wczasach w Łebie.
    Pojechaliśmy wodolotem, potem słynnym mostem i dalej autem do K.
    Kiedy stary pracował, moi zwiedzili miasto, Tivoli i choć syn miał wtedy z 8 lat, wspomina ten epizod wyjątkowo. Dla mojej T., Kopenhaga to najcudowniejsza stolica, a widziała przez 35 lat małżeństwa prawie wszystkie. T. nie może zapomnieć smaku ryby, jaką jedliśmy na obiad czekając na prom.

    W historii narodów, stosunki brytyjsko-duńskie to pasjonujący temat na lekturę ‘z przerwami’.

    Pozdr

  47. @tejot 10 lutego o godz. 10:50
    „Mój komentarz dla porządku
    0,1^(-37) = 10^37 = 10 do potęgi 37 = jedynka i 37 zer).”

    @tejocie, @tejocie, co ty tutaj wyprawiasz…

    1E-1^-37 =1E-38
    a nie jakieś cuda…

    co do nie podnoszenia sekund do czegokolwiek to oczywiście zgoda, to skutek złych przyzwyczajeń, często szanowna publiczność nie ma nawyku rozdzielania liczb od ich fizycznych jednostek no i wesoło sobie miesza krotności z wielkościami fizycznymi.

  48. Coś dla aktywistów sieciowych, czyli apel w obronie nauczycielek ze Śląska.

  49. @Tanaka 10 lutego o godz. 12:26
    „W sprawie Syrenki: mam ją za symol niewymuszonej, nieskomplikowanej i w dużym stopniu naturalnej urody Danii.
    Kopenhaska Syrenka budzi najlepsze uczucia. Warszawska Syrenka budzi zupełnie inne.”

    Kopenhaska Syrenka jest smutna. Zawsze dla mnie taką była bo ja „Baśnie” Andersena przeczytałem (i polubiłem) bardzo wcześnie. U Andersena ciężko znaleźć szczęśliwe, bezproblemowe historie. Syrenka to nieszczęśliwa i niemożliwa do spełnienia miłość. Piękna jako baśń, ale…

    „W sprawie kolocków Lego: to już nie klocki, ale swoista filozofia życia.”
    Niestety, tak. I dlatego mało tych klocków kupowałem swoim dzieciom, raz, że na początku mnie nie było stać a dwa, że uważałem je za chłopiecą wersję mody na lalki Barbie. Ja preferowałem klocki drewniane. W dzieciństwie budowałem z drewnianych klocków wieże wyższe ode mnie i bardzo lubiłem końcową katastrofę. A klocki Lego były takie maciupeńkie, takie tycie, jaką tu z nich katastrofę zrobić?

    Z wycieczki do ZSRR w połowie lat 80-tych przywiozłem programowany pojazd (wygladał jak SKOT) i najstarszy syn szybko się w nim zakochał.
    Dlatego gdy Lego wypuściło swoją pierwszą serię programowanych klocków Mindstorms miałem już do nich bardziej pozytywne podejście.
    MIT robi kursy programowania dla swoich studentów na tych klockach.
    U mnie w domu były przebojem dla czwartego syna; dostał, porwał, schował, nie podzielił się, sam składał i programował. Po latach skończył informatykę, mam nadzieję, ze częściowo z ich powodu… 😉

    „A przy tym globalny interes i promocja maciupkiego kraju.”
    Otóż to.

    „W sprawie Maerska: to wzorowy przykład, jak w minikraiku wybić się na światową potęgę gospodarczą i lidera w innowacyjności i ochornie środowiska robiąc na tym gigantyczne interesy.”

    „Można by zapytać, jak się ma Polska w tej, czy podobnych branżach. Ale lepiej nie pytajmy.”
    Za mało wiem o historii Danii, szczególnie od początków XIX wieku. Właściwie jedyne co mogę wymienić bez szukania w Wikipedii to atak floty brytyjskiej na Kopenhagę jako fragment wojen napoleońskich. Gdańskowi też się jakoś wtedy oberwało.

    Muszę podeukować się co do ekonomicznej historii Danii za ostatnie 200 lat, chociaz już na pierwszy rzut oka widać, że tak jak Polska leżała na głównym szlaku, przez który wielokrotnie przetaczały się fronty dwóch najstraszniejszych wojen a potem wyladowała w objęciach mało sprawnego ekonomicznie socjalizmu tak Dania leżała na wojennym uboczu no i po II wojnie nie miała socjalistycznych cudów.

    „W sprawie marzenia, by jeździć po Kopenhadze rowerem: jeszcze lepiej mieć jeszcze lepsze marzenia: mieć w Polsce tak pomyślane, przemyślane, zorganizowane i ukształtowane miasto jak Kopenhaga.”
    Mnie chodziło raczej o stosunek kierowców do rowerzystów… budynków i ulic tak łatwo się nie przesunie jak czyjeś klepki w głowie… szczególnie liczę tu na młodzież… chociaż może się mylę.

  50. @Gospodarz
    A kto weźmie w obronę Matkę Prezydęta?

    https://www.youtube.com/watch?v=_DYN02KMGrc

  51. TJ, 10 lutego o godz. 10:50
    Brawo!

    Tanaka,
    Uprzejmie proszę poprawić wpis na „W ciągu 10 do minus 37 sekundy”, choć podejrzewam, że to i tak jest figura retoryczna, a te 37 wzięte jest z palca.

  52. zza kałuży
    10 lutego o godz. 13:45

    @tejocie, @tejocie, co ty tutaj wyprawiasz…
    1E-1^-37 =1E-38
    a nie jakieś cuda…

    Mój komentarz
    Była mowa o:
    „Przepraszam, że się czepiam: ile wynosi „0,1 (sekundy) do potęgi minus 37”?”

    Moje wyliczenie było i jest następujące:
    0,1 = 1/10 = 10^-1
    (10^-1)^(-37) (wykładniki potęg należy pomnożyć, co daje: (-1)x(-37)=+37), a więc wynik potęgowania jest następujący: 10^37= jedynka i 37 zer.

    Jeszcze raz sprawdziłem w czterech miejscach – na dwóch kalkulatorach oraz w Excelu przy pomocy formuły w komórce oraz w jego module aplikacji VBasic, gdzie wypisanie działania:
    a = 0.1^(-37)
    lub równoważnego
    a= (10^-1)^-37
    dało wynik: a = 9,9999999999E36, co równa się 10E36
    Zapis 10E36, równa się zapisowi 10x1E36 =1E37 – jedynka i 37 zer.

    Może coś kręcę, lecz na razie, to kres moich możliwości.

    Nawiasem mówiąc Tanaka powinien napisać wprost:
    10^-37 sekundy, co równa się 0,00000000…36 zer i na końcu 1, a nie:
    0,1 sekundy do potęgi (-37).
    0,1 sekundy do potęgi 37 też byłoby poprawne.
    Pzdr, TJ

  53. @act

    Actcie, @Tanaka nie pisze „Dziejow Glupoty w Polsce”, bo polska glupota pisze sie i swe dzieje sama. @Tanaka je tylko zgrabnie rejestruje, czyli robi za kronikarza polskiej glupoty piszacej swe dzieje.

    Nie sadze, zeby to co w tej chwili jest jasne i oczywiste, bylo rownie jasne i zrozumiale za powiedzmy dziesiec lat. Za dziesiec lat polska glupota narobi tyle glupiego, ze o dzisiejszych jej wyglupach tylko zawzieci historycy beda jeszcze pamietac. Z powyzszego wynika, ze swietne teksty @Tanaki sa periodykami na dzis, jutru i najdalej na pojutrze. Bo juz popojutrze stana sie nieznaczne i nieistotne, bo zostana przykryte i przywalone nowszymi osiagnieciami polskiej glupoty, ktora wlasnie swieci swoje 5 minut tryumfu i nie tylko glosi, ale i wdraza swoje pomysly w zycie.

  54. @Tanaka

    Z uwaga, jak zawsze przeczytalem. Wysmiac sie nie zaniedbalem, ale smiejac sie pomyslalem o tym „Trojmorzu”…

    Cos w tym jest, pomyslalem.

    Myslac dalej, pragmatycznie pomyslalem o malenkiej Macedonii, ktora jako jedyna, choc nad zadnym morzem nie lezy, wykazala jakiekolwiek zainteresowanie projektem „Trojmorza”.

    Macedonia? Ki diabel? Zeby jeszcze jej prezydent mial na imie Aleksander, a on jest Ǵorge Iwanow, a nie Aleksander Macedonski…

    No ladne bedzie „Trojmorze”, pomyslalem i szukac w glowie odpowiedzi, sie poFotygowalem.

    I znalazlem odpowiedz. A znaleziona odpowiedz jest taka:

    Mamy, a jakze mamy te mityczne, bo z mitow snutych przez szefuncia Kaczynskiego, utkane „Trojmorze”.

    Czyli wyspe mamy otoczona. Z jednej strony Baltyk, ktorego nie mozna ignorowac, bo jest. Dla mnie eograficznie obeznanych, to Baltyk mamy od polnocy. Od poludnia mamy takich co nas i nasza inicjatywe ignoruja, wiec i my ich ignorujemy. Czyli od poludnia nic nie mamy, bo sie ignorancja tam jak morze panoszy, morze ignorancji. Niemniej nie mozemy powiedziec, ze to morze, bo w gorach glownie leza, i sami bysmy wyszli na ignorantow, gory morzem nazywajac. Wiec olewamy i udajemy, ze tam nic nie ma. Od wschodu mamy zas morze wschodniej, zeby nei powiedziec azjatyckiej wrecz dzikosci, o czym kazdy, kto choc slyszal o Wolyniu wie i dla kazdego prawidlowego Polaka katolika jest to po prostu oczywista oczywistosc, o ktorej wrecz nie wypada mowic, bo kazdy wie i rozumie. I na zachod od naszych granic tez mamy morze. Morze libertynizmu i lewactwa zachodniego, ktore dzicz do siebie zaprasza na swoja i nasza zgube. Mowil Lolek Kremowkowy, ze po to sie do „zachodu” przylaczamy, zeby go na nowo zewangelizowac i natchnac duchem bozym, bo go gdzies utracil. sie dolaczylismy, ale utopione w demokratycznych oparach libertynskich ludy zachodu, wola sie dalej w swej zgniliznie nurzac, zamiast przyjac za naszym przewodem ducha wiary jedynej i prawdziwej.

    Tak wiec mamy te „trzy morza” zaklete i tak usilnie promowane. Wiec nie ma sie co z tego wysmiewac, bo tylko wskutek biedy Sluzby Zdrowia i niedofinansowania jej, ludzie co powinni zostac dawno temu byc otoczeni troskliwa opieka i odpowiednim leczeniem, biegaja po ulicach, co nie byloby jeszcze najgorsze, ale zamiast siedziec na szpitalnym lozku, zasiadaja na urzedach i glosza te swoje mity o „Trojmorzach” , „Trojprzymierzach” i nei mogac ich zrealizowac wyzywaja sie w niszczeniu trojpodzialu wladzy chocby. Nie ma „Trojmorza”, to i trojpodzialu wladzy tez nie bedzie….

  55. A tu naswiezszy, jak gorace buleczki tak goracy, przyklad polskiej glupoty. Trump obiecal zniesienie wiz. Glupcy Polscy w Chicago zaglosowal i dostali w zamian:

    „http://www.wykop.pl/artykul/3597735/trump-zaostrzyl-przepisy-imigracyjne-dla-polakow-i-chinczykow/

  56. Kopenhaga moja młodość.
    Pozwólcie. Wyszukałem zdjęcia. Młode małżeństwo przekroczyło żelazną kurtynę. Mimo, że coś wiemy-szok.
    Korzystamy z „Europa za 100 $” T.Torańskiej. Ze Szwecji przez cieśninę widać hamletowski Zamek Kronborg. Nad cieśniną wolno, majestatycznie przelatuje szary odrzutowiec wojskowy. Mają jednak coś do obrony pomyślałem. Piękne miasto Kopenhaga. Zadziwia wyglądem. Ogromne a zwykłe, sielskie. Oczywiście Tivoli i Bellevue. Można zwiedzać prawdziwy browar-Tuborg. Nieprawdopodobne. Pozwoliłem sobie dotrzeć i pogłaskać Syrenkę. Rozpusta.
    W niedzielę zmiana warty przed pałacem. Podjechałem dość blisko. Jesteśmy wcześniej. Obok wielka katedra. Ogromna półczasza nad okolicą. Wchodzimy. Kruchta. Na prawo i lewo toalety. Musimy wejść-wszystko działa. Matko jedyna. W środku nabożeństwo-jest ze 30 osób. Akurat podchodzą Duńczycy ze szklaneczkami po wino. Pastor osobiście nalewa. Chorera nie mam szklaneczki. Za chwilę kończy. Stoimy-wychodzi pastor i podaje rękę wszystkim wychodzącym. Nam też :). Uśmiecha się. Gdzie ja jestem. Stoję osłupiały jak Lot.
    Wychodzimy, a tu dwaj policjanci przechodzą. Małżonka już wie. Dowalą nam taki mandat, że….ech. Już czuję się winny jak zbity pies.
    Zmiana warty w południe. Dwaj chłopaki w mundurach policji szli ochraniać uroczystość. Moja pierwsza po uroczystości łapie ich pod mankiet-pozują uśmiechnięci. Nie mogę uwierzyć w to co widzę. Autokar Japończyków ich otacza. Też uradowani, poklepują, pstrykają jak zwariowani.
    Wieczorem niedaleko hoteliku trafiamy na teatr ludowy na trawniku. Na skarpie widzowie. Gapimy się jak krowy na pociąg. Co tu się dzieje. Co na zachodzie mieszkają za ludzie?
    Teraz podobny można obejrzeć na plaży w Orłowie. Coś ty Wałęsa narobił.
    Wybaczcie tę prywatę. Pamiętam ten okropny żal, gorycz, niemoc i kompleksy po powrocie. I teraz mam pozwolić tę wolność sobie zabrać? Nigdy!

  57. przy okazji sezonu pitowania podrzućcie numer KRS tej Fundacji Obywatelskiej. Szukanie ich w zasobach KRS jest mitręgą i stratą czasu.

    Robię (darmo!) różnym znajomym kilkanaście PITów ( kiedyś, w erze odliczeń budowlanych i remontowych było ich nawet i trzydzieści kilka); odliczam 1 % na fundację opiekującą się zwierzętami, mogę wesprzec i fundację, jesli mi pozwolą (czasem mają swoje )

  58. NikodemD
    10 lutego o godz. 19:52

    Mój komentarz
    NikodemD, identyczne wrażenia miałem podczas pobytu w innym kraju tzw. zachodnim. Wydawało mi się, ze tam luz jak diabli. Policjanci chodzą, niekgo nie zaczepiają, nie nagabują, na twarzach normalność, a nie władza, ludzie nieskrępowani, wszędzie – dziękuję, proszę, guten morgen. O, psia mać, skąd ja przyjechałem. Czy w Umęczonej zaczniemy dochodzić do takich uprzejmości, porządków i ustępowania sobie wzajemnie? Chyba nigdy – zatrwożyłem się. Tfu, przepadnijcie złe myśli. Może kiedyś – nieśmiało zamarzyłem.
    I stało się, że weszliśmy na tę drogę, która okazała się trudniejsza niż ktokolwiek przypuszczał, ale szło coś tam i cosik tam do przodu. Teraz pojawili się hamulcowi i pokazali nam – a taki walec – teraz my.
    Pzdr, TJ

  59. NikodemD
    10 lutego o godz. 19:52
    Coś ty Wałęsa narobił.
    Pamiętam ten okropny żal, gorycz, niemoc i kompleksy po powrocie.

    Wałęsę ,w Kopenhadze, widziałem. W muzeum figur woskowych.
    Był bez jednej ręki… Przypadek, może symboliczny.
    Jak wróciłem parę dobrych lat wcześniej z innego kraju nie chciałem oglądać krajowej TV i czytać naszej prasy. Spotkany na ulicy ,w parę tygodni później, znajomy spojrzał się na mnie i od razu zgadł*: „Wróciłeś… stamtąd”.
    * widocznie mój wyraz twarzy mówił już wszystko.

  60. @pombocek, (10 lutego o godz. 12:05)
    skoro uznajesz, że jeżeli coś jest w stereotypach, to jest, to żeby być konsekwentnym, powinieneś uznać, że jeżeli coś jest w wierzeniach, to też jest. Ergo, w świetle Twojej logiki Bóg jest 😉

    A co do „Polaka” czy „Duńczyka”.
    Polakiem jest Robert Biedroń i ks. Oko. Poseł Piotrowicz i profesor Stępień. I tak dalej i tak dalej. Czy są tacy sami? Więcej ich dzieli niż łączy. Jedni i drudzy znajdą więcej wspólnego z liberałami i nacjonałami z innych narodowości niż między sobą.

    Charakter narodowy, historycznie ukształtowany, względnie trwały zespół postaw i wzorów zachowań typowy dla większości członków danego narodu.

    Jakie postawy i wzorce zachowań są wspólne dla polskiej młodzieży i polskich emerytów? Kiboli i melomanów? Słuchaczek Radia Maryja i Kongresu Kobiet? Górników i ekologów?

    W czasach globalnej wioski, zalewu mediów społecznościach przyszła pora aby „charakter narodowy” odesłać do urban legends.
    Przekazywanie postaw i wzorców zachowań straciło swój „narodowy charakter”. Biegnie zupełnie innymi ścieżkami. Według grup wiekowych, zainteresowań, wrażliwości społecznej, światopoglądu, płci, interesu, etc..
    „Charakter narodowy” marzy się jeszcze takim dinozaurom, jak Kaczyński. I tylko mocno omszałe leśne dziadki mogą to traktować na serio i dyskutować o jakichś typowych „Polakach” z wypiekami na twarzy.
    „Charakter narodowy” jest reliktem świata zamkniętego, jednowymiarowego. To była i minęło. To se ne wrati pane Havranek!

  61. mohikanin przedostatni
    10 lutego o godz. 22:23

    Mój komentarz
    Mohikaninie, jest kultura polska – zespół wierzeń, postaw, zwyczajów, wzorców zachowań, itd.? Jest.
    Dla przykładu, badania demoskopijne na tematy szczegółowe, neutralne światopoglądowo, np. czy jesteś za UE, dają w rożnych krajach różne wyniki. Te wyniki wypływają z różnych uwarunkowań, w tym kulturowych.

    Badania bardziej wnikliwe, np. na temat zaufania do innych, na temat obcych (czy chciałbyś mieszkać obok np. Chińczyka, czy chciałbyś by twój syn ożenił się z obcą, itp., dają również inne wyniki. Bardziej wyrównane w krajach strefy zachodniej, bardziej odbiegające od nich np. w Polsce.
    Inna kultura, inne tradycje, inna historia, inne kanony, stereotypy, wyznawanie i światopoglądy, to wszystko składa się na inność Polaków.
    Dlaczego nie ma typowego Polaka, jak to sobie wyobrażają narodowcy (blondyn, niebieskie oczy, ufne spojrzenie)? Bo „typowy Polak”, Rosjanin, Niemiec, to jest pojęcie raczej statystyczne, taki wyciąg z wyobrażeń lub z pomiarów demoskopijnych dotyczących jakiejś dziedziny, np. wzrost i waga.

    W każdym badaniu dostatecznie szerokim pod względem pytań, obejmującym reprezentatywną próbkę otrzymujemy zbiór wyników (deklarowanych cech), który jest charakterystyczny tylko dla Polski. Rozkład cech a nie jakaś wydumana typowa średnia z tych cech określa polskość.

    Bardzo dobrze rozpoznają ten problem firmy marketingowe, które na potrzeby reklamodawców wykonują stale badania gustów, przyzwyczajeń, popularności firmy, preferencji jakościowych, cenowych potencjalnych klientów. Te szacunki dla marki, gusta i preferencje są inne w Polsce i inne w Niemczech, choć upodabniają się z biegiem czasu.
    Dla firmy sprzedającej cokolwiek, reklamującej się, nie ważne jest jakie to są cechy, dobre, czy złe, jak się rozkładają w ludziach, tylko istotne jest ile klientów mogą zdobyć naciskając w reklamie na wykrytą badaniami cechę. Na przykład wykorzystując taką przyziemną cechę, jak naiwność.

    W Polsce TV reklamy suplementów diety, czyli środków, które niemal uzdrawiają od ręki, są najskuteczniejsze, gdy w klipie reklamowym zachwala dany produkt aktor w białym fartuchu, ze słuchawkami na szyi i powiada, że polecam to moim pacjentom. Tego rodzaju reklamy (teraz władze próbują ograniczać je odpowiednimi przepisami) bazują na charakterystycznej cesze narodowej – wierze w bujdy, które są przedstawiane ładnie, atrakcyjnie i z odpowiednim rynsztunkiem. Dzięki takim reklamom Polska, choć nie jest krajem najbogatszym, zajmuje w Europie pierwsze lub jedno z najwyższych miejsc w konsumpcji suplementów diety na mieszkańca.
    Reklamodawcy po prostu przebadali i wykorzystali cechy narodowe krajan.

    To tak w skrócie i chaotycznie.
    Pzdr, TJ

  62. mohikanin przedostatni
    10 lutego o godz. 22:23

    O mohikaninie, jeśli żartujesz, to w porządku, jeśli nie żartujesz, to ja jestem zupa wołowa i się niejasno wyraziłem. Jeśli coś jest w stereotypie, to JEST uwiecznione, istnieje i funkcjonuje w stereotypie. Nie ma znaczenia, czy realnie istnieje. Bóg istnieje w psychice wierzących – to też istnienie. Żyje w psychice i fruwa w czasie komunikacji między ludźmi tysiące spraw i rzeczy realnie nieistniejących, jak na przykład pisowata inwektywa „ubek”, „leming”, „ubecki pomiot”, „honor”, a choćby i „stereotyp”. „Charakter narodowy” to tylko nazwa mocno się kojarząca z osobniczym charakterem, który jest przyrodzony. Charakter narodowy nie jest przyrodzony, czyli dziedziczony w sensie genetycznym, ale jest dziedziczony w znaczeniu kulturowym. Kłótliwość może nie jest cechą tylko Polaków, ale na pewno jest cechą Polaków.

    Możesz sobie „charakter narodowy” odsyłać, gdzie chcesz, podobnie jak to, że ludzie czarni, biali, żółci, niebiescy, fioletowi są jednakowi, a kobieta to taki sam człowiek jak mężczyzna – to tylko umysłowy trik. A ja jestem rasista i wolę kobietę.

  63. NeferNefer
    10 lutego o godz. 22:42
    oby marzenie Maleńczuka sie spełniło…

  64. Tanaka! Jesteś rewelacyjny…

  65. Lista rządowych wpadek i wypadków świetnie wygląda na tle pierwszego miejsca Polski w Europie w liczbie zabitych pieszych na drogach. Może nawet pokazuje przyczynę. Oczywiście, nikt chyba na to nie liczy, że pani Beata wprost ze szpitala poleci na komisariat i każe zamknąć siebie, kierowców i całą obstawę. Latamy na drzwiach stodoły i wiemy jak jest.

    Chciałem przy okazji cudnego dnia – zaraz jadę w rajzę – podzielić się obrazkiem pokazującym kolejny po Marii wizerunek mojego znajomego intelektualisty (jest pisowaty – co ja, kurde, mam za znajomości! – pisze wiersze, których nie śmiem ani pokazywać, ani komentować). To dwa teksty ze stron internetowych. Pierwszy jest adresowany do mnie, drugi – do wspólnego kolegi. Teksty nie są moją odpowiedzią na pytanie, czemu pisowate są, jakie są – to tylko obrazki, z których może z czasem sama skleci się odpowiedź.

    Analiza mnie.

    „Jak to książki potrafią poprzewracać nie którym chłopcom w głowinie. I po co ci chłopcy kończą studia jeżeli nie mogą zrozumieć co to jest tolerancja, pluralizm, demokracja . A zaczęło się prozaicznie od przeczytanych „Opowieści biblijnych”Kosidowskiego wcześniej chłopczyk był nawet bogobojnym ministrantem. Przyszły czasy nobilitacji i pychy zaczęły się studia które produkowały pro radzieckich polaków każdy słuchacz miał być ateistą i tak wierzącego we wszystko
    urabiali na swój kształt i podobieństwo czyli bezideowo i po radziecku. Nasz chłopczyk dzisiaj, jaka prześwieca mu idea ? – laicyzuje świat i dmie i się napręża i nadwyręża w swoją wydaje mu się wielką trąbę ateizmu ale wychodzi lekkie i ciche popiskiwanie na fleciku Piccolo. A piszcz sobie ile chcesz sobie a muzom tylko rób to w swojej jaskini nie wychowany Buszmenie jak ty traktujesz, sobie bardzo przychylnych ludzi, ja też krótko adiu rozczarowany Zyga”.

    Analiza wspólnego kolegi

    „Powinniśmy się szanować iby była tolerancja i wzajemne uszanowanie. Mariuszku-tępuszku ja napisałem nie poto wiersz żebyś ty wlazł ze swoim ryjem.
    Mariuszku-tępuszku stan w jakim ustawicznie trwasz to jest
    delirium tremens. Mały prymitywny człowieczku. Jesteś hipokrytą i należysz do tej mniejszości antypolskiej (…) ty z kolesiami dyskutowałeś na ten temat katastrofy zapijając smutek postawionym przez nich dla ciebie piwem (…), należysz do tej grupy robactwa co to potrafi wypić ostatnią kroplę krwi. Gratuluję ci kontemplacji z pijaczkami pod kioskiem z piwem. A tak poza tym to bredzisz. Nie daj się nałogowi bo cie zje marskość wątroby czyli rak. Durny Hryćko!!! I zowu chlasz. Każdy kto pisze niech bierze odpowiedzialność za słowo.
    Wiem skąd twoja awersja do gówna, przecież ty 10 lat srałeś do wychodka w Ghanach nieraz wpadłeś nogą do szamba jak przegnił kij…Dopóki tak będzie stary ubeku będziesz dla mnie wielkim g…, kto się ubabrał w g… ten będzie śmierdział a szczególnie po śmierci. Tym miłym dla ciebie akcentem kończę i rób wszystko żeby się nie zboczyć bo jeszcze na stronie musiał byś bronić mniejszości seksualne a to by bylo za wiele na przepitą twoją łysą pałę. Się Tadziu zesmrodzisz. Traktuj ludzi z szacunkiem.
    Pa mój ty idioto.

    Pa, letę.

  66. pombocek
    11 lutego o godz. 10:49

    Przepraszam, pochrzaniły mi się wymyślone imiona w ostatnim tekściku. Ale to i tak nie ma znaczenia.

  67. @tejot, (10 lutego o godz. 23:18)

    …jest kultura polska – zespół wierzeń, postaw, zwyczajów, wzorców zachowań, itd.? Jest.

    Jest!
    Ale to się nijak nie przekłada na tak zwanego „typowego reprezentanta” jakiejkolwiek nacji. Bo z kulturowego menu każdy wybiera to, co chce. Albo musi.

    Jeżeli chodzi o reklamę, to chyba trafniejsze byłyby takie pojęcia jak target czy Baumanowskie „klany konsumenckie”. Zamiast „charakteru narodowego”.

    A jeżeli ktoś bardzo chce porównywać charaktery różnych nacji, to dobrze byłoby wystrzegać się manipulacji. Zamierzonej lub nie. Przy pomocy tak zwanych ukrytych technologii. Porównywania nieporównywalnego. Negatywnej postaci z autorskiego sitcomu z pozytywną postacią z realu.

  68. Pombocku, toż to nic innego, jak wyklinanie, wykluczanie, odpychanie, stygmatyzowanie – zgnilizna moralna, pijaństwo, zboczeństwo, babranie w …ie i temu podobne zaklęcia obrzydzające, potępiające, które pełnią rolę nawet nie metafor charakteryzujących niebezpieczeństwo, opisujących zagrożenia, a metafizyczno-sakralną. Odganiają złe duchy, złe myśli, złe inspiracje, oczyszczają otoczenie, izolują od zła, itd.

    Dokładnie takimi samymi rytuałami gra Prezes przed swoimi wiernymi – insynuuje, obrzydza, wyklina, straszy, odpędza, wykadza, izoluje, itd.
    Pzdr, TJ

  69. mohikanin przedostatni
    11 lutego o godz. 11:01

    Mój komentarz
    Mohikaninie, mówiłeś o typowym reprezentancie, ze nie istnieje, co ja potwierdziłem. Charakter narodowy, to pojęcie wieloaspektowe, wielowarstwowe, „rozgałęzione”, niemniej umownie jest określany przez różne badania i analizy socjologiczne jako zbiór właściwości społeczeństwa tutejszego oraz jest implementowany w literaturze, sztuce, kulturze wysokiej i niskiej.
    Pzdr, TJ

  70. koloratka666
    11 lutego o godz. 5:25

    Pamiętam, że głównybohater niebieskiej książeczki tak się przedstawił:
    „jestem który jestem”. Po czym wynikły z tego poważne skutki.

  71. pombocek
    11 lutego o godz. 0:03

    Otóż to! Zgadzamy się, bezapelacyjnie, na to że bozia jest, ponieważ bozia jest w umysłach ego wyznawców. Poza tym bozi nie ma, ale wyznawcom to w niczym nie przeszkadza.
    Dlatego PhilipK. Dick – co było mottem na blogu pod pełnym władaniem pana Jacka – trafnie rzecz nazwał: „rzeczywistość to nie jest coś co znika, gdy się przestaje o tym myśleć”.
    Dlatego bozia nie istnieje, gdy wyznawca chrapie u boku sakramentalnej małżonki a nawet kochanki, a rodzi się, gdy wyznawca, po wódce, wraca do przytomności i sobie pomyśli: „boże, choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”. I tak na ogrągło, po parę razy na dzień, a najczęściej tylko wtedy, gdy się trzeba wygramolić z wyra i pójść na mszę.
    Na mszy bywa zresztą gorzej, bo bozia nie istnieje we łbie wyznawcy, więc w ogóle nie istnieje, gdy ten w czasie kazania myśli, jakby się zemścić na sąsiedzie, co parkuje auto pod jego oknem i smrodzi mu prosto do tak zwanego salonu, gdy ten wpieprza kaszankę i przy piwie ogląda serial „Kiepscy”.

  72. @pombocek, (11 lutego o godz. 0:03)
    ani zupa, ani wołowa, ani niejasna wypowiedź. Czemu dałem wyraz przy pomocy mordki 😉

    Stereotyp jest formą opisu rzeczywistości. Skrótową, spłaszczoną, powierzchowną, często krytyczną a nawet złośliwą. Uruchamia uprzedzenia ze wszystkimi ich konsekwencjami. Zawiera tak zwaną „mądrość ludową”, która może, ale wcale nie musi mieć cokolwiek wspólnego z prawdą. Vide stereotypy na temat rudych. Rudy – fałszywy.

    „Charakter narodowy” w rozumieniu wspólnoty kodów kulturowych nie jest dzisiaj przekazywany tak, jak w społeczeństwach zamkniętych, patriarchalnych, hierarchicznych. Dzisiejsze społeczeństwa mają coraz bardziej charakter sieciowy. Czerpią z wzorów różnych kultur.

    Współcześni, szanujący się psycholodzy, niechętnie mówią o tożsamości konkretnego człowieka. Mówią o jego sub – tożsamościach. Różnych w zależności od sytuacji i roli, w jakiej występuje.
    A co dopiero o jakimś reprezentancie typowym dla całej nacji.

    W kwestii kobiet jesteśmy zgodni 🙂

  73. @pombocek
    11 lutego o godz. 0:03
    Ależ takie teksty są nagminnie produkowane na blogach! nawet na tym się zdarzają, choć nie tak często jak gdzie indziej.
    Czyli ten twój znajomy jest zwyczajnie trendy. 🙂
    Upał mnie wykończył, idę spać.

  74. @tejot, (11 lutego o godz. 11:16) znaczy się, nie będziemy łamać krzeseł 😉

  75. A tak w ogóle, to:

    Zmęczone oczy
    Znów wielkie słowa
    Chciałbym być mądry jak z „Kubusia” Pan Sowa
    😉

    https://www.youtube.com/watch?v=QhdQ5nY8kIc

  76. wczoraj przy okazji miesięcznicy, tuż po życzeniach dla Beatki (!), nasz główny nadprezes (pisać dużą literą?) znów obiecał narodowi zgromadzonemu pod drabinką odkrycie prawd, przyczyn; juz niebawem; już,już, już.
    Jego słowa zagłuszali zgromadzeni tam Obywatele okrzykami -marionetka, marionetka.
    Oczywiście obiecał postanie pomników najlepszego prezydęta i jego 95 ofiar.
    Od prawie 7 lat to mówi, od roku pracuje speckomisja parówkowo-puszkowa i …nic.
    Doczekamy realizacji obietnic?
    Ale zauważyłam, że coraz bardziej nerwowo reaguje. Myślę, że te miesięcznice juz mu się znudziły; wraku nie ma, dowodów brak, ekshumacje nie dają spodziewanych efektów, a naród nieposłuszny, trzeba jednak podtrzymywać tradycję, skoro sie ją powołało.
    Chyba sama zaniepokoiłabym się brakiem kolejnej miesięcznicy, czy aby prezes nie chory? taki to rytuał co 10 dnia każdego miesiąca jest pewniejszy niż wypłata wynagrodzenia.

  77. Zauważyliście, że prezes zaczął gadać z podestu, a nie z drabinki? Chyba przymierza się do pomniczka. Swojego.

    Nerwowo to jedno, ale z jakimś dziwnym drżeniem w głosie.

  78. Bardzo uważnie wysłuchałem w czwartek wystąpienia Waszczykowskiego i przedstawicieli klubów i kół parlamentarnych. Na więcej nie miałem nerwów i cierpliwości.
    Schetyna nie jest bohaterem z mojej bajki. Irytuje mnie jego kompulsywny uśmieszek. Nieporadność wysławiania się. Ale w czwartek pokazał nową jakość. Mówił spokojnie i z sensem, bez nerwowego uśmieszku. Celnie wypunktowując porażki i przekłamania PiS.
    Może to niewiele, ale na bezrybiu i raki rybą.

  79. Ewa-Joanna

    Jewo, piszę w terenie na zmartwionie, a paluchy mam jak kmieć.

    Właśnie o to chodzi, że nagminne, inaczej nie byloby sensu pisać. A ja pytam o przyczyny i mechanikę tak prymitywnego myślenia i zerowej wrażliwości moralnej. Więc Ty nie uciekaj spać, lecz jak wiesz, to odpowiadaj.Cudny wschodni wiaterek na morzu. w dwie godziny byłbym moim okrętem na Bornholmie. No, może w osiem.

  80. Pombocek,
    Nie wiem, ale sama usiłuję zrozumieć. I wyszło mi, że to iloraz nieporozumienia, pozornej bezkarności i głupoty.
    Nie każdy potrafi posługiwać się językiem pisanym precyzyjnie, bo i nie każde znaczenie słów jest jednakowe – różni się nie tylko regionalnie ale i osobniczo. Sama swego czasu zostałam zmieszana z błotem i odsądzona od czci i wiary za nazwanie własnych dzieci bachorstwem. W rozmowie mamy o wiele więcej dostępnych środków wyrazu – można pomachać łapami, zrobić minę odpowiednią – a w piśmie? Pewnie dlatego tak popularne stały się te emotikony, bo zawsze to jakaś pomoc.
    Na ogół każdy ma o sobie jakieś pozytywne zdanie, ale są i tacy, którzy maja bardzo pozytywne. To się chyba nazywa megalomania albo tez wyrównywanie kompleksów. Anonimowość (pozorna!) daje możliwość dorobienia sobie chwalebnego życiorysu, postawienia się ponad oponentem ( bo skąd on może wiedzieć, kto ja jestem) a tym samym, niejako z rozpędu potraktowanie innego człowieka pogardliwie i z buta, bo co mi zrobi.
    No a głupi, chociaż przecież nie wie, że jest głupi, przyjmie to wszystko jako należną mu część tortu, bo nie rozumie, że to on nie dorasta do oponenta.
    To takie moje pleple, przy 35.5 gradusów w pokoju mózg mi się nieco lasuje.
    Na pewno przedostatni indianin wytłumaczy to naukowo cytując różnych tam.

  81. @pombocek
    Przybędzie Ci jednostek pływających na Jamnie. Tak oto reklamuje się biuro firma „Travelist”:

    Pływające domy na jeziorze Jamno teraz – 67% TANIEJ! – wyjątkowa możliwość zamieszkania na wodzie!
    ✓ Bogate wyposażenie ✓ Dostęp do kortu tenisowego i sauny kominkowej ✓ Dodatkowo zniżka na basen i zabiegi spa w hotelu Unitral****

    To „teraz 67 % taniej” w lutym bardzo mnie ubawiło,

  82. właśnie czytam, ze zmarła Krystyna Sienkiewicz.
    A tydzień temu w Wysokich obcasach był pełen radości życia wywiad z Nią.

  83. Ewa-Joanna
    12 lutego o godz. 7:28

    Bardzo Ci dziękuję, Ewo-Joanno. Szukam możliwie precyzyjnej odpowiedzi,
    bo jestem emocjonalnie zaangażowany w to, co się stało z moimi przyjaciółmi, a taka jak Twoja ciut obszerniejsza podróż wprawia w nastrój i inspiruje. Siądę nad Twoim tekstem dłużej i się poinspiruję. Dziękuję bardzo.

  84. @Ewa-Joanna, (12 lutego o godz. 7:28)

    Na pewno przedostatni indianin wytłumaczy to naukowo cytując różnych tam.

    Skoro tak pięknie prosisz @Ewo-Joanno 😉

    Nie ukrywam, zastanawiałem się nad pytaniami, które postawił @pombocek:
    1. A ja pytam o przyczyny i mechanikę tak prymitywnego myślenia i zerowej wrażliwości moralnej. (11 lutego o godz. 15:32)

    2. co ja, kurde, mam za znajomości! (11 lutego o godz. 10:49)

    Odpowiadając na pierwsze pytanie twierdzisz, że jest to to iloraz nieporozumienia, pozornej bezkarności i głupoty.
    Sądzę, że masz racje, jeżeli chodzi o etap ekspresji. Nie wierzę jednak, żeby było to wystarczające wyjaśnienie przyczyn i mechaniki.
    Pozwolę sobie pospekulować. Robiąc zastrzeżenie, że materiał do analizy jest bardzo skąpy. Wychodzę z założenia, że człowiek jest istotą mocno biologiczną, ukształtowaną przez ewolucję. Ewolucja bezwzględnie eliminuje wszystko, co nieprzydatne do przetrwania. Zachowując tylko to, co potrzebne i konieczne. Nawet wtedy, kiedy z punktu widzenia kultury wydaje się być całkowicie pozbawione sensu. Nie wspominając o elegancji.
    Teksty zacytowane przez @pombocka ociekają gniewem. Prymitywnym, niemal zwierzęcym gniewem.
    Jeżeli odłożymy na chwilę na bok kwestie estetyczne, staniemy przed pytaniem: czemu służy ta erupcja gniewu?
    Moim zdaniem, właśnie dlatego, że jest tak prymitywna i gwałtowana, skierowana do człowieka bliskiego zasługuje na poważne potraktowanie. Gniew jest emocją. W psychologii znana jest prawidłowość maskowania jednej emocji, czy ich grupy, przez inną. Nosi to nazwę reakcji przeciwstawnej albo reakcji upozorowanej.

    Reakcja upozorowana (formacja reaktywna) to jeden z neurotycznych mechanizmów obronnych, polegający na radzeniu sobie z nieakceptowanymi impulsami przez wyrażanie przeciwstawnych im impulsów. Np.: nie lubimy szefa, lecz do niego mówimy „zrobić Panu herbatki?”.

    Co maskuje gniew?

    Gniew … to maskowanie i zaprzeczanie takim emocjom jak lęk, strach, poczucie bezsilności, czy zagrożenia. Osoba gniewna próbuje pokazać otoczeniu jaka jest silna, stanowcza i odważna, a tak naprawdę jest zupełnie przeciwnie. Gniew jest tylko jej reakcją obronną przed niechcianymi emocjami i próbą zatuszowania jej
    słabości. Bo jak wiadomo, najlepszą obroną jest atak i temu właśnie służą wybuchy gniewu – obronie.

    Znajomy @pombucka czuje się zagrożony. Nie ważne czy ma świadomość tego, co tak naprawdę czuje.
    Tyle potrafię wywnioskować z bardzo skąpego materiału.

    Bardzo ciekawe jest dla mnie drugie pytanie @pombocka: co ja, kurde, mam za znajomości!

    Widzę to tak: @pombocek jest osobą wyjątkowo ciepłą i empatyczną i przyciąga do siebie różne poranione kaczątka. Nieważne czy te zranienia są widoczne czy starannie maskowane buńczucznością, siłą, byciem wygranym. Daje im psychiczne oparcie. Być może pełnił wobec nich rolę Ratownika, tak jak się ją rozumie na gruncie Analizy Transakcyjnej.
    Dopóki sytuacja w Polsce nie spolaryzowała się tak dramatycznie, nie było potrzeby wnikania w osobowość Ratownika. Teraz rewolucja moralna wymaga, w pojęciu osób zneurotyzowanych, zweryfikowania „poprawności” swoich Ratowników. Kiedy poglądy Ratownika okazują się niemożliwe do zaakceptowania, delikwent staje przed groźbą utraty „podpórki”. Im ważniejsza była „podpórka”, tym większy lęk i tym większy gniew.
    Do takich wniosków dochodzę na podstawie tego, co wiem. Być może mam rację, ale równie dobrze mogę się mylić, bo nie znam ważnych, istotnych elementów całości sytuacji.

    Tak czy siak, proszę o łagodny wymiar kary 😉

  85. anumlik
    12 lutego o godz. 9:21

    Anumliku, szukałem w swojej dżungli zdjęć i filmów domów na wodzie w Mielnie oraz możliwości zalinkowania na tubie wczorajszego filmiku ze śmigającymi bojerami w Mielnie. Tuba, która do niedawna miała logiczny, jasny program wstawiania zdjęć i filmów, tak się unowocześniła, że nie znalazłem nawet śladu pouczenia jak wstawiać filmy. W starym była to po prostu ikona kamery. Teraz tylko fotoaparat. Od dawna mam jak najgorsze mniemanie o komputerowej smarkaterii tworzącej programy. Zwykle program zaczynają od jakże pouczajacej instrukcji „To bardzo proste”. Takie programy odrzucam od razu, bo to pierwsze zdanie komunikuje, że smarkacz nie ma bladego pojęcia o komunikacji i psychologii komunikacji. Smarki są fachowcami wyłącznie od techniki. Czemu i komu ta technika ma służyć – to dla nich ziemia nieznana. M.in. dlatego programy mają na przykład połowę informacji po polsku, połowę – po angielsku. Smarki robią programy dla ludzi, ale nie mają cierpliwości, by robić je tak, by były dla ludzi. Robią je dla samych siebie.

  86. mohikanin przedostatni
    12 lutego o godz. 10:11

    I Tobie dziękuję, mohikaninie. Na razie nie reaguję na wpisy Ewy i Twój, bo są na większe posiedzenie.

  87. mohikanin przedostatni
    12 lutego o godz. 10:11

    Gniew jako maskowanie różnych słabości to chyba właściwy trop. Przecież pisowate to od ich politycznego początku WYŁĄCZNIE gniew. Nie ma nawet śladu artykulacji poglądów, lecz sam sprzeciw i bluzgi. Pokonać 33 miliony ubeków, złodziei i konfidentów można wyłącznie gniewem, a nie rozmowami.

  88. Czasem warto po prostu pomilczeć:

    https://www.youtube.com/watch?v=JO_b4vq96ss&feature=youtu.be

  89. konstancja
    12 lutego o godz. 9:29

    Ech; piękna dziewczyna i całkiem malutka – w sam raz do orzeszka. Cudownie cudna i cudnie się w niej kochałem: w „Lekarstwie na miłość”, w „Motodramie”, w „Rzeczpospolitej babskiej”, a już całkiem do góry nogami zakochałem sie w niej (i w pannie Basieńce) w Kabarecie Olgi Lipińskiej. I w ogóle – wszędzie.
    Taka to była rzeczywistość: trudno-cudna. Teraz już takich cud-dziewczyn nie będzie. Inna rzeczywistość. Figiel, przewrotność, coś cyrkowego, bajecznego, zupełnie fruwającego i abstrakcyjnego, a przy tym eleganckiego, całkiem mnie sie w niej zgadzało i jej we mnie – tak samo.
    Bywaj, gwiazdko z nieba.

  90. Ośmieliłam się wczoraj na ponowne obejrzenie „Stalowych Magnolii” –  film z 1989 roku w reżyserii Herberta Rossa powstały na podstawie Off-Broadwayowskiej sztuki Roberta Harlinga z 1987 roku.

    (Małe miasteczko na Południu Stanów. Sześć kobiet o różnym statusie, wieku i doświadczeniach spotyka się regularnie w salonie kosmetycznym Truvy. Toczy się na pozór przeciętne, nudne życie – nacechowane miłością, macierzyństwem, cierpieniem, chorobą, poświęceniem, śmiercią. Związku łączącego kobiety nic nie jest w stanie rozerwać.) Za Wikipedią.

    Temat najtrudniejszy z możliwych – śmierć dziecka. Stąd też mój dystans do zadawania sobie tak trudnych rozważań.
    Tym razem jednak zaczęłam zwyczajnie beczeć jak bóbr z BEZSILNOŚCI dlatego, że zamiast obrazów miłości, wspólnoty i przyjaźni na dobre i na złe NA ODBIORCĘ właśnie wylewane są z mediów obrazy, z którymi nie umiem sobie radzić.
    Celowo nie podaję przykładów ponieważ niezliczone ich mnóstwo tutejsi blogowicze już przekazywali, że nie wspomnę „maili p. Marii do @pombocka”, po których poza mną inni, jak dotąd milczący stali czytelnicy bloga równie wzburzeni co współczujący powychodzili z zakamarków internetowo – geograficznych za co też dziękuję.

    Truizmem jest powiedzenie, że człowiek jest istotą stadną…. Dlatego tak mi dobrze z obecnym tu towarzystwem…. i jak widać nie mnie tylko co bardzo krzepi.
    Sądzę, że tak jak to dawniej bywało „zwrócenie uwagi”  na brak wychowania należy zacząć ćwiczyć, po prostu… Zwyczajnie!
    Zaczęłam od siebie. Koleżanka z pracy uznała, że najlepszym jej komentarzem do moich działań czy nietuzinkowych wypowiedzi jest jej „przeinteligentne” powiedzenie „no bo ty stara jesteś…..”
    Po czterech (!) miesiącach cierpliwości z mojej strony dołączyła z własnej woli do moich pieszych czterdziestominutowych spacerów do pracy wiodących przez urokliwy park.
    Gdy wyraziła chęć na kolejny spacer odpowiedziałam – „Z przyjemnością tylko, że ja będę znów starsza o jeden dzień i mam nadzieję, że ty sobie z tym poradzisz…”
    Nigdy więcej nie usłyszałam od niej tej jakże nieodpowiedniej odzywki.

    Ciotunia Makowiecka
    PS.
    Ani ze mnie ciotunia ani stara, ani Makowiecka… Tak mi tylko przyszło do głowy gdy klika lat temu przysiadłam na zydelku aby posłuchać mądrzejszych od siebie w świetlicy gospodarza Pana Jacka Kowalczyka… i było mi i jest tak dobrze (niestety bardzo tęskniącej za piękną polszczyzną) jak wtedy gdy słuchałam pogawędki Pana Zagłoby z Ciotunią Makowiecką.

    Jak już się wzięłam i odezwałam to w koszyczku, do tej uroczej świetlicy blogowej,  poprzynoszę w przyszłości trochę fotograficznych śliczności z zakamarków… Szkocji. Chciałam to już uczynić przy poprzednim temacie, który okazał się być tak gorący, że kilkaset wpisów zabrało trzy dni dyskusji moje nieugotowane obiady i zapodziane codzienne obowiązki.
    Ale „nic to”.
    Serdecznie pozdrawiam po wiosennym styczniu zrobiło się zimno, wietrzenie…  i można dużo czytać w domu 😉
    Ciotunia M.

  91. Makowiecka
    12 lutego o godz. 15:14

    Szanowna Ciotuniu Makowiecka, przyjemnie spotkać przyjemnego człowieka. Bywam furiat, dlatego spotkanie takiej jak Ty Równowagi Ciała i Ducha to poczwórna przyjemność. Cholera, że kobiety potrafią lepiej niż niekobiety mówić zwyczajnie, ładnie i mądrze. Szapka bach, Ciotuniu. Wszystko mnie w Twojej mowie ujęło, a najwięcej: „Zaczęłam od siebie”. To wychowawczy majstersztyk – niesamowicie subtelny i kobiecy. Jezuniu, zrób mnie w następnym wcieleniu kobietą.

  92. Makowiecka
    12 lutego o godz. 15:14

    Jak czytam takie wpisy jak Twój, to mi się chce czytać blog dwa razy szybciej, cztery razy dogłębniej i osiem razy częściej produkować wstępniaki.
    Pombocek już Ci czapką bachnął, jako i ja bacham. 😀

  93. Oto ostatnia część dramatu „Postromeo i Postojulia” po tym, jak Postromeo został przez Postjulię kopnięty, przeproszony, i znów, uparty dureń, nadział się na szpic.

    „….tak przypuszczałam,że nie dotrze do CIEBIE jak ordynarnym,bezwzględnie sądzącym,sam bluzgającym absurdalnymi inwektywami i powielającym słownictwo SZMATŁAWCÓW ,którymi się żywisz,odstręczającym osobnikiem jesteś!!!…..ZERO samorefleksji,ZERO pokory,ZERO tolerancji i wreszcie ZERO wstrzemięźliwości wobec przeciwników,nie tylko politycznych….to ty masz w jednej ręce kij bejsbolowy… w drugiej machetę  a w ustach śmiercionośny sztylet,skażony jadem kobry!!…i wraz z lewacką szczujnią,której egzekutorem jesteś ,ruszacie w bój , mordując nie tylko werbalnie tych,którzy są wam niewygodni,ale szczując i podżegając do politycznych morderstw i egzekucji….doprowadziliście swoim hejtem do zbydlęcenia  ludzkich stosunków…..widząc,że NARÓD was przejrzał i chce was rozliczyć,próbujecie likwidować przeciwników politycznych tzw. „dechą” i mordem.

    ?Obraziłeś mnie do szpiku kości więcej niż dziesięciokrotnie,nie wyciągając z tego żadnych konsekwencji,wręcz przeciwnie nie przebierałeś nigdy w słowach,aby DOKOPAĆ mi bronią najcięższego kalibru…..bo taka jest niestety twoja uroda……którą przez te lata na siłę próbowałam wybielać i legitymować….chciałam cię widzieć na siłę TAKIEGO,jakim w istocie nigdy nie byłeś…..WSZYSTKO zostało powiedziane…a w zasadzie WSZYSTKO zostało WYBLUZGANE do tego stopnia,że pozostały ruiny i zgliszcza,na których już nic się więcej nie pojawi i nie zakiełkuje….oprócz dymu porażki…oraz odoru pomoru i rozkładu  z tego faktu wynikającego…..
    Zdałam sobie wreszcie sprawę z kim się wdałam…..docierało to do mnie etapami…stopniowo i coraz boleśniej……broniłam się jednak beznadziejnie,aby odeprzeć fakty,które coraz bardziej mnie druzgotały……ostatnim słowotokiem ,składającym się z sześciu mejli dokonałeś EGZEKUCJI w najgorszym tego słowa znaczeniu…..
    Nie będę z tobą dyskutować ani na tematy polityczne…ani odnośnie mojego OJCA ,…naszych wspólnych wedrówek i naszego całego życia…..bo mija się to z celem,jako że jesteś skażony lewacką doktryną niemal od dziecka tzn…od czasów internatowych ; sowieccy,ateistyczni „pedagodzy” odwalili kawał „dobrej” roboty,abyś był kim jesteś do dziś….szydzącym,bezwzględnym, okrutnym ,ignoranckm ateistą…..CONGRATULATIONS!!!…..zasłużyli na odznaczenie przynajmniej leninowskie,aby wychować tak szczucicielski narybek……bo przecież w ich mniemaniu,”wszystko odbyło się kulturalnie!!”…a jakże!!!

    PRZYJAŹŃ???!!….to nie była przyjaźń..miejmy odwagę nazwać rzecz po imieniu..to była ZŁUDA przyjaźni …coś jak błądzenie w wielkiej mgle…TUMÁN zwią ruscy….
    Wyzbyłam się złudzeń co do ciebie…w przeszłości błędnie interpretując wszystkie przeżyte porażki oraz ich konsekwencje,z naiwnością dziecka wierząc w twoje pozytywne przymioty,które pewnie masz,ale dostrzegłam,że to WIELKIE  ZŁO w tobie tkwiące ,jest powalających rozmiarów śmiercionośną dżumą,która wkrótce mnie zabije.
    Trzeźwo z dystansu na wszystko patrząc stwierdzam,że nie mamy sobie już nic do powiedzenia.Wyplułeś wszystko bez pardonu nie tylko co o mnie sądzisz,ale jakże brutalnie co sądzisz o wszystkich tych,których ja zaliczam do moich przyjaciół i członków Rodziny.

    Napisałam ,że jesteś BIEDNY,bo poniekąd jest mi CIEBIE żal,że jesteś,jaki jesteś ,czyli OKRUTNY……..czy zwać ten stan opętaniem,czy zagubieniem…czy też po prostu błądzeniem….nie śmiem stawiać ewidentnej diagnozy.Mogę tylko domniemywać.Sądzić będzie BÓG.
    SZOKIEM był dla mnie fakt,że odmówiłeś matce, chrześcijance z krwi i kości chrześcijańskiego pochówku.Pochowałeś ją jak psa pod płotem..mój mały sierściuch PIKO miał godniejszy pochówek.Już w tym momencie dostrzegłam ZŁO ,które w tobie tkwi…..nie śmiałam jednak ostentacyjnie z tobą na ten temat rozmawiać,chyba sama bojąc się odkrycia tej PRAWDY,która już zapewne wtedy by nas rozdzieliła…..

    PiS to moi PRZYJACIELE ….najbardziej czysty,prawowity RZĄD,jaki POLSKA miała od zarania….Pan Kaczyński to wielki,wysokokaratowy polityk,który na arenie międzynarodowej ma niepodważalną pozycję wielkiego stratega….Pani Premier Szydło krystalicznej czystości osoba , Pan Ziobro  Najsprawiedliwszy wśród sprawiedliwych obrońca poszkodowanych i krzywdzonych obywateli..Pan Macierewicz Patriota wielkiego kalibru..a Pan minister MORAWIECKI Herkules polskiej gospodarki i motor myśli innowacyjno-businesowej…Silna Grupa pod Wezwaniem  Biało-Czerwonej to absolutnie POLSKA ELITA przed którą my POLONIA składamy ukłony aż do samej ziemi……to ONI są faktycznie LEKIEM na całe zło…i NADZIEJĄ na przyszły rok….to IM ufa NARÓD….natomiast totalna opozycja to chyba coś najbardziej żenującego w historii Polski po TARGOWICY…

    Twój rechot słyszę aż tutaj…ale nic to!!…PRAWDA sama się wybroni…..i żadne ubeckie sitwy jej nie zamordują …..HISTORIA ma swe własne prawa..prawa FAKTÓW,które wcześniej czy później zostaną odkryte niczym JOKER w pokerze i powalą wszystkich szczucicieli i podżegaczy…

    Między nami WSZYSTKO zostało wypowiedziane i wyjaśnione…..i jak na dłoni konfrontuje nas z wszelkiego rodzaju niedomówieniami i fałszywymi poszlakami….Stałeś mi się zupełnie obcy,nieprzyjemnie wrogi i wręcz odstraszający…….nie nękaj mnie więc proszę więcej ani politycznymi wykładami a la komintern…ani żadnymi innymi…pozostanie mi po tobie archiwum fotograficzne,niejako na pocieszenie,którego chyba z powrotem nie będziesz żądał??…..poznałam dzięki tobie wiele z krainy pomorskiej i za to serdecznie ci dziękuję,resztę dopowiedz sobie sam.

    Twoje miejsce jest pośród twoich agorowych pobratymców,tam powinieneś się przecież najlepiej czuć…..pośród szczujni totalnej opozycji.psów gończych Michnika…perwersyjnego KOD-u w towarzystwie MAZGUŁY , jego ubeckich kolegów oraz alimenciarza Kijowskiego i kapusia Wałęsy …stoicie jak jeden mąż w tym samym szeregu…czyhając na pierwsze morderstwo na zlecenie WSI….jednak WIELKI KREATOR czuwa i nad panią Beatą… nad naszym kochanym Prezydentem i nad  całym naszym Rządem,bo WSZYSTKICH zabić  przecież nie zdołacie??…czyż nie??

    W załączniku posyłam tobie pana,z którym ciebie identyfikuję….a MAZGUŁA wraz ze zbydlęconymi hejterami poklaskuje w dłonie ,ciesząc się jak małpa bananem……

    …a ty????….idź więc swoją drogą…ja pójdę moją…….w przeciwstawnym kierunku….”

    Nie wiem, czy dam radę wszystkich zabić, ale na początku tego cudnego mejla jest coś takiego:

    „….tak przypuszczałam,że nie dotrze do CIEBIE jak ordynarnym,bezwzględnie sądzącym,sam bluzgającym absurdalnymi inwektywami i powielającym słownictwo SZMATŁAWCÓW ,którymi się żywisz,odstręczającym osobnikiem jesteś!!!””.

    Wstawię więc dla ilustracji jeden – niespecjalnie wybrany – dowód mojego szmatławego osobnictwa.

    „Obracam się, Mario, jako szmatławiec, wśród ludzi bardzo dalekich od szmatławych proweniencji i równie dalekich od peerelowskich sentymentów. Ty nazywasz media, w których ich spotykam, „szmatławcami” tylko z tego powodu, że są przeciwni działaniom tej partii, którą Ty popierasz – tak wygląda Twoja tolerancja, o której mówiłaś w bardzo egzaltowanej tonacji na początku naszej znajomości. Wiedziałem wówczas, że nie masz pojęcia, o czym mówisz. Tolerancja nie oznacza wstrzymywania się od krytyki. Nie może być tolerancji dla tego, co robi PiS, czyli dla psucia państwa i prawa. Natomiast Twój stosunek do opozycji jest z sufitu, ponieważ kompletnie nie znasz jej argumentacji z bezpośrednich lektur ni kontaktów – nie będziesz przecież czytać szmatławców – lecz WYŁĄCZNIE z propagandowych wypowiedzi PiS, w których jak PiS coś nazwie „prawdą” lub „złodziejstwem”, to Ty przyjmujesz jak słowo boże – że to rzeczywiście prawda i złodziejstwo. Na pewno więc na przykład nie znasz z pierwszych miesięcy rządów PiS otwartego apelu do rządzących kilkudziesięciu psychologów w sprawie mowy nienawiści i dzielenia narodu. Kto przyznaje sam sobie prawo do nazywania się Polakiem i odmawia tego prawa innym, kto mając za sobą tylko niespełna 19% uprawnionych do głosowania – a teraz doszli beneficjenci 500 +, czyli interesowni, a nie myślący – dzieli naród na lepszy i gorszy sort, jest nie tylko prymitywem, lecz i barbarzyńskim szkodnikiem, który, jak się wypełnią dni, będzie rozliczony.
     
    Między zwolennikami PiS a większościową stroną przeciwną nie ma i nie będzie spokojnego dialogu. To dramat, Mario, a nie okazja do satysfakcji, bo i po pisowskiej stronie są przecież ludzie prawi i sprawiedliwi, ale, niestety, nie oni nadaja ton. Ton nadają tacy jak kurdupel-obsesjonat czy homoseksualista (nie kpię z homoseksualizmu), który swoim smarkatym dwudziestoparoletnim kochankom daje ministerialne stanowiska, a kurdupel nawet nie piśnie. 
    Twoja – i każda – polityczna elita darzy uwagą tylko tłumy, a nie pojedyncze pyłki jak Ty. Człowiekiem, osobą, indywiduum, przyjacielem jesteś wyłącznie w prywatnych relacjach – również ze mną – W polityce jesteś tylko jednym z milionów niezauważalnych mikrobów, który pojedynczo nic nie waży, nie ma żadnego znaczenia. Chyba że z racji Twej dziecięcej egzaltacji staniesz się – lub JUŻ JESTEŚ, stąd taka Twoja wybuchowość – jednym z współtwórców tego zakłamanego, pełnego fałszu, pasożytniczego świata egoistów i szkodników. Tak Ci dopomóż równie fałszywy Bóg”.

    Na tym się kończy serial o pombocku i Marii Trzykroć Przedziwnej – może nawet dziesięciokroć.

    Bardzo mnie zaskoczyła głębia wywleczonej po Smoleńsku z wielowiekowej przeszłości polsko-polskiej nienawiści, ale jeszcze bardziej – jej granitowa, wręcz diamentowa twardość. Czy to tylko skutek skamieniałości umysłów paleolitowej partii, czy jeszcze inny powód lub powody?      

     

     

  94. pombocku kochany.
    cieszę się, że wobec tylu pomyj wylanych na Ciebie przez M. zachowałeś sie z godnością.
    Na więcej komentarza brak mi słów. Nie mieści mi się język M. w mojej głowie.

  95. Pombocku, nie przestudiowałem dokładnie listu awersywnej przyjaciółki, bo było to ponad moje siły. Może gdybym był lekarzem, czy badaczem ludzkich sumień, to takiego zadania bym się podjął.
    Zauważyłem, że osoba ta pisze krwistym, barwnym językiem wskazującym na uzdolnienia literackie, specyficzne zdolności perswazyjne i umiejętność wzbudzania w sobie nadzwyczajnych stanów emocjonalnych. Nadawałaby się np. do pisania manifestów, różnego rodzaju odezw do ludu pracującego i modlącego się by ukazać mu podstępność knowań szatana, podtrzymać ducha, dodać odwagi, prowadzić do zwycięstwa.
    Nawiasem mówiąc kilka przykładów dokładnie takich zachowań, bardzo podobnych treści, erupcji emocji, koloraturowych oskarżeń i rynsztokowego moralizatorstwa dane mi było poznać, o dziwo, u mężczyzn.
    Pzdr, TJ

  96. konstancja, tejot

    Oczywiście, ani mi by w głowie było prezentować choćby anonimowo takie sprawy i postawy, gdybym nie miał świadomości, że to jedna mała Polska właśnie, ta mniejsza. A zresztą czort ją wie, może i większa, tylko większość ciszej siedzi. I to taka Polska, której za cholerę nie rozumiem.
    Tejotku, mam również znajomych chłopów takich. Nie tak uzdolnionych literacko jak Maria, za to mówiących krótko i zawiązało (prywatne słówko jednego z nich). Możliwość zrozumienia z pomocą ich własnych jęzorów nie istnieje, bo mówią emocjami i hasłami. A sam jak zacznę się domyślać, mogę stworzyć czysto słowną konstrukcję jak stąd do niebytu. Krótko mówiąc: głupi w sprawie takiego zawzięcia i odmóżdżenia jestem. Podobnie jak byłem głupi, kiedy sobie wyobrażałem w 1989 roku, że jak już będzie tylko prawda, to skończą się dzieje, historia, wszystko się przestanie dziać.

  97. anumlik
    12 lutego o godz. 9:21

    Anumliku, jeśli uny wynajmujom teraz w Mielnie domki na wodzie za 67% wartości, to mają rację. Ale jeszcze lepszą by mieli, gdyby wynajmowali za 10% albo i za 5. Tylko że domki by musiały być na łyżwach, nie na betonowych pływakach. No bo sam zobacz, czy nie tak.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6386151323655643250?icm=false

  98. „Podobnie ja byłem głupi, kiedy sobie wyobrażałem w 1989 roku, że jak już będzie tylko prawda, to skończą się dzieje, historia, wszystko się przestanie dziać.”

    Mój komentarz
    Pombocku, we mnie również była porcja naiwności, przekonania, że teraz będzie łatwiej, bo lepszy dostęp do prawdy, ludzie cisi, spokojni i pokorni, obowiązkowi i rzetelni, zmienią się, zrozumieją, zaakceptują. Że zawiść, kołtuństwo, wywyższanie się do pierwszego sortu, wyklinanie do dna szamba innych, obcych i nieprzydatnych powołując się przy tym na Boga, ojczyznę i honor i temu podobne plagi znikną jak złe mary. Że to wszystko samo minie z biegiem czasu, ucieknie z nas, oddali się na stronę, skarleje, zniknie, bo nie będzie miało środowiska, racji bytu.

    Dzisiaj wiemy, że tak się nie mogło stać. Dlaczego? – Bo nie. Dobre stosunki społeczne i demokracja nie przychodzą i trwają za friko. Wymagają nakładów na obronę, kultywację rozjaśnianie, planowanie i przewidywanie. Bez pracy, bez zachodu, trwanie w bierności, to przywracanie stanu naturalnego, czyli homo homini…., czyli ty mi tak, a ja ci tak – ciach, ty wrednoto, itd.

    Entropia siedzi w ludziach i czeka by sprowadzać ich pod poziomy, ujednolicać, wypłaszczać, unaturalniać, cieszyć się z chaosu.
    Pzdr, TJ

  99. Pombocku,
    nie doczytałam tego ścieku do końca. To ta kobieta ma problem, nie ty. Ale mogę zrozumieć rozczarowanie i pewne poczucie winy, straty i bezradności jakie czujesz, przeszłam przez coś podobnego w rodzinie.
    Jak dla mnie to jest choroba psychiczna, takie totalne zafiksowanie na jednym punkcie świata bez oglądu na resztę.
    Ale mnie dodatkowo męcza dwie inne sprawy –
    jedna, ta głupia, to pytanie – A majora Klimiato znałeś?
    A druga to już nie do Ciebie ale odólnie do wszystkich – co jest z tymi pojazdami uprzywilejowanymi w Polsce?
    Dla mnie w ogóle nie do zrozumienia jest pozwolenie na przekraczanie szybkości i taka sobiepańskość polityków, taka arogancja bez konsekwencji. Myślę, że od tego trzeba zacząć – od zmuszenia do ponoszenia odpowiedzialności za swoje działanie.
    O rany, całkiem nie wiem jak to napisać, bo mi się klawiatura dławi i noże wystawia. Przecież to skandal. Niech oni się sobie nawet pozabijają ale zgodnie z przepisami !
    Nigdy nie widziałam tutaj żadnej kolumny z politykiem ( za wyjątkiem Obamy ), ale @act może powie więcej o zachowaniach, on w stolicy mieszka 🙂 Karetki, straż pożarna czy ratownictwo na szybkości zyskują nie dlatego, że pędzą i łamią przepisy, ale dlatego, że maja wolną drogę, bo na sygnał inni kierowcy ustępują.

  100. @@pombocek, tejot
    też tak durna palena myślałam głupio i idealistycznie, bo przecież patrząc na to co się wokół działo, można było przewidzieć ciąg dalszy.

  101. Ewa-Joanna
    12 lutego o godz. 22:05

    Ewo-Jotko, główny problem mam z tym, że nie mogę zrozumieć, choć wiem, że powszechna umiejętność myślenia jest na prostym poziomie egzystencjalnym. Czyli w pewnym sensie sam jestem na poziomie Marii, skoro jej nie rozumiem, tak jak mądrzejsza matka rozumie głupsze dziecko. Silę się, ale wątpię, czy zdążę zrozumieć, nim słonko zgaśnie.

    No wiesz co, Ewo! Żeby pytać absolwenta z 1969 roku, czy znał majora Klimiato?! Dziękują Ci za przypomnienie postaci i nazwiska. Szanowałem tego mikrej postury, skromnego pana majora, ale kojarzy mi się z nim rzecz obrzydliwa i straszna, której był ofiarą. Nie było mnie kiedyś na wojsku, bo fest się przeziębiłem. Koledzy jak wrócili, opowiedzieli coś strasznego. Kompania studentów w luźnym szyku stała, a pan major nawijał. Nagle zaszła go z tyłu wysoka menda – dwóch było takich przyjaciół-zgrywusów, do dziś ich pamiętam – chyba z wydziału prawa i zrobiła coś jak uczniowie temu nauczycielowi angielskiego, co mu nałożyli na głowę kosz na śmieci: wcisnęła mu na uszy jego własną czapkę. Tak jak nie rozumiem bluzgów bardzo wrażliwej w końcu Marii i jej niezdolności do rozumienia obecnej sytuacji, tak też nie rozumiem żadnych okrutnych zachowań i satysfakcji z upokarzania drugiego człowieka. A to przecież zrobił nie parobek od koni, ale student. Mój kumpel z roku powiedział, że pan major nie zareagował, ale miał łzy w oczach. Frontowy żołnierz.

  102. Pombocku,
    wykłady majora Klimiato, to były jedyne na jakie chodziłam ( jeżeli w ogóle doszłam) w Studium wojskowym, bo on zawsze „coś powiedział” co można było długo cytować i obśmiewać. Do dziś dnia nie konsumujemy ale kompromitujemy, bo mąż też przyjął powiedzenie.
    Ale trzeba przyznać – nikomu nie świnił.

  103. tejot
    12 lutego o godz. 21:58

    Dla mnie to rzecz zagadkowa, skąd u tak wielu brało się przekonanie, że po 89-tym będzie znacznie lepiej, wyłoni się nagle jakaś śliczna Polska ze ślicznym Polakiem. Ten co miał byc ślicznym Polakiem to ten Polak z PRL-u co byl nieśliczny, w dodatku – bardzo. Tak o nim przecież teraz sie obowiązkowo mówi.
    Kto zrobił ta całą „Solidarność”? – przecież nie te 10 milionów nieślicznych członków. 10 milionów to chciało – ponoć – „socjalizmu – tak, wypaczeń (jakich?) – nie”. I do dzisiaj nie wiedzą, co było wypaczeniem wtedy, a co nim jest dziś.
    Sam miałem ochotę na jakąś cudowność, ale że cudowności można było znaleźć i wtedy, to nie było całkiem pewne, czy będą jeszcze większe cudowności. Więc jak ku tym niesłychanościom, to idźmy, ale bez neofickiego wrzasku i trąb Trąba ma taką właściwość, że się łatwo strąbi, i się robi bardziej mikro.

  104. trochę kolorów Australii:
    http://www.abc.net.au/news/2017-02-10/abc-open-pic-of-the-week/8256256

    @Tanaka,
    Oj! Sobie wyobrażałam, że ludzie którzy zaznali solidarności wzajemnej zachowają tę solidarność już jako część przyszłego życia, że prawnicy solidarnie zabiorą się na stworzenie prawa funkcjonującego w przyszłym państwie, że ludzie zabiorą się za tworzenie własnego życia w rodzinie, środowisku, mieście, państwie,
    No durna i naiwna palena byłam, przyznaję.

  105. Ewa-Joanna
    12 lutego o godz. 23:19

    Ewo-J, chyba innej odpowiedzi na pytanie Tanaki być nie może, jak Twoja. Jechaliśmy jeszcze na fali cudu. Kiedy jako ciężkoroboczy zostałem w 1980 wybrany na przewodniczącego komisji zakładowej „Solidarności” (chyba nawet nie zapisałem się do związku), moja zastępczyni z księgowości powiedziała, że na „Solidarność” spontanicznie otworzyli się ludzie, którzy z zasady do niczego nie należeli. Dość szybko, jeszcze przed stanem wojennym, zobaczyłem na własne oczy własne złudzenie: bo zaczęło się i parcie związkowców na koryto, i buńczuczny triumfalizm, i parcie do konfrontacji z władzą, i manipulowanie tłumem i wszechobecność Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. Tego trzeciego gościa nie rozumiem do dziś, co za jeden, ale wszystko mi zaczęło jechać jakąś obcością, bo ani manipulować, ani być manipulowanym nigdy nie chciałem. W 1989 r. nie należałem już do niczego. Mój własny entuzjazm dawno zgasł, ale przecież zwycięstwo obywatelskiej solidarności nad władzą nie było złudzeniem – cud trwał. Kiedy na przystani w Gąskach dałem za darmo księdzu z pobliskiego Śmiechowa z 5 kg świeżego dorsza, a on postawił sobie i mnie po jednym piwie, byliśmy zgodni, że się zdarzył cud. On jednak był zdania, że większy cud – względne uzdrowienie moralne całego społeczeństwa – zdarzy się dopiero po ewentualnej wojnie. No i, kulwa, nic się nie zdarzyło,.

  106. Pombocku, coś się zdarzyło, coś się wylęgło i poszło do przodu utykając i klucząc, zachęcane przez jednych by utknęło na etapie tam gdzie było ZOMO, a najlepiej by wpadło do szamba jedną gorszą bolkową nogą, prowadzone przez większość, by jakoś się działo, spychane przez niecierpliwych na margines, czekających na następne coś, co by było przyjemniejsze do narzekania i trwalsze.
    Tak to coś wędruje przez system, państwo, społeczeństwo, prawo i sprawiedliwość, co rusz pchają je na skróty i do wywrotki, ale to coś nie daje się położyć ani zawrócić. Drepce do przodu.
    Pzdr, TJ

  107. tejot
    13 lutego o godz. 9:55

    Tejotku, mam każdej nocy pytanie pod kocem: Gdzie przód, gdzie tył?

    A przy okazji: tak samo jest z domkami na wodzie, które w końcu znalazłem i podaję do wglądu z natchnienia anumlika.

    https://lh3.googleusercontent.com/-igaswqJZXnU/WKF2M-yjHhI/AAAAAAAANQs/IyoSr6_DSE8plzuJYZzCBYSLOvniOUJWgCJoC/w265-h353-n/IMG_5477.JPG

  108. tejot
    13 lutego o godz. 9:55

    Przepraszam, nasermater, umarł father, to już moja alzheimerska wina. Nie tak klikłem.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6386515709906435393/6386515711973596690?authkey=CMzZmPLss_7s-AE

  109. Ewa-Joanna
    12 lutego o godz. 23:19

    Australia ma kolor, a Polska – czarny protest. Żeby mógł być kolor.
    Tak jest: Polska to świat do góry nogami. Nie tylko wobec Australii, bo to niby wiemy, chociaż prawidłowy katolik barzo by się zdziwił, gdyby się o kulistości Ziemi dowiedział, ale i wobec sąsiedztwa współgranicznego.
    Już-już się zaczęło okazywać, że Polak jak Ukrainiec, i odwrotnie, ale nie – jednak Polak odwrotnością Ukraińca. Chociaż odwracanie ma poważną wadę: jak się odwraca, to się może odwrócić o 360 stopni. Odwracacz – obecnie najsłuszniejszy na świecie i katedrze częstochowskiej -powie, że dobrze odwrócone. Niesłuszny nieodwracacz stwierdzi, że nie ma różnicy.

  110. pombocek
    13 lutego o godz. 4:20

    Pombocku, przedkładasz syrop z rzeczywistości, niekonserwowany, więc calkiem prawdziwy. Polak, niewstąpion wtedy do niczego, wstąpił do „Solidarności”. W niesolidarności musiałby psuć na cudzy koszt i zysk, w „Solidarności” już sam i na własne mógł rozrabiać.
    I do tego doszliśmy: aktualny szef tego przedsiębiorstwa zlał się nazwiskiem oraz substancją z urzędnikiem kancelaryjnym na urzędzie prezydenckim i już nie odróżnisz, czym się jedno z drugim różni od prostego posła z ławy.

  111. tejot
    13 lutego o godz. 9:55

    Tejotku, ja mówię o słowach osoby in spe, a nawet bez „spe” świętej – o uzdrowieniu moralnym społeczeństwa. Tu cud się nie zdarzył. Odbywa się po staremu ewolucja wstecz, tyle że w związku z postępem technicznym – coraz bardziej ekspresowa.

  112. pombocek
    13 lutego o godz. 11:02
    tejot
    13 lutego o godz. 9:55
    Tejotku, ja mówię o słowach osoby in spe, a nawet bez „spe” świętej – o uzdrowieniu moralnym społeczeństwa.

    Mój komentarz
    Uzdrawianie, budzenie społeczeństw i temu podobne hasła są najczęściej wygłaszane przez ludzi świadomie lub nieświadomie prących do autorytaryzmu. No bo jak inaczej uzdrawiać, jak nie według przepisanej kuracji z przestrzeganiem dawkowania, diety, zachowań, itd.
    By uzdrowić, wszystko musi być pod kontrolą, a jak pod kontrolą, to przez kogoś sprawowaną. Ktoś, jakaś grupa mądrych, kryształowo uczciwych (jak Twoja interlokutorka napisała) przywódców musi tym kierować. Taka logika rozbioru tych haseł sama przez się nasuwa, gdy słyszę parcie partyjnych ideologów, politycznych ekscytantów na budzenie, uzdrawianie, naprawę, powstawanie z kolan, podnoszenie z ruin.

    Ja bym raczej, raczej, to nie znaczy, że wcale nie, takich terminów nie używał, bo w nich zakodowany jest związek z przymusem.

    Nie uzdrowienie, a podniesienie jakości, usprawnienie, nie przebudzenie, a praca nad, planowanie i przewidywanie, nie dawanie odporu, a jednoczenie sił, nie walka na śmierć i życie z kimś, a zabieganie o coś, wyznaczanie celu, konfrontacja idei, planów i metod nazywanych po imieniu, roztrząsanych i analizowanych według właściwości, a nie według intencji wykonawców.
    To ostatnie jest nieodłącznym sposobem PiSu na naprawianie świata poprzez przywrócenie, zachowanie, kurczowe pozostanie przy, stosowanie się do, trwanie przy tym, co już znamy, co wypróbowane, co nasze, nam miłe.

    Jak to napisał pewien doktrynalny obrońca porządku moralnego w Umęczonej na niniejszym blogu – cóż z tego, że krajan sika pod płotem? Jest sobą, robi to szczerze, bez niepotrzebnej obłudy, zakłamania i zepsucia moralnego, jakie cechują społeczeństwa zachodnie, np. takiej Francji.
    Pzdr, TJ

  113. tejot
    13 lutego o godz. 11:45

    Tejotku, coś jest w krajanach z psowatych, bo nie pamiętam – a jeżdżę rocznie na siodełku tych 6 tys. km, skromnie licząc – sikającego w szczerym polu. Zawsze ma coś do obsikania: drzewo, płot, krzaki, latarnię, róg domu, a choćby i kościoła, jak go przyprze. Poza tym nie bardzo się z tym kryje. Również z tego powodu wolę skromne panie.

  114. Pombocku

    Tak lekko o tym obsikiwaniu przez psowate napisałeś. Jakby to z czystej złośliwości robiły. A tak przecież nie jest. W ich przypadku. Zdrowy pies nie obsikuje jak leci, bo go przyparło. W przeciwieństwie do krajan.

  115. paradox57
    13 lutego o godz. 12:27

    Paradoakxie57, tak lekko nie zauważyłeś, że nie oceniałem psowatych, lecz dałem je wyłącznie jako (może) prawzór procedury obsikiwania. Oceniam zaś męskie człowiekowate, które wszystko olewają, również obyczaje.

  116. Santo Subito! dla polskiej męczennicy powypadkowej. Polecam szczególnie te słowa z artykułu Pawła Zastrzeżyńskiego, w których widzimy (to dla tych którzy tego dotąd nie dostrzegli) z jakiej nędzy i upodlenia pani premiera wyprowadziła nasze matki i ich dzieci nad polskie morze:

    Prowincja, osiedlowe bloki, jeszcze niedawno najbardziej wykluczeni społecznie ludzie żywili się upolowanymi psami. To biedne południe Polski. Dzieci, co nigdy nie mogły sobie pozwolić na nowe ubranie, na zabawkę. Cieszyły się z każdego darowanego prezentu, który przez zamożniejsze społeczeństwo zostałby wyrzucony na śmietnik. Matki, które pracowały w systemie niewolniczym po 12 godzin za 800 zł w uwłaczających warunkach, w marketach obcokrajowców. Mężowie, którzy musieli wykonywać polecania kierowane do nich nie w ojczystym języku, a w obcym. Dzieci z patologicznych rodzin bez jakiejkolwiek szansy na godne rodzinne życie, dziś z uniesionym czołem i rodzicami trzymającymi ich za rękę idą na spacer. Prosty zwykły spacer. Matki, które pierwszy raz mogły pokazać swoim dzieci polskie morze.

    Całość tu:
    http://telewizjarepublika.pl/hold-dla-premier-beaty-szydlo,44500.html

  117. PS
    Artykuł o Pawle Zastrzeżyńskim, z którego możemy (jeśli zechcemy) wyciągnąć wszystko (no, prawie wszystko) o tych „intelektualistach” co pod zaciągiem dobrej zmiany się znaleźli. Tacy, jak Zastrzeżyński kształtują emigrantki z Londynu, Hamburga czy innego Lionu. Bez nich towarzyszka spacerów rowerowych Jerzego Pieczula aż takich bluzgów by z siebie nie wydawała, śmiem sądzić.
    http://plus.gazetakrakowska.pl/region/a/pracuje-nad-filmem-o-prof-poltawskiej-oraz-wojtyle,11461435

  118. @Anumlik

    Wiem, że w tradycji góralskiej mieści się wytapianie smalcu z psów jako panaceum na wszelkie choroby. Że Koreańczycy też traktują psy kulinarnie. Ale żeby dla mieszkańca osiedla pies stanowił podstawę diety?

  119. @Pombocek
    Czyli jesteśmy w pełni zgodni

  120. @paradox57
    A czego innego można się spodziewać po facecie, który postanowił się zemścić za wszystko zło, które wyrządzili mu po kolei: Kieślowski, własna rodzina oraz Londyn, gdzie zmuszali go do pracy na zmywaku. Dopiero Wanda Pułtawska otworzyła oczy „wykluczonemu z zawodu”. A dobra zmiana dała niezłą fuchę w TV Republika. Jakoś się tej dobrej zmianie musi odwdzięczyć. Te psy jedzone po blokach, te matki za 800 zł w supermarketach harujące, ci mężowie wysłuchujący komend w szwabskim (bo jakim innym?) języku. Jest zapotrzebowanie dla takiej narracji? Jest. Ktoś musi na to zapotrzebowanie odpowiedzieć. A że źdźbła prawdy w tym nie ma? Tym gorzej dla prawdy.

  121. @Anumlik

    Jak to? W Londynie na zmywaku rozkazywali mu po niemiecku? To on podwójnie biedny był.

    A co do zemsty. Starożytni Rosjanie ponoć gadają, że nie za to ojciec syna bił, ze grał, tylko za to że się chciał odgrywać. Trochę bym mu współczuł, ale mi się nie chce.

  122. @paradox57
    Musi co po arabsku, albo w jakimś innym wrażym języku komenderowali nim, biedactwem. Twardy był i się nie stawiał, bo postanowił wrócić do kraju z torbą pełną funciaków. I wrócił. I poznał Wandę (Santo Subito) Pułtawską. I tworzy. Obrazem i słowem. Jak słowem – możemy się przekonać. Toż Dickens to przy nim pikuś. Idąc tropem jego fascynacji mamy w Polsce dwie, co to je natychmiast na ołtarze trza wynieść. Wandę Pułtawską i Beatę Szydło. Santo Subito!

  123. pomamroczę se
    że niech dyabli wezmą wszystkich gównianych szefów(-owe) świata bo psują ludziom humor i przez brak humoru niektórych ludzi nie ma na blogach. O.

  124. anumlik
    13 lutego o godz. 13:09

    Anumliku, a niech to jasny! Jestem w pisowatości podszkolony, ale że aż na tak narkotyczne wywody onego Zastrzeżyńskiego, ktoś nie wstał z grobu i go nie kopnął w rzyć (bo żyjący by poszedł siedzieć za .ówno). Co z tego, że komunistyczna propaganda jest karalna? Nic.

  125. @pombocek, z godz. 15:19
    On, ten Zastrzeżyński, niczym się nie różni od Grzegorza Brauna, Ewy Stankiewicz, Anity Gargas, czy Macieja Pawlickiego. Ten sam typ narracji, histerii i oddanie się opiece Maryi – Zawsze Dziewicy. Jak ich guru – Kaczyński i wice guru – Macierewicz. Oni – głównie przez rozgłośnię toruńską oraz większość polskich biskupów – sprawują w Polsce lepszego sortu rząd dusz. Na emigracji też sprawują, o czym się boleśnie przekonałeś.

  126. anumlik
    13 lutego o godz. 12:58
    ..z jakiej nędzy i upodlenia pani premiera wyprowadziła nasze matki i ich dzieci nad polskie morze..
    …………………………………………………..
    Przypomina mi to pewien tekst czytany przez kolegę, gdy maszerowaliśmy drużyną (ale wojskową) na ćwiczenia. Była to mała książeczka-opowiastka w której mały Aliosza pisał do Wujka Stalina ,że postanowił poprawić swoją ocenę z wiedzy o osiągnięciach Kraju Rad. Pamiętam ,że niektórzy ze śmiechu popuszczali w spodnie…

    Nie przypuszczałem ,że serwilizm w Umęczonej osiągnie takie rozmiary.

  127. NeferNefer

    Neferko, niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie tacy, że zaraz kwakają.

    Masz dla siebie całe niedzielne Łazy. I spróbuj zobaczyć na plaży choć jedną dzisiejszą matkę z południowym dzieckiem, które patrzy pierwszy raz na morze. Ona na to dziecko nie dostała ani kopiejki. Więc siedzą biedni na południu i dalej wpierniczają psy – może nawet na surowo.

    Kiedyś, jak był FWP to tak, przyjeżdżało do nas dziecków z matkami i tatkami całe wagony. Sam jeździłem towarowym ze Słupska do Ustki – siedziało się na podłodze w otwartych drzwiach i dyndało nogami na powietrzu. I teraz dziecki przyjeżdżają – nigdy nie ma wolnych miejsc w sezonie – ale chyba nie te, co jedzą psy. Prędzej te, co jedzą ciastki zamiast chleba.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6386619967978469681/6386619968640618354?authkey=COm2xNS-mtjWOA

  128. pombocek
    13 lutego o godz. 17:04

    Dziękuję pombocku miły, jak się zaniebieszczy to będę zobaczać, może do tej pory przejdzie mi głowa 6×9 po pracy

    A ciotunia Makowiecka niech pisze bo pasuje tutaj jak ulał 🙂

  129. anumliku
    przeczytałam o hołdach dla Szydło.
    Z artykułu wynika, ze sama Szydło to taki PISowski CARITAS.
    Ale przerażają mnie komentarze; z takich osób jak ci piszący składa sie nasze społeczeństwo.
    Wystarczy im 500 zł żeby przestali myśleć i uznali, że to premierka z własnego portfela im te 5 setek daje.
    Szkoła im nie wyjaśni, skąd sie biorą pieniądze, ale nowej modlitwy o nową kasę pewnie nauczy; tak nam urośnie nowe pokolenie roszczeniowe.

  130. „Dzieci z patologicznych rodzin bez jakiejkolwiek szansy na godne rodzinne życie, dziś z uniesionym czołem i rodzicami trzymającymi ich za rękę idą na spacer. Prosty zwykły spacer.”

    ten wyimek z artykułu uświadomił mi, że ta patologia, która pode mną niegdyś mieszkała, to ona z biedy taka była.
    500 pomnożone przez ilość dzieci nagle odmieniło wszystkich patologicznych rodziców zmieniło ich postepowanie i rzucili alkohol?
    niewątpliwie stał sie CUD…

  131. NeferNefer
    13 lutego o godz. 15:01
    miałam nadzieję, że coś sie zmieniło…
    współczuję…

  132. Ciekawe, w świetle pombockowo-maryjnej korespondencji (bo jak widać nawet jak są próby kontaktu to wychodzą bokiem obu stronom)

    https://oko.press/stale-oddac-polske-kaczynskiemu-bezradnosc-antypisowskiej-opinii-publicznej/

    @Konstancja

    dzięki kochana, jest jak jest

  133. NeferNefer
    13 lutego o godz. 18:54

    Mój komentarz
    NeferNefer, zalinkowana analiza postaw i działań opozycji antypisowskej jest wielce fragmentaryczna, dziurawa i wytykająca, lecz w jednym zasadniczym aspekcie trafiona, słuszna.

    Opozycja jest nadal w zadziwieniu, jak to się mogło stać, tak jakby przykłady z niedalekiej przeszłości nie istniały, nie warte były rozpatrzenia i szacunku dla rzeczywistości.
    Po drugie dwie podstawowe partie opozycyjne są w stagnacji – PO, która nadal tkwi w zadziwieniu oraz Nowoczesna, która się wdarła do polityki osiągając błyskawiczny sukces wyborczy, niesiona wyobraźnią wdaje się teraz w nic poza tym, jak w utarczki. Obie partie nie mają programów na czasie. Proponują to samo. Sądzę, że takie wrażenie odnosi duża część wyborców – to już było.

    PO pozostała taka jaką jest, czyli nie odmłodzona, sztampowa (w sensie metod działania), trochę pragmatyczna, trochę demagogiczna, słabo wyobrażająca o sobie, nadal nie potrafiąca znaleźć nowego miejsca na scenie politycznej.
    Nowoczesna, gdyby nie była w opozycji, co ją jednoczy, to sądzę, że straciłaby szybko spójność, ponieważ jej zwartość organizacyjna i programowa opiera się na założeniach ad hoc, nijakich, niestrawnych, niezrozumiałych, domyślnych tylko dla wnikliwych obywateli.

    PiS trwa w popularności siłą przekonań i rozpędu socjalnego, opiekuńczego, którego bezwładność jest dość wysoka, dostarczająca energii na jakiś czas. Poza tym urok nowości PiSu jako partii przy władzy jeszcze nie wygasł i PiS może liczyć na trwanie poparcia.

    Społeczeństwo, wyborcy nie dokonują analiz programów partii, nie prowadzą debat politycznych, kierują się, jeśli chodzi o poparcie dla partii, w pierwszm rzędzie odczuciami w rodzaju – ale im dowalił, a jednak ten Kaczor, co obiecał, to dał, a co z tego, ze PAD jest marionetka, to wszyscy wiedzą, ale porządek jakiś jest, nikt nie podskakuje za bardzo, państwo się trzyma, wypłaty są wypłacane, a PiS się stara by ludzi było więcej, by Polskę odbudować, by emigracji nie było, broni polskości, broni przed uchodźcami, stawia na samodzielność, itd.

    Te wszystkie odczucia, złudzenia i nadzieje dadzą PiSowi napęd przez jakiś czas. Bez względu na to, czy PO się zreformuje, czy Nowoczesna zmądrzeje, napęd ten nie zniknie. To jest kwestia czasu.

    Niemniej niemrawość partii opozycyjnych jest dla PiSu korzystna, nie dynamizuje to sytuacji popularnościowej PiSu w kierunku spadków, tylko ją utrwala w jednym położeniu.
    Pzdr, TJ

  134. @tejot

    Czyli zaniedbanie w tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego, szkoda, był czas – a teraz (nadal) nikogo nie obchodzą programy partyjne. Nie tylko brak programu ale ciężko PiS przebić w rozdawnictwie cudzesów. Brak wyrazistego lidera. Brak skutecznej maszyny propagandowej. A pisowcy to jednak jak sekta.
    Przy okazji, znowu dzisiaj w pracy miałam odcinek pod tytułem „co się u was dzieje, to straszne co z tym muzeum w Gdańsku” (nawet to skubani wiedzą)
    Może Maleńczuk ma rację że na wiosnę ludzie się ruszą. Jednego czego PiS się boi to samorzutne, silne protesty ludności (zamiast tralala pikniko-walczyka Kodu)

  135. pombocku

    Och jak bym się chętnie przeszła. Już idę, dziękujęcy.

  136. Scenka rodzajowa, wieczorna, wręcz łóżkowa. Po przeczytaniu bajki o dzielnym królewiczu który wyruszył zdobyć królewnę (tylko musiał odgadnąć zagadkę bo jak nie to kęsim):

    – Ale to głupie jest. Ja bym tego nie robił. Tylko ta królewna i królewna (przewracanie oczami)

    – Ale w Belgii też są królewny to masz szansę, jak im tam, Eleonora i…?

    – Elisabeth ale ona jest za stara bo ma już 11.

    – a ta druga? Młodsza od ciebie.

    – albo siedem albo osiem.

    – smarkula

    – no

    – wiesz, Polska też kiedyś była królestwem, jak Belgia. Mieliśmy królów.

    – a teraz jest republika. Z prezydentem.

    – no, mamy prezydenta budynia.

    – I Kaczyńskiego

    – no

    – Kocham Kaczyńskiego!

    – przeeeeestań!

    – My kochamy Kaczyńskiego! Uwielbiamy Kaczyńskiego!

    – jak mi tak zrobisz w Polsce to udam że cię nie znam

    – Ka-czyń-ski!!! Ka-czyń-ski!!!

    – cicho!!!

  137. NeferNefer
    13 lutego o godz. 21:28
    za skandowanie postawiłabym dziecię do kąta na kwadrans… 🙂

  138. NeferNefer, brak społeczeństwa obywatelskiego, to mocny argument na stagnację po wygranej PiSu. Żaden rząd na przestrzeni ostatnich 28 lat nie dbał o ten komponent demokracji. Każdy kolejny rząd uważał, że to nie jego problem, że z biegiem czasu samo się wykreuje, ukształtuje społeczeństwo obywatelskie. Że ludzie zrozumieją jego istotę i potrzebę funkcjonowania, że przystaną na nie i wejdą do działań na wszystkich szczeblach.

    Jak się okazało taki niby naturalny i oczywisty proces nie chciał sam zajść. Nie było bodźców. Społeczeństwo trochę zajarzyło demokracji, trochę poplotkowało, ponarzekało, poekscytowało się aferami i ciekawostkami, kto z kim i za ile i zajęło się swoimi sprawami państwo pozostawiając politykom.

    Politycy przeczuli, ze otwierają się dla nich nieoczekiwane możliwości, że kręcenie i wmawianie najlepiej popłaca, że puszczanie obietnic w lud rajcuje, przynosi wymierny efekt poparcia i nic innego nie robili, jak tylko – co by tu jeszcze namotać, o czym zapewnić, by wyciągnąć słupki popularności w górę. Politycy wykorzystali jeden jedyny mechanizm demokracji – szybka obietnica – szybki efekt, szybki dodatek, mniejszy podatek – jeszcze większy efekt, manipulacja w finansach, w statystykach i efekt jeszcze szybszy i większy. Tak to weszło w krew politykom wszystkich partii, ze ani odwieść od tego ani przekonać, ukierunkować ich do innych działań nie było komu, bo nie było społeczeństwa obywatelskiego, nie było szans na zmianę.

    Aż przyszedł powtórnie PiS i przebił wszystkich obietnicą poprawy, dobrej zmiany, wypłat i to wszystko od ręki. Co zaowocowało gwałtownym wzrostem poparcia dla tej partii, aktywizacją moralizatorów, prawdziwych Polaków i wszelkich wyzwolicieli narodu od nieszczęść i trosk.
    Polityka wyborcza PiSu, to nic innego, jak tradycyjna metoda, tylko w maksymalnym natężeniu stosowana. To przyniosło PiSowi sukces. Jak długo łaska pańska będzie jeździć w jedną stronę? Wiadomo, że do czasu.

    Większym problemem jest co potem. Przecież ci, którzy chcą być następni, są tymi samymi lub podobnym stylem działania ukształtowani, podobnie pozycjonujący się wobec opinii publicznej, podobnie łasi i tak samo bez rzetelnego programu, tak samo wpatrzeni w słupki jako wyznaczniki przyszłości, a nie wyniki działań przeszłych. Nadal nie będą mieli na karku społeczeństwa obywatelskiego, nadal będą wysoce autonomicznym wobec społeczeństwa podmiotem o dużym potencjale oligarchizacji, nepotyzmu i wsobności.

    Słabe społeczeństwo obywatelskie, to najlepsza wiadomość dla polityków następnego etapu. Będą mieli swobodne ręce, zaufanie tylko do siebie i będą najbardziej cenili i dbali o współpracę między sobą. A społeczeństwo będzie się tylko przyglądało i czekało nie wiadomo na co – a nuż coś się zmieni.
    Pzdr, TJ

  139. konstancja
    13 lutego o godz. 21:47

    Powiem mu jutro, ucieszy się 😉

    tak se rozmyślam o tym rozbitym samochodzie premiery, jakoś na żadnym zdjęciu koguta na dachu nie ma :/

  140. @tejot
    13 lutego o godz. 20:02
    Społeczeństwo, wyborcy nie dokonują analiz programów partii, nie prowadzą debat politycznych, kierują się, jeśli chodzi o poparcie dla partii, w pierwszm rzędzie odczuciami w rodzaju – ale im dowalił, a jednak ten Kaczor, co obiecał, to dał, a co z tego, ze PAD jest marionetka, to wszyscy wiedzą, ale porządek jakiś jest, nikt nie podskakuje za bardzo, państwo się trzyma, wypłaty są wypłacane, a PiS się stara by ludzi było więcej, by Polskę odbudować, by emigracji nie było, broni polskości, broni przed uchodźcami, stawia na samodzielność, itd.
    Dawno już zauważyłam i nawet nieco się czepiałam, że dyskusje polityczne w mediach polskich nie dotyczą programów, ze właściwie nie wiadomo jaki partia ma program, nawet na stronie tej partii trudno znaleźć coś konkretnego, co mogłoby zadziałać jak ta kotwica – guzik – samo lanie wody. I ta miałkość, a właściwie powinnam napisać płynność przelewa się przez umysły i nie zostawia śladu. Wyborcy potrzebują konkretów, zdecydowanego określenia wartości kiełbasy wyborczej, chcą wiedzieć co i ile dostana za swój głos. A w Polsce traktuje się wyborcę jak nieważnego półgłówka. Kiedyś na moje zarzuty w tej materii dostałam odpowiedź, że jak chcę to mogę sobie poszukać programów partii i poczytać. A przecież to nie o to chodzi, że ja mogę sobie poczytać, chodzi o to żeby stanowisko i program partii był wyraźny i konkretny, żeby wyborca wiedział co dostanie w zamian. I żeby miał z czego ową partię rozliczyć.

  141. Ucieszyłam się wczoraj słuchając newsów:
    Parlament Queensland będzie obradował nad delegalizacją aborcji, która niby jest zabroniona ale praktycznie istnieje legalnie i trzeba jakoś ten stan rzeczy uporządkować. Na to arcybiskup wyjechał z pyskiem życzliwie, że premiery ( bo i pierwsza i jej zastępca to kobiety) mogą liczyć na jego doradztwo w tej materii, i przyrównał aborcję do praktyk Niemiec faszystowskich. I na to mu wicepremiera wypaliła: Niech arcybiskup zajmie się swoim podwórkiem i ustaleniami Komisji do spraw wykorzystywania małoletnich w instytucjach kościelnych, a stanowienie prawa zostawi parlamentowi.
    No, takie to ja lubię 🙂

  142. tejot
    13 lutego o godz. 21:56

    Społeczeństwo obywatelskie samo z siebie się nie zrobi i obawiam się że w ogóle u nas się nie zrobi. Na co wpływ ma oczywiście wychowanie katolickie i, nie wiem jak określić, koncentrowanie się na jednostce a nie wspólnocie i współodpowiedzialności, podporządkowanie tej jednostki silnemu, wszechwładnemu autorytetowi – plebanowi czy Bogu, bo już nie wójtowi. Nie ma współdziałania jak chyba u ewangelików (poprawcie jeśli nie w tym kościele mi dzwoni). Nie ma nawet zalążka myśli przewodniej a jeśli nawet był to jest teraz karczowany i duszony w zarodku.

    Politycy są od obietnic z księżyca, to akurat nic niezwykłego, wyborcy od samodzielnego myślenia i interesowania się przed głosowaniem bo tego za nich nikt nie zrobi.

    „Co potem” to chociaż Polityka próbuje określić w nowym cyklu artykułów.

  143. NeferNefer
    13 lutego o godz. 21:57
    pokazano zdjecia z monitoringu sklepu usytuowanego ok. 500 m przed miejscem wypadku. Odległość między drugim i trzecim pojazdem była znacząca, wg znawców od 50-70 m; prędkość na pewno przekroczyła 50km/h; znawcy mówią, że była bliższa setki niz pięćdziesiątki.

  144. Ewa-Joanna
    13 lutego o godz. 22:08
    „I na to mu wicepremiera wypaliła: Niech arcybiskup zajmie się swoim
    podwórkiem…”

    Szkoda, że nie zapytała, gdzie w Biblii jest napisane o arcybiskupach.

  145. @dezerter83
    13 lutego o godz. 22:34
    To nie była dyskusja o religii ale o wpieprzaniu się religianta w stanowienie prawa dla wszystkich.

  146. Co dzień to inny nastrój. Przeczytałam wywiad z Maleńczukiem, i pomyślałam że na pewno ma rację. Zrobi się cieplej, to tłumy wyjdą na ulice. Wiem coś o tym, bo zaliczyłam parę zimowych demonstracji. Te wypadki drogowe też pisowi nie pomagają wizerunkowo. W wyborczej artykuł jak prawdziwa prawica odwraca się od Jarosława.
    A potem kolejny sondaź i PIS ma 40%. Załamać się można. W Polsce obiło mi się o uszy, że w sondażach znacznie więcej ludzi nie chce udzielać odpowiedzi. Liczba nieodpowiadających wzrosła o niemal 50% w ostatnim roku. Więc wyniki się podaje, ale sami sondażyści nie wiedzą ile są warte. To co spędza sen z powiek wszystkim statystykom od sondaży, to korelacja między tym co się mierzy, a powodem nieudzielania odpowiedzi (non-response bias).

    A tutaj coś dla oderwania, biegówki ale trochę inne: https://goo.gl/photos/cCinSuNgQBbiN1ge9

  147. Ewa-Joanna
    13 lutego o godz. 22:08

    Może warto dla równowagi wspomnieć, że to rządy australijskie, podobnie jak wiele innych, powierzyły „opiekę” nad dziećmi podwładnym arcybiskupów, oraz przez wiele lat ją finansowały.
    Już dawno temu, ktoś roztropny powiedział, że władza absolutna – demoralizuje absolutnie.

  148. NeferNefer
    13 lutego o godz. 23:02
    kupujemy!

  149. Ewa-Joanna
    13 lutego o godz. 21:58
    Kiedyś na moje zarzuty w tej materii dostałam odpowiedź, że jak chcę to mogę sobie poszukać programów partii i poczytać. A przecież to nie o to chodzi, że ja mogę sobie poczytać, chodzi o to żeby stanowisko i program partii był wyraźny i konkretny, żeby wyborca wiedział co dostanie w zamian. I żeby miał z czego ową partię rozliczyć.

    Mój komentarz
    Podzielam w 100 %. Odsyłanie do poczytania sobie programu w internecie, to objaw niezrozumienia czym jest demokracja, dla kogo są politycy, to niechęć do zakomunikowania ludziom jakimi kierują się motywami, intencjami, wytycznymi w działaniu.
    W ogólności tam gdzie nie ma informacji o programach, informacji dostępnych mentalnie obywatelom, jasnych i zrozumiałych, tam komunikacja polityków ze społeczeństwem leży, a przejrzystość jest czczym hasłem. Demokracja staje się fasadowa, pozorna.
    Pzdr, TJ

  150. @dezerter83
    13 lutego o godz. 23:02
    Dokładnie! I dlatego ŚJ też zostali oskarżeni o wykorzystywanie seksualne dzieci i zamiatanie sprawy pod dywan pod dokładnie tym samym pretekstem, który służył jako wytłumaczenie dla biskupów – to sprawa wewnętrzna.

  151. izabella
    13 lutego o godz. 22:51
    to był sondaż face to face, a w takim typie sondażu pytający odpowiadają tak, jak oczekują, że życzy sobie ankieter. W telefonicznym sondażu ludzie są bardziej szczerzy- tak tłumaczył dr Robert Sobiech, obecny w sobotę w Drugim śniadaniu mistrzów; socjolog.
    Pytaniem otwartym jest to, czy wobec zastrzeżeń, o których piszesz, przekrój społeczny ankietowanych został zachowany.
    Mozna się załamać takim sondażem; poczekam do wiosny i jesli sprawdzi sie przepowiednia Maleńczuka- będzie bardzo gorąco.
    Włos sie na głowie jeży, gdy czytam, w jaki sposób zabierają nam plasterkami wolność, zamieniają trópodział władzy na jednowładztwo; kłamią, oszukują, a leniwemu narodkowi omamionemu pięćsetką nie chce się znaleźć zródeł innych, niż te w kurwizji czy podobnych mediach.Wierzą na słowo, bo tym razem władza obiecała, że da i …dała. A w przeszłości bywało inaczej- władza obiecała że da i na obietnicach się skonczyło.
    Nie rozumiem, jak Kurwizja mogła usunąć podwójną ciągłą z animacji wypadku Broszki; czyżby Kurski nie wiedział,że ciemne masy nie wszystko kupią?

  152. @izabela

    Piękne zdjęcia, już biorę narty i idę

  153. Kupujemy! 🙂

  154. Już 25% 🙂

  155. Ewa-Joanna
    13 lutego o godz. 23:20
    „ŚJ też zostali oskarżeni…”

    Czy winnych już ukarano ?

  156. @tejot
    13 lutego o godz. 23:12
    W ogólności tam gdzie nie ma informacji o programach, informacji dostępnych mentalnie obywatelom, jasnych i zrozumiałych, tam komunikacja polityków ze społeczeństwem leży, a przejrzystość jest czczym hasłem. Demokracja staje się fasadowa, pozorna.
    @konstancja
    13 lutego o godz. 23:23
    leniwemu narodkowi omamionemu pięćsetką nie chce się znaleźć zródeł innych, niż te w kurwizji czy podobnych

    I tu wkraczamy na podwórko czwartej władzy – to ich rola jest informacja, to oni powinni „uczyć” społeczeństwo demokracji i obywatelstwa. To oni powinni sie domagać od rządu i partii programów, to oni powinni się czepiać szczegółów, to oni powinni drążyć, porównywać, przypominać. Nie mówię, że wszyscy, bo to byłaby bzdura, ale tzw. dziennikarze polityczni, ekonomiczni – to ich rola. I gdzież oni są?
    Nie o felietony chodzi, nie o błyskotliwe ćwierknięcia, ale o rzetelna i dobrze i strawnie podana informację.
    Ja tu czasem podrzucam różne linki z Australii i robię to nie po to, aby się pochwalić, ale aby pokazać jak można i jak się powinno.
    Ech, zgubić ten idiotyczny przymiotnik „opiniotwórczy” i skupić się na informacji.

  157. NeferNefer
    13 lutego o godz. 23:23
    izabella
    13 lutego o godz. 22:51
    z kompletu przedstawionego na zdjęciu (ale piekne pokłady sniegu!) mam juz połowę; kije do spacerków. takie biegówki miałam na nogach tylko cztery razy, na zimowych wczasach pod Warszawą – piekne tereny spacerowe, a ja wówczas debiutowałam na biegówkach. Pamiętam te obolałe pośladki!

  158. @dezerter83
    13 lutego o godz. 23:31
    Których? Prace Komisji jeszcze trwają, to nie jest łapanie pcheł.
    Tu masz o swoich : https://www.childabuseroyalcommission.gov.au/media-centre/media-releases/2016-11/report-into-jehovah%E2%80%99s-witness-organisations-releas

  159. Ewa-Joanna
    13 lutego o godz. 23:38
    myslę, że informacja jest dostępna w róznych mediach, ale trzeba CHCIEĆ z nich skirzytac, zrobić jakiś wysiłek umysłowy. Z tym jest problem, bo w domu czeka piwko i kanapa przez tv i gdzieżby tam schetany życiem Polak miał chęć jeszcze cos poczytac, czegoś się dowiedzieć.

    Czytelnictwo w naszym kraju leży na łopatakch, dorosłym po szkołąch juz się nie chce sięgać po prasę; gdy ubywa nam środków finansowych, najłatwiej zrezygnować z kultury. Co i tak nie tłumaczy spadku czytelnictwa. Bo jest internet i część artykułów prasowych jest dostępna bezpłatnie,ale biblioteki i czytelnie nie mają bieżącej prasy, bo nie mają kasy na prenumeraty.

  160. konstancja
    13 lutego o godz. 23:23

    Panie Marie i im podobni na pewno nie szukają alternatywnych źródeł informacji. Ciekawa jestem, czy będą konsekwencje tak ewidentnego kłamstwa jak usunięcie tej podwójnej ciągłej. Bo to taki temat na targ albo spożywczaka: „A wie Pani, mówią że tam była podwójna ciągła, a w telewizji pokazali przerywaną”. Więc może się roznieść nawet bez oglądanie tvnu. I taki dobry temat, młody chłopak wrobiony przez arogancką władzę. I ta władza jadąca na sygnale lekceważąc przepisy drogowe. Na sąsiednim blogu ktoś podał, że musieli jechać ze średnią prędkością 90km/h (z Balic do Oświęcimia w 37min). Jeśli to nie będzie miało żadnych konsekwencji to już chyba nic nie będzie miało.

  161. a propos tej zbiórki na seicento- nie mam takich mozliwości, nie jestem na fejsie, ale trzebaby uświadomić prowadzącemu zbiórkę, że trzeba zebrać dodatkową kasę na podatek od darowizny dla Sebastiana. Na pewno Urząd skarbowy wyciągnie rękę po pieniądze, a skrupulatni uzrędnicy Broszki sprawdzą, czy podatek od darowizny został w całości „uiszczony”-cytując język urzędowy.
    Na nowy samochód dla Vipów ściągną z nas sami, nie pytając o zdanie.

  162. @izabela

    Przeglosowanie budżetu państwa nielegalnie nie miało żadnych konsekwencji. A tam, jakiś samochód boru.

  163. NeferNefer
    14 lutego o godz. 0:20
    zobaczymy, czy ta nielegalność budżetu nie przeloży sie na wyższe koszty obsługi długu publicznego, na brak inwestycji zagranicznych w Polsce.
    Tymczasem od czasów powstania rządów PISu wzrosła nam cena euro, dolara i innych ważnych w rozliczeniach walut.
    Na przełomie 2015/2016 roku cena euro pdniosła się o 10-12 %.

  164. NeferNefer
    14 lutego o godz. 0:20

    Naczelnik chyba się boi „zwykłych” ludzi. Dlatego szybko się wycofał z ustawy o aborcji i o „metropolizacji” Warszawy. Bo „zwykli” ludzie się wkurzyli. Jak na razie naczelnik wyczuwa czy oburzają się tylko „elity”, czy protest ma większy zasięg. Ten „samochód boru” ma potencjał żeby wkurzyć zwykłych ludzi. Jakiś tam Trybunał, czy budżet, kogo to obchodzi (poza nami). Ale mogę się mylić, poczekamy zobaczymy.

  165. @konstancja
    13 lutego o godz. 23:52
    Polacy niczym się statystycznie od innych nie różnią pod tym względem, dlatego też trzeba, nie licząc na ochotę do samodzielnego czytania wciskać im papkę informacyjną jaką będą w stanie wchłonąć i przetworzyć, tak jak się to robi w innych krajach.
    Gdyby w Australii wybory nie były obowiązkowe, to frekwencja też byłaby w granicach 50%, bo jednym by się nie chciało, inni mieliby w nosie, a jeszcze inni poszli na ryby.
    I tak naprawdę to usiłowałam znaleźć kiedyś różnice programowe obu partii w Polsce i niestety nie udało mi się. A mi zależało. 🙂
    Przejrzystej, prostej i konkretnej informacji nie ma tak naprawdę.
    Na przykład – weszłam na stronę PO, podstrona „Ważne tematy” i najświeższa data to 2015 rok. No kurde.

  166. P.S do Konstancji
    A na ten przykład wyśmiewana partia Razem, ma jasny program i widać na ich stronie, że się tam coś dzieje.

  167. @tejot, (13 lutego o godz. 21:56)

    … brak społeczeństwa obywatelskiego… Żaden rząd na przestrzeni ostatnich 28 lat nie dbał o ten komponent demokracji.

    Nic bardziej błędnego.

    Zadbał o to już ostatni rząd PRL przyjmując ustawę z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach. Dało ono podstawy do tworzenia organizacji pozarządowych. Ustawa była wielokrotnie nowelizowana. W oparciu o nią tworzono i tworzy się szereg stowarzyszeń, które są emanacją społeczeństwa obywatelskiego. Ponieważ są elementem społeczeństwa obywatelskiego, dlatego są solą w oku dzisiejszej władzy. Stąd ostatnia, pisowska nowelizacja, mająca na celu upupienie organizacji pozarządowych.

    Rząd Tadeusza Mazowieckiego był autorem reformy samorządowej, której istota polegała na decentralizacji władzy. Oddania dużej jej części w ręce obywateli.

    http://wyborcza.pl/1,91446,17197629,Reforma_samorzadowa_1990___jedna_z_najbardziej_udanych.html

    Samorządy, zwłaszcza w tak zwanym terenie są praktycznym funkcjonowaniem społeczeństwa obywatelskiego. Dlatego samorządy też są solą w oku kaczystów.

    Rząd SLD wzmocnił organizacje pozarządowe wprowadzając możliwość ich dofinansowywania

    https://inspro.org.pl/bankwiedzy/2016/01/30/geneza-wprowadzenia-1-podatku/

    Te trzy ustawy tworzą wystarczająco dobre ramy prawne i podstawy finansowe dla społeczeństwa obywatelskiego. Na tym polega zadanie rządu. Na stworzeniu warunków i wspieraniu. Reszta jest w rękach społeczeństwa.

    Każdy kolejny rząd uważał, że z biegiem czasu samo się wykreuje, ukształtuje społeczeństwo obywatelskie. Że ludzie zrozumieją jego istotę i potrzebę funkcjonowania, że przystaną na nie i wejdą do działań na wszystkich szczeblach.

    I słusznie!

    Bo istota obywatelskości polega na byciu podmiotem. Samosterowności. Ono albo stworzy się „samo”, albo nie będzie go wcale. „Samo” znaczy ni mniej ni więcej, ale tyle, że każdy z nas jest osobiście za to odpowiedzialny. Za to czy i na ile angażuje się w prace lokalnych samorządów, zakłada lub tylko pracuje w organizacjach pozarządowych. Korzysta z możliwości odpisu podatkowego. Społeczeństwa obywatelskiego nie wyprodukuje żadna rządowa fabryka. A taka marzy się pisowi.

    Najwięcej pieniędzy z odpisu 1% otrzymuje Rydzyk. Pomagają mu w tym setki tysięcy ludzi.

    Co to mówi o tak zwanej postępowej części społeczeństwa?

  168. @tejot, (13 lutego o godz. 20:02)

    Opozycja

    Pisząc o opozycji, zakłada się milcząco, że chodzi o opozycję parlamentarną. A przecież istnieje coś takiego, jak opozycja pozaparlamentarna. Przy obecnym układzie sił w parlamencie cała odpowiedzialność za przyszłość kraju jest w rękach opozycji pozaparlamentarnej. Tylko jej się musi chcieć. Choćby tak, jak społeczeństwu w Rumunii.
    Musi się jej chcieć przychodzić na spotkania z przedstawicielami opozycji parlamentarnej. A jak to wygląda w praktyce?
    PiS jest wspierany przez swoje społeczeństwo obywatelskie. Bo jemu się chce.

    Programy

    Na początku lat 90. profesor Tabir zamieścił w Polityce znakomity artykuł mówiący o tym, że to broszury zmieniają świat. Ulotki, bryki, dowcipy i żarty rysunkowe. „Broszury” a nie dzieła i opracowania naukowe, religijne, programowe. Tazbir podawał szereg przykładów z dziejów świata.
    Prawidłowość historyczna, o której pisał Tazbir jest pochodną prawidłowości jaką rządzi się poznanie społeczne. Zasady skąpca poznawczego.
    Media społecznościowe wręcz ją pogłębiają.

    Społeczeństwo obywatelskie

    Profesor Wiktor Osiatyński, który o społeczeństwie obywatelskim wie naprawdę dużo i wiele w tej sprawie robi, twierdzi, że przeceniamy rolę teoretycznej edukacji. Jego zdaniem najważniejsze jest wspólne działanie. W samorządach, organizacjach pozarządowych, klubach, etc..

  169. „Do tej pory na wzgórzu Rowokół w Słowińskim Parku Narodowym stała tylko metalowa wieża widokowa, lecz wójt gminy Smołdzino od lat ubiega się możliwość wybudowania tam kaplicy. W końcu mu się udało. Zgodę na budowę konstrukcji z cegły i drewna wydało Ministerstwo Środowiska. – Nikt nie poprosił nas o merytoryczną opinię w tej sprawie – mówi jeden z członków rady naukowej parku.
    Rowokół znajduje się na Wybrzeżu Słowińskim, w odległości 6 km od morza, na terenie strefy chronionej Słowińskiego Parku Narodowego. Polodowcowe wzgórze wznosi się na wysokość blisko 115 m n.p.m. Na jego szczycie stoi platforma widokowa, z której widać wieś Smołdzino, wybrzeże Bałtyku oraz jeziora Łebsko i Gardno.
    Ministerstwa Środowiska
    Dla okolicznych Kaszubów wzgórze od wieków jest miejscem kultu. Jeszcze w czasach pogańskich znajdowała się tutaj tzw. Święta Góra Słowińców. Wraz z nadejściem chrześcijaństwa Rowokół stał się miejscem kultu maryjnego: od XIV do XVI wieku mieściła się tam kaplica, której pozostałości rozebrano na początku XIX wieku. To właśnie do chrześcijańskiej tradycji chcą nawiązać Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie oraz wójt gminy Smołdzino.
    – O możliwość zbudowania nowej kaplicy ubiegaliśmy się od lat, ale nigdy wcześniej nie zdobyliśmy odpowiednich pozwoleń od Ministerstwa Środowiska ani aprobaty dyrekcji parku, nie mogliśmy postawić w tym miejscu nawet symbolicznego krzyża – mówi Arkadiusz Walach, wójt gminy Smołdzino. – Teraz wystarczyło, że napisaliśmy pismo do ministra środowiska Jana Szyszki. W odpowiedzi dostaliśmy zgodę na budowę kaplicy, pozytywnie do naszej inwestycji podchodzi też nowa dyrekcja Słowińskiego Parku Narodowego”.

    No proszę – wystarczyło pismo.To dopiero zmiana! Jeszcze lepsza będzie, jak wystarczy telefon. A najlepsza – jak będą czytane myśli. Hej Kim, zapraszam do Polski na nauki!

    Ale najlepsza ze wszystkiego jest motywacja.
    ” Wójt gminy podkreśla, że budowa kaplicy przyniesie mieszkańcom wiele korzyści, wynikających przede wszystkim z ruchu turystycznego.
    – Turystyka religijna jest bardzo preferowana przez Polaków, dlatego powrót do lat świetności tej góry będzie z korzyścią dla całego Pomorza, a nawet dla całej Rzeczypospolitej – przekonuje wójt Smołdzina. – Korzyści odnotują mieszkańcy i handlarze, którzy będą mieć więcej dochodów z turystyki, pozytywnie wpłynie to na przychody gminy”.

    Niby nic innego na świecie się nie robi, tylko zaprzęga wszechmocną trojkę przenajświętszą do tłuczenia kasy, ale żeby tak otwarcie o tym mówić… Jezus wypieprzał kupców ze świątyni, a nie zapraszał, żeby handlowali.

    Jedna fotka pokazuje górę Rowokół od strony latarni morskiej w Czołpinie, druga – to widok z latarni na początek wydm łebskich i jezioro Łebskie. W tamym roku nie dałem rady wleźć na górę przez kolana – a kiedyś na rajdzie, kurde, wbiegłem! – może w tym dam. A jak nie, poczekam, aż odwalę kitę – na wszystko będę z góry patrzył.
    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6386875554344645713/6386875555479884626?authkey=CLrh6O-12vbdEA

  170. Przepraszam szanowne, hipotetyczne Czytelnictwo i gazetę.pl – cytaty są z gazety.pl właśnie.

  171. @NeferNefer, (13 lutego o godz. 22:13)

    Społeczeństwo obywatelskie samo z siebie się nie zrobi

    Społeczeństwo obywatelskie „robi się” z obywateli. Ze mnie, z Ciebie, z naszych krewnych i znajomych, sąsiadów, blogowiczów. Tylko my obywatele możemy je zbudować. Jak na razie, poprzednie rządy stworzyły nam wystarczające ramy prawne i finansowe. Obecny rząd nam to odbiera. Od nas zależy to, czy na to pozwolimy.

    obawiam się że w ogóle u nas się nie zrobi.

    Bardzo możliwe. Tak długo, jak długo będziemy się koncentrować na deficytach zamiast na zasobach, nie wyjdziemy poza biadolenie. Jeżeli chce się zbudować dom, to najpierw liczy się zasoby i szuka możliwości na pokrycie deficytów.
    Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu.

    Na co wpływ ma oczywiście wychowanie katolickie i, nie wiem jak określić, koncentrowanie się na jednostce a nie wspólnocie

    Krk, podobnie jak bolszewicy, nie cierpi jednostki niczym zarazy. Jednostka niczym, jednostka zerem.
    Jednostka liczy się u protestantów.
    Dla Krk i bolszewików liczy się „oddanie” wspólnocie. „Zawierzenie”, „ideologiczne zaangażowanie”. Wiara w to, że to, co się ma pochodzi od siły wyższej, od partii.
    Liczenie na to, że społeczeństwo obywatelskie „zrobi” nam rząd, państwo, wpisuje się w „logikę” homo catholicus, homo sovieticus. :(
    Kaczyński przebiera nóżkami w gotowości „zrobienia” nam „społeczeństwa obywatelskiego”, wyręczenia nas w byciu „opozycją”.

  172. Ewa-Joanna
    13 lutego o godz. 23:38

    Mój komentarz
    Ewo-Joanno, odnoszę wrażenie, że większość dziennikarzy w Umęczonej, miażdżąca większość rozumie swoją pracę nie jako powiedzmy pewnego rodzaju służbę, wypełnianie powinności, tylko jako wykonywanie zawodu w stylu jaki w Polsce jest powszechnie praktykowany, czyli trochę Polnische Wirtschaftu (byle jak, po łebkach), trochę newsu, trochę kalki z komunikatów oprawionej w kilka spójników i kilka zdań, że tak powiedział, na razie innych informacji nie ma.

    Dla dziennikarzy (politycznych publicystów przede wszystkim) wyjaśnianie, to zniżanie się do percepcji ogółu, rzetelne i przystępne w formie i treści rozbieranie problemów, przeprowadzanie analiz, domaganie się informacji od rządzących, rzetelna ocena posunięć polityków we wszystkich ich aspektach społecznych, ustrojowych, skutkach dla państwa na przyszłość, itd., to niepotrzebny wysiłek, jakiś rodzaj serwilizmu wobec czytelnika, odrywanie się od trendów, porzucanie dziennikarskiej pragmatyki, chęć przypodobania się czytelnikom, widzom dla uzyskania taniej popularności, co z kolei wzbudziłoby podejrzeniu u kolegów i przełożonych, popsuło reputację, zrodziło wizerunek przeciętniaka, nawiedzonego piewcy, itd.

    Dziennikarze w większości starają się być w trendzie, na linii, starają się nie wypaść z głównego nurtu informacyjnego, którego styl w Polsce jest formalistyczny, jeśli chodzi o opis państwa i polityki, a pula zadań dziennikarskich jest ustalona przez obyczaj i wymagania redakcji, która musi zadbać w pierwszym rzędzie o poczytność, oglądalność i klikalność.

    Dziennikarstwo bezbarwne, łase na sensację, karmiące odbiorców skandalami, pokazała za dużo, ale wpadka, itd. Polityczna edukacja, dyskusja o państwie, to wata, wypełniacz, którym mało kto się interesuje.
    Pzdr, TJ

  173. mohikanin przedostatni
    14 lutego o godz. 10:17
    społeczeństwo obywatelskie potrzebuje wiedzy o swojej obywatelskości. Kiedyś tę wiedzę wtłaczała do głów szkoła; dzis nie ma takiej potrzeby (na przykładzie katastrofy edukacyjnej szykowanej nam przez min. Zalewską).
    Obywatele muszą mieć świadomość, że oprócz praw zagwarantowanych w konstytucji (zdrowie, edukacja,inne) mają też obowiązki – płacenie podatków, udział w wyborach, szacunek dla wspólnoty, dla tzw. dobra wspólnego, że o innych nie wspomnę.
    Nie wiem, czy ideologiczne zaangażowanie, o którym wspominasz, a kiedyś ograniczone do tzw. czynów społecznych i przytakiwania włądzy nie zepsuło tej mniej świadomej części społeczeństwa, pozostającej nadal w roszczeniowej pozycji w stosunku do państwa, rządu i współobywateli. Przy czym ze swojej strony nie uczestniczą w żadnych przynależnych obywatelowi prawach, w zamian krytykując wszystko, co w ich imieniu zrobi samorząd, rząd.
    Przyjmują wszelkie pomysły bezkrytycznie, po kątach zaś narzekają, psioczą i mają za złe. ALe sami nie wyściubią nosa zza swoich drzwi; zaśmiecą, obsikają okolicę swoja i sąsiednią.

    Takie wychowanie zaczyna sie w przedszkolu, ale tu mamy od lat religię tylko i wspólnotę kościoła. Potem jest tylko gorzej -religia kilka razy w tygodniu zamiast matematyki, fizyki, chemii czy biologii albo właśnie wychowania obywatelskiego.
    Wychowujemy katolików, nie wychowując obywateli świadomych swoich praw i obowiązków.

  174. Mohikanin, danie ram prawnych społeczeństwu by mogło się organizować, jest posunięciem pozytywnym i przyszłościowym. Jakaś cześć społeczeństwa w nie wchodzi, większa część dla interesu, mniejsza część dla interesu i pożytku społecznego. Samorząd jest istotnym składnikiem społeczeństwa obywatelskiego, mimo że jest to instytucja płacąca i wymagająca.
    Obecni rządzący chcą się dobrać do samorządów, je obezwładnić, wyjąć spod ludzi fundament społeczeństwa obywatelskiego podobnie niepostrzeżenie, jak to próbowano (co po części się udało) z obezwładnieniem TK.

    Społeczeństwo obywatelskie nie rodzi się tylko z powodu uchwalenia ram prawnych. Musi być promowane, doceniane, słuchane i uwzględniane. Takich działań rządy nie prowadziły.

    Weźmy politykę informacyjną kolejnych rządów, ich dialog ze społeczeństwem. Jeśli rząd uznaje obywatelskość za rdzeń demokracji, to prowadzi z obywatelami dyskusje, szanuje ich opinie, prowadzi nie tylko formalne konsultacje narzucone prawem (w sprawach ustaw), lecz stara się dotrzeć do świadomości jak największej ilości obywateli, rozpoznać ich oczekiwania, ich potencjał, ocenić realność swoich zamierzeń, przedyskutować, wdrażać wspólnie, to co możliwe. Takich działań poprzednie rządy się nie dopuściły.

    Drugi bardzo ważny czynnik, to relacje kolejnych rządów z KK. KK jest traktowany jako instytucja nieobywatelska, całkowicie autonomiczna, samodzielna, wyizolowana, żadnych obywateli w nim kolejne rządy nie dostrzegały (a przecież około 95 % obywateli, to formalni katolicy), bowiem natura instytucjonalna KK w Polsce jest taka, że jak się dogadywać, to z hierarchią, a hierarchia już dalej sobie poradzi. I odwrotnie, jeśli się z hierarchią nie dogadamy, to hierarchia się postawi i to postawienie się nie będzie po próżnicy, bo będzie jak najbardziej obywatelskie, z powoływaniem się na prawa naturalne, prawa obywatela (duchowni są obywatelami!), tradycje i lud boży.
    Gdzie tu są zwykli obywatele, społeczeństwo obywatelskie?
    Pzdr, TJ

  175. Jajko, czy kura?

    Spoleczenstwo obywatelskie, czy postawy obywatelskie?

    Co przed czym?

    Bo gdy o tym mysle, to mam nieodparte przekonanie, ze gdy sie uksztaltuje postawe obywatelska w dostatecznie duzej ilosci ludzi, to beda oni tworzyc spoleczenstwo obywatelskie…

    Gdy sie przypatrzec wynikom badan prof Czapinskiego, to odsetek Polkow ufajacych innym Polakom na poczatku lat 90-tych stanowil okolo 20%, a w ostatnim badaniu z 2015 roku niecale 8,5%. Czyli ilosc Polakow ufajacych innym ludziom, a wiec majacych predyspozyje do bycia obywatelami, w ciagu cwiercwiecza wolnej Polski, zminiejszyla sie ponad dwukrotnie….

    Mniej niz 10% obywateli i zwyciezyl Kaczynski!

    I tylko jeszcze odpowiedzmy sobie na pytanie dreczace, co takiego zrobiono, czy czego nie zrobiono jak nalezaloby, ze zamiast rosnac, liczba mieszkancow Polski, zdolnych do bycia obywatelami, zmniejszyla sie tak drastycznie?

    Zycze blogowiczom milego dnia.

  176. konstancja
    14 lutego o godz. 10:48
    mohikanin przedostatni
    14 lutego o godz. 10:17
    społeczeństwo obywatelskie potrzebuje wiedzy o swojej obywatelskości. Kiedyś tę wiedzę wtłaczała do głów szkoła; dzis nie ma takiej potrzeby

    Mój komentarz
    Zgadzam si całkowicie. Edukacja powinna dawać wiedzę o państwie i społeczeństwie, powinna być systemem, w którym kształtuje się podmiotowość człowieka, zalążki obywatelskości, różnego typu sprawności potrzebne do współpracy w grupie, umiejętność rozumienia drugiego człowieka, rozumienia mechanizmów społecznych, a także jak to napisał kiedyś mohikanin, spójność wewnętrzna, poznawcza, itd.
    Na razie w działaniach prawych i sprawiedliwych najbardziej widoczne jest dążenie do wychowania młodzieży poprzez politykę historyczną, czyli historię selektywną, wydestylowaną (żołnierze wyklęci, prześladowanie polskości, cierpiętnictwo, niewole, niesprawiedliwości doznane od obcych, itd.)
    Pzdr, TJ

  177. Duńczyk jest z waginy, a nawet z macicy, a Polaka przynosi bocian albo jest znajdowany w kapuście, czasem kiszonej.
    W pojedynczych przypadkach bywa z błogosławionego łona.

  178. @konstancja, (14 lutego o godz. 10:48)

    społeczeństwo obywatelskie potrzebuje wiedzy o swojej obywatelskości.

    Oczywiście!
    Warto jednak podkreślić, za profesorem Kozieleckim, że jest wiedza deklaratywna, wiedzieć że „coś jest” i wiedza proceduralna, wiedzieć „jak coś zrobić”.
    To tę drugą wiedzę ma na myśli profesor Wiktor Osiatyński, mówiąc, że obywatelskość tworzy się we wspólnym działaniu.
    Dydaktycy wiedzą też, jak wielkie znaczenie ma edukacja nieformalna.
    Zdarzało mi się dostawać szału na widok babci, która kazała rzucić wnuczkowi papierek po cukierku na chodnik.
    To w domu zaczyna się wychowanie obywatelskie. Polega na uczeniu dzieci szanowaniu tego, co wspólne. Na posadzeniu kwiatków na wspólnym podwórku. Zrobieniu, przez rodziców i dziadków, huśtawki, piaskownicy dla dzieci z bloku. Rozmowie z pierwszoklasistą o tym czym jest samorząd uczniowski i dlaczego powinno mu zależeć na tym, żeby w nim być. Na dobrowolnym angażowaniu się w życie przedszkola i szkoły naszych dzieci i wnuków. Angażowaniu się w życie sąsiedzkie.
    Bo najskuteczniej uczy się własnym przykładem. Trzeba pokazywać własnym przykładem, jak być odpowiedzialnym obywatelem.
    Do założenia Stowarzyszenia potrzeba zaledwie 15 osób.

    „Zaangażowanie ideologiczne” i „zawierzenie” to oczywiście pic na wodę fotomontaż. Władza świecka i kościelna podawała je ludowi do wierzenia, jako drogę do kościelnego i partyjnego nieba. Lud udawał, że wierzy. Niewiele, w ramach tamtych rozwiązań prawnych, mógł zrobić.

    Musimy pamiętać, że żadnej władzy centralnej nie zależy na samodzielności obywateli. Za duży kłopot. Łatwiej rządzić posłuszną masą.
    Wiemy, że państwo PiS i ePiSkopatu zrobi wszystko, żeby nam wybić z głowy obywatelskość.
    Ale w latach 1989 – 2003, na fali przemian ustrojowych, społeczeństwo dostało narzędzia prawe i finansowe do samoorganizacji. I albo je wykorzystamy, zanim PiS je nam odbierze, albo wpadniemy do czarnej dziury na bardzo długo.

  179. Wiemy, że państwo PiS i ePiSkopatu zrobi wszystko, żeby nam wybić z głowy obywatelskość.
    Ale w latach 1989 – 2003, na fali przemian ustrojowych, społeczeństwo dostało narzędzia prawe i finansowe do samoorganizacji. I albo je wykorzystamy, zanim PiS je nam odbierze, albo wpadniemy do czarnej dziury na bardzo długo.

    Mój komentarz
    Mohikaninie, też prawda i to prawda ponura. Ile ludzi ją przyjmie, ile osób się podejmie choćby w drobnym działaniu, w udziale, w uczestniczeniu, we wspomaganiu, w szerzeniu zrozumienia. Im więcej, tym lepiej dla państwa.
    Pzdr, TJ

  180. To w domu zaczyna się wychowanie obywatelskie.
    No popatrz co za siurpryza. Bez programu? 🙂

  181. He he, Neferka widziałaś?
    https://pomagam.pl/NowySeicento/

  182. Ewa-Joanna
    14 lutego o godz. 12:53

    Super, młody będzie miał autko i na podatek 😀

  183. – Koniec kompromisów jeśli chodzi o bezpieczeństwo pani premier. Osobiście nakazałem szefowi BOR przydzielenie szefowej rządu limuzyny z najlepszym wynikiem zestrzeleń w całej flocie BOR – poinformował na konferencji prasowej minister Mariusz Błaszczak.
    Beata Szydło przesiądzie się więc do słynnego „Cichociemnego”, limuzyny, która zyskała sobie to miano przez lata wzorowej służby dla wielu rządowych ekip notując 7 potwierdzonych eliminacji przy 30 niepotwierdzonych (ponieważ nigdy nie znaleziono wraku).
    – W bitwie pod Sochaczewem, kiedy trzeba było zrobić 50 kilometrów w 15 minut na Galę Wierzących Działkowców, „Cichociemny” wyeliminował dwóch przeciwników, rok wcześniej jego łupem padł rodzinny van po brawurowej akcji na podwójnej ciągłej – wyliczał minister Błaszczak.

    Przez lata o limuzynie kontynuującej skrytobójcze tradycje Państwa Podziemnego krążyły tylko legendy.

    – Doszło do tego, że ledwo zniknął jakiś samochód, szedł na konto „Cichociemnego”. Budziło to zazdrość innych załóg, o nie mniej imponującej karierze. Sam „Lech Kaczyński” ministra Macierewicza może pochwalić się sześcioma eliminacjami – opowiada proszący o anonimowość oficer BOR.

    http://aszdziennik.pl/119407,koniec-kompromisow-beata-szydlo-przesiadzie-sie-do-limuzyny-z-najlepszym-wynikiem-zestrzelen-w-bor

  184. Z tym że ja uważam, taka jest moja opinia, że wszyscy wokół stanu zdrowia Beaty są tacy skryci, bo ona zwyczajnie jest w ciąży.

  185. @Płynna Rzeczywistość, z godz, 14:28
    Z limuzyną, czy z BOR-owcem?

  186. Czy kolumna z Beatą Szydło, kiedy o 18.30 mijała Oświęcim i jechała do oddalonego o 10 km domu premier, musiała wyprzedzać inny pojazd na podwójnej ciągłej na skrzyżowaniu? Kiedy jeździliśmy kolumną z premier Kopacz, inni uczestnicy nie wiedzieli, że jadą obok premier. Poruszaliśmy się z dwoma samochodami ochrony, jak wymagają tego przepisy, ale samochody bardzo często nie miały włączonej sygnalizacji świetlnej ani dźwiękowej i poruszały się w normalnym ruchu drogowym. Kiedy Ewa Kopacz jako premier jechała do Radomia odwiedzić chorą mamę, nie wykorzystywaliśmy jej obecności do kreowania żadnych inicjatyw politycznych – dodaje Tomczyk.

    Hmmm…, przecież w tym kraju tylko Kaczyński mógł mieć chorą mamę…

  187. Na pocieszenie tekst Janusza Nagieckiego na Facebooku:
    Parę dni temu opublikowałem post o 40% poparciu dla PiS-u. Zatem jestem winien i kilka słów krzepiących :
    Dzisiaj odwiedziłem duży, prywatny sklep, w którym zazwyczaj robię zakupy. Jego właściciel, to osobnik od zawsze popierający PiS i Dudę, a witryny jego sklepu permanentnie zdobią plakaty propagandowe tej partii. Zarówno właściciel, jak i personel znają moje polityczne sympatie, a fakt, że paraduję oblepiony znaczkami KOD-u dodatkowo nie pozostawia w tej materii wątpliwości. Ku mojemu zaskoczeniu cały personel wraz z pryncypałem przywitali mnie z atencją, jakiej się nie spodziewałem, wyrazili uznanie dla mojego zaangażowania w ratowanie Polski – „ratowanie Polski” – takich słów użyli, a na koniec właściciel nakazał sprzedawczyni potraktować mnie szczególnym rabatem i dodał poufale : „najwyższy czas już pogonić to draństwo” i zniknął na zapleczu. Kiedy wychodziłem w przekonaniu, że zamiast nóg posiadam skrzydła, dostrzegłem jeszcze kątem oka, że wielkie witryny sklepowe lśniły czystością wypucowanego szkła…

  188. Ewa-Joanna
    14 lutego o godz. 12:53
    ja też do tego cegiełkę dołożyłam…
    ……………………
    wracając do wypadku- akurat usłyszałam w radiu, że młodemu postawiono zarzuty spowodowania nieumyślnego wypadku w ruchu drogowym, powodujący uszczerbek na zdrowiu trwający ponad 7 dni (jest taki zapis w odpowiednim kodeksie). Broszka leży więc w szpitalu, żeby osiągnąć te 7 dni?
    najbardziej poturbowany jest ochroniarz; doznał otwartego złamania nogi.
    A jeśli idzie o Broszkę, to rzecznik wciąż twierdzi, że przechodzi badania. Młodym kierowcą z seicento nikt się nie zajął….dobrze, że ma dobrego adwokata specjalizującego się w wypadkach drogowych.
    Nawiasem mówiąc, Macierewicz był ofiarą…kolizji. Kilka samochodów zniszczonych, kierowcom nic się nie stało, najbardziej ucierpiała duma i honor ministra …
    ech, niedobrze się robi od tych manipulacji.

  189. Ewa-Joanna
    13 lutego o godz. 23:38
    „I tu wkraczamy na podwórko czwartej władzy – to ich rola jest informacja, to oni powinni „uczyć” społeczeństwo demokracji i obywatelstwa. To oni powinni sie domagać od rządu i partii programów, to oni powinni się czepiać szczegółów, to oni powinni drążyć, porównywać, przypominać. Nie mówię, że wszyscy, bo to byłaby bzdura, ale tzw. dziennikarze polityczni, ekonomiczni – to ich rola. I gdzież oni są?
    Nie o felietony chodzi, nie o błyskotliwe ćwierknięcia, ale o rzetelna i dobrze i strawnie podana informację.
    Ja tu czasem podrzucam różne linki z Australii i robię to nie po to, aby się pochwalić, ale aby pokazać jak można i jak się powinno…”

    Nareszcie TAK. A dlaczego TAK nie jest?
    Piszesz niżej, że czytelnictwo leży. Chadzam do biblioteki. Tam nie ma ludzi w przedziale wieku 7-50. Gazety? Jeżeli są w firmie.Tytuły się zerknie. Po co czytać to? Same bzdury, nie mam czasu. W domu pyk tv, jakaś miłość, plebania. Odpoczywam. Spokój. Święty.
    To jest powszechne.
    E-J. Proszę Cię. Zostaw tę RAZEM. Programów partii nie ma. Dlaczego? Ano dlatego, że się nie opłaca. Program gospodarczy może ktoś próbować rozliczyć, sprawdzić. Jeżeli nie ma , to jest spokój. Kilka ogólników o rozdawaniu. Pies z kulawą nogą nie zapyta.
    Swego czasu obserwowałem działanie socjalistów przez pewnego posła. Pokazywał jak wygrywać. Dawał chleb, trochę igrzysk i muzyczki.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Zemke
    Wieczny poseł. Zebrał mundurówkę obecną i byłą i obiecał duuuużo kasy, kasy, kasy w imieniu Olka I Leszka. Do tego sędziom, prokuratorom – tak dbamy. Ci ludzie nie zapłacili złamanego grosza na swoją emeryturę. W najgorszej biedzie. Tak się wygrywa i rządzi. A to tzw. twardy wydatek budżetu. Kto to ruszy? Kto ruszy 500+? Nawet 500 zł banknot WAM „daliśmy”.
    Czy jakiś dziennikarz opisał mechanizm?

    mohikanin przedostatni
    14 lutego o godz. 9:37

    Zupełnie nie mogę się zgodzić z Twoimi tezami.
    Sądzisz, że ktokolwiek czyta prof. Tazbira i jego broszury?
    Mamy społeczeństwo, które czyta pismo obrazkowe. Mem w smartfonie, telewizorunio.
    W. Osiatyński mówi o wspólnym działaniu. Nabił sobie głowę opowieściami J. Kuronia. On jako jedyny z tej ekipy nie bał się mówić do społeczeństwa. Reszta się panicznie bała narodu. Żadnej informacji-dokąd idziemy i jak. H. Suchocka zabrała jakieś 30 złotych emerytom i przepadła. Kuroń chrzanił te swoje -:organizujmy sie, organizujmy się….. Kompletnie bez sensu. Zagubione społeczeństwo bidowało i biegało po sklepach szukać chleba i mleka z dopłatą. Teraz Osiatyński widzi ludzi w stowarzyszeniach, klubach etc… Chyba kibolskich. Szkoda słów.
    Społeczeństwo obywatelskie jakoś się nie zrobiło. I się nie zrobi. Może się zerwać mając wroga. Przeciw chętnie. Ano dzielą i rządzą.
    Co do udziału kaka, to myślę, że nienawidzi demokracji, społeczeństwa obywatelskiego. Z jednostkami jak widać sobie świetnie radzi. Kwitnie.

    Mohikaninie. Proszę. Tylko nie pisz o wiedzy deklaratywnej, wiedzy proceduralnej profesora bez inteligencji. Próbuj analizy przyczyn. Pisz co można zacząć robić.
    onefather
    14 lutego o godz. 11:21
    „Gdy sie przypatrzec wynikom badan prof Czapinskiego, to odsetek Polkow ufajacych innym Polakom na poczatku lat 90-tych stanowil okolo 20%, a w ostatnim badaniu z 2015 roku niecale 8,5%. Czyli ilosc Polakow ufajacych innym ludziom, a wiec majacych predyspozyje do bycia obywatelami, w ciagu cwiercwiecza wolnej Polski, zminiejszyla sie ponad dwukrotnie….”
    To jest porażające.
    Podzieliły nas dochody. Podzielił nas łatwiutko PiS. Gdzie były te elity, ten Osiatyński, ten Tazbir kiedy kaczor tyle lat judził, insynuował, łgał bezustannie, szczuł nasze społeczeństwo wzajemnie na siebie? No gdzie? Gdzie było PO, PSL, SLD? Gdzie ogromna armia profesorska? Co to za elity psia mać? Niech sobie książki piszą do cv. Państwowa uczelnia to wyda . No sukces. Duma.
    Będę musiał żyć ze 150 lat, aby doczekać obywatelskości w naszym kraju. Dobre i to ))

  190. NeferNefer
    14 lutego o godz. 18:40

    Niestety, Neferko, muszę gościa (kto to?) pochwalić: fachowo napina łuk wszystkimi czterema palcami.

  191. lonefather
    14 lutego o godz. 11:21
    sądzę, że należałoby zacząć od postaw obywatelskich. I masz rację- obywatele posiadający tę cechę będą tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Albo tak mi sie wydaje..

    mohikanin przedostatni
    14 lutego o godz. 11:28
    kiedyś napisałam o tym wstępniak; dziś ze zgrozą widzę, jak znikają bardzo potrzebne organizacje pozarządowe m. in. z powodu braku finansowania przez poszczególnych ministrów. Tak się składa, że organizacje pozarządowe wykonują pewne zlecenia rządu taniej, są bliżej osób potrzebujących lub tych, których powinni wesprzeć.
    Na dodatek wisi nad nami wypowiedzenie ratyfikowanej po ponad roku zalegania w szufladach rządowych ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i nie tylko, bo ta ustawa zawierała też paragrafy o przeciwdziałaniu rasizmowi, ksenofobii i przemocy wobec „innych”

  192. pombocek
    14 lutego o godz. 18:52

    No jak to pombocku kto. Chamorek Kaczyński we własnej osobie.

    (chamorka nie wymyśliłam sama, ubolewam)

  193. NeferNefer
    14 lutego o godz. 19:12

    Aha, Sodomy i Chamory – skądś to pamiętam. Ale Ty też masz pamięć, Neferko. Gratu…gradulatu!

  194. no co to, wszyscy walentynują i samiśmy z pombockiem zostali?

  195. O rany, Neferku, widziałaś?
    https://pomagam.pl/NowySeicento/
    To już będzie miał nowy 🙂 I niech mu będzie na zdrowie.

  196. Oj, Czekam na pana Jacka, bo zapomniałam o tym parszywym apostrofie!
    Powtórzę raz jeszcze a p. Jacka proszę o usunięcie niepotrzebnego.

    O rany, Neferku, widziałaś?
    https://pomagam.pl/NowySeicento/
    To już będzie miał nowy I niech mu będzie na zdrowie.

  197. I z tego wynika, że potrafimy się zjednoczyć we wspólnym działaniu, jeżeli uznamy cel za zasadny. To nie jest z nami tak źle. Tylko ktoś musi zacząć.

  198. NeferNefer
    14 lutego o godz. 21:51

    To mnie załatwiłaś, Neferko. Marzę o tym, byśmy sami zostali, a Ty w głos biadolisz, że – sami. Alem trafił, niech to chudy zajac!

  199. Ewa-Joanna
    14 lutego o godz. 22:14

    Czyli przyjdzie taki dzień że pis padnie 🙂 a młody ma już 42 tysiące, wczoraj myślałam że ciężko dojdzie do 5. Niech mu to chociaż trochę osłodzi te ciężkie chwile.

    pombocek
    14 lutego o godz. 22:25

    oj tam pombocku, zaraz załatwilaś. Przecież nikt nie widzi 🙂

  200. Płynna Rzeczywistość
    14 lutego o godz. 14:53
    Ten przejazd przez to skrzyżowanie to skrajna głupota BOR. Wiadomo, że wyprzedzanie na skrzyżowaniu pod „prąd” jest bardzo ryzykowne.
    Po ostatnich informacjach i monitoringu 90m przed miejscem wypadku nie mam wątpliwości jak do niego doszło. 20 -30 m przy prędkości 60 km/h samochód przejeżdża w w niecałe 2 sekundy. Kierowca fiata widział samochód z kogutem jadący pod prąd i przepuści go, nie zauważył audi jadącego za tym z kogutem i ruszył skręcając w Orzeszkowej. To trwało mniej więcej tyle czasu ile trzeba żeby audi dojechało do fiata. Rezultat uderzenie w sam przód limuzyny wiozącej Szydło co obróciło audi kierując go na drzewo. Kierowca audi miał grubo poniżej 1 sekundy na reakcję i nic dziwnego, że nie zdążył nic zrobić przed uderzeniem w fiata.
    Fiata przestawiło nieznacznie go uszkadzając, a jak wiemy kierowca BOR nie potrafił uniknąć zderzenia z drzewem.
    Wygląda na to, że Kierowca limuzyny nie hamował , co wg mnie było kardynalnym błędem świadczącym o złym wyszkoleniu. Przecież limuzyna ma systemy pozwalające na sterowanie samochodem przy pełnym hamowaniu. Zmniejszenie prędkości w kwadracie zmniejsza skutki uderzenia. Nawet gdyby nie wyhamował i nie udało się ominąć drzewa zderzenie nie spowodowało by obrażeń u jadących.

  201. Tragiczny przykład głupoty i niewiedzy – dwoje niemieckich turystów ( 76 i 73 ) wybrało się samochodem w australijski busz nikomu nic nie mówiąc, bez wody i bez leków. Wysiedli z samochodu i poszli sobie i zgubili się. Temperatury były powyżej 40 stopni, samochód zauważył ranger i zameldował. W poszukiwaniach wzięło udział kilkunastu policjantów, tropiciele i helikopter – znaleziono ciała.
    https://www.google.com.au/maps/@-23.5480176,134.375319,3a,75y,118h,90t/data=!3m6!1e1!3m4!1sF4lLFzOXJBICyo0YbA2-Cg!2e0!7i3328!8i1664

  202. wracając do Danii
    chyba Tobermory podrzucił nam dwa wpisy temu takie cóś
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,102433,21326973,zoofilia-jest-tu-zakazana-ale-w-takiej-danii-kraju-rolniczym.html

    Dania kraj rolniczy? ja postrzegam ten kraj jako nowoczesny, z własnym wieloletnim planem na swoje miejsce w świecie.
    Do uprawiania zoofilii nie jest potrzebny kraj rolniczy…
    A my pod nieobecność Broszki mamy przyklepany zamysł Morawieckiego pn Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, w ramach której będziemy produkować drony bojowe, promy pasażerskie i elektryczne samochody.
    Ha!
    gdzie i kiedy? kto wykształci te kadry zdolne do tworzenia, myślenia i opracowania takich pomysłów. Nowa szkoła po katastrofie edukacyjnej?
    Jeśli znajdzie się po tej szkole młoda osoba zdolna do myślenia samodzielnego, zostanie zrównana do poziomu pozostałych. Juz Pani minister o to zadba.

  203. http://bit.ly/2lhopn7
    Na dobranoc – piękne i niebezpieczne.

  204. No dobra to ostatni.
    W życiu nie wsiądę do samochodu w Polsce jako kierowca. 🙂
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/13,114884,5485.html?i=10
    Już wolę te lewą stronę i proste przepisy 🙂

  205. @tejot, (14 lutego o godz. 11:09)

    Uważam, że powstanie społeczeństwa obywatelskiego wymaga spełnienia dwóch warunków:
    1. Stworzenia podstaw prawnych i finansowych na szczeblu rządowym
    2. Aktywności własnej obywateli w zakresie samoorganizacji

    W komentarzu (14 lutego o godz. 9:10) odpowiadałem na Twój post:
    @tejot, (13 lutego o godz. 21:56):

    … brak społeczeństwa obywatelskiego… Żaden rząd na przestrzeni ostatnich 28 lat nie dbał o ten komponent demokracji.

    Pokazuję, że było jednak inaczej. Trzy różne rządy zadbały o stworzenie prawnych i finansowych podstaw społeczeństwa obywatelskiego.

    Teraz (14 lutego o godz. 11:09) poruszasz punkt 2.

    Mohikanin, danie ram prawnych społeczeństwu by mogło się organizować, jest posunięciem pozytywnym i przyszłościowym… Społeczeństwo obywatelskie nie rodzi się tylko z powodu uchwalenia ram prawnych. Musi być promowane, doceniane, słuchane i uwzględniane. Takich działań rządy nie prowadziły.

    Zgadzam się całkowicie.
    Społeczeństwo musi chcieć się samoorganizować, żeby być społeczeństwem obywatelskim. Ciągłe zwalanie winy na „zły rząd” jest samookłamywaniem.
    Choć akurat aktualny rząd zamierza zniszczyć raczkujące społeczeństwo obywatelskie. Od społeczeństwa zależy czy mu się to uda.

  206. @konstancja, (14 lutego o godz. 19:01)
    Pamiętam Twój wstępniak.
    Zagrożeń dla organizacji pozarządowych jest kilka:
    • Pozbawianie dotacji rządowych
    • Stworzenie rządowego centrum NGO, czyli jednego worka na pieniądze przyznawane według rządowego (pisowskiego) rozdzielnika
    • Groźba zniszczenia samorządów a tym samym delegowanie na NGO „zadań własnych” gmin
    Masz całkowitą rację. NGO nie tylko taniej wykonują te same zadania, ale też są bliżej osób potrzebujących lub tych, których powinni wesprzeć.

    W tej chwili rząd nie jest absolutnie zainteresowany wspieraniem NGO. Wręcz przeciwnie. Tym większe wyzwania stoją przed nami. Obywatelami.

  207. konstancja
    14 lutego o godz. 23:44

    Konstancjo, ad Wisłą jest dobrze, a w Danii – licho. Sama widzisz: u nas Wisła i śpiew skowronków, a w takiej Danii to żadne poważnej rzeki nie znajdziesz.
    Zoofilia niekoniecznie wymaga kraju rolniczego, choć rolnictwo w Danii ma się bardzo dobrze. Weźmy jednak kilka prostych, bo aż starożytnych przykładów tego, czego nie ma być, a jest, pomimo niesprzyjających warunków. Coś takiego: „nie zabijaj” – a w Polsce nie widać, żeby nie zabijali, mimo, że kraj i rolniczy i nawet trochę przemysłowy – z powodu że te promy pasażerskie? Albo taki dowcipny drobiażdżek, broszka właściwie: „nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. No jak tu nie mówić, skoro mówienie fałszywego świadectwa zostało właśnie uznane za oficjaną polską rację stanu państwa kościelno-pisoidalnego?
    W związku z tym, do zoofilli nie tylko potrzeba dwojga (a dwoje najłatwiej osiągnąć w Argentynie) ani rolnictwa, ale wystarczy troje: zoofil, pedofil, ksiądz, duch święty, Wisła i ojczyzna. Cholera, wychodzi z tego suweren.

    To jakaś nowość naukowa, że Morawiecki oprócz miliona aut na prąd wyprodukuje promy pasażerskie?
    Ruch do przodu za pomocą

  208. Tanaka
    15 lutego o godz. 8:45

    c.d.
    Ruch do przodu za pomocą ruchu do tyłu: szkoły szkolące niewolnych w świecie nowoczesności który wolnych głów wymaga.

  209. @NikodemD, (14 lutego o godz. 18:51)

    Brawo TY!

    Sądzisz, że ktokolwiek czyta prof. Tazbira i jego broszury?

    Skąd, jeśli wolno wiedzieć, wziąłeś „broszury profesora Tazbira”? Bo z pewnością nie z mojego komentarza (14 lutego o godz. 9:37):

    Na początku lat 90. profesor Tabir zamieścił w Polityce znakomity artykuł mówiący o tym, że to broszury zmieniają świat. Ulotki, bryki, dowcipy i żarty rysunkowe. „Broszury” a nie dzieła i opracowania naukowe, religijne, programowe. Tazbir podawał szereg przykładów z dziejów świata.
    Prawidłowość historyczna, o której pisał Tazbir jest pochodną prawidłowości jaką rządzi się poznanie społeczne. Zasady skąpca poznawczego.
    Media społecznościowe wręcz ją pogłębiają.

    Do Twojego lekceważącego stosunku do profesorów W. Osiatyńskiego i J. Kozieleckiego nie będę się odnosić. Skoro nie mieści Ci się w głowie, że ktoś może czytać Tazbira, to pewnie i tekstów lekceważonych profesorów nie znasz.
    Ale co Ci szkodzi uważać się za mądrzejszego od nich. Taki mamy teraz klimat.

  210. @Ewa-Joanna, (14 lutego o godz. 12:46 )

    No popatrz co za siurpryza. Bez programu?

    Nieformalna edukacja rodzinna, zarówno zamierzona, jak i mimowolna, nigdy nie odbywa się w oparciu o jakiekolwiek programy edukacyjne.
    Programów wymaga edukacja formalna. Celem edukacji formalnej jest wyrównywanie deficytów powstałych w toku nieformalnej edukacji rodzinnej i rozwijanie potencjału w całym cyklu życia człowieka. Nie może być realizowana metodą prób i błędów. Wymaga dostosowania środków i metod do założonych celów. Czyli rzetelnego programu opartego na wiedzy z zakresu neurobiologii, psychologii, socjologii i pedagogiki.
    Każdy cywilizowany kraj przykłada dużą wagę do long life learning.

  211. Tako rzecze Gnom Ohyda
    – Swego rodzaju wsparcie opozycji dla młodego człowieka, który przyczynił się do tego wydarzenia jest już czymś, co przekracza rozmiary zwykłego nadużycia – twierdzi w wywiadzie dla TVP Według Gnoma Ohydy, „to może być traktowane jako wręcz wezwanie do tego, żeby tego rodzaju zdarzenia miały charakter nieprzypadkowy”. Gnom Ohyda dodaje, że wypadek był spowodowany „pewną ilością przypadków”
    Niebywale wprost agresywny atak na panią premier i kolumnę podjęty w niesłychanie brutalny sposób przez oderwanych od koryta utajnionych zwolenników opcji alimenciarza, wspieranych przez peudoautorytety i rzekome elity ma na celu zniszczenie demokracji i dążącego do dobrej zmiany polskiego rządu.Owe nienawidzące naród polski siły szukają każdej okazji i nadal będą tej okazji szukać, by bezpardonowo atakować legalny polski rząd nasyłając na niego młodych niedoświadczonych kierowców, którzy w rękach cynicznych i bezwzględnych antypolskich graczy, staja się bezwolnymi, nieświadomymi narzędziami realizującymi najbardziej wręcz po prostu niebezpieczne manewry. Jest to swego rodzaju podstepnym , niesłychanie niebezpiecznym manewrem, nieliczącym się z życiem ludzkim, mającym w pogardzie polską kobietę jej zdrowie i godność !

  212. @Tobermory, ( 14 lutego o godz. 11:28)

    Bociany i kapusta są passé!

    Prawdziwi Polacy pochodzą z sakramentalnych związków małżeńskich pobłogosławionych przez Krk. Gorszy sort z rui i porubstwa. Bruzdowi z onanizmu ojca, szkiełka i pipetki lekarza bez klauzuli sumienia.
    Nadpolacy z błogosławionego łona, których imieniem chrzczone są coraz liczniejsze ulice 😉

  213. @mohikanin przedostatni, z godz. 8:32
    Dodam, że PiS od samego początku zaistnienia chciał ograniczenia samorządności w Polsce. Zarówno w gminach, jak w NGO-sach. Projekt PiS-owskiej konstytucji z roku 2010 był poddawany krytyce za wiele jego zapisów, jednak – jak dotąd – nikt oprócz mnie nie zwrócił uwagi na zaproponowane przez PiS dwie zmiany w stosunku do obowiązującej konstytucji, które to zmiany w bardzo dużym stopniu ograniczają podmiotowość gmin, powiatów i województw samorządowych. Przypominam ponownie (pisałem o tym pod wstępniakiem Konstancji) w czym rzecz.
    Zmiana pierwsza – zapis o „pomocniczości”. W obowiązującej Konstytucji Rzeczypospolitej możemy w preambule przeczytać: (…) ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot. W projekcie PiS „zasada pomocniczości” pojawia się w Art. 9, w pkt 1. tak: W sprawowaniu władzy publicznej uczestniczy samorząd terytorialny zgodnie z zasadą pomocniczości. Zapis o uprawnieniach obywateli i ich wspólnot (także NGO) znika, a „pomocniczość” pojawia się wyłącznie w gminie. Domniemywać można, że NGO zastąpione zostaną przez rady osiedli w miastach i sołectwa na wsiach.

    Zmiana druga jest poważniejsza. W rozdziale „Trybunał Konstytucyjny” w projekcie PiS-owskim znikają zapisy dające uprawnienia organom samorządów terytorialnym do wnoszenia do Trybunału Konstytucyjnego skarg na niekonstytucyjność tych zapisów ustaw, które działają na niekorzyść gmin, powiatów i województw samorządowych. Brak tego zapisu spowoduje (jeśli PiS wprowadzi w życie swój projekt konstytucji), że samorządy zostaną pozbawione opieki prawnej i zwykłą ustawą będzie im można narzucić wszystko – także całkowitą, stuprocentową wypłatę świadczeń takich jak „500 plus” z dochodów własnych gmin. O tym, że stworzenie rządowego centrum NGO spowoduje, że PiS (albo władza z innego nadania) odetnie organizacjom niepokornym (a o tym kto niepokorny decydujemy my – władza!) dofinansowanie pisałeś.

    Źle widzę „obywatelskość” w naszym kraju.

  214. @@Ewa-Joanna, (14 lutego o godz. 12:46 )

    No popatrz co za siurpryza. Bez programu?

    Coraz więcej przyszłych rodziców korzysta, z dużym pożytkiem, ze szkół rodzenia, które opierają się na, tfu, programach.

    Świat idzie w stronę profesjonalizacji. Robienie pizzy wymaga stosownego certyfikatu. Wychowywać dzieci może każdy.
    Najwyraźniej zwycięża wiara w to, że dobry PB wszystkich wyposażył w potrzebne im umiejętności.
    Może warto poszerzyć stare przysłowie: dał Bóg dzieci, da i na dzieci o da też umiejętność ich dobrego wychowania 😉

  215. mohikanin przedostatni
    15 lutego o godz. 8:04
    „Społeczeństwo musi chcieć się samoorganizować, żeby być społeczeństwem obywatelskim. Ciągłe zwalanie winy na „zły rząd” jest samookłamywaniem.”

    Mój komentarz
    Mohikanin, przyznaje Cie pewną rację, ale mi nie chodzi o ciągłe zwalanie winy ani zwalanie winy na kolejne rządy.
    Chodzi o to, ze państwo, to nie maszynka, która sama działa. Z inicjatywy partii rządzących (rządów) uchwalono ustawy obywatelskie (o samorządach, organizacjach pozarządowych) i dalej ustawodawcy i rządzący oczekiwali, że samo się stanie bez ich udziału, a to oznacza, ze oni swoje zadanie wykonali (partie rządzące, politycy), dalej niech się dzieje, niech społeczeństwo „się obudzi” i weźmie sprawy w swoje ręce. Społeczeństwo w Umęczonej, jak wiadomo, bardzo niechętnie się budzi i bierze sprawy w swoje ręce, chyba że, jak napisał NikodemD, społeczeństwo się zerwie, gdy zobaczy wroga.

    Rząd działa w systemie parlamentarno-gabinetowym, rząd jest reprezentacją większości parlamentarnej. Większość ta jest wybierana przez obywateli. Jeśli ta większość sądziła, że należy uchwalić ustawę i dalej można tylko obserwować wdrażanie tej ustawy, to ta większość myli państwo, że tak ostro się wyrażę z kołem deptakowym (to jest takie koło wewnątrz którego depczą ludzie, koło to nawija linę, lina podnosi ciężary. Myśmy zbudowali kolo, dali ramy, niech oni teraz depczą.

    Większość parlamentarna, to twór obywatelski pochodzący z wyborów, programów(niby), niby mający przed sobą jakieś idee, pomysły na państwo. Władanie rządu dotyczy obywateli, a nie tylko jego wygody i swobody w działaniu. Kolejne rządy rządziły jakby społeczeństwo było na drugim lub trzecim planie, nie miały posunięć perspektywicznych, informacja była gdzieś taaam, traktowana jako formalność, wysłuchiwanie głosów społecznych było czysto formalne, rząd stawał się po kilku miesiącach od kampanii wyborczej tworem mocno wyizolowanym, co najwyżej raz na kilka miesięcy odbywało się wystąpienie, gdzie przedstawiciele rządu tłumaczyli ile rząd zrobił dla dobra państwa i jaki to rząd jest przewidujący i dbający. O społeczeństwie obywatelskim rzadko wspominano, bo to banał, wytarta prawda, oczywistość, mechanizmy państwa same wytworzą takie społeczeństwo.
    Konferencje prasowe rządowców coraz rzadsze, wypowiedzi coraz bardziej okrężne, wystąpienia rzeczników coraz bardziej na okrągło, służba cywilna raz utworzona (nie do końca) słabła, rozpadała się.

    Nie ma społeczeństwa obywatelskiego – nie ma wymagań. Rząd, politycy, kierownicy, sekretarze i doradcy spoczywają na laurach, czują się świetnie, zaczynają śnić o ośmiorniczkach.
    Pzdr, TJ

  216. anumlik
    15 lutego o godz. 9:24
    mam nadzieję, że PIS nie mając stosownych uprawnień do zmian w konstytucji (zbyt mało posłów, nawet z Kukizem) nie wprowadzi nam tylnymi drzwiami zmian w samej Konstytucji.
    Choć takie niebezpieczeństwo istnieje, bo PIS plasterkami odbiera nam nasze przywileje, prawa, niezależność ( w tym niezależność NGOsów) niezawisłość (w tym sądów i samorządów sędziowskich); nawet tego wszystkiego nie jesteśmy w stanie rejestrować; zdarzyło się głosować pewne zmiany w tzw, bloku poprawek i tym sposobem prawie niezauważone przeszło prawo do decydowania o wycince drzew na własnych działkach.
    Pamiętaj, że w bloku głosowanym 16 grudnia w sali kolumnowej przeszło ponad 200 poprawek, o zapisach których dowiadujemy się, gdy się z nimi zderzamy w rzeczywistości.
    Minister Zdrowia znów uprzedmiotowił kobiety zabierając im możliwość decydowania i prawo do informacji w czasie pobytu w szpitalu położniczym i podczas porodu; awaryjną pigułkę można znów nabyć tylko na receptę ( przy czym środki na potencję dla panów pozostawił bez recepty- widać bardziej wierzy mężczyznom, że nie będą łykać viagry niczym landrynek); dokonał zmian w sieci szpitali, likwiduje NFZ i zastępuje finansowaniem z budżetu.
    TYmczasem z powodu protestów samorządów nie zrobiono skoku na samorządność Warszawy, ale trzeba trzymać rękę na pulsie, bo może nagle wyskoczyć taki zamysł niczym filip z konopii.
    Tymczasem pewne decyzje np dotyczące zgłaszania manifestacji czy protestów pozostaja w gestii wojewody, choć powinni o tym decydować gospodarze miasta.

  217. Lewy
    15 lutego o godz. 9:11

    Mój komentarz
    Lewy, podziwiam Twoją biegłość w imitacji pokrętności Prezesowej, w prezentowaniu języka nienawiści składającego się z wzniosłych, gniewnych, prawidłowych insynuacji.
    Lewy, czy Ty przypadkiem nie terminowałeś w „Żołnierzu Wolności”?
    Żartuję.
    Swoją drogą, to prezesowa fraza „wypadek był spowodowany „pewną ilością przypadków” świadczy o tym, że wodzowi coraz bardziej się plącze rzeczywistość z nadrzeczywistością i by nie zapomnieć języka w gębie wdaje się on w logiczne pokrętności.
    Pzdr, TJ

  218. @anumlik, (15 lutego o godz. 9:24)
    Zgadzam się z Tobą w stu procentach. I również widzę zagrożenia dla obywatelskość. Najbliższe lata, jeżeli nie obronimy samorządów, będą złe dla obywatelskości.
    Niemniej wystrzegam się opisywania świata w układzie zero – jedynkowym. Bo przecież życie, w tym społeczne, polityczne, gospodarcze, jest procesem. Interesuje mnie to, w którym miejscu procesu budowania społeczeństwa obywatelskiego jesteśmy. Z pewnością nie jest to punkt zero. Wystarczy spojrzeć na pierwszą z brzegu fundację założoną przez rodziców z myślą o dobrej edukacji własnych dzieci.
    http://bullerbyn.org.pl/fundacja/
    Czy takie fundacje pozwolą się zaorać na wieki wieków amen?

    Dzisiaj jesteśmy w fazie kryzysu. Nie ma rozwoju bez kryzysu. Od tych, którzy są w stanie kryzysu zależy, w większości przypadków, to, czy kryzys będzie kryzysem rozwojowym czy traumatycznym.
    Od społeczeństwa zależy to, czy przyłoży się bardziej do obywatelskości. Nie licząc na to, że władza poda nam ją na tacy.
    Żeby obywatelskość mogła się lepiej rozwijać, ważne jest realistyczne policzenie własnych zasobów i deficytów. Bez zadęcia i tromtadracji, ale i bez samoponiżania.
    Ciekawie zrobił to wczoraj Jerzy Stuhr:
    http://faktypofaktach.tvn24.pl/jerzy-stuhr-nie-jestem-w-stanie-politykowi-uwierzyc,715583.html#autoplay

    Polecam, też, kiedy ukaże się na youtube, wysłuchanie wczorajszej rozmowy Elizy Michalik z prof. T. Bartosiem, byłym dominikaninem.
    Bartoś zwraca uwagę na różnice pomiędzy bogami przedchrześcijańskimi i chrześcijańskim PB. Ci pierwsi są pełni wad, podobni ludziom. Chrześcijański PB jest doskonały. Jest wzorem doskonałości, nie do osiągnięcia dla człowieka. Dlatego, zdaniem Bartosia, chrześcijaństwo jest grą pozorów. Nie możemy osiągnąć doskonałości. Decydujemy się na ersatz w postaci podpięcia się pod organizację kościelną, która rości sobie pretensje do bycia „świętą”. Bartoś uważa, że podobnie działa podpinanie się pod partię.

    Jaki ma to związek z obywatelskością?
    Moim zdaniem bardzo duży. Znana jest powszechnie nasza polska cecha, nazywana „słomianym zapałem”. Sądzę, że jej źródeł należy szukać w chrześcijańskiej pogoni za doskonałością. Jak coś nie wychodzi nam od razu wspaniale i szybko, to tracimy zapał i zainteresowanie.
    Dzisiaj stoimy przed niebezpieczeństwem utraty zainteresowania obywatelskością, bo nie udało się nam jeszcze zbudować doskonałego społeczeństwa obywatelskiego
    Bo ono dopiero raczkuje, przeżywa poważny kryzys a banda łobuzów chce je unicestwić.

  219. Putin, Orban, Kaczyński, podobieństwa
    Anumlik, zasady pomocniczości PiSowcy nie chcą, czego Ty dowiodłeś analizując zapisy w ich projekcie konstytucji (ukrywanym teraz). Odrzucają ją całkowicie lub interpretują autorytarnie, czyli likwidująco.

    Zasada ta jest jedną z podwalin demokratycznego porządku w państwie. Demokratyczny porządek to jest coś, co Pisowcy chętnie nazywają lewactwem, atakowaniem państwa i narodu, burzeniem porządku społecznego, itd.

    Nasuwa mi się w tym kontekście ciekawa analogia.
    Otóż W Rosji obezwładniono najpierw TK, nie tyle obezwładniono, ca zabroniono wstępu dalej, sądy, to wiadomo – są posłuszne woli ludu, samorządy stały się dodatkiem do gubernatorstwa, a NGO ostatnio poddano obróbce przez ustawy o obcości, o obcych funduszach w NGO.

    Dziwne, ale Orban, który ostatnimi laty bardzo sympatyzuje politycznie z Putinem, wyrażał się z uznaniem o demokracji rosyjskiej jako o ciekawym modelu, z którego można czerpać inspiracje, zrobił dokładnie to samo w swoim kraju – ubezwłasnowolnił TK, ograniczył niezależność sądownictwa, wprowadził istotne zmiany w konstytucji, które językiem pośrednim, interpretacjami powtórzonymi w tzw. ustawach podstawowych (czy „praw podstawowych”, nie pamiętam dokładnie) demokrację sprowadzają do hybrydy ni pies ni wydra.

    Najciekawsze jest to, że PiS z Prezesem na czele robi dokładnie to samo. Wódz PiSu z tylnego siedzenia przystąpił do realizacji takich samych planów (w przybliżeniu), jakie wykonał Orban i Putin – ubezwłasnowolnienie TK, zastraszenie i podporządkowanie sądów władzy wykonawczej, zlikwidowanie istotnych prerogatyw samorządów, redukcja NGO do przybudówek rządowych, pacyfikacja mediów, itd. Dokładnie tak samo!

    Jeszcze ciekawsze jest to, ze społeczeństwa w tych krajach w ogóle nie protestowały. Były jakieś ciche sprzeciwy (na Węgrzech głośniejsze), ale nie warte większej uwagi.
    W Polsce, jak na razie, były protesty, lecz jak na powagę sytuacji zbyt skromne.

    Ludzi nie interesuje wolność, obywatelskość, czy zasada pomocniczości.
    Jeśli wypłaty są, policja się nie czepia zwykłego obywatela, obcych nie wpuszczamy, bałaganu nie ma, to w zasadzie wszystkie ważne wymagania obywatela względem państwa zostały spełnione.

    Można siedzieć, jak napisał NikodemD, przed TV z puszeczką w reku, podjadać chipsy i rozmyślać o tym, jak kurde zbiorę trochę kasy, to pojadę do Anglii, nie do Anglii nie, bo zablokowali, do Niemców lub Norwegi, o, tam dobrze płacą i wreszcie się odkuję.
    Pzdr, TJ

  220. tejot
    15 lutego o godz. 10:21

    Tejotku, oczywiście, że Jego Wysokość ma rację, że „wypadek był spowodowany „pewną ilością przypadków”, z przełożeniem na polski, że liczbą przypadków, nie ilością. Polskie elity polityczne nie mają korzeni palowych, jak na przykład sosna, sięgających tam, gdzie wzrok nie sięga, więc poczucie ważności, którego nie muszą co krok dowodzić, nie jest im z mlekiem matki dane, więc właśnie muszą co krok dowodzić. Że sroce spod ogona nie wypadli, że są kimś, a nie nikim. Temu dowodzeniu służą koguty na dachu blaszaka, prędkość 200km/godz i olewanie szczegółowych przepisów i prawa w ogóle. Więc pewna liczba przypadków poprzedziła ten wypadek. Liczba ogromna. Ale nie nikt pisowatych nie przebije.

  221. O kurde, już jest 70 tys dla młodego. Niech mu będzie na zdrowie!

  222. mohikanin przedostatni
    15 lutego o godz. 8:50
    „Do Twojego lekceważącego stosunku do profesorów W. Osiatyńskiego i J. Kozieleckiego nie będę się odnosić. Skoro nie mieści Ci się w głowie, że ktoś może czytać Tazbira, to pewnie i tekstów lekceważonych profesorów nie znasz.
    Ale co Ci szkodzi uważać się za mądrzejszego od nich. Taki mamy teraz klimat.”

    Akurat prof. Tazbir jest jedynym, którego warto (moim zdaniem) przeczytać. Nie cenię tych „elit”. To stada konformistów. Biedna Polska za sprawą tych „elit”.
    Żeby było jasne. To oni są winni. Nie robotnik, ani pielęgniarka, lekarz, salowa.
    Gdzie jest głos, program, sprzeciw, poparcie, propagowanie obywatelskości, zachowań propaństwowych, jakikolwiek CZYN tych setek profesorów?
    Mam powody, aby nie klękać przed nimi. To znaczy, że jestem mądrzejszy? Nie. To znaczy, że jestem wymagający. Od nich właśnie.

    Na pierwszym miejscu stawiasz pieniądze od Państwa dla budowania społeczeństwa obywatelskiego. Absolutnie się sprzeciwiam takiemu myśleniu.
    Ta obywatelskość buduje sie na poziomie gminy, dzielnicy, pokrewieństwa pasji. To samorządy ją wspierają tą broszurą, wsparciem organizacyjnym-jak i co. To samorządy dają lokale na uboczu, po sklepikach, często za symboliczne pieniądze. Tu jest dobrze.

    Mam przypomnieć co wyprawiała p. Kwaśniewska w swojej fundacji? Pieniądze państwowych firm sie lały strumieniami. Pani Jola zamartwiała się suknią córki na królewski bal. Tym się zajmowali ludzie fundacji. Opisał to kiedyś dziennikarz . I znikł.
    Dam Ci przykład z autopsji. Mam kolegę, który wiele lat prowadził duże interesy. Rzucił to. Prowadzi fundację. Oczy miałem jak baran jak mi to powiedział. „Wiesz-idzie emerytura. Zrobiłem sobie 250% średniej pensji. Tak trzeba.”

    anumlik

    Świetnie, że wydobyłeś tę kradzież „pomocniczości” w pisiorstwa projektach. Tu jest temat mohikaninie do bębnienia na całą Polskę przez socjologów, dziennikarzy, profesorów. Może OKO. press by to zainteresowało?

  223. Szanowni czytelnicy!
    Tanaka stawia nieprzyjemne pytania, spróbujcie się z tym zmierzyć.
    Zapraszam do czytania nowego wpisu.
    JK