2.02.2012
czwartek

Sentymentalnie

2 lutego 2012, czwartek,

Czwartek, 2 lutego

Skłamałbym, pisząc, że często czytam poezję Wisławy Szymborskiej, ale kilka jej wierszy towarzyszyło mi przez sporą część życia. Czasem pod całkiem niezamierzoną przez pisarkę postacią — jak wtedy, gdy na domowy użytek parafrazowałem incipit: „Bez tej miłości można żyć, mieć serce suche jak orzeszek…” z (niedobrego zresztą) wiersza wałkowanego w nieskończoność  na lekcjach polskiego i zamęczanego recytacjami na akademiach „z okazji”. Wystarczyło w miejsce słowa „miłość” coś podstawić, by natrętnie dopominające się tego czegoś dziecko przekonać, że można bez tego żyć — a wszystko to całkiem wbrew przesłaniu samego wiersza. Myślę, że pisarka — jak wiadomo dowcipna i skłonna do psot — uznałaby to za równie dobrą zabawę jak ja.

Na szczęście Szymborska była naprawdę wielką poetką i nie dała się zabić wpisaniem na listę szkolnych lektur obowiązkowych ani nawet Noblem. Dopóki będą ludzie ceniący sztukę słowa, paradoks, ironię, dowcipną mądrość i mądry dowcip, nie zabraknie jej czytelników. Skądinąd nie wiem, kto przez następne 70 lat będzie zarabiał na jej talencie. By nie dać nikomu szansy do ścigania mnie za naruszenie praw autorskich, zacytuję jedynie fragment jednego z jej wierszy (nie będę zbyt oryginalny):

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny. (…)

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś — a więc musisz minąć.
Miniesz — a więc to jest piękne.

Miałoby być sentymentalnie, więc zakończę cytatem z poety, do którego wracam nieporównanie częściej:

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie,
Dwie tylko: poezja i dobroć… i więcej nic…
Umiejętność nawet bez dwóch onych zblednieje w papier,
Tak niebłahą są dwójcą te siostry dwie!…

Pozdrawiam wszystkich, którym śmierć poetki kazała choć na chwilę się zatrzymać i zamyślić.

Komentarze: 68

Dodaj komentarz »
  1. Są ludzie, dla których dowcipna, wyrozumiała mądrość i autoironia, nieustające zdziwienie światem, bez zgorzknienia, podparte bogatym doświadczeniem życiowym (a to uczy, że świat nie jest czarno-biały) TO WSZYSTKO SIĘ NIE LICZY.
    Tzw. prawica po poetce „nie płacze”, bo we wczesnej młodości napisała kilka wierszy socrealistycznych i cos tam wtedy podpisała.
    Bardami tych ludzi są wieszcz J.M. Rymkiewicz i jego obłąkane wizje Polski we krwi (za młodu miał nieco inne przekonania), a także Marcin Wolski (za PRL, wprawdzie partyjny, ale niezły satyryk) i nieszczęsny Pietrzak.
    Wolałabym, na pocieszenie, zakończyć Norwidem przytoczonym przez Gospodarza, ale mnie samej trudno się pocieszyć po tym, jak weszłam na ściek24 ( czyli salon24) i zobaczyłam zamieszczane tam „epitafia”.

  2. A jednak dopiszę coś „ku pokrzepieniu serc”.
    Na blogu red. Szostkiewicza ogłosiłam (bezczelnie w swoim imieniu) minikonkurs na limeryk dla uczczenia mistrzyni limeryków, pani Wisławy.
    Jako pierwszy, na zachętę, zamieściłam swój.
    Zapraszam

  3. Właśnie przeczytałam, że będzie miała świecki pogrzeb. Jest więc nadzieja, że katoliccy krzykacze nie będą mieć pretekstu do obrażania wielkiej poetki i wspaniałego Człowieka.

  4. Świecki pogrzeb? Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam. A co będzie, jak ja umrę?
    Muszę jeszcze trochę pożyć, żeby rozszerzyły się możliwości świeckich pogrzebów. W tej chwili, obawiam się, w ogóle nie miałabym żadnego pogrzebu…

    Przepraszam, to trochę obok tematu, martwię się własnym pogrzebem, a tu zmarła poetka. Limeryka niestety chyba nie napiszę, niedostatek talentu. Ale kiedyś pod jej wpływem układałam moskaliki. Uwielbiam ich dowcip i nieco absurdalno – brutalny wdzięk

  5. @ mag
    Wolę działać na swoich śmieciach. W odpowiedzi na apel o limeryki proponuję:

    Wisława i półgłówek

    Pewna Wisława z Krakówka
    Do wierszy chciała przekonać półgłówka.
    Pisała, myślała i rymowała,
    Ale przekonać go nie zdołała,
    i odeszła ta Wisława z Krakówka.

    Pozdrawiam rymokletów!
    JK

  6. Pewna polska poetka z Bnina,
    Bardzo kiedys kochala Stalina.
    On po polsku nic nie rozumial,
    To wzial i ze zgryzoty umarl.
    Nobla dostala ta nasza dzielna dziewczyna.

    Pozdrawiam.

  7. Jacek Kowalczyk
    OK, to ja przeniosę swój limeryk na pana blog. Zechce pan, Gospodarzu, zostać szefem jury?
    Kotu (i ludziom) tego sie nie robi
    W mieście Krakowie żyła pewna pani
    co Nobla nagrodę miała za nic.
    Lubiła koty, pająki i szczeż(y)je
    dziwiła się wszystkiemu co żyje
    A że paliła ostro papierosy
    w późnym wieku wzięli ją w niebiosy.

  8. Przepraszam, to jeszcze raz ja, tytułem poprawki do limeryku.
    Spieprzyłam drugi wers (poetka na pewno miałaby mi za złe), więc prosze to uwzględnić przy ostateczniej ocenie.
    Powinno byc:
    W mieście Krakowie żyła pewna pani
    co Nobla nagrodę miała za nic.

  9. uwzględnione :)
    jk

  10. Ewa 1958
    Wydaje mi się ,że „pogrzeb świecki” może u niektórych budzić niezdrowe skojarzenia.Na przykład z poprzednią epoką.Myślę,ze bardziej harmonizujące z osobą poetki byłoby określenie pogrzeb humanistyczny.To właśnie określenie jest w użyciu podczas uroczystości pogrzebowych bez udziału kapłana w krajach od nas na zachód leżących.

  11. @mikesz – ‘Pogrzeb humanistyczny’ – piękne. W odpowiedzi na apel mag – moja „poetycka” propozycja:

    Miał Kraków swoją Wisławę,
    Co kładła kawę na ławę.
    Ceniła spokój w życiu,
    Więc Nobel Jej nie zachwycił.
    Jak smok wawelski dymiła
    I kawę litrami piła,
    Wcale nie dbając o sławę.

    @mag – Bardzo podoba mi się Twój pomysł. Wysyłam link. Cudo! Gorąco polecam ‘ku pokrzepieniu serc’. http://www.youtube.com/watch?v=fhepn_Ozdb4

  12. Wiersz „ Pogrzeb”. Autor Wisława Szymborska.

    „tak nagle, kto by się tego spodziewał”

    „nerwy i papierosy, ostrzegałem go”

    „jako tako, dziękuję”

    „rozpakuj te kwiatki”

    „brat też poszedł na serce, to pewnie rodzinne”

    „z tą brodą to bym pana nigdy nie poznała”

    „sam sobie winien, zawsze się w coś mieszał”

    „miał przemawiać ten nowy, jakoś go nie widzę”

    „Kazek w Warszawie, Tadek za granicą”

    „ty jedna byłaś mądra, że wzięłaś parasol”

    „cóż z tego, że był najzdolniejszy z nich”

    „pokój przechodni, Baśka się nie zgodzi”

    „owszem, miał rację, ale to jeszcze nie powód”

    „z lakierowaniem drzwiczek, zgadnij ile”

    „dwa żółtka, łyżka cukru”

    „nie jego sprawa, po co mu to było”

    „same niebieskie i tylko małe numery”

    „pięć razy, nigdy żadnej odpowiedzi”

    „niech ci będzie, że mogłem, ale i ty mogłeś”

    „dobrze, że chociaż ona miała tę posadkę”

    „no, nie wiem, chyba krewni”

    „ksiądz istny Belmondo”

    „nie byłam jeszcze w tej części cmentarza”

    „śnił mi się tydzień temu, coś mnie tknęło”

    „niebrzydka ta córeczka”

    „wszystkich nas to czeka”

    „złóżcie wdowie ode mnie, muszę zdążyć na”

    „a jednak po łacinie brzmiało uroczyściej” „było, minęło”

    „do widzenia pani”

    „może by gdzieś na piwo”

    „zadzwoń, pogadamy”

    „czwórką albo dwunastką”

    „ja tędy”

    „my tam”

  13. W. Szymborska: „Galeria pisarzy krakowskich”(fragment)

    Tu Czesław Miłosz – chmurna twarz,
    klęknij i odmów „Ojcze nasz”.

    Szymborska – gips. Łaskawy los
    obtłukł ją trochę, zwłaszcza nos.

  14. Też nie będę się chełpił miłością do poezji, choć kilka tomików na mojej półce zagrzało miejsce, jeden autorstwa Pani Wisi.
    Ostatnią wolą dodała poetka dużo otuchy ludziom, którzy chcą mieć spokój z księdzem i kościołem nawet po śmierci.
    A co z prawami autorskimi? Nie wiem. Wiem jednak, że gdyby ktoś odziedziczył fabrykę i przez 70 lat chciał ją eksploatować bez inwestycji, to skończyłby jako bankrut.

  15. Pogrzebu humanistycznego, czy inaczej świeckiego,
    zażyczył sobie profesor Zbigniew Religa.
    Pamiętam kiedy w jednym z ostatnich wywiadów
    mówił o swoim braku wiary, to brzmiało to jak przeprosiny.

    A sam pogrzeb był bardzo uroczysty i jednocześnie przyjacielski.
    Wypowiedzi współpracowników i uczniów brzmiały szczerze i pięknie.
    Tego samego należy spodziewać się na pogrzebie Wisławy Szymborskiej.

  16. A ja tam lubię wiersz o tej miłości, bez której nie można… Ominęło mnie „wałkowanie go”, w roku ’89 miałam lat 8 więc pewnie nie zdążono mnie nim wałkować, albo nie pamiętam.. :)
    Wiem tyle – wzrusza mnie. Autentyczna łza w oku mi się zjawia, sentymentalna i kiczowata, kiedy go czytam. A przy Miłoszowkim „moja wierna mowo… miseczki z farbami…” jakoś nie, choć i to Wielka Poezja i tamto ;) …Ona potrafiła autentycznie wzruszac, ta mała Czarodziejka z Krakowa :)

  17. Raz w Kórniku Wisia miła,
    Bez wprawy się urodziła.
    I pomarła bez rutyny.
    Zdarzy się, że z tej przyczyny,
    W sercach zawsze będzie żyła…

  18. Ewa1958
    Wielki dzięki za link. Znałam juz ten program, bo kupiłam onegdaj książkę Jerzego Illga „Mój znak”, do której była dołączona płyta DWD, a niej – oprócz „Pisarze do piórka” są jeszcze dwa inne, tez świetne – benefis charyzmatycznego prof. Szczeklika (rzecz jasna, z Krakowa) i jubielusz 60- lecia szwedzkiego tłumacza poezji Szymborskiej, Bodygarda (sorki, ale nie sprawdziłam poprawnej pisowni jego nazwiska), wielkiego polonofila, zakochanego w Krakowie. Oczywiście Szymborska była na tych imprezach, co widać i słychac.
    Pewnie znajdziesz na youtube. Jak znajdę tę płytę (muszę zrobic „przeszukanie”), to podam Ci nazwy tych programów.
    Jak tam mrozy u Was na Podlasiu? Idzie wytrzymać?

  19. Ewa1958
    Właśnie przeczytałam, że zmarł prof. Szczeklik. Wybitny lekarz i świetny facet, wielki przyjaciel ludzi i Piwnicy po Baranami. Jakiś pomór w Krakowie?!

  20. @Marit,
    Na prawde martwisz sie, co bedzie z Twoim pogrzebem ? Po Wislawie Szymborskiej zostala wspaniala poezja, a po mnie zostane przez jakis czas w pamieci moich bliskich, ale po co pogrzeb, te nagrobki, ktore rzekomo przedluzaja nasza egzystencje..?
    Fakt, ze ktos bedzie sie musial zajac utylizacja mojego ciala. Wolalbym, zeby nikt sie moja powloka nie zajmowal.
    A jesli ,to jak w filmie *Big Lebowski*, w jakims tanim pojemniku zebrac troche prochu i rozsypac go gdziekolwiek.
    Ja sie o moj pogrzeb nie martwie

  21. @mag – chyba przeczytałyśmy w tym samym czasie. Żal, że tacy ludzie odchodzą. Tak oto dociera do nas świadomość nieuchronności przemijania. @Lewy – też chciałabym rozwiać się jakimś księżycowym pyłem, ale to nierealne. Wiem tylko, że nikt na moim grobie nie postawi marmurowego straszydła z napisem „Bóg tak chciał”. Więcej nie oczekuję. Pozdrawiam wszystkich smutnych i zmarzniętych. Wyszłam nad ranem wypuścić moje burki, to nie dało się oddychać. Taka to podlaska „syberyjska” zima.

  22. Lewy, no martwię się moim pogrzebem :)
    Nie mam wybitnych osiągnięć, żeby je opowiadali nad grobem. Więc co? cisza.
    Dzieciom moim sprawię kłopot. Będą szukać jakichś pogan po skansenach, żeby odprawili jaką taką ceremonię?
    A jeszcze mąż. Też się nie nadaje do jakiegoś religijnego pogrzebania, bo nie ma zamiaru zmartwychwstać :)
    Może lepiej się zapisać na jakieś eksperymenty medyczne?

  23. Marit
    Ale czy ktos zechce nasze marskie watroby, przez ktore przeplynela zawartosc poteznej cysterny alkoholu ?

  24. Marit, Ewa, Lewy!
    Mówiąc szczerze – olewam, jak zostanę pochowana. To nie moje zmartwienie. Martwiłam sie pochówkiem ojca, matki, męża, by było zgodnie z ich wyobrażeniem, o czym miałam jakieś pojęcie. Dlatego mój syn wie tylko tyle, że mam być skremowana, a ja wiem, że nie zrobi mi obciachu na pogrzebie w rodzaju kiczowatych gadżetów cmentarnychitp.
    Jest takie miejsce, gdzie mogłabym być „rozsypana”, ale aż tak mi na tym nie zależy, żeby moim bliskim przysparzać kłopotów (głównie prawnych)

  25. Mag, Lewy, Ewa
    martwi mnie tylko problemy najbliższych. Chodzi o to, że nie ma szczególnie skąd wziąć ludzi, którzy poprowadzą pogrzeb świecki. Jasne, na razie to nie moje zmartwienie, chyba że mąż zrobiłby mi przykrą niespodziankę…
    No, głupi temat, przyznaję.
    Ale Szymborska mi zaimponowała, bo na tle naszych religijnych ceremonii, które mamy przy każdej okazji (również świąt państwowych) jej pogrzeb to jeden z nielicznych wyjątków.

  26. Oto moj limeryk bzrdzo koscielny

    Pewien mlody wikary w Lozannie
    lubil chodzic w rozpietej sutannie.
    Lecz na widok kardynala
    gasla w nim fantazja cala
    i zapinal sie starannie.

    No dobrze nie bede bezczelny, to sama Wislawa Szymborska, bo i tak ktos by to zweryfikowal

  27. Marit!
    Nie wiem jak Cię pocieszyć.
    Powiem tak, nie jestem ateistką, a zaledwie agnostyczką, więc nie przewrócę się w urnie nawet, jak jakiś ksiądz ją pokropi.
    Ale już całkiem serio. Mnie również wkurza ostentacyjna obecność sukienkowych na wszelkich możliwych uroczystościach państwowych, wojewódzkich, powiatowych i gminnych i „kropienie” jak leci, czego się da.
    Pamiętam z TV swoje główne, dojmujące wrażenie z mszy pogrzebowej w Krakowie przed pochówkiem prezydenta Kaczyńskiego i jego małżonki. Taki oto obrazek – grupka czarno odzianych vip-ów zagubiona wśród i barokowo wystrojonych dłuuugich szeregów purpuratów. Istne bizancjum. Nie pytaj mnie, po co, na co i dla kogo.

  28. @Ewo,
    Pare razy myslalem o Tobie. Ty z taka mentalnoscia europejska jestes na tym Podlasiu, jak ten porwany przez wiesniakow mezczyzna w filmie *Kobieta z wydm* (Moze widzialas ?) Fajnie, ze znalazlas sie tu na blogu.
    Powiem Ci, ze ja mam wiecej szczescia. Wyobraz sobie, ze pracuje(jeszcze kilka miesiecy) w katolickiej szkole we Francji, nalezacej do sieci Ojcow Maristow.
    Kiedys zapraszali mnie z okazji jakiegos ich lecia kongregacji na msze. Powiedzialem, ze ich lubie, wiec moge przyjsc, ale , ze nie jestem wierzacy. Zapytali mnie, czy jestem ateista. Powiedzialem, ze raczej agnostykiem, bo w sprawach istnnienia czy tez nieistnienia boga, nie moge sie kompetentnie wypowiadac. Wowczas odpowiedzieli mi, ze nie ma sprawy, bo oni tez maja watpliwosci.
    Czy to nie cudowne, miec do czynoienia z takimi katolikami…
    W kazdym razie twoje burki, w przeciwienstwie do ludzkich autochtonow , na pewno nie sa agresywne

  29. @marit:
    bialorus jak zdrowie stracilem;
    tam moj pradjad faktorie mial, drzewo splawial…
    opowiadal, ze z powodu komarow na bacznosc stac sie nie dalo…

  30. jade do kappadocji

  31. Dopadło mnie jakieś zobojętnienie…Łażę od poniedziałku po blogach, coś poczytuję po łepkach i jakoś nic mnie nie rusza. Passent w ciąży, u Paradowskiej czarnowidy-wszystkowiedy i niczym mały kotek na plaży już nie ogarniam tej kuwety, w dodatku jeszcze mendor się wprowadza, u Szostakiewicza…sami wiecie, a tutaj tak wesoło…
    Ewo (podlaska) wyrwałaś mnie z odretwienia linkiem. Nie znałem tej perełki. A Wasze pochówkowe pogwarki jakoś mi lepiej zrobiły na życie.
    Mróz jak cholera zhakował bankomaty, pora północna a ja założę uszankę i wyjde sprawdzić czy aby wilcy mi nie podłażą pod chałupę.

  32. @Lewy – Przez tę ‘europejską mentalność’ zyskałam miano lokalnego dziwadła. Uroki podlaskiej wsi skutecznie przytłacza tutejsza parafialna mentalność, która potrafi być groźna. To ona stanowi klaustrofobiczną ciasnotę, której nie jest w stanie zrekompensować nawet rozległa przestrzeń pól, lasów i łąk. Dla świętego spokoju nie obnoszę się zbytnio ze swymi ‘rewolucyjnymi’ poglądami. Moje burki to niewdzięczne kundlice po traumatycznych przeżyciach, przytargane parę lat temu przez córki, plus rudy kot bez ogona (dzieciaki podpaliły mu ogon zapalniczką i trzeba było wybrać – ogon albo życie).
    Doglądam i kocham te swoje niedobitki, stosując lisią zasadę odpowiedzialności za coś, co się oswoiło. Wieś jest moim naturalnym środowiskiem – mimo wszystko. Nie wyobrażam sobie życia w mieście, ale trochę zazdroszczę ludziom anonimowości. „Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta” (G.B.Shaw).
    @halen – skoro tak podobały Ci się pochówkowe pogwarki, to podrzucam link. Od razu robi się cieplej na duszy. http://www.youtube.com/watch?v=M4aZeAC_moo

  33. Pozostając przy tematyce sentymentalno – funeralnej: przed kilku laty moje osobiste dziecko ‘popełniło’ na jakiś konkurs poezji śpiewanej lekko grafomański utworek ‘na podstawie prawdziwego zdarzenia’. Wzrusza i wkurza mnie to dziewczyńskie wierszydło, przypominając starą, pochyloną brzozę nad grobem mego Ojca:

    Widziałam, Panie, cmentarz, który umarł…
    Pośród marmurów bielały tam pnie.
    Wycięto brzozy, topole wycięto,
    Ostatnim drzewem targał żal i gniew.

    Gdzie byłeś, Panie, gdy proboszcz z ambony
    Wydawał wyrok na natury cud?
    Gdzie byłeś, Panie, gdy lud rozmodlony
    Przyrzekał unieść egzekucji trud?!

    Gdzie, Panie byłeś, jak wierzby płakały,
    Gdy lud Twój wierny toporem je ciął?!
    Gdzie, Panie, byłeś, jak brzozy konały,
    Gdy lud nieludzko ku ziemi je giął?!

    Wycięli, Panie, wszystkie Twoje drzewa,
    Zrzucili gniazda, podeptali je…
    Pomiędzy groby betonu nalali.
    Z żalu skamieniał nawet ptaków śpiew.

    Pstrzy się na grobach różnobarwne kwiecie.
    Wszystko z plastiku. Wszystko trwałe jest.
    Palą się nawet elektryczne znicze.
    Ma być bogato! Trzeba mieć ten gest!

    Czy widzisz, Panie, ten śmietnik cmentarny,
    Jarmark próżności i tandety wzór?
    Tam nie ma miejsca na modlitwę, Panie.
    Tam już nie śpiewa zmarłym ptaków chór…

    Weź w swą opiekę cmentarz, który umarł.
    Przygarnij ptaki. Pobłogosław je.
    I w niebie posadź brzozy i topole.
    Niech szumią wiecznie i nocą, i dniem.

  34. halen(3-02-g.23:34)
    Mam podobne odczucia, gdy łażę po różnych blogach w „poszukiwaniu straconego czasu”. Dlatego z ulgą przysiadam TUTAJ, bo jeszcze u Jacka Kowalczyka nie warczy i syczy klawiatura takiego np. axioma.
    Oberwało mi się zresztą (pośrednio) od red. Szostkiewicza, który dokonał już nowego wpisu na swoim blogu, bo poprzedni został niejako zakłocony zwekslowaniem tematu na limeryki, co było moim pomysłem i co „zaburzyło dobrze rozwijającą się dyskusję”. Widocznie nie tylko mnie znudziły rozważania nad tak ważkim problemem, jak to, czy w Polsce, wzorem Ameryki, potrzebne są prawybory.
    halen, jak chcesz znać więcej takich perełek, jaką podrzuciła Ewa, to przeczytaj moją do niej na tę perełkę odpowiedź.
    P.S.U mnie na Żoliborzu na razie wilcy nie wyją, ale codziennie przed południem odpalam (szczęśliwie) samochód, żeby go trochę „przegonić” po ulicach dla zdrowia akumulatora.
    Pozdrawiam ciepło

  35. Ewa1958
    Rozczulaj się, ale nie wkurzaj na to „dziewczyńskie wierszydło”. Znakomicie oddaje tzw. jądro sedna.
    Kicz na cemtarzach (czy w ogóle kicz funeralny) to sprawa nie tylko polska, choć u nas przybiera formy wyjątkowo barbarzyńskie na styku, betonu, granitu i plastiku.
    Oglądałam jednak kicz cmentarny, który mnie wzruszył. Pierwszy raz coś takiego widziałam (a gdziekolwiek jestem, latam na cmentarze, bo dużo mi mówią o lokalnej społeczności, kraju itp.).
    Spacerowałam kiedyś po cmentarzyku w miasteczku Pommeusse niedaleko Paryża i widziałam groby „ustrojone” fotografiami nieboszczyków (stojącymi w ramkach), a obok np. pięknie wykonane laurki, rodzaj listów „z okazji” przypadającej rocznicy urodzin, której ktoś nie dożył, albo ślubu, prośby do zmarłej mamy, żeby „trzymała kciuki” z okazji matury córki. Stały sobie np. miniaturki zwierząt na grobie weterynarza, albo malutkie modele żaglowców, bo czyjąś pasją było żeglowanie itd. Zupełnie niesamowite!
    Nie znalazłam w domu tej płyty DWD, ale już chyba wiem, komu pożyczyłam. Próbowałam szukac na youtube, bez skutku. Trzeba chyba znać dokładnie tytuły programów z tej jubileuszowej płyty, bo „wisi” tylko „Pisarze do piórka”

  36. Wciaz cmentarnie. Wiec polecam wszystkim *Zmarli ze Spoon River* Mastersa.
    Wyszlo to dawno w Posce, w latach 70tycg, ale pewnie gdzies u jakiegos bukinisty jeszcze mozan dostac. Bardzo lakoniczna i przejmujaca lektura.

  37. Nie podobają mi się nasze cmentarze. Tak, Ewo, kicz funeralny jest u nas dojmujący.
    Piękne były cmentarze na Bornholmie, podobają mi się też niemieckie. Najbardziej zaszokowały mnie cmentarze w Serbii – przy nich nasze to mały pikuś. Tam robi się bujne grobowce z ogromnymi stelami, a po ich odwrotnej stronie grawerowane są wielkie zdjęcia nieboszczyka, np. z ukochanym samochodem, na traktorze, z samolotem (na którym zginął na wojnie, którą Serbia prowadziła).
    Nasze cmentarze chyba mówią o Polakach tyle, że chcemy się pokazać jako ludzie bogaci, którzy nie żałują grosza nawet na niepotrzebne rzeczy.

  38. mag, Marit – Wkurzam się, i to okropnie. To stary, zabytkowy cmentarz. Są tam grobowce hrabiów, kute krzyże z tabliczkami i omszałe płyty nagrobne z okresu powstania styczniowego. I te właśnie płyty ostatnio zniknęły. Okazało się wkrótce, że na ich miejscu pojawiły się okazałe nagrobki czekające na przyszłych lokatorów. Nowy proboszcz sprzedał ‘atrakcyjne’ miejsca na coraz ciaśniejszym cmentarzu. Ktoś tam podobno zainteresował się losem płyt, nawet lokalna gadzinówka coś tam wyskrobała, ale wkrótce wszystko ucichło. Większość parafian jest zadowolona z takiego obrotu sprawy, a jak wszem i wobec wiadomo – w jedności siła chłopo – robotnicza. Podobnie było z drzewami na cmentarzu i wokół zabytkowego kościoła. Zamiast pięknych starych drzew – beton i wystrzyżone iglaki. Trudno się pogodzić z taką destruktywną nowoczesnością.
    @Lewy – chyba kiedyś widziałam spektakl w teatrze TV na podstawie utworów Mastersa, choć może się mylę.

  39. Wracam właśnie z cukierni gdzie czekając za kolejką podsłuchałem:
    -Co słychać?
    odezwał się znienacka pączek do pączka
    -A wiesz,… złożyłam papiery na studia.
    podtrzymał rozmowę drugi
    - I co? Przyjęli cię?
    No co Ty,…. pączka?!
    Znakomicie obrazuje to moje zmartwienie czy aby wystarczająco dobrze wypadnę na swoim własnym pogrzebie.

  40. byk,
    sądziłam raczej, że wywodzisz z kręgów niemieckich (ze względu na tłumaczenie Mickiewicza na niemiecki), a nie z Białorusi. Choć pewnie jedno drugiemu nie przeszkadza, dziadków ma przecież czworo. Pazdrauliaju :)

  41. W. Szymborska „Nagrobek”

    Tu leży staroświecka jak przecinek
    autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
    raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
    nie należał do żadnej z literackich grup.
    Ale też nic lepszego nie ma na mogile
    oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
    Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
    i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.

  42. A ja często powtarzam swoim kotom, że ja nie umrę, bo tego nie robi się kotom…..
    Jakież to piękne.

  43. „Apel” Mirosław Szargan

    Proszę nie męczcie cmentarzy
    Proszę nie grabcie mrówek
    Nie rwijcie tętniących żyłek powoju
    Pozwólcie umarłym patrzeć na nas źrenicami
    Niech kwitną na szczytach starych traw
    Niech się osypują w matczyne fartuchy łopianu
    Niech dziewczyna przegryza zębami listek wieczystego snu
    Jej stopa parząca niech ich zetrze
    W jaskrze w mrówce w szkiełku
    Oni łakną pokrewieństwa
    A ich serca biją grudkami ziemi urodzajnej

  44. Oczywiście w drugim wersie powinno być:

    Proszę nie grabcie mrówek

  45. @mikesz – Ten wiersz powinien być wyryty na każdej cmentarnej bramie.

  46. Ewa 1958

    To jest pomysł, bo wiersz jest rzeczywiście dobry.Teraz to już nie za bardzo ,ale kiedyś zdarzało mi w okolicach Święta Zmarłych tak nieco dla równowagi przypominać jego treść.

    Nie da się ukryć,ze to co teraz się robi wokół śmierci i pamięci o bliskich robi się naprawdę niesmaczne,żeby nie użyć mocniejszych określeń.Przy tej okazji odkryłem dosyc poważną gałąź polskiej gospodarki.Tak jak martwimy się upadkiem polskiego garncarstwa,bednarstwa,zanikiem darcia pierza tak nie da się ukryć,ze wspaniale rozwija przemysł funeralno- pogrzebowo – kamieniarski.Nie wiem czy ktoś robił jakieś symulacje( na przykład Główny Urząd Statystyczny,albo Ministerstwo Finansów) ,ale odnoszę wrażenie że ta gałąź polskiej gospodarki stanowi poważną część polskiego PKB.

    Na przykład taki przemysł stoczniowy może popaść w nieodwracalne kompleksy porównując swoje perspektywy z trendem panujacym w przemyśl umownie zwanym „zniczowo-wieńcowym”.

  47. mikesz
    4 lutego o godz. 19:14

    Przed obniżeniem pochówkowego, obliczano ten przemysł na ponad dwa miliardy rocznie…..
    Zgadnij, gdzie trafia większość tej sumy?
    Oczywiście do właścicieli cmentarzy.
    Grabarz- monopolista w ciągu roku zarobił 240 000- jedna dziura za tysiąc….

  48. „Patrz, Kościuszko, na nas z nieba” autorstwa Rajmunda Suchodolskiego (fragment):
    Kto powiedział, że Moskale
    Są to bracia dla Lechitów,
    Temu pierwszy w łeb wypalę
    Przed kościołem Karmelitów
    Szymborska wymyśliła zabawę. Zabawa zaś polegała na tym, że każdy kolejny wers wiersza należało przekształcać, zmieniając nację, sposoby karania głosiciela wzbudzającej sprzeciw opinii oraz lokalizację kościelną
    Oto moja propozycja:
    Jak ktoś powie, że ta flądra
    nie była sowiecką żmiją,
    to mu zmiażdżę oba jądra
    przy nagrobku Ojca Pio.

  49. wiesiek59

    Dwa miliardy rocznie to kawał grosza.Znając prospołeczne podejście rodzimego biznesu, to kto wie,czy nie wychodząc na przeciw społecznemu zapotrzebowaniu na rynek usług cmentarnych nie ruszą najbardziej mobilne firmy developerskie.A jak one wyczują grosz to kto wie ,czy zamiast alejek z monotonna urbanistyka nie zaczną na przykład powstawać wspaniałe cmentarne szeregowce,apartamentowce z podziemnymi garażami,czy zamknięte dla postronnych cmentarne osiedla dla wybranych.

  50. mikesz
    4 lutego o godz. 22:09

    Dawno temu na stopie, zwiedzałem Rzeszów, Białystok, czy Lublin.
    Prawosławni budują bunkry i katakumby!!!
    Nasze nagrobki to pikuś……
    A faktem jest, że warto zwiedzać cmentarze.
    Wiele wiedzy o nacji zamieszkującej ziemię można otrzymać w wyniku takiej wizyty.

    W tej kwocie nie ma „co łaska” ale dają po……
    To już nieopodatkowane dochody osobiste.
    Nieformalne układy księdza z zainteresowanymi-zakłady kamieniarskie, pogrzebowe, untensylia, to co najmniej podwojenie kwoty.

  51. Wiesiek
    Jesteś pewien, że to prawosławni?
    Jedź do Lisewa – mała miejscowość na trasie nowej autostrady A1. To są hektary kryte granitem. Powinni tego zabronić ze względów ekologicznych. Podobno w Polsce brakuje mieszkań – mnie się zdaje, że za te niepotrzebne mieszkania dla umarłych można by kupić potrzebne mieszkania dla żywych. Podobnie w Polsce środkowej (okolice Sierpca). Chatynki malutkie (było to w latach 80-tych, później tam nie byłam), a grobowce wywalone w kosmos. Niewątpliwie w nas, Polakach, płynie krew faraonów, tylko skąd ona się tu wzięła???

  52. Marit

    Nie wiem jak jest w przypadku Wieśka,ale ja „wizytując” kiedyś na przemyskiej nekropolii również zauważyłem ,ze wielkość pomników ( zresztą nie wiem,czy słowo „pomnik” oddaje zamysł jego projektantów i fundatorów) na tamtejszym cmentarzu odbiega od średniej krajowej.Odnoszę jednak wrażenie ,ze to raczej międzykulturowa przypadłość mieszkańców tamtych stron,chociaż inspiracja rzeczywiście przyszła od prawosławnej braci.

  53. Mikesz!
    Całkiem fajny ten Twój moskalik (nazwa pochodzi właśnie od „kto powiedział, że Moskale”), o czym informowałam obszernie Lewego na innym blogu.

  54. Kochani funeralni!
    Katolickie, prawosławne wypasione nagrobki to jest nic. To co zobaczyłam na zabytkowym, ale nadal czynnym cmentarzu w Radomiu (takie małe Powązki) zaparło mi dech. Są tam ogromne mauzolea z różowego np. marmuru arystokratycznych rodzin cygańskich (z tych stron wywodzi się słynny król cygański Kwiek), absolutnie współczesne.

  55. Przepraszam, pomyliłam Mikesza z miłośnikiem poezji.

  56. Nie chcę robić kryptoreklamy i dlatego nie będzie tytułu, ale powiem ,że chodzi o najbardziej chyba opiniotwórczy polski dziennik. Otóż w weekendowym wydaniu gazety ukazał się ciekawy tekst Krzysztofa Vargi zatytułowany „My ateiści”. Przyczynkiem było wydanie książki „Dlaczego jesteśmy ateistami”. Stanowi ona zbiór tekstów osób deklarujących się jednoznacznie jako ateiści. Nie wiem, nie czytałem ,ale ponoć autorzy tekstów jednoznacznie deklarują się jako ateiści nie szukając mniej obrazoburczego terminu „agnostycyzm”.

    Zbiór tekstów otwiera esej Bertranda Russella. Nieprzypadkowo o tym piszę. Na blogu od czasu do czasu „traktowany” jest świecki pogrzeb (bardziej skłaniam się ku określeniu humanistyczny) .Otóż właśnie jakiś tekst Russella jest ponoć obok fragmentu z „Doktora Żywago”
    (puszczałem go kiedyś na ateistycznym blogu) najczęściej odczytywany podczas takich pogrzebów. Próbowałem ten tekst namierzyć, ale na razie bez rezultatów.
    Jeszcze jeden artykuł zwrócił moja uwagę. Autor nawiązuje do przedwyborczej sr.. niech będzie biegunki jaką coraz bardziej daje się zauważyć u naszych wypróbowanych amerykańskich przyjaciół. Tekścik jak tekścik, ale szczególną uwagę zwróciło zdanie:

    „Amerykanie chętniej widzieliby w Białym Domu byłego narkomana niż ateistę”

    Nie żebym się zdenerwował, albo wstawiał się za miłośnikami konopi, ale wydaje mi się, że Amerykanie nie mają łatwego zadania. Otóż z tego co wiem to u nich właściwie sami ateiści.
    Wiem, odważna teza ,ale z reguły wiem co piszę.
    Tłumaczę.
    Czy rodak prezydenta Obamy ma podstawy aby uważać się za osobę religijną, wierząca …jak zwał, tak zwał.
    Uważam ,ze nie tylko oni, ale również moi rodacy nie mają ku temu podstaw.
    Średnio zorientowana osoba zna Allaha, Jahwe, Wisznu, Brahmę, Swarożyca, Zeusa, Atenę,Ozyrysa że ograniczę się tylko do tych najbardziej znanych. Na przestrzeni wieków było ich setki, żeby nie powiedzieć tysiące.
    Zmierzam do celu i zadaje podstawowe pytanie ;
    „Czy osoba która wierzy i zaprasza na salony jednego ,swojego wybranego Boga ,a pomija milczeniem całą resztę ma prawo określać się osobą religijną. Przecież jeden spośród setek innych to właściwie błąd statystyczny. Każdy szanujący się socjolog, czy pracownik GUS-u z uśmiechem na ustach potraktowałby taką jednostkową reprezentację. Przecież to na upartego niecały procent. Nie będę się pastwił nad religijnymi, ale przypomnę im tylko jaki próg jest wymagany w naszych parlamentarnych wyścigach. Marne 5% , a gdzie do tego religijnym.

    Dlatego uważam ,że jeżeli Amerykanie zechcą być konsekwentni to niestety będziemy musieli założyć w Waszyngtonie zamiejscową filię Monaru.

    Ale czego nie robi się dla przyjaciół.

  57. mikesz
    odważna teza, że to są ateiści :)
    Skojarzyło mi się z jedną piosenką, gdzie śpiewak deklaruje, że wierzy „w Jezusa Chrystusa, w Gautamę Buddę, w proroka Mahometa, w Krisznę i w Garudę”
    Czy to już wystarczy?
    Wiem, że już ten link kiedyś zamieszczałam, ale nie mogę się oprzeć, żeby nie dać go jeszcze raz, bo uwielbiam.
    http://www.youtube.com/watch?v=Ev6wrgSKYwc
    Pozdrawiam.

  58. Czytałam tekst Krzysztofa Vargi. Świetny!
    A dodatkowego smaczku dodaje to, że na sąsiedniej kolumnie (wiadomej gazety, wydanie weekendowe) jest publicystyka O. Macieja Zięby pod wiele mówiącym tytułem „Czy jesteśmy Kościołem JPII”?
    Może, z błogosławieństwem Gospodarza, podyskutujemy o obu tych tekstach. Nie chcę wybiegać przed orkiestrę.

  59. http://wyborcza.pl/1,75480,11027535,Malgorzata_Szumowska__Moj_temat_to_niemoznosc.html
    Świetny wywiad!!
    Czyżby polska szkoła filmowa- nowe rozdanie?

  60. Why I Am Not A Christian
    by Bertrand Russell

    http://users.drew.edu/~jlenz/whynot.html

  61. Jak ktoś stwierdzi: polsko-ruska
    Przyjaźń nigdy nie zaginie,
    Brzytwą oczy mu wyłuskam
    Pod Chrystusem w Świebodzinie.

  62. Właśnie przed chwilą przeczytałam „List otwarty w sprawie Wisławy Szymborskiej”.
    Naiwnie myślałam, że skoro w kwestii pogrzebu Poetki nie ma kontrowersji, to te narodowo – katolickie oszołomy zamilkną nad tą trumną. Pomyliłam się.

  63. Po śmierci ks. Twardowskiego pewna nieklerykalna gazeta opublikowała wymowne wierszydełko, podpisane: ab. (styczeń 2005):

    Ks. Twardowski przeszedł do świętych krainy,
    życzył sobie spocząć obok swej rodziny.
    Lecz Glemp krzyknął gniewnie: A takiego wała !
    Pochowam cię w bunkrze – przebrała się miara !

    Z tacą nie chodziłeś poeto ubogi,
    zboczyłeś, nędzniku, z świętej kasy drogi.
    To chociaż po śmierci przyciągniesz turystów
    i dasz mi zarobić, kacerzu, purysto !

    Choć grobem na Powązkach chciałeś mnie wykiwać,
    w Świątyni Opatrzności będziesz odpoczywać !
    Żyłeś bez maybachów, jak jakaś miernota !
    To chociaż po śmierci nazarabiasz złota !

  64. Ewa 1958

    Nie wiem, czy nie należałoby wystąpienia tej pani zbyć milczeniem. Prawdopodobnie chciała nieco zaistnieć i poPISała się tym co miała. A że miała do przekazania niewiele to wyszło jak zwykle przy okazji kiedy umiera ktoś komu Polska ma wiele do zawdzięczenia. Miał problemy Milosz, miał swego czasu Skrzynecki ( chciał być pochowanym na łódzkim cmentarzu obok swojej żydowskiej matki – bogoojczyźniana krakowska kołtuneria nie zezwoliła) to i Szymborska również musiała tego doświadczyć. Jestem pewny ,że Szymborska znana z delikatnej ironii potrafiła by tego kogoś ( w tym przypadku panią poseł) odpowiednio potraktować.

    Na przykład laureatka Nobla stwierdziła by ,że ..Gdyby nie moja skromna osoba monumentalny patriotyzm pani poseł byłby niesłusznie osnuty pajęczą nicią zapomnienia. A jednak na coś się przydałam”

    Tak podsumowany być może zostałby ten epizod przez poetkę.

  65. Gospodarz zaniknął, a temat -sądząc po tempie przybywania wpisów – chyba się wyczerpał.
    Na narty pojechał, czy „cóś”?

  66. @mikesz – Oczywiście masz rację. Ale mi już ten parafialny kołtun bokiem wychodzi, bo jestem nim na co dzień osaczona. A to niech będzie dedykacja dla reprezentantki „narodu” – posłanki Pawłowicz i jej towarzyszy z bogoojczyźnianej partii:http://www.youtube.com/watch?v=bSFaTHTGjlg

  67. Wkrótce wrócę :) )
    Pozdrawiam
    JK

  68. @mikesz – coś mi nie wchodzi „wklej”. Trudno. Pewnie posłanka Pawłowicz i tak tu nie zagląda.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane *.

*


*