Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.05.2017
wtorek

Na zachodzie bez zmian. Ale…

23 maja 2017, wtorek,

Nie wiem, co ale, ale się zobaczy. Jest tak: Kurski Jacek, prezes TVPiS, nadał w tzw. wiadomościach, za pomocą swoich nadawaczy, informacje i oświadczenia o tym i owym dotyczącym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Jak czytamy w TokFM.pl: „Krótko po tym, jak TVP wydało oświadczenie w sprawie festiwalu opolskiego, materiał na temat zamieszania w tej sprawie wyemitowały »Wiadomości«. Reportaż o »kalendarium manipulacji i ich konsekwencjach« pokazano jako przedostatni, tuż po informacji na temat kobiety, która schudła kilkadziesiąt kilogramów i przed informacją o śmierci Zbigniewa Wodeckiego”.

Odmowa najbardziej znanych polskich artystów wzięcia udziału w hucpie pisoidów zyskała więc niższą rangę niż pięćdziesiąt kilogramów tłuszczu, którego pewna pani się z siebie pozbyła. Taka dobra zmiana: tłuszczu w tłuszczę. Zbigniew Wodecki został mianowany producentem różnych dźwięków, szumów i trzasków jeszcze niższej rangi, co znaczy, że mamy wreszcie Kulturę Narodową. Czytaj całość »

22.05.2017
poniedziałek

Monologi i cztery nogi

22 maja 2017, poniedziałek,

– No i widzisz. Nie ma, że nie chcesz. Będziesz miauczał, na scenie, już za parę tygodni. Orkiestra, tusz – łagodnie perswadował Prezes – tylko będę musiał mieć torbę z logo, pfu, tego tefałenu, bo szlaban Kurskiemu założyli, no, no. Zresztą, Zbyszek sprawdzi, kto to tam w tym Opolu tak podskakuje. Drugi też dobry, wolne miasto, już ja im dam wolne miasto, zmienimy nie do poznania – mamrotał dalej patrząc na rozkład dnia.

– Acha. Kwiaciarnia. Zapytać, czy nie mają tych herbacianych, tych tam, no bo jak ja się teraz pokażę na Wawelu z wieńcem na okoliczność? Że niby wielki brat w symbolach głupoty? A same czerwone też niedobrze – mamrotał do siebie dalej – ale gdyby tak zmienić kolory narodowe, problem sam by się rozwiązał…

– Drugie. Warsztat samochodowy. Taaa, koła od tego, części od tamtego, jeszcze chyba da się jakąś limuzynkę wyskrobać, Błaszczaka zapytać, bo o samochodach to ja akurat, no.

Przejechał jeszcze palcem po reszcie pozycji w kalendarzu, wśród których figurowały zapiski „długopis”, „poczekalnia”, „ukrócić smycz” i, nie wiedzieć czemu, „winetu”, a może podobnie, bo końcówka była trochę zamazana.

A potem wstał i z błyskiem w oku wypuścił kota do ogrodu.

NeferNefer

radio_kot

21.05.2017
niedziela

Miłość, czyli co? (cz. 2)

21 maja 2017, niedziela,

Z miłością jest jeszcze trudniej niż z prawdą. Każdy wie swoje. I niemal każdy wie, widzi inaczej. Naukowe analizy miłości przypominają nieco wnioskowanie o naturze huraganu na podstawie tej jego części, którą udało się pracowitemu badaczowi złapać do słoika (Bogdan Wojciszke). Jak znaleźć to, co ogólne i uniwersalne, w tym, co szczegółowe i unikatowe? Na tym polega paradoks i pułapka naukowego zajmowania się problematyką miłości. Miłość to doświadczenie wielowymiarowe, realizujące się tak w aspekcie fizycznym, psychicznym, społecznym jak i duchowym, manifestowanych w formie namiętności, intymności i zaangażowania. Czytaj całość »

19.05.2017
piątek

Umysł uzależniony (cz. 1)

19 maja 2017, piątek,

Samobójstwo popełnia dwa razy więcej osób niż ginie w wypadkach powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich w przeddzień pierwszego Kongresu Zdrowia Psychicznego (08.05.2017 Warszawa). Według Światowej Organizacji zdrowia (WHO) nie ma jednej, „oficjalnej” definicji zdrowia psychicznego. Na jej brak wpływają różnice kulturowe, subiektywne odczucia oraz rywalizujące ze sobą profesjonalne teorie, które określają, jak termin „zdrowie psychiczne” jest rozumiany. Jedynym aspektem, z którym zgadza się większość ekspertów, jest to, że zdrowie psychiczne i zaburzenie psychiczne nie są wobec siebie przeciwstawne. Innymi słowy, brak rozpoznanej choroby psychicznej nie musi oznaczać zdrowia psychicznego. Czytaj całość »

17.05.2017
środa

Japiszony zamykają się w szafie

17 maja 2017, środa,

Analiza Foucaultem nie wystarcza – oznajmiła moja facebookowa koleżanka podsuwając (nie tylko mi) do przeczytania artykuł z najnowszej „Krytyki Politycznej” odsłaniający nowy mechanizm analizy stosunków społecznych: Ehrenbergiem mianowicie ten mechanizm naoliwiony został.

Społeczeństwo współczesne nie jest już Foucaultowskim społeczeństwem dyscyplinarnym złożonym ze szpitali, domów dla obłąkanych, więzień, koszar i fabryk – omawia w artykule „Społeczeństwo zmęczenia”, filozofię Ehrenberga Byung-Chul Han, filozof kultury i wykładowca na Universität der Künste w Berlinie. – Jego miejsce już od dłuższego czasu zajmuje inne – społeczeństwo klubów fitness, biurowców, banków, lotnisk, centrów handlowych i laboratoriów genetycznych. Społeczeństwo XXI wieku nie jest już więc społeczeństwem dyscypliny, lecz społeczeństwem osiągnięć. Jego mieszkańców nie nazywamy już „podmiotami posłuszeństwa”, lecz podmiotami osiągnięć. To menedżerowie samych siebie. Mury instytucji dyscyplinarnych, które odgradzały normalne od nienormalnego, wydają się dziś anachroniczne. Foucaultowska analityka władzy nie jest w stanie opisać zmian psychologicznych i topologicznych, jakie dokonały się w związku z przejściem od społeczeństwa dyscyplinarnego do społeczeństwa osiągnięć. Używane często pojęcie „społeczeństwa kontroli” również nie oddaje tych zmian; zawiera w sobie wciąż zbyt wiele negatywności.

Społeczność klubów fitness, zarabiająca na chleb, jachty i sportowe samochody pracą w bankach i laboratoriach genetycznych, to inaczej Young Urban Professional – jak się z angielska określa japiszonów. I oni, ci Yupiess się wypalają. Foucaultowskie społeczeństwo dyscyplinarne, które według Byung-Chul Hana, poprzez swoją „negatywność” generuje szaleńców i przestępców, zmienia się na naszych oczach w społeczeństwo osiągnięć, które – również poprzez „negatywność” (własną i odrębną) – produkuje ludzi z depresją i nieudaczników.

Alain Ehrenberg – bo do niego w końcu doszliśmy – depresję, głównie japiszonów – wrysowuje w ich niedostosowanie do zmieniającego się procesu: przejścia od społeczeństwa dyscyplinarnego do społeczeństwa osiągnięć. Ehrenberg przedstawił tę myśl (w Das erschöpfte Selbst. Depression und Gesellschaft in de Gegenwart) tak oto: Kariera depresji rozpoczyna się wówczas, kiedy dyscyplinarny model sterowania zachowaniem, który w autorytarny sposób – metodą zakazów – przypisywał odpowiednie role klasom społecznym i obydwu płciom, ustępuje na rzecz normy, która nakłania każdego do powzięcia osobistej inicjatywy: zobowiązuje nas do bycia sobą (…). Człowiek w depresji jest nie w formie, jest wyczerpany wysiłkiem stawania się sobą [tłumaczenie Michała Sutowskiego].

„Wyczerpanie wysiłkiem stawania się sobą”. Czy już czegoś takiego nie słyszeliśmy? Nie przerabialiśmy? Ba, czy nie daliśmy temu przemądremu stwierdzeniu odpowiedniego dla rzeczy słowa? Czytaj całość »

15.05.2017
poniedziałek

Łaski, zasługi, wolna wola, czyli kontrowersje teologiczne

15 maja 2017, poniedziałek,

Dawno, dawno temu, może za czasów Abrahama, a może jeszcze wcześniej, może to był sam Abraham, a może jakiś inny patriarcha; zaborczy, mściwy, żądający całkowitego posłuszeństwa, kapryśny, nieprzewidywalny sadysta, umiejętnie obarczający winą ludzi, nad którymi się pastwił, zostawił po sobie taką traumę, tak zniekształcił psychikę tego pasterskiego ludu, że ów lud przeniósł owego patriarchę w niebiosa. Od momentu wniebowstąpienia owego Jehowy, zaczęła się rozwijać religia, czyli judaizm. Kamieniem węgielnym tej religii jest grzech pierworodny. Każdy człowiek jest grzeszny na skutek owego nieposłuszeństwa Adama i Ewy. Lęk towarzyszy człowiekowi odtąd nieustannie.

Na szczęście zjawił się baranek boży pan Jezus, wysłany przez owego nudzącego się w niebiosach Boga-Ojca, który ukartowaną przez Ojca męką Syna zgładził grzechy świata, ale tylko częściowo. Jest tylko jeden warunek; uwierzyć w boskość Chrystusa. Dlaczego taki warunek? Dlaczego Chrystusowi tak na tym zależało? W każdym razie presja owego patriarchy sadysty trochę zelżała. Przyjmując chrzest miało się szanse na zbawienie. Na tej bazie łagodzenia lęku została zbudowana instytucja, która już prawie 2000 lat czerpie z tego lęku niemałe profity.

Co nie znaczy, że człowiek został całkowicie oswobodzony. O nie! To byłby koniec interesu.

Ale nie przeszkodziło to dociekliwym teologom rozważać kwestii granicy wolności człowieka, wolnej woli i boskiej predestynacji. Czy człowiek może na przykład zasłużyć sobie na zbawienie dobrymi uczynkami, tym samym ograniczając kompetencję Boga? Nie – powiedział Augustyn. Ostatecznie wszystko w rękach Boga. Tak silny jest wpływ zmarłego przed wiekami sadysty patriarchy na Augustyna. Kościół jest bardziej oględny w tej kwestii. Bo w końcu musi mieć jakiś wpływ na decyzje Boga, no bo jak nie ma, to co on tu na tym padole płaczu robi?

I tutaj bardzo przydatni okazali się jezuici, twórcy kazuistyki.

Kazuistyka – to nauka o stosowaniu zasad moralności do praktycznych wypadków życia, musi być jak się zdaje, z natury swojej, kompromisową, gdyż celem jej jest pośredniczenie między wysokim ideałem religii a ułomną naturą ludzką. W licznych dziełach teologów hiszpańskich silono się za pomocą subtelnych rozróżnień zapewnić każdemu grzesznikowi odpuszczenie grzechu na tym świecie, a możność zbawienia na tamtym; niektórzy sprowadzali religię do minimum wymagań, czyniąc z niej poniekąd rzecz czysto formalną. Był to okres Reformacji. Nieprzejednana surowość wobec tego lub owego dostojnego penitenta mogła go łatwo popchnąć, wraz z jego ludem, w objęcia schizmy.

Ta łagodność, wyrozumiałość zostaje zaatakowana w „Prowincjałkach” przez Pascala. Wybitny matematyk, fizyk jest całkowicie oddany bezkompromisowej sekcie jansenistów.

Kwestia łaski i rozmaitego jej pojmowania sięga pierwszych czasów Kościoła. Biorąc filozoficznie, kwestia ta miałaby swój odpowiednik w pojęciu determinizmu i wolnej woli. Rozum mówi nam, że każda nasza czynność jest nieuchronnym rezultatem zbiegu działających przyczyn, które wytyczają linię naszego działania, jak potrącenie jednej kuli wykreśla bieg wszystkich kulek w bilardzie. Mimo to mamy niezłomne poczucie wolności naszej woli. Chodzi tu jak gdyby o dwie sprzeczne wobec siebie prawdy, z których każda jest prawdziwa w innym wymiarze.

Analogiczny problem uderza każdego myślącego chłopca w szkole, w chwili gdy zapoznaje się z pierwszymi tajemnicami wiary. Nic nie dzieje się bez woli bożej, a mimo to istnieje zło, mimo to człowiek może się tej wszechmocnej woli sprzeciwić? Bóg wie o tym, że stwarza danego człowieka do grzechu; stwarza go, a potem go potępia? Oto istota zagadnienia o łasce.

Naukę Chrystusa, mówiącego o sobie, iż on sam jest drogą, prawdą i życiem, tłumaczy św. Paweł w ten sposób, iż łaska, którą Bóg woła nas ku sobie, jest czystym darem, nie zaś nagrodą dobrych uczynków; że Bóg niezbadanym wyrokiem wzrusza lub zatwardza serce danego człowieka, spełniając w nas zarazem i wolę, i czyn, ku swojej tym większej chwale. Tę naukę przeciwstawiał św. Paweł pogańskiej rzekomej mądrości stoików, wedle których człowiek sam z siebie zdolny jest wznieść się do cnoty.

Ale pomiędzy jansenizmem a jezuitami było coś więcej niż różnice teologiczne. Poza chłodnymi dziś dla nas terminami łaski skutecznej a wystarczającej, rozgrywa się pojedynek dwóch zasad, zderzenie dwóch odrębnych światów. Jedni przesuwają cały punkt ciężkości naszego istnienia poza doczesność, poza świat, poza życie. Dla Pascala religia jest straszliwym dramatem, w którym, w każdej godzinie, człowiek gra o swoją duszę, o swoją wieczność; miłość Boga jest tu niby płomień, spalający wszystko, co nie jest Bogiem i tą ku niemu miłością. To jansenizm: z tym jeszcze uzupełnieniem, iż Pascal wnosi w tę surową, z pierwszymi epokami chrześcijaństwa wiążącą się naukę, cały żar swej namiętnej, niespokojnej, głęboko czującej duszy.

Jezuityzm natomiast — tak jak go Pascal pojmuje i przedstawia — to religia brana z punktu doczesności, regulator naszego życia na ziemi, z baczeniem na to, aby ten regulator był jak najmniej uciążliwy, aby, broń Boże, kogo nie odstręczył, aby jak najmniej wkraczał w upodobania, nałogi i namiętności każdego. Ta religia zadowalająca się małym, niewnikająca w każdej godzinie w samą głąb duszy, jest Pascalowi nienawistna, ohydna. Zdobycze czynione przez jezuitów na rzecz katolicyzmu są, w jego oczach, czysto formalne; im szerzej, tym płycej. Jezuityzm, to dla niego pelagianizm, to bałwochwalstwo, niemal pogaństwo.

Mamy z jednej strony pragmatycznych i mocno cynicznych Jezuitów, z drugiej strony fanatycznie wierzącego i przerażonego Pascala, owej ludzkiej trzciny, która mówi: „Wiekuista cisza tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie”. A wszystko zaczęło się od tego sadystycznego patriarchy, którego wciąż wielu ludzi się lęka.

Lewy

11.05.2017
czwartek

Mobbing – głos z samego dołu

11 maja 2017, czwartek,

Terror psychiczny istnieje chyba tak długo jak ludzkość, przedmiotem badań naukowych stał się jednak dopiero w ubiegłym wieku. Równości i sprawiedliwości mamy na świecie potężny deficyt, ale akurat ta patologia w relacjach międzyludzkich ma charakter egalitarny – mobbing można spotkać we wszystkich mniejszych i większych zbiorowiskach, na wszystkich szczeblach drabiny społecznej, niezależnie od poziomu inteligencji czy wykształcenia tak sprawców, jak i ofiar. Nie są od niego wolne instytucje, które powinny świecić przykładem jak organizacje kościelne, policja, związki zawodowe… Czytaj całość »

8.05.2017
poniedziałek

Muzealne wyzwolenie z czegoś

8 maja 2017, poniedziałek,

Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku to wielkie przedsięwzięcie kulturalne oraz wielka ilość betonu. Tego drugiego więcej niż pierwszego – i to się we wnętrzu czuje. PiS pracuje usilnie, w podziemiu – taka patriotyczna tradycja – żeby muzeum w obecnym kształcie programowym utrupić, ponieważ jest on niesłuszny oraz dlatego, że muzeum powstało pod patronatem Tuska, a ten drań – jak wie każdy wyznawca PiS – zamordował, ręka w rękę z Putinem, Kaczyńskiego Lecha. Czytaj całość »

5.05.2017
piątek

Czyżby syndrom sztokholmski?

5 maja 2017, piątek,

Kościół kobietą stoi. To kobiety, głównie te starsze, wypełniają nawy kościelne. Szczególnie w dni powszednie. W czasie nabożeństw nieobowiązkowych, w świetle przykazań kościelnych. Sprzątają, dekorują ołtarze. Piorą, prasują, gotują na plebaniach. Wypiekają na kościelne festyny i na biskupie wizytacje. Robią to często za tak zwane bóg zapłać lub za groszowe wynagrodzenie, płacone pod stołem. Czytaj całość »

3.05.2017
środa

Wiara nasza codzienna

3 maja 2017, środa,

Wiara jest nieodłącznie związana z wiedzą. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić wszystkich zasłyszanych/przeczytanych informacji, zatem mamy do wyboru albo je odrzucić, albo w nie uwierzyć. Rozwiązanie pierwsze prowadzi do znacznego spowolnienia postępu, rozwiązanie drugie do wszelkich możliwych wypaczeń. Potrzebny był kompromis, najlepiej z mechanizmem kontrolnym. Tak powstały hierarchie zawodowe z własnymi stopniami umiejętności, a tym samym wiarygodności. Funkcjonują do dziś i dbają – z różnym skutkiem – o wysoką pozycję przydzielanych wewnętrznie tytułów. Dla podkreślenia ich wagi, przekazano wręczanie ich wyższym władzom państwowym. I podziwiamy uroczystości, podczas których tytuł profesora wręcza magister. I coraz częściej władza uzurpuje sobie prawo do decydowania, kto jest godzien tego tytułu. Czytaj całość »