Można się nie zgadzać z Hitchensem, czasem nawet trzeba było się z nim nie zgadzać, ale najpierw jednak wypadałoby go poczytać, posłuchać, no i zrozumieć, co mówił i pisał. Pisałem już o Hitchensie, gdy okazało się, że ma raka i minimalne szanse na jego przezwyciężenie. Bez wątpienia stał się przykładem kogoś, kto mimo cierpienia do końca potrafi zachować godną postawę.
Sądząc po tym zaś, co pisze na jego temat na tym forum internauta Marcin, ma on o nim blade i całkiem fałszywe pojęcie — coś słyszał, coś gdzieś widział, ale zrozumieć ani chciał, ani potrafił.
Pan Marcin (konsekwentnie nazywający samego siebie Katolikiem, co jest nawet zabawne w swej dziecinnej nieznajomości zasad ortografii polskiej) chce pokazać, że można dyskutować z postawami ateistycznymi, na ogół unika jawnych inwektyw, ale nie do końca mu się to udaje – czuje się, jak w nim kipi. Czasem pokrywka jednak odskakuje całkiem i wtedy czytamy o zrusyfikowaniu współczesnego polskiego społeczeństwa oraz mikroanalizy społeczne oparte na komedii „Sami swoi” (co jest już żałosne).
Przyszło mi nawet w którymś momencie na myśl, że „Marcin” jest złośliwym wytworem jakiegoś równie złośliwego ateisty, który postanowił zabawić się w walczącego, ba, częściowo tolerancyjnego, otwartego katolika, chcącego nawrócić błądzących. Gdy jednak pojawiły się te nacjonalizujące insynuacje i zdania typu (pisownia oryginału):
Na Ziemie Zachodnie (miedzy innymi Wroclaw) Stalin wplantowal do Polski tzw. piata kolumne, czyli Rosjan (akcja Wisla), lud zupelnie pozbawiony jakiejkolwiek religii. Przed naszym kosciolem stoi trudny problem: jak Chrystianizowac tych biednych ludzi, ktorzy byli i nadal sa ofiarami stalinowskiego terroru.
wiedziałem już, że to nie jest zabawa, tylko mamy do czynienia z typowym przedstawicielem skrajnie prostackiej, całkowicie oderwanej od historycznych faktów i rzeczywistości, kiczowatej „polackości”, która powołując się na wszechmiłującego Boga, zieje nienawiścią, żywi się i żyje najgorszymi stereotypami, zasłania się cytatami z Biblii (przekręconymi; ach, ta powracająca „igła” w oku, gdy chodzi o „źdźbło”…) i nie ma zamiaru zacząć o czymkolwiek poważnie myśleć, bo na wszystkie pytania znalazł już odpowiedź. Zresztą, może i znalazł, tylko dlaczego te odpowiedzi są tak bezmiernie głupie?
Znam wielu katolików, którzy jednak znacznie lepiej potrafią bronić swoich przekonań i mają cokolwiek bardziej zniuansowany obraz świata, dlatego wiem, że p. Marcin nie jest szczególnie reprezentatywnym przedstawicielem Kościoła rzymskokatolickiego (choć zapewne trochę reprezentatywny jest). Ot, taki nasz rodzimy Marcin Kiczens.
PS Nie przewiduję dalszego wdawania się w dyskusję z p. Marcinem, nawet jeśli on uzna to za tchórzostwo z mojej strony. Szkoda mi po prostu czasu na wyjaśnianie rzeczy absolutnie podstawowych (i nie mam na myśli ortografii polskiej). Kto ma ochotę, niech walczy.

18 stycznia o godz. 17:15
Się trochę czyta .Nie za dużo ,ale zawsze…Ostatnio składałem nieporadnie literki przy lekturze „ Piętna”. Autor -Goffman. Mówią, że jest niezły . Jak mówią- to zacząłem czytać. Rzeczywiście niezły. Temat-społeczne wykluczenia i prawie wszystko co tego dotyczy. Czytałem spokojnie ,ale w pewnym momencie mnie poniosło. Teraz będzie ten bulwersujący fragment.
”Na przykład w Ameryce jest tak naprawdę tylko jeden typ mężczyzny, który niczego się nie musi wstydzić: młody, żonaty, biały, mieszkający w mieście, pochodzący z północy, heteroseksualny, PROTESTANCKI rodzic, mający wyższe wykształcenie, pełne zatrudnienie, odpowiedni wygląd, wagę i wzrost, i mogący się poszczycić osiągnięciami sportowymi.(…)Każdy mężczyzna, który nie spełnia tych oczekiwań może postrzegać siebie jako niegodnego, niekompletnego i gorszego”.
Myślę ,że to wystarczy żeby się zdenerwować. Co prawda Murzynem nie jestem ( Obamie to się jednak udało),ale protestanckich rodziców to za cholerę…Zresztą jak większość moich rodaków. Tak sobie myślę, że tych wiz nie znoszą prawdopodobnie przez to, że nie chcą tyle obciachu na ulicach. Wiadomo Polak-katolik. Oczywiście można się czepiać ,ze autor nie przeszedł weryfikacji IPN-u, że był tajnym KGB lub Mosadu, ale jednego nie mogę wprost zrozumieć: Dlaczego wśród kilkudziesięciu amerykańskich prezydentów był tylko jeden katolik. Tylko JEDEN. Był nim JFK, ale coś mi się wydaje ,ze nie dlatego został prezydentem ,że co tydzień do komunii przystępował…
Polska to jednak piękny kraj… i taki rozmodlony.
18 stycznia o godz. 17:47
Szanowny redaktorze Polityki
Debata Hitchens vs Blair w Toronto jest dla mnie wielkim wydarzeniem. Mozna ja ogladac na YouTube rowniez pod tytulem Monk debate. Gdy widze chorego na raka przelyku Hitchensa zarliwie broniacego humanistycznych idealow wiem ze ogladam wielkiego czlowieka. Wszystkim to obecnym znajacym dobrze angielski polecam te debate. Zmieni ona was i pokochacie Hitchensa taka sama miloscia jaka chrzescijanie kochaja Jezusa. Chyba Hitchens bys sie obrazil za to porownanie.
Slawomirski
18 stycznia o godz. 17:58
Szanowny redaktorze Polityki
Cieszy mnie to ze zdobyl sie pan na dyskusje z Marcinem. Elokwentnie i bezkompromisowo jak Hitch zdystansowal sie pan od glupoty i zaklamania. Tym samym dal pan przyklad innym osobom jak maja postepowac.
Slawomirski
18 stycznia o godz. 18:04
Szanowny redaktorze Polityki
Ogladajac Monk debate w Toronto na YouTube zobazcy pan chorego na raka Hitchensa. Bedzie on mial przy sobie wiele butelek z woda. Radioterapia, chemoterapia i rak przelyku sprawiaja ze ma trudnosci z przelykaniem. Ten czlowiek naprawde cierpii gdy my go ogladamy.
Slawomirski
18 stycznia o godz. 18:16
Marcin
18 stycznia o godz. 9:49
Szanowny Panie Marcin
Cieszy mnie fakt ze nie ukrywa sie pan ze swoja religia. Prosze sie modlic tyle ile pan potrzebuje. Ale prosze to robic prywatnie tak jak to robia inne osoby.
Slawomirski
18 stycznia o godz. 19:11
Większość z Państwa reaguje na posty Marcina tak, jakbyście kogoś takiego spotkali pierwszy raz w życiu. Jeśli tak jest, to zazdroszczę. Ja jestem z każdej strony otoczona tego typu ludźmi – matka i jej rodzina, sąsiedzi, koleżanki z byłej pracy (szkoła). To jest szara rzeczywistość podlaskiej wsi, gdzie życie podporządkowane jest religijnym rytuałom. Wyłamanie się ze wspólnoty powoduje towarzyski ostracyzm. W piątek przed piętnastą muszę przyjąć w domu kopię obrazu Chrystusa miłosiernego (tego od Faustyny), bo mieszka ze mną mama. Oczywiście, przyjdą sąsiedzi i rodzina i będą modlić się „na koronce”. Moja koleżanka zapytała mnie niedawno, czy nie boję się czyśćca, nie piekła, tylko właśnie czyśćca. Odpowiedziałam, że nie można bać się czegoś, czego nie ma. Zdenerwowana, poleciła mi przeczytać życiorys ojca Pio. Była zdziwiona, że czytałam. Jest to emerytowana nauczycielka historii, kobieta oczytana, zaradna, realistka, a jednocześnie kompletnie bezrefleksyjna katoliczka, wierząca w każde słowo księdza, wierna słuchaczka pewnego radia. Zresztą ja też jestem „wierną” słuchaczką owej słynnej rozgłośni. Słucham jej wraz z mamą na cały regulator – od rana do wieczora. I tak sobie czasem myślę, że to chyba jest ten mój ziemski czyściec.
18 stycznia o godz. 19:25
Trochę przez Hitchensa, ale również prze przypadek niemożliwie się zdenerwowałem.
Niby rzecz niezbyt pokaźnych rozmiarów (ot zwykły rower),ale jednak dla mnie rzecz istotna.
Po kolei.
Swego czasu przeczytałem w jednym z kobiecych biuletynów ( bodajże Viva) zwierzenia mojej jakby nie było szkolnej koleżanki Kasi Figury. Otóż dzisiaj już pani Katarzyna, ale kiedyś dla kolegów i koleżanek Kasia miała (co dzisiaj wydaje się rzeczą niewiarygodną) kompleks na tle wielkości swoich piersi .Rzecz jasna i zrozumiała w wieku kilkunastu lat. Dziewczęta myślą wówczas tylko o tym. I koleżankom naszej gwiazdy filmowej rosły. Z dumą przymierzały coraz większy numer biustonosza .A Kasi za cholerę…Facetom to chyba obojętne ,ze im piersi nie nabrzmiewają, ale kobietom, czy młodym pannicom…Wszędzie Kasia szukała pomocy. Efektów żadnych. W końcu pozostała już tylko ostania instancja, czyli pan Bóg (dla feministek pani Bozia).Kasia modliła się, , śpiewała „Kiedy ranne wstają zorze”, odmawiała różaniec…I cycki zaczęły rosnąć…
Jaki jest efekt każdy widzi. A jak nie widzi to zaręczam ,ze są naprawdę super.
A teraz będzie o moim rowerze.
Nie każdy Polak ma w rodzinie Kulczyka, Gudzowatego ,czy Solorza. Tak się złożyło ,że ja również nie należę do tych szczęśliwców. I aby nie owijać w bawełnie powiem wprost : Jest krucho. Naprawdę krucho.
A zamarzył mi się rower. Nie jakiś tam bajerancki „góral”, czy inny ” ekskluziw” z ramą i przerzutkami, ale zwykły jednoślad. Niech będzie to nawet kultowa swego czasu „Ukraina”.
Niestety w kasie zupełne pustki i nie zapowiadało się żeby było lepiej.
I nagle stał się cud. A właściwie to polowa cudu
Niby nie czytam prasy kobiecej ,ale przez przypadek wpadł mi ten numer ze zwierzeniami Katarzyny Figury. Ona też miała swoje marzenia. Co prawda nie był to rower ( na pewną dostała na pamiątkę I komunii),ale rzecz bliższa ciału. I jej się udało. Ten u góry pomógł.
Postanowiłem spróbować i ja.
Powiem wprost. Nie zawsze było mi z panem B. po drodze, ale uznałem, że jeżeli zwielokrotnie swoje prośby ( wymyśliłem nawet z tej okazji ateistyczny różaniec) to puści w niepamięć moje dawne grzeszki i zostanę wysłuchany.
Niestety. Roweru nie znalazłem. Nawet pompki nie było.
Wk… się i …ukradłem rower… Sąsiadowi z sąsiedniej ulicy.
I teraz mam problem. Wiem, że popełniłem rzecz mało chwalebną . Dokonałem kradzieży.
Ale przecież modliłem się, pieśni śpiewałem, rzuciłem palenie…
A Bóg jest przecież wszechmogący, czyli wszystko może…Przecież mój nieszczęsny rower to dla niego pestka.
I nie wiem …Kaśka się modliła i wymodliła. Ja się modliłem i efektu żadnego.
I nie wiem, mam się spowiadać z grzechu, czy nie?
Może Bozia miała na górze inwentaryzację w „sportowym” i uznał ,ze sam znajdę rozwiązanie .
I znalazłem.
A może nasz Marcin pomoże.
18 stycznia o godz. 19:49
To tak nie dziala, mikesz.
PB nie jest producentem ani sprzedawca rowerow. Nie mogl Ci go sprokurowac czy zrzucic z nieba. Jedyne co PB mogl Ci zrobic odpowiadajac na modly, to pomoc Ci w kradziezy – zamknac oczy przechodniow w trakcie kradziezy, otworzyc Twoje oczy na stojacy wyraznie bezPanski rower. I tak zapewne uczynil.
18 stycznia o godz. 19:52
@mikesz – Po pierwszej komunii zaczęłam się modlić do Maryi ( dlatego, że była kobietą, a kobieta prędzej zrozumie „kobietę”) o to, żeby mi szybko urosły duże stopy, bo chciałam nosić buty na obcasach. Niestety, Maryja nie wysłuchała mej gorącej prośby, a ja dość szybko zrozumiałam, że modlitwa niewiele może. Pozdrawiam.
18 stycznia o godz. 20:52
Ewa 1958
18 stycznia o godz. 19:11
Szanowna Pani Ewa 1958
Nie jest pani osamotniona. Coprawda jest pani otoczona ale powtarzam ze nie jest pani osamotniona. Szczegolnie teraz gdy globalna wioska zostala opleciona internetem. A ze brakuje fizycznej osoby do dyskusji to juz calkiem inna sprawa. Nie znajdzie pani na calym swiecie drugiej takiej osoby jak ta co siedzi u pani w glowie.
Slawomirski
18 stycznia o godz. 20:58
Szanowny Panie Redaktorze,
Prosze sie na mnie nie zloscic. Nie mialem zamiaru obrazac Pana na Panskim blogu.
To ze sie roznimy w swiatopogladzie od samego poczatku bylo wiadomo. Wchodzac na Panski blog chcialem Wam wszystkim pokazac ze obok Waszego punktu widzenia jest jeszcze inny, o czym nawet nie musialem przekonywac. Jezeli uznaje Pan iz tu maja wstep tylko myslacy podobnie jak Pan, wobec tego rezygnuje z pisania.
Mysle ze to nie byl dobry pomysl wstepowania na Panski blog. Swoja obecnoscia sprowokowalem cala serie bluznierstw ktore sa czyms nieprzyjemnym zarowno dla mnie jak i wiekszosci moich rodakow.
Pozdrawiam
18 stycznia o godz. 21:47
Trochę żal mi Marcina, ot, tak zwyczajnie, po ludzku. Nieudolnie wypełnia swą ewangelizacyjna misję, posiadając szczątkową wiedzę religijną, zapewne pochodzącą z niedzielnych kazań niedouczonego proboszcza. Wydaje mi się, że może zrozumie, że ateiści i agnostycy to w większości ludzie o wysokim morale, szerokich horyzontach, wbrew pozorom dobrze znający religię; że istnieje głębokie życie duchowe poza katolicką religijnością. A może tak mi się tylko wydaje. Żal mi ludzi żyjących w twardej skorupie prymitywnej, bezrefleksyjnej wiary, marzących o bliżej nieokreślonej wiecznej szczęśliwości w niebiosach.
18 stycznia o godz. 22:09
Panie Marcinie!
Bogowie, jacy by nie byli, funkcjonują jedynie pomiędzy uszami wyznawców.
Pozdrawiam
18 stycznia o godz. 22:32
Panie Marcinie – wcale nie chodzi o pański światopogląd tylko o rażące braki w wykształceniu. Niewiele Pan wie o historii najnowszej i opowiada bzdury, obarczając Stalina i Ukraińców nawet za grzechy niepopełnione. Kiepsko opanował Pan także pisownię w języku ojczystym, co kłóci się (jakby nie było) z tradycyjnym patriotyzmem. Brak wiedzy szkodzi zresztą zawsze.Na dodatek wpada Pan w histerię, kiedy trzeba bronić swojego stanowiska. Nie jesteśmy Pana śmiertelnymi wrogami; przeciwnikami w pojmowaniu świata i owszem. Życzę wszystkiego dobrego, a przede wszystkim większego dystansu do siebie.
18 stycznia o godz. 23:03
Żeby zrobiło się weselej – proponuję pouczającą lekturę: „Krótki przewodnik porównawczy po religiach i filozofii” (nie znam źródła; córka mi podesłała) Taoizm – Zdarza się wdepnąć w g…. . Konfucjanizm – Konfucjusz powiada: „Zdarza się wdepnąć w g….”. Islam – Jeśli wdepniesz w g…., to jest to wola Allacha. Buddyzm – Jeśli wdepnie się w g…., to nie jest to g…. Judaizm – Dlaczego w to g…. wdeptujemy właśnie my? Kalwinizm – Wdeptujesz w g…., bo się opieprzasz. Luteranizm – Jeśli wdeptujesz w to g…., uwierz, a nie wdepniesz więcej. Prezbiterianizm – Jeśli ktoś ma wdepnąć w g…., niechaj to nie będę ja. Zen – czym jest g….? Jezuityzm – Jeśli wdepniesz w g…. i nikt tego nie poczuje, to czy ono naprawdę śmierdzi? Adwentyści Dnia Siódmego – Jedynie w soboty nie wdeptuje się w g…. . Mormonizm – wdeptywało się już w to g…. i wdeptywać się .będzie. Rastafarianizm – Sztachnijmy się tym g….. . Hinduizm – Wdeptywało się już w to g…. . Hedonizm – Jeśli wdepniesz w g…., raduj się! Świadkowie Jehowy – Wpuść nas, a powiemy ci, dlaczego wdeptuje się w g…. . Agnostycyzm – Może jest w co wdepnąć, a może nie. Katolicyzm – Wdeptujesz w g…., bo jesteś grzeszny! Ateizm – Nie ma w co wdepnąć… Dobranoc.
18 stycznia o godz. 23:33
Dla rozluźnienia debaty…
Umiera kolejny papież, trafia do nieba, wita go święty Piotr:
- Słucham? Czym mogę służyć? Papież odpowiada:
- Jestem papieżem.
- Ale co to znaczy?
- Jestem głowa Kościoła katolickiego.
- Ale tej formuły tez nie znam. Kim pan jest? Skąd pan właściwie przyszedł?
- Z ziemi.
- A, z ziemi. Zaraz, chwileczkę, proszę poczekać.
Święty Piotr idzie do Pana Boga, powiada:
- Boże, mam kłopot, przyszedł tutaj ktoś, powiada, że jest głową Kościoła, chyba katolickiego, też nie wiem dokładnie, o co chodzi. Nie wiem co z nim zrobić.
Pan Bóg mówi:
- Słuchaj, zawołaj małego, przecież on był na ziemi.
Przychodzi Pan Jezus, Piotr relacjonuje, a Bóg Ojciec powiada:
- Synku, idź do niego, nie wiemy o co chodzi, a pomóc trzeba.
Pan Jezus idzie do przybysza, wraca po piętnastu minutach i pęka ze śmiechu. Bóg Ojciec pyta:
- Co cię tak rozbawiło, synku?
- Tato, pamiętasz, ponad dwa tysiące lat temu byłem na ziemi. Założyłem wtedy spółdzielnię rybacką nad jeziorem Nazaret. Wyobraź sobie, to w dalszym ciągu fantastycznie funkcjonuje!
(Za: “Świat według Mellera”, Warszawa 2008)
Ukłony
18 stycznia o godz. 23:48
Oczywiście, chodzi o Jezioro Gennesaret (jak jest w Piśmie [Łukasz]), czyli Tyberiadzkie. W rozmowie Komara z Mellerem korekta się nie spisała.
19 stycznia o godz. 4:12
Szanowny redaktorze Polityki
Former British Prime Minister Tony Blair and author Christopher Hitchens debated the resolution: „be it resolved, religion is a force for good in the world.”
http://www.c-spanvideo.org/program/297090-1
Relatywnie dobra kopia.
Panu Marcinowi nalezy sie podziekowanie za przypomnienie tej debaty.
Slawomirski
19 stycznia o godz. 8:41
Do Ewy i innych ateistow i agnostykow
Nie uwazam sie za ateiste, a raczej za agnostyka i to nie dlatego , ze jestem asekurantem. Po prostu ateisci wydaja mi sie takimi fundamentalistami a rebours, ktorzy *wiedza* ze boga nie ma. Jezeli przyjmiemy istnienie jakiejs najwyzszej istoty, wszechpoteznej, wszechwiedzacej, ktora wszystko stworzyla, ktora wie wszystko, rowniez zna przyszlosc, to wobec takiej potegi ja jestem malutka niewiele znaczaca istotka, ktora sie ta Istota nie zajmuje, a ja jak ta mrowka rowniez nia sie nie zajmuje. Dlatego molestowanie tej istoty, modlenie sie, proszenie o szczegolne fawory uwazam za cos niemoralnego.
Kiedy Jan Pawel twierdzil, ze od smierci, ktora chcial mu zadac Ali Agca, uratowala go interwencja Matki Boskiej Fatimskiej, to zastanawia mnie, dlaczego Matka Boska wybrala jego, a nie te setki tysiecy dzieci, ktore z roznych powodow umieraja w Darfurze albo innych Bangladeszach. Ile jest pychy w takim przekonaniu, ze ten starzec zostal wybrany, wyrozniony, a nie te cierpiace dzeci. Jest to nieprzyzwoite.
Dlatego Ewo mam do Ciebie duzo szacunku, za pokore, z jaka znosisz swoj los, ze jestes – jak napisal Wiesiek albo Kot Mordechaj – osoba przyzwoita.
A po smierci raczej wrocimy do niebytu, albo byc moze, ze ta hipotetyczna Najwyzsza Istota cos z nami zrobi, jakos nas wykorzysta, zrecyklizuje. Ale na ten temat mozemy jeszcze wymyslec kilka bajek, ktore nazywaja sie religia.
19 stycznia o godz. 9:58
Nie wiem ,czy mam się wywołany do tablicy,ale na wszelki wypadek odniosę się w kilku żołnierskich słowach do rzekomego fundamentalizmu.Otóż ,nie chodzi o to,że mam pewność co do boskiej opatrzności,obecności. Problem tkwi gdzie indziej.
Otóż wydaje mi się,że lepiej dla Boga byłoby gdyby nie istniał.Naprawdę.
Bo jeżeli by istniał to chyba popełniłby harakiri,a przynajmniej chodziłby cały czas czerwony jak kisiel wiśniowy albo barszcz ukraiński widząc co jego fanclub wyczyniał przez te tysiąclecia na Ziemi.A czary goryczy dopełniło chyba słynne „gott mit uns” na hełmach armii naszych zachodnich sąsiadów w okresie II wojny światowej.
To tyle w sprawie rzekomego fundamentalizmu.
19 stycznia o godz. 10:07
Wiara w wydaniu katolickim w XXI w. : „Drodzy Czciciele Najświętszej Maryi Panny! W sobotę, 12 sierpnia br. w Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei na górze Jamna odbędzie się spotkanie Matek Boskich czczonych w całej Polsce. Przybędą na nie: Matka Boska Częstochowska – Królowa Polski, Matka Boska Gidelska – Uzdrowienie Chorych, Matka Boska Jaworzyńska – Królowa Tatr, Matka Boska Ostrobramska, Matka Boska Fatimska z zakopiańskich Krzeptówek (?), Matka Boska Tuchowska, a ugości je wszystkie Pani Jamneńska, Matka Niezawodnej Nadziei w zielonej sukience, jako najmłodsza ze wszystkich wizerunków Bożej Rodzicielki w Polsce.”( „Matki Boskie” ojca Jana; kościół pl. – ciekawy komentarz). A teraz krótkie wspomnienie z dzieciństwa. Miałam kilka lat, gdy pierwszy raz zobaczyłam biskupa. Wspaniałe szaty, pastorał, dostojeństwo i błogosławieństwo sprawiło, że zachwyciłam się tą nieziemską postacią. Mój młodszy brat był, niestety, bardziej przyziemny. Najpierw zapytał tatę, czy biskup mieszka w niebie. Kiedy upewnił się, że jest to taki sam człowiek, jak wszyscy, krzyknął radośnie: – Tato, to znaczy, że biskup załatwia się (eufemizm) !!! Pozdrawiam. Lewy, zawsze podnosisz mnie na duchu. Staram się być przyzwoitym człowiekiem, ale chyba nie zawsze mi wychodzi.
19 stycznia o godz. 11:29
@Mikesz i Kot Mordechaj
Alez z Was niemoralne lobuzy. Dajecie bron do reki Marcinowi. Ten to by zadnego roweru nie ukradl, bo by mu sie to nie oplacalo, nie ta lokata. On ma juz zapewniony cieply kacik w chorze anielskim, wiec dla glupiego roweru mialby stracic to miejsce? Wstyd i jeszcze raz wstyd.
A Ty kocie lepiej uwazaj. Mialem kiedys wspanialego kota, ktory przechadzal sie po poreczy przylegajacych do siebie balkonow i kiedys przyniosl mi kawal kielbasy, ktora zanlazl u sasiada(w czasach kiedy ta kielbasa byla z trudem osiagalna) Opieprzylem kota, ale w koncu podzielilem sie z nim ta kielbasa, tzn. on sie podzielil ze mna. Ale kara nie ominela mojego kota, zestarzal sie i odszedl w kocie zaswiaty. Mam nadziej, ze tam Bog-Kot nie wyslal go do kociego piekla, gdzie nie ma mysz.
19 stycznia o godz. 11:32
@ Ewa 1958
Współczuję i dla równowagi zapraszam do: racjonalista.pl
19 stycznia o godz. 11:37
Po co dyskusja z ignoranckimi teoriami Marcina Katolika inspirowanymi polackim nacjonalizmem. Po co ta nobilitacja? Każdy w miare rozgarnięty człowiek wie ,ze na Ziemie Zachodnie władze komunistyczne w ramach czystki etnicznej zwanej akcją ,,Wisła” nota bene postulowanej jeszcze przed wojną przez endecję wysiedliły Ukrainców ,Łemków i Bojków. Bynajmniej nie byli to ateistyczni sowieci (cokolwiek to znaczy) ale w większości wyznawcy kościoła prawosławnego (pogarde i nienawiśc do których u katolika Marcina jestem w stanie zrozumiec) jak i wyznawacy kościoła unickiego (więc podlegli temu samemu szefowi co Katolik Marcin). Ale by to powiedzieć to treba cos wiedziec a pan Marcin wie kto wróg…
Ciekaw jestem jak za to ustosunkuje sie do zagarnięcia mienia poniemieckiego/poprotestanckiego przez jego Kościół dla którego prawo własności chocby najstarsze (pamiętam ,że wystąpili z roszczeniami do własności w Gdansku opuszczonej przez nich w XVIw) jest najświętszą świętością…czy nie był to akt grabieży (tudzież odniesienia korzyści majatkowej z kradzieży popełnionej przez innych) na miarę bolszewików?
19 stycznia o godz. 11:53
Ewa 1958
19 stycznia o godz. 10:07
Na Boga(ów) Ewo mam nadzieję ,że nie przeoczyłas takiej smakowitej okazji by ujrzec tyle matek Boga(ów?) w jednym miejscu. Alez tam się musiały cuda dziać…
Odnośnie boskości: kiedys czytałem biografie cesarza Fryderyka II a tam kilka kwiatków tego niezwykłego umysłu: kiedys jadąc wśród łanów dojrzewającej pszenicy miał westchnąć: iluż bogów na tym polu dojrzewa. Innym razem miał stwierdzic ,że Mojżesz ,Jezus i Mahomet byli jednakowymi oszustami. Cóż minęlo prawie osiemset lat ale nasza kraina nadal tkwi w morokach średniowiecza
19 stycznia o godz. 11:56
Dawno temu wymyśliłem sobie hasło
„aby Kościół rósł w siłę, a kapłanom się żyło dostatniej”……..
I utwierdzam się codziennie w jego słuszności.
To gigantyczny biznes , żerujący na potrzebach ludzi.
Ile kosztuje pokropek? Biskupa na przykład?
Mój znajomy- kierownik Minimalu zapłacił 50 000……
Polisa w PZU kosztuje mniej i gwarantuje przynajmniej zwrot części kosztów w wypadku katastrofy. Co gwarantuje poświęcenie?
Czy jakikolwiek św. Krzysztof zapobiegł wypadkowi?
Islam ma trzy święte miejsca. Samych sanktuariów Maryjnych jest ponad 4 000. A każdy generuje nieopodatkowany zysk.
Kierunek w którym zmierza religia, najlepiej widać w USA- kaznodzieja telewizyjny to showman……
Na co wydawane są te gigantyczne pieniądze? Instytucje feudalne mają nieprzejrzyste finanse, niestety…..
19 stycznia o godz. 12:01
Co do religii Marcinów tego świata…..
Wyznawana przez niego jest kwestią przypadku. Czy byłby równie gorliwym Sikhem, Buddystą, Szyitą, na przykład?
A przecież miejsce urodzenia to kwestia przypadku.
Przypuszczam że potrzeba wiary i nieskomplikowanych prawd, to kwestia uwarunkowań genetycznych….
Terapii genowej jeszcze nie wymyślono i zawsze będzie zapotrzebowanie na objawienia i przewodników duchowych.
19 stycznia o godz. 12:09
@Slawczan
Niedawno przeczytalem biografie Fryderyka II Hohenstaufa. Byl to wlaca, ktory intelektualnie wyprzedzil epoke o kilka wiekow, za co byl wielokrotnie wyklinany przez trzech papiezy. Najzabawniejsze, ze kiedy Grzegorz iX rzucil na niego klatwe, bo Fryderyk zbyt opieszale zbieral sie do kolejnej krucjaty majacej na celu odzyskanie Jerozolimy. Mimo klatwy Fryderyk wyruszyl z nielicznym orszakiem do Palestyny. Poniewaz utrzymywal dobre kontakty z kalifem Kairu(ucieklo mi jego nazwisko), wiec wyslal do niego list z prosba, zeby ten zwrocil mu Jerozolime, bo jesli tego nie uczyni, to on Fryderyk obciazony klatwa papiez, nie ma po co wracac do Europy. Na to kalif mu odpowiedzial, ze chetnie by mu pomogl, ale on tez nie moze tak gratis oddac Jerozolimy, bo dla muzulmanow to tez jest swiete miasto. Wiec zaproponowal Fryderykowi, zeby stoczyli pozorowana bitwe, zeby muzulmanie widzieli, ze ich kalif nie idzei tak latwo na reke *niewiernemu*. Doszlo do utarczki, gdzie Fryderyk zostal ogloszony zwyciezca i Jerozolima przeszla w rece krzyzowcow. Wkrotce ja jednak znow stracili. Papiez chwilowo zdjal klatwe z Fryderyka, ale kiedy ten zmarl nienawidzacy Hohenstaufow biskup Rzymu postanowil wytrzebic do ostatniego, liczne potomstwo Fryderyka. Sklonil brata krola Francji do interwencji, obiecujac mu krolestwa Sycylii i Neapolu. I tak sie stalo , po wymordowaniu wszystkich dzieci Fryderyka na tronie w Palermo zasiadl Andegawen.
To skrot, bo nie ma tu miejsca na opis wszystkich podlosci popelniopnych przez papiestwo
19 stycznia o godz. 12:13
@sosna – dzięki, „bywam” tam od czasu do czasu.
19 stycznia o godz. 12:17
Trzeba z bólem w sercu przyznać ze Edisonem to Pan Bóg nie był, bo człowiek to mu się ewidentnie nie udał. Zresztą sam również doszedł do podobnych wniosków bo z dalszych eksperymentów i prac badawczych całkowicie zrezygnował.
Wiele do myślenia na temat homo sapiens daje również psia Genezis. Dla wiarygodności mojej tezy krótki jej fragment:
„Bywają psy chłopskie i bywają pańskie. Jedne i drugie, podobnie jak ludzie pochodzą od psiego praboga, urodzonego w psim raju, gdzie nie było pcheł, much, hycli i nie mniej dokuczliwych od nich podrostków rzucających kamieniami, kijami i skamieniałymi na rzemień grudami ziemi. W psim raju, podobnie jak w ludzkim, było pradrzewo, pod którym nie wolno było podnosić ani prawej, ani lewej łapy, żeby ulżyć pęcherzowi, żeby zostawić po sobie smrodliwą pieczęć. Była też w psim raju prasuka stworzona z kawałka psiego ogona. Ona też namówiła prapsa do obsiusiania pradrzewa, za co wypędzono psi ród z należnego mu raju…Odtąd zaczął się gorzki jak piołun psi żywot na ziemi. Psi prabóg, chcąc się zemścić na psim rodzie, zesłał nań plagę much i plagę liszajów. Nie zapomniał tez o kleszczach odradzających się nieustannie, wchodzących głęboko pod skórę, wypijających krew. I postawił na psiej drodze istotę do siebie podobną…człowieka. Wtedy psa po raz pierwszy zawiódł węch. Zamiast uciekać od tego stworzenia, pies wyrzucony z raju szedł za nim trop w trop, wylizywał z jego śladów zapach potu i zapach polowania, zapach dymu i zapach gotowanej strawy. Ten przyćmiony węch zemścił się na psim rodzie okrutnie…”
19 stycznia o godz. 12:42
LEWY! Na jakiej podstawie zakladasz, ze kielbasa od sasiada zostala przyniesiona akurat dla Ciebie, a nie dla Siebie, tylko Kot nie zdazyl jej wepchnac pod dywan?
Wam, Ludziom, wydaje sie nieraz, ze Kot jest z natury jakims kretynem, sklonnym do poswiecen, byle sie tylko przypodobac Opiekunowi. Jesli chcesz miec kogos, kto TOBIE bedzie znosil kielbase, wez sobie pudla.
19 stycznia o godz. 12:48
„Religia to najprostszy sposób sprzedaży nadziei i najtańszy sposób upowszechniania zasad moralnych. To również forma dyscypliny (…) wrogo nastawiona do wszelkich prób poznawczych, pogardliwa wobec kobiet i narzucana dzieciom. (…) Filozofia i wiedza przeznaczone są tylko dla wybrańców; masom pozostaje religia i sentymentalne wzruszenia” – Ch. Hitchens. Cieszę się, że dzięki Autorowi i Państwu internautom „odkryłam” Hitchensa. Dziękuję.
19 stycznia o godz. 13:13
Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei na górze Jamna odbędzie się spotkanie Matek Boskich czczonych w całej Polsce.
Podoba mi się ten zwrot, Ewo…….
A napisane jest „nie będziesz miał cudzych bogów przede mną”……
Nasza Matka Boska jest lepsza od waszej, nasz Bóg jest silniejszy od waszego…..
Ciekawe czy kiedyś pozbędziemy się ze świata kilku rzeczy na K?
-kapłaństwa
-kurewstwa
-kondotierstwa
-krzywoprzysięstwa
-kradzieży
Na przykład?
Czy też wpisane jest to w genotyp człowieka?
19 stycznia o godz. 13:15
@mikesz – Słyszałam, że z tym psem to było trochę inaczej. Jahwe, jak już wyrżnął Adamowi to nieszczęsne żebro, udał się na chwilę do boskiego źródełka, aby obmyć zakrwawione ręce. W tym czasie adamowy Burek złapał kość i zaczął uciekać. Wkurzony Jahwe rzucił się za nim w pogoń, ale zaplątał się w swą niebiańską szatę i rąbnął o rajską glebę. Zdążył jednak złapać Burka za ogon. Burek się szarpnął i psia ozdoba została w mocarnej dłoni Jahwe. Stwórca wstał, otrzepał się, zaklął pod nosem i mruknął: – Trudno, zrobię ją z tego, co mi zostało w ręku. I tak oto pramatka Ewa stworzona została z psiego ogona. Na pamiątkę tego wydarzenia niektórzy mężczyźni, szczególnie obdarzeni pierwotnym instynktem łowcy, obcinają swoim psom ogony.
19 stycznia o godz. 13:41
@Ewa 1958 – Ta twoja wersja to chyba z przekładu Jakuba Wujka,moja z kolei upubliczniona została swego czasu przez Tadeusza Nowaka .Tego od „A jak królem…”
A propos Matki Boskiej.
Nic o tym w Polsce się nie mówi, ale to jest naprawdę news. Trochę dziwne, ze w naszej pszenno-buraczanej krainie o tym cicho, ale przyjdzie pora i na nas. Zresztą za naszą południową granicą to w tej chwili główny temat okołopiwnych biesiad . A oni jak zaczną drążyć temat, to już nie popuszczą. Tacy już są ci Czesi! Co prawda ,za bardzo się nie modlą(są ponoć najbardziej ateistycznym narodem w Europie),ale są tacy którzy nie rozstaja rozstają się z różańcem. Dla równowagi oczywiście w drugiej dłoni trzymają kufel znakomitego czeskiego piwa.
A rzecz jest naprawdę z teologicznej wyższej półki, bo sprawa tyczy Jezusa i jego najbliższej rodziny. Zaczęło się od dylematu. ”Była dziewica, czy nie?” Chodzi oczywiście o Marię, matkę Jezusa. Jedni twierdzą, że była dziewicą ,ale tylko do porodu. Jeden tamtejszy teolog twierdzi, ze była nią również potem. Są również zwolennicy tezy, że Maria Panna wcale nie była dziewica ,tylko wmówiła to Józefowi, a tak naprawdę zrobiła sobie Jezusa z Janem Chrzcicielem, który przychodził do niej przebrany za anioła. Na pamiątkę tego zdarzenia po polskich wsiach chodzą zresztą kolędnicy , a wśród nich są również niewinne aniołki. Na chwilę obecną trudno określić która wersja zwycięży, ale Czesi wysłali już maila do papieża i mają nadzieję, ze On może rzuci monetę i zdecyduje za nich. Ponoć jest nieomylny.
19 stycznia o godz. 14:02
@mikesz
Najlepsza wersja to, ze zaplodnil Marie Duch swiety przez ucho: szepnal jej slowo boze i juz. Zainspirowalo to Rabelais do opowiedzenia, jak to Pantagruel tez wyszedl na swiat przez ucho. To by jakos uzasadnialo dziewictwo matki Boskiej. Dziwne natomiast, ze papiez ustalajac w XIX wieku dogmat dziewictwa, nie ustalil jednoczesnie, ze Matka Boska byla glucha na jedno ucho, bo Jezus jej uszkodzil bebenka.
19 stycznia o godz. 14:54
Z cyklu przemyśleń z dzieciństwa – wyimki z „Litanii do św. Józefa”: Przeczysty Stróżu Dziewicy, (…) Miłośniku ubóstwa, (…), Opiekunie dziewic, (…), Postrachu duchów piekielnych… Zawsze zastanawiałam się, kim Józef w końcu był – mężem czy stróżem; co to były za dziewice i jak wyglądała opieka nad nimi; w jaki sposób straszył duchy piekielne i dlaczego kochał biedę. Nikt nie potrafił albo nie chciał mnie w tych kwestiach oświecić i taka nieoświecona pozostałam do dziś.
19 stycznia o godz. 15:25
a jak to nie można przez ucho?
a ta, wcale nie taka rzadka, ciąża urojona?
19 stycznia o godz. 15:34
W uchu znajduje się błona, to pewno dlatego „zawsze dziewica”?
Pohańcy mieli sympatyczny zwyczaj na straży haremów stawiać trzebionych, papieże natomiast lubili trzebionych chórzystów…..
Co kraj, to obyczaj i zapotrzebowanie.
Generalnie, dziewice są przereklamowane, moim zdaniem.
Dobre dla niepewnych siebie i zakompleksionych- nie mają porównań.
Mężczyźni po przejściach i kobiety z przeszłością, to jest to!!!
19 stycznia o godz. 15:45
@Wiesku
Nigdy nie mialem i nie marzylem aby miec dziewice. To mnie miala jako dziewice moja pierwsza dziewczyna. Pelna zgoda..kobiety z przeszloscia..to jest to.
19 stycznia o godz. 15:49
Pierwszym fachowcem od P.R był Homer- do grabieżczej wyprawy po złoto dorobił ideologię…….
A potem już poszło- skaldowie, bardowie, trubadurzy……
Zawsze chodziło o złoto, niewolników, władzę, ale jakie szlachetne motywy!!!
-krzewienie chrześcijaństwa
-misja cywilizacyjna
-nawracanie pogan
-śmierć niewiernym
-prawa człowieka
-wojna o pokój…….
Najprawdziwsze są chyba sagi- łupy i sława, reszta to kłamstwa po to, żeby ukryć prawdziwego Boga- Złotego Cielca?
19 stycznia o godz. 16:00
LEWY
19 stycznia o godz. 15:45
„Ostatnia w Polsce dziewica”…….
Ech, ten rajdowy śpiewnik…..
http://www.youtube.com/watch?v=vmRLHpsn29o
19 stycznia o godz. 16:02
Witam! To moja pierwsza wypowiedź na tym blogu, chociaż czytam go od samego początku. Chciałbym odnieść się do tej wypowiedzi Ewy 1958:
„Wydaje mi się, że może zrozumie [użytkownik Marcin - przypis MR], że ateiści i agnostycy to w większości ludzie o wysokim morale, szerokich horyzontach, wbrew pozorom dobrze znający religię; że istnieje głębokie życie duchowe poza katolicką religijnością.”
Otóż moim skromnym zdaniem jest to równie naiwne przekonanie jak to, że znajomość Dekalogu czyni ludzi bardziej moralnymi. Przyjęcie takiego twierdzenia wymagałoby założenia, że istnieją jakieś magiczne czynniki, które uaktywniają się pod wpływem zaimplementowania w mózgu norm jakiejkolwiek moralności (ateistycznej, czy też religijnej). A ponieważ magia nie istnieje, dlatego z dystansem powinniśmy podejść do twierdzeń o wyższości moralnej ateistów nad teistami (i na odwrót).
A poza tym, bójmy się ludzi o „głębokiej duchowości”, zwykle są bowiem nieznośni dla otoczenia! Dlatego wolę niedzielnego katolika od walczącego ateisty (i głęboko uduchowionego katolika).
Pozdrawiam
19 stycznia o godz. 16:07
Zmieniłem 2 tygodnie temu opony letnie na ” zimówki”. Niby nic w tym niezwykłego ,przecież głupio zakładać zimówki na Boże Ciało. Muszę w tym miejscu wszystkich przestrzec ,ze jednego roku nie zmieniłem i zobaczyłem bieżnik moich opon w pozycji wyprostowanej (oczywiście wyprostowanej pozycji byłem ja ,nie bieżnik). To skutek zatrzymania sie na dachu swojego Ferrari.
Nie dlatego o tym wspomniałem ,żeby pochwalić się modelem samochodu. Przyczyna jest zupełnie inna i muszę przyznać ,ze dla wielu (nawet niepokornych) zaskakująca. Otóż czescy teologowie z tamtejszego KUL-u (z siedzibą w Libercu) stwierdzili, ze to całe rajskie zamieszanie(Adam, Ewka, rajskie jabłka ) ma związek z „zimówkami” właśnie. Odważna teoria, ale czescy teologowie znani są z odważnych teorii. Pisałem niedawno o ich teorii, że Jezusa Marii to właściwie zmajstrował Jan Chrzciciel, a ona wpierała Józefowi ,ze jest dziewicą. Wracam do opon. Trzeba przyznać, ze całe to rajska zadyma to oczywiście za przyczyną węża który zdjął plombę z śniegowej gaśnicy i…w całym raju zrobiło się nagle biało. A jak biało się robi to wszyscy wiedzą, że trzeba zrobić porządek z oponami. I Adam zaczął zmieniać. W tym czasie kazał Ewce upiec placek z wiśniami. Niestety Ewa jak to kobieta…musiała sprzeciwić się mężowi i postanowiła upiec szarlotkę. A jak szarlotka to oczywiście jabłka. Wszyscy wiedzą jak to się wszystko skończyło. A przecież gdyby nie wymiana opon, to Adam sam zerwałby wiaderko wiśni i … .Przy tej okazji Czesi ogłosili, że to nie wcale Anglik Goodyear wymyślił opony gumowe, ale to dzięki Noemu i zawartości jego arki w jednej z czeskich jaskiń znaleziono nowiutką oponę z tamtych czasów i to czeskie Skody pierwsze…
I pomyśleć, że tyle lat człowiek żył w nieświadomości.
19 stycznia o godz. 16:10
@wiesiek59, @LEWY – dylemat nastolatki – dlaczego w bajkach wszyscy książęta i królewicze zakochiwali się wyłącznie w dziewicach, a nie po prostu w dziewczynach?
19 stycznia o godz. 16:20
Koledzy sie rozdziewiczyli i rozdziwaczyli.
Slawomirski
19 stycznia o godz. 16:20
mikesz
19 stycznia o godz. 16:07
Przecież wiesz jak skończył Hus……
Nawet „bratnia pomoc” Zawiszy mu nie pomogła…..
Czasy niby nie te, ale ……
Szczęście, że Papież nie ma dywizji, ani fanatyków- jak Chamenei- pod ręką….
19 stycznia o godz. 16:21
@mikesz
Probowalem, ale nie wyrabiam sie na zakretach. Twoja zwarioawan historia z oponami i szarlotka wymaga glebszej egzegezy.
A tak na marginesie, jakie brales ziola ? Chetnie bym ich sprobowal
19 stycznia o godz. 16:26
Ewa 1958
19 stycznia o godz. 16:10
To akurat dość proste, tak samo jak roczna żałoba po śmierci małżonka……
DZIEDZICZENIE!!!
Dziewica powiela geny rodu, po śmierci męża może urodzić się pogrobowiec. Jeżeli chodzi o dynastie, było to istotne.
Nawet te przemysłowe, czy handlowe.
Boy ładnie pisał o „konsystorskich dziewicach”- zabieg przed wojną panie z wyższych sfer kosztował kilkaset zł i umożliwiał ślub kościelny, lub rozwód z powodu nieskonsumowania małżeństwa w poprzednim związku. Rekordzistka miała dwoje dzieci i była DALEJ dziewicą…..
Z tego samego powodu wprowadzono celibat- majątek księdza przechodził na kościół, a nie jego spadkobierców prawnych.
19 stycznia o godz. 16:37
@wiesiek – J. Kaczmarski „Romans historiozoficzno – erotyczny o princessie Doni i parobku Ditku ze wstawką etnograficzną” – przednie! (chyba na YT). Wracając do tematu – moi bliscy i znajomi modlą się do Maryi, do JP II, do różnych świętych od wszystkich boleści. Nie modlą się do Boga ani do Jezusa. Kiedyś moja córka wyjaśniła mi, dlaczego tak się dzieje. Na lekcji religii katechetka instruowała, że do Boga i jego syna należy się zwracać przez pośredników, bo ludzie są niegodni, by wznosić swe modlitwy bezpośrednio do Najwyższego.
19 stycznia o godz. 16:43
Ewa 1958
19 stycznia o godz. 16:37
Była przypowieść o przekupniach w Świątyni….
Niestety, w życiu jest inaczej.
Najwięcej zarabiają pośrednicy, nie producenci dóbr i towarów.
Koncepcję Boga opanowali do perfekcji, sprzedaż złudzeń również.
Przykład kaznodziejów telewizyjnych……
19 stycznia o godz. 17:36
Nie za często rzucam okiem na ekran, ale ostatnio „puszczali” niezły serialik na Canale + .Akcja toczy się w siedzibie największej światowej korporacji ,czyli Rzymie. Czas akcji przełom XV i XVI wieku. Tym którzy nie widzieli filmu (kilkuodcinkowy serial) zapodam tytuł „Prawdziwa historia rodu Borgiów”.
Wiem, że film fabularny to mimo wszystko fikcja, ale niechby tylko pewien ułamek prawdy zawarty był w filmie, to trochę głupio się człowiek czuje kiedy słyszy czasami słowa mówiące o „powadze Kościoła”. Rozumiem koloryt epoki w której toczy się akcja filmu, ale kiedy słyszę zdania powołujące się na wielowiekową mądrość KK to…śmiech na sali, zacierki na mleku itd.
A użyczanie swoich niewinnych twarzyczek przez Lukrecję Borgię jakiejś świętej ,czy Guilię Farnese( jakby nie było nałożnicy papieża) dla samej Marii ( matki Jezusa ) mistrzom pędzla tamtych czasów to już zupełne przegięcie.
A wybory papieża….Nie przesadzę jeżeli powiem, że wybory moskiewskiego” genseka” w porównaniu z konklawe na którym wybierano Borgię papieżem były szczytem politycznej poprawności.
19 stycznia o godz. 17:59
Wysluchalem ballady o ostatniej polskiej dziewicy, ktora sie cisla w wode.
Dzieki Wiesku, fajne nie gorsze od niegdysiejszego Kelusa
19 stycznia o godz. 18:52
Lewy
19 stycznia o godz. 17:59 Inna wersja- kawał
-dlaczego dziewica orleańska?
Po pierwsze- bo z marmuru, po drugie bo z Orleanu…….
Marmurowy hymen to jest to!!!
Prawie tak, jak mieć coś z rycerza, o co podejrzewam naszych katonarodowców…….
Lewica jest nieco bardziej otwarta na świat i nowe poglądy.
19 stycznia o godz. 19:02
mikesz
19 stycznia o godz. 17:36
Rzym, Ja Klaudiusz, powieści Krawczuka z cyklu Poczet Cesarzy Rzymskich…..
Ładnie opisano tam mechanizmy władzy.
A papieże?
Kto ich mianował, więził, strącał z tronu? Podobni im pomazańcy boży.
W szczytowym okresie walki o wpływy pomiędzy dynastiami europejskimi, było ich jednocześnie trzech…..
A lud kupował i kupuje te bzdety. Potrzeba wiary i prostych prawd cofa się bardzo powoli.
O ekumenicznej współpracy i miłości bliźniego, najlepiej świadczy walka na miotły pomiędzy poszczególnymi odłamami chrześcijan, w Bazylice Grobu Pańskiego……
To przykład jak powinien postępować PRAWDZIWY wyznawca.
19 stycznia o godz. 19:30
A niech tam jak swintuszyc, to swintuszyc. Moznaby, Wiesku, wiertarka Boscha
19 stycznia o godz. 20:03
Lewy
przegiąłeś z tą wiertarką.
Ale i tak się śmiałam
19 stycznia o godz. 20:18
wiesiek59
Rzeczywiście za ciekawie nie było w historii tej instytucji.
Przy tej okazji dwie uwagi.
Pierwsza. To że tak funkcjonująca instytucja przetrwała ponad 2000 lat jest samo w sobie większym cudem,niż niejeden cud Jezusa. Ale to jakim cudem KK stanowi autorytet moralny dla setek milionów ludzi na świecie to już naprawdę trudno racjonalnie wytłumaczyć.Oczywiście były różne interpretacje tego stanu rzeczy,ale ta halucynogenna( religia jako opium ludu) naprawdę trzyma się kupy.
Uwaga druga.
Dlaczego tym drugim się nie udało? Przecież tam również wszystko trzymało się kupy.
Tu i tam to żydowska inspiracja.
Tu i tam ludzie nieźle złapali przynętę.
Tu i tam kraina wiecznej szczęśliwości.W tym drugim przypadku prawie na wyciągnięcie ręki.
Tu i tam niezłe grzeszki na sumieniu.
A jednak ci pierwsi wchodzą już w 3 tysiąclecie.
A ci drudzy( wyznawcy wielebnego Marksa) odchodzą w niepamięć.
19 stycznia o godz. 20:18
Lewy
19 stycznia o godz. 19:30
Nie podejrzewałem Cię o wandalizm……
Koleżanka zawsze mówiła że kobiety są miłe, miękkie, ciepłe i przytulne.
Faceci natomiast twardzi, szorstcy i w ogóle……
Ale demolować dzieła sztuki?
Chociaż pierwowzory Marianny były niezłe, B.B na przykład……
19 stycznia o godz. 20:26
mikesz
19 stycznia o godz. 20:18
Kluczem jest chyba centralizacja…….
kościół prawosławny, protestancki, buddyści, Żydzi, mają zdecentralizowaną strukturę zarządzania swoich religii.
W KK jest centralizacja. Wydaje mi się że o to chodzi.
Struktura piramidy jest najtrwalsza jako schemat organizacyjny. Plus wymuszenie lojalności za pomocą sztuczek socjotechnicznych.
19 stycznia o godz. 20:33
Ps.
Podobną strukturę ma Lamaizm, odmiana Buddyzmu.
I tak jak Katolicyzm, stworzył swoją strukturę państwową, z niezłym skutkiem, do czasu chińskiej interwencji…..
19 stycznia o godz. 21:23
Materia/energia składa się z kwantów.Czas także.Leibniz i Newton wprowadzając „różniczki” ,maleńkie,jeszcze mniejsze różnice,to przeczuwali.
Nasz obraz świata to konstrukcja,w rozpaczy i z mozołem budowana.Patrząc „z boku”,o ile w ogóle możemy patrzec „z boku” budując konstrukcję ,wymyślamy nasz świat.Spór ,która z tych konstrukcji jest prawdziwa jest sporem nierozstrzygalnym i śmiesznym.
Konsekwencje społeczne wynikające z konstrukcji to zupełnie inna historia.
19 stycznia o godz. 21:29
Okazuje się, że zostało mi jeszcze tyle rzeczy do przeczytania i obejrzenia, a ja myślałam, że taka oświecona jestem. Niedawno przekartkowałam „Boga urojonego” Dawkinsa, ale jakoś specjalnie nie zachwyciła mnie ta lektura, może dlatego, że tylko przekartkowałam. Pozdrawiam
19 stycznia o godz. 21:55
Bryka
19 stycznia o godz. 21:23
Czy z tym Bogiem nie jest przypadkowo tak jak z kotem Schrodingera?
Mamy oprócz pierwszego problemu- żyje czy nie żyje, jeszcze jeden- gdzie jest klatka?
19 stycznia o godz. 22:28
A teraz będzie nieco poważniej
Wymądrzamy się jako ateiści ,jako agnostycy, ale niestety to oni mają nad nami przewagę. Oni wierzą w nieśmiertelną duszę, zmartwychwstające ciało i inne bajki z mchu i paproci. A My -bezbożnicy nie mamy nic .Zero. Nul.
Ostatnio pomagałem znajomej pisać pracę w ktorej delikatnie zasygnalizowany był ten właśnie wątek. Niestety wątek niezbyt ciekawy .Opieka duchowa nad umierającym wierzącym i niewierzącym. Nie będę przytaczał całej treści ,ale zacytuję z niej mały fragmencik który być może jest jakimś drogowskazem wskazującym właściwy kierunek poszukiwań.
A oto ten fragment, a właściwie cytat z „Doktora Zywago”
„Tak jak w przypadku osób wierzących, tak i w przypadku ateistów, czy
agnostyków podstawową formą duchowej opieki jest rozmowa. Rozmowa umierającej z bliską, wzbudzającą zaufanie osobą. W słynnej powieści Borysa Pasternaka „Doktor Żywago” jest fragment (dialog Jury z Anną) który zawiera taką właśnie rozmowę. Ale jest to również wizja ateistycznej nieśmiertelności.
W krajach anglosaskich ten fragment odczytywany jest czasami podczas humanistycznych, czyli świeckich pogrzebów:
„Obawiasz się, czy powstaniesz z martwych, ale przecież już
powstałaś – powstałaś z martwych w chwili swoich narodzin, i nawet
tego nie zauważyłaś…Jakkolwiek daleko wstecz sięgniesz pamięcią,
zawsze w jakichś zewnętrznych aktywnych manifestacjach twojego „ja”
przejawia się twoja tożsamość – w pracy twoich rąk, twojej
rodzinie, w innych ludziach…Oto czym jesteś. To właśnie wdychała i
tym żyła twoja świadomość. Tym cieszyła się całe życie. Twoja
nieśmiertelność, twoje życie w innych. A teraz co? Zawsze byłaś w
innych i pozostaniesz w innych. I czy to ma dla ciebie znaczenie, że
później nazywa się to pamięcią o tobie? To zawsze będzie część
ciebie – prawdziwa ty, która odchodzi w przyszłość i staje się jej
częścią.”
A poza tym polecam książkę „Przemijanie w kulturach” której są ładne fragmenty dotyczące życia i śmierci bezbożników.
19 stycznia o godz. 22:42
mikesz
19 stycznia o godz. 22:28
Bardzo piękny ten fragmencik.
Dziękuję
19 stycznia o godz. 23:26
@mikesz – Oni bardzo chcą wierzyć w duszę nieśmiertelną i zmartwychwstanie, ale gdyby naprawdę wierzyli, to by się nie bali śmierci. Bo kto, jak kto, ale katolicy boją się śmierci najbardziej. P.S. Piękny jest ten tekst. Chciałabym, żeby kiedyś odczytano go na moim pogrzebie, ale znając życie, to przyjdą babki ze śpiewnikami i będą zawodzić o robalach i zgniliźnie. Jak ktoś był kiedyś na wiejskim pogrzebie, to wie, o czym mówię.
20 stycznia o godz. 3:18
mikesz
19 stycznia o godz. 22:28
Szanowny Panie mikesz
Kulture laicka trzeba budowac i zbudowac. Ale nie tak jak redaktor Passent ktory sciaga czapkoberet przechodzac obok kosciola. Wtedy bedzie cos i alternatywa dla religijnej kontroli. Jak to sie dzieje ze przy urodzeniu dziecka ksiadz jest niepotrzebny. Mysle ze powodem jest to ze dziecko sie rodzi bez pieniedzy. To taka dygresja. Polska potrzebuje laickiej kultury jako alternatywy dla religii ktora zawlaszczyla ostatni dzien czlowieka.
Slawomirski
20 stycznia o godz. 7:48
wiesiek59
19 stycznia o godz. 21:55
Klatką jest nasz mózg.
20 stycznia o godz. 8:36
Teolodzy sa sprytni, a nawet inteligentni. Podam jako przyklad dowod ontologiczny sw.Anzelma (XI wiek)
Przyjmujemy, ze istnieje hierarchia bytow: na dole materia nieozywiona;kamienie, woda itp, wyzej rosliny, jeszcze wyzej zwierzeta, nastepnie czlowiek, chrzescijanie (i nie tylko oni) dobudowuja do tej piramidy pietro aniolow, archaniolow, az wreszcie dochodzimy do szczytu, ktory zajmuje oczywiscie Istota Najwyzsza, czyli Bog.
I teraz Anzelm tak dywaguje: Zakladamy, ze Bog jest bytem najdoskonalszym pod kazdym wzgledem: wszechmocny, wszechpotezny, jest absolutnym dobrem, slowem jest to byt nieskazitelny. I teraz, jezeli zaczniemy powatpiewac w istnienie takiego idealnego bytu, to popelniamy oksymoron, gdyz zakladamy ze ow doskonaly byt, ma wade, a wiec bedac doskonalym, nie jest doskonaly, bo ma powazna wade, mianowicie brak istnienia.
Ostatecznie z tym dowodem rozprawil sie siedem wiekow pozniej Kant i to w sposob dosc trywialny. Kazdemu bytowi mozemy przypisac szereg cech(akcydensow), np kamieniowi twadosc, ksztalt, temperature itp. Kant powiada: Mam w sakiewce 100 zlotych talarow, te talary sa zolte, bo zlote, okragle, na nich wygrawerowana jest jakas glowa czy godlo, maja jakas wage itd. Ale moze byc tak, ze moja sakiewka jest pusta i ja moge sobie wyobrazac zlote talary z wszystkimi ich realnymi cechami; okragle, zlote itd, ale ich nie ma. Kant w ten sposob podwaza rozumowanie Anzelma, ktory stawia na rownej plaszczyznie cechy(akcydenty) danego bytu i jego egzystencje. Doskonaly byt moze istniec w naszej wyobrazni, jak owe wyobrazone talary, ale wcale nie musi istniec realnie.
Prawda, ze sprytne i trzeba bylo az Kanta, zeby te iluzjonistyczna sztuczke zdemaskowac
20 stycznia o godz. 9:39
Religijny dylemat młodego katolika: – Skoro kościół (mimo oporów) uznaje darwinowski ewolucjonizm za niesprzeczny z wiarą, jak zatem godzi naukową teorię o pochodzeniu gatunków z historią grzechu pierworodnego? Jeśli Adam, Ewa, wąż i owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego to tylko symbole, to kto w takim razie naprawdę popełnił ten grzech pierworodny – neandertalczyk? Jaki naprawdę był ten grzech?
20 stycznia o godz. 10:29
Ewo,
caly galimatias z tym grzechem, zlem itp jest spowodowany tym, ze przypisuje sie niepotrzebnie Bogu oprocz jego wszechmocy, wszechmadrosci jeszcze jakies absolutne dobre, ze on jest Miloscia i on nas kocha, a my niewdziecznicy zawodzimy go nieustannie i wtedy on sie wkurza i nas karze.
W koncu moznaby zalozyc, ze jakas sila stworzyla ten swiat, ze ten prawybuch jest dzielem jakiegos podmiotu, ktorego, niech tam, mozemy nazywac Bogiem, ale wciskanie mu typowo ludzkich cech,takich jak milosc, zazdrosc, msciwosc to dziecinada.
Teisci np.Volter zakladali, ze ow Bog Stworca stworzyl swiat, nakrecil go jak zegarmistrz i sobie gdzies poszedl i nic go nie obchodza nasze troski, grzechy, cierpienia
20 stycznia o godz. 11:39
@LEWY – mała poprawka – deiści (literówka?). Deistyczna wersja hardcorowa: Bóg stworzył świat, ale nie wszystko mu wyszło. Wkurzył się więc, kopnął go z całej siły, odwrócił się na pięcie i poszedł do swoich grzecznych aniołków.
20 stycznia o godz. 12:28
Sławomirski (20-01-g.3:18)
Zgoda. Kulturę laicką trzeba budowac, bo w III RP nie ma dla niej szacunku, ergo nie ma tolerancji.
Myślę jednak, że gdy do jakiejkolwiek świątyni wchodzi czy to wierzący, czy obojetny religijnie, np. turysta, powinien zdjąc nakrycie głowy lub buty albo przykryć głowę (w zależności od obrządku). To również wyraz szacunku i zarazem tolerancji.
Dawno, dawno temu zwiedzałam w Wilnie (ówcześnie radzieckim) Muzeum Ateizmu, który mieściło się, oczywiście, w jednym z kościołów. Była ostra zima, w środku tez zimno (bo kościół ogromny i słabo albo wcale nieogrzewany), więc panowie pozostali w czapkach. Babuszka nadzorująca z oburzeniem wykrzyknęła – snimajtie szapki, eto kostioł!
I to by było na tyle.
Pozdrawiam i przyznaję, ze coraz częściej czytam z zainteresowaniem pana posty.
20 stycznia o godz. 13:03
Faktycznie ,Ewo, teisci, to amerykanska partia herbaciana
20 stycznia o godz. 13:15
Droga Ewo
Ten grzech pierworodny popełniła prawdopodobnie jakaś małpa. Przechodząc od stanu zwierzęcego do człowieczego, czyli ewoluując, zyskała w pewnej chwili świadomość i samoświadomość. Zeżarła to jabłko (swoją drogą, czemu ten dobry Bóg piekli się tyle tysięcy lat o to jedno jabłko?) i ze stanu natury, kiedy to była niewinną małpą działającą pod wpływem instynktu stała się człowiekiem – istotą świadomą dobra i zła, podstępną, wyrafinowaną i odpowiedzialną za swoje uczynki. Było tego nie jeść.
20 stycznia o godz. 13:22
By mieszkać razem w akademiku zakochane pary potrzebują zaświadczenia o ślubie, dowodu od księdza, że dali na zapowiedzi bądź wyznaczonej i potwierdzonej przez urząd cywilny daty ślubu. Tak jest na łódzkich uczelniach – politechnice i uniwersytecie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11001134,Para_studencka_chce_w_akademiku_mieszkac_razem__A.html
———————–
Oto dowód na klerykizację postępującą……
Za moich studenckich czasów nikt się w zamieszkiwanie nie wtrącał.
Obowiązywało hasło:
„nieważne kto z kim śpi, ważne żeby dzieci się grzmotów nie bały”
ewentualnie
„nie namawiaj, nie zachęcaj, same przyjdą”……
Zdaje się że ta piękna epoka odchodzi do przeszłości.
Za moment dojdziemy do świadectw moralności i dziewictwa, wydawanych za ciężkie pieniądze przez plebanów?
20 stycznia o godz. 17:30
mag
20 stycznia o godz. 12:28
On przechodzac obok swiatyni sciaga czapkoberet.
Slawomirski
20 stycznia o godz. 17:53
Sławomirski
„On przechodząc OBOK (wersaliki moje) świątyni sciąga czapkoberet”.
OK, moze i przesadza. Ale czy to aż tak oburzające? To Jego problem. Ja się np. nie żegnam, przechodząc mimo kościoła (nawet mohery nie ściągają beretów, ale pewnie robią znak krzyza). No i co z tego?
Mam nadzieję, że zgadza się pan jednak z ogólną wymową mojego wcześniejszego postu.
20 stycznia o godz. 20:58
Oczywiscie ze tak.
Takie osoby sa eliminowane z zycia publicznego w krajach cywilizowanych.
Calkiem inna sprawa jest uprzejme zachowanie.
Slawomirski
21 stycznia o godz. 6:17
Cwierc mysli o smierci
http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=UnSRcCp9FWE
Slawomirski
21 stycznia o godz. 12:54
Marit (20-01-g.13:15)
Bardzo spodobała mi Twoja wersja genezy grzechu pierworodnego.
Fakt. Było nie jeść (tego jabłka).
Ale skoro Bóg Wszechmocny i Wszechwiedzący, z racji owych cech, znał zakończenie rajskiej bajki, to co z jego miłosierdziem, bezgranicznym jakoby ukochaniem wszelkiego stworzenia, z człowiekiem na czele? Dlaczego pożeraja się nawzajem i zwierzęta, i ludzie.
Cos mi się zdaje, że Bóg okrutnie się zabawił, wprawiając w ruch te swoją maszyne – perpetum mobile.
21 stycznia o godz. 12:56
Marit
Oczywiście, „spodobała mi” SIĘ.
21 stycznia o godz. 13:11
mag
21 stycznia o godz. 12:54
Czyli, na szczycie łańcucha pokarmowego jest istota żywiąca się naszymi emocjami? W ramach walki z nudą?
A my jako żywe marionetki…….
Po eonach samotności, stworzył teatr.
Ale to personifikacja zamierzeń…..
21 stycznia o godz. 13:35
mag
zauważ, że w mojej wersji małpa może się obejść bez Boga, jej pochodzenie jest „darwinowskie”. Jabłko oczywiście jest symbolem tej wiedzy, tego przejścia. Właściwie to też nie jest potrzebne. Poza tym wszystko się zgadza.
Pozdrawiam serdecznie.
21 stycznia o godz. 13:57
Wroce jescze do poprzedniego tematu smierci.
Znany jest cudowny wiersz ks.Twardowskiego: *Spieszmy sie kochac ludzi, bo oni tak szybko odchodza****
Chcialbym sie z wami podzielic innym wspanialym wierszem Thomasa Hardy’ego: *Ah, Are you Digging on My Grave*** o smierci i zapomnieniu. Latwo jest znalezc oryginal angielski w internecie? a tu zaprezentuje moje tlumaczenie
*Ach, czy to ty na mym grobie kopiesz
Ukochany ? – sadzisz rute ?
– Nie; on wczoraj wzial slub
Co za przepych ogarnal go wtedy
*A coz to jej szkodzi ?! – rzucil
*Przeciez na prawde nie ma mnie juz.*
*Wiec kto na mym grobie kopie ?
Moi najblizsi, najmilsi ?*
– O nie; siedza i mysla *Po coz!
Jaki sens z sadzenia kwiatow ?
Zadna oslona usypanej ziemi
Nie wyrwie jej z objec smierci.*
*Ale ktos na mym grobie kopie ?
Moja rywalka , – podstepnie grzebie ?*
– Bynajmniej; bo gdy stanelas za Brama
Gdzie wszystkie ciala wkoncu znikaja
Zes jej nienawisci niewarta – uznala
I coz ja obchodzi, gdzie lezysz.*
*Wiec kto na mym grobie kopie ?
Powiedz – bowiem nie zgadlam !*
*Och to tylko ja, moja droga pani,
Twoj piesek, ktory jeszcze zyje.
Ma krzatanina, mam nadzieje
Twego spokoju nie zaklocila ?*
*Ach tak ! To ty na mym grobie kopiesz..
Czemu nie przeszlo mi to przez mysl
Ze tylko jedno szczere serce sie ostalo !
Czy kiedys ogarnie jakas ludzka dusze
Uczucie godne
Psiej wiernosci !*
*Pani, kopalem na twoim grobie
Aby zagrzebac kosc, na wypadek
Gdybym byl glodny przechodzac obok
Kiedy codzienny spacer odbywam.
Przykro mi, ale calkiem zapomnialem
Ze tu spoczywasz.*
21 stycznia o godz. 14:10
Skoro zeszliście na poezję, to mistrzem był Rilke…..
*** Każdemu daj śmierć jego własną, Panie ***
Każdemu daj śmierć jego własną, Panie.
Daj umieranie, co wynika z życia,
gdzie miał swą miłość, cel i biedowanie.
Myśmy łupina tylko i listowie.
A wielka śmierć, którą ma każdy w sobie,
to jest ów owoc, o który zabiega
wszelki byt. Rosną dziewczęta dla niego
i wybuchają niby drzewo z lutni,
chłopcy chcą zmężnieć w tęsknocie okrutnej;
kobiety stają się powiernicami
wyrostków, co swych trwóg nie dzielą z nikim.
Dla niego trwa to, co jest tu ujrzane,
jak wieczne, mimo, że jest tylko cieniem -
i każdy, kto był twórcą, budownikiem,
światem dlań stawał się, ciepłym tchnieniem
owiewał, tajał, marzł. Światło skupione
w sercach i myśli biało rozżarzone
weszły w owego owocu okrągłość.-
Lecz twe anioły stadem ptaków ciągnąc
ujrzały: wszystkie owoce zielone.
Na tej stronie jest tego sporo…….
http://www.poema.art.pl/site/sub_215_rilke_rainer_maria.html
A wiersze o Bogu i śmierci to jego specjalność…..
21 stycznia o godz. 14:29
Ech, Wiesku, przypomniales mi Rilkego. Byly czasy, ze czytalem go po niemiecku, bo nawet najlepsze tlumaczenie nie oddaje muzycznosci jego wierszy, ale tlumaczenia Jastruna byly niezle. Moj niemiecki mocno skruszal, ale moze jeszcze siegne do *Elegii*
21 stycznia o godz. 15:54
Świetne wiersze
21 stycznia o godz. 16:41
Może jeszcze funeral blues Audena?
http://w928.wrzuta.pl/audio/5SyLwhkYDrM/funeral_blues_recytacja
„Zatrzymać zegary, odciąć telefony,
Niech już pies nie szczeka, kość je zadumiony,
Uciszcie fortepiany, a przy stłumionym bębnie
Wynieście już trumnę i wyjdźcie posępnie.
Niech samoloty szybują łkając nad domami
Kreśląc słowa na niebie: „Nie ma go już z nami!”
Zawiążcie żałobne wstęgi na szyjach gołębi,
Niech policjant z drogówki w czerni się zagłębi.
Był mą Północą, Południem, Wschodem i Zachodem,
Moim znojem w tygodniu i niedzielnym miodem,
Moim księżycem, nocą, rozmową i śpiewem,
Myślałem, że miłość jest wieczna. Pomyliłem z gniewem.
Niepotrzebne już gwiazdy, wszystkie je zabierzcie;
Księżyc spakujcie, a słońce rozbierzcie;
Wylejcie ocean i zamiećcie lasy,
Bo nic już dobrego nie będzie po wsze czasy.”
21 stycznia o godz. 16:57
Trzeba przyznać, że był Auden bardzo barwną postacią. Pracował jako scenarzysta, i jako nauczyciel; pisał poezję i reportaże z zagranicznych wycieczek; flirtował z komunizmem; interesował się psychoanalizą; pod wpływem swej matki zwrócił się do anglikanizmu; mieszkał przez jakiś czas w USA, i nawet uzyskał amerykańskie obywatelstwo w 1946 roku. Został także profesorem w swoim dawnym collegeu w Oksfordzie. Pod koniec życia mieszkał w Austrii ze swoim kochankiem, Chesterem Kallmanem (z którym m.in. współtworzył libretto do jednego z utworów Strawińskiego). Auden uważał ten związek za małżeństwo; faktem jest, że byli razem nawet wtedy, gdy nie łączył ich już seks, a o wiele młodszy Kallman szukał zaspokojenia w ramionach (i nie tylko w ramionach) innych mężczyzn. Swoją drogą, trudno powiedzieć, żeby Auden był szczególnie pociągający fizycznie, a i o swój wygląd też raczej nie dbał…
http://www.innastrona.pl/kult_gejleks11.phtml
——————-
No i patrzcie Państwo……
Miłość niejedno ma imię….
Nawiasem mówiąc moja mama nie mogła uwierzyć że jej ulubiony aktor Chamberlain kocha nieco inaczej….
Nieistotne są preferencje ludzi. Istotne co po sobie zostawiają.
A wśród wybitnych poetów, pisarzy, malarzy, aktorów, tych żyjących nieco inaczej , jakby więcej……..
21 stycznia o godz. 23:25
Wiesiek59 (21-01-g.13:11)
Ja tylko podejrzewam, bo nie wiem, że jest właśnie tak.
Wielki, pieprzony teatr boski.
Jesli się więcej nie odezwę, to będzie oznaczać, że dosięgła mnie kara za bluźnierstwa.
22 stycznia o godz. 15:37
@gospodarz:
uprzejmie donosze, ze ma pan konkurencje…
na blogu @szostkiewicza dowiedzialem sie, ze ateista jest rowniez nergal(sic!)
who`s third?
22 stycznia o godz. 16:20
wiesiek59
21 stycznia o godz. 16:57
oj wiesiu, wiesiu, ty chyba ze wsi…
22 stycznia o godz. 22:50
Katolik Marcin ma godnego następcę – na horyzoncie pojawił się BYK !
23 stycznia o godz. 15:44
Taka ciekawostka…….
Wierzyć chcecie czy nie chcecie, cuda jeszcze są na świecie….
Cierpliwy jak Chińczyk: człowiek, który żył 256 lat
http://ciekawe.onet.pl/medycyna/cierpliwy-jak-chinczyk-czlowiek-ktory-zyl-256-lat,1,5003579,artykul.html
23 stycznia o godz. 17:17
„Matuszka Fotinja ze wsi Bolszaja Jelnia, założycielka żeńskiej sekty czczącej Władimira Putina, ogłasza, że umieszczone w miejscowej cerkwi ikona premiera oraz jego portret odnowiły się i zapłakały.”
Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,11014613,Ikona_Putina_zaplakala.html#ixzz1kIZ2e0Nl
————
No i widzicie Państwo, jaka jest siła modlitwy i prawdziwej wiary?
Sama jest w stanie wykreować rzeczywistość……..
Ps.
Byku……
A poza tym, masz coś na temat do powiedzenia?
Wszyscy pochodzimy ze wsi- w którymś pokoleniu.
Ale niektórzy dziedziczą słomę w butach…..
Pochyl się i schowaj wiechcie…….
23 stycznia o godz. 18:33
Wyczytalem w linku Wieska:
*Putin jako oficer KGB też kiedyś „czynił nie całkiem dobre rzeczy”.
Czyli dobre, ale nie calkiem. Ciekawe dlaczego robil je nie calkiem, czyzby nie byl prawdziwym mezczyzna ?
23 stycznia o godz. 18:45
@wiesiek
rozumiem że traktujesz te „cudowne wieści” z odpowiednim dystansem, „onet.pl portal wiedzy” brzmi wręcz szyderczo, nie mówiąc o rekomendacji „rzepy” do tego artykułu
23 stycznia o godz. 18:56
Dla jednych Bóg jest prawdą,dla innych z kolei prawda jest Bogiem.
Nie moje ,ale chyba też niezłe.
23 stycznia o godz. 18:57
Dla jednych Bóg jest prawdą,dla innych z kolei Prawda jest bogiem.
23 stycznia o godz. 20:14
mikesz
23 stycznia o godz. 18:56
Prawda, bardzo dobre. Ale ……
Prawd według ks. Tischnera nie przebijesz……
Szczególnie trzeciej……
24 stycznia o godz. 11:22
„idzie nergal paszcza kłapie…
hej koleda, koleda…”
p.s.
wszystkim idiotes(w greckim znaczeniu tego slowa):
NIE CHODZI MI TYLKO O BIBLIE;
trzecia rzesza zaczela sie(m.in.) od niszczenia ksiazek;
ktos powiedział wtedy: „dzisiaj płona ksiazki – jutro ludzie”
i ,niestety, sie nie pomylił.
p.s. p.s.
wiesiek59
23 stycznia o godz. 17:17
… ale nie kazdy z białoruskiej.
24 stycznia o godz. 12:46
„Głupiemu odpowiadaj według jego głupoty, by nie pomyślał, że mądry”. (Księga Przysłów 26, 5)
24 stycznia o godz. 13:18
Byku, alez z ciebie zawziete zwierze. Zwroc uwage, ze trafiles na istote duzo inteligenniejsza od ciebie, bo po pierwsze Wiesiek jest czlowiekiem, po drugie jest inteligentnym czlowiekiem, a nawet jezeli pochodzi z Bialorusi, no to co. Slowacki tez gdzie stamtad pochodzil. A z bykow to najbardziej lubie befsztyki
24 stycznia o godz. 13:46
Ciekawe, czy takie wpisy to już szowinizm? czy jeszcze prymitywizm?
Czy istotne jest pochodzenie, kolor skóry, płeć, wyznanie , dla naszego byka?
Niespecjalnie przepadam za prymitywami którzy dla wywyższenia siebie poniżyć chcą innych…..
Swego czasu interesująco polemizowałem z pewnymi stereotypami u Kuczyńskiego.
Ale była to dyskusja merytoryczna.
Nasz mniej lub bardziej szacowny byk, może znajdzie jakieś argumenty?
Poczekam…..
24 stycznia o godz. 17:05
Byk pisze: ale nie każdy z białoruskiej
Czuję się w obowiązku wystąpić w obronie Białorusi i wsi białoruskiej, bo w czym ma być niby ona gorsza od polskiej?
Posłuchaj. Byku, białoruskiej pieśni ludowej i się uspokój. My Ci tu krzywdy nie zrobimy, nie wiem, czemu wierzgasz bez powodu.
http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=kupalinka&source=web&cd=4&ved=0CDMQtwIwAw&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3Df_3q9cRV2pc&ei=JdYeT9OIDcOVOqOigIYN&usg=AFQjCNEyQxRr63wepne3IrXdL4ejaLbo6g&cad=rja
24 stycznia o godz. 17:43
Marit
24 stycznia o godz. 17:05
spasiba, ze nie zakablujesz lukaszence;
„My Ci tu krzywdy nie zrobimy…”
pluralis majestatis?
p.s.
WY
(trzej muszkieterowie, czterej pancerni + marusia etc.)
ciekawostka:
na jednej z ostanich styp pewien prawdziwie polski patriota uslyszawszy,
ze tlumacze mickiewicza na niemiecki, zawolal oburzony
„mickiewicz?
to nie polak, to bialorusin!”
sic!
24 stycznia o godz. 18:05
Byk – no nie złość się już. Chcesz do mnie mówić w pluralis majesticas, to możesz, przecież nie obrażę się. Pozwoliłam sobie tak napisać w imieniu innych, bo ostatnio wytworzyło się tu między nami coś w rodzaju wspólnoty
Mickiewicz? To nie Polak, to Białorusin…
Białorusini niczego innego nie powiedzą, więc chyba też są polskimi prawdziwymi patriotami?
24 stycznia o godz. 18:09
Przecież Mickiewicz pisał „Litwo Ojczyzno moja”????
Białorusinem był Kościuszko.
Nazwiska białoruskie kończą się na „o” dość często.
Narodowość to raczej poczucie więzi z jakąś kulturą, nie kwestia urodzenia.
24 stycznia o godz. 18:13
Swego czasu w Przeglądzie był świetny tekst o powstawaniu państwa litewskiego. Podziały biegły w poprzek rodzin.
A twórcą kawalerii litewskiej był zdeklarowany Polak…..
Kwestia identyfikacji jest w pełni subiektywna.
W końcu to przejaw wolnej woli i możliwości wyboru.
24 stycznia o godz. 18:31
Byk tlumaczy Mickiewicza na niemiecki:
Lituania, Mein Vaterland du bist wie Gesundheit,
wieviel man dich schätzen soll,
der nur wissen werden, wer dich verloren hat
Byku a co dalej wysmazyles, my z Marusia(he,he ten zart to ja wylapalem) czekamy na dalszy ciag
24 stycznia o godz. 19:18
Ballada o torreadorze, w wykonaniu Wójcickiego…..
http://www.youtube.com/watch?v=TiP3KJjPwdE&feature=related
Skoczne byczki, często zamieniają się w pożyteczne woły.
Tylko jak kapłanom, po jajeczku……..
W Teksasie co roku jest święto coyones…..spożywane na surowo.
24 stycznia o godz. 19:54
Litva, baćkouszczyna maja… Ty jak zdarouie
Kolki ciabie tre szanavać, toj tolki daviedacca,
Chto ciabie stracił…
Niestety, prawdziwego białoruskiego tłumaczenia nie ma w internecie, a moje jest strasznie koślawe i pewnie z błędami, o których nie mam pojęcia. Ale lepiej tak, niż złamać nowe prawo internetowe i naruszyć czyjeś prawa autorskie
24 stycznia o godz. 21:59
Jeżeli chodzi o naszego bohatera który dla niektórych jest antybohaterem , czyli Hitchensa i jego książeczki rzuciłem jeszcze raz pobieżnie na jej strony po kilku latach od gruntownej lektury i uznałem ,ze nie tylko ja jestem taki mądry, ale jest to właściwie ekumeniczna reguła.
Niestety według autora, religia w jej prawie wszystkich wcieleniach to jedno wielkie szalbierstwo i hipokryzja. Dochodzi do takiej nieciekawej konstatacji przy okazji tzw. zakładu Pascala.
„ Pomimo tego, ze sam Bóg nie wzbudza we mnie zaufania ,to na wszelki wypadek będę w niego wierzył ,bo gdyby jednak te wszystkie legendy i podania były prawdziwe to jestem wygrany, a gdyby okazało się inaczej to … „
I Hitchens jako niezły religioznawca dostrzega tego typu pascalowskie w duchu zabiegi w innych religiach.
Żydzi oczywiście w szabas cały dzień nic nie robią, ale mogą opłacić szabesboja, a ten zrobi za nich wszystko.
Dalajlama mówi ,ze wolno odwiedzać agencje towarzyskie, ale płacić musi kolega z wojska, albo szwagier.
Szyiccy muzułmanie oferują facetom tymczasowe ( na godzinę lub dwie) małzenstwo z obowiązkową rytualna przysięgą i uroczystym rozwodem.
No i obowiązkowo Rzym ze swoim niezłymi czworakami wybudowanymi z odpustowych opłat grzeszników parę wieków temu.
Wstyd się przyznać, ale ja też nie jestem lepszy. Jakby co to jestem niezłym ateistą, ale mimo wszystko na całość nie idę i zostawiam sobie ratunkowe koło.
Swojego kota Benkiem nazwałem…a Benek jest cały czarny.
Najgorzej jak Bóg jest protestantem.
24 stycznia o godz. 22:16
Радзіма Літва! Як здароўе, так ты, дарагая;
як шмат цябе трэба цаніць, толькі той спазнае:
хто страціў цябе. Ўсю красу тваю бачу дзіўную
й сягоньня апісваю, бо па табе я сумую
25 stycznia o godz. 15:10
Ewie 1958 dla odsapki z wyrazami sympatii.
Chayito Valdéz „Besos y Copas”
( REINA DE LA CANCION RANCHERA )
http://www.youtube.com/watch?v=euq3L5qSeIM&feature=fvwrel
25 stycznia o godz. 18:42
@Staruszek – serdeczne dzięki za to cudo. Nawiasem mówiąc, jestem melomanką. Coś za coś – trochę prywaty – moja ‘krew’:http://www.youtube.com/watch?v=UqPA55w5S-U
25 stycznia o godz. 18:44
@Staruszek -Serdeczne dzięki za to cudo. Nawiasem mówiąc, jestem melomanką.
25 stycznia o godz. 18:56
Przepraszam, nie wszedł mi link, za to dwa razy wysłałam.
25 stycznia o godz. 19:04
No to zapraszam na dwa blogi:
- do Kartka z podróży (klinij na czerwony nick Kartki na przykład na blogu Daniela Passenta)
- muzyka z blogu Kartka (nabrała męskości we wskazywaniu osoby)
http://muzycznekartkizpodrozy.blox.pl/html
Uwaga! Dzisiaj na znak protestu ta druga lekko przyblokowana.
A ode mnie Raduza. Dziś u Kartka moje kolejne szałeństwo muzyczne z Portugalią kontynentalną i Maderą.
Radka jest jedną z moich milości. Przejdź na pełny ekran po otwarciu.
http://www.youtube.com/watch?v=staHjd8CB4U
Przepadam za takimi babami.
Nawet gdy odrobinę pokrzyczą w uniesieniu!
25 stycznia o godz. 20:08
Skoro tak komplementujemy Ewę 1958…..
Ode mnie- Miła…..
http://www.youtube.com/watch?v=nRRctqNJUao
25 stycznia o godz. 20:38
@wiesiek59 – Prawdziwe męskie klimaty…Super! Od razu poprawia się nastrój.
25 stycznia o godz. 20:48
W Watykanie panują nieprzejrzyste zasady finansowe, oparte na niejasnych powiązaniach, dochodzi do korupcji przy przetargach, zawyżania kosztów i ogromnych strat – taki obraz sytuacji przedstawił arcybiskup Carlo Maria Vigano w liście do papieża Benedykta XVI.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/media-hierarcha-informowal-papieza-o-korupcji-w-wa,1,5008495,wiadomosc.html
—————–
Burdel……..
Rybka psuje się od głowy, bo wszędzie tam pracują nie bogowie, święci, ale ludzie……..
Londyn ma jeszcze kilka wolnych mostów.
Calvi nie będzie ostatnim?
25 stycznia o godz. 21:06
Jeżeli lubisz wspomnienia i reminiscencje………
http://www.youtube.com/watch?v=DDwL9HWkT5Q
Autostopu już dawno nie ma, ale te klimaty…….
No i niezły montaż.
Ania jest niezła……
25 stycznia o godz. 21:23
Ewa1958
Sorki, że polecę tzw. prywatą, ale wiem, że mieszkasz gdzies na Podlasiu i tak naszło mnie, nostalgicznie, by Cię spytać, czy przypadkiem wiesz, co słychać w okolicach Królowego Mostu, Gródka (niedaleko Bobrownik), w Supraślu. Jeżdziłam tam latem do znajomych na tzw kolonię Gołotczyzna (czy jakoś tak, moze przekręciłam nazwę). Jechało się stamtąd „szutrówką” 16 km. do słynnych tatarskich Kruszynian. Ostatni raz byłam w tamtych stronach kilka lat temu. Już wtedy było widać, jak dużo się zmienia (zaczęto realizować jakieś projekty unijne, np. zalew z całym zapleczem rekreacyjnym tuz pod Gródkiem).
Nigdy nie zapomnę tej niesamowitej mnogości bocianów oraz „spotkań” w lesie, na polach, łakach z jelonkami, zającami, lisami itp. Kiedyś zdarzyło mi się natknąć na całe stado dzików, dużych i małych. Chwała Bogu, jechałam leśną drogą (przy skraju łaki) do szosy, a nie szłam per pedes. One się zwyczajnie spłoszyły, ja też.
No i ludzie z tym ich pięknym zaśpiewem – a widziała ? a niech popatrzy, a?
Twoje i moje sentymenty do tych i pobliskich okolic na pewno się różnią, bo ja byłam tam zawsze skądinąd, ale myślę, że mnie rozumiesz.
25 stycznia o godz. 22:11
Ewa 1958 i mag
Rok temu spotkałem YouTube. Ona nauczyła mnie takich wieczornych modlitw:
http://www.youtube.com/watch?v=uj37_YHMnCk&feature=related
mag!
na blogu J. Paradowskiej umieściłem komentarz adreswany do Ciebie.
25 stycznia o godz. 22:17
mag
Prawdopodobnie Ewa1958 mnie poprawi jako autochtonka ,ale kilka miesięcy temu byłem powiedzmy, że przejazdem(w ramach krajoznawczego wypadu) w tamtych stronach i informuję,że jeżeli chodzi o dojazd do Kruszynian to cały czas jechałem asfaltowką . Być może masz na myśli inną trasę,ale żadnej szutrówki nie uświadczyłem.A same Kruszyniany,Krynki,szczególnie Supraśl naprawdę pozytywne zaskoczenie.Oczywiście nie miałem szczęścia do spotkania naszych czworonożnych braci młodszych ,ale sam meczet, muzułmański cmentarz (mizar),czy wyżerka u pani Dżanety Bohdanowicz (to Kruszyniany) ,pozostałości synagogi z Krynek, klasztor prawosławny ze wspaniałym muzeum ikon, rewelacyjnie prezentujący się budynek Liceum Plastycznego,czy samo centrum Supraśla naprawdę urzekło.
Niestety
A z miejscowych wrażeni zrobił
25 stycznia o godz. 22:20
„Niestety” i to poniżej powiedzmy, ze to zlośliwy chochlik.
25 stycznia o godz. 22:54
Szanowny redaktorze Polityki
Zauwazylem restrykcyjnosc na blogu redaktora Passenta. Wydaje mi sie ze tu jest wiecej swobody. Mam takie egzystencjalistyczne pytanie czy redaktor Passent sie juz samozlustrowal bo widze ze rozpiera sie w przestrzeni internetowej?
Slawomirski
25 stycznia o godz. 22:57
@mag – Mieszkam trochę z innej strony Podlasia, bardziej „na Warszawę”, ale co tydzień oglądam białostockie programy regionalne. Gródek kwitnie, Kruszyniany też. Jest tam słynna już w całym kraju jurta pani Dżenetty Bogdanowicz, gdzie serwuje się turystom regionalne przysmaki. Jurta „zagrała” nawet w jednym z popularnych seriali. Cudne są gródkowe Basowiszcza – festiwal muzyki białoruskiej. Niestety, oglądam tylko w TV. Ten region dostaje ogromne fundusze unijne na rozwój kultury regionalnej i ochronę zabytków. Trzeba przyznać, że wiedzą, jak je zagospodarować.Też mam sentyment do tych stron. Na studiach porobiliśmy sobie jakieś kursy dla opiekunów kolonii. Przez trzy sezony pracowałam w Waliłach (kilka kilometrów od Gródka) jako wychowawczyni. Świetnie, nawet jak tamte siermiężne czasy, wyposażony ośrodek CPN – u w środku lasu, zwierzaki podchodziły do ogrodzenia, a grzybów była moc nieprzebrana. Kierowniczką kolonii była rodowita Tatarka z Białegostoku.Wtedy pierwszy raz byłam w Kruszynianach i na odpuście w Krynkach. Tam było wszystko tak inne. Meczet, cmentarz, zabudowania gospodarskie. To było na przełomie lat 70 i 80. Młodzi wyjechali do miasta, zostały opuszczone gospodarstwa ze starymi ludźmi. Teraz młodzi wracają, odnawiają domostwa, zakładają gospodarstwa agroturystyczne. Powroty do „małych ojczyzn” stały się modne. Pamiętam sierpień 1980. Siedzieliśmy sobie w tych Waliłach odcięci od świata. Na koloniach były dzieci z różnych stron kraju. Pamiętam, że na długo przed zakończeniem turnusu przyjechał autokar po dzieci z Gdańska. Powiedziano nam, że wybuchł tam strajk. Nie bardzo wiedzieliśmy, o co chodzi. Podobno było niebezpiecznie. Dzieciaki płakały, my też. Ostatnio byłam w Kruszynianach i Bohonikach na jakiejś wioskowej czy parafialnej wycieczce kilkanaście lat temu. Nie umiałam jednak odnaleźć tam klimatu sprzed lat. Pewnie częściowo dlatego, że nie byłam już taka młoda i nic mnie specjalnie nie zachwycało. Pewne rzeczy powinny pozostawać niezmienne. Ale skoro żyją tam ludzie, to nie może być to tylko skansen. Coraz mniej jest pomarszczonych babuszek w barwnych chuścinach. Tamten świat powoli odchodzi w zapomnienie… No i zrobiło się sentymentalnie. Pozdrawiam.
25 stycznia o godz. 23:20
@staruszek – No, cudne, po prostu cudne! P.S. Moi znajomi „staruszkowie” po paru głębszych to tylko ułańskie przeboje. Pozdrawiam.
25 stycznia o godz. 23:39
Mikesz
Oczywiście, że jechałam inna trasą do Kruszynian, bo z „mojego” zadupia w lasach. Jasne, że normalnie jedzie się „od szosy”. A jedzonko w „Tatarskim jadle” – pysznie (prawie na wprost minaretu i mizaru).
Czy oglądałeś Muzem ikon w Supraślu? Multimedialne cudo?
25 stycznia o godz. 23:48
Ewo!
Dziękuję za wieści z tej części Podlasia, o której pisałam i za to, że… sama sobie, poniekąd, przeczysz.
Bywałam tak kilka lat temu i choc wszystko się cywilizuje, wcale nie przepada regionalna kulturowa niezwykłość (i atrakcyjność). Przecież sama o tym piszesz, wspominając choćby o gródkowych Basowiszczach.
Pozdrawiam
26 stycznia o godz. 0:59
@mag – Ja już tak mam. Żal mi było starej chałupy dziadków, jak ją przerobili na nowoczesną i wygodną, żal starych krzyży na cmentarzach, w miejsce których stawia się drogie granitowe koszmarki. Obecna kultura regionalna jest już wtórna, brakuje jej tej naturalnej świeżości. Ale dobrze, że cokolwiek się dzieje. To jest potrzebne młodemu pokoleniu.
26 stycznia o godz. 8:36
Mag
Byłem,byłem w muzeum ikon.Same ikony ,,oświetlenie ,muzyka zostają w pamięci..
A swoją drogą śmieszne , a może straszne w jaki sposób muzeum weszło w posiadanie bogatego zbioru sztuki sakralnej prawowiernego chrześcijaństwa.Ikony są po prostu efektem sumiennej pracy służb celnych naszego państwa.
Ewa
A to o czym piszesz,czyli coraz bardziej odchodzącej w przeszłość autentycznej sztuki,architektury,obyczaju,czy po prostu życia jest raczej znakiem firmowym naszych czasów.Mozna by na ten temat długo i namiętnie,ale czy to coś zmieni.
Przy okazji ładny cytacik. Autor Rifkin. Ten od „europejskiego marzenia „.
„Rynek wsysa coraz większe obszary światowej kultury – cuda przyrody, katedry, muzea, pałace,parki,obrzędy,święta – przekształca je w różne formy dóbr służących rozrywce, nauce najbogatszych ludzi na świecie.To,co stanowiło kiedyś o historycznej wielkości kultury,teraz redukuje się do rekwizytów i dekoracji teatralnej w płatnym widowisku”.
26 stycznia o godz. 9:23
Z tm dziedzictwem kulturowym to jest trochę tak, jak z Indianami. Wszystko dla turystów i na sprzedaż. W sezonie letnim rozpleniły się festyny. Bo odpusty odchodzą już do lamusa. Na festynie największe powodzenie mają stragany z regionalnym jadłem i napitkiem. Goście z apetytem wcinają chleb ze „szmalcem” i kiszonym ogórkiem, zapijając podpiwkiem w plastikowej szklenicy nalewanym z plastikowej butli. Chleb, oczywiście, według babcinych receptur, trochę tylko uszlachetniony, bo gęsto nadziany orzechami i innymi różnościami i upieczony w elektrycznym piekarniku, a smalec ze sklepu lekko podrasowany przesmażoną cebulką z szynką. Kto by tam dziś bawił się w wytapianie prawdziwego smalcu. No i mamy regionalny produkt ze znakiem jakości. Festynowych gości obsługują panie gospodynie „na ludowo” – prosto od fryzjera i w makijażu. Obok dmuchane zamki dla dzieci. A na koniec – zabawa do białego rana z gwiazdą wieczoru – zespołem disco polo. W mojej wsi za pozyskane fundusze unijne przeznaczone na rozwój obszarów wiejskich wykarczowano piękne stare lipy, morwy i jesiony rosnące na przeciw kościoła. W ramach rekompensaty zafundowano mieszkańcom betonowy skwero – parking z iglakami w donicach. Na zabytkowym cmentarzu wycięto drzewa co do jednego, bo spadające liście brudziły marmurowe koszmarki, suto ozdobione sztucznym kwieciem i okazałymi zniczami z papieżem (a może to był św. Mikołaj?), choinką lub jajkiem. Taka to jest współczesna polska wieś – beton, plastik i strzyżone ogrody z oczkami wodnymi, w których pływają sztuczne lilie.
26 stycznia o godz. 9:39
Drobna poprawka – „naprzeciw”, oczywiście. @mikesz – dzięki za cytat. Ja to w sumie wiem i zdaję sobie sprawę, że tak musi być, ale trudno mi się z tym pogodzić. Komercja stała się bogiem. Zastrzega się receptury na produkty regionalne, które na wsi wytwarzane są w każdym domu – wojna o sery, o nalewki, o szynkę, o ogórka. Chciałoby się powiedzieć – „tylko koni żal”, ale akurat w tym kierunku dzieje się wiele dobrego, bo konie wracają powoli na wieś jako atrakcja agroturystyczna. P.S. Im dalsze posty, tym dalej od tematu, ale może Autor wybaczy. Pozdrawiam.
26 stycznia o godz. 10:08
Nie sadzę aby Gospodarz byl ślepo i bezkrytycznie nastawiony do rytów religijnych. Zatem z zadowoleniem przyjmie oczyszczoną z nadmiaru metafizyki formę modlitwy jaką jest obfitująca w powściągliwy uśmiech rozmowa off-topic na jego blogu.
Może wraz Gospodarzem przyznacie mi rację, że gdybyśmy wiecej z sobą rozmawiali, to klasyczna modlitwa chrześcijańska jako monolog do wysłuchania przez boga, nie byłaby tak bolesną i niezaspokojoną potrzebą.
Sławomirski!
Gdybym miał wyznawać grzechy, to znalazłbym spowiednika zdolnego do odpuszczania omijając Twój konfesjonał. Sądzę, że jesteś osobą skrzywdzoną próbująca znalezść na siłę winnego swych cierpień.
W swym czepianiu się Daniela Passenta jesteś nudny i namolny, tak jak gość opowiadający od lat na wszystkich możliwych spotaniach ludzi, że za Bieruta starej Kowalskiej biust się w wyżymaczkę wkręcił.
Sadzę, że stać Cię na więcej. I można mieć za złe ludziom, że tak mało okazują WIARY w człowieka w Twojej obecności.
Czuj się nią pokropiony i nie płacz.
26 stycznia o godz. 10:44
A propos kulturowo –antropologicznych rozważań
No to niezła kaszana. Nie da się ukryć, że najlepszego zdania o Polakach (nie wyłączając również swojej skromnej osoby)nigdy nie byłem ,ale żeby aż tak źle było, to nie przypuszczałem. Wiadomo mamy sporo wad ( każdy może w tym miejscu sobie nieco poużywać), ale zawsze Polacy po takiej litanii mówili: „Owszem , nie jesteśmy aniołkami, ale jednemu nie można zaprzeczyć, my Polacy jesteśmy bardzo gościnni”.
Jest tak ponoć od zawsze. Jeszcze siedzieliśmy na drzewach ,a już każde jabłko, szyszka, banan (te ostatnie podczas słynnych orbisowskich wojaży)było dzielone na cztery części. Oczywiście z myślą o pobratymcach z pobliskich zagajników. Później było ponoć jeszcze lepiej. Mam na myśli czasy kiedy nie byliśmy już takim wegetarianami i zapychaliśmy się ( no, może nie wszyscy)wyrobami przydomowych zakładów wędliniarskich. Każdy herbowy szlachcic uważał za punkt honoru ugościć podróżującego w zasięgu jego telefonu komórkowego. Można postawić oczywiście zarzut ,ze telefony w tamtych czasach nie miały największego zasięgu (były to przecież dopiero początki ery tzw. ”komórek”),ale przecież liczyły się dobre chęci .To z tamtego okresu pochodzi słynne powiedzenie „Gość w dom – kaszanka na stół”, które później zmieniono na znany wszystkim szlagwort, którego na ateistycznym blogu nie będę jednak cytował.
I teraz już o odkryciu ,które obróci w ruinę poczucie naszego narodowego ego. Międzynarodowy zespół archeologów który przeprowadzał swoje badania na naszej planecie doszedł do wniosku, ze na całym globie – nie wyłączając terenów zamieszkałych przez wojownicze plemiona archipelagu Tonga – gospodarstwa domowe zaopatrzone były w…lodówki, lady chłodnicze, zamrażarki. Produkty różnych marek, o różnej temperaturze chłodzenia, różnym stopniu technicznego zaawansowania. Odkryć tych dokonano na całym świecie. Niestety , jeden obszar był zupełnie pozbawiony tych zabytków materialnej kultury. Tymi terenami są tereny położone… między Odrą a Bugiem. Wszędzie znajdowano nie raz, a w Polsce nic, chociaż badania były szczególnie zintensyfikowane.
Fakt ten jeszcze być może sam w sobie nie jest taki straszny, ale uczeni nagle zdali sobie sprawę, że ta słynna polska gościnność („Gość w dom ,kaszanka na stół”) nie była wcale taka bezinteresowna. Po prostu każdy organizator takiego szlacheckiego(tamten okres kształtował nasza narodowość tożsamość) poczęstunku nie miał żadnego wyboru. Widząc te wszystkie wspaniałe salcesony, krwiste kiszki, pachnące jałowcowym dymem wędzonki, serniki, papieskie kremówki musiał szukać chętnych aby ani okruszek się nie zmarnował. A gdyby tak lodówki, zamrażarki…Ale nie było. Wszędzie były, a w Polsce ni ch…
26 stycznia o godz. 10:48
Szanowny panie Slawomirski, Ilez tak mozna. Mysmy pana polubili, czasami pisze pan do rzeczy, wiec po co przeszkadza nam pan w utrwaleniu pana nowego, ciekawszego wizerunku. Pan Passent dawno zgubil swoj czapkoberet, zmienil sie tak jak my wszyscy sie zmieniamy. Trudno, pracowal za PRLu, ja tez wtedy pracowalem i tez sie zmienilem i tez po drodze pogubilem wiele rzeczy. Niech pan wybaczy panu Passentowi, przeciez my ateisci tez potrafimy wybaczac, nie jest to monopol katolikow, nieprawdaz ?
Pozdrawiam
26 stycznia o godz. 11:08
Szanowny mikeszu
Ladnie to tak sie samobiczowie; lodowek nie mielismy ! Tez cos. No to ja Ci przypomne co mielismy:
1)Mielismy pierwsza lampe naftowa(Lukaszewicz)
2) Wstrzymalismy slonce no i jakie plemie zrodzilo tego, co tego dokonal ?
3)Wroblewski i Olszewski pierwsi skroplili powietrze i co ty na to ?
4)Wymyslilismy oscylator prototyp kineskopu(Bagsik i ten jak mu tam drugi)
Moglbym tak ciagnac , ale po co ? Nie jestes patriota !!!
26 stycznia o godz. 11:09
Ojej oczywiscie: samobiczowac. Tak to jest jak sie pisze bzdury
26 stycznia o godz. 16:28
Dla naszego Sławomirskiego znalazłem wizualizację poprawnych zachowań, dobrze wychowanych ludzi na ulicy
http://www.youtube.com/watch?v=F8FjVhezOCA&feature=related
Jako premia- Bodo w piosence……
Molestowanie Passenta jest passe……